| Satan.pl > Forum > Satanizm > | [ Zaloguj się ] [ Rejestracja ] |
| Transgresja 121 | Satanizm 388 | Komentarze 513 | Szkice 235 | TechnoPark 203 | FAQ 15 |
Archiwum: wiadomości z wybranego wątku archiwalnego
| Tematy | Autor | Data |
|---|
| Spis działów / Spis wątków archiwalnych / Nowy wątek |
|---|
| Autor | Temat wątku: |
|---|
|
Shogun [ nieaktywne ] Wysłano: 2005-08-08 15:59:14 |
Krótka seria pytań Satanizm współczesny z punktu widzenia religii jest ateizmem przybranym w mroczną otoczkę. A dlaczego nie czysty ateizm? Do czego Ci symbolika? Do czego Ci Szatan? Czy naprawdę z szerokiej gamy symbolów, Diabeł jest najwłaściwszym dla Ciebie? Czy pobudza on Twoją wyobraźnię? Czy motywuje do działania? W jaki sposób? Czy ateizm, twoja niewiara, ma lepsze uzasadnienie niż wiara? Dlaczego nie agnostycyzm? Z punktu widzenia ideologicznego satanizm współczesny jest buntem. To ideologia nonkonformizmu, indywidualizmu, często antyklerykalizmu. Czy to samo nie może być wg Ciebie osiągnięte bez związania pewnych wartości z Diabłem? Dlaczego te wartości przypisujesz Lucyferowi, niosącemu światłość, a nie komuś/czemuś innemu? Z punktu widzenia okultystycznego satanizm jest kulawym wędrowcem. Satanistyczne rytuały nie dają nic poza dobrą zabawą. Jeśli tylko to jest ich celem, po co Szatan? Satanizm nie wyłonił do tej pory nurtu, który byłby kompletnym systemem okultystycznym, dającym wgląd w siebie i w "maszynerię wszechświata". Jeśli interesujesz się okultyzmem, dlaczego satanizm? Satanizm współczesny. Do czego Ci on? |
|
Eforiusz [ nieaktywne ] Wysłano: 2005-08-08 21:41:55 |
Krótka seria pytań > Satanizm współczesny z punktu widzenia religii jest ateizmem przybranym w > mroczną otoczkę. A dlaczego nie czysty ateizm? Albowiem nie posiada on mrocznej otoczki. Do czego Ci symbolika? Lubuję się w symbolach. Do > czego Ci Szatan? Czy naprawdę z szerokiej gamy symbolów, Diabeł jest > najwłaściwszym dla Ciebie? Jednym z kilku, ale - jako że satanizm eklektycznym jest - także i Diabeł być nim może, toteż zawiera pierwiastki innych. Czy pobudza on Twoją wyobraźnię? Czy motywuje > do działania? Tak. Ideologia w moim przypadku stwarza mi pole do działania, do rozwoju. Staram rozwijać się tam, gdzie mam już jakieś podłoże, tak mi korzystniej. W jaki sposób? Czy ateizm, twoja niewiara, ma lepsze > uzasadnienie niż wiara? Dlaczego nie agnostycyzm? Coś, co w nazwie przeczy drugiemu, jest zbyt płaskie ideologicznie. > Z punktu widzenia ideologicznego satanizm współczesny jest buntem. To > ideologia nonkonformizmu, indywidualizmu, często antyklerykalizmu. Czy to > samo nie może być wg Ciebie osiągnięte bez związania pewnych wartości z > Diabłem? Dlaczego te wartości przypisujesz Lucyferowi, niosącemu > światłość, a nie komuś/czemuś innemu? Nazwano tak to już lata przede mną, a że pokrywa się to z tym, co odczuwam/ czynię/ myślę, nie widzę przeskód, aby nazywać to inaczej. Zresztą - jak wspomniałem wyżej - potrzebuję podłoża na budowę. > Z punktu widzenia okultystycznego satanizm jest kulawym wędrowcem. > Satanistyczne rytuały nie dają nic poza dobrą zabawą. Jeśli tylko to jest > ich celem, po co Szatan? Satanizm nie wyłonił do tej pory nurtu, który > byłby kompletnym systemem okultystycznym, dającym wgląd w siebie i w > "maszynerię wszechświata". Jeśli interesujesz się okultyzmem, dlaczego > satanizm? Nie moim rewirem zainteresowań to jest, toteż nie czuję się odpowiednim do odpowiadania Ci na to pytanie. Pozdrawiam. |
|
crowley [ nieaktywne ] Wysłano: 2005-08-12 17:00:55 |
Krótka seria pytań A dlaczego nie czysty ateizm? Bo odrzuca wszelkie zjawiska nadprzyrodzone, w tym magię, w której istnienie akurat wierzę. >Do czego Ci symbolika? Do niczego. Do > czego Ci Szatan? Też do niczego. ...ale skoro już jest, poajwił się jako symbol, to moge go odebrać jako znak indywidualizmu i non - konformizmu Czy naprawdę z szerokiej gamy symbolów, Diabeł jest > najwłaściwszym dla Ciebie? Żaden nie jest właściwy. Mojej osobowości nie można zamknąć w symbol. Czy pobudza on Twoją wyobraźnię? Nie. Czy motywuje > do działania? Do działania motywuje się am. Robię to, co mi przyniesie korzyść. Wizja korzyści jest wystarczająca dla mnie, by działać. >Czy ateizm, twoja niewiara, ma lepsze > uzasadnienie niż wiara? Jakby ci to wytłumaczyć? Boga nie ma. Jestem tego pewny, jak niczego na świecie. Nie zakładam tego. Ja to WIEM czuję to każda komórką ciała. >Dlaczego nie agnostycyzm? Bo wyraża niezdecydowanie, coś w stylu "raz tak a raz inaczej a może inaczej". To nie mój charakter. >Czy to > samo nie może być wg Ciebie osiągnięte bez związania pewnych wartości z > Diabłem? Co to ejst diabeł tak na dobra sprawę? Masz na myśli gocką wizję czerwonego demona z rogami i widłami? Dlaczego te wartości przypisujesz Lucyferowi, niosącemu > światłość, a nie komuś/czemuś innemu? Przypisuję je sobie. Jeśli tylko to jest > ich celem, po co Szatan? Dzieci ganiając się po pdowórku bawią się np w Indian i Kowbojów mimo, że mogłyby przeciez się ganiać bez "wchodzenia" w wymyślone role. Tak ejst zabawniej. To tworzy cel. Sens istnienia. > Satanizm współczesny. Do czego Ci on? Po nic. Pokrywa sie z moją ideologią, dlatego nazywam się satanistą. Symbol Szatana, Diabła, Belzebuba, Astarotha, czy Lucyfera nic dla mnie nie znaczy. Jakby ta ideologia nazywała Konstantyneopolitańczykowaneczkowcy to tak, bym się nazwał :D |
|
Merineth [ nieaktywne ] Wysłano: 2005-08-12 17:02:54 |
Krótka seria pytań > Jakby ci to wytłumaczyć? Boga nie ma. Jestem tego pewny, jak niczego na > świecie. Nie zakładam tego. Ja to WIEM czuję to każda komórką ciała. > skąd wiesz? |
|
crowley [ nieaktywne ] Wysłano: 2005-08-12 17:05:41 |
Krótka seria pytań > skąd wiesz? Nigdy nie miałaś uczucia absolutnej pewności wypełniającego całe twoje jestestwo? Nie brałas niczegoz a pewnik, np że trawa zawsze będzie zielona, albo że Roman G. zawsze będzie wyglądał jak skrzyżowanie człowieka z koniem? |
|
Merineth [ nieaktywne ] Wysłano: 2005-08-12 17:07:49 |
Krótka seria pytań > > skąd wiesz? > > Nigdy nie miałaś uczucia absolutnej pewności wypełniającego całe twoje > jestestwo? Nie brałas niczegoz a pewnik, np że trawa zawsze będzie > zielona, albo że Roman G. zawsze będzie wyglądał jak skrzyżowanie > człowieka z koniem? nie. I dlatego pytam skąd Ty wiesz. A Ty zamiast mi odpowiedzieć pytasz o to czy ja jestem pewna zielonej trawy. |
|
crowley [ nieaktywne ] Wysłano: 2005-08-12 17:09:23 |
Krótka seria pytań > nie. I dlatego pytam skąd Ty wiesz. A Ty zamiast mi odpowiedzieć pytasz o > to czy ja jestem pewna zielonej trawy. Po prostu to czuję. Mam pewność. Jak słusznie przypuszczałem nie zrozumiesz tego. Mój umysł z całej siły odrzuca ideę istnienia Boga. |
|
Merineth [ nieaktywne ] Wysłano: 2005-08-12 17:11:01 |
Krótka seria pytań > Po prostu to czuję. Mam pewność. Jak słusznie przypuszczałem nie > zrozumiesz tego. Mój umysł z całej siły odrzuca ideę istnienia Boga. Ja tez odrzucam idee jego istnienia ale nie mam żadnego dowodu który pozwoliłby mi byc w 100% pewnej. I argument "i tak nie zrozumiesz" nie zwalnia z odpowiedzi na pytanie. |
|
crowley [ nieaktywne ] Wysłano: 2005-08-12 19:05:23 |
Krótka seria pytań > Ja tez odrzucam idee jego istnienia ale nie mam żadnego dowodu który > pozwoliłby mi byc w 100% pewnej. > I argument "i tak nie zrozumiesz" nie zwalnia z odpowiedzi na pytanie. <obłąkańczy głupawy chichot> Z odpowiedzi na to pytanie mogę zwolnić się sam i niniejszym to czynię. Nie umiem wytłumaczyć głuchemu, co to są dźwięki, a ślepemu, co to sa kolory. |
|
Merineth [ nieaktywne ] Wysłano: 2005-08-12 19:06:45 |
Krótka seria pytań > Z odpowiedzi na to pytanie mogę zwolnić się sam i niniejszym to czynię. > Nie umiem wytłumaczyć głuchemu, co to są dźwięki, a ślepemu, co to sa > kolory. ani uargumentować swoich słow. |
|
crowley [ nieaktywne ] Wysłano: 2005-08-12 19:17:24 |
Krótka seria pytań > ani uargumentować swoich słow. Nie muszę dowodzić niesitnienia Boga. To wierzący musi mi udowodnić (jeżeli chce ze mną dyskutować) że Bóg jest. Oni dowodów nie mają, poza kiepsko napisana ksiazeczką, w której jedno zdanie zaprzecza drugiemu. |
|
Merineth [ nieaktywne ] Wysłano: 2005-08-12 19:21:29 |
Krótka seria pytań > > ani uargumentować swoich słow. > > Nie muszę dowodzić niesitnienia Boga. nie musisz. Ale skoro jesteś pewnien że go nie ma to mógłbyś podzielić sie tym dowodem. |
|
crowley [ nieaktywne ] Wysłano: 2005-08-12 19:22:49 |
Krótka seria pytań > nie musisz. Ale skoro jesteś pewnien że go nie ma to mógłbyś podzielić sie > tym dowodem. Nie można dowieść niesitnienia czegoś. |
|
Merineth [ nieaktywne ] Wysłano: 2005-08-12 19:25:45 |
Krótka seria pytań > > nie musisz. Ale skoro jesteś pewnien że go nie ma to mógłbyś > podzielić sie > > tym dowodem. > > Nie można dowieść niesitnienia czegoś. więc jak mozna być czegoś stuprocentowo pewnym skoro nie ma na to zadnych dowodów? |
|
crowley [ nieaktywne ] Wysłano: 2005-08-12 19:41:11 |
Krótka seria pytań > więc jak mozna być czegoś stuprocentowo pewnym skoro nie ma na to zadnych > dowodów? Jak widzisz: można. Ja w każdym razie mogę. To wypływa ze mnie. |
|
Malkav [ nieaktywne ] Wysłano: 2005-08-13 01:49:40 |
Krótka seria pytań > Jak widzisz: można. Ja w każdym razie mogę. To wypływa ze mnie. A ja sie pod crowleya zdaniem podpisuje - takze stuprocentowo jestem pewien ze boga nie ma, jesli jednak mialbym to teraz wyjasnic od razu mowie Mer ze musisz jeszcze troche poczekac, jeszcze z 5-6 lat studiow i postaram sie to zwiezle wyrazic...po za tym Mer, Crowley w pewnym momencie mial racje pewnych rzeczy nie da sie wyjasnic niektorym ludziom, kazdy z nas mysli inaczej w danym momencie...natomiast powinnas wiedziec co to za stan, chyba z kazdy mial taki stan absolutnej pewnosci (nazwalbym to osobistym satori co lepiej przekaze to co chce wyrazic ) kiedy niektore rzeczy po prostu byly tu i teraz i nie dalo sie ich ani podwazyc ani przeciwstawic po prostu pewne rzeczy wiedziales/-as i byles/-as ich pewien/-na ;P i nie da sie potem tego wyrazic w sposob zrozumialy dla drugiego czlowieka jesli on tego nie przezyl (a mysle ze kiedys cos takiegos przezylas ;P) pozdrawiam M. |
|
crowley [ nieaktywne ] Wysłano: 2005-08-13 23:27:24 |
Krótka seria pytań > A ja sie pod crowleya zdaniem podpisuje - takze stuprocentowo jestem > pewien ze boga nie ma, jesli jednak mialbym to teraz wyjasnic od razu > mowie Mer ze musisz jeszcze troche poczekac, jeszcze z 5-6 lat studiow i > postaram sie to zwiezle wyrazic...po za tym Mer, Crowley w pewnym momencie > mial racje pewnych rzeczy nie da sie wyjasnic niektorym ludziom, kazdy z > nas mysli inaczej w danym momencie...natomiast powinnas wiedziec co to za > stan, chyba z kazdy mial taki stan absolutnej pewnosci (nazwalbym to > osobistym satori co lepiej przekaze to co chce wyrazic ) kiedy niektore > rzeczy po prostu byly tu i teraz i nie dalo sie ich ani podwazyc ani > przeciwstawic po prostu pewne rzeczy wiedziales/-as i byles/-as ich > pewien/-na ;P i nie da sie potem tego wyrazic w sposob zrozumialy dla > drugiego czlowieka jesli on tego nie przezyl (a mysle ze kiedys cos > takiegos przezylas ;P) Zastanawiałem się nad tą kwestią: jak wytłumaczyć drugiemu człowiekowi moją pewnośc odnosnie nieistnienia boga / bogów. Myslę, że to jest, jak miłość: nikt, kto tego nie przeżył, nie potrafi tego zrozumieć. Kiedy wychodzę na świeże powietrze, mam kontakt z przyrodą, czuję wszechograniającą mnie harmonię, czuję się częscią czegoś ogromnego, nieskończonego. Nie potrzebuję boga, by czuć magię w powietrzu, by czuć piękno natury, nawet jeśli jestem w dołku. Po prostu to odczuwam. pozdrawiam Crow. |
|
necrude [ nieaktywne ] Wysłano: 2005-08-15 14:21:39 |
Krótka seria pytań > > nie musisz. Ale skoro jesteś pewnien że go nie ma to mógłbyś > podzielić sie > > tym dowodem. > > Nie można dowieść niesitnienia czegoś. Jego pewnosc to ta sama pewnosc co chrzescijan na istnienie boga tylko "odwrocona o 180%";> jedni i drudzy mnie nie przekonuja;> poza tym zdanie o dowodzie to... mhm-mogles nie wiedziec;P oczywiscie,ze mozna dowiesc.. np. analiza matematyczna i dowody niewprost.. wlasnie tam dowodzi sie nie istnienie czegos;]] przykladow jest pelno w fizyce tak samo;]].. ale to juz raczej dla studiujacych matematyke lub fizyke:):) bo nie latwo zrozumiec;> |
|
crowley [ nieaktywne ] Wysłano: 2005-08-19 10:45:46 |
Krótka seria pytań > Jego pewnosc to ta sama pewnosc co chrzescijan na istnienie boga tylko > "odwrocona o 180%";> jedni i drudzy mnie nie przekonuja;> Nie dbam o to, czy ktokolwiek z was będzie przekonany o niesitnieniu boga. > poza tym zdanie o dowodzie to... mhm-mogles nie wiedziec;P > oczywiscie,ze mozna dowiesc.. > np. analiza matematyczna i dowody niewprost.. wlasnie tam dowodzi sie nie > istnienie czegos;]] przykladow jest pelno w fizyce tak samo;]].. ale to > juz raczej dla studiujacych matematyke lub fizyke:):) bo nie latwo > zrozumiec;> Moja przygoda z naukami ścisłymi skończyła się na 3. klasie LO - dygresja: uważasz, że mogę dowieść to, czego nie potrafią najtęższe umysły świata? Gdybym zaprezentował i opublikował taki dowód nasza dalsza dyskusja na tym forum i na wielu innych straciła by sens. Bo po co dyskutować o tym, czy bóg jest, czy go nie ma, skoro istnieje dowód na to, że go nie ma? Merineth spytała mnie, skąd wiem, że boga nie ma. Odpowiedziałem zgodnie z prawdą: czuję to w sobie. Na tej samej zasadzie, na której większość ludzi nie rzuca się pod samochód w poszukiwaniu ciekawych doświadczeń. |
|
necrude [ nieaktywne ] Wysłano: 2005-08-19 13:19:44 |
Krótka seria pytań > Nie dbam o to, czy ktokolwiek z was będzie przekonany o niesitnieniu boga. no jasne ;> > Moja przygoda z naukami ścisłymi skończyła się na 3. klasie LO - dygresja: > uważasz, że mogę dowieść to, czego nie potrafią najtęższe umysły świata? a dlaczego nie? ;) > Gdybym zaprezentował i opublikował taki dowód nasza dalsza dyskusja na tym > forum i na wielu innych straciła by sens. Bo po co dyskutować o tym, czy > bóg jest, czy go nie ma, skoro istnieje dowód na to, że go nie ma? zle mnie rozumiesz.. polemizowalem z twoim zdaniem "Nie można dowieść niesitnienia czegoś." nie nawiazywalem do boga jakos specjalnie.. potraktowalem to zdanie ogolnie i tu sie nie moge zgodzic bo np. w matmie jest wiele dowod polegajac na udowodnieniu nieistnienia czegos - wiec wniosek jest taki.. ze mozna dowiesc nieistnienia czegokolwiek a w tym i boga - z logicznego punktu widzenia. osobna sprawa jest,ze na razie nikt nie zaprezentowal takiego dowodu. > Merineth spytała mnie, skąd wiem, że boga nie ma. Odpowiedziałem zgodnie z > prawdą: czuję to w sobie. wiem,wiem.. chodzi mi tylko,ze ja pytajac katolikow skad wiedza,ze bog jest odpowiadaja tak samo jak ty (czuje to w sobie).. ja nie mam odczuc czy jest czy nie bo po prostu z braku "danych" nie wiem ;) chodzi mi jedynie,ze same odczucia mnie nie przekonuja i myslalem,ze poza tym masz jakies "nowatorskie" argumenty o ktorych jeszcze nie slyszalem.. :) > Na tej samej zasadzie, na której większość ludzi > nie rzuca się pod samochód w poszukiwaniu ciekawych doświadczeń. tak,tak rozumie :) |
|
crowley [ nieaktywne ] Wysłano: 2005-08-20 18:04:08 |
Krótka seria pytań > a dlaczego nie? ;) Bo bym njie marnował czasu siedząc na tym forum, a pracowałbym w MENSA , NASA czy innej cholerze :D > zle mnie rozumiesz.. polemizowalem z twoim zdaniem "Nie można dowieść > niesitnienia czegoś." Zrozumiałem. To była dygresja (znowu) > nie nawiazywalem do boga jakos specjalnie.. potraktowalem to zdanie > ogolnie i tu sie nie moge zgodzic bo np. w matmie jest wiele dowod > polegajac na udowodnieniu nieistnienia czegos - wiec wniosek jest taki.. > ze mozna dowiesc nieistnienia czegokolwiek a w tym i boga - z logicznego > punktu widzenia. osobna sprawa jest,ze na razie nikt nie zaprezentowal > takiego dowodu. Wiesz, matematyka matematyką a życie życiem. Fizycy mogą dowieśc istnienia czwartego czy piątego wymiaru, a co nam z tego, skoro żyjemy obserwując tylko trzy z nich ? > wiem,wiem.. chodzi mi tylko,ze ja pytajac katolikow skad wiedza,ze bog > jest odpowiadaja tak samo jak ty (czuje to w sobie).. ja nie mam odczuc > czy jest czy nie bo po prostu z braku "danych" nie wiem ;) > chodzi mi jedynie,ze same odczucia mnie nie przekonuja i myslalem,ze poza > tym masz jakies "nowatorskie" argumenty o ktorych jeszcze nie slyszalem.. > :) To wystarczy "Biblię" przeczytać. Sam Stary Testament wystarczy, by albo uznać, że: - Bóg nie jest wszechmocny, stąd nie jest Bogiem, stąd nie istnieje - a jeżeli jest to z niego wybitny sk*rwiel > tak,tak rozumie :) Jak miło :D |
|
necrude [ nieaktywne ] Wysłano: 2005-08-20 19:22:24 |
Krótka seria pytań > Wiesz, matematyka matematyką a życie życiem. Fizycy mogą dowieśc istnienia > czwartego czy piątego wymiaru, a co nam z tego, skoro żyjemy obserwując > tylko trzy z nich ? wiedza o istnieniu tych wymiarow chodz na obecnym poziomie ewolucji czlowieka nie do "uchwycenia" przez niego.. na przyklad ;) > To wystarczy "Biblię" przeczytać. Sam Stary Testament wystarczy, by albo > uznać, że: > > - Bóg nie jest wszechmocny, stąd nie jest Bogiem, stąd nie istnieje > - a jeżeli jest to z niego wybitny sk*rwiel jezeli zakladasz,ze jezeli juz by bog istniaj to tylko w wydaniu od katolikow.. ale np. istnieje mozliwosc,ze bog istnieje i z tym z tych starych i nowych pisemek nie ma nic wspolnego :). |
|
crowley [ nieaktywne ] Wysłano: 2005-08-22 14:41:35 |
Krótka seria pytań > wiedza o istnieniu tych wymiarow chodz na obecnym poziomie ewolucji > czlowieka nie do "uchwycenia" przez niego.. na przyklad ;) Czasami lepiej nie wiedzieć za duzo. Ignorance is bliss :) > jezeli zakladasz,ze jezeli juz by bog istniaj to tylko w wydaniu od > katolikow.. > ale np. istnieje mozliwosc,ze bog istnieje i z tym z tych starych i nowych > pisemek nie ma nic wspolnego :). To w innym wydaniu nie muszę się do niego modlić, bo nikt mi tego nie każe :) nie dał mi znaku istnienia, więc przyjmuję za pewnik jego niesitnienie, to chyba logiczne. |
|
necrude [ nieaktywne ] Wysłano: 2005-08-22 14:46:19 |
Krótka seria pytań > nie dał mi znaku istnienia, więc przyjmuję za pewnik jego niesitnienie, > to chyba logiczne. jezeli chodzi o reszte zjawisk na swiecie to tak samo podchodzisz do tego? nie widze nie ma? :) |
|
crowley [ nieaktywne ] Wysłano: 2005-08-23 17:22:56 |
Krótka seria pytań > jezeli chodzi o reszte zjawisk na swiecie to tak samo podchodzisz do tego? > nie widze nie ma? :) Podaj mi równie irracjonalne zjawisko, co Bóg. |
|
Shogun [ nieaktywne ] Wysłano: 2005-08-23 18:01:37 |
Krótka seria pytań > Podaj mi równie irracjonalne zjawisko, co Bóg. Zaświaty. Jakiekolwiek. |
|
crowley [ nieaktywne ] Wysłano: 2005-08-23 19:55:31 |
Krótka seria pytań > Zaświaty. Jakiekolwiek. Ja osobiście nie wierzę w Zaświaty, jako miejsce, którego będziemy w pełni świadomy. Raczje w stan, w którym nasza świadomośc osiąga równowagę ze Wszechświatem i przestaje odczuwać jakiekolwiek pragnienia, jest w pełniz aspokojona i usatysfakcjonowana. Tu jednak jest tyle teorii, że naprawdę ciężko o pewność. |
|
Shogun [ nieaktywne ] Wysłano: 2005-08-23 20:27:34 |
Krótka seria pytań > Ja osobiście nie wierzę w Zaświaty, jako miejsce, którego będziemy w pełni > świadomy. Raczje w stan, w którym nasza świadomośc osiąga równowagę ze > Wszechświatem Co to jest równowaga ze wszechświatem? Czy ta świadomość istnieje poza wszechświatem czy w jego obrębie? Bo jeślo poza, to jak może osiągnąć z nim "równowagę"? A jeśli w jego obrębie to żadne to zaświaty. > i przestaje odczuwać jakiekolwiek pragnienia, jest w pełniz > aspokojona i usatysfakcjonowana. Jak nie ma pragnień to nie ma zaspokojenia i satysfakcji. |
|
crowley [ nieaktywne ] Wysłano: 2005-08-23 20:30:19 |
Krótka seria pytań > Co to jest równowaga ze wszechświatem? Czy ta świadomość istnieje poza > wszechświatem czy w jego obrębie? Bo jeślo poza, to jak może osiągnąć z > nim "równowagę"? A jeśli w jego obrębie to żadne to zaświaty. OK więc nie wierzę w Zaświaty. > Jak nie ma pragnień to nie ma zaspokojenia i satysfakcji. Ależ są! Własnie brak pragnien równa się stabilizacji i ostatecznemu spokojowi. Bo pragnienia dowodza jasno, że czegoś ci brakuje. |
|
Shogun [ nieaktywne ] Wysłano: 2005-08-23 20:35:40 |
Krótka seria pytań > OK więc nie wierzę w Zaświaty. Czy to tak samo jak z bogiem? Czujesz to całym sobą? > Ależ są! Własnie brak pragnien równa się stabilizacji i ostatecznemu > spokojowi. Bo pragnienia dowodza jasno, że czegoś ci brakuje. Pisałeś o zaspokojeniu, a zaspokojenie jest wtedy kiedy dane pragnienie się zaspokoi. Jeśli pragnienia nie ma to nie ma czego zaspokajać - nie ma zaspokojenia, jest ono zbędne. |
|
crowley [ nieaktywne ] Wysłano: 2005-08-24 12:08:53 |
Krótka seria pytań > Czy to tak samo jak z bogiem? Czujesz to całym sobą? Nie, po prostu nie widzę sensu istnienia takiej "konstrukcji" jak Zaświaty, bo i po co, skoro można załatwić to prościej albo reinkarnacją, albo tym co pisałem wcześniej, albo niebytem. > Pisałeś o zaspokojeniu, a zaspokojenie jest wtedy kiedy dane pragnienie > się zaspokoi. Jeśli pragnienia nie ma to nie ma czego zaspokajać - nie ma > zaspokojenia, jest ono zbędne. To OK - idealny stan = brakowi pragnień = wiecznemu spokojowi OK ? |
|
Shogun [ nieaktywne ] Wysłano: 2005-08-24 12:18:21 |
Krótka seria pytań > > Czy to tak samo jak z bogiem? Czujesz to całym sobą? > > Nie, po prostu nie widzę sensu istnienia takiej "konstrukcji" jak > Zaświaty, bo i po co, A po co istnieje wszechświat? Doszukiwanie się sensu istnienia czegoś jest typowo ludzkie. W rzeczywistości sensu tego może nie być. > To OK - idealny stan = brakowi pragnień = wiecznemu spokojowi OK ? Dlaczego stan idealny jest dla Ciebie brakiem pragnień? Czy Twoje pragnienia stanowią udrękę? |
|
crowley [ nieaktywne ] Wysłano: 2005-08-24 12:42:02 |
Krótka seria pytań > A po co istnieje wszechświat? Doszukiwanie się sensu istnienia czegoś jest > typowo ludzkie. W rzeczywistości sensu tego może nie być. OK więc nie wierzę w Zaśiaty, gdyż nie czuję ani fizycznie ani psychicznie ich istnienia. > Dlaczego stan idealny jest dla Ciebie brakiem pragnień? Czy Twoje > pragnienia stanowią udrękę? Jak najbardziej TAK |
|
Shogun [ nieaktywne ] Wysłano: 2005-08-24 13:06:36 |
Krótka seria pytań > OK więc nie wierzę w Zaśiaty, gdyż nie czuję ani fizycznie ani psychicznie > ich istnienia. To by było niemożliwe bo są przecież "za światem", czyli poza :] |
|
crowley [ nieaktywne ] Wysłano: 2005-08-24 13:21:23 |
Krótka seria pytań > To by było niemożliwe bo są przecież "za światem", czyli poza :] Zadam pytanie, które sprowadzi nas na odpowiednie tory: jak tworzymy ideologię (własną) ? |
|
Shogun [ nieaktywne ] Wysłano: 2005-08-24 15:28:20 |
Krótka seria pytań > Zadam pytanie, które sprowadzi nas na odpowiednie tory: jak tworzymy > ideologię (własną) ? Na bazie doświadczeń, syntezy i analizy faktów i potrzeb, na skutek oddziaływania świata zewnętrznego na nas i na odwrót. |
|
necrude [ nieaktywne ] Wysłano: 2005-08-23 18:17:59 |
Krótka seria pytań > Podaj mi równie irracjonalne zjawisko, co Bóg. nie ma ;) napisales,ze masz 100% pewnosc,ze boga nie ma bo a) tak czujesz b) nie widzisz go, nie kontaktujesz sie z nim etc. pytalem tylko czy do istnienia innych zjawisk stosujesz podobne kryteria :) czy to sa specjalne dla boga tylko ;))) |
|
crowley [ nieaktywne ] Wysłano: 2005-08-24 12:33:47 |
Krótka seria pytań > nie ma ;) o to mi chodzi :) > pytalem tylko czy do istnienia innych zjawisk stosujesz podobne kryteria > :) czy to sa specjalne dla boga tylko ;))) Moje odczucia grają tu 99% rolę, jednak ta moja niezachwiana pewność dotyczy zreczywiście tylko Istot typu Bóg, Diabeł, Anioł... |
|
necrude [ nieaktywne ] Wysłano: 2005-08-25 16:10:03 |
Krótka seria pytań > Moje odczucia grają tu 99% rolę, jednak ta moja niezachwiana pewność > dotyczy zreczywiście tylko Istot typu Bóg, Diabeł, Anioł... dzieki za wyczerpujaca odpowiedz :) |
|
crowley [ nieaktywne ] Wysłano: 2005-09-08 15:35:02 |
Krótka seria pytań > dzieki za wyczerpujaca odpowiedz :) Czyżbym wyczuwał nutkę aronii, albo jakieś żaluzje? :) |
|
necrude [ nieaktywne ] Wysłano: 2005-09-09 08:16:15 |
Krótka seria pytań > > dzieki za wyczerpujaca odpowiedz :) > > Czyżbym wyczuwał nutkę aronii, albo jakieś żaluzje? :) brak ;) |
|
Nyxiss ( .:. ) Wysłano: 2005-08-20 22:28:59 |
Krótka seria pytań > Wiesz, matematyka matematyką a życie życiem. Fizycy mogą dowieśc istnienia > czwartego czy piątego wymiaru, a co nam z tego, skoro żyjemy obserwując > tylko trzy z nich ? Wierzysz tylko w to co widzisz? |
|
crowley [ nieaktywne ] Wysłano: 2005-08-20 22:32:16 |
Krótka seria pytań > Wierzysz tylko w to co widzisz? w to co widzę i czuję - nie mniej jednak uważam że prawdziwy świat to ten który postrzegamy zmysłami, więc wizje schizforeniczne nie są ułudą. Matrix to nie ułuda. Depesja maniakalna (ave Marvin) to nie ułuda. |
|
Nyxiss ( .:. ) Wysłano: 2005-08-20 22:34:50 |
Krótka seria pytań > > Wierzysz tylko w to co widzisz? > > w to co widzę i czuję - nie mniej jednak uważam że prawdziwy świat to ten > który postrzegamy zmysłami, więc wizje schizforeniczne nie są ułudą. > Matrix to nie ułuda. Depesja maniakalna (ave Marvin) to nie ułuda. A jeśli ja jestem daltonistką - który świat jest prawdziwy? |
|
crowley [ nieaktywne ] Wysłano: 2005-08-20 22:40:30 |
Krótka seria pytań > A jeśli ja jestem daltonistką - który świat jest prawdziwy? Twój. Dla ciebie jest on najbardziej realny. Przypomniał mi się cytat z jednego z moich ulubionych filmu "Noc Na Ziemi" Jima Jarmusha: (niewidoma do zcarnoskórego taksówkarza) "Dla mnie kolor nie ma znaczenia. Możesz być niebieski. Jak amrchewka" Twoje zmysły definiują twój świat. Moje mój. Na jakiej podstawie mam ci wmawiać, że twój obraz świata jest zafałszowany? |
|
Nyxiss ( .:. ) Wysłano: 2005-08-20 23:01:15 |
Krótka seria pytań Twoje poglądy są współcześnie dość osobliwe, chociaż nie odosobnione. ;-) Szukanie obiektywności to znany filozofii (i nie tylko) problem poznawczy. Niemniej zbyt wiele przesłanek jest za tym, aby uważać świat za twór realny i obiektywny. Przyjmując, że mój świat jest wytworem mojej wyobraźni/jaźni musiałabym założyć Twoje nieistnienie - zgodzisz się z tym, że nie istniejesz? Według tego co mówisz (świat jest wytworem zmysłów) musisz zaprzeczyć promieniom Rentgena, czy podczerwonym, powinieneś odrzucić istnienie altradźwięków, fali radiowych, elektronów, bakterii i odległych galaktyk.. Powinieneś uważać, że komputer jest paranormalnym urządzeniem a internet radiowy to cud.. |
|
crowley [ nieaktywne ] Wysłano: 2005-08-20 23:03:27 |
Krótka seria pytań > Twoje poglądy są współcześnie dość osobliwe, chociaż nie odosobnione. ;-) > Szukanie obiektywności to znany filozofii (i nie tylko) problem poznawczy. > Niemniej zbyt wiele przesłanek jest za tym, aby uważać świat za twór > realny i obiektywny. > Przyjmując, że mój świat jest wytworem mojej wyobraźni/jaźni musiałabym > założyć Twoje nieistnienie - zgodzisz się z tym, że nie istniejesz? Nie zalezy mi na własnym istnieniu, jeśli o to pytasz :) > Według tego co mówisz (świat jest wytworem zmysłów) musisz zaprzeczyć > promieniom Rentgena, czy podczerwonym, powinieneś odrzucić istnienie > altradźwięków, fali radiowych, elektronów, bakterii i odległych galaktyk.. > Powinieneś uważać, że komputer jest paranormalnym urządzeniem a internet > radiowy to cud.. Moja wypowiedź dotykała raczej sprawy psyche. Internetu radiowego nie widzę, ale czuję jego działanie. To sama z bakteriami, Roentgenem etc. itp. itd. |
|
Nyxiss ( .:. ) Wysłano: 2005-08-20 23:13:31 |
Krótka seria pytań > Nie zalezy mi na własnym istnieniu, jeśli o to pytasz :) Zakładając że mój świat jest wytworem mojej wyobraźni - Ty nie istniejesz. A więc pytalam raczej czy istniejesz :-) Twoje istnienie zaprzecza tej teorii. > Moja wypowiedź dotykała raczej sprawy psyche. Internetu radiowego nie > widzę, ale czuję jego działanie. To sama z bakteriami, Roentgenem etc. > itp. itd. Problem w tym, że nie czujesz - "czują" to urządzenia. Tym samym przeczysz swojej beztroskiej krytyce nauki (oraz obiektywności) mówiąc "matematyka matematyką a życie życiem". Nie odbierasz wielu wymiarów tak samo jak fali radiowych - co nie znaczy, że one nie istnieją. Moja wypowiedź również dotyka sprawy psyche. :) |
|
crowley [ nieaktywne ] Wysłano: 2005-08-20 23:17:12 |
Krótka seria pytań OK wygrałeś. Tyle że nie można wszystkiego rozwiązać równaniami matematycznymi. Dowód na istnienie / nieistnienie Boga przeprowadzony matematycznie jest nic nie wart. |
|
Nyxiss ( .:. ) Wysłano: 2005-08-20 23:20:46 |
Krótka seria pytań To prawda, niestety.. bowiem zbyt duzo jeszcze niewiadomych i zmiennych - chociaż osobiście jestem dobrej myśli. :-) Jeśli ludzie się nie wytłuką nawzajem do tej pory to w końcu ktoś pozna wszystkie składowe tych puzzli. pozdrawiam :) |
|
crowley [ nieaktywne ] Wysłano: 2005-08-21 12:45:37 |
Krótka seria pytań > To prawda, niestety.. bowiem zbyt duzo jeszcze niewiadomych i zmiennych - > chociaż osobiście jestem dobrej myśli. :-) Jeśli ludzie się nie wytłuką > nawzajem do tej pory to w końcu ktoś pozna wszystkie składowe tych > puzzli. Ja wcale na to nie czekam. Jak wszystko będzie już znane, jak poznamy Arcyodpowiedź, to czego będziemy szukać? Dla mnie ważniejsze jest dążenie do celu, niż sam cel. A cześć odpowiedzi może poznamy po śmierci, istnieje na to cień szansy. pozdrawiam Crow. |
|
Duel [ nieaktywne ] Wysłano: 2005-10-09 23:31:58 |
Krótka seria pytań > > ani uargumentować swoich słow. > > Nie muszę dowodzić niesitnienia Boga. To wierzący musi mi udowodnić > (jeżeli chce ze mną dyskutować) że Bóg jest. Oni dowodów nie mają, poza > kiepsko napisana ksiazeczką, w której jedno zdanie zaprzecza drugiemu. Nie. tu się muszę nie zgodzić. Poszukaj artykułów Pawła Królaka. Jego wiedza w dziedzinie apologetyki i wiary jest tak ogromna, że może sobie Twoimi dowodami na nieistnienie boga dupę podetrzeć. Nie twierdzę, że to twoja wina. Nie twierdzę też, że jest ktokolwiek na tym forum, kto mógłby mu stawić czoło w otwartej dyskusji. Btw. http://www.kulty.info/ Spróbuj swoich sił. |
|
Ivo [ nieaktywne ] Wysłano: 2005-10-12 01:26:05 |
Krótka seria pytań > > nie. I dlatego pytam skąd Ty wiesz. A Ty zamiast mi odpowiedzieć > pytasz o > > to czy ja jestem pewna zielonej trawy. > > Po prostu to czuję. Mam pewność. Jak słusznie przypuszczałem nie > zrozumiesz tego. Mój umysł z całej siły odrzuca ideę istnienia Boga. Jak dobrze pamiętam istnienia Boga dowiódł już Tomasz z Akwinu dając na to 5 dowodów. Przypominając: wiedząc, że wszystko co ma skutek musi mieć przyczynę doszedł on do wniosku, że na samym początku coś musiało być pierwszą przyczyną. Przez Tomasza zostało przyjęte, że był to Bóg - jakkolwiek by nie miał ten Bóg wyglądać i czym kolwiek miałby nie być. Poza tym nawiązując do paru innych (późniejszych) wypowiedzi, chrześcijanie nie wierzą w Boga lecz w jego ciągłą ingerencję i obecność w świecie. Bój jest przyjmowany w tym wypadku za pewnik, a nie coś co jest poddawane wątpliwości. |
|
crowley [ nieaktywne ] Wysłano: 2005-10-13 19:26:49 |
Krótka seria pytań > Jak dobrze pamiętam istnienia Boga dowiódł już Tomasz z Akwinu dając na to > 5 dowodów. Gzie pozostałe cztery? > Przypominając: wiedząc, że wszystko co ma skutek musi mieć przyczynę > doszedł on do wniosku, że na samym początku coś musiało być pierwszą > przyczyną. Przez Tomasza zostało przyjęte, że był to Bóg - jakkolwiek by > nie miał ten Bóg wyglądać i czym kolwiek miałby nie być. Błędne koło. Bóg też musiałby mieć przyczynę. > Poza tym nawiązując do paru innych (późniejszych) wypowiedzi, > chrześcijanie nie wierzą w Boga lecz w jego ciągłą ingerencję i obecność w > świecie. Bój jest przyjmowany w tym wypadku za pewnik, a nie coś co jest > poddawane wątpliwości. Absurd. Chrześcijanie równocześnie niewierzący w Boga, a wierzący w jego ingerencję? Przeczytaj to jeszcze raz (Sam)... |
|
Ivo [ nieaktywne ] Wysłano: 2005-10-22 00:18:05 |
Krótka seria pytań > > Jak dobrze pamiętam istnienia Boga dowiódł już Tomasz z Akwinu dając > na to > > 5 dowodów. > > Gzie pozostałe cztery? www.google.pl > > > Przypominając: wiedząc, że wszystko co ma skutek musi mieć przyczynę > > > doszedł on do wniosku, że na samym początku coś musiało być pierwszą > > > przyczyną. Przez Tomasza zostało przyjęte, że był to Bóg - jakkolwiek > by > > nie miał ten Bóg wyglądać i czym kolwiek miałby nie być. > > Błędne koło. Bóg też musiałby mieć przyczynę. Tym sposobem okazało się, biorąc pod uwagę to co powiedziałeś, że Boga nie ma i w sumie jestem zaskoczony tym prostym obaleniem tezy Tomasza. Przy czym w ten sposób widzę jak łatwo można obalić pozostałe. Pozostaje zatem pozostała sytuacja: nie można udowodnić istnienia lub nieistnienia Boga. > > > Poza tym nawiązując do paru innych (późniejszych) wypowiedzi, > > chrześcijanie nie wierzą w Boga lecz w jego ciągłą ingerencję i > obecność w > > świecie. Bój jest przyjmowany w tym wypadku za pewnik, a nie coś co > jest > > poddawane wątpliwości. > > Absurd. Chrześcijanie równocześnie niewierzący w Boga, a wierzący w jego > ingerencję? Przeczytaj to jeszcze raz (Sam)... Mój zapis był ciutkę niewłaściwy. Zatem poprawię się. Chrześcijanie nie wierzą w Boga ponieważ Bog, jak napisałem potem, to pewnik. Analogicznie: nie praktykujesz przecież czegoś takiego jak wiara w czerwone jabłka? One poprostu są i z takiego samego założenia wychodzi chrześcijanin, zatem wracając, chrześcijanie wierzą w Boga i jego ciągłą ingerencję i obecność w świecie, tłumacząc, Bóg nie jest bierny wobec człowieka i całego swojego dzieła stworzenia (przynajmniej wedle chrześcijan). |
|
crowley [ nieaktywne ] Wysłano: 2005-10-25 16:30:17 |
Krótka seria pytań > Tym sposobem okazało się, biorąc pod uwagę to co powiedziałeś, że Boga nie > ma i w sumie jestem zaskoczony tym prostym obaleniem tezy Tomasza. Przy > czym w ten sposób widzę jak łatwo można obalić pozostałe. Pozostaje zatem > pozostała sytuacja: nie można udowodnić istnienia lub nieistnienia Boga. Z matematycznego punktu widzenia masz rację. Z sądowniczego już niezupełnie - jak na coś nie ma dowodu, to to się nie stało :) ja tam wolę tę sądowniczą wersję, mój kuzyn jest prawnikiem :D > Mój zapis był ciutkę niewłaściwy. Zatem poprawię się. Chrześcijanie nie > wierzą w Boga ponieważ Bog, jak napisałem potem, to pewnik. Analogicznie: > nie praktykujesz przecież czegoś takiego jak wiara w czerwone jabłka? One > poprostu są i z takiego samego założenia wychodzi chrześcijanin, zatem > wracając, chrześcijanie wierzą w Boga i jego ciągłą ingerencję i obecność > w świecie, tłumacząc, Bóg nie jest bierny wobec człowieka i całego swojego > dzieła stworzenia (przynajmniej wedle chrześcijan). Czy kiedykolwiek przebiegło ci przez myśl, że nie ma czerwonych jabłek (nie pisz tu o Matriksie :)) ? Nie, bo możesz je dotknąć, powąchać, ugryźć. Ponieważ, nie możesz tego samego zrobić z Bogiem, wiara pozostaje wiarą. Nie jest to 100% aksjomat dla Chrześcijan, bo wielu z nich nie dało by sobie reki uciec za to, że "coś" tam jest. To już zależy od indywidualnego podejścia. |
|
Ivo [ nieaktywne ] Wysłano: 2005-10-27 16:11:09 |
Krótka seria pytań > Z matematycznego punktu widzenia masz rację. Z sądowniczego już > niezupełnie - jak na coś nie ma dowodu, to to się nie stało :) ja tam wolę > tę sądowniczą wersję, mój kuzyn jest prawnikiem :D Tutaj trzeba by rozpatrzać wersję "matemtyczną" jako że jest bliższa filozofii (rozumowaniu filozoficznemu). Sadownictwo zajmuje się kwestiami ludzkimi, a nie wnika w prawa jakimi kieruje się świat jako taki, poza tym z sądowniczy punkt widzenia jest niepełny bo z góry zakłada pewien określony tok rozumowania. Jednak w postawionej sytuacji to o gustach raczej nie ma sensu rozmawiać ;) > Czy kiedykolwiek przebiegło ci przez myśl, że nie ma czerwonych jabłek > (nie pisz tu o Matriksie :)) ? Nie, bo możesz je dotknąć, powąchać, > ugryźć. Ponieważ, nie możesz tego samego zrobić z Bogiem, wiara pozostaje > wiarą. Nie jest to 100% aksjomat dla Chrześcijan, bo wielu z nich nie dało > by sobie reki uciec za to, że "coś" tam jest. To już zależy od > indywidualnego podejścia. Teoria o praktyka to dwie różne rzeczy :) jednak jeżeli przeciętny chrześcijanin modli się to trzeba jednak przyjąć, że modli się do kogoś/czegoś co w jego mniemaniu istnieje. Istnienie Boga zatem jest 100% aksjomatem dla ludzi wierzących. Trzeba się zastanowić kiedy ludzie w Boga przestają wierzyć aby zastanowić się czym jest wiara, a przestają wierzyć kiedy im się na przykład nie układa w życiu, mówią że Bóg jest okrutny dla nich bo ich tak traktuje, tracą wiarę i tak dalej. Więszkość chrześcijan nie da sobie uciąć ręki, poza tym równie dobrze mogę postawić ateistę przed analogicznym sformułowaniem "Czy dasz sobie uciąć rękę za to że Boga (ani żadnej siły wyższej) nie ma?". Wynik z tego będzie taki, że albo będziemy mieli dwóch ludzi którzy nie są pewni swoich przekonań albo dwóch kaleków albo któryś udowadni istnienie/nieistnienie Boga :P Poza tym przypominając wiara jest wiarą w ingerencję Boga w świecie, a nie w jego istnienie. Ponieważ gdyby chrześcijanie wierzyli tylko w istnienie Boga to można by to porównać do wiary w istnienie jądra Ziemi w takim a nie innym kształcie czy postaci. "Jest sobie jądro Ziemi wierzymy w nie" tylko co z tego? Nic. |
|
crowley [ nieaktywne ] Wysłano: 2005-10-29 12:34:57 |
Krótka seria pytań > Tutaj trzeba by rozpatrzać wersję "matemtyczną" jako że jest bliższa > filozofii (rozumowaniu filozoficznemu). Sadownictwo zajmuje się kwestiami > ludzkimi, a nie wnika w prawa jakimi kieruje się świat jako taki, poza tym > z sądowniczy punkt widzenia jest niepełny bo z góry zakłada pewien > określony tok rozumowania. Jednak w postawionej sytuacji to o gustach > raczej nie ma sensu rozmawiać ;) Rozumowanie matematyczne także zakłada pewien, określony tok rozumowania. Jest on szerszy od sądowniczego, ale ograniczony ludzkimi umiejętnościami (bo liczby końca nie mają). Pewnemu naukowcowi udało się kiedyś przedstawić równanie potwierdzające istnienie siły wyższej, ale chyba na próżno, bo ateiści nadal istnieją. Jakby pokazano im bezsprzeczny dowód, przestali by być ateistami. Innymi słowy: gdyby mi (i tylko mi) ukazał się Bóg, pewnie założyłbym, że w końcu sozalałem, ale jeśli fakt, że był widoczny został potwierdzony np przez moich współtowarzyszy, to na cholerę miał bym być dalej niewierzący? To byłaby głupota. > Teoria o praktyka to dwie różne rzeczy :) jednak jeżeli przeciętny > chrześcijanin modli się to trzeba jednak przyjąć, że modli się do > kogoś/czegoś co w jego mniemaniu istnieje. Istnienie Boga zatem jest 100% > aksjomatem dla ludzi wierzących. Trzeba się zastanowić kiedy ludzie w Boga > przestają wierzyć aby zastanowić się czym jest wiara, a przestają wierzyć > kiedy im się na przykład nie układa w życiu, mówią że Bóg jest okrutny dla > nich bo ich tak traktuje, tracą wiarę i tak dalej. Odnośnie modlitwy, to nalezy raczej zadać pytanie: dlaczego się modli? Czy dlatego, że ebzgranicznie wierzy w Boga i chce mu okazać hołd, czy (i taka sytuacja zdarza się niepomiernie częściej) dlatego, że "może coś tam jest i warto się zabezpieczyć"? > Więszkość chrześcijan nie da sobie uciąć ręki, poza tym równie dobrze mogę > postawić ateistę przed analogicznym sformułowaniem "Czy dasz sobie uciąć > rękę za to że Boga (ani żadnej siły wyższej) nie ma?". Wynik z tego będzie > taki, że albo będziemy mieli dwóch ludzi którzy nie są pewni swoich > przekonań albo dwóch kaleków albo któryś udowadni istnienie/nieistnienie > Boga :P To oczywiście metafora. Bo kto miałby mi rękę odciąć? Skąd ten ktoś wiedziałby, że moije przekonania nie są słuszne? Ot, taka akademicka dyskusja :) > Poza tym przypominając wiara jest wiarą w ingerencję Boga w świecie, a nie > w jego istnienie. Ponieważ gdyby chrześcijanie wierzyli tylko w istnienie > Boga to można by to porównać do wiary w istnienie jądra Ziemi w takim a > nie innym kształcie czy postaci. "Jest sobie jądro Ziemi wierzymy w nie" > tylko co z tego? Nic. Zależy, jaka wiara. Deiści wierzą tylko w istnienie Boga. Katolicy w istnienie I ingerencję (drugi arz cię złapałem) :) ; przykład z jądrem Ziemi jest chybiony, bo jego istnienie można udowodnić organoleptycznie. |
|
Duel [ nieaktywne ] Wysłano: 2005-10-09 23:27:31 |
Krótka seria pytań > > nie. I dlatego pytam skąd Ty wiesz. A Ty zamiast mi odpowiedzieć > pytasz o > > to czy ja jestem pewna zielonej trawy. > > Po prostu to czuję. Mam pewność. Jak słusznie przypuszczałem nie > zrozumiesz tego. Mój umysł z całej siły odrzuca ideę istnienia Boga. Wierzysz i czujesz, że boga nie ma, z taką samą determinacją, jak wielu katoli wierzy, że bóg jest. To dziwne. Obie strony mają swoje racje. Z jednej strony racjonalizm, kłucący się z naturalnym trybem rozwoju społeczno moralnego; Z drugiej strony wiara i potrzeba cieszenia się z życia wraz z innymi wiedząc, że jest pewna podpora, która ucałuje w czoło na łożu smierci, przeciwstawiająca się racjonalnemu pojmowaniu rzeczywistości. Ciekawe... |
|
crowley [ nieaktywne ] Wysłano: 2005-10-13 19:21:04 |
Krótka seria pytań > Wierzysz i czujesz, że boga nie ma, z taką samą determinacją, jak wielu > katoli wierzy, że bóg jest. Wiem. Pluję sobie w brodę, że to napisałem. > To dziwne. Obie strony mają swoje racje. Jedna jest racja i ona jest przy nas, jakby to napisał Koterski... > Z jednej strony racjonalizm, kłucący się z naturalnym trybem rozwoju > społeczno moralnego; Czemu niby się kłóci? > Z drugiej strony wiara i potrzeba cieszenia się z życia wraz z innymi > wiedząc, że jest pewna podpora, która ucałuje w czoło na łożu smierci, > przeciwstawiająca się racjonalnemu pojmowaniu rzeczywistości. Ucałuje mnie w czoło tak, jak tych nieszczęśników jadących na pielgrzymkę ostatnio? |
|
Duel [ nieaktywne ] Wysłano: 2005-10-13 20:22:56 |
Krótka seria pytań > > To dziwne. Obie strony mają swoje racje. > > Jedna jest racja i ona jest przy nas, jakby to napisał Koterski... "...Bo moja racja jest najmojsza!" Dzień świra. ;-) A tak poważnie, to w ten sposób argumentują np. rolnicy, stojący na bronach, blokujący ruch uliczny. Racja jest nasza, i kuniec. Ręce można jedynie załamać. Nie nalegam, żebyś przyjął, że oni mają rację, proponuję jedynie, abyś zrozumiał, że w tym sporze, zarówno jedni, jak i drudzy mają swoje racje, i uważanie własnych na mojsze i kuniec, jest nonsensem. > > > Z jednej strony racjonalizm, kłucący się z naturalnym trybem rozwoju > > > społeczno moralnego; > Czemu niby się kłóci? hmm.... Nasze społeczeństwo, jego moralność warunkowana jest, ogółem rzecz biorąc, przez boga, nieważne jakiego, tego ze słów księdza, czy z jego prącia. Gdziekolwiek na ziemi byś np. kilka tysięcy lat temu nie spoglądnął, wszędzie gdzie istniały pierwotne formy ludzkości, istniała religia. Nie zależnie od tego, że ludzie ci, byli od dawna odseparowani od siebie. To fenomen. Ja mam go w dupie, ale to też argument. > > > Z drugiej strony wiara i potrzeba cieszenia się z życia wraz z innymi > > > wiedząc, że jest pewna podpora, która ucałuje w czoło na łożu > smierci, > > przeciwstawiająca się racjonalnemu pojmowaniu rzeczywistości. > > Ucałuje mnie w czoło tak, jak tych nieszczęśników jadących na pielgrzymkę > ostatnio? No to był akurat zajebisty motyw. Zlewałem z ich opatrzności, chociaż wiem, że to prostackie, ale kiedy pomyślałem, że symbol świra przybitego do plusa ich uchroni, to mnie zwinęło na podłodze. |
|
crowley [ nieaktywne ] Wysłano: 2005-10-15 09:28:40 |
Krótka seria pytań > "...Bo moja racja jest najmojsza!" Dzień świra. ;-) > A tak poważnie, to w ten sposób argumentują np. rolnicy, stojący na > bronach, blokujący ruch uliczny. Racja jest nasza, i kuniec. > Ręce można jedynie załamać. > Nie nalegam, żebyś przyjął, że oni mają rację, proponuję jedynie, abyś > zrozumiał, że w tym sporze, zarówno jedni, jak i drudzy mają swoje racje, > i uważanie własnych na mojsze i kuniec, jest nonsensem. Oczywiście, zgadzam się, tamten cytat był ujęty w nawias kpiarstwa. Tak funkcjonują dewoci: "jedna jest tylko racja i to święta racja i nawet, jak jest twoja, to moja jest mojsza, niż twojsza, to właśnie moja racja jest racja najmojsza". Tak nikt do niczego nie dojdzie. > hmm.... Nasze społeczeństwo, jego moralność warunkowana jest, ogółem rzecz > biorąc, przez boga, nieważne jakiego, tego ze słów księdza, czy z jego > prącia. > Gdziekolwiek na ziemi byś np. kilka tysięcy lat temu nie spoglądnął, > wszędzie gdzie istniały pierwotne formy ludzkości, istniała religia. Nie > zależnie od tego, że ludzie ci, byli od dawna odseparowani od siebie. To > fenomen. > Ja mam go w dupie, ale to też argument. Myślę, że tu już generalizujesz. Znam mnóstwo ateistów z silnymi zasadami moralnymi. Bóg do przestrzegania moralności jest de facto potrzebny tym, którzy bez niego, bez idei karcącej ludzi z góry, nigdy moralni by nie byli. > No to był akurat zajebisty motyw. Zlewałem z ich opatrzności, chociaż > wiem, że to prostackie, ale kiedy pomyślałem, że symbol świra przybitego > do plusa ich uchroni, to mnie zwinęło na podłodze. Najwięcej mordów, śmierci i najwięcej zła na świecie dzieje się z powodu wiary, religii. Jeżeli bóg istnieje, najprawdopodobniej dobrze się bawi. |
|
Jordan [ nieaktywne ] Wysłano: 2005-08-19 12:49:48 |
Krótka seria pytań i odpowiedzi A dlaczego nie czysty ateizm? - Ateizm jest pojęciem zbyt szerokim. Ateista może kierować się w życiu etyką i moralnością, na ogół zresztą tak jest. Zresztą, biorąc pod uwagę czyny, nie słowa, większość wierzących ludzi jest de facto ateistami. Do czego Ci symbolika? - Do niczego. Nie noszę pentagramów, czaszek, Liczby i tak dalej. Aczkolwiek jest to coś w rodzaju tradycji, którą akceptuję tak jak na przykład ludowa wiara w strzygi i topielce. Czy naprawdę z szerokiej gamy symbolów, Diabeł jest najwłaściwszym dla Ciebie? - Cóż, nic innnego nie znalazłem. Poza tym nie określam siebie mianem (wielce zaszczytnym zapewne) satanisty. Otóż nieuchronną reakcją mojego ciała jest skurcz mięśni mimicznych na bodziec w postaci wyznań typu "jestem...". Nie będę satanistą, choć niestety (nie znoszę zgadzać się z ludźmi, czuję się jak owca w stadzie) aby być w zgodzie z samym sobą, muszę przyznać że bliskie mi jest spojrzenie satanistów na świat. Czy pobudza on Twoją wyobraźnię? Czy motywuje do działania? - Niespecjalnie. Chyba że w sensie estetycznym. Czerń i czerwień uosabiają siłę i agresję, co lubię. Obraz kozła również jest milusi dla oczu, podobnie pentagramy i takie tam. Nie oznacza to jednak, że zaraz zacznę się z nimi utożsamiać i żyć w zgodzie z powiązanymi z nimi ideami. Co nie zmienia faktu, że tak jest. Czy ateizm, twoja niewiara, ma lepsze uzasadnienie niż wiara? - Jak pisałem, wolę określać się (jeśli już mam na to ochotę) jak najszczegółowiej. Satanista jest ateistą, ale ateista nie musi być od razu satanistą. Może być choćby i buddystą. Dlaczego nie agnostycyzm? - Jeden z moich szanownych przedmówców trafnie to określił jako wahanie. Popieram. Dlaczego te wartości przypisujesz Lucyferowi, niosącemu światłość, a nie komuś/czemuś innemu? - Może więc podasz mi jakiś inny symbol czegoś niepokornego. Może mam nosić koszulkę Nirvany? Albo zrobić sobie czuba na głowie i powbijać agrafki do uszu? A może Che Guevara? Co jeszcze? Jest jeszcze jedna strona medalu. Otóż świadomość, że w razie odpowiedniej okazji, z czystym sumieniem mogę powiedzieć "jestem satanistą" (pomijając paskudne uczucie samookreślenia i wbicia się w jakąś półeczkę, co zreszta określiłem także powyżej), sprawia że warto uznać tenże symbol. Czysto praktyczne podejście. Rozszerzone źrenice moich rozmówców są takie piękne... Satanizm współczesny. Do czego Ci on? - Cóż. Najwyższy już czas, aby spotkać ludzi podobnych do siebie i przestać onanizować się myślami typu "nikt mnie nie rozumie, jestem inny i zawsze będę sam". Z tego względu jestem tu. Traktuję to jako zaspokojenie swych potrzeb uznania, przynależności do grupy (ach, jak trudno się do tego przyznać, co?) i innych społecznych ciągot. A że przy okazji zgadzam się z założeniami współczesnego satanizmu, to już inna para kaloszy. Tak więc, satanizm jest dla mnie niczym więcej jak zaspokojeniem pewnych potrzeb mojego umysłu. I to najlepszym, jakie do tej pory znalazłem. |
|
crowley [ nieaktywne ] Wysłano: 2005-08-21 19:58:27 |
Krótka seria pytań i odpowiedzi > - Ateizm jest pojęciem zbyt szerokim. Ateista może kierować się w życiu > etyką i moralnością, na ogół zresztą tak jest. Zresztą, biorąc pod uwagę > czyny, nie słowa, większość wierzących ludzi jest de facto ateistami. Tak daleko bym nie poszedł (a`propos ostatniego zdania) większość Katolików wierzy w Boga, bliżej im jednak do deistów, albo do ludzi, którzy szukają (zupełnie słusznie) Boga poza Kościołem (vide jeden z moich ulubionych filmów Skrzypek Na Dachu) > - Do niczego. Nie noszę pentagramów, czaszek, Liczby > i tak dalej. Aczkolwiek jest to coś w rodzaju tradycji, którą akceptuję > tak jak na przykład ludowa wiara w strzygi i topielce. "Wiara" to za dużo powiedziane, raczej przywiązanie do pewnej idei. > - Cóż, nic innnego nie znalazłem. Poza tym nie określam siebie mianem > (wielce zaszczytnym zapewne) satanisty. Otóż nieuchronną reakcją mojego > ciała jest skurcz mięśni mimicznych na bodziec w postaci wyznań typu > "jestem...". Nie będę satanistą, choć niestety (nie znoszę zgadzać się z > ludźmi, czuję się jak owca w stadzie) aby być w zgodzie z samym sobą, > muszę przyznać że bliskie mi jest spojrzenie satanistów na świat. Dziwi mnie to, że nie znosisz zgadzac się z ludźmi. Fakt, że powiesz "masz rację" nie oznacza przecież zaniku twojego indywidualizmu. Choćbyś nie wiem, jak się starał, zawsze znajdzie się ktoś, z którym znajdziesz choć jedną cechę wspólną. > - Niespecjalnie. Chyba że w sensie estetycznym. Czerń i czerwień > uosabiają siłę i agresję, co lubię. Obraz kozła również jest milusi dla > oczu, podobnie pentagramy i takie tam. Nie oznacza to jednak, że zaraz > zacznę się z nimi utożsamiać i żyć w zgodzie z powiązanymi z nimi ideami. > Co nie zmienia faktu, że tak jest. Siła - rozumiem. Co jednak skłania cię do lubienia agresji i, jak to się objawia? > - Jak pisałem, wolę określać się (jeśli już mam na to ochotę) jak > najszczegółowiej. Satanista jest ateistą, ale ateista nie musi być od razu > satanistą. Może być choćby i buddystą. Satanista niekoniecznie musi być ateistą. Może zakładać istnienie boga / bogów, ale nie po to, by się przed nimi kłaniać w pas i krzyczeć "mea culpa maxima" > - Jeden z moich szanownych przedmówców trafnie to określił jako wahanie. > Popieram. Chyba ja, ale to było dawno, głowy nie dam :) > - Może więc podasz mi jakiś inny symbol czegoś niepokornego. Może mam > nosić koszulkę Nirvany? Albo zrobić sobie czuba na głowie i powbijać > agrafki do uszu? A może Che Guevara? Co jeszcze? Jest jeszcze jedna strona > medalu. Otóż świadomość, że w razie odpowiedniej okazji, z czystym > sumieniem mogę powiedzieć "jestem satanistą" (pomijając paskudne uczucie > samookreślenia i wbicia się w jakąś półeczkę, co zreszta określiłem także > powyżej), sprawia że warto uznać tenże symbol. Czysto praktyczne > podejście. Rozszerzone źrenice moich rozmówców są takie piękne... To prawda z tymi źrenicami. Kie4yś o tym pisałem - niektórzy naprawdę ciekawie reagowali, ale zdarzały sie takie osoby (które fo dziś zasilają grono moich przyjaciół) które od razu rozumiały, że nie o dewastację nagrobków mi chodzi. > - Cóż. Najwyższy już czas, aby spotkać ludzi podobnych do siebie i > przestać onanizować się myślami typu "nikt mnie nie rozumie, jestem inny i > zawsze będę sam". Z tego względu jestem tu. Traktuję to jako zaspokojenie > swych potrzeb uznania, przynależności do grupy (ach, jak trudno się do > tego przyznać, co?) i innych społecznych ciągot. A że przy okazji zgadzam > się z założeniami współczesnego satanizmu, to już inna para kaloszy. Tak > więc, satanizm jest dla mnie niczym więcej jak zaspokojeniem pewnych > potrzeb mojego umysłu. I to najlepszym, jakie do tej pory znalazłem. Ciekawa sprzeczność: najpierw psizesz, jak to nienawidzisz przynależeć do grupy, ba! Nawet przyznac komuś racji, a teraz nagle wyznajesz, że rozmowa z ludźmi o podobnym sposobie myślenia (czyli de facto rozmowa w obrębie pewnej grupy) jest dla ciebie spełnieniem i remedium :) |
|
Jordan [ nieaktywne ] Wysłano: 2005-08-22 11:15:35 |
Krótka seria pytań i odpowiedzi ver. 2 Siła - rozumiem. Co jednak skłania cię do lubienia agresji i, jak to się objawia? - Cóż, agresja jest również powiązana z siłą. Cenię to u innych. Sam nie bywam agresywny, zresztą nie mam ku temu powodów (ani możliwości). Aczkolwiek dobrze jest mieć w towarzystwie ludzi o podobnych cechach. W razie czego zrobią to, na co sam nie miałbym ochoty. Satanista niekoniecznie musi być ateistą. Może zakładać istnienie boga / bogów, ale nie po to, by się przed nimi kłaniać w pas i krzyczeć "mea culpa maxima" - A i owszem, nie musi. Jednak w tekście na który odpowiadamy, padło stwierdzenie, że satanizm jest mrocznym ateizmem. Do tego się odnoszę. Ale masz rację mimo wszystko Ciekawa sprzeczność: najpierw psizesz, jak to nienawidzisz przynależeć do grupy, ba! Nawet przyznac komuś racji, a teraz nagle wyznajesz, że rozmowa z ludźmi o podobnym sposobie myślenia (czyli de facto rozmowa w obrębie pewnej grupy) jest dla ciebie spełnieniem i remedium :) - Tak, ale napisałem także (nawiasem mówiąc) że trudno jest się do tego przyznać. W końcu po co jest to forum? Nie zmienia to jednak faktu, że nie czuję się do końca częścią żadnej grupy, łącznie z tą. Polatuję to tu to tam, pozostawiając swoje myśli w nadziei, że coś z nich wykiełkuje. Zresztą, byłbym głupi mając sobie (i także Tobie za unaocznienie tego faktu mi i innym) za złe, że przeczę sam sobie. Hipokryzja istnieje tylko wtedy, gdy ktoś ją zauważa. |
|
Shogun [ nieaktywne ] Wysłano: 2005-08-23 00:46:05 |
Krótka seria pytań i odpowiedzi ver. 2 > - Cóż, agresja jest również powiązana z siłą. Agresję można też powiązać ze strachem. > Cenię to u innych. Sam nie > bywam agresywny, zresztą nie mam ku temu powodów (ani możliwości). Nie masz możliwości? Możesz mi to wyjaśnić? > Aczkolwiek dobrze jest mieć w towarzystwie ludzi o podobnych cechach. W > razie czego zrobią to, na co sam nie miałbym ochoty. Czyli zasłaniasz się innymi? > Hipokryzja istnieje tylko > wtedy, gdy ktoś ją zauważa. Bardzo ciekawe. Czyli Twoim zdaniem lekarz składający przysięgę Hipokratesa, a potem handlujący ludzkim życiem nie jest hipokrytą jeśli go nie przyłapią? |
|
Jordan [ nieaktywne ] Wysłano: 2005-08-23 10:55:08 |
Krótka seria pytań i odpowiedzi ver. 3 Agresję można też powiązać ze strachem. - Z motywującym strachem. Cenię to u innych. Sam nie bywam agresywny, zresztą nie mam ku temu powodów (ani możliwości). Nie masz możliwości? Możesz mi to wyjaśnić? - Cóż... Moje ciało nie nadaje się by manifestować nim agresję, mówiąc eufemistycznie. Aczkolwiek dobrze jest mieć w towarzystwie ludzi o podobnych cechach. W razie czego zrobią to, na co sam nie miałbym ochoty. Czyli zasłaniasz się innymi? - Patrz wyżej. Skoro sam nie mogę, to kto inny powinien. A umiejętność skłonienie innych do działań zgodnych z moją skromną wolą jest pewnego rodzaju umiejętnością, którą można chyba potraktować jako zaradność życiową? Hipokryzja istnieje tylko wtedy, gdy ktoś ją zauważa. Bardzo ciekawe. Czyli Twoim zdaniem lekarz składający przysięgę Hipokratesa, a potem handlujący ludzkim życiem nie jest hipokrytą jeśli go nie przyłapią? - Tak, masz rację. Ze swojego punktu widzenia. Ja jednak oceniam taką działalność z pozycji tego lekarza, a nie świata "obiektywnego". Tak się bowiem składa, że ów lekarz zapewne nawet sobie nie zdaje z tego sprawy, a nawet jeśli, to najprawdopodobniej doskonale fakt własnej hipokryzji maskuje przed sobą za pomocą szeregu fascynujących mechanizmów psychologicznych. Tak więc, nie jest dla siebie hipokrytą, póki go nie przyłapią... Co nie zmienia faktu, że dla innych może być to całkiem oczywiste. |
|
Nicholas [ nieaktywne ] Wysłano: 2005-08-27 16:47:24 |
Krótka seria pytań > Czy ateizm, twoja niewiara, ma lepsze > uzasadnienie niż wiara? Oczywiście że ma, lepsze. Aby coś uznać za prawdziwe potrzeba na to dowodu. Religia jest z samej swej natury nie do potwierdzenia i co za tym idzie jest gorsza od niewiary. Ateizm nie potrzebuje dowodu na nieistnienie boga bo niema podstaw aby w niego wierzyć. >Dlaczego nie agnostycyzm? Bo ma kilka wad: Po pierwsze uznaje boga za logiczną możliwość, tymczasem nie jest on bardziej logiczny od bytów w stylu krasnoludków. Po drugie twierdzi że wszystkie światopoglądy są tak samo prawdziwe negując tym samym swój sens. Po trzecie jeżeli uznamy boga za logiczną możliwość to wtedy nie będziemy już w stanie odrzucić jakichkolwiek zmyślonych bytów, bo można je udowodnić w ten sam sposób co boga. |
|
Malkav [ nieaktywne ] Wysłano: 2005-08-10 18:43:54 |
Krótka seria pytań > Satanizm współczesny z punktu widzenia religii jest ateizmem przybranym w > mroczną otoczkę. A dlaczego nie czysty ateizm? Do czego Ci symbolika? Do > czego Ci Szatan? Czy naprawdę z szerokiej gamy symbolów, Diabeł jest > najwłaściwszym dla Ciebie? Czy pobudza on Twoją wyobraźnię? Czy motywuje > do działania? W jaki sposób? Czy ateizm, twoja niewiara, ma lepsze > uzasadnienie niż wiara? Dlaczego nie agnostycyzm? a dlaczego nie kaszka z mleczkiem...pytajac dlaczego chcesz jednoznacznej odpowiedzi, a czy mozesz mi jednoznacznie odpowiedziec dlaczego inni wierza inaczej? Moze Tylko dlatego ze nie wierze w pustke, a wierze w idee ktore jakis nurt reprezentuje a ze przybral maske diabla i sprzeciwia sie najpowrzechniejszemu nurtowi religijnemu to czemu wlasnie nie to? Czy motywuje do dziala...i tak i nie, czy nie motywuje Ja sam siebie do dzialania, wyniki jakie osiagne, moje ambicje, moje marzenia, czy satanizm ma z tym cos wspolnego? Najpierw jest Ja czlowieka pozniej religia, czy jakakolwiek dziedzina ktora scisle odnosi sie do czlowieka jako podmiotu duchowego ma jakiekolwiek uzasadnienie jesli nie czysto osobowe? I w koncu czyz nie zmienia sie to w przeciagu lat, nawet jesli w obrebie tej samej nazwy (na przyklad satanizmu). > Z punktu widzenia ideologicznego satanizm współczesny jest buntem. To > ideologia nonkonformizmu, indywidualizmu, często antyklerykalizmu. Czy to > samo nie może być wg Ciebie osiągnięte bez związania pewnych wartości z > Diabłem? Dlaczego te wartości przypisujesz Lucyferowi, niosącemu > światłość, a nie komuś/czemuś innemu? Anarchistycznym ateizmem ubranym w krwawa otoczke :P Dlaczego...a dlaczego sloncu przypisujesz wartosc ogrzewcza, a dlaczego snieg kojarzysz z zimnem, a dlaczego ogien z cieplem, a dlaczego, a dlaczego ;p Szczerze - rzadko widze diabla w satanizmie :P > Z punktu widzenia okultystycznego satanizm jest kulawym wędrowcem. > Satanistyczne rytuały nie dają nic poza dobrą zabawą. Jeśli tylko to jest > ich celem, po co Szatan? Satanizm nie wyłonił do tej pory nurtu, który > byłby kompletnym systemem okultystycznym, dającym wgląd w siebie i w > "maszynerię wszechświata". Jeśli interesujesz się okultyzmem, dlaczego > satanizm? Jesli interesuje sie fizyka to czy zeby zrozumiec dobrze jej doglebne zalozenia to moge ograniczac sie tylko do niej, czyz nie powinienem zglebic takze chemi ? A to ze satanizm nie wykrztalcil sprecyzowanych formulek to czy wlasnie nie jego urok? Czyz nie jest on tylko motorem do naszych dzialan, czyms co okresla tylko podstawy, ledwie poczatek drogi, nie mowie Ci zebys ograniczal sie w swoich obrzadkach do tego a tego, zebys w zyciu robil to a to, ale rzecze jedynie abys poszukiwal, abys szukal odpowiedzi,zadawal pytania, nie ograniczal sie i nie zamykal oczu tak na radosc jak i na smutek. > Satanizm współczesny. Do czego Ci on? Do Krojenia chleba. M. Traktor great pozdro ;p (work, work,work xP) |
|
Merineth [ nieaktywne ] Wysłano: 2005-08-08 16:09:56 |
Krótka seria pytań > Satanizm współczesny z punktu widzenia religii jest ateizmem przybranym w > mroczną otoczkę. A dlaczego nie czysty ateizm? Ateizm brzmi bardzo pospolicie. Do czego Ci symbolika?Do > czego Ci Szatan? It glitters. Czy naprawdę z szerokiej gamy symbolów, Diabeł jest > najwłaściwszym dla Ciebie? Z szerokiej gamy s y m b o l i właśnie ten sobie wybrałam. Czy pobudza on Twoją wyobraźnię? Zdecydowanie są lepsze rzeczy (symbole? osoby?) do pobudzania mojej wyobraźni. Czy motywuje > do działania? W jaki sposób? Czy ateizm, twoja niewiara, ma lepsze > uzasadnienie niż wiara? Dlaczego nie agnostycyzm? Obiektywnie: nie ma lepszego uzasadnienia Subiektywnie: tak. dla mnie ma - bo ja tak chce i nie widzę nic przeciwko - to całe moje uzasadnienie. > > Z punktu widzenia ideologicznego satanizm współczesny jest buntem. To > ideologia nonkonformizmu, indywidualizmu, często antyklerykalizmu. Czy to > samo nie może być wg Ciebie osiągnięte bez związania pewnych wartości z > Diabłem? Dlaczego te wartości przypisujesz Lucyferowi, niosącemu > światłość, a nie komuś/czemuś innemu? Jakieś kandydatury? > > Z punktu widzenia okultystycznego satanizm jest kulawym wędrowcem. okultystyczny punkt widzenia nie pokrywa się w najmniejszym stopniu z m o i m punktem widzenia. > Satanistyczne rytuały nie dają nic poza dobrą zabawą. Jeśli tylko to jest > ich celem, po co Szatan? Satanizm nie wyłonił do tej pory nurtu, który > byłby kompletnym systemem okultystycznym, dającym wgląd w siebie i w > "maszynerię wszechświata". Jeśli interesujesz się okultyzmem, dlaczego > satanizm? > > Satanizm współczesny. Do czego Ci on? To ładnego brzmienia, do zebrania wszystkich swoich "zasad" w jedno miejsce, to tego że wszystko potrzebuje jakiejs nazwy żeby istniec - ja też. I taką ładną sobie sama nadałam. :* Mer |
|
Malaavi [ nieaktywne ] Wysłano: 2005-08-08 17:23:12 |
Krótka seria pytań > Satanizm współczesny z punktu widzenia religii jest ateizmem przybranym w > mroczną otoczkę. A dlaczego nie czysty ateizm? Splyca zycie. Odziera z warstwy mistycznej, okultystycznej, metafizycznej, etc, bez dowodu ze odziera slusznie. Opiera sie na tym co dowiedzione. Dla mnie Ziemia byla w ruchu zanim rodzice Foucaulta stracili cnote. Dla mnie kazda inna wiara moze w przyszlosci zostac dowiedziona. Na razie umysl otwarty, bez celowego okrojenia. > Do czego Ci symbolika? Do wyrazania mysli symbolami. Czasem - do wyrazania mysli zrozumialych jedynie dla pewnych osob. Juz symbole w tekscie pisanym, czasem ogolnie znane, czasem laczace tylko mnie i adresata. Alegorie dla ironii, nawet nigdy nie odkryte. Zabawa. Realizacja. > Do > czego Ci Szatan? Sadze ze Szatan nie sluzy. > Czy naprawdę z szerokiej gamy symbolów, Diabeł jest > najwłaściwszym dla Ciebie? Jest zabawny. Dla obserwatora, nie czciciela. > Czy pobudza on Twoją wyobraźnię? Czy motywuje > do działania? W jaki sposób? nie nie zaden > Czy ateizm, twoja niewiara, ma lepsze > uzasadnienie niż wiara? Nigdy nie ma. > Dlaczego nie agnostycyzm? Bo wole wierzyc uznajac za mozliwe istnienie, niz nie wierzyc. I wlasciwie mniejsza o osobe Boga, raczej wierzyc w wartosci, poczukiwanie, wolnosc. > Z punktu widzenia ideologicznego satanizm współczesny jest buntem. To > ideologia nonkonformizmu, indywidualizmu, często antyklerykalizmu. Czy to > samo nie może być wg Ciebie osiągnięte bez związania pewnych wartości z > Diabłem? Z tych wartosci jedynie antyklerykanizm zwiazany jest z Diablem. Na pewno nie jest ze mna. > Dlaczego te wartości przypisujesz Lucyferowi, niosącemu > światłość, a nie komuś/czemuś innemu? komus innemu. Lucyfer to matafora dla tych co jej potrzebuja. > Z punktu widzenia okultystycznego satanizm jest kulawym wędrowcem. > Satanistyczne rytuały nie dają nic poza dobrą zabawą. Jeśli tylko to jest > ich celem, po co Szatan? Satanizm nie wyłonił do tej pory nurtu, który > byłby kompletnym systemem okultystycznym, dającym wgląd w siebie i w > "maszynerię wszechświata". Jeśli interesujesz się okultyzmem, dlaczego > satanizm? Bo nim tez sie interesuje. Nie zeby go wybrac, ale zeby go znac. > Satanizm współczesny. Do czego Ci on? Ideowo - do niczego. Kazda z racjonalnych idei juz byla. Kazda nieracjonalna byla. Nawet bez blednego etymologicznie podpiecia Szatana pod moje sprzeciwy jestem w stanie realizowac sie fizycznie, duchowo, psychicznie, widzac przy tym realizacje, a nie maskujac przed soba wlasnych potrzeb. z pozdrowieniami M_A |
|
Corvus ( Bullet ) Wysłano: 2005-10-14 18:13:18 |
Ja też mam pytanie!!! Ja!! Ja!! Tutaj!! > Satanizm współczesny z punktu widzenia religii jest ateizmem przybranym w > mroczną otoczkę. O właśnie! To ja wplotę swoje pytanie. Skąd się wzięła ta mroczna otoczka hę? Bo według mnie nie ma ona wogóle sensu i jest dziełem wypaczenia symbolu Szatana. I to dziełem nieprzemyślanym. Primo- biblijny Lucyfer był aniołem światła. Tak, tak anioły ciemności, zdaje się, że wypadłyście sroce spod ogona. Secundo- i najważniejsze- mrok jest symbolem głupoty, a to się nijak nie ma do symbolu Lucyfera, który dał nam rozum. Terminu "ciemne wieki", "mroczne wieki" używali humaniści do określenia panującej wg. nich w średniowieczu głupoty i zastoju intelektualnego. Co więcej, przeciwstawili "mrokom średniowiecza" termin "oświecenie", który miał oznaczać odrodzenie nauki i rozumu. Pozdrawiam, Marcin |
|
Darajevahos ( make my day ) ![]() Wysłano: 2005-11-04 16:46:23 |
Ty masz pytania, ja mam odpowiedzi... > O właśnie! To ja wplotę swoje pytanie. Skąd się wzięła ta mroczna otoczka > hę? > Bo według mnie nie ma ona wogóle sensu i jest dziełem wypaczenia symbolu > Szatana. I to dziełem nieprzemyślanym. Wzieła się z nazwy naszego nurtu filozoficzno-religijnego - Satanizm. Z tą nieprzemyśleniem nie zgodzę się. Nazwa satanizmu, nawiązująca bezsprzecznie do Jego Mrocznego Majestatu;), ma na celu odstraszać, budzić lęk, przerażenie i niekontrolowanie moczu wsród chrześcijańskiego motłochu. > Primo- biblijny Lucyfer był aniołem światła. Tak, tak anioły ciemności, > zdaje się, że wypadłyście sroce spod ogona. Anioły jasności - trzymające z Bogiem. Anioły ciemności(bynajmniej nie "ciemne" w pejoratywnym tego słowa znaczeniu. Chodzi tutaj o bycie złym... sprzecznym z jasnością, czyli Bogiem) z Szatanem. > Secundo- i najważniejsze- mrok jest symbolem głupoty, a to się nijak nie > ma do symbolu Lucyfera, który dał nam rozum. Terminu "ciemne wieki", > "mroczne wieki" używali humaniści do określenia panującej wg. nich w > średniowieczu głupoty i zastoju intelektualnego. Co więcej, przeciwstawili > "mrokom średniowiecza" termin "oświecenie", który miał oznaczać odrodzenie > nauki i rozumu. Każda rzecz może zmieniać swoją symbolikę. Dla ludzi z epoki oświecenia mrok był synonimem głupoty. W czasach nowożytnych mrok jest synonimem zła, tajemniczości... > Pozdrawiam, > Marcin Również pozdrawiam Darek |
|
Venitas [ nieaktywne ] Wysłano: 2005-09-04 13:26:56 |
Krótka seria pytań > Satanizm współczesny z punktu widzenia religii jest ateizmem przybranym w > mroczną otoczkę. Mówisz o buddyzmie czy wierzeniach starożytnej Mezopotami? > A dlaczego nie czysty ateizm? A dlaczego tak? > Do czego Ci symbolika? Pobudza wyobraźnię a wyobraźnia rozwija umysł. Tak jak np nieprecyzyjne pytania są genialne gdyż ilość odpowiedzi na pytanie może być zaskakująco różna jak można zauważyć po większości wątków na satanie. np. Jakie imię(na legitce/dowodzie/chodzi o prawne) nadano Ci jako pierwsze. Czy jesz teraz w MC Donaldzie Lub niekonkretne Co myślisz o pseudonimach satanistycznych? Czym jest dla Ciebie satanistyczny wspólny posiłek? (pytanie bezsensu ale ciekawe jak byście odpowiedzieli gdyby stworzyć coś tak pozerskiego > do czego Ci Szatan? Do pogadania jak się chce zabłysnąć jakimś ciekawym tematem. Dobry do filozofii po prawie zawsze ludzie mają inne poglądy na tą fantastyczną postać. > Czy naprawdę z szerokiej gamy symbolów, Diabeł jest najwłaściwszym dla Ciebie? Ja wolę wilka albo metalowego kogucika (błachachacha) > Czy pobudza on Twoją wyobraźnię? Naturalnie jak niemal wszyskie symbole > Czy motywuje do działania? Wiesz, to zastanawiające. Skoro coś pobudza mą wyobraźnię to do czegoś napewno motywuje. Hmmm. Jednakże jeśli chodzi o działanie to zależy już od indywidualnego spojrzenia na owy symbol. To zależy od sytuacji. >W jaki sposób? W różny. >Czy ateizm, twoja niewiara, ma lepsze uzasadnienie niż wiara? Mnie nie dotyczy, ja wierzę w siebie. >Dlaczego nie agnostycyzm? A dlaczego by tak, a skąd wiesz że nie :] > Z punktu widzenia ideologicznego satanizm współczesny jest buntem. Dla mnie jest życiem. Uważam raczej niektóre religie za buntowanie się przeciw zasadom natury i wolności ludzkiego postępowania. "NIE BĘDZIESZ ble ble ble" > To ideologia nonkonformizmu, indywidualizmu, często antyklerykalizmu. Ideologia... >Czy to samo nie może być wg Ciebie osiągnięte bez związania pewnych >wartości z Diabłem? A ktróe wartości są pewne? > Dlaczego te wartości przypisujesz Lucyferowi, niosącemu > światłość, a nie komuś/czemuś innemu? Kim miałby być ten ktoś inny? > Z punktu widzenia okultystycznego satanizm jest kulawym wędrowcem. 616 > Satanistyczne rytuały nie dają nic poza dobrą zabawą. Dobra zabawa nie daje nic poza satanizmem :) > Jeśli tylko to jest ich celem, po co Szatan? Tylko to jest ich celem? Ci ludzie czasem w coś wierzą. Symbol Satana rozbudza ich wyobraźnię. To ułatwia wiarę. Chyba o to w tym chodzi. >Satanizm nie wyłonił do tej pory nurtu, który byłby kompletnym systemem >okultystycznym, dającym wgląd w siebie i w >"maszynerię wszechświata". A jaki nurt dał w to wgląd? Jeśli interesujesz się okultyzmem, dlaczego satanizm? Bo wierzę w siebie. > Satanizm współczesny. Do czego Ci on? Do Diabła. |
|
Krasnolud [ nieaktywne ] Wysłano: 2005-10-11 23:58:45 |
Krótka seria pytań > Satanizm współczesny z punktu widzenia religii jest ateizmem przybranym w > mroczną otoczkę. To zależy od osobistego podejścia. A dlaczego nie czysty ateizm? Bo jest nudny. Co z niego wynika? Że się trzeba cieszyć tym co jest, a może żałować, że czegoś nie ma? Człowiek nie lubi nudy. Religię wymyślono w ponury deszczowy poranek jak nie było nic do roboty. Do czego Ci symbolika? Patrząc na ten ekran masz odpowiedź - litery to też symbole, łatwiej jest nimi coś przekazać, opisać myśli. Są praktyczne. Do > czego Ci Szatan? Także jako symbol - bunt, walka, egoizm, godność, żądza itd. On sam może nie istnieć, ale jego części składowe istnieją na 100%. Czy naprawdę z szerokiej gamy symbolów, Diabeł jest > najwłaściwszym dla Ciebie? Po co wybierac jak mamy game symboli? Diabeł jest tylko jednym z wielu. Czy pobudza on Twoją wyobraźnię? Tak, ale akurat w tym celu lepsze jak dla mnie są wampiry. Czy motywuje > do działania? Oto główny powód mojego codziennego satanizmu - motywacja. W jaki sposób? Satanizm w przeciwieństwie do innych religii odradza w człowieku to co wielkie - ambicję, wolę walki, chęć zwycięstwa zwyczajnie dlatego, że zmusza do wysiłku tu i teraz, zanim zakopią naszą trumnę. Chcę nieśmiertelności a jedynie ja sam mogę sobie ją dać - mam motywację. Czy ateizm, twoja niewiara, ma lepsze > uzasadnienie niż wiara? Dlaczego nie agnostycyzm? A u mnie własnie agnostycyzm bo zdaję sobie sprawę z faktu nieprzystawania naszego ziemskiego doświadczenia do czegokolwiek co mogłoby być po śmierci. Mój agnostycyzm dryfuje w stronę ateizmu, bo tu i teraz nie mam dowodów na istnienie chegoś ponad tu i teraz, ale brak dowodów nie jest ostatecznym dowodem. > Z punktu widzenia ideologicznego satanizm współczesny jest buntem. To > ideologia nonkonformizmu, indywidualizmu, często antyklerykalizmu. Czy to > samo nie może być wg Ciebie osiągnięte bez związania pewnych wartości z > Diabłem? Może, ale wtedy używać trzeba po kolei tych terminów - ich wspólnym desygnatem w dużym stopniu jest satanizm. Tak jest prościej. Dlaczego te wartości przypisujesz Lucyferowi, niosącemu > światłość, a nie komuś/czemuś innemu? To nie ja je przypisuje, ten symbol wymyślono wcześniej, ja zwyczajnie wybrałem symbol który mi pasował. > Z punktu widzenia okultystycznego satanizm jest kulawym wędrowcem. > Satanistyczne rytuały nie dają nic poza dobrą zabawą. Dobra zabawa to najlepsza nauka, rytuałów satanistycznych nie praktykuję bo mi nie pasują więc się nie wypowiadam czy jest w nich coś więcej niż zabawa. Jeśli tylko to jest > ich celem, po co Szatan? Satanizm nie wyłonił do tej pory nurtu, który > byłby kompletnym systemem okultystycznym, dającym wgląd w siebie i w > "maszynerię wszechświata". Dlaczego szatan pisałem wcześniej, a skoro jak mówisz te rytuały to zabawa to po jakie licho trudzić się tworzeniem jakiegoś skomplikowanego systemu. Dość ich już natworzono. Jeśli interesujesz się okultyzmem, dlaczego > satanizm? Bo jedno drugiego nie wyklucza, a satanizm to wygodna filozofia na codzień. > Satanizm współczesny. Do czego Ci on? Do życia. |
|
Maksymilian [ nieaktywne ] Wysłano: 2005-10-17 22:15:21 |
Krótka seria pytań ateizm opiera sie o naukowe postrzeganie świata co charakteryzuje sie tym że wyrzeka sie wszystkich zasadniczo nierozwiązywalnych zagadnień . Religia daje odpowiedzi na pytania pierwsze - tylko że juz człowiekowi o umiarkowanej inteligencji trudno uwierzyć w koncepcje powstałe w wyobraźni chrześcijan jeśli nie są dostepne żadnej obserwacji i tak pojawia się metafizyka która zadaje pytanie po co mówić o bogu jak o przyczynie -wystarczy nam abstrakcja . I myślę że pozostanie na tej płaszczyźnie symbolu jest właśnie najrozsądniejsze – taki pomost ze swiata nauki do świata magii |
Ludowy Komisarz Zdrowia ostrzega: wszystkie materiały umieszczone na stronie są własnością autorów.
Kopiowanie i rozpowszechnianie może być przyczyną... Tylko spróbuj. My zajmiemy się resztą :>



















