| Satan.pl > Forum > Satanizm > | [ Zaloguj się ] [ Rejestracja ] |
| Transgresja 121 | Satanizm 387 | Komentarze 513 | Szkice 235 | TechnoPark 203 | FAQ 15 |
Archiwum: wiadomości z wybranego wątku archiwalnego
| Tematy | Autor | Data |
|---|
| Katera | 2003-02-15 - 15:06:59 | |
| Baphomet | 2003-02-20 - 03:23:25 | |
| Katera | 2003-02-20 - 14:52:17 | |
| Baphomet | 2003-02-20 - 17:36:05 | |
| Katera | 2003-02-20 - 22:04:58 | |
| Lewiatan | 2003-02-18 - 00:20:04 | |
| Katera | 2003-02-18 - 16:19:56 | |
| Lewiatan | 2003-02-19 - 08:42:33 | |
| Katera | 2003-02-19 - 16:24:48 | |
| Lewiatan | 2003-02-20 - 21:38:45 | |
| Katera | 2003-02-20 - 21:56:50 | |
| Lewiatan | 2003-02-21 - 11:41:58 | |
| Katera | 2003-02-21 - 12:55:23 | |
| Lewiatan | 2003-02-24 - 08:49:15 | |
| Rado | 2003-02-24 - 09:27:07 | |
| Katera | 2003-02-24 - 14:27:22 | |
| vizjerei | 2003-02-16 - 02:52:54 | |
| Mrok | 2003-02-21 - 13:45:28 | |
| Katera | 2003-02-21 - 13:53:29 | |
| Mrok | 2003-02-21 - 14:15:22 | |
| Katera | 2003-02-22 - 16:21:09 | |
| Viridiana | 2003-02-15 - 17:47:35 | |
| Katera | 2003-02-15 - 17:53:09 | |
| Viridiana | 2003-02-15 - 18:14:03 | |
| aguares | 2003-02-15 - 23:06:10 | |
| Viridiana | 2003-02-15 - 23:42:13 | |
| aguares | 2003-02-15 - 23:51:12 | |
| Katera | 2003-02-15 - 19:38:06 | |
| Viridiana | 2003-02-15 - 20:23:14 | |
| Katera | 2003-02-15 - 23:34:25 | |
| Viridiana | 2003-02-15 - 23:54:58 | |
| Katera | 2003-02-16 - 11:55:11 | |
| Viridiana | 2003-02-16 - 11:57:09 | |
| Katera | 2003-02-16 - 12:15:45 | |
| Lena | 2003-02-16 - 10:56:45 | |
| Viridiana | 2003-02-16 - 11:32:57 | |
| Rado | 2003-02-16 - 11:37:39 | |
| Viridiana | 2003-02-16 - 11:55:37 | |
| Rado | 2003-02-16 - 12:23:30 | |
| Katera | 2003-02-16 - 12:47:33 | |
| Rado | 2003-02-16 - 12:51:27 | |
| Katera | 2003-02-16 - 12:57:00 | |
| Viridiana | 2003-02-16 - 12:41:03 | |
| Rado | 2003-02-16 - 12:49:09 | |
| Viridiana | 2003-02-16 - 13:09:01 | |
| Jaga | 2003-02-16 - 22:04:08 | |
| Katera | 2003-02-16 - 22:14:18 | |
| Jaga | 2003-02-16 - 22:48:28 | |
| Katera | 2003-02-17 - 11:33:38 | |
| Jaga | 2003-02-17 - 14:18:40 | |
| Katera | 2003-02-17 - 17:52:27 | |
| Jaga | 2003-02-17 - 22:24:45 | |
| Katera | 2003-02-18 - 16:23:33 | |
| Jaga | 2003-02-18 - 23:08:12 | |
| Katera | 2003-02-19 - 16:29:18 | |
| Nauczyciel | 2003-02-15 - 22:22:22 | |
| Katera | 2003-02-16 - 12:02:41 | |
| Nauczyciel | 2003-02-16 - 13:45:18 | |
| Katera | 2003-02-16 - 19:30:22 | |
| Nauczyciel | 2003-02-16 - 19:33:26 | |
| Katera | 2003-02-16 - 21:56:16 | |
| Nauczyciel | 2003-02-16 - 22:00:25 | |
| midiana | 2003-02-15 - 20:31:54 | |
| Katera | 2003-02-15 - 23:23:30 | |
| Viridiana | 2003-02-16 - 00:22:52 | |
| Katera | 2003-02-16 - 12:06:27 | |
| Viridiana | 2003-02-16 - 12:11:35 | |
| Katera | 2003-02-16 - 12:15:09 | |
| aguares | 2003-02-16 - 00:12:54 | |
| midiana | 2003-02-16 - 00:43:22 | |
| Katera | 2003-02-16 - 12:14:09 | |
| midiana | 2003-02-16 - 14:29:09 | |
| Katera | 2003-02-16 - 15:23:46 | |
| aguares | 2003-02-16 - 00:56:37 | |
| Rado | 2003-02-16 - 09:33:27 | |
| Viridiana | 2003-02-16 - 09:51:25 | |
| aguares | 2003-02-16 - 13:40:14 | |
| aguares | 2003-02-16 - 13:23:00 | |
| Viridiana | 2003-02-16 - 13:42:44 | |
| Dariusz | 2003-02-16 - 18:45:46 |
| Spis działów / Spis wątków archiwalnych / Nowy wątek |
|---|
| Autor | Temat wątku: |
|---|
|
Katera [ nieaktywne ] Wysłano: 2003-02-15 15:06:59 |
niekonsekwencja "Nie jestesmy nigdy bardziej wierni sobie niz wowczas, gdy jestesmy niekonsekwentni" (Oscar Wilde) zgadzacie sie z tym? jak czesto naginacie lub lamiecie swoje zasady? i do ktorego momentu sa one elastyczne? czy macie zasady, ktorych nigdy byscie nie zlamali? jak czesto sobie folgujecie (hehe... kto zaczynal diete? kto rzucal palenie? i wszystko bezskutecznie?) czy wedlug was mozliwe jest postawienie znaku rownosci miedzy niekonsekwencja a hipokryzja? jesli macie inne przemyslenia - nie krepujcie sie :) |
|
Baphomet [ nieaktywne ] Wysłano: 2003-02-20 03:23:25 |
niekonsekwencja > > "Nie jestesmy nigdy bardziej wierni sobie niz wowczas, gdy jestesmy > niekonsekwentni" (Oscar Wilde) > > zgadzacie sie z tym? > jak czesto naginacie lub lamiecie swoje zasady? i do ktorego momentu sa > one elastyczne? > czy macie zasady, ktorych nigdy byscie nie zlamali? > jak czesto sobie folgujecie (hehe... kto zaczynal diete? kto rzucal > palenie? i wszystko bezskutecznie?) > czy wedlug was mozliwe jest postawienie znaku rownosci miedzy > niekonsekwencja a hipokryzja? > > jesli macie inne przemyslenia - nie krepujcie sie :) moje zasady sa takie ze nie mam zadnych zasad :) |
|
Katera [ nieaktywne ] Wysłano: 2003-02-20 14:52:17 |
niekonsekwencja > moje zasady sa takie ze nie mam zadnych zasad :) nie wierze w 'nieobecnosc zasad'... wybacz... na pewno jakies sa... widzisz - Lewiatan tez twierdzil, ze jego zasady zaleza od chwilowych pragnien, a sie okazalo, ze materializm jest stala 'zasada'... zastanow sie jeszcze... |
|
Baphomet [ nieaktywne ] Wysłano: 2003-02-20 17:36:05 |
niekonsekwencja > > moje zasady sa takie ze nie mam zadnych zasad :) > nie wierze w 'nieobecnosc zasad'... wybacz... > na pewno jakies sa... > widzisz - Lewiatan tez twierdzil, ze jego zasady zaleza od chwilowych > pragnien, a sie okazalo, ze materializm jest stala 'zasada'... > zastanow sie jeszcze... coz...mam swoje zdanie na ten temat ;) |
|
Katera [ nieaktywne ] Wysłano: 2003-02-20 22:04:58 |
niekonsekwencja > coz...mam swoje zdanie na ten temat ;) sprobuj mnie do niego przekonac :) |
|
Lewiatan ( Śmieszny Czort ) ![]() Wysłano: 2003-02-18 00:20:04 |
niekonsekwencja > "Nie jestesmy nigdy bardziej wierni sobie niz wowczas, gdy jestesmy > niekonsekwentni" (Oscar Wilde) > zgadzacie sie z tym? Pragnienia ludzkie są zmienne. Uważam, ze jeżeli któreś pragnienie się wypali w człowieku to nie ma sensu konsekwentnie brnąć w to, żeby dokończyć jego realizację, tylko trzeba z niego zrezygnować. Prowadzi to do sytuacji, że już nie jesteśmy konsekwentni w tym co robiliśmy. Zmieniamy się. Zgadzam się z Wildem w całej rozciągłości. Tylko będąc niekonsekwentnymi, w miarę zmianienia się naszej hierarchi pragnień, możemy pozostać sobie wierni. > jak czesto naginacie lub lamiecie swoje zasady? Przede wszystkim w każdym momencie mojego życia jest mało zasad które mam. Jeżeli mam jakieś nowe pragnienie, a któraś z moich zasad uniemożliwia mi jego realizację, to ta zasada przestaje być moją zasadą. Zresztą po co są zasady, jak nie po to żeby je naciągać i łamać ;)? A częstość mojego łamania zasad zależy od tego jak często w danej chwili zmieniają się moje mniejsze lub większe pragnienia. W obecnej chwili moje pragnienia zmieniają się dość często, więc często stare zasday odchodzą do lamusa lub są zastępowane nowymi. > i do ktorego momentu sa > one elastyczne? > czy macie zasady, ktorych nigdy byscie nie zlamali? Nie mogę powiedzieć, że jest zasada której bym nie złamał, ale są takie które tkwią we mnie bardzo mocno, bo wiążą się z moimi najmocniejszymi pragnieniami. Weżmy przypadek, że mógłbym osiągnąć bardzo dużo jakbym pomógł jakiemuś koscielnemu dostjnikowi osiągnąć zamierzony przez niego cel i tylko ja mógłbym mu pomóc. Nie znoszę koscielnych dostojników i moja zasada, żeby nie pomagać nikomu kto jest poplecznikiem kościoła katolickiego, byłaby w tym momencie prawie nie do ruszenie. Jednym słowem dokopałbym mu tak, żeby na pewno nie osiągnął swojego celu. Ale pojawia się pytanie, a co jakby mi dał milion dolarów? Moja zasada by pewnie tego nie przetrwała. Bo pragnienie posiadania miliona dolarów jest silniejsze od mojej zasady. > jak czesto sobie folgujecie (hehe... kto zaczynal diete? kto rzucal > palenie? i wszystko bezskutecznie?) Generalnie folguje sobie wszędzie i we wszystkim. Jak tylko mogę i kiedy tylko mogę. Nie wiem czy dobrze zrozumiałem pytanie... Jak nie to poproszę nastepny zestaw pytań ;). > czy wedlug was mozliwe jest postawienie znaku rownosci miedzy > niekonsekwencja a hipokryzja? To bardzo trudne pytanie. Ale jest pewne rozgraniczenie. Można być niekonsekwentym realizując coś i po prostu odpuścić sobie relizację naszego zamierzenie. Jestesmy wtedy niekonsekwentni ale nie jesteśmy hipokrytami. Ale często niekonsekwencja idzie w parze z hipokryzją. Ze mnie na przykład ostatnio dość często wychodzi hipokryta. > jesli macie inne przemyslenia - nie krepujcie sie :) W zasadzie to by było na tyle. |
|
Katera [ nieaktywne ] Wysłano: 2003-02-18 16:19:56 |
niekonsekwencja > Pragnienia ludzkie są zmienne. a czy zasady powinny dotyczyc TYLKO pragnien? a co z obowiazkami? > Tylko będąc > niekonsekwentnymi, w miarę zmianienia się naszej hierarchi pragnień, > możemy pozostać sobie wierni. a moze zastapic slowo 'niekonsekwencja' inyym? nie wiem - relatywizm... jakies propozycje? chodzi mi o to, ze skoro zakladamy, ze zmienia sie nasz system wartosci, to utomatycznie naginamy czy lamiemy zasady - mozna to traktowac jako ten sam proces - akcja pociaga za soba reakcje... (rozumiesz o co mi chodzi?) czyli nie konsekwencja a po prostu odrzucenie starych na rzecz bardzoej aktualnych zasad... > Zresztą po co są > zasady, jak nie po to żeby je naciągać i łamać ;)? :) czasem po to, zeby ich przestrzegac i sie nimi kierowac... > Weżmy przypadek, że mógłbym osiągnąć bardzo dużo jakbym > pomógł jakiemuś koscielnemu dostjnikowi osiągnąć zamierzony przez niego > cel i tylko ja mógłbym mu pomóc. a gdyby jego zadanie nie mialo zwiazku z KK, tylko pomagalbys CZLOWIEKOWI (pominawszy jego funkcje)... > Jednym słowem > dokopałbym mu tak, żeby na pewno nie osiągnął swojego celu. jestes bezwzgledny... a moze wystarczajacym ciosem dla niego bylaby Twoja odmowa pomocy - kopiesz lezacego? > Ale pojawia > się pytanie, a co jakby mi dał milion dolarów? Moja zasada by pewnie tego > nie przetrwała. Bo pragnienie posiadania miliona dolarów jest silniejsze > od mojej zasady. tu widze skrajny materializm jako 'zasade' :) > Generalnie folguje sobie wszędzie i we wszystkim. Jak tylko mogę i kiedy > tylko mogę. Nie wiem czy dobrze zrozumiałem pytanie... Jak nie to poproszę > nastepny zestaw pytań ;). chodzilo o to, ze narzucacie sobie sami jakies ramy, a potem z premedytacja je lamiecie... masz takie sytuacje, czy po prostu sie nigdy nie ograniczasz? > Ze > mnie na przykład ostatnio dość często wychodzi hipokryta. przyklad? :) |
|
Lewiatan ( Śmieszny Czort ) ![]() Wysłano: 2003-02-19 08:42:33 |
niekonsekwencja > a czy zasady powinny dotyczyc TYLKO pragnien? a co z obowiazkami? Nie, zasady nie powinny dotyczyć obowiązków. Czy tylko dlatego, że ma się obowiązki to trzeba dostosowywać do nich swoje zasady? Nie wydaje mi się. To zaczyna wtedy podchodzić pod konformizm. Inna sprawa to, czy jeżeli twoje zasady stoją w sprzeczności z obowiązkami, to czy można porzucić obowiązki? A to już zależy od sytuacji. W większości przypadków tak, chodzi tylko o to, żeby nie doprowadzić do samodestrukcji. > a moze zastapic slowo 'niekonsekwencja' inyym? Można zastapić słowem zmienność. > chodzi mi o to, ze skoro zakladamy, ze zmienia sie nasz system wartosci, > to utomatycznie naginamy czy lamiemy zasady - mozna to traktowac jako ten > sam proces - akcja pociaga za soba reakcje... (rozumiesz o co mi > chodzi?) Tak rozumiem, nie jestem aż takim deklem ;) ;P. > czyli nie konsekwencja a po prostu odrzucenie starych na rzecz bardzoej > aktualnych zasad... Czyli mówiąc krótko zmiana zasad. >> Zresztą po co są >> zasady, jak nie po to żeby je naciągać i łamać ;)? > :) czasem po to, zeby ich przestrzegac i sie nimi kierowac... Wszystko jest w porządku doóki zasady są dla człowieka, a nie człowiek dla zasad. > > Weżmy przypadek, że mógłbym osiągnąć bardzo dużo jakbym > > pomógł jakiemuś koscielnemu dostjnikowi osiągnąć zamierzony przez > > niego > > cel i tylko ja mógłbym mu pomóc. > a gdyby jego zadanie nie mialo zwiazku z KK, tylko pomagalbys > CZLOWIEKOWI > (pominawszy jego funkcje)... Nie pomógłbym mu, nawet wtedy. Dlaczego miałbym pomagać człowiekowi, który pomaga instytucji, której dążeniem jest wyeliminowanie ludzi takich jak? Dla której jestem bardzo niewygodny ze względu na to, że wyrwałem się spod jej władzy i staram sie wyciągnąć innych spod jej władzy? KK to instytucja, ale jej fundamentem są ludzie. Pomagasz dostojnikom koscielnym? A zatem dla mnie jest to równoznaczne z wspieraniem działalności KK. Niszczysz dostojników KK? A zatem osłabiasz, chociaż na krótką chwilę filary KK. > > Jednym słowem > > dokopałbym mu tak, żeby na pewno nie osiągnął swojego celu. > jestes bezwzgledny... a moze wystarczajacym ciosem dla niego bylaby Twoja > odmowa pomocy - kopiesz lezacego? Na takiego leżącego najchetniej spusciłbym 16 tonowy blok stalowy, żeby się juz spod niego nie wygrzebał. Jak twój wróg lezy to nie znaczy, że nie mozna go dobić, a wręcz jest to wskazane. > tu widze skrajny materializm jako 'zasade' :) Fakt. > chodzilo o to, ze narzucacie sobie sami jakies ramy, a potem z > premedytacja je lamiecie... masz takie sytuacje, czy po prostu sie nigdy > nie ograniczasz? Zdarza się, że narzucę sobie jakieś ramy, które potem z premedytacja łamię. Widocznie sytuacja przestała się mieścić w pewnych ramach ;). >> Ze >> mnie na przykład ostatnio dość często wychodzi hipokryta. > przyklad? :) Ostatnim najwiekszym przykładem hipokryzji było dokładne i solidne wytłumaczenie gościowi, że jego komputer jest totalnie zepsuty i że nie bedzie juz nic mógł na nim zrobić, po czym jak gość stracił już nadzieję, naprawienie komputera w ciagu minuty i pójscie sobie bez słowa. |
|
Katera [ nieaktywne ] Wysłano: 2003-02-19 16:24:48 |
niekonsekwencja > Nie, zasady nie powinny dotyczyć obowiązków. Czy tylko dlatego, że ma się > obowiązki to trzeba dostosowywać do nich swoje zasady? Nie wydaje mi się. > To zaczyna wtedy podchodzić pod konformizm. chodzilo mi o wlasne narzucanie sobie obowiazkow... a nie dzialanie pod dyktando jakiegos systemu... > Inna sprawa to, czy jeżeli > twoje zasady stoją w sprzeczności z obowiązkami, to czy można porzucić > obowiązki? A to już zależy od sytuacji. W większości przypadków tak, myslisz? chyba najpierw porzadny bilans zyskow i strat - zwykle straty niestety sa wieksze... > > (rozumiesz o co mi chodzi?) > Tak rozumiem, nie jestem aż takim deklem ;) ;P. no AZ takim to nie... ale wole sie upewnic ;P > Wszystko jest w porządku doóki zasady są dla człowieka, a nie człowiek dla > zasad. niom :) > Nie pomógłbym mu, nawet wtedy. Dlaczego miałbym pomagać człowiekowi, > który > pomaga instytucji, której dążeniem jest wyeliminowanie ludzi takich jak ja? a jak Cie bidoku kosciol eliminuje - ksieza biegaja za Toba z giwerami? a moze zamierzaja sie na Ciebie z kropidlem? > Dla której jestem bardzo niewygodny ze względu na to, że wyrwałem się spod > jej władzy i staram sie wyciągnąć innych spod jej władzy? a wiesz, ze oni Cie maja gdzies? jestes to jestes - nie ma Cie tez dobrze... > Na takiego leżącego najchetniej spusciłbym 16 tonowy blok stalowy, żeby > się juz spod niego nie wygrzebał. Jak twój wróg lezy to nie znaczy, że nie > mozna go dobić, a wręcz jest to wskazane. Twoj wybor... > > tu widze skrajny materializm jako 'zasade' :) > Fakt. czyli MASZ ZASADY!!! :))) > Ostatnim najwiekszym przykładem hipokryzji było dokładne i solidne > wytłumaczenie gościowi, że jego komputer jest totalnie zepsuty i że nie > bedzie juz nic mógł na nim zrobić, po czym jak gość stracił już nadzieję, > naprawienie komputera w ciagu minuty i pójscie sobie bez słowa. to nie hipokryzja tylko zlosliwosc... (i to w najbardziej odrazajacym - ale jakze klasycznym - wydaniu!) |
|
Lewiatan ( Śmieszny Czort ) ![]() Wysłano: 2003-02-20 21:38:45 |
niekonsekwencja > chodzilo mi o wlasne narzucanie sobie obowiazkow... Takie obowiązki... Mam tylko jeden taki obowiązek, realizację swoich pragnień. I tutaj mogę powiedzieć, że raczej nie łamię zasad związanych z tym obowiązkiem. > > Inna sprawa to, czy jeżeli > > twoje zasady stoją w sprzeczności z obowiązkami, to czy można > > porzucić > > obowiązki? A to już zależy od sytuacji. W większości przypadków tak, > myslisz? chyba najpierw porzadny bilans zyskow i strat - zwykle straty > niestety sa wieksze... Jeżeli już się zdecydujesz na porzucenie któregoś obowiązku, to znaczy, że bilans zawsze wychodzi na plus. Przynajmniej u mnie. Ale widzisz ja jestem w takiej sytuacji, że mogę porzucić większość obowiązków, bez jakiś większych strat. A mało ludzi tak ma. Z drugiej strony realizacja obowiązków stojących w sprzeczności z własnymi zasadami, wyniszcza i zeszmaca człowieka. Więc bilans porzucenia takiego obowiązku prawie zawsze jest na plus: już się nie wyniszczasz. > > Nie pomógłbym mu, nawet wtedy. Dlaczego miałbym pomagać człowiekowi, > > który > > pomaga instytucji, której dążeniem jest wyeliminowanie ludzi takich > > jak ja? > a jak Cie bidoku kosciol eliminuje - ksieza biegaja za Toba z giwerami? a > moze zamierzaja sie na Ciebie z kropidlem? > a wiesz, ze oni Cie maja gdzies? jestes to jestes - nie ma Cie tez > dobrze... Tak jest do momentu, gdy nie zaczniesz robić czegoś co nie wchdzi im w paradę. A tak się składa, że ja robiłem. Wiesz jak cię eliminują? Bardzo prosto. Pierwszą potężną bronią jest kompromitacja ciebie w oczach ludzi z pracy, w oczach twoich najbliższych. Mają autorytet, więc jak pójdą do kogoś i z nim odpowiednio pogadają, przy czym, to co o tobie mówią to w większości sprytne kłamstwa, to w większości wypadków jesteś upieczony. Jak nie pomoże, to obsmarują cię w massmediach i już masz kłopoty. Wyeksterminują cię rękami ludzi którzy cię otaczają. Nie wszedłem im w drogę na tyle, żeby mnie obsmarowali w massmediach, chociaż już były takie zakusy, a ludzie z mojego otoczenia są rozsądni i nie za bardzo wierzą klerowi. Dlatego wyszedłem z tego obronną ręką... > > > tu widze skrajny materializm jako 'zasade' :) > > Fakt. > czyli MASZ ZASADY!!! :))) Tak na daną chwilę zawsze się coś znajdzie ;P. > > Ostatnim najwiekszym przykładem hipokryzji było dokładne i solidne > > wytłumaczenie gościowi, że jego komputer jest totalnie zepsuty i że > > nie > > bedzie juz nic mógł na nim zrobić, po czym jak gość stracił już > > nadzieję, > > naprawienie komputera w ciagu minuty i pójscie sobie bez słowa. > to nie hipokryzja tylko zlosliwosc... (i to w najbardziej odrazajacym - > ale jakze klasycznym - wydaniu!) OK. Dwa :). Powiedziałem ostatnio komuś na początku rozmowy, że nie lubię żarcia z Fast Fodów po czym jak zachciało mi się jeść spytałem się go czy idziemy do MCDonalda. Hehe... Swoją drogą to jestem czasem złośliwy, zwłaszcza jeśli chodzi o komputery :). |
|
Katera [ nieaktywne ] Wysłano: 2003-02-20 21:56:50 |
niekonsekwencja > Ale widzisz ja jestem > w takiej sytuacji, że mogę porzucić większość obowiązków, bez jakiś > większych strat. A mało ludzi tak ma. wiekszosc, ale nie wszystkie... prawda? > Z drugiej strony realizacja > obowiązków stojących w sprzeczności z własnymi zasadami, wyniszcza i > zeszmaca człowieka. Więc bilans porzucenia takiego obowiązku prawie zawsze > jest na plus: już się nie wyniszczasz. no niestety - zycie to nie bajka i chcac funkcjonowac w spoleczenstwie (niezalenie od poczucia wlasnej indywidualnosci) MUSIMY sie pewnym sprawom podporzadkowac i wypelniac pewne obowiazki... > Wiesz jak cię eliminują? Bardzo > prosto. Pierwszą potężną bronią jest kompromitacja ciebie w oczach ludzi z > pracy, w oczach twoich najbliższych. eee tam... ksiadz ma na glowie prowadzenie starych babc do zbawienia... nie bedzie gadal z moja rodzina... z reszta nic mu do tego... > OK. Dwa :). Powiedziałem ostatnio komuś na początku rozmowy, że nie lubię > żarcia z Fast Fodów po czym jak zachciało mi się jeść spytałem się go czy > idziemy do MCDonalda. no dopra... to hipokryzja... albo znowu zlosliwosc... widziales mine drugiej osoby? niezla satysfakcja? co? > Hehe... Swoją drogą to jestem czasem złośliwy, zwłaszcza jeśli chodzi o > komputery :). :) |
|
Lewiatan ( Śmieszny Czort ) ![]() Wysłano: 2003-02-21 11:41:58 |
niekonsekwencja > > Ale widzisz ja jestem > > w takiej sytuacji, że mogę porzucić większość obowiązków, bez jakiś > > większych strat. A mało ludzi tak ma. > > wiekszosc, ale nie wszystkie... prawda? Tak nie wszyskie. Ale tak pomijając wszystko to obowiązki które mam, nie stoją w opozycji do moich zasad, więc nie ma powodu dla którego miałbym porzucać te obowiązki. > > Z drugiej strony realizacja > > obowiązków stojących w sprzeczności z własnymi zasadami, wyniszcza i > > zeszmaca człowieka. Więc bilans porzucenia takiego obowiązku prawie > > zawsze > > jest na plus: już się nie wyniszczasz. > no niestety - zycie to nie bajka i chcac funkcjonowac w spoleczenstwie > (niezalenie od poczucia wlasnej indywidualnosci) MUSIMY sie pewnym > sprawom > podporzadkowac i wypelniac pewne obowiazki... Oczywiście, więc podporządkowujemy się takim sprawom i obowiązkom które nie stoja w sprzeczności z naszymi zasadami. A jeżeli ktoś podporządkowuje się takim sprawom i obowiązkom, które stoja w sprzeczności z jego zasadami to niestety, zycie to nie bajka, któregoś dnia spojrzy w lustro i tam napluje. > > Wiesz jak cię eliminują? Bardzo > > prosto. Pierwszą potężną bronią jest kompromitacja ciebie w oczach > > ludzi z > > pracy, w oczach twoich najbliższych. > eee tam... ksiadz ma na glowie prowadzenie starych babc do zbawienia... > nie bedzie gadal z moja rodzina... z reszta nic mu do tego... To zalezy tylko od tego, jak bardzo mu przeszkadzasz. A zapewniam cię, że nos to on wetknie wszędzie czy ci sie to podoba czy nie. > no dopra... to hipokryzja... albo znowu zlosliwosc... Tym razem tylko to pierwsze ;). > widziales mine > drugiej osoby? niezla satysfakcja? co? A, zebyś wiedziała ;P. |
|
Katera [ nieaktywne ] Wysłano: 2003-02-21 12:55:23 |
niekonsekwencja > Oczywiście, więc podporządkowujemy się takim sprawom i obowiązkom które > nie stoja w sprzeczności z naszymi zasadami. A jeżeli ktoś podporządkowuje > się takim sprawom i obowiązkom, które stoja w sprzeczności z jego zasadami > to niestety, zycie to nie bajka, któregoś dnia spojrzy w lustro i tam > napluje. zgadzam sie... > To zalezy tylko od tego, jak bardzo mu przeszkadzasz. A zapewniam cię, że > nos to on wetknie wszędzie czy ci sie to podoba czy nie. wiesz co - czasem fajnie miec dobre kontakty z przedstawicielami kosciola - czasem mozna pozyczyc np. sprzet naglosnieniowy (nawet jak widza, ze przychodza po niego mroczne sztany i graja szatanska muzyke - nie odmowia - hehe...) ja nie lubie nikomu robic na zlosc - za to jak ktos mi robi to nie mam litosci... > > widziales mine > > drugiej osoby? niezla satysfakcja? co? > A, zebyś wiedziała ;P. skad ja to znam - tylko ja stosuje tylko i wylacznie zlosliwosc :) |
|
Lewiatan ( Śmieszny Czort ) ![]() Wysłano: 2003-02-24 08:49:15 |
niekonsekwencja > wiesz co - czasem fajnie miec dobre kontakty z przedstawicielami kosciola > - czasem mozna pozyczyc np. sprzet naglosnieniowy (nawet jak widza, ze > przychodza po niego mroczne sztany i graja szatanska muzyke - nie > odmowia > - hehe...) > ja nie lubie nikomu robic na zlosc - za to jak ktos mi robi to nie mam > litosci... KK najchętniej by chciał, żeby wszystkie religie takie jak Islam, Hinduizm itp. nie robiły mu już więcej na złość i przestały istnieć. Tylko, że to się nie przewija w ich wypowiedziach, a tylko w działaniach. I co uważasz, że inne religie powinny przestać istnieć? Żeby nie robić na złość KK? Papież przeprosił za klauzulę Dominus Jesus, która uwłaczała wszystkim innym religiom, oprócz chrześcijaństwa, ale czy ją zniósł? A przeprosił kiedyś za świętą inkwizycję? Ja nie robię nikomu na złość, po prostu robię to co chcę, a że KK nie jest tym zachwycone, to szczerze mówiąc zupełnie mi nie przeszkadza. |
|
Rado [ nieaktywne ] Wysłano: 2003-02-24 09:27:07 |
niekonsekwencja > Ja nie robię nikomu na złość, po prostu robię to co chcę, a że KK nie jest > tym zachwycone, to szczerze mówiąc zupełnie mi nie przeszkadza. Patrzac z innej strony... ciekaw jestem kiedy buddysci przeprosza za mordowanie chrzescijan, anglikanie i kalwinisci za przesladowania katolikow, muzulmanie za caloksztalt tworczosci, wyznawcy hinduizmow za sekty dusicieli i ludzi tygrysow... czy czasem nie zapomina sie o tym ze zadna z wielkich religii oprocz chrzescijanstwa w wydaniu katolickim nie posunela sie do tego rodzaju gestow - nawet jesli sa to tylko gesty ? Pozdrawiam |
|
Katera [ nieaktywne ] Wysłano: 2003-02-24 14:27:22 |
niekonsekwencja > KK najchętniej by chciał, żeby wszystkie religie takie jak Islam, Hinduizm > itp. nie robiły mu już więcej na złość i przestały istnieć. Tylko, że to > się nie przewija w ich wypowiedziach, a tylko w działaniach. I co uważasz, > że inne religie powinny przestać istnieć? Żeby nie robić na złość KK? > Papież przeprosił za klauzulę Dominus Jesus, która uwłaczała wszystkim > innym religiom, oprócz chrześcijaństwa, ale czy ją zniósł? A przeprosił > kiedyś za świętą inkwizycję? a wiesz, ze ja to mam gdzies - poki to nie godzi we mnie... chyba zbyt emocjonalnie do tego podchodzisz... jeden czlowiek nie jest w stanie w ciagu kilkudziesieciu lat zmienic calej historii KK... no nie czarujmy sie... i tak Karolek zrobil niesamowicie duzo w strone ekumenizmu... a to, ze jakis ksiadz-burak nie lubi Zydow czy Arabow - to wynika to z deklizmu i glupoty a nie z celowych dzialan kosciola... > Ja nie robię nikomu na złość, po prostu robię to co chcę, a że KK nie jest > tym zachwycone, to szczerze mówiąc zupełnie mi nie przeszkadza. no wlasnie widze jak Ci nie przeszkadza :) kisadz (poki co ;P) nie bedzie Ci zagladal do lozka... co innego sasiadki-dewotki :) |
|
vizjerei [ nieaktywne ] Wysłano: 2003-02-16 02:52:54 |
niekonsekwencja > "Nie jestesmy nigdy bardziej wierni sobie niz wowczas, gdy jestesmy > niekonsekwentni" (Oscar Wilde) człowiek co chwile rewiduje swoje drogi, przez to że jest niedoskonały, dlatego w owej niekonsekwencji spoczywa prawdziwe człowieczeństwo pzdv |
|
Mrok [ nieaktywne ] Wysłano: 2003-02-21 13:45:28 |
niekonsekwencja > jak czesto naginacie lub lamiecie swoje zasady? i do ktorego momentu sa > one elastyczne? Nie wyznaczam zasad by później męczyć sie z ich przestrzeganiem, to głupota. Zasady ograniczaja jakiekolwiek by nie były, bez wzgledu na ich intencje, wiec po co je wyznaczać? Jeśli czegoś nie chce robić to nie bedę, a jeśli chce, jesli mam taki kaprys, to co mnie powstrzyma? > czy wedlug was mozliwe jest postawienie znaku rownosci miedzy > niekonsekwencja a hipokryzja? Nie, niekonsekwencja (moim zdaniem) nie wiaze sie z zasadami. Natomiast co do hipokryzji... Samo wyznaczanie zasad jest z gruntu rzeczy wielka hipokryzją. |
|
Katera [ nieaktywne ] Wysłano: 2003-02-21 13:53:29 |
niekonsekwencja > Nie wyznaczam zasad by później męczyć sie z ich przestrzeganiem, to > głupota. Zasady ograniczaja jakiekolwiek by nie były, bez wzgledu na ich > intencje, wiec po co je wyznaczać? Jeśli czegoś nie chce robić to nie > bedę, a jeśli chce, jesli mam taki kaprys, to co mnie powstrzyma? i nie narzucasz sobie nic? nie wierze... nie podporzadkowujesz sie normom spolecznym? > Nie, niekonsekwencja (moim zdaniem) nie wiaze sie z zasadami. a z czym? > Natomiast co > do hipokryzji... Samo wyznaczanie zasad jest z gruntu rzeczy wielka > hipokryzją. jesli sie je wyznacza z zalozeniem, ze sie je zlami - to tak... ale poki ich przestrzegasz... |
|
Mrok [ nieaktywne ] Wysłano: 2003-02-21 14:15:22 |
niekonsekwencja > i nie narzucasz sobie nic? nie wierze... a dlaczego miałbym sobie cokolwiek narzucać? jaki byłby sens takiego działania? > nie podporzadkowujesz sie normom spolecznym? To juz coś innego niz zasady. Normy akceptuje.. przynajmniej te których przestrzeganie wychodzi na moja korzyśc. Co normy maja wspólnego z wyznaczaniem sobie zasad? > > Nie, niekonsekwencja (moim zdaniem) nie wiaze sie z zasadami. > a z czym? Z darzeniem do okreslonego celu, ale zeby jakikolwiek cel osiagnac nie trzeba wyznaczac zasad, to dziecinada. > > Natomiast co > > do hipokryzji... Samo wyznaczanie zasad jest z gruntu rzeczy wielka > > > hipokryzją. > jesli sie je wyznacza z zalozeniem, ze sie je zlami - to tak... ale poki > ich przestrzegasz... Przeciez nie wyznacza sie zasad z załozeniem ze sie je złamie, a jednak nie sposób przewidziec wszystkich sytuacji. Kazda zasade mozna złamac, KAZDA, wiecej, zaryzykuje twierdzenia, ze złamanie jakiejs zasady jest tylko kwestia czasu. Wiec po co je wyznaczać? |
|
Katera [ nieaktywne ] Wysłano: 2003-02-22 16:21:09 |
niekonsekwencja > a dlaczego miałbym sobie cokolwiek narzucać? jaki byłby sens takiego > działania? zeby dojsc do celu - wyznaczasz cel i automatycznie wyznaczasz zasady, ktorymi sie kierujesz... masz priorytety i potrzebujesz wzorcow dzialania, zeby je osiagnac... > To juz coś innego niz zasady. Normy akceptuje.. przynajmniej te których > przestrzeganie wychodzi na moja korzyśc. Co normy maja wspólnego z > wyznaczaniem sobie zasad? dla mnie w duzymstopniu te pojecia sa tozsame - dzialam w spoleczenstwie - akceptuje normy, ktore mi narzuca (nie wysztkie) - na podstawie czesci tych norm buduje SWOJE wlasne zasady - i zgodnie z nimi postepuje... > Z darzeniem do okreslonego celu, ale zeby jakikolwiek cel osiagnac nie > trzeba wyznaczac zasad, to dziecinada. a ja uzwazam, ze to nierozlaczne... patrz wyzej... > Przeciez nie wyznacza sie zasad z załozeniem ze sie je złamie, hehe - patrz na dyskusje chyba z Jaga... na temat diety :) > a jednak > nie sposób przewidziec wszystkich sytuacji. Kazda zasade mozna złamac, > KAZDA, wiecej, zaryzykuje twierdzenia, ze złamanie jakiejs zasady jest > tylko kwestia czasu. Wiec po co je wyznaczać? zeby sie miec czego trzymac dopoki nie zostaniesz postawiony w sytuacji wyboru - zasady albo np. zycie... a moze po prostu po to, by miec co lamac i naginac? |
|
Viridiana ( Tous les matins du monde ) ![]() Wysłano: 2003-02-15 17:47:35 |
niekonsekwencja > "Nie jestesmy nigdy bardziej wierni sobie niz wowczas, gdy jestesmy > niekonsekwentni" (Oscar Wilde) > > zgadzacie sie z tym? -To chyba zależy od tego, jak na to spojrzeć. Niektóre wartości i zasady są przez nas przyjmowane [pod wpływem np. presji społecznej, czy z innych powodów], chociaż nie w pełni się z nimi identyfikujemy. W takim wypadku odejście od tych zasad, czy wartości, będzie swego rodzaju powrotem do nas samych. Wtedy będzie to można uznać za akt wierności wobec siebie samego. Niekonsekwencja jest wyzwoleniem dla kogoś spętanego narzuconymi odgórnie, sztucznie stworzonymi zasadami -tak też można odczytać słowa Wilde'a. jak czesto naginacie lub lamiecie swoje zasady? -jeżeli można niepalenie uznać za życiową zasadę, to zdarza mi się ją łamać :] > czy macie zasady, ktorych nigdy byscie nie zlamali? -na przykład nie łamię prawa [i nie zamierzam] > czy wedlug was mozliwe jest postawienie znaku rownosci miedzy > niekonsekwencja a hipokryzja? -Nie stawiam między jednym a drugim znaku równości. Dla mnie to dwie różne sprawy. Hipokryzja zawsze będzie w moim odczuciu negatywna. Natomiast brak konsekwencji, w niektórych przypadkach może także oznaczać podjęcie próby zweryfikowania swoich poglądów i chęć wypracowania sobie innego spojrzenia na kwestie wątpliwe. A to negatywnym trudno nazwać. (Ten temat jest jak studnia bez dna -na pewno każdy ma własne doświadczenia i przemyślenia :) |
|
Katera [ nieaktywne ] Wysłano: 2003-02-15 17:53:09 |
niekonsekwencja > Niektóre wartości i zasady > są przez nas przyjmowane [pod wpływem np. presji społecznej, czy z innych > powodów], chociaż nie w pełni się z nimi identyfikujemy. czy sa to wowczas nasze zasady? a moze trzeba by rozpatrzyc to z perspektywy zasad przyjmowanych swiadomie przez nas samych - naszego systemu wartosci i kodeksu moralnego? > -na przykład nie łamię prawa [i nie zamierzam] ile razy przeszlas przez ulice na czerownym swietle, albo nie po pasach? jezdzisz samochodem? ile razy przekroczylas predkosc, wymusilas pierszenstwo? :) > Natomiast brak konsekwencji, w niektórych przypadkach może także oznaczać > podjęcie próby zweryfikowania swoich poglądów i chęć wypracowania sobie > innego spojrzenia na kwestie wątpliwe. A to negatywnym trudno nazwać. weryfikacja swoich pogladow a sprzeniewierzanie sie im - to dwie rozne sprawy... > (Ten temat jest jak studnia bez dna -na pewno każdy ma własne > doświadczenia i przemyślenia :) no tak - i chce je poznac :) |
|
Viridiana ( Tous les matins du monde ) ![]() Wysłano: 2003-02-15 18:14:03 |
niekonsekwencja > > Niektóre wartości i zasady > > są przez nas przyjmowane [pod wpływem np. presji społecznej, czy z > innych > > powodów], chociaż nie w pełni się z nimi identyfikujemy. > czy sa to wowczas nasze zasady? a moze trzeba by rozpatrzyc to z > perspektywy zasad przyjmowanych swiadomie przez nas samych - naszego > systemu wartosci i kodeksu moralnego? > -Można jeszcze inaczej: -pytasz, czy są to wówczas nasze zasady ? Może chcemy uczynić je swoimi. Czy przez to stają się już nasze, czy jeszcze nie ? > > -na przykład nie łamię prawa [i nie zamierzam] > ile razy przeszlas przez ulice na czerownym swietle, albo nie po pasach? > jezdzisz samochodem? ile razy przekroczylas predkosc, wymusilas > pierszenstwo? > :) Nie mam samochodu :) A przez jezdnię przechodzę prawidłowo -nigdy nie przeszłam na czerwonym -jestem maniaczką w tym przypadku [autentycznie] :)) > > Natomiast brak konsekwencji, w niektórych przypadkach może także > oznaczać > > podjęcie próby zweryfikowania swoich poglądów i chęć wypracowania > sobie > > innego spojrzenia na kwestie wątpliwe. A to negatywnym trudno > nazwać. > weryfikacja swoich pogladow a sprzeniewierzanie sie im - to dwie rozne > sprawy... Weryfikacja poglądów może czasem prowadzić do odrzucenia tego, co dotąd uznawało się za jedynie słuszne. Może to wyglądać na zdradę cenionych wcześniej wartości. Co więcej -faktycznie można to wprost zdradą nazwać. To jest cena, jaką należy zapłacić za możliwość życia w zgodzie z samym sobą. Oczywiście co innego, jeżeli człowiek ma odwagę mówić o tym otwarcie, a co innego, jeżeli stara się ukryć swoją niekonsekwencję w zaciszu swoich myśli. > > (Ten temat jest jak studnia bez dna -na pewno każdy ma własne > > doświadczenia i przemyślenia :) > no tak - i chce je poznac :) |
|
aguares [ nieaktywne ] Wysłano: 2003-02-15 23:06:10 |
niekonsekwencja ..miałem z toba nie gadać ..ale pies tam tańcował... jesteś niesamowicie poukładana a jednocześnie nudna osobowościa...nie masz w sobie za grosz szaleństwa i rozsadnizmu anarchii. Nie przechodze na czerwonym.... nie pije ,nie kradne, nie uzywam brzydkich wyrazów. Bosheee Ty jestes martwa za zycia..:( ]]] Czy jest cos co Cie kreci??? czy miałaś choć raz w zyciu ochote naklepać kogos po ryju (poza mna ..to sie nie liczy rotflll).. Joanno ..uwielbiam łamać wszystkie zasady.. ,jezdzić 200km/h tam gdzie mozna a nie gdzie mi pozwalają..,przechodzic przez jezdnię gdy nic nie jedzie ..a nie czekać na zielone jak owca...,walic w paszczu gdy ktos mnie obraża .A jednocześnie nie szkodzić innym gdy sobie na to nie zasłuzyli. Rzeczywiście brak Ci konsekwencji... myślałem w pewnym momencie ze sie zmieniasz.. ze otwierasz sie i wyzbywasz z uprzedzeń ,wyzwalasz z fatalnego behawioryzmu rodem z Natali Rolleczek...i "Drewnianego Różańca"..ale nie...znowu uciekłaś w "wewnętrze " ..Twój wybór....... |
|
Viridiana ( Tous les matins du monde ) ![]() Wysłano: 2003-02-15 23:42:13 |
niekonsekwencja > Bosheee Ty jestes martwa za zycia..:( ]]] Twoja opinia -oczywiście, subiektywna. > Czy jest cos co Cie kreci??? -Jest wiele rzeczy, które mnie "kręcą" -ale mają inny charakter niż to, co dla Ciebie stanowi smak życia . Ludzie się różnią -nie wiedziałeś ? :) czy miałaś choć raz w zyciu ochote naklepać > kogos po ryju (poza mna ..to sie nie liczy rotflll).. -Nigdy nie miałam ochoty nikomu niczego ... (a Tobie zwłaszcza -możesz mi wierzyć, że mimo wszystko, nie! ) .A jednocześnie nie szkodzić innym gdy sobie na to nie > zasłuzyli. - ... > Rzeczywiście brak Ci konsekwencji... myślałem w pewnym momencie ze sie > zmieniasz.. ze otwierasz sie i wyzbywasz z uprzedzeń ,wyzwalasz z > fatalnego behawioryzmu rodem z Natali Rolleczek...i "Drewnianego > Różańca"..ale nie...znowu uciekłaś w "wewnętrze " ..Twój wybór....... Zmieniłam się. Szkoda, że nie zauważyłeś. Konsekwencji w tej przemianie nie zabrakło. Poszłam "za ciosem" bardziej, niż Ci się wydaje. Co to znaczy wyzbyć się uprzedzeń wg Ciebie ? Nie wyrzucam ludzi do śmieci, miast tego staram się ich rozumieć i szanować ... To takie "parafialne" zasady ... wiem, ale cóż zrobić ... To, co dla Ciebie jest uprzedzeniem dla mnie może mieć zupełnie inną wartość i znaczenie. Zależy to od perspektywy, z jakiej się patrzy. W tym przypadku dzieli nas to, że ja zdaję sobie z tego sprawę, a Ty nie. Zanim wyrazisz jakiekolwiek zdanie dotyczące mojej osoby pomyśl o tym, jak "dobrze" mnie poznałeś i jakie masz podstawy do wyrażania ich. Ile lat się znamy ? Ile spotkań mamy za sobą w realu ? Jak wiele nas łączy ? Druga sprawa -to nie jest wątek poświęcony mojej osobie, lecz kwestii zupełnie innej. Jeżeli by priv piszesz mi EOT, to trzymaj się swej "żelaznej" zasady ... -wtedy to będzie konsekwentne. |
|
aguares [ nieaktywne ] Wysłano: 2003-02-15 23:51:12 |
niekonsekwencja > Druga sprawa -to nie jest wątek poświęcony mojej osobie, lecz kwestii > zupełnie innej. Zgadza sie... wiec "nothing more" w tej materii...... a reszta ... "rzecza ludzka jest błądzić" .. i "de gustibus.........................." |
|
Katera [ nieaktywne ] Wysłano: 2003-02-15 19:38:06 |
niekonsekwencja > -Można jeszcze inaczej: -pytasz, czy są to wówczas nasze zasady ? Może > chcemy uczynić je swoimi. Czy przez to stają się już nasze, czy jeszcze > nie ? no wlasnie... wg mnie jesli SWIADOMIE przyjmujemy jakies zasady (niezaleznie czy sa nam narzucane czy sami je tworzymy), szanujemy i stosujemy sie do nich to to sa juz NASZE zasady... > A przez jezdnię przechodzę prawidłowo -nigdy nie > przeszłam na czerwonym -jestem maniaczką w tym przypadku [autentycznie] > :)) ja sie stalam maniaczka od czasu jak dostalam mandat :/ > Weryfikacja poglądów może czasem prowadzić do odrzucenia tego, co dotąd > uznawało się za jedynie słuszne. Może to wyglądać na zdradę cenionych > wcześniej wartości. Co więcej -faktycznie można to wprost zdradą nazwać. myslisz, ze to zdrada? a moze rozwoj? > Oczywiście co innego, jeżeli człowiek ma odwagę mówić o tym otwarcie, a co > innego, jeżeli stara się ukryć swoją niekonsekwencję w zaciszu swoich > myśli. zgadzam sie... |
|
Viridiana ( Tous les matins du monde ) ![]() Wysłano: 2003-02-15 20:23:14 |
niekonsekwencja [ i "nasze" zasady] > > -Można jeszcze inaczej: -pytasz, czy są to wówczas nasze zasady ? > Może > > chcemy uczynić je swoimi. Czy przez to stają się już nasze, czy > jeszcze > > nie ? > no wlasnie... wg mnie jesli SWIADOMIE przyjmujemy jakies zasady > (niezaleznie czy sa nam narzucane czy sami je tworzymy), szanujemy i > stosujemy sie do nich to to sa juz NASZE zasady... -Generalnie się z Tobą zgadzam. Tylko, że przyjmujemy zasady/wartości z różnych powodów. Najczęściej wynika to bezpośrednio z potrzeby społecznej akceptacji. Przez zasady -odrzucenie niektórych, a innych przyjęcie -budujemy obraz siebie. I ten obraz nie jest wizerunkiem tylko dla nas. Jest on tworzony głównie dla innych ludzi. Pozwala to innym włożyć nas do jakiejś tam szufladki. Dlatego zastanawiam się, na ile "nasze" zasady powinny być zasadami "dla innych". Chodzi mi o to, że często nie wybieramy zasad dla nich samych, lecz dla tego wszystkiego, co niesie ich przyjęcie [np. wybieram DOBRO, PRAWDĘ nie ze względu na uznanie mocy DOBRA, PRAWDY jako wartości, ale z uwagi na to, iż przez to sam zostanę uznany dobrym, prawym etc.]. Stąd moje pytanie, kiedy nasze zasady są w pełni "nasze". Można przecież stwierdzić, że "nasze" [w pełni, a nie częściowo] są jedynie te zasady/wartości, których przyjęcie nie zdeformuje naszego obrazu w oczach innych ludzi. Przy czym ta deformacja może oznaczać zarówno odbiór pozytywny jak i negatywny. ((To kwestia otwarta -i to nawet bardzo :)) Ciekawe, co by na to powiedział Wilde ? :) |
|
Katera [ nieaktywne ] Wysłano: 2003-02-15 23:34:25 |
niekonsekwencja [ i "nasze" zasady] > przyjmujemy zasady/wartości z > różnych powodów. Najczęściej wynika to bezpośrednio z potrzeby społecznej > akceptacji. Przez zasady -odrzucenie niektórych, a innych przyjęcie > -budujemy obraz siebie. no wlasnie - tu pojawia sie problem - slabsze jednostki sklaniaja sie w strone konformizmu... silniejsze czasem (lub czesto) ida pod prad... nie zawsze stramy sie dopasowac do ciasnych ram norm spolecznych... > Pozwala to innym włożyć nas do > jakiejś tam szufladki. ludzi swiadomi siebie, swoich potrzeb i pragnien z reguly nie lubia byc klasyfikowani... > często nie wybieramy zasad dla nich samych, > lecz dla tego wszystkiego, co niesie ich przyjęcie [np. wybieram DOBRO, > PRAWDĘ nie ze względu na uznanie mocy DOBRA, PRAWDY jako wartości, > ale z > uwagi na to, iż przez to sam zostanę uznany dobrym, prawym etc.]. to zalezy od czlowieka - jak mowie - indywidualisci i osoby swiadome siebie dzialaja zgodnie z wlasnymi systemami i priorytetami... osoby slabsze - starajace sie wpasowac w otoczenie kieruja sie tym, co opisalas... > Można przecież stwierdzić, że "nasze" [w pełni, a nie częściowo] są > jedynie te zasady/wartości, których przyjęcie nie zdeformuje naszego > obrazu w oczach innych ludzi. Przy czym ta deformacja może oznaczać > zarówno odbiór pozytywny jak i negatywny. czyli zasady, dzieki ktorym jestesmy postrzegani za tych kim jestesmy? o to Ci chodzi? czy zasady, dzieki ktorym spolecznosc wie czy sie wpasowujemy w nia czy sie wylamujemy? > Ciekawe, co by na to powiedział Wilde ? :) moze: "Bardziej lubie ludzi niz zasady, a ludzi bez zasad lubie bardziej niz cokolwiek na swiecie." (O.W.) :) |
|
Viridiana ( Tous les matins du monde ) ![]() Wysłano: 2003-02-15 23:54:58 |
niekonsekwencja [ i "nasze" zasady] > > Pozwala to innym włożyć nas do > > jakiejś tam szufladki. > ludzi swiadomi siebie, swoich potrzeb i pragnien z reguly nie lubia byc > klasyfikowani... > -To, że ktoś nie lubi, nie oznacza, że nie będzie klasyfikowany. > o to Ci chodzi? czy zasady, dzieki ktorym spolecznosc wie czy sie > wpasowujemy w nia czy sie wylamujemy? > -w pewnym sensie o to mi właśnie chodzi. Ponadto również o takie zasady/wartości, których wyznawanie nie tylko nie doda nam jakiejś kolejnej etykietki, ale też będzie mogło zostać zachowane w naszym wnętrzu. [ojej, czy ktoś to zrozumie ? niestety, łatwości wyrażania myśli nie nabyłam] > > Ciekawe, co by na to powiedział Wilde ? :) > moze: "Bardziej lubie ludzi niz zasady, a ludzi bez zasad lubie bardziej > niz cokolwiek na swiecie." (O.W.) :) :) |
|
Katera [ nieaktywne ] Wysłano: 2003-02-16 11:55:11 |
niekonsekwencja [ i "nasze" zasady] > -To, że ktoś nie lubi, nie oznacza, że nie będzie klasyfikowany. wiem... chodzilo mi o to, ze wowczas dobieramy swoje zasady nie na podstawie przyszlych ocen spoleczenstwa tylko to nasz wlasny wybor - czesto nie zwracamy uwagi na ocene innych, lub sie z nia klocimy nawet > takie > zasady/wartości, których wyznawanie nie tylko nie doda nam jakiejś > kolejnej etykietki, ale też będzie mogło zostać zachowane w naszym > wnętrzu. [ojej, czy ktoś to zrozumie ? niestety, łatwości wyrażania myśli > nie nabyłam] calkiem niezle - po trzecim przeczytaniu zrozumialam :) |
|
Viridiana ( Tous les matins du monde ) ![]() Wysłano: 2003-02-16 11:57:09 |
niekonsekwencja [ i "nasze" zasady] > calkiem niezle - po trzecim przeczytaniu zrozumialam :) > 3 razy -brawko, Kate -chyba nikt szybciej nie zajarzył :) |
|
Katera [ nieaktywne ] Wysłano: 2003-02-16 12:15:45 |
niekonsekwencja [ i "nasze" zasady] > 3 razy -brawko, Kate -chyba nikt szybciej nie zajarzył :) no wiesz - troche niewyspana jestem... :) |
|
Lena [ nieaktywne ] Wysłano: 2003-02-16 10:56:45 |
przyklad > > > -w pewnym sensie o to mi właśnie chodzi. Ponadto również o takie > zasady/wartości, których wyznawanie nie tylko nie doda nam jakiejś > kolejnej etykietki, ale też będzie mogło zostać zachowane w naszym > wnętrzu. a mozna prosic o jakis przyklad? |
|
Viridiana ( Tous les matins du monde ) ![]() Wysłano: 2003-02-16 11:32:57 |
przyklad > > > > > -w pewnym sensie o to mi właśnie chodzi. Ponadto również o takie > > zasady/wartości, których wyznawanie nie tylko nie doda nam jakiejś > > kolejnej etykietki, ale też będzie mogło zostać zachowane w naszym > > wnętrzu. > > a mozna prosic o jakis przyklad? Przykład ? -Nadzieja. Nadzieja podniesiona do rangi wartości. Nadzieja mająca wpływ na nasze życie, zmieniające je, ale pozostająca w nas, a nie przekazana na zewnątrz. Ktoś kiedyś napisał, że doświadczenie nadziei sprawia, że my sami nabywamy wartości, jako byt, któremu nadzieja odpowiedziała. Zgadzam się z tym. [to tylko moje subiektywne zdanie -i to z odniesieniem do chrześcijaństwa ] |
|
Rado [ nieaktywne ] Wysłano: 2003-02-16 11:37:39 |
przyklad Nadzieja nie jest kategoria etyczna. Nawet na gruncie chrzescijanstwa. Pozdrawiam |
|
Viridiana ( Tous les matins du monde ) ![]() Wysłano: 2003-02-16 11:55:37 |
przyklad > Nadzieja nie jest kategoria etyczna. Nawet na gruncie chrzescijanstwa. > > Pozdrawiam Mowa o czym innym -niż kategorie etyczne. Rozmawiamy o wartościach oraz o tym, co za takowe uważamy. Temat wyjściowy -co i kiedy jest "naszą" wartością i dlaczego :) Tak na marginesie -w ramach rejestru kategorii etyki mieści się wiele pojęć, między innymi pojęcie wartości. [chyba że się mylę ?] Nadzieję można uznać za wartość. Ponadto jest ona tak zwaną "cnotą teologiczną" [razem z wiarą i miłością -chyba sobie przypominasz ?] -to tak a propos chrześcijańskiego gruntu. Pozdrawiam. |
|
Rado [ nieaktywne ] Wysłano: 2003-02-16 12:23:30 |
przyklad > Mowa o czym innym -niż kategorie etyczne. > Rozmawiamy o wartościach oraz o tym, co za takowe uważamy. Temat wyjściowy > -co i kiedy jest "naszą" wartością i dlaczego :) Och... rozumiem... mam nadzieje ze "nasza" oznaczac ma "uniwersalna" ? > Tak na marginesie -w ramach rejestru kategorii etyki mieści się wiele > pojęć, między innymi pojęcie wartości. [chyba że się mylę ?] > Nadzieję można uznać za wartość. Ponadto jest ona tak zwaną "cnotą > teologiczną" [razem z wiarą i miłością -chyba sobie przypominasz ?] -to > tak a propos chrześcijańskiego gruntu. Wszystko mozna uznac za wartosc. Pytanie czy tego rodzaju przyporzadkowanie bedzie akceptowalne dla pozostalych. Za wartosc mozesz uznac kapital akcyjny, "Ode do mlodosci" czy rozumiana tradycyjnie prudentia (ciagle mowimy "nasze" ). Nadzieja w ujeciu teologii katolicyzmu (przyjmijmy dla uproszczenia ten grunt- odpadna nam problemy z predystynacja i inne zawirowania dosc niewygodne dla Ciebie) jest niczym w oderwaniu od pozostalych cnot teologicznych- w najnowszym ujeciu w oderwaniu od milosci- brak jednej dyskwalifikuje wszystkie pozostale. Jako taka nadzieja nie jest wartoscia autonomiczna- brak milosci sprowadza ja do zera. Daruje sobie cytowanie Pawla z Tarsu. Jesli mowimy o wartosciach uniwersalnych- wybacz, nie sadze zeby nadzieja miala jakiekolwiek szanse. Podobnie jak i prudentia. O kapitale akcyjnym nie wspominajac. Pozdrawiam |
|
Katera [ nieaktywne ] Wysłano: 2003-02-16 12:47:33 |
przyklad > Och... rozumiem... mam nadzieje ze "nasza" oznaczac ma "uniwersalna" ? nie - nasze w znaczeniu przyjete i wyznawane przez nas... |
|
Rado [ nieaktywne ] Wysłano: 2003-02-16 12:51:27 |
przyklad Co znaczy nas ? Poszczegolne jednostki ? Strasznie duzy worek- od czekolady Milki do Niepokalanego Poczecia. Grupa osob obecnych na satanie ? Brak punktow wspolnych. Ludzie jako gatunek ? Jeszcze gorzej... Przepraszam za wtracanie sie w nie swoje zabawki Pozdrawiam |
|
Katera [ nieaktywne ] Wysłano: 2003-02-16 12:57:00 |
konkret > Co znaczy nas ? Poszczegolne jednostki ? Strasznie duzy worek- od > czekolady Milki do Niepokalanego Poczecia. Grupa osob obecnych na satanie > ? Brak punktow wspolnych. Ludzie jako gatunek ? Jeszcze gorzej... kazdy ma swoje wartosci, ktorymi sie kieruje w zyciu (np. u Viridiany to nielamanie zasad a u Agiego lamanie za wszelka cene - faktycznie nic wspolnego) i kazdy (lub nie - bo jak sie okazalo roznie to traktujecie) w jakis sposob je modyfikuje, nagina, lamie, bywa niekonsekwentny, etc... chce sie dowiedziec do jakiego stopnia... czy w ogole... nie pytam o te zasady - pytam o konsekwencje... > Przepraszam za wtracanie sie w nie swoje zabawki alez od tego jest to forum - chcemy poznac mozliwie wiele punktow widzenia :) > Pozdrawiam rowniez |
|
Viridiana ( Tous les matins du monde ) ![]() Wysłano: 2003-02-16 12:41:03 |
przyklad > > > Mowa o czym innym -niż kategorie etyczne. > > Rozmawiamy o wartościach oraz o tym, co za takowe uważamy. Temat > wyjściowy > > -co i kiedy jest "naszą" wartością i dlaczego :) > > Och... rozumiem... mam nadzieje ze "nasza" oznaczac ma "uniwersalna" ? > -I znowu nie o to idzie :) "Nasza" -w rozumieniu np. Twoja wartość, wartość dla Ciebie samego, bez konieczności wtłaczania w to całego świata, jako lustra dla tej wartości. [i tu kolejny raz trudno mnie zrozumieć, ale cóż zrobić :] > Wszystko mozna uznac za wartosc. Pytanie czy tego rodzaju > przyporzadkowanie bedzie akceptowalne dla pozostalych. -i o to właściwie chodzi w naszej rozmowie ... -trop jest dobry... :) Nadzieja w ujeciu teologii katolicyzmu jest niczym w oderwaniu od pozostalych cnot teologicznych- w najnowszym ujeciu w oderwaniu od milosci- brak jednej dyskwalifikuje wszystkie pozostale. Jako taka nadzieja nie jest wartoscia autonomiczna- brak milosci sprowadza ja > do zera. -Generalnie moja wypowiedz nie powinna zostać odebrana w takim ścisłym związaniu jej z teologią katolicką, bo wcale o tym nie mówiłam. Luźno zaznaczyłam jedynie, że moje spojrzenie jest bardziej, a nie mniej chrześcijańskie. Do katolicyzmu nie sięgam [może dlatego, że nie jestem katoliczką] i w katolicyźmie się nie nurzam. >Jesli mowimy o wartosciach > uniwersalnych- wybacz, nie sadze zeby nadzieja miala jakiekolwiek szanse. > Podobnie jak i prudentia. O kapitale akcyjnym nie wspominajac. > Dla mnie nadzieja jest wartością. Dla Ciebie nie. Jak już raz to powiedziałam -ludzie się różnią. [... miło jest znowu to sobie uświadomić ...] 3maj się ! |
|
Rado [ nieaktywne ] Wysłano: 2003-02-16 12:49:09 |
przyklad > Dla mnie nadzieja jest wartością. Dla Ciebie nie. Jak już raz to > powiedziałam -ludzie się różnią. [... miło jest znowu to sobie uświadomić > ...] > > 3maj się ! No prosze... chrzescijanka doprowadzila wywod do relatywizmu moralnego. Swiat sie zmienia. Z pewnoscia sie nie puszcze- pozdrawiam |
|
Viridiana ( Tous les matins du monde ) ![]() Wysłano: 2003-02-16 13:09:01 |
przyklad > > > Dla mnie nadzieja jest wartością. Dla Ciebie nie. Jak już raz to > > powiedziałam -ludzie się różnią. [... miło jest znowu to sobie > uświadomić > > ...] > > > > 3maj się ! > > No prosze... chrzescijanka doprowadzila wywod do relatywizmu moralnego. > Swiat sie zmienia. > > Z pewnoscia sie nie puszcze- pozdrawiam > Ja wartości absolutnych nie neguję. Przyznaję jednak prawo drugiemu człowiekowi do bycia omylnym, do odrzucania wartości absolutnych. Przyznaję prawo do wyboru. Ja sama wybieram, Ty sam wybierasz etc. Ech, ten wybór ... wieczne z nim problemy ... ... jak ja to robię, że zawsze wychodzę na heretyczkę ...-to już dla mnie prawie rodzaj sportu ... rotfl :) |
|
Jaga [ nieaktywne ] Wysłano: 2003-02-16 22:04:08 |
niekonsekwencja > > "Nie jestesmy nigdy bardziej wierni sobie niz wowczas, gdy jestesmy > niekonsekwentni" (Oscar Wilde) no jeżeli niekonsekwencja wypływa z usposobienia człowieka to jest ro prawda:) > jak czesto naginacie lub lamiecie swoje zasady? i do ktorego momentu sa > one elastyczne? > czy macie zasady, ktorych nigdy byscie nie zlamali? wydaje mi sie,ze są,ale nieraz sie przekonałam aby nie mówić hop przed przeszkodą.Dotyczyło to spraw coprawda błahych ale zawsze.. Życie stawia nasz czasem w takich sytuacjach,że zasady moga stac sie małą kropelką w wielkim oceanie. > jak czesto sobie folgujecie (hehe... kto zaczynal diete? lol:) no miałam nie jeśc czekolady,ale ja lubie czekolade wurg!! No dosyć często..:( > czy wedlug was mozliwe jest postawienie znaku rownosci miedzy > niekonsekwencja a hipokryzja? wydaje mi sie,że nie ma żadnego związku.. nie chyba nie.Niekonsekwencja chyba raczej nie jest z premedytacją;) |
|
Katera [ nieaktywne ] Wysłano: 2003-02-16 22:14:18 |
niekonsekwencja > no jeżeli niekonsekwencja wypływa z usposobienia człowieka to jest ro > prawda:) a wynika? mowisz ogolnie czy indywidualnie? > wydaje mi sie,ze są,ale nieraz sie przekonałam aby nie mówić hop przed > przeszkodą.Dotyczyło to spraw coprawda błahych ale zawsze.. > Życie stawia nasz czasem w takich sytuacjach,że zasady moga stac sie małą > kropelką w wielkim oceanie. dokladnie... > > niekonsekwencja a hipokryzja? > wydaje mi sie,że nie ma żadnego związku.. nie chyba nie.Niekonsekwencja > chyba raczej nie jest z premedytacją;) nie z premedytacja? hmmm... a jak obiecujesz sobie nie jesc czekolady, a potem mowisz - tylko jedna kosteczke - to to jest bez premedytacji? |
|
Jaga [ nieaktywne ] Wysłano: 2003-02-16 22:48:28 |
niekonsekwencja > > no jeżeli niekonsekwencja wypływa z usposobienia człowieka to jest ro > > > prawda:) > a wynika? mowisz ogolnie czy indywidualnie? ogólnie, Chodzi mi o to,że jeśli ktoś ma z natury kiepską silną wolę,albo ne ma jej wcale to wtedy niekonsekwencja jest na porządku dziennym-jest temu wierny;) > > chyba raczej nie jest z premedytacją;) > nie z premedytacja? hmmm... a jak obiecujesz sobie nie jesc czekolady, a > potem mowisz - tylko jedna kosteczke - to to jest bez premedytacji? ale nie jem jej dlatego aby celowo być niekonsekwentną tylko dlatego,że nie mam silnej woli |
|
Katera [ nieaktywne ] Wysłano: 2003-02-17 11:33:38 |
niekonsekwencja > Chodzi mi o to,że jeśli ktoś ma z natury kiepską silną wolę,albo ne ma jej > wcale to wtedy niekonsekwencja jest na porządku dziennym-jest temu > wierny;) czyli jak ktos ma silna silna wole to wykluczasz w ogole taka mozliwosc zeby byl niekonsekwentny? > ale nie jem jej dlatego aby celowo być niekonsekwentną tylko dlatego,że > nie mam silnej woli ale jesli jestes swiadoma tego, to znaczy, ze robisz to z premedytacja... poza tym z gory zakladasz, ze lubisz czekolade, wiec pewnie sie zlamiesz... z gory zakladasz, ze masz slaba silna wole... wiec hipokryzja... |
|
Jaga [ nieaktywne ] Wysłano: 2003-02-17 14:18:40 |
niekonsekwencja > czyli jak ktos ma silna silna wole to wykluczasz w ogole taka mozliwosc > zeby byl niekonsekwentny? oczywiście,że nie.Tylko,że wtedy nie jest niekonsekwentny permanentnie toteż nie jest niekonsekwencji wierny z gory zakladasz, ze masz slaba silna wole... wiec > hipokryzja... a co?mam sobie wmawiać,że mam silną wolę?wtedy to nie będzie hipokryzją tak? a może mam nie próbowac wcale? |
|
Katera [ nieaktywne ] Wysłano: 2003-02-17 17:52:27 |
niekonsekwencja >Tylko,że wtedy nie jest niekonsekwentny permanentnie > toteż nie jest niekonsekwencji wierny a czy permanentna niekonsekwencja nie oznacza (conajmniej_ plynnych zasad - lub ich braku nawet? bo skoro sie je caly czas lamie lub nagina, to po co je w ogole precyzowac...? > a co?mam sobie wmawiać,że mam silną wolę?wtedy to nie będzie hipokryzją > tak? > a może mam nie próbowac wcale? nie denerwuj sie - pytam sie tylko... a moze nie probowac wcale - albo robic postanowienia, ktorych mozesz dotrzymac.... np. od dzisiaj nie jem szpinaku (nienawidze...) albo od jutra nie pale - a dzisiaj jest dzisiaj... a jutro nie nadchodzi nigdy ;P |
|
Jaga [ nieaktywne ] Wysłano: 2003-02-17 22:24:45 |
niekonsekwencja > a czy permanentna niekonsekwencja nie oznacza (conajmniej_ plynnych zasad > - lub ich braku nawet? bo skoro sie je caly czas lamie lub nagina, to po > co je w ogole precyzowac...? tym sposobem dochodzimy do tego,że takie działanie jest faktycznie jakby hipokryzją > nie denerwuj sie - pytam sie tylko... ależ ja też sie tylko pytam;) > a moze nie probowac wcale czyli przekładając teorię na praktykę mam jesc czekoladę mimo,że chciałabym nie jeśc?:) albo robic postanowienia, ktorych mozesz > dotrzymac.... np. od dzisiaj nie jem szpinaku (nienawidze...) hehe takie to mogę zrobić nawet do końca życia:P wciskali to mi w przedszkolu:( fuuuj! od > jutra nie pale - a dzisiaj jest dzisiaj... a jutro nie nadchodzi nigdy > ;P Więc podsumowując uważasz,że jeśli jest się niekonsekwentnym to nie należy po prostu zarzadzać zadnych postanowień wymagających konsekwencji? (wtedy jej nie widać:P) |
|
Katera [ nieaktywne ] Wysłano: 2003-02-18 16:23:33 |
niekonsekwencja > czyli przekładając teorię na praktykę mam jesc czekoladę mimo,że > chciałabym nie jeśc?:) jesli chcesz nie jesc to nie jedz - ale wytrzymaj w tym tyle ile sobie narzucisz... a nie biegnij do lodowki po pierwszych 15 minutach postanowienia... :) > Więc podsumowując uważasz,że jeśli jest się niekonsekwentnym to nie należy > po prostu zarzadzać zadnych postanowień wymagających konsekwencji? > (wtedy jej nie widać:P) nie mowie, ze tak uwazam... po prostu daje argumenty i czekam na dyskusje... ale nie myslisz, ze nie POKAZUJAC niekonsekwencji nie stajemy sie bardziej hipokrytami? moze lapiej jednak przyznac sie do ulomnosci ludzkiej... |
|
Jaga [ nieaktywne ] Wysłano: 2003-02-18 23:08:12 |
niekonsekwencja > jesli chcesz nie jesc to nie jedz - ale wytrzymaj w tym tyle ile sobie > narzucisz... a nie biegnij do lodowki po pierwszych 15 minutach > postanowienia... :) łatwo mówić:P do lodówki??ona lezy na wierzchu:( > ale nie myslisz, ze nie POKAZUJAC niekonsekwencji nie stajemy sie bardziej > hipokrytami? moze lapiej jednak przyznac sie do ulomnosci ludzkiej... wiesz...to już nawet nie chodzi o pokazywanie albo nie Faktem po prostu jest to,że czasami pętamy sobie takie prywatne piekło wynikające z właśnie z niekonsekwencji.Chcielibyśmy np schudnąć,bo z tuszą czujemy się źle.Z drugiej jednak strony...lubimy jeść itd Zaczynamy dietę i intensywne ćwiczenia od każdego poniedziałku.ZMagania trwają zazwyczaj około dwóch dni..a potem albo nie ma czasu,albo nie ma dziwnym trafem w okolicy nic niskokalorycznego.No i wracamy do normalki.. Zostajemy z torebką śliwek w czekoladzie w ręce i nadmiarem tłuszczu.Kompleksy narastają,a my wciąż chodzimy biadoląc,że nie mamy silnej woli,ale na pewno od poniedziałku weźmiemy sie za siebie.Koło sie zamyka.Amen I czy to jest hipokruzja? (patrz.ostanie dwie linijki) Chyba po części tak..a zdrugiej strony jeśli założymy,że takie przekłamywanie sie i tak nic nie da i zaprezstaniemy poniedziałkowych praktyk to z góry skażemy się na porażke.. |
|
Katera [ nieaktywne ] Wysłano: 2003-02-19 16:29:18 |
niekonsekwencja > łatwo mówić:P > do lodówki??ona lezy na wierzchu:( :))) > wiesz...to już nawet nie chodzi o pokazywanie albo nie > Faktem po prostu jest to,że czasami pętamy sobie takie prywatne piekło > wynikające z właśnie z niekonsekwencji.Chcielibyśmy np schudnąć,bo z tuszą > czujemy się źle.Z drugiej jednak strony...lubimy jeść itd hmmm... wydaje sie znajome... :) nieee... niemozliwe... > Kompleksy narastają,a my wciąż chodzimy biadoląc,że nie mamy > silnej woli,ale na pewno od poniedziałku weźmiemy sie za siebie.Koło sie > zamyka.Amen rada: wyzbyc sie kompleksow :)) > I czy to jest hipokruzja? (patrz.ostanie dwie linijki) Chyba po części > tak..a zdrugiej strony jeśli założymy,że takie przekłamywanie sie i tak > nic nie da i zaprezstaniemy poniedziałkowych praktyk to z góry skażemy się > na porażke.. niom... i daletgo warto sie pomeczyc - z czasem granica naszej wytrzymalosci sie oddala - po kilu razach wytrzymamy 3 dni, a potem moze nawet 3 i pol :) |
|
RAUBER ( der Kaiser ) Wysłano: 2003-02-15 22:22:22 |
niekonsekwencja > "Nie jestesmy nigdy bardziej wierni sobie niz wowczas, gdy jestesmy > niekonsekwentni" (Oscar Wilde) > > zgadzacie sie z tym? tak.... > jak czesto naginacie lub lamiecie swoje zasady? i do ktorego momentu sa > one elastyczne? przynosi mi określoną korzyść, no to dawaj! > czy macie zasady, ktorych nigdy byscie nie zlamali? nigdy nie odbiję kobiety przyjacielowi, nigdy nie pójdę z facetm do łóżka, nie okradam bo mam szacunek do cudzej własności (ale pirackich programów używam rotfl)... > jak czesto sobie folgujecie (hehe... kto zaczynal diete? kto rzucal palenie? i wszystko bezskutecznie?) chciałem przestać klnąć od nowego roku, wytrzymałem 23 minuty o ile dobrze pamiętam, dalej, nie mogę sobie odmówić gdy widzę czekoladę lub batonik na półce w sklepie, gdy mam dzień to koło stoiska z wędlinami wolę nie przechodzić... > czy wedlug was mozliwe jest postawienie znaku rownosci miedzy > niekonsekwencja a hipokryzja? po części tak... > jesli macie inne przemyslenia - nie krepujcie sie :) jestem głodny... |
|
Katera [ nieaktywne ] Wysłano: 2003-02-16 12:02:41 |
niekonsekwencja > > jak czesto naginacie lub lamiecie swoje zasady? > przynosi mi określoną korzyść, no to dawaj! nawet kosztem innych? > nie okradam bo mam szacunek do cudzej własności (ale pirackich programów > używam rotfl)... czyli jednak kradniesz... czy to hipokryzja? > nie mogę sobie odmówić gdy widzę czekoladę lub batonik na > półce w sklepie, gdy mam dzień to koło stoiska z wędlinami wolę nie > przechodzić... ale masz jakies postanowienie, ze sie odchodzasz czy cos czy tak po prostu zaspokajasz swoje pragnienia "Potrafie wszystkiemu sie oprzec - z wyjatkiem pokusy." (O.W.) - tak mi wpadl w lapki tomik z jego aforyzmami... ubostwiam Wilde'a :) > > czy wedlug was mozliwe jest postawienie znaku rownosci miedzy > > niekonsekwencja a hipokryzja? > po części tak... w jakich sytuacjach tak, a kiedy nie? > > jesli macie inne przemyslenia - nie krepujcie sie :) > jestem głodny... dziekuje za szczerosc i zwiarzenie... jak Ci moge pomoc? chcesz o tym porozmawiac? ale tak normalnie glodny czy moze jakos tak inaczej? ;P |
|
RAUBER ( der Kaiser ) Wysłano: 2003-02-16 13:45:18 |
niekonsekwencja > > > jak czesto naginacie lub lamiecie swoje zasady? > > przynosi mi określoną korzyść, no to dawaj! > nawet kosztem innych? jużeli nie wiąże się to ze zdradą czy wyrządzaniem krzywd to tak > > nie okradam bo mam szacunek do cudzej własności (ale pirackich > programów > > używam rotfl)... > czyli jednak kradniesz... czy to hipokryzja? na pewno niekonsekwencja i w zależności od ujęcia sprawy, również hipokryzja bo oszukuję sam siebie i swoje zasady, z drugiej strony rozwijam się w ten sposób, poznaję nowe rzeczy itd. Gdyby te programy były tańsze, albo ja grubo bardziej zaawansowany w ich pisaniu to albo bym je kupował, albo sam pisał... > > ale masz jakies postanowienie, ze sie odchodzasz czy cos czy tak po prostu > zaspokajasz swoje pragnienia > "Potrafie wszystkiemu sie oprzec - z wyjatkiem pokusy." (O.W.) - tak mi > wpadl w lapki tomik z jego aforyzmami... ubostwiam Wilde'a :) jeżeli już to pod kontem oszczędności, np chcę kupić książkę z ćwiczeniami do toefla to nie kupuję batoników i tym podobnych, przynajmniej staram się... > > > > czy wedlug was mozliwe jest postawienie znaku rownosci miedzy > > > niekonsekwencja a hipokryzja? > > po części tak... > w jakich sytuacjach tak, a kiedy nie? np w moim przypadku, gdy nie kradnę rzeczy fizycznych a kopiuje sobie czyjśc program, to przecież zagarnięcie wartości niematerialnych i prawnych... W stanach mają inną sytuację, zarabiają grubszą kasę niż my to raz, a taki windows czy office kozstuje 150$ czyli 600zł, u nas te same produkty chodzą po sumach tak astronomicznych, że musiałbym poświęcic na nie (na każdy z osobna po trzy pełne pensje). Czyli jestem świadom mojej niekonsekwencji i przyznaje sie do nie, jednocześnie wiem, że mając możliwość taką jak klienci na rynku amerykańskim, nabywałbym program w legalny sposób. > > > > jesli macie inne przemyslenia - nie krepujcie sie :) > > jestem głodny... > dziekuje za szczerosc i zwiarzenie... jak Ci moge pomoc? chcesz o tym > porozmawiac? ale tak normalnie glodny czy moze jakos tak inaczej? i tak i tak, to bardzo złożony problem... i bardzo długi w opowiadaniu :( |
|
Katera [ nieaktywne ] Wysłano: 2003-02-16 19:30:22 |
niekonsekwencja > hipokryzja bo oszukuję sam siebie i swoje zasady, z drugiej strony > rozwijam się w ten sposób, poznaję nowe rzeczy itd. czyli jesli masz usprawiedliwienie dla swojej dzialalnosci to jest ok? > Czyli jestem świadom mojej > niekonsekwencji i przyznaje sie do nie, jednocześnie wiem, że mając > możliwość taką jak klienci na rynku amerykańskim, nabywałbym program w > legalny sposób. skoro jestes swiadomy - a nadal twierdzisz, ze masz zasady - to hipokryzja... nie? |
|
RAUBER ( der Kaiser ) Wysłano: 2003-02-16 19:33:26 |
niekonsekwencja > czyli jesli masz usprawiedliwienie dla swojej dzialalnosci to jest ok? z punktu prawnego nie... > skoro jestes swiadomy - a nadal twierdzisz, ze masz zasady - to > hipokryzja... nie? tak |
|
Katera [ nieaktywne ] Wysłano: 2003-02-16 21:56:16 |
niekonsekwencja > > czyli jesli masz usprawiedliwienie dla swojej dzialalnosci to jest > ok? > z punktu prawnego nie... > > > skoro jestes swiadomy - a nadal twierdzisz, ze masz zasady - to > > hipokryzja... nie? > tak wiesz co - poklocilbys sie troche... nie lubie jak sie ludzie ze mna zgadzaja, bo mam wrazenie, ze sie myle (cos takiego tez Wilde powiedzial)... |
|
RAUBER ( der Kaiser ) Wysłano: 2003-02-16 22:00:25 |
niekonsekwencja tym razem się nie kłucę, stwierdzam fakty... też się zgadzać nie lubię... |
|
midiana ( ... ) ![]() Wysłano: 2003-02-15 20:31:54 |
niekonsekwencja > > "Nie jestesmy nigdy bardziej wierni sobie niz wowczas, gdy jestesmy > niekonsekwentni" (Oscar Wilde) > > zgadzacie sie z tym? hmmm.. to zalezy od tego czy staramy sie zyć (na ile to mozliwe) w zgodzie z sobą, czy staramy się udwac kogos innego, wypierac sie własnych potrzeb > jak czesto naginacie lub lamiecie swoje zasady? i do ktorego momentu sa > one elastyczne? czy macie zasady, ktorych nigdy byscie nie zlamali? Nie łamię swoich zasad. Jeżeli przestaja mi odpowiadac, czuje, że zaczynają mnie hamowac, to je zmieniam - bo dleczego miałabym działac na własna szkode?:) > jak czesto sobie folgujecie (hehe... kto zaczynal diete? kto rzucal > palenie? i wszystko bezskutecznie?) :) nigdy mi sie cos takiego nie zdarzyło:) Jesli miałabym cos zrobic, np. zacząć sie odchudzac, to tylko dla siebie, wtedy, kiedy Ja bedę tego chciała, kiedy Ja będę widziała w tym korzyści, kiedy Ja będę uważała, że w danej chwili jest cos nie tak i trzeba to zmienić - a jeśli czegos chcę, to sie tak łatwo nie poddaje:)) |
|
Katera [ nieaktywne ] Wysłano: 2003-02-15 23:23:30 |
niekonsekwencja > Nie łamię swoich zasad. Jeżeli przestaja mi odpowiadac, czuje, że > zaczynają mnie hamowac, to je zmieniam - bo dleczego miałabym działac na > własna szkode?:) Viridiana nazwala to zdrada... |
|
Viridiana ( Tous les matins du monde ) ![]() Wysłano: 2003-02-16 00:22:52 |
niekonsekwencja > > Nie łamię swoich zasad. Jeżeli przestaja mi odpowiadac, czuje, że > > zaczynają mnie hamowac, to je zmieniam - bo dleczego miałabym działac > na > > własna szkode?:) > Viridiana nazwala to zdrada... > Jeżeli dzisiaj jesteś biały, a jutro czarny [przepraszam za uproszczenie], to jest to płynne przejście z jednego do drugiego ? Moim zdaniem jest to zdrada. Wybór jednego, a rezygnacja z dotychczasowego, jest zdradą niezależnie od przyczyny. Tylko, że lepiej jest zdradzić zasadę, niż samego siebie. Lepiej jest zanegować zasadę, niż postawić pod znakiem zapytania wszystko, negując siebie samego. Oczywiście ja cały czas mówię o górnej "półce" tego zagadnienia -czyli nie chodzi mi o jakieś zasady życia codziennego, typu -"wstaję wcześnie rano", czy "nigdy nie jem kolacji". Mam na myśli wszystko to, z czego utkany jest nasz kodeks etyczny. [ 1) moje subiektywne zdanko na ten temat] [ 2) Kate -świetny temat -gratuluję :] |
|
Katera [ nieaktywne ] Wysłano: 2003-02-16 12:06:27 |
niekonsekwencja > Oczywiście ja cały czas mówię o górnej "półce" tego zagadnienia -czyli nie > chodzi mi o jakieś zasady życia codziennego, typu -"wstaję wcześnie rano", > czy "nigdy nie jem kolacji". Mam na myśli wszystko to, z czego utkany jest > nasz kodeks etyczny. a jesli zmiana zasady narzucona jest pzez sytuacje zewnetrzna - np. wojna, glod, czy tym podobne - nie kradne, ale jestem glodny - ukradne chleb, nie zabijam, ale jesli nie ja to mnie zabija... itd... czy to nadal jest zdrada czy tylko dopasowaniem - wlaka o przetrwanie... > [ 1) moje subiektywne zdanko na ten temat] Twoje prawo!! :) > [ 2) Kate -świetny temat -gratuluję :] dziekuje! :) to wszystko zasluga Wilde'a... moja wielka inspiracja |
|
Viridiana ( Tous les matins du monde ) ![]() Wysłano: 2003-02-16 12:11:35 |
niekonsekwencja > > [ 2) Kate -świetny temat -gratuluję :] > dziekuje! :) to wszystko zasluga Wilde'a... moja wielka inspiracja Ach tak ? Nie miałam pojęcia :) [prosimy o więcej :] |
|
Katera [ nieaktywne ] Wysłano: 2003-02-16 12:15:09 |
niekonsekwencja > Ach tak ? Nie miałam pojęcia :) > [prosimy o więcej :] mam jeszcze pare pomyslow... ale to juz chyba pojdzie na HP - moze pozniej :) najpierw musze archiwum przejrzec :) |
|
aguares [ nieaktywne ] Wysłano: 2003-02-16 00:12:54 |
niekonsekwencja > > Nie łamię swoich zasad. Jeżeli przestaja mi odpowiadac, czuje, że > > zaczynają mnie hamowac, to je zmieniam - bo dleczego miałabym działac > na > > własna szkode?:) > Viridiana nazwala to zdrada... > aspekty nazewnictwa zostawmy na boku... podstawowa zasada: zasady sa po to by je łamać ..i odrzucać gdy ciaza nam za bardzo stajac się kotwica i balastem...w tym sie zgadzamy:))) jesli buty mnie cisna to je wyrzucam...... zaraz zdrada??? ..po prostu "real politik"..... |
|
midiana ( ... ) ![]() Wysłano: 2003-02-16 00:43:22 |
niekonsekwencja > > > Nie łamię swoich zasad. Jeżeli przestaja mi odpowiadac, czuje, > że > > > zaczynają mnie hamowac, to je zmieniam - bo dleczego miałabym > działac > > na > > > własna szkode?:) > > Viridiana nazwala to zdrada... > > > aspekty nazewnictwa zostawmy na boku... podstawowa zasada: zasady sa po to > by je łamać ..i odrzucać gdy ciaza nam za bardzo stajac się kotwica i > balastem...w tym sie zgadzamy:))) jesli buty mnie cisna to je > wyrzucam...... > zaraz zdrada??? ..po prostu "real politik"..... o własnie!!!! :))) wiadomo, kto nie zmienia zdania:) Trwać przy jakis zasadach dla idei, tak po prostu? Nie chce tego zrobić, ale mam taką a taka zasadę, ze zrobie, no więc trudno - zasada to zasada... przeciez to jest idiotyczne!!! Może niektórym podoba sie pomysł, żeby raz spisać swój dekalog i zawsze w zgodzie z nim postepować, mi sie nie podoba - ja mam jedną zasade, której nigdy, przenigdy nie złamię - zawsze staram sie postepowacw zgodzie z sobą i robie to, co uwazam za najlepsze dla mnie w danym momencie - inne zasady są jak fale - wspaniałe i potęzne ale tylko przez jakis czas, kiedys muszą sie rozbić o brzeg, a w ich miejsce pojawiaja sie nowe nie mniej wspaniałe i nie mniej potęzne... |
|
Katera [ nieaktywne ] Wysłano: 2003-02-16 12:14:09 |
niekonsekwencja > zawsze staram sie > postepowacw zgodzie z sobą i robie to, co uwazam za najlepsze dla > mnie w danym momencie - inne zasady są jak fale - wspaniałe i potęzne > ale tylko przez jakis czas, kiedys muszą sie rozbić o brzeg, a w ich > miejsce pojawiaja sie nowe nie mniej wspaniałe i nie mniej potęzne... nie wierze, ze nie masz ustalonych podstawowych zasad - typu Twoj stosunek do gwaltu, zabijania - eutanazja, aborcja, morderstwo etc, kradziezy itd... |
|
midiana ( ... ) ![]() Wysłano: 2003-02-16 14:29:09 |
niekonsekwencja > nie wierze, ze nie masz ustalonych podstawowych zasad - typu Twoj stosunek > do gwaltu, zabijania - eutanazja, aborcja, morderstwo etc, kradziezy > itd... ale stosunek do gwałtu, zabijania... to nie jest zasada. Nie ustaliłam sobie pewnego dnia "nie będę nigdy kradla", "nie będę nigdy zabijała", to co o tym mysle, to moja opinia. Nie zabijam i nie kradne, bo to wynika z tego, jaka jestem - nie mam takiej potrzeby. Ale nie jest to żadną moją zasadą - tak jest, bo tak czuję, gdybym postepowała inaczej - postepowałabym wbrew sobie. Z resztą jest to moja opinia na chwilę obecną - w tym momencie nikogo bym nie zabiła, ale nie wiem czy nie znajdę się kiedyś w takiej sytuacji, że będę musiała zabić w obronie własnej lub kogoś, kogo kocham... i co? mam powiedziec wtedy "przepraszam bardzo, ale mam taką zasadę, że nie zabijam, a ja nie łamię zasad, więc przykro mi bardzo ale ten pan musi cie zabic...."??? |
|
Katera [ nieaktywne ] Wysłano: 2003-02-16 15:23:46 |
niekonsekwencja > Z resztą jest to moja opinia na chwilę > obecną - w tym momencie nikogo bym nie zabiła, ale nie wiem czy nie > znajdę się kiedyś w takiej sytuacji, że będę musiała zabić w obronie > własnej lub kogoś, kogo kocham... i co? mam powiedziec wtedy > "przepraszam bardzo, ale mam taką zasadę, że nie zabijam, a ja > nie łamię zasad, więc przykro mi bardzo ale ten pan musi cie > zabic...."??? a moze uznac to za zasade, a w sytuacji krytycznej ta zasade zlamac? |
|
aguares [ nieaktywne ] Wysłano: 2003-02-16 00:56:37 |
niekonsekwencja ja mam jedną zasade, której nigdy, przenigdy nie złamię - zawsze staram sie postepowacw zgodzie z sobą i robie to, co uwazam za najlepsze dla mnie w danym momencie i w tym sie zasadza chyba całe moje "credo" ..heheh powiedział stary Jura..:) jeśli staniemy sie niewolnikami konwenansów i "norm społecznych" ..,autocenzury..,dekalogów.., .. to znaczy ze nie jesteśmy juz wolni.. a zasady rzadza nami... |
|
Rado [ nieaktywne ] Wysłano: 2003-02-16 09:33:27 |
niekonsekwencja > jeśli staniemy sie niewolnikami konwenansów i "norm społecznych" > ..,autocenzury..,dekalogów.., .. to znaczy ze nie jesteśmy juz wolni.. a > zasady rzadza nami... No prosze... ciekawy przyczynek do dyskusji o gwaltach rozpoczetej przez Kostrzewska. |
|
Viridiana ( Tous les matins du monde ) ![]() Wysłano: 2003-02-16 09:51:25 |
niekonsekwencja > > jeśli staniemy sie niewolnikami konwenansów i "norm społecznych" > > ..,autocenzury..,dekalogów.., .. to znaczy ze nie jesteśmy juz > wolni.. a > > zasady rzadza nami... > > No prosze... ciekawy przyczynek do dyskusji o gwaltach rozpoczetej przez > Kostrzewska. -No właśnie -też tak pomyślałam ... *A ciakawe jest także stwierdzenie : "to znaczy, że nie jesteśmy już wolni" ... Wolni ? ["Już" nie jesteśmy ? -a kiedy byliśmy ?] Czyżby nowa dyskusja na temat wolności ? Pozdrawiam. |
|
aguares [ nieaktywne ] Wysłano: 2003-02-16 13:40:14 |
niekonsekwencja > > *A ciakawe jest także stwierdzenie : "to znaczy, że nie jesteśmy już > wolni" ... Wolni ? ["Już" nie jesteśmy ? -a kiedy byliśmy ?] Czyżby > nowa dyskusja na temat wolności ? > > Pozdrawiam. ehh dialektyka.. swoją wolność kreujesz sam(a) ..wszystko jest wzgledne i płynne .. wiekszy czy mniejszy poziom konformizmu, uwarunkowań finansowo -społecznych czy srodowiskowych, sami wybieramy nonkonformizm ,bycie outsiderem , czy stanie sie trybikiem w maszynie z przyklejonym plastikowym usmieszkiem"keep smile " "have a nice day.." ., zewnetrzne atrybuty jak stroj ,fryzura ..muzyka której słuchamy...itd itp. .. to kwestia swiadomego wyboru ..ale niektórzy go nie dokonuja .. działa instynkt stadny.. ..:"bo wszyscy to ja też"..to działa na dowolnej płaszczyźnie..,, mówiąc komus ze wyglada swietnie a w rzeczywistosci jak kupa dokonujemy wyboru.. ,nie chcemy urazić .. oczekujemy od tej osoby jakichś korzysci..,unikamy awantury. itd... ale jest to samoograniczenie i nasza wolnosć głoszenia prawdy zostaje poprzez autocenzurę stłamszona... |
|
aguares [ nieaktywne ] Wysłano: 2003-02-16 13:23:00 |
niekonsekwencja > > No prosze... ciekawy przyczynek do dyskusji o gwaltach rozpoczetej przez > Kostrzewska. raczej masło maslane.. śpiacy byłem i pod wpływem...:))))) |
|
Viridiana ( Tous les matins du monde ) ![]() Wysłano: 2003-02-16 13:42:44 |
niekonsekwencja > > > > > No prosze... ciekawy przyczynek do dyskusji o gwaltach rozpoczetej > przez > > Kostrzewska. > raczej masło maslane.. śpiacy byłem i pod wpływem...:))))) Pod wpływem ? Acha ... |
|
Dariusz ( Re - nocny stróż ) Wysłano: 2003-02-16 18:45:46 |
niekonsekwencja > ja mam > jedną zasade, której nigdy, przenigdy nie złamię - zawsze staram sie > postepowacw zgodzie z sobą i robie to, co uwazam za najlepsze dla > mnie w danym momencie > > i w tym sie zasadza chyba całe moje "credo" ..heheh powiedział stary > Jura..:) > jeśli staniemy sie niewolnikami konwenansów i "norm społecznych" > ..,autocenzury..,dekalogów.., .. to znaczy ze nie jesteśmy juz wolni.. a > zasady rzadza nami... Podpisuje sie pod tym wszystkimi konczynami :)) |
Ludowy Komisarz Zdrowia ostrzega: wszystkie materiały umieszczone na stronie są własnością autorów.
Kopiowanie i rozpowszechnianie może być przyczyną... Tylko spróbuj. My zajmiemy się resztą :>





















