| Satan.pl > Forum > Satanizm > | [ Zaloguj się ] [ Rejestracja ] |
| Transgresja 121 | Satanizm 387 | Komentarze 513 | Szkice 235 | TechnoPark 203 | FAQ 15 |
Archiwum: wiadomości z wybranego wątku archiwalnego
| Tematy | Autor | Data |
|---|
| Spis działów / Spis wątków archiwalnych / Nowy wątek |
|---|
| Autor | Temat wątku: |
|---|
|
Venitas [ nieaktywne ] Wysłano: 2005-11-18 22:48:40 |
Stosunek satanistów do buddyzmu Jaki jest Wasz stosunek do tego czegoś? Co sądzicie o buddyzmie. Czy satanizm wyklucza buddyzm? [podpowiedź, piszcie że tak :)] |
|
skanersystem [ nieaktywne ] Wysłano: 2005-11-21 16:46:35 |
Stosunek satanistów do buddyzmu ja uznaję każdą religię, jednak patrze na nie z góry |
|
Nadah ( C Z Y Ń .'. D O B R O ) ![]() Wysłano: 2005-11-22 00:48:12 |
Stosunek satanistów do buddyzmu > ja uznaję każdą religię, jednak patrze na nie z góry jak giertych? |
|
Katera [ nieaktywne ] Wysłano: 2005-11-23 19:56:59 |
Stosunek satanistów do buddyzmu > Jaki jest Wasz stosunek do tego czegoś? obojetny > Czy satanizm wyklucza buddyzm? znam kolesia, ktory w adresie mailowym zamienil tylko satan.pl na budda.pl... opowiadajac o swojej filozofii mialam wrazenie, ze mowi o Satanizmie, tylko juz nie gardzi ludzmi gorszymi - olewa ich... taka roznica... ale moge sie mylic. |
|
Venitas [ nieaktywne ] Wysłano: 2005-11-19 22:32:41 |
RÓŻNICE W takim razie co łaczy buddyzm z satanizmem Co jest różne? Kvik kimkolwiek by nie był, potrafił dyskutować. A tego czasem brakuje niezależnie od tego kim się jest. |
|
Nadah ( C Z Y Ń .'. D O B R O ) ![]() Wysłano: 2005-11-20 13:00:52 |
RÓŻNICE > W takim razie co łaczy buddyzm z satanizmem > Co jest różne? jednym ujęciem jest umiejscowienie w spektrum rozwojowym ułożonym na zasadzie preracjonalizm - racjonalizm - transracjonalizm podobieństwa i różnice w treści, nie w formie, wynikają z punktu ciężkośći każdej ze scieżek o co chodzi przeczytasz tutaj: http://www.satan.pl/forum.php?act=7&idf=2&thread=109813&mesg=109813 tutaj: http://www.satan.pl/forum.php?act=7&idf=2&thread=109813&mesg=109815 tutaj: http://www.satan.pl/forum.php?act=7&idf=2&thread=109813&mesg=109817 i tutaj: http://www.satan.pl/forum.php?act=7&idf=2&thread=109813&mesg=109818 dyskusja nie została sensu stricte dokończona. zawsze istnieje możliwość jej kontynuowanie, jeśłi zajdzie taka potrzeba klucz do zrozumienia relacji SATANIZM - BUDDYZM jak również SATANIZM - THELEMA SATANIZM - HINDUZIM SATANIZM - TAOIZM etc. leży w zrozumieniu relacji racjonalny - transracjonalny. i o tym masz w linkach powyżej > Kvik kimkolwiek by nie był, potrafił dyskutować. A tego czasem brakuje > niezależnie od tego kim się jest. tym się od Kvika róznię, że dzielę się swoją wiedzą z takimi ludźmi jak ty zarzut nieumiejętności dyskutowania jest niezwykle ciekawym zjawiskiem przyrodniczym w twoich ustach : )))))))) |
|
Limbo [ nieaktywne ] Wysłano: 2005-11-22 21:08:45 |
RÓŻNICE/PODOBIEŃSTWA Witaj Nadahu >jednym ujęciem jest umiejscowienie w spektrum rozwojowym ułożonym na zasadzie preracjonalizm - racjonalizm - transracjonalizm Na początek szacun intelektualny bo wymiatałeś tam na tym wątku nieźle choć nie do końca rozumiałem po co tak właściwie i Twoje posty odebrałem jako próbę syntetycznego przedstawienia swojej osoby w najpowszechniejszych współcześnie paradygmatach naukowo – religijnych i cholera jedna wie jakich jeszcze :) Jako mający obecnie na studiach kurs "Teoria Mitu" i dysponując już jakąś tam skromniutką wiedzą, pozwolę sobie zwrócić Ci Nadahu uwagę na zbytnie wiązanie (przynajmniej w tamtych postach) przez Ciebie mitów i bajek ze sferą, która nazywasz przedracjonalną. Jest to zgodne z poglądami ewolucjonistycznych etnologów (o etnologii też tam wspomniałeś) takich jak Frazer czy Tylor, Levy-Bruhl, może Durkheim … ale ich poglądy zostały przełamane już przez C. Levi'ego-Straussa (zm. 1939). Jako student religioznawstwa pozwolę sobie zatem skorelować mity, bajki, legendy i inne takie badziewia z Twoją sferą transracjonalną … co wydałeś się po części uczynić wpisując na tym wątku buddyzm tybetański w sferę transracjonalną. Osobiście taki "umysłowo-rozwojowy feudalizm" jaki tam prezentujesz uważam za może i poprawny ale mnie niepociągający. Jeśli już miałbym te trzy sfery rozróżniać Nadahu, to będąc chyba bliżej myśli Krzysztofa, widział bym je jako trzy snopy różnokolorowych świateł, które dopiero razem mogą dać świtało białe [satori? ;-) ] i jako drzemiące w każdym z nas od u r o d z e n i a zalążki … tak Nadahu, chcę widzieć zalążki transrajonalności i racjonalności już u dzieci i nie tylko tych będących tulku ;-) I rozwój widział bym tutaj bardziej jako poszukiwanie w ciągu życia równowagi natężenia/siły/roli tych świateł i próby znalezienia się w tym białym centrum, niż w ewolucyjnym wznoszeniu się poprzez nie [światła] jak przez kolory tęczy (spokrewnione z czakrami) do białego światła czakry ostatniej [podpierając się koncepcjami czakr :) ] Z drugiej strony nie zdziwi mnie ani trochę, jeśli i Ty uznasz moją metaforę za poprawną i koherentną z Twoim światopoglądem … podobnież zresztą jak i z poglądami Krzysztofa, z którym moim zdaniem nigdzie tak po prawdzie się nie niezrozumieliście tylko próbowaliście wyrazić te same, powszechne intuicje za pomocą odmiennych słów … Najciekawszym momentem waszej dyskusji było dla mnie zapytanie Krzysztofa, gdzie w tym wszystkim Szatan. Jeśli nic mi nie umknęło, to pozostawiłeś tę kwestie bez odpowiedzi … i odnoszę wrażenie, że uważasz, ze Szatan może/powinien pojawić się dopiero w sferze racjonalnej … co jest dla mnie dosyć interesującym poglądem w związku z moim pierwszym wątkiem na tym forum. Ja Nadahu nie mam niczego przeciwko infantylnemu satanizmowi preracjonalnemu tak samo jak nie mam niczego przeciwko racjonalnemu i transracjonalnemu (poruszając się w ramach Twojego systemu i mając świadomość, że wszystko zależy od jednostki), podobnież jak nie mam niczego przeciwko preracjonalnemu i racjonalnemu Buddzie i dlatego też zapytuję … >podobieństwa i różnice w treści, nie w formie, wynikają z punktu ciężkości każdej ze ścieżek … dlaczego widzisz ów punkty ciężkości satanizmów i buddyzmów odpowiednio w racjonalności i transracjonalności? I dlaczego w treści a nie w formie … bo tych pojęć w Twoim użyciu nie rozumiem i uważam, że tu już się zapędziłeś i zaplątałeś :) Dlaczego [łajdaku ;) ] odmawiasz dzieciom prawa do poczucia sacrum i wartościujesz ich doświadczenia niżej od doświadczeń ludzi dojrzałych i transracjonalnych … jak dla mnie Nadahu, nie jeden kilkulatek jest bardziej transracjonalny od niejednego uduchowionego starca … No ale się nie zdziwię, jeśli Ty tak wcale nie uważasz i doszło do kolejnego "małego" nieporozumienia wynikającego z niepełnego przedstawienia jak do tej pory Twoich poglądów :) Wszak wszyscy jesteśmy jednym ;-) Zwłaszcza jeśli koncepcję reinkarnacji uznajesz i nie zaprzeczysz, że umysł może kontynuować swój rozwój przez kilka żywotów … bez utraty podczas świadomie przeżytej śmierci nabytych "właściwości transracjonalnych". I od razu uprzedzam, ze to co tu napisałem to również uproszczenie mego światopoglądu wpisującego się jednak mimo wszustko pełniej w struktury ego'wskie niż nadah'owskie i z którego w związku z tym nie bardzo mam ochotę się dalej spowiadać i go rozwijać bo aż się boję dłuższych z Tobą polemik będących tak po prawdzie jedynie prezentacją podobnych nie tyle co osobowości co pogladów za pomocą innych słów, pomijając intelektualne cierpienia osób postronnych, próbujących przez nas przebrnąć ;) Zwłaszcza że struktury ego'wskie [na ile je rozumiem] są jak dla mnie bardziej elastyczne od Twoich, które się w nich [ego'wskich] tylko zawierają i są w nich tylko jedną z opcji jeśli nie ich ułamkiem :) Tym samym, Krzysztof jest jednostką bardziej od Ciebie transracjonalną ;P A ja jestem metatransracjonalny ;D Pozdrawiam - Karmapa Czienno :) Łukasz "Szaman" "Limbo" "Maja" Majewski :D |
|
Limbo [ nieaktywne ] Wysłano: 2005-11-28 13:36:36 |
RÓŻNICE/PODOBIEŃSTWA Odpowiedź Nadaha i dalszą kontynuację naszej dyskusji znajdzie czytelnik na wątku http://www.satan.pl/forum.php?act=3&idf=1&thread=126696 |
|
Aguares [ nieaktywne ] Wysłano: 2005-11-20 19:11:39 |
RÓŻNICE zapomniałes dodać Satanizm-Teozofia przed Thelema.:PPPP |
|
Nadah ( C Z Y Ń .'. D O B R O ) ![]() Wysłano: 2005-11-20 23:23:16 |
świat teozofii > zapomniałes dodać Satanizm-Teozofia przed Thelema.:PPPP masz rację. właśnie studiuję teozoficzny czworoksiąg powella o ciałach : ] |
|
Nadah ( C Z Y Ń .'. D O B R O ) ![]() Wysłano: 2005-11-20 13:20:07 |
dodatek o rozwoju > klucz do zrozumienia relacji SATANIZM - BUDDYZM jak również > > SATANIZM - THELEMA > SATANIZM - HINDUZIM > SATANIZM - TAOIZM > etc. > > > leży w zrozumieniu relacji racjonalny - transracjonalny. i o tym masz w > linkach powyżej jest jeszcze jedna bardzo wazna kwestia. to nie system/tradycja ma jakiś poziom, ale CZŁOWIEK po prostu pewne ścieżki są stworzone tak, by ich punkt ciężkości był w preracjonalności (np. mitologiczne - biblijne - rozumienie chrześcijaństwa), inne tak by ich punkt ciężkości był w racjonalizmie (np. nieaktualny w naszych czasach paradygmat europejskiego oświecenia "wszytsko da się nanieść na hipotetycznej mapie") jeszcze inne ciążą do transracjonalizmu (np. buddyzm tybetański reprezentowany przez dalajlamę czy któregoś z karmapów) można być preracjonalnym, infantylnym, mitologicznym buddystą. w fakcie każdy byddysta wychowywany w buddysjiej rodzinie będzie MUSIAŁ być praeracjonalny - jako dziecko. dzieci są tylko preracjonalne. w odpowiednim wieku będzie musiał 'odrzucić dogmaty' i stać się mniej lub bardziej racjonalistą. dopiero z racjonalengo poziomu - jeśli ma wyjątkowe szczęście spotkac odpowiednich ludzi + postanowi podjąć niełatwą drogę kształcenia świadomości - ma sznasę wyskoczyć ponad racjonalność w dzisiejszych czasach nasza racjonalna (ale już nie tak prymitywnie jak w czasach europejskiego oświecenia) cywilizacja działa jak magnes dla rozwoju rodzących się w niej ludzi. przyciąga do siebie rozwijajace świaodmość dzieci niezwykle przysiepszając ich rozwój. dziś w naszej cywilizacji dziecko wykonuje w ciągu kilku lat taki skok (ewolucyjny) mentalny, na jaki cała cywilizacja musiałą pracaować wiele (bardzo wiele) TYSIĘCY LAT z drugiej strony, podojściu do szczytowego miejsca tego cywilizacyjnego magnesu, jego rola się odwraca - teraz będzie ŚCIĄGAŁ CIĘ W DÓŁ (cały czas przyciąga przeciez do tego samego poziomu), a dalszy rozwój wykonujesz o wiele bardziej (czasami to jest NAPRAWDĘ trudne) O WŁASNYCH SIŁACH.. ..a kiedyś - jeśli nie wydarzy się cpoś głupiego naszym potomkom - cała cywilizacja, powoli, tu dojdzie pamiętaj, że piszę przede wszytskim o wartościach, nie formach. to bardzo ważna informacja. to nie ma znaczyć: kiedyś wszyscy będą buddystami/taoistami/thelemitami/joginami/tantrykami etc. po prostu te narzędzia już istnieją i - co najwazniejsze - DZIAŁAJĄ AUM |
|
Shogun [ nieaktywne ] Wysłano: 2005-11-20 14:39:35 |
RÓŻNICE > Kvik kimkolwiek by nie był, potrafił dyskutować. A tego czasem brakuje > niezależnie od tego kim się jest. Właśnie. I czuję że to uwaga skierowana do Nadaha. A mnie dziwi jedno. O kulturze dyskusji poucza nas typ, którego upierdolili do Okresu Testowego za pierdolenie od rzeczy. |
|
Darajevahos ( make my day ) ![]() Wysłano: 2005-11-19 21:06:40 |
Stosunek satanistów do buddyzmu > Jaki jest Wasz stosunek do tego czegoś? > Co sądzicie o buddyzmie. > Czy satanizm wyklucza buddyzm? > > [podpowiedź, piszcie że tak :)] Moja filozofia bazuje na Biblii Szatana, dziełach Nietzschego, swoich własnych poglądach i niektórych "neutralnych poglądowo" książkach. Na jakiś czas zawieszam broń. Chyba nie da się wyplenić tej plagi buddyzmu na forum satan.pl. Mam jednak cichą nadzieję, że to jest tylko sezonowa niewydolność kory mózgowej u poniektórych urzytkowników, spowodowana nadmierną aktywnością Słońca;-) Pozdrawiam |
|
Limbo [ nieaktywne ] Wysłano: 2005-11-22 11:59:34 |
S. praktukującego buddyzm do ortografii >Na jakiś czas zawieszam broń. Chyba nie da się wyplenić tej plagi buddyzmu na forum satan.pl. Mam jednak cichą nadzieję, że to jest tylko sezonowa niewydolność kory mózgowej u poniektórych urzytkowników, spowodowana nadmierną aktywnością Słońca;-) Pewnie tak samo jak Twoja niewydolność ortograficzna na tym wątku , bijaca mnie po oczach bardziej niż poźnogrudniowe światło słońca odbijające się od kryształowego śniegu ;-) |
|
Jordan [ nieaktywne ] Wysłano: 2005-11-21 16:31:02 |
Mój stosunek do buddyzmu > Jaki jest Wasz stosunek do tego czegoś? Stosunek, mówisz? Hmmm... Neutralny z nutką sympatii. > Co sądzicie o buddyzmie. System wartości, którego głowną podwaliną jest widzenie rzeczy takimi jakimi są. In plus. Świadomośc, że zmysły zniekształcają obraz świata (banał). In plus. Podobnie z mniej rozpowszechnionym faktem, że także umysł w swój specyficzny sposób ingeruje w percepcję. Wielkie in plus. Ale... Wzmianki o duszy (chocby nawet postrzeganej jako coś zmiennego, zbiór elementów rozpadających się po smierci jak ciało fizyczne). In minus. Koło ponownych narodzin, reinkarnacja, karma (swoją drogą - jakie to romantyczne, dwie połówki jabłka szukające się przez pokolenia). In minus. Wyrzekanie się żądzy, by uniknąć cierpienia związanego z jej niezaspokojeniem (co jest przyczyną wszelkiego cierpienia na świecie, patrz: Nirwana). Wielkie in minus. > Czy satanizm wyklucza buddyzm? Czy przewracające się w lesie drzewo wydaje dżwięk, gdy nie ma nikogo w pobliżu kto mógłby go usłyszeć? |
|
Limbo [ nieaktywne ] Wysłano: 2005-11-22 12:10:38 |
Mój stosunek do buddyzmu >Świadomość, że zmysły zniekształcają obraz świata To nie tak >(banał). Twoje stwierdzenie owszem :) >Podobnie z mniej rozpowszechnionym faktem, że także umysł w swój specyficzny sposób ingeruje w percepcję. :) Bym polemizował ale nie mam czasu i nie czuję się kompetentny, ale zalecam bliższe zapoznanie się z jogaćarą :) >Wzmianki o duszy (chocby nawet postrzeganej jako coś zmiennego, zbiór elementów rozpadających się po smierci jak ciało fizyczne). Odwołujesz sie do koncepcji anatty (nie -ja) rozwnieniętej już przez samego Buddę ... słowo dusza którym w związku z tym operujesz to religioznawcze naciągactwo w duchu fenomenologii religii, poszukującej odpowiedników chrześcijańskich (z racji chrystocentryzmu religioznawstwa) w innych religiach. Jak dla mnie, o duszy Budda nie mówi, wzmianki o niej można by znaleźć chyba dopiero w wadżrajanie ... zresztą Wschodnia (Hinduizm i Buddyzm) i Zachodnia koncepcja duszy to dwie różne bajki ... i nie czas i miejsce tu na wykład... > (swoją drogą - jakie to romantyczne, dwie połówki jabłka szukające się przez pokolenia). :) Nie wyobrażasz sobie nawet jak bardzo :) Wątek taki w moim życiu przedstawiłem już na innym forum (dotyczy go tylko część treści postów do których daję poniżej linka) http://www.racjonalista.pl/forum.php/s,30728#w30779 i moja poniższa odpowiedź Ewelince http://www.racjonalista.pl/forum.php/s,30728#w30777 Pozdrawiam Jordanie i życzę powodzenia w armii :) |
|
Jordan [ nieaktywne ] Wysłano: 2005-11-22 14:56:46 |
Mój stosunek do buddyzmu > >(banał). > > Twoje stwierdzenie owszem :) > No chyba że mówimy o ludziach którzy uważają, że to co widzą jest niepodważalną prawdą. Ale ja (i mam nadzieję, także i Ty) nie zaliczam się do nich. > >Podobnie z mniej rozpowszechnionym faktem, że także umysł w swój > specyficzny sposób ingeruje w percepcję. > > :) Bym polemizował ale nie mam czasu i nie czuję się kompetentny, ale > zalecam bliższe zapoznanie się z jogaćarą :) Cóż... Obraz na siatkówce jest obrócony o 180 stopni i w dodatku jest to odbicie lustrzane. Komórki światłoczułe przekazują obraz do mózgu w postaci pojedynczych impulsów. Dopiero w tym organie nastepuje przetwarzanie i dalsza analiza kolorowego szumu na coś, co nazywamy obrazem świata. A to tylko czysto biologiczna strona postrzegania. Złudzenia optyczne... Czysta poezja uświadamiania sobie jak bardzo upraszczana i redukowana jest własna percepcja. Nawet nie wspomnę o tym, że odbieramy zaledwie kilka procent widma fal magnetycznych, a tyle innych zmysłów jest do dyspozycji w świecie natury. Co widzisz? Litery łacińskiego pisma? A gdybyś był chińczykiem, co widziałbyś? To, co widzimy to w większości dzieło mózgu, i dalej - umysłu. Oczy (że nie wspomnę o innych narządach zmysłów) to tylko źródło elektrochemicznych nieskoordynowanych bodźców czuciowych. A emocje? Życie jest piękne i kwiaty są piękne i w ogóle kocham wszystkich (heroina, miłość). Dlaczego to krzesło tak na mnie patrzy? (LSD) Biochemiczna maszyna przede mną, mówię w jej kierunku, wydaję dźwięki, drgania cząstek powietrza, rozmowa, to reaguje na mój bodziec, powietrze znów drży, boję się tego drżenia, przestań, nie chcę (schizofrenia). Nie warto się myć, ubierać, chodzić do pracy. Po co? Życie nie ma sensu. Ten kot na parapecie. Po co leży. Nie widzi bezsensu egzystencji. Jest nieswiadomy (depresja). Przykłady skrajne. Ale dzięki temu widoczne. Będąc świadomymi tych zniekształceń, mozemy ich unikać, kompensować je. Ale jeśli są one nie tak jaskrawe? Niezauważalne, gdyż wrosły w nas na zasadzie codziennej praktyki? Nie kompensujemy ich, wierzymy w to co widzimy. Wierzymy... |
|
Limbo [ nieaktywne ] Wysłano: 2005-11-19 20:17:31 |
Stosunek satanistów do buddyzmu > Jaki jest Wasz stosunek do tego czegoś? Odsyłam do poczatku postu http://www.satan.pl/forum.php?act=4&idf=1&thread=123540&mesg=123942 Z buddyjskim pozdrowieniem Karmapa Czienno Om mani peme hung i może jeszcze Om ara patsa nadhi ;-) |
|
Shogun [ nieaktywne ] Wysłano: 2005-11-19 18:34:47 |
aha Czytnij sobie wypowiedź ex-szefa: http://www.satan.pl/forum.php?act=4&idf=2&thread=123711&mesg=124224 |
|
Shogun [ nieaktywne ] Wysłano: 2005-11-19 18:06:24 |
Stosunek satanistów do buddyzmu > Jaki jest Wasz stosunek do tego czegoś? Pozytywny. > Co sądzicie o buddyzmie. Wspaniała ścieżka rozwoju. > Czy satanizm wyklucza buddyzm? > > [podpowiedź, piszcie że tak :)] Raczej tak. To dwa zupełnie inne podejścia, również jakościowo. Chociaż nie wiem czy tak do końca się te ścieżki wykluczają. Nasz ex-admin Kvik jest satanobuddystą jakby nie ptrzeć. |
|
Venitas [ nieaktywne ] Wysłano: 2005-11-19 22:36:51 |
Stosunek satanistów do buddyzmu > Raczej tak. To dwa zupełnie inne podejścia, również jakościowo. Chociaż > nie wiem czy tak do końca się te ścieżki wykluczają. Nasz ex-admin Kvik > jest satanobuddystą jakby nie patrzeć. "satanobuddysta" czy osoba czerpiąca z buddyzmu to jeszcze nie buddysta. Nadah np nie deklarował się jako buddysta tylko czerpał z ich wiedzy. Ja zaś się pytam o stosunek do typowych zwykłych buddystów. |
|
Merineth [ nieaktywne ] Wysłano: 2005-11-19 13:02:44 |
Stosunek satanistów do buddyzmu > Jaki jest Wasz stosunek do tego czegoś? > Co sądzicie o buddyzmie. > Czy satanizm wyklucza buddyzm? > > [podpowiedź, piszcie że tak :)] [podpowiedz - czytac archiwum bo na ten temat zostało powiedziane juz chyba więcej niz mozna ;) ] |
|
Venitas [ nieaktywne ] Wysłano: 2005-11-19 22:42:10 |
Stosunek satanistów do buddyzmu > [podpowiedz - czytac archiwum bo na ten temat zostało powiedziane juz > chyba więcej niz mozna ;) ] Było sporo mowy o filozofii i doświadczeniach. Ja zaś jestem ciekaw co myślicie o buddyzmie takim jakim jest. Czy buddyści mogą się pochwalić jakimiś wyjątkowymi osobistościami? Na pewno. Trudniej zaś znaleść jakiegoś pożądnego sataniste. |
|
Darajevahos ( make my day ) ![]() Wysłano: 2005-11-20 09:03:50 |
Stosunek satanistów do buddyzmu > Trudniej zaś znaleść jakiegoś pożądnego sataniste. Chyba ktoś tu zapomniał o wujku LaVeyu. Pozdrawiam |
|
Venitas [ nieaktywne ] Wysłano: 2005-11-20 12:17:51 |
LaVey ?? > Chyba ktoś tu zapomniał o wujku LaVeyu. > > Pozdrawiam LaVey się mówi A co on takiego miał w sobie że można go uznać za niezwykłego. Ten człowiek wieżył w magie mimo że nie miał z nią chyba nic wspólnego bo poza paroma książkami, płytami i kościołem to on nic nie wyczarował. Dziw że powstał COS. No ale jeśli LaVey wielkim cżłowiekiem był, to dlaczego jest tak lekceważony i dlaczego nikt nie bierze z niego przykładu. Jeśli ktoś bierze z niego przykład, to gdzie są wasze kościoły, księgi i ceremonie na tak dużą skalę? Przecież to błazenada. Kto był wielkim satanistą? Błazen? Raczej nie. |
|
BloodFire [ nieaktywne ] Wysłano: 2005-11-22 23:36:13 |
LaVey ?? COS powstał przez współprace wielu ludzi. A w RP nie ma "jeszcze" filii COS, ale wystarczy że pojedziesz do Niemiec albo do Szwecji, to tam Nas znajdziesz ]:> (no i jest najbliżej) |
|
Łukasz [ nieaktywne ] Wysłano: 2005-11-24 13:42:15 |
LaVey ?? Doczytaj BS a potem zarzucaj takimi stwierdzeniami. Kościoły? Nie ma, bo mamy lepszejsze rzeczy do roboty. A niby czemu LaVey był wielki? Miał fajny cyrk, a ja lubie cyrki. A poza tym, co do ceremonii - wiekszość z nas świętuje swoje urodziny, co nie? Więc co sie czepiasz? Że mało czarnych mszy? Zrób, może ktoś przyjdzie :P Pozdrawiam. |
|
Merineth [ nieaktywne ] Wysłano: 2005-11-24 14:28:51 |
LaVey ?? Miał > fajny cyrk, a ja lubie cyrki. to polecam obejrzeć "The Freaks" :P |
|
Łukasz [ nieaktywne ] Wysłano: 2005-11-24 14:32:43 |
LaVey ?? > Miał > > fajny cyrk, a ja lubie cyrki. > > to polecam obejrzeć "The Freaks" :P ? Zapodaj jakies namiary, bom dzis leniwy jest i nie chce mi sie szukac. Rez, kto grał i czy rzeczywiscie warto. |
|
Merineth [ nieaktywne ] Wysłano: 2005-11-24 14:44:44 |
LaVey ?? > > Miał > > > fajny cyrk, a ja lubie cyrki. > > > > to polecam obejrzeć "The Freaks" :P > > ? Zapodaj jakies namiary, bom dzis leniwy jest i nie chce mi sie szukac. > Rez, kto grał i czy rzeczywiscie warto. http://www.imdb.com/title/tt0022913/ reż. Tod Browning występują: friki rozmaite takie na przykład: http://www.horror-wood.com/freakschick.jpg http://www.monkeysvsrobots.com/mvsrpm/images/moviestv/freak3.jpg http://www.dvdreview.com/fullreviews/Images/Freaks/Freaks2.jpg http://www.punkasspunk.com/videolog/20050403/Freaks_(1932)_4.jpg http://eric.b.olsen.tripod.com/images/freaks1.jpg film z 1932 - nie jest wygenerowany komputerowo, graja w nim autentyczne friki |
|
Łukasz [ nieaktywne ] Wysłano: 2005-11-24 14:55:47 |
LaVey ?? > http://www.imdb.com/title/tt0022913/ > reż. Tod Browning > występują: friki rozmaite > takie na przykład: > http://www.horror-wood.com/freakschick.jpg > http://www.monkeysvsrobots.com/mvsrpm/images/moviestv/freak3.jpg > http://www.dvdreview.com/fullreviews/Images/Freaks/Freaks2.jpg > http://www.punkasspunk.com/videolog/20050403/Freaks_(1932)_4.jpg > http://eric.b.olsen.tripod.com/images/freaks1.jpg > > film z 1932 - nie jest wygenerowany komputerowo, graja w nim autentyczne > friki Kurwa, kurwa, kurwa! Pamietam to coś! Ale sie ujarałem, zeby to przejść! Mielismy to na zajeciach z filmu powszechnego oglądać ale kumpela przyniosła ziele i jakos nie pamietam całego zajścia, ale ubaw był swietny :D Znaczy, bede to ogladał znów jak mi o nim przypomniałaś, ale nie na 'sucho' :P |
|
Merineth [ nieaktywne ] Wysłano: 2005-11-24 14:58:02 |
friki > Kurwa, kurwa, kurwa! Pamietam to coś! Ale sie ujarałem, zeby to przejść! > Mielismy to na zajeciach z filmu powszechnego oglądać ale kumpela > przyniosła ziele i jakos nie pamietam całego zajścia, ale ubaw był swietny > :D Znaczy, bede to ogladał znów jak mi o nim przypomniałaś, ale nie na > 'sucho' :P na sucho wcale nie jest śmieszne. wtedy jest przerażające ;)) |
|
Łukasz [ nieaktywne ] Wysłano: 2005-11-24 15:02:39 |
friki > na sucho wcale nie jest śmieszne. wtedy jest przerażające ;)) nie wiem, nie próbowałem. Abstynent 'suchości' jestem gdy o takie filmy chodzi :D |
|
Nadah ( C Z Y Ń .'. D O B R O ) ![]() Wysłano: 2005-11-22 00:30:08 |
LaVey ?? > Przecież to błazenada. Kto był wielkim satanistą? Błazen? spytaj błazna : > |
|
Shogun [ nieaktywne ] Wysłano: 2005-11-20 13:59:08 |
Stosunek satanistów do buddyzmu > Chyba ktoś tu zapomniał o wujku LaVeyu. Lavey był dupa. Oprócz gównażerii, wszyscy tu chyba tak uważają. Nie ma co się podniecać "dokonaniami" domorosłego filozofa obrażonego na cały świat. :] |
|
Aguares [ nieaktywne ] Wysłano: 2005-11-20 19:16:10 |
Stosunek satanistów do buddyzmu > Lavey był dupa. Oprócz gównażerii, wszyscy tu chyba tak uważają. Nie ma co > się podniecać "dokonaniami" domorosłego filozofa obrażonego na cały świat. > :] dobra dobra w dupe bobra ..a ja moge powiedziec ze Alik był cpunem i popapranym deklem... i tylko dlatego ze Antonek funkcjonował w juesej a nie smigał po Tybecie odmawiasz mu racji bytu??? ..ejze ejze to mi zalatuje niecnym antyhamerykanizmem lol |
|
Shogun [ nieaktywne ] Wysłano: 2005-11-20 19:43:17 |
Stosunek satanistów do buddyzmu > dobra dobra w dupe bobra ..a ja moge powiedziec ze Alik był cpunem i > popapranym deklem... i tylko dlatego ze Antonek funkcjonował w juesej a > nie smigał po Tybecie odmawiasz mu racji bytu??? ..ejze ejze to mi > zalatuje niecnym antyhamerykanizmem lol Nie, ja nie mam nic do jego narodowości. Uważam po prostu że to cienias. |
|
Darajevahos ( make my day ) ![]() Wysłano: 2005-11-20 16:24:29 |
Stosunek satanistów do buddyzmu > > Chyba ktoś tu zapomniał o wujku LaVeyu. > > Lavey był dupa. Oprócz gównażerii, wszyscy tu chyba tak uważają. Nie ma co > się podniecać "dokonaniami" domorosłego filozofa obrażonego na cały świat. > :] LaYey był człowiekiem i żył "pełną gębą". Zaś jego dokonania były, są i będą dużo, dużo większe od Twoich. Skromnie dodam, że moich również. Zresztą nie kopie się leżącego. Zwłaszcza, że leży on dosłownie, nie w przenośni. A w rozsypce jest tylko jego ciało. Jego dokonania będą żyły, gdziekolwiek.. czy to w sercach "gównażerii", jak raczyłeś nas określić, czy tylko na kartach historii i w zbiorach księg zakazanych Watykanu;P Pozwole sobie zadać Tobie pytanie, o jaśnie oświecony buddysto: Czy zawsze miałeś taki stosunek do LaVeya, czy Ci buddyzm zafundował pranie mózgu? Chyba nie obrazisz się i łaskawie nie spopielisz mnie swą wielką, buddyjską siłą woli, jeśli zadam kolejne pytanie?: Czy buddyzm nie mówi niczego o szacunku dla zmarłych? Pozdrawiam |
|
Nadah ( C Z Y Ń .'. D O B R O ) ![]() Wysłano: 2005-11-22 00:23:21 |
Stosunek satanistów do buddyzmu > Pozwole sobie zadać Tobie pytanie, o jaśnie oświecony buddysto: Czy zawsze > miałeś taki stosunek do LaVeya, czy Ci buddyzm zafundował pranie mózgu? tam buddyzm błazen i ja : D |
|
Shogun [ nieaktywne ] Wysłano: 2005-11-22 03:51:27 |
Stosunek satanistów do buddyzmu > tam buddyzm > > > błazen i ja : D Ano. Przypomnijcie mi kiedyś wy obaj, żebym wam podziękował. :) |
|
E g o ( Kalejdoskop piekieł ) ![]() Wysłano: 2005-11-21 23:37:00 |
Ciekawostka - krytyka laveyanizmu. > LaYey był człowiekiem i żył "pełną gębą". Zaś jego dokonania były, są i > będą dużo, dużo większe od Twoich. Skromnie dodam, że moich również. ~~~ http://sammael-thot.blog.onet.pl - są tam dwie obszerne notki z ciekawą, rzeczową, ale nie wyczerpującą i nie do końca udaną krytyką 9 twierdzeń laveyanizmu i z krytyką treści Biblii Satanistycznej. http://sammael-thot.blog.onet.pl/2,ID30105525,index.html http://sammael-thot.blog.onet.pl/2,ID32321556,index.html |
|
Krasnolud [ nieaktywne ] Wysłano: 2005-11-21 21:24:06 |
Stosunek satanistów do buddyzmu > > > Chyba ktoś tu zapomniał o wujku LaVeyu. > > > > Lavey był dupa. Oprócz gównażerii, wszyscy tu chyba tak uważają. Nie > ma co > > się podniecać "dokonaniami" domorosłego filozofa obrażonego na cały > świat. > > :] To prawda laVey jako filozof był wart funta kłaków - tłumaczył rzeczy oczywiste, bazował na wielu którzy tworzyli przed nim i sam wniósł niewiele, robił strasznie dużo pod publiczkę i w cyrk zamieniał cos co kiedyś mogło się fajnie rozwinąć, miał wiedzę dość ograniczoną, a wiele jego argumentów nie było pierwszych lotów. To był przeciętniak z ciekawym pomysłem i smykałką do interesów. > LaYey był człowiekiem i żył "pełną gębą". Zaś jego dokonania były, są i > będą dużo, dużo większe od Twoich. Skromnie dodam, że moich również. Podążając tą logiką - wzorem dla ciebie powinien być papież. > Zresztą nie kopie się leżącego. Zwłaszcza, że leży on dosłownie, nie w > przenośni. Kopie się - tak jest wygodniej, bo nie trzeba nogi podnosić. > A w rozsypce jest tylko jego ciało. Jego dokonania będą żyły, > gdziekolwiek.. czy to w sercach "gównażerii", jak raczyłeś nas określić, > czy tylko na kartach historii i w zbiorach księg zakazanych Watykanu;P Większość historii ma go głęboko, większość encyklopedii o nim milczy, zostać zakazaną księgą watykanu jest teraz trudno, zwłaszcza, że index praktycznie został zlikwidowany i do piekła za czytanie książek się już nie idzie. A jego dokonania w perspektywie dokonań innych ludzi w XX wieku są dość mizerne. Pokaż mi autorskie idee LaVeya o których mówisz. > Pozwole sobie zadać Tobie pytanie, o jaśnie oświecony buddysto: Czy zawsze > miałeś taki stosunek do LaVeya, czy Ci buddyzm zafundował pranie mózgu? Czasem stosunek zmiania się w toku poznawania rzeczywistości jaka nas otacza, ot choćby czytanie książek i życie. jak długo ty weryfikujesz poglądy LaVeya własnym życiem i zdobywaną nową wiedzą? Innymi słowy - kiedy go pierwszy raz czytałeś? > Pozdrawiam |
|
Darajevahos ( make my day ) ![]() Wysłano: 2005-11-21 22:16:26 |
Stosunek satanistów do buddyzmu > > > > Chyba ktoś tu zapomniał o wujku LaVeyu. > > > > > > Lavey był dupa. Oprócz gównażerii, wszyscy tu chyba tak uważają. > Nie > > ma co > > > się podniecać "dokonaniami" domorosłego filozofa obrażonego na > cały > > świat. > > > :] > > To prawda laVey jako filozof był wart funta kłaków - tłumaczył rzeczy > oczywiste, bazował na wielu którzy tworzyli przed nim i sam wniósł > niewiele, robił strasznie dużo pod publiczkę i w cyrk zamieniał cos co > kiedyś mogło się fajnie rozwinąć, miał wiedzę dość ograniczoną, a wiele > jego argumentów nie było pierwszych lotów. To był przeciętniak z ciekawym > pomysłem i smykałką do interesów. > > > LaYey był człowiekiem i żył "pełną gębą". Zaś jego dokonania były, są > i > > będą dużo, dużo większe od Twoich. Skromnie dodam, że moich > również. > > Podążając tą logiką - wzorem dla ciebie powinien być papież. > > > Zresztą nie kopie się leżącego. Zwłaszcza, że leży on dosłownie, nie > w > > przenośni. > > Kopie się - tak jest wygodniej, bo nie trzeba nogi podnosić. > > > A w rozsypce jest tylko jego ciało. Jego dokonania będą żyły, > > gdziekolwiek.. czy to w sercach "gównażerii", jak raczyłeś nas > określić, > > czy tylko na kartach historii i w zbiorach księg zakazanych > Watykanu;P > > Większość historii ma go głęboko, większość encyklopedii o nim milczy, > zostać zakazaną księgą watykanu jest teraz trudno, zwłaszcza, że index > praktycznie został zlikwidowany i do piekła za czytanie książek się już > nie idzie. A jego dokonania w perspektywie dokonań innych ludzi w XX wieku > są dość mizerne. Pokaż mi autorskie idee LaVeya o których mówisz. > > > Pozwole sobie zadać Tobie pytanie, o jaśnie oświecony buddysto: Czy > zawsze > > miałeś taki stosunek do LaVeya, czy Ci buddyzm zafundował pranie > mózgu? > > Czasem stosunek zmiania się w toku poznawania rzeczywistości jaka nas > otacza, ot choćby czytanie książek i życie. jak długo ty weryfikujesz > poglądy LaVeya własnym życiem i zdobywaną nową wiedzą? Innymi słowy - > kiedy go pierwszy raz czytałeś? > > > Pozdrawiam Dobra, dobra. Po prostu mam zbyt silny sentyment do Biblii Szatana - najsłynniejszego dzieła(chociaż nie najlepszego) satanistycznego i mojej pierwszej szatanuchowej książki. Czytałem go pierwszy raz 1,5 roku temu. Wcześniej byłem tylko ateistą. Wybacz, że odpowiedź jest tak skromna, ale jestem ostatnio zbyt zabiegany. Poglądy mi się znacząco zmieniają ( m.in. pod wpływem satan.pl ), sam już nie wiem, czy traktować Laveya jako "autorytet" czy nie. Spadam. Pozdrawawiam |
|
Nadah ( C Z Y Ń .'. D O B R O ) ![]() Wysłano: 2005-11-22 00:26:11 |
Stosunek satanistów do buddyzmu > Poglądy mi się znacząco zmieniają ( m.in. pod wpływem satan.pl ), sam już > nie wiem, czy traktować Laveya jako "autorytet" czy nie. lepiej zmykaj. za 2 lata będziesz buddystą : D |
|
Shogun [ nieaktywne ] Wysłano: 2005-11-22 03:59:03 |
Stosunek satanistów do buddyzmu > lepiej zmykaj. za 2 lata będziesz buddystą : D Myślisz, że warto zbadać jakie są i mogą być zasługi "największego w Europie Środkowo-Wschodniej (a niedługo na świecie) portalu o Satanizmie Współczesnym" w tworzeniau buddystów? ;> |
|
Nadah ( C Z Y Ń .'. D O B R O ) ![]() Wysłano: 2005-11-22 14:13:11 |
Stosunek satanistów do buddyzmu > > lepiej zmykaj. za 2 lata będziesz buddystą : D > > Myślisz, że warto zbadać jakie są i mogą być zasługi "największego w > Europie Środkowo-Wschodniej (a niedługo na świecie) portalu o Satanizmie > Współczesnym" w tworzeniau buddystów? ;> no. całkiem niezłe staty by wyszły. znak, ze ktoś tu jednak myśli : P |
|
Krasnolud [ nieaktywne ] Wysłano: 2005-11-21 23:48:28 |
Stosunek satanistów do buddyzmu > Dobra, dobra. Po prostu mam zbyt silny sentyment do Biblii Szatana - > najsłynniejszego dzieła(chociaż nie najlepszego) satanistycznego i mojej > pierwszej szatanuchowej książki. > > Czytałem go pierwszy raz 1,5 roku temu. A, czyli masz jeszcze dość wstępną fazę przepracowywania jego teorii - spoko, pożyjesz, poczytasz to pewnie też do tego dojdziesz - wejdź trochę w filozofię i historię religii, a się zdziwisz jak mało LaVey wniósł oryginalności. |
|
Shogun [ nieaktywne ] Wysłano: 2005-11-20 19:50:22 |
Stosunek satanistów do buddyzmu > LaYey był człowiekiem i żył "pełną gębą". Zaś jego dokonania były, są i > będą dużo, dużo większe od Twoich. Skromnie dodam, że moich również. Napisał kilka dupnych książek. To nie są dokonania tylko "dokonania". > Zresztą nie kopie się leżącego. O, satanista z zasadami fair play :D > A w rozsypce jest tylko jego ciało. Jego dokonania będą żyły, > gdziekolwiek.. czy to w sercach "gównażerii", jak raczyłeś nas określić, > czy tylko na kartach historii i w zbiorach księg zakazanych Watykanu;P > > Pozwole sobie zadać Tobie pytanie, o jaśnie oświecony buddysto: Nie jestem oświecony. > Czy zawsze > miałeś taki stosunek do LaVeya, czy Ci buddyzm zafundował pranie mózgu? Zawsze. A buddyzm nie zafundował mi prania mózgu, natomiast zaoferował dojżalsze spojrzenie. > Chyba nie obrazisz się i łaskawie nie spopielisz mnie swą wielką, > buddyjską siłą woli, jeśli zadam kolejne pytanie?: Czy buddyzm nie mówi > niczego o szacunku dla zmarłych? A satanizm mówi? Poza tym, buddyzm zmusza by widzieć i rozumieć rzeczy takimi jakie są. I jeśli ktoś był cieniasem za życia, nie ma przeciwskazań by mówić prawdę. |
|
Darajevahos ( make my day ) ![]() Wysłano: 2005-11-20 22:02:11 |
Stosunek satanistów do buddyzmu > Napisał kilka dupnych książek. To nie są dokonania tylko "dokonania". > > > Zresztą nie kopie się leżącego. > > O, satanista z zasadami fair play :D Coś mi ostatnio odpierdala;P > > A w rozsypce jest tylko jego ciało. Jego dokonania będą żyły, > > gdziekolwiek.. czy to w sercach "gównażerii", jak raczyłeś nas > określić, > > czy tylko na kartach historii i w zbiorach księg zakazanych > Watykanu;P > > > > Pozwole sobie zadać Tobie pytanie, o jaśnie oświecony buddysto: > > Nie jestem oświecony. A mówisz(piszesz) jakbyś był. > > Czy zawsze > > miałeś taki stosunek do LaVeya, czy Ci buddyzm zafundował pranie > mózgu? > > Zawsze. A buddyzm nie zafundował mi prania mózgu, natomiast zaoferował > dojżalsze spojrzenie. Nie koniecznie dojżalsze, napewno inne. > > Chyba nie obrazisz się i łaskawie nie spopielisz mnie swą wielką, > > buddyjską siłą woli, jeśli zadam kolejne pytanie?: Czy buddyzm nie > mówi > > niczego o szacunku dla zmarłych? > > A satanizm mówi? Poza tym, buddyzm zmusza by widzieć i rozumieć rzeczy > takimi jakie są. I jeśli ktoś był cieniasem za życia, nie ma przeciwskazań > by mówić prawdę. Satanizm niczego na ten temat nie mówi. To tylko filozofia. A buddyzm powinien, jako religia z 2.5 tysiącletnią tradycją. Zaś z tym widzeniem... to, że był cieniasem, jest Twoim subiektywnym zdaniem. Każdy człowiek widzi i rozumie inaczej. Nic nie jest stałe. Nie ma Dobra ani Zła itp. Nie ma też Prawdy. Nie da się nawet udowodnić, że czarne jest czarne;P Dlatego pozwole sobie stwierdzić, iż LaVey cieniasem nie był. Pozdrawiam |
|
Shogun [ nieaktywne ] Wysłano: 2005-11-20 23:12:55 |
Stosunek satanistów do buddyzmu > Coś mi ostatnio odpierdala;P Właśnie widać. Nie na darmo zostałeś zdegradowany. :] > A mówisz(piszesz) jakbyś był. Tak? To podaj na dowód jakiś przykład, żebyś nie był gołosłownym. > Nie koniecznie Koniecznie. Możesz sam sprawdzić. > iż LaVey cieniasem nie był. Dość blado wypada w porównaniu z Nietzschem czy na przykład Miltonem. Jednym słowem cienias. Nie wszystko da się podciągnąć pod subiektywizmy. :> |
|
E g o ( Kalejdoskop piekieł ) ![]() Wysłano: 2005-11-20 17:47:57 |
Buddzyń - co na to kasztany ? > o buddyzmie takim jakim jest. ~~~ Aby coś sensownie krytykować wypada najpierw zrozumieć pojęcie, treść i formy buddyzmu. Tak więc czym i jak jest buddyzm Twoim zdaniem ? :) |
|
HaaL ( mind sucker ) Wysłano: 2005-11-22 14:11:53 |
Stosunek satanistów do buddyzmu Pozytywny. Przede wszystkim dlatego, że siedzą w nim fajni ludzie. HaaL |
|
Nadah ( C Z Y Ń .'. D O B R O ) ![]() Wysłano: 2005-11-22 14:05:15 |
Czy satanizm wyklucza buddyzm? > Czy satanizm wyklucza buddyzm? pamiętasz jak to było, kiedy trafiłeś na satanizm i nagle okazało się, że to jest TO? ktoś w wyraźny sposób wyraża dążenia, obawy, myśli, któe mniej lub bardziej wyraźnie kryły się po zakamarkach nastoletniego umysłu.. dostałeś ręce porządną krytykę poziomu w którym dotychczas pływałeś (szkoła, kośćiół, rodzice, znajomi etc.). dostałeś narzędzie, któe pozwoliło ci oddzielić się od tamtego (niższego) światopoglądu i o własnych siłach wejść ponad dzisiaj jesteś ponad więc jak to jest z tym buddyzmem? w pewnym momencie, kiedy Twój satanizm będzie A) dojrzały a Ty będziesz dalej B) otwarty na rozwój - poszerzanie granic, dalsze wychodzenie 'ponad' (jak kiedyś wchodząc w stanizm) może okazać się, że przekraczasz swój satanizm na tej samej zasadzie, jak kiedyś przekroczyłeś 'chrześcijaństwo' ze wsyztstkimi jego korelatami. zasada przekraczania pozostaje ta sama, przejawia się tylko inaczej, bo jestes coraz mądrzejszy, coraz więcej widzisz gdy wchodziłeś w satanizm, wylałeś dziecko z kąpielą. wraz z rozwojem światopoglądu będziesz miał szansę zrozumieć na czym polega kąpiel oraz czego wówczas w ogóle nie mogłeś zauważyć (bo było to zbyt dojrzałe na nastoletnie, zbuntowane oczy) nie koniecznie otwieraczem do konserw będzie buddyzm. buddyzm jest imho po prostu dobrym otwieraczem konserw. możesz trafić na thelemę. możesz trafić na książki de mella.. możłiwości rozwoju jest wiele pamiętaj tylko, że najwazniejszą kwestią jest: nie musisz się rozwijać odpowiedź na pytanie czy satanizm wyklucza buddyzm (albo: thelemę, taoizm... cokolwiek transracjonalnego) w moich oczach wyglada jak pytanie czy czarny żołądź wyklucza dąb odp: nie. i co? dąb może mieć potem czarny sentyment : D |
|
Malkav [ nieaktywne ] Wysłano: 2005-11-24 11:39:04 |
Czy satanizm wyklucza buddyzm? troche mi to przypomina dawna opowiastke blazna na sciezke buddy do samooswiecenia mozna rozroznic trzy etapy (tak z krotka) : kiedy gory lasy i woda wygladaja jak gory lasy i woda. Drugi kiedy gory lasy i woda nie wyglada juz jak gory lasy i woda. A ten trzeci to taki kiedy gory lasy i woda znow sa gorami lasami i woda. Ot moze i tak wlasnie bedzie :P |
|
Limbo [ nieaktywne ] Wysłano: 2005-11-28 13:29:01 |
Czy satanizm wyklucza buddyzm? > troche mi to przypomina dawna opowiastke blazna na sciezke buddy do > samooswiecenia mozna rozroznic trzy etapy (tak z krotka) : kiedy gory lasy > i woda wygladaja jak gory lasy i woda. Drugi kiedy gory lasy i woda nie > wyglada juz jak gory lasy i woda. A ten trzeci to taki kiedy gory lasy i > woda znow sa gorami lasami i woda. Ot moze i tak wlasnie bedzie :P Historyjka jest z japońskiej tradycji zen, może chińskiego chan ... jeśli czegoś nie mylę bo dokładnie już nie pamiętam … warte to odnotowania |
|
blazen93 ( :: neuromancer :: ) ![]() Wysłano: 2005-12-09 18:28:27 |
Stosunek satanistów do buddyzmu > Jaki jest Wasz stosunek do tego czegoś? Dlugi i namietny. :P > Czy satanizm wyklucza buddyzm? Tak, pisalem juz w innych watkach, ze satanista _nie_moze_ byc jednoczesnie buddysta. |
|
Łukasz [ nieaktywne ] Wysłano: 2005-11-24 13:29:21 |
Stosunek satanistów do buddyzmu Mało wiem o buddyźmie, bo tylko lizłem byłem i to jeszcze odmiane shintoistyczną (czy jak to zwał). Ale poprzez powieszchowna znajomość i po lekturze az jednej książki o tym, moge powiedzieć, że buddyzm jest dla mnie be i nie koniecznie... zresztą - dla mnie dualizm jest be w samym założeniu :P A roztapianie sie w niebycie jest już nie fajne. Pokój z Wami. |
|
Limbo [ nieaktywne ] Wysłano: 2005-12-02 21:30:20 |
Stosunek satanistów do buddyzmu > zresztą - dla mnie dualizm jest be w samym założeniu :P A roztapianie sie > w niebycie jest już nie fajne. Cześć Łukasz :) Tak to czytam po raz en-ty, bez urazy, ale ja po prostu buddyzm praktykuje ... :) Nie trafiłeś ty z tym postem na zły watek jakoś? :DDDD Bo jak dla mnie to to o buddyzmie z tym dualizmem być nie może :))) Rozpuszcanie się w niebycie już prędzej :) > Pokój z Wami. Pokój i z Tobą :) Pozdro :) |
|
Łukasz [ nieaktywne ] Wysłano: 2005-12-03 10:43:06 |
Stosunek satanistów do buddyzmu > > > zresztą - dla mnie dualizm jest be w samym założeniu :P A roztapianie > sie > > w niebycie jest już nie fajne. > > Cześć Łukasz :) Cześć! > Tak to czytam po raz en-ty, bez urazy, ale ja po prostu buddyzm praktykuje > ... :) Nie trafiłeś ty z tym postem na zły watek jakoś? :DDDD Nie, bo buddyzm jest dualistyczny i zakłada koniec wędrówki dusz gdy uzbiera sie odpowiednia ilość dobrej karmy. Dla mnie jest to bzdura, co wyraziłem chyba wcześniej. A czym jest dla Ciebie, to juz twoja prywatna sprawa. I sie nie obraziłem :) > Bo jak dla mnie to to o buddyzmie z tym dualizmem być nie może :))) > Rozpuszcanie się w niebycie już prędzej :) j.w. > > Pokój z Wami. > > Pokój i z Tobą :) Pozdro :) oO Pozdrawiam. |
|
Limbo [ nieaktywne ] Wysłano: 2005-12-03 17:04:12 |
Stosunek satanistów do buddyzmu A no teraz to już Twój sposób myślenia i patrzenia na sprawę kapuje :) |
|
Łukasz [ nieaktywne ] Wysłano: 2005-12-03 18:01:46 |
Stosunek satanistów do buddyzmu > A no teraz to już Twój sposób myślenia i patrzenia na sprawę kapuje :) A może zaprzeczysz istnienia czegos w rodzaju aenimy w buddyźmie? |
|
Limbo [ nieaktywne ] Wysłano: 2005-12-04 10:37:25 |
Stosunek satanistów do buddyzmu > A może zaprzeczysz istnienia czegos w rodzaju aenimy w buddyźmie? Że czego? Tego albumu Tool'a? ;) Wytłumacz o co chodzi. Jak do tej pory po prostu widzę że postrzegasz buddyzm strukturalistycznie w paradygmacie Levy-Straussa (o którym gdzieś tam pisałeś ... chyba na "Dlaczego jesteś satanistą") i nie chcę z tym polemizować bo ujęcie jest spox choć akurat niebuddyjskie i wdalibyśmy się tu w dalszym ciągu dyskusji w niezłe kruczki :) Pozdro |
|
Łukasz [ nieaktywne ] Wysłano: 2005-12-04 15:13:56 |
Stosunek satanistów do buddyzmu > > > A może zaprzeczysz istnienia czegos w rodzaju aenimy w buddyźmie? > > Że czego? Tego albumu Tool'a? ;) > > Wytłumacz o co chodzi. Jak do tej pory po prostu widzę że postrzegasz > buddyzm strukturalistycznie w paradygmacie Levy-Straussa (o którym gdzieś > tam pisałeś ... chyba na "Dlaczego jesteś satanistą") i nie chcę z tym > polemizować bo ujęcie jest spox choć akurat niebuddyjskie i wdalibyśmy się > tu w dalszym ciągu dyskusji w niezłe kruczki :) > > Pozdro Cóz - nie pozjadałem wszystkich rozumów, więc musze podpierać się mądrzejszymi ode mnie. Idę spać, jestem zjebany. |
|
Limbo [ nieaktywne ] Wysłano: 2005-12-04 17:17:09 |
Stosunek satanistów do buddyzmu > Cóz - nie pozjadałem wszystkich rozumów, więc musze podpierać się > mądrzejszymi ode mnie. Wyraz mądrości IMHO :) >Idę spać, jestem zjebany. No ja też właśnie ze studiów wracam nienajświeższy i w pociągach przysypiam ... |
|
Cień [ nieaktywne ] Wysłano: 2005-11-21 13:31:16 |
Stosunek satanistów do buddyzmu > Jaki jest Wasz stosunek do tego czegoś? Generalnie mój stosunek do wszelkich form religijności jest podobny do tego jaki mam do chorób zakaźnych. A więc wytępić, uodpornić na nie populację i... zajac się ich badaniem w labolatorium oznaczonym znaczkiem "Mindhazard" ;> > Co sądzicie o buddyzmie. Ciekawa forma religijności. Na plus można zaliczyć znikomy poziom zinstytucjonalizowania i głęboki mistycyzm pierwotnej formy. Taki protestantyzm do przy buddyźmie religia troglodytów. > Czy satanizm wyklucza buddyzm? I tak, i nie. Satanizm przez swoją dowolnośc i eklektyzm nie wyklucza prawie niczego, poza może zdrowym rozsądkiem i minimum samoświadomosci. Z drugiej strony ciezko mi było by uznać typka medytującego pod drzewkiem nad sensem świata za satanistę. :) Ale wszak wszelkie granice są umowne. :> Generalnie satanizm to pierwotny bunt, zaprzeczenie i przewartościowanie norm, prawd czy zwyczajów. A to co zostanie zbudowane na podbudowie satanizmu to druga strona medalu. > [podpowiedź, piszcie że tak :)] |
|
Shogun [ nieaktywne ] Wysłano: 2005-11-21 17:24:30 |
Stosunek satanistów do buddyzmu > Z > drugiej strony ciezko mi było by uznać typka medytującego pod drzewkiem > nad sensem świata za satanistę. :) Masz stereotypowe pojęcie o medytacji. Aż wstyd. :> Tak naprawdę nie ma nad czym medytować. :> > Generalnie satanizm to pierwotny bunt, zaprzeczenie i przewartościowanie > norm, prawd czy zwyczajów. To wstęp, preludium. Niegodne satanisty jest zostanie w tym miejscu i przystopowanie w rozwoju swojego umysłu, psychiki i ducha. IMHO poszukiwanie prawdziwej duchowości, czyli nie ślepo i bezmyślnie wykonywanych rutuałów i modłów, ale prawidzwego kontaktu ze światem i sobą jest prawdziwą rewolucją i buntem, tak w umyśle jak i w sercu. |
|
Cień [ nieaktywne ] Wysłano: 2005-11-22 10:21:29 |
Stosunek satanistów do buddyzmu > Masz stereotypowe pojęcie o medytacji. Aż wstyd. :> Czepisz się. Celoeo bawię się stereotypem. > Tak naprawdę nie ma nad czym medytować. :> Pewnie. Medytowanie nad czymś zaprzecza istocie medytacji. :> > To wstęp, preludium. Niegodne satanisty jest zostanie w tym miejscu Niewiele rzeczy jest niegodne satanisty. :> i > przystopowanie w rozwoju swojego umysłu, psychiki i ducha. To wolny wybór. I chuj Ci do tego panie kolego. ;) IMHO > poszukiwanie prawdziwej duchowości, czyli nie ślepo i bezmyślnie > wykonywanych rutuałów i modłów, ale prawidzwego kontaktu ze światem i sobą > jest prawdziwą rewolucją i buntem, tak w umyśle jak i w sercu. Nie to droga rozwoju. Satanizm wymaga pewnego poziomu, ale nie zakłada konieczności ewolucji. Dlatego zgodzę się że nie jest wyrafinowanym pradem mistycznym, ale nie zgodzę się że satanista coś tam "powinien". Satanista może co najwyżej chcieć. |
|
Nadah ( C Z Y Ń .'. D O B R O ) ![]() Wysłano: 2005-11-23 00:09:02 |
Satanizm vs. ewolucja > Satanizm wymaga pewnego poziomu, ale nie zakłada > konieczności ewolucji. bingo 1. nie wskazuje na rozwój 2. może zatrzymać w rozwoju. "jest fajnie i po chuj iść dalej". tak się zaczyna regres w przyrodzie wszytsko ewoluuje i tylko satanista nie zmienia poglądów : D > Dlatego zgodzę się że nie jest wyrafinowanym pradem > mistycznym, jest zbiorem koncepcji i masturabtorem a la "jestem satanistą". coś jeszcze? > ale nie zgodzę się że satanista coś tam "powinien". Satanista > może co najwyżej chcieć. może co najwyżej chcieć. w jak jest w tym dobry może nawet zostac mistrzem chciejstwa ; ) /żartuję umyślnie/ |
|
Shogun [ nieaktywne ] Wysłano: 2005-11-22 14:00:28 |
Stosunek satanistów do buddyzmu > Czepisz się. Celoeo bawię się stereotypem. No tak. Jak mogłem nie zauważyć ;) > Niewiele rzeczy jest niegodne satanisty. :> Ale to akurat jest IMHO. Satanizm obok niepodległości umysłu postuluje też progres. > To wolny wybór. I chuj Ci do tego panie kolego. ;) Wolny wybór jak wszędzie. I co z tego? Czy to, że mam wolny wybór oznacza, że mam sobie szkodzić? Wiem, że mogę, ale to głupota. > Nie to droga rozwoju. Satanizm wymaga pewnego poziomu, ale nie zakłada > konieczności ewolucji. Jak dla mnie zakłada. W kilku esejach nawet na tym portalu można się z tym spotkać. Prawdę mówiąc ścieżka, która nie oferuje metod progresu, jest nic nie warta. Satanizm nie mógł więc zostać w tyle. Bunt społeczny, odrzucenie odgórnie narzuconych wartości, praw moralnych i bożych nakazów to potężne narzędzie. Taka metoda satanizmu. Pozwala to na swobodne poszukiwania bez zbędnego bagażu w postaci sztucznej moralności, hipokryzji, fałszywości i nieszczerości (szczególnie wobec siebie) oraz bez poczucia winy w postaci "Robię źle bo bóg/państwo/rodzina tak mi powiedzieli". Zresztą nie stagnacja, nie regres, ale progres jest tym co m.in. definiuje nas jako ludzi. A satanizm to przecież światopogląd stwiający człowieka w centrum. Poza tym nasze osiągnięcia są papierkiem lakmusowym mówiącym nam gdzie jesteśmy. A chcemy iść nie tylko dalej, ale i wyżej ("XVI) Przyj nie tylko naprzód - także w górę, albowiem prawdziwa wielkość jest na szczytach."; http://www.satan.pl/publikacje.php?id=87 ). > Dlatego zgodzę się że nie jest wyrafinowanym pradem > mistycznym, ale nie zgodzę się że satanista coś tam "powinien". Satanista > może co najwyżej chcieć. Satanista może chcieć przestać być satanistą, jezeli nie potrafi sprostać jego założeniom. Nie róbmy z satanizmu koryta, do którego może się dopchać każdy. |
|
Cień [ nieaktywne ] Wysłano: 2005-11-24 13:24:00 |
Stosunek satanistów do buddyzmu > Ale to akurat jest IMHO. Satanizm obok niepodległości umysłu postuluje też > progres. Znaczy jeśli się skupie jedynie na antyklerykaliźmie, hedoniźmie i ateiźmie to będę w najlepszym wypadku pseudosatanistą? :> > Wolny wybór jak wszędzie. I co z tego? Czy to, że mam wolny wybór oznacza, > że mam sobie szkodzić? Wiem, że mogę, ale to głupota. To rzuć fajki. Palenie to też głupota. Jeśli wybór jest wolny, czyli i swiadomy głupotą być nie może, gdyż znasz konsekwencje swoich czynów. > Jak dla mnie zakłada. No niech będzie. Ale czy musi być to pójście w kierunku mistycyzmu? Prawdę mówiąc ścieżka, która nie oferuje metod progresu, jest nic > nie warta. Jest wygodna. To może być istotna wartyośc dla satanisty. Satanizm nie mógł więc zostać w tyle. Bunt społeczny, > odrzucenie odgórnie narzuconych wartości, praw moralnych i bożych nakazów > to potężne narzędzie. Taka metoda satanizmu. Tak. Pozwala to na swobodne > poszukiwania bez zbędnego bagażu w postaci sztucznej moralności, > hipokryzji, fałszywości i nieszczerości (szczególnie wobec siebie) oraz > bez poczucia winy w postaci "Robię źle bo bóg/państwo/rodzina tak mi > powiedzieli". Pozwala. Zresztą nie stagnacja, nie regres, ale progres jest tym co > m.in. definiuje nas jako ludzi. Człowiek uczy się całe życie. A satanizm to przecież światopogląd > stwiający człowieka w centrum. Poza tym nasze osiągnięcia są papierkiem > lakmusowym mówiącym nam gdzie jesteśmy. A chcemy iść nie tylko dalej, ale > i wyżej ("XVI) Przyj nie tylko naprzód - także w górę, albowiem prawdziwa > wielkość jest na szczytach."; http://www.satan.pl/publikacje.php?id=87 > ). Zrozumiałem. W takim razie jak poczuję że mnie satanizm uwiera zbyt ciasnym gorsetem "powinności" cisnę go w rynsztok i skasuję konto. > Satanista może chcieć przestać być satanistą, jezeli nie potrafi sprostać > jego założeniom. Nie róbmy z satanizmu koryta, do którego może się dopchać > każdy. No, na pewno buddyści są przy owym korycie niemile widziani. ;> Shogunie, powiem tak. Cięzko jest określić co jest a co nie progresem. Jeśli nie mam ochoty na duchowe poszukiwania to tego nie będę robił. I to jest własnie prawdziwie szatańska idea. Satanista, powiem przewrotnie może zlać nawet satanistyczne idee. Coś jak niesforny Belial co schował Lucyferowi misterne plany pokonanuia zastępów niebieskich czy wygasił dla jaj ogień piekielny. :> |
|
Shogun [ nieaktywne ] Wysłano: 2005-11-24 16:47:00 |
Stosunek satanistów do buddyzmu > Znaczy jeśli się skupie jedynie na antyklerykaliźmie, hedoniźmie i > ateiźmie to będę w najlepszym wypadku pseudosatanistą? :> Nie o to mi chodzi. Antyklerykalizm, hedonizm i ateizm to "narzędzia" satanizmu służące progresowi. Wcyiągają umysł z mroków konformizmu i ignorancji. Kiedy już spełnią swoją rolę, nie ma sensu się ich trzymać. > To rzuć fajki. Palenie to też głupota. Zgadza się. > Jeśli wybór jest wolny, czyli i swiadomy głupotą być nie może, gdyż znasz > konsekwencje swoich czynów. Czy był świadomy? Nie sądzę. Na pewno nie wiżąłeś papierosa myśląć "Ok, to zacznę palić, żeby umrzeć na raka". A teraz godzisz się z konsekwencjami bo jesteś w nałogu, I zawsze jest ten promyk nadziei, że się uda. > No niech będzie. Ale czy musi być to pójście w kierunku mistycyzmu? Moim zdanem to naturalny etap. Chcesz widzieć, wiedzieć więcej. Wystarczy tylko sięgnąć po odpowiednie metody. > Jest wygodna. To może być istotna wartyośc dla satanisty. Wygodnictwo powiadasz? Wygodnictwem akurat kierują się Ci co nic szczególnego nie robą, czyli your beloved christians w ogromnej większości. > Człowiek uczy się całe życie. Tak. Ale można się nauczyć mniej lub więcej, doświadczyć mniej lub więcej. > No, na pewno buddyści są przy owym korycie niemile widziani. ;> Dlatego stoimy obok i szukamy takich, z których coś może dobrego wyrosnąć. :> > Shogunie, powiem tak. Cięzko jest określić co jest a co nie progresem. Jest bardzo łatwo IMHO. Progresem jest coś co sprawia, że nie stoisz w miejscu. Szukasz dalej, widzisz więcej. > Jeśli nie mam ochoty na duchowe poszukiwania to tego nie będę robił. Jasne, przecież nikt Ci nie każe. > I to > jest własnie prawdziwie szatańska idea. Dla mnie to trip leniwego ego, które mówi "Nie puszczaj mnie, sluchaj mnie, jestem Ci potrzebne." Ale poniekąd masz rację, to jest Szatańska idea bo jak mawiają mędrcy sufi "Jeśli ktoś nie chce mieć przewodnika, jego przewodnikiem będzie Szatan" :). > Satanista, powiem przewrotnie może > zlać nawet satanistyczne idee. A to już głupota do entej. Znowu mamy wpychać w satanizm wszystko i mówić, że niesatanistyczna postawa jest satanistyczna? Bdura. Po prostu jest tak, że CZŁOWIEK jak chce to może zlać satanistyczne idee i, jeśli był satanistą, przestaje nim być. Bo znalazł inny system wartości, inną moralność itp. itd. Czy ja jestem satanistą bo olałem satanistyczne idee i poszedłem gdzie indziej, zachowując się jak człowiek wolny, nieskrępowany czyjąś wizją mojego życia? > Coś jak niesforny Belial co schował > Lucyferowi misterne plany pokonanuia zastępów niebieskich czy wygasił dla > jaj ogień piekielny. :> Tak, tylko że Belial nie jest satanistą. ;> |
|
Cień [ nieaktywne ] Wysłano: 2005-11-25 10:35:36 |
Stosunek satanistów do buddyzmu > Nie o to mi chodzi. Antyklerykalizm, hedonizm i ateizm to "narzędzia" > satanizmu służące progresowi. Wcyiągają umysł z mroków konformizmu i > ignorancji. Kiedy już spełnią swoją rolę, nie ma sensu się ich trzymać. Aha. To pozwolisz, że jeszcze co nieco powyciagam mój umysł z "mroków konformizmu i ignorancji". ;> > Czy był świadomy? Nie sądzę. Na pewno nie wiżąłeś papierosa myśląć "Ok, to > zacznę palić, żeby umrzeć na raka". Nie. Palę bo mi to sprawia frajdę. A świadom statystyk zachorowalności czy zgonów jestem jak najbardziej. :) A teraz godzisz się z konsekwencjami > bo jesteś w nałogu, I zawsze jest ten promyk nadziei, że się uda. Nie, nie uda się. Kazdy kto pali jeśli nawet spektakularnie się nie rozchoruje to i tak umrze szybciej niż był powinien. > Moim zdanem to naturalny etap. Chcesz widzieć, wiedzieć więcej. Wystarczy > tylko sięgnąć po odpowiednie metody. Nie posiadam narzędzi (jeszcze?) by po nie sięgnąć. Badania trwają. ;) > Wygodnictwo powiadasz? Wygodnictwem akurat kierują się Ci co nic > szczególnego nie robą, czyli your beloved christians w ogromnej > większości. Ale oni nie sa świadomi. Ja mogę powiedzieć, że z przyjemnością będe głupi, nieswiadomy i szczęśliwy. Wiedza to wszak dobrodziejstwo i przekleństwo zarazem. > Tak. Ale można się nauczyć mniej lub więcej, doświadczyć mniej lub > więcej. Jesli ktos ma na to ochotę. Widzisz wszyscy mi gadaja ze podróże kształcą. I jak się z tym zgadzam, tylko że za cholerę nie lubię podróżować. :) > Dlatego stoimy obok i szukamy takich, z których coś może dobrego wyrosnąć. > :> Mam Ci powiedzić co ostatnio rzekłem Jehowym, gdy przynieśli mi do drzwi Dobra Nowinę? ;> Poza tym nie możemy się zgodzić na takie podbieranie duszyczek. ;) > Jest bardzo łatwo IMHO. Progresem jest coś co sprawia, że nie stoisz w > miejscu. Szukasz dalej, widzisz więcej. Tiaaa... Wiesz, kombinuję jak by tu zrobic studia z fizyki teoretycznej. :> > Jasne, przecież nikt Ci nie każe. Spróbowałby. Dodam, ze przynudzanie i tendencyjny dydaktyzm tez jest niemile widziny. ;) > Dla mnie to trip leniwego ego, które mówi "Nie puszczaj mnie, sluchaj > mnie, jestem Ci potrzebne." Ale poniekąd masz rację, to jest Szatańska > idea bo jak mawiają mędrcy sufi "Jeśli ktoś nie chce mieć przewodnika, > jego przewodnikiem będzie Szatan" :). Kurde, musze wykoncypowac jakby tu Szatana tez olac. :> > A to już głupota do entej. Znowu mamy wpychać w satanizm wszystko i mówić, > że niesatanistyczna postawa jest satanistyczna? Bdura. Czy chaota moze być satanistą? > Po prostu jest tak, że CZŁOWIEK jak chce to może zlać satanistyczne idee > i, jeśli był satanistą, przestaje nim być. Bo znalazł inny system > wartości, inną moralność itp. itd. Czy ja jestem satanistą bo olałem > satanistyczne idee i poszedłem gdzie indziej, zachowując się jak człowiek > wolny, nieskrępowany czyjąś wizją mojego życia? Nie, nie jesteś. Obiecuję Ci ze jak nim być przestanę to skasuję konto. > Tak, tylko że Belial nie jest satanistą. ;> Owszem. Poszedł o krok dalej. :) |
|
Shogun [ nieaktywne ] Wysłano: 2005-11-25 14:33:10 |
Stosunek satanistów do buddyzmu > Aha. To pozwolisz, że jeszcze co nieco powyciagam mój umysł z "mroków > konformizmu i ignorancji". ;> Pozwolę ;) Ale wydaje mi się, że już go dawno temu z tamtąd wyciągnąłeś. > Nie. Palę bo mi to sprawia frajdę. A świadom statystyk zachorowalności czy > zgonów jestem jak najbardziej. :) To nie zmienia tego, że nie był to świadomy wybór. Zawsze palenie zaczyna się z ciekawości lub ze względu na rówieśników. > Nie posiadam narzędzi (jeszcze?) by po nie sięgnąć. Badania trwają. ;) To badaj dalej :). > Ale oni nie sa świadomi. Ty też nie jesteś do końca świadomy. Posiadaasz większy zasób wiedzy oraz umiejętność racjonalnego i logicznego myślenia i wykorzystywania tego. > Ja mogę powiedzieć, że z przyjemnością będe > głupi, nieswiadomy i szczęśliwy. Wiedza to wszak dobrodziejstwo i > przekleństwo zarazem. Zależy jak do niej podchodzisz. > Jesli ktos ma na to ochotę. Dokładnie. > Widzisz wszyscy mi gadaja ze podróże kształcą. > I jak się z tym zgadzam, tylko że za cholerę nie lubię podróżować. :) I dlatego będziesz podróżował dopiero wtedy, kiedy będziesz chciał. Jak na razie jasne? > Mam Ci powiedzić co ostatnio rzekłem Jehowym, gdy przynieśli mi do drzwi > Dobra Nowinę? ;> Jasne. Uwielbiam takie anegdotki :> > Poza tym nie możemy się zgodzić na takie podbieranie duszyczek. ;) To się nie zgadzajcie :> > Tiaaa... Wiesz, kombinuję jak by tu zrobic studia z fizyki teoretycznej. > :> To studiuj. > Spróbowałby. Dodam, ze przynudzanie i tendencyjny dydaktyzm tez jest > niemile widziny. ;) Właśnie. Ech Ci sataniści ;> > Kurde, musze wykoncypowac jakby tu Szatana tez olac. :> Olanie Szatana to bardzo prosta sprawa :) > Czy chaota moze być satanistą? Pomijając regresyjność takie decyzji - może. > Nie, nie jesteś. Obiecuję Ci ze jak nim być przestanę to skasuję konto. Czy skasowanie konta coś ma symbolizować? :) > Owszem. Poszedł o krok dalej. :) ;) |
|
Cień [ nieaktywne ] Wysłano: 2005-11-25 22:42:11 |
Stosunek satanistów do buddyzmu > To nie zmienia tego, że nie był to świadomy wybór. Zawsze palenie zaczyna > się z ciekawości lub ze względu na rówieśników. Ale każdy kolejny papieros jest nową decyzją. > > Ale oni nie sa świadomi. > > Ty też nie jesteś do końca świadomy. Posiadaasz większy zasób wiedzy oraz > umiejętność racjonalnego i logicznego myślenia i wykorzystywania tego. Już w innym poście napisałem, że ni chuja nie rozumiem tej Twojej. A już najmniej co ma do tego mistycyzm. > > Mam Ci powiedzić co ostatnio rzekłem Jehowym, gdy przynieśli mi do > drzwi > > Dobra Nowinę? ;> > > Jasne. Uwielbiam takie anegdotki :> Tam anegdotki. Kazałem im spierdalać. > > Poza tym nie możemy się zgodzić na takie podbieranie duszyczek. ;) > > To się nie zgadzajcie :> A więc wojna! ;D > > Czy chaota moze być satanistą? > > Pomijając regresyjność takie decyzji - może. Regresja może być ciekawa z punktu widzenia osby wyżej rozwiniętej. > Czy skasowanie konta coś ma symbolizować? :) Nic. |
|
Shogun [ nieaktywne ] Wysłano: 2005-11-25 23:56:29 |
Stosunek satanistów do buddyzmu > Ale każdy kolejny papieros jest nową decyzją. Oczwyiście. I każda decyzja jest podyktowana nowymi okolicznościami. > Już w innym poście napisałem, że ni chuja nie rozumiem tej Twojej. A już > najmniej co ma do tego mistycyzm. Nierozumiesz mojej wiedzy? A co jest do rozumienia w wiedzy? Ona sobie jest. > Tam anegdotki. Kazałem im spierdalać. E, to nic ciekawego :> > A więc wojna! ;D :D > Regresja może być ciekawa z punktu widzenia osby wyżej rozwiniętej. Dla mnie to strata czasu. > Nic. Więc czemu taki ruch? |
|
Cień [ nieaktywne ] Wysłano: 2005-11-26 00:05:18 |
Stosunek satanistów do buddyzmu > Nierozumiesz mojej wiedzy? A co jest do rozumienia w wiedzy? Ona sobie > jest. Nieważne. kain już wyłozył wszystko. Nie można tak od razu?:/ > > Regresja może być ciekawa z punktu widzenia osby wyżej rozwiniętej. > > Dla mnie to strata czasu. "Różni ludzie, rózne zestawy PanVitan". :) > Więc czemu taki ruch? A co by mnie tu jeszcze trzymało? |
|
Shogun [ nieaktywne ] Wysłano: 2005-11-26 00:14:01 |
Stosunek satanistów do buddyzmu > Nieważne. kain już wyłozył wszystko. Nie można tak od razu?:/ Nie no, kurwa. Uzywam prostych słów - źle. Prznoszę to w metafory, abstrakcyjne opisy (vide odp. kaina) - źle. To co było tam napisane jest równoznaczne z tym co ja napisałem. > A co by mnie tu jeszcze trzymało? Znajomi? |
|
Cień [ nieaktywne ] Wysłano: 2005-11-26 00:15:18 |
Stosunek satanistów do buddyzmu > Znajomi? Jacy znajomi? Z neta? Wolne żarty. |
|
Shogun [ nieaktywne ] Wysłano: 2005-11-26 00:17:29 |
Stosunek satanistów do buddyzmu > Jacy znajomi? Z neta? Wolne żarty. Więc właściwie co ciebie tu trzyma obecnie? |
|
Cień [ nieaktywne ] Wysłano: 2005-11-26 00:23:16 |
Stosunek satanistów do buddyzmu > > Jacy znajomi? Z neta? Wolne żarty. > > Więc właściwie co ciebie tu trzyma obecnie? Ludzie. To co pisza mnie inspiruje. uczę się. Weryfikuję swoje poglądy, wiedze. etc. No i dodać trzeba pewien aspekt ludyczny. |
|
Shogun [ nieaktywne ] Wysłano: 2005-11-26 00:32:59 |
Stosunek satanistów do buddyzmu > Ludzie. To co pisza mnie inspiruje. uczę się. Weryfikuję swoje poglądy, > wiedze. etc. No i dodać trzeba pewien aspekt ludyczny. hehe, a potem już uczyć się nie możesz? :] |
|
Cień [ nieaktywne ] Wysłano: 2005-11-26 00:34:14 |
Stosunek satanistów do buddyzmu > > Ludzie. To co pisza mnie inspiruje. uczę się. Weryfikuję swoje > poglądy, > > wiedze. etc. No i dodać trzeba pewien aspekt ludyczny. > > hehe, a potem już uczyć się nie możesz? :] Nie rozumiem pytania. |
|
Shogun [ nieaktywne ] Wysłano: 2005-11-26 01:07:48 |
Stosunek satanistów do buddyzmu > Nie rozumiem pytania. No napisałeś, że się uczysz, wiedzę weryfikujesz etc. To się pytam, czy jak przestaniesz być satanistą to już nie będziesz mógł tego robić na tym forum? |
|
Cień [ nieaktywne ] Wysłano: 2005-11-26 01:14:51 |
Stosunek satanistów do buddyzmu > > Nie rozumiem pytania. > > No napisałeś, że się uczysz, wiedzę weryfikujesz etc. To się pytam, czy > jak przestaniesz być satanistą to już nie będziesz mógł tego robić na tym > forum? Nie. Najlepiej wspólpracuje się z ludźmi o podobnych sposobach myślenia. Zresztą, nie będę się pchał z innymi poglądami na satanistyczne forum. Ci co "sprogresowali" i oddalili się wybitnie od satanizmu winni moim zdaniem odejść. Bo inaczej wypaczają zupełnie kształt sajta. |
|
Shogun [ nieaktywne ] Wysłano: 2005-11-26 09:20:01 |
Stosunek satanistów do buddyzmu > Nie. Najlepiej wspólpracuje się z ludźmi o podobnych sposobach myślenia. > > Zresztą, nie będę się pchał z innymi poglądami na satanistyczne forum. Ci > co "sprogresowali" i oddalili się wybitnie od satanizmu winni moim zdaniem > odejść. Bo inaczej wypaczają zupełnie kształt sajta. Hmm. Czyli Twoim zdaniem jest tu miejsce jedynie dla satanistów? Nie ma miejsca dla buddystów, ateistów, thelemitów i innych magów? To ja poczekam aż Ci satanizm przejdzie :). |
|
Cień [ nieaktywne ] Wysłano: 2005-11-26 11:57:24 |
Stosunek satanistów do buddyzmu > Hmm. Czyli Twoim zdaniem jest tu miejsce jedynie dla satanistów? Nie ma > miejsca dla buddystów, ateistów, thelemitów i innych magów? Ależ skąd, wszak jest to napisane nawet na głównej stronie. Ale przyznasz, że ktoś kto wpadnie na forum satanistyczne i spotka dziwaczną zgraję pozbawioną satanistów może być zdziwiony. Powiem tak: thelemita który wpadł na to forum moze znależć cos ciekawego. Thelemita, który na tym forum wyrósł z satanizmu raczej już nie. > To ja poczekam aż Ci satanizm przejdzie :). Szkoda życia. To może potrwać. :D |
|
Shogun [ nieaktywne ] Wysłano: 2005-11-26 12:47:17 |
Stosunek satanistów do buddyzmu > Ależ skąd, wszak jest to napisane nawet na głównej stronie. Ale przyznasz, > że ktoś kto wpadnie na forum satanistyczne i spotka dziwaczną zgraję > pozbawioną satanistów może być zdziwiony. Owszem. Ale satanistów wciąż przybywa :D > Powiem tak: thelemita który wpadł na to forum moze znależć cos ciekawego. > Thelemita, który na tym forum wyrósł z satanizmu raczej już nie. No a np. taki M93? Jego trzeba by zapytać, ale on już pisał kiedyś że z satanizmu wyrósł. A thelemitą jest. > Szkoda życia. To może potrwać. :D ;) |
|
Cień [ nieaktywne ] Wysłano: 2005-11-26 12:52:44 |
Stosunek satanistów do buddyzmu > Owszem. Ale satanistów wciąż przybywa :D Czy ja wiem? GUS nie robi nam statystyk. ;) > No a np. taki M93? Jego trzeba by zapytać, ale on już pisał kiedyś że z > satanizmu wyrósł. A thelemitą jest. No to zobacz jak wiele postów Tworzą aktualnie starsi userzy. Mam wrażenie że w pewnym momencie forum traci swój inspirujący charakter, jest się tutaj juz tylko z przyczyn towarzyskich... Taka hipoteza mi się nasunęła. |
|
Shogun [ nieaktywne ] Wysłano: 2005-11-26 12:54:08 |
Stosunek satanistów do buddyzmu > No to zobacz jak wiele postów Tworzą aktualnie starsi userzy. Mam wrażenie > że w pewnym momencie forum traci swój inspirujący charakter, jest się > tutaj juz tylko z przyczyn towarzyskich... Taka hipoteza mi się > nasunęła. Być może. I dlatego zapytałem czy ty z przyczyn towarzyskich nie zostaniesz. |
|
Cień [ nieaktywne ] Wysłano: 2005-11-26 12:56:42 |
Stosunek satanistów do buddyzmu > Być może. I dlatego zapytałem czy ty z przyczyn towarzyskich nie > zostaniesz. Nie sądzę. Nie to żebym nie cenił sobie wielu ludzi z Forum, ale dlatego że ten poziom znajomości nie jest aż tak niezwykły by tracić czas na siedzenie na forum. A zaciesnianie zanjomości w realu raczej nie wchodzi w rachubę, z róznych przyczyn. |
|
Shogun [ nieaktywne ] Wysłano: 2005-11-26 13:07:49 |
Stosunek satanistów do buddyzmu > Nie sądzę. Nie to żebym nie cenił sobie wielu ludzi z Forum, ale dlatego > że ten poziom znajomości nie jest aż tak niezwykły by tracić czas na > siedzenie na forum. A zaciesnianie zanjomości w realu raczej nie wchodzi w > rachubę, z róznych przyczyn. A można wiedzieć jakie to przyczyny? |
|
Cień [ nieaktywne ] Wysłano: 2005-11-26 13:29:24 |
Stosunek satanistów do buddyzmu > A można wiedzieć jakie to przyczyny? Praktycznie nikt nie mieszka blisko mnie, a na podróże nie mam czasu ani ochoty. |
|
E g o ( Kalejdoskop piekieł ) ![]() Wysłano: 2005-11-25 15:06:00 |
RozMiary śWiadomości. > Ty też nie jesteś do końca świadomy. ~~~ Świadomość ma granice i jest płaską powierzchnią a nie przestrzenią ? Bo jak nie, to bez sensu jest pisać, że coś|ktoś jest mało|bardzo głęboko|płytko świadomy. |
|
Shogun [ nieaktywne ] Wysłano: 2005-11-25 15:11:06 |
RozMiary śWiadomości. > > Ty też nie jesteś do końca świadomy. > > ~~~ > Świadomość ma granice i jest płaską powierzchnią a nie przestrzenią ? Nie rozumiem użycia takich porównań. Świadomość jest bezwymiarowa. Nie jest ani płaszczyzną ani przestrzenią. Nie jest ani oustką ani formą. > Bo > jak nie, to bez sensu jest pisać, że coś|ktoś jest mało|bardzo > głęboko|płytko świadomy. Stopień naszej świadomości zależy od tego jak bardzo świadomi jesteśmy tego co się wokół nas dzieje. Dwudziestoparoletni chrześcijanin jest mniej więcej tak samo świadomy jak dwudziestoparoletni satanista. Różnią się jedynie zasobem wiedzy i konstrukcjami myślowymi. |
|
E g o ( Kalejdoskop piekieł ) ![]() Wysłano: 2005-11-25 15:45:12 |
RozMiary śWiadomości. > > > Ty też nie jesteś do końca świadomy. > > Świadomość ma granice i jest płaską powierzchnią a nie przestrzenią ? > Nie rozumiem użycia takich porównań. Świadomość jest bezwymiarowa. Nie > jest ani płaszczyzną ani przestrzenią. Nie jest ani oustką ani formą. ~~~ Czym jest świadomość ? I jeżeli jest bezwymiarowa, to w jaki sposób określasz kto|co jest mało|wiele świadomy ? > > Bo jak nie, to bez sensu jest pisać, że coś|ktoś > > jest mało|bardzo głęboko|płytko świadomy. > Stopień naszej świadomości zależy od tego jak bardzo świadomi jesteśmy > tego co się wokół nas dzieje. ~~~ Aby mówić o stopniach, potrzebna jest przestrzeń, i to przestrzeń uporządkowana hierarchicznie. Powyżej pisałeś, że świadomość nie operuje (w) przestrzeni(ą). Sprzeczność czy ... ? |
|
Shogun [ nieaktywne ] Wysłano: 2005-11-25 23:47:32 |
RozMiary śWiadomości. > ~~~ > Czym jest świadomość ? Z mojego stanu wiedzy wynika, że jest niedefiniowalna. Na pewnym poziomie to Ty. > I jeżeli jest bezwymiarowa, to w jaki sposób określasz kto|co jest > mało|wiele świadomy ? To trudny temat. Ale zauważ, że możesz być czegoś swiadomy lub nie. Im większej ilości rzeczy jesteś świadomy, tym bardziej świadomy jesteś. Ale tu nie chodzi już tylko o samą więdzę powiedzmy książkową, ale o bycie umysłem w aktualnej chwili. > ~~~ > Aby mówić o stopniach, potrzebna jest przestrzeń, i to przestrzeń > uporządkowana hierarchicznie. Powyżej pisałeś, że świadomość nie operuje > (w) przestrzeni(ą). Sprzeczność czy ... ? I do czego Ci ta przestrzeń? Przestrzeń jest potrzebna (powiedzmy) dla Twoich pojęć. Nie dla świadomości. |
|
Limbo [ nieaktywne ] Wysłano: 2005-11-28 13:33:38 |
RozMiary śWiadomości. >I do czego Ci ta przestrzeń? Przestrzeń jest potrzebna (powiedzmy) dla Twoich pojęć. Nie dla świadomości. Się nie znam może, ale rzucę Ci tu Shogunie jak najbardziej buddyjską w mym mniemaniu propozycją, co by przestrzeń|umysł|świadomość utożsamiać ... tak co byś szybciej do oświecenia doszedł a najlepiej to jeszcze przede mną … bo ja też śluby składam i zamierzam Cię wygryźć i wysłać w nirwanę przed sobą i Twoje śluby spalić na panewce ;) |
|
Rebel [ nieaktywne ] Wysłano: 2005-11-25 18:40:16 |
RozMiary śWiadomości. > > Nie rozumiem użycia takich porównań. Świadomość jest bezwymiarowa. Nie > > > jest ani płaszczyzną ani przestrzenią. Nie jest ani oustką ani formą. Nie wiesz tego na pewno, a piszesz tak jak byś wiedział(Shogun) > ~~~ > Czym jest świadomość ? > > I jeżeli jest bezwymiarowa, to w jaki sposób określasz kto|co jest > mało|wiele świadomy ? Powiedzmy, że ma np. objętość, ale dążącą do nieskończoności i ten właśnie ma większą świadomość, kto posiada więcej objętości tejże świadomości:P > > > Bo jak nie, to bez sensu jest pisać, że coś|ktoś > > > jest mało|bardzo głęboko|płytko świadomy. I tak jest to bez sensu... |
|
E g o ( Kalejdoskop piekieł ) ![]() Wysłano: 2005-11-25 20:47:45 |
RozMiary śWiadomości. > > > Świadomość jest bezwymiarowa. Nie jest > > > ani płaszczyzną ani przestrzenią. > > > Nie jest ani oustką ani formą. > Nie wiesz tego na pewno, a piszesz tak jak byś wiedział(Shogun) ~~~ Ale pytania i refleksje do Shoguna pisz pod jego postami, nie moimi ;) Wciąż czekam na odpowiedz - od kogokolwiek - na pytanie co to jest świadomość i dlaczego jest ona rozdzielna od wiedzy oraz jak mierzy się tą świadomość w ludziach ? > > Czym jest świadomość ? > > I jeżeli jest bezwymiarowa, to w jaki sposób > > określasz kto|co jest mało|wiele świadomy ? > Powiedzmy, że ma np. objętość, ale dążącą do nieskończoności i ten właśnie > ma większą świadomość, kto posiada więcej objętości tejże świadomości:P ~~~ Powiedźmy ? Ja proszę o konkrety i fakty, nie filozoficzne założenia, domysły i abstrakcje :) > > > > Bo jak nie, to bez sensu jest pisać, że coś|ktoś > > > > jest mało|bardzo głęboko|płytko świadomy. > I tak jest to bez sensu... ~~~ Wszystko jest pozbawione sensu, ale ludziska kochają nadawać sens komuś|czemuś ;) |
|
Rebel [ nieaktywne ] Wysłano: 2005-11-25 22:14:55 |
RozMiary śWiadomości. > > > > Świadomość jest bezwymiarowa. Nie jest > > > > ani płaszczyzną ani przestrzenią. > > > > Nie jest ani oustką ani formą. > > > Nie wiesz tego na pewno, a piszesz tak jak byś wiedział(Shogun) > > ~~~ > Ale pytania i refleksje do Shoguna pisz pod jego postami, nie moimi ;) > > Wciąż czekam na odpowiedz - od kogokolwiek - na pytanie co to jest > świadomość i dlaczego jest ona rozdzielna od wiedzy oraz jak mierzy się tą > świadomość w ludziach ? Ale pytań do kogokolwiek nie pisz pod moimi postami;) > ~~~ > Powiedźmy ? Ja proszę o konkrety i fakty, nie filozoficzne założenia, > domysły i abstrakcje :) Śmiesz żartować:] > > > > > Bo jak nie, to bez sensu jest pisać, że coś|ktoś > > > > > jest mało|bardzo głęboko|płytko świadomy. > > > I tak jest to bez sensu... > > ~~~ > Wszystko jest pozbawione sensu, Taa "Twoje życie nie ma sensu-nie sprzedałeś dziś kredensu" > ale ludziska kochają nadawać sens > komuś|czemuś ;) Tak np. Ty, który to potrzebujesz na wszystko definicji, chcesz wszystko nazwać i określić, a podejrzewam, że tak się nie da... |
|
E g o ( Kalejdoskop piekieł ) ![]() Wysłano: 2005-11-25 22:28:10 |
RozMiary śWiadomości. > Śmiesz żartować:] ~~~ O fantazjach dotyczących świadomości mam rozmawiać zamiast o realnych, doświadczalnych zjawiskach ? Świadomość to zielony słoń z różowymi plamami i czerwonymi uszami ? Ichty pichty ;P > > ale ludziska kochają nadawać sens komuś|czemuś ;) > Tak np. Ty, który to potrzebujesz na wszystko definicji, chcesz wszystko > nazwać i określić, a podejrzewam, że tak się nie da... ~~~ To nie ja Rebel, tylko Twoje wyobrażenie mnie z zamierzchłych czasów ;) Nie potrzebuję niczego takiego. |
|
Rebel [ nieaktywne ] Wysłano: 2005-11-25 22:36:48 |
RozMiary śWiadomości. > > Śmiesz żartować:] > > ~~~ > O fantazjach dotyczących świadomości mam rozmawiać zamiast o realnych, > doświadczalnych zjawiskach ? Świadomość to zielony słoń z różowymi plamami > i czerwonymi uszami ? Ichty pichty ;P To podejdź do lustra i dobrze się obejrzyj, pewnie gdzieś też masz takie plamy:]:P Ale przecież nie musisz nazywać świadomości, żeby wiedzieć, co to takiego, prawdopodobnie teraz "wiesz to BRDZIEJ" > > > ale ludziska kochają nadawać sens komuś|czemuś ;) > > > Tak np. Ty, który to potrzebujesz na wszystko definicji, chcesz > wszystko > > nazwać i określić, a podejrzewam, że tak się nie da... > > ~~~ > To nie ja Rebel, tylko Twoje wyobrażenie mnie z zamierzchłych czasów ;) To nie było aż taaaaaaaak dawno. > Nie potrzebuję niczego takiego. No to, po co chcesz nazywać świadomość? Żądasz dowodów i racjonalnych wyjaśnień. ...??...:P:P:P |
|
E g o ( Kalejdoskop piekieł ) ![]() Wysłano: 2005-11-25 22:47:33 |
RozMiary śWiadomości. > To podejdź do lustra i dobrze się obejrzyj, pewnie gdzieś też masz takie plamy:]:P ~~~ Nie znalazłem :) > Ale przecież nie musisz nazywać świadomości, żeby wiedzieć, co to takiego, > prawdopodobnie teraz "wiesz to BRDZIEJ" > No to, po co chcesz nazywać świadomość? Żądasz dowodów i racjonalnych wyjaśnień. ~~~ O raju :) przecież ja pytałem Shoguna o jego pojmowanie świadomości, moje jest bardzo potoczne i nie-filozoficzne oraz nie-psychologiczne, bo tylko związane z przytomnością umysłu, z wiedzą o tym co tu i teraz, nic poza tym, żem ciekawy co inni rozumieją pod świadomością i czy można je traktować (nie)poważnie. > To nie było aż taaaaaaaak dawno. ~~~ Twój pamiętnik kłamie, a w gazetach piszą o mnie nieprawdę ;)P |
|
Łukasz [ nieaktywne ] Wysłano: 2005-11-24 13:38:22 |
Stosunek satanistów do buddyzmu Palenie nie szkodzi zdrowiu, tylko pomaga nie zapaść na alzheimera - nie zdążysz, bo będziesz miał raka :P A zaczęcie palenia było moim wyborem. Jak będę chciał rzucić, to będe sie musiał powisilać, a dokładnie moją satanistyczną wolę... no a jak sie nie uda, to co... dupa czy satanista? |
|
Cień [ nieaktywne ] Wysłano: 2005-11-24 13:40:55 |
Stosunek satanistów do buddyzmu > Palenie nie szkodzi zdrowiu, tylko pomaga nie zapaść na alzheimera Na Parkinsona :) - nie > zdążysz, bo będziesz miał raka :P Zazwyczaj. Albo zawał. > A zaczęcie palenia było moim wyborem. Jak będę chciał rzucić, to będe sie > musiał powisilać, a dokładnie moją satanistyczną wolę... no a jak sie nie > uda, to co... dupa czy satanista? Wybór nalęzy do Ciebie. Rzucić mozna, ale wymaga to wysiłku. Do Ciebię nalezy wybór czy chcesz żyć dłużej czy przyjemniej. :) Idę na fajkę! :D |
|
Merineth [ nieaktywne ] Wysłano: 2005-11-24 14:28:00 |
Stosunek satanistów do buddyzmu Do Ciebię > nalezy wybór czy chcesz żyć dłużej czy przyjemniej. :) o! bardzo mądre :) nadaje sie na motto zyciowe ;) |
|
Łukasz [ nieaktywne ] Wysłano: 2005-11-24 14:31:41 |
Stosunek satanistów do buddyzmu > Do Ciebię > > nalezy wybór czy chcesz żyć dłużej czy przyjemniej. :) > > o! bardzo mądre :) > nadaje sie na motto zyciowe ;) No ba :D Ja własnie zjadłem (a jednak) więc trzeba znów zrobic sobie przerwe. I tak zbieram złą karmę :P |
|
Łukasz [ nieaktywne ] Wysłano: 2005-11-24 13:43:30 |
Stosunek satanistów do buddyzmu > Idę na fajkę! :D Żaden to wybór :D Ale przez Ciebie mi też się zachciało :[ Wredny kusiciel ;P |
|
Limbo [ nieaktywne ] Wysłano: 2005-11-22 12:02:05 |
Moderator też człowiek ;) >Ciekawa forma religijności. Na plus można zaliczyć znikomy poziom zinstytucjonalizowania To tak jak z każdą religią >i głęboki mistycyzm pierwotnej formy. :) Ehhh … no jakoś nie będę od Ciebie wymagał zdefiniowania głębokiego i płytkiego mistycyzmu. Choć ciekawym co byś wymyślił :D:D:D:D Tak tylko zaproponuję od siebie, by na jako bardziej mistycyzujące (przynajmniej w wymiarze intelektualnym) spojrzeć jednak na maha i wadżrajanę. >Taki protestantyzm do przy buddyźmie religia troglodytów. Moderatorze Cieniu, te religioznawcze i filozoficzne końcówki zawsze brzmią "zm", "zmie" … i tym razem mi nie pisz, że moderatorom wszystko wolno kiedy powtórzę za Shogunem, że "aż wstyd" ;-) |
|
Cień [ nieaktywne ] Wysłano: 2005-11-24 10:42:43 |
Moderator też człowiek ;) > To tak jak z każdą religią Zaraz, są religie o większym i mniejszym stopniu nadbudowy instytucjonalnej, nie? > :) Ehhh … no jakoś nie będę od Ciebie wymagał zdefiniowania > głębokiego i płytkiego mistycyzmu. Choć ciekawym co byś wymyślił > :D:D:D:D Że posłużę się analogią katolicką - płytki mistycyzm to wsiowa metoda czczenia świętych obrazków. Głęboki - hm... brakuje mi słów, traktowanie obcowania z wyższą duchowości w kategorii wrażeń abstrakcyjnych. > Tak tylko zaproponuję od siebie, by na jako bardziej mistycyzujące > (przynajmniej w wymiarze intelektualnym) spojrzeć jednak na maha i > wadżrajanę. Nie ma sprawy. Zanotowałem na liście rzeczy "do zrobienia". :) > >Taki protestantyzm do przy buddyźmie religia troglodytów. > > Moderatorze Cieniu, te religioznawcze i filozoficzne końcówki zawsze > brzmią "zm", "zmie" … i tym razem mi nie pisz, że moderatorom > wszystko wolno kiedy powtórzę za Shogunem, że "aż wstyd" ;-) A co? Źle mówię? Wiem że jest pełno buddystów - ćwoków co się modlą do posągów buddy. Ale protestantyzm zaklada m. in. (w niektórych formach) dosłowną interpretację Pisma Świętego. Co jest kretynizmem do potegi. |
|
Limbo [ nieaktywne ] Wysłano: 2005-11-24 16:34:46 |
Moderator też człowiek ;) > Zaraz, są religie o większym i mniejszym stopniu nadbudowy > instytucjonalnej, nie? Tak, ale w stadium początkowym każda jest niezinstytucjonalizowana (vide Dżizaz i 12nastu to nie Kościół :) ) Wiem że rozbiłem Ci to Twoje zdanie ale mogłeś się pokapować :) > Nie ma sprawy. Zanotowałem na liście rzeczy "do zrobienia". :) Cieszę się ;) pozdro |
|
Shogun [ nieaktywne ] Wysłano: 2005-11-24 15:51:54 |
Moderator też człowiek ;) > Że posłużę się analogią katolicką - płytki mistycyzm to wsiowa metoda > czczenia świętych obrazków. Głęboki - hm... brakuje mi słów, traktowanie > obcowania z wyższą duchowości w kategorii wrażeń abstrakcyjnych. Uważam, że to bzdura. Prawdziwa duchowość IMHO jest wtedy kiedy jesteś tu i teraz. Kiedy świadomie jesz, świadomie srasz, świadomie śpisz. |
|
Cień [ nieaktywne ] Wysłano: 2005-11-25 10:19:41 |
Moderator też człowiek ;) > Uważam, że to bzdura. Prawdziwa duchowość IMHO jest wtedy kiedy jesteś tu > i teraz. Kiedy świadomie jesz, świadomie srasz, świadomie śpisz. Na czym w takim razie owa świadomośc ma polegac?Na przewidywaniu karmicznych nastepstw w/w czynności? |
|
Shogun [ nieaktywne ] Wysłano: 2005-11-25 14:09:26 |
Moderator też człowiek ;) > Na czym w takim razie owa świadomośc ma polegac?Na przewidywaniu > karmicznych nastepstw w/w czynności? Nie. Polega dokładnie na robieniu tego co robisz. Kiedy jesteś świadomy tego co robisz nie ma karmicznych następstw. |
|
Cień [ nieaktywne ] Wysłano: 2005-11-25 21:28:37 |
Moderator też człowiek ;) > > Na czym w takim razie owa świadomośc ma polegac?Na przewidywaniu > > karmicznych nastepstw w/w czynności? > > Nie. Polega dokładnie na robieniu tego co robisz. Kiedy jesteś świadomy > tego co robisz nie ma karmicznych następstw. Kurwa, Sho powiedz po ludzku. Co to znaczy być świadomym tego co robię? Bo zgaduję że nie chodzi Ci o to, że jestem zdolny do refleksji np. "O, włąsnie w tej chwili sram." :/ |
|
Kain ( k|D|j ) ![]() Wysłano: 2005-11-25 23:01:19 |
Moderator też człowiek ;) > Kurwa, Sho powiedz po ludzku. Co to znaczy być świadomym tego co robię? Bo > zgaduję że nie chodzi Ci o to, że jestem zdolny do refleksji np. "O, > włąsnie w tej chwili sram." :/ Nie wiem czy sie wstrzelam, ale sprobuje wyjasnic. Doslownie to "[...] oświecenie oznacza, że wiemy, co pani Kowalska gotuje na obiad we wsi pięć kilometrów stąd i co robiąc to myśli o panu Kowalskim [...]". I jeszcze: "Pytanie 46: Jeśli jesteśmy jednym umysłem, lub też dążymy do tego jednego umysłu, to dlaczego dzielimy się na jakieś istoty czy osoby? Odpowiedz Lamy: Nie dzielimy się, mamy tylko taką iluzję. Każdy atom, który wibruje w tobie pozostaje w kontakcie z każdym atomem, który wibruje we mnie. Przejrzysta przestrzeń mojego umysłu i przejrzysta przestrzeń twojego umysłu są dokładnie tym samym. Jesteśmy jednym oceanem świadomości. W tym oceanie istnieje jednak wiele fal i wiele strumieni i dopiero gdy spostrzegą one, że w rzeczywistości są samym oceanem, będziesz wolny". To juz daje jakis poglad:) Podsumowujac: wg. buddystow jestesmy (my wszyscy) jednym umyslem tylko o tym nie wiemy. Nie wiemy poniewaz ogranicza nas cos co nazywaja karma. Karma to "przyczyna i skutek", pochodzi od naszych poprzednich zywotow, ale i budujemy ja obecnie. Karma wplywa na to jak widzimy swiat. Przekladajac ostatnie zdanie na bardziej zrozumialy jezyk: nasze emocje wplywaja na to jak widzimy swiat (np. jak jestes na kogos zly, to zyczysz mu zle, a wiec w pewnym sensie patrzysz inaczej, jestes zaslepiony). W celu osiagniecia oswiecenia nalezy sie tych emocji pozbyc bo ograniczaja nasze pole widzenia. Osiagajac oswiecenie stajesz sie w pelni swiadomy:) To z http://www.buddyzm.pl :) W sumie jak sie zaglebic w to co tam pisza to mozna zrozumiec o co chodzi. Potrafia wyjasnic to w miare rzeczowo, w przeciwienstwie do magow, thelemitow i innych takich tam umyslowych chaotow;) |
|
Limbo [ nieaktywne ] Wysłano: 2005-11-28 13:31:43 |
Moderator też człowiek ;) >Podsumowujac: wg. buddystow jesteśmy (my wszyscy) jednym umysłem tylko o tym nie wiemy. Nie wiemy poniewaz ogranicza nas cos co nazywaja karma. Ciekawe ujęcie sprawy ale coś żeś chyba pokręcił … niekonwencjonalnie żeś to dosyć powiedział i heterodoksyjnie … można by to wyrazić lepiej tak, ze karma jest przyczyną ów niewiedzy. >Karma to "przyczyna i skutek", pochodzi od naszych poprzednich zywotow, ale i budujemy ja obecnie. Karma wplywa na to jak widzimy swiat. Przekladajac ostatnie zdanie na bardziej zrozumialy jezyk: nasze emocje wplywaja na to jak widzimy swiat (np. jak jestes na kogos zly, to zyczysz mu zle, a wiec w pewnym sensie patrzysz inaczej, jestes zaslepiony). Ale emocje to nie wszytsko … bardzo upraszczasz … ale luz, bo chęci masz jak widzę dobre :) > W celu osiagniecia oswiecenia nalezy sie tych emocji pozbyc bo ograniczaja nasze pole widzenia. Osiagajac oswiecenie stajesz sie w pelni swiadomy:) Tu już ujdzie :) >To z http://www.buddyzm.pl/ :) Podałeś linka do strony linii Karma Kagyu buddyzmu tybetańskiego :) Nazywa się to buddyzm.pl ale to nie cały buddyzm. Kagyupowie mają po prostu jako najliczniejszy w Polsce odłam często monopol na nazewnictwo i używanie w odniesieniu do siebie słowa "buddyzm" co mam im akurat jako praktykujący w ich linii za złe … bo dla innych linii tez mam szacunek (do zenu zaś wieczny już chyba sentyment) i uważam że nie powinno się tak robić… z drugiej strony rozumiem, bo jak by się miało w każdej rozmowie używać nazwy linii to by pierdolca szło dostać. BTW: Mamy w Polsce dwa odłamy linii Karma Kagyu bo była schizma w połowie 90tych i Ci drudzy są necie i w rejestrze związków jako Karma Karmtzang z centrum w Grabniku. >W sumie jak sie zagłębić w to co tam pisza to można zrozumieć o co chodzi. Potrafić wyjaśnić to w miarę rzeczowo, w przeciwieństwie do magów, thelemitow i innych takich tam umysłowych chaotow;) Też mi się tak czasem zdaje ;-) |
|
Kain ( k|D|j ) ![]() Wysłano: 2005-11-28 15:06:23 |
Moderator też człowiek ;) > Ciekawe ujęcie sprawy ale coś żeś chyba pokręcił … > niekonwencjonalnie żeś to dosyć powiedział i heterodoksyjnie … > można by to wyrazić lepiej tak, ze karma jest przyczyną ów niewiedzy. Racja, "przyczyna" to odpowiednie slowo (i to wlasciwie mialem na mysli, choc niefortunnie sie wyrazilem). > Ale emocje to nie wszytsko … bardzo upraszczasz … ale luz, bo > chęci masz jak widzę dobre :) Milo, ze ktos zauwazyl moje starania ;) Oczywiscie masz racje, emocje to nie wszystko. Chcialem tylko dac jakis plastyczny przyklad ;) > Podałeś linka do strony linii Karma Kagyu buddyzmu tybetańskiego :) Nazywa > się to buddyzm.pl ale to nie cały buddyzm. Kagyupowie mają po prostu jako > najliczniejszy w Polsce odłam często monopol na nazewnictwo i używanie w > odniesieniu do siebie słowa "buddyzm" co mam im akurat jako praktykujący w > ich linii za złe … bo dla innych linii tez mam szacunek (do zenu zaś > wieczny już chyba sentyment) i uważam że nie powinno się tak robić… > z drugiej strony rozumiem, bo jak by się miało w każdej rozmowie używać > nazwy linii to by pierdolca szło dostać. > > BTW: Mamy w Polsce dwa odłamy linii Karma Kagyu bo była schizma w połowie > 90tych i Ci drudzy są necie i w rejestrze związków jako Karma Karmtzang z > centrum w Grabniku. Coz, odlamow buddyzmu nie rozrozniam. Zaznajomilem sie tylko z tym czym buddyzm jest, ogolnie, bez wnikania w szczegoly. Ot, zwyczajna ludzka ciekawosc:) |
|
Shogun [ nieaktywne ] Wysłano: 2005-11-25 23:58:29 |
Moderator też człowiek ;) > Kurwa, Sho powiedz po ludzku. Co to znaczy być świadomym tego co robię? Bo > zgaduję że nie chodzi Ci o to, że jestem zdolny do refleksji np. "O, > włąsnie w tej chwili sram." :/ Sory, myślałem że to logiczne :D. Ok, oznacza to bycie dokładnie tu i dokładnie teraz. Nie zatrzymywanie na siłę umysłem danej chwili, nie odpływanie tu czy tam. |
|
Cień [ nieaktywne ] Wysłano: 2005-11-26 00:07:08 |
Moderator też człowiek ;) > Sory, myślałem że to logiczne :D. Ok, oznacza to bycie dokładnie tu i > dokładnie teraz. Nie zatrzymywanie na siłę umysłem danej chwili, nie > odpływanie tu czy tam. Znaczy koncentracja? Eee tam, to nudne. Dla mnie najciekawsze jest przebywanie właśnie w swoim wewnętrznym świeciem. Do zewnętrznego wracam na tyle, na ile muszę. |
|
Shogun [ nieaktywne ] Wysłano: 2005-11-26 00:09:18 |
Moderator też człowiek ;) > Znaczy koncentracja? Na pewnym poziomie tego się musisz uczyć. Potem to naturalne jak oddychanie. Ponoć. > Eee tam, to nudne. Dla mnie najciekawsze jest > przebywanie właśnie w swoim wewnętrznym świeciem. Do zewnętrznego wracam > na tyle, na ile muszę. Bo to najłatwiejsze. Miliony ludzi łącznie z Tobą codziennie dokonuje takiego wyboru z lenistwa, baku ciekawości czy niewiedzy. |
|
Cień [ nieaktywne ] Wysłano: 2005-11-26 00:12:08 |
Moderator też człowiek ;) > Bo to najłatwiejsze. Miliony ludzi łącznie z Tobą codziennie dokonuje > takiego wyboru z lenistwa, baku ciekawości czy niewiedzy. Nic na to nie poradzę Shogunie. Życie w świecie rzeczywistym jest szare i nudne jak flaki z olejem. A świat marzeń to niekończąca się gra RPG. |
|
Shogun [ nieaktywne ] Wysłano: 2005-11-26 00:16:43 |
Moderator też człowiek ;) > Nic na to nie poradzę Shogunie. Wydaje Ci się. > Życie w świecie rzeczywistym jest szare i > nudne jak flaki z olejem. A świat marzeń to niekończąca się gra RPG. O i właśnie trafiłeś w sedno. Świat rzeczywisty wydaje Ci się nudny, choć nie masz z nim stałego kontaktu. Błędne koło. |
|
Cień [ nieaktywne ] Wysłano: 2005-11-26 00:21:54 |
Moderator też człowiek ;) > Wydaje Ci się. Kurde, nie można polubic czegoś, czego się nie lubi. Owszem, można sobie wyprać mózg, wkręcić film etc., ale po co? Nie widzę by mi było to do czego kolwiek potrzebne. > > Życie w świecie rzeczywistym jest szare i > > nudne jak flaki z olejem. A świat marzeń to niekończąca się gra RPG. > O i właśnie trafiłeś w sedno. Świat rzeczywisty wydaje Ci się nudny, choć > nie masz z nim stałego kontaktu. Błędne koło. Co to znaczy brak stałego kontaktu? Mam rodzinę, kupę znajomych, moze jakiegoś przyjaciela, lubię się hucznie bawić. Natomiast ten świat ma mnóstwo wad, rys, które mi się nie podobają. I które mogę zniwelowac w wirtualnym świecie. Ja wiem że to jest Matrix. Ale co w tym złego? |
|
Shogun [ nieaktywne ] Wysłano: 2005-11-26 00:27:22 |
Moderator też człowiek ;) > Kurde, nie można polubic czegoś, czego się nie lubi. Jak można polubić coś czego się nie zna? > Owszem, można sobie > wyprać mózg, wkręcić film etc., ale po co? Nie widzę by mi było to do > czego kolwiek potrzebne. Wkręcaniefilmów jest najmniej pożądaną rzeczą. > Co to znaczy brak stałego kontaktu? Mam rodzinę, kupę znajomych, moze > jakiegoś przyjaciela, lubię się hucznie bawić. Natomiast ten świat ma > mnóstwo wad, rys, które mi się nie podobają. I które mogę zniwelowac w > wirtualnym świecie. > > Ja wiem że to jest Matrix. Ale co w tym złego? To, że to Matrix. |
|
@bsynt [ nieaktywne ] Wysłano: 2005-11-26 13:55:44 |
Moderator też człowiek ;) > Sory, myślałem że to logiczne :D. Ok, oznacza to bycie dokładnie tu i > dokładnie teraz. Nie zatrzymywanie na siłę umysłem danej chwili, nie > odpływanie tu czy tam. Czyli zamierasz w bezruchu. Sprowadzasz siebie do roślinki, lub prymitywnego zwierzaczak, który reaguje jedynie na bodźce zewnętrzne. bo jakiekolwiek ruch wymaga już ZAPLANOWANIA przyszłości i zapoczątkowania zmian by tego uniknąć, jeśli przyszłość jest nieprzyjemna, albo by to osiągnąć, jeśli przyjemne. Według Twojej definicji, jeśli ktoś osiągnie stan "tu i teraz" nie mógłby już się zniego wydobyć. Bez końca by wegetował. |
|
Shogun [ nieaktywne ] Wysłano: 2005-11-26 14:04:28 |
Moderator też człowiek ;) > Czyli zamierasz w bezruchu. Sprowadzasz siebie do roślinki, lub > prymitywnego zwierzaczak, który reaguje jedynie na bodźce zewnętrzne. bo > jakiekolwiek ruch wymaga już ZAPLANOWANIA przyszłości i zapoczątkowania > zmian by tego uniknąć, jeśli przyszłość jest nieprzyjemna, albo by to > osiągnąć, jeśli przyjemne. > Według Twojej definicji, jeśli ktoś osiągnie stan "tu i teraz" nie mógłby > już się zniego wydobyć. Bez końca by wegetował. I tu teoria wymaga praktyki, by przekonać się, że tak nie jest. Przykro mi. |
|
@bsynt [ nieaktywne ] Wysłano: 2005-11-26 14:09:12 |
Moderator też człowiek ;) > I tu teoria wymaga praktyki, by przekonać się, że tak nie jest. Przykro > mi. Cienko z Tobą. Rzadko w tym wątko mówisz coś, co można ocenić. A kiedy już zostałeś złapany na niekonsekwencji uciekasz. Wyjaśnij mi proszę, jak w bycia tylko "tylko tu i teraz" można wyjść? |
|
Shogun [ nieaktywne ] Wysłano: 2005-11-26 14:11:01 |
Moderator też człowiek ;) > Cienko z Tobą. Rzadko w tym wątko mówisz coś, co można ocenić. A kiedy już > zostałeś złapany na niekonsekwencji uciekasz. > Wyjaśnij mi proszę, jak w bycia tylko "tylko tu i teraz" można wyjść? Ja nie zamierzam wychodzić. W ogóle. Jest czas myślenia i czas działania. Być tu i teraz oznacza działać kiedy trzeba i myśleć kiedy trzeba. |
|
@bsynt [ nieaktywne ] Wysłano: 2005-11-26 14:18:19 |
Moderator też człowiek ;) > > Cienko z Tobą. Rzadko w tym wątko mówisz coś, co można ocenić. A > kiedy już > > zostałeś złapany na niekonsekwencji uciekasz. > > Wyjaśnij mi proszę, jak w bycia tylko "tylko tu i teraz" można > wyjść? > > Ja nie zamierzam wychodzić. W ogóle. Jest czas myślenia i czas działania. > Być tu i teraz oznacza działać kiedy trzeba i myśleć kiedy trzeba. Przyglądam się i przyglądam i nijak nie mogą zauważyć odpowiedzi na moje pytanie..... |
|
Shogun [ nieaktywne ] Wysłano: 2005-11-26 14:21:22 |
Moderator też człowiek ;) > Przyglądam się i przyglądam i nijak nie mogą zauważyć odpowiedzi na moje > pytanie..... Praktykuje się nie po to by potem wychodzić. A ja się przyglądam i przygladam i widze, że Twoje pytanie jest z gatunku "Czy budda może przestać być buddą" (nie wiem czy słyszałeś). W każdym bądź razie czasem brakuje mi słownictwa, ale rozmowa o stanach wewnętrznych niejednokrotnie napotyka na bariery i ułomnosci językowe. To nie mechanika kwantowa, jakby nie patrzeć. |
|
@bsynt [ nieaktywne ] Wysłano: 2005-11-26 14:32:10 |
Moderator też człowiek ;) > Praktykuje się nie po to by potem wychodzić. JAK jest to możliwe, gdy już się jest tylko "tu i teraz"? >A ja się przyglądam i > przygladam i widze, że Twoje pytanie jest z gatunku "Czy budda może > przestać być buddą" (nie wiem czy słyszałeś). Nie jest wcale z tego gatunku. Otwartym tekstem napisałeś, że nie ma planów, myśli inncy poza kontemlowaniem rzeczywistosci. I gdyby to było prawdą, z takiego stanu nie można byłoby wyjść. A jednak nie trwa wiecznie u nikogo, nawet u "oświeconych". A może to tylko kolejny "trip", buddyjski dla odmiany, który każe okłamywać samego siebie? A w rzeczywistości to wszystko, co rzekomo odrzucił buddysta jest zepchnięte głęboko do podświadomości? I stamtąd steruje postępowaniem buddysty. > > W każdym bądź razie czasem brakuje mi słownictwa, ale rozmowa o stanach > wewnętrznych niejednokrotnie napotyka na bariery i ułomnosci językowe. To > nie mechanika kwantowa, jakby nie patrzeć. Mechanika kwantowa też z trudem poddaje się określeniu za pomocą potocznego słownictwa. Umysł został stworzony do radzenia sobie z odmienną rzeczywistością. |
|
Shogun [ nieaktywne ] Wysłano: 2005-11-26 14:42:48 |
Moderator też człowiek ;) > JAK jest to możliwe, gdy już się jest tylko "tu i teraz"? Nie wiem. Nie byłem tu i teraz, o. :) > Nie jest wcale z tego gatunku. Ależ właśnie jest. Kiedy ktoś wyjdzie z tu i teraz, nie ma kontaktu z chwilą obecną. Nie jest buddą. > Otwartym tekstem napisałeś, że nie ma > planów, myśli inncy poza kontemlowaniem rzeczywistosci. Człowieku, gdzie ja napisałem o kontemplowaniu? > I gdyby to było > prawdą, z takiego stanu nie można byłoby wyjść. Dobra. To nie wchodź. Chyba EOT bo przy tak różnych podejściach nie ma szans na porozumienia. Szczególnie, że stan oswiecenia można jedynie z bardzo marnym przybliżeniem próbowac opisać. |
|
@bsynt [ nieaktywne ] Wysłano: 2005-11-26 14:49:51 |
Moderator też człowiek ;) > Nie wiem. Nie byłem tu i teraz, o. :) Wiec jednak wiara przez Ciebie przemawia > Człowieku, gdzie ja napisałem o kontemplowaniu? Dobra, użyłeś innych słów. Biernie przygląda się wszystkiemu, co pojawia się w umyśle. Może być? > Chyba EOT bo przy tak różnych podejściach nie ma szans na porozumienia. > Szczególnie, że stan oswiecenia można jedynie z bardzo marnym > przybliżeniem próbowac opisać. Szkoda, że nie chcesz dalej dyskutować. Po raz pierwszy przeczytałem zdanie, które coś mówi o faktach, ma treść i już koniec? Szkoda, wielka szkoda. |
|
Shogun [ nieaktywne ] Wysłano: 2005-11-26 15:01:23 |
Moderator też człowiek ;) > Wiec jednak wiara przez Ciebie przemawia Raczej kredyt zaufania. Podstawową zasadą w ekonomii jest bronienie swojej inwestycji :). > Dobra, użyłeś innych słów. Biernie przygląda się wszystkiemu, co pojawia > się w umyśle. Może być? Nie. Mistrzowie zen czy innych odłamów prowadzą bardzo aktywne życie. > Szkoda, że nie chcesz dalej dyskutować. Po raz pierwszy przeczytałem > zdanie, które coś mówi o faktach, ma treść i już koniec? Szkoda, wielka > szkoda. Po prostu nie da się przekazywać pewnych rzeczy bez kaleczących uproszczeń. Wiem, że jesteś przyzwyczajony do naukowego podchodzenia do wszystkiego, ale niestety rozmawiając o medytacji czy oświeceniu tak się nie da. Gdyby było możliwe przekazanie w sposób jasny i prosty np. stanu nie-umysłu zrobiłbym to. A tak nie jestem w stanie. Nie bez przyblizeń czy metafor. I dlatego też ja podjąłem się medytacji. Żeby sprawdzić coś samemu. Tradycja, która ma 2500 lat, dająca się zweryfikować na drodze osobistego eksperymentu, byłaby niesamowitym fenomenem, gdyby przez tyle lat się utrzymywała mówiąc nieprawdę. Sytuacja jest odmienna od chrześcijaństwa, którego haczykiem jest właśnie niedowodliwość. Chrześciajaństwo opiera się na nadziei i wierze. Brak możliwości sprawdzenia wymaga wiary. U buddystów jest odwrotnie. Sprawdź samemu czy mówimy prawdę. Za życia. |
|
@bsynt [ nieaktywne ] Wysłano: 2005-11-26 15:14:31 |
Moderator też człowiek ;) > > Wiec jednak wiara przez Ciebie przemawia > > Raczej kredyt zaufania. Podstawową zasadą w ekonomii jest bronienie swojej > inwestycji :). A mechanizmem obronnym osobowości sprawisz, że nigdy nie dopuścisz myśli, że to wszystko gówno warte. > Nie. Mistrzowie zen czy innych odłamów prowadzą bardzo aktywne życie. Ale tego życia nie prowadzą podczas medytacji. O niej piszemy. > Po prostu nie da się przekazywać pewnych rzeczy bez kaleczących > uproszczeń. Wiem, że jesteś przyzwyczajony do naukowego podchodzenia do > wszystkiego, ale niestety rozmawiając o medytacji czy oświeceniu tak się > nie da. Gdyby było możliwe przekazanie w sposób jasny i prosty np. stanu > nie-umysłu zrobiłbym to. A tak nie jestem w stanie. Nie bez przyblizeń czy > metafor. W takim razie jest to wyłącznie religia. Jeśli nie da się tego wytłumaczyć, nie może być niczym więcej > I dlatego też ja podjąłem się medytacji. Żeby sprawdzić coś > samemu. Tradycja, która ma 2500 lat, dająca się zweryfikować na drodze > osobistego eksperymentu, byłaby niesamowitym fenomenem, gdyby przez tyle > lat się utrzymywała mówiąc nieprawdę. Praktyka przyjmowania środków odurzających ma dłuższą tradycję. I również mówi prawdę. Dla mnie medytacja, to sposób na wywoływanie w sobie określonych stanów psychicznych, które medytujący określa jako niesłychanie przyjemne. ja wolę prostsze sposoby. > Sytuacja jest odmienna od > chrześcijaństwa, którego haczykiem jest właśnie niedowodliwość. niedowodliwe jest to co mówią o zaświatach. A to, że głęboka, i szczera wiara połączona z medytacjami daje uspokojenie umysłu, błogość, opzytywne nastawienie do świata itp jest całkowicie dowodliwe. Wystarczy spróbować. O tym też nie posiadam wiedzy osobistej. > Chrześciajaństwo opiera się na nadziei i wierze. Brak możliwości > sprawdzenia wymaga wiary. U buddystów jest odwrotnie. Nadzieja dotyczy zbawienia. Wiara w boga. POzytywne skutki bycia chrześcijaninem są do sprawdzenia. Sprawdź sam. Za życia. |
|
Shogun [ nieaktywne ] Wysłano: 2005-11-26 15:23:12 |
Moderator też człowiek ;) > A mechanizmem obronnym osobowości sprawisz, że nigdy nie dopuścisz myśli, > że to wszystko gówno warte. Dlatego ten mechanizm obronny osobowości się zdelejtuje :) > Ale tego życia nie prowadzą podczas medytacji. O niej piszemy. Podczas medytacji również prowadzą aktywne życie. > W takim razie jest to wyłącznie religia. Jeśli nie da się tego > wytłumaczyć, nie może być niczym więcej Serio? Jeśli czegoś nie da się wytłumaczyć to jest religią o koniec? I zawsze już tak będzie? :] > Praktyka przyjmowania środków odurzających ma dłuższą tradycję. I również > mówi prawdę. Dla mnie medytacja, to sposób na wywoływanie w sobie > określonych stanów psychicznych, które medytujący określa jako > niesłychanie przyjemne. ja wolę prostsze sposoby. Czyń wolę swą... :) > Nadzieja dotyczy zbawienia. Wiara w boga. POzytywne skutki bycia > chrześcijaninem są do sprawdzenia. Sprawdź sam. Za życia. Ok, co może mi zaoferować chrześcijaństwo? Pytam poważnie. To może byc ciekawe przy konfrontacji z buddyzmem :) |
|
@bsynt [ nieaktywne ] Wysłano: 2005-11-26 15:30:46 |
Moderator też człowiek ;) > Dlatego ten mechanizm obronny osobowości się zdelejtuje :) Gdy już tego dokonasz, zgłoś się na ochotnika do jakiegoś renomowanego ośrodka psychologicznego. Będzie to niesłychana sensacja. > Podczas medytacji również prowadzą aktywne życie. Niby jak? Wykazują wtedy włąsną aktywność, stosują te "tripy" i jednocześnie nie stosują? Jakieś rozdwojenie osobowości, czy co? > Serio? Jeśli czegoś nie da się wytłumaczyć to jest religią o koniec? I > zawsze już tak będzie? :] Nie rozszerzaj tego co napisałem o jednostkowym przypadku na całość rzeczywistości. To również brzydki chwyt erystyczny. To zdanie dotyczy jedynie buddyzmu. > Ok, co może mi zaoferować chrześcijaństwo? Pytam poważnie. To może byc > ciekawe przy konfrontacji z buddyzmem :) Zgłoś się do osób kompetentnych. Może ksiądz byłby dobry? Tożę zauważam uderzające podobieństwo Twoich twierdzeń nt buddyzmu do twierdzeń chrześcijan nie znaczy, że wyznaję którąkolwiek z tych religii |
|
Shogun [ nieaktywne ] Wysłano: 2005-11-26 15:37:10 |
Moderator też człowiek ;) > Gdy już tego dokonasz, zgłoś się na ochotnika do jakiegoś renomowanego > ośrodka psychologicznego. Będzie to niesłychana sensacja. Nie będę miał chyba wtedy czasu na takie pierdoły :) > Niby jak? Wykazują wtedy włąsną aktywność, stosują te "tripy" i > jednocześnie nie stosują? Jakieś rozdwojenie osobowości, czy co? Nie. Aktywne życie to aktywne życie. Nie ma nic do tlumaczenia. > Nie rozszerzaj tego co napisałem o jednostkowym przypadku na całość > rzeczywistości. To również brzydki chwyt erystyczny. To zdanie dotyczy > jedynie buddyzmu. Równie dobrze mogłoby dotyczyć miłości. Oj brzdyki chwyt, brzydki :> > Zgłoś się do osób kompetentnych. Może ksiądz byłby dobry? Tożę zauważam > uderzające podobieństwo Twoich twierdzeń nt buddyzmu do twierdzeń > chrześcijan nie znaczy, że wyznaję którąkolwiek z tych religii Ale ja juz przerobiłem chrześcijaństwo. I z mojego doświadczenia wynika, że jednak buddyzm ma przewagę. |
|
@bsynt [ nieaktywne ] Wysłano: 2005-11-26 15:47:56 |
Moderator też człowiek ;) > Nie. Aktywne życie to aktywne życie. Nie ma nic do tlumaczenia. Podczas aktywnego życia (tak jak ja je rozumiem) do czegoś zmierzasz, czegoś unikasz. Stale podejmujesz decyzje. Stale interpretujesz rzeczywistość. Czy to samo robią buddyści podczas medytacji? > > > Nie rozszerzaj tego co napisałem o jednostkowym przypadku na całość > > > rzeczywistości. To również brzydki chwyt erystyczny. To zdanie > dotyczy > > jedynie buddyzmu. > > Równie dobrze mogłoby dotyczyć miłości. Oj brzdyki chwyt, brzydki :> Możemy na ten temat podyskutować w innym wątku. W tym niczego takiego o miłości nie pisałem. > Ale ja juz przerobiłem chrześcijaństwo. Przeczysz sobie. Gdybyś szczerze i głęboko wierzył nie porzuciłbyś wiary.... > I z mojego doświadczenia wynika, że jednak buddyzm ma przewagę. Nie masz skali porównawczej. |
|
Shogun [ nieaktywne ] Wysłano: 2005-11-26 15:57:36 |
Moderator też człowiek ;) > Podczas aktywnego życia (tak jak ja je rozumiem) do czegoś zmierzasz, > czegoś unikasz. O i właśnie. Trafiłeś w sedno. Pogoń i unikanie. Dogonisz - bedziesz szczęśliwy. Nie uciekniesz - nie będziesz. A tymczasem życie jest jakie jest. To właśnie przejaw lgnięcia o którym pisałem. Nawyk, którego mozna się oduczyć i nadal móc uprawiać seks, podróżować etc. etc. Ale temat pozostawiam otwartym do czasu aż zapoznasz się z treścią buddyjskiego przekazu (te linki). > Stale podejmujesz decyzje. Stale interpretujesz > rzeczywistość. Czy to samo robią buddyści podczas medytacji? Tak. Interpretacja nie podlegająca uwarunkowaniom. BTW kiedyś też uważałem, że stan umysłu zwany nie-myśleniem to to samo co niemyślenie. A znajomy, praktykujący zazen, uciął to słowami "Przestaniesz myśleć po śmierci". I koniec nieporozumień. :) > Możemy na ten temat podyskutować w innym wątku. W tym niczego takiego o > miłości nie pisałem. A teraz sprytny manewr wymijający :). To, że coś można sprawdzić jedynie na drodze eksperymentu osobistego, nie czyni z tego religii. > Przeczysz sobie. Gdybyś szczerze i głęboko wierzył nie porzuciłbyś > wiary.... Zaraz do tego przejdę. > Nie masz skali porównawczej. Owszem, mam. Z kilku systemów, które przerobiłem, niewiele było takich co nie wymagało wiary. Chrześcijaństwo wymaga ślepego posłuszeństwa. |
|
@bsynt [ nieaktywne ] Wysłano: 2005-11-26 16:07:11 |
Moderator też człowiek ;) > > Podczas aktywnego życia (tak jak ja je rozumiem) do czegoś zmierzasz, > > > czegoś unikasz. > > O i właśnie. Trafiłeś w sedno. Pogoń i unikanie. Dogonisz - bedziesz > szczęśliwy. Nie uciekniesz - nie będziesz. A tymczasem życie jest jakie > jest. Jest. W rzeczywistości są elementy przyjazne, nieprzyjazne i obojętne. > To właśnie przejaw lgnięcia o którym pisałem. Nawyk, którego mozna > się oduczyć i nadal móc uprawiać seks, podróżować etc. etc. Ale temat > pozostawiam otwartym do czasu aż zapoznasz się z treścią buddyjskiego > przekazu (te linki). Ok nie podejmuję tematu. > > > Stale podejmujesz decyzje. Stale interpretujesz > > rzeczywistość. Czy to samo robią buddyści podczas medytacji? > > Tak. Interpretacja nie podlegająca uwarunkowaniom. Co ty opowiadasz? Jak to nie podlegające? To skąd się biorą. Duch święty ich natchnął? każdy ma swój bagaż doświadczeń, w tym swoje interpretacje rzeczywistości. I stale je stosuje. jakie to są "niepodlegające uwarunkowaniom"? > > BTW kiedyś też uważałem, że stan umysłu zwany nie-myśleniem to to samo co > niemyślenie. A znajomy, praktykujący zazen, uciął to słowami "Przestaniesz > myśleć po śmierci". I koniec nieporozumień. :) Piękna poezja..... A wytłumaczył to jakoś? > A teraz sprytny manewr wymijający :). jeśli pisałem, to przytocz. Jedyna niejasna część mojej wypowiedzi to "jest to". A skoro wypowiedź następowała w ciągu dyskusji o medytacji buddyjskiej, to sądziłem, że domyślisz sie. Pewnie to zrobiłęś, ale czepiasz się. > > Przeczysz sobie. Gdybyś szczerze i głęboko wierzył nie porzuciłbyś > > wiary.... > > Zaraz do tego przejdę. > > > Nie masz skali porównawczej. > > Owszem, mam. Z kilku systemów, które przerobiłem, niewiele było takich co > nie wymagało wiary. Chrześcijaństwo wymaga ślepego posłuszeństwa. nie przerobiłeś chrześcijaństwa, tylko poznałeś jego powierzchowne elementy, nie przerobiłeś islamu. Chyba więcej jest tego co nieprzerobiłeś. Poznałeś jedynie otoczkę kilku religii. |
|
Shogun [ nieaktywne ] Wysłano: 2005-11-26 16:25:29 |
Moderator też człowiek ;) > Co ty opowiadasz? Jak to nie podlegające? To skąd się biorą. Duch święty > ich natchnął? każdy ma swój bagaż doświadczeń, w tym swoje interpretacje > rzeczywistości. I stale je stosuje. jakie to są "niepodlegające > uwarunkowaniom"? Teraz mi się przypomniały słowa naszego ex-szefa Kvika. Jako praktykujący buddyzm (nie pamiętam jaką odmianę), zaangażował sie kiedyś w dyskusję na satanorium na temat ego i jego rozpuszczania. Powiedział, że "Ego to ubranie. Nie oznacza to jednak, że masz przez to chodzić nagi". To się wiąże z wgladem. Wiesz jaka jest natura ego, nie mylisz go ze sobą, a to pozwala Ci je sprawniej stosować. A kiedy go nie musisz stosować - nie stosujesz. Żyjesz tu i teraz i robisz to co właściwe. Znając naturę, rzeczy, mając pewien wgląd, podejmujesz trafniejesze decyzje. > Piękna poezja..... A wytłumaczył to jakoś? Przykro mi, nie-myślenie to stan umysłu. Można tylko doświadczyć. > nie przerobiłeś chrześcijaństwa, tylko poznałeś jego powierzchowne > elementy, nie przerobiłeś islamu. Chyba więcej jest tego co > nieprzerobiłeś. Poznałeś jedynie otoczkę kilku religii. Dobrze, ujmę inaczej. Nie zaangażuję się w żaden system wymagający ode mnie wiary. Dlatego też całe życie krążę wokół klimatów ateistyczno-agnostycznych, stąd też byłem zaangażowany w satanizm, a teraz w buddyzm, no i intelektualnie w thelemę (ale tu akurat ekspertem, na tym forum jest Marcin93). |
|
@bsynt [ nieaktywne ] Wysłano: 2005-11-26 16:52:40 |
Moderator też człowiek ;) > Teraz mi się przypomniały słowa naszego ex-szefa Kvika. Jako praktykujący > buddyzm (nie pamiętam jaką odmianę), zaangażował sie kiedyś w dyskusję na > satanorium na temat ego i jego rozpuszczania. Powiedział, że "Ego to > ubranie. Nie oznacza to jednak, że masz przez to chodzić nagi". To się > wiąże z wgladem. Wiesz jaka jest natura ego, nie mylisz go ze sobą, a to > pozwala Ci je sprawniej stosować. A kiedy go nie musisz stosować - nie > stosujesz. Żyjesz tu i teraz i robisz to co właściwe. Znając naturę, > rzeczy, mając pewien wgląd, podejmujesz trafniejesze decyzje. Jeśli dobrze zrozumiałem, to nie chodzi wcale o pozbycie się tych "tripów", lecz o uczynienie je świadomymi. I ewentualna modyfikacja tych niesprzyjających. > Przykro mi, nie-myślenie to stan umysłu. Można tylko doświadczyć. I znowu nic.... > Dobrze, ujmę inaczej. Nie zaangażuję się w żaden system wymagający ode > mnie wiary. Konkretnie wiary w Boga. bo jakiejś wiary wymaga. |
|
Shogun [ nieaktywne ] Wysłano: 2005-11-26 17:00:58 |
Moderator też człowiek ;) > Jeśli dobrze zrozumiałem, to nie chodzi wcale o pozbycie się tych > "tripów", lecz o uczynienie je świadomymi. I ewentualna modyfikacja tych > niesprzyjających. Hmm. po części tak. Ale ogromna większość triów jest właśnie niesprzyjająca. Przez swoją naturę nie pozwala być w kontakcie z chwilą obecną. Ale, dla kontrastu, jeśli podobają Ci się bardziej blondynki, to nie ma w tym nic złego :). > Konkretnie wiary w Boga. bo jakiejś wiary wymaga. Ja bym to nazwał zaangażowaniem. Wiara jest wtedy, kiedy nie ma i nie będzie można czegoś zweryfikować. Jeśli po jakimś okresie czasu nie odczuję pozytywnych zmian, rzucę w cholerę. Taka moja wolność. |
|
@bsynt [ nieaktywne ] Wysłano: 2005-11-26 17:12:05 |
Moderator też człowiek ;) > Hmm. po części tak. Ale ogromna większość triów jest właśnie > niesprzyjająca. Przez swoją naturę nie pozwala być w kontakcie z chwilą > obecną. Ale, dla kontrastu, jeśli podobają Ci się bardziej blondynki, to > nie ma w tym nic złego :). Wiesz, takie odkrywanie nieświadomości w celu modyfikacji niektórych schematów zachowań jest już bardziej swojskie. I takie schematy, gdy już powstały nie mogą być całkowicie wyeliminowane. Można je zmienić. Bo skoro powstały, to ze względu na jakiś element rzeczywistości, który wymagał jakiegoś schematu postępowania. Jak już pisałem, niemożnością jest żyć stale na nowo interpretując WSZYSKTIE bodźce z rzeczywistości. Tylko nie rozumiem, po co do tego dobudowywać taką dziwną teorię.... > Ja bym to nazwał zaangażowaniem. Wiara jest wtedy, kiedy nie ma i nie > będzie można czegoś zweryfikować. Wiara jes stedy, gdy bez wcześniejszego sprawdzenia podejmujesz jakieś działania,zwłaszcza takie, któych skutków nie będzie można odwrócić. Np wiarę w istnienie zachodzniej drogi do Indii miał Kolumb. Dopłynął tak daleko, że nie mógłby już wrócić. > Jeśli po jakimś okresie czasu nie > odczuję pozytywnych zmian, rzucę w cholerę. Taka moja wolność. A czytałeś tą książkę Cialdiniego, którą Ci polecałem? |
|
Shogun [ nieaktywne ] Wysłano: 2005-11-26 17:27:49 |
Moderator też człowiek ;) > Wiesz, takie odkrywanie nieświadomości w celu modyfikacji niektórych > schematów zachowań jest już bardziej swojskie. I takie schematy, gdy już > powstały nie mogą być całkowicie wyeliminowane. Można je zmienić. Bo skoro > powstały, to ze względu na jakiś element rzeczywistości, który wymagał > jakiegoś schematu postępowania. Jak już pisałem, niemożnością jest żyć > stale na nowo interpretując WSZYSKTIE bodźce z rzeczywistości. Widzisz buddyści widzą to inaczej. Ich zdaniem można, gdyż rzeczywistość STALE się zmienia. > Tylko nie rozumiem, po co do tego dobudowywać taką dziwną teorię.... Taki język. Do mnie trafia. > Wiara jes stedy, gdy bez wcześniejszego sprawdzenia podejmujesz jakieś > działania,zwłaszcza takie, któych skutków nie będzie można odwrócić. Np > wiarę w istnienie zachodzniej drogi do Indii miał Kolumb. Dopłynął tak > daleko, że nie mógłby już wrócić. Rozumiem Twoje ujęcie. W takim razie jest to stały czynnik ludzkiej ewolucji. Od wiary o wiedzy. Dla mnie natomiast, zaczynanie i kończenie na wierze mija się z celem. Pza tym, wiele naukowych koncepcji znajdowało się w sferze wiary nim zostało przyjętych jako odczywistość. Powiesz, że koncepcje te wynikały z obsserwacji rzeczywistości. Jasne. Budda Siakjamuni również obserwował rzeczywistość. Wyciągnął wnioski. Moim zdaniem był dobrym psychologiem. > A czytałeś tą książkę Cialdiniego, którą Ci polecałem? Nie, ale dobrze rozumiem o co chodzi. Znam ten efekt. Buddyści również. Jeśli do czegokolwiek się przekonujesz, oddalasz się od oświecenia. Jeśli jesteś przekonany o prawdziwości nauk buddy - oddalasz się od oświecenia. Jeśli jesteś przekonany o istnieniu oświecenia - oddalasz się od oświecenia. tak to ciekawa ścieżka. Trzeba poświęcić dużo czasu na zrozumienie tego, intelektualnie, ale przede wszystim praktycznie. Nauk buddyzmu nie zrozumioesz w jeden dzień. Nie od razu Rzym zbudowane, a to co naprawdę warościowe wymaga wysiłku - jak zawsze. I nie ma tu czczych mzonek - to nie prymitywny dogmatyzm. |
|
Nyxiss ( .:. ) Wysłano: 2005-11-26 18:31:33 |
Moderator też człowiek ;) > > Jak już pisałem, niemożnością jest > żyć > > stale na nowo interpretując WSZYSKTIE bodźce z rzeczywistości. > > Widzisz buddyści widzą to inaczej. Ich zdaniem można, gdyż rzeczywistość > STALE się zmienia. Chcesz przez to powiedzieć, że jesteś w stanie z każdą chwilą BEZ SCHEMATÓW przeinterpretowywać WSZYSTKIE bodźce rzeczywistości? :-) Czyli możesz położyć rękę na gorącej patelni bez odruchu cofnięcia jej, bo będzie to NIESCHEMATYCZNA interpretacja rzeczywistości? :-) > > Tylko nie rozumiem, po co do tego dobudowywać taką dziwną > teorię.... > > Taki język. Do mnie trafia. Język na około, zbędny balast. > Rozumiem Twoje ujęcie. W takim razie jest to stały czynnik ludzkiej > ewolucji. Od wiary o wiedzy. Raczej od przypuszczenia do wiedzy. Wiara to jest koniec drogi "ewolucji". Wiary (przedmiotu wiary) się NIE udowadnia. Się w to wierzy. > Dla mnie natomiast, zaczynanie i kończenie na > wierze mija się z celem. Ale to jest istotą wiary właśnie. > Pza tym, wiele naukowych koncepcji znajdowało się > w sferze wiary nim zostało przyjętych jako odczywistość. Raczej w sferze przypusczeń. > Powiesz, że > koncepcje te wynikały z obsserwacji rzeczywistości. Jasne. Budda > Siakjamuni również obserwował rzeczywistość. Wyciągnął wnioski. Moim > zdaniem był dobrym psychologiem. Sam subiektywizm obserwatora jest kiepskim dowodem i wnioskiem.. |
|
Shogun [ nieaktywne ] Wysłano: 2005-11-26 18:40:18 |
Moderator też człowiek ;) > Chcesz przez to powiedzieć, że jesteś w stanie z każdą chwilą BEZ > SCHEMATÓW przeinterpretowywać WSZYSTKIE bodźce rzeczywistości? :-) Czyli > możesz położyć rękę na gorącej patelni bez odruchu cofnięcia jej, bo > będzie to NIESCHEMATYCZNA interpretacja rzeczywistości? :-) Nie. |
|
@bsynt [ nieaktywne ] Wysłano: 2005-11-26 18:23:30 |
Moderator też człowiek ;) > Widzisz buddyści widzą to inaczej. Ich zdaniem można, gdyż rzeczywistość > STALE się zmienia. Większość elementów rzeczywistości jest niezmienna. Z punktu widzenia zwykłego człowieka. Dla naukowca już nie. > Rozumiem Twoje ujęcie. W takim razie jest to stały czynnik ludzkiej > ewolucji. Od wiary o wiedzy. Nie stały. Wiedza naukowa pojawił się raz w udokumentowanych dziejach ludzkości. W starożytnej Grecji. U Sokratesa, no może wczesniej u 7 mędrców. I trwa teraz jedynie u intelektualnych ich spadkobierców. Wcześniej była jedynie wiara. Większość świata nadal w niej trwa. > Dla mnie natomiast, zaczynanie i kończenie na > wierze mija się z celem. Pza tym, wiele naukowych koncepcji znajdowało się > w sferze wiary nim zostało przyjętych jako odczywistość. Nic nie jest oczywiste. Tylko najlepiej udowodnione. > Budda Siakjamuni również obserwował rzeczywistość. I tu się różnimy. Według mnie pozwalał rzeczywistości na siebie oddziaływać. > Wyciągnął wnioski. Gdzieś słyszałem, że doznał oświecenia. > Moim zdaniem był dobrym psychologiem. Psychologiem był kiepskim. Jego koncepcja osobowości jest okropna. Był natomiast doskonałym psychoterapeutą. > Nie, ale dobrze rozumiem o co chodzi. Znam ten efekt. Buddyści również. > Jeśli do czegokolwiek się przekonujesz, oddalasz się od oświecenia. Jeśli > jesteś przekonany o prawdziwości nauk buddy - oddalasz się od oświecenia. > Jeśli jesteś przekonany o istnieniu oświecenia - oddalasz się od > oświecenia. tak to ciekawa ścieżka. Trzeba poświęcić dużo czasu na > zrozumienie tego, intelektualnie, ale przede wszystim praktycznie. Nauk > buddyzmu nie zrozumioesz w jeden dzień. Nie od razu Rzym zbudowane, a to > co naprawdę warościowe wymaga wysiłku - jak zawsze. I nie ma tu czczych > mzonek - to nie prymitywny dogmatyzm. jest tam również kilka innych ciekawych spostrzeżeń. jeśli ktoś poświęci się jakiejś czynności przez długi czas i żadnych (albo tylko małe) wymiernych korzyści nie uzyska, to zacznie dostrzegać w tym co robił, głębszy sens. |
|
Shogun [ nieaktywne ] Wysłano: 2005-11-26 18:37:17 |
Moderator też człowiek ;) > Większość elementów rzeczywistości jest niezmienna. Z punktu widzenia > zwykłego człowieka. Dla naukowca już nie. Dla mistyka również. Tyle że mistyk to doświadcza. > Nic nie jest oczywiste. Tylko najlepiej udowodnione. Racja. > I tu się różnimy. Według mnie pozwalał rzeczywistości na siebie > oddziaływać. To oczywiste. Obserwujesz to co na Ciebie oddziaływuje. > Gdzieś słyszałem, że doznał oświecenia. Tak. > jest tam również kilka innych ciekawych spostrzeżeń. jeśli ktoś poświęci > się jakiejś czynności przez długi czas i żadnych (albo tylko małe) > wymiernych korzyści nie uzyska, to zacznie dostrzegać w tym co robił, > głębszy sens. Pięknie. I jeśli pojawi się podczas medytacji przeświadczenie, że ma ona głębszy sens, odcinasz to. Nie ma głębszego sensu. Chciałbym Ci jeszcze przekazać trochę z tej wiedzy, którą uzyskałem, ale to już jest trochę dalej niż rozmowa o założeniach buddyzmu. Mimo to spróbuję. Sensem medytacji jest medytacja. Chcesz medytować - medytuj. Nie chcesz - nie medytyj. Nie oczekuj nagrody. Ci, którzy doznali oświecenia, mówią, że pojawia się znienacka a kiedy już jesteś oświecony, okazuje się że zawsze byłeś. Tylko że nie widziałeś. Każdy ma naturę buddy. Nawet wredni hiperracjonaliści ;). Sama rozmowa na temat oświecenia natomiast mija się z celem. Drążyłem do niedawna również ten temat. Znajomy zapytał "Wiesz czym jest oświecenie?". Odpowiedziałem "Nie", a on na to "Ja też nie, to o czym rozmawiamy?" Zresztą któraś z rozmów z Kvikiem też mniej więcej tak wyglądała. Praktyka jest dla praktyki. Nie ma nic świętego i dupsko zawsze trzeba będzie podcierać. |
|
@bsynt [ nieaktywne ] Wysłano: 2005-11-26 19:01:24 |
Moderator też człowiek ;) > Dla mistyka również. Tyle że mistyk to doświadcza. Niejsny fragment "również tak", czy "również nie" > > I tu się różnimy. Według mnie pozwalał rzeczywistości na siebie > > oddziaływać. > > To oczywiste. Obserwujesz to co na Ciebie oddziaływuje. Cały czas przedstawiam Tobie swój pogląd na róznicę. Obserwacja wynika z ciekawości osobnika. Jest nakierowana na osiągnięcie korzyści, bądź uniknięcie przykrości. Jeś ściśle zwiazana z chęcią lepszego życia. Jest aktywny. Oddziaływanie rzeczywistości na buddystę nie może mieć charakteru osobistego zaangażowania. przyjmujesz przecież całą rzeczywistość, bez osobistego zainteresowania jakąś jej częścią. Jest bierny. > > > Gdzieś słyszałem, że doznał oświecenia. > > Tak. Więc nie można powiedzieć, że "wyciągnął wnioski". > Sensem medytacji jest medytacja. Chcesz medytować - medytuj. Nie chcesz - > nie medytyj. Nie oczekuj nagrody. Ci, którzy doznali oświecenia, mówią, że > pojawia się znienacka a kiedy już jesteś oświecony, okazuje się że zawsze > byłeś. Tylko że nie widziałeś. Każdy ma naturę buddy. Nawet wredni > hiperracjonaliści ;). Dobre uczynki chrześcijanie robią dla samych tylko dobrych uczynków. Mają nie oczekiwać za to nagrody w zaświatach. Uderzające podobieństwo.... |
|
Shogun [ nieaktywne ] Wysłano: 2005-11-26 19:06:28 |
Moderator też człowiek ;) > Niejsny fragment "również tak", czy "również nie" Również jest niestała. > Cały czas przedstawiam Tobie swój pogląd na róznicę. Obserwacja wynika z > ciekawości osobnika. Jest nakierowana na osiągnięcie korzyści, bądź > uniknięcie przykrości. Jeś ściśle zwiazana z chęcią lepszego życia. Jest > aktywny. > Oddziaływanie rzeczywistości na buddystę nie może mieć charakteru > osobistego zaangażowania. przyjmujesz przecież całą rzeczywistość, bez > osobistego zainteresowania jakąś jej częścią. Jest bierny. Może przeczytaj najpierw historię Buddy, bo mówisz w tej chwili o swoich wyobrażeniach. I nie ma sensu, żebym ja to naprostowywał. > Więc nie można powiedzieć, że "wyciągnął wnioski". Dlaczego? > Dobre uczynki chrześcijanie robią dla samych tylko dobrych uczynków. Mają > nie oczekiwać za to nagrody w zaświatach. > Uderzające podobieństwo.... Nie. W Biblii wyraźnie stoi, że za dobre uczynki czeka nagroda. Ci, którzy je robią mogą jej oczekiwać. W niczym to nie przeszkadza. |
|
@bsynt [ nieaktywne ] Wysłano: 2005-11-26 19:13:30 |
Moderator też człowiek ;) > Może przeczytaj najpierw historię Buddy, bo mówisz w tej chwili o swoich > wyobrażeniach. I nie ma sensu, żebym ja to naprostowywał. Jak sam zauważyłeś medytacja nie jest właściwa tylko buddystom. Mogę się opierac na własnym zdaniu. > > > Więc nie można powiedzieć, że "wyciągnął wnioski". > > Dlaczego? Oświecenie, któe go naszło nie miało nic wspólnego z rzeczywistością. Bez związku z treścią medytacji naszło go uczucie, któe on zinterpretował jako "rozumienie" wszystkiego w świecie. Jego doznanie było ostateczne i niepoddające się jakimkolwiek rozwaążaniom, ani analizie. Wnioski są częściowe, podddają się weryfikacji, wynikają z zaangażowanej obserwacji, na wychodzeniu umysłu do świata. > Nie. W Biblii wyraźnie stoi, że za dobre uczynki czeka nagroda. Ci, którzy > je robią mogą jej oczekiwać. W niczym to nie przeszkadza. Bibli jest w małym stopniu podstawą katolicyzmu (o tym piszę). Jest raczej tak, że dobre uczynki są oznaką szlachetnej duszy. |
|
Shogun [ nieaktywne ] Wysłano: 2005-11-26 19:20:09 |
Moderator też człowiek ;) > Jak sam zauważyłeś medytacja nie jest właściwa tylko buddystom. Mogę się > opierac na własnym zdaniu. Tak. O ile medytacja jest właściwa Tobie. A nie jest. > Oświecenie, któe go naszło nie miało nic wspólnego z rzeczywistością. Z takim założeniem (bo tym to jest), nie ma sensu drążyć tematu dalej IMHO. > Bibli jest w małym stopniu podstawą katolicyzmu (o tym piszę). Jest raczej > tak, że dobre uczynki są oznaką szlachetnej duszy. Tak. Ale dusza ma pewne konotacje kulturowe. Mimo to, jest to piękna idea. Chrześcijański mistycyzm choć mało go, prawie w ogóle, jest taki sam u sedna jak buddyzm zen czy sufizm. O czym już pisałem. |
|
@bsynt [ nieaktywne ] Wysłano: 2005-11-26 19:31:43 |
Moderator też człowiek ;) > Tak. O ile medytacja jest właściwa Tobie. A nie jest. Wspaniałe podejście. Rozszerzmy jeszcze tą regułę i niech o chrześciajństwie mówią tylko chrześcijanie, o marksiźmie tylko marksiści, a o przestępstwach tylko przestępcy. > > > Oświecenie, któe go naszło nie miało nic wspólnego z > rzeczywistością. > > Z takim założeniem (bo tym to jest), nie ma sensu drążyć tematu dalej > IMHO. Sam pisałęś, że należy się pozbyć osobistego stosunku do rzeczywistości. nie oceniać tejże rzeczywistości, pozwolić swobodnie przepływać. umyśl ograniczony jedynie do pamięci RAM. Wrażenie pojawia się i odchodzi bez pozostawienia śladu, bez wpływu na dalsze spostrzeżenia, bez wpływu na ukierunkowanie uwagi. |
|
Shogun [ nieaktywne ] Wysłano: 2005-11-26 19:35:38 |
Moderator też człowiek ;) > Wspaniałe podejście. Rozszerzmy jeszcze tą regułę i niech o > chrześciajństwie mówią tylko chrześcijanie, o marksiźmie tylko marksiści, > a o przestępstwach tylko przestępcy. Nie mówimy tu o odczuciach jakiś, tylko o działaniu praktycznym. na ten przykład nie wiem nic o obróbce skrawaniem. I się nie wypowiadam. > Sam pisałęś, że należy się pozbyć osobistego stosunku do rzeczywistości. Pozbyć przywiązania do niego. To duża różnica. > nie oceniać tejże rzeczywistości, pozwolić swobodnie przepływać. umyśl > ograniczony jedynie do pamięci RAM. Wrażenie pojawia się i odchodzi bez > pozostawienia śladu, bez wpływu na dalsze spostrzeżenia, bez wpływu na > ukierunkowanie uwagi. Nie potrafię wyjaśnić chyba tego jasniej. Chodzi o nieprzywiązywanie się a nie o niezauważanie czy ignorowanie. |
|
@bsynt [ nieaktywne ] Wysłano: 2005-11-26 20:05:24 |
Moderator też człowiek ;) > Nie mówimy tu o odczuciach jakiś, tylko o działaniu praktycznym. na ten > przykład nie wiem nic o obróbce skrawaniem. I się nie wypowiadam. KAŻDĄ ludzką aktywność można opisać słowami. Czasami tylko brakuje odpowiednich pojęć, któe można stworzyć. Zasłanianie się koniecznością praktyki jest intelektualnym tchórzostwem. > Pozbyć przywiązania do niego. To duża różnica. Pozbyć się osobistego przywiązania spowoduje, że przestaną być osobiste. > Nie potrafię wyjaśnić chyba tego jasniej. Chodzi o nieprzywiązywanie się a > nie o niezauważanie czy ignorowanie. Zauważasz i nie reagujesz, jest Ci obojętne, co zauważysz itd |
|
Shogun [ nieaktywne ] Wysłano: 2005-11-26 20:09:30 |
Moderator też człowiek ;) > KAŻDĄ ludzką aktywność można opisać słowami. Czasami tylko brakuje > odpowiednich pojęć, któe można stworzyć. Zasłanianie się koniecznością > praktyki jest intelektualnym tchórzostwem. Kiedy tu nie chodzi o intelektualne rozumienie. :] > Zauważasz i nie reagujesz, jest Ci obojętne, co zauważysz itd I znów błąd. Nie dam rady Ci tego wytłumaczyć. |
|
Nyxiss ( .:. ) Wysłano: 2005-11-26 20:14:52 |
Moderator też człowiek ;) > > KAŻDĄ ludzką aktywność można opisać słowami. Czasami tylko brakuje > > odpowiednich pojęć, któe można stworzyć. Zasłanianie się > koniecznością > > praktyki jest intelektualnym tchórzostwem. > > Kiedy tu nie chodzi o intelektualne rozumienie. :] a o "odczucie" (doświadczanie jest odczuciem czegoś) czyli stan emocjonalny (nienazwany, ale każdy stan można nazwać). Pętelka do nikąd.. |
|
Shogun [ nieaktywne ] Wysłano: 2005-11-26 20:15:56 |
Moderator też człowiek ;) > a o "odczucie" (doświadczanie jest odczuciem czegoś) czyli stan > emocjonalny (nienazwany, ale każdy stan można nazwać). Pętelka do > nikąd.. Albo na zewnątrz. Ja mam na tyle jaj, że sprawdze samemu. Filozofować sobie możemy w nieskończoność. |
|
Nyxiss ( .:. ) Wysłano: 2005-11-26 20:20:07 |
Moderator też człowiek ;) > > a o "odczucie" (doświadczanie jest odczuciem czegoś) czyli stan > > emocjonalny (nienazwany, ale każdy stan można nazwać). Pętelka do > > nikąd.. > > Albo na zewnątrz. Ja mam na tyle jaj, że sprawdze samemu. Filozofować > sobie możemy w nieskończoność. Ja sprawdzanie już mam za sobą. Ale masz rację, warto doświadczyć. :-) |
|
Shogun [ nieaktywne ] Wysłano: 2005-11-26 22:20:20 |
Moderator też człowiek ;) > Ja sprawdzanie już mam za sobą. Ale masz rację, warto doświadczyć. :-) A tak w kwestiach czysto praktycznych, jaką medytację ćwiczyłaś i ile lat? jak często? |
|
Nyxiss ( .:. ) Wysłano: 2005-11-26 23:41:13 |
Moderator też człowiek ;) > A tak w kwestiach czysto praktycznych, jaką medytację ćwiczyłaś i ile lat? > jak często? Medytacją interesuję się kilka lat. Nieregularnie i bardzo różnie. Początkowo techniki głęboko relaksacyjne i koncentracyjne, po pracę nad OOBE czy oneironatyką. Z pół roku u nauczyciela laja jogi - to już medytacja z filozofią oddechu przeponą, rozwijania "czakr" i "świadomości wyższej", "jaźni". Jednak wkurzało mnie to naiwne podejście teoretyczne. ;-) Oraz dodać należy samozaparcie w siedzieniu w zazen.. ;-) Hmm.. to chyba tyle :-) Z typowym buddyzmem w praktyce nie spotkałam się i raczej nic straconego. ;-) Aby nie było niejasności: do dziś czasem stosuję różne techniki medytacji, głównie oddechowe "oczyszczające" czy też pomagające w koncentracji, czy jako "pomocnik" autowglądu. Uważam, że przynosi to bardzo wiele korzyści ciału (głęboki oddech przeponą przynosi dobrodziejstwa, relaks mięśni) i umysłowi (odpoczynek, spokój, koncentracja). Jednak bez _zbędnej_ filozofii. Uważam, że jakieś ponadnaturale zdobycie wiedzy i doświadczeń za pomocą medytowania - którą notabene gwarantują osoby z zaburzeniami organizmu (nie przyjmowanie jedzenia i picia podczas dłuugich medytacji bez ruchu) - to niezły kąsek dla tych, którzy potrzebują do życia cudowności i emocji, nie zaś poszukujących rzetelnej wiedzy. We wszytkich tych technikach, mających na celu "oświecenie" czy "rozszerzanie" jaźni chodzi zawsze o to samo - to typowa deprywacja sensoryczna. Po cholere cała filozoficzna ogłupiająca skorupka? skoro chodzi o to, aby zdeprywować zmysły - im mocniej typ lepszy efekt. Np. poprzez wiecieńczenie organizmu i zwiotczenie mięśni w długim bezruchu lub relaksie? W takim stanie świadomość z pewnością zmienia punkty odniesienia. Już samo zrelaksowanie daje poczucie lekkości, "fruwania" a zatkanie do tego oczu i uszu rozpuszcza "jaźń" faktycznie w nicości, bo żaden bodziec ze zmysłow nie dociera. ;D |
|
@bsynt [ nieaktywne ] Wysłano: 2005-11-26 23:52:07 |
Moderator też człowiek ;) > Po cholere cała filozoficzna ogłupiająca skorupka? A poczucie uczestniczenia w czymś wzniosłym to pies? ;-) |
|
Nyxiss ( .:. ) Wysłano: 2005-11-27 00:13:51 |
Moderator też człowiek ;) > > > Po cholere cała filozoficzna ogłupiająca skorupka? > > A poczucie uczestniczenia w czymś wzniosłym to pies? ;-) Fakt, mistyka i tajemniczość wciąga.. ;-)) |
|
@bsynt [ nieaktywne ] Wysłano: 2005-11-27 00:22:58 |
Moderator też człowiek ;) > Fakt, mistyka i tajemniczość wciąga.. ;-)) DAj ludziom coś napisane w sposób mętny a połowa będzie widziała w tym głębię i tajemnicę. A reszta uzna to za wspaniałą literaturę. |
|
Nyxiss ( .:. ) Wysłano: 2005-11-26 18:46:18 |
Moderator też człowiek ;) > > I tu się różnimy. Według mnie pozwalał rzeczywistości na siebie > > oddziaływać. > > To oczywiste. Obserwujesz to co na Ciebie oddziaływuje. Istnieje problem z systemami autonomicznymi taki, że nie jest w stanie sam być swoim obiektywnym obserwatorem :-) > Sama rozmowa na temat oświecenia natomiast mija się z celem. Hmm, gdzie ja to już coś takiego słyszałam.. ;D |
|
Shogun [ nieaktywne ] Wysłano: 2005-11-26 18:52:13 |
Moderator też człowiek ;) > Istnieje problem z systemami autonomicznymi taki, że nie jest w stanie > sam być swoim obiektywnym obserwatorem :-) Tak. I trzeba ustalić co jest obserwatorem, a co jest obserwowane. Czy mogę obserwować swoje komórki pod mikroskopem? Tak. Czy mogę obserwować swoje reakcje? Tak. Czy mogę obserwować swoje myśli? Tak. Swoje ego? Tak. I mogę to robić obiektywnie. tego uczy medytacja. > Hmm, gdzie ja to już coś takiego słyszałam.. ;D Może mama Ci mówiła? |
|
Nyxiss ( .:. ) Wysłano: 2005-11-26 18:57:01 |
Moderator też człowiek ;) > Tak. I trzeba ustalić co jest obserwatorem, a co jest obserwowane. Czy > mogę obserwować swoje komórki pod mikroskopem? Tak. Czy mogę obserwować > swoje reakcje? Tak. Czy mogę obserwować swoje myśli? Tak. Swoje ego? Tak. > I mogę to robić obiektywnie. tego uczy medytacja. A co obserwuje myśli (umysł) jeśli nie myśli (umysł)? DUCH?? > > Hmm, gdzie ja to już coś takiego słyszałam.. ;D > > Może mama Ci mówiła? Ależ nie irytuj się.. przypomne Ci, że to brzydko świadczy ;> |
|
Shogun [ nieaktywne ] Wysłano: 2005-11-26 18:59:23 |
Moderator też człowiek ;) > A co obserwuje myśli (umysł) jeśli nie myśli (umysł)? DUCH?? Myśli to nie umysł tylko przejaw jego aktywności. Obserwuje je świadomość. > Ależ nie irytuj się.. przypomne Ci, że to brzydko świadczy ;> Co jak co, ale szczególnie Ty mi nie będziesz wykładać zasad dobrego zachowania. |
|
Nyxiss ( .:. ) Wysłano: 2005-11-26 19:08:42 |
Moderator też człowiek ;) > > A co obserwuje myśli (umysł) jeśli nie myśli (umysł)? DUCH?? > > Myśli to nie umysł tylko przejaw jego aktywności. Obserwuje je > świadomość. A świadomość nie jest przejawem jego aktywności, lecz "fruwa" oderwana od wszystkiego? (dlatego tylko może być obiektywna, inaczej umysł miałby wpływ na nią) I to jest właśnie pułapka wszelkich mistyków. Udowodnij mi gdzie leży świadomość? > Co jak co, ale szczególnie Ty mi nie będziesz wykładać zasad dobrego > zachowania. Nie spieszę ich wykładać, same o sobie świadczą. ;-) |
|
Shogun [ nieaktywne ] Wysłano: 2005-11-26 19:12:31 |
Moderator też człowiek ;) > A świadomość nie jest przejawem jego aktywności, lecz "fruwa" oderwana od > wszystkiego? (dlatego tylko może być obiektywna, inaczej umysł miałby > wpływ na nią) > I to jest właśnie pułapka wszelkich mistyków. > Udowodnij mi gdzie leży świadomość? Parafrazując Princpię "Jedni mówią, że w głowie, inni, że w dupie". Wystarczy? > Nie spieszę ich wykładać, same o sobie świadczą. ;-) Zapewne :] |
|
Nyxiss ( .:. ) Wysłano: 2005-11-26 19:26:54 |
Moderator też człowiek ;) > > Udowodnij mi gdzie leży świadomość? > > Parafrazując Princpię "Jedni mówią, że w głowie, inni, że w dupie". > > Wystarczy? Z rozmowy wnioskuję, że to dla Ciebie wystarczający raczej argument. ;-) Z wiarą nie sposób rzetelnie dyskutować, dlatego tutaj zakończę. Polecę jakieś pozycje do czytania (dały mi kiedyś wiele do analizy) o klinicznych problemach z nazbyt przecenianą świadomością przy uszkodzeniach układu nerwowego lub wizytę (jako gość) w psychiatryku (też byłam "popatrzeć") co ładnie pokazuje jak bardzo "autonomiczni" i "racjonalni" jesteśmy.. :-) Można też zastosować proste doświadczenie np. założyć ciemne okulary i ogłosić, że zgodnie z osobistym doświadczeniem świat tak naprawdę zmienił kolory.. Chcę przez to powiedzieć, że medytacja to też tylko stan umysłu, świat zmysłów i jego omamów - nie uciekniesz od tego chyba, że założysz "ducha" ponad ciałem. :-) Co jest "prawdziwsze" - świat w okularach, świat bez okularów a może świat widziany przez lornetkę w podczerwieni..? |
|
Shogun [ nieaktywne ] Wysłano: 2005-11-26 19:30:36 |
Moderator też człowiek ;) > Co jest "prawdziwsze" - świat w okularach, świat > bez okularów a może świat widziany przez lornetkę w podczerwieni..? Świat jest prawdziwy. Be takich czy innych okularów czy lornetek (konstrukcji myślowych) |
|
Kain ( k|D|j ) ![]() Wysłano: 2005-11-28 00:11:59 |
Moderator też człowiek ;) > Dobrze, ujmę inaczej. Nie zaangażuję się w żaden system wymagający ode > mnie wiary. Dlatego też całe życie krążę wokół klimatów > ateistyczno-agnostycznych, stąd też byłem zaangażowany w satanizm, a teraz > w buddyzm Ale buddyzm tez wymaga wiary. Np. to co nazywaja karma jest swego rodzaju dogmatem (mowie o tej karmie, na ktora juz nie mamy wplywu, ta, ktora juz posiadamy z chwila urodzenia). Podobnie rzecz ma sie z inkarnacjami (to sie wiaze z karma, bo jak twierdza buddysci - to jakimi jestesmy teraz bierze sie m.in. z tego jacy bylismy kiedys). A buddyzm bez karmy i inkarnacji nie ma sensu. Trzeba w to wierzyc. |
|
Shogun [ nieaktywne ] Wysłano: 2005-11-28 02:17:22 |
Moderator też człowiek ;) > Ale buddyzm tez wymaga wiary. Np. to co nazywaja karma jest swego rodzaju > dogmatem (mowie o tej karmie, na ktora juz nie mamy wplywu, ta, ktora juz > posiadamy z chwila urodzenia). Podobnie rzecz ma sie z inkarnacjami (to > sie wiaze z karma, bo jak twierdza buddysci - to jakimi jestesmy teraz > bierze sie m.in. z tego jacy bylismy kiedys). A buddyzm bez karmy i > inkarnacji nie ma sensu. Trzeba w to wierzyc. Z tego co mi wiadomo, reinkarnacja nie jest wędrówką duszy, w ujęciu buddyjskim oczywiście. Takie kwestie jak karma i inkarnowanie, zostały jakoś wynalezione przez mistyków na drodze eksperymentalnej. Chociaż jak to blazen mi kiedyś powiedział "Chuj wi o co im chodzi" :P |
|
Kain ( k|D|j ) ![]() Wysłano: 2005-11-28 11:18:33 |
Moderator też człowiek ;) > Z tego co mi wiadomo, reinkarnacja nie jest wędrówką duszy, w ujęciu > buddyjskim oczywiście. Takie kwestie jak karma i inkarnowanie, zostały > jakoś wynalezione przez mistyków na drodze eksperymentalnej. Chociaż jak > to blazen mi kiedyś powiedział "Chuj wi o co im chodzi" :P Na drodze eksperymentalnej?:))) Jak widze przyjmujesz to na wiare, skoro piszesz, ze zostaly "jakos" wynalezione. Podobnych dogmatow jest w buddyzmie wiecej - oczywiscie mozesz mowic, ze zweryfikowali je mistycy, ale to tylko wiara tak dlugo, jak sam tego nie potwierdzisz. |
|
Shogun [ nieaktywne ] Wysłano: 2005-11-28 15:42:03 |
Moderator też człowiek ;) > Na drodze eksperymentalnej?:))) Jak widze przyjmujesz to na wiare, skoro > piszesz, ze zostaly "jakos" wynalezione. Podobnych dogmatow jest w > buddyzmie wiecej - oczywiscie mozesz mowic, ze zweryfikowali je mistycy, > ale to tylko wiara tak dlugo, jak sam tego nie potwierdzisz. Zależy. Generalnie tak. U mnie to taki kredyt zaufania, dopuszczaenie takiej mozliwości. |
|
Merineth [ nieaktywne ] Wysłano: 2005-11-26 15:05:34 |
Moderator też człowiek ;) Sytuacja jest odmienna od > chrześcijaństwa, którego haczykiem jest właśnie niedowodliwość. > Chrześciajaństwo opiera się na nadziei i wierze. Brak możliwości > sprawdzenia wymaga wiary. Chrześcijanie twierdzą że doświadczają boga. Ty twierdzisz ze tez czegos tam doswiadczasz. Jednego ani drugiego nie widać. Ja stawiam znak równości między tym. |
|
Shogun [ nieaktywne ] Wysłano: 2005-11-26 15:11:05 |
Moderator też człowiek ;) > Chrześcijanie twierdzą że doświadczają boga. Ty twierdzisz ze tez czegos > tam doswiadczasz. Jednego ani drugiego nie widać. Ja stawiam znak równości > między tym. Masz na myśli chrześcijaństwo mistyczne czy to "podwórkowe"? Bo jeśłi mistyczne to się zgadzam. Buddyzm nie ma monopolu na mistycyzm. A doświadczanie boga, nirvany czy czego tam jeszcze to tylko słowa, w zasadzie puste. Tego stanu nie da się opisać werbalnie. |
|
Cień [ nieaktywne ] Wysłano: 2005-11-27 12:32:31 |
Moderator też człowiek ;) Tego stanu nie da się opisać werbalnie. Można. Doświadczony radiolog dysponujący jakimś sprytnym sprzętem (np. fMRI) i gotowym na eksperymenty mistykiem dałby sobie radę. :> |
|
Shogun [ nieaktywne ] Wysłano: 2005-11-27 13:42:09 |
Moderator też człowiek ;) > Można. Doświadczony radiolog dysponujący jakimś sprytnym sprzętem (np. > fMRI) i gotowym na eksperymenty mistykiem dałby sobie radę. :> Bzdura. Mozna opisać skutki oświecenie. Fizjologiczne czy inne. Nie samo oświecenie. Możesz mi opisać uczucie zimna, ale jeśli bym go nie znał, gówno by mi to dało. |
|
@bsynt [ nieaktywne ] Wysłano: 2005-11-26 13:20:44 |
Moderator też człowiek ;) > Kurwa, Sho powiedz po ludzku. Co to znaczy być świadomym tego co robię? Bo > zgaduję że nie chodzi Ci o to, że jestem zdolny do refleksji np. "O, > włąsnie w tej chwili sram." :/ Nie powie. Przynajmniej mi nie chciał powiedzieć. |
|
Shogun [ nieaktywne ] Wysłano: 2005-11-26 13:33:47 |
Moderator też człowiek ;) > Nie powie. Przynajmniej mi nie chciał powiedzieć. Nie zaczynaj bo się potknąć możesz. O moje buty miszczu. |
|
@bsynt [ nieaktywne ] Wysłano: 2005-11-26 13:34:33 |
Moderator też człowiek ;) > Nie zaczynaj bo się potknąć możesz. O moje buty miszczu. Dawaj, dawaj. Może to Cie skłoni do dania rzeczowej odpowiedzi. |
|
Shogun [ nieaktywne ] Wysłano: 2005-11-26 13:38:29 |
Moderator też człowiek ;) > > > Nie zaczynaj bo się potknąć możesz. O moje buty miszczu. > > Dawaj, dawaj. Może to Cie skłoni do dania rzeczowej odpowiedzi. Odp: trochę niżej była: http://www.satan.pl/forum.php?act=4&idf=2&thread=126079&mesg=127212 |
|
Nadah ( C Z Y Ń .'. D O B R O ) ![]() Wysłano: 2005-11-22 00:47:17 |
Stosunek satanistów do buddyzmu > > Czy satanizm wyklucza buddyzm? > > I tak, i nie. Satanizm przez swoją dowolnośc i eklektyzm nie wyklucza > prawie niczego, poza może zdrowym rozsądkiem i minimum samoświadomosci. ja widze pytanie inaczej: czy buddyzm wyklucza stanizm? odp: nie satanizm sam odpada. jak wyżuta mamba z podeszwy wedrującego jogina : > truskawkowo-malinowa mamba > Generalnie satanizm to pierwotny bunt, zaprzeczenie i przewartościowanie > norm, prawd czy zwyczajów. A to co zostanie zbudowane na podbudowie > satanizmu to druga strona medalu. a kiedy już im zaprzeczysz i sobie przewartosciujesz to... ?? |
|
Krasnolud [ nieaktywne ] Wysłano: 2005-11-22 16:34:25 |
Stosunek satanistów do buddyzmu > satanizm sam odpada. jak wyżuta mamba z podeszwy wedrującego jogina : > > > truskawkowo-malinowa mamba Mamba jest rozpuszczalna, wyżuta osiąga stan niebytu ;-PPPPPPPPP |
|
Nadah ( C Z Y Ń .'. D O B R O ) ![]() Wysłano: 2005-11-23 00:00:22 |
Stosunek satanistów do buddyzmu > > satanizm sam odpada. jak wyżuta mamba z podeszwy wedrującego jogina : > > > > > > truskawkowo-malinowa mamba > > Mamba jest rozpuszczalna, wyżuta osiąga stan niebytu ;-PPPPPPPPP widzisz. nawet do końca nie chcieli jej wyżuć : > |
|
Cień [ nieaktywne ] Wysłano: 2005-11-22 10:23:22 |
Stosunek satanistów do buddyzmu > odp: nie > > > satanizm sam odpada. jak wyżuta mamba z podeszwy wedrującego jogina : > > > > > truskawkowo-malinowa mamba > Zgadzam się z Toba Nadahu całkowicie. > > Generalnie satanizm to pierwotny bunt, zaprzeczenie i > przewartościowanie > > norm, prawd czy zwyczajów. A to co zostanie zbudowane na podbudowie > > > satanizmu to druga strona medalu. > > > a kiedy już im zaprzeczysz i sobie przewartosciujesz to... ?? Nic. Będę żył po swojemu. Mogę będę się bawił w duchowy rozwój, a moze go oleję. |
|
Nadah ( C Z Y Ń .'. D O B R O ) ![]() Wysłano: 2005-11-22 14:16:00 |
Stosunek satanistów do buddyzmu > > a kiedy już im zaprzeczysz i sobie przewartosciujesz to... ?? > > Nic. Będę żył po swojemu. Mogę będę się bawił w duchowy rozwój, a moze go > oleję. i to powinno być napisane złotymi literami w intrze tego portalu ; > that's the point |
|
Maksymilian [ nieaktywne ] Wysłano: 2005-11-20 18:04:53 |
Stosunek satanistów do buddyzmu > Jaki jest Wasz stosunek do tego czegoś? > Co sądzicie o buddyzmie. > Czy satanizm wyklucza buddyzm? > to zależy która godzina :PPP |
|
Edla [ nieaktywne ] Wysłano: 2005-11-20 14:46:31 |
Stosunek satanistów do buddyzmu > Jaki jest Wasz stosunek do tego czegoś? Zanim mi dupy nie zawraca to jezzy. > Co sądzicie o buddyzmie. Nic, odbiegam od tego. > Czy satanizm wyklucza buddyzm? > Buddyzm to Buddyzm a Satanizm to Satanizm , to chyba jasne :) > [podpowiedź, piszcie że tak :)] |
|
Limbo [ nieaktywne ] Wysłano: 2005-11-22 12:04:06 |
Stosunek satanistów do buddyzmu >Zanim mi dupy nie zawraca to jezzy. No to ja Ci pozawracam, bo masz czasem fajne foty na satanorium :) >Nic, odbiegam od tego. Filozoficzny pogląd że wszyscy są buddystami lecz nie zawsze o tym wiedza i to uznają wydaje się czasem w buddyzmie równie popularny jak analogiczny wśród satanistów. >Buddyzm to Buddyzm a Satanizm to Satanizm , to chyba jasne :) Konkret babka ja widzę :) http://www.racjonalista.pl/forum.php/s,27317#w28861 http://www.racjonalista.pl/forum.php/s,27317#w28137 + 2 posty poniżej Ot takie propozycje z gruntu religioznawstwa porównawczego :) Pozdrawiam |
|
Edla [ nieaktywne ] Wysłano: 2005-11-22 17:50:00 |
Stosunek satanistów do buddyzmu > No to ja Ci pozawracam, bo masz czasem fajne foty na satanorium :) > Nie czasem =] zawsze. > http://www.racjonalista.pl/forum.php/s,27317#w28861 > http://www.racjonalista.pl/forum.php/s,27317#w28137 > Jeee ale sie dowiedziałam . > Ot takie propozycje z gruntu religioznawstwa porównawczego :) > Dzieki :)) > Pozdrawiam > Również |
Ludowy Komisarz Zdrowia ostrzega: wszystkie materiały umieszczone na stronie są własnością autorów.
Kopiowanie i rozpowszechnianie może być przyczyną... Tylko spróbuj. My zajmiemy się resztą :>























