| Satan.pl > Czytelnia > Eseje > | [ Zaloguj się ] [ Rejestracja ] |
Kvik
Krótka historia pewnego zakonu (2001-11-19)
Gdzieś około początku roku 1998 pewien młody satanista doszedł do wniosku, że dobrze byłoby założyć zakon satanistyczny o zasięgu ogólnopolskim. Myślą przewodnią było zebranie rozproszonej po Polsce szatańskiej braci, która, zjednoczona pod jedną banderą za pośrednictwem Sieci, podjęła by się zadań, polegających głównie na edukacji społeczeństwa - zgodnie z przekonaniem, że wybielenie wizerunku satanizmu jako religii jest zarówno możliwe, jak i pożądane.
Projekt wystartował jako polski oddział Order of White Wolf, satanistycznego zakonu rodem z dalekiej Północy, z błogosławieństwem tamtejszych zwierzchników. Założono stronę i listę dyskusyjną. Na stronie - materiały "znalezione w sieci", częściowo przetłumaczone na rodzimy język, na liście - dyskusje tematyczne, czyli "niech ktoś zaproponuje jakiś mądry temat". Polityka przyjmowania nowych członków do zakonu była luźna, w zasadzie żadna - nie biorę pod uwagę konieczności wypełnienia ankiety, oraz napisania czegoś w rodzaju listu motywacyjnego, ponieważ nikt tak naprawdę nie wiedział, co zrobić z nadchodzącymi zgłoszeniami. Skutkiem tego nowe osoby były przyjmowane hurtowo - w okresie szczytowym organizacja liczyła sobie około 30 członków, przy średniej wieku mniej więcej 19 lat. Mądrzejsze jednostki widziały, co się dzieje i jak bardzo rzeczywistość rozmija się z pięknymi założeniami, lecz nie bardzo były w stanie poprawić sytuację. Po jakimś czasie Ojciec Założyciel organizacji zrezygnował ze stanowiska oraz uczestnictwa w przedsięwzięciu, przy czym jego iście dyskordiański styl odejścia zaskarbił mu szczerą nienawiść bardziej ortodoksyjnie nastawionej części zakonu. Następny zwierzchnik obejmował swe stanowisko w atmosferze nasyconej hasłami spod znaku "odrodzenia", "świetlanej przyszłości" oraz "my z tym coś zrobimy". Niestety, oświecenie osiągnięte podczas kwasowego tripu skutecznie rozwiało jego złudzenia, a odejście było jeszcze bardziej spektakularne i łączyło się z groźbami śmierci równie długiej, co bolesnej. To, co działo się później w organizacji można określić mianem "totalnego chaosu". Gwoździem do trumny był list otwarty Bast, wyroczni polskiego świata satanistycznego do władz Zakonu Białego Wilka, stanowiący bezlitosne podsumowanie jego rocznej działalności. Trzeci i ostatni zwierzchnik ZBW poświęcił tydzień na zastanowienie się, co można z tym bałaganem zrobić dalej, zanim zrezygnował. Wtedy nastąpił faktyczny koniec. Kilku najbardziej optymistycznie nastawionych członków przeniosło ideę do podziemia, ktoś został thelemitą, ktoś odkrył, że jest Rycerzem Mocy (projekt własny autora, religia oparta na Gwiezdnych Wojnach - cóż, to było jego pierwsze spotkanie z zielonym tytoniem i miał szczęście trafić na coś mocnego).
Powyższy tekst opisuje autentyczne wydarzenia, a przytaczam go jako ostrzeżenie i materiał do przemyślenia i zrozumienia pułapek czyhających na śmiałka, który spróbuje coś podobnego uczynić, bowiem idea założenia ogólnopolskiej satanistycznej organizacji bynajmniej nie odeszła w mroki niepamięci, gdzie wg mnie jest jej miejsce. Młodzi, nastawieni idealistycznie zwolennicy "wyjścia satanizmu z podziemia" często wyrażają swą tęsknotę za prężnym stowarzyszeniem, dającym im możliwości grupowej realizacji własnych wizji, wspólnego osiągania celów, zorganizowania alternatywnej przestrzeni wypełnionej atmosferą wolności, bez nerwowego oczekiwania na grom ciśnięty przez obrońców jedynie słusznej wiary. Marzy im się oczyszczenie religii z zarzutów wandalizmu, okrucieństwa, nienawiści do życia - oraz z osób odpowiedzialnych za taki właśnie wizerunek satanizmu w społeczeństwie.
Satanizm jest życiem pomiędzy młotem opinii publicznej mającej wyrobiony pogląd na wszystko, co dotyczy religii innej niż jedynie słuszna, a kowadłem działalności prawdziwych Synów Szatana, którzy robią dużo w kierunku podtrzymania owego poglądu - od ostentacyjnego bycia "przeciw" do wydarzeń, jakie miały miejsce w Rudzie Śląskiej. Komu ma zależeć na zmianie opinii publicznej - szatanistom, którzy z definicji stawiają się poza społeczeństwem i raduje ich bycie "złymi", zgodnie z tradycją kultu męczeństwa, polskiej kulturze tak bliskiemu przecież? A skąd. Oni doskonale spełniają swą rolę, nieświadomie co prawda, niemniej skutecznie. Tym bardziej samemu społeczeństwu, które potrzebuje kozłów ofiarnych dla usprawiedliwienia i ukrycia własnych błędów za dymną zasłoną słów "to oni są źli". Obie strony działają w uzupełniającym się nawzajem układzie zamkniętym, który nie chce i nie potrzebuje trzeciej siły, wtrącającej się pomiędzy nie. Jest to fakt warty podkreślenia: społeczeństwo nie chce widzieć swego Cienia i każda organizacja pretendująca do miana społecznego oskarżyciela zostanie uznana za wroga i użyta w charakterze kozła ofiarnego. Wysoki satanizm kultem męczeństwa nie jest i nie widzę powodu, dla którego miałby nim zostać, a wyjście na światło dzienne pod banderą odwróconego pentagramu oznacza zostanie męczennikiem za wiarę. Ludzkość przeprowadziła wystarczająco dużo eksperymentów w tym temacie i nie sądzę doprawdy, żeby trzeba było zawsze uczyć się na własnych błędach. Prawdziwi sataniści robią swoje, nie przejmując się niczym, nie czując potrzeby ujawniania swych poglądów publicznie, obojętni wobec społeczeństwa, ostrożni i samowystarczalni.
Nie widzę możliwości stworzenia ogólnopolskiego frontu satanistycznego, ani celu, jakiemu mogłaby taka konstrukcja służyć. Nie widzę potrzeby, by walczyć ze społeczeństwem o wybielenie wizerunku mojej religii i nie sądzę, aby było to w ogóle możliwe w przewidywalnej przyszłości. Przyszłością satanizmu w sieci jest chaos, tworzenie indywidualnych stron, a poza siecią zakładanie lokalnych stowarzyszeń, których członkowie znają się osobiście i mają możliwość regularnych spotkań na żywo - by realizować własne cele, bez romantycznych . Doświadczenie pokazuje, ze duże organizacje budowane na bazie sieci mają krótki, acz ciekawy żywot, dostarczający rozrywki osobom postronnym oraz skutecznie leczący z młodzieńczego idealizmu jednostki zaangażowane.
Dlatego www.S jest pozbawiony ambicji tworzenia struktur i nie pretenduje do miana organizacji - jest miejscem, gdzie wiedza i możliwość kontaktu oddane są dla wszystkich, którzy tego szukają. Celem www.S jest bycie centralnym punktem sieci nie tylko dla satanistów, lecz dla wszystkich wyznawców ścieżek lewej ręki - choć na razie jest to pieśń przyszłości. Nie mamy zamiaru nikomu narzucać poglądów, dialogi ekumeniczne nie są naszą pasją. Budowane przez lata gmachy dziś straszą kratami w oknach, ponurym wyglądem przestrzegając, czym kończy się droga, której początek dało hasło zjednoczenia. Być może kiedyś, za kilka lat co najmniej, ilość poszczególnych, lokalnych organizacji posiadających odpowiedni poziom wzrośnie na tyle, by pewne zacieśnienie współpracy znalazło swój sens. Będziemy wiedzieli, kiedy to nastąpi - na razie popiół ze stronic spalonych projektów rzucamy na wiatr i tylko pamięć przechowuje Plany, które w odpowiednim czasie zostaną przywrócone do życia.
Kvik
Ludowy Komisarz Zdrowia ostrzega: wszystkie materiały umieszczone na stronie są własnością autorów.
Kopiowanie i rozpowszechnianie może być przyczyną... Tylko spróbuj. My zajmiemy się resztą :>















