Satan.pl > Czytelnia > Eseje >[ Zaloguj się ]   [ Rejestracja ]
FelietonyEsejePublikacjeKontekstyKontakt

HaaL

Relatywizm moralny (2001-11-19)

Każdy przedmiot rzuca cień, bez dobra nie byłoby zła. Istnienie jednego definiuje drugie, jednak biel i czerń nie istnieją jednoznacznie określone. To co jest białe dla jednego, może być czarnym dla drugiego. Istnieje jeszcze całe spektrum odcieni pomiędzy tymi skrajnościami, a każdy człowiek maluje nimi otaczającą go rzeczywistość i posiada nieco inne odcienie, którymi ją pokrywa.

Dobro i zło - dwa przeciwieństwa. Większość ludzi sądzi, że satanizm to kult zła, negacja dobra, lub coś bardzo podobnego. W rzeczywistości satanista nigdy świadomie nie czyni zła, on raczej kwestionuje pewne zło, domaga się ponownego przeglądu wartości.

Wielu ludzi przyzwyczajonych jest do tego, że dobro i zło są na stałe określone, uniwersalne dla wszystkich ludzi, obiektywne. Oczywiste jest to, że aby można było mówić o jakimkolwiek obiektywizmie, to kwestie słuszności owych wzorców nie powinien rozstrzygać człowiek, tylko ktoś "ponad" nim, mogący ogarnąć cały świat... Bóg? Ależ tak, bardzo to wygodne, prawda? Sataniści nie uznają zwierzchnictwa żadnego Boga, więc system wartości jest ich systemem wartości i według niego świadomie nigdy nie czynią zła.

Choć to dla niektórych nie do pojęcia, nie można powiedzieć, że - na przykład morderca czyni obiektywne zło. On czyni zło według większości, zdecydowanej większości. Owe sztucznie "obiektywne" zło powstaje przez sumowanie się większości subiektywnych odczuć. Tam, gdzie ludzie są niemal stuprocentowo zgodni, definiują prawo, aby uchronić się przed odbiegającymi od normy jednostkami. Dotyczy to głownie takich rzeczy jak ochrona ludzkiego życia, mienia, wolności słowa (z tym to chyba nie najlepiej) i tak dalej. Jest to całkowicie zrozumiałe, w interesie wszystkich ludzi, również satanistów, więc oni sami zwykle nie łamią prawa. Byłoby głupotą tak czynić, gdyż żyjemy w społeczeństwie powiązanym ze sobą duża liczbą współzależności. Oprócz tego prawo moralne satanisty zwykle nie kłóci się w żaden sposób z prawem karnym, o czym najwyraźniej nie wiedzą przeciwnicy satanizmu, którzy chcąc go zakazać sami łamią prawo do wolności wyznania! Satanista zwykle nie łamie prawa karnego, tylko prawo moralne większości ludzi, a zwłaszcza chrześcijan.

Niektóre normy moralne są na stałe wpisane w kodeks karny, lecz tych sataniści nie łamią. Wiele szumu robi się wokół morderstw na tle rytualnym, gwałtów na dzieciach, zabijaniu zwierząt i tak dalej. Wszystko to bzdura, a jeśli zdarzenia takie mają miejsce, to na pewno nie z rąk satanistów, lecz najwyżej tych, co się za nich podają. Nie możemy brać odpowiedzialności za wszelkich głupców, którym imponuje mroczny klimat satanizmu. Najwyraźniej niektórzy nie zrozumieją tego nigdy, na ironie - najczęściej ci najbardziej "tolerancyjni".

Fakt, iż dobro i zło to jak najbardziej subiektywne pojęcia uwidacznia wyraźnie sama rzeczywistość, w której żyjemy. Prawie każdy się zgodzi, że przytoczony wcześniej morderca czyni zło, jednak już w przypadku powiedzmy aborcji, sprawa wygląda bardziej skomplikowanie. Dla chrześcijan jest to bezsprzeczne zło wiążące się z zabójstwem człowieka, natomiast dla innych może to być konieczność, wobec rzeczywistości, która wymaga od człowieka odpowiedzialności za własne potomstwo. Niektórzy mogą twierdzić, że nie mają środków, by utrzymać i wychować dzieci - jednym słowem przedkładają swoje korzyści nad życie tego dziecka. Kto ma tu rację? A kto to oceni? Nie ma nikogo takiego.

Każdy chce czuć się komfortowo i chce, aby jego wzorce były tymi, które funkcjonują w świadomości ludzkiej, dlatego próbuje przekonać resztę do tego, że to właśnie on ma rację. W praktyce wygląda to jak przeciąganie liny - wygra silniejszy - jego prawo będzie tym, które będzie uważane za "dobre". Przyjdzie inny, jeszcze silniejszy i obowiązujące wartości się nieco zmienią.

W jaki sposób funkcjonuje u ludzi ocena czynu w kategorii dobra lub zła? Nietrudno zauważyć, że nawet zabicie człowieka nie jest zawsze identyfikowane ze złem, jeśli tym człowiekiem był na przykład morderca, który próbował targnąć się na nasze życie. Istnieją czyny, które człowiek przedkłada nad inne, w tym wypadku swoje życie nad życie mordercy, który chce je mu odebrać. Trudno mówić o słuszności takich nakazów jak: nie zabijaj, nie kradnij... Są okoliczności wobec, których kradzież, czy nawet zabójstwo będzie przyzwolone w świetle prawa karnego, podobnie zresztą moralnego.

Słyszałem kiedyś taką oto, dość niezłą moim zdaniem definicje. "Każdy ma hierarchię wartości poukładanych według ich ważności. Kolejności tej nie jest zazwyczaj świadom i zmienia się ona podczas całego życia. Jeżeli dla osiągnięcia jakiejś pozycji z tej hierarchii poświęca się wartość niżej położoną, to czyn klasyfikuje się jako dobry, przeciwnie zaś jako zły". Każdy ocenia cudze czyny według własnej hierarchii, a że te są czasem zupełnie inne, to ktoś musi ucierpieć. Wszystko zatem zależy od punktu widzenia - wszystko jest subiektywne.

Bez dobra nie byłoby zła, te dwa pojęcia uzupełniają się i nie mogą bez siebie istnieć. Wtedy, kiedy człowiek nazwał coś dobrym, powstało zło. Każdy, jak wcześniej wspomniałem, nieco inaczej pojmuje ten podział, z czego wynika, że często dobro dla jednego jest złem dla drugiego. Nie jest możliwe, aby całkowicie zlikwidować zło na świecie. Zawsze znajdzie się człowiek, dla którego postąpimy źle, zawsze znajdzie się ktoś, kto ucierpi wskutek naszego działania. Myślenie, u którego podstaw leży totalna równość i harmonijny świat to utopia, o której niejednokrotnie przekonała nas historia.

"Od czasów Platona powstało niezmiernie wiele utopii społecznych. Niestety nie wszystkie z nich pozostały tylko na papierze. Niestety, bo tak się złożyło - i chyba nie jest to przypadek - że każda próba zrealizowania którejś wzniosłej i szlachetnej utopii, przepełniona wiarą w dobroć człowieka oraz pewnością, że można racjonalnie urządzić sprawiedliwy ład społeczny, kończyła się ogromem ludzkich cierpień, terrorem i bratobójstwem." [1]

Pojęcie dobra i zła nie było stałe na przestrzeni wieków. Każda kultura wypracowuje własne wzorce i zrozumienie, że mogą istnieć zupełnie inne jest czasem bardzo trudne. Ciężko jest spojrzeć "ponad" własne podwórko, w którym się wychowaliśmy. Ta bezcenna umiejętność pozwala zrozumieć drugiego człowieka i spostrzec, że często nie ma on intencji czynienia zła wobec nas. On po prostu kieruje się własnym dobrem, własną korzyścią.

W naszej kulturze dobro i zło funkcjonuje w większości w taki sposób, aby dowartościowywać słabych i przycinać silnych. Pewność siebie, chciwość, egoizm, dążenie do bogactwa, duża dbałość o własny wygląd, nieskrępowane realizowanie popędów seksualnych, to niektóre cechy uważane raczej za złe. Dobrymi są zaś takie jak altruizm, skromność, cieszenie się małostkami, współczucie, litość... wynika to oczywiście z kultury chrześcijańskiej, która właśnie takie wzorce promuje. Nietrudno jednak zauważyć, że mało z nich zachowało się w praktyce. Większość chrześcijan realizuje swoje potrzeby wywołując u siebie wyrzuty sumienia, które później zrzuca podczas spowiedzi. Mało jest ludzi, którzy otwarcie kwestionują zasadność tej obłudy.

Zrozumienie tego, że dobro i zło jest jedynie sztucznym podziałem dokonanym przez człowieka w celu opisania rzeczywistości, prowadzi do większej otwartości. Często człowiek nawet nie podejmuje wysiłku, by zrozumieć inną osobę, ponieważ robi ona źle według jego systemu wartości. Zrozumienie, że system wartości jest subiektywny stawia w sytuacji, gdzie możliwy jest rozwój. Rozwój bowiem jest zawsze wynikiem konfrontacji naszych poglądów z innymi, co do których się nie zgadzamy. Nie oznacza to bynajmniej, że satanista widząc czyjeś złe intencje, pozostanie wobec nich obojętny. Szkoda jednak marnować energii na pozornie poważne konflikty, które można rozwiązać machnięciem palca, zyskując dodatkowo autorytet danej osoby. Takie podejście zostawia agresje i nienawiść na przypadki, gdzie jest to najskuteczniejsza metoda wytłumaczenia, że osoby wrogo do nas nastawione przekroczyły już granicę, której przekroczyć nie powinny.

Wiele pozytywnych i jak najbardziej pożądanych cech według satanistów, jest często klasyfikowanych jako złe. Konsekwencją tego jest fakt, iż kultura chrześcijańska wywarła ogromne piętno na sposób rozumowania współczesnego człowieka, któremu bardzo ciężko jest zrozumieć, że dobro i zło to jedynie wytwór ludzkich umysłów. Sataniści są zwykle egoistami, są pewni siebie, czasem zarozumiali, darzą szacunkiem ludzi silnych i wartościowych, a gardzą słabymi i nieudolnymi, są pyszni, dumni, chciwi, nie uciekają od kłamstwa i manipulacji, by wykorzystać słabsze jednostki. Wszystkie te cechy chrześcijaństwo potępia, rzeczywistość zaś pokazuje, że właśnie tacy ludzie osiągają w życiu najwięcej.

Satanizm potępia ideę cichego człowieka siedzącego w kącie w nadziei, że ktoś go dostrzeże i doceni. Sataniści nie darzą miłością wszystkich dookoła, przedkładają swoje dobro nad dobro innych. Między innymi z tych powodów dla chrześcijan satanista jest uosobieniem zła, sami zaś chrześcijanie tkwią często w obłudzie ulegając swoim "grzechom".

HaaL                 

[1] "Wieczne powroty Fryderyka Nietzschego" - Krzyszfof Wieczorek, Wyd. "Książnica", Katowice 1998




Główna/FAQ/Filozofia/Czytelnia/Nietzsche/O nas/Varia/Scena/Sztuka/Forum/Katalog/Okultyzm
Ludowy Komisarz Zdrowia ostrzega: wszystkie materiały umieszczone na stronie są własnością autorów.
Kopiowanie i rozpowszechnianie może być przyczyną... Tylko spróbuj. My zajmiemy się resztą :>