| Satan.pl > Forum > Satanizm > | [ Zaloguj się ] [ Rejestracja ] |
| Transgresja 121 | Satanizm 387 | Komentarze 513 | Szkice 235 | TechnoPark 203 | FAQ 15 |
Archiwum: wiadomości z wybranego wątku archiwalnego
| Tematy | Autor | Data |
|---|
| Sabatiel | 2011-10-03 - 23:55:44 | |
| Wolf | 2011-10-04 - 22:34:40 | |
| Sabatiel | 2011-10-05 - 21:48:45 | |
| Wolf | 2011-10-07 - 09:21:33 | |
| Sabatiel | 2011-10-08 - 00:42:19 | |
| Wolf | 2011-10-08 - 15:14:58 | |
| Sabatiel | 2011-10-08 - 19:17:15 | |
| Lava | 2011-10-08 - 19:40:49 | |
| Insomnia | 2011-10-08 - 19:29:46 | |
| Lava | 2011-10-07 - 13:51:15 | |
| Wolf | 2011-10-12 - 16:26:21 | |
| Wolf | 2011-10-07 - 16:43:52 | |
| Lava | 2011-10-07 - 17:10:23 | |
| Sabatiel | 2011-10-08 - 00:52:19 | |
| Lava | 2011-10-08 - 01:12:52 | |
| Sabatiel | 2011-10-08 - 01:25:03 | |
| Sabatiel | 2011-10-08 - 01:09:17 | |
| Wolf | 2011-10-08 - 16:04:42 | |
| Lava | 2011-10-08 - 17:59:45 | |
| Sabatiel | 2011-10-08 - 02:19:26 | |
| Lava | 2011-10-08 - 19:35:13 | |
| Wolf | 2011-10-12 - 20:28:30 | |
| Lava | 2011-10-12 - 21:02:46 | |
| Wolf | 2011-10-12 - 20:38:06 | |
| Lava | 2011-10-12 - 21:04:54 | |
| De Profundis | 2011-10-12 - 21:00:33 | |
| Vixit | 2011-10-09 - 12:58:53 | |
| Lava | 2011-10-09 - 13:39:22 | |
| Vixit | 2011-10-09 - 15:41:36 | |
| Lava | 2011-10-09 - 16:00:45 | |
| Vixit | 2011-10-09 - 21:59:16 | |
| Lava | 2011-10-09 - 22:50:07 | |
| Vixit | 2011-10-09 - 23:33:18 | |
| Lava | 2011-10-10 - 07:02:18 | |
| Vixit | 2011-10-10 - 10:43:39 | |
| Sabatiel | 2011-10-09 - 16:47:40 | |
| Sabatiel | 2011-10-09 - 17:17:44 | |
| Wolf | 2011-10-10 - 11:06:06 | |
| Sabatiel | 2011-10-14 - 22:22:30 | |
| Wolf | 2011-10-16 - 22:17:11 | |
| Lava | 2011-10-09 - 17:48:09 | |
| Sabatiel | 2011-10-09 - 18:41:17 | |
| Lava | 2011-10-09 - 19:02:44 | |
| Sabatiel | 2011-10-09 - 19:35:02 | |
| Lava | 2011-10-10 - 10:07:24 | |
| Sabatiel | 2011-10-14 - 23:28:15 | |
| Lava | 2011-10-15 - 14:27:00 | |
| Sabatiel | 2011-10-18 - 17:39:06 | |
| De Profundis | 2011-10-17 - 22:07:45 | |
| Sabatiel | 2011-10-18 - 17:05:48 | |
| Sabatiel | 2011-10-08 - 02:35:05 | |
| Vixit | 2011-10-08 - 12:48:44 | |
| Sabatiel | 2011-10-08 - 19:26:37 | |
| Vixit | 2011-10-08 - 22:03:42 | |
| Sabatiel | 2011-10-09 - 17:45:26 | |
| Vixit | 2011-10-09 - 22:45:35 | |
| Sabatiel | 2011-10-14 - 22:48:49 | |
| Vixit | 2011-10-16 - 01:51:02 | |
| Łukasz Majewski | 2012-08-16 - 19:40:43 | |
| Łukasz Majewski | 2012-08-16 - 12:55:05 | |
| Sabatiel | 2012-08-21 - 21:06:06 | |
| Łukasz Majewski | 2012-08-21 - 23:15:01 |
| Spis działów / Spis wątków archiwalnych / Nowy wątek |
|---|
| Autor | Temat wątku: |
|---|
|
Sabatiel ( Codex Saerus ) ![]() Wysłano: 2011-10-03 23:55:44 |
Gnosis Diaboli Witam użytkowników tego zacnego forum Zachęcam Was do dyskusji nt. treści mojej najnowszej publikacji "Gnosis Diaboli I-III" dostępnej w całości jako darmowy pdf: http://www.the-serpent.pl/Sabatiel/Gnosis_Diaboli_I-III.pdf Jest to zbiór trzech autonomicznych tekstów, które z różnych miejsc świata filozoficznej myśli i w różny sposób chcą "zdefiniować" czy raczej uchwycić tytułową "gnozę Diabła". Tytułowe "I-III" sygnalizuje, że w nieokreślonej przyszłości powstaną części "IV-VI" i "VII-IX", ale nie daję głowy. Z kolei tytuł tego wątku (pozbawiony "I-III") otwiera dyskusję nad gnozą szatańską w ogóle, nie tylko nt. mojej publikacji. Nie zniechęcajcie się trudnym miejscami językiem, w większości jest tam język łatwy. Nie zniechęcajcie się też tym, że jakaś jedna, główna idea wszystkich 3 tekstów Wam umyka - mi ona umyka także. Pewnie jest tak dlatego, że nie ma tam jednej, głównej, ale cały zespół idei powiązanych ze sobą nad-ideą "metafizycznego chaosu" (skojarzenia z magią chaosu należy jak najszybciej w tym miejscu odrzucić - chodzi o coś ZUPEŁNIE innego, etymologicznie bardziej poprawnego). Nie musicie komentować / odnosić się do całości dzieła. Możecie, po 1, wybrać jeden tekst i tylko na nim się skupić (jeden z nich jest też w satanowej Czytelni), a po 2, możecie skomentować jakieś jedno zdanie / fragment wywodu, który na Was jakoś zadziałał i podzielić się swoją impresją. Nie piszcie wypracowań, lecz luźne skojarzenia, swoje myśli, które rodzą się same i rosną, w zetknięciu z innymi myślami. Sabatiel 3.10.2011 :-) |
|
Wolf [ nieaktywne ] Wysłano: 2011-10-04 22:34:40 |
Gnosis Diaboli > Sabatiel > 3.10.2011 :-) Nawet ciekawie to sobie pokleiłeś i niestety tylko tyle. Twoja innowacyjność, odrębność wynika z chęci bycia podziwianym. Powołujesz się niczym Konrad na ukryte przed innymi skarby twojej duszy a powiem Ci, ze masz bardzo widoczny charakter (podobnie jak np. Shogun) ale odmawiasz utożsamienia się z nim i każesz się domyślać w sobie jakiś wielkich wielkich bogactw, po co ? nie będę się rozkręcał :) Szatan – pierwszy poziom ŚWIADOMEGO życia. Kłamstwo – możliwe tylko na najniższym poziomie świadomości i nieświadomości w wyższych nie można kłamać bo mamy umysły na wierzchu i inni czują treści. |
|
Sabatiel ( Codex Saerus ) ![]() Wysłano: 2011-10-05 21:48:45 |
Gnosis Diaboli > Nawet ciekawie to sobie pokleiłeś i niestety tylko tyle. Ok. > Twoja innowacyjność, odrębność wynika z chęci bycia podziwianym. Jak uważasz. Mam odmienne zdanie. Owszem, lubię i pragnę być podziwiany, tak samo jak każdy mężczyzna-samiec (zastanów się, jaki seks nazywasz "udanym seksem"?), wynika więc z moich trzewi oblepionych testosteronem. Myślę jednak, że moja "innowacyjność, odrębność" wynika z mojego umysłu, czyli po prostu z siebie samego. > Powołujesz się niczym Konrad na ukryte przed innymi skarby twojej duszy a > powiem Ci, ze masz bardzo widoczny charakter (podobnie jak np. Shogun) Nie rozumiem co ma jedno do drugiego. Nie tylko sobie to nie przeczy, ale nawet charakter wzmaga wyjątkowość Konrada. Lubię mieć widoczny charakter. > ale > odmawiasz utożsamienia się z nim i każesz się domyślać w sobie jakiś > wielkich wielkich bogactw, po co ? nie będę się rozkręcał :) Niczego nie każę. Widzisz w moich tekstach swoje własne odbicie. Gdybyś znał mnie lepiej, wiedziałbyś, że żyję myśleniem o bycie i myśleniem o myśleniu - nie myśleniem o swojej zajebistej wyjątkowości. Najprawdopodobniej oceniasz mnie wg siebie. Zauważ, że jeśli przeczytałbyś te same słowa (to samo dzieło) jako podpisane innym nazwiskiem i byłoby to nazwisko jakiegoś sławnego, czy raczej uznanego filozofa, nie pomyślałbyś nawet, aby pisać o nim/do niego "Twoja innowacyjność, odrębność wynika z chęci bycia podziwianym." Pewnie teraz zaprzeczysz, ale i tak Ci nie uwierzę. Choćby dlatego, że w ogóle nie odniosłeś się do treści. > Szatan – pierwszy poziom ŚWIADOMEGO życia. Żyłem świadomie na długo, zanim zacząłem żyć z Szatanem. Nie rób z Szatana wszystkiego, co fajne i wzniosłe, to dewotyzm. Szatan jest tym, czym jest. Jego definicje rozsiane są po Biblii. Szatan nie jest kimś innym, niż jest. Dlatego właśnie szerszą kategorią jest anty-Logos (Chaos). > Kłamstwo – możliwe tylko na najniższym poziomie świadomości i > nieświadomości w wyższych nie można kłamać bo mamy umysły na wierzchu i > inni czują treści. Nie zajmuję się, tak jak Ty, psychologią transpersonalną, nowoczesną, rozwojową, Wilberowską oraz ezoteryczną. Okultyzmem też nie. Więc zupełnie nie trafiłeś. |
|
Wolf [ nieaktywne ] Wysłano: 2011-10-07 09:21:33 |
Gnosis Diaboli > > Powołujesz się niczym Konrad na ukryte przed innymi skarby twojej > duszy a > > powiem Ci, ze masz bardzo widoczny charakter (podobnie jak np. > Shogun) > > > ale > > odmawiasz utożsamienia się z nim i każesz się domyślać w sobie jakiś > > > wielkich wielkich bogactw, po co ? nie będę się rozkręcał :) > Nie rozumiem co ma jedno do drugiego. Nie tylko sobie to nie przeczy, ale > nawet charakter wzmaga wyjątkowość Konrada. > > Lubię mieć widoczny charakter. Ok. do tego jeszcze wrócimy chociaż już teraz przeczuwasz o co mi chodzi : ) > > Zauważ, że jeśli przeczytałbyś te same słowa (to samo dzieło) jako > podpisane innym nazwiskiem i byłoby to nazwisko jakiegoś sławnego, czy > raczej uznanego filozofa, nie pomyślałbyś nawet, aby pisać o nim/do niego > "Twoja innowacyjność, odrębność wynika z chęci bycia podziwianym." Pewnie > teraz zaprzeczysz, ale i tak Ci nie uwierzę. Choćby dlatego, że w ogóle > nie odniosłeś się do treści. Czytałem Twoje dzieło :) inaczej nie wypowiadałbym się w temacie. Pytałeś o wrażenia dlatego napisałem, ze to połaczenie kilku idei zapożyczonych od innych. Połaczenie tak przypadkowe (chce sie rzec ni z gruchy ni z pietruchy) ze można je nazwac innowacyjnym (ale to tylko przez uprzejmość bo właściwsza nazwa to fantastyczne). Powiesz - tworze cos własnego w końcu mało tych którzy nie opierali się na wcześniejszych tradycjach - ok. poszukajmy zatem prawdziwej innowacyjności . Czym jest ów chaos – domyślam się, że to ostateczna rzeczywistość ? Jaka jest jego natura? W jaki sposób można go dostąpić- wierzę bo na razie chcę, że Tobie to się udało i to co piszesz oparte jest na doświadczeniu a nie majaczeniu chcącego zwrócić na siebie uwagę chłopca ale gdybym ja chciał go poczuć? Mówiłeś, że myślisz o myślach i bycie jaki był twój punkt wyjścia, jaki jest cel, domyślam się , że poznanie prawdy ? Co wspólnego maja myśli z Bytem ( skoro kreujesz się na mistyka )? > > Kłamstwo – możliwe tylko na najniższym poziomie świadomości i > > > nieświadomości w wyższych nie można kłamać bo mamy umysły na wierzchu > i > > inni czują treści. > > Nie zajmuję się, tak jak Ty, psychologią transpersonalną, nowoczesną, > rozwojową, Wilberowską oraz ezoteryczną. Okultyzmem też nie. Więc zupełnie > nie trafiłeś. ok zostawmy moje odczucia - na razzie je zostawmy, w końcu dotrze do Ciebie Prawda. Pozdrawiam Max. |
|
Sabatiel ( Codex Saerus ) ![]() Wysłano: 2011-10-08 00:42:19 |
Gnosis Diaboli > Ok. do tego jeszcze wrócimy chociaż już teraz przeczuwasz o co mi chodzi > : ) Nie przeczuwam, ale jasno rozumiem. Klarownie. Zwyczajnie się z Tobą nie zgadzam. Wyjaśnię Ci to bez niedomówień: chcę być podziwiany (jak każdy mężczyzna i każda kobieta), ale nie z tego bierze się moja innowacyjność. Bo nie ukręcisz bata z gówna (czy jak to się tam mówi). Ktoś kto krzyczy "Jestem zajebisty!", ale nie ma nic do zaoferowania, zrobi z siebie pajaca. Więc jak nie krzyczę wcale i po prostu robię swoje. To robienie swoje to analizowanie, spisywanie i publikowanie. Nie zaniecham ostatniego etapu tylko dlatego, że zostanę wtedy posądzony o egocentryzm. Po pierwsze, zarzut taki należałoby wystosować do wszystkich twórców (i niektórzy to właśnie robią), a po drugie nie wstydzę się mojego egocentryzmu. Nie jest on narcyzmem ani megalomanią, ma umiarkowany poziom. > Czytałem Twoje dzieło :) inaczej nie wypowiadałbym się w temacie. > Pytałeś o wrażenia dlatego napisałem, ze to połaczenie kilku idei > zapożyczonych od innych. Połaczenie tak przypadkowe (chce sie rzec ni z > gruchy ni z pietruchy) ze można je nazwac innowacyjnym (ale to tylko przez > uprzejmość bo właściwsza nazwa to fantastyczne). Powiesz - tworze cos > własnego w końcu mało tych którzy nie opierali się na wcześniejszych > tradycjach - ok. Jeśli tak to w Twoich oczach wygląda, to trudno, ale ok. Nie inspirowałem się wielkimi myślicielami, gdyby tak było, napisałby takie słowa jakieś 10 lat temu, bo już wtedy potrafiłem czytać i czytałem coś tam trudniejszego. Zawsze stroniłem od książek, bo czułem (a potem już wiedziałem), że one zabiją we mnie naturalne i gorące pragnienie odkrywania Prawdy (i zostanę już tylko uczonym molem książkowym, przez całe życie cytującym wielkie nazwiska). To DLATEGO właśnie nigdy nie robiłem kariery akademickiej, nie z lenistwa. Dokonałem wyboru. > poszukajmy zatem prawdziwej innowacyjności . > Czym jest ów chaos – domyślam się, że to ostateczna rzeczywistość ? I tak, i nie. Jest to INNA rzeczywistość oraz prymarna w porządku czasowym (była, zanim nastał Kosmos), ale czy obecnie jest ostateczna - nie wiem. > Jaka jest jego natura? W jaki sposób można go dostąpić- wierzę bo na razie > chcę, że Tobie to się udało i to co piszesz oparte jest na doświadczeniu a > nie majaczeniu chcącego zwrócić na siebie uwagę chłopca ale gdybym ja > chciał go poczuć? Chcesz poczuć chaos? To wkręć sobie jakąś paranoję i weź grzyby. Chaos jest pojęciem metafizycznym, nie psychologicznym, więc nie pchaj się tu z czuciem, ale z doświadczaniem. Jak możesz doświadczyć chaosu? A skąd ja mam wiedzieć? Nie wiem nawet jak ja mogę go doświadczyć. To chyba nie jest zależne od podmiotu. W skrócie: nie wiem. > Mówiłeś, że myślisz o myślach i bycie jaki był twój punkt wyjścia, jaki > jest cel, domyślam się , że poznanie prawdy ? Co wspólnego maja myśli z > Bytem ( skoro kreujesz się na mistyka )? Zbyt ogólne pytanie. Zbyt banalne odpowiedzi cisną mi się na usta. "Co wspólnego maja myśli z Bytem" - kup sobie jakieś wprowadzenie do filozofii, nie będę pisał banałów. > ok zostawmy moje odczucia - na razie je zostawmy, w końcu dotrze do > Ciebie Prawda. > > Pozdrawiam > > Max. Naprawdę nie zajmuję się aspektem psychologicznym i psychicznym, ani ogólnie, ani siebie samego. Od pierwszego postu oceniasz i diagnozujesz mnie, nie moje dzieło. A mnie interesuje tylko interpretacja moich słów, nie moich motywacji. Jak widzisz (mam nadzieję że to widzisz) nie mam problemu aby o nich mówić: o pragnieniu podziwu, o egocentryzmie itd. Ale to mnie nudzi, bo jest zbyt oczywiste. Tak, jestem egocentryczny. Tak, dowodem na to jest to, że publikuję i robię wokół siebie szum (pojęcie "celebracji" u Lavy, post niżej/wyżej). Ok, tak jest. Ani mnie to nie rani, ani nie zraża, ani nie onieśmiela. Skoro mamy to już za sobą, to mówmy o filozofii. Sabatiel nikogo nie interesuje (nawet Ciebie). |
|
Wolf [ nieaktywne ] Wysłano: 2011-10-08 15:14:58 |
=-=-= Wiadomość zamrożona. Odpowiedz prywatnie albo idź na piwo =-=-= Gnosis Diaboli |
|
Sabatiel ( Codex Saerus ) ![]() Wysłano: 2011-10-08 19:17:15 |
=-=-= Wiadomość zamrożona. Odpowiedz prywatnie albo idź na piwo =-=-= Gnosis Muchomori |
|
Lava [ nieaktywne ] Wysłano: 2011-10-08 19:40:49 |
=-=-= Wiadomość zamrożona. Odpowiedz prywatnie albo idź na piwo =-=-= Gnosis Muchomori |
|
Insomnia [ nieaktywne ] Wysłano: 2011-10-08 19:29:46 |
=-=-= Wiadomość zamrożona. Odpowiedz prywatnie albo idź na piwo =-=-= Gnosis Muchomori |
|
Lava [ nieaktywne ] Wysłano: 2011-10-07 13:51:15 |
Gnosis Diaboli Za każdym razem przeżywając kolejną transformację swojego światopoglądu - ogłaszasz to jako rewolucję i czcisz kolejnym tekstem, ogłaszanym n zasadzie nowego Dekalogu. Czemu służy ta celebracja? Świętujesz kolejny stopień, jakby to był szczyt. Potem okazuje się, że był to kolejny szczebel drabiny. Ego* to kłamca - kłamie także Ciebie. Obok faktycznej treści, przemycasz nam także manifestację swojego Ja. Czy Zbyszek wychodzący ze sklepu to faktycznie mały samouczek dla laików, czy przemycenie przez Michała jego stanowiska w sporze o uniwersalia? Czy jedno i drugie? A jeśli tak, co sobie Michał uświadamia? Po prostu się zastanawiam, nie dopatruj się tutaj broń boże jakiegoś ataku! * W sensie to ego, nie ten Ego. Ten Ego nie jest kłamcą, powiedział, że się ze mną ożeni, i chociaż zniknął rano z tymi 2.000 zł co je miałam w kredensie, jednak ja nadal czekam, bo mu wierzę. Dalej: "To, co tam się znajduje — metafizyczna Prawda — jest tak bardzo nieracjonalne i tak bardzo nie-z-rozum-iałe, że pożera rozum, niszcząc w końcu cały umysł. Póki to nie nastąpi, można zdążyć wykrzyczeć o tym, co się tam ujrzało. Po czym przychodzi najsmutniejsze spostrzeżenie: krzyczałem już językiem Prawdy i nikt mnie nie zrozumiał…" "Ona przyciąga do mnie proroków. Biedni durnie. Nie są mądrzy, są jedynie najmniej głupi z was wszystkich. Szaleńcy - nie umieją czytać, ale za to potrafią Czytać. A kiedy są oślepieni, nie padają tak od razu z impetem w proch waszej ziemi, ale wirują jeszcze przez chwilę płonąc, a potem podnosząc się z upadku, połamani i rozbici, pamiętają jeszcze przez jakiś czas to wirowanie." Dalej: "Mówić o Prawdzie Jej językiem, znaczy mówić nielogicznie i wciąż sobie przeczyć." - dlaczego? (zaznaczam, że się z Tobą zgadzam) Dalej: Czy jungowski Cień rodzi się z nieprawdy? Zawsze jawił mi się jako prawda właśnie, tylko taka, którą jednostka wypiera z całych sił. Moje spostrzeżenia potwierdziłam też empirycznie. Dalej: Trudno mi wyobrazić sobie, że w naturze istnieje fałsz. Ale czy rzeczywiście nie istnieją w naturze przeciwieństwa? Dalej: "Oni wszyscy mówili to samo: dwójka—podział—dualizm nie istnieje, istnieje tylko jedynka—jedność (logos) i trójka—trójnia, a trójka jest jedynką (trójnia jest jednością). A zatem trójnia jest logosem." Ja jako ja dorzucę jeszcze kwestię hermetycznej czwórcy, zapewne także Ci znaną, a przemilczaną (przypadkiem?) Dalej: Co do poszukiwania pewnych znaczeń/sensów u Mickiewicza, to wiedziałeś, że był towiańczykiem? To Ci może pomóc w poszukiwaniach. Dalej: "Każdy z tych trzech (kolejna trójka!) cytowanych tekstów powstał OSOBNO i żaden nie nawiązywał do poprzedniego. Jednak zestawienie ich razem daje pewien obraz. Nieważne, że autorzy nie mieli takiej intencji, nieważne, że Mickiewicz nie miał na myśli 44 wersetu w 8 rozdziale Ewangelii Jana i nieważne, że nie ma logicznego połączenia między liczbą 9 a kłamstwem, którego ten sam (czyżby ten sam?) Szatan jest symbolem. Ważne, że powstaje pewien obraz. Obraz ten mówi, iż Szatan jest niezwyciężoną zasadą Natury (czyli Bytu, Rzeczywistości) i że dlatego właśnie jego liczbą jest 9 (która w wyniku dzielenia zawsze wraca do siebie i która, zupełnie przypadkowo, od czasów antycznych, u pitagorejczyków, jest liczbą symbolizującą magię…), że tenże niezwyciężony Szatan jest także "ojcem kłamstwa", a więc że Kłamstwo (przez duże K, jako kategoria metafizyczna, nie jak zwyczajne mówienie nieprawdy) jest niezwyciężoną zasadą Bytu." Czy Ty właśnie doszedłeś do wniosku, że Szatan to arche? Czy tylko mi się przywidziało? Bo jeśli tak, to nie widzę tego, Misza, nie przekonałeś mnie. Znów wylądowałeś po jeden ze stron barykady. Znów rozbiłeś na dwa. Tylko nie ustawiaj się do mnie zadem, bo ubrałeś czapeczkę mistyka do tego tekstu. Chcę Cię zrozumieć, nie kłócić się z Tobą. Więc pomóż mi Ciebie zrozumieć. Dalej: "Szatan jest także "dziecięciem, (bóg Horus = Crowleyańskie "dziecię w koronie"" Harpokrates - to dziecię w koronie, Horusa w swojej "dojrzałej formie" trzeba by bardziej zaliczyć do grona Atisów, Chrystusów, itd., dziecięciem jest Harpokrates. Wydaje mi się to ważne, ponieważ stanowi(ł) jednostkę na tyle istotną, by stać się odrębną/nieodrębną. Dalej: Tekst drugi, rozdział 3 - rozumiem, o co Ci chodzi. Ale mam wrażenie, że nie uwolniłeś się w ogóle od nawyków myślenia/metodologii tych, których błędów chcesz uniknąć, jako podległych Logosowi. To tylko słowa (nomen omen) o Chaosie. Dalej: "Chaos jest strukturą Bytu." - tu się zgadzam. Chaos to wg mnie bardziej prawdopodobne arche. Chaos - zawierający w sobie zło i dobro po równo, albo nie po równo. Nie rozumiem, jak to w końcu u Ciebie jest - chaos jako struktura Bytu, również, jako arche? Dalej: "Chaos nie jest fałszem, lecz inną prawdą: prawdą o nieprawdziwości prawdy Logosu. Zdaniem orzekającym o sobie, o swoim własnym fałszu i swojej własnej prawdzie jednocześnie. Antynomią. Cesarzem paradoksów. Dźwiękiem nieuchwytnym słowami (czyli logiką, Logosem, tekstem — czyli rozumem). Uczuciem transcendencji. Niewyrażalną Mądrością. I wielkim zagrożeniem. Gdyż nieuchronnie prowadzi do utraty poczucia realności świata. Do zagubienia się we własnym umyśle, generującym wciąż nowe pojęcia i nowe antynomie, żywiącym się własnymi kłamstwami." Tak. Dalej: "Satanizm powinien być wielkim zagrożeniem, dlatego powinien produkować Chaos. A Wielka Bogini Matka – Córa Chaosu, Pani przypadkowości i Wiecznej Zabawy, zawsze młoda stara podstępna dziwka, królowa nierządnic, seksu, orgii i rozpusty, kłamliwa kochanka, młoda dziewczyna dająca gnozę, szpetna starucha dająca mądrość, Biała Bogini, rodząca, troskliwa matka, okrutna morderczyni żądna krwi swych dzieci, czarna Pani Zniszczenia, Otchłań – staje się naturalnym bogiem autentycznych satanistów. Nawet jeśli nie zdają sobie z tego sprawy." Z całym szacunkiem dla tego, co nazywasz Boginią, dla mnie ta "córa Chaosu" jest jego bękarcim dzieckiem. Czy wobec Twojej logiki (!) nie jestem satanistką, Michale? Czy mam tu zrobić comming out? Dalej: "Zasada tożsamości (x = x) jest ułudą." - oglądanie (sic) tego zdania sprawiło mi przyjemność porównywalna do oglądania dzieła sztuki. Mimo że mówisz jako mistyk, co automatycznie ustawia Cię po którejś ze stron, ale pewnych rzeczy nie przeskoczymy. Artysta nie musi być dziełem sztuki, musi je tylko powoływac do życia. Dalej: "Prawdę poznał Friedrich Nietzsche, gdy mówiąc o prawdzie wciąż sam sobie przeczył oraz wtedy, gdy szaleństwo i chaotyczność Dionizosa wyniósł ponad harmonię Apolla." Czyją prawdę powiedział? I co Ci po prawdzie, piewco kłamstwa? Dlaczego zrezygnował z Apolla, próbując w ten sposób uporządkować chaos? Dlaczego znów każesz mi patrzeć z czyjejś perspektywy? Dlaczego zadajesz sobie tyle trudu żeby zrozumieć chaos? Przeczytaj jeszcze raz: zrozumieć chaos. Dalej: "Prawdę poznał Aleister Crowley, gdy mówił, że "prawda znajduje się poza językiem" (Magija w teorii i praktyce, 1929; pol. wyd.: EJB, 1999; KOS, 2002, s. 29)." A to nie są przypadkiem słowa H.G. Gadamera? pzdr. XIX |
|
Wolf [ nieaktywne ] Wysłano: 2011-10-12 16:26:21 |
Gnosis Diaboli > Z całym szacunkiem dla tego, co nazywasz Boginią, dla mnie ta "córa > Chaosu" jest jego bękarcim dzieckiem. Czy wobec Twojej logiki (!) nie > jestem satanistką, Michale? Czy mam tu zrobić comming out? Może i bękarcim w każdym razie dzieckiem, tutaj akurat ma rację tylko oczywiście nie umie się podeprzeć żadnym obrzędem(doświadczeniem) Obecna pora roku - kiedy ubywa dnia a czas nocy wciąż się wydłuża-przynosi wizję rozpadu wszelkich form i powrotu do przedkosmicznego chaosu, stanu wyjściowego, no przynajmniej u mnie :) |
|
Wolf [ nieaktywne ] Wysłano: 2011-10-07 16:43:52 |
Gnosis Diaboli > Czy Ty właśnie doszedłeś do wniosku, że Szatan to arche? Czy tylko mi się > przywidziało? Bo jeśli tak, to nie widzę tego, Misza, nie przekonałeś > mnie. Znów wylądowałeś po jeden ze stron barykady. Znów rozbiłeś na dwa. > Tylko nie ustawiaj się do mnie zadem, bo ubrałeś czapeczkę mistyka do tego > tekstu. Chcę Cię zrozumieć, nie kłócić się z Tobą. Więc pomóż mi Ciebie > zrozumieć. > to pierwsze czego mu brakuje - SPOKOJU, jak slusznie zauwazylas pewnie za chwilunie sie wkurwi, podobnie zachowywal sie inny samozwanczy mistyk S.pl- shogun. Najzwyczajniej brakuje mu jeszcze troszku do dostatecznie głębokiego wglądu bo wtedy wszystko co zatruwa głowe znika i pozostaje PRZEJRZYSTOŚĆ . Może warto by było poczekać i wykazać to pod jego postem ale co tam :) Mistykiem nie jest ktos targany przez emocje jak zwierzątko, ciekawe jest to Jego podkreślanie własnej męskości, robi to na każdym kroku , ale ja tematu drążył nie będę :) Może warto mu uzmysłowić , że Alicja Krołlej wolała w dupe. |
|
Lava [ nieaktywne ] Wysłano: 2011-10-07 17:10:23 |
Gnosis Diaboli > to pierwsze czego mu brakuje - SPOKOJU, jak slusznie zauwazylas pewnie za > chwilunie sie wkurwi, Szczerze mówiąc z tego właśnie powodu zastanawiałam się, czy w ogóle zaczynać temat. No ale niech stracę, najwyżej rozmowa się skończy, zanim na dobre się rozpocznie. A słowa raz wypowiedziane może gdzieś tam zostaną, może Michał kiedyś powściągnie swoje ego. XIX |
|
Sabatiel ( Codex Saerus ) ![]() Wysłano: 2011-10-08 00:52:19 |
Gnosis Sabatieli > > > to pierwsze czego mu brakuje - SPOKOJU, jak slusznie zauwazylas > pewnie za > > chwilunie sie wkurwi, > > Szczerze mówiąc z tego właśnie powodu zastanawiałam się, czy w ogóle > zaczynać temat. No ale niech stracę, najwyżej rozmowa się skończy, zanim > na dobre się rozpocznie. A słowa raz wypowiedziane może gdzieś tam > zostaną, może Michał kiedyś powściągnie swoje ego. > > XIX Mogliście dać mi szansę i nie pisać tego publicznie, bo teraz pomyślicie, że udaję spokój i pokazuję go Wam celowo, żeby nie wyjść na prostaka. Nie macie teraz żadnego dowodu, jakbym się zachował, gdybyście nie ujawnili swoich przypuszczeń. Swoje ego już od lat powściągam, takie jest właśnie w lejcach. Mniejsze już być nie może. Tytuł posta jest ironiczny, bo dzieje się dokładnie to, czego nie chciałem: gadamy o twórcy, a nie o wytworze. Powtórzę to zaraz w poście do Wolfa. |
|
Lava [ nieaktywne ] Wysłano: 2011-10-08 01:12:52 |
Gnosis Sabatieli > Mogliście dać mi szansę i nie pisać tego publicznie, bo teraz pomyślicie, > że udaję spokój i pokazuję go Wam celowo, żeby nie wyjść na prostaka. Nie pomyślimy (my - Lava). Dawaj. L. |
|
Sabatiel ( Codex Saerus ) ![]() Wysłano: 2011-10-08 01:25:03 |
Gnosis Sabatieli > > Mogliście dać mi szansę i nie pisać tego publicznie, bo teraz > pomyślicie, > > że udaję spokój i pokazuję go Wam celowo, żeby nie wyjść na prostaka. > > Nie pomyślimy (my - Lava). Dawaj. > > L. Właśnie płodzę, daj mi jeszcze 20 minut. |
|
Sabatiel ( Codex Saerus ) ![]() Wysłano: 2011-10-08 01:09:17 |
Gnosis Anali > to pierwsze czego mu brakuje - SPOKOJU, jak slusznie zauwazylas pewnie za > chwilunie sie wkurwi, podobnie zachowywal sie inny samozwanczy mistyk > S.pl- shogun. Zaczynam zastanawiać się czego Tobie brakuje, skoro nie umiesz odczepić się od personalnej - a jak widzę poniżej, również wulgarnej - tematyki i płaszczyzny. Nie będę snuł przypuszczeń, bo szkoda mi czasu i energii, ale pomyśl chwilę o sobie: dlaczego tak mocno wytykasz mi mój egocentryzm i ego? Dlaczego Tobie właśnie tak one przeszkadzają, skoro nie narzucam się z nimi Tobie ani na Twoich oczach? (bo przecież pisałem bardzo grzecznie). Dlaczego nie umiesz myśleć inaczej, niż psychologicznie (zdradza Cię nawet używanie słów "czuć" chaos). Może to syndrom uleczonego, który chce teraz wszystkich innych uleczyć? Na co chorowałeś, że wciąż analizujesz innych? > Najzwyczajniej brakuje mu jeszcze troszku do dostatecznie > głębokiego wglądu bo wtedy wszystko co zatruwa głowe znika i pozostaje > PRZEJRZYSTOŚĆ . Mocno podejrzewam, że czujesz się lepiej pisząc, że mi czegoś brakuje, co Ty - oczywiście - od dawna już masz. Muszę więc jeszcze poczekać na osiągnięcie Twojej mądrości. Czyż nie? > Może warto by było poczekać i wykazać to pod jego postem ale co tam :) Warto by było, ale masz problem z emocjami, aby podejmować strategiczne decyzje. > Mistykiem nie jest ktos targany przez emocje jak zwierzątko, Trafna uwaga. > ciekawe jest > to Jego podkreślanie własnej męskości, robi to na każdym kroku , ale ja > tematu drążył nie będę :) Może warto mu uzmysłowić , że Alicja Krołlej > wolała w dupe. Tutaj najdobitniej pokazałeś jaką masz klasę, jakie kategorie myślenia i jakie motywacje. Nie bez powodu od lat wierny jesteś forum satanistycznemu - dużo w Tobie iście szatańskim cech: zawiści, radości z niszczenia i małostkowości. Może warto by było, abyś skupił się na własnej wartości i włożył pracę, aby samemu urosnąć, zamiast być pierwszą osobą piszącą krytykanckiego (nie krytykującego) posta aby wykazać małość kogoś innego? A jeśli już cieszy Cię kłucie innych (u satanistów to naturalna, oczywista cecha), to rób to już z klasą (jak Lava przed laty, pod nickiem Myszołów, od której mógłbyś się nauczyć wiele ze strategii i panowania nad popędami), bo pisania o ruchaniu w dupę i insynuowanie pederastii na podstawie jednej wzmianki o byciu samcem z testosteronem tej klasy nie ma. (Poza tym to strasznie dziecinny chwyt, bawiliśmy się w takie rzeczy lata temu.) Apeluję do moderacji, aby następny post Wolfa nie dotyczący tematu wątku wycięła i przeniosła gdzieś indziej. Można krytykować ego Sabatiela, ale nie w tym wątku. |
|
Wolf [ nieaktywne ] Wysłano: 2011-10-08 16:04:42 |
=-=-= Wiadomość zamrożona. Odpowiedz prywatnie albo idź na piwo =-=-= Gnosis Anali |
|
Lava [ nieaktywne ] Wysłano: 2011-10-08 17:59:45 |
=-=-= Wiadomość zamrożona. Odpowiedz prywatnie albo idź na piwo =-=-= Gnosis Anali |
|
Sabatiel ( Codex Saerus ) ![]() Wysłano: 2011-10-08 02:19:26 |
Gnosis Diaboli PRZEDE WSZYSTKIM dziękuję Ci Lavo, że odniosłaś się mojego dzieła, a nie do mnie i do mojej egocentrycznej, podziwu pragnącej psychiki. Przez 3 posty nie potrafił zrobił tego pan Wolf, na co ostatecznie odpowiedziałem mu tutaj: http://www.satan.pl/forum.php?act=4&idf=2&thread=248665&mesg=248737#msg Po drugie, dziękuję Ci, że Twojej niektóre uwagi (zobaczysz które) były tak trafne, że istotnie wzbogaciły moją "wiedzę" (czy też jej uporządkowanie) na temat, na jaki napisałem "G.D." Sumując: w Twoich przypadku nie muszę zmieniać tytułu posta (czo uczyniłem w przypadku poprzedniego rozmówcy, adekwatnie do tematu każdego z postów) Do rzeczy: > Za każdym razem przeżywając kolejną transformację swojego światopoglądu - > ogłaszasz to jako rewolucję i czcisz kolejnym tekstem, ogłaszanym n > zasadzie nowego Dekalogu. Bo taką mam osobowość. Może się ona czytelnikom wydawać egocentryczna, ale w rzeczywistości jest ona DZIECIĘCA (raczej nie dziecinna), nie egocentryczna, i jak dziecko chcę krzyczeć z radości do mamy, że mam nową zabawkę i strasznie się z niej cieszę. Naprawdę nie widzę w tym przesady, że dzielę się ze światem czymś tak ważnym, jak osobiste doświadczenia metafizyczne. To nie jest zmiana pracy czy miasta, to nie jest zmiana światopoglądu. To coś więcej niż światopogląd (które, de facto, nie zmienił się: nadal to samo uważam o ludziach, świecie itd.) Metafizyka to nie opis świata. > Czemu służy ta celebracja? Przyjemności oczywiście. Najpierw mojej, ale może jeszcze niektórych czytelników. Gdy w latach 2004-2006 czytałem Prokopiuka, wiele razy mówiłem w myślach "Jak dobrze, że miałeś dość zapału, aby to wszystko napisać Mistrzu!" Potem doszli Campbell, Graves, Carroll, Cecuda (ten od numerologii, patrz wątek o Symbolice), inni od takich rzeczy. Teraz dzielę się ja. > Świętujesz kolejny > stopień, jakby to był szczyt. Przecież dla mnie TERAZ to jest szczyt. > Potem okazuje się, że był to kolejny > szczebel drabiny. No i co z tego! Obecnie mam już którą z kolei dziewczynę, myślisz że nie wiem, że to też sie kiedyś skończy, tak jak poprzednie? Że będziemy się kłócić i się rozejdziemy wcale nie jako przyjaciele? Ale TERAZ jest mi z nią bardzo dobrze. Moja mało romantyczna wiedza nie przeszkadza mi być TERAZ subiektywnym. Subiektywność i mylenie się to bycie człowiekiem, obiektywność i nie mylenie się nigdy to bycie bogiem. Jak zwyczajnie LUBIĘ być człowiekiem. > Ego* to kłamca - kłamie także Ciebie. Tak samo jak kobieta. To nie jest przypadkowe porównanie. > Obok faktycznej > treści, przemycasz nam także manifestację swojego Ja. Oczywiście, jak to satanista-egocentryk (napisałem to dzisiaj chyba z ósmy raz). I nawet nie przemycam, jawnie je pokazuję. > Czy Zbyszek > wychodzący ze sklepu to faktycznie mały samouczek dla laików, czy > przemycenie przez Michała jego stanowiska w sporze o uniwersalia? Czy > jedno i drugie? A jeśli tak, co sobie Michał uświadamia? Po prostu się > zastanawiam, nie dopatruj się tutaj broń boże jakiegoś ataku! Nie dopatruję, umiem czytać. To samo zarzucano Kotarbińskiemu, że pisząc podręcznik do logiki ("Elementy..." z 1929 r.) przemycił tam swój pogląd właśnie na uniwersalia (u K. to był reizm = istnieją tylko ciała materialna). U mnie nie chodzi o uniwersalia chyba (zaczynam wątpić!), ale o ... kurwa, zapomniałem. Zdaje się że o semantyczne paradoksy zwrotu "jest prawdziwe". Tak, przemycam, chyba nieświadomie. > * W sensie to ego, nie ten Ego. Ten Ego nie jest kłamcą, powiedział, że > się ze mną ożeni, i chociaż zniknął rano z tymi 2.000 zł co je miałam w > kredensie, jednak ja nadal czekam, bo mu wierzę. :-))) > Dalej: > > "To, co tam się znajduje — metafizyczna Prawda — jest tak > bardzo nieracjonalne i tak bardzo > nie-z-rozum-iałe, że pożera rozum, niszcząc w końcu cały umysł. Póki to > nie nastąpi, można > zdążyć wykrzyczeć o tym, co się tam ujrzało. Po czym przychodzi > najsmutniejsze > spostrzeżenie: krzyczałem już językiem Prawdy i nikt mnie nie > zrozumiał…" > > "Ona przyciąga do mnie proroków. Biedni durnie. > Nie są mądrzy, są jedynie najmniej głupi z was wszystkich. > Szaleńcy - nie umieją czytać, ale za to potrafią Czytać. A kiedy są > oślepieni, nie padają tak od razu z impetem w proch waszej ziemi, ale > wirują jeszcze przez chwilę płonąc, a potem podnosząc się z upadku, > połamani i rozbici, pamiętają jeszcze przez jakiś czas to wirowanie." Odkąd to pierwszy raz przeczytałem (a było to już dawno, tuż po napisaniu/zamieszczeniu) wiem, że miałaś na myśli również mnie. Nie przeszkadza mi to. > Dalej: > > "Mówić o Prawdzie Jej językiem, znaczy mówić nielogicznie i wciąż sobie > przeczyć." - dlaczego? (zaznaczam, że się z Tobą zgadzam) Dlatego, że struktura Prawdy jest nielogiczna (często wewnętrznie sprzeczna, a więc nielogiczna), a zatem mówiąc o Prawdzie musiałbym gwałcić reguły języka logicznego, mówiąc np. "Ten stół tu stoi i tu nie stoi" lub, raczej, "Ten stół ma cztery nogi, ale również nie ma czterech nóg (w tym samym sensie". Jest to odrzucenie zasady sprzeczności (powinna nazywać się z. niesprzeczności). W rzeczywistości metafizycznej Chaosu jest tak, że coś się dzieje i jednocześnie się nie dzieje w tym samym sensie "dziać się" oraz - gwałt na logice największy! - że x jest sobą i jednocześnie sobą już nie jest, gdyż jest czymś innym, a jednak sobą jest nadal (z. tożsamości). Ja też nie umiem sobie tego wyobrazić, a jednak wiem, że tak "tam" się dzieje. > Dalej: > > Czy jungowski Cień rodzi się z nieprawdy? Zawsze jawił mi się jako prawda > właśnie, tylko taka, którą jednostka wypiera z całych sił. Moje > spostrzeżenia potwierdziłam też empirycznie. Oczywiście że Jungowski cień jest prawdą i rodzi się z prawdy. Jung mówił wprost, że każdy człowiek MUSI mieć swojego cienia. On jest częścią prawdy o czł. tylko akurat tą niemiłą. > Dalej: > > Trudno mi wyobrazić sobie, że w naturze istnieje fałsz. Ale czy > rzeczywiście nie istnieją w naturze przeciwieństwa? To najtrudniej mi wytłumaczyć. Z fałszem nie dam rady, musze to rozpisać analitycznie. A jedność przeciwieństw jest znana od dawna, szczególnie Tobie, ubrałem to tylko w symbolikę liczby 3, która jednoczy 1 i minus 1. Jeden i minus jeden dają dwa (jest ich dwoje), a trójka przychodzi jako mądra starsza siostra, mówiąc "ależ nie musicie się kłócić (znosić się wzajemnie, wtedy będzie zero), bo obydwoje jesteście tak samo piękne (tak samo prawdziwe)." Ona mówiąc to i jednocząc je, już nie tworzy dwójki (opozycji, kłótni, walki, wojny), ale współistnienie (3). A bogiem wojny i kłótni jest Szatan (co dobrze widać na tym forum :D ! ) > Dalej: > > "Oni wszyscy mówili to samo: dwójka—podział—dualizm nie > istnieje, istnieje tylko > jedynka—jedność (logos) i trójka—trójnia, a trójka jest > jedynką (trójnia jest jednością). A zatem trójnia jest logosem." > > Ja jako ja dorzucę jeszcze kwestię hermetycznej czwórcy, zapewne także Ci > znaną, a przemilczaną (przypadkiem?) Po prostu nie analizowałem czwórcy, bo by się wszystko pomieszało i straciłbym ekstatyczną radość, którą ma się wtedy, gdy się ma poczucie, że się coś wyraźnie zrozumiało :-) Bycie totalnie uczciwym w filozofii często się nie opłaca :) > Dalej: > > Co do poszukiwania pewnych znaczeń/sensów u Mickiewicza, to wiedziałeś, że > był towiańczykiem? To Ci może pomóc w poszukiwaniach. Nie wiedziałem. Poszukam. Od Towiańskiego? On był mistykiem? Sprawdzę sobie. > Dalej: > > "Każdy z tych trzech (kolejna trójka!) cytowanych tekstów powstał OSOBNO i > żaden > nie nawiązywał do poprzedniego. Jednak zestawienie ich razem daje pewien > obraz. > Nieważne, że autorzy nie mieli takiej intencji, nieważne, że Mickiewicz > nie miał na myśli 44 > wersetu w 8 rozdziale Ewangelii Jana i nieważne, że nie ma logicznego > połączenia między > liczbą 9 a kłamstwem, którego ten sam (czyżby ten sam?) Szatan jest > symbolem. Ważne, że > powstaje pewien obraz. > > Obraz ten mówi, iż Szatan jest niezwyciężoną zasadą Natury (czyli Bytu, > Rzeczywistości) i że dlatego właśnie jego liczbą jest 9 (która w wyniku > dzielenia zawsze > wraca do siebie i która, zupełnie przypadkowo, od czasów antycznych, u > pitagorejczyków, > jest liczbą symbolizującą magię…), że tenże niezwyciężony Szatan > jest także "ojcem > kłamstwa", a więc że Kłamstwo (przez duże K, jako kategoria metafizyczna, > nie jak > zwyczajne mówienie nieprawdy) jest niezwyciężoną zasadą Bytu." > > Czy Ty właśnie doszedłeś do wniosku, że Szatan to arche? Czy tylko mi się > przywidziało? Bo jeśli tak, to nie widzę tego, Misza, nie przekonałeś > mnie. Znów wylądowałeś po jeden ze stron barykady. Znów rozbiłeś na dwa. > Tylko nie ustawiaj się do mnie zadem, bo ubrałeś czapeczkę mistyka do tego > tekstu. Chcę Cię zrozumieć, nie kłócić się z Tobą. Więc pomóż mi Ciebie > zrozumieć. "Hermeneutyka to umiejętność interpretacji — w wąskim znaczeniu: tekstów literackich, w szerszym znaczeniu: wszelkich treści symbolicznych. To właśnie zrobiłem w tekście pierwszym pt. Ojciec kłamstwa. Fałsz jako zasada Bytu i dlatego pierwsze określenie trzyczęściowego podtytułu sygnalizuje hermeneutykę. Jednakże, podczas gdy hermeneutyka jest interpretacją tekstu i wydobywaniem z niego ukrytych treści, w moim przypadku jest raczej nadinterpretacja tekstów i nadawanie im nowych treści. Mam tego pełną świadomość. Jednak, po pierwsze, w moim przekonaniu prawda nie różni się wiele od nieprawdy, a, po drugie, czyż moja metoda (nad)interpretacji nie jest spójna z tytułem mojej pracy?" http://www.the-serpent.pl/Sabatiel/Gnosis_Diaboli_I-III.pdf s. 25 :-) Szatan nie jest żadnym arche. Tak po prostu ułożyłem puzzle z kilku (nie tylko tych 3, doszło jeszcze Liber AL) tekstów i podnieciłem się, jakie to wszystko jest spójne. > Dalej: > > "Szatan jest > także "dziecięciem, (bóg Horus = Crowleyańskie "dziecię w koronie"" > > Harpokrates - to dziecię w koronie, Horusa w swojej "dojrzałej formie" > trzeba by bardziej zaliczyć do grona Atisów, Chrystusów, itd., dziecięciem > jest Harpokrates. Wydaje mi się to ważne, ponieważ stanowi(ł) jednostkę na > tyle istotną, by stać się odrębną/nieodrębną. Mam zmienić w tekście Horusa na Harpokratesa? Będzie lepiej? > Dalej: > > Tekst drugi, rozdział 3 - rozumiem, o co Ci chodzi. Ale mam wrażenie, że > nie uwolniłeś się w ogóle od nawyków myślenia/metodologii tych, których > błędów chcesz uniknąć, jako podległych Logosowi. To tylko słowa (nomen > omen) o Chaosie. Zgadza się - ja chcę logicznie i logosowo opisać Chaos (jakby gwałcąc go jego wrogiem), gdyż pisząc o nim chaotycznie nie zdobędę uznania jako filozof, a na wieczność stanę się szalonym mistykiem, którego nikt nie rozumie i którego nikt nie bierze na poważnie. To polityka. Akcja promocyjna pojęcia Chaosu. Mam tego skrajnie wyraźną świadomość. Oto moje wprowadzenie (pisane coś koło kwietnia) do czegoś innego (nie zostanie chyba nigdzie opublikowane). Tzn fragment z wprowadzenia: " Nie mam złudzeń, że uda mi się logicznie dowieść mej głównej tezy, a mianowicie tego, że logika klasyczna (czy też formalna) nie ma logicznych fundamentów. Takie zadanie jest bowiem z samej swej definicji niemożliwe. Nomen omen, niemożliwie logicznie. Mamy wtedy do czynienia z językiem i metajęzykiem, z których każdy jest językiem logiki formalnej. Metajęzyk orzeka jakieś sądy o sądach języka. I kiedy metajęzyk mówiący systemem logiki formalnej chce udowodnić logiczność języka będącego logiką formalną, zadanie jest wykonalne, choć i to okazało się niezwykle trudne, a nawet niemożliwe, co wykazał Kurt Gödel. Jednak kiedy ów metajęzyk chce obalić logiczność wspomnianego języka, czyli de facto swoją własną logiczność, jest uwikłany w tak potężną sprzeczność wewnętrzną, że z definicji to zadanie jest niewykonalne. Przyjrzyjmy się bliżej temu zadaniu. Jeśli bowiem udałoby się udowodnić logicznie nielogiczność języka logicznego, to oznaczałoby, że sam ten dowód jest również nielogiczny, gdyż dokonał tego narzędziami logiki formalnej, które obalił. Obalił więc sam siebie. A jeśli obalił sam siebie (tj. dowiódł logicznie, że logika formalna nie ma logicznych fundamentów), to tym samym nie obalił logicznie tego, co miał obalić. Zatem, finalnie, jeśli obalił sam siebie, to nie obalił sam siebie." > Dalej: > > "Chaos jest strukturą Bytu." - tu się zgadzam. Chaos to wg mnie bardziej > prawdopodobne arche. Chaos - zawierający w sobie zło i dobro po równo, > albo nie po równo. Nie rozumiem, jak to w końcu u Ciebie jest - chaos jako > struktura Bytu, również, jako arche? Arche - sam już nie wiem. Struktura Bytu - tak, ale nie naszego Bytu, ale "tego drugiego", Bytu metafizycznego, prymarnego. Jaki taki prymarny jest arche, ale gdyby Chaos był arche (=fundamentem wszelkiego istnienia) to by się przecież to wszystko rozjebało. Więc to jest "tam obok, po drugiej stronie lustra". I ludzki umysł nie może tam długo wytrzymać, bo zaczyna się psuć. > Dalej: > > "Chaos nie jest fałszem, lecz inną prawdą: prawdą o nieprawdziwości prawdy > Logosu. > Zdaniem orzekającym o sobie, o swoim własnym fałszu i swojej własnej > prawdzie > jednocześnie. Antynomią. Cesarzem paradoksów. Dźwiękiem nieuchwytnym > słowami (czyli > logiką, Logosem, tekstem — czyli rozumem). Uczuciem transcendencji. > Niewyrażalną > Mądrością. I wielkim zagrożeniem. Gdyż nieuchronnie prowadzi do utraty > poczucia > realności świata. Do zagubienia się we własnym umyśle, generującym wciąż > nowe pojęcia > i nowe antynomie, żywiącym się własnymi kłamstwami." > > Tak. Wow! Hmm. Zawsze to podejrzewałem :-) Wow. Ok. > Dalej: > > "Satanizm powinien być wielkim zagrożeniem, dlatego powinien produkować > Chaos. > A Wielka Bogini Matka – Córa Chaosu, Pani przypadkowości i Wiecznej > Zabawy, zawsze > młoda stara podstępna dziwka, królowa nierządnic, seksu, orgii i rozpusty, > kłamliwa > kochanka, młoda dziewczyna dająca gnozę, szpetna starucha dająca mądrość, > Biała Bogini, > rodząca, troskliwa matka, okrutna morderczyni żądna krwi swych dzieci, > czarna Pani > Zniszczenia, Otchłań – staje się naturalnym bogiem autentycznych > satanistów. Nawet jeśli > nie zdają sobie z tego sprawy." > > Z całym szacunkiem dla tego, co nazywasz Boginią, dla mnie ta "córa > Chaosu" jest jego bękarcim dzieckiem. Czy wobec Twojej logiki (!) nie > jestem satanistką, Michale? Czy mam tu zrobić comming out? Ten tekst powstał właśnie po to, abyś wyrzekła się swojej fałszywej wiary i poszła sobie przecz! > Dalej: > > "Zasada tożsamości (x = x) jest ułudą." - oglądanie (sic) tego zdania > sprawiło mi przyjemność porównywalna do oglądania dzieła sztuki. Mimo że > mówisz jako mistyk, co automatycznie ustawia Cię po którejś ze stron, ale > pewnych rzeczy nie przeskoczymy. Artysta nie musi być dziełem sztuki, musi > je tylko powoływac do życia. Nie kłamiesz mnie? > Dalej: > > "Prawdę poznał Friedrich Nietzsche, gdy mówiąc o prawdzie wciąż sam sobie > przeczył > oraz wtedy, gdy szaleństwo i chaotyczność Dionizosa wyniósł ponad harmonię > Apolla." > > Czyją prawdę powiedział? I co Ci po prawdzie, piewco kłamstwa? Czy ja tak opiewam kłamstwo? Czy raczej zawsze i w każdej chwili chodziło mi o prawdę? A ze ona okazuje się czasem kłamstwem... > Dlaczego > zrezygnował z Apolla, próbując w ten sposób uporządkować chaos? Dlaczego > znów każesz mi patrzeć z czyjejś perspektywy? Dlaczego zadajesz sobie tyle > trudu żeby zrozumieć chaos? Przeczytaj jeszcze raz: zrozumieć chaos. Wiem o co Ci chodzi. Odpowiem wymyśloną naprędce metaforą: Spotykam pewnego dnia groźną dziewczynę, o której wiem na pewno, że gdy nasyci się mną, zrani mnie (zdradzając, odchodząc itd). Wiem to wcześniej. I dobrze wiesz co robię. Po wszystkim nie mam nikomu niczego za złe. Włożyłem rękę we wrzątek. Dlatego chcę zrozumieć chaos - bo to mentalny seks. Nie będę miał za złe konsekwencji. > Dalej: > > "Prawdę poznał Aleister Crowley, gdy mówił, że "prawda znajduje się poza > językiem" > (Magija w teorii i praktyce, 1929; pol. wyd.: EJB, 1999; KOS, 2002, s. > 29)." > > A to nie są przypadkiem słowa H.G. Gadamera? Nie wiem, nie czytałem Gadamera. Ale Crowley napisał to przed 1929 rokiem, Gadamera chyba wtedy jeszcze nie było na świecie. Wikipedia. No dobra, żył, ale było młody. (O kurwa, on dożył 102 lat!!!) > pzdr. > XIX Pozdro. IX |
|
Lava [ nieaktywne ] Wysłano: 2011-10-08 19:35:13 |
Gnosis Diaboli > PRZEDE WSZYSTKIM dziękuję Ci Lavo, że odniosłaś się mojego dzieła, a nie > do mnie i do mojej egocentrycznej, podziwu pragnącej psychiki. Proszę. > Bo taką mam osobowość. Może się ona czytelnikom wydawać egocentryczna, ale > w rzeczywistości jest ona DZIECIĘCA Tak. > > Świętujesz kolejny > > stopień, jakby to był szczyt. > > Przecież dla mnie TERAZ to jest szczyt. Ale potrafisz przecież być na tyle przewidujący, żeby zorientować się, że będą następne. > > Potem okazuje się, że był to kolejny > > szczebel drabiny. > > No i co z tego! A to, że jak się cieszysz jak mały piesek pchłami, to ludzie będą Cię traktować jak małego pieska. Wielokrotnie wyrażałeś żywe zainteresowanie recepcją swoich słów (explicite i implicite), pisząc w ten sposób szkodzisz swojej idei (w zamierzeniu poważnie przez Ciebie traktowanej) odbierając jej sporo powagi. Subiektywność i mylenie się to bycie człowiekiem, > obiektywność i nie mylenie się nigdy to bycie bogiem. Jak zwyczajnie LUBIĘ > być człowiekiem. Bardzo ciekawe. Co można lubić w byciu człowiekiem? > U mnie nie chodzi o uniwersalia chyba (zaczynam wątpić!) No i chyba słusznie, że zaczynasz wątpić... ;) > > * W sensie to ego, nie ten Ego. Ten Ego nie jest kłamcą, powiedział, > że > > się ze mną ożeni, i chociaż zniknął rano z tymi 2.000 zł co je miałam > w > > kredensie, jednak ja nadal czekam, bo mu wierzę. > > :-))) Nie ma się co śmiać, już nawet na zapowiedzi było dane! Właśnie, Ego: "(...) Wtem jakiś karzeł o oczach tylu że głowa mu się mieni jak żabi skrzek ten karzeł się waży Podpalić me złote loki ja nie gaszę lenistwem struty I tkwię na tronie z trzasku ognia w sali pustej wśród niebieskich witraży" Następnym razem wymyśl coś trudniejszego. :] Wracając: > Odkąd to pierwszy raz przeczytałem (a było to już dawno, tuż po > napisaniu/zamieszczeniu) wiem, że miałaś na myśli również mnie. Nie > przeszkadza mi to. Właściwie mogłam Ci tamten wierszyk zadedykować. > Dlatego, że struktura Prawdy jest nielogiczna (często wewnętrznie > sprzeczna, a więc nielogiczna), a zatem mówiąc o Prawdzie musiałbym > gwałcić reguły języka logicznego, mówiąc np. "Ten stół tu stoi i tu nie > stoi" lub, raczej, "Ten stół ma cztery nogi, ale również nie ma czterech > nóg (w tym samym sensie". Jest to odrzucenie zasady sprzeczności (powinna > nazywać się z. niesprzeczności). > > W rzeczywistości metafizycznej Chaosu jest tak, że coś się dzieje i > jednocześnie się nie dzieje w tym samym sensie "dziać się" oraz - gwałt na > logice największy! - że x jest sobą i jednocześnie sobą już nie jest, gdyż > jest czymś innym, a jednak sobą jest nadal (z. tożsamości). Ale to jest odrzucenie tylko logiki dwuwartościowej. > Ja też nie umiem sobie tego wyobrazić, a jednak wiem, że tak "tam" się > dzieje. Dlaczego zakładasz, że ja nie potrafię sobie tego wyobrazić? :) > Oczywiście że Jungowski cień jest prawdą i rodzi się z prawdy. Jung mówił > wprost, że każdy człowiek MUSI mieć swojego cienia. On jest częścią prawdy > o czł. tylko akurat tą niemiłą. No to jak to w końcu jest? "To logika zrodziła Szatana, gdy powiedziała, że "coś może być nieprawdą". Wtedy narodził się Jungowski Cień, wtedy narodził się Szatan, Zło i obcy naród. Narodziła się ksenofobia, walka z "tamtymi", opozycja (nie tylko polityczna), stawanie okoniem, bunt, sprzeciw, rebelia oraz wojna. Tym wszystkim jest Szatan. A narodził się w tym niepozornym, cichym, zapomnianym przez wszystkich momencie, gdy ponad 10 000 lat temu lub jeszcze dawniej ktoś "zauważył", że "coś może być nieprawdą". Lecz ten człowiek tego nie zauważył — on to wytworzył. On wytworzył własny myślowy konstrukt, bo tylko sądy i zdania mogą być nieprawdziwe i tylko sądy i zdania — oraz liczby, kolejne konstrukty myśli — mogą mieć swoje przeciwieństwa. W przyrodzie ani fałsze, ani przeciwieństwa nie istnieją. W przyrodzie wszystko co się dzieje, jest prawdziwe i dobre, a cień nie istnieje." > > Trudno mi wyobrazić sobie, że w naturze istnieje fałsz. Ale czy > > rzeczywiście nie istnieją w naturze przeciwieństwa? > > To najtrudniej mi wytłumaczyć. Z fałszem nie dam rady, musze to rozpisać > analitycznie. A jedność przeciwieństw jest znana od dawna, szczególnie > Tobie, ubrałem to tylko w symbolikę liczby 3, która jednoczy 1 i minus 1. > Jeden i minus jeden dają dwa (jest ich dwoje), a trójka przychodzi jako > mądra starsza siostra, mówiąc "ależ nie musicie się kłócić (znosić się > wzajemnie, wtedy będzie zero), bo obydwoje jesteście tak samo piękne (tak > samo prawdziwe)." Ona mówiąc to i jednocząc je, już nie tworzy dwójki > (opozycji, kłótni, walki, wojny), ale współistnienie (3). Czyli triada dialektyczna, jest to dla mnie jasne. Ale nadal moją wątpliwość budzi Twoje stwierdzenie, że w przyrodzie nie występują przeciwieństwa. > Po prostu nie analizowałem czwórcy, bo by się wszystko pomieszało i > straciłbym ekstatyczną radość, którą ma się wtedy, gdy się ma poczucie, że > się coś wyraźnie zrozumiało :-) Zakłamałeś sobie ekstatycznie wyniki badań, żeby Ci pasowały do postawionej hipotezy, Misza. > Bycie totalnie uczciwym w filozofii często się nie opłaca :) Bycie totalnie uczciwym nie popłaca w większości dziedzin życia, ale w filozofii jest raczej odwrotnie - to nieuczciwość nie popłaca, podkopując samą ideę filozofii, umiłowanie mądrości, dążenie do niej. Pytanie, czy oszukujesz wszystkich, w tym siebie? Czy tylko świat zewnętrzny wobec Ciebie - pozostając wobec samego siebie uczciwym? Tę drugą praktykę jestem w stanie zrozumieć, w pierwszej nie widzę sensu. > Od Towiańskiego? On był mistykiem? Sprawdzę > sobie. Tak. Tak. Sprawdź sobie. :) > podczas gdy hermeneutyka jest > interpretacją tekstu i wydobywaniem z niego ukrytych treści, w moim > przypadku jest raczej nadinterpretacja tekstów i nadawanie im nowych > treści. Mam tego pełną świadomość. To dobrze. > Jednak, po pierwsze, w moim przekonaniu > prawda nie różni się wiele od nieprawdy, A kłamstwo od błędu. Ciekawa jestem, czy o tym pamiętasz. a, po drugie, czyż moja metoda > (nad)interpretacji > nie jest spójna z tytułem mojej pracy?" Gnosis diaboli? Dlaczego? Na zasadzie - prawda diabła jest kłamstwem? > Szatan nie jest żadnym arche. Ulżyło mi. Tak po prostu ułożyłem puzzle z kilku (nie > tylko tych 3, doszło jeszcze Liber AL) tekstów i podnieciłem się, jakie to > wszystko jest spójne. (facepalm) Ty jesteś... jedyny w swoim rodzaju. ;) > > Harpokrates - to dziecię w koronie, Horusa w swojej "dojrzałej > formie" > > trzeba by bardziej zaliczyć do grona Atisów, Chrystusów, itd., > dziecięciem > > jest Harpokrates. Wydaje mi się to ważne, ponieważ stanowi(ł) > jednostkę na > > tyle istotną, by stać się odrębną/nieodrębną. > > Mam zmienić w tekście Horusa na Harpokratesa? Będzie lepiej? Tak, zdecydowanie. Z całości tekstu wynika, że chodzi Ci o dziecięcą formę Horusa, a ta wyewoluowała w końcu w osobne bóstwo. > Zgadza się - ja chcę logicznie i logosowo opisać Chaos (jakby gwałcąc go > jego wrogiem), gdyż pisząc o nim chaotycznie nie zdobędę uznania jako > filozof, a na wieczność stanę się szalonym mistykiem, którego nikt nie > rozumie i którego nikt nie bierze na poważnie. To polityka. Akcja Sądząc po dotychczasowych reakcjach, chyba osiągnąłeś skutek odwrotny do zamierzonego. > Oto moje wprowadzenie (pisane coś koło kwietnia) do czegoś innego (nie > zostanie chyba nigdzie opublikowane). Tzn fragment z wprowadzenia: > > " Nie mam złudzeń, że uda mi się logicznie dowieść mej głównej tezy, a > mianowicie tego, że logika klasyczna (czy też formalna) nie ma logicznych > fundamentów. Takie zadanie jest bowiem z samej swej definicji niemożliwe. > Nomen omen, niemożliwie logicznie. Mamy wtedy do czynienia z językiem i > metajęzykiem, z których każdy jest językiem logiki formalnej. Metajęzyk > orzeka jakieś sądy o sądach języka. I kiedy metajęzyk mówiący systemem > logiki formalnej chce udowodnić logiczność języka będącego logiką > formalną, zadanie jest wykonalne, choć i to okazało się niezwykle trudne, > a nawet niemożliwe, co wykazał Kurt Gödel. Jednak kiedy ów metajęzyk chce > obalić logiczność wspomnianego języka, czyli de facto swoją własną > logiczność, jest uwikłany w tak potężną sprzeczność wewnętrzną, że z > definicji to zadanie jest niewykonalne. > Przyjrzyjmy się bliżej temu zadaniu. Jeśli bowiem udałoby się udowodnić > logicznie nielogiczność języka logicznego, to oznaczałoby, że sam ten > dowód jest również nielogiczny, gdyż dokonał tego narzędziami logiki > formalnej, które obalił. Obalił więc sam siebie. A jeśli obalił sam siebie > (tj. dowiódł logicznie, że logika formalna nie ma logicznych fundamentów), > to tym samym nie obalił logicznie tego, co miał obalić. Zatem, finalnie, > jeśli obalił sam siebie, to nie obalił sam siebie." Sądzę, że jeśli nigdzie nie zostanie to opublikowane, to dobrze byłoby wkomponować to w treść Gnosis diaboli. Unikniesz wtedy wielu nieporozumień. > gdyby Chaos > był arche (=fundamentem wszelkiego istnienia) to by się przecież to > wszystko rozjebało. Nie sądzę. Podstawowa "przewaga" chaosu nad logosem jest taka, że logos nie może zawierać w sobie chaosu, ale chaos może zawierać w sobie logos. Ład nie istnieje, jeśli pojawi się nieład, chaos go wyklucza. Ale chaos ze swej natury może zawierać w sobie wszystko, w tym - paradoksalnie - porządek. > Więc to jest "tam obok, po drugiej stronie lustra". > I > ludzki umysł nie może tam długo wytrzymać, bo zaczyna się psuć. I tutaj Wolf powinien Cię trzymać, a ja powinnam Cię lać pasem po chudej dupie. Właśnie za to teoretyzowanie, i nie wiem, czy chociaż raz spróbowanie praktyki - które każe Ci wymyślać drugie strony lustra, zamiast zastanowić się nad tym, co tu i teraz. > > Dalej: > > > > "Chaos nie jest fałszem, lecz inną prawdą: prawdą o nieprawdziwości > prawdy > > Logosu. > > Zdaniem orzekającym o sobie, o swoim własnym fałszu i swojej własnej > > > prawdzie > > jednocześnie. Antynomią. Cesarzem paradoksów. Dźwiękiem nieuchwytnym > > > słowami (czyli > > logiką, Logosem, tekstem — czyli rozumem). Uczuciem > transcendencji. > > Niewyrażalną > > Mądrością. I wielkim zagrożeniem. Gdyż nieuchronnie prowadzi do > utraty > > poczucia > > realności świata. Do zagubienia się we własnym umyśle, generującym > wciąż > > nowe pojęcia > > i nowe antynomie, żywiącym się własnymi kłamstwami." > > > > Tak. > > Wow! Hmm. Zawsze to podejrzewałem :-) Wow. Ok. Co podejrzewałeś? Że kiedyś w końcu w czymś się z Tobą zgodzę? ;) Nie jestem chaotą, jeśli o to Ci chodzi. > > "Zasada tożsamości (x = x) jest ułudą." - oglądanie (sic) tego zdania > > > sprawiło mi przyjemność porównywalna do oglądania dzieła sztuki. Mimo > że > > mówisz jako mistyk, co automatycznie ustawia Cię po którejś ze stron, > ale > > pewnych rzeczy nie przeskoczymy. Artysta nie musi być dziełem sztuki, > musi > > je tylko powoływac do życia. > > Nie kłamiesz mnie? Nie. Znów wyczuwam, że się podnieciłeś. Przestań bez przerwy się podniecać. > > "Prawdę poznał Aleister Crowley, gdy mówił, że "prawda znajduje się > poza > > językiem" > > (Magija w teorii i praktyce, 1929; pol. wyd.: EJB, 1999; KOS, 2002, > s. > > 29)." > > > > A to nie są przypadkiem słowa H.G. Gadamera? > > Nie wiem, nie czytałem Gadamera. Dziwne, to jeden z ojców hermeneutyki we współczesnym rozumieniu tego słowa. Kiedyś spędziłam sporo czasu na studiowaniu jego poglądów. Sądzę, że mógłbyś tam znaleźć coś ciekawego dla siebie, mam na dysku "Co to jest prawda" i "Uniwersalność problemu hermeneutycznego", jak chcesz to Ci podeślę. Ale Crowley napisał to przed 1929 rokiem, > Gadamera chyba wtedy jeszcze nie było na świecie. Wikipedia. No dobra, > żył, ale było młody. (O kurwa, on dożył 102 lat!!!) No, długo żył. ;) Faktycznie chyba nie miał wtedy jeszcze trzydziestu lat. Wątpię, żeby Gadamer czytał Crowleya, ale na pewno pogląd o niewystarczalność języka do wyrażenia prawdy, umiejscowienie prawdy poza językiem jest obecny w jego tekstach. Tylko raczej z innej strony ugryziony, niż u Crowleya (ale pewności nie mam). > > pzdr. > > XIX > > Pozdro. > IX Hehe |
|
Wolf [ nieaktywne ] Wysłano: 2011-10-12 20:28:30 |
Gnosis Diaboli > I tutaj Wolf powinien Cię trzymać, a ja powinnam Cię lać pasem po chudej > dupie. Właśnie za to teoretyzowanie, i nie wiem, czy chociaż raz > spróbowanie praktyki - które każe Ci wymyślać drugie strony lustra, > zamiast zastanowić się nad tym, co tu i teraz. Zostaw on jeszcze obejmie całą Prawdę jak katolicy – zobaczysz ;) a troszkę poważniej-kiedy tacy skumają że poznanie prawdy jest niemożliwe? ze kiedy nawet opisze jej część to i tak zawsze będę tym który widzi ja inaczej? To czym jesteśmy to jebana TAJEMNICA… Najlepszym sposobem na rozwój jest uświadomienie sobie jak mało wiem i zwrócenie uwagi na to co się dookoła dzieje .UWAZNOŚĆ się kłania . |
|
Lava [ nieaktywne ] Wysłano: 2011-10-12 21:02:46 |
Gnosis Diaboli > UWAZNOŚĆ się kłania . Tak, to jest bardzo ważne. Najciemniej jest pod latarnią. pzdr XIX |
|
Wolf [ nieaktywne ] Wysłano: 2011-10-12 20:38:06 |
=-=-= Wiadomość zamrożona. Odpowiedz prywatnie albo idź na piwo =-=-= Gnosis Diaboli |
|
Lava [ nieaktywne ] Wysłano: 2011-10-12 21:04:54 |
=-=-= Wiadomość zamrożona. Odpowiedz prywatnie albo idź na piwo =-=-= Gnosis Diaboli |
|
De Profundis [ nieaktywne ] Wysłano: 2011-10-12 21:00:33 |
=-=-= Wiadomość zamrożona. Odpowiedz prywatnie albo idź na piwo =-=-= Frozen |
|
Vixit ( Not here to say please ) ![]() Wysłano: 2011-10-09 12:58:53 |
Gnosis Diaboli > Ale chaos ze swej natury może zawierać w sobie wszystko, w tym - paradoksalnie > - porządek. Mozesz wyjasnic dlaczego i w jaki sposob? |
|
Lava [ nieaktywne ] Wysłano: 2011-10-09 13:39:22 |
Gnosis Diaboli > > Ale chaos ze swej natury może zawierać w sobie wszystko, w tym - > paradoksalnie > > - porządek. > > Mozesz wyjasnic dlaczego i w jaki sposob? Wyobraź sobie, dajmy na to, 50 rzutów monetą. Jakie jest prawdopodobieństwo, że w każdym z 50 rzutów zawsze wypadnie reszka? Czy takie prawdopodobieństwo jest duże? Ale czy istnieje w ogóle? L |
|
Vixit ( Not here to say please ) ![]() Wysłano: 2011-10-09 15:41:36 |
Gnosis Diaboli > Wyobraź sobie, dajmy na to, 50 rzutów monetą. > Jakie jest prawdopodobieństwo, że w każdym z 50 rzutów zawsze wypadnie > reszka? > Czy takie prawdopodobieństwo jest duże? > Ale czy istnieje w ogóle? Dobrze. Ktore to chaos, ktore zawarty w nim porzadek, bo moje piekne oczy chyba niedostrzegaja zwiazku? |
|
Lava [ nieaktywne ] Wysłano: 2011-10-09 16:00:45 |
Gnosis Diaboli > > Wyobraź sobie, dajmy na to, 50 rzutów monetą. > > Jakie jest prawdopodobieństwo, że w każdym z 50 rzutów zawsze > wypadnie > > reszka? > > Czy takie prawdopodobieństwo jest duże? > > Ale czy istnieje w ogóle? > > Dobrze. Ktore to chaos, ktore zawarty w nim porzadek, bo moje piekne oczy > chyba niedostrzegaja zwiazku? Chaos to cała przestrzeń probabilistyczna (ale dla uproszczenia możesz założyć, że tylko Ω, myślę, że to nic nie zmieni). Porządek to A. Nie interesuje Cię dokładna miara prawdopodobieństwa (chociaż nie zaszkodzi jej policzyć), tylko odpowiedź na pytanie: czy takie prawdopodobieństwo w ogóle istnieje? L |
|
Vixit ( Not here to say please ) ![]() Wysłano: 2011-10-09 21:59:16 |
Efekt motyla > Chaos to cała przestrzeń probabilistyczna (ale dla uproszczenia możesz > założyć, że tylko Ω, myślę, że to nic nie zmieni). > Porządek to A. > Nie interesuje Cię dokładna miara prawdopodobieństwa (chociaż nie > zaszkodzi jej policzyć), tylko odpowiedź na pytanie: czy takie > prawdopodobieństwo w ogóle istnieje? Wciaz poruszasz sie w domenie logos. To ze nie znasz wszystkich czynnikow oddzialujacych na dane zjawisko nie oznacza jeszcze, iz model nie jest deterministyczny. W dodatku metafora (ufam, ze to metafora) z rzutem moneta zawiera w sobie warunek czasu - znow logos. IMO chaos dla Ciebie to wyrwany z kontekstu wycinek logos. Chyba, ze rozszerzasz go za bardzo, "nadajac cechy" Absolutu, nie bedac w stanie opisac ani jednego ani drugiego, gdyz lezy to poza Twoja natura. Wroce jeszcze do tego, gdyz nie doczekalem sie jasnej odpowiedzi: "Podstawowa "przewaga" chaosu nad logosem jest taka, że logos nie może zawierać w sobie chaosu, ale chaos może zawierać w sobie logos. Ład nie istnieje, jeśli pojawi się nieład, chaos go wyklucza." Dlaczego i w jaki sposob chaos moze zawierac w sobie porzadek? |
|
Lava [ nieaktywne ] Wysłano: 2011-10-09 22:50:07 |
Efekt zoila > IMO chaos dla Ciebie to > wyrwany z kontekstu wycinek logos. Masz prawdo do takiej opinii, a ja mam prawo do nie zadawania sobie trudu przejmowania się nią. > Chyba, ze rozszerzasz go za bardzo, Wybacz, ale Twoje kryteria oceny rzeczywistości nie są moim problemem. Twoje "za bardzo" nie musi być moim, więc bądź miły mi go nie narzucać. > "nadajac cechy" Absolutu, nie bedac w stanie opisac ani jednego ani > drugiego, gdyz lezy to poza Twoja natura. Mam świadomość tego, czym jest logos, czym jest chaos, czym jest absolut i jakie są ograniczenia natury ludzkiej. Ale nie nałożę na siebie tabu dlatego, że ze swojej natury nie jestem w stanie dotrzeć do prawdy. Wierzę, że dasz radę z tym żyć. > Wroce jeszcze do tego, gdyz nie doczekalem sie jasnej odpowiedzi: > > "Podstawowa "przewaga" chaosu nad logosem jest taka, że logos nie może > zawierać w sobie chaosu, ale chaos może zawierać w sobie logos. Ład nie > istnieje, jeśli pojawi się nieład, chaos go wyklucza." > > Dlaczego i w jaki sposob chaos moze zawierac w sobie porzadek? Udzielę Ci odpowiedzi z przyjemnością, Wasza Niecierpliwość, ale pod warunkiem, że najpierw odpowiesz na moje dwa pytania (Ty swoje powtórzyłeś po raz drugi, pozwól mi powtórzyć moje po raz trzeci): - czy zaszło prawdopodobieństwo? - a jeśli tak - jak duże (w przybliżeniu oczywiście: odpowiedź "małe" lub "duże" w pełni mnie zadowoli)? A męczę Cię powyższym dlatego właśnie, że nie potrafię inaczej wytłumaczyć, o co mi chodzi, jak tylko na przykładzie rachunku prawdopodobieństwa. Gdybym potrafiła - zrobiłabym to wcześniej. L |
|
Vixit ( Not here to say please ) ![]() Wysłano: 2011-10-09 23:33:18 |
Efekt halo > Wybacz, ale Twoje kryteria oceny rzeczywistości nie są moim problemem. > Twoje "za bardzo" nie musi być moim, więc bądź miły mi go nie narzucać. Ostatnio rzadko bywam mily. Tym razem zrobie wyjatek, okaze dobra wole i nawet wybacze. Na przyszlosc: hm... mile widziana bylaby argumentacja takiego podejscia. > Mam świadomość tego, czym jest logos, czym jest chaos, czym jest absolut i > jakie są ograniczenia natury ludzkiej. Ale nie nałożę na siebie tabu > dlatego, że ze swojej natury nie jestem w stanie dotrzeć do prawdy. > Wierzę, że dasz radę z tym żyć. Nie sadze by to byla kwestia nakladania na siebie tabu, ale przynajmniej baw sie przy tym dobrze. > Udzielę Ci odpowiedzi z przyjemnością, Wasza Niecierpliwość, ale pod > warunkiem, że najpierw odpowiesz na moje dwa pytania (Ty swoje powtórzyłeś > po raz drugi, pozwól mi powtórzyć moje po raz trzeci): > > - czy zaszło prawdopodobieństwo? > - a jeśli tak - jak duże (w przybliżeniu oczywiście: odpowiedź "małe" lub > "duże" w pełni mnie zadowoli)? Prawdopodobienstwo zachodzi, jednak oszacowanie wielkosci zalezy od warunkow poczatkowych rzutu - jezeli jestes w stanie je okreslic z duza dokladnoscia mozna mowic o przypuszczeniu graniczacym z pewnoscia. Przy zalozeniu, ze moneta nie jest falszywa. > A męczę Cię powyższym dlatego właśnie, że nie potrafię inaczej > wytłumaczyć, o co mi chodzi, jak tylko na przykładzie rachunku > prawdopodobieństwa. Gdybym potrafiła - zrobiłabym to wcześniej. OK, zobacze co z tego wyniknie. |
|
Lava [ nieaktywne ] Wysłano: 2011-10-10 07:02:18 |
Efekt halo > Prawdopodobienstwo zachodzi, Tak. jednak oszacowanie wielkosci zalezy od > warunkow poczatkowych rzutu - jezeli jestes w stanie je okreslic z duza > dokladnoscia mozna mowic o przypuszczeniu graniczacym z pewnoscia. Przy > zalozeniu, ze moneta nie jest falszywa. Zakładamy, że nie jest. Cała reszta jest nieistotna, to doświadczenie czysto teoretyczne i jak trafnie zauważyłeś - przenośnia. Jeśli potraktujemy całą przestrzeń probabilistyczną doświadczenia jako chaos, a zdarzenie A, które znaczy tyle, co: w każdym z 50 rzutów monetą za każdym razem wypadnie reszka, jako należące do tej przestrzeni i będące logosem (przypominam, że równoznacznym w całej tej rozmowie z porządkiem), to stwierdzając, że prawdopodobieństwo zachodzi (jakkolwiek jest ono niewielkie) stwierdzamy jednocześnie, że chaos może zawierać w sobie porządek. Musisz wybaczyć tak rażący Cię język, jakim operuję i sposób argumentacji, ale jestem człowiekiem i piszę do człowieka. Ja tak widzę powyższe, ale to moje zdanie i nie roszczę sobie prawa do uznawania go za prawdę jedyną i obiektywną. > OK, zobacze co z tego wyniknie. Wybacz, ale ja nie podzielę Twojej ciekawości. Odpowiedziałam na Twoje pytanie, ale kontynuowania rozmowy z Tobą nie przewiduję. Eot i pozdrowienia L. |
|
Vixit ( Not here to say please ) ![]() Wysłano: 2011-10-10 10:43:39 |
Kawa slodzona sola Jestem rozczarowany, spodziewalem sie czegos wiecej. Twoja argumentacja jest dla mnie niewystarczajaca. Nic to, moze kiedys jeszcze. Pozdrowienia |
|
Sabatiel ( Codex Saerus ) ![]() Wysłano: 2011-10-09 16:47:40 |
Gnosis Diaboli Vitae > > Przecież dla mnie TERAZ to jest szczyt. > > Ale potrafisz przecież być na tyle przewidujący, żeby zorientować się, że > będą następne. Myśląc na Twój sposób, nigdy niczym bym się nie cieszył, bo zawsze będzie następny etap, więc nie ma sensu cieszyć się obecnym. A ja chcę cieszyć się jak najwięcej, podniecać się! Spalać się i regenerować! CHCĘ BYĆ OKŁAMYWANY, bo prawda (ta życiowa, ta codzienna) jest najczęściej tak nudna i tak banalna, że wolę upić się jakimś kłamstwem, BYLE COŚ SIĘ DZIAŁO! Więc kiedy naturalnie, spontanicznie, podniecam się jakimś swoich odkryciem, to - przenigdy - nie hamuję tego uczucia. Podsycam je jeszcze i raduję się tym jako wielkim odkryciem, mimo, iż za 5-7 lat uważać będę, że było to bardzo niedojrzałe. Nigdy nie żałowałem takiego sposobu życia, nigdy nie plułem na siebie głupszego sprzed lat. I za 10 lat też nie będę pluł na siebie z teraz. Szanuję nawet swoje myślenie gdy byłem dzieckiem. > > > Potem okazuje się, że był to kolejny > > > szczebel drabiny. > > > > No i co z tego! > > A to, że jak się cieszysz jak mały piesek pchłami, to ludzie będą Cię > traktować jak małego pieska. Absolutnie. Mam naprawdę spore (na mój gust) doświadczenie w rozmawianiu i prezentowaniu swoich poglądów NA ŻYWO. Zawsze wzbudzam szacunek. Niekoniecznie przez to CO mówię (rzadko błyskam erudycją), ale JAK mówię (logicznie i jasno). Ty sugerujesz się swoim prywatnym odbiorem który rozszerzasz na ogół odbiorców moich poglądów, a oni odbierają mnie inaczej. Do tego dodajesz 3 niemiarodajne osoby z forum satanistycznego (vel. krytykanckiego, co czym dobrze wiesz). To nie jest wiarygodna próba z kilku powodów (o tym będzie niżej). Ja mam za sobą lata (naście lat, nie kilka) żywego obcowania z różnymi intelektualistami, zawsze doskonale daję sobie radę. Jeszcze niedawno na tej konferencji o Szatanie (listopad 2010, Poznań) było podobnie. Polemizowałem z biblistą z KULu nt. cytatów z Biblii o Szatanie i zawiłości terminologicznych. Był mądrzejszy niż ja (w tej materii), ale nikt nie pomyślałby, że oto tytan pouczył uczniaka. Rozumiesz? Żywe sytuacje to moje życie, to forum zniekształca postrzeganie. Zacytowałbym co po sylwestrze 2006/7 powiedziała o mnie (nie do mnie) Wishka, ale nie chcę już tyle epatować sobą. Spotkania na żywo weryfikują wiele opinii i mitów. > Wielokrotnie wyrażałeś żywe zainteresowanie > recepcją swoich słów (explicite i implicite), pisząc w ten sposób > szkodzisz swojej idei (w zamierzeniu poważnie przez Ciebie traktowanej) > odbierając jej sporo powagi. Nie mówią tego o Wittgensteinie, który tak całkowicie zmienił swoje poglądy (na naturę języka), że od 50 lat mówi się o "wczesnym/pierwszym" i "późnym/drugim Wittgensteinie". Ja jestem zdania, że poglądy bronią się same, że twórca nie ma być akwizytorem swoich poglądów. Ma napisać, OPUBLIKOWAĆ i odpowiadać na pytania, jeśli będzie zapytany. A tak to ma siedzieć cicho. To nie showbisunes. > Bardzo ciekawe. Co można lubić w byciu człowiekiem? Zmienność. Zmiany w życiu. Niespodzianki. Nagłą radość. Niebezpieczeństwo, którego nie da się przewidzieć. Szczęście jako farta. Zasadę kontrastu, gdy cieszysz się z czegoś, na co długo czekałeś/aś. > > Odkąd to pierwszy raz przeczytałem (a było to już dawno, tuż po > > napisaniu/zamieszczeniu) wiem, że miałaś na myśli również mnie. Nie > > > przeszkadza mi to. > > Właściwie mogłam Ci tamten wierszyk zadedykować. A ja się teraz cieszę, że te miesiące temu, gdy po pierwszy raz przeczytałem, trafnie odczytałem Twoje intencje/podteksty. Bo nie miałem pewności. Nie ma tam żadnych dosłownych odniesień, mogłaś nie myśleć o mnie w ogóle, lecz o kimś innym jedynie lub o kimś innym w 90% a o mnie na boku, na dokładkę, bonusowo, bo też pasuje. Dowiedziałem się teraz i jest mi miło , ale nadal nie mam pewności, czy to nie pasuje tak przypadkiem, bo wciąż mam przeczucie, że pisząc to wcale nie myślałaś o mnie. > Dlaczego zakładasz, że ja nie potrafię sobie tego wyobrazić? :) Z przyzwyczajenia językowego, nie chodzi o Ciebie. Psychologiczne sformułowanie zasady niesprzeczności (podane przez Arystotelesa w "Metafizyce" a powtórzone przez Jana Łukasiewicza w 1910 roku) brzmi właśnie: "Nie da się pomyśleć o żadnej rzeczy, że jest taka i zarazem nie jest taka." [cytat z książki] Jeśli to potrafisz, to znaczy, że istnienie Twojego umysłu obala podstawę logiki klasycznej > > Oczywiście że Jungowski cień jest prawdą i rodzi się z prawdy. Jung > mówił > > wprost, że każdy człowiek MUSI mieć swojego cienia. On jest częścią > prawdy > > o czł. tylko akurat tą niemiłą. > > No to jak to w końcu jest? "To logika zrodziła Szatana, gdy powiedziała, > że "coś może być nieprawdą". Wtedy narodził się Jungowski Cień, (...) W przyrodzie wszystko co się dzieje, jest prawdziwe i dobre, a cień nie istnieje." Fakt, contradiction. Muszę więc uszczegółowić, aby z tego wybrnąć. Napisałem, jak to jest wg Junga i na dodatek zgadzam się z Jungiem, bo TERAZ już cień jest prawdą, stał się naszą (człowieka) częścią. Ale dzika przyroda i człowiek gdy był jej częścią, cienia nie posiada. Każde "zło" w przyrodzie nie jest wcale złe, tylko po prostu jest. Zło narodziło się z myślenia, a było to właśnie myślenie dualistyczne, czyli dychotomiczne - czyli dwuwartościowe: my i oni, dobrzy i źli. I stopniowo wytworzył się Cień. I teraz jest już prawdziwy - jak nowotwór, którego wcześniej nie było. Pozornie wcześniej sobie zaprzeczyłem, ale myślę że rozumiesz moje wyjaśnienie. > Czyli triada dialektyczna, jest to dla mnie jasne. Ale nadal moją > wątpliwość budzi Twoje stwierdzenie, że w przyrodzie nie występują > przeciwieństwa. Jestem przekonany, że występują one tylko w naszych umysłach, jako wysoce wyabstrahowane pojęcia. Ogień nie jest przeciwieństwem wody, a mężczyzna kobiety. Ani pies kota. A kierunki lewo-prawo / góra/dół są już pojęciami, nie mowiąc o dobro-zło, dusza-ciało, stary-młody. POZA TYM koncepcja "coincidentia oppositorum" jest Ci dobrze znane. Jedność przeciwieństw postulował właśnie Jung, a przed wszystkimi, jako pierwszy, Heraklit. Owa jedność jest właśnie negacją ich autonomicznego istnienia, są jakby w tej samej zupie, tworząc razem roztwór. > > Po prostu nie analizowałem czwórcy, bo by się wszystko pomieszało i > > > straciłbym ekstatyczną radość, którą ma się wtedy, gdy się ma > poczucie, że > > się coś wyraźnie zrozumiało :-) > > Zakłamałeś sobie ekstatycznie wyniki badań, żeby Ci pasowały do > postawionej hipotezy, Misza. Po prostu celowo nie rozważałem liczb powyżej 3, aby nie analizować w nieskończonosć i nie skończyć z niczym. Postąpiłem trochę jak biznesmen, dla którego liczy się efekt. Bez takich decyzji żadna praca naukowa nie ma racji bytu. Pisząc jakąś pracę zawężasz temat i nie idziesz w poboczne ulice, tylko piszesz na temat w tytule. Nawet całej literatury się nie wykorzystuje, gdy jest jej bardzo dużo. Nie jestem żadnym wyjątkiem. POZA TYM zauważ, że 4 jest już pierwszą liczbą, która jest zawiera w sobie inne. 1 nie zawiera w sobie nic, 2 to owszem dwie jedynki, ale złączone, a 3 nie składa się ani z 1+2 ani z 2+1 tylko z 1+1+1, co jasno wskazuje na transcendowanie 1+1, czyli 2. Takie 4, mimo, iż ma swoją symbolikę, jest już bardziej pochodne, bo to dwie dwójki, a więc jedność dwóch dualizmów. Więc w sumie też nowa jakość, ale 4 rozwala system dialektyczny Miałem uwzględnić wszystkie liczby do 9? > > Bycie totalnie uczciwym w filozofii często się nie opłaca :) > > Bycie totalnie uczciwym nie popłaca w większości dziedzin życia, ale w > filozofii jest raczej odwrotnie - to nieuczciwość nie popłaca, podkopując > samą ideę filozofii, umiłowanie mądrości, dążenie do niej. Pytanie, czy > oszukujesz wszystkich, w tym siebie? Czy tylko świat zewnętrzny wobec > Ciebie - pozostając wobec samego siebie uczciwym? Tę drugą praktykę jestem > w stanie zrozumieć, w pierwszej nie widzę sensu. Oszukuję samego siebie. Inaczej zwiariowałbym od nadmiaru myśli. Mówię poważnie. Mam w swoim katalogu "Teksty zaczęte" ponad 30 RÓŻNYCH zaczętych tekstów, każdy na inny temat. Od jakiegoś 2004 roku. Nigdy Wam o tym nie mówiłem, bo nie ma się czym chwalić. A spisałem jakieś 10% moich pomysłów/odkryć. Myśli to moje natręctwa. Więc nie mam ŻADNYCH skrupułów, aby się oszukiwać. Muszę sobie radzić. > a, po drugie, czyż moja metoda > > (nad)interpretacji > > nie jest spójna z tytułem mojej pracy?" > > Gnosis diaboli? Dlaczego? Na zasadzie - prawda diabła jest kłamstwem? Chodzi o tytułu "Ojciec kłamstwa". > > Szatan nie jest żadnym arche. > > Ulżyło mi. Zmieniam zdanie - jest :D > (facepalm) :D > > > Harpokrates - to dziecię w koronie, Horusa w swojej "dojrzałej > > > formie" > > > trzeba by bardziej zaliczyć do grona Atisów, Chrystusów, itd., > > > dziecięciem > > > jest Harpokrates. Wydaje mi się to ważne, ponieważ stanowi(ł) > > jednostkę na > > > tyle istotną, by stać się odrębną/nieodrębną. > > > > Mam zmienić w tekście Horusa na Harpokratesa? Będzie lepiej? > > Tak, zdecydowanie. Z całości tekstu wynika, że chodzi Ci o dziecięcą formę > Horusa, a ta wyewoluowała w końcu w osobne bóstwo. To zmienię. > Sądząc po dotychczasowych reakcjach, chyba osiągnąłeś skutek odwrotny do > zamierzonego. Osłabiasz mnie. Myślisz że przejmuję się opinią dwóch lub trzech osób z forum satanistycznego? Po pierwsze - to oszałamiająca ilość. Poczekam na większą próbkę i nie mam na myśli tylko tego miejsca. Po drugie - userzy takich for są znani z krytykanctwa. Myślisz że nie pamiętałem o tym gdy zakładałem wątek? Doskonale pamiętałem! Ale krytykanctwo mnie nie rani, nie mam już 20 lat i nie jestem delikatny ani wrażliwy na swoim punkcie. Po 3 - może spośród wielu miernych pełnych zawiści postów zdarzy się kilka, które dadzą mi tą podnietę wynikającą z przepływu myśli. Może ktoś znajdzie moje błędy i niekonsekwencje. Może czegoś mnie nauczy. Już na taki jeden post się doczekałem :-), mam szczęście w życiu powiem Ci A jeden Wolf i inni krytykanci krzywdy nie robią, bywałem już mocniej atakowany i jakoś dalej piszę i publikuję, od lat już kilku. POZA TYM, nie tylko to forum jest pełne krytykantów, którzy już źle nastawieni otwierają plik/książkę, z nastawieniem, w jaki sposób obrzucić to błotem, a najlepiej autora. To typowa polska cecha, z którą spotkałem się (nie w stosunku do mojej osoby, ale do różnych myślicieli żyjących, ale nieobecnych podczas obgadywania) niemal wszędzie w realu: mówili to studenci, magistrowie, doktorzy i (ostatnio) profesorowie (dr hab.) filozofii. Wszyscy mają tą samą myślową manierę, którą nazywam sobie "casusem Vadera/Behemotha/Kołakowskiego" - dopiero jak za granicą jakiś twórca zostanie doceniony - i to wyraźnie, ostentatycyjnie - to szanują go. A swoich kolegów po fachu z radością krytykują i to nie wyrażając jakieś rzeczowej argumentacji, ale głosząc puste slogany i powtarzając niesprawdzone plotki. A słyszałem to z ust profesorów! Zatem, wnioskując logicznie, skoro nawet oni nie są na tyle dojrzali, aby wyzwolić się ze sposobu myślenia dzieciaka buntującego się na siłę wobec swoich rodziców ("na złość mamie odmrożę sobie uszy"), to nie wymagam tego od sfrustrowanych i niedocenionych satanistów, których symbolem-archetypem jest bóg kłótni i destrukcji Sumując: wiem gdzie jestem. > Sądzę, że jeśli nigdzie nie zostanie to opublikowane, to dobrze byłoby > wkomponować to w treść Gnosis diaboli. Unikniesz wtedy wielu > nieporozumień. Pomyślę. Bo jest jeszcze inna praca, bardziej akademicka, ale z nią to juz nie przelewki. W niej nie ma żadnego mistycyzmu. To z niej to wprowadzenie. Chyba je gdzieś tam włączę, tam ma wszystko swoje miejsce, logiczny tok wywodu, muszę pokombinować, bo już mam wszystko napisane. Nieważne. W swoim czasie. > > gdyby Chaos > > był arche (=fundamentem wszelkiego istnienia) to by się przecież to > > > wszystko rozjebało. > > Nie sądzę. Podstawowa "przewaga" chaosu nad logosem jest taka, że logos > nie może zawierać w sobie chaosu, ale chaos może zawierać w sobie logos. > Ład nie istnieje, jeśli pojawi się nieład, chaos go wyklucza. Ale chaos ze > swej natury może zawierać w sobie wszystko, w tym - paradoksalnie - > porządek. To jest ciekawa koncepcja, muszę ją zanalizować. Będzie trudno, bo to czyste abstrakcje, ale zanalizuję. > > Więc to jest "tam obok, po drugiej stronie lustra". > > I > > ludzki umysł nie może tam długo wytrzymać, bo zaczyna się psuć. > > I tutaj Wolf powinien Cię trzymać, a ja powinnam Cię lać pasem po chudej > dupie. Właśnie za to teoretyzowanie, i nie wiem, czy chociaż raz > spróbowanie praktyki quote: "Zapytałeś jak możesz doświadczyć chaosu. Odpowiedziałem że nie wiem, bo nie wiem nawet jak ja sam mogę go doświadczyć. Dodałem, że to chyba nie jest zależne od podmiotu. Wszystko to była i jest prawda. Nie wiem, jak mogę PONOWNIE doświadczyć chaosu, co mogę ZROBIĆ, aby NA WŁASNE ŻYCZENIE go doświadczyć. Nie udało mi się to nigdy, ale tez nie próbowałem ani razu. Doświadczyłem chaosu tylko RAZ, podczas najsilniejszego w moim życiu stanu mistycznego." http://www.satan.pl/forum.php?act=4&idf=2&thread=248665&mesg=248749 > - które każe Ci wymyślać drugie strony lustra, > zamiast zastanowić się nad tym, co tu i teraz. Nie poświęciłbym tak gigantycznej ilości swojego czasu, swojej energii i swoich myśli na coś wymyślonego! Nie widziałbym sensu w takiej gimnastyce dla czystego umysłowego sportu. Ja nie trenuję sportów filozoficznych. > > Wow! Hmm. Zawsze to podejrzewałem :-) Wow. Ok. > > Co podejrzewałeś? Że kiedyś w końcu w czymś się z Tobą zgodzę? ;) Nie to! > Nie > jestem chaotą, jeśli o to Ci chodzi. Wiem, ja też nie. Jesteś... [cicho sza... ... ... ] > > Nie kłamiesz mnie? > > Nie. Znów wyczuwam, że się podnieciłeś. Przestań bez przerwy się > podniecać. Chcesz zobaczyć mojego wacka? Powiedz że chcesz! Ja chcę pokazać! > > Nie wiem, nie czytałem Gadamera. > > Dziwne, to jeden z ojców hermeneutyki we współczesnym rozumieniu tego > słowa. Kiedyś spędziłam sporo czasu na studiowaniu jego poglądów. Sądzę, > że mógłbyś tam znaleźć coś ciekawego dla siebie, mam na dysku "Co to jest > prawda" i "Uniwersalność problemu hermeneutycznego", jak chcesz to Ci > podeślę. "Co to jest prawda" możesz od razu (na dniach, bo mam co czytać) podesłać. Na pewno to przeczytam. Dzięki. > No, długo żył. ;) Faktycznie chyba nie miał wtedy jeszcze trzydziestu lat. > Wątpię, żeby Gadamer czytał Crowleya, ale na pewno pogląd o > niewystarczalność języka do wyrażenia prawdy, umiejscowienie prawdy poza > językiem jest obecny w jego tekstach. Tylko raczej z innej strony > ugryziony, niż u Crowleya (ale pewności nie mam). Naprawdę w takim razie chcę poznać jego poglądy i wybrane pisma o prawdzie. > > > pzdr. > > > XIX > > > > Pozdro. > > IX > > Hehe No, zabawne :-) Ale niezamierzone, z żadnej z dwóch stron :-) |
|
Sabatiel ( Codex Saerus ) ![]() Wysłano: 2011-10-09 17:17:44 |
dwa P.(K.P).S-y 1. > skoro nawet oni nie są na tyle dojrzali, aby wyzwolić się ze > sposobu myślenia dzieciaka buntującego się na siłę wobec swoich rodziców > ("na złość mamie odmrożę sobie uszy"), to nie wymagam tego od > sfrustrowanych i niedocenionych satanistów, których symbolem-archetypem > jest bóg kłótni i destrukcji I sam mam też taki sposób myślenia, ale od dawna już mam jego świadomość i walczę z nim, każdorazowo na nowo, skupiając się na samej treści i nie patrząc, jak emocjonalnie oceniam samego twórcę. W wyniku wiele razy powtarzanego takie nastawienia na obiektywizm, wśród moich nauczycieli duchowych (tak sobie ich nazywam) są zarówno żyjący Polak Prokopiuk, nieżyjący Grek Heraklit, współtwórca komunizmu Niemiec Engels, jak i trzy osoby, które znam osobiście i prócz jednej wszystkie są ode mnie młodsze! :-) (Cenię też Crowleya, ale nie lubię o tym mówić, bo wszyscy mu dupę wylizują i jak chcę sprawdzić, czy ktoś jest powierzchownie wyedukowanym konformistą stylizującego się na intelekyualistę, to szukam, czy nie powołuje się gdzieś na Crowleya...) 2. > quote: > > "Zapytałeś jak możesz doświadczyć chaosu. Odpowiedziałem że nie wiem, bo > nie wiem nawet jak ja sam mogę go doświadczyć. Dodałem, że to chyba nie > jest zależne od podmiotu. Wszystko to była i jest prawda. Nie wiem, jak > mogę PONOWNIE doświadczyć chaosu, co mogę ZROBIĆ, aby NA WŁASNE ŻYCZENIE > go doświadczyć. Nie udało mi się to nigdy, ale tez nie próbowałem ani > razu. Doświadczyłem chaosu tylko RAZ, podczas najsilniejszego w moim życiu > stanu mistycznego." > http://www.satan.pl/forum.php?act=4&idf=2&thread=248665&mesg=248749 Poza tym wspominałem o tym już lata temu, wszystko to można sprawdzić: Rozprawa o szatańskiej metodzie, s. 12 oraz 73. Bogini, http://www.the-serpent.pl/ksiazki/K5-bogini/Bogini.pdf , s. 8. |
|
Wolf [ nieaktywne ] Wysłano: 2011-10-10 11:06:06 |
dwa P.(K.P).S-y > 2. > > > quote: > > > > "Zapytałeś jak możesz doświadczyć chaosu. Odpowiedziałem że nie wiem, > bo > > nie wiem nawet jak ja sam mogę go doświadczyć. Dodałem, że to chyba > nie > > jest zależne od podmiotu. Wszystko to była i jest prawda. Nie wiem, > jak > > mogę PONOWNIE doświadczyć chaosu, co mogę ZROBIĆ, aby NA WŁASNE > ŻYCZENIE > > go doświadczyć. Nie udało mi się to nigdy, ale tez nie próbowałem ani > > > razu. Doświadczyłem chaosu tylko RAZ, podczas najsilniejszego w moim > życiu > > stanu mistycznego." > > http://www.satan.pl/forum.php?act=4&idf=2&thread=248665&mesg=248749 > > Poza tym wspominałem o tym już lata temu, wszystko to można sprawdzić: > > Rozprawa o szatańskiej metodzie, s. 12 oraz 73. > > Bogini, http://www.the-serpent.pl/ksiazki/K5-bogini/Bogini.pdf , s. 8. Ciebie wiecznie coś zbawia, wiecznie nie zależy od Ciebie, normalnie witki opadaja , człowieku - zrozum, ze "zbawić" możesz sie tylko samodzielnie, efekty z poszczególnych poziomów wglądu są doskonale znane, sposoby ich osiągania i utrwalenia również – trzeba tylko zrozumieć swoja pozycję i tego Ci życzę. Z mojej strony EOT. |
|
Sabatiel ( Codex Saerus ) ![]() Wysłano: 2011-10-14 22:22:30 |
dwa P.(K.P).S-y > Ciebie wiecznie coś zbawia, wiecznie nie zależy od Ciebie, normalnie witki > opadaja , człowieku - zrozum, ze "zbawić" możesz sie tylko samodzielnie, > efekty z poszczególnych poziomów wglądu są doskonale znane, sposoby ich > osiągania i utrwalenia również – trzeba tylko zrozumieć swoja > pozycję i tego Ci życzę. Z mojej strony EOT. Gadał dziad do obrazu. |
|
Wolf [ nieaktywne ] Wysłano: 2011-10-16 22:17:11 |
=-=-= Wiadomość zamrożona. Odpowiedz prywatnie albo idź na piwo =-=-= dwa P.(K.P).S-y |
|
Lava [ nieaktywne ] Wysłano: 2011-10-09 17:48:09 |
Gnosis Diaboli Vitae > Myśląc na Twój sposób, nigdy niczym bym się nie cieszył, bo zawsze będzie > następny etap, więc nie ma sensu cieszyć się obecnym. Już nie rób ze mnie takiego smutasa. Popadasz w ekstrema. A ja chcę cieszyć > się jak najwięcej, podniecać się! Spalać się i regenerować! CHCĘ BYĆ > OKŁAMYWANY, bo prawda (ta życiowa, ta codzienna) jest najczęściej tak > nudna i tak banalna, że wolę upić się jakimś kłamstwem, BYLE COŚ SIĘ > DZIAŁO! Jeszcze trochę, a zaczniesz wyznawać jakąś religię, mój Ty mistyku. > Absolutnie. Mam naprawdę spore (na mój gust) doświadczenie w rozmawianiu i > prezentowaniu swoich poglądów NA ŻYWO. Zawsze wzbudzam szacunek. > Niekoniecznie przez to CO mówię (rzadko błyskam erudycją), ale JAK mówię > (logicznie i jasno). Ty sugerujesz się swoim prywatnym odbiorem który > rozszerzasz na ogół odbiorców moich poglądów, a oni odbierają mnie > inaczej. Do tego dodajesz 3 niemiarodajne osoby z forum satanistycznego > (vel. krytykanckiego, co czym dobrze wiesz). To nie jest wiarygodna próba > z kilku powodów (o tym będzie niżej). Ja mam za sobą lata (naście lat, nie > kilka) żywego obcowania z różnymi intelektualistami, zawsze doskonale daję > sobie radę. Jeszcze niedawno na tej konferencji o Szatanie (listopad 2010, > Poznań) było podobnie. Polemizowałem z biblistą z KULu nt. cytatów z > Biblii o Szatanie i zawiłości terminologicznych. Był mądrzejszy niż ja (w > tej materii), ale nikt nie pomyślałby, że oto tytan pouczył uczniaka. > Rozumiesz? Żywe sytuacje to moje życie, to forum zniekształca > postrzeganie. Zacytowałbym co po sylwestrze 2006/7 powiedziała o mnie (nie > do mnie) Wishka, ale nie chcę już tyle epatować sobą. Spotkania na żywo > weryfikują wiele opinii i mitów. Ok. Ja jestem zdania, że poglądy bronią się > same, że twórca nie ma być akwizytorem swoich poglądów. Ma napisać, > OPUBLIKOWAĆ i odpowiadać na pytania, jeśli będzie zapytany. A tak to ma > siedzieć cicho. To nie showbisunes. Wyrażasz dwa poglądy na tę samą sprawę w jednej rozmowie. Napisałeś w tym samym poście: "Postąpiłem trochę jak biznesmen, dla którego liczy się efekt." Zgubiłam się. > Zmienność. Zmiany w życiu. Niespodzianki. Nagłą radość. Niebezpieczeństwo, > którego nie da się przewidzieć. Szczęście jako farta. Zasadę kontrastu, > gdy cieszysz się z czegoś, na co długo czekałeś/aś. Dla mnie to zatrzymanie się na pewnym etapie. Mnie od dawna patronuje Ra, jako Słonce i bóg, który stwarza samego siebie. Tak widzę transgresję, powiesiłam się na drzewie. Ale to zdecydowanie nie Twoja ścieżka, Ty nie jesteś tak oderwany od ziemi, Ty mocno po niej stąpasz, jako po matce, która Cię karmi. ale nadal nie mam pewności, czy to nie pasuje tak > przypadkiem, bo wciąż mam przeczucie, że pisząc to wcale nie myślałaś o > mnie. Myślałam o Tobie. Ale dzisiaj wydaje mi się, że to było bardziej naiwne z mojej strony. Sądzę, że nasze drogi myślowe nie leżą aż tak blisko siebie. > > Dlaczego zakładasz, że ja nie potrafię sobie tego wyobrazić? :) > > Z przyzwyczajenia językowego, nie chodzi o Ciebie. Psychologiczne > sformułowanie zasady niesprzeczności (podane przez Arystotelesa w > "Metafizyce" a powtórzone przez Jana Łukasiewicza w 1910 roku) brzmi > właśnie: "Nie da się pomyśleć o żadnej rzeczy, że jest taka i zarazem nie > jest taka." [cytat z książki] > > Jeśli to potrafisz, to znaczy, że istnienie Twojego umysłu obala podstawę > logiki klasycznej Logiką klasyczną można sobie co najwyżej tyłek podetrzeć. Nie wiem, dlaczego rozciągasz ją często na całość logiki. > Fakt, contradiction. Muszę więc uszczegółowić, aby z tego wybrnąć. > > Napisałem, jak to jest wg Junga i na dodatek zgadzam się z Jungiem, bo > TERAZ już cień jest prawdą, stał się naszą (człowieka) częścią. Ale dzika > przyroda i człowiek gdy był jej częścią, cienia nie posiada. Każde "zło" w > przyrodzie nie jest wcale złe, tylko po prostu jest. Zło narodziło się z > myślenia, a było to właśnie myślenie dualistyczne, czyli dychotomiczne - > czyli dwuwartościowe: my i oni, dobrzy i źli. I stopniowo wytworzył się > Cień. I teraz jest już prawdziwy - jak nowotwór, którego wcześniej nie > było. Interesting. To teraz tylko uściślij - czy Cień to wg Ciebie prawda, czy kłamstwo? > Pozornie wcześniej sobie zaprzeczyłem, ale myślę że rozumiesz moje > wyjaśnienie. Tak mię się widzi. > > Czyli triada dialektyczna, jest to dla mnie jasne. Ale nadal moją > > wątpliwość budzi Twoje stwierdzenie, że w przyrodzie nie występują > > przeciwieństwa. > > Jestem przekonany, że występują one tylko w naszych umysłach, jako wysoce > wyabstrahowane pojęcia. Ogień nie jest przeciwieństwem wody, a mężczyzna > kobiety. Ani pies kota. A kierunki lewo-prawo / góra/dół są już pojęciami, > nie mowiąc o dobro-zło, dusza-ciało, stary-młody. A kwasy i zasady? > POZA TYM koncepcja "coincidentia oppositorum" jest Ci dobrze znane. > Jedność przeciwieństw postulował właśnie Jung, a przed wszystkimi, jako > pierwszy, Heraklit. Owa jedność jest właśnie negacją ich autonomicznego > istnienia, są jakby w tej samej zupie, tworząc razem roztwór. Tak Misza, ale żeby zaistniała koniunkcja muszą jednak ISTNIEĆ te contradictia. > Po prostu celowo nie rozważałem liczb powyżej 3, aby nie analizować w > nieskończonosć i nie skończyć z niczym. Jeśli tak było, to ok. > Oszukuję samego siebie. Inaczej zwiariowałbym od nadmiaru myśli. To obawa przed szaleństwem każe Ci siebie okłamywać? A słyszałem to z ust profesorów! Zatem, wnioskując > logicznie, skoro nawet oni nie są na tyle dojrzali, aby wyzwolić się ze > sposobu myślenia dzieciaka buntującego się na siłę wobec swoich rodziców > ("na złość mamie odmrożę sobie uszy"), to nie wymagam tego od > sfrustrowanych i niedocenionych satanistów, których symbolem-archetypem > jest bóg kłótni i destrukcji Nie podzielam Twojego przekonania. Kadry akademickie to - wbrew pozorom - umysłowy rynsztok. A wiesz dobrze, że wiem, co mówię. Znam ludzi bez matury wartych więcej, niż niejeden profesor. Nie chcę poprawiać humoru szanownej społeczności tego forum, ale przestrzec Cię przed traktowaniem środowisk akademickich z większym szacunkiem, niż ten, na jaki zasługują. Czyli z jakimkolwiek szacunkiem. ;) > Sumując: wiem gdzie jestem. Zazdroszczę pewności. > > Nie sądzę. Podstawowa "przewaga" chaosu nad logosem jest taka, że > logos > > nie może zawierać w sobie chaosu, ale chaos może zawierać w sobie > logos. > > Ład nie istnieje, jeśli pojawi się nieład, chaos go wyklucza. Ale > chaos ze > > swej natury może zawierać w sobie wszystko, w tym - paradoksalnie - > > > porządek. > > To jest ciekawa koncepcja, muszę ją zanalizować. Będzie trudno, bo to > czyste abstrakcje, ale zanalizuję. Masz ściągawkę w rozmowie z Vixitem. Daj znać, do jakich wniosków doszedłeś. > > Nie > > jestem chaotą, jeśli o to Ci chodzi. > > Wiem, ja też nie. Jesteś... [cicho sza... ... ... ] Szepnij mi na uszko, bo aż jestem ciekawa, co żeś o mnie wymyślił. :) > > > Nie kłamiesz mnie? > > > > Nie. Znów wyczuwam, że się podnieciłeś. Przestań bez przerwy się > > podniecać. > > Chcesz zobaczyć mojego wacka? Nie. > Powiedz że chcesz! Nie. > Ja chcę pokazać! No dobra. > "Co to jest prawda" możesz od razu (na dniach, bo mam co czytać) podesłać. > Na pewno to przeczytam. Dzięki. Ok. |
|
Sabatiel ( Codex Saerus ) ![]() Wysłano: 2011-10-09 18:41:17 |
Gnosis Diaboli Vitae > Już nie rób ze mnie takiego smutasa. Popadasz w ekstrema. Nie mówiłem o Tobie, ale o samym sposobie myślenia, który Ty właśnie wyraziłaś. Twórca zdania nierzadko żyje inaczej, niż mówi. > Jeszcze trochę, a zaczniesz wyznawać jakąś religię, mój Ty mistyku. Mam to już za sobą :-) Satanizm tradycyjny - musiałem chociaż trochę "poreligijnieć" to było jak swędzenie, które musiałem podrapać zewnątrzną sakralizacją. Przynajmniej do dziś rozumiem wszystkich neofitów religijnych od środka - to jest jak popęd seksualny. Tak kochasz, że musisz to pokazać. Mi s. tradycyjny szybko przeszedł, bo tam jest męskie bóśtwo, a na dodatek brzydkie :-), ale brałem co było. Wiesz, że nie należę do cierpliwych. Połknąłem, było gorzkie, wyplułem i od tamtego czasu cisza. Znów jest racjonalny. (A fe!) > Ja jestem zdania, że poglądy bronią się > > same, że twórca nie ma być akwizytorem swoich poglądów. Ma napisać, > > > OPUBLIKOWAĆ i odpowiadać na pytania, jeśli będzie zapytany. A tak to > ma > > siedzieć cicho. To nie showbisunes. > > Wyrażasz dwa poglądy na tę samą sprawę w jednej rozmowie. Napisałeś w tym > samym poście: "Postąpiłem trochę jak biznesmen, dla którego liczy się > efekt." Zgubiłam się. Wyjaśniam. Postąpiłem trochę jak biznesmen W TRAKCIE PISANIA, dla którego liczy się efekt, CZYLI SPÓJNOŚĆ DZIEŁA. Po napisaniu i publikacji, wolę siedzieć cicho i dyskutować z tymi, którzy sami zapytają (ten wątek ma dawać taką możliwość, tym bardziej że sam na tym korzystam, na tych pytaniach). Czułby się nieswojo, gdybym "promował" moje poglądy. Wolę ich bronić, ale to co innego. > Dla mnie to zatrzymanie się na pewnym etapie. Mnie od dawna patronuje Ra, > jako Słonce i bóg, który stwarza samego siebie. Tak widzę transgresję, > powiesiłam się na drzewie. Ale to zdecydowanie nie Twoja ścieżka, Ty nie > jesteś tak oderwany od ziemi, Ty mocno po niej stąpasz, jako po matce, > która Cię karmi. Czasami Twoje uwagi zatrzymują mnie w czasie. Kiedyś tak było częściej, gdy rozmawialiśmy. > Myślałam o Tobie. Ale dzisiaj wydaje mi się, że to było bardziej naiwne z > mojej strony. Sądzę, że nasze drogi myślowe nie leżą aż tak blisko > siebie. Tak, wiem, pamiętam. Ty zaś pamiętaj że wtedy i dziś się z Tobą nie zgadzałem, ale szanuję Twój wybór i stosuję się do Twego życzenia. > Logiką klasyczną można sobie co najwyżej tyłek podetrzeć. Nie wiem, > dlaczego rozciągasz ją często na całość logiki. Bo znam to od środka. Na początku badań (ponad rok temu) też myślałem że istnienie logik nieklasycznych rozwiązuje problem i miałem wielki zapał aby je wszystkie poznać, bo będę miał autorytatywne źródło, aby poprzeć wszystkie moje poglądy na anty-logiczną naturę Bytu. Okazało się być inaczej. Logiki nieklasyczne są albo CZYSTYMI (niepragmatycznymi) SYSTEMAMI (l. wielowartościowe i parakonsystentne), albo są używane do formalizacji j. potocznego (l. modalne, nieekstensjonalne/intensjonalne), a do języka nauki stosuje się tylko i wyłącznie logikę klasyczną dwuwatościową ekstensjonalną. Więc to tylko taki sposób, aby zaimponować innym uczonym, albo żeby mieć na jaki temat się doktoryzować i habilitować. W praktyce nie da się ich używać. POZA TYM, _każda_ logika (w ogóle każda) respektuje zasadę tożsamości "x = x". Bez tego wszystko by się posypało, cała konsekwencja logiczna (jest nawet coś takiego jak operator konsekwencji logicznej). I masz gotowę matrycę Chaosu: x nie równa się x. Ale dalej na tym juz budoować nie umiem. Musiałby zbudować teorię zmiennego znaku (anty-semiotykę), ale to mnie teraz przerasta. Musze się jeszcze dużo douczyć. Na razie czytam o zasadzie niesprzeczności i próbuję zrozumieć: http://www.poczytaj.pl/25028 oraz http://www.poczytaj.pl/22228 http://www.poczytaj.pl/index.php?akcja=spis_tresci&ksiazka=22228 To mnie jara: § 1. Stanisław Jaśkowski i logika dyskusyjna § 2. Newton da Costa i paradoksy w nauce § 3. Graham Priest i parakonsystentna logika relewantna § 4. Diderik Batens i logiki adaptywne § 5. Anthony Hunter i logika quasi-klasyczna Ale od jarania do zrozumienia jeszcze długa droga. Daję sobie rok, nie więcej. I w tym czasie będę też robił inne rzeczy, więc dałem sobie mało czasu. > Interesting. To teraz tylko uściślij - czy Cień to wg Ciebie prawda, czy > kłamstwo? W odniesieniu do przeszłości (czł. w stanie naturalnym) - kłamstwo. W odniesieniu do teraźniejszości (czł. myślący dualistycznie) - prawda. Jung wyraził to, co JEST, bo chciał leczyć ludzi. Mnie interesuje to, co było, bo stan pierwotny definiuję jako stan prawdziwy/autentyczny. (Myślami chociaż uciekam od cywilizacji.) > Tak mię się widzi. Tak Mysię (Misio) widzi. http://www.nibylandiasklep.pl/p,pl,032,mysia+rusza+po+skarb.html > > Jestem przekonany, że występują one tylko w naszych umysłach, jako > wysoce > > wyabstrahowane pojęcia. Ogień nie jest przeciwieństwem wody, a > mężczyzna > > kobiety. Ani pies kota. A kierunki lewo-prawo / góra/dół są już > pojęciami, > > nie mowiąc o dobro-zło, dusza-ciało, stary-młody. > > A kwasy i zasady. Mają chociażby jedną cechę wspólną, prawda? Więc nie są prawdziwymi przeciwieństwami, ale są nimi w jakimś stopniu. A wartości 0 / 1 się nie stopniują, nie można mówiąc o 90% prawdy - to samo stosuje się do przeciwieństwa. Ono jest z resztą na kwadracie logicznym. Stąd moje nawiązanie do 0 i 1. > Tak Misza, ale żeby zaistniała koniunkcja muszą jednak ISTNIEĆ te > contradictia. Tak, zgadzam się. Nie zrozumieliśmy się. W ten sposób istnieją. > > Po prostu celowo nie rozważałem liczb powyżej 3, aby nie analizować w > > > nieskończonosć i nie skończyć z niczym. > > Jeśli tak było, to ok. Tak było. Często tak jest. Wiedzy jest zbyt dużo. > Masz ściągawkę w rozmowie z Vixitem. Daj znać, do jakich wniosków > doszedłeś. Na razie: dobrze rozumiesz Chaos - jako czystą przypadkowość, bez żadnej zasady jakkolwiek rozumianej. Ale czy Chaos zawiera w sobie Logos - nie wiem. Chyba tak musiało być, że z Chaosu powstał Logos. Ale może Logos powstał właśnie przypadkiem??? Niekoniecznie musiał tam być. > > Wiem, ja też nie. Jesteś... [cicho sza... ... ... ] > > Szepnij mi na uszko, bo aż jestem ciekawa, co żeś o mnie wymyślił. :) Jesteś mistyczką odnajdującą w sobie archetypy. Nie w książkach ani uczonych rozmowach, ale w sobie, w ciele i krwi, żywej egzystencji. A oprócz tego jesteś też wredną satanistką :D > Nie. > Nie. > No dobra. Za późno. Już pokazałem sąsiadce. Mam limit dzienny (jak w bankomacie). |
|
Lava [ nieaktywne ] Wysłano: 2011-10-09 19:02:44 |
Pompa Kotarbińskiego > Wyjaśniam. Postąpiłem trochę jak biznesmen W TRAKCIE PISANIA, dla którego > liczy się efekt, CZYLI SPÓJNOŚĆ DZIEŁA. Po napisaniu i publikacji, wolę > siedzieć cicho i dyskutować z tymi, którzy sami zapytają (ten wątek ma > dawać taką możliwość, tym bardziej że sam na tym korzystam, na tych > pytaniach). Czułby się nieswojo, gdybym "promował" moje poglądy. Wolę ich > bronić, ale to co innego. Ok. > Czasami Twoje uwagi zatrzymują mnie w czasie. Co to znaczy? Kiedyś tak było częściej, > gdy rozmawialiśmy. Przecież właśnie rozmawiamy. > Tak, wiem, pamiętam. Ty zaś pamiętaj że wtedy i dziś się z Tobą nie > zgadzałem, ale szanuję Twój wybór i stosuję się do Twego życzenia. Chyba nie rozumiem, o czym piszesz? > Logiki nieklasyczne są albo CZYSTYMI (niepragmatycznymi) > SYSTEMAMI (l. wielowartościowe i parakonsystentne), albo są używane do > formalizacji j. potocznego (l. modalne, nieekstensjonalne/intensjonalne), > a do języka nauki stosuje się tylko i wyłącznie logikę klasyczną > dwuwatościową ekstensjonalną. Więc to tylko taki sposób, aby zaimponować > innym uczonym, albo żeby mieć na jaki temat się doktoryzować i > habilitować. W praktyce nie da się ich używać. Ale logika dwuwartościowa okazuje się być niewystarczająca. I co teraz? > POZA TYM, _każda_ logika (w ogóle każda) respektuje zasadę tożsamości "x = > x". Bez tego wszystko by się posypało, cała konsekwencja logiczna (jest > nawet coś takiego jak operator konsekwencji logicznej). I masz gotowę > matrycę Chaosu: x nie równa się x. Ale dalej na tym juz budoować nie > umiem. Musisz się odćmieczyć, hyhyhy ;) Musiałby zbudować teorię zmiennego znaku (anty-semiotykę), ale to > mnie teraz przerasta. Musze się jeszcze dużo douczyć. Na razie czytam o > zasadzie niesprzeczności i próbuję zrozumieć: I teraz okazuje się, że potrzebna jest inna logika - logika chaosu. ;) Antylogika właśnie. > > Interesting. To teraz tylko uściślij - czy Cień to wg Ciebie prawda, > czy > > kłamstwo? > > W odniesieniu do przeszłości (czł. w stanie naturalnym) - kłamstwo. > W odniesieniu do teraźniejszości (czł. myślący dualistycznie) - prawda. Znowu trzeba Ci zrobić ciach brzytwą tego chama Ockhama. Cień to TYLKO prawda. W odniesieniu do teraźniejszości (czł. myślący dualistycznie) - prawda. W odniesieniu do przeszłości (czł. w stanie naturalnym) - nie istnieje. Człowiek w tym stanie nie ma Cienia. (Nie jestem antropologiem, bazuję na założeniach samego Cienia). Patrz się, jak wesoło mamy, najpierw Ego, teraz Cień, połowę redakcji szczypią uszy podczas tej rozmowy. ;) > > A kwasy i zasady. > > Mają chociażby jedną cechę wspólną, prawda? Tzn.? Więc nie są prawdziwymi > przeciwieństwami, ale są nimi w jakimś stopniu. A wartości 0 / 1 się nie > stopniują, nie można mówiąc o 90% prawdy - to samo stosuje się do > przeciwieństwa. Ono jest z resztą na kwadracie logicznym. Stąd moje > nawiązanie do 0 i 1. Co? Jak z kwasów i zasad wylądowaliśmy na kwadracie logicznym? Znowu budujesz kolejne piętro jakiejś budowli, a ja cały czas kwestionuję siłę jej fundamentu, podczas gdy Ty już stawiasz jakieś arkady. > > Tak Misza, ale żeby zaistniała koniunkcja muszą jednak ISTNIEĆ te > > contradictia. > > Tak, zgadzam się. Nie zrozumieliśmy się. W ten sposób istnieją. No widzisz. > Na razie: dobrze rozumiesz Chaos - jako czystą przypadkowość, bez żadnej > zasady jakkolwiek rozumianej. Ale czy Chaos zawiera w sobie Logos - nie > wiem. Chyba tak musiało być, że z Chaosu powstał Logos. Ale może Logos > powstał właśnie przypadkiem??? Niekoniecznie musiał tam być. Tak, mam podobne spostrzeżenia. Zaznaczam - to, że chaos może zawierać logos, nie prowadzi u mnie do wniosku, że logos wyniknął z chaosu. > Jesteś mistyczką odnajdującą w sobie archetypy. Nie w książkach ani > uczonych rozmowach, ale w sobie, w ciele i krwi, żywej egzystencji. Tak ładnie jadło, a zdechło... :/ Widzisz to, co chcesz zobaczyć. Skąd żeś wziął u mnie jakiś mistycyzm, Michał? ? |
|
Sabatiel ( Codex Saerus ) ![]() Wysłano: 2011-10-09 19:35:02 |
Eternal Helen Hunt > > Czasami Twoje uwagi zatrzymują mnie w czasie. > > Co to znaczy? Nie będę tego wyjaśniał. > Chyba nie rozumiem, o czym piszesz? Więc nie ma to większego znaczenia. Wróćmy do tematów nieosobistych. > Ale logika dwuwartościowa okazuje się być niewystarczająca. I co teraz? Nie wiem. > Musisz się odćmieczyć, hyhyhy ;) A co to znaczy??? > I teraz okazuje się, że potrzebna jest inna logika - logika chaosu. ;) > Antylogika właśnie. Której się nie da zbudować. > Znowu trzeba Ci zrobić ciach brzytwą tego chama Ockhama. Cień to TYLKO > prawda. > W odniesieniu do teraźniejszości (czł. myślący dualistycznie) - prawda. > W odniesieniu do przeszłości (czł. w stanie naturalnym) - nie istnieje. > Człowiek w tym stanie nie ma Cienia. Przecież mówiąc "kłamstwo/fałsz" mam na myśli właśnie "nie istnieje"! > (Nie jestem antropologiem, bazuję na > założeniach samego Cienia). Ja też, a antropolog jak miałby to sprawdzić? Szukałby rysunków Cienia? :-) > Patrz się, jak wesoło mamy, najpierw Ego, > teraz Cień, połowę redakcji szczypią uszy podczas tej rozmowy. ;) No wiem :) > > > A kwasy i zasady. > > > > Mają chociażby jedną cechę wspólną, prawda? > > Tzn.? Są związkami chemicznymi. Na dodatek jedne i drugie mają związek z wodą. Prawdziwe przeciewieńsytwo to "duch - ciało", zero punktów wspólnych. > Więc nie są prawdziwymi > > przeciwieństwami, ale są nimi w jakimś stopniu. A wartości 0 / 1 się > nie > > stopniują, nie można mówiąc o 90% prawdy - to samo stosuje się do > > przeciwieństwa. Ono jest z resztą na kwadracie logicznym. Stąd moje > > > nawiązanie do 0 i 1. > > Co? Jak z kwasów i zasad wylądowaliśmy na kwadracie logicznym? Znowu > budujesz kolejne piętro jakiejś budowli, a ja cały czas kwestionuję siłę > jej fundamentu, podczas gdy Ty już stawiasz jakieś arkady. "przeciwieństwo" to pojęcie radykalne, takie jak "zero" i "jeden". Idealne. Nie ma idealnych przeciwieństw, są tylko w naszym umyśle jako pojęcia porządkujące naszą wiedzę o świecie. Upraszczające go. I wiem że teraz sobie zaprzeczyłem mówiąc wcześniej że p. istnieją w "coincidentia oppositorum". Nie mam pojęcia jak z tego wybrnąć. Może coincidentia oppositorum też istnieje tylko w naszym umyśle? Jak cały świat duchowy z resztą? > > Tak, zgadzam się. Nie zrozumieliśmy się. W ten sposób istnieją. > > No widzisz. Już nie widzę tak wyraźnie :-) > Tak, mam podobne spostrzeżenia. Zaznaczam - to, że chaos może zawierać > logos, nie prowadzi u mnie do wniosku, że logos wyniknął z chaosu. Ok. > > Jesteś mistyczką odnajdującą w sobie archetypy. Nie w książkach ani > > > uczonych rozmowach, ale w sobie, w ciele i krwi, żywej egzystencji. > > Tak ładnie jadło, a zdechło... :/ Widzisz to, co chcesz zobaczyć. Skąd żeś > wziął u mnie jakiś mistycyzm, Michał? > > ? Odpowiem Ci: z lektury Twoje tekstu "Wieczne Łowy", który uważam za jedną z najbardziej inspirujących i mądrych rzeczy, jakie kiedykolwiek przeczytałem (w którym zawiera się więcej wiedzy, niż w niejednych wielkich tomach). Z lektury Twoich obrazów z cyklu "Talia Tarota", w których nie tylko na nowo, ale i archetypicznie właśnie interpretujesz symbole (naszej podświadomości, nawiasem mówiąc). Na końcu: z prywatnych rozmów z Tobą (w latach 2008-2010), w których częstokroć byłaś spójna z tymi obrazami i z tekstem. Mistyk odnajduje świat duchowy w sobie i symbole zaczynają żyć W nim. Nie znam Cię prywatnie na tyle dobrze, żeby mieć pewność, że jest tak, albo inaczej. Pytałaś, odpowiedziałem jak uważam. Ty możesz nadawać sobie inną nazwę, możesz do nazwy mistyczka być uprzedzona - wolna droga. Źródła mej wiedzy podałem, reszta to moja interpretacja. P.S. "Pompa Kotarbińskiego" versus "brzytwa Ockhama"? O to Ci chodziło? |
|
Lava [ nieaktywne ] Wysłano: 2011-10-10 10:07:24 |
Eternal Helen Hunt > > Ale logika dwuwartościowa okazuje się być niewystarczająca. I co > teraz? > > Nie wiem. Prawidłowa odpowiedź. > > Musisz się odćmieczyć, hyhyhy ;) > > A co to znaczy??? Taki żart. Tak mi dzwoniło, że ktoś tu na forum pisał, że czytał "Lód" Dukaja, i zastanawiałam się, czy to nie byłeś Ty (bo mi to pasowało). Nie będę Ci pisać, o co chodzi, bo Ci zaspoileruję książkę, na wypadek, gdybyś chciał przeczytać. > > I teraz okazuje się, że potrzebna jest inna logika - logika chaosu. > ;) > > Antylogika właśnie. > > Której się nie da zbudować. Więc pozostaje brak logiki? Znów dowód na niewystarczalność języka (bardzo szeroko rozumianego)? > Przecież mówiąc "kłamstwo/fałsz" mam na myśli właśnie "nie istnieje"! Nie rozumiem dlaczego. > > > > A kwasy i zasady. > > > > > > Mają chociażby jedną cechę wspólną, prawda? > > > > Tzn.? > > Są związkami chemicznymi. Na dodatek jedne i drugie mają związek z wodą. > Prawdziwe przeciewieńsytwo to "duch - ciało", zero punktów wspólnych. Żeby o dwóch rzeczach/zjawiskach/zdaniach/czymkolwiek powiedzieć, że są sobie przeciwne - musi istnieć coś, na czym to przeciwieństwo można oprzeć. Muszą być dwoma biegunami, na pewnej dźwigni, zasadzie, która je łączy. W przeciwnym razie są to tylko dwie rzeczy/zjawiska/zdania/cokolwiek osobne, niezwiązane ze sobą. > > Widzisz to, co chcesz zobaczyć. > Skąd żeś > > wziął u mnie jakiś mistycyzm, Michał? > > Odpowiem Ci: z lektury Twoje tekstu "Wieczne Łowy", który uważam za jedną > z najbardziej inspirujących i mądrych rzeczy, jakie kiedykolwiek > przeczytałem (w którym zawiera się więcej wiedzy, niż w niejednych > wielkich tomach). Czuję się teraz, jakbym miała powiedzieć dziecku, że św. Mikołaj nie istnieje. "Mistycyzm – wieloznaczny termin opisujący doświadczenie religijne, polegające na bezpośredniej, czyli niezależnej od rytów i obrzędów, relacji człowieka z rzeczywistością poza-materialną, pozazmysłową lub transcendentną. Rzeczywistość ta jest różnie rozumiana przez poszczególne systemy religijno-filozoficzne. W chrześcijaństwie, judaizmie i islamie jest ona tożsama z Bogiem. W buddyzmie i hinduizmie z pozazmysłową Jednią, rozumianą panteistycznie jako prawdziwa rzeczywistość świata" Dlaczego wyczytałeś powyższe z "Wiecznych łowów"? Jesteś mistykiem, więc powtarzam - przeczytałeś to, co chciałeś przeczytać. Nie było tam opisu "doświadczenia religijnego" "rzeczywistości poza-materialnej, pozazmysłowej lub transcendentnej", "boga" ani "pozazmysłowej Jedni, rozumianej panteistycznie jako prawdziwa rzeczywistość świata". Z lektury Twoich obrazów z cyklu "Talia Tarota", w > których nie tylko na nowo, ale i archetypicznie właśnie interpretujesz > symbole (naszej podświadomości, nawiasem mówiąc). Oczywiście, ale co to ma wspólnego z mistycyzmem? Na końcu: z prywatnych > rozmów z Tobą (w latach 2008-2010), w których częstokroć byłaś spójna z > tymi obrazami i z tekstem. Trudno, żebym była niespójna z moimi własnymi obrazami i tekstami. ;) > Mistyk odnajduje świat duchowy w sobie i symbole zaczynają żyć W nim. Nie > znam Cię prywatnie na tyle dobrze, żeby mieć pewność, że jest tak, albo > inaczej. Pytałaś, odpowiedziałem jak uważam. No to pozwól się teraz z błędu wyprowadzić. > P.S. > "Pompa Kotarbińskiego" versus "brzytwa Ockhama"? O to Ci chodziło? O to samo co z ćmieczą, myślałam, że czytałeś "Lód". |
|
Sabatiel ( Codex Saerus ) ![]() Wysłano: 2011-10-14 23:28:15 |
Eternal Helen Hunt > > > > Ale logika dwuwartościowa okazuje się być niewystarczająca. I co > > > teraz? > > > > Nie wiem. > > Prawidłowa odpowiedź. A DLACZEGO? Odnoszę wrażenie, że wg Ciebie udzielam prawidłowych odpowiedzi wtedy, gdy pokazuję pokorę. Przyjrzyj się swojej percepcji moich słów. > > > Musisz się odćmieczyć, hyhyhy ;) > > > > A co to znaczy??? > > Taki żart. Tak mi dzwoniło, że ktoś tu na forum pisał, że czytał "Lód" > Dukaja, i zastanawiałam się, czy to nie byłeś Ty (bo mi to pasowało). Absolutnie nie ja. To był chyba Hast-Chwast. > Nie > będę Ci pisać, o co chodzi, bo Ci zaspoileruję książkę, na wypadek, gdybyś > chciał przeczytać. :-) > > > I teraz okazuje się, że potrzebna jest inna logika - logika > chaosu. > > ;) > > > Antylogika właśnie. > > > > Której się nie da zbudować. > > Więc pozostaje brak logiki? Znów dowód na niewystarczalność języka (bardzo > szeroko rozumianego)? Da się zbudować inne logiki, np. parakonsystentne (nie uznające zasady niesprzeczności), albo modalne (opisując zdania nt. przyszłości), albo intensjonalne (uogólniając "niematematyczne", np,. logika j. potocznego) - co robią mądre głowy od połowy wieku XX. (a nawet trochę wczesniej). Jednakże logiki, która nie uznawałaby zasady tożsamości - czylio logiki alogicznej - zbudować się nie da. Jestem skazany na platoniczną miłość do kobiety, której nigdy nie przelecę. > > Przecież mówiąc "kłamstwo/fałsz" mam na myśli właśnie "nie > istnieje"! > > Nie rozumiem dlaczego. "Cień nie istnieje" = "Cień jest fałszem/kłamstwem". > > > > > A kwasy i zasady. > > > > > > > > Mają chociażby jedną cechę wspólną, prawda? > > > > > > Tzn.? > > > > Są związkami chemicznymi. Na dodatek jedne i drugie mają związek z > wodą. > > Prawdziwe przeciewieńsytwo to "duch - ciało", zero punktów wspólnych. > > > Żeby o dwóch rzeczach/zjawiskach/zdaniach/czymkolwiek powiedzieć, że są > sobie przeciwne - musi istnieć coś, na czym to przeciwieństwo można > oprzeć. Muszą być dwoma biegunami, na pewnej dźwigni, zasadzie, która je > łączy. W przeciwnym razie są to tylko dwie > rzeczy/zjawiska/zdania/cokolwiek osobne, niezwiązane ze sobą. Dobrze, zgadzam się, ale to nie będą prawdziwe przeciwieństwa, tylko opozycje nieidealne. Równie dobrze możnaby powiedzieć, że ja jestem Twoim przeciwieństwem, skoro nie ma takiego rygoru. Wolę pojęcia czyste, klarowne. Czy większym przeciwieństwem jedynki jest minus jedynka, czy krzesło? > > > Widzisz to, co chcesz zobaczyć. > > Skąd żeś > > > wziął u mnie jakiś mistycyzm, Michał? > > > > Odpowiem Ci: z lektury Twoje tekstu "Wieczne Łowy", który uważam za > jedną > > z najbardziej inspirujących i mądrych rzeczy, jakie kiedykolwiek > > przeczytałem (w którym zawiera się więcej wiedzy, niż w niejednych > > wielkich tomach). > > Czuję się teraz, jakbym miała powiedzieć dziecku, że św. Mikołaj nie > istnieje. Niepotrzebnie. Już dawno wiem, że on nie istnieje. Nie wiem czemu, ale nigdy w to nie wierzyłem :) > "Mistycyzm – wieloznaczny termin opisujący doświadczenie religijne, > polegające na bezpośredniej, czyli niezależnej od rytów i obrzędów, > relacji człowieka z rzeczywistością poza-materialną, pozazmysłową lub > transcendentną. Rzeczywistość ta jest różnie rozumiana przez poszczególne > systemy religijno-filozoficzne. W chrześcijaństwie, judaizmie i islamie > jest ona tożsama z Bogiem. W buddyzmie i hinduizmie z pozazmysłową Jednią, > rozumianą panteistycznie jako prawdziwa rzeczywistość świata" > > Dlaczego wyczytałeś powyższe z "Wiecznych łowów"? Jesteś mistykiem, więc > powtarzam - przeczytałeś to, co chciałeś przeczytać. Nie było tam opisu > "doświadczenia religijnego" "rzeczywistości poza-materialnej, > pozazmysłowej lub transcendentnej", "boga" ani "pozazmysłowej Jedni, > rozumianej panteistycznie jako prawdziwa rzeczywistość świata". Ależ oczywiście że wszystko to było! W miejsce słowa "religijnego" wstaw "symbolicznego" i wszystko się zgadza. Mistycyzm (powyższa jego definicja jest trafna) jest pojęciem szerszym niż homo religiosus. Dotyka on (jak trąd) również osoby skrajnie niereligijne! O to właśnie chodzi - o bezpośredni wgląd do "rzeczywistości poza-materialnej, pozazmysłowej lub transcendentnej", w której podmiot doświadcza zarówno treści własnej jaźni (często przedstawianej symbolicznie - stąd właśnie Tarot), jak i tego, co już jest poza i ponad nim: świata duchowego. Jung wolał mówić o archetypach, teiści wolą mówić o bogach (konformiści zaś widzą to, co głosi kultura, która ich, jak małe dzieci, wychowała). Nie jest jednak ważne czy dany byt nazwiemy bogiem, archetypem czy symbolem - jest tym, czym jest. Żadne słowa nie zastąpią doświadczenia go. > Z lektury Twoich obrazów z cyklu "Talia Tarota", w > > których nie tylko na nowo, ale i archetypicznie właśnie > interpretujesz > > symbole (naszej podświadomości, nawiasem mówiąc). > > Oczywiście, ale co to ma wspólnego z mistycyzmem? Mistycyzm jest odnalezieniem boga w sobie, który jawi się na zewnątrz podmiotu, niby zewnętrzny, autonomiczny i potężny byt. Ja myślę, że Ty odnajdujesz symbole w sobie i przedstawiasz je jako zewnętrzne - tak jak Ty wydajresz na świat swoje obrazy, tak jak wydaję na świat swoje (niektóre) teksty. To wyrażenie czegoś z wewnątrz, a tego, co jest też bardzo zewnętrzne. > > Mistyk odnajduje świat duchowy w sobie i symbole zaczynają żyć W nim. > Nie > > znam Cię prywatnie na tyle dobrze, żeby mieć pewność, że jest tak, > albo > > inaczej. Pytałaś, odpowiedziałem jak uważam. > > No to pozwól się teraz z błędu wyprowadzić. Być może jestem w błędzie. Być może nawet nie znam sam siebie, a co dopiero Ciebie. Ciekawy jestem jednak jednego: jaką TY SAMA nazywasz siebie kategorią, skoro kategoria mistyczki wg Ciebie jest absolutnie chybiona? To mnie naprawdę interesuje, bo od 2 lat totalnie nic nie przechodzi mi do głowy. > > P.S. > > "Pompa Kotarbińskiego" versus "brzytwa Ockhama"? O to Ci chodziło? > > O to samo co z ćmieczą, myślałam, że czytałeś "Lód". W powieści Dukaja "Lód" pojawia się "Pompa Kotarbińskiego"??? P.S. Wybacz 4 dni zwłoki, brak czasu był jej przyczyną, nie brak chęci. Hęcia jest zawsze ze mną. |
|
Lava [ nieaktywne ] Wysłano: 2011-10-15 14:27:00 |
Eternal Helen Hunt > > > > > > Ale logika dwuwartościowa okazuje się być niewystarczająca. > I co > > > > > teraz? > > > > > > Nie wiem. > > > > Prawidłowa odpowiedź. > > A DLACZEGO? > > Odnoszę wrażenie, że wg Ciebie udzielam prawidłowych odpowiedzi wtedy, gdy > pokazuję pokorę. Nie, nie było to moją intencją. Nie miałam tu żadnej intencji, prawdę powiedziawszy. Ale teraz widzę, że faktycznie ton mojej wypowiedzi był belfrowski wręcz. Niezamierzone. > > Taki żart. Tak mi dzwoniło, że ktoś tu na forum pisał, że czytał > "Lód" > > Dukaja, i zastanawiałam się, czy to nie byłeś Ty (bo mi to > pasowało). > > Absolutnie nie ja. To był chyba Hast-Chwast. Nie sądzę. (Sprawdzam.) To był Expedyt. > Jednakże logiki, która nie uznawałaby zasady tożsamości - czylio logiki > alogicznej - zbudować się nie da. Jestem skazany na platoniczną miłość do > kobiety, której nigdy nie przelecę. Logika alogiczna to nie-logika. Ale paradoksy zachodzą, istnieją. Pytanie, czy się na nie godzimy, czy nie. Godzisz się na paradoksy? > > > Przecież mówiąc "kłamstwo/fałsz" mam na myśli właśnie "nie > > istnieje"! > > > > Nie rozumiem dlaczego. > > "Cień nie istnieje" = "Cień jest fałszem/kłamstwem". Nadal nie rozumiem. Dla mnie nie ma tu tożsamości. Musisz mi to trochę mniej syntetycznie wytłumaczyć. > > Żeby o dwóch rzeczach/zjawiskach/zdaniach/czymkolwiek powiedzieć, że > są > > sobie przeciwne - musi istnieć coś, na czym to przeciwieństwo można > > > oprzeć. Muszą być dwoma biegunami, na pewnej dźwigni, zasadzie, która > je > > łączy. W przeciwnym razie są to tylko dwie > > rzeczy/zjawiska/zdania/cokolwiek osobne, niezwiązane ze sobą. > > Dobrze, zgadzam się, ale to nie będą prawdziwe przeciwieństwa, tylko > opozycje nieidealne. Równie dobrze możnaby powiedzieć, że ja jestem Twoim > przeciwieństwem, skoro nie ma takiego rygoru. Wolę pojęcia czyste, > klarowne. Czy większym przeciwieństwem jedynki jest minus jedynka, czy > krzesło? Wiesz, my chyba nie o tym samym. Albo o tym samym właśnie. Według tego, co napisałam przeciwieństwem jedynki będzie minus jedynka. Krzesło i jedynka będą - jak pisałam - dwoma rzeczami niezwiązanymi ze sobą. Brak dźwigni. Brak wspólnego zbioru. Brak przeciwieństw. Chyba znowu chodzi nam o to samo, ale się mijamy w drzwiach, takie odnoszę wrażenie. > Niepotrzebnie. Już dawno wiem, że on nie istnieje. Nie wiem czemu, ale > nigdy w to nie wierzyłem :) Zabawne, ale ja też nigdy nie miałam z tym problemu. Chyba jakoś tak... nie chciałam robić przykrości dorosłym. ;) > > "Mistycyzm – wieloznaczny termin opisujący doświadczenie > religijne, > > polegające na bezpośredniej, czyli niezależnej od rytów i obrzędów, > > > relacji człowieka z rzeczywistością poza-materialną, pozazmysłową lub > > > transcendentną. Rzeczywistość ta jest różnie rozumiana przez > poszczególne > > systemy religijno-filozoficzne. W chrześcijaństwie, judaizmie i > islamie > > jest ona tożsama z Bogiem. W buddyzmie i hinduizmie z pozazmysłową > Jednią, > > rozumianą panteistycznie jako prawdziwa rzeczywistość świata" > > > > Dlaczego wyczytałeś powyższe z "Wiecznych łowów"? Jesteś mistykiem, > więc > > powtarzam - przeczytałeś to, co chciałeś przeczytać. Nie było tam > opisu > > "doświadczenia religijnego" "rzeczywistości poza-materialnej, > > pozazmysłowej lub transcendentnej", "boga" ani "pozazmysłowej Jedni, > > > rozumianej panteistycznie jako prawdziwa rzeczywistość świata". > > Ależ oczywiście że wszystko to było! Nie, Michał, nie było tego. Zapewniam Cię, jako osoba, która ten tekst napisała. Wszystko to było w Twoim odczytaniu tego tekstu, na który nie mam wpływu i nic mi do tego. Ale nie w moim tego tekstu napisaniu - na który Ty z kolei nie masz wpływu i nic Ci do tego. Bez względu na to, ile razy zawołasz "czarne!" tam, gdzie jest tylko białe - białe nie zmieni się w czarne. W miejsce słowa "religijnego" wstaw > "symbolicznego" i wszystko się zgadza. Wszystko się zgadza poza jednym małym szczegółem - odpada nam wtedy mistycyzm. Mój tekst jest symboliczny, od pierwszego do ostatniego słowa. Ale nie jest mistyczny. Po co Ci ten mistycyzm u mnie? Będziesz mnie mniej lubił, jak nie będę mistyczką? Nie będziemy mogli się dalej razem bawić? :) Mistycyzm (powyższa jego definicja > jest trafna) jest pojęciem szerszym niż homo religiosus. Dotyka on (jak > trąd) również osoby skrajnie niereligijne! Wiem o tym, Misza. Ale tego NIE MA w "Wiecznych łowach". Ile razy mam to jeszcze napisać, dude? Jest w Twoim ich odczytaniu. Nie moim. O to właśnie chodzi - o > bezpośredni wgląd do "rzeczywistości poza-materialnej, pozazmysłowej lub > transcendentnej", Ale ja tego w tym tekście nie robię. Już znowu się zamykasz w swojej jednej myśli, której się uczepiłeś, trzymasz ją jak skarb, który wydaje Ci się zrobiony ze złota, nie widząc, że to tylko tombak i nie pozwalasz sobie jej wyrwać i odrzucić jako kłamstwo - dla Ciebie ta imitacja prawdy ma wartość platyny. Twój skarb to nie święty graal, tylko nocnik. Wolf pisał serio, gdy twierdził, że się dużo od Ciebie uczy, ja też to robię. Jesteśmy jak wampiry na Twoim umysłowym ciele. Ale też Cię czasem chcemy podkarmić, tyle, że nic słodkiego dla Ciebie nie mamy, mamy prawdę, która jest gorzka (Wolf), albo kompletnie bez smaku (Lava). To kłamstwo jest słodkie. w której podmiot doświadcza zarówno treści własnej jaźni > (często przedstawianej symbolicznie - stąd właśnie Tarot), jak i tego, co > już jest poza i ponad nim: świata duchowego. Jung wolał mówić o > archetypach, teiści wolą mówić o bogach (konformiści zaś widzą to, co > głosi kultura, która ich, jak małe dzieci, wychowała). Nie jest jednak > ważne czy dany byt nazwiemy bogiem, archetypem czy symbolem - jest tym, > czym jest. Żadne słowa nie zastąpią doświadczenia go. Michał, "Wieczne łowy" to jedynie fruwanie dookoła mojej jaźni. Pozwoliłam sobie na taki ekshibicjonizm, bo nie czajmy się - i tak nikt z tego nic nie wyczyta, dopóki mu nie wytłumaczę - tak jak Tobie kiedyś. Ale jaźń to nieosiągalne w gruncie rzeczy wnętrze mojej czaszki do którego próbuję mimo wszystko dotrzeć, i jakkolwiek mi to schlebia - nie ma w niej nic mistycznego, bo nie jestem bogiem/absolutem/jednią/średnią/czy inną brednią. > Być może jestem w błędzie. Być może nawet nie znam sam siebie, a co > dopiero Ciebie. Ciekawy jestem jednak jednego: jaką TY SAMA nazywasz > siebie kategorią, skoro kategoria mistyczki wg Ciebie jest absolutnie > chybiona? To mnie naprawdę interesuje, bo od 2 lat totalnie nic nie > przechodzi mi do głowy. Hm. No nie zwierzam się z tego jakoś szczególnie (chociaż tropów zostawiam dużo, zwłaszcza w moich rysunkach) chyba tylko De Profundis i Wiktor usłyszeli to wprost, albo nawet nie. Kto korzysta z symboli/archetypów/znaków etc. jako języka bardziej odpowiedniego do wyrażenia pewnych treści niż tradycyjny? I robi to na gruncie racjonalno-naukowo-agnostycznym. Dlaczego wytatuowałam sobie niemal na czole "Poznaj siebie"? > W powieści Dukaja "Lód" pojawia się "Pompa Kotarbińskiego"??? Hahaha, tak :) Bardzo przydatne urządzenie. :D Musisz przeczytać tę książkę, spodoba Ci się. :) > P.S. > Wybacz 4 dni zwłoki, brak czasu był jej przyczyną, nie brak chęci. Hęcia > jest zawsze ze mną. lubię, jak się tak bawisz językiem... :> L |
|
Sabatiel ( Codex Saerus ) ![]() Wysłano: 2011-10-18 17:39:06 |
Eternal Helen Hunt > Logika alogiczna to nie-logika. Ale paradoksy zachodzą, istnieją. Pytanie, > czy się na nie godzimy, czy nie. Godzisz się na paradoksy? Nie. A jednocześnie je kocham. Bo mnie zadziwiają. W ogóle lubię jak coś/ktoś mnie zadziwia. Częściej robią to idee niż ludzie, dlatego bardziej lubię idee niż ludzi :-) > Wiesz, my chyba nie o tym samym. Albo o tym samym właśnie. Według tego, co > napisałam przeciwieństwem jedynki będzie minus jedynka. Krzesło i jedynka > będą - jak pisałam - dwoma rzeczami niezwiązanymi ze sobą. Brak dźwigni. > Brak wspólnego zbioru. Brak przeciwieństw. Chyba znowu chodzi nam o to > samo, ale się mijamy w drzwiach, takie odnoszę wrażenie. Im bardziej zaawansowana rozmowa na tematy filozoficzne, tym większy stopień nierozumienia rozmówców siebie nawzajem. Aż do momentu, gdy dwóch wielkich filozofów rozmawia "ze sobą" a jeden drugiego ni chuja nie rozumie. Dlatego właśnie kocham logikę, bo ona dąży do komunikacji obiektywnej, do wyrażania treści jasno i dokładnie. Jest nawet coś takiego jak "postulat jasności". Co do nas: mówimy tutaj innymi językami. W Twoim języku wyraz "przeciwieństwo" jest definiowany jako posiadanie dźwigni, w moim, jako nie posiadanie żadnych cech wspólnych. Dwa różne znaczenia = dwa różne pojęcia. > > Niepotrzebnie. Już dawno wiem, że on nie istnieje. Nie wiem czemu, > ale > > nigdy w to nie wierzyłem :) > > Zabawne, ale ja też nigdy nie miałam z tym problemu. Chyba jakoś tak... > nie chciałam robić przykrości dorosłym. ;) Miałem dokładnie tak samo :-) Naprawdę. Jako dziecko byłem bardzo, ale to bardzo empatyczny i kiedy widziałem jak dorośli się cieszą z tego że wkręcają nam kit o świętym Mikołaju (to ONI mieli wtedy największą zabawę! okrzyki, radość, teatralność, tylko w wtedy widziałem ich szczęśliwych :)), to patrząc na ich radość nie chciałem im jej psuć i udawałem że wierzę w tego Mikołaja :) > W miejsce słowa "religijnego" wstaw > > "symbolicznego" i wszystko się zgadza. > > Wszystko się zgadza poza jednym małym szczegółem - odpada nam wtedy > mistycyzm. Mój tekst jest symboliczny, od pierwszego do ostatniego słowa. > Ale nie jest mistyczny. Po co Ci ten mistycyzm u mnie? Będziesz mnie mniej > lubił, jak nie będę mistyczką? Nie będziemy mogli się dalej razem bawić? > :) > Ale ja tego w tym tekście nie robię. Już znowu się zamykasz w swojej > jednej myśli, której się uczepiłeś, trzymasz ją jak skarb, który wydaje Ci > się zrobiony ze złota, nie widząc, że to tylko tombak i nie pozwalasz > sobie jej wyrwać i odrzucić jako kłamstwo - dla Ciebie ta imitacja prawdy > ma wartość platyny. Twój skarb to nie święty graal, tylko nocnik. To już załatwione. > Wolf pisał serio, gdy twierdził, że się dużo od Ciebie uczy, To chyba prywatnie Ci to napisał. Albo gdzieś na forum po cichu szepnął w gąszczu postów, których nie przeczytałem. I coś średnio Ci w to zeznanie wierzę. > ja też to > robię. W to już wierzę. > Jesteśmy jak wampiry na Twoim umysłowym ciele. Ale też Cię czasem > chcemy podkarmić, tyle, że nic słodkiego dla Ciebie nie mamy, mamy prawdę, > która jest gorzka (Wolf), albo kompletnie bez smaku (Lava). To kłamstwo > jest słodkie. Mi wasza krytyka krzywdy nie robi. Gdybym był wrażliwy, to bym tego wątku nie zakładał, wiedziałem przecież, że na tym forum z pewnością będę atakowany. (Nie przesadzajmy też w ocenie forum Satana, zapewne inne fora są jeszcze gorsze, nie wiem, bo nie bywam nigdzie indziej). > lubię, jak się tak bawisz językiem... :> Zabrzmiało to co najmniej dwuznacznie... :-))) [i pewnie dlatego dodałaś wyraz "tak", bez niego brzmiałoby bardziej 2znacznie] A to trzecie znaczenie: :P |
|
De Profundis [ nieaktywne ] Wysłano: 2011-10-17 22:07:45 |
do M > Nie, Michał, nie było tego. Zapewniam Cię, jako osoba, która ten tekst > napisała. Wszystko to było w Twoim odczytaniu tego tekstu, na który nie > mam wpływu i nic mi do tego. Ale nie w moim tego tekstu napisaniu - na > który Ty z kolei nie masz wpływu i nic Ci do tego. Bez względu na to, ile > razy zawołasz "czarne!" tam, gdzie jest tylko białe - białe nie zmieni się > w czarne. Napiszę coś pod Twoim postem, ale do M. - wiele razy Ci mówiłam, że nie słuchasz, gdy ktoś coś do Ciebie mówi, uważasz, że osoba nie wie co mówi mówiąc o sobie? Zakładasz, że wszyscy kłamią? Nauczyłam się wierzyć w to, co mówi o sobie Lava, w końcu ona sama zna swoje motywy i siebie najlepiej, nie ma żadnego powodu kłamać (tak jak nie musi ze mną rozmawiać z innego powodu, niż samo chcenie) w dodatku przedstawiając siebie nieraz w negatywnym (gdy poddamy to ogólnej ocenie etycznej) świetle prawdy. Nie interpretuj i nie domyślaj się, bo wtedy się gubisz w kłamliwych domysłach - słuchaj. Nie masz monopolu na prawdę. Nie atakuję Cię, bo wiesz, że jestem Twoim największym fanem, ale wciąż popełniasz te same błędy. Kiedyś mówiłeś "co mi w głowie siedzi - wiem tylko ja" - załóż, że inni mają tak samo, szczególnie jeśli cechuje ich głęboka i zajebiście bolesna introspekcja. |
|
Sabatiel ( Codex Saerus ) ![]() Wysłano: 2011-10-18 17:05:48 |
do E > Napiszę coś pod Twoim postem, ale do M. - wiele razy Ci mówiłam, że nie > słuchasz, gdy ktoś coś do Ciebie mówi, uważasz, że osoba nie wie co mówi > mówiąc o sobie? Zakładasz, że wszyscy kłamią? Nauczyłam się wierzyć w to, > co mówi o sobie Lava, w końcu ona sama zna swoje motywy i siebie > najlepiej, nie ma żadnego powodu kłamać (tak jak nie musi ze mną rozmawiać > z innego powodu, niż samo chcenie) w dodatku przedstawiając siebie nieraz > w negatywnym (gdy poddamy to ogólnej ocenie etycznej) świetle prawdy. > Nie interpretuj i nie domyślaj się, bo wtedy się gubisz w kłamliwych > domysłach - słuchaj. Nie masz monopolu na prawdę. > Nie atakuję Cię, bo wiesz, że jestem Twoim największym fanem, ale wciąż > popełniasz te same błędy. Kiedyś mówiłeś "co mi w głowie siedzi - wiem > tylko ja" - załóż, że inni mają tak samo, szczególnie jeśli cechuje ich > głęboka i zajebiście bolesna introspekcja. Droga E., niepotrzebnie się rozpisałaś, bo moje narzucanie Lavie mistycyzmu nie wynikało z mojej pychy (że oto wiem lepiej, co jej w głowie siedzi), ale z JĘZYKOWEGO NIEPOROZUMIENIA, bo oto ja - M. - interpretowałem wyraz "mistycyzm" nader szeroko, uznając, że jeśli ktoś nawet nie ma objawień i nie ma w tych objawieniach kontaktów z bogiem (mistyk klasyczny, mistycyzm w wąskim sensie), lecz wydobywa z siebie PONADCZASOWE SYMBOLE - nie symbole jego prywatnej historii (np. domek na wsi gdzie bawiłem się z psem, ogrodniczki dziadka z mojego dzieciństwa), ani jego subiektywnej jaźni (whatever) - lecz symbole UNIWERSALNE, wypływające nie z podświadomości, lecz z NADświadomości (termin Junga ponoc, ale nie sprawdzałem, Jung na pewno mówił o "znaczeniu transcendentalnym", więc wychodzi na jedno) - czyli, sumując (bo za dużo nawiasów, o, kolejny nawias): jeśli ktoś nie spotyka się z bogiem stanach ekstatyczno-mistycznych, lecz w akcie twórczym (lub transowym i twórczym) wydobywa ze swojej jaźni symbole ponadczasowe i uniwersalne, (które 30 000 late temu już-nie-owłosieni ale nadal goli i nie mówiący ludzie wydobywali z siebie takie same) to ta osoba też jest dla mnie mistykiem - w szerokim znaczeniu. (Choćby motyw SPIRALI tak obecny w niektórych pracach Lavy!). Lava pouczyła mnie, że to nadużycie terminu, a ponadto ma nazwę dla siebie bardziej adekwatną, której ja nigdy ni cholery nie rozumiałem. Tak samo jak latami nie rozumiałem czym jest gnostycyzm. Było to więc językowe nieporozumienie. Pyszałkowaty (żeby nie powiedzieć "pyszny") owszem, jestem, ale, na litość Szatana, nie aż tak, żeby twierdzić, że wiem lepiej, co ktoś myśli, odczuwa, widzi w sobie samym. Może jedynie nie wiedzieć, że jakaś etykietka jego opisuje - w tym często poprawiam ludzi (satanistów, że nie są nimi, lecz satanistami romantycznymi; katolików, że nie są chrześcijanami i że nie mają z Jezusem nic wspólnego). Odnieś to do swoich doświadczeń z moją pychą, może teraz lepiej ją zrozumiesz. P.S. Mój pies boi się burzy, a dopiero się na nią zbiera :D |
|
Sabatiel ( Codex Saerus ) ![]() Wysłano: 2011-10-08 02:35:05 |
P. S. Dobrze mi było :-) [mówię o odpisywaniu na Twojego posta, jakby co] Właśnie po to założyłem ten wątek. Teraz idę zapalić. |
|
Vixit ( Not here to say please ) ![]() Wysłano: 2011-10-08 12:48:44 |
Wovon man nicht sprechen kann Dwadziescia (o ile dobrze pamietam) stron belkotu - piszesz o czyms, czego w/g Ciebie nie da sie wyrazic slowami. Poslowie dobre. |
|
Sabatiel ( Codex Saerus ) ![]() Wysłano: 2011-10-08 19:26:37 |
Wovon man nicht sprechen kann > Dwadziescia (o ile dobrze pamietam) Nie, nie dobrze pamiętasz. > stron belkotu - piszesz o czyms, czego > w/g Ciebie nie da sie wyrazic slowami. Poslowie dobre. Skoro nie pamiętasz nawet ilości stron (a wystarczy nacisnąć jeden klawisz), to wątpię, czy przeczytałeś, czy raczej przejrzałeś. Skoro nie masz nic do powiedzenia, to po co marnujesz posta i miejsce tutaj? Zarówno "bełkot" jak i "posłowie dobre" są nic nie mówiącymi pustymi ogólnikami, niosącymi tylko i jedynie Twoją ocenę. Ale czy z tą oceną ktokolwiek będzie się liczyć, skoro nie podałeś nawet pół argumentu na jej poparcie? Nie ma przymusy pisania w tym wątku. |
|
Vixit ( Not here to say please ) ![]() Wysłano: 2011-10-08 22:03:42 |
Kto piorem wojuje... > > Dwadziescia (o ile dobrze pamietam) > > Nie, nie dobrze pamiętasz. Sprawdzilem - pamietam dobrze. Dwadziescia stron belkotu i siedem poslowia. Tak, fotka dziary na czerwonych plecach to tez czesc belkotu. BTW jaki wynik otrzymasz mnozac trzy przez trzy? > > stron belkotu - piszesz o czyms, czego > > w/g Ciebie nie da sie wyrazic slowami. Poslowie dobre. > > Skoro nie pamiętasz nawet ilości stron (a wystarczy nacisnąć jeden > klawisz), to wątpię, czy przeczytałeś, czy raczej przejrzałeś. Watpic jest rzecza dobra - stad sie czasami biora dobre pytania. > Skoro nie masz nic do powiedzenia, to po co marnujesz posta i miejsce > tutaj? Zarówno "bełkot" jak i "posłowie dobre" są nic nie mówiącymi > pustymi ogólnikami, niosącymi tylko i jedynie Twoją ocenę. Ale czy z tą > oceną ktokolwiek będzie się liczyć, skoro nie podałeś nawet pół argumentu > na jej poparcie? Jak to nie podalem? Jezeli piszesz o czyms, co jest niewyslawialne, a nie tworzysz poezji, to rozmowe mozna w tym miejscu zakonczyc. Brak tresci do dyskusji. "Kiedy nie usiłujemy wyrazić niewyrażalnego, nic się wtedy nie traci i niewyrażalne zostaje niewyrażalnie zawarte w tym, co wyrażone." Czy juz troche jasniej, miszczu? > Nie ma przymusy pisania w tym wątku. Najpierw robisz reklame na sb, a pozniej nie chcesz komentarza? Serio? |
|
Sabatiel ( Codex Saerus ) ![]() Wysłano: 2011-10-09 17:45:26 |
Kto piorem wojuje... > > > Dwadziescia (o ile dobrze pamietam) > > > > Nie, nie dobrze pamiętasz. > > Sprawdzilem - pamietam dobrze. Dwadziescia stron belkotu i siedem > poslowia. Myślałem, że mówisz o całości. > BTW jaki wynik otrzymasz mnozac trzy przez trzy? Pięć. > Watpic jest rzecza dobra - stad sie czasami biora dobre pytania. Naprawdę? Dzięki, że mnie uświadomiłeś. > Jak to nie podalem? Jezeli piszesz o czyms, co jest niewyslawialne, a nie > tworzysz poezji, to rozmowe mozna w tym miejscu zakonczyc. Brak tresci do > dyskusji. > > "Kiedy nie usiłujemy wyrazić niewyrażalnego, nic się wtedy nie traci i > niewyrażalne zostaje niewyrażalnie zawarte w tym, co wyrażone." Po 1, nie podałeś autora ww cytatu. Po 2, zawiera on błąd logiczny w drugiej części bo nie można wyrazić x wstrzymując się od wyrażania x a wyrażając y. Autor cytatu silił się na coś głębokiego, ale umysł miał bardziej poetycki, niż analityczny i popełnił olbrzymi błąd. Który, de facto, łatwo naprawić: "Kiedy nie usiłujemy wyrazić niewyrażalnego, nic się wtedy nie traci, _ale i nic nie zyskuje_, a niewyrażalne zostaje _nietknięte_ i zawarte w tym, co _NIEwyrażone_." > Czy juz troche jasniej, miszczu? Zaciemniłeś chcąc rozjaśnić i podałeś marny cytat. > > Nie ma przymusy pisania w tym wątku. > > Najpierw robisz reklame na sb, a pozniej nie chcesz komentarza? Serio? Naprawdę traktujesz jedno zdanie o treści "20 stron bełkotu. Posłowie dobre." jako komentarz? Ja traktuję to jedynie jako wyrażenie swojej emocjonalnej oceny, na równi z wulgaryzmem, który nie niesie żadnej informacji. Poza tym, skoro bełkot zdefiniowałeś jako pisanie o tym, co niewyrażalne, to czy bełkoczę również tam, gdzie piszę o satanizmie, satanizmach, liczbach, języku i o masie innych rzeczy, które wszystkie są wyrażalne? Dla Twojej informacji, znaczna większość z tych 20 stron mówi o czymś wyrażalnym, a o Chaosie jest właśnie w Posłowiu, które pochwaliłeś - wiedziałbyś o tym, gdybyś przeczytał, a nie przejrzał, po czym pośpiesznie ocenił negatywnie. Natomiast nt bełkotu o tym, co niewyrażalne: czy opis niewyrażalnego X (tutaj Chaosu) poprzez negację Y, które jest wyrażalne (tutaj Logosu) w postaci "X = negacja Y jako przeciwieństwo Y w każdym możliwym sensie" jest również wg Ciebie bełkotem? Czy opis negatywny nie jest wg Ciebie żadnym opisem, lecz bełkotem? P.S. "Gdy się człowiek śpieszy, to się Diabeł cieszy", skoro lubisz przysłowia. Na drugi raz poczekaj i pomyśl, bo nie masz możliwości skasowania posta, w którym pokazałeś się w nienajlepszym świetle jako emocjonalnie myślący hater. |
|
Vixit ( Not here to say please ) ![]() Wysłano: 2011-10-09 22:45:35 |
... od piolunu ginie > Myślałem, że mówisz o całości. Przeciez napisalem, ze poslowie jest dobre, nie? Czytaj uwaznie, a nie tylko przegladasz. > > BTW jaki wynik otrzymasz mnozac trzy przez trzy? > > Pięć. "Ha! Pajac. Komediant. Zaczekaj, aż popuszczę pasa." > > Watpic jest rzecza dobra - stad sie czasami biora dobre pytania. > > Naprawdę? Dzięki, że mnie uświadomiłeś. To bylo ironiczne nawiazanie do Twoich stwierdzen na moj temat. Nie lubie marnowac klawiatury na oczywistosci. Powinienes sam to potrenowac. > Po 1, nie podałeś autora ww cytatu. Myslalem, ze bedzie Ci znany, miszczu - to Wittgenstein, miszcz miszczow, OG. > Po 2, zawiera on błąd logiczny w drugiej części bo nie można wyrazić x > wstrzymując się od wyrażania x a wyrażając y. Chyba, ze nie da sie wyrazic x, bo x jest niewyrazalne, y jest wszystkim czym x nie jest, wiec wyrazajac y nie wyrazamy x jednoczesnie oddajac niewyrazalna nature x wlasnie poprzez niewyrazenie x. Bogu co boskie? > Autor cytatu silił się na > coś głębokiego, ale umysł miał bardziej poetycki, niż analityczny i > popełnił olbrzymi błąd. Chetnie bym posluchal jak rozmawiasz na ten temat z autorem. > Który, de facto, łatwo naprawić: > > "Kiedy nie usiłujemy wyrazić niewyrażalnego, nic się wtedy nie traci, _ale > i nic nie zyskuje_, a niewyrażalne zostaje _nietknięte_ i zawarte w tym, > co _NIEwyrażone_." To jest wlasnie jedna z tych oczywistosci, o ktorych wspomnialem wczesniej. > > Czy juz troche jasniej, miszczu? > > Zaciemniłeś chcąc rozjaśnić i podałeś marny cytat. Trudno. > Naprawdę traktujesz jedno zdanie o treści "20 stron bełkotu. Posłowie > dobre." jako komentarz? I "no comments" bywa komentarzem. > Ja traktuję to jedynie jako wyrażenie swojej > emocjonalnej oceny, na równi z wulgaryzmem, który nie niesie żadnej > informacji. Traktuj to jak chcesz, nie ja na tym trace. > Poza tym, skoro bełkot zdefiniowałeś jako pisanie o tym, co niewyrażalne, > to czy bełkoczę również tam, gdzie piszę o satanizmie, satanizmach, > liczbach, języku i o masie innych rzeczy, które wszystkie są wyrażalne? > Dla Twojej informacji, znaczna większość z tych 20 stron mówi o czymś > wyrażalnym, a o Chaosie jest właśnie w Posłowiu, które pochwaliłeś - > wiedziałbyś o tym, gdybyś przeczytał, a nie przejrzał, po czym pośpiesznie > ocenił negatywnie. Belkot - brak sensu. Jezeli, tak jak Ci wspomniala Lava, fundament jest slabiutki reszta budowli nie ma prawa sie utrzymac, chocbys urzadzil najpiekniejszy loft. Po co mam wskazywac bledy w wykonczeniu jesli konstrukcja jest kiepska? > Natomiast nt bełkotu o tym, co niewyrażalne: czy opis niewyrażalnego X > (tutaj Chaosu) poprzez negację Y, które jest wyrażalne (tutaj Logosu) w > postaci "X = negacja Y jako przeciwieństwo Y w każdym możliwym sensie" > jest również wg Ciebie bełkotem? Czy opis negatywny nie jest wg Ciebie > żadnym opisem, lecz bełkotem? O tym wlasnie mowil nieznany Ci cytat, ktory tak skrytykowales. O tym mowi siodme twierdzenie w "Traktacie" tego samego autora, na ktore w dodatku powolujesz sie w swojej pracy - mylisz sie: opis negatywny tego co niewyrazalne nie istnieje. > P.S. > "Gdy się człowiek śpieszy, to się Diabeł cieszy", skoro lubisz przysłowia. > Na drugi raz poczekaj i pomyśl, bo nie masz możliwości skasowania posta, w > którym pokazałeś się w nienajlepszym świetle jako emocjonalnie myślący > hater. "Madrej glowie dosc po slowie" jak stara madrosc ludowa uczy. Straciles lata na tworzenie belkotu, dodales watki niczym z bloga, a taki sam efekt moglbys otrzymac po kilku sesjach z absyntem. Wstydz sie, filozo-fuj! |
|
Sabatiel ( Codex Saerus ) ![]() Wysłano: 2011-10-14 22:48:49 |
... tytuł posta edytuje > > > BTW jaki wynik otrzymasz mnozac trzy przez trzy? > > > > Pięć. > > "Ha! Pajac. Komediant. Zaczekaj, aż popuszczę pasa." Pajacowate było Twoje pytanie. > > > Watpic jest rzecza dobra - stad sie czasami biora dobre > pytania. > > > > Naprawdę? Dzięki, że mnie uświadomiłeś. > > To bylo ironiczne nawiazanie do Twoich stwierdzen na moj temat. Nie lubie > marnowac klawiatury na oczywistosci. Powinienes sam to potrenowac. Ironia jest tym, co Ci zdecydowanie nie wychodzi. > > Po 1, nie podałeś autora ww cytatu. > > Myslalem, ze bedzie Ci znany, miszczu - to Wittgenstein, miszcz miszczow, > OG. A mógłbyś podać z jakiej to książki Wittgensteina, abym nie musiał Ci wierzyć na słowo? Bo jakoś nie wierzę. A jeśli masz to z neta (jak przypuszczam) to podaj linka. Sprawdzę, czy sobie autorstwa Ludwiga nie wymyśliłeś. > > Po 2, zawiera on błąd logiczny w drugiej części bo nie można wyrazić > x > > wstrzymując się od wyrażania x a wyrażając y. > > Chyba, ze nie da sie wyrazic x, bo x jest niewyrazalne, y jest wszystkim > czym x nie jest, wiec wyrazajac y nie wyrazamy x jednoczesnie oddajac > niewyrazalna nature x wlasnie poprzez niewyrazenie x. Bogu co boskie? Nie boskie - to co powyżej napisałeś to jest po prostu nielogiczny (wew. sprzeczny) stek bzdur stylizowany na coś głębokie. I to jest właśnie Twój słynny bełkot. Właśnie to. > > Autor cytatu silił się na > > coś głębokiego, ale umysł miał bardziej poetycki, niż analityczny i > > > popełnił olbrzymi błąd. > > Chetnie bym posluchal jak rozmawiasz na ten temat z autorem. Szkoda że się nie doczekasz, ale zamiast tego Ty możesz dyskutować ze mną. Nie chowaj się spódnicę mamusi, mówiąc, żebym bił się z wielkim Ludwigiem - zachowaj się jak mężczyzna (a nie wiecznie jak szczeniak) i wyjść zza tej spódnicy za napisem "Autorytet Wittgensteina", za którą się schowałeś. A jak nie umiesz samodzielnie dyskutować, to odejść ze spuszczoną głową. > > Który, de facto, łatwo naprawić: > > > > "Kiedy nie usiłujemy wyrazić niewyrażalnego, nic się wtedy nie traci, > _ale > > i nic nie zyskuje_, a niewyrażalne zostaje _nietknięte_ i zawarte w > tym, > > co _NIEwyrażone_." > > To jest wlasnie jedna z tych oczywistosci, o ktorych wspomnialem > wczesniej. Jesteś mistrzem pustosłowia: "bełkot", "oczywistość". Ja nie silę się na oryginalność jak Ty, ja wolę mówić coś prawdziwego, a nie pseudopoetyckie fałsze, które zapętlają w jednym zdaniu słowo "niewyrażalne". > > Naprawdę traktujesz jedno zdanie o treści "20 stron bełkotu. Posłowie > > > dobre." jako komentarz? > > I "no comments" bywa komentarzem. W tym sęk, mój nic nie rozumiejący rozmówco, że ani "no comments", ani "bełkot" komentarzami nie są, tak jak zdanie "Beata to jest straszna kurwa" nie jest opisem Beaty (nie mówi nic o Beacie), ale jest jedynie wyrazem uczuć mówiącego nt. Beaty. Ty tak właśnie używasz języka. > > Ja traktuję to jedynie jako wyrażenie swojej > > emocjonalnej oceny, na równi z wulgaryzmem, który nie niesie żadnej > > > informacji. > > Traktuj to jak chcesz, nie ja na tym trace. Myślę że zyskujesz reputację ogromnego erudyty z którym warto rozmawiać. > > Poza tym, skoro bełkot zdefiniowałeś jako pisanie o tym, co > niewyrażalne, > > to czy bełkoczę również tam, gdzie piszę o satanizmie, satanizmach, > > > liczbach, języku i o masie innych rzeczy, które wszystkie są > wyrażalne? > > Dla Twojej informacji, znaczna większość z tych 20 stron mówi o czymś > > > wyrażalnym, a o Chaosie jest właśnie w Posłowiu, które pochwaliłeś - > > > wiedziałbyś o tym, gdybyś przeczytał, a nie przejrzał, po czym > pośpiesznie > > ocenił negatywnie. > > Belkot - brak sensu. Jezeli, tak jak Ci wspomniala Lava, Wcześniej podpierałeś się Ludwigiem, teraz Lavą? > fundament jest > slabiutki reszta budowli nie ma prawa sie utrzymac, chocbys urzadzil > najpiekniejszy loft. Po co mam wskazywac bledy w wykonczeniu jesli > konstrukcja jest kiepska? Dlatego, że NIE WSKAZAŁEŚ również błędów (żadnych błędów) w samej konstrukcji, mój drogi. Nie wskazałeś błędu w niczym, w odróżnieniu od Lavym, na którą się powołujesz, ćmo. > > Natomiast nt bełkotu o tym, co niewyrażalne: czy opis niewyrażalnego > X > > (tutaj Chaosu) poprzez negację Y, które jest wyrażalne (tutaj Logosu) > w > > postaci "X = negacja Y jako przeciwieństwo Y w każdym możliwym > sensie" > > jest również wg Ciebie bełkotem? Czy opis negatywny nie jest wg > Ciebie > > żadnym opisem, lecz bełkotem? > > O tym wlasnie mowil nieznany Ci cytat, ktory tak skrytykowales. I nadal go krytykuję, bo jest totalnie absurdalny. O tym mowi > siodme twierdzenie w "Traktacie" tego samego autora, Mój drogi rozmówco, teza 7 Traktatu mówi o tym, że milczenie jest adekwatną formą wyrażenie tego, o czym nie da się powiedzieć. A więc, że o niewyrażalnym ("oo tym, o czym sie nie da mówić") - "o tym trzeba milczeć." Zaś Twój cytat mówi, że aby wyrazić x, należy wyrazić y i wtedy x będzie nienauroszone i w wyrażenu y wyrażone. Każdy kto nie jest przećpany grzybami (jedzonymi po garści co rano) widzi, że te dwa cytaty mówią o czymś totalnie innym. > na ktore w dodatku > powolujesz sie w swojej pracy - mylisz sie: opis negatywny tego co > niewyrazalne nie istnieje. Oto to, co wg Ciebie nie istnieje. Moja miłość do Beaty jest bytem niewyrażalnym. I tak oto: moja miłość do Beaty nie jest krzesłem; moja miłość do Beaty nie jest wiadrem; moja miłość do Beaty nie jest sądem logicznym; moja miłość do Beaty nie jest motywacją do zabicia sąsiada; moja miłość do Beaty nie jest ... Powyższe to opis, nieskończony i niekończący się, ale opis. Opis ten można uogólnić na podstawie prawa abstrahowania: Moja miłość do Beaty nie jest żadnym bytem materialnym, ani żadnym bytem niematerialnym logicznym. Dalej nie wiemy czym moja miłość do Beaty JEST, ale wiemy coraz więcej czym nie jest. Teraz powiesz że to nie opis? Czy dasz następny szalony cytat? > Straciles lata na tworzenie belkotu, dodales watki niczym z bloga, a taki > sam efekt moglbys otrzymac po kilku sesjach z absyntem. Wstydz sie, > filozo-fuj! Już wiemy, skąd Twój poziom umysłowy - od zażywania absyntu. Nie wstydzę się nie alkoholizowania się, za to wstyd mi czasem za innych. |
|
Vixit ( Not here to say please ) ![]() Wysłano: 2011-10-16 01:51:02 |
Troll wannabe Wycialem Twoje przemyslenia na moj temat by nie zasmiecac watku. Jesli chcesz to zaloz nowy, napisz bloga, czy co tam jeszcze chcesz. Nie interesuje mnie to. > Dlatego, że NIE WSKAZAŁEŚ również błędów (żadnych błędów) w samej > konstrukcji, mój drogi. Nie wskazałeś błędu w niczym, w odróżnieniu od > Lavym, na którą się powołujesz, ćmo. Chaos jest niedefiniowalny. W najlepszym przypadku jestes go niepewny, ale zapewne blizsze prawdzie (male p) jest stwierdzenie, ze nie masz o nim pojecia. Jak mozna budowac system (w pseudo-logiczny sposob) na czyms takim? > Mój drogi rozmówco, teza 7 Traktatu mówi o tym, że milczenie jest > adekwatną formą wyrażenie tego, o czym nie da się powiedzieć. A więc, że o > niewyrażalnym ("oo tym, o czym sie nie da mówić") - "o tym trzeba > milczeć." Mogles zastosowac w praktyce zanim rozpoczales belkot. > Oto to, co wg Ciebie nie istnieje. > > Moja miłość do Beaty jest bytem niewyrażalnym. > > I tak oto: moja miłość do Beaty nie jest krzesłem; moja miłość do Beaty > nie jest wiadrem; moja miłość do Beaty nie jest sądem logicznym; moja > miłość do Beaty nie jest motywacją do zabicia sąsiada; moja miłość do > Beaty nie jest ... > > Powyższe to opis, nieskończony i niekończący się, ale opis. Opis ten można > uogólnić na podstawie prawa abstrahowania: > > Moja miłość do Beaty nie jest żadnym bytem materialnym, ani żadnym bytem > niematerialnym logicznym. > > Dalej nie wiemy czym moja miłość do Beaty JEST, ale wiemy coraz więcej > czym nie jest. Teraz powiesz że to nie opis? Czy dasz następny szalony > cytat? Dlaczego powiesz (o) Beacie, ze ja kochasz, a nie ze ty ja nie krzeslo, nie wiadro, nie wiewiorka? Mysle, ze porownanie jest nietrafione - czlowiek jest w stanie pojac czym jest "milosc" nie przez opis (tym bardziej negatywny - niedorzecznosc!), a poprzez obserwacje uzycia slowa i doswiadczenie. Roznica jest taka, ze chaos w znaczeniu "metafizycznym" jest pojeciem calkowicie abstrakcyjnym, bez odniesienia w rzeczywistosci. Opisujac go jako "chaos nie nalezy do swiata faktu i logiki" nie podajesz zadnej jego cechy, wypychasz go tylko poza horyzont pojmowania. Wciaz nie wiesz o czym mowisz, tylko o czym nie mowisz. PS Cytat znajdz sobie sam. |
|
Łukasz Majewski [ nieaktywne ] Wysłano: 2012-08-16 19:40:43 |
Transcendencja jako ocalenie > > Dwadziescia (o ile dobrze pamietam) > > Nie, nie dobrze pamiętasz. > > > stron belkotu - piszesz o czyms, czego > > w/g Ciebie nie da sie wyrazic slowami. Poslowie dobre. > > Skoro nie pamiętasz nawet ilości stron (a wystarczy nacisnąć jeden > klawisz), to wątpię, czy przeczytałeś, czy raczej przejrzałeś. > > Skoro nie masz nic do powiedzenia, to po co marnujesz posta i miejsce > tutaj? Zarówno "bełkot" jak i "posłowie dobre" są nic nie mówiącymi > pustymi ogólnikami, niosącymi tylko i jedynie Twoją ocenę. Ale czy z tą > oceną ktokolwiek będzie się liczyć, skoro nie podałeś nawet pół argumentu > na jej poparcie? Ja się z tą oceną Michał liczyłem (jako ze zgodną z moją). Przypomniała mi się dziś książka nawiązująca już samym opisem do zarysowanej przez waszą późniejszą przekładankę problematyki - http://www.nomos.pl/products/243/p/382 Pewien jej fragment inspiruje do myślenia o Prawdzie prześladowanej przez porządek symboliczno-językowy i symbolizuje taką prawdą Jezusem, ostatnim chrześcijaninem mówiąc nietzscheańsko, którego naprawdę, nie łudź się, już nie zdołasz/zdążysz za swego życia ukrzyżować ;-) |
|
Łukasz Majewski [ nieaktywne ] Wysłano: 2012-08-16 12:55:05 |
Gnosis Micholi Tekst, tóż po tym jak wypuściłeś, przeczytałem z nawrotem lekkiego nerwobólu w okolicy serca (nerwy międzyżebrowe czy cuś), wypracowanej na stałe po pierwszym w życiu poważnym rozstaniu psychosomatyzacji ostrzegającej przed złem. Pokazał mi, że Twoja myśl nie dojrzewa. > Nie zniechęcajcie się trudnym miejscami językiem, w większości jest tam > język łatwy. Bardziej wymagającego czytelnika zniechęcający potocznością pociągającą za sobą towarzyskość, ochoty na którą może on - widząc w jakim tekście się znalazł - nie mieć. > możecie skomentować jakieś jedno zdanie / > fragment wywodu, który na Was jakoś zadziałał i podzielić się swoją > impresją. Do dziś pamiętam jedynie to "(Doświadczony mężczyzna wie, że zostanie kiedyś zdradzony, nie ma więc sensu pilnować kobiety na każdym kroku — należy swój brak wiary [w jej wierność] przyjąć jako osobiste wyznanie wiary. Jedynie wiara w niewierność kobiet/słów jest sensowna.)", co skojarzyło mi się wtedy z wysłaną Ci z YouTube (żebyś mi przypadkiem nie odpowiedział) na adres The-Serpent "Ostatnią nocką" (http://www.listenonrepeat.com/watch/?v=dHy94O5g5O8), która wyszła mniej więcej w tym samym czasie, i pod którą Ci ten cytat wrzuciłem. > Nie piszcie wypracowań, lecz luźne skojarzenia, swoje myśli, > które rodzą się same i rosną, w zetknięciu z innymi myślami. W czasie tym, również, Rysiu Nowak procesował się kolejny raz z Nergalem a nawet i Dodą chyba, i stąd wzięło to moje kolejne skojarzenie, Ciebie z nim. Chętnie usłyszałbym kiedyś o procesie Nowak vs mr mgr sir Michael Sabatiel ArchAngel the Knight-inicki. Mecz na szczycie. Poważnie uważam, że ten paranoidalny alkoholik jest najbardziej godnym Ciebie przeciwnikiem intelektualnym i wasze spotkanie się na forum społecznym mogłoby dać poczucie spełnienia każdemu z was. I jak wiesz, to również Ci zakomunikowałem tak żebyś mi przypadkiem nie odpowiedział (tak, boję się Twoich reakcji). Nie napisałem Ci zaś nigdy, że miło było zobaczyć później ten wątek (byłem w jakimś stopniu inspiracją do jego założenia?) i bęcki jakie na nim zebrałeś. PS: Czarę zniesmaczenia tekstem przepełniło zamieszczone w nim zdjęcie z łazienki. Brak kompozycji, fatalny balans bieli, tłusta plama na matrycy użytego kompaktu. |
|
Sabatiel ( Codex Saerus ) ![]() Wysłano: 2012-08-21 21:06:06 |
Re: Gnosis Micholi No to chwytam za pióro, tą broń intelektualistów będącą przedłużeniem penisa i miecza zarazem - wszystkie trzy służą tylko temu, aby odeprzeć atak innego samca i ustawić się ponad nim w hierarchii samców. Prawda Łukasz? > Tekst, tóż po tym jak wypuściłeś, przeczytałem z nawrotem lekkiego > nerwobólu w okolicy serca (nerwy międzyżebrowe czy cuś), Tak, pamiętam Twoje "bóle serca" gdy czytasz coś "złego". Nie wiem tylko jakim sposobem i w jakim znaczeniu moje teksty są złe. Chyba tylko w tym, że są do dupy. Zło w nich nie mieszka. Albo ja już/od początku tego nie widzę. > wypracowanej na > stałe po pierwszym w życiu poważnym rozstaniu psychosomatyzacji > ostrzegającej przed złem. Pokazał mi, że Twoja myśl nie dojrzewa. Bo ona NIE MA dojrzewać. To nie o rozwój mi chodzi i nigdy mi o niego nie chodziło (dwie negacje, j. polski jest wybitnie nielogiczny [tutaj jedna negacja, ufff, jak dobrze, jak dob że). Moim celem (zadaniem jakie sam sobie nadałem) NIE JEST rozwój swojej myśli, ale WYRAŻENIE tego, co już we mnie jest - w miarę upływu czasu jak najlepiej, tzn. jak najprecyzyjniej, jak najadekwatniej, w miarę profesjonalnym filozoficznie językiem. Nie jestem jak Ty - erudytą błądzącym bez celu i bez siebie w sobie, skaczącym po wszystkich dziedzinach humanistycznych, im trudniejszych, tym lepiej, skaczącym po różnych "porządkach symbolicznych" w imię sławnego i przereklamowanego ROZWOJU, który - jak obydwoje wiemy - nie pomógł Ci nigdy w realnym, cielesnym, codziennym życiu, nie pożarł Twoich problemów psychicznych - tak, jak w mig potrafi zrobić to każda naiwna i dziecięca wiara w boga (jakiegokolwiek), np. w Boginię. P.S. Ostatnio czytałem to: http://www.lashtal-press.com/konferencja-2012-biogramy/ Mam na myśli te fragmenty: "Zbigniew Łagosz – (...) Poszukuje też najnowszych technologii w służbie poszerzania świadomości. Asenath Mason – (...) i zainteresowana nieustannym poszerzaniem świadomości przez aktywną praktykę sztuk tajemnych." i pomyślałem wtedy, że gdyby była tam wśród nich również i notka o mnie, to na serio chciałbym, aby znalazło się w niej zdanie "Nie jest zainteresowany poszerzaniem swojej świadomości". Rozum to jak chcesz, ale od 6 lat jestem przeciwnikiem tego, aby w def. satanisty była cecha "rozwój". > Bardziej wymagającego czytelnika zniechęcający potocznością pociągającą za > sobą towarzyskość, ochoty na którą może on - widząc w jakim tekście się > znalazł - nie mieć. Przewrażliwiony paniczyk. > > możecie skomentować jakieś jedno zdanie / > > fragment wywodu, który na Was jakoś zadziałał i podzielić się swoją > > > impresją. > > Do dziś pamiętam jedynie to "(Doświadczony mężczyzna wie, że zostanie > kiedyś zdradzony, nie ma więc sensu pilnować kobiety na każdym kroku > — należy swój brak wiary [w jej wierność] przyjąć jako osobiste > wyznanie wiary. Jedynie wiara w niewierność kobiet/słów jest sensowna.)", Jesteś uwięziony w swoim chorobliwym narcyzmie bardziej, niż myślałem. Otóż, drogi Szamanie, to jedno jedyne zdanie które zapamiętałeś z mojego dzieła jest jednym jedynym zdaniem, które ukradłem OD CIEBIE. To TY jesteś autorem połowy tego zdania, a mianowicie opinii, że (niemal cytuję) każda kobieta zdradzi prędzej, czy później, dojrzałość polega na tym, aby się pogodzić z tym już na starcie, gdy jeszcze kocha i nawet nie myśli o zdradzie. Tyle tylko że dodałem do tego słowa, które są tak samo niewierne jak kobiety. Zatem jesteś nie tylko narcyzem, ale również NARCYZEM, zagubiłeś się w świecie luster, w którym nie widzisz już twarzy innych podmiotów, lecz wszędzie własną gębę - której na dodatek nie lubisz. Smutny świat smutnych replik samego siebie. (P.S. Ja oczywiście lubię zarówno słowa, jak i kobiety za to, że są niewierne - inaczej nie kochałbym bogini Bafomet. Gdy moja kobieta zdradza, to dramat - tak samo jak wtedy, gdy zdradzają moje definicje stworzone ze słów. Ale gdy widzisz rozpustę kobiet, Kobiety, Przyrody, samicy, suki, rozumu, smaku, zmysłów, instynktu walki - to jest to nie tylko przyjemność, ale (IMO) sens życia w ogóle. Pewnie dlatego nie lubię ludzi, którzy powstrzymują swój naturalny pęd do agresji, przemocy, ambicji, bycia zwierzęciem, blokując go nie medytacją, ale całym sobą i zabijając go w środku, dusząc się od czasu do czasu własnym żalem do świata - jak niektórzy osobiście poznani przeze mnie intelektualiści, z którymi mieszkałem przez dwa miesiące, podczas kwietnia i maja 2008 roku.) > co skojarzyło mi się wtedy z wysłaną Ci z YouTube (żebyś mi przypadkiem > nie odpowiedział) Ja to oczywiście w miarę na bieżąco przeczytałem i dopiero teraz się dowiaduję, że w ogóle nie mogłem Ci odpisać (byłem pewny, że mogę odpisać na takiego maila, w końcu był tam jakiś nadawca). Albowiem nie miałem zamiaru Ci odpisywać, bo Twoja zaczepka była pozbawiona klasy i szacunku do mnie, więc po co miałbym obdarzać Cię Swoją łaską? Nie zasłużyłeś na nią po prostu. > W czasie tym, również, Rysiu Nowak procesował się kolejny raz z Nergalem a > nawet i Dodą chyba, i stąd wzięło to moje kolejne skojarzenie, Ciebie z > nim. Chętnie usłyszałbym kiedyś o procesie Nowak vs mr mgr sir Michael > Sabatiel ArchAngel the Knight-inicki. Mecz na szczycie. Poważnie uważam, > że ten paranoidalny alkoholik jest najbardziej godnym Ciebie przeciwnikiem > intelektualnym i wasze spotkanie się na forum społecznym mogłoby dać > poczucie spełnienia każdemu z was. I tym mnie właśnie obraziłeś. Rysiu z klanu Nowak ma co prawda tę samą pasję co ja (tylko że skierowaną w dokładnie przeciwnym kierunku), ale nasz poziom umysłowy nie jest już ten sam, a Twoim zdaniem tak właśnie jest. > I jak wiesz, to również Ci > zakomunikowałem tak żebyś mi przypadkiem nie odpowiedział (tak, boję się > Twoich reakcji). Nadal się lękasz? Po tylu latach? Przecież nigdy nie doszło do bójki między nami (prócz tej, gdy po pijaku odmówiłeś mi seksu, ale to było raczej szarpanie się, niż bójka). > Nie napisałem Ci zaś nigdy, że miło było zobaczyć później ten wątek (byłem > w jakimś stopniu inspiracją do jego założenia?) Jakim cudem mógłbyś być, skoro nie napisałeś nic nt. Gnosis Diaboli ani w ogóle nic nie pisałeś oprócz tych dwóch idiotycznych "rzeczy" z YT? Pogubiłeś się w swoich snach na jawie. Może odstaw medytację a zacznij klasycznie ćpać? > i bęcki jakie na nim > zebrałeś. Ty to nazywasz bęckami??? O maj gad http://www.zdjecia.biz.pl/zdjecie,gad-krokodyl-paszcza.php , zawsze byłeś przewrażliwiony, ale teraz to już przesadziłeś. Lanie dostałbym wtedy, gdyby moi tak zwani "rozmówcy" użyli jakichkolwiek argumentów, przemyśleń, gdyby pokazali alternatywną wizję czegoś mojego, gdyby wskazali na jakiś błąd, nieścisłość - mówiac w skrócie gdyby zrobili COKOLWIEK, prócz pisania obelg. Te obelgi to były takie słowa jak "bełkot" (innych nie pamiętam, nie będę teraz czytał ponownie wątku), które właściwie nic nie znaczą (zdradzają jedynie negatywną ocenę tego, kto tego słowa używa), a gdy grzecznie prosiłem, aby mi wyjaśnili na czym ten bełkot polega, to jedynie obrażali mnie dalej i schodzili na tematy osobiste, że np. mam wybujałe ego albo coś w tym stylu. Także prawdziwa rozmowa/baty/bęcki nigdy się tu nie rozpoczęły. (Z tego co pamiętam: Wolf, Tofik, Vixit - zauważ: same samce. Ale oczywiście oni się tego wypierają, jak drapieżnik swojej natury mając gębę we krwi. Ich samcze ego nie pozwoliło im rozpocząć dyskusji.) I teraz Ty - wielki intelektualista, który na dodatek napisał książkę i to taką, którą trudno się czyta - robisz to samo i jesteś na tym samym poziomie: "Twoja myśl nie dojrzewa" - i koniec. Talk is cheap, powiedzieć można wszystko (korzystają z tego nagminnie okultyści, mówiąc o swoich wielkich talentach, których jakoś nikt inny nie dostrzega - luźne skojarzenie). Dlatego właśnie nie ma sensu z Tobą rozmawiać, bo Ty nie rozmawiać chcesz, ale nawiązać kontakt. Tyle że mnie on nie interesuje. A zagadnienia zawarte w G.D. I-III już sobie sam wyjaśniłem, spędzając setki godzin w książkach nt. semantyki logicznej i logik parakonsystentnych. O dialetyzmie (ang. dialeteism) pewnie nie słyszałeś. Ani o logice paradoksu Grahama Priesta. Opublikował jej treść w roku, w których się urodziłem. W czerwcu tego (2012) roku poznałem go osobiście, był na konferencji filozoficznej w Szczecinie, zaproszony przez mojego promotora. Gadałem z nim. > PS: Czarę zniesmaczenia tekstem przepełniło zamieszczone w nim zdjęcie z > łazienki. Brak kompozycji, fatalny balans bieli, tłusta plama na matrycy > użytego kompaktu. Zdjęcie jest na pewno beznadziejne pod względem technicznych i kompozycyjnym, ale jest dla mnie ważne pod względem symbolicznym. Podwójnie. Po 1, poniważ nie było wystylizowane, ale zostało zrobione podczas/tuż przed rytuałem krwi, który nie bez kozery ma taką nazwę i który dał mi ekstatyczną przyjemność, porównywalną z siłą mniej więcej 10 orgazmów oraz rozluźnieniem, jakie po czymś takim można odczuwać. Po 2 pokazuje nie moje plecy, ale SYMBOL: i to znów podwójnie - symbol trzech dziewiątek na plecach (Szatan Potrójny, dwa trójkąty = Bogini i Szatan w miłosnym spleceniu, wiadomo który trójkąt to która płeć, 9 to Szatan, 3 to Bogini, zauważ że trójkąt kobiecy jest większy niż męski i zawiera go w sobie, ma go w sobie niczym przestrzeń dziecko) oraz symbol tego, czym jest Szatan: cielesnością, bólem, przemocą, siłą, dziką seksualnością, perwersją, szorstkością. To wszystko symbolizuje tamto zdjęcie, ale złośliwy intelektualista jest zbyt zaślepiony swoim resentymentem (maskowanym wyszukanymi docinkami), aby to zauważyć. Zamiast tego zauważa techniczne niedoskonałości i plamę. I siebie. Wszędzie. M.K. |
|
Łukasz Majewski [ nieaktywne ] Wysłano: 2012-08-21 23:15:01 |
Gnosis Szamoli > M.K. Jest takie forum o symbolicznej i potrzebnej mi tu nazwie - http://forum.medytacja.net/ Wróciłem na nie na kilka miesięcy, po latach, jak tutaj. Dostałem w końcu bana. Tyle - tak symbolicznie - jeśli chodzi o uwagi okołomedytacyjne. Byłem świadomy tego, że zapamiętany cytat jest w zasadzie z Majewskiego (oral version kwiecień/maj 2008). Mam też świadomość tego, że gdybym Cię nie "zmusił" inną naszą jakąś rozmową tutaj do przeczytania "Usłyszeć niewidzialne" nie byłoby w nim i być może w ogóle w Twojej myśli kategorii wiary. Problem jest natomiast taki, że to samo mogę/można powiedzieć o mężczyźnie, czy generalnie o ludziach, pojęcie zdrady rozumiejąc przy okazji szeroko (nie wiem czy to tam robisz). Powiązanie porządku językowego z jakąś (niekoniecznie literalnie rozumianą) płcią nie jest niczym nowym. Idziesz akurat na przekór klasyce (męski Logos, Lacan), OK, ale w stylu pierwszej fali feminizmu, a ja wolę najbardziej relatywistyczną trzecią, czyli wręcz odcinające się już od skojarzeń z feminizmem Kristevę i próbującą się wznieść ponad dychotomię męskie-żeńskie Butler. Jest taka książka w sam raz dla Ciebie bo w większości chujowa - http://www.universitas.com.pl/ksiazka/Zagadka___8222_drugiej_plci__8221___Spory_wokol_roznicy_seksualnej_w_psychoanalizie_i_feminizmie_68.html Lekturka obowiązkowa ze względu na Twoje dyletanctwo w było nie było podstawowych dla Twych tekstów klimatach gender studies. > I tym mnie właśnie obraziłeś. Rysiu z klanu Nowak ma co prawda tę samą > pasję co ja (tylko że skierowaną w dokładnie przeciwnym kierunku), ale > nasz poziom umysłowy nie jest już ten sam, a Twoim zdaniem tak właśnie > jest. Myślę, że trzeba być na jego poziomie żeby być zdolnym podejść do całości tego co napisałeś w sposób merytoryczny. Tworzysz może w swoich syntezach nową treść ale nie nową jakość. Twój tekst jest silnie osobisty, przynajmniej w takim tonie wprowadzasz. Ten wątek tutaj też napisałeś raczej luzacko i do luzu zachęcałeś. Zauważ pod jakimi zacytowanymi jego fragmentami Ci odpowiedziałem. Uważam że Vixit potraktował Cię łaskawie, rozpisując Ci więcej niż trzeba. Jego styl myślenia jest mi najbliższy. Podkreślam "styl myślenia", opinie niekoniecznie bo nie mam problemu ze zintegrowaniem sobie 1 i 2 = porządek (nie) może się zawierać chaosie a chaos (nie) może się zawierać w porządku. Opcje asymetrii też daję rady sobie wyobrazić i nie widzę powodu trzymać się tylko tej zaproponowanej przez Lavę. Dlaczego miałaby być bardziej prawdopodobna niż możliwość zawarcia się choasu w organizującym dla niego jakieś miejsce porządku + niemożliwość znalezienia sobie miejsca przez porządek w zbyt zajętym rozpierduchą chaosie. Kwestia wyobraźni potrafiącej to jakoś zobaczyć i poczuć (przydaje się jak zwykle http://filozofia.tv/galeria/2012/03/yin-yang.jpg ) ... choć mnie osobiście, jak już napisałem, Vixit leży bardziej. Przytoczone przez Ciebie konteksty, pobieżnie rozpoznane, nie robią na mnie wrażenia. > Nadal się lękasz? Po tylu latach? Przecież nigdy nie doszło do bójki > między nami (prócz tej, gdy po pijaku odmówiłeś mi seksu, ale to było > raczej szarpanie się, niż bójka). Po czym rozjebałeś w furii całe mieszkanie. Wpierw zrobiło się ciemno bo dałeś z pięści lampie. Potem nie wiem co dokładnie robiłeś, słuchałem tylko tych hałasów podkuliwszy kolana na tapczanie, póki nie wjebałeś się ze stolikiem i garnkiem do sąsiada przez ścianę za biblioteczką, skąd trochę światła do nas z powrotem wpadło. Dopiero wtedy się opamiętałeś (bo przecież ksiegozbiór!) i z łzami mnie przepraszałeś, głaszcząc i obiecując, że to się nie powtórzy. Tyle dobrze, że na okazaniu skruchy, grzywnie i zawiasach się skończyło po tych sąsiedzkich pozwach. > Zdjęcie jest na pewno beznadziejne pod względem technicznych i > kompozycyjnym, ale jest dla mnie ważne pod względem symbolicznym. > Podwójnie. Po 1, poniważ nie było wystylizowane, ale zostało zrobione > podczas/tuż przed rytuałem krwi, który nie bez kozery ma taką nazwę i > który dał mi ekstatyczną przyjemność, porównywalną z siłą mniej więcej 10 > orgazmów oraz rozluźnieniem, jakie po czymś takim można odczuwać. Po 2 > pokazuje nie moje plecy, ale SYMBOL: i to znów podwójnie - symbol trzech > dziewiątek na plecach (Szatan Potrójny, dwa trójkąty = Bogini i Szatan w > miłosnym spleceniu, wiadomo który trójkąt to która płeć, 9 to Szatan, 3 to > Bogini, zauważ że trójkąt kobiecy jest większy niż męski i zawiera go w > sobie, ma go w sobie niczym przestrzeń dziecko) oraz symbol tego, czym > jest Szatan: cielesnością, bólem, przemocą, siłą, dziką seksualnością, > perwersją, szorstkością. > > To wszystko symbolizuje tamto zdjęcie, ale złośliwy intelektualista jest > zbyt zaślepiony swoim resentymentem (maskowanym wyszukanymi docinkami), > aby to zauważyć. Zamiast tego zauważa techniczne niedoskonałości i > plamę. Przeniosę tu cytat z http://www.satan.pl/forum.php?act=4&idf=5&thread=252871&mesg=252897 "Się nie umie robić zdjęć/nie ma czym/nie ma kto, to się wzór dziary wrzuca i wystarcza, lepiej przy okazji wyglądając. Te plamy tłustymi są najczęściej tylko z nazwy/wyglądu." Osobisty kontekst (to "Po 1") zrobienia zdjęcia Cię nie usprawiedliwia. Liczysz na poważną polemikę a jeszcze raz prowokujesz do osobistych przytyków w ocenie tekstu ze zdjęciem. Było się z tym w najgorszym razie popierdolić jak z sigilami w Caelethi. Ł.M. |
Ludowy Komisarz Zdrowia ostrzega: wszystkie materiały umieszczone na stronie są własnością autorów.
Kopiowanie i rozpowszechnianie może być przyczyną... Tylko spróbuj. My zajmiemy się resztą :>




















