| Satan.pl > Forum > Komentarze > | [ Zaloguj się ] [ Rejestracja ] |
| Transgresja 121 | Satanizm 387 | Komentarze 513 | Szkice 235 | TechnoPark 203 | FAQ 15 |
Archiwum: wiadomości z wybranego wątku archiwalnego
| Tematy | Autor | Data |
|---|
| Spis działów / Spis wątków archiwalnych / Nowy wątek |
|---|
| Autor | Temat wątku: |
|---|
|
Flower_Of_Limbo [ nieaktywne ] Wysłano: 2005-10-15 01:17:21 |
Ateistyczna wizja wieczności Witam. Na wstępie chiałam powiedzieć, że to co dalej napisałam to pozornie dość fantastyczny pomysł na przyszłość, do którego odnoszę się bardzo sceptycznie. Chciałabym jednak wiedzieć co o tym myślicie? Rozwijając naukę podnosimy poziom życia następnych pokoleń, postęp w medycynie powoduje, że ludzie żyją dłużej. Naszym celem jest dążenie do osiagnięcia jak najwyższego poziomu cywilizacyjnego dla lepszego i dłuższego życia następnych pokoleń. To dążenie może kiedyś się opłacić. Dążąc do doskonałości ludzkość może żyć wiecznie w dosłownym tego słowa znaczeniu. Bezpośrenim warunkiem zapewnienia sobie wiecznego życia odnalezienie sposobu na zatrzymanie procesu starzenia się organizmu. Większość z was powie, że na Ziemi nie będzie miejsca, że i tak juz teraz jest przeludnienie. Pomyślcie więc jaki ogromny jest wszechświat, za kilkaset lat, kiedy człowiek będzie mógł żyć wiecznie, prawdopodobnie znajdzie też sposób na kolonizacje innych planet, ludzie będą mogli się przenosić na inne planety. Wszechświat jest nieskończony więc się zmieścimy. Co my teraźniejsze i wcześniejsze pokolenia będziemy z tego mieć? To zależy od tego czy przyszłe pokolenia zechcą nam się odwdzięczyć za trud włożony w "tworzenie wiecznosci" i od tego czy znajdą sposób na cofanie się w czasie. Według mnie jest to możliwe. Mechanika klasyczna opisuje prędkości do 0,3 prędkości światła, później obowiazuje mechanika relatywistyczna, której głównym założeniem jest to, że prędkość światła ( c) jest najwyższą prędkością występującą w przyrodzie, teoria ta jest bliska obaleniu, gdyż w labloatoriach osiagnięto już prędkość większą od c. Możliwe, że powyżej c obowiazuje jeszcze inna mechanika, która pozwala na cofanie się w czasie. Wiemy przecież, że w mechanice relatywistycznej czas upływa inaczej w rożnych układach odniesienia, poruszając się z prędkością światła niemal się zatrzymuje. W mechanice powyżej c może istnieć możliwość uzyskania "ujemnego czasu". Nie jestem pewna czy moje rozumowanie jest prawidłowe, ale wierzę w to ze podróze w czasie są możliwe. Wracając do tematu: załużmy, że ludzie w przyszłości za x lat bedą więc żyli wiecznie, skolonizuja pewien obszar wszechświata i odnajdą sposób na podróże w czasie. Jeżeli będą chcieli, (co wydaje mi się najmniej prawdopodobnym z pośród innych warunków) mogą cofnać się w czasie do czasów życia innych pokoleń i zapewnić nam żyjącym jeszcze wówczas życie wieczne przenosząc nas do swoich czasów. Wiem, że to wszystko brzmi jak z bajki, jak z jakiegoś filmu fantastycznego, i z pozoru nie ma wiele wspólnego z racjonalizmem, ale spróbujcie sobie to przemyśleć. Jeżeli wcześniej nie zniszczymy swoją własną głupotą naszej cywilizacji i rozbudujemy ją do poziomu o jakim napisałam taka wizja jest nawet prawdopodobna. Oczywiście najmniej możliwe ze wszystkiego wydaje mi sie to by nasi przodkowie chcieli nam się odwdzięczyć i przywrócić do życia całą ludzkość żyjącą w przeszłości. Bardziej prawdopodobne jest że wrócą po wybitne jednostki, które dokonały najwięcej (np. Arystoteles, Koprenik, Skłodowska-Cuire, Einstein, Chopin, Hawking, itp). Dlatego powinniśmy dązyć do doskonałości, do tego aby zmienić coś na świecie, by znacznie przyczynić się do rozwoju różnych dziedzin życia. W ten sposób zapewnimy sobie nieśmiertelność. Nawet jeżeli moja teoria okazałaby się utopijną to zawsze tacy wybitni ludzie pozostaną nieśmiertelni w pamięci przyszłych pokoleń. |
|
Viridiana ( Tous les matins du monde ) ![]() Wysłano: 2005-10-15 23:03:29 |
Ateistyczna wizja wieczności > Wracając do tematu: załużmy, że ludzie w przyszłości za x lat bedą więc > żyli wiecznie, skolonizuja pewien obszar wszechświata i odnajdą sposób na > podróże w czasie. Jeżeli będą chcieli, (co wydaje mi się najmniej > prawdopodobnym z pośród innych warunków) mogą cofnać się w czasie do > czasów życia innych pokoleń i zapewnić nam żyjącym jeszcze wówczas życie > wieczne przenosząc nas do swoich czasów. Jeżeli żyjący w przyszłości będą przenosić do swoich czasów osoby z przeszłości, to czy taka ingerencja w przeszłość nie zaowocuje zmianami tej przeszłości, a w dalszej konsekwencji nie wpłynie także na przyszłość (przyszłość czyli teraźniejszość tych ludzi podróżujących w czasie)? |
|
Cień [ nieaktywne ] Wysłano: 2005-10-16 12:22:38 |
Ateistyczna wizja wieczności > Jeżeli żyjący w przyszłości będą przenosić do swoich czasów osoby z > przeszłości, to czy taka ingerencja w przeszłość nie zaowocuje zmianami > tej przeszłości, a w dalszej konsekwencji nie wpłynie także na przyszłość > (przyszłość czyli teraźniejszość tych ludzi podróżujących w czasie)? Jednym z argumentów przeciwko mozliwości podróży w czasie, jest fakt, że nie spotkanojeszcze żadnego czasopodróznika ;) |
|
Shogun [ nieaktywne ] Wysłano: 2005-10-15 12:02:39 |
Ateistyczna wizja wieczności > Rozwijając naukę podnosimy poziom życia następnych pokoleń, postęp w > medycynie powoduje, że ludzie żyją dłużej. Naszym celem jest dążenie do > osiagnięcia jak najwyższego poziomu cywilizacyjnego dla lepszego i > dłuższego życia następnych pokoleń. To dążenie może kiedyś się opłacić. > Dążąc do doskonałości ludzkość może żyć wiecznie w dosłownym tego słowa > znaczeniu. Nic nie trwa wiecznie. To aksjomat. Nie ma stalości. > Pomyślcie więc jaki ogromny jest wszechświat, za kilkaset lat, kiedy > człowiek będzie mógł żyć wiecznie, prawdopodobnie znajdzie też sposób na > kolonizacje innych planet, ludzie będą mogli się przenosić na inne > planety. Wszechświat jest nieskończony Nie jest nieskończony. Tak samo jak nie trwa wiecznie. > Według mnie jest to możliwe. Mechanika klasyczna opisuje prędkości do 0,3 > prędkości światła, później obowiazuje mechanika relatywistyczna, której > głównym założeniem jest to, że prędkość światła ( c) jest najwyższą > prędkością występującą w przyrodzie, teoria ta jest bliska obaleniu, gdyż > w labloatoriach osiagnięto już prędkość większą od c. Skoro osiągniętoby prędkość większą od światła to teoria ta byłaby obalona, a nie bliska obaleniu :]. > W mechanice powyżej c może istnieć > możliwość uzyskania "ujemnego czasu". Nie ma czegoś takiego jak czas ujemny. To wielkość skalarna, tak samo jak masa. Wyobrażasz sobie że mogłabyś ważyć -50 Kg? > Wracając do tematu: załużmy, że ludzie w przyszłości za x lat bedą więc > żyli wiecznie, skolonizuja pewien obszar wszechświata i odnajdą sposób na > podróże w czasie. Jeżeli będą chcieli, (co wydaje mi się najmniej > prawdopodobnym z pośród innych warunków) mogą cofnać się w czasie do > czasów życia innych pokoleń i zapewnić nam żyjącym jeszcze wówczas życie > wieczne przenosząc nas do swoich czasów. Nie dostrzegasz tu żadnego paradoksu? :] |
|
Eforiusz [ nieaktywne ] Wysłano: 2005-10-15 13:23:20 |
Ateistyczna wizja wieczności > Nic nie trwa wiecznie. To aksjomat. Nie ma stalości. A szeroko rozumiana przestrzeń nie trwa wiecznie? Albo ewolucja? > Nie jest nieskończony. Tak samo jak nie trwa wiecznie. Chcesz powiedzieć, że im jest on większy tym bardziej mniejszy? Że zawiera się w czymś w czym nie spodziewamy się znaleźć go ("obwód zamknięty")? Jednak nawet jeśli on nie jest nieskończony, to musi być coś go ograniczającego. |
|
Shogun [ nieaktywne ] Wysłano: 2005-10-15 13:31:43 |
Ateistyczna wizja wieczności > A szeroko rozumiana przestrzeń nie trwa wiecznie? Albo ewolucja? Jasne że nie. Ewolucja miała swój początek i będzie miała swój koniec wraz ż życiem na tej planecie. Przestrzeń w końcu zacznie się kurczyć. Żyjemy w Kali judze ;> > Chcesz powiedzieć, że im jest on większy tym bardziej mniejszy? Że zawiera > się w czymś w czym nie spodziewamy się znaleźć go ("obwód zamknięty")? > Jednak nawet jeśli on nie jest nieskończony, to musi być coś go > ograniczającego. Myślisz w kategoriach przestrzeni nawet tam gdzie tej przestrzeni nie ma? Albo to dość popularne pytanie: co jest na północ od bieguna północnego? |
|
Eforiusz [ nieaktywne ] Wysłano: 2005-10-15 13:38:00 |
Ateistyczna wizja wieczności > Jasne że nie. Ewolucja miała swój początek i będzie miała swój koniec wraz > ż życiem na tej planecie. Przestrzeń w końcu zacznie się kurczyć. Żyjemy w > Kali judze ;> Faktycznie, z ewolucją pospieszyłem się. A gdy przestrzeń się skurczy, to wówczas nie powstanie od nowa, i tak w kółko? Nie jestem zbytnio obeznany w "tych" sprawach. > Myślisz w kategoriach przestrzeni nawet tam gdzie tej przestrzeni nie ma? > Albo to dość popularne pytanie: co jest na północ od bieguna północnego? Może błędnie myślę, ale nawet "brak przestrzeni" jest w pewnym sensie rodzajem tejże. |
|
Shogun [ nieaktywne ] Wysłano: 2005-10-15 13:47:17 |
Ateistyczna wizja wieczności > Faktycznie, z ewolucją pospieszyłem się. > A gdy przestrzeń się skurczy, to wówczas nie powstanie od nowa, i tak w > kółko? Nie jestem zbytnio obeznany w "tych" sprawach. To pytanie można inaczej sformułować: Co będzie po końcu świata. Otóż zakładając że przestrzeń powstanie na nowo, nie będzie to ta sama przestrzeń. Tak jak woda w sąsiadujących ze sobą jeziorach nie jest tą samą wodą. > Może błędnie myślę, ale nawet "brak przestrzeni" jest w pewnym sensie > rodzajem tejże. To myślenie typowe dla wielu znanych mi humanistycznych umysłów. Przestrzeń ma pewne właściwości jak na przykład możliwość poruszania się po tejże. Bez przestrzeni wektory nie mogą się np. dodawać. Ergo brak przestrzeni nie jest przestrzenią bo nie ma jej właściwości. |
|
Eforiusz [ nieaktywne ] Wysłano: 2005-10-15 13:55:03 |
Ateistyczna wizja wieczności > To pytanie można inaczej sformułować: Co będzie po końcu świata. Powstanie nowy świat. > Otóż zakładając że przestrzeń powstanie na nowo, nie będzie to ta sama > przestrzeń. Tak jak woda w sąsiadujących ze sobą jeziorach nie jest tą > samą wodą. Tak, to rozumiem. Chodzi mi jednak o cykl "koniec-powstanie-koniec" przestrzeni. > To myślenie typowe dla wielu znanych mi humanistycznych umysłów. > Przestrzeń ma pewne właściwości jak na przykład możliwość poruszania się > po tejże. Bez przestrzeni wektory nie mogą się np. dodawać. Ergo brak > przestrzeni nie jest przestrzenią bo nie ma jej właściwości. Pojmuję to, jest to wyraziste, sformułowane przez ludzi mądrzejszych ode mnie w tej materii. Jednak nie uznaję tego w stu procentach i z niepewnością mą umrę, albowiem nie jestem w stanie poglądów tych zweryfikować (obcować na końcu wszechświata, choćby). |
|
Shogun [ nieaktywne ] Wysłano: 2005-10-15 14:02:59 |
Ateistyczna wizja wieczności > Powstanie nowy świat. Tak zakładamy. > Tak, to rozumiem. Chodzi mi jednak o cykl "koniec-powstanie-koniec" > przestrzeni. Nie wiemy jakimi prawami rządzi się ta potencjalna cykliczność. > Pojmuję to, jest to wyraziste, sformułowane przez ludzi mądrzejszych ode > mnie w tej materii. Jednak nie uznaję tego w stu procentach i z > niepewnością mą umrę, albowiem nie jestem w stanie poglądów tych > zweryfikować (obcować na końcu wszechświata, choćby). Tzn. nie jesteś pewien czy przy braku przestrzeni istnieje np. możliwość ruchu? Czy może nie jesteś pewien istnienia braku przestrzeni? |
|
Eforiusz [ nieaktywne ] Wysłano: 2005-10-15 14:08:59 |
Ateistyczna wizja wieczności > Tzn. nie jesteś pewien czy przy braku przestrzeni istnieje np. możliwość > ruchu? Czy może nie jesteś pewien istnienia braku przestrzeni? Rozumiem, że "brak przestrzeni" nie mając właściwości przestrzeni, nie jest nią, co mi przed chwilą wytłumaczyłeś. Brak przestrzeni jest możliwy, acz nie jestem pewien czy zjawisko to istnieje poza wszechświatem. Nie mam pewności stuprocentowej. |
|
Corvus ( Bullet ) Wysłano: 2005-10-17 18:49:09 |
Ateistyczna wizja wieczności > Rozumiem, że "brak przestrzeni" nie mając właściwości przestrzeni, nie > jest nią, co mi przed chwilą wytłumaczyłeś. Brak przestrzeni jest możliwy, > acz nie jestem pewien czy zjawisko to istnieje poza wszechświatem. Nie mam > pewności stuprocentowej. Brak przestrzeni nie jest możliwy. Przestrzeń rozciąga się wszędzie, zawsze i pozostaje stała dla danego obranego układu odniesień. Kurczy się i "ustawia" na nowo po każdym ww materia, która tę przestrzeń zapełnia. Pozdrawiam, Marcin |
|
Shogun [ nieaktywne ] Wysłano: 2005-10-17 19:31:54 |
Ateistyczna wizja wieczności > Brak przestrzeni nie jest możliwy. Przestrzeń rozciąga się wszędzie, > zawsze i pozostaje stała dla danego obranego układu odniesień. Kurczy się > i "ustawia" na nowo po każdym ww materia, która tę przestrzeń zapełnia. Sam sobie przeczysz. Jak jest "wszędzie i zawsze" to jak się może kurczyć? :] > Pozdrawiam, > Marcin pzdr. |
|
Shogun [ nieaktywne ] Wysłano: 2005-10-17 19:36:15 |
O, sorry, źle doczytałem :P > Brak przestrzeni nie jest możliwy. Przestrzeń rozciąga się wszędzie, > zawsze i pozostaje stała dla danego obranego układu odniesień. Kurczy się > i "ustawia" na nowo po każdym ww materia, która tę przestrzeń zapełnia. No. Czyli przestrzeń jest zawsze i wszędzie. Teraz moje pytanie. Gdyby znaleźć możliwość przeniesienia się tak daleko od całej materii wszechświata by nie podlegać jej grawitacji, teoretycznie można zaobserwować nowy wielki wybuch. Czy tak? I jeszcze jedno. Czy osobliwość z której powstaje wielki wybuch ma zawsze te same współrzędne? > Pozdrawiam, > Marcin pzdr. |
|
Corvus ( Bullet ) Wysłano: 2005-10-17 20:26:01 |
O, sorry, źle doczytałem :P No to ja tu sobie pozwolę w tym poście odpowiedzieć na wszelkie pytania twoje co do koncepcji mojej. Przestrzeń to układ odniesień. Sprawa umowna. Fakt, nie ma sensu mierzyć przestrzeni poza materią, bo przestrzeń w swojej naturze przewrotnej jest miarą materii, którą empirycznie mierzymy materią. (ot choćby linijeczką :) ). Nie znaczy to jednak, że jako taka nie rozciąga się poza zasięgiem materii. Gdybyśmy mieli dla przykładu taki pojazd, żeby wykroczyć poza krańce materii, to byśmy poza nie wykroczyli i nie zniknęli, ale dalej poruszali się w przestrzeni. Inna sprawa, że pojazdu takiego mieć raczej nie będziem :) Ale ideę pojmujesz? Poza wpływ grawitacji jednak ruszyć nie możemy, bo mimo iż siła ta gdy zwiększamy drogę dąży do zera, to kompletnie się zeruje dopiero przy drodze= nieskończoności. A że materia, którą możnaby użyć jako paliwo nieskończoną nie jest, to nie starczy nam paliwa na dotarcie w nieskończoność (pomijając już kwestię, że nie starczy nam czsau). Innymi słowy, gdyby możliwa była "ucieczka" przed grawitacją i ww, to by do niego wogóle nie dochodziło. Czyli ww ani teoretycznie, ani tym bardziej praktycznie zobaczyć nie można. Kwestia różnorodności "generowanych" przez ww światów. Materia jest ograniczona ilościowo. Mamy więc x jakichśtam pracząsteczek, które formują atomy, zw chem, ciała niebieskie, ogółem wszechświat materialny. Zakładając, że po każdym ww materia ta rozkłada się w przestrzeni losowo mamy do obliczenia trudną dość kombinację, która da nam wynik- ilość możliwych do waygenerowania "wszechświatów". Jest to niewątpliwie jakaś liczba rzeczywista. Jeśli więc wszechświat istnieje od zawsze i będzie istniał zawsze, to co jakiś czas generowane są te same "wyniki". Te same wszechświaty, te same ciała niebieskie, ci sami ludzie. No i oczywiście wszystkie inne możliwe wariacje. Ogółem- życie wieczne w zasięgu ręki!! :) Jeśli coś pominąłem, nie wachaj się mi wytknąć :) Pozdrawiam, Marcin |
|
h.e.l. ( my empire of dirt ) ![]() Wysłano: 2005-10-17 21:07:41 |
O, sorry, źle doczytałem :P > > Jeśli coś pominąłem, nie wachaj się mi wytknąć :) Shogun, nie waHaj się :-) > > Pozdrawiam, > Marcin Pzdr, h.e.l. |
|
Shogun [ nieaktywne ] Wysłano: 2005-10-17 21:15:45 |
O, sorry, źle doczytałem :P > Jeśli coś pominąłem, nie wachaj się mi wytknąć :) Jakieś artykuły masz na ten temat? > > Pozdrawiam, > Marcin pzdr. |
|
Corvus ( Bullet ) Wysłano: 2005-10-17 21:20:30 |
O, sorry, źle doczytałem :P Który konkretnie? |
|
Shogun [ nieaktywne ] Wysłano: 2005-10-17 21:41:31 |
O, sorry, źle doczytałem :P > Który konkretnie? Ten że przestrzeń jest zawsze i wszędzie. |
|
Corvus ( Bullet ) Wysłano: 2005-10-17 22:27:31 |
O, sorry, źle doczytałem :P > Ten że przestrzeń jest zawsze i wszędzie. Artykułów nie mam, choć pewnie możnaby gdzieś wynaleźć. To, że przestrzeń istnieć musi wszędzie wywodzę z czysto rozsądkowego rozważania na temat układu współrzędnych. Przestrzeń to przecież układ współrzędnych, służący do określania umiejscowienia materii. A czy to, że materia w pewnym miejscu się kończy, znaczy że kończy się również układ współrzędnych? Wydaje mi się, że nie. Acz zależy to wszystko od tego jak zdefiniujemy przestrzeń, której pojęcie, jak sam zresztą wcześniej zauważyłeś, jest dość szerokie. Przestrzeń, o której pisze jest właśnie układem współrzędnych, rzeczą umowną i niematerialną. Gdyby nawet materii we wszechświecie nie było w ogóle, taka przestrzeń istniałaby dalej. Pozdrawiam, Marcin |
|
Shogun [ nieaktywne ] Wysłano: 2005-10-17 23:53:49 |
O, sorry, źle doczytałem :P > Artykułów nie mam, choć pewnie możnaby gdzieś wynaleźć. To, że przestrzeń > istnieć musi wszędzie wywodzę z czysto rozsądkowego rozważania na temat > układu współrzędnych. Zdrowy rozsądek mówi nam, że nieskończoność jest jedynie matematyczną koncepcją i nie uświadczono jej w naturze. |
|
Corvus ( Bullet ) Wysłano: 2005-10-18 14:02:46 |
O, sorry, źle doczytałem :P > Zdrowy rozsądek mówi nam, że nieskończoność jest jedynie matematyczną > koncepcją i nie uświadczono jej w naturze. Nieskończoność wysępuje również w fizyce, a fizyka jest przecież nauką obejmującą naturę właśnie imho. Jak więc wyobrażasz sobie zdroworozsądkowo krańce przestrzeni? Pozdrawiam, Marcin |
|
Kain ( k|D|j ) ![]() Wysłano: 2005-10-18 15:42:50 |
O, sorry, źle doczytałem :P > Nieskończoność wysępuje również w fizyce, a fizyka jest przecież nauką > obejmującą naturę właśnie imho. Jak więc wyobrażasz sobie zdroworozsądkowo > krańce przestrzeni? Nieskonczonosc - czy to w matematyce czy w fizyce - to tylko skrot myslowy. Jezeli ktos mowi o nieskonczonosci (w fizyce lub matematyce) to ma na mysli "dazenie do nieskonczonosci" i nic ponad to. Sugerowanie, ze w fizyce "wystepuje nieskonczonosc" to sugerowanie, ze istnieje "liczba nieskonczonosc", ktora moze byc wynikiem pomiaru, a to bzdura. |
|
Corvus ( Bullet ) Wysłano: 2005-10-18 15:59:34 |
O, sorry, źle doczytałem :P > Nieskonczonosc - czy to w matematyce czy w fizyce - to tylko skrot > myslowy. Jezeli ktos mowi o nieskonczonosci (w fizyce lub matematyce) to > ma na mysli "dazenie do nieskonczonosci" i nic ponad to. Sugerowanie, ze w > fizyce "wystepuje nieskonczonosc" to sugerowanie, ze istnieje "liczba > nieskonczonosc", ktora moze byc wynikiem pomiaru, a to bzdura. Dżizus- czy nikt nie dostrzega sedna sprawy? Przestrzeń, o której mówię to właśnie czysto UMOWNY układ współrzędnych! Matematyczny. I jako taki NIE MOŻE być skończony. Pzdr. |
|
Kain ( k|D|j ) ![]() Wysłano: 2005-10-18 17:25:13 |
O, sorry, źle doczytałem :P > Dżizus- czy nikt nie dostrzega sedna sprawy? Wlasnie wszyscy dostrzegaja, oprocz Ciebie :) > Przestrzeń, o której mówię to > właśnie czysto UMOWNY układ współrzędnych! Matematyczny. I jako taki NIE > MOŻE być skończony. Napisales, ze "nieskończoność wysępuje również w fizyce" - otoz wszystkie pomiary z jakimi w fizyce mamy do czynienia, nie daja w wyniku zadnej "nieskonczonosci", a konkretna liczbe rzeczywista. W takim znaczeniu wszystkie fizyczne parametry, ktore moga byc wynikiem pomiaru sa "skonczone" i nie bardzo rozumiem co ma oznaczac stwierdzenie, ze "nieskończoność wysępuje również w fizyce". Co do przestrzeni w matematyce - piszesz, ze nie moze byc "skonczona". Scisle rzecz biorac to moze byc, np. zbior zawierajacy tylko wektor zerowy jest taka przestrzenia (liniowa) choc trywialna. Natomiast przestrzen o ktorej (jak sadze) mowisz faktycznie nazywamy przestrzenia nieskonczona, bo jej moc jest rowna mocy zbioru liczb rzeczywistych (continuum). Niestety, taka przestrzen jest czysta abstrakcja; istnieje tylko w swiecie platonskich ideii:) |
|
Corvus ( Bullet ) Wysłano: 2005-10-18 19:10:16 |
O, sorry, źle doczytałem :P > Co do przestrzeni w matematyce - piszesz, ze nie moze byc "skonczona". > Scisle rzecz biorac to moze byc, np. zbior zawierajacy tylko wektor zerowy > jest taka przestrzenia (liniowa) choc trywialna. Natomiast przestrzen o > ktorej (jak sadze) mowisz faktycznie nazywamy przestrzenia nieskonczona, > bo jej moc jest rowna mocy zbioru liczb rzeczywistych (continuum). > Niestety, taka przestrzen jest czysta abstrakcja; istnieje tylko w swiecie > platonskich ideii:) Dobra, ja już nic nie piszę, macie rację- tam gdzie kończy się przestrzeń stoi niewidzialna bariera, a liczby kardynalne nie istnieją i w ogóle sroce spod ogona wyleciały (sam Cantor oczywiście też nie istniał, jest wymysłem wiewiórczej propagandy). Matematyka opisuje świat nieistniejący, a w świecie prawdziwym istnieją tylko liczby wymierne. Geometryczne zależności między polem koła, a jego promieniem też są wynikiem zakłamania i należy je pominąć. W końcu pi nie istnieje, bo nie jest wymierne. Gdy nadejdzie bir crunch cała materia zniknie, a czas się zatrzyma. To wszystko logiczne i nie mam pojęcia, jak mogłem tego nie dostrzegać :/ Temat kończę, bo do konsensusu nie dojdziemy nigdy, a przecież trzeba się trzymać liczb wymiernych. Pozdrawiam, Marcin |
|
Kain ( k|D|j ) ![]() Wysłano: 2005-10-18 23:17:12 |
O, sorry, źle doczytałem :P Widzisz, Twoj problem polega na tym, ze naczytales sie ksiazek popularnonaukowych i nic z nich nie rozumiesz - stad ta gmatwanina mysli w Twojej glowie. Tylko po co uzywac pojec, ktorych znaczenia sie nie rozumie? Bylo to pytanie retoryczne http://pl.wikipedia.org/wiki/Pytanie_retoryczne |
|
Shogun [ nieaktywne ] Wysłano: 2005-10-18 16:12:29 |
O, sorry, źle doczytałem :P > Nieskończoność wysępuje również w fizyce, a fizyka jest przecież nauką > obejmującą naturę właśnie imho. Matematyka jest językiem fizyki :] > Jak więc wyobrażasz sobie zdroworozsądkowo > krańce przestrzeni? Koniec i dalej nic nie ma. > > Pozdrawiam, > Marcin pzdr. |
|
Corvus ( Bullet ) Wysłano: 2005-10-18 16:17:08 |
O, sorry, źle doczytałem :P > Koniec i dalej nic nie ma. A gdyby dolecieć teoretycznym pojazdem kosmicznym do tej granicy to co? Zniknie? Czy może rozpieprzy się o niewidzialną barierę? :p A jak sobie wyobrażasz koniec czasu? > pzdr. Pozdro, Marcin |
|
Shogun [ nieaktywne ] Wysłano: 2005-10-18 17:06:10 |
O, sorry, źle doczytałem :P > A gdyby dolecieć teoretycznym pojazdem kosmicznym do tej granicy to co? > Zniknie? Czy może rozpieprzy się o niewidzialną barierę? :p Powierzchnia kuli ziemskiej, jeśli ją rozwinąć, będzie płaszczyzną. I mimo iż jest ona skończona to możesz śmiało podróżować po całej kuli ziemskiej bez obawy, że znikniesz lub że się rozpieprzysz. To oczywiście tylko analogia, nie mówię że wszechświat jest płaszczyzną. > A jak sobie wyobrażasz koniec czasu? Nie musze sobie tego wyobrażać żeby to było logiczną konsekwencją Wielkiego Kresu :] > Pozdro, > Marcin pzdr. |
|
Corvus ( Bullet ) Wysłano: 2005-10-18 18:57:57 |
O, sorry, źle doczytałem :P > Powierzchnia kuli ziemskiej, jeśli ją rozwinąć, będzie płaszczyzną. I mimo > iż jest ona skończona to możesz śmiało podróżować po całej kuli ziemskiej > bez obawy, że znikniesz lub że się rozpieprzysz. To oczywiście tylko > analogia, nie mówię że wszechświat jest płaszczyzną. Uważasz ziemię za układ współrzędnych? Poza tym, analogicznie, można się od ziemi oderwać i polecieć w kosmos :p > Nie musze sobie tego wyobrażać żeby to było logiczną konsekwencją > Wielkiego Kresu :] Och, trzeba było od razu mówić, że rzecz cię interesuje i teorie są ci znane. Od razu odpisałbym, że jestem zwolennikiem teorii oscylującego wszechświata. To jest dla mnie logiczna konsekwencja big crunch. (nazwy "wielki kres" nie używam, bo kresu tu nie widzę). > pzdr. pzdr. |
|
Shogun [ nieaktywne ] Wysłano: 2005-10-18 20:48:14 |
O, sorry, źle doczytałem :P > Uważasz ziemię za układ współrzędnych? Uwazasz wszechświat za układ współrzędnych? > Poza tym, analogicznie, można się > od ziemi oderwać i polecieć w kosmos :p To, co powiadasz że można "oderwać się" od wszechświata? :] pzdr |
|
Corvus ( Bullet ) Wysłano: 2005-10-18 21:14:18 |
O, sorry, źle doczytałem :P > Uwazasz wszechświat za układ współrzędnych? Przestrzeń. A dokładniej przestrzeń, którą miałem na myśli czyli właśnie układ wsp. wypełniony materią, wypełniony wszechświatem. > To, co powiadasz że można "oderwać się" od wszechświata? :] Uważam, że można przekroczyć najbardziej oddalony od "centrum" materii punkt, w którym jeszcze jest materia (czyli granicę wszechświata materialnego- granicę, za którą nie dotarła już lub jeszcze materia) przy równoczesnym zachowaniu możności określenia swego miejsca w przestrzeni, pojmowanej jako układ odniesień. > pzdr pzdr |
|
Shogun [ nieaktywne ] Wysłano: 2005-10-18 22:07:50 |
O, sorry, źle doczytałem :P Inne pytanie: Czy w owej bezgranicznej przestrzeni rodzi się tylko nasz wszechświat czy może też w kolosalnie wielkich odległośiach od siebie rodzą się i umierają różne wszechświaty (czyli, w Twoimi rozumieniu, skupiska materii)? |
|
Corvus ( Bullet ) Wysłano: 2005-10-17 18:43:40 |
Ateistyczna wizja wieczności > Jasne że nie. Ewolucja miała swój początek i będzie miała swój koniec wraz > ż życiem na tej planecie. Przestrzeń w końcu zacznie się kurczyć. Żyjemy w > Kali judze ;> Ewolucja może trwać poza planetą i nie musi być w żadnym wypadku organiczna. A kurczyć się będzie materia, nie przestrzeń. Bo przestrzeń to jedynie układ odniesień. > Myślisz w kategoriach przestrzeni nawet tam gdzie tej przestrzeni nie ma? > Albo to dość popularne pytanie: co jest na północ od bieguna północnego? Pytanie równie ładnie brzmiące, co bezsensowne. Pzestrzeń to nie tylko północ, południe, wschód i zachód. To trójwymiarowy układ odniesień, zbudowany z trzech prostopadłych do siebie prostych. A proste końca nie mają. Mylisz przestrzeń z materią. Pozdrawiam, Marcin |
|
Shogun [ nieaktywne ] Wysłano: 2005-10-17 19:27:26 |
Ateistyczna wizja wieczności > Ewolucja może trwać poza planetą i nie musi być w żadnym wypadku > organiczna. Lema się czytało? :) Ewolucja bedzie miała swój koniec czy to na naszej planecie, czy to przed Wielkim Kresem, zależnie od tego czy opuścimy ten padół czy nie. > Pytanie równie ładnie brzmiące, co bezsensowne. Pzestrzeń to nie tylko > północ, południe, wschód i zachód. To trójwymiarowy układ odniesień, > zbudowany z trzech prostopadłych do siebie prostych. A proste końca nie > mają. Mylisz przestrzeń z materią. Nie zrozumiałeś sensu tamtego pytania. Będąc na biegunie północnym pytanie "gdzie jest północ?" traci sens, tak samo jak będąc na krańcu wszechświata pytanie "co jest dalej?" jest pozbawione sensu. Aha. W innym poscie już Cie poprosiłem o materiały dotyczące nieograniczoności przestrzeni, ale tu się przypominam :). > > Pozdrawiam, > Marcin pzdr. |
|
Cień [ nieaktywne ] Wysłano: 2005-10-18 02:15:18 |
Ateistyczna wizja wieczności A kurczyć się będzie materia, nie przestrzeń. Bo przestrzeń to > jedynie układ odniesień. Czy na pewno? Najdalsze obserwowane galaktyki znajdują się w odległości ponad 30 mld lat świetlnych od nas, a wiek Wszechświata to 14 mld. Wszystko, przez fakt że wielki wybuch nie był eksplozją materii w przestrzenii a rozciągnięciem się samej przestrzenii. Stąd częste anlogie znadmuchiwanym balonem. |
|
Corvus ( Bullet ) Wysłano: 2005-10-18 15:20:06 |
Ateistyczna wizja wieczności > Czy na pewno? Najdalsze obserwowane galaktyki znajdują się w odległości > ponad 30 mld lat świetlnych od nas, a wiek Wszechświata to 14 mld. > Wszystko, przez fakt że wielki wybuch nie był eksplozją materii w > przestrzenii a rozciągnięciem się samej przestrzenii. Stąd częste anlogie > znadmuchiwanym balonem. Z tego co wiem wiek wszechświata liczono dwoma zasługującymi na uwagę sposobami- na podstawie odległości od najdalszych obserwowanych obiektów, co po pierwsze nie ma senu, bo nie możemy stwierdzić, czy są one rzeczywiście krańcami materii, a po drugie w tych obliczeniach uwzględniono pływ "ciemnej materii", którego uwzględniać się nie powinno, bo nikt go jeszcze nie udowodnił. Z resztą za dowód na istnienie ciemnej materii podaje się między innymi ten paradoks, co jest IMHO totalnie paradoskalne. Druga metoda dotyczyła jeśli się nie mylę badania białych karłów, co jednak też nie ma przecież sensu, bo czy te gwiazdy musiały powstać na samym początku? Jak zmierzyć w ten sposób czas, który upłynął od początku procesu rozszerzania się wszechświata do ukształtowania gwiazd, które dziś obserwujemy jako białe karły? Pomijam już z resztą fakt rozbieżności między tymi dwoma wynikami :) Ogólnie więc trudno jest mi uznać to wszystko za niepodważalne dowody tego, co napisałeś. Jeśli masz inne- dawaj. Jeśli nie- błędne założenie, błedne wnioski. Pozdro, Marcin |
|
Cień [ nieaktywne ] Wysłano: 2005-10-18 19:28:08 |
Ateistyczna wizja wieczności > Ogólnie więc trudno jest mi uznać to wszystko za niepodważalne dowody > tego, co napisałeś. Jeśli masz inne- dawaj. Jeśli nie- błędne założenie, > błedne wnioski. A co ja się będę wysiłał: :> Wiek wszechświata jest jedną z wielkości, na temat których toczy się zawzięta dyskusja. Niestety kwestie kosmologiczne nie są jeszcze zamkniętą kartą w historii nauki i niepewności wyznaczenia takich wielkości jak wiek wszechświata sięgają kilkudziesięciu procent. Z dużą dozą pewności można powiedzieć, że wszechświat ma kilkanaście miliardów lat (12-20 mld), a wydaje się, że kosmologowie dochodzą powoli do zgody, by zacieśnić te granice do przedziału 13-14 mld lat. Napływająca coraz większa ilość danych obserwacyjnych z pewnością powoli przyczyni się do coraz dokładniejszego określenia wieku wszechświata. Ostanie dane pochodzą z sondy WMAP wysłanej przez NASA. Opracowanie danych przyniosło następujące rezultaty: wiek wszechświata to 13.7 mld. lat (błąd metody 1%); pierwsze gwiazdy zapłonęly 200 milionów lat po Wielkim Wybuchu; wszechświat składa sie z 4% atomów, 23% zimnej Ciemnej Materii, 73% Ciemnej Energii; stała Hubble'a wynosi Ho= 71 (km/sec)/Mpc (błąd metody 5%); inflacja miała miejsce; wszechświat będzie się wiecznie rozszerzał. zródło: http://baza.polsek.org.pl/faq/anomia_topic_2.html |
|
Corvus ( Bullet ) Wysłano: 2005-10-18 19:49:02 |
Ateistyczna wizja wieczności Ej odbiegliśmy od tematu, nie szkodzi z resztą. Ty zdania nie zmienisz, ja nie zmienie (choć uważam, że twoje jest równie prawdziwe jak moje). A nie zmienie bo nie mam ochoty i gryzie się to z moim rozumowaniem, z takim więc pewnie umrę. Podsumowując dodać jedynie chciałem, że znaczenia to dla człowieka nie ma dziś żadnego. Na marginesie: Aby określić znak prawej strony równania, trzeba znać z pomiarów średnią gęstość - 'rho' - oraz wartość stałej Hubble'a - 'H'. Obecnie obie te wielkości (a zwłaszcza wartość 'rho') znamy ze zbyt małą dokładnością, aby rozstrzygnąć problem jednoznacznie. Nie ma więc co wypowiadać poglądów, tu trzeba pewne rzeczy pomierzyć wystarczająco dokładnie i samo się rozstrzygnie. Źródło- to samo. Ze swej strony temat zamykam, pozdrawiam serdecznie, Marcin |
|
Corvus ( Bullet ) Wysłano: 2005-10-17 18:29:42 |
Ateistyczna wizja wieczności > A szeroko rozumiana przestrzeń nie trwa wiecznie? Albo ewolucja? Przestrzeń- owszem, ale ewolucja? Ewolucja dąży do celu. Nic to, że osiągnąć go nie zdąży. Pozdrawiam, Marcin |
|
Shogun [ nieaktywne ] Wysłano: 2005-10-17 19:29:17 |
Ateistyczna wizja wieczności > Przestrzeń- owszem, ale ewolucja? Ewolucja dąży do celu. Pierwsze słyszę. Ewoulucja nie ma żadnego celu. To mechanizm, który dostosowuje "na bieżącą" organizmy do ich środowiska oraz zapełnia wszystkie nisze ekologiczne tworząc skomplikowany układ zależności. Nic ponad to. |
|
Shogun [ nieaktywne ] Wysłano: 2005-10-17 19:30:10 |
Errata > Pierwsze słyszę. Ewoulucja nie ma żadnego celu. To mechanizm, który > dostosowuje "na bieżącą" ma być "na bieżąco" :) |
|
Corvus ( Bullet ) Wysłano: 2005-10-17 18:39:14 |
Ateistyczna wizja wieczności > Nic nie trwa wiecznie. To aksjomat. Nie ma stalości. Eeee. Bez przegięć. IMHO wszechświat trwa wiecznie. Z całym dobrodziejstwem inwentarza. Cyklicznie, bo cyklicznie. Ale wiecznie. Od zawsze, do zawsze. > Nie jest nieskończony. Tak samo jak nie trwa wiecznie. Materia- nie jest nieskończona. Przestrzeń- owszem. Co z tego że nie ma sensu mierzyć jej poza materią. Nie zmienia to faktu, że jest. I to IMO wiecznie, podobnie zresztą jak materia i energia. W postaci różniastej. Ale określonej ilości. > Skoro osiągniętoby prędkość większą od światła to teoria ta byłaby > obalona, a nie bliska obaleniu :]. Bogu dzięki to tylko ludowe ploteczki i nic nie trzeba obalać. BTW ja tam wolę obalać bronki ;p > Nie ma czegoś takiego jak czas ujemny. To wielkość skalarna, tak samo jak > masa. Wyobrażasz sobie że mogłabyś ważyć -50 Kg? Piewcy antymaterii sobie wyobrażają. W ogóle mają baardzo bujną wyobraźnię :) > Nie dostrzegasz tu żadnego paradoksu? :] Pytanie powinno brzmieć: "Dostrzegasz tu coś, co paradoksem nie jest?" :) Pozdrawiam, Marcin |
|
Shogun [ nieaktywne ] Wysłano: 2005-10-17 19:22:20 |
Ateistyczna wizja wieczności > Eeee. Bez przegięć. IMHO wszechświat trwa wiecznie. Z całym > dobrodziejstwem inwentarza. Cyklicznie, bo cyklicznie. Ale wiecznie. Od > zawsze, do zawsze. Pomijając kwestie udowodnienia tej tezy, wytłumacz mi na czym polega wieczność wszechświata? Za każdym razem, gdy się rodzi, jest inny, nie ten sam co poprzednio. Nie ma ciągłości, nie ma wieczności. > Materia- nie jest nieskończona. Przestrzeń- owszem. Co z tego że nie ma > sensu mierzyć jej poza materią. Nie zmienia to faktu, że jest. I to IMO > wiecznie, podobnie zresztą jak materia i energia. W postaci różniastej. > Ale określonej ilości. Możesz mi podać skąd ta teoria. Ciekaw jestem od kiedy poczytałem sobie Twoją rozmowę z Cieniem w innym wątku. > Piewcy antymaterii sobie wyobrażają. W ogóle mają baardzo bujną wyobraźnię > :) Doprawdy? Antymaterialna waga będzie dawać wrtości ujemne? > Pozdrawiam, > Marcin pzdr. |
|
h.e.l. ( my empire of dirt ) ![]() Wysłano: 2005-10-15 19:00:21 |
Ateistyczna wizja wieczności To dążenie może kiedyś się opłacić. > Dążąc do doskonałości ludzkość może żyć wiecznie w dosłownym tego słowa > znaczeniu. Ja się nie zapisuję do tego projektu :-) > > Bezpośrenim warunkiem zapewnienia sobie wiecznego życia odnalezienie > sposobu na zatrzymanie procesu starzenia się organizmu. Większość z was > powie, że na Ziemi nie będzie miejsca, że i tak juz teraz jest > przeludnienie. Wydaje mi się, że łatwiej będzie zaludniać niewykorzystane obszary głębin wodnych, niż budowle kolonii międzyplanetarnych. > >Wszechświat jest nieskończony więc się zmieścimy. Co my > teraźniejsze i wcześniejsze pokolenia będziemy z tego mieć? To zależy od > tego czy przyszłe pokolenia zechcą nam się odwdzięczyć za trud włożony w > "tworzenie wiecznosci" i od tego czy znajdą sposób na cofanie się w > czasie. > Ewentualne przyszłe nowe, lepsze pokolenia czy generacje raczej niewiele będą chciały mieć wspólnego z nami, więc nie liczyłbym na zasadę wzajemności :-) > Nie jestem pewna czy moje > rozumowanie jest prawidłowe, ale wierzę w to ze podróze w czasie są > możliwe. Nie znam się na fizyce, ale skoro mowa o wierze - ja również wierzę, że takie podróże będą możliwe. > > Wracając do tematu: załużmy, że ludzie w przyszłości za x lat bedą więc > żyli wiecznie, skolonizuja pewien obszar wszechświata i odnajdą sposób na > podróże w czasie. Ok, załóżmy. > Jeżeli będą chcieli, (co wydaje mi się najmniej > prawdopodobnym z pośród innych warunków) mogą cofnać się w czasie do > czasów życia innych pokoleń i zapewnić nam żyjącym jeszcze wówczas życie > wieczne przenosząc nas do swoich czasów. Naprawdę chciałabyś widzieć to wszystko, co oni wymyślą? Wystarczy przez pare miesięcy nie śledzić rynku nowych technologii i już oczy wyłażą z orbit ;P > > Wiem, że to wszystko brzmi jak z bajki, jak z jakiegoś filmu > fantastycznego, i z pozoru nie ma wiele wspólnego z racjonalizmem, ale > spróbujcie sobie to przemyśleć. Jeżeli wcześniej nie zniszczymy swoją > własną głupotą naszej cywilizacji i rozbudujemy ją do poziomu o jakim > napisałam taka wizja jest nawet prawdopodobna. Jakieś wskazówki praktyczne, poza postulatem ogólnym możesz wypowiedzieć? Dlatego powinniśmy dązyć do doskonałości, do tego aby > zmienić coś na świecie, by znacznie przyczynić się do rozwoju różnych > dziedzin życia. W ten sposób zapewnimy sobie nieśmiertelność. "Żadna prawdziwa doskonałość na tym świecie nie da się oddzielić od właściwego życia" - David Starr Jordan Nieśmiertelność można zapewnić sobie tu i teraz, poprzez pracę nad sobą. W ciszy, skupieniu i gwarze ulicznych rozmów. Pzdr. h.e.l. |
|
Krasnolud [ nieaktywne ] Wysłano: 2005-10-16 09:28:35 |
Ateistyczna wizja wieczności > Rozwijając naukę podnosimy poziom życia następnych pokoleń, postęp w > medycynie powoduje, że ludzie żyją dłużej. Naszym celem jest dążenie do > osiagnięcia jak najwyższego poziomu cywilizacyjnego dla lepszego i > dłuższego życia następnych pokoleń. To dążenie może kiedyś się opłacić. > Dążąc do doskonałości ludzkość może żyć wiecznie w dosłownym tego słowa > znaczeniu. Albo się w doskonały sposób wyrżnąć do ostatka, choć jak odpowiedział kiedyś Kissinger na pytanie co uznałby za zwycięstwo w wojnie jądrowej - uznaj ją za wygraną, jeśli przeżyje ją 2 ludzi i oboje będą amerykanami. Na to ktoś rezolutnie mu odpowiedział, że dobrze by było jakby przynajmniej 1 z nich był kobietą :-) > Bezpośrenim warunkiem zapewnienia sobie wiecznego życia odnalezienie > sposobu na zatrzymanie procesu starzenia się organizmu. Większość z was > powie, że na Ziemi nie będzie miejsca, że i tak juz teraz jest > przeludnienie. Spoko - miejsce się znajdzie, I świat i tak wymiera, a lądy to ledwo 30% powierzchni planety. > Pomyślcie więc jaki ogromny jest wszechświat, za kilkaset lat, kiedy > człowiek będzie mógł żyć wiecznie, prawdopodobnie znajdzie też sposób na > kolonizacje innych planet, ludzie będą mogli się przenosić na inne > planety. Wszechświat jest nieskończony więc się zmieścimy. Co my > teraźniejsze i wcześniejsze pokolenia będziemy z tego mieć? To zależy od > tego czy przyszłe pokolenia zechcą nam się odwdzięczyć za trud włożony w > "tworzenie wiecznosci" i od tego czy znajdą sposób na cofanie się w > czasie. Nie znajdą bo jeśli prawdą jest to co mówisz to powinni u nas już gościć, a podróże międzygwiezdne to z czystej teoretycznej fizyki nonsens, chyba, że się wymyśli sposób na teleportację. A ludzie się zmieszczą - zawsze w razie przeludnienia wyżynali się profilaktycznie. > Według mnie jest to możliwe. Mechanika klasyczna opisuje prędkości do 0,3 > prędkości światła, później obowiazuje mechanika relatywistyczna, której > głównym założeniem jest to, że prędkość światła ( c) jest najwyższą > prędkością występującą w przyrodzie, teoria ta jest bliska obaleniu, gdyż > w labloatoriach osiagnięto już prędkość większą od c. Nie. Osiągnięto prędkość pozornie większą od c. Nic co ma masę nie może się nawet z prędkością c poruszać - stań na wadze to się przekonasz, że masz. Możliwe, że powyżej > c obowiazuje jeszcze inna mechanika, która pozwala na cofanie się w > czasie. Wiemy przecież, że w mechanice relatywistycznej czas upływa > inaczej w rożnych układach odniesienia, poruszając się z prędkością > światła niemal się zatrzymuje. W mechanice powyżej c może istnieć > możliwość uzyskania "ujemnego czasu". Nie jestem pewna czy moje > rozumowanie jest prawidłowe, ale wierzę w to ze podróze w czasie są > możliwe. Nie są możliwe i nic nie wskazuje na to, by powyżej faktycznie istniała jakaś nowa mechanika, zresztą jak się o tym przekonać, skoro c jest nieprzekraczalna dla wszystkiego co ma masę? > Wracając do tematu: załużmy, że ludzie w przyszłości za x lat bedą więc > żyli wiecznie, skolonizuja pewien obszar wszechświata i odnajdą sposób na > podróże w czasie. Jeżeli będą chcieli, (co wydaje mi się najmniej > prawdopodobnym z pośród innych warunków) mogą cofnać się w czasie do > czasów życia innych pokoleń i zapewnić nam żyjącym jeszcze wówczas życie > wieczne przenosząc nas do swoich czasów. No to gdzie oni w mordę jeża są? czy przypadkiem nie żylemy właśnie w ich przeszłości? Dlatego powinniśmy dązyć do doskonałości, do tego aby > zmienić coś na świecie, by znacznie przyczynić się do rozwoju różnych > dziedzin życia. W ten sposób zapewnimy sobie nieśmiertelność. Nawet jeżeli > moja teoria okazałaby się utopijną to zawsze tacy wybitni ludzie pozostaną > nieśmiertelni w pamięci przyszłych pokoleń. No i wreszcie jakiś w miarę przekonujący wniosek. Potwierdza się prawo logiczne, że z kłamstwa może wynikać prawda, ale nie odwrotnie. |
|
Corvus ( Bullet ) Wysłano: 2005-10-17 16:59:39 |
Ateistyczna wizja wieczności >Witam Eeeee... Cześć? > Rozwijając naukę podnosimy poziom życia następnych pokoleń, postęp w > medycynie powoduje, że ludzie żyją dłużej. Naszym celem jest dążenie do > osiagnięcia jak najwyższego poziomu cywilizacyjnego dla lepszego i > dłuższego życia następnych pokoleń. To dążenie może kiedyś się opłacić. > Dążąc do doskonałości ludzkość może żyć wiecznie w dosłownym tego słowa > znaczeniu Może? Ludzkość żyje wiecznie. > Bezpośrenim warunkiem zapewnienia sobie wiecznego życia odnalezienie > sposobu na zatrzymanie procesu starzenia się organizmu. Większość z was > powie, że na Ziemi nie będzie miejsca, że i tak juz teraz jest > przeludnienie. Raz- no problem. Jak się zaczniemy przeludniać, to zaraz się wyludnimy jakąś wojenką. Taka natura :p Dwa- homo sapiens to maszyna zbyt skomplikowana, żeby nic się nie spieprzyło przez nieskończoną ilość lat. Należałoby się więć przemieścić na jakiś trwalszy, łatwiejszy w serwisie nośnik. Ale ja tam nie chce żyć wiecznie. Zresztą tak czy tak kolejnego ww za hooja nie przetrwamy. Nawet atomy nie dają rady ;) > Pomyślcie więc jaki ogromny jest wszechświat, za kilkaset lat, kiedy > człowiek będzie mógł żyć wiecznie, prawdopodobnie znajdzie też sposób na > kolonizacje innych planet, ludzie będą mogli się przenosić na inne > planety. Wszechświat jest nieskończony WTF? Herezja!! Zbrodnia przeciw nauce!! :) Przestrzeń- owszem nieskończona, ale materia? Brednie. > więc się zmieścimy. Co my > teraźniejsze i wcześniejsze pokolenia będziemy z tego mieć? To zależy od > tego czy przyszłe pokolenia zechcą nam się odwdzięczyć za trud włożony w > "tworzenie wiecznosci" i od tego czy znajdą sposób na cofanie się w > czasie. Eeeee... Chyba Ci się coś pomyliło. Albo mi. Chciałaś napisać "cofanie się w czasie"? > Według mnie jest to możliwe. Mechanika klasyczna opisuje prędkości do 0,3 > prędkości światła, później obowiazuje mechanika relatywistyczna, której > głównym założeniem jest to, że prędkość światła ( c) jest najwyższą > prędkością występującą w przyrodzie, teoria ta jest bliska obaleniu, gdyż > w labloatoriach osiagnięto już prędkość większą od c. Taaaak. I stworzono w laboratoriach antymaterię. I kanapkę z tuńczykiem o gęstości 10000000000 ton/mm sześcienny. I wogle cuda się w tych laboratoriach dzieją :p A przynajmniej tak mówią... > W mechanice powyżej c może istnieć > możliwość uzyskania "ujemnego czasu". Nie jestem pewna czy moje > rozumowanie jest prawidłowe, ale wierzę w to ze podróze w czasie są > możliwe. Mi też się wydaje, że Twoje rozumowanie z prawidłowością się zdziebko mija. > Wracając do tematu: załużmy, że ludzie w przyszłości za x lat bedą więc > żyli wiecznie, skolonizuja pewien obszar wszechświata i odnajdą sposób na > podróże w czasie. Jeżeli będą chcieli, (co wydaje mi się najmniej > prawdopodobnym z pośród innych warunków) mogą cofnać się w czasie do > czasów życia innych pokoleń i zapewnić nam żyjącym jeszcze wówczas życie > wieczne przenosząc nas do swoich czasów. Eeee. To czemu jeszcze tego nie zrobili? A btw to kolonizowanie planet poza naszym układem słonecznym się raczej nie uda. Ale nie zmienia to faktu, że wszyscy żyjemy wiecznie. I ci DUZI i ci mali. I ci pamiętani i ci zapomniani. Pozdrawiam serdecznie, Marcin |
|
Cień [ nieaktywne ] Wysłano: 2005-10-18 02:05:56 |
Ateistyczna wizja wieczności > Może? Ludzkość żyje wiecznie. Będzie miała problem z tym dogmatem za 4.5 mld lat jak się wodór zacznie wyczerpywać w Słońcu :) Zresztą tak czy tak kolejnego ww > za hooja nie przetrwamy. Nawet atomy nie dają rady ;) To skąd Twoje przeświadczenie o naszej wieczności? I pewnośc, że wszechświat podlega cyklowi ekspansji i kolapsu. > Taaaak. I stworzono w laboratoriach antymaterię. A nie? A btw to kolonizowanie planet > poza naszym układem słonecznym się raczej nie uda. Dlaczego? A gigantyczne statki wielopokoleniowe lub z zahibernowaną załogą? > Ale nie zmienia to faktu, że wszyscy żyjemy wiecznie. I ci DUZI i ci mali. > I ci pamiętani i ci zapomniani. Mógłbyś rozwinąc myśl? |
|
Corvus ( Bullet ) Wysłano: 2005-10-18 14:29:38 |
Ateistyczna wizja wieczności > Będzie miała problem z tym dogmatem za 4.5 mld lat jak się wodór zacznie > wyczerpywać w Słońcu :) Myślę, że wyginie znacznie wcześniej (chociażby za 57 lat, jak słyszałem, może uderzyć w ziemię głaz o średnicy ok 560km. To powinno starczyć do wytępienia życia organicznego na ziemi). > To skąd Twoje przeświadczenie o naszej wieczności? I pewnośc, że > wszechświat podlega cyklowi ekspansji i kolapsu.> Z przeświadczenia o cykliczności ww. Chyba gdzieś tu już o tym pisałem. Ale zaznaczam, że pewności mieć nie mogę. Nikt nie może. Ale myślę, że ta wizja ma przytłaczającą przewagę prawdopodobności. > A nie? Nie. Trwają prace i jest to pewna nazwa robocza, czegoś co naukowcy zmanufakturować chcą. Ale myślę, że prace rozpoczęto w oparciu o błędne założenia, więc raczej nic z tego nie będzie. > Dlaczego? A gigantyczne statki wielopokoleniowe lub z zahibernowaną > załogą? Za dużo części i za dużo czasu, żeby nic się nie spieprzyło podczas teoretycznego lotu. Raczej mało prawdopodobne. > Mógłbyś rozwinąc myśl? Patrz wyżej :) Pozdro, Marcin |
|
Cień [ nieaktywne ] Wysłano: 2005-10-18 18:47:32 |
Ateistyczna wizja wieczności > Myślę, że wyginie znacznie wcześniej (chociażby za 57 lat, jak słyszałem, > może uderzyć w ziemię głaz o średnicy ok 560km. To powinno starczyć do > wytępienia życia organicznego na ziemi). 57 lat to dosyć czasu by nalezycie spozytkować cześć arsenału nuklearnego Ziemii. :) > > To skąd Twoje przeświadczenie o naszej wieczności? I pewnośc, że > > wszechświat podlega cyklowi ekspansji i kolapsu.> > > Z przeświadczenia o cykliczności ww. Chyba gdzieś tu już o tym pisałem. > Ale zaznaczam, że pewności mieć nie mogę. Nikt nie może. Ale myślę, że ta > wizja ma przytłaczającą przewagę prawdopodobności. Tu się nie zgodzę. Prawdopodobieństwo ma takie, ze ładnie wpisuje się w kilka koncepcji metafizycznych, zaś z punktu widzenia fizyki (przynajmniej wg aktualnego stanu wiedzy jest dokładnie odwrotnie) > Nie. Trwają prace i jest to pewna nazwa robocza, czegoś co naukowcy > zmanufakturować chcą. Ale myślę, że prace rozpoczęto w oparciu o błędne > założenia, więc raczej nic z tego nie będzie. A pozytony?Przeciez anihilują po spotkaniu z elektronami? > Za dużo części i za dużo czasu, żeby nic się nie spieprzyło podczas > teoretycznego lotu. Raczej mało prawdopodobne. Owszem ryzyko jest, ale im większy statek tym większa jego autonomia, mozliwośc samonapraw etc. Bardziej obawiał bym się socjologicznych nastepstw takiej podróży. |
|
Corvus ( Bullet ) Wysłano: 2005-10-18 19:18:52 |
Ateistyczna wizja wieczności > Tu się nie zgodzę. Prawdopodobieństwo ma takie, ze ładnie wpisuje się w > kilka koncepcji metafizycznych, zaś z punktu widzenia fizyki (przynajmniej > wg aktualnego stanu wiedzy jest dokładnie odwrotnie) Jak już dowiedliśmy nie ma co się w tym pkt. spierać, bo dyskusja przeciągnie się w nieskończoność, a tej przecież nie ma :/ > A pozytony?Przeciez anihilują po spotkaniu z elektronami? Dając pary kwantów gamma, a nie znikając. I nie dysponują mistyczną siłą "antygrawitacji". > Owszem ryzyko jest, ale im większy statek tym większa jego autonomia, > mozliwośc samonapraw etc. Bardziej obawiał bym się socjologicznych > nastepstw takiej podróży. A ja bym się bardziej bał np. błysków gamma i promieniowania kosmicznego ogółem. Nie jesteśmy w stanie przewidzieć dokładnie co jak i kiedy spotkałoby nas w czasie takiej podróży. A wpływ miałoby na taki stateczek bardzo wiele czynników i niektóre oddziaływałyby na niego bardzo długo. Nie wykluczam, ale prawdopodobieństwo uważam za małe. Pozdrawiam, Marcin |
|
Cień [ nieaktywne ] Wysłano: 2005-10-18 20:29:07 |
Ateistyczna wizja wieczności > > A pozytony?Przeciez anihilują po spotkaniu z elektronami? > > Dając pary kwantów gamma, a nie znikając. Nie ma pozytonu i elektronu, pojawiają się dwa kwanty gamma. Więc chyba znikają? Zreszta mi chodzi tylko o fakt, ze antymateria nie jest wcale zjawiskiem egzotycznym. I nie dysponują mistyczną siłą > "antygrawitacji". Bo nikt nie powiedział, że Ciemna materia = antymaterii. Ciemna Materia ma być forma po prostu zupełnie inaczej zbudowaną niz materia barionowa. > A ja bym się bardziej bał np. błysków gamma i promieniowania kosmicznego > ogółem. Nie jesteśmy w stanie przewidzieć dokładnie co jak i kiedy > spotkałoby nas w czasie takiej podróży. Otóz to, przy obecnym stanie wiedzy nie potarfimy sobie wyobrazic jakie problemy by się pojawiły. Ba, mamy problemy z okresleniem sklai niebezpieczeństw podczas lotu na Marsa. A wpływ miałoby na taki stateczek > bardzo wiele czynników i niektóre oddziaływałyby na niego bardzo długo. > Nie wykluczam, ale prawdopodobieństwo uważam za małe. Zgadzam się z Toba. |
|
Corvus ( Bullet ) Wysłano: 2005-10-18 20:33:28 |
Ateistyczna wizja wieczności > Nie ma pozytonu i elektronu, pojawiają się dwa kwanty gamma. Więc chyba > znikają? Zreszta mi chodzi tylko o fakt, ze antymateria nie jest wcale > zjawiskiem egzotycznym. No a czy gdy sól ulega hydrolizie to sól i woda znikają? > Bo nikt nie powiedział, że Ciemna materia = antymaterii. Ciemna Materia ma > być forma po prostu zupełnie inaczej zbudowaną niz materia barionowa. Fakt zamotałem się, pomieszałem jedno z drugim- mea culpa :) Pozdrawiam, Marcin |
|
Cień [ nieaktywne ] Wysłano: 2005-10-18 20:41:25 |
Ateistyczna wizja wieczności > > Nie ma pozytonu i elektronu, pojawiają się dwa kwanty gamma. Więc > chyba > > znikają? Zreszta mi chodzi tylko o fakt, ze antymateria nie jest > wcale > > zjawiskiem egzotycznym. > > No a czy gdy sól ulega hydrolizie to sól i woda znikają? Oczywiście, że nie. Ale reakcja zniszczenia wiązań jonowych w krysztale soli to zupełnie co innego co anihilacja. To drugie to przemiana jądrowa i jak najbardziej moze zajść, gdyż materia jest równowazna energii, co wynika z wzóru którego przytaczać chyba nie trzeba :) |
|
Corvus ( Bullet ) Wysłano: 2005-10-18 20:58:11 |
Ateistyczna wizja wieczności > Oczywiście, że nie. Ale reakcja zniszczenia wiązań jonowych w krysztale > soli to zupełnie co innego co anihilacja. To drugie to przemiana jądrowa i > jak najbardziej moze zajść, gdyż materia jest równowazna energii, co > wynika z wzóru którego przytaczać chyba nie trzeba :) Co do róznicy, przedstawiłem tylko pewną analogię. Materia pozostaje, zmienia się tylko jej rodzaj. Jak sam napisałeś zachodzi .przemiana. jądrowa, pozyton i elektron nie znikają, ulegają przemianie. Pzdr. Marcin |
|
Cień [ nieaktywne ] Wysłano: 2005-10-18 21:07:21 |
Ateistyczna wizja wieczności > Co do róznicy, przedstawiłem tylko pewną analogię. Materia pozostaje, > zmienia się tylko jej rodzaj. Jak sam napisałeś zachodzi .przemiana. > jądrowa, pozyton i elektron nie znikają, ulegają przemianie. A, jeśli w ten sposób patrzec to nie mam objekcji. |
Ludowy Komisarz Zdrowia ostrzega: wszystkie materiały umieszczone na stronie są własnością autorów.
Kopiowanie i rozpowszechnianie może być przyczyną... Tylko spróbuj. My zajmiemy się resztą :>





















