Satan.pl > Forum > Satanizm >[ Zaloguj się ]   [ Rejestracja ]
Transgresja
121
Satanizm
387
Komentarze
513
Szkice
235
TechnoPark
203
FAQ
15

Archiwum: wiadomości z wybranego wątku archiwalnego

 TematyAutorData
 poznaj swojego wroga
Malaavi 2007-01-03 - 18:32:49
 poznaj swojego wroga
Cień 2007-01-03 - 20:41:44
 Dzień męczenia Cienia :>
Shogun 2007-01-03 - 21:12:49
 Dzień męczenia Cienia :>
Cień 2007-01-03 - 21:32:37
 Dzień męczenia Cienia :>
Shogun 2007-01-03 - 22:41:57
 Dzień męczenia Cienia :>
Cień 2007-01-03 - 23:40:30
 Dzień męczenia Cienia :>
Shogun 2007-01-04 - 15:55:27
 Dzień męczenia Cienia :>
Cień 2007-01-04 - 16:58:34
 Dzień męczenia Cienia :>
Shogun 2007-01-04 - 18:06:03
 Dzień męczenia Cienia :>
Cień 2007-01-04 - 19:38:05
 Dzień męczenia Cienia :>
Malaavi 2007-01-08 - 19:01:25
 Dzień męczenia Cienia :>
Cień 2007-01-08 - 19:05:50
 Dzień męczenia Cienia :>
Malaavi 2007-01-08 - 19:11:22
 Dzień męczenia Cienia :>
Cień 2007-01-08 - 19:26:54
 Dzień męczenia Cienia :>
Malaavi 2007-01-08 - 19:38:03
 Dzień męczenia Cienia :>
Cień 2007-01-08 - 19:44:14
 Dzień męczenia Cienia :>
Shogun 2007-01-09 - 21:38:47
 Dzień męczenia Cienia :>
Shogun 2007-01-11 - 21:17:57
 Dzień męczenia Cienia :>
Krasnolud 2007-01-04 - 20:35:09
 Dzień męczenia Cienia :>
Cień 2007-01-04 - 21:13:18
 Dzień męczenia Cienia :>
Krasnolud 2007-01-04 - 22:08:16
 Dzień męczenia Cienia :>
Malaavi 2007-01-08 - 00:35:21
 Dzień męczenia Cienia :>
Cień 2007-01-08 - 13:39:25
 Dzień męczenia Cienia :>
Malaavi 2007-01-08 - 16:09:17
 Dzień męczenia Cienia :>
Cień 2007-01-08 - 16:56:38
 Dzień męczenia Cienia :>
Malaavi 2007-01-08 - 18:45:52
 Dzień męczenia Cienia :>
Cień 2007-01-08 - 19:02:12
 Dzień męczenia Cienia :>
Malaavi 2007-01-08 - 19:08:54
 Dzień męczenia Cienia :>
Cień 2007-01-08 - 19:25:03
 Dzień męczenia Cienia :>
Malaavi 2007-01-08 - 19:36:07
 Dzień męczenia Cienia :>
Cień 2007-01-08 - 20:00:37
 Dzień męczenia Cienia :>
Malaavi 2007-01-08 - 20:09:18
 Dzień męczenia Cienia :>
Merineth 2007-01-08 - 20:29:07
 Dzień męczenia Cienia :>
Cień 2007-01-08 - 20:32:48
 Dzień męczenia Cienia :>
Merineth 2007-01-08 - 20:39:26
 Dzień męczenia Cienia :>
Cień 2007-01-08 - 21:19:48
 Dzień męczenia Cienia :>
Krasnolud 2007-01-17 - 22:23:41
 Dzień męczenia Cienia :>
Malaavi 2007-01-08 - 00:26:43
 Dzień męczenia Cienia :>
Krasnolud 2007-01-10 - 22:29:41
 Dzień męczenia Cienia :>
Malaavi 2007-01-03 - 22:57:06
 Dzień męczenia Cienia :>
Shogun 2007-01-03 - 23:29:35
 poznaj swojego wroga
Malaavi 2007-01-03 - 22:32:29
 poznaj swojego wroga
Cień 2007-01-04 - 17:13:54
 poznaj swojego wroga
Malaavi 2007-01-04 - 17:18:02
 poznaj swojego wroga
Cień 2007-01-04 - 17:25:14
 poznaj swojego wroga
Malaavi 2007-01-04 - 18:04:46
 poznaj swojego wroga
blazen93 2007-01-06 - 12:47:51
 OT
De Profundis 2007-01-06 - 13:31:21
 poznaj swojego wroga
Cień 2007-01-06 - 15:42:36
 poznaj swojego wroga
blazen93 2007-01-06 - 17:06:24
 poznaj swojego wroga
Cień 2007-01-06 - 17:15:15
 poznaj swojego wroga
blazen93 2007-01-06 - 17:50:33
 poznaj swojego wroga
Wiktor 2007-01-06 - 18:59:41
 poznaj swojego wroga
blazen93 2007-01-06 - 20:04:48
 poznaj swojego wroga
Malaavi 2007-01-08 - 16:18:56
 poznaj swojego wroga
Malaavi 2007-01-07 - 09:34:54
 poznaj swojego wroga
Shogun 2007-01-08 - 16:53:24
 poznaj swojego wroga
Cień 2007-01-08 - 17:01:05
 kwestia satanistyczna :P
Shogun 2007-01-08 - 17:17:00
 kwestia satanistyczna :P
Cień 2007-01-08 - 19:14:57
 kwestia satanistyczna :P
Shogun 2007-01-09 - 21:47:11
 kwestia satanistyczna :P
Cień 2007-01-09 - 22:00:24
 kwestia satanistyczna :P
Shogun 2007-01-09 - 22:22:47
 kwestia satanistyczna :P
Cień 2007-01-09 - 22:28:46
 kwestia satanistyczna :P
Shogun 2007-01-09 - 22:36:46
 kwestia satanistyczna :P
Cień 2007-01-09 - 22:54:20
 kwestia satanistyczna :P
Shogun 2007-01-09 - 23:02:26
 kwestia satanistyczna :P
Cień 2007-01-09 - 23:21:13
 kwestia satanistyczna :P
Shogun 2007-01-09 - 23:48:49
 kwestia satanistyczna :P
Cień 2007-01-09 - 23:56:32
 kwestia satanistyczna :P
Shogun 2007-01-10 - 00:06:01
 kwestia satanistyczna :P
Cień 2007-01-10 - 12:59:13
 kwestia satanistyczna :P
Shogun 2007-01-11 - 20:46:08
 kwestia satanistyczna :P
Cień 2007-01-11 - 23:08:23
 kwestia satanistyczna :P
Shogun 2007-01-13 - 13:06:28
 kwestia satanistyczna :P
Katera 2007-01-10 - 10:20:08
 kwestia satanistyczna :P
Shogun 2007-01-10 - 13:17:20
 kwestia satanistyczna :P
Katera 2007-01-10 - 13:24:40
 kwestia satanistyczna :P
Shogun 2007-01-10 - 13:29:41
 kwestia satanistyczna :P
Katera 2007-01-10 - 13:33:55
 kwestia satanistyczna :P
Shogun 2007-01-10 - 13:53:38
 kwestia satanistyczna :P
Cień 2007-01-10 - 15:05:05
 kwestia satanistyczna :P
Shogun 2007-01-10 - 17:27:46
 kwestia satanistyczna :P
Krasnolud 2007-01-17 - 22:17:54
 kwestia satanistyczna :P
Shogun 2007-01-23 - 17:56:59
 kwestia satanistyczna :P
Krasnolud 2007-01-24 - 01:43:38
 kwestia satanistyczna :P
Shogun 2007-01-24 - 19:03:07
 kwestia satanistyczna :P
Krasnolud 2007-01-24 - 01:43:42
 poznaj swojego wroga
Katera 2007-01-03 - 20:48:46
 poznaj swojego wroga
Malaavi 2007-01-03 - 22:54:15
 poznaj swojego wroga
Katera 2007-01-04 - 16:02:47
 poznaj swojego wroga
Liviana 2007-01-03 - 20:50:13
 poznaj swojego wroga
Malaavi 2007-01-03 - 22:50:32
 poznaj swojego wroga
Liviana 2007-01-04 - 00:28:52
 poznaj swojego wroga
Malaavi 2007-01-04 - 17:44:57
 poznaj swojego wroga
Ranides 2007-01-04 - 09:05:43
 poznaj swojego wroga
Liviana 2007-01-04 - 09:27:49
 poznaj swojego wroga
Ranides 2007-01-04 - 10:03:14
 poznaj swojego wroga
Liviana 2007-01-04 - 10:39:08
 poznaj swojego wroga
Malaavi 2007-01-08 - 00:23:21
 poznaj swojego wroga
Malaavi 2007-01-04 - 18:09:39
 poznaj swojego wroga
Liviana 2007-01-04 - 19:37:34
 poznaj swojego wroga
Malaavi 2007-01-04 - 19:48:53
 poznaj swojego wroga
Liviana 2007-01-04 - 19:55:55
 poznaj swojego wroga
Malaavi 2007-01-07 - 17:20:34
 poznaj swojego wroga
Liviana 2007-01-07 - 20:50:19
 poznaj swojego wroga
Malaavi 2007-01-08 - 00:12:38
 poznaj swojego wroga
Liviana 2007-01-07 - 20:50:44
 poznaj swojego wroga
averit 2007-01-03 - 21:36:23
 poznaj swojego wroga
Malaavi 2007-01-03 - 22:41:13
 poznaj swojego wroga
averit 2007-01-03 - 22:55:37
 poznaj swojego wroga
Malaavi 2007-01-03 - 22:59:46
 poznaj swojego wroga
averit 2007-01-03 - 23:23:31
 poznaj swojego wroga
Malaavi 2007-01-04 - 17:39:16
 poznaj swojego wroga
Wiktor 2007-01-04 - 13:29:23
 poznaj swojego wroga
Malaavi 2007-01-04 - 17:48:13
 poznaj swojego wroga
Shogun 2007-01-22 - 15:31:53
 poznaj swojego wroga
Malaavi 2007-01-23 - 10:33:55
 poznaj swojego wroga
Shogun 2007-02-01 - 12:55:46
 poznaj swojego wroga
Cień 2007-02-01 - 13:15:13
 poznaj swojego wroga
Insomnia 2007-01-04 - 14:05:50
 poznaj swojego wroga
Malaavi 2007-01-04 - 17:57:17
 poznaj swojego wroga
Insomnia 2007-01-04 - 21:38:06
 poznaj swojego wroga
Malaavi 2007-01-04 - 22:20:59
 poznaj swojego wroga
Insomnia 2007-01-05 - 00:45:56
 poznaj swojego wroga
Malaavi 2007-01-05 - 19:08:22
 poznaj swojego wroga
Myszołów 2007-01-04 - 14:32:12
 poznaj swojego wroga
Malaavi 2007-01-04 - 18:02:20
 poznaj swojego wroga
Myszołów 2007-01-04 - 19:08:30
 poznaj swojego wroga
Malaavi 2007-01-04 - 19:33:59
 poznaj swojego wroga
Sirrush 2007-01-04 - 14:59:30
 poznaj swojego wroga
Malaavi 2007-01-04 - 17:37:12
 poznaj swojego wroga
Sirrush 2007-01-05 - 09:20:45
 poznaj swojego wroga
Malaavi 2007-01-05 - 19:06:08
 poznaj swojego wroga
Sirrush 2007-01-11 - 15:34:14
 poznaj swojego wroga
Malaavi 2007-01-11 - 20:36:15
 poznaj swojego Boga
Pokrakk 2007-01-04 - 15:13:57
 poznaj swojego Boga
Malaavi 2007-01-04 - 17:19:27
 poznaj swojego Boga
Pokrakk 2007-01-05 - 14:09:42
 poznaj swojego Boga
Malaavi 2007-01-05 - 18:13:19
 poznaj swojego Boga
Pokrakk 2007-01-07 - 14:51:25
 poznaj swojego wroga
_flo_ 2007-01-04 - 16:27:09
 poznaj swojego wroga
Malaavi 2007-01-04 - 17:13:39
 poznaj swojego wroga
Egaheer 2007-01-04 - 18:20:50
 poznaj swojego wroga
Malaavi 2007-01-04 - 18:23:24
 poznaj swojego wroga
Egaheer 2007-01-04 - 18:26:27
 poznaj swojego wroga
Malaavi 2007-01-04 - 18:28:06
 poznaj swojego wroga
Egaheer 2007-01-04 - 18:36:15
 poznaj swojego wroga
Malaavi 2007-01-04 - 18:38:56
 poznaj swojego wroga
Egaheer 2007-01-04 - 18:42:38
 poznaj swojego wroga
Malaavi 2007-01-04 - 18:47:51
 poznaj swojego wroga
Egaheer 2007-01-04 - 18:51:10
 poznaj swojego wroga
Malaavi 2007-01-04 - 18:57:41
 poznaj swojego wroga
Egaheer 2007-01-04 - 19:06:12
 poznaj swojego wroga
Malaavi 2007-01-04 - 19:33:09
 poznaj swojego wroga
Egaheer 2007-01-05 - 17:58:00
 poznaj swojego wroga
Malaavi 2007-01-05 - 18:11:42
 poznaj swojego wroga
Krasnolud 2007-01-04 - 22:46:15
 poznaj swojego wroga
Malaavi 2007-01-05 - 18:30:13
 poznaj swojego wroga
Krasnolud 2007-01-10 - 22:22:22
 poznaj swojego wroga
Malaavi 2007-01-10 - 23:41:34
 poznaj swojego wroga
Magdalenaa 2007-01-05 - 21:13:03
 poznaj swojego wroga
Malaavi 2007-01-06 - 11:57:07
 poznaj swojego wroga
Magdalenaa 2007-01-06 - 17:20:05
 poznaj swojego wroga
Malaavi 2007-01-06 - 20:10:48
 poznaj swojego wroga
Magdalenaa 2007-01-06 - 21:02:12
 poznaj swojego wroga
Malaavi 2007-01-07 - 09:14:54
 poznaj swojego wroga
Shogun 2007-01-07 - 16:50:43
 poznaj swojego wroga
Malaavi 2007-01-07 - 16:58:38
 poznaj swojego wroga
Shogun 2007-01-07 - 17:11:03
 poznaj swojego wroga
Malaavi 2007-01-07 - 17:22:03
 poznaj swojego wroga
Shogun 2007-01-07 - 18:07:46
 poznaj swojego wroga
Malaavi 2007-01-07 - 23:17:40
 poznaj swojego wroga
Shogun 2007-01-07 - 23:36:24
 poznaj swojego wroga
Malaavi 2007-01-08 - 00:17:38
 poznaj swojego wroga
Shogun 2007-01-09 - 21:52:54
 poznaj swojego wroga
Anouk 2007-01-09 - 22:36:31
 poznaj swojego wroga
Malaavi 2007-01-10 - 09:25:39
 poznaj swojego wroga
Anouk 2007-01-11 - 00:21:52
 poznaj swojego wroga
Malaavi 2007-01-11 - 09:30:40
 poznaj swojego wroga
Anouk 2007-01-15 - 00:19:18
 poznaj swojego wroga
Malaavi 2007-01-15 - 15:43:36
 poznaj swojego wroga
Anouk 2007-01-16 - 21:13:05
 poznaj swojego wroga
Malaavi 2007-01-19 - 19:34:21
 poznaj swojego wroga
Corvus 2007-01-08 - 20:52:48
 poznaj swojego wroga
Malaavi 2007-01-09 - 18:15:56
 poznaj swojego wroga
Corvus 2007-01-09 - 21:04:44
 poznaj swojego wroga
Malaavi 2007-01-10 - 09:42:47
 poznaj swojego wroga
Corvus 2007-01-10 - 20:06:24
 poznaj swojego wroga
Malaavi 2007-01-10 - 23:54:48
 poznaj swojego wroga
Corvus 2007-01-11 - 16:13:23
 poznaj swojego wroga
Malaavi 2007-01-11 - 19:35:21
 poznaj swojego wroga
Corvus 2007-01-11 - 20:02:03
 poznaj swojego wroga
Malaavi 2007-01-11 - 20:45:31
 poznaj swojego wroga
Corvus 2007-01-11 - 21:29:04
 poznaj swojego wroga
Malaavi 2007-01-12 - 08:36:20
 poznaj swojego wroga
Lewiatan 2007-01-09 - 00:19:16
 poznaj swojego wroga
Malaavi 2007-01-09 - 17:41:32
 poznaj swojego wroga
Lusignan 2007-01-09 - 16:08:43
 poznaj swojego wroga
Malaavi 2007-01-09 - 17:19:23
 poznaj swojego wroga
Lusignan 2007-01-09 - 21:36:03
 poznaj swojego wroga
Malaavi 2007-01-10 - 09:33:35
 poznaj swojego wroga
Damballa 2007-01-09 - 16:43:02
 poznaj swojego wroga
Malaavi 2007-01-09 - 17:09:57
 poznaj swojego wroga
Damballa 2007-01-09 - 17:22:08
 poznaj swojego wroga
Malaavi 2007-01-09 - 17:57:20
 poznaj swojego wroga
_flo_ 2007-01-09 - 18:06:45
 poznaj swojego wroga
Malaavi 2007-01-09 - 18:08:58
 poznaj swojego wroga
_flo_ 2007-01-09 - 18:59:45
 poznaj swojego wroga
Merineth 2007-01-09 - 19:02:27
 poznaj swojego wroga
_flo_ 2007-01-10 - 11:36:29
 poznaj swojego wroga
Malaavi 2007-01-10 - 09:53:04
 poznaj swojego wroga
_flo_ 2007-01-10 - 11:34:46
 poznaj swojego wroga
Damballa 2007-01-11 - 16:12:03
 poznaj swojego wroga
Malaavi 2007-01-11 - 19:48:06
 poznaj swojego wroga
ObywatelMintaj 2007-01-11 - 23:51:00
 poznaj swojego wroga
Malaavi 2007-01-12 - 08:15:29
 poznaj swojego wroga
Wishmasterka 2007-01-09 - 17:48:18
 poznaj swojego wroga
Malaavi 2007-01-09 - 18:00:27
 poznaj swojego wroga
Cień 2007-01-09 - 18:44:56
 poznaj swojego wroga
Malaavi 2007-01-10 - 09:54:43
 poznaj swojego wroga
Adam 2007-01-21 - 23:04:01
 poznaj swojego wroga
Wishmasterka 2007-01-09 - 19:10:44
 poznaj swojego wroga
Katera 2007-01-09 - 19:26:59
 poznaj swojego wroga
Malaavi 2007-01-10 - 09:51:13
 poznaj swojego wroga
Marek 2007-01-13 - 12:04:03
 poznaj swojego wroga
Malaavi 2007-01-13 - 13:24:08
 poznaj swojego wroga
Wiktor 2007-01-15 - 15:39:13
 poznaj swojego wroga
Malaavi 2007-01-15 - 16:03:22
 poznaj swojego wroga
Wiktor 2007-01-15 - 16:28:43
 poznaj swojego wroga
Shogun 2007-01-16 - 00:06:09
 poznaj swojego wroga
Wiktor 2007-01-16 - 15:54:30
 poznaj swojego wroga
Shogun 2007-01-16 - 16:17:25
 poznaj swojego wroga
Myszołów 2007-01-16 - 16:43:56
 poznaj swojego wroga
Shogun 2007-01-16 - 17:15:31
 poznaj swojego wroga
Myszołów 2007-01-16 - 20:28:21
 poznaj swojego wroga
Shogun 2007-01-16 - 21:42:02
 poznaj swojego nieprzyjaciela
Myszołów 2007-01-16 - 23:40:35
 poznaj swojego nieprzyjaciela
Shogun 2007-01-20 - 17:08:02
 poznaj swojego nieprzyjaciela
Myszołów 2007-01-20 - 17:55:17
 poznaj swojego nieprzyjaciela
Krasnolud 2007-01-20 - 22:24:47
 poznaj swojego nieprzyjaciela
Myszołów 2007-01-20 - 23:55:37
 poznaj swojego nieprzyjaciela
Krasnolud 2007-01-21 - 02:08:06
 poznaj swojego nieprzyjaciela
Shogun 2007-01-21 - 13:21:19
 poznaj swojego nieprzyjaciela
Shogun 2007-01-21 - 13:14:29
 poznaj swojego nieprzyjaciela
Myszołów 2007-01-21 - 13:52:27
 poznaj swojego wroga
Wiktor 2007-01-17 - 11:17:02
 poznaj swojego wroga
Malaavi 2007-01-17 - 18:30:58
 poznaj swojego wroga
Myszołów 2007-01-15 - 18:07:52
 poznaj swojego wroga
Malaavi 2007-01-17 - 18:33:34
 poznaj swojego wroga
Wiktor 2007-01-17 - 18:58:58
 poznaj swojego wroga
Malaavi 2007-01-19 - 19:21:23
 poznaj swojego wroga
Shogun 2007-01-20 - 17:24:25
 poznaj swojego wroga
Shogun 2007-01-20 - 17:27:07
 poznaj swojego wroga
Malaavi 2007-01-23 - 10:40:27
 poznaj swojego wroga
Adam 2007-01-27 - 23:22:43
 poznaj swojego wroga
Malaavi 2007-01-28 - 10:30:33
 poznaj swojego wroga
Adam 2007-01-28 - 17:48:38
 poznaj swojego wroga
Malaavi 2007-01-28 - 18:36:53
 poznaj swojego wroga
Malaavi 2007-01-21 - 16:57:27
 poznaj swojego wroga
Adam 2007-01-21 - 22:32:34
 poznaj swojego wroga
Malaavi 2007-01-23 - 10:28:54
 poznaj swojego wroga
Adam 2007-01-27 - 23:03:22
 poznaj swojego wroga
Malaavi 2007-01-28 - 09:32:47
 poznaj swojego wroga
Adam 2007-01-28 - 18:27:56
 poznaj swojego wroga
Malaavi 2007-01-28 - 18:35:48
 poznaj swojego wroga
Myszołów 2007-01-17 - 19:41:02
 poznaj swojego wroga
Malaavi 2007-01-19 - 18:36:15
 poznaj swojego wroga
Myszołów 2007-01-20 - 13:03:02
 poznaj swojego wroga
Malaavi 2007-01-20 - 15:25:07
 poznaj swojego wroga
Krasnolud 2007-01-20 - 22:49:02
 poznaj swojego wroga
Shogun 2007-01-21 - 12:42:34
 poznaj swojego wroga
Malaavi 2007-01-25 - 18:27:12
 poznaj swojego wroga
Malaavi 2007-01-21 - 15:45:42
 poznaj swojego wroga
Krasnolud 2007-01-22 - 21:18:25
 poznaj swojego wroga
Malaavi 2007-01-22 - 21:41:32
 poznaj swojego wroga
Krasnolud 2007-01-17 - 21:26:34
 poznaj swojego wroga
Malaavi 2007-01-19 - 18:26:42
 poznaj swojego wroga
Krasnolud 2007-01-20 - 20:59:23
 poznaj swojego wroga
Shogun 2007-01-21 - 12:37:53
 poznaj swojego wroga
Krasnolud 2007-01-21 - 14:50:04
 poznaj swojego wroga
Shogun 2007-01-21 - 14:51:52
 poznaj swojego wroga
Krasnolud 2007-01-22 - 18:52:54
 poznaj swojego wroga
Krasnolud 2007-01-22 - 18:56:37
 poznaj swojego wroga
Shogun 2007-01-22 - 19:45:40
 poznaj swojego wroga
Malaavi 2007-01-29 - 11:15:04
 poznaj swojego wroga
Malaavi 2007-01-21 - 16:53:36
 poznaj swojego wroga
Krasnolud 2007-01-22 - 21:02:08
 poznaj swojego wroga
Malaavi 2007-01-23 - 00:05:03
 poznaj swojego wroga
Krasnolud 2007-01-24 - 17:42:41
 poznaj swojego wroga
Malaavi 2007-01-25 - 04:23:09
 poznaj swojego wroga
Adam 2007-01-21 - 19:33:41
 poznaj swojego wroga
sewer 2007-01-26 - 01:58:30
 Nihil novi
E g o 2007-01-26 - 03:01:43
 Nihil novi
sewer 2007-01-26 - 09:02:39
 Nihil novi
E g o 2007-01-26 - 13:02:07
 Nihil novi
sewer 2007-01-26 - 13:36:06
 Nihil novi
E g o 2007-01-26 - 15:41:33
 Nihil novi
sewer 2007-01-27 - 00:38:48
 Nihil novi
E g o 2007-01-27 - 02:07:30
 Nihil novi
Adam 2007-01-27 - 23:17:14
 Nihil novi
Malaavi 2007-01-28 - 12:52:04
 poznaj swojego wroga
Malaavi 2007-01-26 - 16:33:47
 poznaj swojego wroga
sewer 2007-01-27 - 00:47:53
 Umysł czysty
E g o 2007-01-27 - 02:15:47
 Umysł czysty
sewer 2007-01-28 - 19:41:04
 Umysł brudny, do pralki Persilem wyprać
E g o 2007-01-28 - 20:32:56
 Umysł brudny, do pralki Persilem wyprać
sewer 2007-01-28 - 20:44:18
 Umysł brudny, do pralki Persilem wyprać
Shogun 2007-01-28 - 22:07:22
 Umysł brudny, do pralki Persilem wyprać
sewer 2007-01-29 - 00:04:49
 Umysł brudny, do pralki Persilem wyprać
E g o 2007-01-29 - 00:50:39
 Umysł brudny, do pralki Persilem wyprać
sewer 2007-01-29 - 00:59:08
 Umysł brudny, do pralki Persilem wyprać
E g o 2007-01-29 - 01:32:14
 Umysł brudny, do pralki Persilem wyprać
Shogun 2007-01-29 - 01:45:52
 Umysł brudny, do pralki Persilem wyprać
sewer 2007-01-29 - 10:46:46
 Umysł brudny, do pralki Persilem wyprać
Malaavi 2007-01-29 - 11:12:12
 Umysł brudny, do pralki Persilem wyprać
sewer 2007-01-29 - 11:37:55
 Umysł brudny, do pralki Persilem wyprać
Malaavi 2007-01-29 - 11:55:56
 Umysł brudny, do pralki Persilem wyprać
sewer 2007-01-29 - 12:08:09
 Umysł brudny, do pralki Persilem wyprać
Malaavi 2007-01-29 - 12:25:22
 Umysł brudny, do pralki Persilem wyprać
Krasnolud 2007-01-29 - 11:46:37
 Umysł brudny, do pralki Persilem wyprać
sewer 2007-01-29 - 12:01:32
 Umysł brudny, do pralki Persilem wyprać
Malaavi 2007-01-29 - 13:09:36
 Umysł brudny, do pralki Persilem wyprać
sewer 2007-01-29 - 14:00:40
 O sztuce postów pisania
Cień 2007-01-29 - 14:19:23
 Umysł brudny, do pralki Persilem wyprać
Krasnolud 2007-01-29 - 14:20:25
 Umysł brudny, do pralki Persilem wyprać
Malaavi 2007-01-29 - 14:38:19
 Umysł brudny, do pralki Persilem wyprać
Malaavi 2007-01-29 - 12:11:41
 Umysł brudny, do pralki Persilem wyprać
Malaavi 2007-01-29 - 12:35:07
 poznaj swojego wroga
Malaavi 2007-01-27 - 15:13:47
 poznaj swojego wroga
Shogun 2007-01-28 - 12:17:10
 poznaj swojego wroga
Malaavi 2007-01-28 - 12:23:52
 poznaj swojego wroga
Shogun 2007-01-28 - 12:44:39
 poznaj swojego wroga
Malaavi 2007-01-28 - 13:11:05
Spis działów / Spis wątków archiwalnych / Nowy wątek
 AutorTemat wątku:
Malaavi
[ nieaktywne ]


Wysłano:
2007-01-03
18:32:49

poznaj swojego wroga
Drecze was juz latami, z roznych powodow poznajac wszelakie formy i okazy zwace sie odpowiednio satanizmem i satanistami, a tak jak na poczatku tak i dzis przeraza mnie stopien niewiedzy na temat katolicyzmu.

Mylicie chrzescijanstwo-katolicyzm z xianstwem-katolstwem (przeklinajac mylenie satanizmu - tego akurat waszego - z czyms co wg was ktos satanizmem niepoprawnie nazwal).

Zarzucacie (!) chrzescijanstwu to, co dla satanisty jest zaleta. Albo wiec dbacie o moralnosc chrzescijanska bardziej niz sami (samozwanczy) chrzescijanie, albo zazdroscicie im braku rzeczonej moralnosci.

Wypowiadacie sie nieustannie na temat dzialalnosci Kosciola, jednoczesnie popierajac dzialanie zgodne z sumieniem dzialajacego, a jednak nie potraficie rozpatrywac tej dzialalnosci z punktu widzenia innego niz (ponownie samozwanczo) satanistyczny.

Oczywiscie nie wszystko odnosi sie do wszystkich (ale do tych, ktorzy poczuli sie urazeni odnosi sie z cala pewnoscia).

W zwiazku z powyzszym mam do was, w taki czy inny sposob wspoltworzacych spolecznosc satanistyczna czy jej okolice, pytania na temat tego jak i gdzie poznajecie chrzescijanstwo.

1. jak czesto czytacie Katechizm i Pismo, jak dobrze je znacie?
2. jak czesto bywacie w kosciolach, roznych, by wykluczyc ze trafiacie na nieodpowiedniego ksiedza?
3. jak czesto rozmawiacie z osobami gleboko (a inteligentnie) wierzacymi?

Wiadome jest wam zapewne, ze czytajac w Gosciu Niedzielnym o satanizmie czlowiek szacunku Szatanowi naleznego nie okazuje, dowiaduje sie bzdur, gdyz wroga sie unika tam gdzie go (Go) poznac trzeba i nie mozna go opisac. O ile wbrew sztuce jest takie zachowanie, o tyle jest bardziej niz popularne nie tylko wsrod czytelnikow GN.

Wyobrazcie sobie, ze biore sobie jakiegos nowoczesnego satanistycznego hiptechno czternastolatka, ktory znicze juz tlukl badz odrywal literki z nagrobkow, by cmentarz dewastowac. Biore go rzecz jasna na strone, gdzie wypytuje go o satanizm, na tej podstawie zas nauczam innych o satanizmie, w poczuciu dobrze spelnionego obowiazku. Glupi bym byl. :)

Interesuje mnie wiec zwiazek z chrzescijanstwem, a nie 'moja kuzynka nie miala co ze soba zrobic to se poszla na oaze i gada glupoty'.

A jako ze pod koniec grudnia ruch tu byl minimalny, pytam jeszcze:

4. Jaki podzbior {koledy, choinka, zyczenia, msza, oplatek, karp, inna ryba, prezenty, modlitwa przy stole} zwiazany byl z tym co robiliscie w Boze - przepraszam - Narodzenie?

Oczywiscie komentarze w stylu babcia mi kazala prosze sobie zostawic na inna okazje. Ja prosze o satanistycznie szczera odpowiedz.
spis działów / spis wątków / nowy wątek / zwiń wątek
Cień
( The Last Demon )

Wysłano:
2007-01-03
20:41:44

poznaj swojego wroga
> Drecze was juz latami, z roznych powodow poznajac wszelakie formy i okazy  
> zwace sie odpowiednio satanizmem i satanistami, a tak jak na poczatku tak  
> i dzis przeraza mnie stopien niewiedzy na temat katolicyzmu.

***
"Lepiej badać własny umysł niż jego brak u innych"

> Mylicie chrzescijanstwo-katolicyzm z xianstwem-katolstwem (przeklinajac  
> mylenie satanizmu - tego akurat waszego - z czyms co wg was ktos  
> satanizmem niepoprawnie nazwal).

***
Ja tego akyrat nie mylę. Choć fakt, jednych i drugich chętnie resocjalizował bym w obozach zagłady. ;)

> Zarzucacie (!) chrzescijanstwu to, co dla satanisty jest zaleta. Albo wiec  
> dbacie o moralnosc chrzescijanska bardziej niz sami (samozwanczy)  
> chrzescijanie, albo zazdroscicie im braku rzeczonej moralnosci.

***
I tam. Szczeniaki tylko tak robią, co się Laveya naczytali. Ot młodzieńczy idealizm, nieznoszacy fałszu i hipokryzji. Zgadzam się, że taki oświeceniowo-prometejski satanizm wygląda karykaturalnie.

> Wypowiadacie sie nieustannie na temat dzialalnosci Kosciola, jednoczesnie  
> popierajac dzialanie zgodne z sumieniem dzialajacego, a jednak nie  
> potraficie rozpatrywac tej dzialalnosci z punktu widzenia innego niz  
> (ponownie samozwanczo) satanistyczny.

***
Akurat. Większośc tu obecnych ma zasadniczo KRK i jego wyznawców głeboko w dupie. Co najwyżej pomarudzi nań tak jak narzeka na inne nieciekawe cechy rzeczywistości typu wysokie podatki.

> 1. jak czesto czytacie Katechizm i Pismo, jak dobrze je znacie?

***
Znam ogólne założenia i raczej średnio mi pasują. A że zgadzam się z powiedzeniem "z gówna bata nie ukręcisz", to nie będę wchodził w szczegóły teologiczne, skoro ich najbardziej fundamentalne załozenia są dla mnie idiotyczne.

> 2. jak czesto bywacie w kosciolach, roznych, by wykluczyc ze trafiacie na  
> nieodpowiedniego ksiedza?

***
Jak wyżej. Kościoły jak mi się zdarza odwiedzić, to raczej z chęci obcowania z niesamowitą architekturą, niż by słuchac co bajarze w sutannach mają do powiedzenia.

> 3. jak czesto rozmawiacie z osobami gleboko (a inteligentnie)  
> wierzacymi?

***
Prawie nigdy. Cięzko na takich trafić. Poza tym uważam ze nie ma nawet sensu zaczynać dyskusji między religijnym dogmatykiem a sceptycznym racjonalistą.

> 4. Jaki podzbior {koledy, choinka, zyczenia, msza, oplatek, karp, inna  
> ryba, prezenty, modlitwa przy stole} zwiazany byl z tym co robiliscie w  
> Boze - przepraszam - Narodzenie?

***
Choinka, życzenia, opłatek, pstrąg, sporo innego żarcia, wódeczka, prezenty. Było bardzo fajnie. :>
spis działów / spis wątków / nowy wątek / zwiń wątek
Shogun
[ nieaktywne ]


Wysłano:
2007-01-03
21:12:49

Dzień męczenia Cienia :>
> ***
> "Lepiej badać własny umysł niż jego brak u innych"

"Widzimy bardzo wyraźnie, że najlepszą metodą rozwijania naszej inteligencji praktycznej jest zasięganie informacji od innych osób, nawet wtedy, gdy wydają nam się tępi, nudni i wiedzeni błędnymi mapami rzeczywistości. Albowiem moglibyśmy być znacznie mniej głupi, gdybyśmy nie pomijali sygnałów, które nie pasują do naszych ulubionych map rzeczywistośc"

Robert Anton Wilson, Kosmiczny spust.

:)

Jeśli chcesz by Twój sposób patrzenia na świat potwierdzał jedynie swoją słuszność, to jesteś równie głupi co fanatycy religijni :)

> ***
> Ja tego akyrat nie mylę. Choć fakt, jednych i drugich chętnie  
> resocjalizował bym w obozach zagłady. ;)

Jeśliby zamknąć wszystkich, którzy są święcie przekonani o swoich racjach światopoglądowych to Ziemia by się prawie kompletnie wyludniła.

I nie czaruj się, że byłbyś wśród tych co zostali oszczędzeni :)

> ***
> I tam. Szczeniaki tylko tak robią, co się Laveya naczytali. Ot młodzieńczy  
> idealizm, nieznoszacy fałszu i hipokryzji. Zgadzam się, że taki  
> oświeceniowo-prometejski satanizm wygląda karykaturalnie.

Dlaczego? Bo założyłeś sobie, że powinien wyglądać inaczej? A jakby założenia zmienić?

> ***
> Znam ogólne założenia i raczej średnio mi pasują. A że zgadzam się z  
> powiedzeniem "z gówna bata nie ukręcisz", to nie będę wchodził w szczegóły  
> teologiczne, skoro ich najbardziej fundamentalne załozenia są dla mnie  
> idiotyczne.

A to kwsetia osoistych preferencji jedynie. Założenia są dla Ciebie idiotyczne tylko dlatego, że masz inne ŻAŁOŻENIA.

> ***
> Prawie nigdy.  

Bardzo często ;>

> Cięzko na takich trafić. Poza tym uważam ze nie ma nawet  
> sensu zaczynać dyskusji między religijnym dogmatykiem a sceptycznym  
> racjonalistą.

Jasne. I jeden i drugi opiera się na swoich dogmatach, założeniach i aksjomatach. Jeśli nie potrafią poza nie wyjść to są siebie warci.
spis działów / spis wątków / nowy wątek / zwiń wątek
Cień
( The Last Demon )

Wysłano:
2007-01-03
21:32:37

Dzień męczenia Cienia :>

> Jeśli chcesz by Twój sposób patrzenia na świat potwierdzał jedynie swoją  
> słuszność, to jesteś równie głupi co fanatycy religijni :)

***
To znaczy że jak będę chciał zweryfikowac swoje informacje na temat np. technologii fuzyjnej, powinienem oprócz fizyków jądrowych zapytać także np. szalikowców?  

Nie denerwuj mnie Sho, jedną rzeczą jest otwartośc umysłu i umiejętność rozumienia i empatycznego wyczucia psychiki prostaczków, a drugą traktowania ich ewidentnie prymitywncyh poglądów poważnie. :]

> Jeśliby zamknąć wszystkich, którzy są święcie przekonani o swoich racjach  
> światopoglądowych to Ziemia by się prawie kompletnie wyludniła.

***
To był zart Shogunie. I nie praw mi truizmów.  
  
> I nie czaruj się, że byłbyś wśród tych co zostali oszczędzeni :)

***
No chyba że to ja bym wysyłał ludzi w atmosferę.

> Dlaczego? Bo założyłeś sobie, że powinien wyglądać inaczej? A jakby  
> założenia zmienić?

***
Powiedz mi Shogunie jakie sa konotacje kulturowe Szatana? Czy w mitologii xia nskiej występuje jako dobry duszek? Toż dopiero róznego rodzaju filozofiwe libertyskie przyjęły go za symbol buntu wobec skostniałes katolskiej moralnosci.


> A to kwsetia osoistych preferencji jedynie. Założenia są dla Ciebie  
> idiotyczne tylko dlatego, że masz inne ŻAŁOŻENIA.

***
Oczywiscie Shogunie. To moje założenia i mój stosunek do xiańskich wypocin. Własnie dlatego jestem satanistą, a nie np. członkiem jakiegoś kościoła zreformowanaego.


> Jasne. I jeden i drugi opiera się na swoich dogmatach, założeniach i  
> aksjomatach. Jeśli nie potrafią poza nie wyjść to są siebie warci.

***
Nie, Shogunie. Można dyskutowąc o szczegółach, ale nie da się pogodzić wiary z niewiarą.  
spis działów / spis wątków / nowy wątek / zwiń wątek
Shogun
[ nieaktywne ]


Wysłano:
2007-01-03
22:41:57

Dzień męczenia Cienia :>
> ***
> To znaczy że jak będę chciał zweryfikowac swoje informacje na temat np.  
> technologii fuzyjnej, powinienem oprócz fizyków jądrowych zapytać także  
> np. szalikowców?  

A dlaczego nie? Sam byłeś kiedyś na zadymie kibolskiej (wiem, bo mi opowiadałeś). Kto by wtedy pomyślał, że się tam naparza materiał na konowała? :)

> Nie denerwuj mnie Sho,

A odpowiedz mi najpierw, dlaczego Cię denerwuję? Bo piszę coś niezgodnego z Twoim modelem rzeczywistości? Nad tym się zastanów. Może się okaże, że przyczyna Twojego zdenerwowania nie leży we mnie, lecz w Tobie :)

> jedną rzeczą jest otwartośc umysłu i umiejętność  
> rozumienia i empatycznego wyczucia psychiki prostaczków, a drugą  
> traktowania ich ewidentnie prymitywncyh poglądów poważnie. :]

Przeczytaj to co napisałeś i udowodnij mi, że przebija się przez Twoje słowa coś innego niż Twoje przekonanie.

> ***
> To był zart Shogunie. I nie praw mi truizmów.  

Przestanę, jak Ty przestaniem prawić kawałki dobre dla gimnazjalisty :)

> ***
> No chyba że to ja bym wysyłał ludzi w atmosferę.

No chyba że ;)

> ***
> Powiedz mi Shogunie jakie sa konotacje kulturowe Szatana? Czy w mitologii  
> xia nskiej występuje jako dobry duszek? Toż dopiero róznego rodzaju  
> filozofiwe libertyskie przyjęły go za symbol buntu wobec skostniałes  
> katolskiej moralnosci.

A kojarzysz może greckiego bożka o xywce Pan? :) Bo jak mniemam, jako światły człowiek, nie będziesz się chyba zamykał jedynie w xiańskiej wizji tworząc swój filozoficzny system :)

> ***
> Oczywiscie Shogunie. To moje założenia i mój stosunek do xiańskich  
> wypocin. Własnie dlatego jestem satanistą, a nie np. członkiem jakiegoś  
> kościoła zreformowanaego.

Dokładnie. A kto ma rozstrzygnąć o tym czyje założenia są lepsze? Znasz chyba znaczenie słowa 'założenie'? Bo jeśli tak to głupio tak w tonie obiektywnym prawić co jest be a co nie.

> ***
> Nie, Shogunie. Można dyskutowąc o szczegółach, ale nie da się pogodzić  
> wiary z niewiarą.  

Chcesz przez to powiedzieć, że sceptyczny racjonalista dysponuje czymś innym niż wiara?
spis działów / spis wątków / nowy wątek / zwiń wątek
Cień
( The Last Demon )

Wysłano:
2007-01-03
23:40:30

Dzień męczenia Cienia :>

> A dlaczego nie? Sam byłeś kiedyś na zadymie kibolskiej (wiem, bo mi  
> opowiadałeś). Kto by wtedy pomyślał, że się tam naparza materiał na  
> konowała? :)

***
Ano dlatego że prawdopodobieństwo dowiedzenia się czegoś cennego jest bardzo niewieleki i szkoda tracić czasu na to. Metan można wyekstrahowac z atmosfery, ale dużo praktyczniej jest go wydobyć ze złóż gazu ziemnego.

> > Nie denerwuj mnie Sho,
>  
> A odpowiedz mi najpierw, dlaczego Cię denerwuję? Bo piszę coś niezgodnego  
> z Twoim modelem rzeczywistości?

***
Ależ skąd. Tłumaczysz mi rzeczy oczywiste, stąd moja irytacja.

> > jedną rzeczą jest otwartośc umysłu i umiejętność  
> > rozumienia i empatycznego wyczucia psychiki prostaczków, a drugą  
> > traktowania ich ewidentnie prymitywncyh poglądów poważnie. :]
>  
> Przeczytaj to co napisałeś i udowodnij mi, że przebija się przez Twoje  
> słowa coś innego niż Twoje przekonanie.

***
Jak np. beret moherowy dopatrzy się w plamach tłuszczu na brudnej patelni, wizerunku matki boskiej to jak to zinterpretuje? Że się mu Ma Ryja objawiła. Ja to zinterpretują jako psychopatologię. Dośc łagodną ale jednak. Tu nie chodzi o przekonania, ale o znajomość pewnych mechanizmów rządzących tym światem.

> Przestanę, jak Ty przestaniem prawić kawałki dobre dla gimnazjalisty :)

***
A co to, nie wolno mi miec chrapke na eksterminację ludzi religijnych? To wolny kraj. :>
  
> A kojarzysz może greckiego bożka o xywce Pan? :) Bo jak mniemam, jako  
> światły człowiek, nie będziesz się chyba zamykał jedynie w xiańskiej wizji  
> tworząc swój filozoficzny system :)

***
Ale Szatan to xiańśki pomysł. A ja jestem satanist a, nie zaś wyznawcą Pana. :>

Znajdujemy się w kregu kultury chrzescijańskiej czy nam to się podoba czy nie. Postać Szatana czy Diabła jest dośc negatywna. Jest to wkońcu przeciwnik Boga będacego Kreatorem, ponoc nieskończenie dobrym i mądrym. Oczywiscie, na dobrą sprawę można ten symbol wszędzie implikować, ale jeśli jakiś symbol znaczy wszystko to nie znaczy tak naprawde nic.
  
> Dokładnie. A kto ma rozstrzygnąć o tym czyje założenia są lepsze? Znasz  
> chyba znaczenie słowa 'założenie'? Bo jeśli tak to głupio tak w tonie  
> obiektywnym prawić co jest be a co nie.
  
***
Widzisz moje założenia mają uważam teprzewagę, gdyż opierają się w pewnym zakresie na jak najbardziej namacalncyh dowodach. Ja przynajmniej cześć informacji o świecie mogę bezpośrednio udowodnić. Wypociny xian są tyle warte co literatura fantasy klasy B. Ktoś coś tam sobie wymyślił, tyle że nijak to zastosować.

> Chcesz przez to powiedzieć, że sceptyczny racjonalista dysponuje czymś  
> innym niż wiara?

***
Sceptyczny racjonalista ma tęprzewagę że może udowadniac istnienie materialnego świata, np. poprzez okładanie materialnymi przedmiotami niedowiarków po łbie. Praktyka dowodzi że poziom niewiary w świat materialny jest odwrotnie proporcjonalny do zadanego bólu. Bardzo dobry patent by skłonic zwolenników solipsyzmu do usilnego zwątpienia w swoje przekonania.

spis działów / spis wątków / nowy wątek / zwiń wątek
Shogun
[ nieaktywne ]


Wysłano:
2007-01-04
15:55:27

Dzień męczenia Cienia :>
> ***
> Ano dlatego że prawdopodobieństwo dowiedzenia się czegoś cennego jest  
> bardzo niewieleki i szkoda tracić czasu na to. Metan można wyekstrahowac z  
> atmosfery, ale dużo praktyczniej jest go wydobyć ze złóż gazu ziemnego.

Widzisz, ale ja nie o tym chciałem. Chodziło o to, że ludzie których nie szanujesz, nienawidzisz czy coś w tym stylu, mają inną mapę rzeczywistości niż Ty a więc odbierają nieco inne jej spektrum. Dlatego gdyby tak zadać sobie odrobinę trudu, mógłbyś oglądać rzeczywistość w mniej okrojonej formie.

> ***
> Ależ skąd. Tłumaczysz mi rzeczy oczywiste, stąd moja irytacja.

Jak widać nie tak oczywiste :>

> ***
> Jak np. beret moherowy dopatrzy się w plamach tłuszczu na brudnej patelni,  
> wizerunku matki boskiej to jak to zinterpretuje? Że się mu Ma Ryja  
> objawiła. Ja to zinterpretują jako psychopatologię. Dośc łagodną ale  
> jednak. Tu nie chodzi o przekonania, ale o znajomość pewnych mechanizmów  
> rządzących tym światem.

I Ty te mechanizmy znasz :D:D:D:D

Tylko widzisz tu nie chodzi o to co Ty widzisz, tylko co ona. W ogóle myślisz nadzwyczaj prostacko. Jak ktoś Ci powie że widział Maryję to od razu ręce załamujesz no bo przecież xiańska mitologia to brednie i tak dalej. A słyszałeś może o egipskie bogini Nuit? Bo ten sam archetyp. Maryja dziewica towarzyszy nam dużo dłużej niż istnieje xiaństwo, a rzeczywistośc nie jest tak  prosta jak Ci się wydaje, że jeden problem można opisać tylko w jego obrębie. Dochodzi sporo innych rzeczy. Więc przestań gadać jak cienias, bo wiem, że jesteś na tyle inteligentny że stać Cię na więcej. Bo obecnie pierdolisz jak automat nauczony jednego i powtarzający to w kółko bo to przenjświętrza prawda i nie może być inaczej :)

> ***
> A co to, nie wolno mi miec chrapke na eksterminację ludzi religijnych? To  
> wolny kraj. :>

Jasne, to wolny kraj więc zabijmy tych, którzy nam nie pasują :D

> ***
> Ale Szatan to xiańśki pomysł. A ja jestem satanist a, nie zaś wyznawcą  
> Pana. :>

Ach, to już sataniści nie wychodzą poza obręb xiastwa? No wporzo, to muszę Ci powiedzieć, że w xiaństiw Szatan jest realnym bytem, a nie symbolem. To albo się go ściśle trzymasz albo mi tu nie pierdol :)

> Znajdujemy się w kregu kultury chrzescijańskiej czy nam to się podoba czy  
> nie. Postać Szatana czy Diabła jest dośc negatywna.

Postać Szatana jest bardzo pozytywna. Ot choćby dlatego, że symbolizuje radosny seks, a nie celibat czy dziewictwo aż do slubu. Negatywny to on może być dla dupościsków :>

> Jest to wkońcu  
> przeciwnik Boga będacego Kreatorem, ponoc nieskończenie dobrym i mądrym.  

Jakby Szatan miałby być negatywem Boga to musiałby być nieskończenie głupi. Tak wynika z tego co napisałeś. Więc gratulacje :>

> Oczywiscie, na dobrą sprawę można ten symbol wszędzie implikować, ale  
> jeśli jakiś symbol znaczy wszystko to nie znaczy tak naprawde nic.

Mhm, to jak z satanizmem współczesnym. Może się tak wreszcie brać satanistyczna zdecyduje czy wychodzi poza kanon chrześciajński czy nie. Bo jak wychodzi to Szatan może być wesołym libertynem, a jak nie to, Szatan jest upadłym aniołem a satanizm to relgia go czcząca i nie ma miejsca na sranie się z jakimś satanizmem racjonalnym. LOL, człowieku, zastanów się w końcu co piszesz :>

> ***
> Widzisz moje założenia mają uważam teprzewagę,

Nie mają rzadnej przewagi. Tylko Ty tak twierdzisz co jest śmieszne :)

> gdyż opierają się w pewnym  
> zakresie na jak najbardziej namacalncyh dowodach.

Aha, to teraz piszemy o macaniu? LOL

Ty i ta Twoja nauka oparta na aksjomatach, których się nie dowodzi.

Aksjomat naukowy a dogmat religijny niczym się nie różnią i wbij sobie to do głowy.

> Ja przynajmniej cześć  
> informacji o świecie mogę bezpośrednio udowodnić.

Właściwie to nic nie możesz, prócz tego, że możesz mieć nadzieję iż dotychczasowe teorie nie mają dziur (a mają) i nie stanie się coś czego nie przewidywałeś.

> Wypociny xian są tyle  
> warte co literatura fantasy klasy B.

Udowodnij.

> Ktoś coś tam sobie wymyślił, tyle że  
> nijak to zastosować.

Że nie umiesz to Twój problem :)

> ***
> Sceptyczny racjonalista ma tęprzewagę że może udowadniac istnienie  
> materialnego świata, np. poprzez okładanie materialnymi przedmiotami  
> niedowiarków po łbie. Praktyka dowodzi że poziom niewiary w świat  
> materialny jest odwrotnie proporcjonalny do zadanego bólu. Bardzo dobry  
> patent by skłonic zwolenników solipsyzmu do usilnego zwątpienia w swoje  
> przekonania.

Właściwie to nie odpowiedziałeś na moje pytanie. Ja nie napisałem, że solipsyzm popieram czy że nie wierzę w świat materialny. Skądże znowu.

Odpowiedz mi w końcu, czy sceptyczny racjonalista ma coś oprócz wiary?
spis działów / spis wątków / nowy wątek / zwiń wątek
Cień
( The Last Demon )

Wysłano:
2007-01-04
16:58:34

Dzień męczenia Cienia :>

> Widzisz, ale ja nie o tym chciałem. Chodziło o to, że ludzie których nie  
> szanujesz, nienawidzisz czy coś w tym stylu, mają inną mapę rzeczywistości  
> niż Ty a więc odbierają nieco inne jej spektrum. Dlatego gdyby tak zadać  
> sobie odrobinę trudu, mógłbyś oglądać rzeczywistość w mniej okrojonej  
> formie.

***
Pieprszy sz Shogunie. Owszem, usiłując np, zrozumiec  i poznac tunel myślowy Mormonów czy pół dzikich aborygenów dowiedziałbym się pewnie czegoś nowego. Nie ma natomiast sensu próbowac zrozumieć dresiarni o IQ średnio zdolnej małpy czy moherów z kólka różańcowego, bo ja ich styl rozumowania doskonale znam. Rzec by można że moja mapa rzeczywistości opisyje te same tereny co ich, tyle że jest znacznie szersza.


> I Ty te mechanizmy znasz :D:D:D:D

***
Znam. Przynajmniej niektóre.

> Tylko widzisz tu nie chodzi o to co Ty widzisz, tylko co ona. W ogóle  
> myślisz nadzwyczaj prostacko. Jak ktoś Ci powie że widział Maryję to od  
> razu ręce załamujesz no bo przecież xiańska mitologia to brednie i tak  
> dalej.

***
Przepraszam Shogunie. Tak jokos mam że np. wierzę że maszyna cieżka od powietrza może latać. Ot, napatrzyłem się za młodu na odrzutowce 28 Słupskiego Pułku Lotnctwa Myśliwskiego. A i co nieco o awiacji poczytałem. Mitologia tak xiańska jak i każda inna opisuje rzeczy, których nikt nigdy nie udowodnił. Za to wspólczesna nauka o człowieko niejdeno mogło by powiedzieć skąd ludzom takie zabawne pomysły do łba przychodziły.

A słyszałeś może o egipskie bogini Nuit? Bo ten sam archetyp.  
> Maryja dziewica towarzyszy nam dużo dłużej niż istnieje xiaństwo,

***
No i co z tego?Xiaństwo wywodzi sę w wielu elelmentach ze wczesniejszych kultów.

a  
> rzeczywistośc nie jest tak  prosta jak Ci się wydaje, że jeden problem  
> można opisać tylko w jego obrębie. Dochodzi sporo innych rzeczy. Więc  
> przestań gadać jak cienias, bo wiem, że jesteś na tyle inteligentny że  
> stać Cię na więcej. Bo obecnie pierdolisz jak automat nauczony jednego i  
> powtarzający to w kółko bo to przenjświętrza prawda i nie może być inaczej  
> :)

***
Może być inaczej. Może krasnoludki i ufoludki, a nawet smerfy istnieją. W myśł logiki, nie da się wszak udowodnić ich nieistnienia. Zdrowy rozsądek nakazuje takie sprawy olać, ale jak na tym łez padole niewielu ludzi ucieka się chyba do tego wspaniałego wynalazku. :]

> Jasne, to wolny kraj więc zabijmy tych, którzy nam nie pasują :D

***
Zaraz zabijmy. Wyrządzimy im przysługę, wszak zostaną męczęnnikami wylądują od razu w Raju, ponoć o to im chodzi, nie? :>
  
> Ach, to już sataniści nie wychodzą poza obręb xiastwa? No wporzo, to muszę  
> Ci powiedzieć, że w xiaństiw Szatan jest realnym bytem, a nie symbolem. To  
> albo się go ściśle trzymasz albo mi tu nie pierdol :)

***
Ale mi chodzi o to ca szatan symbolizuje. W moim sataniźmie jest to jedynie symbol znaczący to co znaczący w naszej kulturze. A wiec przypisywano mu wszelkie negatywne cechy, choć oczywiście jest tu pewna dowolność w określaniu co jest negatywną cechą.

> Postać Szatana jest bardzo pozytywna. Ot choćby dlatego, że symbolizuje  
> radosny seks, a nie celibat czy dziewictwo aż do slubu. Negatywny to on  
> może być dla dupościsków :>

***
Owszem, a oprócz radosnego seksu także wojnę, zarazę, kłamstwo, zabijanie, krzywdę, niesprawieldiwość, ból etc.  
  

> Mhm, to jak z satanizmem współczesnym. Może się tak wreszcie brać  
> satanistyczna zdecyduje czy wychodzi poza kanon chrześciajński czy nie. Bo  
> jak wychodzi to Szatan może być wesołym libertynem, a jak nie to, Szatan  
> jest upadłym aniołem a satanizm to relgia go czcząca i nie ma miejsca na  
> sranie się z jakimś satanizmem racjonalnym. LOL, człowieku, zastanów się w  
> końcu co piszesz :>

***
Nie da się jednoznacznie tego określić. Dla satanisty, Szatan nie jest bowiem symbolem tyle religijnym, co kulturowym. Siłą rzeczy symbol ten zawira cechy przyisane mu przez religię z której się wywodzi, i z wcześniejszych kultów, w których istnieje analogiczne bóstwo/demon negatywny oraz z tego co przez lata przypisała mu kultura, a więc np. libertynizm seksualny.


> Nie mają rzadnej przewagi. Tylko Ty tak twierdzisz co jest śmieszne :)

***
Kucnij i dotknij ziemii. A potem udowdnij mi istnienie jakiegoś bytu metafizycznego. Taki pojedynek materializmu z mistycyzmem.

> Ty i ta Twoja nauka oparta na aksjomatach, których się nie dowodzi.

***
Mogę zdzielić Cię po łbie którymś z tych aksjomatów, jeśli chcesz dowodu. :]
  
> Aksjomat naukowy a dogmat religijny niczym się nie różnią i wbij sobie to  
> do głowy.

***
Hm. Świat istnieje. Bóg istenieje, albo i nie. Nie widzisz róznicy?

> Właściwie to nic nie możesz, prócz tego, że możesz mieć nadzieję iż  
> dotychczasowe teorie nie mają dziur (a mają) i nie stanie się coś czego  
> nie przewidywałeś.

***
Owszem, wiedza naukowa jest wielce uboga i niedoskonała. Alew porównaniu z nią wiedza metafizyczna to jedna wielka dziura.  
  
> > Wypociny xian są tyle  
> > warte co literatura fantasy klasy B.
>  
> Udowodnij.

***
No wiesz, stara śpiewka dobry bohater coś tam chce zrobić, ale obrywa. Na szczeście wszystko kończy się happy endem. :)

> Odpowiedz mi w końcu, czy sceptyczny racjonalista ma coś oprócz wiary?

***
Twardy grunt pod nogami.
spis działów / spis wątków / nowy wątek / zwiń wątek
Shogun
[ nieaktywne ]


Wysłano:
2007-01-04
18:06:03

Dzień męczenia Cienia :>
> ***
> Pieprszy sz Shogunie. Owszem, usiłując np, zrozumiec  i poznac tunel  
> myślowy Mormonów czy pół dzikich aborygenów dowiedziałbym się pewnie  
> czegoś nowego. Nie ma natomiast sensu próbowac zrozumieć dresiarni o IQ  
> średnio zdolnej małpy czy moherów z kólka różańcowego, bo ja ich styl  
> rozumowania doskonale znam.

Widać nie bardzo. Wychodzisz z założenia że nie chcesz, choć opierasz się na typowo satanistycznych założeniach. LOL normalnie :>

> Rzec by można że moja mapa rzeczywistości  
> opisyje te same tereny co ich, tyle że jest znacznie szersza.

Twoja mapa w ogóle nie opisuje tych terenów co np moja . Jest węższa i uboższa choćby z tego prostackiego powodu, że nie transgresujesz i pewne rzeczy są dla Ciebie nie zrozumiałem. Coś Ci się może wydać zrozumiałem, WYDAĆ, ale tylko wtedy jeśli to okroisz i wpakujesz w swój tunel, a czyli że cała operacja ma nacelu jedynie potwierdzenie słuszności tego, co Ci się wydaje. Z takim podejściem to nie ma sensu nigdzie dupy ruszczać bo i tak wrócisz do punktu wyjścia.

> ***
> Znam. Przynajmniej niektóre.

Tak średnio to widać.

> ***
> Przepraszam Shogunie. Tak jokos mam że np. wierzę że maszyna cieżka od  
> powietrza może latać. Ot, napatrzyłem się za młodu na odrzutowce 28  
> Słupskiego Pułku Lotnctwa Myśliwskiego. A i co nieco o awiacji poczytałem.

No widzisz. A niektórzy od młodziaka oglądają inne rzeczy. I też o tym możesz poczytać i dowiedzieć się jak to zrobić :)
  
> Mitologia tak xiańska jak i każda inna opisuje rzeczy, których nikt nigdy  
> nie udowodnił.

Masz na myśli dowód w myśl metody naukowej? Ona nie służy do wszystkiego, więc bez sensu jest podpieranie się nią zawsze i wszędzie.

> Za to wspólczesna nauka o człowieko niejdeno mogło by  
> powiedzieć skąd ludzom takie zabawne pomysły do łba przychodziły.

Powiedzieć by mogła. Mogłaby też dużo więcej i czasem to robi, ale niektóre wnioski by Ci się nie spodobały :>

> ***
> No i co z tego?Xiaństwo wywodzi sę w wielu elelmentach ze wczesniejszych  
> kultów.

No i co? Myślisz, że to tak z powietrza się wzięło. Konkretnie może mówmy o tym archetypie, żeby nie namieszać Ci w głowie :>

> ***
> Może być inaczej. Może krasnoludki i ufoludki, a nawet smerfy istnieją.

I znów wychodzi Twoje prostackie, liniowe i dosłowne myślenie.

Wiesz, że bajki Disneya przełodaowane nieraz są symboliką kabalistyczną czy masońską? :>

Krasnoludki i smerfy to tam sama para kaloszy - leśni ludzie plus jazdy na pejotlu czy innych psychedelikach. Zaraz powiesz, że one generują urojenia. A ja Ci powiem, że przstrajają nasz osrodkowy układ nerwowy w taki sposób, że możemy zobaczyć coś, czego normalnie nie rejestrujemy :)

UFO to inny fenomen, dość skomplikowany. Dowodów na jego istnienie jest pewnie tyle co na to, że światło ma naturę korpuskularną :>

> W  
> myśł logiki, nie da się wszak udowodnić ich nieistnienia. Zdrowy rozsądek  
> nakazuje takie sprawy olać, ale jak na tym łez padole niewielu ludzi  
> ucieka się chyba do tego wspaniałego wynalazku. :]

Zdrowy rozsądek to rzecz przeceniana. Wielu ludziom, tak jak Tobie, daje pretekst do tego by nie odpowiadać na niewygodne pytania tylko zasiąść wygodnie w fotelu i powiedzieć nam "Ale z was idioci". Inkwizytor jeden :>

> ***
> Zaraz zabijmy. Wyrządzimy im przysługę, wszak zostaną męczęnnikami  
> wylądują od razu w Raju, ponoć o to im chodzi, nie? :>

Nie.

> ***
> Ale mi chodzi o to ca szatan symbolizuje.

No to żeby wiedzieć co Szatan symbolizuje to trzeba się odwołać do jego korzeni. No chyba że wolisz z siebie i swojej filozofii zrobić proste anty-cośtam.

> W moim sataniźmie jest to  
> jedynie symbol znaczący to co znaczący w naszej kulturze.

Ach w Twoim satanizmie. Do czegoś dochodzimy. Tylko, na bogów, nie mów czasem innym co mają myśleć i robić, albo co jest słuszne bo Ci się takie wydaje.

> A wiec  
> przypisywano mu wszelkie negatywne cechy, choć oczywiście jest tu pewna  
> dowolność w określaniu co jest negatywną cechą.

No, taki freestail, powiadasz? :> Zabawne tylko, że godzisz się na taką dowolność jaka Ci pasuje. :>

> ***
> Owszem, a oprócz radosnego seksu także wojnę, zarazę, kłamstwo, zabijanie,  
> krzywdę, niesprawieldiwość, ból etc.  

Jedź na wojnę, dostań syfa i niech Cię pomolsteują w okolicach odbytu jakimś ostryn narzędziem. Poznasz moc Szatana na własnej skórze, katoliku :>

> ***
> Nie da się jednoznacznie tego określić. Dla satanisty, Szatan nie jest  
> bowiem symbolem tyle religijnym, co kulturowym.

No, właściwie dla niektórych satanistów. Przynajmniej tak się nazywają. Wielu antomiast traktuje go jak najbardziej relgiijnie :>

> Siłą rzeczy symbol ten  
> zawira cechy przyisane mu przez religię z której się wywodzi, i z  
> wcześniejszych kultów, w których istnieje analogiczne bóstwo/demon  
> negatywny oraz z tego co przez lata przypisała mu kultura, a więc np.  
> libertynizm seksualny.

No tu już trochę mądrzej piszesz.

> ***
> Kucnij i dotknij ziemii. A potem udowdnij mi istnienie jakiegoś bytu  
> metafizycznego. Taki pojedynek materializmu z mistycyzmem.

Bardzo fajnie. Powiem Ci jak doświadczyć/zobaczyć takie byty.

Bo chyba nie wychodzisz z założenia że wszystko jest na jednakowym stopniu trudności?

Wszak kucanie łatwiej opanować niż neurofizjologię.

> ***
> Mogę zdzielić Cię po łbie którymś z tych aksjomatów, jeśli chcesz dowodu.  
> :]

Ok. Zdziel mnie dwoma równoległymi prostymi, które się nigdzie nie przecinają. Czekam.

> ***
> Hm. Świat istnieje. Bóg istenieje, albo i nie. Nie widzisz róznicy?

Nie. Świat istnieje albo i nie. Możesz mnie walić czym chcesz po głowie, ale koniec końców niczego to nie udowodni.

Poza tym kwestię Boga traktujesz zbyt dosłownie, a wcale tak nie musi być, panie 01 :]

> ***
> Owszem, wiedza naukowa jest wielce uboga i niedoskonała. Alew porównaniu z  
> nią wiedza metafizyczna to jedna wielka dziura.  

Sam jesteś dziura. Poza własnymi przeświadczeniami o dziedzinie której kompetnie nie znasz, nie wpakowałeś do powyższego zdania niczego wartościowego.

> ***
> No wiesz, stara śpiewka dobry bohater coś tam chce zrobić, ale obrywa. Na  
> szczeście wszystko kończy się happy endem. :)

Miałeś udowodnić, a nie żartować. :]

>  
> > Odpowiedz mi w końcu, czy sceptyczny racjonalista ma coś oprócz  
> wiary?
>  
> ***
> Twardy grunt pod nogami.

Nie kupuję tego. Sceptyczny racjonalsita ma pod nogami aksjomat. Udowodnij mi, że jest inaczej.
spis działów / spis wątków / nowy wątek / zwiń wątek
Cień
( The Last Demon )

Wysłano:
2007-01-04
19:38:05

Dzień męczenia Cienia :>

> Widać nie bardzo. Wychodzisz z założenia że nie chcesz, choć opierasz się  
> na typowo satanistycznych założeniach. LOL normalnie :>

***
Tak, to ośiwec mnie panie mądrala co wie dres stadionowy czego nie wiem ja? I pytam o jakieś filozoficzne prawdy o śiwecie, nie zaś o to jak w 4 sekundy ukraść radio z auta.

> Twoja mapa w ogóle nie opisuje tych terenów co np moja . Jest węższa i  
> uboższa choćby z tego prostackiego powodu, że nie transgresujesz i pewne  
> rzeczy są dla Ciebie nie zrozumiałem. Coś Ci się może wydać zrozumiałem,  
> WYDAĆ, ale tylko wtedy jeśli to okroisz i wpakujesz w swój tunel, a czyli  
> że cała operacja ma nacelu jedynie potwierdzenie słuszności tego, co Ci  
> się wydaje. Z takim podejściem to nie ma sensu nigdzie dupy ruszczać bo i  
> tak wrócisz do punktu wyjścia.

***
Nawet nie jesteś w stanie udowodnić swoich racji.
  

> No widzisz. A niektórzy od młodziaka oglądają inne rzeczy. I też o tym  
> możesz poczytać i dowiedzieć się jak to zrobić :)

***
Mhm. Czytałem jak leczyć. :P


> Powiedzieć by mogła. Mogłaby też dużo więcej i czasem to robi, ale  
> niektóre wnioski by Ci się nie spodobały :>

***
Bardzo chętnie się czegoś w tym temacie dowiem. Jak nauka udowodni prawdziwość założeń mistyków, to je uznam za prawdziwe. :)

> No i co? Myślisz, że to tak z powietrza się wzięło. Konkretnie może mówmy  
> o tym archetypie, żeby nie namieszać Ci w głowie :>

***
A co to ma do rzeczy? Taki archetyp siedzi nam wszystkim widac w bani. Nie widzę powodu by w jego tłumaczeniu radośnie sięgać do religii i trąbić w zachwycie o odnalezieniu śladów metafizycznych w naszej psychice.
  

> Wiesz, że bajki Disneya przełodaowane nieraz są symboliką kabalistyczną  
> czy masońską? :>

***
Jak poszukasz dostatecznie długo to znajdziesz ślady symboliki religijnej Majów w konstrukcjach chlewików przydomowych w północno-wschodniej Polsce :]

> Krasnoludki i smerfy to tam sama para kaloszy - leśni ludzie plus jazdy na  
> pejotlu czy innych psychedelikach. Zaraz powiesz, że one generują  
> urojenia. A ja Ci powiem, że przstrajają nasz osrodkowy układ nerwowy w  
> taki sposób, że możemy zobaczyć coś, czego normalnie nie rejestrujemy :)

***
Ok. A skąd wiesz że to nie są urojenia?  

> UFO to inny fenomen, dość skomplikowany. Dowodów na jego istnienie jest  
> pewnie tyle co na to, że światło ma naturę korpuskularną :>

***
Myślę że mniej. Są raczej tylko mętne poszlaki, a ufolodzy dodtakowo zaciemniają sytuację.


> Zdrowy rozsądek to rzecz przeceniana. Wielu ludziom, tak jak Tobie, daje  
> pretekst do tego by nie odpowiadać na niewygodne pytania tylko zasiąść  
> wygodnie w fotelu i powiedzieć nam "Ale z was idioci". Inkwizytor jeden  
> :>

***
Nie. Ja tylko mówię "udowodnijcie". A jak nie możecie to nie zawracać gitary.

> > ***
> > Zaraz zabijmy. Wyrządzimy im przysługę, wszak zostaną męczęnnikami  
> > wylądują od razu w Raju, ponoć o to im chodzi, nie? :>
>  
> Nie.

***
Popatrz chyba nie uważałem na religii. :>


> No to żeby wiedzieć co Szatan symbolizuje to trzeba się odwołać do jego  
> korzeni. No chyba że wolisz z siebie i swojej filozofii zrobić proste  
> anty-cośtam.

***
A gdzie są jego korzenie?Nie mówię o bezposrednim, etymologicznym pochodzeniu mitu Szatana, ale o występujących w prawie wszystkich kultach istot boskich/demonicznych symbolizujących Zło mniej lub bardziej uniwersalne.

> Ach w Twoim satanizmie. Do czegoś dochodzimy. Tylko, na bogów, nie mów  
> czasem innym co mają myśleć i robić, albo co jest słuszne bo Ci się takie  
> wydaje.

***
Dobra. Ukradkiem zrobię sobie klona i będe propagował np. satanizm miłosierny. Satanizm utylitarny. Albo satanizm bohatersko-patriotyczny. A co sobie będę żałował, niek t nie ma monopolu na satanizm.
  
> No, taki freestail, powiadasz? :> Zabawne tylko, że godzisz się na taką  
> dowolność jaka Ci pasuje. :>

***
Nie, na minimum zdrowego rozsądku. Bo inaczej da się wszystko pod satanizm podczepić, łącznie z wzięciem go na patrona zakonu Karmelitów Bosych.

> Jedź na wojnę, dostań syfa i niech Cię pomolsteują w okolicach odbytu  
> jakimś ostryn narzędziem. Poznasz moc Szatana na własnej skórze, katoliku  
> :>

***
Durny Ty, a czy Szatan sam sobie krzywdę robił?Nie, on myśl symboliki robił kuku innym.

> No, właściwie dla niektórych satanistów. Przynajmniej tak się nazywają.  
> Wielu antomiast traktuje go jak najbardziej relgiijnie :>

***
Przejdzie im jak dorosną trochę. Taki wiek. :>
  

> Bardzo fajnie. Powiem Ci jak doświadczyć/zobaczyć takie byty.

***
Spoko, jak się upaliłem aprę razy to rózne cuda widziałem. A po pijaku drzewa do mnie zęby szczerzyły. :)


> Ok. Zdziel mnie dwoma równoległymi prostymi, które się nigdzie nie  
> przecinają. Czekam.

***
Może być drabina? :>

> Nie. Świat istnieje albo i nie. Możesz mnie walić czym chcesz po głowie,  
> ale koniec końców niczego to nie udowodni.

***
Czyli zakłądasz, że może nie istniejesz? :>
  
> Poza tym kwestię Boga traktujesz zbyt dosłownie, a wcale tak nie musi być,  
> panie 01 :]

***
A tam, traktuje tylko jako prosty przykład, ot symbol metafizyki.


> Miałeś udowodnić, a nie żartować. :]

***
A mi się nie podoba takie podejście. To wysuwający nieprawdopodobne hipotezy winni chyba udowadniać nie?  
  

> Nie kupuję tego. Sceptyczny racjonalsita ma pod nogami aksjomat. Udowodnij  
> mi, że jest inaczej.

***
Tego nie da się udowodnić. W myśl logiki nie wiemy tak naprawde niczego. Stąd własnie pojęcie zdrowego rozsądku, bo wszystkie twierdzenia są równoważne. Wszyscy moggą wszak mieć rację. Nawet Aga-Agnes, Legaba i Aguares.
spis działów / spis wątków / nowy wątek / zwiń wątek
Malaavi
[ nieaktywne ]


Wysłano:
2007-01-08
19:01:25

Dzień męczenia Cienia :>

> Jak poszukasz dostatecznie długo to znajdziesz ślady symboliki religijnej  
> Majów w konstrukcjach chlewików przydomowych w północno-wschodniej Polsce  
> :]

czyzbys wlasnie stwierdzil ze obserwacja nie daje gwarancji? faktycznie, wersja 2 :)
  

> Ok. A skąd wiesz że to nie są urojenia?  

znikad. znikad nie wiadomo czy dowolna obserwacja to nie urojenia.
  
> Nie. Ja tylko mówię "udowodnijcie". A jak nie możecie to nie zawracać  
> gitary.

sobie to mow. Jesli dasz rade nie wierzyc w nic, co nie ma dowodu, staniesz sie rowny bogom :D

(to jedno z zadan bez rozwiazania, ma na celu sklonienie ofiary do probowania, na posmiewisko)
  
> Popatrz chyba nie uważałem na religii. :>
  
:)
  

> > Nie. Świat istnieje albo i nie. Możesz mnie walić czym chcesz po  
> głowie,  
> > ale koniec końców niczego to nie udowodni.
>  
> ***
> Czyli zakłądasz, że może nie istniejesz? :>

Zaklada sie istote. Istnienie w sensie zajmowania przestrzeni faktem byc nie musi, przestrzen to pojecie abstrakcyjne. ;) Pewnie nie uwierzysz.
Cos istnieje. Ale niepewna jest istota tego istnienia :).


> A mi się nie podoba takie podejście. To wysuwający nieprawdopodobne  
> hipotezy winni chyba udowadniać nie?  

Udowodnij wiec, skoro uzywasz slowa "prawdopodobny", ze jestes w stanie prawdopodobienstwo okreslic. Bo to nieprawdopodobne. Musialbyc znac hipotezy prawdziwe Z CALA PEWNOSCIA, by choc z grubsza oceniac prawdopodobienstwa hipotez. :)  
  
> Tego nie da się udowodnić. W myśl logiki nie wiemy tak naprawde niczego.  
> Stąd własnie pojęcie zdrowego rozsądku, bo wszystkie twierdzenia są  
> równoważne. Wszyscy moggą wszak mieć rację. Nawet Aga-Agnes, Legaba i  
> Aguares.

I to jest wielki wniosek. Czemu tak czesto wymagasz dowodow?
spis działów / spis wątków / nowy wątek / zwiń wątek
Cień
( The Last Demon )

Wysłano:
2007-01-08
19:05:50

Dzień męczenia Cienia :>

> > Tego nie da się udowodnić. W myśl logiki nie wiemy tak naprawde  
> niczego.  
> > Stąd własnie pojęcie zdrowego rozsądku, bo wszystkie twierdzenia są  
>  
> > równoważne. Wszyscy moggą wszak mieć rację. Nawet Aga-Agnes, Legaba i  
>  
> > Aguares.
>  
> I to jest wielki wniosek. Czemu tak czesto wymagasz dowodow?

***
Abo widzisz, mam dusze pragmatyka, w dodatku mocno stojącego na ziemii. Stąd upraszczam myślenie, odrzucając wszelkie formy nie mające praktycznego zastosowania w życiu ziemskim. A więc kultem otaczam Zdrowy Rozsądek, w przeciwieństwie do twojej ulubionej logiki. ;)

spis działów / spis wątków / nowy wątek / zwiń wątek
Malaavi
[ nieaktywne ]


Wysłano:
2007-01-08
19:11:22

Dzień męczenia Cienia :>
>  
> > > Tego nie da się udowodnić. W myśl logiki nie wiemy tak naprawde  
>  
> > niczego.  
> > > Stąd własnie pojęcie zdrowego rozsądku, bo wszystkie twierdzenia  
> są  
> >  
> > > równoważne. Wszyscy moggą wszak mieć rację. Nawet Aga-Agnes,  
> Legaba i  
> >  
> > > Aguares.
> >  
> > I to jest wielki wniosek. Czemu tak czesto wymagasz dowodow?
>  
> ***
> Abo widzisz, mam dusze pragmatyka, w dodatku mocno stojącego na ziemii.  
> Stąd upraszczam myślenie, odrzucając wszelkie formy nie mające  
> praktycznego zastosowania w życiu ziemskim. A więc kultem otaczam Zdrowy  
> Rozsądek, w przeciwieństwie do twojej ulubionej logiki. ;)

kolejny blad.
to co jest 'zastosowaniem praktycznym' oceniasz juz po ustaleniu zalozen. Kazde zalozenie potwierdza wlasna zasadnosc. (p => p), jak mowi moja ulubiona logika, co oznacza ze Twoj rozsadek znow wymaga hospitalizacji.

:)

praktyczne jest to, co da najlepszy wynik z punktu widzenia PO dzialaniu, wiec w tej chwili zaden z nas nie ma o tym pojecia. Sprawdzimy po smierci. ok?
spis działów / spis wątków / nowy wątek / zwiń wątek
Cień
( The Last Demon )

Wysłano:
2007-01-08
19:26:54

Dzień męczenia Cienia :>

> praktyczne jest to, co da najlepszy wynik z punktu widzenia PO dzialaniu,  
> wiec w tej chwili zaden z nas nie ma o tym pojecia. Sprawdzimy po smierci.  
> ok?

***
Mhm. To Ty se czekaj do śmierci. Ja zajmę się pragmatyzmem w życiu ziemskim, jest wszak ryzyko że po smierci nie  ma nic. :>
spis działów / spis wątków / nowy wątek / zwiń wątek
Malaavi
[ nieaktywne ]


Wysłano:
2007-01-08
19:38:03

Dzień męczenia Cienia :>
>  
> > praktyczne jest to, co da najlepszy wynik z punktu widzenia PO  
> dzialaniu,  
> > wiec w tej chwili zaden z nas nie ma o tym pojecia. Sprawdzimy po  
> smierci.  
> > ok?
>  
> ***
> Mhm. To Ty se czekaj do śmierci. Ja zajmę się pragmatyzmem w życiu  
> ziemskim, jest wszak ryzyko że po smierci nie  ma nic. :>

wtedy absolutnie nic nie strace, bo w zyciu mi bedzie dobrze (przekonany wszak jestem ze mam zawsze racje :D) z moja wiara, a po smierci nie uda mi sie rozpamietywac pomylki.

Potencjalnie wiec Twoje ryzyko jest wieksze, bo jesli ja mam racje, Ty bedziesz mial duzo czasu na zal za grzechy :D:D:D.

Jesli racji nie mamy obaj to sie zobaczy.
spis działów / spis wątków / nowy wątek / zwiń wątek
Cień
( The Last Demon )

Wysłano:
2007-01-08
19:44:14

Dzień męczenia Cienia :>

> Potencjalnie wiec Twoje ryzyko jest wieksze, bo jesli ja mam racje, Ty  
> bedziesz mial duzo czasu na zal za grzechy :D:D:D.

***
Największy ubaw będzie jak po śmierci wylądujemy w garze ze smołą, a Diabeł do nasz rzeknie: "Sorki chłopaki, ale to Jehowi mieli rację" ;>
spis działów / spis wątków / nowy wątek / zwiń wątek
Shogun
[ nieaktywne ]


Wysłano:
2007-01-09
21:38:47

Dzień męczenia Cienia :>
> ***
> Największy ubaw będzie jak po śmierci wylądujemy w garze ze smołą, a  
> Diabeł do nasz rzeknie: "Sorki chłopaki, ale to Jehowi mieli rację"  
> ;>

Gdyby Jehowi mieli rację, nie było by garka ze smołą :]
spis działów / spis wątków / nowy wątek / zwiń wątek
Shogun
[ nieaktywne ]


Wysłano:
2007-01-11
21:17:57

Dzień męczenia Cienia :>
> ***
> Tak, to ośiwec mnie panie mądrala co wie dres stadionowy czego nie wiem  
> ja? I pytam o jakieś filozoficzne prawdy o śiwecie, nie zaś o to jak w 4  
> sekundy ukraść radio z auta.

A skąd mam wiedzieć co wie?

> ***
> Nawet nie jesteś w stanie udowodnić swoich racji.

Nawet nie jesteś w stanie niczego spróbować :/

> > No widzisz. A niektórzy od młodziaka oglądają inne rzeczy. I też o  
> tym  
> > możesz poczytać i dowiedzieć się jak to zrobić :)
>  
> ***
> Mhm. Czytałem jak leczyć. :P

Uciekamy w żarty?

> ***
> Bardzo chętnie się czegoś w tym temacie dowiem. Jak nauka udowodni  
> prawdziwość założeń mistyków, to je uznam za prawdziwe. :)

Aha :]

> ***
> A co to ma do rzeczy? Taki archetyp siedzi nam wszystkim widac w bani. Nie  
> widzę powodu by w jego tłumaczeniu radośnie sięgać do religii i trąbić w  
> zachwycie o odnalezieniu śladów metafizycznych w naszej psychice.

Aha raz jeszcze :]

> ***
> Jak poszukasz dostatecznie długo to znajdziesz ślady symboliki religijnej  
> Majów w konstrukcjach chlewików przydomowych w północno-wschodniej Polsce  
> :]

Pitolisz. symbolika o której wspomniałem, została tam umieszczona celowo, czytałem o tym artykuł jakiś. Tu nie chodzi o dopatrywanie się czegoś, doszukiwanie, jak sugerujesz :/

> ***
> Ok. A skąd wiesz że to nie są urojenia?  

A skąd wiesz, że ja nie jestem urojeniem?

> ***
> Myślę że mniej. Są raczej tylko mętne poszlaki, a ufolodzy dodtakowo  
> zaciemniają sytuację.

Ja powiem inaczej. Coś jest na rzeczy, ale nie wiemy dokładnie co.

> ***
> Nie. Ja tylko mówię "udowodnijcie". A jak nie możecie to nie zawracać  
> gitary.

Mhm. Dobrze, że innym się tak nie każą zamykać :>

> ***
> Popatrz chyba nie uważałem na religii. :>

najwyraźniej


To o satanizmie wyciąłem bo i tak to do niczego nie prowadzi ;)

> ***
> Durny Ty, a czy Szatan sam sobie krzywdę robił?Nie, on myśl symboliki  
> robił kuku innym.

Czyli co, chcesz iść na wojnę, ale się nie sparzyć :D


>  
>  
> > Bardzo fajnie. Powiem Ci jak doświadczyć/zobaczyć takie byty.
>  
> ***
> Spoko, jak się upaliłem aprę razy to rózne cuda widziałem. A po pijaku  
> drzewa do mnie zęby szczerzyły. :)

Wiesz, jako konował powinieneś wiedzieć, że są różne stany świadomości. A ty wszystko chcesz sprowadzić do pijackiej zwidy :/

>  
>  
> > Ok. Zdziel mnie dwoma równoległymi prostymi, które się nigdzie nie  
> > przecinają. Czekam.
>  
> ***
> Może być drabina? :>

Prosiłem o prostą, a właściwie dwie. Drabina ma początek i koniec, nie?

> ***
> Czyli zakłądasz, że może nie istniejesz? :>

NIie, wydurniam się tylko :P. Ale nie do końca. Po prostu nie wiem jaka jest natura mojego istnienia.

> ***
> A tam, traktuje tylko jako prosty przykład, ot symbol metafizyki.

Gubisz się we własnych założeniach.

> ***
> A mi się nie podoba takie podejście. To wysuwający nieprawdopodobne  
> hipotezy winni chyba udowadniać nie?  

Nie pamiętam już co miałeś udowodnić, ale jednak poproszę o ten dowód :)


> ***
> Tego nie da się udowodnić. W myśl logiki nie wiemy tak naprawde niczego.  
> Stąd własnie pojęcie zdrowego rozsądku, bo wszystkie twierdzenia są  
> równoważne. Wszyscy moggą wszak mieć rację. Nawet Aga-Agnes, Legaba i  
> Aguares.

Nawet zdrowy rozsądek można różnie definiować :]
spis działów / spis wątków / nowy wątek / zwiń wątek
Krasnolud
[ nieaktywne ]


Wysłano:
2007-01-04
20:35:09

Dzień męczenia Cienia :>
> Ano dlatego że prawdopodobieństwo dowiedzenia się czegoś cennego jest  
> bardzo niewieleki i szkoda tracić czasu na to.  

A skąd to wiesz? Z doświadczenia LOL

> Metan można wyekstrahowac z  
> atmosfery, ale dużo praktyczniej jest go wydobyć ze złóż gazu ziemnego.

A skąd to wiadomo? Z doświadczenia LOL

> Jak np. beret moherowy dopatrzy się w plamach tłuszczu na brudnej patelni,  
> wizerunku matki boskiej to jak to zinterpretuje? Że się mu Ma Ryja  
> objawiła.  

A dlaczego nie? To tak jak ze sztuką nowoczesną :-P Jeden widzi rybę, drugi jajowody :->>>>

> Ja to zinterpretują jako psychopatologię.  

bosze.... tłuszcz na patelni??? :-D

> Dośc łagodną ale  
> jednak. Tu nie chodzi o przekonania, ale o znajomość pewnych mechanizmów  
> rządzących tym światem.

Tłuszcz nami zrądzi!!!! Tłuszcz zabija!!!! Dlatego objawia się nam królowa Polski na tak niegodnej patelni :-D

> Ale Szatan to xiańśki pomysł. A ja jestem satanist a, nie zaś wyznawcą  
> Pana. :>

Pomysł to raczej starszy był, to mezopotamski wynalazek. Xianie go tylko tuningowali :-P

> Znajdujemy się w kregu kultury chrzescijańskiej czy nam to się podoba czy  
> nie. Postać Szatana czy Diabła jest dośc negatywna. Jest to wkońcu  
> przeciwnik Boga będacego Kreatorem, ponoc nieskończenie dobrym i mądrym.  
> Oczywiscie, na dobrą sprawę można ten symbol wszędzie implikować, ale  
> jeśli jakiś symbol znaczy wszystko to nie znaczy tak naprawde nic.

A co ty na to, że we wszystkim jest cząstka diablich rogów? Albo ogonek? Taki jin-jang :-)

> Widzisz moje założenia mają uważam teprzewagę, gdyż opierają się w pewnym  
> zakresie na jak najbardziej namacalncyh dowodach.  

Tak? Ale nie udowodnisz tego. To co widzisz, smakujesz, dotykasz itd to efekt chemicznych jazd pod twoją kopułą. Jak to możliwe, że da się ludzi nie widzieć, albo do prochach widzieć rzeczy jakich nie ma. Jak to możliwe, ze urojenia są tak prawdziwe jak rzeczywistość dla wariatów? Oni też mają zmysły i tym zmysłom najczęściej nic nie dolega. To dlaczego widzą inaczej niż inni? To mózg ci mówi co jest. Nie ględź o namacalnych dowodach, ja cię proszę :-)

> Ja przynajmniej cześć  
> informacji o świecie mogę bezpośrednio udowodnić.  

Tak? Udowodnij mi że nie gadam z samym sobą...

> Wypociny xian są tyle  
> warte co literatura fantasy klasy B. Ktoś coś tam sobie wymyślił, tyle że  
> nijak to zastosować.

To prawda z punktu widzenia naukowego. Zmienisz punkt widzenia - zmienisz treść idei? Nie. Zmienisz tylko percepcję a to jednak zmiana jakościowa. Jak to możliwe?

> Sceptyczny racjonalista ma tęprzewagę że może udowadniac istnienie  
> materialnego świata, np. poprzez okładanie materialnymi przedmiotami  
> niedowiarków po łbie.  

Nie wierzę :-P

> Praktyka dowodzi że poziom niewiary w świat  
> materialny jest odwrotnie proporcjonalny do zadanego bólu. Bardzo dobry  
> patent by skłonic zwolenników solipsyzmu do usilnego zwątpienia w swoje  
> przekonania.

Mylisz sie :-) Vivat umartwienia!!!!
spis działów / spis wątków / nowy wątek / zwiń wątek
Cień
( The Last Demon )

Wysłano:
2007-01-04
21:13:18

Dzień męczenia Cienia :>

> A skąd to wiesz? Z doświadczenia LOL

***
Z doświadczenia. Jak mnie raz zagadnął jehowy pogadałem. Drugi raz też. Nawet trzeci. Za czwartym już podziękowałem. Od piątego zacząłem stosować groźby karalne i wysuwania hipotez, jakoby zagadujący miał silne więzi pokrewieństwa z niektórymi człekokształtnymi przedstawicielami świata żywego, jakich kopalne szczątki uczeni datują na wczesny paleolit. ;)

> > Metan można wyekstrahowac z  
> > atmosfery, ale dużo praktyczniej jest go wydobyć ze złóż gazu  
> ziemnego.
>  
> A skąd to wiadomo? Z doświadczenia LOL

***
Dokładnie.


> A dlaczego nie? To tak jak ze sztuką nowoczesną :-P Jeden widzi rybę,  
> drugi jajowody :->>>>

***
Ano. Tyle że na podstawie percepscji sztuki nowoczesnej nie wysuwasz daleko idacych wniosków co do filozoficznych prawd, kosmologii etc.

> > Ja to zinterpretują jako psychopatologię.  
>  
> bosze.... tłuszcz na patelni??? :-D

***
Nie. Interpretacje tłuszczu.

> Tłuszcz nami zrądzi!!!! Tłuszcz zabija!!!! Dlatego objawia się nam królowa  
> Polski na tak niegodnej patelni :-D

***
Jaki kraj, takie objawienia. ;>
  
> Pomysł to raczej starszy był, to mezopotamski wynalazek. Xianie go tylko  
> tuningowali :-P

***
O, pewnie jeszcze starszy, ginący w pomrokach poczatków Homo sapiens. Jak tylko powstała idea Boga/bogów dobrych, logiczne że powstali ich przeciwnicy.
  

> A co ty na to, że we wszystkim jest cząstka diablich rogów? Albo ogonek?  
> Taki jin-jang :-)

***
Czemu nie? Wszystko zalezy od interpretacji i początkowych założeń.

> Tak? Ale nie udowodnisz tego. To co widzisz, smakujesz, dotykasz itd to  
> efekt chemicznych jazd pod twoją kopułą. Jak to możliwe, że da się ludzi  
> nie widzieć, albo do prochach widzieć rzeczy jakich nie ma. Jak to  
> możliwe, ze urojenia są tak prawdziwe jak rzeczywistość dla wariatów? Oni  
> też mają zmysły i tym zmysłom najczęściej nic nie dolega. To dlaczego  
> widzą inaczej niż inni? To mózg ci mówi co jest. Nie ględź o namacalnych  
> dowodach, ja cię proszę :-)

***
Nie. Niczego nie da się udowodnić przyjmując takie relatywistyczne założenie. To może powypuszczamy wariatów, za to pozamykamy psychiatrów? ;)


> Tak? Udowodnij mi że nie gadam z samym sobą...

***
Daj nr konta ;>

> To prawda z punktu widzenia naukowego. Zmienisz punkt widzenia - zmienisz  
> treść idei? Nie. Zmienisz tylko percepcję a to jednak zmiana jakościowa.  
> Jak to możliwe?

***
W porządku. Tylko wtedy trzymajmy się konsekwentnie jednego założenia. Jak katol złapie grypę, to niech się modli o uzdrowienie, a nie łazi do konowała.  

> Mylisz sie :-) Vivat umartwienia!!!!

***
W sumie masz rację. To tylko inny sposób na stymulację psychiki do przeżycia religijnego doświadczenia.
spis działów / spis wątków / nowy wątek / zwiń wątek
Krasnolud
[ nieaktywne ]


Wysłano:
2007-01-04
22:08:16

Dzień męczenia Cienia :>
> Z doświadczenia. Jak mnie raz zagadnął jehowy pogadałem. Drugi raz też.  
> Nawet trzeci. Za czwartym już podziękowałem. Od piątego zacząłem stosować  
> groźby karalne i wysuwania hipotez, jakoby zagadujący miał silne więzi  
> pokrewieństwa z niektórymi człekokształtnymi przedstawicielami świata  
> żywego, jakich kopalne szczątki uczeni datują na wczesny paleolit. ;)

A gadałeś kiedyś o śledziach? I czy od gadania samego ci smakowały? Doświadczenie to nie gadanie na temat.

> Ano. Tyle że na podstawie percepscji sztuki nowoczesnej nie wysuwasz  
> daleko idacych wniosków co do filozoficznych prawd, kosmologii etc.

Jak nie jak tak? No to co te tabuny ludzi robią w galeriach oglądając kleksy??? Oni chyba coś w nich widzą :-/ A jak nie to tam bym zastawił sidła na czubów :-P

> Jaki kraj, takie objawienia. ;>

I monarchowie :-P

> O, pewnie jeszcze starszy, ginący w pomrokach poczatków Homo sapiens. Jak  
> tylko powstała idea Boga/bogów dobrych, logiczne że powstali ich  
> przeciwnicy.

Nie koniecznie. Raczej złośliwe skurwysynki czyniące zło bo im się nudzi, a nie potężne istoty dręczocę ludzi w jakimś celu. Diabłem to nazwać trudno - skala mocy i znaczenia była nieproporcjonalnie mniejsza, choć oczywiście są to początki wielkiego oponenta.

> Czemu nie? Wszystko zalezy od interpretacji i początkowych założeń.

I dzieki temu wszystko może być satanizmem :-P

> Nie. Niczego nie da się udowodnić przyjmując takie relatywistyczne  
> założenie. To może powypuszczamy wariatów, za to pozamykamy psychiatrów?  
> ;)

Dobry pomysł. Od razu będzie zdrowiej :-) Może nie lepiej, ale śmiech to zdrowie :-P

> Daj nr konta ;>

Ale ty go znasz tylko mnie tak podstępnie kłamiesz !!!!

> W porządku. Tylko wtedy trzymajmy się konsekwentnie jednego założenia. Jak  
> katol złapie grypę, to niech się modli o uzdrowienie, a nie łazi do  
> konowała.  

A co jak katol jest wolnomyślicielem??? Wolno mu :-P

> W sumie masz rację. To tylko inny sposób na stymulację psychiki do  
> przeżycia religijnego doświadczenia.

Dokładnie :-)
spis działów / spis wątków / nowy wątek / zwiń wątek
Malaavi
[ nieaktywne ]


Wysłano:
2007-01-08
00:35:21

Dzień męczenia Cienia :>

> W porządku. Tylko wtedy trzymajmy się konsekwentnie jednego założenia. Jak  
> katol złapie grypę, to niech się modli o uzdrowienie, a nie łazi do  
> konowała.  

:D
az mi okreslen braklo na taki argument.

siedze teraz, szukam w pokoju czegos podobnie bezladnego. Opisalbym to z wyolbrzymieniem i moze by bylo. Ale w tej czesci wszechswiata nie ma nic tak bezladnego. W tv pokazywali duza rybe. ALEZ TY MASZ POGLADY!

Gdzie jest napisane ze chrzescijanin ma sie zwracac do Boga tylko? albo ze zalozeniem jest "Bog przyjmuje we wtorki i czwatki po 16" ?
Czy Ty sie modlisz do braku Boga o uzdrowienie? Nie (choc juz pewien nie jestem).
A przeciez ten brak jest taka sama podstawa wiary jak dla chrzescijan Bog. :)

Pomijam uczynki milosierdzia oczywiscie, czyli miedzyludzka pomoc, w tym lekarska.

Lekarz to zawod, kominiarz to zawod, Bog kominow nie czysci, czasem pouzdrawial podobno, ale chyba wiecej ludzi zabil. ;) (tak wiem. jeszcze wiecej stworzyl :P )
spis działów / spis wątków / nowy wątek / zwiń wątek
Cień
( The Last Demon )

Wysłano:
2007-01-08
13:39:25

Dzień męczenia Cienia :>

> Gdzie jest napisane ze chrzescijanin ma sie zwracac do Boga tylko? albo ze  
> zalozeniem jest "Bog przyjmuje we wtorki i czwatki po 16" ?

***
Czekaj, o ile wiem katolicy zakładają, że wszystkie zdarzenia w naszym zyciu nastepuja z woli boskiej. Jak Bóg dał Ci że będziesz żył 70 lat, to będziesz żył 70, choćbys na głowie stanął. Przy takim założeniu absurdalne wydaja się wszelkie działania usiłujace, zmienic wyroki wszechmocnego Boga, poza moze modlitwą (choć dziwny to wszechmocny Bóg co zmienia swoje plany pod wpływem próśb maluczkich).  

I te nielogicznośc zachowania, chciałem zaprezentować.

> Czy Ty sie modlisz do braku Boga o uzdrowienie? Nie (choc juz pewien nie  
> jestem).

***
Nie. Jak byłem jeszcze szczylem, który w coś tam jeszcze wierzył, nie zauważyłem korelacji między intensywnoscią wieczornej modlitwy a wynikami na klaśówkach, w przeciwieństwie do intensywnosci nauki/sciągania. Stąd wniosłem że zwracanie się z czymkolwiek do Boga jest pozbawione sensu. :)

> A przeciez ten brak jest taka sama podstawa wiary jak dla chrzescijan Bog.  
> :)

***
Doświadczenie panie kolego. Założenie braku Boga i nie liczenie na boską pomoc, poprawia efektywność, jesli od poczatku wiesz ze możesz liczyć tylko na siebie.
spis działów / spis wątków / nowy wątek / zwiń wątek
Malaavi
[ nieaktywne ]


Wysłano:
2007-01-08
16:09:17

Dzień męczenia Cienia :>
>  
> > Gdzie jest napisane ze chrzescijanin ma sie zwracac do Boga tylko?  
> albo ze  
> > zalozeniem jest "Bog przyjmuje we wtorki i czwatki po 16" ?
>  
> ***
> Czekaj, o ile wiem katolicy zakładają, że wszystkie zdarzenia w naszym  
> zyciu nastepuja z woli boskiej. Jak Bóg dał Ci że będziesz żył 70 lat, to  
> będziesz żył 70, choćbys na głowie stanął. Przy takim założeniu absurdalne  
> wydaja się wszelkie działania usiłujace, zmienic wyroki wszechmocnego  
> Boga, poza moze modlitwą (choć dziwny to wszechmocny Bóg co zmienia swoje  
> plany pod wpływem próśb maluczkich).  

wiec nie wiesz.
Kalwinizm zaklada, ze los ludzki jest okreslony juz na starcie. Katolicyzm zaklada, ze czlowiek stworzony jest tak, by mial wolna wole, jednoczesnie mozliwosc bycia zbawionym jak odrzucenia zbawienia.

o ile "łaska (zmusiles mnie wlasnie do polskiego znaku :/ ) Boska jest do zbawienia niezbedna" o tyle udzielono jej wszystkim, Chrystus umarl za wszystkich (nie jak w kalwinizmie) a czesc ludzi ja wylacznie odrzuca (swoim zyciem).

Jako ze Bog nie istnieje "w czasie" (bo jest Stworca takze i czasu, czas jest cecha, poczytaj o nieposiadaniu przez Boga cech i warunkach doskonalosci, czyli filozofia Kanta i okoliczna chrzescijanska) nieprawda jest, ze mozna zmienic swiat "w trakcie" poprzez wymodlenie. Ewentualne łaski (uzdrowienie etc) sa wiec skutkiem byc moze ludzkich dzialan (nawet jesli sa dzialaniem Bozym), w zadnym razie nie sa jednak odstepstwem od tego co dziac sie mialo, bo mialo sie dziac to co zrobia ludzie + okreslone tego konsekwencje, jako ze Bog w swiecie wprowadzil nie do konca ludziom znane prawa (jako przyslowie powiada, to pewnie znasz).

W tym sek prawdopodobnie, ze Ty myslisz ze Bog ogranicza wolna wole, a jest (wg doktryny) dokladnie odwrotnie, tzn. swiat bylby jednoznacznie okreslony gdyby istnialy w nim deterministyczne prawa naturalne, a nie pozwalajace na wolnosc prawa Boze.

> I te nielogicznośc zachowania, chciałem zaprezentować.

Dlatego sie moze czego wlasnie nauczysz. Zauwazam wlasnie ze wiedza z wikipedii by wystarczyla.

> > Czy Ty sie modlisz do braku Boga o uzdrowienie? Nie (choc juz pewien  
> nie  
> > jestem).
>  
> ***
> Nie. Jak byłem jeszcze szczylem, który w coś tam jeszcze wierzył, nie  
> zauważyłem korelacji między intensywnoscią wieczornej modlitwy a wynikami  
> na klaśówkach, w przeciwieństwie do intensywnosci nauki/sciągania. Stąd  
> wniosłem że zwracanie się z czymkolwiek do Boga jest pozbawione sensu.  
> :)

korelacja liniowa nie jest, a Bog bierze pod uwage cos wiecej niz x wieczornych minut zycia (szczyl jeszcze mysli ze mozna 2 rzeczy skorelowac bez innych wplywow w swiecie, a nie tylko w modelu. szczyl sie myli tak myslac, jak mowi doswiadczenie. Szczyl moze sie mylic myslac jakkolwiek, jak mowi logika.)
  
> > A przeciez ten brak jest taka sama podstawa wiary jak dla chrzescijan  
> Bog.  
> > :)
>  
> ***
> Doświadczenie panie kolego. Założenie braku Boga i nie liczenie na boską  
> pomoc, poprawia efektywność, jesli od poczatku wiesz ze możesz liczyć  
> tylko na siebie.

Ale jesli 'wiesz' cos co nie jest i nigdy nie bylo prawda?
Zalozenie sprawia, ze efektywnosc mierzysz z tym wlasnie zalozeniem. (pomijam fakt ze najwyrazniej zrzucales na Boga robote skoro taki byl wniosek :D) Jesli wiec od poczatku WIERZYSZ, ze mozesz liczyc tylko na siebie, zmieniasz interpretacje dzialan w ten sposob, ze wnioskujesz o efektywnosci.

Czy rozwinales (bez Boga) swa chrzescijanska duchowosc bardziej (niz z Nim)? :)
Nie, i nie baw mi sie tu w sprzeczanie dla zasady. A jesli Bog istnieje, to jest to wskaznik efektywnosci.
Skoro miales zalozenie o braku Boga, wskazniki ulegly zmianie w sposob oczywisty.

Zrobilem kiedys eksperyment. Poprosilem czlowieka, by na kazda moja litere 'a' napisana na ekranie odpowiadal litera 'u'. Nastepnie powiedzialem mu, ze gdybym nie ja byl tworca metody, przyszedl znikad przed kompa, nie znal zasady jego dzialania, to na nacisniecie klawisza A otrzymywalbym ciag znakow 'mojaksywaczas
a
jegoksywaczas
u', wiec przy razacej nieznajomosci faktycznych zasad, empiryczne wnioskowanie na temat tych zasad prowadziloby mnie do wnioskow o tyle zgodnych z doswiadczeniem (modyfikowanych w razie zmiany - tj. dostosowywanych do nowego doswiadczenia) o ile calkowicie blednych.

Nie widzac czlowieka, nie znajac zasady dzialania komunikatorow internetowych, nawet - nie wierzac w istnieje jednego czy drugiego, moglbym nauczyc sie wywolywac pewne efekty w swiecie. Wiazalbym jednak jeden klawisz z 4 liniami tekstu, a wniosek "to pewnie inny czlowiek dodaje inna litere a automat wiele innych" bylby na tym samym poziomie co "ja snie te litery" badz "to nowe narzedzia do malowania dzialajace dzieki woli Zeusa" badz "ciekawe czy te nowo przeze mnie stworzone istoty zywe beda chcialy jesc" - nie ma sensu z punktu widzenia obserwacji, a jeden z tych wnioskow jednak jest prawdziwy.

Czlowiek przychodzi na swiat bez znajomosci mechaniki gry. Na podstawie naciskania klawiszy wyrabia sobie pewne poglady na ten temat, absolutnie nie ma jednak pewnosci, a zawsze istnieje poglad alternatywny (kalwinizm i jego "Bog tak chcial") ktory w rownym (wlasciwie wiekszym ale to niewazne na potrzeby tego tekstu) stopniu wyjasnia kazde zdarzenie co fizyka.

Fizyka, jak mozesz sie dowiedziec u fizyka, jest modelem dzialania swiata, jakie aktualnie uznajemy za prawdopodobne. Jest nauka, ale gdyby 'nauka' znaczylo 'prawda' to by 2 slow nie tworzono. Nauka to zbior metod badawczych opartych na doswiadczeniu.

Jak widac, latwo o pomylke.
Tamten czlowiek nie poradzil sobie ze zrozumieniem. Mial wlasciwie problemy z zapamietaniem polecenia.

a Ty? :)
spis działów / spis wątków / nowy wątek / zwiń wątek
Cień
( The Last Demon )

Wysłano:
2007-01-08
16:56:38

Dzień męczenia Cienia :>
Katolicyzm  
> zaklada, ze czlowiek stworzony jest tak, by mial wolna wole, jednoczesnie  
> mozliwosc bycia zbawionym jak odrzucenia zbawienia.

***
Tez mi wolna wola. Albo działasz jak bozia kazała, albo idziesz do Piekła. Gangsterzy ja wymuszają haracz, tez daja swojej ofiarze wolny wybór - albo płaci, albo do rzeki betonowcyh kapciach.  Owszem spłycam, ale zasada jest podobna.

> o ile "łaska (zmusiles mnie wlasnie do polskiego znaku :/ ) Boska jest do  
> zbawienia niezbedna" o tyle udzielono jej wszystkim, Chrystus umarl za  
> wszystkich (nie jak w kalwinizmie) a czesc ludzi ja wylacznie odrzuca  
> (swoim zyciem).

***
j.w.
nieprawda  
> jest, ze mozna zmienic swiat "w trakcie" poprzez wymodlenie.

***
To po co xianie się modlą?

Ewentualne  
> łaski (uzdrowienie etc) sa wiec skutkiem byc moze ludzkich dzialan (nawet  
> jesli sa dzialaniem Bozym),

***
No to jak w końcu zakłada katolicyzm?Można boga skłonić modlitwami do boskiej ingerencji czy tez nie?


> W tym sek prawdopodobnie, ze Ty myslisz ze Bog ogranicza wolna wole, a  
> jest (wg doktryny) dokladnie odwrotnie, tzn. swiat bylby jednoznacznie  
> okreslony gdyby istnialy w nim deterministyczne prawa naturalne, a nie  
> pozwalajace na wolnosc prawa Boze.

***
Rozumiem. Stad idea deizmu ma swoja logike. Działanie katolików można by podsumować: "warto się modlić bo Bóg czasem ingeruje w rzeczywistość, choć nie potrafimy znaleźć w nim żadnej prawidłowosci. Dlatego tez oprócz modlitw warto zrobic cos samemu". Przypomina to gry RPG, kiedy próba modlitwy bohatera do bogów wymagała rzucenia kostką. Prawdopodobieństwo udanej modlitwy: 2% ;>



> korelacja liniowa nie jest, a Bog bierze pod uwage cos wiecej niz x  
> wieczornych minut zycia (szczyl jeszcze mysli ze mozna 2 rzeczy skorelowac  
> bez innych wplywow w swiecie, a nie tylko w modelu. szczyl sie myli tak  
> myslac, jak mowi doswiadczenie. Szczyl moze sie mylic myslac jakkolwiek,  
> jak mowi logika.)

***
Tak czy inaczej, jeśli nie mzemy przewidzieć następstw swoich działań, prześledzic mechanizmu akcja-reakcja modlitwa ma tyle sensu co kazdy inny zabobon. "Ponoć działa ale udowodnic tego nijak nie można". :)



> (pomijam fakt ze najwyrazniej zrzucales na Boga robote skoro taki byl  
> wniosek :D)

***
Nie no jasne. Ułatwianie sobie życia jest naturalnym zwyczajem człowieka.

Jesli wiec od poczatku WIERZYSZ, ze mozesz liczyc tylko na  
> siebie, zmieniasz interpretacje dzialan w ten sposob, ze wnioskujesz o  
> efektywnosci.

***
Faktycznie, może się zapędziłem. Powinno byc tak: nie mogąc przewidzieć skutecznosci takiego założenia świadomie je wykluczam jako nieprzydatne, a mogące zafałszowywac ocenę rzeczywistości.

spis działów / spis wątków / nowy wątek / zwiń wątek
Malaavi
[ nieaktywne ]


Wysłano:
2007-01-08
18:45:52

Dzień męczenia Cienia :>
>  Katolicyzm  
> > zaklada, ze czlowiek stworzony jest tak, by mial wolna wole,  
> jednoczesnie  
> > mozliwosc bycia zbawionym jak odrzucenia zbawienia.
>  
> ***
> Tez mi wolna wola. Albo działasz jak bozia kazała, albo idziesz do Piekła.  
> Gangsterzy ja wymuszają haracz, tez daja swojej ofiarze wolny wybór - albo  
> płaci, albo do rzeki betonowcyh kapciach.  Owszem spłycam, ale zasada jest  
> podobna.

Ojej. :)
A zauwazyles - potniesz sobie zyly i
a) umierasz
b) -> a)

:) sa pewne prawa. Jasne. Konsekwencje dzialania. SAMEMU sie je wybiera. Nikt Ci nie kaze wybierac Piekla, ale jesli jest dla Ciebie cenne to stoi otworem. Podobnie z Niebem. Nie wiem z czym masz problem. Gdy sie idzie do muzeum - kupuje sie bilet. Gdy chcesz spasc z duzej wysokosci - wchodzisz na duza wysokosc. :)

Protestujesz czasem przeciw temu ze NIE MOZESZ spasc z wysoka nigdy nie bedac wysoko? Przeciez Ty chcesz cel tylko osiagnac, a ktos Cie zmusza do zapewnienia go sobie. Uch gdzie Twoja wolnosc? :D


> > o ile "łaska (zmusiles mnie wlasnie do polskiego znaku :/ ) Boska  
> jest do  
> > zbawienia niezbedna" o tyle udzielono jej wszystkim, Chrystus umarl  
> za  
> > wszystkich (nie jak w kalwinizmie) a czesc ludzi ja wylacznie odrzuca  
>  
> > (swoim zyciem).
>  
> ***
> j.w.
>  nieprawda  

Ja mam tego debilizmu dosc. Nie jestes w stanie porownac 2 czynnosci pod katem metody.
Wierzysz bezpodstawnie - krytykujesz bezpodstawna wiare.
Sprowadzasz swiat do fizyki - religie krytykujesz za rzekome odbieranie wolnosci.
Mimo iz czasem jestes w stanie mowic o CELU i DRODZE DO CELU, przy tych pojeciach zastosowanych wzgledem chrzescijanstwa po prostu wysiadasz. Ten sam sens Ci umyka gdy tylko w zdaniu zastosowane sa kluczowe slowa. To az absurdalne. Nie przewidzialbym ze mozna miec taki problem z poznaniem.

CEL - kupienie soczku, KONTEKST - wola wola i chec kupienia soczku, DROGA DO CELU - pojscie do sklepu, wybranie soczku i placenie. SKUTKI UBOCZNE - strata pieniazkow, czasu.

To OCZYWISTE ze wolnosc nie jest braniem czego tylko potrzeba od dobrego Boga, wolnosc to WYBOR. SOCZEK lub PIENIADZE. POJSCIE DO SKLEPU lub SLODKIE LENISTWO. SMAK W USTACH lub PRAGNIENIE.

Czy naprawde masz problem z obsluga sklepu? Czy naprawde uwazasz ze sklepy zabijaja Twoja wolna wole? Na nerki Ozyrysa, zobacz w koncu co za brednie piszesz!

i w analogii:
Cel - Niebo, droga - (wg chrzescijanstwa) chrzescijanstwo, skutki uboczne - brak tego co oferuje grzech.
Cel - to co oferuje grzech, droga - jaka sie tylko chce z uwzglednieniem sprytu, skutek uboczny - Pieklo.

dla porownania w fizyce:

zespol przyczyn -> (brak wolnosci) skutek1 (w polaczeniu z innymi skutkami-przyczynami)-> (brak wolnosci) skutek2 (w polaczeniu z innymi skutkami-przyczynami) -> i tak dalej :)

> > jest, ze mozna zmienic swiat "w trakcie" poprzez wymodlenie.
>  
> ***
> To po co xianie się modlą?

maja wiecej powodow niz Ty pisania na tym forum.

>  Ewentualne  
> > łaski (uzdrowienie etc) sa wiec skutkiem byc moze ludzkich dzialan  
> (nawet  
> > jesli sa dzialaniem Bozym),
>  
> ***
> No to jak w końcu zakłada katolicyzm?Można boga skłonić modlitwami do  
> boskiej ingerencji czy tez nie?

Sklonic - sprawic by zmienil zdanie z poczatkowego na inne. NIE. Uzycie tego slowa jest bledne.

Sprawic, by dzieki wierze stalo sie to, co sie nie stanie przy braku wiary - oczywiscie.
CO NIE OZNACZA ze ktorys stan (wiara/brak wiary) jest wyjsciowy, a sie go zmienia SKLANIAJAC. Po prostu tworzy sie. Drugoklasisci w Piekarach Slaskich lapali. Skad jestes?
  
> > W tym sek prawdopodobnie, ze Ty myslisz ze Bog ogranicza wolna wole,  
> a  
> > jest (wg doktryny) dokladnie odwrotnie, tzn. swiat bylby  
> jednoznacznie  
> > okreslony gdyby istnialy w nim deterministyczne prawa naturalne, a  
> nie  
> > pozwalajace na wolnosc prawa Boze.
>  
> ***
> Rozumiem. Stad idea deizmu ma swoja logike. Działanie katolików można by  
> podsumować: "warto się modlić bo Bóg czasem ingeruje w rzeczywistość, choć  
> nie potrafimy znaleźć w nim żadnej prawidłowosci. Dlatego tez oprócz  
> modlitw warto zrobic cos samemu". Przypomina to gry RPG, kiedy próba  
> modlitwy bohatera do bogów wymagała rzucenia kostką. Prawdopodobieństwo  
> udanej modlitwy: 2% ;>

NIE ZROZUMIALES NIC. Musialbym napisac od poczatku. :)

blad 1 - uzycie zwrotu 'czasem ingeruje', CALKOWICIE bledne.  
blad 2 - modli sie tez samemu

i oczywiste jest ze sie Bogu roboty nie zostawia ;)
  
> > korelacja liniowa nie jest, a Bog bierze pod uwage cos wiecej niz x  
>  
> > wieczornych minut zycia (szczyl jeszcze mysli ze mozna 2 rzeczy  
> skorelowac  
> > bez innych wplywow w swiecie, a nie tylko w modelu. szczyl sie myli  
> tak  
> > myslac, jak mowi doswiadczenie. Szczyl moze sie mylic myslac  
> jakkolwiek,  
> > jak mowi logika.)
>  
> ***
> Tak czy inaczej, jeśli nie mzemy przewidzieć następstw swoich działań,  
> prześledzic mechanizmu akcja-reakcja modlitwa ma tyle sensu co kazdy inny  
> zabobon. "Ponoć działa ale udowodnic tego nijak nie można". :)

co kazde inne dzialanie. Bo dotyczy go ta sama niepewnosc.

> > (pomijam fakt ze najwyrazniej zrzucales na Boga robote skoro taki byl  
>  
> > wniosek :D)
>  
> ***
> Nie no jasne. Ułatwianie sobie życia jest naturalnym zwyczajem  
> człowieka.

blad 3 - uzycie slowa 'naturalny'. Juz Ci wyjasnialem chyba kiedys.

>  Jesli wiec od poczatku WIERZYSZ, ze mozesz liczyc tylko na  
> > siebie, zmieniasz interpretacje dzialan w ten sposob, ze wnioskujesz  
> o  
> > efektywnosci.
>  
> ***
> Faktycznie, może się zapędziłem. Powinno byc tak: nie mogąc przewidzieć  
> skutecznosci takiego założenia świadomie je wykluczam jako nieprzydatne, a  
> mogące zafałszowywac ocenę rzeczywistości.

Nie mozesz przewidziec nic. Stad wracamy do tego, ze nie umiesz nie uzyc metody ktora krytykujez.
spis działów / spis wątków / nowy wątek / zwiń wątek
Cień
( The Last Demon )

Wysłano:
2007-01-08
19:02:12

Dzień męczenia Cienia :>

> Sprawic, by dzieki wierze stalo sie to, co sie nie stanie przy braku wiary  
> - oczywiscie.

***
Aha. Wiara czyni cuda, co? :>



> co kazde inne dzialanie. Bo dotyczy go ta sama niepewnosc.

***
Niepewność? Ta sama? Czekaj, jeśli iles razy obserwowałeś jak jakaś akcja wywołuje określoną reakcję, to chyba zakładasz że jak wykonasz tę akcję raz jeszcze to znów tę samą reakcję wywoła? A jakie doświadczenie można miec w przypadku modlitw?


> blad 3 - uzycie slowa 'naturalny'. Juz Ci wyjasnialem chyba kiedys.

***
Nawet nie będę się z Tobą spróbował kłocić. Powiem inaczej - gdyby człowiek nie chciał sobie życia ułatwić nie zbudowałby cywilizacji.  


> Nie mozesz przewidziec nic.

***
Nie? A słyszałem że przewidywanie następstw swoich poczynań, należy do unikalnej cechy Homo sapiens. :)
spis działów / spis wątków / nowy wątek / zwiń wątek
Malaavi
[ nieaktywne ]


Wysłano:
2007-01-08
19:08:54

Dzień męczenia Cienia :>
>  
> > Sprawic, by dzieki wierze stalo sie to, co sie nie stanie przy braku  
> wiary  
> > - oczywiscie.
>  
> ***
> Aha. Wiara czyni cuda, co? :>
  
zaleznie jak zdefiniujesz cuda. Wiem ze osoba ktora nie wierzy ze skoczy 4 m w dal na wf nie skacze 4 m. Wierzacy w siebie skacza zdecydowanie dalej. :) Niewiara powoduje wycofanie. przyczyna - skutek.
  
> > co kazde inne dzialanie. Bo dotyczy go ta sama niepewnosc.
>  
> ***
> Niepewność? Ta sama? Czekaj, jeśli iles razy obserwowałeś jak jakaś akcja  
> wywołuje określoną reakcję, to chyba zakładasz że jak wykonasz tę akcję  
> raz jeszcze to znów tę samą reakcję wywoła? A jakie doświadczenie można  
> miec w przypadku modlitw?

poprawne uzycie "zakladasz". dziekuje.
Nie mam doswiadczen, bo sie nie modle. I niektorzy z nas sie ucza. Nie wyszlo im cos 3 razy, to sprobowali czwarty, zamiast po prostu przyjac wniosek ze dzialanie jest niemozliwe. I dzieki temu chodzimy. :) Chodzisz?
  
> > blad 3 - uzycie slowa 'naturalny'. Juz Ci wyjasnialem chyba kiedys.
>  
> ***
> Nawet nie będę się z Tobą spróbował kłocić. Powiem inaczej - gdyby  
> człowiek nie chciał sobie życia ułatwić nie zbudowałby cywilizacji.  

Ty nie zbudowales :)
I stawiam watrobe - nie zbudowalbys. ;)
  
> > Nie mozesz przewidziec nic.
>  
> ***
> Nie? A słyszałem że przewidywanie następstw swoich poczynań, należy do  
> unikalnej cechy Homo sapiens. :)

Jesli tylko istnieje ten gatunek. A tego nie mozesz udowodnic. Jak napisales niedawno.

Biologia tworzy prawdopodobny model, bez zaglebiania sie w epistemologie. Dla biologa nie jest wazne czy istnieje, ale jak funkcjonuje byt jesli:
-istnieje
-istnieje w swiecie przedmiotow
-swiat przedmiotow jest prawdziwy

ktorych to zagadnien absolutnie sie na biologii nie porusza.
spis działów / spis wątków / nowy wątek / zwiń wątek
Cień
( The Last Demon )

Wysłano:
2007-01-08
19:25:03

Dzień męczenia Cienia :>

> zaleznie jak zdefiniujesz cuda. Wiem ze osoba ktora nie wierzy ze skoczy 4  
> m w dal na wf nie skacze 4 m. Wierzacy w siebie skacza zdecydowanie dalej.  
> :) Niewiara powoduje wycofanie. przyczyna - skutek.

***
Oj, zadajesz retoryczne pytania. Skoczenie 4m cudem nie jest. Ale skoczenie 40m już tak. :)

Cudem nazwiemy takie zdarzenie, które na podstawie znanych nam praw fizyki nie może zajśc bez ich naruszania, bądź zdarzenie, które stanie sie "wyjątkiem" od obserwowanych dotychczas w danej sytuacjach zdarzeń.

Słowem - jak trafisz 10 razy pod rząd w środek tarczy, pierwszy raz grając w Dart`a to cudem sie tego nie nazwie, ale jakbyś zaczął lewitowac to już tak. :)


> Nie mam doswiadczen, bo sie nie modle. I niektorzy z nas sie ucza. Nie  
> wyszlo im cos 3 razy, to sprobowali czwarty, zamiast po prostu przyjac  
> wniosek ze dzialanie jest niemozliwe. I dzieki temu chodzimy. :)  
> Chodzisz?

***
Chodzę, ale to akurat wynika z instynktu. Ale wiem, o co Ci chodzi. Dobry naukowiec który przeprowadza eksperyment, to bez względu czy wynik potwierdzi czy zaprzeczy hipotezom, powtórzy je wielokrotnie i przeanalizuje pod kątem popełnienia całej masy błędów (systematycznych, przypadkowych, dokładnosci etc.).

> Ty nie zbudowales :)
> I stawiam watrobe - nie zbudowalbys. ;)

***
No, przyznaje być może nie wniósł bym wiele do myśłi ludzkiej na płaszczyźnie filozoficznej, ale kiedyś z kumplem zmajstrowaliśmy niewielką katapultę, więc nie było by tak źle.
  

> Jesli tylko istnieje ten gatunek. A tego nie mozesz udowodnic. Jak  
> napisales niedawno.

***
Oj, jasne. Ty mi nie przypominaj ciągle o tych założeniach. One są oczywiste, stąd w ogóle ich nie biore pod uwagę.
  

spis działów / spis wątków / nowy wątek / zwiń wątek
Malaavi
[ nieaktywne ]


Wysłano:
2007-01-08
19:36:07

Dzień męczenia Cienia :>

> Oj, zadajesz retoryczne pytania. Skoczenie 4m cudem nie jest. Ale  
> skoczenie 40m już tak. :)

wiec znajdz mi czlowieka ktory wierzy ze moze tyle skoczyc. To bedzie cud :D

> Cudem nazwiemy takie zdarzenie, które na podstawie znanych nam praw fizyki  
> nie może zajśc bez ich naruszania, bądź zdarzenie, które stanie sie  
> "wyjątkiem" od obserwowanych dotychczas w danej sytuacjach zdarzeń.

efekt tunelowy jest cudem czy nie jest?
nawiasem "prawa fizyki", jako okreslenie, prawie ze sugeruje ze istniala pewna fizyka, ktora wytyczyla prawa.
"opis fizyczny" jest wiec zdecydowanie trafniejszym stwierdzeniem, jesli mamy byc doslowni. A opis ma bardzo wiele zjawisk, choc nieznana jest ich przyczyna. :) Fizyka o nich mowi, ale wcale nie podaje "praw" we wlasciwym sensie tego slowa.

> Słowem - jak trafisz 10 razy pod rząd w środek tarczy, pierwszy raz grając  
> w Dart`a to cudem sie tego nie nazwie, ale jakbyś zaczął lewitowac to już  
> tak. :)

Wlasciwie nie. To malo prawdopodobne tylko. (stwierdzenie fizyczne, nie moje)
  

> Chodzę, ale to akurat wynika z instynktu. Ale wiem, o co Ci chodzi. Dobry  
> naukowiec który przeprowadza eksperyment, to bez względu czy wynik  
> potwierdzi czy zaprzeczy hipotezom, powtórzy je wielokrotnie i  
> przeanalizuje pod kątem popełnienia całej masy błędów (systematycznych,  
> przypadkowych, dokładnosci etc.).

Tak. Ale wylacznie nalezacych do jego dziedziny. Dlatego - choc w ramach dziedziny wynik doswiadczenia jest wiedza, to w ramach wiedzy ogolnej - jest przypuszczeniem.
  
> > Jesli tylko istnieje ten gatunek. A tego nie mozesz udowodnic. Jak  
> > napisales niedawno.
>  
> ***
> Oj, jasne. Ty mi nie przypominaj ciągle o tych założeniach. One są  
> oczywiste, stąd w ogóle ich nie biore pod uwagę.

Koszmarne zdanie. Gdyby tak nie brac pod uwage wlasnie tego co oczywiste :D.
Ale rozumiem. :)
Bylebys tylko obszary nauk zauwazal, nie wysnuwal wnioskow filozoficznych z biologii szczegolowej.

Ja lubie podejscie sprzed podzialu nauk, badano swiat w kazdym aspekcie, nie popelniano prostych semantycznych bledow.

Gdzies tam po drodze ktos wymyslil ze jest 'stol jest drewniany' to 'stol jest', a ludziom sie to pomieszalo ze slowem 'byc' w znaczeniu 'istniec fizycznie', a potem to juz lawina niedociagniec, nie mozna bylo biologow przekonac ze moze nie istnieje nic poza podmiotem poznajacym i teraz po szkolach sie ma wode z mozgu i bardzo niepoprawny tok myslowy.

Jak sie z niego umyc to od razu sie poprawia samopoczucie. :)
spis działów / spis wątków / nowy wątek / zwiń wątek
Cień
( The Last Demon )

Wysłano:
2007-01-08
20:00:37

Dzień męczenia Cienia :>

> wiec znajdz mi czlowieka ktory wierzy ze moze tyle skoczyc. To bedzie cud  
> :D

***
Policja co roku zdrapuje z torów i lokomotyw kilkunastu ćpunów, którzy uważali że ręką zatrzymają rozpędzony pociąg. :>


A opis ma bardzo wiele zjawisk, choc nieznana jest ich  
> przyczyna. :) Fizyka o nich mowi, ale wcale nie podaje "praw" we wlasciwym  
> sensie tego slowa.

***
Na jedno wychodzi. Przypominasz mi jednego z profesorów od biofizyki, który ścigał nas za używania słowa "wzór". Poprawne wg niego było określenie "zapis".  


> Wlasciwie nie. To malo prawdopodobne tylko. (stwierdzenie fizyczne, nie  
> moje)

***
Na dobra sprawę to nie możemy nawet prawdopodobieństwa obliczyć, bo nie mamy danych że takie wydarzenie w ogóle kiedykolwiek zaszło.


> Tak. Ale wylacznie nalezacych do jego dziedziny. Dlatego - choc w ramach  
> dziedziny wynik doswiadczenia jest wiedza, to w ramach wiedzy ogolnej -  
> jest przypuszczeniem.

***
Owszem.  


> Ja lubie podejscie sprzed podzialu nauk, badano swiat w kazdym aspekcie,  
> nie popelniano prostych semantycznych bledow.

***
Ale to podejście bardzo kłopotliwe z punktu widzeni apraktyki. No wyobraź sobie konstruktora opracującego nowy rodzaj ogniw fotowoltanicznych dla Stacji Kosmicznej i deliberującego nad aspektem metafizycznym, etycznym, a może jeszcze socjologicznym, psychologicznym i ekologicznym jego wynalzaku. :)

spis działów / spis wątków / nowy wątek / zwiń wątek
Malaavi
[ nieaktywne ]


Wysłano:
2007-01-08
20:09:18

Dzień męczenia Cienia :>
>  
> > wiec znajdz mi czlowieka ktory wierzy ze moze tyle skoczyc. To bedzie  
> cud  
> > :D
>  
> ***
> Policja co roku zdrapuje z torów i lokomotyw kilkunastu ćpunów, którzy  
> uważali że ręką zatrzymają rozpędzony pociąg. :>

Jest jeszcze kwestia wiary pociagu ze nie da sie zatrzymac. Musialbys udowodnic ze nie.
Pytanie czy ogleglosc moze wierzyc, ze nikt jej nie przeskoczy.  

>  A opis ma bardzo wiele zjawisk, choc nieznana jest ich  
> > przyczyna. :) Fizyka o nich mowi, ale wcale nie podaje "praw" we  
> wlasciwym  
> > sensie tego slowa.
>  
> ***
> Na jedno wychodzi. Przypominasz mi jednego z profesorów od biofizyki,  
> który ścigał nas za używania słowa "wzór". Poprawne wg niego było  
> określenie "zapis".  

I o to chodzi. Bo nie swiat sie dzieje wg. fizyki, a fizyka stara sie dotworzyc model do swiata. Naprawde wazne w metodologii rozroznienie.
  
> > Wlasciwie nie. To malo prawdopodobne tylko. (stwierdzenie fizyczne,  
> nie  
> > moje)
>  
> ***
> Na dobra sprawę to nie możemy nawet prawdopodobieństwa obliczyć, bo nie  
> mamy danych że takie wydarzenie w ogóle kiedykolwiek zaszło.

Wlasnie.
Dlatego spora czesc slow powszechnie uzywanych sensu nie ma. Ja ich uzywam i Ty tez bedziesz, ale warto wiedziec, ze sie klamie. :)
  

> > Ja lubie podejscie sprzed podzialu nauk, badano swiat w kazdym  
> aspekcie,  
> > nie popelniano prostych semantycznych bledow.
>  
> ***
> Ale to podejście bardzo kłopotliwe z punktu widzeni apraktyki. No wyobraź  
> sobie konstruktora opracującego nowy rodzaj ogniw fotowoltanicznych dla  
> Stacji Kosmicznej i deliberującego nad aspektem metafizycznym, etycznym, a  
> może jeszcze socjologicznym, psychologicznym i ekologicznym jego  
> wynalzaku. :)

zaczac winien od aspektu czasowego i zgodzic sie najpierw wynalezc cos, a potem rozwazac aspekty pozostale :)

Rozwazanie wszystkiego, to takze rozwazenie najlepszego algorytmu rozwazania. :)
spis działów / spis wątków / nowy wątek / zwiń wątek
Merineth
[ nieaktywne ]


Wysłano:
2007-01-08
20:29:07

Dzień męczenia Cienia :>

> ***
> Policja co roku zdrapuje z torów i lokomotyw kilkunastu ćpunów, którzy  
> uważali że ręką zatrzymają rozpędzony pociąg. :>

ja przepraszam Panowie, że przeszkadzam ale tu mnie zaintrygowalo (bardziej niż to w co wierzy pociąg) skąd Ty wiesz w co wierzyli lub nie wierzyli Ci ktorzy te pociągi chcieli zatrzymywać i czy w ogole mozna nazwać to wiarą skoro stan świadomosci ich był taki a nie inny?  
a moze fakt że pociągu nie zatrzymali dowodzi ze w ostatnim momencie przestawali wierzyć?  

pozdrawiam serdecznie
Meri :)
spis działów / spis wątków / nowy wątek / zwiń wątek
Cień
( The Last Demon )

Wysłano:
2007-01-08
20:32:48

Dzień męczenia Cienia :>

> ja przepraszam Panowie, że przeszkadzam ale tu mnie zaintrygowalo  
> (bardziej niż to w co wierzy pociąg) skąd Ty wiesz w co wierzyli lub nie  
> wierzyli Ci ktorzy te pociągi chcieli zatrzymywać i czy w ogole mozna  
> nazwać to wiarą skoro stan świadomosci ich był taki a nie inny?  

***
W co wierzyli woadomo od świadków lub ich kompanów na przykład. A czy jest to wiara - cholera wie. Musielibyśmy mieć pełne informacje na temat tego jak się zachowuje mózg człowieka wierzacego i porównac go z mózgiem nacpanego. Ale do tego daleka droga.

> a moze fakt że pociągu nie zatrzymali dowodzi ze w ostatnim momencie  
> przestawali wierzyć?  

***
Nie, ja myślę tak jak zasugerował Malaavi, że to wiara lokomotywy była silniejsza. ;>
spis działów / spis wątków / nowy wątek / zwiń wątek
Merineth
[ nieaktywne ]


Wysłano:
2007-01-08
20:39:26

Dzień męczenia Cienia :>

> ***
> W co wierzyli woadomo od świadków lub ich kompanów na przykład.

od kompanów w podobnym stanie świadomości?  

A czy jest  
> to wiara - cholera wie. Musielibyśmy mieć pełne informacje na temat tego  
> jak się zachowuje mózg człowieka wierzacego i porównac go z mózgiem  
> nacpanego. Ale do tego daleka droga.

wcale nie. nie chodzi mi o procesy mózgowe jako takie i te wszystkie impulsy między komórkami. Chodzi mi o sam fakt czy wiara nie wymaga pełnej świadomości swojej istoty?  
>  

> ***
> Nie, ja myślę tak jak zasugerował Malaavi, że to wiara lokomotywy była  
> silniejsza. ;>

Cieniu drogi, ależ ja mówie całkiem poważnie do Ciebie (myśle że Malaavi też :> ) a Ty sobie jakieś żarty stroisz. :>
spis działów / spis wątków / nowy wątek / zwiń wątek
Cień
( The Last Demon )

Wysłano:
2007-01-08
21:19:48

Dzień męczenia Cienia :>

> od kompanów w podobnym stanie świadomości?  

***
Możliwe. Meri, ja się nie znam na technikach operacyjnych policji. :)


> wcale nie. nie chodzi mi o procesy mózgowe jako takie i te wszystkie  
> impulsy między komórkami. Chodzi mi o sam fakt czy wiara nie wymaga pełnej  
> świadomości swojej istoty?  

***
Niby powinna wymagać, ale w końcu wielu mistyków posługiwało się narkotykami dla poszerzenia świadomosci.
  

> Cieniu drogi, ależ ja mówie całkiem poważnie do Ciebie (myśle że Malaavi  
> też :> ) a Ty sobie jakieś żarty stroisz. :>  

***
A to w takim razie odpowiem tak: Nie wiem.  :)
spis działów / spis wątków / nowy wątek / zwiń wątek
Krasnolud
[ nieaktywne ]


Wysłano:
2007-01-17
22:23:41

Dzień męczenia Cienia :>
> ja przepraszam Panowie, że przeszkadzam ale tu mnie zaintrygowalo  
> (bardziej niż to w co wierzy pociąg) skąd Ty wiesz w co wierzyli lub nie  
> wierzyli Ci ktorzy te pociągi chcieli zatrzymywać i czy w ogole mozna  
> nazwać to wiarą skoro stan świadomosci ich był taki a nie inny?  
> a moze fakt że pociągu nie zatrzymali dowodzi ze w ostatnim momencie  
> przestawali wierzyć?  


Nie mówiąc o tym, ze tych co uwierzyli i wykonali w co wierzyli policyjne statystyki nie obejmują. A maszyniści się boją mówić bo przełożeni pomyślą, ze w pracy pili!!!
spis działów / spis wątków / nowy wątek / zwiń wątek
Malaavi
[ nieaktywne ]


Wysłano:
2007-01-08
00:26:43

Dzień męczenia Cienia :>

> > Jak np. beret moherowy dopatrzy się w plamach tłuszczu na brudnej  
> patelni,  
> > wizerunku matki boskiej to jak to zinterpretuje? Że się mu Ma Ryja  
> > objawiła.  
>  
> A dlaczego nie? To tak jak ze sztuką nowoczesną :-P Jeden widzi rybę,  
> drugi jajowody :->>>>

malo tego, jak (na bloto Piekiel!) Matka Boska ma sie w patelni pokazac, skoro ludzie raz tam zobacza plamy, raz jajowody, a prawda do mozgow nie dotrze (patrz Smierc Szczurow :P ) ??


spis działów / spis wątków / nowy wątek / zwiń wątek
Krasnolud
[ nieaktywne ]


Wysłano:
2007-01-10
22:29:41

Dzień męczenia Cienia :>
> malo tego, jak (na bloto Piekiel!) Matka Boska ma sie w patelni pokazac,  
> skoro ludzie raz tam zobacza plamy, raz jajowody, a prawda do mozgow nie  
> dotrze (patrz Smierc Szczurow :P ) ??

Bym ci powiedział PIP :-) Ale za takie głupie PIP to by mi dali bana. Dlatego ci powiem  


######  ### ######  
#     #  #  #     #  
#     #  #  #     #  
######   #  ######  
#        #  #        
#        #  #        
#       ### #        


;-P EOT
spis działów / spis wątków / nowy wątek / zwiń wątek
Malaavi
[ nieaktywne ]


Wysłano:
2007-01-03
22:57:06

Dzień męczenia Cienia :>

> Jeśli chcesz by Twój sposób patrzenia na świat potwierdzał jedynie swoją  
> słuszność, to jesteś równie głupi co fanatycy religijni :)

jakby juz tego nie uslyszal :P

> > ***
> > Ja tego akyrat nie mylę. Choć fakt, jednych i drugich chętnie  
> > resocjalizował bym w obozach zagłady. ;)
>  
> Jeśliby zamknąć wszystkich, którzy są święcie przekonani o swoich racjach  
> światopoglądowych to Ziemia by się prawie kompletnie wyludniła.

Tym bardziej ze wiekszosc wartosciowych jednostek by zamknieto.


> > ***
> > I tam. Szczeniaki tylko tak robią, co się Laveya naczytali. Ot  
> młodzieńczy  
> > idealizm, nieznoszacy fałszu i hipokryzji. Zgadzam się, że taki  
> > oświeceniowo-prometejski satanizm wygląda karykaturalnie.
>  
> Dlaczego? Bo założyłeś sobie, że powinien wyglądać inaczej? A jakby  
> założenia zmienić?

To juz przerabial. Powie ze nie bedzie zmieniac i pojdzie.

> > ***
> > Znam ogólne założenia i raczej średnio mi pasują. A że zgadzam się z  
>  
> > powiedzeniem "z gówna bata nie ukręcisz", to nie będę wchodził w  
> szczegóły  
> > teologiczne, skoro ich najbardziej fundamentalne załozenia są dla  
> mnie  
> > idiotyczne.
>  
> A to kwsetia osoistych preferencji jedynie. Założenia są dla Ciebie  
> idiotyczne tylko dlatego, że masz inne ŻAŁOŻENIA.

tak, mow mu tak. I ode mnie.

Za co to ten dzien meczenia jest?
spis działów / spis wątków / nowy wątek / zwiń wątek
Shogun
[ nieaktywne ]


Wysłano:
2007-01-03
23:29:35

Dzień męczenia Cienia :>
> Za co to ten dzien meczenia jest?

Za niechęć do życia i nienawiść do ojczyzny :P

A tak poważniej, to Cieniowi należą się cięgi bo ostatnio słabo się stara a wiem, że stać go na więcej. No i czasem faktycznie trajkocze jak dogmatyczny automat, więc jako dobry znajomy staram się mu podsunąć kilka pomysłów, może mu się odmieni ;)
spis działów / spis wątków / nowy wątek / zwiń wątek
Malaavi
[ nieaktywne ]


Wysłano:
2007-01-03
22:32:29

poznaj swojego wroga
> > Drecze was juz latami, z roznych powodow poznajac wszelakie formy i  
> okazy  
> > zwace sie odpowiednio satanizmem i satanistami, a tak jak na poczatku  
> tak  
> > i dzis przeraza mnie stopien niewiedzy na temat katolicyzmu.
>  
> ***
> "Lepiej badać własny umysł niż jego brak u innych"

Siebie drecze kilka razy dluzej, jak latwo zauwazyc.


> > Zarzucacie (!) chrzescijanstwu to, co dla satanisty jest zaleta. Albo  
> wiec  
> > dbacie o moralnosc chrzescijanska bardziej niz sami (samozwanczy)  
> > chrzescijanie, albo zazdroscicie im braku rzeczonej moralnosci.
>  
> ***
> I tam. Szczeniaki tylko tak robią, co się Laveya naczytali. Ot młodzieńczy  
> idealizm, nieznoszacy fałszu i hipokryzji. Zgadzam się, że taki  
> oświeceniowo-prometejski satanizm wygląda karykaturalnie.

I nie tylko tak. Czasem to jest wlasnie promowanie hipokryzji i falszu (gdy to Kali jest nieuczciwy) ale gdy ksiadz-pedofil moglby byc satanistycznym szpiegiem w szeregach wroga to i tak go trzeba potepic.  

> > Wypowiadacie sie nieustannie na temat dzialalnosci Kosciola,  
> jednoczesnie  
> > popierajac dzialanie zgodne z sumieniem dzialajacego, a jednak nie  
> > potraficie rozpatrywac tej dzialalnosci z punktu widzenia innego niz  
> > (ponownie samozwanczo) satanistyczny.
>  
> ***
> Akurat. Większośc tu obecnych ma zasadniczo KRK i jego wyznawców głeboko w  
> dupie.  

Wlasnie to napisalem. ;)
"nieumiejetnych pouczac", jak pisze w Katechizmie, chrzescijanin powinien, a jednak sie tu pojawia krytyka chrzescijan ktorzy to robia. Gdyby nie robili, krytyka mowilaby ze to hipokryci.

Co najwyżej pomarudzi nań tak jak narzeka na inne nieciekawe cechy  
> rzeczywistości typu wysokie podatki.

Widzisz, w tym sek, ze tego co sie ma gleboko w dupie wiekszosc ludzi nie bada. Nie wiem jak satanisci.
Dlatego mozna sobie tam cos dac, jasne, ale bez wiedzy na ten temat przed dawaniem (czyli jak u duzej czesci tutejszych) mozna sobie cos pokaleczyc.

> > 1. jak czesto czytacie Katechizm i Pismo, jak dobrze je znacie?
>  
> ***
> Znam ogólne założenia i raczej średnio mi pasują. A że zgadzam się z  
> powiedzeniem "z gówna bata nie ukręcisz", to nie będę wchodził w szczegóły  
> teologiczne, skoro ich najbardziej fundamentalne załozenia są dla mnie  
> idiotyczne.

Oczywiscie. Odpowiedziales na pytanie.

> > 2. jak czesto bywacie w kosciolach, roznych, by wykluczyc ze trafiacie  
> na  
> > nieodpowiedniego ksiedza?
>  
> ***
> Jak wyżej. Kościoły jak mi się zdarza odwiedzić, to raczej z chęci  
> obcowania z niesamowitą architekturą, niż by słuchac co bajarze w  
> sutannach mają do powiedzenia.

Wiec jak wyzej - nie znasz, a juz oceniasz. Ale nie kontynuuj tematu. uzycie slow typu "bajarze" zrzucam na koniecznosc wytlumaczenia sie, tam gdzie nie chcesz poprzestac na "prawie wcale nie znam" :)

> > 3. jak czesto rozmawiacie z osobami gleboko (a inteligentnie)  
> > wierzacymi?
>  
> ***
> Prawie nigdy. Cięzko na takich trafić. Poza tym uważam ze nie ma nawet  
> sensu zaczynać dyskusji między religijnym dogmatykiem a sceptycznym  
> racjonalistą.

realista. Wasc do racjonalizmu masz daleko.

> > 4. Jaki podzbior {koledy, choinka, zyczenia, msza, oplatek, karp, inna  
>  
> > ryba, prezenty, modlitwa przy stole} zwiazany byl z tym co robiliscie w  
>  
> > Boze - przepraszam - Narodzenie?
>  
> ***
> Choinka, życzenia, opłatek, pstrąg, sporo innego żarcia, wódeczka,  
> prezenty. Było bardzo fajnie. :>

nie watpie. I srednio satanistycznie, bo o maczaniu oplatka w wodeczce zmieszanej z krwia ani slowa.
spis działów / spis wątków / nowy wątek / zwiń wątek
Cień
( The Last Demon )

Wysłano:
2007-01-04
17:13:54

poznaj swojego wroga

> Wiec jak wyzej - nie znasz, a juz oceniasz. Ale nie kontynuuj tematu.  
> uzycie slow typu "bajarze" zrzucam na koniecznosc wytlumaczenia sie, tam  
> gdzie nie chcesz poprzestac na "prawie wcale nie znam" :)

***
Przepraszam, może jednak coś wyjaśnię. Przyrónałem ich do bajarzy, gdyż xiańśka mitologia jest z punktu naszego widzenia fikcją literacką, osadzoną jedynie w realiach historycznych. Nie udało się wszak dowieść prawdziwości opisanych tam zdarzeń.

Oczywiście zgadzam się, że jest jeszcze wiele pozytywnych rzeczy, przynajmniej dla większości ludzi, które się z owych "bajek" wywodzą, jak choćby etyka, kultura, sztuka etc.

  
> realista. Wasc do racjonalizmu masz daleko.

***
Tak, złapałeś mnie. W rzeczywistości jestem kryptomistykiem. :]


> nie watpie. I srednio satanistycznie, bo o maczaniu oplatka w wodeczce  
> zmieszanej z krwia ani slowa.

***
Zwariował? Na cholerę miałem przednią siwuchę paskudzić takim świństwem.  

I skończ z tym śmiesznym przeświadczeniem że satanizm to piwnica, tanie wino i krzywo wysprejowany pentagram, jak to lubi katolicka propaganda przedstawiać.  

spis działów / spis wątków / nowy wątek / zwiń wątek
Malaavi
[ nieaktywne ]


Wysłano:
2007-01-04
17:18:02

poznaj swojego wroga
>  
> > Wiec jak wyzej - nie znasz, a juz oceniasz. Ale nie kontynuuj tematu.  
>  
> > uzycie slow typu "bajarze" zrzucam na koniecznosc wytlumaczenia sie,  
> tam  
> > gdzie nie chcesz poprzestac na "prawie wcale nie znam" :)
>  
> ***
> Przepraszam, może jednak coś wyjaśnię.  

Tu znow trules o braku dowodu. Jak wiesz - niczego sie dowiesc nie da bez zalozen, wszystko z odpowiednimi zalozeniami, tylko tym sie rozni Pismo od podrecznika do historii, ze madrzejsi czytajacy Pismo nie narzucaja tak swojej wiary jak glupsi, od podrecznikow do historii. :)

  
> > realista. Wasc do racjonalizmu masz daleko.
>  
> ***
> Tak, złapałeś mnie.  

nie pierwszy raz.
  

> I skończ z tym śmiesznym przeświadczeniem że satanizm to piwnica, tanie  
> wino i krzywo wysprejowany pentagram, jak to lubi katolicka propaganda  
> przedstawiać.  

nigdzie tego nie bylo. :) gdyby nie ksywa, zyczylbym Ci oswiecenia, ale znikniesz pewnie :)
spis działów / spis wątków / nowy wątek / zwiń wątek
Cień
( The Last Demon )

Wysłano:
2007-01-04
17:25:14

poznaj swojego wroga

> Tu znow trules o braku dowodu. Jak wiesz - niczego sie dowiesc nie da bez  
> zalozen, wszystko z odpowiednimi zalozeniami, tylko tym sie rozni Pismo od  
> podrecznika do historii, ze madrzejsi czytajacy Pismo nie narzucaja tak  
> swojej wiary jak glupsi, od podrecznikow do historii. :)

***
No tak, ludzie opierajcy się na dowodach sa głupsi, od tych co przyjmują bezkrytycznie wypciny sprzed 2000 lat. :]  



spis działów / spis wątków / nowy wątek / zwiń wątek
Malaavi
[ nieaktywne ]


Wysłano:
2007-01-04
18:04:46

poznaj swojego wroga
>  
> > Tu znow trules o braku dowodu. Jak wiesz - niczego sie dowiesc nie da  
> bez  
> > zalozen, wszystko z odpowiednimi zalozeniami, tylko tym sie rozni  
> Pismo od  
> > podrecznika do historii, ze madrzejsi czytajacy Pismo nie narzucaja  
> tak  
> > swojej wiary jak glupsi, od podrecznikow do historii. :)
>  
> ***
> No tak, ludzie opierajcy się na dowodach sa głupsi, od tych co przyjmują  
> bezkrytycznie wypciny sprzed 2000 lat. :]  

Najglupsi sa ci, ktorzy najpierw decyduja bezpodstawnie ze cos jest dowodem a cos innego nie, a potem zdaje im sie ze tworza nauke. Jeden z nas takich zna, drugi widuje co rano i myje jednemu zeby. Mam nadzieje. Choc oczywiscie tu nazdwyczajnie nie mam pewnosci.
spis działów / spis wątków / nowy wątek / zwiń wątek
blazen93
( :: neuromancer :: )

zdjecie

Wysłano:
2007-01-06
12:47:51

poznaj swojego wroga
> I skończ z tym śmiesznym przeświadczeniem że satanizm to piwnica, tanie  
> wino i krzywo wysprejowany pentagram, jak to lubi katolicka propaganda  
> przedstawiać.  

Alez tym wlasnie jest satanizm. Swiece, pentagramy, wino, modlitwy do Szatana, rytualne orgie, ekstatyczny smiech i sikanie na swieta hostie. Porzuc swa naiwna wiare, ze jest inaczej. :]
spis działów / spis wątków / nowy wątek / zwiń wątek
De Profundis
[ nieaktywne ]


Wysłano:
2007-01-06
13:31:21

=-=-= Wiadomość zamrożona. Odpowiedz prywatnie albo idź na piwo =-=-=

OT
> Alez tym wlasnie jest satanizm. Swiece, pentagramy, wino, modlitwy do  
> Szatana, rytualne orgie, ekstatyczny smiech i sikanie na swieta hostie.  
> Porzuc swa naiwna wiare, ze jest inaczej. :]

Opisałeś sylwestra u Cienia, lol

spis działów / spis wątków / nowy wątek / zwiń wątek
Cień
( The Last Demon )

Wysłano:
2007-01-06
15:42:36

poznaj swojego wroga

> Alez tym wlasnie jest satanizm. Swiece, pentagramy, wino, modlitwy do  
> Szatana, rytualne orgie, ekstatyczny smiech i sikanie na swieta hostie.  
> Porzuc swa naiwna wiare, ze jest inaczej. :]

***
Mhm. A buddyzm to modlenie się do Buddy o zdrowie i obfite plony. :P
spis działów / spis wątków / nowy wątek / zwiń wątek
blazen93
( :: neuromancer :: )

zdjecie

Wysłano:
2007-01-06
17:06:24

poznaj swojego wroga
> Mhm. A buddyzm to modlenie się do Buddy o zdrowie i obfite plony. :P

I taka forme przyjmuje czasem buddyzm. Z ta roznica, ze buddyzm od poczatku samego zezwalal na wielosc swych form, podczas gdy "satanizm" praktycznie od samego poczatku byl wylacznie kultem Szatana. Porownywanie tych dwoch nie ma najmniejszego sensu, bo nie mowimy tutaj o buddyzmie. :]
spis działów / spis wątków / nowy wątek / zwiń wątek
Cień
( The Last Demon )

Wysłano:
2007-01-06
17:15:15

poznaj swojego wroga

> I taka forme przyjmuje czasem buddyzm. Z ta roznica, ze buddyzm od  
> poczatku samego zezwalal na wielosc swych form, podczas gdy "satanizm"  
> praktycznie od samego poczatku byl wylacznie kultem Szatana. Porownywanie  
> tych dwoch nie ma najmniejszego sensu, bo nie mowimy tutaj o buddyzmie.  
> :]

***
Primo - może się nie znaw, więc niech w buddoznawstwie wyedukowani koledzy mnie poprawią - deifikacja Buddy to zaprzeczenie chyba istoty tej religii. To że ludzie potrzebują prostych rozwiązań, nie znaczy że mają rację.

Sekundo - satanizm piwniczny jest bardzo analogicznym zjawiskiem do takiego "buddyzmu ludowego". Opiera się na nielogicznych założeniach ( bo na założeniach religii z która walczy) dlatego jest idiotyczny. Już pomijajac fakt, że jego formę praktyczną ukształtowały w dużej mierze propagandowe artykuły straszące satanizmem tudzież ekscesy nie zawsze trzeźwych i rozgarniętych muzyków metalowych.

Tertio - a co to sa poczatki satanizmu?Toż to tak eklektyczny nurt, że nie sposób wskazać gdzie się zaczął. Gdzie są korzenie? U LaVeya? W rozpustnych zabawach zbalzowanej arystokracji europejskiej, a wczesniej rzymskiej? W greckich bachanaliach? Czy może jeszcze dalej, we wszelkich mrocznych bóstwach i demonach jakie ludzkość miała okazję wyznawać.  

spis działów / spis wątków / nowy wątek / zwiń wątek
blazen93
( :: neuromancer :: )

zdjecie

Wysłano:
2007-01-06
17:50:33

poznaj swojego wroga
> Primo - może się nie znaw, więc niech w buddoznawstwie wyedukowani koledzy  
> mnie poprawią - deifikacja Buddy to zaprzeczenie chyba istoty tej religii.  
> To że ludzie potrzebują prostych rozwiązań, nie znaczy że mają rację.

Zalezy jak rozumiec taka deifikacje. Zreszta jak pisalem nie ma to znaczenia tutaj. Rozmawiamy o satanizmie a nie o buddyzmie, powolywanie sie na ten drugi nic nie wnosi do tego tematu. W buddyzmie Szatana nie ma.


> Sekundo - satanizm piwniczny jest bardzo analogicznym zjawiskiem do  
> takiego "buddyzmu ludowego".  

j.w.


> Tertio - a co to sa poczatki satanizmu?Toż to tak eklektyczny nurt, że nie  
> sposób wskazać gdzie się zaczął. Gdzie są korzenie? U LaVeya? W  
> rozpustnych zabawach zbalzowanej arystokracji europejskiej, a wczesniej  
> rzymskiej? W greckich bachanaliach? Czy może jeszcze dalej, we wszelkich  
> mrocznych bóstwach i demonach jakie ludzkość miała okazję wyznawać.  

Satanizm zaczal sie wraz z pierwszym czlowiekiem, ktory w opozycji do chrzescijanstwa zaczal oddawac kult Szatanowi. Nie starym mrocznym bostwom, nie Dionizosowi ani innym bogom, do ktorych czasami calkiem nieslusznie roszcza sobie prawa wspolczesni satanisci, ale Szatanowi - takiemu jakim wyobraza go wiara chrzescijanska. Wszak tym wlasnie jest satanizm, a juz z cala pewnoscia satanizm nie jest ateistyczny. ;>
Nie moge Ci podac dokladnej daty, ale z pewnoscia zaczelo sie to przed LaVeyem a nawet i przed zblazowana arystokracja. ;]
spis działów / spis wątków / nowy wątek / zwiń wątek
Wiktor
( hmm... )

Wysłano:
2007-01-06
18:59:41

poznaj swojego wroga
> Zalezy jak rozumiec taka deifikacje. Zreszta jak pisalem nie ma to  
> znaczenia tutaj. Rozmawiamy o satanizmie a nie o buddyzmie, powolywanie  
> sie na ten drugi nic nie wnosi do tego tematu. W buddyzmie Szatana nie  
> ma.
>  

Ale są demony. Na jedno wychodzi.  


> Satanizm zaczal sie wraz z pierwszym czlowiekiem, ktory w opozycji do  
> chrzescijanstwa zaczal oddawac kult Szatanowi.  

Czciciele bóstw, które później ewoluowały w postać Szatana i inne chrześcijańskie demony pewnie by się zdziwili, że ich religie zaczęły przybierać jakąś znaczącą postać dopiero po epifanii chrześcijaństwa, wcześniej zaś były nic nie znaczącymi "kulcikami", bo tak twierdzi jeden zafascynowany wschodnia metafizyką internauta.  

Nie starym mrocznym  
> bostwom, nie Dionizosowi ani innym bogom, do ktorych czasami calkiem  
> nieslusznie roszcza sobie prawa wspolczesni satanisci, ale Szatanowi -  
> takiemu jakim wyobraza go wiara chrzescijanska.  

Badacze już dawno dowiedli, że postać Szatana jakoś zupełnie zgrywa się z pogańskimi bogami. Postać Szatana nie jest wymysłem chrześcijan. Niekształtna, starotestamentowa postać przybrała odpowiednie kształty dopiero wtedy, gdy wcześni chrześcijanie spotkali się z religiami innymi niż judaizm. Konkretnie chodzi o okres między I a IV w., kiedy religia chrześcijańska rozpowszechniała się promieniście do Morza Śródziemnego. Ewangelizatorzy ubrali go w cechy, które mieli bogowie konkurencyjnych religii m. in. Dionizos. Dlatego nie ma powodów, dla których sataniści nie powinni rościć sobie praw do Szatana. Kwestionowanie tego jest równie naiwne, co orzeczenie Watykanu o jedynej słuszności katolickiej wiary.  


> Wszak tym wlasnie jest  
> satanizm, a juz z cala pewnoscia satanizm nie jest ateistyczny. ;>

Wskaż mi bóstwo w satanizmie racjonalnym. Ta mantra jest nudna.

> Nie moge Ci podac dokladnej daty, ale z pewnoscia zaczelo sie to przed  
> LaVeyem a nawet i przed zblazowana arystokracja. ;]

Trudno podać datę powstania jakiejkowiek religii. Można co najwyżej przyjąć jakiś punkt graniczny. Chrześcijaństwo też nie powstało w 1 roku n.e.
spis działów / spis wątków / nowy wątek / zwiń wątek
blazen93
( :: neuromancer :: )

zdjecie

Wysłano:
2007-01-06
20:04:48

poznaj swojego wroga
> Ale są demony. Na jedno wychodzi.  

Nie, buddyzm to buddyzm. Nie mieszajmy dwoch calkowicie roznych rzeczy. Przytaczanie przykladu buddyzmu w rozmowie o satanizmie moze co najwyzej swiadczyc o chorobie psychicznej rozmowcy, bo to dwa calkowicie inne swiaty. To tak jakby sie zastanawiac czy lepsza jest ksiazka czy stolek (ze wspolnym elementem przetwarzania drzewa;]) i porownywac je ze soba.

  
> wcześniej zaś były nic nie znaczącymi "kulcikami", bo tak twierdzi jeden  
> zafascynowany wschodnia metafizyką internauta.  

Ja tak nie twierdze, moze wiec Ty tak twierdzisz?



> Badacze już dawno dowiedli, że postać Szatana jakoś zupełnie zgrywa się z  
> pogańskimi bogami.  

No bo i nie wziela sie znikad. I to wlasnie satanizm jest tym kultem, ktory oddaje czesc temu wlasnie wyewoluowanemu Szatanowi, a nie wczesniejszym poganskim bozkom.


> religii m. in. Dionizos. Dlatego nie ma powodów, dla których sataniści nie  

Szatan i Dionizos? To juz predzej Dionizos i Chrystus. ;)
Czyzby satanisci byli krypto-chrzescijanami? :>>


> Wskaż mi bóstwo w satanizmie racjonalnym. Ta mantra jest nudna.

Niech je wskaze jakis satanista racjonalny. Choc po nazwie sadzac powinien byc nim Szatan.  
spis działów / spis wątków / nowy wątek / zwiń wątek
Malaavi
[ nieaktywne ]


Wysłano:
2007-01-08
16:18:56

poznaj swojego wroga

> Szatan i Dionizos? To juz predzej Dionizos i Chrystus. ;)
> Czyzby satanisci byli krypto-chrzescijanami? :>>

To tak jakby sie zastanawiac czy lepsza jest ksiazka czy stolek (ze wspolnym elementem przetwarzania drzewa;]) i porownywac je ze soba.

W relacji Dionizos-Chrystus ktory z nich odnosi sie do chrzescijanstwa, ktory do satanizmu, ze napisales takie a nie inne drugie zdanie?
spis działów / spis wątków / nowy wątek / zwiń wątek
Malaavi
[ nieaktywne ]


Wysłano:
2007-01-07
09:34:54

poznaj swojego wroga

> Badacze już dawno dowiedli, że postać Szatana jakoś zupełnie zgrywa się z  
> pogańskimi bogami. Postać Szatana nie jest wymysłem chrześcijan.  
> Niekształtna, starotestamentowa postać przybrała odpowiednie kształty  
> dopiero wtedy, gdy wcześni chrześcijanie spotkali się z religiami innymi  
> niż judaizm. Konkretnie chodzi o okres między I a IV w., kiedy religia  
> chrześcijańska rozpowszechniała się promieniście do Morza Śródziemnego.  
> Ewangelizatorzy ubrali go w cechy, które mieli bogowie konkurencyjnych  
> religii m. in. Dionizos. Dlatego nie ma powodów, dla których sataniści nie  
> powinni rościć sobie praw do Szatana. Kwestionowanie tego jest równie  
> naiwne, co orzeczenie Watykanu o jedynej słuszności katolickiej wiary.  

Piszesz calkiem ciekawie. Warto jednak zalozyc, na potrzeby zycia, ze ktos ma racje. Przykladowo wiec nie tylko jest mozliwe ze Szatan jest wymyslem chrzescijan przypadkiem pasujacym (nietopyrze nie ptoki przeca) do innych bostw, ale tez ze sprzeciwil sie Bogu jedynemu za co w otchlanie te czy owe stracon zostal.

Rozpatrywanie pod katem ewolucji religii, w sposob jak wyzej ateistyczny, po pierwsze wymaga z powietrza wzietego (bo nie od Boga) zalozenia ze bogow nie ma, po drugie skutkuje wnioskami, jak np. ten ze skoro praw boskich nie ma, to tylko silniejszy decyduje o tym kto ma jakie prawa. Malo - kazda wiedza o swiecie zdobyta na wlasna reke z wewnatrz swiata jest slaba (mozna dowiesc niesprzecznosci fragmentu dopelnienia), podczas gdy posiadanie wiedzy od bostwa (co po prawdzie niestwierdzalne, ale mogloby zaistniec) daje wiedze w jakis sposob pewna.
  
> > Wszak tym wlasnie jest  
> > satanizm, a juz z cala pewnoscia satanizm nie jest ateistyczny. ;>
>  
> Wskaż mi bóstwo w satanizmie racjonalnym. Ta mantra jest nudna.

na przyklad Natura. bo za Markizem sie ja w miejscu Boga stawia, ona tworzy (bo zachodzi stwarzanie), ona ma cel (!)(bo wyznawcy uwazaja ze cos jest bardziej naturalne/wlasciwe niz cos innego) itp.

inny przyklad - telewizor. Pozbawienie religii elementu swiadomie metafizycznego nie eliminuje kultu.

> > Nie moge Ci podac dokladnej daty, ale z pewnoscia zaczelo sie to przed  
>  
> > LaVeyem a nawet i przed zblazowana arystokracja. ;]
>  
> Trudno podać datę powstania jakiejkowiek religii. Można co najwyżej  
> przyjąć jakiś punkt graniczny. Chrześcijaństwo też nie powstało w 1 roku  
> n.e.

Trzebaby uznac raczej date pierwszych wystapien publicznych (nie zabijania kolegow na jakis czas :/) lub smierci - utworzenie Kosciola byloby wcale niezle. Chrzescijanstwo powstaloby wiec albo w momencie gdy ktos pierwszy wierzyc zaczal w Jezusa-mesjasza, albo gdy ten ostatni w bardziej formalny sposob zebral ekipe podobnie wierzacych. Ciekawy jest ten fragment skierowany do Jana (Jan 19:27), ale i wczesniej o wspolnocie mowil.
spis działów / spis wątków / nowy wątek / zwiń wątek
Shogun
[ nieaktywne ]


Wysłano:
2007-01-08
16:53:24

poznaj swojego wroga
>  
> > Alez tym wlasnie jest satanizm. Swiece, pentagramy, wino, modlitwy do  
>  
> > Szatana, rytualne orgie, ekstatyczny smiech i sikanie na swieta  
> hostie.  
> > Porzuc swa naiwna wiare, ze jest inaczej. :]
>  
> ***
> Mhm. A buddyzm to modlenie się do Buddy o zdrowie i obfite plony. :P

Widzisz, tylko że nie ma sensu tego porównywać. Bo satanizm od początku był kultem, a buddyzm religią ateistyczną. Właściwie więc żart powinien brzmieć tak:

- buddyzm to modlenie się do Buddy o zdrowie i obfite plony
- ta, jasne, a sataniści nie wierzą w Szatana

:)
spis działów / spis wątków / nowy wątek / zwiń wątek
Cień
( The Last Demon )

Wysłano:
2007-01-08
17:01:05

poznaj swojego wroga

> Widzisz, tylko że nie ma sensu tego porównywać. Bo satanizm od początku  
> był kultem, a buddyzm religią ateistyczną. Właściwie więc żart powinien  
> brzmieć tak:

***
Tylko widzisz. Satanizm nie ma początku jako takiego. To splot róznych kultów i filozofii. :>

> - buddyzm to modlenie się do Buddy o zdrowie i obfite plony
> - ta, jasne, a sataniści nie wierzą w Szatana
>  
> :)

***
A co ja Ci poradzę ze tak to na ogół wygląda.? :)
spis działów / spis wątków / nowy wątek / zwiń wątek
Shogun
[ nieaktywne ]


Wysłano:
2007-01-08
17:17:00

kwestia satanistyczna :P
> ***
> Tylko widzisz. Satanizm nie ma początku jako takiego. To splot róznych  
> kultów i filozofii. :>

To ładna bajka, ale ja jej nie kupuję. No jakoś nie trafiają do mnie argumenty, a nie jestem ani głupi ani nieoczytany. To tak na marginesie gdyby ktoś mi chciał zarzucic jakieś braki.

Buddyzm też nie ma jakoś tak wyznaczonej granicy powstania i też można w nim zauważyć wielość różnych prądów religijnych, ezoterycznych i filozoficznych.  
Dla przykładu zen to buddyzm który wytworzył się pod silnym wpływem taoizmu.

Poza tym buddyzm wywodzi się z jak najbardziej teistycznej religii. Ale buddyzm jest buddyzmem a hinduizm hinduizmem.

To to wasze nie wiadomo (to nie pejoratywne określenie, po prostu nie wiem jak to nazwać) też wywodzi się z teistycznej religii - satanizmu. Ale nie spełnia jej założeń więc może wypadało by temu nadać inną nazwę? Buddyści nie wierzą w Brahmana, więc nie są hiunduistami. Wy nie wierzycie w Szatana więc nie jesteście satanistami. Jak dla mnie to proste jak budowa cepa. Nie wiem po co na siłę to komplikować.

> ***
> A co ja Ci poradzę ze tak to na ogół wygląda.? :)

Poradzić możesz. Później Ci powiem co ;)
spis działów / spis wątków / nowy wątek / zwiń wątek
Cień
( The Last Demon )

Wysłano:
2007-01-08
19:14:57

kwestia satanistyczna :P

> To ładna bajka, ale ja jej nie kupuję. No jakoś nie trafiają do mnie  
> argumenty,  

***
A to juz Twój problem Shogunie. :>

> Buddyzm też nie ma jakoś tak wyznaczonej granicy powstania i też można w  
> nim zauważyć wielość różnych prądów religijnych, ezoterycznych i  
> filozoficznych.  
> Dla przykładu zen to buddyzm który wytworzył się pod silnym wpływem  
> taoizmu.

***
OK, ale operujesz tymi pojęciami nie dlatego że znaczą to co znaczą, ale dlatego że tak się przyjęłó. No powiedz co to jest chrześcijaństwo? Czy katolik jest xianem?A Świadek Jehowy? A fanayczny fundamentalista? Zawsze można się spierać, który z odłamów odszedł na tyle od swoich korzeni, że nie powinien już być nazywany mianem macierzystej religii.

> Poza tym buddyzm wywodzi się z jak najbardziej teistycznej religii. Ale  
> buddyzm jest buddyzmem a hinduizm hinduizmem.

***
Mhm. A wsiok modlacy się do buddy o bogate plony tez jest buddystą. Podbnie jak Shogun czy Dalaj-lama :>

> To to wasze nie wiadomo (to nie pejoratywne określenie, po prostu nie wiem  
> jak to nazwać) też wywodzi się z teistycznej religii - satanizmu.

***
Raczej z judeochrześcijaństwa.

Ale nie  
> spełnia jej założeń więc może wypadało by temu nadać inną nazwę? Buddyści  
> nie wierzą w Brahmana, więc nie są hiunduistami. Wy nie wierzycie w  
> Szatana więc nie jesteście satanistami. Jak dla mnie to proste jak budowa  
> cepa. Nie wiem po co na siłę to komplikować.

***
Wszystko zalezy od interpretacji jak będziesz chciał widzieć Szatana. A kto ma monopol na właściwą interpretacje. Ja nie mówię że satanizm racjonalny jest słuszniejszy od tego którzy wyznają cmentarni pojadacze kotów, co najwyżej mogę wykazać, że ideologia tych drugich jest pełna sprzecznosci i idiotyzmów. :>

A poza tym osobiście wolę traktowac satanizm w wydaniu racjonalnym za filozofię, nie zaś religię. Problem teizmu/ateizmu staje się wtedy mało istotny.
spis działów / spis wątków / nowy wątek / zwiń wątek
Shogun
[ nieaktywne ]


Wysłano:
2007-01-09
21:47:11

kwestia satanistyczna :P
> ***
> OK, ale operujesz tymi pojęciami nie dlatego że znaczą to co znaczą, ale  
> dlatego że tak się przyjęłó. No powiedz co to jest chrześcijaństwo? Czy  
> katolik jest xianem?A Świadek Jehowy? A fanayczny fundamentalista? Zawsze  
> można się spierać, który z odłamów odszedł na tyle od swoich korzeni, że  
> nie powinien już być nazywany mianem macierzystej religii.

Wiesz, ale i katolicy i jehowi i faundamentaliści co do podstaw są zgodni. A Wy nawet nie wierzycie w Szatana - centralną postać w satanizmie.

> ***
> Mhm. A wsiok modlacy się do buddy o bogate plony tez jest buddystą.  
> Podbnie jak Shogun czy Dalaj-lama :>

Bardziej to trąci wairą w przodków niźli kultem wokół bóstwa.

> ***
> Raczej z judeochrześcijaństwa.

Pośrednio. Bezpośrednio jesteście owocem satanizmu tradycyjnego. On natomiast wyrósł na grucnie chrześcijaństwa.

> ***
> Wszystko zalezy od interpretacji jak będziesz chciał widzieć Szatana. A  
> kto ma monopol na właściwą interpretacje.

Interpretuj sobie go jak chcesz. Mi tylko chodzi o to, żeby to rozgraniczyć. Cziciele Szatan to sataniści, a wy nie. Ze względu na różnice interpretacyjne.

> A poza tym osobiście wolę traktowac satanizm w wydaniu racjonalnym za  
> filozofię, nie zaś religię. Problem teizmu/ateizmu staje się wtedy mało  
> istotny.

Widzisz, tylko że satanizm to religia i IMO traktowanie go w kategoriach ateistycznej filozofii sprawia, że przestaje być satanizmem :]
spis działów / spis wątków / nowy wątek / zwiń wątek
Cień
( The Last Demon )

Wysłano:
2007-01-09
22:00:24

kwestia satanistyczna :P

> Wiesz, ale i katolicy i jehowi i faundamentaliści co do podstaw są zgodni.  
> A Wy nawet nie wierzycie w Szatana - centralną postać w satanizmie.

***
Ale w symbol już tak. A interpretujac religię inaczej niż symbolicznie dochodzi się do absurdów.

> Bardziej to trąci wairą w przodków niźli kultem wokół bóstwa.

***
Słusznie. Ale zwą to buddyzmem. :)
  
> Pośrednio. Bezpośrednio jesteście owocem satanizmu tradycyjnego. On  
> natomiast wyrósł na grucnie chrześcijaństwa.

***
Ja by, raczej powiedział że nurt satanizmu racjonalnego wyrósł niezależnie, w prostej lini od libertynizmu, który Szatana wział za symbol buntu wobec konwenansów i morlanosci. Oczywiscie wszystkie nurty się przenikają.
  
> Interpretuj sobie go jak chcesz. Mi tylko chodzi o to, żeby to  
> rozgraniczyć. Cziciele Szatan to sataniści, a wy nie. Ze względu na  
> różnice interpretacyjne.

***
To Twoja interpretacja. A czcziciele ateizmu to ateiści. Nie popadajmy w idiotyzmy dialektyczne Shogunie. :>
  
> Widzisz, tylko że satanizm to religia i IMO traktowanie go w kategoriach  
> ateistycznej filozofii sprawia, że przestaje być satanizmem :]

***
Widzisz, a buddyzm to ateistyczna religia i traktowanie jej w postaci monoteistycznego kultu buddy-boga w pozwiązaniu z folklorem ludowym sprawia że przestaje być buddyzmem. Podobnie bedzie z fundamentalnymi odłamamai xiaństwa, które sprzeniewieżają się jego podstawowym założeniom.
spis działów / spis wątków / nowy wątek / zwiń wątek
Shogun
[ nieaktywne ]


Wysłano:
2007-01-09
22:22:47

kwestia satanistyczna :P
> ***
> Ale w symbol już tak. A interpretujac religię inaczej niż symbolicznie  
> dochodzi się do absurdów.

Tylko że nie nie chodzi tu o to co jest absurdem a co nie, tylko o zgodność z założeniami.

> ***
> Słusznie. Ale zwą to buddyzmem. :)

IMO nie jest to odejście od nie-teistycznej natury tej religii. Buddyzm sferę ezoteryczną ma.

> ***
> Ja by, raczej powiedział że nurt satanizmu racjonalnego wyrósł  
> niezależnie, w prostej lini od libertynizmu, który Szatana wział za symbol  
> buntu wobec konwenansów i morlanosci. Oczywiscie wszystkie nurty się  
> przenikają.

Ha, więc nie ma nawet związku Twoim zdaniem z pierwotną ideologią? :) To jeszcze jeden powód by tego satanizmem nie nazywać :)

> ***
> To Twoja interpretacja. A czcziciele ateizmu to ateiści. Nie popadajmy w  
> idiotyzmy dialektyczne Shogunie. :>

Ateiści to nie-czciciele :]

> ***
> Widzisz, a buddyzm to ateistyczna religia i traktowanie jej w postaci  
> monoteistycznego kultu buddy-boga w pozwiązaniu z folklorem ludowym  
> sprawia że przestaje być buddyzmem.

Nikt w buddyzmie buddy nie traktuje jako boga, zacznijmy od tego :]

> Podobnie bedzie z fundamentalnymi  
> odłamamai xiaństwa, które sprzeniewieżają się jego podstawowym  
> założeniom.

Takim podstawowym założeniom jak istnienie IHVH, stworzenie świata przez niego i sąd ostateczny? Nie sądzę :]
spis działów / spis wątków / nowy wątek / zwiń wątek
Cień
( The Last Demon )

Wysłano:
2007-01-09
22:28:46

kwestia satanistyczna :P

> Ha, więc nie ma nawet związku Twoim zdaniem z pierwotną ideologią? :) To  
> jeszcze jeden powód by tego satanizmem nie nazywać :)

***
A co to jest pierwotna ideologia? Zalezy gdzie umieścisz poczatek satanizmu.  


> Nikt w buddyzmie buddy nie traktuje jako boga, zacznijmy od tego :]

***
Popytaj Tybetańskich analfabetycznych wiesniaków co sądzą na ten temat.
  
> Takim podstawowym założeniom jak istnienie IHVH, stworzenie świata przez  
> niego i sąd ostateczny? Nie sądzę :]

***
Takim jak milość bliźniego, dekalog, etc. Wybierają z xiaństwa tylko to co im pasuje do ich zalatujących faszyzmem ideologii.
spis działów / spis wątków / nowy wątek / zwiń wątek
Shogun
[ nieaktywne ]


Wysłano:
2007-01-09
22:36:46

kwestia satanistyczna :P
> ***
> A co to jest pierwotna ideologia? Zalezy gdzie umieścisz poczatek  
> satanizmu.  

Tam gdzie po raz pierwszy zaczęto czcić Szatana :]

> ***
> Popytaj Tybetańskich analfabetycznych wiesniaków co sądzą na ten temat.

Sądzą to co napisałem wcześniej. To taki kult przodków czy świętych, a nie teizm. Tybetańczycy komunikują się też z duchami i demonami :> Mi też się zdażyło a jestem buddystą :)

> ***
> Takim jak milość bliźniego, dekalog, etc. Wybierają z xiaństwa tylko to co  
> im pasuje do ich zalatujących faszyzmem ideologii.

To zróbcie to samo, ale nie mówcie mi że jesteście satanistami, ale nie wierzycie w Szatana. Między ONA i TOS też są ogromne różnice, ale oni przynajmniej są czcicielami Pana Ciemności, nie to co tak zwani sataniści racjonalni. Każdy Xian wierzy w Boga. Każdy Satanista w Szatana. Potem róznice mogą być sporo w interpretacjach tego czy owego, ale centralana część, fundament jest :]
spis działów / spis wątków / nowy wątek / zwiń wątek
Cień
( The Last Demon )

Wysłano:
2007-01-09
22:54:20

kwestia satanistyczna :P

> Tam gdzie po raz pierwszy zaczęto czcić Szatana :]

***
A gdzie zaczęto? :>

> Sądzą to co napisałem wcześniej. To taki kult przodków czy świętych, a nie  
> teizm.  

***
Ale następuje w nim przez błędną interpretację deifikacja Buddy.

Tybetańczycy komunikują się też z duchami i demonami :> Mi też  
> się zdażyło a jestem buddystą :)

***
A świstak siedzi... :]


> To zróbcie to samo, ale nie mówcie mi że jesteście satanistami, ale nie  
> wierzycie w Szatana. Między ONA i TOS też są ogromne różnice, ale oni  
> przynajmniej są czcicielami Pana Ciemności, nie to co tak zwani sataniści  
> racjonalni. Każdy Xian wierzy w Boga. Każdy Satanista w Szatana. Potem  
> róznice mogą być sporo w interpretacjach tego czy owego, ale centralana  
> część, fundament jest :]

***
A co mnie to obchodzi jak interpretują satanizmtakie czy inne organizacje satanistyczne. Albo kto Ci dał prawo do uzurpowania sobie jakie wytyczne ma miec satnaizm, będący nurtem eklektycznym i niejednorodnym?

Pewien uroczy klecha powiedział kiedyś że jeśli jakiś ateista, wierzy w miłość, dobro, solidarnosć etc. to wierzy w Boga, gdyż on jest uosobieniem tych cech. Mógłbym ten sam myk interpretacyjny zastosować do Szatana. Więc odczep się waść wreszcie.  

spis działów / spis wątków / nowy wątek / zwiń wątek
Shogun
[ nieaktywne ]


Wysłano:
2007-01-09
23:02:26

kwestia satanistyczna :P
> ***
> A gdzie zaczęto? :>

To nie istotne. Ważne że taki fakt miał miejsce.

> ***
> Ale następuje w nim przez błędną interpretację deifikacja Buddy.

Zabawne. Tu może być błędna interpretacja, ale w przypadku satanizmu już nie?

> ***
> A świstak siedzi... :]

I zawija Cienia w sreberko :>

***
> A co mnie to obchodzi jak interpretują satanizmtakie czy inne organizacje  
> satanistyczne. Albo kto Ci dał prawo do uzurpowania sobie jakie wytyczne  
> ma miec satnaizm, będący nurtem eklektycznym i niejednorodnym?

Prawo logiki i zdrowego rozsądku :>

> Pewien uroczy klecha powiedział kiedyś że jeśli jakiś ateista, wierzy w  
> miłość, dobro, solidarnosć etc. to wierzy w Boga, gdyż on jest uosobieniem  
> tych cech. Mógłbym ten sam myk interpretacyjny zastosować do Szatana. Więc  
> odczep się waść wreszcie.  

To żaden myk. Klecha kombinował jak łysy pod górkę. Jak Ty :)
spis działów / spis wątków / nowy wątek / zwiń wątek
Cień
( The Last Demon )

Wysłano:
2007-01-09
23:21:13

kwestia satanistyczna :P

> To nie istotne. Ważne że taki fakt miał miejsce.

***
Własnie bardzo istotne, jeśłi chcemy ustalic czym na pewno satanizm jest a czym nie jest.

> Zabawne. Tu może być błędna interpretacja, ale w przypadku satanizmu już  
> nie?

***
Własnie mi o to chodzi. Jeśli w buddyźmie czy innych religiach wolno nam pod tą samą nazwą stosować najbardziej pokręcone zabiegi interpretacyjne, to czemutzw. satanizm tradycyjny ma jako jedyny uzurpowac sobie prawo do nazwy "Satanizm"?


> To żaden myk. Klecha kombinował jak łysy pod górkę. Jak Ty :)

***
A ja własnie uważam, że dośc mistycznie podchodził do problemu. Zresztą nawet dziadyga LaVey uważał Szatana za mroczną stronę ludzkiej natury, nie zaś za samodzielny byt.
spis działów / spis wątków / nowy wątek / zwiń wątek
Shogun
[ nieaktywne ]


Wysłano:
2007-01-09
23:48:49

kwestia satanistyczna :P
> ***
> Własnie bardzo istotne, jeśłi chcemy ustalic czym na pewno satanizm jest a  
> czym nie jest.

którzy byli pierwsi? Sataniści tradycyjni czy racjonalni?

> ***
> Własnie mi o to chodzi. Jeśli w buddyźmie czy innych religiach wolno nam  
> pod tą samą nazwą stosować najbardziej pokręcone zabiegi interpretacyjne,  
> to czemutzw. satanizm tradycyjny ma jako jedyny uzurpowac sobie prawo do  
> nazwy "Satanizm"?

Odpowiem Ci jak mi odpowiesz na pytanie: w jaki sposób można być jednocześnie gnostykiem i buddystą?

> ***
> A ja własnie uważam, że dośc mistycznie podchodził do problemu. Zresztą  
> nawet dziadyga LaVey uważał Szatana za mroczną stronę ludzkiej natury, nie  
> zaś za samodzielny byt.

Lavey to XX wiek. Ale nawet jeśli uprzemy się że on był satanistą, to i tak wy wypadacie blado. Zero rytów, pentoli , nagich kobiet na ołtarzach. Nawet kościoła nie macie.
spis działów / spis wątków / nowy wątek / zwiń wątek
Cień
( The Last Demon )

Wysłano:
2007-01-09
23:56:32

kwestia satanistyczna :P

> którzy byli pierwsi? Sataniści tradycyjni czy racjonalni?

***
Nie mam pojęcia. Po mojemu to nurt tradycyjny został wykreowany przez Kościół. :>.


> Odpowiem Ci jak mi odpowiesz na pytanie: w jaki sposób można być  
> jednocześnie gnostykiem i buddystą?

***
Jedno i drugie to mistyczne poszukiwanie oświecenia?

> Lavey to XX wiek. Ale nawet jeśli uprzemy się że on był satanistą, to i  
> tak wy wypadacie blado. Zero rytów, pentoli , nagich kobiet na ołtarzach.  
> Nawet kościoła nie macie.

***
Hehe, mógłbyś ten zarzut postwic Jezusowi pokazując bogactwo liturgiczne religii rzymskokatolickiej. :>
spis działów / spis wątków / nowy wątek / zwiń wątek
Shogun
[ nieaktywne ]


Wysłano:
2007-01-10
00:06:01

kwestia satanistyczna :P
> ***
> Nie mam pojęcia. Po mojemu to nurt tradycyjny został wykreowany przez  
> Kościół. :>.

Tak. A nurt racjonalny po powstaniu Biblii Szatana. Kilkaset lat po powstaniu Kościoła :]

> ***
> Jedno i drugie to mistyczne poszukiwanie oświecenia?

Ale gnostycyzm jest teistyczny, więc?

> ***
> Hehe, mógłbyś ten zarzut postwic Jezusowi pokazując bogactwo liturgiczne  
> religii rzymskokatolickiej. :>

To jednak nie to samo.
spis działów / spis wątków / nowy wątek / zwiń wątek
Cień
( The Last Demon )

Wysłano:
2007-01-10
12:59:13

kwestia satanistyczna :P

> Tak. A nurt racjonalny po powstaniu Biblii Szatana. Kilkaset lat po  
> powstaniu Kościoła :]

***
Czyli element chronologiczny jest wiążący, w stosunku do nazwy, obojętnie jak absurdalne byłyby jego korzenie? Ale w ten sposób trzeba by było odebrac miano chrześcijaństwa, mnóstwu jego odłamów, łącznie z KK chyba :)

No i oczywiscie, Satanistami nie mogli by się nazywac Ci którzy uważaja Szatana za postac prometejską, jak i wyznawcy ZŁA, bez względu przez jakiego boga czy demona reprezentowanego.

> Ale gnostycyzm jest teistyczny, więc?

***
Owszem, ale i wjednym i drugim wydaje mi się chodzi o to samo, jedynie występują róznice natury semantycznej. Jedni i drudzy szukali oświecenia wewnątrz siebie, w swojej duchowości. Założenie, bądź nie istnenia Boga jako odrębnego bytu, niejako zmieniało tylko "technicze" podejcie do rozwoju duchowego.
  
spis działów / spis wątków / nowy wątek / zwiń wątek
Shogun
[ nieaktywne ]


Wysłano:
2007-01-11
20:46:08

kwestia satanistyczna :P
> ***
> Czyli element chronologiczny jest wiążący, w stosunku do nazwy, obojętnie  
> jak absurdalne byłyby jego korzenie? Ale w ten sposób trzeba by było  
> odebrac miano chrześcijaństwa, mnóstwu jego odłamów, łącznie z KK chyba  
> :)

Faktycznie. Ale nam na to nie pozwolą. Co nie zmienia faktu, że to my mamy rację :>

> No i oczywiscie, Satanistami nie mogli by się nazywac Ci którzy uważaja  
> Szatana za postac prometejską, jak i wyznawcy ZŁA, bez względu przez  
> jakiego boga czy demona reprezentowanego.

Tak.

> ***
> Owszem, ale i wjednym i drugim wydaje mi się chodzi o to samo, jedynie  
> występują róznice natury semantycznej. Jedni i drudzy szukali oświecenia  
> wewnątrz siebie, w swojej duchowości. Założenie, bądź nie istnenia Boga  
> jako odrębnego bytu, niejako zmieniało tylko "technicze" podejcie do  
> rozwoju duchowego.

Ziom, to teraz mi wytłumacz, skoro można być gnostykiem i buddystą, to można być po prostu teistycznym buddystą, nie? :> Albo uprawiać kult świętych i siedzieć w zazen (no przynajmniej do czasu ;)) :>
spis działów / spis wątków / nowy wątek / zwiń wątek
Cień
( The Last Demon )

Wysłano:
2007-01-11
23:08:23

kwestia satanistyczna :P

> Ziom, to teraz mi wytłumacz, skoro można być gnostykiem i buddystą, to  
> można być po prostu teistycznym buddystą, nie? :> Albo uprawiać kult  
> świętych i siedzieć w zazen (no przynajmniej do czasu ;)) :>

***
Ano widzisz, problem polega psychice człowieka religijnego. Prosty chłop nie może być jednocześnie gnostykiem i buddystą, założenia religijne, są sztywne, proste czy wręczx prymitywne. I podlegają bardzo wąskim interpretacją.  

Natomiast mistyk z mistykiem może się dogadac i doskonale zrozumieć. Podobnie jak czerpać inspirację do duchowych poszukiwań z róznych tradycji okultystycznych czy religijnych.
spis działów / spis wątków / nowy wątek / zwiń wątek
Shogun
[ nieaktywne ]


Wysłano:
2007-01-13
13:06:28

kwestia satanistyczna :P
> ***
> Ano widzisz, problem polega psychice człowieka religijnego. Prosty chłop  
> nie może być jednocześnie gnostykiem i buddystą, założenia religijne, są  
> sztywne, proste czy wręczx prymitywne. I podlegają bardzo wąskim  
> interpretacją.  

No tak, ale przyczepiłeś się modłów do buddy, a jak widzisz wcale jakoś specjalnie nie stoi to w sprzeczności z założeniami tej religii :>

> Natomiast mistyk z mistykiem może się dogadac i doskonale zrozumieć.  
> Podobnie jak czerpać inspirację do duchowych poszukiwań z róznych tradycji  
> okultystycznych czy religijnych.

No widzisz. To tobie przeszkadza po prostu ten wsiok i głupota. Bo z techniczego punktu widzenia to on jednak niczego specjalnie złego nie robi. :)
spis działów / spis wątków / nowy wątek / zwiń wątek
Katera
[ nieaktywne ]


Wysłano:
2007-01-10
10:20:08

kwestia satanistyczna :P
> Zero rytów, pentoli , nagich kobiet na ołtarzach.  
> Nawet kościoła nie macie.

no coz. jesli uznac Satanizm za religie, to w pewnym stopiu Twoje zarzuty sa uzasadnione, ale obawiam sie, ze Satanizm to filozofia, a ta nie wymaga zadnej mistycznej otoczki i urytowienia.
spis działów / spis wątków / nowy wątek / zwiń wątek
Shogun
[ nieaktywne ]


Wysłano:
2007-01-10
13:17:20

kwestia satanistyczna :P
> no coz. jesli uznac Satanizm za religie, to w pewnym stopiu Twoje zarzuty  
> sa uzasadnione, ale obawiam sie, ze Satanizm to filozofia, a ta nie wymaga  
> zadnej mistycznej otoczki i urytowienia.

Udowodnij mi, że to filozofia.
spis działów / spis wątków / nowy wątek / zwiń wątek
Katera
[ nieaktywne ]


Wysłano:
2007-01-10
13:24:40

kwestia satanistyczna :P
> Udowodnij mi, że to filozofia.

nie bawmy sie jak dzieci w piaskownicy.  
Satanizmow jest tyle ilu Satanistow - wiec pytaj kazdego z nich czym jest dla nich. zaloz sonde. poczytaj archiwalne watki, w ktorych probowany zdefiniowac Satanizm. w wiekszosc wypadkow okreslano go mianem siatopogladu czy folozofii, sporadycznie religii sensu stricto.
spis działów / spis wątków / nowy wątek / zwiń wątek
Shogun
[ nieaktywne ]


Wysłano:
2007-01-10
13:29:41

kwestia satanistyczna :P
> nie bawmy sie jak dzieci w piaskownicy.  
> Satanizmow jest tyle ilu Satanistow - wiec pytaj kazdego z nich czym jest  
> dla nich. zaloz sonde. poczytaj archiwalne watki, w ktorych probowany  
> zdefiniowac Satanizm. w wiekszosc wypadkow okreslano go mianem  
> siatopogladu czy folozofii, sporadycznie religii sensu stricto.

Dodaj jeszcze "na tym forum".

Nigdzie indziej, poza polskimi satanistami racjonalnymi nie spotkałem się z określeniem satanizmu jako filozofii. Dlatego uważam że sataniści racjonalni coś kręcą :]
spis działów / spis wątków / nowy wątek / zwiń wątek
Katera
[ nieaktywne ]


Wysłano:
2007-01-10
13:33:55

kwestia satanistyczna :P
> Dodaj jeszcze "na tym forum".

a czy to malo? najwiekszy serwis w Polsce...

> Nigdzie indziej, poza polskimi satanistami racjonalnymi nie spotkałem się  
> z określeniem satanizmu jako filozofii. Dlatego uważam że sataniści  
> racjonalni coś kręcą :]

cos w tym musi byc, skoro caly narod murem stoi ;)
spis działów / spis wątków / nowy wątek / zwiń wątek
Shogun
[ nieaktywne ]


Wysłano:
2007-01-10
13:53:38

kwestia satanistyczna :P
> a czy to malo? najwiekszy serwis w Polsce...

I co z tego? Świat jest dużo większy niż taka Polska.

> cos w tym musi byc, skoro caly narod murem stoi ;)

Tak jak blazen93 kiedyś powiedział: "Polska to dziwny kraj, nawet satanistów mamy 'innych' niż normalnie" :/
spis działów / spis wątków / nowy wątek / zwiń wątek
Cień
( The Last Demon )

Wysłano:
2007-01-10
15:05:05

kwestia satanistyczna :P

> Tak jak blazen93 kiedyś powiedział: "Polska to dziwny kraj, nawet  
> satanistów mamy 'innych' niż normalnie" :/

***
"Ludzie jedzcie gówno, miliardy much nie mogą sie mylic". :]
spis działów / spis wątków / nowy wątek / zwiń wątek
Shogun
[ nieaktywne ]


Wysłano:
2007-01-10
17:27:46

kwestia satanistyczna :P
>  
> > Tak jak blazen93 kiedyś powiedział: "Polska to dziwny kraj, nawet  
> > satanistów mamy 'innych' niż normalnie" :/
>  
> ***
> "Ludzie jedzcie gówno, miliardy much nie mogą sie mylic". :]

Ale nikt Ci, kurwa, nie mówi, że jedzenie gówna jest ok. Właśnie rozchodzi się o to, że Ty gówna nie jesz, a nazywasz siebie muchą :/
spis działów / spis wątków / nowy wątek / zwiń wątek
Krasnolud
[ nieaktywne ]


Wysłano:
2007-01-17
22:17:54

kwestia satanistyczna :P
> Ale nikt Ci, kurwa, nie mówi, że jedzenie gówna jest ok. Właśnie rozchodzi  
> się o to, że Ty gówna nie jesz, a nazywasz siebie muchą :/

Mylisz się niestety. Religia zna rożne odpały, zwłaszcza hinduizm.

"Ramakriszna zjadał ekskrementy innych. Nitjananda już jako 20 latek połykał krowie łajno i smarował się od stóp do głów fekaliami. Siedział w pobliżu ustępów, a kiedy podchodził do niego jakiś uczeń, wskazywał na odchody i mówił: "Bombajska chałwa, bardzo smakowita. Chcesz zjeść? Mogę ci trochę zważyć". Swoje odchody nazywał "wspaniałymi paryskimi perfumami". Zipruanna wcierał w ciało ekskrementy które własnie wydalił. Zdaniem Mukanandy, zamiast cuchnąć,pachniały. Gdy ktoś go ujrzał jak siedzi wśród śmieci i ekskrementów i spytał dlaczego to robi, usłyszła, ze brud wewnątrz ciała jest gorszy od zewnętrznego brudu, a "ciało człowieka to tylko torba na gówno i siki"."

J. Sierzadzan, "Szaleństwo w religiach świata", Kraków 2005,s. 378.
spis działów / spis wątków / nowy wątek / zwiń wątek
Shogun
[ nieaktywne ]


Wysłano:
2007-01-23
17:56:59

kwestia satanistyczna :P
> Mylisz się niestety. Religia zna rożne odpały, zwłaszcza hinduizm.
> [...]

W jaki sposób zaprzecza to temu co napisałem? :]
spis działów / spis wątków / nowy wątek / zwiń wątek
Krasnolud
[ nieaktywne ]


Wysłano:
2007-01-24
01:43:38

kwestia satanistyczna :P
> > Mylisz się niestety. Religia zna rożne odpały, zwłaszcza hinduizm.
> > [...]
>  
> W jaki sposób zaprzecza to temu co napisałem? :]

Twierdziłeś, ze nikt nikogo do żarcia gówna nie namawiał a tu zonk :-P
spis działów / spis wątków / nowy wątek / zwiń wątek
Shogun
[ nieaktywne ]


Wysłano:
2007-01-24
19:03:07

kwestia satanistyczna :P
> Twierdziłeś, ze nikt nikogo do żarcia gówna nie namawiał a tu zonk :-P

Nie, tylko stwierdziłem, że nikt Cieniowi gówna nie KAŻE jeść :>
spis działów / spis wątków / nowy wątek / zwiń wątek
Krasnolud
[ nieaktywne ]


Wysłano:
2007-01-24
01:43:42

kwestia satanistyczna :P
> > Mylisz się niestety. Religia zna rożne odpały, zwłaszcza hinduizm.
> > [...]
>  
> W jaki sposób zaprzecza to temu co napisałem? :]

Twierdziłeś, ze nikt nikogo do żarcia gówna nie namawiał a tu zonk :-P
spis działów / spis wątków / nowy wątek / zwiń wątek
Katera
[ nieaktywne ]


Wysłano:
2007-01-03
20:48:46

poznaj swojego wroga
> 1. jak czesto czytacie Katechizm i Pismo, jak dobrze je znacie?

teraz juz wcale, ale kieys bardzo preznie dzialalam w tym srodowisku, wiec pisma sa mi znane.

> 2. jak czesto bywacie w kosciolach, roznych, by wykluczyc ze trafiacie na  
> nieodpowiedniego ksiedza?

jesli okazja tego wymaga - sluby, pogrzeby, msze rodzinne...

> 3. jak czesto rozmawiacie z osobami gleboko (a inteligentnie)  
> wierzacymi?

ostatnio bardzo czesto - mieszkam z taka :)
nawet z dwiema.  
wczesniej zaprzyjaznilam sie z katechetka w szkole, w ktorej przyszlo mi pracowac - jak ja polubilam, nie wiedzialam, ze jest katechetka. potem bylo za pozno ;)

> 4. Jaki podzbior {koledy, choinka, zyczenia, msza, oplatek, karp, inna  
> ryba, prezenty, modlitwa przy stole} zwiazany byl z tym co robiliscie w  
> Boze - przepraszam - Narodzenie?

wszystko - z wyjatkiem czytania ustepu z pisma swietego - to nigdy nie bylo tradycja w naszym domu.
z ta drobna roznica, ze nie odmowilam modlitwy przed wieczerza. ale chetnie rodzinnie pokoledowalam :)

to dla mnie okazja do zakosztowania tradycji, ktora nie wiadomo ile jeszcze pociagnie bo dziadkowie coraz starsi, a ja nie nabylam jeszcze sprawnosci scouta w przygotowaniu wszelakich potraw swiatecznych.
spis działów / spis wątków / nowy wątek / zwiń wątek
Malaavi
[ nieaktywne ]


Wysłano:
2007-01-03
22:54:15

poznaj swojego wroga
Dziekuje za odpowiedzi bez tlumaczen. Ci ktorzy malo Kosciol znaja czuli sie w obowiazku jeszcze na niego ponajezdzac.

> wszystko - z wyjatkiem czytania ustepu z pisma swietego - to nigdy nie  
> bylo tradycja w naszym domu.
> z ta drobna roznica, ze nie odmowilam modlitwy przed wieczerza. ale  
> chetnie rodzinnie pokoledowalam :)
>  
> to dla mnie okazja do zakosztowania tradycji, ktora nie wiadomo ile  
> jeszcze pociagnie bo dziadkowie coraz starsi, a ja nie nabylam jeszcze  
> sprawnosci scouta w przygotowaniu wszelakich potraw swiatecznych.

Jakies tradycje Ci przeszkadzaja? Ze wzgledow religijno-swiatopogladowych.
spis działów / spis wątków / nowy wątek / zwiń wątek
Katera
[ nieaktywne ]


Wysłano:
2007-01-04
16:02:47

poznaj swojego wroga
> Jakies tradycje Ci przeszkadzaja? Ze wzgledow  
> religijno-swiatopogladowych.

wkurza mnie, ze co roku sie musze ewakuowac z domu w czasie okoloswiatecznym, bo chodzi ksiadz po koledzie. ale jakos specjalnie mnie nie martwi, ze mam gotowa wymowke, zeby spotkac sie z ziomalami na piwie w knajpie :)

rodzina przywykla, ze wszystkie kuzynki sa niewierzace i nikt nic nie narzuca.
spis działów / spis wątków / nowy wątek / zwiń wątek
Liviana
[ nieaktywne ]


Wysłano:
2007-01-03
20:50:13

poznaj swojego wroga
> Drecze was juz latami, z roznych powodow poznajac wszelakie formy i okazy  
> zwace sie odpowiednio satanizmem i satanistami, a tak jak na poczatku tak  
> i dzis przeraza mnie stopien niewiedzy na temat katolicyzmu.
>  
Masz rację, jest spory. Ja akurat jako osoba zainteresowana religioznastwem i historią wiem sporo więcej niż znani mi katolicy (parę z tych osób było inteligentnych i znaczyło dla mnie dużo, 2 wybrały drogę duchowną w życiu. Na szczęście cenili konkretną wiedzę w przeciwieństwie do poznanych przeze mnie księży, ktorych wiedzy nie mogłam ocenić należycie)

> Mylicie chrzescijanstwo-katolicyzm z xianstwem-katolstwem (przeklinajac  
> mylenie satanizmu - tego akurat waszego - z czyms co wg was ktos  
> satanizmem niepoprawnie nazwal).
>  
Myślę, że niewielu ludzi tutaj odmawia prawa do nazywania sie satanistami idiotom. Po prostu gardzą nimi z innych względów.

> Zarzucacie (!) chrzescijanstwu to, co dla satanisty jest zaleta.

Sporo ludzi tak robi, ale chodzi tu bardziej o obłudę, hipokryzję, zaślepienie i głupotę. W moim przypadku przede wszystkim o nieświadomość i ślepotę.

Albo wiec  
> dbacie o moralnosc chrzescijanska bardziej niz sami (samozwanczy)  
> chrzescijanie, albo zazdroscicie im braku rzeczonej moralnosci.
>  
Jedno myślą, drugie robią, mówią jeszcze inaczej. Zdarza się. Nie lubię gołosłowia. Skoro nie lubie to krytykuję.

> Wypowiadacie sie nieustannie na temat dzialalnosci Kosciola, jednoczesnie  
> popierajac dzialanie zgodne z sumieniem dzialajacego, a jednak nie  
> potraficie rozpatrywac tej dzialalnosci z punktu widzenia innego niz  
> (ponownie samozwanczo) satanistyczny.
>  
A jaki byłby niesamozwańczo satansityczny? Tutaj ciężko mi polemizować bo nie podałeś konkretnego przykładu.

> Oczywiscie nie wszystko odnosi sie do wszystkich (ale do tych, ktorzy  
> poczuli sie urazeni odnosi sie z cala pewnoscia).
>  
Ja się poczułam zdziwiona.

> W zwiazku z powyzszym mam do was, w taki czy inny sposob wspoltworzacych  
> spolecznosc satanistyczna czy jej okolice, pytania na temat tego jak i  
> gdzie poznajecie chrzescijanstwo.
>  
> 1. jak czesto czytacie Katechizm i Pismo, jak dobrze je znacie?

Pismo sądzę, że nieźle, Katechizm przeczytałam i faktycznie było warto.

> 2. jak czesto bywacie w kosciolach, roznych, by wykluczyc ze trafiacie na  
> nieodpowiedniego ksiedza?

Bywałam w różnych, nie tylko katolickich. Inna kwestia że nikt nie wyrządził mi tak obiektywnie najgorszej krzywdy jak dwaj poznani księża(niezależnie od siebie), i jeden, który wyrządzil mi krzywde bardziej subiektywną. Poznałam też 2 miłych w tym jednego naprawdę realizującego w życiu wartosci chrzescijanskie. Nie ma to dużego znaczenia jeśli chodzi o moją ocenę tej religii a także jej dorobku.

> 3. jak czesto rozmawiacie z osobami gleboko (a inteligentnie)  
> wierzacymi?
>  
Zdarzało się dość często. reakcje były przeróżne, albo dochodzilismy do momentu "tak, bo tak, nie może być inaczej", albo do "nie wiem jak cię przekonać, namieszałaś mi w umyśle, będę modlił się żeby bóg dał mi argumenty, które pozwolą cię przekonać" (w ostatnim przypadku następowało unikanie). Jeden misjonarz mi powiedzial, że prawda zależy od systemu co udowodniono na uniwerku kardynała stefana wyszynskiego, więc mogę miec rację.  

> Wiadome jest wam zapewne, ze czytajac w Gosciu Niedzielnym o satanizmie  
> czlowiek szacunku Szatanowi naleznego nie okazuje, dowiaduje sie bzdur,  
> gdyz wroga sie unika tam gdzie go (Go) poznac trzeba i nie mozna go  
> opisac. O ile wbrew sztuce jest takie zachowanie, o tyle jest bardziej niz  
> popularne nie tylko wsrod czytelnikow GN.
>  
Nigdy nie czytałam tej gazety.

> Wyobrazcie sobie, ze biore sobie jakiegos nowoczesnego satanistycznego  
> hiptechno czternastolatka, ktory znicze juz tlukl badz odrywal literki z  
> nagrobkow, by cmentarz dewastowac. Biore go rzecz jasna na strone, gdzie  
> wypytuje go o satanizm, na tej podstawie zas nauczam innych o satanizmie,  
> w poczuciu dobrze spelnionego obowiazku. Glupi bym byl. :)
>  
Wiesz, jakbyś wziął juz ukształtowanego jako tako człowieka, ze sporym zestawem doświadczeń życiowych(takimi ludźmi sa na ogół księża) to myślę, że problem byłby mniejszy. Nikt nie wyrabia sobie poglądów na system religijny słuchając ludzi w wieku lat14(chociaż w tym wieku zrobiłam wode z mózgu świadkom jechowy i kilku znajomym...)

> Interesuje mnie wiec zwiazek z chrzescijanstwem, a nie 'moja kuzynka nie  
> miala co ze soba zrobic to se poszla na oaze i gada glupoty'.
>  
Oaza to coś związanego z chrześcijaństwem, jeśli to ogłupia, to jest to jakaś przesłanka do wyrobienia sobie negatywnego poglądu na część zjawisk które mają tam miejsce.

> A jako ze pod koniec grudnia ruch tu byl minimalny, pytam jeszcze:
>  
> 4. Jaki podzbior {koledy, choinka, zyczenia, msza, oplatek, karp, inna  
> ryba, prezenty, modlitwa przy stole} zwiazany byl z tym co robiliscie w  
> Boze - przepraszam - Narodzenie?
>  
choinka, życzenia, karp, żarcie.

> Oczywiscie komentarze w stylu babcia mi kazala prosze sobie zostawic na  
> inna okazje. Ja prosze o satanistycznie szczera odpowiedz.

to masz. Żadnej religii.
spis działów / spis wątków / nowy wątek / zwiń wątek
Malaavi
[ nieaktywne ]


Wysłano:
2007-01-03
22:50:32

poznaj swojego wroga
> > Drecze was juz latami, z roznych powodow poznajac wszelakie formy i  
> okazy  
> > zwace sie odpowiednio satanizmem i satanistami, a tak jak na poczatku  
> tak  
> > i dzis przeraza mnie stopien niewiedzy na temat katolicyzmu.
> >  
> Masz rację, jest spory. Ja akurat jako osoba zainteresowana  
> religioznastwem i historią wiem sporo więcej niż znani mi katolicy (parę z  
> tych osób było inteligentnych i znaczyło dla mnie dużo, 2 wybrały drogę  
> duchowną w życiu. Na szczęście cenili konkretną wiedzę w przeciwieństwie  
> do poznanych przeze mnie księży, ktorych wiedzy nie mogłam ocenić  
> należycie)

Ten wybor drogi duchownej to nie przez Ciebie, mam nadzieje?

> > Mylicie chrzescijanstwo-katolicyzm z xianstwem-katolstwem  
> (przeklinajac  
> > mylenie satanizmu - tego akurat waszego - z czyms co wg was ktos  
> > satanizmem niepoprawnie nazwal).
> >  
> Myślę, że niewielu ludzi tutaj odmawia prawa do nazywania sie satanistami  
> idiotom. Po prostu gardzą nimi z innych względów.

A ja wiem, ze wielu idiotow odmawia tutaj prawa ludziom do etykietek. Z doswiadczenia to wiem. Przeciez czytam. A takie tematy to ja wylapuje :).

> > Zarzucacie (!) chrzescijanstwu to, co dla satanisty jest zaleta.
>  
> Sporo ludzi tak robi, ale chodzi tu bardziej o obłudę, hipokryzję,  
> zaślepienie i głupotę. W moim przypadku przede wszystkim o nieświadomość i  
> ślepotę.

o ile nieswiadomosc zalozeniom satanizmu (jakiegos) przeczyc moze, o tyle obluda i hipokryzja w zadnym razie. To satanistyczny egoizm.

>  Albo wiec  
> > dbacie o moralnosc chrzescijanska bardziej niz sami (samozwanczy)  
> > chrzescijanie, albo zazdroscicie im braku rzeczonej moralnosci.
> >  
> Jedno myślą, drugie robią, mówią jeszcze inaczej. Zdarza się. Nie lubię  
> gołosłowia. Skoro nie lubie to krytykuję.

Spojrz tak. Satanisci, bez potrzeby etykietkowania sie, w zgodzie z nakazami szatana udaja tych wstretnych katoli, grzeszac na potege, klamiac i niszczac strukture kosciola od wewnatrz. CO tu jest do krytyki dla satanisty? TYLKO POPIERAC trzeba :).

> > Wypowiadacie sie nieustannie na temat dzialalnosci Kosciola,  
> jednoczesnie  
> > popierajac dzialanie zgodne z sumieniem dzialajacego, a jednak nie  
> > potraficie rozpatrywac tej dzialalnosci z punktu widzenia innego niz  
>  
> > (ponownie samozwanczo) satanistyczny.
> >  
> A jaki byłby niesamozwańczo satansityczny? Tutaj ciężko mi polemizować bo  
> nie podałeś konkretnego przykładu.

Kazdy ma swoja wersje, ktorej zazwyczaj przeczy. Nie chce sie rozdrabniac na satanizmy male i duze. Jesli juz to prywatnie.




> > Wyobrazcie sobie, ze biore sobie jakiegos nowoczesnego  
> satanistycznego  
> > hiptechno czternastolatka, ktory znicze juz tlukl badz odrywal  
> literki z  
> > nagrobkow, by cmentarz dewastowac. Biore go rzecz jasna na strone,  
> gdzie  
> > wypytuje go o satanizm, na tej podstawie zas nauczam innych o  
> satanizmie,  
> > w poczuciu dobrze spelnionego obowiazku. Glupi bym byl. :)
> >  
> Wiesz, jakbyś wziął juz ukształtowanego jako tako człowieka, ze sporym  
> zestawem doświadczeń życiowych(takimi ludźmi sa na ogół księża) to myślę,  
> że problem byłby mniejszy. Nikt nie wyrabia sobie poglądów na system  
> religijny słuchając ludzi w wieku lat14(chociaż w tym wieku zrobiłam wode  
> z mózgu świadkom jechowy i kilku znajomym...)

i w tym sek, ze ja tu pokazuje, jak wyrabiaja sobie poglady satanisci. Wiekszosc konczy z chrzescijanstwem sporo przed bierzmowaniem, a potem nie maja kontaktu z Kosciolem i Pismem. Wiec ich wiedza jest najdalej czternastoletnia.


> Oaza to coś związanego z chrześcijaństwem, jeśli to ogłupia, to jest to  
> jakaś przesłanka do wyrobienia sobie negatywnego poglądu na część zjawisk  
> które mają tam miejsce.

Nie powiedzialem ze byla madra przed pojsciem tam. Naciagasz :).

> > A jako ze pod koniec grudnia ruch tu byl minimalny, pytam jeszcze:
> >  
> > 4. Jaki podzbior {koledy, choinka, zyczenia, msza, oplatek, karp,  
> inna  
> > ryba, prezenty, modlitwa przy stole} zwiazany byl z tym co robiliscie  
> w  
> > Boze - przepraszam - Narodzenie?
> >  
> choinka, życzenia, karp, żarcie.

I jak narazie najwiecej o Kosciele wiesz. Kiedy ostatnio oplatek?

pozdrawiam.
spis działów / spis wątków / nowy wątek / zwiń wątek
Liviana
[ nieaktywne ]


Wysłano:
2007-01-04
00:28:52

poznaj swojego wroga
> Ten wybor drogi duchownej to nie przez Ciebie, mam nadzieje?

A nie wiem właściwie.

> A ja wiem, ze wielu idiotow odmawia tutaj prawa ludziom do etykietek. Z  
> doswiadczenia to wiem. Przeciez czytam. A takie tematy to ja wylapuje  
> :).

Nie wiem kogo uważasz za idiotę, nie wiem co konkretnie masz na myśli.  

> o ile nieswiadomosc zalozeniom satanizmu (jakiegos) przeczyc moze, o tyle  
> obluda i hipokryzja w zadnym razie. To satanistyczny egoizm.

Zależy czy uświadomiona. No bo tak - jeżeli kogoś nie lubię i o tym wiem, a mówię mu, że go lubię dla jakichś korzyści to jestem obłudna. Jeżeli wmawiam sobie, że go lubię chociaż go nie lubię i nie zdaję sobie sprawy o co mi tak naprawdę chodzi i dlaczego się  z nim spotykam to jestem głupia lub nieświadoma.  

Jeśli chodzi o o kościół, to niewielu IMO świadomie oszukuje i kłamie. Oni po prostu są słabi, podli, niscy, nie potrafią ani zaakceptować swojej natury ani żyć zgodnie z zasadami, które uznają za słuszne. Do tego dorabiają ideologię jaskrawie sprzeczną z nauką Jezusa taką, jaka została nam przekazana i amputują sobie krytycyzm by w to uwierzyć. Mog abyć inne, bardziej "satanistyczne" przypadki oraz ludzie zaburzeni psychicznie, ale nie wydaje mi się by było ich wielu. Najbardziej podli, głupi i źle ludzie jakich znam lub o jakich słyszałam, to księża. Krzywdzili nawet nie mając z tego korzyści (nie oceniam - mówię co widziałam lub co wynika z historii).  
>  
> Spojrz tak. Satanisci, bez potrzeby etykietkowania sie, w zgodzie z  
> nakazami szatana udaja tych wstretnych katoli, grzeszac na potege, klamiac  
> i niszczac strukture kosciola od wewnatrz. CO tu jest do krytyki dla  
> satanisty? TYLKO POPIERAC trzeba :).
>
Nic. Ale nie wierzę by ktoś z tych ludzi robił to świadomie i celowo. Ale i tak popieram, choć szacunku to nie zaskarbia (chyba, że jes celowe to wtedy podziwiam poświęcenie dla sprawy i skutecznośc)

> Kazdy ma swoja wersje, ktorej zazwyczaj przeczy. Nie chce sie rozdrabniac  
> na satanizmy male i duze. Jesli juz to prywatnie.
>  
KOlejny tekst którego skomentować się nie da z braku danych  
>  

> i w tym sek, ze ja tu pokazuje, jak wyrabiaja sobie poglady satanisci.  
> Wiekszosc konczy z chrzescijanstwem sporo przed bierzmowaniem, a potem nie  
> maja kontaktu z Kosciolem i Pismem. Wiec ich wiedza jest najdalej  
> czternastoletnia.

Sprzeczności są tak oczywiste a praktyka i teoria tak różne, że wolnomyślący 9 latek to widzi. Wiem, bo widziałam.  

> Nie powiedzialem ze byla madra przed pojsciem tam. Naciagasz :).

zaczyna gadać głupoty, czyli wcześniej nie gadała. Jak inaczej napisałeś to sorki
> > >  
> > choinka, życzenia, karp, żarcie.
>  
> I jak narazie najwiecej o Kosciele wiesz. Kiedy ostatnio oplatek?
>  

Nie pamiętam, dawno.  
spis działów / spis wątków / nowy wątek / zwiń wątek
Malaavi
[ nieaktywne ]


Wysłano:
2007-01-04
17:44:57

poznaj swojego wroga
> nie wiem co konkretnie masz na myśli.  

nie bede tlumaczyl tutaj. Innym razem spytaj.
  
> > o ile nieswiadomosc zalozeniom satanizmu (jakiegos) przeczyc moze, o  
> tyle  
> > obluda i hipokryzja w zadnym razie. To satanistyczny egoizm.
>  
> Zależy czy uświadomiona.  

i mozna innej osobie mowic ze jest nieswiadoma? SKAD wiesz ze ktos Cie nie nabiera? np. Cien na pewno nie jest taki w rzeczywistosci jak widac.  

> No bo tak - jeżeli kogoś nie lubię i o tym wiem,  
> a mówię mu, że go lubię dla jakichś korzyści to jestem obłudna. Jeżeli  
> wmawiam sobie, że go lubię chociaż go nie lubię i nie zdaję sobie sprawy o  
> co mi tak naprawdę chodzi i dlaczego się  z nim spotykam to jestem głupia  
> lub nieświadoma.  

Lub zreczna. Autosugestia to sztuka. A wmawianie nastepuje przy udziale wlasnego mozgu. Tak czy inaczej, nie Tobie oceniac nieswiadomosc bez osobistego poznania danej osoby.

> Jeśli chodzi o o kościół, to niewielu IMO świadomie oszukuje i kłamie.

Skad te dane? :)

> Oni  
> po prostu są słabi, podli, niscy, nie potrafią ani zaakceptować swojej  
> natury ani żyć zgodnie z zasadami, które uznają za słuszne.  

Zgaduje ze wymyslone. Nie odpowiadaj. :)

> Do tego  
> dorabiają ideologię jaskrawie sprzeczną z nauką Jezusa taką, jaka została  
> nam przekazana i amputują sobie krytycyzm by w to uwierzyć.  

kto dorabia? ja pytam o chrzescijan, nie satanistow :)

> Mog abyć inne,  
> bardziej "satanistyczne" przypadki oraz ludzie zaburzeni psychicznie, ale  
> nie wydaje mi się by było ich wielu. Najbardziej podli, głupi i źle ludzie  
> jakich znam lub o jakich słyszałam, to księża. Krzywdzili nawet nie mając  
> z tego korzyści (nie oceniam - mówię co widziałam lub co wynika z  
> historii).  

uhm ;)
kazdy ma swoja historie :)


> > Kazdy ma swoja wersje, ktorej zazwyczaj przeczy. Nie chce sie  
> rozdrabniac  
> > na satanizmy male i duze. Jesli juz to prywatnie.
> >  
> KOlejny tekst którego skomentować się nie da z braku danych  

Nie ja odpowiadam za Twoje braki danych.  

> > i w tym sek, ze ja tu pokazuje, jak wyrabiaja sobie poglady  
> satanisci.  
> > Wiekszosc konczy z chrzescijanstwem sporo przed bierzmowaniem, a  
> potem nie  
> > maja kontaktu z Kosciolem i Pismem. Wiec ich wiedza jest najdalej  
> > czternastoletnia.
>  
> Sprzeczności są tak oczywiste a praktyka i teoria tak różne, że  
> wolnomyślący 9 latek to widzi. Wiem, bo widziałam.  

Przepraszam. Ja mam starszych znajomych, nie dogadamy sie.

spis działów / spis wątków / nowy wątek / zwiń wątek
Ranides
[ nieaktywne ]


Wysłano:
2007-01-04
09:05:43

poznaj swojego wroga
> > Drecze was juz latami, z roznych powodow poznajac wszelakie formy i  
> > okazy zwace sie odpowiednio satanizmem i satanistami, a tak jak na poczatku  
> > tak i dzis przeraza mnie stopien niewiedzy na temat katolicyzmu.
> >  
> Masz rację, jest spory. Ja akurat jako osoba zainteresowana  
> religioznastwem i historią wiem sporo więcej niż znani mi katolicy
~~~~~~~~
Ale perfidnie odwróciłaś kota ogonem ;) Gość zjechał niewiedzę satanistów, więc mu przytaknęłaś... zjeżdżając dla odmiany katolików ;)



> > Interesuje mnie wiec zwiazek z chrzescijanstwem, a nie 'moja kuzynka  
> > nie miala co ze soba zrobic to se poszla na oaze i gada glupoty'.
> >  
> Oaza to coś związanego z chrześcijaństwem, jeśli to ogłupia, to jest to  
> jakaś przesłanka do wyrobienia sobie negatywnego poglądu na część zjawisk  
> które mają tam miejsce.
~~~~~~~~
Znowu fantastycznie odwróciłaś wszystko ;) Jak sama napisałaś:

> Nikt nie wyrabia sobie poglądów na system  
> religijny słuchając ludzi w wieku lat14

i o to głównie chodziło raczej. Nie przytaczać jako argumentów przypadkowych, niedoświadczonych "świadków", którzy w dodatku mogli kompletnie przekazu w/w oazy nie zrozumieć, i dlatego gadają głupoty.


A reszty się czepić nie mogę, bo się kupy trzyma. Ale w dwóch miejscach, to odstawiłaś moim zdaniem sofistykę na całego ;)
spis działów / spis wątków / nowy wątek / zwiń wątek
Liviana
[ nieaktywne ]


Wysłano:
2007-01-04
09:27:49

poznaj swojego wroga

> ~~~~~~~~
> Ale perfidnie odwróciłaś kota ogonem ;) Gość zjechał niewiedzę satanistów,  
> więc mu przytaknęłaś... zjeżdżając dla odmiany katolików ;)
>  
A co, nieprawda? Gość uparcie odróżnia xian i katolików, a katolików w jego rozumieniu to ja nie znam chyba. Ci, którzy znam wykazują się ignorancją większą, od paru satanistów jakich znam, więc nie zgadzam się do końca z tym co napisał.

> > Oaza to coś związanego z chrześcijaństwem, jeśli to ogłupia, to jest  
> to  
> > jakaś przesłanka do wyrobienia sobie negatywnego poglądu na część  
> zjawisk  
> > które mają tam miejsce.
> ~~~~~~~~
> Znowu fantastycznie odwróciłaś wszystko ;) Jak sama napisałaś:
>  
> > Nikt nie wyrabia sobie poglądów na system  
> > religijny słuchając ludzi w wieku lat14
>  
> i o to głównie chodziło raczej. Nie przytaczać jako argumentów  
> przypadkowych, niedoświadczonych "świadków", którzy w dodatku mogli  
> kompletnie przekazu w/w oazy nie zrozumieć, i dlatego gadają głupoty.
>  
U 14latka można ocenić zmiany poza tym niewiadomo jaka jest kuzynka, i w ogóle to w życiu nie słyszałam żeby ktoś tak uzasadniał niewiarę, więc znów jak dla mnie kolejny zarzut z dupy wzięty.

  
> A reszty się czepić nie mogę, bo się kupy trzyma. Ale w dwóch miejscach,  
> to odstawiłaś moim zdaniem sofistykę na całego ;)

Sofistykę pzenajświętszą ;)
spis działów / spis wątków / nowy wątek / zwiń wątek
Ranides
[ nieaktywne ]


Wysłano:
2007-01-04
10:03:14

poznaj swojego wroga
> A co, nieprawda? Gość uparcie odróżnia xian i katolików, a katolików w  
> jego rozumieniu to ja nie znam chyba. Ci, którzy znam wykazują się  
> ignorancją większą, od paru satanistów jakich znam, więc nie zgadzam się  
> do końca z tym co napisał.
~~~~~~
A prawda. Tylko właśnie ten myk jest, że nie zgadzasz się do końca, a zrobiłaś coś takiego:
"ależ zgadzam się z tobą, również uważam, że [teza inna, niż rozmówcy] ;)


> U 14latka można ocenić zmiany poza tym niewiadomo jaka jest kuzynka,
~~~~~~~~~~
No właśnie, nic nie wiemy o kuzynce, a ona mogła już wcześniej mieć ostro zryte na przykład ;)

> i w  
> ogóle to w życiu nie słyszałam żeby ktoś tak uzasadniał niewiarę, więc  
> znów jak dla mnie kolejny zarzut z dupy wzięty.
~~~~~~~~~
A chyba w wątku "Zdejmij czapkę, gnoju!" krytyka opiera się o doświadczenia gówniarzy. I chyba też tam jest krytyka religii na podstawie rozmowy w ministrantem. Takie wątki były indywidualnie krytykowane z reguły, ale i tak się pojawiają od czasu do czasu.
spis działów / spis wątków / nowy wątek / zwiń wątek
Liviana
[ nieaktywne ]


Wysłano:
2007-01-04
10:39:08

poznaj swojego wroga
> ~~~~~~
> A prawda. Tylko właśnie ten myk jest, że nie zgadzasz się do końca, a  
> zrobiłaś coś takiego:
> "ależ zgadzam się z tobą, również uważam, że [teza inna, niż rozmówcy]  
> ;)
>  
Nieprawda. Napisałam, że ma rację, ale nie było "również uważam, że" tylko zupelnie nowe zdanie.

>  
> > U 14latka można ocenić zmiany poza tym niewiadomo jaka jest  
> kuzynka,
> ~~~~~~~~~~
> No właśnie, nic nie wiemy o kuzynce, a ona mogła już wcześniej mieć ostro  
> zryte na przykład ;)
>  
Ja zakładam, że jeżeli ktoś zaczyna mówić głupoty to wcześniej nie mówił.m Tak czy siak zachowania wyznawców i kierunek, w którym ludzie się zmieniają to nie są złe przesłanki.

> > i w  
> > ogóle to w życiu nie słyszałam żeby ktoś tak uzasadniał niewiarę,  
> więc  
> > znów jak dla mnie kolejny zarzut z dupy wzięty.
> ~~~~~~~~~
> A chyba w wątku "Zdejmij czapkę, gnoju!" krytyka opiera się o  
> doświadczenia gówniarzy. I chyba też tam jest krytyka religii na podstawie  
> rozmowy w ministrantem. Takie wątki były indywidualnie krytykowane z  
> reguły, ale i tak się pojawiają od czasu do czasu.

Spójrz na poziomy ludzi, którzy takie rzeczy pisali. I jeszcze jedna sprawa - czy to naprawdę była krytyka religii czy zwykłe opisanie wkurwiających doświadczeń?
spis działów / spis wątków / nowy wątek / zwiń wątek
Malaavi
[ nieaktywne ]


Wysłano:
2007-01-08
00:23:21

poznaj swojego wroga

> Ja zakładam, że jeżeli ktoś zaczyna mówić głupoty to wcześniej nie mówił.m  
> Tak czy siak zachowania wyznawców i kierunek, w którym ludzie się  
> zmieniają to nie są złe przesłanki.

a ja napisalem:

Interesuje mnie wiec zwiazek z chrzescijanstwem, a nie 'moja kuzynka nie miala co ze soba zrobic to se poszla na oaze i gada glupoty'.  

bez slowa "zaczynac".

Tak czy inaczej Ranides slowa rozumie. ;)

> > > i w  
> > > ogóle to w życiu nie słyszałam żeby ktoś tak uzasadniał  
> niewiarę,  
> > więc  
> > > znów jak dla mnie kolejny zarzut z dupy wzięty.

( "w zyciu nie slyszalam" = "z dupy" ) => "zanim nie poznalam podstaw teorii wzglednosci (jesli poznalam kiedykolwiek) Einstein mowil z dupy, dopiero pozniej zaczal miec racje"

tyle z podstaw logiki :)
spis działów / spis wątków / nowy wątek / zwiń wątek
Malaavi
[ nieaktywne ]


Wysłano:
2007-01-04
18:09:39

poznaj swojego wroga

> A co, nieprawda? Gość uparcie odróżnia xian i katolików, a katolików w  
> jego rozumieniu to ja nie znam chyba. Ci, którzy znam wykazują się  
> ignorancją większą, od paru satanistów jakich znam, więc nie zgadzam się  
> do końca z tym co napisał.

Wtrace sie, bo gosc to chyba o mnie.

Tak, ignorancja to cecha xianska, dlatego Twoje uparte mieszanie 2 grup ludzi musze uparcie atakowac :).

Ale masz inne zalety, nie ma o co sie zloscic. :)
spis działów / spis wątków / nowy wątek / zwiń wątek
Liviana
[ nieaktywne ]


Wysłano:
2007-01-04
19:37:34

poznaj swojego wroga
>  
> > A co, nieprawda? Gość uparcie odróżnia xian i katolików, a katolików  
> w  
> > jego rozumieniu to ja nie znam chyba. Ci, którzy znam wykazują się  
> > ignorancją większą, od paru satanistów jakich znam, więc nie zgadzam  
> się  
> > do końca z tym co napisał.
>  
> Wtrace sie, bo gosc to chyba o mnie.
>  
> Tak, ignorancja to cecha xianska, dlatego Twoje uparte mieszanie 2 grup  
> ludzi musze uparcie atakowac :).

Ja bardzo proszę o definicję. Ja znam katolików i chrześcijan, których szanuję (moja przyjaciółka np., która jak sądzę, byłaby potępiona przez księży za chodzenie na msze zielonoświątkowe po katolickich, Tischner czasem, znajomy świetny historyk, znajomy luteranin, rewelacyjny etyk), ale nie potrafię ich podzielić na tru i nie tru. Coś pisałeś o kierowaniu się dekalogiem. A co z błędami? A jak ktos się raz kieruje a raz nie? A co jak pokrętną logiką udowodni sobie, że np. palenie luzi to akt miłosierdzia?Moim zdaniem zło wyrządzane ludziom często wynika z frustracji i nieświadomości. Dlatego ludzie nie przesiąknięci moralnością taką jak xiańska rzadziej robią bezsensowne, złe rzeczy. Porównaj sobie zło władzy i zło Wolanda w "Mistrzu i Małgorzacie".  

Ja nie wartościuję, to tylko obserwacje. W życiu mnie nikt tak nie skrzywdził jak księża i katolicy - a nie osiągnęli tym absolutnie żadnych korzyści. Moim zdaniem wybaczać nie należy, bo nie ma czego (ludzie postępują często w sposób zdeterminowany, a poza tym jeśli nie potrafię się bronić i pozwalam im miec wpływ na siebie to już moja wina najczęściej. Nikt nie ma obowiązku być dla mnie dobry, miło by tylko było jakby to miało sens. Taka dygresja, co do chrześcijańskiej zasady wybaczania).
>  
> Ale masz inne zalety, nie ma o co sie zloscic. :)

Nie złoszczę się. A jakie?
spis działów / spis wątków / nowy wątek / zwiń wątek
Malaavi
[ nieaktywne ]


Wysłano:
2007-01-04
19:48:53

poznaj swojego wroga
> >  
> > > A co, nieprawda? Gość uparcie odróżnia xian i katolików, a  
> katolików  
> > w  
> > > jego rozumieniu to ja nie znam chyba. Ci, którzy znam wykazują  
> się  
> > > ignorancją większą, od paru satanistów jakich znam, więc nie  
> zgadzam  
> > się  
> > > do końca z tym co napisał.
> >  
> > Wtrace sie, bo gosc to chyba o mnie.
> >  
> > Tak, ignorancja to cecha xianska, dlatego Twoje uparte mieszanie 2  
> grup  
> > ludzi musze uparcie atakowac :).
>  
> Ja bardzo proszę o definicję. Ja znam katolików i chrześcijan, których  
> szanuję (moja przyjaciółka np., która jak sądzę, byłaby potępiona przez  
> księży za chodzenie na msze zielonoświątkowe po katolickich, Tischner  
> czasem, znajomy świetny historyk, znajomy luteranin, rewelacyjny etyk),  
> ale nie potrafię ich podzielić na tru i nie tru. Coś pisałeś o kierowaniu  
> się dekalogiem. A co z błędami? A jak ktos się raz kieruje a raz nie? A co  
> jak pokrętną logiką udowodni sobie, że np. palenie luzi to akt  
> miłosierdzia?Moim zdaniem zło wyrządzane ludziom często wynika z  
> frustracji i nieświadomości. Dlatego ludzie nie przesiąknięci moralnością  
> taką jak xiańska rzadziej robią bezsensowne, złe rzeczy. Porównaj sobie  
> zło władzy i zło Wolanda w "Mistrzu i Małgorzacie".  
>  
> Ja nie wartościuję, to tylko obserwacje. W życiu mnie nikt tak nie  
> skrzywdził jak księża i katolicy - a nie osiągnęli tym absolutnie żadnych  
> korzyści. Moim zdaniem wybaczać nie należy, bo nie ma czego (ludzie  
> postępują często w sposób zdeterminowany, a poza tym jeśli nie potrafię  
> się bronić i pozwalam im miec wpływ na siebie to już moja wina  
> najczęściej. Nikt nie ma obowiązku być dla mnie dobry, miło by tylko było  
> jakby to miało sens. Taka dygresja, co do chrześcijańskiej zasady  
> wybaczania).
> >  
> > Ale masz inne zalety, nie ma o co sie zloscic. :)
>  
> Nie złoszczę się. A jakie?

skad moge wiedziec? :)

A Woland nie jest satanista, zauwaz ze atakuje zlo systemu :D
Traktujesz moralnosc jak cos zewnetrznego. Ze mozna tym przesiaknac. Wtedy wlasnie jest to juz katolstwo. Moralnosc katolika wynika z niego, nie z zewnatrz, choc oczywiscie wiedze o swiecie czerpac zmyslami trzeba :).
spis działów / spis wątków / nowy wątek / zwiń wątek
Liviana
[ nieaktywne ]


Wysłano:
2007-01-04
19:55:55

poznaj swojego wroga

> A Woland nie jest satanista, zauwaz ze atakuje zlo systemu :D

Satanista nie równa się zły. WOland to dla mnie taki trochę archetyp satanisty (dla mnie, to nieobiektywne)

> Traktujesz moralnosc jak cos zewnetrznego. Ze mozna tym przesiaknac. Wtedy  
> wlasnie jest to juz katolstwo. Moralnosc katolika wynika z niego, nie z  
> zewnatrz, choc oczywiscie wiedze o swiecie czerpac zmyslami trzeba :).

Najbardziej moralni chrześcijanie jakich znam badają etykę, jeżdżą na zgrupowania, studiują ją. Po co im to skoro wypływa z nich? Ze mnie nie wypływa, z człowieka na ogół zło wypływa przy każdym rozluźnieniu więzi społeczenych i przyzwoleniu. Jak odróżniasz tru katolika od nie tru? Jak się czuje, że ta moralność się zgadza z tą, jaką czuję to się jest katolikiem? Nie można do tego dojść?
spis działów / spis wątków / nowy wątek / zwiń wątek
Malaavi
[ nieaktywne ]


Wysłano:
2007-01-07
17:20:34

poznaj swojego wroga
>  
> > A Woland nie jest satanista, zauwaz ze atakuje zlo systemu :D
>  
> Satanista nie równa się zły. WOland to dla mnie taki trochę archetyp  
> satanisty (dla mnie, to nieobiektywne)

zgadzam sie. Gdybym jakos ladnie umial nazwac to w co wierze, to wszystkich sympatycznych bohaterow bym pod to podpial.  

I oczywiscie Szatan rowna sie zlo, wiec satanista rowna sie podporzadkowany zlu. Mozna sie spierac wylacznie, czy podporzadkowanie bywa swiadome, czy zwiazek zawsze jest wykorzystywaniem czlowieka, ktory najwyzej wyglupia sie wierzac ze bedzie cos z tego mial. Tyle, jesli chodzi o wlasciwe znaczenie slow. :)

> > Traktujesz moralnosc jak cos zewnetrznego. Ze mozna tym przesiaknac.  
> Wtedy  
> > wlasnie jest to juz katolstwo. Moralnosc katolika wynika z niego, nie  
> z  
> > zewnatrz, choc oczywiscie wiedze o swiecie czerpac zmyslami trzeba  
> :).
>  
> Najbardziej moralni chrześcijanie jakich znam badają etykę, jeżdżą na  
> zgrupowania, studiują ją. Po co im to skoro wypływa z nich?

Wlasnie? Moze dla tego ze ich to interesuje. Franciszek nie potrzebowal. "ubogich w duchu" mi ostatnio przypomniano. Tak czy inaczej Pismo jeszcze o talentach mowi, rozwoj wazny jest.

ŚJ uwazaja, ze trzeba czekac na boski ratunek i rozdawac pisemko. Tym sie KK od nich m.in. rozni, ze jest za walka, doskonaleniem.
Boga nie poznaje sie zmyslami, moralnosci tez nie, najwyzej skutki dzialania. Dusza jako organ poznawczy uznana zostala dosc dawno, jako taka jest chyba konieczna. Wiedza inna niz wlasna zazwyczaj nie bierze sie z ksiazek a z autora ksiazek. :).
Moralnosc natomiast sie ma. Jak watrobe. Mozna o niej rozmawiac, uczyc sie, dobic, nie wiem czy da sie zalapac marskosc moralnosci w ramach picia, ale pewnie jakas analogia sie znajdzie. Nie da sie tym przesiakac.

Moralnosc to stosunek wlasny wartosciujacy, robienie czegos pod Dekalog absolutnie nie jest moralnoscia, ma za to dobra nazwe, choc przydluga: "robienie czegos pod Dekalog".

> Ze mnie nie  
> wypływa, z człowieka na ogół zło wypływa przy każdym rozluźnieniu więzi  
> społeczenych i przyzwoleniu.  

absolutnie sie nie zgadzam. zlo jest (w tej formie ktora masz chyba na mysli) w czlowieka wtlaczane. Jest promowane, prawie ze wszedzie. Podaj jednak przyklad, nie lubie dyskutowac bez tematu.

Przypomne jeszcze, ze i spoleczenstwo nie jest zewnetrznym bytem, to wlasnie ludzie, ktorzy sami, bez wytyczonych ram, okreslili sposob jego funkcjonowania.  

> Jak odróżniasz tru katolika od nie tru? Jak  
> się czuje, że ta moralność się zgadza z tą, jaką czuję to się jest  
> katolikiem? Nie można do tego dojść?  

Gdy poznaje czlowieka to wiem. :)

Ale nie mialem w tej rozmowie na mysli pomylki dotyczacej konkretnej osoby. Raczej zjawiska, ktore polega na wymienieniu jakiejs cechy np. "niewiara", polaczenia jej z elementem chrzescijanskim "ksiadz", i stwierdzania, ze wsrod chrzescijan sa niewierzacy ksieza.

Wyobraz sobie stol. Gdy ma nogi i blat (pojecia dosc szerokie ze wzgledu na wspolczesna mode) to jest stolem. Gdy ich nie ma, to stolem nie jest. Moze byc blatem. Moze byc drewnem opalowym. Nie chodzi o deklaracje przynaleznosci, ale posiadanie cech istotnych.

Chrzescijanin z pewnej definicji bylby "czlowiekiem podazajacym sciezka Chrystusa", czlowiek idacy gdzie indziej po prostu jest kims innym. Niewazne ze siedzi na koscielnej lawce. Chrzescijan jest malo. Troche wiecej ludzi ktorzy sie staraja. Ogrom tych, ktorzy siedza na lawkach. I nie ma problemu, by - bez konkretnych przypadkow - podzielic tych ludzi wlasnie tak, zaleznie od tego czego sami chca i co staraja sie robic.

Wezmy sobie czlowieka i reprezentacje zapasnikow jakiegos sporego panstwa. Czy czlowiek, ktory wierzy ze ta ekipa biegnaca na niego istnieje, bedzie dazyl do konfrontacji?
Wiara w Boga (zdecydowanie istotny skladnich chrzescijanstwa) dziala jeszcze silniej niz respekt przed zaledwie kilkudziesieciokrotna przewaga fizyczna.
Jesli czlowiek wierzy, ma to konsekwencje w zyciu, nie istnieja naprawde powazne bledy. Chyba ze umiesz wyobrazic sobie kontrargument na wszechmoc. :)
spis działów / spis wątków / nowy wątek / zwiń wątek
Liviana
[ nieaktywne ]


Wysłano:
2007-01-07
20:50:19

poznaj swojego wroga

> zgadzam sie. Gdybym jakos ladnie umial nazwac to w co wierze, to  
> wszystkich sympatycznych bohaterow bym pod to podpial.  

Ale ja nie jestem satanistką ;) Nie utożsamiam się z Wolandem. Wciskasz mi poglądy, których nie reprezentuję.
>  
> I oczywiscie Szatan rowna sie zlo, wiec satanista rowna sie  
> podporzadkowany zlu.  

:D Są rózne koncepcje Szatana, nie ma za to spójnej koncepcji zla, przynajmniej ja nie znam. Szatan jako archetyp, symbol czy rzeczywisty bt jest czyms więcej niż zło, on się z nim tylko łączy. Satanista nie musi być podporządkowany Szatanowi, może by np. podporządkowany sobie tak jak jego koncepcja szatana.

Mozna sie spierac wylacznie, czy podporzadkowanie  
> bywa swiadome, czy zwiazek zawsze jest wykorzystywaniem czlowieka, ktory  
> najwyzej wyglupia sie wierzac ze bedzie cos z tego mial.

Jeśli szatana nie ma to kto wykorzystuje? Jeśli jest to czy sataniści mu służą? W czym służą? Z moich doświadczeń wynika, że indywidualizm, zdecydowanie i łamanie konwencji dają dużo.

Tyle, jesli  
> chodzi o wlasciwe znaczenie slow. :)

Kup sobie słownik. Po prostu. Nie wciskaj więcej, że to my kształtuemy słowa, bo wymyślono je po to by mówić wspólnym kodem. Używasz ich inaczej - jesteś niezrozumiały.  

>  
> > > Traktujesz moralnosc jak cos zewnetrznego. Ze mozna tym  
> przesiaknac.  
> > Wtedy  
> > > wlasnie jest to juz katolstwo. Moralnosc katolika wynika z  
> niego, nie  
> > z  
> > > zewnatrz, choc oczywiscie wiedze o swiecie czerpac zmyslami  
> trzeba  
> > :).
> >  
> > Najbardziej moralni chrześcijanie jakich znam badają etykę, jeżdżą na  
>  
> > zgrupowania, studiują ją. Po co im to skoro wypływa z nich?
>  
> Wlasnie? Moze dla tego ze ich to interesuje. Franciszek nie potrzebowal.  
> "ubogich w duchu" mi ostatnio przypomniano. Tak czy inaczej Pismo jeszcze  
> o talentach mowi, rozwoj wazny jest.
>  
Nie znałeś Franciszka.  

> ŚJ uwazaja, ze trzeba czekac na boski ratunek i rozdawac pisemko. Tym sie  
> KK od nich m.in. rozni, ze jest za walka, doskonaleniem.
> Boga nie poznaje sie zmyslami, moralnosci tez nie, najwyzej skutki  
> dzialania. Dusza jako organ poznawczy uznana zostala dosc dawno, jako taka  
> jest chyba konieczna. Wiedza inna niz wlasna zazwyczaj nie bierze sie z  
> ksiazek a z autora ksiazek. :).

Można organ poznawcyz nazwać mózgiem albo rozumem. Albo układem nerwowym.  
Źródeł wiedzy jest mnóstwo, ale co to ma do rzeczy?

> Moralnosc natomiast sie ma. Jak watrobe. Mozna o niej rozmawiac, uczyc  
> sie, dobic, nie wiem czy da sie zalapac marskosc moralnosci w ramach  
> picia, ale pewnie jakas analogia sie znajdzie. Nie da sie tym  
> przesiakac.
>  
Mówisz autorytatywnie, zero argumentów. Co poza wyśmianiem moge z tym zrobić?
Europejską, katolicką czy jakąkolwiek inną koncepcją moralności można przesiąknąć. Pewnie znów masz proble z definicjami.

> Moralnosc to stosunek wlasny wartosciujacy, robienie czegos pod Dekalog  
> absolutnie nie jest moralnoscia, ma za to dobra nazwe, choc przydluga:  
> "robienie czegos pod Dekalog".
>  
Moralność - zbiór zasad (norm), które określają co jest dobre, a co złe, którymi zgodnie z danym światopoglądem religijnym bądź filozoficznym powinni kierować się ludzie

Skąd masz swoją definicję?

> > Ze mnie nie  
> > wypływa, z człowieka na ogół zło wypływa przy każdym rozluźnieniu  
> więzi  
> > społeczenych i przyzwoleniu.  
>  
> absolutnie sie nie zgadzam. zlo jest (w tej formie ktora masz chyba na  
> mysli) w czlowieka wtlaczane. Jest promowane, prawie ze wszedzie. Podaj  
> jednak przyklad, nie lubie dyskutowac bez tematu.
>  
CO uważasz za zło? Przyjmując za zło postępowanie niezgodne z dekalogiem, zło wypływa w każdej kuturze, która go nie zna, i w każdej która go zna też - tyle, że wtedy jest wartościowana negatywnie. W kulturach nie znających tego kodeksu nie jest wartościowana. Nikt w tych luzi zła nie wtłaczał - instynkty, własne korzyści, zabawa implikują niezgodność ze sztucznymi przykazaniami. Właściwie to wiele rzeczy niezgonych z dekalogim nawet nikogo nie krzywdzi.
Przykład - dzieci męczą zwierzęta. Nikt ich do tego nie namawia. Kłamią.

> Przypomne jeszcze, ze i spoleczenstwo nie jest zewnetrznym bytem, to  
> wlasnie ludzie, ktorzy sami, bez wytyczonych ram, okreslili sposob jego  
> funkcjonowania.  
>  
Bardzo często nie był zgodny z moralnością. Mam tu na myśli choćby łamanie praw człowieka (nie wiem czy to dla ciebie niemoralne, używasz pojęć w dziwnych znaczeniach).

> > Jak odróżniasz tru katolika od nie tru? Jak  
> > się czuje, że ta moralność się zgadza z tą, jaką czuję to się jest  
> > katolikiem? Nie można do tego dojść?  
>  
> Gdy poznaje czlowieka to wiem. :)
>  
Jaką to ma wartość w dyskusji? Jak widzę człowieka to nie widzę w nim wrodzonej moralności.
> Ale nie mialem w tej rozmowie na mysli pomylki dotyczacej konkretnej  
> osoby. Raczej zjawiska, ktore polega na wymienieniu jakiejs cechy np.  
> "niewiara", polaczenia jej z elementem chrzescijanskim "ksiadz", i  
> stwierdzania, ze wsrod chrzescijan sa niewierzacy ksieza.
>  
Nie wiem, czy są niewierzący, wiem, że są skurwysyny. W świetle założeń religii wychodzi jawna hipokryzja. Jako członek społeczeństwa wolałabym żeby było jej jak najmniej, żeby wiadomo było czego się spodziewać bym nie została oszukana, tak samo jak wolałabym nie być okradziona. Nie ma to nic wspólnego z oceną wartościującą złodzieja czy skurwysyna.  
A katolików otwartych, myślących i w dodatku postępujących zgodnie z dekalogiem nie spotkałam nidy osobiście choć podejrzewam, że tacy teoretycznie mogliby się zdarzyć. Spotkałam tylko takiego luteranina. W związku z tym nie mogę napisać, że wśród katolików są dobrzy, otwarci i myślący jednocześnie ludzie.

> Wyobraz sobie stol. Gdy ma nogi i blat (pojecia dosc szerokie ze wzgledu  
> na wspolczesna mode) to jest stolem. Gdy ich nie ma, to stolem nie jest.  
> Moze byc blatem. Moze byc drewnem opalowym. Nie chodzi o deklaracje  
> przynaleznosci, ale posiadanie cech istotnych.
>  
Wiem. Ale dalej nie znam odpowiedzi na to jak rozpoznać te cechy istotne, nie podałeś ich definicji ani nie odpowiedziałeś na moje pytania dotyczące spornych przypadków.  
Jak to u ciebie jest z moralnością?  

> Chrzescijanin z pewnej definicji bylby "czlowiekiem podazajacym sciezka  
> Chrystusa", czlowiek idacy gdzie indziej po prostu jest kims innym.  

Co to ścieżka Chrystusa? Co do Chrystus? Wg. kogo? Którędy szedł? Co miał na myśli? Jak to się ma do dzisiejszych czasów?

> Niewazne ze siedzi na koscielnej lawce. Chrzescijan jest malo. Troche  
> wiecej ludzi ktorzy sie staraja. Ogrom tych, ktorzy siedza na lawkach. I  
> nie ma problemu, by - bez konkretnych przypadkow - podzielic tych ludzi  
> wlasnie tak, zaleznie od tego czego sami chca i co staraja sie robic.
>  
Ok. I co z tego? Chrześcijanin to słowo obrosłe kontekstem kulturowym, mogę mieć na myśli po prostu przynaeżność, do któregoś z kościołów chrześcijańskich i będzie to poprawne.
> Wezmy sobie czlowieka i reprezentacje zapasnikow jakiegos sporego panstwa.  
> Czy czlowiek, ktory wierzy ze ta ekipa biegnaca na niego istnieje, bedzie  
> dazyl do konfrontacji?

Zależy od człowieka, kontekstu i przekory.

> Wiara w Boga (zdecydowanie istotny skladnich chrzescijanstwa) dziala  
> jeszcze silniej niz respekt przed zaledwie kilkudziesieciokrotna przewaga  
> fizyczna.

Mhm. Ale nie widziałam zbyt wielu przykładów wiary w Boga wobec tego. Właściwie to żadnego. Poza ascetami, o których słyszałam. Oni zachowują się jakby faktycznie tylko na raju im zależało i miłości Boga. Przypuszczam że są inni - ale to nie ma wpływu dla moich opisów czy ocen społeczno kulturowgo zjawiska jakim jest chrześcijaństwo.

> Jesli czlowiek wierzy, ma to konsekwencje w zyciu, nie istnieja naprawde  
> powazne bledy. Chyba ze umiesz wyobrazic sobie kontrargument na wszechmoc.  
> :)

Jeśli ktoś mi powie, że ktoś kiedyś powiedział, że jest wszechmocny i ja mam przez to podrzeć swój ulubiony płaszcz to postawię mu kielicha za rozśmiesznie mnie.
spis działów / spis wątków / nowy wątek / zwiń wątek
Malaavi
[ nieaktywne ]


Wysłano:
2007-01-08
00:12:38

poznaj swojego wroga
>  
> > zgadzam sie. Gdybym jakos ladnie umial nazwac to w co wierze, to  
> > wszystkich sympatycznych bohaterow bym pod to podpial.  
>  
> Ale ja nie jestem satanistką ;) Nie utożsamiam się z Wolandem. Wciskasz mi  
> poglądy, których nie reprezentuję.

Gdzie napisalem ze jestes, gdzie napisalem ze sie utozsamiasz? :)napisalem:

-zgadzam sie.  - co oznaczalo zgode z Twoim zdaniem powyzszym, oraz:

-Gdybym jakos ladnie umial nazwac to w co wierze, to wszystkich sympatycznych bohaterow bym pod to podpial.   - co bylo opisem mojego potencjalnego subiektywnego dzialania w okreslonych warunkach.

Ktora czesc wypowiedzi byla dla Ciebie tak dziwna sugestia? :D


> > I oczywiscie Szatan rowna sie zlo, wiec satanista rowna sie  
> > podporzadkowany zlu.  
>  
> :D Są rózne koncepcje Szatana, nie ma za to spójnej koncepcji zla,  
> przynajmniej ja nie znam. Szatan jako archetyp, symbol czy rzeczywisty bt  
> jest czyms więcej niż zło, on się z nim tylko łączy. Satanista nie musi  
> być podporządkowany Szatanowi, może by np. podporządkowany sobie tak jak  
> jego koncepcja szatana.

Absolutnie nie masz racji.
Koncepcje oczywiscie sa rozne. Na przyklad mozna wziac chomika i krowe, i od pewnego momentu nazywac krowe chomikiem, a chomika krowa, co bedzie nowa koncepcja, calkiem ciekawa w ramach poezji. Dlatego mieszanie Szatana z czymkolwiek, Bogiem, idea itp jest poetyckie bardzo, swiatopogladowo niepotrzebne, wprowadza chaos pojeciowy absolutnie nic nie wnoszac do pogladow.

Jestesmy na forum satanistycznym. Za tworce satanizmu w formie nowoczesnej (nie mieszajmy w koncu pojec z innymi 'satanizmami' jakie by sie dalo wyprowadzic) uznaje sie tu LaVeya (patrz. formularz rejestracyjny). Satanizm wyprowadzony zostal przez tego pana w opozycji do chrzescijanstwa, nazwe przyjal od Szatana odjudeochrzescijanskiego, dlatego z czystym sumieniem mozesz przyjac, ze Szatan jest tym czym okreslala go filozofia chrzescijanska w momencie gdy LaVey powinien byl sie uczyc w szkole a robil cos innego.

dlatego - Szatan jest zlem etc. Dalsze pojeciowe dokonania Szandora zrzucac juz nalezy na niezaznajomienie sie nalezyte z owa filozofia chrzescijanska, stad satanisci maja tozsamosciowe problemy.

> Mozna sie spierac wylacznie, czy podporzadkowanie  
> > bywa swiadome, czy zwiazek zawsze jest wykorzystywaniem czlowieka,  
> ktory  
> > najwyzej wyglupia sie wierzac ze bedzie cos z tego mial.
>  
> Jeśli szatana nie ma to kto wykorzystuje? Jeśli jest to czy sataniści mu  
> służą? W czym służą? Z moich doświadczeń wynika, że indywidualizm,  
> zdecydowanie i łamanie konwencji dają dużo.

z moich tez. a satanizm im przeczy.
1. indywidualizm oznacza, ze poglady ma sie wlasne, nie stada. satanizm oznacza, ze tworzy sie stado pod wspolna nazwa. Jesli mozliwe jest stworzenie stada tylko na podstawie zbieznosci pogladow, bez dopasowywania ich pod nazwe, to bledem jest opozycja wzgledem chrzescijanstwa, gdyz chrzescijanstwo jest wlasnie takim stadem (gdy zarzuca sie niemoznosc jego istnienia) a sama opozycja jest wymogiem (od ktorego chrzescijanie sa wolni, jako ze Bog Adwersarza poprzedza).

2. lamanie konwencji albo jest indywidualizmem albo czyms przeciwnym. Tu czesciej widze ze czyms przeciwnym, gdy lamanie kilku odpowiednio dobranych konwencji jest wymuszane, w ten sposob tworzy sie konwencje lamania konwencji i narzuca lamanie konwencji, co jest oczywiscie malo zdrowe.

3. to nie ja na siebie mowie 'katol' na takich czy innych imprezach. Zauwaz - ja nie bedac katolikiem jestem odbierany tak a nie inaczej. Lamie nie te konwencje ktore 'powinien lamac prawomyslny satanista'.

Szatan jest zlem - jesli pozwolisz, a czlowiek postepujacy wg jego podszeptow (czyli pewnej konkretnej latwej 'logiki') wykonuje cos, co daje Szatanowi wladze. Metafore masz w dowolnej wersji Fausta.  
Przyjecie 'logiki' - zewnetrznego systemu pragnien i wartosci - jest utrata wladzy nad soba. Za przyklad - telewizja, na ktora narzekac trzeba.

'logika' - "7 grzechow glownych magnum". Absolutnie ciekawe odwrocenie relacji grzechu i czystosci wyklucza istnienie zla. Bo czystosc jest jedynie brakiem przyjemnosci.

Nie wynika to znikad, poza checia zysku.

Skutek ma praktycznie swiatopogladowy, bo takich reklam jest wiecej ("daj sie skusic", etc).
W ten sposob reklama ksztaltuje. Ludowy diabel stal sie posmiewiskiem, bo uzyto jego wizerunku gdzie indziej niz w ciemnym lesie. ;)

>  Tyle, jesli  
> > chodzi o wlasciwe znaczenie slow. :)
>  
> Kup sobie słownik. Po prostu. Nie wciskaj więcej, że to my kształtuemy  
> słowa, bo wymyślono je po to by mówić wspólnym kodem. Używasz ich inaczej  
> - jesteś niezrozumiały.  

Odwoluje sie do znaczenia, jakie wymyslono. Ty odwolujesz sie do bledow semantycznych, ktore wymyslono by ulatwic przekazy miedzynastolatkowe.
Kopernik byla niezrozumiala, jesli wiesz co chce powiedziec.

> >  
> > > > Traktujesz moralnosc jak cos zewnetrznego. Ze mozna tym  
> > przesiaknac.  
> > > Wtedy  
> > > > wlasnie jest to juz katolstwo. Moralnosc katolika wynika z  
>  
> > niego, nie  
> > > z  
> > > > zewnatrz, choc oczywiscie wiedze o swiecie czerpac zmyslami  
>  
> > trzeba  
> > > :).
> > >  
> > > Najbardziej moralni chrześcijanie jakich znam badają etykę,  
> jeżdżą na  
> >  
> > > zgrupowania, studiują ją. Po co im to skoro wypływa z nich?
> >  
> > Wlasnie? Moze dla tego ze ich to interesuje. Franciszek nie  
> potrzebowal.  
> > "ubogich w duchu" mi ostatnio przypomniano. Tak czy inaczej Pismo  
> jeszcze  
> > o talentach mowi, rozwoj wazny jest.
> >  
> Nie znałeś Franciszka.  
>  
> > ŚJ uwazaja, ze trzeba czekac na boski ratunek i rozdawac pisemko. Tym  
> sie  
> > KK od nich m.in. rozni, ze jest za walka, doskonaleniem.
> > Boga nie poznaje sie zmyslami, moralnosci tez nie, najwyzej skutki  
> > dzialania. Dusza jako organ poznawczy uznana zostala dosc dawno, jako  
> taka  
> > jest chyba konieczna. Wiedza inna niz wlasna zazwyczaj nie bierze sie  
> z  
> > ksiazek a z autora ksiazek. :).
>  
> Można organ poznawcyz nazwać mózgiem albo rozumem. Albo układem nerwowym.  

albo wartoba, albo krowa, albo Liviana. Nazywaj jak chcesz. Ja cos napisalem, nie mialem na mysli bynajmniej tej papy w czaszce.

> Źródeł wiedzy jest mnóstwo, ale co to ma do rzeczy?

Napisalem jasny tekst. Jesli byl problem, to tlumaczenie przekracza zakres godzinowy ktory masz u mnie za darmo.

> > Moralnosc natomiast sie ma. Jak watrobe. Mozna o niej rozmawiac,  
> uczyc  
> > sie, dobic, nie wiem czy da sie zalapac marskosc moralnosci w ramach  
>  
> > picia, ale pewnie jakas analogia sie znajdzie. Nie da sie tym  
> > przesiakac.
> >  
> Mówisz autorytatywnie, zero argumentów. Co poza wyśmianiem moge z tym  
> zrobić?

zrozumiec.
Ale nie gwarantuje ze mozesz.
Moralnosc jest stosunkiem wartosciowania (wlasciwi/niewlasciwy) wzgledem dowolnego poznanego przedmiotu.

Przyklad:
chrzescijanie uwazaja gwalcenie nieletnich za dzialanie niewlasciwe

niektorzy forumowicze mowia ze sa amoralni, co znaczy "brak moralnosci jest wlasciwy bo tak wybralem i swoim wyborem poswiadczam", co generuje sprzecznosc.
Kazdy wybor ma przyczyne. Przyczyna jest ustosunkowanie sie do kazdej z opcji.
moralnosc.

> Europejską, katolicką czy jakąkolwiek inną koncepcją moralności można  
> przesiąknąć. Pewnie znów masz proble z definicjami.

I widzisz, Ty przesiakasz koncepcja moralnosci. Ja mowie o tym ze uwolnic sie od niej nie da, bo brak ustosunkowania w zyciu, to to samo co "uwazam ze powinienem wybrac brak ustosunkowania" a wiec "ustosunkowuje sie" - sprzecznosc.

Mozna sie wylacznie powstrzymac od slow "dobro i zlo". Niemowa powstrzymujacy sie od wszystkich slow tez posiada moralnosc.

najpierw jest moralnosc, potem slowo. dlatego, jesli czlowiek, na pewno dobrej woli, pisal slownik na podstawie wiedzy sprzed 3 wiekow, to Ty wiesz tyle co 3 wieki temu, a ja Ci tylko opisuje stan faktyczny przy uzyciu jak najblizszych pojec. Mozesz miec slownik, mozesz zjesc slownik, ale masz moralnosc.

> > Moralnosc to stosunek wlasny wartosciujacy, robienie czegos pod  
> Dekalog  
> > absolutnie nie jest moralnoscia, ma za to dobra nazwe, choc  
> przydluga:  
> > "robienie czegos pod Dekalog".
> >  
> Moralność - zbiór zasad (norm), które określają co jest dobre, a co złe,  
> którymi zgodnie z danym światopoglądem religijnym bądź filozoficznym  
> powinni kierować się ludzie

> Skąd masz swoją definicję?

moja jest Twojej rownowazna. Ale mozliwe ze nie widzisz.
czlowiek, ktory 'chce zostac' chrzescijaninem, a nie uwaza za grzech np. cudzolostwa, nie zacznie uwazac go za grzech. Bedzie MOWIL ze uwaza, POKAZYWAL ze uwaza, ale NIE BEDZIE uwazal, wiec nie bedzie chrzescijaninem. Chce czegos innego, tylko sie gubi w pojeciach. Tyle.

JESLI DO K**** NEDZY SKLADNIKIEM SWIATOPOGLADU CHRZESCIJANSKIEGO JEST "WIARA NIE MOZE BYC NARZUCONA" TO ZROZUM WRESZCIE, ZE COKOLWIEK ISTNIEJE NA TYM SWIECIE, A ZOSTAJE NARZUCONE, NIE JEST CHRZESCIJANSTWEM.

Czy naprawde to trudne?

NAJPIERW jest czlowiek.
POTEM jego stosunek do swiata,
NA KONCU nazwanie czlowieka np. chrzescijaninem.

Tak, moralnosc to skladnik systemu. Ale czlowiek najpierw cos sadzi, potem sie identyfikuje NA PODSTAWIE osadow. NIE ZACZYNA SIE OD NAZWY.

Kim Ty (do Diabla :P ) jestes ze nie mozesz pojac oczywistej kolejnosci?
  
> > > Ze mnie nie  
> > > wypływa, z człowieka na ogół zło wypływa przy każdym  
> rozluźnieniu  
> > więzi  
> > > społeczenych i przyzwoleniu.  
> >  
> > absolutnie sie nie zgadzam. zlo jest (w tej formie ktora masz chyba  
> na  
> > mysli) w czlowieka wtlaczane. Jest promowane, prawie ze wszedzie.  
> Podaj  
> > jednak przyklad, nie lubie dyskutowac bez tematu.
> >  
> CO uważasz za zło? Przyjmując za zło postępowanie niezgodne z dekalogiem,  
> zło wypływa w każdej kuturze, która go nie zna, i w każdej która go zna  
> też - tyle, że wtedy jest wartościowana negatywnie. W kulturach nie  
> znających tego kodeksu nie jest wartościowana. Nikt w tych luzi zła nie  
> wtłaczał - instynkty, własne korzyści, zabawa implikują niezgodność ze  
> sztucznymi przykazaniami. Właściwie to wiele rzeczy niezgonych z dekalogim  
> nawet nikogo nie krzywdzi.
> Przykład - dzieci męczą zwierzęta. Nikt ich do tego nie namawia. Kłamią.

Rozmawiamy na forum satanistycznym. Za zlo uwazam wiec to co jest zlem w podstawie satanizmu - judeochrzescijanstwie. Nie w moim zyciu oczywiscie. Na forum tak uwazam.

I zauwaz ze albo:
- W NIKOGO NIKT NIC NIE WTLACZAL - czyli kazda kultura osiagala co chciala
albo
- WTLACZAL BOG, czyli pewnie wniosek ktory Cie nie interesuje :)

> > Przypomne jeszcze, ze i spoleczenstwo nie jest zewnetrznym bytem, to  
>  
> > wlasnie ludzie, ktorzy sami, bez wytyczonych ram, okreslili sposob  
> jego  
> > funkcjonowania.  
> >  
> Bardzo często nie był zgodny z moralnością. Mam tu na myśli choćby łamanie  
> praw człowieka (nie wiem czy to dla ciebie niemoralne, używasz pojęć w  
> dziwnych znaczeniach).

BYL moralnoscia. NIE BYL ZGODNY Z moralnoscia chrzescijanska. Mylisz.


> > > Jak odróżniasz tru katolika od nie tru? Jak  
> > > się czuje, że ta moralność się zgadza z tą, jaką czuję to się  
> jest  
> > > katolikiem? Nie można do tego dojść?  
> >  
> > Gdy poznaje czlowieka to wiem. :)
> >  
> Jaką to ma wartość w dyskusji? Jak widzę człowieka to nie widzę w nim  
> wrodzonej moralności.

Ja o to nie spytalem. Ty spytalas. :D Siebie pytaj o wartosc :D

> > Ale nie mialem w tej rozmowie na mysli pomylki dotyczacej konkretnej  
>  
> > osoby. Raczej zjawiska, ktore polega na wymienieniu jakiejs cechy np.  
>  
> > "niewiara", polaczenia jej z elementem chrzescijanskim "ksiadz", i  
> > stwierdzania, ze wsrod chrzescijan sa niewierzacy ksieza.
> >  
> Nie wiem, czy są niewierzący, wiem, że są skurwysyny.  

To widzisz sie mozesz myslic. Chyba ze kolejne slowo jest problemem. ;)

> W świetle założeń  
> religii wychodzi jawna hipokryzja.  

Oczywiscie. Ale skoro ani Ty, ani taki ksiadz, nie intreresujecie sie TA WLASNIE RELIGIA, to po jaka cholere Ty rozpatrujesz z jej punktu widzenia :).


> Jako członek społeczeństwa wolałabym  
> żeby było jej jak najmniej, żeby wiadomo było czego się spodziewać bym nie  
> została oszukana, tak samo jak wolałabym nie być okradziona. Nie ma to nic  
> wspólnego z oceną wartościującą złodzieja czy skurwysyna.  

"wolalabym" jest wartosciowaniem. Chyba ze nie jest ? :D

> A katolików otwartych, myślących i w dodatku postępujących zgodnie z  
> dekalogiem nie spotkałam nidy osobiście choć podejrzewam, że tacy  
> teoretycznie mogliby się zdarzyć. Spotkałam tylko takiego luteranina. W  
> związku z tym nie mogę napisać, że wśród katolików są dobrzy, otwarci i  
> myślący jednocześnie ludzie.

Ja spotkalem.

> > Wyobraz sobie stol. Gdy ma nogi i blat (pojecia dosc szerokie ze  
> wzgledu  
> > na wspolczesna mode) to jest stolem. Gdy ich nie ma, to stolem nie  
> jest.  
> > Moze byc blatem. Moze byc drewnem opalowym. Nie chodzi o deklaracje  
>  
> > przynaleznosci, ale posiadanie cech istotnych.
> >  
> Wiem. Ale dalej nie znam odpowiedzi na to jak rozpoznać te cechy istotne,  
> nie podałeś ich definicji ani nie odpowiedziałeś na moje pytania dotyczące  
> spornych przypadków.  
> Jak to u ciebie jest z moralnością?  

chcesz taki wykrywacz chrzescijan? :)
chrzescijane to Ci wierzacy w Boga trojjedynego + konsekwencje, ktore wynikaja z prawdziwej wiary

ja mam swoj system moralny

> > Chrzescijanin z pewnej definicji bylby "czlowiekiem podazajacym  
> sciezka  
> > Chrystusa", czlowiek idacy gdzie indziej po prostu jest kims innym.  
>  
>  
> Co to ścieżka Chrystusa? Co do Chrystus? Wg. kogo? Którędy szedł? Co miał  
> na myśli? Jak to się ma do dzisiejszych czasów?

google.pl, choc bylbym lepszym slownikiem niz Twoje obecne, to nie za darmo.

> > Niewazne ze siedzi na koscielnej lawce. Chrzescijan jest malo. Troche  
>  
> > wiecej ludzi ktorzy sie staraja. Ogrom tych, ktorzy siedza na  
> lawkach. I  
> > nie ma problemu, by - bez konkretnych przypadkow - podzielic tych  
> ludzi  
> > wlasnie tak, zaleznie od tego czego sami chca i co staraja sie  
> robic.
> >  
> Ok. I co z tego? Chrześcijanin to słowo obrosłe kontekstem kulturowym,  
> mogę mieć na myśli po prostu przynaeżność, do któregoś z kościołów  
> chrześcijańskich i będzie to poprawne.

Oczywiscie. Mozesz nawet powiedziec "po ciemku", i tylko mi powiedz, wg slownikow, czym jest "ciemek".
Poprawnosc mierzysz uzytecznoscia. Wowczas sikanie sobie na glowe jest podobnie poprawne, bo wszelka uzytecznosc sprowadza sie w naturze do obiegu materii, a sikajac tez umrzesz.

Ja pojec uzywam, by przekazac wiecej. To nie jest dla niektorych klopot. Ty ocen czy jest dla Ciebie.

> > Wezmy sobie czlowieka i reprezentacje zapasnikow jakiegos sporego  
> panstwa.  
> > Czy czlowiek, ktory wierzy ze ta ekipa biegnaca na niego istnieje,  
> bedzie  
> > dazyl do konfrontacji?
>  
> Zależy od człowieka, kontekstu i przekory.

Przekora to absolutnie zle slowo. Stopien autonienawisci - to bym dal.
Podpowiem - czlowiek z elementarnym instynktem samozachowawczym i umiejetnoscia abstrakcyjnego myslenia na poziomie delfina nie bedzie dazyl do konfrontacji.

Jesli czyjas 'przekora' chcialaby czegos innego, polecam poprosic kogos o filmowanie. Zrobi furore.

> > Wiara w Boga (zdecydowanie istotny skladnich chrzescijanstwa) dziala  
>  
> > jeszcze silniej niz respekt przed zaledwie kilkudziesieciokrotna  
> przewaga  
> > fizyczna.
>  
> Mhm. Ale nie widziałam zbyt wielu przykładów wiary w Boga wobec tego.  
> Właściwie to żadnego. Poza ascetami, o których słyszałam. Oni zachowują  
> się jakby faktycznie tylko na raju im zależało i miłości Boga.  

Czy ja gdziekolwiek napisalem ze wierzacych w Boga jest duzo? wiekszosc chadza do kosciolow i zajmuje lawki.
m.in. dlatego watek swiateczny - sprawdzam jak latwo jest sataniscie isc w zgodzie z tradycja. Zajmowaczowa lawek podobnie latwo :).

> Przypuszczam że są inni - ale to nie ma wpływu dla moich opisów czy ocen  
> społeczno kulturowgo zjawiska jakim jest chrześcijaństwo.

"Jakie okresla sie mianem chrzescijanstwo, powodujac niezrozumienie na szczeblu swiatopogladowym przez dziwna zbieznosc nazw z chrzescijanstwem, taka religia."

:D piwo czy wino? i kawa czy herbata?

> > Jesli czlowiek wierzy, ma to konsekwencje w zyciu, nie istnieja  
> naprawde  
> > powazne bledy. Chyba ze umiesz wyobrazic sobie kontrargument na  
> wszechmoc.  
> > :)
>  
> Jeśli ktoś mi powie, że ktoś kiedyś powiedział, że jest wszechmocny i ja  
> mam przez to podrzeć swój ulubiony płaszcz to postawię mu kielicha za  
> rozśmiesznie mnie.

No widzisz.
Ale - jesli ktos kiedys byl wszechmocny, (co oznacza ze nadal jest, a nawet jest bezczasowo wszechmocny), a Ty to wysmialas, to zrobilas to co ludzie wysmiewajacy Kolumba.

Tzn. - opierajac sie na swojej wierze, wysmialas stan faktyczny.

Oczywiscie jakas wiare miec trzeba, tyle ze traktuj swoja jak wiare, bo na stanie faktycznym latwo sie mozna przejechac. :)

I nie wiem czy trafilo - pisalem, ze gdybys naprawde uwierzyla w ta wszechmoc, spytalabys czy sposob podarcia jest dowolny, czy moze powinnas to zrobic jakos konkretnie ;). Na tym polega wiara.

Sama widzisz ze wiara w nieistnienie SKUTKUJE wysmianiem. Wiara w istnienie MUSI miec skutki o wiele silniejsze, bo wszechmoc jest silniejsza od jej braku. (z faktu przyczyny istnienia swiata w tej wszechmocy, ale to juz zagadnienie raczej nie dla Ciebie :) )

pozdrawiam
M_A
spis działów / spis wątków / nowy wątek / zwiń wątek
Liviana
[ nieaktywne ]


Wysłano:
2007-01-07
20:50:44

poznaj swojego wroga

> zgadzam sie. Gdybym jakos ladnie umial nazwac to w co wierze, to  
> wszystkich sympatycznych bohaterow bym pod to podpial.  

Ale ja nie jestem satanistką ;) Nie utożsamiam się z Wolandem. Wciskasz mi poglądy, których nie reprezentuję.
>  
> I oczywiscie Szatan rowna sie zlo, wiec satanista rowna sie  
> podporzadkowany zlu.  

:D Są rózne koncepcje Szatana, nie ma za to spójnej koncepcji zla, przynajmniej ja nie znam. Szatan jako archetyp, symbol czy rzeczywisty bt jest czyms więcej niż zło, on się z nim tylko łączy. Satanista nie musi być podporządkowany Szatanowi, może by np. podporządkowany sobie tak jak jego koncepcja szatana.

Mozna sie spierac wylacznie, czy podporzadkowanie  
> bywa swiadome, czy zwiazek zawsze jest wykorzystywaniem czlowieka, ktory  
> najwyzej wyglupia sie wierzac ze bedzie cos z tego mial.

Jeśli szatana nie ma to kto wykorzystuje? Jeśli jest to czy sataniści mu służą? W czym służą? Z moich doświadczeń wynika, że indywidualizm, zdecydowanie i łamanie konwencji dają dużo.

Tyle, jesli  
> chodzi o wlasciwe znaczenie slow. :)

Kup sobie słownik. Po prostu. Nie wciskaj więcej, że to my kształtuemy słowa, bo wymyślono je po to by mówić wspólnym kodem. Używasz ich inaczej - jesteś niezrozumiały.  

>  
> > > Traktujesz moralnosc jak cos zewnetrznego. Ze mozna tym  
> przesiaknac.  
> > Wtedy  
> > > wlasnie jest to juz katolstwo. Moralnosc katolika wynika z  
> niego, nie  
> > z  
> > > zewnatrz, choc oczywiscie wiedze o swiecie czerpac zmyslami  
> trzeba  
> > :).
> >  
> > Najbardziej moralni chrześcijanie jakich znam badają etykę, jeżdżą na  
>  
> > zgrupowania, studiują ją. Po co im to skoro wypływa z nich?
>  
> Wlasnie? Moze dla tego ze ich to interesuje. Franciszek nie potrzebowal.  
> "ubogich w duchu" mi ostatnio przypomniano. Tak czy inaczej Pismo jeszcze  
> o talentach mowi, rozwoj wazny jest.
>  
Nie znałeś Franciszka.  

> ŚJ uwazaja, ze trzeba czekac na boski ratunek i rozdawac pisemko. Tym sie  
> KK od nich m.in. rozni, ze jest za walka, doskonaleniem.
> Boga nie poznaje sie zmyslami, moralnosci tez nie, najwyzej skutki  
> dzialania. Dusza jako organ poznawczy uznana zostala dosc dawno, jako taka  
> jest chyba konieczna. Wiedza inna niz wlasna zazwyczaj nie bierze sie z  
> ksiazek a z autora ksiazek. :).

Można organ poznawcyz nazwać mózgiem albo rozumem. Albo układem nerwowym.  
Źródeł wiedzy jest mnóstwo, ale co to ma do rzeczy?

> Moralnosc natomiast sie ma. Jak watrobe. Mozna o niej rozmawiac, uczyc  
> sie, dobic, nie wiem czy da sie zalapac marskosc moralnosci w ramach  
> picia, ale pewnie jakas analogia sie znajdzie. Nie da sie tym  
> przesiakac.
>  
Mówisz autorytatywnie, zero argumentów. Co poza wyśmianiem moge z tym zrobić?
Europejską, katolicką czy jakąkolwiek inną koncepcją moralności można przesiąknąć. Pewnie znów masz proble z definicjami.

> Moralnosc to stosunek wlasny wartosciujacy, robienie czegos pod Dekalog  
> absolutnie nie jest moralnoscia, ma za to dobra nazwe, choc przydluga:  
> "robienie czegos pod Dekalog".
>  
Moralność - zbiór zasad (norm), które określają co jest dobre, a co złe, którymi zgodnie z danym światopoglądem religijnym bądź filozoficznym powinni kierować się ludzie

Skąd masz swoją definicję?

> > Ze mnie nie  
> > wypływa, z człowieka na ogół zło wypływa przy każdym rozluźnieniu  
> więzi  
> > społeczenych i przyzwoleniu.  
>  
> absolutnie sie nie zgadzam. zlo jest (w tej formie ktora masz chyba na  
> mysli) w czlowieka wtlaczane. Jest promowane, prawie ze wszedzie. Podaj  
> jednak przyklad, nie lubie dyskutowac bez tematu.
>  
CO uważasz za zło? Przyjmując za zło postępowanie niezgodne z dekalogiem, zło wypływa w każdej kuturze, która go nie zna, i w każdej która go zna też - tyle, że wtedy jest wartościowana negatywnie. W kulturach nie znających tego kodeksu nie jest wartościowana. Nikt w tych luzi zła nie wtłaczał - instynkty, własne korzyści, zabawa implikują niezgodność ze sztucznymi przykazaniami. Właściwie to wiele rzeczy niezgonych z dekalogim nawet nikogo nie krzywdzi.
Przykład - dzieci męczą zwierzęta. Nikt ich do tego nie namawia. Kłamią.

> Przypomne jeszcze, ze i spoleczenstwo nie jest zewnetrznym bytem, to  
> wlasnie ludzie, ktorzy sami, bez wytyczonych ram, okreslili sposob jego  
> funkcjonowania.  
>  
Bardzo często nie był zgodny z moralnością. Mam tu na myśli choćby łamanie praw człowieka (nie wiem czy to dla ciebie niemoralne, używasz pojęć w dziwnych znaczeniach).

> > Jak odróżniasz tru katolika od nie tru? Jak  
> > się czuje, że ta moralność się zgadza z tą, jaką czuję to się jest  
> > katolikiem? Nie można do tego dojść?  
>  
> Gdy poznaje czlowieka to wiem. :)
>  
Jaką to ma wartość w dyskusji? Jak widzę człowieka to nie widzę w nim wrodzonej moralności.
> Ale nie mialem w tej rozmowie na mysli pomylki dotyczacej konkretnej  
> osoby. Raczej zjawiska, ktore polega na wymienieniu jakiejs cechy np.  
> "niewiara", polaczenia jej z elementem chrzescijanskim "ksiadz", i  
> stwierdzania, ze wsrod chrzescijan sa niewierzacy ksieza.
>  
Nie wiem, czy są niewierzący, wiem, że są skurwysyny. W świetle założeń religii wychodzi jawna hipokryzja. Jako członek społeczeństwa wolałabym żeby było jej jak najmniej, żeby wiadomo było czego się spodziewać bym nie została oszukana, tak samo jak wolałabym nie być okradziona. Nie ma to nic wspólnego z oceną wartościującą złodzieja czy skurwysyna.  
A katolików otwartych, myślących i w dodatku postępujących zgodnie z dekalogiem nie spotkałam nidy osobiście choć podejrzewam, że tacy teoretycznie mogliby się zdarzyć. Spotkałam tylko takiego luteranina. W związku z tym nie mogę napisać, że wśród katolików są dobrzy, otwarci i myślący jednocześnie ludzie.

> Wyobraz sobie stol. Gdy ma nogi i blat (pojecia dosc szerokie ze wzgledu  
> na wspolczesna mode) to jest stolem. Gdy ich nie ma, to stolem nie jest.  
> Moze byc blatem. Moze byc drewnem opalowym. Nie chodzi o deklaracje  
> przynaleznosci, ale posiadanie cech istotnych.
>  
Wiem. Ale dalej nie znam odpowiedzi na to jak rozpoznać te cechy istotne, nie podałeś ich definicji ani nie odpowiedziałeś na moje pytania dotyczące spornych przypadków.  
Jak to u ciebie jest z moralnością?  

> Chrzescijanin z pewnej definicji bylby "czlowiekiem podazajacym sciezka  
> Chrystusa", czlowiek idacy gdzie indziej po prostu jest kims innym.  

Co to ścieżka Chrystusa? Co do Chrystus? Wg. kogo? Którędy szedł? Co miał na myśli? Jak to się ma do dzisiejszych czasów?

> Niewazne ze siedzi na koscielnej lawce. Chrzescijan jest malo. Troche  
> wiecej ludzi ktorzy sie staraja. Ogrom tych, ktorzy siedza na lawkach. I  
> nie ma problemu, by - bez konkretnych przypadkow - podzielic tych ludzi  
> wlasnie tak, zaleznie od tego czego sami chca i co staraja sie robic.
>  
Ok. I co z tego? Chrześcijanin to słowo obrosłe kontekstem kulturowym, mogę mieć na myśli po prostu przynaeżność, do któregoś z kościołów chrześcijańskich i będzie to poprawne.
> Wezmy sobie czlowieka i reprezentacje zapasnikow jakiegos sporego panstwa.  
> Czy czlowiek, ktory wierzy ze ta ekipa biegnaca na niego istnieje, bedzie  
> dazyl do konfrontacji?

Zależy od człowieka, kontekstu i przekory.

> Wiara w Boga (zdecydowanie istotny skladnich chrzescijanstwa) dziala  
> jeszcze silniej niz respekt przed zaledwie kilkudziesieciokrotna przewaga  
> fizyczna.

Mhm. Ale nie widziałam zbyt wielu przykładów wiary w Boga wobec tego. Właściwie to żadnego. Poza ascetami, o których słyszałam. Oni zachowują się jakby faktycznie tylko na raju im zależało i miłości Boga. Przypuszczam że są inni - ale to nie ma wpływu dla moich opisów czy ocen społeczno kulturowgo zjawiska jakim jest chrześcijaństwo.

> Jesli czlowiek wierzy, ma to konsekwencje w zyciu, nie istnieja naprawde  
> powazne bledy. Chyba ze umiesz wyobrazic sobie kontrargument na wszechmoc.  
> :)

Jeśli ktoś mi powie, że ktoś kiedyś powiedział, że jest wszechmocny i ja mam przez to podrzeć swój ulubiony płaszcz to postawię mu kielicha za rozśmiesznie mnie.
spis działów / spis wątków / nowy wątek / zwiń wątek
averit
[ nieaktywne ]


Wysłano:
2007-01-03
21:36:23

poznaj swojego wroga
> Mylicie chrzescijanstwo-katolicyzm z xianstwem-katolstwem (przeklinajac  
> mylenie satanizmu - tego akurat waszego - z czyms co wg was ktos  
> satanizmem niepoprawnie nazwal).

Trudno mylić pojęcią, które nie są dokładnie - co do joty - sprecyzowane.

> Zarzucacie (!) chrzescijanstwu to, co dla satanisty jest zaleta. Albo wiec  
> dbacie o moralnosc chrzescijanska bardziej niz sami (samozwanczy)  
> chrzescijanie, albo zazdroscicie im braku rzeczonej moralnosci.

Jeśli ktoś chce mieć nalepke takiej, czy innej grupy, z czystej złośliwości można powytykać mu ignorancję i cynizm.

> Oczywiscie nie wszystko odnosi sie do wszystkich (ale do tych, ktorzy  
> poczuli sie urazeni odnosi sie z cala pewnoscia).

Ja się poczułem śmierelnie znudzony kolejnym tematem, który do niczego nie doprowadzi, bo nikt nikomu własnej racji nie udowodni [co najwyżej przedstawi].

> 1. jak czesto czytacie Katechizm i Pismo, jak dobrze je znacie?

Znam średnio jedno i drugie. Bardzo się cieszę, że nie straciłem więcej swojego czasu na te wypociny.

> 2. jak czesto bywacie w kosciolach, roznych, by wykluczyc ze trafiacie na  
> nieodpowiedniego ksiedza?

Rzadko bywam w kościołach. Jeśli już, to w celu podziwiania architektury. Zaciekawiło mnie to pytanie. Jacy sataniści [czy jakkolwiek nazwać ludzi, którzy mają wiarę w pogardzie] chadzają od kościółka do kościółka w celu przedyskutowania własnych poglądów z miejscowym klechą?

> 3. jak czesto rozmawiacie z osobami gleboko (a inteligentnie)  
> wierzacymi?

Bardzo rzadko. Z osobami wierzącymi nie rozmawiam o ich wierze, ponieważ ich nielogiczność mnie męczy, natomiast osoby "inteligentnie" wierzące - choć ja nazwałbym je osobami inteligentnymi i wierzącymi - nie chcą rozmawiać o swojej wierze, gdyż mają własny - mniej lub bardziej przystosowany do prywatnych potrzeb - model danej religii, który zapewnia im spokój i nie chcą go tracić.

> Wiadome jest wam zapewne, ze czytajac w Gosciu Niedzielnym o satanizmie  
> czlowiek szacunku Szatanowi naleznego nie okazuje, dowiaduje sie bzdur,  
> gdyz wroga sie unika tam gdzie go (Go) poznac trzeba i nie mozna go  
> opisac. O ile wbrew sztuce jest takie zachowanie, o tyle jest bardziej niz  
> popularne nie tylko wsrod czytelnikow GN.

Za co szatanowi należy się szacunek?

> Wyobrazcie sobie, ze biore sobie jakiegos nowoczesnego satanistycznego  
> hiptechno czternastolatka, ktory znicze juz tlukl badz odrywal literki z  
> nagrobkow, by cmentarz dewastowac. Biore go rzecz jasna na strone, gdzie  
> wypytuje go o satanizm, na tej podstawie zas nauczam innych o satanizmie,  
> w poczuciu dobrze spelnionego obowiazku. Glupi bym byl. :)

Zgodnie z tym wyobrażeniem był byś wiejskim księżulkiem, bądź ciemnym zakonnikiem.

> 4. Jaki podzbior {koledy, choinka, zyczenia, msza, oplatek, karp, inna  
> ryba, prezenty, modlitwa przy stole} zwiazany byl z tym co robiliscie w  
> Boze - przepraszam - Narodzenie?

Święta obchodziłem nad książką po rozpakowaniu dwóch prezentów otrzymanych po południu od znajomych.
spis działów / spis wątków / nowy wątek / zwiń wątek
Malaavi
[ nieaktywne ]


Wysłano:
2007-01-03
22:41:13

poznaj swojego wroga
> > Mylicie chrzescijanstwo-katolicyzm z xianstwem-katolstwem  
> (przeklinajac  
> > mylenie satanizmu - tego akurat waszego - z czyms co wg was ktos  
> > satanizmem niepoprawnie nazwal).
>  
> Trudno mylić pojęcią, które nie są dokładnie - co do joty -  
> sprecyzowane.

Druga czesc zdania nijak nie implikuje niestety pierwszej.

> > Zarzucacie (!) chrzescijanstwu to, co dla satanisty jest zaleta. Albo  
> wiec  
> > dbacie o moralnosc chrzescijanska bardziej niz sami (samozwanczy)  
> > chrzescijanie, albo zazdroscicie im braku rzeczonej moralnosci.
>  
> Jeśli ktoś chce mieć nalepke takiej, czy innej grupy, z czystej  
> złośliwości można powytykać mu ignorancję i cynizm.

Wrecz przeciwnie. Jesli uwaza sie, ze samemu mozna miec dowolna nalepke, to krytyka wytyka sie najpierw swoja ignorancje. :)

> > Oczywiscie nie wszystko odnosi sie do wszystkich (ale do tych, ktorzy  
>  
> > poczuli sie urazeni odnosi sie z cala pewnoscia).
>  
> Ja się poczułem śmierelnie znudzony kolejnym tematem, który do niczego nie  
> doprowadzi, bo nikt nikomu własnej racji nie udowodni [co najwyżej  
> przedstawi].

Ty nie masz racji. Nie ma czegos takiego jak Twoja racja. Ja przedstawiam moja racje, ktora nie potrzebuje dowodu bo jest racja. Nawiasem - ten temat to pytanie. Nie udowadniam Ci niczego ponad to co sam sobie udowadniasz, ze najchetniej piszesz tam gdzie cos Cie nudzi.

> > 1. jak czesto czytacie Katechizm i Pismo, jak dobrze je znacie?
>  
> Znam średnio jedno i drugie. Bardzo się cieszę, że nie straciłem więcej  
> swojego czasu na te wypociny.

Ocena przed poznaniem + konieczne wytlumaczenie niewiedzy (poprzez ocene przed poznaniem). Twoj dowod.

> > 2. jak czesto bywacie w kosciolach, roznych, by wykluczyc ze  
> trafiacie na  
> > nieodpowiedniego ksiedza?
>  
> Rzadko bywam w kościołach. Jeśli już, to w celu podziwiania architektury.  
> Zaciekawiło mnie to pytanie. Jacy sataniści [czy jakkolwiek nazwać ludzi,  
> którzy mają wiarę w pogardzie] chadzają od kościółka do kościółka w celu  
> przedyskutowania własnych poglądów z miejscowym klechą?

Przede wszystkim satanisci mowia o chrzescijanstwie na podstawie wspomnien z pierwszych 10 lat zycia. A podobno nie lubia ignorancji. :)


> > Wiadome jest wam zapewne, ze czytajac w Gosciu Niedzielnym o  
> satanizmie  
> > czlowiek szacunku Szatanowi naleznego nie okazuje, dowiaduje sie  
> bzdur,  
> > gdyz wroga sie unika tam gdzie go (Go) poznac trzeba i nie mozna go  
>  
> > opisac. O ile wbrew sztuce jest takie zachowanie, o tyle jest  
> bardziej niz  
> > popularne nie tylko wsrod czytelnikow GN.
>  
> Za co szatanowi należy się szacunek?

dlugo by wymieniac. wystarcza liczne proby samobojcze na widok satanistow.

> > Wyobrazcie sobie, ze biore sobie jakiegos nowoczesnego  
> satanistycznego  
> > hiptechno czternastolatka, ktory znicze juz tlukl badz odrywal  
> literki z  
> > nagrobkow, by cmentarz dewastowac. Biore go rzecz jasna na strone,  
> gdzie  
> > wypytuje go o satanizm, na tej podstawie zas nauczam innych o  
> satanizmie,  
> > w poczuciu dobrze spelnionego obowiazku. Glupi bym byl. :)
>  
> Zgodnie z tym wyobrażeniem był byś wiejskim księżulkiem, bądź ciemnym  
> zakonnikiem.

A w analogii - Toba. Chyba ze nie napisales wlasnie ze absolutnie chrzescijanstwa nie znasz z takich czy innych powodow. ;)

Pozdrawiam. :)
spis działów / spis wątków / nowy wątek / zwiń wątek
averit
[ nieaktywne ]


Wysłano:
2007-01-03
22:55:37

poznaj swojego wroga
> Wrecz przeciwnie. Jesli uwaza sie, ze samemu mozna miec dowolna nalepke,  
> to krytyka wytyka sie najpierw swoja ignorancje. :)

Twoje zdanie.

> Ty nie masz racji. Nie ma czegos takiego jak Twoja racja. Ja przedstawiam  
> moja racje, ktora nie potrzebuje dowodu bo jest racja. Nawiasem - ten  
> temat to pytanie. Nie udowadniam Ci niczego ponad to co sam sobie  
> udowadniasz, ze najchetniej piszesz tam gdzie cos Cie nudzi.

Pytanie bez odpowiedzi.

> Przede wszystkim satanisci mowia o chrzescijanstwie na podstawie wspomnien  
> z pierwszych 10 lat zycia. A podobno nie lubia ignorancji. :)

Znasz takich? Ja nie.

> dlugo by wymieniac. wystarcza liczne proby samobojcze na widok  
> satanistow.

A za co szatanowi jako takiemu?
  
> A w analogii - Toba. Chyba ze nie napisales wlasnie ze absolutnie  
> chrzescijanstwa nie znasz z takich czy innych powodow. ;)

Są różne drogi poznania. Ty gubisz sie w korytarzach nikogo nie obchodzacej ideologii. I tak trzymaj minotaurze.

> Pozdrawiam. :)

Vice versa.
spis działów / spis wątków / nowy wątek / zwiń wątek
Malaavi
[ nieaktywne ]


Wysłano:
2007-01-03
22:59:46

poznaj swojego wroga
  
> > Przede wszystkim satanisci mowia o chrzescijanstwie na podstawie  
> wspomnien  
> > z pierwszych 10 lat zycia. A podobno nie lubia ignorancji. :)
>  
> Znasz takich? Ja nie.  

Absolutnie nie pytalem czy znasz.  
  
> > dlugo by wymieniac. wystarcza liczne proby samobojcze na widok  
> > satanistow.
>  
> A za co szatanowi jako takiemu?

Jego proby, jego.
  
> > A w analogii - Toba. Chyba ze nie napisales wlasnie ze absolutnie  
> > chrzescijanstwa nie znasz z takich czy innych powodow. ;)
>  
> Są różne drogi poznania. Ty gubisz sie w korytarzach nikogo nie  
> obchodzacej ideologii. I tak trzymaj minotaurze.

Sa rozne. Sprobuj jakiejs, meduzo. Czego temat zmieniasz? :D

spis działów / spis wątków / nowy wątek / zwiń wątek
averit
[ nieaktywne ]


Wysłano:
2007-01-03
23:23:31

poznaj swojego wroga
"ciebie o cos prosic, to jak chujem trawe kosic". Szkoda na ciebie czasu.
spis działów / spis wątków / nowy wątek / zwiń wątek
Malaavi
[ nieaktywne ]


Wysłano:
2007-01-04
17:39:16

poznaj swojego wroga
> "ciebie o cos prosic, to jak chujem trawe kosic". Szkoda na ciebie  
> czasu.

Ja o Twoj czas nie prosilem, myszko :)
spis działów / spis wątków / nowy wątek / zwiń wątek
Wiktor
( hmm... )

Wysłano:
2007-01-04
13:29:23

poznaj swojego wroga
> Wypowiadacie sie nieustannie na temat dzialalnosci Kosciola, jednoczesnie  
> popierajac dzialanie zgodne z sumieniem dzialajacego, a jednak nie  
> potraficie rozpatrywac tej dzialalnosci z punktu widzenia innego niz  
> (ponownie samozwanczo) satanistyczny.


Mnie zadziwia jakiś taki dziwaczny pęd do reformowania katolików: katolik to to a katolik to tamto. Chyba trzeba się mocniej zastanowić, czemu osobistości tego forum życzą sobie od katolików: czy żeby byli katolikami czy żeby nimi nie byli, bo wystarczy pobieżnie przejrzeć sobie forum, żeby przekonać się jakie to anielsko-ewangelizatorskie wątki zakładają przeciwnicy xiaństwa. Nieustająca krytyka katolickich owieczek wkurza mnie tym bardziej, że przypomina nieco zwulgaryzowane kazania wygłaszane przez księży. Aż się niedobrze robi...


> 1. jak czesto czytacie Katechizm i Pismo, jak dobrze je znacie?

Katechizm znam dość dobrze, podobnie Biblię. Powodów do wstydu nie mam. Ta wiedza jest mi jednak niezbyt potrzebna, bo (jak to się mówi?) "żyję z dala od łaski bożej", więc pogłebiać jej nie zamierzam.


> 2. jak czesto bywacie w kosciolach, roznych, by wykluczyc ze trafiacie na  
> nieodpowiedniego ksiedza?


Bywam z okazji koncertów i ślubów/pogrzebów. Na księży nie trafiam a na kazaniach przysypiam :>


> 3. jak czesto rozmawiacie z osobami gleboko (a inteligentnie)  
> wierzacymi?


Nie mam w zwyczaju rozmawiać o religii. Czasem się zdarza o religioznastwie. Tak się niemiło składa, że dyskusja o tym, w co kto wierzy wywołuje konsternację i nie sprzyja pogłębianiu znajomości. Jest mi obojetne jakiego kto jest wyznania.


> 4. Jaki podzbior {koledy, choinka, zyczenia, msza, oplatek, karp, inna  
> ryba, prezenty, modlitwa przy stole} zwiazany byl z tym co robiliscie w  
> Boze - przepraszam - Narodzenie?


Kolędy śpiewałem z bratem, po wychyleniu odpowiedniej ilości etanolu, jeśli tak bardzo chcesz znać mój związek z obrzędami bożonarodzeniowymi :>


spis działów / spis wątków / nowy wątek / zwiń wątek
Malaavi
[ nieaktywne ]


Wysłano:
2007-01-04
17:48:13

poznaj swojego wroga
> > Wypowiadacie sie nieustannie na temat dzialalnosci Kosciola,  
> jednoczesnie  
> > popierajac dzialanie zgodne z sumieniem dzialajacego, a jednak nie  
> > potraficie rozpatrywac tej dzialalnosci z punktu widzenia innego niz  
>  
> > (ponownie samozwanczo) satanistyczny.
>  
>  
> Mnie zadziwia jakiś taki dziwaczny pęd do reformowania katolików: katolik  
> to to a katolik to tamto. Chyba trzeba się mocniej zastanowić, czemu  
> osobistości tego forum życzą sobie od katolików: czy żeby byli katolikami  
> czy żeby nimi nie byli, bo wystarczy pobieżnie przejrzeć sobie forum, żeby  
> przekonać się jakie to anielsko-ewangelizatorskie wątki zakładają  
> przeciwnicy xiaństwa. Nieustająca krytyka katolickich owieczek wkurza mnie  
> tym bardziej, że przypomina nieco zwulgaryzowane kazania wygłaszane przez  
> księży. Aż się niedobrze robi...

ciesze sie ze rozumiesz.  
  
> > 3. jak czesto rozmawiacie z osobami gleboko (a inteligentnie)  
> > wierzacymi?
>  
>  
> Nie mam w zwyczaju rozmawiać o religii. Czasem się zdarza o  
> religioznastwie. Tak się niemiło składa, że dyskusja o tym, w co kto  
> wierzy wywołuje konsternację i nie sprzyja pogłębianiu znajomości. Jest mi  
> obojetne jakiego kto jest wyznania.

Wiara mowi o wlascicielu wiecej niz buty.
  
pozdrawiam.
spis działów / spis wątków / nowy wątek / zwiń wątek
Shogun
[ nieaktywne ]


Wysłano:
2007-01-22
15:31:53

poznaj swojego wroga
> Wiara mowi o wlascicielu wiecej niz buty.

Z ciekawości: co mówi?
spis działów / spis wątków / nowy wątek / zwiń wątek
Malaavi
[ nieaktywne ]


Wysłano:
2007-01-23
10:33:55

poznaj swojego wroga
> > Wiara mowi o wlascicielu wiecej niz buty.
>  
> Z ciekawości: co mówi?

pokaz mi ta wiare w takim stopniu, jak widac czyjes buty w stanie spoczynku (zeby nie bylo konieczne dostosowanie fazy ruchu wlasnej glowy do czyjejs stopy dla uwazniejszej obserwacji).

Ale tak po krotce - mowi o pragnieniach, mowi o zdolnosciach poznawczych, umiejetnosci abstrakcyjnego myslenia, wytrwalosci, stopniu zyciowego optymizmu, egoizmie badz jego braku i wielu innych cechach.

Jak z muzyka. Skoro czlowiek o takich a nie innych cechach polubi muzyke przez te cechy zdeterminowana (niekoniecznie w pelni, i z zalozeniem niekoniecznosci deterministycznego wypracowania cech), to po muzyce, bedzie mozna powiedziec jakie ma cechy. Powiedz mi prosze, skoro juz schodzimy z tematu. W jakim kolorze nosisz spodnie. To samo pytanie do Cienia, jesli to przeczyta, nie chce mi sie pisac w innym miejscu.
spis działów / spis wątków / nowy wątek / zwiń wątek
Shogun
[ nieaktywne ]


Wysłano:
2007-02-01
12:55:46

poznaj swojego wroga
> W jakim kolorze nosisz spodnie. To samo pytanie do  
> Cienia, jesli to przeczyta, nie chce mi sie pisac w innym miejscu.

Mam spodnie niebieskie (jeansy), sztruksy brązowe i zielone, jakieś czarne bojówki i takie jasne z jakiegoś tam materiału. Czarne do garniaka.
spis działów / spis wątków / nowy wątek / zwiń wątek
Cień
( The Last Demon )

Wysłano:
2007-02-01
13:15:13

poznaj swojego wroga
To samo pytanie do  
> Cienia, jesli to przeczyta, nie chce mi sie pisac w innym miejscu.

***
W pracy białe. Po fajrancie czarne.
spis działów / spis wątków / nowy wątek / zwiń wątek
Insomnia
[ nieaktywne ]


Wysłano:
2007-01-04
14:05:50

poznaj swojego wroga

> W zwiazku z powyzszym mam do was, w taki czy inny sposob wspoltworzacych  
> spolecznosc satanistyczna czy jej okolice, pytania na temat tego jak i  
> gdzie poznajecie chrzescijanstwo.

W zaden sposob i nigdzie nie poznaje chrzescijanstwa (tzn.nie czytam biblii, nie chodze na zadne chrzescijanskie zbiorki, oazy, nie czytam gazet chrzescijanskich), nie liczac tego, czego nie jestem w stanie uniknac (nie rezygnujac z przyjemnosci)czyli:

- twojej kiepsko argumentowanej i IMO (fatalnie skrytej) propagandy chrzescijanskiej...btw. traktuje cie tutaj raczej jako domokrazce, probujacego wpierdalac sie tam, gdzie nikt nie traktuje cie powaznie (moje osobiste odczucia).

- codziennej medialnej propagandy itp.

Napisales w temacie "poznaj swojego wroga"... Nie wiem jak inni, ale nie traktuje chrzescijanstwa, jako wroga. Z prostej przyczyny - wrogiem dla mnie jest ten, kto moze mi bezposrednio zaszkodzic. W zaden sposob chrzescijanie bezposrednio mi nie szkodza. Wiesz, to dla mnie normalni ludzie. Wiekszosc naszego spoleczenstwa, moi znajomi to chrzescijanie. Co do znajomych: razem pijemy, rozmawiamy, bawimy sie. A to ze sa chrzescijanami...hmm...nie rusza mnie to szczegolnie. Nikt z nich nie nawija jak klecha. Nie razi mnie blaskiem swojego krucyfiksu na powitanie. Dla mnie traktowanie chrzescijanstwa jako wroga, jest smieszne (ale to dla mnie).  

Czym MI SATANISCIE (teoretyzuje tutaj) moga oni zaszkodzic bardziej niz osoby o innym wyznaniu. Rozpatruje to w kategoriach narzuconych w temacie przez ciebie, czyli odpowiedz brzmi:  

Ty, czy ktokolwiek inny (jako chrzescijanin) nie jestes w stanie mi zaszkodzic.
Wiec po cholere mi taki wróg?

Poruszyles jeszcze temat bozego narodzenia. Nie wierze w boga wiec zadnych praktyk nie odbylem (w moim mniemaniu) w tamtym czasie. Jadlem karpia itp. podczas uczty z moja rodzina. Potraktowalem to jako mily dodatek podczas spotkania z rodzina.  

btw. Dla mnie dowodem na nieistnienie boga jest brak dowodow na jego istnienie. A jezeli komus wystarczy brak dowodow na nieistnienie, aby w cos uwierzyc, jest dla mnie duchowym kaleka. I nie wierzy dlatego, ze jest przeswiadczony o jego istnieniu, tylko dlatego, ze jest mu potrzebny.  

Bóg istnieje tylko dla tych, ktorzy go potrzebuja, ktorzy nie potrafia z jakiegos powodu stworzyc swojego wlasnego obrazu rzeczywistosci, swiata, wszechswiata. Bóg jest dla ludzi, ktorzy chca miec gotowe odpowiedzi, zamiast wlasnych (mniej oczywistych)przemyslen. Najglupsza mysl kazdego czlowieka znaczy dla mnie wiecej, niz toczenie bezmyslnych frazesow jakimi uraczylo dzisiejszego chrzescijanina jego wlasne DNA. Wole swieżo potasowana talie kart (moj wlasny wszechswiat i moje wlasne mysli) niz pewną bitke w rece (chrzescijanstwo, czy jakakolwiek inna wiara z narzuconym obrazem mojego wlasnego istnienia).  

Pozdr.


spis działów / spis wątków / nowy wątek / zwiń wątek
Malaavi
[ nieaktywne ]


Wysłano:
2007-01-04
17:57:17

poznaj swojego wroga

> W zaden sposob i nigdzie nie poznaje chrzescijanstwa (

zgadlbym
  
> - twojej kiepsko argumentowanej i IMO (fatalnie skrytej) propagandy  
> chrzescijanskiej...btw. traktuje cie tutaj raczej jako domokrazce,  
> probujacego wpierdalac sie tam, gdzie nikt nie traktuje cie powaznie (moje  
> osobiste odczucia).

skoro nie poznajesz, to nie wiesz. Gdy nie wiesz - nie warto Cie czytac. Nie ma propagandy. Jest rozmowa na temat w ktorym sie zgubisz, skoro nie poznajesz. A prawda. Czas przeszly bylby lepszy.


> Napisales w temacie "poznaj swojego wroga"... Nie wiem jak inni, ale nie  
> traktuje chrzescijanstwa, jako wroga. Z prostej przyczyny - wrogiem dla  
> mnie jest ten, kto moze mi bezposrednio zaszkodzic. W zaden sposob  
> chrzescijanie bezposrednio mi nie szkodza. Wiesz, to dla mnie normalni  
> ludzie. Wiekszosc naszego spoleczenstwa, moi znajomi to chrzescijanie. Co  
> do znajomych: razem pijemy, rozmawiamy, bawimy sie. A to ze sa  
> chrzescijanami...hmm...nie rusza mnie to szczegolnie. Nikt z nich nie  
> nawija jak klecha. Nie razi mnie blaskiem swojego krucyfiksu na powitanie.  
> Dla mnie traktowanie chrzescijanstwa jako wroga, jest smieszne (ale to dla  
> mnie).  

To taki zart byl, zeby Cie przyciagnac. Niektorzy uwazaja jeszcze, ze na przyklad Szatan sie przeciwstawil Bogu. Ale po co ich sluchac..



> btw. Dla mnie dowodem na nieistnienie boga jest brak dowodow na jego  
> istnienie.  

w dowodzeniu stanowisz ariergarde.

> A jezeli komus wystarczy brak dowodow na nieistnienie, aby w  
> cos uwierzyc, jest dla mnie duchowym kaleka.

czyli brak dowodow na niefaktycznosc nieistnienia Boga wystarcza Ci by uwierzyc w to nieistnienie.  
Wierzysz w brak Boga. Na zasadzie braku dowodu w dopelnienie tezy o Jego istnieniu. WPROST nazwales sie kaleka.
Z kim ja gadam? Skasuje reszte posta bez czytania. teraz mi slabo. Nie zauwazysz bledu, prawda?
spis działów / spis wątków / nowy wątek / zwiń wątek
Insomnia
[ nieaktywne ]


Wysłano:
2007-01-04
21:38:06

poznaj swojego wroga

> zgadlbym

Raczej nie.
  
> skoro nie poznajesz, to nie wiesz. Gdy nie wiesz - nie warto Cie czytac.  

Jak napisalem "nie poznaje"...nie napisalem, ze nie poznalem. Postaraj sie interpretowac poprawnie.

> Nie ma propagandy. Jest rozmowa na temat w ktorym sie zgubisz

Gdzie sie gubie? Narazie widze, ze unikasz rozmowy nie pdpisujac na reszte posta.


> To taki zart byl, zeby Cie przyciagnac.

Wiedzialem, ze zalezy ci na moim glosie.

> Niektorzy uwazaja jeszcze, ze na  
> przyklad Szatan sie przeciwstawil Bogu.  

Wiem ze niektorzy tak uwazaja. A ty?

> w dowodzeniu stanowisz ariergarde.

Ty za to nie dowodzisz niczego. Malo tego, nie potrafisz wziac pod uwage czyis argumentow, zamiast tego placzesz sie i obracasz temat w jakas farse.

> czyli brak dowodow na niefaktycznosc nieistnienia Boga wystarcza Ci by  
> uwierzyc w to nieistnienie.  

Niefaktycznosc nieistnienia? Co ty za brednie prawisz?

> Wierzysz w brak Boga.

Napisalem gdzies ze w to wierze? Raczej nie. Celowo interpretujesz moja wypowiedz dla swojej wygody, piszac takie bzdury?

> Na zasadzie braku dowodu w dopelnienie tezy o Jego  
> istnieniu. WPROST nazwales sie kaleka.

Nie. Ciebie nim nazwalem.

> Z kim ja gadam?  

Insomnia

> Skasuje reszte posta bez czytania.

Widac, ze strasznie sie boisz czyis kontrargumentow. Ale to juz nie moj problem.
  
> teraz mi slabo. Nie  
> zauwazysz bledu, prawda?

Kiepski z ciebie rozmowca. Postaraj sie bardziej.  
spis działów / spis wątków / nowy wątek / zwiń wątek
Malaavi
[ nieaktywne ]


Wysłano:
2007-01-04
22:20:59

poznaj swojego wroga
>  
> > zgadlbym
>  
> Raczej nie.

chcialbys :)

> > skoro nie poznajesz, to nie wiesz. Gdy nie wiesz - nie warto Cie  
> czytac.  
>  
> Jak napisalem "nie poznaje"...nie napisalem, ze nie poznalem. Postaraj sie  
> interpretowac poprawnie.

ze nie poznales widac po Tobie na kazdym kroku. Chyba ze ignorancje skutecznie udajesz. Ale wtedy Twoje starania maja jeszcze mniej sensu. Nie chce mi sie tego ciagnac. Po co tu piszesz?

> > Nie ma propagandy. Jest rozmowa na temat w ktorym sie zgubisz
>  
> Gdzie sie gubie? Narazie widze, ze unikasz rozmowy nie pdpisujac na reszte  
> posta.

Nic sensownego nie bylo. Czaty to nie ze mna. Przepraszam jesli Cie ranie.
  
> > To taki zart byl, zeby Cie przyciagnac.
>  
> Wiedzialem, ze zalezy ci na moim glosie.

Lubie gdy satanisci wypadaja pozytywnie. Przy Tobie jest im latwiej.

> > Niektorzy uwazaja jeszcze, ze na  
> > przyklad Szatan sie przeciwstawil Bogu.  
>  
> Wiem ze niektorzy tak uwazaja. A ty?

a ja tez wiem.

dalej byly bzdury. We wszystkim stanowisz ariergarde. Czatujesz. Potrzebne Ci to do szczescia, czy napisales odpowiedz w tym temacie zeby mi wmawiac ze Cie do tego zmuszam moimi odpowiedziami?
spis działów / spis wątków / nowy wątek / zwiń wątek
Insomnia
[ nieaktywne ]


Wysłano:
2007-01-05
00:45:56

poznaj swojego wroga

> ze nie poznales widac po Tobie na kazdym kroku. Chyba ze ignorancje  
> skutecznie udajesz. Ale wtedy Twoje starania maja jeszcze mniej sensu. Nie  
> chce mi sie tego ciagnac. Po co tu piszesz?

Nie znasz mnie, a oceniasz...chocby wyzej. Co po mnie widac? Ze jestem ignorantem? Bo przedstawiam swoje zdanie, a ty jak przedszkolak probujesz nieudolnie dowiesc mojej omylnosci i tego ze nie mam racji, zamiast wylozzyc jakies konkrety? Nie lubisz rozmawiac? Po co w ogole odpisujesz, kiedy twoje wypowiedzi nie maja merytorycznego przekazu. Lubisz pyskowki? Pisze tutaj po to, aby przedstawic swoja opinie na temat, ktory poruszyles. A ty co robisz? Nie potrafisz zebrac sie do kupy i argumentowac swoich przekonan?  

  
> Nic sensownego nie bylo.

I nie bedzie, jezeli tego nie zauwazysz.


> Czaty to nie ze mna. Przepraszam jesli Cie  
> ranie.


Nie ranisz, raczej rozczarowujesz.

Reszta twojej wypowiedzi to jakies pretensje malo istotne. Po co to ciagniesz, skoro nie probujesz nawet wziac pod uwage (nie mowiac o zrozumieniu) mojego podejscia.
spis działów / spis wątków / nowy wątek / zwiń wątek
Malaavi
[ nieaktywne ]


Wysłano:
2007-01-05
19:08:22

poznaj swojego wroga

>  Po co to  
> ciagniesz, skoro nie probujesz nawet wziac pod uwage (nie mowiac o  
> zrozumieniu) mojego podejscia.

zaczales od razacej pomylki. sprzecznosci w 2 kolejnych prostych zdaniach.
Nie pierwszy raz opierasz na sprzecznosciach reszte rozumowania.

Nie ciagne wiec.
EoT
spis działów / spis wątków / nowy wątek / zwiń wątek
Myszołów
[ nieaktywne ]


Wysłano:
2007-01-04
14:32:12

poznaj swojego wroga


> Drecze was juz latami, z roznych powodow poznajac wszelakie formy i okazy  
> zwace sie odpowiednio satanizmem i satanistami, a tak jak na poczatku tak  
> i dzis przeraza mnie stopien niewiedzy na temat katolicyzmu.


Oj tam zaraz


> Mylicie chrzescijanstwo-katolicyzm z xianstwem-katolstwem (przeklinajac  
> mylenie satanizmu - tego akurat waszego - z czyms co wg was ktos  
> satanizmem niepoprawnie nazwal).
>  
> Zarzucacie (!) chrzescijanstwu to, co dla satanisty jest zaleta. Albo wiec  
> dbacie o moralnosc chrzescijanska bardziej niz sami (samozwanczy)  
> chrzescijanie, albo zazdroscicie im braku rzeczonej moralnosci.
>  
> Wypowiadacie sie nieustannie na temat dzialalnosci Kosciola, jednoczesnie  
> popierajac dzialanie zgodne z sumieniem dzialajacego, a jednak nie  
> potraficie rozpatrywac tej dzialalnosci z punktu widzenia innego niz  
> (ponownie samozwanczo) satanistyczny.


To wszystko prawda. Chyba pierwszy raz piszesz sensownie :>


> W zwiazku z powyzszym mam do was, w taki czy inny sposob wspoltworzacych  
> spolecznosc satanistyczna czy jej okolice, pytania na temat tego jak i  
> gdzie poznajecie chrzescijanstwo.
>  
> 1. jak czesto czytacie Katechizm i Pismo, jak dobrze je znacie?


Zaryzykuję stwierdzenie, że bardzo dobrze.


> 2. jak czesto bywacie w kosciolach, roznych, by wykluczyc ze trafiacie na  
> nieodpowiedniego ksiedza?


Rzadko (koncerty), księży znałam paru.


> 3. jak czesto rozmawiacie z osobami gleboko (a inteligentnie)  
> wierzacymi?


Często. Nawet ostatnio jedna z takich osób w wyniku paru ze mną rozmów stała się osobą niewierzącą. Oczywiście rozmowy te nie miały charakteru perswazji, i naturalnie nie były jedynym powodem jej odejścia od wiary.

  
> 4. Jaki podzbior {koledy, choinka, zyczenia, msza, oplatek, karp, inna  
> ryba, prezenty, modlitwa przy stole} zwiazany byl z tym co robiliscie w  
> Boze - przepraszam - Narodzenie?


Kolędy śpiewałam po pijaku z Cieniem, Kate(d)rą i Wiktorem ;) Choinka jak najbardziej, życzenia i opłatek też, karpia nie lubię, prezenty dostałam, choć żadnego nikomu nie dałam (jestem satanistką - to zobowiązuje, lol).


> Ja prosze o satanistycznie szczera odpowiedz.


Oksymoron? ;>

spis działów / spis wątków / nowy wątek / zwiń wątek
Malaavi
[ nieaktywne ]


Wysłano:
2007-01-04
18:02:20

poznaj swojego wroga

> To wszystko prawda. Chyba pierwszy raz piszesz sensownie :>
  
Nie pierwszy :). trzeba mnie troche znac, latwiej sie mnie lapie. ;)
  
> > W zwiazku z powyzszym mam do was, w taki czy inny sposob  
> wspoltworzacych  
> > spolecznosc satanistyczna czy jej okolice, pytania na temat tego jak  
> i  
> > gdzie poznajecie chrzescijanstwo.
> >  
> > 1. jak czesto czytacie Katechizm i Pismo, jak dobrze je znacie?
>  
>  
> Zaryzykuję stwierdzenie, że bardzo dobrze.
>  
>  
> > 2. jak czesto bywacie w kosciolach, roznych, by wykluczyc ze  
> trafiacie na  
> > nieodpowiedniego ksiedza?
>  
>  
> Rzadko (koncerty), księży znałam paru.
>  
>  
> > 3. jak czesto rozmawiacie z osobami gleboko (a inteligentnie)  
> > wierzacymi?
>  
>  
> Często. Nawet ostatnio jedna z takich osób w wyniku paru ze mną rozmów  
> stała się osobą niewierzącą. Oczywiście rozmowy te nie miały charakteru  
> perswazji, i naturalnie nie były jedynym powodem jej odejścia od wiary.

moglabys napisac co bylo powodem?
  
> > 4. Jaki podzbior {koledy, choinka, zyczenia, msza, oplatek, karp,  
> inna  
> > ryba, prezenty, modlitwa przy stole} zwiazany byl z tym co robiliscie  
> w  
> > Boze - przepraszam - Narodzenie?
>  
>  
> Kolędy śpiewałam po pijaku z Cieniem, Kate(d)rą i Wiktorem ;) Choinka jak  
> najbardziej, życzenia i opłatek też, karpia nie lubię, prezenty dostałam,  
> choć żadnego nikomu nie dałam (jestem satanistką - to zobowiązuje, lol).
>  
>  
> > Ja prosze o satanistycznie szczera odpowiedz.
>  
>  
> Oksymoron? ;>

OCZYWISCIE. Raz za razem takie rzucam, choc trudno powiedziec skad moje poczucie obowiazku.
spis działów / spis wątków / nowy wątek / zwiń wątek
Myszołów
[ nieaktywne ]


Wysłano:
2007-01-04
19:08:30

poznaj swojego wroga

> > To wszystko prawda. Chyba pierwszy raz piszesz sensownie :>
>  
> Nie pierwszy :). trzeba mnie troche znac, latwiej sie mnie lapie. ;)


Spoko, to prowokacja była ;)


> > Często. Nawet ostatnio jedna z takich osób w wyniku paru ze mną  
> rozmów  
> > stała się osobą niewierzącą. Oczywiście rozmowy te nie miały  
> charakteru  
> > perswazji, i naturalnie nie były jedynym powodem jej odejścia od  
> wiary.
>  
> moglabys napisac co bylo powodem?


Z tego co się orientuję, początkowo "obrażenie się na Boga" z powodu jego przyzwolenia na zło w świecie. A potem po prostu składanie na nowo światopoglądu. Rozmowy ze mną miały chyba charakter zapoznawania się z alternatywami postaw życiowych i stosunku do boga (a raczej jego braku).

spis działów / spis wątków / nowy wątek / zwiń wątek
Malaavi
[ nieaktywne ]


Wysłano:
2007-01-04
19:33:59

poznaj swojego wroga
>  
> > > To wszystko prawda. Chyba pierwszy raz piszesz sensownie :>
> >  
> > Nie pierwszy :). trzeba mnie troche znac, latwiej sie mnie lapie. ;)
>  
>  
> Spoko, to prowokacja była ;)

juz sie nie wycofuj.
spis działów / spis wątków / nowy wątek / zwiń wątek
Sirrush
[ nieaktywne ]


Wysłano:
2007-01-04
14:59:30

poznaj swojego wroga
Drecze was juz latami, z roznych powodow poznajac wszelakie formy i okazy zwace sie odpowiednio satanizmem i satanistami, a tak jak na poczatku tak i dzis przeraza mnie stopien niewiedzy na temat katolicyzmu.  

* Przede wszystkim nie możesz mieć pretensji do ludzi za to, że czegoś tam nie wiedzą. A to, że Cię to akurat przeraża, to przecież niczyj problem (poza Twoim). Weź pod uwagę, że kiedy już się człowiek naczyta mądralińskich książek, ponieważ miał na to ochotę, to już sam fakt zrozumienia nowej treści, daje mu przewagę nad tymi, którzy nie czytali. Mieć za to do kogoś pretensje, to chyba, wybacz, lekka megalomania. Jeśli nie można się z kimś dogadać, gdyż brakuje mu/jej wiedzy, to albo się tego kogoś edukuje albo ignoruje. Zawsze, moim zdaniem, najważniejsze jest to, że samemu dysponuje się wiedzą.


Mylicie chrzescijanstwo-katolicyzm z xianstwem-katolstwem (przeklinajac mylenie satanizmu - tego akurat waszego - z czyms co wg was ktos satanizmem niepoprawnie nazwal).  

*No, to jest ciekawe stwierdzenie, ale zanim się wypowiem, poproszę o zdefiniowanie dwóch wyżej wspomnianych pojęć, wtedy zobaczę, o co tu chodzi i czy się mylę.


Zarzucacie (!) chrzescijanstwu to, co dla satanisty jest zaleta. Albo wiec dbacie o moralnosc chrzescijanska bardziej niz sami (samozwanczy) chrzescijanie, albo zazdroscicie im braku rzeczonej moralnosci.  

*Wszyscy?! No nie wiem. Natomiast, taka postawa to konsekwencja przyjęcia buntowniczej filozofii. Co w tym oburzającego? Bunt to najbardziej twórcza z ludzkich postaw. Satanista, wg mnie, powinien umieć dostrzegać błędy swojego przeciwnika, czyż to nie jest wpisane w samo słowo ‘satanista'?!
"Zazdrościcie im braku rzeczonej moralności" – ja im tego nie zazdroszczę. Jeśli ktoś się podpisuje pod ideologią chrześcijańską i nie umie żyć w ramach jej dogmatów, to jest ostatnim patałachem i hipokrytą. Niech sobie lepiej wybierze coś łatwiejszego i mniej stresującego (pamietajmy, że karą za grzechy w chrześcijaństwie jest Piekło a w nim wszyscy świadomi sataniści:D:D:D)


Wypowiadacie sie nieustannie na temat dzialalnosci Kosciola, jednoczesnie popierajac dzialanie zgodne z sumieniem dzialajacego, a jednak nie potraficie rozpatrywac tej dzialalnosci z punktu widzenia innego niz (ponownie samozwanczo) satanistyczny.  


*Działalność Kościoła ≠ doktryna religijna. Poza tym, jakoś tak intuicyjnie wyczuwam błąd w tej Twojej wypowiedz. Co to znaczy: "jednocześnie popierając działanie zgodne z sumieniem działającego"?. Rozwiń proszę. I jeszcze nie podoba mi się, że 'z punktu widzenia innego niż satanistycznego'. Czy satnistyczny oznacza w tym zdaniu:'...innego niż osobisty, przeciwstawny do chrześcijańskiego'? Jeśli właśnie tak jest, to odpowiedź brzmi: potrafię. Mogę przeanalizować tę działalność pod wględem np. prawnym, o!


Oczywiscie nie wszystko odnosi sie do wszystkich

*No, właśnie.  


(ale do tych, ktorzy poczuli sie urazeni odnosi sie z cala pewnoscia).  

*Jak ktoś się czuje urażony to jego problem. Czy to jest forum dla maminsynków i dziewuszek w białych, jedwabnych rękawiczkach? Tak? NIE!! Albo się potrafi walczyć o swoje albo siedzi się cicho. Taka małostkowa rzecz, jak urażona duma, to marny argument.


1. jak czesto czytacie Katechizm i Pismo, jak dobrze je znacie?  

*Już przeczytałam, dawno temu i jedno, i drugie. A teraz czytam inne rzeczy np. apokryfy, to dopiero jest ciekawe. Jak dobrze znam? Kiedy jeszcze chodziłam na religię w podstawówce, to miałam 5. Mam na to papiery <lol2>.


2. jak czesto bywacie w kosciolach, roznych, by wykluczyc ze trafiacie na nieodpowiedniego ksiedza?  

*Odczuwam irracjonalną niechęć do chrześcijańskich miejsc uświęconych, niemniej zdarza mi się coś obejrzeć w celach pogłębienia wiedzy nt. architektury sakralnej.  
*Nagadałam się też z księżmi i jeśli chodzi o nich jako ludzi, to nic mi do nich, ale nie mogę zdzierżyć tego ich ‘uduchowionego' bełkotu, który nic dla mnie nie znaczy. Co nie oznacza, że nie czytam publikacji napisanych przez np. księży profesorów.


3. jak czesto rozmawiacie z osobami gleboko (a inteligentnie) wierzacymi?  

*Nie zwykłam pytać ludzi o to, jak głęboko w coś wierzą, uważam, że to bardzo osobiste pytanie i niestosowne. Ale zdarza się, że ludzie sami o tym mówią, bywa nawet, że ciekawie w mojej ocenie. I co? I nic.


A jako ze pod koniec grudnia ruch tu byl minimalny, pytam jeszcze:  
4. Jaki podzbior {koledy, choinka, zyczenia, msza, oplatek, karp, inna ryba, prezenty, modlitwa przy stole} zwiazany byl z tym co robiliscie w Boze - przepraszam - Narodzenie?  

*O!!! No więc:
- kolęd nie śpiewam, nikt z mojego grona tego nie robi;
- choinka – jest dla mnie symbolem urodzaju, ogólnie, nie tam żadnego boskiego. A dla reszty? Może być czymkolwiek. Poza tym, jest to ładne samo w sobie;
- msza – nie, dziękuję;
- opłatek – życzenia, to życzenia. Natomiast, mogę się połamać opłatkiem, jeśli moim bliskim sprawi to radość, mi wszystko jedno;
- modlitwa – nie ma modlitwy;
- prezenty – zawsze!! Prezenty są fajne!!!
- no i najważniejsze – ja nie świętuję Bożego Narodzenia, ale Przesilenie Zimowe – i wszyscy to akceptują. Tyle.



Pozdro
spis działów / spis wątków / nowy wątek / zwiń wątek
Malaavi
[ nieaktywne ]


Wysłano:
2007-01-04
17:37:12

poznaj swojego wroga
> Drecze was juz latami, z roznych powodow poznajac wszelakie formy i okazy  
> zwace sie odpowiednio satanizmem i satanistami, a tak jak na poczatku tak  
> i dzis przeraza mnie stopien niewiedzy na temat katolicyzmu.  
>  
> * Przede wszystkim nie możesz mieć pretensji do ludzi za to, że czegoś tam  
> nie wiedzą. A to, że Cię to akurat przeraża, to przecież niczyj problem  
> (poza Twoim).

Przeraza, nie mam pretensji. Czy nadmiar Twojego tekstu niezwiazanego z tym o co pytam to nie pretensje?

I nie moj problem. Forum - rozmowa. Taka wskazowka. Nie kazdy tu jest by leczyc problemy, ale gdy juz napiszesz cos wiecej bede pamietal czym to dla Ciebie jest.

> Weź pod uwagę, że kiedy już się człowiek naczyta  
> mądralińskich książek, ponieważ miał na to ochotę, to już sam fakt  
> zrozumienia nowej treści, daje mu przewagę nad tymi, którzy nie czytali.  

Ciekawi mnie ocena moralna zawarta w tych wielu slowach. Bo jako zwykly banal to one ciekawe nie sa.

> Mieć za to do kogoś pretensje, to chyba, wybacz, lekka megalomania.

Masz pretensje? czemu?

> Jeśli  
> nie można się z kimś dogadać, gdyż brakuje mu/jej wiedzy, to albo się tego  
> kogoś edukuje albo ignoruje. Zawsze, moim zdaniem, najważniejsze jest to,  
> że samemu dysponuje się wiedzą.

A ja tylko mowilem o przerazeniu. :) wybacz ze nie odpowiem szeroko na cos niezwiazanego z tematem.
  
> Mylicie chrzescijanstwo-katolicyzm z xianstwem-katolstwem (przeklinajac  
> mylenie satanizmu - tego akurat waszego - z czyms co wg was ktos  
> satanizmem niepoprawnie nazwal).  
>  
> *No, to jest ciekawe stwierdzenie, ale zanim się wypowiem, poproszę o  
> zdefiniowanie dwóch wyżej wspomnianych pojęć, wtedy zobaczę, o co tu  
> chodzi i czy się mylę.

jest archiwum, musze Cie odeslac do dziesiatek moich rozmow, w czasie ktorych rozmowca nie umial rozroznic osoby ktora postepuje wg nakazow Pisma od osoby, ktora postepuje czesto przeciwnie, ale uzywa nazwy 'katolik'.
  
> Zarzucacie (!) chrzescijanstwu to, co dla satanisty jest zaleta. Albo wiec  
> dbacie o moralnosc chrzescijanska bardziej niz sami (samozwanczy)  
> chrzescijanie, albo zazdroscicie im braku rzeczonej moralnosci.  
>  
> *Wszyscy?! No nie wiem.  

nizej jest cos o tych, ktorzy sie oburzaja :)

> Natomiast, taka postawa to konsekwencja przyjęcia  
> buntowniczej filozofii.  

bunt to nie hipokryzja

> Co w tym oburzającego?  

ja oburzony nie jestem. znow cos tworzysz :)

> Bunt to najbardziej twórcza  
> z ludzkich postaw.  

:D

> Satanista, wg mnie, powinien umieć dostrzegać błędy  
> swojego przeciwnika, czyż to nie jest wpisane w samo słowo  
> ‘satanista'?!

Nie wiem. Nie rozumiesz tego zdania powyzej. Wytlumacze:
- satanista uwaza ze powinien byc egoista
- satanista uwaza ze moze moralnosc chrzescijanska ignorowac
- satanista protestuje, gdy ktos jest egoista i ignoruje moralnosc jesli jednoczesnie nie nazywa sie satanista.
- roznica polega wylacznie na samonazewnictwie

Jak widac, satanisci maja problemy czasem ;)

> "Zazdrościcie im braku rzeczonej moralności" – ja im tego nie  
> zazdroszczę.  

Aha. Wiec druga wersja. Bo sa tylko 2 mozliwe wyjasnienia, oba powyzej.

> Jeśli ktoś się podpisuje pod ideologią chrześcijańską i nie  
> umie żyć w ramach jej dogmatów, to jest ostatnim patałachem i hipokrytą.  

Lub SATANISTA. :)
Bo satanista moze po pierwsze zyc jak chce, a po drugie podpisac sie gdzie chce, chocby swe imie na sniegu sikal. Dalej nie rozumiesz? :)

> Niech sobie lepiej wybierze coś łatwiejszego i mniej stresującego  
> (pamietajmy, że karą za grzechy w chrześcijaństwie jest Piekło a w nim  
> wszyscy świadomi sataniści:D:D:D)

to oksymoron :D
  
> Wypowiadacie sie nieustannie na temat dzialalnosci Kosciola, jednoczesnie  
> popierajac dzialanie zgodne z sumieniem dzialajacego, a jednak nie  
> potraficie rozpatrywac tej dzialalnosci z punktu widzenia innego niz  
> (ponownie samozwanczo) satanistyczny.  
>  
>  
> *Działalność Kościoła ≠ doktryna religijna.  

Kot to nie pies. Ale to nijak nie jest argumentem :)

> Poza tym, jakoś tak  
> intuicyjnie wyczuwam błąd w tej Twojej wypowiedz. Co to znaczy:  
> "jednocześnie popierając działanie zgodne z sumieniem działającego"?.

satanism propaguje zycie w zgodzie z wlasna natura. Natura dla satanisty to osobowosc wlasna. Wiec postepowanie Kosciola wylacznie tak jak sie Kosciolowi podoba jest wprost satanistyczne :D.

Nie sprzeczaj sie. Zrozum albo nie odpowiadaj. To nie jest trudne i juz sobie niejeden exsatanista poradzil.
  
> Rozwiń proszę. I jeszcze nie podoba mi się, że 'z punktu widzenia innego  
> niż satanistycznego'. Czy satnistyczny oznacza w tym zdaniu:'...innego niż  
> osobisty, przeciwstawny do chrześcijańskiego'?  

nie do konca ;)

Jeśli właśnie tak jest, to  
> odpowiedź brzmi: potrafię. Mogę przeanalizować tę działalność pod wględem  
> np. prawnym, o!

o :)
  
> Oczywiscie nie wszystko odnosi sie do wszystkich
>  
> *No, właśnie.  

To ja napisalem :) JA :)
  

> 1. jak czesto czytacie Katechizm i Pismo, jak dobrze je znacie?  
>  
> *Już przeczytałam, dawno temu i jedno, i drugie. A teraz czytam inne  
> rzeczy np. apokryfy, to dopiero jest ciekawe. Jak dobrze znam? Kiedy  
> jeszcze chodziłam na religię w podstawówce, to miałam 5. Mam na to papiery  
> <lol2>.
>  
>  
> 2. jak czesto bywacie w kosciolach, roznych, by wykluczyc ze trafiacie na  
> nieodpowiedniego ksiedza?  
>  
> *Odczuwam irracjonalną niechęć do chrześcijańskich miejsc uświęconych,  
> niemniej zdarza mi się coś obejrzeć w celach pogłębienia wiedzy nt.  
> architektury sakralnej.  
> *Nagadałam się też z księżmi i jeśli chodzi o nich jako ludzi, to nic mi  
> do nich, ale nie mogę zdzierżyć tego ich ‘uduchowionego' bełkotu,  
> który nic dla mnie nie znaczy. Co nie oznacza, że nie czytam publikacji  
> napisanych przez np. księży profesorów.

dziekuje za 'irracjonalna'  

> 3. jak czesto rozmawiacie z osobami gleboko (a inteligentnie) wierzacymi?  
>  
>  
> *Nie zwykłam pytać ludzi o to, jak głęboko w coś wierzą, uważam, że to  
> bardzo osobiste pytanie i niestosowne. Ale zdarza się, że ludzie sami o  
> tym mówią, bywa nawet, że ciekawie w mojej ocenie. I co? I nic.

3 linijki bez okreslenia czestotliwosci. Czy pytanie bylo trudne?
  
> A jako ze pod koniec grudnia ruch tu byl minimalny, pytam jeszcze:  
> 4. Jaki podzbior {koledy, choinka, zyczenia, msza, oplatek, karp, inna  
> ryba, prezenty, modlitwa przy stole} zwiazany byl z tym co robiliscie w  
> Boze - przepraszam - Narodzenie?  
>  
> *O!!! No więc:
> - kolęd nie śpiewam, nikt z mojego grona tego nie robi;
> - choinka – jest dla mnie symbolem urodzaju, ogólnie, nie tam  
> żadnego boskiego. A dla reszty? Może być czymkolwiek. Poza tym, jest to  
> ładne samo w sobie;
> - msza – nie, dziękuję;
> - opłatek – życzenia, to życzenia. Natomiast, mogę się połamać  
> opłatkiem, jeśli moim bliskim sprawi to radość, mi wszystko jedno;
> - modlitwa – nie ma modlitwy;
> - prezenty – zawsze!! Prezenty są fajne!!!
> - no i najważniejsze – ja nie świętuję Bożego Narodzenia, ale  
> Przesilenie Zimowe – i wszyscy to akceptują. Tyle.

dziekuje za te fragmenty odpowiedzi, ktore byly odpowiedziami.
pozdrawiam.
spis działów / spis wątków / nowy wątek / zwiń wątek
Sirrush
[ nieaktywne ]


Wysłano:
2007-01-05
09:20:45

poznaj swojego wroga
> jest archiwum, musze Cie odeslac do dziesiatek moich rozmow, w czasie  
> ktorych rozmowca nie umial rozroznic osoby ktora postepuje wg nakazow  
> Pisma od osoby, ktora postepuje czesto przeciwnie, ale uzywa nazwy  
> 'katolik'.

*Wybacz, że Cię trochę zmaltretowałam z tą ‘pretensja', ale dzięki temu wiem, chyba, o co Ci chodzi. Trudno jest mi rozmawiać, bez uzgodnienia podstawowych pojęć. Mniejsza z tym.

*Kontynuując, co do Twojego stwierdzenia powyżej – wcale nie jest łatwo odróżnić osobę, która postępuję zgodnie z doktryną chrześcijańską od zwykłego pozera. W takim wypadku wiedza z zakresu religii nie jest wystarczająca. W przypadku ludzkich postaw, widzi się tylko ich fragment, drugie tyle zawiera się gdzieś w zakamarkach umysłu. W związku z tym, dokonując oceny, używa się uproszczenia i jednego, i drugiego określając mianem np. katolika, a później dokonuje się ewentualnego sprostowania w zależności od tego, jaka jest potrzeba.


Zarzucacie (!) chrzescijanstwu to, co dla satanisty jest zaleta. Albo wiec dbacie o moralnosc chrzescijanska bardziej niz sami (samozwanczy) chrzescijanie, albo zazdroscicie im braku rzeczonej moralnosci.

> Nie wiem. Nie rozumiesz tego zdania powyżej. Wytłumaczę:
- satanista uważa ze powinien być egoista;

*No tak;

-satanista uważa ze może moralność chrześcijańska ignorować;

*Zgadza się;

- satanista protestuje, gdy ktoś jest egoista i ignoruje moralność, jeśli jednocześnie nie nazywa się satanista;

*To nie jest tak do końca. Satanistą jest się wtedy, kiedy spełnia się przesłanki i świadomie przyjmuje określenie swojej osoby jako ‘satanisty'. Czyż nie? To wcale nie oznacza, że protestuje się przeciw innym osobom nieokreślającym się tak właśnie, a postępującym w taki sposób. Natomiast, inną sprawą jest, kiedy ktoś deklaruje się jako jakiś tam wyznawca, a w zupełności nie spełnia kryteriów moralnych, ideowych danego nurtu, wówczas dla ogólnego zdrowia, wypada wręcz mu to wytknąć (wg mnie). Nie chodzi zatem o zazdrość o niemoralność katolika, ale o to, że satanista jako jego przeciwnik i znawca immoralizmu (lol), może wytknąć mu jego błędy.

> - różnica polega wyłącznie na samonazewnictwie

*Różnice polegające na nazewnictwie to podstawa klasyfikowania, ale nie jest to nigdy jedyna przesłanka. Dlatego powyższe twierdzenie nie jest poprawne.


> Lub SATANISTA. :)
> Bo satanista może po pierwsze żyć jak chce, a po drugie podpisać się gdzie  
> chce, choćby swe imię na śniegu sikał. Dalej nie rozumiesz? :)

*A tam, nie każdy czarny ptak to od razu wrona. Poza tym błędny jest wniosek, że osoba, która nie daje sobie rady z jakimiś normami moralnymi czy innymi to zaraz satanista. No chyba się z tym zgodzisz? Poza tym, ekstremiści muzułmańscy też są wrogami Kościoła Katolickiego, a to nie sataniści przecież :D:D:D


>  Wypowiadacie sie nieustannie na temat dzialalnosci Kosciola (...),  

*Działalność Kościoła ≠ doktryna religijna.
> Kot to nie pies. Ale to nijak nie jest argumentem :)

*No właśnie jest, ponieważ działalność Kościoła powinna być z definicji zgodna z jego doktryną, to z kolei winno się przekładać na wszystkie te ‘owieczki' zebrane wokół niego. Takie są założenia tej konkretnej doktryny, na dowód wystarczy sobie wejść na stronę Watykanu albo Polskiego Episkopatu i poczytać. Tylko, że tak idealnie nie jest, co z kolei daje dodatkową pożywkę wszystkim przeciwnikom Kościoła, nie tylko tym, którzy określają się jako sataniści.


> satanism propaguje zycie w zgodzie z wlasna natura. Natura dla satanisty  
> to osobowosc wlasna. Wiec postepowanie Kosciola wylacznie tak jak sie  
> Kosciolowi podoba jest wprost satanistyczne :D.

*Ale Kościół nie może postępować wedle własnej woli, ma ‘boskie przesłanie' do realizowania. Nie ma w nim ‘postępuj zgodnie z własną naturą', ale ‘zgodnie z własnym sumieniem ukształtowanym na podstawie Dekalogu oraz innych praw/przykazań'.
Jeśli więc Kościół łamie prawa, które sam ma realizować, zmienia się cała jego definicja. Ale, nawet w takim wypadku, nie koniecznie z dopiskiem ‘satanistyczne'.


> 3 linijki bez okreslenia czestotliwości. Czy pytanie bylo trudne?

*Tak było trudne, chciałam napisać coś więcej niż częstotliwość zerowa, żeby było weselej.
*Poza tym temat jest dla mnie również ciekawy i interesuje mnie Twoje zdanie.


Pozdro
spis działów / spis wątków / nowy wątek / zwiń wątek
Malaavi
[ nieaktywne ]


Wysłano:
2007-01-05
19:06:08

poznaj swojego wroga
> > jest archiwum, musze Cie odeslac do dziesiatek moich rozmow, w czasie  
>  
> > ktorych rozmowca nie umial rozroznic osoby ktora postepuje wg nakazow  
>  
> > Pisma od osoby, ktora postepuje czesto przeciwnie, ale uzywa nazwy  
> > 'katolik'.
>  
> *Wybacz, że Cię trochę zmaltretowałam z tą ‘pretensja', ale dzięki  
> temu wiem, chyba, o co Ci chodzi. Trudno jest mi rozmawiać, bez  
> uzgodnienia podstawowych pojęć. Mniejsza z tym.

wybaczam, popieram uzgadnianie pojec.

> *Kontynuując, co do Twojego stwierdzenia powyżej – wcale nie jest  
> łatwo odróżnić osobę, która postępuję zgodnie z doktryną chrześcijańską od  
> zwykłego pozera. W takim wypadku wiedza z zakresu religii nie jest  
> wystarczająca. W przypadku ludzkich postaw, widzi się tylko ich fragment,  
> drugie tyle zawiera się gdzieś w zakamarkach umysłu. W związku z tym,  
> dokonując oceny, używa się uproszczenia i jednego, i drugiego określając  
> mianem np. katolika, a później dokonuje się ewentualnego sprostowania w  
> zależności od tego, jaka jest potrzeba.

Masz racje. Ale nie rozpatruje sie na forum zachowania konkretnej osoby. Mowi sie o pewnym zestawie cech, a wymieniajac te cechy stwierdza sie razace odstepstwa od chrzescijanstwa, po czym nazywa sie to chrzescijanstwem.
(dosc czesto, choc samemu tworzy sie taki model osoby, na potrzeby rozmowy, zarzuca sie jej jeszcze oblude, choc samemu sie zebralo cechy celowo odbiegajace).

i wtedy jednoczesnie ma sie zestaw cech niechrzescijanski, nazwe - chrzescijanin, przyklad osoby zwiazanej z kosciolem - beret lub ksiadz, i wszystko sie ze soba laczy w jedna calosc, choc byl to model.

sprowadza sie chrzescijanstwo do celowo stwierdzonego odstepstwa od chrzescijanstwa. gdy sie robi jeszcze na nieswiadomce, co sie zdarza, to mnie szlag trafia. ;)


> - satanista protestuje, gdy ktoś jest egoista i ignoruje moralność, jeśli  
> jednocześnie nie nazywa się satanista;
>  
> *To nie jest tak do końca. Satanistą jest się wtedy, kiedy spełnia się  
> przesłanki i świadomie przyjmuje określenie swojej osoby jako  
> ‘satanisty'. Czyż nie?  

i tu sie trafia "niekoniecznie".
Gdyz satanista sie jest wtedy, gdy sie nie wierzy w zewnetrzne przymusy, a wiec i spelnianie przeslanek. Nieco niefortunne okreslenie chyba.

> To wcale nie oznacza, że protestuje się  
> przeciw innym osobom nieokreślającym się tak właśnie, a postępującym w  
> taki sposób. Natomiast, inną sprawą jest, kiedy ktoś deklaruje się jako  
> jakiś tam wyznawca, a w zupełności nie spełnia kryteriów moralnych,  
> ideowych danego nurtu, wówczas dla ogólnego zdrowia, wypada wręcz mu to  
> wytknąć (wg mnie).  

Ale wyobraz sobie wyznanie, ktore pozwala na inna deklaracje. Klamstwo zwykle.
Satanizm jest takim wyznaniem.
I gdy czlowiek nie spelnia warunkow bycia chrzescijaninem, spelnia warunki bycia satanista, moze - satanistycznie - nazwac sie chrzescijaninem, gdyz nie musi - satanistycznie - byc przywiazany do narzuconej nazwy. I czemu satanisci protestuja przeciw temu. po co naprawiaja chrzescijanstwo? po co to swiete oburzenie na cechy satanistyczne w Kosciele?

Albo z zazdrosci, ze te cechy tam sa.

Albo z faktu, ze tu ich nie ma, ze to tu jest chrzescijanska moralnosc i dbanie o dusze innych.

Albo ze zwyklej zachlannosci. Nasza nazwa - nasze grzechy beda :)

> Nie chodzi zatem o zazdrość o niemoralność katolika,  
> ale o to, że satanista jako jego przeciwnik i znawca immoralizmu (lol),  
> może wytknąć mu jego błędy.

Bledy - to na czym sataniscie, jako przeciwnikowi, najbardziej zalezy. Satanista nie dba o to, zeby chrzescijanie upadali, ale krytykuje kazdy upadek, dba o doskonalosc, przy tym propaguje to wszystko, co bylo upadkiem.

I tu ma wlasne sprzecznosci, wlasne upadki, ktorych ponadto nikt nie lubi (i nie lubi widziec :) ).

> > - różnica polega wyłącznie na samonazewnictwie
>  
> *Różnice polegające na nazewnictwie to podstawa klasyfikowania, ale nie  
> jest to nigdy jedyna przesłanka. Dlatego powyższe twierdzenie nie jest  
> poprawne.

Ale gdy sie ma poglady na temat tego co powinno byc robione, to czemu atakuje sie cos, co jest z nimi zgodne, gdy sa pod inna nazwa, w SWIATOPOGLADZIE< KTORY POZWALA NA DOWOLNA NAZWA, gdyz pozwala na wszystko co nie jest ograniczeniem?

  
> > Lub SATANISTA. :)
> > Bo satanista może po pierwsze żyć jak chce, a po drugie podpisać się  
> gdzie  
> > chce, choćby swe imię na śniegu sikał. Dalej nie rozumiesz? :)
>  
> *A tam, nie każdy czarny ptak to od razu wrona. Poza tym błędny jest  
> wniosek, że osoba, która nie daje sobie rady z jakimiś normami moralnymi  
> czy innymi to zaraz satanista. No chyba się z tym zgodzisz? Poza tym,  
> ekstremiści muzułmańscy też są wrogami Kościoła Katolickiego, a to nie  
> sataniści przecież :D:D:D

wyjasnij, jakich cech satanizmu nie spelniaja.
Przy tym:
-zrob to tak zeby nie wyszlo ze satanizm ma wiecej ograniczen niz ekstremizm muzulmanski
-satanizm nie zalezy wylacznie od nazwy.
  
> >  Wypowiadacie sie nieustannie na temat dzialalnosci Kosciola (...),  
>  
>  
> *Działalność Kościoła ≠ doktryna religijna.
> > Kot to nie pies. Ale to nijak nie jest argumentem :)
>  
> *No właśnie jest, ponieważ działalność Kościoła powinna być z definicji  
> zgodna z jego doktryną, to z kolei winno się przekładać na wszystkie te  
> ‘owieczki' zebrane wokół niego. Takie są założenia tej konkretnej  
> doktryny, na dowód wystarczy sobie wejść na stronę Watykanu albo Polskiego  
> Episkopatu i poczytać. Tylko, że tak idealnie nie jest, co z kolei daje  
> dodatkową pożywkę wszystkim przeciwnikom Kościoła, nie tylko tym, którzy  
> określają się jako sataniści.

skoro to wiesz, to mozesz rozpatrywac Kosciol jako "czesc wiernych postepujaca zgodnie z doktryna" i "rozne odstepstwa". Caly czas o to odroznienie mi chodzi. A nie mieszanie tego co dobre/zle w satanizmie z tym co dobre/zle w chrzescijanstwie, w celu udowodnienia komukolwiek ze nie pasuje i jest beznadziejny. :)

O ile taktyka skuteczna, o tyle bledna, gdy chodzi o cos wiecej niz bluzgi.
  
> > satanism propaguje zycie w zgodzie z wlasna natura. Natura dla  
> satanisty  
> > to osobowosc wlasna. Wiec postepowanie Kosciola wylacznie tak jak sie  
>  
> > Kosciolowi podoba jest wprost satanistyczne :D.
>  
> *Ale Kościół nie może postępować wedle własnej woli, ma ‘boskie  
> przesłanie' do realizowania.  

ALE DO CHOLERY ZALOZ CHOC NA CHWILE, ze Kosciol to ludzie. LUDZIE SA ZANIM POWSTAJE NAZWA. I kazdy czlowiek robi to co chce. Czesc wybiera (!!!!) droge chrzescijanstwa, czesci wybiera (!!!!) droge robienia co sie chce pod dowolnym szyldem, a czesc wybiera (!!!!) cos innego.

KAZDY podejmuje wolny wybor, IDEAL tego co moze zrobic satanista, NIEZALEZNIE od tego jaki wydzwiek ma ten wybor wedle NAZWY ktora przyjal czlowiek.

Czlowiek MOZE nazwac sie chrzescijaninem DLA SAMEJ NAZWY, jego poglady na starcie nie sa chrzescijanskie, NIGDY nie uwierzyl. To czlowiek wybral co zrobi, czlowiek to realizuje. Stopien niezgodnosci miedzy nazwa a postepowaniem MUSI byc juz rozpatrywany z punktu widzenia osoby rozpatrujacej gdyz NIE MA SENSU rozpatrywanie z punktu widzenia NAZWY osoby rozpatrywanej.

Gdy czlowiek odbiega od nazwy, to dla niego odbieganie od nazwy nie jest zle.
Gdy czlowiek jest satanista, to nazwa nie ma znaczenia.

DLACZEGO WIEC satanista atakuje czlowieka, ktory odbiega od nazwy ktora sobie nadal, jesli nazwa i postepowanie sa swiadomym wolnym wyborem tego czlowieka, dlaczego odstepstwo mierzone jest miara ludzi ktorzy nie odstepuja od nazwy (tej samej ktora przyjal krytykowany)?

Dlaczego krytykowany jest wolny, nieskrepowany przyjeta nazwa wybor postepowania?

To tacy krytykujacy satanisci wprost pokazuja swoje bledy. Nie wykazuja sprzecznosci z wlasnymi pogladami(choc postepuja wbrew wlasnej nazwie pokazujac ze postepowania wbrew nazwie nie znosza, przy tym pozwalaja na nie ich zadeklarowane polady!) u kogos, nie wykazuja jego sprzecznosci z rzeczywistymi pogladami krytykowanego, a JEDYNIE sprzecznosc z nazwa, ktora wg pogladow WSZYSTKICH zainteresowanych osob moze byc czyms calkiem normalnym i zdrowym.

> Nie ma w nim ‘postępuj zgodnie z własną  
> naturą', ale ‘zgodnie z własnym sumieniem ukształtowanym na  
> podstawie Dekalogu oraz innych praw/przykazań'.

A skad wiesz ze TYLKO takie sumienie poskutkuje nazwa?
Wiec "postepuj w zgodzie ze swoimi przekonaniami ktorych nie znam", ale "masz nazwe jakbys lubil dekalog, ja zadbam o twoja moralnosc". A to juz chore.

> Jeśli więc Kościół łamie prawa, które sam ma realizować, zmienia się cała  
> jego definicja.  

Nie. Kosciol to ludzie ktorzy nie lamia tych praw. Z definicji. Zmienia sie wiec poprawne nazewnictwo, przy jednoczesnym braku powodow do krytyki niepoprawnego nazewnictwa wewnatrz samego satanizmu.

> > 3 linijki bez okreslenia czestotliwości. Czy pytanie bylo trudne?
>  
> *Tak było trudne, chciałam napisać coś więcej niż częstotliwość zerowa,  
> żeby było weselej.
> *Poza tym temat jest dla mnie również ciekawy i interesuje mnie Twoje  
> zdanie.

gdzies juz jest. Jesli mozesz, wyslij odpowiedz na priv, tu sie zrobi tloczno i nie ma temat.
  
> Pozdro

i ja pozdrawiam
spis działów / spis wątków / nowy wątek / zwiń wątek
Sirrush
[ nieaktywne ]


Wysłano:
2007-01-11
15:34:14

poznaj swojego wroga
Masz racje. Ale nie rozpatruje się na forum zachowania konkretnej osoby. Mówi się o pewnym zestawie cech, a wymieniajac te cechy stwierdza sie razace odstepstwa od chrzescijanstwa, po czym nazywa sie to chrzescijanstwem (dosc czesto, choc samemu tworzy sie taki model osoby, na potrzeby rozmowy, zarzuca sie jej jeszcze oblude, choc samemu sie zebralo cechy celowo odbiegajace) i wtedy jednoczesnie ma sie zestaw cech niechrzescijanski, nazwe - chrzescijanin, przyklad osoby zwiazanej z kosciolem - beret lub ksiadz, i wszystko sie ze soba laczy w jedna calosc, choc byl to model. Sprowadza sie chrzescijanstwo do celowo stwierdzonego odstepstwa od chrzescijanstwa. gdy sie robi jeszcze na nieswiadomce, co sie zdarza, to mnie szlag trafia. ;)  

*Zasadniczo, przy przyjęciu takich założeń jak opisałeś powyżej, nie mogę odmówić Ci racji wytkniętego błędu. Logika podpowiada wszak, że z błędnej konstrukcji modelu, wynikają błędne wnioski. Teraz chwytam. Takie tendencje również mnie osobiście irytują.


> - satanista protestuje, gdy ktoś jest egoista i ignoruje moralność, jeśli  
> jednocześnie nie nazywa się satanista;  
>  
> *To nie jest tak do końca. Satanistą jest się wtedy, kiedy spełnia się  
> przesłanki i świadomie przyjmuje określenie swojej osoby jako  
> ‘satanisty'. Czyż nie?  

i tu sie trafia "niekoniecznie".  
Gdyz satanista sie jest wtedy, gdy sie nie wierzy w zewnetrzne przymusy, a wiec i spelnianie przeslanek. Nieco niefortunne okreslenie chyba.  

*W tym punkcie bardzo wyraźnie widać różnicę w naszym postrzeganiu terminu ‘satanista'. Widzisz, mój wywód to konsekwencja takiej interpretacji, wg której ‘nie wierzy w zewnętrzny przymus' nie oznacza ‘zanegowanie przesłanek definicyjnych'. Z mojego punktu widzenia byłoby to bezsensu. I odrzucam taką opcję. Natomiast, kiedy przyjmę Twoje założenie hipotetycznie, to Twój wywód ma sens.


Ale wyobraź sobie wyznanie, które pozwala na inna deklarację. Kłamstwo zwykłe. Satanizm jest takim wyznaniem.  
I gdy człowiek nie spełnia warunków bycia chrześcijaninem, spełnia warunki bycia satanistą, może - satanistycznie - nazwać się chrześcijaninem, gdyż nie musi - satanistycznie - być przywiązany do narzuconej nazwy. I czemu sataniści protestują przeciw temu, po co naprawiają chrześcijaństwo? po co to święte oburzenie na cechy satanistyczne w Kościele?  

*W tym miejscu, odpowiem tak: stratą czasu jest hipotetyczne rozprawianie o modelu, który ma mało wspólnego z rzeczywistością. Możliwości odpowiedzi na powyższe pytania jest wiele i każda z nich będzie jedynie kolejną hipotezą. Mogę odpowiadać zawsze tylko za siebie i od siebie, co najwyżej sumę osobistych doświadczeń przenosząc na zbiór osób, charakteryzuje się określonymi cechami i czynami. Tzn. najzwyczajniej, nie chcę mi się analizować tysiąca możliwości dla dalszych dwóch tysięcy wniosków, bez urazy, to czyste lenistwo (lol). Może zadaj to pytanie inaczej.


Bledy - to na czym sataniscie, jako przeciwnikowi, najbardziej zalezy. Satanista nie dba o to, zeby chrzescijanie upadali, ale krytykuje kazdy upadek, dba o doskonalosc, przy tym propaguje to wszystko, co bylo upadkiem.  

*Nie, inaczej – wytykanie błędów chrześcijanom – TAK (to cel edukacyjny);
Dążenie do własnej doskonałości (pojmowana w standardach, przyjmijmy Lavey'a, można tu wrzucić inne standardy) – TAK;
Propagowanie upadku (swojego, tj. osobiście pojmowanego, upadek to klęska, a klęska to nie doskonałość) – zatem NIE; ale jeśli (satanistyczne) dążenie do doskonałości, jest postrzegane przez chrześcijan jako upadek – to TAK

To kwestia punktu widzenia. Chrześcijanie widzą to inaczej i sataniści inaczej, ponieważ taki jest to właśnie paradygmat. Satanizm, to zupełnie przeciwne wartościowanie, dopóki więc tego (nazwijmy to) nie odwrócisz, wnioskowanie ze strony nurtu chrześcijańskiego będzie prowadziło do absurdalnych wniosków z punktu widzenia satanistów.


Ale gdy sie ma poglady na temat tego co powinno byc robione, to czemu atakuje sie cos, co jest z nimi zgodne, gdy sa pod inna nazwa, w SWIATOPOGLADZIE< KTORY POZWALA NA DOWOLNA NAZWA, gdyz pozwala na wszystko co nie jest ograniczeniem?

*To daleko idąca nadinterpretacja. Satanizm (przyjmijmy Lavey'a, dalej) to wcale nie jest nurt pozwalający na wszystko. Mówi się w nim m.in. o samopoznaniu, o świadomości własnych ograniczeń i pułapek umysłu, i o tym jak sobie z tym radzić aby nie stać się czyimś bezwiednym niewolnikiem lub marionetką. Mówi on, że wolność, to pełna świadomość tego czym się jest, jak się jest, i gdzie, co z kolei, pozwala zdobyć umiejętność samoograniczenia siebie na takim poziomie, który umożliwia osiąganie własnych, egoistycznych celów i pełni szczęścia.

*I dalej, jeśli coś zawiera się pod inną nazwą, niż pierwotnie założono, to już tym samym nie jest. A Satanizm nie jest nurtem, który zajmuje się kwestionowaniem zasad logiki.


> Poza tym,  
> ekstremiści muzułmańscy też są wrogami Kościoła Katolickiego, a to nie  
> sataniści przecież :D:D:D  

Wyjaśnij, jakich cech satanizmu nie spełniają.  

*Dobra, masz 4, które najszybciej wpadły mi do głowy:
1) Wierzą w Allaha, który nie jest przeciwieństwem Boga chrześcijan (ma te same cechy), poza tym, w ogóle w niego wierzą;
2) Kiedy jednemu z nich przyznasz się do satanistycznych poglądów, wysadzi Cię w powietrze szybciej niż dwie wieże WTC;
3) Jeśli przyznasz się, że czcisz w sposób praktyczny Szatana, spalą Cię na stosie (albo co gorszego), Koran zakazuje czarnej magii i nakazuje jej tępienie;
4) Są fanatykami - satanizm nie popiera fanatyzmu, a zdrowy rozsądek;
- i wiele innych przykładów, które wynikają z Koranu, a stoją w jeszcze głębszej sprzeczności z doktryną Satanizmu (oczywiście wciąż omawiam to w kontekście racjonalnym).


skoro to wiesz, to mozesz rozpatrywac Kosciol jako "czesc wiernych postepujaca zgodnie z doktryna" i "rozne odstepstwa".

*Tak mogę. Uogólnienia bywają krzywdzące, ale też i czasem nie da się ich uniknąć.

Caly czas o to odroznienie mi chodzi. A nie mieszanie tego co dobre/zle w satanizmie z tym co dobre/zle w chrzescijanstwie, w celu udowodnienia komukolwiek ze nie pasuje i jest beznadziejny. :)  

*Ok.


ALE DO CHOLERY ZALOZ CHOC NA CHWILE, ze Kosciol to ludzie. LUDZIE SA ZANIM POWSTAJE NAZWA. I kazdy czlowiek robi to co chce. Czesc wybiera (!!!!) droge chrzescijanstwa, czesci wybiera (!!!!) droge robienia co sie chce pod dowolnym szyldem, a czesc wybiera (!!!!) cos innego.  

*Tak wiem, że to ludzie. Ale my rozmawiamy o ludziach, którzy: 1) nazwali się chrześcijanami; 2) wymyślili regułę, podług której będą żyć i się określać; 3) zgadzają się na życie zgodne z tą regułą; 4) robią coś odwrotnego względem tejże reguły i nadal definiują się jako członkowie wspólnoty chrześcijańskiej (nie wszyscy, oczywiście, ale o pozostałych nie rozmawiamy). Chrześcijanie nie mają możliwości postępowania pod dowolnym szyldem - mają Dekalog i inne prawa, które warunkują ich potencjalne zbawienie i życie wieczne, i które ich opisują jako grupę.
Inna ‘część', pozostaje poza sferą tej dyskusji.


KAZDY podejmuje wolny wybor, IDEAL tego co moze zrobic satanista, NIEZALEZNIE od tego jaki wydzwiek ma ten wybor wedle NAZWY ktora przyjal czlowiek.

*Możliwość postępowania, a deklarowanie się poprzez postępowanie, to dwie różne kwestie.


Czlowiek MOZE nazwac sie chrzescijaninem DLA SAMEJ NAZWY, jego poglady na starcie nie sa chrzescijanskie, NIGDY nie uwierzyl.

*Wtedy jest chrześcijaninem-kłamcą i spotyka go potępienie ze strony społeczności, w której jest, a w prezencie dodatkowo jeszcze od satanistów (LoL2).


To czlowiek wybral co zrobi, czlowiek to realizuje. Stopien niezgodnosci miedzy nazwa a postepowaniem MUSI byc juz rozpatrywany z punktu widzenia osoby rozpatrujacej gdyz NIE MA SENSU rozpatrywanie z punktu widzenia NAZWY osoby rozpatrywanej.  

*Może być rozpatrywany i tak, i tak.


Gdy czlowiek odbiega od nazwy, to dla niego odbieganie od nazwy nie jest zle.  
Gdy czlowiek jest satanista, to nazwa nie ma znaczenia.  

*To co ma dla kogoś znaczenie lub nie, to już kwestia indywidualna, która jednak może podlegać ocenie innych i często podlega.


DLACZEGO WIEC satanista atakuje czlowieka, ktory odbiega od nazwy ktora sobie nadal, jesli nazwa i postepowanie sa swiadomym wolnym wyborem tego czlowieka, dlaczego odstepstwo mierzone jest miara ludzi ktorzy nie odstepuja od nazwy (tej samej ktora przyjal krytykowany)?  

*Bo może lub ma ochotę. Nic mu tego nie zabrania, chyba, że sam postanowi tego nie robić.

Dlaczego krytykowany jest wolny, nieskrępowany przyjętą nazwą wybór postępowania?  

*Ponieważ jest on przeciwny do tego, który jest przyjęty na forum i do tego jeszcze prowokujący (LOL). Tu raczej nie można udzielić na to pytanie głębszej odpowiedzi.


> Nie ma w nim ‘postępuj zgodnie z własną  
> naturą', ale ‘zgodnie z własnym sumieniem ukształtowanym na  
> podstawie Dekalogu oraz innych praw/przykazań'.  

A skąd wiesz ze TYLKO takie sumienie poskutkuje nazwą?  

*Tego to ja na prawdę nie wymyśliłam, zadaj to pytanie Katolikowi.


Wiec "postepuj w zgodzie ze swoimi przekonaniami ktorych nie znam", ale "masz nazwe jakbys lubil dekalog, ja zadbam o twoja moralnosc". A to juz chore.  

*W takim kontekście jaki zaprezentowałeś - tak, to chore.


Nie. Kosciol to ludzie ktorzy nie lamia tych praw. Z definicji. Zmienia sie wiec poprawne nazewnictwo, przy jednoczesnym braku powodow do krytyki niepoprawnego nazewnictwa wewnatrz samego satanizmu.  

*Poproszę jeszcze raz to samo, tylko składniej, bo nie rozumiem.

*I trochę miejsca się jednak jeszcze znalazło :D

Pozdrawiam
spis działów / spis wątków / nowy wątek / zwiń wątek
Malaavi
[ nieaktywne ]


Wysłano:
2007-01-11
20:36:15

poznaj swojego wroga
  
Napisalem tu dluga odpowiesz, potem doszedlem do wniosku, ze nie warto tak pisac.

Satanisci maja swoje poglady. Rozne, bo satanizm LaVeyanski ma kilka sprzecznosci, dlatego ludzie musieli wybrac cos kosztem czegos innego.

Sprzecznosci to np:
- nie ma autorytetow, LaVey jest autorytetem
- Szatan daje wolnosc (jako ze oparto sie na chrzescijanstwie, jest to oczywista bzdura, Szatan jest symbolem zniewolenia)
- brak Boga daje wolnosc (z swiecie deterministycznym nie ma wolnosci).

Stad - czesc uwaza LaVeya za guru, czesc woli isc wlasna droga, czesc wierzy w Szatana osobowego, czesc w idee, czesc wcale - to zwykli ateisci.

Ogolnie zgoda nastepuje jednak co do:
- moralnosc chrzescijanska ogranicza (co jest sprzeczne, gdyz moralnosc - ustosunkowanie sie do swiata - zawsze ogranicza, tyle ze w zgodzie z wola, nie w sposob narzucony) wolna wole.

Dlatego satanistom:
- wolno klamac
- wolno byc egoistami
- wolno wprowadzac w blad, dbac o wlasne dowolnie pojete korzysci
- wolno wykazywac hipokryzje daleko idaca.
- wolno sie zniewalac (!) - gdyz na pierwszym miejscu jest realizacja czlowieka (a to jest zbiezne z chrzescijanstwem).

Z satanistycznego punktu widzenia zadne oskarzanie nie ma wiec sensu. Dowolne dzialanie ludzkie moze byc realizacja danej jednostki (co najwazniejsze), manifestacja wolnosci (co nieco mniej wazne) badz zartem (co jest po prostu fajne).

Nie ma podstaw by krytykowac, poza ta jedna podstawa ze sataniscie wolno krytykowac i bez powodu.

---------------

Teraz punkt widzenia czlowieka ktory robi cos wbrew nazwie. Tu jest o wiele krocej. Skoro robi cos wbrew nazwie, oznacza to ze nazwa jest bledna, a on chce robic cos wbrew nazwie.

Nie wiadomo czy ten czlowiek chce chciec robic cos wbrew nazwie, wiec dalsza analiza jego pogladow jest niemozliwa. Ale najpierw sa poglady, potem nazwa, wiec jesli jedno przeczy drugiemu, bledna jest wlasnie nazwa.

---------------

Gdy wiec mamy do czynienia z czlowiekiem, ktory sam siebie nazywa chrzescijaninem, a postepuje zupelnie niechrzescijansko, to mozemy doczepic sie tylko do bledu nazwy. A skoro blad ten zaistnial, to tego wlasnie chcial czlowiek ktory blednie sie nazwal. Na to pozwala satanizm.

KAZDA krytyka jest wiec logicznie bezpodstawna, gdy krytykuje satanista.

> Nie. Kosciol to ludzie ktorzy nie lamia tych praw. Z definicji. Zmienia  
> sie wiec poprawne nazewnictwo, przy jednoczesnym braku powodow do krytyki  
> niepoprawnego nazewnictwa wewnatrz samego satanizmu.  

> *Poproszę jeszcze raz to samo, tylko składniej, bo nie rozumiem.

Kosciol to chrzescijanie. Chrzescijanie to ludzie wierzacy w Boga wszechmocnego. Kazda wiara wplywa na postepowanie, wiara we wszechmoc wplywa w sposob kategoryczny.

Gdy wierzy sie we WSZECHMOC, to zadne skonczone pieniadze, zadna skonczona sila, nie jest wazna, nie jest znaczaca. Dlatego chrzescijanin nie popelnia bledow. Wybiera najwyzej mniejsze zlo, gdy kazdy mozliwy wybor narusza jakas zasade chrzescijanska.

Czlowiek ktory przeczy nazwie 'chrzescijanin' nie jest chrzescijaninem, ktory popelnia bledy. To dziecko, osoba nieswiadoma, badz klamca. W kazdym przypadku poglady NIE SA takie jakie musialyby byc, by nazywac je chrzescijanstwem.

Swinka morska, gdy ma 7 glow, skrzydla i 100 stop dlugosci tez nie jest swinka morska. Najpierw sie jest, potem nadaje sie nazwe wg. okreslonego pojecia, ktore PASUJE do tego co jest. Wiec jesli pojecie chrzescijanstwa NIE PASUJE do pogladow czlowieka, to absurdem jest nazwanie go chrzescijaninem.

Swinka morska czy jakas lodowka nie stanie sie komunikatorem internetowym przez to ze tak sie nazwie. By stac sie kims nie zmienia sie nazwy, zmienia sie istote.

W satanizmie zas nie ma podstaw, by krytykowac odstepstwo od nazwy rzeczywistej istoty danego przedmiotu.

> *I trochę miejsca się jednak jeszcze znalazło :D
>  
> Pozdrawiam

pozdrawiam rowniez. ;)
spis działów / spis wątków / nowy wątek / zwiń wątek
Pokrakk
[ nieaktywne ]


Wysłano:
2007-01-04
15:13:57

poznaj swojego Boga

> 4. Jaki podzbior {koledy, choinka, zyczenia, msza, oplatek, karp, inna  
> ryba, prezenty, modlitwa przy stole} zwiazany byl z tym co robiliscie w  
> Boze - przepraszam - Narodzenie?

Jadłem karpia, dzieliłem się płatkiem wafla (bo opłatka w czechach nie kupisz), zamiast choinki była gałązka z jednym łańcuchem i dostałem płytę Roda Stewarta z którą nie wiem co zrobić.

Nie modliłem się.
Nie byłem w kościele.
Nie śpiewałem kolęd.

Słowem - spędziłem normalną ateistyczną wigilie.

W świeta zaś piłem tanie wino i tanie wino i jeszcze tochę taniego wina, z czego jestem dumny, a co?

Na pozostałą część wątku nie odpowiem, albowiem w dupie mam każdą religię z chrześcijaństwem włącznie.
Co za tym idzie, nie wściekam się, nie krytykuję i w ogólę na co dzień o tym nie myślę.

Czego serdecznie życzę każemu na tym forum w Nowym Roku.
spis działów / spis wątków / nowy wątek / zwiń wątek
Malaavi
[ nieaktywne ]


Wysłano:
2007-01-04
17:19:27

poznaj swojego Boga

> Na pozostałą część wątku nie odpowiem, albowiem w dupie mam każdą religię  
> z chrześcijaństwem włącznie.
> Co za tym idzie, nie wściekam się, nie krytykuję i w ogólę na co dzień o  
> tym nie myślę.

Ja nie pytam co myslisz, tylko jak znasz. :)
spis działów / spis wątków / nowy wątek / zwiń wątek
Pokrakk
[ nieaktywne ]


Wysłano:
2007-01-05
14:09:42

poznaj swojego Boga

> Ja nie pytam co myslisz, tylko jak znasz. :)

Aha - przepraszam.

No więc znam o tyle o ile mnie nauczono na lekcjach religii + trochę czytania Biblii + własne przemyślenia których za wiele nie było.

Dobra, dobra - w dupie byłem, gówno widziałem i huja wiem.

Tylko nie bij!
Nie po głowie!

Dlatego byc może bo jak wzmiankowałem wcześniej - religia (ta i inna) nie leży w zakresie moich najblizszych zainteresowań.
spis działów / spis wątków / nowy wątek / zwiń wątek
Malaavi
[ nieaktywne ]


Wysłano:
2007-01-05
18:13:19

poznaj swojego Boga
widze wolisz wlasne watki :)
spis działów / spis wątków / nowy wątek / zwiń wątek
Pokrakk
[ nieaktywne ]


Wysłano:
2007-01-07
14:51:25

poznaj swojego Boga
> widze wolisz wlasne watki :)

Oglądając film, nie zwracam uwagi na reklamy.

Analogia.

No i EOT - zaraz mnie morderacja zeżere.
spis działów / spis wątków / nowy wątek / zwiń wątek
_flo_
( resistance is futile )

zdjecie

Wysłano:
2007-01-04
16:27:09

poznaj swojego wroga
> 1. jak czesto czytacie Katechizm i Pismo, jak dobrze je znacie?

Ostatnio - niezbyt często (sięgam do ST lub NT, gdy trafiam w literaturze lub internecie na jakieś zagadnienie, które chcę dokłądniej zbadać lub gdy potrzebuję "podkładki" do dyskusji). 10 lat temu czytywałam dość często (na etapie przejściowym, przed całkowitym porzuceniem wiary), bo szukałąm w tej wierze jakiegoś sensu (nie w znaczeniu sensowności zawartych tam treści, tylko sensu dla siebie).

> 2. jak czesto bywacie w kosciolach, roznych, by wykluczyc ze trafiacie na  
> nieodpowiedniego ksiedza?

W celach "turystycznych" czasami, na mszy - od dawna nie byłam i raczej się nie wybieram. Ale wiem, jak msza i kazanie wyglądają w ogólnym zarysie, bo kiedyś bywałam.

> 3. jak czesto rozmawiacie z osobami gleboko (a inteligentnie)  
> wierzacymi?

Utrzymuję bliski kontakt z dwiema glęboko wierzącymi osobami. Jedna jest osobą bardzo mi bliską, darzę ją wielkim zaufaniem. Jest to osoba prawosławna, ale uczęszczająca do kościoła o obrządku rzymskim, bo w jej miejscowości nie ma cerkwi. Przez długi okres swego życia określałą się jako osoba niewierząca, potem wróciła do wiary. Nie mamy żadnego problemu z porozumieniem się - szanujemy nawzajem swoje poglądy. Druga osoba wierzy przez całe swoje życie, wszystkie jej poczynania są zawierzane Bogu, dużo mówi o swojej wierze, stara się mnie przekonać do wiary, ale w sposób nienachalny - pewnych granic nie przekracza. Obie wymienione przeze mnie osoby są inteligentne i oczytane zarówno w Piśmie, jak i w innej literaturze. Cechuje je duży szacunek do poglądów i wierzeń innych ludzi.

> Interesuje mnie wiec zwiazek z chrzescijanstwem, a nie 'moja kuzynka nie  
> miala co ze soba zrobic to se poszla na oaze i gada glupoty'.

Nie jestem wrogiem chrześcijaństwa. Jestem wrogiem fanatyzmu. Wiem, fanatycy to mniejszość.

> 4. Jaki podzbior {koledy, choinka, zyczenia, msza, oplatek, karp, inna  
> ryba, prezenty, modlitwa przy stole} zwiazany byl z tym co robiliscie w  
> Boze - przepraszam - Narodzenie?

Prezent teściom dałam, bo oni święta obchodzą. Choinka była ich, więc jej sobie nie zaliczam. Opłatek też był ich, ale się nim z nimi podzieliłam i życzenia złożyłam. Mszy, modlitw itp. nie było. Ryba była (choć nie karp), ale na wieczerzy wigilijnej (zjedzonej zresztą ok. 14:00, bo późno wstaliśmy i obiadu już nie było sensu oddzielnie robić :) były też zrazy wołowe :) Gdybyśmy zostali w domu, to nie byłoby żadnej z tych rzeczy "świątecznych".

> Oczywiscie komentarze w stylu babcia mi kazala prosze sobie zostawic na  
> inna okazje. Ja prosze o satanistycznie szczera odpowiedz.

Dla mnie "katol" i "katolik" to w ogóle oddzielne gatunki ludzi :) Nie utożsamiam każdego wierzącego w chrześcijańskiego Boga z "katolstwem", tak jak nie utożsamiam każdego wyznawcy islamu z terrorystami, a każdego Żyda z pejsami itd., itp.
spis działów / spis wątków / nowy wątek / zwiń wątek
Malaavi
[ nieaktywne ]


Wysłano:
2007-01-04
17:13:39

poznaj swojego wroga

> Dla mnie "katol" i "katolik" to w ogóle oddzielne gatunki ludzi :) Nie  
> utożsamiam każdego wierzącego w chrześcijańskiego Boga z "katolstwem", tak  
> jak nie utożsamiam każdego wyznawcy islamu z terrorystami, a każdego Żyda  
> z pejsami itd., itp.

za to i cala wyczerpujaca wypowiedz dziekuje :)
spis działów / spis wątków / nowy wątek / zwiń wątek
Egaheer
[ nieaktywne ]


Wysłano:
2007-01-04
18:20:50

poznaj swojego wroga

> W zwiazku z powyzszym mam do was, w taki czy inny sposob wspoltworzacych  
> spolecznosc satanistyczna czy jej okolice, pytania na temat tego jak i  
> gdzie poznajecie chrzescijanstwo.
>  
> 1. jak czesto czytacie Katechizm i Pismo, jak dobrze je znacie?

Znam dobrze. Teraz nie czytam prawie wcale, ale gdy byłam zadeklarowaną katoliczką czytałam przynajmniej raz w tygodniu.

> 2. jak czesto bywacie w kosciolach, roznych, by wykluczyc ze trafiacie na  
> nieodpowiedniego ksiedza?

Od ok. 4 lat nie widziano mnie tam. Uważam jednak, że mniej więcej 19 lat (z przerwami) przebywania w tym towarzystwie daje mi prawo oceny.

> 3. jak czesto rozmawiacie z osobami gleboko (a inteligentnie)  
> wierzacymi?

Kilka razy w miesiącu. Dostałam też miły wierszyk o Jezusku na święta, jak Ci wiadomo.

> Wyobrazcie sobie, ze biore sobie jakiegos nowoczesnego satanistycznego  
> hiptechno czternastolatka, ktory znicze juz tlukl badz odrywal literki z  
> nagrobkow, by cmentarz dewastowac. Biore go rzecz jasna na strone, gdzie  
> wypytuje go o satanizm, na tej podstawie zas nauczam innych o satanizmie,  
> w poczuciu dobrze spelnionego obowiazku. Glupi bym byl. :)

Rzecz oczywista.
  
> 4. Jaki podzbior {koledy, choinka, zyczenia, msza, oplatek, karp, inna  
> ryba, prezenty, modlitwa przy stole} zwiazany byl z tym co robiliscie w  
> Boze - przepraszam - Narodzenie?
>  
> Oczywiscie komentarze w stylu babcia mi kazala prosze sobie zostawic na  
> inna okazje. Ja prosze o satanistycznie szczera odpowiedz.

Żadnych kolęd, modlitw, karpia, itp. Nie mieszkam z babcią ani rodzicami.
Święta spędziłam głównie w towarzystwie pewnego aromatycznego, czerwonego płynu, ponieważ moja druga połowa miała ciekawsze zajęcia. Np. jedzenie barszczu:/
spis działów / spis wątków / nowy wątek / zwiń wątek
Malaavi
[ nieaktywne ]


Wysłano:
2007-01-04
18:23:24

poznaj swojego wroga

> > 2. jak czesto bywacie w kosciolach, roznych, by wykluczyc ze  
> trafiacie na  
> > nieodpowiedniego ksiedza?
>  
> Od ok. 4 lat nie widziano mnie tam. Uważam jednak, że mniej więcej 19 lat  
> (z przerwami) przebywania w tym towarzystwie daje mi prawo oceny.

Oczywiscie. Przy czym poczatkowe kilka charakteryzowalo sie pewnie niepelnym zrozumieniem.  


> Rzecz oczywista.

Nie dla kazdego.  
  
spis działów / spis wątków / nowy wątek / zwiń wątek
Egaheer
[ nieaktywne ]


Wysłano:
2007-01-04
18:26:27

poznaj swojego wroga
>  
> > > 2. jak czesto bywacie w kosciolach, roznych, by wykluczyc ze  
> > trafiacie na  
> > > nieodpowiedniego ksiedza?
> >  
> > Od ok. 4 lat nie widziano mnie tam. Uważam jednak, że mniej więcej 19  
> lat  
> > (z przerwami) przebywania w tym towarzystwie daje mi prawo oceny.
>  
> Oczywiscie. Przy czym poczatkowe kilka charakteryzowalo sie pewnie  
> niepelnym zrozumieniem.  

Tak, ale zostaje grubo ponad dziesięć jako takiego pojmowania tego, co działo się wokół. I nie mówię tu tylko o księżach, ale i o innych znanych mi wierzących osobach (w tym moich rodzicach).
  
> > Rzecz oczywista.
>  
> Nie dla kazdego.  

To też rzecz oczywista.    
spis działów / spis wątków / nowy wątek / zwiń wątek
Malaavi
[ nieaktywne ]


Wysłano:
2007-01-04
18:28:06

poznaj swojego wroga

> Tak, ale zostaje grubo ponad dziesięć jako takiego pojmowania tego, co  
> działo się wokół. I nie mówię tu tylko o księżach, ale i o innych znanych  
> mi wierzących osobach (w tym moich rodzicach).

nie planuje odbierac Ci prawa do oceny. Wierzysz w co wierzysz, raczej nie wykazujesz braku intelektu.
  
> > > Rzecz oczywista.
> >  
> > Nie dla kazdego.  
>  
> To też rzecz oczywista.    

to tez nie dla kazdego. Ciesze sie jednak ze takie subtelnosci, co oczywiste, nie stanowia dla Ciebie problemu.
spis działów / spis wątków / nowy wątek / zwiń wątek
Egaheer
[ nieaktywne ]


Wysłano:
2007-01-04
18:36:15

poznaj swojego wroga
>  
> > Tak, ale zostaje grubo ponad dziesięć jako takiego pojmowania tego,  
> co  
> > działo się wokół. I nie mówię tu tylko o księżach, ale i o innych  
> znanych  
> > mi wierzących osobach (w tym moich rodzicach).
>  
> nie planuje odbierac Ci prawa do oceny. Wierzysz w co wierzysz, raczej nie  
> wykazujesz braku intelektu.

To, w co wierzę też nie jest tak do końca kategoryczne. Nie można tego podporządkować, nadać etykiety - a przecież czasem to ułatwia życie. Tymczasem dla ułatwienia nadałam sobie taką a nie inną etykietę.
RACZEJ nie wykazuję braku intelektu?!!  

> > To też rzecz oczywista.    
>  
> to tez nie dla kazdego. Ciesze sie jednak ze takie subtelnosci, co  
> oczywiste, nie stanowia dla Ciebie problemu.

Inne stanowią:)
Dlaczego Ty nie napisałeś o swojej wigilii, hmm?
spis działów / spis wątków / nowy wątek / zwiń wątek
Malaavi
[ nieaktywne ]


Wysłano:
2007-01-04
18:38:56

poznaj swojego wroga

> To, w co wierzę też nie jest tak do końca kategoryczne. Nie można tego  
> podporządkować, nadać etykiety - a przecież czasem to ułatwia życie.  
> Tymczasem dla ułatwienia nadałam sobie taką a nie inną etykietę.
> RACZEJ nie wykazuję braku intelektu?!!  

co konkretnie masz na mysli? :D
  
> > > To też rzecz oczywista.    
> >  
> > to tez nie dla kazdego. Ciesze sie jednak ze takie subtelnosci, co  
> > oczywiste, nie stanowia dla Ciebie problemu.
>  
> Inne stanowią:)
> Dlaczego Ty nie napisałeś o swojej wigilii, hmm?

bo mnie nikt nie pytal. A ja mialem nawet babcie na wigilii.
spis działów / spis wątków / nowy wątek / zwiń wątek
Egaheer
[ nieaktywne ]


Wysłano:
2007-01-04
18:42:38

poznaj swojego wroga

> > Tymczasem dla ułatwienia nadałam sobie taką a nie inną etykietę.
> > RACZEJ nie wykazuję braku intelektu?!!  
>  
> co konkretnie masz na mysli? :D

Gustujesz w pół-debilkach? Ja uważam, że jestem osobą inteligentną. Oczywiście odebrałam Twoje słowa negatywnie, jak zwykle rozpatrując ten gorszy wariant.
  
> > Inne stanowią:)
> > Dlaczego Ty nie napisałeś o swojej wigilii, hmm?
>  
> bo mnie nikt nie pytal. A ja mialem nawet babcie na wigilii.  

Odpowiedz więc na swoje pytania.
spis działów / spis wątków / nowy wątek / zwiń wątek
Malaavi
[ nieaktywne ]


Wysłano:
2007-01-04
18:47:51

poznaj swojego wroga

> Gustujesz w pół-debilkach? Ja uważam, że jestem osobą inteligentną.  
> Oczywiście odebrałam Twoje słowa negatywnie, jak zwykle rozpatrując ten  
> gorszy wariant.

jak zwykle nieslusznie. Wlasciwie nie zwykle. Nie wiem co powiedziec. Zgubilas mnie.

> > > Inne stanowią:)
> > > Dlaczego Ty nie napisałeś o swojej wigilii, hmm?
> >  
> > bo mnie nikt nie pytal. A ja mialem nawet babcie na wigilii.  
>  
> Odpowiedz więc na swoje pytania.  

Pismo czytam regularnie, tego nigdy dosc, ale niewiele czytam, nie mam czasu.

W kosciele bywam nieczesto, raczej bazuje na doswiadczeniach z mlodosci, tyle ze i dobrych i zlych.

Oplatek byl, babcia, ryby rozne ale bez karpia, dostalem kapcie.
spis działów / spis wątków / nowy wątek / zwiń wątek
Egaheer
[ nieaktywne ]


Wysłano:
2007-01-04
18:51:10

poznaj swojego wroga
>  
> > Gustujesz w pół-debilkach? Ja uważam, że jestem osobą inteligentną.  
>  
> > Oczywiście odebrałam Twoje słowa negatywnie, jak zwykle rozpatrując  
> ten  
> > gorszy wariant.
>  
> jak zwykle nieslusznie. Wlasciwie nie zwykle. Nie wiem co powiedziec.  
> Zgubilas mnie.

Pierwszy raz odkąd się znamy chyba:)
  
> > Odpowiedz więc na swoje pytania.  
>  
> Pismo czytam regularnie, tego nigdy dosc, ale niewiele czytam, nie mam  
> czasu.
>  
> W kosciele bywam nieczesto, raczej bazuje na doswiadczeniach z mlodosci,  
> tyle ze i dobrych i zlych.

Rozumiem, że w związku z tym nie dajesz sobie prawa do krytykowania katolików (w świetle Twoich własnych założeń)?

> Oplatek byl, babcia, ryby rozne ale bez karpia, dostalem kapcie.

Już się zastanawiałam, czy nie przesłać Ci nowych:)
spis działów / spis wątków / nowy wątek / zwiń wątek
Malaavi
[ nieaktywne ]


Wysłano:
2007-01-04
18:57:41

poznaj swojego wroga

> > Zgubilas mnie.
>  
> Pierwszy raz odkąd się znamy chyba:)

Oj nie. Czesto tak mowie a nigdy to prawda nie jest.  

> > > Odpowiedz więc na swoje pytania.  
> >  
> > Pismo czytam regularnie, tego nigdy dosc, ale niewiele czytam, nie  
> mam  
> > czasu.
> >  
> > W kosciele bywam nieczesto, raczej bazuje na doswiadczeniach z  
> mlodosci,  
> > tyle ze i dobrych i zlych.
>  
> Rozumiem, że w związku z tym nie dajesz sobie prawa do krytykowania  
> katolików (w świetle Twoich własnych założeń)?

daje sobie prawo do krytykowania kazdego. Ale po pierwsze brzydze sie krytyka malo konstruktywna, a takie wlasnie by bylo krytykowanie chrzescijan gdzies w kolku samoadoracji satanistycznej. uch jak stara baba bym sie czul, gdzies pod kosciolem klachajaca z innymi na temat 'tej okropnej mlodziezy'.

Po drugie rozrozniam prawdziwosc od nazwy. Tam gdzie jest tylko nazwa krytykuje prawie zawsze, ale tu sie atakuje chrzescijan, a nie xian, atakuje sie wiec poglady, a nie niedorobione jednostki, warto wiec znac pogoady. A skoro sie nie zna, to ja sie wtracam. o :)

> > Oplatek byl, babcia, ryby rozne ale bez karpia, dostalem kapcie.
>  
> Już się zastanawiałam, czy nie przesłać Ci nowych:)

i biala koszule. Nie pasuje do kapci.
spis działów / spis wątków / nowy wątek / zwiń wątek
Egaheer
[ nieaktywne ]


Wysłano:
2007-01-04
19:06:12

poznaj swojego wroga
>  
> > > Zgubilas mnie.
> >  
> > Pierwszy raz odkąd się znamy chyba:)
>  
> Oj nie. Czesto tak mowie a nigdy to prawda nie jest.  

Mhm.
  
> daje sobie prawo do krytykowania kazdego.  

Ale innym tego odmawiasz. Dzielisz krytykę na konstruktywną i niekonstruktywną swoją miarą.  

>Ale po pierwsze brzydze sie  
> krytyka malo konstruktywna, a takie wlasnie by bylo krytykowanie  
> chrzescijan gdzies w kolku samoadoracji satanistycznej. uch jak stara baba  
> bym sie czul, gdzies pod kosciolem klachajaca z innymi na temat 'tej  
> okropnej mlodziezy'.

O ile mi wiadomo, to jednostka, indywidualność pracuje sama na siebie i nie musi wcale zważać na opinię kółka samoadoracji.
  
> Po drugie rozrozniam prawdziwosc od nazwy. Tam gdzie jest tylko nazwa  
> krytykuje prawie zawsze, ale tu sie atakuje chrzescijan, a nie xian,  
> atakuje sie wiec poglady, a nie niedorobione jednostki, warto wiec znac  
> pogoady. A skoro sie nie zna, to ja sie wtracam. o :)

Jak zamierzasz krytykować jednostki, pytam się? Z nazwiska będziesz wymieniał?
Każdy człowiek jest inny, czasem trzeba uogólniać.
spis działów / spis wątków / nowy wątek / zwiń wątek
Malaavi
[ nieaktywne ]


Wysłano:
2007-01-04
19:33:09

poznaj swojego wroga

> Ale innym tego odmawiasz. Dzielisz krytykę na konstruktywną i  
> niekonstruktywną swoją miarą.  

wrecz przeciwnie. oczywiscie tylko swoja miare mam.

Tam gdzie ktos nie krytykuje, tam ja nie krytykuje tego kogos. Tam gdzie ktos krytykuje, a robi to nieudolnie, tam dopiero nadziewa sie na mnie. Nigdy nie jestem pierwszy. Jestem buntem i tarciem, jedynie reakcja :).
  

> O ile mi wiadomo, to jednostka, indywidualność pracuje sama na siebie i  
> nie musi wcale zważać na opinię kółka samoadoracji.

Ja sadze, ze jednostka niezaleznie od tego jak samodzielna, moze miec oczy otwarte i widziec swiat wokol. Reagowac, bez zbednej paniki. Moglbym przeciez ich oprzezywac czy zagrozic wymiotowaniem. Nie?
    
> > Po drugie rozrozniam prawdziwosc od nazwy. Tam gdzie jest tylko nazwa  
>  
> > krytykuje prawie zawsze, ale tu sie atakuje chrzescijan, a nie xian,  
>  
> > atakuje sie wiec poglady, a nie niedorobione jednostki, warto wiec  
> znac  
> > pogoady. A skoro sie nie zna, to ja sie wtracam. o :)
>  
> Jak zamierzasz krytykować jednostki, pytam się? Z nazwiska będziesz  
> wymieniał?
> Każdy człowiek jest inny, czasem trzeba uogólniać.

wtedy mowie "satanisci"
spis działów / spis wątków / nowy wątek / zwiń wątek
Egaheer
[ nieaktywne ]


Wysłano:
2007-01-05
17:58:00

poznaj swojego wroga

> wrecz przeciwnie. oczywiscie tylko swoja miare mam.
>  
> Tam gdzie ktos nie krytykuje, tam ja nie krytykuje tego kogos. Tam gdzie  
> ktos krytykuje, a robi to nieudolnie, tam dopiero nadziewa sie na mnie.  
> Nigdy nie jestem pierwszy. Jestem buntem i tarciem, jedynie reakcja :).

Nie jestem pewna, czy nigdy nie jesteś pierwszy. Za to z całą pewnością wiem, że zrobiłeś się bardziej czepialski od Shoguna. Nawet wtedy, gdy nie ma takiej potrzeby. Zazwyczaj czepiasz się dla samej przyjemności lub podjudzasz, by potem obserwować z boku.  
  
> Ja sadze, ze jednostka niezaleznie od tego jak samodzielna, moze miec oczy  
> otwarte i widziec swiat wokol. Reagowac, bez zbednej paniki. Moglbym  
> przeciez ich oprzezywac czy zagrozic wymiotowaniem. Nie?

Może, ja wcale nie mówiłam, że nie. Mówiłam, że jednostka nie musi ślepo podporządkowywać się zdaniu większości.
    
> > Jak zamierzasz krytykować jednostki, pytam się? Z nazwiska będziesz  
>  
> > wymieniał?
> > Każdy człowiek jest inny, czasem trzeba uogólniać.
>  
> wtedy mowie "satanisci"

A inni mówią 'katolicy'. Jeśli zaczniesz rozpatrywać indywidualnie zrobi się tylko bałagan.  
spis działów / spis wątków / nowy wątek / zwiń wątek
Malaavi
[ nieaktywne ]


Wysłano:
2007-01-05
18:11:42

poznaj swojego wroga

> Nie jestem pewna, czy nigdy nie jesteś pierwszy. Za to z całą pewnością  
> wiem, że zrobiłeś się bardziej czepialski od Shoguna. Nawet wtedy, gdy nie  
> ma takiej potrzeby. Zazwyczaj czepiasz się dla samej przyjemności lub  
> podjudzasz, by potem obserwować z boku.  

pamietam czasy gdy Shoguna sie czepialem, bo byl nie lepsze od ogolu.
  
  
> > > Jak zamierzasz krytykować jednostki, pytam się? Z nazwiska  
> będziesz  
> >  
> > > wymieniał?
> > > Każdy człowiek jest inny, czasem trzeba uogólniać.
> >  
> > wtedy mowie "satanisci"
>  
> A inni mówią 'katolicy'. Jeśli zaczniesz rozpatrywać indywidualnie zrobi  
> się tylko bałagan.  

Ale to ja mam racje :).
Przy tym - zartowalem oczywiscie.
A balagan jest. Niewiele zmienie, a docinaniem - wylacznie na lepsze.
spis działów / spis wątków / nowy wątek / zwiń wątek
Krasnolud
[ nieaktywne ]


Wysłano:
2007-01-04
22:46:15

poznaj swojego wroga
> Drecze was juz latami, z roznych powodow poznajac wszelakie formy i okazy  
> zwace sie odpowiednio satanizmem i satanistami, a tak jak na poczatku tak  
> i dzis przeraza mnie stopien niewiedzy na temat katolicyzmu.

Pewnie nie wyższy niż średnia w społeczeństwie. Ale co ja tam wiem....

> Mylicie chrzescijanstwo-katolicyzm z xianstwem-katolstwem (przeklinajac  
> mylenie satanizmu - tego akurat waszego - z czyms co wg was ktos  
> satanizmem niepoprawnie nazwal).

Rozwiń. Bo albo mnie to nie dotyczy, albo percepcja zjawiska jest dla nas równoznaczna z opisem zjawiska naszymi słowami. W tym momencie oba rozróżnienia są sztuczne. xiaństwo = chrześcijaństwo, satanizm = szatanizm itd.

> Zarzucacie (!) chrzescijanstwu to, co dla satanisty jest zaleta. Albo wiec  
> dbacie o moralnosc chrzescijanska bardziej niz sami (samozwanczy)  
> chrzescijanie, albo zazdroscicie im braku rzeczonej moralnosci.

Mała szpilka w teoryjkę. Co innego świadomie wybrac drogę i postawić sobie nad sobą "prawo własne jako zakon", co innego nazywać się x będąc y i przekonywac innych że mocno wierzy się w x. Ktoś taki jest dla mnie albo totalnym głabem, albo kimś kto w konkretnym celu kombinuje. W każdym przypadku obie możliwości staram się brać pod uwage, choć zwykle to śmieszne jest :-)

> Wypowiadacie sie nieustannie na temat dzialalnosci Kosciola, jednoczesnie  
> popierajac dzialanie zgodne z sumieniem dzialajacego, a jednak nie  
> potraficie rozpatrywac tej dzialalnosci z punktu widzenia innego niz  
> (ponownie samozwanczo) satanistyczny.

Ja bym ci na to odparł, ze wymagasz od wilków żarcia trawy. Czasem to robią - jak im brakuje witamin. Potem żygają i wracają do mięsa... Są takie jednostki których lata urabiania na potulne baranki nie przerobią. Vide Madonna :-P

> Oczywiscie nie wszystko odnosi sie do wszystkich (ale do tych, ktorzy  
> poczuli sie urazeni odnosi sie z cala pewnoscia).

A ja nie wiem ;-P

> W zwiazku z powyzszym mam do was, w taki czy inny sposob wspoltworzacych  
> spolecznosc satanistyczna czy jej okolice, pytania na temat tego jak i  
> gdzie poznajecie chrzescijanstwo.

Teraz? Czytam własnie chyba z 10 książke na temat mitologii bliskowschodnich w tym J. P. Roux, "Jezus"  - byś się zdziwił ile wątków jest zbieżnych.

> 1. jak czesto czytacie Katechizm i Pismo, jak dobrze je znacie?

Nie czytuję - bazuję na opracowaniach. Pozwalają oceniac teksty w kontekście historycznym i mitologicznym. Lektura samej Biblii niewiele wnosi dla kogoś kto nie jest ekspertem w temacie - czytałem już książki na temat np. na temat Baala który w Biblii występuje ledwo kilka razy. Tak, ze myślę, że temat znam jako tako do cytowania z pamięci włacznie.

> 2. jak czesto bywacie w kosciolach, roznych, by wykluczyc ze trafiacie na  
> nieodpowiedniego ksiedza?

Nie bywam. Ostatnich 2 przewyższałem wiedzą już w liceum. Ich chyba w tych seminariach tylko lachę ministrantom robić uczą :-] Do kościołów nie uczeszczam chyba tylko po to aby pić :-))) Zwyczajnie nie mam potrzeby. Na tej samej zasadzie nie łaże do publicznych toalet jak mnie nie ciśnie.

> 3. jak czesto rozmawiacie z osobami gleboko (a inteligentnie)  
> wierzacymi?

Mało takich jest niestety, a zwykle jak są - nie rozmawiam o wierze najczęściej bo ludziska o "wierze" rozmawiać potrafią a o kwestiach okołoreligijnych niewiele wiedzą. Mało znam ludzi którzy by znali dobrze kościelne brudy i chcieli dalej się w to bawić inaczej niż odcinając się o KRK. W tym momencie to już leci mistycyzmem, nic nie mam do mistycyzmu.

> Wiadome jest wam zapewne, ze czytajac w Gosciu Niedzielnym o satanizmie  
> czlowiek szacunku Szatanowi naleznego nie okazuje, dowiaduje sie bzdur,  
> gdyz wroga sie unika tam gdzie go (Go) poznac trzeba i nie mozna go  
> opisac. O ile wbrew sztuce jest takie zachowanie, o tyle jest bardziej niz  
> popularne nie tylko wsrod czytelnikow GN.

No jest. I co mam walczyć z całym światm głąbów? Wolę iść na piwo z tymi którym tłumaczyć nie trzeba :-)

> Wyobrazcie sobie, ze biore sobie jakiegos nowoczesnego satanistycznego  
> hiptechno czternastolatka, ktory znicze juz tlukl badz odrywal literki z  
> nagrobkow, by cmentarz dewastowac. Biore go rzecz jasna na strone, gdzie  
> wypytuje go o satanizm, na tej podstawie zas nauczam innych o satanizmie,  
> w poczuciu dobrze spelnionego obowiazku. Glupi bym byl. :)

Spoko. Jest wiele satanizmów i wiele xiaństw. To chciałeś usłyszeć? Pomijając oczywisty fakt, że 14 latkowi nie ma co tłumaczyć - albo nie zrozumie, albo jeszcze nie zrozumie. A jeśli zdolny jest zrozumieć to i tak kiedyś zrozumie :-)

> Interesuje mnie wiec zwiazek z chrzescijanstwem, a nie 'moja kuzynka nie  
> miala co ze soba zrobic to se poszla na oaze i gada glupoty'.

Ja mam ciotkę która całą rodzinę w ruch parafialny wkręciła :-P Gówno wie o xiaństwie. Kto za młodu głupi nie był ten na starość nie zmądrzeje :-P A kto nie zmądrzał już nie zmądrzeje...

> A jako ze pod koniec grudnia ruch tu byl minimalny, pytam jeszcze:

Do domu na swięta wyjechałem. Jadłem, piłem, czytałem i pierdoliłem :-)
  
> 4. Jaki podzbior {koledy, choinka, zyczenia, msza, oplatek, karp, inna  
> ryba, prezenty, modlitwa przy stole} zwiazany byl z tym co robiliscie w  
> Boze - przepraszam - Narodzenie?
- kolędy - nie śpiewałem, pomijając wikińskie przyśpiewki o paleniu kościołów...
- choinka - a co? rozebrać miałem LOL. Nie moja i niech se stoi, swojej nie mam
- życzenia - tak. Chyba jeszcze jestem złym strasznym satanistą? Prosze, proszę...
- msza - nie byłem na ani jednej od lat, pomijając śluby i pogrzeby z szacunku do zainteresowanych  
- opłatek - zawsze jak byłem mały wpierdalałem kilogramami. Lubię to gówno :-)
- karpia nie jadam - oścista ta ryba mnie wkurwia, choć smaczna. Wolę minaja i pangę :-P Rybę zaś uwielbiam :-)
- modlitwa - nie
- prezentów nie daję, tylko sam otrzymuję :-)
- w wigilię łaziłem 5 h po lesie relaksując się ciszą i spokojem na łonie natury - trochę bardziej jej potęga niż dziwne bożki przemawia ona do mnie
spis działów / spis wątków / nowy wątek / zwiń wątek
Malaavi
[ nieaktywne ]


Wysłano:
2007-01-05
18:30:13

poznaj swojego wroga
> > Drecze was juz latami, z roznych powodow poznajac wszelakie formy i  
> okazy  
> > zwace sie odpowiednio satanizmem i satanistami, a tak jak na poczatku  
> tak  
> > i dzis przeraza mnie stopien niewiedzy na temat katolicyzmu.
>  
> Pewnie nie wyższy niż średnia w społeczeństwie. Ale co ja tam wiem....

Nie nizszy. To przeraza, gdy spoleczenstwo dysponuje beretami, a satanizm nie musi, by taki stopien miec.

> > Mylicie chrzescijanstwo-katolicyzm z xianstwem-katolstwem  
> (przeklinajac  
> > mylenie satanizmu - tego akurat waszego - z czyms co wg was ktos  
> > satanizmem niepoprawnie nazwal).
>  
> Rozwiń. Bo albo mnie to nie dotyczy, albo percepcja zjawiska jest dla nas  
> równoznaczna z opisem zjawiska naszymi słowami. W tym momencie oba  
> rozróżnienia są sztuczne. xiaństwo = chrześcijaństwo, satanizm = szatanizm  
> itd.

gdyby byly sztuczne, trzebaby sie z dowolnym motlochem identyfikowac. Nikomu nie bronie, sam nie lubie. Zwlaszcza tego co robi samozwanczy x z Twojego ponizszego przykladu. Gdy przeczy to pojeciom wszelakim.  

Swiat sie zmienia, a ludzie sie wciaz myla. Jestem zdania by pomylki nazwac slowem 'pomylka', nowe pojecia tworzyc na nowe przedmioty, a stare trzymac niezmiennymi.

> > Zarzucacie (!) chrzescijanstwu to, co dla satanisty jest zaleta. Albo  
> wiec  
> > dbacie o moralnosc chrzescijanska bardziej niz sami (samozwanczy)  
> > chrzescijanie, albo zazdroscicie im braku rzeczonej moralnosci.
>  
> Mała szpilka w teoryjkę. Co innego świadomie wybrac drogę i postawić sobie  
> nad sobą "prawo własne jako zakon", co innego nazywać się x będąc y i  
> przekonywac innych że mocno wierzy się w x. Ktoś taki jest dla mnie albo  
> totalnym głabem, albo kimś kto w konkretnym celu kombinuje. W każdym  
> przypadku obie możliwości staram się brać pod uwage, choć zwykle to  
> śmieszne jest :-)

Jest satanistyczne. Mozna w LaVeyu znalezc teksty od reklamy samooklamywania (autosugestii), po udawanie. Sama wiec roznica w nazwie, ze tu udaje zadeklarowany satanista, a tu ktos udaje przed zadeklarowanym satanistom powoduje swiete oburzenie, czlowieka nazywajacego sie V na cechy swiatopogladu V u kogokolwiek innego.

> > Wypowiadacie sie nieustannie na temat dzialalnosci Kosciola,  
> jednoczesnie  
> > popierajac dzialanie zgodne z sumieniem dzialajacego, a jednak nie  
> > potraficie rozpatrywac tej dzialalnosci z punktu widzenia innego niz  
>  
> > (ponownie samozwanczo) satanistyczny.
>  
> Ja bym ci na to odparł, ze wymagasz od wilków żarcia trawy. Czasem to  
> robią - jak im brakuje witamin. Potem żygają i wracają do mięsa... Są  
> takie jednostki których lata urabiania na potulne baranki nie przerobią.  
> Vide Madonna :-P

Myslalem ze wymagam od ludzi. Lub szczurow. Ogolnie - kogos kto przystosowuje sie szybko. Wilka prosze mi nie obrazac. Nie jest to kwestia urabiania jednostki, a jej znalezienia sie w srodowisku. Mozna cale zycie nie zauwazyc gdzie sie jest i - wybacz - srac we wlasnej kuchni, ale nazywanie tego nieprzerabialnoscia to pewne mylenie pojec.


> > W zwiazku z powyzszym mam do was, w taki czy inny sposob  
> wspoltworzacych  
> > spolecznosc satanistyczna czy jej okolice, pytania na temat tego jak  
> i  
> > gdzie poznajecie chrzescijanstwo.
>  
> Teraz? Czytam własnie chyba z 10 książke na temat mitologii  
> bliskowschodnich w tym J. P. Roux, "Jezus"  - byś się zdziwił ile wątków  
> jest zbieżnych.

Niewazne ile. Ja nie jestem az po 10, wiec czegos pewnie nie wiem, ale sie nie zdziwie.

> > 1. jak czesto czytacie Katechizm i Pismo, jak dobrze je znacie?
>  
> Nie czytuję - bazuję na opracowaniach. Pozwalają oceniac teksty w  
> kontekście historycznym i mitologicznym. Lektura samej Biblii niewiele  
> wnosi dla kogoś kto nie jest ekspertem w temacie - czytałem już książki na  
> temat np. na temat Baala który w Biblii występuje ledwo kilka razy. Tak,  
> ze myślę, że temat znam jako tako do cytowania z pamięci włacznie.
>  
> > 2. jak czesto bywacie w kosciolach, roznych, by wykluczyc ze  
> trafiacie na  
> > nieodpowiedniego ksiedza?
>  
> Nie bywam. Ostatnich 2 przewyższałem wiedzą już w liceum. Ich chyba w tych  
> seminariach tylko lachę ministrantom robić uczą :-] Do kościołów nie  
> uczeszczam chyba tylko po to aby pić :-))) Zwyczajnie nie mam potrzeby. Na  
> tej samej zasadzie nie łaże do publicznych toalet jak mnie nie ciśnie.

czasem sa jednoczesnie darmowe i czyste, zaskakuje mnie to.

> > 3. jak czesto rozmawiacie z osobami gleboko (a inteligentnie)  
> > wierzacymi?
>  
> Mało takich jest niestety, a zwykle jak są - nie rozmawiam o wierze  
> najczęściej bo ludziska o "wierze" rozmawiać potrafią a o kwestiach  
> okołoreligijnych niewiele wiedzą. Mało znam ludzi którzy by znali dobrze  
> kościelne brudy i chcieli dalej się w to bawić inaczej niż odcinając się o  
> KRK. W tym momencie to już leci mistycyzmem, nic nie mam do mistycyzmu.

pozostaje mi podziekowac za odpowiedzi.

> No jest. I co mam walczyć z całym światm głąbów? Wolę iść na piwo z tymi  
> którym tłumaczyć nie trzeba :-)

powiedz mi, co robisz na forum, jesli nie rozmawiasz, a wiec tlumaczysz swoje zdanie?

> > Wyobrazcie sobie, ze biore sobie jakiegos nowoczesnego  
> satanistycznego  
> > hiptechno czternastolatka, ktory znicze juz tlukl badz odrywal  
> literki z  
> > nagrobkow, by cmentarz dewastowac. Biore go rzecz jasna na strone,  
> gdzie  
> > wypytuje go o satanizm, na tej podstawie zas nauczam innych o  
> satanizmie,  
> > w poczuciu dobrze spelnionego obowiazku. Glupi bym byl. :)
>  
> Spoko. Jest wiele satanizmów i wiele xiaństw. To chciałeś usłyszeć?  
> Pomijając oczywisty fakt, że 14 latkowi nie ma co tłumaczyć - albo nie  
> zrozumie, albo jeszcze nie zrozumie. A jeśli zdolny jest zrozumieć to i  
> tak kiedyś zrozumie :-)

Chcialem sprawdzic kto, rozrozniajac wiele satanizmow, jak to nazywasz, jest w stanie sie zdobyc na cos wiecej niz wkladanie wszystkiego (co zle ;) do worka 'chrzescijanstwo'.


> > A jako ze pod koniec grudnia ruch tu byl minimalny, pytam jeszcze:
>  
> Do domu na swięta wyjechałem. Jadłem, piłem, czytałem i pierdoliłem :-)

powiedz mi jeszcze, co wzgledem jakiego przedmiotu, bo z "oplatek, karp, inna ryba, msza, koledy" dziwne mi kombinacje wyszly.


> - życzenia - tak. Chyba jeszcze jestem złym strasznym satanistą? Prosze,  
> proszę...

ano. ciekawe jaki jest prawdziwy satanizm :D:D:D

> - w wigilię łaziłem 5 h po lesie relaksując się ciszą i spokojem na łonie  
> natury - trochę bardziej jej potęga niż dziwne bożki przemawia ona do  
> mnie

uczlowieczasz?
spis działów / spis wątków / nowy wątek / zwiń wątek
Krasnolud
[ nieaktywne ]


Wysłano:
2007-01-10
22:22:22

poznaj swojego wroga
> Nie nizszy. To przeraza, gdy spoleczenstwo dysponuje beretami, a satanizm  
> nie musi, by taki stopien miec.

To się nazywa wyższa forma specjalizacji :-)

> Jest satanistyczne. Mozna w LaVeyu znalezc teksty od reklamy  
> samooklamywania (autosugestii), po udawanie. Sama wiec roznica w nazwie,  
> ze tu udaje zadeklarowany satanista, a tu ktos udaje przed zadeklarowanym  
> satanistom powoduje swiete oburzenie, czlowieka nazywajacego sie V na  
> cechy swiatopogladu V u kogokolwiek innego.

OK. Tylko autosugestia aby zadziałała musi przekonać samego siebie, że coś jest na rzezcy. A to już nie jest udawanie.

> Myslalem ze wymagam od ludzi. Lub szczurow. Ogolnie - kogos kto  
> przystosowuje sie szybko. Wilka prosze mi nie obrazac. Nie jest to kwestia  
> urabiania jednostki, a jej znalezienia sie w srodowisku. Mozna cale zycie  
> nie zauwazyc gdzie sie jest i - wybacz - srac we wlasnej kuchni, ale  
> nazywanie tego nieprzerabialnoscia to pewne mylenie pojec.

akt. Przy odpowiedniej ilości prochów albo lobotomii kazdy może być warzywem. Niestety smutna prawda jest taka, że są ludzie niereformowalni pod pewnymi względami - ci mniej i ci bardziej podatni na wpływy.

> czasem sa jednoczesnie darmowe i czyste, zaskakuje mnie to.

Co nie znaczy, ze będę chodził je oglądać jak mi się kupy nie chce :-P Tak jak z księżmi :-)

> powiedz mi, co robisz na forum, jesli nie rozmawiasz, a wiec tlumaczysz  
> swoje zdanie?

Na katolik.pl mnie nie ma.  

> Chcialem sprawdzic kto, rozrozniajac wiele satanizmow, jak to nazywasz,  
> jest w stanie sie zdobyc na cos wiecej niz wkladanie wszystkiego (co zle  
> ;) do worka 'chrzescijanstwo'.

satanizm to też chrześcijaństwo? :-P

> > > A jako ze pod koniec grudnia ruch tu byl minimalny, pytam  
> jeszcze:
> >  
> > Do domu na swięta wyjechałem. Jadłem, piłem, czytałem i pierdoliłem  
> :-)
>  
> powiedz mi jeszcze, co wzgledem jakiego przedmiotu, bo z "oplatek, karp,  
> inna ryba, msza, koledy" dziwne mi kombinacje wyszly.

Czytałem opłatek, karp brał do buzi piłem kolędy i jadłem mszę. A to wszystko działo się na "innej rybie" - rozjechanej i delikatnie zalatującej zgniłym asfaltem.

> ano. ciekawe jaki jest prawdziwy satanizm :D:D:D

ZUY :-P I czci barana z Mendes :-P

> uczlowieczasz?

totemizuję albowiem fetyszaście to brzmi.
spis działów / spis wątków / nowy wątek / zwiń wątek
Malaavi
[ nieaktywne ]


Wysłano:
2007-01-10
23:41:34

poznaj swojego wroga

> > czasem sa jednoczesnie darmowe i czyste, zaskakuje mnie to.
>  
> Co nie znaczy, ze będę chodził je oglądać jak mi się kupy nie chce :-P Tak  
> jak z księżmi :-)

jedna z nielicznych poprawnych opinii na ten temat :)
  
> > Chcialem sprawdzic kto, rozrozniajac wiele satanizmow, jak to  
> nazywasz,  
> > jest w stanie sie zdobyc na cos wiecej niz wkladanie wszystkiego (co  
> zle  
> > ;) do worka 'chrzescijanstwo'.
>  
> satanizm to też chrześcijaństwo? :-P

czy rude wlosy to zielone oczy. Nie. Ale bardzo latwo o zbieznosc. Nalezy tylko olac pragnienie LaVeya, by jedno drugiemu przeciwstawic. Zalozenia maja identyczne (gdyby wziac ten ciekawy z wielu satanizmow i chrzescijanstwo pozbawic glupoty), roznica tkwi w nazwie, ktora naiwnym kaze walczyc. Stad "wrog" w temacie dla naiwnych. :)



> > uczlowieczasz?
>  
> totemizuję albowiem fetyszaście to brzmi.

dzis nie bylo konstruktywnie. Dziekuje za PIP.
spis działów / spis wątków / nowy wątek / zwiń wątek
Magdalenaa
[ nieaktywne ]


Wysłano:
2007-01-05
21:13:03

poznaj swojego wroga
> Mylicie chrzescijanstwo-katolicyzm z xianstwem-katolstwem (przeklinajac  
> mylenie satanizmu - tego akurat waszego - z czyms co wg was ktos  
> satanizmem niepoprawnie nazwal).

Nie, to był raczej problem jednej z byłych userek-Margi.  


> Wypowiadacie sie nieustannie na temat dzialalnosci Kosciola, jednoczesnie  
> popierajac dzialanie zgodne z sumieniem dzialajacego, a jednak nie  
> potraficie rozpatrywac tej dzialalnosci z punktu widzenia innego niz  
> (ponownie samozwanczo) satanistyczny.

Hm.. Jak więc mam odebrać słowa ksiedza, który poirytowany marnością datków parafian powiedział kiedyś na jednej z mszy: "Taca o godzinie 11 wygląda bardzo blado"?


> W zwiazku z powyzszym mam do was, w taki czy inny sposob wspoltworzacych  
> spolecznosc satanistyczna czy jej okolice, pytania na temat tego jak i  
> gdzie poznajecie chrzescijanstwo.
>  
> 1. jak czesto czytacie Katechizm i Pismo, jak dobrze je znacie?

Zdarza mi się co jakiś czas. Często korzystam z niego, żeby wytknąć jego nieznajomość niektórym KATOLIKOM.

> 2. jak czesto bywacie w kosciolach, roznych, by wykluczyc ze trafiacie na  
> nieodpowiedniego ksiedza?

Przez 9 lat uczęszczałam na religie także miałam styczność z wieloma osobami duchownymi, poza lekcjami chodziłam na scholę ale to było tak dawno temu... wstyd się przyznać:P

> 3. jak czesto rozmawiacie z osobami gleboko (a inteligentnie)  
> wierzacymi?

Większość z nich unika tego tematu jak ognia.  


> Interesuje mnie wiec zwiazek z chrzescijanstwem, a nie 'moja kuzynka nie  
> miala co ze soba zrobic to se poszla na oaze i gada glupoty'.

Chodziło się kiedyś...;)
spis działów / spis wątków / nowy wątek / zwiń wątek
Malaavi
[ nieaktywne ]


Wysłano:
2007-01-06
11:57:07

poznaj swojego wroga
> > Mylicie chrzescijanstwo-katolicyzm z xianstwem-katolstwem  
> (przeklinajac  
> > mylenie satanizmu - tego akurat waszego - z czyms co wg was ktos  
> > satanizmem niepoprawnie nazwal).
>  
> Nie, to był raczej problem jednej z byłych userek-Margi.  

Zgaduje ze sie wlasnie wypowiedzialas w temacie za cala reszte forumowiczow. Jak zawsze takie zdanie nalezy zignorowac :).
  
> > Wypowiadacie sie nieustannie na temat dzialalnosci Kosciola,  
> jednoczesnie  
> > popierajac dzialanie zgodne z sumieniem dzialajacego, a jednak nie  
> > potraficie rozpatrywac tej dzialalnosci z punktu widzenia innego niz  
>  
> > (ponownie samozwanczo) satanistyczny.
>  
> Hm.. Jak więc mam odebrać słowa ksiedza, który poirytowany marnością  
> datków parafian powiedział kiedyś na jednej z mszy: "Taca o godzinie 11  
> wygląda bardzo blado"?

Jak slowa satanisty "a na tych grobach potrzebowalem dluta zeby cos popsuc".
Jak pomylke w skali osoba-miejsce.
  
> > W zwiazku z powyzszym mam do was, w taki czy inny sposob  
> wspoltworzacych  
> > spolecznosc satanistyczna czy jej okolice, pytania na temat tego jak  
> i  
> > gdzie poznajecie chrzescijanstwo.
> >  
> > 1. jak czesto czytacie Katechizm i Pismo, jak dobrze je znacie?
>  
> Zdarza mi się co jakiś czas. Często korzystam z niego, żeby wytknąć jego  
> nieznajomość niektórym KATOLIKOM.

Katolom. Chyba ze wytykasz az do przesady, zacytuj mi przeto co LaVey pisal o masturbacji, bez zagladania. Oczywiscie nie mam pewnosci kim jestes, to tak dla sprawdzenia jak zareagujesz.

> > 2. jak czesto bywacie w kosciolach, roznych, by wykluczyc ze  
> trafiacie na  
> > nieodpowiedniego ksiedza?
>  
> Przez 9 lat uczęszczałam na religie także miałam styczność z wieloma  
> osobami duchownymi, poza lekcjami chodziłam na scholę ale to było tak  
> dawno temu... wstyd się przyznać:P

zgadzam sie ze dawno, zgadzam ze w liceum nawet poziom jest marny, bo trzeba niestety rownac do najslabszych.

> > 3. jak czesto rozmawiacie z osobami gleboko (a inteligentnie)  
> > wierzacymi?
>  
> Większość z nich unika tego tematu jak ognia.  

wiedza o tym? :D
dlaczego unikaja?
  
> > Interesuje mnie wiec zwiazek z chrzescijanstwem, a nie 'moja kuzynka  
> nie  
> > miala co ze soba zrobic to se poszla na oaze i gada glupoty'.
>  
> Chodziło się kiedyś...;)

a co z karpiem itp? ;(
spis działów / spis wątków / nowy wątek / zwiń wątek
Magdalenaa
[ nieaktywne ]


Wysłano:
2007-01-06
17:20:05

poznaj swojego wroga
> Zgaduje ze sie wlasnie wypowiedzialas w temacie za cala reszte  
> forumowiczow. Jak zawsze takie zdanie nalezy zignorowac :).

Hm... ale jednak odpowiedziałeś;> Z resztą źle sformułowałam to, co chciałam przekazać. Chodziło mi o podkreślenie tego, że Marga miała to do siebie, że posiadała niesamowicie spaczone pojęcie o chrześcijaństwie.  
  

> Katolom. Chyba ze wytykasz az do przesady, zacytuj mi przeto co LaVey  
> pisal o masturbacji, bez zagladania. Oczywiscie nie mam pewnosci kim  
> jestes, to tak dla sprawdzenia jak zareagujesz.

Szczerze mówiąc nie mam pojęcia co pisał o tym LaVey. Nie bardzo mnie to z resztą obchodzi. Satanizm "poznałam" zaledwie rok temu, natomiast chrześcijaństwo zgłębiałam od dzieciństwa po wiek nastoletni.  

> zgadzam sie ze dawno, zgadzam ze w liceum nawet poziom jest marny, bo  
> trzeba niestety rownac do najslabszych.

To zależy też od tego, na jakiego nauczyciela trafisz. Ja miałam okazję poznać człowieka, który prowadził naprawdę ciekawe lekcje. Nie było to na zasadzie: Modlitwa na początek, monolog, modlitwa końcowa. Głównie opowiadał historie z życia wzięte. Zaciekawił mnie wtedy temat egzorcyzmów, których rzekomo ów katecheta był świadkiem.

> wiedza o tym? :D
> dlaczego unikaja?

Przeważnie, kiedy poruszam temat wiary/wyznania, to dziwnym zbiegiem okoliczności wszyscy albo zaczynają się wykręcać, albo milkną.  
Mało kto chce o tym rozmaiwać, nie mam pojęcia dlaczego tak się dzieje.  

> a co z karpiem itp? ;(

W wątku Pokrakka "Męcz mnie człowieku!" Opisałam już co zrobiłam z karpiem;)  

Choinka była na życzenie domowników, ryby, prezenty też. Na mszy nie byłam, kolęd nie śpiewałam. Każda okazja do zjedzenia wykwintnych potraw i wypicia droższych trunków jest dobra;)
spis działów / spis wątków / nowy wątek / zwiń wątek
Malaavi
[ nieaktywne ]


Wysłano:
2007-01-06
20:10:48

poznaj swojego wroga
> > Zgaduje ze sie wlasnie wypowiedzialas w temacie za cala reszte  
> > forumowiczow. Jak zawsze takie zdanie nalezy zignorowac :).
>  
> Hm... ale jednak odpowiedziałeś;> Z resztą źle sformułowałam to, co  
> chciałam przekazać. Chodziło mi o podkreślenie tego, że Marga miała to do  
> siebie, że posiadała niesamowicie spaczone pojęcie o chrześcijaństwie.  

ok :)    

> > Katolom. Chyba ze wytykasz az do przesady, zacytuj mi przeto co LaVey  
>  
> > pisal o masturbacji, bez zagladania. Oczywiscie nie mam pewnosci kim  
>  
> > jestes, to tak dla sprawdzenia jak zareagujesz.
>  
> Szczerze mówiąc nie mam pojęcia co pisał o tym LaVey. Nie bardzo mnie to z  
> resztą obchodzi. Satanizm "poznałam" zaledwie rok temu, natomiast  
> chrześcijaństwo zgłębiałam od dzieciństwa po wiek nastoletni.  

czyli mniej wiecej to samo teraz wiesz w ramach chrzescijanstwa i satanizmu. nie liczy sie liczby lat tylko znajomosc. popytac Cie z Pisma? :>


pozdrawiam
spis działów / spis wątków / nowy wątek / zwiń wątek
Magdalenaa
[ nieaktywne ]


Wysłano:
2007-01-06
21:02:12

poznaj swojego wroga
> czyli mniej wiecej to samo teraz wiesz w ramach chrzescijanstwa i  
> satanizmu. nie liczy sie liczby lat tylko znajomosc.

Jednak dziewięcioletnia praktyka zdecydowanie różni się od całorocznej. W takim razie ma to jakieś znaczenie.

> popytac Cie z Pisma?  
> :>

A co, posiadasz dużą wiedzę w tym zakresie?;>
spis działów / spis wątków / nowy wątek / zwiń wątek
Malaavi
[ nieaktywne ]


Wysłano:
2007-01-07
09:14:54

poznaj swojego wroga
> > czyli mniej wiecej to samo teraz wiesz w ramach chrzescijanstwa i  
> > satanizmu. nie liczy sie liczby lat tylko znajomosc.
>  
> Jednak dziewięcioletnia praktyka zdecydowanie różni się od całorocznej. W  
> takim razie ma to jakieś znaczenie.

hm, 8 lat uczylem sie niemieckiego, w tym 4 lata po 5 godzin w tygodniu. Jestem w stanie przysiac, ze gdybym sie przylozyl do jakiegos (nie ekstremalnie trudnego) jezyka w tej chwili, po 8 miesiacach znalbym go zdecydowanie lepiej.

To co sie wie po 2 szkolach (niecalych jak widze) edukowania to naprawde nic, wiem, bo widzialem. Wiedza zaczyna sie tam, gdzie czlowiek chce sie uczyc, a rezygnacja (najwyrazniej) z katechezy jest miernym dowodem checi.  

> > popytac Cie z Pisma?  
> > :>
>  
> A co, posiadasz dużą wiedzę w tym zakresie?;>

Nieszczegolnie. Dosc by popytac. Ciekawa ksiazka przeciez.
spis działów / spis wątków / nowy wątek / zwiń wątek
Shogun
[ nieaktywne ]


Wysłano:
2007-01-07
16:50:43

poznaj swojego wroga
> 1. jak czesto czytacie Katechizm i Pismo, jak dobrze je znacie?

Jak byłem gówniarzem to przewertowałem katechizm. Niestety był bez obrazków to się nie przejąlem zbytnio. Już nie pamiętam co tam było, oprócz głównych spraw.

Pismo znam całkiem dobrze. Znam też jego dwie interpretacje. Katolicką i ŚJ.

> 2. jak czesto bywacie w kosciolach, roznych, by wykluczyc ze trafiacie na  
> nieodpowiedniego ksiedza?

Śluby, pogrzeby itp. Do kościołów nie chodzę bo i po co? Nie czuję się związany z tą instytucją. Do synagog też nie chodzę.

> 3. jak czesto rozmawiacie z osobami gleboko (a inteligentnie)  
> wierzacymi?

Jebitnie często.

> 4. Jaki podzbior {koledy, choinka, zyczenia, msza, oplatek, karp, inna  
> ryba, prezenty, modlitwa przy stole} zwiazany byl z tym co robiliscie w  
> Boze - przepraszam - Narodzenie?

Opłatek i prezenty. Życzenia niby też, jeśli możemy uznać że to ok kiedy wszystkim po kolei życzyłem "Wszystkiego najlepszego" :>
spis działów / spis wątków / nowy wątek / zwiń wątek
Malaavi
[ nieaktywne ]


Wysłano:
2007-01-07
16:58:38

poznaj swojego wroga

> Śluby, pogrzeby itp. Do kościołów nie chodzę bo i po co? Nie czuję się  
> związany z tą instytucją. Do synagog też nie chodzę.

Jak czesto rozmawiasz na temat judaizmu?
  
> > 3. jak czesto rozmawiacie z osobami gleboko (a inteligentnie)  
> > wierzacymi?
>  
> Jebitnie często.

nigdy sobie ze slowami z tej rodziny nie radzilem. Bardzo czy nie bardzo?

> > 4. Jaki podzbior {koledy, choinka, zyczenia, msza, oplatek, karp,  
> inna  
> > ryba, prezenty, modlitwa przy stole} zwiazany byl z tym co robiliscie  
> w  
> > Boze - przepraszam - Narodzenie?
>  
> Opłatek i prezenty. Życzenia niby też, jeśli możemy uznać że to ok kiedy  
> wszystkim po kolei życzyłem "Wszystkiego najlepszego" :>

troszke o to chodzilo.
Sa tu satanisci czy inni obywatele, protestuja, maja zawsze racje, poglady silne i wielkie, a dziela sie glownie na tych, ktorzy albo zyczyli swiatecznie, albo zostali zmuszeni do udawania ledwie przez zwyczaj.

Oczywiscie oczywiscie, tak jest lepiej, latwiej, nikomu to nie przeszkadza. Byle jeszcze nikt tu nie krytykowal ludzi za zachowania tradycyjne czy podporzadkowywanie sie innym. :>
spis działów / spis wątków / nowy wątek / zwiń wątek
Shogun
[ nieaktywne ]


Wysłano:
2007-01-07
17:11:03

poznaj swojego wroga
> Jak czesto rozmawiasz na temat judaizmu?

Bywa, że nawet co niedzielę.

> nigdy sobie ze slowami z tej rodziny nie radzilem. Bardzo czy nie  
> bardzo?

Bardzo.

> troszke o to chodzilo.
> Sa tu satanisci czy inni obywatele, protestuja, maja zawsze racje, poglady  
> silne i wielkie, a dziela sie glownie na tych, ktorzy albo zyczyli  
> swiatecznie, albo zostali zmuszeni do udawania ledwie przez zwyczaj.
>  
> Oczywiscie oczywiscie, tak jest lepiej, latwiej, nikomu to nie  
> przeszkadza. Byle jeszcze nikt tu nie krytykowal ludzi za zachowania  
> tradycyjne czy podporzadkowywanie sie innym. :>

To taka hipokryzja z konieczności. Czyli świadoma w jakimś tam stopniu.
spis działów / spis wątków / nowy wątek / zwiń wątek
Malaavi
[ nieaktywne ]


Wysłano:
2007-01-07
17:22:03

poznaj swojego wroga

> > troszke o to chodzilo.
> > Sa tu satanisci czy inni obywatele, protestuja, maja zawsze racje,  
> poglady  
> > silne i wielkie, a dziela sie glownie na tych, ktorzy albo zyczyli  
> > swiatecznie, albo zostali zmuszeni do udawania ledwie przez  
> zwyczaj.
> >  
> > Oczywiscie oczywiscie, tak jest lepiej, latwiej, nikomu to nie  
> > przeszkadza. Byle jeszcze nikt tu nie krytykowal ludzi za zachowania  
>  
> > tradycyjne czy podporzadkowywanie sie innym. :>
>  
> To taka hipokryzja z konieczności. Czyli świadoma w jakimś tam stopniu.

Masz na mysli ze to jakas "mniejsza hipokryzja" czy tak tylko napisales?
spis działów / spis wątków / nowy wątek / zwiń wątek
Shogun
[ nieaktywne ]


Wysłano:
2007-01-07
18:07:46

poznaj swojego wroga
> Masz na mysli ze to jakas "mniejsza hipokryzja" czy tak tylko napisales?

Dokładnie to miałem na myśli. Mniejsza hipkryzja. Okoliczności zmuszają ludzi do udawania. Jeśli nie wiesz o czym mówię, pojedź do Chin i porusz temat demokracji, wolnego rynku, wolności słowa etc. :)

Różnica jest zasadnicza w porównaniu do kogoś kto wierzy w jakieś ideały, a robi coś dokładnie odwrotnego (syndrom pijącego abstynenta się po prostu katolikom przydarzył).
spis działów / spis wątków / nowy wątek / zwiń wątek
Malaavi
[ nieaktywne ]


Wysłano:
2007-01-07
23:17:40

poznaj swojego wroga
> > Masz na mysli ze to jakas "mniejsza hipokryzja" czy tak tylko  
> napisales?
>  
> Dokładnie to miałem na myśli. Mniejsza hipkryzja. Okoliczności zmuszają  
> ludzi do udawania. Jeśli nie wiesz o czym mówię, pojedź do Chin i porusz  
> temat demokracji, wolnego rynku, wolności słowa etc. :)

mysle ze to takie tlumaczenie na sile. Nie dlatego ze nie wiem o czym mowisz, ale dlatego ze i ta slabosc (w odniesieniu rydzyk - jego armia), pozwolenie na czyjas kontrole sie w satanizmie wytyka.

Wybacz oczywiscie ze z takiego kata oceniam, to tylko ze wzgledu na tutejsza tematyke.

> Różnica jest zasadnicza w porównaniu do kogoś kto wierzy w jakieś ideały,  
> a robi coś dokładnie odwrotnego (syndrom pijącego abstynenta się po prostu  
> katolikom przydarzył).

roznica oczywiscie, ale wartosciowanie niekoniecznie.
slepota moze byc wrodzona, obluda nie ;)
spis działów / spis wątków / nowy wątek / zwiń wątek
Shogun
[ nieaktywne ]


Wysłano:
2007-01-07
23:36:24

poznaj swojego wroga
> mysle ze to takie tlumaczenie na sile. Nie dlatego ze nie wiem o czym  
> mowisz, ale dlatego ze i ta slabosc (w odniesieniu rydzyk - jego armia),  
> pozwolenie na czyjas kontrole sie w satanizmie wytyka.

Ale tu Cię nikt nie kontroluje. Umyślnie, a nie bezmyślnie, grasz pewną rolę bo w przeciwnym wypadku naraziłbyś się na przykre konsekwencje.

> roznica oczywiscie, ale wartosciowanie niekoniecznie.
> slepota moze byc wrodzona, obluda nie ;)

Myślę, że w kwestii obłudy ważna jest śwaidomosć swoich poczynań i motywacji.
spis działów / spis wątków / nowy wątek / zwiń wątek
Malaavi
[ nieaktywne ]


Wysłano:
2007-01-08
00:17:38

poznaj swojego wroga
> > mysle ze to takie tlumaczenie na sile. Nie dlatego ze nie wiem o czym  
>  
> > mowisz, ale dlatego ze i ta slabosc (w odniesieniu rydzyk - jego  
> armia),  
> > pozwolenie na czyjas kontrole sie w satanizmie wytyka.
>  
> Ale tu Cię nikt nie kontroluje. Umyślnie, a nie bezmyślnie, grasz pewną  
> rolę bo w przeciwnym wypadku naraziłbyś się na przykre konsekwencje.

umyslnie uciekasz od walki w strone podporzadkowania sie kontroli tradycji. Grasz role - oczywiscie. Jak kazdy konformista, ktory ma niesamowite poglady, ale one nigdy w jego zycie nie trafia.

Naprawde berety to nie bezwolna masa. To masa ktora chce tego co robi, bo uwaza (uwazanie rownowazne Twojemu przeciez, nawet jakies spotkania z Mesjaszami niekoniecznie musza dawac wszechwiedze, skad mialbys ja miec Ty wlasnie? :)) ze to co robi jest wlasciwsze.

Ja nie twierdze ze jest to w jakis sposob zle czy niegodne. Uwazam tylko, ze w calej rozciaglasci jest to ta sama hipokryzja co kazda inna.

> > roznica oczywiscie, ale wartosciowanie niekoniecznie.
> > slepota moze byc wrodzona, obluda nie ;)
>  
> Myślę, że w kwestii obłudy ważna jest śwaidomosć swoich poczynań i  
> motywacji.

Tak wlasnie. A teraz mi powiedz, czy z punktu widzenia moralnosci chrzescijanskiej lepiej byc slepym czy obludnym?

a satanistycznej (laveyanskiej)?

a Twojej?
spis działów / spis wątków / nowy wątek / zwiń wątek
Shogun
[ nieaktywne ]


Wysłano:
2007-01-09
21:52:54

poznaj swojego wroga
> Tak wlasnie. A teraz mi powiedz, czy z punktu widzenia moralnosci  
> chrzescijanskiej lepiej byc slepym czy obludnym?

Ślepym.

> a satanistycznej (laveyanskiej)?

Nie wiem.

> a Twojej?

Ani-ani :>
spis działów / spis wątków / nowy wątek / zwiń wątek
Anouk
( Czarownica-sekutnica )

Wysłano:
2007-01-09
22:36:31

poznaj swojego wroga
> umyslnie uciekasz od walki w strone podporzadkowania sie kontroli  
> tradycji. Grasz role - oczywiscie. Jak kazdy konformista, ktory ma  
> niesamowite poglady, ale one nigdy w jego zycie nie trafia.

Zauważ Malaavi, że niemożliwe jest przyjęcie innej postawy w takich okolicznościach jak zachodzą. Wielu ludzi, a szczególnie studentów, żyje jeszcze na utrzymaniu rodziców, nie będąc "na własnym", co uniemożliwia odgrywanie znaczącej roli w decydowaniu o miejscu tradycji w ich [ludzi] codziennym życiu. Samostanowienie jest możliwe w przypadku indywidualnych poglądów i postaw, jednak trudność się pojawia, kiedy mamy do czynienia z cała rodziną i bliskimi żywiącymi zupełnie przeciwne poglądy niż my sami.
I póki się nie wykształci jakiegoś własnego miejsca, niemożliwe jest pełna afirmacja swojej postawy, gdyż wiązałoby się to z koniecznością odcięcia od bliskich w jakimś stopniu nam osób. Stad wynika zatem takie niby konformistyczne pierdolenie się z tradycja.



> Naprawde berety to nie bezwolna masa. To masa ktora chce tego co robi, bo  
> uwaza (uwazanie rownowazne Twojemu przeciez, nawet jakies spotkania z  
> Mesjaszami niekoniecznie musza dawac wszechwiedze, skad mialbys ja miec Ty  
> wlasnie? :)) ze to co robi jest wlasciwsze.

I tutaj właśnie paradoksalnie tkwi katolicko-beretowej masy samounicestwianie – w przekonaniu o monopolu na prawdę i w tym, jak to ująłeś, że "uważa, że to co robi jest właściwsze" (możliwe, że nieopatrznie użyte słowo "właściwsze" zamiast "właściwie" oddaje tutaj jednak cały sens). Krk w takim ujęciu – a jest to szeroko dość stosowane – stawia się ponad innymi religiami, uniemożliwiając im dojście do głosu, a tym samym przekreśla możliwość przedsięwzięcia utopijnych ekumenicznych kroków. Religia polega na WIERZE w prawdziwość, a nie niepodważalnej PEWNOŚCI o tej prawdziwości. I żeby było jasne, że nie gadam jakiś wymyślonych tylko przeze mnie "bzdur", zaznaczam, ze jest to pogląd katolickiego teologa/księdza, a nie mój własny ;>


> Tak wlasnie. A teraz mi powiedz, czy z punktu widzenia moralnosci  
> chrzescijanskiej lepiej byc slepym czy obludnym?

Według moralności chrześcijańskiej ślepota i obłuda jest niby tym samym – fragment o belce w oku bliźniego (nie chce mi się szukać odpowiedniego wersetu) – wiec w tym punkcie ja osobiście nie wiem, do czego pijesz.

Choć tutaj też oczywiście można spierać się pomiędzy fragmentem, który miałeś na myśli, przytaczając biblijne historyjki o uzdrowieniu ślepców (wtedy odpowiedzią jest ślepota), grzeszników, belce w oku, a każdy z nich będzie po prostu inaczej traktował tematykę obłudy, moralności i ewentualnego kalectwa. Dla mnie się one tak prosto nie łącza ze sobą na zasadzie korelacji lub przeciwieństwa ;>

spis działów / spis wątków / nowy wątek / zwiń wątek
Malaavi
[ nieaktywne ]


Wysłano:
2007-01-10
09:25:39

poznaj swojego wroga
> > umyslnie uciekasz od walki w strone podporzadkowania sie kontroli  
> > tradycji. Grasz role - oczywiscie. Jak kazdy konformista, ktory ma  
> > niesamowite poglady, ale one nigdy w jego zycie nie trafia.
>  
> Zauważ Malaavi, że niemożliwe jest przyjęcie innej postawy w takich  
> okolicznościach jak zachodzą. Wielu ludzi, a szczególnie studentów, żyje  
> jeszcze na utrzymaniu rodziców, nie będąc "na własnym", co uniemożliwia  
> odgrywanie znaczącej roli w decydowaniu o miejscu tradycji w ich [ludzi]  
> codziennym życiu. Samostanowienie jest możliwe w przypadku indywidualnych  
> poglądów i postaw, jednak trudność się pojawia, kiedy mamy do czynienia z  
> cała rodziną i bliskimi żywiącymi zupełnie przeciwne poglądy niż my  
> sami.
> I póki się nie wykształci jakiegoś własnego miejsca, niemożliwe jest pełna  
> afirmacja swojej postawy, gdyż wiązałoby się to z koniecznością odcięcia  
> od bliskich w jakimś stopniu nam osób. Stad wynika zatem takie niby  
> konformistyczne pierdolenie się z tradycja.

W pelni konformistycznie. Moze Ci sie zdaje ze tu powody sa, a w kazdej innej sytuacji czlowiek jest konformista dla dziwnie pojetej wygody, ktora niby nie jest tym samym co motywacja przez Ciebie opisana.

Ucieczka od slowa. Tu przymus - tam konformizm. Bzdura, dokladnie to samo dzialanie z pominieciem tego co sie mowi, na rzecz latwego przechodzenia przez zycie.

NIE JEST to oczywiscie postepowanie wbrew wlasnym pogladom, kazdy konformista uwaza ze powinien ustepowac wlasnie tak jak to robi, to sa wlasnie jego poglady. Sa to jednak czesto poglady nieuswiadomione, gdy mowi sie o sile, a jest sie w pelni podporzadkowanym. Czemu nie glosi sie wielkiej wartosci podporzadkowania?  
  
> > Naprawde berety to nie bezwolna masa. To masa ktora chce tego co  
> robi, bo  
> > uwaza (uwazanie rownowazne Twojemu przeciez, nawet jakies spotkania z  
>  
> > Mesjaszami niekoniecznie musza dawac wszechwiedze, skad mialbys ja  
> miec Ty  
> > wlasnie? :)) ze to co robi jest wlasciwsze.
>  
> I tutaj właśnie paradoksalnie tkwi katolicko-beretowej masy  
> samounicestwianie – w przekonaniu o monopolu na prawdę i w tym, jak  
> to ująłeś, że "uważa, że to co robi jest właściwsze" (możliwe, że  
> nieopatrznie użyte słowo "właściwsze" zamiast "właściwie" oddaje tutaj  
> jednak cały sens).  

Bzdura. Prawie kazdy czlowiek jest przekonany ze to co robi robic powinien. Gdy mowi ze jest inaczej - najczesciej klamie. Ma argumenty przeciwko swojemu dzialaniu, ale zawsze cos silniejszego (W NIM SAMYM) popycha go wlasnie do takiego dzialania a nie innego.

> Krk w takim ujęciu – a jest to szeroko dość  
> stosowane – stawia się ponad innymi religiami, uniemożliwiając im  
> dojście do głosu, a tym samym przekreśla możliwość przedsięwzięcia  
> utopijnych ekumenicznych kroków.  

Logiczne. Kazdy kto wierzy ze ma racje, postepuje jakby wierzyl ze ma racje. Ty tez.

> Religia polega na WIERZE w prawdziwość, a  
> nie niepodważalnej PEWNOŚCI o tej prawdziwości.

To absolutnie to samo. Wiara daje pewnosc. Mamy tylko wiare, odnosnie wszystkiego.  

> I żeby było jasne, że nie  
> gadam jakiś wymyślonych tylko przeze mnie "bzdur", zaznaczam, ze jest to  
> pogląd katolickiego teologa/księdza, a nie mój własny ;>

przedstaw go dokladnie cytujac.
  
> > Tak wlasnie. A teraz mi powiedz, czy z punktu widzenia moralnosci  
> > chrzescijanskiej lepiej byc slepym czy obludnym?
>  
> Według moralności chrześcijańskiej ślepota i obłuda jest niby tym samym  
> – fragment o belce w oku bliźniego (nie chce mi się szukać  
> odpowiedniego wersetu) – wiec w tym punkcie ja osobiście nie wiem,  
> do czego pijesz.

Pytam o cos, pytanie nie jest trudne. Czy jesli w Pismie jest niewiele zwierzat, to znaczy ze chrzescijanie w inne nie wierza? Absurdalna Twoja logika.

> Choć tutaj też oczywiście można spierać się pomiędzy fragmentem, który  
> miałeś na myśli, przytaczając biblijne historyjki o uzdrowieniu ślepców  
> (wtedy odpowiedzią jest ślepota), grzeszników, belce w oku, a każdy z nich  
> będzie po prostu inaczej traktował tematykę obłudy, moralności i  
> ewentualnego kalectwa. Dla mnie się one tak prosto nie łącza ze sobą na  
> zasadzie korelacji lub przeciwieństwa ;>

Zdaje mi sie pominieto tu ogromna czesc pytania.
Slepote traktuj jako robienie czegos nieswiadomie, oblude - robienie czegos wbrew wlasnym slowom - swiadomie.
spis działów / spis wątków / nowy wątek / zwiń wątek
Anouk
( Czarownica-sekutnica )

Wysłano:
2007-01-11
00:21:52

poznaj swojego wroga
> W pelni konformistycznie. Moze Ci sie zdaje ze tu powody sa, a w kazdej  
> innej sytuacji czlowiek jest konformista dla dziwnie pojetej wygody, ktora  
> niby nie jest tym samym co motywacja przez Ciebie opisana.

Nie, często jest to po prostu połączone ze sobą. Jeżeli nie widzi się korzyści w walce z tradycją (a nawet czasem wręcz przeciwnie korzyść znajduje się w takiej właśnie konformistycznej postawie), w wielu przypadkach po prostu bezowocnej to się tego nie podejmuje. Cień już gdzieś to zaznaczał: czy każdy satanista musi być idealistą?

  
> Ucieczka od slowa. Tu przymus - tam konformizm. Bzdura, dokladnie to samo  
> dzialanie z pominieciem tego co sie mowi, na rzecz latwego przechodzenia  
> przez zycie.
>  
> NIE JEST to oczywiscie postepowanie wbrew wlasnym pogladom, kazdy  
> konformista uwaza ze powinien ustepowac wlasnie tak jak to robi, to sa  
> wlasnie jego poglady. Sa to jednak czesto poglady nieuswiadomione, gdy  
> mowi sie o sile, a jest sie w pelni podporzadkowanym. Czemu nie glosi sie  
> wielkiej wartosci podporzadkowania?  

Nie rozumiem Twojego wywodu... a dlaczego trzeba w ogóle głosić jakaś wartość w przypadku działania? Narzucać tym samym ludziom powinność – jak postępować powinni a jak nie, a nie pozostawić to w sferze indywidualnej?
I co w takim przypadku, kiedy jednak świadomość konformizmu zachodzi? Podejmuje się takich kroków z pełną świadomością konsekwencji by uniknąć większych niekorzyści?
Albo – co w przypadku kiedy satanista lubi żerować na całej tej zabawnej świątecznej otoczce, czerpiąc z tego właśnie korzyść wpisującą się choćby w dobre jedzenie, prezenty ;) a w rzeczywistości mieć to wszystko w pogardzie (czyt. mieć w dupie metafizyczne kwestie) co i tak widać (przynajmniej w moim wypadku)?
  
> Bzdura. Prawie kazdy czlowiek jest przekonany ze to co robi robic  
> powinien.  

Ha! I tu Cię mam. Chyba nie zrozumiałeś do końca, o co mi chodziło. Oczywiście, że jest tu przekonanie o prawdziwości, ale w sferze indywidualnej. Katolicyzm natomiast ma tutaj to do siebie, że w ramach mesjanizmu czy utopijnego ekumenizmu chce podporządkowywać sobie ludzi w sposób wręcz nachalny, narzucać im swoje myślenie. Jest przekonany o prawdziwości w każdej sytuacji i w przypadku każdego człowieka.

Gdy mowi ze jest inaczej - najczesciej klamie. Ma argumenty  
> przeciwko swojemu dzialaniu, ale zawsze cos silniejszego (W NIM SAMYM)  
> popycha go wlasnie do takiego dzialania a nie innego.

Tak, oczywiście. I na bazie takiego irracjonalnego czucia Kościół tworzy cały system, wymagając by inni cenili irracjonalność na podobnym stopniu, co jego wyznawcy.

Czucie jest subiektywne, psychika cała opiera się na subiektywizmie, stad ciężko opisuje się wszelkie procesy w niej zachodzące. Stad imo ta cecha nie obliguje do narzucania podobnego czucia innym.

  
> Logiczne. Kazdy kto wierzy ze ma racje, postepuje jakby wierzyl ze ma  
> racje. Ty tez.

Ja nie działam w sposób masowy. Nie wymagam by inni uważali to samo co ja, bo moje poglądy zawarte są właśnie w tej sferze subiektywnej.


> > Religia polega na WIERZE w prawdziwość, a  
> > nie niepodważalnej PEWNOŚCI o tej prawdziwości.
>  
> To absolutnie to samo. Wiara daje pewnosc. Mamy tylko wiare, odnosnie  
> wszystkiego.  

To nie jest to samo Malaavi ;) Wiara to nie pewność (a jeżeli tak jest postrzegana to prędzej zaślepienie), wiara to tzw. mniemanie, przeczucie, przekonanie, przypuszczenie. Pewność uzyskuje się na drodze sprawdzenia, doświadczenia.

> > I żeby było jasne, że nie  
> > gadam jakiś wymyślonych tylko przeze mnie "bzdur", zaznaczam, ze jest  
> to  
> > pogląd katolickiego teologa/księdza, a nie mój własny ;>
>  
> przedstaw go dokladnie cytujac.

Żałuję, że jest to niemożliwe, bo przekaz był na drodze bezpośredniej, nie pisemnej itp. nie robię notatek jak rozmawiam z kimś twarzą w twarz. Może powinnam zacząć ;)
Parafraza jednak to:  
Religia polega na WIERZE w prawdziwość, a nie niepodważalnej PEWNOŚCI o tej prawdziwości.

> Pytam o cos, pytanie nie jest trudne. Czy jesli w Pismie jest niewiele  
> zwierzat, to znaczy ze chrzescijanie w inne nie wierza? Absurdalna Twoja  
> logika.

Nie jest absurdalna, wskazuję jedynie na nieścisłość zawartą w pytaniu.

> Slepote traktuj jako robienie czegos nieswiadomie, oblude - robienie  
> czegos wbrew wlasnym slowom - swiadomie.

O, dziekuję, jakaś precyzja.

spis działów / spis wątków / nowy wątek / zwiń wątek
Malaavi
[ nieaktywne ]


Wysłano:
2007-01-11
09:30:40

poznaj swojego wroga
> > W pelni konformistycznie. Moze Ci sie zdaje ze tu powody sa, a w  
> kazdej  
> > innej sytuacji czlowiek jest konformista dla dziwnie pojetej wygody,  
> ktora  
> > niby nie jest tym samym co motywacja przez Ciebie opisana.
>  
> Nie, często jest to po prostu połączone ze sobą. Jeżeli nie widzi się  
> korzyści w walce z tradycją (a nawet czasem wręcz przeciwnie korzyść  
> znajduje się w takiej właśnie konformistycznej postawie), w wielu  
> przypadkach po prostu bezowocnej to się tego nie podejmuje. Cień już  
> gdzieś to zaznaczał: czy każdy satanista musi być idealistą?

Dalej nie rozumiesz. KAZDY konformista wybiera DOKLADNIE to wyjscie, gdzie widzi wiecej korzysci. Roznica jest w tym, ze czesc ludzi przed wyborem mowi jaki bedzie ten wybor, a konformisci mowia sporo o swojej wartosci, na koniec wybierajac dokladnie to czego sie od nich chce.

Nikt nie musi byc idealista. Protestujesz przeciwko nazwie 'konformizm', wiec najwyzej wg Ciebie musi, bo gdy nie jest widzisz gdzies problem. Ja mowie ze nie jest. Zaklamanie to satanistycznie wcale poprawna cecha.
  
> > Ucieczka od slowa. Tu przymus - tam konformizm. Bzdura, dokladnie to  
> samo  
> > dzialanie z pominieciem tego co sie mowi, na rzecz latwego  
> przechodzenia  
> > przez zycie.
> >  
> > NIE JEST to oczywiscie postepowanie wbrew wlasnym pogladom, kazdy  
> > konformista uwaza ze powinien ustepowac wlasnie tak jak to robi, to  
> sa  
> > wlasnie jego poglady. Sa to jednak czesto poglady nieuswiadomione,  
> gdy  
> > mowi sie o sile, a jest sie w pelni podporzadkowanym. Czemu nie glosi  
> sie  
> > wielkiej wartosci podporzadkowania?  
>  
> Nie rozumiem Twojego wywodu... a dlaczego trzeba w ogóle głosić jakaś  
> wartość w przypadku działania? Narzucać tym samym ludziom powinność  
> – jak postępować powinni a jak nie, a nie pozostawić to w sferze  
> indywidualnej?

Napisalem ze trzeba? Napisalem ze sie glosi. Dlaczego sie glosi? Pytaj gloszacych.

> I co w takim przypadku, kiedy jednak świadomość konformizmu zachodzi?  
> Podejmuje się takich kroków z pełną świadomością konsekwencji by uniknąć  
> większych niekorzyści?

ZAWSZE wybiera sie to wyjscie ktore UWAZA sie za lepsze. Ale mozna walczyc z tradycja slowem, a mimo to poprzec ja czynami. ZROZUM prosze, ze ja nie pytam o to, czemu popiera sie ja czynami, ale czemu WCZESNIEJ sie z nia walczy, skoro i tak sie ja wybierze, gdy poprosi babcia.

NIE napisalem ze to krytykuje. Ciagle tak to odbierasz? Wiec Ty krytykujesz. :)

> Albo – co w przypadku kiedy satanista lubi żerować na całej tej  
> zabawnej świątecznej otoczce, czerpiąc z tego właśnie korzyść wpisującą  
> się choćby w dobre jedzenie, prezenty ;) a w rzeczywistości mieć to  
> wszystko w pogardzie (czyt. mieć w dupie metafizyczne kwestie) co i tak  
> widać (przynajmniej w moim wypadku)?

Wolalabys nie wiedziec co tu napisalem zanim doszedlem do fragmentu o Twoim wypadku.  
Jesli satanista NIE protestuje przeciwko tradycji, podporzadkowaniu sie tradycji, badz podporzadkowaniu sie tradycji w glupi sposob, a potem sie jej podporzadkowuje, to postepuje zgodnie ze swoim slowem.

Jesli protestuje, a potem sie podporzadkowuje, to postepuje niezgodnie.

Ja wiem ze tu ogrom ludzi protestuje, sprawdzam ktorzy sa obludni.

> > Bzdura. Prawie kazdy czlowiek jest przekonany ze to co robi robic  
> > powinien.  
>  
> Ha! I tu Cię mam. Chyba nie zrozumiałeś do końca, o co mi chodziło.  
> Oczywiście, że jest tu przekonanie o prawdziwości, ale w sferze  
> indywidualnej. Katolicyzm natomiast ma tutaj to do siebie, że w ramach  
> mesjanizmu czy utopijnego ekumenizmu chce podporządkowywać sobie ludzi w  
> sposób wręcz nachalny, narzucać im swoje myślenie. Jest przekonany o  
> prawdziwości w każdej sytuacji i w przypadku każdego człowieka.

Teraz nie rozumiem absolutnie. Powiedz mi, katolicyzm to jakas istota, ktora ma wole? Ma zeby?

> Gdy mowi ze jest inaczej - najczesciej klamie. Ma argumenty  
> > przeciwko swojemu dzialaniu, ale zawsze cos silniejszego (W NIM  
> SAMYM)  
> > popycha go wlasnie do takiego dzialania a nie innego.
>  
> Tak, oczywiście. I na bazie takiego irracjonalnego czucia Kościół tworzy  
> cały system, wymagając by inni cenili irracjonalność na podobnym stopniu,  
> co jego wyznawcy.

Pieprzysz. :)
Teraz dopiero nie rozumiesz, co powyzsze udowadnia.

> Czucie jest subiektywne, psychika cała opiera się na subiektywizmie, stad  
> ciężko opisuje się wszelkie procesy w niej zachodzące. Stad imo ta cecha  
> nie obliguje do narzucania podobnego czucia innym.

I ludzie dziela sie na tych, ktorzy wiedza ze narzucanie nie zachodzi, i takich, ktorym wmowiono ze zachodzi.
  
> > Logiczne. Kazdy kto wierzy ze ma racje, postepuje jakby wierzyl ze ma  
>  
> > racje. Ty tez.
>  
> Ja nie działam w sposób masowy. Nie wymagam by inni uważali to samo co ja,  
> bo moje poglądy zawarte są właśnie w tej sferze subiektywnej.

Bo Ty jestes egoistka, a chrzescijanie nie.
  
> > > Religia polega na WIERZE w prawdziwość, a  
> > > nie niepodważalnej PEWNOŚCI o tej prawdziwości.
> >  
> > To absolutnie to samo. Wiara daje pewnosc. Mamy tylko wiare, odnosnie  
>  
> > wszystkiego.  
>  
> To nie jest to samo Malaavi ;) Wiara to nie pewność (a jeżeli tak jest  
> postrzegana to prędzej zaślepienie), wiara to tzw. mniemanie, przeczucie,  
> przekonanie, przypuszczenie. Pewność uzyskuje się na drodze sprawdzenia,  
> doświadczenia.

Gowno, przepraszam, prawda.
Masz pewnosc ze zabije Cie skok ze spadochronem bez spadochronu z kilku kilometrow? NIE MASZ dowodu empirycznego w postaci doswiadczenia wlasnej smierci w takim przypadku, NIE MASZ dowodu rzeczywistego ze jest mozliwy taki przypadek jak skok ze spodochronu. WIERZYSZ = MASZ PEWNOSC ze umrzesz.  

Gdy przypuszczasz, to "PRZYPUSZCZASZ", a gdy wierzysz (we wlasne istnienie, w istnienie swiata, w mase rozpedzonego pociagu) to postepujesz w sposob PEWNY.

PEWNOSC to nie POSIADANIE PRAWDY przez P wieksze niz duze. Prawdy posiadac nie mozna. Ma sie pewnosc, ktora wynika z niewiedzy na temat wlasnej niewiedzy, badz z silnej wiary, ktore to opcje w obliczu braku prawdy sa tym samym.  

> > > I żeby było jasne, że nie  
> > > gadam jakiś wymyślonych tylko przeze mnie "bzdur", zaznaczam, ze  
> jest  
> > to  
> > > pogląd katolickiego teologa/księdza, a nie mój własny ;>
> >  
> > przedstaw go dokladnie cytujac.
>  
> Żałuję, że jest to niemożliwe, bo przekaz był na drodze bezpośredniej, nie  
> pisemnej itp. nie robię notatek jak rozmawiam z kimś twarzą w twarz. Może  
> powinnam zacząć ;)
> Parafraza jednak to:  
> Religia polega na WIERZE w prawdziwość, a nie niepodważalnej PEWNOŚCI o  
> tej prawdziwości.

PEWNOSC znow rozumiesz jak obiektywne posiadanie prawdy. Pewnosc to uczucie. Posiadasz to cokolwiek robisz, a na temat rzeczywistosci nie masz nic poza wiara.

>
> > Slepote traktuj jako robienie czegos nieswiadomie, oblude - robienie  
>  
> > czegos wbrew wlasnym slowom - swiadomie.
>  
> O, dziekuję, jakaś precyzja.

I brak odpowiedzi. ;)
spis działów / spis wątków / nowy wątek / zwiń wątek
Anouk
( Czarownica-sekutnica )

Wysłano:
2007-01-15
00:19:18

poznaj swojego wroga
> Dalej nie rozumiesz. KAZDY konformista wybiera DOKLADNIE to wyjscie, gdzie  
> widzi wiecej korzysci. Roznica jest w tym, ze czesc ludzi przed wyborem  
> mowi jaki bedzie ten wybor, a konformisci mowia sporo o swojej wartosci,  
> na koniec wybierajac dokladnie to czego sie od nich chce.
>  
> Nikt nie musi byc idealista. Protestujesz przeciwko nazwie 'konformizm',  

Gdzie? Kiedy?

> wiec najwyzej wg Ciebie musi, bo gdy nie jest widzisz gdzies problem.  

Nie, nie postrzegam świata w kwestii czarno-białe.
Nie mówię, czy satanista ma być idealistą czy konformistą, to byłaby kompletna bzdura, bo zaprzeczyłabym indywidualizmowi. Dla mnie może być nawet mozaika jednego i drugiego...

Ja  
> mowie ze nie jest. Zaklamanie to satanistycznie wcale poprawna cecha.

...i wcale to nie musi być zakłamaniem.


> ZAWSZE wybiera sie to wyjscie ktore UWAZA sie za lepsze. Ale mozna walczyc  
> z tradycja slowem, a mimo to poprzec ja czynami. ZROZUM prosze, ze ja nie  
> pytam o to, czemu popiera sie ja czynami, ale czemu WCZESNIEJ sie z nia  
> walczy, skoro i tak sie ja wybierze, gdy poprosi babcia.
>  
> NIE napisalem ze to krytykuje. Ciagle tak to odbierasz? Wiec Ty  
> krytykujesz. :)

Jeżeli nie napisałeś to skąd mogę wiedzieć, co uważasz konkretnie? Mam tylko przypuszczenia :]
I w takim ujęciu jak teraz piszesz to rozumiem, gdyż jest to zaprzeczanie własnemu słowu. I rzeczywiście w niektórych ujęciach hipokryzja.

> > Albo – co w przypadku kiedy satanista lubi żerować na całej tej  
> > zabawnej świątecznej otoczce, czerpiąc z tego właśnie korzyść  
> wpisującą  
> > się choćby w dobre jedzenie, prezenty ;) a w rzeczywistości mieć to  
> > wszystko w pogardzie (czyt. mieć w dupie metafizyczne kwestie) co i  
> tak  
> > widać (przynajmniej w moim wypadku)?
>  
> Wolalabys nie wiedziec co tu napisalem zanim doszedlem do fragmentu o  
> Twoim wypadku.  

Oj chciałabym wiedzieć, jestem bardzo ciekawa ;>  
Żeby nie zaśmiecać wątku możesz napisać na privie.

> Jesli satanista NIE protestuje przeciwko tradycji, podporzadkowaniu sie  
> tradycji, badz podporzadkowaniu sie tradycji w glupi sposob, a potem sie  
> jej podporzadkowuje, to postepuje zgodnie ze swoim slowem.
>  
> Jesli protestuje, a potem sie podporzadkowuje, to postepuje niezgodnie.
>  
> Ja wiem ze tu ogrom ludzi protestuje, sprawdzam ktorzy sa obludni.

Ok, więc nie przyczepiam się do tego. I jak Twoja klasyfikacja? ;)

> Teraz nie rozumiem absolutnie. Powiedz mi, katolicyzm to jakas istota,  
> ktora ma wole? Ma zeby?

Wiele razy tak to wyglądało... Taka paskudna hydra z wieloma głowami, a każda z nich ma po 32 zęby w paszczy ;D
O co mi chodzi – dla mnie krk jest przeciwieństwem mistycyzmu, przynajmniej w założeniu indywidualizmu wiary.


> > Gdy mowi ze jest inaczej - najczesciej klamie. Ma argumenty  
> > > przeciwko swojemu dzialaniu, ale zawsze cos silniejszego (W NIM  
>  
> > SAMYM)  
> > > popycha go wlasnie do takiego dzialania a nie innego.
> >  
> > Tak, oczywiście. I na bazie takiego irracjonalnego czucia Kościół  
> tworzy  
> > cały system, wymagając by inni cenili irracjonalność na podobnym  
> stopniu,  
> > co jego wyznawcy.
>  
> Pieprzysz. :)
> Teraz dopiero nie rozumiesz, co powyzsze udowadnia.

Nie :] Wiem o co Ci chodzi, wskazuje tylko na to za pomocą jakich mechanizmów działa krk, nie chodzi mi tutaj o indywidualne kwestie wiary.  

> I ludzie dziela sie na tych, ktorzy wiedza ze narzucanie nie zachodzi, i  
> takich, ktorym wmowiono ze zachodzi.

Ciekawe jest to "wmówiono", gdyż u mnie się to zupełnie nie sprawdza. Mając ostro do czynienia z religią katolicką i jej wyznawcami przez długi czas, bazuję tutaj na doświadczeniach, a one składają się właśnie na nachalne postawy katolików pod względem spraw indywidualnych (nie chodzi mi o jednorazowość i zrażanie się, bo "ksiądz mnie w konfesjonale skrzyczał")

> Bo Ty jestes egoistka, a chrzescijanie nie.
  
No to "pięknie", ale to nie jest argument. Przekładanie subiektywnych kwestii (czucia, wiary) w sferę masową, jest jakąś metodologiczna paranoją, nie wydaje Ci się?

> Gowno, przepraszam, prawda.

Ale nie denerwuj się... :]

> Masz pewnosc ze zabije Cie skok ze spadochronem bez spadochronu z kilku  
> kilometrow? NIE MASZ dowodu empirycznego w postaci doswiadczenia wlasnej  
> smierci w takim przypadku, NIE MASZ dowodu rzeczywistego ze jest mozliwy  
> taki przypadek jak skok ze spodochronu. WIERZYSZ = MASZ PEWNOSC ze  
> umrzesz.  

Masz imo trochę ograniczone (jednostronne) na to spojrzenie. Gdybym nie miała żadnego dowodu empirycznego, potwierdzenia w rzeczywistości, każdy mój pogląd byłby bezwartościowy i nie miał uzasadnienia, a ja bazuje na faktach sprawdzając je przy tym, o ile jest to możliwe.

> Gdy przypuszczasz, to "PRZYPUSZCZASZ", a gdy wierzysz (we wlasne  
> istnienie, w istnienie swiata, w mase rozpedzonego pociagu) to postepujesz  
> w sposob PEWNY.

> PEWNOSC to nie POSIADANIE PRAWDY przez P wieksze niz duze. Prawdy posiadac  
> nie mozna. Ma sie pewnosc, ktora wynika z niewiedzy na temat wlasnej  
> niewiedzy, badz z silnej wiary, ktore to opcje w obliczu braku prawdy sa  
> tym samym.  

Hmm, czy uważasz zatem, że nic nie możesz naprawdę wiedzieć? Czy może właśnie pewność miesza się tutaj z wiarą i wszystko, co w kwestii wiary (=czucia) jest zarazem pewne?

> PEWNOSC znow rozumiesz jak obiektywne posiadanie prawdy. Pewnosc to  
> uczucie. Posiadasz to cokolwiek robisz, a na temat rzeczywistosci nie masz  
> nic poza wiara.

Zgodzę się, że można to tak też postrzegać – jako po prostu czucie, ale zauważyłam, że spieramy się w kwestii definicji (taki problem zebra na przejściu na ulicy a zebra w zoo ;)) Bo pewność można postrzegać w kwestii czucia właśnie albo w opierając o metodologię, wtedy jest to fakt zachodzący zawsze przy ustalonych warunkach (patrz przykład ze śmiercią – jeżeli masz wszelkie warunki spełnione i nie stanie się nic "dziwnego" – jakieś odstępstwo od reguły – to skacząc z okna zawsze się zabijesz). W takim wypadku nie jest to dla mnie tylko wiara.
(I jak pewnie można po tym zauważyć w niektórych kwestiach jestem dogmatykiem ;))

> > > Slepote traktuj jako robienie czegos nieswiadomie, oblude -  
> robienie  
> > > czegos wbrew wlasnym slowom - swiadomie.
> >  
> > O, dziekuję, jakaś precyzja.
>  
> I brak odpowiedzi. ;)

A mogę odpowiedzieć, myślałam, że pytanie było skierowane do Shoguna głównie. Tyle, że wedle powyższego sprecyzowania to w odpowiedziach właśnie z nim się zgadzam.

spis działów / spis wątków / nowy wątek / zwiń wątek
Malaavi
[ nieaktywne ]


Wysłano:
2007-01-15
15:43:36

poznaj swojego wroga

> Gdzie? Kiedy?

tu i teraz

> ...i wcale to nie musi być zakłamaniem.

zaklamanie musi byc zaklamaniem, nic innego nie musi.
  
> > ZAWSZE wybiera sie to wyjscie ktore UWAZA sie za lepsze. Ale mozna  
> walczyc  
> > z tradycja slowem, a mimo to poprzec ja czynami. ZROZUM prosze, ze ja  
> nie  
> > pytam o to, czemu popiera sie ja czynami, ale czemu WCZESNIEJ sie z  
> nia  
> > walczy, skoro i tak sie ja wybierze, gdy poprosi babcia.
> >  
> > NIE napisalem ze to krytykuje. Ciagle tak to odbierasz? Wiec Ty  
> > krytykujesz. :)
>  
> Jeżeli nie napisałeś to skąd mogę wiedzieć, co uważasz konkretnie? Mam  
> tylko przypuszczenia :]

Bo rozmawiamy o pewnych pogladach, a nie moich pogladach.




> Ok, więc nie przyczepiam się do tego. I jak Twoja klasyfikacja? ;)

Wiekszosc jest obludna.



> Nie :] Wiem o co Ci chodzi, wskazuje tylko na to za pomocą jakich  
> mechanizmów działa krk, nie chodzi mi tutaj o indywidualne kwestie wiary.  
  
Tyle ze absolutnie nie ma tych mechanizmow. NIE istnieje jakis Kosciol, ktory poluje na biednych ludzi, i ludzie gina w jego paszczy. Ludzie tworza Kosciol, to oni nim sa. Jesli ktos nie chce - naprawde sie go nie uda w Kosciele zatrzymac.
  
> > I ludzie dziela sie na tych, ktorzy wiedza ze narzucanie nie  
> zachodzi, i  
> > takich, ktorym wmowiono ze zachodzi.
>  
> Ciekawe jest to "wmówiono", gdyż u mnie się to zupełnie nie sprawdza.  
> Mając ostro do czynienia z religią katolicką i jej wyznawcami przez długi  
> czas, bazuję tutaj na doświadczeniach, a one składają się właśnie na  
> nachalne postawy katolików pod względem spraw indywidualnych (nie chodzi  
> mi o jednorazowość i zrażanie się, bo "ksiądz mnie w konfesjonale  
> skrzyczał")

Chodzi pewnie o to, ze ludzie nie rozumiejacy chrzescijanstwa byli nachalni. Rozumiem. Gdyby podszedl do mnie swiadek jehowy, i zaczal mowic bzdury o szatanie, to powinienem sie zrazic do LaVeya? Do Ciebie? Czy do swiadkow jehowy? NIE mialas stycznosci z teologia chyba. Mialas z ludzmi, ktorzy starali sie wierzyc, ale jak u Puchatka rozumki dzialac nie pozwalaly. Z calym szacunkiem.

> > Bo Ty jestes egoistka, a chrzescijanie nie.
>  
> No to "pięknie", ale to nie jest argument. Przekładanie subiektywnych  
> kwestii (czucia, wiary) w sferę masową, jest jakąś metodologiczna  
> paranoją, nie wydaje Ci się?

Wydaje mi sie. Kazdy powinien wymyslic wlasny ksztalt Ziemi! Bo do przyjecia takiego a innego sie ZMUSZA. Do przyjecia wiary katolickiej nikt nie zmusza.


> > Masz pewnosc ze zabije Cie skok ze spadochronem bez spadochronu z  
> kilku  
> > kilometrow? NIE MASZ dowodu empirycznego w postaci doswiadczenia  
> wlasnej  
> > smierci w takim przypadku, NIE MASZ dowodu rzeczywistego ze jest  
> mozliwy  
> > taki przypadek jak skok ze spodochronu. WIERZYSZ = MASZ PEWNOSC ze  
> > umrzesz.  
>  
> Masz imo trochę ograniczone (jednostronne) na to spojrzenie. Gdybym nie  
> miała żadnego dowodu empirycznego, potwierdzenia w rzeczywistości, każdy  
> mój pogląd byłby bezwartościowy i nie miał uzasadnienia, a ja bazuje na  
> faktach sprawdzając je przy tym, o ile jest to możliwe.

Bazujesz na faktach? Czym jest fakt jesli trzeba go sprawdzic? Jesli mozna sprawdzic? Przypuszczeniem najwyrazniej.

Wiesz co masz? Informacje (niesprawdzona) ze inni ludzie (ktorzy mogli nie istniec) zgineli spadajac (ktora to czynnosc wymaga przestrzeni ktora moze nie istniec) z wysokosci (ktora moze nie istniec).

Czasem masz informacje na temat tej informacji. Kazde sprawdzenie jest kolejna informacja, zawsze niesprawdzona, bo niesprawdzalna.

Ludzie dziela sie na tych ktorzy wiedza ze ich zycie to wiara, i tych ktorzy wierza, ze ich zycie to wiedza. Ci drudzy sie myla.

>  > Gdy przypuszczasz, to "PRZYPUSZCZASZ", a gdy wierzysz (we wlasne  
> > istnienie, w istnienie swiata, w mase rozpedzonego pociagu) to  
> postepujesz  
> > w sposob PEWNY.
>  
> > PEWNOSC to nie POSIADANIE PRAWDY przez P wieksze niz duze. Prawdy  
> posiadac  
> > nie mozna. Ma sie pewnosc, ktora wynika z niewiedzy na temat wlasnej  
>  
> > niewiedzy, badz z silnej wiary, ktore to opcje w obliczu braku prawdy  
> sa  
> > tym samym.  
>  
> Hmm, czy uważasz zatem, że nic nie możesz naprawdę wiedzieć? Czy może  
> właśnie pewność miesza się tutaj z wiarą i wszystko, co w kwestii wiary  
> (=czucia) jest zarazem pewne?

Wiedziec mozna, bo mozna definiowac. Przyklad - 4 zostaje zdefiniowane jako 2 dwojki, wiec 2+2=4. Matematyka, jako opis, jest ciaglym definiowaniem, wiec w obrebie matematyki mozna mowic o prawdzie.

Nie mozna jednak mowic ze ma sie wiedze na temat czegokolwiek w przeszlosci. Nie istnieje przeszlosc, istnieje tylko informacja na jej temat, wiec wszystko moze byc bledem. Wyobrazeniem, snem, autosugestia, klamstwem.

> Bo pewność można postrzegać w kwestii  
> czucia właśnie albo w opierając o metodologię, wtedy jest to fakt  
> zachodzący zawsze przy ustalonych warunkach (patrz przykład ze śmiercią  
> – jeżeli masz wszelkie warunki spełnione i nie stanie się nic  
> "dziwnego" – jakieś odstępstwo od reguły – to skacząc z okna  
> zawsze się zabijesz). W takim wypadku nie jest to dla mnie tylko wiara.

Wiara.  
Bo - wierzysz w regule. Ja przez wiele lat nie umialem skoczyc w dal 4 metrow. Nie wiem do ktorej klasy podstawowki, dosc ze to prawdziwe lata. Za ten czas oddalem tysiace skokow, wszystkie krotsze. Czy to oznacza, ze nigdy nie skocze 4? Skoczylem duzo wiecej, gdy "zmienily sie warunki ktorych nie uwzglednialem na poczatku".

Gdybym mial swiat okrojony, np do mnie i matki, moglbym wyciagnac takie wnioski:

-najstarszy syn nie jest w stanie skoczyc 4 m.
-przed pierwszym przycinaniem wlosow lonowych nie da sie skoczyc 4 m.

itp itd. Po prostu obserwacja w pewien sposob umozliwialaby JAKIES wnioski.

Swiat jest szerszy. Absolutnie nie mozna mowic, ze wie sie dokladnie co jest powodem, co skutkuje jakims zjawiskiem. Mozna wiazac fakty na zasadzie przypuszczen. Trzebaby znac nature wszechswiata w stopniu umozliwiajacym stworzenie go, by miec jakas wiedze, a nie wiare.

Jak dotad sa tylko doswiadczenia. Tysiace skokow i wnioski na ten temat. Czy prawdziwe? Nie wiem, juz zadne obciecie wlosow lonowych nie bedzie pierwsze u mnie. Pytaj kogos innego.

Dopoki sa inne mozliwosci, i nie ma dowodu ze sa nieprawdziwe, nie ma WIEDZY, jest wiara, ze jedno z wyjasnien jest prawdziwe.


spis działów / spis wątków / nowy wątek / zwiń wątek
Anouk
( Czarownica-sekutnica )

Wysłano:
2007-01-16
21:13:05

poznaj swojego wroga
Let's go, get lost!...

> > Gdzie? Kiedy?
>  
> tu i teraz
  
> zaklamanie musi byc zaklamaniem, nic innego nie musi.
  
> Bo rozmawiamy o pewnych pogladach, a nie moich pogladach.

Piękne tautologie, sofizmaty i gorgiaszowe wywody. Zawsze występujące obok zaznaczenia, że nie jest to jednocześnie Twoim zdaniem, choć w wielu momentach wygląda to na właśnie Twoją swobodną, indywidualną interpretację. Więc do wszystkich bzdur nie zamierzam się przyczepiać. Radzę przeczytać uważniej rozmowę, wtedy chociaż uniknie się przekręcania słów rozmówcy ;]

A to podobało mi się najbardziej ;D :

> Wiesz co masz? Informacje (niesprawdzona) ze inni ludzie (ktorzy mogli nie  
> istniec) zgineli spadajac (ktora to czynnosc wymaga przestrzeni ktora moze  
> nie istniec) z wysokosci (ktora moze nie istniec).

...i oczywiście przykład z włosami łonowymi..., który to wciśnięty był jak dla mnie z powietrza, a ile możliwych interpretacji spowodował wole nie wspominać ;)

> Bazujesz na faktach? Czym jest fakt jesli trzeba go sprawdzic? Jesli mozna  
> sprawdzic? Przypuszczeniem najwyrazniej.

Weryfikacja danych zbieranych na podstawie obserwacji jest najzupełniej normalna, jakiś fakt zachodzi w rzeczywistości, jest rejestrowany, później weryfikowany – sprawdzany za pomocą jakiś metod.

Reszty nie komentuję, jak mówiłam.
I tak bardzo zeszliśmy z tematu.
Dla mnie EOT.

spis działów / spis wątków / nowy wątek / zwiń wątek
Malaavi
[ nieaktywne ]


Wysłano:
2007-01-19
19:34:21

poznaj swojego wroga
> Let's go, get lost!...
>  
> > > Gdzie? Kiedy?
> >  
> > tu i teraz
>  
> > zaklamanie musi byc zaklamaniem, nic innego nie musi.
>  
> > Bo rozmawiamy o pewnych pogladach, a nie moich pogladach.
>  
> Piękne tautologie, sofizmaty i gorgiaszowe wywody.  

piekne pojecia i frazeologizmy ;)

> Zawsze występujące obok  
> zaznaczenia, że nie jest to jednocześnie Twoim zdaniem, choć w wielu  
> momentach wygląda to na właśnie Twoją swobodną, indywidualną  
> interpretację.  

Za krotko tu jestes. Dowodow bylo sporo. NIE mam zamiaru ich kopiowac, sa dostepne. :)
Poznanie zaczyna sie od epistemologii, walczylem dlugo zeby choc kilka osob zalapalo, jak malo sie wie, a jak czesto wierzy. Udalo sie. Przesledz ostatnie 2 lata :D

> Więc do wszystkich bzdur nie zamierzam się przyczepiać.  

Widzisz, gdy krytykujesz to co zostalo napisane to:
1. przeczytaj to najpierw
2. idz dalej, nie cofaj sie

Nie spelniasz nic z tych warunkow.

> Radzę przeczytać uważniej rozmowę, wtedy chociaż uniknie się przekręcania  
> słów rozmówcy ;]

> A to podobało mi się najbardziej ;D :
>  
> > Wiesz co masz? Informacje (niesprawdzona) ze inni ludzie (ktorzy  
> mogli nie  
> > istniec) zgineli spadajac (ktora to czynnosc wymaga przestrzeni ktora  
> moze  
> > nie istniec) z wysokosci (ktora moze nie istniec).
>  
> ...i oczywiście przykład z włosami łonowymi..., który to wciśnięty był jak  
> dla mnie z powietrza, a ile możliwych interpretacji spowodował wole nie  
> wspominać ;)

:) Ciesze sie ze sie podobal, przykladami sie bawie.
Mam nadzieje dotarl, ale moze nie dotarl.
Kant nie zawsze mial racje, nie mial mozliwosci weryfikacji, mniej zrodel niz my. Zrobil jednak cos pieknego - walczyl o metode. I ja walcze o metode. Czasem wydaje sie ze pewne dzialanie jest zdroworozsadkowe. Ja pokazuje, jak niesamowite bzdury osiaga sie, gdy tylko ta metode zastosuje w innym przypadku.

To ze metoda sprawdza sie dla szczegolnych danych, nie oznacza ze jest poprawna! A wielu ludzi uwaza czesc metod za poprawne. By falsyfikowac metode wystarczy natomiast dokladnie jeden przypadek gdy metoda jest niepoprawna, z zalozenia nieskonczonosci mozliwych przypadkow wiadomo ze nie wiadomo czy wyjatek jest jedyny.

Malo. Metoda w ktorej nie wykryto luk nie jest jeszcze prawdziwa. Prawdziwa bedzie, gdy sie sfalsyfikuje wszystkie alternatywy. I ja to pokazuje do znudzenia, do znudzenia, na przykladach z wlosami i bez wlosow, a wy myslicie ze to MOJE absurdy. A NIE :), to wasze wasze wasze metody :).

> > Bazujesz na faktach? Czym jest fakt jesli trzeba go sprawdzic? Jesli  
> mozna  
> > sprawdzic? Przypuszczeniem najwyrazniej.
>  
> Weryfikacja danych zbieranych na podstawie obserwacji jest najzupełniej  
> normalna, jakiś fakt zachodzi w rzeczywistości, jest rejestrowany, później  
> weryfikowany – sprawdzany za pomocą jakiś metod.

jakis - czy to na pewno poprawna forma w tym przypadku?

Obserwacja nie daje WIEDZY. Daje zbior doswiadczen, ktory jest wszystkim co sie czasem ma, dlatego sie go uzywa do konstrukcji modelu statystycznego i przewidywania kolejnych zdarzen, mierzy sie korelacje itp itd. DLA SZCZEGOLOWYCH DANYCH. A jak pokazaly przyklady - odpowiedni dobor szczegolowych danych daje bzdury. To ze ZDAJE CI SIE ze Twoj dobor danych jest lepszych, to z kolei WIARA.  

:) Bez podstaw bedziesz miec problemy.

> Reszty nie komentuję, jak mówiłam.
> I tak bardzo zeszliśmy z tematu.
> Dla mnie EOT.

Jesli tylko nie chcesz pisac - nie pisz. :)
spis działów / spis wątków / nowy wątek / zwiń wątek
Corvus
( Bullet )

Wysłano:
2007-01-08
20:52:48

poznaj swojego wroga
> Drecze was juz latami, z roznych powodow poznajac wszelakie formy i okazy  
> zwace sie odpowiednio satanizmem i satanistami, a tak jak na poczatku tak  
> i dzis przeraza mnie stopien niewiedzy na temat katolicyzmu.

Mnie przeraża stopień niewiedzy na temat biografii B.B. Kinga. Czy ktokolwiek z was jest w ogóle w stanie choćby podać w jakiej dekadzie się urodził bez zerkania do wikipedii? No właśnie. Przerażające.  

> Mylicie chrzescijanstwo-katolicyzm z xianstwem-katolstwem (przeklinajac  
> mylenie satanizmu - tego akurat waszego - z czyms co wg was ktos  
> satanizmem niepoprawnie nazwal).

Nie, nie. Nie mylimy. Ile razy mam Ci powtarzać że co złego to nie my? ^^

> Zarzucacie (!)  

Ja tam zarzucam xianom jeno tępe wyznanie, nie czepiam się ich moralności ^^
  
> 1. jak czesto czytacie Katechizm i Pismo, jak dobrze je znacie?

Znam wystarczająco (na swoje potrzeby) dobrze. A czytam tylko jak zapowiada się długie posiedzenie na kiblu i nie mam nic innego do czytania. Albo pejperu toaletowego ^^

> 2. jak czesto bywacie w kosciolach, roznych, by wykluczyc ze trafiacie na  
> nieodpowiedniego ksiedza?

W ogóle. Po co niby miałbym trafic na odpowiedniego księdza? Co ma ksiądz do chrześcijaństwa? Ja nie mam nic przeciwko niezgodnością między ideowym chrześcijaństwem a chrześcijanami. Wręcz przeciwnie- smucą mnie prawdziwi chrześcijanie. Niedzielne ciołki, mohery i księża pedofile raczej bawią.  

> 3. jak czesto rozmawiacie z osobami gleboko (a inteligentnie)  
> wierzacymi?

Równie często jak z dobrze prowadzącymi samochód kobietami ^^  
  
> 4. Jaki podzbior {koledy, choinka, zyczenia, msza, oplatek, karp, inna  
> ryba, prezenty, modlitwa przy stole} zwiazany byl z tym co robiliscie w  
> Boze - przepraszam - Narodzenie?

Wszystko z wyjątkiem kolęd. Moja rodzinka tak obrzydliwie wyje, że nawet za 1000000 dolarów i chętną Millę Jovovich w zasięgu ręki nie zezwoliłbym im na śpiewanie. Poza tym znajduję kolędy tandetnymi. Resztę tradycyj grzecznie wypełniam, na pasterce nawet byłem. Bo to dla mnie bardzo przyjemny rytuał (święta jako całokształt), ciepły, miły. Ale święta w moim subiektywnym pojmowaniu nie mają wiele wspólnego z religią, dla mnie to po prostu tradycja wspólnego posiłku w przyjemnej atmosferze i spotkania z bliższą i dalszą rodziną. Wiem, to takie niesatanistyczne, ale uwielbiam święta ^^

Pzdr.
Marcin
spis działów / spis wątków / nowy wątek / zwiń wątek
Malaavi
[ nieaktywne ]


Wysłano:
2007-01-09
18:15:56

poznaj swojego wroga
> > Drecze was juz latami, z roznych powodow poznajac wszelakie formy i  
> okazy  
> > zwace sie odpowiednio satanizmem i satanistami, a tak jak na poczatku  
> tak  
> > i dzis przeraza mnie stopien niewiedzy na temat katolicyzmu.
>  
> Mnie przeraża stopień niewiedzy na temat biografii B.B. Kinga. Czy  
> ktokolwiek z was jest w ogóle w stanie choćby podać w jakiej dekadzie się  
> urodził bez zerkania do wikipedii? No właśnie. Przerażające.  

Przerazajace by to bylo na stronie systemu swiatopogladowego opartego na niedorobce sprzeciwu wobec moralnosci B.B. Kinga.

> > Mylicie chrzescijanstwo-katolicyzm z xianstwem-katolstwem  
> (przeklinajac  
> > mylenie satanizmu - tego akurat waszego - z czyms co wg was ktos  
> > satanizmem niepoprawnie nazwal).
>  
> Nie, nie. Nie mylimy. Ile razy mam Ci powtarzać że co złego to nie my?  
> ^^

Z definicji Szatan=zlo. Powtarzaj, ale przeciez sie mylisz. :)

> > Zarzucacie (!)  
>  
> Ja tam zarzucam xianom jeno tępe wyznanie, nie czepiam się ich moralności  
> ^^

wiec to moze nie do Ciebie bylo, zreszta w tekscie wyjasnilem do kogo :D


> > 2. jak czesto bywacie w kosciolach, roznych, by wykluczyc ze  
> trafiacie na  
> > nieodpowiedniego ksiedza?
>  
> W ogóle. Po co niby miałbym trafic na odpowiedniego księdza? Co ma ksiądz  
> do chrześcijaństwa? Ja nie mam nic przeciwko niezgodnością między ideowym  
> chrześcijaństwem a chrześcijanami. Wręcz przeciwnie- smucą mnie prawdziwi  
> chrześcijanie. Niedzielne ciołki, mohery i księża pedofile raczej bawią.  

Gdy dziecko trafi na nienajciekawszego ksiedza, zraza sie do chrzescijanstwa. Spytaj prosze tutaj ludzi, w jakim wieku odchodzili od religii chrzescijanskiej.

Oczywiscie zignoruj stwierdzenia ze byli nad wiek rozwinieci. Dalej sa, ale nad wiek czternasty ledwo, a i nie wszyscy.
  

> > 4. Jaki podzbior {koledy, choinka, zyczenia, msza, oplatek, karp,  
> inna  
> > ryba, prezenty, modlitwa przy stole} zwiazany byl z tym co robiliscie  
> w  
> > Boze - przepraszam - Narodzenie?
>  
> Wszystko z wyjątkiem kolęd. Moja rodzinka tak obrzydliwie wyje, że nawet  
> za 1000000 dolarów i chętną Millę Jovovich w zasięgu ręki nie zezwoliłbym  
> im na śpiewanie. Poza tym znajduję kolędy tandetnymi. Resztę tradycyj  
> grzecznie wypełniam, na pasterce nawet byłem. Bo to dla mnie bardzo  
> przyjemny rytuał (święta jako całokształt), ciepły, miły. Ale święta w  
> moim subiektywnym pojmowaniu nie mają wiele wspólnego z religią, dla mnie  
> to po prostu tradycja wspólnego posiłku w przyjemnej atmosferze i  
> spotkania z bliższą i dalszą rodziną. Wiem, to takie niesatanistyczne, ale  
> uwielbiam święta ^^
>  
> Pzdr.
> Marcin

uwielbiaj, ja niesatanistycznosci nie krytykuje.  
Takie slowa jak Boze Narodzenie nie maja czegos wspolnego z religia? czy to juz wylacznie 'swieta' teraz mamy, bez zwiazku ze "swietoscia", a Msza to takie przedstawienie? :)
spis działów / spis wątków / nowy wątek / zwiń wątek
Corvus
( Bullet )

Wysłano:
2007-01-09
21:04:44

poznaj swojego wroga
> Przerazajace by to bylo na stronie systemu swiatopogladowego opartego na  
> niedorobce sprzeciwu wobec moralnosci B.B. Kinga.

Nie przerażające, co jawyżej niepokojące i to wyłącznie dla tych których to w ogóle obchodzi.  

Swoją drogą, jak wiele przeciętni xianie wiedzą o sposobie życia i myślenia starożytnych rzymian, którego są przecież niedorobionym sprzeciwem? (wiem, pokrętnie to napisałem ale nie chce mi się silić na nic poprawniejszego stylistycznie/gramatycznie ^^).  

> Z definicji Szatan=zlo. Powtarzaj, ale przeciez sie mylisz. :)

Szatan to nieskończenie więcej niż tylko zło :) Ale to oczywiście zależy od sposobu w jaki przekształcisz archetyp w symbol przyjmując go.  

> wiec to moze nie do Ciebie bylo, zreszta w tekscie wyjasnilem do kogo :D
  
A ja to pies? ^^

> Gdy dziecko trafi na nienajciekawszego ksiedza, zraza sie do  
> chrzescijanstwa. Spytaj prosze tutaj ludzi, w jakim wieku odchodzili od  
> religii chrzescijanskiej.

Nie intersują mnie ludzie zrażający się do religii z tak trywialnych powodów, nie sądze też by było tu takich delikwentów zbyt wielu (albo raczej mam nadzieję). Bo takowi najczęściej wydają się bardziej zainteresowani dewastacją cmentarzy i słuchaniem death metalu niż działalnością intelektualną pod której definicję możnaby chyba na siłę podciągnąć wyrażanie swoich mniej lub bardziej zabawnych poglądów na satan.pl. Co do wieku- nie sądzę by miał tu aż tak wiele do rzeczy. Satanizm to bunt i myślę że młodzieńczy bunt nastolatków mimo swojej bezsensowności może być przy odrobinie intelektu trafną ścieżką prowadzącą gdzieś w przyszłości do satanizmu.  
  
> Oczywiscie zignoruj stwierdzenia ze byli nad wiek rozwinieci. Dalej sa,  
> ale nad wiek czternasty ledwo, a i nie wszyscy.

To zależy jaki rozwój brać pod uwagę.  
  
> uwielbiaj, ja niesatanistycznosci nie krytykuje.

Ty nie. Ale słyszałem że ponoć niektórzy palą tu za to na stosie :)
  
> Takie slowa jak Boze Narodzenie nie maja czegos wspolnego z religia?

Może kiedyś miały. Już nie. Konsumpcyjny model życia, korporacyjna propaganda i świąteczne reklamy cocacoli przecięły już większość więzów jakie kiedykolwiek łączyły święta "bożego narodzenia" z religią. Teraz to są święta "rodziny", konsumpcji i cocacoli ^^

> czy  
> to juz wylacznie 'swieta' teraz mamy, bez zwiazku ze "swietoscia",

Bezwzględnie.

> a Msza  
> to takie przedstawienie? :)

Msza to resztki wczesnochrześcijańskiej mistyki wplecione w rytuał kazania dostosowywujący postawy 'wiernch' do woli instytucji kościoła. Imho i tak z dwojga złego lepiej to niż prawdziwe xiaństwo.

Pzdr.
Marcinek
spis działów / spis wątków / nowy wątek / zwiń wątek
Malaavi
[ nieaktywne ]


Wysłano:
2007-01-10
09:42:47

poznaj swojego wroga
> > Przerazajace by to bylo na stronie systemu swiatopogladowego opartego  
> na  
> > niedorobce sprzeciwu wobec moralnosci B.B. Kinga.
>  
> Nie przerażające, co jawyżej niepokojące i to wyłącznie dla tych których  
> to w ogóle obchodzi.  
>  
> Swoją drogą, jak wiele przeciętni xianie wiedzą o sposobie życia i  
> myślenia starożytnych rzymian, którego są przecież niedorobionym  
> sprzeciwem? (wiem, pokrętnie to napisałem ale nie chce mi się silić na nic  
> poprawniejszego stylistycznie/gramatycznie ^^).  

Nie sa. Byli dawno temu. Teraz absolutnie nie buduje sie wiary na sprzeciwie. Natomiast satanizm wlasnie jest w tym etapie, kiedy dla udowadniania wlasnej tozsamosci potrzebuje jeszcze Boga, z ktorym moze walczyc.

Nie wiem czy Ty potrzebujesz, ale nie masz co pisac ze nie widac golym okiem jak u ludzi ta potrzeba jest silna.

Dawniej, jak sadze, o rzymianach wiedziano sporo.

> > Z definicji Szatan=zlo. Powtarzaj, ale przeciez sie mylisz. :)
>  
> Szatan to nieskończenie więcej niż tylko zło :) Ale to oczywiście zależy  
> od sposobu w jaki przekształcisz archetyp w symbol przyjmując go.  

Ach. Sposobu, w jaki zmieniasz znaczenie slowa zeby byl chaos.

> > wiec to moze nie do Ciebie bylo, zreszta w tekscie wyjasnilem do kogo  
> :D
>  
> A ja to pies? ^^

ni pies ni kruk.

> > Gdy dziecko trafi na nienajciekawszego ksiedza, zraza sie do  
> > chrzescijanstwa. Spytaj prosze tutaj ludzi, w jakim wieku odchodzili  
> od  
> > religii chrzescijanskiej.
>  
> Nie intersują mnie ludzie zrażający się do religii z tak trywialnych  
> powodów, nie sądze też by było tu takich delikwentów zbyt wielu (albo  
> raczej mam nadzieję). Bo takowi najczęściej wydają się bardziej  
> zainteresowani dewastacją cmentarzy i słuchaniem death metalu niż  
> działalnością intelektualną pod której definicję możnaby chyba na siłę  
> podciągnąć wyrażanie swoich mniej lub bardziej zabawnych poglądów na  
> satan.pl.  

Sluchalem death, ale wole postblack i klasyczna. Nie ma jasnej definicji satanizmu ktora jednoczesnie nie bylaby sprzeczna z wyprowadzeniem samych satanistycznych pogladow. Wiec ludzie o jakich piszesz maja nie mniejsze prawo do nazywania sie satanistami niz ktokolwiek inny.

Jest ich wielu.

> Co do wieku- nie sądzę by miał tu aż tak wiele do rzeczy.  
> Satanizm to bunt i myślę że młodzieńczy bunt nastolatków mimo swojej  
> bezsensowności może być przy odrobinie intelektu trafną ścieżką prowadzącą  
> gdzieś w przyszłości do satanizmu.  

Bunt na sile, z jasno okreslona sciazka. Absolutnie nie ma buntu przeciw odgornie wytyczonej sciezce.

> > Oczywiscie zignoruj stwierdzenia ze byli nad wiek rozwinieci. Dalej  
> sa,  
> > ale nad wiek czternasty ledwo, a i nie wszyscy.
>  
> To zależy jaki rozwój brać pod uwagę.  

Jaki bys bral? :)

> > uwielbiaj, ja niesatanistycznosci nie krytykuje.
>  
> Ty nie. Ale słyszałem że ponoć niektórzy palą tu za to na stosie :)

Tu nawet mniej, na pokrewnych forach bardziej.

> > Takie slowa jak Boze Narodzenie nie maja czegos wspolnego z  
> religia?
>  
> Może kiedyś miały. Już nie. Konsumpcyjny model życia, korporacyjna  
> propaganda i świąteczne reklamy cocacoli przecięły już większość więzów  
> jakie kiedykolwiek łączyły święta "bożego narodzenia" z religią. Teraz to  
> są święta "rodziny", konsumpcji i cocacoli ^^

nie bedzie u mnie cocacoli.  
Masz racje ze jest tego juz dosc, by swieta staly sie groteskowe, gdy sie patrzy ogolnie, ale wciaz za malo, by wykluczuc sporo religii w zyciu konkretnych ludzi. To tak moim zdaniem.

> > czy  
> > to juz wylacznie 'swieta' teraz mamy, bez zwiazku ze "swietoscia",
>  
> Bezwzględnie.

nie mowisz za caly narod, nie mowisz za mnie, mowisz wiec za siebie, przyjmuje do wiadomosci.

pozdrawiam.
spis działów / spis wątków / nowy wątek / zwiń wątek
Corvus
( Bullet )

Wysłano:
2007-01-10
20:06:24

poznaj swojego wroga
> Nie sa. Byli dawno temu. Teraz absolutnie nie buduje sie wiary na  
> sprzeciwie. Natomiast satanizm wlasnie jest w tym etapie, kiedy dla  
> udowadniania wlasnej tozsamosci potrzebuje jeszcze Boga, z ktorym moze  
> walczyc.

Satanizm, to satanizm. Sataniści to ludzie, wielu znich jest słabych, podobnie jak wielu xian, buddystów, wielu {cokolwiek} i wszyscy świadkowie jechowy ^^ Do idei się dąży, nie nagina się jej znaczenia do najsłabszego bytu który próbuje się z nią zmieżyć.  
  
> Nie wiem czy Ty potrzebujesz, ale nie masz co pisac ze nie widac golym  
> okiem jak u ludzi ta potrzeba jest silna.

Satanizm to nie ludzie. Ludzie mogą być uzależnieni, satanizm nie musi.
    
> Sluchalem death, ale wole postblack i klasyczna.

Twoje szczęście, że o gustach się nie dyskutuje ^^

> Nie ma jasnej definicji  
> satanizmu ktora jednoczesnie nie bylaby sprzeczna z wyprowadzeniem samych  
> satanistycznych pogladow.

Definicja nie jest konieczna do istnienia zjawiska. Mimo braku jasności definicji można spokojnie w przybliżeniu określić jego przymioty, co starczy w zupełności człowiekowi który nie szuka na siłę dziury w całym lub/i nie studiował matematyki teoretycznej (jeśli ktoś tu studiował, przykro mi, przesyłam wyrazy współczucia dla rodziny i znajomych) ^^

> Wiec ludzie o jakich piszesz maja nie mniejsze  
> prawo do nazywania sie satanistami niz ktokolwiek inny.

Co nie znaczy że nimi są. Słowa to słowa, mogą być puste, ale liczą się tylko te, które wypełnisz treścią.  
  
> Jest ich wielu.

Stado to ciemna masa czarnych owiec poprzetykana tu i ówdzie białymi kropkami. Jest wielu ludzi słuchających muzyki. Niewielu ją rozumie, ale każdy potrafi wykłócać się o swoje muzyczne racje. Podobnie jest w tym przypadku, jak i zresztą w każdym innym. Taka jest naturalna kolej rzeczy. Ale powtarzam: nie nagina się pojęcia do tego jak rozumie je idiota. W takim przypadku polacy byliby 2 metrowymi niedźwiedziami ganiającymi z dzidami po lasach, zamieszkującymi brudne lepianki i sypiający z owcami, bo mniej więcej takie jest wyobrażenie jakiegoś mądrego matoła z chociażby osławionej hameryki. Bzdeta.

> Bunt na sile, z jasno okreslona sciazka. Absolutnie nie ma buntu przeciw  
> odgornie wytyczonej sciezce.

Gdybyś był skalibrowany na polską czcionkę może złapałbym ogólny zarys tego, o co Ci w tym miejscu chodzi ^^

> Jaki bys bral? :)

Płciowy ^^
  
> Tu nawet mniej, na pokrewnych forach bardziej.

Gustave Le Bon byłby z siebie dumny. Wszelakie formy 'palenia czarownic' to najpierwotniejsze przejawy psychologii tłumu.
  
> nie bedzie u mnie cocacoli.

Outsider ^^
  
> Masz racje ze jest tego juz dosc, by swieta staly sie groteskowe, gdy sie  
> patrzy ogolnie, ale wciaz za malo, by wykluczuc sporo religii w zyciu  
> konkretnych ludzi. To tak moim zdaniem.

Zależy od środowiska.

> nie mowisz za caly narod, nie mowisz za mnie, mowisz wiec za siebie,  
> przyjmuje do wiadomosci.

Naród to Ja ;D

> pozdrawiam.

Pzdr.
Marcin
spis działów / spis wątków / nowy wątek / zwiń wątek
Malaavi
[ nieaktywne ]


Wysłano:
2007-01-10
23:54:48

poznaj swojego wroga
> > Nie sa. Byli dawno temu. Teraz absolutnie nie buduje sie wiary na  
> > sprzeciwie. Natomiast satanizm wlasnie jest w tym etapie, kiedy dla  
>  
> > udowadniania wlasnej tozsamosci potrzebuje jeszcze Boga, z ktorym  
> moze  
> > walczyc.
>  
> Satanizm, to satanizm. Sataniści to ludzie, wielu znich jest słabych,  
> podobnie jak wielu xian, buddystów, wielu {cokolwiek} i wszyscy świadkowie  
> jechowy ^^ Do idei się dąży, nie nagina się jej znaczenia do najsłabszego  
> bytu który próbuje się z nią zmieżyć.  

Nagialem do LaVeya, nie ze wzgledu na to ze spowodowal dzisiejsza 'najslabszosc', ale dlatego ze znany jest. Opozycja wzgledem chrzescijanstwa to podstawa budowania swiatopogladu u ogromnej rzeszy satanistow.

> > Nie wiem czy Ty potrzebujesz, ale nie masz co pisac ze nie widac  
> golym  
> > okiem jak u ludzi ta potrzeba jest silna.
>  
> Satanizm to nie ludzie. Ludzie mogą być uzależnieni, satanizm nie musi.

satanizm bez ludzi?


> > Nie ma jasnej definicji  
> > satanizmu ktora jednoczesnie nie bylaby sprzeczna z wyprowadzeniem  
> samych  
> > satanistycznych pogladow.
>  
> Definicja nie jest konieczna do istnienia zjawiska.  

zjawiska? moze. Ale gdy poglady sie przejmuje pod pewna nazwa, warto zadbac by byly niesprzeczne, a potem nazwe nadac.
Gdyby taka ladna nazwa jak satanizm okreslic zbieranine ludzi, ktorzy tak sobie tu przyszli, to oczywiscie nazwa jest uzyta niepotrzebnie, zjawisko to miewa miejsce czasem.

> Mimo braku jasności  
> definicji można spokojnie w przybliżeniu określić jego przymioty, co  
> starczy w zupełności człowiekowi który nie szuka na siłę dziury w całym  
> lub/i nie studiował matematyki teoretycznej (jeśli ktoś tu studiował,  
> przykro mi, przesyłam wyrazy współczucia dla rodziny i znajomych) ^^

Dziwni ludzie mi chodza po wydziale, matematycy, po chodzie juz poznac mozna.

> > Wiec ludzie o jakich piszesz maja nie mniejsze  
> > prawo do nazywania sie satanistami niz ktokolwiek inny.
>  
> Co nie znaczy że nimi są. Słowa to słowa, mogą być puste, ale liczą się  
> tylko te, które wypełnisz treścią.  

nimi sa? a co znaczy byc satanista? "pasowac do definicji Corvusa" ? wtedy tresc jest sprzeczna, bo jesli sie nie myle jest w tej definicji "nie podkladac sie pod czyjas definicje".

> > Jest ich wielu.
>  
> Stado to ciemna masa czarnych owiec poprzetykana tu i ówdzie białymi  
> kropkami. Jest wielu ludzi słuchających muzyki. Niewielu ją rozumie, ale  
> każdy potrafi wykłócać się o swoje muzyczne racje.  

wlasnie. Strasznie mnie denerwuje gdy malo kto widzi ze to ja mam racje.

> Podobnie jest w tym  
> przypadku, jak i zresztą w każdym innym. Taka jest naturalna kolej rzeczy.  
> Ale powtarzam: nie nagina się pojęcia do tego jak rozumie je idiota. W  
> takim przypadku polacy byliby 2 metrowymi niedźwiedziami ganiającymi z  
> dzidami po lasach, zamieszkującymi brudne lepianki i sypiający z owcami,  
> bo mniej więcej takie jest wyobrażenie jakiegoś mądrego matoła z chociażby  
> osławionej hameryki. Bzdeta.

Jesli pojecie istnieje zanim idiota przyjdzie - masz racje. Ale gdy wiele grup po prostu wymysla sobie nazwe? To kazdy ma do niej prawo, lub ten, kto wierzy w szatana. :)

> > Bunt na sile, z jasno okreslona sciazka. Absolutnie nie ma buntu  
> przeciw  
> > odgornie wytyczonej sciezce.
>  
> Gdybyś był skalibrowany na polską czcionkę może złapałbym ogólny zarys  
> tego, o co Ci w tym miejscu chodzi ^^

O satanizm.
Skrotowo "zbuntuj sie tak jak chcesz, bylebys chcial tak jak ci powiem".


> > Tu nawet mniej, na pokrewnych forach bardziej.
>  
> Gustave Le Bon byłby z siebie dumny. Wszelakie formy 'palenia czarownic'  
> to najpierwotniejsze przejawy psychologii tłumu.

tlum tez jest z siebie dumny.

> > nie bedzie u mnie cocacoli.
>  
> Outsider ^^

zbuntowalem sie
  
czatowo sie robi.
spis działów / spis wątków / nowy wątek / zwiń wątek
Corvus
( Bullet )

Wysłano:
2007-01-11
16:13:23

poznaj swojego wroga
> Nagialem do LaVeya, nie ze wzgledu na to ze spowodowal dzisiejsza  
> 'najslabszosc', ale dlatego ze znany jest.  

Popularość jest wyznacznikiem prawdziwości? Zgroza!

> satanizm bez ludzi?

Oczywiście, czemu nie?  
  
> zjawiska? moze. Ale gdy poglady sie przejmuje pod pewna nazwa, warto  
> zadbac by byly niesprzeczne, a potem nazwe nadac.

Czy poglądy koniecznie muszą być niesprzeczne?
  
> Dziwni ludzie mi chodza po wydziale, matematycy, po chodzie juz poznac  
> mozna.

Matematyka można wyczuć z odległości kilkunastu metrów.
  
> nimi sa? a co znaczy byc satanista? "pasowac do definicji Corvusa" ?

Mówiłem Ci już, definicja jest tu najmniej ważna. Nieistotna. Pomijalna. Być satanistą znaczy rozumieć czym jest archetyp/symbol/stan umysłu/czy też istota szatana i w pewnym stopniu utożsamiać się z nią. Nie precyzyjnie, bez definicji- po prostu. To że nie ma definicji nie zmienia jednak faktu, iż można to zrobić w miarę słusznie, lub też zdecydowanie na opak.

> Jesli pojecie istnieje zanim idiota przyjdzie - masz racje. Ale gdy wiele  
> grup po prostu wymysla sobie nazwe? To kazdy ma do niej prawo, lub ten,  
> kto wierzy w szatana. :)

Wtedy jednak mimo nazwy pojęcia są różne. My rozmawiamy o konkretnym pojęciu 'satanizmu', wszyscy wiedzą mniej lub więcej jakim i nie ma sensu na siłę grzebać w nazewnictwie. Jest zamek (budynek) i jest zamek (od spodni). Słowa te same, ale pojęcia różne, kumaty człek chyba powinien rychło załapać z kontekstu o którym mowa ^^

> O satanizm.
> Skrotowo "zbuntuj sie tak jak chcesz, bylebys chcial tak jak ci powiem".
  
Chciałbyś wszystko oceniać w swoich kategoriach, co? ^^
  
Pzdr.
Marcin
spis działów / spis wątków / nowy wątek / zwiń wątek
Malaavi
[ nieaktywne ]


Wysłano:
2007-01-11
19:35:21

poznaj swojego wroga
> > Nagialem do LaVeya, nie ze wzgledu na to ze spowodowal dzisiejsza  
> > 'najslabszosc', ale dlatego ze znany jest.  
>  
> Popularość jest wyznacznikiem prawdziwości? Zgroza!

Prawdziwosci? W zadnym razie, i prosilbym mi takich pogladow nie wmawiac. Popularnosc sprawia, ze zwolennikow jest duzo, wiec gdy mowimy o swiecie, to najwieksza jego czesc omawiamy. Mozemy sie skupic na Tobie, ale wtedy to ja bede pytal, a Ty odpowiadal.

> > satanizm bez ludzi?
>  
> Oczywiście, czemu nie?  

bo w satanizmie liczy sie czlowiek.
Satanizm jest dla czlowieka.

> > zjawiska? moze. Ale gdy poglady sie przejmuje pod pewna nazwa, warto  
>  
> > zadbac by byly niesprzeczne, a potem nazwe nadac.
>  
> Czy poglądy koniecznie muszą być niesprzeczne?

Wg mnie? Nie.
Ale jesli czescia tych pogladow jest krytykowanie wszystkiego, co uznano za sprzecznosc, to oczywiscie.

> > Dziwni ludzie mi chodza po wydziale, matematycy, po chodzie juz  
> poznac  
> > mozna.
>  
> Matematyka można wyczuć z odległości kilkunastu metrów.

I latwo odroznic od fizyka.

> > nimi sa? a co znaczy byc satanista? "pasowac do definicji Corvusa"  
> ?
>  
> Mówiłem Ci już, definicja jest tu najmniej ważna. Nieistotna. Pomijalna.  
> Być satanistą znaczy rozumieć czym jest archetyp/symbol/stan umysłu/czy  
> też istota szatana i w pewnym stopniu utożsamiać się z nią. Nie  
> precyzyjnie, bez definicji- po prostu. To że nie ma definicji nie zmienia  
> jednak faktu, iż można to zrobić w miarę słusznie, lub też zdecydowanie na  
> opak.

Definicja obejmuje wiec wiele mozliwosci, ale istnieje, nawet jesli niewerbalnie, to napisales.

> > Jesli pojecie istnieje zanim idiota przyjdzie - masz racje. Ale gdy  
> wiele  
> > grup po prostu wymysla sobie nazwe? To kazdy ma do niej prawo, lub  
> ten,  
> > kto wierzy w szatana. :)
>  
> Wtedy jednak mimo nazwy pojęcia są różne. My rozmawiamy o konkretnym  
> pojęciu 'satanizmu', wszyscy wiedzą mniej lub więcej jakim i nie ma sensu  
> na siłę grzebać w nazewnictwie.  

I tu sie mylisz, bo kazdy mysli calkowicie inaczej niz reszta, i tylko przez to, ze czatuja o seksie analnym/kolejnych spotkaniach, te roznice nie wychodza na kazdym kroku.

> Jest zamek (budynek) i jest zamek (od  
> spodni). Słowa te same, ale pojęcia różne, kumaty człek chyba powinien  
> rychło załapać z kontekstu o którym mowa ^^

Zgadzam sie. Bo w spodniach sie nie mieszka, a w budynkach mozna. Ale gdybys mial zamek (trzynastowieczny) i zamek (czternastowieczny) to raczej byc z kontekstu mogl miec problemy, gdyby nie podano informacji na temat wydarzen/osob ktore juz w czasie umiejscowic potrafisz.

Stad jezeli masz tysiace satanizmow, a kazdy jeden jest tym samym - swiatopogladem, to z kontekstu wywnioskujesz ze masz do czynienia ze swiatopogladem, a dalej nic to nie oznacza.

nazwa istnieje. By uzywac, trzeba zdefiniowac. Stwierdzenie "kazda z tych grup" jest taka sama definicja satanistow jak "pierwsza chronologicznie", "najliczniejsza" itp. Okresla o ktorych ludziach sie mowi, gdy sie uzywa tego slowa.

> > O satanizm.
> > Skrotowo "zbuntuj sie tak jak chcesz, bylebys chcial tak jak ci  
> powiem".
>  
> Chciałbyś wszystko oceniać w swoich kategoriach, co? ^^

Skasowales tak wiele, rozbiles na zdania, calosc tekstu stala sie wiec dla Ciebie niejasna. Opisalem tu jak ma wygladac wg satanizmu bunt. Buntem jest tylko z nazwy, dlatego ze jest w nim agresja itp. Natomiast jest podazaniem wytyczona sciezka, wiec czyms odwrotnym do buntu.

spis działów / spis wątków / nowy wątek / zwiń wątek
Corvus
( Bullet )

Wysłano:
2007-01-11
20:02:03

poznaj swojego wroga
Nie chce mnie się odnosić do szczegółowych fragmentów tego co wyżej, bo dyskusja i tak chyba nazbyt się już rozwlekła w pionie. Co chce powiedzieć:  
w kwestii definicji- chodzi mi o to, że definicja nie musi być w przypadku rzeczy tak złożonych i tak osobistych dla każdego człowieka jak światopogląd dokładna. Zbędne i NIEWYKONALNE jest tu przyporządkowanie n=3 czy n=4, pracujemy więc na uogólnieniu, wybieramy cechy charakterystyczne i w dużej części wspólne, nie szukamy konkretów bo nie można ich jednocześnie ustalić. Wymagasz konkretnego, spójnego zdefiniowania satanizmu? Bzdura. Nie da się. Ale można określić czym satanizm mniej więcej jest, z czym się wiąże i na tym trzeba pracować. Bo gdy wymagasz nieosiągalnej ścisłości dalsza dyskusja nad tematami związanymi z danym światopoglądem nie ma żadnego praktycznie sensu. Z jednej strony potrzeba więc odrobiny precyzji- lecz nie za wiele, z kilkocentymetrowym luzem, granicą błędu przez którą przecisną się ludzie. Światopogląd to nie jest pieprzona forma gramatyczna czy reakcja chemiczna, nie można jej szczegółowo, dokładnie zamknąc w ramach, ale stwierdzenie że z tego powodu nie powinno się w ogóle go opisywać, klasyfikować to największa bzdura jaką słyszę. Trzeba jedynie znaleźć złoty środeczek między ścisłością a luzem. Co do tego czy satanizm może istnieć bez satanistów- tak może, bo satanizm to nie ludze, lecz mniej lub bardziej ścisła, mniej lub bardziej osiągalna idea.  

Pozdrawiam,
Marcin
spis działów / spis wątków / nowy wątek / zwiń wątek
Malaavi
[ nieaktywne ]


Wysłano:
2007-01-11
20:45:31

poznaj swojego wroga
co do definicji:

wymagam podania granic, wiem ze wewnatrz satanizmu mozliwe sa pewne roznice. czlowiek jest czlowiekiem niezaleznie od koloru oczu, prawda?

Ale chyba sa cechy, ktore sprawia ze przestanie sie byc satanista. Albo sa albo nie ma, Ty odpowiedz. :)



>  Światopogląd to nie jest  
> pieprzona forma gramatyczna czy reakcja chemiczna, nie można jej  
> szczegółowo, dokładnie zamknąc w ramach, ale stwierdzenie że z tego powodu  
> nie powinno się w ogóle go opisywać, klasyfikować to największa bzdura  
> jaką słyszę.  

W momencie gdy absolutnie zmieniasz sens zdania, tworzysz bzdure ktora i mnie sie nie podoba, nie wiem tylko czemu uwazasz ze to ja ja napisalem. :)

Gdyby wymyslic zwrot "jakies zwierze", a potem mowic "o, widzisz to auto w kolorze jakiegos zwierzecia?" byloby sie niezlislym. Bo to NIC nie mowi o kolorze, skoro definicja NIC nie mowi o kolorze.

Co jest "w kolorze oczu dowolnego czlowieka" ? potencjalnie wszystko.

By zwrot byl uzyteczny, musi (MUSI) miec znaczenie. Nie calkiem dowolne. A wiec jest cos, co nie podlega pod to znaczenie. Sa "barwy cieple" - okreslenie nie mowiace wiele, ale wiemy ze blekitny nie jest cieply. Jest to jakies rozroznienie.  

Powiedz mi wiec wokol czego jest rozroznienie w satanizmie. SKAD, na jakiej podstawie, satanista nie jest kazdy chrzescijanin, muzulmanin, homoseksualista.

spis działów / spis wątków / nowy wątek / zwiń wątek
Corvus
( Bullet )

Wysłano:
2007-01-11
21:29:04

poznaj swojego wroga
> wymagam podania granic, wiem ze wewnatrz satanizmu mozliwe sa pewne  
> roznice. czlowiek jest czlowiekiem niezaleznie od koloru oczu, prawda?

Porównanie całkowicie nietrafne. bo podczas gdy kolor oczu można precyzyjnie ustalić, granice pojęcia tak złożonego jak światopogląd są zbyt rozmyte żeby je precyzować. Co oczywiście nie zmienia jednak faktu że w większości przypadków nietrudno jest rozróżnic co jest w środku, a co pomiędzy. Można podać okolice przez które mniej więcej przebeigają granice.  

> Ale chyba sa cechy, ktore sprawia ze przestanie sie byc satanista. Albo sa  
> albo nie ma, Ty odpowiedz. :)
  
Oczywiście że są.  
  
> W momencie gdy absolutnie zmieniasz sens zdania, tworzysz bzdure ktora i  
> mnie sie nie podoba, nie wiem tylko czemu uwazasz ze to ja ja napisalem.  
> :)

Bo napisałeś ^^ Wyrażając się jasno unikasz nieporozumień. I nie zarzucaj mi hipokryzji, bo ja dobrze wiem i akceptuję fakt że nie wyrażam się jasno :D
  
> Gdyby wymyslic zwrot "jakies zwierze", a potem mowic "o, widzisz to auto w  
> kolorze jakiegos zwierzecia?" byloby sie niezlislym. Bo to NIC nie mowi o  
> kolorze, skoro definicja NIC nie mowi o kolorze.

Nie porównuj zwierzęcia czyli de facto bytu namacalnego do czegoś tak abstrakcyjnego jak światopogląd, bo zacznę Cię oskarżać o Shogunizm ^^

> By zwrot byl uzyteczny, musi (MUSI) miec znaczenie. Nie calkiem dowolne.

Ale nie musi być też całkiem precyzyjne.  

> A  
> wiec jest cos, co nie podlega pod to znaczenie. Sa "barwy cieple" -  
> okreslenie nie mowiace wiele, ale wiemy ze blekitny nie jest cieply. Jest  
> to jakies rozroznienie.  

Oczywiście. Kurcze, chyba faktycznie mam problemy z ekspresją bo usiłuję to przekazać przez ostatnie 2-3 posty ^^

> Powiedz mi wiec wokol czego jest rozroznienie w satanizmie. SKAD, na  
> jakiej podstawie, satanista nie jest kazdy chrzescijanin, muzulmanin,  
> homoseksualista.

Choćby dlatego że jego wyobrażenie o symbolu/archetypie szatana jest mgliste, niespójne, lub też zbytnio odbiega od przyjętego ogólnie LUBI nie utożsamia się z owym symbolem/archetypem, nie uważa siebie za satanistę, nie odczuwa pewnej spójności z satanistycznym systemem życia i wartościowania itp itd. To, co chcę przekazać to fakt, że można znajdować się wyraźnie 'w środku' lub 'na zewnątrz', ale granice są na tyle rozmyte, iż pojawia się trzecia opcja- dryfowanie na granicy między tym co satanistyczne jest, a co nie jest. 'W środku' też nie wszystko musi być precyzyjnie określone i pomierzone, sprawa jest na tyle klarowna, że mimo nieznajomości dokładnego pormienia owego 'środka' można z graniczącym z pewnością przekonaniem w 99,99% przypadków zdroworozsądkowo stwierdzić kto satanistą jest, a kto nie, mimo iż nie określiliśmy jeszcze PRECYZYJNIE czym jest satanizm i gdzie leżą jego granice.

Pozdrawiam serdecznie i kończę temat ze względu na przudługą pionowść,
Marcin

ps. jeśli jeszcze coś, to już na priva
spis działów / spis wątków / nowy wątek / zwiń wątek
Malaavi
[ nieaktywne ]


Wysłano:
2007-01-12
08:36:20

poznaj swojego wroga
odpisalem wiec na priva :)
tu moze EOT, bo wykraczamy poza temat
spis działów / spis wątków / nowy wątek / zwiń wątek
Lewiatan
( Śmieszny Czort )

zdjecie

Wysłano:
2007-01-09
00:19:16

poznaj swojego wroga
Rewelacyjny tytuł tematu :>. Ogólnie nie warto Sobie robić wrogów, chyba że Ty możesz takiemu wrogowi zrobić wszystko, a on Tobie praktycznie nic.

Robienie Sobie wroga ze we wszystkich chrześciajan, to skrajny debilizm. Można ich nie lubić, można ich nienawidzić (jeżeli jest to komuś do czegoś potrzebne), ale robienie sobie z nich wrogów na siłę to skrajny kretynizm. Zero korzyści.

> Drecze was juz latami, z roznych powodow poznajac wszelakie formy i okazy  
> zwace sie odpowiednio satanizmem i satanistami, a tak jak na poczatku tak  
> i dzis przeraza mnie stopien niewiedzy na temat katolicyzmu.

A wiedza na temat katolicyzmu, może mi przynieść jakiś wymierny zysk? Włożony w to czas i trud, okaże się dla Mnie dobrą inwestycją?

Ktoś mógłby powiedzieć, że łatwiej będzie mi wykorzystywać chrześcijan jeżeli dobrze poznam ich system religijny. Coś w tym jest, dlatego podstawy znam. Ale tak naprawdę 95% sukcesu w wykorzystywaniu ludzi to psychologia, socjologia itp.

Ale tak bez ściemy :P, to jednym z moich hobby jest poznawanie różnych systemów filozoficznych i religijnych. Niestety nawet w ramach tego hobby poznawanie chrześcijaństwa nie jest tak interesujące i kształcące, jak poznawanie np. hinduizmu. Ciekawe są te systemy filozoficzne i religijne, które nie są jednoznaczne w swojej wymowie i pokazują wiele róznych dróg, nie starają się niczego narzucać, a jedynie wskazywać pewne kierunki. Czasem skrajnie rózne kierunki, które nie są oceniane negatywnie pod wzgledem moralnym.

Ale to, że nie poznaję chrześcijaństwa, nie wpływa na fakt, że kiedyś znałem je w jakimś stopniu większym od podstawowego. Przeczytałem katechizm i czytałem Pismo Święte. Bo byłem kiedyś katolikiem i po prostu mnie to interesowało. Przeczytanie katechizmu, było jednym z powodów mojego odejścia od kościoła i od chrześcijaństwa. Jednym z tych mniej znaczących powodów. Ale tak naprawdę z tego czytania katechizmu i Pisma Świętego to Ja już niewiele pamiętam, bo to było 14 lat temu... Nie widzę racjonalnego powodu abym miał odświeżać tą wiedzę.  

> Mylicie chrzescijanstwo-katolicyzm z xianstwem-katolstwem (przeklinajac  
> mylenie satanizmu - tego akurat waszego - z czyms co wg was ktos  
> satanizmem niepoprawnie nazwal).

Ogólnie nie trawię tylko fanatyzmu religijnego (dotyczącego każdej religii), który może chcieć cos mi narzucać. Także czasem przez zmiany w prawie.  

Nie mylę dwóch opisanych przez Ciebie grup. Nie zmienia to faktu, że system religijny, z którego wywodzą się obie grupy, nie jest systemem, który uważam za sprzyjający rozwojowi człowieka i świata, a powiedziałbym, że jego normy filozoficzne, religijne i etyczne wręcz ten rozwój hamują i prowadzą do degradacji.

Dlatego mimo, że nie czynię sobie wrogów z chrześcijan, to nie popieram ich systemu religijnego, moralnego oraz sytemu wartości.

> Zarzucacie (!) chrzescijanstwu to, co dla satanisty jest zaleta. Albo wiec  
> dbacie o moralnosc chrzescijanska bardziej niz sami (samozwanczy)  
> chrzescijanie, albo zazdroscicie im braku rzeczonej moralnosci.

Człowieku... uwierz mi, ja naprawdę chciałby komukolwiek zazdrościć braku moralności :P. Niestety nie znam takiej osoby.  

Wiesz Ja uwielebiam hipokryzję, można z niej czerpać tak dużo przyjemności :). Właśnie dla tej przyjemności, fajnie jest czasem wytknąć komuś (niekoniecznie chrześcijaninowi) że postępuje wbrew swoim normom moralnym i patrzeć na jego skruszoną minę. Albo słuchać jego tłumaczeń, patrząc na jego twarz w odcieniu cegły :).  

Jak to powiedział Frank Drebin w Nagiej Broni: "I Love It" :>.

> Wypowiadacie sie nieustannie na temat dzialalnosci Kosciola, jednoczesnie  
> popierajac dzialanie zgodne z sumieniem dzialajacego, a jednak nie  
> potraficie rozpatrywac tej dzialalnosci z punktu widzenia innego niz  
> (ponownie samozwanczo) satanistyczny.

Wiem, że wszystko ma dwie strony medalu. Potrafię spojrzeć na kościół z wielu punktów widzenia. Wiem, że patrząc z różnych punktów widzenia np. obiektywnie, kościół i chrześcijaństwo robi dużo dobrego dla dużej ilości ludzi.

Ale mam pytanie. Dlaczego niby miałoby to Mnie obchodzić? Niestety patrząc obiektywnie, dla Mnie nie robi nic dobrego. Ciekawe, że jakbym na to spojrzał z punktu widzenia osobistych korzyści, to wyglądałoby to lepiej. Bo człowiek z narzuconym bagażem religii (jakiejkolwiek), jest w jakiś sposób ograniczony. Wniosek z tego, że nie zawsze przyspieszy tak samo jak Ja, i będę go mógł wyprzedzić.

To bardzo duże uproszczenie i można się do tego przyczepić, ale dość dobrze oddaje samą ideę. Bo niestety Ferrari z 200 kilowym facetem w środku i tak zawsze wyprzedzi malucha, nawet jeżeli jest tam koleś ważacy 40kg. Nie każdy ma ten sam potencjal, ale to już nie zależy od moralności, religii itp..  

> Oczywiscie nie wszystko odnosi sie do wszystkich (ale do tych, ktorzy  
> poczuli sie urazeni odnosi sie z cala pewnoscia).

Nie zauważyłem, żeby ktoś poczuł się urażony. Tania prowokacja ;>.

> 1. jak czesto czytacie Katechizm i Pismo, jak dobrze je znacie?

Odpowiedź na to pytanie gdzieś wyżej.

> 2. jak czesto bywacie w kosciolach, roznych, by wykluczyc ze trafiacie na  
> nieodpowiedniego ksiedza?

Bywam dość często w celach turystycznych. Ładne budynki :). W innych celach nie chodzę nigdy, nawet na wesela, pogrzeby, chrzciny itp.. Niestety to czy ksiądz jest "odpowiedni" czy nie, i tak nie wpływa na całokształt zbyt pozytywnie. Ciekawe jest to, że nainteligentniejsze myśli, kazania, rozmowy itp. w czasach kiedy chodzilem do kościoła, dotyczyły księży, którzy utracili wiarę.

> 3. jak czesto rozmawiacie z osobami gleboko (a inteligentnie)  
> wierzacymi?

Zdarza się od czasu do czasu. Niestety nie zmienia to mojego zdania na temat wpływu chrześcijaństwa na rozwój człowieka i świata, a wręcz je ugruntowuje. To tak jak 40 kilowy człowiek ze 160kg bagażem. Oczywiście czasem jeździ ferrari. Szkoda jednak, że nie zdejmie tego bagażu, dalej by zajechał.

> Wiadome jest wam zapewne, ze czytajac w Gosciu Niedzielnym o satanizmie  
> czlowiek szacunku Szatanowi naleznego nie okazuje, dowiaduje sie bzdur,  
> gdyz wroga sie unika tam gdzie go (Go) poznac trzeba i nie mozna go  
> opisac. O ile wbrew sztuce jest takie zachowanie, o tyle jest bardziej niz  
> popularne nie tylko wsrod czytelnikow GN.

Ogólnie bzdurą jest wypowiadanie się na jakiś temat nie poznawszy go od różnych stron. To tak jakbym zaczął rozmawiać o samochodach o których nie mam pojęcia. Ale na niektóre tematy nie warto się wypowiadać i tracić czasu na ich poznawanie. Np. nie wiem czy nie ciekawsze od dalszego poznawania chrześcijaństwa, nie byłoby badanie wpływu ciepłych prądów morskich na rozmnażanie pingwinów.

> Wyobrazcie sobie, ze biore sobie jakiegos nowoczesnego satanistycznego  
> hiptechno czternastolatka, ktory znicze juz tlukl badz odrywal literki z  
> nagrobkow, by cmentarz dewastowac. Biore go rzecz jasna na strone, gdzie  
> wypytuje go o satanizm, na tej podstawie zas nauczam innych o satanizmie,  
> w poczuciu dobrze spelnionego obowiazku. Glupi bym byl. :)

To zależy od celu, który chcesz w ten sposób osiągnąć. Np. jeżeli chcesz Sobie zaskarbić sympatię moherowych beretów, to jest to jak najbardzoej pożądany sposób postępowania.  

Po za tym to jak będę przedstawiał chrześcijaństwo innemu człowiekowi, nie zależy od mojej wiedzy na ten temat, zależy tylko od rozmówcy i od celu jaki chcę osiągnąć. Wiem jak wygladają obydwie strony medalu. Tylko, że w wielu przypadkach bycie obiektywnym niezbyt dobrze słuzy moim interesom. Dlatego mogę raz przedstawiać chrześcijaństwo w pozytywnym świetle raz w negatywnym. Dlatego wielu ludzi przedstawia satanizm tak, a nie inaczej wiedząc jaka jest prawda. Sorry, ale widzisz, prawda i obiektywizm nie mają żadnego znaczenia. Po za tym prawdy bywają różne ;).

A tak nawiasem mówiąc zapewniam Cię, że potrafiłbym mówić o chrześcijaństwie w samych superlatywach, w taki sposób aby wszyscy słuchający się do niego zniechęcili. Ta sztuka udaje się zresztą dużej liczbie księży.

> A jako ze pod koniec grudnia ruch tu byl minimalny, pytam jeszcze:
>  
> 4. Jaki podzbior {koledy, choinka, zyczenia, msza, oplatek, karp, inna  
> ryba, prezenty, modlitwa przy stole} zwiazany byl z tym co robiliscie w  
> Boze - przepraszam - Narodzenie?

Fajne święta. Mocno zdeschrystianizowane. W USA jest to dobrze rozwiązane. Święta nie sa tam związane z konkretną religią. Nawet zwrot Merry Christmas jest pomyślany tak aby nikogo nie urazić. Ja też nie łączę świąt z żadną religią, może w nikły sposób z tym z czego rzeczywiście się wywodzą z saturnaliami.

A lubię:

choinkę - ładnie wygląda i pachnie.
życzenia - miło się nimi powymieniać z osobami, naprawdę bliskimi.
karp - bardzo smaczna ryba, stanowiąca część fajnej wyżerki.
łosoś - ach ta moda :P.
prezenty - lubię otrzymywać, dawać też bo lubię widzieć radość w oczach tych na których mi zalezy.

Reszta z tego co napisałeś odpada, bo jest wpisane w chrześcijańską tradycję religijną.
spis działów / spis wątków / nowy wątek / zwiń wątek
Malaavi
[ nieaktywne ]


Wysłano:
2007-01-09
17:41:32

poznaj swojego wroga
> Rewelacyjny tytuł tematu :>. Ogólnie nie warto Sobie robić wrogów,  
> chyba że Ty możesz takiemu wrogowi zrobić wszystko, a on Tobie praktycznie  
> nic.
>  
> Robienie Sobie wroga ze we wszystkich chrześciajan, to skrajny debilizm.  
> Można ich nie lubić, można ich nienawidzić (jeżeli jest to komuś do czegoś  
> potrzebne), ale robienie sobie z nich wrogów na siłę to skrajny kretynizm.  
> Zero korzyści.

wylacznie kwestia wartosciowania. gdy korzyscia jest ilosc wrogow Twoje rozumowanie traci sens. Nie warto (jesli sie nie uzna ze warto :P) rozpatrywac wszystkich przypadkow.

> > Drecze was juz latami, z roznych powodow poznajac wszelakie formy i  
> okazy  
> > zwace sie odpowiednio satanizmem i satanistami, a tak jak na poczatku  
> tak  
> > i dzis przeraza mnie stopien niewiedzy na temat katolicyzmu.
>  
> A wiedza na temat katolicyzmu, może mi przynieść jakiś wymierny zysk?  
> Włożony w to czas i trud, okaże się dla Mnie dobrą inwestycją?

Bedziesz wiedzial o czym mowisz.

> Ktoś mógłby powiedzieć, że łatwiej będzie mi wykorzystywać chrześcijan  
> jeżeli dobrze poznam ich system religijny. Coś w tym jest, dlatego  
> podstawy znam. Ale tak naprawdę 95% sukcesu w wykorzystywaniu ludzi to  
> psychologia, socjologia itp.

:D gdybym nie wiedzial kim jestes, zgodzilbym sie.

> Ale tak bez ściemy :P, to jednym z moich hobby jest poznawanie różnych  
> systemów filozoficznych i religijnych. Niestety nawet w ramach tego hobby  
> poznawanie chrześcijaństwa nie jest tak interesujące i kształcące, jak  
> poznawanie np. hinduizmu. Ciekawe są te systemy filozoficzne i religijne,  
> które nie są jednoznaczne w swojej wymowie i pokazują wiele róznych dróg,  
> nie starają się niczego narzucać, a jedynie wskazywać pewne kierunki.  
> Czasem skrajnie rózne kierunki, które nie są oceniane negatywnie pod  
> wzgledem moralnym.

powyzsze jest dowodem ze wiedze masz niewystarczajaca. Chrzescijanstwo pokazuje wiele drog, ale dodatkowo opisuje ktore sa dobre. :) wiesz co znaczy 'dodatkowo' ?

> Ale to, że nie poznaję chrześcijaństwa, nie wpływa na fakt, że kiedyś  
> znałem je w jakimś stopniu większym od podstawowego. Przeczytałem  
> katechizm i czytałem Pismo Święte. Bo byłem kiedyś katolikiem i po prostu  
> mnie to interesowało. Przeczytanie katechizmu, było jednym z powodów  
> mojego odejścia od kościoła i od chrześcijaństwa. Jednym z tych mniej  
> znaczących powodów. Ale tak naprawdę z tego czytania katechizmu i Pisma  
> Świętego to Ja już niewiele pamiętam, bo to było 14 lat temu... Nie widzę  
> racjonalnego powodu abym miał odświeżać tą wiedzę.  

Jesli nie mowisz na temat doktryny katolickiej to oczywiscie masz racje. Ale jako ze satanizm powstal w opozycji do wiadomej religii, warto wiedziec, w ktorych miejscach ta opozycja jest wylacznie wyobrazona, warto widziec, ze dazy sie w wielu miejscach do tego samego. Gdyby poznac satanizm, a potem uwazac ze chrzescijanstwo to po prostu bledy w miejscu 'prawdy jedynej i koniecznej Antona Szandora', moznaby cyrk stworzyc, ale opierac na tym cos powazniejszego? tragedia.

> > Mylicie chrzescijanstwo-katolicyzm z xianstwem-katolstwem  
> (przeklinajac  
> > mylenie satanizmu - tego akurat waszego - z czyms co wg was ktos  
> > satanizmem niepoprawnie nazwal).
>  
> Ogólnie nie trawię tylko fanatyzmu religijnego (dotyczącego każdej  
> religii), który może chcieć cos mi narzucać. Także czasem przez zmiany w  
> prawie.  
>  
> Nie mylę dwóch opisanych przez Ciebie grup. Nie zmienia to faktu, że  
> system religijny, z którego wywodzą się obie grupy, nie jest systemem,  
> który uważam za sprzyjający rozwojowi człowieka i świata, a powiedziałbym,  
> że jego normy filozoficzne, religijne i etyczne wręcz ten rozwój hamują i  
> prowadzą do degradacji.

Do podobnych opinii potrzeba na przyklad znajomosci. Ale to nie temat tego watku, chcialem tylko znac poziom wiedzy. Pozwolisz ze dyskutowac na temat ewentualnej zasadnosci slow Twoich powyzszych bedziemy gdzie indziej.

> Dlatego mimo, że nie czynię sobie wrogów z chrześcijan, to nie popieram  
> ich systemu religijnego, moralnego oraz sytemu wartości.

ok

> > Zarzucacie (!) chrzescijanstwu to, co dla satanisty jest zaleta. Albo  
> wiec  
> > dbacie o moralnosc chrzescijanska bardziej niz sami (samozwanczy)  
> > chrzescijanie, albo zazdroscicie im braku rzeczonej moralnosci.
>  
> Człowieku... uwierz mi, ja naprawdę chciałby komukolwiek zazdrościć braku  
> moralności :P. Niestety nie znam takiej osoby.  

wiem ze nie. Ciesze sie ze rozumiesz.

> Wiesz Ja uwielebiam hipokryzję, można z niej czerpać tak dużo przyjemności  
> :). Właśnie dla tej przyjemności, fajnie jest czasem wytknąć komuś  
> (niekoniecznie chrześcijaninowi) że postępuje wbrew swoim normom moralnym  
> i patrzeć na jego skruszoną minę. Albo słuchać jego tłumaczeń, patrząc na  
> jego twarz w odcieniu cegły :).  

A hipokryzje wlasna?

> Jak to powiedział Frank Drebin w Nagiej Broni: "I Love It" :>.
>  
> > Wypowiadacie sie nieustannie na temat dzialalnosci Kosciola,  
> jednoczesnie  
> > popierajac dzialanie zgodne z sumieniem dzialajacego, a jednak nie  
> > potraficie rozpatrywac tej dzialalnosci z punktu widzenia innego niz  
>  
> > (ponownie samozwanczo) satanistyczny.
>  
> Wiem, że wszystko ma dwie strony medalu. Potrafię spojrzeć na kościół z  
> wielu punktów widzenia. Wiem, że patrząc z różnych punktów widzenia np.  
> obiektywnie, kościół i chrześcijaństwo robi dużo dobrego dla dużej ilości  
> ludzi.
>  
> Ale mam pytanie. Dlaczego niby miałoby to Mnie obchodzić? Niestety patrząc  
> obiektywnie, dla Mnie nie robi nic dobrego. Ciekawe, że jakbym na to  
> spojrzał z punktu widzenia osobistych korzyści, to wyglądałoby to lepiej.  
> Bo człowiek z narzuconym bagażem religii (jakiejkolwiek), jest w jakiś  
> sposób ograniczony. Wniosek z tego, że nie zawsze przyspieszy tak samo jak  
> Ja, i będę go mógł wyprzedzić.

kazda wiara ogranicza - dokladniej: zaweza obraz swiata z nieskonczonej liczby mozliwosci, chaosu, do jednoznacznego opisu.

Jesli sadzisz ze potrafisz nie wierzyc - mamy hipokryzje, jesli wiesz ze nei potrafisz nie wierzyc, mamy hipokryzje, tylko swiadoma. :D

> To bardzo duże uproszczenie i można się do tego przyczepić, ale dość  
> dobrze oddaje samą ideę. Bo niestety Ferrari z 200 kilowym facetem w  
> środku i tak zawsze wyprzedzi malucha, nawet jeżeli jest tam koleś ważacy  
> 40kg. Nie każdy ma ten sam potencjal, ale to już nie zależy od moralności,  
> religii itp..  

Wszystko zalezy tez od systemu wartosci. Ty zakladasz ze szybciej - lepiej, a ja moglbym podziwiac widoki. Waze ponad 80, nie wiem ile dokladnie.

Dlatego gdy mierzysz potencjal, nie mierz go WYLACZNIE z wlasnego punktu widzenia. Jest oczywiste, ze komunizm dowodzi swojej slusznosci, a satanizm swojej, to niewiele znaczy :).

> > Oczywiscie nie wszystko odnosi sie do wszystkich (ale do tych, ktorzy  
>  
> > poczuli sie urazeni odnosi sie z cala pewnoscia).
>  
> Nie zauważyłem, żeby ktoś poczuł się urażony. Tania prowokacja ;>.

Ja zauwazylem. Ktos tu nie jest bystry :D

> > 1. jak czesto czytacie Katechizm i Pismo, jak dobrze je znacie?
>  
> Odpowiedź na to pytanie gdzieś wyżej.

zgadzam sie :)

> > 2. jak czesto bywacie w kosciolach, roznych, by wykluczyc ze  
> trafiacie na  
> > nieodpowiedniego ksiedza?
>  
> Bywam dość często w celach turystycznych. Ładne budynki :). W innych  
> celach nie chodzę nigdy, nawet na wesela, pogrzeby, chrzciny itp..  
> Niestety to czy ksiądz jest "odpowiedni" czy nie, i tak nie wpływa na  
> całokształt zbyt pozytywnie. Ciekawe jest to, że nainteligentniejsze  
> myśli, kazania, rozmowy itp. w czasach kiedy chodzilem do kościoła,  
> dotyczyły księży, którzy utracili wiarę.

:) ja trafilem inaczej. Zaskakujace jest, jak wielki wplyw na odbior ma sama osoba ksiedza. Bardzo latwo zle trafic. A potem, zanim sie dorosnie, zrezygnowac i nie zauwazyc ze chodzilo tylko o zle trafienie.

> > 3. jak czesto rozmawiacie z osobami gleboko (a inteligentnie)  
> > wierzacymi?
>  
> Zdarza się od czasu do czasu. Niestety nie zmienia to mojego zdania na  
> temat wpływu chrześcijaństwa na rozwój człowieka i świata, a wręcz je  
> ugruntowuje. To tak jak 40 kilowy człowiek ze 160kg bagażem. Oczywiście  
> czasem jeździ ferrari. Szkoda jednak, że nie zdejmie tego bagażu, dalej by  
> zajechał.

Znow - dalej to lepiej. A tak bedzie mial co jesc. Kwestia okreslenia celu, dopiero wtedy mozesz porownywac wydajnosc. Nie narzucaj innym swojego celu, zeby pokazac ze im nie idzie jego realizacja. Oni tego nie chca :).

Chrzescijanstwo mialo ogromny wklad w rozwoj.

> > Wiadome jest wam zapewne, ze czytajac w Gosciu Niedzielnym o  
> satanizmie  
> > czlowiek szacunku Szatanowi naleznego nie okazuje, dowiaduje sie  
> bzdur,  
> > gdyz wroga sie unika tam gdzie go (Go) poznac trzeba i nie mozna go  
>  
> > opisac. O ile wbrew sztuce jest takie zachowanie, o tyle jest  
> bardziej niz  
> > popularne nie tylko wsrod czytelnikow GN.
>  
> Ogólnie bzdurą jest wypowiadanie się na jakiś temat nie poznawszy go od  
> różnych stron. To tak jakbym zaczął rozmawiać o samochodach o których nie  
> mam pojęcia. Ale na niektóre tematy nie warto się wypowiadać i tracić  
> czasu na ich poznawanie. Np. nie wiem czy nie ciekawsze od dalszego  
> poznawania chrześcijaństwa, nie byłoby badanie wpływu ciepłych prądów  
> morskich na rozmnażanie pingwinów.

Z pewnoscia jednak mniej rozwija pod katem chrzescijanskiej duchowosci. A jesli jest tam gdzies Bog, ktory z tego rozliczy, to co jest wiecej warte?
Po raz kolejny - kwestia zalozen na temat celow, po prostu system wartosci.

> > Wyobrazcie sobie, ze biore sobie jakiegos nowoczesnego  
> satanistycznego  
> > hiptechno czternastolatka, ktory znicze juz tlukl badz odrywal  
> literki z  
> > nagrobkow, by cmentarz dewastowac. Biore go rzecz jasna na strone,  
> gdzie  
> > wypytuje go o satanizm, na tej podstawie zas nauczam innych o  
> satanizmie,  
> > w poczuciu dobrze spelnionego obowiazku. Glupi bym byl. :)
>  
> To zależy od celu, który chcesz w ten sposób osiągnąć. Np. jeżeli chcesz  
> Sobie zaskarbić sympatię moherowych beretów, to jest to jak najbardzoej  
> pożądany sposób postępowania.  

Chyba nie :).
Ale rozumiesz ze niewiele bym poznal satanizmu, a czym wiec bym walczyl, gdybym chcial to zwalczac? :)

> Po za tym to jak będę przedstawiał chrześcijaństwo innemu człowiekowi, nie  
> zależy od mojej wiedzy na ten temat, zależy tylko od rozmówcy i od celu  
> jaki chcę osiągnąć. Wiem jak wygladają obydwie strony medalu. Tylko, że w  
> wielu przypadkach bycie obiektywnym niezbyt dobrze słuzy moim interesom.  
> Dlatego mogę raz przedstawiać chrześcijaństwo w pozytywnym świetle raz w  
> negatywnym. Dlatego wielu ludzi przedstawia satanizm tak, a nie inaczej  
> wiedząc jaka jest prawda. Sorry, ale widzisz, prawda i obiektywizm nie  
> mają żadnego znaczenia. Po za tym prawdy bywają różne ;).

Nie jestes w stanie udowodnic ze zadnego. SADZISZ ze zadnego, i CZUJESZ ze zadnego, wiec dla Twoich uczuc i osodow zadnego. Ale wszystko jeszcze sie moze okazac. Dlatego Twoje subiektywne zdanie, ja potraktuje z subiektywnym usmiechem.

> A tak nawiasem mówiąc zapewniam Cię, że potrafiłbym mówić o  
> chrześcijaństwie w samych superlatywach, w taki sposób aby wszyscy  
> słuchający się do niego zniechęcili. Ta sztuka udaje się zresztą dużej  
> liczbie księży.

fakt.

> > A jako ze pod koniec grudnia ruch tu byl minimalny, pytam jeszcze:
> >  
> > 4. Jaki podzbior {koledy, choinka, zyczenia, msza, oplatek, karp,  
> inna  
> > ryba, prezenty, modlitwa przy stole} zwiazany byl z tym co robiliscie  
> w  
> > Boze - przepraszam - Narodzenie?
>  
> Fajne święta. Mocno zdeschrystianizowane. W USA jest to dobrze rozwiązane.  
> Święta nie sa tam związane z konkretną religią. Nawet zwrot Merry  
> Christmas jest pomyślany tak aby nikogo nie urazić. Ja też nie łączę świąt  
> z żadną religią, może w nikły sposób z tym z czego rzeczywiście się  
> wywodzą z saturnaliami.

saturnalia tez mialy geneze, zeby byla jasnosc. :)
A Ty zyles w czasach, gdy swieta byly Bozym Narodzeniem, wiec jestes w pokoleniu, ktore przypominajac saturnalia a zapominajac BN wykazuje daleko idaca hipokryzje. Wiedzialem ze jeszcze w tym tekscie trafie na dowod :D.

> A lubię:
>  
> choinkę - ładnie wygląda i pachnie.
> życzenia - miło się nimi powymieniać z osobami, naprawdę bliskimi.
> karp - bardzo smaczna ryba, stanowiąca część fajnej wyżerki.
> łosoś - ach ta moda :P.
> prezenty - lubię otrzymywać, dawać też bo lubię widzieć radość w oczach  
> tych na których mi zalezy.
>  
> Reszta z tego co napisałeś odpada, bo jest wpisane w chrześcijańską  
> tradycję religijną.  

dziekuje
spis działów / spis wątków / nowy wątek / zwiń wątek
Lusignan
[ nieaktywne ]


Wysłano:
2007-01-09
16:08:43

poznaj swojego wroga
> Drecze was juz latami, z roznych powodow poznajac wszelakie formy i okazy  
> zwace sie odpowiednio satanizmem i satanistami, a tak jak na poczatku tak  
> i dzis przeraza mnie stopien niewiedzy na temat katolicyzmu.

może nie wszyscy znajduja przyjemność w zgłębianiu jakiejś gry rpg i wszystkich jej dodatków w postaci książek i pisemek o jego fanach i ich coniedzielnych zlotach.  
czy musimy obudzeni w nocy umiec wyrecytowac wszystkie boże łaski, levele niebios, strukturę organizacyjna, moce ziemskie mniej kluczowych postaci itd?
nie wystarczy, iż znamy scenariusz i osmielamy się wyrazić opinię, iż nie przypadł nam do gustu?*


*post sponsorowany przez  
"Klub Inteligencji Satanistycznej", Inwersyjny Odłam "Klubu Inteligencji Katolickiej"
spis działów / spis wątków / nowy wątek / zwiń wątek
Malaavi
[ nieaktywne ]


Wysłano:
2007-01-09
17:19:23

poznaj swojego wroga
> > Drecze was juz latami, z roznych powodow poznajac wszelakie formy i  
> okazy  
> > zwace sie odpowiednio satanizmem i satanistami, a tak jak na poczatku  
> tak  
> > i dzis przeraza mnie stopien niewiedzy na temat katolicyzmu.
>  
> może nie wszyscy znajduja przyjemność w zgłębianiu jakiejś gry rpg i  
> wszystkich jej dodatków w postaci książek i pisemek o jego fanach i ich  
> coniedzielnych zlotach.  
> czy musimy obudzeni w nocy umiec wyrecytowac wszystkie boże łaski, levele  
> niebios, strukturę organizacyjna, moce ziemskie mniej kluczowych postaci  
> itd?
> nie wystarczy, iż znamy scenariusz i osmielamy się wyrazić opinię, iż nie  
> przypadł nam do gustu?*

Zdaje mi sie ze watek zawieral pytania, liczylem ze uda sie je znalezc w tekscie. Ale skoro nalegasz, by odpowiadac Ci w tym zakresie ktory widac powyzej, dostaniesz noworoczny prezent.

1. moze faktycznie. Jesli nie protestujesz, gdy ludzie nie znajdujacy przyjemnosci w doedukowaniu sie na jakikolwiek temat mowia w tym temacie (w szczegolnosci - gdy satanistow atakuja babcie ktore zadnego jeszcze nie widzialy), to do tych osob nalezysz.
2. niewielki wpis w profilu sugeruje zwiazek z satanizmem. Kim jest osoba, ktora majac do dyspozycji dosc dopracowany system RPG bawi sie w niedorobke zaprzeczenia tego systemu? :)
3. niczego nie musisz
4. jesli mowisz na jakis temat, albo mowisz sensownie, albo nie. Jesli znasz ogolnie scenariusz, to nie mowisz sensownie. Nie trzeba znac szczegolow, wiem ze sprawilo Ci radosc rozroznienie wiedzy na Boże łaski i ogolny scenariusz, ale mozna wiedziec wiecej niz nic (choc nie wszystko) i mowic z sensem.
Absolutnie nie uwazam ze musisz mowic z sensem. Gdy nie bedziesz bede Cie ignorowac, tylko tyle. Mow jak Ci sie tylko satanistycznie podoba.
5. gdy ktos sie o cos pyta, bierz pod uwage, ze ten ktos sie pyta, a nie ze Ci cos zarzuca. Spytalem ile kto wie, gdyz wiele osob zarzuca na tym forum innym, ze pisza na tematy, na ktore nie maja pojecia. Pokazalem, ze takie mowienie o satanizmie jest identycznie z takim mowieniem o chrzescijanstwie. Mialem nadzieje na odpowiedz.



> *post sponsorowany przez  
> "Klub Inteligencji Satanistycznej", Inwersyjny Odłam "Klubu Inteligencji  
> Katolickiej"  

Inteligencja nie protestuje przeciw wykorzystaniu jej w nazwie? Inteligencja jest stoikiem.
spis działów / spis wątków / nowy wątek / zwiń wątek
Lusignan
[ nieaktywne ]


Wysłano:
2007-01-09
21:36:03

poznaj swojego wroga
> 1. moze faktycznie. Jesli nie protestujesz, gdy ludzie nie znajdujacy  
> przyjemnosci w doedukowaniu sie na jakikolwiek temat mowia w tym temacie  
> (w szczegolnosci - gdy satanistow atakuja babcie ktore zadnego jeszcze nie  
> widzialy), to do tych osob nalezysz.

Nie interesuje mnie chrześcijaństwo tylko chrześcijanie i ich komentarze - na tym opieram swoje opinie o nich i o tej wierze.

> 2. niewielki wpis w profilu sugeruje zwiazek z satanizmem.  
> Kim jest osoba,  
> ktora majac do dyspozycji dosc dopracowany system RPG bawi sie w  
> niedorobke zaprzeczenia tego systemu? :)

Nie bawi się, tylko empirycznie stwierdza czemu dość dopracowany jest niedość doskonały.

> 3. niczego nie musisz

To tak jakbym nic nie chciała.  

> 4. jesli mowisz na jakis temat, albo mowisz sensownie, albo nie.  
> Jesli  
> znasz ogolnie scenariusz, to nie mowisz sensownie. Nie trzeba znac  
> szczegolow, wiem ze sprawilo Ci radosc rozroznienie wiedzy na Boże łaski i  
> ogolny scenariusz, ale mozna wiedziec wiecej niz nic (choc nie wszystko) i  
> mowic z sensem.

nie prościej - ciężko wyczuć granicę??

> Absolutnie nie uwazam ze musisz mowic z sensem. Gdy nie bedziesz bede Cie  
> ignorowac, tylko tyle. Mow jak Ci sie tylko satanistycznie podoba.

mówisz do siebie Maciusiu? "będę dla niej pobłażliwy..."

> Spytalem ile kto wie, gdyz wiele osob zarzuca na tym  
> forum innym, ze pisza na tematy, na ktore nie maja pojecia.  

Ale to już wszyscy wiedzą

> Pokazalem, ze  
> takie mowienie o satanizmie jest identycznie z takim mowieniem o  
> chrzescijanstwie.

Tylko że jak bardzo nie znam chrześcijan, a jak bardzo chrześcijanie znają mnie?
Ta różnica powoduje że mogę sobie pozwolić na pobłażliwość w stosunku do nich i tu moje sądy są z prostego względu nieobiektywne.

> Inteligencja nie protestuje przeciw wykorzystaniu jej w nazwie?  
> Inteligencja jest stoikiem.

Inteligacja potrafi się zawsze dostosować ale nigdy nie będzie stoikiem, bo beznamiętność prowadzi do zblazowania.

a KISS mogą wszyscy pocałowąć w anus
spis działów / spis wątków / nowy wątek / zwiń wątek
Malaavi
[ nieaktywne ]


Wysłano:
2007-01-10
09:33:35

poznaj swojego wroga
> > 1. moze faktycznie. Jesli nie protestujesz, gdy ludzie nie znajdujacy  
>  
> > przyjemnosci w doedukowaniu sie na jakikolwiek temat mowia w tym  
> temacie  
> > (w szczegolnosci - gdy satanistow atakuja babcie ktore zadnego  
> jeszcze nie  
> > widzialy), to do tych osob nalezysz.
>  
> Nie interesuje mnie chrześcijaństwo tylko chrześcijanie i ich komentarze -  
> na tym opieram swoje opinie o nich i o tej wierze.

Wiec analogia zastosowana do satanistow oznacza ze jestesmy na dnie ludzkiej egzystencji teraz. Mam nadzieje rozumiesz wlasna metode.

> > 2. niewielki wpis w profilu sugeruje zwiazek z satanizmem.  
> > Kim jest osoba,  
> > ktora majac do dyspozycji dosc dopracowany system RPG bawi sie w  
> > niedorobke zaprzeczenia tego systemu? :)
>  
> Nie bawi się, tylko empirycznie stwierdza czemu dość dopracowany jest  
> niedość doskonały.

Wiec jestes dawno temu. Potem pokazano ze empiryczne dowody sa dla dzieci. :)

> > 3. niczego nie musisz
>  
> To tak jakbym nic nie chciała.  

Twoja wola.

> > 4. jesli mowisz na jakis temat, albo mowisz sensownie, albo nie.  
> > Jesli  
> > znasz ogolnie scenariusz, to nie mowisz sensownie. Nie trzeba znac  
> > szczegolow, wiem ze sprawilo Ci radosc rozroznienie wiedzy na Boże  
> łaski i  
> > ogolny scenariusz, ale mozna wiedziec wiecej niz nic (choc nie  
> wszystko) i  
> > mowic z sensem.
>  
> nie prościej - ciężko wyczuć granicę??

moge kopiowac te teksty na ktore nie odpowiadasz?

> > Absolutnie nie uwazam ze musisz mowic z sensem. Gdy nie bedziesz bede  
> Cie  
> > ignorowac, tylko tyle. Mow jak Ci sie tylko satanistycznie podoba.
>  
> mówisz do siebie Maciusiu? "będę dla niej pobłażliwy..."

nie wiem Maciusiu, zdaje sie ze emocje biora u Ciebie gore. Przestajesz mi odpowiadac, nie czatuj ze mna gdzie indziej niz na privie, tam moge odpowiadac.

> > Spytalem ile kto wie, gdyz wiele osob zarzuca na tym  
> > forum innym, ze pisza na tematy, na ktore nie maja pojecia.  
>  
> Ale to już wszyscy wiedzą

Blad.

> > Pokazalem, ze  
> > takie mowienie o satanizmie jest identycznie z takim mowieniem o  
> > chrzescijanstwie.
>  
> Tylko że jak bardzo nie znam chrześcijan, a jak bardzo chrześcijanie znają  
> mnie?

o tym porozmawiam z chrzesijanami. Obgadywanie kogos, gdy nie moze sie bronic, a nawet nie wie ze sie o nim mowi skonczylem xnascie lat temu.

> Ta różnica powoduje że mogę sobie pozwolić na pobłażliwość w stosunku do  
> nich i tu moje sądy są z prostego względu nieobiektywne.

Jesli zaczniesz wypowiedz ze sady sa wlasne i nie wymagasz od nich logiki - pisz co chcesz a ja nie zaprotestuje.

> > Inteligencja nie protestuje przeciw wykorzystaniu jej w nazwie?  
> > Inteligencja jest stoikiem.
>  
> Inteligacja potrafi się zawsze dostosować ale nigdy nie będzie stoikiem,  
> bo beznamiętność prowadzi do zblazowania.

Nie zgodze sie ze zawsze, trzebaby jednak rozwazyc madrosc inteligencji, a na to poczekamy az Ci poziom skoczy i nowe punkty na cechy rzucisz.

> a KISS mogą wszyscy pocałowąć w anus

Zastanawiam sie teraz komu odpowiadasz. I nie wiem, ja nie wiem..
spis działów / spis wątków / nowy wątek / zwiń wątek
Damballa
[ nieaktywne ]


Wysłano:
2007-01-09
16:43:02

poznaj swojego wroga
> 1. jak czesto czytacie Katechizm i Pismo, jak dobrze je znacie?

Ostatnio nie czytam, bo zwyczajnie nie mam czasu, a jeśli już znajduje to na inne lektury (tłumacze teksty od Krasnoluda :) pzdr). Jednak zarówno znam dobrze i Katechizm i Pismo Świete.


> 2. jak czesto bywacie w kosciolach, roznych, by wykluczyc ze trafiacie na  
> nieodpowiedniego ksiedza?

Raczej rzadko, a jeśli już to żeby zwiedzić. Czasami chodzę na msze, ale nie modle się.

> 3. jak czesto rozmawiacie z osobami gleboko (a inteligentnie)  
> wierzacymi?

Bardzo często:). Uwielbam rozmawiać na temat religi z różnymi wyznawcami.

>  
> Wiadome jest wam zapewne, ze czytajac w Gosciu Niedzielnym o satanizmie  
> czlowiek szacunku Szatanowi naleznego nie okazuje, dowiaduje sie bzdur,  
> gdyz wroga sie unika tam gdzie go (Go) poznac trzeba i nie mozna go  
> opisac. O ile wbrew sztuce jest takie zachowanie, o tyle jest bardziej niz  
> popularne nie tylko wsrod czytelnikow GN.

Typowe - dlatego Kościół m.in. "oczernił" seks, ukazując go jako grzech, którym IMO nie jest.

>  
> Wyobrazcie sobie, ze biore sobie jakiegos nowoczesnego satanistycznego  
> hiptechno czternastolatka, ktory znicze juz tlukl badz odrywal literki z  
> nagrobkow, by cmentarz dewastowac. Biore go rzecz jasna na strone, gdzie  
> wypytuje go o satanizm, na tej podstawie zas nauczam innych o satanizmie,  
> w poczuciu dobrze spelnionego obowiazku. Glupi bym byl. :)

Niektórzy czternastolatkowie wiedzą na temat satanizmu więcej niż sądzimy (a nawet zaryzykuje stwierdzić, że więcej niźli niektórzy z nas).


> 4. Jaki podzbior {koledy, choinka, zyczenia, msza, oplatek, karp, inna  
> ryba, prezenty, modlitwa przy stole} zwiazany byl z tym co robiliscie w  
> Boze - przepraszam - Narodzenie?

Byłam u rodziców (katoli) więc musiałam sie troszkę przystosować. Co prawda kolęd nie było (jak zawsze), chionka była (sztuczna), życzenia były (typowe: Wesołych Świąt), msza była, opłatek był (co nie zawsze się zdarzało), karp był (nie jadłam, bo nie lubię), inna ryba była (jadłam, bo lubie), prezenty były (nietrafione), modlitwy nie było.
spis działów / spis wątków / nowy wątek / zwiń wątek
Malaavi
[ nieaktywne ]


Wysłano:
2007-01-09
17:09:57

poznaj swojego wroga
> > 1. jak czesto czytacie Katechizm i Pismo, jak dobrze je znacie?
>  
> Ostatnio nie czytam, bo zwyczajnie nie mam czasu, a jeśli już znajduje to  
> na inne lektury (tłumacze teksty od Krasnoluda :) pzdr). Jednak zarówno  
> znam dobrze i Katechizm i Pismo Świete.

Jaki fragment podoba sie najbardziej?

> > Wiadome jest wam zapewne, ze czytajac w Gosciu Niedzielnym o  
> satanizmie  
> > czlowiek szacunku Szatanowi naleznego nie okazuje, dowiaduje sie  
> bzdur,  
> > gdyz wroga sie unika tam gdzie go (Go) poznac trzeba i nie mozna go  
>  
> > opisac. O ile wbrew sztuce jest takie zachowanie, o tyle jest  
> bardziej niz  
> > popularne nie tylko wsrod czytelnikow GN.
>  
> Typowe - dlatego Kościół m.in. "oczernił" seks, ukazując go jako grzech,  
> którym IMO nie jest.

Jedno z nas nie zrozumialo absolutnie tego co napisalem. Powyzszy tekst mowi o tym, ze wiedzy o Szatanie nie czerpie sie ze zrodel pisanych, a nie ambitnych, rozpowszechnianych wsrod jego wrogow.

Podobnie - wiedza o chrzescijanstwie brana skadkolwiek, ale nie z miejsc skad byc brana powinna, jest wypaczona. Dlatego pytam o znajomosc zrodel, ktore sa bardziej sensowne.

Kosciol nie oczernil seksu. :)
Widac nie tak dobrze znasz jak sie chwalisz.

> >  
> > Wyobrazcie sobie, ze biore sobie jakiegos nowoczesnego  
> satanistycznego  
> > hiptechno czternastolatka, ktory znicze juz tlukl badz odrywal  
> literki z  
> > nagrobkow, by cmentarz dewastowac. Biore go rzecz jasna na strone,  
> gdzie  
> > wypytuje go o satanizm, na tej podstawie zas nauczam innych o  
> satanizmie,  
> > w poczuciu dobrze spelnionego obowiazku. Glupi bym byl. :)
>  
> Niektórzy czternastolatkowie wiedzą na temat satanizmu więcej niż sądzimy  
> (a nawet zaryzykuje stwierdzić, że więcej niźli niektórzy z nas).

Ile masz lat? :)
Pokaz mi takiego.
  
> > 4. Jaki podzbior {koledy, choinka, zyczenia, msza, oplatek, karp,  
> inna  
> > ryba, prezenty, modlitwa przy stole} zwiazany byl z tym co robiliscie  
> w  
> > Boze - przepraszam - Narodzenie?
>  
> Byłam u rodziców (katoli) więc musiałam sie troszkę przystosować.  

typowe dla satanistow, slabosc :D

> Co  
> prawda kolęd nie było (jak zawsze), chionka była (sztuczna), życzenia były  
> (typowe: Wesołych Świąt), msza była, opłatek był (co nie zawsze się  
> zdarzało), karp był (nie jadłam, bo nie lubię), inna ryba była (jadłam, bo  
> lubie), prezenty były (nietrafione), modlitwy nie było.

dziekuje. Wszystko z przymusu. Prosilem by sie nie tlumaczyc, oczywiscie wielu jest wsrod nas tru black evil satanistow, ale gdy wychodzi ze niejeden ma mame/babcie/ciocie ktorej slucha, przy ktorej jest mily i kleka gdy inni w kosciele klekaja, to zdaje mi sie ze tru black evil poglady satanistyczne sluza do tego zeby o nich mowic, a nie wg nich zyc.

Bo by byla jasnosc "czcij ojca swego i matke swoja" to przykazanie Boze, czwarte.
spis działów / spis wątków / nowy wątek / zwiń wątek
Damballa
[ nieaktywne ]


Wysłano:
2007-01-09
17:22:08

poznaj swojego wroga
> > Ostatnio nie czytam, bo zwyczajnie nie mam czasu, a jeśli już  
> znajduje to  
> > na inne lektury (tłumacze teksty od Krasnoluda :) pzdr). Jednak  
> zarówno  
> > znam dobrze i Katechizm i Pismo Świete.
>  
> Jaki fragment podoba sie najbardziej?

Katechizmu czy Pisma Świetego? ;>



  
> Jedno z nas nie zrozumialo absolutnie tego co napisalem. Powyzszy tekst  
> mowi o tym, ze wiedzy o Szatanie nie czerpie sie ze zrodel pisanych, a nie  
> ambitnych, rozpowszechnianych wsrod jego wrogow.

Aha!:) Przyznaje się, nie przeczytałam dokładnie.


>  
> Podobnie - wiedza o chrzescijanstwie brana skadkolwiek, ale nie z miejsc  
> skad byc brana powinna, jest wypaczona. Dlatego pytam o znajomosc zrodel,  
> ktore sa bardziej sensowne.
>  
> Kosciol nie oczernil seksu. :)
> Widac nie tak dobrze znasz jak sie chwalisz.

Oj oczernił, moj drogi...


> > Niektórzy czternastolatkowie wiedzą na temat satanizmu więcej niż  
> sądzimy  
> > (a nawet zaryzykuje stwierdzić, że więcej niźli niektórzy z nas).
>  
> Ile masz lat? :)

yyy...14? :-)

> Pokaz mi takiego.

Wybacz, ale z nazwiska nie podam (małe sprostowanie: to 15-latka).

>  
> > > 4. Jaki podzbior {koledy, choinka, zyczenia, msza, oplatek,  
> karp,  
> > inna  
> > > ryba, prezenty, modlitwa przy stole} zwiazany byl z tym co  
> robiliscie  
> > w  
> > > Boze - przepraszam - Narodzenie?
> >  
> > Byłam u rodziców (katoli) więc musiałam sie troszkę przystosować.  
>  
> typowe dla satanistow, slabosc :D

Nie jestem satanistką.  

> > Co  
> > prawda kolęd nie było (jak zawsze), chionka była (sztuczna), życzenia  
> były  
> > (typowe: Wesołych Świąt), msza była, opłatek był (co nie zawsze się  
>  
> > zdarzało), karp był (nie jadłam, bo nie lubię), inna ryba była  
> (jadłam, bo  
> > lubie), prezenty były (nietrafione), modlitwy nie było.
>  
> dziekuje. Wszystko z przymusu. Prosilem by sie nie tlumaczyc, oczywiscie  
> wielu jest wsrod nas tru black evil satanistow, ale gdy wychodzi ze  
> niejeden ma mame/babcie/ciocie ktorej slucha, przy ktorej jest mily i  
> kleka gdy inni w kosciele klekaja, to zdaje mi sie ze tru black evil  
> poglady satanistyczne sluza do tego zeby o nich mowic, a nie wg nich  
> zyc.
>  
> Bo by byla jasnosc "czcij ojca swego i matke swoja" to przykazanie Boze,  
> czwarte.

I moje jedno z głównych. Dużo im zaedzięczam i na razie staram się spedzać Boże Narodznie tak jak oni tego sobie życzą. Ponadto nie jestem satanistka (jak juz wspomniałam wcześniej) więc nie czuje się zobowiązana do bycia w tym czasie gdzie indziej niż w Kościele...
spis działów / spis wątków / nowy wątek / zwiń wątek
Malaavi
[ nieaktywne ]


Wysłano:
2007-01-09
17:57:20

poznaj swojego wroga

> > Jaki fragment podoba sie najbardziej?
>  
> Katechizmu czy Pisma Świetego? ;>
  
i tego i tego.
  

> > Kosciol nie oczernil seksu. :)
> > Widac nie tak dobrze znasz jak sie chwalisz.
>  
> Oj oczernił, moj drogi...

Twoj drogi?
Nie oczernil. Za grzech uznal seks pozarodzinny (i oczywiscie niszczenie rodzin). Traktowanie seksu jak przyjemnosc sprawilo, ze dzieci przypadkowe traktuje sie jak usuwalny skutek uboczny. AIDS sie szerzy. Niepewnosc uczuc innej osoby powoduje frustracje, zamiast szczescia sie goni orgazmy. I tak by mozna konsekwencje wymieniac.
Nie przecze ze cudzolostwo ma swoje zalety, jak prawie wszystko we wszechswiecie, ale swiad zachodni sporo mu odebral. Daleko do idealu, daleko, a chrzescijanstwo przed takimi bledami chroni.

Sam seks jest uznany za pozytywny.
  

> > Pokaz mi takiego.
>  
> Wybacz, ale z nazwiska nie podam (małe sprostowanie: to 15-latka).

No widzisz, to juz 3-4 lata dalej. A jest hiptechno?


> Nie jestem satanistką.  

ciesze sie (przepraszam zainteresowanych :P )
  

> I moje jedno z głównych. Dużo im zaedzięczam i na razie staram się spedzać  
> Boże Narodznie tak jak oni tego sobie życzą. Ponadto nie jestem satanistka  
> (jak juz wspomniałam wcześniej) więc nie czuje się zobowiązana do bycia w  
> tym czasie gdzie indziej niż w Kościele...

znow sie ciesze. 2 razy jednego dnia. ojej.

pozdrawiam.
spis działów / spis wątków / nowy wątek / zwiń wątek
_flo_
( resistance is futile )

zdjecie

Wysłano:
2007-01-09
18:06:45

poznaj swojego wroga
>  Za grzech uznal seks pozarodzinny  

Znaczy się - seks w rodzinie (np. między ojcem a córką, między rodzeństwem itd.) jest według religii katolickiej OK? :D Czy tez może miałeś na myśli seks pozamałżeński?

Nie czepiałabym się tego, gdybyś nie zarzucał innym braku precyzji w wyrażaniu się :)
spis działów / spis wątków / nowy wątek / zwiń wątek
Malaavi
[ nieaktywne ]


Wysłano:
2007-01-09
18:08:58

poznaj swojego wroga
> >  Za grzech uznal seks pozarodzinny  
>  
> Znaczy się - seks w rodzinie (np. między ojcem a córką, między rodzeństwem  
> itd.) jest według religii katolickiej OK? :D Czy tez może miałeś na myśli  
> seks pozamałżeński?
>  
> Nie czepiałabym się tego, gdybyś nie zarzucał innym braku precyzji w  
> wyrażaniu się :)

Pozamalzenski tez nie jest okresleniem precyzyjnym.
Nie czepialabys sie, wiec przekaz moj byl zrozumialy. :)
Absolutnie sie nie gniewam. :)
spis działów / spis wątków / nowy wątek / zwiń wątek
_flo_
( resistance is futile )

zdjecie

Wysłano:
2007-01-09
18:59:45

poznaj swojego wroga
> Pozamalzenski tez nie jest okresleniem precyzyjnym.

Ale na pewno bliższym prawdy niż określenie "pozarodzinny". Jeśli więc nie "pozamałżeński"  - to jaki? Jaka jest definicja precyzyjna? Czy katolicyzm nie uznaje za grzech wszystkich stosunków  odbywanych poza związkiem małżeńskim?
spis działów / spis wątków / nowy wątek / zwiń wątek
Merineth
[ nieaktywne ]


Wysłano:
2007-01-09
19:02:27

poznaj swojego wroga
Czy katolicyzm  
> nie uznaje za grzech wszystkich stosunków  odbywanych poza związkiem  
> małżeńskim?

jakbyśmy chcieli byc bardzo szczegółowi i teoretyczni to uznaje za grzech też niektóre z tych małżeńskich.
spis działów / spis wątków / nowy wątek / zwiń wątek
_flo_
( resistance is futile )

zdjecie

Wysłano:
2007-01-10
11:36:29

poznaj swojego wroga
> Czy katolicyzm  
> > nie uznaje za grzech wszystkich stosunków  odbywanych poza związkiem  
>  
> > małżeńskim?
>  
> jakbyśmy chcieli byc bardzo szczegółowi i teoretyczni to uznaje za grzech  
> też niektóre z tych małżeńskich.  

Tak, tak, to wiem. Jednak Malaavi użył wcześniej określenie jeszcze szerszego niż stosunki pozamałżeńskie, co sugerowało, że jakieś stosunki POZA małżeństwem też są uznawane za dopuszczalne w katolicyzmie.
spis działów / spis wątków / nowy wątek / zwiń wątek
Malaavi
[ nieaktywne ]


Wysłano:
2007-01-10
09:53:04

poznaj swojego wroga
> > Pozamalzenski tez nie jest okresleniem precyzyjnym.
>  
> Ale na pewno bliższym prawdy niż określenie "pozarodzinny". Jeśli więc nie  
> "pozamałżeński"  - to jaki? Jaka jest definicja precyzyjna? Czy katolicyzm  
> nie uznaje za grzech wszystkich stosunków  odbywanych poza związkiem  
> małżeńskim?

Uznaje za nie calkiem poprawnie malzenstwa niektore, takie gdzie sie klamie ze sie kocha i szanuje i bedzie i do smierci i etc.
Zgadzam sie ze pozamalzenski bedzie lepszym na potrzeby moich tutejszych czytelnikow. EoT?
spis działów / spis wątków / nowy wątek / zwiń wątek
_flo_
( resistance is futile )

zdjecie

Wysłano:
2007-01-10
11:34:46

poznaj swojego wroga
> Uznaje za nie calkiem poprawnie malzenstwa niektore, takie gdzie sie  
> klamie ze sie kocha i szanuje i bedzie i do smierci i etc.
> Zgadzam sie ze pozamalzenski bedzie lepszym na potrzeby moich tutejszych  
> czytelnikow. EoT?

A, OK. Nie jestem wybitną specjalistką od zasad katolickich, a Twoje określenie "pozarodzinne", a potem stwierdzenie, że "pozamałżeńskie" to też nieprecyzyjne określenie zasugerowały mi, że istnieją jakieś stosunki pozamałżeńskie, których Kościół nie potępia (i bardzo mnie to zdziwiło). O tym, że niektóre stosunki w ramach małżeństwa są też "niepoprawne" - to akurat wiedziałam. Zadziwiło mnie roszerzenie pojęcia poza stosunki pozamałżeńskie.

Teraz może być EOT :)
spis działów / spis wątków / nowy wątek / zwiń wątek
Damballa
[ nieaktywne ]


Wysłano:
2007-01-11
16:12:03

poznaj swojego wroga
> > Katechizmu czy Pisma Świetego? ;>
>  
> i tego i tego.

Katechizm: warunki dobrej Komunii Św; Biblia: Stary Testament Księga Koheleta albo inaczej Księga Kaznodziei Samolona, albo jeszcze Księga Eklezjastesa.

  

> > Oj oczernił, moj drogi...
>  
> Twoj drogi?

Niezobowaiązująca forma grzecznościowa.


> Nie oczernil. Za grzech uznal seks pozarodzinny (i oczywiscie niszczenie  
> rodzin). Traktowanie seksu jak przyjemnosc sprawilo, ze dzieci przypadkowe  
> traktuje sie jak usuwalny skutek uboczny. AIDS sie szerzy. Niepewnosc  
> uczuc innej osoby powoduje frustracje, zamiast szczescia sie goni orgazmy.  
> I tak by mozna konsekwencje wymieniac.

Seks pozaMAŁŻEŃSKI jest grzechem, ale to tak na marginesie... Przypadki, o krórych piszesz nie są plagą, wystepują raczej sporadycznie, indywidualnie. Cała Twoja gadanina odbiega trochę od tematu. Chodziło mi po prostu o to, że Kościół ukazał seks jako coś zdrożnego, zmienił ten piękny akt miedzy kobietą i mężczyzną w obowiązek małżeński. A gdzie podział się seks rytualny, kult? Pytanie retoryczne.


> Nie przecze ze cudzolostwo ma swoje zalety, jak prawie wszystko we  
> wszechswiecie, ale swiad zachodni sporo mu odebral. Daleko do idealu,  
> daleko, a chrzescijanstwo przed takimi bledami chroni.

Chrześcijaństwo zrobiło z seksu zakazamny owoc, ktróry jeszcze bardziej niż kiedyś - kusi.


>  
> Sam seks jest uznany za pozytywny.

Raczej neutralny i to tylko w celu zachowania gatunku.



> > Wybacz, ale z nazwiska nie podam (małe sprostowanie: to 15-latka).
>  
> No widzisz, to juz 3-4 lata dalej. A jest hiptechno?


"3-4 lata dalej"? Wydawało mi się, że w swoim poście napisałeś 14 - latek..?
Nie jest hiptechno, fakt.


>  
>  
> > Nie jestem satanistką.  
>  
> ciesze sie (przepraszam zainteresowanych :P )

Ja róznież.



> znow sie ciesze. 2 razy jednego dnia. ojej.

Gratuluję i cieszę się, że sprawiłam Ci radość lol.


>  
> pozdrawiam.

pozdrawiam, D
spis działów / spis wątków / nowy wątek / zwiń wątek
Malaavi
[ nieaktywne ]


Wysłano:
2007-01-11
19:48:06

poznaj swojego wroga

> Przypadki, o  
> krórych piszesz nie są plagą, wystepują raczej sporadycznie,  
> indywidualnie. Cała Twoja gadanina odbiega trochę od tematu. Chodziło mi  
> po prostu o to, że Kościół ukazał seks jako coś zdrożnego, zmienił ten  
> piękny akt miedzy kobietą i mężczyzną w obowiązek małżeński. A gdzie  
> podział się seks rytualny, kult? Pytanie retoryczne.

Seks rytualny? A po co? Skoro w telewizji nie ma rytualnego kupowania telefonow, to znaczy ze telewicja oczernia Orange? Absolutnie ostatni argument jest dla mnie niejasny i nieznaczacy.

Kosciol NIE ukazal seksu jako czegos zdroznego. Kosciol uwaza ze seks jest sprawa prywatna dwojki doroslych ludzi, ktorzy sie sobie oddaja, dlatego prawdopodobnie promowania roznych pozycji na mszach w ktorych biora udzial dzieci uswiadczyc sie nie da.
Przypadki pozywsze nie sa sporadyczne, oczywiscie ze sa indywidualne.

Obowiazek malzenski - nazwa oznacza moim zdaniem, ze potrzeba seksualna jest dla czlowieka wazna, i ze czlowiek oddajac sie innej osobie, wiazac sie z nia, otrzymuje (OD TEJ OSOBY) prawo do seksu.

Malzenstwo jest - przosze Ciebie - wyborem dwojga odpowiedzialnych ludzi, ktorzy cos sobie przysiegaja. Jesli nie chca wzajemnie realizowac swoich potrzeb, nie musza brac slubu. Takie jest moje zdanie.

Powiedz mi ile jest niechcianych dzieci obecnie, ilu chorych na AIDS, potem powiedz, jak grube miliony jestes w stanie nazywac sporadycznymi przypadkami. Zauwaz ze polityka Kosciola w temacie seksu jest spolecznie zdrowa. Sprzyja powstrzymywaniu epidemii. Ze seks jest fajny mi mowic nie musisz. Ale to nie Kosciol oczernil seks, tylko ludzie Kosciol, gdy nie byly w stanie zadz swoich powstrzymac.
  
> > Nie przecze ze cudzolostwo ma swoje zalety, jak prawie wszystko we  
> > wszechswiecie, ale swiad zachodni sporo mu odebral. Daleko do idealu,  
>  
> > daleko, a chrzescijanstwo przed takimi bledami chroni.
>  
> Chrześcijaństwo zrobiło z seksu zakazamny owoc, ktróry jeszcze bardziej  
> niż kiedyś - kusi.

Zaden zakazany owoc. Gdzies Ty sie o tym uczyla? I w ktorym stuleciu? Co za bzdura nieziemska. Malzenstwo to sakrament jest nawet. Piesn nad Piesniami to czesto cytowany fragment Pisma, gdzie jest to oczernianie?
  
> >  
> > Sam seks jest uznany za pozytywny.
>  
> Raczej neutralny i to tylko w celu zachowania gatunku.

Pozytywny, w celu prokreacji, powiekszenia rodziny, powolania do zycia kolejnych ludzi.  
  
> > > Wybacz, ale z nazwiska nie podam (małe sprostowanie: to  
> 15-latka).
> >  
> > No widzisz, to juz 3-4 lata dalej. A jest hiptechno?
>  
>  
> "3-4 lata dalej"? Wydawało mi się, że w swoim poście napisałeś 14 -  
> latek..?
> Nie jest hiptechno, fakt.

Napisalem 14-latek. Ty mowisz o 15 latach. To oznacza rok w przod. Mowisz o innej plci, wiec kolejne 2 lata w przod (emocjonalnie) i nie hiptechno, wiec kolejne 2 lata. Podalas wiec przyklad hiptechno 19-latka emocjonalnego.  

Wroc jeszcze przed swoja polemika, bo juz zapominasz dlaczego pisalem co pisalem.  
  

pozdrawiam.
spis działów / spis wątków / nowy wątek / zwiń wątek
ObywatelMintaj
[ nieaktywne ]


Wysłano:
2007-01-11
23:51:00

poznaj swojego wroga
>  
> > Przypadki, o  
> > krórych piszesz nie są plagą, wystepują raczej sporadycznie,  
> > indywidualnie. Cała Twoja gadanina odbiega trochę od tematu. Chodziło  
> mi  
> > po prostu o to, że Kościół ukazał seks jako coś zdrożnego, zmienił  
> ten  
> > piękny akt miedzy kobietą i mężczyzną w obowiązek małżeński. A gdzie  
>  
> > podział się seks rytualny, kult? Pytanie retoryczne.
(...)
>  
> Kosciol NIE ukazal seksu jako czegos zdroznego. Kosciol uwaza ze seks jest  
> sprawa prywatna dwojki doroslych ludzi, ktorzy sie sobie oddaja, dlatego  
> prawdopodobnie promowania roznych pozycji na mszach w ktorych biora udzial  
> dzieci uswiadczyc sie nie da.


Na mszach moze nie.
Ale oto co mowia twardoglowi goscie jedynej slusznej rozglosni na antenie:

http://www.wrzuta.pl/audio/pKzgf8l60u/porady_seksualne_radia_maryja

Sami sobie rozsadzcie...  


Wychodzi mi, ze oboje macie racje,a ten fragment sporu zaczyna nabierac znamion bezcelowosci :)
spis działów / spis wątków / nowy wątek / zwiń wątek
Malaavi
[ nieaktywne ]


Wysłano:
2007-01-12
08:15:29

poznaj swojego wroga

> Na mszach moze nie.
> Ale oto co mowia twardoglowi goscie jedynej slusznej rozglosni na  
> antenie:
>  
> http://www.wrzuta.pl/audio/pKzgf8l60u/porady_seksualne_radia_maryja

eksperci :)
  
> Wychodzi mi, ze oboje macie racje,a ten fragment sporu zaczyna nabierac  
> znamion bezcelowosci :)

Widzisz, pod szyldem Kosciola dziala sporo ludzi, ktorzy swoje skrzywienia chca realizowac. Najczesciej ich widac na stanozjednoczeniowych filmach, czy w znanych ksiazkach Browna.

Seks wg doktryny zly nie jest, da sie z niego cos zlego zrobic, a i owszem, nawet z modlitwy sie da, jako pisza Ewangelisci. ;)
spis działów / spis wątków / nowy wątek / zwiń wątek
Wishmasterka
( )

zdjecie

Wysłano:
2007-01-09
17:48:18

poznaj swojego wroga
> typowe dla satanistow, slabosc :D

Hola, hola zły człowieku! Co słabośc ma wspólnego z dostosowaniem się do jakiegoś  środowiska? W tym wypadku: katolickiej rodziny

Pzdr. K
spis działów / spis wątków / nowy wątek / zwiń wątek
Malaavi
[ nieaktywne ]


Wysłano:
2007-01-09
18:00:27

poznaj swojego wroga
> > typowe dla satanistow, slabosc :D
>  
> Hola, hola zły człowieku! Co słabośc ma wspólnego z dostosowaniem się do  
> jakiegoś  środowiska? W tym wypadku: katolickiej rodziny
>  
> Pzdr. K

mniej wiecej tyle, ze satanizm krytykuje owczopednosc. Przynajmniej tak mi sie zdawalo. Ja jeszcze malo wiem, wiec moze nie krytykuje.

Poglady wplywaja na zycie. Tam gdzie sa tylko do mowienia, a nie do zycia, gdzie czlowiek poddaje sie tradycji (krytykujac tradycje!) nie z wlasnej woli, ale z prostej niecheci do wyrazania sie satanistycznie przy babci, tam hipokryzja w swym ogromie zbliza sie do Boga :).
spis działów / spis wątków / nowy wątek / zwiń wątek
Cień
( The Last Demon )

Wysłano:
2007-01-09
18:44:56

poznaj swojego wroga

> mniej wiecej tyle, ze satanizm krytykuje owczopednosc. Przynajmniej tak mi  
> sie zdawalo.  

***
Ale satanista to nie musi być wcale nawiedzony romantyczny odealista, który chce walczyć z ciemnotą i zabobonem, tylko cyniczny konformista. :>

No, ja np. bardzo często mówię ludziom dokładnie to co chca usłyszeć. :>

spis działów / spis wątków / nowy wątek / zwiń wątek
Malaavi
[ nieaktywne ]


Wysłano:
2007-01-10
09:54:43

poznaj swojego wroga
>  
> > mniej wiecej tyle, ze satanizm krytykuje owczopednosc. Przynajmniej  
> tak mi  
> > sie zdawalo.  
>  
> ***
> Ale satanista to nie musi być wcale nawiedzony romantyczny odealista,  
> który chce walczyć z ciemnotą i zabobonem, tylko cyniczny konformista.  
> :>
>  
> No, ja np. bardzo często mówię ludziom dokładnie to co chca usłyszeć.  
> :>

Calkowicie sie z Toba zgadzam. I ja nie mowie ze traktuje to jak wade. Ja to tylko opisuje co sie dzieje, a ludzie odpisuja, jakbym ja kazal im zmieniac postepowanie. :)

Skoro mnie odbieraja w taki sposob, to maja kompleks na punkcie wlasnych grzechow. Potrzebuja zmiany nazewnictwa, by moc sie realizowac satanistycznie. :D  
zabawne to jest.
spis działów / spis wątków / nowy wątek / zwiń wątek
Adam
[ nieaktywne ]


Wysłano:
2007-01-21
23:04:01

poznaj swojego wroga
> No, ja np. bardzo często mówię ludziom dokładnie to co chca usłyszeć.  

Ja bym chciał usłyszeć login i hasło do Twojego konta w banku.

(nie zaszkodzi spróbować) ;-)
spis działów / spis wątków / nowy wątek / zwiń wątek
Wishmasterka
( )

zdjecie

Wysłano:
2007-01-09
19:10:44

poznaj swojego wroga
mniej wiecej tyle, ze satanizm krytykuje owczopednosc. Przynajmniej tak mi  
> sie zdawalo.

Nikt nie mówi o owczym pędzie, czy dostosowaniu się ze strachu. Dostosowanie to w większości wypadków wynika ze swoistego wygodnictwa. Nikt przecież nie lubi moralizowania nad uchem.  
Z reszą to, że jakiś satanista uczestniczy w wigilii, nie musi oznaczać, że traktuje to święto jak inni domownicy. Ot po prostu lepsza kolacja, opłatek to kawałek wafelka, składanie zyczeń - na urodziny, imieniny, rocznice nawet sataniści składają życzenia. Straszne :).  

> Poglady wplywaja na zycie. Tam gdzie sa tylko do mowienia, a nie do zycia,  
> gdzie czlowiek poddaje sie tradycji (krytykujac tradycje!) nie z wlasnej  
> woli, ale z prostej niecheci do wyrazania sie satanistycznie przy babci,  
> tam hipokryzja w swym ogromie zbliza sie do Boga :).


Bo co? Bo to, że ma inne poglądy nie może usiąść z rodziną przy stole?(jakakolwiek by ona nie była) i po prostu się nażreć i nachlać?
Jak wyobrażasz sobie wyrażanie sie satanistycznie przy babci?  
"-wszystkiego najlepszego wnuczku
- ave szatan babciu"?  


spis działów / spis wątków / nowy wątek / zwiń wątek
Katera
[ nieaktywne ]


Wysłano:
2007-01-09
19:26:59

poznaj swojego wroga
> Jak wyobrażasz sobie wyrażanie sie satanistycznie przy babci?  
> "-wszystkiego najlepszego wnuczku
>  - ave szatan babciu"?  

-ave szatan, stara torbo.

'babcia' nie brzmi wystarczajaco mrrrrocznie!
spis działów / spis wątków / nowy wątek / zwiń wątek
Malaavi
[ nieaktywne ]


Wysłano:
2007-01-10
09:51:13

poznaj swojego wroga
>  mniej wiecej tyle, ze satanizm krytykuje owczopednosc. Przynajmniej tak  
> mi  
> > sie zdawalo.
>  
> Nikt nie mówi o owczym pędzie, czy dostosowaniu się ze strachu.  
> Dostosowanie to w większości wypadków wynika ze swoistego wygodnictwa.  
> Nikt przecież nie lubi moralizowania nad uchem.

ucieczka przed strachem to tez wygodnictwo. niepotrzebnie rozrozniasz.
poglad -> slowa.
potrzeba -> realizacja.

jesli wiec czlowiek ma potrzebe sie dostosowac, bo nie chce by mu truli nad uchem, bili go, glodzili, nie dali takich fajnych prezentow, chce by oceny w szkole byly wysokie, dziewczyna chetna etc, to po prostu to robi, oznacza to ze cel do jakiego sie dazy, jest wazniejszy niz to co sie traci podczas dazenia.

to jasne i oczywiste.

Ja protestuje przeciwko slowom. Satanizm chwali sie sila, a absolutnie powyzsze dzialanie nie moze sie w nim roznic. Gadanie jest tylko gadaniem, nie odzwierciedla pogladow. Stad - blad jest w pierwszej relacji.
  
> Z reszą to, że jakiś satanista uczestniczy w wigilii, nie musi oznaczać,  
> że traktuje to święto jak inni domownicy. Ot po prostu lepsza kolacja,  
> opłatek to kawałek wafelka, składanie zyczeń - na urodziny, imieniny,  
> rocznice nawet sataniści składają życzenia. Straszne :).  

Pewnie. A to ze ktos kolaboruje w czasie wojny nie oznacza ze jest nazista, wylacznie ze to co mowil na temat wlasnych pogladow, bylo bzdura.

Nie ja mowie ze to straszne. Ja mowie ze to zauwazam, Ty udajesz ze "w moim przypadku to cos innego" :)

> > Poglady wplywaja na zycie. Tam gdzie sa tylko do mowienia, a nie do  
> zycia,  
> > gdzie czlowiek poddaje sie tradycji (krytykujac tradycje!) nie z  
> wlasnej  
> > woli, ale z prostej niecheci do wyrazania sie satanistycznie przy  
> babci,  
> > tam hipokryzja w swym ogromie zbliza sie do Boga :).
>  
>  
> Bo co? Bo to, że ma inne poglądy nie może usiąść z rodziną przy  
> stole?(jakakolwiek by ona nie była) i po prostu się nażreć i nachlać?
> Jak wyobrażasz sobie wyrażanie sie satanistycznie przy babci?  
> "-wszystkiego najlepszego wnuczku
>  - ave szatan babciu"?  

nie tak.
i widzisz, wychodzi Twoja frustracja. tak sie sklada, ze ja absolutnie nikogo nie zmuszam do jakiegokolwiek dzialania. Ja opisuje to dzialanie.

Zauwazam metode: czlowiek ceni wygode bardziej, niz realizowanie w zyciu tego co mowi. Wg satanizmu absolutnie nie jest to cos zlego, ja nie krytykuje, ja tylko sie smieje gdy kolejne osoby tak strasznie mowia ze ich to nie dotyczy, ze u nich jest inaczej, ze ich powody sa sluszne, a inne to tchorzostwo etc. :) Skoro Cie to boli na tyle, ze wmawiasz mi zmuszanie do czegokolwiek, zakazy itp, to w jakis sposob to o Tobie swiadczy. Watek tego nie dotyczy, wiec absolutnie nie bede Cie denerwowal teraz analiza. :)  
spis działów / spis wątków / nowy wątek / zwiń wątek
Marek
[ nieaktywne ]


Wysłano:
2007-01-13
12:04:03

poznaj swojego wroga
1. Jak często czytacie Katechizm i Pismo, jak dobrze je znacie?  

Ja czytałem parę razy, jednak nie aż tak zbyt wiele. Najlepiej oczywiście znam księgę Apokalipsy wg. świętego Janka. Fascynująca lektura ale tez pełna nieścisłości i niejasności, jest w niej wiele zaprzeczeń wobec ludzkiej natury i ja nie stosowałem biblijnych nauk w życiu i nie mam zamiaru ich w przysżłości stosować, bo te nauki szkodzą naszemu życiu, w mniejszy lub większy sposób. Biblię poznałem na zasadzie -  poznaj swojego wroga :>

2. Jak często bywacie w kościołach, różnych, by wykluczyć, że trafiacie na nieodpowiedniego księdza?

doprawdy ciekawe pytanie, ja już w kościele nie byłem naprawdę niesamowicie długi okres, i raczej jakoś mi nie śpieszno, żeby się tam znaleźć. Co do księży, hehe mówią że to też człowiek, bo tak w istocie jest. Ale ludzie ich tak ślepo bronią, uważają że skoro są ludźmi to też mogą sobie skok w bok zrobić. A wiele było słyszane, ze ksiądz pedofil gwałcił nieletnich chłopaków czy dziewczyny, albo że po pijaku śmiertelnie potrącił kobietę przechodzącą z dzieckiem po ulicy. Nie mam zaufania do tej instytucji, jest jeszcze bardziej skomercjalizowana niż CoS w dodatku zakłamana i wierząca w coś, co w ogóle nie istnieje, i zamiast mieć jakieś postępy w życiu to jest przez to tylko zacofanie.

3. 3. Jak często rozmawiacie z osobami głęboko (a inteligentnie) wierzącymi?  
Jako, że dodałeś słowo inteligentnie, to powiem że od czasu do czasu. dlatego, ze częściej spotykam się z fanatykami niż takimi normalnymi ludźmi, albo takimi którzy uważają się za niby chrześcijańskich ateistów, co zostało przytoczone w biblii Szatana. Z drugiej strony ta inteligentna część katoli, co naprawę jest rzadkością dyskutuje nawet całkiem przyzwoicie. Ale jakoś i tak nie darzę sympatią tak wielką tych ludzi i z zaufaniem im też będzie niewykonalne prawie. Oni uważają, że grają fair play, podczas gdy zobaczyć wystarczy ile osób ucierpiało przez nich.


4. Jaki podzbiór {kolędy, choinka, życzenia, msza, opłatek, karp, inna ryba, prezenty, modlitwa przy stole} związany był z tym co robiliście w boże - przepraszam - Narodzenie?

To wszystko organizowali moi rodzice. Mnie jakoś nie interesują święta, jedyna moja aktywność przez te godzinę uczty było składanie życzeń, i to tyle. No objadało się oczywiście też i były prezenty, uwielbiam jeść i dostawać, dlatego święta traktuję tylko jako odpoczynek i okres dostawania prezentów.. :> Jeśli widzieliście taki film czarną komedię Grinch - Świąt nie będzie to dobrze, a jeśli nie to szczerze polecam.












spis działów / spis wątków / nowy wątek / zwiń wątek
Malaavi
[ nieaktywne ]


Wysłano:
2007-01-13
13:24:08

poznaj swojego wroga
> 1. Jak często czytacie Katechizm i Pismo, jak dobrze je znacie?  
>  
> Ja czytałem parę razy, jednak nie aż tak zbyt wiele. Najlepiej oczywiście  
> znam księgę Apokalipsy wg. świętego Janka. Fascynująca lektura ale tez  
> pełna nieścisłości i niejasności, jest w niej wiele zaprzeczeń wobec  
> ludzkiej natury i ja nie stosowałem biblijnych nauk w życiu i nie mam  
> zamiaru ich w przysżłości stosować, bo te nauki szkodzą naszemu życiu, w  
> mniejszy lub większy sposób. Biblię poznałem na zasadzie -  poznaj swojego  
> wroga :>

Jesli mamy dusze, to nie szkodza zyciu, bo dusza jest w tym zyciu najwazniejsza. Ocena jest kwestia zalozen.

> 2. Jak często bywacie w kościołach, różnych, by wykluczyć, że trafiacie na  
> nieodpowiedniego księdza?
>  
> doprawdy ciekawe pytanie, ja już w kościele nie byłem naprawdę  
> niesamowicie długi okres, i raczej jakoś mi nie śpieszno, żeby się tam  
> znaleźć. Co do księży, hehe mówią że to też człowiek, bo tak w istocie  
> jest. Ale ludzie ich tak ślepo bronią, uważają że skoro są ludźmi to też  
> mogą sobie skok w bok zrobić. A wiele było słyszane, ze ksiądz pedofil  
> gwałcił nieletnich chłopaków czy dziewczyny, albo że po pijaku śmiertelnie  
> potrącił kobietę przechodzącą z dzieckiem po ulicy. Nie mam zaufania do  
> tej instytucji, jest jeszcze bardziej skomercjalizowana niż CoS w dodatku  
> zakłamana i wierząca w coś, co w ogóle nie istnieje, i zamiast mieć jakieś  
> postępy w życiu to jest przez to tylko zacofanie.

nie masz dowodu ze 'cos co nie istnieje', tak wiec i Kosciol i Ty wierzycie wylacznie dla wiary.
Dalej - ocena postepu rowniez jest kwestia zalozen.
Pytanie mialo na celu sprawdzenie, skad bierze sie 'wiedza' na temat Kosciola. Jesli samemu sie w kosciele nie bywa, to wiedze sie czerpie z gazet, a tam sa tylko afery. Wiedza na temat jakichkolwiek ludzi brana z gazet daje przekonanie ze ci ludzie to zaklamani skomercjalizowani aferzysci.

> 3. 3. Jak często rozmawiacie z osobami głęboko (a inteligentnie)  
> wierzącymi?  
>  Jako, że dodałeś słowo inteligentnie, to powiem że od czasu do czasu.  
> dlatego, ze częściej spotykam się z fanatykami niż takimi normalnymi  
> ludźmi, albo takimi którzy uważają się za niby chrześcijańskich ateistów,  
> co zostało przytoczone w biblii Szatana. Z drugiej strony ta inteligentna  
> część katoli, co naprawę jest rzadkością dyskutuje nawet całkiem  
> przyzwoicie. Ale jakoś i tak nie darzę sympatią tak wielką tych ludzi i z  
> zaufaniem im też będzie niewykonalne prawie. Oni uważają, że grają fair  
> play, podczas gdy zobaczyć wystarczy ile osób ucierpiało przez nich.

Wymien kilka. Bo jesli mi tu zasadzisz inkwizycje czy cos takiego, to kaze Ci sie zastanawiac ile osob zginelo przez ateizm. ;)
  
> 4. Jaki podzbiór {kolędy, choinka, życzenia, msza, opłatek, karp, inna  
> ryba, prezenty, modlitwa przy stole} związany był z tym co robiliście w  
> boże - przepraszam - Narodzenie?
>  
> To wszystko organizowali moi rodzice. Mnie jakoś nie interesują święta,  
> jedyna moja aktywność przez te godzinę uczty było składanie życzeń, i to  
> tyle. No objadało się oczywiście też i były prezenty, uwielbiam jeść i  
> dostawać, dlatego święta traktuję tylko jako odpoczynek i okres dostawania  
> prezentów.. :> Jeśli widzieliście taki film czarną komedię Grinch -  
> Świąt nie będzie to dobrze, a jeśli nie to szczerze polecam.

Dziekuje za wyczerpujace odpowiedzi i zauwazenie co bylo faktycznym tematem watku. :)
spis działów / spis wątków / nowy wątek / zwiń wątek
Wiktor
( hmm... )

Wysłano:
2007-01-15
15:39:13

poznaj swojego wroga
> Jesli mamy dusze, to nie szkodza zyciu, bo dusza jest w tym zyciu  
> najwazniejsza. Ocena jest kwestia zalozen.

Szczerze mówiąc to lekko ogłupiająca logika. Nigdy nie wiadomo, czy to na przykład żydzi albo muzułmanie nie mają racji. Żeby miała ona jakiś sens trzeba by było stosować się do przykazań wszystkich religii grożących piekłem: zarówno tych tradycyjnych jak i nowopowstałych sekt (nigdy nie wiadomo czy nie mają racji). Przyznasz, że wychodzi z tego absurd. Nie?
spis działów / spis wątków / nowy wątek / zwiń wątek
Malaavi
[ nieaktywne ]


Wysłano:
2007-01-15
16:03:22

poznaj swojego wroga
> > Jesli mamy dusze, to nie szkodza zyciu, bo dusza jest w tym zyciu  
> > najwazniejsza. Ocena jest kwestia zalozen.
>  
> Szczerze mówiąc to lekko ogłupiająca logika. Nigdy nie wiadomo, czy to na  
> przykład żydzi albo muzułmanie nie mają racji. Żeby miała ona jakiś sens  
> trzeba by było stosować się do przykazań wszystkich religii grożących  
> piekłem: zarówno tych tradycyjnych jak i nowopowstałych sekt (nigdy nie  
> wiadomo czy nie mają racji). Przyznasz, że wychodzi z tego absurd. Nie?

Tak. wychodzi. Bo logika nie jest poprawna.
Stosowanie sie do wszystkiego to przeczenie wszystkiemu, wiec jesli nawet jest wsrod pogladow ten prawdziwy, nic to nie da, zostaniemy ostrzelani z niebianskich murow :).

Jest to wyjscie niekorzystne. Czy obiektywnie? Rowniez nie.
Mozemy wierzyc np. jak kalwinisci, ze od Boga zalezy nasze zbawienie, nic nie zmienimy. Wowczas robienie czegokolwiek nie jest niekorzystne, nic nie zmienia.

A moglibysmy stworzyc religie, w ktorej wiecej pogladow = lepiej, i wtedy Twoj absurd bylby najbardziej pozadana prawda.

OCENA jest POCHODNA przyjetych zalozen.  
Jesli jestes ateista chodzenie na Msze jest strata czasu.
Jesli jestes chrzescijaninem chodzenie na Msze jest realizacja potrzeby.

To samo dzialanie ma zawsze wiele interpretacji. Dlatego w Twoim tekscie zwrocilem uwage na miejsca, gdzie poglady moga bardzo latwo byc absurdalne, jesli tylko zmieni sie zalozenia.

Kazdy poglad popiera sie sam. Tylko ateista powie ze ateizm jest najlepszy. (co oznacza ze ateista wie najmniej).

Reszta zawsze moze wierzyc w to co wierzy, czesc moze bedzie miala racje, i ci zostana nagrodzeni.

Ateista, jesli nawet ma racje, nigdy nie zyska. Lepiej poszukac innego pogladu. ;)
spis działów / spis wątków / nowy wątek / zwiń wątek
Wiktor
( hmm... )

Wysłano:
2007-01-15
16:28:43

poznaj swojego wroga
Nie ma potrzeby dyskutować w dalej nad sensem jakiejkolwiek wiary. Pozwolę sobie zacytować prof. Barbarę Stanosz, której zdanie podzielam w pełnej rozciągłości:

"Gruntownie wykształcony człowiek wie, że w przypadku twierdzenia egzystencjalnego ciężar dowodu spoczywa na tym, kto je głosi, a nie na tym, kto je odrzuca. Ponieważ nie ma nie tylko dowodu istnienia jakiegokolwiek boga, ale nawet szans, by taki dowód został kiedykolwiek podany (z powodu chronicznej niejasności wszelkich koncepcji boga oraz programowego ignorowania w nich ludzkich władz poznawczych), człowiek ma prawo umieścić bogów, własną nieśmiertelną duszę i duchy swoich przodków razem z wilkołakami, krasnoludkami itd. w miejscu dla nich najbardziej naturalnym: w świecie tworów wyobraźni literackiej. Ateista to ktoś, kto korzysta z tego prawa."  

Z mojej strony koniec.
spis działów / spis wątków / nowy wątek / zwiń wątek
Shogun
[ nieaktywne ]


Wysłano:
2007-01-16
00:06:09

poznaj swojego wroga
> "Gruntownie wykształcony człowiek wie, że w przypadku twierdzenia  
> egzystencjalnego ciężar dowodu spoczywa na tym, kto je głosi, a nie na  
> tym, kto je odrzuca. Ponieważ nie ma nie tylko dowodu istnienia  
> jakiegokolwiek boga, ale nawet szans, by taki dowód został kiedykolwiek  
> podany (z powodu chronicznej niejasności wszelkich koncepcji boga oraz  
> programowego ignorowania w nich ludzkich władz poznawczych), człowiek ma  
> prawo umieścić bogów, własną nieśmiertelną duszę i duchy swoich przodków  
> razem z wilkołakami, krasnoludkami itd. w miejscu dla nich najbardziej  
> naturalnym: w świecie tworów wyobraźni literackiej. Ateista to ktoś, kto  
> korzysta z tego prawa."  
>  
> Z mojej strony koniec.

A szkoda. Tekścik piękny, ale pomija istotną sprawę. Oczywiście porusza znaną nam wszystkim kwestię niemożności udowodnienia istnienia jakiegoś boga, z racji niemożności stworzenia jego definicji. Ale pani profesor zapomniała (pewnie przez roztargnienie tudzież ogromną ilości obowiązków, bo przecież nie zrobiła tego specjalnie), że na tej samej zasadzie nie udowodnimy istnienia (realności) miłości, nienawiści, smutku i zadowolenia, z którymi to stykamy się wszyscy w życiu. Oczywiście, nauka potrafi pięknie się rozpisywać na temat  tego co się z naszym ciałem dzieje podczas ich odczuwania, ale ja jakoś nigdy podczas czytania o hormonach czy neuroprzekaźnikach nie odczułem stanu emocjonalnego, któremu towarzyszą :]
spis działów / spis wątków / nowy wątek / zwiń wątek
Wiktor
( hmm... )

Wysłano:
2007-01-16
15:54:30

poznaj swojego wroga
Przecież tekst traktuje o postaciach nie pojęciach abstrakcyjnych. Nie udało Ci się.
spis działów / spis wątków / nowy wątek / zwiń wątek
Shogun
[ nieaktywne ]


Wysłano:
2007-01-16
16:17:25

poznaj swojego wroga
> Przecież tekst traktuje o postaciach nie pojęciach abstrakcyjnych. Nie  
> udało Ci się.

Dlaczego zakładasz, że Bóg to postać, a nie pojęcie abstrakcyjne, stan świadomości?
spis działów / spis wątków / nowy wątek / zwiń wątek
Myszołów
[ nieaktywne ]


Wysłano:
2007-01-16
16:43:56

poznaj swojego wroga
> > Przecież tekst traktuje o postaciach nie pojęciach abstrakcyjnych.  
> Nie  
> > udało Ci się.
>  
> Dlaczego zakładasz, że Bóg to postać, a nie pojęcie abstrakcyjne, stan  
> świadomości?


Obawiam się, że nie jest w tym poglądzie osamotniony, ot, pierwszy lepszy przykład:

http://pl.wikipedia.org/wiki/B%C3%B3g

A kto jeszcze oprócz Ciebie uważa, że bóg to stan świadomości? I nie chodzi mi tu oczywiście o jakiegoś Twojego wujka czy kolegę.

spis działów / spis wątków / nowy wątek / zwiń wątek
Shogun
[ nieaktywne ]


Wysłano:
2007-01-16
17:15:31

poznaj swojego wroga
> Obawiam się, że nie jest w tym poglądzie osamotniony,

Wiem. Nie napisałem nigdzie, że jest. Zapytałem tylko, dlaczego tak zakłada.

> ot, pierwszy lepszy  
> przykład:
>  
> http://pl.wikipedia.org/wiki/B%C3%B3g
>  
> A kto jeszcze oprócz Ciebie uważa, że bóg to stan świadomości? I nie  
> chodzi mi tu oczywiście o jakiegoś Twojego wujka czy kolegę.

Nie bardzo rozumiem. Mam odrzucić rodzinę i znajomych? Bym powiedział, że np. Nadah, ale nie wiem czy to Cię satysfakcjonuje.
spis działów / spis wątków / nowy wątek / zwiń wątek
Myszołów
[ nieaktywne ]


Wysłano:
2007-01-16
20:28:21

poznaj swojego wroga
> Nie bardzo rozumiem. Mam odrzucić rodzinę i znajomych?


Masz mi podać jakieś ogólnie znane wydawnictwo encyklopedyczne (jak to np. zrobiłam ja) lub jakiegoś przedstawiciela świata nauki (jak to dla odmiany zrobił Wiktor). Mam nadzieję, że nie wymagam zbyt wiele i dasz sobie radę?


> Bym powiedział, że  
> np. Nadah, ale nie wiem czy to Cię satysfakcjonuje.


Zupełnie mnie to nie satysfakcjonuje, przykro mi.

spis działów / spis wątków / nowy wątek / zwiń wątek
Shogun
[ nieaktywne ]


Wysłano:
2007-01-16
21:42:02

poznaj swojego wroga
> Masz mi podać jakieś ogólnie znane wydawnictwo encyklopedyczne (jak to np.  
> zrobiłam ja) lub jakiegoś przedstawiciela świata nauki (jak to dla odmiany  
> zrobił Wiktor). Mam nadzieję, że nie wymagam zbyt wiele i dasz sobie  
> radę?

Daruj sobie sarkazm bo się wywrócisz :)

Z tego co mi wiadomo, to wielu ludzi zajmujących się psychologią i neurofizjologią traktuje boga w kategoriach poziomu świadomości, ot na przykład taki Ken Wilber czy Timothy Leary.

Za tą koncepcją stoi też kilka szkół i tradycji filozoficznych czy religijnych, jak na przykład Thelema (pewnie o niej słyszałaś).

Ot, Twój pech chciał, że ja tego nie zmyśliłem :)
spis działów / spis wątków / nowy wątek / zwiń wątek
Myszołów
[ nieaktywne ]


Wysłano:
2007-01-16
23:40:35

poznaj swojego nieprzyjaciela


Widzę, że zagalopowałam się traktując Cię jako równorzędnego partnera intelektualnego - zwolnię więc troszeczkę. A więc jeszcze raz, cierpliwie i powoli:




"Masz mi podać jakieś ogólnie znane wydawnictwo encyklopedyczne (jak to np. zrobiłam ja) lub jakiegoś przedstawiciela świata nauki (jak to dla odmiany zrobił Wiktor). Mam nadzieję, że nie wymagam zbyt wiele i dasz sobie radę?"

A jednak zadanie Cię przerosło. Jaki tytuł naukowy ma pan Ken Wilber? Jestem skostniałym akademikiem - kiedy proszę o tytuły naukowe, to chcę je dostać.




Kolejna rzecz. Napisałeś:  

"Za tą koncepcją stoi też kilka szkół i tradycji filozoficznych czy religijnych, jak na przykład Thelema (pewnie o niej słyszałaś)."

Co jest dla Ciebie niezrozumiałego w słowach: "ogólnie znane wydawnictwo encyklopedyczne" ? Czy Twoim zdaniem thelema jest wydawnictwem encyklopedycznym? Jeśli tak, to bijesz na głowę Margę. :)




Z wszystkich podanych przez Ciebie przykładów wybronił sie (na razie :> ) tylko pan Timothy Leary. I tylko na jego temat możemy przejść dalej, to znaczy:

- podaj mi konkretną publikację tego pana, w której zawarta jest koncepcja boga jako stanu umysłu.
- życzę sobie informacji ścisłych, tzn. albo dokładny adres bibliograficzny, albo link i cytat.




I nie troszcz się o to, by mój sarkazm nie doprowadził mnie do upadku. Raczej skup się na swojej osobie i postaraj się jakoś podnieść z poziomu parkietu. :)


M.

spis działów / spis wątków / nowy wątek / zwiń wątek
Shogun
[ nieaktywne ]


Wysłano:
2007-01-20
17:08:02

poznaj swojego nieprzyjaciela
> Widzę, że zagalopowałam się traktując Cię jako równorzędnego partnera  
> intelektualnego - zwolnię więc troszeczkę.

:)

> "Masz mi podać jakieś ogólnie znane wydawnictwo encyklopedyczne (jak to  
> np. zrobiłam ja) lub jakiegoś przedstawiciela świata nauki (jak to dla  
> odmiany zrobił Wiktor). Mam nadzieję, że nie wymagam zbyt wiele i dasz  
> sobie radę?"
>  
> A jednak zadanie Cię przerosło. Jaki tytuł naukowy ma pan Ken Wilber?

http://en.wikipedia.org/wiki/Ken_Wilber#Biography

Licencjat z bilogii i chemii. Fakt, nie jest to tytuł doktora, ale nie jest to też wieśniak bez szkoły :]

  
> "Za tą koncepcją stoi też kilka szkół i tradycji filozoficznych czy  
> religijnych, jak na przykład Thelema (pewnie o niej słyszałaś)."
>  
> Co jest dla Ciebie niezrozumiałego w słowach: "ogólnie znane wydawnictwo  
> encyklopedyczne" ? Czy Twoim zdaniem thelema jest wydawnictwem  
> encyklopedycznym? Jeśli tak, to bijesz na głowę Margę. :)

Tym razem to ja popełniłem błąd uznając Cie za równorzędnego partnera intelektualnego. Postaram się poprawić. A więc powolutku:

Nie bardzo rozumiem, czemu mamy się ograniczać do preferowanego przez Ciebie typu źródeł. Bo tak Ci wygodnie? Bo są lepsze? :) Ani jedno ani drugie w zasadzie nie jest żadnym argumentem za tym by ograniczać się tylko do tego co sama uznajesz :) A thelema jako najpoplularniejsza ścieżka zachodniego ezoteryzmu akurat jest czymś czego pominąć się nie da i warto wziąć pod uwagę zdanie thelemitów. Ot tak dla jaj, żeby nie było, że pogląd który przedstawiłem jest równie powszechny co wilk tasmański :>

> Z wszystkich podanych przez Ciebie przykładów wybronił sie (na razie :>  
> ) tylko pan Timothy Leary. I tylko na jego temat możemy przejść dalej, to  
> znaczy:
>  
> - podaj mi konkretną publikację tego pana, w której zawarta jest koncepcja  
> boga jako stanu umysłu.
> - życzę sobie informacji ścisłych, tzn. albo dokładny adres  
> bibliograficzny, albo link i cytat.

http://www.amazon.com/Your-Brain-God-Timothy-Leary/dp/1579510523
spis działów / spis wątków / nowy wątek / zwiń wątek
Myszołów
[ nieaktywne ]


Wysłano:
2007-01-20
17:55:17

poznaj swojego nieprzyjaciela

> > A jednak zadanie Cię przerosło. Jaki tytuł naukowy ma pan Ken  
> Wilber?
>  
> http://en.wikipedia.org/wiki/Ken_Wilber#Biography
>  
> Licencjat z bilogii i chemii. Fakt, nie jest to tytuł doktora, ale nie  
> jest to też wieśniak bez szkoły :]


A ja nie twierdzę, że jest wieśniakiem bez szkoły. Twierdzę tylko, że nie podołałeś zadaniu jakie dostałeś.

  
> > "Za tą koncepcją stoi też kilka szkół i tradycji filozoficznych czy  
>  
> > religijnych, jak na przykład Thelema (pewnie o niej słyszałaś)."
> >  
> > Co jest dla Ciebie niezrozumiałego w słowach: "ogólnie znane  
> wydawnictwo  
> > encyklopedyczne" ? Czy Twoim zdaniem thelema jest wydawnictwem  
> > encyklopedycznym? Jeśli tak, to bijesz na głowę Margę. :)
>  
> Tym razem to ja popełniłem błąd uznając Cie za równorzędnego partnera  
> intelektualnego. Postaram się poprawić. A więc powolutku:


A potrafisz się odciąć złośliwością nie zerżniętą wprost z kogoś? Trochę finezji, Shogun. :>


> Nie bardzo rozumiem, czemu mamy się ograniczać do preferowanego przez  
> Ciebie typu źródeł. Bo tak Ci wygodnie?


To nie jest kwestia mojej wygody - raczej Twojej niewygody. :)


> Bo są lepsze? :)


Dokładnie.


Ani jedno ani  
> drugie w zasadzie nie jest żadnym argumentem za tym by ograniczać się  
> tylko do tego co sama uznajesz :)


Oczywiście że nie. :) Dlaczego mielibyśmy się ograniczać do poglądów jakiejś Stanoszowej, skoro Shogun wyskakuje nam z Nadahem a potem z Thelemitami. :)

Nie ma sprawy, podawaj sobie źródła jakie chcesz, zaznaczając uprzednio, że nie jesteś w stanie podać mi takich, o jakie Cię prosiłam.


A thelema jako najpoplularniejsza  
> ścieżka zachodniego ezoteryzmu akurat jest czymś czego pominąć się nie da  
> i warto wziąć pod uwagę zdanie thelemitów. Ot tak dla jaj, żeby nie było,  
> że pogląd który przedstawiłem jest równie powszechny co wilk tasmański  
> :>


Bardzo ładnie, a teraz napiszesz 100 razy:  

"Thelema nie jest encyklopedią, obiecuję, że kiedy następnym razem nie będę umiał odpowiedzieć na pytanie, nie będę udawał idioty." :)


> http://www.amazon.com/Your-Brain-God-Timothy-Leary/dp/1579510523


Super, po wielu bojach udało mi się wywalczyć aż jeden konkret. :) A gdzieś tam na forum zarzucałeś mi brak merytoryczności... śmiech na sali :]

M.

spis działów / spis wątków / nowy wątek / zwiń wątek
Krasnolud
[ nieaktywne ]


Wysłano:
2007-01-20
22:24:47

poznaj swojego nieprzyjaciela
> To nie jest kwestia mojej wygody - raczej Twojej niewygody. :)

Raczej efekt posiadania klapek na oczętach. Esej Stanoszowej jest niezły, ale jej argumentacja jednej rzeczy nie jest w stanie uzasadnić - wiary najzwyczajniej, a religia na wierze się opiera. Naturą wiary jes brak możliwości jej dowodzenia. Może ci się to nie podobać, można krzyczeć jak Stanoszowa że to nie na niej ciąży dowodzenie swych racji. Wszystko pieknie. Pani profesor udowodniła tym tylko, że nie rozumie o czym pisze :-)

> Dokładnie.

Jakieś uzasadnienie? Czy zaczniemy się bawić w argumentację "bo tak i chuj!"?

> Bardzo ładnie, a teraz napiszesz 100 razy:  
>  
> "Thelema nie jest encyklopedią, obiecuję, że kiedy następnym razem nie  
> będę umiał odpowiedzieć na pytanie, nie będę udawał idioty." :)

LOL
http://www.thelemapedia.org/index.php/Main_Page
spis działów / spis wątków / nowy wątek / zwiń wątek
Myszołów
[ nieaktywne ]


Wysłano:
2007-01-20
23:55:37

poznaj swojego nieprzyjaciela

Krasnolud, prosty chłopina z Ciebie. Uważasz, że jest mnie w stanie przekonać tylko tytuł naukowy, a na resztę mam klapki na oczach? Nie, ja tylko poprosiłam o konkretny rodzaj źródeł, a teraz mam ubaw patrząc, jak Shogun prędzej połknie własny język, niż się przyzna, że nie jest w stanie mi ich podać. Zresztą, napisałam coś o podawaniu dowolnych źródeł w tamty poście - na przyszłość jak się chcesz przyczepić, to chociaż doczytaj do końca, taka dobra rada. :]


> > Dokładnie.
>  
> Jakieś uzasadnienie? Czy zaczniemy się bawić w argumentację "bo tak i  
> chuj!"?


Ja nie używam takich słów, za każdym razem gdy zobaczysz "chuj" napisane przez użytkownika o nicku "Myszołów" to wiedz, że to moja zła siostra bliźniaczka.

Tak naprawdę moje źrodła są lepsze, bo są lepsze i są moje. Koniec dyskusji, bo inaczej dostaniesz bana.
lol


> LOL
> http://www.thelemapedia.org/index.php/Main_Page


Don't be ridiculous, my friend. :)


M.


P.S. Żródła Shoguna to: Nadah, Thelemici, przećpany profesor... ;) no wiem, że szarżuję, ale jakoś tak czuję intuicyjnie, że mogę patrzeć na niego z góry. Obyło się bez "chuja"? lol

spis działów / spis wątków / nowy wątek / zwiń wątek
Krasnolud
[ nieaktywne ]


Wysłano:
2007-01-21
02:08:06

poznaj swojego nieprzyjaciela
> Tak naprawdę moje źrodła są lepsze, bo są lepsze i są moje. Koniec  
> dyskusji, bo inaczej dostaniesz bana.
> lol

Jak tam sobie chcesz. I tak nie musze już nic dodawać :-)

> Don't be ridiculous, my friend. :)

Nie no, super. Teraz zaczynasz definiować co może encyklopedią być a co nie :-) A bogiem byś nie chciała zostać? Słyszałem, że od czasów Nietzschego jeden etat się zwolnił :-P

> P.S. Żródła Shoguna to: Nadah, Thelemici, przećpany profesor... ;) no  
> wiem, że szarżuję, ale jakoś tak czuję intuicyjnie, że mogę patrzeć na  
> niego z góry. Obyło się bez "chuja"? lol

Książki. Zasadniczo i twoje i jego źródła to ksiązki. Tylko i wyłącznie twoja wiara decyduje jakie sobie książki dobierasz. Oczywiście na gruncie tej wiary możesz sobie uważać co chcesz ale nie ma to nic wspólnego z wyrabianiem sobie zdania. Chyba, ze za wybitnego znawcę historii chcesz uważąć gościa czytającego wyłącznie "Poznaj Żyda", "Protokoły Mędrców Syjonu" i H. Pająka.  

Z mej strony EOT. Zwyczajnie ta rozmowa staje się bezpłodna a ja pragnę sie rozmnożyć :-P
spis działów / spis wątków / nowy wątek / zwiń wątek
Shogun
[ nieaktywne ]


Wysłano:
2007-01-21
13:21:19

poznaj swojego nieprzyjaciela
> P.S. Żródła Shoguna to: Nadah, Thelemici, przećpany profesor... ;) no  
> wiem, że szarżuję, ale jakoś tak czuję intuicyjnie, że mogę patrzeć na  
> niego z góry. Obyło się bez "chuja"? lol

Przećpany profesor? Obawiam się, że nie wiesz o tym człowieku nic ponad jakieś obiegowe opinie o antynarkotykowej treści :)

Aha, nie bardzo rozumiem dlaczego opinia ateistów ma być lepsza czy ważniejsza od opinii thelemitów w kwestii natury boga. No ale coż, klapki na oczach to nie tylko domena moherów :)

Aha, jedyna okazja, byś mogła popatrzeć na mnie z góry będzie wtedy, kiedy będą Cię wieszali, a ja się będę przyglądał :)

Oczywiście, żartowałem - w Polsce nie ma kary śmierci :>
spis działów / spis wątków / nowy wątek / zwiń wątek
Shogun
[ nieaktywne ]


Wysłano:
2007-01-21
13:14:29

poznaj swojego nieprzyjaciela
> A ja nie twierdzę, że jest wieśniakiem bez szkoły. Twierdzę tylko, że nie  
> podołałeś zadaniu jakie dostałeś.

A co to, jakieś questy? Za dużo RPG? :>

Poza tym zadanie wypełniłem idealnie. Odstaw animozje na bok i przeczytaj sobie jeszcze raz rozmowę. Po ustaleniu jakich źródeł sobie chcesz, podałem osoby Wilbera i Learego jako reprezentujące pewien pogląd. Dokładnie tego chciałaś. Wilber Ci się nie spodobał, ale Leary przeszedł. Właściwie nie wiem co sobie ubzurałaś.

> A potrafisz się odciąć złośliwością nie zerżniętą wprost z kogoś? Trochę  
> finezji, Shogun. :>

Dla niektórych szkoda się wysilać :)

> To nie jest kwestia mojej wygody - raczej Twojej niewygody. :)

> Dokładnie.

Śmiech na sali.

> Oczywiście że nie. :) Dlaczego mielibyśmy się ograniczać do poglądów  
> jakiejś Stanoszowej, skoro Shogun wyskakuje nam z Nadahem a potem z  
> Thelemitami. :)

Z Nadahem wyskoczyłem wtedy kiedy jeszcze nie sprecyzowałaś czego chcesz. A thelemitów dodałem w tym samym poście w którym pisałem o Learym. Więc w zasadzie spełniłem Twoją prośbę, dodając coś od siebie, co widocznie bardzo Cię oburzyło bo rozmowa przestała się ograniczać do Twojego widzimisię :)

> Nie ma sprawy, podawaj sobie źródła jakie chcesz, zaznaczając uprzednio,  
> że nie jesteś w stanie podać mi takich, o jakie Cię prosiłam.

Bezpodstawne.

> Bardzo ładnie, a teraz napiszesz 100 razy:  
>  
> "Thelema nie jest encyklopedią, obiecuję, że kiedy następnym razem nie  
> będę umiał odpowiedzieć na pytanie, nie będę udawał idioty." :)

Już Krasnolud pokazał Ci encyklopedię thelemy :)

To raz. Dwa - o thelemitach wspomniałem po tym jak podałem przykład naukowca.

> Super, po wielu bojach udało mi się wywalczyć aż jeden konkret. :) A  
> gdzieś tam na forum zarzucałeś mi brak merytoryczności... śmiech na sali  
> :]

I nie tylko ja :)


> M.

pzdr.
Sho
spis działów / spis wątków / nowy wątek / zwiń wątek
Myszołów
[ nieaktywne ]


Wysłano:
2007-01-21
13:52:27

poznaj swojego nieprzyjaciela


Panie Shogun, koniec rozmowy z mojej strony. Nie dogadamy się. Dla mnie pozostaniesz niedający rady, nie przekonałeś mnie. Radzę prześledzić wątek dyskusji od początku. Nie widzę sensu w dalszej dyskusji z osobami podającymi mi encyklopedię Thelemy jako wydawnictwo pokrewne np. Wikipedii.

Oderwij się na parę chwil od oczyszczalni ścieków czy czym tam się zajmujesz na codzień i posiedź trochę w czytelniach przeglądając wydawnictwa tego typu. Nie można porównywać np. Encyklopedii Teatru Polskiego i, powiedzmy, Nowej Encyklopedii PWN - jako źródeł analogicznych. Ta pierwsza będzie rodzajem monografii, wycinkiem poświęconym jednemu zagadnieniu. Nudzi mnie już tłumacznie podstaw.


Eot na długo
M.

spis działów / spis wątków / nowy wątek / zwiń wątek
Wiktor
( hmm... )

Wysłano:
2007-01-17
11:17:02

poznaj swojego wroga
> Dlaczego zakładasz, że Bóg to postać, a nie pojęcie abstrakcyjne, stan  
> świadomości?

... i to jest właśnie ta chroniczna niejasność koncepcji boga. Nie wiadomo co to jest ten/ci bóg/bogowie.
spis działów / spis wątków / nowy wątek / zwiń wątek
Malaavi
[ nieaktywne ]


Wysłano:
2007-01-17
18:30:58

poznaj swojego wroga
> Nie ma potrzeby dyskutować w dalej nad sensem jakiejkolwiek wiary. Pozwolę  
> sobie zacytować prof. Barbarę Stanosz, której zdanie podzielam w pełnej  
> rozciągłości:
>  
> "Gruntownie wykształcony człowiek wie, że w przypadku twierdzenia  
> egzystencjalnego ciężar dowodu spoczywa na tym, kto je głosi, a nie na  
> tym, kto je odrzuca. Ponieważ nie ma nie tylko dowodu istnienia  
> jakiegokolwiek boga, ale nawet szans, by taki dowód został kiedykolwiek  
> podany (z powodu chronicznej niejasności wszelkich koncepcji boga oraz  
> programowego ignorowania w nich ludzkich władz poznawczych), człowiek ma  
> prawo umieścić bogów, własną nieśmiertelną duszę i duchy swoich przodków  
> razem z wilkołakami, krasnoludkami itd. w miejscu dla nich najbardziej  
> naturalnym: w świecie tworów wyobraźni literackiej. Ateista to ktoś, kto  
> korzysta z tego prawa."  
>  
> Z mojej strony koniec.

Pania Barbare uznajemy wiec za czlonka szanownego grona doktorkiego, gdzie pan Lepper jest 3 razy.

Pani nie zauwazyla, ze kazde odrzucenie jest takim samym twierdzeniem. A taki blad i u Leppera nie wygladalby naturalnie.
spis działów / spis wątków / nowy wątek / zwiń wątek
Myszołów
[ nieaktywne ]


Wysłano:
2007-01-15
18:07:52

poznaj swojego wroga


> Ateista, jesli nawet ma racje, nigdy nie zyska. Lepiej poszukac innego  
> pogladu. ;)


Śmiała teza, czy jej uzasadnienie będzie równie brawurowe?


P.S. Dlaczego słowo "msza" piszesz wielką literą?

spis działów / spis wątków / nowy wątek / zwiń wątek
Malaavi
[ nieaktywne ]


Wysłano:
2007-01-17
18:33:34

poznaj swojego wroga
>  
>  
> > Ateista, jesli nawet ma racje, nigdy nie zyska. Lepiej poszukac  
> innego  
> > pogladu. ;)
>  
>  
> Śmiała teza, czy jej uzasadnienie będzie równie brawurowe?
>  
>  
> P.S. Dlaczego słowo "msza" piszesz wielką literą?

Ciebie wielka litera napisalem wczesniej, czemu nie pytasz? :)

Uzasadnienie bylo tam wlasnie, skad wzielas moj cytat, ale tak, umiem powtorzyc.

Jesli ateista ma racje, to po smierci nie bedzie zyl. Jesli nie ma racji, to bedzie sie po smierci tlumaczyl z ateizmu (i powiedzialbym - Bog wie komu).

Stad (rozszerzenie zakladu Pascala) tylko wiara w istnienie mozna trafic pozytywnie, wiara w nieistnienie daje po smierci skutki najwyzej neutralne.
spis działów / spis wątków / nowy wątek / zwiń wątek
Wiktor
( hmm... )

Wysłano:
2007-01-17
18:58:58

poznaj swojego wroga
> Jesli ateista ma racje, to po smierci nie bedzie zyl. Jesli nie ma racji,  
> to bedzie sie po smierci tlumaczyl z ateizmu (i powiedzialbym - Bog wie  
> komu).

I właśnie tu jest słabość twierdzenia. Same założenia, bez uzasadnienia skąd one się wzięły i z czego wynikają. "Jeśli istnieje..., Jeśli jest..."

>  
> Stad (rozszerzenie zakladu Pascala) tylko wiara w istnienie mozna trafic  
> pozytywnie, wiara w nieistnienie daje po smierci skutki najwyzej  
> neutralne.

W istnienie czego?
spis działów / spis wątków / nowy wątek / zwiń wątek
Malaavi
[ nieaktywne ]


Wysłano:
2007-01-19
19:21:23

poznaj swojego wroga
> > Jesli ateista ma racje, to po smierci nie bedzie zyl. Jesli nie ma  
> racji,  
> > to bedzie sie po smierci tlumaczyl z ateizmu (i powiedzialbym - Bog  
> wie  
> > komu).
>  
> I właśnie tu jest słabość twierdzenia. Same założenia, bez uzasadnienia  
> skąd one się wzięły i z czego wynikają. "Jeśli istnieje..., Jeśli  
> jest..."

Tu jest sila twierdzenia. Bo opisalem wszystkie zalozenia jakie byly mozliwe. Zupelny uklad zdarzen, na Horusa!

> >  
> > Stad (rozszerzenie zakladu Pascala) tylko wiara w istnienie mozna  
> trafic  
> > pozytywnie, wiara w nieistnienie daje po smierci skutki najwyzej  
> > neutralne.
>  
> W istnienie czego?  

W dokladnym rozszerzeniu? czegokolwiek.

Gdy ktos wierzy w jablka:
-jablka sa - moze je jesc,  
-jablek nie ma - nie moze ich jesc

gdy ktos nie wierzy w jablka:
-nie moze ich jesc

Rozumiesz czym jest niewiara? JEST WIARA W NIEISTNIENIE. Jest wiec odcieciem sie od korzysci.  
Nie jest odcieciem od tego co niekorzystne. Gdy istnieje jakis Bog - ateista zostanie skopany (potencjalnie), gdy nie istnieje - nie stanie sie nic.

TAK WIEC zbiorem mozliwych rozwiazan zycia ateisty jest {smierc, kara} a zbiorem rozwiazan zycia nieateisty (=>teisty) jest {smierc, kara, nagroda}.

NIEZALEZNIE od tego jak bliskie 0 jest prawdopodobienstwo nagrody, jest ono wieksze niz u ateisty. :)
spis działów / spis wątków / nowy wątek / zwiń wątek
Shogun
[ nieaktywne ]


Wysłano:
2007-01-20
17:24:25

poznaj swojego wroga
Tak se czytam te Twoje wywody, i stwierdzam, że jakieś kulawe są. Ot na przykład nie rozważasz kwestii, kiedy zyskują wszyscy :]
spis działów / spis wątków / nowy wątek / zwiń wątek
Shogun
[ nieaktywne ]


Wysłano:
2007-01-20
17:27:07

poznaj swojego wroga
> Tak se czytam te Twoje wywody, i stwierdzam, że jakieś kulawe są. Ot na  
> przykład nie rozważasz kwestii, kiedy zyskują wszyscy :]

Aha, no i odrzucasz możliwość kiedy ateista np. może zyskać po śmierci, nawet jeśli istnieje jakiś bóg, co jest, kurwa, wg mnie delikatnie mówiąc lekkim przegięciem i niedopatrzeniem :)
spis działów / spis wątków / nowy wątek / zwiń wątek
Malaavi
[ nieaktywne ]


Wysłano:
2007-01-23
10:40:27

poznaj swojego wroga
> > Tak se czytam te Twoje wywody, i stwierdzam, że jakieś kulawe są. Ot  
> na  
> > przykład nie rozważasz kwestii, kiedy zyskują wszyscy :]
>  
> Aha, no i odrzucasz możliwość kiedy ateista np. może zyskać po śmierci,  
> nawet jeśli istnieje jakiś bóg, co jest, kurwa, wg mnie delikatnie mówiąc  
> lekkim przegięciem i niedopatrzeniem :)

NIE odrzucam mozliwosci. Czytaj prosze ze zrozumieniem. Przejrzyj moje wypowiedzi i sprawdz, ze niejeden raz zaznaczylem, iz potencjalnie mozliwe jest wiecej, ale wyprowadzam jedynie to, co latwne do wyprowadzenia na gruncie przyjetych zalozen o prawdziwosci zwyczajowych pogladow mowiacych ze bogowie nie lubia gdy sie w nich nie wierzy.

Pewnie, istnieje mozliwosc ze Bog jaki by nie byl zaprosi ateistow na kawe. Ale jesli prawdziwy jest jakis bog, ktory ponadto przekazal wiernym, ze skopie ateistyczne posladki w bosko okrutny sposob, to raczej prawdopobobne jest, ze skoro cos jest prawdziwe to zaistnieje. :)

Mogl klamac? Mogl. Ale z krytyka poczekaj az zapomne, ze pobilem wszelkie rekordy uzycia slow "potencjalne" i "mozliwe" w tym watku, wlasnie dlatego ze nie naleze do was, ktorzy mowicie tylko jak byc nie moze, a jestem soba, ktory wymienia gdzie sie w tym mowieniu milicie, bo moze byc inaczej.

I jesli bedzie inaczej, ateisci maja najwieksze szanse tego zalowac (gdzie statystyka jest liczona wlasnie w ten sposob, ze wiekszosc bostw nie lubi innowiercow).
spis działów / spis wątków / nowy wątek / zwiń wątek
Adam
[ nieaktywne ]


Wysłano:
2007-01-27
23:22:43

poznaj swojego wroga
> Pewnie, istnieje mozliwosc ze Bog jaki by nie byl zaprosi ateistow na  
> kawe. Ale jesli prawdziwy jest jakis bog, ktory ponadto przekazal wiernym,  
> ze skopie ateistyczne posladki w bosko okrutny sposob, to raczej  
> prawdopobobne jest, ze skoro cos jest prawdziwe to zaistnieje. :)

Uprawiasz swoiste wishfull thinking - z tego, że coś zakładasz wyprowadzasz prawdziwość tego samego.

> I jesli bedzie inaczej, ateisci maja najwieksze szanse tego zalowac (gdzie  
> statystyka jest liczona wlasnie w ten sposob, ze wiekszosc bostw nie lubi  
> innowiercow).

Ale NIE WIESZ że tak właśnie będzie liczona statystyka. Jeśli zakładasz, że nie wiesz jakie bóstwo będzie aktualnie panujące po śmierci to dlaczego zakładasz jakąś jego cechę - np przyjazność wobec własnych wyznawców? To może być jedynie projekcja ludzkiej cechy na istotę, o której nic nie wiesz. Nawet w przyrodzie zwierzęta zabijają własne dzieci/partnerów.
spis działów / spis wątków / nowy wątek / zwiń wątek
Malaavi
[ nieaktywne ]


Wysłano:
2007-01-28
10:30:33

poznaj swojego wroga
> > Pewnie, istnieje mozliwosc ze Bog jaki by nie byl zaprosi ateistow na  
>  
> > kawe. Ale jesli prawdziwy jest jakis bog, ktory ponadto przekazal  
> wiernym,  
> > ze skopie ateistyczne posladki w bosko okrutny sposob, to raczej  
> > prawdopobobne jest, ze skoro cos jest prawdziwe to zaistnieje. :)
>  
> Uprawiasz swoiste wishfull thinking - z tego, że coś zakładasz  
> wyprowadzasz prawdziwość tego samego.

Q formie zartu, w odpowiedzi na wlasnie takie zagrywki mojego rozmowcy. Zdaje sie nie jestes zorientowany :).

> > I jesli bedzie inaczej, ateisci maja najwieksze szanse tego zalowac  
> (gdzie  
> > statystyka jest liczona wlasnie w ten sposob, ze wiekszosc bostw nie  
> lubi  
> > innowiercow).
>  
> Ale NIE WIESZ że tak właśnie będzie liczona statystyka.

NIE BOG czy inna hydra bedzie liczyc statystyke. Statystyke sie liczy tam gdzie sie przewiduje wynik, bo sie go nie zna. Opiera sie na tym, co sie ma, a nie tym co moznabymiec, gdyby sie milo cos innego. Dobrze?

Statystyka. Miales mate na szczeblu licealnym czy mam Cie uczyc?

> Jeśli zakładasz,  
> że nie wiesz jakie bóstwo będzie aktualnie panujące po śmierci to dlaczego  
> zakładasz jakąś jego cechę - np przyjazność wobec własnych wyznawców?  

NIE NIE NIE NIE NIE NIE NIE nie to robie, ale nie nie nie nie nie jestes widze w stanie zauwazyc tego co robie faktycznie.

ZAKLADAM kolejno ISTNIENIE PEWNYCH bostw. Na przyklad Boga chrzescijanskiego. NIE NIE NIE NIE NIE NIE Boga podobnego, ale wlasnie takiego jakiego OPISANO w Pismie i w jakiego wiare wyznaje (klamiac) wielu ludzi.

Nie zakladam ze Bog jest prawdziwy a wszystko inne nie. Zakladam, skoro mam PEWNE przekazy na temat (TZN NIE NIE NIE NIE NIE NIE musze sam wymyslac boga, bogini i dziwnych relacji pomiedzy nimi rodem z fantasy), to MOGA (potencjalnie, bo Ci podlicze ile razy stwierdzilem potencjalnosc tego rozwiazania) byc one prawdziwe. I WTEDY rozpatruje wyniki.

Nie nie nie nie nie nie nie mam mozliwosci wypisac wszystkiego, co moze sie stac lub dziac. Ale mam pewne STATYkurdeSTYCZNE wyobrazenia na ten temat. Wszedzie i zawsze JEDYNIE przypuszczenia, ale to dokladnie to samo co zawsze sie ma wzgledem swiata.

Mam wiec STATYSTYKE. Statystyke wiary, wiecej jest ateistow niz ludzi naprawde w cos wierzacych. WIEC ZAKLADAM ze z czestosci przeswiadczenia o slusznosci danego pogladu MOZE (tzn statystycznie NIE NIE NIE NIE NIE NIE ma podstaw do odrzucenia hipotezy testowej) wynikac prawdziwosc pogladu. Nie zakladam jednego. Zakladam kilka(nascie) najbardziej popularnych, rozpowszechnionych pogladow.

I kolejno kazdy (poza pogladem nazywanym DLA SKROTU ateizmem) oferuje mozliwosc PEWNEGO ROZNIE ROZUMIANEGO dobra po smierci czlowieka. WIEC POTENCJALNIE daje cos wiecej niz wrazenia dotyczace ziemskiego bytowania. Poglad nazwany dla skrotu ateizmem nie daje nic, gdyz jesli jest prawdziwy to po smierci nie ma nic bo smierc to koniec.
Kazdy zas poglad, lacznie z tym dla skrotu nazwanym ateizmem, oferuje zadowolenie, szczescie i realizacje na Ziemi, oczywiscie rozumiane zawsze w kontekscie przyjetego pogladu, czym innym jest realizacja chrzescijanina, czym innym czlowieka dla skrocenia opisu nazywanego tu ateista.  

> To  
> może być jedynie projekcja ludzkiej cechy na istotę, o której nic nie  
> wiesz. Nawet w przyrodzie zwierzęta zabijają własne dzieci/partnerów.

Jesli te dzieci nie sluchaja i nie racza przegladnac wczesniejszych postow to nie jest to dziwne. :)
spis działów / spis wątków / nowy wątek / zwiń wątek
Adam
[ nieaktywne ]


Wysłano:
2007-01-28
17:48:38

poznaj swojego wroga
> Mam wiec STATYSTYKE. Statystyke wiary, wiecej jest ateistow niz ludzi  
> naprawde w cos wierzacych. WIEC ZAKLADAM ze z czestosci przeswiadczenia o  
> slusznosci danego pogladu MOZE (tzn statystycznie NIE NIE NIE NIE NIE NIE  
> ma podstaw do odrzucenia hipotezy testowej) wynikac prawdziwosc pogladu.  
> Nie zakladam jednego. Zakladam kilka(nascie) najbardziej popularnych,  
> rozpowszechnionych pogladow.

No właśnie to założenie kłuje mnie i uwiera. Bo statystycznie NIE^7 ma podstaw, żeby odrzucić tezę, że liczba wyznawców może świadczyć o prawdziwości religii ale jednocześnie NIE^7 ma też podstaw, żeby tą tezę przyjąć. Jeśli nic nie wiesz masz 50% szans, że ta teza jest prawdziwa więc zakładaj, że jest lub nie i rozpatruj oba przypadki.

> Jesli te dzieci nie sluchaja i nie racza przegladnac wczesniejszych postow  
> to nie jest to dziwne. :)

Rotfl. Ale jak już pisałem na sodomie, ja jestem nieśmiertelny. ;-)
spis działów / spis wątków / nowy wątek / zwiń wątek
Malaavi
[ nieaktywne ]


Wysłano:
2007-01-28
18:36:53

poznaj swojego wroga
> > Mam wiec STATYSTYKE. Statystyke wiary, wiecej jest ateistow niz ludzi  
>  
> > naprawde w cos wierzacych. WIEC ZAKLADAM ze z czestosci  
> przeswiadczenia o  
> > slusznosci danego pogladu MOZE (tzn statystycznie NIE NIE NIE NIE NIE  
> NIE  
> > ma podstaw do odrzucenia hipotezy testowej) wynikac prawdziwosc  
> pogladu.  
> > Nie zakladam jednego. Zakladam kilka(nascie) najbardziej popularnych,  
>  
> > rozpowszechnionych pogladow.
>  
> No właśnie to założenie kłuje mnie i uwiera. Bo statystycznie NIE^7 ma  
> podstaw, żeby odrzucić tezę, że liczba wyznawców może świadczyć o  
> prawdziwości religii ale jednocześnie NIE^7 ma też podstaw, żeby tą tezę  
> przyjąć. Jeśli nic nie wiesz masz 50% szans, że ta teza jest prawdziwa  
> więc zakładaj, że jest lub nie i rozpatruj oba przypadki.

I tu zauwazamy ze NIE^777 miales zwiazku ze statystyka.
spis działów / spis wątków / nowy wątek / zwiń wątek
Malaavi
[ nieaktywne ]


Wysłano:
2007-01-21
16:57:27

poznaj swojego wroga
> Tak se czytam te Twoje wywody, i stwierdzam, że jakieś kulawe są. Ot na  
> przykład nie rozważasz kwestii, kiedy zyskują wszyscy :]

Bo zajmuja teraz "bardzo bardzo duzo" a nie "kolosalnie duzo" :)

Ty tez teraz nie rozwazyles kazdej mozliwej kwestii. Tam gdzie zyskuje kazdy - np. samorealizacja (postepowanie zgodnie ze swoim systemem swiatopogladowym i hierarchia wartosci) w zyciu ziemskim. Niezaleznie od tego w co sie wierzy mozna na tym zyskac badz stracic NA ZASADZIE wlasnych odczuc, subiektywnej oceny szczescia.

Zycie po smierci moge rozpatrywac z punktu widzenia wszelakich odmiennych warunkow jakie moga na czlowieka czekac, ktore maja zwiazek oparty na trafieniu/nietrafieniu w Prawde z wlasnymi pogladami.

Ze wzgledu na to ze wiecznosc to wiecej niz 120 lat - uznalem ze warto chwile porozwazac. :)
spis działów / spis wątków / nowy wątek / zwiń wątek
Adam
[ nieaktywne ]


Wysłano:
2007-01-21
22:32:34

poznaj swojego wroga
Szukałem dobrego miejsca żeby się wciąć w tą dyskusję a;e nie znalazłem więc wcinam się byle gdzie.

> Tu jest sila twierdzenia. Bo opisalem wszystkie zalozenia jakie byly  
> mozliwe. Zupelny uklad zdarzen, na Horusa!

Nieprawda. Zakładasz, że życie po śmierci istnieje albo nie. Taka logika binarna. Zupełnie pomijasz wszelkie stany pośrednie. Załózmy, że moja świadomość składa się z (a) potrzeb i poglądów motywowanych cielesnością oraz (b) małego, np tysięcznego wycinka świadomości większej istoty, która wydzieliła kawałek swojego "mózgu" aby utworzyć mnie np. dla zabawy, eksperymentu, czy w sobie wiadomym celu.

Jeśli teraz po śmierci (ciała) świadomość wraca do tej istoty, staje się jej doświadczeniami, wpływa na jej poglądy i jest jej pamięcią to czy ja umarłem czy żyję nadal?

Uważam, że dyskusja o tym, czy JA żyję po śmierci nie ma sensu bo przecież wiemy, że Ciało nie żyje po śmierci a spora część naszego umysłu dotyczy właśnie ciała. Kim więc jestem JA po śmierci? Nie ciałem więc czym? Dla mnie ma to taki sens jak ileśtam dziewic w niebie dla męczenników islamskich - żeby "skorzystać" z dziewic trzeba mieć ciało mężczyzny (albo smoka) a tego po śmierci brak.

W całej dyskusji zakładacie, że człowiek jest czymś odrębnym od reszty świata, a szczególnie od innych ludzi. Tak nie jest. Człowiej jest tak samo odrębny od świata jak kupka piasku jest odrębna od reszty plaży.

I jeszcze o szczęściu: Zakonnica nie wie, jakie szczęście ją omija gdy nie zna seksu. Na tej samej zasadzie człowiek cierpiący i chory nie wie jakie szczęście go omija gdyby nie czuł bólu. Prostytutka może nie wiedzieć jakie szczęście ją omija przez to, że nie zna duchowych uniesień. Ktoś może nie wiedzieć jakie szczęście go omija przez to, że nie jeździ na motorze. Ktoś inny podobnie nie znając narkotyków. Zawsze można dorzcić do życia coś przyjemniejszego. Szczęście jest tylko kwestią tego, co przeżyłeś i jakie masz doświadczenia. Nie można być nieszczęśliwym nie wiedząc o tym bo jeśli czujesz się szczęśliwy to jesteś szczęśliwy.

W ten sam sposób nie wiemy co czeka nas po śmierci. A może całe życie, razem z seksem, prochami i duchowymi uniesieniami okaże się pasmem cierpień w porównaniu z życiem pozagrobowym? To nie znaczy jednak, że żyjąc tym życiem byliśmy nieszczęśliwi.

Tak więc zakonnica może być szczęśliwa w swej wierze, ateista może być szczęśliwy w swej niewierze. W obu przypadkach czegoś może w życiu nie mają (seksu, boga) ale nie przekreśla to ich własnego szczęścia.

Ufff... ale się rozpisałem. Czekam na gromy.
spis działów / spis wątków / nowy wątek / zwiń wątek
Malaavi
[ nieaktywne ]


Wysłano:
2007-01-23
10:28:54

poznaj swojego wroga
> Szukałem dobrego miejsca żeby się wciąć w tą dyskusję a;e nie znalazłem  
> więc wcinam się byle gdzie.
>  
> > Tu jest sila twierdzenia. Bo opisalem wszystkie zalozenia jakie byly  
>  
> > mozliwe. Zupelny uklad zdarzen, na Horusa!
>  
> Nieprawda. Zakładasz, że życie po śmierci istnieje albo nie. Taka logika  
> binarna. Zupełnie pomijasz wszelkie stany pośrednie. Załózmy, że moja  
> świadomość składa się z (a) potrzeb i poglądów motywowanych cielesnością  
> oraz (b) małego, np tysięcznego wycinka świadomości większej istoty, która  
> wydzieliła kawałek swojego "mózgu" aby utworzyć mnie np. dla zabawy,  
> eksperymentu, czy w sobie wiadomym celu.

Oczywiscie ze logika binarna, bo dowolna przestrzen zdarzen elementarnych da sie podzielic na znany podzbior i jego dopelnienie (niekoniecznie znane). Ty wprowadzajac "zalozmy" musisz juz rozdzielac to czego nie znasz (gdyz zakladasz) i to rozdzielac to jakosciowo, wiec jestes na dobrej drodze do zgubienia sie.

Zaleznie za to od definicji zycia (nie biologicznej przeciez, jesli mowimy o duszy na przyklad) rozne stany posrednie albo sa zyciem, albo nim nie sa.
  

> Jeśli teraz po śmierci (ciała) świadomość wraca do tej istoty, staje się  
> jej doświadczeniami, wpływa na jej poglądy i jest jej pamięcią to czy ja  
> umarłem czy żyję nadal?

Zaleznie od definicji. W przypadku neognozy nie spotykam sie czesto z potepieniem jako takim, jest tylko przedluzanie powrotu. W tym wiec miejscu rowniez jasne jest to, od czego dyskusja sie zaczela - latwo mozna (niekoniecznie poprawnie, z braku dobrej wiedzy na temat Boga) wyprowadzic konsekwencje olewania tego co jest prawda, badz postepowania w zgodzie z nia.

> Uważam, że dyskusja o tym, czy JA żyję po śmierci nie ma sensu bo przecież  
> wiemy, że Ciało nie żyje po śmierci a spora część naszego umysłu dotyczy  
> właśnie ciała. Kim więc jestem JA po śmierci? Nie ciałem więc czym? Dla  
> mnie ma to taki sens jak ileśtam dziewic w niebie dla męczenników  
> islamskich - żeby "skorzystać" z dziewic trzeba mieć ciało mężczyzny (albo  
> smoka) a tego po śmierci brak.

A kto wie czy nie maja tych eterycznych blon, czy innych mentalnych albo cos takiego.
Mniejsza jednak o dziewice. Podajesz przyklad, gdy ginie jednostkowosc, wiec NIE ma chyba jak mowic o relacji jednostka-Bog, ktora moglaby byc wlasnie Niebem lub Pieklem. Dochodzisz do pewnego stanu, pewnie wlasciwego, Ciebie nie ma, gdyz Ty, skoro masz nazwe, jestes tym co jednostkowe, mozliwe do nazwania.

> W całej dyskusji zakładacie, że człowiek jest czymś odrębnym od reszty  
> świata, a szczególnie od innych ludzi. Tak nie jest.

tak niekoniecznie jest.

> Człowiej jest tak  
> samo odrębny od świata jak kupka piasku jest odrębna od reszty plaży.

Co umozliwia wyniesienie kupki piasku bez niszczenie resztki plazy.

> I jeszcze o szczęściu: Zakonnica nie wie, jakie szczęście ją omija gdy nie  
> zna seksu. Na tej samej zasadzie człowiek cierpiący i chory nie wie ...

Oczywiscie. Dlatego napisalem, ze wiecznosc, z faktu ze trwa DLUZEJ jest nieco wazniejsza moim subiektywnym zdaniem. bo to nie jest 50-100 lat, nie jest to 100*100 lat, itd. To zawsze wiecej.

Seksu czasem w moim zyciu nie ma, wiem ze daloby sie wytrzymac gdyby nie bylo go nigdy. POTENCJALNIE zas to co moze mnie spotkac pozniej jest NIE do wytrzymania (jesli tylko zaistnieje mozliwosc niewytrzymania, na ziemi moznaby umrzec, a jesli tam nie mozna??).

> Zawsze można dorzcić do  
> życia coś przyjemniejszego. Szczęście jest tylko kwestią tego, co  
> przeżyłeś i jakie masz doświadczenia. Nie można być nieszczęśliwym nie  
> wiedząc o tym bo jeśli czujesz się szczęśliwy to jesteś szczęśliwy.

To wlasnie Krasnoludowi tlumacze, bardzo bardzo, a on nie chce nie chce tego przyjac wcale wcale. Dziwnie mi, dziwnie przez to.

Tyle ze 'przyjemniejszego' niekoniecznie sie przeklada na szczescie, uznam ze poprostu slowo sie uzylo takie a nie inne, wiem co masz na mysli.

Dlatego ze jest mniej wiecej tak jak napisales wyzej, ja rozwazam potencjal. Tam gdzie istnieje tylko zycie ziemskie, tam szczescie wynikac moze z niepoznania prawdy, braku doswiadczen, takich a nie innych wartosci.

Zakladam, ze predzej lub pozniej MOZLIWE jest poznanie prawdy, co sprawi ze ewentualne 'pozniej' rozpatrywane byc moze z punktu widzenia posiadania prawdy. Gdy prawda oznacza nieistnienie - nie ma jednak rozpatrywania. Gdy prawda jest istnieniem, jakimkolwiek jakosciowo, to wczesniejsza wiara w nieistnienie okazuje sie bledna.  

> W ten sam sposób nie wiemy co czeka nas po śmierci. A może całe życie,  
> razem z seksem, prochami i duchowymi uniesieniami okaże się pasmem  
> cierpień w porównaniu z życiem pozagrobowym? To nie znaczy jednak, że  
> żyjąc tym życiem byliśmy nieszczęśliwi.

W pelni sie zgadzam. To zycie sie mierzy szczesciem. Tamto sie nie mierzy, bo tam sie jeszcze nie bylo, tam sie bedzie, wiec mierzy sie potencjalnym szczesciem i potencjalnym nieszczesciem.

Wyobraz sobie, ze nie uwazales na boisku/gdziekolwiek indziej. Polamalo Ci noge. Reke. Palec. Niewazne. O ile ocena tego zajscia, a wiec i suma ocen calego zycia stoi w relacji z doswiadczeniem, wiec nie ma sensu mierzyc tego statystyka, gdyz juz zaszlo i wpisane jest jedynie w odczucia ludzkie, o tyle gdyby Ci powiedziano, ze nastepny mecz moze przyniesc nie tylko nieskonczenie wieksze wygrane, ale i nieskonczenie wiekszy bol, to BYLBYS, na pewno bylbys o wiele ostrozniejszy, ale i wytrwalszy w dazeniu do celu.

> Tak więc zakonnica może być szczęśliwa w swej wierze, ateista może być  
> szczęśliwy w swej niewierze. W obu przypadkach czegoś może w życiu nie  
> mają (seksu, boga) ale nie przekreśla to ich własnego szczęścia.

Z tym sie zgadzam calkiem. Tyle ze rozpatrywalem tez potencjalne odczucia pozniejsze, gdzie tysiaclecia braku Boga moga byc niefajne (potencjalnie) a nieistnienie raczej na pewno nie wiaze sie z niczym ciekawym.

> Ufff... ale się rozpisałem. Czekam na gromy.

Po co gromy, w wiekszosci sie zgadzam.
spis działów / spis wątków / nowy wątek / zwiń wątek
Adam
[ nieaktywne ]


Wysłano:
2007-01-27
23:03:22

poznaj swojego wroga

> Oczywiscie ze logika binarna, bo dowolna przestrzen zdarzen elementarnych  
> da sie podzielic na znany podzbior i jego dopelnienie (niekoniecznie  
> znane).

No tak, Ale jeśli znany podzbiór to jest "jest życie po śmierci" to jego dopełnieniem nie jest stwierdzenie, że życia nie ma ale również stwierdzenia, że jest ale w 5 procentach albo jest w jakiś inny nieznany nam sposób, który powoduje, że nasze rozumienie "ja" przestaje mieć sens.

> Ty wprowadzajac "zalozmy" musisz juz rozdzielac to czego nie znasz  
> (gdyz zakladasz) i to rozdzielac to jakosciowo, wiec jestes na dobrej  
> drodze do zgubienia sie.

Nie, ja zakładam, że to, czego nie znam może być dużo bardziej różnorodne, niż możemy sobie wyobrazić.
  
> Zaleznie za to od definicji zycia (nie biologicznej przeciez, jesli mowimy  
> o duszy na przyklad) rozne stany posrednie albo sa zyciem, albo nim nie  
> sa.

A więc dobrze. Uznajmy, że stan pośredni zakwalifikujemy do "jest" bądź "nie ma" w zależności od tego czy zachowujemy powyżej czy poniżej 50% tego życia. Takie rozumowanie jest bez sensu bo spłycamy obraz do dwóch kolorów.

> Zaleznie od definicji. W przypadku neognozy nie spotykam sie czesto z  
> potepieniem jako takim, jest tylko przedluzanie powrotu. W tym wiec  
> miejscu rowniez jasne jest to, od czego dyskusja sie zaczela - latwo mozna  
> (niekoniecznie poprawnie, z braku dobrej wiedzy na temat Boga) wyprowadzic  
> konsekwencje olewania tego co jest prawda, badz postepowania w zgodzie z  
> nia.

Bierzesz tylko jeden konkretny sposób interpretacji mojego przykładu. A co jeśli nie ma Boga i nie ma żadnych konsekwencji postępowania w zgodzie bądź nie? Możemy też być eksperymentem, który ma na celu stwierdzenie, jak bardzo będziemy postępować w zgodzie z własną naturą.

> A kto wie czy nie maja tych eterycznych blon, czy innych mentalnych albo  
> cos takiego.

Eteryczne błony dziewicze. NMSP żeby bardziej podrążyć ten temat ;) Czy jeśli dziewczyna była za życia dziewicą to po śmierci ma tą eteryczną błonę? Czy one mogą odrosnąć? Czy anioły mogą prowadzić prywatne kliniki przywracania eterycznego dziewictwa?

Celowo zagłębiam się w jedną, konkretną teorię żeby pokazać, co się dzieje jeśli z przykładu na wiele możliwości próbujemy tworzyć regułę na jedną możliwość czyli to, co zrobiłeś parę linijek wyżej.

> Mniejsza jednak o dziewice.

A w sumie to chętnie podrążyłbym ten temat żeby dyskusja była bardziej na luzie ;)

> Podajesz przyklad, gdy ginie jednostkowosc,  
> wiec NIE ma chyba jak mowic o relacji jednostka-Bog, ktora moglaby byc  
> wlasnie Niebem lub Pieklem. Dochodzisz do pewnego stanu, pewnie  
> wlasciwego, Ciebie nie ma, gdyz Ty, skoro masz nazwe, jestes tym co  
> jednostkowe, mozliwe do nazwania.

Ale nawet za życia nie jestem jedną jednostką. Zagłębiając się do swojego wnętrza widzę kilka osób, które mają różne charaktery, osobowości, poglądy. Kilka z tych osób już umarło w moim życiu. Kilka pojawiło się. Czy zatem możemy mówić o życiu po śmierci już za życia? A może każdą z tych osób czeka osobne zycie po śmierci? Może powinienem wyhodować w sobie roztrojenie jaźni i każdy ja będzie wierzył w inną religię? Wtedy szanse trafienia, jeśli normalnie mam 1 na milion miałbym 3 na milion czyli dużo lepsze ;-)

> tak niekoniecznie jest.

Tak jest. człowiek nie jest odrębny. Zamknij się w kuli, która nie przepuszcza materii ani promieniowania elektromagnetycznego na każdej długości fal. Życzę długiego i bogatego życia.

> Co umozliwia wyniesienie kupki piasku bez niszczenie resztki plazy.

I czego to dowodzi?

> Oczywiscie. Dlatego napisalem, ze wiecznosc, z faktu ze trwa DLUZEJ jest  
> nieco wazniejsza moim subiektywnym zdaniem. bo to nie jest 50-100 lat, nie  
> jest to 100*100 lat, itd. To zawsze wiecej.

Ale to nie zmienia faktu, że nie wiesz jaka będzie.

A swoją drogą o jakiej wieczności mówisz? Bo jest kilka nieskończoności i niektóre są większe od innych.

> Seksu czasem w moim zyciu nie ma, wiem ze daloby sie wytrzymac gdyby nie  
> bylo go nigdy. POTENCJALNIE zas to co moze mnie spotkac pozniej jest NIE  
> do wytrzymania (jesli tylko zaistnieje mozliwosc niewytrzymania, na ziemi  
> moznaby umrzec, a jesli tam nie mozna??).

Tego też nie wiesz. Może tam też można umrzeć?

> Tyle ze 'przyjemniejszego' niekoniecznie sie przeklada na szczescie, uznam  
> ze poprostu slowo sie uzylo takie a nie inne, wiem co masz na mysli.

Zamiast "przyjemniejszego" proponuję "dającego dodatkowe poczucie szczęścia". Lepiej?

> Zakladam, ze predzej lub pozniej MOZLIWE jest poznanie prawdy, co sprawi  
> ze ewentualne 'pozniej' rozpatrywane byc moze z punktu widzenia posiadania  
> prawdy.

Bardzo odważne założenie.

> Gdy prawda oznacza nieistnienie - nie ma jednak rozpatrywania. Gdy  
> prawda jest istnieniem, jakimkolwiek jakosciowo, to wczesniejsza wiara w  
> nieistnienie okazuje sie bledna.

Jeśli zakładasz, że po śmierci może nas czekać cokolwiek ale zawsze szansa 1 na milion jest lepsza niż nic to wyobraź sobie, że może istnieć bóg, który nagradza tych, którzy nie wierzyyli w życie po smierci (tak dla żartu albo pokłócił się z boginią, która nagradzała inaczej a wlaśnie przypadło jego półrocze przewodnictwa w Unii Niebieskiej i robi po swojemu). Nie możesz wykluczyć takiej możliwości a przecież w takim przypadku niewiara w życie pozagrobowe może też być jedną z tych szans.
  
> W pelni sie zgadzam. To zycie sie mierzy szczesciem. Tamto sie nie mierzy,  
> bo tam sie jeszcze nie bylo, tam sie bedzie, wiec mierzy sie potencjalnym  
> szczesciem i potencjalnym nieszczesciem.

Prawda, zakładając oczywiście liniową naturę czasu ale chyba już za bardzo odjeżdżam. ;)

> Wyobraz sobie, ze nie uwazales na boisku/gdziekolwiek indziej. Polamalo Ci  
> noge. Reke. Palec. Niewazne.

Hmm.. w moim przypadku nie muszę sobie wyobrażać bo mam podobne doświadczenia. ;)

> O ile ocena tego zajscia, a wiec i suma ocen  
> calego zycia stoi w relacji z doswiadczeniem, wiec nie ma sensu mierzyc  
> tego statystyka, gdyz juz zaszlo i wpisane jest jedynie w odczucia  
> ludzkie, o tyle gdyby Ci powiedziano, ze nastepny mecz moze przyniesc nie  
> tylko nieskonczenie wieksze wygrane, ale i nieskonczenie wiekszy bol, to  
> BYLBYS, na pewno bylbys o wiele ostrozniejszy, ale i wytrwalszy w dazeniu  
> do celu.

Ogólnie się zgadzam, z dokładnością do tego, czy uwierzyłbyś w to, co ktoś powie o przyszłości i czy byś się tym przejął. Jednakże przykład nie trafia do mnie bo nikt wiarygodny nam nie mówi co będzie po śmierci.

> Po co gromy, w wiekszosci sie zgadzam.

Cóż... jestem trochę zawiedziony bo gdyby wszyscy się zgadzali ze sobą byłoby nudno.
spis działów / spis wątków / nowy wątek / zwiń wątek
Malaavi
[ nieaktywne ]


Wysłano:
2007-01-28
09:32:47

poznaj swojego wroga
>  
> > Oczywiscie ze logika binarna, bo dowolna przestrzen zdarzen  
> elementarnych  
> > da sie podzielic na znany podzbior i jego dopelnienie (niekoniecznie  
>  
> > znane).
>  
> No tak, Ale jeśli znany podzbiór to jest "jest życie po śmierci" to jego  
> dopełnieniem nie jest stwierdzenie, że życia nie ma ale również  
> stwierdzenia, że jest ale w 5 procentach albo jest w jakiś inny nieznany  
> nam sposób, który powoduje, że nasze rozumienie "ja" przestaje mieć  
> sens.

Co wyklucza koniecznosc jego rozwazania.

> > Ty wprowadzajac "zalozmy" musisz juz rozdzielac to czego nie znasz  
> > (gdyz zakladasz) i to rozdzielac to jakosciowo, wiec jestes na dobrej  
>  
> > drodze do zgubienia sie.
>  
> Nie, ja zakładam, że to, czego nie znam może być dużo bardziej różnorodne,  
> niż możemy sobie wyobrazić.

Ja tez tak zakladam, dlatego wyobrazam sobie to co moge.

> > Zaleznie za to od definicji zycia (nie biologicznej przeciez, jesli  
> mowimy  
> > o duszy na przyklad) rozne stany posrednie albo sa zyciem, albo nim  
> nie  
> > sa.
>  
> A więc dobrze. Uznajmy, że stan pośredni zakwalifikujemy do "jest" bądź  
> "nie ma" w zależności od tego czy zachowujemy powyżej czy poniżej 50% tego  
> życia. Takie rozumowanie jest bez sensu bo spłycamy obraz do dwóch  
> kolorów.

Nie splycamy. Gdy nazwiesz kwiatka czerwonym on nie traci odcieni na rzecz #ff0000 tylko dlatego ze tak go nazwales.

> > Zaleznie od definicji. W przypadku neognozy nie spotykam sie czesto z  
>  
> > potepieniem jako takim, jest tylko przedluzanie powrotu. W tym wiec  
>  
> > miejscu rowniez jasne jest to, od czego dyskusja sie zaczela - latwo  
> mozna  
> > (niekoniecznie poprawnie, z braku dobrej wiedzy na temat Boga)  
> wyprowadzic  
> > konsekwencje olewania tego co jest prawda, badz postepowania w  
> zgodzie z  
> > nia.
>  
> Bierzesz tylko jeden konkretny sposób interpretacji mojego przykładu. A co  
> jeśli nie ma Boga i nie ma żadnych konsekwencji postępowania w zgodzie  
> bądź nie? Możemy też być eksperymentem, który ma na celu stwierdzenie, jak  
> bardzo będziemy postępować w zgodzie z własną naturą.

Huh. Dobrze.
1. jesli to co jest po smierci jest niewyobrazalne, niepoznawalne, nieosigalne, to nie ma JAK tego sobie wyobrazic i poznac, wiec tego rozmowa NIE dotyczy.
2. Ja mowie o tym co mozliwe do wyobrazenia. czesc przypadkow, ktore opieraja sie na zalozeniu na moment prawdziwosci takich czy innych znanych i jasnych pogladow na temat zycia po smierci.

> > A kto wie czy nie maja tych eterycznych blon, czy innych mentalnych  
> albo  
> > cos takiego.
>  
> Eteryczne błony dziewicze. NMSP żeby bardziej podrążyć ten temat ;) Czy  
> jeśli dziewczyna była za życia dziewicą to po śmierci ma tą eteryczną  
> błonę? Czy one mogą odrosnąć? Czy anioły mogą prowadzić prywatne kliniki  
> przywracania eterycznego dziewictwa?

Potrzebne Ci to?

> Celowo zagłębiam się w jedną, konkretną teorię żeby pokazać, co się dzieje  
> jeśli z przykładu na wiele możliwości próbujemy tworzyć regułę na jedną  
> możliwość czyli to, co zrobiłeś parę linijek wyżej.

Nie zrobilem. Na podstawie najbardziej dostepnych twierdzen zbudowalem porownanie. NIE opisywalem calego swiata.

> > Mniejsza jednak o dziewice.
>  
> A w sumie to chętnie podrążyłbym ten temat żeby dyskusja była bardziej na  
> luzie ;)

Draz dziewice, kwestia gustu.

> > Podajesz przyklad, gdy ginie jednostkowosc,  
> > wiec NIE ma chyba jak mowic o relacji jednostka-Bog, ktora moglaby  
> byc  
> > wlasnie Niebem lub Pieklem. Dochodzisz do pewnego stanu, pewnie  
> > wlasciwego, Ciebie nie ma, gdyz Ty, skoro masz nazwe, jestes tym co  
>  
> > jednostkowe, mozliwe do nazwania.
>  
> Ale nawet za życia nie jestem jedną jednostką.  

To blednie uzywasz czasownikow.

> Zagłębiając się do swojego  
> wnętrza widzę kilka osób, które mają różne charaktery, osobowości,  
> poglądy.  

Ale widzisz, nie 'widzicie'.

> Kilka z tych osób już umarło w moim życiu. Kilka pojawiło się.  
> Czy zatem możemy mówić o życiu po śmierci już za życia? A może każdą z  
> tych osób czeka osobne zycie po śmierci? Może powinienem wyhodować w sobie  
> roztrojenie jaźni i każdy ja będzie wierzył w inną religię? Wtedy szanse  
> trafienia, jeśli normalnie mam 1 na milion miałbym 3 na milion czyli dużo  
> lepsze ;-)

Oni by mieli, jesli juz wierzymy w te osoby.

> > tak niekoniecznie jest.
>  
> Tak jest. człowiek nie jest odrębny. Zamknij się w kuli, która nie  
> przepuszcza materii ani promieniowania elektromagnetycznego na każdej  
> długości fal. Życzę długiego i bogatego życia.

uhm. dawaj dupy ludziom na dworcach, jesli nie jest odrebny.
A potem wyjasnij czemu idziemy po skrajne przyklady.
Czlowiek jest czlowiekiem. Jego zycie nie okresla przynaleznosci gatunkowej.

> > Co umozliwia wyniesienie kupki piasku bez niszczenie resztki plazy.
>  
> I czego to dowodzi?

Ze kupka piasku nie jest plaza, tylko kupka piasku, po wyniesieniu kupki piasku plaza jest plaza a kupka kupka, wiec ten przyklad wymysliles naciagany.
Nawiasem - nie czuje sie piaskiem, nie czuje sie plaza, i przede wszystkim nie czuje sie kupka.

> > Oczywiscie. Dlatego napisalem, ze wiecznosc, z faktu ze trwa DLUZEJ  
> jest  
> > nieco wazniejsza moim subiektywnym zdaniem. bo to nie jest 50-100  
> lat, nie  
> > jest to 100*100 lat, itd. To zawsze wiecej.
>  
> Ale to nie zmienia faktu, że nie wiesz jaka będzie.

To nawet nie zmienia faktu, ze Ty nie wiesz jaka jest terazniejszosc. Bo masz tylko potencjalnie bledne obserwacje na jej temat. Na to pole nie wchodz.

> A swoją drogą o jakiej wieczności mówisz? Bo jest kilka nieskończoności i  
> niektóre są większe od innych.

Student matematyki? :>

> > Seksu czasem w moim zyciu nie ma, wiem ze daloby sie wytrzymac gdyby  
> nie  
> > bylo go nigdy. POTENCJALNIE zas to co moze mnie spotkac pozniej jest  
> NIE  
> > do wytrzymania (jesli tylko zaistnieje mozliwosc niewytrzymania, na  
> ziemi  
> > moznaby umrzec, a jesli tam nie mozna??).
>  
> Tego też nie wiesz. Może tam też można umrzeć?

A znasz slowa:
"jesli"
"potencjalnie"
"moze" ?
To albo sie ich naucz, albo zacznij dostrzegac je w tekscie.

> > Tyle ze 'przyjemniejszego' niekoniecznie sie przeklada na szczescie,  
> uznam  
> > ze poprostu slowo sie uzylo takie a nie inne, wiem co masz na  
> mysli.
>  
> Zamiast "przyjemniejszego" proponuję "dającego dodatkowe poczucie  
> szczęścia". Lepiej?

ujdzie.  

> > Zakladam, ze predzej lub pozniej MOZLIWE jest poznanie prawdy, co  
> sprawi  
> > ze ewentualne 'pozniej' rozpatrywane byc moze z punktu widzenia  
> posiadania  
> > prawdy.
>  
> Bardzo odważne założenie.

Moze jestem odwazny.

> > Gdy prawda oznacza nieistnienie - nie ma jednak rozpatrywania. Gdy  
> > prawda jest istnieniem, jakimkolwiek jakosciowo, to wczesniejsza  
> wiara w  
> > nieistnienie okazuje sie bledna.
>  
> Jeśli zakładasz, że po śmierci może nas czekać cokolwiek ale zawsze szansa  
> 1 na milion jest lepsza niż nic to wyobraź sobie, że może istnieć bóg,  
> który nagradza tych, którzy nie wierzyyli w życie po smierci (tak dla  
> żartu albo pokłócił się z boginią, która nagradzała inaczej a wlaśnie  
> przypadło jego półrocze przewodnictwa w Unii Niebieskiej i robi po  
> swojemu). Nie możesz wykluczyć takiej możliwości a przecież w takim  
> przypadku niewiara w życie pozagrobowe może też być jedną z tych szans.

Tyle ze wyprowadzenie takiej mozliwosci wymaga tworzenia historii. Moje przypadki wymagaly tylko odczytania istniejacych zrodel na temat.

> > W pelni sie zgadzam. To zycie sie mierzy szczesciem. Tamto sie nie  
> mierzy,  
> > bo tam sie jeszcze nie bylo, tam sie bedzie, wiec mierzy sie  
> potencjalnym  
> > szczesciem i potencjalnym nieszczesciem.
>  
> Prawda, zakładając oczywiście liniową naturę czasu ale chyba już za bardzo  
> odjeżdżam. ;)

Zgadza sie. Mozemy kiedys bawic sie czasem.

> > Wyobraz sobie, ze nie uwazales na boisku/gdziekolwiek indziej.  
> Polamalo Ci  
> > noge. Reke. Palec. Niewazne.
>  
> Hmm.. w moim przypadku nie muszę sobie wyobrażać bo mam podobne  
> doświadczenia. ;)

Prawie napisalem ze sie ciesze, ze wiesz co mam na mysli.

> > O ile ocena tego zajscia, a wiec i suma ocen  
> > calego zycia stoi w relacji z doswiadczeniem, wiec nie ma sensu  
> mierzyc  
> > tego statystyka, gdyz juz zaszlo i wpisane jest jedynie w odczucia  
> > ludzkie, o tyle gdyby Ci powiedziano, ze nastepny mecz moze przyniesc  
> nie  
> > tylko nieskonczenie wieksze wygrane, ale i nieskonczenie wiekszy bol,  
> to  
> > BYLBYS, na pewno bylbys o wiele ostrozniejszy, ale i wytrwalszy w  
> dazeniu  
> > do celu.
>  
> Ogólnie się zgadzam, z dokładnością do tego, czy uwierzyłbyś w to, co ktoś  
> powie o przyszłości i czy byś się tym przejął. Jednakże przykład nie  
> trafia do mnie bo nikt wiarygodny nam nie mówi co będzie po śmierci.

Ja nie pisze co bedzie. A jesli wiarygodnosc oceniasz wlasnie mowieniem o tym co po smierci, a potem to mowienie tym, czy uznales kogos za wiarygodnego, to temat wymaga skonczenia, ide na sniadanie.

> > Po co gromy, w wiekszosci sie zgadzam.
>  
> Cóż... jestem trochę zawiedziony bo gdyby wszyscy się zgadzali ze sobą  
> byłoby nudno.

Bez dowodu. Przestajesz byc wiarygodny. :) Moze ten bog, od tej bogini, zeslalby hurysy.
spis działów / spis wątków / nowy wątek / zwiń wątek
Adam
[ nieaktywne ]


Wysłano:
2007-01-28
18:27:56

poznaj swojego wroga
> Co wyklucza koniecznosc jego rozwazania.

A dlaczego? Próbujesz rozważać to,co nieznane a uciekasz przed rozważaniem tego, co jeszcze bardziej nieznane?

> Ja tez tak zakladam, dlatego wyobrazam sobie to co moge.

Czyli nie próbujesz poszerzać horyzontów swojej wyobraźni.

> Nie splycamy. Gdy nazwiesz kwiatka czerwonym on nie traci odcieni na rzecz  
> #ff0000 tylko dlatego ze tak go nazwales.

Nie traci ale my tracimy zdolność odbierania go w pełni.

> Huh. Dobrze.
> 1. jesli to co jest po smierci jest niewyobrazalne, niepoznawalne,  
> nieosigalne, to nie ma JAK tego sobie wyobrazic i poznac, wiec tego  
> rozmowa NIE dotyczy.

A dlaczego ma nie dotyczeć?

> 2. Ja mowie o tym co mozliwe do wyobrazenia. czesc przypadkow, ktore  
> opieraja sie na zalozeniu na moment prawdziwosci takich czy innych znanych  
> i jasnych pogladow na temat zycia po smierci.

Nie próbujesz sobie wyobrazić nic nowego. Używasz "załózmy" tyle razy, że zaplątałeś się w własny, wyimaginowany świat założeń, który nie ma nic wspólnego z potencjalną rzeczywistością.

Róznie dobrze, możemy założyć, że ziemia jest płaska a szatan ma na plecach wytatuowane hasło roota i z tego wywodzić jakie będzie życie po śmierci.

> > błonę? Czy one mogą odrosnąć? Czy anioły mogą prowadzić prywatne  
> kliniki  
> > przywracania eterycznego dziewictwa?
>  
> Potrzebne Ci to?

Wiesz... ludzi jet skonczona ilość więc dziewic też i jeśli potrzeba coraz to nowych dziewic to idę o zakład, że mają w zaświatach jakiś system przywracania dziewictwa. Świadczą ku temu fakty. Przecież nawet zakładając prawdziwość reinkarnacji dziewczyna, która umrze jako nie dziewica urodzi się z powrotem dziewicą. Mam rację?

> Draz dziewice, kwestia gustu.

Ok, idę w takim razie zaraz po jedną bo mam w piwnicy kilka przykutych do ścian (na zapas) a dzisiaj akurat niedziela czyli dzień rytalnego gwałtu na dziewicy ku czci mojego Pana Szatama ;-P

> To blednie uzywasz czasownikow.
>  
> Ale widzisz, nie 'widzicie'.

Bo język nie potrafi oddać coraz szerszej wiedzy o świecie.

> uhm. dawaj dupy ludziom na dworcach, jesli nie jest odrebny.

A dlaczego miałbym to robić?

> A potem wyjasnij czemu idziemy po skrajne przyklady.
> Czlowiek jest czlowiekiem. Jego zycie nie okresla przynaleznosci  
> gatunkowej.

Dla mnie to nie jest skrajny przykład. Albo jesteś odrębny albo nie.

> > A swoją drogą o jakiej wieczności mówisz? Bo jest kilka  
> nieskończoności i  
> > niektóre są większe od innych.
>  
> Student matematyki? :>

Nie, informatyk. Ale proszę o odpowiedź na moje pytanie.

> A znasz slowa:
> "jesli"
> "potencjalnie"
> "moze" ?
> To albo sie ich naucz, albo zacznij dostrzegac je w tekscie.

Widzę je wyraźnie. Nie rozumiem tylko dlaczego budujesz cały światopogląd na ciągłym zakładaniu czegoś. Zakładasz, że istnieje coś, na co szansa jest jedna na milion. Potem mając to założenie zakładasz na nim kolejne itd. Dlazcego interesuje Cię jeden konkretny przypadek możliwego spektrum życia po śmierci?

> Tyle ze wyprowadzenie takiej mozliwosci wymaga tworzenia historii. Moje  
> przypadki wymagaly tylko odczytania istniejacych zrodel na temat.

A w jaki sposób jest to związane z ewentualną prawdziwością jednego bądź drugiego modelu?

A ponadto mogę Cię zapewnić, że dowiedziałem się tego z pradawnych przekazów. Znalazłem u mnie na działce dokument z dawnych czasów, w którym było to opisane pradawnym klachtiańskim. Dokument objawił mi się gdy próbowałem posadzić marchewkę - w pewnym momencie ujrzałem zjawę, która unosiła się nad ziemią, wyglądała jak łagodna Wishmasterka w białej sukni i z aureolą. Na pewno była duchem bo była przezroczysta (zjawa, nie suknia). Ręką wskazała miejsce, gdzie mam kopać i tak odkopałem pudełko z manuskryptem. To jest na pewno znak, że dokument jest prawdziwy i stanowi proroctwo.

Nie możesz odrzucić mojego przekazu, jeśli nie odrzucasz przekazu fajczącego się krzaka, który objawił 10 przykazań.

> Zgadza sie. Mozemy kiedys bawic sie czasem.

Ale to już temat na nowy wątek.

> > Hmm.. w moim przypadku nie muszę sobie wyobrażać bo mam podobne  
> > doświadczenia. ;)
>  
> Prawie napisalem ze sie ciesze, ze wiesz co mam na mysli.

W sumie z perspektywy patrzę na to jako na pozytywne doświadczenie w życiu. nawróciłem się przez to na satanizm ;-)

> Ja nie pisze co bedzie. A jesli wiarygodnosc oceniasz wlasnie mowieniem o  
> tym co po smierci, a potem to mowienie tym, czy uznales kogos za  
> wiarygodnego, to temat wymaga skonczenia, ide na sniadanie.

Dla mnie wiarygodny może być albo ten, co do którego jestem pewien, że wie więcej ode mnie albo ten, który mówi o tym w sposób uwzględniający swoją niewiedzę. To są te dwa przypadki i nie widzę tu sprzeczności.
spis działów / spis wątków / nowy wątek / zwiń wątek
Malaavi
[ nieaktywne ]


Wysłano:
2007-01-28
18:35:48

poznaj swojego wroga
> > Co wyklucza koniecznosc jego rozwazania.
>  
> A dlaczego? Próbujesz rozważać to,co nieznane a uciekasz przed rozważaniem  
> tego, co jeszcze bardziej nieznane?

Skoro NIEMOZLIWE do poznania, to NIEMOZLIWE. OK? To nie moje slowa. Jak cos jest niemozliwe to NIE DA SIE. Pieprzysz, szukajac nadmiaru pytan jakie da sie zadac.

> > Ja tez tak zakladam, dlatego wyobrazam sobie to co moge.
>  
> Czyli nie próbujesz poszerzać horyzontów swojej wyobraźni.

To zaliczam do 'moge'.  

> > Nie splycamy. Gdy nazwiesz kwiatka czerwonym on nie traci odcieni na  
> rzecz  
> > #ff0000 tylko dlatego ze tak go nazwales.
>  
> Nie traci ale my tracimy zdolność odbierania go w pełni.

Moze Ty tracisz.

> > Huh. Dobrze.
> > 1. jesli to co jest po smierci jest niewyobrazalne, niepoznawalne,  
> > nieosigalne, to nie ma JAK tego sobie wyobrazic i poznac, wiec tego  
>  
> > rozmowa NIE dotyczy.
>  
> A dlaczego ma nie dotyczeć?

Bo to ja serce pisalem watek, okreslilem jego temat. Nie miescisz sie w nim.  

> > 2. Ja mowie o tym co mozliwe do wyobrazenia. czesc przypadkow, ktore  
>  
> > opieraja sie na zalozeniu na moment prawdziwosci takich czy innych  
> znanych  
> > i jasnych pogladow na temat zycia po smierci.
>  
> Nie próbujesz sobie wyobrazić nic nowego. Używasz "załózmy" tyle razy, że  
> zaplątałeś się w własny, wyimaginowany świat założeń, który nie ma nic  
> wspólnego z potencjalną rzeczywistością.

Mylisz sie. Zgubiles sie.
Nie ma sensu Ci odpowiadac dopoki nie dotrze poprzednia odpowiedz. Przeczytaj raz jeszcze, moze 5 razy. Wtedy mi zarzuc to co mozesz, nie to, na co uwazalem piszac watek. Bo tak az mi dziwnie. Kilka(jesli nie kilkadziesiat) razy zaznaczam cos, a potem Ty mi wlasnie wypominasz jakbym tego nie zaznaczyl. Rece opadaja.
spis działów / spis wątków / nowy wątek / zwiń wątek
Myszołów
[ nieaktywne ]


Wysłano:
2007-01-17
19:41:02

poznaj swojego wroga


> > P.S. Dlaczego słowo "msza" piszesz wielką literą?
>  
> Ciebie wielka litera napisalem wczesniej, czemu nie pytasz? :)


Nic nie zrozumiałam z tego co tu napisałeś. Potrafisz wprost odpowiedzieć na pytanie? Dlaczego słowo "msza" pisałeś majuskułą?  


> Uzasadnienie bylo tam wlasnie, skad wzielas moj cytat, ale tak, umiem  
> powtorzyc.


Nic tam nie było, tak jak i nie ma teraz.


> Jesli ateista ma racje, to po smierci nie bedzie zyl.  


I tu jest pies pogrzebany. To, że Ty twierdzisz, że ten fakt może mieć wydźwięk najwyżej neutralny, nie znaczy że sądzi tak każdy.  


> Stad (rozszerzenie zakladu Pascala) tylko wiara w istnienie mozna trafic  
> pozytywnie, wiara w nieistnienie daje po smierci skutki najwyzej  
> neutralne.


To Ty tak twierdzisz.

spis działów / spis wątków / nowy wątek / zwiń wątek
Malaavi
[ nieaktywne ]


Wysłano:
2007-01-19
18:36:15

poznaj swojego wroga
>  
>  
> > > P.S. Dlaczego słowo "msza" piszesz wielką literą?
> >  
> > Ciebie wielka litera napisalem wczesniej, czemu nie pytasz? :)
>  
>  
> Nic nie zrozumiałam z tego co tu napisałeś. Potrafisz wprost odpowiedzieć  
> na pytanie? Dlaczego słowo "msza" pisałeś majuskułą?  

Odpowiedzialem - powod ten sam co w Twoim przypadku. "Ciebie" tez pisze z duzej. Dodatkowo zapytalem, czemu pytasz o Msze. I czesto pisze msza, a czasem i poczatek zdania i nazwy panstw z malej, zeby bylo szybciej. Bywa ze wielka litera jest wylacznie dla wyroznienia danego slowa, gdyz np. Msza mowie z wiekszym szacunkiem niz Stany Zjednoczone.
  
> > Uzasadnienie bylo tam wlasnie, skad wzielas moj cytat, ale tak, umiem  
>  
> > powtorzyc.
>  
>  
> Nic tam nie było, tak jak i nie ma teraz.

JEST  

> > Jesli ateista ma racje, to po smierci nie bedzie zyl.  
>  
>  
> I tu jest pies pogrzebany. To, że Ty twierdzisz, że ten fakt może mieć  
> wydźwięk najwyżej neutralny, nie znaczy że sądzi tak każdy.  

NIE MOWIE O FAKCIE z obecnej perspektywy. Mowie o tym, ze trup nie odbiera swojego polozenia (inaczej niz neutralnie :P). Tak SADZI kazdy TRUP. :D
  
> > Stad (rozszerzenie zakladu Pascala) tylko wiara w istnienie mozna  
> trafic  
> > pozytywnie, wiara w nieistnienie daje po smierci skutki najwyzej  
> > neutralne.
>  
>  
> To Ty tak twierdzisz.

Pomysl prosze, ze to nie poglad, a wyjasnienie.
1. BYC MOZE (bo nie na pewno) ktorys z pogladow ludzkich ODZWIERCIEDLA PRAWDE.

z tym punktem nie mozesz sie nie zgodzic, bo jest przypuszczeniem.

2. JEZELI ateista ma racje, to po smierci nie ma NIC, wiec i NIC DOBREGO. Owszem, to NIC moze byc LEPSZE niz terazniejszosc badz gorsze. Ale tylko wzglednie. BEZWZGLEDNIE JEST neutralne, bo nie istnieje podmiot ktory moglby to odebrac inaczej. Brak wrazen oznacza neutralnosc.

z tym punktem nie mozesz sie nie zgodzic. Jest to proste rozwiniecie z perspektywy ateizmu. Ateizm wyklucza zycie pozagrobowe (wykluczajac stworce). Nie mowie o ludziach wykluczajacych Boga a reprezentujacych jakies inne metafizyczne sprawy, gdyz oni nie wyjasniaja, jedynie twierdza. Mowie o tym co nazywa sie ateizmem, czyli odciecie od tego co zwiazane z bogiem/Bogiem.

3. Jezeli ma racje jakis teista, to jego Bog go nagrodzi (potencjalnie).

Z tym sie nie mozesz nie zgodzic, gdyz nie jest to stwierdzenie kategoryczne.

WNIOSEK:
JEDYNA szansa, poza calkowicie niewyprowadzalnymi zdarzeniami, o ktorych (skoro sa niewyprowadzalne) nie ma sensu pisac, zeby po smierci CZUC cos pozytywnego, to trafic z teizmem. Niezaleznie od milionow czy miliardow roznych wyznan szansa ta jest WIEKSZA od zera. Szansa ateizmu jest ZEROWA. Trafienie w prawde NIC nie daje.
spis działów / spis wątków / nowy wątek / zwiń wątek
Myszołów
[ nieaktywne ]


Wysłano:
2007-01-20
13:03:02

poznaj swojego wroga
> Odpowiedzialem - powod ten sam co w Twoim przypadku. "Ciebie" tez pisze z  
> duzej. Dodatkowo zapytalem, czemu pytasz o Msze. I czesto pisze msza, a  
> czasem i poczatek zdania i nazwy panstw z malej, zeby bylo szybciej. Bywa  
> ze wielka litera jest wylacznie dla wyroznienia danego slowa, gdyz np.  
> Msza mowie z wiekszym szacunkiem niz Stany Zjednoczone.


Ok


> > Nic tam nie było, tak jak i nie ma teraz.
>  
> JEST  


;)

  
> NIE MOWIE O FAKCIE z obecnej perspektywy. Mowie o tym, ze trup nie odbiera  
> swojego polozenia (inaczej niz neutralnie :P). Tak SADZI kazdy TRUP. :D


A Ty wiesz, co sądzi każdy trup bo z wieloma na ten temat rozmawiałeś? :>


http://www.joemonster.org/filmy/2920/monty-pyton-skecz-o-istnieniu-zycia-po-smierci



> Pomysl prosze, ze to nie poglad, a wyjasnienie.
> 1. BYC MOZE (bo nie na pewno) ktorys z pogladow ludzkich ODZWIERCIEDLA  
> PRAWDE.


Malaavi, ja wiem że Ty postanowiłeś ze jestem idiotką i tej wersji będziesz się trzymał, ale nie tłumacz mi proszę rzeczy oczywistych. Czy Ty uważasz, że nie zgadzam się z Tobą dlatego, że nie zrozumiałam co masz mi do powiedzenia? :>


> 2. JEZELI ateista ma racje, to po smierci nie ma NIC, wiec i NIC DOBREGO.  
> Owszem, to NIC moze byc LEPSZE niz terazniejszosc badz gorsze. Ale tylko  
> wzglednie. BEZWZGLEDNIE JEST neutralne, bo nie istnieje podmiot ktory  
> moglby to odebrac inaczej. Brak wrazen oznacza neutralnosc.


Skup się moze jednak na perspektywie żyjących, nie trupów, bo na ten temat możemy coś powiedzieć. :) Nie potrafisz sobie wyobrazić, że nic po śmierci może być stanem rozpatrywanym jako pozytywny i oczekiwany? Walczysz jak lew o tę neutralność, zapuszczając się w coraz gęstszą sieć domysłów i domniemywań, omijając fakty, które są Ci nie na rękę.


> z tym punktem nie mozesz sie nie zgodzic. Jest to proste rozwiniecie z  
> perspektywy ateizmu. Ateizm wyklucza zycie pozagrobowe (wykluczajac  
> stworce). Nie mowie o ludziach wykluczajacych Boga a reprezentujacych  
> jakies inne metafizyczne sprawy, gdyz oni nie wyjasniaja, jedynie  
> twierdza. Mowie o tym co nazywa sie ateizmem, czyli odciecie od tego co  
> zwiazane z bogiem/Bogiem.


No wyobraź sobie, że wiem o czym do mnie mówisz, naprawdę, przełknij to w końcu. I jeszcze jedno - czy ktoś, kto ze względu na niemożność poznania stanu jaki znajduje się po śmierci nie zakłada jednoznacznie końca, ale dopuszcza np. inne wcielenie - nie może już być nazywany ateistą?


> 3. Jezeli ma racje jakis teista, to jego Bog go nagrodzi (potencjalnie).
>  
> Z tym sie nie mozesz nie zgodzic, gdyz nie jest to stwierdzenie  
> kategoryczne.


Potencjalnie owszem.


> WNIOSEK:
> JEDYNA szansa, poza calkowicie niewyprowadzalnymi zdarzeniami, o ktorych  
> (skoro sa niewyprowadzalne) nie ma sensu pisac, zeby po smierci CZUC cos  
> pozytywnego, to trafic z teizmem. Niezaleznie od milionow czy miliardow  
> roznych wyznan szansa ta jest WIEKSZA od zera. Szansa ateizmu jest ZEROWA.  
> Trafienie w prawde NIC nie daje.


Błąd Twojego rozumowania polega na tym, że nie dopuszczasz myśli o tym, że brak odczuwania może być rozpatrywany jako pozytywny. Już to pisałam, ale jak zwykle dziad swoje, baba swoje ;) Cała dyskusja zaczęła się od tego, że napisałeś, ze ateista tak czy siak - zawsze traci. Ale skoro zakłada, że po śmierci nie ma nic, to jedyny stan jaki możemy w przypadku ateisty rozpatrywać pod kątem korzyści/ich braku - to stan obecny - czyli życia. I tu korzyści mamy - jakie, o tym Ci pisać nie muszę. Czy muszę?

M.

spis działów / spis wątków / nowy wątek / zwiń wątek
Malaavi
[ nieaktywne ]


Wysłano:
2007-01-20
15:25:07

poznaj swojego wroga

> > NIE MOWIE O FAKCIE z obecnej perspektywy. Mowie o tym, ze trup nie  
> odbiera  
> > swojego polozenia (inaczej niz neutralnie :P). Tak SADZI kazdy TRUP.  
> :D
>  
>  
> A Ty wiesz, co sądzi każdy trup bo z wieloma na ten temat rozmawiałeś?  
> :>

Blisko. Ja wiem, co sadzi kazdy trup, bo w ateistycznym przypadku dopiero brak pogladow oznacza bycie trupem. Stad - kazdy trup odczuwa tak samo, nijako, neutralnie i wcale :).


> > Pomysl prosze, ze to nie poglad, a wyjasnienie.
> > 1. BYC MOZE (bo nie na pewno) ktorys z pogladow ludzkich ODZWIERCIEDLA  
>  
> > PRAWDE.
>  
>  
> Malaavi, ja wiem że Ty postanowiłeś ze jestem idiotką i tej wersji  
> będziesz się trzymał, ale nie tłumacz mi proszę rzeczy oczywistych. Czy Ty  
> uważasz, że nie zgadzam się z Tobą dlatego, że nie zrozumiałam co masz mi  
> do powiedzenia? :>

Absolutnie nie uwazam za idiotke. Ale uwazam, ze gdzies sie nie zgodzilas. Pokazuje, ze w kazdym mozliwym miejscu mialem jednak racje :). W tym - w tych latwych.
  
> > 2. JEZELI ateista ma racje, to po smierci nie ma NIC, wiec i NIC  
> DOBREGO.  
> > Owszem, to NIC moze byc LEPSZE niz terazniejszosc badz gorsze. Ale tylko  
>  
> > wzglednie. BEZWZGLEDNIE JEST neutralne, bo nie istnieje podmiot ktory  
> > moglby to odebrac inaczej. Brak wrazen oznacza neutralnosc.
>  
>  
> Skup się moze jednak na perspektywie żyjących, nie trupów, bo na ten temat  
> możemy coś powiedzieć. :) Nie potrafisz sobie wyobrazić, że nic po śmierci  
> może być stanem rozpatrywanym jako pozytywny i oczekiwany? Walczysz jak  
> lew o tę neutralność, zapuszczając się w coraz gęstszą sieć domysłów i  
> domniemywań, omijając fakty, które są Ci nie na rękę.

Z perspektywy zyjacych - kazdy moze miec swoje ZDANIE. WRAZENIE. OBAWY. MARZENIA.
Z perspektywy po smierci (gdzie moze czekac WIECZNOSC) temat jest o wiele bardziej znaczacy.

Moze Ty wolisz rozpatrzyc 'jak dzis patrze na to, jak moze wygladac moj seks za kilka lat'. Ja wole czuc w danej chwili, nie odczuwac teraz przyjemnosci jego zajscia w przyszlosci.

DLACZEGO informacja na temat przyszlego zdarzenia, i jej odbior to dla Ciebie wiecej niz SAMO ZDARZENIE, wszystko co sie z nim wiaze?

O ile wlasne podejscie mozna ksztaltowac, mozna smierci czekac a mozna jej nie chciec, o tyle gdy juz sie stanie przed Allachem to ma sie spory problem. Uwolnij sie prosze na chwile, i zauwaze ze wiecznosc to wiecej niz 100 lat, wiecej niz 100000 lat, wiecej niz 100000000 lat, etc.
  
> > z tym punktem nie mozesz sie nie zgodzic. Jest to proste rozwiniecie z  
>  
> > perspektywy ateizmu. Ateizm wyklucza zycie pozagrobowe (wykluczajac  
> > stworce). Nie mowie o ludziach wykluczajacych Boga a reprezentujacych  
> > jakies inne metafizyczne sprawy, gdyz oni nie wyjasniaja, jedynie  
> > twierdza. Mowie o tym co nazywa sie ateizmem, czyli odciecie od tego co  
>  
> > zwiazane z bogiem/Bogiem.
>  
>  
> No wyobraź sobie, że wiem o czym do mnie mówisz, naprawdę, przełknij to w  
> końcu. I jeszcze jedno - czy ktoś, kto ze względu na niemożność poznania  
> stanu jaki znajduje się po śmierci nie zakłada jednoznacznie końca, ale  
> dopuszcza np. inne wcielenie - nie może już być nazywany ateistą?

Powiedzialem powyzej - inna metafizyka jest czesto opisywana, ale nie wyjasniana. jesli nie ma Boga, jak powstalo prawo reinkarnacji?
  
> > 3. Jezeli ma racje jakis teista, to jego Bog go nagrodzi  
> (potencjalnie).
> >  
> > Z tym sie nie mozesz nie zgodzic, gdyz nie jest to stwierdzenie  
> > kategoryczne.
>  
>  
> Potencjalnie owszem.
>  
>  
> > WNIOSEK:
> > JEDYNA szansa, poza calkowicie niewyprowadzalnymi zdarzeniami, o ktorych  
>  
> > (skoro sa niewyprowadzalne) nie ma sensu pisac, zeby po smierci CZUC cos  
>  
> > pozytywnego, to trafic z teizmem. Niezaleznie od milionow czy miliardow  
>  
> > roznych wyznan szansa ta jest WIEKSZA od zera. Szansa ateizmu jest  
> ZEROWA.  
> > Trafienie w prawde NIC nie daje.
>  
>  
> Błąd Twojego rozumowania polega na tym, że nie dopuszczasz myśli o tym, że  
> brak odczuwania może być rozpatrywany jako pozytywny.

alez WIEM. caly czas wiem wiem wiem wiem wiem wiem wiem. Ale to ze moze, jest sprawa JEDNOSTKOWA.
a to ze po smierci MOZE istniec np. Sąd, jest sprawa ogolna.

Wszystko sie moze podobac, przypiekanie zelazem, urywanie konczyn. Ale to co sie nie podoba, jest najgorsze DLA DANEGO czlowieka, na Ziemi trwa ponizej 120 lat. W Piekle potencjalnie w nieskonczonosc.   Podziel 120/nieskonczonosc i powiedz jak znaczace jest rozpatrywanie tej kwestii, tym bardziej ze mozliwe jest kazde nastawienie, a nie tylko takie o jakim piszesz?

Już to pisałam, ale  
> jak zwykle dziad swoje, baba swoje ;) Cała dyskusja zaczęła się od tego,  
> że napisałeś, ze ateista tak czy siak - zawsze traci.  

Napisalem, ze ateista nie ma mozliwosci (logicznie wyprowadzalnej) na pozytywne uczucia po smierci.

1. nie czuje po smierci jesli ma racje
2. nie czuje pozytywnie jesli jej nie ma

Ale skoro zakłada,  
> że po śmierci nie ma nic, to jedyny stan jaki możemy w przypadku ateisty  
> rozpatrywać pod kątem korzyści/ich braku - to stan obecny - czyli życia. I  
> tu korzyści mamy - jakie, o tym Ci pisać nie muszę. Czy muszę?
>  
> M.
  
Nie. nie musisz. Ale stan obecny jest tez obecny (;P) u ludzi wierzacych. Oni tez maja to co ma ateista. a moga miec wiecej, tam gdzie on nie moze.
spis działów / spis wątków / nowy wątek / zwiń wątek
Krasnolud
[ nieaktywne ]


Wysłano:
2007-01-20
22:49:02

poznaj swojego wroga
> Pomysl prosze, ze to nie poglad, a wyjasnienie.
> 1. BYC MOZE (bo nie na pewno) ktorys z pogladow ludzkich ODZWIERCIEDLA  
> PRAWDE.

Nie koniecznie :-)

> z tym punktem nie mozesz sie nie zgodzic, bo jest przypuszczeniem.

Nie koniecznie :-)

> z tym punktem nie mozesz sie nie zgodzic. Jest to proste rozwiniecie z  
> perspektywy ateizmu. Ateizm wyklucza zycie pozagrobowe (wykluczajac  
> stworce).  

Najgłupsze twoje zdanie od jakiegoś czasu. A niby dlaczego stwórca się ma łączyć z życiem pozagrobowym? LOL. Popadasz w xiańskie skrzywienie IMHO.

> WNIOSEK:
> JEDYNA szansa, poza calkowicie niewyprowadzalnymi zdarzeniami, o ktorych  
> (skoro sa niewyprowadzalne) nie ma sensu pisac, zeby po smierci CZUC cos  
> pozytywnego, to trafic z teizmem. Niezaleznie od milionow czy miliardow  
> roznych wyznan szansa ta jest WIEKSZA od zera. Szansa ateizmu jest ZEROWA.  
> Trafienie w prawde NIC nie daje.

Twoje argumenty są cieniutkie.  
1. Mówisz o wrażeniach pozytywnych. Pytam - dlaczego? Zakładając, że xianie mają rację to nawet ci co trafią z wiarą pójdą w lwiej części do piekła. Po chuju zyskują na wierze :-) Religia uczyniła grzechem podstawy normalnej ludzkiej aktywności w rezultacie nie da się być bez grzechu nie popadając w chorobę umysłową.  
2. Szansa, ze to ateiści mają rację też jest w ten rachunek wpisana. Nie masz podstaw by ją wyróżniać i mówić o szansach ateizmu choćby dlatego, że nie jesteś bogiem.
3. Nigdy nie dowiesz się czy trafiasz w prawdę. Taki już chujowy urok życia :-)
spis działów / spis wątków / nowy wątek / zwiń wątek
Shogun
[ nieaktywne ]


Wysłano:
2007-01-21
12:42:34

poznaj swojego wroga
> Najgłupsze twoje zdanie od jakiegoś czasu. A niby dlaczego stwórca się ma  
> łączyć z życiem pozagrobowym? LOL. Popadasz w xiańskie skrzywienie IMHO.

Dokładnie.

1. Ateizm nie wyklucza istnienia życia pozagrobowego.  

2. Istnienie stwórcy go nie implikuje. Ot choćby wizja ŚJ jeśli kolega lubi po xiańsku.
spis działów / spis wątków / nowy wątek / zwiń wątek
Malaavi
[ nieaktywne ]


Wysłano:
2007-01-25
18:27:12

poznaj swojego wroga
> > Najgłupsze twoje zdanie od jakiegoś czasu. A niby dlaczego stwórca  
> się ma  
> > łączyć z życiem pozagrobowym? LOL. Popadasz w xiańskie skrzywienie  
> IMHO.
>  
> Dokładnie.
>  
> 1. Ateizm nie wyklucza istnienia życia pozagrobowego.  
>  
> 2. Istnienie stwórcy go nie implikuje. Ot choćby wizja ŚJ jeśli kolega  
> lubi po xiańsku.

O ile w definicjach faktycznie, o tyle w naszym kregu kulturowym sprawy sa zwiazane nierozlacznie. Odejscie od Kosciola jest spowodowane odrzuceniem jego nauk, i o Bogu, i o zyciu wiecznym. Zyje sie tym co sie poznaje, poznaje sie to co w telewicji. Nazywa sie to samo ateizmem.

Jesli panowie beda w stanie katolikami nazywac tego, kto JEST katolikiem, nie bedzie problemu ze zmiana nazewnictwa u mnie. Jesli zas waszym zdaniem ja robie blad, a wy nie, pozostaje sie wam powiesic dla dobra genow. :>
spis działów / spis wątków / nowy wątek / zwiń wątek
Malaavi
[ nieaktywne ]


Wysłano:
2007-01-21
15:45:42

poznaj swojego wroga
> > Pomysl prosze, ze to nie poglad, a wyjasnienie.
> > 1. BYC MOZE (bo nie na pewno) ktorys z pogladow ludzkich  
> ODZWIERCIEDLA  
> > PRAWDE.
>  
> Nie koniecznie :-)

BYC MOZE BYC MOZE BYC MOZE BYC MOZE.

Co oznacza, ze koniecznie :).


> > z tym punktem nie mozesz sie nie zgodzic. Jest to proste rozwiniecie  
> z  
> > perspektywy ateizmu. Ateizm wyklucza zycie pozagrobowe (wykluczajac  
>  
> > stworce).  
>  
> Najgłupsze twoje zdanie od jakiegoś czasu. A niby dlaczego stwórca się ma  
> łączyć z życiem pozagrobowym? LOL. Popadasz w xiańskie skrzywienie IMHO.

Wyjasnilem to ponizej, wiec zacznij czytac przed krytyka. Nie wiem dlaczego MA sie laczyc, wiem, bo obserwuje, ze LACZY SIE. Ateizm nie jest U LUDZI suma pogladow, ktore wykluczaja istote Boga, choc zgadzam sie ze nazwa ateizm wlasnie to oznacza. Ateizm jest budowany, jako opozycja wzgledem metafizyki, w kontekscie (u nas) chrzescijanskim. Ateista uznaje ze Bog nie istnieje, a to co jest nie jest jego dzielem, jest wynikiem procesow naturalnych.

SA faktycznie ludzie uwazajacy, ze istnieje zycie po smierci niezalezne od istnienia Boga, ale tego typu poglady sa OPISOWE. Mowia, ze cos istnieje, NIE WYJASNIAJA, jak powstaly, gdyz bylyby wtedy jakos teistyczne, niezaleznie od bytu, ktory przyjmowalby role przyczyny. Z kolei zalozenie determinizmu takze i w 'zaswiatach' oznacza tylko tyle, ze rozciaga sie ten swiat dalej, tyle ze w sposob niejawny.

Gdyby tylko ateisci w polsce nie uwazali, ze nie istnieje wszystko, co zwiazane z Bogiem (bo wyciaganie sobie z chrzescijanstwa "o w to bede wierzyl, a tamto nie" z zalozenia dyskwalifikuje taka wiare, jako wybor podlozony POD preferencje), mialbys racje. Ale ateizacja jest zwiazana z calkowitym odrzuceniem metafizyki, NIE wynikajacym z logiki, NIE popartym tworzeniem systemu, NAJWYZEJ zwiazanym z OPISEM tego co istnieje a co nie, w sposob nieusystematyzowany i pobiezny.

> > WNIOSEK:
> > JEDYNA szansa, poza calkowicie niewyprowadzalnymi zdarzeniami, o  
> ktorych  
> > (skoro sa niewyprowadzalne) nie ma sensu pisac, zeby po smierci CZUC  
> cos  
> > pozytywnego, to trafic z teizmem. Niezaleznie od milionow czy  
> miliardow  
> > roznych wyznan szansa ta jest WIEKSZA od zera. Szansa ateizmu jest  
> ZEROWA.  
> > Trafienie w prawde NIC nie daje.
>  
> Twoje argumenty są cieniutkie.  
> 1. Mówisz o wrażeniach pozytywnych. Pytam - dlaczego? Zakładając, że  
> xianie mają rację to nawet ci co trafią z wiarą pójdą w lwiej części do  
> piekła.  

Ale ateisci, jesli chrzescijanie maja racje, pojda W CALOSCI do piekla.  

>Po chuju zyskują na wierze :-) Religia uczyniła grzechem podstawy  
> normalnej ludzkiej aktywności w rezultacie nie da się być bez grzechu nie  
> popadając w chorobę umysłową.  

Da sie.
Natomiast jesli Bog stworzyl ludzi, to masz calkiem bledne podejscie do tego co jest "normalne".
Masz wiedze o religiach. Ale przyjmij kolejno kazda funkcjonujaca religie za prawdziwa. W kazdym momencie bedzie choc jedna osoba, ktora wyznaje taki poglad. TYLKO w przypadku odciecia od tego co metafizyczne nie stanie sie wtedy nic pozytywnego.  

> 2. Szansa, ze to ateiści mają rację też jest w ten rachunek wpisana. Nie  
> masz podstaw by ją wyróżniać i mówić o szansach ateizmu choćby dlatego, że  
> nie jesteś bogiem.

NIE UMIESZ czytac. NAPISALEM to co Ty teraz. NAPISALEM to wielo-ku***-krotnie :).
ALE JESLI ATEISTA MA RACJE, to BOG w ktorego on wierzy NIE DA MU NIC, bo on w Boga nie wierzy, nie bedzie zyl jesli ma racje. Tyle.

> 3. Nigdy nie dowiesz się czy trafiasz w prawdę. Taki już chujowy urok  
> życia :-)

Czemu nie? TYLKO jesli ateisci maja racje to sie nie dowiesz.

spis działów / spis wątków / nowy wątek / zwiń wątek
Krasnolud
[ nieaktywne ]


Wysłano:
2007-01-22
21:18:25

poznaj swojego wroga
> Wyjasnilem to ponizej, wiec zacznij czytac przed krytyka. Nie wiem  
> dlaczego MA sie laczyc, wiem, bo obserwuje, ze LACZY SIE.  

A ja lubię banany z chrzanem :-)

> Ateizm nie jest  
> U LUDZI suma pogladow, ktore wykluczaja istote Boga, choc zgadzam sie ze  
> nazwa ateizm wlasnie to oznacza. Ateizm jest budowany, jako opozycja  
> wzgledem metafizyki, w kontekscie (u nas) chrzescijanskim. Ateista uznaje  
> ze Bog nie istnieje, a to co jest nie jest jego dzielem, jest wynikiem  
> procesow naturalnych.

Nie zgadzam się z tym podejściem. Uważam, że to najbardziej płytka i chamska forma ateizmu zwyczajnie nie do przepchnięcia tak samo jak czysta religijna wiara.

> SA faktycznie ludzie uwazajacy, ze istnieje zycie po smierci niezalezne od  
> istnienia Boga, ale tego typu poglady sa OPISOWE. Mowia, ze cos istnieje,  
> NIE WYJASNIAJA, jak powstaly, gdyz bylyby wtedy jakos teistyczne,  
> niezaleznie od bytu, ktory przyjmowalby role przyczyny. Z kolei zalozenie  
> determinizmu takze i w 'zaswiatach' oznacza tylko tyle, ze rozciaga sie  
> ten swiat dalej, tyle ze w sposob niejawny.

W stosunku do rzeczy innych niż bóg mam różne podejście. Np. uważam, ze o życiu po śmierci będę mógł wnioskować jak umrę. Teraz mam dość do roboty by sobie tym głowy nie zawracać. Nie wiem czy owo życie istnieje - nie jest to dla mnie fakt udowadnialny. W związku z tym zwyczajnie ignoruję problem, nie uciekając jednocześnie od kontekstów kulturowych zagadnienia. Lubię np. poznawać obrzędy pogrzebowe różnych kultur albo ich wyobrażenia zaświatów. Przynajmniej jakby co to będe kurna wiedział gdzie jestem :-P

> Gdyby tylko ateisci w polsce nie uwazali, ze nie istnieje wszystko, co  
> zwiazane z Bogiem (bo wyciaganie sobie z chrzescijanstwa "o w to bede  
> wierzyl, a tamto nie" z zalozenia dyskwalifikuje taka wiare, jako wybor  
> podlozony POD preferencje), mialbys racje. Ale ateizacja jest zwiazana z  
> calkowitym odrzuceniem metafizyki, NIE wynikajacym z logiki, NIE popartym  
> tworzeniem systemu, NAJWYZEJ zwiazanym z OPISEM tego co istnieje a co nie,  
> w sposob nieusystematyzowany i pobiezny.

Wybcz, ale jak ci zdefiniuję xiaństwo z perspektywy gminu pracującego nad przerzucaniem gnoju miast i wsi to mi wyjdzie podobna klasa rozpatrywania zagadnienia jak ty to teraz zrobiłeś z moim ateizmem. Chcesz?

> Ale ateisci, jesli chrzescijanie maja racje, pojda W CALOSCI do piekla.  

Nie znasz boskiego planu :-)

> Da sie.

Jesteś?

> Natomiast jesli Bog stworzyl ludzi, to masz calkiem bledne podejscie do  
> tego co jest "normalne".

Normalne jest to co w człowieku zwierzęce.

> NIE UMIESZ czytac. NAPISALEM to co Ty teraz. NAPISALEM to  
> wielo-ku***-krotnie :).
> ALE JESLI ATEISTA MA RACJE, to BOG w ktorego on wierzy NIE DA MU NIC, bo  
> on w Boga nie wierzy, nie bedzie zyl jesli ma racje. Tyle.

To nic. Bóg wierzy we mnie :-P

> Czemu nie? TYLKO jesli ateisci maja racje to sie nie dowiesz.

Już wiesz dlaczego :-P
spis działów / spis wątków / nowy wątek / zwiń wątek
Malaavi
[ nieaktywne ]


Wysłano:
2007-01-22
21:41:32

poznaj swojego wroga
> > Wyjasnilem to ponizej, wiec zacznij czytac przed krytyka. Nie wiem  
> > dlaczego MA sie laczyc, wiem, bo obserwuje, ze LACZY SIE.  
>  
> A ja lubię banany z chrzanem :-)

Jestes tego pewien? czy zaczales klamac zeby nadrobic? :D

> > Ateizm nie jest  
> > U LUDZI suma pogladow, ktore wykluczaja istote Boga, choc zgadzam sie  
> ze  
> > nazwa ateizm wlasnie to oznacza. Ateizm jest budowany, jako opozycja  
>  
> > wzgledem metafizyki, w kontekscie (u nas) chrzescijanskim. Ateista  
> uznaje  
> > ze Bog nie istnieje, a to co jest nie jest jego dzielem, jest  
> wynikiem  
> > procesow naturalnych.
>  
> Nie zgadzam się z tym podejściem. Uważam, że to najbardziej płytka i  
> chamska forma ateizmu zwyczajnie nie do przepchnięcia tak samo jak czysta  
> religijna wiara.

Co jest dla Ciebie niestrawne - Twoja sprawa. Ogolnie nic co ludzkie nie jest nam obce, wiec dopiero dopelnienie sumy tego co do przepcheniecia uwazamy za trudne do zaakceptowania.

Taki ateizm istnieje, ma 'wyznawcow' wiecej niz Bog trojjedyny, choc nie ma statystyk. Siedza u mnie na lawce pod blokiem czasem siedza w kosciolach na mszy, marketuja, mysla ze PO nie bedzie takim samym PiS'em bez znanych blizniakow itp idt. O ile debilizmu jest w tym tyle, ze nawet elfa by przykryl z uszami, nie mowiac juz o.. gnomach, o tyle jest to stan faktyczny.

Jesli planujesz sie klocic o nazwe - wymysl inna na tych nie uznajacych metafizyke, ktora ci ludzie zaakceptuja, nie bedzie problemu ze zmiana nazewnictwa w moich postach.

> > SA faktycznie ludzie uwazajacy, ze istnieje zycie po smierci  
> niezalezne od  
> > istnienia Boga, ale tego typu poglady sa OPISOWE. Mowia, ze cos  
> istnieje,  
> > NIE WYJASNIAJA, jak powstaly, gdyz bylyby wtedy jakos teistyczne,  
> > niezaleznie od bytu, ktory przyjmowalby role przyczyny. Z kolei  
> zalozenie  
> > determinizmu takze i w 'zaswiatach' oznacza tylko tyle, ze rozciaga  
> sie  
> > ten swiat dalej, tyle ze w sposob niejawny.
>  
> W stosunku do rzeczy innych niż bóg mam różne podejście. Np. uważam, ze o  
> życiu po śmierci będę mógł wnioskować jak umrę. Teraz mam dość do roboty  
> by sobie tym głowy nie zawracać.  

uhm. "zastanowie sie co zrobic spadajac z duzej wysokosci gdy juz bede spadal, teraz sobie poskacze bezmyslnie po parapecie" ?

> Nie wiem czy owo życie istnieje - nie  
> jest to dla mnie fakt udowadnialny. W związku z tym zwyczajnie ignoruję  
> problem, nie uciekając jednocześnie od kontekstów kulturowych zagadnienia.  

Oczywiscie. Zgadzam sie ze kontekst kulturowy jest. Ostatnio bardzo widze, jak uciekasz W ten kontekst. Majac pewne wytlumaczenie powstania takich czy innych wierzen od razu przyjmujesz ze wyjasnienie jest poprawne WIEC nie te wierzenia. To jedno jest Twoja ogromna wada, bo to cos tak samo nieudowadnialnego jak powyzsze istnienie 'owego zycia'.

> Lubię np. poznawać obrzędy pogrzebowe różnych kultur albo ich wyobrażenia  
> zaświatów. Przynajmniej jakby co to będe kurna wiedział gdzie jestem :-P

:)

> > Gdyby tylko ateisci w polsce nie uwazali, ze nie istnieje wszystko,  
> co  
> > zwiazane z Bogiem (bo wyciaganie sobie z chrzescijanstwa "o w to bede  
>  
> > wierzyl, a tamto nie" z zalozenia dyskwalifikuje taka wiare, jako  
> wybor  
> > podlozony POD preferencje), mialbys racje. Ale ateizacja jest  
> zwiazana z  
> > calkowitym odrzuceniem metafizyki, NIE wynikajacym z logiki, NIE  
> popartym  
> > tworzeniem systemu, NAJWYZEJ zwiazanym z OPISEM tego co istnieje a co  
> nie,  
> > w sposob nieusystematyzowany i pobiezny.
>  
> Wybcz, ale jak ci zdefiniuję xiaństwo z perspektywy gminu pracującego nad  
> przerzucaniem gnoju miast i wsi to mi wyjdzie podobna klasa rozpatrywania  
> zagadnienia jak ty to teraz zrobiłeś z moim ateizmem. Chcesz?

Nie chce. Wiec zmien nazewnictwo z "ateista" na "ten ktory odrzuca chrzescijanski punkt widzenia w odniesieniu do Boga i zycia po smierci, z roznych powodow wierzac w istnienie jedynie wlasnego niedlugiego zycia ziemskiego" (ograniczylem sie do naszej kultury, mozemy poszerzyc pozniej).



> > Ale ateisci, jesli chrzescijanie maja racje, pojda W CALOSCI do  
> piekla.  
>  
> Nie znasz boskiego planu :-)

Nie powiedzialem, ze "wg Boskiego planu", a "jesli chrzescijanie maja racje" w ktorym to stwierdzeniu zawiera sie tez "prawda jest co zostalo im objawione", a troszke o piekle tam czasem jest.

> > Da sie.
>  
> Jesteś?

Palisz?  

> > Natomiast jesli Bog stworzyl ludzi, to masz calkiem bledne podejscie  
> do  
> > tego co jest "normalne".
>  
> Normalne jest to co w człowieku zwierzęce.

gowno prawda :).
Jesli powstalismy ewolucyjnie, to normalne jest w nas WSZYSTKO co w nas jest. Tak wiec Markiz + uznanie ze moralnosc jest naturalna IDEALNIE tak samo, gdyz nie ma Boga ktory moglby ja w nas wmusic. Mamy tylko zwierzecosc, wiec to ta zwierzecosc w zaawansowanej formie skutkuje moralnoscia. To ze u innych zwierzat nie? trudno. Widzenie naturalnosci u naczelnych nie jest lepsze niz widzenie jej u pierwotnych strunowcow. Wiec plywaj w wodzie cale zycie, jedynie ruchami tulowia, nie miej konczyn, jedz to co tam plywa a jest znacznie mniejsze od Ciebie, a (bron Boze :P) nie pisz. Bo to nie zwierzece? :P albo wszystko, co osiagnelismy, albo nic, czego nie robia bakterie. Inny poglad jest nielogiczny.

Jesli jednak zostalismy stworzeni, to naturalne jest to, co jest naturalne w zamysle stworcy.

> > NIE UMIESZ czytac. NAPISALEM to co Ty teraz. NAPISALEM to  
> > wielo-ku***-krotnie :).
> > ALE JESLI ATEISTA MA RACJE, to BOG w ktorego on wierzy NIE DA MU NIC,  
> bo  
> > on w Boga nie wierzy, nie bedzie zyl jesli ma racje. Tyle.
>  
> To nic. Bóg wierzy we mnie :-P

Istotnie. :)
Jesli istnieje, to wierzy. Ja - zauwaz - tez wierze :).

> > Czemu nie? TYLKO jesli ateisci maja racje to sie nie dowiesz.
>  
> Już wiesz dlaczego :-P

I nie mam nic przeciwko, jesli czlowiek rozumie z czego naprawde wynika jego wiara, to niech wierzy w co tylko chce. Przeciez sie klocil nie bede.
spis działów / spis wątków / nowy wątek / zwiń wątek
Krasnolud
[ nieaktywne ]


Wysłano:
2007-01-17
21:26:34

poznaj swojego wroga
> Jesli ateista ma racje, to po smierci nie bedzie zyl. Jesli nie ma racji,  
> to bedzie sie po smierci tlumaczyl z ateizmu (i powiedzialbym - Bog wie  
> komu).
>  
> Stad (rozszerzenie zakladu Pascala) tylko wiara w istnienie mozna trafic  
> pozytywnie, wiara w nieistnienie daje po smierci skutki najwyzej  
> neutralne.

A co z ziemskimi skutkami? Przyjęcie boga wymaga wyboru spośród religii albo wyboru ścieżki zupełnie indywidualnej. Skąd wiesz że racji nie mają np adwentyści dnia siódmego? albo np. lewici? odłamów, sekt, tradycji i poglądów na wiarę jest tysiące, jeśli nie miliony (myślę o zorganizowanych formach - w samej Japonii w połowie lat '90 istniało 65 tys sekt). Wybór "jest bóg" prowadzi zawsze do jakichś moralności, zasad lub innych paranoi (nie muszę ci chyba mówic, ze te zasady miedzy sobą nie tylko często są różne ale się nawet wykluczają ot np. mogę sobie czcić bóstwa fenickie i składac ofiary z dzieci LOL). Wniosek jest prosty - wybór boga nie daje pewności w zaświatach jak chciał Pascal. Jego zakład jest absurdalny w świecie gdzie istnieje coś więcej niż 1 religia do wyboru - a niestety tak Pascal na to patszył będąć mocno wierzącym xianinem. Pozostaje ścieżka indywidualna. Tylko jaką nadzieję ona niesie w związku z bogiem jeśli nie zupełny brak pewności przez brak objawienia. Wyjątek stanowi ścieżka gnozy (która też nie musi być niczym ponad umysłowe złudzenia). Wniosek jest prosty - nie ma możliwości dokonac wyboru i trafić na gruncie religijnym, sama rzecz w którą się celuje przypomina strzelanie do tarczy ukrytej w krzakach za wzgórzem. Równie celny może być strzał w ateizm. Dlaczego? Bo ateizm nie niesie ograniczeń dla życia doczesnego. I to jest to co można ateizmem wygrać.
spis działów / spis wątków / nowy wątek / zwiń wątek
Malaavi
[ nieaktywne ]


Wysłano:
2007-01-19
18:26:42

poznaj swojego wroga
> > Jesli ateista ma racje, to po smierci nie bedzie zyl. Jesli nie ma  
> racji,  
> > to bedzie sie po smierci tlumaczyl z ateizmu (i powiedzialbym - Bog  
> wie  
> > komu).
> >  
> > Stad (rozszerzenie zakladu Pascala) tylko wiara w istnienie mozna  
> trafic  
> > pozytywnie, wiara w nieistnienie daje po smierci skutki najwyzej  
> > neutralne.
>  
> A co z ziemskimi skutkami? Przyjęcie boga wymaga wyboru spośród religii  
> albo wyboru ścieżki zupełnie indywidualnej. Skąd wiesz że racji nie mają  
> np adwentyści dnia siódmego? albo np. lewici? odłamów, sekt, tradycji i  
> poglądów na wiarę jest tysiące,  

1. ziemskie skutki rozpatrywane byc musza z punktu widzenia przyjetej wiary. Nie moge powiedziec ze straci ten kto mniej zarobi. Straci ten kto mniej zarobi jesli CHCE zarobic. Religie realizuja potrzeby, gdyz ich ksztalt zalezy od potrzeb.

2. Nie wiem czy ktos ma racje. ale nawet  1/(1000!) to wiecej niz 0 :)

jeśli nie miliony (myślę o zorganizowanych  
> formach - w samej Japonii w połowie lat '90 istniało 65 tys sekt). Wybór  
> "jest bóg" prowadzi zawsze do jakichś moralności, zasad lub innych paranoi  
> (nie muszę ci chyba mówic, ze te zasady miedzy sobą nie tylko często są  
> różne ale się nawet wykluczają ot np. mogę sobie czcić bóstwa fenickie i  
> składac ofiary z dzieci LOL). Wniosek jest prosty - wybór boga nie daje  
> pewności w zaświatach jak chciał Pascal.  

dlatego powiedzialem o rozszerzeniu zakladu.
Jesli zakladajac ze mamy n 'prawd' (skonczona liczba, ze wzgledu na skonczona moc tworcza skonczonej ilosci ludzi), to sa one albo odpowiadajace prawdzie, albo zmyslone. Ateizm JEST jedna z nich. Jesli to ateizm odpowiada prawdzie, to nikt na tym nie zyska, nikt nie straci, gdyz zyc kazdy bedzie w przeswiadczeniu ze ma racje, a po smierci nikt z bledu nie bedzie wyprowadzony. Jesli jakikolwiek poglad z pozostalych (n-1) jest prawdziwy, to statystycznie 1/(n-1) ludzi ma racje, i oni zyskaja, ale na 100% nie ma wsrod nich ateistow. :)

Jego zakład jest absurdalny w  
> świecie gdzie istnieje coś więcej niż 1 religia do wyboru - a niestety tak  
> Pascal na to patszył  

patszyl? No ale ja tez robie bledy.

będąć mocno wierzącym xianinem. Pozostaje ścieżka  
> indywidualna. Tylko jaką nadzieję ona niesie w związku z bogiem jeśli nie  
> zupełny brak pewności przez brak objawienia. Wyjątek stanowi ścieżka gnozy  
> (która też nie musi być niczym ponad umysłowe złudzenia). Wniosek jest  
> prosty - nie ma możliwości dokonac wyboru i trafić na gruncie religijnym,  
> sama rzecz w którą się celuje przypomina strzelanie do tarczy ukrytej w  
> krzakach za wzgórzem. Równie celny może być strzał w ateizm. Dlaczego? Bo  
> ateizm nie niesie ograniczeń dla życia doczesnego. I to jest to co można  
> ateizmem wygrać.

Ale co da brak ograniczen? NAJWYZEJ szczescie. A wiec wystarczy, ze religia (niezaleznie od tego jak zmyslona) da szczescie, juz jest na poziomie ateizmu!

Z PUNKTU WIDZENIA ateizmu inni ludzie traca. Ale skoro oni nie przyjeli tego punktu widzenia, to ten argument sie nie liczy.
Jesli KTOKOLWIEK zyska po smierci, chocby byl to jeden jedyny czlowiek ktorego ziola zawieraly boska esencje i on ZOBACZYL wsrod majakow BOGA takiego czy innego, to NIE bedzie to ateista.

Wyobraz sobie czlowieka, ktory cale zycie je ziemniaki, bo sadzi ze probowanie czegos innego jest smieszne, i ktory wylicza innym ze sa GLUPSI, bo zjedli w zyciu MNIEJ ziemniakow, nic nie osiagneli.  

Smieszne? Dokladnie tak! OGRANICZENIE SIE (bo tym jest ateizm) sprawia, ze czlowiek mierzy przy uzyciu tego co ma. Owszem - ma tego wiecej niz inni, skoro do tego sie ograniczyl. Ale czasem sa to tylko ziemniaki :).

Ateizm owszem - sprawia ze ludzie ulatwiaja sobie nieco droge do ziemskich dobr, bo nie blokuja ich przeswiadczenia ze robia zle, ze istnieje cos wazniejszego.

Ale inne religie daja swiadomosc, ze FAKTYCZNIE ma sie cos cenniejszego. A tego sie nie odda za zadne pieniadze. :)
spis działów / spis wątków / nowy wątek / zwiń wątek
Krasnolud
[ nieaktywne ]


Wysłano:
2007-01-20
20:59:23

poznaj swojego wroga
> 1. ziemskie skutki rozpatrywane byc musza z punktu widzenia przyjetej  
> wiary. Nie moge powiedziec ze straci ten kto mniej zarobi. Straci ten kto  
> mniej zarobi jesli CHCE zarobic. Religie realizuja potrzeby, gdyz ich  
> ksztalt zalezy od potrzeb.

I już tutaj twoja teoria pada. Czyniąc założenie na gruncie wiary - i to jednej konkretnej wiary (inacze to zrobić trudno) zaczynasz ziemskie działanai rozpatrywać w sposób absurdalny (vide zakonnica). Jeśli wierzysz nie masz innej drogi niż służyć swym bogom w 100%. Wiara ne jest dla "letnich" :-) Religia w którą się wierzy nie jest narzędziem realizacji potrzeb - liczy się cel ostateczny - cel soteriologiczny i nic innego.  

> 2. Nie wiem czy ktos ma racje. ale nawet  1/(1000!) to wiecej niz 0 :)

Ateizm to więcej - on ci obiecuje pewną nagrodę na ziemi w postaci życia bezstresowego i samorealizacji. Jeśli akurat nie jesteś deklem ktory nie potrafi swych celów ealizować to w powyższym rachunku ateizm = 1.

> dlatego powiedzialem o rozszerzeniu zakladu.
> Jesli zakladajac ze mamy n 'prawd' (skonczona liczba, ze wzgledu na  
> skonczona moc tworcza skonczonej ilosci ludzi), to sa one albo  
> odpowiadajace prawdzie, albo zmyslone. Ateizm JEST jedna z nich. Jesli to  
> ateizm odpowiada prawdzie, to nikt na tym nie zyska, nikt nie straci, gdyz  
> zyc kazdy bedzie w przeswiadczeniu ze ma racje, a po smierci nikt z bledu  
> nie bedzie wyprowadzony. Jesli jakikolwiek poglad z pozostalych (n-1) jest  
> prawdziwy, to statystycznie 1/(n-1) ludzi ma racje, i oni zyskaja, ale na  
> 100% nie ma wsrod nich ateistow. :)

Skąd wiesz jakie są wyroki boskie? To pierwsze pytanie. Kim ty jesteś aby oceniać o tych co zyskają i stracą jeśli bóg istnieje? Rzecz kolejna - zakonnica która prowadzi żcie pełne wyrzeczeń od maleńkości i np. nie pozna smaku seksu traci. Temu nie zaprzeczysz. Jeśli to ateiści mają rację (a nic nie wskazuje na to by było inaczej) to tylko oni na swych przekonaniach zyskają. Nie masz podstaw do stawiania ich poza swym rachunkiem. ateizm to taki sam pogląd jak religia.

> Ale co da brak ograniczen? NAJWYZEJ szczescie. A wiec wystarczy, ze  
> religia (niezaleznie od tego jak zmyslona) da szczescie, juz jest na  
> poziomie ateizmu!

Wybierający religię najczęściej nie robią tego na zasadzie analizy porównawczej. Jeśli ktoś jest ateistę i zabawia się wszystkim co zdoła wycisnąc z życia, a potem jako stary dziad który i tak już chuja może się nawróci to mogę o nim orzec - wybrał świadomie. Mówisz, że religia daje szczęscie? Nie - religia potrafi dać jedynie nieświadomość bycia nieszczęśliwym. Ciekawe ile siostrzyczek by w klasztorach zostało (z przyczyn innych niż chęć perwersyjnej realizacji własnych pragnień), gdyby na rok im dać do ciasnej celi jakiegoś gościa z mocnym kutasem, wino, narkotyki i cokolwiek sobie zażyczą. To, że zakonnica mówi iż jest szczęśliwa to tylko dowodzi, żę chuja wie o sobie i o świecie. I niestety nie zgodzę się że szczęscie jest subiektywnym poęciem. Tylko do pewnej granicy znaczonej ekstazą i odpowiednim nasileniem ekscesu. Piramidę potrzeb Maslowa pewnie znasz. Seks np. to potrzeba fizjologiczna - podstawa bez której wyjście wyżej zwyczajnie nie jest możliwe. Mówiąc, że religia daje szczęście stawiasz twierdzenie równożnaczne z tym, że Murzyni w Afryce są szczęśliwi bo nie muszą walczyć ze strasznym Windowsem 98 i wirusami komputerowymi :-)  

> Z PUNKTU WIDZENIA ateizmu inni ludzie traca. Ale skoro oni nie przyjeli  
> tego punktu widzenia, to ten argument sie nie liczy.

Kim jesteś by oceniać co się liczy a co nie? Odwracając - nie ma konfliktu między religią i ateistami z tej prostej przyczyny, że ateiści nie przyjeli punktu widzenia wierzących. I tu byśmy mogli postawić EOT. Tylko jeśli tak jest to skąd do kurwy się wziął ten temat????

> Jesli KTOKOLWIEK zyska po smierci, chocby byl to jeden jedyny czlowiek  
> ktorego ziola zawieraly boska esencje i on ZOBACZYL wsrod majakow BOGA  
> takiego czy innego, to NIE bedzie to ateista.

A co jeśli nasze życie tutaj jest testem na inteligencję i jeśli bóg to ateistów chce po śmierci wywyższyć? Dlaczego? A dlaczego nie. Nie ma bardziej nielogicznej istoty jak bóg o ile istnieje.

> Wyobraz sobie czlowieka, ktory cale zycie je ziemniaki, bo sadzi ze  
> probowanie czegos innego jest smieszne, i ktory wylicza innym ze sa  
> GLUPSI, bo zjedli w zyciu MNIEJ ziemniakow, nic nie osiagneli.  

Nazwę tego człowieka głęboko religijnym :-)

> Smieszne? Dokladnie tak! OGRANICZENIE SIE (bo tym jest ateizm) sprawia, ze  
> czlowiek mierzy przy uzyciu tego co ma. Owszem - ma tego wiecej niz inni,  
> skoro do tego sie ograniczyl. Ale czasem sa to tylko ziemniaki :).

Przykro mi - na ziemniakach to jadą asceci :-) Nie ma większego ograniczenia niż religia bo to ona może zakażać ci jedzenia wszystkiego prócz ziemniaków. Nie wiezysz? Afrykańskie plemiona Afryki Wschodniej jeszcze w ubieglym wieku miały bardzo silny system tabu dotyczący jedzenia ryb i żywiły się praktycznie wyłącznie rybami klkuset gatunków. Te ryby były ściśle przyporządkowane gatunkami do wieku, zawodu, funkcji społecznej itd. Miało to religijne uzasadnienie. Bez trudu bym ci znalazł setki podobnych religijnych tabu. Ateista ograniczony nie jest niczym więcej niż cielesna powłoka. Wyznawca też ją ma - często stara się ją wyniszczyć vide np. biczownicy albo muzułmańskie święto ku czci Husajna, pierwszego imama obchodzone w Iranie. W całym kraju ruszają ogromne procesje pokutników które lamentują, tańczą bijąc się łańcuchami, rozrywają ciało i ramiona szablą lub innym tnącym narzędziem. Dość często jeszcze dzisiaj zdarzają się podczas obchodów ofiary śmiertelne. To nie jest średniowiecze tylko wiek XXI LOL.

> Ateizm owszem - sprawia ze ludzie ulatwiaja sobie nieco droge do ziemskich  
> dobr, bo nie blokuja ich przeswiadczenia ze robia zle, ze istnieje cos  
> wazniejszego.
>  
> Ale inne religie daja swiadomosc, ze FAKTYCZNIE ma sie cos cenniejszego. A  
> tego sie nie odda za zadne pieniadze. :)

Z pewnością to dlatego ateizują się wysokorozwinięte społeczeństwa bogatej Północy, a religijne uniesienia cechują biedne kraiki Afryki, Azji i Ameryki Łacińskiej LOL
spis działów / spis wątków / nowy wątek / zwiń wątek
Shogun
[ nieaktywne ]


Wysłano:
2007-01-21
12:37:53

poznaj swojego wroga
> A co jeśli nasze życie tutaj jest testem na inteligencję

Ja tam raczej jestem za opcją, że życie jest kosmicznym żartem bogów. Albo jednym z tysięcy sposobów zabica nudy :P

> Z pewnością to dlatego ateizują się wysokorozwinięte społeczeństwa bogatej  
> Północy, a religijne uniesienia cechują biedne kraiki Afryki, Azji i  
> Ameryki Łacińskiej LOL

To tylko pół prawdy. Drugie pół to to, że człowiek potrzebuje duchowości (inny temat dlaczego) i na przykład może przestać chodzić do kościoła, ale zapisze się na kurs jogi. Dobrobyt nie wymazuje potrzeby duchowości. Przenosi tylko cieżar z pocieszania siebie na zajęcie się sobą. Osobisty rozwój by powiedzieli niektórzy.
spis działów / spis wątków / nowy wątek / zwiń wątek
Krasnolud
[ nieaktywne ]


Wysłano:
2007-01-21
14:50:04

poznaj swojego wroga
> To tylko pół prawdy. Drugie pół to to, że człowiek potrzebuje duchowości  
> (inny temat dlaczego) i na przykład może przestać chodzić do kościoła, ale  
> zapisze się na kurs jogi. Dobrobyt nie wymazuje potrzeby duchowości.  
> Przenosi tylko cieżar z pocieszania siebie na zajęcie się sobą. Osobisty  
> rozwój by powiedzieli niektórzy.

Część się zapisze na kurs jogi. Mimo tej części ateizmu raczej nie zatrzymasz. Jest faktem :-)
spis działów / spis wątków / nowy wątek / zwiń wątek
Shogun
[ nieaktywne ]


Wysłano:
2007-01-21
14:51:52

poznaj swojego wroga
> Część się zapisze na kurs jogi. Mimo tej części ateizmu raczej nie  
> zatrzymasz. Jest faktem :-)

Tylko właściwie co to jest ateizm? Ot na przykład czy ja jestem ateistą? I czy ateizm występuje w czystej postaci w naturze?
spis działów / spis wątków / nowy wątek / zwiń wątek
Krasnolud
[ nieaktywne ]


Wysłano:
2007-01-22
18:52:54

poznaj swojego wroga
> Tylko właściwie co to jest ateizm? Ot na przykład czy ja jestem ateistą? I  
> czy ateizm występuje w czystej postaci w naturze?

Przyjmując pewne podstawowe założenia np. o tym, że świat istnieje :-) to ja bym stwierdził, że człowiek przychodzi na świat jako ateista. Skąd ta pewność? Kiedy przypominam sobie dzieciństwo to zauważam 2 rzeczy:
1. Pojęcie bóg było tożsame z "bozia" czyli taki koleś co gdzieś sobie jest i patrzy w wydaniu katolickim uproszczonym. Czysty efekt socjalizacji
2. Nie miałem nigdy potrzeby posiadania boga i do pewnego momentu identyfikowałem jego postać wyłącznie z nudnymi mszami oraz kościelnym zawodzeniem :-) Było to dla mnie tak samo nic nie znaczące pojęcie jak Afryka.

Myślę, ze o bogu się dowiedziałem w procesie socjalizacji. A co do natury - większość zwierząt tzw. niższych nie wykazuje śladów religijności co może być pewną przesłąnką na rzecz tezy, że nie zauważają one boga.
spis działów / spis wątków / nowy wątek / zwiń wątek
Krasnolud
[ nieaktywne ]


Wysłano:
2007-01-22
18:56:37

poznaj swojego wroga
> > Część się zapisze na kurs jogi. Mimo tej części ateizmu raczej nie  
> > zatrzymasz. Jest faktem :-)
>  
> Tylko właściwie co to jest ateizm? Ot na przykład czy ja jestem ateistą? I  
> czy ateizm występuje w czystej postaci w naturze?

Zapomniałem dodać co to jest ateizm :-)

atheos to z greckiego "bez boga", termin oznacza człowieka nie uznającego boga i ja pojmuję to pojęcie ściśle wąsko w ten sposób. Buddysta może być ateistą, ba nawet xianie mogą być ateistami (patrz protestancka teologia śmierci boga). To niesie dodatkowy element - ateista nie musi być antyklerykałem, ateista nie musi też być areligijny lub niereligijny. A juź na 100% nadinterpretacją pojęcia jest IMHO łączenie ateizmu z antyreligijnością.
spis działów / spis wątków / nowy wątek / zwiń wątek
Shogun
[ nieaktywne ]


Wysłano:
2007-01-22
19:45:40

poznaj swojego wroga
> Zapomniałem dodać co to jest ateizm :-)
>  
> atheos to z greckiego "bez boga", termin oznacza człowieka nie uznającego  
> boga i ja pojmuję to pojęcie ściśle wąsko w ten sposób. Buddysta może być  
> ateistą, ba nawet xianie mogą być ateistami (patrz protestancka teologia  
> śmierci boga). To niesie dodatkowy element - ateista nie musi być  
> antyklerykałem, ateista nie musi też być areligijny lub niereligijny. A  
> juź na 100% nadinterpretacją pojęcia jest IMHO łączenie ateizmu z  
> antyreligijnością.

No to jeśli tak ująć ateizm to faktycznie zjawisko to coraz częste a i pozytywne IMO, jako że osobowy bóg to pogląd po pierwsze przestarzały po drugie dla ubogich. Jeśli istnieje jakaś praprzyczyna tego bajzlu to są to jakieś bezosobwe siły (o imieniu Eris ofkorz), emanacje pustki itp. Teoria inteligentnego projektu do mnie nie przemawia :D
spis działów / spis wątków / nowy wątek / zwiń wątek
Malaavi
[ nieaktywne ]


Wysłano:
2007-01-29
11:15:04

poznaj swojego wroga

>  Teoria  
> inteligentnego projektu do mnie nie przemawia :D

Nie musi sie wiazac z bogiem osobowym. Raczej z pewna wyzsza sila.
spis działów / spis wątków / nowy wątek / zwiń wątek
Malaavi
[ nieaktywne ]


Wysłano:
2007-01-21
16:53:36

poznaj swojego wroga
> > 1. ziemskie skutki rozpatrywane byc musza z punktu widzenia przyjetej  
>  
> > wiary. Nie moge powiedziec ze straci ten kto mniej zarobi. Straci ten  
> kto  
> > mniej zarobi jesli CHCE zarobic. Religie realizuja potrzeby, gdyz ich  
>  
> > ksztalt zalezy od potrzeb.
>  
> I już tutaj twoja teoria pada. Czyniąc założenie na gruncie wiary - i to  
> jednej konkretnej wiary (inacze to zrobić trudno) zaczynasz ziemskie  
> działanai rozpatrywać w sposób absurdalny (vide zakonnica). Jeśli wierzysz  
> nie masz innej drogi niż służyć swym bogom w 100%. Wiara ne jest dla  
> "letnich" :-) Religia w którą się wierzy nie jest narzędziem realizacji  
> potrzeb - liczy się cel ostateczny - cel soteriologiczny i nic innego.  

Bo potrzeba jest cel ostateczny.
Ateizm to tez wiara. Nie spieraj sie, bo to zenujace bedzie.

To co jest uznane (UZNANE do cholery, subiektywna ocena zawsze) za absurdalne zalezy od tej wiary. Wiara POPRZEDZA ocene.

Wiara (dokl. system swiatopogladowy) okresla to jak widzi sie ten swiat. Okresla to jak sie na niego reaguje, ile on znaczy. NIEZALEZNIE od wiary mozna osiagnac ziemskie szczescie. Zakonnice tak samo moga byc szczesliwe. Szczescie rozpatruje sie WYLACZNIE tym co czlowiek czuje, nie iloscia dobr.

To ze zakonnica ma mniej mezczyzn w zyciu niz Ty, nie znaczy ze jest jej z tym gorzej. :)

Natomiast - zanim zaczniesz mowic o tym, ze pewne potrzeby sa NATURALNE, pomysl ze ocena tego co naturalne ZNOW zalezy od wiary.

> > 2. Nie wiem czy ktos ma racje. ale nawet  1/(1000!) to wiecej niz 0  
> :)
>  
> Ateizm to więcej - on ci obiecuje pewną nagrodę na ziemi w postaci życia  
> bezstresowego i samorealizacji.

I DOKLADNIE to samo daje kazda religia. To ze dla Ciebie cos jest stresem, nie znaczy ze jest dla kazdego. Szczescie sie mierzy subiektywnymi odczuciami. A te moga byc takie same niezaleznie od wiary. Moznaby sie klocic czy kazdy z nas ateistow jest szczesliwy gdy zycie jest takie jakie jest, prawda?  

> Jeśli akurat nie jesteś deklem ktory nie  
> potrafi swych celów ealizować to w powyższym rachunku ateizm = 1.

Przesadzasz. Odpowiem tym razem, ze niekoniecznie jestem deklem ktory zmniejsza sobie potrzeby gdy widzi ze mu sie nie udaje to czego pewnie by chcial, bo kto by nie chcial.

Kazda religia daje poczucie ze postepuje sie WLASCIWIE. To wlasnie umozliwia realizacje, jest warunkiem realizacji. Dlatego w zyciu ziemskim wszystko moze dac 1.

Natomiast w zyciu po smierci pozna sie byc moze PRAWDE. O ile sytuacji niepoznania nie ma co rozpatrywac, bo ZAWSZE bedzie sie wtedy liczyc tylko (TYLKO) sybiektywne odczucie, o tyle sytuacja poznania wymaga okreslenia warunkow w jakich czlowiek sie znajdzie.

Wiec:
- czlowiek, jesli obudzi sie po smierci i pozna prawde bedzie wiedzial czy postepowal wlasciwie czy nie. Oceni sie z puntku widzenia PRAWDY (caly czas w zalozeniu ze ja pozna).

- czlowiek, jesli sie nie obudzi, nieszczegolnie sie tym przejmie.

Kwestia wiec tylko w tym, by po smierci miec ta racje, i ocenic sie pozytywnie.

Jesli ateista obudzi sie po smierci, to znaczy ze nie mial racji, wiec nie oceni sie pozytywnie.

> > dlatego powiedzialem o rozszerzeniu zakladu.
> > Jesli zakladajac ze mamy n 'prawd' (skonczona liczba, ze wzgledu na  
>  
> > skonczona moc tworcza skonczonej ilosci ludzi), to sa one albo  
> > odpowiadajace prawdzie, albo zmyslone. Ateizm JEST jedna z nich.  
> Jesli to  
> > ateizm odpowiada prawdzie, to nikt na tym nie zyska, nikt nie straci,  
> gdyz  
> > zyc kazdy bedzie w przeswiadczeniu ze ma racje, a po smierci nikt z  
> bledu  
> > nie bedzie wyprowadzony. Jesli jakikolwiek poglad z pozostalych (n-1)  
> jest  
> > prawdziwy, to statystycznie 1/(n-1) ludzi ma racje, i oni zyskaja,  
> ale na  
> > 100% nie ma wsrod nich ateistow. :)
>  
> Skąd wiesz jakie są wyroki boskie? To pierwsze pytanie.

Gdybys czytal uwaznie, zaznaczylem, ze cale rozumowanie jest w granicach wyprowadzalnosci z przyjetych zalozen.

> Kim ty jesteś aby  
> oceniać o tych co zyskają i stracą jeśli bóg istnieje?

jw.
Religie ponadto troche mowia kto zyska a kto straci.

> Rzecz kolejna -  
> zakonnica która prowadzi żcie pełne wyrzeczeń od maleńkości i np. nie  
> pozna smaku seksu traci.  

A Ty nie poznasz smaku swojego dziewictwa w wieku 30 lat. I tracisz? Przeciez nie poznasz. Zawsze jest wybor, wybiera sie jedna z n opcji, czesto nie mozna poznac pozostalych badz czesci pozostalych. To wybor, nie strata.

Jesli zakonnica ma racje, jesli Bog ja nagrodzi, to seks bedzie niczym. Pominieta blahostka. ZACZNIJ patrzec na zyski/straty z punktu widzenia ludzkich zalozen. Jesli zakonnica sie myli a ateisci maja racje, to zakonnicy brak seksu przeszkadzac nie bedzie, bo nie bedzie zyla. NIE bedzie zalowac.

Oczywiscie wciaz mozliwe jest ze ona nie ma racji, a prawda jest cos innego, ja o tym nie zapominam. Pokazuje, i bardzo bym prosil zebys zrozumial, ze kazda wiara na ziemi daje dokladnie to samo, bo mierzyc trzeba szczesciem ziemskim, nie iloscia seksu.

Natomiast po smierci czesc swiatopogladow cos moze dac, jesli sa prawdziwe. Ateizm nie da nic. Tylko o tym mowie.

Boli Cie stwierdzenie ze ateizm ma braki?  

> Temu nie zaprzeczysz. Jeśli to ateiści mają rację  
> (a nic nie wskazuje na to by było inaczej)  

Nawias jest bzdurny. Bo ZNOW ZNOW ZNOW ZNOW ZNOW nie rozumiesz, ze najpierw sie wierzy, a potem sie interpretuje.  

> to tylko oni na swych  
> przekonaniach zyskają.

Tak, obiektywnie patrzac, tylko oni ZYSKALIBY, badz ZYSKALI. Ale w jaki sposob? statystykami ! wylacznie dzieki STATYSTYKOM.

"mialem tyle seksu, tyle pieniedzy, tyle czegokolwiek, tyle brody, tyle jedzenia"

Natomiast SZCZESCIA, ZADOWOLENIA Z ZYCIA, moglem miec tyle samo co wszyscy inni. NA ZIEMI nie bedzie PRAWDY. Nie poznasz czy masz race. mozesz JEDYNIE w to wierzyc. Kazdy wierzy. Tu jest calkowita rownosc.

Po smierci wszystko zalezy od Prawdy.


>  Nie masz podstaw do stawiania ich poza swym  
> rachunkiem. ateizm to taki sam pogląd jak religia.

CALY CZAS CI TO PISZE. CALY CZAS. Tyle ze to poglad, ktory obcina pewna czesc zycia. Nie zmienia, ale obcina. O ile zmiana mozna trafic, o tyle obciecie uniemozliwia trafienie. ;) Dziwnie to brzmi.

> > Ale co da brak ograniczen? NAJWYZEJ szczescie. A wiec wystarczy, ze  
>  
> > religia (niezaleznie od tego jak zmyslona) da szczescie, juz jest na  
>  
> > poziomie ateizmu!
>  
> Wybierający religię najczęściej nie robią tego na zasadzie analizy  
> porównawczej.  

zgoda.

> Jeśli ktoś jest ateistę i zabawia się wszystkim co zdoła  
> wycisnąc z życia, a potem jako stary dziad który i tak już chuja może się  
> nawróci to mogę o nim orzec - wybrał świadomie.  

Tak.
A jesli ktos jest chrzescijaninem - wybral swiadomie.

> Mówisz, że religia daje  
> szczęscie? Nie - religia potrafi dać jedynie nieświadomość bycia  
> nieszczęśliwym.  

Bzdura. :D
Szczescie jest subiektywna miara. Nie mozna byc nieszczesliwym i tego nie wiedziec :D. Szczescie to nie statystyki. teraz sie zakreciles. Powiedz mi co studiujesz, bo masz wprost opisowe podejscie, nie czujesz tego co mowisz.

> Ciekawe ile siostrzyczek by w klasztorach zostało (z  
> przyczyn innych niż chęć perwersyjnej realizacji własnych pragnień), gdyby  
> na rok im dać do ciasnej celi jakiegoś gościa z mocnym kutasem, wino,  
> narkotyki i cokolwiek sobie zażyczą.  

Serce, powiedz mi ile dziewczyn zdradza swoich facetow dajac im szczescie, jesli tylko sie trafi mocny, albo nie mocny, kutas w poblizu?  

> To, że zakonnica mówi iż jest  
> szczęśliwa to tylko dowodzi, żę chuja wie o sobie i o świecie.  

Nie, to dowodzi ze czuje sie szczesliwa, ze sie realizuje.

> I niestety  
> nie zgodzę się że szczęscie jest subiektywnym poęciem. Tylko do pewnej  
> granicy znaczonej ekstazą i odpowiednim nasileniem ekscesu.  

Badacz. Oswieceniowy. Ale duzo stracisz z takim podejsciem. Wielu rzeczy nie poczujesz. Zaluj, tylko tyle powiem. A nie mowie o religijnej ekstazie, ale tym co wynika z nieco mniej przyziemnego spojrzenia.

I prawda - TO, ZE ISTNIEJE MODEL wyjasniajacy np. uczucia, to nie znaczy, ze jest prawdziwy. Nie znaczy nic.  

> Piramidę  
> potrzeb Maslowa pewnie znasz.  

Znasz.
Tyle ze Maslow niekoniecznie jest stworca swiata, wiec to co "naturalne z punktu widzenia obserwacji" niekoniecznie jest tym co "naturalne".

> Seks np. to potrzeba fizjologiczna -  
> podstawa bez której wyjście wyżej zwyczajnie nie jest możliwe.  

Blad. Model nie definiuje rzeczywistosci. Ma ja opisywac. jezeli cos nie gra - zly jest model.

Znasz pojecie "prawa fizyki"? Jest bledne. Fizyka nie reguluje dzialania swiata. Fizyka je opisuje, wiec "opis fizyczny" jest stwierdzeniem poprawnym. Mysl o nauce WRESZCIE jak o pewnym opisie, a tam gdzie potrzebujesz prawdziwosci zwroc sie do epistemologow.

> Mówiąc, że  
> religia daje szczęście stawiasz twierdzenie równożnaczne z tym, że Murzyni  
> w Afryce są szczęśliwi bo nie muszą walczyć ze strasznym Windowsem 98 i  
> wirusami komputerowymi :-)  

Nie moc <> nie musiec.
Nie sa to stwierdzenia rownoznaczne. I nie mowie ze religia daje szczescie. Mowie ze moze je dac, podobnie jak ateizm jedynie MOZE je dac.

> > Z PUNKTU WIDZENIA ateizmu inni ludzie traca. Ale skoro oni nie  
> przyjeli  
> > tego punktu widzenia, to ten argument sie nie liczy.
>  
> Kim jesteś by oceniać co się liczy a co nie?  

Logikiem.

> Odwracając - nie ma konfliktu  
> między religią i ateistami z tej prostej przyczyny, że ateiści nie  
> przyjeli punktu widzenia wierzących.  

Ateisci sa wierzacy. Tylko wierza w NIEISTNIENIE. O ile przedmiot wiary istniejacy cos daje, o tyle nieistnienie przedmiotu wiary nie daje nic.

> I tu byśmy mogli postawić EOT. Tylko  
> jeśli tak jest to skąd do kurwy się wziął ten temat????

:)

> > Jesli KTOKOLWIEK zyska po smierci, chocby byl to jeden jedyny  
> czlowiek  
> > ktorego ziola zawieraly boska esencje i on ZOBACZYL wsrod majakow  
> BOGA  
> > takiego czy innego, to NIE bedzie to ateista.
>  
> A co jeśli nasze życie tutaj jest testem na inteligencję i jeśli bóg to  
> ateistów chce po śmierci wywyższyć? Dlaczego? A dlaczego nie. Nie ma  
> bardziej nielogicznej istoty jak bóg o ile istnieje.

Jak wyzej - napisalem, ze istnieja teorie niewyprowadzalne logicznie, opis, nie argument.
Natomiast niewiara w Boga, jesli on istnienie, nie swiadczy o inteligencji, moj mily :D.

> > Wyobraz sobie czlowieka, ktory cale zycie je ziemniaki, bo sadzi ze  
>  
> > probowanie czegos innego jest smieszne, i ktory wylicza innym ze sa  
>  
> > GLUPSI, bo zjedli w zyciu MNIEJ ziemniakow, nic nie osiagneli.  
>  
> Nazwę tego człowieka głęboko religijnym :-)

Glupio zrobisz. To ateista. Teisci nie zabijaja sie, nie traca tego zycia, przezywaja je INACZEJ. Ateisci ODCINAJA sie od czegos.  

> > Smieszne? Dokladnie tak! OGRANICZENIE SIE (bo tym jest ateizm)  
> sprawia, ze  
> > czlowiek mierzy przy uzyciu tego co ma. Owszem - ma tego wiecej niz  
> inni,  
> > skoro do tego sie ograniczyl. Ale czasem sa to tylko ziemniaki :).
>  
> Przykro mi - na ziemniakach to jadą asceci :-) Nie ma większego  
> ograniczenia niż religia bo to ona może zakażać ci jedzenia wszystkiego  
> prócz ziemniaków.  

NIE. NIE RELIGIA ZAKAZUJE. Religia to nie Godzilla, nie przychodzi, nie krzyczy, nie zjada. Religia to ludzie, oni sami nie chca jesc wiec tego nie robia. Taki wlasnie jest ateizm, to religia wyboru, jak najbardziej.

Ale ten wybor jest ograniczeniem. ASCECI ktorych podajesz za przyklad ograniczyli ilosc jedzenia. Zarcia. Tylko.

Ateista ogranicza rozwoj ducha, to co czasem nazywane jest swoja boskoscia.
Wiecznosc to wiecej niz jedzenie. Nie mozna okreslic inaczej niz subiektywnie czy jest czyms pozytywnym czy negatywnym. Ale jest czyms wiecej. Braku seksu mozna doswiadczac NAJWYZEJ 120 lat (potencjalnie, bo niekoniecznie), a nieziemskiego, nieogarnionego piekielnego cierpienia doswiadczac mozna potencjalnie w nieskonczonosc, czyli dluzej. :D

> Nie wiezysz? Afrykańskie plemiona Afryki Wschodniej  
> jeszcze w ubieglym wieku miały bardzo silny system tabu dotyczący jedzenia  
> ryb i żywiły się praktycznie wyłącznie rybami klkuset gatunków.  

I z braku ludzi, ktorzy wmawialiby im ze powinni sie z tym zle czuc - czuli sie dobrze.

> Te ryby  
> były ściśle przyporządkowane gatunkami do wieku, zawodu, funkcji  
> społecznej itd. Miało to religijne uzasadnienie. Bez trudu bym ci znalazł  
> setki podobnych religijnych tabu.

i ok!

>  Ateista ograniczony nie jest niczym  
> więcej niż cielesna powłoka.

Wlasnie. Jest ograniczony DO cielesnej powloki. Ta powloke maja tez chrzescijanie, a duchowosc, jaka maja przy okazji, znaczy nieporownywalnie wiecej.

> Wyznawca też ją ma - często stara się ją  
> wyniszczyć vide np. biczownicy albo muzułmańskie święto ku czci Husajna,  
> pierwszego imama obchodzone w Iranie.  

w pelni sie zgadzam. Ateista niszczy duchowosc.

> W całym kraju ruszają ogromne  
> procesje pokutników które lamentują, tańczą bijąc się łańcuchami,  
> rozrywają ciało i ramiona szablą lub innym tnącym narzędziem. Dość często  
> jeszcze dzisiaj zdarzają się podczas obchodów ofiary śmiertelne. To nie  
> jest średniowiecze tylko wiek XXI LOL.

Jest to realizacja :).
Zdaje mi sie wlasnie, ze najchetniej bys wiazal tych ludzi, byle tylko nie robili tego co chca robic, BO BEDA SZCZESLIWI GDY BEDA ROBIC TO CO MOWIE IM JA, KRASNOLUD. :D
Znalem kiedys osobe, ktora byla gotowa zniewalac ludzi dla ich dobra. Nie, nie Chrystus :D.

> > Ateizm owszem - sprawia ze ludzie ulatwiaja sobie nieco droge do  
> ziemskich  
> > dobr, bo nie blokuja ich przeswiadczenia ze robia zle, ze istnieje  
> cos  
> > wazniejszego.
> >  
> > Ale inne religie daja swiadomosc, ze FAKTYCZNIE ma sie cos  
> cenniejszego. A  
> > tego sie nie odda za zadne pieniadze. :)
>  
> Z pewnością to dlatego ateizują się wysokorozwinięte społeczeństwa bogatej  
> Północy, a religijne uniesienia cechują biedne kraiki Afryki, Azji i  
> Ameryki Łacińskiej LOL

Pewnie dlatego.
Tyle ze Ty uzywasz "wysokorozwiniete" i "bogatej" jak "lepiej" i "lepiej", a jesli odpowiednie bostwo afrykanskie kaze Ci sie z tego po smierci tlumaczyc, bedzie ci glupio :D.

DLA CIEBIE to w co wierzysz jest LEPSZE. Ok. dla mnie przeciez tez jest lepsze to w co ja wierze. Ale z punktu widzenia mozliwosci rozpatrywanych jako logiczne rozwiniecie sprzeciwianie sie potencjalnie istniejacym bostwom, lepsze jest wierzyc w istnienie (danego przedmiotu wiary) niz wierzyc w jego nieistnienie.

Kultura w ktorej zyjesz POTRZEBUJE swiadectwa ze ma prawo bytu. Potrzebuje akceptacji, dlatego wtraca sie wszedzie gdzie sie tylko da, by pokazac ze kazda roznica jest na jej korzysc.

"Ja mam czarne auto, skoro jest czarniejsze niz Twoje, to moje jest lepsze" - genialny poglad. Ale odetnij sie od rozpatrywania 'lepszosci' przez pryzmat tego co masz we wlasnych zalozeniach. To ze cos jest "bardziej takie jakie powinno byc wg mnie" nie znaczy ze jest lepsze.

I nie mow ze robie tak samo. Nie robie. Nie uzywam slowa 'lepsze' ani innych w jego znaczeniu. Alogicznosc wytykam ludziom, ktorzy chca byc logiczni, zdaje im sie ze sa logiczni. A rozpatruje zawsze wiele mozliwosci, takze ta ze ateizm ma racje, ale to najprostsza mozliwosc, wcale nie wymaga ochow i achow.
spis działów / spis wątków / nowy wątek / zwiń wątek
Krasnolud
[ nieaktywne ]


Wysłano:
2007-01-22
21:02:08

poznaj swojego wroga
> Bo potrzeba jest cel ostateczny.
> Ateizm to tez wiara. Nie spieraj sie, bo to zenujace bedzie.

Nie mam o co się spierać :-)  

> To co jest uznane (UZNANE do cholery, subiektywna ocena zawsze) za  
> absurdalne zalezy od tej wiary. Wiara POPRZEDZA ocene.

Ocena poprzedza wiarę. Rzecz można i od tej strony zbadać. Oczywiście możesz wyjeżdżać z bodaj Tertulianem który siłę wiary widział w jej absurdalności. Jednak ja z mej strony zauważyłem, ze do tego pana mi daleko. Akt odrzucenia wiary był u mnie świadomym wyborem podyktowanym oceną.

> Wiara (dokl. system swiatopogladowy) okresla to jak widzi sie ten swiat.  
> Okresla to jak sie na niego reaguje, ile on znaczy. NIEZALEZNIE od wiary  
> mozna osiagnac ziemskie szczescie. Zakonnice tak samo moga byc szczesliwe.  
> Szczescie rozpatruje sie WYLACZNIE tym co czlowiek czuje, nie iloscia  
> dobr.

Tak. Moje libertyńskie szczęście definiują wyłącznie uczucia wypływające ze stanu posiadania.

> To ze zakonnica ma mniej mezczyzn w zyciu niz Ty, nie znaczy ze jest jej z  
> tym gorzej. :)

No ba... pewna zakonnica wstąpiła nawet do zakonu po przeczytaniu dzieł wielkiego Markiza :-) I nie ukrywam, że coś podobnego chodziło mi jaki.ś czas po głowie.

> Natomiast - zanim zaczniesz mowic o tym, ze pewne potrzeby sa NATURALNE,  
> pomysl ze ocena tego co naturalne ZNOW zalezy od wiary.

Tutaj pierdolisz :-) Naturalne rzeczy wiary nie wymagają bo są to popędy. Zwierzęca pasja, głód, seks bez wyrzutów sumienia itd. Gdy mówisz o wierze zapomnij o naturalności.  

> I DOKLADNIE to samo daje kazda religia.  

Nie. To daje bardzo mało religii :-) W tym nasz ukochany forumowy buddyzm. Odrzucany przez filozofów jako religia, a przez teologów jako ateistyczna filozofia - jak rzekł Dalajlama.

> To ze dla Ciebie cos jest stresem,  
> nie znaczy ze jest dla kazdego.  

Nie wmówisz mi, ze seksualne frustracje z religii nie wynikają i nie udowodnisz, ze ludziom których one dotykają jest lepiej.  

> Szczescie sie mierzy subiektywnymi  
> odczuciami. A te moga byc takie same niezaleznie od wiary.  

Mylisz się. Ale zapytam - ile wiar "przerobiłeś" w życiu?

> Moznaby sie  
> klocic czy kazdy z nas ateistow jest szczesliwy gdy zycie jest takie jakie  
> jest, prawda?  

Ateizm daje możliwość szerszej realizacji człowiekowi. Jak człowiek jest dupa to mu ateizm w szczęściu nie pomoże. eligia też zresztą nie. Choć z drugiej strony, męczeństwo to jedyny znany mi sposób aby stać się KIMŚ absolutnie bez żadnego talentu i predyspozycji :-P

> Kazda religia daje poczucie ze postepuje sie WLASCIWIE. To wlasnie  
> umozliwia realizacje, jest warunkiem realizacji. Dlatego w zyciu ziemskim  
> wszystko moze dac 1.

U podstaw ludzkiej egzystencji stoi fizjologia. Przykro mi, ale wiele z jej dziedzin religia definiuje bardzo ściśle co sprawia, że np. religijne tabu wykluczają szczęście i naturalność zachowań. Religia to zero bezwzględne.

> Natomiast w zyciu po smierci pozna sie byc moze PRAWDE. O ile sytuacji  
> niepoznania nie ma co rozpatrywac, bo ZAWSZE bedzie sie wtedy liczyc tylko  
> (TYLKO) sybiektywne odczucie, o tyle sytuacja poznania wymaga okreslenia  
> warunkow w jakich czlowiek sie znajdzie.

" Miliony marzą o nieśmiertelności, równocześnie nie wiedząc, co ze sobą zrobić w deszczowe niedzielne popołudnie." (Susan Ert)

> Wiec:
> - czlowiek, jesli obudzi sie po smierci i pozna prawde bedzie wiedzial czy  
> postepowal wlasciwie czy nie. Oceni sie z puntku widzenia PRAWDY (caly  
> czas w zalozeniu ze ja pozna).

Jeszcze nie dotarło do ciebie, że ateizm z życiem wiecznym nic nie ma wspólnego?

> - czlowiek, jesli sie nie obudzi, nieszczegolnie sie tym przejmie.
>  
> Kwestia wiec tylko w tym, by po smierci miec ta racje, i ocenic sie  
> pozytywnie.

Tia... ja wówczas zapytam o dowód, że ta jebana światłość co mi bije w gały to bóg a nie żarówka 10 tys wat :-P

> Jesli ateista obudzi sie po smierci, to znaczy ze nie mial racji, wiec nie  
> oceni sie pozytywnie.

Przykro mi, ale to ma chuja ze sobą wspólnego. Ateista może w życie po śmierci wierzyć :-)

> Gdybys czytal uwaznie, zaznaczylem, ze cale rozumowanie jest w granicach  
> wyprowadzalnosci z przyjetych zalozen.

Acha. W takim razie cała rozmowa nie ma sensu :-) Popełniasz błąd starając się tłumaczyć cokolwiek ateiście na gruncie założeń. Wyprowadź założenia - uwierzę :-)

> jw.
> Religie ponadto troche mowia kto zyska a kto straci.

Zaiste? Religie mówią? A mówią coś w sposób stały i niezmienny? I co to do chuja znaczy "religie mówią"?!  

Szatan rzekł mi dziś -  
Będziesz kozę czcić!!!
Kozę starą, kozę czarną
I jej młodych sto
Jej młode to ZUO!!!!

> A Ty nie poznasz smaku swojego dziewictwa w wieku 30 lat. I tracisz?  

Piłeś? Co mi z konserwowania siura wynika LOL????

> Przeciez nie poznasz. Zawsze jest wybor, wybiera sie jedna z n opcji,  
> czesto nie mozna poznac pozostalych badz czesci pozostalych. To wybor, nie  
> strata.

Piekło :-) Pójdziesz do piekła jak mówił Mr Szatan :-P

> Jesli zakonnica ma racje, jesli Bog ja nagrodzi, to seks bedzie niczym.  

Bóg da jej wibrator w kształcie krzyża :-P

"Jeśli bóg jest stwórcą wszystkiego, to wibrator udał mu się najlepiej." (David Hume)

> Pominieta blahostka. ZACZNIJ patrzec na zyski/straty z punktu widzenia  
> ludzkich zalozen.  

"Fakt, iż jakiś pogląd jest szeroko rozpowszechniony, nie stanowi żadnego dowodu na to, że nie jest on całkowicie absurdalny. Jeśli weźmiemy pod uwagę, że większość ludzkości jest zwyczajnie głupia, należy oczekiwać z dużym prawdopodobieństwem, iż powszechnie panujące przekonania będą raczej idiotyczne niż rozsądne." (Bertrand Russell)

> Jesli zakonnica sie myli a ateisci maja racje, to  
> zakonnicy brak seksu przeszkadzac nie bedzie, bo nie bedzie zyla. NIE  
> bedzie zalowac.

Ale się nie zaspokoi na ziemi :-) Założenie szczęścia po śmierci prowadzi do niwelacji szczęścia ziemskiego. Chuj z tym, ze nie będzie żałować. Idąc tropem twej argumentacji powinniśmy chrzcić dzieci i noworodki zabijać w akcie miłości bliźniego. Wszak pójdą prosto do raju. A co z mordercą? Samopoświęcenie swego zbawienia u człowieka wierzącego to chyba najwyższy akt wyrzeczenia i umartwienia. Pójdzie do nieba z butami. W rezultacie mamy 100% skuteczność zbawienia :-)

> Oczywiscie wciaz mozliwe jest ze ona nie ma racji, a prawda jest cos  
> innego, ja o tym nie zapominam. Pokazuje, i bardzo bym prosil zebys  
> zrozumial, ze kazda wiara na ziemi daje dokladnie to samo, bo mierzyc  
> trzeba szczesciem ziemskim, nie iloscia seksu.

Czyżby ci czegoś barkowało? :-P Bo po czym innym wnioskować możesz, że wyrzeczenie się seksualności może się ze szczęściem wiązać?

> Natomiast po smierci czesc swiatopogladow cos moze dac, jesli sa  
> prawdziwe. Ateizm nie da nic. Tylko o tym mowie.

Bo se założyłeś. Zajebiście. Ja sobie mogę założyć, że ateiści to najbardzej doskonałe dzieło boga. Sam powiedział "Czyńcie sobie ziemię poddaną". Uznanie boga stawia tym słowom ramy i ograniczenia. Ateista ich nie ma i boskie posłannictwo realizuje najpełniej :-P

> Boli Cie stwierdzenie ze ateizm ma braki?  

Nie. Nic mnie nie boli :-)

> Nawias jest bzdurny. Bo ZNOW ZNOW ZNOW ZNOW ZNOW nie rozumiesz, ze  
> najpierw sie wierzy, a potem sie interpretuje.  

Tak? Encyklika "Fides et Ratio" się kłania LOL.  

http://www.opoka.org.pl/biblioteka/W/WP/jan_pawel_ii/encykliki/fides_ratio_4.html

"48. Przegląd ostatniego okresu historii filozofii pozwala dostrzec w nim proces stopniowego pogłębiania się rozdziału między wiarą a rozumem filozoficznym. Jest oczywiście prawdą, że przyglądając się bliżej nawet refleksji filozoficznej tych, którzy przyczynili się do zwiększenia dystansu między wiarą a rozumem, można w niej odkryć cenne zalążki myśli, a pogłębiając je i rozwijając prawym umysłem i sercem odkryć drogę prawdy. Takie zalążki myśli znajdują się na przykład w głębokich analizach postrzegania i doświadczenia, wyobraźni i nieświadomości, osobowości i intersubiektywności, wolności i wartości, czasu i historii. Także zagadnienie śmierci może się stać dla każdego myśliciela surowym wezwaniem do poszukiwania we własnym wnętrzu prawdziwego sensu swojego życia. Mimo to jednak obecna relacja między wiarą a rozumem domaga się wysiłku wnikliwego rozeznania, ponieważ zarówno rozum, jak i wiara zostały zubożone i osłabione w swych wzajemnych odniesieniach. Rozum, pozbawiony wsparcia ze strony Objawienia, podążał bocznymi drogami, na których istniało ryzyko zagubienia jego ostatecznego celu. Wiara, pozbawiona oparcia w rozumie, skupiła się bardziej na uczuciach i przeżyciach, co stwarza zagrożenie, że przestanie być propozycją uniwersalną. Złudne jest mniemanie, że wiara może silniej oddziaływać na słaby rozum; przeciwnie, jest wówczas narażona na poważne niebezpieczeństwo, może bowiem zostać sprowadzona do poziomu mitu lub przesądu. Analogicznie, gdy rozum nie ma do czynienia z dojrzałą wiarą, brakuje mu bodźca, który kazałby skupić uwagę na specyfice i głębi bytu.

Niech zatem nie wyda się niestosowne moje głośne i zdecydowane wezwanie, aby wiara i filozofia odbudowały ową głęboką jedność, która uzdalnia je do działania zgodnego z ich naturą i respektującego wzajemną autonomię. Odpowiedzią na odwagę (parresia) wiary musi być odwaga rozumu."

> Tak, obiektywnie patrzac, tylko oni ZYSKALIBY, badz ZYSKALI. Ale w jaki  
> sposob? statystykami ! wylacznie dzieki STATYSTYKOM.
>  
> "mialem tyle seksu, tyle pieniedzy, tyle czegokolwiek, tyle brody, tyle  
> jedzenia"
>  
> Natomiast SZCZESCIA, ZADOWOLENIA Z ZYCIA, moglem miec tyle samo co wszyscy  
> inni. NA ZIEMI nie bedzie PRAWDY. Nie poznasz czy masz race. mozesz  
> JEDYNIE w to wierzyc. Kazdy wierzy. Tu jest calkowita rownosc.
>  
> Po smierci wszystko zalezy od Prawdy.

Prawda nas wyzwoli? Święta prawda? tyz prawda? Gówno prawda? LOL

> CALY CZAS CI TO PISZE. CALY CZAS. Tyle ze to poglad, ktory obcina pewna  
> czesc zycia. Nie zmienia, ale obcina. O ile zmiana mozna trafic, o tyle  
> obciecie uniemozliwia trafienie. ;) Dziwnie to brzmi.

Nie. Ateizm rozwija skrzydła człowiekowi - skrzydła złamane strachem przez bogiem. Strach nie jest uzasadniony. Zastanów się nad tymi słowami Marka Twaina:

"Gdyby wieża Eiffla wyobrażała wiek Wszechświata, warstwa farby na najwyższej gałce na jej szczycie odpowiadałaby udziałowi człowieka; i każdy by wiedział, że po to zbudowano wieżę, żeby na niej znalazła się ta farba." LOL

> Tak.
> A jesli ktos jest chrzescijaninem - wybral swiadomie.

Dlaczego tak uważasz? Ty (tak mi się wydaje) wiele razy tutaj sugerowałeś, że sataniści to takie biedne stwozrenia, które odrzuciły religię w wieku lat kilkunastu. Wiec jak te biedaczki mogą mówić o swiadomym wyborzy?
Pytam - dlaczego uważasz, że indoktrynowany od kołyski bobas może świadomie wybrać? Moim zdaniem nie może. Może co najwyżej się buntować albo zostać przy śaitopoglądzie, ale zwykle obu drogom towarzyszą bardziej emocje niż rozum. Chcesz ze mną rozmawiać o bogu? Dobrze - wymień mi jeden desygnat pojęcia, który jest opisywalny realnymi pojęciami a nie odsyła do kolejnych desygnatów odsyłających w sferę transcendencji i mistyki.  

> Bzdura. :D
> Szczescie jest subiektywna miara. Nie mozna byc nieszczesliwym i tego nie  
> wiedziec :D.  

Tak? LOL  

Jan Paweł II "ŚWIADCZYĆ O BOGU OJCU - CHRZEŚCIJAŃSKA ODPOWIEDŹ NA ATEIZM"
Audiencja generalna. 14 kwietnia 1999

http://www.opoka.org.pl/biblioteka/W/WP/jan_pawel_ii/audiencje/ag_14041999.html

"Być «ateistą» znaczy więc nie znać prawdziwej natury rzeczywistości stworzonej, lecz ją absolutyzować i tym samym przyjmować wobec niej postawę «bałwochwalczą», zamiast uważać ją za ślad Stwórcy i drogę prowadzącą do Niego."

Jak widać według tunelu rzeczywistości naszego zmarłego papy ateizm wynika właśnie z tego, ze ludzie nie wiedzą LOL (pomijam, ze dowodów na swe słowa papiuszka nasz nie podaje). Idąc dalej - najwyższa piekielną karą ma być oddalenie od boga. Wypada więc zapytać - jak to możliwe, ze ludzie wybierają oddalenie skoro jest ono takie straszne?! Odpowiedź - bo nie jest :-)

> Szczescie to nie statystyki. teraz sie zakreciles. Powiedz mi  
> co studiujesz, bo masz wprost opisowe podejscie, nie czujesz tego co  
> mowisz.

Stosunki międzynarodowe :-) Studia polegają na "zaliczeniach" w sferze szeroko pojętego internacjonalizmu, również płciowego :-P

> Serce, powiedz mi ile dziewczyn zdradza swoich facetow dajac im szczescie,  
> jesli tylko sie trafi mocny, albo nie mocny, kutas w poblizu?  

Tylko te które wiedzą ile tracą gdy tego nie robią. Reszta albo nie ma rwania albo jest zbyt stłamszona, albo świadomie wybiera - tych ostatnich nie spotkałem albo nie byłem świadomy cudu jaki obserwuję :-P

> Nie, to dowodzi ze czuje sie szczesliwa, ze sie realizuje.

Nie. To dowodzi, ze chuja wie o sobie i o świecie :-P

> Badacz. Oswieceniowy. Ale duzo stracisz z takim podejsciem. Wielu rzeczy  
> nie poczujesz. Zaluj, tylko tyle powiem. A nie mowie o religijnej  
> ekstazie, ale tym co wynika z nieco mniej przyziemnego spojrzenia.

To rodzaj filozofii zapałki - jak ją zapalę to ją stracę i się zwęgli. W zamian dostanę światło - wolę model "oświeceniowy" niż kolekcjonowanie zapałek :-P

> I prawda - TO, ZE ISTNIEJE MODEL wyjasniajacy np. uczucia, to nie znaczy,  
> ze jest prawdziwy. Nie znaczy nic.  

Ba... Aleś się nagle wylewny zrobił jak ci teoria przez palce przecieka :-)

> Znasz.
> Tyle ze Maslow niekoniecznie jest stworca swiata, wiec to co "naturalne z  
> punktu widzenia obserwacji" niekoniecznie jest tym co "naturalne".

Naturalne nie wymaga namysłu i nie jest krępowane przez normy. To włąśnie jest naturalne choć kilku katoli by chciało widzieć to inaczej. Pozostaje mi się uśmiechnąć, po czym z szympansią finezją zucić w nich odchodami :-) Poznają naturę :-P

> Blad. Model nie definiuje rzeczywistosci. Ma ja opisywac. jezeli cos nie  
> gra - zly jest model.

Jedno ale - model się sprawdza :-)

> Znasz pojecie "prawa fizyki"? Jest bledne. Fizyka nie reguluje dzialania  
> swiata. Fizyka je opisuje, wiec "opis fizyczny" jest stwierdzeniem  
> poprawnym. Mysl o nauce WRESZCIE jak o pewnym opisie, a tam gdzie  
> potrzebujesz prawdziwosci zwroc sie do epistemologow.

O!!! Do kogo??? Epistemologów?!?!?!? Toć to naukowe głąby - sam tak stwierdziłeś ROTFLLLLLL.....  

> Nie moc <> nie musiec.
> Nie sa to stwierdzenia rownoznaczne. I nie mowie ze religia daje  
> szczescie. Mowie ze moze je dac, podobnie jak ateizm jedynie MOZE je  
> dac.

Religia szczęścia dać nie może. Zanim poprosisz o dowód - podaj mi własny.

> Logikiem.

Trzeźwym aby?

> Ateisci sa wierzacy. Tylko wierza w NIEISTNIENIE. O ile przedmiot wiary  
> istniejacy cos daje, o tyle nieistnienie przedmiotu wiary nie daje nic.

Zdanie logika:

http://www.racjonalista.pl/kk.php/s,1232

Jak pisała Barbara Stanosz (logik): "Myli się Pan jednak zakładając, że jestem gotowa powiedzieć, iż nie ma takiego boga, tj. że wzięta z doktryny metafizycznej wypowiedź "Bóg istnieje" jest zdaniem fałszywym. Wypowiedź tę wprawdzie odrzucam, lecz nie uważam jej za zdanie fałszywe: uważam ją za pozbawioną sensu, a wszak fałszywe (lub prawdziwe) mogą być tylko sensowne zdania. Przyczyną, dla której odmawiam sensu tej wypowiedzi, jest fakt, iż w centralnej tezie każdej takiej doktryny — w charakterystyce domniemanego bytu nazywanego bogiem — występują terminy, które tylko z pozoru coś znaczą. Są one wprowadzane do języków tych doktryn w kontekstach, lub za pomocą pseudo-definicji (...) Ponieważ tak wprowadzone słowo "bóg" nie zostaje wyposażone w znaczenie, więc zdanie (ściślej: wypowiedź, która jest zdaniem z gramatycznego, lecz nie z semantycznego punktu widzenia) "Bóg istnieje" nie jest ani prawdą, ani fałszem; jest nonsensem. A skoro tak, to nie można mu sensownie zaprzeczyć: poprzedzenie nonsensu zwrotem "nieprawda, że" daje również nonsens. (...) Oto powód, dla którego racjonalista nie powinien deklarować się jako agnostyk w sprawie istnienia bogów z doktryn metafizycznych. (...) Racjonalna postawa poznawcza wyraża się w ignorowaniu tego zdania, a wraz z nim doktryny, której jest ono ośrodkiem. Nie wynika stąd, oczywiście, że należy ignorować zjawisko społeczne, jakim jest wyznawanie religii jakiegokolwiek rodzaju." (Bez Dogmatu, nr 34)

> Jak wyzej - napisalem, ze istnieja teorie niewyprowadzalne logicznie,  
> opis, nie argument.
> Natomiast niewiara w Boga, jesli on istnienie, nie swiadczy o  
> inteligencji, moj mily :D.

Świadczy. Co za problem udowodnić, ze coś istniejącego jest. za to jak trudno udowodnić, ze coś istniejącego nie istnieje!!! Drogą eksperymentalną zwykło się to badać na podsatwie zderzeń głową z ciężkimi materialnymi przedmiotami w stylu ciężatek 10 t nad głową :-P

> Glupio zrobisz. To ateista. Teisci nie zabijaja sie, nie traca tego zycia,  
> przezywaja je INACZEJ. Ateisci ODCINAJA sie od czegos.  

Kpisz? I jak możesz nie ginąć za ziemniaka?! Powiedział klecha posyłając cię przed pluton za dezercję :-)

> NIE. NIE RELIGIA ZAKAZUJE. Religia to nie Godzilla, nie przychodzi, nie  
> krzyczy, nie zjada. Religia to ludzie, oni sami nie chca jesc wiec tego  
> nie robia. Taki wlasnie jest ateizm, to religia wyboru, jak najbardziej.

Bingo religia to ludzie - nic ponad ludzi moim zdaniem :-)  

> Ale ten wybor jest ograniczeniem. ASCECI ktorych podajesz za przyklad  
> ograniczyli ilosc jedzenia. Zarcia. Tylko.

Robią to w religijnych lub samorozwojowych celach. Pierwsze służy lepszej redystrybucji dóbr na świecie - jak nie będziesz jadł to nie napełnisz kieszeni burżuazyjnych wyzyskiwaczy!!! Jak zdechniesz z głodu to naje się Afryka :-) Ci co dla samorozwoju jeść nie chcą robią to dla siebie - robienie czegoś dla siebie sprowadza samobójstwo do absurdu. Wręcz przeciwnie robią męczennicy ginący za ziemniaki - ich samobójstwo staje się piękną hagiograficzną bajką kartoflaną :-)

> Ateista ogranicza rozwoj ducha, to co czasem nazywane jest swoja  
> boskoscia.

Ateista może być magiem, ascetą, satanistą, a nawet człowiekiem głęboko religijnym. Jedyne czego nie uznaje to bóg.

> Wiecznosc to wiecej niz jedzenie. Nie mozna okreslic inaczej niz  
> subiektywnie czy jest czyms pozytywnym czy negatywnym. Ale jest czyms  
> wiecej. Braku seksu mozna doswiadczac NAJWYZEJ 120 lat (potencjalnie, bo  
> niekoniecznie), a nieziemskiego, nieogarnionego piekielnego cierpienia  
> doswiadczac mozna potencjalnie w nieskonczonosc, czyli dluzej. :D

"Jeżeli, co daj boże, boga nie ma, to dzięki bogu, ale jeśli, co nie daj boże, bóg jest — to niech was ręka boska broni" :D  

A ja się i tak wolę 120 lat jebać :-P

> Wlasnie. Jest ograniczony DO cielesnej powloki. Ta powloke maja tez  
> chrzescijanie, a duchowosc, jaka maja przy okazji, znaczy nieporownywalnie  
> wiecej.

Tak? To znaczy, że jak będę wierzył urośnie mi eteryczny kutas??? To ja poproszę dwa razy!!!!

> w pelni sie zgadzam. Ateista niszczy duchowosc.

ateizm może być kwintesencją duchowości. duchowość to nie bóg.

> Jest to realizacja :).
> Zdaje mi sie wlasnie, ze najchetniej bys wiazal tych ludzi, byle tylko nie  
> robili tego co chca robic, BO BEDA SZCZESLIWI GDY BEDA ROBIC TO CO MOWIE  
> IM JA, KRASNOLUD. :D
> Znalem kiedys osobe, ktora byla gotowa zniewalac ludzi dla ich dobra. Nie,  
> nie Chrystus :D.

Ależ ja im nie zabraniam. Jak się lubią biczować to na zdrowie :-) Tylko roli boga w tym nie rozumiem, ani znaczenia typa który dobry tysiąc lat już wącha kwiaty korzenną stroną LOL

> Pewnie dlatego.
> Tyle ze Ty uzywasz "wysokorozwiniete" i "bogatej" jak "lepiej" i "lepiej",  
> a jesli odpowiednie bostwo afrykanskie kaze Ci sie z tego po smierci  
> tlumaczyc, bedzie ci glupio :D.

Nie :-P Bóstwa afrykańskie zostały już dawno sprzedane Coca Coli.  

> DLA CIEBIE to w co wierzysz jest LEPSZE.  

Nie. Co najwyżej nie wymagające karkołomnej agumentacji na gruncie pojęć niedefiniowalnych.

> Kultura w ktorej zyjesz POTRZEBUJE swiadectwa ze ma prawo bytu. Potrzebuje  
> akceptacji, dlatego wtraca sie wszedzie gdzie sie tylko da, by pokazac ze  
> kazda roznica jest na jej korzysc.
>  
> "Ja mam czarne auto, skoro jest czarniejsze niz Twoje, to moje jest  
> lepsze" - genialny poglad. Ale odetnij sie od rozpatrywania 'lepszosci'  
> przez pryzmat tego co masz we wlasnych zalozeniach. To ze cos jest  
> "bardziej takie jakie powinno byc wg mnie" nie znaczy ze jest lepsze.

Tak właśnie uważam. Moje zdanie definiuje co wg. mnie jest lepsze. Gdyby było inaczej jadłbym gówno - jak muchy. Śmacznego :-)

> I nie mow ze robie tak samo. Nie robie. Nie uzywam slowa 'lepsze' ani  
> innych w jego znaczeniu. Alogicznosc wytykam ludziom, ktorzy chca byc  
> logiczni, zdaje im sie ze sa logiczni. A rozpatruje zawsze wiele  
> mozliwosci, takze ta ze ateizm ma racje, ale to najprostsza mozliwosc,  
> wcale nie wymaga ochow i achow.

I za to kocham ateizm - za prostotę i NATURALNOŚĆ.

Myślę, ze nasza wymiana zdań powoli traci sens. Proponuję EOT, chyba, ze mi zdołasz udowodnić swe założenia, a to się nie stanie.
spis działów / spis wątków / nowy wątek / zwiń wątek
Malaavi
[ nieaktywne ]


Wysłano:
2007-01-23
00:05:03

poznaj swojego wroga
> > Bo potrzeba jest cel ostateczny.
> > Ateizm to tez wiara. Nie spieraj sie, bo to zenujace bedzie.
>  
> Nie mam o co się spierać :-)  

No dobrze. Nieprzyzwyczajony jestem ze mi tak ktos mowi, odetchne teraz.

> > To co jest uznane (UZNANE do cholery, subiektywna ocena zawsze) za  
> > absurdalne zalezy od tej wiary. Wiara POPRZEDZA ocene.
>  
> Ocena poprzedza wiarę. Rzecz można i od tej strony zbadać. Oczywiście  
> możesz wyjeżdżać z bodaj Tertulianem który siłę wiary widział w jej  
> absurdalności. Jednak ja z mej strony zauważyłem, ze do tego pana mi  
> daleko. Akt odrzucenia wiary był u mnie świadomym wyborem podyktowanym  
> oceną.

Ale ocena podlega wierze. Bo to czy stwierdzenie nieudowadnialne potraktuje sie jak prawde badz falsz wynika z wczesniejszego wypracowania zdania na ten temat.
Czlowiek posiada wiare najpierw. Niekoniecznie w formie abstrakcyjnego systemu, ile wbudowanego przekonania, ze np. docierajace bodzce sa prawdziwe. Czlowiek uczy sie reagowac na bodzce zanim bedzie w stanie ocenic ich prawdziwosc. Wspolczesnie wyrabiamy sie z tym lepiej, bo wiele u nas falszu. Czlowiek sprzed 130 lat widzac telewizje moglby sie niezle przerazic (takim pociagiem podjezdzajacym :P) poniewaz warunkiem wypracowania w ogole mozliwosci zignorowania bodzca jest poznanie bodzcow, w tym falszywych, a do tego potrzeba poczatkowej wiary. Dalej - wszelka falsyfikacja (np. takiego obrazu pociagu, wykazanie ze nie jest pociagiem) odbywa sie wylacznie na drodze poznania zmyslowego, wiec wiary w czesc bodzcow, podwazajacej zasadnosc innej wiary.

Wiara nie musi byc uswiadomiona. Poczatkowo wiara wrecz nie moze taka byc, nie istnieje w umysle pojecie wiary, istnieja wylacznie przekonania na jakis temat. U zwierzat nawet genetycznie uwarunkowane dzialania.

By ocenic cokolwiek, trzeba miec kryterium, by miec kryterium, trzeba zalozyc jego prawdziwosc, wiec potrzebna jest wiara w ta prawdziwosc. By zalozyc - potrzebna jest obserwacja. Bez oceny - gdyz ocena poczatkowa jest bezkrytycznym przyjmowaniem, budowaniem podstaw pod zalozenie.

> > Wiara (dokl. system swiatopogladowy) okresla to jak widzi sie ten  
> swiat.  
> > Okresla to jak sie na niego reaguje, ile on znaczy. NIEZALEZNIE od  
> wiary  
> > mozna osiagnac ziemskie szczescie. Zakonnice tak samo moga byc  
> szczesliwe.  
> > Szczescie rozpatruje sie WYLACZNIE tym co czlowiek czuje, nie iloscia  
>  
> > dobr.
>  
> Tak. Moje libertyńskie szczęście definiują wyłącznie uczucia wypływające  
> ze stanu posiadania.

Ktore z niego wyplywac nie musza, bo nie sa kisielem, ktory przez pekniecia stanu posiadania wyplywa na podloge. Sa skutkiem stanu posiadania, gdzie funkcja jest wartosciowanie oparte na wierze w zasadnosc/bezzasadnosc pewnych kryteriow.

Przykladowo wiara w "ten swiat" jest wmontowana w czlowieka. O ile "tamten swiat" jest jeszcze do przyjecia, o tyle wszelkie poglady sprowadzajace 'rzeczywistosc' do faktycznych prawd, tj istniejacych faktow, informacji, sa juz dla wiekszosci niepojmowalne.

Dowodem jest kazdy program, ktory analizuje dane w podany sposob. Nie jest w stanie wyprowadzic istoty siebie, nie moze opisac sie jako program, ladunki na kondensatorach, gdyz zawsze jest zmuszony do opisu siebie wylacznie w ramach danych jakie otrzymuje.

> > To ze zakonnica ma mniej mezczyzn w zyciu niz Ty, nie znaczy ze jest  
> jej z  
> > tym gorzej. :)
>  
> No ba... pewna zakonnica wstąpiła nawet do zakonu po przeczytaniu dzieł  
> wielkiego Markiza :-) I nie ukrywam, że coś podobnego chodziło mi jaki.ś  
> czas po głowie.

Zostanie zakonnica po przeczytaniu Markiza? Polecam Imie Rozy, nie Markiza.

> > Natomiast - zanim zaczniesz mowic o tym, ze pewne potrzeby sa  
> NATURALNE,  
> > pomysl ze ocena tego co naturalne ZNOW zalezy od wiary.
>  
> Tutaj pierdolisz :-) Naturalne rzeczy wiary nie wymagają bo są to popędy.  
> Zwierzęca pasja, głód, seks bez wyrzutów sumienia itd. Gdy mówisz o wierze  
> zapomnij o naturalności.  

Pobladziles. Naturalny = zgodny z zamyslem. O ile Bog moze miec zamysly (wiec cos moze byc z nimi niezgodne, jesli Bog wszechmocny nie jest) o tyle Natura zamyslu nie posiada, nie ma nigdy sprzecznosci. WSZYSTKO co wyroslo naturalnie, czy to moralnosc, czy Kraśniludzie (tak mi sie pomyslalo po przeczytaniu przypisow do Lozinskiego niepoprawionego, ze ta forma jest osobowa, nie zwierzeca jak 'te' krasnoludy, a wlasnie 'ci' krasnoludzie. Co myslisz? Elfy to czasem przeciez elfowie, w jezyku polskim uzwierzecanie wynika z innego spojrzenia, sa to rasy nizsze, nie tylko wzrostem, natomiast w ramach systemow rpg czesto wyzsze, nie tylko wzrostem.)

> > I DOKLADNIE to samo daje kazda religia.  
>  
> Nie. To daje bardzo mało religii :-) W tym nasz ukochany forumowy buddyzm.  

Ja go nie kocham. Mysle ze to taka swinka morska jest czasem, ten 'ich' buddyzm. Ma ta swoja morskosc, tez niedokonczona, ktora dyskwalifikuje swinkowosc. Czy cos takiego.

> Odrzucany przez filozofów jako religia, a przez teologów jako ateistyczna  
> filozofia - jak rzekł Dalajlama.

Co faktu nie zmienia - szczescie dac moze kazda religia, realizacje - kazda religia, byle spasowala na gruncie tej wiary, ktora umozliwi pozytywne ocenienie religii poprzez dobranie kryteriow. Jesli dla kogos liczy sie 'cos wiecej' (tak to jest nazywane) niz egzystencja, ceni duchowosc (uznajac jej istnienie, wierzac w 'cos wiecej') wiec chrzescijanstwo, czy tez inna religia rozwoju, ma u takiej osoby szanse.

Jak z muzyka - w czlowieku sa pewne potrzeby (a czy wynikaja wylacznie ze srodowiska/wspomnien/genow nie ma dowodow, wiec bez dogmatow prosze) i trafienie z muzyka pozwala ocenic ja pozytywnie. O ile nie mozna przewidywac ze na pewno istnieje muzyka ktora sie nam spodoba, o tyle trudno uwazac ze nie ma takiej mozliwosci, z faktu nie tyle mozliwosci zaistnienia pojecia, ale zaistnienia poczucia braku czegos, wiec juz niejako istnienia realizacji pojecia w umysle. :) Prawda? :D:D:D

> > To ze dla Ciebie cos jest stresem,  
> > nie znaczy ze jest dla kazdego.  
>  
> Nie wmówisz mi, ze seksualne frustracje z religii nie wynikają i nie  
> udowodnisz, ze ludziom których one dotykają jest lepiej.  

Nie udowodnie. :) Ale Ty nie udowodnisz mi, ze z religii wynikaja. Bo powody sa ROZNE. Czasem wynikaja z religii, a czasem z tego ze niereligijny partner pozbawiony moralnosci zyje sobie konsumpcyjnie.  

> > Szczescie sie mierzy subiektywnymi  
> > odczuciami. A te moga byc takie same niezaleznie od wiary.  
>  
> Mylisz się. Ale zapytam - ile wiar "przerobiłeś" w życiu?

Nie rozumiem pytania. Jesli masz na mysli religioznawstwo to pewnie niewiele, tyle ze jesli Ty patrzysz wylacznie z perspektywy ateistycznej na te wiary, za kazdym razem jako wylacznie ziemski skutek wylacznie ziemskich potrzeb, to Ty nie przerobiles (okropne slowo!) zadnej.

Jesli masz na mysli to w co wierzylem faktycznie, to jest to po pierwsze wiara zawsze jedna, po drugie wiara nieustannie poszerzajaca sie. Wiec nie wiem jaka liczbe od 1 do nieskonczonosci moglbym Ci podac.

Ponadto - nie myle sie. JEST idiotyczne tlumaczenie szczesliwemu czlowiekowi ze nie powinien byc szczesliwy, bo czegos nie ma. Nie mozna miec wszystkiego. Nie mozna "miec jednoczesnie" i "nie miec jednoczesnie". Nie mozna poznac smaku dziewictwa w wieku lat 30 poznajac seks w wieku lat 15 itp itd. Czesc przedmiotow i czynnosci w kinematografii stanozjednoczeniowej jest oczywiscie ukazywana jako 'dobra' na tle 'braku dobr', natomiast jest to bzdurne. Czlowiek ktory nie wierzy (nie napisalem "nie mowi" tylko "nie wierzy", zebym nie musial tlumaczyc) ze pieniadze dadza mu szczescie unieszczesliwi sie, gdy poslucha ludzi ktorzy dla jego dobra beda go sklaniac do zarabiania.

Wszystko moze byc wartoscia. Nie wszystko "ma prawo" byc wartoscia, ze wzgledow spolecznych, ale wszystko ma mozliwosc byc, wiec i dac szczescie, w przypadku realizacji.

> > Moznaby sie  
> > klocic czy kazdy z nas ateistow jest szczesliwy gdy zycie jest takie  
> jakie  
> > jest, prawda?  
>  
> Ateizm daje możliwość szerszej realizacji człowiekowi.  

Przez OKROJENIE swiata? Ziemniaki, pamietasz? Ziemniaczyzm pozwala zaziemniakowac sie nawet na smierc. Ale to nie jest "szerzej", to wylacznie "intensywniej w zawezonym swiecie".
Ateizm daje mozliwosc wylacznie ateistom.

> Jak człowiek jest  
> dupa to mu ateizm w szczęściu nie pomoże.  

Bez zwierzen, chyba ze na priv.

> Religia też zresztą nie. Choć z  
> drugiej strony, męczeństwo to jedyny znany mi sposób aby stać się KIMŚ  
> absolutnie bez żadnego talentu i predyspozycji :-P

KIMS - ZNOW z perspektywy oceny kariery ateistycznej. Dla meczennikow danie innym przykladu nie bylo tak wazne jak postepowanie (UWAGA) W ZGODZIE ZE SAMYM SOBA. Dziekuje za przyklad ludzi, ktorzy sie realizowali, i nawet ogromne przeciwnosci (bol mogl byc nieprzyjemny) nie zmusily ich do zmiany punktu widzenia na konformistyczny :D.

> > Kazda religia daje poczucie ze postepuje sie WLASCIWIE. To wlasnie  
> > umozliwia realizacje, jest warunkiem realizacji. Dlatego w zyciu  
> ziemskim  
> > wszystko moze dac 1.
>  
> U podstaw ludzkiej egzystencji stoi fizjologia.  

ZNOW ZNOW ZNOW ZAKLADASZ ateistycznie, ze u podstaw lezy fizjologia. JESLI zas u podstaw lezy duchowosc, bo stworzyl nas Bog, to wcale nie fizjologia.  

Wiec W ZALOZENIU masz ateizm=prawda, MUSI Ci wiec we wnioskach wyjsc, ze ateizm daje wiecej mozliwosci. Ale SKAD zalozenie? Skoro daje wiecej mozliwosci, to jest sluszne? (a => b) => (b => a)  jak wyglada Twoja logika, prawdziwa WYLACZNIE dla pewnych przypadkow. Pamietaj jednak, ze po pierwsze  (a => b) => (~b => ~a), co oznacza, ze po drugie, dla tych pewnych przypadkow
~(b => a) => ~(a => b).

Co oznacza mniej wiecej tyle, ze masz dwa wzajemnie popierajace sie zalozenia, ze zdanie logiczne wykluczajace oba jednoczesnie jest rownie prawdziwe jak Twoje pod katem logicznym, ponadto zakladasz prawdziwosc wynikania, czyli
1 => (a => b) => (b => a), co juz jest zapetleniem stricte absurdalnym.

> Przykro mi, ale wiele z  
> jej dziedzin religia definiuje bardzo ściśle co sprawia, że np. religijne  
> tabu wykluczają szczęście i naturalność zachowań. Religia to zero  
> bezwzględne.

Naturalnosc - wyzej opisalem ze sie mylisz. Naturalne - zgodne z geneza. WIEC skoncz zakladac pewna geneze, bo nie masz dowodu ze zalozenie jest prawdziwe.

Dlatego tylko "TEN SYSTEM KTORY MA RACJE opisuje naturalnosc zachowan" i JESLI nie jest nim ateizm to ABSOLUTNIE to co nazywasz naturalnym NIE JEST naturalne.

Religia - tez pisalem, powtorze - nie jest potworem, ktory przychodzi i krzywdzi. Religie tworza ludzie, ktorzy WLASNIE w to WIERZA.

> > Natomiast w zyciu po smierci pozna sie byc moze PRAWDE. O ile  
> sytuacji  
> > niepoznania nie ma co rozpatrywac, bo ZAWSZE bedzie sie wtedy liczyc  
> tylko  
> > (TYLKO) sybiektywne odczucie, o tyle sytuacja poznania wymaga  
> okreslenia  
> > warunkow w jakich czlowiek sie znajdzie.
>  
> " Miliony marzą o nieśmiertelności, równocześnie nie wiedząc, co ze sobą  
> zrobić w deszczowe niedzielne popołudnie." (Susan Ert)

Polecam czytac Imie Rozy, starczy na pare niedziel.

> > Wiec:
> > - czlowiek, jesli obudzi sie po smierci i pozna prawde bedzie  
> wiedzial czy  
> > postepowal wlasciwie czy nie. Oceni sie z puntku widzenia PRAWDY  
> (caly  
> > czas w zalozeniu ze ja pozna).
>  
> Jeszcze nie dotarło do ciebie, że ateizm z życiem wiecznym nic nie ma  
> wspólnego?

JESZCZE nie dotarlo do Ciebie, ze zycie wieczne nie musi zalezec od pogladow? Ze to nie gra RPG tylko PRAWDA ktora spotkasz na swojej drodze? Ze brak zycia nie zalezy od tego ze "Krasnolud w nie nie wierzyl"? Ze niewiara w oddychanie tlenowe nie sprawia ze juz sie nie oddycha tlenowo?

> > - czlowiek, jesli sie nie obudzi, nieszczegolnie sie tym przejmie.
> >  
> > Kwestia wiec tylko w tym, by po smierci miec ta racje, i ocenic sie  
>  
> > pozytywnie.
>  
> Tia... ja wówczas zapytam o dowód, że ta jebana światłość co mi bije w  
> gały to bóg a nie żarówka 10 tys wat :-P

On, jesli jest Bogiem, da Ci dowod.

> > Jesli ateista obudzi sie po smierci, to znaczy ze nie mial racji,  
> wiec nie  
> > oceni sie pozytywnie.
>  
> Przykro mi, ale to ma chuja ze sobą wspólnego. Ateista może w życie po  
> śmierci wierzyć :-)

Napisalem wyzej - zmien nazewnictwo na pasujace. Na potrzeby tekstu nazywam ateistami (wiem ze nieslusznie, ale i Ty nigdy nie zrezygnowales z nieslusznego nazywania chrzescijanami kogo popadnie) tych ktorzy mysla ze "nie wierza".

> > Gdybys czytal uwaznie, zaznaczylem, ze cale rozumowanie jest w  
> granicach  
> > wyprowadzalnosci z przyjetych zalozen.
>  
> Acha. W takim razie cała rozmowa nie ma sensu :-) Popełniasz błąd starając  
> się tłumaczyć cokolwiek ateiście na gruncie założeń. Wyprowadź założenia -  
> uwierzę :-)

:) Wiec nie wierzysz nawet ze Boga nie ma?
Ateisci popelniaja blad myslac ze maja wiecej podstaw dla swej wiary. Nie maja. Maja TYLKO inne, niewyprowadzone zalozenia.

> > jw.
> > Religie ponadto troche mowia kto zyska a kto straci.
>  
> Zaiste? Religie mówią? A mówią coś w sposób stały i niezmienny? I co to do  
> chuja znaczy "religie mówią"?!  

Rozumiesz co znaczy, tyle ze musisz sie doczepic.
Znaczy to tyle, ze wiara usystematyzowana w system religijno swiatopogladowy mniej wiecej zupelny okresla i jasno (pod katem oceny wierzacych) wypowiada sie na temat...

> Szatan rzekł mi dziś -  
> Będziesz kozę czcić!!!
> Kozę starą, kozę czarną
> I jej młodych sto
> Jej młode to ZUO!!!!

:)

> > A Ty nie poznasz smaku swojego dziewictwa w wieku 30 lat. I tracisz?  
>  
>  
> Piłeś? Co mi z konserwowania siura wynika LOL????

Sprawdz :). Moze osiagniesz nirwane? Przeciez nie masz dowodu ze ten pojedynczy osobnik z ktorym teraz rozmawiam nie osiaga nirwany wlasnie przez to. Zaczales wierzyc bez dowodu? :D
Tak tak, ja wiem ze zawsze tak sie wierzy, sprawdzam Cie.

> > Przeciez nie poznasz. Zawsze jest wybor, wybiera sie jedna z n opcji,  
>  
> > czesto nie mozna poznac pozostalych badz czesci pozostalych. To  
> wybor, nie  
> > strata.
>  
> Piekło :-) Pójdziesz do piekła jak mówił Mr Szatan :-P

Sztuka musi ranic, jak mowil Mr Dr.

> > Jesli zakonnica ma racje, jesli Bog ja nagrodzi, to seks bedzie  
> niczym.  
>  
> Bóg da jej wibrator w kształcie krzyża :-P

Byc moze da jej w ten sposob tysiace megaorgazmow, kto wie, ale bede wdzieczny jesli przestaniesz sie nasmiewac z pewnych symboli religijnych, to bardzo poziom obniza, konieczne nie jest. I jw. - jesli ma racje, ma szanse na cos wiecej niz seks. Nie sugeruj znow ograniczania sie do ziemniakow, moze jej nagroda bedzie mniej seksu zawierac, nie wiecej, ale da cos o czym na Twojej wysokosci sie nie sni ;).

> "Jeśli bóg jest stwórcą wszystkiego, to wibrator udał mu się najlepiej."  
> (David Hume)

Nie jest to mily wniosek dla naszej plci, nie sadzisz?

> > Pominieta blahostka. ZACZNIJ patrzec na zyski/straty z punktu  
> widzenia  
> > ludzkich zalozen.  
>  
> "Fakt, iż jakiś pogląd jest szeroko rozpowszechniony, nie stanowi żadnego  
> dowodu na to, że nie jest on całkowicie absurdalny.  

-to o ateizmie-

> Jeśli weźmiemy pod  
> uwagę, że większość ludzkości jest zwyczajnie głupia, należy oczekiwać z  
> dużym prawdopodobieństwem, iż powszechnie panujące przekonania będą raczej  
> idiotyczne niż rozsądne." (Bertrand Russell)

To WPROST o ateizmie ;). Niesamowite. Ale jak bedziesz mowil to, co powinno byc moim argumentem zaczniesz sie klocic ze soba, a ja sie zaczne czuc pominiety i bede zlosliwy.

> > Jesli zakonnica sie myli a ateisci maja racje, to  
> > zakonnicy brak seksu przeszkadzac nie bedzie, bo nie bedzie zyla. NIE  
>  
> > bedzie zalowac.
>  
> Ale się nie zaspokoi na ziemi :-) Założenie szczęścia po śmierci prowadzi  
> do niwelacji szczęścia ziemskiego.

Ale nie bedzie zalowac. Po CO do Diabla jej ten seks, skoro po nic jej ten seks? :D

> Chuj z tym, ze nie będzie żałować.  

Bo to wlasne szczescie jest wyznacznikiem, nie statystyka.

> Idąc  
> tropem twej argumentacji powinniśmy chrzcić dzieci i noworodki zabijać w  
> akcie miłości bliźniego.

przeczytaj "kuszenie sw. Antoniego" Flauberta, jest tam wiecej niedorobek filozoficznych, w ladnej formie.

> Wszak pójdą prosto do raju. A co z mordercą?  

jw.

> Samopoświęcenie swego zbawienia u człowieka wierzącego to chyba najwyższy  
> akt wyrzeczenia i umartwienia. Pójdzie do nieba z butami. W rezultacie  
> mamy 100% skuteczność zbawienia :-)

Wowczas sie zapetlisz, bo wcale nie bedzie tego poswiecenia. A za glupote jest Pieklo. Nie za skromnosc umyslowa, za glupote. Na pewno. Jakbym ja byl Bogiem to bym wam taka rzeznie urzadzil, uch, w calym wszechswiecie byscie piszczeli z bolu. Ale on ma lepsze metody, skoro nic nie slychac, nawet piszczec glupcy nie sa w stanie.

I powazniej - w chrzescijanstwie zycie ziemskie jest darem od Boga, podobnie jak zycie wieczne. Odrzucenie ktoregokolwiek jest niewlasciwe.

> > Oczywiscie wciaz mozliwe jest ze ona nie ma racji, a prawda jest cos  
>  
> > innego, ja o tym nie zapominam. Pokazuje, i bardzo bym prosil zebys  
>  
> > zrozumial, ze kazda wiara na ziemi daje dokladnie to samo, bo mierzyc  
>  
> > trzeba szczesciem ziemskim, nie iloscia seksu.
>  
> Czyżby ci czegoś barkowało? :-P Bo po czym innym wnioskować możesz, że  
> wyrzeczenie się seksualności może się ze szczęściem wiązać?

Po ludziach, ktorzy byli szczesliwi, mimo wyrzeczen. Jesli zas zalozysz, ze "mogli nie byc" to ja zaloze "moglo byc jakkolwiek" a z mojego zalozenia wynika, ze moze byc tak jak napisalem powyzej. NIGDZIE nie pisalem ze tak byc musi, ja pisze jak byc moze. Ty jedziesz po dogmatach, wszedzie w zalozeniach masz ten ateizm, az sie chce rzygac a dopiero w polowie jestem :D.

> > Natomiast po smierci czesc swiatopogladow cos moze dac, jesli sa  
> > prawdziwe. Ateizm nie da nic. Tylko o tym mowie.
>  
> Bo se założyłeś. Zajebiście. Ja sobie mogę założyć, że ateiści to  
> najbardzej doskonałe dzieło boga. Sam powiedział "Czyńcie sobie ziemię  
> poddaną". Uznanie boga stawia tym słowom ramy i ograniczenia. Ateista ich  
> nie ma i boskie posłannictwo realizuje najpełniej :-P

"MOZE" KRETYNIE, NIEDOROSCIE BRODATY :) Jejku, nie obraz mi sie prosze, fajnie mi sie z Toba pisze :)
Napisalem MOZE, wszedzie pisze ze MOZE, ze to potencjalne. POZA zalozeniem. :)

Powyzsze jest bzdura. Czlowiek ktory odcina sie od Boga, popelnia blad, jesli Bog istnieje, dziwne by bylo ze akurat blad jest ceniony. Poddana - nie znaczy byc moze tego co myslisz, ale nie wyjasniles. Natomiast my nie umiemy uczynic poddana istoty pojedynczej, a co dopiero planety. Mozemy sie oklamywac, prosze pana. :>

> > Boli Cie stwierdzenie ze ateizm ma braki?  
>  
> Nie. Nic mnie nie boli :-)

Cale szczescie. Ale mam wyrzuty sumienia teraz ze Cie nieladnie nazwalem :D. Chyba sie wody napije.

> > Nawias jest bzdurny. Bo ZNOW ZNOW ZNOW ZNOW ZNOW nie rozumiesz, ze  
> > najpierw sie wierzy, a potem sie interpretuje.  
>  
> Tak? Encyklika "Fides et Ratio" się kłania LOL.  

Dogmatykiem jestes, ale teraz w druga strone?

> "48. Przegląd ostatniego okresu historii filozofii pozwala dostrzec w nim  
> proces stopniowego pogłębiania się rozdziału między wiarą a rozumem  
> filozoficznym. Jest oczywiście prawdą, że przyglądając się bliżej nawet  
> refleksji filozoficznej tych, którzy przyczynili się do zwiększenia  
> dystansu między wiarą a rozumem, można w niej odkryć cenne zalążki myśli,  
> a pogłębiając je i rozwijając prawym umysłem i sercem odkryć drogę prawdy.  
> Takie zalążki myśli znajdują się na przykład w głębokich analizach  
> postrzegania i doświadczenia, wyobraźni i nieświadomości, osobowości i  
> intersubiektywności, wolności i wartości, czasu i historii. Także  
> zagadnienie śmierci może się stać dla każdego myśliciela surowym wezwaniem  
> do poszukiwania we własnym wnętrzu prawdziwego sensu swojego życia. Mimo  
> to jednak obecna relacja między wiarą a rozumem domaga się wysiłku  
> wnikliwego rozeznania, ponieważ zarówno rozum, jak i wiara zostały  
> zubożone i osłabione w swych wzajemnych odniesieniach. Rozum, pozbawiony  
> wsparcia ze strony Objawienia, podążał bocznymi drogami, na których  
> istniało ryzyko zagubienia jego ostatecznego celu. Wiara, pozbawiona  
> oparcia w rozumie, skupiła się bardziej na uczuciach i przeżyciach, co  
> stwarza zagrożenie, że przestanie być propozycją uniwersalną. Złudne jest  
> mniemanie, że wiara może silniej oddziaływać na słaby rozum; przeciwnie,  
> jest wówczas narażona na poważne niebezpieczeństwo, może bowiem zostać  
> sprowadzona do poziomu mitu lub przesądu. Analogicznie, gdy rozum nie ma  
> do czynienia z dojrzałą wiarą, brakuje mu bodźca, który kazałby skupić  
> uwagę na specyfice i głębi bytu.
>  
> Niech zatem nie wyda się niestosowne moje głośne i zdecydowane wezwanie,  
> aby wiara i filozofia odbudowały ową głęboką jedność, która uzdalnia je do  
> działania zgodnego z ich naturą i respektującego wzajemną autonomię.  
> Odpowiedzią na odwagę (parresia) wiary musi być odwaga rozumu."

Tekst przytoczony jest glupio. NIC nie dowodzi, bo absolutnie nie wiaze sie z tym o czym mowie. Czy gdy rozmawiasz o ZAMKACH nad Loara, stwierdzasz ze kupiles sobie za 100 zl zamek, z doszytymi spodniami? Wiara powyzsza oznacza wiare w formie systemu. Ja okreslilem wiare w formie uznania za prawde czegos. A to poprzedza wszelkie pojecia, gdyz istnieje od momentu kiedy czlowiek moze poznawac swiat. Kazdy bodziec instynktownie na poczatku jest uznany za prawdziwy. Jest wiara wymuszona, bo konieczna do znalezienia sie. Potem juz mozna np. w filmy w tv nie wierzyc.  

Absolutnie nie rozumiem, jak moglbys miec swiadomosc, ze to co wyzej jest odpowiedzia na moje slowa. :)

> > Tak, obiektywnie patrzac, tylko oni ZYSKALIBY, badz ZYSKALI. Ale w  
> jaki  
> > sposob? statystykami ! wylacznie dzieki STATYSTYKOM.
> >  
> > "mialem tyle seksu, tyle pieniedzy, tyle czegokolwiek, tyle brody,  
> tyle  
> > jedzenia"
> >  
> > Natomiast SZCZESCIA, ZADOWOLENIA Z ZYCIA, moglem miec tyle samo co  
> wszyscy  
> > inni. NA ZIEMI nie bedzie PRAWDY. Nie poznasz czy masz race. mozesz  
>  
> > JEDYNIE w to wierzyc. Kazdy wierzy. Tu jest calkowita rownosc.
> >  
> > Po smierci wszystko zalezy od Prawdy.
>  
> Prawda nas wyzwoli? Święta prawda? tyz prawda? Gówno prawda? LOL

Mnie swieta. Ciebie - sie zobaczy :).

> > CALY CZAS CI TO PISZE. CALY CZAS. Tyle ze to poglad, ktory obcina  
> pewna  
> > czesc zycia. Nie zmienia, ale obcina. O ile zmiana mozna trafic, o  
> tyle  
> > obciecie uniemozliwia trafienie. ;) Dziwnie to brzmi.
>  
> Nie. Ateizm rozwija skrzydła człowiekowi - skrzydła złamane strachem przez  
> bogiem. Strach nie jest uzasadniony. Zastanów się nad tymi słowami Marka  
> Twaina:

Krasnale nie maja skrzydel.

> "Gdyby wieża Eiffla wyobrażała wiek Wszechświata, warstwa farby na  
> najwyższej gałce na jej szczycie odpowiadałaby udziałowi człowieka; i  
> każdy by wiedział, że po to zbudowano wieżę, żeby na niej znalazła się ta  
> farba." LOL

Twain byl bystry. Ale nie byl filozofem. Wyobraz sobie, ze nie wszystko sie mierzy czasem czy masa, ale mozna np. wartoscia. Gdyby to nie farba, ale platyna byla? A moze cos wiecej?
A strach przed Bogiem jest logiczny, jesli Bog istnieje. Istota nieskonczenie silniejsza ma pewna wladze. Jesli ponadto jest stworca, to ma tez ZIEMSKIE (wiec - niewymagane) prawo do kontroli. Czego Bog jak widac nie robi.

> > Tak.
> > A jesli ktos jest chrzescijaninem - wybral swiadomie.
>  
> Dlaczego tak uważasz? Ty (tak mi się wydaje) wiele razy tutaj sugerowałeś,  
> że sataniści to takie biedne stwozrenia, które odrzuciły religię w wieku  
> lat kilkunastu.  

tak bylo

> Wiec jak te biedaczki mogą mówić o swiadomym wyborzy?

nie mowie ze satanisci wybrali swiadomie, chyba ze sie zakreciles.

> Pytam - dlaczego uważasz, że indoktrynowany od kołyski bobas może  
> świadomie wybrać? Moim zdaniem nie może.  

:D:D:D:D:D:D:D:D:D:D:D:D

Podlicz czas, jaki w tv Boga nie zawiera, czas, gdy ludzie robia cos co jest grzechem z punktu widzenia chrzescijanstwa, a potem czas, jaki sie 'indoktrynuje' bobasy.

JESTES SLEPY badz Z GRUBSZA uposledzony jesli (jesli - gdyz wcale nie uwazam ze jestes, tylko konieczny byl ten wstep) uwazasz ze tego ostatniego jest choc w przyblizeniu tyle co poczatkowych.

SWIAT TO NIEUSTANNY zalew mysli ateistycznej, nie pieprz mi tu o indoktrynacji religijnej, bo zaczyna sie robic smutno.

Nawet przykladowe relacje pogrzebowe JP2 sa ateistyczne! Bo czlowiek wierzacy by dal spokoj, pseudowierzacy za to sie smierci boi (bo nie wierzy w zycie wieczne), uwaza ze o kanonizacje trzeba zadbac (bo Bog sobie nie poradzi, pewnie nie istnieje).

> Może co najwyżej się buntować  
> albo zostać przy śaitopoglądzie, ale zwykle obu drogom towarzyszą bardziej  
> emocje niż rozum. Chcesz ze mną rozmawiać o bogu? Dobrze - wymień mi jeden  
> desygnat pojęcia, który jest opisywalny realnymi pojęciami a nie odsyła do  
> kolejnych desygnatów odsyłających w sferę transcendencji i mistyki.  

A sadzisz ze takie sa? Lub inaczej: przestan uzywac 'realny' w znaczeniu 'prawdziwy', a zacznij patrzec na to jak abstrakcyjna kategorie. I wtedy mi odpowiedz.

> > Bzdura. :D
> > Szczescie jest subiektywna miara. Nie mozna byc nieszczesliwym i tego  
> nie  
> > wiedziec :D.  
>  
> Tak? LOL  

tak. naprawde masz spory problem z tym pojeciem. Nie wiem czego Cie uczono, ale straciles wlasne odczuwanie chyba. Opierasz odczucie na statystyce, to przykre. Gdybys byl bliska mi osoba, mialbym dola, bo pewnie nie bede w stanie pokazac Ci jak bardzo to podejscie jest skopane. Nie liczy sie to co czlowiek osiagnie, ale jakie numerki bedzie mu mozna przypisac. Nie osiagnal wiecej ten co ROBIL TO CO CHCIAL i UMARL SZCZESLIWIE tylko osoba, ktora miala wiecej seksu w zyciu.

To absurd. Nie wiem skad to wziales, nie wiem, i na ten temat juz nic nie pisz.

> Jan Paweł II "ŚWIADCZYĆ O BOGU OJCU - CHRZEŚCIJAŃSKA ODPOWIEDŹ NA  
> ATEIZM"
> Audiencja generalna. 14 kwietnia 1999

> "Być «ateistą» znaczy więc nie znać prawdziwej natury  
> rzeczywistości stworzonej, lecz ją absolutyzować i tym samym przyjmować  
> wobec niej postawę «bałwochwalczą», zamiast uważać ją za ślad  
> Stwórcy i drogę prowadzącą do Niego."
>  
> Jak widać według tunelu rzeczywistości naszego zmarłego papy ateizm wynika  
> właśnie z tego, ze ludzie nie wiedzą LOL (pomijam, ze dowodów na swe słowa  
> papiuszka nasz nie podaje).

Z punku widzenia chrzescijanstwa - Papa ma poparcie Boga.
Z punktu widzenia ateizmu - i Ty i on macie tylko swoje slowa. Wiec jego slowo jest warte tyle samo lub wiecej.


>  Idąc dalej - najwyższa piekielną karą ma być  
> oddalenie od boga. Wypada więc zapytać - jak to możliwe, ze ludzie  
> wybierają oddalenie skoro jest ono takie straszne?! Odpowiedź - bo nie  
> jest :-)

Odpowiedz - bo nie wiedza ze jest. Wybor nie nastepuje na skutek istoty rzeczywistosci, a tylko stanu wiedzy na jej temat. Stad - Ty popelniasz w zyciu katastrofalne bledy, choc pewnie gdy kogos interesuje ateistyczny opis swiata, to mozesz mowic do niego dlugo.

> > Szczescie to nie statystyki. teraz sie zakreciles. Powiedz mi  
> > co studiujesz, bo masz wprost opisowe podejscie, nie czujesz tego co  
>  
> > mowisz.
>  
> Stosunki międzynarodowe :-) Studia polegają na "zaliczeniach" w sferze  
> szeroko pojętego internacjonalizmu, również płciowego :-P

gdzies wyzej chcialem napisac ze klamiesz, bo klamales raczej. ale zapomnialem.

> > Serce, powiedz mi ile dziewczyn zdradza swoich facetow dajac im  
> szczescie,  
> > jesli tylko sie trafi mocny, albo nie mocny, kutas w poblizu?  
>  
> Tylko te które wiedzą ile tracą gdy tego nie robią. Reszta albo nie ma  
> rwania albo jest zbyt stłamszona, albo świadomie wybiera - tych ostatnich  
> nie spotkałem albo nie byłem świadomy cudu jaki obserwuję :-P

A jak sie czuje taki facet? Uszczesliwiony?

> > Nie, to dowodzi ze czuje sie szczesliwa, ze sie realizuje.
>  
> Nie. To dowodzi, ze chuja wie o sobie i o świecie :-P

Nie, to dowodzi ze CZUJE, wiec JEST. Mowimy o uczuciach. Przyblisz sobie pojecie.

> > Badacz. Oswieceniowy. Ale duzo stracisz z takim podejsciem. Wielu  
> rzeczy  
> > nie poczujesz. Zaluj, tylko tyle powiem. A nie mowie o religijnej  
> > ekstazie, ale tym co wynika z nieco mniej przyziemnego spojrzenia.
>  
> To rodzaj filozofii zapałki - jak ją zapalę to ją stracę i się zwęgli. W  
> zamian dostanę światło - wolę model "oświeceniowy" niż kolekcjonowanie  
> zapałek :-P

Niestety nie jest tak jak mowisz. :)

> > I prawda - TO, ZE ISTNIEJE MODEL wyjasniajacy np. uczucia, to nie  
> znaczy,  
> > ze jest prawdziwy. Nie znaczy nic.  
>  
> Ba... Aleś się nagle wylewny zrobił jak ci teoria przez palce przecieka  
> :-)

Zdaje mi sie ze teraz juz nie masz argumentow, w polowie przypadkow teksty tego typu badz obrazanie wiary katolickiej.

> > Znasz.
> > Tyle ze Maslow niekoniecznie jest stworca swiata, wiec to co  
> "naturalne z  
> > punktu widzenia obserwacji" niekoniecznie jest tym co "naturalne".
>  
> Naturalne nie wymaga namysłu i nie jest krępowane przez normy.  

To - automatyczne. Tyle ze normy sa naturalne, jesli nie ma Boga.  

> To włąśnie  
> jest naturalne choć kilku katoli by chciało widzieć to inaczej. Pozostaje  
> mi się uśmiechnąć, po czym z szympansią finezją zucić w nich odchodami :-)  
> Poznają naturę :-P

:)
Jesli to dla Ciebie naturalne, rzucaj. Dla mojego gatunku naturalny jest rozwoj. Nie wiem czy wracanie jest ciekawe. To dziwna tendencja wspolczesnego swiata, wracanie akurat do pewnego miejsca, do innych naczelnych, i nazywaniem naturalnym DLA NAS to co robia te naczelne. A czemu nie LANCETNIK? Badz lancetnikiem.

> > Blad. Model nie definiuje rzeczywistosci. Ma ja opisywac. jezeli cos  
> nie  
> > gra - zly jest model.
>  
> Jedno ale - model się sprawdza :-)

Nie. Model tego co reprezentujesz, ma to stwierdzenie "sie sprawdza" wpisane w zalozenia. Czyli nie sprawdza sie do tego stopnia, ze az nie umiesz tego zauwazyc.  

inteligentny ateizm jest jak najbardziej jednym ze spojnych modeli, nie jedynym.

Nauka opisuje swiat tak samo dobrze pod katem chrzescijanstwa, bo chrzescijanstwo nie mowi ze swiata nie ma, mowi ze jest cos wiecej. Gdy sie zyje w powietrzu, ornitologia zazwyczaj wystarcza, mozna mowic ze ichtiolodzy to fantasci. Nie opisuja nic co byloby czesto w powietrzu widoczne, a jakies "latajace ryby" czy inne UFO, to to samo co Matka Boska na szybie. Tak wlasnie robisz Ty. Nie widzisz, a gdybys widzial - nie wierzylbys. Wiec choc by wierzyc ze cos nie istnieje wystarczy brak obserwacji, to niespelnienie tego warunku dyskwalifikuje wlasnie obserwacje, zebys mogl mowic ze 'dalej nie bylo obserwacji'. Byla, tylko cale kryterium obserwacyjne jest tak bzdurne, ze nie stanowi nic wiecej ponad przeslanke.

> > Znasz pojecie "prawa fizyki"? Jest bledne. Fizyka nie reguluje  
> dzialania  
> > swiata. Fizyka je opisuje, wiec "opis fizyczny" jest stwierdzeniem  
> > poprawnym. Mysl o nauce WRESZCIE jak o pewnym opisie, a tam gdzie  
> > potrzebujesz prawdziwosci zwroc sie do epistemologow.
>  
> O!!! Do kogo??? Epistemologów?!?!?!? Toć to naukowe głąby - sam tak  
> stwierdziłeś ROTFLLLLLL.....  

Pokaz mi gdzie tak stwierdzilem. Gdy juz dojdziesz ze tak nie stwierdzilem, napisz "przepraszam ze pisalem nieprawde na Twoj temat". Ja odpisze "nie szkodzi".

> > Nie moc <> nie musiec.
> > Nie sa to stwierdzenia rownoznaczne. I nie mowie ze religia daje  
> > szczescie. Mowie ze moze je dac, podobnie jak ateizm jedynie MOZE je  
>  
> > dac.
>  
> Religia szczęścia dać nie może. Zanim poprosisz o dowód - podaj mi  
> własny.

Ja mowie ze nie ma dowodu. Ja mowie ze sa DZIEKI TEMU ZE NIE MOZNA TEGO WYKLUCZYC pewne MOZLIWOSCI. MOWIE caly czas o mozliwosciach, czyli wszystkim, czego nie falsyfikowano dowodem.


> > Logikiem.
>  
> Trzeźwym aby?

tak.

> > Ateisci sa wierzacy. Tylko wierza w NIEISTNIENIE. O ile przedmiot  
> wiary  
> > istniejacy cos daje, o tyle nieistnienie przedmiotu wiary nie daje  
> nic.
>  
> Zdanie logika:

widze skad zaczerpniete. pieknie

> http://www.racjonalista.pl/kk.php/s,1232
>  
> Jak pisała Barbara Stanosz (logik):

lepper ma doktoraty

> "Myli się Pan jednak zakładając, że  
> jestem gotowa powiedzieć, iż nie ma takiego boga, tj. że wzięta z doktryny  
> metafizycznej wypowiedź "Bóg istnieje" jest zdaniem fałszywym. Wypowiedź  
> tę wprawdzie odrzucam, lecz nie uważam jej za zdanie fałszywe: uważam ją  
> za pozbawioną sensu, a wszak fałszywe (lub prawdziwe) mogą być tylko  
> sensowne zdania. Przyczyną, dla której odmawiam sensu tej wypowiedzi, jest  
> fakt, iż w centralnej tezie każdej takiej doktryny — w  
> charakterystyce domniemanego bytu nazywanego bogiem — występują  
> terminy, które tylko z pozoru coś znaczą. Są one wprowadzane do języków  
> tych doktryn w kontekstach, lub za pomocą pseudo-definicji (...) Ponieważ  
> tak wprowadzone słowo "bóg" nie zostaje wyposażone w znaczenie, więc  
> zdanie (ściślej: wypowiedź, która jest zdaniem z gramatycznego, lecz nie z  
> semantycznego punktu widzenia) "Bóg istnieje" nie jest ani prawdą, ani  
> fałszem; jest nonsensem.  

JAK KAZDE inne pojecie. Poniewaz zdefiniujesz je jedynie innymi pojeciami, wiec otrzymasz podobne zawieszenie w prozni. Nieznajomosc definicji, charakteryzujaca ta pania (jesli sie nie myle to przypisac jej nalezy i o wiele glupsze wypowiedzi) sprawia, ze pani ocenia subiektywnie, wklejajac ta ocene w wartosciowanie logiczne.

O ile Bog istnieje, o tyle nie potrzeba absolutnie go definiowac, by istnial. W tym wiec przypadku zdanie jest prawdziwe, mimo nieumiejetnosci zdefiniowania, wiec niedorobek semantycznych, gdyz semantyka nie moze sie nie lamac, bedac tworem sama w sobie w kontekscie jezykow naturalnych, nie boskich.

Dalej - pani uznala, ze Bog posiadac moze cechy, gdy stwierdzala potencjalnosc istnienia definicji. Opiera sie to na blednym rozroznieniu miedzy cecha a przedmiotem okreslanym za jej pomoca. Przyklad - gdyby cos w definicji mialoby 'zielony'. Wymaga sie definiowania zieleni.

Bog w filozofii chrzescijanskiej nie jest posiadaczem cech, z nadrzednosci pewnej, dlatego i definiowanie go przy uzyciu jedynie mozliwych nie_bedacych_bogiem pojec jest absurdem, absolutnie nie zwiazanym z istnieniem/nieistnieniem Boga.

Stad - pani probuje pokazac nonsens, tam gdzie jest jasnosc mimo niewyrazalnosci. Powiedzialbym:

semantyczne naduzycie. :P

> A skoro tak, to nie można mu sensownie  
> zaprzeczyć: poprzedzenie nonsensu zwrotem "nieprawda, że" daje również  
> nonsens. (...) Oto powód, dla którego racjonalista nie powinien deklarować  
> się jako agnostyk w sprawie istnienia bogów z doktryn metafizycznych.  

agnostyk - stwierdzenie okreslajace wiare, wiec deklaracja, gdyby agnostycyzm mogl istniec, bylaby prawdziwa. Nie w ramach nonsensownosci pojec, bo zadne nie jest lepsze, nie istnieje definicja pelna, chyba ze przedmiot jednostkowy, a tylko Boga nie mozna powtorzyc, tylko on istnieje (!) nie_mozna_powiedziec_ze_w_2_egzemplarzach, wiec Bog istnieje jest pod katem logiki tej pani i tak mniejszym nonsensem niz 'istnieje krzeslo'.

Pani pominela rozszerzenie zagadnienia na pojecia inne, by tego nie musiec stwierdzac jasno. Pisac czula sie w obowiazku z perspektywy konfrontacji.

> (...) Racjonalna postawa poznawcza wyraża się w ignorowaniu tego zdania, a  
> wraz z nim doktryny, której jest ono ośrodkiem. Nie wynika stąd,  
> oczywiście, że należy ignorować zjawisko społeczne, jakim jest wyznawanie  
> religii jakiegokolwiek rodzaju." (Bez Dogmatu, nr 34)

Co wprost oznacza, ze zaprzeczenie istnienia Boga, czy ateizm, jest podobnie nieracjonalny. i tu juz nie musze wyprowadzac tego, bo to napisano jasno, zaprzeczenie nonsensu jest nonsensem, a zdanie to trzeba ignorowac.

Malo tego - ignorowac trzeba rzeczywistosc, ze wzgledu na niedefiniowalnosc, co w skrocie daje wniosek, ze racjonalizm nie jest racjonalny.

kolejny raz - Kolakowski.  

> > Jak wyzej - napisalem, ze istnieja teorie niewyprowadzalne logicznie,  
>  
> > opis, nie argument.
> > Natomiast niewiara w Boga, jesli on istnienie, nie swiadczy o  
> > inteligencji, moj mily :D.
>  
> Świadczy. Co za problem udowodnić, ze coś istniejącego jest.  

Wiesz ze tak. Wszystko zalezy od SRODKOW. Czy 300 lat temu wykrywano fale radiowe? Kosmiczny szum? Czy nie istnialy?

> za to jak  
> trudno udowodnić, ze coś istniejącego nie istnieje!!!  

Nie tak trudno. Znow bledy pojeciowe, "istnienie" funkcjonuje w kilku roznych znaczeniach.

> Drogą  
> eksperymentalną zwykło się to badać na podsatwie zderzeń głową z ciężkimi  
> materialnymi przedmiotami w stylu ciężatek 10 t nad głową :-P

pamietaj, ze zanim skonczysz eksperyment musisz powtorzych go kolo 1000 razy.

> > Glupio zrobisz. To ateista. Teisci nie zabijaja sie, nie traca tego  
> zycia,  
> > przezywaja je INACZEJ. Ateisci ODCINAJA sie od czegos.  
>  
> Kpisz? I jak możesz nie ginąć za ziemniaka?! Powiedział klecha posyłając  
> cię przed pluton za dezercję :-)

Klecha posyla przed pluton?

> > NIE. NIE RELIGIA ZAKAZUJE. Religia to nie Godzilla, nie przychodzi,  
> nie  
> > krzyczy, nie zjada. Religia to ludzie, oni sami nie chca jesc wiec  
> tego  
> > nie robia. Taki wlasnie jest ateizm, to religia wyboru, jak  
> najbardziej.
>  
> Bingo religia to ludzie - nic ponad ludzi moim zdaniem :-)  

A tego juz nie wiesz, nie masz dowodu, wiec MOZLIWE jest ze to ludzie + podstawy ICH WLASNEJ wiary.

> > Ale ten wybor jest ograniczeniem. ASCECI ktorych podajesz za przyklad  
>  
> > ograniczyli ilosc jedzenia. Zarcia. Tylko.
>  
> Robią to w religijnych lub samorozwojowych celach. Pierwsze służy lepszej  
> redystrybucji dóbr na świecie - jak nie będziesz jadł to nie napełnisz  
> kieszeni burżuazyjnych wyzyskiwaczy!!! Jak zdechniesz z głodu to naje się  
> Afryka :-)  

Robia to, bo uwazaja ze to dobre. Tzn tak trzeba. Tzn. sluszne. Rozumiesz? A TYLKO zgoda z wlasna ocena daje szczescie.

> Ci co dla samorozwoju jeść nie chcą robią to dla siebie -  
> robienie czegoś dla siebie sprowadza samobójstwo do absurdu. Wręcz  
> przeciwnie robią męczennicy ginący za ziemniaki - ich samobójstwo staje  
> się piękną hagiograficzną bajką kartoflaną :-)

Za ziemniaki? Na pewno jest to barwna opowiesc. Ale wnosi niewiele. Ziemniaki. Tylko ziemniaki. Kartofle i pyry.

> > Ateista ogranicza rozwoj ducha, to co czasem nazywane jest swoja  
> > boskoscia.
>  
> Ateista może być magiem, ascetą, satanistą, a nawet człowiekiem głęboko  
> religijnym. Jedyne czego nie uznaje to bóg.

jw - stworz krotsze pojecie, ktore bedzie znaczylo to co gdzies tam z poczatku napisalem.

> > Wiecznosc to wiecej niz jedzenie. Nie mozna okreslic inaczej niz  
> > subiektywnie czy jest czyms pozytywnym czy negatywnym. Ale jest czyms  
>  
> > wiecej. Braku seksu mozna doswiadczac NAJWYZEJ 120 lat (potencjalnie,  
> bo  
> > niekoniecznie), a nieziemskiego, nieogarnionego piekielnego  
> cierpienia  
> > doswiadczac mozna potencjalnie w nieskonczonosc, czyli dluzej. :D
>  
> "Jeżeli, co daj boże, boga nie ma, to dzięki bogu, ale jeśli, co nie daj  
> boże, bóg jest — to niech was ręka boska broni" :D  

I znow powstrzymales sie od konkretnej odpowiedzi.

> A ja się i tak wolę 120 lat jebać :-P

I NIKT Ci nie broni. Bylebys to traktowal jako wlasny wybor, a nie wybor ponad inne wybory. Potencjalnie mozesz stracic.
Gdyby policzyc statystyke, ubarwic ja tym ze wiekszosc pewnie sie myli - stracisz prawie na pewno. Ale dopiero po mniej niz 120 latach szczesliwego (:P) zycia.

> > Wlasnie. Jest ograniczony DO cielesnej powloki. Ta powloke maja tez  
>  
> > chrzescijanie, a duchowosc, jaka maja przy okazji, znaczy  
> nieporownywalnie  
> > wiecej.
>  
> Tak? To znaczy, że jak będę wierzył urośnie mi eteryczny kutas??? To ja  
> poproszę dwa razy!!!!

Nie ze urosnie. Ale jesli jest, to gdy uwierzysz, bedzie stawal na zawolanie i przebijal wszystkie okoliczne panny dostarczajac wrazen niezapomnianych.

Taka sprawa, jednej rzeczy dalej nie mozesz zrozumiec, wyszla z tego niejedna Twoja pomylka.
Wiara - to stosunek do pewnych pojec.
Stan faktyczny - to pewna Prawda, niekoniecznie poznawalna.

Z wiary nie wynika stan faktyczny, wiara Ci fredzla dlugiego nie da.
Ze stanu faktycznego nie wynika wiara, bo ludzie wierzyliby wowczac w to samo.

Ale wiara MOZE byc zgodna ze stanem faktycznym. Ma prawdopodobienstwo >0 (w ramach naszej mozliwosci jego oceny, gdyz nie ma dowodu ze jest inaczej).

Ja cala ta rozmowe prowadze z kontekstu "jezeli ateizm jest prawda, jezeli chrzescijanstwa jest prawda, jezeli cos innego jest prawda" - podzial nierowny, ale daje pewne pojecie o sprawie.

Chrzescijanie nie odrzucaja czegos, w co wierza. Jesli wiec trafiaja - maja to. Jesli nie trafiaja - fantazjuja. Ale Ty mozesz (ISTNIEJE mozliwosc) fantazjowac ze masz oczy. Czy wolisz wierzyc ze ich nie masz, dlatego ze moze zaistniec pomylka, czy wolisz uzywac, zadowolony z tej mozliwosci?

WOLISZ uzywac.
Dlatego NIELOGICZNE jest odcinanie sie od czegos innego. Owszem - jest to niewidoczne, niepoznane sprzetem elektronicznym. Ale to NIE sa wyznaczniki, tam gdzie moze chodzic o cos wiecej niz oczy czy sprzet elektroniczny.

Czy SLYSZYSZ ze masz oczy? A jednak wierzysz. Czujesz zapach oczu? Czesc zmyslow sie popiera wzajemnie, bodzcie informuja o istnieniu narzadow odbierajacych bodzce. Program, prosty, przykladowy, moglby dzialac tak samo, przetwarzac informacje na temat bodzcow, metainformacje na temat wlasnego sposobu ich odbioru, co NIJAK by sie mialo do istnienia.

Wiec wiara w oko-narzedzie poznania jest rownoznaczna z wiara dusza-narzedzie poznania.

> > w pelni sie zgadzam. Ateista niszczy duchowosc.
>  
> ateizm może być kwintesencją duchowości. duchowość to nie bóg.

jw. znajdz lepsze slowo, nie mam nic przeciwko temu by zmienic nazewnictwo na bardziej poprawne, byleby bylo zrozumiale i latwe w uzyciu. To jest zrozumiale i latwe, wiesz co mam na mysli, wiesz ze chodzi o poglady reprezentowane przez wiekszosc spoleczenstwa, choc pod maska chrzescijanstwa czasem.

> > Jest to realizacja :).
> > Zdaje mi sie wlasnie, ze najchetniej bys wiazal tych ludzi, byle  
> tylko nie  
> > robili tego co chca robic, BO BEDA SZCZESLIWI GDY BEDA ROBIC TO CO  
> MOWIE  
> > IM JA, KRASNOLUD. :D
> > Znalem kiedys osobe, ktora byla gotowa zniewalac ludzi dla ich dobra.  
> Nie,  
> > nie Chrystus :D.
>  
> Ależ ja im nie zabraniam. Jak się lubią biczować to na zdrowie :-) Tylko  
> roli boga w tym nie rozumiem, ani znaczenia typa który dobry tysiąc lat  
> już wącha kwiaty korzenną stroną LOL

Albo zyje sobie szczesliwy. Albo kisnie w Tartarze.

> > Pewnie dlatego.
> > Tyle ze Ty uzywasz "wysokorozwiniete" i "bogatej" jak "lepiej" i  
> "lepiej",  
> > a jesli odpowiednie bostwo afrykanskie kaze Ci sie z tego po smierci  
>  
> > tlumaczyc, bedzie ci glupio :D.
>  
> Nie :-P Bóstwa afrykańskie zostały już dawno sprzedane Coca Coli.  

znow brak argumentu. W sredniowieczu powodujac smiech na sali, sprawilbys ze sluchacze zignorowaliby moje slowa. Ale tu nie jest sredniowiecze (po mojej stronie) i prosze nieco skladniej. :)

> > DLA CIEBIE to w co wierzysz jest LEPSZE.  
>  
> Nie. Co najwyżej nie wymagające karkołomnej agumentacji na gruncie pojęć  
> niedefiniowalnych.

Wszystkie sa niedefiniowalne.

> > Kultura w ktorej zyjesz POTRZEBUJE swiadectwa ze ma prawo bytu.  
> Potrzebuje  
> > akceptacji, dlatego wtraca sie wszedzie gdzie sie tylko da, by  
> pokazac ze  
> > kazda roznica jest na jej korzysc.
> >  
> > "Ja mam czarne auto, skoro jest czarniejsze niz Twoje, to moje jest  
>  
> > lepsze" - genialny poglad. Ale odetnij sie od rozpatrywania  
> 'lepszosci'  
> > przez pryzmat tego co masz we wlasnych zalozeniach. To ze cos jest  
> > "bardziej takie jakie powinno byc wg mnie" nie znaczy ze jest  
> lepsze.
>  
> Tak właśnie uważam. Moje zdanie definiuje co wg. mnie jest lepsze. Gdyby  
> było inaczej jadłbym gówno - jak muchy. Śmacznego :-)

Ja nie jestem jak wiekszosc, co przeciez widac, nie? :D

> > I nie mow ze robie tak samo. Nie robie. Nie uzywam slowa 'lepsze' ani  
>  
> > innych w jego znaczeniu. Alogicznosc wytykam ludziom, ktorzy chca byc  
>  
> > logiczni, zdaje im sie ze sa logiczni. A rozpatruje zawsze wiele  
> > mozliwosci, takze ta ze ateizm ma racje, ale to najprostsza  
> mozliwosc,  
> > wcale nie wymaga ochow i achow.
>  
> I za to kocham ateizm - za prostotę i NATURALNOŚĆ.

Absolutnie nie ma neutralnosci :).
Jest ograniczenie, to jasne ze im bardziej sie zamknie oczy tym bardziej mozna mowic ze sie nie widzi. (lub.. Puchatka tam nie bylo).

> Myślę, ze nasza wymiana zdań powoli traci sens. Proponuję EOT, chyba, ze  
> mi zdołasz udowodnić swe założenia, a to się nie stanie.

Nie zdolam. Bo ja nie pisze o MOICH zalozeniach.
ja nie pisze o tym ZE bog istnieje, ale ze MOZE istniec.  
Moze zalozenie bylo wiec takie:
- nie przyjmowac zalozen na temat stanu faktycznego
- wyprowadzic w granicach najlepiej znanej religii co sie stanie z wierzacymi/niewierzacymi/innowiercami
- wyprowadzic (jw.) co sie stanie wg ateistow  

itd.

czyli przyjalem kolejno kazde zalozenie, jakie bylo rozsadne z punktu widzenia dlugosci tekstu.  

potem rozpatrzylem potencjalny (a nie pewny) los ludzi wierzacych w kazde z powyzszych zalozen.

Otrzymalem wiec kombinacje:
-co stanie sie z chrzescijaninem jesli ma racje
-co stanie sie z chrzescijaninem jesli racje maja ateisci
-co stanie...

...

-co stanie sie z ateista jesli racje ma chrzescijanin

..


i tak bardzo bardzo dlugo.
Co z tego wyszlo - bylo juz dawno. NIE MA TU mojej wiary.
spis działów / spis wątków / nowy wątek / zwiń wątek
Krasnolud
[ nieaktywne ]


Wysłano:
2007-01-24
17:42:41

poznaj swojego wroga
> No dobrze. Nieprzyzwyczajony jestem ze mi tak ktos mowi, odetchne teraz.

Oddychaj, nie zapominaj o oddychaniu. Oddychanie to klucz!!! :-D

> Ale ocena podlega wierze. Bo to czy stwierdzenie nieudowadnialne  
> potraktuje sie jak prawde badz falsz wynika z wczesniejszego wypracowania  
> zdania na ten temat.

A stwierdzeń udowadnialnych to nie dotyczy? Ludzie mają zdanie na temat. Ich wiedza w dziedzinie nie ma tu najczęściej wiele do rzeczy - zdanie i tak mają bo tak wypada :-)

> Czlowiek posiada wiare najpierw. Niekoniecznie w formie abstrakcyjnego  
> systemu, ile wbudowanego przekonania, ze np. docierajace bodzce sa  
> prawdziwe. Czlowiek uczy sie reagowac na bodzce zanim bedzie w stanie  
> ocenic ich prawdziwosc.  

Tak.

> Wspolczesnie wyrabiamy sie z tym lepiej, bo wiele  
> u nas falszu. Czlowiek sprzed 130 lat widzac telewizje moglby sie niezle  
> przerazic (takim pociagiem podjezdzajacym :P) poniewaz warunkiem  
> wypracowania w ogole mozliwosci zignorowania bodzca jest poznanie bodzcow,  
> w tym falszywych, a do tego potrzeba poczatkowej wiary.  

Z tym się też mniej więcej zgadzam.  

> Dalej - wszelka  
> falsyfikacja (np. takiego obrazu pociagu, wykazanie ze nie jest pociagiem)  
> odbywa sie wylacznie na drodze poznania zmyslowego, wiec wiary w czesc  
> bodzcow, podwazajacej zasadnosc innej wiary.

Gdy wiara bazuje na przesłąnkach to czy dalej jest wiarą? Powiem w ten sposób - oczywiście można założyć, ze WSZYSTKO jest wiarą. Tylko, ze "Przypadkowa przechadzka po szpitalu wariatów pokazuje, że wiara nie dowodzi niczego." jak powiedział Heinrich Heine. Przyjmując twoje założenie cała dyskusja staje się bezprzedmiotowa, ba wszelki dialog staje się jedynie konfrontowaniem wiar i jako taki nie ma sensu. Gdybyś nie zrozumiał subtelnej aluzji - twoja postawa mesjanistyczna sama ze soba stoi w sprzeczności bo mesjanizm nie ma racji bytu w tak określonym środowisku. Chcesz mnie przekonac - odpowiem ci "a gówno!!!" idąc za argumentacją Cambronne'a. Ja swoje wiem :-P

> Wiara nie musi byc uswiadomiona. Poczatkowo wiara wrecz nie moze taka byc,  
> nie istnieje w umysle pojecie wiary, istnieja wylacznie przekonania na  
> jakis temat. U zwierzat nawet genetycznie uwarunkowane dzialania.
>  
> By ocenic cokolwiek, trzeba miec kryterium, by miec kryterium, trzeba  
> zalozyc jego prawdziwosc, wiec potrzebna jest wiara w ta prawdziwosc. By  
> zalozyc - potrzebna jest obserwacja. Bez oceny - gdyz ocena poczatkowa  
> jest bezkrytycznym przyjmowaniem, budowaniem podstaw pod zalozenie.

Cały czas brniesz uparcie w stronę którą ci wyżej zarysowałem :-)

> Ktore z niego wyplywac nie musza, bo nie sa kisielem, ktory przez  
> pekniecia stanu posiadania wyplywa na podloge. Sa skutkiem stanu  
> posiadania, gdzie funkcja jest wartosciowanie oparte na wierze w  
> zasadnosc/bezzasadnosc pewnych kryteriow.

A ja i tak uważam, że zakonnice są nieszczęśliwe bo nie wiedzą co tracą. Mogą sobie uważać co chcą, ale rezygnacja ze świata i jego doznań jest sama w sobie kretynizmem zwłaszcza że uważają one iż ich wybór jest świadomy. Zwykle nie jest. Świadomie klasztor wybrać może tylko libertyn.

> Przykladowo wiara w "ten swiat" jest wmontowana w czlowieka. O ile "tamten  
> swiat" jest jeszcze do przyjecia, o tyle wszelkie poglady sprowadzajace  
> 'rzeczywistosc' do faktycznych prawd, tj istniejacych faktow, informacji,  
> sa juz dla wiekszosci niepojmowalne.

Może to i lepiej. Gdyby idiota miał zdolności umysłowe zrozumieć ten problem to w duchu metody organoleptycznej "biedna Ania" by się nam wieszała co 5 minut :-P

> Dowodem jest kazdy program, ktory analizuje dane w podany sposob. Nie jest  
> w stanie wyprowadzic istoty siebie, nie moze opisac sie jako program,  
> ladunki na kondensatorach, gdyz zawsze jest zmuszony do opisu siebie  
> wylacznie w ramach danych jakie otrzymuje.

Prawda

> Zostanie zakonnica po przeczytaniu Markiza? Polecam Imie Rozy, nie  
> Markiza.

Dlaczego? Ja wolę Markiza. Imię Róży mnie ni chuja nie zainspirowało do działania :-)

> Pobladziles. Naturalny = zgodny z zamyslem.  

Nie. Naturalny = istniejący bez zamysłu

> O ile Bog moze miec zamysly  
> (wiec cos moze byc z nimi niezgodne, jesli Bog wszechmocny nie jest) o  
> tyle Natura zamyslu nie posiada, nie ma nigdy sprzecznosci.  

Wierzysz w to? Dowodu mi nie podasz. Nie jesteś w stanie natury objąć rozumem ani na jej gruncie przeprowadzić analizy. Nikt nie potrafi - za duża jest i ty w niej jesteś. Nie myl też ja cie proszę natury z naturalnością. To pierwsze to worek gdzie się świat zawiera, naturalność to sposób realizacji wolności istniejącej bez uświadomionych powodów.

> WSZYSTKO co  
> wyroslo naturalnie, czy to moralnosc, czy Kraśniludzie (tak mi sie  
> pomyslalo po przeczytaniu przypisow do Lozinskiego niepoprawionego, ze ta  
> forma jest osobowa, nie zwierzeca jak 'te' krasnoludy, a wlasnie 'ci'  
> krasnoludzie. Co myslisz? Elfy to czasem przeciez elfowie, w jezyku  
> polskim uzwierzecanie wynika z innego spojrzenia, sa to rasy nizsze, nie  
> tylko wzrostem, natomiast w ramach systemow rpg czesto wyzsze, nie tylko  
> wzrostem.)

Myślę, ze temat jest już dosyć długi.

> Co faktu nie zmienia - szczescie dac moze kazda religia,  

Nie myl szczęścia z poczuciem szczęścia. Ja mówię o pierwszym ty o drugim - poczucie szczęścia idiocie mogą dac "malowane wrota" LOL

> realizacje -  
> kazda religia, byle spasowala na gruncie tej wiary, ktora umozliwi  
> pozytywne ocenienie religii poprzez dobranie kryteriow. Jesli dla kogos  
> liczy sie 'cos wiecej' (tak to jest nazywane) niz egzystencja, ceni  
> duchowosc (uznajac jej istnienie, wierzac w 'cos wiecej') wiec  
> chrzescijanstwo, czy tez inna religia rozwoju, ma u takiej osoby szanse.

Nie polemuzuję z tym. Osobiście uważam, ze wszystkie religie są warte tyle samo i sa dokładnie tak samo prawdziwe. Własnie dlatego wiara w ich założenia nie ma sensu. Religia to instrument, a nie wyraz nadrzędnego celu moim zdaniem. Przedmiot wiary nie ma więc znaczenia - liczy się wiara i spełnianie jej założeń. To daje siłę tu i teraz przy odpowiedniej motywacji - niesie pragmatyczny materialny zysk.  

> Jak z muzyka - w czlowieku sa pewne potrzeby (a czy wynikaja wylacznie ze  
> srodowiska/wspomnien/genow nie ma dowodow, wiec bez dogmatow prosze)

Wierzysz w to, ze nie ma dowodów - inni wierzą, ze są. Dogmatów się boisz samemu je tworząc?  

> i  
> trafienie z muzyka pozwala ocenic ja pozytywnie. O ile nie mozna  
> przewidywac ze na pewno istnieje muzyka ktora sie nam spodoba, o tyle  
> trudno uwazac ze nie ma takiej mozliwosci, z faktu nie tyle mozliwosci  
> zaistnienia pojecia, ale zaistnienia poczucia braku czegos, wiec juz  
> niejako istnienia realizacji pojecia w umysle. :) Prawda? :D:D:D

Nie prawda. Aby odszukac muzykę która się nam podoba trzeba najpierw przebrnąc przez wszyskie gatunki - co najmniej. Zakonnica, ksiądz i inne oszołomy zachowują się jak banda diskomułów którzy zaczęli słuchac disco bo brat słuchał disco, dziadek słuchał disco i stryj słuchał disco. Potem idą na ulice i biją ludzi którzy nie słuchają disco - ot istota religii objawionych. Objawienie nie jest dane od boga, ale od otoczenia. Osobiście najbardziej kocham cisze i spokój - brak muzyki ułatwia myślenie, wycisza umysł, pozwala mi się na sobie samym skoncentrować. ten brak muzyki to ateizm.

> Nie udowodnie. :) Ale Ty nie udowodnisz mi, ze z religii wynikaja. Bo  
> powody sa ROZNE. Czasem wynikaja z religii, a czasem z tego ze  
> niereligijny partner pozbawiony moralnosci zyje sobie konsumpcyjnie.  

Ten niereligijny partner żyje w zgodzie z ludzką naturą. Fustracja religijnego wypływa z religii. Freuda se pozytaj :-P

> Nie rozumiem pytania. Jesli masz na mysli religioznawstwo to pewnie  
> niewiele, tyle ze jesli Ty patrzysz wylacznie z perspektywy ateistycznej  
> na te wiary, za kazdym razem jako wylacznie ziemski skutek wylacznie  
> ziemskich potrzeb, to Ty nie przerobiles (okropne slowo!) zadnej.

Oj nie! Ja zostałem ateistą kiedy zacząłem się zajmowac religiami właśnie po to by wyzwolić się z więzów dogmatyzmu i przekonań wyuczonych. Na religię patrzę nie jak na sens życia a na rachunek zysków i strat, zbiór możliwości jaki mi ofiarowują.

> Jesli masz na mysli to w co wierzylem faktycznie, to jest to po pierwsze  
> wiara zawsze jedna, po drugie wiara nieustannie poszerzajaca sie. Wiec nie  
> wiem jaka liczbe od 1 do nieskonczonosci moglbym Ci podac.

Podaj mi nazwę tej religii.  

> Ponadto - nie myle sie. JEST idiotyczne tlumaczenie szczesliwemu  
> czlowiekowi ze nie powinien byc szczesliwy, bo czegos nie ma.  

Tak? Włącz telewizję, poogladaj reklamy. Cały biznes się na tym absurdzie jakoś nieźle kręci.

> Nie mozna  
> miec wszystkiego.  

Można założyć, ze kiedyś mieć się będzie. Jak założysz że nie można to będzieśsz mieć gówno.

> Nie mozna "miec jednoczesnie" i "nie miec jednoczesnie".  

Można.

> Nie mozna poznac smaku dziewictwa w wieku lat 30 poznajac seks w wieku lat  
> 15 itp itd.  

Można. Z vegetą smakuje lepiej :-D

> Czesc przedmiotow i czynnosci w kinematografii  
> stanozjednoczeniowej jest oczywiscie ukazywana jako 'dobra' na tle 'braku  
> dobr', natomiast jest to bzdurne.  

Wierz se w co chcesz i żyj w kartonie. Stań się męczennikiem naszych czasów. Świętym Szymonem Słupnikiem (również odstrzelonym przez Jana XXIII). Z wiarą jest mały problem. Jeśli bóg rzeczywiście jest to nic innego nie ma już znaczenia. Dlatego każdy kto wierzy prawdziwie musi dążyć do świętości. Masz jeszcze komputer - oddaj go ubogim, albowiem napisane jest iż bogaty nie wejdzie do królestwa niebieskiego. Na co czekasz wyznawco od siedmiu boleści?

> Wszystko moze byc wartoscia. Nie wszystko "ma prawo" byc wartoscia, ze  
> wzgledow spolecznych, ale wszystko ma mozliwosc byc, wiec i dac szczescie,  
> w przypadku realizacji.

Nie martw się - bóg cię kocha :-P

> Przez OKROJENIE swiata? Ziemniaki, pamietasz? Ziemniaczyzm pozwala  
> zaziemniakowac sie nawet na smierc. Ale to nie jest "szerzej", to  
> wylacznie "intensywniej w zawezonym swiecie".
> Ateizm daje mozliwosc wylacznie ateistom.

Nie martw się. Bóg i tak cie kocha :-D

> Bez zwierzen, chyba ze na priv.

Bez sarkazmu, chyba, ze z gołą dupą.

> KIMS - ZNOW z perspektywy oceny kariery ateistycznej. Dla meczennikow  
> danie innym przykladu nie bylo tak wazne jak postepowanie (UWAGA) W  
> ZGODZIE ZE SAMYM SOBA. Dziekuje za przyklad ludzi, ktorzy sie realizowali,  
> i nawet ogromne przeciwnosci (bol mogl byc nieprzyjemny) nie zmusily ich  
> do zmiany punktu widzenia na konformistyczny :D.

Nie no jasne :-) Ech... abym ja kiedyś dożył takich dni kiedy będę mógł każdemu wierzącemu umozliwić samorealizacj pzy pomocy Ak-47 i wiadra amunicji to zakrzykne Alleluja!!!!

> ZNOW ZNOW ZNOW ZAKLADASZ ateistycznie, ze u podstaw lezy fizjologia. JESLI  
> zas u podstaw lezy duchowosc, bo stworzyl nas Bog, to wcale nie  
> fizjologia.  

Bóg najpierw ulepił człowieka z gliny, potem tchnął w niego życie. U podstaw leży fizjologia i materialna strona egzystencji, nawet jeśli coś takiego jak duchowość, rzeczywiście byłoby boskim dziełem.  

> Wiec W ZALOZENIU masz ateizm=prawda, MUSI Ci wiec we wnioskach wyjsc, ze  
> ateizm daje wiecej mozliwosci. Ale SKAD zalozenie?  

Z dupy. Nie wyśmiewam się w tej chwili. Doznałem objawienie dupy Henryka :-D

> Skoro daje wiecej  
> mozliwosci, to jest sluszne? (a => b) => (b => a)  jak wyglada  
> Twoja logika, prawdziwa WYLACZNIE dla pewnych przypadkow. Pamietaj jednak,  
> ze po pierwsze  (a => b) => (~b => ~a), co oznacza, ze po drugie,  
> dla tych pewnych przypadkow
> ~(b => a) => ~(a => b).

Daruj sobie logikę. Logicy z Russellem na czele już dawno pojęcie boga uznali za absurd. Chcesz mi z logiką wyjechac to bądź może konsekwentny.

> Co oznacza mniej wiecej tyle, ze masz dwa wzajemnie popierajace sie  
> zalozenia, ze zdanie logiczne wykluczajace oba jednoczesnie jest rownie  
> prawdziwe jak Twoje pod katem logicznym, ponadto zakladasz prawdziwosc  
> wynikania, czyli
> 1 => (a => b) => (b => a), co juz jest zapetleniem stricte  
> absurdalnym.

Logicznie zdania "bóg jest" i "boga nie ma" są absurdalne w równym stopniu. Osobiście uważam, że pewności miec nie mogę, ale brak przesłanek skłania mnie w stronę ateizmu - jest wygodniejszy i nie wymaga tworzenia bytów powyżej obserwowanymi. Za to religie bywają użyteczne - gdy uważam, ze są to ich używam.

> Naturalnosc - wyzej opisalem ze sie mylisz. Naturalne - zgodne z geneza.  
> WIEC skoncz zakladac pewna geneze, bo nie masz dowodu ze zalozenie jest  
> prawdziwe.

Cytując Magnusa Enquista, profesora etologii na uniwersytecie w Sztokholmie "Są rzeczy bardziej sprzeczne z naturą niz homoseksualiz; rzeczy których dokonuje wyłącznie człowiek - jak wyznawanie religii lub spanie w piżamie". Nie znam gościa bardziej kompetentnego do oceniania naturalności zachowań niż etolog.

> Dlatego tylko "TEN SYSTEM KTORY MA RACJE opisuje naturalnosc zachowan" i  
> JESLI nie jest nim ateizm to ABSOLUTNIE to co nazywasz naturalnym NIE JEST  
> naturalne.

Natura jest po mojej stronie. Przykro mi :-D

> Religia - tez pisalem, powtorze - nie jest potworem, ktory przychodzi i  
> krzywdzi. Religie tworza ludzie, ktorzy WLASNIE w to WIERZA.

Dobra - więc to ludzie przychodzą i krzywdzą bedąc potworami. Tylko po chuj im religia do tego? Bo użyteczna :-) I z taką postawą się zgadzam.

> Polecam czytac Imie Rozy, starczy na pare niedziel.

Phi... dzień czytania w porywach. Dwa razy czytałem :-)

> JESZCZE nie dotarlo do Ciebie, ze zycie wieczne nie musi zalezec od  
> pogladow?  

Nie musi. Fakt. Ja uważam, ze nie musi i dokładnie dlatego ci do łba tłukę że jak sobie w boga będziesz wierzył to masz równe szanse być przez niego osranym co ateista. Niezbadane są wyroki boskie, a bóg jako istota obdarzona czarnym poczuciem humoru mogła sobie zrobić test na inteligencję tworząc święte księgi. LOL.

> Ze to nie gra RPG tylko PRAWDA ktora spotkasz na swojej drodze?  

Udowodnij.

> Ze brak zycia nie zalezy od tego ze "Krasnolud w nie nie wierzyl"? Ze  
> niewiara w oddychanie tlenowe nie sprawia ze juz sie nie oddycha  
> tlenowo?

Zły przykład - fizjologia moja ulubiona bije z tego przykładu. "Grzech" jest równie natualny jak oddychanie.  

> On, jesli jest Bogiem, da Ci dowod.

Skąd ci do głowy przyszło, ze go mój los obchodzi albo, ze bęzie chciało mu się cokolwiek udowadniać?

> Napisalem wyzej - zmien nazewnictwo na pasujace. Na potrzeby tekstu  
> nazywam ateistami (wiem ze nieslusznie, ale i Ty nigdy nie zrezygnowales z  
> nieslusznego nazywania chrzescijanami kogo popadnie) tych ktorzy mysla ze  
> "nie wierza".

Wybacz drogi Malaavi, ale ateizm jest definiowany jako stosunek ludzi do bogów a nie do wiary. http://pl.wikipedia.org/wiki/Ateizm Nie podoba ci się to trudno, ale to ja mam racje.

> :) Wiec nie wierzysz nawet ze Boga nie ma?

Bingo.

> Ateisci popelniaja blad myslac ze maja wiecej podstaw dla swej wiary. Nie  
> maja. Maja TYLKO inne, niewyprowadzone zalozenia.

Mylisz się. Ateiści zwyczajnie nie wyprowadzają wniosków z założeń które nie istnieja. Kiedy Napoleon zapytał Laplace'a, dlaczego jego pięciotomowym dziele nie ma słowa "Bóg", ten odpowiedział mu: "Ta hipoteza nie była mi potrzebna". I to jest kwintesencja ateizmu.

> Sprawdz :). Moze osiagniesz nirwane?  

Prędzej ból jąder :->

> Przeciez nie masz dowodu ze ten  
> pojedynczy osobnik z ktorym teraz rozmawiam nie osiaga nirwany wlasnie  
> przez to.  

Mam dowód. Da się ciebie zrozumieć i za bardzo wikłasz wyjaśnienia.  

> Zaczales wierzyc bez dowodu? :D

Nie można wierzyć inaczej.

> Tak tak, ja wiem ze zawsze tak sie wierzy, sprawdzam Cie.

:-)

> Byc moze da jej w ten sposob tysiace megaorgazmow, kto wie, ale bede  
> wdzieczny jesli przestaniesz sie nasmiewac z pewnych symboli religijnych,  
> to bardzo poziom obniza, konieczne nie jest.  

Dlaczego wszyscy ludzie mówiący o bogu i religii boją się śmiechu?

> I jw. - jesli ma racje, ma  
> szanse na cos wiecej niz seks. Nie sugeruj znow ograniczania sie do  
> ziemniakow, moze jej nagroda bedzie mniej seksu zawierac, nie wiecej, ale  
> da cos o czym na Twojej wysokosci sie nie sni ;).

Jeśli bóg jest tak miłosierny jak się o nim opowiada to gówno go będzie obchodzić, że byłem niewiernym grzesznikiem - swoje hurysy i tak dostanę :-P

> Nie jest to mily wniosek dla naszej plci, nie sadzisz?

Masz więc już cel w życiu. Idź i dupcz się aby poprawić postrzeganie naszej płci :-P

> > "Fakt, iż jakiś pogląd jest szeroko rozpowszechniony, nie stanowi  
> żadnego  
> > dowodu na to, że nie jest on całkowicie absurdalny.  
>  
> -to o ateizmie-

To se weź i porównaj ilość wyznawców i ateistów w skali świata.

http://religion-cults.com/religions-membership-7.gif

> Ale nie bedzie zalowac. Po CO do Diabla jej ten seks, skoro po nic jej ten  
> seks? :D

Po chuj :-D

> Bo to wlasne szczescie jest wyznacznikiem, nie statystyka.

Więc każdy jeden wybór może przynieść szczęście. A ja mam od wyznawcy lepiej - bo ja mogę wybrać wszystko, religijny fanatyk ma tylko jedną drogę.

> Wowczas sie zapetlisz, bo wcale nie bedzie tego poswiecenia.  

Ja tu pętli jakoś nie widze.

> A za glupote  
> jest Pieklo.  

Tylko u satanistów. Powiedział pan - błogosławieni ubodzy w duchu :-)

> Nie za skromnosc umyslowa, za glupote. Na pewno.  

Tak? To mi to weź wyszukaj w swych świętych textach...

> Jakbym ja  
> byl Bogiem to bym wam taka rzeznie urzadzil, uch, w calym wszechswiecie  
> byscie piszczeli z bolu. Ale on ma lepsze metody, skoro nic nie slychac,  
> nawet piszczec glupcy nie sa w stanie.

Jak nie jak piszczysz?

> I powazniej - w chrzescijanstwie zycie ziemskie jest darem od Boga,  
> podobnie jak zycie wieczne. Odrzucenie ktoregokolwiek jest niewlasciwe.

Ja niczego ne odrzucam. Ja działam dla dobra ludzkości aby szła cała do nieba. Alleluja i do przodu :-)

> Po ludziach, ktorzy byli szczesliwi, mimo wyrzeczen.

Nie masz podstawy by to stwierdzic - możesz najwyżej wierzyc :-)

> Jesli zas zalozysz,  
> ze "mogli nie byc" to ja zaloze "moglo byc jakkolwiek" a z mojego  
> zalozenia wynika, ze moze byc tak jak napisalem powyzej. NIGDZIE nie  
> pisalem ze tak byc musi, ja pisze jak byc moze. Ty jedziesz po dogmatach,  
> wszedzie w zalozeniach masz ten ateizm, az sie chce rzygac a dopiero w  
> polowie jestem :D.

No i widzisz... Mam większą władzę od boga. On cie na wymioty pociągać nie dał rady :-P

> "MOZE" KRETYNIE, NIEDOROSCIE BRODATY :) Jejku, nie obraz mi sie prosze,  
> fajnie mi sie z Toba pisze :)
> Napisalem MOZE, wszedzie pisze ze MOZE, ze to potencjalne. POZA  
> zalozeniem. :)

Twoje przekonania są ładne - ale jeśli i tak zostajemy przy "może" to niestety nie jesteś wyznawcą. Jako letni pójdziesz na potepienie. Ja nie - ja sobie piekła nie wymyśliłem :-P

> Powyzsze jest bzdura. Czlowiek ktory odcina sie od Boga,  

To nie jest możliwe jeśli bóg istnieje.

> popelnia blad,  
> jesli Bog istnieje, dziwne by bylo ze akurat blad jest ceniony.  

Jaki błąd?  

> Poddana -  
> nie znaczy byc moze tego co myslisz, ale nie wyjasniles. Natomiast my nie  
> umiemy uczynic poddana istoty pojedynczej, a co dopiero planety. Mozemy  
> sie oklamywac, prosze pana. :>

Jesli ktoś kiedyś na tym świecie zostanie bogiem to mam dziwne przeczucie że to będzie ateista :-P

> Dogmatykiem jestes, ale teraz w druga strone?

Poznaj swego wroga :-)

> Absolutnie nie rozumiem, jak moglbys miec swiadomosc, ze to co wyzej jest  
> odpowiedzia na moje slowa. :)

Szczerze to teraz mi się az nie chce sprawdzać - już 1,5 h odpisuję na tego posta grrrrr.....

> Krasnale nie maja skrzydel.

Chuja wiesz o krasnalach :-P

> Twain byl bystry. Ale nie byl filozofem. Wyobraz sobie, ze nie wszystko  
> sie mierzy czasem czy masa, ale mozna np. wartoscia. Gdyby to nie farba,  
> ale platyna byla? A moze cos wiecej?

I tak to dalej nie ma sensu.

> A strach przed Bogiem jest logiczny, jesli Bog istnieje.  

No to się bój, pokutuj, módl się a nie ślęcz do późna nad kompem na satanistycznym forum :-)

> nie mowie ze satanisci wybrali swiadomie, chyba ze sie zakreciles.

Nie zakręciłem się - ty nie złapałeś mojego zdania, ale dokładnie chodziło mi o to, że sugerujesz iż sataniści świadomie nie wybrali.

> Podlicz czas, jaki w tv Boga nie zawiera, czas, gdy ludzie robia cos co  
> jest grzechem z punktu widzenia chrzescijanstwa, a potem czas, jaki sie  
> 'indoktrynuje' bobasy.

Dlatego mniej ludzi chodzi do kościołów niż do supermarketu.

> JESTES SLEPY badz Z GRUBSZA uposledzony jesli (jesli - gdyz wcale nie  
> uwazam ze jestes, tylko konieczny byl ten wstep) uwazasz ze tego  
> ostatniego jest choc w przyblizeniu tyle co poczatkowych.

Nie liczy się ilość, liczy się to, że np. w Polsce jest x szamponów do włosów i tylko 1 KRK mająca dobrze rozbudowane struktury. Mamy do czynienia ze stanem bliskim monopolu - jeśli tak to siła monopolisty jest natualnie większa. Ktoś kiedyś za komuny wpadł na to aby reklamować Telekomunikację Polską? A po chuja. Miałeś jakiś wybór operatora????

> SWIAT TO NIEUSTANNY zalew mysli ateistycznej, nie pieprz mi tu o  
> indoktrynacji religijnej, bo zaczyna sie robic smutno.

Jest dokładnie odwrotnie. I jesli tego nie widzisz to ślepy jesteś.

> Nawet przykladowe relacje pogrzebowe JP2 sa ateistyczne! Bo czlowiek  
> wierzacy by dal spokoj, pseudowierzacy za to sie smierci boi (bo nie  
> wierzy w zycie wieczne), uwaza ze o kanonizacje trzeba zadbac (bo Bog  
> sobie nie poradzi, pewnie nie istnieje).

Absurdami walisz.

> A sadzisz ze takie sa? Lub inaczej: przestan uzywac 'realny' w znaczeniu  
> 'prawdziwy', a zacznij patrzec na to jak abstrakcyjna kategorie. I wtedy  
> mi odpowiedz.

Abstrakcyjne kategorie są dobre dla sztuki, a nie tam gdzie się decyduje o kluczowych kwestiach życia.

> tak. naprawde masz spory problem z tym pojeciem. Nie wiem czego Cie  
> uczono, ale straciles wlasne odczuwanie chyba. Opierasz odczucie na  
> statystyce, to przykre. Gdybys byl bliska mi osoba, mialbym dola, bo  
> pewnie nie bede w stanie pokazac Ci jak bardzo to podejscie jest skopane.  
> Nie liczy sie to co czlowiek osiagnie, ale jakie numerki bedzie mu mozna  
> przypisac. Nie osiagnal wiecej ten co ROBIL TO CO CHCIAL i UMARL  
> SZCZESLIWIE tylko osoba, ktora miala wiecej seksu w zyciu.

Człowiek zdrowy chce więcej seksu w życiu. To naturalne. Wracamy do piramidy potrzeb - po dobrym orgazmie, najedzony i przepity pod wpływem zioła mogę zacząć się zastanawiać np. nad innymi potrzebami w stylu religijnych :-) Moje słowa nadintepretowujesz - za szczęśliwego uznaję tego kto wybiera świadomie, a wybrać świadomie można tylko po skosztowaniu wszystkiego. "Niczego nie poznałeś jeśli nie poznałeś wszystkiego" D.A.F. de Sade

> To absurd. Nie wiem skad to wziales, nie wiem, i na ten temat juz nic nie  
> pisz.

Bo to najsłabszy punkt twojej teoryjki?

> Z punku widzenia chrzescijanstwa - Papa ma poparcie Boga.
> Z punktu widzenia ateizmu - i Ty i on macie tylko swoje slowa. Wiec jego  
> slowo jest warte tyle samo lub wiecej.

Tyle samo co najwyżej.

> Odpowiedz - bo nie wiedza ze jest. Wybor nie nastepuje na skutek istoty  
> rzeczywistosci, a tylko stanu wiedzy na jej temat. Stad - Ty popelniasz w  
> zyciu katastrofalne bledy, choc pewnie gdy kogos interesuje ateistyczny  
> opis swiata, to mozesz mowic do niego dlugo.

Dziękuję. Takiej odpowiedzi oczekiwałem - wpadłeś w pułapke. Właśnie mi przyznałeś, ze aby świadomie wybrać konieczna jest wiedza, a ta bierze się wyłącznie z doświadczenia. Tylko grzesznik może być prawdziwie święty.

> A jak sie czuje taki facet? Uszczesliwiony?

Taki facet najczęściej żyje w błogiej nieświadomości że został puszczony kantem :-) Niewiedza czasem jest zbawienna :-P

> Nie, to dowodzi ze CZUJE, wiec JEST. Mowimy o uczuciach. Przyblisz sobie  
> pojecie.

Daj dziecku cyjanek - pogadamy o uczuciach. dziecko czuje przecież pociąg by go spróbować :-)

> Zdaje mi sie ze teraz juz nie masz argumentow, w polowie przypadkow teksty  
> tego typu badz obrazanie wiary katolickiej.

Katolika nie da się obrazić. Sam przecież siebie katolikiem nazwał :-)

> To - automatyczne. Tyle ze normy sa naturalne, jesli nie ma Boga.  

Społeczne nie znaczy naturalne. Naturalne mogą być tylko normy jednostkowe, a one są głupie chyba, ze wynikają z przepracowania wielu tuneli rzeczywistści. Tylko jakoś nie widz nie by takie "tunelowanie" u mnie zwiększało ilość norm LOL.

> Jesli to dla Ciebie naturalne, rzucaj. Dla mojego gatunku naturalny jest  
> rozwoj. Nie wiem czy wracanie jest ciekawe. To dziwna tendencja  
> wspolczesnego swiata, wracanie akurat do pewnego miejsca, do innych  
> naczelnych, i nazywaniem naturalnym DLA NAS to co robia te naczelne. A  
> czemu nie LANCETNIK? Badz lancetnikiem.

Nie mogę. Lancetnik by cie zignorował. Do ruchania się przecież nie nadajesz :-)

> Nie. Model tego co reprezentujesz, ma to stwierdzenie "sie sprawdza"  
> wpisane w zalozenia. Czyli nie sprawdza sie do tego stopnia, ze az nie  
> umiesz tego zauwazyc.  

No jasne. Zaraz mi powiesz, ze większą awarią jest spalona kontrolka na pulpicie sterowania niż eksplozja w jedynym silniku samolotu :-)

> Nauka opisuje swiat tak samo dobrze pod katem chrzescijanstwa, bo  
> chrzescijanstwo nie mowi ze swiata nie ma, mowi ze jest cos wiecej. Gdy  
> sie zyje w powietrzu, ornitologia zazwyczaj wystarcza, mozna mowic ze  
> ichtiolodzy to fantasci. Nie opisuja nic co byloby czesto w powietrzu  
> widoczne, a jakies "latajace ryby" czy inne UFO, to to samo co Matka Boska  
> na szybie. Tak wlasnie robisz Ty. Nie widzisz, a gdybys widzial - nie  
> wierzylbys. Wiec choc by wierzyc ze cos nie istnieje wystarczy brak  
> obserwacji, to niespelnienie tego warunku dyskwalifikuje wlasnie  
> obserwacje, zebys mogl mowic ze 'dalej nie bylo obserwacji'. Byla, tylko  
> cale kryterium obserwacyjne jest tak bzdurne, ze nie stanowi nic wiecej  
> ponad przeslanke.

Jedno ale - i ryby i ptaki widziałem oraz zjadałem. "Olaboga - Ola zjadła Boga!!!" :-P

> Pokaz mi gdzie tak stwierdzilem. Gdy juz dojdziesz ze tak nie  
> stwierdzilem, napisz "przepraszam ze pisalem nieprawde na Twoj temat". Ja  
> odpisze "nie szkodzi".

W czym jest lepszy epistemolog od fizyka? Dla mnie ten drugi przynajmniej ma spójne założenia. Ten pierwszy też świata nie opisuje.  

> lepper ma doktoraty

Ale nie tytularną profesurę. Inna sprawa, że ty jak mniemam doktoratu jeszcze nawet z logiki nie masz więc pani profesor nawet może się nie chcieć z tobą dyskutować i uzna cie z a głąba na wejściu.  

> JAK KAZDE inne pojecie. Poniewaz zdefiniujesz je jedynie innymi pojeciami,  
> wiec otrzymasz podobne zawieszenie w prozni. Nieznajomosc definicji,  
> charakteryzujaca ta pania (jesli sie nie myle to przypisac jej nalezy i o  
> wiele glupsze wypowiedzi) sprawia, ze pani ocenia subiektywnie, wklejajac  
> ta ocene w wartosciowanie logiczne.

Doucz się. To zwyczajnie ty nie zrozumiałeś. Ale to nie wina ani moja, ani pani profesor.

> O ile Bog istnieje,  

Postawienie tego założenia nie ma sensu. Całe dalsze dociekania się o nie rozbijają. Przykro mi, ale zwyczajnie wyszedłeś na głąba.

> o tyle nie potrzeba absolutnie go definiowac, by  
> istnial. W tym wiec przypadku zdanie jest prawdziwe, mimo nieumiejetnosci  
> zdefiniowania, wiec niedorobek semantycznych, gdyz semantyka nie moze sie  
> nie lamac, bedac tworem sama w sobie w kontekscie jezykow naturalnych, nie  
> boskich.

> Dalej - pani uznala, ze Bog posiadac moze cechy, gdy stwierdzala  
> potencjalnosc istnienia definicji. Opiera sie to na blednym rozroznieniu  
> miedzy cecha a przedmiotem okreslanym za jej pomoca. Przyklad - gdyby cos  
> w definicji mialoby 'zielony'. Wymaga sie definiowania zieleni.

Wiesz co to zielony? Wiesz. Więc to nie problem. Profesorce chodziło wyraźnie o używanie różnych pojęć które nic nie znaczą. Zieleń np. fizycznie dasz radę zdefiniować. Absolutu nie, wyższej jaźni itd nie.

> Bog w filozofii chrzescijanskiej  

Nie ma czegoś takiego IMHO - wiem, ze się tak to określa, ale xiaństwo mija się z filozofią już w ścisłym znaczeniu terminu filozofia jako umiłowania mądrości.

> nie jest posiadaczem cech, z nadrzednosci  
> pewnej, dlatego i definiowanie go przy uzyciu jedynie mozliwych  
> nie_bedacych_bogiem pojec jest absurdem, absolutnie nie zwiazanym z  
> istnieniem/nieistnieniem Boga.

Więc co to jest bóg?  

> Stad - pani probuje pokazac nonsens, tam gdzie jest jasnosc mimo  
> niewyrazalnosci. Powiedzialbym:
>  
> semantyczne naduzycie. :P

Nie. Pani profesor mówi że nonsensem jest tak zdanie "boga nie ma" jak zdanie "bóg jest". Nie doczytałeś. Wyrywając z kontekstu wszystko udowodnisz.

> Co wprost oznacza, ze zaprzeczenie istnienia Boga, czy ateizm, jest  
> podobnie nieracjonalny. i tu juz nie musze wyprowadzac tego, bo to  
> napisano jasno, zaprzeczenie nonsensu jest nonsensem, a zdanie to trzeba  
> ignorowac.
>  
> Malo tego - ignorowac trzeba rzeczywistosc, ze wzgledu na  
> niedefiniowalnosc, co w skrocie daje wniosek, ze racjonalizm nie jest  
> racjonalny.

Bardzo karkołomne, ale nieudolne próby czynisz by wybrnąć z sytuacji. Widzisz między krzeslem, a bogiem jest mała różnica polegająca na tym, ze krzesło znam z doświadczenia.

> kolejny raz - Kolakowski.  

"Nie oburza mnie ani mnie nie irytuje irracjonalność wiary; nudzą mnie i niecierpliwią próby budowania fałszywych zasad racjonalizujących." Chciałeś to masz.

> Klecha posyla przed pluton?

A co? Nie? W bardzo wielu miejscach na ziemi klechostan tak robił. I nie mówię o XVII wieku. Doczytaj se historię wieku XX - czytanie nie boli.

> A tego juz nie wiesz, nie masz dowodu, wiec MOZLIWE jest ze to ludzie +  
> podstawy ICH WLASNEJ wiary.

Oczywiście że wiem - obserwuję ludzi nic ponad ludzi.

> Robia to, bo uwazaja ze to dobre. Tzn tak trzeba. Tzn. sluszne. Rozumiesz?  
> A TYLKO zgoda z wlasna ocena daje szczescie.

A mówił ci już ktoś kiedyś, ze kochac trzeba każdego człowieka? Zostań ascetą dla dobra Afryki :-) Idź myć dupy w slumsach Bombaju, a nie mi zawracaj głowę na forum. Zrób coś dla wypełniania boskich nakazów zanim zaczniesz mi opowiadac o bozi - inaczej jako teoretyk, a nie praktyk skazany jesteś na piekło mocą własnej religii.  

> Za ziemniaki? Na pewno jest to barwna opowiesc. Ale wnosi niewiele.  
> Ziemniaki. Tylko ziemniaki. Kartofle i pyry.

Przenajświętsza fryteczko módl się za nami
Świętobliwy chipsie - odpuść nam nasze winy!!!

> jw - stworz krotsze pojecie, ktore bedzie znaczylo to co gdzies tam z  
> poczatku napisalem.

Taka jest definicja ateizmu. Przykro mi :-)

> I znow powstrzymales sie od konkretnej odpowiedzi.

> I NIKT Ci nie broni. Bylebys to traktowal jako wlasny wybor, a nie wybor  
> ponad inne wybory. Potencjalnie mozesz stracic.
> Gdyby policzyc statystyke, ubarwic ja tym ze wiekszosc pewnie sie myli -  
> stracisz prawie na pewno. Ale dopiero po mniej niz 120 latach szczesliwego  
> (:P) zycia.

Amen :-)

> Nie ze urosnie. Ale jesli jest, to gdy uwierzysz, bedzie stawal na  
> zawolanie i przebijal wszystkie okoliczne panny dostarczajac wrazen  
> niezapomnianych.
>  
> Taka sprawa, jednej rzeczy dalej nie mozesz zrozumiec, wyszla z tego  
> niejedna Twoja pomylka.
> Wiara - to stosunek do pewnych pojec.
> Stan faktyczny - to pewna Prawda, niekoniecznie poznawalna.
>  
> Z wiary nie wynika stan faktyczny, wiara Ci fredzla dlugiego nie da.
> Ze stanu faktycznego nie wynika wiara, bo ludzie wierzyliby wowczac w to  
> samo.
>  
> Ale wiara MOZE byc zgodna ze stanem faktycznym. Ma prawdopodobienstwo  
> >0 (w ramach naszej mozliwosci jego oceny, gdyz nie ma dowodu ze jest  
> inaczej).
> Ja cala ta rozmowe prowadze z kontekstu "jezeli ateizm jest prawda, jezeli  
> chrzescijanstwa jest prawda, jezeli cos innego jest prawda" - podzial  
> nierowny, ale daje pewne pojecie o sprawie.

Zgadzam się w 100%

> Chrzescijanie nie odrzucaja czegos, w co wierza. Jesli wiec trafiaja -  
> maja to. Jesli nie trafiaja - fantazjuja. Ale Ty mozesz (ISTNIEJE  
> mozliwosc) fantazjowac ze masz oczy. Czy wolisz wierzyc ze ich nie masz,  
> dlatego ze moze zaistniec pomylka, czy wolisz uzywac, zadowolony z tej  
> mozliwosci?
>  
> WOLISZ uzywac.
> Dlatego NIELOGICZNE jest odcinanie sie od czegos innego. Owszem - jest to  
> niewidoczne, niepoznane sprzetem elektronicznym. Ale to NIE sa  
> wyznaczniki, tam gdzie moze chodzic o cos wiecej niz oczy czy sprzet  
> elektroniczny.
>  
> Czy SLYSZYSZ ze masz oczy? A jednak wierzysz. Czujesz zapach oczu? Czesc  
> zmyslow sie popiera wzajemnie, bodzcie informuja o istnieniu narzadow  
> odbierajacych bodzce. Program, prosty, przykladowy, moglby dzialac tak  
> samo, przetwarzac informacje na temat bodzcow, metainformacje na temat  
> wlasnego sposobu ich odbioru, co NIJAK by sie mialo do istnienia.
>  
> Wiec wiara w oko-narzedzie poznania jest rownoznaczna z wiara  
> dusza-narzedzie poznania.

Jak mi wyślesz w kopercie kawałek swojej duszy - narzędzia poznania to przyjme twoją argumentację. Popełniasz błąd mieszając pojęcia świata rzeczywistego z pojęciami określającymi myślokształty - to twój problem argumentacyjny. Nie zdołasz mnie przekonac takim mieszaniem bo nie musi między dwoma tak różnymi rzeczami istniec jakakolwiek analogia.

> jw. znajdz lepsze slowo, nie mam nic przeciwko temu by zmienic nazewnictwo  
> na bardziej poprawne, byleby bylo zrozumiale i latwe w uzyciu. To jest  
> zrozumiale i latwe, wiesz co mam na mysli, wiesz ze chodzi o poglady  
> reprezentowane przez wiekszosc spoleczenstwa, choc pod maska  
> chrzescijanstwa czasem.

Oż w mordę :-) To chybaśmy się wreszci zrozumieli. Jak mówisz o społeczeństwie i jego postrzeganiu świata - ok masz rację. Tylko dlaczego cały czas mówiłeś do mnie personalnie?

> znow brak argumentu. W sredniowieczu powodujac smiech na sali, sprawilbys  
> ze sluchacze zignorowaliby moje slowa. Ale tu nie jest sredniowiecze (po  
> mojej stronie) i prosze nieco skladniej. :)

Bóg umiera gdy umiera ostatni wyznawca IMHO. Dowodu ci nie podam w każdym razie ty mi nie wmówisz, ze tak nie jest.

> Wszystkie sa niedefiniowalne.

Jest taka książka - nazywają ją encyklopedia, jest inna - nazywają ją słownik. Skoro pojęcia są niedefiniowalne wytłumacz mi prosze jak to możliwe, ze prowadzimy dialog?

> Absolutnie nie ma neutralnosci :).
> Jest ograniczenie, to jasne ze im bardziej sie zamknie oczy tym bardziej  
> mozna mowic ze sie nie widzi. (lub.. Puchatka tam nie bylo).

Puste słowa. Nic nie wnoszą.

> Co z tego wyszlo - bylo juz dawno. NIE MA TU mojej wiary.

Skoro tak twierdzisz :-P Ja nie jestem ateistą, ale ciiii.... bo jeszcze ktoś usłyszy :-P
spis działów / spis wątków / nowy wątek / zwiń wątek
Malaavi
[ nieaktywne ]


Wysłano:
2007-01-25
04:23:09

poznaj swojego wroga

> > Ale ocena podlega wierze. Bo to czy stwierdzenie nieudowadnialne  
> > potraktuje sie jak prawde badz falsz wynika z wczesniejszego  
> wypracowania  
> > zdania na ten temat.
>  
> A stwierdzeń udowadnialnych to nie dotyczy? Ludzie mają zdanie na temat.  
> Ich wiedza w dziedzinie nie ma tu najczęściej wiele do rzeczy - zdanie i  
> tak mają bo tak wypada :-)

Dotyczy. Ciesze sie ze sie zgadzasz. Wiara jest na poczatku.

> > Dalej - wszelka  
> > falsyfikacja (np. takiego obrazu pociagu, wykazanie ze nie jest  
> pociagiem)  
> > odbywa sie wylacznie na drodze poznania zmyslowego, wiec wiary w  
> czesc  
> > bodzcow, podwazajacej zasadnosc innej wiary.
>  
> Gdy wiara bazuje na przesłąnkach to czy dalej jest wiarą?  

Tak, gdyz ocena co jest przeslanka podlega wierze. Czesc 'faktow' jak na przyklad to ze Boga sie nie oglada dla ludzi juz oznacza ze Boga nie ma. Dla innych czyjas obserwacja Boga wystarcza by uwierzyc. Czesc w pieknie swiata widzi dzielo ewolucji, dla innych ewolucja jest dzielem Boga.  

> Powiem w ten  
> sposób - oczywiście można założyć, ze WSZYSTKO jest wiarą. Tylko, ze  
> "Przypadkowa przechadzka po szpitalu wariatów pokazuje, że wiara nie  
> dowodzi niczego." jak powiedział Heinrich Heine.  

Zgadzam sie z tym czlowiekiem.

> Przyjmując twoje  
> założenie cała dyskusja staje się bezprzedmiotowa, ba wszelki dialog staje  
> się jedynie konfrontowaniem wiar i jako taki nie ma sensu.  

To nie jest zalozenie. To prawda ze nie ma wiedzy pewnej. Natomiast i tak mozna poznawac swiat. I tak wszystko badac, rozwijac w pewnej abstrakcji, tworzyc modele i sie do nich ustosunkowywac. Po czesci dlatego, ze nawet przy moim zalozeniu biernosc sensu wcale nie zyskuje. Robi sie to, co uwaza sie za sluszne. Dlatego ja rozmawiam, a niektorzy ludzie nie rozmawiaja. Maja swoje przeslanki, swoja wiare.

Cien chyba pisal do mnie o prawdopodobienstwie. Ze swiat PRAWDOPODOBNIE nie jest dzielem Boga. Brzmi to moze niezle, ale jest bzdura. JAK liczone jest prawdopodobienstwo? Czy poznano 100 swiatow, z ktorych 73 nie byly dzielem Boga, wiec mamy wiekszosc, srednia z proby? Moze jakis blad pomiaru?

Mamy tylko jeden swiat, poznawany od wewnatrz. O ile istnienie Boga pozwoliloby poznawac go tez z zewnatrz (moznaby wyprowadzic pewne zewnetrze wzgledem swiata, niekoniecznie nawet w sensie miejsca) o tyle jego nieistnienie powoduje, ze 'gdzie' by czlowiek nie byl, zawsze jest wewnatrz. (Kwestie warunkow konstrukcji swiata, skoro jest wylacznie swiat, nie ma nic poza swiatem, jesli nadrzedny jest Bog, to ewenatualnie swiat jest w Bogu, ale nie Bog na swiecie).

Podawalem przyklad programu. Program rozwiniety, jakas sztuczna inteligencja moze, badalby otoczenie WYLACZNIE w pojeciach wyprowadzalnych na podstawie bodzcow. gdyby mu zdefiniowac nieistniejace zmysly, ktore JAKOS reaguja na pewne bodzce, on moglby zdefiniowac sobie caly spojny swiat. Dopiero my, z zewnatrz, widzielibysmy ze ten swiat to informacje, skoki napiecia, ktore nie opisuja nic. Poznanie z wewnatrz to zawsze model, gdyz poznanie jest potencjalnie okrojone.

> Gdybyś nie  
> zrozumiał subtelnej aluzji - twoja postawa mesjanistyczna sama ze soba  
> stoi w sprzeczności bo mesjanizm nie ma racji bytu w tak określonym  
> środowisku. Chcesz mnie przekonac - odpowiem ci "a gówno!!!" idąc za  
> argumentacją Cambronne'a. Ja swoje wiem :-P

Nie ma postawy mesjanistycznej. Jest kilkuosobowe pojscie dalej. Absolutnie mnie nie interesuje to zeby moje wnioski tu przyjeto, chce by wypracowano cos wiecej, zamiast poprzestawac na 'dawno temu'. Z oswieceniowa wizja swiata (mimo barwnosci cytatow, jak tego powyzej) bede walczyl.


> > Ktore z niego wyplywac nie musza, bo nie sa kisielem, ktory przez  
> > pekniecia stanu posiadania wyplywa na podloge. Sa skutkiem stanu  
> > posiadania, gdzie funkcja jest wartosciowanie oparte na wierze w  
> > zasadnosc/bezzasadnosc pewnych kryteriow.
>  
> A ja i tak uważam, że zakonnice są nieszczęśliwe bo nie wiedzą co tracą.  

I Ty jestes wiec nieszczesliwy, gdyz nie wiesz co tracisz.

> Mogą sobie uważać co chcą, ale rezygnacja ze świata i jego doznań jest  
> sama w sobie kretynizmem zwłaszcza że uważają one iż ich wybór jest  
> świadomy. Zwykle nie jest. Świadomie klasztor wybrać może tylko  
> libertyn.

Mozesz sobie uwazac co chcesz, ale rezygnacja z czegos wiecej niz swiat i jego doznania jest sama w sobie kretynizmem, zwlaszcza ze uwazasz iz Twoj wybor jest swiadomy, a przynajmniej inteligentny. Nie jest. Inteligentnie, gdy nie ma sie nawet statystyki, jest poszerzac. Ty nie poszerzasz "o" seks. Ty zawezasz "do" seksu, w przykladzie zakonnicy, oczywiscie ogolnie rozmawiamy o szerzej pojetych dobrach libertynskich.

> > Przykladowo wiara w "ten swiat" jest wmontowana w czlowieka. O ile  
> "tamten  
> > swiat" jest jeszcze do przyjecia, o tyle wszelkie poglady  
> sprowadzajace  
> > 'rzeczywistosc' do faktycznych prawd, tj istniejacych faktow,  
> informacji,  
> > sa juz dla wiekszosci niepojmowalne.
>  
> Może to i lepiej. Gdyby idiota miał zdolności umysłowe zrozumieć ten  
> problem to w duchu metody organoleptycznej "biedna Ania" by się nam  
> wieszała co 5 minut :-P

Bardzo mi sie ten zart nie podoba.


> > Zostanie zakonnica po przeczytaniu Markiza? Polecam Imie Rozy, nie  
> > Markiza.
>  
> Dlaczego? Ja wolę Markiza. Imię Róży mnie ni chuja nie zainspirowało do  
> działania :-)

A mnie owszem. Kazdemu wg potrzeb. Dobrze? :)

> > Pobladziles. Naturalny = zgodny z zamyslem.  
>  
> Nie. Naturalny = istniejący bez zamysłu

To tez uwzglednilem. Ale jesli Boga nie ma to wszak wszystko jest naturalne.

> > O ile Bog moze miec zamysly  
> > (wiec cos moze byc z nimi niezgodne, jesli Bog wszechmocny nie jest)  
> o  
> > tyle Natura zamyslu nie posiada, nie ma nigdy sprzecznosci.  
>  
> Wierzysz w to? Dowodu mi nie podasz. Nie jesteś w stanie natury objąć  
> rozumem ani na jej gruncie przeprowadzić analizy.

Ha. Zgubisz sie jak de Sade. On Naturze dawal wrecz boskie cechy czasem (zle - niektore postaci z jego ksiazek dawaly), wiec przestawal pisac o Naturze, a zaczynal o Bogu, inaczej nazwanym.

> Nikt nie potrafi - za  
> duża jest i ty w niej jesteś. Nie myl też ja cie proszę natury z  
> naturalnością. To pierwsze to worek gdzie się świat zawiera, naturalność  
> to sposób realizacji wolności istniejącej bez uświadomionych powodów.

Wyprowadz wiec dowod tego istnienia. Nie podasz. ;)
To pierwsze to worek, gdzie zawiera sie swiat. Tyle ze od pewnego kontekstu istnienia tego worka zalezy, co jest potencjalnym celem istnienia zawartosci.

Piszesz tu o nieuswiadomieniu. Dla mnie nieswiadomosc, to nie wolnosc, ale zniewolenie. Poznanie daje mi wybor. Brak poznania kaze postepowac w okreslony sposob. Jesli wiec Ty nazywasz naturalnym to co automatyczne, a ja naturalnym to, co wynika z kontekstu istnienia swiata, do dla mnie Twoja naturalnosc jest nienaturalna.

O ile Twoja to slowo opisujace, moja naturalnosc wartosciuje. Gdy mam cel, o tyle naturalny, ze jego okreslenie jest u mnie automatyczne, a ten cel jest pokonaniem tego co automatyczne, to naturalnosc sama ze soba walczy.
Ale to jestem ja. Mam swiadomosc, wiec mam (automatyczna!) mozliwosc wyboru, wiec wybieram to, co mniej automatyczne. I moj wybor istnieje na gruncie naturalnym, nie bedac jednak prosta realizacja instynktu.

Uwazam ze taki jest wynik ewolucji, poszerzanie granic tego co naturalne, budowanie na wolnosci, umiejetnosci nie robienia dokladnie tego co wczesniejsze pokolenia. NIE COFAM sie do naturalnosci malp. Ona jest naturalna dla malp.


> > Co faktu nie zmienia - szczescie dac moze kazda religia,  
>  
> Nie myl szczęścia z poczuciem szczęścia. Ja mówię o pierwszym ty o drugim  
> - poczucie szczęścia idiocie mogą dac "malowane wrota" LOL

Poczucie szczescia JEST szczesciem. Nie statystyka. Wybacz, ale choc ja czesto atakuje zwroty z jezyka naturalnego, jako wprowadzajace w blad (np. "nie wierze") to jednak w tym przypadku "szczescie" ma znaczenie nie wynikajace z uzycia, jest pojeciem okreslajacym wlasnie uczucie. Poczucie szczescia to wlasnie szczescie. Ty zas mowisz o "statystyczno-hedonistycznej umiejetnosci uzasadnienia szczescia" oraz realizacji tej umiejetnosci. Nie mowisz absolutnie o szczesciu. Na co komu statystyka? Co jest w stanie dac?

Przyklad: mialem x dziewczyn. Niezaleznie od tego czy znam liczbe czy nie, statystyka jest ta sama. Wiedza da mi tylko to, co nazywasz "poczuciem", wiec wiedza na temat statystyk jest mi ZBEDNA. Przynajmniej jesli szczescie jest faktycznie okreslane przez liczbe tego czy owego.

Poczucie szczescia natomiast cos zmienia, jest motorem napedzajacym potrzeby (o ktorych Ty wlasnie pisales). Szczescie istnieje jako czynnik, jest poczuciem szczescia. Statystyka istnieje jako pojecie, ale z niczym sie nie wiaze, z punktu widzenia podmiotu nawet jest ona zbedna.


> Nie polemuzuję z tym. Osobiście uważam, ze wszystkie religie są warte tyle  
> samo i sa dokładnie tak samo prawdziwe. Własnie dlatego wiara w ich  
> założenia nie ma sensu. Religia to instrument, a nie wyraz nadrzędnego  
> celu moim zdaniem. Przedmiot wiary nie ma więc znaczenia - liczy się wiara  
> i spełnianie jej założeń. To daje siłę tu i teraz przy odpowiedniej  
> motywacji - niesie pragmatyczny materialny zysk.  

Jesli tak wolisz, tak uwazaj. To jasny i oczywisty wniosek, ale dopiero z perspektywy ateizmu. Tak naprawde mowisz "zakladam ze ateizm jest poprawny, wnioskuje ze to co wyklucza ateizm jest niepoprawne". Rzucasz tautologiami. Oczywiscie ze jesli religie nie maja poparcia w istnieniu przedmiotu ich wiary sa tym co mowisz. Ale czy nie maja? Nie wiadomo. Wiara musi byc wczesniej. Tak jak Twoja wiara w nieistnienie jest wczesniej.

> > Jak z muzyka - w czlowieku sa pewne potrzeby (a czy wynikaja  
> wylacznie ze  
> > srodowiska/wspomnien/genow nie ma dowodow, wiec bez dogmatow  
> prosze)
>  
> Wierzysz w to, ze nie ma dowodów - inni wierzą, ze są. Dogmatów się boisz  
> samemu je tworząc?  

:) Poruszyles to czego ja nie chcialem, zeby nie rozszerzac zagadnienia. Wez zdanie "Cos jest niemozliwe". Prawdopodobienstwo tego zdania jest w przedziale 0<=x<=1. Wez zdanie "wszystko jest mozliwe", prawdopodobienstwo podobnie dowolne. Bez okreslenia wiemy jaka jest suma prawdopodobienstw.

Skoro wszystko jest mozliwe, to zdanie "wszystko jest mozliwe" ma wartosc 1, gdyz mozliwe jest takze to ze wszystko jest mozliwe. To dosc proste.
Ale dalej. Mozliwe jest wowczas takze, ze "nie wszystko jest mozliwe", tak wiec "cos mozliwe nie jest" przy zalozeniu ze wszystko jest mozliwe.

Tam gdzie mowisz o prawdopodobienstwie zdan mowiacych o prawdopodobienstwie, tam latwo mozesz sie zgubic.

Jezyk moze do tego nie wystarczyc. Zalozenie jednak ze wszystko jest mozliwe sprawia, ze dowolne zdanie bedzie mialo wartosc prawdy. Dlatego brak dogmatow skutkuje tym, ze nie posiada sie informacji na temat tego co moze byc falszem. W takim przypadku, jest to pewna metadana. Skoro nie dalo sie ustalic, co jest falszem, nie bylo dowodu.

malo tego. Zalozenie ze wszystko jest mozliwe nie jest absolutnie zadnym zalozeniem, gdyz jest wszystkimi zalozeniami. Nie okresla bynajmniej nic w rodzaju "wszystko jest mozliwe na raz", ale ze nie ma zdarzenia, ktorego nie dalo by sie zawrzec w pewnym niesprzecznym podzbiorze mozliwosci.

Zrezygnowanie z dogmatu pozwala wiec mimo wszystko logicznie cos zbudowac. Czy to Prawda - nie wiem. Jedynie pewne zdanie wartosciowane jako prawda.

> > i  
> > trafienie z muzyka pozwala ocenic ja pozytywnie. O ile nie mozna  
> > przewidywac ze na pewno istnieje muzyka ktora sie nam spodoba, o tyle  
>  
> > trudno uwazac ze nie ma takiej mozliwosci, z faktu nie tyle  
> mozliwosci  
> > zaistnienia pojecia, ale zaistnienia poczucia braku czegos, wiec juz  
>  
> > niejako istnienia realizacji pojecia w umysle. :) Prawda? :D:D:D
>  
> Nie prawda. Aby odszukac muzykę która się nam podoba trzeba najpierw  
> przebrnąc przez wszyskie gatunki - co najmniej.

Absolutnie nie. Aby odnalezc muzyke, ktora nam sie podoba, wystarczy jeden utwor. Natomiast aby "miec pewnosc, ze znalezlismy muzyke ktora podoba nam sie najbardziej" potrzeba tego co Ty mowisz.

Ale znow uzywasz statystyk, badan, w celu ustalenia czegos co sie czuje. Czy gdy ktos Cie opluje, skopie, zgwalci noga od krzesla itp. to czy zaczynasz poznawac reszte swiata, zeby dopiero na koncu zycia OKRESLIC sobie, czy spotkalo Cie cos dobrego czy nie? A potem dasz sobie napis na scianie "powinienem sie czuc nieszczesliwy" ?

To OCZUCIA. CZUJE sie szczescie, CZUJE ze sie cos podoba. CZUJE sie zlosc/bezsilnosc/chec zemsty/nienawisc/niezwykla drewniana analna rozkosz. To wszystko uczucia, i sa NIEZALEZNE od statystyk. Oczywiscie, mozesz sobie robic statystyki, moga Cie cieszyc statystyki, ale cieszenie sie ze statystyk jest tak samo uczuciem jak te malowane wrota jakis kawalek wyzej.

> Zakonnica, ksiądz i inne  
> oszołomy  

Ocena wylacznie subiektywna. Nie uzywaj okreslen wartosciujacych tam, gdzie dopiero wymieniasz powody, dla ktorych przyjmujesz wartosciowanie.
Gdybym napisal "nienawidze Cie bo takie zera jak Ty nie mysla" nie napisalbym ze jestes zerem bo nie myslisz, ale najpierw ocenil (jako zero), a potem wywnioskowal (!) powody takiego myslenia (!!). Jest to wiec taktyka bledna.

> zachowują się jak banda diskomułów którzy zaczęli słuchac disco  
> bo brat słuchał disco, dziadek słuchał disco i stryj słuchał disco.  

Oj nie. To Ty tak robisz niestety. Nie ze wzgledu na brata dziadka, ale pewne przekonanie wspolczesno_hamerykansko_filmowe.

> Potem  
> idą na ulice i biją ludzi którzy nie słuchają disco - ot istota religii  
> objawionych.

Uh. Zakonnice Cie zbily? A wiesz ze jesli tak to to nie byly zakonnice? Czemu najezdzasz wiec na zakonnice? Kto Cie zbil?

> Objawienie nie jest dane od boga, ale od otoczenia.  

Nie. Objawienie jest dane albo od otoczenia, albo od Boga. Tego nie wiesz.

> Osobiście  
> najbardziej kocham cisze i spokój - brak muzyki ułatwia myślenie, wycisza  
> umysł, pozwala mi się na sobie samym skoncentrować. ten brak muzyki to  
> ateizm.

Zgadzam sie. Ateizm ma w sobie cos z braku muzyki.

> > Nie udowodnie. :) Ale Ty nie udowodnisz mi, ze z religii wynikaja. Bo  
>  
> > powody sa ROZNE. Czasem wynikaja z religii, a czasem z tego ze  
> > niereligijny partner pozbawiony moralnosci zyje sobie konsumpcyjnie.  
>  
>  
> Ten niereligijny partner żyje w zgodzie z ludzką naturą. Fustracja  
> religijnego wypływa z religii. Freuda se pozytaj :-P

Widzisz, Ty masz Freuda, ja mam Boga. Kto znaczy wiecej? Ja podwazam zdanie czlowieka ktory sam podwazyl swoje zdanie, bo mu sie w galop za szybko przeszlo, a Ty podwazasz zdanie Boga. Daj mi dowod ze Freud istnial. ;P

Skoro jednak partner zyje jak trzeba, to ok, przez moment mi sie zdawalo ze to nie bedzie dobre. :)
Tyle ze znow mamy rozdzwiek naszych naturalnosci. Partner (:)) zyje w pewien sposob automatycznie (czyli zgodnie ze soba), a taki partner ktory czeka cierpliwie, nie zdradza, zyje w pelni naturalnie, w zgodzie ze soba, ale takze wybierajac.

Dla mnie 'naturalny' to tez harmonijny. I powtarzam - idacy w przyszlosc, nie cofajacy sie do naczelnych.

> > Nie rozumiem pytania. Jesli masz na mysli religioznawstwo to pewnie  
>  
> > niewiele, tyle ze jesli Ty patrzysz wylacznie z perspektywy  
> ateistycznej  
> > na te wiary, za kazdym razem jako wylacznie ziemski skutek wylacznie  
>  
> > ziemskich potrzeb, to Ty nie przerobiles (okropne slowo!) zadnej.
>  
> Oj nie! Ja zostałem ateistą kiedy zacząłem się zajmowac religiami właśnie  
> po to by wyzwolić się z więzów dogmatyzmu i przekonań wyuczonych.

Przeciez tym wlasnie jest ateizm :D

>  Na  
> religię patrzę nie jak na sens życia a na rachunek zysków i strat, zbiór  
> możliwości jaki mi ofiarowują.

Zbawienie, te sprawy. Dobrze. patrz jak tylko chcesz. Ale na ateizm tez. Koniecznie. Nie popelniaj tego bledu, ze skoro przedmiot Twojej wiary nie ma metafizycznych zdolnosci, to Twoja wiara nie jest religia. Masz sfere sacrum, czyli to czego naruszenie jest niezdrowe, masz rytualy, masz cele, poglady i dogmatyke. Ateizm to tez religia, ewentualne niedostrzeganie cech spowodowane nikloscia przedmiotu wiary niczego nie zmienia. Ateizm nie jest STANIECIEM PONAD. Jest takim samym, rownozednym (co na szczescie tez gdzies napisales) wyborem wiary, z conajmniej takimi samymi wadami.

> > Jesli masz na mysli to w co wierzylem faktycznie, to jest to po  
> pierwsze  
> > wiara zawsze jedna, po drugie wiara nieustannie poszerzajaca sie.  
> Wiec nie  
> > wiem jaka liczbe od 1 do nieskonczonosci moglbym Ci podac.
>  
> Podaj mi nazwę tej religii.  

Ladnie mi tu podano na forum "swoizm". To moja religia. By wierzyc w jak najwiecej, a jak najmniej odrzucac, by czuc, poteznie czuc, a nie dac sie w liczbach wiezic, czy nakazach spolecznych.

> > Ponadto - nie myle sie. JEST idiotyczne tlumaczenie szczesliwemu  
> > czlowiekowi ze nie powinien byc szczesliwy, bo czegos nie ma.  
>  
> Tak? Włącz telewizję, poogladaj reklamy. Cały biznes się na tym absurdzie  
> jakoś nieźle kręci.

Oczywiscie. Bardzo wiele bledow w historii ludzkosci funkcjonowalo dobrze. Dla Ciebie czyms takim moze byc KK, dla mnie nazizm.

> > Nie mozna  
> > miec wszystkiego.  
>  
> Można założyć, ze kiedyś mieć się będzie. Jak założysz że nie można to  
> będzieśsz mieć gówno.

Nie mozna. Nie mozna miec 2 sprzecznych dobr w tym samym czasie, wiec wystarczy zdefiniowac 2 dobra sprzeczne z okresleniem czasu by pokazac ze nie mozna miec wszystkiego, chyba ze w Niebie :).



> > Czesc przedmiotow i czynnosci w kinematografii  
> > stanozjednoczeniowej jest oczywiscie ukazywana jako 'dobra' na tle  
> 'braku  
> > dobr', natomiast jest to bzdurne.  
>  
> Wierz se w co chcesz i żyj w kartonie.  

To Twoja rola. Nie wiesz w co ja wierze. Mowimy caly czas o Twojej wierze. Ujawnilem Ci kilka absurdow, a Ty z miejsca przyjmujesz ze moja wiara jest sprzeczna z Twoja w miejscach o ktorych nie wspominamy. :)

> Stań się męczennikiem naszych  
> czasów.  

Po co?

> Świętym Szymonem Słupnikiem (również odstrzelonym przez Jana  
> XXIII).

Wyolbrzymiasz. Kolejny raz wprost dialektyczna technika. Moge Ci to wypominac, zwiekszajac objetosc tekstu, a mozesz sie powstrzymac od tego. Dasz rade?

> Z wiarą jest mały problem. Jeśli bóg rzeczywiście jest to nic  
> innego nie ma już znaczenia. Dlatego każdy kto wierzy prawdziwie musi  
> dążyć do świętości.  

To nie jest problem.

> Masz jeszcze komputer - oddaj go ubogim, albowiem  
> napisane jest iż bogaty nie wejdzie do królestwa niebieskiego. Na co  
> czekasz wyznawco od siedmiu boleści?

I tu widzisz, pokazales wasc zes jest intelektualnie bardzo nisko. Jestes sobie ateista, ja pokazalem wade tego rozwiazania, wiec z miejsca przyjales, ze jestem katolikiem. Stad Twoj cytat przeciez.

Pomyliles sie, nie jestem. Po co Ci to bylo? Skretyniales sobie, przez ten ateizm, rzucac sie tylko umiesz, i to zawsze w relacji do katolicyzmu. Niszczysz, niszczysz siebie, teraz mowienie o Tobie to raczej "slady dawnej swietnosci" niz "wartosc".

> > Wszystko moze byc wartoscia. Nie wszystko "ma prawo" byc wartoscia,  
> ze  
> > wzgledow spolecznych, ale wszystko ma mozliwosc byc, wiec i dac  
> szczescie,  
> > w przypadku realizacji.
>  
> Nie martw się - bóg cię kocha :-P

Jesli istnieje, wypada powiedziec, ciolku. :)
Ja opisalem ROZNE zalozenia.
Ateizm wypadl najgorzej.
Wiec Ty przypisujesz mi jakos wybrane zalozenie, wyznanie katolickie, i nasmiewasz sie jak widze z tej religii. Wybacz. Poziom polecial na leb na szyje w dol. Dno osiagnales, nie wiem w jakim celu, bo swoje wiesz i tak dziecinne zagrywki nie byly konieczne.

> > Przez OKROJENIE swiata? Ziemniaki, pamietasz? Ziemniaczyzm pozwala  
> > zaziemniakowac sie nawet na smierc. Ale to nie jest "szerzej", to  
> > wylacznie "intensywniej w zawezonym swiecie".
> > Ateizm daje mozliwosc wylacznie ateistom.
>  
> Nie martw się. Bóg i tak cie kocha :-D

Jw. Twoj problem. Ziemniak Cie nie kocha.

> > Bez zwierzen, chyba ze na priv.
>  
> Bez sarkazmu, chyba, ze z gołą dupą.

Brakuje Ci tego ostatnio, prawda?

> Nie no jasne :-) Ech... abym ja kiedyś dożył takich dni kiedy będę mógł  
> każdemu wierzącemu umozliwić samorealizacj pzy pomocy Ak-47 i wiadra  
> amunicji to zakrzykne Alleluja!!!!

Jw. Dno.
  
> > ZNOW ZNOW ZNOW ZAKLADASZ ateistycznie, ze u podstaw lezy fizjologia.  
> JESLI  
> > zas u podstaw lezy duchowosc, bo stworzyl nas Bog, to wcale nie  
> > fizjologia.  
>  
> Bóg najpierw ulepił człowieka z gliny, potem tchnął w niego życie. U  
> podstaw leży fizjologia i materialna strona egzystencji, nawet jeśli coś  
> takiego jak duchowość, rzeczywiście byłoby boskim dziełem.  

Opis jest metafora. przynajmniej dla chrzescijan. To raz. Dwa, ze nawet kolejnosc czasowa nie ma znaczenia w stwierdzaniu co jest podstawa, bo podstawa czasu jest w chrzescijanstwie Bog.


> Z dupy. Nie wyśmiewam się w tej chwili. Doznałem objawienie dupy Henryka  
> :-D

W porzadku.
  

> Daruj sobie logikę. Logicy z Russellem na czele już dawno pojęcie boga  
> uznali za absurd. Chcesz mi z logiką wyjechac to bądź może konsekwentny.

Logicy nie byli Bogiem, zeby sie nie mylic. W tak dawnych czasach zwlaszcza, zbyt duza role przywiazywano do pojec istniejacych, wszystko da sie przedefiniowac.
  

> Logicznie zdania "bóg jest" i "boga nie ma" są absurdalne w równym  
> stopniu. Osobiście uważam, że pewności miec nie mogę, ale brak przesłanek  
> skłania mnie w stronę ateizmu - jest wygodniejszy i nie wymaga tworzenia  
> bytów powyżej obserwowanymi. Za to religie bywają użyteczne - gdy uważam,  
> ze są to ich używam.

Sa absurdalne, jak najbardziej. Ale nie bardziej niz inne. Zawsze mozna dojsc do wad jezyka, bledow uzycia jakiegokolwiek slowa przez brak podstaw definiowania. Dojdziesz, w ktora strone bys nie szedl, do tego ze uznac musisz pewien zbior pojec od tak, przyjac ze to co widzisz wiaze sie z pojeciem, nie definiowac, tylko wyprowadzic na podstawie odczucia pewne dalsze pojecia.

W matematyce sa pojecia pierwotne. Podobnie w jezyku.
tyle ze zdanie 'Bog jest' moze opisywac, mimo nonsensu, cos wiecej. umozliwia na przyklad - rozmowe. Malo. Przekazana prawda, za pomoca w prozni zawieszonego pojecia, chocby i "Bog" i "jest" byly pojeciami niezwiazanymi z ich zwyczajowym znaczeniem, umozliwia rozwoj swiatopogladowy.

> > Naturalnosc - wyzej opisalem ze sie mylisz. Naturalne - zgodne z  
> geneza.  
> > WIEC skoncz zakladac pewna geneze, bo nie masz dowodu ze zalozenie  
> jest  
> > prawdziwe.
>  
> Cytując Magnusa Enquista, profesora etologii na uniwersytecie w  
> Sztokholmie "Są rzeczy bardziej sprzeczne z naturą niz homoseksualiz;  
> rzeczy których dokonuje wyłącznie człowiek - jak wyznawanie religii lub  
> spanie w piżamie". Nie znam gościa bardziej kompetentnego do oceniania  
> naturalności zachowań niż etolog.

A ja bardziej niekompetentnego w ocenie kompetencji niz Ty. To oczywiscie nie jest prawda, ale pozostale osoby tez sa z kregu satanistyczno-ateistycznego.
Ten pan operuje pojeciem "naturalny" z wewnatrz wlasnego modelu. Naturalne jest takie jakie jest naprawde. Poniewaz majac kilka modeli mialbys juz kilka naturalnosci. Chyba nie chcesz. A masz kilka modeli.

Wnioski formulowane przez ludzi, w zwiazku z szerokim znaczeniem slow CZESTO wykraczaja poza dziedzine. Ten czlowiek, jako biolog, rozpatruje Z ZALOZEN ATEISTYCZNYCH caly model. Uznaje go NA WIARE za prawdziwy, rzeczywisty, deterministyczny i jakis tam jeszcze, by moc go badac. NIE rozpatruje naturalnosci szerszej, niz w kontekscie ewolucyjnym. Twoje zas wypowiedzi nierzadko sugeruja, ze uzywasz znaczenia szerszego. naturalny - wlasciwy, odpowiedni, badz naturalny - zgodny z przeszloscia.

Wyobraz sobie.. psa. Male, wlochate, powiedzmy czworonozne. I teraz popatrz na jego przeszlosc ewolucyjna. Nie powiem czym sie zywil, ale plywal za tym w morzu. Czy dla psa jest naturalne plywanie w morzu? Czy to co innego robi jest jakims odstepstwem, zeby nie powiedziec patologia? Absolutnie nie!

Czlowiek podobnie ROBI COS INNEGO, bo JEST CZYMS INNYM niz jego ewolucyjni przodkowie. Odstepstwo nie jest nienaturalne jesli WPROST prawem natury jest postep, rozwoj, proby, ewolucja, innowacje, zmiany. Jesli dla etologa bylo to trudne, powinien poszukac sobie nowej profesji. Ulice sa brudne na przyklad, moglby sie zajac tym.

> > Dlatego tylko "TEN SYSTEM KTORY MA RACJE opisuje naturalnosc  
> zachowan" i  
> > JESLI nie jest nim ateizm to ABSOLUTNIE to co nazywasz naturalnym NIE  
> JEST  
> > naturalne.
>  
> Natura jest po mojej stronie. Przykro mi :-D

Nie jest. Mi tez jest przykro.

> > Religia - tez pisalem, powtorze - nie jest potworem, ktory przychodzi  
> i  
> > krzywdzi. Religie tworza ludzie, ktorzy WLASNIE w to WIERZA.
>  
> Dobra - więc to ludzie przychodzą i krzywdzą bedąc potworami. Tylko po  
> chuj im religia do tego? Bo użyteczna :-) I z taką postawą się zgadzam.

Uzyteczna, jako droga zycia. Tak jak pewna ostroznosc przy malowaniu balkonu. Ulatwia ominiecie waznych problemow, choc - tu mniej podobienstwa - niekoniecznie krotkotrwalych.

> > Polecam czytac Imie Rozy, starczy na pare niedziel.
>  
> Phi... dzień czytania w porywach. Dwa razy czytałem :-)

Ja tez dwa. I nie wiem gdzie sie spieszyc, Ty pisales o popoludniach niedzielnych i zajmowaniu sobie czyms czasu, nie o przelatywniu ksiazek, nie zapominaj.  

> > JESZCZE nie dotarlo do Ciebie, ze zycie wieczne nie musi zalezec od  
>  
> > pogladow?  
>  
> Nie musi. Fakt. Ja uważam, ze nie musi i dokładnie dlatego ci do łba tłukę  
> że jak sobie w boga będziesz wierzył to masz równe szanse być przez niego  
> osranym co ateista.  

Masz szanse. ale niekoniecznie rowne. I choc niekoniecznie mniejsze, to jednak tak tylko mozemy wnioskowac na gruncie przeslanek pewnych. ;)

> Niezbadane są wyroki boskie, a bóg jako istota  
> obdarzona czarnym poczuciem humoru mogła sobie zrobić test na inteligencję  
> tworząc święte księgi. LOL.

Tak, ale nie wiem czy bys zdal. :)

> > Ze to nie gra RPG tylko PRAWDA ktora spotkasz na swojej drodze?  
>  
> Udowodnij.

Z definicji. Prawda = to co jest, w ramach spotykalnych na drodze. Cokolwiek spotkasz na drodze, lacznie z niebytem mozliwym do rozpatrywania pojeciowo, wiec w ramach prawdziwosci, bedzie wiec prawda.

Przy oczywistym zaznaczeniu, ze gdy widzisz ptaka, to nie spotykasz sie z ptakiem, ale z informacja na jego temat. Ta infromacja istnieje w sposob prawdziwy.

Informacje na temat uczuc wlasnych sa tymi uczuciami (NIE SA zas dowolnymi zdaniami na temat tych uczuc), dlatego ewentualne pieklo jest mozliwe do spotkania i poznania, bez rozroznienia na informacje i jej potencjalne podstawy..

> > Ze brak zycia nie zalezy od tego ze "Krasnolud w nie nie wierzyl"? Ze  
>  
> > niewiara w oddychanie tlenowe nie sprawia ze juz sie nie oddycha  
> > tlenowo?
>  
> Zły przykład - fizjologia moja ulubiona bije z tego przykładu. "Grzech"  
> jest równie natualny jak oddychanie.  

Naturalny? W jakim znaczeniu tym razem? Sranie w gacie tez jest odruchem. Powodzenia na tej zasadzie. Ubrania nie sa naturalne, wiec moze w gacie to nie bedziesz srac :/.

> > On, jesli jest Bogiem, da Ci dowod.
>  
> Skąd ci do głowy przyszło, ze go mój los obchodzi albo, ze bęzie chciało  
> mu się cokolwiek udowadniać?

jesli jest Bogiem, 'chcialo mu sie' w znaczeniu 'wykonanie bedzie dla niego inaczej trudne niz niewykonanie' nie ma tu sensu. Kwestia podlega wiec pod moralnosc. Bog nie jest dobry, tylko jest dobrem, spotkasz wiec uprzejmosc, choc przymiotnik "wcielona" nie bedzie pewnie na miejscu. ;) Lubisz takie zabawy?

> > Napisalem wyzej - zmien nazewnictwo na pasujace. Na potrzeby tekstu  
>  
> > nazywam ateistami (wiem ze nieslusznie, ale i Ty nigdy nie  
> zrezygnowales z  
> > nieslusznego nazywania chrzescijanami kogo popadnie) tych ktorzy  
> mysla ze  
> > "nie wierza".
>  
> Wybacz drogi Malaavi, ale ateizm jest definiowany jako stosunek ludzi do  
> bogów a nie do wiary. http://pl.wikipedia.org/wiki/Ateizm Nie podoba ci  
> się to trudno, ale to ja mam racje.

Napisalem Ci z 10 razy, ze mozesz slowo zmienic, bo masz racje. Jestes kretynem. Zmien slowo, potem na poczatku tekstu daj #define i podstaw sobie za kazdego 'ateiste' lepsze pojecie. Dopoki tego nie zrobisz, bedziesz mnie czytal wlasnie w ten sposob, bo i tak rozumiesz co mam na mysli. Jesli nie chcesz na cos odpowiedziec, napisz ze nie chce, a nie truj mi o czyms co juz wyjasnilem.

> > :) Wiec nie wierzysz nawet ze Boga nie ma?
>  
> Bingo.

Ciekawe. Wez sobie jakies pojecie, ktore rozumiesz. Np. balkon. Nie wiesz czy spadniesz, ale nie ryzykujesz, gdyz UZNAJESZ MOZLIWOSC. Uznajesz mozliwosc i tego ze spadniesz, i tego ze nie spadniesz, wiec zabezpieczasz sie przed negatywnymi konsekwencjami.

Tam gdzie jest inaczej, a negatywne konsekwencje sa potencjalnie wieksze, czlowiek klamie. Ty wiec klamiesz.

> > Ateisci popelniaja blad myslac ze maja wiecej podstaw dla swej wiary.  
> Nie  
> > maja. Maja TYLKO inne, niewyprowadzone zalozenia.
>  
> Mylisz się. Ateiści zwyczajnie nie wyprowadzają wniosków z założeń które  
> nie istnieja.  

Nie musza byc spisane, istnieja.
Chyba ze mowisz o tych, ktorzy egzystuja a nie zyja. Jak spotkasz rzuc im karme ode mnie.

> Kiedy Napoleon zapytał Laplace'a, dlaczego jego  
> pięciotomowym dziele nie ma słowa "Bóg", ten odpowiedział mu: "Ta hipoteza  
> nie była mi potrzebna". I to jest kwintesencja ateizmu.

Zalozenie.
Nie tylko bowiem zalozyl, ze nie byla potrzebna (do czego? to wymaga dopelnienia zazwyczaj), ale i (skoro dopelnienia nie bylo) pokierowal sie uczuciami, czego Ty nie potrafisz. Najwyrazniej powinien byl odpowiedziec "nie wierze by to mi bylo potrzebne". Wiec "zalozylem ze to mi nie jest potrzebne".

> > Sprawdz :). Moze osiagniesz nirwane?  
>  
> Prędzej ból jąder :->

Bez dowodu. Sprawdz. Wszystko chcesz poczuc, nie? Nie oslabiaj statystyk.

> > Przeciez nie masz dowodu ze ten  
> > pojedynczy osobnik z ktorym teraz rozmawiam nie osiaga nirwany  
> wlasnie  
> > przez to.  
>  
> Mam dowód. Da się ciebie zrozumieć i za bardzo wikłasz wyjaśnienia.  

Wiec koniec seksu. Na 30 lat. Odliczam.

> > Byc moze da jej w ten sposob tysiace megaorgazmow, kto wie, ale bede  
>  
> > wdzieczny jesli przestaniesz sie nasmiewac z pewnych symboli  
> religijnych,  
> > to bardzo poziom obniza, konieczne nie jest.  
>  
> Dlaczego wszyscy ludzie mówiący o bogu i religii boją się śmiechu?

nie BOJA sie, tylko NIE LUBIA. widzisz, ateizm sam sprowadzil sobie boga do poziomu gowienek pojawiajacych sie przy roztopach. Chodnik, chodnik - to lepsze slowo. I nie ma tam czego wysmiac. Czlowiek sam sie uznal za zwierze, scierwo jeszcze dychajace. Gdy masz do czynienia z ludzmi wierzacymi w Boga, a tacy tu sa, sprowadzasz tez ich wiare do tego poziomu. Smiac sie mozna nie tylko tak malo ambitnie jak pokazales wyzej, mozna bez obnizania poziomu dyskusji.

Ja nie lubie odwracania uwagi zartami na niskim poziomie.

> > I jw. - jesli ma racje, ma  
> > szanse na cos wiecej niz seks. Nie sugeruj znow ograniczania sie do  
>  
> > ziemniakow, moze jej nagroda bedzie mniej seksu zawierac, nie wiecej,  
> ale  
> > da cos o czym na Twojej wysokosci sie nie sni ;).
>  
> Jeśli bóg jest tak miłosierny jak się o nim opowiada to gówno go będzie  
> obchodzić, że byłem niewiernym grzesznikiem - swoje hurysy i tak dostanę  
> :-P

Bardzo mozliwe! Ale jesli jednak jest tez tak sprawiedliwy, jak sie opowiada, to juz niekoniecznie.

Malo tego, jesli potraktowac pieklo jako stan duszy grzesznej (ktora sama odrzuca Boga) to choc Bog przygotuje hurysy (i sorbet) dla Ciebie, to Ty z nich zrezygnujesz i bedziesz sie zadreczal przez wiecznosc. Potencjalnie. :)

> > Nie jest to mily wniosek dla naszej plci, nie sadzisz?
>  
> Masz więc już cel w życiu. Idź i dupcz się aby poprawić postrzeganie  
> naszej płci :-P

Zobacze co da sie zrobic. Ale mysle ze nasza plec mnie nieszczegolnie obchodzi. pomysle o sobie tylko.

> > > "Fakt, iż jakiś pogląd jest szeroko rozpowszechniony, nie  
> stanowi  
> > żadnego  
> > > dowodu na to, że nie jest on całkowicie absurdalny.  
> >  
> > -to o ateizmie-
>  
> To se weź i porównaj ilość wyznawców i ateistów w skali świata.

To sprawdz kazdego czlowieka, czy to co deklaruje choc w polowie odpowiada jego wierze.

> http://religion-cults.com/religions-membership-7.gif

Statystycy nie zajmuja sie kwestia wiary, a jedynie sprawdzaja deklaracje/obecnosc w kosciolach. Podobnie biolodzy gapia sie w oczy muszek, nie zajmujac sie etyka czy teoria poznania. Z pewnoscia obrazek jest fajny, ale znalazlbym na tapete lepszy.


> > Bo to wlasne szczescie jest wyznacznikiem, nie statystyka.
>  
> Więc każdy jeden wybór może przynieść szczęście. A ja mam od wyznawcy  
> lepiej - bo ja mogę wybrać wszystko, religijny fanatyk ma tylko jedną  
> drogę.

A skad. Ty wybrales jedna droge, i religijny fanatyk tez. Fizycznie mu nic nie jest, gdyby chcial, moglby isc na dziwki. Ale nie pojdzie, nie chce. Gdy ksiadz chce grzeszyc - grzeszy, gdy nie chce - nie robi tego. Nie wiem czemu masz problem.

:)

> > Wowczas sie zapetlisz, bo wcale nie bedzie tego poswiecenia.  
>  
> Ja tu pętli jakoś nie widze.

Heh. To po co usuwasz. Napisales ze poswiecenie jest wartoscia, wiec jak sie ktos poswieci, to w rezultacie sie nie poswieci. :D

> > A za glupote  
> > jest Pieklo.  
>  
> Tylko u satanistów. Powiedział pan - błogosławieni ubodzy w duchu :-)

rozrozniam to juz. Skromnosc intelektualna to jeszcze nie glupota. Tusk to glupota na przyklad, gdzie ludzie pokroju mandaryny (w lepszych czasach) oznaczaliby skromnosc intelektualna.

> > Nie za skromnosc umyslowa, za glupote. Na pewno.  
>  
> Tak? To mi to weź wyszukaj w swych świętych textach...

Logiczne jest, ze na opis danego atomu potrzeba wiecej niz jednego atomu. Na opis kazdego podzbioru (2^n) atomow potrzeba wiecej niz jednego atomu (i za kazdym razem - nieproporcjonalnie). Na opis pojec abstrakcyjnych - wiele atomow. Fizyczna niemozliwoscia jest opisanie swiata za pomoca dostepnych technologii, wiec sila rzeczy nie wszystko jest w 'textach'. Nawet - nie wszystko jest w sieci.

> > Jakbym ja  
> > byl Bogiem to bym wam taka rzeznie urzadzil, uch, w calym  
> wszechswiecie  
> > byscie piszczeli z bolu. Ale on ma lepsze metody, skoro nic nie  
> slychac,  
> > nawet piszczec glupcy nie sa w stanie.
>  
> Jak nie jak piszczysz?

Nie piszcze ;(

> > I powazniej - w chrzescijanstwie zycie ziemskie jest darem od Boga,  
>  
> > podobnie jak zycie wieczne. Odrzucenie ktoregokolwiek jest  
> niewlasciwe.
>  
> Ja niczego ne odrzucam. Ja działam dla dobra ludzkości aby szła cała do  
> nieba. Alleluja i do przodu :-)

Jesli On uzna ze nie klamales, bedziesz mial te hurysy.  

> > Po ludziach, ktorzy byli szczesliwi, mimo wyrzeczen.
>  
> Nie masz podstawy by to stwierdzic - możesz najwyżej wierzyc :-)

Mam tylko przeslanki, czyli nie mniej niz wierzac w prawie_kulistosc Ziemi.

> > Jesli zas zalozysz,  
> > ze "mogli nie byc" to ja zaloze "moglo byc jakkolwiek" a z mojego  
> > zalozenia wynika, ze moze byc tak jak napisalem powyzej. NIGDZIE nie  
>  
> > pisalem ze tak byc musi, ja pisze jak byc moze. Ty jedziesz po  
> dogmatach,  
> > wszedzie w zalozeniach masz ten ateizm, az sie chce rzygac a dopiero  
> w  
> > polowie jestem :D.
>  
> No i widzisz... Mam większą władzę od boga. On cie na wymioty pociągać nie  
> dał rady :-P

Dalby. Mozliwosci nie poznaje sie po realizacji. Po realizacji poznaje sie jakosc. I tu, w zwiazku z kryterium oceny, nie przodujesz. ;)

> > "MOZE" KRETYNIE, NIEDOROSCIE BRODATY :) Jejku, nie obraz mi sie  
> prosze,  
> > fajnie mi sie z Toba pisze :)
> > Napisalem MOZE, wszedzie pisze ze MOZE, ze to potencjalne. POZA  
> > zalozeniem. :)
>  
> Twoje przekonania są ładne - ale jeśli i tak zostajemy przy "może" to  
> niestety nie jesteś wyznawcą. Jako letni pójdziesz na potepienie. Ja nie -  
> ja sobie piekła nie wymyśliłem :-P

Ja tam troche w cos innego wierze, ale brakuje mi pojec by to zrozumiale opisac. Ale wreszcie dziekuje - nie jestem katolikiem. Gdyby nie bylo satanizmu, ja nazwalbym sie satanista. To dobrze oddaje co czuje. Ale moje poglady sa bardzo mocno sprzeczne z tym co reprezentuje satanizm, i ja i Szatan bardzo nad tym bolejemy.

> > Powyzsze jest bzdura. Czlowiek ktory odcina sie od Boga,  
>  
> To nie jest możliwe jeśli bóg istnieje.

To jest mozliwe, jesli daje wolnosc.

> > popelnia blad,  
> > jesli Bog istnieje, dziwne by bylo ze akurat blad jest ceniony.  
>  
> Jaki błąd?  

huh,
1. mamy czlowieka X
2. X ma poglad mowiacy "Boga nie ma"
3. jesli Bog ceni poglad czlowieka X, to jest to dziwne, gdyz skoro Bog "mysli wiec jest", to poglad jest sprzeczny ze stanem faktycznym. Na jakiej podstawie zachodzi Boza ocena, poza "niezbaraniem wyrokow" ?


> > Poddana -  
> > nie znaczy byc moze tego co myslisz, ale nie wyjasniles. Natomiast my  
> nie  
> > umiemy uczynic poddana istoty pojedynczej, a co dopiero planety.  
> Mozemy  
> > sie oklamywac, prosze pana. :>
>  
> Jesli ktoś kiedyś na tym świecie zostanie bogiem to mam dziwne przeczucie  
> że to będzie ateista :-P

Zgadzam sie z Toba w calej rozciaglosci oceny tego przeczucia jako dziwne. Jest dziwne niesamowicie.

> > Dogmatykiem jestes, ale teraz w druga strone?
>  
> Poznaj swego wroga :-)

Uwazaj jeszcze na ilosc frontow. Byl taki co sie przejechal na tym.

> > Absolutnie nie rozumiem, jak moglbys miec swiadomosc, ze to co wyzej  
> jest  
> > odpowiedzia na moje slowa. :)
>  
> Szczerze to teraz mi się az nie chce sprawdzać - już 1,5 h odpisuję na  
> tego posta grrrrr.....

potwornie dlugie to uczyniles. A ja jeszcze mam sporo do konca dzis... heh.

> > Krasnale nie maja skrzydel.
>  
> Chuja wiesz o krasnalach :-P

no wymieniaj mi czego jeszcze nie maja, wymieniaj :)

> > Twain byl bystry. Ale nie byl filozofem. Wyobraz sobie, ze nie  
> wszystko  
> > sie mierzy czasem czy masa, ale mozna np. wartoscia. Gdyby to nie  
> farba,  
> > ale platyna byla? A moze cos wiecej?
>  
> I tak to dalej nie ma sensu.

Ma :D

> > A strach przed Bogiem jest logiczny, jesli Bog istnieje.  
>  
> No to się bój, pokutuj, módl się a nie ślęcz do późna nad kompem na  
> satanistycznym forum :-)

Wtedy nie bylo pozno. Dzis jest pozno.

> > nie mowie ze satanisci wybrali swiadomie, chyba ze sie zakreciles.
>  
> Nie zakręciłem się - ty nie złapałeś mojego zdania, ale dokładnie chodziło  
> mi o to, że sugerujesz iż sataniści świadomie nie wybrali.

Oczywiscie. Ale to ze wzgledu na ich nazwe.
Szatan satanistyczny pochodzi z tradycji judeochrzescijanskiej. Jest tam symbolem zniewolenia przez grzech, a takze oczywiscie opozycji. Satanizm buntuje sie, i to wlasnie przez grzech. Jest schematem zniewolenia, tyle ze sformalizowanym obecnie.

Dzialanie Szatana jest przedstawiane (a dobrze to wylapali poeci) jako zafalszowanie (!) obrazu rzeczywistosci, pewien rodzaj nasladownictwa (malpa Boga) i pewne odwrocenie wartosci. Wolnosc ma wiec dawac Szatan, szczescie Szatan itp itd. Dopiero zafalszowany obraz (w odroznieniu od jasnych wytycznych Boga) powoduje ze czlowiek popada w schemat. Przewidywalny. I jak miltonowski Szatan - przestaje miec mozliwosc wyboru, choc fizycznie moglby niby cos zmienic. Nie robi tego. Nie pozwala mu na to grzech, trwanie w nim.

Pozory wolnosci wynikaja stad, ze Szatan 'na glos' mowi "rob co chcesz", a Bog "rob to a nie cos innego". Tyle ze Wszechmocny nie potrzebuje nakazywac. Gdyby chcial - to po prostu by sie dzialo. Stad Slowo Boze to tylko dar, ulatwienie w zyciu, ulatwienie osiagniecia wolnosci i szczescia.

Cos na zasadzie "wejdz w te drzwi wiezniu, to brama aresztu, bedziesz wolny na zewnatrz". Szatan mowi "nie sluchaj nakazow". I czlowiek z zafalszowanym obrazem tego co jest nakazane nie wychodzi za brame, i w przekonaniu ze jest wolny gnije sobie w areszcie.

O ile zgadzam sie ze moze byc szczesliwy dopoki zyje w tym przekonaniu, o tyle w momencie smierci dane mu jest popatrzec przez okno na caly swiat ktory stracil.

To powyzsze jest takim lekko ubarwionym opisem zniewolenia jakie latwo moze zachodzic, gdy czlowiek ucieka w imie wolnosci. Wlasnie jest adwersarzem, opozycja, zamiast byc wspoltworca, jak najbardziej wolnym

Z podobnych powodow krytykuje obecna nasza opozycje sejmowa, to debile sa. :)

> > Podlicz czas, jaki w tv Boga nie zawiera, czas, gdy ludzie robia cos  
> co  
> > jest grzechem z punktu widzenia chrzescijanstwa, a potem czas, jaki  
> sie  
> > 'indoktrynuje' bobasy.
>  
> Dlatego mniej ludzi chodzi do kościołów niż do supermarketu.

Wlasnie tak.  

> > JESTES SLEPY badz Z GRUBSZA uposledzony jesli (jesli - gdyz wcale nie  
>  
> > uwazam ze jestes, tylko konieczny byl ten wstep) uwazasz ze tego  
> > ostatniego jest choc w przyblizeniu tyle co poczatkowych.
>  
> Nie liczy się ilość, liczy się to, że np. w Polsce jest x szamponów do  
> włosów i tylko 1 KRK mająca dobrze rozbudowane struktury. Mamy do  
> czynienia ze stanem bliskim monopolu - jeśli tak to siła monopolisty jest  
> natualnie większa. Ktoś kiedyś za komuny wpadł na to aby reklamować  
> Telekomunikację Polską? A po chuja. Miałeś jakiś wybór operatora????

Ale miales przekonanie ze telefon sie przydaje (choc wcale nie kazdy go mial). Teraz zas, mimo iz nie masz konkurencji, spotykasz w tv (na przyklad) na kazdym kroku ludzi ktorzy sie obywaja bardzo dobrze bez religii (chyba ze babcia patrzy na Plebanie, to czasem widzisz cos innego, uch, wstretny serial, moja na to nie patrzy, ale wole nie mowic co oglada).
Media zazwyczaj reprezentuja podobne stanowisko do Twojego. "religia kazdemu kto potrzebuje, ale pamietajcie ze to bujdy". Ocena jest jasna. Chrzescijanie to w tv typ ludzi o pewnym charakterze, absolutnie nie o rownouprawnionym swiatopogladzie. Moga byc dewotami, moga w filmie katastroficznym panikowac, modlic sie zamiast uciekac, albo wyrzucac krzyzyk. Ale przedstawienia ewentualnych zaswiatow (jak najbardziej, z niemozliwosci czegos innego) ja infantylne i najczesciej spotykane w komediach.

> > SWIAT TO NIEUSTANNY zalew mysli ateistycznej, nie pieprz mi tu o  
> > indoktrynacji religijnej, bo zaczyna sie robic smutno.
>  
> Jest dokładnie odwrotnie. I jesli tego nie widzisz to ślepy jesteś.

Pokaz mi gdzie? Bo ja widze superbohaterow, od B. Willisa (tym razem po swietach) po Harrego Pottera, ktorzy nie maja zwiazku z kosciolem (nie jestem pewien, mam niejasne wrazenie, ze jednak ktos tam mowi "o moj Boze", ciekawe jak Bog widzi magie). Religia JEST OBECNA, ale jako przedmiot badan. Mowi sie O religii. Absolutnie nie naucza sie rozumienia Boga, tego co wynika z Jego istnienia. A pelno jest pogoni za pieniedzmi/seksem/hedonistycznymi przyjemnosciami innymi/pieniedzmi/grzechem samym w sobie.
Bylo troche konfrontacji Benedykta z Papiezem, ale to sie musialo stac :).
I sam fakt ze zaistnialo, zle mowi o wierze. Absolutnie ludzie wierzacy nie mieli problemu ze smiercia "Papieza" czy przyjeciem B16. Jest duzo O Kosciele, bo tu lustracja, tam jakies przemowienie, a tam gwalt. Ale gdzie indoktrynacja? GDZIE?

> > Nawet przykladowe relacje pogrzebowe JP2 sa ateistyczne! Bo czlowiek  
>  
> > wierzacy by dal spokoj, pseudowierzacy za to sie smierci boi (bo nie  
>  
> > wierzy w zycie wieczne), uwaza ze o kanonizacje trzeba zadbac (bo Bog  
>  
> > sobie nie poradzi, pewnie nie istnieje).
>  
> Absurdami walisz.

Banalow nie rozumiesz. Umiera czlowiek. WIADOMO ze idzie do Nieba. Bedzie mu tam dobrze. Jest U BOGA. Kto placze? Najwyzej przyjaciele, ktorzy nie moga byc blisko zmarlego.  

A co sie dzialo tu? Znicze, pogrzeby, pochody, godzenie sie szalikowcow, plyty w kazdym czasopismie. Interes i wielki odpieprz, ale NIE WIARA. Ludzie wierzacy uslyszeli, zaakceptowali, tyle.

> > A sadzisz ze takie sa? Lub inaczej: przestan uzywac 'realny' w  
> znaczeniu  
> > 'prawdziwy', a zacznij patrzec na to jak abstrakcyjna kategorie. I  
> wtedy  
> > mi odpowiedz.
>  
> Abstrakcyjne kategorie są dobre dla sztuki, a nie tam gdzie się decyduje o  
> kluczowych kwestiach życia.

Jesli nie sa prawdziwe, nie sa kluczowe.

> > tak. naprawde masz spory problem z tym pojeciem. Nie wiem czego Cie  
>  
> > uczono, ale straciles wlasne odczuwanie chyba. Opierasz odczucie na  
>  
> > statystyce, to przykre. Gdybys byl bliska mi osoba, mialbym dola, bo  
>  
> > pewnie nie bede w stanie pokazac Ci jak bardzo to podejscie jest  
> skopane.  
> > Nie liczy sie to co czlowiek osiagnie, ale jakie numerki bedzie mu  
> mozna  
> > przypisac. Nie osiagnal wiecej ten co ROBIL TO CO CHCIAL i UMARL  
> > SZCZESLIWIE tylko osoba, ktora miala wiecej seksu w zyciu.
>  
> Człowiek zdrowy chce więcej seksu w życiu. To naturalne.

zostaw juz to slowo, dosc popsules. Nie naturalne a automatyczne. Jak chodzenie bez ubrania, sranie gdzie popadnie, chorowanie na syfilis. Niektorzy z nas tego nie chca.

Naturalna jest EWOLUCJA. naturalne jest SIE ROZWIJAC. osiagac wyzyny NIEDOSTEPNE dla malp.  

Duzo seksu - tak sobie. Seks jest naturalny, automatyczne jest rozdawanie genow. Powiedz mi, ile razy nalegales zeby nie bylo antykoncepcji, bo liczy sie rozdanie genow?

> Wracamy do  
> piramidy potrzeb - po dobrym orgazmie, najedzony i przepity pod wpływem  
> zioła mogę zacząć się zastanawiać np. nad innymi potrzebami w stylu  
> religijnych :-) Moje słowa nadintepretowujesz - za szczęśliwego uznaję  
> tego kto wybiera świadomie, a wybrać świadomie można tylko po skosztowaniu  
> wszystkiego. "Niczego nie poznałeś jeśli nie poznałeś wszystkiego" D.A.F.  
> de Sade

Lacznie z latami przezytymi w cnocie. Oczywiscie. Pamietaj o tej seksualnej abstynencji. Dopiero poznajac ja bedziesz mogl czerpac radosc z seksu. Czy nie tak?

> > To absurd. Nie wiem skad to wziales, nie wiem, i na ten temat juz nic  
> nie  
> > pisz.
>  
> Bo to najsłabszy punkt twojej teoryjki?

Bo to tak smieszne, co piszesz, ze mi slow brakuje. Pytaj ludzi wokol siebie. NIE DA SIE POZNAC WSZYSTKIEGO. To oczywiste. Polecasz zakonnicy kosztowac seksu przed jego brakiem, ja Ci polecam jego dlugi brak przed seksem. Nie ten brak w dziecinstwie, kiedy jest NATURALNY, ale teraz. wlasnie teraz. Ale nie. nie poradzisz sobie z takim brakiem. Nie sprobujesz. Bo ta teoria o probowaniu jest bez sensu. Jest gadaniem, pustymi slowami, by usprawiedliwiac swoje kompleksy na punkcie chrzescijanstwa.  
Skoro wszystko jest naturalne, jak chcial Sade, to i wszelka moralnosc i cnota. Skoro powstaly, to znaczy istnialy takie wlasnie, a nie inne potrzeby, i one sa realizowane.

Dalej, siadaj sobie na sztachetkach od roznych plotow, odcinaj rece, zebys mogl sie cieszyc poznawszy to czego mimo wszystko nie bedziesz chcial. Pieprzenie w bambus. NIC nie zrobisz takiego, czego NIE CHCESZ, gowno Cie obchodzi takie poznanie. Poznajesz wylacznie to co wydaje Ci sie byc przydatne i ciekawe, kierujesz sie sam uczuciami, a nie statystyka. Wiec skoncz pisac bzdury. Moge odpowiadac Ci bajkami, ale po co?

> > Z punku widzenia chrzescijanstwa - Papa ma poparcie Boga.
> > Z punktu widzenia ateizmu - i Ty i on macie tylko swoje slowa. Wiec  
> jego  
> > slowo jest warte tyle samo lub wiecej.
>  
> Tyle samo co najwyżej.

Tyle samo, jesli Boga nie ma. Wiecej, jesli Bog jest.

> > Odpowiedz - bo nie wiedza ze jest. Wybor nie nastepuje na skutek  
> istoty  
> > rzeczywistosci, a tylko stanu wiedzy na jej temat. Stad - Ty  
> popelniasz w  
> > zyciu katastrofalne bledy, choc pewnie gdy kogos interesuje  
> ateistyczny  
> > opis swiata, to mozesz mowic do niego dlugo.
>  
> Dziękuję. Takiej odpowiedzi oczekiwałem - wpadłeś w pułapke. Właśnie mi  
> przyznałeś, ze aby świadomie wybrać konieczna jest wiedza, a ta bierze się  
> wyłącznie z doświadczenia. Tylko grzesznik może być prawdziwie święty.

Zadna pulapke, bo napisalem prawde. Ty zas wyciagasz przykre wnioski.
Nie masz doswiadczen religijnych. Gdybys poznal Boga, nie bawilbys sie ateizmem. Masz SWOJE doswiadczenia, i kazdemu polecasz sprobowanie wlasnie tego. Masz pobiezna wiedze opisowa na temat religii, wiec zdaje Ci sie ze doswiadczyles. Ale NIE bedziesz doswiadczal czegos innego niz chcesz, bo jak napisalem - wiara jest pierwsza.

Dalej sie nie uwolniles od patrzenia ateistycznego. Nie tylko bowiem umysl pozwala wyprowadzac poglady przed doswiadczenie, ale i nie jest dowiedzione, ze mamy wylacznie doswiadczenia, tam gdzie mozemy miec tez Boze wsparcie.

NIE mowie ze cos jest pewne. Mowie ze Ty wszystko i ciagle trujesz tym zalozeniem, a traci na tym, traci.

> > A jak sie czuje taki facet? Uszczesliwiony?
>  
> Taki facet najczęściej żyje w błogiej nieświadomości że został puszczony  
> kantem :-) Niewiedza czasem jest zbawienna :-P

Powiedz, skoro zaczales temat, czy bys takiemu powiedzial? Moze po to, by skorygowal statystyki :>

> > Nie, to dowodzi ze CZUJE, wiec JEST. Mowimy o uczuciach. Przybliz  
> sobie  
> > pojecie.
>  
> Daj dziecku cyjanek - pogadamy o uczuciach. dziecko czuje przecież pociąg  
> by go spróbować :-)

I powinno przeciez? Sprobowac wszystkiego, nie?

> > Zdaje mi sie ze teraz juz nie masz argumentow, w polowie przypadkow  
> teksty  
> > tego typu badz obrazanie wiary katolickiej.
>  
> Katolika nie da się obrazić. Sam przecież siebie katolikiem nazwał :-)

Prosilem o rzeczowosc argumentacji, nie chce mi sie nocami siedziec dla takich wypowiedzi.

> > To - automatyczne. Tyle ze normy sa naturalne, jesli nie ma Boga.  
>  
> Społeczne nie znaczy naturalne.  

Alez znaczy. Spoleczenstwo jest naturalne, jesli nie ma Boga. Wszystko jest naturalne, gdyz jesli Go nie ma, powstalo automatycznie. Moze nie w pierwszym odruchu, i nie w ciagu kilku minut od chwili zajscia potrzeby, ale jak najbardziej mamy tu samoistnosc.


> > Jesli to dla Ciebie naturalne, rzucaj. Dla mojego gatunku naturalny  
> jest  
> > rozwoj. Nie wiem czy wracanie jest ciekawe. To dziwna tendencja  
> > wspolczesnego swiata, wracanie akurat do pewnego miejsca, do innych  
>  
> > naczelnych, i nazywaniem naturalnym DLA NAS to co robia te naczelne.  
> A  
> > czemu nie LANCETNIK? Badz lancetnikiem.
>  
> Nie mogę. Lancetnik by cie zignorował. Do ruchania się przecież nie  
> nadajesz :-)

Badz lancetnikiem tam gdzie jestes, zignoruj mnie nawet, ale wykaz konsekwencje.

> > Nie. Model tego co reprezentujesz, ma to stwierdzenie "sie sprawdza"  
>  
> > wpisane w zalozenia. Czyli nie sprawdza sie do tego stopnia, ze az  
> nie  
> > umiesz tego zauwazyc.  
>  
> No jasne. Zaraz mi powiesz, ze większą awarią jest spalona kontrolka na  
> pulpicie sterowania niż eksplozja w jedynym silniku samolotu :-)

Nie, uwazam za to ze wieksza awaria jest spalona klawiatura niz wybuch silnika w grze komputerowej.

> > Nauka opisuje swiat tak samo dobrze pod katem chrzescijanstwa, bo  
> > chrzescijanstwo nie mowi ze swiata nie ma, mowi ze jest cos wiecej.  
> Gdy  
> > sie zyje w powietrzu, ornitologia zazwyczaj wystarcza, mozna mowic ze  
>  
> > ichtiolodzy to fantasci. Nie opisuja nic co byloby czesto w powietrzu  
>  
> > widoczne, a jakies "latajace ryby" czy inne UFO, to to samo co Matka  
> Boska  
> > na szybie. Tak wlasnie robisz Ty. Nie widzisz, a gdybys widzial - nie  
>  
> > wierzylbys. Wiec choc by wierzyc ze cos nie istnieje wystarczy brak  
>  
> > obserwacji, to niespelnienie tego warunku dyskwalifikuje wlasnie  
> > obserwacje, zebys mogl mowic ze 'dalej nie bylo obserwacji'. Byla,  
> tylko  
> > cale kryterium obserwacyjne jest tak bzdurne, ze nie stanowi nic  
> wiecej  
> > ponad przeslanke.
>  
> Jedno ale - i ryby i ptaki widziałem oraz zjadałem. "Olaboga - Ola zjadła  
> Boga!!!" :-P

Widze rzeczowosc tez ktos zjadl.

> > Pokaz mi gdzie tak stwierdzilem. Gdy juz dojdziesz ze tak nie  
> > stwierdzilem, napisz "przepraszam ze pisalem nieprawde na Twoj  
> temat". Ja  
> > odpisze "nie szkodzi".
>  
> W czym jest lepszy epistemolog od fizyka? Dla mnie ten drugi przynajmniej  
> ma spójne założenia. Ten pierwszy też świata nie opisuje.  

NIE JEST lepszy. Ale to pierwszy zajmuje sie zagadnieniami poznania, a ten drugi fizyka. Gdy mialem wyklady z psychologii, wykladowca chcial nawiazac do tego czego sie pewnie uczymy jego zdaniem i bladzil. Nie mial pojecia, bo byl psychologiem. Nie dalbys sie wtracac mechanikowi w historie sztuki zanim by nie pokazal ze sie na tym zna. Zajmuje sie po prostu czyms innym.

Dlatego nie lubie, gdy mi ktos przytacza dowody biologow czy fizykow przed rozpatrzeniem kwestii poznania, albo jakby to byly w tej kwestii co najmniej objawienia. tam gdzie czyjes zdanie wykracza poza jego dziedzine tam moze byc bardziej nawet bledne niz w dziedzinie, gdzie bledne moze byc i tak.

> > lepper ma doktoraty
>  
> Ale nie tytularną profesurę.  

Nie wiem czy nie kwestia czasu :/

> Inna sprawa, że ty jak mniemam doktoratu  
> jeszcze nawet z logiki nie masz więc pani profesor nawet może się nie  
> chcieć z tobą dyskutować i uzna cie z a głąba na wejściu.  

Jak powiedzialem - wiele bledow mozna jej przypisac. Ty masz cos takiego. Cien cos takiego ma. Przypisujecie mi cechy w opozycji do wlasnych cech, tylko dlatego, ze moje poglady sa w opozycji do waszych. Jestescie ateistami, ja sie z wami nie zgadzam (wcale nie dowodzac jednak ze ateizm nie jest prawda) a Ty jedziecie mi od katolika.

Druga rzecz - autorytet oceniacie skrotem przed imieniem. Bardzo czesto wypadajace poza dziedzine slowa, wcale niekoniecznie prawdziwe, traktujecie jak swietosc. Skad ta (jakze satanistyczna!) pewnosc autorytetu?

> > JAK KAZDE inne pojecie. Poniewaz zdefiniujesz je jedynie innymi  
> pojeciami,  
> > wiec otrzymasz podobne zawieszenie w prozni. Nieznajomosc definicji,  
>  
> > charakteryzujaca ta pania (jesli sie nie myle to przypisac jej nalezy  
> i o  
> > wiele glupsze wypowiedzi) sprawia, ze pani ocenia subiektywnie,  
> wklejajac  
> > ta ocene w wartosciowanie logiczne.
>  
> Doucz się. To zwyczajnie ty nie zrozumiałeś. Ale to nie wina ani moja, ani  
> pani profesor.

Pisze o definicjach. Niech je przytoczy. Interesuje mnie o jakim Bogu pisala. O Zeusie?

> > O ile Bog istnieje,  
>  
> Postawienie tego założenia nie ma sensu. Całe dalsze dociekania się o nie  
> rozbijają. Przykro mi, ale zwyczajnie wyszedłeś na głąba.

Przykro mi, ale Ty wyszedles na nie mniejszego glaba, gdyz pisalas o nieistnieniu Boga zanim nawiazales do tekstu tej pani. I dalej nie rozumiesz moich odpowiedzi, oceniasz mnie nisko, nie sprawdzasz nawet czy moge miec racje. Sprzeczanie sie z tym co mowi osoba utytulowana oznacza niezrozumienie wlasnie u mnie.
A moze wyjdz poza przedszkole i konfrontuj argumenty? Jeszcze nie obcinajac sporych fragmentow?

> > o tyle nie potrzeba absolutnie go definiowac, by  
> > istnial. W tym wiec przypadku zdanie jest prawdziwe, mimo  
> nieumiejetnosci  
> > zdefiniowania, wiec niedorobek semantycznych, gdyz semantyka nie moze  
> sie  
> > nie lamac, bedac tworem sama w sobie w kontekscie jezykow  
> naturalnych, nie  
> > boskich.
>  
> > Dalej - pani uznala, ze Bog posiadac moze cechy, gdy stwierdzala  
> > potencjalnosc istnienia definicji. Opiera sie to na blednym  
> rozroznieniu  
> > miedzy cecha a przedmiotem okreslanym za jej pomoca. Przyklad - gdyby  
> cos  
> > w definicji mialoby 'zielony'. Wymaga sie definiowania zieleni.
>  
> Wiesz co to zielony? Wiesz. Więc to nie problem. Profesorce chodziło  
> wyraźnie o używanie różnych pojęć które nic nie znaczą. Zieleń np.  
> fizycznie dasz radę zdefiniować. Absolutu nie, wyższej jaźni itd nie.

I ? 200 lat temu nonsensem bylo zdanie "zielen istnieje" bo nie dalo sie zdefiniowac jej dobrze?
Nie, do nie jest definiowanie. wladnie o tym pisze, ze kazde pojecie opiszesz za pomoca innych, a w koncu bedziesz sie musial odwolac do "wiesz co to jest". I ok. pani nie napisala co to jest Bog. Nie okreslila definicji, malo, definiowac mozna na wiele sposobow, takze przez dopelnianie, a - skoro w jezyku istnieja pojecia absolutu, mozna je stosowac, takze do definiowania. W tekscie jest o Bogu, ale czy mozna mowic ze nie jest nonsensem zdanie pytajace o to, czy mozna rozpatrywac nature Boga? istnienie Boga? Stwierdzenie ze nie mozna, rowzniez zawiera pojecie Boga. odciela sobie autorka galaz na ktorej siedziala.

> > Bog w filozofii chrzescijanskiej  
>  
> Nie ma czegoś takiego IMHO - wiem, ze się tak to określa, ale xiaństwo  
> mija się z filozofią już w ścisłym znaczeniu terminu filozofia jako  
> umiłowania mądrości.

Twoja ocena. A cos takiego jednak jest. To ze nie rozumiesz..

> > nie jest posiadaczem cech, z nadrzednosci  
> > pewnej, dlatego i definiowanie go przy uzyciu jedynie mozliwych  
> > nie_bedacych_bogiem pojec jest absurdem, absolutnie nie zwiazanym z  
>  
> > istnieniem/nieistnieniem Boga.
>  
> Więc co to jest bóg?  

Bog jest Bogiem. Zdaje sie z Leibniza, moze nieco pozniej ktos uzupelnil. czlowiek nie jest miesem, bo mieso to nie wszystko co tworzy czlowieka. Boga nie da sie podzielic na szesci skladowe, ktorych suma bylaby Bogiem. Ktos byc moze doprowadzil do tego, ze 'Bog jest' to tez naduzycie, ale z innego faktu - niemoznosci jego nieistnienia. Stad istnienie istnieje pojeciowo gdy nie da sie wyprowadzic jego zaprzeczenia, dlatego rozsadniejszym opisem jest po prostu "Bog" bez okreslenia dowolnej cechy, takze czasownikiem.

> > Stad - pani probuje pokazac nonsens, tam gdzie jest jasnosc mimo  
> > niewyrazalnosci. Powiedzialbym:
> >  
> > semantyczne naduzycie. :P
>  
> Nie. Pani profesor mówi że nonsensem jest tak zdanie "boga nie ma" jak  
> zdanie "bóg jest". Nie doczytałeś. Wyrywając z kontekstu wszystko  
> udowodnisz.

Wiem, przeczytalem, nie zgadzam sie z czym innym. Dla tej pani po prostu niewyrazalnosc pojecia stala sie powodem odstapienia od pewnych zwrotow. Ale ominela ona wiele innych pojec (pewnie - wszystkie) ktorych tez sie nie da zdefiniowac inaczej niz poprzez wywolanie odczuc u odbiorcy.

"opis fizyczny" nie jest tu miernikiem, bo wymaga zalozenia, ze Boga nie ma, zeby nim byc, a podobno takie stwierdzenie jest nonsensem.
To tak jakby mowic ze opisem ornitologicznym bedzie sie mierzyc ryby. Bezsens. Fizyka opisuje CZESC swiata, wiec nie ma sensu definiowac kazdego pojecia stopniem jego przynaleznosci wlasnie do tej czesci. Zielen i tak kazdy widzi inaczej, to tak nawiasem :).

> > Co wprost oznacza, ze zaprzeczenie istnienia Boga, czy ateizm, jest  
>  
> > podobnie nieracjonalny. i tu juz nie musze wyprowadzac tego, bo to  
> > napisano jasno, zaprzeczenie nonsensu jest nonsensem, a zdanie to  
> trzeba  
> > ignorowac.
> >  
> > Malo tego - ignorowac trzeba rzeczywistosc, ze wzgledu na  
> > niedefiniowalnosc, co w skrocie daje wniosek, ze racjonalizm nie jest  
>  
> > racjonalny.
>  
> Bardzo karkołomne, ale nieudolne próby czynisz by wybrnąć z sytuacji.  

czego nie rozumiesz?
STOSUJ METODE. Ona uzyla metody, by pisac o Bogu. Sprawdz jak TA SAMA metoda bedzie wygladala gdzies indziej. Dojdziesz to tego wlasnie, co dla Ciebie jest powyzej nieudolne.

> Widzisz między krzeslem, a bogiem jest mała różnica polegająca na tym, ze  
> krzesło znam z doświadczenia.

Ja nie. Ja znam Boga. I co masz? NIC. Jedynie znow swoja ocene. Nie porownasz 2 doswiadczen. Moje z miejsca dyskwalifikujesz, choc gdybym ja dyskwalifikowal Twoje widzialbys to kretynstwem. :)

> > kolejny raz - Kolakowski.  
>  
> "Nie oburza mnie ani mnie nie irytuje irracjonalność wiary; nudzą mnie i  
> niecierpliwią próby budowania fałszywych zasad racjonalizujących."  
> Chciałeś to masz.

Dziekuje, calkiem mi to pasuje. Czyms takim jest wywod tej pani Twoim zdaniem. Bo gdy zastosujesz jej metode, dojdziesz do destrukcji racjonalnej calego swiata, przez niedefiniowalnosc inna niz poprzez zawieszony w prozni system, w ktorym jest jednak miejsce i na Boga. Ciekawym jest, iz zdanie tej pani jest rozszerzonym dowodem ontologicznym istnienia Boga (sw. Anzelma?).

> > Klecha posyla przed pluton?
>  
> A co? Nie? W bardzo wielu miejscach na ziemi klechostan tak robił. I nie  
> mówię o XVII wieku. Doczytaj se historię wieku XX - czytanie nie boli.

Pokaz mi takie miejsca. Ja Ci znajde jakies gdzie robil to ateista.


> > Robia to, bo uwazaja ze to dobre. Tzn tak trzeba. Tzn. sluszne.  
> Rozumiesz?  
> > A TYLKO zgoda z wlasna ocena daje szczescie.
>  
> A mówił ci już ktoś kiedyś, ze kochac trzeba każdego człowieka? Zostań  
> ascetą dla dobra Afryki :-) Idź myć dupy w slumsach Bombaju, a nie mi  
> zawracaj głowę na forum. Zrób coś dla wypełniania boskich nakazów zanim  
> zaczniesz mi opowiadac o bozi - inaczej jako teoretyk, a nie praktyk  
> skazany jesteś na piekło mocą własnej religii.  

A Ty jako kretyn, na lata niezrozumienia i piekna smierc. Chrzescijanstwo to NIE moja religia, bycie asceta NIE jest moim zdaniem sluszne. itd
Wiec o co Ci chodzi?
Czy mowie Ci zebys sobie rznal wlasne dzieci jesli lubisz? Czy pytam jak Ci mamusia smakuje gdy ma okres? Wiec odpierdol sie od wmawiania mi czegos, daj sobie spokoj. Czytaj to co ja napisalem, a nie co chcialbys tu widziec, zeby Ci bylo latwo milo i przyjemnie. Dobrze?


> > jw - stworz krotsze pojecie, ktore bedzie znaczylo to co gdzies tam z  
>  
> > poczatku napisalem.
>  
> Taka jest definicja ateizmu. Przykro mi :-)

jw - stworz krotsze pojecie,
jw - stworz krotsze pojecie,
jw - stworz krotsze pojecie,
jw - stworz krotsze pojecie,
jw - stworz krotsze pojecie,



> > Chrzescijanie nie odrzucaja czegos, w co wierza. Jesli wiec trafiaja  
> -  
> > maja to. Jesli nie trafiaja - fantazjuja. Ale Ty mozesz (ISTNIEJE  
> > mozliwosc) fantazjowac ze masz oczy. Czy wolisz wierzyc ze ich nie  
> masz,  
> > dlatego ze moze zaistniec pomylka, czy wolisz uzywac, zadowolony z  
> tej  
> > mozliwosci?
> >  
> > WOLISZ uzywac.
> > Dlatego NIELOGICZNE jest odcinanie sie od czegos innego. Owszem -  
> jest to  
> > niewidoczne, niepoznane sprzetem elektronicznym. Ale to NIE sa  
> > wyznaczniki, tam gdzie moze chodzic o cos wiecej niz oczy czy sprzet  
>  
> > elektroniczny.
> >  
> > Czy SLYSZYSZ ze masz oczy? A jednak wierzysz. Czujesz zapach oczu?  
> Czesc  
> > zmyslow sie popiera wzajemnie, bodzcie informuja o istnieniu narzadow  
>  
> > odbierajacych bodzce. Program, prosty, przykladowy, moglby dzialac  
> tak  
> > samo, przetwarzac informacje na temat bodzcow, metainformacje na  
> temat  
> >
spis działów / spis wątków / nowy wątek / zwiń wątek
Adam
[ nieaktywne ]


Wysłano:
2007-01-21
19:33:41

poznaj swojego wroga
> 4. Jaki podzbior {koledy, choinka, zyczenia, msza, oplatek, karp, inna  
> ryba, prezenty, modlitwa przy stole} zwiazany byl z tym co robiliscie w  
> Boze - przepraszam - Narodzenie?

Życzenia + prezenty ponieważ mam w tym dniu imieniny i urodziny. :)

Choinka stoi sobie na balkonie w doniczce już od pół roku, czasem ją podlewam. Nie chciało mi się jej specjalnie wywalać żeby pokazać jaki to ze mnie satanista ;-)

Inna ryba (a nawet kilka) pływa w akwarium. ;-)

Reszty nie było.
spis działów / spis wątków / nowy wątek / zwiń wątek
sewer
[ nieaktywne ]


Wysłano:
2007-01-26
01:58:30

poznaj swojego wroga
sorry ale wydaje mi się że satanizm ma określać zupełnie coś innego niż wy tu piszecie. Coś nie tyle złego ile niedobrego.

I cała dzisiejsza "pozytywna" nomenklatura dot. satanizmu została ładnie wyrysowana przez ludzi których jarały takie klimaty.

Satanistami bym nazwał księży i kościół katolicki. może oni nie czerpią z Laveya ani z nikogo takiego. Ale pojęcie szatana istniało już od dawna.

Satanizm mi sie kojarzy z kłamstwem i hipokryzją. Z niedostrzeganiem niczego.

A na tej stronie jakoś mi się nie rzuciła hipokryzja w oczy.

Myślę że tutaj by pasowała inna nazwa. Np poszukiwacze myśli, filozof.pl albo soś takiego
spis działów / spis wątków / nowy wątek / zwiń wątek
E g o
( Kalejdoskop piekieł )

zdjecie

Wysłano:
2007-01-26
03:01:43

Nihil novi
> Myślę że tutaj by pasowała inna nazwa. Np poszukiwacze myśli, filozof.pl albo soś takiego

~~~
Ty wcale nie myślisz, Ty tylko powtarzasz chrześcijański pogląd na satanizm. Ty nie myślisz też dlatego, że tak naprawdę sobie wyobrażasz/kojarzysz/życzysz sobie, co bezpośrednio niewiele ma wspólnego z myśleniem.
spis działów / spis wątków / nowy wątek / zwiń wątek
sewer
[ nieaktywne ]


Wysłano:
2007-01-26
09:02:39

Nihil novi
> > Myślę że tutaj by pasowała inna nazwa. Np poszukiwacze myśli,  
> filozof.pl albo soś takiego
>  
> ~~~
> Ty wcale nie myślisz, Ty tylko powtarzasz chrześcijański pogląd na  
> satanizm. Ty nie myślisz też dlatego, że tak naprawdę sobie  
> wyobrażasz/kojarzysz/życzysz sobie, co bezpośrednio niewiele ma wspólnego  
> z myśleniem.
*****
ojejuś, tak cię dotknęło to co powiedziałem? wiem że chrześcijaństwo ma coś na kształt podobnego poglądu do mojego. No ale sorry, ale myślę że nazwa szatan powstała jako jakaś przeciwwaga dla dobra. a dobro kojarzy mi się np. z byciem konsekwentnym i mówieniu prawdy. a satanizm z klamstwem a nie otwartym wyrażaniem swojego szerokiego śwatopoglądu.

Na podstawie tego jak ja definiuję satanizm uważam że większość ludzi zalogowanych na tej stronie z satanizmem ma niewiele wspólnego. Ale za to KRK tak.

spis działów / spis wątków / nowy wątek / zwiń wątek
E g o
( Kalejdoskop piekieł )

zdjecie

Wysłano:
2007-01-26
13:02:07

Nihil novi
> ojejuś, tak cię dotknęło to co powiedziałem?

~~~
Nie dotknęło, bawi mnie ta Twoja iluzja myślenia :)


> wiem że chrześcijaństwo ma  
> coś na kształt podobnego poglądu do mojego. No ale sorry, ale myślę że  
> nazwa szatan powstała jako jakaś przeciwwaga dla dobra.  

~~~
Tak ? Zatem udowodnij, że szatan powstał właśnie jako 'jakiś przeciwnik dobra', bo z mojej wiedzy wynika, że to był tylko jeden z wielu (późniejszych) wymiarów jego istnienia i nie dla swoich wyznawców/zwolenników, lecz dla nie-satanistów.


> a dobro kojarzy mi się np. z byciem konsekwentnym i mówieniu prawdy. a satanizm z klamstwem a  
> nie otwartym wyrażaniem swojego szerokiego śwatopoglądu.

~~~
Po pierwsze, dalej nie widzę tu nic co by przypominało myślenie, nadal operujesz asocjacjami. Po drugie, dobro/zło i każda dwuwartość (jej treść) jest sprawą relatywną i tak dla kogoś dobrem może być zupełnie coś innego niż prawdomówność/konsekwentność, ale np. ja nie posługuję się dobrem/złem bo to etyczny archaizm, nic sobie konkretnie nie wyjaśniasz tymi kategoriami. Po trzecie, jesteś nielogiczny, skoro satanistami mogą być osoby które nie łączy z szatanem żadna AFIRMATYWNA więź, wręcz przeciwnie, chcesz na satanistów zrobić osoby negujące i nie zgadzające się na obecność/emanacje szatana.
spis działów / spis wątków / nowy wątek / zwiń wątek
sewer
[ nieaktywne ]


Wysłano:
2007-01-26
13:36:06

Nihil novi

*****
Prawda i fałsz istnieje we wszystkich dziedzinach życia. i na tej podstawie buduje się nawet wieżowce.
A co do udowadniania że szatan oznacza zły: weź pod uwagę biblię. ale patrz od strony historycznej. ludzie juz dawno dawno temu dzielili na dobro-boga i zlo-szatana. Tak się utarło w skojarzeniach. i nie wieże żeby ludzie nie mieli podobnych.

tylko nazywanie siebie satanistą może np. poprawiać humor, wprowadzać w stan jakiejś wyższości bo wydaje się wtedy ludziom którzy sie tak nazywają że są kimś innym od tej bandy oslow którzy są zamknięci, zakłamani i nazywają się katolikami. właśnie myślę że tak to działa.

i uważam że kłamstwo nie jest cechą boga (jakiegokolwiek - bo świat i tak dązy do S=0)

to że dobro i zło dla różnych ludzi może mieć inny wymiar to prawda w 100%. Ale myślę że KRK przoduje w łajdactwach, zadawaniu bólu, nieliczenia się z nikim i zniczym. Cechy złe - sataniści.

spis działów / spis wątków / nowy wątek / zwiń wątek
E g o
( Kalejdoskop piekieł )

zdjecie

Wysłano:
2007-01-26
15:41:33

Nihil novi
> Prawda i fałsz istnieje we wszystkich dziedzinach życia.

~~~
Nie żebym się głupio pytał, ale co to jest prawda/nie-prawda ? Jak odróżnić poczucie prawdy/przekonanie/prawdopodobieństwo od prawdy ? Czy to przypadkiem nie takie same ogólnikowe gówno jak dobro/zło ?  


> A co do udowadniania że szatan oznacza zły: weź pod uwagę biblię. ale  
> patrz od strony historycznej. ludzie juz dawno dawno temu dzielili na  
> dobro-boga i zlo-szatana. Tak się utarło w skojarzeniach.

~~~
Od początku Ci mówię, że nie wychodzisz poza chrześcijańskie interpretacje, przekształcasz je na własny użytek. I 'Biblia' nie jest żadnym dowodem na to, że 'szatan jako przeciwwaga dobra' POWSTAŁ w judeo-chrześcijaństwie, bo w tym wymiarze i pod innymi imionami powstał o wiele wcześniej. To o czym piszesz zaczęło funkcjonować dopiero w wczesnośredniowiecznych kulturach chrześcijańskich by osiągnąć swe apogeum w renesansie i baroku.  

W końcu, CO Z TEGO, że się utarło i na tym opierasz swoją argumentację ? Równie dobrze mógłbyś się oprzeć na stereotypach satanizmu i nazwać satanistów współczesnych pozerami, bo tak się utarło, no nie ? A nie ma obowiązku dalej TKWIĆ i w tym moczyć swój umysł, można przyjąć bardziej konstruktywne/życiowe interpretacje satanizmu, mniej/bardziej wolne od wad/ograniczeń dualizmu chrześcijańskiego.


> tylko nazywanie siebie satanistą może np. poprawiać humor, wprowadzać w  
> stan jakiejś wyższości bo wydaje się wtedy ludziom którzy sie tak nazywają  
> że są kimś innym od tej bandy oslow którzy są zamknięci, zakłamani i  
> nazywają się katolikami. właśnie myślę że tak to działa.

~~~
Nie przeczę, że są takie satanisty co jara poczucie wyższości, ale mylisz je z poczuciem inności, to dwa różne wytwory wartościowania się.


> i uważam że kłamstwo nie jest cechą boga (jakiegokolwiek - bo świat i tak dązy do S=0)

~~~
Nie wiem czy bóg nie jest kłamczuch, nie miałem z nim przyjemności rozmawiać a Ty miałeś ? i dlaczego zakładasz, że bóg jest dualny ? Ja tutaj znowu widzę wpływy dualistycznego chrześcijaństwa, których naprawdę nie trzeba powielać ani składać im w ofierze prawdę z logiką.

I nie rozumiem tego co napisałeś w nawiasie, rozjaśnij.


> to że dobro i zło dla różnych ludzi może mieć inny wymiar to prawda w  
> 100%. Ale myślę że KRK przoduje w łajdactwach, zadawaniu bólu, nieliczenia  
> się z nikim i zniczym. Cechy złe - sataniści.

~~~
Nie krk, po prostu gros (pobłażliwych) ludzi. Ale skoro już tak uzależniasz dobro/zło od swojej subiektywnej wizji moralności, to nazywaj ludzi jak chcesz.
spis działów / spis wątków / nowy wątek / zwiń wątek
sewer
[ nieaktywne ]


Wysłano:
2007-01-27
00:38:48

Nihil novi
> Nie żebym się głupio pytał, ale co to jest prawda/nie-prawda ?
*****
1-prawda, 0-fałsz



> I 'Biblia' nie jest  
> żadnym dowodem na to, że 'szatan jako przeciwwaga dobra' POWSTAŁ w  
> judeo-chrześcijaństwie, [...]
*****
ale jest dowodem na to że ludzie rozróżniali dobro od zła. przynajmniej teoretycznie. a w naszej kulturze szatan oznacza tak włąściwie jedno. poza tym zobacz sobie jak to jest określane w innych językach europejskich.

  
> W końcu, CO Z TEGO, że się utarło i na tym opierasz swoją argumentację ?  
> Równie dobrze mógłbyś się oprzeć na stereotypach satanizmu i nazwać  
> satanistów współczesnych pozerami, bo tak się utarło, no nie ? A nie ma  
> obowiązku dalej TKWIĆ i w tym moczyć swój umysł, można przyjąć bardziej  
> konstruktywne/życiowe interpretacje satanizmu, mniej/bardziej wolne od  
> wad/ograniczeń dualizmu chrześcijańskiego.
*****
nie jestem chrześcijaninem. dla mnie satanizm i chrześcijanstwo brzmią tak samo głupio.


> Nie przeczę, że są takie satanisty co jara poczucie wyższości, ale mylisz  
> je z poczuciem inności, to dwa różne wytwory wartościowania się.
*****
myślę że nie koniecznie się mylę.

> ([...] bo świat i tak dązy do S=0), s-entropia, miara nieuporządkowania. wrzechświat dąży do wyrównania stanów energetycznych. uczą o tym na chemii w liceum.
>  
> ~~~
> Nie wiem czy bóg nie jest kłamczuch, nie miałem z nim przyjemności  
> rozmawiać a Ty miałeś ? i dlaczego zakładasz, że bóg jest dualny ?
*****
uważam że każdy ma takiego boga jakiego sobie stworzy.  mojego boga sobie wyobrażam jako najbardziej opanowaną i najsilniejszą istotę. przewodnik i opiekun. jest obdarzony takimi cechami jakimi ja chcę być obdarzony żeby moje otoczenie tj rodzina czuło się przy mnie bezpiecznie.


spis działów / spis wątków / nowy wątek / zwiń wątek
E g o
( Kalejdoskop piekieł )

zdjecie

Wysłano:
2007-01-27
02:07:30

Nihil novi
> > Nie żebym się głupio pytał, ale co to jest prawda/nie-prawda ?

> 1-prawda, 0-fałsz

~~~
Gówno się dowiedziałem, więcej proszę.

I jeszcze raz pytam, jak odróżnić prawdopodobieństwo od prawdy ? czy między 1 a 0 nie ma nic pośredniego ?


> > I 'Biblia' nie jest  
> > żadnym dowodem na to, że 'szatan jako przeciwwaga dobra' POWSTAŁ w  
> > judeo-chrześcijaństwie, [...]

> ale jest dowodem na to że ludzie rozróżniali dobro od zła. przynajmniej  
> teoretycznie. a w naszej kulturze szatan oznacza tak włąściwie jedno.  

~~~
Że rozróżniali sobie to oczywiste, ale ze powstał w tej wersji w chrześcijaństwie to nie. Tak czy siak, ci ludzie żyjący swoim dualizmem mają jakieś wyłączne prawa autorskie/pierwszeństwo, by satanizm był pojmowany po ich myśli a nie inaczej ?


> poza tym zobacz sobie jak to jest określane w innych językach europejskich.

~~~
Jak ? Za dużo każesz mi się domyślać.


> nie jestem chrześcijaninem.  

~~~
Chyba nie jesteś, ale np. możesz mieć mentalność podobną do nich, mogłeś odrzucić tą religię, ale nie wykorzenić jej ze swojej etyki.


> dla mnie satanizm i chrześcijanstwo brzmią tak samo głupio.

~~~
Dlaczego ? Dla kogoś kto PRAKTYKUJE jedno lub drugie (w znaczeniu nie-katolickim), życie nie zamieni się na lepsze, na mądrzejsze, na szczęśliwsze ?

  
> > Nie przeczę, że są takie satanisty co jara poczucie wyższości, ale  
> > mylisz je z poczuciem inności, to dwa różne wytwory wartościowania się.

> myślę że nie koniecznie się mylę.

~~~
Jeśli stawiasz znak równości między nimi, to ja postawie znak równości między masłem a margaryną, tak pozornie podobnych do siebie.

  
> > ([...] bo świat i tak dązy do S=0),  

> s-entropia, miara nieuporządkowania. wrzechświat dąży do wyrównania stanów energetycznych.  
> uczą o tym na chemii w liceum.

~~~
Aha.

"i uważam że kłamstwo nie jest cechą boga (jakiegokolwiek - bo świat i tak dązy do S=0)"

I co ma wspólnego S=0 z bogiem ?


> > Nie wiem czy bóg nie jest kłamczuch, nie miałem z nim przyjemności  
> > rozmawiać a Ty miałeś ? i dlaczego zakładasz, że bóg jest dualny ?

> uważam że każdy ma takiego boga jakiego sobie stworzy.  mojego boga sobie  
> wyobrażam jako najbardziej opanowaną i najsilniejszą istotę. przewodnik i  
> opiekun. jest obdarzony takimi cechami jakimi ja chcę być obdarzony żeby  
> moje otoczenie tj rodzina czuło się przy mnie bezpiecznie.

~~~
I chcesz żebym ja uznawał Twojego subiektywnego boga za podstawę w dyskusji o sprawach ponadsubiektywnych ? Jak masz opowiadać bajki/fantazje o bogu to lepiej opowiedz jakiemuś dziecku a nie mi.
spis działów / spis wątków / nowy wątek / zwiń wątek
Adam
[ nieaktywne ]


Wysłano:
2007-01-27
23:17:14

Nihil novi
> > > Nie żebym się głupio pytał, ale co to jest prawda/nie-prawda ?
>  
> > 1-prawda, 0-fałsz
>  
> ~~~
> Gówno się dowiedziałem, więcej proszę.

Dowiedziałeś się, że student politechniki, który lubi matematykę (przeczytane w profilu) nie zna innych liczb niż 0 i 1, nie istnieją liczby naturalne, rzeczywiste, kardynalne ani tym bardziej zespolone ;-)

NMSP ;-)
spis działów / spis wątków / nowy wątek / zwiń wątek
Malaavi
[ nieaktywne ]


Wysłano:
2007-01-28
12:52:04

Nihil novi

> Od początku Ci mówię, że nie wychodzisz poza chrześcijańskie  
> interpretacje, przekształcasz je na własny użytek.

W momencie gdy satanizm sie OPARL na judeochrzescijanstwie mogl sie albo oprzec poprawnie, albo niepoprawnie. Zrobil to drugie, powstalo tyle Szatanow ile satanistow, wiec albo satanizm obraca sie wokol slowa, albo chrzescijanska interpretacje powinien wykorzystac rozsadniej.

> I 'Biblia' nie jest  
> żadnym dowodem na to, że 'szatan jako przeciwwaga dobra' POWSTAŁ w  
> judeo-chrześcijaństwie,  

Biblia o Szatanie wiele nie mowi. Natomiast tradycja judeochrzescijanska przekazuje nie to, ze Szatan w niej POWSTAL, ale ze Bog go stworzyl.

> bo w tym wymiarze i pod innymi imionami powstał o  
> wiele wcześniej.

Jesli zas na kazdy obiekt kultu patrzysz z perspektywy "powstal wtedy a wtedy" to go z miejsca dyskwalifikujesz. Stwierdzasz - nie istnieje, mamy tylko wymysly na ten temat. Nadawanie nazw ideom, i to nazw juz uzywanych w odniesieniu do bytow osobowych, gdy idee te nie sa z tymi bytami szczegolnie zwiazane, prowadzi do zamotania. Jest powodem zamotania. Jesli widzisz zamotanie, atakuj powod.

> To o czym piszesz zaczęło funkcjonować dopiero w  
> wczesnośredniowiecznych kulturach chrześcijańskich by osiągnąć swe apogeum  
> w renesansie i baroku.  

A Ty nie zylesz wtedy, zyjesz teraz. Twoj swiatopoglad wyrosl w miejscu ktore Szatanem nazywalo Szatana judeochrzescijanskiego, chyba ze mi odpowiesz ze absolutnie chrzescijanstwa nie poznawales, takie zwierzenie bedzie tym  cenniejsze.  

> W końcu, CO Z TEGO, że się utarło i na tym opierasz swoją argumentację ?  

Utarlo - jest zakorzenione w naszej kulturze. Pewne znaczenie slowa. Dlatego choc zmienia sie znaczenie, gdy jest to potrzebne, to nie robi sie zamieszania tylko dlatego ze ktos byl glupi i wciagal Szatana gdzie sie dalo.

> Równie dobrze mógłbyś się oprzeć na stereotypach satanizmu i nazwać  
> satanistów współczesnych pozerami, bo tak się utarło, no nie ?  

Dobrze ze mi tak nie odpowiedziales, bo bym Ci zarzucil ze czas przeszly bylby odpowiedniejszy. Satanisci wspolczesni to pozerzy. nieliczne wyjatki gdy przestaja nimi byc, przestaja tez interesowac sie ta nazwa.

> A nie ma  
> obowiązku dalej TKWIĆ i w tym moczyć swój umysł, można przyjąć bardziej  
> konstruktywne/życiowe interpretacje satanizmu, mniej/bardziej wolne od  
> wad/ograniczeń dualizmu chrześcijańskiego.

wad/ograniczen/zalet.
Oczywiscie mozna. Gdy tylko satanizm sie uwolni od tego dualizmu, przestanie konstruowac poglady w prostej relacji do chrzescijanstwa, przestanie atakowac chrzescijanstwo, ma szanse na cos wiecej. Tam gdzie sam pokazuje wielki swoj swiazek z chrzescijanstwem, tam logiczne jest, by przyjmowac nazewnictwo tego co bylo wczesniej, a tu wygrywa chrzescijanstwo.
  
spis działów / spis wątków / nowy wątek / zwiń wątek
Malaavi
[ nieaktywne ]


Wysłano:
2007-01-26
16:33:47

poznaj swojego wroga
> sorry ale wydaje mi się że satanizm ma określać zupełnie coś innego niż wy  
> tu piszecie. Coś nie tyle złego ile niedobrego.

Wyjasnij


> Satanistami bym nazwał księży i kościół katolicki. może oni nie czerpią z  
> Laveya ani z nikogo takiego. Ale pojęcie szatana istniało już od dawna.
>  
> Satanizm mi sie kojarzy z kłamstwem i hipokryzją. Z niedostrzeganiem  
> niczego.

Teraz to juz nic nie wiem. Pojecie szatana faktycznie jest judeochrzescijanskie, choc jego cechy nawiazuja do wszelakich wierzen.  
Jak sie ma do tego hipokryzja?  

> A na tej stronie jakoś mi się nie rzuciła hipokryzja w oczy.

Mein Gott. Przykro mi, ale musialaby wyjsc przez monitor, kopnac Cie z glana i bezposrednio skoczyc w oko, jesli chcialaby byc widoczna bardziej.

> Myślę że tutaj by pasowała inna nazwa. Np poszukiwacze myśli, filozof.pl  
> albo soś takiego

Tu sie tez nie zgodze. Wcale wiele osob nie szuka rozwoju. Wiecej go tu krytykuje, chcac pozostac w cieplym milym miejscu, bez wymagan. Juz chocby to swiadczy o hipokryzji, bo wygodnictwo w Kosciele (np. sprawa pieniedzy ktore na Kosciol ida) bylo tu skrytykowane.
spis działów / spis wątków / nowy wątek / zwiń wątek
sewer
[ nieaktywne ]


Wysłano:
2007-01-27
00:47:53

poznaj swojego wroga
> > sorry ale wydaje mi się że satanizm ma określać zupełnie coś innego  
> niż wy  
> > tu piszecie. Coś nie tyle złego ile niedobrego.
>  
> Wyjasnij
*****
może trochę poplątałem. myślę ze w ogólnym rozumieniu zlo może mieć kilka znaczeń. zło dla przeciętnego człowieka może znaczyć np. pentagram. ja myślę że zło to jest coś trującego umysł. a tezy satanistyczne, myślę, w nich też jest dużo racji.

  
> Teraz to juz nic nie wiem. Pojecie szatana faktycznie jest  
> judeochrzescijanskie, choc jego cechy nawiazuja do wszelakich wierzen.  
> Jak sie ma do tego hipokryzja?
*****
np posługiwanie się biblią a robienie czegoś na odwrót.


> > Myślę że tutaj by pasowała inna nazwa. Np poszukiwacze myśli,  
> filozof.pl  
> > albo soś takiego
>  
> Tu sie tez nie zgodze. Wcale wiele osob nie szuka rozwoju.[...]
*****
nie znam osobiście nikogo stąd. ale wypowiedzi tutaj nie są ani przepełnione hipokryzją, ani może nawet nie świadczą o samorozwoju. raczej jałowe pieprzenie o niczym.
spis działów / spis wątków / nowy wątek / zwiń wątek
E g o
( Kalejdoskop piekieł )

zdjecie

Wysłano:
2007-01-27
02:15:47

Umysł czysty
> > > sorry ale wydaje mi się że satanizm ma określać zupełnie  
> > > coś innego niż wy tu piszecie. Coś nie tyle złego ile niedobrego.

> > Wyjasnij

> może trochę poplątałem. myślę ze w ogólnym rozumieniu zlo może mieć kilka  
> znaczeń. zło dla przeciętnego człowieka może znaczyć np. pentagram. ja  
> myślę że zło to jest coś trującego umysł. a tezy satanistyczne, myślę, w  
> nich też jest dużo racji.

~~~
To by zakładało istnienie tzw. umysłu czystego, umysłu zdrowego. Czym się zatem charakteryzuje taki umysł ?  


> ale wypowiedzi tutaj nie są ani przepełnione hipokryzją,  
> ani może nawet nie świadczą o samorozwoju.  
> raczej jałowe pieprzenie o niczym.

~~~
I kto to mówi ?
spis działów / spis wątków / nowy wątek / zwiń wątek
sewer
[ nieaktywne ]


Wysłano:
2007-01-28
19:41:04

Umysł czysty
> To by zakładało istnienie tzw. umysłu czystego, umysłu zdrowego. Czym się  
> zatem charakteryzuje taki umysł ?
*****
To spokój ducha, nic cię nie rozprasza, potrafisz się skoncentrować, czujesz się bezpiecznie. Ja tak myślę.



  
> > ale wypowiedzi tutaj nie są ani przepełnione hipokryzją,  
> > ani może nawet nie świadczą o samorozwoju.  
> > raczej jałowe pieprzenie o niczym.
>  
> ~~~
> I kto to mówi ?
*****
Dostosowałem się do poziomu forum
spis działów / spis wątków / nowy wątek / zwiń wątek
E g o
( Kalejdoskop piekieł )

zdjecie

Wysłano:
2007-01-28
20:32:56

Umysł brudny, do pralki Persilem wyprać
> > > myślę że zło to jest coś trującego umysł.

> > To by zakładało istnienie tzw. umysłu czystego, umysłu zdrowego.  
> > Czym się zatem charakteryzuje taki umysł ?

> To spokój ducha, nic cię nie rozprasza, potrafisz się  
> skoncentrować, czujesz się bezpiecznie. Ja tak myślę.

~~~
Wiesz co, Ty może już lepiej nic nie myśl ? bo sprawiasz wrażenie osoby, która sama NIE WIE co pisze - pytałem o umysł a Ty mi o duchu, jak zapytam o ducha to pewnie o(d)powiesz coś o bogu i tak dalej ku co raz większemu pogmatwaniu, bo ani trochę nie rozjaśniasz swoich słów -, myślenie myli z fantazjowaniem lub kojarzeniem, a poglądy nijak opiera na rzeczywistości ... z tego wynika, że masz otruty umysł, chory umysł, skoro nie możesz się skoncentrować i napisać porządnej odpowiedzi, hm ?  


> > > ale wypowiedzi tutaj nie są ani przepełnione hipokryzją,  
> > > ani może nawet nie świadczą o samorozwoju.  
> > > raczej jałowe pieprzenie o niczym.

> > I kto to mówi ?

> Dostosowałem się do poziomu forum

~~~
Raczej nie, to poczucie wyższości - tak negatywnie ocenianie przez Ciebie - nakręciło Cię, zakrawając przez to o hipokryzję.  
Ale nawet rzuciłem okiem na Twoje ostatnie posty, czy rzeczywiście taki skromny i bardzo oszczędny w wyjaśnianiu mędrzec wśród nas debili jesteś. Gdybyś miał naprawdę coś mądrzejszego do powiedzenia ponad to co napisałeś, to byś dawno zrobił, chociażby o wiele treściwiej i rzeczowo odpowiadając na moje pytania w okolicznych tego wątku postach, bo głupich pytań nie zadawałem.  
Czy to znaczy, że Ty jesteś hipokrytą ? chwaląc się mądrością a dając tylko jej okruchy wymieszane z przekonaniami pochodzącymi z Twego subiektywnego/wewnętrznego świata.  
No chyba że, jesteś subiektywistą (czyli subiektywizm = rzeczywistość, obiektywizm = fikcja), ale w takim razie po co polemizujesz i przekonujesz do swojej wizji realności ? tak jakby od niechcenia.
spis działów / spis wątków / nowy wątek / zwiń wątek
sewer
[ nieaktywne ]


Wysłano:
2007-01-28
20:44:18

Umysł brudny, do pralki Persilem wyprać
> Wiesz co, Ty może już lepiej nic nie myśl ? bo sprawiasz wrażenie osoby,  
> która sama NIE WIE co pisze - pytałem o umysł a Ty mi o duchu, jak zapytam  
> o ducha to pewnie o(d)powiesz coś o bogu i tak dalej ku co raz większemu  
> pogmatwaniu, bo ani trochę nie rozjaśniasz swoich słów -, myślenie myli z  
> fantazjowaniem lub kojarzeniem, a poglądy nijak opiera na rzeczywistości  
> ... z tego wynika, że masz otruty umysł, chory umysł, skoro nie możesz się  
> skoncentrować i napisać porządnej odpowiedzi, hm ?
*****
Odzielanie umysłu od duszy i boga wydaje mi się bezsensowne. Nie chce mi się tłumaczyć tego. szczególnie na forum.    



> ale w takim razie po co polemizujesz i przekonujesz  
> do swojej wizji realności ? tak jakby od niechcenia.
*****
Od niechcenia-prawda
nie przekonuję nikogo. to jest mój pogląd na świat życie i takie tam:.
spis działów / spis wątków / nowy wątek / zwiń wątek
Shogun
[ nieaktywne ]


Wysłano:
2007-01-28
22:07:22

Umysł brudny, do pralki Persilem wyprać
> *****
> Odzielanie umysłu od duszy i boga wydaje mi się bezsensowne. Nie chce mi  
> się tłumaczyć tego. szczególnie na forum.  

To na chuj tracisz czas na nas, nieoświeconych, skoro Ci się tu tak nie podoba? Nikt Cię nie zmusza do logowania się tutaj. :)

Niechęć do tłumaczenia czegokolwiek na forum dyskusyjnym IMO kwalifikuje Cię do odstrzału. Korzyść będzie po obu stronach - Ty się nie będziesz męczył, a my będziemy mogli spokojnie pławić się w swojej głupocie, niewiedzy i ignorancji :>
spis działów / spis wątków / nowy wątek / zwiń wątek
sewer
[ nieaktywne ]


Wysłano:
2007-01-29
00:04:49

Umysł brudny, do pralki Persilem wyprać
> > *****
> > Odzielanie umysłu od duszy i boga wydaje mi się bezsensowne. Nie chce  
> mi  
> > się tłumaczyć tego. szczególnie na forum.  
>  
> To na chuj tracisz czas na nas, nieoświeconych, skoro Ci się tu tak nie  
> podoba? Nikt Cię nie zmusza do logowania się tutaj. :)
>  
> Niechęć do tłumaczenia czegokolwiek na forum dyskusyjnym IMO kwalifikuje  
> Cię do odstrzału. Korzyść będzie po obu stronach - Ty się nie będziesz  
> męczył, a my będziemy mogli spokojnie pławić się w swojej głupocie,  
> niewiedzy i ignorancji :>
*****
wiem. robię to trochę z próżności. męczy mnie to ciągłe przekrzykiwanie sie co prawda. ale się jeszcze trochę pologuje
spis działów / spis wątków / nowy wątek / zwiń wątek
E g o
( Kalejdoskop piekieł )

zdjecie

Wysłano:
2007-01-29
00:50:39

Umysł brudny, do pralki Persilem wyprać
> wiem. robię to trochę z próżności.  
> męczy mnie to ciągłe przekrzykiwanie sie co prawda.  

~~~
Coś mi się zdaje, że Ciebie chyba męczy dyskusja a nie przekrzykiwanie się o prawdę ;}
spis działów / spis wątków / nowy wątek / zwiń wątek
sewer
[ nieaktywne ]


Wysłano:
2007-01-29
00:59:08

Umysł brudny, do pralki Persilem wyprać
> > wiem. robię to trochę z próżności.  
> > męczy mnie to ciągłe przekrzykiwanie sie co prawda.  
>  
> ~~~
> Coś mi się zdaje, że Ciebie chyba męczy dyskusja a nie przekrzykiwanie się  
> o prawdę ;}
*****
prawda jest jak dupa... a dyskusja i tak niczego nie przynosi
spis działów / spis wątków / nowy wątek / zwiń wątek
E g o
( Kalejdoskop piekieł )

zdjecie

Wysłano:
2007-01-29
01:32:14

Umysł brudny, do pralki Persilem wyprać
> > > wiem. robię to trochę z próżności.  
> > > męczy mnie to ciągłe przekrzykiwanie sie co prawda.  

> > Coś mi się zdaje, że Ciebie chyba męczy dyskusja a  
> > nie przekrzykiwanie się o prawdę ;}

> prawda jest jak dupa...  

~~~
Nie, prawda nie jest jak dupa, przekonania są jak dupa - każdy ma swoje, ale nie jesteśmy ich niewolnikami, nie jesteśmy przywiązani nimi jak pies do budy a Ty chyba właśnie sobą mocno pokazujesz te przywiązanie, a im bardziej jesteś uzależniony od nich, tym dalej Ci od prawdy, przynajmniej, od pełnej gammy faktów/prawd o rzeczywistości.  

Zaś pytanie o prawdę i zjawiskach pośrednich między prawdą a fałszem wciąż pozostaje otwarte, można je dokończyć w dowolnym czasie.


> a dyskusja i tak niczego nie przynosi

~~~
Nie przynosi ? ani krzty nowej wiedzy o świecie ? o czymkolwiek  co może uczynić chwilę życia milszą/lżejszą/przyjemniejszą od poprzedniej/poprzednich ?  
Czy Tobie nic nie przynosi ? Heh, sam napisałeś, że kluczyłeś niechcianą polemiką by nakarmić swą próżność. Przypomnij sobie, może coś jeszcze nowego zyskałeś na tym, np. świadomość jak bardzo żyjesz w swoim własnym cieplutkim/spokojnym świecie ? Pytanie retoryczne.
A mi ? Próba dyskusji z Tobą mi przyniosła wiedzę o Tobie, o tym jak się posługujesz swoim umysłem, jakie ma on granice i komu ten umysł służy, choć oczywiste, że jutro, za tydzień, za miesiąc, za rok może być nieaktualna.  
Czyli jednak przynosi coś dyskusja, tylko trzeba bliżej się przypatrzeć.
spis działów / spis wątków / nowy wątek / zwiń wątek
Shogun
[ nieaktywne ]


Wysłano:
2007-01-29
01:45:52

Umysł brudny, do pralki Persilem wyprać
> wiem. robię to trochę z próżności. męczy mnie to ciągłe przekrzykiwanie  
> sie co prawda. ale się jeszcze trochę pologuje

W profilu masz napisane "Interesują mnie ludzie z którymi mogę pogadać na forum, prowadzenie dyskusji". Jeśli nie zaczniejsz prowadzić dyskusji miast biadolić to to "trochę" może się skrócić bardzo mocno :)
spis działów / spis wątków / nowy wątek / zwiń wątek
sewer
[ nieaktywne ]


Wysłano:
2007-01-29
10:46:46

Umysł brudny, do pralki Persilem wyprać
> > wiem. robię to trochę z próżności. męczy mnie to ciągłe  
> przekrzykiwanie  
> > sie co prawda. ale się jeszcze trochę pologuje
>  
> W profilu masz napisane "Interesują mnie ludzie z którymi mogę pogadać na  
> forum, prowadzenie dyskusji". Jeśli nie zaczniejsz prowadzić dyskusji  
> miast biadolić to to "trochę" może się skrócić bardzo mocno :)
*****
Cale życie mnie uczono że ciągłe filozofowanie do niczego nie prowdzi. Ja mam cele (sprecyzowane bardziej lub mniej) i zamierzam je realizować. A filozofowanie kojarzy mi się ze stagnacją.

Mialem dziadka. Byl człowiekiem mądrym, stanowczym, czasami działał zamiast wcześniej pomyśleć. Ale sprawial wrażenie człowieka który wszystko ma w głowie poukładane w najdrobniejszym szczególe. I nigdy się nie udało wciągnąć go w jakąś dyskusję która nie dotyczyla tego co i jak zrobić teraz.

> W profilu masz napisane "Interesują mnie ludzie z którymi mogę pogadać na  
> forum, prowadzenie dyskusji".
*****
Dalej mnie interesują. Ale w większości przypadków dyskusja polega tutaj na postawionej przez kogoś tezie a cała reszta nie tyle podaje kontrargumenty ile prubuje przekonać, udowodnić na siłe ze nie ma racji.

I wy się nazywacie satanistami:) Księza przynajmniej siebie nioe okłamują
spis działów / spis wątków / nowy wątek / zwiń wątek
Malaavi
[ nieaktywne ]


Wysłano:
2007-01-29
11:12:12

Umysł brudny, do pralki Persilem wyprać

> Cale życie mnie uczono że ciągłe filozofowanie do niczego nie prowdzi.

Cokolwiek znaczy to slowo na koncu, to nie myl filozofii z filozofowaniem. Tym drugim nazywa sie "mowienie w sposob niezrozumialy" i bardzo logiczne jest ze gdy sie nie rozumie, to nic sie na tym nie zyska. Pierwsze to zas umilowanie madrosci, cos takiego waznego dla niektorych z nas. Czego Ci oczywiscie na sile nie bedziemy wmuszac.

Jesli uwazasz ze jakakolwiek madrosc jest w zyciu szkodliwa, to uciekaj, uciekaj, nim Cie cos zatrzyma.

> Ja  
> mam cele (sprecyzowane bardziej lub mniej) i zamierzam je realizować. A  
> filozofowanie kojarzy mi się ze stagnacją.

Mnie stagnacja ze stagnacja. W tym - umyslowa stagnacja.

> Mialem dziadka.

Ja mialem 2 i sadze spora czesc forumowiczow podobnie.

> Byl człowiekiem mądrym, stanowczym, czasami działał  
> zamiast wcześniej pomyśleć. Ale sprawial wrażenie człowieka który wszystko  
> ma w głowie poukładane w najdrobniejszym szczególe. I nigdy się nie udało  
> wciągnąć go w jakąś dyskusję która nie dotyczyla tego co i jak zrobić  
> teraz.

Byl czlowiekiem praktycznym. I mial sporo szczescia ze zyl w czasach gdy brak planowania (takze przy dzialaniu w grupie) nie powodowal nieciekawych konsekwencji.

Operujesz ciagle 'wrazeniem' i 'kojarzeniem'. Moze jakies podstawy?
Bo z zalozenia ze dziadek BYL madry moze wynikac faktycznie ze my nie jestesmy, skoro jestesmy inni. Gdy jednak zapominasz dodac swojego wrazenia wlasnie w tym miejscu gdzie jest ono konieczne, popelniasz blad ktory zle swiadczy o dziadkowych genach.

> > W profilu masz napisane "Interesują mnie ludzie z którymi mogę  
> pogadać na  
> > forum, prowadzenie dyskusji".
> *****
> Dalej mnie interesują. Ale w większości przypadków dyskusja polega tutaj  
> na postawionej przez kogoś tezie a cała reszta nie tyle podaje  
> kontrargumenty ile prubuje przekonać, udowodnić na siłe ze nie ma racji.

Wlasnie stwierdziles teze. Bez argumentow. Powiem Ci w tajemnicy, ze to forum dziala nie od dzis. Gdy sie rozmawia, to czesc argumentow sie podaje badz czyta wielokrotnie. Ale nie w nieskonczonosc. Nie zachowujemy sie jakbysmy pierwszy raz ze soba powazniej rozmawiali, zgadnij czemu?

> I wy się nazywacie satanistami:) Księza przynajmniej siebie nioe  
> okłamują

Nie wszyscy sie tak nazywamy. Tym bardziej ze zdaje sie z Shogunem rozmawiales.
spis działów / spis wątków / nowy wątek / zwiń wątek
sewer
[ nieaktywne ]


Wysłano:
2007-01-29
11:37:55

Umysł brudny, do pralki Persilem wyprać
> > Mialem dziadka.
>  
> Ja mialem 2 i sadze spora czesc forumowiczow podobnie.
*****
I to jest właśnie element do którego można się przyczepić ale nie trzeba. Nic do dyskusji nie wnosi. Niby święta racja że każdy mial po dwóch dziadków. Ale ten tekst jest taki głupiomądry.


> Byl czlowiekiem praktycznym. I mial sporo szczescia ze zyl w czasach gdy  
> brak planowania (takze przy dzialaniu w grupie) nie powodowal nieciekawych  
> konsekwencji.
*****
Czasy jeśli chodzi o personalne myślenie niewiele się zmieniają. Prawie wcale.


> Operujesz ciagle 'wrazeniem' i 'kojarzeniem'. Moze jakies podstawy?
> Bo z zalozenia ze dziadek BYL madry [...]
*****
To nie jest założenie. To aksjomat.

  
> Wlasnie stwierdziles teze. Bez argumentow.
*****
To forum jest argumentem.


> Nie wszyscy sie tak nazywamy. Tym bardziej ze zdaje sie z Shogunem  
> rozmawiales.
*****
Zakładam że on również czyta to co jest odpowiedzią na tw. posty.  
spis działów / spis wątków / nowy wątek / zwiń wątek
Malaavi
[ nieaktywne ]


Wysłano:
2007-01-29
11:55:56

Umysł brudny, do pralki Persilem wyprać
> > > Mialem dziadka.
> >  
> > Ja mialem 2 i sadze spora czesc forumowiczow podobnie.
> *****
> I to jest właśnie element do którego można się przyczepić ale nie trzeba.  
> Nic do dyskusji nie wnosi. Niby święta racja że każdy mial po dwóch  
> dziadków. Ale ten tekst jest taki głupiomądry.

Na to sie mowi - rozmowa. Gdy cos wyglada jak dyskusja dwoch ksiazek, jest nudne.
  
> > Byl czlowiekiem praktycznym. I mial sporo szczescia ze zyl w czasach  
> gdy  
> > brak planowania (takze przy dzialaniu w grupie) nie powodowal  
> nieciekawych  
> > konsekwencji.
> *****
> Czasy jeśli chodzi o personalne myślenie niewiele się zmieniają. Prawie  
> wcale.

nie zgadzam sie

> > Operujesz ciagle 'wrazeniem' i 'kojarzeniem'. Moze jakies podstawy?
> > Bo z zalozenia ze dziadek BYL madry [...]
> *****
> To nie jest założenie. To aksjomat.

ach. to doskonale juz wiemy czemu nie mozesz sie dogadac z ludzmi (a trafiles na tych rozsadniejszych, zeby byla jasnosc).
  
> > Wlasnie stwierdziles teze. Bez argumentow.
> *****
> To forum jest argumentem.

Dzieci niech bawia sie klockami. Ty jestes argumentem. Ale gdy bedziesz chcial powazniej - czekam.
  
> > Nie wszyscy sie tak nazywamy. Tym bardziej ze zdaje sie z Shogunem  
> > rozmawiales.
> *****
> Zakładam że on również czyta to co jest odpowiedzią na tw. posty.  

On chyba tu wszystko czyta, albo znaczna wiekszosc. Ciesze sie ze pokazales jak omijasz tresc, by pisac slowa.
spis działów / spis wątków / nowy wątek / zwiń wątek
sewer
[ nieaktywne ]


Wysłano:
2007-01-29
12:08:09

Umysł brudny, do pralki Persilem wyprać
> > > > Mialem dziadka.
> > >  
> > > Ja mialem 2 i sadze spora czesc forumowiczow podobnie.
> > *****
> > I to jest właśnie element do którego można się przyczepić ale nie  
> trzeba.  
> > Nic do dyskusji nie wnosi. Niby święta racja że każdy mial po dwóch  
>  
> > dziadków. Ale ten tekst jest taki głupiomądry.
>  
> Na to sie mowi - rozmowa. Gdy cos wyglada jak dyskusja dwoch ksiazek, jest  
> nudne.
*****
Ale możliwość porozumiewania się na forum jest zbyt ograniczona. tego typu teksty powodują spam.

> > Czasy jeśli chodzi o personalne myślenie niewiele się zmieniają.  
> Prawie  
> > wcale.
>  
> nie zgadzam sie
*****
Ludzie zawsze mieli te same odczucia. Nie wiem co jeszcze istotnego może się zmienic. Pewne prawa są ponadczasowe. A większość ksiązek o pracy nad sobą pisze "rusz się wreszcie".


> ach. to doskonale juz wiemy czemu nie mozesz sie dogadac z ludzmi (a  
> trafiles na tych rozsadniejszych, zeby byla jasnosc).
*****
Skoro odpiszujesz to nie wiem czy jesteś taki "rozsądniejszy".
spis działów / spis wątków / nowy wątek / zwiń wątek
Malaavi
[ nieaktywne ]


Wysłano:
2007-01-29
12:25:22

Umysł brudny, do pralki Persilem wyprać

> Ale możliwość porozumiewania się na forum jest zbyt ograniczona. tego typu  
> teksty powodują spam.

Mowienie o dziadku nie? Moze popytaj co jest tu uwazane za spam?
A moze zorientuj sie, ze forum jest dla ludzi, a nie ludzie dla forum?
  

> Ludzie zawsze mieli te same odczucia. Nie wiem co jeszcze istotnego może  
> się zmienic. Pewne prawa są ponadczasowe. A większość ksiązek o pracy nad  
> sobą pisze "rusz się wreszcie".

A Pismo Swiete mowi by zadbac o miejsce w Krolestwie. I?  


> Skoro odpiszujesz to nie wiem czy jesteś taki "rozsądniejszy".

Skoro nie wiesz, to sie nie odzywaj z temacie.
spis działów / spis wątków / nowy wątek / zwiń wątek
Krasnolud
[ nieaktywne ]


Wysłano:
2007-01-29
11:46:37

Umysł brudny, do pralki Persilem wyprać
> Cale życie mnie uczono że ciągłe filozofowanie do niczego nie prowdzi.  

A ty uwierzyłeś?

> Ja  
> mam cele (sprecyzowane bardziej lub mniej) i zamierzam je realizować.  

Idealny Polak. Powstania się kłaniają. Celem niepodległość - to bierim kosy i uderzamy na armaty a potem się zobaczy. No bo "ciągłe filozofowanie do niczego nie prowdzi" LOL Żeś się w złej epoce chyba urodził. Tobie z Mickiewiczem wiersze pisać, z Kordianami na dziewoje chadzać miast nas internetową manierą dręczyć :-P Nie mówiąc o ciekawym kazusie Wertera godnym przemyślenia :-)

> A  
> filozofowanie kojarzy mi się ze stagnacją.

No bo z czym innym by ci się mogło to kojarzyć :-) Zapewne Ariel to dla ciebie tylko proszek do prania :-P

> Mialem dziadka.  

To dobrze. W życiu należy wszystkiego spróbować. Vivat transgresja!!!!

> Byl człowiekiem mądrym, stanowczym, czasami działał  
> zamiast wcześniej pomyśleć.  

1 wyklucza 3. Zaiste - Polak pełną gębą :-)

> Ale sprawial wrażenie człowieka który wszystko  
> ma w głowie poukładane w najdrobniejszym szczególe.  

Lepper też sprawia takie wrażenie - zwłaszcza jak śpi i jeść nie woła.

> I nigdy się nie udało  
> wciągnąć go w jakąś dyskusję która nie dotyczyla tego co i jak zrobić  
> teraz.

Nie no. Inteligent pełną gębą, że tak powiem. To swoją drogą wyjaśnia dlaczego miał tak wszystko łądnie poukładane. Ograniczył sobie dane wejściowe samemu stając się człowiekiem ograniczonym ale urósł na bohatera w oczach wnuka. Wzruszające.

> Dalej mnie interesują. Ale w większości przypadków dyskusja polega tutaj  
> na postawionej przez kogoś tezie a cała reszta nie tyle podaje  
> kontrargumenty ile prubuje przekonać, udowodnić na siłe ze nie ma racji.

To straszne!!! Bogowie niezadowolony user!!! Potrzeba nam szybiej reformy. Zmieniamy redakcję - sewer na admina, nisczymy formularz rejestracyjny i zmieniamy pytania na np.

1. Skład zespołu Blog 27
2. Jaki różowy jest dla ciebie różowy i dlaczego kochasz różowy?
itd.

W kolejnej fazie reform można zacząć przyjmować wszystkich debili którzy będą adminowi sewerowi przytakiwać. Można nawet zalogować na forum nieśmiertelnego sewerowego dziadka i dać mu moderkę działu Transgresja. Zmienimy regulamin zawezając go do 2 punktów
1. sewer ma zawsze racę
2. Jeśli nie zgadzasz się z powyższym przeczytaj sobie jeszcze raz od początku.
3. sewera nie obowiązuje nawet ortografia. Jest bogiem :-)

> I wy się nazywacie satanistami:)  

Nie. My se z ciebie robimy jaja. Nie wiedziałeś, ze cały ten portal to żart abyś się dał nabrać? Heh - i teraz to dopiero masz głupią minę!!!! Rotfllllll....

> Księza przynajmniej siebie nioe  
> okłamują

To spadaj na katolik.pl jak ci nie pasi a nie żeś się uczepił jak pijany latarni.
spis działów / spis wątków / nowy wątek / zwiń wątek
sewer
[ nieaktywne ]


Wysłano:
2007-01-29
12:01:32

Umysł brudny, do pralki Persilem wyprać
> > Byl człowiekiem mądrym, stanowczym, czasami działał  
> > zamiast wcześniej pomyśleć.  
>  
> 1 wyklucza 3. Zaiste - Polak pełną gębą :-)
*****
Nie wyklucza. Po prostu nie czekał bez sensu. Gdyby to nie przynosilo wyraźnych sukcesów to nie pisałbym o tym.

  
> > Ale sprawial wrażenie człowieka który wszystko  
> > ma w głowie poukładane w najdrobniejszym szczególe.  
*****  
> Lepper też sprawia takie wrażenie - zwłaszcza jak śpi i jeść nie woła.
*****
Poprawka. Miał w głowie wszystko poukładane.

> Nie no. Inteligent pełną gębą, że tak powiem. To swoją drogą wyjaśnia  
> dlaczego miał tak wszystko łądnie poukładane. Ograniczył sobie dane  
> wejściowe samemu stając się człowiekiem ograniczonym ale urósł na bohatera  
> w oczach wnuka. Wzruszające.
*****
Wlasnie chodzi o to że wystarczy napisać coś takiego jak ja piszę i mam pewność że się od razu odezwiesz:) i będziesz się przyczepiał nawet do źle postawionej kropki:)
Nie ukrywam że sprawiłoby mi przyemność przegadanie ciebie ale się cały czas zastanawiam czemu ty, skoro myślisz że nie dociągam do tw. poziomu intelektualnego, ospisujesz na moje posty.


> To straszne!!! Bogowie niezadowolony user!!! Potrzeba nam szybiej reformy.  
> Zmieniamy redakcję - sewer na admina, nisczymy formularz rejestracyjny i  
> zmieniamy pytania na np.
*****
Nie wiedział co napisać ale napisał.

> To spadaj na katolik.pl jak ci nie pasi a nie żeś się uczepił jak pijany  
> latarni.
*****
Tak? I mam odebrać ci tą przyjemność zniżania się do mojego poziomu?:) :P
spis działów / spis wątków / nowy wątek / zwiń wątek
Malaavi
[ nieaktywne ]


Wysłano:
2007-01-29
13:09:36

Umysł brudny, do pralki Persilem wyprać
> > > Byl człowiekiem mądrym, stanowczym, czasami działał  
> > > zamiast wcześniej pomyśleć.  
> >  
> > 1 wyklucza 3. Zaiste - Polak pełną gębą :-)
> *****
> Nie wyklucza. Po prostu nie czekał bez sensu. Gdyby to nie przynosilo  
> wyraźnych sukcesów to nie pisałbym o tym.

1. Byl madry
3. dziala bezmyslnie

Bycie madrym NIE JEST "czekaniem bez sensu". Wlasnie jest nieczekaniem, jesli czekanie nie ma sensu, albo czekaniem, jesli wlasnie czekanie ma sens.
Mysl to nie zastanawianie sie bez dzialania. Mysl to okreslenie SENSU dzialania PRZED tym dzialaniem. Dlatego madrosc i bezmyslnosc sie wykluczaja.
  
> > > Ale sprawial wrażenie człowieka który wszystko  
> > > ma w głowie poukładane w najdrobniejszym szczególe.  
> *****  
> > Lepper też sprawia takie wrażenie - zwłaszcza jak śpi i jeść nie  
> woła.
> *****
> Poprawka. Miał w głowie wszystko poukładane.

Wrazenie. Znow aksjomat. Moznaby przyjac aksjomat z lepperem, podobnie ciekawe wnioski bys dostal.

> > Nie no. Inteligent pełną gębą, że tak powiem. To swoją drogą wyjaśnia  
>  
> > dlaczego miał tak wszystko łądnie poukładane. Ograniczył sobie dane  
>  
> > wejściowe samemu stając się człowiekiem ograniczonym ale urósł na  
> bohatera  
> > w oczach wnuka. Wzruszające.
> *****
> Wlasnie chodzi o to że wystarczy napisać coś takiego jak ja piszę i mam  
> pewność że się od razu odezwiesz:) i będziesz się przyczepiał nawet do źle  
> postawionej kropki:)

Wiec postaw kropke dobrze. Dziadek Cie chyba nie uczyl popelniania bledow i stwierdzania ze to ktos zle robi, gdy te bledy zauwazy.

> Nie ukrywam że sprawiłoby mi przyemność przegadanie ciebie ale się cały  
> czas zastanawiam czemu ty, skoro myślisz że nie dociągam do tw. poziomu  
> intelektualnego, ospisujesz na moje posty.

Bo na tym polega rozmowa. Moze sie czegos nauczysz, albo w koncu dasz argument i pozwolisz komus na nauczenie sie. :)
Dlatego wlasnie inteligentni ludzie nie marnuja czasu na "zastanawiam sie caly czas" i nie robia tez dziadkowego "bez mysli", a jedynie zastanawiaja sie troche, wyciagaja potrzebne wnioski, rozwiazuja problemy z jakimi sie stykaja.
  
> > To straszne!!! Bogowie niezadowolony user!!! Potrzeba nam szybiej  
> reformy.  
> > Zmieniamy redakcję - sewer na admina, nisczymy formularz  
> rejestracyjny i  
> > zmieniamy pytania na np.
> *****
> Nie wiedział co napisać ale napisał.

Staral sie byc zrozumialy. Niepotrzebnie napisales to na co tak odpowiedzial. Pokazanie jak glupie sa reakcje na pewien bodziec jest pokazaniem ze z bodzcem cos szwankuje. Jego skromnym zdaniem. Ale mial racje.

> > To spadaj na katolik.pl jak ci nie pasi a nie żeś się uczepił jak  
> pijany  
> > latarni.
> *****
> Tak? I mam odebrać ci tą przyjemność zniżania się do mojego poziomu?:)  
> :P

To nie przyjemnosc, kark boli. On nie jest taki maly na jakiego wyglada
spis działów / spis wątków / nowy wątek / zwiń wątek
sewer
[ nieaktywne ]


Wysłano:
2007-01-29
14:00:40

Umysł brudny, do pralki Persilem wyprać
> > > > Byl człowiekiem mądrym, stanowczym, czasami działał  
> > > > zamiast wcześniej pomyśleć.  
> > >  
> > > 1 wyklucza 3. Zaiste - Polak pełną gębą :-)
> > *****
> > Nie wyklucza. Po prostu nie czekał bez sensu. Gdyby to nie przynosilo  
>  
> > wyraźnych sukcesów to nie pisałbym o tym.
>  
> 1. Byl madry
> 3. dziala bezmyslnie
>  
> Bycie madrym NIE JEST "czekaniem bez sensu". Wlasnie jest nieczekaniem,  
> jesli czekanie nie ma sensu, albo czekaniem, jesli wlasnie czekanie ma  
> sens.
> Mysl to nie zastanawianie sie bez dzialania. Mysl to okreslenie SENSU  
> dzialania PRZED tym dzialaniem. Dlatego madrosc i bezmyslnosc sie  
> wykluczaja.
>    
> > > > Ale sprawial wrażenie człowieka który wszystko  
> > > > ma w głowie poukładane w najdrobniejszym szczególe.  
> > *****  
> > > Lepper też sprawia takie wrażenie - zwłaszcza jak śpi i jeść nie  
>  
> > woła.
> > *****
> > Poprawka. Miał w głowie wszystko poukładane.
>  
> Wrazenie. Znow aksjomat. Moznaby przyjac aksjomat z lepperem, podobnie  
> ciekawe wnioski bys dostal.
>  
> > > Nie no. Inteligent pełną gębą, że tak powiem. To swoją drogą  
> wyjaśnia  
> >  
> > > dlaczego miał tak wszystko łądnie poukładane. Ograniczył sobie  
> dane  
> >  
> > > wejściowe samemu stając się człowiekiem ograniczonym ale urósł  
> na  
> > bohatera  
> > > w oczach wnuka. Wzruszające.
> > *****
> > Wlasnie chodzi o to że wystarczy napisać coś takiego jak ja piszę i  
> mam  
> > pewność że się od razu odezwiesz:) i będziesz się przyczepiał nawet  
> do źle  
> > postawionej kropki:)
>  
> Wiec postaw kropke dobrze. Dziadek Cie chyba nie uczyl popelniania bledow  
> i stwierdzania ze to ktos zle robi, gdy te bledy zauwazy.
>  
> > Nie ukrywam że sprawiłoby mi przyemność przegadanie ciebie ale się  
> cały  
> > czas zastanawiam czemu ty, skoro myślisz że nie dociągam do tw.  
> poziomu  
> > intelektualnego, ospisujesz na moje posty.
>  
> Bo na tym polega rozmowa. Moze sie czegos nauczysz, albo w koncu dasz  
> argument i pozwolisz komus na nauczenie sie. :)
> Dlatego wlasnie inteligentni ludzie nie marnuja czasu na "zastanawiam sie  
> caly czas" i nie robia tez dziadkowego "bez mysli", a jedynie zastanawiaja  
> sie troche, wyciagaja potrzebne wnioski, rozwiazuja problemy z jakimi sie  
> stykaja.
>  
> > > To straszne!!! Bogowie niezadowolony user!!! Potrzeba nam  
> szybiej  
> > reformy.  
> > > Zmieniamy redakcję - sewer na admina, nisczymy formularz  
> > rejestracyjny i  
> > > zmieniamy pytania na np.
> > *****
> > Nie wiedział co napisać ale napisał.
>  
> Staral sie byc zrozumialy. Niepotrzebnie napisales to na co tak  
> odpowiedzial. Pokazanie jak glupie sa reakcje na pewien bodziec jest  
> pokazaniem ze z bodzcem cos szwankuje. Jego skromnym zdaniem. Ale mial  
> racje.
*****
To kto w końcu to pokazuje??:) Ciekaw jestem kto to w końcu skończy:) że też cię to nie nudzi:)


spis działów / spis wątków / nowy wątek / zwiń wątek
Cień
( The Last Demon )

Wysłano:
2007-01-29
14:19:23

O sztuce postów pisania
Puściłem poprzedni post tylko w celach dydaktycznych.

Przypominam że należy wycinac niepotrzebne fragmenty wypowiedzi przedmówców. Inaczej forum traci na przejrzystości.
spis działów / spis wątków / nowy wątek / zwiń wątek
Krasnolud
[ nieaktywne ]


Wysłano:
2007-01-29
14:20:25

Umysł brudny, do pralki Persilem wyprać
> To kto w końcu to pokazuje??:) Ciekaw jestem kto to w końcu skończy:) że  
> też cię to nie nudzi:)

To widziałeś:

http://www.satan.pl/html/rules.php

Punkt 4 ci polecam pod rozwagę.
spis działów / spis wątków / nowy wątek / zwiń wątek
Malaavi
[ nieaktywne ]


Wysłano:
2007-01-29
14:38:19

Umysł brudny, do pralki Persilem wyprać

> To kto w końcu to pokazuje??:) Ciekaw jestem kto to w końcu skończy:) że  
> też cię to nie nudzi:)

Jako ze pominales cala tresc, odpisujac sobie jak na czacie, nie pierwszy wlasciwie raz, moge Cie uznac za najlatwiejszego z rozmowcow na tym forum. Nawet nie zauwazam ze piszemy do siebie.
spis działów / spis wątków / nowy wątek / zwiń wątek
Malaavi
[ nieaktywne ]


Wysłano:
2007-01-29
12:11:41

Umysł brudny, do pralki Persilem wyprać
zacznij wierzyc ze jednak popelniasz bledy. Patrz jak sie Krasnolud zezloscil. O rozowym mowi. Nie musisz do tego sprowadzac dyskusji :D
spis działów / spis wątków / nowy wątek / zwiń wątek
Malaavi
[ nieaktywne ]


Wysłano:
2007-01-29
12:35:07

Umysł brudny, do pralki Persilem wyprać

> Odzielanie umysłu od duszy i boga wydaje mi się bezsensowne. Nie chce mi  
> się tłumaczyć tego. szczególnie na forum.    
  
Niestety, gdyby patrzec na prosty fakt, ze wszystko sie ze wszystkim wiaze, trzebaby w ramach posta swiat opisac, wiedzac, ze odpowiadajacy w odpowiedzi - opisze swiat.
Mozna ograniczac temat. Dalo sie zrozumiec wypowiedz poprzednika bez popelniania Twojego bledu.  
  
spis działów / spis wątków / nowy wątek / zwiń wątek
Malaavi
[ nieaktywne ]


Wysłano:
2007-01-27
15:13:47

poznaj swojego wroga
> > > sorry ale wydaje mi się że satanizm ma określać zupełnie coś  
> innego  
> > niż wy  
> > > tu piszecie. Coś nie tyle złego ile niedobrego.
> >  
> > Wyjasnij
> *****
> może trochę poplątałem. myślę ze w ogólnym rozumieniu zlo może mieć kilka  
> znaczeń. zło dla przeciętnego człowieka może znaczyć np. pentagram. ja  
> myślę że zło to jest coś trującego umysł. a tezy satanistyczne, myślę, w  
> nich też jest dużo racji.

Zlo jest nienaturalne. I trzeba ta naturalnosc dosc ostroznie wyznaczyc. Jesliby stworzyl nas Bog, to co jest Jemu przeciwne, jest zle. Szatan jako przeciwnik jest tym, co niszczy Boze dzielo. Jesli dobro istnieje tylko, gdy czlowiek ma wona wole (tzn istnieje zlo, by mozna je bylo wybrac) to sam fakt istnienia zla jest dobry. Wolna wola jest dobra, gdyz jest warunkiem dobra. Zlo (popelniane) nie jest warunkiem niczego. Zlo jest wiec w chrzescijanstwie zniewoleniem, nieswiadomoscia, bledem, falszem, zamotaniem i niszczeniem.

Ludzie, ktorzy przestali wierzyc w Boga i Szatana, poszli w symbolike. Ktos kogos opluwa, wiec pewnie jest wolny etc. Szatan jest wiec symbolem wolnosci, pentagram symbolem Szatana. Nie licza sie poglady, a tylko konflikt rysunkow. Nie liczy sie mysl, a pozory buntu, dla pozorow wolnosci.

Dlatego z punktu widzenia chrzescijanstwa uciekanie w pentagramy czy inne symbole nawiazujace do wierzen poganskich oznacza zniewolenie, niewole wlasnej niedojrzalosci. Zlo.
  
> > Teraz to juz nic nie wiem. Pojecie szatana faktycznie jest  
> > judeochrzescijanskie, choc jego cechy nawiazuja do wszelakich  
> wierzen.  
> > Jak sie ma do tego hipokryzja?
> *****
> np posługiwanie się biblią a robienie czegoś na odwrót.

To robi kazdy, tylko nie chcrzescijanie. ;)
Wyjasnienie:
Chrzescijanin - osoba wierzaca w Boga, Chrystusa i pare innych spraw. WIERZACA, a nie MOWIACA ze wierzy, UDAJACA ze wierzy czy tym podobne odchylenia.
  
> > > Myślę że tutaj by pasowała inna nazwa. Np poszukiwacze myśli,  
> > filozof.pl  
> > > albo soś takiego
> >  
> > Tu sie tez nie zgodze. Wcale wiele osob nie szuka rozwoju.[...]
> *****
> nie znam osobiście nikogo stąd. ale wypowiedzi tutaj nie są ani  
> przepełnione hipokryzją, ani może nawet nie świadczą o samorozwoju. raczej  
> jałowe pieprzenie o niczym.

To do mnie. Ale ja jestem hipokryta. Cien jest hipokryta. Shogun i Krasnolud to hipokryci, Corvus to dziecko-hipokryta. Wszystko widac nawet calkiem niedaleko, pewnie w tym watku nawet. :)
Tych to ja znam, bo rozmawiam z nimi, zdanie pewnie jak istnienie Stworcy.
spis działów / spis wątków / nowy wątek / zwiń wątek
Shogun
[ nieaktywne ]


Wysłano:
2007-01-28
12:17:10

poznaj swojego wroga
> To do mnie. Ale ja jestem hipokryta. Cien jest hipokryta. Shogun i  
> Krasnolud to hipokryci, Corvus to dziecko-hipokryta.

Dlaczego?
spis działów / spis wątków / nowy wątek / zwiń wątek
Malaavi
[ nieaktywne ]


Wysłano:
2007-01-28
12:23:52

poznaj swojego wroga
> > To do mnie. Ale ja jestem hipokryta. Cien jest hipokryta. Shogun i  
> > Krasnolud to hipokryci, Corvus to dziecko-hipokryta.
>  
> Dlaczego?

Bo bardzo latwo zarzucic nam (tzn wam, ale siebie wymienilem zeby nikt mnie nie mogl zaatakowac, taka zmylka) ze u innych krytykujemy to co robimy sami. W kwestii metody. Najczesciej wokol wiary bez dowodu, dogmatyzmu, kwestii badan naukowych i autorytetow sie wszystko kreci, ale bywaja pewnie i inne momenty.

Nie uwazasz sie za hipokyte?
spis działów / spis wątków / nowy wątek / zwiń wątek
Shogun
[ nieaktywne ]


Wysłano:
2007-01-28
12:44:39

poznaj swojego wroga
> Bo bardzo latwo zarzucic nam (tzn wam, ale siebie wymienilem zeby nikt  
> mnie nie mogl zaatakowac, taka zmylka) ze u innych krytykujemy to co  
> robimy sami. W kwestii metody. Najczesciej wokol wiary bez dowodu,  
> dogmatyzmu, kwestii badan naukowych i autorytetow sie wszystko kreci, ale  
> bywaja pewnie i inne momenty.

Tak, tak, oczwyiście. Oczywiście z logicznego punktu widzenia wiara w istnienie siebie ma taką samą wartość jak wiara w istnienie Latającego potwora spaghetti, ale traw chciał, że to akurat ze sobą mam kontakt, a z z wyżej wymienionym bóstwem już nie. Oczywiście nie mam żadnego dowodu na to, że istnieję i to czyni ze mnie dogmatyka :) Jednak jestem skazany na bycie ze sobą, a z braku jakiejkowliek możliwości rozstrzygnięcia obecnie czy ja istnieję czy nie, zakładam że istnieję bo inne sygnały do mnie nie docierają, trudno. Przy czym zaznaczam, że możesz mieć rację, ale nie wprowadza to absolutnie nic, gówno znaczy.

> Nie uwazasz sie za hipokyte?

Nie. Lubię weryfikować swoje poglądy. W swoim życiu miałem 3 rewolucje światopoglądowe. Z katolicyzmu na ateizm, z ateizmu na satanizm, i z satanizmu na buddyzm. Dla Ciebie oczywiście wszystkie te postawy są tyle samo warte i najlepiej po prostu usiąść i płakać. Jednak prości śmiertelnicy jak ja, Cień czy kogo tam jeszcze wymieniłeś, wolą opierać się na pewnych aksjomatach bo to czyni życie wygodniejszym. Być może te aksjomaty ulegną unicestwieniu w toku ewolucji ludzkiej świadomości, ale póki co, i tak trzeba wyjść od tego, że np. pól godziny medytacji jest bardziej rozwojowe niż godzinna msza w kościele, że  lektura "Nature" rozwija intelekt bardziej niż nowy odcinek "Klanu", a zaawansowane przyrządy pomiarowe w NASA są efektywniejsze przy poszukiwaniu planet niż wróżenie z fusów :]
spis działów / spis wątków / nowy wątek / zwiń wątek
Malaavi
[ nieaktywne ]


Wysłano:
2007-01-28
13:11:05

poznaj swojego wroga
> > Bo bardzo latwo zarzucic nam (tzn wam, ale siebie wymienilem zeby  
> nikt  
> > mnie nie mogl zaatakowac, taka zmylka) ze u innych krytykujemy to co  
>  
> > robimy sami. W kwestii metody. Najczesciej wokol wiary bez dowodu,  
> > dogmatyzmu, kwestii badan naukowych i autorytetow sie wszystko kreci,  
> ale  
> > bywaja pewnie i inne momenty.
>  
> Tak, tak, oczwyiście. Oczywiście z logicznego punktu widzenia wiara w  
> istnienie siebie ma taką samą wartość jak wiara w istnienie Latającego  
> potwora spaghetti, ale traw chciał,

mowisz do uzywek po imieniu?
A powazniej - wlasnie dlatego co ponizej akurat siebie mozna udowodnic latwiej.

> że to akurat ze sobą mam kontakt, a z  
> z wyżej wymienionym bóstwem już nie.

Kwestia w jakosci istnienia. O ile masz podstawy by uwazac ze sam istniejesz, o tyle juz stwierdzanie ze jestes bytem materialnym takich podstaw ma niewiele.
ten tam Latajacy Potwor istnieje - jako pojecie. I na dokladnie takiej samej plaszczyznie czlowiek poznaje i swoja jakosc i swiat, ma pewne informacje i pojecia, okreslajace cechy, zjawiska, czynnosci. To wszystko co przypisywac mozna potworom.

> Oczywiście nie mam żadnego dowodu na  
> to, że istnieję i to czyni ze mnie dogmatyka :)

Istniejesz, bo myslisz. Dowod wewnetrzny. Nie mozesz nikomu pokazac ze myslisz, wiec poza Twoim pojmowaniem to faktycznie dowod nie jest, ale na potrzeby Ciebie (ktory nie masz dowodu ze masz komu przekazywac swa wiedze) calkowicie wystarcza.

> Jednak jestem skazany na  
> bycie ze sobą, a z braku jakiejkowliek możliwości rozstrzygnięcia obecnie  
> czy ja istnieję czy nie, zakładam że istnieję bo inne sygnały do mnie nie  
> docierają, trudno. Przy czym zaznaczam, że możesz mieć rację, ale nie  
> wprowadza to absolutnie nic, gówno znaczy.

Cos znaczy. Inaczej sie widzi swiat, gdy sie zaczyna myslec. Nie chodzi mi nigdzie by przestawac cokolwiek traktowac powaznie etc. Ale by wybierac swiadomie, widziec jasno, nie jak przez opary, jak chce traw.

> > Nie uwazasz sie za hipokyte?
>  
> Nie. Lubię weryfikować swoje poglądy. W swoim życiu miałem 3 rewolucje  
> światopoglądowe. Z katolicyzmu na ateizm, z ateizmu na satanizm, i z  
> satanizmu na buddyzm. Dla Ciebie oczywiście wszystkie te postawy są tyle  
> samo warte i najlepiej po prostu usiąść i płakać.

I nie jest to takie oczywiste. Sa tyle samo warte, bo z kazdej na kazda da sie przejsc i zawsze ta pozniejsza wydaje sie byc lepsza. Gdyby sie nie wydawala - nie byloby przejscia.  
Ale to ze sa tyle samo warte wcale nie oznacza wg mnie ze trzeba plakac nad niewiedza. Ma sie poglady, a swiat moze byc piekny (bo odbior piekna istnieje niezaleznie od istnienia swiata, jest wrazeniem, do tego wystarczy istnienie podmiotu poznajacego), mozna sie nim cieszyc. Ja sie ciesze. Kobiety tez sa piekne. :)

> Jednak prości  
> śmiertelnicy jak ja, Cień czy kogo tam jeszcze wymieniłeś, wolą opierać  
> się na pewnych aksjomatach bo to czyni życie wygodniejszym.  

I ja tez wole. Siebie tez wymienilem. Ale nie oceniam chrzescijan z perspektywy moich aksjomatow, a ich wlasnych aksjomatow. Tego wiekszosc tutejszych ludzi nie potrafi. Jakby ciezko bylo zrozumiec, ze pierwotnym aksjomatem wiekszosci systemow swiatopogladowych jest "ten system jest najlepszy" i z punktu widzenia danego systemu NIE DA SIE osiagnac innego wniosku niz "inny system jest gorszy".
Co nie jest dowodem, nawet nie jest ocena. Jest to tylko jedyna mozliwosc.

> Być może te  
> aksjomaty ulegną unicestwieniu w toku ewolucji ludzkiej świadomości, ale  
> póki co, i tak trzeba wyjść od tego, że np. pól godziny medytacji jest  
> bardziej rozwojowe niż godzinna msza w kościele,

Nie wiem czy od tego trzeba wyjsc. O ile msze zawieraja za duzo tresci "dla mas", i faktyczne poznawanie Boga chrzescijanskiego wymaga wielu staran niezaleznych od Instytucji, o tyle medytacja daje wyniki wylacznie pod wlasna interpretacje, bardzo latwo o zachwyt, wystarczy sie dobrze oceniac. :)

Np psychologia. Pokazuje sie jak to widac po chrzescijanach ich psychike, wszelkie niedorobki. Zobacz, ile osob (niektore pozniej przeszly na Kabale :/) fascynowalo sie buddyzmem.
I jaki to byl/jest buddyzm? Pelny? czy kilka hasel i medytacje, dymki i muzyka?
A jak wyglada reszta zycia? Akceptacja swiata, spojrzenie na milosc i smierc w chwili proby? Powiedz mi, jak sie ma Twoje zycie do nauk wiadomej sciezki?

> że  lektura "Nature"  
> rozwija intelekt bardziej niż nowy odcinek "Klanu", a zaawansowane  
> przyrządy pomiarowe w NASA są efektywniejsze przy poszukiwaniu planet niż  
> wróżenie z fusów :]

Przyrzady maja ta wade, ze pokazuja przeszlosc. Fusy potencjalnie terazniejszosc :D.

Nie trzeba przyjac takich wlasnie zalozen. Przyjmuje sie jakies. Gdy poznaje sie jakies pojecia, jakis pojeciowy zwiazek, trzeba sie ustosunkowac. Mozna to zrobic po swojemu, po przemysleniu, dokladnie sledzac siebie w czasie poznawania, a mozna byle jak, przyjac opinie otoczenia. Ale poglady sie ma, nawet jesli nie ma zdolnosci ich wyrazenia.

Jestem za tym by widziec, w kazdej chwili i zawsze, co sie samemu robi i mowi.
spis działów / spis wątków / nowy wątek / zwiń wątek



Główna/FAQ/Filozofia/Czytelnia/Nietzsche/O nas/Varia/Scena/Sztuka/Forum/Katalog/Okultyzm
Ludowy Komisarz Zdrowia ostrzega: wszystkie materiały umieszczone na stronie są własnością autorów.
Kopiowanie i rozpowszechnianie może być przyczyną... Tylko spróbuj. My zajmiemy się resztą :>