| Satan.pl > Forum > Satanizm > | [ Zaloguj się ] [ Rejestracja ] |
| Transgresja 121 | Satanizm 387 | Komentarze 513 | Szkice 235 | TechnoPark 203 | FAQ 15 |
Archiwum: wiadomości z wybranego wątku archiwalnego
| Tematy | Autor | Data |
|---|
| KtośNikt | 2005-05-17 - 12:03:00 | |
| crowley | 2005-06-04 - 21:00:52 | |
| @bsynt | 2005-05-24 - 15:27:00 | |
| KtośNikt | 2005-05-24 - 19:38:49 | |
| @bsynt | 2005-05-24 - 20:02:41 | |
| KtośNikt | 2005-05-24 - 22:11:40 | |
| @bsynt | 2005-05-24 - 23:10:37 | |
| KtośNikt | 2005-05-25 - 12:18:07 | |
| @bsynt | 2005-05-27 - 09:58:42 | |
| KtośNikt | 2005-05-28 - 01:41:32 | |
| @bsynt | 2005-05-28 - 10:15:30 | |
| KtośNikt | 2005-05-28 - 11:28:20 | |
| @bsynt | 2005-05-28 - 12:41:55 | |
| KtośNikt | 2005-05-28 - 16:59:06 | |
| @bsynt | 2005-05-28 - 17:10:13 | |
| KtośNikt | 2005-05-28 - 17:23:49 | |
| @bsynt | 2005-05-28 - 17:31:39 | |
| KtośNikt | 2005-05-28 - 17:36:53 | |
| @bsynt | 2005-05-28 - 17:40:20 | |
| KtośNikt | 2005-05-28 - 17:45:08 | |
| @bsynt | 2005-05-28 - 17:52:00 | |
| KtośNikt | 2005-05-28 - 18:00:11 | |
| toolka | 2005-05-18 - 10:16:25 | |
| KtośNikt | 2005-05-18 - 22:35:30 | |
| toolka | 2005-05-19 - 11:00:07 | |
| KtośNikt | 2005-05-19 - 12:20:06 | |
| Katera | 2005-05-17 - 23:22:10 | |
| KtośNikt | 2005-05-18 - 22:23:03 | |
| Katera | 2005-05-19 - 13:12:35 | |
| KtośNikt | 2005-05-19 - 14:39:36 | |
| Myszołów | 2005-05-17 - 18:01:57 | |
| KtośNikt | 2005-05-18 - 22:16:36 | |
| Kostrzewska | 2005-05-17 - 17:16:44 | |
| KtośNikt | 2005-05-18 - 08:45:39 | |
| Kostrzewska | 2005-05-18 - 12:00:03 | |
| KtośNikt | 2005-05-18 - 22:30:51 | |
| Kostrzewska | 2005-05-22 - 17:08:23 | |
| Malkav | 2005-05-18 - 10:59:10 | |
| KtośNikt | 2005-05-18 - 22:26:02 | |
| Szaron | 2005-05-18 - 16:54:11 | |
| Merineth | 2005-05-17 - 12:08:43 | |
| KtośNikt | 2005-05-17 - 12:15:32 | |
| Eforiusz | 2005-05-17 - 12:28:43 | |
| Egaheer | 2005-05-17 - 12:30:55 | |
| Cień | 2005-05-17 - 13:34:04 | |
| Malkav | 2005-05-17 - 13:37:43 | |
| Kostrzewska | 2005-05-18 - 13:09:23 | |
| Eforiusz | 2005-05-18 - 20:11:30 | |
| Cień | 2005-05-18 - 20:36:21 | |
| Eforiusz | 2005-05-19 - 16:08:47 | |
| Cień | 2005-05-19 - 20:40:29 | |
| Eforiusz | 2005-05-19 - 20:47:38 | |
| Malkav | 2005-05-18 - 13:36:53 | |
| Cień | 2005-05-18 - 13:19:14 | |
| Magdalena | 2005-05-18 - 11:10:05 | |
| Cosper | 2005-05-27 - 20:37:59 |
| Spis działów / Spis wątków archiwalnych / Nowy wątek |
|---|
| Autor | Temat wątku: |
|---|
|
KtośNikt [ nieaktywne ] Wysłano: 2005-05-17 12:03:00 |
Prawda o sobie. Zauważam, i nie tylko u ludzi deklarujących satanizm, lecz wszystkich buntujących si ludzi, tendencję do skrajnego egoizmu, skrajnej dumy i mniemania o swojej wartości jako ideału. Dobrze moją myśl przedstawia fragment tekstu piosenki "Dezertera", oto on: "Jesteś odpadkiem bardzo niebezpiecznych Zachodzących co dzień procesów społecznych Jesteś grzechem, a także wyrzutem sumienia Konieczną zmianą, która nic nie zmienia Jesteś krzykiem rozpaczy wśród tłumu niemych I ostrym spojrzeniem wśród ociemniałych Strachem dla silnych, odwagą dla tchórzy Psem na smyczy co nikomu nie służy Potrzebujesz więc bardzo w chaosie odnaleźć Sens i porządek, aby coś ocalić I czerpiesz energię z bycia odmiennym Stajesz się dumnym i nieprzyjemnym Z braku ambicji tworzysz nową ambicję A swoją wizją świata zabijasz tolerancję Gdybyś chciał więc posłuchać Jedną radę mam dla ciebie Jeśli chcesz zmieniać świat Zacznij od siebie" Czy potrafimy spojrzeć na siebie obiektywnie? Czy potraficie przyznać się do błędów? Jak według was działa satanistyczny egoizm, indywidualizm i elitaryzm? Czy potraficie bez skrępowania i strachu ogłosić swoją rację lub pogląd jeśli nie zgadza on sie z ogólnie panującą normą, czy poglądem w waszej grupie (przyjacielskiej na przykład)? Czy potrafimy przyjąć negatywną prawdę o sobie i czy potraficie to zmienić? I ostatnie pytanie: Czy zawsze czujecie się silni psychicznie? (może macie jakieś fobie, jakie?) |
|
crowley [ nieaktywne ] Wysłano: 2005-06-04 21:00:52 |
Prawda o sobie. > Czy potrafimy spojrzeć na siebie obiektywnie? Nie wierzę w obiektywizm. > Czy potraficie przyznać się do błędów? Nie popełnia błędów tylko ten, co nic nie robi. > Jak według was działa satanistyczny egoizm, indywidualizm i elitaryzm? W rozsądnej dawce pozwala w łatwijszy sposób dążyć do samodoskonalenia i do akceptacji własnego "ja". Satanistę trudniej zgnoić, niż np katolika > Czy potraficie bez skrępowania i strachu ogłosić swoją rację lub pogląd > jeśli nie zgadza on sie z ogólnie panującą normą, czy poglądem w waszej > grupie (przyjacielskiej na przykład)? Już wiele razy tak robiłem. Można się potem przekonać, kto tak naprawdę cię lubi. > Czy potrafimy przyjąć negatywną prawdę o sobie i czy potraficie to > zmienić? Bez problemu, powiem więcej: jedna negatywna opinia na mój temat znaczy dla mnie więcej niż 10 pochlebstw. > I ostatnie pytanie: > Czy zawsze czujecie się silni psychicznie? (może macie jakieś fobie, > jakie?) Odczuwam irracjonalny strach przed dentystą :) a tak na serio to siedzi mi w głowie mnóstwo fobii, często budzi się we mnie instynkt Tanatosa, ale staram sie nad tym jakoś panować. |
|
@bsynt [ nieaktywne ] Wysłano: 2005-05-24 15:27:00 |
Prawda o sobie. > Zauważam, i nie tylko u ludzi deklarujących satanizm, lecz wszystkich > buntujących si ludzi, tendencję do skrajnego egoizmu, Dlaczego skrajnej? Czy ten egoizm wiąże się z krzywdą fizyczną innych osób? CZy powoduje, że odbiera coś innym siłą? POjawia się zdrowy egoizm, tyle tylko, że między typowym człowiekiem, a takim, kto kochanajbardziej siebie, jest przepaść. > skrajnej dumy To już byłaby perwersja. Robić coś i się tego wstydzić. > mniemania o swojej wartości jako ideału. dlaczego mniemania? To sugeruje błędne zdanie. A jakieś wartości trzeba mieć. Po odrzuceniu wszystkiego (czy tylko większości) czegoś się trzeba uchwycić. Najlepiej siebie. POtem przyjdzie czas na czytanie, wymianę poglądów. I szlifowanie swoich poglądów, w tym dotyczących siebie. > Czy potrafimy spojrzeć na siebie obiektywnie? Znam swoje ograniczenia. Np na trzeźwo nie bedę tańczył. > > Czy potraficie przyznać się do błędów? Rzeczywistość mi to przypomina w nieregularnych odstępach czasowych. Z rzeczywistością nie dyskutuję. > Czy potraficie bez skrępowania i strachu ogłosić swoją rację lub pogląd > jeśli nie zgadza on sie z ogólnie panującą normą, czy poglądem w waszej > grupie (przyjacielskiej na przykład)? Są jeszcze inne powody, dla których nic się nie mówi. Np ŚWIĘTY SPOKÓJ. CZasami nie warto robić nic, bo i tak efekt będzie niezauważalny. > > Czy potrafimy przyjąć negatywną prawdę o sobie i czy potraficie to > zmienić? Negatywne zdanie o mnie jest prawdą w opinii innych ludzi. Rzadko się tym przejmuję. Prawie zawsze są to wyłącznie emocje. > > I ostatnie pytanie: > Czy zawsze czujecie się silni psychicznie? (może macie jakieś fobie, > jakie?) Nie, nie zawsze. |
|
KtośNikt [ nieaktywne ] Wysłano: 2005-05-24 19:38:49 |
Prawda o sobie. > > Zauważam, i nie tylko u ludzi deklarujących satanizm, lecz wszystkich > > > buntujących si ludzi, tendencję do skrajnego egoizmu, > > Dlaczego skrajnej? Nie wiem dlaczego, może Ty mi to wyjaśnisz? (Ludzie chyba lubią skrajności:P) >Czy ten egoizm wiąże się z krzywdą fizyczną innych > osób? Skrajny- tak, a tym bardziej psychiczna krzywda. >CZy powoduje, że odbiera coś innym siłą? Skrajny egoizm może i taką reakcję spowodować >POjawia się zdrowy egoizm, I o to chodzi, że nie zawsze. > tyle tylko, że między typowym człowiekiem, a takim, kto kocha najbardziej > siebie, jest przepaść. A kto jest "typowym" człowiekiem? (Nie można kochać siebie i być "typowy"?) > > skrajnej dumy > To już byłaby perwersja. Robić coś i się tego wstydzić. Czasem warto wstydzić się pewnych rzeczy by móc je poprawić. Nigdy się niczego nie wstydziłeś? > > mniemania o swojej wartości jako ideału. > > dlaczego mniemania? To sugeruje błędne zdanie. A jakieś wartości trzeba > mieć. Nie uniknie się wartości, bo są częścią naszego życia, chodziło mi tu o przewartościowanie co powoduje samo ograniczenie i zamknięcie się w swojej dumie. Warto jest czasem zweryfikować słuszność swoich wartości. > > Czy potrafimy spojrzeć na siebie obiektywnie? > > Znam swoje ograniczenia. Np na trzeźwo nie bedę tańczył. I nigdy nie zamierzasz spróbować? Mówię Ci, czasem lepiej jest na trzeźwo, szczególnie jak tańczysz z dziewczyną :) > > Czy potraficie przyznać się do błędów? > > Rzeczywistość mi to przypomina w nieregularnych odstępach czasowych. Z > rzeczywistością nie dyskutuję. To wolno reagujesz, ja staram się jak najszybciej weryfikować swoje błędy, by móc "iść" do przodu a nie brnąć w to samo gówno. |
|
@bsynt [ nieaktywne ] Wysłano: 2005-05-24 20:02:41 |
Prawda o sobie. > Nie wiem dlaczego, może Ty mi to wyjaśnisz? (Ludzie chyba lubią > skrajności:P) Już odpowiedziałaś sobie niżej. Czynienie komuś krzywdy fizycznej z pewnością wykracza poza zdrowy egoizm. > Skrajny- tak, a tym bardziej psychiczna krzywda. zagadnienie śliskie. Czy powiedzenie katolikowi, że jego wiara jest głupia jest zrobieniem mu krzywdy? Tu łatwo nie dojdziemy do zgody. Odczuwanie krzywdy jest sprawą indywidualną i raczej trudne do określenia. > > >POjawia się zdrowy egoizm, > > I o to chodzi, że nie zawsze. Może dlatego,że samo kierowanie się własnym dobrem jest już złe w jedynej słusznej religii. Jeśli przekraczam granice, to czemu nie pójść na całość? Wylewają dziecko z kąpielą. Odrzucają ideologią chrześcijańską w całości, przy okazji jak najbardziej ludzkie nakazy np Nie zabijaj. > > A kto jest "typowym" człowiekiem? > (Nie można kochać siebie i być "typowy"?) Nie można. Typowy człowiek musi mówić, że kieruje się dobrem bliźniego (tak jest indoktrynowany). Jest uczony, że wszystko, co lubi jest grzeszne itd. Powiedzenie sobie, że najważniejsze dla mnie jest moje dobro jest dużym wysiłkiem. > > > > skrajnej dumy > > To już byłaby perwersja. Robić coś i się tego wstydzić. > > Czasem warto wstydzić się pewnych rzeczy by móc je poprawić. Nigdy się > niczego nie wstydziłeś? to nie był wstyd, raczej złość, że coś nie wyszło. Może czasem żal, że coś jest nie tak jak chciałem. I wtedy już tego nie powtarzałem. Różnica między "zrobić" a "robić" coś. > > > > mniemania o swojej wartości jako ideału. > > > > dlaczego mniemania? To sugeruje błędne zdanie. A jakieś wartości > trzeba > > mieć. > > Nie uniknie się wartości, bo są częścią naszego życia, chodziło mi tu o > przewartościowanie co powoduje samo ograniczenie i zamknięcie się w swojej > dumie. Warto jest czasem zweryfikować słuszność swoich wartości. Tylko w przypadku konfliktu z rzeczywistością. Albo z racjonalnymi argumentami. > > I nigdy nie zamierzasz spróbować? Mówię Ci, czasem lepiej jest na trzeźwo, > szczególnie jak tańczysz z dziewczyną :) Już próbowałem :(((( Chyba mi słoń na ucho nadepnął. > > To wolno reagujesz, ja staram się jak najszybciej weryfikować swoje błędy, > by móc "iść" do przodu a nie brnąć w to samo gówno. Nie mówiłem, że reaguję wolno. Nie muszę brnąć do końca, jeśli trzeba - wycofuję się. > > |
|
KtośNikt [ nieaktywne ] Wysłano: 2005-05-24 22:11:40 |
Prawda o sobie. > > Skrajny- tak, a tym bardziej psychiczna krzywda. > > zagadnienie śliskie. Czy powiedzenie katolikowi, że jego wiara jest głupia > jest zrobieniem mu krzywdy? Tu łatwo nie dojdziemy do zgody. Odczuwanie > krzywdy jest sprawą indywidualną i raczej trudne do określenia. Nie podlega wątpliwości, że każdy potrafi odczuwać ból psychiczny. Skrajny egoizm się nabywa.. przypuśćmy taką sytuację: mąż-żona, mąż zaczyna być skrajnym egoistą, coś mu nie pasuje w zachowaniu zony więc znęca się na nią psychicznie i fizycznie, to takie "śliskie" nie jest. Sytuacja jest klarowna. > > >POjawia się zdrowy egoizm, > > > > I o to chodzi, że nie zawsze. > > Może dlatego,że samo kierowanie się własnym dobrem jest już złe w jedynej > słusznej religii. Jeśli przekraczam granice, to czemu nie pójść na całość? > Wylewają dziecko z kąpielą. Odrzucają ideologią chrześcijańską w całości, > przy okazji jak najbardziej ludzkie nakazy np Nie zabijaj. Ni można żyć bez wartości bo jest to po prostu nie możliwe, chrześcijaństwo nie ma monopolu na hasło: nie zabijaj. > > A kto jest "typowym" człowiekiem? > > (Nie można kochać siebie i być "typowy"?) > > Nie można. Typowy człowiek musi mówić, że kieruje się dobrem bliźniego > (tak jest indoktrynowany). Jest uczony, że wszystko, co lubi jest grzeszne > itd. Tu opisujesz chrześcijan, którzy żyją wedle swojej religii, ale zgadzam się, można to nazwać za typowe ale na skutek liberalizacji tej religii uznawanie przyjemności za grzech nie jest już takie typowe. Powiedzenie sobie, że najważniejsze dla mnie jest moje dobro jest > dużym wysiłkiem. Coraz łatwiej to ludziom przychodzi.. i to staje się typowe. (W końcu mam ustrój kapitalistyczny.) > dumie. Warto jest czasem zweryfikować słuszność swoich wartości. > > Tylko w przypadku konfliktu z rzeczywistością. Albo z racjonalnymi > argumentami. A o co mi innego chodzi? Na podstawie swoich teraźniejszych działań kontr-działamy, jeśli ktoś nas o czymś przekona znaczy, że przedstawił twarde argumenty. > > I nigdy nie zamierzasz spróbować? Mówię Ci, czasem lepiej jest na > trzeźwo, > > szczególnie jak tańczysz z dziewczyną :) > > Już próbowałem :(((( Chyba mi słoń na ucho nadepnął. To nie zależy od słuchu, nie na tym poziomie. Chodzę do Szkoły Muzycznej i wierz mi: dużo widziałem, na pewno nie jest tak beznadziejnie. > > To wolno reagujesz, ja staram się jak najszybciej weryfikować swoje > błędy, > > by móc "iść" do przodu a nie brnąć w to samo gówno. > > Nie mówiłem, że reaguję wolno. Nie muszę brnąć do końca, jeśli trzeba - > wycofuję się. Mówiłeś, że reagujesz dopiero jeśli patrzysz na daną sprawę z perspektywy przeszłości, dla mnie jest to zbyt wolna reakcja. Jeśli nie patrzysz na to co się w tej chwili z Tobą dzieje to jak możesz zauważyć to, że zapędzasz się w kozi róg? |
|
@bsynt [ nieaktywne ] Wysłano: 2005-05-24 23:10:37 |
Prawda o sobie. > Nie podlega wątpliwości, że każdy potrafi odczuwać ból psychiczny. Skrajny > egoizm się nabywa.. przypuśćmy taką sytuację: mąż-żona, mąż zaczyna być > skrajnym egoistą, coś mu nie pasuje w zachowaniu zony więc znęca się na > nią psychicznie i fizycznie, to takie "śliskie" nie jest. Sytuacja jest > klarowna. Jeden biegun jest klarowny - znęcanie się. Drugi również. A gdzie granica? > Ni można żyć bez wartości bo jest to po prostu nie możliwe, > chrześcijaństwo nie ma monopolu na hasło: nie zabijaj. Jednak, gdy rozpozna się, że wszystko, co Cie w życiu krępowało pochodzi z jednego źródła, to przychodzi pokusa, by automatycznie wszystko zanegować. Trudno na początku zrobić selecję rzeczy do wyrzucenia, do remontu i do pozostawienia. Łatwiej się po prostu wyprowadzić. > Tu opisujesz chrześcijan, którzy żyją wedle swojej religii, ale zgadzam > się, można to nazwać za typowe ale na skutek liberalizacji tej religii > uznawanie przyjemności za grzech nie jest już takie typowe. Seksu tak, zbyt silna pokusa, zbyt duża dostępność i coraz większe bezpieczeństwo. Ale inne sprawy. Samo pojęcie grzechu? ciągle jest. Czy możesz przejść obok żebraka obojętnie? Mimo tego, że wiesz, że zbiera na chlanie i mógłby pracować, gdyby chciał. Czy potrafisz mieć a dupie Owsiaka i to co robi? I wiele innych przykładów. Chrześcijaństwo nawet, gdy padnie, to sowje zatrute owoce wyda na wiele pokoleń. Wszyscy tym przesiąkliśmy. > Coraz łatwiej to ludziom przychodzi.. i to staje się typowe. (W końcu mam > ustrój kapitalistyczny.) Jeśli mamy ustój kapitalistyczny, to ja jestem biskupem. W najlepszym razie mieszany. I czy "coraz łatwiej" znaczy już, że łatwo, czy mniej trudno? > To nie zależy od słuchu, nie na tym poziomie. Chodzę do Szkoły Muzycznej i > wierz mi: dużo widziałem, na pewno nie jest tak beznadziejnie. Już nie jestem taki młody. Możesz mi mówić "dziadku" > > Mówiłeś, że reagujesz dopiero jeśli patrzysz na daną sprawę z perspektywy > przeszłości, dla mnie jest to zbyt wolna reakcja. > Jeśli nie patrzysz na to co się w tej chwili z Tobą dzieje to jak możesz > zauważyć to, że zapędzasz się w kozi róg? Nie, napisałem, że rzeczywistość mi o sobie przypomina. Nie napisałem ,że po zakończeniu jakiegoś działania. POtrafię zmienić coś na samym początku. > |
|
KtośNikt [ nieaktywne ] Wysłano: 2005-05-25 12:18:07 |
Prawda o sobie. > > Nie podlega wątpliwości, że każdy potrafi odczuwać ból psychiczny. > Skrajny > > egoizm się nabywa.. przypuśćmy taką sytuację: mąż-żona, mąż zaczyna > być > > skrajnym egoistą, coś mu nie pasuje w zachowaniu zony więc znęca się > na > > nią psychicznie i fizycznie, to takie "śliskie" nie jest. Sytuacja > jest > > klarowna. > > Jeden biegun jest klarowny - znęcanie się. Drugi również. A gdzie granica? Granica będzie stała murem i to nie mąż w ten mur uderzy. > > Ni można żyć bez wartości bo jest to po prostu nie możliwe, > > chrześcijaństwo nie ma monopolu na hasło: nie zabijaj. > > Jednak, gdy rozpozna się, że wszystko, co Cie w życiu krępowało pochodzi z > jednego źródła, to przychodzi pokusa, by automatycznie wszystko zanegować. > Trudno na początku zrobić selecję rzeczy do wyrzucenia, do remontu i do > pozostawienia. Łatwiej się po prostu wyprowadzić. Uważam właśnie, że trudniej.. wyprowadzając się możesz stracić wiele wartościowych rzeczy, o których nie będziesz pamiętał po przeprowadzce. > > Tu opisujesz chrześcijan, którzy żyją wedle swojej religii, ale > zgadzam > > się, można to nazwać za typowe ale na skutek liberalizacji tej > religii > > uznawanie przyjemności za grzech nie jest już takie typowe. > > Seksu tak, zbyt silna pokusa, zbyt duża dostępność i coraz większe > bezpieczeństwo. Ale inne sprawy. Samo pojęcie grzechu? ciągle jest. Czy > możesz przejść obok żebraka obojętnie? Mimo tego, że wiesz, że zbiera na > chlanie i mógłby pracować, gdyby chciał. Czy potrafisz mieć a dupie > Owsiaka i to co robi? I wiele innych przykładów. Chrześcijaństwo nawet, > gdy padnie, to sowje zatrute owoce wyda na wiele pokoleń. Wszyscy tym > przesiąkliśmy. To należy się osuszyć i większość chrześcijan robi to z większą premedytacją niż nie jeden satanista. > > Coraz łatwiej to ludziom przychodzi.. i to staje się typowe. (W końcu > mam > > ustrój kapitalistyczny.) > > Jeśli mamy ustój kapitalistyczny, to ja jestem biskupem. W najlepszym > razie mieszany. I czy "coraz łatwiej" znaczy już, że łatwo, czy mniej > trudno? Coraz łatwiej oznacza brak większych wyrzutów sumienia. Np.samotny 40to latek będzie się masturbował od czasu do czasu. Wie, że kościół mu tego zabrania, czuje maleńkie poczucie winy, ale nie przejmuje się tym, CORAZ ŁATWIEJ przychodziło mu masturbowanie się więc ZMNIEJSZYŁ POCZUCIE swojego "grzechu". > > To nie zależy od słuchu, nie na tym poziomie. Chodzę do Szkoły > Muzycznej i > > wierz mi: dużo widziałem, na pewno nie jest tak beznadziejnie. > > Już nie jestem taki młody. Możesz mi mówić "dziadku" Nie chodzi o wiek, sam widziałem jak 40to latek nauczył się tańczyć foxtrotta w trzy tygodnie, dziadku:P > > Mówiłeś, że reagujesz dopiero jeśli patrzysz na daną sprawę z > perspektywy > > przeszłości, dla mnie jest to zbyt wolna reakcja. > > Jeśli nie patrzysz na to co się w tej chwili z Tobą dzieje to jak > możesz > > zauważyć to, że zapędzasz się w kozi róg? > > Nie, napisałem, że rzeczywistość mi o sobie przypomina. Nie napisałem ,że > po zakończeniu jakiegoś działania. POtrafię zmienić coś na samym > początku. Wywnioskowałem swoje zdanie z tych, Twoich, słów: "Rzeczywistość mi to przypomina w nieregularnych odstępach czasowych. Z rzeczywistością nie dyskutuję." Więc o co chodzi w tej wypowiedzi(?), bo się pogubiłem.. |
|
@bsynt [ nieaktywne ] Wysłano: 2005-05-27 09:58:42 |
Prawda o sobie. > > Jeden biegun jest klarowny - znęcanie się. Drugi również. A gdzie > granica? > > Granica będzie stała murem i to nie mąż w ten mur uderzy. Nie o tym pisałem. Chodzi mi o ścisłe określenie znęcania się. To w dużej mierze zależy od wrażliwości psychicznej osoby poddanej takim czynnościom. > > Jednak, gdy rozpozna się, że wszystko, co Cie w życiu krępowało > pochodzi z > > jednego źródła, to przychodzi pokusa, by automatycznie wszystko > zanegować. > > Trudno na początku zrobić selecję rzeczy do wyrzucenia, do remontu i > do > > pozostawienia. Łatwiej się po prostu wyprowadzić. > > Uważam właśnie, że trudniej.. wyprowadzając się możesz stracić wiele > wartościowych rzeczy, o których nie będziesz pamiętał po przeprowadzce. Jeśli chodzi o długofalowy efekt, tak. Jeśli chodzi o decyzję, nadal będę utrzymywał, że łatwiej jest rzucić wszystko w cholerę i poszukać szczęścia gdzie indziej. > To należy się osuszyć i większość chrześcijan robi to z większą > premedytacją niż nie jeden satanista. każda religia ewoluuje. Chrześcijaństwo też. Jednak nauczanie na starcie jest ciągle takie samo. To nie chrześcijaństwo sie zmienia, to natłok konkurencji sprawia, że nauki kościoła się rozwadniają. > > Coraz łatwiej oznacza brak większych wyrzutów sumienia. Np.samotny 40to > latek będzie się masturbował od czasu do czasu. Wie, że kościół mu tego > zabrania, czuje maleńkie poczucie winy, ale nie przejmuje się tym, CORAZ > ŁATWIEJ przychodziło mu masturbowanie się więc ZMNIEJSZYŁ POCZUCIE swojego > "grzechu". Wypraszam sobie! Nie jestem samotny :-) Masz rację. Powtarzanie zakazanej czynności stępia odczuwanie tego jako coś złego. POza tym mechanizmy obronne są tak rozbudowane, że nie pozwolą bez ciągłego przypomjnania czuć się człwiekowi winnym. Jakieś wytłumaczenie zawsze sie znajdzie. > Nie chodzi o wiek, sam widziałem jak 40to latek nauczył się tańczyć > foxtrotta w trzy tygodnie, dziadku:P MOże nigdy wcześniej nie próbował. > Wywnioskowałem swoje zdanie z tych, Twoich, słów: "Rzeczywistość mi to > przypomina w nieregularnych odstępach czasowych. Z rzeczywistością nie > dyskutuję." Więc o co chodzi w tej wypowiedzi(?), bo się pogubiłem.. O to, że robię jakąś zaplanowaną przeze mnie czynność tak długo, jak długo nie zauważę, że RZECZYWISTOŚĆ nie jest taka jak mi się wydawało ( w związku z tą czynnością). Gdy widzę, że sprawy idą w niewłaściwym kierunku, przestaję. Miało to pokazać opozycję przeciwko opinii ludzi, której z reguły nie biorę pod uwagę robiąc coś dla siebie. Chyba, że dobrze to uzasadnią. > > |
|
KtośNikt [ nieaktywne ] Wysłano: 2005-05-28 01:41:32 |
Prawda o sobie. > > Granica będzie stała murem i to nie mąż w ten mur uderzy. > > Nie o tym pisałem. Chodzi mi o ścisłe określenie znęcania się. To w dużej > mierze zależy od wrażliwości psychicznej osoby poddanej takim > czynnościom. To granicą jest psychiczna wytrzymałość na ból konkretnej jednostki. > > Uważam właśnie, że trudniej.. wyprowadzając się możesz stracić wiele > > > wartościowych rzeczy, o których nie będziesz pamiętał po > przeprowadzce. > > Jeśli chodzi o długofalowy efekt, tak. Jeśli chodzi o decyzję, nadal będę > utrzymywał, że łatwiej jest rzucić wszystko w cholerę i poszukać szczęścia > gdzie indziej. Większość naszych decyzji ma długofalowy efekt, szczególnie te najważniejsze decyzje; ale zgadzam się w sytuacjach mniej dla mnie istotnych, często daną rzecz zostawiam bądź totalnie odrzucam. > > > Nie chodzi o wiek, sam widziałem jak 40to latek nauczył się tańczyć > > > foxtrotta w trzy tygodnie, dziadku:P > > MOże nigdy wcześniej nie próbował. Nie próbował:P > > Wywnioskowałem swoje zdanie z tych, Twoich, słów: "Rzeczywistość mi > to > > przypomina w nieregularnych odstępach czasowych. Z rzeczywistością > nie > > dyskutuję." Więc o co chodzi w tej wypowiedzi(?), bo się pogubiłem.. > > > O to, że robię jakąś zaplanowaną przeze mnie czynność tak długo, jak długo > nie zauważę, że RZECZYWISTOŚĆ nie jest taka jak mi się wydawało ( w > związku z tą czynnością). Gdy widzę, że sprawy idą w niewłaściwym > kierunku, przestaję. Miało to pokazać opozycję przeciwko opinii ludzi, > której z reguły nie biorę pod uwagę robiąc coś dla siebie. Chyba, że > dobrze to uzasadnią. Ok, teraz rozumiem :) Pozdrawiam KtośNikt |
|
@bsynt [ nieaktywne ] Wysłano: 2005-05-28 10:15:30 |
Prawda o sobie. > To granicą jest psychiczna wytrzymałość na ból konkretnej jednostki. Czyli dopuszczasz zakwalifikowanie do znecania się krzywe spojrzenie na kogoś mocno przewrażliwionego. > Większość naszych decyzji ma długofalowy efekt, szczególnie te > najważniejsze decyzje; ale zgadzam się w sytuacjach mniej dla mnie > istotnych, często daną rzecz zostawiam bądź totalnie odrzucam. Tak, ale czy podejmujesz decyzję o zmianie wiary jesteś w stanie przemyśleć odległe konsekwencje swoich poczynań? Nawet pozornie mało istotna sprawa może zaważyć na reszcie życia. Pozdrawiam |
|
KtośNikt [ nieaktywne ] Wysłano: 2005-05-28 11:28:20 |
Prawda o sobie. > > To granicą jest psychiczna wytrzymałość na ból konkretnej > jednostki. > > Czyli dopuszczasz zakwalifikowanie do znecania się krzywe spojrzenie na > kogoś mocno przewrażliwionego. Tak, w moim mniemaniu jest to znęcanie się, choć tak mocno przewrażliwionej osoby jeszcze nie spotkałem.. poradziłbym jej wizytę u psychiatry. > > Większość naszych decyzji ma długofalowy efekt, szczególnie te > > najważniejsze decyzje; ale zgadzam się w sytuacjach mniej dla mnie > > istotnych, często daną rzecz zostawiam bądź totalnie odrzucam. > > Tak, ale czy podejmujesz decyzję o zmianie wiary jesteś w stanie > przemyśleć odległe konsekwencje swoich poczynań? Zmianie wiary? Dziwny przykład.. ale mogę pewne rzeczy przypuścić, np. uznając się publicznie za satanistę mogę obawiać się ataków ze strony kleru, itp. > Nawet pozornie mało > istotna sprawa może zaważyć na reszcie życia. Może, ale nie musi.. zmiana wiary nie jest dla mnie mało istotną sprawą. Pozdrawiam |
|
@bsynt [ nieaktywne ] Wysłano: 2005-05-28 12:41:55 |
Prawda o sobie. > Tak, w moim mniemaniu jest to znęcanie się, choć tak mocno > przewrażliwionej osoby jeszcze nie spotkałem.. poradziłbym jej wizytę u > psychiatry. Tu się nie zgadzam. Wrażliwość jest sprawą indywidualną. Możemy się dorobić absurdów "poprawnych politycznie". Moim zdaniem znęcaniesię psychiczne należy uznać mocno ograniczony i jasno określony zestaw zachowań. Nie zastanawiałem się jaki. > Zmianie wiary? Dziwny przykład.. ale mogę pewne rzeczy przypuścić, np. > uznając się publicznie za satanistę mogę obawiać się ataków ze strony > kleru, itp. Porzucenie wiary jest też zmianą. Przykład ten jest o tyle dobry, że niesie ze sobą zestaw różnych przekonań pozostających w pewnym związku. > Może, ale nie musi.. zmiana wiary nie jest dla mnie mało istotną sprawą. Ten akapit nie dotyczył zmiany wiary. Taka zmiana to jedna z ważniejszych decyzji w życiu. Pozdrawiam |
|
KtośNikt [ nieaktywne ] Wysłano: 2005-05-28 16:59:06 |
Prawda o sobie. > > Tak, w moim mniemaniu jest to znęcanie się, choć tak mocno > > przewrażliwionej osoby jeszcze nie spotkałem.. poradziłbym jej wizytę > u > > psychiatry. > > Tu się nie zgadzam. Wrażliwość jest sprawą indywidualną. Możemy się > dorobić absurdów "poprawnych politycznie". Moim zdaniem znęcaniesię > psychiczne należy uznać mocno ograniczony i jasno określony zestaw > zachowań. Nie zastanawiałem się jaki. Dlatego mówiłem w przypadku tej ofiary o psychiatrze. Pewne zachowania są ustalone (chyba nawet przez prawo) jeśli chodzi o znęcanie się. Na pewno są pewne przepisy regulujące np. czy nastąpiło znęcanie się nad zwierzęciem.. tak myślę.. > Porzucenie wiary jest też zmianą. Przykład ten jest o tyle dobry, że > niesie ze sobą zestaw różnych przekonań pozostających w pewnym związku. O co chodzi Ci w tym zdaniu? Nie rozumiem go, rozwiń myśl. Pozdrawiam |
|
@bsynt [ nieaktywne ] Wysłano: 2005-05-28 17:10:13 |
Prawda o sobie. > > Porzucenie wiary jest też zmianą. Przykład ten jest o tyle dobry, że > > > niesie ze sobą > > zestaw różnych przekonań pozostających w pewnym związku. > > O co chodzi Ci w tym zdaniu? Nie rozumiem go, rozwiń myśl. Chodzi o to, że świadoma zmiana wiary to zmiana całego systemu przekonań dotyczących niemal wszystkich aspektów codzienności. Wiara reguluje dosłownie wszystko. W przypadku porzucania, czy zmiany wiary konieczne jest ocenianie wartości poszczególnych uregulowań, jakie ta wiara za sobą pociąga. Musisz ocenić przydatność wszystkiego ze starej wiary do dalszego życia. To trudne zadanie. Rysuje się wtedy pokusa rzucenia wszystkiego w cholerę i wybrania czegoś innego. Gdy ma się wrażenie,że dom jest ruiną, lepiej wybudować nowy, niż remontować stary. Często wybiera się wiarę wręcz przeciwną we wszystkich aspektach. Dlatego uważam ,że podany przeze mnie przykład najlepiej pasuje do tematu, który podałeś. |
|
KtośNikt [ nieaktywne ] Wysłano: 2005-05-28 17:23:49 |
Prawda o sobie. > > > Porzucenie wiary jest też zmianą. Przykład ten jest o tyle > dobry, że > > > > > niesie ze sobą > > > > zestaw różnych przekonań pozostających w pewnym związku. > > > > O co chodzi Ci w tym zdaniu? Nie rozumiem go, rozwiń myśl. > > Chodzi o to, że świadoma zmiana wiary to zmiana całego systemu przekonań > dotyczących niemal wszystkich aspektów codzienności. Wiara reguluje > dosłownie wszystko. W przypadku porzucania, czy zmiany wiary konieczne > jest ocenianie wartości poszczególnych uregulowań, jakie ta wiara za sobą > pociąga. Musisz ocenić przydatność wszystkiego ze starej wiary do dalszego > życia. To trudne zadanie. Rysuje się wtedy pokusa rzucenia wszystkiego w > cholerę i wybrania czegoś innego. Gdy ma się wrażenie,że dom jest ruiną, > lepiej wybudować nowy, niż remontować stary. Często wybiera się wiarę > wręcz przeciwną we wszystkich aspektach. Dlatego uważam ,że podany przeze > mnie przykład najlepiej pasuje do tematu, który podałeś. Dziękuje, teraz rozumiem. Więc.. jakąkolwiek wiarę bym nie przyjął nie zaneguje wszystkiego co było w poprzedniej mojej religii. Dlatego rzucając wszystko w cholerę to i tak doszedłbym do pewnych stwierdzeń, które dotyczą również tej porzuconej religii, lecz w znacznie dłuższym tempie niż bym zweryfikował poprzednią, odrzucił co nie potrzebne, przyjął następne, pozostawiając to co było wartościowe. |
|
@bsynt [ nieaktywne ] Wysłano: 2005-05-28 17:31:39 |
Prawda o sobie. > Dziękuje, teraz rozumiem. Więc.. jakąkolwiek wiarę bym nie przyjął nie > zaneguje wszystkiego co było w poprzedniej mojej religii. Dlatego rzucając > wszystko w cholerę to i tak doszedłbym do pewnych stwierdzeń, które > dotyczą również tej porzuconej religii, lecz w znacznie dłuższym tempie > niż bym zweryfikował poprzednią, odrzucił co nie potrzebne, przyjął > następne, pozostawiając to co było wartościowe. > No właśnie. A ci, o których pytałeś tego nie zrobili. Rzucili wszystko w cholerę i potępili wszystko co wyznawali jako złe. |
|
KtośNikt [ nieaktywne ] Wysłano: 2005-05-28 17:36:53 |
Prawda o sobie. > No właśnie. A ci, o których pytałeś tego nie zrobili. O których pytałem, bo nie przypominam sobie..? Rzucili wszystko w > cholerę i potępili wszystko co wyznawali jako złe. To głupie.. samo ograniczanie się.. Pozdrawiam. |
|
@bsynt [ nieaktywne ] Wysłano: 2005-05-28 17:40:20 |
Prawda o sobie. > > No właśnie. A ci, o których pytałeś tego nie zrobili. > > O których pytałem, bo nie przypominam sobie..? chodzi o Twój post, który zapoczątkował wątek: Zauważam, i nie tylko u ludzi deklarujących satanizm, lecz wszystkich buntujących si ludzi, tendencję do skrajnego egoizmu, skrajnej dumy i mniemania o swojej wartości jako ideału. |
|
KtośNikt [ nieaktywne ] Wysłano: 2005-05-28 17:45:08 |
Prawda o sobie. > > > No właśnie. A ci, o których pytałeś tego nie zrobili. > > > > O których pytałem, bo nie przypominam sobie..? > > chodzi o Twój post, który zapoczątkował wątek: > > Zauważam, i nie tylko u ludzi deklarujących satanizm, lecz wszystkich > buntujących si ludzi, tendencję do skrajnego egoizmu, skrajnej dumy i > mniemania o swojej wartości jako ideału. > Acha ;], rozumiem. Dlatego się od nich różnimy. I to jest wielki plus.. najważniejsze jest by pewnych "lekcji" nie zapominać. Uważasz, że to jest głównym powodem zachowań skrajnych (np.wspomniany skrajny egoizm) zachowań? Brak weryfikacji wcześniejszych doświadczeń ( doświadczenia w ogólnym pojęciu)? |
|
@bsynt [ nieaktywne ] Wysłano: 2005-05-28 17:52:00 |
Prawda o sobie. > Uważasz, że to jest głównym powodem zachowań skrajnych (np.wspomniany > skrajny egoizm) zachowań? Brak weryfikacji wcześniejszych doświadczeń ( > doświadczenia w ogólnym pojęciu)? > Nie tylko brak doświadczenia. Do niektórych zachowań może prowadzić zwykłe lenistwo umysłowe, albo też ordynarna tępota i niemożność myślenia. A potem już klasyka zachowania. Z niemożności czynią cnotę i brną dalej. |
|
KtośNikt [ nieaktywne ] Wysłano: 2005-05-28 18:00:11 |
Prawda o sobie. > Nie tylko brak doświadczenia. Do niektórych zachowań może prowadzić zwykłe > lenistwo umysłowe, albo też ordynarna tępota i niemożność myślenia. A > potem już klasyka zachowania. Z niemożności czynią cnotę i brną dalej. Zgadzam się, lecz temat klasyki zachowań był bardzo interesujący. Skrajnym egoistą w końcu nie musi być niedowartościowany nastolatek, ale np. profesor, polityk(;]), mąż, dziadek... Dziękuje za rozmowę. Pozdrawiam KtośNikt |
|
toolka [ nieaktywne ] Wysłano: 2005-05-18 10:16:25 |
Prawda o sobie. > Czy potrafimy spojrzeć na siebie obiektywnie? to zależy od danej sytuacji, ale nie powiem- czasami pałam subiektywizmem. > Czy potraficie przyznać się do błędów? zależy jakich :/ czasami jestem zmuszona się przyznać i wtedy to robię- choć niechętnie.... > Jak według was działa satanistyczny egoizm, indywidualizm i elitaryzm? nie wiem czy rozumiem to "działa" wg mnie to życie w którym epicentrum stoję JA. moja potrzeby, moje zdanie itp choć jestem jednostką wśród tłumu, nie jestem podobno do większości osób. nie cechuje mnie taki tumiwisizm. > Czy potraficie bez skrępowania i strachu ogłosić swoją rację lub pogląd > jeśli nie zgadza on sie z ogólnie panującą normą, czy poglądem w waszej > grupie (przyjacielskiej na przykład)? z tym nigdy nie miałam problemów. zawsze; w różnych kręgach potrafię przyznać się, iż myślę inaczej. nie lubię być bierna i przytakiwać gdy sie zgadzam się z danym poglądem. > Czy potrafimy przyjąć negatywną prawdę o sobie i czy potraficie to > zmienić? to mój odwieczny problem. już dawno zauważyłam u siebie pewne tendencje, których wolałabym nie mieć. ale przez te lata nic raczej nie zmieniłam- ewentualnie próbuję, lecz mój zapał wygasa po paru miesiącach. > I ostatnie pytanie: > Czy zawsze czujecie się silni psychicznie? (może macie jakieś fobie, > jakie?) nie zawsze. czasami są momenty, kiedy czuję, że moja osobowość ulega destrukcji, a czynnikiem wywołujący owo zniszczenie są moje dziwne myśli :/ uważam, iż momenty mojej słabości często są wywołane moim posranych charakterem choleryczki. i wtedy inny cytat jest adekwatny : "Nie ma winy, nikogo nie można winić ale to nie oznacza, że nie pragnę wskazać palcem, obwinić kogoś innego, patrzeć jak świątynia się wywraca." no jeszcze boję się panicznie pająków i w ich obecności zachowuję się irracjonalnie. |
|
KtośNikt [ nieaktywne ] Wysłano: 2005-05-18 22:35:30 |
Prawda o sobie. > > Czy potrafimy spojrzeć na siebie obiektywnie? > to zależy od danej sytuacji, ale nie powiem- czasami pałam > subiektywizmem. A to nie jest może tak, że tylko inny człowiek ocenić nas obiektywnie? (A może dopiero analiza zbiorowej oceny da jakąśkolwiek obiektywną ocenę) Zawsze w stosunku do siebie oszukujemy się w pewnych kwestiach.. coś przejaskrawiamy, a winnej kwestii w ogóle nie zauważamy. |
|
toolka [ nieaktywne ] Wysłano: 2005-05-19 11:00:07 |
Prawda o sobie. > A to nie jest może tak, że tylko inny człowiek ocenić nas obiektywnie? nie sądzę, ja np umiem czasami przyjrzeć się swojej postawie z boku i ocenić swoje postępowanie "sprawiedliwie". Choć i z tym można polemizować- bo to zawsze ja oceniam siebie- to jakby obiektywizm subiektywny ;) > Zawsze w stosunku do siebie oszukujemy się w pewnych kwestiach.. coś > przejaskrawiamy, a winnej kwestii w ogóle nie zauważamy. jasne, ale nie miałeś nigdy sytuacji, w której uważasz, że oceniłes się fair, nie patrząc na to, kto podlega ocenie- i że to właśnie jest Twoja persona? |
|
KtośNikt [ nieaktywne ] Wysłano: 2005-05-19 12:20:06 |
Prawda o sobie. > > Zawsze w stosunku do siebie oszukujemy się w pewnych kwestiach.. coś > > > przejaskrawiamy, a winnej kwestii w ogóle nie zauważamy. > > jasne, ale nie miałeś nigdy sytuacji, w której uważasz, że oceniłes się > fair, nie patrząc na to, kto podlega ocenie- i że to właśnie jest Twoja > persona? Nigdy nie byłem pewien czy oceniam się słusznie, czasem wolę po prostu nie myśleć o tym i pozwolić aby czas wszystko zweryfikował. |
|
Katera [ nieaktywne ] Wysłano: 2005-05-17 23:22:10 |
Prawda o sobie. > Czy potrafimy spojrzeć na siebie obiektywnie? my, Katerka, potrafimy... jestesmy idealem ;) > Czy potraficie przyznać się do błędów? oczywiscie... oto cecha idealu... > Jak według was działa satanistyczny egoizm, indywidualizm i elitaryzm? sprawnie... slabi odpadaja... juz dawno przestala dzialac zasada 'siedz w kacie a znajda cie'... teraz trzeba krzyczec, machac lapkami i zwracac na siebie uwage, zeby cos osiagnac... jesli sie ma kompleksy i jest sie zbyt pokornym (pokorne ciele juz tez nic nie ssie), to niestety, ale nie ma sie szans na rynku pracy i w wielu innych dziedzinach zycia... > Czy potraficie bez skrępowania i strachu ogłosić swoją rację lub pogląd > jeśli nie zgadza on sie z ogólnie panującą normą, czy poglądem w waszej > grupie (przyjacielskiej na przykład)? no ba! co wiecej, potem sie dowiaduje, ze jestem przykladem dla ludzi... ze ludzie, ktorych ja podziwiam probuja sie upodobnic do mnie, to chyba o czyms swiadczy :) > Czy potrafimy przyjąć negatywną prawdę o sobie i czy potraficie to > zmienić? samodoskonalenie to kolejna cecha idealu - mnie, znaczy :) > Czy zawsze czujecie się silni psychicznie? (może macie jakieś fobie, > jakie?) to bylo w HP w watku 'sila istrach' - mojego autorstwa, bo ja mam takie fajne pomysly :) |
|
KtośNikt [ nieaktywne ] Wysłano: 2005-05-18 22:23:03 |
Prawda o sobie. > > Jak według was działa satanistyczny egoizm, indywidualizm i > elitaryzm? > > sprawnie... slabi odpadaja... > juz dawno przestala dzialac zasada 'siedz w kacie a znajda cie'... teraz > trzeba krzyczec, machac lapkami i zwracac na siebie uwage, zeby cos > osiagnac... jesli sie ma kompleksy i jest sie zbyt pokornym (pokorne ciele > juz tez nic nie ssie), to niestety, ale nie ma sie szans na rynku pracy i > w wielu innych dziedzinach zycia... Kapitalizm to prawdziwe "akwarium dla satanistycznych rybek";) > > Czy potraficie bez skrępowania i strachu ogłosić swoją rację lub > pogląd > > jeśli nie zgadza on sie z ogólnie panującą normą, czy poglądem w > waszej > > grupie (przyjacielskiej na przykład)? > > no ba! co wiecej, potem sie dowiaduje, ze jestem przykladem dla ludzi... > ze ludzie, ktorych ja podziwiam probuja sie upodobnic do mnie, to chyba o > czyms swiadczy :) Pewnie o głupocie tamtych. > > Czy zawsze czujecie się silni psychicznie? (może macie jakieś fobie, > > > jakie?) > > to bylo w HP w watku 'sila istrach' - mojego autorstwa, bo ja mam takie > fajne pomysly :) Zajrzę. |
|
Katera [ nieaktywne ] Wysłano: 2005-05-19 13:12:35 |
Prawda o sobie. > Kapitalizm to prawdziwe "akwarium dla satanistycznych rybek";) ale mocza sie w nim tez pijawki, ktore chca sie za wszelka cene podpiac do etykietki... > Pewnie o głupocie tamtych. nie... nie ma nic zlego w tym, ze jesli widzisz pozytywny przyklad, to chcesz za nim isc... nie mowie o bazmyslnym kopiowaniu, ani psychopatycznym upodabnianiu sie do 'idealu', ale czerpanie pozytywnych wzorcow, torowniez forma nauki i samodoskonalenia... |
|
KtośNikt [ nieaktywne ] Wysłano: 2005-05-19 14:39:36 |
Prawda o sobie. > > Pewnie o głupocie tamtych. > > nie... nie ma nic zlego w tym, ze jesli widzisz pozytywny przyklad, to > chcesz za nim isc... nie mowie o bazmyslnym kopiowaniu, ani > psychopatycznym upodabnianiu sie do 'idealu', ale czerpanie pozytywnych > wzorcow, torowniez forma nauki i samodoskonalenia... Dziękuje za uściślenie, to zmienia postać rzeczy. |
|
Myszołów [ nieaktywne ] Wysłano: 2005-05-17 18:01:57 |
Prawda o sobie. > Zauważam, i nie tylko u ludzi deklarujących satanizm, lecz wszystkich > buntujących si ludzi, tendencję do skrajnego egoizmu, skrajnej dumy i > mniemania o swojej wartości jako ideału. Zaraz tam skrajnej ;) > Czy potrafimy spojrzeć na siebie obiektywnie? Ja potrafię w bardzo małym stopniu, uczucie ambiwalencji właściwie mnie nie opuszcza. > Czy potraficie przyznać się do błędów? No, ja nawet umiem przeprosić :] > Jak według was działa satanistyczny egoizm, indywidualizm i elitaryzm? Jak ktoś Ci już napisał nie ma co tego łaczyć z satanizmem. Satanizm to co innego, przynajmniej dla mnie. A to o czym piszesz może się z nim łączyć, a może występować samo - mam nadzieję że nie kładziesz nacisku na egoizm etc. jako jedyne wyznaczniki satanizmu? > Czy potraficie bez skrępowania i strachu ogłosić swoją rację lub pogląd > jeśli nie zgadza on sie z ogólnie panującą normą, czy poglądem w waszej > grupie (przyjacielskiej na przykład)? Nie mam z tym najmniejszego problemu i lubię ludzi którzy są właśnie tacy. Nic mnie tak nie wkurwia jak konformizm. Z drugiej jednak strony sztuczny bunt widać jak na dłoni i bycie nonkonformistą na siłę też jest żałosne - dlatego najlepiej jest po prostu nie udawać. (ale banał LOL) > Czy potrafimy przyjąć negatywną prawdę o sobie i czy potraficie to > zmienić? Przyjąć owszem, zmienić... różnie to bywa. > I ostatnie pytanie: > Czy zawsze czujecie się silni psychicznie? LOL głupie pytanie - nie A Ty? (może macie jakieś fobie, > jakie?) No pewnie że mam, ale kim Ty jesteś żeby Ci sie z nich zwierzać? ;) |
|
KtośNikt [ nieaktywne ] Wysłano: 2005-05-18 22:16:36 |
Prawda o sobie. > > > Jak według was działa satanistyczny egoizm, indywidualizm i > elitaryzm? > > Jak ktoś Ci już napisał nie ma co tego łaczyć z satanizmem. Satanizm to co > innego, przynajmniej dla mnie. A to o czym piszesz może się z nim łączyć, > a może występować samo - mam nadzieję że nie kładziesz nacisku na egoizm > etc. jako jedyne wyznaczniki satanizmu? Nie, ale często indywidualista(=satanista) bywa jednocześnie egoistą. > > > I ostatnie pytanie: > > Czy zawsze czujecie się silni psychicznie? > > LOL głupie pytanie - nie > A Ty? Też nie. |
|
Kostrzewska [ nieaktywne ] ![]() Wysłano: 2005-05-17 17:16:44 |
Prawda o sobie. > Zauważam, i nie tylko u ludzi deklarujących satanizm, lecz wszystkich > buntujących si ludzi, tendencję do skrajnego egoizmu, skrajnej dumy i > mniemania o swojej wartości jako ideału. Mnie drazni zadzeranie nosa. Chociazby dlatego ze robia to najczesciej osoby ktore ani nie sa ladne, ani specjalnie sympatyczne o inteligencji nie wspominajac. Na zewnatrz zadufane, dumne, cyniczne, a wewnatrz czesto siedzi takie zakompleksione malenstwo. > Czy potrafimy spojrzeć na siebie obiektywnie? Ja tak. Moze nie tyle obiektywnie, ile krytycznie. > Czy potraficie przyznać się do błędów? Tak. Ale tylko osobom na ktorych mi zalezy. > Jak według was działa satanistyczny egoizm, indywidualizm i elitaryzm? Czesto jak parasol dla slabiutkich osob szukajacych schronienia w satanizmie. > Czy potraficie bez skrępowania i strachu ogłosić swoją rację lub pogląd > jeśli nie zgadza on sie z ogólnie panującą normą, czy poglądem w waszej > grupie (przyjacielskiej na przykład)? Tym bardziej je glosze wtedy :) > Czy potrafimy przyjąć negatywną prawdę o sobie i czy potraficie to > zmienić? Kazdy ocenia mnie inaczej. Jedni lubia, inni nie. Nie chce zeby mnie wszyscy kochali. To nudne. A jesli chodzi o przyjmowanie krytyki... Zalezy jak ona jest podana.Jesli to argumenty - polemizuje. Jesli bluzgi - olewam. > I ostatnie pytanie: > Czy zawsze czujecie się silni psychicznie? (może macie jakieś fobie, > jakie?) Boje sie ze umrze moj tata. Chociaz jest najzdrowsza osoba jaka znam :) |
|
KtośNikt [ nieaktywne ] Wysłano: 2005-05-18 08:45:39 |
Prawda o sobie. > > Zauważam, i nie tylko u ludzi deklarujących satanizm, lecz wszystkich > > > buntujących si ludzi, tendencję do skrajnego egoizmu, skrajnej dumy i > > > mniemania o swojej wartości jako ideału. > > Mnie drazni zadzeranie nosa. Chociazby dlatego ze robia to najczesciej > osoby ktore ani nie sa ladne, ani specjalnie sympatyczne o inteligencji > nie wspominajac. > Na zewnatrz zadufane, dumne, cyniczne, a wewnatrz czesto siedzi takie > zakompleksione malenstwo. No właśnie, też to często zauważam u wielu osób, które spotykam. > > Czy potraficie przyznać się do błędów? > > Tak. Ale tylko osobom na ktorych mi zalezy. Dlaczego tylko tym osobom? Boisz się czegoś? > > Jak według was działa satanistyczny egoizm, indywidualizm i > elitaryzm? > > Czesto jak parasol dla slabiutkich osob szukajacych schronienia w > satanizmie. I tak często jest. > > > Czy potrafimy przyjąć negatywną prawdę o sobie i czy potraficie to > > zmienić? > > A jesli chodzi o przyjmowanie krytyki... Zalezy jak ona jest podana.Jesli > to argumenty - polemizuje. Jesli bluzgi - olewam. Nie rozumiem, czemu większość ludzi, którzy chcą przedstawić swoją rację, bluźnią.. jakby to miało uwierzytelnić ich wypowiedz. Nie szanuje takich osób. |
|
Kostrzewska [ nieaktywne ] ![]() Wysłano: 2005-05-18 12:00:03 |
Prawda o sobie. > No właśnie, też to często zauważam u wielu osób, które spotykam. Nie trzeba byc satanista zeby kompleksy chowac za muremcynizmu, i nie trzeba byc psychologiem zeby takie osby zauwazyc :) > > > Czy potraficie przyznać się do błędów? > > > > Tak. Ale tylko osobom na ktorych mi zalezy. > > Dlaczego tylko tym osobom? Boisz się czegoś? Nie. Po prostu nie angazuje sie na tyle w dyskusje z obcymi osobami, zeby moc popelniac bledy. > > > A jesli chodzi o przyjmowanie krytyki... Zalezy jak ona jest > podana.Jesli > > to argumenty - polemizuje. Jesli bluzgi - olewam. > > Nie rozumiem, czemu większość ludzi, którzy chcą przedstawić swoją rację, > bluźnią.. jakby to miało uwierzytelnić ich wypowiedz. Nie szanuje takich > osób. Ja tez nie, ale latwiej powiedziec "Jestes glupia pipa" niz "uwazam ze nie masz tace bo to, to i tamto". Pozatym "jestes glupia pipa" zamyka rozmowe, to tez jest forma obrony... |
|
KtośNikt [ nieaktywne ] Wysłano: 2005-05-18 22:30:51 |
Prawda o sobie. > > > > Czy potraficie przyznać się do błędów? > > > > > > Tak. Ale tylko osobom na ktorych mi zalezy. > > > > Dlaczego tylko tym osobom? Boisz się czegoś? > > Nie. Po prostu nie angazuje sie na tyle w dyskusje z obcymi osobami, zeby > moc popelniac bledy. Kogo nazywasz obcą osobą? Uściślij. Czy poznanego faceta na jednej imprezie, na przykład, nazwiesz osobą obcą? |
|
Kostrzewska [ nieaktywne ] ![]() Wysłano: 2005-05-22 17:08:23 |
Obcy > > Po prostu nie angazuje sie na tyle w dyskusje z obcymi osobami, > zeby > > moc popelniac bledy. > > Kogo nazywasz obcą osobą? Uściślij. Czy poznanego faceta na jednej > imprezie, na przykład, nazwiesz osobą obcą? Obcymi osobami sa dla mnie ludzie ktorym musze wyjasniac moje postepowanie, moj swiatopoglad. Nuzy mnie to. Nie lubie wdawac sie w dyskusje na poziomie podstawowym czyli "dlaczego, jak i o co w tym chodzi?". Z bliskimi mi osobami, ktore wiedza co dla mnie wazne dyskutuje juz na innym poziomie, nie poziomie poznania podstaw tylko wnikania i analizowania tego co wyzej i konfrontowania tego z tym w co wierza inni. W tej kwestii facet poznany na imprezie moze byc mi blizszy (bo wie na czym polega satanizm racjonalny i wie ze nie otaczaja go zadne ramy) niz kolezanka z lawki. Niemniej jednak, poniewaz nie szukam znajomych z facetem poznanym na imprezie pogadam raczej o muzyce albo pogodzie a nie o religii czy polityce. |
|
Malkav [ nieaktywne ] Wysłano: 2005-05-18 10:59:10 |
Prawda o sobie. > Dlaczego tylko tym osobom? Boisz się czegoś? A po co od razu o swoich słabościach informować cały świat ? Widzisz w tym jakiś cel? Bo ja nie bardzo... > Nie rozumiem, czemu większość ludzi, którzy chcą przedstawić swoją rację, > bluźnią.. jakby to miało uwierzytelnić ich wypowiedz. Nie szanuje takich > osób. A ja właściwie chciałem jedno słowo do tego :} Kiedy przedstawiam swoją rację zazwyczaj prowadzę to spokojnie, ale kiedy ktoś wcina mi się wypowiedzi na poziomie ewolucyjnym bakterii to nic tak mnie wtedy nie uspokaja jak parę przekleństw. Uwielbiam też w 95% przypadkach nie klnąć by tym samym przestraszyć moich znajomych kiedy dosadnie coś argumentuje lub walcze o swoje. Wtedy to ma efekt całkiem spory...lecz kiedy ktoś używa bluzgów jako przecinki to zatracają one swój efekt - więc uważam że wszystkiego można użyć nawet przekleństw - ale wszystko w normie i pod kontrolą. M. |
|
KtośNikt [ nieaktywne ] Wysłano: 2005-05-18 22:26:02 |
Prawda o sobie. > > Nie rozumiem, czemu większość ludzi, którzy chcą przedstawić swoją > rację, > > bluźnią.. jakby to miało uwierzytelnić ich wypowiedz. Nie szanuje > takich > > osób. > > A ja właściwie chciałem jedno słowo do tego :} Kiedy przedstawiam swoją > rację zazwyczaj prowadzę to spokojnie, ale kiedy ktoś wcina mi się > wypowiedzi na poziomie ewolucyjnym bakterii to nic tak mnie wtedy nie > uspokaja jak parę przekleństw. Uwielbiam też w 95% przypadkach nie klnąć > by tym samym przestraszyć moich znajomych kiedy dosadnie coś argumentuje > lub walcze o swoje. Wtedy to ma efekt całkiem spory...lecz kiedy ktoś > używa bluzgów jako przecinki to zatracają one swój efekt - więc uważam że > wszystkiego można użyć nawet przekleństw - ale wszystko w normie i pod > kontrolą. > Słowa, których się nad używa w końcu tracą na znaczeniu ;) |
|
Szaron [ nieaktywne ] Wysłano: 2005-05-18 16:54:11 |
Prawda o sobie. Moge sie przylaczyc? :) > Czy potrafimy spojrzeć na siebie obiektywnie? buuuu, to zalezy, w jakim sensie obiektywnie? > > Czy potraficie przyznać się do błędów? tak > > Jak według was działa satanistyczny egoizm, indywidualizm i elitaryzm? ja mam swoje: egoizm - w pewnym momencie zaczelam miec w dupie problemy wszystkich dookola i zaczelam dbac o siebie i osoby mi najblizsze (mam juz tak od dobrych paru lat) i nie daje pieniedzy zebrakom indywidualizm - w niektorych dziedzinach zycia wiem, ze moge liczyc tylko na siebie. Traktuje ludzi na dystans, nie lubie czuc, ze jak cos powiem, cos zrobie, to jest to zalezne od innych, czyli takie dziwne zobowiazanie (co ktos pomysli, nie mowie o rodzinie oczywiscie) elitaryzm? - nie czuje sie elita, za to spotykam takich, ktorzy uwielbiaja czuc sie przy mnie, badz dzieki mnie "elitarni" :D > Czy potraficie bez skrępowania i strachu ogłosić swoją rację lub pogląd > jeśli nie zgadza on sie z ogólnie panującą normą, czy poglądem w waszej > grupie (przyjacielskiej na przykład)? tak > > Czy potrafimy przyjąć negatywną prawdę o sobie i czy potraficie to > zmienić? oj, niektore 'negatywy' ciezko, to zalezy czy mam wplyw na zmiane > > I ostatnie pytanie: > Czy zawsze czujecie się silni psychicznie? nie zawsze > (może macie jakieś fobie, > jakie?) pajaki :D :) |
|
Merineth [ nieaktywne ] Wysłano: 2005-05-17 12:08:43 |
Prawda o sobie. > Czy potrafimy spojrzeć na siebie obiektywnie? oczywiście ze potrafię...jednak duzo bardziej wolę mój subiektywny punkt widzenia > > Czy potraficie przyznać się do błędów? generalnie...tak..ale bardzo tego nie lubię (wolę uważać się za nieomylną ;) ) > > Jak według was działa satanistyczny egoizm, indywidualizm i elitaryzm? u każdego inaczej :) > > Czy potraficie bez skrępowania i strachu ogłosić swoją rację lub pogląd > jeśli nie zgadza on sie z ogólnie panującą normą, czy poglądem w waszej > grupie (przyjacielskiej na przykład)? taaa...i niektórzy mi potem zarzucają np. że robię cyrk ;) generalnie mało mnie obchodzi co sobie kto pomyśli > > Czy potrafimy przyjąć negatywną prawdę o sobie i czy potraficie to > zmienić? "negatywna prawda"? a jest takie coś jak jedyna prawda? bo np. coś co ktoś może uważać za moją wadę ja mogę uważać za zaletę i nie mieć najmniejszej ochoty nic zmieniać > > I ostatnie pytanie: > Czy zawsze czujecie się silni psychicznie? (może macie jakieś fobie, > jakie?) chyba nikt nie czuje się silny ZAWSZE... każdy ma chwile słabości, ja też...ale staram sie ograniczać je do minimum... pozdrawiam M. |
|
KtośNikt [ nieaktywne ] Wysłano: 2005-05-17 12:15:32 |
Prawda o sobie. > > > > > Czy potrafimy przyjąć negatywną prawdę o sobie i czy potraficie to > > zmienić? > > "negatywna prawda"? a jest takie coś jak jedyna prawda? nie mówię tu o jedynej prawdzie, chodziło mi tu raczej o coś innego, dla przykładu: ktoś pije alkohol, od czasu do czasu, coraz więcej, mówi sobie przecież nie jestem alkoholikiem, ale już nie może przestać pić.. i wtedy ktoś uświadamia mu to, mówi, że wpadł w alkoholizm, że widzi jak sobie marnuje życie.. czasem taka prawda o sobie boli, i często zanim dany człowiek sobie ją uświadomi jest już za późno. > pozdrawiam > M. również pozdrawiam KN |
|
Eforiusz [ nieaktywne ] Wysłano: 2005-05-17 12:28:43 |
Prawda o sobie. > Czy potrafimy spojrzeć na siebie obiektywnie? Zdaje się @bsynt, w rozmowie z Shogunem, kiedyś rzekł, iż "obiektywizm jest tylko w nauce", a i tam nie zawsze. Patrzę na siebie z dystansem, zazwyczaj. Mierzę siły na zamiary. > Czy potraficie przyznać się do błędów? Tak, to oczywiste, gdy ktoś mi potrafi udowodnić mój błąd. Korona mi z głowy nie spadnie, reakcją moją jest wówczas analiza błędu mego. > Jak według was działa satanistyczny egoizm, indywidualizm i elitaryzm? Jest to zrelatywizowane co do jednostki. W moim przypadku, kolejno: zaspokajanie i pomaganie sobie na pierwszym miejscu; kroczenie własną drogą z możliwością współpracy z nielicznymi; kontakt z wybrańcami i hierarchizowanie innych według własnych potrzeb. Oczywiście nie wszędzie tak być musi. > Czy potraficie bez skrępowania i strachu ogłosić swoją rację lub pogląd > jeśli nie zgadza on sie z ogólnie panującą normą, czy poglądem w waszej > grupie (przyjacielskiej na przykład)? Mówiąc o poważnych sprawach - generalnie nie potrzebuję manifestować się dla samego pokazania czegoś sobie i/lub innym. Jeśli jednak chciałbym, zastanowię się "dwadzieścia razy", zanim coś powiem, ażeby nie ucierpieć na tym. Mówiąc o trywialnościach - podobnie, acz jestem spokojniejszy o konsekwencje, przez co mniej skrępowania się czuję. > Czy potrafimy przyjąć negatywną prawdę o sobie i czy potraficie to > zmienić? Tak. Jeśli nie godzi to w moje wartości albo pomoże mi coś zyskać, mogę to zmienić. > I ostatnie pytanie: > Czy zawsze czujecie się silni psychicznie? (może macie jakieś fobie, > jakie?) Jest jedno zjawisko mogące mnie zdruzgotać, wynika z paradoksu natury mojej z naturą człowieka, ogólnie. A fobie? Zdarzają się. Staram się je uśmierzać, prowokując je. Pozdrawiam. |
|
Egaheer [ nieaktywne ] Wysłano: 2005-05-17 12:30:55 |
Prawda o sobie. > Czy potraficie bez skrępowania i strachu ogłosić swoją rację lub pogląd > jeśli nie zgadza on sie z ogólnie panującą normą, czy poglądem w waszej > grupie (przyjacielskiej na przykład)? Ja głoszę swoje racje stale i wciąż w domu (mam misję oświecenia męża:). Co do znajomych, to muszę przyznać, że mam bardzo tolerancyjne towarzystwo. Akceptują moje argumenty i czasem nawet się ze mną zgadzają:), choć nie ma wśród nich satanistów. > Czy potrafimy przyjąć negatywną prawdę o sobie i czy potraficie to > zmienić? Ja jakąkolwiek krytykę pod moim adresem ciężko znoszę, co nie znaczy, że jestem wobec siebie bezkrytyczna, bo jeśli ten ktoś ma rację, to staram się naprawić błąd. > I ostatnie pytanie: > Czy zawsze czujecie się silni psychicznie? (może macie jakieś fobie, > jakie?) Jak już wcześniej pisałam, najbardziej boję się śmierci. A z tych przyziemnych - lęk przed ciasnymi pomieszczeniami np. trumna:) |
|
Cień [ nieaktywne ] Wysłano: 2005-05-17 13:34:04 |
Prawda o sobie. > Dobrze moją myśl przedstawia fragment tekstu piosenki "Dezertera", oto > on:> Ech, łezka się w oku zakręciła jak się stare punkowe czasy przypomniało... > Czy potrafimy spojrzeć na siebie obiektywnie? Nie, ale możemy robic wszystko by się do obiektywizmu zbliżyć. > Czy potraficie przyznać się do błędów? Oczywiście. Zresztą weryfikacja moich przemyśleń to zasadniczy powód mojej tu obecności. > Jak według was działa satanistyczny egoizm, indywidualizm i elitaryzm? Najpierw zaspokajam swoje potrzeby. Realizuję siebie. Pogardzam tłuszczą. > Czy potraficie bez skrępowania i strachu ogłosić swoją rację lub pogląd > jeśli nie zgadza on sie z ogólnie panującą normą, czy poglądem w waszej > grupie (przyjacielskiej na przykład)? Jeśli to dobrzy znajomi to oczywiście. Ale wiadomo że nie w każdej sytucaji warto jest przedstawiac swoje stanowisko. ;) > Czy potrafimy przyjąć negatywną prawdę o sobie i czy potraficie to > zmienić? Oczywiście. To jeden z warunków zdrowego rozwoju. Odrobina pokory się przydaje. > I ostatnie pytanie: > Czy zawsze czujecie się silni psychicznie? (może macie jakieś fobie, > jakie?) Mam lekka manię prześladowczą. To wszystko. :> |
|
Malkav [ nieaktywne ] Wysłano: 2005-05-17 13:37:43 |
Prawda o sobie. > Czy potrafimy spojrzeć na siebie obiektywnie? Dokładnie rzeczy biorąc na moje "Ja" składa się wiele wypadkowych z których niektóre to właśnie rozpatrywanie wielu spraw przez możliwe największą liczbę możliwości i wybranie tej jednej subiektywnej która akurat mi pasuje. Ale obiektywizm tak naprawdę zdarza się ludziom rzadko - lecz kiedy trzeba - to moja samokrytyka i podważające spojrzenie na samego siebie może być naprawdę silne.Obiektywne spojrzenie jest częścią rozwoju - jeśli raz za czas nie spojrzysz na swoje dokonania obiektywnie to w końcu zagonisz się w niezdrową pychę i dumę. A to nie są pozytywne cechy.(nie dla mnie...) > Czy potraficie przyznać się do błędów? Tylko głupiec się do błędu nie przyzna... a głupcem nikt być nie chce... > Jak według was działa satanistyczny egoizm, indywidualizm i elitaryzm? a czemu od razu satanistyczny? U mnie było tak że ze skrajnego ekstrawertyka, któremu wszystko było niemal obojętne, stałem się "zdrowym" egoistą walczącym o swoje...tak samo było z indywidualizmem - zawsze byłem na boku. Satanizm pojawił się dopiero później i wtedy co nieco można mówić jako tako o elitaryźmie aczkolwiek mój elitaryzm jest nieco ograniczony bo wiąże się tylko i wyłącznie z moją osobą ;). Najpierw byłem Ja - dopiero później poznałem satanizm - który już wiele mnie nie zmienił. > Czy potraficie bez skrępowania i strachu ogłosić swoją rację lub pogląd > jeśli nie zgadza on sie z ogólnie panującą normą, czy poglądem w waszej > grupie (przyjacielskiej na przykład)? W grupie poprzez swe logiczne argumenty, rozległą wiedzę, i zdolnościach retoryki zawsze byłem nieco...podziwiany... pomimo mojego odstawania od reszty - z tego powodu każdy mój pogląd głoszę bez strachu i skrępowania... nieraz wdaje się w dysputy z moimi przyjaciółmi głosząc najbardziej radykalne prawdy tylko po to by zbadać ich reakcje...przyzwyczaili się jak oni, tak i Ja. > Czy potrafimy przyjąć negatywną prawdę o sobie i czy potraficie to > zmienić? > > I ostatnie pytanie: > Czy zawsze czujecie się silni psychicznie? (może macie jakieś fobie, > jakie?) Moja ostatnia fobia którą odkrył w sumie Sho to taka że uwielbiam moje choroby psychiczne które czasem powracają chyba właśnie przez moją niezdrową fascynacje nimi. Ale rzadko kiedy zdarzają mi się oznaki słabości psychicznej. Czasem może kiedy jestem sam, ale wtedy szybko włącza się moja autostymulująca mantra która po 5 minutach znów daje mi siłę. Jeśli chodzi o inne fobie,jakieś uprzedzenia, lęki - już ich nie ma. A jeśli są to rozpławiam się z powodu strachu w nienaturalną rozkosz. Tzn. Moją pierwszą reakcję kiedy np. wyciągnie przy mnie napastnik nóż a drugi mówi żebym oddał kase albo sami mnie przeszukają jest strach...ale po chwili strach ten lekkie rostrzęsienie powoduje jakąś refleksje wgłąb siebie i na twarzy pojawia mi się niezdrowy uśmiech którzy niektórzy nazywają uśmiechem psychopaty i... zaczynam się bawić - zwątpienie u napastników to zwyczajowa reakcja...Tak samo ma się to do fobii na innym tle np. jestem sam w lesie jest koło północy po pierwszej dawce lęku zaczyna się rozkosz i rozpływanie w sile i energii czerpanej...chyba ze strachu właśnie...potrafię wtedy wędrować w lesie sam przez parę godzin powarkując jak dziki zwierz i cały czas naładowany "dziką energią". Siła czerpana ze strachu może być naprawdę silna. |
|
Kostrzewska [ nieaktywne ] ![]() Wysłano: 2005-05-18 13:09:23 |
Prawda o sobie. > Moja ostatnia fobia którą odkrył w sumie Sho to taka że uwielbiam moje > choroby psychiczne które czasem powracają chyba właśnie przez moją > niezdrową fascynacje nimi. Wiesz, mnie drazni jak ludzie sie jaraja chorobami psychicznymi, bo to tylko swiadczy o tym ze chory nie jestes. Znam kilku chorych psychicznie ludzi, sana leczylam sie z deprechy i sama balansuje miedzy bulimia i anoreksja (to choroby psychiczne), i wiem ze wcale tak kolorowo nie jest. Drazni mnie nazywanie dwudniowego smutku depresja, bo wiem ze depresja to nie smutek, nie meancholia tylo wszechogarniajaca obojetnosc na wszystko dookoa. O ile dolem mozesz sie jarac i moze Cie inspirowac, o tyle depresja sprawia ze nie chce Ci sie nic, nic, nic. Wkurza mnie tez szafowanie slowem "schizofrenia". Znam kilku schozofrenikow ktorzysa przerazeni wlasna choroba, bo leki niewiele daja a "schizofrenia' jest pietnemna cale zycie. |
|
Eforiusz [ nieaktywne ] Wysłano: 2005-05-18 20:11:30 |
Prawda o sobie. > Wiesz, mnie drazni jak ludzie sie jaraja chorobami psychicznymi, bo to > tylko swiadczy o tym ze chory nie jestes. A mnie drażni jak na wykładach z psychologii doszedłem do wniosku, iż jestem chory psychicznie i powinienem być hospitalizowany, wręcz. To bezzasadnie krzywdzące, iż ktoś zachowujący się inaczej jest z góry psychicznie chory, a nie bierze się pod uwagę, czynników wpływających na jego nerwice i psychozy. Bez obaw - Kobierzyn, czy Tworki raczej mi nie grożą. > Drazni mnie nazywanie dwudniowego smutku depresja, bo wiem ze depresja to > nie smutek, nie meancholia tylo wszechogarniajaca obojetnosc na wszystko > dookoa. O ile dolem mozesz sie jarac i moze Cie inspirowac, o tyle > depresja sprawia ze nie chce Ci sie nic, nic, nic. Wiem coś i o jednym i drugim. Pierwsze, stosują osoby jako triki mające na celu zwrócenie uwagi na nie pociągającą osobowość swoją i wzbudzenie żalu, bla, bla, bla. Niewarte słów szczenięce zagrywki. Drugie - byłem dwukrotnie w depresji, nie leczonej, albowiem po fakcie dowiedziałem się, że to depresją się nazywa. To nie tylko niechęć do wszystkiego (nie mogłem skupić się na tekście w gazecie), łącznie z życiem, także (choć może zrelatywizowanym co do jednostki jest): wyniszczająca bezsenność, radykalne myśli (za dużo czasu na myślenie o rzeczach, o których myśleć się wówczas nie powinno). Najgorsze jednak było, gdy głód wywracał mnie na lewą stronę, a nie mogłem nic włożyć do ust. Może to nie flagowy objaw depresji, acz wywołany nią przynajmniej. Podczas nawrotu, przez niecałe dwa miesiące, schudłem osiem kilogramów. To może i plus, acz uczucie - jedno z najgorszych, jakie przeżywałem. Chyba popełniłem błąd, iż trzymałem to w sobie - miewam coś na wzór "przypływów i odpływów" w tej materii, coraz częściej. Pozdrawiam. |
|
Cień [ nieaktywne ] Wysłano: 2005-05-18 20:36:21 |
Prawda o sobie. > Wiem coś i o jednym i drugim. Pierwsze, stosują osoby jako triki mające na > celu zwrócenie uwagi na nie pociągającą osobowość swoją i wzbudzenie żalu, > bla, bla, bla. Niewarte słów szczenięce zagrywki. > Drugie - byłem dwukrotnie w depresji, nie leczonej, albowiem po fakcie > dowiedziałem się, że to depresją się nazywa. To nie tylko niechęć do > wszystkiego (nie mogłem skupić się na tekście w gazecie), łącznie z > życiem, także (choć może zrelatywizowanym co do jednostki jest): > wyniszczająca bezsenność, radykalne myśli (za dużo czasu na myślenie o > rzeczach, o których myśleć się wówczas nie powinno). Najgorsze jednak > było, gdy głód wywracał mnie na lewą stronę, a nie mogłem nic włożyć do > ust. Może to nie flagowy objaw depresji, acz wywołany nią przynajmniej. > Podczas nawrotu, przez niecałe dwa miesiące, schudłem osiem kilogramów. To > może i plus, acz uczucie - jedno z najgorszych, jakie przeżywałem. Chyba > popełniłem błąd, iż trzymałem to w sobie - miewam coś na wzór "przypływów > i odpływów" w tej materii, coraz częściej. Ano, są to cechy zespołu depresyjnego. Jeśli chodzi o hospitalizację - to nikt Cię nie zmisza. Mozna leczyć się ambulatoryjnie (choć ze względu na ,mechanizm działania niektórych leków czy dobrania odpowiednich medykamentów mogło by to być wskazane.) |
|
Eforiusz [ nieaktywne ] Wysłano: 2005-05-19 16:08:47 |
Prawda o sobie. > Ano, są to cechy zespołu depresyjnego. Jeśli chodzi o hospitalizację - to > nikt Cię nie zmisza. Mozna leczyć się ambulatoryjnie (choć ze względu na > ,mechanizm działania niektórych leków czy dobrania odpowiednich > medykamentów mogło by to być wskazane.) Dzięki za pomoc. Myślę jednak, że nie potrafiłbym poddać się takim działaniom. Chyba z poczucia wstydu. Pozdrawiam. |
|
Cień [ nieaktywne ] Wysłano: 2005-05-19 20:40:29 |
Prawda o sobie. Chyba z poczucia wstydu. Nie potrzebnie. Ta choroba może dopaść każdego. Nie ma tu znaczenia usposobienie, nastrój czy sposób życia (choć np. niektóre narkotyki tak). Jest to organiczna choroba mózgu, taka sama jak zawał czy cukrzyca (choć na te ostatnie często sami sobie pracujemy). |
|
Eforiusz [ nieaktywne ] Wysłano: 2005-05-19 20:47:38 |
Prawda o sobie. > Nie potrzebnie. Ta choroba może dopaść każdego. Nie ma tu znaczenia > usposobienie, nastrój czy sposób życia (choć np. niektóre narkotyki tak). > Jest to organiczna choroba mózgu, taka sama jak zawał czy cukrzyca (choć > na te ostatnie często sami sobie pracujemy). To było mi potrzebne. Naprawdę, dzięki. Pozdrawiam. |
|
Malkav [ nieaktywne ] Wysłano: 2005-05-18 13:36:53 |
Prawda o sobie. > Wiesz, mnie drazni jak ludzie sie jaraja chorobami psychicznymi, bo to > tylko swiadczy o tym ze chory nie jestes. Bo nie jestem. Byłem. > Znam kilku chorych psychicznie ludzi, sana leczylam sie z deprechy i sama > balansuje miedzy bulimia i anoreksja (to choroby psychiczne), i wiem ze > wcale tak kolorowo nie jest. Czy mówiłem że jest kolorowo? Akurat chorobami jak bulimia i anoreksja pogardzam - i nie chce mi się tłumaczyć dlaczego. > Drazni mnie nazywanie dwudniowego smutku depresja, bo wiem ze depresja to > nie smutek, nie meancholia tylo wszechogarniajaca obojetnosc na wszystko > dookoa. O ile dolem mozesz sie jarac i moze Cie inspirowac, o tyle > depresja sprawia ze nie chce Ci sie nic, nic, nic. wiem czym jest depresja.I nigdy nie nazwałem dwudniowego smutku depresją. Dopiero miesiąc temu po rozmowie z pewną osobą, oraz po zainteresowaniu się czym depresja jest pozwoliłem sobie nazwać coś co przeżywałem 4 lata depresją - w moim poście nijak nie napisałem ze miałem dwa dni doła i nijak moich stanów nie nazwałem depresją. > Wkurza mnie tez szafowanie slowem "schizofrenia". Znam kilku > schozofrenikow ktorzysa przerazeni wlasna choroba, bo leki niewiele daja a > "schizofrenia' jest pietnemna cale zycie. użyłem gdzieś tego słowa? tak schizofrenia może być piętnem na całe życie, wiele innych rzeczy też - i ja to wiem - wiem że moja psychika jest teraz w dziwnym półstanie regenaracji ale że pewne rzeczy nigdy się nie zmienią. powiedz mi tylko czy gdzieś napisałem że było lekko i kolorowo? Było strasznie i ciężko. A to że teraz się tym interesuje, spowodowało że już mnie to nie przeraża - trudno pewne zmiany są - pogodziłem się z tym, w miarę wyleczyłem, może kiedyś jeszcze przyjdzie na mnie pora i znów wychylenie sinusoidy spadnie poniżej linii, ale póki co od paru mięsiecy niewidzę nawrotu choroby. A ostatnio zaczęła mnie fascynowac. To że Ciebie to boli - nie znaczy że nie moze istnieć. To że tego nie uznajesz - nie znaczy że tego nie było. To że to krytykujesz - może sama za mało przeszłaś? |
|
Cień [ nieaktywne ] Wysłano: 2005-05-18 13:19:14 |
Prawda o sobie. > Wiesz, mnie drazni jak ludzie sie jaraja chorobami psychicznymi, bo to > tylko swiadczy o tym ze chory nie jestes. ta moda to jedna z przyczyn, dlaczego tak dobrze prosperuja na zachodzi psychitrzy i psychologowie. Złosliwcy mówią nawet, ze kazdy amerykanim ma swojego psychoanalityka. :) Choc tu znaczenia ma tez, ze kupa ludzi to zyciowe fajtłapy. A kto nigdy nie mial do czynienia z chorym o powaznych zaburzeniach psychiki, ten nie zrozumie. |
|
Magdalena [ nieaktywne ] Wysłano: 2005-05-18 11:10:05 |
Prawda o sobie. > Moja ostatnia fobia którą odkrył w sumie Sho to taka że uwielbiam moje > choroby psychiczne które czasem powracają chyba właśnie przez moją > niezdrową fascynacje nimi. Ale rzadko kiedy zdarzają mi się oznaki > słabości psychicznej. Czasem może kiedy jestem sam, ale wtedy szybko > włącza się moja autostymulująca mantra która po 5 minutach znów daje mi > siłę. Jeśli chodzi o inne fobie,jakieś uprzedzenia, lęki - już ich nie ma. > A jeśli są to rozpławiam się z powodu strachu w nienaturalną rozkosz. Tzn. > Moją pierwszą reakcję kiedy np. wyciągnie przy mnie napastnik nóż a drugi > mówi żebym oddał kase albo sami mnie przeszukają jest strach...ale po > chwili strach ten lekkie rostrzęsienie powoduje jakąś refleksje wgłąb > siebie i na twarzy pojawia mi się niezdrowy uśmiech którzy niektórzy > nazywają uśmiechem psychopaty i... zaczynam się bawić - zwątpienie u > napastników to zwyczajowa reakcja...Tak samo ma się to do fobii na innym > tle np. jestem sam w lesie jest koło północy po pierwszej dawce lęku > zaczyna się rozkosz i rozpływanie w sile i energii czerpanej...chyba ze > strachu właśnie...potrafię wtedy wędrować w lesie sam przez parę godzin > powarkując jak dziki zwierz i cały czas naładowany "dziką energią". Siła > czerpana ze strachu może być naprawdę silna. Piszesz choroby psychiczne co tzn?A tak na marginesie ciekawa osoba z ciebie(jeśli chodzenie po lesie samemu w środku nocy sprawia ci radość,czy tam jakąś moc daje,naprawde naprawde ciekawe:])pozdr. |
|
Cosper [ nieaktywne ] Wysłano: 2005-05-27 20:37:59 |
Prawda o sobie. > Czy potrafimy spojrzeć na siebie obiektywnie? > > Czy potraficie przyznać się do błędów? > > Jak według was działa satanistyczny egoizm, indywidualizm i elitaryzm? > > Czy potraficie bez skrępowania i strachu ogłosić swoją rację lub pogląd > jeśli nie zgadza on sie z ogólnie panującą normą, czy poglądem w waszej > grupie (przyjacielskiej na przykład)? > > Czy potrafimy przyjąć negatywną prawdę o sobie i czy potraficie to > zmienić? > > I ostatnie pytanie: > Czy zawsze czujecie się silni psychicznie? (może macie jakieś fobie, > jakie?) Wszystko z powyższych pytań potrafię. A co do egoizmu i tych tamtych,to z pewnością działa to różnie,zależy to od tego,do czego jesteśmy zdolni.Nadmiar egoizmu zawsze szkodzi,trzeba uważać co się robi i czy się nie szkodzi innym,bo inaczej oni w innym wypadku nam zaszkodzą. |
Ludowy Komisarz Zdrowia ostrzega: wszystkie materiały umieszczone na stronie są własnością autorów.
Kopiowanie i rozpowszechnianie może być przyczyną... Tylko spróbuj. My zajmiemy się resztą :>



















