Satan.pl > Forum > Satanizm >[ Zaloguj się ]   [ Rejestracja ]
Transgresja
121
Satanizm
387
Komentarze
513
Szkice
235
TechnoPark
203
FAQ
15

Archiwum: wiadomości z wybranego wątku archiwalnego

 TematyAutorData
 do wierzących na "satanie"
EGZEKUTOR 2003-08-28 - 10:56:59
 do wierzących na "satanie"
Cień 2003-08-29 - 14:19:25
 do wierzących na "satanie"
Midgard6 2003-08-29 - 12:59:49
 do wierzących na "satanie"
elisa 2003-08-29 - 02:44:23
 do wierzących na "satanie"
Balberith 2003-08-29 - 09:12:39
 do wierzących na "satanie" HAHAHA
Neph 2003-08-29 - 11:58:38
 do wierzących na "satanie" HAHAHA
Sanguine 2003-08-30 - 10:35:42
 mamojawariat!
EGZEKUTOR 2003-08-29 - 11:20:18
 do wierzących na "satanie"
NightRose 2003-08-30 - 14:38:02
 do wierzących na "satanie"
EGZEKUTOR 2003-08-30 - 15:06:16
 do wierzących na "satanie"
NightRose 2003-08-30 - 15:16:17
 do wierzących na "satanie"
Abaddon 2003-09-02 - 08:21:52
 do wierzących na "satanie"
EGZEKUTOR 2003-09-02 - 10:15:34
 do wierzących na "satanie"
Abaddon 2003-09-02 - 16:02:46
 do wierzących na "satanie"
Maynard 2003-09-02 - 20:24:14
 do wierzących na "satanie"
Locutus 2003-09-03 - 02:31:14
Spis działów / Spis wątków archiwalnych / Nowy wątek
 AutorTemat wątku:
EGZEKUTOR
[ nieaktywne ]


Wysłano:
2003-08-28
10:56:59

do wierzących na "satanie"
Czy to wina ateisty, że nie wierzy w Boga? Pytanie moje wzięło się stąd, że "obok" przeprowadzana jest ankieta, w której jedno z pytań dotyczy szans na zbawienie ateisty – dobrego człowieka. W jakim stopniu nasze zdolności pojmowania, ukierunkowanie myśli, uczucia i działania zakodowane są przez Boga, który wyposażył nas w mózg różniący się od mózgu któregoś z bliźnich? W jakim zaś stopniu zależą od "autonomicznych" nas samych? Poza tym przecież stan naszego umysłu czy samopoczucia może zależeć nawet od rodzaju nieświadomie aplikowanej, wymuszonej sobie diety, bardziej lub mniej bogatej np. w magnez, fosfor, czy jeszcze jakieś inne pierwiastki determinujące w umyśle to i owo i być może decydujące też w jakimś stopniu o czynach człowieka. A może będzie brana pod uwagę wola walki ze swoimi ograniczeniami i złymi inklinacjami stymulowanymi "z zewnątrz"? Od czego jednak zależy taka wola walki zważywszy, że jednemu w naturalny sposób łatwiej jest się powstrzymać od występku (może wcale nie kusić go) a innemu trudniej? Może doza woli walki, którą miewamy w sobie również nie zależy od nas? Czy ktoś tutaj czuje się na siłach jakoś wytłumaczyć mi powyższe?  


pozdrawiam,
exe  

P.S. Temat ten jakieś pół godziny wcześniej zamieściłem też w "katoliku", treść (poza tytułem) jest identyczna.  Jeśli to już było, to proszę moderatora po prostu o niedopuszczenie. Ja nie zauważyłem.
spis działów / spis wątków / nowy wątek / zwiń wątek
Cień
[ nieaktywne ]


Wysłano:
2003-08-29
14:19:25

do wierzących na "satanie"
> Czy to wina ateisty, że nie wierzy w Boga? Pytanie moje wzięło się stąd,  
> że "obok" przeprowadzana jest ankieta, w której jedno z pytań dotyczy  
> szans na zbawienie ateisty ? dobrego człowieka.

Kiedyś słyszałem wypowiedź pewnego księdza, który stwierdził że jeśli ktoś deklaruje ateizm lecz gloryfikuje takie wartości jak Miłość,Dobro,Szczęście (w tzw. "wyższym wydaniu") to będzie zbawiony,gdyż właśnie te wartości są cechami Boga. Wyznając więc te wartości staje się podświadomie wyznawcą Boga.

  
W jakim stopniu  
> nasze zdolności pojmowania, ukierunkowanie myśli, uczucia i działania  
> zakodowane są przez Boga, który wyposażył nas w mózg różniący się od mózgu  
> któregoś z bliźnich?

Och,przecież na to pytanie nie da się odpowiedzieć inaczej niż zahaczajac o nieweryfikowalne dogmaty. A racjonalnie - nie udało się od czasu pierwszych filozofów po dziś dzień...

W jakim zaś stopniu zależą od "autonomicznych" nas  
> samych? Poza tym przecież stan naszego umysłu czy samopoczucia może  
> zależeć nawet od rodzaju nieświadomie aplikowanej, wymuszonej sobie diety,  
> bardziej lub mniej bogatej np. w magnez, fosfor, czy jeszcze jakieś inne  
> pierwiastki determinujące w umyśle to i owo i być może decydujące też w  
> jakimś stopniu o czynach człowieka. A może będzie brana pod uwagę wola  
> walki ze swoimi ograniczeniami i złymi inklinacjami stymulowanymi "z  
> zewnątrz"? Od czego jednak zależy taka wola walki zważywszy, że jednemu w  
> naturalny sposób łatwiej jest się powstrzymać od występku (może wcale nie  
> kusić go) a innemu trudniej? Może doza woli walki, którą miewamy w sobie  
> również nie zależy od nas? Czy ktoś tutaj czuje się na siłach jakoś  
> wytłumaczyć mi powyższe?  

I jeszcze raz - ktoś kto znałby bezdyskusyjną odpowiedź na postawione przez Ciebie pytania dostałby zapewne najsłynniejszego w historii Nobla. Kwestia psychiki ludzkiej i jest działania jest do dziś obszernym, choć niełatwym obiektem do badań dla psychologów, neurofizjologów, etologów, socjologów, psychiatrów, biochemików...
Minie zaś dużo czasu zanim ktoś zbierze fragmentaryczne dane z wymienionych dyscyplin i ułoży tę gigantyczną układankę.  
Póki co wszelkie dyskusje będą raczej spekulacjami, inaczej powie bochemik inaczej flozof, psycholog będzie doszukiwał się ukrytych motywów działania, związanych z dzieciństwem,etolog poszukiwał elementów religijnego imprintingu, inny naukowiec genetycznych śladów takiego a nie innego działania...
The truth is out there czyli po naszemu
"chuj wie"


spis działów / spis wątków / nowy wątek / zwiń wątek
Midgard6
[ nieaktywne ]


Wysłano:
2003-08-29
12:59:49

do wierzących na "satanie"
> Czy to wina ateisty, że nie wierzy w Boga?

   Wydaje mi się że nie. Może ta podstawa jest ukierunkowana gdzieś wewnątrz jego własnego "ja"?  

Od czego jednak zależy taka wola walki zważywszy, że jednemu w  
> naturalny sposób łatwiej jest się powstrzymać od występku (może wcale nie  
> kusić go) a innemu trudniej? Może doza woli walki, którą miewamy w sobie  
> również nie zależy od nas? Czy ktoś tutaj czuje się na siłach jakoś  
> wytłumaczyć mi powyższe?  
>  
  Jeśli chodzi o wolę walki to chyba każdy sam czuje jaki występek popęłnić a jaki nie. Niekiedy człowiek ma w sobie jakiś wewnętrzy głos rozsądku który może mu podpowiedziec co robić, ale ten głos jest rózny u różnych osób. Jednak na to nie znam jednoznacznej odpowiedzi, wydaje mi się że taka odpowiedź która mogłaby cię usatysfakcjonować jest bardzo trudna do znalezienia. Każdy przecież czuje inaczej.  
  
  Pozdrawiam :-)


.
spis działów / spis wątków / nowy wątek / zwiń wątek
elisa
[ nieaktywne ]


Wysłano:
2003-08-29
02:44:23

do wierzących na "satanie"

właśnie dlatego zrezygnowałam z kosciła i właśnie takie mysli powodują, że nagle nasz dotychczasowy światopogląd przestaje być kompletny, że czegoś nagle brakuje, ze cos jest nie tak... wszystkie zasady ulegają rozpatrzeniu i otwierają sie nam oczy... przynajmniej ze mną tak było. dla mnie Bóg to jedno a kościoł z jego wszystkimi zasadami to coś zupełnie odrębnego. nie umiem odpowiedziec na takie pytania, bo skoro wszyscy jesteśmy "sterowani" to po co to wszystko? jedyna zasada to wewnętrzny kodeks, i jeśli w ogole, to z niego bedziemy sądzeni... tak myśle.

>  
> P.S. Temat ten jakieś pół godziny wcześniej zamieściłem też w "katoliku",  
> treść (poza tytułem) jest identyczna.  

to ja sie tam lecę zalogować :)))

pozdrawiam
spis działów / spis wątków / nowy wątek / zwiń wątek
Balberith
[ nieaktywne ]


Wysłano:
2003-08-29
09:12:39

do wierzących na "satanie"
Na pewno sterowani nie jesteśmy, mamy wolność wyboru i sami decydujemy co chcemy robić. Nikt nami nie kieruje. Dlatego ja zrezygnowałem z kościoła, bo dla mnie jest to instytucja, która próbuje przejąć nad nami kontrolę posługując się swoim mitem o Bogu, a następnie użyć "owieczki" do swoich celów, które tylko właśnie kościołowi przyniosą jakieś zyski.

Bóg to dla mnie mit, lecz ludzi, którzy wieżą w Boga a nie wierzą w kościół szanuję, ponieważ nie dają się mamić głupotami, liczy się tylko ich wnętrzne i to co noszą w sercu, nie zaś budynek i kapłani.
spis działów / spis wątków / nowy wątek / zwiń wątek
Neph
[ nieaktywne ]


Wysłano:
2003-08-29
11:58:38

do wierzących na "satanie" HAHAHA
>> Bóg to dla mnie mit, lecz ludzi, którzy wieżą w Boga a nie wierzą w  
> kościół szanuję, ponieważ nie dają się mamić głupotami, liczy się tylko  
> ich wnętrzne i to co noszą w sercu, nie zaś budynek i kapłani.

Ja słyszałem o takich co w boga nie wierzą a w instytucje owszem.

Obojętnie gdzie ją nosić trucizna pozostaje trucizną, nieszanuje innych wyznań bo niby za co miałbym?
Nie zwalczam ich, nie pluje na nich ale nie ma we mnie ani grama szacunku do rozmodlonych, wierzących/mądrych inaczej.
Podoba mi się to do czego można dojść medytacją albo regularnym ćwiczeniami
Inna bajka.
Wiara jedynie w siebie.

Nie można jednym mózgiem wierzyć i myśleć.  

wierzę w to rotfl :)
spis działów / spis wątków / nowy wątek / zwiń wątek
Sanguine
[ nieaktywne ]


Wysłano:
2003-08-30
10:35:42

do wierzących na "satanie" HAHAHA

> Podoba mi się to do czego można dojść medytacją albo regularnym  
> ćwiczeniami

Mnie to się także podoba.Czaraka.
Oobe.Astral.


> Wiara jedynie w siebie.

To bardzo wampiryczne,proszę Pana.ale to moje credo.

Krew
spis działów / spis wątków / nowy wątek / zwiń wątek
EGZEKUTOR
[ nieaktywne ]


Wysłano:
2003-08-29
11:20:18

mamojawariat!
Ja powiem tu tylko tyle: uznanie teorii przypadkowości i całkowitej bezwolności człowieka jest niebezpieczne, jeśli nie jest to teoria prawdziwa. Prowadzić może np. do całkowitej bierności człowieka, który ją wyznaje w myśl zasady – ja nie mam na to wpływu że np. byczę się przez cały dzień, to wola mojego Master of Puppets, że się byczę. Albo może też prowadzić do myśli np. takich - obrobię dziś z kasy jakiegoś gościa na ulicy; to że tak pomyślałem i zrobię, to wola naszego Master of  Puppets.
Jeśli natomiast teoria powyższa jest prawdziwa, to takie dywagacje są zupełnie bezpieczne. To taki mój logiczny firework. (sterowany ROTFL)

exe

P.S. Prawdopodobne wydaje się być i to, że dywagacje na takie tematy są niebezpieczne dla zdrowia psychicznego, bo może człowieka najzwyczajniej w świecie popierdolić, co pewnie niejednemu przytrafiło się już.
spis działów / spis wątków / nowy wątek / zwiń wątek
NightRose
[ nieaktywne ]


Wysłano:
2003-08-30
14:38:02

do wierzących na "satanie"
> Czy to wina ateisty, że nie wierzy w Boga?  

to ma być niby zmartwienie ateisty?
spis działów / spis wątków / nowy wątek / zwiń wątek
EGZEKUTOR
[ nieaktywne ]


Wysłano:
2003-08-30
15:06:16

do wierzących na "satanie"
> to ma być niby zmartwienie ateisty?

to ma być niby wolnomyślicielstwo lekko podszyte strachem.

exe

P.S. nie wiem zdecydowanie, kim jestem.
spis działów / spis wątków / nowy wątek / zwiń wątek
NightRose
[ nieaktywne ]


Wysłano:
2003-08-30
15:16:17

do wierzących na "satanie"
  
> to ma być niby wolnomyślicielstwo lekko podszyte strachem.

znaju - panimaju.  

> P.S. nie wiem zdecydowanie, kim jestem.

nikt nie wie.
spis działów / spis wątków / nowy wątek / zwiń wątek
Abaddon
[ nieaktywne ]


Wysłano:
2003-09-02
08:21:52

do wierzących na "satanie"
Ostatnio dyskutując na ten temat z pewnym księdzem zauważyłem pewne rozbieżności...  

Niegdyś warunkiem przyjęcia "dobrego ateisty" czy też osoby innej wiary przez Boga miało być to, że nie miał kontaktu z wiarą katolicką, co oczywiście zasadniczo wykluczało cały kontynent europejski :)

Obecnie jednak kościół idąc z duchem świata liberalizuje poglądy, ostatni warunek gdzieś tam zniknął w naszej dyskusji...
spis działów / spis wątków / nowy wątek / zwiń wątek
EGZEKUTOR
[ nieaktywne ]


Wysłano:
2003-09-02
10:15:34

do wierzących na "satanie"

> Obecnie jednak kościół idąc z duchem świata liberalizuje poglądy,  

Zdecydowanie tak. Kiedy miałem 12 lat to dostałem na katechezie od księdza książką po głowie za sprzyjanie teorii ewolucji. Od tego czasu już nigdy żaden ksiądz mi nie przyłożył. Raz jeszcze później wytargał mnie za ucho ale to dlatego, że nie chciałem oddać procki na haczyki.

exe  
spis działów / spis wątków / nowy wątek / zwiń wątek
Abaddon
[ nieaktywne ]


Wysłano:
2003-09-02
16:02:46

do wierzących na "satanie"
> Zdecydowanie tak. Kiedy miałem 12 lat to dostałem na katechezie od księdza  
> książką po głowie za sprzyjanie teorii ewolucji. Od tego czasu już nigdy  
> żaden ksiądz mi nie przyłożył. Raz jeszcze później wytargał mnie za ucho  
> ale to dlatego, że nie chciałem oddać procki na haczyki.

Raz gościem z klasy walnął ksiądz o szafę :) Chłopak naprawdę sobie zasłużył jak dla mnie, jako człowieka nie dziwię się xianowi, jednak jako księdzu ... no cóż :)
spis działów / spis wątków / nowy wątek / zwiń wątek
Maynard
[ nieaktywne ]


Wysłano:
2003-09-02
20:24:14

do wierzących na "satanie"
> Raz gościem z klasy walnął ksiądz o szafę :) Chłopak naprawdę sobie  
> zasłużył jak dla mnie, jako człowieka nie dziwię się xianowi, jednak jako  
> księdzu ... no cóż :)

  Mam troszkę podobny przeżyć:
  

   W szkole podstawowej jedynym nauczycielem, które mnie uderzył (właściwie dał po buzi) była katechetka w dodatku nie moja: nawiedzona dziewica z niezaspokojoną fantazją sexsualną Krzysia Kubasiak, jak sądze.
  Pamiętam to tak dobrze bo stała się jedyną kobietą w moi życiu, którą udrzyłem właściwie oddałem. Wielka haja i znów zachowanie naganne.  

   Raz w życiu za dzicka, zabrał mnie ojczym do kościoła, nie pamitam co to za święto było, ale ksiądz zasuwał z jakimś kropidłem. Akcji nie skumałem, więc zaczołem krzyczeć: czego gnoju kropisz i dostałem lanie.  

Mam uraz do instytucji od dziecka, zakorzeniony w psychicę przez wychowanków.  

spis działów / spis wątków / nowy wątek / zwiń wątek
Locutus
[ nieaktywne ]


Wysłano:
2003-09-03
02:31:14

do wierzących na "satanie"
Fajne :-)

A księżulcio, który mnie do pierwszej komunii przygotowywał był pedofilem :-P

Tak poza tym jeszcze mi się przypomniała akcja, jak w podstawówce katechetka mówiła, jaki to seks przedmałżeński jest zły... po czym jakiś miesiąc później zaszła w ciążę. I to z księdzem :-]

Pozdrawiam gorąco!
LOKI (Formica sanguinea)
spis działów / spis wątków / nowy wątek / zwiń wątek



Główna/FAQ/Filozofia/Czytelnia/Nietzsche/O nas/Varia/Scena/Sztuka/Forum/Katalog/Okultyzm
Ludowy Komisarz Zdrowia ostrzega: wszystkie materiały umieszczone na stronie są własnością autorów.
Kopiowanie i rozpowszechnianie może być przyczyną... Tylko spróbuj. My zajmiemy się resztą :>