| Satan.pl > Forum > Komentarze > | [ Zaloguj się ] [ Rejestracja ] |
| Transgresja 121 | Satanizm 387 | Komentarze 513 | Szkice 235 | TechnoPark 203 | FAQ 15 |
Archiwum: wiadomości z wybranego wątku archiwalnego
| Tematy | Autor | Data |
|---|
| Hast | 2006-06-14 - 11:48:52 | |
| Ranides | 2006-06-17 - 02:41:57 | |
| Corvus | 2006-07-03 - 14:58:39 | |
| Limbo | 2006-06-14 - 12:00:37 | |
| Hast | 2006-06-14 - 14:07:24 | |
| m50kD | 2006-06-14 - 13:03:55 | |
| Hast | 2006-06-14 - 13:36:16 | |
| m50kD | 2006-06-14 - 13:52:00 | |
| Hast | 2006-06-14 - 14:04:53 | |
| Limbo | 2006-06-14 - 14:13:23 | |
| Hast | 2006-06-14 - 19:27:25 | |
| Kruk | 2006-06-15 - 13:09:28 | |
| Hast | 2006-06-15 - 18:55:20 | |
| Kruk | 2006-06-15 - 20:32:14 | |
| Hast | 2006-06-15 - 20:52:02 | |
| Kruk | 2006-06-15 - 21:13:17 | |
| Zombie | 2006-06-15 - 18:20:48 | |
| Corvus | 2006-07-03 - 15:12:58 | |
| Kruk | 2006-06-15 - 18:30:45 | |
| Hast | 2006-06-15 - 18:53:27 | |
| Vixit | 2006-06-21 - 16:29:22 | |
| Rafael | 2006-06-21 - 23:44:00 | |
| Vixit | 2006-06-30 - 22:55:34 | |
| Kruk | 2006-06-15 - 20:28:10 | |
| Hast | 2006-06-15 - 20:49:56 | |
| Rafael | 2006-06-15 - 21:06:48 | |
| Kruk | 2006-06-15 - 21:27:19 | |
| Rafael | 2006-06-15 - 21:44:56 | |
| Kruk | 2006-06-15 - 22:57:20 | |
| Rafael | 2006-06-15 - 23:41:11 | |
| Zombie | 2006-06-15 - 21:14:50 | |
| Rafael | 2006-06-15 - 18:45:54 | |
| Hast | 2006-06-15 - 19:45:14 | |
| Kruk | 2006-06-15 - 20:36:02 | |
| Hast | 2006-06-16 - 13:06:00 | |
| Ranides | 2006-06-17 - 02:31:13 | |
| Nyxiss | 2006-06-29 - 23:19:11 | |
| Ranides | 2006-06-30 - 14:52:12 | |
| Vixit | 2006-06-30 - 23:29:32 | |
| Ranides | 2006-07-03 - 12:40:36 | |
| Vixit | 2006-07-05 - 15:53:58 | |
| Kruk | 2006-07-08 - 14:45:44 | |
| De Profundis | 2006-07-09 - 21:11:49 | |
| Hast | 2006-06-15 - 20:47:45 | |
| Kruk | 2006-06-15 - 20:25:40 | |
| Hast | 2006-06-15 - 20:45:15 | |
| Kruk | 2006-06-15 - 21:05:42 | |
| Hast | 2006-06-15 - 18:58:47 | |
| Rafael | 2006-06-15 - 18:26:19 | |
| Hast | 2006-06-15 - 20:04:00 | |
| Corvus | 2006-07-03 - 15:06:23 | |
| Rafael | 2006-06-15 - 20:54:50 | |
| Mandrax | 2006-06-15 - 18:55:05 | |
| Hast | 2006-06-15 - 19:47:31 | |
| Mandrax | 2006-06-15 - 23:23:56 |
| Spis działów / Spis wątków archiwalnych / Nowy wątek |
|---|
| Autor | Temat wątku: |
|---|
|
Hast [ nieaktywne ] Wysłano: 2006-06-14 11:48:52 |
Dwa pytania... Wpadła mi w ręce książka dra Raymonda A. Moody'ego pt. "Życie po życiu". Wspomniany dr opisuje w niej wspomnienia związane ze śmiercią kliniczną i otarciem się o śmierć na podstawie wywiadów przeprowadzonych ze 150 osobami, które mogły pochwalić się podobnymi przeżyciami. Wszystkie opisują to zajście trochę inaczej, jednak są elementy wspólne, tzn.: opuszczenie ciała fizycznego, ciemność, ulga, błogość, uczucie obecności bliskich osób, które zmarły wcześniej, obecność "istoty", bytu, przewodnika, który "przedstawia" im ich życie, celem refleksji nad nim (życiem, nie przewodnikiem). Wszyscy opisują sposób porozumiewania się z wspomnianymi bliskimi i świetlistym bytem-przewodnikiem jako niewerbalny, emocjonalny, intuicyjny, myślowy. Opisują również swoje niematerialne ciało "duchowe", każdy na inny sposób, ale łączy je niematerialność, a zmysły owego ciała przekraczają możliwości zmysłów materialnych - są wyostrzone, nieograniczone, działają "jakby w inny sposób". Co o tym sądzicie? Czy fakt, że podobne elementy występują u wielu ludzi potwierdza fakt prawdziwości tego zjawiska, czy jest to według was majaczenie niedotlenionego mózgu i halucynacje oparte o wcześniej wyrobione na podstawie beletrystyki, hollywoodzkiego kina i reportaży na temat śmierci klinicznej, które pewnie każdy z nas kiedyś tam gdzieś widział? ====== I pytanie nr 2, kompletnie nie związane z poruszonym wyżej tematem: skoro sataniści są takimi egoistami, co ich skłania do pisania esejów zamieszczania ich za darmo na takich witrynach jak www.S, gdzie każdy może je sobie przeczytać? |
|
Ranides [ nieaktywne ] Wysłano: 2006-06-17 02:41:57 |
Dwa pytania... > Co o tym sądzicie? Czy fakt, że podobne elementy występują u wielu ludzi > potwierdza fakt prawdziwości tego zjawiska, czy jest to według was > majaczenie niedotlenionego mózgu i halucynacje oparte o wcześniej > wyrobione na podstawie beletrystyki, hollywoodzkiego kina i reportaży na > temat śmierci klinicznej, które pewnie każdy z nas kiedyś tam gdzieś > widział? ~~~~~~~~~~ Ja o tunelu tylko powiem, że na Discovery naukowcy pokazywali, że efekt światełka w tunelu można bardzo łatwo wywołać kilkoma elektrodami :] I kojarzę jak wykazywali, że właśnie podobna reakcja zachodzi podczas śmierci klinicznej. Wiem, zjawisko jest bardziej złożone, ale może kawałek po kawałku rozłożymy je na czynniki neurologicznego pochodzenia. (wiem, powołałem się na strasznie wiarygodne źródło, ale dupa tam, wątek jest i tak gdybalski ;)) Aha, jak Ci się Moody spodobał, to przeczytaj "Odwiedziny z zaświatów" - masz tam dokładną instrukcję kontrolowanego wywoływania duchów ;) Mnie gówno wychodziło, ale tobie może wyjdzie - ja w czasie prób miałem stałe stężenie kofeiny we krwii (2 litry coli dziennie) i może po prostu dostatecznie rozluźnić się nie mogłem ;) Albo to wszystko ściema dla naiwnych ;P |
|
Corvus ( Bullet ) Wysłano: 2006-07-03 14:58:39 |
Dwa pytania... > Co o tym sądzicie? Czy fakt, że podobne elementy występują u wielu ludzi > potwierdza fakt prawdziwości tego zjawiska, czy jest to według was > majaczenie niedotlenionego mózgu i halucynacje oparte o wcześniej > wyrobione na podstawie beletrystyki, hollywoodzkiego kina i reportaży na > temat śmierci klinicznej, które pewnie każdy z nas kiedyś tam gdzieś > widział? Czy fakt że tyle ludzi zrzeka się iż widziało zielone ludki z marsa a nawet przebywało wewnątrz pojazdu obcych potwierdza obecność kosmitów na orbicie okołoziemskiej? To częściowo majaki, w dużym stopniu też chęć zwrócenia na siebie uwagi, nadania swoim przeżyciom ezoterycznej otoczki. Gówno warte te całe kliniczne historyjki. > I pytanie nr 2, kompletnie nie związane z poruszonym wyżej tematem: skoro > sataniści są takimi egoistami, co ich skłania do pisania esejów > zamieszczania ich za darmo na takich witrynach jak www.S, gdzie każdy może > je sobie przeczytać? Widzisz- każdy chce być fajny, mądry, interesujący, oczytany i ciekawy. Gdy jest się przekonanym o swojej elitarności i wyjątkowości, gdy "jest" się tą jednostką wyjątkową, stojącą ponad plebsem, trzeba często i hucznie udowadniać sobie samemu swoją zajebistość, żeby przypadkiem nie wypaść z tej popierdolonej karuzeli samouwielbienia. Wątpie żeby choć 25% osób o których mowa interesowały odpowiedzi na rozpatrywane zagadnienia, prawie zawsze jest to tylko i wyłącznie popisówa, chęć ładowania sobie ego wielkimi słowami, dyskusjami "na wysokim poziomie". Taki już ten satanizm jest- mocny w gębie, słaby wszędzie indziej. Gdy ktoś mimochodem wspomni o walce o swoje- szybciutko dostaje buta, żeby przypadkiem się pomysł nie rozpowszechnił, bo wtedy trzebaby było ruszyć to swoje elitarne dupsko sprzed samouwielbieńczego lustra i spróbować otworzyć się na świat, pokazać czym satanizm jest, obalić stereotypy i zadbać o to, żeby historia nie zapamiętała satanistów jako bandy popierdoleńców w czarnych ciuchach biegających z martwymi kotami po cmentarzach. Krew mnie zalewa jak sobie pomyśle o tym obleśnym satanistycznym maraźmie. Zapytasz: po co się męczyć- przecież my jesteśmy elita, a reszta niech się pierdoli. A ja Ci powiem że to chujowa filozofia, bo ta "plebsiarska" reszta prawdopodobnie będzie decydować o twoim życiu. Pzdr. Marcin |
|
Limbo [ nieaktywne ] Wysłano: 2006-06-14 12:00:37 |
Jedno pytanie ... > Co o tym sądzicie? Czy fakt, że podobne elementy występują u wielu ludzi > potwierdza fakt prawdziwości tego zjawiska, czy jest to według was > majaczenie niedotlenionego mózgu i halucynacje oparte o wcześniej > wyrobione na podstawie beletrystyki, hollywoodzkiego kina i reportaży na > temat śmierci klinicznej, które pewnie każdy z nas kiedyś tam gdzieś > widział? Ja bym może zapytał inaczej, czy to, że to "majaczenie niedotlenionego mózgu i halucynacje oparte o wcześniej wyrobione na podstawie beletrystyki, hollywoodzkiego kina i reportaży na temat śmierci klinicznej, które pewnie każdy z nas kiedyś tam gdzieś widział" "potwierdza fakt prawdziwości tego zjawiska". lol |
|
Hast [ nieaktywne ] Wysłano: 2006-06-14 14:07:24 |
Jedno pytanie ... > Ja bym może zapytał inaczej, czy to, że to "majaczenie niedotlenionego > mózgu i halucynacje oparte o wcześniej wyrobione na podstawie > beletrystyki, hollywoodzkiego kina i reportaży na temat śmierci > klinicznej, które pewnie każdy z nas kiedyś tam gdzieś widział" > "potwierdza fakt prawdziwości tego zjawiska". Majaczenie i halucynacje rzadko kiedy potwierdzają prawdziwość. ;-) A jeszcze rzadziej potwierdza ją hollywoodzkie kino ;-) |
|
m50kD [ nieaktywne ] Wysłano: 2006-06-14 13:03:55 |
Dwa pytania... > Co o tym sądzicie? Czy fakt, że podobne elementy występują u wielu ludzi > potwierdza fakt prawdziwości tego zjawiska, czy jest to według was > majaczenie niedotlenionego mózgu i halucynacje oparte o wcześniej > wyrobione na podstawie beletrystyki, hollywoodzkiego kina i reportaży na > temat śmierci klinicznej, które pewnie każdy z nas kiedyś tam gdzieś > widział? > Tego dowiemy się po śmierci. Może istota wytworu umysłu, a może nie. Kiedyś może się dowiemy prawdy. Teraz pozostaje nam tylko zadawanie pytań jak powyższe, które do niczego nie doprowadzą - można sobie pogdybać. Możemy zanegować, ale nie mieć pewności lub potwierdzić i również nie być pewnym. Ważne żeby zbyt dużo o tym nie myśleć bo można miec później problemy z psychiką... Może może może.. |
|
Hast [ nieaktywne ] Wysłano: 2006-06-14 13:36:16 |
Dwa pytania... Nawet przez chwilę nie sądziłem, że za sprawą tego wątku rozstrzygniemy nierozstrzygalne ;-) Wątek jest typowo gdybalski, a celem jego jest danie możliwości podzielenia się swoim na zejście wyobrażeniem. Dlatego pytanie brzmi: co o tym sądzicie?, a nie: jak jest naprawdę. Nie marudź. ;-) |
|
m50kD [ nieaktywne ] Wysłano: 2006-06-14 13:52:00 |
Dwa pytania... > Nawet przez chwilę nie sądziłem, że za sprawą tego wątku rozstrzygniemy > nierozstrzygalne ;-) > > Wątek jest typowo gdybalski, a celem jego jest danie możliwości > podzielenia się swoim na zejście wyobrażeniem. Dlatego pytanie brzmi: co o > tym sądzicie?, a nie: jak jest naprawdę. > > Nie marudź. ;-) > Ja NIC o tym nie sądze. Każdy może myśleć co chce. A po co się tym dzielić? I tak zapewne wszystko jest naszym wymysłem, jak jest nie wiemy. Po co gdybać? To po prostu nie ma sensu. Takie pytania powinien zadawać sobie każdy z nas w głębi siebie i sam na nie odpowiadać. Jak dla mnie wątek nic nie znaczący. |
|
Hast [ nieaktywne ] Wysłano: 2006-06-14 14:04:53 |
Dwa pytania... > Ja NIC o tym nie sądze. > A po co się tym dzielić? > Jak dla mnie wątek nic nie znaczący. Ale uznałeś za znaczące podzielić się ze mną faktem, że nie warto się tym dzielić? I za równie znaczące uznałeś, żeby na pytanie "co o tym sądzisz?" napisać, że nic o tym nie sądzisz? Myślę, że w świetle twojego nic-nie-sądzenia należało po prostu milczeć, a nie produkować zbędne posty wyrokujące znaczenie-nieznaczenie wątków. A wątek ma znaczenie dla mnie. Chciałem poznać cudze na ten temat zdanie. Brak zdania mnie nie interesuje. |
|
Limbo [ nieaktywne ] Wysłano: 2006-06-14 14:13:23 |
Jedna odpowiedź ... > Wątek jest typowo gdybalski, a celem jego jest danie możliwości > podzielenia się swoim na zejście wyobrażeniem. Dlatego pytanie brzmi: co o > tym sądzicie?, a nie: jak jest naprawdę. Aaaa ... to w takim razie służę uprzejmie mym nie dalszym jak dzisiejszym postem z innego forum :-) http://www.racjonalista.pl/forum.php/s,49600#w50184 :)P |
|
Hast [ nieaktywne ] Wysłano: 2006-06-14 19:27:25 |
Jedna odpowiedź ... > Aaaa ... to w takim razie służę uprzejmie mym nie dalszym jak dzisiejszym > postem z innego forum :-) > > http://www.racjonalista.pl/forum.php/s,49600#w50184 > > :)P Ty się, religioznawca, nie wymiguj. Jednym postem dwóch stron nie obskoczysz, nie myśl sobie. Jestem znacznie bardziej wymagający. :-P |
|
Kruk [ nieaktywne ] Wysłano: 2006-06-15 13:09:28 |
Dwa pytania... > Co o tym sądzicie? Czy fakt, że podobne elementy występują u wielu ludzi > potwierdza fakt prawdziwości tego zjawiska, czy jest to według was > majaczenie niedotlenionego mózgu i halucynacje oparte o wcześniej > wyrobione na podstawie beletrystyki, hollywoodzkiego kina i reportaży na > temat śmierci klinicznej, które pewnie każdy z nas kiedyś tam gdzieś > widział? *** Ja bym miał pytanie do doktorka, ile osób po śmieci klinicznej NIE RELACJOINUJE takich historii. Jak wyglada statystyka na ten temat? ;> > I pytanie nr 2, kompletnie nie związane z poruszonym wyżej tematem: skoro > sataniści są takimi egoistami, co ich skłania do pisania esejów > zamieszczania ich za darmo na takich witrynach jak www.S, gdzie każdy może > je sobie przeczytać? *** Bo większość "satanistów" to dobre duszyczki, co najwyżej nieco rozwiązłe i przepite. :) Więc chętnie angażują się pro publico bono. :> A druga rzecz, to ekspresja artystyczna. Jeden kleci wierszydła, albo bazgrze coś na papierze inny zajmie się tfurczością w postaci esejów, wypowiedzi, opracowań i będzie miał radochę, jak ludzie dobrze ocenią efekt jego pracy. |
|
Hast [ nieaktywne ] Wysłano: 2006-06-15 18:55:20 |
Dwa pytania... > *** > Ja bym miał pytanie do doktorka, ile osób po śmieci klinicznej NIE > RELACJOINUJE takich historii. Jak wyglada statystyka na ten temat? ;> Tzn? Chodzi Ci o ludzi, którzy opisują to inaczej, czy ludzi którzy milczą na ten temat? > A druga rzecz, to ekspresja artystyczna. Tak, to chyba dośc istotne. Ale myślę, że na pierwszym miejscu jest chęć uznania, docenienia. |
|
Kruk [ nieaktywne ] Wysłano: 2006-06-15 20:32:14 |
Dwa pytania... > Tzn? Chodzi Ci o ludzi, którzy opisują to inaczej, czy ludzi którzy milczą > na ten temat? *** Chodzi mi o to, że badając odpowiednio dużą populację ludzi, znajdziesz takich, których opisy śmierci klinicznej się pokrywają. Poza tym chciałbym wiedzieć jaki odsetek osób jacy przezyli śmierć kliniczną ma akurat takie wizje?1%? 5%?20%? |
|
Hast [ nieaktywne ] Wysłano: 2006-06-15 20:52:02 |
Dwa pytania... > *** > Chodzi mi o to, że badając odpowiednio dużą populację ludzi, znajdziesz > takich, których opisy śmierci klinicznej się pokrywają. > Poza tym chciałbym wiedzieć jaki odsetek osób jacy przezyli śmierć > kliniczną ma akurat takie wizje?1%? 5%?20%? Moody przeprowadził wywiad ze 150 osobami, opisy w większości się pokrywały. Nie były identyczne, ale miały dużo wspólnych elementów. Nie trafił natomiast na nikogo, kto opisałby to zupełnie inaczej. |
|
Kruk [ nieaktywne ] Wysłano: 2006-06-15 21:13:17 |
Dwa pytania... > Moody przeprowadził wywiad ze 150 osobami, opisy w większości się > pokrywały. Nie były identyczne, ale miały dużo wspólnych elementów. Nie > trafił natomiast na nikogo, kto opisałby to zupełnie inaczej. *** No cóż, jesli możemy JEDNOZNACZNIE udowodnić, że wielokrotnie wystąpił fenomen, że reanimowanie ludzie zdobywali informacje, których nie mogli znać to znaczy że mamy do czynienia z nieznanym nauce fenomenem. I warto poświęcić się badaniu zjawiska. |
|
Zoon ( ) ![]() Wysłano: 2006-06-15 18:20:48 |
Pytanie... > Co o tym sądzicie? Czy fakt, że podobne elementy występują u wielu ludzi > potwierdza fakt prawdziwości tego zjawiska, czy jest to według was > majaczenie niedotlenionego mózgu i halucynacje oparte o wcześniej > wyrobione na podstawie beletrystyki, hollywoodzkiego kina i reportaży na > temat śmierci klinicznej, które pewnie każdy z nas kiedyś tam gdzieś > widział? Jeśli założyć, że jest to tylko halucynacje, to jak wytłumaczyć fakty, że ludzie ci często widzą co dzieje się z ich ciałem po tym, jak go opuszczają oraz co dzieje się w najbliższej okolicy, i po powrocie są w stanie opisać wydarzenia które miały miejsce, a o których nie mają teoretycznie prawa nic wiedzieć? |
|
Corvus ( Bullet ) Wysłano: 2006-07-03 15:12:58 |
Pytanie... > Jeśli założyć, że jest to tylko halucynacje, to jak wytłumaczyć fakty, że > ludzie ci często widzą co dzieje się z ich ciałem po tym, jak go > opuszczają oraz co dzieje się w najbliższej okolicy, i po powrocie są w > stanie opisać wydarzenia które miały miejsce, a o których nie mają > teoretycznie prawa nic wiedzieć? Raz- przypadek, dwa- wymysł, trzy- być może pozornie całkowicie już "wyłączony" układ nerwowy zachowuje jakąś marginalną sprawność i jest w stanie odbierać część dość silnych bodźców ze świata zewnętraznego i rejestrować je do późniejszego wglądu? Taka teoria wydaje mi się najprawdopodobniejsza szczególnie że nawet do kilku godzin po śmierci w mózgu zachodzą jeszcze- co prawda bardzo spowolnione i osłabione ale zawsze- reakcje biochemiczne. |
|
Kruk [ nieaktywne ] Wysłano: 2006-06-15 18:30:45 |
Pytanie... > Jeśli założyć, że jest to tylko halucynacje, to jak wytłumaczyć fakty, że > ludzie ci często widzą co dzieje się z ich ciałem po tym, jak go > opuszczają oraz co dzieje się w najbliższej okolicy, i po powrocie są w > stanie opisać wydarzenia które miały miejsce, a o których nie mają > teoretycznie prawa nic wiedzieć? *** A gdzie słyszałes o tekich rewelacjach? |
|
Hast [ nieaktywne ] Wysłano: 2006-06-15 18:53:27 |
Pytanie... > *** > A gdzie słyszałes o tekich rewelacjach? We wspomnianej książce ("Życie po życiu" przypominam) było to faktycznie wspomniane, tzn. ludzie po odratowaniu ze śmierci klinicznej opisywali co w obecności ich "martwych" ciał móiwili lekarze czy pielęgniarki, opisywali również czynności reanimacyjne, jakby byli przy tym obecni. Punkt dla Zombie. |
|
Vixit ( Not here to say please ) ![]() Wysłano: 2006-06-21 16:29:22 |
Pytanie... > We wspomnianej książce ("Życie po życiu" przypominam) było to faktycznie > wspomniane, tzn. ludzie po odratowaniu ze śmierci klinicznej opisywali co > w obecności ich "martwych" ciał móiwili lekarze czy pielęgniarki, > opisywali również czynności reanimacyjne, jakby byli przy tym obecni. Moja teoria jest taka: słyszą wszystko i wyobrazają sobie. Podczas mojego wypadu w śmierć kliniczną nie widziałem nic, a tuż przed zakładano mi cewnik, więc moja uwaga raczej nie była skupiona na przeżyciach duchowych. Światła brak, tunelu też nie było. Nic nie przewidziałem, z aniołem nie rozmawiałem, Boga nie ma, Buddy też. A nawet jak są, to nie interferowali z moim bytem. |
|
Rafael [ nieaktywne ] Wysłano: 2006-06-21 23:44:00 |
Pytanie... > Nic nie > przewidziałem, z aniołem nie rozmawiałem, Boga nie ma, Buddy też. A nawet > jak są, to nie interferowali z moim bytem. Może gdybyś mocno wierzył w któregoś z nich, toby byli? Jeżeli wiara jest zakodowana w podświadomości, to w sytuacjach takich jak ta być może się ujawnia i wywołuje pewne obrazy, albo inne wrażenia zmysłowe. |
|
Vixit ( Not here to say please ) ![]() Wysłano: 2006-06-30 22:55:34 |
Pytanie... > Może gdybyś mocno wierzył w któregoś z nich, toby byli? Jeżeli wiara jest > zakodowana w podświadomości, to w sytuacjach takich jak ta być może się > ujawnia i wywołuje pewne obrazy, albo inne wrażenia zmysłowe. Nie sądzę, zresztą czy ja gdzieś mówiłem, że wierzę w Boga (lub nie)? A gdybym wierzył w ET, czy jednorożce? :) |
|
Kruk [ nieaktywne ] Wysłano: 2006-06-15 20:28:10 |
Pytanie... > We wspomnianej książce ("Życie po życiu" przypominam) było to faktycznie > wspomniane, tzn. ludzie po odratowaniu ze śmierci klinicznej opisywali co > w obecności ich "martwych" ciał móiwili lekarze czy pielęgniarki, > opisywali również czynności reanimacyjne, jakby byli przy tym obecni. *** Mhm. A czemu nikt z tego pracy naukowej nie próbował zrobić? Świetny temat. Oryginalny, medialny. Wystarczy odpowiednio opracować i nie przesadzać z wyciąganiem wniosków. :> |
|
Hast [ nieaktywne ] Wysłano: 2006-06-15 20:49:56 |
Pytanie... > *** > Mhm. A czemu nikt z tego pracy naukowej nie próbował zrobić? Świetny > temat. Oryginalny, medialny. Wystarczy odpowiednio opracować i nie > przesadzać z wyciąganiem wniosków. :> A czemu Giertych jest Ministrem Edukacji Narodowej? ;-) |
|
Rafael [ nieaktywne ] Wysłano: 2006-06-15 21:06:48 |
Pytanie... > Mhm. A czemu nikt z tego pracy naukowej nie próbował zrobić? Świetny > temat. Oryginalny, medialny. Wystarczy odpowiednio opracować i nie > przesadzać z wyciąganiem wniosków. :> Bo nawet nie ma możliwości naukowego zbadania zjawisk zachodzących w umierającym mózgu. Można zrobić EEG, które jest badaniem bardzo obszernym, ale za to "nieswoistym", czyli niemożliwym do jednoznacznego zinterpretowania. Można badać poziom hormonów i neuroprzekaźników we krwi lub mózgu, ale nie zawsze do końca wiadomo co za co i gdzie odpowiada - są substancje, które w zależności od miejsca docelowego wywierają różne, często przeciwstawne działanie. Jeżeli zaś założyć, że faktycznie mamy do czynienia z wędrówką dusz, to nauka jest tu bezsilna, bo nie jest w stanie nawet udowodnić istnienia czegoś takiego jak dusza. Nie mówiąc już o tym, że o materiał do badania byłoby ciężko - trzeba by czychać na wszystkich umierających i liczyć, że któryś z nich powróci do świata żywych. Jeżeli zdarzyło by się to w jednym na 100 tysięcy przypadków, a aby badanie było rzetelne musielibyśmy opisać co najmniej te 50 przypadków, to sobie wyobraź jaka by to była ogromna, kosztowna i długotrwała praca. Możesz zatem zrobić z tego co najwyżej popularnonaukową książkę lub film dokumentalny. |
|
Kruk [ nieaktywne ] Wysłano: 2006-06-15 21:27:19 |
Pytanie... > Bo nawet nie ma możliwości naukowego zbadania zjawisk zachodzących w > umierającym mózgu. Można zrobić EEG, które jest badaniem bardzo obszernym, > ale za to "nieswoistym", czyli niemożliwym do jednoznacznego > zinterpretowania. *** W ramach zadania domowego zlecam koledze poczytanie w googlu o takim badaniua jak PET czy fMRI. ;) Można badać poziom hormonów i neuroprzekaźników we krwi > lub mózgu, ale nie zawsze do końca wiadomo co za co i gdzie odpowiada - są > substancje, które w zależności od miejsca docelowego wywierają różne, > często przeciwstawne działanie. *** Ale coraz więcej wiadomo, co i gdzie działa... > Jeżeli zaś założyć, że faktycznie mamy do czynienia z wędrówką dusz, to > nauka jest tu bezsilna, bo nie jest w stanie nawet udowodnić istnienia > czegoś takiego jak dusza. *** Nie, ale można bliżej zbadać zjawisko. Przeprowadzić szersze i dokładniejsze badania. Nie będzie dowodu na życie po życiu, ale będzie pewna przesłanka chociaż. > Nie mówiąc już o tym, że o materiał do badania byłoby ciężko - trzeba by > czychać na wszystkich umierających i liczyć, że któryś z nich powróci do > świata żywych. Jeżeli zdarzyło by się to w jednym na 100 tysięcy > przypadków, a aby badanie było rzetelne musielibyśmy opisać co najmniej te > 50 przypadków, to sobie wyobraź jaka by to była ogromna, kosztowna i > długotrwała praca. *** Tak, to jest problem, by takie badanie przeprowadzić. > Możesz zatem zrobić z tego co najwyżej popularnonaukową książkę lub film > dokumentalny. |
|
Rafael [ nieaktywne ] Wysłano: 2006-06-15 21:44:56 |
Pytanie... > W ramach zadania domowego zlecam koledze poczytanie w googlu o takim > badaniua jak PET czy fMRI. ;) Badania magnetyczno - rezonansowe są badaniami obrazowymi, nie czynnościowymi. Jasne, istnieją pewne modyfikacje, ale to i tak za gruby kaliber. Celowo o tym nie napisałem. |
|
Kruk [ nieaktywne ] Wysłano: 2006-06-15 22:57:20 |
Pytanie... > Badania magnetyczno - rezonansowe są badaniami obrazowymi, nie > czynnościowymi. Jasne, istnieją pewne modyfikacje, ale to i tak za gruby > kaliber. Celowo o tym nie napisałem. Otóż dlatego napisałem o fMRI nie zaś o zwykłym MRI. fMRI (funkcjonalny magnetyczny rezonans jądrowy) pozwala właśnie na obrazowanie aktywnosci poszczególnych tkanek in vivo, podobnie jak pozytonowa tomografia emisyjna (PET). Choć oczywiście cały czas mamy problem, który poruszyłeś - brak materiału do badań. |
|
Rafael [ nieaktywne ] Wysłano: 2006-06-15 23:41:11 |
Pytanie... > Otóż dlatego napisałem o fMRI nie zaś o zwykłym MRI. fMRI (funkcjonalny > magnetyczny rezonans jądrowy) pozwala właśnie na obrazowanie aktywnosci > poszczególnych tkanek in vivo, podobnie jak pozytonowa tomografia emisyjna > (PET). Choć oczywiście cały czas mamy problem, który poruszyłeś - brak > materiału do badań. Zgadza się. Wgłębiamy się w szczegóły, choć niepotrzebnie. W metodach obrazowych, nawet tych o szalenie wysokiej rozdzielczości, jak PET, jesteśmy w stanie zobaczyć czy dana tkanka jest aktywna czy nie, a określając poziom emisji promieniowania zaobserwujemy nawet skalę tej aktywności. Ale to dalej za duży kaliber. Musielibyśmy wiedzieć jak zachowują się poszczególne grupy neuronów, co na nie wpływa, co wydzielają. Zwłaszcza, że duszy i tak byśmy tam nie znaleźli, choć udowodniono, że podczas np. silnych doznań o charakterze religijnym czy mistycznym pewne rejony kory płatów czołowych wykazują niezwykle dużą aktywność. Terez druga rzecz - brak materiału dałoby sie jakoś przezwyciężyć, zakładając, że chciałoby się nam naprawdę długo w takie coś bawić. Większym problemem byłby zapewne koszt takiej zabawy. Wiesz pewnie ile mniej więcej kosztuje jedno badanie PET (zwłaszcza że PET jest chyba jeden na całą Polskę). Biorąc pod uwagę, że Fundusz by kasy nie wyłożył na imprezę, która miałaby żadne znaczenie dla zdrowia pacjentów, a i dla nauki co najmniej kontrowersyjne, dochodzimy do wniosku, że to przygoda dla zachodnich naukowców. Ale skoro kazali się już ludziom pieprzyć w tomografie, to może i na taki pomysł ktoś już wpadł:) ale i tak fajnie sobie pogdybać:) Pozdrawiam. |
|
Zoon ( ) ![]() Wysłano: 2006-06-15 21:14:50 |
Pytanie... Nie pamiętam już szczegółów, bo było to dawno. Słyszałem jednak lub czytałem o przypadkach, gdy ludzie w stanie śmierci klinicznej obserwowali również nie tylko swoje ciało, ale również otoczenie, tzn. sąsiednie pomieszczenia i osoby w nich się znajdujące. Oczywiście patrząc z góry. |
|
Rafael [ nieaktywne ] Wysłano: 2006-06-15 18:45:54 |
Pytanie... > A gdzie słyszałes o tekich rewelacjach? Jest trochę książek na ten temat. Jedna to chociażby wpomniana "Życie po życiu" Moody'ego, inna, polska, wydana chyba trzydzieści lat temu "Życie po śmierci" Szumana. Nawet się już nie orientuję w aktualnych pozycjach, ale jest tego zapewne w bród. Pozostaje pytanie - na ile jest to paranormalne zjawisko, którego nie jesteśmy w stanie poznać i opisać, a na ile skutek działania "ogłuszonego" mózgu. Może być przecież i tak, że do takiego mózgu docierają pewne wrażenia zmysłowe, lecz nieprzytmony/umierający człowiek nie ma prawa zdać sobie z tego sprawy. Świadomość bodźców zewnętrznych (wzrokowych, słuchowych) wynika z tego, że poprzez ośrodki podkorowe docierają one do kory mózgu, gdzie są przetworzone i "zrozumiane". Jeżeli zaś kora/świadomość jest "wyłączona", dane bodźce mogą być dalej odbierane, nie są zaś przetwarzane. Być może w pewnych sytuacjach ich świadomość pojawia się wraz z powrotem funkcji kory mózgu. Możemy sobie śmiało pogdybać:) |
|
Hast [ nieaktywne ] Wysłano: 2006-06-15 19:45:14 |
Pytanie... > Pozostaje pytanie - na ile jest to paranormalne zjawisko, którego nie > jesteśmy w stanie poznać i opisać, a na ile skutek działania "ogłuszonego" > mózgu. Może być przecież i tak, że do takiego mózgu docierają pewne > wrażenia zmysłowe, lecz nieprzytmony/umierający człowiek nie ma prawa zdać > sobie z tego sprawy. Świadomość bodźców zewnętrznych (wzrokowych, > słuchowych) wynika z tego, że poprzez ośrodki podkorowe docierają one do > kory mózgu, gdzie są przetworzone i "zrozumiane". Jeżeli zaś > kora/świadomość jest "wyłączona", dane bodźce mogą być dalej odbierane, > nie są zaś przetwarzane. Być może w pewnych sytuacjach ich świadomość > pojawia się wraz z powrotem funkcji kory mózgu. Ok, można założyć, że nieprzytomny, ba!, nieżywy w danym momencie pacjent jest w stanie jakimś cudem "usłyszeć" zamieszanie w okół własnej osoby. Ale nie może tego w żadnym razie zobaczyć, w końcu oczy ma zamknięte, a wspomniane osoby w "Życie..." Moody'ego opisywały dokładnie zabiego reanimacyjne. |
|
Kruk [ nieaktywne ] Wysłano: 2006-06-15 20:36:02 |
Pytanie... > w końcu oczy ma zamknięte, a > wspomniane osoby w "Życie..." Moody'ego opisywały dokładnie zabiego > reanimacyjne. *** Widziałeś "Ostry dyżur"? ;> |
|
Hast [ nieaktywne ] Wysłano: 2006-06-16 13:06:00 |
Pytanie... > Jak znajdę stosowny fragment to Ci go przytoczę. Zgodnie z obietnicą: "Opis wydarzeń, których te osoby były świadkami przebywając poza ciałem, bywa zgodny z rzeczywistością. Na przykład kilku lekarzy powiedziało mi, że zdumieli się bardzo, kiedy pacjenci nie mający wiedzy medycznej potrafili opisać dokładnie i ściśle zabiegi podczas reanimacji, i to mające miejsce wtedy, kiedy lekarze byli przekonani, że owi pacjenci "nie żyją". Kilku rozmówców opowiedziało mi, jak zadziwili lekarzy (lub inne osoby), którzy usłyszeli ich reakcje ze zdarzeń, jakie obserwowali przebywając poza ciałem. Pewna umierająca dziewczyna, na przykład, opuściwszy swe ciało znalazła się w innym pokoju szpitalnym, gdzie zobaczyła swoją płaczącą siostrę, która mówiła :Och, Kathy, proszę cię, nie umieraj". Starsza siostra była zupełnie zaskoczona, kiedy później Kathy dokładnie opisała jej, gdzie się znajdowała i co wtedy mówiła. W poniższym przypadku zostały opisane podobne wydarzenia: "1. Kiedy było po wszystkim, lekarz powiedział mi, że ze mną naprawdę było źle, a ja na to: "Tak, wiem o tym. A on spytał: "Skąd pan o tym wie?" "Mogę opowiedzieć wszystko co się działo" - odparłem. Nie wierzył mi więc mu wszystko opisałem; od chwili, kiedy przestałem oddychać, do momentu, kiedy zacząłem wracać do siebie. Był zaskoczony, że wiedziałem o wszystkim co się działo. Nie umiał znaleźć odpowiedzi."" Szczerze mówiąc miałem nadzieję, że ktoś kto miał do czynienia OoBE wypowie się w tym wątku, ale widzę, że się przeliczyłem. ;-) |
|
Ranides [ nieaktywne ] Wysłano: 2006-06-17 02:31:13 |
Pytanie... > Szczerze mówiąc miałem nadzieję, że ktoś kto miał do czynienia OoBE > wypowie się w tym wątku, ale widzę, że się przeliczyłem. ;-) ~~~~~~~~~~ To ja Ci się odezwę, bo po kilku spontanicznych OOBE dawno temu teraz do "zabawy" wróciłem i, o dziwo, dość szybko uzyskałem pewne efekty ;) Książkę Moody'ego też czytałem, więc nawet jakieś tam porównanie mogę zrobić ;) Wychodzę z ciała praktycznie zawsze tak samo - leżę sobie na plecach, postanawiam się przewrócić na bok... i łups... ciało fizyczne dalej leży na plecach, a "to drugie" leży na boku ;) Powrotów nie umiem opisać... przepraszam, no po prostu to za dziwne uczucie, popracuję nad tym, poza tym u mnie powrót trwa bardzo krótko. To znaczy, samo OOBE może trwać długo, ale powracanie to mgnienie oka, trudno mi to więc to opisać - bo i obserwować jest trudno. Nigdy nie byłem w tunelu, nigdy nie widziałem zmarłych bliskich, nie spotkałem opiekuńczego światła, w ogóle podczas OOBE jestem "blisko ziemii", że tak to ujmę. No po prostu chodzę sobie po normalnym świecie, bez żadnych fajerwerków prawie. Zupełnie inaczej to się prezentuje niż podczas LD - wtedy "świat" jest cholernie plastyczny. Obserwuję rzeczywiste rzeczy, kiedyś zwiedzałem mieszkanie sąsiada z piętra niżej, teraz znam pokój sąsiada obok w akademiku ;) Porównanie "wizji" po fakcie wypadło pozytywnie. Z zabawnych rzeczy, często mam problem z przechodzeniem przez otwarte drzwi ;) To śmieszne, ale tak jakby tracę równowagę, chcę się łapać framugi i nie wychodzi to do końca ;) Aha, po OOBE nie odczuwam się jakiś podbudowany, zero euforii i takich tam. Po prostu satysfakcja z tego, że wyszło. Nic ponadto - w "Życiu po życiu" ludzie często wyciągali pewne "nauki życiowe" dzięki temu doświadczeniu - a ja ni chuja. Może jakiś oporny jestem ;) Za cholerę nie wiem co to jest, ale swoje zdanie i tak wewalę ;) Wg mnie cała ta projekcja radośnie by się skończyła, gdybym umarł z kretesem, efekt jest uzależniony od mózgu. Dlaczego? Pamiętam, że czytałem kiedyś o ludziach z fizycznymi wadami układu neurologicznego, które miały zbliżone jazdy, tzn. oglądały się z zewnątrz - więc w tym kierunku bym podążał. |
|
Nyxiss ( .:. ) Wysłano: 2006-06-29 23:19:11 |
Pytanie... Czytajac ten post doznaje kolejnego jakiegos dysonansu, bo znajac Cie ze strony niegdysiejszego racjonalisty teraz emanujesz jakims nadludzkim entuzjazmem do nieludzkich spraw ;) To co mowisz poddane eksperymentowi moze po prostu rewolucyjne :) Czy potrafisz to udowodnic? Potrafisz opisac moje mieszkanie? Czy tylko miejsca, w ktorych byles? Czy raczej po prostu przyznasz, ze jest to poruszanie sie po wlasnej projekcji znanych mniej lub bardziej obrazow?.. Bo ja doszlam do tego drugiego wniosku - acz kazdy dowod przyjme z radoscia. ;) pozdr. |
|
Ranides [ nieaktywne ] Wysłano: 2006-06-30 14:52:12 |
Pytanie... > Czytajac ten post doznaje kolejnego jakiegos dysonansu, bo znajac Cie ze > strony niegdysiejszego racjonalisty teraz emanujesz jakims nadludzkim > entuzjazmem do nieludzkich spraw ;) ~~~~~~~ Ehem, wiesz, ja mogę byc racjonalnym "tłukiem" zamkniętym na mistyczne konotacje takich zjawisk. Ale jeśli coś takiego się mi przydarza, to nie będę z faktami dyskutował ;) (moim zdaniem to jest właśnie zdrowe naukowe podejście pozbawione uprzedzeń). Swoją drogą, racjonalistą dalej jestem, aczkolwiek walczę ze źle rozumianym racjonalizmem, który wszystko chce sprowadzic do "nauki". Nauki w cudzysłowiu, bo z reguły ci racjonalni nawet nie mają pojęcia o naukowych paradygmatach. Uważają, że zasady obecnie nam znane są jakieś nienaruszalne i wynikające z jakiegoś tam porządku. W rzeczywistości "prawa" są tylko naszymi modelami, które z czasem ewoluują. Zresztą coraz lepiej poznaję wielu fizyków (nie osobiście, ale dzięki ich książkom, biografiom) i widzę, że większośc poza nauką doceniała wiele dziedzin paranaukowych (np ostatnio zaszokował mnie Feynman). > To co mowisz poddane eksperymentowi moze po prostu rewolucyjne :) Czy > potrafisz to udowodnic? Potrafisz opisac moje mieszkanie? Czy tylko > miejsca, w ktorych byles? ~~~~~~~~ Nie mam pojęcia gdzie mieszkasz, nie jestem też jasnowidzem w tym sensie, żeby Cię jakoś "namierzyc" ;) Musiałabyś mnie zaprowadzic np pod swoj blok, pokazac: "o to tamto okno trzecie od lewej" ;) Ewentualnie podac adres ;) Ale ja nigdy dłuższych wycieczek nie robiłem, (rzędu kilometrów) więc nie wiem, czy coś by wyszło. Na pewno odpowiem Ci, że najpierw "poznawałem" mieszkanie w trakcie OOBE, a dopiero później je odwiedziałem w "rzeczywistości". > Czy raczej po prostu przyznasz, ze jest to > poruszanie sie po wlasnej projekcji znanych mniej lub bardziej > obrazow?.. > Bo ja doszlam do tego drugiego wniosku - acz kazdy dowod przyjme z > radoscia. ;) ~~~~~~~~~~ W sumie dokładnych testów nie przeprowadzałem, w zasadzie traktuję to bardziej jak rozrywkę. Wyjaśniania OOBE się nie podejmuję, bo czuję, że mają tu do powiedzenia najwięcej psychologowie, lekarze i inne pokrewne zawody przygotowane do pracy z materiałem ludzkim ;) Mnie uczą badania martwej materii - wyjaśnianie przeżyc człowieka NA PEWNO by mnie przerosło - a raczej na kolejny kierunek studiów nie będę szedł, bo nie wiem, czy mnie z tych nie wywalą ;) I też pozdrawiam. |
|
Vixit ( Not here to say please ) ![]() Wysłano: 2006-06-30 23:29:32 |
Pytanie... > > To co mowisz poddane eksperymentowi moze po prostu rewolucyjne :) Czy > > potrafisz to udowodnic? Potrafisz opisac moje mieszkanie? Czy tylko > > miejsca, w ktorych byles? > ~~~~~~~~ > Nie mam pojęcia gdzie mieszkasz, nie jestem też jasnowidzem w tym sensie, > żeby Cię jakoś "namierzyc" ;) Musiałabyś mnie zaprowadzic np pod swoj > blok, pokazac: "o to tamto okno trzecie od lewej" ;) Ewentualnie podac > adres ;) Ale ja nigdy dłuższych wycieczek nie robiłem, (rzędu kilometrów) > więc nie wiem, czy coś by wyszło. Na pewno odpowiem Ci, że najpierw > "poznawałem" mieszkanie w trakcie OOBE, a dopiero później je odwiedziałem > w "rzeczywistości". Proponuję eksperyment: szybka wycieczka pod damski akademik, zapamiętać możliwie najwięcej interesujących "obiektów", wraz z położeniem przypisanych im dormitoriów, a poźniej relaksujący wypad w astralu do niewidzianych fizycznie kabin natryskowych. Zaobserwowane zjawiska sprawdzić w "realu". ;) A poważnie: czekam na dowody. |
|
Ranides [ nieaktywne ] Wysłano: 2006-07-03 12:40:36 |
Pytanie... > Proponuję eksperyment: szybka wycieczka pod damski akademik, zapamiętać > możliwie najwięcej interesujących "obiektów", wraz z położeniem > przypisanych im dormitoriów, a poźniej relaksujący wypad w astralu do > niewidzianych fizycznie kabin natryskowych. Zaobserwowane zjawiska > sprawdzić w "realu". ;) > A poważnie: czekam na dowody. ~~~~~~~~~~ Ha ha ha :) Dobra, dowodow - jak to zwykle - nie bedzie ;) Skad je wytrzasne... przeceniasz mnie ;) To, ze cos mi sie przydarza, to mniej niz polowa sukcesu - mnostwo ludzi przezywa OOBE, a nikt tego nie udowodnil (z tego co wiem). Wiec chyba dlugo bedziesz musial poczekac, zwlaszcza, ze jak napisalem (chyba) gdzies wczesniej - nie jestem psychologiem, neurologiem ani niczym podobnym. Wiec nawet jakbym chcial, to nic sensownego (z punktu widzenia nauki) nie stworze raczej. Szukaj innych nawiedzonych, co chca ulepszyc swiat - ja go chce ulepszyc w innych dziedzinach ;) |
|
Vixit ( Not here to say please ) ![]() Wysłano: 2006-07-05 15:53:58 |
Pytanie... > Ha ha ha :) Dobra, dowodow - jak to zwykle - nie bedzie ;) Skad je > wytrzasne... przeceniasz mnie ;) To, ze cos mi sie przydarza, to mniej niz > polowa sukcesu - mnostwo ludzi przezywa OOBE, a nikt tego nie udowodnil (z > tego co wiem). Wiec chyba dlugo bedziesz musial poczekac, zwlaszcza, ze > jak napisalem (chyba) gdzies wczesniej - nie jestem psychologiem, > neurologiem ani niczym podobnym. Wiec nawet jakbym chcial, to nic > sensownego (z punktu widzenia nauki) nie stworze raczej. Szukaj innych > nawiedzonych, co chca ulepszyc swiat - ja go chce ulepszyc w innych > dziedzinach ;) OK. W związku z powyższym nie pozostaje mi nic innego niż powtórzyć za Tylerem: "This conversation..." -This conversation... "...is over." -...is over. |
|
Kruk [ nieaktywne ] Wysłano: 2006-07-08 14:45:44 |
Pytanie... mnostwo ludzi przezywa OOBE, a nikt tego nie udowodnil Tak samo jak wielu widuje białe myszki, choć też nikt nie potwierdził ich istnienia. Podejrzewam że oba zjawiska mają podobna etiologię. :] |
|
De Profundis [ nieaktywne ] Wysłano: 2006-07-09 21:11:49 |
Pytanie... > mnostwo ludzi przezywa OOBE, a nikt tego nie udowodnil > > Tak samo jak wielu widuje białe myszki, choć też nikt nie potwierdził ich > istnienia. Podejrzewam że oba zjawiska mają podobna etiologię. :] Z tego co mi wiadomo białe myszki i inne dziwne stworki widuje się w stanie bardzo miłego dla ciała delirium tremens ;) Sugerujesz, że OOBE ma takie samo podłoże, tak ? Bo ja nie wiem jak jest ;) |
|
Hast [ nieaktywne ] Wysłano: 2006-06-15 20:47:45 |
Pytanie... > *** > Widziałeś "Ostry dyżur"? ;> Nie oglądam tego, Clooney - brzydal. ;-) I nie każda akcja reanimacyjna wygląda tak samo. Zresztą, nie chodzi tylko o reanimacje. Chodzi o ogół sytuacji w pomieszczeniu, a czasem i poza nim. Jak znajdę stosowny fragment to Ci go przytoczę. |
|
Kruk [ nieaktywne ] Wysłano: 2006-06-15 20:25:40 |
Pytanie... > > > A gdzie słyszałes o tekich rewelacjach? > > Jest trochę książek na ten temat. Jedna to chociażby wpomniana "Życie po > życiu" Moody'ego, inna, polska, wydana chyba trzydzieści lat temu "Życie > po śmierci" Szumana. Nawet się już nie orientuję w aktualnych pozycjach, > ale jest tego zapewne w bród. Wiesz, książek o tytule "Życie po życiu" ja sam widziałem chyba kilkanaście. Większość o wartości makulatury. ;) osobiście wolałbym by takie opracowania przeprowadzali uznani naukowcy z powaznych placówek badawczych, nie zaś fascynaci. |
|
Hast [ nieaktywne ] Wysłano: 2006-06-15 20:45:15 |
Pytanie... > osobiście wolałbym by takie opracowania przeprowadzali uznani naukowcy z > powaznych placówek badawczych, nie zaś fascynaci. Khem, khem... "Dr Raymond Moody studied philosophy at the University of Virginia where he obtained a B.A. (1966), a M.A. (1967) and a Ph.D (1969) in the subject. He also obtained a Ph.D in psychology from West Georgia College, where he later became a professor in that topic. In 1976, he was awarded an M.D. from the Medical College of Georgia. In 1998 Moody was appointed Chair in Consciousness Studies at the University of Nevada, Las Vegas. After obtaining his M.D., Moody worked as a forensic psychiatrist in a maximum-security Georgia state hospital" Sroce spod ogona nie wypadł ;-) |
|
Kruk [ nieaktywne ] Wysłano: 2006-06-15 21:05:42 |
Pytanie... > Sroce spod ogona nie wypadł ;-) *** A to co innego. W takim razie zakladam, że badanie zostało przeprowadzone rzetelnie. Nie wiem dlaczego nie podano w takim razie statystyki. A jeśli chodzi o przedmiot i oczywiste hipotezy - to możemy tylko gdybać. Wyniki badania, są świetnym tematem dla bulwarówek i i inspiracją do wymyślania największych andronów przed new age`owców, ale nie dają nam żadnych podstwa do wyciągania daleko idacych wniosków. Co najwyżej możemy sie zastanowić nad eksperymentem, który poszerzy naszą wiedzę... |
|
Hast [ nieaktywne ] Wysłano: 2006-06-15 18:58:47 |
Pytanie... > Jeśli założyć, że jest to tylko halucynacje, to jak wytłumaczyć fakty, że > ludzie ci często widzą co dzieje się z ich ciałem po tym, jak go > opuszczają oraz co dzieje się w najbliższej okolicy, i po powrocie są w > stanie opisać wydarzenia które miały miejsce, a o których nie mają > teoretycznie prawa nic wiedzieć? No właśnie. Ale co w związku z tym? Jesteś w stanie uznać, że cała relacja jest prawdziwa? Wierzysz w takim przypadku również w istnienie "świetlistej istoty", którego pytani określają mianem "przewodnika", "pomocnika", który emanuje "niewyobrażalną miłością i życzliwością", i który obiecuje, że jeszcze nie nadszedł czas, ale gdy nadejdzie zjawi się po nich ponownie? |
|
Rafael [ nieaktywne ] Wysłano: 2006-06-15 18:26:19 |
Dwa pytania... > > Co o tym sądzicie? Czy fakt, że podobne elementy występują u wielu ludzi > potwierdza fakt prawdziwości tego zjawiska, czy jest to według was > majaczenie niedotlenionego mózgu i halucynacje oparte o wcześniej > wyrobione na podstawie beletrystyki, hollywoodzkiego kina i reportaży na > temat śmierci klinicznej, które pewnie każdy z nas kiedyś tam gdzieś > widział? E tam. Chyba lepiej, żeby coś się działo po śmierci, niż gdyby miało się nic nie dziać? Wolałbym nawet cierpieć męki w jakimś tam czyśćcu czy innej poczekalni dworcowej, byleby nie było =pstryk= i koniec:) A co do halucynacji i majaczeń, to istnieje teoria, że za wizje przedśmiertne odpowiadaja endorfiny, substancje uwalniane w mózgu w chwilach bólu, stresu i ponoć także przed śmiercią, które działają przeciwbólowo, euforio- i halucynogennie. Ma być to niby mechanizm, który umożliwia w miare bezbolesne przeniesienie się na tamten świat. > I pytanie nr 2, kompletnie nie związane z poruszonym wyżej tematem: skoro > sataniści są takimi egoistami, co ich skłania do pisania esejów > zamieszczania ich za darmo na takich witrynach jak www.S, gdzie każdy może > je sobie przeczytać? Dlatego, że są takimi egoistami. Jak się już ktoś napoci i stworzy coś sensownego, to chciałby być co najmniej przeczytany i doceniony. A kto chciałby czytać satanistyczne eseje, jak nie inni, zaiteresowani tematem, którzy prędzej czy później trafia na tą stronę? Satanista pragnie poklasku, bo lubi karmić swoja pychę i dumę:) |
|
Hast [ nieaktywne ] Wysłano: 2006-06-15 20:04:00 |
Dwa pytania... > Wolałbym nawet cierpieć męki w jakimś tam czyśćcu czy innej > poczekalni dworcowej, byleby nie było =pstryk= i koniec:) Szczerze? Jak sobie wyobrażę, że mam cierpieć męki nie wiadomo ile albo obudzić się w Etiopii, Mozambiku czy innym Iraku, w środku wojny, głodu, smrodu, syfu i biedy, to chyba wolę *pstryk*. > A co do > halucynacji i majaczeń, to istnieje teoria, że za wizje przedśmiertne > odpowiadaja endorfiny, substancje uwalniane w mózgu w chwilach bólu, > stresu i ponoć także przed śmiercią, które działają przeciwbólowo, > euforio- i halucynogennie. Ma być to niby mechanizm, który umożliwia w > miare bezbolesne przeniesienie się na tamten świat. Ok, istnieje możliwość, że to haluny, szok, endorfiny, dzikie węże, tylko dlaczego w takim razie zjawisko to odbierają stosunkowo podobnie obcy sobie ludzie? > Satanista pragnie > poklasku, bo lubi karmić swoja pychę i dumę:) To więcej jak pewne. ;-) Próżniacy ;-) |
|
Corvus ( Bullet ) Wysłano: 2006-07-03 15:06:23 |
Dwa pytania... > Szczerze? Jak sobie wyobrażę, że mam cierpieć męki nie wiadomo ile albo > obudzić się w Etiopii, Mozambiku czy innym Iraku, w środku wojny, głodu, > smrodu, syfu i biedy, to chyba wolę *pstryk*. Ja nawet zamiast życia wiecznego w niebie wolałbym *pstryk*. Nie żebym cierpiał na depresję, po prostu zanudziłbym się na śmierć :) A reinkarnacje hinduistyczne też mi średnio pasują, choć to by było lepsze bo kiedyś w końcu skończą się byty w które możnaby się inkarnować. > Ok, istnieje możliwość, że to haluny, szok, endorfiny, dzikie węże, tylko > dlaczego w takim razie zjawisko to odbierają stosunkowo podobnie obcy > sobie ludzie? 1.) bo takie historie są stale powtarzane i w społeczeństwie, a tym samym w każdym z nas kształtowany jest pewien model ezoterycznej warstwy śmierci klinicznej. 2.) bo każdy człowiek ma mózg działający na tej samej zasadzie i jeśli endorfiny powodują u basi wrażenie tunelu to u wojtka będzie podobnie jeśli nawet nie tak samo. > To więcej jak pewne. ;-) > Próżniacy ;-) Oj tak. |
|
Rafael [ nieaktywne ] Wysłano: 2006-06-15 20:54:50 |
Dwa pytania... > Ok, istnieje możliwość, że to haluny, szok, endorfiny, dzikie węże, tylko > dlaczego w takim razie zjawisko to odbierają stosunkowo podobnie obcy > sobie ludzie? Widocznie dlatego, że mechanizm biochemiczny jest podobny. A jeżeli w ciągu życia człowiek zakodował sobie, że po śmierci trafi tam, gdzie są już jego bliscy, wtedy mózg wytwarza ich obrazy. Podobnie z podążaniem w kierunku światła - światło podświadomie może kojarzyć się z bezpieczeństwem, czymś pewnym i znanym - stąd takie wizje. Tyle że w tych spawach możemy opierać się jedynie na domysłach, bo nie istnieje żadna możliwość rzeczowego opisu tych zjawisk. Nikt jeszcze nie umarł i nie zmartwychwstał [z wyjątkiem jednego typa, który się nieszczególnie chwalił tym, co widział:)]. Polegamy jedynie na relacjach tych, którzy "wrócili", a oni byli nie-do-konca-martwi:) |
|
Mandrax [ nieaktywne ] Wysłano: 2006-06-15 18:55:05 |
Dwa pytania... > Co o tym sądzicie? Czy fakt, że podobne elementy występują u wielu ludzi > potwierdza fakt prawdziwości tego zjawiska, czy jest to według was > majaczenie niedotlenionego mózgu i halucynacje oparte o wcześniej > wyrobione na podstawie beletrystyki, hollywoodzkiego kina i reportaży na > temat śmierci klinicznej...? Moim zdaniem, nie ulega wątpliwości, że "zjawisko" istnieje. A jeżeli istnieje - to możemy je tylko interpretować. To jednak z tą "interpretacją" wiąże się szeroko rozumiana wolność - a z wolnością, różnice w interpretowaniu. Dla jednego może być to niefizyczny byt. Natomiast dla drugiego może być to czymś całkowicie racjonalnym i wytłumaczalnym. Ja osobiście zacząłem się ostatnio skłaniać do tej pierwszej tezy. Uważam jednak, że kategoryczne stwierdzanie czegoś o tego typu zjawiskach jest czymś niezrozumiałym. Przecież w tej sprawie pewności mieć nie możemy. I niczego nowego tu chyba nie napisałem. Aha... Książkę oczywiście czytałem. By było ciekawiej mam jeszcze jedną pozycję tego autora: Życie przed życiem. Jak nie czytałeś to zawsze możesz to nadrobić. Równie ciekawa lektura. |
|
Hast [ nieaktywne ] Wysłano: 2006-06-15 19:47:31 |
Dwa pytania... > By było ciekawiej mam jeszcze jedną > pozycję tego autora: Życie przed życiem. Też ją mam. Ale od niedawna, jeszcze nie czytałem. |
|
Mandrax [ nieaktywne ] Wysłano: 2006-06-15 23:23:56 |
Dwa pytania... Jest jeszcze jedna, bardzo intrygująca sprawa. Sprawa tzw. Fenomenu Głosów Elektronicznych (EVP). Słyszałeś o tym? Tak naprawdę mało się o tym wie, ale w Stanach są najprężniej prowadzone badania nad tego rodzaju zjawiskiem. |
Ludowy Komisarz Zdrowia ostrzega: wszystkie materiały umieszczone na stronie są własnością autorów.
Kopiowanie i rozpowszechnianie może być przyczyną... Tylko spróbuj. My zajmiemy się resztą :>




















