Satan.pl > Forum > Satanizm >[ Zaloguj się ]   [ Rejestracja ]
Transgresja
121
Satanizm
387
Komentarze
513
Szkice
235
TechnoPark
203
FAQ
15

Archiwum: wiadomości z wybranego wątku archiwalnego

 TematyAutorData
 Ex-xianie...
Locutus 2004-05-07 - 05:25:06
 Ex-xianie...
midiana 2004-05-07 - 21:13:46
 Ex-xianie...
Locutus 2004-05-07 - 21:34:51
 Ex-xianie...
Kapelan 2004-05-07 - 20:42:30
 Ex-xianie...
NightRose 2004-05-07 - 19:58:14
 Ex-xianie...
Locutus 2004-05-07 - 21:33:38
 Ex-xianie...
Pawelak 2004-05-07 - 18:24:35
 Ex-xianie...
Masur 2004-05-07 - 09:52:57
 Ex-xianie...
tarrant 2004-05-16 - 01:09:35
 Ex-xianie...
Amorgen 2004-05-07 - 12:09:57
 Ex-xianie...
Locutus 2004-05-07 - 20:57:24
 Ex-xianie...
Amorgen 2004-05-07 - 21:51:54
 Ex-xianie...
Locutus 2004-05-08 - 01:09:46
 Ex-xianie...
Amorgen 2004-05-08 - 12:55:34
 Ex-xianie...
Maynard 2004-05-08 - 01:50:15
 Ex-xianie...
Maynard 2004-05-09 - 20:07:17
 Ex-xianie...
basistka 2004-05-16 - 02:26:04
 Ex-xianie...
tarrant 2004-05-16 - 00:57:34
 Ex-xianie...
Liv 2004-05-08 - 23:39:44
 Ex-xianie...
Tinnovem 2004-05-09 - 14:35:05
 Ex-xianie...
Hastur 2004-05-09 - 16:43:05
 Ex-xianie...
Tinnovem 2004-05-09 - 19:23:38
 Ex-xianie...
Kalinka 2004-05-08 - 21:46:15
 Ex-xianie...
Locutus 2004-05-09 - 02:54:02
 Nie pożądam boga i tym podobnych oszustów.
E g o 2004-05-18 - 13:20:44
 Nie pożądam boga i tym podobnych oszustów.
Dynos 2004-05-19 - 03:58:50
 Nie powiem.
E g o 2004-05-19 - 16:15:54
 Nie pożądam boga i tym podobnych oszustów.
Locutus 2004-05-19 - 07:38:30
 Ex-xianie...
vortex 2004-05-08 - 17:48:37
 Ex-xianie...
Locutus 2004-05-09 - 02:50:06
 Ex-xianie...
vortex 2004-05-09 - 03:26:01
 Ex-xianie...
Locutus 2004-05-09 - 03:41:21
 Ex-xianie...
vortex 2004-05-09 - 07:19:39
 Ex-xianie...
Locutus 2004-05-10 - 03:01:49
 Ex-xianie...
vortex 2004-05-10 - 03:34:54
 Ex-xianie...
Locutus 2004-05-10 - 03:45:23
 Ex-xianie...
vortex 2004-05-10 - 10:23:14
 Ex-xianie...
Locutus 2004-05-10 - 19:57:56
 Confessio moderatorum;)
Wiktor 2004-05-09 - 11:48:25
 Confessio Locuti ;-)
Locutus 2004-05-10 - 03:05:30
 Ex-xianie...
hell_ip 2004-05-09 - 22:09:39
 Ex-xianie...
Laddy 2004-05-27 - 21:52:39
 Ex-xianie...
Locutus 2004-05-28 - 01:21:08
 Ex-xianie...
Doom 2004-05-28 - 12:28:12
Spis działów / Spis wątków archiwalnych / Nowy wątek
 AutorTemat wątku:
Locutus
[ nieaktywne ]


Wysłano:
2004-05-07
05:25:06

Ex-xianie...
Mam pytanie do tych satanistów, tudzież wolnomyślicieli satanistami się nienazywających, którzy kiedyś byli chrześcijanami (a więc urodzeni w rodzinach ateistycznych tudzież wierzących-niepraktykujących nigdy nieprzywiązujących wagi do religii mogą ten wątek spokojnie pominąć):

Jak wyglądało wasze chrześcijaństwo? Byliście zaangażowani, czy podchodziliście do sprawy jak statystyczna większość nazywających się katolikami? Jeśli byliście zaangażowani, to co zrobiliście z silną potrzebą sacrum, z której owo zaangażowanie zapewne wynikało? I jak (w szczegółach) przebiegał wasz proces odejścia od wiary i tworzenia własnej, nieskrępowanej żadnymi zewnętrznymi regułami* ścieżki? Liczę na ciekawe historie do poduszki :-P

Moje odpowiedzi na powyższe pytania w skróconej formie znaleźć można tu: http://www.satan.pl/3forum/4/5/69714/71961

Pozdrawiam!
LOKI

---

* - wiem, wiem, całkowite nieskrępowanie jest nie do osiągnięcia, bo mamy przecież prawo, pewne nienaruszalne reguły postępowania społecznego itede itepe - nie czepiajcie się słówek, bo nie o tym ma być dyskusja.
spis działów / spis wątków / nowy wątek / zwiń wątek
midiana
( ... )

zdjecie

Wysłano:
2004-05-07
21:13:46

Ex-xianie...
> Mam pytanie do tych satanistów, tudzież wolnomyślicieli satanistami się  
> nienazywających, którzy kiedyś byli chrześcijanami (a więc urodzeni w  
> rodzinach ateistycznych tudzież wierzących-niepraktykujących nigdy  
> nieprzywiązujących wagi do religii mogą ten wątek spokojnie pominąć):

haha, ja tez mam pytanie - dlaczego ponoc wyzwoleni chrzescijanie; ateisci, szatanuchy czy_obojetnie_jakie_inne_zjawisko, ktorzy chrzescijanstwo maja gleboko w pupci, na kazdym kroku mowia jakie to ono jest fe, ble i fuj tak czesto, tak chetnie i z takimi wypiekami na twarzyczkach o chrzescijanstwie rozmawiaja?
Hyhy rozmawiacie o chrzescijanstwie jak o pierwszej dziewczynie/pierwszym facecie - ponoc stara milosc nie rdzewieje.... no i skoro po tylu latach nadal tak ochoczo o nim wspominacie, to moze warto byloby wrocic do pierwszej milosci?;P
spis działów / spis wątków / nowy wątek / zwiń wątek
Locutus
[ nieaktywne ]


Wysłano:
2004-05-07
21:34:51

Ex-xianie...
Czy jeśli wspominasz pierwszą miłość, to znaczy, ze chcesz do niej wrócić?

Pogadać zawsze można, Midi.

A po co mi taki wątek wyjaśniłem w poście-odpowiedzi do Amorgen :-)

Cmok!
LOKI
spis działów / spis wątków / nowy wątek / zwiń wątek
Kapelan
[ nieaktywne ]


Wysłano:
2004-05-07
20:42:30

Ex-xianie...
> Jak wyglądało wasze chrześcijaństwo? Byliście zaangażowani, czy  
> podchodziliście do sprawy jak statystyczna większość nazywających się  
> katolikami? Jeśli byliście zaangażowani, to co zrobiliście z silną  
> potrzebą sacrum, z której owo zaangażowanie zapewne wynikało? I jak (w  
> szczegółach) przebiegał wasz proces odejścia od wiary i tworzenia własnej,  
> nieskrępowanej żadnymi zewnętrznymi regułami* ścieżki? Liczę na ciekawe  
> historie do poduszki :-P

Zostałem ochrzczony i przyjąłem pierwsza komunię, jak większość nie wiedząc dokładnie o co w tym wszystkim biega. Rodzice nigdy nie przymuszali mnie do kościoła wiary, w przeciwienstwie do biższej i dalszej rodziny (2 księży i ciotki dewotki). O kościele miałem dobre zdanie szanowałem księży jako namiestników Jezusa na ziemi, starałem chodzic regularnie, zapisałem sie na bierzmowanie. wszystko skończyło się gdy w mojej małej miejscowości (700 duszyczek) utworzono parafię. Miałem księdza na wyciągnięcie ręki - i dobrze - zobaczyłem jaka jest prawda ciągłe libacje, kurwy, problemy z pochówkiem gdy rodzina nie płaciła comiesięcznego characzu (zbieranego ostatnio nawet co sobotę przez dewotki chodzące po domach) to normalka. Gdy na jednym ze spotkań przed bierzmowaniem ksiądz powiedział ze aby nas dopuscił musimy kopać fundamenty pod plebanie i pomagać murarzą w budowie - krew mnie zalała i powiedziałem mu co o tym sądze i wyszedłem. Ci co zostali mieli niezłą awanturę :> Zaczołem poszukiwania najpierw wpadła mi w ręce gazeta Romana Kotlińskiego, puzniej jego kiążki - ostatecznie zerwałem z kościołem, poszukiwałem drogi czytałem o religiach troche myślałem nad sensem zycia. Trafiłem tutaj. Co będzie potem niewiem...
spis działów / spis wątków / nowy wątek / zwiń wątek
NightRose
[ nieaktywne ]


Wysłano:
2004-05-07
19:58:14

Ex-xianie...

> Jak wyglądało wasze chrześcijaństwo?  

ładnie.

> Byliście zaangażowani, czy  
> podchodziliście do sprawy jak statystyczna większość nazywających się  
> katolikami?

czy uważanie siebie za new-jezusa podchodzi pod zaangażowanie?

> Jeśli byliście zaangażowani, to co zrobiliście z silną  
> potrzebą sacrum, z której owo zaangażowanie zapewne wynikało?

odkładałam w sko.

> I jak (w  
> szczegółach) przebiegał wasz proces odejścia od wiary i tworzenia własnej,  
> nieskrępowanej żadnymi zewnętrznymi regułami* ścieżki? Liczę na ciekawe  
> historie do poduszki :-P

odeszłam od wiary i tworzyłam własną nieskrępowaną żadnymi zewnętrznymi regułami ścieżkę.
spis działów / spis wątków / nowy wątek / zwiń wątek
Locutus
[ nieaktywne ]


Wysłano:
2004-05-07
21:33:38

Ex-xianie...
> ładnie.

:-D
  
> czy uważanie siebie za new-jezusa podchodzi pod zaangażowanie?

Eee... tego... chyba tak... ROTFL
  
> odkładałam w sko.

Kiedy zamierzasz podjąć depozyt? I jak zapłacisz podatek Belki? ]:->
  
> odeszłam od wiary i tworzyłam własną nieskrępowaną żadnymi zewnętrznymi  
> regułami ścieżkę.

Mistyczną? ]:->

Pzdr.
LOKI
spis działów / spis wątków / nowy wątek / zwiń wątek
Pawelak
[ nieaktywne ]


Wysłano:
2004-05-07
18:24:35

Ex-xianie...
> Mam pytanie do tych satanistów, tudzież wolnomyślicieli satanistami się  
> nienazywających, którzy kiedyś byli chrześcijanami (a więc urodzeni w  
> rodzinach ateistycznych tudzież wierzących-niepraktykujących nigdy  
> nieprzywiązujących wagi do religii mogą ten wątek spokojnie pominąć):
>  
> Jak wyglądało wasze chrześcijaństwo? Byliście zaangażowani, czy  
> podchodziliście do sprawy jak statystyczna większość nazywających się  
> katolikami? Jeśli byliście zaangażowani, to co zrobiliście z silną  
> potrzebą sacrum, z której owo zaangażowanie zapewne wynikało? I jak (w  
> szczegółach) przebiegał wasz proces odejścia od wiary i tworzenia własnej,  
> nieskrępowanej żadnymi zewnętrznymi regułami* ścieżki? Liczę na ciekawe  
> historie do poduszki

No tak, a więc: Od 7 do 10 roku życia byłem ministrantem:) Pewnego dnia na zbiórce ministrantów przyszedł najeb....ksiądz i zaczął wyzywac nas vel ich od k...ch...p...itd:) ale zrezygnowałem dopiero wtedy kiedy trzeba było oddawac księdzu za kolęde 50% uzbieranej kasy! ach ten materializm:) .... ogólnie następne 3 lata przebiegały spokojnie, czyt. katolicka sielanka. I wtedy coś we mnie wybuchło:)ale to juz temat na inną bajeczkę:)
spis działów / spis wątków / nowy wątek / zwiń wątek
Masur
( Kard.w stanie spoczynku )

zdjecie

Wysłano:
2004-05-07
09:52:57

Ex-xianie...

> Jak wyglądało wasze chrześcijaństwo? Byliście zaangażowani, czy  
> podchodziliście do sprawy jak statystyczna większość nazywających się  
> katolikami? Jeśli byliście zaangażowani, to co zrobiliście z silną  
> potrzebą sacrum, z której owo zaangażowanie zapewne wynikało? I jak (w  
> szczegółach) przebiegał wasz proces odejścia od wiary i tworzenia własnej,  
> nieskrępowanej żadnymi zewnętrznymi regułami* ścieżki? Liczę na ciekawe  
> historie do poduszki :-P

no pewnie. w wieku szczeniecym - bo moje obcowanie z kosciolkiem zaczelo sie w podstawowce, ale np nie wczesniej, smigalo sie na religie, nawet bylo prymusem (choc przyznam nie wiem jak to ocenianio, bo modlitw i wszytskich wymienianek napewno nie znalem), pozniej 1 Komunia - jakie to przezycie dla dziecka wie kazdy kto ja mial. rocznica juz mniej, ale wciaz. ta gala, te garniturki, rodzina etc etc. to sie przezywalo, choc po prawdzie nie do konca sie wiedzialo co. i jakas wrodzona uczciwosc kazlaa sie zachowywac poprawnie od spowiedzi do jej przyjecia. ta sama uczciwosc kazala realizowac pokuty - cos w tym bylo.
do kosciolka co niedziele nigdy nie smigalem, nawet gdy mialem ta komunie - rekolekcje i roraty tez sa mi nieznane - wychodzi na to ze "szedlem na fali" ale cos w tym bylo, w cos sie wierzylo.
pierwszy szok dla mnei to bylo kupno roznaca u ksedza, ktory w tym celu wzial mnie na plebanie - jak moze wygladac standartowa plebania kazdy sobei wyobraza, dla mnie jako dzieciaka byl to szok.
pozniej , jakos w 5 tej klasie niemal caly rok (bez wakacji) przesmigalem do kosciolka co niedziele - 1. byly fajne dziewczyny co je "podrywalismy", 2. chcec zobaczenia jak to wyglada.  
po tym roku uznalem ze skoro rok w rok sie to powtarza, a ja rok mam zaliczony pzrestalm chodzic  ot tak sobie. no i wogle sie skonczylo. ostatnie moje nieprzymuszone obcowanie z kosciolkiem :/

ciezko mi teraz to ocenic. sacrum zczegolnego nie bylo - z prostej potrzeby - dzieciak przezywa, a nie za bardzo mysli co. o prostu nas WYUCZONO !!! pozniej juz wyrachowanie i ciekawosc, pozniej znudzenie, na koncu zrozumienie.
spis działów / spis wątków / nowy wątek / zwiń wątek
tarrant
[ nieaktywne ]


Wysłano:
2004-05-16
01:09:35

Ex-xianie...
> 1 Komunia - jakie to  
> przezycie dla dziecka wie kazdy kto ja mial

tak, do dziś pamiętam tę piłkę i rower ...
spis działów / spis wątków / nowy wątek / zwiń wątek
Amorgen
( Nieobecni mają rację )

zdjecie

Wysłano:
2004-05-07
12:09:57

Ex-xianie...
  
> Jak wyglądało wasze chrześcijaństwo? Byliście zaangażowani, czy  
> podchodziliście do sprawy jak statystyczna większość nazywających się  
> katolikami?  

Coz, jest sie mlodym, jest sie glupim. ;-) Owszem, jako kilkunastoletnie  
dziewcze bylam "zaangazowana", nawet bardzo. Zadnej kosciolkowej  
imprezy nie opuscilam. Ze o niedzielnej mszy juz nie wspomne. To w  
ogole nie podlegalo dyskusji. Tak samo, jak slepa wiara i proby  
dopasowania siebie do odpowiedniego idealu, do ktorego
podchodzilam bardzo powaznie i doslownie.  
A wczesniej - pewnie uwarunkowana srodowiskowo - radosnie i ufnie,  
bez zbednych pytan zachrzanialam na religie, ktora jeszcze wtedy nie  
byla przedmiotem szkolnym, przystapilam do I komunii, grzeczniutko sie  
spowiadalam itepe. :-)
No, skoro mialo byc tak pieknie, to co mnie rozczarowalo? Po pierwsze,  
wlasnie "chrzescijanskie sacrum", takie grzeczne, milosierne, pokorne,  
cierpiace za miliony. Wyroslam z tego, jak z dziecinnego ubranka, tym  
bardziej, ze pokorna nie bylam nigdy.  
Tak zwana "niezgodnosc charakterow", ktora powoli docierala do  
swiadomosci. W czym zreszta "okolicznosci zewnetrzne"  
bardzo usluznie mi dopomogly.  W tym tez nie ma nic wyjatkowego.

Poza tym nieciekawa historia i zgrzebna codzienna rzeczywistosc  
"instytucjonalna" "wspolnoty" coraz bardziej mnie dolowaly.  
I po prostu - ciezko wkurzaly. Nietolerancja, zasciankowosc, ciasnota  
horyzontow, zamordyzm, zachlannosc, hipokryzja… Krotko rzecz ujmujac -  
praktyka bedaca dokladnym przeciwienstwem gloszonej wszem i wobec  
z taka pompa i parada dobrej nowiny.  

Poniewaz "przejrzawszy na oczy" stwierdzilam, ze zdecydowanie nie  
pasowalam do takiego obrazka, wyszlam sobie po prostu  poza jego ramy.  
Najpierw na ideologicznej smyczy "zakorzenionych (judeo)-chrzescijanskich  
wartosci", a jakze. :-) W koncu zas - na zupelna (do)wolnosc. Ot, taki  
swiadomie przeprowadzony kapitalny remont : najpierw myslisz, ze cos jedynie  
przebudujesz, w koncu jednak okazuje sie, ze cala te cholerna rudere trzeba  
zrownac z ziemia, zeby  na to miejsce postawic cos nowego.  

>co zrobiliście z silną potrzebą sacrum?  

Realizuje ja - inaczej. Wybralam sobie innych bogow. Nie od razu. Bo  
cholernie nie lubie wpadac z deszczu pod rynne. Ale na dluzsza mete sam  
racjonalizm jakos mi nie wystarczal, nie potrafilam funkcjonowac jedynie w  
ten sposob. Coz, kazdy postepuje wedlug wlasnych potrzeb. :-)


Pozdrawiam,


Amorgen


spis działów / spis wątków / nowy wątek / zwiń wątek
Locutus
[ nieaktywne ]


Wysłano:
2004-05-07
20:57:24

Ex-xianie...
> Coz, jest sie mlodym, jest sie glupim. ;-)

A tam zaraz od razu głupim... każde doświadczenie się w życiu liczy :-)

> Owszem, jako kilkunastoletnie  
> dziewcze bylam "zaangazowana", nawet bardzo. Zadnej kosciolkowej  
> imprezy nie opuscilam.

Co masz na myśli, mówiąc o "imprezie"? Chodzi Ci o święta obowiązujące, czy może jakieś roraty, "majówki" i takie-tam... a może aktywny udział we Wspólnocie Oazowej? ]:->

> Ze o niedzielnej mszy juz nie wspomne. To w  
> ogole nie podlegalo dyskusji. Tak samo, jak slepa wiara i proby  
> dopasowania siebie do odpowiedniego idealu, do ktorego
> podchodzilam bardzo powaznie i doslownie.

Ja jako osoba niepokorna raczej do ideału się dopasować nie starałem... bardziej liczyłem na to, że Bozia mnie kocha i mimo wszystko zrozumie, że jestem jaki jestem - w końcu, jak by na to nie patrzeć, byłem dzieckiem bożym... LOL

> A wczesniej - pewnie uwarunkowana srodowiskowo - radosnie i ufnie,  
> bez zbednych pytan zachrzanialam na religie, ktora jeszcze wtedy nie  
> byla przedmiotem szkolnym, przystapilam do I komunii, grzeczniutko sie  
> spowiadalam itepe. :-)

O aż tak wczesne czasy, gdy człowiek robi wszystko jeszcze nieświadomie i nie pyta się, co gdzie jak i dlaczego, się nie wypytywałem - bo to w sumie oczywista sprawa :-)

> No, skoro mialo byc tak pieknie, to co mnie rozczarowalo? Po pierwsze,  
> wlasnie "chrzescijanskie sacrum", takie grzeczne, milosierne, pokorne,  
> cierpiace za miliony. Wyroslam z tego, jak z dziecinnego ubranka, tym  
> bardziej, ze pokorna nie bylam nigdy.

Hmm... o swoim stosunku do owych ideałów powiedzieć mogę sporo, ale "rozczarowanie" nie jest najlepszym określeniem...

> Tak zwana "niezgodnosc charakterow", ktora powoli docierala do  
> swiadomosci. W czym zreszta "okolicznosci zewnetrzne"  
> bardzo usluznie mi dopomogly.  W tym tez nie ma nic wyjatkowego.

:-)

> Poza tym nieciekawa historia i zgrzebna codzienna rzeczywistosc  
> "instytucjonalna" "wspolnoty" coraz bardziej mnie dolowaly.  
> I po prostu - ciezko wkurzaly. Nietolerancja, zasciankowosc, ciasnota  
> horyzontow, zamordyzm, zachlannosc, hipokryzja… Krotko rzecz ujmujac  
> -  
> praktyka bedaca dokladnym przeciwienstwem gloszonej wszem i wobec  
> z taka pompa i parada dobrej nowiny.  

I właśnie to mnie skłoniło do bardzo wczesnego stania się antyklerykałem i antykatolikiem... obłuda, fałsz, zakłamanie... rozbieżność przepisów kościelnych i samej formalizacji instytucji z tym, czego podobno nauczał Jezus...

...ale dośc długo byłem za to "wolnym" chrześcijaninem - kwestionującym każde posunięcie i każdą tezę KK, ale głęboko wierzącym i trzymającym się kurczowo nauki "chrystusowej"...

> Poniewaz "przejrzawszy na oczy" stwierdzilam, ze zdecydowanie nie  
> pasowalam do takiego obrazka, wyszlam sobie po prostu  poza jego ramy.  
> Najpierw na ideologicznej smyczy "zakorzenionych (judeo)-chrzescijanskich  
> wartosci", a jakze. :-) W koncu zas - na zupelna (do)wolnosc. Ot, taki  
> swiadomie przeprowadzony kapitalny remont : najpierw myslisz, ze cos  
> jedynie  
> przebudujesz, w koncu jednak okazuje sie, ze cala te cholerna rudere  
> trzeba  
> zrownac z ziemia, zeby  na to miejsce postawic cos nowego.  

Niom... im starszy byłem, tym głębiej zapuszczałem się w swoich analizach - na początku kwestionowałem KK w oparciu o Biblię - potem przyszedł czas, by zakwestionować Biblię w oparciu o naukę... potem krótki okres praktycznego ateizmu, który jednak ze względu na silną potrzebę sacrum nie wychodził mi na zdrowie, a co potem - widać na avatarku :-P
  
> Realizuje ja - inaczej. Wybralam sobie innych bogow. Nie od razu. Bo  
> cholernie nie lubie wpadac z deszczu pod rynne. Ale na dluzsza mete sam  
> racjonalizm jakos mi nie wystarczal, nie potrafilam funkcjonowac jedynie w  
> ten sposob. Coz, kazdy postepuje wedlug wlasnych potrzeb. :-)

Dostrzegam korelację pomiędzy silnym zaangażowaniem emocjonalnym w chrześcijaństwo w młodości i równie silnym zaangażowaniem w inne formy mistycyzmu w późniejszym wieku... w zasadzie o to mi w tym wątku chodziło, żeby potwierdzić swoje domysły :-) Potrzeba sacrum nie jest fanaberią, ale autentycznym wynikiem działania stosownego regionu mózgu :-D

Cmok! :-*~
LOKI
spis działów / spis wątków / nowy wątek / zwiń wątek
Amorgen
( Nieobecni mają rację )

zdjecie

Wysłano:
2004-05-07
21:51:54

Ex-xianie...
> > Coz, jest sie mlodym, jest sie glupim. ;-)
> A tam zaraz od razu głupim... każde doświadczenie się w życiu liczy :-)

ROTFL  
  
> Co masz na myśli, mówiąc o "imprezie"? Chodzi Ci o święta obowiązujące,  
> czy może jakieś roraty, "majówki" i takie-tam... a może aktywny udział we  
> Wspólnocie Oazowej? ]:->

Ehhh… Swieta obowiazujace to jeszcze nic! :-) Dorzuc laskawie roraty, rekolekcje,  
majowki, nawet - uwaaaaga! - pielgrzymki [ z ktorych zostalo mi tyle, ze czasem
dla odmiany lubie sobie pochodzic pieszo, zamiast sie czyms - wozic], tudziez  
spotkanka modlitewne i takie tam. Do Oazy nie dotarlam. Zdechlam wczesniej  
z pragnienia. A kiedy "zmartwychwstalam", podnioslam sie z kleczek i juz nie  
chcialo mi sie szukac hipotetycznej wody na pustyni. :-)
  
> Ja jako osoba niepokorna raczej do ideału się dopasować nie starałem...  
> bardziej liczyłem na to, że Bozia mnie kocha i mimo wszystko zrozumie, że  
> jestem jaki jestem - w końcu, jak by na to nie patrzeć, byłem dzieckiem  
> bożym... LOL

A byles, byles, owszem. Kazdy ex-xianin kiedys przez to przeszedl. :-D
    
> Hmm... o swoim stosunku do owych ideałów powiedzieć mogę sporo, ale  
> "rozczarowanie" nie jest najlepszym określeniem...

?  :-)
        
> Dostrzegam korelację pomiędzy silnym zaangażowaniem emocjonalnym w  
> chrześcijaństwo w młodości i równie silnym zaangażowaniem w inne formy  
> mistycyzmu w późniejszym wieku... w zasadzie o to mi w tym wątku chodziło,  
> żeby potwierdzić swoje domysły :-) Potrzeba sacrum nie jest fanaberią, ale  
> autentycznym wynikiem działania stosownego regionu mózgu :-D

Moze raczej sacrum jako takie jest wytworem Nieswiadomosci zbiorowej? :-)
  
Nie spiesz sie z ostatecznymi wnioskami. Na to jest jeszcze o wiele za wczesnie.  
Na razie chodzi co najwyzej o "prawdopodobna hipoteze".  
Zobaczysz w praniu, to znaczy - kiedy wszyscy zainteresowani wypowiedza  
sie w tej kwestii. ;-)

Pozdrawiam,

Amorgen

spis działów / spis wątków / nowy wątek / zwiń wątek
Locutus
[ nieaktywne ]


Wysłano:
2004-05-08
01:09:46

Ex-xianie...
> ROTFL  

Dlaczego "ROTFL"? Ja poważnie mówię... :-P
  
> Ehhh… Swieta obowiazujace to jeszcze nic! :-) Dorzuc laskawie  
> roraty, rekolekcje,  
> majowki, nawet - uwaaaaga! - pielgrzymki

Hmm... to ja generalnie bardziej chyba duchowo byłem zaangażowany niż czynnościowo ;-)

A chodzenie do kościoła odkąd pamiętam (czyli tak gdzieś od 2,5 roku życia) wydawało mi się zawsze zajęciem niesamowicie nudnym... w sumie zawsze pociągały mnie inne niż zbiorowe klepanie w kółko tych samych formułek formy kontaktu z Bogiem... bardziej indywidualne, prywatne, mistyczne... heh... zawsze byłem Inny... i zostało mi do tej pory :-D

> [ z ktorych zostalo mi tyle, ze  
> czasem
> dla odmiany lubie sobie pochodzic pieszo, zamiast sie czyms - wozic],  

Dołączasz się do Satanowej Pielgrzymki w góry? ]:->
Jakoś w lecie zamierzamy się na takową pielgrzymkę udać :-D

> tudziez  
> spotkanka modlitewne i takie tam. Do Oazy nie dotarlam. Zdechlam wczesniej  
> z pragnienia. A kiedy "zmartwychwstalam", podnioslam sie z kleczek i juz  
> nie  
> chcialo mi sie szukac hipotetycznej wody na pustyni. :-)

W jakim wieku to było, jeśli można spytać? Jeśli nie można, to mimo wszystko i tak pytam :-P
  
> A byles, byles, owszem. Kazdy ex-xianin kiedys przez to przeszedl. :-D

Hehe... ale w sumie w xiaństwie też można sobie wstawić niezłe jazdy mistyczne, jak się tylko trochę postara, błehhehehehe...

...od małego ludzie mi powtarzali, ze zdolny jestem... chyba mieli rację ]:->
    
> Moze raczej sacrum jako takie jest wytworem Nieswiadomosci zbiorowej?  
> :-)

Nie sądzę. Biologiczne wyjaśnienia podchodzą mi o wiele bardziej :-)
  
> Nie spiesz sie z ostatecznymi wnioskami. Na to jest jeszcze o wiele za  
> wczesnie.  
> Na razie chodzi co najwyzej o "prawdopodobna hipoteze".  
> Zobaczysz w praniu, to znaczy - kiedy wszyscy zainteresowani wypowiedza  
> sie w tej kwestii. ;-)

W zasadzie to badania zostały już przeprowadzone przez neurologów hamierykańskich :-)
  
Buuuzi!!!
LOKI
spis działów / spis wątków / nowy wątek / zwiń wątek
Amorgen
( Nieobecni mają rację )

zdjecie

Wysłano:
2004-05-08
12:55:34

Ex-xianie...
  
> Dlaczego "ROTFL"? Ja poważnie mówię... :-P

Aha. Ale ja - nie musze. :-P
    
> Hmm... to ja generalnie bardziej chyba duchowo byłem zaangażowany niż  
> czynnościowo ;-)

Duchowo, czynnosciowo, razem, osobno, a czasami dwa w jednym. :-)
    
> Dołączasz się do Satanowej Pielgrzymki w góry? ]:->
> Jakoś w lecie zamierzamy się na takową pielgrzymkę udać :-D

Zalezy : gdzie i kiedy. Bo "jakos w lecie" to oprocz nawiedzenia  
Polrealu mam tez i inne plany. :-)
  
> W jakim wieku to było, jeśli można spytać? Jeśli nie można, to mimo  
> wszystko i tak pytam :-P

W sredniowieczu, hehe. A raczej w prehistorii. Popelnie plagiat z H£aski.  
"Piekni siedemnastoletni"- tak sie ta szufladka wiekowa powinna nazywac.  
:-P
  
> ...od małego ludzie mi powtarzali, ze zdolny jestem... chyba mieli rację  
> ]:->

O tym chyba  powinienes wiedziec lepiej ode mnie. :-)
    
> W zasadzie to badania zostały już przeprowadzone przez neurologów  
> hamierykańskich :-)

Owszem. Ale to bylo w innej rzeczywistosci spoleczno-kulturalnej.  
Konkluzje nie musialyby wcale sie zgadzac.  ]:->
  
Pozdrawiam,


Amorgen

spis działów / spis wątków / nowy wątek / zwiń wątek
Maynard
[ nieaktywne ]


Wysłano:
2004-05-08
01:50:15

Ex-xianie...
> Jak wyglądało wasze chrześcijaństwo?

ni jak miałem normalnych starych powiedzmy.

> Byliście zaangażowani, czy  podchodziliście do sprawy jak statystyczna  
> większość nazywających się  
> katolikami?  

Pokropili mnie a starzy kazali chodzic  
w pedałówie dogadałem sie z ksiedzem, a generalnie mnie ta bzdura juz mocno glebie.....
w 6 klasie podstawówki dostałem od katechetki w twarz, wmontowałem ja w mebloscianke klasowa. W 8 rzucalismy w prezerwatywami w Krzysie Kubasiak - katechetke i kawał zagmatwanej pindy. W 1 klasie liceum - trzeba było przyniesc karteczke na religie, że sie nie uczeszcza - poszedłem na pierwsze zajecia i przywiazalismy sznurowadła Gosi do krzesła i ksiadz kazał jej wstac i były jaja, wyprosił nas w 4, Gocha, Janek, Sliwus i ja. Cos tam opowiadał kazał sie przeprosic, ja poszedłem do domu oni przeprosili a mama kochana moja, co ja za rozwod nie rozgrzeszyli, nawet pełna dumy, gdy jej mowie ze ryby nie jem bo mi  
katolsko pachnie mi zwolnienie napisała i generalnie chyba od tego czasu mam to gdzies, acha no i jeszcze zawsze miałem ojca troche na odludziu, co zawsze mi tłumaczył, ze to banda szmanów z kadzidłami, poszedł ze mna nawet na swiadka na biezmowanie i odstawił cyrk na osobe powazna za jako go postrzegałem, którego bys sie nie spodziewał.  

Jeśli byliście zaangażowani, to co zrobiliście z silną  
> potrzebą sacrum, z której owo zaangażowanie zapewne wynikało?

Wybrano mnie na swiadka przy komuni - bo uznali, ze sie nadaje, przy biezmowaniu tez kazali przyrzec ze alko i d sie nie tykam, ale to chyba zlałem - generalnie czy miało to wpływ na mnie - chyba nie, raczej co innego - ale to moj przypadek.


I jak (w  
> szczegółach) przebiegał wasz proces odejścia od wiary i tworzenia własnej,  
> nieskrępowanej żadnymi zewnętrznymi regułami* ścieżki? Liczę na ciekawe  
> historie do poduszki :-P

Jako przygode, gdzie były jaja i chyba zawsze nawet jako dziecko kosciół płaszczyłem tak analizujac.
  
> Moje odpowiedzi na powyższe pytania w skróconej formie znaleźć można tu:  
> http://www.satan.pl/3forum/4/5/69714/71961

eeee

> * - wiem, wiem, całkowite nieskrępowanie jest nie do osiągnięcia, bo mamy  
> przecież prawo, pewne nienaruszalne reguły postępowania społecznego itede  
> itepe - nie czepiajcie się słówek, bo nie o tym ma być dyskusja.

?
spis działów / spis wątków / nowy wątek / zwiń wątek
Maynard
[ nieaktywne ]


Wysłano:
2004-05-09
20:07:17

Ex-xianie...
> > * - wiem, wiem, całkowite nieskrępowanie jest nie do osiągnięcia, bo  
> mamy  
> > przecież prawo, pewne nienaruszalne reguły postępowania społecznego  
> itede  
> > itepe - nie czepiajcie się słówek, bo nie o tym ma być dyskusja.

Pierdolic społeczne konwenanse - o to mi chodziło.
spis działów / spis wątków / nowy wątek / zwiń wątek
basistka
[ nieaktywne ]


Wysłano:
2004-05-16
02:26:04

Ex-xianie...

> Jak wyglądało wasze chrześcijaństwo? Byliście zaangażowani, czy  
> podchodziliście do sprawy jak statystyczna większość nazywających się  
> katolikami?  

Zaangażowanie - owszem, w b. młodym wieku. W okolicach pierwszej komunii zaczynały się wątpliwości i jakieś przebłyski buntu, choć faktyczne odejście od chrześcijaństwa nastąpiło dużo później. Równolegle: zwrócenie uwagi na nieścisłości i sprzeczności w tym, co pod szyldem "katolicyzmu" zwykło się publikować (czy też wybrzmiewać z ambony) oraz jakaś forma antyklerykalizmu (mam księży w rodzinie, w związku z tym docierały do mnie wieści o wszelakich "przekrętach" i to z pierwszej ręki.. ba, niektórych byłam świadkiem). Te dwa czynniki złożyły się na fakt rozpoczęcia pewnych poszukiwań..

> Jeśli byliście zaangażowani, to co zrobiliście z silną  
> potrzebą sacrum, z której owo zaangażowanie zapewne wynikało?  

Potrzeba sacrum niekoniecznie była powodem zaangażowania (jeśli nawet - nie jedynym i nie głównym). Z racji na mój wiek wtedy, bardziej jestem skłonna wytłumaczyć swoją "religijność" posłuszeństwem rodzicom.  

Potrzeba sacrum jako taka nie bardzo daje mi się we znaki, nie odczuwam jej.  
(Istnieje wprawdzie dla mnie autorytet i pewien ideał, jednakże nie ryzykowałabym określania tego "sacrum" w pojęciu religijnym)

> I jak (w  
> szczegółach) przebiegał wasz proces odejścia od wiary i tworzenia własnej,  
> nieskrępowanej żadnymi zewnętrznymi regułami* ścieżki?  

Odejście od wiary - patrz wyżej.

Tworzenie "ścieżki" zaś odbywa się do dziś, nie ograniczane praktycznie niczym, bardziej jednak na zasadzie odkryć samodzielnych (rozmyślań) niż łapania każdego (gotowego) nowopoznanego światopoglądu, który choć trochę wyda się pociągający. Tak więc idealnego - dotąd - nie znalazłam, a przynajmniej nic, co mojej ścieżce nadałoby jakąś nazwę. (Z resztą, po co komu tak naprawdę etykietki). Generalnym założeniem owej drogi jest samopoznanie oraz rozwój.

> * - wiem, wiem, całkowite nieskrępowanie jest nie do osiągnięcia, bo mamy  
> przecież prawo, pewne nienaruszalne reguły postępowania społecznego itede  
> itepe - nie czepiajcie się słówek, bo nie o tym ma być dyskusja.

Przy czym "nieskrepowanie" w czyimś wydaniu nie musi koniecznie implikować naruszenia prawa czy też norm społecznych :-)
spis działów / spis wątków / nowy wątek / zwiń wątek
tarrant
[ nieaktywne ]


Wysłano:
2004-05-16
00:57:34

Ex-xianie...
powiem krótko: śmiać mi się chce, jak sobie to przypomnę.  

chodziłem do kościoła aby potem pochwalić się tym katechetce, od różańca bolały mnie kolana i dokończyłem go może ze dwa razy w życiu, z nabożeństw majowych pamiętam głównie siatkówkę, w którą się grało przed i po. kiedyś miałem grać rolę heroda w jasełkach, ale ksiądz mnie wycyckał i oddał tą rolę komuś innemu, za co go szczerze znienawidziłem. i w tym właśnie miejscu moja droga poczęła się rozmijać z chrystusowym planem :)

w następnym odcinku: Ex-tróblek :)
spis działów / spis wątków / nowy wątek / zwiń wątek
Liv
[ nieaktywne ]


Wysłano:
2004-05-08
23:39:44

Ex-xianie...
Chodzilam do kosciolka, modlilam sie co wieczor (do dzis znam wszystkie modlitwy), spiewalam w chorze koscielnym itp, a potem zaczelam "uciekac" z kosciola z kolezankami na papieroska i tak sie zaczelo :P Ale to chodzenie do kosciola nie bylo z przymusu, sprawialo mi to przyjemnosc, bardziej na zasadzie spotkania z ludzmi i takiej czystej, dzieciecej wiary.
Od wairy to ja chyba nigdy do konca nie odeszlam bo podtrzymuje wiele tradycji zwiazanych z chrzescijanstwem, zdarza mi sie isc do kosciola kiedy mam potrzebe wygadania sie a nikt nie chce sluchac :) ale msze mnie mecza bo znam je na pamiec. Uwazam tez ze satanizm umarl razem z chrzescijanstwem i nie bede rozmawiac o tym dlaczego tak uwazam. A to nieskrepowanie to totalna bzdura jest i wcale nie mysle o aspektach ktore wymieniles :)  

spis działów / spis wątków / nowy wątek / zwiń wątek
Tinnovem
[ nieaktywne ]


Wysłano:
2004-05-09
14:35:05

Ex-xianie...
Lubiłam boga i Jezusa. Kościoła nigdy:  
-fałszywie uśmiechnięci księża
-zakonnice kretynki
-babcie dewotki smród stare perfumy naftalina bolące kolana fałszowane pieśni
-zakaz samodzielnego myślenia
-zakaz zadawania pytań
-stosunek biblii i ojców kościoła do kobiet }:-/
-zwątpienie sceptycyzm nieufność podejrzliwość wrogość pogarda
-obsesyjne umiłowanie własnej osobowości wolności zdrowia psychicznego

A potrzebę sacrum zaspokaja mi muzyka :)
spis działów / spis wątków / nowy wątek / zwiń wątek
Hastur
[ nieaktywne ]


Wysłano:
2004-05-09
16:43:05

Ex-xianie...
> -fałszywie uśmiechnięci księża

Skąd wiesz, że fałszywie?

> -zakonnice kretynki

Nikt niw mówił, że to będą noblistki.  

> -babcie dewotki smród stare perfumy naftalina bolące kolana fałszowane  
> pieśni

To nie konkurs wokalny.

> -zakaz samodzielnego myślenia

A kto Ci zakazał?

> -zakaz zadawania pytań

Tego też Ci zakazli?

spis działów / spis wątków / nowy wątek / zwiń wątek
Tinnovem
[ nieaktywne ]


Wysłano:
2004-05-09
19:23:38

Ex-xianie...
> > -fałszywie uśmiechnięci księża
>  
> Skąd wiesz, że fałszywie?

Bo mój mózg nie zaklasyfikował tych uśmiechów jako szczere :)

> > -zakonnice kretynki
>  
> Nikt nie mówił, że to będą noblistki.  

Nikt też nie ostrzegał, że kretynki. To z osobistego doświadczenia, poprostu nie miałam przyjemności rozmawiać z nie-kretynkami.
  
> > -babcie dewotki smród stare perfumy naftalina bolące kolana  
> fałszowane  
> > pieśni
>  
> To nie konkurs wokalny.

Wiesz, ja bardzo szanuję moje uszy. Jeśli lubisz babciowe zawodzenie, twój biznes.
Ja nie lubię i nic mnie do niego nie przekona :)
  
> > -zakaz samodzielnego myślenia
>  
> A kto Ci zakazał?

Panowie księża i panie zakonnice :> Aha, i jeszcze pani katechetka..

> > -zakaz zadawania pytań
>  
> Tego też Ci zakazli?

No, bo przecież kościół ma jedyne właściwe odpowiedzi na wszystkie pytania...


Ps. Niestety zakazy nie odniosły pożądanego skutku :)
spis działów / spis wątków / nowy wątek / zwiń wątek
Kalinka
[ nieaktywne ]


Wysłano:
2004-05-08
21:46:15

Ex-xianie...

> Jak wyglądało wasze chrześcijaństwo? Byliście zaangażowani, czy  
> podchodziliście do sprawy jak statystyczna większość nazywających się  
> katolikami?  

Był taki czas, że naprawdę byłam zaangażowana w to ...  Ale potem zaczęło mi stopniowo przechodzic... aż w końcu całkiem wygasło ...
Jeśli byliście zaangażowani, to co zrobiliście z silną  
> potrzebą sacrum, z której owo zaangażowanie zapewne wynikało?  

Oj wiele rzeczy...bieganie do kościółka w niedziele to była rutyna... w sumie od małego mnie uczono, że to wielkie święto, więc wyjście do kościoła w niedziele odbywało się z wielką pompą... a poza tym były rózne inne święta - majówki, rózaniec, czuwanie przy grobie w wielkanoc, itd,itp.

I jak (w  
> szczegółach) przebiegał wasz proces odejścia od wiary i tworzenia własnej,  
> nieskrępowanej żadnymi zewnętrznymi regułami* ścieżki? Liczę na ciekawe  
> historie do poduszki :-P
>  
Hm... wyjechałam daleko od domu bardzo wcześnie - miałam 14 lat kiedy zamieszkałam bez rodziców... inny klimat, wolność, swoboda, nowi znajomi ... to wszystko wpłynęło na osłabienie mojej wiary w boga, aż w końcu przestałam chodzic do kościoła tak po prostu z lenistwa, były wtedy długie rozmowy z rodzicami, ale nikt i nic już mnie nie mogło przekonać do "nawrócenia". W końcu zaczęłam interesować się satanizmem. Po 2 latach edukacji na ten temat zaczeła budzić się we mnie chęć stworzenia swojej, wolnej i nieskrępowanej wiary . I tak to się wszystko zaczęło ...
spis działów / spis wątków / nowy wątek / zwiń wątek
Locutus
[ nieaktywne ]


Wysłano:
2004-05-09
02:54:02

Ex-xianie...
> Oj wiele rzeczy...bieganie do kościółka w niedziele to była rutyna... w  
> sumie od małego mnie uczono, że to wielkie święto, więc wyjście do  
> kościoła w niedziele odbywało się z wielką pompą... a poza tym były rózne  
> inne święta - majówki, rózaniec, czuwanie przy grobie w wielkanoc,  
> itd,itp.

Nienienie - ja się pytam, co zrobiłaś z potrzebą sacrum PO odrzuceniu wiary katolickiej... potrzeba sacrum, jeśli jest pochodzenia wewnętrznego, a nie została nam wmówiona, nie wygasa wraz z wygaśnięciem samej wiary... zmieniają się tylko jej obiekty...
  
Pzdr.
LOKI
spis działów / spis wątków / nowy wątek / zwiń wątek
E g o
( Kalejdoskop piekieł )

zdjecie

Wysłano:
2004-05-18
13:20:44

Nie pożądam boga i tym podobnych oszustów.
~~~
Generalnie : nie potrzebuję boga - niezależnie od tego czy istnieje czy nie istnieje - i jego całego orszaku wartości i kapłanów. Powód : nigdy ich nie było, gdy potrzebowałem ich pomocy, zawsze byłem pozostawiony samemu sobie, pozostawałem tylko  j a, bez żadnego oparcia. Chcielibyście mieć takich marnych przyjaciół jak bóg, chrześcijaństwo i kapłani krzyża ? bo ja na pewno nie. Pożegnałem się z nimi, nieodwracalnie.

Grzechy ? Nigdy tak naprawdę nie wierzyłem w moją grzeszność. Ludzie z krzyżem w sercu mówili do mnie : "bądź grzeczny, pójdziesz do niebieskiego raju" a ja słyszałem : "bądź grzeszny, zdobędziesz raj na ziemi".

Zaufanie do kapłanów straciłem w szóstej klasie podstawówki, gdy za żarty między kolegami, podczas zajęć religii dostałem w twarz, kilka razy, bolało i zaszokowanego wyrzucił mnie z innym kolegą. Nie mogłem uwierzyć w to, że tak uśmiechnięta, tak życzliwa, tak "dobra" osoba wyrządziła mi krzywdę z błahego powodu, odtąd nie wierzyłem o prawdziwie dobrej, życzliwej i opiekuńczej naturze kapłanów, odtąd  w i e d z i a ł e m, że ktoś tu ściemnia.

Sacrum ? Ściema, nigdy tego nie czułem ani na skórze ani pod skórą. Często jak byłem w kociele, z nudów wypatrywałem najładniejszą kobietę i wyobrażałem sobie łóżkowe harce z nią. Stąd istnieje moje przekonanie, że chrześcijanki to na ogół brzydkie kobiety, o karłowatym poczuciu piękna.

Też w kociołach przerażała mnie pustka, chłód i niewygoda we wnętrzu, mnóstwo nieprzyjemnych uczuć a muzyka jak zwykle tandetna i nadęta.

A pieniądze, które miałem wrzucać na tacę zatrzymywałem dla siebie na własne wydatki.
spis działów / spis wątków / nowy wątek / zwiń wątek
Dynos
[ nieaktywne ]


Wysłano:
2004-05-19
03:58:50

Nie pożądam boga i tym podobnych oszustów.
  
> Sacrum ? Ściema, nigdy tego nie czułem ani na skórze ani pod skórą. Często  
> jak byłem w kociele, z nudów wypatrywałem najładniejszą kobietę i  
> wyobrażałem sobie łóżkowe harce z nią. Stąd istnieje moje przekonanie, że  
> chrześcijanki to na ogół brzydkie kobiety, o karłowatym poczuciu piękna.


Skąd ta implikacja? Nie mów że nie dojrzałeś żadnej uroczej katolskie niewiasty.
Nie mów że wykonywałeś harce z na ogół brzytkimi kobietami o karłowatym poczuciu piękna. Zresztą kwestia gustu, pfff...
spis działów / spis wątków / nowy wątek / zwiń wątek
E g o
( Kalejdoskop piekieł )

zdjecie

Wysłano:
2004-05-19
16:15:54

Nie powiem.
> Skąd ta implikacja?  

~~~
A dlaczego nie miałbym ufać moim oczom i uszom ?


> Nie mów że nie dojrzałeś żadnej uroczej katolskie  
> niewiasty. Nie mów że wykonywałeś harce z na ogół  
> brzytkimi kobietami o karłowatym poczuciu piękna.  

~~~
Nie powiem.


> Zresztą kwestia gustu, pfff...

~~~
Czyjego ? Na pewno nie mojego.
spis działów / spis wątków / nowy wątek / zwiń wątek
Locutus
[ nieaktywne ]


Wysłano:
2004-05-19
07:38:30

Nie pożądam boga i tym podobnych oszustów.
1. Czy zgłosiłeś zajście na religii na policję? ]:->
2. Potrzeba sacrum wynika z aktywności odpowiedniego rejonu mózgu - analogicznie BRAK takiej ptrzeby wynika z BRAKU aktywności tego regionu - to kwestia genetyczna - widocznie u Ciebie ten ośrodek jest zupełnie wyłączony :-)

Pozdrawiam!
LOKI
spis działów / spis wątków / nowy wątek / zwiń wątek
vortex
[ nieaktywne ]


Wysłano:
2004-05-08
17:48:37

Ex-xianie...
> Mam pytanie do tych satanistów, tudzież wolnomyślicieli satanistami się  
> nienazywających, którzy kiedyś byli chrześcijanami (a więc urodzeni w  
> rodzinach ateistycznych tudzież wierzących-niepraktykujących nigdy  
> nieprzywiązujących wagi do religii mogą ten wątek spokojnie pominąć):

kurde znowu wątek nie dla mnie :P, a jak ktoś prawie został chrześcijaninem to możę sie wypowiedzieć? :D

>  
> Jak wyglądało wasze chrześcijaństwo? Byliście zaangażowani, czy  
> podchodziliście do sprawy jak statystyczna większość nazywających się  
> katolikami? Jeśli byliście zaangażowani, to co zrobiliście z silną  
> potrzebą sacrum, z której owo zaangażowanie zapewne wynikało? I jak (w  
> szczegółach) przebiegał wasz proces odejścia od wiary i tworzenia własnej,  
> nieskrępowanej żadnymi zewnętrznymi regułami* ścieżki? Liczę na ciekawe  
> historie do poduszki :-P

jak byłem mały to ateistyczni starzy zadbali żeby mi nie śmiecić głowy chrześcijaństwem, lecz kiedyś wyjechali na kilka miechów do Kanady i zostałem sam z babcią. Babcia jako wierząca postanowiła mnie nawrócić na jedyną i właściwą droge, nie byłem nawet ochrzczony :P
Kiedy starzy wrócili zastali swojego synalka po kursie od babci (miałem jakieś 8 lat) narzekającego żę wszyscy są ochrzczeni i chodzą do kościoła tylko ja nie :/
Ochrzczony zostałem w wieku 9 lat, dostałem biblie z obrazkami, czytałem co wieczór, chodziłem do kościoła itp itd oczekiwałem fajerwerków, oczekiwałem Boga

nie wiem ile to trwalo, pamietam przygotowania do czegoś, nie wiem czy to komunia czy coś innego, spowiedzi, jakiś okrągły opłatek itp

Dość szybko doszedłem do wniosku że "Bóg chyba znudził sie nami i poszedł sobie robić nową Ziemie", potem wraz z obserwowaniem wierzących i kościoła, tej rażącej hipokryzji i mało logicznych aksjomatów doszedłem do wniosku że chrześcijaństwo to zwykła sekta która przez 2000 lat rozrosła sie okropecznie. Ze religia to abstrakcja, potrzeba na której rzerują sekty.

Uznałem żę bogów nie ma, ani boskich przykazań, że człowiek sam sobie jest panem i sam sobie wyznacza cel, nie ma żadnego boskiego planu. Potem znalazłem definicje ateizmu i uznałem żę nim jestem :P notabene już jej nie pamietam, pamietam tylko tyle że ateista nie wierzy w boga :P

jeśli chodzi o sacrum to wtedy nie miałem zbytnio takiej potrzeby. Potrzeba mistycyzmu pojawiła sie dużo później, szary świat, wybujała fantazja, książki sci-fi i fantazy wytworzyły u mnie głód magii. Nie potrzebuje patrona, nie potrzebuje boga, nie potrzebuje dowódcy, jasnej ścieżki, kogoś obcego kto czeka na mnie po śmierci.
Ale chciałbym żeby siły nadprzyrodzone istniały, magia, siła zniekrztałcania świata, nawet duchy czy demony, to wszystko uczyniłoby świat ciekawszym bardziej pociągającym, bliższego moim marzeniom.  

Ale jak narazie kończy sie na chęci :P nikt jeszcze mi nie udowodnił że coś takiego istnieje, jestem zbyt sceptyczny :P potrzebuje namacalnego dowodu

> Pozdrawiam!
> LOKI

pozdrawiam
vortex
spis działów / spis wątków / nowy wątek / zwiń wątek
Locutus
[ nieaktywne ]


Wysłano:
2004-05-09
02:50:06

Ex-xianie...
> [...]

Nieprzeciętna historia, muszę przyznać, czytałem ją z zapartym tchem :-)

> Ale jak narazie kończy sie na chęci :P nikt jeszcze mi nie udowodnił że  
> coś takiego istnieje, jestem zbyt sceptyczny :P potrzebuje namacalnego  
> dowodu

Zależy co uznasz za namacalny dowód... jeśli to, co za namacalny dowód uznaliby naukowcy, to nigdy go nie dostaniesz... jeśli wystarczą Ci jazdy z własną (i nie tylko własną) psychiką, postrzeganiem otoczenia, wizjami i takimi tam, to może Ci się uda :-P

Pzdr.
LOKI
spis działów / spis wątków / nowy wątek / zwiń wątek
vortex
[ nieaktywne ]


Wysłano:
2004-05-09
03:26:01

Ex-xianie...
> Nieprzeciętna historia, muszę przyznać, czytałem ją z zapartym tchem :-)

buhahaha jasne :D fascynujące :D wydam książke :))))

> Zależy co uznasz za namacalny dowód... jeśli to, co za namacalny dowód  
> uznaliby naukowcy, to nigdy go nie dostaniesz... jeśli wystarczą Ci jazdy  
> z własną (i nie tylko własną) psychiką, postrzeganiem otoczenia, wizjami i  
> takimi tam, to może Ci się uda :-P

nigdy nie przemawiały do mnie "dowody" polegające na wizjach, przeczuciach, nie moge sie teraz wysłowić ale wiesz o co mi chodzi :P chodzi mi o coś niezaprzeczalnego. Bo jak narazie jak spotykam sie ze sceną na ognisku gdzie babka robi jakieś znaki po czym mówi że mdleje, ogląda sie profilaktycznie patrząc na kogo może upaść i dopiero upada to jakoś mi sie dziwnie robi, zwłaszcza że ognisko sie nie zmieniło podczas gdy wysłuchuje od niej że na astralu to ... (tu jakieś dziwne słownictwo) w każdym bądź razie że coś jest z nim inaczej :P. Każdy brak dowodów zastępowany jest tekstem że na astralu to widać i że musze sie nauczyć to widzieć, zalatuje mi to ślepą wiarą w coś co może całkowicie nie istnieć :P

>  
> Pzdr.
> LOKI

pozdrawiam
vortex
spis działów / spis wątków / nowy wątek / zwiń wątek
Locutus
[ nieaktywne ]


Wysłano:
2004-05-09
03:41:21

Ex-xianie...
No to takich dowodów, jakich oczekujesz, niestety nie dostaniesz nigdy... ;-)

A te inne... mógłbym coś o swoich przeżyciach napisać, ale to da się wyjaśnić zbiorową halucynacją, zbiegiem okoliczności, przypadkiem, autohipnozą, autosugestią i takimi-tam ;-)

Pzdr.
LOKI
spis działów / spis wątków / nowy wątek / zwiń wątek
vortex
[ nieaktywne ]


Wysłano:
2004-05-09
07:19:39

Ex-xianie...
> No to takich dowodów, jakich oczekujesz, niestety nie dostaniesz nigdy...  
> ;-)
>  
> A te inne... mógłbym coś o swoich przeżyciach napisać, ale to da się  
> wyjaśnić zbiorową halucynacją, zbiegiem okoliczności, przypadkiem,  
> autohipnozą, autosugestią i takimi-tam ;-)


buu, marzenia zostaną tylko w świecie fantazji bo mój głęboko wbudowany sceptycyzm nie pozwoli w to uwierzyć na podstawie dwuznacznych poszlak :P

>  
> Pzdr.
> LOKI
spis działów / spis wątków / nowy wątek / zwiń wątek
Locutus
[ nieaktywne ]


Wysłano:
2004-05-10
03:01:49

Ex-xianie...
Chyba że sam przeżyjesz jakąś potężną jazdę... ale w zasadzie sceptycyzm chyba wyklucza takie jazdy ;-)

Pzdr.
LOKI
spis działów / spis wątków / nowy wątek / zwiń wątek
vortex
[ nieaktywne ]


Wysłano:
2004-05-10
03:34:54

Ex-xianie...
> Chyba że sam przeżyjesz jakąś potężną jazdę... ale w zasadzie sceptycyzm  
> chyba wyklucza takie jazdy ;-)

w życiu nie miałem halucynacji :P

miałem za to omamy słuchowe :) ale raczej takie normalne

idąc ze znajomymi podczas gdy nikt nic nie mówie nagle mam wrażenie że ktoś coś powiedział a ja w zamyśleniu tego nie usłyszałem i prosze o powtórzenie :P

przed zaśnięciem, na samej granicy snu zdarza mi sie słuszeć dość realny głos. Na tyle realny żeby nagle sie zerwać na to zawołanie, na tyle nierealny żęby kilka sekund po tym zerwaniu zorientować sie o co chodzi :P

staram sie jak najbardziej trzeźwo patrzeć na świat, wątpie żeby jakaś halucynacja na mnie podziałała, musiałaby być cholernie realna :>

>  
> Pzdr.
> LOKI

pozdrawiam
vortex
spis działów / spis wątków / nowy wątek / zwiń wątek
Locutus
[ nieaktywne ]


Wysłano:
2004-05-10
03:45:23

Ex-xianie...
> staram sie jak najbardziej trzeźwo patrzeć na świat, wątpie żeby jakaś  
> halucynacja na mnie podziałała, musiałaby być cholernie realna :>

Albo zbiorowa. Lub prorocza. Albo najlepiej i to i to ]:->

Pzdr.
LOKI
spis działów / spis wątków / nowy wątek / zwiń wątek
vortex
[ nieaktywne ]


Wysłano:
2004-05-10
10:23:14

Ex-xianie...

>  
> Albo zbiorowa. Lub prorocza. Albo najlepiej i to i to ]:->

gdybym przed snem usłyszał donośny ryk potwora zza ściany to pomyślałbym że fajny będe miał sen, gdyby jednak dziewczyna leżąca obok zerwała sie pytając "słyszałeś to? to za ścianą?" to padłbym na zawał :P

>  
> Pzdr.
> LOKI

pozdrawiam
vortex
spis działów / spis wątków / nowy wątek / zwiń wątek
Locutus
[ nieaktywne ]


Wysłano:
2004-05-10
19:57:56

Ex-xianie...
Ale właśnie o to chodzi. Np. gadasz z dziewczyną i okazuje sie, że mieliście dokładnie ten sam sen - a w nim tę samą postać... zerkasz potem do internetu i okazuje się, że naprawdę istniała w jakiejśtam mitologii... w dodatku postać przepowiada coś, co faktycznie staje się np. za tydzień prawdą ]:->

Pzdr.
LOKI
spis działów / spis wątków / nowy wątek / zwiń wątek
Wiktor
( hmm... )

Wysłano:
2004-05-09
11:48:25

Confessio moderatorum;)
Ja byłem grzecznym chłopcem, od małego indoktrynowanym przez moją ukochana babcię i nianię. One z góry założyły, że nadaję się na księdza i powinienem nim zostać. W zasadzie od cholery czasu straciłem na różnej maści nabożeństwach, procesjach itd.  
Rzeczywiście czułem taką potrzebę i tak naprawdę nie pamiętam, dlaczego odrzuciłem to wszystko. Postępująca ateizacja mojego życia zaczęła się w szkole średniej. W zasadzie pamiętam tyle, że przeżywałem wtedy uporczywe przygnębienie i chyba wszyscy moi bliscy zauważyli spadek wagi mojego ciała o 20 kg. Fakt, ciężko to przeżywałem ale w moim życiu nie ma miejsca na sacrum a satanizm nigdy nie był dla mnie religią.  

Wracając do sacrum: oczywiście czasem pojawia się w moim życiu jakaś cudowna bogini:)  

W
spis działów / spis wątków / nowy wątek / zwiń wątek
Locutus
[ nieaktywne ]


Wysłano:
2004-05-10
03:05:30

Confessio Locuti ;-)
A wiesz co mi się przypomniało... jako małe dziecko uwielbiałem bawić się w księdza... miałem nawet ornat zmajstrowany ze starego prześcieradła (i tę białą sukienkę od pierwszej komunii) i odprawiałem mszę... błehhehehehehehe!!!

Pzdr.
LOKI
spis działów / spis wątków / nowy wątek / zwiń wątek
hell_ip
[ nieaktywne ]


Wysłano:
2004-05-09
22:09:39

Ex-xianie...
Będąc jeszcze małym chłopcem byłem wzorowym chrześcijaninem, uczęszczałem na zajęcia pozalekcyjne tzn na dodatkowe religie i co niedziela chodziłem do kościoła modlić się... pozniej w podstawowce nastał okres buntu i od tego się praktycznie zaczeło. Wtedy jeszcze nie znałem Satanizmu a już buntowałem się przeciwko ograniczaniu wolności przez wiare, którą w sobie pielęgnowałem. Szkoła średnia przyniosła za sobą nowe spojrzenie na świat, zmieniły mi się gusta muzyczne, zaczełem słuchać Black Metalu. Wtedy zainteresowałem się Satanizmem, zaczełem studiować Biblie Satanistyczną i po krótkim czasie poraz pierwszy świadomie nazwałem się Satanistą... Nazwa nie spodobała mi się zbytnio ponieważ do tej pory znałem tylko Satanizm propagowany przez kościół i kreowany przez komercyjne media, jednak nie zraziło mnie to i w dalszym ciągu mowie o sobie Satanista.
spis działów / spis wątków / nowy wątek / zwiń wątek
Laddy
[ nieaktywne ]


Wysłano:
2004-05-27
21:52:39

Ex-xianie...
> Jak wyglądało wasze chrześcijaństwo? Byliście zaangażowani, czy  
> podchodziliście do sprawy jak statystyczna większość nazywających się  
> katolikami? Jeśli byliście zaangażowani, to co zrobiliście z silną  
> potrzebą sacrum, z której owo zaangażowanie zapewne wynikało? I jak (w  
> szczegółach) przebiegał wasz proces odejścia od wiary i tworzenia własnej,  
> nieskrępowanej żadnymi zewnętrznymi regułami* ścieżki? Liczę na ciekawe  
> historie do poduszki :-P

Rodzice od małego zmuszali mnie do chodzenia na niedzielne msze. Jakoś nie za bardzo za tym przepadałam, wolałam poleniuchować sobie w domciu ;) W szóstej klasie podstawówki koleżanka zaciągneła mnie na parafialne spotkanie oazowe i moje nastawienie uległo diametralnej zmianie. Do kościoła biegałam 3 razy na tydzień i sprawiało mi to ogromną przyjemność. Nie trwało to jednak długo. Przyszedł "kryzys wiary" i uczęszczanie we mszy przestało mi dawać cokolwiek. Znowu stał się to przymus. Mając 18 lat wyprowadziłam się z domu, rodzice nie mieli nade mną kontroli, więc doszłam do wniosku, ze bezsensem jest nadal praktykować ten zwyczaj.  
W tym wszystkim śmieszy mnie i zarazem dziwi jedna rzecz. Całe życie miałam dość poważne problemy. Jako katoliczka tłumaczyłam to sobie tym, że bóg wystawia moją wiarę na próbę. Więc pomimo, że generalnie nie znosiłam chodzić do kościoła, modliłam się co wieczór. Ale on mi nie pomógł. Pewnego wieczora więc zamiast odklepania w myślach "Ojcze nasz", "Wierzę w Boga" itd. itp. powiedziałam: "Dobra. Jesteś. Wierzę w Ciebie, ale najwidoczniej masz ważniejsze sprawy na głowie, więc ja Ci narazie mówię papa. Może kiedyś jeszcze 'pogadamy'" I o dziwo od tamtej pory zaczęło mi się w życiu układać i wszystkie problemy zniknęły jak ręką odjął.

spis działów / spis wątków / nowy wątek / zwiń wątek
Locutus
[ nieaktywne ]


Wysłano:
2004-05-28
01:21:08

Ex-xianie...
> W tym wszystkim śmieszy mnie i zarazem dziwi jedna rzecz. Całe życie  
> miałam dość poważne problemy. Jako katoliczka tłumaczyłam to sobie tym, że  
> bóg wystawia moją wiarę na próbę. Więc pomimo, że generalnie nie znosiłam  
> chodzić do kościoła, modliłam się co wieczór. Ale on mi nie pomógł.  
> Pewnego wieczora więc zamiast odklepania w myślach "Ojcze nasz", "Wierzę w  
> Boga" itd. itp. powiedziałam: "Dobra. Jesteś. Wierzę w Ciebie, ale  
> najwidoczniej masz ważniejsze sprawy na głowie, więc ja Ci narazie mówię  
> papa. Może kiedyś jeszcze 'pogadamy'" I o dziwo od tamtej pory zaczęło mi  
> się w życiu układać i wszystkie problemy zniknęły jak ręką odjął.

Czyżby znaczyło to, że Bóg istnieje i zawstydziły go Twoje słowa?

ROTFL

Pzdr.
LOKI
spis działów / spis wątków / nowy wątek / zwiń wątek
Doom
[ nieaktywne ]


Wysłano:
2004-05-28
12:28:12

Ex-xianie...
Byłem wychowywany w katolickiej rodzinie, w której co niedziele chadzało się do kościoła.
Cały obrządek wbrew pozorom nie był taki banalny, ponieważ w opcje katolicka niedziela wchodziło śniadanie z całą rodziną i wspólna wyprawa do kościoła.
Problem polegał na tym, że starzy lubili się po żreć a ścierali się ze sobą jak byli razem a razem byli właśnie podczas opcji katolicka niedziela. I właśnie w tym momencie małemu Doomkowi coś zaczęło nie pasować ale dumnie kroczyłem  do kościoła w którym gorliwie się modliłem.

Do momentu, w którym zostałem ministrantem...
Kościół stał się azylem przed domem, w którym były ciągłe kłótnie, zapach kadzideł mnie relaksował i uspokajał co ważniejsze naprawdę sprawiało mi to przyjemność i na mszy pojawiałem się codziennie. Najbardziej lubiłem te na godzinę 18, ponieważ było mało ludzi.  
Miałem 10 lat i chciałem zostać księdzem.

Do momentu, w którym nie poszedłem po kolędzie...
Całe moje sacrum, które tak zażarcie budowałem zostało zniszczone w jeden wieczór.
W całej tej wycieczce po mieszkaniach wiernych, które miały być dla mnie wielkim wtajemniczeniem w arkany chrześcijaństwa(według 10 latka), chodziło o kasę, mamonę, siano, zielone, zydle.
Po za tym do tego trzeba dodać takie zabawne historie: pewna starsza pani zamiast księdzu, nam ministrantom wrzuciła do puszki 100 złotych(wtedy chyba nie było nowych złotówek ale w każdym razie dużo) po wyjściu z mieszkania ksiądz otworzył puszkę i zabrał swoją stówkę;). W inny mieszkaniu byliśmy za długo, bo ktoś nas poczęstował ciastkami co oczywiście księdzu się nie spodobało, zamanifestował to wrzucając nas do windy cicho bluzgając.  
Teraz najlepsze, na ostatnim piętrze ostatniego bloku w ostatnim mieszkaniu ksiądz zaczął święcić ostatnią rodzinę ostatniego dnia kolędy. Problem był następujący; koniec wody święconej. Niezrażony ksiądz będący pewnym, że skromna rodzinka nie zauważy małego mankamentu prowadził swe działania dalej. Niestety ostatnia rodzina mimo wyczerpującego wyczekiwania na księdza nie straciła nic ze swej czujności i nie omieszkała wspomnieć o ów mankamencie.
Ksiądz poszedł do kibla nalał wodę do świętego spryskiwacza i zakończył wspaniałe misteria.

Nie pamiętam kiedy dokładnie ale mając dwanaście, trzynaście lat wypowiedziałem posłuszeństwo Bogu. Pewnego wieczora przerwałem modlitwę i zacząłem bluzgać go, patrząc się w górę i czując podniecenie, ekscytacje i strach. Jako 12 letni katolik miałem prawo się bać i sądzić, że On mnie słyszy. Byłem przekonany, że spotka mnie za to sroga kara, że spłonę w ogniach piekielnych. Za karę zostanę uśmiercony, przez tego który miał zbawić świat. Niestety jakoś nic się nie stało, bóg okazał się tchórzem i oszustem. Zacząłem nim gardzić, chociaż tak naprawdę sądziłem jeszcze, że on istnieje.
Z wiekiem zacząłem poznawać nowe religie, idee i filozofie, które przekonały mnie, że jeżeli bóg istnieje to jest ostatnim pojęciem we wszechświecie, które można zdefiniować.  

Z biegiem lat pytań było coraz więcej a ewentualne odpowiedzi oddalały mnie od końca poszukiwań(może niektórzy nie wiedzą, ale to normalna rzecz ;P. Tego typu poszukiwania bardzo wyczerpują więc zmieniłem taktykę. Uznałem że wystarczająco biegałem za odpowiedzią i już czas najwyższy aby odpowiedź mnie znalazła. Jaśniej?
Jak umrę poznam odpowiedź na zasadnicze pytanie czy człowiek ma duszę.        
spis działów / spis wątków / nowy wątek / zwiń wątek



Główna/FAQ/Filozofia/Czytelnia/Nietzsche/O nas/Varia/Scena/Sztuka/Forum/Katalog/Okultyzm
Ludowy Komisarz Zdrowia ostrzega: wszystkie materiały umieszczone na stronie są własnością autorów.
Kopiowanie i rozpowszechnianie może być przyczyną... Tylko spróbuj. My zajmiemy się resztą :>