| Satan.pl > Czytelnia > Eseje > | [ Zaloguj się ] [ Rejestracja ] |
Teheris
O legalności satanizmu (2002-04-18)
Publikowane wielokrotnie w prasie wyniki badań opinii publicznej wykazują żenującą wręcz nieznajomość podstawowych praw rządzących społeczną rzeczywistością. Niestety dotyczy to nie tylko osób z marginesu społecznego; ci często na wyrywki znają kodeks karny i kodeks postępowania karnego. Zarzut ten dotyczy również osób tzw. wykształconych, czyli legitymujących się dyplomem wyższej uczelni lub studiujących. Nie sugeruję, że każdy powinien znać na pamięć nazwiska ministrów, posłów, kierunki polityki państwa itp. Byłoby to bezsensownym zaśmiecaniem pamięci - niewiele pożytku można z tej wiedzy odnieść, chyba że ktoś aspiruje do podejmowania decyzji politycznych. Sugeruję natomiast inną rzecz - bez znajomości podstaw prawa nie można w dzisiejszych czasach swobodnie funkcjonować. Czy tego chcemy czy nie, czy nam się to podoba czy nie - znajomość prawa stanowi dziś klucz do siły społecznej.
Poznanie prawa nie jest łatwe; nawet studenci wydziałów prawniczych nie są w stanie objąć całokształtu dorobku ustawodawców, doktryny i orzecznictwa. Prawo wydaje się być nieprzebytą dżunglą. Niestety często spotykam się z opiniami, że i dla samych prawników (sędziów, adwokatów, prokuratorów i innych). Co ma w takim wypadku zrobić przeciętny Kowalski? Uczyć się! Uczyć się zamiast spędzać nadmierne ilości czasu nad telenowelami lub w Internecie. Inaczej pozostanie mu tylko narzekanie na wszechwładne staruszki wymachujące różańcami lub wściekanie się na bezradność wymiaru sprawiedliwości wobec przestępstw białych kołnierzyków. Ileż razy słyszę wokół siebie, że politycy to złodzieje, że rozkradają majątek, że nas bogaci uciskają etc etc. Przyznam się, że jeszcze kilka lat temu próbowałem tłumaczyć mechanizmy rządzące tym wszystkim i choć w miarę upływu czasu poznaję je coraz lepiej (nie tylko z podręczników, ale również uczestniczę w ich stosowaniu) skłaniam się ku przekonaniu, że to walka z wiatrakami.
Być może taką walką z wiatrakami jest również i ten szkic, ale łudzę się, że choć kilka osób po przeczytaniu go zechce bliżej przyjrzeć się tej "dżungli", choćby w celu poznania podstawowych przysługujących mu praw. Już widzę te uśmieszki - co za "przysługujące"... Spokojnie - to tylko kolejna rzecz, na którą większość jednostek nie ma wpływu. Rodzimy się, żyjemy, rozmnażamy i umieramy w pewnym mniej lub bardziej zmiennym systemie. Jedynie nieliczne jednostki mają wpływ na system polityczny (bo o nim w tej chwili mówię), a przez to na system prawny. Chyba niewiele się pomylę stwierdzając, że tak było od zawsze. Nie chcę się w to wgłębiać, bo wykracza to poza ramy niniejszego szkicu. Tak czy inaczej w chwili obecnej żyjemy w systemie politycznym zwanym demokracją. Od razu powiem, żeby nie było nieporozumień - demokracja to tylko jeden z wielu istniejących obecnie lub historycznie systemów i nic ponad to. To nie jest dobra babcia, a my nie jesteśmy jej wnusiami. Jak każdy inny system polityczny, demokracja posiada wady i zalety. Te trywialne stwierdzenia mógłbym pominąć, gdyby nie fakt, że mają one bezpośredni wpływ na rozważaną kwestię legalności satanizmu.
Każdy system polityczny posiada swoje naczelne zasady ustrojowe. W Polsce są one spisane w Konstytucji z 2 kwietnia 1997 roku. Jedną z podstawowych zasad konstytucyjnych III RP jest wyrażona w art. 2 Konstytucji zasada demokratycznego państwa prawnego. Cóż ona oznacza? Doktryna "rozbija" to pojęcie na dwie części: zasadę "państwa prawnego" oraz zasadę "państwa demokratycznego". Pominę tu analizę elementów nie związanych z tematem. Państwo prawne oznacza państwo podporządkowane prawu, gdzie władza państwowa jest związana przepisami prawa tak w sferze stanowienia, jak i stosowania. W zasadzie tej zawarta jest idea legalizmu (art. 7), z której wynika istotna zasada regulująca funkcjonowanie organów państwowych oraz działania obywateli. Organy muszą wykazać swoją legitymację prawną przy wykonywaniu jakiejkolwiek władzy państwowej, w skrócie: to, co nie jest im wyraźnie dozwolone, jest zabronione. Natomiast obywatele nie muszą przy podejmowaniu swoich działań wskazywać podstawy prawnej (w uproszczeniu: to co nie jest im wyraźnie zabronione - jest dozwolone).
Idea demokratycznego państwa prawnego staje się pełną przy połączeniu wspomnianych wyżej elementów formalnych z elementami materialnymi. Do elementów materialnych zalicza się między innymi zagwarantowanie oraz poszanowanie praw i wolności człowieka i obywatela, z czego wynikają niezwykle ważne: zasada "nullum crimen sine legem" oraz zakaz nadmiernej ingerencji ustawodawcy (oraz innych organów państwa) w prawa jednostki (są one częściowo nieograniczalne).
Szczegółowo wolności, prawa i obowiązki człowieka i obywatela są uregulowane w rozdziale drugim Konstytucji. Podstawową zasadą konstytucyjną jest wolność jednostki. Ograniczenia wolności są wyjątkami. Nas najbardziej interesuje art. 53 Konstytucji, na mocy którego każdy ma zapewnioną wolność sumienia i religii (ust. 1), rozumianą jako wolność wyznawania i przyjmowania religii według własnego wyboru oraz uzewnętrzniania czynionego indywidualnie lub zbiorowo (ust. 2). Tak jak inne wolności, wolność sumienia i religii może zostać ograniczona. Sposób tego ograniczenia został wyrażony w art. 53 ust. 5 i nie dotyczy wolności jako takiej a uzewnętrzniania, które "może być ograniczone jedynie w drodze ustawy i tylko wtedy, gdy jest to konieczne do ochrony bezpieczeństwa państwa, porządku publicznego, zdrowia, moralności lub wolności i praw innych osób". Już tutaj widać, że satanizm nie jest zabroniony jako religia (lub światopogląd - zajmę się tym problemem w dalszej części). Nikt nie może zabronić dorosłemu człowiekowi przyjęcia satanizmu, a nawet wychowania swoich dzieci w tym światopoglądzie. Może zostać zakazane uzewnętrznianie, ale tylko w drodze ustawowej - takiej ustawy nie ma. Wolność sumienia i wyznania jest objęta szczególną ochroną, o czym świadczy fakt bardzo wąsko zakreślonej możliwości jej ograniczenia (porównaj przepis art. 31 ust 2 i 3, mieszczący się w części ogólnej regulacji konstytucyjnej dotyczącej wolności, praw i obowiązków człowieka i obywatela).
Przepisów i zawartych w nich zasad konstytucyjnych, na które można się powołać wykazując legalność satanizmu, jest jeszcze wiele. Ograniczę w tym miejscu do wymienienia niektórych z nich:
- zakaz dyskryminacji w życiu politycznym, społecznym i gospodarczym z jakiejkolwiek przyczyny (art. 32),
- prawo do ochrony prawnej życia prywatnego oraz prawo do decydowania o swoim życiu osobistym (art. 47),
- wolność wyrażania swoich poglądów oraz pozyskiwania i rozpowszechniania informacji (art. 54),
- wolność zrzeszania się (art. 58),
- wolność twórczości artystycznej, wolność nauczania oraz korzystania z dóbr kultury (art. 73).
Wyżej wymienione zasady znajdą swoje zastosowanie w różnych przejawach funkcjonowania satanizmu (jak też innych religii). Warto jeszcze raz, dla podkreślenia, zwrócić uwagę, że jakiekolwiek ograniczenia w tych kwestiach muszą mieć wyraźną (a nie dorozumianą) podstawę ustawową i nie mogą one naruszać istoty wolności. Nie ma ustawy delegalizującej satanizm; w braku takowej należy uznać, że satanizm jest legalny i prawnie dozwolony.
Ustawą szczegółową regulującą sprawy wolności sumienia i wyznania jest ustawa z dnia 17 maja 1989 r. o gwarancjach wolności sumienia i wyznania [tekst jednolity: Dz.U. nr 26/2000, poz. 319; dalej: ustawa] (już sam tytuł aktu jest wymowny). Ustawa powtarza wiele postanowień Konstytucji, skupię się zatem na uszczegółowieniach. W art. 2 czytamy: "korzystając z wolności sumienia i wyznania obywatele mogą w szczególności:" - i tu następuje katalog możliwości. Nie jest to katalog zamknięty, zawiera on minimum możliwości. Poza tym słowo "mogą" wskazuje, że jest to uprawnienie (z którego możemy lub nie skorzystać - wedle naszej woli) a nie obowiązek. A w szczególności możemy m.in. tworzyć wspólnoty religijne, należeć do takich lub nie, głosić swoją religię lub przekonania, zachować milczenie. Art. 6 zakazuje dyskryminacji z powodów religii lub przekonań w sprawach religii. Nie bez przyczyny podkreślam sformułowania "przekonania" i "przekonania w sprawach religii" - wcześniej uciekłem od sprecyzowania czy satanizm jest religią czy światopoglądem, gdyż jest to bez znaczenia z prawnego punktu widzenia.
Chciałbym zwrócić szczególną uwagę na formy legalności. Otóż legalność nie zakłada wymogu bycia organizacją. Satanizm, jak inne światopoglądy, może przybrać różnoraką formę istnienia. Pozwolę sobie na przedstawienie typologii (niedoskonałej zresztą):
- rozproszenie, jednostki istniejące bez organizacji tak formalnej, jak i nieformalnej,
- grupy nieformalne (np. koleżeńskie),
- grupy o niskim stopniu sformalizowania (do takich zaliczyłbym satan.pl),
- organizacje sformalizowane,
- organizacje zarejestrowane w rejestrze kościołów i innych związków wyznaniowych,
- organizacje działające na podstawie odrębnych ustaw i umów międzynarodowych.
Nie wdając się w wyjaśnienia z zakresu teorii organizacji, wszystkie z wyżej wymienionych mogą być legalne lub nie. Są dwa kryteria pozwalające na odróżnienie organizacji legalnej od nielegalnej: kryterium doktrynalne i kryterium działalności.
Według kryterium doktrynalnego za nielegalne możemy uznać tylko te organizacje, które w swoich programach odwołują się do totalitarnych metod i praktyk działania nazizmu, faszyzmu i komunizmu oraz zakładają i dopuszczają rasizm, nienawiść narodowościową, stosowanie przemocy w celu zdobycia władzy lub wpływu na politykę państwa albo przewidują utajnienie struktur lub członkostwa (art. 13 Konstytucji). Jeżeli jakakolwiek organizacja czy to polityczna, czy to religijna lub inna odwołuje się w swoim programie (doktrynie) do wyżej wymienionych - jest nielegalna. Warto zwrócić uwagę, że literalnie nie są zakazane organizacje nazistowskie, faszystowskie czy komunistyczne, o ile nie odwoływałyby się do praktyk totalitarnych oraz nie zawierałyby dalej wymienionych elementów (inna sprawa, że są to cechy istotne dla spójności tych ideologii).
Kryterium rzeczywistej działalności wydaje się być dużo ostrzejsze. W tym przypadku ocenie podlegają rzeczywiste działania podejmowane przez organizacje (jednostki). Przypomnę tu, że ustawowym ograniczeniom może podlegać uzewnętrznianie religii lub przekonań przy spełnieniu ww. warunków (art. 3 ust. 1 ustawy). Nie decyduje to o nielegalności wspólnoty - oznacza to określenie nielegalności uzewnętrzniania. Ocena nielegalności działań zarejestrowanych związków jest w kompetencji sądów. Wspólnota religijna może zostać wykreślona z rejestru na mocy prawomocnego wyroku sądu w przypadku, gdy sąd stwierdzi, że działalność kościoła lub innego związku wyznaniowego rażąco narusza przepisy prawa lub postanowienia statutu. Można by to uznać za pewną formę delegalizacji, gdyby nie fakt, że nic nie stoi na przeszkodzie by związek w ten sposób "zdelegalizowany" dalej funkcjonował. Jedyną sankcją jest wykreślenie z rejestru, a to nie jest warunkiem niezbędnym legalności. Wykreślenie z rejestru oznacza jedynie utratę statusu wspólnoty religijnej o uregulowanej sytuacji prawnej.
Wydaje się to o tyle słuszne, że Polska jest krajem nie uznającym odpowiedzialności zbiorowej i każda jednostka ponosi odpowiedzialność za swoje czyny samodzielnie. Jeżeli ktoś dopuści się przestępstwa w imię religii - tylko on ponosi za dany czyn odpowiedzialność. Nie odpowiada wspólnota religijna lub współwyznawcy, chyba że przyczynili się do popełnienia czynu zabronionego.
W zasadzie na tym można by zakończyć. Nie mniemam przez to, że wyczerpałem temat. Jest on zbyt rozległy by zmieścić całość w tak krótkim szkicu. Zainteresowanych zgłębieniem zagadnienia odsyłam do ustaw (i podręczników). Chciałbym jednak zwrócić jeszcze uwagę na trzy sprawy. Po pierwsze, w Polsce poza Konstytucją, ustawami i aktami niższej rangi, obowiązują również ratyfikowane umowy międzynarodowe. W zakresie poruszanej przeze mnie tematyki warto zapoznać się z: Powszechną Deklaracją Praw Człowieka, Międzynarodowym Paktem Praw Obywatelskich i Politycznych, Aktem Końcowym KBWE oraz Deklaracją ONZ o wyeliminowaniu wszelkich form nietolerancji i dyskryminacji z powodów religijnych lub przekonań. Ustawa o gwarancjach wolności sumienia i wyznania jest realizacją postanowień tych aktów.
Druga sprawa dotyczy praw nieletnich. Ich sytuację prawną określa art. 48 ust. 1 Konstytucji: "Rodzice mają prawo do wychowania swoich dzieci zgodnie z własnymi przekonaniami. Wychowanie to powinno uwzględniać stopień dojrzałości dziecka, a także wolność jego sumienia i wyznania oraz jego przekonania". Jest to bardzo kontrowersyjny przepis. Jego niejednoznaczność stwarza problemy interpretacyjne, a jak niektórzy pamiętają była to jedna z przyczyn konfliktu politycznego. Ostateczny głos będzie należał do praktyki, która może przychylić albo do liberalnej albo do chadecko-konserwatywnej wykładni.
Trzecia sprawa to przepisy karne. Kodeks karny z 1997 roku w trzech artykułach (194 - 196) określa przestępstwa przeciwko wolności sumienia i wyznania. Jest to dość lakoniczna regulacja, ale myślę, że wystarczająca. Reszta zależy od nas i naszej umiejętności korzystania z prawa i organów ochrony prawnej.
Przepisy prawa tworzą pewną rzeczywistość. W dużej mierze od nas zależy, czy rzeczywistość ta będzie jedynie papierowa, fikcyjna, czy też stanie się realnym bytem. Znajomość prawa, umiejętność korzystania i konsekwencja w działaniu - te trzy elementy zadecydują o naszej sile, o naszym miejscu w społeczeństwie takim, jakim jest w tej chwili. Anarchizm to być może piękna idea, ale trochę śmieszna i oderwana od realnej rzeczywistości. To od satanistów zależy czy wilkami będą babcie z różańcami, czy oni. Demokracja jest tylko jednym z wielu systemów politycznych wymyślonych przez człowieka. W połączeniu z kapitalizmem zbliża się, w mojej ocenie, do stanu pierwotnej wojny. Dziś nie walczymy (zazwyczaj) na maczugi i kamienie, naszą bronią w walce jest wiedza i umiejętność jej wykorzystywania.
Teheris
Wybrane i polecane pozycje literatury:
1. Guzik E.M., "Prawne aspekty działalności sekt religijnych w Polsce", Państwo i Prawo 2000, nr 3.
2. Krukowski J. Warchałowski K., Polskie prawo wyznaniowe, Warszawa 2000.
3. Misztal H., Polskie prawo wyznaniowe. T.1. Zagadnienia wstępne. Rys historyczny, Lublin 1996.
4. Pietrzak M., Prawo wyznaniowe, Warszawa 1999.
5. Skrzydło W. [red.], Polskie prawo konstytucyjne, Lublin 1997.
Ludowy Komisarz Zdrowia ostrzega: wszystkie materiały umieszczone na stronie są własnością autorów.
Kopiowanie i rozpowszechnianie może być przyczyną... Tylko spróbuj. My zajmiemy się resztą :>















