Satan.pl > Forum > Satanizm >[ Zaloguj się ]   [ Rejestracja ]
Transgresja
121
Satanizm
387
Komentarze
513
Szkice
235
TechnoPark
203
FAQ
15

Archiwum: wiadomości z wybranego wątku archiwalnego

 TematyAutorData
 Moje dwunaste żebro zniknęło
Vixit 2012-03-18 - 17:03:14
 Moje dwunaste żebro zniknęło
Arche 2012-03-20 - 21:12:25
 Moje dwunaste żebro zniknęło
gwynbleidd7 2012-03-23 - 21:51:14
 Moje dwunaste żebro zniknęło
RM_12 2012-03-24 - 11:51:31
 Moje drugie śniadanko zniknęło
Szamuch 2012-10-02 - 08:18:23
 OT
Thar 2012-10-02 - 09:45:05
Spis działów / Spis wątków archiwalnych / Nowy wątek
 AutorTemat wątku:
Vixit
( Not here to say please )

zdjecie

Wysłano:
2012-03-18
17:03:14

Moje dwunaste żebro zniknęło
Zainspirowałem się sam odpowiedzią na post E G O. Poniżej przytaczam cytat z działu "O nas" tak dobrze znanego Wam portalu.

" ...tym, co nas wyróżnia i zarazem łączy jest otwartość umysłów, a tym samym nieuwarunkowane odgórnie narzuconymi granicami spojrzenie na świat; zdolność do samodzielnego myślenia i rozwijania się; podążania własnymi ścieżkami filozoficznymi, ciągle szukając miejsc nieodkrytych, aby tworząc - stawać się swoim dziełem i w dążeniu do doskonałości zarówno umysłowej, jak i duchowej, przekraczać własne ograniczenia, cały czas ucząc się życia... Dlatego nierzadko sięgamy po bardzo różne ścieżki (wschodnie i zachodnie), by czerpać z nich energię i inspirację do ciągłego "stawania się". Czy można to ująć krócej? Chyba tak... Łączy nas dążenie do nadczłowieka"  

Niektórzy mówią, że był nim Tyler Durden z "Fight Club", a bezimienny narrator ostatnim człowiekiem, który przeistacza się w ideał postulowany przez F.Nietzsche. Czy ten obraz wywołuje w Tobie, Drogi Czytelniku, ukłucie zazdrości, nową wiarę i nadzieję, czy raczej pobłażliwy uśmiech należny maluczkim?

Kto z obecnych dąży do ideału nadczłowieka? W jaki sposób? A może ktoś już się nim stał? Jakie wzorce w tym dążeniu przynoszą największe korzyści? Czy inni ludzie są pomocni, czy raczej przeszkadzają w osiągnięciu tego celu?

Może, wbrew temu co sam o tym myślę, całe to dążenie to tylko bujda na resorach, strata czasu i energii, lub, tak uwielbiana przez różnych wannabe, masturbacja?

Wytoczcie najcięższe działa z magazynów wiedzy, doświadczeń, retoryki i przygotujcie obstrzał.  

Ja to udźwignę.

Jestem Übermensch.
spis działów / spis wątków / nowy wątek / zwiń wątek
Arche
[ nieaktywne ]


Wysłano:
2012-03-20
21:12:25

Moje dwunaste żebro zniknęło
Cóż, na początek wydaje mi się, że należałoby zdefiniować, bądź zinterpretować samego nadczłowieka. I przypuszczam, że definicje jakie sformułujemy mogą się znacząco różnić, co jest całkowicie naturalne i wynika chociażby z "Dlatego nierzadko sięgamy po bardzo różne ścieżki...".

Natomiast, jeśli chodzi o mnie, to rozumiem nadczłowieka, jako cel, którym jest przewyższenie/rozwój siebie w obecnym czasie. Tym samym nie jest to cel stały lecz nieustannie się zmieniający, wraz ze zmianami naszej osoby. Oczywiście, siłą rzeczy nie jest możliwe osiągniecie wówczas stanu nadczłowieka, gdyż jego poziom (intelektualny, fizyczny, etc) będzie ciągle wyższy niż my obecnie prezentujemy. Czyli mówiąc prościej jest to przyszła, ulepszona wizja naszego ja. Wydaje mi się, że takie rozumienie ma swe potwierdzenie również w chociażby cytacie z Nietzsche'go: "Oto co wielkiem jest w człowieku, iż jest on mostem, a nie celem...". Moim zdaniem sugeruje on, że aby stać się naprawdę "wartościowym" człowiekiem należy się rozwijać, przechodzić przez most, co jest istotą człowieczeństwa, by nieustannie być w ruchu i iść w stronę nadczłowieka, iść mostem, który nigdy się nie kończy. Więc nawet, gdy osiągniemy jakieś cele, winniśmy określić nowe i starać się do nich dążyć, a nie "osiąść na laurach", co ja rozumiem jako "człowiek będący celem", czyli jednostka co wprawdzie posiadała jakieś marzenia i je spełniła, lecz po tym fakcie, miast kontynuować swój rozwój, popadła w stagnację.
spis działów / spis wątków / nowy wątek / zwiń wątek
gwynbleidd7
[ nieaktywne ]


Wysłano:
2012-03-23
21:51:14

Moje dwunaste żebro zniknęło
  
> " ... Łączy nas dążenie do  
> nadczłowieka"  
>  
> Niektórzy mówią, że był nim Tyler Durden z "Fight Club", a bezimienny  
> narrator ostatnim człowiekiem, który przeistacza się w ideał postulowany  
> przez F.Nietzsche. Czy ten obraz wywołuje w Tobie, Drogi Czytelniku,  
> ukłucie zazdrości, nową wiarę i nadzieję, czy raczej pobłażliwy uśmiech  
> należny maluczkim?

>  
> Może, wbrew temu co sam o tym myślę, całe to dążenie to tylko bujda na  
> resorach, strata czasu i energii, lub, tak uwielbiana przez różnych  
> wannabe, masturbacja?
>  
> Wytoczcie najcięższe działa z magazynów wiedzy, doświadczeń, retoryki i  
> przygotujcie obstrzał.  
>  
> Ja to udźwignę.
>  
> Jestem Übermensch.


na samym początku dzięki wielkie za polecenie tego filmu. Dopiero teraz go widziałem i wywarł na mnie dość duże wrażenie... Spora dawka psychologicznych meandrów zachęca to konstruktywnego myślenia i działa na wyobraźnię.


Nawiązując film do twojej wypowiedzi, a w zasadzie do pytania w niej zawartej... nie sądzę by taka wizja nadczłowieka była godną podziwu i naśladowania. I to z kilku przyczyn - ten film to produkcja burżuazyjnej myśli wytwórczej chcącej zbić kasę w oparciu o... z braku lepszego słowa powiem że satanistyczną,,religię" choć to słowo niespecjalnie tu pasuje ( Ale chyba wiece co mam na myśli - robienie maszynki do pieniędzy z czegoś w co ludzie wierzą, do czego dążą... naprawdę sądzisz że warto czemuś takiemu ufać? od razu jakoś tak nasunęły mi się analogie z słynnym niegdyś ,,kodem leonarda da vinci - wykorzystanie po prostu pewnej bazy myślowej jaką jest chrześcijaństwo, przerobienie jej do własnych celów (niekoniecznie ta przeróbka jest właściwa i przede wszystkim zgodna z założeniami) a potem komercjalizacja pomysłu...)

drugą przyczyną... czy naprawdę sądzisz że nadczłowiekiem jest ktoś pozbawiony zupełnie kontroli nad samym sobą? Oczywiście postronnym (członkom klubu) może się wydawać że wszystko jest ok - tyler planuje na bardzo wysokim poziomie przewidywania, zapobiegania i tak dalej... ale z oczu nawet samego bohatera widać że nie jest to tak jak wygląda na zewnątrz - tak naprawdę jest porozpieprzany wewnętrznie, więc jak tu mówić o nadczłowieku który sam siebie nie potrafi poukładać. To tak jakby powiedzieć że bezpiecznie jest siadać do autobusu którym kieruje osoba z padaczką - niby kieruje dobrze ale ma momenty braku kontroli i ten brak kontroli może nie być przyjemny w skutkach. Więc jeżeli w ogóle kiedykolwiek będzie można mówić o istnieniu nadczłowieka to musi to być osoba w pełni funkcjonalna umysłowo, przynajmniej wedle przyjętych obecnie norm (tak, i ty też czytelniku jesteś mierzony kryterium które obowiązuje wszystkich, mimo twojej potrzeby dowartościowania się o byciu kimś znacznie od ogółu lepszym)

i trzecią - wszystkie te rozmowy o nadczłowieku to pieprzenie. nie ma nadczłowieka i nigdy nie będzie, za wiele jest spraw które wyglądają zupełnie inaczej w zależności od perspektywy, punktu widzenia - co dla jednego jest przejawem siły dla drugiego jest słabością. A pojęcie nadczłowieka już samo w sobie wymaga żeby wszyscy się zgodzili co do wyższości tego wybrańca. niestety tak nie ma. Oczywiście można tak jak nietzsche zręcznie z tego wybrnąć (uznając tych co myślą inaczej za idiotów najogólniej mówiąc) ale nie uważam to za specjalnie rozsądne. Mądry człowiek powinien wysłuchać wszystkich racji zanim podejmie własny sąd a nie od razu dyskredytuje pewne grupy, nawet całkiem wydawałoby się rozsądnie to argumentując.  

i ostatnia ważna rzecz... chcąc być lepszą wersją samego siebie myśl samodzielnie i racjonalnie, nie wzoruj się na nikim bo będziesz od tego kogoś lub czegoś w pewien sposób uzależniony...
spis działów / spis wątków / nowy wątek / zwiń wątek
RM_12
()

zdjecie

Wysłano:
2012-03-24
11:51:31

Moje dwunaste żebro zniknęło
> Zainspirowałem się sam odpowiedzią na post E G O.  

Gratuluję założenia pierwszego konstruktywnego wątku od 1979.
  
> Czy ten obraz wywołuje w Tobie, Drogi Czytelniku,  
> ukłucie zazdrości, nową wiarę i nadzieję, czy raczej pobłażliwy uśmiech  
> należny maluczkim?

Fight Club przedstawia tylko pierwszy kroczek, jakim jest uwolnienie się od social conditioning i nauczenie się widzenia na wskroś przez to co warunkuje nasze zachowanie od kiedy się urodziliśmy, bo bez tego, nie można wybrać własnej ścieżki.

> Kto z obecnych dąży do ideału nadczłowieka? W jaki sposób?

Zmagam się z samym sobą i eliminuje wszystko co przeszkadza mi w osiągnięciu tego co chcę. Staram się być lepszy na każdym polu i w każdej dziedzinie, ale skupiam się na tym w czym jestem najsłabszy i na tym co najbardziej mnie hamuje, a potencjalnie przyniesie największe i najistotniejsze zmiany w przyszłości.

> A może ktoś już się nim stał?

Paradoksalnie, nie będziesz nigdy nadczłowiekiem we własnych oczach, jedynie w oczach innych, którzy nigdy by tego co ty nie osiągnęli, bo nie mają odpowiedniego nastawienia. Dążenie do ideału to ciągłe bycie głodnym, a nie siedzenie z satysfakcją na szczycie góry.

> Jakie wzorce w tym dążeniu przynoszą największe korzyści?  

Ludzie, którzy osiągnęli to co sobie zamierzyli. Jeśli chcesz żyć długo - ucz się od człowieka który dożył 100 lat a nie 46.

> Czy inni ludzie są pomocni, czy raczej przeszkadzają w osiągnięciu tego  
> celu?

To nie powinno mieć znaczenia jeśli idziesz własną ścieżką. Niektórzy mogą pomóc, większość będzie ciągnęła w dół.

> Może, wbrew temu co sam o tym myślę, całe to dążenie to tylko bujda na  
> resorach, strata czasu i energii, lub, tak uwielbiana przez różnych  
> wannabe, masturbacja?

Il y a a parier que toute idee publique, toute convention recue, est une sottise, car elle a convenu au plus grand nombre.

(Można iść o zakład, że każda myśl powszechna, każda publiczna opinia jest mylna, ponieważ dogadzała większości - N. Chamfort)
spis działów / spis wątków / nowy wątek / zwiń wątek
Szamuch
[ nieaktywne ]


Wysłano:
2012-10-02
08:18:23

Moje drugie śniadanko zniknęło
> Kto z obecnych dąży do ideału nadczłowieka? W jaki sposób? A może ktoś  
> już się nim stał?  

Amciu amciu, via “cóż zdoła dziecię, gdzie lew nawet nie podołał? Czemu lew drapieżny dziecięciem stać się jeszcze winien? Niewinnością jest dziecię i zapomnieniem, jest nowopoczęciem, jest grą, jest toczącym się pierścieniem, pierwszym ruchem, świętego >tak< mówieniem. O tak, do gry tworzenia, bracia moi, należy i święte >tak< nauczyć się wymawiać: swojej woli pożąda duch, swój świat odnajduje, kto się w świecie zatracił."* Tak! I zaprawdę powiadam, Królestwo Niebieskie jest moje. Zdążył mi je tatuś przed zejściem śmiertelnym w Najnowszym Testamencie przepisać.



> Jestem Übermensch.  

Grabunia. A ten Gene Hackman (?) w avatarku to z jakiego filmu? :-)



________________
* Tako rzecze Zaratustra
spis działów / spis wątków / nowy wątek / zwiń wątek
Thar
[ nieaktywne ]


Wysłano:
2012-10-02
09:45:05

OT

> Grabunia. A ten Gene Hackman (?) w avatarku to z jakiego filmu? :-)


A to nie przypadkiem Harvey Keitel jako Winston Wolfe w scenie z kawką w domu Jimmie'go Dimmick'a (Quentin Tarantino) w Pulp Fiction?
spis działów / spis wątków / nowy wątek / zwiń wątek



Główna/FAQ/Filozofia/Czytelnia/Nietzsche/O nas/Varia/Scena/Sztuka/Forum/Katalog/Okultyzm
Ludowy Komisarz Zdrowia ostrzega: wszystkie materiały umieszczone na stronie są własnością autorów.
Kopiowanie i rozpowszechnianie może być przyczyną... Tylko spróbuj. My zajmiemy się resztą :>