| Satan.pl > Czytelnia > Eseje > | [ Zaloguj się ] [ Rejestracja ] |
HaaL
Bunt (2001-11-19)
Bunt jest jedną z sił, która odłącza satanistę od stada. Łatwo może być destrukcyjny, dlatego należy go dobrze zrozumieć. Nie oznacza prostego zaprzeczenia, odwrócenia, prymitywnej negacji. Bunt jest emocjonalnym katalizatorem zwątpienia.
Satanizm źródło swe ma w buncie. Bez buntu nie byłoby satanizmu. Szatan to buntownik, który powstał przeciw Bogu i został strącony. Nie jest to jednak bunt obejmujący wszystko dookoła na zasadzie prostej odwrotności do zastanej rzeczywistości. Satanista nie jest głupcem, który widząc określone postępowanie, postępuje dokładnie odwrotnie. Takie myślenie czasem zauważam u niektórych, którzy nie rozumieją istoty rzeczy. Nie chodzi tu przecież o buntowanie się przeciw staniu w kolejce po bilet do kina!
Satanistyczny bunt obejmuje oburzenie dotyczące ograniczenia psychicznej wolności człowieka, na skutek uznawania Boga, który ma ponoć słuszność i władzę nad nami. Satanista mówi: nie ma żadnego Boga, który ma za nas o czymkolwiek decydować! Sam jestem dla siebie Bogiem i sam będę decydował o tym, co jest dla mnie dobre, a co złe! Taka postawa wiąże się z pełną odpowiedzialnością za swoje czyny, stawanie przed sobą w obliczu rozważań o słuszności własnego postępowania.
Pełna nieuzasadnionych ograniczeń moralność narzucana przez domniemanego Boga musi legnąć w gruzach, żeby człowiek poczuł się wolny i zaczął doznawać dotychczas zakazane przyjemności. Przez wieki ludzie dawali się karmić różnymi boskimi rewelacjami, dawali ograniczać swoją psychiczną wolność. Dość! Żyjemy dla siebie, nie dla żadnych bogów. Sami kreujemy swoją rzeczywistość, nikt nam w tym nie pomoże, a jeśli masz nadzieję, że tak jest to jesteś po prostu naiwny! Spójrz na rzeczywistość wokół siebie i zauważ, że nigdzie nie ma domniemanej "boskiej" sprawiedliwości. Człowiek jest tak sprawiedliwy jak pojmuje sprawiedliwość, nie ma globalnego sędziego, który miałby uczyć nas jak powinniśmy postępować.
"Żadnej wiary nie da się przyjąć na podstawie autorytetu "boskiej" natury. Religie muszą zostać zweryfikowane. Żadnego dogmatu moralnego nie można brać za pewnik - żadna miara nie może określać, co ma być deifikowane. Kodeksy moralne nie posiadają w sobie wrodzonej świętości, są jak drewniane posągi sprzed lat będące wytworami ludzkich rąk, a co człowiek stworzył, człowiek może zniszczyć!" [1]
Satanistyczny bunt rodzi się stopniowo i forma w jakiej się realizuje jest bardzo różna. Należy jednak pamiętać, że jest to początek wyprawy w symbolikę satanizmu. Bez Boga nie byłoby Szatana, nie byłoby się komu buntować. Szatan kusi do buntu i my zostaliśmy skuszeni! Pijemy ten słodki nektar grzechu nie robiąc sobie nic z tego, nie czujemy się winni czegokolwiek, czego sami sobie nie zarzucamy.
Tyle, ile religii zostało stworzonych, tyle mniej więcej bogów naprodukował sobie człowiek, zamiast po prostu spojrzeć na siebie! Zbyt długo człowiek oddawał swój los w ręce wyimaginowanego Boga, który prowadził go metodą kija i marchewki. Dlaczego, pytam jeszcze raz dlaczego mamy dobrowolnie ograniczać swoją wolność oddając ją komuś, kto nawet nie istnieje!? Kwestia istnienia/nieistnienia Boga jest kwestią tak samo otwartą jak kwestia istnienia krasnoludków. Sataniści zwykle są ateistami, choć teoretycznie mogłaby istnieć sprawcza siła dająca początek światu. Nas to jednak nie obchodzi! My zajmujemy się sobą, nie bogami. Szatan jest symbolem, nie naszym Bogiem! Jeszcze raz powtarzam, bo kwestia ta jest bardzo ważna: Sataniści nie uznają osobowego Szatana. Szatan jest symbolem i tylko symbolem, który dzięki kulturze w jakiej się wychowaliśmy, jeśli odpowiednio wykorzystany ma ogromny wpływ na ludzką psychikę. Satanista świadomie wykorzystuje ten wpływ do kreowania rzeczywistości jaka go otacza, do manipulacji ludźmi i osiągania własnych korzyści.
Kiedy bunt rodzi się w tobie, z pewnością to poczujesz. Bunt jest pierwszym krokiem do rozwoju. Zakwestionowanie, poddanie w wątpliwość tego, co dotychczas uważane za pewnik jest pierwszym krokiem ku temu. Bunt jest uświadomieniem sobie, że to, co cię otacza nie odpowiada tobie w pełni, jest nauczeniem się mówienia NIE. Tak, umiejętność mówienia 'nie' wypływa również po części z buntu, z uwolnienia się od wielu społecznych zależności, w których do tej pory byłeś tylko marionetką wykonującą ruchy w rytm tego, jak ktoś pociągał za sznurki.
"Ludzie idą przez życie z ustalonymi poglądami - nigdy się nie zmieniają. Są tego po prostu nieświadomi. Równie dobrze mogliby być drewnianymi klocami, skałami, chodzącymi i gadającymi maszynami. Ale nie istotami ludzkimi. Są kukiełkami, sterowanymi przez rozmaite sprawy, jak za pociągnięciem sznurka. Naciśnij guzik, a uzyskasz reakcje. Mogę przewidzieć, w jaki sposób zachowa się dana osoba, jeśli tylko przyjrzę się jej dokładnie." [2]
Wydaje Ci się, że Ciebie to nie dotyczy? Jesteś psychicznie niezależny? Jeśli tak, to najprawdopodobniej jeszcze tego nie zauważyłeś, jesteś po prostu nieświadomy. Nie zrozum tego jednak źle. Bunt nie oznacza odwrócenia się od rzeczywistości! Nie ma większego błędu na tym etapie, jak odwrócenie się od wszystkiego. Ludzie, którzy załamują się otaczającą rzeczywistością, nie potrafią się w niej znaleźć, to ludzie po prostu słabi. Często padają ofiarą sekt, które wykazują się ich zrozumieniem, by do siebie wciągnąć. Nie ulegnij złudzeniu! Satanista nie potrzebuje istnieć w żadnej organizacji, nie ma potrzeby posiadania jakiegokolwiek guru, który zamydlałby mu oczy wizjami z innego świata.
Co prawda istnieją organizacje satanistyczne, takie jak znany Kościół Szatana (Church of Satan) założony w USA przez Antona Szandora La Veya, lecz moim zdaniem żadna organizacja nie jest potrzebna, by się rozwijać. Na początku wręcz szkodliwa może być aktywność w takich grupach, gdyż każdy człowiek na początku swej satanistycznej ścieżki jest bardzo podatny na pranie mózgu. Nie o to przecież chodzi! Masz właśnie kwestionować, nie wchłaniać jak gąbka. Jeśli wchłoniesz, to z jednego zaprogramowania przejdziesz w drugie. Dalej będziesz automatem, tylko z innym programem.
"Przygotuj się na to, by iść, i bądź otwarty. Szeroko otwarty! Jesteś gotów, by słuchać? Pamiętaj jednak: być otwartym nie oznacza bynajmniej, byś był naiwny; nie jest to równoznaczne z połykaniem wszystkiego, co mówią do ciebie. O nie! Musisz rzucić wyzwanie wszystkiemu, co mowie. Ale taki sprzeciw ma wypływać z twojej otwartości, a nie uporu." [2]
Każda wielka idea jest na początku bluźnierstwem, każda zmiana tego, co w danej chwili słuszne, jest naruszaniem spokojnych zasad i podważaniem czyichś opinii. To samo dotyczy człowieka i jego zapatrywania na siebie. Kieruj się własną intuicją, jeśli ona każe ci się buntować to znaczy, że nadszedł odpowiedni czas.
Nie ma znaczenia, że przez kilka tysięcy lat wielu filozofów napisało tysiące książek o Bogu i następne tysiące, o tym jak człowiek powinien żyć. Kwestionuj to wszystko! Żeby zacząć budować coś sensownego musisz najpierw zburzyć skostniałą i przestarzałą budowlę jaką masz w głowie. Zacznij przyglądać się sobie, obserwuj to, do czego przywykłeś i zauważ jak wiele jest rzeczy, z których nawet nie zdawałeś sobie sprawy. Impulsem pchającym do tego jest właśnie bunt. Pierwsze jego objawy to właśnie przebłyski świadomości, które uzmysławiają ci, że chcesz więcej od życia niż tylko automatyczne jego przeżycie. Zaczynasz się zastanawiać, czy to, w jaki sposób żyje wiele ludzi naokoło ciebie jest faktycznie tym, do czego zmierzasz.
Wiele ludzi na etapie buntu kończy swój rozwój. Na tym pierwszym podstawowym etapie pojawia się u nich nieświadoma agresja, tu ma źródło pseudosatanizm. Jeśli człowiek nie jest dość rozgarnięty, by wykorzystać bunt w konstruktywny dla siebie sposób, to niszczy sam siebie. Zmiana buntu w nieświadomą agresje jest tego najlepszym przykładem. Najgorsze w tym wszystkim, że pseudosataniści nie zdają sobie z tego sprawy, po prostu nie wiedzą, że ich agresja ich kontroluje, prowadzi do ich destrukcji.
"Co sobie uświadamiasz, to tez kontrolujesz; to czego sobie nie uświadamiasz, kontroluje ciebie." [2]
To jest bardzo ważne i prawdziwe stwierdzenie. Jeśli twoim celem jest osiągnięcie szczęścia na drodze satanizmu, to wiedz, że jest to ścieżka bardzo stroma. Jest przepełniona niezłymi widokami, ale oglądasz je stąpając blisko krawędzi. Jeżeli na drodze pojawiają się rzeczy, których nie jesteś świadom i one w znaczny sposób twą świadomość wyprzedzają, to wówczas istnieje niebezpieczeństwo, że owe nieświadome treści po prostu cię zaleją, stracisz nad nimi kontrolę, podobnie jak pseudosataniści tracą kontrolę nad swoim buntem i agresją.
Jeśli weźmiesz do ręki młotek i wiesz, że służy on do przybijania gwoździ to OK, ale gorzej jak masz go w ręku, nie wiesz do czego służy i zechcesz wypróbować na swojej głowie. Między innymi ze względu na to, satanizm jest dla ludzi odpowiednio silnych i zdecydowanych. Satanizm nie sprawdziłby się jako religia masowa, gdyż posiałby spustoszenie wśród ludzi słabych, których jest najwięcej. Ludzie słabi potrzebują, by ktoś nimi kierował, ludzie słabi nie chcą decydować sami o sobie. Satanista zawsze uważa się za człowieka mocnego, przynajmniej ma o sobie takie zdanie. To, czy faktycznie jest silny wychodzi później na drodze jego rozwoju.
Satanistyczny bunt, jeśli nie ulegnie nieświadomej agresji objawia się w różny sposób, zależny od tego, w jakim stopniu świadomy jest ktoś, kto go przeżywa. Jedną z jego form jest chęć dyskusji, chęć pochwalenia się swoim odkryciem, przekonanie innych do swoich racji przez drażnienie ich, prowokowanie do zastanowienia się. Innym razem może to być noszenie w widocznym miejscu jakiś satanistycznych znaków "żeby drażnić stare babcie" jak to gdzieś przeczytałem hehe.
Na początku agresja zawsze w mniejszym lub większym stopniu towarzyszy buntowi, lecz po uświadomieniu jej sobie znika zupełnie, bunt jednak pozostaje. Agresja bez sensownego jej celu jest po prostu marnowaniem energii, a tę zawsze szkoda bezsensownie trwonić, gdyż wówczas odejmujesz siłę sam sobie. Jeśli jesteś satanistą wyobraź sobie, że jesteś na bezludnej wyspie i szczerze odpowiedz sobie jak wówczas manifestowałbyś swój satanizm. Sprawdź, czy cała satanistyczna otoczka jaką wytwarzasz sprawia ci przyjemność na zasadzie zwracania uwagi innych i karmienia się ich zdziwieniem - to bardzo możliwe, przemyśl to.
Moim zdaniem to zupełnie naturalne, że ktoś, kto jest związany z jakimiś poglądami w mniej, lub bardziej widoczny sposób je manifestuje. Oczywistym tego przykładem jest nazywanie siebie "satanistą". Kwestią przydatności tego jest to, czy służy to tobie, czy nie. Jeśli nie, to skończ to! Jest wielu satanistów, którzy uświadomili sobie, że etykietka satanisty im nie służyła i ją po prostu odrzucili. Jest również wielu, którym służy, to zależy od tego, co kto chcę dzięki temu uzyskać.
HaaL
[1] Anton Szandor LaVey "Biblia Szatana"
[2] Anthony De Mello "Przebudzenie"
Ludowy Komisarz Zdrowia ostrzega: wszystkie materiały umieszczone na stronie są własnością autorów.
Kopiowanie i rozpowszechnianie może być przyczyną... Tylko spróbuj. My zajmiemy się resztą :>















