| Satan.pl > Czytelnia > Felietony > | [ Zaloguj się ] [ Rejestracja ] |
Teheris
Dzieci Rewolucji XXXVI Anno Satanae (2002-08-04)
Data zawarta w tytule niniejszego krótkiego eseju jest tylko pozornie błędna. Proces, który w ostatnim czasie zaowocował powstaniem Zjednoczonego Forum Witryn Satanistycznych (ZFWS), rozpoczął się bowiem już rok temu. To właśnie wtedy pojawiła się w umysłach niektórych osób idea stworzenia miejsca wspólnych spotkań towarzyskich i mniej lub bardziej poważnych dyskusji merytorycznych. Idea ta padła na podatny grunt, gdyż do tego czasu społeczność satanistyczna charakteryzowała się rozproszeniem. Działania poszczególnych jednostek cechowała silna potrzeba indywidualizmu i raczej samotnej wędrówki niż tworzenia zwartych grup. Grupki takie oczywiście istniały, podlegały naturalnym procesom przekształceń i metamorfoz, ale poza celami towarzyskimi brakowało im "celu wyższego", wizji. Taki stan rzeczy nie sprzyjał ani rozwojowi polskiego satanizmu (nie tylko sieciowemu) ani rozwojowi samych satanistów.
Tak też została mi przedstawiona idea portalu satan.pl i forum www.S, gdy zaproponowano mi przystąpienie do redakcji, cieszącej się już wtedy złą sławą w niektórych kręgach. I słusznie, gdyż popełniono zbyt wiele błędów, wszczęto zbyt wiele konfliktów. Płomień rewolucji, w którą przemieniła się pierwotna spokojna ewolucja, płonął coraz intensywniej. Ogień jest żywiołem trudnym do opanowania - można na nim upiec dzika, ale można również spalić własny dom, gdy będziemy się nim posługiwali nieracjonalnie lub nieopatrznie udostępnimy zapałki dzieciom. Jednak nawet niszczycielską moc ognia można wykorzystać, gdyż oczyszcza, niszczy skostniałe struktury, obraca w popiół nierealne mrzonki i obnaża słabości. Rewolucja prawie zjadła swoje dzieci. Prawie.
Narodziny ZFWS to w moim odczuciu kolejny akt burzliwego spektaklu, którego tematem przewodnim jest w dalszym ciągu Zjednoczenie. O pełnym zjednoczeniu w chwili obecnej nie może być mowy, nie dlatego, że jestem temu przeciwny, a z powodów zupełnie prozaicznych, rzekłbym bardzo ludzkich: ambicji i dumy - w pozytywnych znaczeniach tych słów. Nie bez znaczenia są jeszcze nie w pełni przezwyciężone urazy i stereotypy narosłe w trakcie rozwoju rewolucyjnego fermentu. Wiele trudu już zostało włożone w ich przełamanie, gdyż - o ile nie jest to li tylko moją prywatną iluzją - ludzie stojący pozornie po przeciwnych stronach barykady zrozumieli, że więcej ich łączy niż dzieli. Być może bez oczyszczającej pożogi droga do takiego wniosku byłaby znacznie dłuższa, a być może nigdy nie zostałby wysnuty.
Powstanie nowego forum odbieram bardzo pozytywnie. To krok w dobrym kierunku, świadczący, że idea zjednoczenia nie została do końca skompromitowana. Mimo wszystko targają mną wątpliwości. Dlatego nie podzielam bezwarunkowego entuzjazmu twórców ZFWS i ich przyjaciół. Dopiero przyszłość pokaże, co wyrośnie z tego "zjednoczeniowego dziecka". W chwili obecnej można jedynie zastanowić się nad plusami i ewentualnymi minusami przedsięwzięcia. Zarówno pozytywne jak i negatywne strony wynikają (bądź wyniknąć mogą) z prostego prawa konkurencji - między ZFWS i www.S. Monopol powoduje straty - tak dla klientów jak i jego właścicieli. Podstawowe zasady ekonomiczne często przekładają się na systemy społeczne. Dlatego istnienie konkurencji przyjmujemy z zadowoleniem, gdyż skorzystać na tym mogą wszyscy - warunkiem koniecznym jest tu oczywiście chęć i wola. Jednak jeżeli dopuścimy, by ta chęć i wola po raz kolejny zostały wypaczone, jeżeli dojdzie do bezsensownego przeciwstawiania jednego forum drugiemu z racji w gruncie rzeczy drobnych różnic - to przegramy wszyscy.
Jestem śmiertelnym wrogiem stagnacji. Wpadnięcie w nią uznaję za równoznaczne śmierci za życia, za zafundowanie sobie biletu do piekła - biletu w jedną stronę. Liczy się ruch, zmiana, progres. Czasem nawet warto się odrobinę cofnąć, by móc lepiej i z odpowiednim dystansem spojrzeć na siebie i swoje dzieło, życie. Czasem warto przystanąć dla złapania oddechu. Ale grzechem najcięższym satanisty jest wpadnięcie w marazm, rozumiany przeze mnie jednoznacznie - jako złożenie swego ciała i ducha w grobie. Nie postuluję tutaj wpadnięcia w taką właśnie pułapkę - niechaj ogień zostanie ujarzmiony, wtedy zbudujemy coś prawdziwie trwałego.
I na zakończenie przypomnę słowa A. S. LaVeya, który wśród satanistycznych grzechów wymienia bezkompromisową dumę: "Bezkompromisowa duma - ważnym jest pierwsze słowo. Bowiem duma jest cechą wspaniałą, ale tylko tak długo, dopóki nie wylewa się dziecka z kąpielą. Zasadą satanizmu jest kryterium pragmatyczne: dobrym jest to co ci służy. Lecz gdy już nie służy, a raczej zapędziło cię w ślepy zaułek, i jedyną rzeczą, jaka ci pozostała, jest powiedzieć: "Pomyliłem się, przyznaję. Pójdźmy na kompromis" - zrób to."
Pozostają mi już tylko dwie rzeczy do dodania: bądźmy śmiali lecz zachowajmy rozwagę i jasność umysłu - wtedy nie wylejemy samych siebie z kąpieli. I rzecz druga: Powodzenia!
Ludowy Komisarz Zdrowia ostrzega: wszystkie materiały umieszczone na stronie są własnością autorów.
Kopiowanie i rozpowszechnianie może być przyczyną... Tylko spróbuj. My zajmiemy się resztą :>















