| Satan.pl > Forum > Transgresja > | [ Zaloguj się ] [ Rejestracja ] |
| Transgresja 121 | Satanizm 387 | Komentarze 513 | Szkice 235 | TechnoPark 203 | FAQ 15 |
Archiwum: wiadomości z wybranego wątku archiwalnego
| Tematy | Autor | Data |
|---|
| Spis działów / Spis wątków archiwalnych / Nowy wątek |
|---|
| Autor | Temat wątku: |
|---|
|
shogun667 [ nieaktywne ] Wysłano: 2004-10-28 14:52:00 |
oswiecilo mnie tak ze prawie osleplem ;PPP Ostatnio polsat uraczyl nas (znowu) filmem "7 lat w Tybecie". I to przypomniało mi o myśli pewnej mojej, która zawitała mi do głowy jakiś czas temu. Skoro buddyzm jest taka fantastyczną ścieżką rozwoju duchowego, a w dodatku pokojową, nie dzielącą na gorszych i lepszych ludzi to ja mam kilka pytań i stwierdzeń: Pytania: 1. Dla czego pan lama życzy sobie aby się do niego zwracać "jego świątobliwość"? 2. Dla czego (w wielu "buddystycznych" regionach) mieszkańcy miasta/wsi, mają obowiązek utrzymywać mnichów. Czyżby hipokryzja? :) Stwierdzenia 1. Oświecenie do dość modne dziś słowo. Więc pytam co takiego w tym oświeceniu jest realnego? Jeśli zamknę się na 7 lat w klasztorze to jest pewien że zmiany w psychice będą. Buddyści te zmiany nazwali oświeceniem. Phi. 2. "Prawda jest niewysławialna". Hehe. 3. Katolicy różne dziwne rzeczy wyprawiają. Młodzież szuka więc czegoś "uduchowionego", gdzie hipokryzji nie ma (pozornie) i często kończy na buddyzmie. Sfera mistyczna chrześcijaństwa jest równie bogata jak buddyzmu, a hipokrytów znależć można wszędzie. dziękuję za uwagę :) |
|
Kaczor [ nieaktywne ] Wysłano: 2004-11-03 15:48:03 |
Pomyśl o tym trochę inaczej >odpowiedzi: > > 1. Dla czego pan lama życzy sobie aby się do niego zwracać "jego > świątobliwość"? > Dalaj Lama jest ojcem duchowym-tak wynika z tradycji.Każdemu zatem ojcu dzieci jego winny okazywać szacunek. > 2. Dla czego (w wielu "buddystycznych" regionach) mieszkańcy miasta/wsi, > mają obowiązek utrzymywać mnichów. > To tak samo jakbyś zapytał dlaczego państwo wypłaca zasiłki bezrobotnym,samotnym matkom etc.Każdy system jest tak zorganizowany,że jedni pracują a inni nie,a ci co pracują utrzymują tych drugich. > > > Stwierdzenia > > 1. Oświecenie do dość modne dziś słowo. Więc pytam co takiego w tym > oświeceniu jest realnego? Jeśli zamknę się na 7 lat w klasztorze to jest > pewien że zmiany w psychice będą. Buddyści te zmiany nazwali oświeceniem. > Phi. > Każdy pojmuje to w inny sposób.Oświecenie to jest coś takiego czego nie pojmiesz jeśli sam tego nie doświadczysz.Najłatwiej jest śmiać się z nieznanego. > 2. "Prawda jest niewysławialna". Hehe. > Górale rozróżniają trzy rodzaje prawdy: -całą prawda -pół prawda -gówno prawda A TY jak "wysłowisz" PRAWDĘ > 3. Katolicy różne dziwne rzeczy wyprawiają. Młodzież szuka więc czegoś > "uduchowionego", gdzie hipokryzji nie ma (pozornie) i często kończy na > buddyzmie. > Jeśli ktoś potrafi prawdziwie wierzyć to spełnienie tęsknot za absolutem znajdzie i nie zagubi się w oceanie praktyk religijnych. > Sfera mistyczna chrześcijaństwa jest równie bogata jak buddyzmu, a > hipokrytów znależć można wszędzie. > Jakby to powiedzieć...cudze chwalicie,cudzego nie znacie,z cudzego kpicie. That's all folks |
|
shogun667 [ nieaktywne ] Wysłano: 2004-11-04 19:04:40 |
Pomyśl o tym trochę inaczej > Dalaj Lama jest ojcem duchowym-tak wynika z tradycji.Każdemu zatem ojcu > dzieci jego winny okazywać szacunek. przeciez to bzdura. tradycja bywa mila, ale czesciej jest krzywdzaca. > To tak samo jakbyś zapytał dlaczego państwo wypłaca zasiłki > bezrobotnym,samotnym matkom etc.Każdy system jest tak zorganizowany,że > jedni pracują a inni nie,a ci co pracują utrzymują tych drugich. co czasem bywa przegieciem. > Każdy pojmuje to w inny sposób.Oświecenie to jest coś takiego czego nie > pojmiesz jeśli sam tego nie doświadczysz.Najłatwiej jest śmiać się z > nieznanego. ja sie nie smieje tylko krytykuje... no z lekkim usmieszkiem :) > Górale rozróżniają trzy rodzaje prawdy: > -całą prawda > -pół prawda > -gówno prawda > A TY jak "wysłowisz" PRAWDĘ dla mnie prawda to utopia. > Jeśli ktoś potrafi prawdziwie wierzyć to spełnienie tęsknot za absolutem > znajdzie i nie zagubi się w oceanie praktyk religijnych. na co ci ta polityczna poprawnosc ? > Jakby to powiedzieć...cudze chwalicie,cudzego nie znacie,z cudzego > kpicie. to jak to w koncu jest. chwale czy kpie? pozdrawiam. |
|
Kaczor [ nieaktywne ] Wysłano: 2004-11-06 12:14:40 |
Pomyśl o tym trochę inaczej Sądze,żę jesteś troche zagubiony. A polityczna poprawność jest potrzebna nam wszystkim,a wtedy bedzie sie nam lepiej żyło w tym małym kwadraciku w centrum Europy z cyckiem na górze. Pozdrawiam również. PS.Z tym chwalicie i kpicie to była parafraza powiedzenia-widzę,że nie zakminiłeś.Następnym razem będę wyjaśniał wszystkie podobnego typu wypowiedzi. |
|
shogun667 [ nieaktywne ] Wysłano: 2004-11-06 22:11:18 |
Pomyśl o tym trochę inaczej > Sądze,żę jesteś troche zagubiony. strasznie :/ > A polityczna poprawność jest potrzebna nam wszystkim,a wtedy bedzie sie > nam lepiej żyło w tym małym kwadraciku w centrum Europy z cyckiem na > górze. polityczna poprawnosc i satanizm. hehe :) > PS.Z tym chwalicie i kpicie to była parafraza powiedzenia-widzę,że nie > zakminiłeś.Następnym razem będę wyjaśniał wszystkie podobnego typu > wypowiedzi. jak wolisz. |
|
blazen93 ( :: neuromancer :: ) ![]() Wysłano: 2004-10-31 13:28:11 |
oswiecilo mnie tak ze prawie osleplem ;PPP > 1. Dla czego pan lama życzy sobie aby się do niego zwracać "jego > świątobliwość"? Tak wynika z tybetanskiej tradycji. Oswieconego umyslu tradycja ta ani ziebi ani grzeje. > 2. Dla czego (w wielu "buddystycznych" regionach) mieszkańcy miasta/wsi, > mają obowiązek utrzymywać mnichów. j.w. > 1. Oświecenie do dość modne dziś słowo. Więc pytam co takiego w tym > oświeceniu jest realnego? Jeśli zamknę się na 7 lat w klasztorze to jest > pewien że zmiany w psychice będą. Buddyści te zmiany nazwali oświeceniem. > Phi. Jesli oswiecenie jest dla Ciebie zamknieciem sie w czterech scianach, to rzeczywiscie PHI. Wskaz mi prosze owa nauke Buddy, ktora glosi, ze oswiecenie polega na odcieciu sie od zewnetrzenego swiata. > 2. "Prawda jest niewysławialna". Hehe. Oczywiscie. Tak samo jak Tao, ktore da sie wyrazic slowami nie jest prawdziwym Tao. Nie jest tez jednak bledem mowic o Tao. > 3. Katolicy różne dziwne rzeczy wyprawiają. Młodzież szuka więc czegoś > "uduchowionego", gdzie hipokryzji nie ma (pozornie) i często kończy na > buddyzmie. Mowiac szczerze ja nie widze zwiazku. > Sfera mistyczna chrześcijaństwa jest równie bogata jak buddyzmu, a Zglebiles osobiscie ktorakolwiek z nich? :-) |
|
shogun667 [ nieaktywne ] Wysłano: 2004-10-31 14:47:19 |
oswiecilo mnie tak ze prawie osleplem ;PPP > Tak wynika z tybetanskiej tradycji. Oswieconego umyslu tradycja ta ani > ziebi ani grzeje. ale nie kazdy jest oswieconym > Jesli oswiecenie jest dla Ciebie zamknieciem sie w czterech scianach, to > rzeczywiscie PHI. Wskaz mi prosze owa nauke Buddy, ktora glosi, ze > oswiecenie polega na odcieciu sie od zewnetrzenego swiata. nie nie. chodzilo mi o proces dazenie do oswiecenia. o to jakby nie patrzec jest izolacja, wielogodzinne medytacja a to wszystko pod okiem niby surowego ale jednak lagodnego mistrza. ech, jak sobie to wyobraze to jakoscia mi to przypomina reklame pepsi :) nie zebym byl nietolerancyjny. kazdy prawo do wlasnego zdania jak rowniez do spieprzenia sobie wlasnego zycia :) > Oczywiscie. Tak samo jak Tao, ktore da sie wyrazic slowami nie jest > prawdziwym Tao. Nie jest tez jednak bledem mowic o Tao. juz wystarczy bo zaslabne ;P > > Sfera mistyczna chrześcijaństwa jest równie bogata jak buddyzmu, a > > Zglebiles osobiscie ktorakolwiek z nich? :-) zdefiniuj "zglebiles" |
|
blazen93 ( :: neuromancer :: ) ![]() Wysłano: 2004-10-31 17:02:26 |
oswiecilo mnie tak ze prawie osleplem ;PPP > nie nie. chodzilo mi o proces dazenie do oswiecenia. o to jakby nie > patrzec jest izolacja, wielogodzinne medytacja a to wszystko pod okiem > niby surowego ale jednak lagodnego mistrza. ech, jak sobie to wyobraze to > jakoscia mi to przypomina reklame pepsi :) nie zebym byl nietolerancyjny. ??? A kto Ci takich glupot nagadal? Byc moze zamiast ogladac reklamy Pepsi nalezaloby lepiej zglebic omawiany temat... Zaiste, odroznij nauki Buddow od tradycyjnego tybetanskiego lamaizmu, ktory wynika z dlugiej przedbuddyjskiej tradycji tego kraju i jego kultury, odrobine odmiennej od europejskiej. > > Zglebiles osobiscie ktorakolwiek z nich? :-) > zdefiniuj "zglebiles" Uznam to za odpowiedz. Gdybys je zglebil nie zadawalbys tego pytania. ;> |
|
shogun667 [ nieaktywne ] Wysłano: 2004-10-31 22:19:58 |
oswiecilo mnie tak ze prawie osleplem ;PPP > Zaiste, odroznij nauki Buddow od tradycyjnego tybetanskiego lamaizmu, > ktory wynika z dlugiej przedbuddyjskiej tradycji tego kraju i jego > kultury, odrobine odmiennej od europejskiej. budda wpadl z kolegami do lasu, wzial garsc lisci i powiedzial: "To czego was nauczylem to liscie, ktore mam w rece. To czego was nie nauczylem to liscie w calym lesie" Kiepski nauczyciel. Jest sens wglebiac sie bardziej? > > > Zglebiles osobiscie ktorakolwiek z nich? :-) > > zdefiniuj "zglebiles" > > Uznam to za odpowiedz. > Gdybys je zglebil nie zadawalbys tego pytania. ;> jak wolisz pozdr. |
|
blazen93 ( :: neuromancer :: ) ![]() Wysłano: 2004-10-31 22:38:35 |
oswiecilo mnie tak ze prawie osleplem ;PPP > Kiepski nauczyciel. Jest sens wglebiac sie bardziej? W Twoim przypadku nie. :P |
|
Katera [ nieaktywne ] Wysłano: 2004-10-30 23:09:01 |
oswiecilo mnie tak ze prawie osleplem ;PPP > 1. Dlaczego pan lama życzy sobie aby się do niego zwracać "jego > świątobliwość"? na pewno to on sobie tak zazyczyl?? a moze tak ludzie zaczeli i sie utarlo?? > 2. Dlaczego (w wielu "buddystycznych" regionach) mieszkańcy miasta/wsi, > mają obowiązek utrzymywać mnichów. a dlaczego katolicy wspieraja kosciol, skoro Jezus mowil: oddaj wszystko i idz nauczac o Bogu (czy jakos tak) > Czyżby hipokryzja? :) czyzby? > 1. Oświecenie do dość modne dziś słowo. Więc pytam co takiego w tym > oświeceniu jest realnego? Jeśli zamknę się na 7 lat w klasztorze to jest > pewien że zmiany w psychice będą. Buddyści te zmiany nazwali oświeceniem. > Phi. to jest odkrycie siebie, odkrycie swiata... namiastke tego miozna uzyskac odizolowujac sie od ludzi chociazby na kilka dni w gorach... chodzac i myslac... inaczej sie postrzega wszystko... a co dopiero po 7 latach... i nie chodzi o zmiany w psychice, ale w percepcji... > 2. "Prawda jest niewysławialna". Hehe. yyyy ?? :) |
|
shogun667 [ nieaktywne ] Wysłano: 2004-10-31 14:38:40 |
oswiecilo mnie tak ze prawie osleplem ;PPP > na pewno to on sobie tak zazyczyl?? a moze tak ludzie zaczeli i sie > utarlo?? watpie, ludzie maja taka mentalnosc ze nie podlizuja sie nikomu chyba ze musza. > a dlaczego katolicy wspieraja kosciol, skoro Jezus mowil: oddaj wszystko i > idz nauczac o Bogu (czy jakos tak) no wlasnie, ale o zachowaniu chrzescijan juz bylo wiele razy. ja sie zajalem teraz gruntem orientalnym :) > > > Czyżby hipokryzja? :) > > czyzby? ;) > to jest odkrycie siebie, odkrycie swiata... namiastke tego miozna uzyskac > odizolowujac sie od ludzi chociazby na kilka dni w gorach... chodzac i > myslac... > inaczej sie postrzega wszystko... a co dopiero po 7 latach... i nie chodzi > o zmiany w psychice, ale w percepcji... hehe, to czemu nie rzucisz wszystkiego nie zamkniesz sie w jakims chlodnym klasztorku? |
|
Katera [ nieaktywne ] Wysłano: 2004-11-02 13:42:51 |
oswiecilo mnie tak ze prawie osleplem ;PPP > watpie, ludzie maja taka mentalnosc ze nie podlizuja sie nikomu chyba ze > musza. to nie jest kwestia podlizywania tylko nomenklatury, jak mowie. zamiast mowic do niego 'o wspanialy', zaczeli mowic 'o boski'... tyle... > hehe, to czemu nie rzucisz wszystkiego nie zamkniesz sie w jakims chlodnym > klasztorku? bo mnie wystarcza cotygodniowe wyprawy w gory... jednodniowa (prawie)samotnosc wystarcza, zebym odnalazla siebie i nabrala dystansu do realiow, ktore mnie otaczaja... |
|
Katera [ nieaktywne ] Wysłano: 2004-10-28 22:41:02 |
oswiecilo mnie tak ze prawie osleplem ;PPP przepraszam, ze nie odpowiem, ale jestem zbyt padnieta, zeby sie wgryzc w meritum.. mam tylko jedno pytanie: dlaczego piszesz 'dla czego'?? |
|
shogun667 [ nieaktywne ] Wysłano: 2004-10-29 14:16:51 |
oswiecilo mnie tak ze prawie osleplem ;PPP > przepraszam, ze nie odpowiem, ale jestem zbyt padnieta, zeby sie wgryzc w > meritum.. mam tylko jedno pytanie: > > dlaczego piszesz 'dla czego'?? Wiec teorie sa dwie: 1. Literowka;nikt nie jest doskonaly. 2. Moja dysgrafia. Ale pani psycholog powiedziala, ze jestem inteligenty i kreatywny wiec chyba dysgrafie mozna mi wybaczyc. p.s. od czasu do czasu pisze sobie artykulik, tudziez esej i wtedy przeklinam tego kto wymysli interpunkcje ;)... a pisac poprawnie przeciez trzeba. |
|
Katera [ nieaktywne ] Wysłano: 2004-10-30 22:46:16 |
oswiecilo mnie tak ze prawie osleplem ;PPP > 1. Literowka;nikt nie jest doskonaly. ja jestem :P > 2. Moja dysgrafia. Ale pani psycholog powiedziala, ze jestem inteligenty i > kreatywny wiec chyba dysgrafie mozna mi wybaczyc. prosze Cie... dlaczego kazdy kto wali byki zaslania sie dysleksja, dysgrafia i innymi tego typu zaburzeniami?? czy trafiaja tu wszyscy co 10. ludzie - akurat ci z dysleksja?? i EOT, bo juz tyle bylo watkow o dysleksji, ze starczy... |
|
Cień [ nieaktywne ] Wysłano: 2004-10-28 20:48:26 |
oswiecilo mnie tak ze prawie osleplem ;PPP > 1. Dla czego pan lama życzy sobie aby się do niego zwracać "jego > świątobliwość"? > > 2. Dla czego (w wielu "buddystycznych" regionach) mieszkańcy miasta/wsi, > mają obowiązek utrzymywać mnichów. > > Czyżby hipokryzja? :) Myślę że problem jest podobny jak w wielu innych religiach - doszło do ześwieczczenia i zinstytualizowania buddyzmu. Prości ludzie nie umieją operować pojęciami abstrakcyjnymi, trudno im zrozumieć zawiłe kwestie mistyczne dlatego potrzebują prostych ikon symboli, bogów i bozków do których mogą wznosić modły. I nie dociera do nich że sam Gautama Budda odrzucał istnienie Boga i za pewne nie byłby zadowolony widząc ludzi wystawiających mu maonumentalne posągi. W psychologii zwie się to myśleniem magiczno-życzeniowym. > 1. Oświecenie do dość modne dziś słowo. Więc pytam co takiego w tym > oświeceniu jest realnego? Jeśli zamknę się na 7 lat w klasztorze to jest > pewien że zmiany w psychice będą. Buddyści te zmiany nazwali oświeceniem. > Phi. Teoretycznie jest mozliwe osiągnięcie oświecenia chlejąc tanie wina i waląc ukraińskie dziwki co dnia. Niemniej, łatwiej jest się skoncentrować na swoim umysle gdy jest on wolny od pokus i trosk zycia codziennego. Dlatego tak wiele ruchów religijnych zalecało odosobnienie i ascezę. > 2. "Prawda jest niewysławialna". Hehe. Coś w tym jest. Język ludzki jest mimo wszystko narzędziem dość prymitywnym, zwłaszcza jesli chodzi o przekazywania doznań emocjonalnych i uczuciowych jak to ma miejsce w poezji, czy też doznań mistycznych które zdecydowanie trudno jest opisać słowami. "Oświeciło mnie kurwa, no." Trochę za mało jak na opis satori, czyż nie? ;) > 3. Katolicy różne dziwne rzeczy wyprawiają. Młodzież szuka więc czegoś > "uduchowionego", gdzie hipokryzji nie ma (pozornie) i często kończy na > buddyzmie. Myslę że wynika to z tego że buddyzm wypada stosunkowo najlepiej na tle innych religi. Choc jak słusznie zauwazyłeś mozna się doń doczepić na wiele sposobów, jest on njabardziej "uduchowionym", najmniej w nim chyba hipokryzji i co r ównie istotne fundamentalizmu. > Sfera mistyczna chrześcijaństwa jest równie bogata jak buddyzmu, a > hipokrytów znależć można wszędzie. Ależ oczywiście! Zresztą jestem zwolennikiem teorii że właściwie wszystkie religie świata od wielkich monoteizmów po kulty animistyczne ludów prymitywnych są w swych najgłębszych warstwac podobne.Jęsli tylko odrzucimy liturgiczno - instytucjonalną otoczkę pozostanie ów pierwotny mistyczny rdzeń polegający na poszukiwaniu przez ludzi odpowiedzi na najgłębsze filozoficzne pytania. A na hipokryzję i głupoty lekarstwa nie wymyslono. |
|
Locutus [ nieaktywne ] Wysłano: 2004-11-03 20:29:22 |
oswiecilo mnie tak ze prawie osleplem ;PPP > [...] > Ależ oczywiście! Zresztą jestem zwolennikiem teorii że właściwie wszystkie > religie świata od wielkich monoteizmów po kulty animistyczne ludów > prymitywnych są w swych najgłębszych warstwac podobne.Jęsli tylko > odrzucimy liturgiczno - instytucjonalną otoczkę pozostanie ów pierwotny > mistyczny rdzeń polegający na poszukiwaniu przez ludzi odpowiedzi na > najgłębsze filozoficzne pytania. > [...] Que? Każda religia daje na owe pytania INNE odpowiedzi, Cieniu - stwierdzenie, że wspólnym mianownikiem religii jest to, że zaspokojają ludzką potrzebę odpowiedzi na filofoziczne pytania jest truizmem - to właśnie jest CELEM religii... No można mówić, że Masur, Vortex, Cień, Locutus, Kostrzewska, pies Azor, komar widliszek, glista ludzka, lipa, klon i konopie indyjskie są podobne - łączy je eukariotyczna budowa... tylko czy nie jest to zbytnie generalizowanie? Wchodzenie w oczywiste dla każdego truizmy? Pzdr. LOKI (Pająk je biedronkę) |
|
Cień [ nieaktywne ] Wysłano: 2004-11-03 21:03:58 |
oswiecilo mnie tak ze prawie osleplem ;PPP > > Que? Każda religia daje na owe pytania INNE odpowiedzi, Cieniu - > stwierdzenie, że wspólnym mianownikiem religii jest to, że zaspokojają > ludzką potrzebę odpowiedzi na filofoziczne pytania jest truizmem - to > właśnie jest CELEM religii... Ale spójrzmy na same mistyczne podstawy. Większość kultów uznaje bogów, ale także zwykle swoistego nad-boga, Absolut czy Pierwotną Przyczynę (jak dorzucimy tutaj Wielki Wybuch to nawet ku zgrozie ateistów da się ich do tej menażerii dokoptować :P) Większość religii zakłada jakąś formę bytu po smierci Zresztą praprzyczyna powstania religii - danie odpowiedzi na niewyjasnione pytania dotyczące bytu czy struktury kosmosu - jest chodźby tym łącznikiem. Oczywiście zdaję sobie sprawę, że wobec rozrostu owej egzoterycznej otoczki kościelnej te podobieństwa tracą dla przeciętnych wyznawców na znaczeniu. Pamiętajmy jednak że dla wybitnych mistyków o otwrtych umysłach - a ich uznaję za prawdziwie religijnych, nie jakieś warzywa z kółka różańcowego - bariery międzykościelne tracą na znaczeniu. Koran nakazuje gdzieś tam tłuc niewiernych ale zostawiać w spokoju chrze scijan i żydów gdyż wierzą w tego samego Boga ino inaczej go postrzegają. Co prawda akurat te monoteizmy mają wspólny rdzeń ale bodajże papcio z Watykanu pozwolił się pomodlić Dalaj-lamie u siebie w Bazylice. Warto tu prześledzić rozwój historyczny poszczególnych kultów i widać jak jedna wynika często z drugiej. > No można mówić, że Masur, Vortex, Cień, Locutus, Kostrzewska, pies Azor, > komar widliszek, glista ludzka, lipa, klon i konopie indyjskie są podobne > - łączy je eukariotyczna budowa... tylko czy nie jest to zbytnie > generalizowanie? Wchodzenie w oczywiste dla każdego truizmy? I tak i nie. Skoro nawet stosunkowo pokrewne wyznania (np. różne odmiany chrześcijaństwa) potrafią siebe wzajem wyrzynać faktycznie takie uogólnienie przestaje mieć sens. Z drugiej jednak strony świadomośc że każden kult powstał w z grubsza podobnym ludzkim umysle,pozwala czerpać ze zdobyczy intelektualnych wielu religii, znaleźć się ponad jakimi kolwiek formalnymi podziałami. Które w końcu stają się małe i bezsensowne patrząc z perspektywy Wieczności, dążenia do Absolutu, poszukiwania Boga który jest ponoć w pytę jak napisano w naszej konstytucji... ;) |
|
Locutus [ nieaktywne ] Wysłano: 2004-11-03 21:15:58 |
oswiecilo mnie tak ze prawie osleplem ;PPP > Ale spójrzmy na same mistyczne podstawy. Patrzę, patrzę, oczka przecieram i nie widzę niczego wspólnego ponad to, że w każdej religii jakaś metafizyka jest - ale to ex definitione, Cieniu. Nic odkrywczego. > Większość kultów uznaje bogów, > ale także zwykle swoistego nad-boga, Absolut czy Pierwotną Przyczynę (jak > dorzucimy tutaj Wielki Wybuch to nawet ku zgrozie ateistów da się ich do > tej menażerii dokoptować :P) No właśnie. Boga. Bogów. Albo brak Boga... albo w ogóle nic nie zakłada... eee... nie widzę wspólnego mianownika. > Większość religii zakłada jakąś formę bytu po smierci Zgadza się. Ale każda inną. Zresztą to jest oczywiste, zważywszy na to, że jedną z przyczyn powstania religii był strach przed śmiercią - strach, który musiał zostać zażegnany, jeśli człowiek miał być efektywny. I z historii wiadomo, że najlepiej radziły sobie ludy, które przewidywały w swych religiach za bohaterską śmierć nagrodę w życiu pozagrobowym... ot-czysta socjobiologia :-P > Zresztą praprzyczyna powstania religii - danie odpowiedzi na niewyjasnione > pytania dotyczące bytu czy struktury kosmosu - jest chodźby tym > łącznikiem. Eee... guzik prawda :-P W ogólnym zarysie przyczyną powstania religii, oprócz tego, o czym mówiłem powyżej, była potrzeba scementowania grupy plemiennej razem - w okresie, gdy mózg ewoluował w kierunku wykształcenia indywidualności musiał zaistnieć czynnik spajający stado i potęgujący efektywność jego jednostek - w przeciwnym wypadku w stadzie dochodziłoby do czestych rozłamów, czy wewnętrznych sporów, które osłabiałyby jego wydajność - a człowiek w pojedynkę był wówczas bezbronny wobec przyrody - tak więc przetrwały te stada, w których wyewoluowała potrzeba religijności poprzez zwycięstwo w zwykłej ekologicznej konkurencji. > Oczywiście zdaję sobie sprawę, że wobec rozrostu owej egzoterycznej > otoczki kościelnej te podobieństwa tracą dla przeciętnych wyznawców na > znaczeniu. Pamiętajmy jednak że dla wybitnych mistyków o otwrtych umysłach > - a ich uznaję za prawdziwie religijnych, nie jakieś warzywa z kółka > różańcowego - bariery międzykościelne tracą na znaczeniu. Koran nakazuje > gdzieś tam tłuc niewiernych ale zostawiać w spokoju chrze scijan i żydów > gdyż wierzą w tego samego Boga ino inaczej go postrzegają. Co prawda > akurat te monoteizmy mają wspólny rdzeń I tu jest pies pogrzebany: zarówno chrześcijaństwo jak i islam wywodzą się z judaizmu. > ale bodajże papcio z Watykanu > pozwolił się pomodlić Dalaj-lamie u siebie w Bazylice. Nie powiesz mi chyba, że wynikało to ze zgody we wspomnianych przez Ciebie "najgłębszych filozoficznych kwestiach"? :-] > Warto tu prześledzić rozwój historyczny poszczególnych kultów i widać jak > jedna wynika często z drugiej. No jeśli jedna wynika z drugiej, to rzecz jasna rdzeń jest wspólny. Myślałem, że mówimy o religiach powstałych niezależnie... > I tak i nie. Skoro nawet stosunkowo pokrewne wyznania (np. różne odmiany > chrześcijaństwa) potrafią siebe wzajem wyrzynać faktycznie takie > uogólnienie przestaje mieć sens. Z drugiej jednak strony świadomośc że > każden kult powstał w z grubsza podobnym ludzkim umysle,pozwala czerpać ze > zdobyczy intelektualnych wielu religii, znaleźć się ponad jakimi kolwiek > formalnymi podziałami. Które w końcu stają się małe i bezsensowne patrząc > z perspektywy Wieczności, dążenia do Absolutu, poszukiwania Boga który > jest ponoć w pytę jak napisano w naszej konstytucji... ;) Taaa... ale docieramy tutaj po prostu do biologicznej potrzeby człowieka - potrzeby religijności... a stwierdzenie, że owa potrzeba jest wspólnym rdzeniem wszystkich religii jest wprawdzie prawdziwe, ale równie odkrywcze jak stwierdzenie, że masochizm i pozycję "na Glempa" łączy popęd seksualny :-P Pzdr. LOKI () |
|
Cień [ nieaktywne ] Wysłano: 2004-11-03 21:43:51 |
oswiecilo mnie tak ze prawie osleplem ;PPP > > Ale spójrzmy na same mistyczne podstawy. > > Patrzę, patrzę, oczka przecieram i nie widzę niczego wspólnego ponad to, > że w każdej religii jakaś metafizyka jest - ale to ex definitione, Cieniu. > Nic odkrywczego. A czy ja mówię że odkryłem Kwantową Teorię Grawitacji? To jest truzim, ale jak widac po świecie nie dla wszystkich jasny. Myśl przewodnia: "urodziłem się w Polsce - jestem katolikiem.Urodziłbym się w Iraku był bym Sunnitą/Szyitą. Jęsli wiec jedyny słuszny nurt religijny ma zależec od miejsca urodzenia, to coś tu zaczyan chyba śmierdzieć" > No właśnie. Boga. Bogów. Albo brak Boga... albo w ogóle nic nie zakłada... > eee... nie widzę wspólnego mianownika. To nie patrz na etykietki tylko analogie. Katolicyzm katolicyzm to religia monoteistyczna,nie?Ale kult świętych czy modlitwy do Aniołów są ukrytą formą politeizmu z Bogiem nadrzędnym. Jak w hinduiźmie czy kultach indian północnoamerykańskich. > > Większość religii zakłada jakąś formę bytu po smierci > > Zgadza się. Ale każda inną. Zresztą to jest oczywiste, zważywszy na to, że > jedną z przyczyn powstania religii był strach przed śmiercią - strach, > który musiał zostać zażegnany, jeśli człowiek miał być efektywny. I z > historii wiadomo, że najlepiej radziły sobie ludy, które przewidywały w > swych religiach za bohaterską śmierć nagrodę w życiu pozagrobowym... > ot-czysta socjobiologia :-P Ale ja tego niekwestionuję i włąśnie owa socjobiologia miała podobny udział w tworzeniu kultów w rówżych częściach świata. > Eee... guzik prawda :-P > > W ogólnym zarysie przyczyną powstania religii, oprócz tego, o czym mówiłem > powyżej, była potrzeba scementowania grupy plemiennej razem - w okresie, > gdy mózg ewoluował w kierunku wykształcenia indywidualności musiał > zaistnieć czynnik spajający stado i potęgujący efektywność jego jednostek > - w przeciwnym wypadku w stadzie dochodziłoby do czestych rozłamów, czy > wewnętrznych sporów, które osłabiałyby jego wydajność - a człowiek w > pojedynkę był wówczas bezbronny wobec przyrody - tak więc przetrwały te > stada, w których wyewoluowała potrzeba religijności poprzez zwycięstwo w > zwykłej ekologicznej konkurencji. Masz absolutną rację Loki, przykładem może być choćby Dekalog jaka pierwotna forma systemu prawnego, niepodważalnego gdyż stworzonego przez Boga. Podobnie za czasów Europy feudalenej królowie zwani byli pomazańcami bozymi (we Francji któryś z Ludwików próbował nawet leczyc przez nakładanie rąk). TYlko to są wszysko fakty potwierdzające ów truzim, wspólnej genezy wszelkich religii. > Nie powiesz mi chyba, że wynikało to ze zgody we wspomnianych przez Ciebie > "najgłębszych filozoficznych kwestiach"? :-] Czemu nie? Jedna rzecz co trzeba gadać prostakom, kowalowi ze wsi Wypierdki Mniejsze ciężko jest mówić o pojęciach abstrakcyjnych i operować symbolami mistycznymi, ale wielcy metafizycy mogą znaleźć wspóny język. Pewien klecha powiedział kogoś że nie przeszkadzaja mu ateiści którzy wierzą w takie wartosci jak dobro, miłość, litoś, utylitaryzm etc. Bo jako że te warości uosobiają Boga, ludzie Ci nieświadomi stają się jego wyznawcami. Wiem, pokrętne ale coś w tym jest. :) > > Warto tu prześledzić rozwój historyczny poszczególnych kultów i widać > jak > > jedna wynika często z drugiej. > > No jeśli jedna wynika z drugiej, to rzecz jasna rdzeń jest wspólny. > Myślałem, że mówimy o religiach powstałych niezależnie... Każda religia powstała na gruncie każdej innej, a gatunek ludzki też nie powstał w wielu miejscach na raz, ani nie też poszczególne populacje nie mogły się rozwijać od samego początku niezaleznie od siebie, gdyż dryf genetyczny zrobiłby z jednego kilka gatunków. > Taaa... ale docieramy tutaj po prostu do biologicznej potrzeby człowieka - > potrzeby religijności... a stwierdzenie, że owa potrzeba jest wspólnym > rdzeniem wszystkich religii jest wprawdzie prawdziwe, ale równie odkrywcze > jak stwierdzenie, że masochizm i pozycję "na Glempa" łączy popęd seksualny Ale ponieważ jesteśmy światłymi libertynami, nie będziemy ścigać czy potępaić innych za ich sposób uprawiania seksu. Podobnie z religiami - mają wspólna etiologię, zmodyfikowaną jedynie przez historię i warunki geopolityczne więc trąbienie np. że Buddyzm jest fajny a Islam czy neopogaństwo już do dupy jawi mi się pewnym naduzyciem. |
|
Locutus [ nieaktywne ] Wysłano: 2004-11-03 22:05:22 |
oswiecilo mnie tak ze prawie osleplem ;PPP > A czy ja mówię że odkryłem Kwantową Teorię Grawitacji? To jest truzim, ale > jak widac po świecie nie dla wszystkich jasny. Myśl przewodnia: "urodziłem > się w Polsce - jestem katolikiem.Urodziłbym się w Iraku był bym > Sunnitą/Szyitą. Jęsli wiec jedyny słuszny nurt religijny ma zależec od > miejsca urodzenia, to coś tu zaczyan chyba śmierdzieć" A jednak zależy ;-) > To nie patrz na etykietki tylko analogie. Katolicyzm katolicyzm to religia > monoteistyczna,nie?Ale kult świętych czy modlitwy do Aniołów są ukrytą > formą politeizmu z Bogiem nadrzędnym. Jak w hinduiźmie czy kultach indian > północnoamerykańskich. Teoretycznie nie - bo święci mają za zadanie jedynie wstawiać się w modlitwach do Boga w trójcy jedynego (raczej w tej trójcy dopatrywałbym się politeizmu) i w zasadzie prośba do świętego niewiele różni się od prośby o modlitwę skierowanej do kolegi ;-) Zaś praktycznie mało kto pamięta o teorii i faktycznie katole modlą się do świętych jak do bogów - zgadzam się, że istnieje tu ukryty politeizm ;-) > Ale ja tego niekwestionuję i włąśnie owa socjobiologia miała podobny > udział w tworzeniu kultów w rówżych częściach świata. Cieszę się, że dochodzimy do konsensusu :-D > Masz absolutną rację Loki, przykładem może być choćby Dekalog jaka > pierwotna forma systemu prawnego, niepodważalnego gdyż stworzonego przez > Boga. Podobnie za czasów Europy feudalenej królowie zwani byli pomazańcami > bozymi (we Francji któryś z Ludwików próbował nawet leczyc przez > nakładanie rąk). > TYlko to są wszysko fakty potwierdzające ów truzim, wspólnej genezy > wszelkich religii. I po raz kolejny konsensus :-D > Czemu nie? Chrześcijaństwo zakłada istnienie w trójcy jednego Boga. Buddyzm nie zakłada istnienia Boga/bogów w ogóle. Chrześcijaństwo mówi "raz śmierć a potem sąd" i tworzy dychotomięniebiańsko-piekelną. Buddyzm mówi o kołowrocie wcieleń i dążeniu do nirwany rozumianej jako całkowity zanik popędów, pragnień etc. Mam mówić dalej, czemu nie? :-P > Jedna rzecz co trzeba gadać prostakom, kowalowi ze wsi > Wypierdki Mniejsze ciężko jest mówić o pojęciach abstrakcyjnych i operować > symbolami mistycznymi, ale wielcy metafizycy mogą znaleźć wspóny język. > Pewien klecha powiedział kogoś że nie przeszkadzaja mu ateiści którzy > wierzą w takie wartosci jak dobro, miłość, litoś, utylitaryzm etc. Bo jako > że te warości uosobiają Boga, ludzie Ci nieświadomi stają się jego > wyznawcami. Wiem, pokrętne ale coś w tym jest. :) Przypomina mi to motyw z Opowieści z Narni C. S. Lewisa, gdy Aslan jakiemuśtam kalormeńczykowi, który wyznawał Tasza powiedział coś w stylu - gdy dobrze czynisz, choćbyś czynił to w imię Tasza, czynisz to w imię moje... dokładnie nie pamiętam, bo czytałem toto ładnych parę lat temu, ale sens był mniej-więcej taki ;-) > Każda religia powstała na gruncie każdej innej, a gatunek ludzki też nie > powstał w wielu miejscach na raz, ani nie też poszczególne populacje nie > mogły się rozwijać od samego początku niezaleznie od siebie, gdyż dryf > genetyczny zrobiłby z jednego kilka gatunków. Ale te wspólne korzenie są tak daleko jak wspólne korzenie akacji i Ciebie ;-) > Ale ponieważ jesteśmy światłymi libertynami, nie będziemy ścigać czy > potępaić innych za ich sposób uprawiania seksu. Podobnie z religiami - > mają wspólna etiologię, zmodyfikowaną jedynie przez historię i warunki > geopolityczne więc trąbienie np. że Buddyzm jest fajny a Islam czy > neopogaństwo już do dupy jawi mi się pewnym naduzyciem. No zawsze można IMHO podyskutować o ZASADACH religii, tym jak zaspokajają potrzeby ludzkie itede itepe. Pzdr. LOKI |
|
Cień [ nieaktywne ] Wysłano: 2004-11-03 22:26:20 |
oswiecilo mnie tak ze prawie osleplem ;PPP > > Czemu nie? > > Chrześcijaństwo zakłada istnienie w trójcy jednego Boga. > Buddyzm nie zakłada istnienia Boga/bogów w ogóle. > Chrześcijaństwo mówi "raz śmierć a potem sąd" i tworzy > dychotomięniebiańsko-piekelną. > Buddyzm mówi o kołowrocie wcieleń i dążeniu do nirwany rozumianej jako > całkowity zanik popędów, pragnień etc. > > Mam mówić dalej, czemu nie? :-P Widzisz, ale cały czas opieramy się tu na naukach oficjalnych, zrozumiałych dla wszystkich xian czy Buddystów. Ale dochodzi jeszcze kwestia interpretacji, która w wykonaniu mistyków potrafi postawić na głowie cały oficjalny system. To jak ze sporem o naturę Boga - jako że jest on Wszechabsolutem, samo juz mówienie o nim jest bezsensowne. Oczywiście zgadzam się że niektore kwestie są trudne do pogodzenia jak wspomniany przez Ciebie system reinkarnacyjny z xiańska wizją Nieba. Jednak docelowe la grande finale dusz w oby systemach jest już podobny oświecenia i uczucie wszczszczęscia polegające na łączeniu się z Bogiem. > > Każda religia powstała na gruncie każdej innej, a gatunek ludzki też > nie > > powstał w wielu miejscach na raz, ani nie też poszczególne populacje > nie > > mogły się rozwijać od samego początku niezaleznie od siebie, gdyż > dryf > > genetyczny zrobiłby z jednego kilka gatunków. > > Ale te wspólne korzenie są tak daleko jak wspólne korzenie akacji i Ciebie > ;-) Mnie i akcję dzielą miliony lat, religie jedynie tysiące. > No zawsze można IMHO podyskutować o ZASADACH religii, tym jak zaspokajają > potrzeby ludzkie itede itepe. Oczywiście, tylko że zasady uległy największym modyfikacjom na przestrzeni dziejów, nieraz stając się swoim zaprzeczeniem. Ciekawe co by powiedział Jezus widząc Rydzyka w Maybachu kupionego dzięki oszczędnościom emerytek na lekach. :/ |
|
blazen93 ( :: neuromancer :: ) ![]() Wysłano: 2004-10-31 14:01:37 |
oswiecilo mnie tak ze prawie osleplem ;PPP > "Oświeciło mnie kurwa, no." > Trochę za mało jak na opis satori, czyż nie? ;) Mym skromnym zdaniem zdecydowanie za duzo jak na opis satori. :P |
|
Marduk666 [ nieaktywne ] Wysłano: 2004-10-30 12:40:30 |
oswiecilo mnie tak ze prawie osleplem ;PPP > > 1. Dla czego pan lama życzy sobie aby się do niego zwracać "jego > > świątobliwość"? Pozazdrościł papieżowi. ;-) > I nie dociera do nich że sam Gautama Budda odrzucał istnienie Boga i za > pewne nie byłby zadowolony widząc ludzi wystawiających mu maonumentalne > posągi. Bo Budda wcale nie był buddystą. > Teoretycznie jest mozliwe osiągnięcie oświecenia chlejąc tanie wina Stosuję tą metodę i daje ona całkiem niezłe rezultaty. > i waląc ukraińskie dziwki co dnia. Tego jeszcze nie próbowałem. > Niemniej, łatwiej jest się skoncentrować > na swoim umysle gdy jest on wolny od pokus i trosk zycia codziennego. Ale za to jest zajęty osiąganiem oświecenia, więc na jedno wychodzi. > > 2. "Prawda jest niewysławialna". Hehe. > > Coś w tym jest. Język ludzki jest mimo wszystko narzędziem dość > prymitywnym, zwłaszcza jesli chodzi o przekazywania doznań emocjonalnych i > uczuciowych jak to ma miejsce w poezji, czy też doznań mistycznych które > zdecydowanie trudno jest opisać słowami. Czajkowski i Brams całkiem nieźle radzą sobie z wysławianiem [wymuzykowywaniem ? wygrywaniem ? ;-)] prawdy. > "Oświeciło mnie kurwa, no." Mnie oświeciło po obaleniu wina. > Ależ oczywiście! Zresztą jestem zwolennikiem teorii że właściwie wszystkie > religie świata od wielkich monoteizmów po kulty animistyczne ludów > prymitywnych są w swych najgłębszych warstwac podobne. Nieprawda, dyskordianizm jest jedyny i niepowtarzalny. > Jęsli tylko > odrzucimy liturgiczno - instytucjonalną otoczkę pozostanie ów pierwotny > mistyczny rdzeń polegający na poszukiwaniu przez ludzi odpowiedzi na > najgłębsze filozoficzne pytania. Masy szukają właśnie mistycznej otoczki, a nie żadnych odpowiedzi. > A na hipokryzję i głupoty lekarstwa nie wymyslono. Wymyślono. Znajdziesz je na http://www.taniewina.prv.pl/ |
|
shogun667 [ nieaktywne ] Wysłano: 2004-10-31 14:56:39 |
oswiecilo mnie tak ze prawie osleplem ;PPP > Nieprawda, dyskordianizm jest jedyny i niepowtarzalny. poziom polskiego dyskordianizmu jest zenujacy. jeszcze bardziej niz poziom satanizmu. > Wymyślono. > Znajdziesz je na http://www.taniewina.prv.pl/ znam lepszy: http://www.kosciol.pl/article.php?story=20040214134924801&query=ekskomunika |
|
shogun667 [ nieaktywne ] Wysłano: 2004-10-29 14:38:55 |
oswiecilo mnie tak ze prawie osleplem ;PPP > Myślę że problem jest podobny jak w wielu innych religiach - doszło do > ześwieczczenia i zinstytualizowania buddyzmu. Prości ludzie nie umieją > operować pojęciami abstrakcyjnymi, trudno im zrozumieć zawiłe kwestie > mistyczne dlatego potrzebują prostych ikon symboli, bogów i bozków do > których mogą wznosić modły. > I nie dociera do nich że sam Gautama Budda odrzucał istnienie Boga i za > pewne nie byłby zadowolony widząc ludzi wystawiających mu maonumentalne > posągi. W psychologii zwie się to myśleniem magiczno-życzeniowym. z ateistycznosci buddyzmu wynika pewnie to iz calkiem pokazna liczba satanistow para sie medytacja etc. swoja droga to spotkalem sie z dwoma wywodami na temat braku boga w buddyzmie. jeden od swiadkow jehowy, drugi od krisznowcow. swiadkowie jehowy maja zawsze ciekawe przemyslenia z dziedziny niby tolerancji. Ale wyznawcy Kriszny to mnie troche zaskoczyli. Wg nich Budda byl wcieleniem Kriszny, ktory bardzo chcial nauczac ateistow (ale mu nie wyszlo ;). to tak na marginesie. > Teoretycznie jest mozliwe osiągnięcie oświecenia chlejąc tanie wina i > waląc ukraińskie dziwki co dnia. A podstawa tej tezy jest co ? >Niemniej, łatwiej jest się skoncentrować > na swoim umysle > gdy jest on wolny od pokus i trosk zycia codziennego. Dlatego tak wiele > ruchów religijnych zalecało odosobnienie i ascezę. wg mnie jest troche inaczej. swiat ogolnie nigdy nie byl normalny. zawsze bylo cos co napawalo strachem itp. wiec sie goscie pochowali po klasztorach i zajeli sie soba? i kto tu jest egocentrykiem ? :) > Coś w tym jest. Język ludzki jest mimo wszystko narzędziem dość > prymitywnym, zwłaszcza jesli chodzi o przekazywania doznań emocjonalnych i > uczuciowych jak to ma miejsce w poezji, czy też doznań mistycznych które > zdecydowanie trudno jest opisać słowami. > > "Oświeciło mnie kurwa, no." > > Trochę za mało jak na opis satori, czyż nie? ;) Na to tez mam swoja teorie. Jezyk ludzki jest duzo doskonalszy od jezyka zwierzat, a jednak wiekszosc danych odebranych z rozmowy wynika z barwy glosu, mimiki, gestykulacji - slowa malo znacza. mysle ze komunikacja werbalna jest stanem przejsciowym w ewolucji czlowieka. duzo ma tu do powiedzenia empiryzm. ktos ci moze mowic i mowic o tym jak to bylo z jego doswiadczeniem (dowolnym), ale jesli poczujesz co on ma na mysli,to juz calkiem inna bajka. > Myslę że wynika to z tego że buddyzm wypada stosunkowo najlepiej na tle > innych religi. Choc jak słusznie zauwazyłeś mozna się doń doczepić na > wiele sposobów, jest on njabardziej "uduchowionym", najmniej w nim chyba > hipokryzji i co r ównie istotne fundamentalizmu. niekoniecznie. jest taka mistyczna odmiana islamu (skoro mowimy o fundamentalizmie) tylko nazwa wyleciala mi z glowy, ale jest bardzo pokojowo nastawiona do swiata. sciezek mistycznych jest wiele, buddyzm jest po prostu najbardziej znany. > A na hipokryzję i głupoty lekarstwa nie wymyslono. jeszcze :) |
|
blazen93 ( :: neuromancer :: ) ![]() Wysłano: 2004-10-31 13:56:33 |
oswiecilo mnie tak ze prawie osleplem ;PPP > swoja droga to spotkalem sie z dwoma wywodami na temat braku boga w Buddyzm nie zajmuje sie problemem nie/istnienia Boga. Przynajmniej wiekszosc z buddyjskich szkol. :) Istota buddyjskiego oswiecenia jest swiadome zycie a nie roztrzasanie teoretycznego metafizycznego belkotu:), ktorego i tak nie da sie zweryfikowac w praktyce. Jesli dobry Bog w niebie istnieje, to po smierci i tak sie o tym przekonasz, a na razie skup sie na wlasciwym zyciu. :> > Ale wyznawcy Kriszny to mnie troche zaskoczyli. Wg nich Budda byl > wcieleniem Kriszny, ktory bardzo chcial nauczac ateistow (ale mu nie Nie, to Jezus byl wcieleniem Kriszny. Budda Siakjamuni byl wcieleniem poprzedniego buddy (imienia nie pomne), ktory odrodzil sie po raz kolejny, aby pokazac ludziom, ze kazdy moze osiagnac oswiecenie i odrodziwszy sie jako zwykly czlowiek potrafil dokonac tego raz jeszcze. A przynajmniej jest to jedna z wielu legend opowiadanych buddyjskim dzieciom na dobranoc. :P > > Teoretycznie jest mozliwe osiągnięcie oświecenia chlejąc tanie wina i > > waląc ukraińskie dziwki co dnia. > A podstawa tej tezy jest co ? "Droga ekscesu wiedzie do palacu madrosci." > wg mnie jest troche inaczej. swiat ogolnie nigdy nie byl normalny. zawsze Swiat zawsze byl normalny. :) Buddysci nie chowaja sie przed nim. Tyle, ze czytajac twe wypowiedzi odnosze wrazenie, iz utozsamiasz nauki Siakjamuniego wylacznie z tybetanskim lamaizmem. > niekoniecznie. jest taka mistyczna odmiana islamu (skoro mowimy o > fundamentalizmie) tylko nazwa wyleciala mi z glowy, ale jest bardzo sufizm. > pokojowo nastawiona do swiata. sciezek mistycznych jest wiele, buddyzm > jest po prostu najbardziej znany. Mi to nie przeszkadza. Nie mam antyjazdy na to co kool&trendy. ;P |
|
shogun667 [ nieaktywne ] Wysłano: 2004-10-31 14:22:55 |
oswiecilo mnie tak ze prawie osleplem ;PPP > Nie, to Jezus byl wcieleniem Kriszny. w sumie, to wg krisznowcow kazdy swiety byl wcieleniem kriszny. > Swiat zawsze byl normalny. :) to widac przeoczyle ten fakt :/ Buddysci nie chowaja sie przed nim. > Tyle, ze czytajac twe wypowiedzi odnosze wrazenie, iz utozsamiasz nauki > Siakjamuniego wylacznie z tybetanskim lamaizmem. bo w sumie z nim mialem najwieksza stycznosc. sorry ale bajeczki o wskrzeszaniu martwych ptakow do mnie nie trafiaja :) > > > niekoniecznie. jest taka mistyczna odmiana islamu (skoro mowimy o > > fundamentalizmie) tylko nazwa wyleciala mi z glowy, ale jest bardzo > > > sufizm. o wlasnie :) > Mi to nie przeszkadza. Nie mam antyjazdy na to co kool&trendy. ;P hehe :) pozdr. |
|
Hastur [ nieaktywne ] Wysłano: 2004-10-30 15:49:48 |
oswiecilo mnie tak ze prawie osleplem ;PPP > Na to tez mam swoja teorie. Jezyk ludzki jest duzo doskonalszy od jezyka > zwierzat, a jednak wiekszosc danych odebranych z rozmowy wynika z barwy > glosu, mimiki, gestykulacji - slowa malo znacza. Ty chuju! Proponuję, żebyś powyższe oświadczenie interpretował na bazie barwy głosu, mimiki i gestykulacji. Olej słowa, mało znaczą. ;) |
|
shogun667 [ nieaktywne ] Wysłano: 2004-10-31 14:29:16 |
oswiecilo mnie tak ze prawie osleplem ;PPP > Ty chuju! > > Proponuję, żebyś powyższe oświadczenie interpretował na bazie barwy głosu, > mimiki i gestykulacji. Olej słowa, mało znaczą. ;) dobre :D tylko co z tego, ze na jakims forum marudzisz o anatomii ludzkiej. jakos nie podwaza to mojej teorii. zreszta w zasadzie to ona nie jest do konca moja - na discovery lecial sobie program jakis czas temu i psycholog oraz antropolog (z doktoratami) byli rowniez za tym o czym mowie :) |
|
Wiktor ( hmm... ) Wysłano: 2004-11-08 11:38:12 |
oswiecilo mnie tak ze prawie osleplem ;PPP A jakie to ma znaczenie? :) W |
Ludowy Komisarz Zdrowia ostrzega: wszystkie materiały umieszczone na stronie są własnością autorów.
Kopiowanie i rozpowszechnianie może być przyczyną... Tylko spróbuj. My zajmiemy się resztą :>



















