| Satan.pl > Forum > Transgresja > | [ Zaloguj się ] [ Rejestracja ] |
| Transgresja 121 | Satanizm 387 | Komentarze 513 | Szkice 235 | TechnoPark 203 | FAQ 15 |
Archiwum: wiadomości z wybranego wątku archiwalnego
| Tematy | Autor | Data |
|---|
| kasiunia | 2008-12-21 - 20:50:05 | |
| Hast | 2008-12-22 - 00:21:14 | |
| kasiunia | 2008-12-23 - 16:10:08 | |
| synopsis | 2008-12-23 - 23:20:24 | |
| LuxPerpetua | 2009-08-11 - 23:56:38 | |
| synopsis | 2009-08-17 - 17:59:34 | |
| Hast | 2008-12-25 - 15:05:52 | |
| Pagan | 2008-12-28 - 12:08:35 | |
| Cień | 2009-03-27 - 17:33:31 | |
| sempai | 2008-12-22 - 22:40:56 | |
| Hast | 2008-12-25 - 14:57:44 | |
| Szatan_rotfl | 2008-12-27 - 14:57:17 | |
| Vixit | 2008-12-30 - 03:05:03 | |
| Szatan_rotfl | 2008-12-30 - 13:43:39 | |
| Zoon | 2008-12-31 - 09:02:34 | |
| Szatan_rotfl | 2009-01-01 - 06:41:16 | |
| Darajevahos | 2009-01-07 - 15:20:57 | |
| Corvus | 2008-12-24 - 08:17:48 | |
| Darajevahos | 2008-12-24 - 20:08:14 | |
| Corvus | 2008-12-28 - 15:26:49 | |
| Szatan_rotfl | 2008-12-30 - 12:34:44 | |
| Szatan_rotfl | 2008-12-24 - 15:30:17 | |
| Asgareth | 2008-12-31 - 21:51:25 | |
| Amalia | 2009-04-25 - 14:47:16 | |
| Darajevahos | 2009-04-25 - 15:58:56 | |
| Amalia | 2009-04-25 - 16:07:10 | |
| Darajevahos | 2009-04-25 - 21:38:06 | |
| Amalia | 2009-04-25 - 22:07:05 | |
| Darajevahos | 2009-04-26 - 08:17:48 | |
| Amalia | 2009-04-26 - 09:11:35 | |
| Motorbreath | 2009-04-26 - 11:00:12 | |
| Amalia | 2009-04-27 - 15:56:31 | |
| Motorbreath | 2009-04-27 - 19:17:41 | |
| Hast | 2009-04-27 - 19:50:38 | |
| Motorbreath | 2009-04-27 - 21:49:46 | |
| Amalia | 2009-04-27 - 23:13:40 | |
| Hast | 2009-04-28 - 08:17:06 | |
| Amalia | 2009-04-28 - 17:45:07 | |
| Sasklacz | 2009-04-29 - 21:31:51 | |
| Darajevahos | 2009-05-26 - 17:28:05 | |
| Amalia | 2009-05-26 - 20:58:35 | |
| Darajevahos | 2009-05-26 - 21:15:54 | |
| Sasklacz | 2009-06-10 - 22:36:56 | |
| Malkav | 2009-06-11 - 02:17:33 | |
| Sasklacz | 2009-06-11 - 15:10:53 | |
| Malkav | 2009-06-11 - 18:00:43 | |
| Hast | 2009-06-11 - 18:11:12 | |
| Sasklacz | 2009-06-13 - 21:38:15 | |
| Darajevahos | 2009-06-11 - 15:16:58 | |
| Motorbreath | 2009-04-28 - 09:23:13 | |
| ardnaskela | 2009-09-21 - 19:17:36 | |
| Malkav | 2009-05-02 - 06:18:55 | |
| ardnaskela | 2009-09-02 - 18:46:37 | |
| Shogun | 2009-11-08 - 20:11:13 | |
| Shogun | 2009-11-08 - 20:12:37 | |
| Nemesis91 | 2009-06-20 - 09:37:14 | |
| Coptic Cat | 2009-07-04 - 13:14:48 | |
| Hast | 2009-07-05 - 10:32:21 | |
| Coptic Cat | 2009-07-11 - 23:05:54 | |
| Hast | 2009-07-15 - 16:52:33 | |
| Coptic Cat | 2009-07-17 - 00:01:18 | |
| Hast | 2009-07-21 - 16:38:56 | |
| Kamia | 2009-07-21 - 19:24:13 | |
| Szatan_rotfl | 2009-07-27 - 14:04:51 | |
| Coptic Cat | 2009-08-07 - 14:36:19 | |
| Shogun | 2009-08-09 - 15:27:45 | |
| Coptic Cat | 2009-08-07 - 14:28:49 | |
| Darajevahos | 2009-07-05 - 10:56:18 | |
| Hast | 2009-07-05 - 11:05:55 | |
| Amalia | 2009-07-06 - 22:12:10 | |
| Shogun | 2009-11-07 - 17:20:11 | |
| Aleksiej | 2009-11-07 - 18:44:19 | |
| Shogun | 2009-11-07 - 19:33:36 | |
| Darajevahos | 2009-11-07 - 19:52:55 | |
| Shogun | 2009-11-08 - 16:43:16 | |
| Darajevahos | 2009-11-08 - 19:46:08 | |
| Shogun | 2009-11-08 - 19:51:57 | |
| Darajevahos | 2009-11-08 - 21:34:37 | |
| Shogun | 2009-11-08 - 23:24:20 | |
| Wolf | 2009-09-23 - 19:04:55 |
| Spis działów / Spis wątków archiwalnych / Nowy wątek |
|---|
| Autor | Temat wątku: |
|---|
|
kasiunia [ nieaktywne ] Wysłano: 2008-12-21 20:50:05 |
Reinkarnacja Ostatnio bardzo zainteresował mnie temat reinkarnacji i postanowiłam pogłębić swoją nikłą wiedzę, bo wciąż nie wiem, co o tym sądzić. W internecie jest o tym mnóstwo informacji, ale postanowiłam skorzystać z lepszego źródła i jutro biegnę do biblioteki po stos książek... Jestem bardzo ciekawa Waszego zdania na ten temat. Wierzycie w to, że człowiek "zasłużył sobie" na swoje życie czynami z poprzedniego wcielenia? A wędrówka jego duszy nie skończy się, dopóki nie naprawi on wszystkich błędów? To bardzo ciekawa, a zarazem trochę naciągana teoria... |
|
Hast [ nieaktywne ] Wysłano: 2008-12-22 00:21:14 |
Reinkarnacja > To bardzo ciekawa, a zarazem trochę naciągana teoria... A co tam jest naciągane? |
|
kasiunia [ nieaktywne ] Wysłano: 2008-12-23 16:10:08 |
Reinkarnacja > > To bardzo ciekawa, a zarazem trochę naciągana teoria... > > A co tam jest naciągane? Po prostu trudno mi sobie wyobrazić taką "wędrówkę dusz". A co się z nimi dzieje pomiędzy kolejnymi wcieleniami? I, skoro nie powinno się pamiętać faktów z poprzedniego życia, to dlaczego niektórzy ludzie twierdzą, że doświadczyli takich wizji? |
|
synopsis [ nieaktywne ] Wysłano: 2008-12-23 23:20:24 |
Reinkarnacja > Po prostu trudno mi sobie wyobrazić taką "wędrówkę dusz". A co się z nimi > dzieje pomiędzy kolejnymi wcieleniami? I, skoro nie powinno się pamiętać > faktów z poprzedniego życia, to dlaczego niektórzy ludzie twierdzą, że > doświadczyli takich wizji? Na to kołowrotek samsary z pewnoscia udziela przekonujacych odpowiedzi, bo reinkarnacja nie jest aż tak absurdalną ideą jak droga do zbawienia przez jedzenie specjalnych tylko rozowych ciasteczek. Jesli tylko wierzy sie w rzeczy nieweryfikowalne, czyli dosc prawdopodobne, ze bledne. |
|
LuxPerpetua [ nieaktywne ] Wysłano: 2009-08-11 23:56:38 |
Reinkarnacja Nie chciałbym tutaj wyjeżdżać z elfizmem, jednak wiara w reinkarnację stanowi jeden z najstarszych poglądów mówiących o tym, co dzieje się po śmierci. Podobno istnieją techniki, dzięki którym można sobie przypomnieć, kim się było w poprzednim wcieleniu (rebreathing), nie dawałbym im jednak wiary. Nasuwa się tu jednak kilka pytań: Skoro się odradzamy, to skąd się wzięła nasza pierwotna forma? Jest może ona cząstką boga, czy też zupełnie innym tworem? Samą reinkarnację można wyjaśnić w sposób poniekąd naukowy, chociaż niewyjaśniający sposobu, w jaki poszczególny duch nawiedza kolejne ciała. Na płaszczyźnie czysto fizycznej, całość można by sprowadzić do prostego i dość oczywistego modelu, przypominającego łańcuch pokarmowy: Jest ciało Ciało umiera Następuje rozkład Rosną na nas roślinki Roślinki zjada zwierzę / ew. człowiek Zwierzę zostaje zjedzone przez inne zwierzę / ew. przez człowieka Zwierzę ginie i krąg się zamyka To dość oczywiste, że atomy są w stałym obiegu. Gdyby ulegały w jakiś sposób dezintegracji, to świat zacząłby się kurczyć. Skoro dzieje się tak z atomami, to być może podobny proces następuje z naszym duchem - tutaj zaczynają się już czysto metafizyczne spekulacje. Osobiście nie wykluczam możliwości istnienia reinkarnacji. Miałem nawet pewne momenty refleksji, które skłaniały mnie do głębszych rozważań nad tym tematem. W jaki powiedzmy sposób ludzie czasami przypominają sobie coś, o czym nigdy nie słyszeli, objawiają w sobie zdolność rozumienia jakiegoś obcego języka, bez jego wcześniejszej nauki, lub też przypominają sobie pewne wydarzenia historyczne, o których nigdy wcześniej nie słyszały? Trudno nazwać to przypadkiem, a jeszcze trudniej zakwestionować tego typu wydarzenia. Być może niektóre rzeczy zakodowane są w ich podświadomości, by po otrzymaniu pewnego bodźca wyłonić się na światło dzienne. Może jednak stanowią one jakąś formę "przebicia" z przeszłego wcielenia? Myślę, że nie uda się odnaleźć jednoznacznej odpowiedzi na to pytanie. Przypadki takie, jak te które opisałem nieraz się jednak zdarzają i pewnie niejedna osoba doświadczyła w swoim życiu czegoś podobnego. |
|
synopsis [ nieaktywne ] Wysłano: 2009-08-17 17:59:34 |
Reinkarnacja who wants to live forever? > To dość oczywiste, że atomy są w stałym obiegu. Gdyby ulegały w jakiś > sposób dezintegracji, to świat zacząłby się kurczyć. Skoro dzieje się tak > z atomami, to być może podobny proces następuje z naszym duchem - tutaj > zaczynają się już czysto metafizyczne spekulacje. Dla mnie to czysty antropocentryzm pod pozorem nadawania jakiejs glebi swiatu. Bo jak to fajnie gdyby miec duchowosc albo jakas forme ciala przechodzaca z czastkowa swiadomoscia z istoty na istote. Niestety natura ma chyba lepsze rzeczy do roboty niz czynic swoje organizmy w jakis tam sposob niesmiertelnymi, ale to typowe dla czlowieka, ze nie ma pojecia o calosci otaczajacego go swiata a chce nadac sens swojej egzystencji. No coz, ateizm, racjonalizm sa cholernie nudne i proste w zamian daja tylko bardziej pewne widzenie wyzutego z sensu swiata. > Osobiście nie wykluczam możliwości istnienia reinkarnacji. spoko, mozna wierzyc w cokolwiek. > Trudno nazwać to przypadkiem, a jeszcze trudniej zakwestionować > tego typu wydarzenia. Poza masa roznych cudanczych historyjek nie slyszalem o ani jednej, ktora faktycznie byla by niepodwazalnym dowodem na istnienie reinkarnacji. Warto na to spojrzec z innej strony, czlowiek pomimo, ze religie albo duchowosc bral na wiare, to jakos dziwnym trafem zawsze chcial cholernie udowodnic, ze to jest obiektywna prawda a nie tylko mrzonka (chociazby slynne argumenty na istnienie boga), Tym czasem czy to dziwne przeblyski swiadomosci, czy to cos przypominajacego matke boska objawiajacego sie na tostach nie udowodnily istnienia czegokolwiek. A teraz popatrzymy na te wszystkie do konca nieweryfikowalne akty boskiej/ dhuchowej opatrznosci i caly szum jaki w okol nich powstal, mimo aksjomatycznej ulomnosci i wyobrazmy sobie, co by bylo gdyby jakis taki akt faktycznie byl niepodwazalny, bo mysle, ze wtedy cale rzesze potrafiace myslec jeszcze abstrakcyjnie i metafizycznie masowo i pod sila obiektywnej prawdy (sic! wreszcie koniec z wiara, niech zyje poaczatek duchowej prawdy) zaczelyby sie nawracac nawet na najglupsze idee religijne. Tym czasem jak pewnie wiesz i widzisz wszelakie religie umieraja, albo, zeby nie tak brutalnie nastepuje laicyzacja. A i jeszcze jedno ludzkosc ma tak generalnie juz w dupie nawet "prawdy", takie slowko, jak apateizm to ladnie opisuje. pozdro |
|
Hast [ nieaktywne ] Wysłano: 2008-12-25 15:05:52 |
Reinkarnacja > Po prostu trudno mi sobie wyobrazić taką "wędrówkę dusz". A co się z nimi > dzieje pomiędzy kolejnymi wcieleniami? I, skoro nie powinno się pamiętać > faktów z poprzedniego życia, to dlaczego niektórzy ludzie twierdzą, że > doświadczyli takich wizji? Naciągane nie jest to, co trudno jest sobie wyobrazić. Inaczej fizyka kwantowa byłaby naciągana. Naciagane są teorie Dänikena. Trudno Ci sobie wyobrazić, bo nie było filmu, który by to brazował? Były takie filmy, wybierz dwolny i tak to sobie wyobrażaj. A w ogóle, dlaczego rzeczywistość jest ograniczona do Twojej wyobraźni? Mnie z trudem przychodzi wybrażanie sobie pantofelka. A odnośnie, khem, "faktów" z poprzedniego życia - co to jest za dowód czegokolwiek anyway? W głowie pojawiają się przeróżne z dupy wzięte wątki, choćby sny, fantazje seksualne i pomysły na obiad. To moga się też pojawić z dupy "fakty", że kiedyś byłem Napoleonem. Let me get this right, naciągana Twoim zdaniem jest reinkarnacja, bo nie potrafisz sobie tego wyobrazić, no i te wspomnienia? Myślę, że powinnaś jeszcze raz to przemyśleć. |
|
Pagan [ nieaktywne ] Wysłano: 2008-12-28 12:08:35 |
Reinkarnacja > > A co się z nimi [duszami] > > dzieje pomiędzy kolejnymi wcieleniami? Jak ktoś jest zainteresowany to jest taki pan, ściślej mówiąc hipnoterapeuta, zwany Michael Newton, który napisał o tym serię książek na podstawie setek doświadczeń ze swoimi pacjentami. Ciekawa lektura, nawet jeżeli się tych teorii nie kupuje. Food for thought, jak to się mówi. Swoją drogą, on sam też, o ile pamiętam, miał trochę doświadczeń z ludźmi, którzy nawet na głębokim poziomie podświadomości byli przekonani o swojej, dajmy na to, elvisowości bądź napoleonowości :D To chyba naturalne, że człowiek chciałby być kimś super-mega-grzmoto-ważnym w poprzednim życiu, a nie nieślubnym dzieckiem rybaka z RPA... :) > >I, skoro nie powinno się pamiętać > > faktów z poprzedniego życia, to dlaczego niektórzy ludzie twierdzą, > że > > doświadczyli takich wizji? Cóż, faktycznie, pierwszy scenariusz to taki, że takie wizje (zapewne większość) są, jak to ładnie określił Hast, "z dupy" :) Jednak drugi scenariusz jest taki, że, czemu nie, niektórzy mogą coś faktycznie pamiętać albo za pomocą jakichś praktyk przypomnieć sobie. W końcu, jeżeli założymy (rzecz, której np. uczą dzieci na religii w pierwszej klasie :] ) że ja = ciało (tj. mózg, hormony itd) + w jakiś sposób pojęta dusza, która migruje to połowa mnie wciąż musi jakoś przechowywać te wspomnienia - wszystkie. Tak samo jak moja fizyczna podświadomośc przechowuje wg niektórych teorii (a może już ktoś to potwierdził albo obalił??) wszystkie doznania (z tego życia) tak i umysł duszy, czyli tej części mnie, która jest świadoma między wcieleniami (zakładając np. za wspomnianym Newtonem, że jest) przechowuje wszystkie wspomnienia ze wszystkich żyć, bo inaczej... o dupę potłuc te wszystkie życia. Bez pamięci wcieleń przynajmniej między inkarnacjami to i tak wszystko jedno. Zero ciągłości, zero refleksji. Sporo ludzi widzi reinkarnację w ten sposób. Bo w sumie, z drugiej strony, pkt widzenia, który wcześniej przedstawiłem (ten, który zakłada refleksję) to takie mocno zakorzenione w naszej wyrosłej na monoteizmie kulturze przekonanie, że wszystko musi mieć sens. Ludzie Wschodu chyba częściej są wolni od takiej iluzji. Może bezmyślne mechanizmy Wszechświata nie mają sensu. Jak myślicie? Bo odnoszę wrażenie, że wystarczy mojego słowotoku jak na pierwszego posta :) |
|
Cień ( The Last Demon ) Wysłano: 2009-03-27 17:33:31 |
Reinkarnacja > > To bardzo ciekawa, a zarazem trochę naciągana teoria... > > A co tam jest naciągane? *** Że to prawda. ;) |
|
sempai [ nieaktywne ] Wysłano: 2008-12-22 22:40:56 |
Reinkarnacja Dlaczego naciągane, przecież można reinkarnacje sprowadzić też do "życia pozagrobowego" zgodnego z Chrześcijaństwem oraz Islamem, nie wspominając nawet o koncepcji buddyzmu. Jako tako jest to jedynie wyrównanie za czyny popełnione w danym "okresie". Problem widzę tutaj szczególnie w trzech punktach. 1. Czy w ogóle istnieję? kwestia sporna i nie ma się co nad tym rozwodzić zbytnio. 2. Jakim celom służy. Tutaj bym po uogólniając stwierdził, że sprzyja to w znacznej części rozwojowi cywilizacyjnemu nakładając ograniczenia w czynach dobrych i złych, które są sprzeczne z dobrem ogółu 3. Definicja tych "dobrych" i "złych" czynów, ponieważ nie można z góry twierdzić i wiedzieć co jest "dobre" a co "złe". Chociaż zawsze można się podeprzeć tym, że nie będzie się przy ocenie brało pod uwagę danego czynu "na sucho" a będzie "oceniana" intencja danego postępowania |
|
Hast [ nieaktywne ] Wysłano: 2008-12-25 14:57:44 |
Reinkarnacja > 2. Jakim celom służy. Tutaj bym po uogólniając stwierdził, że sprzyja to w > znacznej części rozwojowi cywilizacyjnemu nakładając ograniczenia w > czynach dobrych i złych, które są sprzeczne z dobrem ogółu Bo żeby się reinkarnować musisz mieć jasno zarysowany, korzystny cel na widoku? Inaczej odmawaisz? ;-) Tak genialna w swojej prostocie maszyna jak rzeczywistość nie może opierać się na tak idiotycznych bazach jak 'dobro' i 'zło'. Odmawiam! ;-) |
|
Szatan_rotfl [ nieaktywne ] Wysłano: 2008-12-27 14:57:17 |
Reinkarnacja > 3. Definicja tych "dobrych" i "złych" czynów, ponieważ nie można z góry > twierdzić i wiedzieć co jest "dobre" a co "złe". Chociaż zawsze można się > podeprzeć tym, że nie będzie się przy ocenie brało pod uwagę danego czynu > "na sucho" a będzie "oceniana" intencja danego postępowania pojęcie dobra i zła jest sztuczne - nawet buddyści nie boją się tego powiedzieć. reinkarnacja to pojęcie nierozerwalnie związane z karmą, a karma to coś co sprawia, że dostajesz to czego chcesz. naiwni interpretują to w kategoriach kary i nagrody, dobra czy zła - dla prawa karmy nie ma to żadnego znaczenia. lubisz przemoc? rodzisz się w świecie przemocy. dla prostych ludzi może to być odczytane jako kara, ale przecież nie ma kogo karać ;-) |
|
Vixit ( Not here to say please ) ![]() Wysłano: 2008-12-30 03:05:03 |
Reinkarnacja > pojęcie dobra i zła jest sztuczne - nawet buddyści nie boją się tego > powiedzieć. reinkarnacja to pojęcie nierozerwalnie związane z karmą, a > karma to coś co sprawia, że dostajesz to czego chcesz. > > naiwni interpretują to w kategoriach kary i nagrody, dobra czy zła - dla > prawa karmy nie ma to żadnego znaczenia. lubisz przemoc? rodzisz się w > świecie przemocy. dla prostych ludzi może to być odczytane jako kara, ale > przecież nie ma kogo karać ;-) Rozumiem, że Tybetańczycy, w tym DL i tybetańscy mnisi-buddyści, chcą być okupowani i dyskryminowani przez Chiny? Lub na to zasługują? |
|
Szatan_rotfl [ nieaktywne ] Wysłano: 2008-12-30 13:43:39 |
Reinkarnacja > Rozumiem, że Tybetańczycy, w tym DL i tybetańscy mnisi-buddyści, chcą być > okupowani i dyskryminowani przez Chiny? Lub na to zasługują? Źle to rozumiesz. Nikt nie zasługuje na cierpienie, natomiast sam może je sobie wybrać i to też zrobili ludzie tam mieszkający. Sami to sobie wybrali. Być może w poprzednich życiach byli terrorystami muslimskimi :> |
|
Zoon ( ) ![]() Wysłano: 2008-12-31 09:02:34 |
Reinkarnacja > > Rozumiem, że Tybetańczycy, w tym DL i tybetańscy mnisi-buddyści, chcą > być > > okupowani i dyskryminowani przez Chiny? Lub na to zasługują? > > Źle to rozumiesz. Nikt nie zasługuje na cierpienie, natomiast sam może je > sobie wybrać i to też zrobili ludzie tam mieszkający. Sami to sobie > wybrali. I jest im z tym dobrze? Musieli chyba zmienić zdanie, bo widziałem film jak uciekają z tamtąd z małymi dziećmi przez Himalaje. |
|
Szatan_rotfl [ nieaktywne ] Wysłano: 2009-01-01 06:41:16 |
Reinkarnacja > I jest im z tym dobrze? Jasne, że nie. I pewnie dla tego to wybrali. |
|
Darajevahos ( make my day ) ![]() Wysłano: 2009-01-07 15:20:57 |
Reinkarnacja > Rozumiem, że Tybetańczycy, w tym DL i tybetańscy mnisi-buddyści, chcą być > okupowani i dyskryminowani przez Chiny? Lub na to zasługują? Tak się składa, że pod Chinami Tybet ma realną szansę rozkwitnąć. Myślę, że do 20 lat zniknie tam aparat represji, cenzura, itp. - wraz ze wzrostem świadomości politycznej mas. Bez Chin Tybet stałby się krajem o podobnym rozwoju gospodarczym, co państwa Afryki, nie wspominając o tym, że przez wieki Tybet był zależny od Chin - więc hasło "Wolny Tybet" można porównać do ruchu na rzecz wolnego Śląska. A co do "krępowania swobód", to za panowania dalajlamów za złe prowadzenie się można było zostać wybatożonym. Paskudny reżim teokratyczny. Jebać Tybet ^^ |
|
Corvus ( Bullet ) Wysłano: 2008-12-24 08:17:48 |
Reinkarnacja Cóż, żeby chociaż zastnawiać się nad reinkarnacją trzebaby przyjąć istnienie nieśmiertelnej duszy- czyż nie? A ja kiedyś zawieszałem się nad innym, choć chyba zbliżonym na tyle żeby bez posądzenia o specjale offtopowanie o tym napisać, zjawiskiem. Nad istnitniem możliwości występowania swego rodzaju wędrówki świadomości, jako pewnego układu zależności. Jeśli przyjąć którąkolwiek z koncepcji powtarzalności lub cykliczności wszechświata (na przykład, żeby daleko nie szukać, założyć prawdziwość modelu wszechświata oscylującego rytmem wiekich wybuchów i big crunchów) to trzeba dojść do wniosku że w skali nieskończoności zdarzyć się musi każdy możliwy, choćby nie wiem jak absurdalny wariant rzeczywistości. W takim przypadku w pewnym sensie każdy ma swoje wieczne życie, jako że ów nie tak przeczież skąplikowany system (mowa o świadomości) będzie musiał nie raz jeszcz zaistnieć w przeszłych i przyszłych wszechświatach, jako warianty mnie różniące się od siebie. Rozumiesz, kiedyś tam powstanie i powstawała już istota której mózg w jakiejś konkretnej chwili osiągnął 100% zgodności z moim z jakiejś konkretnej chwili. Nie jest to reinkarnacja oczywiście, ale w pewien pokręcony sposób unieśmiertelnia. Naturalnie jako że o zarówno o wszechświecie jak i świadomości wiemy nie tak znowu wiele, to tylko taki eksperyment myślowy oparty na konkretnych przypuszczeniach czy teoriach na działanie jednego i drugiego. W każdym razie najzabawniejszym dla mnie jest myślenie nad jeszcze innym potencjalnym fenomenem tego "modelu"- koniecznością występowania przypadkowych i chwilowych stanów materii i energii które wywoływałyby krótkie "błyski" świadomości. Na przykład jakaś chmura elektronów kotłująca się w pewien chaotyczny, pozornie losowy sposób- nagle na jedną chwilę układająca się tak, że oddtwarza system zależności tworzących coś co nazywam swoją świadomością dla jakiegoś konkretnego momentu. Po chwili rozwiewa się i fenomen znika. Ale czy możliwym jest że po naszej śmierci nasza świadomość w pewnym sensie "przeskakuje" z jednego takiego momentu na drugi? Mega-naciągane, ale byłoby to zabawne ;D Pozdro |
|
Darajevahos ( make my day ) ![]() Wysłano: 2008-12-24 20:08:14 |
Reinkarnacja > Cóż, żeby chociaż zastnawiać się nad reinkarnacją trzebaby przyjąć > istnienie nieśmiertelnej duszy- czyż nie? Nie, jest to zbędne. A to, co napisałeś o swojej "zbliżonej do reinkarnacji" wizji jest niezwykle tożsame z buddyjskim punktem widzenia na reinkarnację. Plagiat! ;) |
|
Corvus ( Bullet ) Wysłano: 2008-12-28 15:26:49 |
Reinkarnacja A, a więc ludzie którzy wymyślali buddyzm jednak wrzucali lsd ^^ |
|
Szatan_rotfl [ nieaktywne ] Wysłano: 2008-12-30 12:34:44 |
Reinkarnacja > A, a więc ludzie którzy wymyślali buddyzm jednak wrzucali lsd ^^ Wtedy nie było lsd. Za to była joga i naturalne psychodeliki :P |
|
Szatan_rotfl [ nieaktywne ] Wysłano: 2008-12-24 15:30:17 |
Reinkarnacja Tu nie ma miejsca na zerojedynkowe odpowiedzi. Reinkarnacja jest i jej nie ma. Po prostu istnieje na tym samym poziomie na którym istnieje oddzielne JA. Z perspektywy gdzie nie ma oddzielnego JA nie ma czegoś takiego jak reinkarnacja, bo nie ma Ja, które by się reinkarnowało. A gdzieś pomiędzy tymi dwoma poziomami rzeczywistości istnieje jeszcze szereg pośrednich stanów. Jeśli Twoja świadomość jest teraz skoncentrowana wokół Twojego ego, to mogę rozwiać Twoje wątpliwości, Ty się nie reinkarnujesz. Ty jesteś inkarnacją. Inkarnacją właśnie tego JA, które podlega procesowi reinkarnacji. W trakcie Twojej śmierci umiera ciało fizyczne i ego, a uzbierana karma determinuje to, gdzie Twoje Ja się będzie inkarnowało. Skąd niektórzy wiedzą o wcześniejszych wcieleniach? Bo to jest ich ŚWIADOMOŚĆ, która ma pewne SPEKTRUM, i jeśli sięgniesz głębiej, możesz znaleźć "wspomniania" właśnie JA. Wilson nazywał to kolektywnym obwodem neuro-genetycznym. |
|
Asgareth [ nieaktywne ] Wysłano: 2008-12-31 21:51:25 |
Reinkarnacja Ja choć się naczytałem o buddyjskim anatmanie, nie pojmuje go nadal. Przede wszystkim jaki "Umysł" ? Z tego co mi wiadomo umysł, to to coś, co posiadają istoty żywe, i to raczej te z w miarę rozwiniętym mózgiem, jest on efektem pracy mózgu. Natomiast niby skąd biorą ten cały Umysł buddyści ? Nic nie jarzę, Ktoś mi to wytłumaczy ? Przychodzi prosty człowiek i pyta o to buddę, dajmy Amidę. Co mu by powiedział ? Nie chce wykładu, chce odpowiedzi. |
|
Amalia [ nieaktywne ] Wysłano: 2009-04-25 14:47:16 |
Reinkarnacja Z reinkarnacją jak i ze zmartwychwstaniem, nie dowiemy się prawdy póki nie umrzemy sami. Reinkarnacja występowała w religii biednych ludzi ze względu na to, że była nadzieją na późniejsze 'odbicie się' i jako taką sprawiedliwość. Bogaci nie myśleli o reinkarnacji. To mówi samo za siebie, lecz nie można orzec z góry, że jej nie ma. Moim zdaniem jest ona bardiej prawodopodobna niż zmartwychwstanie w chrześcijaństwie. Faktycznie, wiele osób twierdzi, ze pamięta poprzednie wcielenia, badacze uznają, że pomiędzy kolejnymi inkarnacjami jest 70 lat 'odpoczynku', a specjaliści od hipnozy zarabiają na tym. Tylko czy ktoś wierzy w reinkarnacje taką, gdzie za jakiś czas można być mrówką, ewentualnie myszą, czy też, w taką, gdzie się jest raz lepszym, raz gorszym człowiekiem, w celu podniesienia jakości swojej karmy? A wszystko to by osiągnąć pełne oświecenie. |
|
Darajevahos ( make my day ) ![]() Wysłano: 2009-04-25 15:58:56 |
Reinkarnacja > Z reinkarnacją jak i ze zmartwychwstaniem, nie dowiemy się prawdy póki nie > umrzemy sami. Jeśli nie ma żadnego "życia pośmiertnego", to się nie dowiemy. :-) |
|
Amalia [ nieaktywne ] Wysłano: 2009-04-25 16:07:10 |
Reinkarnacja A jeśli nie ma nic po śmierci to tym lepiej dla nas. Nie będziemy musieli się więcej męczyć. Hmm zastanawiam się bo jeśli człowiek ma duszę to ona w reinkarnacji idzie dalej, po chrześcijańsku siedzi z bogiem albo cierpi, a jeśli nie ma reinkarnacji ani zmartwychwstania to co ta dusza (gdyby była) gdzie idzie? Co się z nią dzieje? Odwiesza się ją do jakiejś szafy? ;D |
|
Darajevahos ( make my day ) ![]() Wysłano: 2009-04-25 21:38:06 |
Reinkarnacja > Nie będziemy musieli się więcej męczyć. Dlaczego życie po śmierci musi być męczące? |
|
Amalia [ nieaktywne ] Wysłano: 2009-04-25 22:07:05 |
Reinkarnacja ja nie mówię, że męczące, ale chyba wygodniej jest nie być, niż być, ot takie luźne stwierdzenie. |
|
Darajevahos ( make my day ) ![]() Wysłano: 2009-04-26 08:17:48 |
Reinkarnacja Niebyt jest ani wygodny, ani niewygodny. Dlatego takie porównania są bezsensowne. Nie ma kto go doświadczać, nie? |
|
Amalia [ nieaktywne ] Wysłano: 2009-04-26 09:11:35 |
Reinkarnacja > Niebyt jest ani wygodny, ani niewygodny. Dlatego takie porównania są > bezsensowne. Nie ma kto go doświadczać, nie? hmm ale przyznasz ze łatwiej jest nie czuć niż czuć. Jeśli się doświadcza niebytu - to fakt nie jest się tego świadomym. Tylko chodzi mi o to, że żeby doświadczać życia trzeba się nieźle namęczyć i wszystko się czuje. Już widać co jest wygodniejsze z punktu widzenia człowieka żyjącego. |
|
Motorbreath [ nieaktywne ] Wysłano: 2009-04-26 11:00:12 |
Reinkarnacja > hmm ale przyznasz ze łatwiej jest nie czuć niż czuć. To wcale nie musi być takie oczywiste ;) Nie masz żadnych empirycznych podstaw aby porównać pewne czynności, które mogłabyś przeprowadzać prawdopodobnie tylko w stanie niebytu lub bycia monadą otoczoną niebytem (to czysto epistemologiczne rozważanie nie bierzemy pod uwagę praktyk deprywacji zmysłowej gdyż nie są one i tak idealne - wciąż pozostają uczucia natury wewnętrznej). W obecnym stanie w jakim się znajdujesz, o wiele łatwiej czuć niż nie-czuć, gdyż osiągnięcie tego drugiego stanu jest właściwie nie możliwe. Chciałbym zaznaczyć też że nawet gdybyś była tym specyficznym konstruktem (już nawet nie koniecznie bytem) który absolutnie nie czuje, niżelibyśmy sobie chyba nawet w stanie wyobrazić tego procesu a co dopiero opisać go naszym niedoskonałym językiem - zakładam w swojej naiwności że nie-czucie jest odwrotnością procesu czucia a nie samym jego brakiem, gdyż natura z nie lubi pustki i chętnie ją wypełnia - nawet w rozważaniach czysto logicznych, dlatego bardzo możliwe że brak czucia jest nie możliwy dla żadnego obiektu w naszym polu percepcyjnym (chociażby dlatego że sami konstytuujemy ten przedmiot a my przecież czujemy :P), podejrzewam że jest możliwe przeciwieństwo tego proces. Istnieją nawet pewne empiryczne przesłanki tej teorii, w ramach experymentu, proszę - weź do ręki kamień. > Jeśli się doświadcza > niebytu - to fakt nie jest się tego świadomym. Jak to fakt ? Ktoś tak napisał w jakiejś encyklopedii ? Możemy niebytu nie rozumieć - bo nie da się go ponoć pomyśleć ale mam wrażenie, że bylibyśmy go w stanie doświadczyć - przeglądając się chociażby w bezkresie kosmosu (który ponoć jest wypełniony bytem ale prosta obserwacja abstrahująca Hegla pokazuje nam, że z pewnej odległości wszystko jawi się niebytem ;) ). > Tylko chodzi mi o to, że > żeby doświadczać życia trzeba się nieźle namęczyć i wszystko się czuje. Myślę, że to kwestia nastawienia. > Już widać co jest wygodniejsze z punktu widzenia człowieka żyjącego. Według mnie wygodniejsze jest doświadczanie :) |
|
Amalia [ nieaktywne ] Wysłano: 2009-04-27 15:56:31 |
Reinkarnacja > Według mnie wygodniejsze jest doświadczanie :) jak dla mnie wygodniejsza jest świadomość tego, że po śmierci nie ma nic. Reinkarnacja jest dobrym pomysłem dla tych, którzy swoje życie zmarnowali i mają nadzieję, że potem im się lepiej powiedzie. |
|
Motorbreath [ nieaktywne ] Wysłano: 2009-04-27 19:17:41 |
Reinkarnacja > jak dla mnie wygodniejsza jest świadomość tego, że po śmierci nie ma > nic. Jak kto woli. > Reinkarnacja jest dobrym pomysłem dla tych, którzy swoje życie zmarnowali > i mają nadzieję, że potem im się lepiej powiedzie. Myślę, że jest również dla tych którym życie bardzo się spodobało, wiele wysiłku w nie włożyli i nie chcieliby żeby ich praca nad sobą poszła na marne wraz z momentem śmierci. Myślę, że nie mógłbym się oderwać od pomysłu życia więc kiedy umrę każdą ewentualną możliwość reinkarnacji przyjmę z uciechą. Chociaż, kto wie ? Może jest coś jeszcze lepszego niż życie ;) ? |
|
Hast [ nieaktywne ] Wysłano: 2009-04-27 19:50:38 |
Reinkarnacja > Myślę, że jest również dla tych którym życie bardzo się spodobało, wiele > wysiłku w nie włożyli i nie chcieliby żeby ich praca nad sobą poszła na > marne wraz z momentem śmierci. Ale jak reinkarnacja Ci to zagwarantuje? Jaki wysiłek i jaką pracę masz na myśli? |
|
Motorbreath [ nieaktywne ] Wysłano: 2009-04-27 21:49:46 |
Reinkarnacja > Ale jak reinkarnacja Ci to zagwarantuje? Jaki wysiłek i jaką pracę masz na > myśli? Chodzi mi o cykl karmiczny. Jeśli byłem "dobry" w tym życiu (cokolwiek to może znaczyć) to w następnym dostaję jeszcze cenniejsze lekcje, dojrzewając w kolejnych wcieleniach przeżywam życie coraz pełniej. To bardzo optymistyczna i wygodna koncepcja, musisz przyznać ;) |
|
Amalia [ nieaktywne ] Wysłano: 2009-04-27 23:13:40 |
Reinkarnacja > Chodzi mi o cykl karmiczny. Jeśli byłem "dobry" w tym życiu (cokolwiek to > może znaczyć) to w następnym dostaję jeszcze cenniejsze lekcje, > dojrzewając w kolejnych wcieleniach przeżywam życie coraz pełniej. To > bardzo optymistyczna i wygodna koncepcja, musisz przyznać ;) to taka gra, w której się nie da przegrać, zawsze kolejna wersja będzie lepsza :) |
|
Hast [ nieaktywne ] Wysłano: 2009-04-28 08:17:06 |
Reinkarnacja > > > Chodzi mi o cykl karmiczny. Jeśli byłem "dobry" w tym życiu > (cokolwiek to > > może znaczyć) to w następnym dostaję jeszcze cenniejsze lekcje, > > dojrzewając w kolejnych wcieleniach przeżywam życie coraz pełniej. To > > > bardzo optymistyczna i wygodna koncepcja, musisz przyznać ;) > > to taka gra, w której się nie da przegrać, zawsze kolejna wersja będzie > lepsza :) ? Gdyby zawsze miała być lepsza jaki miałoby sens to całe bajdurzenie o karmie? |
|
Amalia [ nieaktywne ] Wysłano: 2009-04-28 17:45:07 |
Reinkarnacja > > > > > Chodzi mi o cykl karmiczny. Jeśli byłem "dobry" w tym życiu > > (cokolwiek to > > > może znaczyć) to w następnym dostaję jeszcze cenniejsze lekcje, > > > > dojrzewając w kolejnych wcieleniach przeżywam życie coraz > pełniej. To > > > > > bardzo optymistyczna i wygodna koncepcja, musisz przyznać ;) > > > > to taka gra, w której się nie da przegrać, zawsze kolejna wersja > będzie > > lepsza :) > > ? > > Gdyby zawsze miała być lepsza jaki miałoby sens to całe bajdurzenie o > karmie? z tego co wiem to każda kolejna wersja ma być bliżej tego całego ich oświecenia, chociaż też rzekomo kolejna inkarnacja ma ponosić odpowiedzialność za to co się działo w tej poprzedzającej ją. Chociaż wcale nie jestem jakąś znawczynią religii wschodu :) mam nadzieję tylko, że nie będę po śmierci biedronką ;D a właśnie dopuszczacie myśl o reinkarnacji pełnej, z tymi wszystkim zwierzątkami, bakteriami czy taką gdzie z człowieka można być kolejnym człowiekiem? Bo ja jak już to wykluczam to, że człowiek po pewnym czasie byłby psem, kotem etc... |
|
Sasklacz [ nieaktywne ] Wysłano: 2009-04-29 21:31:51 |
Reinkarnacja > a właśnie dopuszczacie myśl o reinkarnacji pełnej, z tymi wszystkim > zwierzątkami, bakteriami czy taką gdzie z człowieka można być kolejnym > człowiekiem? > Bo ja jak już to wykluczam to, że człowiek po pewnym czasie byłby psem, > kotem etc... ja tam się zgadzam na lwa i pełen harem lwic. Pytanie zasadnicze : co nas obchodzi reinkarnacja skoro nawet jeżeli istnieje nic nie wiemy o swoim poprzednim wcieleniu? czy jeżeli istnieje to mogę czuć się kolejnym wcieleniem adama?(nie tego biblijnego , zgodnie z pewną teorią adam to najstarszy człowiek na świecie , protoplasta człowieczeństwa = najinteligentniejsza małpa z środowiska która cudem spadając z drzewa wpadła na pomysł rozpoczęcia procesu komunikacji słownej zwanej mową ) |
|
Darajevahos ( make my day ) ![]() Wysłano: 2009-05-26 17:28:05 |
Reinkarnacja > z tego co wiem to każda kolejna wersja ma być bliżej tego całego ich > oświecenia, Niekoniecznie. Jest to zależne od postępowania. > a właśnie dopuszczacie myśl o reinkarnacji pełnej, z tymi wszystkim > zwierzątkami, bakteriami czy taką gdzie z człowieka można być kolejnym > człowiekiem? > Bo ja jak już to wykluczam to, że człowiek po pewnym czasie byłby psem, > kotem etc... Kolejną inkarnacją zasłużonego człowieka może być równie dobrze istota niebiańska. :-P Łącznie z jakimś bogiem. |
|
Amalia [ nieaktywne ] Wysłano: 2009-05-26 20:58:35 |
Reinkarnacja > > z tego co wiem to każda kolejna wersja ma być bliżej tego całego ich > > > oświecenia, > > > Niekoniecznie. Jest to zależne od postępowania. ahaa czyli raz na wozie a raz pod, zależy jak się jechało poprzednim razem? ;D > Kolejną inkarnacją zasłużonego człowieka może być równie dobrze istota > niebiańska. :-P Łącznie z jakimś bogiem. bogiem? ale bogów nie ma, no chyba, że urojeni przez innych, ewentualnie ci samozwańczy ;D |
|
Darajevahos ( make my day ) ![]() Wysłano: 2009-05-26 21:15:54 |
Reinkarnacja > ahaa czyli raz na wozie a raz pod, zależy jak się jechało poprzednim > razem? ;D No tak, ale praktycznie wszyscy nadal będą rodzić się ludźmi. Tyle, że np. mogą urodzić się w gorszych warunkach, być mniej atrakcyjnymi, inteligentnymi, etc. Można wyciągnąć wniosek, że statystycznie Afrykanie mają więcej złej karmy, niż Europejczycy. :-) > bogiem? ale bogów nie ma, no chyba, że urojeni przez innych, ewentualnie > ci samozwańczy ;D Bogów jest nieskończona ilość, przynajmniej wg. hinduizmu. |
|
Sasklacz [ nieaktywne ] Wysłano: 2009-06-10 22:36:56 |
Reinkarnacja > Bogów jest nieskończona ilość, przynajmniej wg. hinduizmu. każdy ma nieskończenie wiele mocy ? siły etc.? |
|
Malkav [ nieaktywne ] Wysłano: 2009-06-11 02:17:33 |
Reinkarnacja > każdy ma nieskończenie wiele mocy ? siły etc.? to pewnie znaczy że jak jeden się na Ciebie wkurwi, to zawsze możesz iść do drugiego żeby Ci pomógł... |
|
Sasklacz [ nieaktywne ] Wysłano: 2009-06-11 15:10:53 |
Reinkarnacja > > > każdy ma nieskończenie wiele mocy ? siły etc.? > > to pewnie znaczy że jak jeden się na Ciebie wkurwi, to zawsze możesz iść > do drugiego żeby Ci pomógł... skoro wszyscy mają nieskończenie wiele siły nie prowadzi to do pewnego paradoksu? |
|
Malkav [ nieaktywne ] Wysłano: 2009-06-11 18:00:43 |
Reinkarnacja > skoro wszyscy mają nieskończenie wiele siły nie prowadzi to do pewnego > paradoksu? nieskończenie wiele sił, ścierających się w nieskończonośc, much sense to me. |
|
Hast [ nieaktywne ] Wysłano: 2009-06-11 18:11:12 |
Reinkarnacja > skoro wszyscy mają nieskończenie wiele siły nie prowadzi to do pewnego > paradoksu? Jakiego paradoksu? |
|
Sasklacz [ nieaktywne ] Wysłano: 2009-06-13 21:38:15 |
Reinkarnacja > > skoro wszyscy mają nieskończenie wiele siły nie prowadzi to do > pewnego > > paradoksu? > > Jakiego paradoksu? nieskończenie wiele sił, ścierających się w nieskończonośc, much sense to me. czy nie następuje paradoks w którym dwie nieskończoności zachodzą na siebie chociaż nieskończoność o ile wiem pomimo tego że jest nieskończenie naj to jest tylko jedna? |
|
Darajevahos ( make my day ) ![]() Wysłano: 2009-06-11 15:16:58 |
Reinkarnacja > każdy ma nieskończenie wiele mocy ? siły etc.? Nie. |
|
Motorbreath [ nieaktywne ] Wysłano: 2009-04-28 09:23:13 |
Reinkarnacja > to taka gra, w której się nie da przegrać, zawsze kolejna wersja będzie > lepsza :) Ponoć da się przegrać ;) |
|
ardnaskela [ nieaktywne ] Wysłano: 2009-09-21 19:17:36 |
Reinkarnacja > Jak to fakt ? Ktoś tak napisał w jakiejś encyklopedii ? Możemy niebytu nie > rozumieć - bo nie da się go ponoć pomyśleć ale mam wrażenie, że bylibyśmy > go w stanie doświadczyć - przeglądając się chociażby w bezkresie kosmosu > (który ponoć jest wypełniony bytem ale prosta obserwacja abstrahująca > Hegla pokazuje nam, że z pewnej odległości wszystko jawi się niebytem ;) Niebyt, to nie jest czarna albo biała plama, choć takową łatwo jest sobie zobrazować jako 'nic' , a jednak to jest COŚ. To dowód na to, iż nie potrafimy pojąć, że naszą 'duszę' gdzieś wtrąbi xdd . Najwygodniej jest więc przyjąć, że czegoś takiego jak dusza w ogóle nie ma. |
|
Malkav [ nieaktywne ] Wysłano: 2009-05-02 06:18:55 |
Reinkarnacja > Ostatnio bardzo zainteresował mnie temat reinkarnacji i postanowiłam > pogłębić swoją nikłą wiedzę, bo wciąż nie wiem, co o tym sądzić. W > internecie jest o tym mnóstwo informacji, ale postanowiłam skorzystać z > lepszego źródła i jutro biegnę do biblioteki po stos książek... > Jestem bardzo ciekawa Waszego zdania na ten temat. Wierzycie w to, że > człowiek "zasłużył sobie" na swoje życie czynami z poprzedniego wcielenia? > A wędrówka jego duszy nie skończy się, dopóki nie naprawi on wszystkich > błędów? > To bardzo ciekawa, a zarazem trochę naciągana teoria... Ja mam inny pogląd, nasze życie to dopiero wstęp do podróży która zacznie się po śmierci. Bez wciągania w to cokolwiek innego.Po prostu tylko tyle. |
|
ardnaskela [ nieaktywne ] Wysłano: 2009-09-02 18:46:37 |
Reinkarnacja Lubie się zastanawiać jak mogło wyglądać moje poprzednie wcielenie. Nie wierzę jednak w reinkarnacje. Z resztą i tak w nic nie wierzę. Za to często sobie myślę jakby to było, gdyby któraś z rzeczy nie do udowodnienia jednak istniała. Kiedy przyjmę teorię, że dusza istnieje, będę też skłonna twierdzić, iż nie tylko człowiek ją posiada. Dlatego jeśli miałabym zamiar w coś uwierzyć to byłaby to właśnie reinkarnacja. Póki co tak jak teraz jest dobrze. |
|
Shogun [ nieaktywne ] Wysłano: 2009-11-08 20:11:13 |
Fałszywy pogląd > Za to > często sobie myślę jakby to było, gdyby któraś z rzeczy nie do > udowodnienia jednak istniała. Kiedy przyjmę teorię, że dusza istnieje, > będę też skłonna twierdzić, iż nie tylko człowiek ją posiada. Dlatego > jeśli miałabym zamiar w coś uwierzyć to byłaby to właśnie reinkarnacja. > Póki co tak jak teraz jest dobrze. Fałszywym poglądem jest by to jakaś dusza się reinkarnowała. Jako skrót myślowy jest spoko, sam czasem tego używam. Natomiast w najgłębszych tradycjach mistycznych (tantra w buddyzmie, adwaita wedanta w hinduizmie). Drugim fałszywym poglądem jest to iż w reinkarnację się wierzy. Nie jest tak. Oczywiście można, ale to nie o to chodzi. Różnica pomiędzy mistyką a religią jest taka, że opiera się na własnym doświadczeniu, różnego rodzaju technikach poszerzania świadomości. Wiara w reinkarnację nie różni się niczym od wiary w duszki. Zwykły zabobon. Natomiast doświadczenie tych sfer w których mamy dostęp do tych wspomnień, nazywa się wglądem. Pierwszym duchowym wglądem jaki Ci się może przydarzyć jest odkrycie że umysł ("ty", ego, myśli i emocje) to nie Ty, że jest coś wyżej, że ktoś to obserwuje. I takich szczebelków jest ileś pomiędzy ego a oświeceniem. Jednym z tych umysłów czy jaźni jest ta jaźń która przechodzi z jednego w drugie, i kiedy sobie to uświadomisz (nie zrozumiesz intelektualnie, ale uświadomisz własnie, doświadczysz, zobaczysz) to będziesz mogła już sobie uchylić rąbka swojej przeszłości. Co więcej, nie dużo dalej znajduje się coś w rodzaju jaźni planetarnej, wspólny umysł wszystkiego co jest na tej planecie - tam masz wgląd w swoją historię (swoją jako nowe urzeczywistnione Ja, czyli zbiorowa świadomość) i możliwość ujrzenia każdego ludzkiego życia jako swojego (od razu mówię, że nie jest to takie "swojego", nie odczujesz tego jako ego przypominające sobie zeszły czwartek - jest to znacznie mocniejsze doświadczenie). |
|
Shogun [ nieaktywne ] Wysłano: 2009-11-08 20:12:37 |
errata Tu mi urwało: > Natomiast w najgłębszych tradycjach mistycznych (tantra w buddyzmie, > adwaita wedanta w hinduizmie). to co przechodzi to coś w rodzaju świadomości. |
|
Nemesis91 [ nieaktywne ] Wysłano: 2009-06-20 09:37:14 |
Reinkarnacja > To bardzo ciekawa, a zarazem trochę naciągana teoria... Przede wszystkim to bardzo przerażająca teoria i jednocześnie jedna z najbardziej prawdopodobnych. Reinkarnacja to coś, co jesteśmy sobie w stanie wyobrazić o wiele łatwiej niż oczekiwanie Apokalipsy Świadków Jehowy czy życie po śmierci chrześcijan. Jednocześnie jeżeli weźmiemy pod uwagę teorię, że świat cyklicznie wybucha i odradza się, że tak jest z przyrodą i ze wszystkim, to reinkarnacja wydaje się nieco prawdopodobna. Ale jakie to straszne! Całe życie pracować na swoje człowieczeństwo, umrzeć i pracować od nowa. Z brakiem możliwości przypomnienia sobie czegokolwiek, odnalezienia swoich bliskich. Wszystkie książki trzeba czytać od nowa, zdobywać całą wiedzę i umiejętności. To tak jakby w ogóle się nie odrodzić. W dodatku, gdyby tak było, po świecie chodziłoby kilka milionów ludzi, którzy odradzają się od zarania dziejów. Ich losy przeplatałaby się w najróżniejszych sieciach. Nie powstałoby nic nowego. Nie, to zdecydowanie zbyt przerażające bym chciała się zmierzyć z taką świadomością. |
|
Coptic Cat [ nieaktywne ] Wysłano: 2009-07-04 13:14:48 |
Reinkarnacja > Przede wszystkim to bardzo przerażająca teoria Widocznie jesteś bardzo strachliwa. >i jednocześnie jedna z najbardziej prawdopodobnych. Kłamstwo. Jest tak samo nieprawdopodobna jak inne teorie "życia po śmierci". >Reinkarnacja to coś, co jesteśmy sobie w stanie wyobrazić o wiele łatwiej niż oczekiwanie Apokalipsy Świadków Jehowy czy życie po śmierci chrześcijan. Możemy? Chcesz powiedzieć, że wyobrażenie sobie chrześcijańskiej wizji życia po śmierci cię przerasta? >Jednocześnie jeżeli weźmiemy pod uwagę teorię, że świat cyklicznie wybucha i odradza się, że tak jest z przyrodą i ze wszystkim, to reinkarnacja wydaje się nieco prawdopodobna. Ta teoria dotyczy Wszechświata, a nie "przyrody i wszystkiego". Nawet jeśli okaże się prawdziwa i Wszechświat zapadnie się, po czym nastąpi kolejny big-bang, to Ziemia nie powstanie od nowa (teoretycznie istnieje na to szansa, lecz, biorąc pod uwagę ilość losowych procesów kwantowych, które musiałyby zajść w identyczny sposób jak to miało miejsce w "naszym" Wszechświecie, jest to niemal niemożliwe [jeśli ktoś posiadający większą wiedzę o fizyce, niż ja, dostrzega błąd w moim rozumowaniu, prosiłbym o wskazanie mi go]). > Ale jakie to straszne! Całe życie pracować na swoje człowieczeństwo, > umrzeć i pracować od nowa. Z brakiem możliwości przypomnienia sobie > czegokolwiek, odnalezienia swoich bliskich. Co to znaczy "pracować na swoje człowieczeństwo"? Skąd wiesz, że po reinkarnacji traci się pamięć? Jak wytłumaczysz fakt, że ludzi jest coraz więcej? Nowe "dusze" się rodzą? > Nie, to zdecydowanie zbyt przerażające bym chciała się zmierzyć z taką > świadomością. Dzisiejsza młodzież jest przewrażliwiona. |
|
Hast [ nieaktywne ] Wysłano: 2009-07-05 10:32:21 |
Reinkarnacja - zakładając... > > Przede wszystkim to bardzo przerażająca teoria > > Widocznie jesteś bardzo strachliwa. A Ciebie nie przeraża możliwość respawna w Etiopii czy innym Sierra Leone? Irak, Iran? Chiny? Korea? Teksas? Ziemia jest przypałowa... > Możemy? Chcesz powiedzieć, że wyobrażenie sobie chrześcijańskiej wizji > życia po śmierci cię przerasta? Mnie przerasta. Bo przecież nie chodzi chyba o siedzenie na chmurkach i śpiewanie w chórze? Czyli co? Zakładając niebo - musi być zajebiście stąd do wieczności. Ale ma się nie znudzić. I ma być tak zajebiście, że już nie może być lepiej. To co? Stymulacja elektryczna partii mózgu odpowiedzialnych za wyrzut endorfin do krwi? Ale nie będę miał ciała... No nie wiem, kurwa, nie potrafię sobie tego wyobrazić. Pomóż. > Skąd wiesz, że po reinkarnacji traci się pamięć? Bo nic nie pamięta. Ja też - to już dwójka. Ktoś pamięta? Ja nie znam nikogo kto pamięta - to daje dwie opcje, albo jesteśmy wszyscy świeżakami, albo się nie pamięta. Tzn. zakładając. > Jak wytłumaczysz fakt, że ludzi jest coraz więcej? Nowe "dusze" się > rodzą? Chociażby. A czemu się nie rodzą? Albo nie są uzależnione od czasu, więc możesz być kilkoma osobami w tym samym czasie. To Ty masz zarzuty do cudzej wyobraźni? |
|
Coptic Cat [ nieaktywne ] Wysłano: 2009-07-11 23:05:54 |
Reinkarnacja - zakładając... > A Ciebie nie przeraża możliwość respawna w Etiopii czy innym Sierra Leone? > Irak, Iran? Chiny? Korea? Teksas? Oczywiście, że nie. Dlaczego miałoby mnie to przerażać? > > Możemy? Chcesz powiedzieć, że wyobrażenie sobie chrześcijańskiej > wizji > > życia po śmierci cię przerasta? > > No nie wiem, kurwa, nie potrafię sobie tego wyobrazić. Pomóż. Płytka wyobraźnia to kalectwo, więc pomogę. Chrześcijańska wizja życia po śmierci wygląda mnie więcej tak: pan bozia robi wszystkim pranie mózgu i umożliwia im jedynie odczuwanie przyjemności, zero myślenia. Tak jakby wieczny haj. Czego tu nie możesz zrozumieć? Jasne, to totalny bełkot, ale nie większy niż magia satanistyczna czy reinkarnacja. >> Skąd wiesz, że po reinkarnacji traci się pamięć? > > Bo nic nie pamięta. Nic się nie pamięta bo traci się pamięć, sprytne. >Ja też - to już dwójka. Ktoś pamięta? Ja nie znam > nikogo kto pamięta - to daje dwie opcje, albo jesteśmy wszyscy świeżakami, > albo się nie pamięta. Tzn. zakładając. Skoro nikt nic nie pamięta, to dlaczego boisz się wylądować w jakimś dziwnym miejscu? Załóżmy, że w "poprzednim życiu" cię torturowano - jeśli tego nie pamiętasz, to nic cię to nie obchodzi. Więc co jest strasznego w tej hipotetycznej reinkarnacji, skoro de facto to nie ty się reinkarnujesz (bo nie odradza się ani twoja świadomość, ani twoja osobowość, a jedynie... no właśnie? Niby co, 'dusza'? Na czym miałoby polegać odrodzenie się duszy?) > Chociażby. A czemu się nie rodzą? Bo dusze niemal na pewno nie istnieją? > > Albo nie są uzależnione od czasu, więc możesz być kilkoma osobami w tym > samym czasie. To Ty masz zarzuty do cudzej wyobraźni? Co to znaczy "nie są uzależnione od czasu"? |
|
Hast [ nieaktywne ] Wysłano: 2009-07-15 16:52:33 |
Reinkarnacja - zakładając... > > A Ciebie nie przeraża możliwość respawna w Etiopii czy innym Sierra > Leone? > > Irak, Iran? Chiny? Korea? Teksas? > > Oczywiście, że nie. Dlaczego miałoby mnie to przerażać? Bo tam jest przerażająco - to powód dla którego mnie przeraża. A dlaczego Ciebie nie przeraża? > Płytka wyobraźnia to kalectwo, więc pomogę. Chrześcijańska wizja życia po > śmierci wygląda mnie więcej tak: pan bozia robi wszystkim pranie mózgu i > umożliwia im jedynie odczuwanie przyjemności, zero myślenia. Tak jakby > wieczny haj. Czego tu nie możesz zrozumieć? Po prostu nie potrafię sobie wyobrazić tego uczucia. > Skoro nikt nic nie pamięta, to dlaczego boisz się wylądować w jakimś > dziwnym miejscu? Załóżmy, że w "poprzednim życiu" cię torturowano - jeśli > tego nie pamiętasz, to nic cię to nie obchodzi. Więc co jest strasznego w > tej hipotetycznej reinkarnacji, skoro de facto to nie ty się reinkarnujesz > (bo nie odradza się ani twoja świadomość, ani twoja osobowość, a > jedynie... no właśnie? Niby co, 'dusza'? Na czym miałoby polegać > odrodzenie się duszy?) Czyli, że jak ktoś straci pamięć, to staje się kimś innym? > > Chociażby. A czemu się nie rodzą? > > Bo dusze niemal na pewno nie istnieją? I to jest według Ciebie argument? Użyłeś argumentu, że się nie rodzą na "dowód" tego, że nie istnieją, a teraz argumentujesz, że nie istnieją "dowodząc" tym, że się nie rodzą? Jeżeli nie istnieją to się nie rodzą (bardzo odkrywcze, gratuluję :-) ), ale jeżeli istnieją to czemu się nie rodzą według Ciebie? - takie było pytanie. > Co to znaczy "nie są uzależnione od czasu"? To był skrót myślowy pod którym ukryty był taki s-f pomysł, że mogą podróżować w czasie poza ciałem, a skoro tak to mogą w tym samym czasie być w różnych ciałach, o! |
|
Coptic Cat [ nieaktywne ] Wysłano: 2009-07-17 00:01:18 |
Reinkarnacja - zakładając... > > Oczywiście, że nie. Dlaczego miałoby mnie to przerażać? > > Bo tam jest przerażająco - to powód dla którego mnie przeraża. A dlaczego > Ciebie nie przeraża? Bo moje nowe wcielenie nie będzie de facto mną, a zupełnie innym człowiekiem. > > Po prostu nie potrafię sobie wyobrazić tego uczucia. Hm. Paliłaś marihuanę? Katolicy postulują właśnie coś takiego, tyle że nic nie pamiętasz. Paskudna wizja, moim zdaniem. > Czyli, że jak ktoś straci pamięć, to staje się kimś innym? Odpowiedź na to pytanie zależy od tego, co wg ciebie oznacza "bycie kimś". Jednak ta postulowana przez ciebie reinkarnacja nie jest jedynie utratą pamięci - kolejne wcielenie miałoby zupełnie inne DNA, inny mózg, byłoby wychowywane w całkiem inny sposób. Jaką informację miałaby przenosić reinkarnująca się dusza, skoro *ja* istnieje tylko w mózgu? Co byłoby częścią wspólną różnych wcieleń tej samej duszy, co by je ze sobą łączyło? > > I to jest według Ciebie argument? Nie. To była próba ucięcia jałowej dyskusji. > > ale jeżeli istnieją to czemu się nie rodzą według Ciebie? - takie było > pytanie. Można by zapytać "skąd miałyby się brać?", ale na to jest odpowiedź - "bóg je tworzy", co donikąd nie prowadzi. Reinkarnacja nawet rozważana czysto teoretycznie nie trzyma się kupy. |
|
Hast [ nieaktywne ] Wysłano: 2009-07-21 16:38:56 |
Reinkarnacja - zakładając... > Bo moje nowe wcielenie nie będzie de facto mną, a zupełnie innym W takim wypadku nadużyciem jest nazywanie go Twoim nowym wcieleniem, skoro nie ma z Tobą nic wspólnego. Idąc dalej, jeżeli mówimy o ponownym wcielaniu, musimy założyć, że nowe wcielenie ma coś wspólnego ze starym, a nie jest to przecież genotyp. Jeżeli odrzucić genotyp, co pozostaje? > Hm. Paliłaś marihuanę? Katolicy postulują właśnie coś takiego, tyle że nic > nie pamiętasz. Paskudna wizja, moim zdaniem. Paliłem. Mało niebiańska wizja, jeżeli mnie pytasz. Nie zgodzę się, że tak wyglądałoby niebo chrześcijan – z założenia nie powinno być chujowe. > Odpowiedź na to pytanie zależy od tego, co wg ciebie oznacza "bycie > kimś". > Jednak ta postulowana przez ciebie reinkarnacja nie jest jedynie utratą > pamięci - kolejne wcielenie miałoby zupełnie inne DNA, inny mózg, byłoby > wychowywane w całkiem inny sposób. > Jaką informację miałaby przenosić reinkarnująca się dusza, skoro *ja* > istnieje tylko w mózgu? Co byłoby częścią wspólną różnych wcieleń tej > samej duszy, co by je ze sobą łączyło? Zgaduję, że ta cała reinkarnacja zakłada, że kwintesencja "ja" nie znajduje się w mózgu (tzn. nie jest nierozerwalnie związana z mózgiem), bo jednego możemy być pewni - mózg się nigdzie nie wybiera. Skąd pewność, że ja istnieje tylko w mózgu? Bycie kimś? Nie mam pojęcia, ale oderwałbym to odrobinę od tego, od czego Ty zdajesz się to uzależniać, np. wychowanie. Czy gdybym po urodzeniu został oddany na wychowanie innym ludziom, to nie byłbym teraz ja? Tzn. inny w zachowaniu i charakterze, ale ja?Kkto odczuwałby mój ból? Czy to znaczy, że ja umieram i rodzę się na nowo co chwilę, z każdą nową myślą zmieniam się w innego "ja"? A w niepamięć przepada 1000 innych ja w skutek podjętych lub nie podjętych przeze mnie i innych w moim otoczeniu decyzji? Oczywiście, że ponowne wcielenie nie jest utratą JEDYNIE pamięci. Oczywiście, że jest utratą ciała, w tym genotypu. Zdaje się, że chodzi o to co właściwie zatrzymujesz, a nie o to co tracisz. Z tego co wiemy od strony naukowej, tracisz wszystko, nie musimy sobie tego wymieniać. > Można by zapytać "skąd miałyby się brać?", ale na to jest odpowiedź - "bóg > je tworzy", co donikąd nie prowadzi. Lub są gdzieś duszo-wylęgarnie – każda odpowiedź jest równie dobra jako paradygmat. Skoro nie wiemy nic o samym przedmiocie oczywiste jest, że wiemy równie mało o jego genezie. Nie jest to ani odkrywcze, ani nie może być żadnym dowodem. > Reinkarnacja nawet rozważana czysto teoretycznie nie trzyma się kupy. Pioruny 1000 lat temu były równie zagadkowymi zjawiskami, a jedynym dowodem ich istnienia był fakt, że można je było regularnie obserwować. Niestety, nauka na tamte czasy nie pozawalała wyjaśnić co to takiego i jak to możliwe. Można było jednak godzinami teoretyzować i zgadywać co to takiego, pewnie 1 na 100 teorii trzymała się kupy. |
|
Kamia ( wzór na chaos ) ![]() Wysłano: 2009-07-21 19:24:13 |
Reinkarnacja - zakładając... > > Bo moje nowe wcielenie nie będzie de facto mną, a zupełnie innym > > W takim wypadku nadużyciem jest nazywanie go Twoim nowym wcieleniem, skoro > nie ma z Tobą nic wspólnego. Idąc dalej, jeżeli mówimy o ponownym > wcielaniu, musimy założyć, że nowe wcielenie ma coś wspólnego ze starym, a > nie jest to przecież genotyp. Jeżeli odrzucić genotyp, co pozostaje? Reinkarnacja, w rozumieniu buddyjskim zakłada, że do kolejnego wcielenia przechodzi karma, czyli wynik ciągu przyczynowo-skutkowego działań.To karma decyduje o tym w jakim ciele się odrodzisz. Nie ma tam miejsca na duszę - ona, jak i materialny świat są po prostu złudzeniem. > Zgaduję, że ta cała reinkarnacja zakłada, że kwintesencja "ja" nie > znajduje się w mózgu (tzn. nie jest nierozerwalnie związana z mózgiem), > bo jednego możemy być pewni - mózg się nigdzie nie wybiera. Skąd pewność, > że ja istnieje tylko w mózgu? W teorii reinkarnacji różnie podchodzi się do jako takiego "ja". Najczęściej odrzuca się je, jako złudzenie wykreowane przez materię. Inaczej w hinduizmie - tu dusza wędruje od ciała do ciała, niosąc ze sobą swoją karmę. > Bycie kimś? Nie mam pojęcia, ale oderwałbym to odrobinę od tego, od czego > Ty zdajesz się to uzależniać, np. wychowanie. Czy gdybym po urodzeniu > został oddany na wychowanie innym ludziom, to nie byłbym teraz ja? Tzn. > inny w zachowaniu i charakterze, ale ja?Kkto odczuwałby mój ból? Czy to > znaczy, że ja umieram i rodzę się na nowo co chwilę, z każdą nową myślą > zmieniam się w innego "ja"? A w niepamięć przepada 1000 innych ja w skutek > podjętych lub nie podjętych przeze mnie i innych w moim otoczeniu > decyzji? Haha... Buddyzm tybetański przytacza dokładnie takie słowa, na poparcie tezy o złudności "ja". > Oczywiście, że ponowne wcielenie nie jest utratą JEDYNIE pamięci. > Oczywiście, że jest utratą ciała, w tym genotypu. Zdaje się, że chodzi o > to co właściwie zatrzymujesz, a nie o to co tracisz. Z tego co wiemy od > strony naukowej, tracisz wszystko, nie musimy sobie tego wymieniać. > > Lub są gdzieś duszo-wylęgarnie – każda odpowiedź jest równie dobra > jako paradygmat. Skoro nie wiemy nic o samym przedmiocie oczywiste jest, > że wiemy równie mało o jego genezie. Nie jest to ani odkrywcze, ani nie > może być żadnym dowodem. Słusznie prawisz :) > > > Reinkarnacja nawet rozważana czysto teoretycznie nie trzyma się kupy. > > > Pioruny 1000 lat temu były równie zagadkowymi zjawiskami, a jedynym > dowodem ich istnienia był fakt, że można je było regularnie obserwować. > Niestety, nauka na tamte czasy nie pozawalała wyjaśnić co to takiego i jak > to możliwe. Można było jednak godzinami teoretyzować i zgadywać co to > takiego, pewnie 1 na 100 teorii trzymała się kupy. Oj... Chyba nic, co opiera się na wierze jedynie, nie trzyma się kupy ;) |
|
Szatan_rotfl [ nieaktywne ] Wysłano: 2009-07-27 14:04:51 |
Reinkarnacja - zakładając... > W takim wypadku nadużyciem jest nazywanie go Twoim nowym wcieleniem, skoro > nie ma z Tobą nic wspólnego. Idąc dalej, jeżeli mówimy o ponownym > wcielaniu, musimy założyć, że nowe wcielenie ma coś wspólnego ze starym, a > nie jest to przecież genotyp. Jeżeli odrzucić genotyp, co pozostaje? Jeśli pootwierasz sobie czakry w tym wcieleniu, w następnym będą też pootwierane. Emocjonalnie, fizycznie i psychologicznie będziesz nową osobą, ale już np. energetycznie tą samą. Poza tym będziesz miał te same nawyki (bo karma rozbija się głównie o te nawyki), skłonności itp, będziesz więc przedłużeniem, kontynuacją poprzedniej osoby. |
|
Coptic Cat [ nieaktywne ] Wysłano: 2009-08-07 14:36:19 |
Reinkarnacja - zakładając... > Jeśli pootwierasz sobie czakry w tym wcieleniu, w następnym będą też > pootwierane. Czym są czakry i jak się je otwiera? Może chodziło ci o czyraki - ale ich podobno lepiej nie otwierać. > Emocjonalnie, fizycznie i psychologicznie będziesz nową > osobą, ale już np. energetycznie tą samą. Wiesz, czym jest energia? Proszę: http://pl.wikipedia.org/wiki/Energia_(fizyka) > Poza tym będziesz miał te same > nawyki (bo karma rozbija się głównie o te nawyki), skłonności itp, > będziesz więc przedłużeniem, kontynuacją poprzedniej osoby. Nawyki, tak jak cała psychika, są zapisane w mózgu, nie w karmie. |
|
Shogun [ nieaktywne ] Wysłano: 2009-08-09 15:27:45 |
Reinkarnacja - zakładając... Jesteś zbyt cienki by ze mną rozmawiać. Dzięki za link do materiałów, które przerabiałem na pierwszym roku na polibudzie :) |
|
Coptic Cat [ nieaktywne ] Wysłano: 2009-08-07 14:28:49 |
Reinkarnacja - zakładając... > W takim wypadku nadużyciem jest nazywanie go Twoim nowym wcieleniem, skoro > nie ma z Tobą nic wspólnego. Idąc dalej, jeżeli mówimy o ponownym > wcielaniu, musimy założyć, że nowe wcielenie ma coś wspólnego ze starym, a > nie jest to przecież genotyp. Jeżeli odrzucić genotyp, co pozostaje? Mnie pytasz? To nie ja postuluję możliwość reinkarnacji ;) Do tego właśnie zmierzam - nic nie pozostaje, ergo - należy odrzucić tę hipotezę jako błędną. > Zgaduję, że ta cała reinkarnacja zakłada, że kwintesencja "ja" nie > znajduje się w mózgu (tzn. nie jest nierozerwalnie związana z mózgiem), > bo jednego możemy być pewni - mózg się nigdzie nie wybiera. Skąd pewność, > że ja istnieje tylko w mózgu? Pewność ta wynika z faktu, nie "ja" jest w 100% zależne od mózgu. Zniszczenie mózgu oznacza zniszczenie "ja", a fizyczne uszkodzenia mózgu są w stanie zmienić osobowość. > Bycie kimś? Nie mam pojęcia, ale oderwałbym to odrobinę od tego, od czego > Ty zdajesz się to uzależniać, np. wychowanie. Czy gdybym po urodzeniu > został oddany na wychowanie innym ludziom, to nie byłbym teraz ja? Tzn. > inny w zachowaniu i charakterze, ale ja?Kkto odczuwałby mój ból? Czy gdybyś stracił całą pamięć i zmieniłby ci się charakter, to byłbyś dalej tą samą osobą czy kimś innym? Skłaniam się ku drugiej opcji. > Czy to znaczy, że ja umieram i rodzę się na nowo co chwilę, z każdą nową myślą zmieniam się w innego "ja"? Tak uważam. > A w niepamięć przepada 1000 innych ja w skutek podjętych lub nie podjętych przeze mnie i innych w moim otoczeniu decyzji? Nie - nie może przepaść coś, co nawet nie zaistniało. > Pioruny 1000 lat temu były równie zagadkowymi zjawiskami, a jedynym > dowodem ich istnienia był fakt, że można je było regularnie obserwować. To jest chyba najmocniejszy dowód, jaki można sobie wyobrazić. W przypadku reinkarnacji takiego dowodu nie ma, nigdy jej nie zaobserwowano, a wg obecnego stanu wiedzy jest niemożliwa. |
|
Darajevahos ( make my day ) ![]() Wysłano: 2009-07-05 10:56:18 |
Reinkarnacja - zakładając... > A Ciebie nie przeraża możliwość respawna w Etiopii czy innym Sierra Leone? > Irak, Iran? Chiny? Korea? Teksas? Przeraża Cię możliwość respawna w Teksasie? To przecież raj na Ziemi: kara śmierci, prawo do posiadania broni krótkiej i długiej, niskie podatki i bardzo wysokie PKB per capita. :-) |
|
Hast [ nieaktywne ] Wysłano: 2009-07-05 11:05:55 |
Reinkarnacja - zakładając... > Przeraża Cię możliwość respawna w Teksasie? To przecież raj na Ziemi: kara > śmierci, prawo do posiadania broni krótkiej i długiej, niskie podatki i > bardzo wysokie PKB per capita. :-) ... Kanada?... |
|
Amalia [ nieaktywne ] Wysłano: 2009-07-06 22:12:10 |
Reinkarnacja > >i jednocześnie jedna z najbardziej prawdopodobnych. > > Kłamstwo. Jest tak samo nieprawdopodobna jak inne teorie "życia po > śmierci". nikt nie wie tak naprawdę co jest po śmierci, równie dobrze może być wszystko jak i nic. Dowiemy się jak umrzemy. > > Ale jakie to straszne! Całe życie pracować na swoje człowieczeństwo, > > > umrzeć i pracować od nowa. Ciężka praca przeraża? Owszem, życie jest trudne. Widać właśnie jak to ludzie starają się być Ludźmi, nic im się nie chce robić, nie mają siły żeby nawet palcem kiwnąć i myślą, że wszystko się im należy. Załosne. |
|
Shogun [ nieaktywne ] Wysłano: 2009-11-07 17:20:11 |
Reinkarnacja > Ale jakie to straszne! Całe życie pracować na swoje człowieczeństwo, > umrzeć i pracować od nowa. Na względnym poziomie to nie jest tak, że przepada wszystko. Umiera tylko ciało i umysł, natomiast wszystkie aktywowane/obudzone czakry - zostają. Mówiąc po chłopsku: wiedza duchowa nie przepada. > Z brakiem możliwości przypomnienia sobie > czegokolwiek, Nie prawda. > Wszystkie książki trzeba > czytać od nowa, zdobywać całą wiedzę i umiejętności. Umiejętność chodzenia czy czytania książek, by potem chodzić do pracy jest potrzebna tylko w tym świecie. Podobnie zagadnienia filozoficzne które np z pasją sobie czytasz, też mają odniesienie tylko do tego świata :) Więc głowa do góry, tu nie chodzi tak stricte o tą planetę i o to (którekolwiek) życie na niej. Ziemia to coś w rodzaju takiej siłowni. Jak już sobie zbudujesz mięśnie, to idziesz na miasto ;-) > To tak jakby w ogóle > się nie odrodzić. W dodatku, gdyby tak było, po świecie chodziłoby kilka > milionów ludzi, którzy odradzają się od zarania dziejów. Ich losy > przeplatałaby się w najróżniejszych sieciach. A tak nie jest? :) > Nie powstałoby nic nowego. A jednak powstaje. Wszechświat ma tak jakby wbudowany mechanizm ewolucji, wyższej organizacji etc. :) > Nie, to zdecydowanie zbyt przerażające bym chciała się zmierzyć z taką > świadomością. To jest IMO choroba tego świata - ludzie na tyle jeszcze słabi i wystraszeni by chcieli wyjść z domu. Albo chociaż otworzyć okno :) |
|
Aleksiej [ nieaktywne ] Wysłano: 2009-11-07 18:44:19 |
Reinkarnacja > Ziemia to coś w rodzaju takiej siłowni. Jak > już sobie zbudujesz mięśnie, to idziesz na miasto ;-) A skąd wiesz? |
|
Shogun [ nieaktywne ] Wysłano: 2009-11-07 19:33:36 |
Reinkarnacja > A skąd wiesz? Tak w jednym zdaniu, potwierdzają to moje doświadczenia, które korelują z doświadczeniami innych ludzi (i wtedy to nabiera znaczenia). |
|
Darajevahos ( make my day ) ![]() Wysłano: 2009-11-07 19:52:55 |
Reinkarnacja > Tak w jednym zdaniu, potwierdzają to moje doświadczenia, które korelują z > doświadczeniami innych ludzi (i wtedy to nabiera znaczenia). Doświadczenia? Chcesz powiedzieć, że "byłeś na mieście" (cokolwiek przez to rozumiesz) i wróciłeś? :-) |
|
Shogun [ nieaktywne ] Wysłano: 2009-11-08 16:43:16 |
Reinkarnacja > Doświadczenia? Chcesz powiedzieć, że "byłeś na mieście" (cokolwiek przez > to rozumiesz) i wróciłeś? :-) No tak. A Ty nie? |
|
Darajevahos ( make my day ) ![]() Wysłano: 2009-11-08 19:46:08 |
Reinkarnacja > No tak. A Ty nie? Nie wiem. Nie wiem też, czym jest to miasto. |
|
Shogun [ nieaktywne ] Wysłano: 2009-11-08 19:51:57 |
Reinkarnacja > Nie wiem. Nie wiem też, czym jest to miasto. Ok. Zakładam, że już udało Ci się przekroczyć swoje ego podczas którejś sesji. Jakie "najszersze" pole świadomości udało Ci się doświadczyć? I czy chcesz o tym pogadać tu czy na privie? pozdro |
|
Darajevahos ( make my day ) ![]() Wysłano: 2009-11-08 21:34:37 |
Reinkarnacja > Ok. Zakładam, że już udało Ci się przekroczyć swoje ego podczas którejś > sesji. Doświadczyłem bezpośrednio pustości rzeczy, zatem i "ja", jak i świadomości, czy doświadczania. A Tobie się udało? Jeśli tak, to czemu zachwycasz się i gloryfikujesz zjawisko doświadczania? :-) > Jakie "najszersze" pole świadomości udało Ci się doświadczyć? A jakie są? Wiesz, mnie klasyfikacja swojego "pola świadomości" nie interesuje, ale chętnie odpowiem, jak mi to naświetlisz. |
|
Shogun [ nieaktywne ] Wysłano: 2009-11-08 23:24:20 |
Reinkarnacja > Doświadczyłem bezpośrednio pustości rzeczy, zatem i "ja", jak i > świadomości, czy doświadczania. To akurat jest proste kiedy placem zabaw jest własny umysł :) > A Tobie się udało? Jeśli tak, to czemu zachwycasz się i gloryfikujesz > zjawisko doświadczania? :-) Bo ciekawe jest to, co dzieje się poza ego :) > A jakie są? Wiesz, mnie klasyfikacja swojego "pola świadomości" nie > interesuje, ale chętnie odpowiem, jak mi to naświetlisz. No dobra, ale jak już to trzymajmy się jednej nomenklatury, żeby nie było nieporozumień. Te poniżej ego daruję sobie, powyżej będziesz miał świadka twojego ego/umysłu, trochę wyżej to co się reinkarnuje (świadek "twojego" świadka), jeszcze wyżej świadomość zbiorową, potem kosmiczną, potem świadomość świadomości, a potem coś na czym można sobie połamać język :) |
|
Wolf [ nieaktywne ] Wysłano: 2009-09-23 19:04:55 |
Reinkarnacja > Ostatnio bardzo zainteresował mnie temat reinkarnacji i postanowiłam > pogłębić swoją nikłą wiedzę, bo wciąż nie wiem, co o tym sądzić. W > internecie jest o tym mnóstwo informacji, ale postanowiłam skorzystać z > lepszego źródła i jutro biegnę do biblioteki po stos książek... > Jestem bardzo ciekawa Waszego zdania na ten temat. Wierzycie w to, że > człowiek "zasłużył sobie" na swoje życie czynami z poprzedniego wcielenia? > A wędrówka jego duszy nie skończy się, dopóki nie naprawi on wszystkich > błędów? > To bardzo ciekawa, a zarazem trochę naciągana teoria... Reinkarnacja to metafora, jej xiańskim odpowiednikiem jest czyściec . Orientalna koncepcja mówi o oczyszczaniu do momentu, aż strząśniesz z siebie przywiązanie. Idea na plus bo sugeruje, że jesteś czymś więcej niż myślisz, ze istnieje w tobie taki potencjał do urzeczywistnienia który nie mieści się w twoim wyobrażeniu o sobie samym . Musi pochodzić od ludzi obdarzonych niebywała głębia, sam czasami miewam poczucie nieadekwatności życia do duchowego wymiaru i jak najbardziej uważam ja za prawdziwą . |
Ludowy Komisarz Zdrowia ostrzega: wszystkie materiały umieszczone na stronie są własnością autorów.
Kopiowanie i rozpowszechnianie może być przyczyną... Tylko spróbuj. My zajmiemy się resztą :>






















