| Satan.pl > Czytelnia > Eseje > | [ Zaloguj się ] [ Rejestracja ] |
Kain
Idee, które wciąż żyją (2003-02-11)
Około roku 1961 Anton S. LaVey, wspólnie z młodym reżyserem Kennethem Angerem założył bardzo ekscentryczne i bluźniercze (jak na owe czasy) "Koło Magiczne". W noc Walpurgii (z 30 kwietnia na 1 maja) 1966 z tej luźnej organizacji wyłonił się Kościół Szatana, dając początek szumnie ogłoszonej "Nowej Ery Szatana". Koniec lat dziewięćdziesiątych i początek dwudziestego pierwszego wieku przynosi kolejne zmiany. Na przekór wielu przeciwnikom, satanistyczna filozofia przetrwała i ma się dobrze; powoli kształtuje się Europejski Front Satanistyczny, powstaje nawet europejska "Konstytucja 35" (od roku Ery). Dzięki nowym możliwościom, takim jak Internet, ekspansja satanizmu zyskała na sile. Church Of Satan przygotowuje się do puszczenia w amerykańskiej telewizji filmu-reklamówki Kościoła Szatana.
Tak pokrótce przedstawia się historia satanizmu współczesnego. W istocie, satanizm jest filozofią bardzo młodą, zrodzoną w Kalifornii z atmosfery antykonformistycznych buntów lat sześćdziesiątych. Znacznie ciekawiej i korzystniej dla świadomości satanisty jest jednak sięgnąć do samych źródeł i wzorców omawianej filozofii. W tym celu przeniesiemy się w czasie daleko wstecz i prześledzimy rozwój ideii, które legły u podstaw dzisiejszego satanizmu.
Mając na uwadze nie tylko filozofię satanistyczną, lecz również jego symbolikę, poszukiwania warto rozpocząć na wybrzeżu trackim VI wieku p.n.e. Wskazówkę co do słuszności takiego wyboru daje nam już sam LaVey, pisząc o "ziemskiej sile natury" lub "radości życia", elementach obecnych w wielu kultach pogańskich. Właśnie z Tracji dotarł do Grecji kult Bachusa (nazwa Rzymska), lub Dionizosa, choć drogę musiał sobie nowy bóg torować z trudem i nie od razu odniósł zwycięstwo.
Był Dionizos bogiem płodnych sił natury, winnej latorośli i mistycznego szału. Nauczył ludzi picia wina i przede wszystkim "bakchicznego", radosnego życia. Jego kult cechowały orgiastyczne, wesołe pochody, których miejscem były rozmaite uroczyska. Obrzędy odbywały się wśród tańców, okrzyków, przy akompaniamencie hałaśliwej muzyki i bicia w bębny wprawiające uczestników w stan ekstazy, wspomaganej przez spożycie wzmiankowanego trunku.
Obraz jaki wyłania się z tego kultu, jest bardzo jasny. Jednocześnie przypomina o przesłaniu płynącym z filozofii satanizmu: "macie jedno życie, więc bawcie się dobrze". Przyglądając się dodatkowo atrybutom Dionizosa, uczynimy kolejne spostrzeżenie, znajdując wśród nich m.in. kozła - symbol witalności i płodności. Tajemne obrzędy w trudno dostępnych miejscach, kojarzące się z sabatami czarownic w górach Harcu, to wszystko symbole obecne również w satanizmie. Ich wydźwięk nie jest bluźnierczy i w istocie ten, kto tak go odbiera, posądzony może zostać o lęk przed pełnią życia.
Trafiliśmy tak na pierwszy ślad ideii, o długim historycznym rodowodzie. Ideii pochodzącej sprzed setek lat, a obecnej w satanizmie dziś, w XXI wieku. Można by uznać, że to już skamienielina, zabytek starszy niż posąg Wenus z Milo czy teatr Dionizosa w Atenach. Wówczas cały ten wywód istotnie pozbawiony byłby sensu. Jednak można również zauważyć, że kult szczęścia pozostał aktualny. Można nawet posunąć się dalej - on jest dla człowieka zupełnie naturalny! W ten sposób dojdziemy do wniosku, że satanizm jest filozofią wychodzącą na przeciw ludzkim pragnieniom.
Starożytni Grecy - wielcy filozofowie - miewali myśli i poglądy bliskie satanizmowi. Moralność grecka, w przeciwieństwie do chrześcijańskiej, nie kodyfikowała obowiązków, nie wyznaczała sankcji, nie kusiła zasługą i nie straszyła grzechem czy ogniem piekielnym. Formułowała rady, które nie miały charakteru bezwzględnego. Rady te odnosiły się do zaspokojenia potrzeb doczesnych, a centralne miejsce zajmowało szczęście i wolność.
Zwróćmy teraz uwagę na rok 384 p.n.e. Miasto Stagira, na świat przychodzi Arystoteles, który kształci się później w Akademii Platońskiej. W 335 p.n.e. w Atenach zakłada szkołę filozoficzną. Tworzy podstawy logiki, dzieli filozofię na etykę, politykę, fizykę, matematykę oraz metafizykę. Ten właśnie wielki filozof twierdził, że nie będzie wszak szczęśliwy ktoś, kto co prawda posiadł cnotę lecz nie zaznał wolności, przyjemności, bogactwa, sprzyjającego losu itp. Mówił, że szczęścia nie należy jednak szukać w bogactwie i władzy - lecz w samym sobie.
Był więc Arystoteles zwolennikiem eudajmonizmu (greckie eudajmon = szczęśliwy), poglądu etycznego zgodnie z którym osiągnięcie szczęścia jest najwyższym dobrem i ostatecznym celem człowieka.
Co oczywiste - zwolennicy tej doktryny odmiennie rozumieli szczęście, gdyż różne bywały sposoby jego osiągania.
Przedstawicielem eudajmonizmu był również Arystyp z Cyreny (ok. 435-366 p.n.e.), założyciel szkoły cyrenejskiej. Za najwyższe dobro uważał przyjemności cielesne (hedonizm) - twierdził, że ich osiąganie winno stanowić główny cel człowieka. Uczył panowania nad namiętnościami bez wyrzekania się przyjemności. Obok stanów rozkoszy wyróżniał te, w których doznaje się bólu, oraz stany braku doznań, porównywane przezeń do ciszy morskiej.
Idąc dalej tym tropem, przenieśmy się w okres od 300 do 30 p.n.e. Kultura grecka zetknęła się wtedy z kulturą obcą, częściowo ulegając jej wpływom. Tak powstała filozofia hellenistyczna, którą po krótce podzielić można na trzy główne części: logikę, fizykę i etykę. Wtedy to rozwijają się liczne szkoły, wśród których najbardziej znanymi są Arystotelesowski Likeion i Platońska Akademia (które istniały już w poprzednim okresie). W latach 300 do 270 p.n.e. myśl filozoficzną rozwijali tacy ludzie jak Euklides, czy Epikur. Ten ostatni jest twórcą epikureizmu, doktryny głoszącej m.in. kult życia i pragnienie szczęścia.
Epikur przyjął etykę hedonistyczną opartą na przeświadczeniu, że szczęście polega na doznawaniu przyjemności, a nieszczęście na doznawaniu cierpienia. Zgodnie z tą zasadą wartość posiadają jedynie dobra doczesne. Człowiek sam odpowiedzialny jest za własne szczęście lub jego brak. Powinien zadbać o swój rozwój, bo środkiem do odegnania niepokoju jest oświecony umysł. Epikur twierdził, że podstawą wszystkich przyjemności jest rozwaga, fronesis, która uczy, że nie można żyć przyjemnie nie żyjąc rozumnie, moralnie i sprawiedliwie. Z tej przyczyny etyka Epikura hedonistyczną była tylko teoretycznie, w praktyce często prowadziła do ascezy i kultywowania cnót.
Niezmiernie ważnym czynnikiem w systemie filozoficznym Epikura było wyrzeczenie się istnienia czynników nadprzyrodzonych, przyjmując atomistyczną koncepcję budowy świata. Zdarzenia uważał Epikur za uwarunkowane przyczynowo, same zaś przyczyny za działające mechanicznie. Epikur przyznawał wprawdzie bogom prawo do egzystencji, odmawiał im jednak zdolności do jakiejkolwiek ingerencji w sprawy wszechświata. Religia i strach przed śmiercią są wg Epikura głównymi przyczynami złego samopoczucia człowieka; chciał Epikur uwolnić ludzi od przesądów religijnych i lęku przed śmiercią, która jest tylko rozkładem atomów, sprowadzającym doskonałą apatię.
Ten sposób myślenia - rozwinięty znacznie na przestrzeni wieków, przez nauki przyrodnicze - bliski jest również filozofii satanistycznej. Stąd już tylko krok w kierunku ateizmu, upowszechnionego dopiero w XVII i XVIII w., wraz z epoką oświecenia (P. Bayle, J. La Mettrie, J. Meslier. P. d'Holbach), następnie w w. XIX, kulminując w doktrynie L. Feuerbacha oraz K. Marksa i F. Engelsa (materializm). Jednak pogląd ten występował już od czasów starożytnych, reprezentowany właśnie przez m.in. Epikura; rozwijany później przez Diogenesa z Ojnoanda i innych.
Zwolennikiem filozofii Epikura był również Lukrecjusz (99-55 p.n.e.), słynny poeta rzymski. W poemacie "De rerum natura" ("O rzeczywistości") dał wykład filozofii materialistycznej swego mistrza. Pragnął, podobnie jak on, poprzez rozumowe poznanie natury uwolnić ludzkość od lęku przed bogami i śmiercią. Że mu się to nie udało, podobnie jak nikomu innemu, widzimy doskonale dziś - mimo rozwoju nauki starożytne przesądy pozostają nadal żywe.
Na marginesie warto nadmienić, iż wpływ Lukrecjusza był bardzo wielki również w czasach Odrodzenia; do jego zwolenników należeli Giordano Bruno i Gassendi. "De rerum natura" stanowi doskonały podręcznik filozofii epikurejskiej.
Starożytna Grecja była niewątpliwie miejscem rozwoju ideii, które przetrwały do dziś. Nie ograniczajmy się jednak do słonecznych wybrzeży Morza Śródziemnego, wzlećmy nad szczyt Nanga Parbat, najwyższy w Himalajach kaszmirskich, by mieć dobry widok na przyległe mu terytorium Półwyspu Indyjskiego. Gdzieś tam, pośród malowniczych jezior i gorących źródeł mineralnych, narodziła się legenda - Ćarwaka lub Czarwaka, którego imię wywodzi się od zwrotu "caru-vak" - piękna, przyciągająca mowa. Człowiek ten uważany jest za założyciela Lokajaty - indyjskiego systemu materializmu filozoficznego, powstałego ok. 600 p.n.e. Zgodnie z nim, rzeczywisty jest tylko świat materialny. System ten charakteryzuje się sensualizmem, hedonistycznymi założeniami etycznymi i ateizmem: "Ciesz się życiem póki je masz [...]" to jego doktryna; "Żal mi tych co wyrzekają się przyjemności tego świata, starają się zdobyć zasługi, by być szczęśliwymi w zaświatach i pogrążają się w śmierci bez końca, nie żal mi innych... [...] Bądź rozsądny Ramo, jest tylko ten świat, to pewne! Ciesz się życiem i wyrzuć wszystko co ci się nie podoba".
Pozostając nadal w Himalajach, przeskoczmy na najwyższy szczyt świata - Czomolungmę, skąd rozciąga się widok na rozległe Chiny. Również tutaj, gdzieś pośród 18 najstarszych chińskich prowincji, słychać podobne głosy: życie należy wykorzystać dopóki można. Trzeba się śpieszyć, skoro po śmierci, jak to sugestywnie wyraził chiński filozof Jang Czu, "ludzie są tylko cuchnącą zgnilizną i rozkładem". Nie warto troszczyć się o własny sposób życia, ponieważ "sprawiedliwi i mędrcy umierają tak samo, jak okrutnicy i głupcy. Trzeba pozwolić uszom słuchać tego, czego chcą słuchać a ustom mówić to, co chcą mówić".
Tak zakończymy wyprawę do źródeł, choć można by z pewnością szukać dalej. Ograniczymy się do faktów powszechnie znanych, pozostawiając w domyśle inne, bardziej lokalne przykłady.
Wnioski jakie można wyciągnąć z tej podróży, są zupełnie oczywiste. Idee, zgromadzone dziś pod wspólnym szyldem satanizmu, istniały już od tysiącleci, wychodząc na przeciw ludzkim potrzebom, będąc następstwem naturalnych potrzeb człowieka. To, że przetrwały do dziś, świadczy niewątpliwie o ich sile. Z upływem lat ewoluowały w pojęcia bardziej współczesne - takie jak filozofia materialistyczna czy ateizm. Zmieniały się środki, wyciągano różne wnioski - jednak założenia pozostały takie same. Również satanizm pełen jest nawiązań do tych historycznych źródeł. Wydobył z nich to, co mu najbardziej odpowiada, połączył w jedność, na swój przewrotny sposób. I to właśnie te Idee, a nie sprytny marketing Church Of Satan, stanowią o wartości satanizmu.
Kain
Ludowy Komisarz Zdrowia ostrzega: wszystkie materiały umieszczone na stronie są własnością autorów.
Kopiowanie i rozpowszechnianie może być przyczyną... Tylko spróbuj. My zajmiemy się resztą :>















