UWAGI WSTĘPNE |
|
* Autorka a satanizm. Pewną ręką podpisałabym się pod ogólnymi założeniami Waszej filozofii. Natomiast nie powiedziałabym o sobie "Jestem satanistką", a to z dwóch powodów: 1) Dla mnie słowo satanizm oznacza coś innego niż dla Was (będę o tym pisać w końcowej części pracy); 2) Nigdy nie zagłębiłam się w problematykę Szatana, a w przypadku satanisty wypadałoby (mam jednak zamiar nadrobić te zaległości).
Jestem przede wszystkim czytelniczką Fryderyka Nietzschego. Co prawda dotąd zapoznałam się tylko z częścią jego twórczości, ale jestem pod wielkim wrażeniem. Może uznacie, że Nietzsche mnie styranizował i trzymam się jego myśli wiernopoddańczo. Ale ponieważ przyznaję sobie, i tylko sobie, prawo do rozporządzania swoją wolnością, to mogę poddać się tyranowi, który mi się żywnie spodoba.
* Uwagi formalne. Jeśli to, co napisałam, jest miejscami napastliwe, to naprawdę nie ze względu na Was, tylko przez pisarskie zapamiętanie. Ten głos krytyki potraktujcie jako przyjacielski, w żadnym razie wrogi. Moje komentarze dotyczą działów "O nas", FAQ i "Filozofia" (gdyż rozumiem, że jest to Wasze oficjalne stanowisko, w przeciwieństwie do prywatnych opinii zamieszczonych w Czytelni). Wszelkie cytaty starałam się rozpatrywać w kontekście Waszej pełnej wypowiedzi.
* Dlaczego komentarz. Zgadzam się z Wami w przeważającej części, ale nie całkowicie. Wasze poglądy są lepsze niż inne, ale jeszcze nie są zupełnie dobre, nie mówiąc już o tym, że mogłyby być najlepsze. Należą one do kategorii najbardziej prowokujących do dyskusji: mieć tyle racji, a w niektórych problemach - tak się pomylić! Uważam, że jeśli czyjś pogląd jest dla nas zupełnie antypodyczny i głupi, można sobie pozwolić na obojętność. Ale im bliższy jest on doskonałości, tym bardziej należy być krytycznym i wymagającym. (Dlaczego? Gdyż taki pogląd staje się wiarygodnym pozorem prawdy. "Ludzie prawdy" łatwo się do niego przekonują. A kiedy uzmysławiają sobie fałsz, cała ideologia ulega w ich oczach zdyskredytowaniu - wraz z lwią częścią, która była dobra i prawdziwa).
* Kwestia prawdy i opinii. Zapoznałam się z Waszymi uwagami, że satanistyczna filozofia jest czymś indywidualnym dla każdego satanisty - więc także i dla Was samych. Toteż moim zamiarem NIE JEST zawiadomienie Was, że "prawidłowa" filozofia satanistyczna jest inna niż Wasza, tylko że inna jest moja filozofia. Innymi słowy: rozumiem, że zamieszczone w portalu sądy wartościujące są Waszym prywatnym zdaniem; jednak moje prywatne zdanie jest inne i po prostu pomyślałam, że je Wam przedstawię. Dotyczy to całego tekstu i przy kolejnych wątkach nie będę już tego zaznaczać. Wasze zapewnienia, że jesteście otwarci i że chętnie widzicie swobodną wymianę poglądów, pozwalają mi sądzić, że spojrzycie na ten eseik przychylnym okiem.
* Ocena witryny satan.pl. Ponieważ moglibyście odnieść niesłuszne wrażenie, że widzę tylko uchybienia w Waszym światopoglądzie, zaznaczam, że jestem pełna uznania dla Waszej strony. Nie będę się przecież rozpisywać, co jest w Waszym satanizmie dobre, bo o tym sami wiecie (nie wątpię).
Chcę tylko powiedzieć, że Wasza działalność jest bardzo potrzebna. Najlepsi są nieliczni, rzadko mają okazję znaleźć się między swoimi, między równymi sobie. Stworzyliście zakątek dla wolnych duchów, dla najbardziej wartościowych. My, najlepsi:) też potrzebujemy przynależności do wspólnoty, jak sądzę. Podziwiam Was za wielkie przedsięwzięcie: intelektualną metę dla wolnomyślicieli.
Czuć pewną wspólnotę umysłową ze zwykłymi żywymi ludźmi, to nie jest to samo co czuć wspólnotę umysłową (darujcie tę zabawną nieskromność…) z człowiekiem, który jest martwy od z górą stu lat, i jest w dodatku taki odległy w swoim geniuszu. Czytając "O nas" czytam rzeczywiście o nas, o sobie-pośród-wielu-mi-podobnych. Kiedy przeglądam Waszą stronę, towarzyszy mi rodzaj zachwytu: to, z czym się stykam, a stykam się po raz pierwszy, stykam się z czymś obcym - to jest niewiarygodnie moje własne. Towarzyszy mi uczucie przyjemnej aprobaty, wewnętrznego potwierdzania, uczucie "tak" i "amen".
Tyle tytułem wstępu. Do rzeczy; oto moje zarzuty przeciwko Wam:
|
0) WPROWADZENIE
|
|
Mój komentarz generalnie oscylować będzie wokół zagadnienia wolności i korzystania z niej. Zgadzamy się, że "stare tablice zostały rozbite". Ja i Wy w stronę dalszych wniosków wychodzimy od wolności moralnej. Ponieważ charakterystyczne dla człowieka jest tworzenie wartości, powstanie teraz nowa moralność. Jaka ona jest? W tym miejscu przestajemy się zgadzać. Spróbuję skrytykować Wasze zasady satanistyczne, podpierając się filozofią Nietzschego. Sądzę, że mam do tego prawo, skoro się na tę filozofię powołujecie.
Zasadnicza część tego tekstu będzie przedstawiała się następująco (numeracja odpowiednia):
1) Źle rozumiecie indywidualny egoizm. Opieram się tutaj, zabrzmi to może trochę infantylnie, na rozróżnieniu "dobrego" i "złego" egoizmu, które bywają ze sobą w konflikcie. Rozróżnienie to biorę z Zaratustry, część pierwsza, rozdział "O cnocie darzącej", fragment opatrzony numerem jeden:
|
I takie jest pragnienie wasze, aby stać się ofiarą i darem, i dlatego też łakniecie zgromadzenia dóbr i bogactw wszelkich we własnej duszy. (…)
Zaprawdę, rabusiem wobec wszystkich wartości czyni cnota darząca; jednak błogosławię ja i uświęcam samolubstwo takie.
Bywa wszakże inne samolubstwo, nad miarę ubogie, głodne, zawsze kraść gotowe - chciwość chorych, samolubstwo chore. (…)
Wzwyż wiedzie nasza droga przez gatunek do nadgatunku. Ohydę wszakże budzą w nas te zwyrodniające się skłonności, co wołają: "Wszystko dla mnie".
|
|
|
- Pod pojęciem dobrego samolubstwa rozumiem postawę "Ja testem twórcą wartości i miarą wszystkiego", miłość do wymierzonej przez siebie prawdy i słuszności, dążenie do rozwoju i podnoszenia swojej wartości, wreszcie dumę i utwierdzanie własnej godności.
- Przez złe samolubstwo rozumiem postawę "Wszystko dla mnie!", dążenie, by siebie oszczędzić, zachować, unikanie poświęceń, a co za tym idzie także przezwyciężeń. Celem jest własne dobro i szczęście. Złe samolubstwo przejawia się m.in. w lenistwie, wygodnictwie i braku radości z dawania.
|
|
2) Zachowaliście niektóre założenia starej moralności wbrew następstwu całkowitego zburzenia i nowego wybudowania. Posłużę się przenośnią: jeśli na miejscu zmurszałej budowli zamierzamy wznieść nowy gmach, usuńmy pozostałości dawnej ruiny aż do fundamentów. W przeciwnym razie powstanie koszmar senny architekta, gotowy ponadto zawalić się w każdej chwili. Powyższe szczególnie przejawia się w Waszym stosunku do pseudosatanistów (abstrahując od tego, że nie przepadacie za nimi głównie dlatego, że rzucają na Was złe światło… I tu jest pies pogrzebany! ZŁE światło! Złe według Was czy wg reszty społeczeństwa? A jeśli według Was, to czy Wasza ocena nie jest podejrzanie podobna do powszechnych ocen społecznych?).
3) Zagadnienia wolne, tj. takie, które nijak nie wpasowują się w logiczny tok wywodu, ale są niemniej ważne.
U Was występują dwie przeciwstawne tendencje, obie złe. Wskutek zachłyśnięcia wolnością popadacie w zupełny brak wymagań w stosunku do siebie i kierowanie się tylko własnym wąsko pojętym dobrem
(zły egoizm). A z drugiej strony dążenie do zachowania swojego dobra i uniknięcia szkody powoduje, że społeczeństwo terroryzuje Was konsekwencjami Waszych czynów. Rezygnujecie więc z zupełnej wolności, przystając na śmierdzący kompromis.
Ulegacie nakazom społeczeństwa, bo sami nie potraficie sobie nic nakazać. To nie swoim najlichszym chęciom powinno się pobłażać
(np. wygoda), tylko swoim najlepszym (np. morderstwo).
|
1) NASTĘPSTWA "ZŁEGO SAMOLUBSTWA":
KARA WYMIERZANA PRZEZ ZBIOROWOŚĆ GRANICĄ WOLNOŚCI
|
|
* Zły egoizm. "Satanistyczny indywidualizm jest dbaniem o siebie przede wszystkim - jestem sobą i z tego tytułu moim obowiązkiem jest zapewnienie sobie tego, co jest mi potrzebne." Chciałabym skrytykować główne założenie Waszego satanizmu - najważniejszy jestem ja sam, więc wzniosłe ideały nie są warte poświęcenia mojego satanistycznego tyłka. Jest to pewien niedostatek "cnoty darzącej", "miłości" - miłości dla Wielkiej Idei. "Łączy nas dążenie do nadczłowieka" - napisaliście przecież, wysoko mierzycie, sprostajcie temu teraz. Jeżeli przyjmiemy, że niczego od siebie nie wymagamy, że nie powinno być żadnego wysiłku, to po pewnym czasie dramatycznie stracimy na wartości.
Rozwój ku czemuś wyższemu, jutrzejszemu, wymaga poświęcenia swojego dzisiaj. Jeśli afirmuję moje "tu i teraz", to nie chcę go porzucić na rzecz "nie tutaj i kiedy indziej". A to właśnie powiedzieliście przez: "Natura człowieka poprawiania nie potrzebuje". Tak, wiem, że mieliście w tym miejscu na myśli poprawianie przez narzucone systemy moralne, które według Was służą do manipulowania ludźmi. Niemniej jednak tamto zdanie wyraża samozadowolenie - dobrze jest tak, jak jest. A przecież
|
Człowiek jest czemś, co pokonanem być powinno. Cóżeście uczynili, aby go pokonać?
Wszystkie istoty stworzyły coś ponad siebie; chcecież być odpływem tej wielkiej fali i raczej do zwierzęcia powrócić, niźli człowieka pokonać?
Czemże jest małpa dla człowieka? Pośmiewiskiem i sromem bolesnym. I temże powinien być człowiek dla nadczłowieka: pośmiewiskiem i wstydem bolesnym.
|
|
|
Dążenie do nadczłowieka, które podobno Was łączy, nie może polegać na rozprzężeniu instynktów, tylko na nakazywaniu sobie samemu, na podporządkowaniu się SWOJEJ
(dobry egoizm) woli. Nigdy nie jest tak, że człowiek jest wolny od panowania: kiedy nie ma już nad sobą żadnych panów, sam jest sobie panem.
* Zły egoizm: użyteczność jako kryterium prawdy. "…by w większości przypadków rozpoznać wartość idei dla nas. Przydatność w życiu. Idee nieprzydatne nam osobiście…" To jest właśnie przykład, przepraszam, najgorszego filozoficznego gnoju (pochodzącego nie od kogo innego, jak tylko od filozofów amerykańskich; kto inny by na to wpadł?): o prawdzie decyduje to, czy jest ona użyteczna. Rozumiem, co mieliście na myśli: że ta idea sataniście służy. Ale to nie jest to samo co: jest użyteczna, bo idea nie jest czymś, co może być użyteczne jak odkurzacz albo wygodne buty.
* Jak Rousseau stał się satanistą. "Mamy coś w rodzaju umowy społecznej". WY CHYBA NA ŁEB UPADLIŚCIE! UMOWY SPOŁECZNEJ WAM SIĘ ZACHCIEWA! MOŻE MAM SIĘ Z KAŻDYM - ALBO CO GORSZA ZE WSZYSTKIMI RAZEM - UMAWIAĆ, CO MI WOLNO, A CZEGO NIE? Nawet za cenę ograniczenia Waszej umiłowanej wolności stajecie po stronie zagrożonego dobra wspólnego. Pokażę to na przykładzie: "Jesteśmy za dostępem do posiadania broni dla wszystkich, którzy są zdrowi psychicznie i nie weszli w konflikt z prawem." Dla dobra społecznego postulujecie ograniczenie wolności tych, którzy mogą stwarzać zagrożenie. Dlatego Wasza rzekoma filozofia dla indywidualistów nie będzie odpowiadała radykalnym indywidualistom.
* Wolność tylko do chwili szkody - to wolność niecałkowita.
Satanizm nie jest potrzebny do tego, żeby stwierdzić, że człowiek jest wolny. Jaki koń jest, każdy widzi, przecież i wierzącego nikt nie ciągnie za włosy do kościoła. Idzie tam, bo dokonał wyboru. Jest wolny. (porównaj: Zagadnienia wolne, Rozum, fragment nt. wolnej woli).
Satanizm służy temu, by stwierdzić, że człowiek może dowolnie rozporządzać swoją wolnością i
nie powoduje to winy. Uważam to za sprzeczność: najpierw twierdzicie, że wszystko wolno - a potem, że jeśli zamierza się z tego skorzystać w sposób szkodliwy dla innych lub samego siebie (np. wyskoczyć z okna, podpalić kościół), to lepiej o tej dowolności nie wiedzieć. Innymi słowy: wolność, ale tylko dla tych, którzy z niej nie skorzystają. Nie przypomina Wam to czegoś? Człowiek posiada dar wolnej woli. Ale niech jej używa tylko po bożemu…
Wszystko wolno, ale nie wszystko przynosi korzyść - mówicie, i tę korzyść stawiacie ponad wolnością. "Satanizm bowiem stawia przed tobą nieograniczoność moralnego wyboru, czyli Wolność. Ukazuje ci siłę Ego. Satanizm bowiem uskrzydla cię i wynosi ponad dobro i zło. Zabiera cię w poczet bogów". Wspaniale. Lecz zaraz do beczki miodu dolewacie łyżkę dziegciu: "Teraz odpowiedź na pytanie stanowi to czy umiesz z tego mądrze korzystać".
Mądrze znaczy u Was: interesownie, a rozum służy w głównej mierze do rozważenia, gdzie jest Wasz interes.
"Zarzucają nam, że zrywając z moralnością stajemy się zwierzętami, nieobliczalnymi i niebezpiecznymi dla innych", a dalej "Chrześcijanie swoją wewnętrzną bestię próbują ujarzmić, nałożyć jej kaganiec, poskromić, co przyprawia ich często o całkiem interesujące nerwice i obsesje. Satanista woli
zwierzę oswojone, nie ujarzmione". Psychologowie mówią: popędów nie należy tłumić, tylko skierować je w odpowiednie kanały. - A ja im odpowiadam: życzę sobie czynić zadość swoim potrzebom w taki, a nie inny sposób, ŻYCZĘ SOBIE.
Twoja wolność nie kończy się tam, gdzie zaczynasz być niebezpieczny. Ona się dopiero tam zaczyna.
WAŻNE! * Strach przed konsekwencjami przyczyną zaparcia się swojej wolności. Na szczególną uwagę zasługuje akapit "Wolność od moralności". Oto kluczowy fragment: "Moja wolność wynika z wewnętrznego poczucia jakości i estetyki działania, które
może, lecz nie musi stać w sprzeczności z normami ogólnie przyjętymi. Jeśli zaś stoi w sprzeczności z
nimi... w tym miejscu trzeba jasno i wyraźnie powiedzieć, że wolność bez odpowiedzialności za swoje działania stoi w jaskrawej sprzeczności z rozumem i zdrowym rozsądkiem. Satanista, jako człowiek mądry i dojrzały
zdaje sobie doskonale sprawę z konsekwencji swojego postępowania, dlatego unika działań mogących mu zaszkodzić
w bliskiej lub dalszej perspektywie."
Zatem: jeżeli czyjaś "estetyka działania" stoi w sprzeczności w normami ogólnie przyjętymi i pociągnie za sobą nieprzyjemne konsekwencje ze strony przedstawicieli większości, to doradzacie "zawiesić" swoją wolność (owszem, dobrowolnie - tym gorzej), na rzecz uniknięcia dotkliwej kary, nieponiesienia szkody. Ujście karze jest przez Was stawiane przed Waszą godnością, Waszą prawdą i słusznością
(brak dobrego egoizmu). Jeśli nie dałeś poznać swojego NIE słowem lub czynem - uciekłeś. I co z tego, że masz na to piękną filozofię racjonalną? - uciekłeś. Tak zwany zdrowy rozsądek, tak zwana odpowiedzialność, którymi to nazwami próbuje się uszlachetnić niepiękny, pospolity niedostatek siły ducha, niezłomnego w swoich przekonaniach. Ten brak nie tylko przestaje być czymś niegodnym, ale staje się czymś pochwalanym, zalecanym. Podręcznikowy przykład dostosowania zasad moralnych do swoich wąskich możliwości: skoro tylko na "roztropność" nas stać, ogłośmy ją cnotą. Tak robi się z psa lwa i smoka z jaszczurki.
W tym właśnie miejscu cofacie się przed przezwyciężeniem człowieka. Porzucacie swoje satanistyczne idee, kiedy zbyt wiele one od Was wymagają, kiedy wymagają pierwszego wysiłku, pierwszego cierpienia. I gdyby to jeszcze było wynikiem Waszego zupełnie dowolnego wyboru… Ale nawet gdybyście istotnie pragnęli podjąć walkę z tłumem (nie o jakąś "wyższą prawdę", ale o WŁASNĄ WOLNOŚĆ), nie zdołalibyście o tym postanowić - nie starczyłoby Wam siły, odwagi, niezłomności.
Co to za wolność, pytam, CO TO ZA WOLNOŚĆ, która kończy się tam, gdzie krzywo patrzy karzące oko społeczeństwa? Do takiej wolności, wolności niepełnej, czyli żadnej, bo tylko pełna wolność jest nią rzeczywiście - wcale nie potrzeba być satanistą, każdy mógłby się na nią zdobyć.
Człowiek, który patrzy tylko jak uniknąć bólu, który nie chce lub boi się przyjąć na siebie jakikolwiek cios, jest chory, jest jakąś żałosna marionetką w rękach społeczności. Wolność człowieka kierującego się konsekwencjami, przewidywaniem korzyści lub straty, jest diametralnie ograniczona. Władze nad tobą zdobywa ten, kto decyduje o konsekwencjach (np. wymiar sprawiedliwości, władze szkolne, rodzice). Albo będziesz podległy SWOJEJ woli
(dobry egoizm), albo nieswojej woli społeczeństwa. Po jednej stronie barykady - ty sam. Po drugiej - zbiorowość, która dysponuje wobec ciebie pewnymi sankcjami. Nie ma wątpliwości, że dotkną cię te sankcje, jeśli zdecydujesz się na wierność sobie. Ale twój status bycia ukaranym lub niebycia ukaranym jest nieistotny. Istotne jest czy dasz się złamać, czy dochowasz wierności swoim przekonaniom.
Nie mam co do tego cienia wątpliwości, nie wzięłam tego z żadnej podstawy i nie mam na to żadnego uzasadnienia - przyznaję to otwarcie. Może to zabrzmi śmiesznie dla uszu Satanistów.
Rozsądek nie jest probierzem słuszności, probierzem słuszności jest sumienie. Człowiek zawsze powinien mówić i postępować zgodnie ze swoim poczuciem słuszności. W przeciwnym razie jego stan egzystencjalny ulega zmianie: człowiek traci niewinność, a staje się winny.
|
2) PRZEMYT MORALNOŚCI TYLNYMI DRZWIAMI
|
Zwiesz się wolnym? (…) Wolny od czego? Lecz cóż to Zaratustrę obchodzić może! Jasno niech mi twe oczy zwiastują: ku czemu wolny?
|
|
|
To, że przyznajemy - ja i Wy - wolność moralną człowiekowi, nie znaczy (i nie może znaczyć), że nie wydajemy sądów pochwalających lub przyganiających. Wolność moralna nie na tym polega, że się nie ma żadnych zasad moralnych, tylko że się te zasady dopiero tworzy, zamiast biernie przyjmować. Prawidłowo działająca ludzka psychika nigdy nie jest pozbawiona funkcji kontrolnych, regulujących - kręgosłupa moralnego. A skoro wszystko wolno, to wolno również zakazywać. Kłopot w tym, że Wasze zakazy są niepokojąco zbieżne z poglądami etycznymi niesatanistycznej części społeczeństwa.
Jak już mówiłam, budujemy na fundamencie wolności moralnej. Amoralizm nie polega na WYBIÓRCZYM AKCEPTOWANIU obowiązujących norm. Najpierw trzeba rozbić wszystkie stare tablice. Potem wyryć nowe. Obawiam się, że Wy pozostawiliście nieco starego gruzu. Miejscami wypowiadacie się w duchu powszechnie panującej moralności. Wygłaszane przez Was oceny wskazują, że satanista powinien się zachowywać w określony sposób. Ze satanistę obowiązują pewne powszechne zasady, np. nie powinien krzywdzić niewinnych istot, powinien być odpowiedzialny…
Wy nie uwolniliście się od panującej moralności, Wy ją tylko zsatanizowaliście. Oto najlepszy przykład: "Prawdą jest to, że człowiekowi zewnętrzna, narzucona moralność nie jest potrzebna do tego, żeby był DOBRY. Dobry nawet w chrześcijańskim rozumieniu - ale to tylko część prawdy. Druga część powiada, że kiedy kodeks stawia się nad rozumem, wtedy dopiero pojawia się ZŁO". Zachowaliście rozróżnienie pomiędzy tradycyjnymi dobrem i złem wraz z zaleceniem, że należy wybierać dobro.
Jesteście niedostatecznie radykalni i zanadto ugodowi wobec społeczeństwa. Wydaje mi się podejrzane, że z takim zawzięciem odżegnujecie się od dewastacji cmentarzy, gwałcenia dziewic czy podpaleń kościołów. Powinniście popierać "ruch wolnościowy": czynne sprzeciwianie się normom społecznym i moralnym. Normom, czyli ograniczeniom indywidualności.
|
2A) ZACHOWANIE ZAŁOŻEŃ MORALNOŚCI TRADYCYJNEJ
|
|
* Pseudosataniści. Bronicie się przed etykietką sekty, jakby to było cos ZŁEGO. Widzę tu pewną niekonsekwencję: przecież jesteście skrajnymi liberałami, immoralistami. Właściwie co Wam do pseudosatanistów? Są wolnymi ludźmi, dajcie im święty spokój. Jeżeli uważacie, że kalają Wasze dobre imię, trzeba było wystąpić pod innym sztandarem. Szatan stał się towarem masowym, nie można powiedzieć, że ktoś wykorzystuje go właściwie, a ktoś inny niewłaściwie, każdy może się do niego przyznać (ale on nie do każdego się przyzna…:).
Co prawda piszecie, że istnieje tyle rodzajów satanizmu, ilu samych satanistów, ale w rzeczy samej to siebie samych uważacie za satanistów właściwych, prawdziwych, "satanistus pospolitus", a wszyscy inni to "stanistus dziwnus"; Wasza strona ma być wiodącym reprezentantem satanizmu w Internecie. Oczywiście, macie do tego prawo. Natomiast uważam to za zafałszowanie obrazu satanizmu. Przeglądałam trochę Wasze forum, gdzie natrafiłam na wypowiedź ujmującą istotę rzeczy: "Według mnie każdy ma prawo twierdzić że jest satanistą a cała reszta jest pseudo. To przez nieograniczony niczym indywidualizm. Może zaczniemy dzielić satanizm na klany:) / Satanistą jest każdy kto się nim nazwie. Pseudosataniści to wymysł satanistów." (Venitas)
"Dzieciaki z problemami, pałające nienawiścią do wszystkiego i wszystkich". Wydaje się Wam, że skoro znacie pobudki ich działań, np. bunt, to możecie traktować ich z lekceważeniem. Mieli odwagę zamanifestować, to jest godne szacunku, mnie na przykład na to nie stać. Podobnie zapatruję się na urywek: "Nie jesteśmy także psychopatami, czy ludźmi z zaburzeniami emocjonalno-psychicznymi". Przyjmujecie powszechną uszczypliwą postawę wyższości wobec przejawów odstawania od społeczeństwa, postaw destrukcyjnych, wandalizmu, wobec dewiantów seksualnych i psychicznie chorych.
Czy sam Nietzsche nie był człowiekiem "z zaburzeniami emocjonalno-psychicznymi"? Chorzy psychicznie to bardzo wartościowi ludzie.
Nie tyle chcę powiedzieć, że negatywny stosunek do wyżej wymienionych jest niesłuszny (chociaż częściowo tak myślę), chcę natomiast powiedzieć, że jest bardzo źle, kiedy przyjmuje się taki stosunek automatycznie. Jesteście osadzeni w obiegowych postawach. Przyjmujecie pewne stereotypy (debilni, wulgarni chuligani stojący w bramach) nawet nie dlatego, że ktoś Wam je wpoił, tylko dlatego, że stykaliście się wyłącznie z takim spojrzeniem, nigdy z innym. A teraz posługujecie się tymi stereotypami na równi z przemyślanymi zapatrywaniami.
|
|
* Krwawe ofiary i szacunek dla życia. "Czy sataniści składają krwawe ofiary?" - "potępiamy takie praktyki".
Wasze nieprzejednane stanowisko wobec krwawych ofiar stoi w jaskrawej sprzeczności z satanistyczną wolnością. Wzdragać się przed zabijaniem - to takie niesatanistyczne. Afirmacja wszystkiego, afirmacja śmierci, afirmacja zbrodni.
Człowiekiem jestem i nic co ludzkie nie jest mi obce, a przy tym zbrodnia jest mi obca jak mowa chińska?
Rozumiem Wasze zapewnienie, że "nie macie nic wspólnego z działalnością sprzeczną z polskim prawem" (nie twierdzę oczywiście, że nie jest ono zgodne z prawdą). Też bym tak napisała na "oficjalnej stronie" mniejszości ideologicznej na jej miejscu. Ale wolałabym wiedzieć, że nad koniecznością takiego zapewnienia ubolewacie. Dla mnie satanista, także (a może nawet zwłaszcza) satanista w Waszym rozumieniu, nie ma i nie powinien mieć respektu dla norm prawnych. Nawet jeśli przestrzega ich ze względu na konsekwencje (o czym pisałam wcześniej) - chodzi o wewnętrzne przekonanie. Z Waszych słów wnoszę o Waszym wewnętrznym przekonaniu, że należy przestrzegać prawa. Podporządkować się ogółowi.
Chcecie za cenę stłamszenia swoich wojennych instynktów żyć w pokoju ze społeczeństwem.
W sprawie szacunku do życia: przecież zabijając istotę żywą, niech to będzie nawet człowiek, nie szkodzicie życiu jako zjawisku, usuwacie tylko jeden egzemplarz.
Szacunek do życia to nie jest to samo co szacunek do poszczególnych, pojedynczych istot żywych.
Zjawisko życia bez skrupułów usuwa z siebie wszystko co słabe i chore; wzrostowi życia służy wykruszanie, a nie oszczędzanie istot.
|
Samo życie jest z istoty zawłaszczaniem, zadawaniem ran, przemaganiem obcych i słabszych, uciskiem, srogością, (…) a przynajmniej wyzyskiem.
- Nietzsche, Poza dobrem i złem, rozdz. Co jest dostojne?
Naturalnie nie może urażenie, pogwałcenie, złupienie, zniszczenie samo w sobie być czymś "bezprawnym", o ile życie funkcjonuje (…) raniąc, gwałcąc, łupiąc, niszcząc w swych zasadniczych funkcjach, i nie da się wcale bez tego charakteru pomyśleć.
- Nietzsche, Z genealogii moralności,
rozdz. "Wina", "nieczyste sumienie" i tym podobne
|
|
Kierując się stanem panującym w przyrodzie, od zakazu zabijania uczyniliście wyjątek wyłącznie dla samoobrony i zdobywania pożywienia. (Zgodnie z takim sposobem myślenia wszyscy sataniści powinni zostać wegetarianami: w dobie produktów sojowych spożywanie mięsa nie jest konieczne dla zdrowia). Sądzę, że tysiące lat ewolucji umieściły w człowieku-drapieżniku skłonność do zabijania. Człowiek wyszedł już poza świat zwierząt, a także poza brutalny świat prehistoryczny, i żyje w świecie cywilizowanym. Nie potrzebuje już zabijania, żeby przeżyć, ale nadal zachował swoje instynkty jako atawizm. Powinien dawać im posłuch, jeśli ma zachować zdrowie i równowagę. Oczywiście nie wyrażają się one w pierwotnej formie, zostały uczłowieczone (głód - wykwintne potrawy, popęd seksualny - domy publiczne, agresja - krwawe wojny).
Moim zdaniem Wasze zdanie o ofiarach ze zwierząt i rytualnych morderstwach (poza tym, że chcecie być lepiej postrzegani) świadczy, że nie macie dość śmiałości, by zaprzeczyć najsilniejszym akcentom moralności, z której wyrośliście. Wydaje się Wam, że Wasze własne poglądy są Wasze własne. Wydaje się Wam, że sprzeciw wobec zabijania popieracie argumentacją, że dochodzicie do niego poprzez wolne rozumowanie. Ale gdybyście odrzucili cały "aparat argumentacyjny", nadal Wasze przeświadczenia byłyby takie, jak przedtem. (Na pewno nie muszę Wam tego wyjaśniać. Pierwotne jest przekonanie. Potem człowiek wynajduje sobie różne powody na jego usprawiedliwienie, aby nie przyznać, że w istocie jego pogląd tylko odpowiada jego potrzebom.
|
[Filozofowie] za pomocą później wyszukiwanych argumentów bronią jakiejś z góry powziętej tezy.
- Nietzsche, Poza dobrem i złem, rozdz. O przesądach filozofów.
|
|
Nie pozbyliście się przekonania o złu zabijania, bo nie mieliście na to dość siły; a żeby Was to nie uwierało, wynaleźliście sobie odpowiednie satanistyczne, witalistyczne uzasadnienie. Czy nie mam racji?
* Problem władzy nad ludźmi. "A jeśli ktoś chce czy potrzebuje być czyimś panem, panem czyjegoś umysłu, sam jest chory". Pragnienie lub potrzeba władzy, ekspansji, nie tylko nie jest zła, ale jest dobra. Mamy tutaj do czynienia nie z czym innym, jak z osławioną wolą mocy, aczkolwiek jest to niejedyne i nie najważniejsze jej oblicze. Tym, czego ludzie najbardziej obawiają się we wszelkiego rodzaju grzesznikach, jest w istocie władza. Pod pojęciem władzy rozumiem tutaj moc sprawczą wobec rzeczywistości. Kiedy
wola zostaje urzeczywistniona, mamy do czynienia w władzą. "Władca" może nią obejmować:
- przedmioty bezwolne,
- podmiot wolny, którego wola jest zgodna z wolą władającego,
- podmiot wolny, którego wola jest przeciwna woli władającego; to jest władza najwyższego rzędu, czyli
przemoc. Wy ją odrzucacie, jeśli postulujecie nienaruszalną wolność dla wszystkich satanistów.
|
2B) POSŁUGIWANIE SIĘ NAJNOWSZĄ FORMUŁĄ STOSUNKÓW MIĘDZYLUDZKICH
|
|
"Moralność" nowoczesna, głoszona zwłaszcza przez psychologów i socjologów, jest chyba jeszcze gorsza od tradycyjnej moralności, bo ukrywa się pod maską obiektywizmu i liberalizmu. Jej sztandarowe postulaty to: 1) Każdy człowiek jest wolny. Granicą wolności każdej osoby jest jednak wolność drugiego człowieka; 2) Tolerancja: nie należy tępić poglądów, które uważa się z niesłuszne.
* Granicą mojej wolności jest wolność innych ludzi? Głosicie chyba wolność dla każdego (satanisty), z zastrzeżeniem, że nikt nie powinien realizować swojej wolności kosztem drugiego. Że ludzie są równi wobec wolności. Np. potępiacie gwałty. - Ja zaś postuluję wolność absolutną (tylko nie wyciągnijcie zbyt daleko idących wniosków, panowie:). Oczywiście ludzie nie mogą być zupełnie wolni jednocześnie, bo ich dążenia są sprzeczne. Pozwólmy zatem, by zgodnie z samoistnym biegiem rzeczy wolni byli ci, którym się to uda.
Jeżeli dopuszczalibyście wolność absolutną, to tym samym wzięlibyście stronę tych, którzy są w stanie przeforsować własną wolę. Tym sposobem stracilibyście poparcie pokrzywdzonych… Ale może za daleko się posuwam. Zwróćcie tylko uwagę, że nie odmówiliście im wolności. Ona im przysługiwała, ale z niej nie skorzystali, bo nie byli w stanie, bo jej nie sprostali.
(Argumenty, które poniżej przeczytacie, pochodzą z innego tekstu, napisanego przeze mnie wcześniej do innej osoby, ale chyba nie weźmiecie tego za zniewagę):
LaVey co prawda krytykuje skostniałe obyczaje moralne i etykę chrześcijańską, ale obok tego natychmiast wprowadza inną, nie mniej przypadkową i dogmatyczną, a jakże podobną do panującej w "nowoczesnym światopoglądzie". Najkrócej mówiąc brzmi ona: "Realizuj swoją wolność, dopóki nie naruszasz wolności drugiego człowieka".
LaVey zwracał się do rzeszy satanistów. A każdy satanista będzie propagował inne poglądy i działania. Gdyby LaVey napisał: "Ty jesteś dla siebie najważniejszy, dlatego pozwalam ci naruszać tzw. prawa innych osób", to jakiś inteligentny satanista powiedziałby, że LaVey jest dwulicowy. Bo jeżeli LaVey mówi komuś, kto lubi gruszki: "Twoje zdanie jest najważniejsze, pomorduj wszystkich, co myślą inaczej" i to samo mówi komuś, kto gruszek nie znosi, to któregoś okłamuje, bo nie może jednocześnie popierać entuzjastów i przeciwników gruszek. Więc musiał z tego jakoś wybrnąć. Wpadł na genialny pomysł pt. każdy inny - wszyscy równi, ale za cenę wolności moralnej.
(…) Dlatego ja mówię, że tego problemu (moja wolność a wolność innych ludzi) nie da się rozwiązać bez porzucenia tonu moralnego ("powinno być tak, że…") i bez przyjęcia tonu opisowego ("jest tak, że…"). Swoją wolę zrealizuje ten, kto ją zrealizować potrafi, kto okaże się silniejszy. To nie znaczy, że jego wola była bardziej słuszna, została tylko lepiej wywalczona. (…) Zaznaczam, że nie można stwierdzić, kto miał rację, bo to kwestia uznania. Nawet prawdziwość tych moich wywodów jest kwestią uznania.
Koniec cytatu.
|
* Tolerancja dla różnych ujęć satanizmu (nie będącego pseudosatanizmem). Wszystkie poglądy, które ich autorzy określają jako "satanistyczne" są do przyjęcia, nie ma lepszych ani gorszych, bo każdy satanista jest inny - mówicie. Trąci mi to nowoczesnym światopoglądem: po pierwsze śmierdzącą nowinką psychologów i pedagogów - asertywnością ("dochodząc swoich praw respektuj prawa innych", a fu!), po drugie ideałem równości: równość ludzi, równość poglądów…
|
Pięknie brzmiącymi słowami są: tolerancja (zamiast niezdolność do "tak" i "nie"); (...)
- Nietzsche, Wola mocy, rozdz. Do krytyki nowoczesności
|
|
Tak, ja sama napisałam w uwagach wstępnych, że wyrażam tylko swoją opinię, a nie przekonanie o prawdzie. Gdybym tego nie napisała, to być może nie uznalibyście mojego listu za godny przeczytania – jesteście zdaje się przewrażliwieni na krytykę. Jeżeli jednak inaczej nie mogłam zdobyć sobie pozycji Waszego godnego uwagi adwersarza, musiałam Was trochę oszukać.
|
3) WOLNE ZAGADNIENIA
|
|
* Kult Szatana. "Wbrew obiegowej opinii my, Sataniści, nie jesteśmy wyznawcami Szatana, upadłego anioła, metafizycznego bóstwa".
A jeżeli ktoś wierzy w judeochrześcijańskiego Boga i wierzy w Szatana, i z nich dwóch czci właśnie tego drugiego, to nie jest satanistą - według Was? Czy to miano nie jest właśnie dla niego właściwsze?
Nie przeczę, że Szatan, Niosący Światło, jest dla nas, wolnomyślicieli, najodpowiedniejszym patronem. Ale to absolutnie nie uprawnia nas do tego, byśmy mogli odmawiać komukolwiek tego patrona, nawet i "szatanistom podwórkowym". Każdy może sięgnąć do judeochrześcijańskich korzeni kultury europejskiej, Szatan nie jest czymś, co można sobie zastrzec jak firmowe logo. Wydaje mi się, że zawłaszczyliście sobie tę nazwę dla szerokiej grupy poglądów ludzi wolnych.
Na pewno się ze mną nie zgodzicie, ale według mnie satanizm zakłada kult Szatana, traktowanego dosłownie czy w przenośni, ale jest to pewien kult, sekta, światopogląd quasi-religijny, a może nawet religia, z obrzędami, kapłanami itd. Kult Szatana, który "jest tylko wytworem wyobraźni", nad czym szczerze ubolewam. Człowiek potrzebuje kultu (a póki co jesteśmy tylko ludźmi, nawet jeśli paramy się przy tym meteorologią;). Nie wiem jak Wam, ale mnie się wydaje, że po pewnym czasie ateizmu niewierzący zaczyna odczuwać pustkę. Satanizm jest właśnie furtką dla takich jak my. Wynaleźliśmy sobie boga, który uosabia nasze wartości, nawet jeśli zdajemy sobie sprawę, że to tylko przenośnia. Sądzę, że aby siebie nazywać satanistą, trzeba nieźle znać się na temacie, i rzeczywiście fascynować się Szatanem. Do miana satanisty, podobnie jak innego wyznawcy religijnego, niezbędna jest przynależność do większej wspólnoty (religia jest zjawiskiem społecznym). Moim zdaniem nie jest tak, że jak nazwę siebie satanistą, bo mi się tak podoba, to już nim jestem. Określenie kogoś satanistą
wymaga obecności pewnych faktów.
* Rozum. Ujęcie rozumu we fragmencie pod tym samym tytułem jest jednostronne, znaczenie ma dla Was rozum głównie w sensie rozsądku. Służy Wam on nie jako władza poznawcza, ale jako wskaźnik i waga do konsekwencji pozytywnych lub negatywnych.
Nie zgadzam się też, że człowiek jest wolny tylko wtedy, kiedy kieruje się własnym rozumem. Człowiek jest wolny zawsze, kiedy nie ograniczają go zewnętrzne warunki zupełnie od niego niezależne. Wolność nie polega na tym, że wola jest niczym niekierowana, że jest "wolna". Nie ma czegoś takiego jak wolna wola w sensie wola nieuwarunkowana. Wola jest zawsze uwarunkowana. Ślepy bunt lub manipulacja to są po prostu takie uwarunkowania między wieloma innymi.
Inaczej niż Wy sądzę, że to nie rozum odróżnia człowieka od zwierzęcia. Komputery przyszłych generacji będą miały w pewnym sensie rozum, ale przecież nie przyznacie im człowieczeństwa.
Kryterium człowieczeństwa jest tworzenie wartości - moralnych, estetycznych, religijnych. Korzyść nie zalicza się do wartości, bo zwierzę też potrafi korzystać.
Wydaje mi się, że ogólnie rzecz biorąc przeceniacie rolę rozumu. Rozum zniekształca postrzeganą rzeczywistość, a może w ogóle ją generuje. Rozum jest kłamcą, zresztą prawdy w ogóle nie ma. To nie rozum jest motorem ludzkich działań, tylko emocje i potrzeby. To, co najbardziej powinno kierować człowiekiem, to siła twórcza (szczególnie pojęta wola). Ona nie ogląda się na rozum, solidna wola to rodzaj szaleństwa. Występuje u Was coś określanego przeze mnie mianem dogmatyzmu racjonalnego (bardzo wyraźnie występujący na stronie Racjonalista.pl).
* Samozachwyt. Patetyczny ton prezentacji satanizmu wskazywałby na Wasze odczucie, że jak ktoś wzniósł się ponad klepanie różańca w kościele w Koziej Wólce i zamiast tego pieje na cześć wolności i rozumu - jest to niepoślednie osiągnięcie, które trzeba co najmniej roztrąbić w Internecie. A tymczasem nie jest szczególnym powodem do dumy, że się wylazło z bajorka lub że się nigdy do niego nie właziło. Bardzo staram się opierać wrażeniu, że to nie ja jestem nieprzeciętna: raczej, nie wiem jak to się stało, jakoś wszyscy moi rówieśnicy są nieprzeciętnie głupi. Mierząc ich podług rozsądnego wzorca mądrości i głupoty - oni naprawdę są głupi, nie to, że są tylko głupsi ode mnie. :)))
Często tacy jak Wy (nie utrzymuję, że Wy sami), którzy muszą patrzeć pod własne stopy, żeby zobaczyć horyzonty większości ludzi, nie przypuszczają, że jest coś jeszcze za ich linią horyzontu. Przywykli, a przez to nauczyli się widzieć tylko to, że są lepsi od kogoś, a nie że ktoś jest lepszy od nich. Zaślepia ich, jest klapkami na oczach, poczucie oświecenia, może nawet wybraństwa.
* "Niebo gwiaździste nade mną i prawo moralne we mnie" - Ten cytat nie powinien się tam znaleźć, przede wszystkim dlatego, że zupełnie nie współgra z kontekstem. Fragment na stronie mówi o tym, że człowiek sam ustanawia swoje reguły moralne. Natomiast Immanuel Kant (nie mam wątpliwości, że wiecie, kogo cytujecie, i jaką on głosił filozofię)
sądził, że prawo moralne obowiązuje obiektywnie, więc w żadnym wypadku nie jest kwestią
uznania. "Prawo moralne we mnie" oznacza tylko, że człowiek posiada władze intelektualne zdolne to obiektywne prawo moralne rozpoznawać.
* Srebrna zasada: "Postępuj z innymi tak, jak chciałbyś, aby inni postępowali z tobą". Musieliście przespać moment, kiedy została ona ostatecznie obalona faktem, że różni ludzie chcą dla siebie różnego traktowania. A zresztą ja postąpię dokładnie odwrotnie, niżbym oczekiwała od moich bliźnich, bo mi się tak zachciewa.
* Samobójstwo i eutanazja. "Satanizm potępia samobójstwo", a niżej "Człowiek, będąc istotą wolną i najwyższym dla siebie autorytetem ma prawo zadecydować o zakończeniu swojego życia w obliczu nieuchronnych cierpień spowodowanych chorobą" (macie doprawdy nieprzeciętną zdolność do zaprzeczania samym sobie, ale to nic, i mnie tej zdolności nie brakuje:) Nie zgadzam się ani z pierwszym, ani z drugim. Samobójstwo jest przejawem wolności. Jeżeli ktoś ma snuć się jak duch po ziemskim padole i napełniać go swoim lamentem, to niech się już lepiej z niego zabiera. Zaś cierpienie i choroba jest dla osób potencjalnie wartościowych tym, czym dla roślin cieplarnia. Wiem na pewno. Nietzsche wiedział na pewno.
|
Apokalipsa
|