| Satan.pl > Forum > Satanizm > | [ Zaloguj się ] [ Rejestracja ] |
| Transgresja 121 | Satanizm 387 | Komentarze 513 | Szkice 235 | TechnoPark 203 | FAQ 15 |
Archiwum: wiadomości z wybranego wątku archiwalnego
| Tematy | Autor | Data |
|---|
| Spis działów / Spis wątków archiwalnych / Nowy wątek |
|---|
| Autor | Temat wątku: |
|---|
|
hebi ( Bakayaro reimudakku ) ![]() Wysłano: 2008-10-15 04:46:35 |
Historia pewnej przyjaźni ... Witam... Od razu napiszę , że mój wywód będzie długaśny :). Za czasów , kiedy uczęszczałem do Technikum zwanego kolejowym w moim rodzinnym mieście byłem we wczesnym stadium poznawania samego siebie i całej idei stojącej za satanizmem. Był to okres fascynacji literaturą okultystyczną i mgiełką tajemniczości , która spowiewała tą tematykę. Powinienem był napisać , że już w podstawówce odmówiłem przyjęcia sakramentu bierzmowania z tego powodu , że nie zgadzałem się z ideą narzucania mi czasu , miejsca i sposobu na jego przyjęcie. W tamtym czasie czułem się poszkodowany decyzją moich rodziców o chrzcie w naszym lokalnym kościółku - widocznym z mojego okna - którą podjęli bez mojej wiedzy z oczywistych powodów. Dziś wiem dlaczego to zrobili , więc mniejsza o to. Moi rodzice poparli moją decyzję co do bierzmowania , za co szanuję ich pomimo niezliczonych konfliktów na tym tle. Nie byłem pewien co do tego , gdzie i kim jestem na tym świecie , a jakiekolwiek próby rozmowy z księżami kończyły sie wraz z ujrzeniem grymasu odrazy , pogardy na ich twarzach i ich odpowiedzi , by czytać biblię... Uznałem księży za ubogich w informacje , ponieważ nie byli zdolni do podjęcia dyskusji. Teraz mogę swobodnie przejść do czasów szkoły średniej. W pierwszej klasie podjąłem się wyzwania uczęszczania na lekcje religii i trwało to pewien czas , ze względu na dobrą zabawę na zajęciach. Katechetą był w tym czasie pan o nazwisku Pindral , a jego sposób prowadzenia lekcji polegał na wtłaczaniu nam swoich i ogólnie przyjętych poglądów , bez cienia szans na polemikę. Pełniąc obowiązki dyżurnego , w sposób zbyt długi aby opisać , dowiedziałem się o jego romansie z jedną z nauczycielek , która to informacja przepełniła mnie odrazą do tak przeczącego swym słowom kapłana. Po paru tygodniach , klasa chciała Pindrala namówić na wycieczkę , albo chociaż wyjście do parku [ ciepła , zielona wiosna ] , co skwitował tym , że może przez to stracić pieniądze i nic z tego... Pomyśleliśmy , że pojdziemy na zakrystię poprosić parszywca o ułatwienie zbiorowej ucieczki z lekcji - pojdziemy na układ. W "pindralowym" pokoju na zakrystii znajdował się telewizor plazmowy ok. 40 cali [ rok 2001-2002!], laptop Toshiby i meble wyglądające jak z katalogu dla nowobogackich... Dla mnie był to koniec dyskusji i ostatni kontakt z cholernikiem . Moja wiedza na temat satanizmu wzrastała , pomimo otoczenia składającego się z chuliganów miejscowej drużyny piłkarskiej , ćpunów i black-metalowych imitacji noszących się z odwróconymi krzyzami i logo Dimmu Borgir tudzież Cradle of Filth na plecakach , bluzach , naszywkach , piórnikach itd. itp. Jedynym źródłem informacji stał się internet , gdzie mogłem poczytać , porozmawiać i porównać - ocenić wiarygodność - wiadomości na temat. Porzuciłem zajęcia katechizmu i zagłębiłem w literaturę , "pozaprogramową". W międzyczasie starałem się na swój sposób dochodzić do rozwiązania nie dających mi spokoju problemów na zajęciach polonistyki , które to próby często kończyły sie wizytami "na dywaniku" i zaproszeniami moich rodziców do placówki :). Pytanie : "Dlaczego bóg piszemy z dużej litery , Jezus piszemy z dużej litery , a Szatan z litery małej?" - uzyskałem odpowiedź bardzo wymijającą , a moja dociekliwość zakończyła się obydwoma z wyżej wymienionych sposobów na upokorzenie. Wojna z polonistką trwała i przenosiła się z wątku na wątek , nie mniej w moim zeszycie figurowały oceny negatywne/niedostateczne pod każdym ze słów Szatan napisanych z dużej litery :D. Mniejsza o to... W roku czwartym pobierania nauki , na korytażu zaczepił mnie nowy katecheta z zapytaniem , gdzie znajduje się "jakiśtam" gabinet. Co mnie uderzyło ? Krępej budowy , niski i łysiejący już nieco pan nosił czarniusieńkie , wypolerowane glany od HD :)-Uznałem to za ciekawy fakt i poruszony tą ciekawością wybrałem się "na religię"... W klasie panował nieład , głośno jak zawsze , a pośrodku siedział sobie pan Wróbel - przedstawił mi się gdy tylko wszedłem do klasy - na jednej z ławek i z uśmiechem na twarzy obserwował cały ten bałagan i rzucał głową to w jednym, to w drugim kierunku , jakby przysłuchiwał się każdej z kilkunastu rozmów toczonych jednocześnie w pomieszczeniu... W końcu machnął ręką i usiadł za biurkiem , wyjął ze swojej taniej torby jakiś zamierzchły rodzaj Walkmana , włożył słuchawki do uszu , zamknął oczy i z założonymi rękami uśmiechał się kiwając głową w rytm muzyki. Klasa oniemiała... Kilku z nas wybuchło śmiechem , ale wszyscy gapili się na Wróbla w milczeniu. Łysy zdjął słuchawki, rozpromieniony , oparł ręce na biurku i powiedział : "Słuchałem 2TM2.3 czy ktoś kojarzy ? Bo moim zdaniem jest to wymiatająca kapela... ". Tak zaczął się czas "spokoju" na lekcjach katechezy i mój czynny w nich udział. Wróbelek okazał się nie być ani księdzem , ani nikim podobnym do wcześniejszych wpajaczy - był mnichem [ nazwa klasztoru wypadła mi z głowy ]. Jego sposobem na życie była asceza - wyrzekł się wszelakich zarobków i innych takich na rzecz pomocy innym... Całym jego dorobkiem była urządzona na mieszkanko piwniczka pod jednym z kościołów wyposarzona w łóżko , lodówkę , zlew , małą szafę , stolik z jarzeniówką , krzesło i kuchenkę elektryczną. Pod jedną ze ścian stała znaleziona w miejscowym lesie , zardzewiała rama roweru górskiego , a na stole piętrzyły się papiery z notatkami i materiałami do nauki. Jedno słowo - szacunek . Wróbel szanował nas , my jego , słuchał kapel których słuchać nie powinien według "księżowych" zasad, czytał fantasy i czasem wziął od jednego z nas "maszka" , gdy mijał nas palących na szkolnym boisku. Rozmowa z nim - zawsze zakończona śmiechem i wymianą papierowych kulek [tudzież kawałków kredy jeśli któryś z nas - uczniaków - przesadził] - była wypełniona wymianami argumentów i dosyć świeżym podejściem pełnym zrozumienia. Pytał mnie o satanizm i o biblię LaVeya i mówił ,że choć powinien , nie będzie mnie osądzać , czy próbować zmienić mojego zdania , bo chce tylko dowiedzieć się czegoś na temat - czy to wygląda tak jak w telewizji. Rok zleciał nam na luźnych lekcjach [ pozwalał kilku z nas nawet palić w klasie - w tym mnie ] , wymianie książek [ np. "Achaja" wypełniona seksem , przekleństwami i - oczywiście - humorem ]i CD z muzyką , które odtwarzał na bumbox'ie - prezencie podarowanym na urodziny od nas i jeszcze jednej klasy. Jego wiedza na temat Katolicyzmu była imponująca , choć otwarcie przyznawał się do pewnych niejasności w jego nauce i czasem polegał w polemice :D. Okazało się , że pochodził ze wsi , gdzie zajmował się głównie polowaniem i przerabianiem zwierząt na pożywienie. Doszliśmy również to tego , na co wydaje wszystkie pieniądze - pewnego dnia zamiast lekcji , mieliśmy z nim wyjście . Wróbelek zrobił listę na której każdy z nas wypisał co potrzebuje , aby cieszyć się tym odpoczynkiem od szkoły [ do 10 zł każdy ] i zrobił w ten sposób zakupy na ok.300 zł [ było nas 30stu] , w tym dla nielicznych nawet fajki :), choć na browary się nie zgodził . Resztę czasu spędziliśmy leżąc na jednej z łąk , opowiadając dowcipy , paląc , pijąc , jedząc i wystawiając pyski do słońca. Całe "zakupy" poszły w sekret i było git , a Wróbel powiedział nam , że najlepiej wydaje mu się pieniądze na innych i że na to właśnie wydaje wszystko co ma , choć zaczyna marzyć o komputerze [ hehe ]. Aby nie było niejasności - był dobrym kumplem od którego nie wiało pedofilią czy homoseksualizmem . Pod koniec roku , moje oceny z religii wyglądały tak :6,6,6 :), a Wróbel wyjaśnił to tym , że tak ładnie wygląda i że to prezent na zakończenie.Dodam od razu , że wcześniej moje oceny wygłądały inaczej. Księdzo [ tak go zwaliśmy ] w ostatni dzień szkoły powiedział , że we wrześniu się nie zobaczymy , bo wyjeżdża na misję -nie mówił gdzie ,mówił tylko , że potrzebuje kałasznikowa , aby przestać się bać :)... W tym roku dowiedziałem się , że zginął w Iraku. Jak to dotyczy satanizmu ? JA uważam skubańca za pewnego rodzaju satanistę , który ryzykował swoją skórą , utratą pracy i wyrzuceniem z klasztoru , by móc podążać swoją własną , niepowtarzalną ścieżką , co też do ostatniego dnia robił... Nigdy nie poddał się kościelnym dogmatom do końca ... Co sądzicie , oprócz tego , że rozpisałem się w sposób przekraczający rozsądek ? |
|
hebi ( Bakayaro reimudakku ) ![]() Wysłano: 2008-10-25 14:58:30 |
Historia pewnej przyjaźni ... OT Ja już wiem , że źle się do tego zabrałem , ale dziękuję za odpowiedzi:). W sieci musi być dużo osób szukających właśnie tego forum :) , tylko jeszcze o nim nie wiedzą... Nie uważam "zrzeszania się" za coś dobrego, podobnie jak chęci nazwania się i przynależnictwa , ale możliwość rozmowy i wymiany poglądów z ludxmi choćby podobnie myślącymi... Wypas ! :D lol Poprosiłem 10 znajomych o napisanie notek na temat ich podejścia do satanizmu . Zgodziły się tylko dwie osoby , reszta jakoś dziwnie na mnie patrzyła hehe. Grono znajomych się zmniejsza , ale jestem ciekaw co sądzą inni... Jak TV i inne [ tfu ] wykształciły ich poglądy na temat i czy sami próbowali się czegoś dowiedzieć? Jak tylko dostane teksty i na blogu pojawi się coś - dam znać :). |
|
Cień ( The Last Demon ) Wysłano: 2008-10-24 15:18:31 |
Historia pewnej przyjaźni ... > Jak to dotyczy satanizmu ? JA uważam skubańca za pewnego rodzaju satanistę > , który ryzykował swoją skórą , utratą pracy i wyrzuceniem z klasztoru , > by móc podążać swoją własną , niepowtarzalną ścieżką , co też do > ostatniego dnia robił... Nigdy nie poddał się kościelnym dogmatom do końca > ... > Co sądzicie , oprócz tego , że rozpisałem się w sposób przekraczający > rozsądek ? *** Nie, myślę że nie był on satanistą, gdyż satanizm pozwala na bezgraniczną dowolność w tworzeniu swojej filozofii życia. Wspomniany człowiek, miał jak najbardziej zdrowe podejście, także do religii (w końcu co Boga, bedącego Bogiem dobrym i doskonałym obchodzi czy nosi medalik i czy pali papierochy jeśli całościowo był zajebistym człowiekiem). Miał jednka określone, nieprzekraczalne zasady (wiara w Boga, dobro, pomoc i szacunek dla bliźniego), których nie da się złamać i jednocześnie pozostać chrześcijaninem. |
|
Szatan_rotfl [ nieaktywne ] Wysłano: 2008-10-15 12:00:00 |
Historia pewnej przyjaźni ... Nie dorabiajmy ideologii do pasienia krów :] |
|
Malaavi [ nieaktywne ] Wysłano: 2008-10-15 18:22:35 |
Historia pewnej przyjaźni ... Ogladales Smurfy albo Gumisie kiedys? Maja te gumi-jagody czy inne smerfne-hity. A czy w ludzkim swiecie na wszystko mowisz "czlowiecze krzeslo", "forum ludzkie"? Dorabianie do zycia przymiotnika, co sie tu czesto zdarza (rozejrzyj sie), jest na poziomie kreskowek. Byl tu dla przykladu "satanistyczny seks". (A to juz Smurfy ze wzgledu na strukture spoleczna sa ciekawszym tematem do dyskusji). Absurd. :) Satanizmu jednego nie ma. Sa rozne. Pod niektore podpina sie bez problemu Jezusa. Dlaczego nie ksiedza? Tylko, ze takie podpiecie rzeczywistosci nie zmieni. To tylko zabawienie sie definicja. |
|
hebi ( Bakayaro reimudakku ) ![]() Wysłano: 2008-10-15 19:52:21 |
Historia pewnej przyjaźni ... Nie miałem tutaj na celu twierdzenie , że Wróbel był satanistą . To dla mnie stanowił on materiał na człowieka innego niż wszyscy kapłani których w życiu poznałem - nazywam go satanistą z szacunku i przyznaję się do błędu. Jak wspomnieliście , dla każdego z nas nasz satanizm jest czymś innym , na tym w końcu polega całe piękno . Dziękuję za odzew , ale powiedzcie mi co sądzicie o przyjaźni z takim osobnikiem ? Czy znacie kogoś podobnego ? |
|
Andromeda [ nieaktywne ] Wysłano: 2008-10-24 09:28:27 |
Historia pewnej przyjaźni ... Czy znacie kogoś podobnego ? Mój katecheta był typowym luzakiem. Niestety w moim liceum nauczał jedynie przez rok.Oglądaliśmy z nim ,,Egzorcyzmy Emilly Rose", czytaliśmy ,,Biblię Szatana" (fragmenty) i pisalśmy słowo Szatan z dużej literki. Gość uważał, że imieniu należy się odpowiednia forma gramtycza. I może przez tę jedną literę w Twoich oczach będzie on nieświadomym satanistą? (ZAPALA SIĘ CZERWONA LAMPKA) MIT OBALONY!!! |
|
Malaavi [ nieaktywne ] Wysłano: 2008-10-17 08:46:09 |
Historia pewnej przyjaźni ... > Nie miałem tutaj na celu twierdzenie , że Wróbel był satanistą . Czemu? Satanistycznie mozesz sobie pozwalac na silne twierdzenia, a nie "jesli sie nie obrazicie, chcialbym w zaciszu wlasnej duszy..". > To dla > mnie stanowił on materiał na człowieka innego niż wszyscy kapłani Jacys dwaj pozostali byli identyczni? (tak pytam. Wiemy o co Ci chodzi, tylko czy naprawde nie dalo sie tego jeszcze napisac?) > których > w życiu poznałem - nazywam go satanistą z szacunku i przyznaję się do > błędu. Tak. Ja takze mam za blad laczenie szacunku z taka nazwa. (j.w.) > Jak wspomnieliście , dla każdego z nas nasz satanizm jest czymś > innym , na tym w końcu polega całe piękno . Dokladnie. A jak pieknie by bylo, gdyby kazdy mial swoja tabliczke mnozenia! (Slowa sluza do komunikacji. Zamieszania jest dosc bez nich.) > Dziękuję za odzew , ale powiedzcie mi co sądzicie o przyjaźni z takim > osobnikiem ? Nie moge napisac, co sadze o takim pytaniu, bo tylu wulgaryzmow ja nie uzylem odkad jestem na forum. Polegam na Twojej domyslnosci. "Co myslicie na temat przyjazni 24-latka z ksiedzem?" Nic. Jak ktos sie wtraca, to go olej. :) W tym wieku mozesz z ksiedzem robic juz mniej wiecej wszystko. :/ > Czy znacie kogoś podobnego ? Z 4 ksiezy, ktorych mnie uczylo, jednego nie poznalem bo bylem za mlody, jednego - bo byl dziwny, a pozostali byli w porzadku. (Natomiast ja nie przywiazuje wagi do "odbiegania od czegos" jako wyznacznika indywidualizmu, gdy cale zycie obserwuje to odbieganie jako objaw owczej stadnosci.) |
|
Pokrakk [ nieaktywne ] Wysłano: 2008-10-15 18:30:28 |
Historia pewnej inspiracji... > Jak to dotyczy satanizmu ? JA uważam skubańca za pewnego rodzaju satanistę > , który ryzykował swoją skórą , utratą pracy i wyrzuceniem z klasztoru , > by móc podążać swoją własną , niepowtarzalną ścieżką , co też do > ostatniego dnia robił... Nigdy nie poddał się kościelnym dogmatom do końca > ... Nie, nie, nie... Nie nazywaj każdego człowieka na tyle silnego by podążać swą drogą na przekór innym, satanistą - nawet nieświadomym. Oczywiście tu możemy sobie teraz popolemizować na temat, jaka jest definicja satanisty, ale moim skromnym zdaniem kluczowym elementem, który musi spełniać dany osobnik by jakoś mu tę łatkę przylepić, jest istotna obecność elementu Szatana w jego światopoglądzie i to obecność - że się tak wyrażę - inspirująca. Czy twój katecheta był satanistą? Nie mnie to oceniać, nie znałem go - ale jeśli sam nie wyrażał chęci lub protestował gdy się go tak nazywało - to bez wątpienia nim nie był. Nie ma czegoś takiego, jak "satanista nieświadomy" - jest za to coś takiego jak indywidualizm - każdy satanista jest indywidualistą lecz nie każdy indywidualista jest satanistą - proste, nie? |
|
Malaavi [ nieaktywne ] Wysłano: 2008-10-17 08:41:16 |
Historia pewnej inspiracji... Postac Szatana moze nie byc inspirujaca dla ksiedza? > Nie mnie to oceniać, nie znałem go - ale jeśli sam nie wyrażał chęci lub > protestował gdy się go tak nazywało - to bez wątpienia nim nie był. "Niewazne jakie poglady, byle sie sam zwal..". Tyle ze nazwa, nie przenoszac ze soba tresci (bo chomik o imieniu Szatan mogl byc inspiracja), nie moze stawiac ograniczen. To zbior glosek jest, nie odwolanie do Szatana. |
|
Pokrakk [ nieaktywne ] Wysłano: 2008-10-17 21:31:47 |
Historia pewnej inspiracji... > > > Postac Szatana moze nie byc inspirujaca dla ksiedza? O co ty mnie pytasz? Nie może. Dla księdza, a więc osoby niewątpliwie wierzącej, jedynym źródłem inspiracji musi być postać boga lub ewentualnie z bardziej konkretnych przykładów - osoba bogu oddana. To chyba oczywiste. > "Niewazne jakie poglady, byle sie sam zwal..". Bla, bla bla - a czy ja tak gdzieś napisałem? Człowiek o wybitnie altruistycznym (a priori) podejściu do życia tytuujący się mianem satanisty ma po prostu nierówno pod sufitem. Tyle. |
|
Malaavi [ nieaktywne ] Wysłano: 2008-10-20 20:27:29 |
Historia pewnej inspiracji... > > > > > > Postac Szatana moze nie byc inspirujaca dla ksiedza? > To chyba oczywiste. W tym sek, ze wcale nie. Polowa historii Kosciola mowi o inspiracjach Szatanem. :) Inspiracja nie musi byc pozytywna, to jest - Szatan nie musi inspirowac do zlego. > > > "Niewazne jakie poglady, byle sie sam zwal..". > > Bla, bla bla - a czy ja tak gdzieś napisałem? Tak. |
|
Lewiatan ( Śmieszny Czort ) ![]() Wysłano: 2008-10-17 16:38:30 |
Historia pewnej przyjaźni ... Nazwałbym go człowiekiem znającym się na rzeczy i dobrze wypełniajacym swoje obowiązki jako katechety. Nikogo do niczego nie zraził, zdobył sympatię uczniów. Zrobił kawał dobrej roboty, której wiekszość księzy i katechetów nie robi. Brawo za profesjonalizm. Ale to nie czyni z niego w najmniejszym stopniu satanisty. Nie widzę nic w jego zachowaniu co czyniloby z niego satanistę. Powiedziałbym, że zachowywał się jak chrześcijanin. Chociaż jego zachowanie z kościołem i naleciałościami katolicyzmu miało niewiele wspólnego. |
|
hebi ( Bakayaro reimudakku ) ![]() Wysłano: 2008-10-17 17:43:27 |
Historia pewnej przyjaźni ... Dziękuję :). |
|
Joker [ nieaktywne ] Wysłano: 2008-11-02 20:20:52 |
Historia pewnej przyjaźni ... > Jak to dotyczy satanizmu ? JA uważam skubańca za pewnego rodzaju satanistę > , który ryzykował swoją skórą , utratą pracy i wyrzuceniem z klasztoru , > by móc podążać swoją własną , niepowtarzalną ścieżką , co też do > ostatniego dnia robił... Nigdy nie poddał się kościelnym dogmatom do końca > ... > Co sądzicie , oprócz tego , że rozpisałem się w sposób przekraczający > rozsądek ? ...i znowu wchodzimy na ten sam, śliski temat, wałkowany tu bodaj od początku istnienia forum i pewnie jeszcze będzie wałkowany, jak już będę emeryturę pobierał. Ja nie wiem, co to znaczy "satanista". Definicji tego pojęcia jest tyle, że po prostu już się w tym pogubiłem (tuszę, że podobnie, jak część tutejszych forumowiczów). Czy to cię uszczęśliwi, jeśli napiszę, że rzeczony Wróbel to Satanista? I jak to wpłynie na twoją jego ocenę? Jeżeli nie wpłynie, to czemu w ogóle takie pytanie postawiłeś? Pozdrawiam, Joker |
|
marischka [ nieaktywne ] Wysłano: 2008-11-14 08:14:01 |
Historia pewnej przyjaźni ... zajebisty człowiek, naprawdę. ja mam teraz katechetkę, która nie również nie narzuca nam swoich poglądów, opowiada nam nie o bogu, ale o OOBE, sektach, rozmawiamy i poznajemy każdą religię i sektę, można z nią porozmawiać z nią o wszytskim i przede wszystkim nie jest fałszywa. doceniam ją bardzo bo mimo tego, że przez niektorych uczniow którzy dostają przez nią załamania nerwowego słuchając o operacjach bez użycia narzędzi, demonach, opętaniach, OOBE i tym podobnych, dla niektórych nie istniejących rzeczy - może wylecieć z pracy kiedy jakiś rodzic się zdenerwuje tym co opowiada ( a tak zapewne będzie ). Kobieta dużo wie, ale nie wymądrza się, słucha każdego i nikogo nie neguje i nie nabija się z nikogo. takich nauczcieli powinniśmy mieć. |
|
head_off [ nieaktywne ] Wysłano: 2008-11-25 19:35:19 |
Historia pewnej przyjaźni ... Tyle samo jest nieświadomych satanistów co nieświadomych muzułmanów/chrześcijan/czcicieli bananów na polskiej ziemi. Wynalazłeś jakieś dziwne pojęcie... Każdy podąża jakąś ścieżką. Jedni swoją, inni czyjąś. Każdy przejawia jakieś cechy. Zawsze możesz wybrać sobie jakieś z puli cech jakiegoś czowieka. Przypiszesz je zapewne do kilku nurtów religijnych/filozoficznych czy jakich tam chcesz. Ale przecież nie będzie to powodem, że ten osobnik będzie np. Buddystą ponieważ lubi medytować. To byłby zwykły absurd lub co gorsza - ignorancja. Jeśli chodzi o tego mnicha, to był normalnym człowiekiem, który po prostu czyjąś ścieżką po swojemu. Jego sprawa. Nie twierdzę, że to ktoś godny pogardy czy coś. Wybrał sobie sposób na życie i to jego sprawa. W ramy jakichś definicji nie zamierzam go wciskać. |
|
hebi ( Bakayaro reimudakku ) ![]() Wysłano: 2008-11-26 09:45:14 |
Historia pewnej przyjaźni ... Już wiem... Temat zakończony , choć z chęcią przeczytam wszystkie komentarze :). Co do wynajdowania dziwnych pojęć - tak lubie . Kiedyś dziwnym pojęciem była okrągła Ziemia ;). Wydaje mi się jednak , że każdy z nas ma swój świat i każdy podąża własna ścieżką - mam takie idealistyczne wyobrażenie świata w którym każdy na swój pretensjonalny sposób działa według własnych zasad :)... Może dlatego tak często ludzie zwą mnie świrem tudzież marzycielem :). |
Ludowy Komisarz Zdrowia ostrzega: wszystkie materiały umieszczone na stronie są własnością autorów.
Kopiowanie i rozpowszechnianie może być przyczyną... Tylko spróbuj. My zajmiemy się resztą :>




















