Satan.pl > Forum > Satanizm >[ Zaloguj się ]   [ Rejestracja ]
Transgresja
121
Satanizm
387
Komentarze
513
Szkice
235
TechnoPark
203
FAQ
15

Archiwum: wiadomości z wybranego wątku archiwalnego

 TematyAutorData
 Szatan jako ucieleśnienie nieznanego.
Bluźnierstwo 2007-12-03 - 20:30:18
 Szatan jako ucieleśnienie nieznanego.
Leone 2007-12-18 - 14:02:29
 Szatan jako ucieleśnienie nieznanego.
Marek 2007-12-16 - 23:24:30
 Szatan jako ucieleśnienie nieznanego.
Angus McGregor 2007-12-04 - 00:04:42
 Szatan jako ucieleśnienie nieznanego.
Kajetan 2007-12-06 - 12:38:44
 Jahwe jako ucieleśnienie śmierdzącego.
Sabatiel 2007-12-09 - 00:45:58
 Szatan jako ucieleśnienie nieznanego.
Malaavi 2007-12-04 - 08:46:32
 Szatan jako ucieleśnienie nieznanego.
Andromeda 2007-12-07 - 15:10:43
 Szatan jako ucieleśnienie nieznanego.
Malaavi 2007-12-10 - 20:01:14
 Szatan jako ucieleśnienie nieznanego.
Kostrzewska 2007-12-10 - 20:14:38
 Szatan jako ucieleśnienie nieznanego.
Malaavi 2007-12-10 - 20:16:15
 Szatan jako ucieleśnienie nieznanego.
Kostrzewska 2007-12-10 - 20:21:33
 Szatan jako ucieleśnienie nieznanego.
Malaavi 2007-12-10 - 20:35:22
 Szatan jako ucieleśnienie nieznanego.
Darajevahos 2007-12-10 - 22:06:21
 Szatan jako ucieleśnienie nieznanego.
Malaavi 2007-12-13 - 20:13:15
 Szatan jako ucieleśnienie nieznanego.
Darajevahos 2007-12-13 - 22:43:10
 Szatan jako ucieleśnienie nieznanego.
Malaavi 2007-12-14 - 19:17:03
 Szatan jako ucieleśnienie nieznanego.
Darajevahos 2007-12-20 - 20:26:32
 Szatan jako ucieleśnienie nieznanego.
Malaavi 2007-12-23 - 14:21:28
 Szatan jako ucieleśnienie nieznanego.
Darajevahos 2007-12-29 - 21:43:52
 Szatan jako ucieleśnienie nieznanego.
Malaavi 2007-12-30 - 13:18:39
 Szatan jako ucieleśnienie nieznanego.
Darajevahos 2007-12-30 - 15:58:16
 Szatan jako ucieleśnienie nieznanego.
Malaavi 2007-12-30 - 16:39:28
 Szatan jako ucieleśnienie.
Vixit 2007-12-31 - 13:25:30
 Szatan jako ucieleśnienie.
Malaavi 2008-01-05 - 21:34:49
 Szatan jako ucieleśnienie.
Vixit 2008-01-07 - 20:52:14
 Szatan jako ucieleśnienie.
Malaavi 2008-01-09 - 19:12:28
 Szatan jako ucieleśnienie nieznanego.
Darajevahos 2008-01-07 - 23:04:15
 Szatan jako ucieleśnienie nieznanego.
Malaavi 2008-01-09 - 20:49:16
 Szatan jako ucieleśnienie nieznanego.
Szatan_rotfl 2007-12-06 - 01:25:46
Spis działów / Spis wątków archiwalnych / Nowy wątek
 AutorTemat wątku:
Bluźnierstwo
[ nieaktywne ]


Wysłano:
2007-12-03
20:30:18

Szatan jako ucieleśnienie nieznanego.
Już starożytni Egipcjanie, mając świadomośc konieczności nawiązania pewnej łączności z siłami NATURY, dzięki której mogli życ i doświadczac rozkoszy istnienia, posiadali potrzebę deifikowania tych mocy i próbę ich zrozumienia poprzez tworzenie im życiorysów, charakterów, imion et cetera. Szatan jest tworem wymyślonym przez ludzi potrzebujących czarnego charakteru we własnym wyimaginowanym świecie bajecznie słodkich bożków i boginek. Jako alternatywę dla nich wymyślono Szatana, który ucieleśnia to wszystko, co jest nieznane, a przez to budzące lęk i obawy. Szatan, w przeciwieństwie do judeochrześcijańskiego boga, nie jest płytki.
Co wy na to?
spis działów / spis wątków / nowy wątek / zwiń wątek
Leone
[ nieaktywne ]


Wysłano:
2007-12-18
14:02:29

Szatan jako ucieleśnienie nieznanego.
> Szatan, w  
> przeciwieństwie do judeochrześcijańskiego boga, nie jest płytki.

a o jakim wyobrażeniu Szatana mówisz?
jeśli o tym z chrześcijaństwa, to jest on cholernie płytki. znacznie bardziej od boga. bo co on może zaoferować oprócz sprzeciwu i buntu?
nadaje się dla podnieconych nastolatków, którzy by się buntowali przeciwko brukselce, gdyby nic innego nie mieli.
spis działów / spis wątków / nowy wątek / zwiń wątek
Marek
[ nieaktywne ]


Wysłano:
2007-12-16
23:24:30

Szatan jako ucieleśnienie nieznanego.
Dla wielu a przynajmniej podających się za Satanistów, którym bliskie są idee z biblii Szatana, jest on po prostu symbolem wolności, wolności która mieszka w tobie jeśli tylko potrafisz ją znaleźć w sobie i dojrzeć do niej, bo są tez sataniści i inni ludzie, którzy w cale do tej wolności nie dojrzeli i lepiej byłoby dla nich gdyby ktoś im najpierw pokazał o co w tym chodzi to by może lepiej w końcu po jakimś czasie to zrozumieli. Jest to symbol nie tyle nieznanego co symbol dążenia do nieustannego poznawania świata i ulepszania swoich poglądów na wiele spraw. Wiele razy tutaj padło stwierdzenie, że najlepszym dowodem na to, że istnieje szatan, to to, że go nie ma (albo jakoś tak).
spis działów / spis wątków / nowy wątek / zwiń wątek
Angus McGregor
[ nieaktywne ]


Wysłano:
2007-12-04
00:04:42

Szatan jako ucieleśnienie nieznanego.
> Już starożytni Egipcjanie, mając świadomośc konieczności nawiązania pewnej  
> łączności z siłami NATURY, dzięki której mogli życ i doświadczac rozkoszy  
> istnienia, posiadali potrzebę deifikowania tych mocy i próbę ich  
> zrozumienia poprzez tworzenie im życiorysów, charakterów, imion et cetera.  
> Szatan jest tworem wymyślonym przez ludzi potrzebujących czarnego  
> charakteru we własnym wyimaginowanym świecie bajecznie słodkich bożków i  
> boginek. Jako alternatywę dla nich wymyślono Szatana, który ucieleśnia to  
> wszystko, co jest nieznane, a przez to budzące lęk i obawy.

Skoro tak uważasz...

Szatan, w  
> przeciwieństwie do judeochrześcijańskiego boga, nie jest płytki.
> Co wy na to?  

Płytkie są wszelkie ludzkie próby określania Boga. Spotkałem się kiedyś z portretem psychologicznym Jehowy stworzonym przez amerykańskich psychiatrów(pewnie przechrzty;).Okazało się mianowicie,że kawał z Niego mściwego dziada o skłonnościach sadystycznych- Psychopaty przez duże "P".Ale to właściwie ciekawostka.

Jeżeli chociaż przez chwilę dobierałeś się do analizy pojęcia "Bóg",nie powiedziałbyś,że jest płytki.Chyba,że tak wysoko cenisz sobie zdanie prowincjonalnych proboszczów;)


Szatan nie jest płytki, bo jest po przejściach!?:)
spis działów / spis wątków / nowy wątek / zwiń wątek
Kajetan
[ nieaktywne ]


Wysłano:
2007-12-06
12:38:44

Szatan jako ucieleśnienie nieznanego.

>  Płytkie są wszelkie ludzkie próby określania Boga. Spotkałem się kiedyś z  
> portretem psychologicznym Jehowy stworzonym przez amerykańskich  
> psychiatrów(pewnie przechrzty;).Okazało się mianowicie,że kawał z Niego  
> mściwego dziada o skłonnościach sadystycznych- Psychopaty przez duże  
> "P".Ale to właściwie ciekawostka.

Coz, pan Jahwe ze starego temstamentu postepuje troche jak satanista, zrob cos po jego woli to bedziesz jego przyjacielem, zrob cos wbrew niemu to upierdoli Ci reke i zabije brata. Szczegolnie zabawne sa dla mnie paplaniny o bogu milosci w obliczu fragmentow S.T. gdzie wystepuje opis zwalczania tych ktorzy nie mieli dla "was" litosci.


spis działów / spis wątków / nowy wątek / zwiń wątek
Sabatiel
( Codex Saerus )

zdjecie

Wysłano:
2007-12-09
00:45:58

Jahwe jako ucieleśnienie śmierdzącego.
>  Płytkie są wszelkie ludzkie próby określania Boga.  

Boga czyli Jahwe, którego wyznawców nazywają "Bóg" - tak jak by kogoś nazywać "człowiek" - czy Boga: jakiegoś innego boga?


> Spotkałem się kiedyś z  
> portretem psychologicznym Jehowy stworzonym przez amerykańskich  
> psychiatrów(pewnie przechrzty;).Okazało się mianowicie,że kawał z Niego  
> mściwego dziada o skłonnościach sadystycznych- Psychopaty przez duże  
> "P".Ale to właściwie ciekawostka.

Ale to właśnie było bardzo mądre i słuszne co zrobili ci psychiatrzy. Podparli autorytetem to, co osoby prawdziwie uduchowione wiedzą od zawsze - że Jahwe to mściwy, zazdrosny, mały, małostkowy, żałosny, zakompleksiony, psychopatyczny, nerwowy, niesprawiedliwy, ambiwalentny, śmierdzący mały bożek.

  
> Jeżeli chociaż przez chwilę dobierałeś się do analizy pojęcia "Bóg",nie  
> powiedziałbyś,że jest płytki.

Mówisz tak: jeżeli zaczniesz analizować POJĘCIA "Bóg" odkryjesz że ISTNIEJĄCY bóg o imieniu Jahwe nie jest płytki. To tak jakby analozować poj "człowiek" by odkryć że Angus nie jest płytki...

Mam nadzieję że wiesz, że Jahwe ani nie jest jedynym bogiem, ani nie jest prawdziwym bogiem. I na pewno nie jest Bogiem (Absolutem, Wielką Ciszą mistyków, czystą formą, istnieniem i źródłem życia). To tylko żałosny kolo opisany w Księgach przez żałosnych żydków, którzy szukali idei, która scaliłaby ich małe plemię w czasach niewoli. No i nadanie praw - trzeba je jakoś uzasadnić.
spis działów / spis wątków / nowy wątek / zwiń wątek
Malaavi
[ nieaktywne ]


Wysłano:
2007-12-04
08:46:32

Szatan jako ucieleśnienie nieznanego.
> Co wy na to?  

(zaciera rece)

> doświadczac rozkoszy  
> istnienia,

poezyja
  
> Szatan jest tworem wymyślonym przez ludzi  

Dowod?

> potrzebujących czarnego  
> charakteru we własnym wyimaginowanym świecie

jest to "dowod przez motyw". Inaczej mowiac, mozna poszukac motywu niewiary, i przypisac pewnym wspolczesnym osobnikom "potrzebe braku silniejszych charakterow, w wyimaginowanym swiecie", a to nam da np. ze sie bardzo boisz swiata.


> bajecznie słodkich bożków i  
> boginek.  

poezyja

> Jako alternatywę dla nich wymyślono Szatana,

nie wiemy czy wymyslono.  
Kolejna sprawa - piszesz mniej wiecej: "egipcjanom znudzily sie slodkosci, wymyslili szatana". Uwazam ze takie rzeczy pisane we wlasnym notatniku i kasowane OD RAZU sprawdzaja sie lepiej niz wysylane do ludzi.  
A tak kazde kolejne czytanie tych bzdur to wlacza to wylacza mi czkawke.

> który ucieleśnia to  
> wszystko, co jest nieznane, a przez to budzące lęk i obawy. Szatan, w  
> przeciwieństwie do judeochrześcijańskiego boga, nie jest płytki.

Szatan, jesli juz pojdziemy judeochrzescijanskim tropem, jest plytki wlasnie w przeciwienstwie do Boga.
Jest bledem, materia. Przywiazaniem do nieistniejacego. Zaslepieniem.

Jesli zas nie przeczytawszy zdania na ten temat, dziedziczysz poglady po zaslepionych starszych kolegach, nadajesz potem imie Szatan bohaterowi ktory bardziej Ci sie w opowiesciach spodobal, to moze sie oddaj na jakies leczenie. hm? To nie szkodzi, zamula Cie lekami, ale bedzie juz lepiej.
spis działów / spis wątków / nowy wątek / zwiń wątek
Andromeda
[ nieaktywne ]


Wysłano:
2007-12-07
15:10:43

Szatan jako ucieleśnienie nieznanego.
Malaavi daj ludziom pomarzyć... Tak od razu na leczenie? Nie potępiaj innych za to, że są trochę zaciemnieni.

Z wyrazama szacunku, Andromeda.
spis działów / spis wątków / nowy wątek / zwiń wątek
Malaavi
[ nieaktywne ]


Wysłano:
2007-12-10
20:01:14

Szatan jako ucieleśnienie nieznanego.
> Malaavi daj ludziom pomarzyć... Tak od razu na leczenie? Nie potępiaj  
> innych za to, że są trochę zaciemnieni.
>  
> Z wyrazama szacunku, Andromeda.

ach, nie obrazaj sie :D

Przychodze sobie do domu i chce sie posmiac. Nudza mnie wylgarne filmiki, nudza wulgarne filmy i nudza wulgarne osoby.
W znaczeniu plytkie, ludowe, niewyszukane, proste, przyziemne, ordynarne.  

Nie mam wladzy szczegolnej, wtedy bylbym moze ostrozny wlasna odpowiedzialnoscia. A tak? Wchodzac do miejsca, ktorego ludzie nie traktuja dosc powaznie, by odwiedzajac je zabierac ze soba choc podstawy intelektu, nie chce sie nastawiac na traktowanie biedactw powaznie :).

Ja marze. O. Ale ja sobie marze w obrebie wlasnej przestrzeni myslowej, jedna osoba miewa dostep, gdy zapuka.
A tu? Miliony marzen, nakladajacych sie na siebie, wzmacniajacych, i nagle z falek i drgniec powstaje cale tsunami TEGO CZEGOS, nie powiem glupoty.

(nie powiedzialem glupoty tylko dlatego, ze wiele z ludzkich pogladow, gdyby nie wychodzily poza swe zrodlo, moznaby zaakceptowac. Jest wiele nielogicznych a wspanialych tworow, chocby taki gdzie babci nie ruszaja soki trawienne wilka. Bajka to nie jest, wezmy - opowiadanko dla dzieci, ale jakze pieknie by bylo, gdyby podobnie kolorowe poglady u ludzi istnialy, a ich wiezieniu zawdzieczac by mozna brak negatywnych konsekwencji, polowan na wilki, prob z sokami trawiennymi i innych.
Tak, ja juz wierze - a nie boje sie twierdzic ze wiem - iz elf lepszym jest wiary przedmiotem niz wyzszosc rasy bialej czy satanizmu nad swietami Wielkiej Nocy.
Nie uzylem slowa glupota.
Zastapie je "naduzyciem", wyrzuceniem czegos nieprzekazywalnego na swiat, a swiat jest swiatem kontaktu, wymiany informacji.

I sie zrobilo za dlugo, za powaznie, nieco niezrozumiale i daleko niepotrzebnie, ach, byly lepsze watki, w ktorych sie mnie dalo upomniec. )

:D
spis działów / spis wątków / nowy wątek / zwiń wątek
Kostrzewska
[ nieaktywne ]


zdjecie

Wysłano:
2007-12-10
20:14:38

Szatan jako ucieleśnienie nieznanego.
> A tu? Miliony marzen, nakladajacych sie na siebie, wzmacniajacych, i nagle  
> z falek i drgniec powstaje cale tsunami TEGO CZEGOS, nie powiem glupoty.

To cudowne ze mamy Ciebie - o stapajacy po wodzie  

;)
spis działów / spis wątków / nowy wątek / zwiń wątek
Malaavi
[ nieaktywne ]


Wysłano:
2007-12-10
20:16:15

Szatan jako ucieleśnienie nieznanego.

> To cudowne ze mamy Ciebie - o stapajacy po wodzie  
>  
> ;)

Ach, drobne zlosliwosci zawsze w cenie. :)
Sam bym tego cudownym nie nazwal, wystarczy np. ze poziom zawyzam.
:P
spis działów / spis wątków / nowy wątek / zwiń wątek
Kostrzewska
[ nieaktywne ]


zdjecie

Wysłano:
2007-12-10
20:21:33

Szatan jako ucieleśnienie nieznanego.
>  
> > To cudowne ze mamy Ciebie - o stapajacy po wodzie  
> >  
> > ;)
>  
> Ach, drobne zlosliwosci zawsze w cenie. :)

Zlosliwosc? Toz ja u Twych stop leze o Najmadrzejszy i wzeoku nie smiem podniesc juz i tak uradowana ze odpisac mi zechciales.  

> Sam bym tego cudownym nie nazwal, wystarczy np. ze poziom zawyzam.
> :P

Niezmiernie nam pochlebia ze laskawie poswiecasz dlugie minuty na rozmowy z maluczkimi. Mam nadzieje ze sie nie znudzisz zbyt szybko, bo bez Ciebie to forum padnie.  

:*

spis działów / spis wątków / nowy wątek / zwiń wątek
Malaavi
[ nieaktywne ]


Wysłano:
2007-12-10
20:35:22

Szatan jako ucieleśnienie nieznanego.

> Zlosliwosc? Toz ja u Twych stop leze o Najmadrzejszy i wzeoku nie smiem  
> podniesc juz i tak uradowana ze odpisac mi zechciales.  

"wporzo"
  

> Niezmiernie nam pochlebia ze laskawie poswiecasz dlugie minuty na rozmowy  
> z maluczkimi. Mam nadzieje ze sie nie znudzisz zbyt szybko, bo bez Ciebie  
> to forum padnie.  

to zaakceptuje

> :*
  
tego nie zaakceptuje, a fakt ze usta masz przy moich stopach bedzie mniej waznym z powodow :)
spis działów / spis wątków / nowy wątek / zwiń wątek
Darajevahos
( make my day )

zdjecie

Wysłano:
2007-12-10
22:06:21

Szatan jako ucieleśnienie nieznanego.
> > Szatan jest tworem wymyślonym przez ludzi  
>  
> Dowod?


Nie da się tego udowodnić - możliwe, że istnieje. Nie da się również udowodnić tego, iż jesteśmy, a stary sylogizm Kartezjusza mnie nie przekonuje.  

Można przyjąć - by nie zawracać sobie głowy badaniem nieskończonej ilości hipotetycznych bytów - iż coś, co nie da się udowodnić empirycznie (eksperymentalnie), czy też nie wynika bezpośrednio ze sprawdzonej teorii/obserwacji po prostu nie istnieje. Aczkolwiek muszę się zgodzić - istnieje pewna granica niepewności, ale wartości tej granicy kierują się w stronę punktu skupienia równego zeru. :>

> > potrzebujących czarnego  
> > charakteru we własnym wyimaginowanym świecie
>  
> jest to "dowod przez motyw".  


Zupełnie jak dowody prokuratora w sprawie Mitki Karamazowa. Faktycznie "dowód przez motyw" nie zawsze jest dobrą drogą argumentacji tezy. Jednak dalej - j/w.  




> Szatan, jesli juz pojdziemy judeochrzescijanskim tropem, jest plytki  
> wlasnie w przeciwienstwie do Boga.
> Jest bledem, materia. Przywiazaniem do nieistniejacego. Zaslepieniem.


Takie poglądy są tu niebezpieczne. ;) Zgadzam się. "Przywiązaniem do nieistniejącego" - mówisz o materii?


> [...] to moze sie oddaj na jakies  
> leczenie. hm? To nie szkodzi, zamula Cie lekami, ale bedzie juz lepiej.


Bezkrytyczne, mechaniczne dziedziczenie poglądów w religijnych krajach jest zjawiskiem często spotykanym. Zamulić lekami musiałbyś dobre kilka milionów rodaków.
spis działów / spis wątków / nowy wątek / zwiń wątek
Malaavi
[ nieaktywne ]


Wysłano:
2007-12-13
20:13:15

Szatan jako ucieleśnienie nieznanego.
> > > Szatan jest tworem wymyślonym przez ludzi  
> >  
> > Dowod?
>  
>  
> Nie da się tego udowodnić - możliwe, że istnieje. Nie da się również  
> udowodnić tego, iż jesteśmy, a stary sylogizm Kartezjusza mnie nie  
> przekonuje.  

on dziala, ale tylko w obrebie jednostki. Dla mnie calkiem skuteczny.  

> Można przyjąć - by nie zawracać sobie głowy badaniem nieskończonej ilości  
> hipotetycznych bytów - iż coś, co nie da się udowodnić empirycznie  
> (eksperymentalnie), czy też nie wynika bezpośrednio ze sprawdzonej  
> teorii/obserwacji po prostu nie istnieje. Aczkolwiek muszę się zgodzić -  
> istnieje pewna granica niepewności, ale wartości tej granicy kierują się w  
> stronę punktu skupienia równego zeru. :>

z ta niepewnoscia niestety sie nie zgadzam.
W miare jak sie buduje "wiedze", coraz wiecej twierdzen wzajemnie sie popiera. Potem Cień, nie szukajac daleko, pisze ze "prawdopodobnie" Boga nie ma, przy dokladnie zerowych danych pewnych i istniejacych obserwacjach Bozego dzialania.
Dlaczego widzi prawdopodobienstwo tam, gdzie ja (ze statystyki dosc sredni na studiach) musze juz rece zalamac? Bo nie majac swiatow, by istniala proba, nie majac wiedzy na temat istnienia Bogow w tych swiatach, on sumuje swoje wrazenia odnosnie teorii. Tak wielu doktorow wymyslalo juz teorie, jak Boga zastapic zywiolami, chorobami, spiskami, pomylkami i kosmitami, ze prawdopodobnie losowa teoria Boga wyklucza.  

I teraz dajesz podobna dawke matematyki nieuzasadnionej.

Dowod empiryczny? Empirycznie doszedlem do wniosku, ze moje zmysly sa niedokladne. Empirycznie dowiedzione. Albo zla metoda - wtedy dowod empiryczny jest niedobry, albo dobra, wtedy dowod empiryczny jest niedobry. Logicznie - dowod empiryczny jest niedobry :)

Piszesz o stronie praktycznej. Nie tworzyc bytow? Pewnie. Najlepiej nie tworzyc tez teorii, bo byt to nie tylko istota z broda czy aniol upadly, ale i kolejne powstajace w fizyce prawa analogiczne do "to robi sie samo". Samorobstwo wymaga mozliwosci, a ta jest cielesna mniej wiecej tak jak Bog, podobnie bezstronna, jedynie wygodniejsza dla naukowcow. ;)
Praktycznie wiec najlepiej sobie zyc i nie twierdzic ze Boga nie ma. Da sie zyc bez tego stwierdzenia, ktore nie tyle jest niedowiedzione (czego ja sie czepiam, bo ja lubie dowody) ile tak samo niepraktyczne jak tworzenie bytow czy moje roztrzasanie kwestii wszelakich.

Praktycznie nie ma sprawdzonych teorii. Sa teorie niesfalsyfikowane.
Nie dzieje sie nic, co by im przeczylo, sa szanse ze teorie sa prawdziwe. NIE ma podstaw by twierdzic, ze sa jedynym wyjasnieniem ktorego nie uda sie sfalsyfikowac.


>  
>  
> > Szatan, jesli juz pojdziemy judeochrzescijanskim tropem, jest plytki  
>  
> > wlasnie w przeciwienstwie do Boga.
> > Jest bledem, materia. Przywiazaniem do nieistniejacego.  
> Zaslepieniem.
>  
>  
> Takie poglądy są tu niebezpieczne. ;) Zgadzam się. "Przywiązaniem do  
> nieistniejącego" - mówisz o materii?

Jak zaczne pisac, to juz calkiem groznie sie zrobi.
Niekoniecznie mowie o materii. Nie bede decydowac co istnieje a co nie, bo dosc latwo by mnie bylo w tym watku zapytac o dowody i bym sie skonczyl :)

Wyobraz sobie jakis swiat i zestaw pojec, ktory go opisuje. Poprawnie lub blednie.
Szatan z zalozenia jest tym wlasnie, co ludziom falszuje ocene, sklania do bledu. W swietle chrzescijanstwa, gnostykow oczywiscie tez, mozna mowic o materii. Od pogladu ze ten swiat jest, ale mniej wazny (i przywiazanie do niego nadmierne utrudnia przejscie przez ucho igielne) do stwierdzenia ze to wprost pomylka i blad.
Szatan zaweza pole widzenia, ogranicza postrzeganie do tego co materialne, a czlowiek ktory nie wierzy w zycie wieczne dziala glupio. To jakby nauczyc kogos nie dostrzegac bezwladnosci i dac mu szybkie auto. To blad.
Prosty mechanizm grzechu - jak we wszelakich ksiazkach fabularnych o pewnej tematyce - gdy Szatan (Mef, inny jeszcze) opowiada "prawde", ale przerysowana, a to co slyszy czlowiek jest juz calkiem nieprawdziwe.

--

W temacie materii widac cos ciekawego. Ludzie uwazaja "materialnosc" za istotna ceche. Cos jest, gdy ma ciezar i ksztalt. (fizycy nieco sa dokladniejsi, ale podobnie ograniczeni).
Tak naprawde odbiera sie cechy. Moge odebrac kolor auta. Ale moge odebrac kolor auta z plakatu, auta ze snu, itp itd. Zaistnieje odbior cech, a jedynie od woli (woli uznania tego co przed przebudzeniem za mniej wazne) zalezy pozniej okreslenie prawdziwosci poznanych cech badz ich nieprawdziwosci.

Dzialamy jak programy, ktore odbieraja informacje. A program nie musi dzialac na materii. Dziala na jej opisie. Fizyka w grach - to opis. W zyciu nie jest niczym innym. Wszystko ma jakies cechy, nie ma sensu uwazac nagle zielonosci za prawdziwsza od fioletowosci (:/), a jednak "materialny" uwaza sie za "prawdziwszy". To logiczny juz blad, mniejsza o aspekty religijne.


> Bezkrytyczne, mechaniczne dziedziczenie poglądów w religijnych krajach  
> jest zjawiskiem często spotykanym. Zamulić lekami musiałbyś dobre kilka  
> milionów rodaków.  

Bezkrytyczne, mechaniczne dziedziczenie pogladow miedzy ateistami wszelakiej plci i wieku jest zjawiskiem czesciej spotykanym. Dobre kilkadziesiat milionow rodakow. ;)
spis działów / spis wątków / nowy wątek / zwiń wątek
Darajevahos
( make my day )

zdjecie

Wysłano:
2007-12-13
22:43:10

Szatan jako ucieleśnienie nieznanego.
> W miare jak sie buduje "wiedze", coraz wiecej twierdzen wzajemnie sie  
> popiera. Potem Cień, nie szukajac daleko, pisze ze "prawdopodobnie" Boga  
> nie ma, przy dokladnie zerowych danych pewnych i istniejacych obserwacjach  
> Bozego dzialania.


Zaprzeczanie jego istnieniu jest nielogiczne - brak nam odpowiednich argumentów dla poparcia tej tezy w duchu racjonalistycznym, ani nie mamy żadnych danych empirycznych - zgoda. Mimo to ludzie często zachowują się nielogicznie, a logiczne postępowanie nie zawsze jest najlepszą drogą rozwiązania problemu - dla przykładu: odsyłam do znanej Ci na pewno teorii gier.  


> Dlaczego widzi prawdopodobienstwo tam, gdzie ja (ze statystyki dosc sredni  
> na studiach) musze juz rece zalamac? Bo nie majac swiatow, by istniala  
> proba, nie majac wiedzy na temat istnienia Bogow w tych swiatach, on  
> sumuje swoje wrazenia odnosnie teorii.


Ateizm to bez wątpienia wiara w nieistnienie Boga. A wierząc w to, przyjmujesz nieistnienie Boga jako aksjomat. A aksjomatów się nie udowadnia.  

Jedynymi niewierzącymi są agnostycy.  


> Dowod empiryczny? Empirycznie doszedlem do wniosku, ze moje zmysly sa  
> niedokladne. Empirycznie dowiedzione. Albo zla metoda - wtedy dowod  
> empiryczny jest niedobry, albo dobra, wtedy dowod empiryczny jest  
> niedobry. Logicznie - dowod empiryczny jest niedobry :)


Czyli samo stwierdzenie, że swoje zmysły są niedokładne czyni je niedokładnymi na 100%. Sprytne. I dziwić się, że z Ciebie taki sofista. :>


> Piszesz o stronie praktycznej. Nie tworzyc bytow? Pewnie. Najlepiej nie  
> tworzyc tez teorii, bo byt to nie tylko istota z broda czy aniol upadly,  
> ale i kolejne powstajace w fizyce prawa analogiczne do "to robi sie samo".


Teorie to tylko matematyczny opis rzeczywistości. Opis, który służy do przewidywania zachowań i reakcji otaczającego świata.

I co najważniejsze: są realnie utylitarne dla rozwoju cywilizacji, więc nielogicznie byłoby ich nie tworzyć. A Bóg?  

Acha, "to robi się samo"? Fluktuacje kwantowe nie łamią zasady zachowania energii, przewiduje je teoria kwantowa, a tylko to zjawisko kojarzę z tych, co można o to oskarżyć.  

  
> Samorobstwo wymaga mozliwosci, a ta jest cielesna mniej wiecej tak jak  
> Bog, podobnie bezstronna, jedynie wygodniejsza dla naukowcow. ;)


Podobnie bezstronna? Czy ja wiem - mnie nigdy teoria nie powiedziała, że upodobała sobie Żydów. :>


> Praktycznie wiec najlepiej sobie zyc i nie twierdzic ze Boga nie ma.


A ja pochylam się ze zrozumieniem nad tymi, którzy podchodzą intuicyjnie i emocjonalnie do sprawy. W końcu jesteśmy ludźmi, a nie maszynami logicznymi.


> Dzialamy jak programy, ktore odbieraja informacje. A program nie musi  
> dzialac na materii. Dziala na jej opisie. Fizyka w grach - to opis. W  
> zyciu nie jest niczym innym. Wszystko ma jakies cechy, nie ma sensu uwazac  
> nagle zielonosci za prawdziwsza od fioletowosci (:/), a jednak  
> "materialny" uwaza sie za "prawdziwszy". To logiczny juz blad, mniejsza o  
> aspekty religijne.


Wartościowanie cech jest typowo ludzkie, jak i również boskie. W Biblii Szatan proponuje nam bogactwa świata materialnego, w zamian za odstąpienie od tego, co na górze, zaś Bóg proponuje nam porzucenie domu, majątku i żon, w zamian za wartości niematerialne. Może Bóg też nam zawęża pole widzenia?
spis działów / spis wątków / nowy wątek / zwiń wątek
Malaavi
[ nieaktywne ]


Wysłano:
2007-12-14
19:17:03

Szatan jako ucieleśnienie nieznanego.

> Zaprzeczanie jego istnieniu jest nielogiczne - brak nam odpowiednich  
> argumentów dla poparcia tej tezy w duchu racjonalistycznym, ani nie mamy  
> żadnych danych empirycznych - zgoda. Mimo to ludzie często zachowują się  
> nielogicznie, a logiczne postępowanie nie zawsze jest najlepszą drogą  
> rozwiązania problemu - dla przykładu: odsyłam do znanej Ci na pewno teorii  
> gier.  

Teoria ta jest nielogiczna? Bo mnie sie nie wydaje. ;)
Rozwiazanie pozornie racjonalne nie musi takie byc. Logika to nie logikowanie, wybor wyjscia lepszego w danej sytuacji, zaleznie od wiedzy wlasnej, jest logiczny. Nie zawsze wyprowadzalny przez logike.  


> Ateizm to bez wątpienia wiara w nieistnienie Boga. A wierząc w to,  
> przyjmujesz nieistnienie Boga jako aksjomat. A aksjomatów się nie  
> udowadnia.  
>  
> Jedynymi niewierzącymi są agnostycy.  

nie zgadzam sie, ze sa niewierzacy. Ale to nie miejsce na ten temat, szeroki jest. ;)


> Czyli samo stwierdzenie, że swoje zmysły są niedokładne czyni je  
> niedokładnymi na 100%. Sprytne. I dziwić się, że z Ciebie taki sofista.  
> :>

:D

> > Piszesz o stronie praktycznej. Nie tworzyc bytow? Pewnie. Najlepiej  
> nie  
> > tworzyc tez teorii, bo byt to nie tylko istota z broda czy aniol  
> upadly,  
> > ale i kolejne powstajace w fizyce prawa analogiczne do "to robi sie  
> samo".
>  
>  
> Teorie to tylko matematyczny opis rzeczywistości. Opis, który służy do  
> przewidywania zachowań i reakcji otaczającego świata.

Alez zgadzam sie! A teraz przyklad:
Widze pilke. Toczy sie. Nie potrafie udowodnic, ze ktos ja popchnal 10 mld lat temu, czyli pilki na chodniku przed moim domem tocza sie po prostu. Ty, nie udowodniwszy nigdy, ze ja napisalem moje posty, stwierdzasz FIZYCZNIE, ze posty powstaja sobie. Ja, nauczony nie dostrzegac ludzi kopiacych pilki, bede WIEDZIAL ze pilki sie same tocza, a ci ludzie udaja sily sprawcze. Idioci.
Pilki BEDA sie toczyc. Posty BEDA sie pojawiac. Teoriami spontanicznego, nieokreslonego w czasie pojawiania sie mozna wyjasnic WSZYSTKO. Ale co to za teorie?  

Empirycznie to obserwowano blyskawiczne tworzenie wina. Wniosek? W pewnych warunkach spontanicznie powstaje Syn Bozy i czyni cuda.  

Czy nie tak?
Boga sie wyklucza, bo Boga sie nie potwierdza. (mniejsza o to, ze nic nie moze). Bog moglby nawet wszechswiat stworzyc ze slowami "jestem, ktory tworzy wszechswiat", a interpretacja bylaby "wszechswiat sie zrobil, a ktos gadal w tym czasie".


> I co najważniejsze: są realnie utylitarne dla rozwoju cywilizacji, więc  
> nielogicznie byłoby ich nie tworzyć. A Bóg?  

Rozwoj cywilizacji niekoniecznie jest pozytywny.
Innymi slowy (za o.Mintajem zrezygnujemy ze slow konkretnych, by sie nie sugerowac wlasnymi odczuciami) coś1 bardzo umozliwia coś2. Z tego faktu wynika logicznosc stosowania coś1? A gdziezby. Palenie sprzyja rakowi, jak fizyka cywilizacji. Logiczne jest nie oceniac tak pobieznie :D.

> Acha, "to robi się samo"? Fluktuacje kwantowe nie łamią zasady zachowania  
> energii, przewiduje je teoria kwantowa, a tylko to zjawisko kojarzę z  
> tych, co można o to oskarżyć.  

Takie powstanie wszechswiata.

> > Samorobstwo wymaga mozliwosci, a ta jest cielesna mniej wiecej tak  
> jak  
> > Bog, podobnie bezstronna, jedynie wygodniejsza dla naukowcow. ;)
>  
>  
> Podobnie bezstronna? Czy ja wiem - mnie nigdy teoria nie powiedziała, że  
> upodobała sobie Żydów. :>

Mnie tak Bog tez nie powiedzial. :)
Za to niejeden naukowiec palnal juz, ze cos sobie upodobalo kogos. :) Prorok taki, czy inny Pism spisywacz.


> A ja pochylam się ze zrozumieniem nad tymi, którzy podchodzą intuicyjnie i  
> emocjonalnie do sprawy. W końcu jesteśmy ludźmi, a nie maszynami  
> logicznymi.
  
I to niepewne. Ja powiem - za maszyny logiczne robic umiemy tylko, jesli jestesmy ludzmi, co nie jest oczywiste. ;)
  

> Wartościowanie cech jest typowo ludzkie, jak i również boskie.  

ludzkie, dobrze. ;)

> W Biblii  
> Szatan proponuje nam bogactwa świata materialnego, w zamian za odstąpienie  
> od tego, co na górze, zaś Bóg proponuje nam porzucenie domu, majątku i  
> żon, w zamian za wartości niematerialne. Może Bóg też nam zawęża pole  
> widzenia?

Z definicji - nie. :)
Z interpretacji osobowej Pisma - byc moze. Osobiscie wole niestrawna filozofie chrzescijanska wiekow niedawnych, bo ona nie jest dla kazdego. Biblia to poradnik zycia dla zydowskiego parobka. Podaje z jakimi schorzeniami sie idzie do kaplanow, mozna przyjac, ze Duch Swiety czesc dyktowal trzymajac skrzyzowane palce.
spis działów / spis wątków / nowy wątek / zwiń wątek
Darajevahos
( make my day )

zdjecie

Wysłano:
2007-12-20
20:26:32

Szatan jako ucieleśnienie nieznanego.
> Teoria ta jest nielogiczna? Bo mnie sie nie wydaje. ;)


Mnie też. Mówię tylko, że:


> [...] zaleznie od wiedzy  
> wlasnej, jest logiczny. Nie zawsze wyprowadzalny przez logike.  


I o to mi chodziło: że wybór ateizmu może być dla kogoś opcją najbardziej racjonalną, mimo iż nie wyprowadzaną przez logikę.

  
> > Ateizm to bez wątpienia wiara w nieistnienie Boga. A wierząc w to,  
> > przyjmujesz nieistnienie Boga jako aksjomat. A aksjomatów się nie  
> > udowadnia.  
> >  
> > Jedynymi niewierzącymi są agnostycy.  
>  
> nie zgadzam sie, ze sa niewierzacy. Ale to nie miejsce na ten temat,  
> szeroki jest. ;)


A potrafisz używać telegraficznych skrótów? Skompresuj myśl. Wiesz - mnie czasem trwoży fakt, iż odpowiedź na mój wątek/post składa się z liczby wierszy tekstu, która jest potęgą o wykładniku naturalnym liczby wierszy u mnie. Unikam takich rozmówców. :D


> Alez zgadzam sie! A teraz przyklad:
> Widze pilke. Toczy sie. [...]
> Pilki BEDA sie toczyc. Posty BEDA sie pojawiac. Teoriami spontanicznego,  
> nieokreslonego w czasie pojawiania sie mozna wyjasnic WSZYSTKO. Ale co to  
> za teorie?  


Nie wszystko. Jeśli doszłoby do kreacji z niczego w jakimś układzie bez żadnej przyczyny ("spontaniczne"), szczególnie przy nieokreślonym czasie, to zgodnie z logiką powinno do tego dochodzić w każdym punkcie, w każdym momencie we wszechświecie. Precedens łamania drugiej zasady termodynamiki MUSIAŁBY dziać się wszędzie. A to przeczyłoby naszym obserwacjom.



> Rozwoj cywilizacji niekoniecznie jest pozytywny.
> Innymi slowy (za o.Mintajem zrezygnujemy ze slow konkretnych, by sie nie  
> sugerowac wlasnymi odczuciami) coś1 bardzo umozliwia coś2. Z tego faktu  
> wynika logicznosc stosowania coś1? A gdziezby. Palenie sprzyja rakowi, jak  
> fizyka cywilizacji. Logiczne jest nie oceniac tak pobieznie :D.


Za kogo mnie masz - że niby tego nie rozumiałem? Jeśli nie popierałbym rozwoju cywilizacji, to z pewnością nie popierałbym też rozwoju nauki. Ale osobiście go popieram, dlatego uważam, że nielogicznie byłoby zaprzestać pracy nad wspomnianą fizyką.  


> > Acha, "to robi się samo"? [...]
>  
> Takie powstanie wszechswiata.


Teoria powstania wszechświata wygląda tak: na początku był wielki wybuch, ale nie "to zrobiło się samo", tylko "nie mamy wystarczających danych, by wyjaśnić jego powstanie". :)  


Istnieje też hipotetyczny, matematyczny model przestrzeni bezwymiarowej, bazującej na geometrii nieprzemiennej (niekomutującej), zachowująca się jak pojedynczy punkt. Geometria nieprzemienna daje nam podstawy, by sądzić, iż ten model nie jest statyczny, a jeśli nie istniał wymiar czasu, to dochodzi w nim do nieskończonej ilości zmian stanów (nadal!), które mogą rodzić wszechświaty. Stworzenie wszechświata nie wymaga żadnej energii, gdyż energia grawitacyjna ciała jest ujemna (wyjaśniam: wyciągnięcie ciała z kwantowej jamy potencjału grawitacyjnego wymaga energii plusowej, która objawia się jako znana nam materia), dlatego sumując energię wszechświata = zero. Naszła mnie nagła refleksja - w takim razie Bóg rzeczywiście mógł stworzyć coś z niczego. ;)

I taka ciekawostka: obserwując odległe galaktyki wcale nie oglądamy przeszłości. Oglądamy aktualność, jeśli chcemy żyć z duchem teorii Einsteina - czas jest względny. Dlatego też Wszechświat powstaje ciągle. Nie ma określonego wieku, a to, co robię teraz będzie trwało wiecznie. Ech, matematyka.  

Nie mamy teorii "to robi się samo".


> > Podobnie bezstronna? Czy ja wiem - mnie nigdy teoria nie powiedziała,  
> że  
> > upodobała sobie Żydów. :>
>  
> Mnie tak Bog tez nie powiedzial. :)


Przecież Jezus bodaj nie od razu akceptował ideę Królestwa Bożego dla innych narodów, a według Jana Apostoła tylko 144 tysiące ludzi z krzewu Abrahama zostanie zbawionych. :P



> I to niepewne. Ja powiem - za maszyny logiczne robic umiemy tylko, jesli  
> jestesmy ludzmi, co nie jest oczywiste. ;)


Zgadłem, teisto: człowiek "na wzór i podobieństwo stworzony", więc we krwi ma chęć kreacji czegoś myślącego, bo jest samotny? :>


> Z interpretacji osobowej Pisma - byc moze. Osobiscie wole niestrawna  
> filozofie chrzescijanska wiekow niedawnych, bo ona nie jest dla kazdego.  
> Biblia to poradnik zycia dla zydowskiego parobka. Podaje z jakimi  
> schorzeniami sie idzie do kaplanow, mozna przyjac, ze Duch Swiety czesc  
> dyktowal trzymajac skrzyzowane palce.


No tak, zgodzę się. Mimo, iż nie wierzę w Boga, to jestem w stanie zrozumieć Jego pobudki w np. opisie powstania świata w Księdze Rodzaju - przecież jaskiniowcom nie wytłumaczy się fizyki kwantowej. Czy też uznanie przez Jezusa epilepsji za opętanie. Zresztą - kwestia Jezusa to inna bajka, on był wg Was również człowiekiem, więc pewnie nie miał w mózgu zapisanych wszystkich informacji o rzeczywistości. :P
spis działów / spis wątków / nowy wątek / zwiń wątek
Malaavi
[ nieaktywne ]


Wysłano:
2007-12-23
14:21:28

Szatan jako ucieleśnienie nieznanego.

> I o to mi chodziło: że wybór ateizmu może być dla kogoś opcją najbardziej  
> racjonalną, mimo iż nie wyprowadzaną przez logikę.
  
alez oczywiscie. Byle zamienic "byc dla kogos" na cos innego. Mozna uwazac cos za bardziej racjonalne, to prawda. Ale jeden i ten sam wybor nie moze BYC mniej lub bardziej racjonalny w zaleznosci od oceniajacego rozumu.

Tu wlasnie wkracza w ten racjonalizm wrazenie. A nawet go wypiera. "Mam wrazenie, ze wyjscie jest lepsze, a skoro mam wrazenie, to nie bez powodu, czyli to wyjscie z pewnoscia jest racjonalne, bo jestem dobry w krzyzowkach panoramicznych". A przesadzilem tu bardzo nieznacznie.
  

> > > Jedynymi niewierzącymi są agnostycy.  
> >  
> > nie zgadzam sie, ze sa niewierzacy. Ale to nie miejsce na ten temat,  
>  
> > szeroki jest. ;)
>  
>  
> A potrafisz używać telegraficznych skrótów? Skompresuj myśl. Wiesz - mnie  
> czasem trwoży fakt, iż odpowiedź na mój wątek/post składa się z liczby  
> wierszy tekstu, która jest potęgą o wykładniku naturalnym liczby wierszy u  
> mnie. Unikam takich rozmówców. :D

Moge. Ale wtedy opadna mi rece, jak to czego nie napisalem rozmowca zastapi wlasna bledna interpretacja skrotu. :)
Staraj sie wiec.

Wiara skutkuje pewnym zyciem. Wybor miedzy czyms rownorzednym moze byc nieokreslony. (np. agnostyczna niewiedza jakies auto jest pomaranczowe czy kremowo-brazowe).  
W przypadku jednak gdzie Bog jest lub Go nie ma, konsekwencje sa jak "wszystko" w stosunku do "nic". (przyklad zubozony - jesli z prawdopodobienstwem 1/2 wlozenie reki w gniazdko zakonczy sie smiercia, to osoba ktora nie ma pewnosci jak bedzie, z prawdopodobienstwem 99% z ulamkiem NIE wlozy reki w gniazdko)
Napisalem ze wiara skutkuje pewnym zyciem.
Jesli czlowiek ignoruje mozliwosc zajscia takich konsekwencji jak zycie wieczne, wieczne potepienie, zbawienie (a to wielkie slowa naprawde), to znaczy ze w nie nie wierzy.
Moze mowic ze "nie wie". Ja nie wiem jak jest z gniazdkiem. Nie wkladalem palcow.  
  
> > Alez zgadzam sie! A teraz przyklad:
> > Widze pilke. Toczy sie. [...]
> > Pilki BEDA sie toczyc. Posty BEDA sie pojawiac. Teoriami  
> spontanicznego,  
> > nieokreslonego w czasie pojawiania sie mozna wyjasnic WSZYSTKO. Ale  
> co to  
> > za teorie?  
>  
>  
> Nie wszystko. Jeśli doszłoby do kreacji z niczego w jakimś układzie bez  
> żadnej przyczyny ("spontaniczne"), szczególnie przy nieokreślonym czasie,  
> to zgodnie z logiką powinno do tego dochodzić w każdym punkcie, w każdym  
> momencie we wszechświecie. Precedens łamania drugiej zasady termodynamiki  
> MUSIAŁBY dziać się wszędzie. A to przeczyłoby naszym obserwacjom.

Ale czemu wszedzie? Nie. Czasem. A i to zle slowo, bo rowniez poczatek czasu jest tu wydarzeniem, ktore by mialo czasem zachodzic.
Fizyka przeszla na prawdopodobienstwa. Ze elektron sie znajdzie tam, gdzie nie moze. Ach, jak pieknie. Na podstawie obserwacji mozna stwierdzic, ze posty sie pojawiaja we wtorek o 13:00-13:30 z jakims prawdopodobienstwem. Ignorujac przyczyne, bo nie majac dostepu do wiedzy ktora pozwoli ja stwierdzic.

Chodzi o zasadnosc wykluczenia przyczyny. Tu jest blad logiczny. By wiedziec, ze cos nie ma przyczyny (uzylem slowa wiedziec) trzebaby znac wszystko i o tym wszystkim wiedziec, ze nie jest przyczyna, nie ma wplywu.

A fizyka stwierdzila tylko, ze nie wie, co moze byc przyczyna, a zatem nie obserwowano przyczyny, i tylko dlatego, ze dziecko juz sobie poszlo, uznano, ze pilka zaczela sie toczyc sama.

Ktos tu na forum dal taka przypowiastke kiedys, o lodzi ktora sie sama zlozyla na srodku rzeki. To bylo ladne. ;)
  

> Za kogo mnie masz - że niby tego nie rozumiałem?  

I widzisz? A jak pisze za trudno, to mi mowia ze "logika kloaczna" albo inne rzeczy. Meczennikiem jestem :D.

> że nielogicznie byłoby zaprzestać  
> pracy nad wspomnianą fizyką.  

A i owszem. Ale nielogiczne jest tez robienie z niej religii. ;)

>  
> > > Acha, "to robi się samo"? [...]
> >  
> > Takie powstanie wszechswiata.
>  
>  
> Teoria powstania wszechświata wygląda tak: na początku był wielki wybuch,  
> ale nie "to zrobiło się samo", tylko "nie mamy wystarczających danych, by  
> wyjaśnić jego powstanie". :)  

Tak. Tak powinna wygladac. Natomiast wiele artykulow juz czytalem, gdzie autor pisze jak to same powstaja wszechswiaty itp itd, gdzie nie tylko wiadomo, co sie samo robi, ale jest to tak samo daleko nieobserwowalne, jak przyczyna (jesli istnieje) powstania naszego wszechswiata.

I za duzo wlasnie takiej artykulowej fizyki jest na swiecie. :)

> Istnieje też hipotetyczny, matematyczny model przestrzeni bezwymiarowej,  
> bazującej na geometrii nieprzemiennej (niekomutującej), zachowująca się  
> jak pojedynczy punkt. Geometria nieprzemienna daje nam podstawy, by  
> sądzić, iż ten model nie jest statyczny, a jeśli nie istniał wymiar czasu,  
> to dochodzi w nim do nieskończonej ilości zmian stanów (nadal!), które  
> mogą rodzić wszechświaty. Stworzenie wszechświata nie wymaga żadnej  
> energii, gdyż energia grawitacyjna ciała jest ujemna (wyjaśniam:  
> wyciągnięcie ciała z kwantowej jamy potencjału grawitacyjnego wymaga  
> energii plusowej, która objawia się jako znana nam materia), dlatego  
> sumując energię wszechświata = zero. Naszła mnie nagła refleksja - w takim  
> razie Bóg rzeczywiście mógł stworzyć coś z niczego. ;)

Tak, zadna z teorii nie przeczy Bogu, to kolejny rzadko akceptowalny fakt. ;)
Jako ze ladnie napisales "model", to ja sie nie moge nie zgodzic :)

> I taka ciekawostka: obserwując odległe galaktyki wcale nie oglądamy  
> przeszłości. Oglądamy aktualność, jeśli chcemy żyć z duchem teorii  
> Einsteina - czas jest względny. Dlatego też Wszechświat powstaje ciągle.  
> Nie ma określonego wieku, a to, co robię teraz będzie trwało wiecznie.  
> Ech, matematyka.  
>  
> Nie mamy teorii "to robi się samo".

My? Ja nie mam, Ty nie masz, fizyka czasem miewa, a mlodzi fizycy maja nader czesto. :)
Za przyklad - spory fizykow z teologami. Fizyk prawdziwy, powinien dokladnie znac swoj brak danych, na temat obecnosci, jak i nieobecnosci Stworcy.

A tak poza "matematyka" ze stwierdzenia powyzej. Swiat obserwowany jest terazniejszy nie tylko dlatego. Dokladnie kazde wspomnienie przywolywane jest w terazniejszosci. Cala przeszlosc, jaka by nie byla, ma tylko taki wplyw, jaki okresla stan aktualny obserwatora. To juz psychika ludzka, a nie matematyka, a z tym samym - przynajmniej w ramach zdolnosci poznawczych gatunku - wnioskiem.

> > > Podobnie bezstronna? Czy ja wiem - mnie nigdy teoria nie  
> powiedziała,  
> > że  
> > > upodobała sobie Żydów. :>
> >  
> > Mnie tak Bog tez nie powiedzial. :)
>  
>  
> Przecież Jezus bodaj nie od razu akceptował ideę Królestwa Bożego dla  
> innych narodów, a według Jana Apostoła tylko 144 tysiące ludzi z krzewu  
> Abrahama zostanie zbawionych. :P

O wlasnie. Ta liczba juz swiadczy o tym, ze jakos tak Zydow nie lubi. Zreszta odkad sie zbratali z USA, to pewnie juz calkiem wylaczyl ich zbawianie.
Z drugiej strony teraz sie USA uwazaja za Wybrany Narod. Niedobrze :D

>  
> > I to niepewne. Ja powiem - za maszyny logiczne robic umiemy tylko,  
> jesli  
> > jestesmy ludzmi, co nie jest oczywiste. ;)
>  
>  
> Zgadłem, teisto: człowiek "na wzór i podobieństwo stworzony", więc we krwi  
> ma chęć kreacji czegoś myślącego, bo jest samotny? :>

Ja nie jestem samotny i nie chce plodzic dzieci.


> No tak, zgodzę się. Mimo, iż nie wierzę w Boga, to jestem w stanie  
> zrozumieć Jego pobudki w np. opisie powstania świata w Księdze Rodzaju -  
> przecież jaskiniowcom nie wytłumaczy się fizyki kwantowej. Czy też uznanie  
> przez Jezusa epilepsji za opętanie.  

ten drugi wniosek jest niepewny.
Wyobraz sobie "uznanie przez lekarzy opetania za epilepsje na podstawie paru linijek tekstu sprzed prawie 20 wiekow"
To tylko dlatego nie jest wysmiane, ze bylo potrzebne ateistom. :) Takie stawianie diagnozy jeszcze nie jest mozliwe. :D


> Zresztą - kwestia Jezusa to inna  
> bajka, on był wg Was również człowiekiem,

Ranisz me serce. Owszem, teista jestem, w nieco zmodyfikowanym stylu. Nie potrzeba mi dogmatu o trojjednosci, a i gnoze znielubilem przez to cale mieszanie sfer, swiatow, Bogow, bogow i innych wymyslen. Na pewno nie jestem chrzescijaninem akceptujacym Pismo jako cos wiecej niz drabine. A drabiny sie nie czci i w nia nie wierzy. Po niej sie wchodzi i tyle. ;)

> więc pewnie nie miał w mózgu  
> zapisanych wszystkich informacji o rzeczywistości. :P

albo odpadaczkowal czlowieka w nieznany nam jeszcze sposob tylko nie wyjasnil uczniom, bo slabo znali medycyne.
spis działów / spis wątków / nowy wątek / zwiń wątek
Darajevahos
( make my day )

zdjecie

Wysłano:
2007-12-29
21:43:52

Szatan jako ucieleśnienie nieznanego.
> Ale jeden i ten sam wybor nie moze  
> BYC mniej lub bardziej racjonalny w zaleznosci od oceniajacego rozumu.


A czemu nie? Rozumowi A może być duchowo i intelektualnie "wygodniej" zanegować istnienie Boga, zaś rozum B woli nierozwiązywalne duchowe zagwozdki.  

Kasia ma czerwoną sukienkę. Magda zaś niebieską.

Wybór czerwonej torebki jest bardziej racjonalny u Kasi, niż u Magdy. :>

> Tu wlasnie wkracza w ten racjonalizm wrazenie. A nawet go wypiera. "Mam  
> wrazenie, ze wyjscie jest lepsze, a skoro mam wrazenie, to nie bez powodu,  
> czyli to wyjscie z pewnoscia jest racjonalne, [...]


Racjonalny wybór to poszukiwanie najbardziej optymalnej opcji (analizując przy tym wady i zalety wyboru) - może być więc subiektywny, szczególnie gdy mowa o wyborze światopoglądu.  



> W przypadku jednak gdzie Bog jest lub Go nie ma, konsekwencje sa jak  
> "wszystko" w stosunku do "nic". (przyklad zubozony - jesli z  
> prawdopodobienstwem 1/2 wlozenie reki w gniazdko zakonczy sie smiercia, to  
> osoba ktora nie ma pewnosci jak bedzie, z prawdopodobienstwem 99% z  
> ulamkiem NIE wlozy reki w gniazdko)
> Napisalem ze wiara skutkuje pewnym zyciem.
> Jesli czlowiek ignoruje mozliwosc zajscia takich konsekwencji jak zycie  
> wieczne, wieczne potepienie, zbawienie (a to wielkie slowa naprawde), to  
> znaczy ze w nie nie wierzy.
> Moze mowic ze "nie wie". Ja nie wiem jak jest z gniazdkiem. Nie wkladalem  
> palcow.  


Tak, agnostyk nie wierzy w Zbawienie. Jak również nie wierzy w nieistnienie Boga. "Wiara skutkuje pewnym życiem" - wysunąłeś hipotezę, iż agnostyk wierzy w nieistnienie Zbawienia, bo zachowuje się tak, jakby nie istniało.

Masz tu argumenty racjonalizujące to, dlaczego nie wierzy w nieistnienie Boga, mimo to nie przejmuje się zagrożeniem wynikającym z braku wiary w Niego:


Nie wiemy, za jakie czyny Bóg będzie nagradzał człowieka. Może za niewiarę w Niego? A może za wstawania o 5:32 rano na Antypodach? Wyboru, za co Bóg może nas nagradzać jest nieskończona ilość, ergo prawdopodobieństwo trafienia przez nas we właściwe czczenie Boga wynosi: lim (x=>00) 1/x = 0. Co za tym idzie prawdopodobieństwo spłonięcie w Oceanie Gniewu Bożego wynosi = 1. Dlaczego więc agnostycy mimo wszystko "nie przejmują się"? Gdyż trafienie w to, co się Bogu nie podoba też jest: P(właściwy wybór)=0, więc prawdopodobieństwo życia bez grzechu wynosi = 1, co za tym idzie zostaniemy i ukarani, i nagrodzeni. :D


Dygresja: Twój przykład przypomina mi Zakład Pascala - wiara w Boga z czystego wyrachowania, czyli z kalkulacji zysku i strat (jak przy tym fatalnym gniazdku) - co raczej nie spodobałoby się żadnemu ze znanych nam, (bądź wymyślonych przez nas) bogów.


> Ale czemu wszedzie? Nie. Czasem. A i to zle slowo, bo rowniez poczatek  
> czasu jest tu wydarzeniem, ktore by mialo czasem zachodzic.


Dlatego wszędzie, gdyż zgodnie z geometrią przestrzeń trójwymiarowa wypełniona jest nieskończoną ilością abstrakcyjnych punktów, dlatego też "spontaniczne i nieokreślone w czasie i przestrzeni" można przetłumaczyć na: możliwe przy braku spełniania jakichkolwiek warunków (np. zachowania energii).

Czas i przestrzeń możemy dzielić w nieskończoność, tak więc żeby coś nie działo się wszędzie i ciągle, musielibyśmy założyć prawdopodobieństwo występowania tego zjawiska równe zeru, a Tyś napisał, że to spontaniczne!

A teraz z życia wzięte:  

Prawdopodobnie najmniejszą długością jest długość Plancka, najmniejszą długością zjawiska (oraz odstępami między zjawiskami): czas Plancka, a najbardziej elementarną energią: "h kreślone", inaczej: stała Plancka przez dwa Pi, czyli kwant momentu pędu elektronu. Ale są to tak OGROMNIE małe wielkości, że śmiało można uznać przestrzeń jako zbiór punktów, np. gdyby proton powiększyć do rozmiarów Ziemi, to długość Plancka byłaby wielkości protonu!  

A takie zjawiska, o których mówisz mają w rzeczywistości miejsce - to tzw. fluktuacje kwantowe, udowodnione empirycznie przy Efekcie Casimira. I te wirtualne cząstki (tzn. nieoddziałujące z cząstkami rzeczywistymi - bo za krótko trwają, tylko z czasoprzestrzenią) wypełniają nas po brzegi. :)



> > Teoria powstania wszechświata wygląda tak: na początku był wielki  
> wybuch,  
> > ale nie "to zrobiło się samo", tylko "nie mamy wystarczających  
> danych, by  
> > wyjaśnić jego powstanie". :)  
>  
> Tak. Tak powinna wygladac. Natomiast wiele artykulow juz czytalem, gdzie  
> autor pisze jak to same powstaja wszechswiaty itp itd, gdzie nie tylko  
> wiadomo, co sie samo robi, ale jest to tak samo daleko nieobserwowalne,  
> jak przyczyna (jesli istnieje) powstania naszego wszechswiata.


Widzisz, to jest hipoteza podparta jakimiś przesłankami. Ale między stawianiem hipotez, a wiarą w ich prawdziwość jest spora różnica. IMO zawsze warto myśleć - nawet nad czymś, czego nigdy nie sprawdzimy.



> Tak, zadna z teorii nie przeczy Bogu, to kolejny rzadko akceptowalny fakt.  
> ;)


Niektórzy uważają, że teoria Darwina przeczy Mu - tzn. nie jego istnieniu, ale raczej... prawdomówności w Genesis. :D


> Za przyklad - spory fizykow z teologami. Fizyk prawdziwy, powinien  
> dokladnie znac swoj brak danych, na temat obecnosci, jak i nieobecnosci  
> Stworcy.


Czy ja wiem, że to jest takie nagminne. Wręcz przeciwnie: dużo wśród fizyków znajdziesz mistyków. Dla przykładu: taki Feynman, Einstein, a szczególnie zaś Pauli byli zafascynowani stałą struktury subtelnej, która łączy teorię względności z teorią kwantową i elektrodynamiką. Niezależnie od przyjętych jednostek zawsze wynosi 1/137 (czyli jest stałą podobną do liczby Pi). Myślę, że jedną z przyczyn nie raz szaleńczej chęci zbadania jej było to, że gdyby stała ta miała inną wartość, to wszechświat nie wyglądałby w ogóle, poza tym liczby: 1, 3 i 7 uważane są za "Boskie Liczby".  

http://www.biblewheel.com/GR/GR_FineStructure.asp  

Co oczywiście wydaje mi się naciągane, bo z góry zakładamy, że Bóg upodobał sobie system dziesiętny. :D
spis działów / spis wątków / nowy wątek / zwiń wątek
Malaavi
[ nieaktywne ]


Wysłano:
2007-12-30
13:18:39

Szatan jako ucieleśnienie nieznanego.
> > Ale jeden i ten sam wybor nie moze  
> > BYC mniej lub bardziej racjonalny w zaleznosci od oceniajacego  
> rozumu.
>  
>  
> A czemu nie? Rozumowi A może być duchowo i intelektualnie "wygodniej"  
> zanegować istnienie Boga, zaś rozum B woli nierozwiązywalne duchowe  
> zagwozdki.  
>  
> Kasia ma czerwoną sukienkę. Magda zaś niebieską.
>  
> Wybór czerwonej torebki jest bardziej racjonalny u Kasi, niż u Magdy.  
> :>

Zlapalem sie za skron.
Rozroznij podkreslone "BYC" od "byc uwazanym za".
Bo zaznaczylem ze nie chodzi mi o "zdawanie sie" poszczegolnych kas czy magd.

> > Tu wlasnie wkracza w ten racjonalizm wrazenie. A nawet go wypiera.  
> "Mam  
> > wrazenie, ze wyjscie jest lepsze, a skoro mam wrazenie, to nie bez  
> powodu,  
> > czyli to wyjscie z pewnoscia jest racjonalne, [...]
>  
>  
> Racjonalny wybór to poszukiwanie najbardziej optymalnej opcji (analizując  
> przy tym wady i zalety wyboru) - może być więc subiektywny, szczególnie  
> gdy mowa o wyborze światopoglądu.  

Ot i wlasnie. Ale swiatopoglad i kazdy inny wybor zalezy od stanu wiedzy.


> Tak, agnostyk nie wierzy w Zbawienie. Jak również nie wierzy w  
> nieistnienie Boga. "Wiara skutkuje pewnym życiem" - wysunąłeś hipotezę, iż  
> agnostyk wierzy w nieistnienie Zbawienia, bo zachowuje się tak, jakby nie  
> istniało.

tak, nawet dawno juz to zrobilem. Agnostykow uwazam za ateistow, ktorzy nie sa w stanie bronic swego ateizmu.

> Masz tu argumenty racjonalizujące to, dlaczego nie wierzy w nieistnienie  
> Boga, mimo to nie przejmuje się zagrożeniem wynikającym z braku wiary w  
> Niego:
>  
>  
> Nie wiemy, za jakie czyny Bóg będzie nagradzał człowieka. Może za niewiarę  
> w Niego? A może za wstawania o 5:32 rano na Antypodach? Wyboru, za co Bóg  
> może nas nagradzać jest nieskończona ilość, ergo prawdopodobieństwo  
> trafienia przez nas we właściwe czczenie Boga wynosi: lim (x=>00) 1/x =  
> 0.  

Nie wiem jak Ty, ale ja urodzilem sie na niewielkiej planecie ukladu slonecznego, gdzies w okolicach europy, a nawet na slasku. Nie ma tu dokladnej nieskonczonosci pism rzekomo objawionych przez Boga, nie ma nieskonczonosci religii ktore by informowaly o nieskonczonej ilosci roznych bostw, gdzie rozklad nagrod i kar bylby u kazdego inny, a sumowalyby sie tak rowno.

WYMYSLENIE sobie zatem (konieczne w kontekscie kultury co najmniej europejskiej) ze kazda mozliwosc jest rownorzedna jest podwazeniem istnienia tego Boga chrzescijanskiego, podwazeniem identycznym z ateizmem.
"Wiemy" bowiem tyle co chrzescijanie, mamy te same zrodla i tylko NIE WIERZYMY w nie, nie wierzymy w Boga prorokow, spisywaczy pisma, i Jezusa gadajacego do apostolow.

> Co za tym idzie prawdopodobieństwo spłonięcie w Oceanie Gniewu Bożego  
> wynosi = 1.

pardon. nie wiemy za co sie plonie w oceanie, p-o trafienia ma w zerze granice. Tak? Niekoniecznie. Bo moze istniec zakres takich czynow. Ojej, zaprotestujesz, przeciez i wyzej Bog nie musi chciec jednego jedynego "czczenia wlasciwego" a zakresu, pewnych osiagnietych norm.

Co przy zalozeniu, ze "nie wiemy" skutkuje wnioskiem "nie mamy zadnego prawdopodobienstwa i matematyka sie polamala, kaleczac gapiow".
Prawdopodobienstwo powyzsze jest zakladane, nie wyliczane. A to oznacza pewne poglady, pewna wiare, w szczegolnosci praktyczne wykluczenie prawdziwosci wersji chrzescijanskiej.


> Dygresja: Twój przykład przypomina mi Zakład Pascala - wiara w Boga z  
> czystego wyrachowania, czyli z kalkulacji zysku i strat (jak przy tym  
> fatalnym gniazdku) - co raczej nie spodobałoby się żadnemu ze znanych nam,  
> (bądź wymyślonych przez nas) bogów.

Oczywiscie, ze nie. Ale jak w przykladzie z gniazdkiem - nie musi tu chodzic o wyrachowanie.
Nie patrz przez moment na Boga jak na dziecko, ktore sie zemsci gdy sie go wkurzy. Popatrz jak na prawa, dosc podobne do fizycznych, ale bardziej niezmienne i konieczne. ;)

Nie wiedzac co czy umre od wlozenia palcow w gniazdko, nie ryzykuje. Bo nie musze. Zyskalbym "niewatpliwie cenne doswiadczenie" ktore jednak w porownaniu z zyciem przez jakis czas traci bardzo na znaczeniu.

Podobnie zycia "wlasciwego" z chrzescijanskiego punktu widzenia wybierac nie trzeba. Mozna sobie zdobyc "niewatpliwie cenne doswiadczenie" a mozna zamiast kilku chwil hedonizmu zdobywac zycie wieczne. BEZ wyrachowania, a jedynie z rozsadna (jak nakazuje Pismo!) kalkulacja zyskow i strat wlasnych.






> Widzisz, to jest hipoteza podparta jakimiś przesłankami. Ale między  
> stawianiem hipotez, a wiarą w ich prawdziwość jest spora różnica. IMO  
> zawsze warto myśleć - nawet nad czymś, czego nigdy nie sprawdzimy.

zgadzam sie z opinia. Nie zgadzam, ze ta hipoteza jest podparta przeslankami. ;)

>  
> > Tak, zadna z teorii nie przeczy Bogu, to kolejny rzadko akceptowalny  
> fakt.  
> > ;)
>  
>  
> Niektórzy uważają, że teoria Darwina przeczy Mu - tzn. nie jego istnieniu,  
> ale raczej... prawdomówności w Genesis. :D

Tak, pewien rod G, ktory nie od malp sie wywodzi. Co bystrzejsi fizycy UŚl tak jak wyzej nie uwazaja. ;)

> > Za przyklad - spory fizykow z teologami. Fizyk prawdziwy, powinien  
> > dokladnie znac swoj brak danych, na temat obecnosci, jak i  
> nieobecnosci  
> > Stworcy.
>  
>  
> Czy ja wiem, że to jest takie nagminne. Wręcz przeciwnie: dużo wśród  
> fizyków znajdziesz mistyków. Dla przykładu: taki Feynman, Einstein, a  
> szczególnie zaś Pauli byli zafascynowani stałą struktury subtelnej,

as poszukal tych fizykow! Newton, Leibniz, Archimedes! a ja mowie o czasach wspolczesnych :)


> Co oczywiście wydaje mi się naciągane, bo z góry zakładamy, że Bóg  
> upodobał sobie system dziesiętny. :D

Zydzi jak liczyli? Wiemy ze szescdziesietnego Bog nie lubil. ;)
spis działów / spis wątków / nowy wątek / zwiń wątek
Darajevahos
( make my day )

zdjecie

Wysłano:
2007-12-30
15:58:16

Szatan jako ucieleśnienie nieznanego.
> Rozroznij podkreslone "BYC" od "byc uwazanym za".


Nie zrozumiałeś - według mnie nie ma obiektywnej analizy racjonalności jakiegoś wyboru, a dwa różniące się od siebie rozwiązania mogą BYĆ tak samo racjonalne, w zależności od rozumu podejmującego decyzję.  


> tak, nawet dawno juz to zrobilem. Agnostykow uwazam za ateistow, ktorzy  
> nie sa w stanie bronic swego ateizmu.


Agnostycyzm to tak naprawdę esencja idei ateizmu, różni się od jego klasycznej formy tym, że przyznaje, iż nie można udowodnić nieistnienia Boga, a wszelkie tego próby są nonsensowne. To tak, jakby na siłę szukać dowodów nieistnienia Smoka Wawelskiego, zamiast to olać z góry, na dół.  

Onus probandi istnienia Boga spoczywa według mnie na tych, co twierdzą, że On rzeczywiście jest. Dlatego irytuję się, gdy słyszę od teistów "a udowodnij, że Jego nie ma!"


> Nie wiem jak Ty, ale ja urodzilem sie na niewielkiej planecie ukladu  
> slonecznego, gdzies w okolicach europy, a nawet na slasku. Nie ma tu  
> dokladnej nieskonczonosci pism rzekomo objawionych przez Boga, nie ma  
> nieskonczonosci religii ktore by informowaly o nieskonczonej ilosci  
> roznych bostw, gdzie rozklad nagrod i kar bylby u kazdego inny, a  
> sumowalyby sie tak rowno.


Dobrze wiesz, że ten argument łatwo zbić. Nie ma przecież zasady, że Bóg musi objawiać swoje prawa tym, którym przestrzeganie ich będzie egzekwowane. Nie wiemy też, czy czasem objawił je, tylko pomylił planety. NIE WIEMY, za co Bóg nagradza, jeśli istnieje. Nie wiemy też, czy Bóg, który istnieje nie podpada pod definicję psychopaty, bądź znudzonego Zegarmistrza. Mamy tyle samo WIARYGODNYCH danych na istnienie każdego z rodzajów Boga, ergo - niezależnie jak absurdalnie to brzmi - Bóg może mnie karać za jedzenie różowych żelków i mam tyle samo powodów do bania się Jego gniewu, co przy stosowaniu środków antykoncepcyjnych z nieślubną partnerką. :D  


> WYMYSLENIE sobie zatem (konieczne w kontekscie kultury co najmniej  
> europejskiej) ze kazda mozliwosc jest rownorzedna jest podwazeniem  
> istnienia tego Boga chrzescijanskiego, podwazeniem identycznym z  
> ateizmem.


Mimo to agnostycy nie mówią, że Bóg nie istnieje. To naprawdę bardzo subtelna różnica, więc rozumiem Cię, dlaczego ją pomijasz. Ale dla buddysty Zen, którym jestem - ta różnica jest znacząca.


> > Co za tym idzie prawdopodobieństwo spłonięcie w Oceanie Gniewu Bożego  
>  
> > wynosi = 1.
>  
> pardon. nie wiemy za co sie plonie w oceanie, p-o trafienia ma w zerze  
> granice. Tak? Niekoniecznie. Bo moze istniec zakres takich czynow. Ojej,  
> zaprotestujesz, przeciez i wyzej Bog nie musi chciec jednego jedynego  
> "czczenia wlasciwego" a zakresu, pewnych osiagnietych norm.


Bóg nie musi, ale może. NIE WIEMY, zrozum - moc tego hipotetycznego zbioru jest większa, od mocy zbioru liczb zespolonych! :P


> Co przy zalozeniu, ze "nie wiemy" skutkuje wnioskiem "nie mamy zadnego  
> prawdopodobienstwa i matematyka sie polamala, kaleczac gapiow".


Nie. To, że >nie wiemy< daje powód do zbudowania tego zbioru, w którym jest odpowiedź (bo zawiera wszystkie możliwe odpowiedzi). Mimo, że jest to czyn wysoce absurdalny, ale nadaje się świetnie za przykład.


> > Co oczywiście wydaje mi się naciągane, bo z góry zakładamy, że Bóg  
> > upodobał sobie system dziesiętny. :D
>  
> Zydzi jak liczyli? Wiemy ze szescdziesietnego Bog nie lubil. ;)


Nie mam pojęcia. Ale myślałem, że najpewniej 60-siętnym.
spis działów / spis wątków / nowy wątek / zwiń wątek
Malaavi
[ nieaktywne ]


Wysłano:
2007-12-30
16:39:28

Szatan jako ucieleśnienie nieznanego.

>  dwa różniące się od siebie rozwiązania mogą BYĆ tak  
> samo racjonalne, w zależności od rozumu podejmującego decyzję.  

Sadzisz, jesli juz sie bawimy czasem granicami, ze w nieskonczonosci (liczac rozwojem umyslow) decyzje dalej bywalyby roznorodne?
  

> Agnostycyzm to tak naprawdę esencja idei ateizmu, różni się od jego  
> klasycznej formy tym, że przyznaje, iż nie można udowodnić nieistnienia  
> Boga, a wszelkie tego próby są nonsensowne.

To samo przyznaje i chrzescijanstwo i wszystko inne co juz sie dosc rozwinelo. Agnostycyzm moze tez.

> To tak, jakby na siłę szukać  
> dowodów nieistnienia Smoka Wawelskiego, zamiast to olać z góry, na dół.  

Albo dowodu twierdzenia Fermata. Lepiej wszystko olac?

> Onus probandi istnienia Boga spoczywa według mnie na tych, co twierdzą, że  
> On rzeczywiście jest. Dlatego irytuję się, gdy słyszę od teistów "a  
> udowodnij, że Jego nie ma!"

Dowod wymaga dosc silnych narzedzi (jak i wt Fermata :P), poczawszy od lektury Kanta po podwazanie logiki i zdolnosci poznawczych. :) Nawet gdy taki dowod napisze, nikt nie uwierzy, bo i to pozostanie (za Kantem!) kwestia wiary niezaleznie od dowodow.
(zadac sobie zreszta mozna dosc fundamentalne pytanie o wiare w zasadnosc dowodu logicznego).




> Dobrze wiesz, że ten argument łatwo zbić. Nie ma przecież zasady, że Bóg  
> musi objawiać swoje prawa tym, którym przestrzeganie ich będzie  
> egzekwowane.

Alez oczywiscie! Podobnie nie ma zasady, ze dwa ciala sie przyciagaja z sila odwrotnie proporcjonalna do kwadratu odleglosci. Jedynie "to sie obserwuje". I na podstawie obserwacji Boga (tu zakladamy ze On jest) dochodzimy do naturalnego wniosku, ze ogol jedynego Boga ktory jest przekazywal ludziom informacje.
Jak w przypadku wszechswiata, mozna stworzyc modele matematyczne :).

> Nie wiemy też, czy czasem objawił je, tylko pomylił planety.  
> NIE WIEMY, za co Bóg nagradza, jeśli istnieje. Nie wiemy też, czy Bóg,  
> który istnieje nie podpada pod definicję psychopaty, bądź znudzonego  
> Zegarmistrza.  

Kwestia interpretacji tego "kto sie pomylil w obserwacjach". Widzisz, po 20 wiekach chemicy pokazuja substancje, ktore da sie POWIEDZMY ulepic z tego co rosnie na bliskim wschodzie, a ktorymi sie da oszukac wiesniaka na temat przemiany wody w wino, wina w krew, albo czegokolwiek w cokolwiek innego.

To wyjasnienie tendencyjne, cos jakby ruch planet tlumaczyc "palcem bozym". Tam gdzie sie potrzebuje teorii, tam ona powstanie, to naturalne, proste, a procesem jest spolecznym juz, a nie naukowym.

Tak naprawde NIC prawie nie wiemy, bo WSZEDZIE prawie (lub nie prawie) dorobic mozna drugie, trzecie wyjasnienie. I?
Ty w ocenie polegasz na wiarygodnosci...


> Mamy tyle samo WIARYGODNYCH danych na istnienie każdego z  
> rodzajów Boga, ergo - niezależnie jak absurdalnie to brzmi - Bóg może mnie  
> karać za jedzenie różowych żelków i mam tyle samo powodów do bania się  
> Jego gniewu, co przy stosowaniu środków antykoncepcyjnych z nieślubną  
> partnerką. :D  

Ale skad taka wiarygodnosc? Dla Kosciola wiarygodny swiadek to ten, ktory nie widzial M. Dziewicy z rogami. Gdyby dokladnie 50% swiadkow widzacych NMP wczoraj widzialo ja wlasnie z rogami, to ta polowa zostalaby uznana za niewiarygodna WLASNIE PO TO, by nie psuc teorii.

Masz tysiace relacji wszelakich, tu dzialalnosci Jezusa, tam objawienia swietego Iksa. Masz machine interpretacyjna w postaci KK. Ale jestes w stanie naoczne swiadectwo powiedzmy 50000 ludzi uznac za "niewiarygodne" tylko dlatego, ze NIE pasuja do teorii, zamiast prawdziwosc teorii liczyc relacjami.

Gdyby ewangelie apokryficzne byly mniej (czasem niepowaznie) gnoza_pachnace, "nauka" by wyraznie wyznaczyla jakies z nich na "te wiarygodne" nie mniej autorytarnie niz dawny KK wyznaczal swoje.

To ze powyzsze brzmi absurdalnie mi nie przeszkadza. Przeszkadza ksztaltowanie wiarygodnosci POD TEORIE ktora swiadectwa (odpowiednio wybrane wiarygodne) maja potwierdzic.

Stwierdzajac ze wiarygodnosc zdania na poczekaniu przez siebie wymyslonego i calej machiny koscielnej jest rowna, podwazasz o wiele wiecej, bo i sady, i przekazy "uznane za" historyczne, bo niejednokrotnie nie opieraja sie na niczym wiecej niz swiadectwo chlopskie.

> Mimo to agnostycy nie mówią, że Bóg nie istnieje.  

W pelni sie zgadzam. roznica jest wlasnie w mowieniu.

> To naprawdę bardzo  
> subtelna różnica, więc rozumiem Cię, dlaczego ją pomijasz. Ale dla  
> buddysty Zen, którym jestem - ta różnica jest znacząca.

A powiedz, czy roznica miedzy Twoim zenem, a tym co stoi u jego podstaw, nie jest zdecydowanie wieksza i ciekawsza do rozwazania? :)

Nie pomijam tej roznicy, uznaje ja za nieistotna przy okreslaniu czy ktos jest ateista. ;)


> Bóg nie musi, ale może. NIE WIEMY, zrozum - moc tego hipotetycznego zbioru  
> jest większa, od mocy zbioru liczb zespolonych! :P

A skad zespolone to ja juz calkiem nie wiem :D
A jesli nie wiemy (co nie jest pewne :P, bo tego nie wiemy w szczegolnosci, bylby paradoks, gdybysmy mieli pewnosc niewiedzy) to nie wiemy o wiele bardziej. Na tyle bardzo, by nie uznac Twojego liczenia za poprawne. ;)


> Nie. To, że >nie wiemy< daje powód do zbudowania tego zbioru, w  
> którym jest odpowiedź (bo zawiera wszystkie możliwe odpowiedzi). Mimo, że  
> jest to czyn wysoce absurdalny, ale nadaje się świetnie za przykład.

Ale nie jest poprawnie. ZALOZYLES, ze Bog chce jednej sciezki, a za pozostale karze. Wtedy wyszlo 0 dla prawdopodobienstwa trafienia i 1 dla przegranej.
A skad zalozenie? Przy NIEWIEDZY nie powinno go byc. Nie wiemy, czy czasem nie chce zbawic wszystkich, nie wiemy, czy nie chce zbawic wszystkich poza agnostykami. Dosc, ze przy nierozlacznych zdarzeniach tego rodzaju prawdopodobienstwa nie beda sie zachowywac tak prosto :)

> > > Co oczywiście wydaje mi się naciągane, bo z góry zakładamy, że  
> Bóg  
> > > upodobał sobie system dziesiętny. :D
> >  
> > Zydzi jak liczyli? Wiemy ze szescdziesietnego Bog nie lubil. ;)
>  
>  
> Nie mam pojęcia. Ale myślałem, że najpewniej 60-siętnym.

po babilonczykach? wreszcie ciekawe zagadnienie na tym forum :)
spis działów / spis wątków / nowy wątek / zwiń wątek
Vixit
( Not here to say please )

zdjecie

Wysłano:
2007-12-31
13:25:30

Szatan jako ucieleśnienie.
> zadac sobie zreszta mozna dosc fundamentalne pytanie o wiare w zasadnosc dowodu logicznego

Pewnie, jednak gdy odrzucisz logikę nie możesz nawet powiedzieć "wierzę w Boga", czy "Bóg jest doskonały", co więcej, dyskutując o "zasadności dowodu logicznego" używasz narzędzia, które poddajesz w wątpliwość.

> Tak naprawde NIC prawie nie wiemy, bo WSZEDZIE prawie (lub nie prawie) dorobic mozna drugie, trzecie
> wyjasnienie. I?

Pewne działania są powtarzalne, inne niemożliwe do wykonania. Czy jesteś w stanie wprowadzić jakąś bezpośrednią zmianę do rzeczywistości fizycznej tylko za pomocą wiary? Nie. W ten sposób uprawomocniasz teorię, iż istnieje coś niezależnego od Ciebie, do czego masz dostęp. W dodatku nie powinieneś rozważać pierwszego, drugiego, trzeciego wyjaśnienia danego zjawiska w izolacji od całej reszty Twojej wiedzy, gdyż tak możesz postulować wszystko, brniesz w szaleństwo. Rozumiesz o czym mówię?
spis działów / spis wątków / nowy wątek / zwiń wątek
Malaavi
[ nieaktywne ]


Wysłano:
2008-01-05
21:34:49

Szatan jako ucieleśnienie.
> > zadac sobie zreszta mozna dosc fundamentalne pytanie o wiare w  
> zasadnosc dowodu logicznego
>  
> Pewnie, jednak gdy odrzucisz logikę nie możesz nawet powiedzieć "wierzę w  
> Boga", czy "Bóg jest doskonały", co więcej, dyskutując o "zasadności  
> dowodu logicznego" używasz narzędzia, które poddajesz w wątpliwość.

Dlatego poza zadaniem pytania nie zrobilem nic, by czasem nie dyskutowac. :)


> Pewne działania są powtarzalne, inne niemożliwe do wykonania.

nieudowodnione

> Czy jesteś w  
> stanie wprowadzić jakąś bezpośrednią zmianę do rzeczywistości fizycznej  
> tylko za pomocą wiary? Nie.  

Alez czemu nie? Byc moze tak.
Tw.1.
Mozna zmieniac rzeczywistosc, ale tylko raz do roku i tylko w odleglosci powyzej 1000 km od siebie.
Dowod empiryczny
Wlasnie pomalowalem pewna chinska szafke, wlasciciele sie zdziwia jak zobacza.

(teraz poczekam az podwazysz to w dowolny kompletny sposob)

Nie wybierzesz sie, bo to za daleko - klopot finansowy
Nie sprawdzisz, bo wydarzenie juz zaszlo - mamy tylko spekulacje
Opis matematyczny sie da, boc tu same liczby. Tyle ze to taka bzdura. ;)

Cos jest powtarzalne, to znaczy "do czasu". Gwiazda polarna byla waznym punktem nawigacji w sobote, byla we wtorek, a kiedys nie bedzie, bo moze jej wcale nie byc na niebie.  ;)

Stwierdzenie niemoznosci zajscia czegos, tylko dlatego, ze jeszcze nie widzielismy tego zajscia, jest glupie. Bez obrazy, bo piszesz do rzeczy. Ale po prostu metody "jeszcze nie zaszlo, jest niemozliwe" nazwac inaczej sie nie da.

Ja sie moge zgodzic ze chyba nie umiem. Bardziej prawdopodobne ze nie zmienie rzeczywistosci sila woli, bo nie wierze, ze umiem, nawet jesli umiem.
Ale wnioskowanie, ze to niemozliwe, jest juz calkiem nieuprawnione. Nie ma zadnych podstaw by tak sadzisz. Ani jednej. Brak przeslanek. Koniec. Nic. Zero.



> W ten sposób uprawomocniasz teorię, iż  
> istnieje coś niezależnego od Ciebie, do czego masz dostęp. W dodatku nie  
> powinieneś rozważać pierwszego, drugiego, trzeciego wyjaśnienia danego  
> zjawiska w izolacji od całej reszty Twojej wiedzy, gdyż tak możesz  
> postulować wszystko, brniesz w szaleństwo. Rozumiesz o czym mówię?

Oczywiscie. Ale reszta mojej wiedzy jest dobudowana. Ludzie moga doskonale zyc sobie w spoleczenstwie, wiedziec to co wiedza, tyle ze kazdy wie inaczej. Ja wtedy nie mowie o "wiedzy", a o pogladach.
"wiemy bardzo malo", jak napisalem.

Ogromne mamy budowle na piasku, a jakze, czesto piekne, a jakze, ale nie przywiazuje do nich wagi wiekszej niz potrzeba by wmiare dobrze sie czuc.

A z tego punktu widzenia popadniecie w szalenstwo byla pozytywne, choc nieczesto, niewiele jest odpowiednich szalenstw.
spis działów / spis wątków / nowy wątek / zwiń wątek
Vixit
( Not here to say please )

zdjecie

Wysłano:
2008-01-07
20:52:14

Szatan jako ucieleśnienie.
> > Pewnie, jednak gdy odrzucisz logikę nie możesz nawet powiedzieć  
> > "wierzę w  
> > Boga", czy "Bóg jest doskonały", co więcej, dyskutując o "zasadności  
> > dowodu logicznego" używasz narzędzia, które poddajesz w wątpliwość.
>  
> Dlatego poza zadaniem pytania nie zrobilem nic, by czasem nie dyskutowac.  
> :)

Samo zadanie pytania wynika z logicznego myślenia. To już część dyskusji.

> Cos jest powtarzalne, to znaczy "do czasu". Gwiazda polarna byla waznym  
> punktem nawigacji w sobote, byla we wtorek, a kiedys nie bedzie, bo moze  
> jej wcale nie byc na niebie.  ;)

Dlaczego tak myślisz?

> Stwierdzenie niemoznosci zajscia czegos, tylko dlatego, ze jeszcze nie  
> widzielismy tego zajscia, jest glupie. Bez obrazy, bo piszesz do rzeczy.  
> Ale po prostu metody "jeszcze nie zaszlo, jest niemozliwe" nazwac inaczej  
> sie nie da.

Zbytnio upraszczasz. Nie zaskakuje mnie natomiast, że w to wierzysz.

> Ja sie moge zgodzic ze chyba nie umiem. Bardziej prawdopodobne ze nie  
> zmienie rzeczywistosci sila woli, bo nie wierze, ze umiem, nawet jesli  
> umiem.
> Ale wnioskowanie, ze to niemozliwe, jest juz calkiem nieuprawnione. Nie ma  
> zadnych podstaw by tak sadzisz. Ani jednej. Brak przeslanek. Koniec. Nic.  
> Zero.
  
Ok. W takim razie mówię Ci, że jestem Bogiem jedynym i wykluczyłem pewne możliwości, w tym tę o której rozmawiamy. Mówię prawdę?
  
> Oczywiscie. Ale reszta mojej wiedzy jest dobudowana. Ludzie moga doskonale  
> zyc sobie w spoleczenstwie, wiedziec to co wiedza, tyle ze kazdy wie  
> inaczej. Ja wtedy nie mowie o "wiedzy", a o pogladach.
> "wiemy bardzo malo", jak napisalem.
>
> Ogromne mamy budowle na piasku, a jakze, czesto piekne, a jakze, ale nie  
> przywiazuje do nich wagi wiekszej niz potrzeba by wmiare dobrze sie  
> czuc.

Jak rozpoznajesz te zamki na piasku?
  
> A z tego punktu widzenia popadniecie w szalenstwo byla pozytywne, choc  
> nieczesto, niewiele jest odpowiednich szalenstw.

Kim jesteś by to oceniać? I w jaki sposób? :>

> Tw.1.  
> Mozna zmieniac rzeczywistosc, ale tylko raz do roku i tylko w odleglosci powyzej 1000 km od siebie.  
> Dowod empiryczny  
> Wlasnie pomalowalem pewna chinska szafke, wlasciciele sie zdziwia jak zobacza.

Tw. 2
Malaavi nie zmienił rzeczywistości za pomocą wiary.
Dowód empiryczny
Sprawdziłem tę szafkę. Pozostała nieprzemalowana.
Wniosek
Malaavi dał urlop wypoczynkowi mózgowi.
spis działów / spis wątków / nowy wątek / zwiń wątek
Malaavi
[ nieaktywne ]


Wysłano:
2008-01-09
19:12:28

Szatan jako ucieleśnienie.

> > Cos jest powtarzalne, to znaczy "do czasu". Gwiazda polarna byla  
> waznym  
> > punktem nawigacji w sobote, byla we wtorek, a kiedys nie bedzie, bo  
> moze  
> > jej wcale nie byc na niebie.  ;)
>  
> Dlaczego tak myślisz?

Bo to naturalne. :)



> Ok. W takim razie mówię Ci, że jestem Bogiem jedynym i wykluczyłem pewne  
> możliwości, w tym tę o której rozmawiamy. Mówię prawdę?

Z pewnym prawdopodobienstwem. Niewielkim.


> Jak rozpoznajesz te zamki na piasku?

Po nietrwalosci.

Ogolnie w tej odpowiedzi zadajesz pare skrotowych pytan i dajesz pare skrotowych tez. Jakie pytanie - taka odpowiedz, to sie rozumie. A tezy bez argumentacji zostawiam dla kolekcjonerow, ja nie mam dosc miejsca w mieszkaniu.
  
> > A z tego punktu widzenia popadniecie w szalenstwo byla pozytywne,  
> choc  
> > nieczesto, niewiele jest odpowiednich szalenstw.
>  
> Kim jesteś by to oceniać? I w jaki sposób? :>

Tak naprawde ja jestem Bogiem Jedynym.
Lub inaczej - czlowiekiem jestem, wiec sobie oceniam.
Sporo roznych szalenst skutkuje cierpieniem osoby szalonej i otoczenia. Ocena na podstawie bilansu uczuc wyrazonych i obserwowanych.

> > Tw.1.  
> > Mozna zmieniac rzeczywistosc, ale tylko raz do roku i tylko w  
> odleglosci powyzej 1000 km od siebie.  
> > Dowod empiryczny  
> > Wlasnie pomalowalem pewna chinska szafke, wlasciciele sie zdziwia jak  
> zobacza.
>  
> Tw. 2
> Malaavi nie zmienił rzeczywistości za pomocą wiary.
> Dowód empiryczny
> Sprawdziłem tę szafkę. Pozostała nieprzemalowana.
> Wniosek
> Malaavi dał urlop wypoczynkowi mózgowi.

Wyjasnij mi wniosek, bo, moze z powodu urlopu, nie zrozumialem.

Podalem Ci przyklad na dzialanie pewnej metody. Teraz Ci ja opisze. To twierdzenie + informacja, ze dowod istnieje.
I ludzie wierza. Wierza - ale nie dlatego, ze cos jest udowodnione, a wylacznie przez to, ze ktos im powiedzial, ze to udowodnione.

To taki przyklad budowli na piasku. Cieszy mnie ze dales sie uzyc do stwierdzenia beznadziejnosci metody.

Naprawde mnie interesuje komu dalem urlop.
spis działów / spis wątków / nowy wątek / zwiń wątek
Darajevahos
( make my day )

zdjecie

Wysłano:
2008-01-07
23:04:15

Szatan jako ucieleśnienie nieznanego.
> Sadzisz, jesli juz sie bawimy czasem granicami, ze w nieskonczonosci  
> (liczac rozwojem umyslow) decyzje dalej bywalyby roznorodne?


Skąd ja mam wiedzieć? To tak, jakby kalkulator próbował zrozumieć człowieka.  

Nas interesują ludzie zwykli: otóż, "racjonalizm wyboru" to pojęcie względne. Wyliczając sumę zysków i strat nadajemy im jakąś wartość, dlatego też w zależności od rozumu, inny może być wynik (decyzja).  


> > klasycznej formy tym, że przyznaje, iż nie można udowodnić  
> nieistnienia  
> > Boga, a wszelkie tego próby są nonsensowne.
>  
> To samo przyznaje i chrzescijanstwo i wszystko inne co juz sie dosc  
> rozwinelo. Agnostycyzm moze tez.


Raczysz żartować? "Dowody" na istnienie Boga przedstawiają księża i katecheci w liceum. Albo wierzą w ich słuszność, albo próbują manipulować umysłami uczniów.


> > To tak, jakby na siłę szukać  
> > dowodów nieistnienia Smoka Wawelskiego, zamiast to olać z góry, na  
> dół.  
>  
> Albo dowodu twierdzenia Fermata. Lepiej wszystko olac?


Jest pewna subtelna różnica między szukaniem dowodów na nieistnienie czegoś, co nigdy nie zostało zaobserwowane, a szukaniem dowodu twierdzenia, które sprawdza się dla wszystkich, sprawdzonych dotychczas liczb (setki tysięcy).  


> Dowod wymaga dosc silnych narzedzi (jak i wt Fermata :P), poczawszy od  
> lektury Kanta po podwazanie logiki i zdolnosci poznawczych. :) Nawet gdy  
> taki dowod napisze, nikt nie uwierzy, bo i to pozostanie (za Kantem!)  
> kwestia wiary niezaleznie od dowodow.

Podważanie logiki logiką? Chciałbym to zobaczyć.

Może to za proste (prostackie?) dla Ciebie, ale gdy mam dowody empiryczne, to wierzę. W innym wypadku - nie. Kwestionowanie zdolności poznawczych pozostawiam filozofom i innym humanistycznym ćwokom.  


> (zadac sobie zreszta mozna dosc fundamentalne pytanie o wiare w zasadnosc  
> dowodu logicznego).


Logika to matematyka. Logika: A to B, B to C, więc A to C. Matematyka 2*2 to 4, 4 to 4*1, więc 2*2 to 4*1, co jest prawdą. Matematyce ufam w pełni, więc nie mogę nie ufać logice.


> Alez oczywiscie! Podobnie nie ma zasady, ze dwa ciala sie przyciagaja z  
> sila odwrotnie proporcjonalna do kwadratu odleglosci. Jedynie "to sie  
> obserwuje". I na podstawie obserwacji Boga (tu zakladamy ze On jest)  
> dochodzimy do naturalnego wniosku, ze ogol jedynego Boga ktory jest  
> przekazywal ludziom informacje.


A to dlaczego? Na początku zakładaliśmy tylko, że jest i nic o nim nie wiemy. Ja tam nie obserwowałem tego, że Bóg przekazywał ludziom informacje. Podsumowując: nie ma zasady, by Bóg przekazywał ludziom informacje - i nie obserwujemy przekazywania informacji.  

Nie ma zasady, że ciała przyciągają się z siłą odwrotnie proporcjonalną do kwadratu odległości, ale to OBSERWUJEMY. Tu tkwi różnica.  


> Tak naprawde NIC prawie nie wiemy, bo WSZEDZIE prawie (lub nie prawie)  
> dorobic mozna drugie, trzecie wyjasnienie. I?
> Ty w ocenie polegasz na wiarygodnosci...


Ręce opadają. A na czym mam polegać, jak nie na wiarygodności?  


> Stwierdzajac ze wiarygodnosc zdania na poczekaniu przez siebie wymyslonego  
> i calej machiny koscielnej jest rowna, podwazasz o wiele wiecej, bo i  
> sady, i przekazy "uznane za" historyczne, bo niejednokrotnie nie opieraja  
> sie na niczym wiecej niz swiadectwo chlopskie.


Potrzebuję dowodu empirycznego, jak św. Tomasz apostoł. :>

Relacje osób nieobiektywnych, bez żadnego materiału dowodowego mnie nie przekonują. Niezależnie w jakich ilościach do mnie napływają.


> A powiedz, czy roznica miedzy Twoim zenem, a tym co stoi u jego podstaw,  
> nie jest zdecydowanie wieksza i ciekawsza do rozwazania? :)


U podstaw Zen leży kontakt z rzeczywistością, taką jaka ona jest, bez zniekształceń.

Zen nie istnieje, więc między moim Zen a kontaktem z rzeczywistością jest jeszcze bardzo duża różnica.  


> A skad zespolone to ja juz calkiem nie wiem :D


Zbiór liczb zespolonych jest po prostu największym zbiorem liczbowym w matematyce.


> A jesli nie wiemy (co nie jest pewne :P, bo tego nie wiemy w  
> szczegolnosci, bylby paradoks, gdybysmy mieli pewnosc niewiedzy) to nie  
> wiemy o wiele bardziej. Na tyle bardzo, by nie uznac Twojego liczenia za  
> poprawne. ;)


Można mieć pewność niewiedzy o czymś-tam.  


> Ale nie jest poprawnie. ZALOZYLES, ze Bog chce jednej sciezki, a za  
> pozostale karze. Wtedy wyszlo 0 dla prawdopodobienstwa trafienia i 1 dla  
> przegranej.
> A skad zalozenie? Przy NIEWIEDZY nie powinno go byc. Nie wiemy, czy czasem  
> nie chce zbawic wszystkich, nie wiemy, czy nie chce zbawic wszystkich poza  
> agnostykami. Dosc, ze przy nierozlacznych zdarzeniach tego rodzaju  
> prawdopodobienstwa nie beda sie zachowywac tak prosto :)


Nie założyłem, że chce jednej ścieżki. Nawet, gdy nagradza za miliard ścieżek, to i tak miliard/nieskończoność daje 0.
spis działów / spis wątków / nowy wątek / zwiń wątek
Malaavi
[ nieaktywne ]


Wysłano:
2008-01-09
20:49:16

Szatan jako ucieleśnienie nieznanego.
> > Sadzisz, jesli juz sie bawimy czasem granicami, ze w nieskonczonosci  
>  
> > (liczac rozwojem umyslow) decyzje dalej bywalyby roznorodne?
>  
>  
> Skąd ja mam wiedzieć? To tak, jakby kalkulator próbował zrozumieć  
> człowieka.  

wlasnie, dlatego nie wprowadzaj zalozenia. :) Byc moze bylyby roznorodne, ale byc moze takie same. Dlatego to, na co odpowiedzialem, jest takie, jak napisalem. Cokolwiek tam bylo, nie pamietam. :D

> Nas interesują ludzie zwykli: otóż, "racjonalizm wyboru" to pojęcie  
> względne. Wyliczając sumę zysków i strat nadajemy im jakąś wartość,  
> dlatego też w zależności od rozumu, inny może być wynik (decyzja).  

Dokladnie. Ale rozum doskonaly, absolutny, moze byc tylko jeden. I jego wersja jest chyba najlepsza do tego, zeby ja nazwac "najlepsza" :D.
A wersja najlepsza, istniejaca potencjalnie, jest chyba ta bardziej racjonalna.

(wartosc jaka nadajemy tez zalezy od wiedzy. Teoretycznie ogol wiedzy da w efekcie wartosciowanie bezwzgledne)

> > > klasycznej formy tym, że przyznaje, iż nie można udowodnić  
> > nieistnienia  
> > > Boga, a wszelkie tego próby są nonsensowne.
> >  
> > To samo przyznaje i chrzescijanstwo i wszystko inne co juz sie dosc  
>  
> > rozwinelo. Agnostycyzm moze tez.
>  
>  
> Raczysz żartować? "Dowody" na istnienie Boga przedstawiają księża i  
> katecheci w liceum.  

No wlasnie. I Kant. I ja. A skoro sa dowody na istnienie, to nie mozna udowodnic nieistnienia (na gruncie logiki), co konczy dowod. :) Chyba o to sie spieralismy.

> Albo wierzą w ich słuszność, albo próbują manipulować  
> umysłami uczniów.

Wierza, najczesciej. :)


> Jest pewna subtelna różnica między szukaniem dowodów na nieistnienie  
> czegoś, co nigdy nie zostało zaobserwowane, a szukaniem dowodu  
> twierdzenia, które sprawdza się dla wszystkich, sprawdzonych dotychczas  
> liczb (setki tysięcy).  

Coz. We WSZYSTKICH obserwowanych w ciagu ostatnich 10000 lat wszechswiatach obserwowano zmartwychwstanie Jezusa Chrystusa, rozstepowanie sie wod Morza Czerwonego i burzenie murow wczesna odmiana black-metalu.

Albo najpierw masz obserwacje i potem rozpatrujesz i Fermata i Boga, bo obserwowano, albo najpierw uznajesz cos za prawde, a potem wykluczasz obserwacje za nieprawdziwe.

Gdyby wt Fermata bylo falszywe, to stosujac drugie z tych dzialan stwierdzalbys, ze liczby ktore go nie spelniaja sa "falszywe". :D Co oczywiscie dosc wyraznie pokazuje jaka kpina z logiki jest ta metoda. :)

Dlatego jesli odwolujesz sie do obserwacji ZANIM dowiedziesz prawdziwosci tezy, nie wykluczaj obserwacji zakladajac nieprawdziwosc tezy. To jest jakies takie smieszne! :)



> > Dowod wymaga dosc silnych narzedzi (jak i wt Fermata :P), poczawszy  
> od  
> > lektury Kanta po podwazanie logiki i zdolnosci poznawczych. :) Nawet  
> gdy  
> > taki dowod napisze, nikt nie uwierzy, bo i to pozostanie (za Kantem!)  
>  
> > kwestia wiary niezaleznie od dowodow.
>  
> Podważanie logiki logiką? Chciałbym to zobaczyć.

tw Goedla przeciez.
Nie mozna udowodnic twierdzenia, ze logika stosuje sie do wszystkiego, stad cos potencjalnie jest pozalogiczne, zatem brak dowodu poprawnosci logiki na gruncie logiki jest istotny.

> Może to za proste (prostackie?) dla Ciebie, ale gdy mam dowody empiryczne,  
> to wierzę. W innym wypadku - nie. Kwestionowanie zdolności poznawczych  
> pozostawiam filozofom i innym humanistycznym ćwokom.  

Nie wiem skad "humanistyczny cwok" po filozofie. Chcesz wierzyc - wierz. To nie problem. Wierzyc mozesz w co chcesz, Euler, mimo geniuszu, byl dosc leniwy i rowniez olewal niektore dowody po sprawdzeniu kilku przykladow. Robil dzieki temu bledy.
Twoja wiara nie podlega dyskusji, nie ma sensu bym ja o niej pisal i niewielki jest sens (chyba tylko towarzyski) bys Ty o niej pisal.  
Na forum warto wylacznie dyskutowac, przez zasadne kwestionowanie :).

> > (zadac sobie zreszta mozna dosc fundamentalne pytanie o wiare w  
> zasadnosc  
> > dowodu logicznego).
>  
>  
> Logika to matematyka. Logika: A to B, B to C, więc A to C. Matematyka 2*2  
> to 4, 4 to 4*1, więc 2*2 to 4*1, co jest prawdą. Matematyce ufam w pełni,  
> więc nie mogę nie ufać logice.

Alez oczywiscie. Ufac mozna nawet kobiecie, choc zasadnosci tego juz sie calkiem udowodnic nie da.

Ufasz komu chcesz i czemu chcesz, wierzysz komu chcesz i w co chcesz. Dopiero wiedza jest to, co dowiedzione, rozpatrzone, wielokrotnie szturmowane, obronione, gdy alternatywy upadna. :)

> > Alez oczywiscie! Podobnie nie ma zasady, ze dwa ciala sie przyciagaja  
> z  
> > sila odwrotnie proporcjonalna do kwadratu odleglosci. Jedynie "to sie  
>  
> > obserwuje". I na podstawie obserwacji Boga (tu zakladamy ze On jest)  
>  
> > dochodzimy do naturalnego wniosku, ze ogol jedynego Boga ktory jest  
>  
> > przekazywal ludziom informacje.
>  
>  
> A to dlaczego? Na początku zakładaliśmy tylko, że jest i nic o nim nie  
> wiemy. Ja tam nie obserwowałem tego, że Bóg przekazywał ludziom  
> informacje. Podsumowując: nie ma zasady, by Bóg przekazywał ludziom  
> informacje - i nie obserwujemy przekazywania informacji.  

Slusznie! A teraz popatrz na czlowieka. Jestes zygota (byles, przepraszam :P), mozna uproscic ze przed chwila OTRZYMALES informacje na temat budowy przyszlego organizmu. Rosniesz, rodzisz sie, rosniesz, otrzymujac informacje na temat zmyslow, na temat ich dzialania, a na samym koncu (!) dowiadujesz sie, ze otrzymujesz jedynie informacje, bo ja Ci to pisze.

Faktem jest, ze informacje na temat tego, jak przyjmowane sa informacje, musza byc przyjete zanim organizmowi wiadomo, jak przyjmuje sie informacje.
Inaczej - czlowiek uczy sie rozdzielac informacje JEDNOCZESNIE dopiero uczac sie, jakie ma narzedzia, uczy sie jednak wylacznie z tych informacji, ktore dostaje, zanim ma wiedze na temat dzialania tych narzedzi.

Wiedza przyjmowana niejako umozliwia samoorganizowanie. Dalej - nic poza nia sama jej nie popiera.

Teraz mamy ten przyklad z Bogiem. Bog mowi do Abrahama czy innego Noego. Jego informacja niesie zawiera w sobie dana "ta informacja pochodzi od Boga".

Jest prawdziwa lub falszywa. Mniej wiecej tak samo jak widzenie swych uszu w lustrze, albo lizanie czyjegos nosa - zmysly same potwierdzaja swe istnienie, jak Bog sam slowami potwierdza swoje.

Istnieje mozliwosc klamstwa, tyle ze w kazdym przypadku, takze zmyslow. Jest ich 5? Trudno. Zeus widywal Aresa, Ares Hadesa, Hades Demeter, a Persefone nawet nago. Masz 5 wzajemnie popierajacych sie obiektow abstrakcyjnych mogacych potencjalnie wysylac informacje na temat swiata (byc moze falszywe) i samych siebie. W skrocie - ZMYSLY.


> Nie ma zasady, że ciała przyciągają się z siłą odwrotnie proporcjonalną do  
> kwadratu odległości, ale to OBSERWUJEMY. Tu tkwi różnica.  

Wlasnie. A lepiej logicznie dac negacje negacji, to przeciez to samo. Nie obserwujemy, zeby dzialo sie inaczej.
Nie obserwujemy rowniez dezintegracji Europy w dni kiedy sie nie gole. Prawda?
Wnioskowanie, ze jedno zalezy od drugiego przez BRAK INFORMACJI FALSYFIKUJACEJ jest nieco, jak widzisz na przykladzie mojego golenia, dosc radosne. :)

> > Tak naprawde NIC prawie nie wiemy, bo WSZEDZIE prawie (lub nie  
> prawie)  
> > dorobic mozna drugie, trzecie wyjasnienie. I?
> > Ty w ocenie polegasz na wiarygodnosci...
>  
>  
> Ręce opadają. A na czym mam polegać, jak nie na wiarygodności?  

przeciez nizej dokonczylem! wiarygodnosc zasadzasz na teoriach, a teorie na wiarygodnosci. Robienie obu rzeczy jednoczesnie JEST GLUPIE.

A obcinanie mojej wypowiedzi w tym miejscu, by pisac ze rece opadaja, jest po prostu niemile :D

> > Stwierdzajac ze wiarygodnosc zdania na poczekaniu przez siebie  
> wymyslonego  
> > i calej machiny koscielnej jest rowna, podwazasz o wiele wiecej, bo i  
>  
> > sady, i przekazy "uznane za" historyczne, bo niejednokrotnie nie  
> opieraja  
> > sie na niczym wiecej niz swiadectwo chlopskie.
>  
>  
> Potrzebuję dowodu empirycznego, jak św. Tomasz apostoł. :>

Tez masz idola :D

> Relacje osób nieobiektywnych, bez żadnego materiału dowodowego mnie nie  
> przekonują. Niezależnie w jakich ilościach do mnie napływają.

Blad. Bo i tu masz JEDNOCZESNA WLASNA KWALIFIKACJE ludzi. Obiektywnymi nazwiesz tych popierajacych pasujaca Ci teze, a pozostalych - subiektywnymi. Bo JAK INACZEJ, PRZED DOWIEDZENIEM tezy, chcesz mowic o obiektywnosci (a wiec relacji do prawdy) ? Przeciez nie znasz tej prawdy, szukasz jej dopiero, musisz ja dowiesc ZANIM zaczniesz uzywac!

Wszedzie popelniasz ten sam blad. Uzywasz nieudowodnionego przy kreacji zalozen, wtedy oczywiscie udowodnisz to co chcesz, bo udowodnisz tylko wlasne zalozenie. :)




> Nie założyłem, że chce jednej ścieżki. Nawet, gdy nagradza za miliard  
> ścieżek, to i tak miliard/nieskończoność daje 0.  

To pieknie.
A teraz rozwaz, na oczach publiki, ze nagradza "co druga sciezke".
Albo "kazda sciezke niepodzielna przez 1/exp(pi)" :D

Dalej prawdopodobienstwo 0? :D Bo jak dla mnie to 1/2 i 1 :D
spis działów / spis wątków / nowy wątek / zwiń wątek
Szatan_rotfl
[ nieaktywne ]


Wysłano:
2007-12-06
01:25:46

Szatan jako ucieleśnienie nieznanego.
> Już starożytni Egipcjanie, mając świadomośc konieczności nawiązania pewnej  
> łączności z siłami NATURY,

Co mają siły natury do Szatana?

> dzięki której mogli życ i doświadczac rozkoszy  
> istnienia,

Tylko dzięki "ziemskim" siłom natury można doświadczać rozkoszy istnienia?

> posiadali potrzebę deifikowania tych mocy i próbę ich  
> zrozumienia poprzez tworzenie im życiorysów, charakterów, imion et cetera.

To raczej komplikuje niż upraszcza sprawę, nie sądzisz?
  
> Szatan jest tworem wymyślonym przez ludzi potrzebujących czarnego  
> charakteru we własnym wyimaginowanym świecie bajecznie słodkich bożków i  
> boginek.

I co w związku z tym?

Czy Jahwe mordujący żołnierzy faraona jest w ogóle słodkim bożkiem?

> Jako alternatywę dla nich wymyślono Szatana, który ucieleśnia to  
> wszystko, co jest nieznane, a przez to budzące lęk i obawy.

Szatan nie ucieleśnia wszystkiego co jest nieznane. Poza tym nie wszystko co jest nieznane budzi lęk i obawy. Często wręcz przeciwnie, np. nadzieję.

> Szatan, w  
> przeciwieństwie do judeochrześcijańskiego boga, nie jest płytki.
> Co wy na to?  

Że judeochrześcijański Bóg nie jest płytki. Dużo można o nim powiedzieć, ale akurat nie to.
spis działów / spis wątków / nowy wątek / zwiń wątek



Główna/FAQ/Filozofia/Czytelnia/Nietzsche/O nas/Varia/Scena/Sztuka/Forum/Katalog/Okultyzm
Ludowy Komisarz Zdrowia ostrzega: wszystkie materiały umieszczone na stronie są własnością autorów.
Kopiowanie i rozpowszechnianie może być przyczyną... Tylko spróbuj. My zajmiemy się resztą :>