Satan.pl > Forum > Satanizm >[ Zaloguj się ]   [ Rejestracja ]
Transgresja
121
Satanizm
387
Komentarze
513
Szkice
235
TechnoPark
203
FAQ
15

Archiwum: wiadomości z wybranego wątku archiwalnego

 TematyAutorData
 Satanityczny purytanizm, problematyka
Feliks 2011-03-16 - 01:41:32
 Satanityczny purytanizm, problematyka
Weles 2011-03-16 - 13:32:57
 Satanityczny purytanizm, problematyka
Feliks 2011-03-19 - 19:53:14
 Satanityczny purytanizm, problematyka
Uniwersum. 2011-04-11 - 13:41:23
 Satanityczny purytanizm, problematyka
Feliks 2011-04-12 - 16:42:54
 Satanityczny purytanizm, problematyka
Uniwersum. 2011-05-24 - 15:53:32
 Satanityczny purytanizm, problematyka
Feliks 2011-05-30 - 15:42:01
 Satanityczny purytanizm, problematyka
Selene Lilith 2012-07-05 - 14:28:45
 Satanityczny purytanizm, problematyka
gothicdarkangel 2012-07-05 - 18:09:05
 Satanityczny purytanizm, problematyka
Selene Lilith 2012-07-05 - 22:19:47
 Satanityczny purytanizm, problematyka
gothicdarkangel 2012-07-05 - 23:11:56
 Satanityczny purytanizm, problematyka
Selene Lilith 2012-07-06 - 14:26:52
 Satanityczny purytanizm, problematyka
Hast 2012-07-07 - 08:32:59
 Satanityczny purytanizm, problematyka
_flo_ 2012-07-07 - 08:49:35
 Satanityczny purytanizm, problematyka
gothicdarkangel 2012-07-07 - 10:20:28
 Satanityczny purytanizm, problematyka
Hast 2012-07-07 - 15:15:31
 Satanityczny purytanizm, problematyka
Selene Lilith 2012-07-07 - 18:21:22
 Satanityczny purytanizm, problematyka
Selene Lilith 2012-07-07 - 18:19:04
 Satanityczny purytanizm, problematyka
Selene Lilith 2012-07-05 - 14:13:45
 Satanityczny purytanizm, problematyka
Hast 2012-07-07 - 20:26:51
 Satanityczny purytanizm, problematyka
Uniwersum. 2012-07-16 - 16:26:31
 Satanityczny purytanizm, problematyka
Selene Lilith 2012-07-05 - 14:07:46
 Średnia satanistyczna
E g o 2011-05-31 - 03:59:20
 Średnia satanistyczna
Feliks 2011-06-01 - 16:30:44
Spis działów / Spis wątków archiwalnych / Nowy wątek
 AutorTemat wątku:
Feliks
[ nieaktywne ]


Wysłano:
2011-03-16
01:41:32

Satanityczny purytanizm, problematyka
Bo tak w ogóle, welles napisał że może istnieć satanista nie wiedzący o swojej przynależności do grupy, że pewna grupa cech, kompleks, złożoność - w swej mnogości różnego rodzaju norm, zachowań itd. może nie wiedzieć że jest przyporządkowana lub może być przyporządkowana poprzez te określenia w takie a takie ramy.  
Czy jednak filozof jakim był nietchze, filozofie w ogóle, a sataniści przede wszystkim nie wybierają takiej to łatki?  
jakże to może być, jakże przystoi to sataniście być satanistą z powodu tylko młodocianego buntu?  
Czy jest to bunt rozumu wobec sztywności, czy bunt młodociany przeciw światu?

Satanista jako dzieciak z pentaksem na szyi, czy satanista filozof z tytułem magistra i wiedzą na którą zwykłego dzieciaka nie stać?

Bo czy wybierasz ty bo inna forma nie pasuje do poziomu które prezentujesz.
Czy wybierasz formę, określenie by zaspokoić swój wyraz gniewu i buntu.
Świadoma kreacja czy dziecinna zabawa?

Spłycona wersja seksu z wiedzą poprzez krótkiego esemesa,
epopeja na kilka stron gwałtem, rubieżą i partyzantką przez długie lata?

I czy komukolwiek zależy na sławie?

Czy satanizm jest filozofią do której nie trzeba dojrzeć?

Czasem mam takie odczucia, w końcu i w kupie można znaleźć rodzynki.
Filozofizm dojrzały czy ciuciubabka z górki na pazurki?

Rozwój rozumiany jako pseudo nabuchana bańka, czy rzeczywisty samorozwój.

Chodzi mi bardziej czy ktoś kto chce by zdobyć, lub rzuca swoimi przywarami, rzuca nimi bo ma konsekwentnie zdobywane ku temu powodu, czy rzuca tylko z powodu płytkiego buntu, bycia anty, pokazania się, hedonizmu cukierek mój i twój resztę z kasy też zabieram.  
Problem dotyczący zapewne większości różnych wyborów.  

Czy jednak w filozofii tak wykraczającej poza normatywne optimum, nie powinno pojawiać się więcej ekstremum, ekstremum uzasadnionego?
spis działów / spis wątków / nowy wątek / zwiń wątek
Weles
[ nieaktywne ]


Wysłano:
2011-03-16
13:32:57

Satanityczny purytanizm, problematyka
Piszesz takim językiem chaotycznym, że ledwo dobrnąłem do końca. Powiem Ci tylko tyle, do satanizmu trzeba dorosnąc(o tym tam gdzieś w tym chaosie wspomniałeś) to raz, a dwa prawdziwy satanista nie obnosi się z tym, dla mnie satanistą nie jest dzieciak z pentagramem na szyi, który "liznął" jedynie LaVey'a i stwierdził, że jego poglądy pokrywają się z Biblią satanistyczną więc od dziś będzie się za takiego uważał. Co więcej właściwie szczerze wątpie, by prawdziwy satanista i hedonista określał się takim mianem. Może ta wypowiedź odbiega trochę od tamtej, ale teraz to przemyślałem lepiej i tak właśnie jak wyżej uważam.
spis działów / spis wątków / nowy wątek / zwiń wątek
Feliks
[ nieaktywne ]


Wysłano:
2011-03-19
19:53:14

Satanityczny purytanizm, problematyka
Nie dotyczy to tylko zbioru poglądów zamkniętych w słowie "satanizm".
Problematyka dotycząca zapewne każdego wyboru. Człowiek nie jest jak zalany bursztynem owad. Z racji tego zmienia się nie tylko podejście do swoich wyborów, ich realizacja, same wybory także.

Jednak, przy podejściu jaki uwidacznia się w sataniźmie, wybranie spośród "morza" różnych etykiet, głównie w tym nurcie po wybraniu takiej łatki, powinien być chyba poparty swoistego rodzaju wyborem autonomicznym.  
Nie dziecięcym buntem wobec jogurtów danona. Ale poparty wywodami i przemyśleniem. Podejściem jak do samego siebie. Szanując siebie, wybieram szanujące mnie reprezentanty.

Nie rozumiem dlaczego miałby się tak nie nazywać.
Ukrywanie swojego wyboru, nie świadczy przecież o byciu silnym.  
O otwartym buncie, i dojrzałą walką z przeciwnościami które pojawiają się przy deklaracji przynależności do takiego nurtu.
Nie mówię o pustej i czczej zabawie. Bon Vivant, życie dla zabawy i przyjemności. Ale o życiu jako tajemnicy którą poznaje się rozumem.
Misterium rozumiane, przez moją wolną wolę, mój wybór, zagadki rozwiązywane głową, nie ciałem i rozkoszami. Odczuwanie smaku misterium.  
Przede wszystkiem nie euforia z zabawy, ale euforia rozumu który dostępuje zrozumienia.

Z tego powodu, respektowanie swojej filozofii powinno zawierać w sobie samoistne wewnętrzne regulacje wyrzucające poza nawias swoich ram jednostki nie przedstawiające żadnej wartości.  
A priori każdego człowieka, a satanizm wydaje mi się bardzo spersonalizowanym tworem, powinno być dążenie do coraz lepszych jakościowo i zaspokających coraz bardziej złożone kompleksy.  

Czy więc istnieje w ogóle jakaś problematyka nurtu satanistycznego?
Czy ciągle pozostaje nurt taki na poziomie podwórkowej pseudozabawy?
spis działów / spis wątków / nowy wątek / zwiń wątek
Uniwersum.
[ nieaktywne ]


Wysłano:
2011-04-11
13:41:23

Satanityczny purytanizm, problematyka
Czy więc istnieje w ogóle jakaś problematyka nurtu satanistycznego?  

Istnieje. Sam ją propagujesz.  

Nie rozumiem dlaczego miałby się tak nie nazywać.
Ukrywanie swojego wyboru, nie świadczy przecież o byciu silnym.  

Ani jego upublicznianie. Właściwie co stanowi tą siłę? Co jest jej optimum? (bo mamy skrajności). Po co w ogóle odnosić własne świadome wybory do ogółu? Jeżeli ktoś uważa, że hołduje jakiejś filozofii, to to czy poglądy podmiotu są wyrazem buntu czy dojrzałości nie ma znaczenia. Tak samo przyjęcie łatki- jeśli wybór jest świadomy, to i zmiany również a nie mamy konkretnych ograniczeń w tej sferze.  

Z tego powodu, respektowanie swojej filozofii powinno zawierać w sobie samoistne wewnętrzne regulacje wyrzucające poza nawias swoich ram jednostki nie przedstawiające żadnej wartości.  

O, to jest młodociany bunt.  

Jednak, przy podejściu jaki uwidacznia się w sataniźmie, wybranie spośród "morza" różnych etykiet, głównie w tym nurcie po wybraniu takiej łatki, powinien być chyba poparty swoistego rodzaju wyborem autonomicznym.  
Nie dziecięcym buntem wobec jogurtów danona. Ale poparty wywodami i przemyśleniem.  

Wybór autonomiczny? A nieautonomiczny to jaki? Zresztą zauważ, każdy wybór świadomy poparty jest jakimiś przemyśleniami i wywodami. Nawet bunt wobec jogurtów:)...trochę nieczytelnie to nakreśliłeś. W mojej opinii nakreślanie ideologicznych ram nie ma i nie będzie mieć sensu, bo wszystko i tak podlega naszej interpretacji.  

spis działów / spis wątków / nowy wątek / zwiń wątek
Feliks
[ nieaktywne ]


Wysłano:
2011-04-12
16:42:54

Satanityczny purytanizm, problematyka

> Ani jego upublicznianie. Właściwie co stanowi tą siłę? Co jest jej  
> optimum? (bo mamy skrajności). Po co w ogóle odnosić własne świadome  
> wybory do ogółu? Jeżeli ktoś uważa, że hołduje jakiejś filozofii, to to  
> czy poglądy podmiotu są wyrazem buntu czy dojrzałości nie ma znaczenia.  
> Tak samo przyjęcie łatki- jeśli wybór jest świadomy, to i zmiany również a  
> nie mamy konkretnych ograniczeń w tej sferze.  

Nie mówię o skrajności przeciw skrajności. Nie ukrywam, nie znaczy że upubliczniam. Zapytany nie boję się jednak powiedzieć że sympatyzuje z myślą filozofii która jest nazywana satanistyczną z racji na anty chrześcijański wydźwięk. Nadany jednak chyba bardziej od strony klerykalnej.  
Dlaczego nie ma znaczenia?

Czy kiedy 12 latek atakuje starszą osobę na ulicy to kierują nim te same pobudki co 30 latkiem?  
Kiedy rodzi się granica wobec której świadomość swoich czynów nabiera autonomii i uczucia odpowiedzialności za swoje wyboru a kiedy nie?


> Z tego powodu, respektowanie swojej filozofii powinno zawierać w sobie  
> samoistne wewnętrzne regulacje wyrzucające poza nawias swoich ram  
> jednostki nie przedstawiające żadnej wartości.  
>  
> O, to jest młodociany bunt.  

Znów, dlaczego?  

Czy kiedy kumpel na imprezie nasra mi na dywan, zaproszę go na jeszcze jedną imprezę i powiem że ładnie pachnie?
Może nie że nie przedstawiają żadnej wartości.  
Po prostu osoby których reprezentacja własnej osoby, sposób zachowania oraz przedstawienie choćby minimum wiedzy jest na tyle ograniczone a sposób wyrażania rażący że nie jest jednostką pożądaną, właściwą, wzmacniającą, czy chociażby nie przeszkadzającą.  
Dlaczego to miałby być młodociany bunt??
Samoistne i tak zapewne zawiera, próbowałabyś wytrzymać obok obszczanego i obsranego menela, z cuchnącym ryjem które prowadzi dyskurs filozoficzny o....czymś tam?  

Jak odnosi się to w moim ujęciu do filozofii?
Kiedy słyszę tylko negację, nie popartą czymkolwiek, tylko czczym jałowym konstruktem zdaniowym zgrabnie przeskakującym nad logiką wypowiedzi, lub spłycającym się do poziomu negacji.  
Niby jestem trochę chory, czy wiesz że niektórzy kiedy powiem że zrobiłem "coś" robiłem "coś" czują że sami nie robili "nic" i zazwyczaj jest to prawda, co budzi w nich ten prymitywny bunt na "nie". Albo pięści, albo podwórkowe i dziecięce "ten,ta,to".
Moja logika na pewno jest pokrętna.  
Bo logika jest nie logiczna w ujęciu życia społecznego.  
(Logika czysta to np. Jeśli moje dziecko byłoby martwe to nie byłabym (byłbym) taki biedny" logiczne prawda?

> Wybór autonomiczny? A nieautonomiczny to jaki? Zresztą zauważ, każdy wybór  
> świadomy poparty jest jakimiś przemyśleniami i wywodami. Nawet bunt wobec  
> jogurtów:)...trochę nieczytelnie to nakreśliłeś. W mojej opinii  
> nakreślanie ideologicznych ram nie ma i nie będzie mieć sensu, bo wszystko  
> i tak podlega naszej interpretacji.  


Ale jesteś w stanie powiedzieć dlaczego coś wybrałaś lub nie.  
Popierasz jakimś odczuciem, przemyśleniami.  
Wybór nie autonomiczny w moim rozumieniu to taki, kiedy na odpowiedź dlaczego zjada pani danona, usłyszę odpowiedź " moja stara je, babka je, kuzyn je, wszyscy jedzą danone" a na pytanie "czy smakuje" będę widział tę niepewność zastanowienia który wyraża nie wiedzę o podstawowym odbiorze zmysłem smaku, jeden z najważniejszych aspektów żywieniowych. Sprawy drugorzędne są zazwyczaj aspekty zdrowotne. Też pewnie nie wiele osób powiedziało by mi "coś" o takim jogurcie który jedzą.

spis działów / spis wątków / nowy wątek / zwiń wątek
Uniwersum.
[ nieaktywne ]


Wysłano:
2011-05-24
15:53:32

Satanityczny purytanizm, problematyka
> Dałeś mi tu esej niemały:).  


Jeżeli ktoś uważa, że hołduje jakiejś filozofii, to to  
> czy poglądy podmiotu są wyrazem buntu czy dojrzałości nie ma znaczenia.  
> Tak samo przyjęcie łatki- jeśli wybór jest świadomy, to i zmiany również

Dlaczego nie ma znaczenia?

Nie ma znaczenia dla ogółu, podlega zmianie, weryfikacji, może stać się nieaktualne natychmiast, dopóki jest możliwość zmiany dla mnie (o ile nie jest to przeznaczone do jakiś celów, bądź nie razi szczególnie społecznego poczucia pożyteczności) to to JAKIE poglądy wyraża pan Y i z czego je wywodzi jest zupełnie pozbawione...znaczenia:).

Czy kiedy 12 latek atakuje starszą osobę na ulicy to kierują nim te same pobudki co 30 latkiem?  

A możemy powiedzieć, że na pewno nie? Nie jest to możliwe? Dorośli mają chwilami logikę zbliżoną do dziecięcej.  

> Z tego powodu, respektowanie swojej filozofii powinno zawierać w sobie  
> samoistne wewnętrzne regulacje wyrzucające poza nawias swoich ram  
> jednostki nie przedstawiające żadnej wartości.  
>  
> O, to jest młodociany bunt.  

Bo w mojej opinii jednostka nie może nie przedstawiać żadnej wartości. Poza tym rozsądny człowiek jakkolwiek nie uważałby kogoś za dno totalne NIE przekreślałby przyszłości danego człowieka ani żadnej wartości, bo nikt z żywych nie ma monopolu na prawdę.  

Może nie że nie przedstawiają żadnej wartości.  
Po prostu osoby których reprezentacja własnej osoby, sposób zachowania oraz przedstawienie choćby minimum wiedzy jest na tyle ograniczone a sposób wyrażania rażący że nie jest jednostką pożądaną, właściwą, wzmacniającą, czy chociażby nie przeszkadzającą.  
Dlaczego to miałby być młodociany bunt??  

No, jaśniej od razu. Wtedy to nie jest bunt. Faktycznie.


czy wiesz że niektórzy kiedy powiem że zrobiłem "coś" robiłem "coś" czują że sami nie robili "nic" i zazwyczaj jest to prawda, co budzi w nich ten prymitywny bunt na "nie". Albo pięści, albo podwórkowe i dziecięce "ten,ta,to".


My możemy tylko wnioskować z skutków zewnętrznych co tacy ludzie czują...  
Może powinniśmy stworzyć Homologię...naukę o człowieku...nie psychologię...a takie tam snucie to się ma niemal nijak do rzeczy teraz:).

Kiedy rodzi się granica wobec której świadomość swoich czynów nabiera autonomii i uczucia odpowiedzialności za swoje wyboru a kiedy nie?

Po co pytasz skoro już odpowiedziałeś?:)

Czy kiedy kumpel na imprezie nasra mi na dywan, zaproszę go na jeszcze jedną imprezę i powiem że ładnie pachnie?  

Jeśli na drugiej nie nasra to czemu nie? :) Kwestia doświadczeń i podejścia do nich.

Jak odnosi się to w moim ujęciu do filozofii?  
A to już Ty mi powiedz:).

Kiedy słyszę tylko negację, nie popartą czymkolwiek, tylko czczym jałowym konstruktem zdaniowym zgrabnie przeskakującym nad logiką wypowiedzi, lub spłycającym się do poziomu negacji.  

Negacja nie rzadko jest mniej płytka niż to co jest negowane i odwrotnie:). Ja nie neguję szczególnie tego co piszesz ( a nawet jeśli gdzieś to zrobiłam "zażarcie" to sorry, bo nie pamiętam już co pisałam a tematu nie widzę).

Bo logika jest nie logiczna w ujęciu życia społecznego.  

Co Ty mi tu piszesz...:) a w innym ujęciu? Jak logika może być nielogiczna? Wtedy nie jest logiką i w ogóle czy logika może się tak podzielić? Społeczna- nie społeczna. Logika obejmuje całość i tylko my odnosimy ją do poszczególnych przypadków w zależności od kontekstu.
spis działów / spis wątków / nowy wątek / zwiń wątek
Feliks
[ nieaktywne ]


Wysłano:
2011-05-30
15:42:01

Satanityczny purytanizm, problematyka

> Nie ma znaczenia dla ogółu, podlega zmianie, weryfikacji, może stać się  
> nieaktualne natychmiast, dopóki jest możliwość zmiany dla mnie (o ile nie  
> jest to przeznaczone do jakiś celów, bądź nie razi szczególnie społecznego  
> poczucia pożyteczności) to to JAKIE poglądy wyraża pan Y i z czego je  
> wywodzi jest zupełnie pozbawione...znaczenia:).

No tak - łatkę, a praktycznie to co wyrażam sobą, czy w jakiej grupie jestem, kręgu zainteresowań podlega tylko "moim" tylko tego co wyraża moje "Ja" - więc zawsze w każdej chwili mogę zmienić sposób wyrażania siebie.
Deklaracji wobec innych zainteresowań.  

A dlatego nie ma takiego znaczenia czy jest wyrazem dojrzałym czy dzięciecym - chyba trochę niżej odpisujesz że logika dojrzałej osoby często przypomina dziecięcą. Może właśnie dlatego.  Zrywanie ze starymi schematami i przejęcie innych oraz ich deklaracja jest generalnie buntem. Dojrzałym czy dzięciecym nie ma aż tak wielkiego znaczenia dla samego zjawiska które występuje ;p?

> Czy kiedy 12 latek atakuje starszą osobę na ulicy to kierują nim te same  
> pobudki co 30 latkiem?  
> A możemy powiedzieć, że na pewno nie? Nie jest to możliwe? Dorośli mają  
> chwilami logikę zbliżoną do dziecięcej.  

Niechętnie zgadzam się z kimś innym niż z samym sobą, niezmiernie rzadko w dodatku ^^.

No tak, znowu nie można powiedzieć że na pewno nie.  
Dorosły może zaatakowac z podobnych pobudek. Obaj zdrowi, dorosły i dziecko ale z silnym brakiem 'czegoś' co atak ma zrekompensować. Choćby pobudki finansowe i pogłębianie się kryzysu związany z potrzebami materialnymi a brakiem ich zaspokojenia.
Wśród całkowitych dewiantów psychicznych elementy wspólne dla wypaczonej psychiki dorosłego a już wypaczonego dzieciaka pewnie będę podobne.
Inaczej każdą teorię na temat pedagogiki rewychowawczej można by sobie tył podcierać (bo trójkąt w kwadrat nie wchodzi a kółko w gwiazdkę, a że wchodzą to ma swoje miejsce. :P)

> Bo w mojej opinii jednostka nie może nie przedstawiać żadnej wartości.  
> Poza tym rozsądny człowiek jakkolwiek nie uważałby kogoś za dno totalne  
> NIE przekreślałby przyszłości danego człowieka ani żadnej wartości, bo  
> nikt z żywych nie ma monopolu na prawdę.  

Ale...czy jesteś w stanie powiedzieć że z kimś np. z osobnika męskiego nie widzisz swojej przyszłości? Czy właśnie świadomie lub nie dokonałaś wartościowania człowieka pod swoje potrzeby których zaspokojenie przy jednym widzisz a przy drugim nie.  
Z kimś z kim chciałabyś związać swoją przyszłość ma dla Ciebie większa wartość niż inny. "Wartościowanie" więc jednak zachodzi także poprzez te wcześniejsze łatki których odbiór przy częstym zmienianiu nadaje nam inną łatkę 'niestałości' - i po trzecie - menel jako człowiek może i jest spoko, ale czy widzisz u boku 23 letniego ulicznika swoją przyszłość ;D?

> My możemy tylko wnioskować z skutków zewnętrznych co tacy ludzie czują...  

I to jest dziwne, fuckin mother pussy's - trzeba było za dzieciaka zapierdalać i tyrać, a nie iść na łatwiznę trzymając się rąbka nogawek :D.
Brutalna prawda jest taka że zamiast brać dupę w troki to czekają aż im coś skapnie. lol.

> Może powinniśmy stworzyć Homologię...naukę o człowieku...nie  
> psychologię...a takie tam snucie to się ma niemal nijak do rzeczy  
> teraz:).

> Jeśli na drugiej nie nasra to czemu nie? :) Kwestia doświadczeń i  
> podejścia do nich.

;D No pewnie tak, ale ktoś kto robi zbyt pojebany psychodeliczny syf w końcu nie przychodzi na wiele miejscówek. (nie lubię ściągać fotela z drzewek :P)

> Jak odnosi się to w moim ujęciu do filozofii?  
> A to już Ty mi powiedz:).

Satanistyczny purytanizm wininen wołać o czystość rozumu!
Hail Hail Hail ];-> ! Nie ma miejsca na krysię kupującą zwykły proszek!

> Negacja nie rzadko jest mniej płytka niż to co jest negowane i  
> odwrotnie:). Ja nie neguję szczególnie tego co piszesz ( a nawet jeśli  
> gdzieś to zrobiłam "zażarcie" to sorry, bo nie pamiętam już co pisałam a  
> tematu nie widzę).

No tak, negowanie kałuży na pewno nie jest głębokie.  

> Bo logika jest nie logiczna w ujęciu życia społecznego.  
>  
> Co Ty mi tu piszesz...:) a w innym ujęciu? Jak logika może być  
> nielogiczna? Wtedy nie jest logiką i w ogóle czy logika może się tak  
> podzielić? Społeczna- nie społeczna. Logika obejmuje całość i tylko my  
> odnosimy ją do poszczególnych przypadków w zależności od kontekstu.  

Kierowanie się logiką jest mało logiczne w płytkim dwuwartościowym ujęciu.
Logiczne wnioski nijak mają się do życia.  
Myśląc logicznie to chyba bym się zabił ^^.
Brak wolności, autonomii, intymności, patologia, posranie, zniszczenie, wyniszczenie, zabranie resztki praw, życie w strachu przed stygmą pewnych rzeczy, fałszywe przedstawianie mojej osoby, całkowita utrata dysponowania swoim życiem, i z milion milion pierdów.  

Logicznie zrujnuje mnie np. założenie rodziny ;D
ooo..to że palę fajki jest wkurwę nie logiczne.  
Nie zdrowe, kosztowne, brzydki zapach petów w popielniczce,  
to że niedawno kupiłem keyboard i zacząłem ćwiczenia na tym instrumencie.
Gdzie w tym jest logika?  
Czemu zeszliśmy z tych jebanych drzew, i zamieniliśmy dzidę na ipoda.
pohasałbym beztrosko z dzidą w łapie, zamiast targać aplikację na ipada.
spis działów / spis wątków / nowy wątek / zwiń wątek
Selene Lilith
[ nieaktywne ]


Wysłano:
2012-07-05
14:28:45

Satanityczny purytanizm, problematyka
I tak się zastanawiam, czym jest lub czym nie jest logika. Słowo "jest" jakoś mi nie pasuje do tego typu przemyśleń. "Psychologia kwantowa" Wilsona wyraźnie ukazuje względność naszego "logicznego" myślenia - bo coś/ktoś "jest" w 100% czy tylko "bywa", np. w 75%? Czy jeśli powiem, że jestem satanistką, będzie to logiczne? Niby tak - istnieje słowo "satanista" i logicznie do swoich zapatrywań czy działań mogę użyć tego terminu, ale czy "jestem" czy "bywam" - myślę nad tym problemem po książce Wilsona - czy w ogóle coś JEST? A może bywam satanistką, ale czasem bywam chrześcijanką, kiedy lituję się nad kimś, choć nie do końca mam na to ochotę? Czy ta litość przekreśla "bycie" satanistką?
Trochę to może zawiłe, ale nurtuje mnie od pewnego czasu. Jak Wy tę kwestię postrzegacie?
Pozdr.:))
spis działów / spis wątków / nowy wątek / zwiń wątek
gothicdarkangel
[ nieaktywne ]


Wysłano:
2012-07-05
18:09:05

Satanityczny purytanizm, problematyka
> I tak się zastanawiam, czym jest lub czym nie jest logika. Słowo "jest"  
> jakoś mi nie pasuje do tego typu przemyśleń. "Psychologia kwantowa"  
> Wilsona wyraźnie ukazuje względność naszego "logicznego" myślenia - bo  
> coś/ktoś "jest" w 100% czy tylko "bywa", np. w 75%? Czy jeśli powiem, że  
> jestem satanistką, będzie to logiczne? Niby tak - istnieje słowo  
> "satanista" i logicznie do swoich zapatrywań czy działań mogę użyć tego  
> terminu, ale czy "jestem" czy "bywam" - myślę nad tym problemem po książce  
> Wilsona - czy w ogóle coś JEST? A może bywam satanistką, ale czasem bywam  
> chrześcijanką, kiedy lituję się nad kimś, choć nie do końca mam na to  
> ochotę? Czy ta litość przekreśla "bycie" satanistką?
> Trochę to może zawiłe, ale nurtuje mnie od pewnego czasu. Jak Wy tę  
> kwestię postrzegacie?
> Pozdr.:))

###################################################
Na wstępie informuję, że czytałam tylko streszczenie książki. Wiem, że porusza ona problem tzw. "programów poznawczych". W psychologii amerykańskiej w drugiej połowie zeszłego stulecia poruszono problem tzw. schematów poznawczych. W Polsce tym zagadnieniem zajmował się prof. psychologii Bogdan Wojciszke. W latach bodajże siedemdziesiątych w USA przeprowadzano badania, które wykazały, że postawa deklarowana przez człowieka różni się znacznie od postawy jaką zajmuje w konkretnych sytuacjach/np. osoby, które deklarowały, że nie są rasistami, nie chciały zatrudnić Murzyna albo Chińczyka, pomimo, że kandydaci ubiegający się o konkretne stanowisko pracy mieli odpowiednie kwalifikacje/.  
Wracając do schematów poznawczych - z kim kojarzy się młoda kobieta ubrana na różowo, z torebką ze świecącymi kamyczkami i mająca blond włosy? Czy nie zniechęcamy się już na początku znajomości do osób, które przypominają nam w jakiś sposób kogoś, kto nas skrzywdził?
Bez względu na światopogląd zawsze pozostaniemy ludźmi i będziemy podlegać prawom natury i pewnym "zaburzeniom" spostrzegania i myślenia.
Dla mnie najważniejsze się to, czy postępuję zgodnie ze swoją hierarchią wartości. Podałaś przykład litości... Niech będzie. Zacznijmy od tego, komu mam zrobić coś dobrego. Jeżeli jestem zmęczona, a prosi mnie o coś moja Siostra, to zrobię to, mimo zmęczenia, jeżeli jest to ważne. Ona jest przeze mnie postrzegana jako "część mnie" , "ktoś, kogo kocham". Jeżeli na ulicy upadnie człowiek, to z racji etyki zawodowej /przymusowy kurs ratownictwa medycznego w ramach specjalizacji/ nie mogę przejść obojętnie. Ale nie udzielę pomocy, jeżeli ofiara krwawi, a ja nie mam rękawic i nie ma ich w pobliżu. Ważniejsza jestem ja. Etykę zawodową złamię w jednym przypadku: jeżeli ktoś bardzo mnie skrzywdził, zostawię go i nie obchodzi mnie czy umrze. Musiałaby  jednak to być bardzo duża krzywda/nie dotyczy osób, które mnie np. obgadały czy nie oddały mi pożyczonej książki/. Wtedy najbardziej będzie mi zależało na tym, aby nie ponieść konsekwencji prawnych. W którym miejscu zachowam się jak chrześcijanka? Czy zachowanie etyki zawodowej kłóci się z byciem satanistką?
Uważam, że przede wszystkim jestem człowiekiem. Potem satanistką. Satanizm to wolność. Wolność wyboru. I robię to, co ja uważam za stosowne. Ktoś kiedyś pisał na tym forum, że nie będzie jeździł lewą stroną jezdni tylko dlatego, że jest satanistą. Czy to, że nie dam komuś w mordę, nie powiem przełożonemu, że jest tłukiem intelektualnym jest niesatanistycznym zachowaniem? Robię to, co jest dla mnie korzystne, ale nie zawsze mi się to podoba. Nie chciało mi robić 50 zastrzyków sąsiadce, która leżała w domu po operacji. Ale kiedyś w życiu bardzo mi pomogła. Czy byłam chrześcijanką, czy satanistką, która uznaje tzw. normę wzajemności/lub obdarza łaską sprawiedliwych i przeklina zepsutych/?
Gothic

spis działów / spis wątków / nowy wątek / zwiń wątek
Selene Lilith
[ nieaktywne ]


Wysłano:
2012-07-05
22:19:47

Satanityczny purytanizm, problematyka
  
Całkowicie zgadzam się, Gothic, z Twoimi przemyśleniami. Jako satanistka kocham nie tylko siebie, ale również inne, bliskie mi osoby - i dla nich zrobię wiele, ponieważ znajdują się w kręgu mojego ego. Sprawa jest jasna. Czasem jednak zdarza mi się pomóc komuś, tylko dlatego że bardzo mnie prosi o to, choć wiem, że nie mam na to ochoty, nie czuję wewnętrznej potrzeby i wtedy zachowuję się wbrew sobie. Robię to jednak i wiem, że jest to mój problemem - tu widzę u siebie pozostałości "miłuj bliźniego swego jak siebie samego" w sytuacji, gdy tenże bliźni wcale nie jest mi bliski - wiem, że muszę nad tym popracować; a może nie... sama nie wiem, a nie lubię nie wiedzieć...;-) Miewasz takie stany, Gothic? To oczywiście również pytanie do pozostałych Forumowiczów - czy takie zachowanie to tylko chwilowy brak asertywności (nikt nie jest doskonały, satanistyczny, "swoistyczny" czy jak by to zwać) czy właśnie to jest mój "swoizm", czy raczej "chrześcijaństwo" pozostałe gdzieś w zakamarkach podświadomości, a nawet świadomości?
spis działów / spis wątków / nowy wątek / zwiń wątek
gothicdarkangel
[ nieaktywne ]


Wysłano:
2012-07-05
23:11:56

Satanityczny purytanizm, problematyka
>  
> Całkowicie zgadzam się, Gothic, z Twoimi przemyśleniami. Jako satanistka  
> kocham nie tylko siebie, ale również inne, bliskie mi osoby - i dla nich  
> zrobię wiele, ponieważ znajdują się w kręgu mojego ego. Sprawa jest jasna.  
> Czasem jednak zdarza mi się pomóc komuś, tylko dlatego że bardzo mnie  
> prosi o to, choć wiem, że nie mam na to ochoty, nie czuję wewnętrznej  
> potrzeby i wtedy zachowuję się wbrew sobie. Robię to jednak i wiem, że  
> jest to mój problemem - tu widzę u siebie pozostałości "miłuj bliźniego  
> swego jak siebie samego" w sytuacji, gdy tenże bliźni wcale nie jest mi  
> bliski - wiem, że muszę nad tym popracować; a może nie... sama nie wiem, a  
> nie lubię nie wiedzieć...;-) Miewasz takie stany, Gothic? To oczywiście  
> również pytanie do pozostałych Forumowiczów - czy takie zachowanie to  
> tylko chwilowy brak asertywności (nikt nie jest doskonały, satanistyczny,  
> "swoistyczny" czy jak by to zwać) czy właśnie to jest mój "swoizm", czy  
> raczej "chrześcijaństwo" pozostałe gdzieś w zakamarkach podświadomości, a  
> nawet świadomości?  

################################################
Pomagam, gdy mam taką potrzebę.Pomagam, gdy spłacam w ten sposób "dług". Wiele osób pomogło mi bezinteresownie; czasem byli to ludzie, od których nie spodziewałam się podania ręki. Pamiętam, gdy młody lekarz bez jakiejkolwiek sugestii/byłam zbyt obezwładniona bólem fizycznym/ załatwił mi konsultację profesora. Po kilku latach przyszedł do mnie pacjent bez dokumentacji medycznej. Przyszedł "z ulicy", nie był zarejestrowany. Nie był w stanie zagrożenia życia. Przyjęłam. Kiedy mi dziękował, powiedziałam, że mnie bez rejestracji i kolejki  przyjął profesor. A skoro on mógł, to ja też. Norma wzajemności. Czasem istnieje taka wewnętrzna potrzeba. Czy ma to coś wspólnego z xiaństwem? Mnie się wydaje, że z człowieczeństwem. Czy satanista nie może mieć potrzeby zrobienia czegoś dobrego ot tak sobie, nawet jak nie ma na to za bardzo ochoty? Ja nie mam dyskomfortu w takich sytuacjach. Może dlatego, że przeważa asertywność, odpłacanie pięknym za nadobne i obojętność wobec większości osób z mojego otoczenia. Pomagam wybranym. Dzisiaj wyrzuciłam pacjenta, który zawracał mi dupę, a chodzi do specjalisty, który przyjmuje we wtorki. I też nie mam dyskomfortu.  
Pomoc osobie, która prosi/szczególnie wtedy, gdy nie za bardzo mamy ochotę jej pomóc/ jest pewnego rodzaju treningiem wewnętrznym. Czasem lubię odraczać gratyfikację. Coś, co się odłoży, odroczy /np. poświęcę godzinę komuś, kto mnie  prosi o pomoc, a potem zrobię coś, co sprawi mi przyjemność/ może smakować lepiej. Ponadto pomoc komuś też może zrodzić w drugim człowieku normę wzajemności. Fajnie jest mieć dłużnika. Moim zdaniem, ważniejsza od uczynku jest motywacja. Pozytywne uczucia, chęć pomocy, empatię zachowuję dla osób mi bliskich /ale nie bezkrytycznie/ i ludzi, którzy na to zasługują. Gdyby pacjent, którego przyjęłam, zachowywał się roszczeniowo, wyrzuciłabym go z gabinetu. Na pewno nie oddałabym życia za kogoś, chociaż w przypadku nieuleczalnej, postępującej choroby sama się go pozbawię. Liczę się przede wszystkim ja i moja godność. Mogę poświęcić trochę czasu, trochę wysiłku dla kogoś, ale nigdy siebie.  
Czy jest coś ze mnie z xianki? Chyba bardziej z człowieka. Spróbuj w swoich rozważaniach uwzględnić okultyzm. Wiesz, o co mi chodzi, prawda?
Gothic
spis działów / spis wątków / nowy wątek / zwiń wątek
Selene Lilith
[ nieaktywne ]


Wysłano:
2012-07-06
14:26:52

Satanityczny purytanizm, problematyka
Bardzo dziękuję, Gothic, Twoje rady były mi naprawdę potrzebne (ot, chwilowa sytuacja życiowa), więc i ja jestem Twoją dłużniczką. Masz rację - to nie "chrześcijaństwo", lecz człowieczeństwo.
Pozdrawiam:)
spis działów / spis wątków / nowy wątek / zwiń wątek
Hast
[ nieaktywne ]


Wysłano:
2012-07-07
08:32:59

Satanityczny purytanizm, problematyka
> I tak się zastanawiam, czym jest lub czym nie jest logika. Słowo "jest"  
> jakoś mi nie pasuje do tego typu przemyśleń. "Psychologia kwantowa"  
> Wilsona wyraźnie ukazuje względność naszego "logicznego" myślenia - bo  
> coś/ktoś "jest" w 100% czy tylko "bywa", np. w 75%? Czy jeśli powiem, że  
> jestem satanistką, będzie to logiczne? Niby tak - istnieje słowo  
> "satanista" i logicznie do swoich zapatrywań czy działań mogę użyć tego  
> terminu, ale czy "jestem" czy "bywam" - myślę nad tym problemem po książce  
> Wilsona - czy w ogóle coś JEST? A może bywam satanistką, ale czasem bywam  
> chrześcijanką, kiedy lituję się nad kimś, choć nie do końca mam na to  
> ochotę? Czy ta litość przekreśla "bycie" satanistką?
> Trochę to może zawiłe, ale nurtuje mnie od pewnego czasu. Jak Wy tę  
> kwestię postrzegacie?
> Pozdr.:))

A jak mam taką refleksję - i nie jest to żaden zarzut! - czy osoba targana podobnymi dylematami jest w ogóle satanistą? Czy nie kłóci się z ideą satanistycznej wolności narzucony myślom kaganiec podziałów, który powoduje choćby zawahanie w działaniu - bo tak zrobiłby katolik? Czy może nazwać się satanistą ktoś kto zachowanie modyfikuje do definicji, symulując tym wolności od schematu, a maskując w rzeczywistości jeden schemat innym? Może i może. Nie wiem.  
spis działów / spis wątków / nowy wątek / zwiń wątek
_flo_
( resistance is futile )

zdjecie

Wysłano:
2012-07-07
08:49:35

Satanityczny purytanizm, problematyka

> A jak mam taką refleksję - i nie jest to żaden zarzut! - czy osoba targana  
> podobnymi dylematami jest w ogóle satanistą? Czy nie kłóci się z ideą  
> satanistycznej wolności narzucony myślom kaganiec podziałów, który  
> powoduje choćby zawahanie w działaniu - bo tak zrobiłby katolik? Czy może  
> nazwać się satanistą ktoś kto zachowanie modyfikuje do definicji,  
> symulując tym wolności od schematu, a maskując w rzeczywistości jeden  
> schemat innym? Może i może. Nie wiem.  

Dobre :)

Unikanie robienia czegoś, "bo tak zrobiłby przedstawiciel innej ideologii/religii/whatever", to cholerna pułapka. Trzeba by było np. uprzeć się, by pracować w weekendy — na złość wyznawcom judaizmu i chrześcijanom :D
spis działów / spis wątków / nowy wątek / zwiń wątek
gothicdarkangel
[ nieaktywne ]


Wysłano:
2012-07-07
10:20:28

Satanityczny purytanizm, problematyka

> A jak mam taką refleksję - i nie jest to żaden zarzut! - czy osoba targana  
> podobnymi dylematami jest w ogóle satanistą? Czy nie kłóci się z ideą  
> satanistycznej wolności narzucony myślom kaganiec podziałów, który  
> powoduje choćby zawahanie w działaniu - bo tak zrobiłby katolik? Czy może  
> nazwać się satanistą ktoś kto zachowanie modyfikuje do definicji,  
> symulując tym wolności od schematu, a maskując w rzeczywistości jeden  
> schemat innym? Może i może. Nie wiem.  

#####################################################
Jeżeli ktoś staje się satanistą, ma prawo mieć takie wątpliwości. Światopogląd kształtuje się powoli. Nikt w jednej chwili nie staje się z chrześcijanina, ateisty czy agnostyka satanistą. I taka postawa, moim zdaniem, jest najlepsza. Satanizm trzeba poczuć, powoli wprowadzić go w życie, a nie naczytać się książek, pogadać z innymi satanistami i chłonąć wszystko jak gąbka. Żadne wyznanie, żaden światopogląd nie zabierze człowiekowi wątpliwości, rozterek, chęci weryfikacji swoich postaw i poglądów/w swoich rozważaniach nie uwzględniam bezmyślnych istot, które pozwalają sobie narzucić nawet sposób myślenia - fanatycy religijni, moherowe berety/. Czy Ty, Hast zawsze działasz bez jakichkolwiek wątpliwości, rozterek? Czy Twoje zachowanie można zamknąć w schemacie bodziec-reakcja? Nie wierzę. Bardziej cenię satanistę, który myśli, ma rozterki, powoli dochodzi do pewnych wniosków niż kogoś, kto wszystko robi bez zastanowienia "bo przecież jest satanistą". Wyznaję zasadę: jestem człowiekiem, jestem satanistką i przede wszystkim jestem sobą.  
Gothic
spis działów / spis wątków / nowy wątek / zwiń wątek
Hast
[ nieaktywne ]


Wysłano:
2012-07-07
15:15:31

Satanityczny purytanizm, problematyka
> Czy Ty, Hast zawsze działasz bez jakichkolwiek  
> wątpliwości, rozterek?

Nie każdy musi być satanistą. Ja nie jestem. Daję sobie prawo do słabości.  

Czy satanizm pomieści w murach definicji ludzi, którym trochę nie idzie, ale bardzo chcą? Wierzę bardziej w ideę natural born satanists, których obraz charakterologiczny wyrobiłem sobie przez wizyty na tym forum.
spis działów / spis wątków / nowy wątek / zwiń wątek
Selene Lilith
[ nieaktywne ]


Wysłano:
2012-07-07
18:21:22

Satanityczny purytanizm, problematyka

Wyznaję zasadę: jestem  
> człowiekiem, jestem satanistką i przede wszystkim jestem sobą.  
> Gothic

To bardzo mądra zasada - daje wolność, nie schemat:)
spis działów / spis wątków / nowy wątek / zwiń wątek
Selene Lilith
[ nieaktywne ]


Wysłano:
2012-07-07
18:19:04

Satanityczny purytanizm, problematyka


> A jak mam taką refleksję - i nie jest to żaden zarzut! - czy osoba targana  
> podobnymi dylematami jest w ogóle satanistą? Czy nie kłóci się z ideą  
> satanistycznej wolności narzucony myślom kaganiec podziałów, który  
> powoduje choćby zawahanie w działaniu - bo tak zrobiłby katolik? Czy może  
> nazwać się satanistą ktoś kto zachowanie modyfikuje do definicji,  
> symulując tym wolności od schematu, a maskując w rzeczywistości jeden  
> schemat innym? Może i może. Nie wiem.  

Też nie wiem, myślę, że mogę się tak nazwać... Oczywiście, nie traktuję, Hast, tego komentarza jako zarzutu, rozumem go jako wyrażenie  Twojego zdania:)Miewam wątpliwości, wciąż szukam, lubię też pytać i wsłuchiwać się w zdanie innych osób. Co innego, jeśli chodzi o to, czy wezmę dane zdanie pod uwagę... ale wciąż jestem poszukiwaczką...
spis działów / spis wątków / nowy wątek / zwiń wątek
Selene Lilith
[ nieaktywne ]


Wysłano:
2012-07-05
14:13:45

Satanityczny purytanizm, problematyka
  
  
W mojej opinii  
> nakreślanie ideologicznych ram nie ma i nie będzie mieć sensu, bo wszystko  
> i tak podlega naszej interpretacji.  

To jest to! Tak to raczej widzę. Liczy się Nasza interpretacja, nie musimy się do niczego dostosowywać - dostosowując się do podanych z góry ram, przestajemy być sobą i nie ma tu już "swoizmu" (bardzo podoba mi się to określenie, nie pamiętam, który satanista czy która satanistka jest jego Autorem/Autorką, ale właśnie o taki swoizm mi chodzi).



spis działów / spis wątków / nowy wątek / zwiń wątek
Hast
[ nieaktywne ]


Wysłano:
2012-07-07
20:26:51

Satanityczny purytanizm, problematyka
>  
>  
>  W mojej opinii  
> > nakreślanie ideologicznych ram nie ma i nie będzie mieć sensu, bo  
> wszystko  
> > i tak podlega naszej interpretacji.  
>  
> To jest to! Tak to raczej widzę. Liczy się Nasza interpretacja, nie musimy  
> się do niczego dostosowywać - dostosowując się do podanych z góry ram,  
> przestajemy być sobą i nie ma tu już "swoizmu" (bardzo podoba mi się to  
> określenie, nie pamiętam, który satanista czy która satanistka jest jego  
> Autorem/Autorką, ale właśnie o taki swoizm mi chodzi).

A nie powinno być przypadkiem tak, że są jednak ramy ideologiczne i przypięte do nich nazwy, z których się korzysta kiedy się w nich mieści - żeby uprościć komunikację. Czy służą te nazwy jednak do czegoś innego?

Po co naginać pojęcie, żeby się w nim zmieścić?

Czy nadmierna dowolność interpretacji definicji nie wprowadza zbędnego chaosu komunikacyjnego/poznawczego? Czy nie po to są definicje, żeby były jednoznaczne i umożliwiały komunikację/poznawanie definicjami, a nie opisami?
spis działów / spis wątków / nowy wątek / zwiń wątek
Uniwersum.
[ nieaktywne ]


Wysłano:
2012-07-16
16:26:31

Satanityczny purytanizm, problematyka
>  
>  
>  W mojej opinii  
> > nakreślanie ideologicznych ram nie ma i nie będzie mieć sensu, bo  
> wszystko  
> > i tak podlega naszej interpretacji.  
>  
> To jest to! Tak to raczej widzę. Liczy się Nasza interpretacja, nie musimy  
> się do niczego dostosowywać - dostosowując się do podanych z góry ram,  
> przestajemy być sobą i nie ma tu już "swoizmu" (bardzo podoba mi się to  
> określenie, nie pamiętam, który satanista czy która satanistka jest jego  
> Autorem/Autorką, ale właśnie o taki swoizm mi chodzi).
>  

Jestem ateistką :).
>  
>  
spis działów / spis wątków / nowy wątek / zwiń wątek
Selene Lilith
[ nieaktywne ]


Wysłano:
2012-07-05
14:07:46

Satanityczny purytanizm, problematyka

Szanując siebie, wybieram  
> szanujące mnie reprezentanty.

Też tak widzę tę kwestię, jednak czy satanista pokazuje swój wybór w sposób oficjalny? Jeśli ma otwarty umysł, zapewne nie mówi "zwykłym użytkownikom" naszej rzeczywistości, że jest satanistą, ponieważ tym samym powoduje, że "źle" postrzegany nie może wprowadzać w życie swej satanistycznej "moralności", tzn. jeśli chce otrzymać coś od otoczenia, coś, na czym mu zależy, nie przedstawia się na dzień dobry jako satanista, ponieważ raczej tego nie otrzyma (ze zwykłego lęku otoczenia i hipernegatywnego podejścia już do samego słowa"satanista"). Jeśli jednak nie zależy mu na otoczenia, nadal pozostając w pełni satanistą, mówi , kim jest, jednocześnie umiejąc ponieść tego konsekwencje. Tak więc satanista to na pewno nie dzieciak, lecz sprytny, inteligentny, myślący człowiek - filozof. Jego siła polega i na umiejętności bycia lisem i bycia lwem. Tak ja to postrzegam.

> Przede wszystkiem nie euforia z zabawy, ale euforia rozumu który dostępuje  
> zrozumienia.

Dokładnie tak:)

spis działów / spis wątków / nowy wątek / zwiń wątek
E g o
( Kalejdoskop piekieł )

zdjecie

Wysłano:
2011-05-31
03:59:20

Średnia satanistyczna
> Czy jednak w filozofii tak wykraczającej poza normatywne optimum, nie  
> powinno pojawiać się więcej ekstremum, ekstremum uzasadnionego?

Satanizm pierwotnie jest nagim stanem umysłu i ciała, dopiero potem ubiera się w czernie, krew, ognie, węże, femme/hombre fatale, filozofie, ideologie, religie, magie, itd. Gdy porównasz zakresy od do każdego diabelstwa to zapewne wyjdzie jakaś średnia i co z nią zrobisz? Pseudosatanizm, standardy, wzorce, definicje satanizmu lub jej przeciwieństwa - to wszystko już było i poległo, więc dokąd idziesz?
spis działów / spis wątków / nowy wątek / zwiń wątek
Feliks
[ nieaktywne ]


Wysłano:
2011-06-01
16:30:44

Średnia satanistyczna

> Satanizm pierwotnie jest nagim stanem umysłu i ciała, dopiero potem ubiera  
> się w czernie, krew, ognie, węże, femme/hombre fatale, filozofie,  
> ideologie, religie, magie, itd. Gdy porównasz zakresy od do każdego  
> diabelstwa to zapewne wyjdzie jakaś średnia i co z nią zrobisz?  
> Pseudosatanizm, standardy, wzorce, definicje satanizmu lub jej  
> przeciwieństwa - to wszystko już było i poległo, więc dokąd idziesz?

W głównej mierze odniesienie uzasadnionego ekstremum, bo satanistyczne produkty uważam już za ektremum było skierowane do jednostek pod sztandarem ubioru czerni, krwi, ognia etc.  

Człowiek odnajdujący się w takiej myśli, winien skoro myśl ta ma być drogą wyzwolenia rozumu, sprytu - buntem wobec skostniałym naroślom a w swych odłamach szokującym 'kontrahentem' z arcydiabielskimi przejawami przedstawiać dużo większa zrozumienie, uzasadnienie czymś więcej niż tylko samym wyborem który pasował z powodu swobody i łatwości zaspokojenia.  

Kiedy w historii literatury diabeł szedł na łatwiznę ?

Skoro w swych korzeniach atrybuty diabła rozumu, sprytu i siły wyznaczają wszystkie wychodzące definicje i twory dalsze opatrzone nazwą "Satanizmu" i są odtwórcze do wielkiego kozła - czy człowiek kierujący się tymi przywarami nie powinien przejawiać większą wiedzę, zrozumienie a i percepcję przemyśleń przy manifestacji siebie a także filozofii którą reprezentuje. Filozofia której hołduje jest przecież także 'jego' reprezentantem.  
spis działów / spis wątków / nowy wątek / zwiń wątek



Główna/FAQ/Filozofia/Czytelnia/Nietzsche/O nas/Varia/Scena/Sztuka/Forum/Katalog/Okultyzm
Ludowy Komisarz Zdrowia ostrzega: wszystkie materiały umieszczone na stronie są własnością autorów.
Kopiowanie i rozpowszechnianie może być przyczyną... Tylko spróbuj. My zajmiemy się resztą :>