Satan.pl > Czytelnia > Eseje >[ Zaloguj się ]   [ Rejestracja ]
FelietonyEsejePublikacjeKontekstyKontakt

Kvik

Duchowość (2001-11-18)

To, że człowiek potrzebuje duchowości jest równie oczywistym faktem jak ten, że w zorganizowanej religii jej nie znajdzie. Nie ma jej przy ołtarzach, nie ma jej w dymie kadzideł, nie ma jej w świątyniach. Duchowość jest wewnątrz. Kościół, aśram czy rytualny krąg są tylko zewnętrzną formą dla czegoś, co pochodzi z wnętrza duszy. Czegokolwiek byś nie usłyszał, cokolwiek ktoś chciałby ci innego wmówić - nie wierz mu. Stara się kupić twoją duszę do własnych celów, lub do celów jego boga, co zresztą na jedno wychodzi.

Pragnienie duchowości szuka swego ujścia najpierw w religii, w której się wyrosło, przekazanej przez rodziców i ugruntowanej przez otoczenie. W naszym kraju jest to najczęściej pusta skorupa katolicyzmu, jedyna pozostałość pierwotnej idei chrześcijaństwa. Instytucja, w której duchowość można znaleźć jedynie w klasztorach. Kościół zamyka swoich żyjących świętych z daleka od ludu, bo ich nie potrzebuje, boi się ich - jeśli ktoś nawiązał kontakt ze swoją duchowością i potrafi ją rozpoznać i zrozumieć, nie potrzebuje organizacji, a co gorsza może taką postawą zarazić innych. Natomiast organizacja zawsze będzie potrzebowała ludzi, dlatego robi wszystko, manipuluje ludem, by przypadkiem nie dopuścić, by wyrwał się on spod duchowej kontroli.

W życiu przeciętnego człowieka najbardziej sprzyjającym czasem na poszukiwanie jest okres dorastania. Burzliwe przemiany wewnętrzne sprzyjają odejściu od struktur, ułatwiają widzenie - płynność psychiki przybliża człowiekowi jego duszę, otwiera bramy. Ale wręczenie klucza do wszechświata nie daje automatycznie wiedzy, jak tego klucza użyć. Szukanie odbywa się zatem trochę na ślepo - odejście od kościoła, utrata wiary są silnym ciosem, wytrącającym psychikę z jej poprzedniego stanu - naturalną koleją rzeczy szuka ona innej, alternatywnej możliwości wyrażenia się. Równie naturalne jest zwrócenie się przeciw systemowi, w którym się tkwiło do tej pory, w wyrazie buntu i rozczarowania. Naturalnym przeciwnikiem dla struktur kościelnych jest satanizm, z jego wolnością, sprzeciwem wobec struktur i pogardą dla słabości. Nawiasem mówiąc, dojrzewająca psychika jest słaba, zatem przyłączenie się do "silnych" powoduje iluzję własnej siły. To tak działa, choć trudno być tego świadomym, kiedy człowiek tkwi w środku tego procesu. Kolejny punkt przyciągający młodzież, która sama nie wie, czego chce. Dlatego jeśli ktoś mi mówi, że jest satanistą, a ma 17 lat i pół roku wcześniej był wierzącym katolikiem... niech mi lepiej tego nie mówi. Za kolejne pół roku będzie wierzącym buddystą.

A teraz gwóźdź programu. Struktura nie jest duchowością. Struktura duchowość wyraża - o tym już mówiłem, ale powiem jeszcze raz z uwagi na ważność twierdzenia. Zatem bunt przeciw strukturze nie ma sensu. Odejście od jakiejś struktury do innej w poszukiwaniu duchowości jest jak chodzenie po mieście, kiedy się szuka gwiazd. Chodzisz po ulicach, jeździsz autobusami, oglądasz budynki - a wystarczy podnieść wzrok do góry. Nieważne, gdzie akurat jesteś, na jakiej ulicy, przed jakim sklepem. Nie szukasz struktury, tylko klucza do własnej duszy - jeśli przestaniesz być katolikiem i staniesz się satanistą, w czym ci to pomoże? Co ci to da? Nic. Wdepnąłeś w kolejny system, moje gratulacje. Gdybyś nie uciekał od poprzedniego, prawdopodobnie w ogóle by cię tutaj nie było. Tu nie ma nic ciekawego, naprawdę - nic ponad specyficzne wyrażenie siebie, nie dające człowiekowi nic, czego by on sam już nie posiadał. Satanizm niczego nie daje ponad to, co mogą dać człowiekowi inne religie, za to wymaga o wiele więcej od nich. Ładnie wygląda, fakt. Mroczny taki i w ogóle.

Tak naprawdę możesz znaleźć siebie nie odchodząc od swej wiary. Jeśli zrozumiesz, ze to, w co wierzysz, to nie jest kościół, nie słowa księdza, nie to, co jest napisane w Księdze. Odrzucenie wiary na rzecz szukania innej formy wyrażenia swej duchowości jest działaniem pozbawionym sensu. Nic ci to nie da. Utrudni co najwyżej poznanie siebie, bo skoro sądzisz, ze jesteś satanistą, już wiesz, kim jesteś, przestajesz szukać - toniesz w innym systemie, zadowolony z tego niebotycznie. Przyjęcie etykietki jest początkiem drogi. Z tego faktu, jak i z kilku innych, początkujący sataniści nie zdają sobie sprawy. To trudna droga i jeśli cieszysz się, że ją wybrałeś, to nic o niej nie wiesz. Tej religii się nie wybiera. Zadowolenie i duma z tego, że jest się satanistą oznacza niewiedzę, co to tak naprawdę oznacza. Człowiek przy zdrowych zmysłach nie utrudnia sobie życia. Nie twierdzę, że powinieneś zostać tam, gdzie jesteś teraz. Twoje poszukiwanie nie jest moim problemem, masz wolną rękę - chcę ci tylko zwrócić uwagę, że poszukiwanie zaczyna się wewnątrz, a sprawa wyboru systemu przychodzi później, gdy już wiesz, kim jesteś - i dlaczego właśnie tym.

Kvik




Główna/FAQ/Filozofia/Czytelnia/Nietzsche/O nas/Varia/Scena/Sztuka/Forum/Katalog/Okultyzm
Ludowy Komisarz Zdrowia ostrzega: wszystkie materiały umieszczone na stronie są własnością autorów.
Kopiowanie i rozpowszechnianie może być przyczyną... Tylko spróbuj. My zajmiemy się resztą :>