Satan.pl > Forum > Transgresja >[ Zaloguj się ]   [ Rejestracja ]
Transgresja
121
Satanizm
388
Komentarze
513
Szkice
235
TechnoPark
203
FAQ
15

Archiwum: wiadomości z wybranego wątku archiwalnego

 TematyAutorData
 Demony - prawda czy fikcja?
Elegancki22krk 2006-11-26 - 13:35:31
 Demony - prawda czy fikcja?
Shogun 2006-11-26 - 16:22:18
 Demony - prawda czy fikcja?
Curculio 2006-11-28 - 16:12:24
 Demony - prawda czy fikcja?
Krasnolud 2006-11-27 - 08:52:37
 Demony - prawda czy fikcja?
Magdalenaa 2006-11-27 - 16:21:16
 Demony - prawda czy fikcja?
averit 2006-11-27 - 19:49:30
 Demony - prawda czy fikcja?
Krasnolud 2006-11-27 - 21:24:49
 Demony - prawda czy fikcja?
averit 2006-11-27 - 23:07:36
 Demony - prawda czy fikcja?
Krasnolud 2006-11-28 - 08:48:52
 A gdzie tu Legion???
Sirrush 2006-11-28 - 12:03:25
 A gdzie tu Legion???
Krasnolud 2006-11-28 - 13:12:57
 Demony - prawda czy fikcja?
averit 2006-11-28 - 13:28:10
 Demony - prawda czy fikcja?
Krasnolud 2006-11-29 - 18:26:13
 OT - Sokratesowe podejście
Sabatiel 2006-11-30 - 14:31:52
 OT - Sokratesowe podejście
Krasnolud 2006-11-30 - 14:55:58
 Demony - prawda czy fikcja?
sewer 2006-12-10 - 21:20:45
 Demony - prawda czy fikcja?
Cień 2006-12-10 - 23:34:25
 Demony - prawda czy fikcja?
Alhim 2006-12-11 - 00:27:57
 Demony - prawda czy fikcja?
sewer 2006-12-11 - 00:34:31
 Demony - prawda czy fikcja?
legion 2006-12-11 - 12:26:26
Spis działów / Spis wątków archiwalnych / Nowy wątek
 AutorTemat wątku:
Elegancki22krk
[ nieaktywne ]


Wysłano:
2006-11-26
13:35:31

Demony - prawda czy fikcja?
Witam. Chcialem poznac Wasze zdanie na temat Demonów - czym są [ czy wogole według was istnieja ]. Czy sa tym o czym mowi Ksiega Henocha? Czy tez sa to po prostu dusze majace problem z przejsciem na druga strone? I oczywiscie...czy jest jakas "druga strona". Czekam na wasze opinie.
spis działów / spis wątków / nowy wątek / zwiń wątek
Shogun
[ nieaktywne ]


Wysłano:
2006-11-26
16:22:18

Demony - prawda czy fikcja?
> Witam. Chcialem poznac Wasze zdanie na temat Demonów - czym są [ czy  
> wogole według was istnieja ]. Czy sa tym o czym mowi Ksiega Henocha? Czy  
> tez sa to po prostu dusze majace problem z przejsciem na druga strone?

Ja na przykład rozmawiałem z jednym. Uważam to za jakiś fragment mojej psyche. Coś z zakamarków mojego umysłu się wydostało i chciało pogadać :>

> I  
> oczywiscie...czy jest jakas "druga strona". Czekam na wasze opinie.

To spór nierostrzygalny obecnie.
spis działów / spis wątków / nowy wątek / zwiń wątek
Curculio
[ nieaktywne ]


Wysłano:
2006-11-28
16:12:24

Demony - prawda czy fikcja?
> > Witam. Chcialem poznac Wasze zdanie na temat Demonów - czym są [ czy  
>  
> > wogole według was istnieja ]. Czy sa tym o czym mowi Ksiega Henocha?  
> Czy  

Powiadaja ze kazdy ma swoje demony, choc w tym przypadku nie odnosi sie to jak zakladam do jakichs bezcielesnych istot. Osobiscie wierze ze jest cos w tym sensie i raczej nie ma to wspólnego z jakakolwiek religia.
spis działów / spis wątków / nowy wątek / zwiń wątek
Krasnolud
[ nieaktywne ]


Wysłano:
2006-11-27
08:52:37

Demony - prawda czy fikcja?
> Witam. Chcialem poznac Wasze zdanie na temat Demonów - czym są [ czy  
> wogole według was istnieja ]. Czy sa tym o czym mowi Ksiega Henocha? Czy  
> tez sa to po prostu dusze majace problem z przejsciem na druga strone? I  
> oczywiscie...czy jest jakas "druga strona". Czekam na wasze opinie.

Ponieważ taki temat był niedawno na satanorium pozwolę sobie zwyczajnie wkleić moje wypowiedzi z tamtego forum bo mi się nie chce kilka razy o tym samym stukać (numerki oznaczają kolejne posty z tamtego wątku) :-)

1)

Tak jak ze wszystkimi rzeczami które wymykają się naukowym zasadom weryfikacji jedyne czym można się podpierać w tym miejscu to wiara lub jej brak. Osobiście nie doświadczyłem obecności niczego co by swą specyfiką przekraczało to co opisałem wcześniej. Rzecz w tym, że byty mogą być wynikiem nałożenia wielu osobnych cześci osobowości które są do siebie wzajem podobne. Tworzy się coś co różnie można nazywać - demon to jedna z nazw, drugą jest bóg itp. itd. Tylko powstaje pytanie na ile ta zbiorcza nazwa określa realny byt, ile robi w tym miejscu wiara lub jej brak? Może być tak, że demony istnieją rzeczywiście, ale wiara w nie jest katalizatorem który pobudza je do konkretnych działań - na zasadzie samochodu (demon) i paliwo (wiara), może być tak, że sama wiara dodaje skrzydeł i wyciąga z nas "nadludzi" - kłania się przykład wielu opisanych przypadków czynów bohaterskich dokonywanych pod presją chwili, ludzie zapytani jak to zrobili najczesciej nie potrafią tego wyjaśnić - już samo to dowodzi ile potencjału tkwi w człowieku i że cokolwiek nadprzyrodzonego nie jest potrzebne. Kolejna droga wiedzie przez istniejące demony które mogą się objawiać niezależnie od wiary w nie - tak mniej więcej ukazuje je KRK, ale ta teoria wymaga przyjęcia istnienia demonów w ciemno lub w ciemno ich odrzucenia, bo mogą się manifestować całkowicie dowolnie. Dla mnie osobiście obie pierwsze opcje brzmią równie prawdopodobnie.  

2)

> być może? Jesteś ateistą? Wiara w demony nie pobudza ich do działania. Raczej brak  
> wiary i słabość.  

Bywam ateistą. Tak samo bywam wyznawcą - jeden chuj. Uparty ateizm nie różni się wiele od fanatyzmu religijnego. Obie rzeczy wymagają wiary w pewnym sensie i ignorancji w pewnym sensie. Z twoimi dwoma ostatnimi zdaniami się zwyczajnie nie zgadzam, przynajmniej w pewnych sensach. Moim zdaniem wiara je pobudza - wbrew pozorom trudno na dobre pozbyć się jakiejś wiary. Zupełnie inaczej się o tym mówi siedząc przed kompem, a zupełnie inaczej na starym cmentarzu w księzycową noc. Takie miejsca działają na psychikę, podśwaidomość, zaczynają wyłazić kadry filmów grozy, nawet najgłębszy ateista byłby się w stanie posrać ze strachu gdyby wówczas coś mu się ukazało, albo co moim zdaniem jest bliższe prawdy - by mu się zdawało że to widzi. Prawdziwość zjawiska to rzecz drugorzędna - wiara w jego prawdziwość u obserwatora to rzecz kluczowa. Na tym opiera się wiele dziedzin współczesnego śwaita z filmem na czele - chyba, że ktoś dalej wierzy że to demony zamknięte w małym pudełku malują obrazki na szkle :-P  

Tyle jeśli chodzi o sytuacje bez udziału zainteresowanego. Jeśli zainteresowany, nazwijmy go "mag", tak dla draki, staje sobie w jebanym kręgu rysowanym kredą po ciemku przez 2 h z zachowaniem wszelkich ceremoniałów stania na lewej nodze kierunkiem na wschód to albo jest skończonym błaznem albo wierzy. I znów to jego wiara jest katalizatorem - to ona podpowiada czego ma oczekiwać, co ma się wydarzyć. Tutaj trzeba sprecyzować - w takiej sytuacji brak wiary WE WŁASNE MOŻLIWOŚCI i SŁABOŚĆ OSOBOWOŚCI doprowadzają do kryzysu. Nie wynika on z tego, że Belzebub wyszedł z worka i zaczął ruchać naszego maga w dupę, ale z tego, że nasz mag dał się zwariować i to on sam jest ogniskiem kryzysu. Staje się psycholem bo zatraca granice - nie wie już co jest, a co jest tylko złudzeniem, jeśli ma chwijną osobowość to miejsce dotychczasowej może zając któraś z osobowości normalnie ukrytych- pierwsze to choroba psychiczna, drugie to opętanie. W obu przypadkach interencja pana w czerwonych gaciach nie jest konieczna choć łatwo w nią uwierzyć i ta wiara to poważna pułapka - to ona jest najlepszą bramą do psychiatryka.  

> Tak działa mózg. To jest instynky, który "jeszcze tkwi" w mózgach ludzi  
> współczesnych i nie ma to nic wspólnego z demonami.  

Czym rózni się demon od człowieka? I kto jest tym czarodziejem który sprawia że trawa jest zielona?  

> to nie jest teoria  

O, czyżbym znalazł pierwszego człowieka który potrafi rozróżnić bezbłędnie trzy rodzaje prawdy? A może to Wszechmogący naszedł nasze satanistyczne dupy zaszczytem swej wszechwiedzącej obecności? ;-PPPP
________________

I na sam koniec:

Gwoli przypowieści - tekst zaczerpnięty z Templum Irreligiosus przed milionem lat :-P  

Modele Magii  
by Frater U.'.D.'.  

W trakcie poszukiwania nowych, coraz to efektywniejszych technik magii zdałem sobie sprawę, że kompozycyjne spojrzenie na historię magii jest dość użyteczne. Magowie zawsze przecież chcieli ująć teorię i praktykę w język swoich czasów. W zależności od poglądów na świat tworzyli różne modele magii.  
Mimo wszystko takie podejście jest nieco ryzykowne: same modele tak na prawdę nic nie wyjaśniają. Są tylko ilustracjami procesów, mimo że dość użytecznymi. Co więcej - zbytnia systematyzacja bardziej zaciemnia obraz niż wyjaśnia. I w żadnym wypadku nie powinno się popełniać błędu przeważającej części kabalistów - nie wolno mylić mapy z terenem.  
Zatem poniższe pięć (a raczej - cztery + jeden) modele magii powinny być postrzegane jako środki do zrozumienia praktycznych możliwości różnych systemów magii, a nie jako ostateczne teorie i/lub wyjaśnienie sposobu działania magii.  
Przyjęło się wyróżniać następujące modele:  

Model Spirytualny  
Model Energetyczny  
Model Psychologiczny  
Model Informacyjny  
Meta Model  
Model Spirytualny  

Jest to prawdopodobnie najstarszy z modeli magii, chociaż mógł on równie dobrze powstać po lub równocześnie z Modelem Energetycznym. Może być odnaleziony na całym świecie w kulturach szamańskich, jak również i w wielu religiach. Jego podstawową przesłanką jest istnienie innego świata zamieszkanego przez mniej lub bardziej autonomiczne byty takie jak duchy, anioły, demony, bogowie etc. Szaman lub mag jest osobą, która ma wstęp do tego świata. Zapewne wiele po nim podróżował, zdobył przyjaciół, pobił wrogów i/lub zyskał tam sprzymierzeńców i sługi [ang. 'servitors']. Jest to ważne, gdyż cała magia polega na obcowaniu z tymi bytami. Współczesne niemieckie określenie czarownicy, "Hexe", jest dobrą tego ilustracją. Pochodzi ono od starogermańskiego słowa "hagazussa", co można przetłumaczyć jako "jeżdżący na granicy". "Hagazussa" porusza się na "granicy między światami", to znaczy jest w domu, świecie codziennego życia jak i w innym świecie, razem z duchami.  
Według Modelu Spirytualnego magia jest wynikiem działań tych, niewidzialnych dla przeciętnego człowieka, bytów. Zadaniem szamana/maga jest spowodowanie, by wykonywały one jego wolę. Może to osiągnąć modlitwami, dobijając targu, nakłaniając je pochlebstwami lub też - jak w magii średniowiecznej - używając siły i grożąc im.  
Ten inny świat może mieć własną geografię, ale zazwyczaj koegzystuje ze zwykłym światem. Kluczem do wejścia doń są odmienne stany świadomości, kontrolowany trans lub ekstaza, w czym szamani są ekspertami.  
Model Spirytualny przeważał w tradycyjnej i dogmatycznej magii, aż do czasów współczesnych. Do najbardziej znanych jego propagatorów można zaliczyć Franza Bardon i przynajmniej do pewnego stopnia - Aleistera Crowley'a.  

Model Energetyczny  
Wzrost zainteresowania Modelem Energetycznym na zachodzie wystąpił przy końcu XVIII wieku, w okresie gdy pojawił się mesmeryzm. Anton Mesmer, nie był okultystą w klasycznym tego słowa znaczeniu. Z drugiej jednak strony postrzegany był przez jemu współczesnych jako sprawca cudów. To właśnie on odkrył (ponownie zresztą) zapomnianą sztukę hipnozy i magnetyzmu. Jego teoria "zwierzęcego magnetyzmu", czyli subtelnej siły wrodzonej organizmom żywym, zyskała sobie szeroką popularność. W celach leczniczych Mesmer używał też i zwyczajnych magnesów.  
Mimo iż Rewolucja Francuska położyła kres ruchowi Mesmera, jego idee nie uległy zapomnieniu. Zostały podchwycone przez wielu innych, głównie okultystów, którzy wykorzystali je tworząc własne teorie magii. Jednym z pierwszych był Bulwer Lytton z Societas Rosicruciana in Anglia (SIRA). Postulował on istnienie subtelnej energii, którą nazwał Vrill (prawdopodobnie z łaciny - "virilitas" to siła, moc, energia, w ten sam sposób zapewne powstała nazwa Bovril - "bovis" lub "ox" i "Vril"). Możemy zaobserwować interesujące zbieżności między tą teorią i witalistycznymi teoriami w biologii, które pojawiły się w tym samym czasie. Innymi propagatorami Modelu Energetycznego byli Reichenbach ze swoją koncepcją Od, Eliphas Levi i jego Astralne Światło oraz Madame Blavatsky, która zaadoptowała teorie Prany z Jogi. W tym samym czasie antropolodzy i etnolodzy odkryli polinezyjskie pojęcie Mana, a azjatyccy naukowcy zasady chińskiego Ki lub Ch'i (Chi). Ostatnie dwa przykłady wyraźnie wykazują, że idea subtelnych energii wykorzystywanych przez maga sięga czasów o wiele wcześniejszych niż mesmeryzm. Możemy ją zaobserwować nawet we wczesnych kulturach szamańskich. Magia szamańska jest bardzo często mieszanką modeli spirytualnego i energetycznego, to znaczy - szaman może odwołać się do duchów lub bogów, by dały mu "moc", lub - odwrotnie, używając swej mocy może wymóc na nich przychylność.  
Jednakże w "czystej" wersji Modelu, szaman lub mag nie musi odwoływać się do duchów czy innych bytów. Cały świat jest "ożywiany" przez subtelne siły bądź energie. Podstawowym zadaniem maga jest nauczenie się postrzegania i manipulowania nimi. Jako że wszystkie zjawiska mają czysto energetyczną naturę, istnienie innego świata nie jest konieczne. Dlatego mag bardziej "tańczy z energiami" niż "jeździ na granicy". Ale i tu kluczem do używania tych energii jest trans magiczny, lub używając pojęć Magii Chaosu - gnoza.  
Wskazówki teoretyczne i praktyczne odnoszące się do Modelu Energetycznego mogą być odnalezione u wielu autorów, ale szczyt popularności Modelu przypadał na lata '70 naszego wieku, kiedy to napływ wschodniej filozofii (ruch Hipisów) ustanowił takie pojęcia jak czakra i praca z kundlani podstawą wielu dziedzin okultyzmu. Wyraźne odniesienia do Modelu Energetycznego można odnaleźć też w "elektromagnetycznych fluidach" czy też "kondensatorach" Franza Bardon.  

Model Psychologiczny  
Teoria podświadomości Zygmunta Freuda zrewolucjonizowała zachodni sposób myślenia, a psychologię w szczególności. Nagle człowiek stał się istotą tylko częściowo świadomą i tylko częściowo nad sobą panującą. Mimo, że psychologia ciągle jeszcze walczy o uznanie jej za pełnoprawną dyscyplinę naukową, ma ona duże znaczenie dla terapii oraz magii.  
Model psychologiczny nie stara się wyjaśnić jak działa magia. Według niego podświadomość (lub, według nazewnictwa C.G. Junga, nieświadomość) doprowadza do pożądanych efektów jeśli tylko zwrócić się do niej będąc w odpowiednim stanie. Jest to osiągalne poprzez magiczny trans, sugestie oraz użycie symboli magicznych (tj. selektywnej percepcji sensorycznej), jako narzędzi asocjacji i środków służących do komunikacji między świadomą wolą maga a jego podświadomymi zdolnościami odpowiedzialnymi za uzyskanie efektów.  
Aleister Crowley poświęcił wiele uwagi Modelowi Psychologicznemu. Nie jest to zaskakujące, jako że Crowley nie tylko starał się nadążyć za rozwojem wszystkich ważniejszych nauk swoich czasów, ale również uważał się za najlepszego psychologa na świecie. Mimo wszystko bardziej skłaniał się ku Modelowi Spirytualnemu - według niego Aiwass był bytem nadprzyrodzonym. Niemniej jednak umiał wspaniale tłumaczyć magię używając terminów psychologicznych, dzięki czemu brzmiało to sensownie dla jemu współczesnych sceptyków.  
Dużo radykalniejszym podejściem odznaczał się Austin Osman Spare. Jego magia sigili całkowicie bazuje na założeniach Modelu Psychologicznego. W zasadzie jest to odwrotność Freudowskiej teorii kompleksów - poprzez stłamszenie życzenia do formy sigila, a następnie zapomnienie go tworzy się sztucznie "kompleks", który następnie zaczyna działać podobnie jak stłumione, podświadome traumy powodują zachowania neurotyczne etc.  
Mag używający Modelu Psychologicznego jest programistą symboli i odmiennych stanów świadomości. Nie jest mu potrzebny transcendentalny inny świat lub nawet subtelne energie. W praktyce jednak zazwyczaj zakłada, że jedno bądź drugie (albo nawet oba) rzeczywiście istnieje i może być wykorzystane przez jego podświadomość.  
Autorzy tacy jak Israel Regardie, Dion Fortune, William Butler, Francis King, William Gray i do pewnego stopnia Peter Carrol optują za Modelem Psychologicznym, który wydaje się być fundamentalnym w anglojęzycznym świecie magii i który w latach siedemdziesiątych tego stulecia stał się dominującym paradygmatem.  

Model Informacyjny  
Rozwój Modelu Informacyjnego rozpoczął się około 1987 roku i ciągle trwają dyskusje nad kierunkiem, jaki powinien on ostatecznie przyjąć. Na dzień dzisiejszy jego założenia brzmią:  
Energia jako taka jest "głupia" - potrzebuje informacji o tym co robić, mogą to być tak zwane prawa natury lub bezpośrednie komendy.  
Informacja nie ma masy ani energii. Jest zatem szybsza niż światło. Nie jest również ograniczona przez Einsteinowską czasoprzestrzeń. Dlatego może być wysłana do dowolnego czasu i miejsca. Jest w tym więcej podobieństwa do fizyki kwantowej, niż do relatywistycznego rozumienia masy i energii. Jednakże informacja może być dołączona do jakiegoś medium, na przykład organizmu lub jakiegokolwiek innego obiektu przechowującego dane.  
W początkach teoretycznej dysputy ciągle wierzono, że postulowane przez Ruperta Sheldrake'a morficzne (lub raczej - morfogenetyczne) pola posłużą za podstawę do wyjaśnienia faktycznego sposobu przesyłania informacji. Mimo, że dyskusje ciągle trwają, nie wydaje się by miały one tak duże znaczenie. Oczywiście nie można też wykluczyć, że akt Magii Informacyjnej rzeczywiście tworzy takie pola.  
Stosowanie, ciągle jeszcze rozwijającego się, Modelu Informacyjnego doprowadziło do powstania dziedziny, którą nazywam cybermagią (od "cybernetyki" lub "nauki o kontrolowaniu systemów"). W przeciwieństwie do powyższych modeli, osiągnięcie efektów w cybermagii nie wymaga korzystania z transu magicznego. Cybermag raczej aktywuje albo swoje banki pamięci, a mianowicie mózg i kręgosłup (tzw. czakrę kija golfowego, nazywaną tak z powodu kształtu przypominającego właśnie kij golfowy), albo osoby docelowej. Pożądana informacja jest następnie przywoływana i przesyłana. Przypomina to nieco kopiowanie pod MS-DOSem. Analogia do kopiowania idzie dalej. Pierwotna informacja (nie mająca masy) nie zostaje "utracona" w tym procesie (jak mogłoby się to stać z energią), lecz zostaje zduplikowana. Jest to bardzo ważny postulat, gdyż pozwala to działać nawet magowi znajdującemu się w nienajlepszym stanie, być może nawet prawie kompletnie upitemu, tak długo jak działają jego podstawowe "systemy podtrzymywania życia" a składnia komend podawana jest poprawnie.  
Mimo wszystko, jest chyba oczywistym, że ta technika wymaga uważnej kontroli nad tym, co zwykło się nazywać efektami kundalini. Praktyka wykazała również, że znajomość Jogi i umiejętność medytacji są nieocenioną pomocą w cybermagii.  
Niestety pełny wykład o teorii i praktyce cybermagii nie może być tutaj przedstawiony z braku miejsca i powinien stać się tematem innego eseju. Obecnie główne eksperymentalne prace badawcze nad Modelem Informacyjnym prowadzone są przez Magical Pact of the Illuminates of Thanateros (IOT). Niektóre z rezultatów są zdumiewające, zwłaszcza dotyczące przekazywania wiedzy i umiejętności językowych oraz leczenia.  
Mimo, że na pierwszy rzut oka cybermagia wydaje się być bardzo nowoczesną i nietradycyjną, jej korzenie sięgają bardzo dawnych czasów. Przemawiają za tym choćby podania o wschodnich guru, którzy przed śmiercią przekazywali całą swoją wiedzę następcom. Zazwyczaj dokonywano tego za pomocą długiej, wspólnej medytacji.  
Ten przykład pokazuje też, że rożne modele magii istniały i koegzystowały od zawsze. Tym co zmieniało się z biegiem czasu był nacisk kładziony na taki lub inny model.  

Meta-model  
Meta-model nie do końca jest "modelem", lecz raczej - instrukcją użycia innych modeli. Jego podstawowym przesłaniem jest "Zawsze korzystaj z modelu najodpowiedniejszego dla twoich celów". Brzmi to jak truizm, lecz jak zobaczymy - dla wielu magów nie jest to tak oczywiste jak mogłoby się wydawać. Silnie zakorzenione w magii chaosu twierdzenie "Nic nie jest prawdziwe. Wszystko jest dozwolone" ostatecznie sprowadza się do czystego pragmatyzmu. Zanim rozwinę tą kwestię, przyjrzyjmy się praktycznemu zastosowaniu powyższych modeli i różnicom między nimi na przykładzie uzdrawiania.  
W Modelu Spirytualnym uzdrawianie jest postrzegane jako egzorcyzm: choroba spowodowana jest "złymi", lub przynajmniej, niepożądanymi bytami. Muszą one zostać zneutralizowane i odegnane przez szamana lub maga. W przypadku człowieka chorującego na serce, szaman może, na przykład, "zobaczyć" zieloną jaszczurkę w pobliżu serca, która musi zostać usunięta. W tym celu szaman najprawdopodobniej wezwie na pomoc swoje duchy, które już załatwią sprawę. Odpowiednio wyegzorcyzmowany pacjent zostaje uwolniony od swych dolegliwości i szybko wróci do zdrowia.  
W Modelu Energetycznym wszystkie choroby są powodowane przez energetyczne niezrównoważenie. Zatem nasz pacjent może mieć zbyt dużo (lub - zbyt mało) "ognistej energii" w swojej czakrze serca. Zadanie maga polega na przywróceniu równowagi energetycznej, co potocznie nazywane jest "zdrowiem". Może tego dokonać przez nakładanie rąk, użycie kryształów i kamieni szlachetnych, magnetyzm, masaż czakry etc. Gdy równowaga zostaje przywrócona pacjent jest uzdrowiony.  
Według Modelu Psychologicznego choroba ma zasadniczo psychosomatyczną naturę. Dlatego też w celu wyleczenia z choroby mag albo odprawi z pacjentem rytuał mający na celu podniesienie jego odporności i rozwiąże jego problemy (np. rytuał saturniański by uporać się z "saturniańskimi wyzwaniami", których najwyraźniej pacjent unikał popadając w chorobę) lub też naładuje sigil mający uzdrowić pacjenta. Najprawdopodobniej jednak mag poradzi pacjentowi by sam narysował i naładował sigila.  
W Modelu Informacyjnym cybermag przeniesie "matrycę leczącą" do systemu pacjenta (lub stworzy "pole morficzne" zdrowia i samoleczenia) i pozwoli, by energie pacjenta wykonały resztę pracy automatycznie. Ten sposób leczenia opiera się na założeniu, że energie są wystarczająco mocne, by poradzić sobie z chorobą. W innym wypadku mag albo przeskoczy do Modelu Energetycznego i dostarczy pacjentowi odpowiednią ilość energii, albo stworzy jeszcze jedną matrycę informacyjną, by spowodować dopływ potrzebnej energii.  
Zgodnie z Meta-modelem mag wcześniej zdecyduje, który paradygmat przyjmie. Nie wyklucza to oczywiście zmiany paradygmatu w czasie pracy, czy też łączenia ich. Zazwyczaj decyzja zostaje podjęta według kryteriów praktyczności, efektywności i własnych preferencji. I tak, ja przy uzdrawianiu innych osób najczęściej korzystam z Modelu Spirytualnego lub Energetycznego. Natomiast w stosunku do siebie samego wolę używać Modelu Psychologicznego lub Informacyjnego. Poza tym, efekty pracy w Modelu Informacyjnym są widoczne niekiedy dopiero po dwóch dniach i dlatego w przypadku dokuczliwego bólu lepiej zastosować Energetyczne "nakładanie rąk".  
Kolejną ważną sprawą jest właśnie czynnik czasowy. Tradycyjne rytuały Modelu Spirytualnego mogą wymagać od połowy dnia do tygodni lub nawet - miesięcy. Operacje wykonywane w Modelu Energetycznym rzadko trwają dłużej niż kilka godzin. Do utworzenia sigila, jednej z najszybszych technik Modelu Psychologicznego, potrzebne jest od pięciu do dziesięciu minut. Jednakże działania w Modelu Informacyjnym zajmują około trzech czwartych sekundy. Doświadczonym magowie mogą to zrobić nawet szybciej.  

Mimo pozornej oczywistości, wrodzony relatywizm Meta-modelu jest dla wielu ludzi uciążliwy. Tyczy się to zwłaszcza początkujących. Typowy dialog może przyjąć taką postać:  
- Czy istnieją duchy?  
- W Modelu Spirytualnym istnieją.  
- A w Energetycznym?  
- W Modelu Energetycznym mamy do czynienia z subtelnymi formami energii.  
- A co z Modelem Psychologicznym?  
- Tam występują projekcje podświadomości.  
- A w Modelu Informacyjnym?  
- Tu mówi się o sektorach informacyjnych.  
- No dobrze, to istnieją te duchy czy nie?  
- W Modelu Spirytualnym istnieją.  
Taka pętla logiczna zazwyczaj jest dość frustrująca. Ale gdy pytający twierdzi, że mag stara się uniknąć odpowiedzi, przeocza tym sam fakt, że on sam hołduje odwiecznemu przywiązaniu do absolutnych, "obiektywnych" prawd, co już dawno przestało być "w dobrym tonie". Dzisiejszy cyberpunkowy mag wie, że wolność i dogmat wzajemnie się wykluczają.
spis działów / spis wątków / nowy wątek / zwiń wątek
Magdalenaa
[ nieaktywne ]


Wysłano:
2006-11-27
16:21:16

Demony - prawda czy fikcja?
> Witam. Chcialem poznac Wasze zdanie na temat Demonów - czym są [ czy  
> wogole według was istnieja ]. Czy sa tym o czym mowi Ksiega Henocha? Czy  
> tez sa to po prostu dusze majace problem z przejsciem na druga strone? I  
> oczywiscie...czy jest jakas "druga strona". Czekam na wasze opinie.

Istnienie demonów jest zdecydowanie bardziej wiarygodne, niż tzw. "Opętanie przez diabła".Drugą możliwość zupełnie wykluczam.

IMHO mogą być one wytworem wyobraźni, czy głęboko skrywanych lęków jako ich odzwierciedlenie.  

Z drugiej strony dowodem na ich istnienie są tzw. "opentania". Nie wiem dokładnie na czym one polegają i co jest przyczyną stanów, w jakich znajdują się osoby pod ich wpływem. Być może są to zwykłe bzdury, pojęcia nie mam. Byłabym jednak wdzięczna, gdyby ktoś, kto posiada większą wiedzę w tym zakresie, pokusił się o krótkie wyjaśnienie mi tego tematu. (;
spis działów / spis wątków / nowy wątek / zwiń wątek
averit
[ nieaktywne ]


Wysłano:
2006-11-27
19:49:30

Demony - prawda czy fikcja?
> Z drugiej strony dowodem na ich istnienie są tzw. "opentania". Nie wiem  
> dokładnie na czym one polegają i co jest przyczyną stanów, w jakich  
> znajdują się osoby pod ich wpływem. Być może są to zwykłe bzdury, pojęcia  
> nie mam. Byłabym jednak wdzięczna, gdyby ktoś, kto posiada większą wiedzę  
> w tym zakresie, pokusił się o krótkie wyjaśnienie mi tego tematu. (;

Opętanie jest jednym z tzw. odmiennych stanów świadomości. To bardzo trudne do zdefiniowania pojęcie, ponieważ zna je niemalże każda kultura. W starożytnej grecji znano coś takiego, jak "boski szał" [enthousiasmos] i duchy opiekuńcze, spirytyzm np. u Junga zna duchy-przewodniki, a istnieje też pojęcie doświadczenia psychopatologicznego. Nie mozna również zapomnieć o kultach afrykańskich, azjatyckich, indiańskich bądź eskimoskich. Wszędzie się coś znajdzie. Najczęściej pojęcie opętania kojarzy się z duchami lub demonami.

Mogę ci to opisać od strony teologii chrześcijańskiej, ponieważ inne mnie nigdy zbytnio nie interesowały. Opętaniem jest opanowanie człowieka [po części lu w całości] przez jednego lub wiele duchów [przeważnie, ale nie zawsze złych]. opętanie dokonywać się miało na kilka sposobów, dzielonych na dwie grupy:

Nieświadome:
- zawładnięcie ciałem, ale nie duszą wskutek nieszczęśliwego zbiegu okoliczności,
- nieuważne praktykowanie okultyzmu, czy nawet przyglądanie się takiej praktyce [tu chodzi głównie o seanse spirytystyczne, czarne msze, czy też drobne usługi magiczne],
- podpadnięcie osobie obdarzonej "złym okiem".

Świadome:
- zawarcie paktu z Szatanem,
- wszelkie praktyki z dziedziny maleficium.

Opętanie różnie tłumaczono w ciągu wieków. W starożytnej grecji panowało powszechne przekonanie o wpływie duchów na opętanie. Średniowiecze nie przyniosło znaczenej odmiany w tej kwestii, mało tego, nawet swego rodzaju fobię społeczną. Oświecenie uznało je kategorycznie za psychiczną chorobę i odgrodziło od sfery sacrum [dlatego tak długo nie praktykowano w kościele egzorcyzmów]. Z chrześcijańskiego punktu widzenia opętanie jest zawsze zawinione. Demon nie może opanować człowieka bez jego zgody [choć może go bez niej nękać]. Jest skutkiem grzechów ciężkich, w szczególności popełnianych notorycznie. Ogólnie chrześcijaństwo uznaje, że do opętania dojść może, gdy złamiemy pierwsze przykazanie dekalogu. Wielu egzorcystów uważa też, że nie można zostać opętanym przez duchy zmarłych [co jest wierutną bzdurą, bo każdy doświadczony spirytysta zna takie przypadki], jednak robią to tylko ze względu na fakt, że byłby to kontrargument dla wyłączności Szatana na pętanie człowieka. Egzorcyści w walce ze złymi duchami stosują egzorcyzm [gr egzorkizen - zaklinać]. Jest to forma modlitwy, w której człowiek czerpie moc od tróicy świętej i tą mocą zwalcza Szatana. Dokonuje się więc mocą samego boga i jego laski [łaski miało być]. Egzorcyzmy dzieli się na: wielkie, większe, uroczyste czy publiczne oraz na małe, mniejsze, proste bądź prywatne. Od opętania warto też odróżnić owładnięcie. Jest to lżejsza forma opętania, którą kapłan może zwalczyć zwyczajną modlitwą [przeważnie różaniec].

Może napisałem to dość niezgrabnie, ale nic ważnego nie pominąłem.
spis działów / spis wątków / nowy wątek / zwiń wątek
Krasnolud
[ nieaktywne ]


Wysłano:
2006-11-27
21:24:49

Demony - prawda czy fikcja?
> Opętanie jest jednym z tzw. odmiennych stanów świadomości. To bardzo  
> trudne do zdefiniowania pojęcie, ponieważ zna je niemalże każda kultura. W  
> starożytnej grecji znano coś takiego, jak "boski szał" [enthousiasmos] i  
> duchy opiekuńcze, spirytyzm np. u Junga zna duchy-przewodniki, a istnieje  
> też pojęcie doświadczenia psychopatologicznego. Nie mozna również  
> zapomnieć o kultach afrykańskich, azjatyckich, indiańskich bądź  
> eskimoskich. Wszędzie się coś znajdzie. Najczęściej pojęcie opętania  
> kojarzy się z duchami lub demonami.

Czy to znaczy, że opętanie utożsamiasz z "dosiadaniem przez duchy", czy masz na myśli opętanie w formie znanej z KRK. Bo widzisz różnica jest dość znaczna - w pierwszym przpadku zwykle do dosiadania dochodzi za wolą i przyzwoleniem osoby dosiadanej która uczestniczy w specjalnym rytuale ukierunkowanym na to by skontaktować się z bóstwem, w chrześcijańskim i np. muzułmańskim opętaniu mamy do czynienia z ingerencją bez wyraźnej chęci ze strony opętanego, a spotkałem się nawet z twierdzeniem że opętanie szczególnie wiąże się z dwoma skrajnościami - z jednej strony z czymś co by można nazwać "fascynacją złem" z drugiej dotyka ono osób wybitnie religijnych.

> Mogę ci to opisać od strony teologii chrześcijańskiej, ponieważ inne mnie  
> nigdy zbytnio nie interesowały. Opętaniem jest opanowanie człowieka  

Może być również opętanie zwierząt. Pamiętasz pewnie ducha o imieniu Legion którego hesus wygnał by wstąpił w świnie :-)

> [po  
> części lu w całości] przez jednego lub wiele duchów [przeważnie, ale nie  
> zawsze złych].

Mówisz o teologii chrześcijańskiej (pomijam, że masz na myśli demonologie), stąd zapytam - gdzie w niej jest mowa na ten temat. Sporo przeczytałem na temat (przypominam sobie chyba ze 4 ksiązki) i nie świta mi nic na temat opętania przez niekoniecznie złe duchy.

> Nieświadome:
> - zawładnięcie ciałem, ale nie duszą wskutek nieszczęśliwego zbiegu  
> okoliczności,
> - nieuważne praktykowanie okultyzmu, czy nawet przyglądanie się takiej  
> praktyce [tu chodzi głównie o seanse spirytystyczne, czarne msze, czy też  
> drobne usługi magiczne],
> - podpadnięcie osobie obdarzonej "złym okiem".

To twój własny podział czy ktoś inny go stworzył? O ile w pierwszym podpunkcie nie wiem za bardzo co masz na myśli, w drugim się zgadzam o tyle w trzecim bym prosił o podanie źródła bo chyba nie bardzo wiesz o co chodzi, już wyjaśniam - poniżej kawałem mojej pracy na Olimpiadę Literatury i Języka Polskiego z roku 2002 z tematu "ABRAKADABRA Magia językowa - jej funkcje dawniej i dziś"

"Przeklinanie jest również formą zaklęcia magicznego, ale o charakterze negatywnym. Przekleństwo nazywane inaczej klątwą lub złym urokiem, złym spojrzeniem polega na działaniu magicznym mającym zaszkodzić wrogom, co ma spowodować ich śmierć lub inną szkodę. Takimi negatywnymi czarami zajmowały się przede wszystkim stare złe wiedźmy, które często przysparzały kłopotów całej wsi, kwasząc mleko, sprowadzając mór i robiąc wiele innych rzeczy. Te złe czarownice w swoich sztukach posługiwały się często diabelskimi konszachtami, a czary negatywne rzucały na sabatach, organizowanych w głębokich lasach z dala od ludzkich siedzib, gdzie latały na swych miotłach i spółkowały z diabłami. Na nie to właśnie polowali inkwizytorzy. Klątwa jest formą magicznego ataku i zemsty. Wtedy rozumiana jest bardziej jako przekleństwo. Złym urokiem, urzeknięciem i złym spojrzeniem nazywano bardziej szkodzenie nieświadome, wynikające z ludzkiej zawiści i zazdrości lub zbytniej nieskromności. Chronić przed nim miało np. spluwanie przez ramię po wypowiedzeniu pochwały na jakiś temat.
Podobną rzeczą do przekleństwa było zadanie czarów lub zadanie diabła. Była to najstraszliwsza praktyka stosowana przez czarownice, wspólniczki szatana, polegająca na wprowadzenie czarami do ciała człowieka diabła, co powodowało jego zniszczenie wewnętrzne i opętanie oraz widoczną na zewnątrz znaczną zmianę w postępowaniu i charakterze. Zadawanie diabła to inaczej opętanie z czyjejś woli. Czarownice stosowały tę praktykę, by dobrych i uczciwych ludzi przeciągnąć na stronę złych sił.
Wywoływanie było praktyką stosowaną zarówno przez magów jako przyzywanie określonych bytów, jak i przez spirytualistów na początku XX i pod koniec XIX wieku w celu przywołania dusz zmarłych na seans spitytystyczny będący rozmową z duchami umarłych. Takie praktyki znane były już w czasach bardzo dawnych. W skandynawskiej mitologii Odyn poszedł szukać odpowiedzi na swoje pytania do królestwa umarłych, by ożywić zmarłą wieszczkę Volvę znającą tajemnice przyszłości. Podobna praktyka pojawia się w biblijnej "Księdze Samuela", gdzie duchy wywołuje kobieta z Endor.
Zupełnie inne zastosowanie miało zamawianie, które oznaczało ludową metodę wypędzania chorób i złych przypadłości. Odbywało się to przez wypowiadanie formuł magicznych i rytualne gesty. Całość wypowiedzi była utrzymana w trybie rozkazującym i wygłaszana głośno, silnym, mocnym głosem jak rozkaz do choroby, aby odeszła:

Zamawianie gośćca:
Z rąk,
Z nóg,
I z pięty –  
Uciekaj, ty bólu przeklęty!
Tam, gdzie słońce nie dogrzeje,
Gdzie wiatr nie dowieje,
Gdzie kogut nie dopieje,
Gdzie pies nie doszczeka,
Niech tam ból ucieka!
Na bory,
Na lasy,
Na suche korzenie,
Żeby cię nie znało żadne ludzkie plemię."

> Świadome:
> - zawarcie paktu z Szatanem,

Lub świadomy udział w praktykach okultystycznych.

> - wszelkie praktyki z dziedziny maleficium.

Rozwiń

> Opętanie różnie tłumaczono w ciągu wieków. W starożytnej grecji panowało  
> powszechne przekonanie o wpływie duchów na opętanie. Średniowiecze nie  
> przyniosło znaczenej odmiany w tej kwestii, mało tego, nawet swego rodzaju  
> fobię społeczną.  

A i owszem zmieniło się - jeszcze we wczesnym średniowieczu opętanie uważano za niezleżne od woli osoby lub przynajmniej dopuszczano taką możliwość, dopiero "Młot na czarownice" i późniejsze książki na temat zmieniły to podejście - to bardzo wyraźny zwrot, nie wiem dlaczego go pomijasz.

> Oświecenie uznało je kategorycznie za psychiczną chorobę  
> i odgrodziło od sfery sacrum [dlatego tak długo nie praktykowano w  
> kościele egzorcyzmów].  

???????

> Z chrześcijańskiego punktu widzenia opętanie jest  
> zawsze zawinione. Demon nie może opanować człowieka bez jego zgody [choć  
> może go bez niej nękać]. Jest skutkiem grzechów ciężkich, w szczególności  
> popełnianych notorycznie. Ogólnie chrześcijaństwo uznaje, że do opętania  
> dojść może, gdy złamiemy pierwsze przykazanie dekalogu.  

To podejście charakterystyczne dla późnego sredniowiecza (od wieku XIII), właściwie zarzucone po roku 1701 kiedy to zmarł Sinistrari - ostatni z wielkich demonologów i zaczęły się trochę bardziej oświecone czasy)

> Wielu egzorcystów  
> uważa też, że nie można zostać opętanym przez duchy zmarłych [co jest  
> wierutną bzdurą, bo każdy doświadczony spirytysta zna takie przypadki],  
> jednak robią to tylko ze względu na fakt, że byłby to kontrargument dla  
> wyłączności Szatana na pętanie człowieka.  

I tu też poproszę rozwinięcie - sam twierdzisz, ze mówisz na gruncie doktryny chrześcijańskiej (a raczej doktryn bo przypominam tak gwoli uściślenia, że KRK to nie xiaństwo), a mimo wszystko sugeujesz iż istnieje doktrynalny spór. Ja się na tym polu spotkałem raczej z dość jednoznacznym światopoglądem iż opętanie pochodzi wprost od Szatana. Stąd pytanie - kto twierdzi inaczej?

> Egzorcyści w walce ze złymi  
> duchami stosują egzorcyzm [gr egzorkizen - zaklinać]. Jest to forma  
> modlitwy, w której człowiek czerpie moc od tróicy świętej i tą mocą  
> zwalcza Szatana. Dokonuje się więc mocą samego boga i jego laski [łaski  
> miało być]. Egzorcyzmy dzieli się na: wielkie, większe, uroczyste czy  
> publiczne oraz na małe, mniejsze, proste bądź prywatne. Od opętania warto  
> też odróżnić owładnięcie. Jest to lżejsza forma opętania, którą kapłan  
> może zwalczyć zwyczajną modlitwą [przeważnie różaniec].

Tu w miarę OK

> Może napisałem to dość niezgrabnie, ale nic ważnego nie pominąłem.

A mi się wydaje, że jednak dość sporo :-)

Pozdro
spis działów / spis wątków / nowy wątek / zwiń wątek
averit
[ nieaktywne ]


Wysłano:
2006-11-27
23:07:36

Demony - prawda czy fikcja?
> Czy to znaczy, że opętanie utożsamiasz z "dosiadaniem przez duchy", czy  
> masz na myśli opętanie w formie znanej z KRK. Bo widzisz różnica jest dość  
> znaczna - w pierwszym przpadku zwykle do dosiadania dochodzi za wolą i  
> przyzwoleniem osoby dosiadanej która uczestniczy w specjalnym rytuale  
> ukierunkowanym na to by skontaktować się z bóstwem, w chrześcijańskim i  
> np. muzułmańskim opętaniu mamy do czynienia z ingerencją bez wyraźnej  
> chęci ze strony opętanego, a spotkałem się nawet z twierdzeniem że  
> opętanie szczególnie wiąże się z dwoma skrajnościami - z jednej strony z  
> czymś co by można nazwać "fascynacją złem" z drugiej dotyka ono osób  
> wybitnie religijnych.

Mówiąc o dosiadaniu masz na myśli np. szamanów amazońskich? Z tego co pamiętam, wprowadzają się w trans i razem z demonem wyruszają w zaświaty by odszukać duszę chorego i przywrócić mu ją, a co za tym idzie - uleczyć. Raczej chodziło mi właśnie o te skrajne stwierdzenia.

> Może być również opętanie zwierząt. Pamiętasz pewnie ducha o imieniu  
> Legion którego hesus wygnał by wstąpił w świnie :-)

Dlatego Żydzi [nie wiem, czy islamiści również z tego powodu] nie jedzą mięsa ;]

> Mówisz o teologii chrześcijańskiej (pomijam, że masz na myśli  
> demonologie), stąd zapytam - gdzie w niej jest mowa na ten temat. Sporo  
> przeczytałem na temat (przypominam sobie chyba ze 4 ksiązki) i nie świta  
> mi nic na temat opętania przez niekoniecznie złe duchy.

Faktycznie, dopuściłem nieścisłość. Demonologia jako taka dopuszcza możliwość opętania jedynie przez złego ducha, jednak wśród egzorcystów zaczyna się kształtować idea opętania przez duchy zwyczajne [ani dobre, ani złe. powiedzmy, że zagubione]. Spotkałem się z taką opinią 3 razy. Jednak wątpię, by kościół uznał ją ostatecznie [nawet w dalekiej przyszłości].

> To twój własny podział czy ktoś inny go stworzył?  

Trochę własny, trochę nie, ponieważ tak mniej więcej ułożył mi się obraz opętań po różnych rozmowach i lekturach.

> O ile w pierwszym  
> podpunkcie nie wiem za bardzo co masz na myśli,  

Tutaj chodziło mi o poglądy scholastyków, którzy twierdzili przez pewien czas, że ciało ludzkie może zostać opętane przez szatana, ale dusza i umysł nie, a co za tym idzie, człowiek staje się narzędziem mającym świadomość opętania, ale nie mogącym się powstrzymać.

> tyle w trzecim bym prosił o podanie źródła bo chyba nie bardzo wiesz o co  
> chodzi, już wyjaśniam - poniżej kawałem mojej pracy na Olimpiadę  
> Literatury...

Ze źródłem będzie kłopot, ale postaram się później je podać. Chodziło mi tutaj nadanie diabła, które opisałeś, ale całkowicie niezależne od osoby opętywanej. Tylko gdzie ja się z tym spotkałem...

> > - wszelkie praktyki z dziedziny maleficium.
>  
> Rozwiń

Ogólnie pojęte uprawianie czarnej magii [wcześniejszy punkt czyli opętanie oraz świadome uczestniczenie w praktykach okultystycznych też się tu w zasadzie mieszczą].

> A i owszem zmieniło się - jeszcze we wczesnym średniowieczu opętanie  
> uważano za niezleżne od woli osoby lub przynajmniej dopuszczano taką  
> możliwość, dopiero "Młot na czarownice" i późniejsze książki na temat  
> zmieniły to podejście - to bardzo wyraźny zwrot, nie wiem dlaczego go  
> pomijasz.

Stwierdziłem, że kontekst historyczny nie jest tu kluczowy. Chodziło o podanie definicji "mniej-więcej".

> ???????

Namieszałem.  

W oświeceniu po rewolucji francuskiej gwałtownie odrzucono wiarę w szatana, duchy, demony, etc. Psychologia, psychiatria i parapsychologia zwalczały demonologię na potęgę. Wtedy zaczęła się delikatna i bardzo stopniowa marginalizacja posługi egzorcystów. Do pełnej marginalizacji doszło chyba po soborze watykańskim 2 [tym ostatnim?], kiedy zlikwidowano święcenia egzorcysty. Dopiero 1999 rok przyniósł nowy rytuał [przez media piszące o tym, że diabeł grasuje w niemczech, etc.].

> To podejście charakterystyczne dla późnego sredniowiecza (od wieku XIII),  
> właściwie zarzucone po roku 1701 kiedy to zmarł Sinistrari - ostatni z  
> wielkich demonologów i zaczęły się trochę bardziej oświecone czasy)

Nie do końca zarzucone. Dalej istnieją jego bastiony.

> I tu też poproszę rozwinięcie - sam twierdzisz, ze mówisz na gruncie  
> doktryny chrześcijańskiej (a raczej doktryn bo przypominam tak gwoli  
> uściślenia, że KRK to nie xiaństwo), a mimo wszystko sugeujesz iż istnieje  
> doktrynalny spór. Ja się na tym polu spotkałem raczej z dość jednoznacznym  
> światopoglądem iż opętanie pochodzi wprost od Szatana. Stąd pytanie - kto  
> twierdzi inaczej?

Właśnie spirytyści. Przez ich wpływ wielu egzorcystów nie zgadza się w pełni z doktryną mówiącą, że opętać może tylko szatan. Od kiedy świeccy zaczęli współpracować z duchownymi w tej dziedzinie wymieniając poglądy, powstały pewne nieścisłości.

> A mi się wydaje, że jednak dość sporo :-)

W zasadzie dobrze ci się wydaje.

> Pozdro

Pozdro.
spis działów / spis wątków / nowy wątek / zwiń wątek
Krasnolud
[ nieaktywne ]


Wysłano:
2006-11-28
08:48:52

Demony - prawda czy fikcja?
> Mówiąc o dosiadaniu masz na myśli np. szamanów amazońskich? Z tego co  
> pamiętam, wprowadzają się w trans i razem z demonem wyruszają w zaświaty  
> by odszukać duszę chorego i przywrócić mu ją, a co za tym idzie - uleczyć.  
> Raczej chodziło mi właśnie o te skrajne stwierdzenia.

To o czym ty mówisz to współpraca z demonem (duchem przewodnikiem jakkolwiek go zwać) znana praktycznie w większości społeczeństw gdzie religia nie wyszła powyżej szamanizmu (samo pojęcie wywodzi się z Syberii i oznacza "wedrowca między światami" lub "duchowego wędrowca"). Dokładnie tak wygląda tzw. lot czyli praktyka przejścia między światami (zwykle utożsamiana z podróżą astralną). To o czym ja mówię to trochę inne zjawisko. Na czym polega różnica? Zwykle podczas lotu szaman zapada w trans, rodzaj głębokiej spokojnej medytacji, w tym czasie leci aż do nieba lub zstępuje do piekła w jakimś celu i tam spotyka się z duchami. Dosiadanie jest znacznie bliższe opętaniu w sensie znanym z xiaństwa - jest to praktyka najlepiej opisana na przykładzie religii synkretycznych Ameryki Łacińskiej - voodoo, santeria, macumba ale wywodząca się jeszcze z tradycji afrykańskich. Dosiadanie polega na fizycznym opetaniu przez boga wyznawcy w stanie ekstazy - zaczyna on zachowywać się jak bóg, zmienia się jego głos, zmieniają się ruchy, zaś sam opetany najczęściej nie jest świadomy że opętanie miało miejsce - całkowicie się zatraca. Później gdy bóg już powie co miał do powiedzenia lub zrobi co miał do zrobienia, wychodzi z ciała. Według mnie na gruncie zachodniego okultyzmu bardzo podobną praktyką jest np. uwalnianie zwierzęcych atawizmów :-)

> Dlatego Żydzi [nie wiem, czy islamiści również z tego powodu] nie jedzą  
> mięsa ;]

Świnia uważana jest poprostu za zwierzę nieczyste, ale nie do końca wiem dlaczego - na pewno u Żydów nie wynika to z biblijnej opowieści bo jak pewnie wiesz nie uznają oni Nowego Testamentu.

> Ze źródłem będzie kłopot, ale postaram się później je podać. Chodziło mi  
> tutaj nadanie diabła, które opisałeś, ale całkowicie niezależne od osoby  
> opętywanej. Tylko gdzie ja się z tym spotkałem...

No właśnie - zadanie diabła a nie złe oko. Mi tylko o nieścisłość terminologiczną chodzi.

> W oświeceniu po rewolucji francuskiej gwałtownie odrzucono wiarę w  
> szatana, duchy, demony, etc. Psychologia, psychiatria i parapsychologia  
> zwalczały demonologię na potęgę. Wtedy zaczęła się delikatna i bardzo  
> stopniowa marginalizacja posługi egzorcystów. Do pełnej marginalizacji  
> doszło chyba po soborze watykańskim 2 [tym ostatnim?], kiedy zlikwidowano  
> święcenia egzorcysty. Dopiero 1999 rok przyniósł nowy rytuał [przez media  
> piszące o tym, że diabeł grasuje w niemczech, etc.].

http://pl.wikipedia.org/wiki/Psychologia - patrz historia ???

Wcześniej to raczej psychiatria i to chyba rozumiana jako opieka nad chorymi psychicznie, izolowanie itd. a nie systematyczne badania? Tak mi się wydaje, ekspertem nie jestem...

Tak sobór watykański 2 to ten ostatni :-)

> Nie do końca zarzucone. Dalej istnieją jego bastiony.

Jak wszystkiego co kiedyś miało rzesze zwolenników :-)

> Właśnie spirytyści. Przez ich wpływ wielu egzorcystów nie zgadza się w  
> pełni z doktryną mówiącą, że opętać może tylko szatan. Od kiedy świeccy  
> zaczęli współpracować z duchownymi w tej dziedzinie wymieniając poglądy,  
> powstały pewne nieścisłości.

Hmmm... tylko, że ci świeccy się bawią w spirytyzm, a ten tak jak wszelkie inne formy zabawy w zjawiska paranormalne jest przez KRK uważany za grzech ciężki...
spis działów / spis wątków / nowy wątek / zwiń wątek
Sirrush
[ nieaktywne ]


Wysłano:
2006-11-28
12:03:25

A gdzie tu Legion???
Krótkie wyjaśnienie do: Dlaczego Żydzi nie jedzą niektórego mięsa?
Ponieważ zakazuje im tego prawo, a nie dlatego, że Legion opętał ich stada (lol), historia o złym duchu to zupełnie coś innego (Averit - to do Ciebie: zły duch opętał kozła!! Dlatego mówi się 'Kozioł Ofiarny' to jeden z najstarszych hebrajskich rytuałów oczyszczenia). Zatem dla sprecyzowania:

Źródło:  
Księga Kapłańska [Kpł], Trzecia Księga Mojżeszowa [3 Mojż], to trzecia księga Pisma Św. (przed nią jest Księga Wyjścia) i Pięcioksięgu, a tym samym Starego Testamentu.

Dotyczy zwierząt nieczystych:
Księga Kapłańska 11:4-8 Ale[następujących zwierząt], mających rozdzielone kopyto i przeżuwających nie będziecie jedli: wielbłąd, ponieważ przeżuwa, ale nie ma rozdzielonego kopyta - będzie dla was nieczysty; zając, ponieważ przeżuwa, ale nie ma rozdzielonego kopyta – będzie dla was nieczysty; wieprz, ponieważ ma rozdzielone kopyto, ale nie przeżuwa- będzie dla was nieczysty. Nie będziecie jedli ich mięsa ani dotykali ich padliny – są one dla was nieczyste.

Źródło: Księga Powtórzonego Prawa [Pwt], Piąta Księga Mojżeszowa [5 Mojż] zamyka Torę, jest równocześnie piątą księgą Starego Testamentu i Biblii.

Dotyczy zwierząt nieczystych:
Księga Powtórzonego Prawa 14:7-8 Nie będziecie jeść spośród tych, które przeżuwają albo mają kopyto, to jest rozdzieloną racicę, jak wielbłąd, zając i królik. Te przeżuwają, lecz nie mają podzielonych kopyt- uważać je będziecie za nieczyste. Wieprz, który ma racicę rozdzieloną, lecz nie przeżuwa, jest nieczysty, mięsa jego jeść nie będziecie i padliny jego się nie dotkniecie.

Pozdrawiam,
spis działów / spis wątków / nowy wątek / zwiń wątek
Krasnolud
[ nieaktywne ]


Wysłano:
2006-11-28
13:12:57

A gdzie tu Legion???
> Dotyczy zwierząt nieczystych:
> Księga Kapłańska 11:4-8 Ale[następujących zwierząt], mających rozdzielone  
> kopyto i przeżuwających nie będziecie jedli: wielbłąd, ponieważ przeżuwa,  
> ale nie ma rozdzielonego kopyta - będzie dla was nieczysty; zając,  
> ponieważ przeżuwa, ale nie ma rozdzielonego kopyta – będzie dla was  
> nieczysty; wieprz, ponieważ ma rozdzielone kopyto, ale nie przeżuwa-  
> będzie dla was nieczysty. Nie będziecie jedli ich mięsa ani dotykali ich  
> padliny – są one dla was nieczyste.

No to mamy jasność :-) Przy okazji cały rozdział 11 Księgi Kapłańskiej jest tym naszpikowany - nakazów i zakazów jest znacznie więcej niż w tym urywku, to samo się tyczy Księgi Powtórzonego Prawa rdz. 14.

Pozdro
spis działów / spis wątków / nowy wątek / zwiń wątek
averit
[ nieaktywne ]


Wysłano:
2006-11-28
13:28:10

Demony - prawda czy fikcja?
> To o czym ty mówisz to współpraca z demonem (duchem przewodnikiem  
> jakkolwiek go zwać) znana praktycznie w większości społeczeństw gdzie  
> religia nie wyszła powyżej szamanizmu (samo pojęcie wywodzi się z Syberii  
> i oznacza "wedrowca między światami" lub "duchowego wędrowca"). Dokładnie  
> tak wygląda tzw. lot czyli praktyka przejścia między światami (zwykle  
> utożsamiana z podróżą astralną). To o czym ja mówię to trochę inne  
> zjawisko. Na czym polega różnica? Zwykle podczas lotu szaman zapada w  
> trans, rodzaj głębokiej spokojnej medytacji, w tym czasie leci aż do nieba  
> lub zstępuje do piekła w jakimś celu i tam spotyka się z duchami.  
> Dosiadanie jest znacznie bliższe opętaniu w sensie znanym z xiaństwa -  
> jest to praktyka najlepiej opisana na przykładzie religii synkretycznych  
> Ameryki Łacińskiej - voodoo, santeria, macumba ale wywodząca się jeszcze z  
> tradycji afrykańskich. Dosiadanie polega na fizycznym opetaniu przez boga  
> wyznawcy w stanie ekstazy - zaczyna on zachowywać się jak bóg, zmienia się  
> jego głos, zmieniają się ruchy, zaś sam opetany najczęściej nie jest  
> świadomy że opętanie miało miejsce - całkowicie się zatraca. Później gdy  
> bóg już powie co miał do powiedzenia lub zrobi co miał do zrobienia,  
> wychodzi z ciała. Według mnie na gruncie zachodniego okultyzmu bardzo  
> podobną praktyką jest np. uwalnianie zwierzęcych atawizmów :-)

Teraz się wszystko zgadza.

> Świnia uważana jest poprostu za zwierzę nieczyste, ale nie do końca wiem  
> dlaczego - na pewno u Żydów nie wynika to z biblijnej opowieści bo jak  
> pewnie wiesz nie uznają oni Nowego Testamentu.

Czyli to islamiści, bo oni wierzą w Chrystusa. Chyba się pójdę sąsiadki spytać dlaczego bekon jej nie w smak...

> Wcześniej to raczej psychiatria i to chyba rozumiana jako opieka nad  
> chorymi psychicznie, izolowanie itd. a nie systematyczne badania? Tak mi  
> się wydaje, ekspertem nie jestem...

Systematyczne badania zaczęły się faktycznie pod koniec XIXw, ale takie amatorskie zaczęły się chyba dużo wcześniej.

> Hmmm... tylko, że ci świeccy się bawią w spirytyzm, a ten tak jak wszelkie  
> inne formy zabawy w zjawiska paranormalne jest przez KRK uważany za grzech  
> ciężki...

No właśnie, powoli się to zmienia. Odkąd bardzo poważni ludzie świeccy zaczęli zajmować się badaniem zjawisk paranormalnych [spirytyzmem w szczególności] wykształciło się wielu wybitnych ekspertów [choć ani jednego nazwiska z pamięci nie podam] odwalających brudną robotę tam, gdzie nie mamy do czynienia z opętaniem przez diabła, ale np. przez zmarłą ciotkę, która weszła w ciało wnuczki i odstraszała od niej przez wiele lat życia wszystkich mężczyzn. Moim zdaniem jest to spore ułatwienie, bo egzorcysta nie traci czasu na zwykłe duchy.

A tak btw., wiesz może na którym uniwersytecie angielskim stworzono instytut parapsychologii? Chyba to był Oxford, ale pewności nie mam.
spis działów / spis wątków / nowy wątek / zwiń wątek
Krasnolud
[ nieaktywne ]


Wysłano:
2006-11-29
18:26:13

Demony - prawda czy fikcja?
> Czyli to islamiści, bo oni wierzą w Chrystusa. Chyba się pójdę sąsiadki  
> spytać dlaczego bekon jej nie w smak...

Kilka małych "ale" :-)
1. Zawsze się zastanawiałem co robiły świnie między Żydami i skąd się wzięło to opętane stado skoro ich nie jedzono. No chyba, że ktoś zna inne pożytki ze świń. Może szukali trufli na pustyni :-)
2. Islamiści nie wierzą w Jezusa, a zwyczajnie uznają go za jednego za przedostatniego z proroków (ostatnim jest Mahomet), uznają, że dopiero nauka Mahometa jest prawowiernym przesłąniem - bo wszyscy wcześniejsi prorocy nie zostali odpowiednio zrozumiani, a ich nauki nawet jeśli prawidłowe - zostały wypaczone. Dlatego Islam uznaje wartość wszystkich ksiąg objawionych żydowskich i chrześcijańskich w dokładnie takim zakresie w którym są one zgodne z Koranem (Sura 2 "Krowa", werset 137) "Jeśli oni wierzą w to samo, co wy wierzycie, to są na drodze prostej. A jeśli oni się odwracają,
to są jedynie odszczepieńcami. I Bóg wystarczy ci przeciwko nim. On przecież jest Słyszący, Wszechwiedzący!". W dodatku raczej mówią o Jezusie. Chrystus to nie imie ale przydomek który z greki znaczy "boży pomazaniec" - to odpowiednik hebrajskiego "mesiach" czyli mesjasz. Dość łatwo sie domyśleć dlaczego obu przydomków się w Islamie raczej do Jezusa nie przypisuje - mogą być wyjątki, ale nie na gruncie religijnym a historiograficznym.  
3. Sura 2 "Krowa", wersety 172 i 173)

172 O wy, którzy wierzycie!
Jedzcie dobre rzeczy;
którymi was obdarzyliśmy,
i dziękujcie Bogu,
jeśli Go czcicie!
173 On zakazał wam tylko:
padliny, krwi i mięsa wieprzowego,
i tego, co zostało złożone na ofiarę
czemuś innemu niż Bogu.
Lecz ten, kto został do tego zmuszony,
aie będąc buntownikiem ani występnym,
nie będzie miał grzechu.

> No właśnie, powoli się to zmienia.  
> Odkąd bardzo poważni ludzie świeccy  
> zaczęli zajmować się badaniem zjawisk paranormalnych [spirytyzmem w  
> szczególności] wykształciło się wielu wybitnych ekspertów [choć ani  
> jednego nazwiska z pamięci nie podam] odwalających brudną robotę tam,  
> gdzie nie mamy do czynienia z opętaniem przez diabła, ale np. przez zmarłą  
> ciotkę, która weszła w ciało wnuczki i odstraszała od niej przez wiele lat  
> życia wszystkich mężczyzn. Moim zdaniem jest to spore ułatwienie, bo  
> egzorcysta nie traci czasu na zwykłe duchy.

Wiesz co.... Z takimi komunałami to nie do mnie, bo zły adres - nazwiska tych "wybitnych" poproszę, bo to o czym piszesz jest jest obwarowane zakazami tak Nowego jak i Starego Testamentu. Gdyby w istocie było jak mówisz to by był przełom w doktrynie - być może największy od sporu ikonoklastycznego...

> A tak btw., wiesz może na którym uniwersytecie angielskim stworzono  
> instytut parapsychologii? Chyba to był Oxford, ale pewności nie mam.

Wpisz sobie w googla "parapsychology institut" albo "institut of parapsychology" Może coś znajdziesz - osobiście nie wydaje mi się aby coś takiego powstało w randze instytutu na tak znanym uniwerku i abym o tym nie usłyszał, ale jak powiedział Sokrates "Błąd jest przywilejem filozofów. Tylko głupcy nie mylą się nigdy" :-)


spis działów / spis wątków / nowy wątek / zwiń wątek
Sabatiel
( Codex Saerus )

zdjecie

Wysłano:
2006-11-30
14:31:52

OT - Sokratesowe podejście
> jak powiedział Sokrates "Błąd jest przywilejem  
> filozofów. Tylko głupcy nie mylą się nigdy" :-)


Bo filozofowie poszukują - dlatego mogą się mylić. Ale prędzej czy później (raczej później) zauważą swój błąd. I ... popadną w następny :-)

Głupcy zaś nie poszukują, tylko mówią "wiem i już" nie wiedząc najcześciej "dlaczego" coś twierdzą. Oni nie mylą się nigdy - bo przecież zawsze mają rację. Nie ważne co by twierdzili. "Tak i już. Bo tak. I chuj."

Pozdro :)
spis działów / spis wątków / nowy wątek / zwiń wątek
Krasnolud
[ nieaktywne ]


Wysłano:
2006-11-30
14:55:58

OT - Sokratesowe podejście
> Bo filozofowie poszukują - dlatego mogą się mylić. Ale prędzej czy później  
> (raczej później) zauważą swój błąd. I ... popadną w następny :-)

Na początku jest góra
Potem nie ma góry
Potem jest :-)

> Głupcy zaś nie poszukują, tylko mówią "wiem i już" nie wiedząc najcześciej  
> "dlaczego" coś twierdzą. Oni nie mylą się nigdy - bo przecież zawsze mają  
> rację. Nie ważne co by twierdzili. "Tak i już. Bo tak. I chuj."

Czasem wiedzą dlaczego - bo Rysiek powiedział, że jego ojciec napisał książkę w której czarno na białym stoi że tak, a że nie jak i dlatego bo tak :-)


spis działów / spis wątków / nowy wątek / zwiń wątek
sewer
[ nieaktywne ]


Wysłano:
2006-12-10
21:20:45

Demony - prawda czy fikcja?
Demony istnieją. To są myśli i odczucia które nękają człowieka i nie dają mu spokoju ducha.
Np. lenistwo jest demonem, ale nie musi nim być jeśli się ma świadomość dobrze wykonanego zadania. Wtedy lenistwo może być nagrodą.
spis działów / spis wątków / nowy wątek / zwiń wątek
Cień
( Demon Dozorca )

Wysłano:
2006-12-10
23:34:25

Demony - prawda czy fikcja?
> Demony istnieją. To są myśli i odczucia które nękają człowieka i nie dają  
> mu spokoju ducha.

***
Po co więc uciekać się do ezoterycznej terminologii. Nie lepiej powiedziec że np. lenistwo jest wadą czy nieprawidłowoscią psychiki?
spis działów / spis wątków / nowy wątek / zwiń wątek
Alhim
[ nieaktywne ]


Wysłano:
2006-12-11
00:27:57

Demony - prawda czy fikcja?
> Po co więc uciekać się do ezoterycznej terminologii. Nie lepiej powiedziec  
> że np. lenistwo jest wadą czy nieprawidłowoscią psychiki?

Ezoteryczna terminologia ma tą przewagę nad terminologią potączna lub techniczną, że obejmuje swym zakresem wiele modusów i dziedzin istnienia, nie będac tym samym w tak dużym stopniu ograniczony przez kontekst czasu-przestrzeni-świadomości.

Tym samym paradygmat który skrywa się za taką terminologią daje szerszą perspektywę na 'byt', niż paradygmat skrywający się za terminami potocznymi lub technicznymi.

Inna sprawa, ze ta terminologia również ma swój (meta)kontekst, z którego wyrwana - a wiec skierowana do ludzi ktorzy nie sa swiadomi jej zakresu - czesto nie znaczy nic.    
spis działów / spis wątków / nowy wątek / zwiń wątek
sewer
[ nieaktywne ]


Wysłano:
2006-12-11
00:34:31

Demony - prawda czy fikcja?

> Po co więc uciekać się do ezoterycznej terminologii. Nie lepiej powiedziec  
> że np. lenistwo jest wadą czy nieprawidłowoscią psychiki?
******
a nie można połączyc ezoteryki z psychologią??
spis działów / spis wątków / nowy wątek / zwiń wątek
legion
[ nieaktywne ]


Wysłano:
2006-12-11
12:26:26

Demony - prawda czy fikcja?
> Witam. Chcialem poznac Wasze zdanie na temat Demonów - czym są [ czy  
> wogole według was istnieja ]. Czy sa tym o czym mowi Ksiega Henocha? Czy  
> tez sa to po prostu dusze majace problem z przejsciem na druga strone? I  
> oczywiscie...czy jest jakas "druga strona". Czekam na wasze opinie.


Demony istnieją ale nie jako istoty osobowe i niezależne ale istoty bezosobowe których to twórcą jest człowiek względnie mag czy czarnoksiężnik który je wytwarza za pomocą swego jak najbardziej cielsnego mózgu. W literaturze ezoterycznej określa się to zjawisko czasami jako stwarzanie tzw. myślokształtów które mogą być pożyteczne dla człowieka czy maga lub niepożyteczne. Nie trzeba być wielkim znawca psychologii,by wiedzieć że sprawca tego złudzenia jakim są demony znajduję się w mózgu i są czysto subiektywnym doświadczeniem umysłu człowieka lub maga który wyrtwarza je świadomie. Demony jakiejkolwiek prowinencji stanowią fragmenty ludzkiego umysłu. Nie ma potrzeby,bym wdawał się w bardziej szczegółowe rozważania. Inteligentny człowiek z pewnością wupełni brakujące ogniwa. Pozdrawiam. Legion.  





spis działów / spis wątków / nowy wątek / zwiń wątek



Główna/FAQ/Filozofia/Czytelnia/Nietzsche/O nas/Varia/Scena/Sztuka/Forum/Katalog/Okultyzm
Ludowy Komisarz Zdrowia ostrzega: wszystkie materiały umieszczone na stronie są własnością autorów.
Kopiowanie i rozpowszechnianie może być przyczyną... Tylko spróbuj. My zajmiemy się resztą :>