Satan.pl > Czytelnia > Eseje >[ Zaloguj się ]   [ Rejestracja ]
FelietonyEsejePublikacjeKontekstyKontakt

Falcifer

Moja Złowieszcza Ścieżka ONA (2014-01-05)

Od dawna obserwuję nowoczesną modę na ugrzecznianie i liberalizowanie tradycyjnych ruchów ideowych. Widzę ekspansję "macdonaldyzmu", spłycanie na potrzeby konsumenta wizji oddalonych od pop-kulturowych papek - ścieżek starających się uchwycić coś sakralnego, numinotycznego, duchowego.

Satanizm stał się kolejnym celem społecznie poprawnych mesjaszy. Kościół Szatana z LaVey'em i jego Satanistyczną Biblią na czele przyciąga dziś rzesze konsumentów zahipnotyzowanych wolnością, obietnicą spełnienia, ofertą wiecznej radości już nie po śmierci, lecz tu i teraz - za życia. Widzę ludzi utożsamiających się z subkulturą gotycką, metalową, rockową, a którzy określają się mianem satanistów sprowadzając go do maskarady, przebieranek, napompowanych póz i przerostu ego. Słyszałem wiele razy o moim rzekomym "oczernianiu wizerunku" jakiegoś "prawdziwego satanizmu", o moim negatywnym wpływie na odbiór "normalnych ludzi", którzy zafascynowani tekturowym mrokiem postanowili oddać się pod władanie Jego Piekielnego Majestatu.

Jeśli oczerniam paradygmat, który w założeniach miał budzić lęk, stać się synonimem prawdziwego wyzwolenia, buntu, nonkomformizmu, a którego synonimiczne określenie brzmi "Czarne Sztuki", to coś jest dla mnie niejasne. Jak można oczernić coś, co z samej swojej semantyki podporządkowane jest ciemności? Jak można wpływać na wizerunek tysięcy - czy nawet już teraz milionów - osób kroczących elitarną (niegdyś) ścieżką do przebóstwienia? Pierwotny etos satanizmu został rozmyty.

Nie przejmuję się tym. Nie walczę z uporem zbawiciela o prawdę na temat satanizmu, złowieszczej tradycji, czarnych sztuk, ONA etc. Nie leży to w moim interesie. Nie jest też moją rolą nakierowywanie na jakiś abstrakcyjny, właściwy tor myślenia osób uważanych przeze mnie za zagubione. Mimo całej swojej niewiedzy, haniebnego zabierania głosu na tematy, o których nie mają zielonego pojęcia, hipokryzji i przerostu ego, te płytkie i posłuszne owieczki odwalają kawał dobrej roboty dla Księcia Ciemności. Tworzą nieświadomie test przesiewający głupców od ludzi patrzących głębiej, konformistów od szukających, laików od osób z satanistycznym potencjałem.

Jestem wilkiem pomiędzy ludźmi. Nie chciałbyś mnie spotkać na swojej drodze, a jeśli los kiedyś skrzyżuje nasze drogi - bądź czujny. Nie należę do osób obnoszących się z satanistyczną etykietką. Jestem jak choroba. Zaraźliwa choroba. Namawiam do złego, reżyseruję kłopotliwe sytuacje, testuję i sprawdzam. Nie posiadam moralności. W rzeczywistości gardzę nią traktując jako zniewolenie, jarzmo narzucone przez bezosobowe siły na potulne owieczki, by wypełniały swój los zgodnie z przeznaczeniem uknutym dla nich zanim się narodziły. Posiadam wiele twarzy; bawię się fascynacją, przerażeniem, chaosem wywołanym przez działania, których jestem insynuatorem.

Ponad wszystko cenię honor. Odarty z moralności, uprzedzeń i warunkowania społecznego honor dzikiego zdobywcy, który przed nikim nie zgina karku i woli umrzeć w walce niż podporządkować się świeckim ustawom, mundańskim światopoglądom i etyce. Hańba jako wynik konformizmu, proletariackiej małostkowości, filisterskiej oczywistości i błogości jako miary spełnienia budzi we mnie obrzydzenie, napawa wstrętem do hołoty myślącej jedynie o żarciu i trawieniu. Ludzie stawiają sobie w dzisiejszych czasach mało inteligentne cele. Skarlałość i sterylizacja - tak określiłbym dwie najgorsze przywary gatunku Homo Hubris.

Moje szczęście jest bardziej dzikie i niepokorne od błogości, która wynika z zaspokojenia hedonistycznych, doczesnych pragnień. Mój cel jest poza cielesnością i chwilowymi uciechami. Kroczę ścieżką do nadczłowieka. Jestem istotą przezwyciężającą wciąż i wciąż samego siebie, swoje ograniczenia i iluzje, dla której definicją szczęścia jest poczucie wzrostu mocy, siły wewnętrznej, ekspansja, transgresja na każdym poziomie.

ONA to zwycięstwo obmyte we krwi. Taka jest kwintesencja rdzennego, pierwotnego satanizmu, którego imperatywem jest odarta z moralności, mundańskich praw i obyczajów walka o ciągły rozwój, przezwyciężanie człowieczeństwa toczącego silnych. Jeśli zrozumiałeś przesłanie prawdopodobnie posiadasz złowieszczy potencjał, którego wartość zrewiduje brutalna rzeczywistość...

Aperiatur terra et germinet Chaos!

Falcifer
125 yf




Główna/FAQ/Filozofia/Czytelnia/Nietzsche/O nas/Varia/Scena/Sztuka/Forum/Katalog/Okultyzm
Ludowy Komisarz Zdrowia ostrzega: wszystkie materiały umieszczone na stronie są własnością autorów.
Kopiowanie i rozpowszechnianie może być przyczyną... Tylko spróbuj. My zajmiemy się resztą :>