| Satan.pl > Forum > Transgresja > | [ Zaloguj się ] [ Rejestracja ] |
| Transgresja 121 | Satanizm 387 | Komentarze 513 | Szkice 235 | TechnoPark 203 | FAQ 15 |
Archiwum: wiadomości z wybranego wątku archiwalnego
| Tematy | Autor | Data |
|---|
| Spis działów / Spis wątków archiwalnych / Nowy wątek |
|---|
| Autor | Temat wątku: |
|---|
|
Sargon [ nieaktywne ] Wysłano: 2010-05-04 13:37:03 |
Wiara w kontekście magii hałosu Weżmy sobie magię chaosu. Wyrzućmy precz serwitory, sigilizację, zaklinanie siłą woli rzeczywistości, by już nigdy korki uliczne nie psuły nam krwi ani kolejki w sklepach nie dłużyły się ponad miarę. Pozostanie nam taka psychologia w przebraniu. Taki goły okultyzm ma jakąś wartość? Magia chaosu dostarcza garść technik pozwalających być włądcą własnej psychiki a nie być jej ślepym niewolnikiem. W kontekście magii chaosu zaciera się różnica między róznymi systemami wierzeń. Między ateizmem i teizmem przede wszystkim. Wejście na wyższy stopień kontroli swojego umysłu i dyktowanie sobie wierzeń, aby za ich pomocą dokonać na sobie zmiany, wywołać pewne zmiany zachowania widoczne na zewnątrz. Żonglowanie własnymi wierzeniami, czy ma to jakiś sens? Na ile wyzbywanie się własnej tożsamości jest rozwojowe? Na ile faktycznie można pozbyć się własnej tożsamości? Ile w tym niebezpieczeńśtw, że uciekając od jednej iluzji wpadnie się w następne? Dokąd mogą prowadzić takie eksperymenty na własnej psychice? Z drugiej strony magia chaosu każe wierzyć w swoją skuteczność ponieważ inaczej wola maga nie jest w stanie okiełznać rzeczywistości. Chrześcijaństwo każe wierzyć w boga, bo inaczej nie dostąpimy zbawienia. Czy w takim razie magia chaosu może być takim następnym samonapędzającym się wierzeniem, który gwarantuje własną prawdziwość na powyższej zasadzie? Czy to tylko kosmetyczna zamiana opatrzności bożej na wiarę w potęgę własnej woli? |
|
kochanka_Wilka [ nieaktywne ] Wysłano: 2010-05-04 16:12:41 |
Wiara w kontekście magii hałosu > Dokąd mogą prowadzić takie eksperymenty na > własnej psychice? Hm, problem wydaje mi się być bardzo podobnym do mojego problemu, z tym że ja nie pytałam- ja eksperymentowałam. Bałam się wpaść w kolejne iluzje, więc aby się "oczyścić" negowałam wszystko. Wpadałam w nicość coraz większą, niesamowitym było negowanie negacji- odrzucanie nawet faktu odrzucania. Byłam w stanie godzinami leżeć nic nie robiąc, niemalże o niczym nie myśląc. Nie dokończyłam procesu pogrążania się w nicości, nie dałam rady. Ale posmakowałam jej, wręcz się nią zadławiłam. Uwrażliwiło mnie to bardzo na bodźce. Przy najbliższym silniejszym emocjonalnie wydarzeniu, dostałam niekontrolowanego ataku paniki. Zaczęłam hiperwentylować, straciłam poczucie przestrzeni, osunęłam się na podłogę, sparaliżowało mnie- nie mogłam się poruszyć. Niedługo po nim przyszedł kolejny, musiałam uciekać z nicości, byłam zbyt słaba- a może zbyt silna?- by w niej pozostać. Co mi to dało? Obawiam się, że wielkie Nic. Oglądałam świat możliwie obiektywnie, zrozumiałam, że jedyna, słuszna droga dla człowieka nie istnieje. Nie istnieje prawda i mądrość. Nie istnieje wolność, bo nawet umysł ludzki stanowi więzienie. Uznałam, że ci, którzy w coś wierzą, mają łatwiej. I to jest dobra droga w życiu. Niestety, moja pycha nie pozwoli mi wrócić do wiary w cokolwiek. Wielką dawkę pokory musiałam uzyskać, aby wrócić chociaż do nauki. I teraz- czy było warto? Stanowczo odpowiadam- nie. Czy żałuję? Nie. Nauczyłam się już nigdy nie żałować niczego. Czy zrobiłabym to ponownie? Nie wiem- może tak, to było jednak niezwykłe przeżycie, ale z drugiej strony... bałabym się. Wciąż czuję jak wpłynęło to negatywnie nie tylko na mój stan psychiczny, ale co gorsza- fizyczny. Wciąż mam irracjonalne napady lęku, notoryczne bóle głowy, zawroty głowy, problemy z oddychaniem. Każda zamiana ideałów będzie tylko zmianą ideałów, nie zmianą samą w sobie. Zmiana obiekty kultu, z boga, na własny umysł, na jakieś idee- wciąż będzie tym samym. Taka jest natura człowieka i nie tak łatwo to zmienić. I chyba niezbyt dobrze to zmieniać. |
|
Sargon [ nieaktywne ] Wysłano: 2010-05-05 19:34:05 |
Wiara w kontekście magii hałosu > Hm, problem wydaje mi się być bardzo podobnym do mojego problemu, z tym że > ja nie pytałam- ja eksperymentowałam. Bałam się wpaść w kolejne iluzje, > więc aby się "oczyścić" negowałam wszystko. Wpadałam w nicość coraz > większą, niesamowitym było negowanie negacji- odrzucanie nawet faktu > odrzucania. Byłam w stanie godzinami leżeć nic nie robiąc, niemalże o > niczym nie myśląc. Nie dokończyłam procesu pogrążania się w nicości, nie > dałam rady. Do czegoś takiego zmierzało moje pytanie. > Ale posmakowałam jej, wręcz się nią zadławiłam. Uwrażliwiło > mnie to bardzo na bodźce. Przy najbliższym silniejszym emocjonalnie > wydarzeniu, dostałam niekontrolowanego ataku paniki. Zaczęłam > hiperwentylować, straciłam poczucie przestrzeni, osunęłam się na podłogę, > sparaliżowało mnie- nie mogłam się poruszyć. Brzmi ciekawie. Tyle mogę tylko powiedzieć na temat subiektywnych przeżyć. > Niedługo po nim przyszedł > kolejny, musiałam uciekać z nicości, byłam zbyt słaba- a może zbyt silna?- > by w niej pozostać. Co mi to dało? Obawiam się, że wielkie Nic. Oglądałam > świat możliwie obiektywnie, zrozumiałam, że jedyna, słuszna droga dla > człowieka nie istnieje. Nie istnieje prawda i mądrość. Nie istnieje > wolność, bo nawet umysł ludzki stanowi więzienie. Uznałam, że ci, którzy w > coś wierzą, mają łatwiej. A co było Twoją motywacją? Czemu tamtędy poszłaś? Chciałaś poznać prawdę, uciec od siebie, zmienić siebie, ciekawość czy inne? Długo trzeba iść, żeby tam dojść? > I to jest dobra droga w życiu. Niestety, moja > pycha nie pozwoli mi wrócić do wiary w cokolwiek. Czemu to jest kwestia pychy? > Wielką dawkę pokory > musiałam uzyskać, aby wrócić chociaż do nauki. I teraz- czy było warto? > Stanowczo odpowiadam- nie. Czy żałuję? Nie. Nauczyłam się już nigdy nie > żałować niczego. Czy zrobiłabym to ponownie? Nie wiem- może tak, to było > jednak niezwykłe przeżycie, ale z drugiej strony... bałabym się. Wciąż > czuję jak wpłynęło to negatywnie nie tylko na mój stan psychiczny, ale co > gorsza- fizyczny. Wciąż mam irracjonalne napady lęku, notoryczne bóle > głowy, zawroty głowy, problemy z oddychaniem. Hmmm. Człowiek potrafi kreować siebie w dużo większym zakresie niż się powszechnie uważa. Im wartwa psychiki bardziej wierzchnia tym też bardziej ulotna. Uderzyło Ci w fizjologię, ciekawe czy można nad tym zapanować i wykorzystać. > Każda zamiana ideałów będzie tylko zmianą ideałów, nie zmianą samą w > sobie. Zmiana obiekty kultu, z boga, na własny umysł, na jakieś idee- > wciąż będzie tym samym. Taka jest natura człowieka i nie tak łatwo to > zmienić. I chyba niezbyt dobrze to zmieniać. IMO ludzie przeceniają znaczenie prawdy. Mnie prawda obecnie nie interesuje. Interesuje mnie za to jak konkretne wierzenia wpływają na zachowanie i w tym kontekście różne modele mają różne skutki. |
|
kochanka_Wilka [ nieaktywne ] Wysłano: 2010-05-05 22:02:09 |
Wiara w kontekście magii hałosu > A co było Twoją motywacją? Czemu tamtędy poszłaś? Chciałaś poznać prawdę, > uciec od siebie, zmienić siebie, ciekawość czy inne? Długo trzeba iść, > żeby tam dojść? Powodem była pycha. Chciałam być lepsza, mądrzejsza, wspanialsza. Chciałam LEPIEJ. Czy długo... ciężko powiedzieć. Myślę, że to w sporej mierze zależy od wrażliwości jednostki i od tego, od czego zaczyna. Sam akt negacji nie zajął mi zbyt wiele czasu- miesiąc, może dwa... Ale byłam już przygotowana, wiedziałam, czego chcę. Myślę, że do tego trzeba też wystarczająco znać cierpienie. > > I to jest dobra droga w życiu. Niestety, moja > > pycha nie pozwoli mi wrócić do wiary w cokolwiek. > > Czemu to jest kwestia pychy? Bo powroty są upokarzające. Powrót w pewien sposób oznacza, że podjęło się złą decyzję. > Hmmm. Człowiek potrafi kreować siebie w dużo większym zakresie niż się > powszechnie uważa. Im wartwa psychiki bardziej wierzchnia tym też bardziej > ulotna. Uderzyło Ci w fizjologię, ciekawe czy można nad tym zapanować i > wykorzystać. Też bym to chciała wiedzieć... Mam wrażenie że jestem na to zbyt słaba, ale coś muszę z tym zrobić ;] |
|
Sargon [ nieaktywne ] Wysłano: 2010-05-05 22:52:36 |
Wiara w kontekście magii hałosu > Powodem była pycha. Chciałam być lepsza, mądrzejsza, wspanialsza. Chciałam > LEPIEJ. Czy długo... ciężko powiedzieć. Myślę, że to w sporej mierze > zależy od wrażliwości jednostki i od tego, od czego zaczyna. Sam akt > negacji nie zajął mi zbyt wiele czasu- miesiąc, może dwa... Ale byłam już > przygotowana, wiedziałam, czego chcę. Myślę, że do tego trzeba też > wystarczająco znać cierpienie. To, że powodem była pycha to jeszcze mało. Pycha też na czymś stoi. Albo jest zasłoną dymną dla własnych lęków albo kiełkującą megalomanią, może być też dyktowana chęcią wolności umysłu. Dla każdej z tych motywacji efekt mógłby być inny. Czemu cierpienie? > > Czemu to jest kwestia pychy? > > Bo powroty są upokarzające. Powrót w pewien sposób oznacza, że podjęło się > złą decyzję. Pewne rzeczy przeżywa się tylko raz. Drugi raz byłby już czymś innym. > > Hmmm. Człowiek potrafi kreować siebie w dużo większym zakresie niż > się > > powszechnie uważa. Im wartwa psychiki bardziej wierzchnia tym też > bardziej > > ulotna. Uderzyło Ci w fizjologię, ciekawe czy można nad tym zapanować > i > > wykorzystać. > > Też bym to chciała wiedzieć... Mam wrażenie że jestem na to zbyt słaba, > ale coś muszę z tym zrobić ;] Może nieodpowiedni czas jeszcze? |
|
kochanka_Wilka [ nieaktywne ] Wysłano: 2010-05-06 11:45:32 |
Wiara w kontekście magii hałosu > To, że powodem była pycha to jeszcze mało. Pycha też na czymś stoi. Albo > jest zasłoną dymną dla własnych lęków albo kiełkującą megalomanią, może > być też dyktowana chęcią wolności umysłu. Dla każdej z tych motywacji > efekt mógłby być inny. To jest taka pycha, pełna... pożądania. Ja po prostu chcę, a jak czegoś chcę, to jestem tym niemalże opętana. Jeśli czegoś chcę, nie widzę powodu, aby nie próbować tego zdobyć. > Czemu cierpienie? Cierpienie jest oczyszczające w dużej mierze. To cierpiąc zastanawiamy się nad tym, co można by zmienić. Cierpienie prowokuje nicość, z cierpienia łatwiej spojrzeć obiektywnie. Nie mówię tu raczej o zwykłym cierpieniu, choć ono może nauczyć, jak się cierpi. Za świetne drzwi do nicości uważam cierpienie bez konkretnego powodu, całkowicie irracjonalne. Gdy utraci się bez powodu radość życia, trudniej spotkać impuls, który tą radość przywróci. W człowieku jest niesamowity zapas radości, która umożliwia mu funkcjonowanie, to tej radości nie tak łatwo się pozbyć. > > > > Czemu to jest kwestia pychy? > > > > Bo powroty są upokarzające. Powrót w pewien sposób oznacza, że > podjęło się > > złą decyzję. > > Pewne rzeczy przeżywa się tylko raz. Drugi raz byłby już czymś innym. Za dużo -w moim mniemaniu- osiągnęłam, ażeby teraz się wycofać i zostawić to wszystko. A wracając do konkretnych idei, podporządkowując się konkretnym prawom, z czegoś musiałabym też zrezygnować. Skoro coś zdobyłam, wkładając w to dużo wysiłku, nie chcę tego puścić, choćby było złe. W tym znaczeniu, moja pycha jest szkodliwa. > > Też bym to chciała wiedzieć... Mam wrażenie że jestem na to zbyt > słaba, > > ale coś muszę z tym zrobić ;] > > Może nieodpowiedni czas jeszcze? Jeśli szybko czegoś nie zrobię, wykończę się fizycznie. Obecnie staram się na nowo wypełnić radością, choć wiem, że jest to ryzykowne, bo szczęśliwy człowiek łatwo przestaje być ostrożny i łatwiej go zniszczyć. Staram się robić to w miarę ostrożnie, ale niestety, szczęście jest uzależniające. Wydaje mi się, że potrzebuję szczęścia, aby "przehibernować" swoją młodość. Później będę próbować na nowo. |
|
Sargon [ nieaktywne ] Wysłano: 2010-05-06 21:24:54 |
Wiara w kontekście magii hałosu > > Czemu cierpienie? > > Cierpienie jest oczyszczające w dużej mierze. To cierpiąc zastanawiamy się > nad tym, co można by zmienić. Cierpienie prowokuje nicość, z cierpienia > łatwiej spojrzeć obiektywnie. Nie mówię tu raczej o zwykłym cierpieniu, > choć ono może nauczyć, jak się cierpi. Za świetne drzwi do nicości uważam > cierpienie bez konkretnego powodu, całkowicie irracjonalne. Gdy utraci się > bez powodu radość życia, trudniej spotkać impuls, który tą radość > przywróci. W człowieku jest niesamowity zapas radości, która umożliwia mu > funkcjonowanie, to tej radości nie tak łatwo się pozbyć. To mi raczej nie grozi, cierpieć nie potrafię, do cierpienia przewlekłego zdolny chyba nie jestem. Jakiś czas temu ciekawiłem się cierpieniem. Jak to jest zaczynać każdy dzień nad przepaścią. Depresja, czarna rozpacz brzmią dla mnie cholernie dekadencko. Jest w tym coś magicznego. > Za dużo -w moim mniemaniu- osiągnęłam, ażeby teraz się wycofać i zostawić > to wszystko. A wracając do konkretnych idei, podporządkowując się > konkretnym prawom, z czegoś musiałabym też zrezygnować. Skoro coś > zdobyłam, wkładając w to dużo wysiłku, nie chcę tego puścić, choćby było > złe. W tym znaczeniu, moja pycha jest szkodliwa. Pycha to też odruch obronny, który chroni poprzez wmawianie, że jest się kimś wyjątkowym. Dlatego ja swoją lubię, mimo tego, że ma swoje wady i nie do końca pozwala trzeźwo spojrzeć na świat. > Jeśli szybko czegoś nie zrobię, wykończę się fizycznie. Obecnie staram się > na nowo wypełnić radością, choć wiem, że jest to ryzykowne, bo szczęśliwy > człowiek łatwo przestaje być ostrożny i łatwiej go zniszczyć. Staram się > robić to w miarę ostrożnie, ale niestety, szczęście jest uzależniające. > Wydaje mi się, że potrzebuję szczęścia, aby "przehibernować" swoją > młodość. Później będę próbować na nowo. I jak wypełniasz się radością? |
|
kochanka_Wilka [ nieaktywne ] Wysłano: 2010-05-07 00:01:52 |
Wiara w kontekście magii hałosu > Pycha to też odruch obronny, który chroni poprzez wmawianie, że jest się > kimś wyjątkowym. Dlatego ja swoją lubię, mimo tego, że ma swoje wady i nie > do końca pozwala trzeźwo spojrzeć na świat. Być może masz rację, ale jeśli, to jest to podświadome- ja czuję czystą pychę. Jednakże jestem bardzo delikatna, więc bardzo prawdopodobne, że potrzebuję tej "ochronki". > I jak wypełniasz się radością? W mojej obecnej sytuacji, mam chyba tylko jedną możliwość, nic innego nie przynosi mi żadnego dłużej trwającego szczęścia. Łączę niemalże niewykonalne, z niebezpiecznym, ryzykownym, niepewnym i cholernie przyjemnym i spektakularnym. Próbuję poderwać pewnego mężczyznę, proponując mu romans. To zapewnia mi niezwykłą ilość różnorodnych emocji, połączonych z pewną stabilnością sytuacji. No i moja pycha też jest zadowolona ;] |
|
agnes [ nieaktywne ] Wysłano: 2010-05-04 17:58:45 |
Wiara w kontekście magii hałosu > Weżmy sobie magię chaosu. Wyrzućmy precz serwitory, sigilizację, > zaklinanie siłą woli rzeczywistości, by już nigdy korki uliczne nie psuły > nam krwi ani kolejki w sklepach nie dłużyły się ponad miarę. > > Pozostanie nam taka psychologia w przebraniu. Taki goły okultyzm ma jakąś > wartość? Każda magia odarta ze swych "sztuczek" i przyporządkowanych jej symboli stanie się swoistą psychologią. Ma wartość – jeżeli "robi" coś pozytywnego z nami. Pozytywnego – tzn. ukierunkowuje według naszych założeń. > Magia chaosu dostarcza garść technik pozwalających być włądcą własnej > psychiki a nie być jej ślepym niewolnikiem. Powiedziałabym, idzie z biegiem czasu – odrzuca sztywne ramy magii rytualnych z ich często pompatyczno – patetycznymi obrzędami i inklinacjami do wyjaśniania wszechrzeczy. Miesza sprytnie elementy okultyzmu, psychologii, nauki, a wszystko podane we współczesnej wersji językowej. Nie podaje gotowych odpowiedzi, tylko każe szukać po swojemu. > W kontekście magii chaosu zaciera się różnica między róznymi systemami > wierzeń. Między ateizmem i teizmem przede wszystkim. Wejście na wyższy > stopień kontroli swojego umysłu i dyktowanie sobie wierzeń, aby za ich > pomocą dokonać na sobie zmiany, wywołać pewne zmiany zachowania widoczne > na zewnątrz. Coś na zasadzie: weź kilka składników, stwórz boga, uwierz w niego (to warunek konieczny), dokonaj, co miałeś zaplanowane (np. uwiedź sąsiadkę), potem zapomnij o wszystkim. Następnego dnia zacznij od nowa. > Żonglowanie własnymi wierzeniami, czy ma to jakiś sens? Na ile wyzbywanie > się własnej tożsamości jest rozwojowe? Na ile faktycznie można pozbyć się > własnej tożsamości? Ile w tym niebezpieczeńśtw, że uciekając od jednej > iluzji wpadnie się w następne? Dokąd mogą prowadzić takie eksperymenty na > własnej psychice? Wszystko ponoć jest iluzją – więc już w niej tkwimy po uszy. A tak na poważnie, nie wiem czy możemy tu mówić o wyzbyciu się tożsamości, czy raczej o wzbogacenie już posiadanej, chodzi o to, żeby owe zawirowania eksperymentalne nie zniszczyły naszego "ja", a tylko je przeprowadziły na drugą stronę lustra. > Z drugiej strony magia chaosu każe wierzyć w swoją skuteczność ponieważ > inaczej wola maga nie jest w stanie okiełznać rzeczywistości. > Chrześcijaństwo każe wierzyć w boga, bo inaczej nie dostąpimy zbawienia. > Czy w takim razie magia chaosu może być takim następnym samonapędzającym > się wierzeniem, który gwarantuje własną prawdziwość na powyższej zasadzie? > Czy to tylko kosmetyczna zamiana opatrzności bożej na wiarę w potęgę > własnej woli? Różnica jest taka, że tu wierzysz sobie, a w religii – zawsze komuś. Sobie ufam najbardziej. |
|
Sargon [ nieaktywne ] Wysłano: 2010-05-05 20:26:01 |
Wiara w kontekście magii hałosu > Każda magia odarta ze swych "sztuczek" i przyporządkowanych jej symboli > stanie się swoistą psychologią. > Ma wartość – jeżeli "robi" coś pozytywnego z nami. Pozytywnego > – tzn. ukierunkowuje według naszych założeń. Ogólniki. Co pozytywnego może zrobić z nami? Pozwala na większą władzę nad postawami? Uwierz, że coś możesz, a sama wiarę sprawi, żę będziesz skuteczniej do tego dążyć? > Coś na zasadzie: weź kilka składników, stwórz boga, uwierz w niego (to > warunek konieczny), dokonaj, co miałeś zaplanowane (np. uwiedź sąsiadkę), > potem zapomnij o wszystkim. Następnego dnia zacznij od nowa. Inaczej. To też trochę, ale głębiej. Wierzenia zwykle ludzie przyjmują biernie. Jako efekt ich doświadczeń. Ale można się wspiąć wyżej i spojrzeć na wierzenia z wyższej półki. Ateizm czy teizm wtedy się rozmywają w jedną całość. Zauważasz, że pomysł świadomości, która czuwa nad całym wszechświatem jest niedorzeczny tak samo jako pomysł, że tej świadomości tam nie ma. Wszystko to to samo. > Wszystko ponoć jest iluzją – więc już w niej tkwimy po uszy. > A tak na poważnie, nie wiem czy możemy tu mówić o wyzbyciu się tożsamości, > czy raczej o wzbogacenie już posiadanej, chodzi o to, żeby owe zawirowania > eksperymentalne nie zniszczyły naszego "ja", a tylko je przeprowadziły na > drugą stronę lustra. Co to jest 'ja'? > Różnica jest taka, że tu wierzysz sobie, a w religii – zawsze komuś. > Sobie ufam najbardziej. To nie jest aż tak wielka różnica. W relgii wierzysz w bóstwo opiekuńcze, żeby czuć nad sobą parasol ochronny (upraszczam) a w potęgę swojego umysłu wierzysz, też żeby żyć w iluzji panowania nad swoim życiem. I tu i tu, musisz się chronić, raz przed światem, raz przed własną słabością. Skąd wiedzieć, czy że samemu nie zamazujesz sobie obrazu? |
|
agnes [ nieaktywne ] Wysłano: 2010-05-05 22:37:10 |
Wiara w kontekście magii hałosu > Ogólniki. Co pozytywnego może zrobić z nami? Pozwala na większą władzę nad > postawami? Uwierz, że coś możesz, a sama wiarę sprawi, żę będziesz > skuteczniej do tego dążyć? A tak nie jest? Człowiek uwolniony z okowów własnych ograniczeń i warunkowany do działania przez umysł potrafi uwierzyć w swoją przemianę. Ta "wiara" z kolei pozwala mu na zastosowanie zupełnie nowego zestawu zachowań, a to powoduje nowe interakcje z otoczeniem – no i mamy "proces magiczny". > Inaczej. To też trochę, ale głębiej. Wierzenia zwykle ludzie przyjmują > biernie. Jako efekt ich doświadczeń. Ale można się wspiąć wyżej i spojrzeć > na wierzenia z wyższej półki. Ateizm czy teizm wtedy się rozmywają w jedną > całość. Zauważasz, że pomysł świadomości, która czuwa nad całym > wszechświatem jest niedorzeczny tak samo jako pomysł, że tej świadomości > tam nie ma. Wszystko to to samo. Bo tak to wygląda: ludzie nie myślą o wierzeniu, tylko w większości po prostu wierzą. Wiarą nazywają zaś przyjęcie jakiejś prawdy na mocy głoszonego słowa (głównodowodzącego barana). Trochę wyżej stoi wiara, która wywodzi się z doświadczenia własnego poznania duchowego (gnoza) , a dalej jest uświadomienie sobie wpływu wiary na nasze postawy i zachowania i wykorzystania jej w sposób trochę instrumentalny, do podkręcenia naszej podświadomości. Imo tym zajmuje się właśnie m.ch. > Co to jest 'ja'? "Pierwiastek" - którego jestem świadoma i z którym się identyfikuję, który mogę zmieniać i modelować, wynosić na wyżyny i niszczyć według potrzeby, ale który na swoim najbardziej pierwotnym poziomie pozostaje ten sam. > To nie jest aż tak wielka różnica. W relgii wierzysz w bóstwo opiekuńcze, > żeby czuć nad sobą parasol ochronny (upraszczam) a w potęgę swojego umysłu > wierzysz, też żeby żyć w iluzji panowania nad swoim życiem. I tu i tu, > musisz się chronić, raz przed światem, raz przed własną słabością. Skąd > wiedzieć, czy że samemu nie zamazujesz sobie obrazu? Nie ma widzenia obiektywnego, jest tylko suma widzeń subiektywnych, nie jest więc zamazaniem widzenie subiektywne – sam przed sobą nie musisz się chronić. |
|
Sargon [ nieaktywne ] Wysłano: 2010-05-05 23:03:39 |
Wiara w kontekście magii hałosu > A tak nie jest? Człowiek uwolniony z okowów własnych ograniczeń i > warunkowany do działania przez umysł potrafi uwierzyć w swoją przemianę. > Ta "wiara" z kolei pozwala mu na zastosowanie zupełnie nowego zestawu > zachowań, a to powoduje nowe interakcje z otoczeniem – no i mamy > "proces magiczny". No mamy, owszem. Oboje wiemy, że to wiemy. > Bo tak to wygląda: ludzie nie myślą o wierzeniu, tylko w większości po > prostu wierzą. > Wiarą nazywają zaś przyjęcie jakiejś prawdy na mocy głoszonego słowa > (głównodowodzącego barana). Trochę wyżej stoi wiara, która wywodzi się z > doświadczenia własnego poznania duchowego (gnoza) , a dalej jest > uświadomienie sobie wpływu wiary na nasze postawy i zachowania i > wykorzystania jej w sposób trochę instrumentalny, do podkręcenia naszej > podświadomości. Imo tym zajmuje się właśnie m.ch. IMO się zgadzam. A wiesz na ile konieczna i potrzebne jest odrzucenie tożsamości i stałości wierzeń? ONA na przykład woli tożsamość i wierzenia utrwalać niż odrzucać. Wiesz co się zyskuje a co traci na każdej z tych możliwości? Masz jakieś podejrzenia? > > Co to jest 'ja'? > > "Pierwiastek" - którego jestem świadoma i z którym się identyfikuję, który > mogę zmieniać i modelować, wynosić na wyżyny i niszczyć według potrzeby, > ale który na swoim najbardziej pierwotnym poziomie pozostaje ten sam. Niby proste, ale jednak nie rozumiem :) > Nie ma widzenia obiektywnego, jest tylko suma widzeń subiektywnych, nie > jest więc zamazaniem widzenie subiektywne – sam przed sobą nie > musisz się chronić. Właśnie musisz. Możesz zachorować na magobe na przykład. Jak zaczyna Ci się wydawać, że coś zoastało osiągnięte a tak nie jest. Rozwój bardzo gładko pomylić z rozwojem przekonania o rozwoju, bo to drugie jest bardziej podatne na autosugestię. |
|
agnes [ nieaktywne ] Wysłano: 2010-05-06 13:48:56 |
Wiara w kontekście magii hałosu > IMO się zgadzam. A wiesz na ile konieczna i potrzebne jest odrzucenie > tożsamości i stałości wierzeń? ONA na przykład woli tożsamość i wierzenia > utrwalać niż odrzucać. Wiesz co się zyskuje a co traci na każdej z tych > możliwości? Masz jakieś podejrzenia? Co do mnie to nie byłabym za całkowitym odrzucaniem tożsamości – mogę przybierać rożne maski celem jej uplastycznienia, pracować nad nią, wzbogacać o nowe poglądy, ale nie na zasadzie uśmiercenia ego i sklecenia całkowicie nowego tworu. Ewolucja wykorzystuje to co jest podatne na zmiany, nawet jeśli miałyby to być mutacje. Budowanie wszystkiego od początku (tu tożsamości) jest czystym marnotrawstwem. Co do stałości wierzeń – tu z kolei wybieram opcję m.ch – wolę to zacieranie pomiędzy systemami, czy też wiarą - niewiarą i możliwość ruchomego operowania nimi. To ułatwia percepcję i zmniejsza prawdopodobieństwo wpadnięcia w kolejny schemat. > Właśnie musisz. Możesz zachorować na magobe na przykład. Jak zaczyna Ci > się wydawać, że coś zoastało osiągnięte a tak nie jest. Rozwój bardzo > gładko pomylić z rozwojem przekonania o rozwoju, bo to drugie jest > bardziej podatne na autosugestię. Ale prawdopodobieństwo zachorowania (czy to na magobę, czy innego syfa, który w ostateczności lokuje Cię w wariatkowie) to nie jest kwestia wyboru systemu, ale podatności danego umysłu na samooszukiwanie się. Ktoś kto jest mitomanem z zaburzonym widzeniem świata i swojej w nim pozycji, zawsze będzie miał problemy właśnie z ochronieniem się przed sobą samym, a wiara lub jej brak mu w tym nie pomogą. |
|
Sargon [ nieaktywne ] Wysłano: 2010-05-06 21:40:02 |
Wiara w kontekście magii hałosu > Co do mnie to nie byłabym za całkowitym odrzucaniem tożsamości – > mogę przybierać rożne maski celem jej uplastycznienia, pracować nad nią, > wzbogacać o nowe poglądy, ale nie na zasadzie uśmiercenia ego i sklecenia > całkowicie nowego tworu. Ja też. Ale ego i tożsamość to chyba co innego. > Ewolucja wykorzystuje to co jest podatne na > zmiany, nawet jeśli miałyby to być mutacje. Budowanie wszystkiego od > początku (tu tożsamości) jest czystym marnotrawstwem. > Co do stałości wierzeń – tu z kolei wybieram opcję m.ch – wolę > to zacieranie pomiędzy systemami, czy też wiarą - niewiarą i możliwość > ruchomego operowania nimi. To ułatwia percepcję i zmniejsza > prawdopodobieństwo wpadnięcia w kolejny schemat. Schematy tyczące się wiary w coś co jest i tak nieweryfikowalne nie są IMO prawie w ogóle groźne. Z takiej wiary wypływa bardzo mało irracjonalnych czynów do świata realnego. Dlatego praktycznie każdy system wierzeń modyfikuje tylko odbiór siebie, dodaje jakichś skrzydeł i dopiero przez to pojawia się zmiana w realu. > Ale prawdopodobieństwo zachorowania (czy to na magobę, czy innego syfa, > który w ostateczności lokuje Cię w wariatkowie) to nie jest kwestia wyboru > systemu, ale podatności danego umysłu na samooszukiwanie się. Ktoś kto > jest mitomanem z zaburzonym widzeniem świata i swojej w nim pozycji, > zawsze będzie miał problemy właśnie z ochronieniem się przed sobą samym, a > wiara lub jej brak mu w tym nie pomogą. Trochę inaczej rozumiem magobę. To co podałaś to skrajny przykład. Nie trzeba od razu trafić do wariatkowa, wystarczy utknąć w ślepej uliczce. Kiedy się wydaje coć, co nie jest. Wydaje się, że coś się wie/umie, ale tak nie jest. Wydawać się może, że jest się mistrzem NLP lub innego manipulanctwa, bo przy takim własnym przekonaniu umysł ma skłonność do interpretowania świata pod tym kątem. Jest to widoczne zwłaszcza w przypadku manipulanctwa, gdzie bardzo trudno określić, co jest efektem a co przyczyną i łatwo popaść we własne sidła. Lub bardzo częsty inny objaw, że wszystkie nowe rzeczy mówione przez innych są kwitowane jako bzdury, bez rozważenia w ogóle możliwości swojej pomyłki. Takie podejście blokuje i ciężko je zauważyć, bo do tego jest potrzebne aby dopuścić możliwość bycia w błędzie, a przeświadczenie o własnej zajebistości jest często ochroną słabego ego, które się chowa się przed samym sobą pod takim parasolem. |
|
agnes [ nieaktywne ] Wysłano: 2010-05-07 09:01:47 |
Wiara w kontekście magii hałosu > Ale ego i tożsamość to chyba co innego. W tym przykładzie użyłam tych określeń zamiennie: ego – czyli poczucie własnego "ja", powstałe i wykształcone na podstawie obserwacji rzeczywistości i mojego do niej świadomego stosunku i tożsamość – wizja mnie samej, w odróżnieniu od innych. (jak dla mnie masło maślane:) > Schematy tyczące się wiary w coś co jest i tak nieweryfikowalne nie są IMO > prawie w ogóle groźne. Z takiej wiary wypływa bardzo mało irracjonalnych > czynów do świata realnego. Dlatego praktycznie każdy system wierzeń > modyfikuje tylko odbiór siebie, dodaje jakichś skrzydeł i dopiero przez to > pojawia się zmiana w realu. Sama wiara czy to w bóstwo, czy w system, czy we własne możliwości – mimo różnych adresatów – jest tym samym jeśli chodzi o nośnik energii – jest dawką skondensowanej i ukierunkowanej woli/chęci osiągnięcia czegoś. Jest coś w powiedzeniu, że "wiara może góry przenosić", należałoby jeszcze dorzucić: tylko nie zawsze je przestawia w odpowiednie miejsce. Wiara w pierwszej kolejności modyfikuje właśnie samego siebie i to bardzo dogłębnie, ale jest to istotne bo mikro zmiany zachodzące w człowieku prowadzą do makro zmian w otoczeniu. I teraz kwestia ukierunkowania wiary, bo skoro może człowieka zmieniać, to może to zrobić "dobrze" i może to zrobić "źle", albo "bardzo źle". Znając więc potencjalne możliwości wiary – jako "siły", lepiej mieć ją pod kontrolą i w odpowiednich momentach uwalniać określone jej dawki do otoczenia, niż być przez nią sterowanym. Wiara nie jest zewnętrznym schematem (jak w większości przypadków jest postrzegana), jest wewnętrzną nieujarzmioną potęgą podświadomości i cały myk polega na tym, żeby ją w sobie rozpoznać, obłaskawić i używać wg.własnej woli. > Trochę inaczej rozumiem magobę. To co podałaś to skrajny przykład. Nie > trzeba od razu trafić do wariatkowa, wystarczy utknąć w ślepej uliczce. > Kiedy się wydaje coć, co nie jest. Wydaje się, że coś się wie/umie, ale > tak nie jest. Wydawać się może, że jest się mistrzem NLP lub innego > manipulanctwa, bo przy takim własnym przekonaniu umysł ma skłonność do > interpretowania świata pod tym kątem. Jest to widoczne zwłaszcza w > przypadku manipulanctwa, gdzie bardzo trudno określić, co jest efektem a > co przyczyną i łatwo popaść we własne sidła. Lub bardzo częsty inny objaw, > że wszystkie nowe rzeczy mówione przez innych są kwitowane jako bzdury, > bez rozważenia w ogóle możliwości swojej pomyłki. Takie podejście blokuje > i ciężko je zauważyć, bo do tego jest potrzebne aby dopuścić możliwość > bycia w błędzie, a przeświadczenie o własnej zajebistości jest często > ochroną słabego ego, które się chowa się przed samym sobą pod takim > parasolem. To właśnie miałam na myśli :) Trochę to też nawiązuje do tego co napisałam powyżej. Ludzkie możliwości autosugestii, zarówno na rzeczy korzystne, jak i niekorzystne dla psychiki są ogromne. Bardzo łatwo sobie wmówić bycie alfą i omegą, niepowtarzalność i ogólną nieprzeciętność, jak też bycie niedojdą i ofermą życiową, która nie jest w stanie nic osiągnąć. |
|
Sargon [ nieaktywne ] Wysłano: 2010-05-08 19:02:02 |
Wiara w kontekście magii hałosu > > Ale ego i tożsamość to chyba co innego. > > W tym przykładzie użyłam tych określeń zamiennie: ego – czyli > poczucie własnego "ja", powstałe i wykształcone na podstawie obserwacji > rzeczywistości i mojego do niej świadomego stosunku i tożsamość – > wizja mnie samej, w odróżnieniu od innych. (jak dla mnie masło maślane:) Tożsamość to ubranie dla ego. Myślisz, że jest sens przywiązywać się do swojej tożsamości, jest przecież cholernie plastyczna. Jest przecież bardzo plastyczna, kształtowalna zarówno od wewnątrz jak i od wewnątrz. > Sama wiara czy to w bóstwo, czy w system, czy we własne możliwości > – mimo różnych adresatów – jest tym samym jeśli chodzi o > nośnik energii – jest dawką skondensowanej i ukierunkowanej > woli/chęci osiągnięcia czegoś. Jest coś w powiedzeniu, że "wiara może góry > przenosić", należałoby jeszcze dorzucić: tylko nie zawsze je przestawia w > odpowiednie miejsce. > Wiara w pierwszej kolejności modyfikuje właśnie samego siebie i to bardzo > dogłębnie, ale jest to istotne bo mikro zmiany zachodzące w człowieku > prowadzą do makro zmian w otoczeniu. > I teraz kwestia ukierunkowania wiary, bo skoro może człowieka zmieniać, to > może to zrobić "dobrze" i może to zrobić "źle", albo "bardzo źle". > Znając więc potencjalne możliwości wiary – jako "siły", lepiej mieć > ją pod kontrolą i w odpowiednich momentach uwalniać określone jej dawki do > otoczenia, niż być przez nią sterowanym. > Wiara nie jest zewnętrznym schematem (jak w większości przypadków jest > postrzegana), jest wewnętrzną nieujarzmioną potęgą podświadomości i cały > myk polega na tym, żeby ją w sobie rozpoznać, obłaskawić i używać > wg.własnej woli. Tak, Nic więcej dodać nie mogę :) > To właśnie miałam na myśli :) Trochę to też nawiązuje do tego co > napisałam powyżej. > Ludzkie możliwości autosugestii, zarówno na rzeczy korzystne, jak i > niekorzystne dla psychiki są ogromne. Bardzo łatwo sobie wmówić bycie alfą > i omegą, niepowtarzalność i ogólną nieprzeciętność, jak też bycie niedojdą > i ofermą życiową, która nie jest w stanie nic osiągnąć. Tak, znów mam wrażenie, że czytam coś co sam mógłbym napisać :) |
|
agnes [ nieaktywne ] Wysłano: 2010-05-08 21:32:58 |
Wiara w kontekście magii hałosu > Tożsamość to ubranie dla ego. ___ (.,.) -(ego)- I I Myślisz, że jest sens przywiązywać się do > swojej tożsamości, jest przecież cholernie plastyczna. Jest przecież > bardzo plastyczna, kształtowalna zarówno od wewnątrz jak i od wewnątrz. Jestem bardzo przywiązana do swojej tożsamości, od kiedy zaczęłam myśleć o sobie świadomie – jest ze mną, towarzyszy mi, czasami dziwnie się zachowuje, ale zawsze ją rozpoznaję. |
|
RM_12 ( ) ![]() Wysłano: 2010-05-05 00:29:30 |
Wiara w kontekście magii hałosu > Pozostanie nam taka psychologia w przebraniu. Taki goły okultyzm ma jakąś > wartość? Tak, umiejętność przewidywania i analizy ma dużą wartość. Umiejętność spojrzenia w podstawy zachowań ludzi, jak i samego siebie. > Magia chaosu dostarcza garść technik pozwalających być włądcą własnej > psychiki a nie być jej ślepym niewolnikiem. Jest magia chaosu i magia chaosu (no i jeszcze Magija Xaosu), różni ludzie mogą różnie ją rozumieć, bądź nie rozumieć raczej. > W kontekście magii chaosu zaciera się różnica między róznymi systemami > wierzeń. Między ateizmem i teizmem przede wszystkim. Wejście na wyższy > stopień kontroli swojego umysłu i dyktowanie sobie wierzeń, (bądź nie-wierzeń) > aby za ich > pomocą dokonać na sobie zmiany, wywołać pewne zmiany zachowania widoczne > na zewnątrz. > Żonglowanie własnymi wierzeniami, czy ma to jakiś sens? W kontekście wiary jako najsilniejszego czynnika "magicznego" z pewnością. > Na ile wyzbywanie > się własnej tożsamości jest rozwojowe? Na ile faktycznie można pozbyć się > własnej tożsamości? Nie chodzi o wyzbywanie się tożsamości, ale o odgrywanie roli. Właściwe "ja" nie ma tu nic do rzeczy. ? Ile w tym niebezpieczeńśtw, że uciekając od jednej > iluzji wpadnie się w następne? Dokąd mogą prowadzić takie eksperymenty na > własnej psychice? Jeśli tak to widzisz, jako iluzje, a to co robisz na codzień - nie, to rozważasz to z bardzo małego i nisko położonego punktu widzenia. Niebezpieczne w tym jest jedynie wypaczenie poglądu na rzeczywistość i myślenie życzeniowe, ale z tym musi sobie radzić każdy, bez względu na to czym się zajmuje ;) > Z drugiej strony magia chaosu każe wierzyć w swoją skuteczność O nie, magia chaosu, każe ci spróbować i zobaczyć. > Chrześcijaństwo każe wierzyć w boga, bo inaczej nie dostąpimy zbawienia. > Czy w takim razie magia chaosu może być takim następnym samonapędzającym > się wierzeniem, który gwarantuje własną prawdziwość na powyższej zasadzie? Nie, z tym jest bardziej jak z pływaniem. Uczyłeś się pływać? Kiedy uwierzyłeś, że się nie utopisz? Być może gdy ktoś cię o tym zapewnił. Jeśli tak, to uwierzyłeś w koncept i tak jest z Chrześcijaństwem w twoim przykładzie. Z magiją zaś jest nieco inaczej. Gdy popłyniesz samodzielnie i się nie utopisz, uwierzysz, że możesz pływać, i to jest już zupełnie inna świadomość. > Czy to tylko kosmetyczna zamiana opatrzności bożej na wiarę w potęgę > własnej woli? Nie kosmetyczna zmiana, ale pełne zrozumienie moim zdaniem. |
|
Sargon [ nieaktywne ] Wysłano: 2010-05-05 20:50:19 |
Wiara w kontekście magii hałosu > > Na ile wyzbywanie > > się własnej tożsamości jest rozwojowe? Na ile faktycznie można pozbyć > się > > własnej tożsamości? > > > Nie chodzi o wyzbywanie się tożsamości, ale o odgrywanie roli. Właściwe > "ja" nie ma tu nic do rzeczy. Odgrywanie roli służy utrwalaniu tożsamości, nie jej dezintegracji. Wtedy następuje ścieranie się własnych o sobie wyobrażeń z przepływem tych wyobrażeń od otoczenia. Magia chaosu nic o utrwalaniu tożsamości nie wspomina tylko o całkowitym jej zatraceniu. Tym to się różni od odgrywania roli, że nie występuje tam wewnętrzna chęć oporu przed przeniknięciem takiej zmiany do wewnątrz, aby wywołać konflikt wewnętrzy różnych własnych o sobie wyobrażeń i w ten sposób sprawić, żeby wszystkie wyobrażenia wyniszczyły się nawzajem. Co wtedy pozostaje? Nagie instynkty, inny stan świadomości, większa plastyczność zachowań, właśnie nie wiem tego. > ? Ile w tym niebezpieczeńśtw, że uciekając od jednej > > iluzji wpadnie się w następne? Dokąd mogą prowadzić takie > eksperymenty na > > własnej psychice? > > > Jeśli tak to widzisz, jako iluzje, a to co robisz na codzień - nie, to > rozważasz to z bardzo małego i nisko położonego punktu widzenia. > Niebezpieczne w tym jest jedynie wypaczenie poglądu na rzeczywistość i > myślenie życzeniowe, ale z tym musi sobie radzić każdy, bez względu na to > czym się zajmuje ;) Iluzje nie w sensie działania, tylko iluzję tego, że się coś osiągnęło. > > Z drugiej strony magia chaosu każe wierzyć w swoją skuteczność > > > O nie, magia chaosu, każe ci spróbować i zobaczyć. Nie, przemyca mechanizm, który sugeruje, że jeśli czary nie wyszły to za mało w siebie wierzyłeś. > Nie, z tym jest bardziej jak z pływaniem. Uczyłeś się pływać? Kiedy > uwierzyłeś, że się nie utopisz? Być może gdy ktoś cię o tym zapewnił. > Jeśli tak, to uwierzyłeś w koncept i tak jest z Chrześcijaństwem w twoim > przykładzie. Z magiją zaś jest nieco inaczej. Gdy popłyniesz samodzielnie > i się nie utopisz, uwierzysz, że możesz pływać, i to jest już zupełnie > inna świadomość. Chrześcijanie też twierdzą, że potrafią doświadczyć boga. Magowie chaosu twierdzą, że potrafią doświadczyć magii. Jedni wyznają absolut, który patrzy na nich łaskawie, drudzy wierzą w siebie. Jak możesz wiedzieć, że Twoja wiara w siebie jest adekwatna do rzeczywistości? Mówisz, że możesz to sprawdzić nie topiąć się, ale nie ma tutaj takiego nagłego wydarzenia, które od razu z topieniem się kojarzy. To jest płynne, rozmyte, możesz się topić trochę mniej lub trochę bardziej, możesz się topić całkowicie i nawet o tym nie wiedzieć, może być na odwrót. Nie ma zewnętrzengo kryterium, a jednak każe się w nie wierzyć. |
|
RM_12 ( ) ![]() Wysłano: 2010-05-05 23:17:24 |
Wiara w kontekście magii hałosu Bredzisz kolego, nie chce mi się komentować po kolei. Tak jak pisałem: "Jest magia chaosu i magia chaosu (no i jeszcze Magija Xaosu), różni ludzie mogą różnie ją rozumieć, bądź nie rozumieć raczej." Ty opierasz się jak widzę na tym co podaje internet, nie mówiąc o tym, że wiarę w koncept przyrównujesz do wiary we własne zmysły, co zwaliło mnie na łopatki. W materii tego tematu, jak pokazałeś nawet nie warto, żebym się spierał ^^ dobranoc, miłego czytania do poduszki "elementarza małego chaoty" i wypracowania sobie takich dziwnych opinii jak przedstawiasz. Mówisz, że "magia chaosu nie jest taka, a taka", a ona taka właśnie jest. Na szczęście, nie mój interes ^^ |
|
Sargon [ nieaktywne ] Wysłano: 2010-05-05 23:21:17 |
=-=-= Wiadomość zamrożona. Odpowiedz prywatnie albo idź na piwo =-=-= Wiara w kontekście magii hałosu |
|
Shogun [ nieaktywne ] Wysłano: 2010-05-05 01:18:45 |
Wiara w kontekście magii hałosu > Żonglowanie własnymi wierzeniami, czy ma to jakiś sens? Takie bezmyślne pewnie nie. Chyba z magii chaosu, nie tylko zresztą, można wynieść ważną lekcję, że nie jesteś swoimi wierzeniami i swoimi tożsamościami. > Na ile wyzbywanie > się własnej tożsamości jest rozwojowe? Hmm. Tu nie chodzi o pozbywanie się czegoś a uświadomienie sobie, ze się tym nie jest. > Ile w tym niebezpieczeńśtw, że uciekając od jednej > iluzji wpadnie się w następne? Dokąd mogą prowadzić takie eksperymenty na > własnej psychice? Do kontroli nad własnym życiem. I to nie takiej kontroli jak z książek i filmów. Też do psychiatryka. Sporty ekstremalne ;-) > Z drugiej strony magia chaosu każe wierzyć w swoją skuteczność ponieważ > inaczej wola maga nie jest w stanie okiełznać rzeczywistości. Magia chaosu jest meta-modelem. Jest ponad modelami. Chcesz wiedzieć jak jest ponad meta-modelami? Ja się dziwnie czułem... > Chrześcijaństwo każe wierzyć w boga, bo inaczej nie dostąpimy zbawienia. > Czy w takim razie magia chaosu może być takim następnym samonapędzającym > się wierzeniem, który gwarantuje własną prawdziwość na powyższej zasadzie? No jasne. W tym kontekście zdecydowanie. Tyle że jest między nimi różnica jakości/skuteczności. Porównanie modelu do meta-modelu jest ryzykownie niedokładne/nieskuteczne. > Czy to tylko kosmetyczna zamiana opatrzności bożej na wiarę w potęgę > własnej woli? Na pewno. Z tym że przeniesienie odpowiedzialności za siebie z zewnątrz na wewnątrz jest ewolucją. Zmiana jakościowa, tzn w pionie, a nie w poziomie. |
|
RM_12 ( ) ![]() Wysłano: 2010-05-05 18:47:55 |
Wiara w kontekście magii hałosu > Magia chaosu jest meta-modelem. Tego zwrotu szukałem ^^ |
|
Shogun [ nieaktywne ] Wysłano: 2010-05-05 18:50:20 |
Wiara w kontekście magii hałosu > > Magia chaosu jest meta-modelem. > > Tego zwrotu szukałem ^^ Na szkoleniach nlp często się go używa ^^ |
|
Sirrush [ nieaktywne ] Wysłano: 2010-05-05 20:54:10 |
Wiara w kontekście magii hałosu > Magia chaosu jest meta-modelem. Jest ponad modelami [...] http://docs.google.com/viewer?a=v&q=cache:0-krbiSBEG0J:www.preterhuman.net/texts/religion.occult.new_age/occult_library/Frater_U_D-Modele_Magii_PL.pdf+modele+magii&hl=pl&gl=pl&sig=AHIEtbRU0Vb3yl9vMrlE4OKn91sYSZt9IQ |
|
Shogun [ nieaktywne ] Wysłano: 2010-05-06 01:16:29 |
Wiara w kontekście magii hałosu A, tekst który znam ze strony acheronta :) Mając na myśli meta-model mam coś więcej na myśli niż model magiczny. Choć z drugiej strony, nie wiem co masz na myśli myśląc model magiczny. |
|
Sargon [ nieaktywne ] Wysłano: 2010-05-05 21:05:47 |
Wiara w kontekście magii hałosu > > Żonglowanie własnymi wierzeniami, czy ma to jakiś sens? > > Takie bezmyślne pewnie nie. Chyba z magii chaosu, nie tylko zresztą, można > wynieść ważną lekcję, że nie jesteś swoimi wierzeniami i swoimi > tożsamościami. No nie jesteśmy. Tak jak ubranie nie jest częścią ciała. > > Na ile wyzbywanie > > się własnej tożsamości jest rozwojowe? > > Hmm. Tu nie chodzi o pozbywanie się czegoś a uświadomienie sobie, ze się > tym nie jest. Uświadomienie to chyba nie wszystko. W magii chaosu kładzie się nacisk na plastyczność zachowań. Na tworzenie sobie wielkiej garderoby tożsamości i zmienianie jej w zależności od potrzeb. Wtedy człowiek istotnie przestaje się utożsamiać z ubraniem, ale tożsamość jedna też przestaje istnieć. > > Ile w tym niebezpieczeńśtw, że uciekając od jednej > > iluzji wpadnie się w następne? Dokąd mogą prowadzić takie > eksperymenty na > > własnej psychice? > > Do kontroli nad własnym życiem. I to nie takiej kontroli jak z książek i > filmów. Co to jest kontrola z księżek i filmów? > Też do psychiatryka. Sporty ekstremalne ;-) Też coś tak czuje, że można się takimi zabawami oświecić za bardzo. > > Z drugiej strony magia chaosu każe wierzyć w swoją skuteczność > ponieważ > > inaczej wola maga nie jest w stanie okiełznać rzeczywistości. > > Magia chaosu jest meta-modelem. Jest ponad modelami. Chcesz wiedzieć jak > jest ponad meta-modelami? Ja się dziwnie czułem... Chce wiedzieć jak jest poza meta - modelami. > > Chrześcijaństwo każe wierzyć w boga, bo inaczej nie dostąpimy > zbawienia. > > Czy w takim razie magia chaosu może być takim następnym > samonapędzającym > > się wierzeniem, który gwarantuje własną prawdziwość na powyższej > zasadzie? > > No jasne. W tym kontekście zdecydowanie. Tyle że jest między nimi różnica > jakości/skuteczności. Porównanie modelu do meta-modelu jest ryzykownie > niedokładne/nieskuteczne. Ta część magii chaosu, którą twierdzi, że ludzki umysł ma możliwość wpływania na otaczającą rzeczywistość siłą woli jest modelem, prawda? Dodatkowo takim, który stosuje sztuczkę płodnego memu (fajny termin stworzyłem), płodnego memu, bo każe wierzyć sam w siebie. Ale nie aż tak bardzo płodnego, bo nie każe się rozprzestrzeniać (jak religię post-judaistyczne). > > Czy to tylko kosmetyczna zamiana opatrzności bożej na wiarę w potęgę > > > własnej woli? > > Na pewno. Z tym że przeniesienie odpowiedzialności za siebie z zewnątrz na > wewnątrz jest ewolucją. Zmiana jakościowa, tzn w pionie, a nie w > poziomie. Właśnie mam tu wątpliwości. |
|
Shogun [ nieaktywne ] Wysłano: 2010-05-06 14:56:49 |
Wiara w kontekście magii hałosu > Uświadomienie to chyba nie wszystko. W magii chaosu kładzie się nacisk na > plastyczność zachowań. Na tworzenie sobie wielkiej garderoby tożsamości i > zmienianie jej w zależności od potrzeb. Wtedy człowiek istotnie przestaje > się utożsamiać z ubraniem, ale tożsamość jedna też przestaje istnieć. Wiesz, na dobrą sprawę magia chaosu kładzie nacisk na tożsamości religijne i magiczne - niczego natomiast nie odkrywa. Większość ludzi nie zdaje sobie sprawy z tego w ile tożsamości wchodzą w ciągu jednego dnia. Idziesz do pracy - wchodzisz w tożsamość pracownika. Do sklepu - tożsamość klienta. Do domu - męża. I każda z tych tożsamości ma zestaw własnych przekonań, zachowań, ba nawet przejawia się to w fizjologii ciała (ruchy, mimika, postawa etc.) > Co to jest kontrola z księżek i filmów? Jak w harrym potterze :D > Też coś tak czuje, że można się takimi zabawami oświecić za bardzo. No, jest to ryzykowne. Niektórzy wolą ciepłe kapcie. > Chce wiedzieć jak jest poza meta - modelami. Tak fast-foodowo szybko? Weź dobrego kwasa x 2. I sobie usiądź. Hmm, tylko nie wiem czy ci czasem tą radą krzywdy nie robię. Chyba nigdy nie nauczyłeś się medytacji, być może jeszcze byś próbował nadążać za zmianami albo je kontrolować, a to może zaprowadzić właśnie do psychiatryka ;-) To taka metoda-demo na pokazanie co można osiągnąć. > Ta część magii chaosu, którą twierdzi, że ludzki umysł ma możliwość > wpływania na otaczającą rzeczywistość siłą woli jest modelem, prawda? Nie wiem. Może nie ma a tak mu się wydaje. A może ona wpływa na niego lub oni nawzajem na siebie. Co to jest umysł. Kto to mówi że ma umysł. To pytania wypływające z różnych tożsamości, często bardzo subtelnych. Tożsamości mają modele lub zestawy modeli, metamodele. Czyli zależy jak patrzysz, kto patrzy etc :) > Właśnie mam tu wątpliwości. Mhm. |
|
Sargon [ nieaktywne ] Wysłano: 2010-05-06 21:49:34 |
Wiara w kontekście magii hałosu > Wiesz, na dobrą sprawę magia chaosu kładzie nacisk na tożsamości religijne > i magiczne - niczego natomiast nie odkrywa. Większość ludzi nie zdaje > sobie sprawy z tego w ile tożsamości wchodzą w ciągu jednego dnia. Idziesz > do pracy - wchodzisz w tożsamość pracownika. Do sklepu - tożsamość > klienta. Do domu - męża. I każda z tych tożsamości ma zestaw własnych > przekonań, zachowań, ba nawet przejawia się to w fizjologii ciała (ruchy, > mimika, postawa etc.) Nom, podoba mi się takie ujęcie tożsamości. > Tak fast-foodowo szybko? Weź dobrego kwasa x 2. I sobie usiądź. Hmm, tylko > nie wiem czy ci czasem tą radą krzywdy nie robię. Chyba nigdy nie > nauczyłeś się medytacji, być może jeszcze byś próbował nadążać za zmianami > albo je kontrolować, a to może zaprowadzić właśnie do psychiatryka ;-) > > To taka metoda-demo na pokazanie co można osiągnąć. Widzisz Shogun, to co mówisz o świadomości, ego, tożsamościach, cały ten shogunowy pakiet to są bardzo ciekawe sprawy i pewnie bym to kupił tylko, że najbardziej mi przeszkadza w zaakceptowaniu tego, że mówisz o tym właśnie Ty. Jeśli ta droga ma faktycznie do czegoś prowadzić, to najlepszej reklamy jej nie robisz, oceniając Cię tylko po forum sprawiasz wrażenie antytezy oświeconego człowieka. Rozbujane ego, ze zbyt dużą kontrolą nad resztą Shoguna, Brak wyczucia przy setnym poruszeniu tego samego tematu, pozwalanie na wytrącenie z pewności siebie, kilka innych cech, których wymieniać nie będę. I to wszystko nasuwa interpretację taką, że owszem Ty potrafisz doświadczyć pewnych rzeczy, ale to doświadczenie na Twoim umyśle się zatrzymuje. Wszystko wygląda tak jakbyś sobie serwował uczieczkę od siebie samego. |
|
Shogun [ nieaktywne ] Wysłano: 2010-05-07 12:04:05 |
Wiara w kontekście magii hałosu > Widzisz Shogun, to co mówisz o świadomości, ego, tożsamościach, cały ten > shogunowy pakiet to są bardzo ciekawe sprawy i pewnie bym to kupił tylko, > że najbardziej mi przeszkadza w zaakceptowaniu tego, że mówisz o tym > właśnie Ty. Jak chcesz zamienić tą rozmowę w personalny pojazd to EOT i szerokiej drogi. |
|
Sargon [ nieaktywne ] Wysłano: 2010-05-08 18:43:32 |
Wiara w kontekście magii hałosu > > Widzisz Shogun, to co mówisz o świadomości, ego, tożsamościach, cały > ten > > shogunowy pakiet to są bardzo ciekawe sprawy i pewnie bym to kupił > tylko, > > że najbardziej mi przeszkadza w zaakceptowaniu tego, że mówisz o tym > > > właśnie Ty. > > Jak chcesz zamienić tą rozmowę w personalny pojazd to EOT i szerokiej > drogi. Nie chce zamieniać tej rozmowy w personalne podjazdy. Tylko naprawdę tak myśle, jak powinienem wyrazić to zdanie, żeby nie czynić możliwym takich podejrzeń? |
|
angel_of_death [ nieaktywne ] Wysłano: 2010-05-06 11:17:52 |
Wiara w kontekście magii hałosu > Żonglowanie własnymi wierzeniami, czy ma to jakiś sens? Na ile wyzbywanie > się własnej tożsamości jest rozwojowe? Na ile faktycznie można pozbyć się > własnej tożsamości? Pewnie tak, skoro praktyki mają swoich zwolennikow. Jako środek osiągnięcia celu warto być może 'posprawdzac', poznawanie w teorii ma sie zawsze nijak do poznawania czegos w praktyce. Wyzbywanie jest rozwojowe, owszem, jesli nastepstwem tego jest odnajdywanie nowych sciezek, osiąganie wyzszych poziomow. Ale jak mozna pozbyc sie tozsamosci calkiem? Dokąd mogą prowadzić takie eksperymenty na > własnej psychice? Moze do jakiegos mega-zagubienia w rzeczywistosci. > Z drugiej strony magia chaosu każe wierzyć w swoją skuteczność ponieważ > inaczej wola maga nie jest w stanie okiełznać rzeczywistości. Chrześcijaństwo każe wierzyć w boga, bo inaczej nie dostąpimy zbawienia. > Czy w takim razie magia chaosu może być takim następnym samonapędzającym > się wierzeniem, który gwarantuje własną prawdziwość na powyższej zasadzie? > Czy to tylko kosmetyczna zamiana opatrzności bożej na wiarę w potęgę > własnej woli? Ale nie porownuj magii chaosu do chrzescijanstwa.. Z magia chaosu jest tak, jak ze wszystkimi innymi praktykami. Bez przekonania w osiagniecie zamierzonych efektow, nic Ci nie da zaden nawet najlepszy rytual. To jest tak oczywiste, ze nawet nie powinno byc zastrzezen. A chrzescijanstwo to stek bzdur, ktory takimi tekstami zamyka ludziom buzie jak kagancem. |
|
Sargon [ nieaktywne ] Wysłano: 2010-05-06 21:58:24 |
Wiara w kontekście magii hałosu > Pewnie tak, skoro praktyki mają swoich zwolennikow. Jako środek > osiągnięcia celu warto być może 'posprawdzac', poznawanie w teorii ma sie > zawsze nijak do poznawania czegos w praktyce. Wyzbywanie jest rozwojowe, > owszem, jesli nastepstwem tego jest odnajdywanie nowych sciezek, osiąganie > wyzszych poziomow. Ale jak mozna pozbyc sie tozsamosci calkiem? Nie wiem jak można się pozbyć tożsamości całkiem, nie wiem nawet gdzie kończy się tożsamość a zaczyna... meta-tożsamość. Nie wiem też czy można się jej pozbyć całkiem czy tylko to sobie wmówić, dużo nie wiem. > > Czy w takim razie magia chaosu może być takim następnym > samonapędzającym > > się wierzeniem, który gwarantuje własną prawdziwość na powyższej > zasadzie? > > Czy to tylko kosmetyczna zamiana opatrzności bożej na wiarę w potęgę > > > własnej woli? > > Ale nie porownuj magii chaosu do chrzescijanstwa.. Porównuje. Nie chodzi o samo porównanie do ideologi krzyżyka, tylko o występujący ten sam mechanizm, który może z magii chaosu zrobić następną tępą religię. Jak coś każe w siebie wierzyć, bo inaczej coś się nie stanie, to jest to mocno podejrzane, trzeba znaleźć inny sposób na weryfikacje m.ch niż poprzez własny osąd, lub mocno sceptycznie do tego podejść. > Z magia chaosu jest tak, jak ze wszystkimi innymi praktykami. Bez > przekonania w osiagniecie zamierzonych efektow, nic Ci nie da zaden nawet > najlepszy rytual. Skąd wiesz, że rytuał Ci nie wyszedł, jeśli oceniasz go na bazie swoich suiektywnych osądów kiedy właściwie oceny już dokonałaś nawet przed jego rozpoczęciem, niezależnie od wyników? Z takim nastawieniem wyjdzie Ci każdy rytuał. > To jest tak oczywiste, ze nawet nie powinno byc > zastrzezen. A chrzescijanstwo to stek bzdur, ktory takimi tekstami zamyka > ludziom buzie jak kagancem. Mimo teog, że niektórzy twierdzą, że boga doświadczyli i mimo tego, że części z nich sama wiara daje siłe? POjedynczy model m.ch jest dokładnie tym samym co chrześcijaństwo tylko, że uświadomionym i przyjętym z własnej woli. |
|
angel_of_death [ nieaktywne ] Wysłano: 2010-05-06 23:20:54 |
Wiara w kontekście magii hałosu > Porównuje. Nie chodzi o samo porównanie do ideologi krzyżyka, tylko o > występujący ten sam mechanizm, który może z magii chaosu zrobić następną > tępą religię. Jak coś każe w siebie wierzyć, bo inaczej coś się nie > stanie, to jest to mocno podejrzane, trzeba znaleźć inny sposób na > weryfikacje m.ch niż poprzez własny osąd, lub mocno sceptycznie do tego > podejść. Ten mechanizm jest niezbędny. Bez przekonania, że osiągnie się cel, nie będzie pożądanych efektów. To przecież inny rodzaj wierzenia w coś niż w chrzescijaństwie czy innej religii. > Skąd wiesz, że rytuał Ci nie wyszedł, jeśli oceniasz go na bazie swoich > suiektywnych osądów kiedy właściwie oceny już dokonałaś nawet przed jego > rozpoczęciem, niezależnie od wyników? Z takim nastawieniem wyjdzie Ci > każdy rytuał. Nie chodzi mi odokonywanie oceny przed, tylko o zwykłą wiarę w powodzenie. To mam mieć nastawienie typu ''nie, na pewno nie wyjdzie, w ogóle nie wiem, po co to robię'' ? To lepiej całkiem sobie odpuścić. A poeksperymentować można. > Mimo teog, że niektórzy twierdzą, że boga doświadczyli i mimo tego, że > części z nich sama wiara daje siłe? POjedynczy model m.ch jest dokładnie > tym samym co chrześcijaństwo tylko, że uświadomionym i przyjętym z własnej > woli. Jeśli daje im to siłę czy cokolwiek innego, to niech sobie wierzą i się modlą, nic mi do tego. Podążając Twoim tokiem myślenia, to nawet, jeśli tak jest, to przecież lepiej wierzyć w coś samemu przyjętego niż narzuconego odgórnie. Tak, jak wyżej pisałam, to jest inny rodzaj wiary. |
|
Sargon [ nieaktywne ] Wysłano: 2010-05-08 18:58:48 |
Wiara w kontekście magii hałosu > Ten mechanizm jest niezbędny. Bez przekonania, że osiągnie się cel, nie > będzie pożądanych efektów. To przecież inny rodzaj wierzenia w coś niż w > chrzescijaństwie czy innej religii. Jest też niezbędny do tego, żeby dany pogląd mógł sprawić, że sama w nim utoniesz wmawiając sobie jego skuteczność, jak odróżnić jedno od drugiego? > Nie chodzi mi odokonywanie oceny przed, tylko o zwykłą wiarę w powodzenie. > To mam mieć nastawienie typu ''nie, na pewno nie wyjdzie, w ogóle nie > wiem, po co to robię'' ? To lepiej całkiem sobie odpuścić. A > poeksperymentować można. I jeśli się nie powiedzie, czy to znaczy, że za mało wierzyłaś w swoje siły, czy może coś innego? > Jeśli daje im to siłę czy cokolwiek innego, to niech sobie wierzą i się > modlą, nic mi do tego. > Podążając Twoim tokiem myślenia, to nawet, jeśli tak jest, to przecież > lepiej wierzyć w coś samemu przyjętego niż narzuconego odgórnie. Tak, jak > wyżej pisałam, to jest inny rodzaj wiary. A Tobie się wydaje, że chrześcijanie myślą, że sobie wiary nie wybierali? Naprawdę myślisz, że nie ma inteligentnych chrześcijan? Że żaden z nich tak naprawdę nie rozumie swojej wiary i nie rozumie rzeczywistości? I czy sądzisz, że nie ma ludzi, którzy wybierają chrześcijańśtwo nawet jeśli wychowali się w innej religii i znają inne ideologie? Czemu więc uznajemy chrześcijaństwo za głupie? Czy uznajemy je w ogóle za głupie? Chodzi mi tylko o to, że w chrześcijańswie i w magii chaosu jest mechanizm warunkujący trwałość pozostawania w niej. Mechanizm taki, który utrwala wiarę i przywiązanie do tego memu. Dlatego przecież właśnie od chrześcijańśtwa, magia chaosu ma tę samą pułapkę. Jak to odróżnisz od sprytnego oszustwa, które oszukuje Ciebie, żebyś już mogła dalej oszukiwać się samemu? |
|
angel_of_death [ nieaktywne ] Wysłano: 2010-05-08 21:21:41 |
Wiara w kontekście magii hałosu > Jest też niezbędny do tego, żeby dany pogląd mógł sprawić, że sama w nim > utoniesz wmawiając sobie jego skuteczność, jak odróżnić jedno od > drugiego? Nie wiem, trzeba zachowac zdrowy rozsadek i nie popadac w przesade. > I jeśli się nie powiedzie, czy to znaczy, że za mało wierzyłaś w swoje > siły, czy może coś innego? Miedzy innymi pewnie tak. To zalezy od indywidualnego zaangazowania i doswiadczenia. Nie moge sie wypowiedziec, bo sama nie praktykuje. > A Tobie się wydaje, że chrześcijanie myślą, że sobie wiary nie wybierali? > Naprawdę myślisz, że nie ma inteligentnych chrześcijan? Że żaden z nich > tak naprawdę nie rozumie swojej wiary i nie rozumie rzeczywistości? I czy > sądzisz, że nie ma ludzi, którzy wybierają chrześcijańśtwo nawet jeśli > wychowali się w innej religii i znają inne ideologie?> głupie? > No pewnie, ze nie. Jest multum myslacych. Ale pozornie. Tak samo sie nie zastanawiaja co, po co i dlaczego. Maja wpojone od zarania - rob tak i tak. I tak robia. Co innego, jesli ktos sam studiuje ideologie chrzescijanstwa odlaczajac sie od instytucji koscielnej. To jestem w stanie tolerowac. > Chodzi mi tylko o to, że w chrześcijańswie i w magii chaosu jest mechanizm > warunkujący trwałość pozostawania w niej. Mechanizm taki, który utrwala > wiarę i przywiązanie do tego memu. Dlatego przecież właśnie od > chrześcijańśtwa, magia chaosu ma tę samą pułapkę. Jak to odróżnisz od > sprytnego oszustwa, które oszukuje Ciebie, żebyś już mogła dalej oszukiwać > się samemu? Jesli ktos wybiera magie chaosu, to licze, ze jest to osoba myslaca o szerokim spojrzeniu na swiat, ktora nie bez powodu wybiera wlasnie te sciezke i wie, co sie z tym wiaze. Podejdzie z dystansem i nie da sie wciagnac w zadna pulapke. Nie podchodzi mi to porownanie chrzescijanstwa do magii chaosu. |
|
Sargon [ nieaktywne ] Wysłano: 2010-05-09 23:36:06 |
Wiara w kontekście magii hałosu > > Jest też niezbędny do tego, żeby dany pogląd mógł sprawić, że sama w > nim > > utoniesz wmawiając sobie jego skuteczność, jak odróżnić jedno od > > drugiego? > > Nie wiem, trzeba zachowac zdrowy rozsadek i nie popadac w przesade. Aby przypadkiem nie popadłaś już w przesadę interesując się satanizmem? Skąd wiedzieć, która przesada jest dla nas dobra, a która jest błądzeniem? > > I jeśli się nie powiedzie, czy to znaczy, że za mało wierzyłaś w > swoje > > siły, czy może coś innego? > > Miedzy innymi pewnie tak. To zalezy od indywidualnego zaangazowania i > doswiadczenia. Nie moge sie wypowiedziec, bo sama nie praktykuje. Ale możesz myśleć samodzielnie. Katolicyzmu też nie praktykujesz a zdanie na jego temat posiadasz. Czemu więc w jednym przypadku brak praktyki Ci uniemożliwia osąd a w drugim nie? > No pewnie, ze nie. Jest multum myslacych. Ale pozornie. I tu się mylisz słoneczko. Oni naprawdę myślą. Na lekceważeniu umysłu chrześcijan z pewnością się przejedziesz. Pozory mogę się brać stąd, że większość idiotów katolicyzm przyjmuje jako to co jest im wtłoczone. Ale satanizm ma taki sam potencjał do prania mózgów jak chrześcijaństwo, jest tylko mniej popularny. > Tak samo sie nie > zastanawiaja co, po co i dlaczego. Maja wpojone od zarania - rob tak i > tak. I tak robia. Co innego, jesli ktos sam studiuje ideologie > chrzescijanstwa odlaczajac sie od instytucji koscielnej. To jestem w > stanie tolerowac. A nie zastanawiałaś się kiedyś nad tym, że Twoja sytuacja jako ateistki/okulsytski/satanistki czy co tam wyznajesz jest taka sama jak wpojonego chrześcijaństwa? Każdy chrześcijanin twierdzi, że wierzy z wyboru, tak samo jak każdy satanista. W ogóle trudno jest wierzyć z przymusu. I właśnie tę świadomość trzeba cały czas weryfikować, a jeśli nie zadawałaś sobie nigdy pytania, co różni wiarę w Twoją ideologię od wiary chrześcijań w ich ideologię (podkreślam, że nie mówię tutaj o ideologiach, ale o stosunku do nich) to jesteś w takiej samej sytuacji jak chrześcijanie. Tylko barwy nosisz inne. > Jesli ktos wybiera magie chaosu, to licze, ze jest to osoba myslaca o > szerokim spojrzeniu na swiat, ktora nie bez powodu wybiera wlasnie te > sciezke i wie, co sie z tym wiaze. Podejdzie z dystansem i nie da sie > wciagnac w zadna pulapke. Już takie sposób myślenia sprawia, że w pułapce jesteś. Nie widzisz tego, że to co mi wygadujesz w serii tych postów jest uniwersalnym sposobem obrony jakijkolwiek ideologii? > Nie podchodzi mi to porownanie chrzescijanstwa > do magii chaosu. Bo jesteś odwróconą chrześcijańką, co się krzywi jak ktoś krzyknie "wisła" na osiedlu "cracovii". |
|
angel_of_death [ nieaktywne ] Wysłano: 2010-05-10 00:14:31 |
Wiara w kontekście magii hałosu > Aby przypadkiem nie popadłaś już w przesadę interesując się satanizmem? > Skąd wiedzieć, która przesada jest dla nas dobra, a która jest > błądzeniem? No wlasnie tu jest ten problem, ze brak w nas obiektywizmu do tego typu rzeczy. > Ale możesz myśleć samodzielnie. Katolicyzmu też nie praktykujesz a zdanie > na jego temat posiadasz. Czemu więc w jednym przypadku brak praktyki Ci > uniemożliwia osąd a w drugim nie? Z tym wszyscy stykamy sie na codzien, to jest tak powszechne, ze az do przesady. Co innego magia chaosu, o ktorej ogromny procent nie ma pojecia, ze istnieje. > I tu się mylisz słoneczko. Oni naprawdę myślą. Na lekceważeniu umysłu > chrześcijan z pewnością się przejedziesz. Pozory mogę się brać stąd, że > większość idiotów katolicyzm przyjmuje jako to co jest im wtłoczone. Ale > satanizm ma taki sam potencjał do prania mózgów jak chrześcijaństwo, jest > tylko mniej popularny. Ale zauwaz, ze wiele w ogole nie skupia sie na tej swojej religii, chodzi do kosciola, zeby chodzic, modli sie, zeby modlic. Jest to dla nich taka rutyna, nie wyobrazaja sobie innego zycia, wszystko to przyzwyczajenie. I oni naprawde NIE MYSLA. > A nie zastanawiałaś się kiedyś nad tym, że Twoja sytuacja jako > ateistki/okulsytski/satanistki czy co tam wyznajesz jest taka sama jak > wpojonego chrześcijaństwa? Każdy chrześcijanin twierdzi, że wierzy z > wyboru, tak samo jak każdy satanista. W ogóle trudno jest wierzyć z > przymusu. I właśnie tę świadomość trzeba cały czas weryfikować, a jeśli > nie zadawałaś sobie nigdy pytania, co różni wiarę w Twoją ideologię od > wiary chrześcijań w ich ideologię (podkreślam, że nie mówię tutaj o > ideologiach, ale o stosunku do nich) to jesteś w takiej samej sytuacji jak > chrześcijanie. Tylko barwy nosisz inne. No pewnie, ze zastanawialam. Zastanawialam sie nad wieloma rzeczami, tak jak oczywiście Ty i wszyscy tutaj. Zauwaz, ze do satanizmu prowadzila mnie sciezka poprzez chrzescijanstwo. Interesowalam sie innymi wyznaniami, ideologiami itp itd, az trafilam tutaj. Wiadomo, historia, jak niejednego na s.pl. Natomiast prawie wszyscy chrzescijanie swoja religie wyniesli z domu. Nie mieli postawionego wyboru wiary i w wiekszosci nie zadaja sobie trudu, zeby rozwazac inne wierzenia, jest to nawet nie do pomyslenia dla niektorych. > Już takie sposób myślenia sprawia, że w pułapce jesteś. Nie widzisz tego, > że to co mi wygadujesz w serii tych postów jest uniwersalnym sposobem > obrony jakijkolwiek ideologii? Widze, widze :) Ale nie jakiejkolwiek, tylko konkretnie magii chaosu w tym przypadku. Ale zaznaczam, ze zgadzam sie rowniez z Twymi teoriami. > Bo jesteś odwróconą chrześcijańką, co się krzywi jak ktoś krzyknie "wisła" > na osiedlu "cracovii". Nieee, to zle okreslenie. |
|
Sargon [ nieaktywne ] Wysłano: 2010-05-12 22:24:44 |
Wiara w kontekście magii hałosu > > Aby przypadkiem nie popadłaś już w przesadę interesując się > satanizmem? > > Skąd wiedzieć, która przesada jest dla nas dobra, a która jest > > błądzeniem? > > No wlasnie tu jest ten problem, ze brak w nas obiektywizmu do tego typu > rzeczy. Narzekanie starców na pogodę na przystanku. > > Ale możesz myśleć samodzielnie. Katolicyzmu też nie praktykujesz a > zdanie > > na jego temat posiadasz. Czemu więc w jednym przypadku brak praktyki > Ci > > uniemożliwia osąd a w drugim nie? > > Z tym wszyscy stykamy sie na codzien, to jest tak powszechne, ze az do > przesady. Co innego magia chaosu, o ktorej ogromny procent nie ma pojecia, > ze istnieje. Tak, ale można wyrobić sobie pewien osąd poprzez właśnie porównania między różnymi systemami wierzeń. > Ale zauwaz, ze wiele w ogole nie skupia sie na tej swojej religii, chodzi > do kosciola, zeby chodzic, modli sie, zeby modlic. Jest to dla nich taka > rutyna, nie wyobrazaja sobie innego zycia, wszystko to przyzwyczajenie. I > oni naprawde NIE MYSLA. Oni tak, ale to nie są chrześcijanie tylko osoby z tłumu, które przy urodzeniu tak szybko wyskoczyły z macicy, że chrześcijańśtwo przyjęły z rozpędu i nawet nie zauważyły co ze sobą niosą. Ja nie o tych... > No pewnie, ze zastanawialam. Zastanawialam sie nad wieloma rzeczami, tak > jak oczywiście Ty i wszyscy tutaj. No nie wiem czy wszyscy, hehe :) > Zauwaz, ze do satanizmu prowadzila mnie > sciezka poprzez chrzescijanstwo. Interesowalam sie innymi wyznaniami, > ideologiami itp itd, az trafilam tutaj. Wiadomo, historia, jak niejednego > na s.pl. Natomiast prawie wszyscy chrzescijanie swoja religie wyniesli z > domu. Nie mieli postawionego wyboru wiary i w wiekszosci nie zadaja sobie > trudu, zeby rozwazac inne wierzenia, jest to nawet nie do pomyslenia dla > niektorych. Tak owszem, a jak się to ma do tego iż m.ch zapewnia ten sam mechanizm samozachowania poprzez gloryfikację wiary> > > Już takie sposób myślenia sprawia, że w pułapce jesteś. Nie widzisz > tego, > > że to co mi wygadujesz w serii tych postów jest uniwersalnym sposobem > > > obrony jakijkolwiek ideologii? > > Widze, widze :) Ale nie jakiejkolwiek, tylko konkretnie magii chaosu w tym > przypadku. Ale zaznaczam, ze zgadzam sie rowniez z Twymi teoriami. Z jakimi teoriami się zgadzasz? Widzisz, ale przeczysz. Więc jak w końcu? > > Bo jesteś odwróconą chrześcijańką, co się krzywi jak ktoś krzyknie > "wisła" > > na osiedlu "cracovii". > > Nieee, to zle okreslenie. Być może. |
|
angel_of_death [ nieaktywne ] Wysłano: 2010-05-12 22:44:19 |
Wiara w kontekście magii hałosu > Narzekanie starców na pogodę na przystanku. Pod kosciolem. > Oni tak, ale to nie są chrześcijanie tylko osoby z tłumu, które przy > urodzeniu tak szybko wyskoczyły z macicy, że chrześcijańśtwo przyjęły z > rozpędu i nawet nie zauważyły co ze sobą niosą. Ja nie o tych... Ale sie nimi nazywaja. Dzis prawdziwych chrzescijan juz nie ma ... :p > No nie wiem czy wszyscy, hehe :) Fakt :D > Z jakimi teoriami się zgadzasz? Widzisz, ale przeczysz. Więc jak w > końcu? Faktycznie, z biegiem czasu mogą wypaczyć magię chaosu i zrobić z niej to samo, co z innych religii. |
|
Sirrush [ nieaktywne ] Wysłano: 2010-05-15 20:28:01 |
Wiara w kontekście magii hałosu >> Z jakimi teoriami się zgadzasz? Widzisz, ale przeczysz. Więc jak w >> końcu? > > Faktycznie, z biegiem czasu mogą wypaczyć magię chaosu i zrobić z niej to > samo, co z innych religii. To nie religia, słoneczko. Po drugie - Sami zainteresowani stronią od formalizowania się czy innego organizowania, ok? Warto dodać na marginesie, że jeden zakon wiosny nie czyni. Ps. Mniej sztywnych granic, kategoryzowania i ogólnie wtłaczania świata w ramki - Tego Ci życzę. Inaczej daleko nie pojedziesz. |
|
angel_of_death [ nieaktywne ] Wysłano: 2010-05-15 22:15:19 |
Wiara w kontekście magii hałosu > To nie religia, słoneczko. Przecież nie twierdzę, że magia chaosu to religia, w życiu. Chodziło o to, że przez wypaczenie magii chaosu można zrobić z niej taka szopkę tak, jak zrobili z religii. Po drugie - Sami zainteresowani stronią od > formalizowania się czy innego organizowania, ok? Ok, to też wcześniej miałam na myśli. > Ps. Mniej sztywnych granic, kategoryzowania i ogólnie wtłaczania świata w > ramki - Tego Ci życzę. Inaczej daleko nie pojedziesz. Nie robię tego, ale dzięki :) |
|
Sirrush [ nieaktywne ] Wysłano: 2010-05-15 23:04:25 |
Wiara w kontekście magii hałosu >> To nie religia, słoneczko. > > Przecież nie twierdzę, że magia chaosu to religia, w życiu. > Chodziło o to, że przez wypaczenie magii chaosu można zrobić z niej taka > szopkę tak, jak zrobili z religii. Ech. Powiedz zatem co będzie wypaczeniem "chaosu" i co jest wypaczeniem religii, a później - bardzo proszę - sensownie mnie uargumentuj dlaczego wypowiadasz się w imieniu innych "społeczności" (vide: religii), do których nie przynależysz. Miałaś z nimi chociaż cokolwiek wspólnego poza tzw. informacją serwowaną w sieci? >> Ps. Mniej sztywnych granic, kategoryzowania i ogólnie wtłaczania >> świata w ramki - Tego Ci życzę. Inaczej daleko nie pojedziesz. > > Nie robię tego, ale dzięki :) Czyżby? Proszę. |
|
angel_of_death [ nieaktywne ] Wysłano: 2010-05-16 11:30:49 |
Wiara w kontekście magii hałosu > Ech. Powiedz zatem co będzie wypaczeniem "chaosu" i co jest wypaczeniem > religii, a później - bardzo proszę - sensownie mnie uargumentuj dlaczego > wypowiadasz się w imieniu innych "społeczności" (vide: religii), do > których nie przynależysz. Miałaś z nimi chociaż cokolwiek wspólnego poza > tzw. informacją serwowaną w sieci? To, o czym wcześniej pisałam i pisał Sargon. Wypowiadam się wyłącznie w swoim imieniu. O innych religiach czytałam na pudełku po czekoladkach. |
|
Feliks [ nieaktywne ] Wysłano: 2010-05-11 19:35:02 |
Wiara w kontekście magii hałosu niewiele różni się to od nlp.... Ale z magią hałosu is really way much funnier :) Naukowe mapy umysłu, zabawy psychologiczne itp. w gruncie rzeczy nadają zdrowe odruchy i pomagają naprostować zwichrowaną psychę.Sama wiara co do skuteczności pewnych elementów magii hałasu które są wytwarzane w myśl woli maga oraz tchnięcie w nich życia za pomocą silnie skonstruowanych sugestii i niestety nie bezmyślnej wiary potrafi dać nieźle wykręcony feedback - mniam :) smaczek dla umysłowych smakoszy psychopatów :) |
|
Sargon [ nieaktywne ] Wysłano: 2010-05-12 22:42:16 |
Wiara w kontekście magii hałosu > niewiele różni się to od nlp.... > Ale z magią hałosu is really way much funnier :) To też takie nlp, które podajesz sobie samemu. > Naukowe mapy umysłu, zabawy psychologiczne itp. w gruncie rzeczy nadają > zdrowe odruchy i pomagają naprostować zwichrowaną psychę.Sama wiara co do > skuteczności pewnych elementów magii hałasu które są wytwarzane w myśl > woli maga oraz tchnięcie w nich życia za pomocą silnie skonstruowanych > sugestii i niestety nie bezmyślnej wiary potrafi dać nieźle wykręcony > feedback - mniam :) smaczek dla umysłowych smakoszy psychopatów :) Yyyyyy, Zgadzam się... chociaż... Kurwa nie wiem. Nie prosiłem o definicję, czy prosiłem? |
|
Feliks [ nieaktywne ] Wysłano: 2010-05-14 23:01:10 |
Wiara w kontekście magii hałosu > Yyyyyy, Zgadzam się... chociaż... Kurwa nie wiem. Nie prosiłem o > definicję, czy prosiłem? nie, raczej nie :) Ale nie mógłbym się wypowiadać na polu co do którego nie mam przerobionej teorii. Co do praktyk, posługuję się własnymi dziwnymi zestawami narzędzi, umiejętności i doświadczeń. Czytając wyrywkowo fragmentaryczne teksty i artykuły na temat tegoż systemu magijnego mógłbym pokusić się o stwierdzenie że mój prywatny mindfuck korzysta z elementów w/w. Nie nazwałbym tego jednak w jakikolwiek sposób zmianą kosmetyczną z wiary w boga na wiarę we własną wolę. Pokusiłbym się raczej o stwierdzenie że jest to zależnie od sposobu wykorzystania świadome i przemyślane działanie które bez pewnej dozy wiary w tę umiejętność nigdy nie byłoby skuteczne. Dlaczego świadome i przemyślane? Wbrew temu co ciągle się mówi o naukowym braku dowodów na tego typu związki pomiędzy działaniem osoby "czarującej" a osoby o której się myśli - pewne sposoby wykorzystania własnego umysłu przeczą naukowemu poznaniu. Które być może nie jest w stanie na obecnym etapie zrozumienia konstrukcji i mechaniki biochemicznej mózgu, ludzkiej jaźni i całego układu jakim jest człowiek.neguje całkowicie związek który być może istnieje w sposób nieprzewidywalny i przeczący losowej przypadkowości co sugerowałoby istnienie jednak owego związku ;) Wiadomo każdy ma takich przykładów dużo itp. - o tyle zaobserwowałem ciekawą zależność (jak pewnie większość z nas) którą da się skwitować krótkim zdaniem : osoby żyjące niecodziennie, częściej doświadczają niecodziennych sytuacji. Pomimo istnienia tego związku, wciąż matemycznie rzecz ujmując a i biorąc pod uwagę fakt że często nasza psychika na siłę szuka uzasadnienia wiary we własne możliwości pokusiłbym się o stwierdzenie że praktyki te ocierają się o granice mistycznych zdolności umysłowych. Być może zdolności te to naturalna predyspozycja naszych zmysłów, coś co istniało na dużo przedtem, gdy żyliśmy jak zwierzęta. Być może człowiek ewoluuje w sposób bardziej dyskretny niż się sądzi. Co daje tego typu system? Do końca nie wiem - sam stosuje się do własnych reguł. Przypadki które jednak mnie spotkały, to co zaobserwowałem, to w jaki sposób jesteśmy w stanie zdyscyplinować własny umysł, psychikę i ciało - choćbym naprawdę pozbył się jakiejkolwiek wiedzy, doświadczeń i przemyśleń z tego nurtu wiedzy i poznania - jestem pewny że moja ciekawa wszystkiego głowa znów doszła by do podobnych wniosków. Pewnych rzeczy nie da się naukowo uzasadnić ani potwierdzić a wbrew logice istnieją. To co zyskuje się przez tego typu praktyki jest tak samo nieporównywalne i nieopisywalne jak orgazm, narkotykowa ekstaza czy sportowy zastrzyk adrealiny i euforii po osiągnieciu głównej wygranej. Nie da się łatwo powiedzieć czy straciło się dużo czy mało. Czy w ogóle się coś zyskało czy straciło. Jedyne co osobiście mogę powiedzieć, doświadczyłem niesamowitych rzeczy, nabyłem przydatne umiejętności i czasem wbrew zdroworozsądkowemu myśleniu daje osiągnąć wynik zadowalający lub daleko go przekraczający. Zmiany na psychice nie można zaobserwować w sposób prosty, bowiem mogą nawet nie istnieć. Jak pisałem wszystko zależy od podejścia. Albo jest się fanatykiem albo osobą która jednocześnie posługując się danym narzędziem traktuje "go" z dystansem. |
|
TomRot [ nieaktywne ] Wysłano: 2010-05-15 09:04:43 |
Wiara w kontekście magii hałosu > Nie nazwałbym tego jednak w jakikolwiek sposób zmianą kosmetyczną z wiary > w boga na wiarę we własną wolę. Pokusiłbym się raczej o stwierdzenie że > jest to zależnie od sposobu wykorzystania świadome i przemyślane działanie > które bez pewnej dozy wiary w tę umiejętność nigdy nie byłoby skuteczne. Mam wrażenie, że wierzysz w podświadomość/nieświadomość. I ją nazywasz magią. |
|
Sirrush [ nieaktywne ] Wysłano: 2010-05-15 19:33:26 |
Wiara w kontekście magii hałosu >> Nie nazwałbym tego jednak w jakikolwiek sposób zmianą kosmetyczną z >> wiary w boga na wiarę we własną wolę. Pokusiłbym się raczej o stwierdzenie >> że jest to zależnie od sposobu wykorzystania świadome i przemyślane >> działanie które bez pewnej dozy wiary w tę umiejętność nigdy nie byłoby >> skuteczne. > > Mam wrażenie, że wierzysz w podświadomość/nieświadomość. I ją nazywasz > magią. Tutaj nie ma Magów w spirytualnym sensie tego słowa (No, ewentualnie kilka wyjątków mogłoby się znaleźć), a zdecydowaną przywarą tych drugich jest nadmierne przywiązanie do własnej jaźni :) |
|
TomRot [ nieaktywne ] Wysłano: 2010-05-15 23:27:03 |
Wiara w kontekście magii hałosu To może inaczej: do tego żeby 2 i 2 dało cztery nie jest potrzebna "pewna doza wiary", a wystarczy "świadome i przemyślane" dodawanie. O to chodziło w poprzednim poście i w takim sensie mam pytanie o celowość wiary. |
|
Sirrush [ nieaktywne ] Wysłano: 2010-05-19 14:54:35 |
I-n-t-e-r-p-r-e-t-a-c-j-a > To może inaczej: > do tego żeby 2 i 2 dało cztery nie jest potrzebna "pewna doza wiary", a > wystarczy "świadome i przemyślane" dodawanie. > O to chodziło w poprzednim poście i w takim sensie mam pytanie o celowość > wiary. Są różne pułapy tzw. wglądu, Tom. Temat "świadome i przemyślane" zasługuje co najmniej na osobny topic, dlatego zwyczajnie sobie odpuszczę :) Powiem tylko, że prawdopodobnie rzeczywistość w której wszyscy istniejemy jest wynikiem interpretacji, co - przynajmniej potencjalnie - daje bardzo szeroki margines błędu. Dalej, jak sądzę, powinniśmy rozmawiać o tym czym właściwie jest tzw. magia, jak bardzo zmieniło się jej rozumienie i co ewentualnie możemy zyskać za pomocą tego narzędzia. W tym momencie pasuję :) |
|
Feliks [ nieaktywne ] Wysłano: 2010-05-17 19:31:01 |
Wiara w kontekście magii hałosu > Mam wrażenie, że wierzysz w podświadomość/nieświadomość. I ją nazywasz > magią. Skąd to wrażenie? |
|
Sargon [ nieaktywne ] Wysłano: 2010-05-15 18:27:55 |
Wiara w kontekście magii hałosu > Ale nie mógłbym się wypowiadać na polu co do którego nie mam przerobionej > teorii. Co do praktyk, posługuję się własnymi dziwnymi zestawami narzędzi, > umiejętności i doświadczeń. Czytając wyrywkowo fragmentaryczne teksty i > artykuły na temat tegoż systemu magijnego mógłbym pokusić się o > stwierdzenie że mój prywatny mindfuck korzysta z elementów w/w. Z pewnością jestem w stanie w to uwierzyć, żebyłbyś ciekawość nawet dla Carolla czy Hine'a > Nie nazwałbym tego jednak w jakikolwiek sposób zmianą kosmetyczną z wiary > w boga na wiarę we własną wolę. Pokusiłbym się raczej o stwierdzenie że > jest to zależnie od sposobu wykorzystania świadome i przemyślane działanie > które bez pewnej dozy wiary w tę umiejętność nigdy nie byłoby skuteczne. > Dlaczego świadome i przemyślane? Wbrew temu co ciągle się mówi o naukowym > braku dowodów na tego typu związki pomiędzy działaniem osoby "czarującej" > a osoby o której się myśli - pewne sposoby wykorzystania własnego umysłu > przeczą naukowemu poznaniu. Które być może nie jest w stanie na obecnym > etapie zrozumienia konstrukcji i mechaniki biochemicznej mózgu, ludzkiej > jaźni i całego układu jakim jest człowiek.neguje całkowicie związek który > być może istnieje w sposób nieprzewidywalny i przeczący losowej > przypadkowości co sugerowałoby istnienie jednak owego związku ;) Też się nad tym zastanawiałem. Próbuje wyplenić z siebie racjonalizm, bo już mi się znudził. Wolę przemieszać go z czymś bardziej soczystym, świat wygląda wtedy lepiej. Jednocześnie nie pozwolić, aby wiara w subiektywne iluzję pchnęła mnie do nierozsądnych czynów i decyzji w rzeczywistości. Chociaż i tak na końcu pewnie się okaże, że to bez różnicy. > Zmiany na psychice nie można zaobserwować w sposób prosty, bowiem mogą > nawet nie istnieć. Jak pisałem wszystko zależy od podejścia. Albo jest się > fanatykiem albo osobą która jednocześnie posługując się danym narzędziem > traktuje "go" z dystansem. Traktowanie tego z dystansem nie jest takie proste. To jak z manewrem pozorowanej uczieczki podczas bitwy. Pozorowana czynność w pewnej chwili może się okazać niepozorowaną. Dlatego dyscyplina jest potrzebna, łatwo oszukać samego siebie, spora część ludzi doszłą w tym do perfekcji. |
|
TomRot [ nieaktywne ] Wysłano: 2010-05-12 20:48:37 |
Wiara w kontekście magii hałosu > Pozostanie nam taka psychologia w przebraniu. Taki goły okultyzm ma jakąś > wartość? Taką jaką sam mu nadasz :) |
|
Sargon [ nieaktywne ] Wysłano: 2010-05-12 22:04:00 |
Wiara w kontekście magii hałosu > > > Pozostanie nam taka psychologia w przebraniu. Taki goły okultyzm ma > jakąś > > wartość? > > Taką jaką sam mu nadasz :) Tak. Kiedyś pewien żul na plantach zobaczył jakie wino pije i stwierdził, że wielkie umysłu myślą podobnie. |
Ludowy Komisarz Zdrowia ostrzega: wszystkie materiały umieszczone na stronie są własnością autorów.
Kopiowanie i rozpowszechnianie może być przyczyną... Tylko spróbuj. My zajmiemy się resztą :>



















