| Satan.pl > Czytelnia > Felietony > | [ Zaloguj się ] [ Rejestracja ] |
Locutus
Indywidualizm (2004-03-16)
Nieodłącznym elementem satanizmu jest indywidualizm. Problem w tym, że
etykietka "Satanisty" ściąga do siebie mnóstwo zakompleksionych, nieświadomych siebie
i własnej tożsamości ludzi o niezbyt szerokich horyzontach myślowych, którzy chcą się
dowartościować przynależnością do elitarnej grupy, nie mając w gruncie rzeczy z
indywidualizmem wiele wspólnego. Mało tego! Są oni dosyć typowym
przykładem działania instynktu stadnego, za którym sataniści nie
przepadają. Instynktu, który jest zaprzeczeniem postawy indywidualistycznej.
Czym więc właściwie jest indywidualizm? Przejawem nieposkromionej dumy?
Świadectwem pychy? Nie. Jest to postawa charakteryzująca się zajmowaniem
własnego stanowiska (częstokroć innego niż stanowisko ogółu) wynikającym
z głębokich samodzielnych przemyśleń, postępowaniem i myśleniem świadomie
różniącym się od powszechnej praktyki, nie liczącym się z opinią
i zasadami większości ludzi, zazwyczaj odbiegającym od przeciętności.
A przede wszystkim jest to świadomość własnej odrębności i chęć jej zachowania. Teraz po
kolei:
Skoro już powiedzieliśmy sobie, że każdy indywidualista jest świadom
swojej inności od reszty społeczeństwa i że chce utrzymać ową inność,
zastanówmy się nad konsekwencjami owej suwerenności - przecież nierzadko
oznaczać to będzie bunt przeciwko zasadom, regułom, czy prawom.
Rozważanie tej kwestii rozpocznijmy od małej dygresji: zastanówmy się,
co ma na myśli przykładowy uczeń podstawówki, zwracający się do swego
kolegi słowami: "Jesteś inny!". Niestety nie chodzi tutaj o podkreślenie
świadomości jego odrębności, ale o obrażenie i dotknięcie podmiotu
wypowiedzi. Słowa "jesteś inny" już w ustach przedszkolaków nabierają
pejoratywnego znaczenia. Dopiero z wiekiem wpaja się w rosnące dziecko
zasady tolerancji i hasła "inny nie znaczy gorszy", jednak gdzieś
głęboko w podświadomości wielu z nas tkwi mylne przeświadczenie, że inny znaczy zły.
Wielu ludzi w związku z tym stara się postępować zgodnie z przyjętymi
normami, regułami itd., chociaż nie zawsze im to pasuje; odzywa się
instynkt stada. Natomiast indywidualista postępuje zawsze zgodnie z własną
wolą, zaspokaja swoje potrzeby, wypełnia swoje ambicje, podąża za
innymi, kiedy ma na to ochotę, a kiedy nie, robi coś zupełnie wbrew powszechnie
przyjętym regułom. Nie podlega zmieniającym się modom, chyba, że ma taki
kaprys. Potrafi zerwać z tradycją. Zawsze zachowuje swoją odrębność i z
reguły pogardza tymi, którzy poddają się instynktowi stada.
Implikacją powyższego punktu jest stwierdzenie, że indywidualista nie
przejmuje się opinią innych ludzi. Nie interesuje go to, że ludzie będą
go obmawiali, oczerniali, wykpiwali, jest gotów podążać zawsze własną
ścieżką, z pełną świadomością konsekwencji swego działania i gotowością ich przyjęcia z
podniesionym czołem. I w żadnym wypadku nie powinien być (jak to się
niestety czasami zdarza) zaskoczony owymi konsekwencjami.
Niestety nietolerancja dla inności wpisana jest w naturę rodzaju ludzkiego,
jako swoisty ewolucyjny atawizm - niegdyś odrzucenie jednostek odmiennych
poza nawias społeczeństwa (nierzadko skazujące owe jednostki na śmierć)
było formą zabezpieczenia przed skażeniem czystości puli genetycznej
genami osobników gorzej przystosowanych do środowiska.
Podczas ewolucji człowieka jasne stało się także odniesienie zasady eliminacji
odmienności do warstwy światopoglądowej człowieka - osoba "inna" mogłaby
wpływać destrukcyjnie na koherencję stada, a w tamtych czasach człowiek
miał szansę przetrwania wyłącznie w grupie - poza nim był narażony na ataki
drapieżników a także innych ludzi. Konsekwencje tej zasady,
powstałej dzięki presji ewolucyjnej, a widocznej doskonale również i u innych
ssaków, obserwujemy do dziś właśnie we wszelkich przejawach nietolerancji.
Dosyć drażliwym problemem, który niektórzy woleliby przemilczeć, jest
mania wielkości, która pojawia się dosyć często u indywidualistów.
Powiedzieliśmy sobie wcześniej o micie, powielanym przez dzieci,
mówiącym, jakoby inny był gorszy. Problem w tym, że bardzo wielu
indywidualistów powiela inną tezę: inny = lepszy. Sądzą, że skoro już
sobie uświadomili własną inność, wybrali własną ścieżkę życiową, to są
lepsi od tych, którzy podążają tylko za modami, a ich życie, pozbawione
głębszego sensu jest niejako puste. Cóż... przyznam, że w mojej opinii
jest to poniekąd faktem, ale każdemu człowiekowi i każdemu innemu
zwierzęciu należny jest szacunek i przekraczanie tej cienkiej granicy
pomiędzy świadomością wyższości, a okazywaniem wyższości, jest
zjawiskiem niechlubnym (acz częstym).
Chciałbym teraz zwrócić uwagę na fakt, iż to właśnie owi, często nierozumiani przez współczesnych sobie, indywidualiści są niejako motorem napędowym postępu, ciągnącym świat naprzód. Wszyscy wielcy naukowcy, czy filozofowie od Sokratesa, poprzez Leonarda da Vinci czy Mikołaja Kopernika, do Friedricha Nietzschego, czy Alberta Einsteina byli indywidualistami. Poprzez swoją nonkonformistyczną postawę można osiągnąć wiele, nawet jeżeli wszyscy mówią, że się nie da, albo że nie ma to sensu. Przypomina mi się przykład wynalazcy parasola chroniącego od deszczu. Jonas Hanway (bo tak się nazywał) za życia miał wiele nieprzyjemności, wyśmiewano się z niego, gdyż ówczesne parasole chroniły wyłącznie od słońca i były przeznaczone tylko dla kobiet. Kpiono z jego wynalazku, posądzając Hanway'a o zniewieścienie. Pomimo praktyczności parasola, Hanway ten stał się persona non grata w towarzystwie i dopiero po jego śmierci wynalazek ten przyjął się na dobre. Krótko podsumowując: Indywidualizm jest postawą ze wszech miar słuszną, to właśnie indywidualiści są motorem postępu. Kim jest indywidualista? Człowiekiem w pełni świadomym swojej odrębności, dumnym z niej i chcącym ją utrzymać za wszelką cenę. Najczęściej ma swój jasno określony cel w życiu i dąży do jego realizacji. Oczywiście nonkonformizm opisany w poprzednim akapicie nie jest już cechą charakterystyczną dla wszystkich indywidualistów - niektórzy z nich mają poczucie jakiejś misji dziejowej do spełnienia i wtedy potrafią wszystko poświęcić dla realizacji swych marzeń, nierzadko narażając się na śmieszność, ale spora część (i właśnie tacy są najczęściej sataniści) za jeden z najważniejszych celów uznaje przeżycie swego życia tak, żeby kończąc je móc powiedzieć "byłam/byłem człowiekiem szczęśliwym i nie zmarnowałam/zmarnowałem swego życia". Tutaj zamiast odwagi i bezkompromisowości potrzebna jest po prostu umiejętność podejmowania takich kroków we współżyciu społecznym, aby odnosić jak największe korzyści. Kończąc nasze podsumowanie: indywidualista jest też częstokroć człowiekiem bardzo wrażliwym, z duszą poety i zawsze gardzi instynktem stada oraz ludźmi, którzy zgodnie z nim postępują.
Locutus
Ludowy Komisarz Zdrowia ostrzega: wszystkie materiały umieszczone na stronie są własnością autorów.
Kopiowanie i rozpowszechnianie może być przyczyną... Tylko spróbuj. My zajmiemy się resztą :>















