| Satan.pl > Forum > Komentarze > | [ Zaloguj się ] [ Rejestracja ] |
| Transgresja 121 | Satanizm 387 | Komentarze 513 | Szkice 235 | TechnoPark 203 | FAQ 15 |
Archiwum: wiadomości z wybranego wątku archiwalnego
| Tematy | Autor | Data |
|---|
| Spis działów / Spis wątków archiwalnych / Nowy wątek |
|---|
| Autor | Temat wątku: |
|---|
|
Darajevahos ( make my day ) ![]() Wysłano: 2008-01-28 12:18:39 |
Poza czasem i przestrzenią. Budda Siakjamuni: "Ja i wszystkie istoty równocześnie osiągamy drogę", IX Karmapa: "Przeszłość, teraźniejszość i przyszłość są jedynie nazwami wymyślonymi przez głupców", Albert Einstein: "Czas jest zawziętą iluzją". Jak to możliwe, że Budda osiągnął oświecenie równocześnie ze wszystkimi istotami? Czy nie stało się to dawno temu? A jeśli już się wydarzyło, gdzie jest teraz? Czy wszystkie istoty to również my? W buddyjskiej literaturze pojawia się wiele wzmianek na temat "nieobecności czasu w rzeczach, związkach i wydarzeniach. Nagardżuna używając klasycznego przykładu pokazuje nam, że nie istnieje spójna koncepcja czasu jako bytu, można go tylko doświadczać jako serii wzajemnie od siebie zależnych związków. Seng-Tsoan, Trzeci Patriarcha zen, kończy swoje "Inskrypcje o ufaniu umysłowi stwierdzając, że: "Słowa zawodzą. Dla drogi nie istnieje wczoraj, dzisiaj ani jutro." My jednak mimo wszystko patrzymy na świat i nasze doświadczanie go w sposób linearny, jakby rzeczy nanizane były na sznur przebiegający z przeszłości przez teraźniejszość ku przyszłości. Coś pojawiającego się teraz stwarza skutek, który pojawi się później. Myślimy, że zjawiska są właśnie takie i że takimi muszą być. Jaki punkt widzenia odpowiada jednak temu, co proponuje nam obecnie nauka? Który z poglądów w najprawdziwszy sposób oddaje to, jaki świat jest w rzeczywistości? Ostatnio niektórzy fizycy ponownie zainteresowali się szczególnymi koncepcjami na temat czasu i przestrzeni, rozwiniętymi około 1940 roku. Jeden z ówczesnych modeli redukuje trzy wymiary przestrzeni do jedynie dwóch, traktując czas jako trzeci wymiar. Zgodnie z tym schematem wszystko, co nazywamy "teraz", to znaczy układ wszelkich rzeczy i wydarzeń, postrzegane jest jako istniejące na oddzielnej płaszczyźnie. Oczywiście płaszczyzna ta, będąca teraźniejszym momentem, nie pozostaje nieruchoma. Wydaje się raczej, że unosi się ku górze poprzez trzeci wymiar, bardzo podobnie jak podłoga w windzie. Jedyną różnicę stanowi fakt, że w tym przypadku płaszczyzna unosi się nie w przestrzeni, lecz w czasie. W obszarze tego konceptualnego modelu przeszłością jest wszystko to, co znajduje się poniżej podłogi w danym momencie, przyszłością natomiast to, co ma dopiero nadejść, staje się ona, gdy podłoga unosi się, by ją powitać. Myśląc w ten sposób możemy wyobrazić sobie całą czasoprzestrzeń w postaci trójwymiarowego bloku i każdy byt jako punkt lub zespół punktów należących do tej płaszczyzny. Nasze życie to linia, którą rysujemy poprzez ów blok podnosząc windę ku górze w czasie. Niektórzy fizycy widzą w tym również sposób wyjaśnienia fenomenu świadomości. Fizyk matematyczny, Herman Weyl, opisuje to tak: "Obiektywny świat po prostu jest, nie wydarza się. To tylko dla spojrzenia mojej świadomości, pełznącego ku górze wzdłuż linii życia ciała, cząstka tego świata ożywa jako mknące wyobrażenie ustawicznie zmieniające się w czasie." Dlaczego jednak mielibyśmy w ogóle myśleć o czasie jako o ruchu? Tworząc powyższy schemat i ogólnie badając zjawiska w czasie, fizycy w naturalny sposób kontynuowali oparte na zdrowym rozsądku założenie, że czas jest ciągłym ruchem z przeszłości przez teraźniejszość ku przyszłości. Jednak utrzymywanie tego poglądu przedstawia pewne problemy. Odkryto na przykład, że określone wydarzenia kwantowe wydają się opuszczać windę w dół, zamiast unosić ją ku górze. Nauka wyjaśniła dokładnie właściwości cząstki zwanej pozytronem. Nie jest to coś teoretycznego lub hipotetycznego, lecz rzeczywista cząstka ukazująca się w wielu kwantowych eksperymentach. Pozytron można uważać albo za dodatnio naładowany elektron (z wyjątkiem tego przypadku elektrony są naładowane ujemnie) , albo za elektron poruszający się wstecz w czasie. Jak zobaczymy za chwilę, ten drugi pogląd rozwiązuje wiele intrygujących problemów od dawna spędzających fizykom sen z powiek. Najłatwiejszym rozwiązaniem byłoby oczywiście zapomnienie o jakichkolwiek nonsensach na temat istnienia cząstek podróżujących wstecz w czasie, ponieważ cząstki takie z matematycznego punktu widzenia można równie dobrze potraktować jako poruszające się w czasie "do przodu". W rzeczywistości wielu fizyków próbowało właśnie to uczynić. Problem stanowił fakt, że kiedy zaczęli wyobrażać sobie pozytrony jako elektrony podróżujące z przyszłości przez teraźniejszość ku przeszłości, ich ogólny obraz wszechświata uległ ogromnemu uproszczeniu. Naukowcom prostota dostarcza silnej podniety do tego, by potraktować coś poważnie. Więcej, patrząc na zjawiska pod kątem przemieszczania się wstecz w czasie odkryli ostatnio, że są w stanie zrozumieć wiele fenomenów kwantowych, których nie potrafili wyjaśnić w inny sposób, wprawiały ich w głębokie zakłopotanie od dziesięcioleci. Zaakceptowanie takiego schematu prowadzi również do wielu innych intrygujących spostrzeżeń. Z jednej strony pokazuje on w bardzo konkretny sposób, że cały wszechświat nie ma żadnego wymiaru, ani nie trwa przez określony czas. Oznacza to, że spotykamy całą rzeczywistość, cały czas i całą przestrzeń w jednej chwili. Mówiąc innymi słowami, nic nie porusza w dół lub w górę windy czasu kreślącej linie, ani nasze ciała, ani świadomości, ani pozytrony. Nie istnieje naprawdę żadna podobna linia czasu. Jest ona iluzją i przyczyną naszego pomieszania związanego z tym pojęciem. Mówiąc bardzo uproszczonym językiem, fizycy zaczynają rozwijać następującą hipotezę: Wyobraźmy sobie, że kiedy elektron w naszej kuchni wibruje, wysyła jednocześnie sygnał podróżujący z prędkością światła przez czas i przestrzeń. Gdy inny elektron odbierze go, zacznie również wibrować i wyśle "powrotny" sygnał do pierwszego elektronu w naszej kuchni. Każdy elektron otrzymuje taką informację od innych cząstek, zewsząd; rzeczywiście od dokładnie wszystkiego, z czym jest w stanie wejść w kontakt w całym czasie i przestrzeni. W rezultacie tego procesu każdy elektron "zna" dokładnie swoją rolę i miejsce we wszechświecie. Przyjrzyjmy się temu bliżej. Powiedzmy, że pobudzimy elektron (nazwijmy go "nadawcą") należący do tej kartki papieru. Wysyła on sygnał (to znaczy emituje foton poruszający się jako fala) przemieszczający się z szybkością światła. Mógłby on dotrzeć nie dalej, niż do krawędzi tej kartki lub do galaktyki Andromedy, oddalonej o dwa miliony lat świetlnych. Jednak to jak daleko i dokąd dotrze ów sygnał nie ma znaczenia, gdyż wcześniej czy później foton zostanie przechwycony przez inny elektron (który nazwiemy "odbiorcą") . Elektron ten zacznie również wibrować w odpowiedzi i wyśle sygnał do "nadawcy należącego do naszej kartki papieru. Zgodnie z naszym podejściem, opartym na zdrowym rozsądku, jeśli sygnał podąży w stronę Andromedy (oddalonej o dwa miliony lat świetlnych), mogłoby się wydawać, że upłyną cztery miliony lat, zanim foton powróci do nadawcy należącego do tej kartki. Jednak wygląda na to [patrz: transformacja Lorentza, lub dylatacja czasu; potwierdzone eksperymentalnie], że powrotny sygnał wysyłany przez odbiorcę nadawca otrzymuje w tym samym momencie, w którym wysyła swój. Nie mówiąc już o czterech milionach lat, które musiałyby upłynąć zanim sygnał dotarłby do Andromedy i powrócił, całe wydarzenie rozgrywa się symultanicznie. Nie w ułamku sekundy, lecz dokładnie w tym samym momencie. Innymi słowy, cały proces ma miejsce teraz poza czasem. Teraz zamiast czasu. Niektórzy fizycy wyjaśniają to zjawisko mówiąc, że kiedy odbiorca otrzymuje sygnał, wysyła powrotny sygnał wstecz w czasie. I ponieważ fotonowi zabiera dokładnie tyle samo czasu przebycie drogi w jedną jak też w drugą stronę, całe wydarzenie dobiega końca w tym samym momencie, w którym się rozpoczyna. Fizycy dysponują bardzo konkretnymi danymi doświadczalnymi dopuszczającymi takie wyjaśnienie, nazywają je "transakcyjną interpretacją mechaniki kwantowej". Ponadto jeśli spojrzymy na to z punktu widzenia samego sygnału, w przeciągu owej podróży "trwającej" cztery miliony lat czas nie upływa. Einstein pokazał nam, że gdybyśmy byli w stanie nadać sobie samym prędkość światła (byłaby to sytuacja różna od pozbawionych masy fotonów; my posiadamy masę, więc nie możemy tego zrobić, ale wyobraźmy to sobie hipotetycznie), czas upływałby coraz wolniej wraz ze wzrostem naszej prędkości (chociaż my nie postrzegalibyśmy tego w ten sposób). Wreszcie przy prędkości światła przestałby upływać zupełnie. Z punktu widzenia kogoś podróżującego z taką szybkością cała pokonywana przestrzeń, każdy jej cal i rok świetlny, zostałaby przebyta w jednej chwili, niezależnie od tego, jak długa byłaby to podróż. Tak więc z punktu widzenia fotonu docierającego do Andromedy jego cała droga nie zajmuje dosłownie żadnego czasu. Innymi słowy, Andromeda znajduje się dokładnie "tu", ponieważ by udać się "tam" niepotrzebny jest upływ czasu, ani nic innego. W ten sposób fakt, iż sygnał znajduje się "tu" i "tam" symultanicznie, czyni "tam" nieodróżnialnym od "tutaj". Może to być prawdziwe dla każdych dwóch "miejsc" we wszechświecie, które wskażemy. Mówiąc inaczej, wszechświat wydaje się nie posiadać jakiegokolwiek wymiaru i nie istnieje w czasie. [Warto również dodać, że foton jest cząstką bezwymiarową => skrócenie Lorentza] Dla naszego dzisiejszego umysłu wszechświat jest niewyobrażalnie rozległy i pradawny, przekracza to nasze pojmowanie. Jednak ktoś oświecony nie widzi potrzeby kwalifikowania obiektywnej rzeczywistości w ten sposób. Tak jak powiedział wielki chiński mistrz zen Huang Po: "To jest bez początku, nienarodzone i niezniszczalne. Nie można tego zrozumieć przy pomocy słów "nowy" albo "stary", nie jest też to ani długie ani krótkie; wykracza poza wszelkie ograniczenia, wymiary, nazwy, wzorce i porównania." Wszechświat, taki jakim widzi go oświecony, nie posiada faktycznie ani wymiaru, ani wieku. Wszystko, czym jest istnieje tu i teraz. Mimo to w obszarze owego tu i teraz, nie posiadającego ani wymiaru, ani wieku w przestrzeni lub czasie, wydaje się, że my mamy wymiary i w czasie, i w przestrzeni. W jaki sposób więc przestrzeń i czas w ogóle mogą zaistnieć? Pojawiają się dzięki świadomości. To, że stoimy w obliczu czegoś rozległego i trwałego, jest jedynie naszą mentalną konstrukcją, koncepcją na temat wszechświata. Jednak w naszym obecnym doświadczeniu, to znaczy raczej zgodnie z tym, co w danej chwili postrzegamy, a nie co sobie wyobrażamy, wszystko z czymkolwiek stykamy się, znajduje się tu i teraz. Nasze doświadczenie istnieje zawsze w teraźniejszości. Nie możemy po prostu istnieć w przyszłości ani w przeszłości, jedynie w owym ponadczasowym, trwającym nieskończenie krótko momencie, który nazywamy "teraz". Tylko pamiętamy przeszłość i wyobrażamy sobie przyszłość, jednak obie te aktywności mogą zaistnieć jedynie teraz. Gdziekolwiek jeszcze moglibyśmy być, jak nie właśnie tutaj? Będąc tutaj wyobrażamy sobie "tam", jednak w rzeczywistości nie możemy udać się "tam". Niezależnie od tego dokądkolwiek udalibyśmy się, nigdy nie opuszczamy "tutaj". To, czego doświadczamy jako trwania i wymiaru, czas i przestrzeń, jest skutkiem sposobu, w jaki pracuje nasz umysł. Stwarza je świadomość. W rzeczywistości to właśnie świadomość rozdziela wolną poza tym od "szwów" całość i czyni czas i przestrzeń czasem i przestrzenią, "tu" i "tam", "potem" i "teraz". To właśnie różne mentalnie konstrukcje, których tak się chwytamy, pojawiają się jako czas i przestrzeń, wymiar i trwanie. Pochodzą one, podobnie jak cały materialny świat, ze świadomości "czerpiącej" czas i przestrzeń z ponadczasowego, pozbawionego wymiarów morza. Dla przebudzonego rzeczywistością jest właśnie owa ponadczasowa, wolna od podziałów i nieograniczona całość. --- Autor tego tekstu jest nauczycielem zen i fizykiem wysokich energii (Steve Hagen). [...] - moje komentarze/uzupełnienia. To jest pierwszy wykład dotyczący natury rzeczywistości, oraz - po części - związku między nauką a naukami buddyjskimi. Jeśli nie potraficie empirycznie (np. medytacja => doświadczenie pustki), to może uda wam się racjonalnie dotknąć oświecenia. :> Jeśli ktoś chcę polemizować z merytoryczną częścią tego tekstu, serdecznie zapraszam. |
|
Cerbera [ nieaktywne ] Wysłano: 2008-01-28 12:53:46 |
Poza czasem i przestrzenią. Nie wiem czy się nadaję by polemizować (mam zbyt małą ilość wiedzy na ten temat), ale nasuwa mi się jedno pytanie: Dlaczego czasem czas mi szybko upływa, gdy mojemu kompanowi się dłuży...? W pewnym sensie zgłębiając ten tekst można uzyskać odpowiedź: To właśnie nasza świadomość stwarza nam iluzję czasu. Czy można się zgodzić z tym prymitywnym przykładem? Dla mnie ten tekst wyjaśnia parę rzeczy, lecz zadaje jeszcze więcej pytań... |
|
Darajevahos ( make my day ) ![]() Wysłano: 2008-01-28 19:01:11 |
Poza czasem i przestrzenią. > Dlaczego czasem czas mi szybko upływa, gdy mojemu kompanowi się > dłuży...? Jednym z twierdzeń w wątku inicjującym mówi, że poczucie upływu czasu i sam czas to twór psychiki zwierząt i ludzi, ułatwiający adaptację; rozumienie ciągu przyczynowo-skutkowego, który w świecie makro ma dość "logiczne" zasady, czerpanie z "doświadczeń", które muszą być interpretowane, jako coś, co się stało, a nie dzieje, ale może znów się stać. A odpowiadając precyzyjnie na Twoje pytanie: na psychologiczną strzałkę czasu wpływa szczególnie układ dopaminowy - osoby z niedoborem tego hormonu odczuwają ślimaczenia się czasu, a z nadmiarem - szybkie jego upływanie. > W pewnym sensie zgłębiając ten tekst można uzyskać odpowiedź: > To właśnie nasza świadomość stwarza nam iluzję czasu. No tak, o tym właśnie mówi ten tekst. W końcu teoria względności ukazuje nam to, jak bardzo intuicyjne postrzeganie tzw. czasu i przestrzeni jest błędne. > Dla mnie ten tekst wyjaśnia parę rzeczy, lecz zadaje jeszcze więcej > pytań... Jakich? |
|
Cerbera [ nieaktywne ] Wysłano: 2008-01-29 00:36:52 |
Poza czasem i przestrzenią. Heh na jedno już odpowiedziałeś: układ dopaminowy... Można nim sterować? Np. czy są takie tabletki dopaminowe, ktore gdy się połyka powodują że 8 godzin w cholernie nudnej pracy minie jak.. po prostu szybko? A gdy jest ci gdzieś dobrze, zajebiście, rozkosznie np. podczas orgazmu, być pod wpływem antydopaminu aby ten orgazm trwał i trwał ;-P Co do tego orgazmu, to nie jest taka głupia teoria: Kamasutra, czy inne techniki medytacji, odpowiedniego oddychania itp, ktore mają z założenia też przedłużyć orgazm, nie opierają się na odpowiednim, nieświadomym stymulowaniu układu dopaminowego? YY.. dobra trochę odbiegłam od tematu (ktoś dzisiejszej nocy będzie miał przejebane khe khe khe) Tak mam jeszcze kilka pytań co do tekstu, jednak moja wiedza nie pozwala na odpowiednie ich skonstruowanie. |
|
Darajevahos ( make my day ) ![]() Wysłano: 2008-01-29 19:04:55 |
Poza czasem i przestrzenią. > Heh na jedno już odpowiedziałeś: układ dopaminowy... > Można nim sterować? Np. czy są takie tabletki dopaminowe, ktore gdy się > połyka powodują że 8 godzin w cholernie nudnej pracy minie jak.. po prostu > szybko? Dopaminę trzeba wstrzyknąć. > A gdy jest ci gdzieś dobrze, zajebiście, rozkosznie np. podczas > orgazmu, być pod wpływem antydopaminu aby ten orgazm trwał i trwał ;-P Sęk w tym, że orgazm łączy się bezpośrednio z eksplozją dopaminy w mózgu. Zablokowanie jej produkcji wiązałoby się z brakiem orgazmu. > Co do tego orgazmu, to nie jest taka głupia teoria: > Kamasutra, czy inne techniki medytacji, odpowiedniego oddychania itp, > ktore mają z założenia też przedłużyć orgazm, nie opierają się na > odpowiednim, nieświadomym stymulowaniu układu dopaminowego? Może chodzi Ci o tantrę? Raczej chodzi o powtrzymywanie wytrysku u mężczyzn, znaczne przedlużenie stosunku, orgazm bez ejakulacji. Przedłużanie orgazmu wiąże się raczej z większą energią seksualną. O blokowaniu dopaminy nie ma mowy, jak mówiłem. |
|
Cerbera [ nieaktywne ] Wysłano: 2008-01-30 02:55:44 |
Poza czasem i przestrzenią. chce teraz dokladniej zaobserwowac to u siebie... nigdy z tego nie wyciagalam wnioskow, wiec czas rozpoczac! Dzieki!!! Dzięki, że moja intuicja pozwoliła mi wejść na tego posta Dzięki, że moj intelekt pozwolil mi sie rozwijac Dzieki ci cerbero!!! A teraz to zrozum |
|
Sirrush [ nieaktywne ] Wysłano: 2008-01-30 09:01:17 |
Poza czasem i przestrzenią. > Jednym z twierdzeń w wątku inicjującym mówi, że poczucie upływu czasu i sam czas to twór psychiki zwierząt i ludzi, ułatwiający adaptację; * Nie można udowodnić tego, póki co, że zwierzęta mają poczucie czasu, mają co najwyżej poczucie cyklu pewnych zdarzeń, co widać chociażby u domowego psa. Natomiast, zgodzę się, że u człowieka poczucie cyklu w pewnym momencie ewoluowało w poczucie czasu. Myślę, że wówczas, kiedy nauczył się on liczyć. I nie była to kwestia adaptacji, a potrzeby usystematyzowania zjawisk zachodzących w otaczającej człowieka rzeczywistości. > W pewnym sensie zgłębiając ten tekst można uzyskać odpowiedź: To właśnie nasza świadomość stwarza nam iluzję czasu. * Myślę, że zapominasz o jednej istotnej kwestii, która w tekście się pojawiła. Mianowicie, wg tego co tam napisano, rzeczywistość składa się z tej, która ma czynnik masy i tej, która jej nie ma. To, że czas nie istnieje wyraźnie dotyczy tego drugiego przypadku. A my jako ludzie nie możemy wyzbyć się kotwicy masy, zatem przeskok poza czasem w kierunku Andromedy jest poza naszym fizycznym zasięgiem. Wiem, anorektycy próbują, ale... :> > No tak, o tym właśnie mówi ten tekst. W końcu teoria względności ukazuje nam to, jak bardzo intuicyjne postrzeganie tzw. czasu i przestrzeni jest błędne. * Przede wszystkim teoria względności mówi nam o zmiennych, które warunkują postrzeganie, a nie o błędach. * Pozdro |
|
Darajevahos ( make my day ) ![]() Wysłano: 2008-01-30 11:52:34 |
Poza czasem i przestrzenią. > * Nie można udowodnić tego, póki co, że zwierzęta mają poczucie czasu, > mają co najwyżej poczucie cyklu pewnych zdarzeń, co widać chociażby u > domowego psa. Natomiast, zgodzę się, że u człowieka poczucie cyklu w > pewnym momencie ewoluowało w poczucie czasu. Myślę, że wówczas, kiedy > nauczył się on liczyć. Chcesz mi powiedzieć, że ssaki nie odróżniają przeszłości od teraźniejszości i nie potrafią przewidywać przyszłości, na podstawie teraźniejszości? Właśnie to kategoryzowanie zdarzeń na podstawie kolejności występowania jest "poczuciem czasu" - wyobrażasz sobie nauczenie się polowania, bez odczuwania ciągu przyczynowo-skutkowego? > I nie była to kwestia adaptacji, a potrzeby > usystematyzowania zjawisk zachodzących w otaczającej człowieka > rzeczywistości. No to jest właśnie tzw. adaptacja. Bez usystematyzowanych doświadczeń mielibyśmy problemy z przetrwaniem. ;) > * Myślę, że zapominasz o jednej istotnej kwestii, która w tekście się > pojawiła. Mianowicie, wg tego co tam napisano, rzeczywistość składa się z > tej, która ma czynnik masy i tej, która jej nie ma. To, że czas nie > istnieje wyraźnie dotyczy tego drugiego przypadku. A my jako ludzie nie > możemy wyzbyć się kotwicy masy, zatem przeskok poza czasem w kierunku > Andromedy jest poza naszym fizycznym zasięgiem. Wiem, anorektycy próbują, > ale... :> Masa to jedna z form energii. Czas jest uważany jeszcze za wymiar, więc dotyczy wszystkiego, nie może nie istnieć dla "tego drugiego". Mierzymy prędkość światła, czyli zmianę wektora położenia w naszym "czasie". Uważam, że materia jest zanurzona w studni potencjału kwantowego, czyniąca świat materii statycznym, w zamian za posiadanie tzw. masy. Granice tej studni są nieskończone, czyli trzeba nieskończonej energii (/prędkości światła), by ją przekroczyć. Ta naturalna statyczność tworzy iluzję czasu i przestrzeni. Im większa jest prędkość ciała, im bliżej do przekroczenia studni potencjału, tym wyraźniej widać niestałość przestrzeni i czasu, gdzie nasz metr mierzony jest przez obserwatora jako pół metra, a nasza godzina jako dziesięć lat. > > No tak, o tym właśnie mówi ten tekst. W końcu teoria względności > ukazuje nam to, jak bardzo intuicyjne postrzeganie tzw. czasu i > przestrzeni jest błędne. > > * Przede wszystkim teoria względności mówi nam o zmiennych, które > warunkują postrzeganie, a nie o błędach. Ja wiem, o czym mówi teoria względności. Można z niej wywnioskować błędność naszego intuicyjnego postrzegania: bo nie powiesz mi, że Twoja intuicja bazuje na założeniach czasoprzestrzeni Minkowskiego? :> "mówi nam o zmiennych, które warunkują postrzeganie" - warunkują postrzeganie? zmienne? Zechciej wyjaśnić to, tylko nie tak poetycko, bo słowo daję - nie kapuję. |
|
Sirrush [ nieaktywne ] Wysłano: 2008-01-30 13:05:42 |
Poza czasem i przestrzenią. > Chcesz mi powiedzieć, że ssaki nie odróżniają przeszłości od teraźniejszości i nie potrafią przewidywać przyszłości, na podstawie teraźniejszości? Właśnie to kategoryzowanie zdarzeń na podstawie kolejności występowania jest "poczuciem czasu" - wyobrażasz sobie nauczenie się polowania, bez odczuwania ciągu przyczynowo-skutkowego? * Tak, ciąg przyczynowo-skutkowy to nie czas, Dara. > No to jest właśnie tzw. adaptacja. Bez usystematyzowanych doświadczeń mielibyśmy problemy z przetrwaniem. ;) * W dużym uproszczeniu, które może prowadzić do fałszywych wniosków. Bez usystematyzowania doświadczeń mielibyśmy problem z rozwojem naszej cywilizacji, a to różnica. > Masa to jedna z form energii(...). * Forma, istotna dla całej teorii. * Ok, rozumiem, fajnie to sobie wykombinowałeś, ale 'iluzja' w tym wszystkim, to takie niefizyczne określenie, że aż mnie kurwa skręca. :D > Ja wiem, o czym mówi teoria względności. Można z niej wywnioskować błędność naszego intuicyjnego postrzegania: bo nie powiesz mi, że Twoja intuicja bazuje na założeniach czasoprzestrzeni Minkowskiego? :> * Wywnioskować, co nie oznacza, że wywnioskowane założenie jest słuszne. Co do drugiego, to niestety nie powiem Ci na czym bazuje moja intuicja, nie spotkałam się jak do tej pory z żadnym opracowaniem na ten temat. A jak się spotkam, to pozwę autora na grube miliony.:> >"mówi nam o zmiennych, które warunkują postrzeganie" - warunkują postrzeganie? zmienne? Zechciej wyjaśnić to, tylko nie tak poetycko, bo słowo daję - nie kapuję. * To wcale nie jest poetycko. Wiem, że zajmujesz się fizyką, niestety ja Tobie w języku fizyki nie dorównam, nie moja działka. Wytłumaczę to tak: w teorii względności mamy wartości zmienne i stałe, badane w pewnych układach odniesienia, prawda? To wszystko to założenia opisujące rzeczywistość, które kiedy poznajemy przekładają się na rozumienie tego, co postrzegamy i w jaki sposób. Nie chodzi, więc o wniosek, że to, co postrzegamy jest błędne, kiedy dostajemy teorię względności do rąk, ale o zrozumienie zależności, jakie składają się na odbieraną przez nas rzeczywistość. * Ale tak właściwie, skąd podejrzenie, że intuicyjne postrzeganie u każdego(?) człowieka jest błędne? Skoro, to wszystko to jedynie teorie. * Pozdro |
|
Darajevahos ( make my day ) ![]() Wysłano: 2008-01-30 17:50:34 |
Poza czasem i przestrzenią. > > Chcesz mi powiedzieć, że ssaki nie odróżniają przeszłości od > teraźniejszości i nie potrafią przewidywać przyszłości, na podstawie > teraźniejszości? Właśnie to kategoryzowanie zdarzeń na podstawie > kolejności występowania jest "poczuciem czasu" - wyobrażasz sobie > nauczenie się polowania, bez odczuwania ciągu przyczynowo-skutkowego? > > * Tak, ciąg przyczynowo-skutkowy to nie czas, Dara. Jesteś strasznie uparta. Wszystkie ssaki, ptaki i chyba (w mniejszym stopniu) gady i płazy posiadają pamięć krótkotrwałą i długotrwałą, właśnie do podtrzymywania wspomnień z przeszłości. Gdyby nie odróżniali przeszłości od wcześniejszej przeszłości, a szczególnie teraźniejszości, to by im się wszystko pokitrało. :P A gdy się wie, że to była przeszłość, to ma się poczucie czasu. > > No to jest właśnie tzw. adaptacja. Bez usystematyzowanych doświadczeń > mielibyśmy problemy z przetrwaniem. ;) > > * W dużym uproszczeniu, które może prowadzić do fałszywych wniosków. Do jakich "fałszywych wniosków"? Nie mogę się takich dopatrzeć. > Bez usystematyzowania doświadczeń mielibyśmy problem z rozwojem naszej > cywilizacji, a to różnica. A czy ja temu zaprzeczałem? Chyba najpierw ludzie martwili się o przetrwanie, a nie o budowanie cywilizacji. Zresztą, jak już mówiłem, jestem w pełni przekonany, że "poczucie czasu" powstało znacznie wcześniej, niż powstaliśmy. U nas się tylko udoskonaliło, zwiększyło "zasięg" planów na przyszłość. > * Ok, rozumiem, fajnie to sobie wykombinowałeś, ale 'iluzja' w tym > wszystkim, to takie niefizyczne określenie, że aż mnie kurwa skręca. :D No tak, poszedłem w ślady autora tekstu, zaś sam mogłem się wyrazić inaczej. Gdy moja rewolucyjna teoria wszystkiego będzie gotowa, to dam znać. :> > * To wcale nie jest poetycko. Wiem, że zajmujesz się fizyką, niestety ja > Tobie w języku fizyki nie dorównam, nie moja działka. Oj, nie przesadzajmy. Gdybym się zajmował fizyką na poważnie, to wszystkie jej zagwozdki byłyby rozwiązane. ;) > teorii względności mamy wartości zmienne i stałe, badane w pewnych > układach odniesienia, prawda? No, tak. Mamy jedną stałą, zaś te "wartości zmienne"... pewnie Ci chodzi o efekty przekształceń Lorentza. > * Ale tak właściwie, skąd podejrzenie, że intuicyjne postrzeganie u > każdego(?) człowieka jest błędne? Skoro, to wszystko to jedynie teorie. W języku polskim "teoria" ma dziwny wydźwięk - teoria to nie hipoteza. Teorie względności Einsteina są były potwierdzane doświadczalnie setki razy. |
|
Cień ( The Last Demon ) Wysłano: 2008-01-30 16:47:31 |
Poza czasem i przestrzenią. > Chcesz mi powiedzieć, że ssaki nie odróżniają przeszłości od > teraźniejszości i nie potrafią przewidywać przyszłości, na podstawie > teraźniejszości? Właśnie to kategoryzowanie zdarzeń na podstawie > kolejności występowania jest "poczuciem czasu" - wyobrażasz sobie > nauczenie się polowania, bez odczuwania ciągu przyczynowo-skutkowego? *** Dokładnie tak jest. Zdobyczą ewolucyjną ludzi i być może niektórych i waleni jest zdolność myślenia abstrakcyjnego polegającego na umiejscowiania zdarzeń świadomie w przeszłości czy przyszłości. Słowem - wilk nie planuje polowania, wykonuje wyuczone i instynktowne czynności. A idzie polować jak zgłodnieje. |
|
Darajevahos ( make my day ) ![]() Wysłano: 2008-01-31 08:39:25 |
Poza czasem i przestrzenią. > *** > Dokładnie tak jest. Zdobyczą ewolucyjną ludzi i być może niektórych i > waleni jest zdolność myślenia abstrakcyjnego polegającego na > umiejscowiania zdarzeń świadomie w przeszłości czy przyszłości. Słowem - > wilk nie planuje polowania, wykonuje wyuczone i instynktowne czynności. A > idzie polować jak zgłodnieje. A czy instynktowne poczucie czasu, to nie poczucie czasu? Zgadzamy się chyba, że zwierzęta posiadają wspomnienia, czyli muszą przeszłość odróżniać od teraźniejszości, gdy się im one przypominają (np. w podobnej sytuacji, co we wspomnieniach)? |
|
nadgob [ nieaktywne ] Wysłano: 2008-01-30 18:57:05 |
Poza czasem i przestrzenią. > Jednym z twierdzeń w wątku inicjującym mówi, że poczucie upływu czasu i > sam czas to twór psychiki zwierząt i ludzi, ułatwiający adaptację; > rozumienie ciągu przyczynowo-skutkowego, który w świecie makro ma dość > "logiczne" zasady, czerpanie z "doświadczeń", które muszą być > interpretowane, jako coś, co się stało, a nie dzieje, ale może znów się > stać. *A co myślisz o teorii mówiącej, że czas powstał wraz z wielkim wybuchem i gdyby wszechświat zacząłby się kurczyć to strzałka czasu uległaby odwróceniu? Pozdr. |
|
Darajevahos ( make my day ) ![]() Wysłano: 2008-01-30 19:27:36 |
Poza czasem i przestrzenią. > *A co myślisz o teorii mówiącej, że czas powstał wraz z wielkim wybuchem i > gdyby wszechświat zacząłby się kurczyć to strzałka czasu uległaby > odwróceniu? To właśnie jeden z zabawnych kwiatków nadawania czasowi rangi wymiaru, od którego ponoć zależy kierunek procesów zachodzących w skali mikro i makro. Zresztą, gdyby tak było, nie wiadomo, czy byśmy to odczuwali. W końcu stan z "przyszłości" zmieniałby się w stan "przeszłość", a nie moglibyśmy mieć pamięci z przyszłości, bylibyśmy więc uwarunkowani czynami dokonanymi. Nonsens - znaczyłoby to, że wszechświat jakoś zapisaną przeszłość, którą później odtworzy. Poza tym mechanika kwantowa zakłada, że nie da się odtworzyć tego samego stanu układu, świat nie jest deterministyczny. |
|
nadgob [ nieaktywne ] Wysłano: 2008-01-31 18:21:31 |
Poza czasem i przestrzenią. > > *A co myślisz o teorii mówiącej, że czas powstał wraz z wielkim > wybuchem i > > gdyby wszechświat zacząłby się kurczyć to strzałka czasu uległaby > > odwróceniu? > > > To właśnie jeden z zabawnych kwiatków nadawania czasowi rangi wymiaru, od > którego ponoć zależy kierunek procesów zachodzących w skali mikro i makro. > Zresztą, gdyby tak było, nie wiadomo, czy byśmy to odczuwali. W końcu stan > z "przyszłości" zmieniałby się w stan "przeszłość", a nie moglibyśmy mieć > pamięci z przyszłości, bylibyśmy więc uwarunkowani czynami dokonanymi. > Nonsens - znaczyłoby to, że wszechświat jakoś zapisaną przeszłość, którą > później odtworzy. Poza tym mechanika kwantowa zakłada, że nie da się > odtworzyć tego samego stanu układu, świat nie jest deterministyczny. * Z tego co pamiętam z lektury, to nie chodzi o odtworzenie przeszłości, a raczej o odwrócenie ciągu przyczynowo-skutkowego, czyli inne osoby, inne wydarzenia, inny sposób przebiegu zdarzeń. Dla mnie jest to również niezrozumiałe i pozbawione sensu, a jednak taka teoria istnieje i ma swoich zwolenników. Może Ty umiesz jakoś to wytłumaczyć, czy może z gruntu odrzucasz tą teorię. |
|
Darajevahos ( make my day ) ![]() Wysłano: 2008-01-31 20:05:46 |
Poza czasem i przestrzenią. > > * Z tego co pamiętam z lektury, to nie chodzi o odtworzenie przeszłości, a > raczej o odwrócenie ciągu przyczynowo-skutkowego, czyli inne osoby, inne > wydarzenia, inny sposób przebiegu zdarzeń. Ciąg przyczynowo-skutkowy jest IMO tworem czysto abstrakcyjnym, opisującym logiczność następujących po sobie zdarzeń - nie powiesz mi, że odwrócenie czasu złamie zasady matematyki? Odwrócenie czasu musiałoby się wiązać z tym, że przeszłość byłaby odtwarzana. OT: Jeśli chciałbyś odwrócić czas, to najpierw byś przeleciał, a później podrywał. Hm, podoba mi się. :> > Dla mnie jest to również > niezrozumiałe i pozbawione sensu, a jednak taka teoria istnieje i ma > swoich zwolenników. Może Ty umiesz jakoś to wytłumaczyć, czy może z gruntu > odrzucasz tą teorię. Równanie Schrodingera jest czasowo symetryczne, a - jeśli wierzyłbym w czas - to na poziomie kwantowym bym go szukał. Skoro świat mikro wpływa bezpośrednio na świat makro, i jeśli w mikro obojętnym jest, w którą stronę płynie czas, to nonsensownym pojęciem jest strzałka czasu w fizyce. |
|
Cień ( The Last Demon ) Wysłano: 2008-01-29 23:35:32 |
Poza czasem i przestrzenią. > To jest pierwszy wykład dotyczący natury rzeczywistości, oraz - po części > - związku między nauką a naukami buddyjskimi. Jeśli nie potraficie > empirycznie (np. medytacja => doświadczenie pustki), to może uda wam > się racjonalnie dotknąć oświecenia. :> *** Tylko nie rozumiem do końca konkluzji - jaką dla nas naprawdę ma wartość ta teoria? Nasze życie jest i tak niezwykle krótkie, jest mgnieniem w historii Wszechświata (postrzeganej w sposób linearny). Określone patrzenie na wymiar czasowy, bez znaczenia czy wynikające z badań nad fizyką kwantową, czy duchowego doskonalenia tak naprawdę nie ma dla nas większego znaczenia, co najwyżej potrafi przytemperować nasze ego i antropocentryzm. A tak obrazowo - czy załoga fikcyjnego statku poruszającego się z prędkością WARP 10 (prędkość nieskończona, statek znajdował się wtedy w każdym miejscu we Wszechświecie) zyskiwała dzięki temu dobrodziejstwu technologii oświecenie? |
|
Darajevahos ( make my day ) ![]() Wysłano: 2008-01-30 19:36:18 |
Poza czasem i przestrzenią. > A tak obrazowo - czy załoga fikcyjnego statku poruszającego się z > prędkością > WARP 10 (prędkość nieskończona, statek znajdował się wtedy w każdym > miejscu we Wszechświecie) zyskiwała dzięki temu dobrodziejstwu technologii > oświecenie? Mnie chodziło o duchowo-intelektualną kontemplację tego, że z "punktu widzenia" fali elektromagnetycznej nie ma czasu, ani przestrzeni. :P Aha, właściwości nieskończonej prędkości ma prędkość światła (w układzie związanym z obiektem poruszającym się z tą prędkością). |
|
Cień ( The Last Demon ) Wysłano: 2008-01-30 23:06:42 |
Poza czasem i przestrzenią. > Mnie chodziło o duchowo-intelektualną kontemplację tego, że z "punktu > widzenia" fali elektromagnetycznej nie ma czasu, ani przestrzeni. :P *** Z punktu widzenia głębokiej mistyki Absolutu, czas i przestrzeń nie ma żadnego znaczenia. > Aha, właściwości nieskończonej prędkości ma prędkość światła (w układzie > związanym z obiektem poruszającym się z tą prędkością). *** A jeśli zakrzywimy przestrzeń i "przeskoczymy" między jej płaszczyzną to możemy osiągnać formalną prędkośc dużo większą od c. |
|
Darajevahos ( make my day ) ![]() Wysłano: 2008-01-31 08:26:37 |
Poza czasem i przestrzenią. > *** > A jeśli zakrzywimy przestrzeń i "przeskoczymy" między jej płaszczyzną to > możemy osiągnać formalną prędkośc dużo większą od c. Jeśli zakrzywimy przestrzeń wokół statku, to będzie nam się ciężej z tego rejonu wydostać, bo zgodnie z OTW przyciąganie grawitacyjne wynika z lokalnego zakrzywienia czasoprzestrzeni. Wyobrażam sobie zamiast przestrzennej łuzy, w której znajduje się statek, jeszcze geometryczną "górę", z której stacza się, w stronę zagęszczonej przestrzeni, rozpędzany grawitacyjnie, mimo to nie przekroczy prędkości c. Najwyżej jego kadłub ją osiągnie, w momencie dotknięcia horyzontu zdarzeń. A szczerze mówiąc, to zostałby rozerwany przez siły pływowe. :D Zaś, jeśli chodzi o "dziurawienie" pofałdowanej przestrzeni, tzn. robienie sobie drogi na skróty - to zupełnie niczym nie podparte fantazje. |
|
Kain ( k|D|j ) ![]() Wysłano: 2008-01-30 00:05:48 |
Poza czasem i przestrzenią. A tak w skrocie to o co chodzi? |
|
Darajevahos ( make my day ) ![]() Wysłano: 2008-01-30 12:00:04 |
Poza czasem i przestrzenią. > A tak w skrocie to o co chodzi? Postawiona jest teza, jakoby czas nie istniał, przestrzeń praktycznie też. Wnioskuję, by zrezygnować z parametru t, czyli czasu. Ot, zlikwidowałoby się za jednym zamachem wszystkie sprzeczności między teorią względności, a mechaniką kwantową. |
|
nadgob [ nieaktywne ] Wysłano: 2008-01-30 18:51:05 |
Poza czasem i przestrzenią. > > A tak w skrocie to o co chodzi? > > Postawiona jest teza, jakoby czas nie istniał, przestrzeń praktycznie > też. > > Wnioskuję, by zrezygnować z parametru t, czyli czasu. Ot, zlikwidowałoby > się za jednym zamachem wszystkie sprzeczności między teorią względności, a > mechaniką kwantową. * Czym jest według Ciebie zakrzywienie czasoprzestrzeni w sąsiedztwie supermasywnych obiektów? Pozdr. |
|
Darajevahos ( make my day ) ![]() Wysłano: 2008-01-30 19:07:34 |
Poza czasem i przestrzenią. > * Czym jest według Ciebie zakrzywienie czasoprzestrzeni w sąsiedztwie > supermasywnych obiektów? Pytasz się o moje zdanie, czy o zdanie Einsteina? (na wstępie powiem, że zakrzywienie czasoprzestrzeni nie dotyczy tylko supermasywnych obiektów) |
|
nadgob [ nieaktywne ] Wysłano: 2008-01-31 18:13:46 |
Poza czasem i przestrzenią. > > * Czym jest według Ciebie zakrzywienie czasoprzestrzeni w sąsiedztwie > > > supermasywnych obiektów? > > Pytasz się o moje zdanie, czy o zdanie Einsteina? (na wstępie powiem, że > zakrzywienie czasoprzestrzeni nie dotyczy tylko supermasywnych obiektów) *Pytam o Twoje zdanie, bo jeżeli czas można w jakiś sposób "zakrzywić', to nie może on być rozpatrywany jedynie na gruncie psychologicznym. |
|
Darajevahos ( make my day ) ![]() Wysłano: 2008-01-31 19:48:12 |
Poza czasem i przestrzenią. > *Pytam o Twoje zdanie, bo jeżeli czas można w jakiś sposób "zakrzywić', to > nie może on być rozpatrywany jedynie na gruncie psychologicznym. Wokół obiektów o dużej masie jest wyraźnie widoczna zmiana dynamiki, przez zwiększoną gęstość pola potencjału kwantowego (coś w rodzaju: zwiększona gęstość - zwiększony opór; vide przenikalność dielektryczna próżni, ustalająca prędkość światła na 300 tys km/s). Oczywiście, gdy nie ma czasu, "punktem widzenia" cząstki, która tam się znajduje jest ten układ. Dla obserwatora spoza tego miejsca, "czas" (dynamika) płynie wolniej. Dla obserwatora wewnątrz układu o dużej gęstości pola kwantowego - wszystko jest normalnie (bo swoją dynamikę "porównuje" do dynamiki układu). Zakrzywienie przestrzeni wynika z powyższego - pole jest nieodłącznie związane z cząstkami, jest dla nich studnią potencjału. Zniekształca się pod wpływem zagęszczenia materii. Stwierdziłem gdzieś, że część energii uzyskało masę spoczynkową, na rzecz statyczności. Pole potencjału jest studnią kwantową dla materii, im większa jej gęstość, tym większa statyczność cząstek, czyli trzeba nadać jej proporcjonalnie więcej energii, by się stamtąd wydostać. Nie będę wyjaśniał szczegółów, ale to taka podstawa pod kwantową teorię grawitacji Dary. :> |
|
Cień ( The Last Demon ) Wysłano: 2008-01-30 16:52:53 |
Poza czasem i przestrzenią. > Wnioskuję, by zrezygnować z parametru t, czyli czasu. Ot, zlikwidowałoby > się za jednym zamachem wszystkie sprzeczności między teorią względności, a > mechaniką kwantową. *** No dobra. I co z tego? Tylko migiem odpowiadaj, a mądrze, bo na piwo idę i ciekawym czy dowiem się jakiejś rewelacji, która zdruzgocze mój system filozoficzny i modus operandii, niczym asteroida która z braku czasu t nie zniszczyła życia wielkich gadów na Ziemii. Ja np. hoduje Velociraptory karłowate w kurniku. |
|
Darajevahos ( make my day ) ![]() Wysłano: 2008-01-30 18:58:09 |
Poza czasem i przestrzenią. > *** > No dobra. I co z tego? Tylko migiem odpowiadaj, a mądrze, bo na piwo idę i > ciekawym czy dowiem się jakiejś rewelacji, która zdruzgocze mój system > filozoficzny i modus operandii, niczym asteroida która z braku czasu t nie > zniszczyła życia wielkich gadów na Ziemii. Ja np. hoduje Velociraptory > karłowate w kurniku. Tylko bez ironii, tu historia się tworzy! :> Uważam, że to, co nazywamy czasem jest efektem kwantowym, domeną cząstek statycznych, nie zaś żadnym wymiarem - i jest ściśle skorelowany z prędkością światła, więc jest nadzieja, że zunifikuję teorie Einsteina z mechaniką kwantową, (tylko nie wiem jeszcze, jak rozwiązać problem grawitacji). Skoro w geometrii nieprzemiennej można potwierdzić dynamikę układu bez czasu, gdy nie ma sprzeczności, a np. funkcja falowa jest czasowo symetryczna, więc można założyć, iż nie ma czegoś takiego, jak przeszłość, przyszłość, czy teraźniejszość, tylko że zachodzą zmiany, nie za sprawą wymiaru. Dopiero co zająłem się tymi zagadnieniami, a już mam kilka ciekawych pomysłów. W miarę postępu będę informował zainteresowanych. ;) |
|
Kain ( k|D|j ) ![]() Wysłano: 2008-01-30 21:55:57 |
Poza czasem i przestrzenią. > Postawiona jest teza, jakoby czas nie istniał, przestrzeń praktycznie > też. > > Wnioskuję, by zrezygnować z parametru t, czyli czasu. Ot, zlikwidowałoby > się za jednym zamachem wszystkie sprzeczności między teorią względności, a > mechaniką kwantową. Aha. I to ma zwiazek z buddyzmem? Pewnie tak. W koncu buddyzm jest filozofia pustki:) |
|
Darajevahos ( make my day ) ![]() Wysłano: 2008-01-30 22:06:46 |
Poza czasem i przestrzenią. > Aha. I to ma zwiazek z buddyzmem? Pewnie tak. W koncu buddyzm jest > filozofia pustki:) Powiedzmy. O ile nie interpretujesz "pustki" dosłownie. Buddyzm to nie nihilizm. |
|
Kain ( k|D|j ) ![]() Wysłano: 2008-01-30 22:31:36 |
Poza czasem i przestrzenią. > Powiedzmy. O ile nie interpretujesz "pustki" dosłownie. Buddyzm to nie > nihilizm. "Pustki" nie interpretuje doslownie. Mimo to postrzegam buddyzm jako optymistyczna forme nihilizmu ;) |
|
Darajevahos ( make my day ) ![]() Wysłano: 2008-01-30 22:51:18 |
Poza czasem i przestrzenią. > "Pustki" nie interpretuje doslownie. Mimo to postrzegam buddyzm jako > optymistyczna forme nihilizmu ;) Hm, optymistyczny nihilizm to chyba oksymoron? :P Twoje płytkie postrzeganie filozofii buddyjskiej zmieniłoby się, gdybyś przeczytał kilka ważniejszych sutr, ze zrozumieniem i przetrawieniem. No, ale skończmy o buddyzmie, żeby nie było, że Dara znów tu prowadzi rekolekcje. ;) |
|
Kain ( k|D|j ) ![]() Wysłano: 2008-01-30 23:29:58 |
Poza czasem i przestrzenią. > Hm, optymistyczny nihilizm to chyba oksymoron? :P Chyba tak:) > Twoje płytkie postrzeganie filozofii buddyjskiej zmieniłoby się, gdybyś > przeczytał kilka ważniejszych sutr, ze zrozumieniem i przetrawieniem. No, > ale skończmy o buddyzmie, żeby nie było, że Dara znów tu prowadzi > rekolekcje. ;) Moje rozumienie buddyzmu nie jest tak plytkie jak Ci sie wydaje. Celowo nawet uzylem slowa "forma" w kontekscie "pustki" (zamiast pisac "odmiana/wersja"), chociaz cala konstrukcja nie wyszla mi tak zrecznie jak bym sobie tego zyczyl:) |
|
Angus McGregor [ nieaktywne ] Wysłano: 2008-01-31 02:47:49 |
Poza czasem i przestrzenią. > > Aha. I to ma zwiazek z buddyzmem? Pewnie tak. W koncu buddyzm jest > > filozofia pustki:) > > > Powiedzmy. O ile nie interpretujesz "pustki" dosłownie. Buddyzm to nie > nihilizm. A pustka to nie nicość- ani w sensie aksjologicznym, ani metafizycznym;) |
|
Sirrush [ nieaktywne ] Wysłano: 2008-01-31 12:16:42 |
Poza czasem i przestrzenią. > Wnioskuję, by zrezygnować z parametru t, czyli czasu. * Jeśli to oznacza, że będę mniej charować, a więcej odpoczywać, to kupuję. Ale... a jeśli ktoś ma płacone za godzinę, to jak obliczą mu pensję wtedy? |
|
Darajevahos ( make my day ) ![]() Wysłano: 2008-01-31 13:30:12 |
Poza czasem i przestrzenią. > * Jeśli to oznacza, że będę mniej charować, a więcej odpoczywać, to > kupuję. Ale... a jeśli ktoś ma płacone za godzinę, to jak obliczą mu > pensję wtedy? To, że nie ma wymiaru czasu nie znaczy, że nie ma takiego wynalazku, zresztą bardzo upartego: http://www.vide.fr/static/images/330x330/12190.jpg ;) |
|
Sirrush [ nieaktywne ] Wysłano: 2008-01-31 13:32:02 |
Poza czasem i przestrzenią. > http://www.vide.fr/static/images/330x330/12190.jpg ;) * Zawsze sobie tak wyobrażałam nudę. :D:D |
|
Sabatiel ( Codex Saerus ) ![]() Wysłano: 2008-01-30 01:52:10 |
Poza czasem i przestrzenią. Objawienia religijne / duchowe / wgląd w ostateczną, podstawową naturę rzeczywistości itd nie ma nic wspólnego z normalnym życiem, z życiem fizycznym pośród fizycznych obiektów. Te dwie sfery nigdy się nie połączyły i się nie połączą, gdyż metafizyczny świat duchowy nie jest realnie działającym obszarem. Jego istnienie nie ma sensu praktycznego. [Nie czytałem tekstu] |
|
Darajevahos ( make my day ) ![]() Wysłano: 2008-01-30 19:41:43 |
Poza czasem i przestrzenią. > Objawienia religijne / duchowe / wgląd w ostateczną, podstawową naturę > rzeczywistości itd nie ma nic wspólnego z normalnym życiem, z życiem > fizycznym pośród fizycznych obiektów. Te dwie sfery nigdy się nie > połączyły i się nie połączą, gdyż metafizyczny świat duchowy nie jest > realnie działającym obszarem. Jego istnienie nie ma sensu praktycznego. Mówisz, że "wgląd w ostateczną, podstawową naturę rzeczywistości" nie ma nic wspólnego z obserwacjami rzeczywistości? :> Uważasz, że badania naukowe nie mają na celu odkrycia tej podstawowej natury świata obserwowalnego, co za tym idzie naszej rzeczywistości? |
|
Sabatiel ( Codex Saerus ) ![]() Wysłano: 2008-02-02 02:06:18 |
Poza czasem i przestrzenią. > Mówisz, że "wgląd w ostateczną, podstawową naturę rzeczywistości" nie ma > nic wspólnego z obserwacjami rzeczywistości? :> Kiedyś dorośniesz do tej wiedzy Dara. Kiedy miałem 20 - 22 lata byłem PRZEKONANY (tj pewny) że poznanie natury rzeczywistości jest ważne i praktyczne. Że jest istotne. Teraz uważam że jest tylko szlachetne. Mówiłem o życiu nie o rzeczywistości więc nie baw się w sofistykę. To nic nie da. Kiedyś zrozumiesz, że nawet prawdziwa wiedza o najważniejszych rzeczach świata i wszechświata nie przekłada się po prostu WCALE na Ż-Y-C-I-E. Życie obywa się 1. bez tego 2. poza tym 3. obok tego - i poznanie "Tajemnicy" ani nie polepsza życia - i nawet je psuje. Spytaj Blake'a i Lovecrafta :-) > Uważasz, że badania naukowe nie mają na celu odkrycia tej podstawowej > natury świata obserwowalnego, co za tym idzie naszej rzeczywistości? Badanie naukowe ? Zbliżają się, bardzo pomagają, ale są racjonalne więc idą powoli. Objawienia idą od razu do celu. Ale nie są wiarygodne. |
|
Darajevahos ( make my day ) ![]() Wysłano: 2008-02-02 10:00:17 |
Poza czasem i przestrzenią. > Kiedyś dorośniesz do tej wiedzy Dara. Kiedy miałem 20 - 22 lata byłem > PRZEKONANY (tj pewny) że poznanie natury rzeczywistości jest ważne i > praktyczne. Że jest istotne. Dla mnie jest ważne, praktyczne i szlachetne. :> Ty się zawiodłeś, bo pewnie niewielki wzgląd w tę naturę osiągnąłeś. > Mówiłem o życiu nie o rzeczywistości więc nie baw się w sofistykę. To nic > nie da. Kiedyś zrozumiesz, że nawet prawdziwa wiedza o najważniejszych > rzeczach świata i wszechświata nie przekłada się po prostu WCALE na > Ż-Y-C-I-E. A to niespodzianka. U mnie się przekłada na życie, choć nie jestem żadnym wielkim joginem. :D > Życie obywa się 1. bez tego 2. poza tym 3. obok tego - i > poznanie "Tajemnicy" ani nie polepsza życia - i nawet je psuje. Spytaj > Blake'a i Lovecrafta :-) A ja jestem pewien, że Wiedza kształtuje psychikę i nie może się nie odbić na życiu. |
|
nadgob [ nieaktywne ] Wysłano: 2008-02-02 16:53:31 |
Poza czasem i przestrzenią. > A ja jestem pewien, że Wiedza kształtuje psychikę i nie może się nie odbić > na życiu. *Sorry, że się wtrącam, ale moim zdaniem Wiedza może być zdobywana dwoma równoległymi drogami: duchową i naukową. Zarówno medytując, jak badajac rzeczywistość dążymy do tego samego; poznania celu istnienia oraz zasad tymże istnieniem kierujących. Droga naukowa ma teoretycznie tą przewagę, że jej wyniki są sprawdzalne, ale niestety sprawdzalne są jedynie w obrębie wiedzy nam dostępnej, a każda śmiała teoria zawsze nieco wykracza poza tą wiedze, a więc opiera się w dużej mierze na przeczuciu badacza, olśnieniu jakiego doznał, ergo objawieniu. Teoretycznie do tego samego można dojść metodą "duchową", choć na pewno nasze objawienie nie przyjmie formy matematycznej (a może tak?), czyli uniwersalnie rozumianej przez ludzi, ale będzie bardziej osobiste, nie mniej jednak subiektywnie prawdziwe, a niewykluczone, że obiektywnie również... Pozdr., Nad |
|
Darajevahos ( make my day ) ![]() Wysłano: 2008-02-02 16:59:29 |
Poza czasem i przestrzenią. > *Sorry, że się wtrącam, ale moim zdaniem Wiedza może być zdobywana dwoma > równoległymi drogami: duchową i naukową. [...] To nie tylko Twoje zdanie, ale i moje. |
|
Sabatiel ( Codex Saerus ) ![]() Wysłano: 2008-02-03 03:23:37 |
Poza czasem i przestrzenią. > > *Sorry, że się wtrącam, ale moim zdaniem Wiedza może być zdobywana > dwoma > > równoległymi drogami: duchową i naukową. [...] > > > To nie tylko Twoje zdanie, ale i moje. I moje także. Zgadzam się również Z CAŁĄ RESZTĄ wypowiedzi, którą napisał Naggob dwa posty wyżej. Niczego bym z tamtąd nie wyrzucił. |
|
Sabatiel ( Codex Saerus ) ![]() Wysłano: 2008-02-03 03:19:11 |
Poza życiem i praktyką > Dla mnie jest ważne, praktyczne i szlachetne. :> A dla mnie tylko szlachetne. I ważne też ale w znaczeniu "ważne w niepraktycznym sensie". > Ty się zawiodłeś, bo pewnie niewielki wzgląd w tę naturę osiągnąłeś. A skąd ten wniosek? Jak tą informację zdobyłeś? > > Mówiłem o życiu nie o rzeczywistości więc nie baw się w sofistykę. To > nic > > nie da. Kiedyś zrozumiesz, że nawet prawdziwa wiedza o > najważniejszych > > rzeczach świata i wszechświata nie przekłada się po prostu WCALE na > > > Ż-Y-C-I-E. > > > A to niespodzianka. U mnie się przekłada na życie, choć nie jestem żadnym > wielkim joginem. :D Zatem rozumiem że wiedza o najgłębszej (pierwotnej w strukturze) budowie materii oraz wiedza o sposobie istnienia czasu, przestrzeni, energii i umysłu dają / czynią / tworzą takie zmiany w Twoim Ż-Y-C-I-U jak: - szybsze rozumienie prawa podatkowego - polepszenie zapamiętywania - większy urok osobisty do wszystkich ludzi - większy urok osobisty do płci przeciwnej - zdrowsze ciało (mocniejsze mięśnie, lepszy metabolizm, ładna skóra) - zwiększona produkcja endorfin (poczucie szczęścia) - zwiększona produkcja testosterony do granicy normy itp rzeczy ? > > Życie obywa się 1. bez tego 2. poza tym 3. obok tego - i > > poznanie "Tajemnicy" ani nie polepsza życia - i nawet je psuje. > Spytaj > > Blake'a i Lovecrafta :-) > > > A ja jestem pewien, że Wiedza kształtuje psychikę i nie może się nie odbić > na życiu. To oczywiste że wiedza kształtuje psychikę - ale jest wiedza praktyczna i niepraktyczna. Ta druga nie ma przełożenia na życie. Zgadnij czy wiedza metafizyczna jest praktyczna czy nie? Więc w. metafizyczna kształtuje psychikę ale nie wpływa na życie - z tym bym się zgodził. I jeśli chcesz się śmiać że "przecież kształtować psychikę to wpływać na życie" to znaczy że wciąż nie rozumiesz czym jest życie w tym ujęciu. |
|
Darajevahos ( make my day ) ![]() Wysłano: 2008-02-03 09:44:42 |
Poza życiem i praktyką > > Ty się zawiodłeś, bo pewnie niewielki wzgląd w tę naturę > osiągnąłeś. > > A skąd ten wniosek? Jak tą informację zdobyłeś? Za "pewnie" powinienem napisać "zapewne". W moim przekonaniu, bazując na własnych doświadczeniach, Wiedza jest ważna i praktyczna. Czy wyeliminowanie cierpiania, wywołanego niewiedzą nie jest praktyczne? Pogląd, jakoby cierpienie wywodziło się z niewiedzy nie tylko podzielał Budda, ale i Sokrates, żeby nie było: "Dara, kupujesz jakieś daleko-wschodnie kity". ;) > - szybsze rozumienie prawa podatkowego Cóż, może nie wynika to z Wiedzy, ale ze sposobu jej zdobywania, czyli medytacji - ona zwiększa koncentrację i chłonność umysłu, co za tym idzie - lepiej przyswajasz wiedzę praktyczną. :> > - polepszenie zapamiętywania Jw. > - większy urok osobisty do wszystkich ludzi A, to już z samej Wiedzy wynika. > - większy urok osobisty do płci przeciwnej Po części, też. > - zdrowsze ciało (mocniejsze mięśnie, lepszy metabolizm, ładna skóra) Z medytacji i jogi. :> > - zwiększona produkcja endorfin (poczucie szczęścia) Z Wiedzy i medytacji. |
|
Sabatiel ( Codex Saerus ) ![]() Wysłano: 2008-02-04 01:13:53 |
Poza życiem i praktyką > Za "pewnie" powinienem napisać "zapewne". W moim przekonaniu, bazując na > własnych doświadczeniach, Wiedza jest ważna i praktyczna. > Czy wyeliminowanie cierpiania, wywołanego niewiedzą nie jest praktyczne? > Pogląd, jakoby cierpienie wywodziło się z niewiedzy nie tylko podzielał > Budda, ale i Sokrates, żeby nie było: "Dara, kupujesz jakieś > daleko-wschodnie kity". ;) Tyle że cierpienia nie da się wyeliminować. Nie za życia :-) > Cóż, może nie wynika to z Wiedzy, ale ze sposobu jej zdobywania, czyli > medytacji - ona zwiększa koncentrację i chłonność umysłu, co za tym idzie > - lepiej przyswajasz wiedzę praktyczną. :> > Jw. > A, to już z samej Wiedzy wynika. > > - większy urok osobisty do płci przeciwnej > Po części, też. > Z medytacji i jogi. :> > Z Wiedzy i medytacji. Mówimy o DWÓCH RÓŻNYCH rzeczach: Ja o wiedzy metafizycznej - Ty o medytacji o jodze. Ja mówię o wiedzy o budowie - nie tyle materii, co - rzeczywistości, Ty zaś o prozdrowotnych działaniach i kojąco na psychikię działających ideach, o miłej i korzystnej dla umysłu ideologi. A to nie jest wiedza o Prawdzie. Nic o Niej nie wiesz. Oczywiście moim zdaniem. |
|
Angus McGregor [ nieaktywne ] Wysłano: 2008-02-03 13:18:31 |
Poza życiem i praktyką > To oczywiste że wiedza kształtuje psychikę - ale jest wiedza praktyczna i > niepraktyczna. Ta druga nie ma przełożenia na życie. Zgadnij czy wiedza > metafizyczna jest praktyczna czy nie? > Więc w. metafizyczna kształtuje psychikę ale nie wpływa na życie - z tym > bym się zgodził. I jeśli chcesz się śmiać że "przecież kształtować > psychikę to wpływać na życie" to znaczy że wciąż nie rozumiesz czym jest > życie w tym ujęciu. Sabatielu, zapominasz, że tak doniosłe tezy metafizyczne jak np. o istnieniu Boga czy materii jako głównym budulcu świata mają ogromny wpływ na życie i jego praktykę. Przecież uznając istnienie Boga, podporządkowuję Jego nakazom własne istnienie. Uznanie materii jako jedynego budulca świata ma swoje konsekwencje w życiu praktycznym, choćby w ten sposób( czuję,że potrzebujesz konkretu;),że materia stanowi jedyne podłoże umysłu i w niej tylko może być zaimplantowany. Stąd już blisko do jakże praktycznej dziedziny jaką jest neurochirurgia czy też psychochirurgia. A wynikła z tak "niepraktycznej" metafizycznej tezy... Pozdrawiam- Kaledoński Metafizyk Jądrowy |
|
Sabatiel ( Codex Saerus ) ![]() Wysłano: 2008-02-04 03:29:51 |
Poza życiem i metafizyką > > > To oczywiste że wiedza kształtuje psychikę - ale jest wiedza > praktyczna i > > niepraktyczna. Ta druga nie ma przełożenia na życie. Zgadnij czy > wiedza > > metafizyczna jest praktyczna czy nie? > > Więc w. metafizyczna kształtuje psychikę ale nie wpływa na życie - z > tym > > bym się zgodził. I jeśli chcesz się śmiać że "przecież kształtować > > psychikę to wpływać na życie" to znaczy że wciąż nie rozumiesz czym > jest > > życie w tym ujęciu. > > > Sabatielu, zapominasz, że tak doniosłe tezy metafizyczne jak np. o > istnieniu Boga czy materii jako głównym budulcu świata mają ogromny wpływ > na życie i jego praktykę. Raczej na życie kultury i przez nią na życie milionów ludzi. A mi chodzi i jednostkowe podejście. > Przecież uznając istnienie Boga, podporządkowuję > Jego nakazom własne istnienie. Metafizyka to NIE etyka. Metafizyka to stwierdzenie co istnieje - to wszystko. Etyka to działanie, to właśnie to co napisałeś. > Uznanie materii jako jedynego budulca > świata ma swoje konsekwencje w życiu praktycznym, Nie ma, nie ma. Doświadczenia naukowe (które mają oczywiście wpływ na życie) NIE ZALEŻĄ od teorii - nawet jeśli teoria jest przypadkiem prawdziwa. Doświadczenia zależą od samej materii a nie od wiedzy o materii. > choćby w ten sposób( > czuję,że potrzebujesz konkretu;) Jak zawsze. > ,że materia stanowi jedyne podłoże umysłu > i w niej tylko może być zaimplantowany. Stąd już blisko do jakże > praktycznej dziedziny jaką jest neurochirurgia czy też psychochirurgia. A > wynikła z tak "niepraktycznej" metafizycznej tezy... Blisko - no właśnie - blisko. Ale samam metafizyka i tak nie jest nauką. To nauka jest praktyczna. The End. > Pozdrawiam- Kaledoński Metafizyk Jądrowy Pozdrawiam - wybuch jądrowy. |
|
Angus McGregor [ nieaktywne ] Wysłano: 2008-02-04 10:36:11 |
Poza życiem i metafizyką > > Przecież uznając istnienie Boga, podporządkowuję > > Jego nakazom własne istnienie. > Metafizyka to NIE etyka. Metafizyka to stwierdzenie co istnieje - to > wszystko. Etyka to działanie, to właśnie to co napisałeś. Etyka to postulowany sposób działania. Tylko czy miałaby racje istnienia gdyby nie podbudowa metafizyczna? Musisz najpierw wiedzieć co jest, aby później móc w tym i obok tego z sensem działać- czy nie? W wypadku chrześcijanina: skoro mam Boga, nieśmiertelną duszę i obietnicę wiecznego życia po śmierci w zajebistych warunkach, to może wypadałoby się przyłożyć do życia wg Bożych nakazów, aby sobie zasłużyć na ten pośmiertny komforcik? > > Uznanie materii jako jedynego budulca > > świata ma swoje konsekwencje w życiu praktycznym, > > Nie ma, nie ma. Doświadczenia naukowe (które mają oczywiście wpływ na > życie) NIE ZALEŻĄ od teorii - nawet jeśli teoria jest przypadkiem > prawdziwa. Doświadczenia zależą od samej materii a nie od wiedzy o > materii. Rozumiesz, że gdyby nie założenie metafizyczne o istnieniu materii, to nikt by jej nie badał? Tak jak było z eterem czy flogistonem w nauce: najpierw postulowano takie byty, a potem weryfikowano ich istnienie. > Blisko - no właśnie - blisko. Ale sama metafizyka i tak nie jest nauką. > To nauka jest praktyczna. The End. Założenia metafizyczne leżą u podstaw nauki, wyznaczają jej horyzonty. Nie ma nauki bez metafizyki. THE END > Pozdrawiam - wybuch jądrowy. Od razu wybuch...Ot, taki jądrowy piardzik:) |
|
Sabatiel ( Codex Saerus ) ![]() Wysłano: 2008-02-06 18:09:26 |
Metafizyka poza fizyką (?) > > > > > Przecież uznając istnienie Boga, podporządkowuję > > > Jego nakazom własne istnienie. > > > Metafizyka to NIE etyka. Metafizyka to stwierdzenie co istnieje - to > > > wszystko. Etyka to działanie, to właśnie to co napisałeś. > > Etyka to postulowany sposób działania. Skrót myślowy. > Tylko czy miałaby racje istnienia > gdyby nie podbudowa metafizyczna? T A K ! > Musisz najpierw wiedzieć co jest, aby > później móc w tym i obok tego z sensem działać- czy nie? N I E ! (I Ty sie podniecasz Wittgensteinem? Nie żartuj sobie. Przeczytaj jeszcze raz odpowiednie fragmenty Traktatu.) > W wypadku > chrześcijanina: skoro mam Boga, nieśmiertelną duszę i obietnicę wiecznego > życia po śmierci w zajebistych warunkach, to może wypadałoby się przyłożyć > do życia wg Bożych nakazów, aby sobie zasłużyć na ten pośmiertny > komforcik? Dobrze wiesz (mam nadzieję...) że xiańska wiara w Boga i quasi-etyczny rachunek zysków i strat to nie etyka. To zwykły biznes. To kupowanie w tańszym sklepie, bycie miłym za kasę, dawanie dupy za kasę i tego typu rzeczy. Bizes to nie etyka. Każdy autor Wprowadzenia do filozofii to pisze. > > > Uznanie materii jako jedynego budulca > > > świata ma swoje konsekwencje w życiu praktycznym, > > > > Nie ma, nie ma. Doświadczenia naukowe (które mają oczywiście wpływ na > > > życie) NIE ZALEŻĄ od teorii - nawet jeśli teoria jest przypadkiem > > prawdziwa. Doświadczenia zależą od samej materii a nie od wiedzy o > > materii. > > Rozumiesz, że gdyby nie założenie metafizyczne o istnieniu materii, to > nikt by jej nie badał? Rozumiem, że to nieprawda. A Ty rozumiesz że jak miałem 6 lat rozwaliłem sobie kolano upadając na chodnik z roweru a nie wiedziałem wtedy NIC o grawitacji, tarciu i przśpieszeniu ? Przemyśl to. Co chcę Ci powiedzieć? Chcę Ci wskazać jak rodziła się nauka, pierwsze doświadczenia naukowe. I jak PÓŹNIEJ doszła metafizyka jako - dosłownie - "spekulacja o charakterze uogólniającym" (aż dwie nielogiczne metody myślenia są w niej zawarte). > Tak jak było z eterem czy flogistonem w nauce: > najpierw postulowano takie byty, a potem weryfikowano ich istnienie. Ty masz jeden przykład a mam wszystkie które zostały :) Nie wciskaj mi tylko atomu Leucypa/Demokryta/Epikura bo badania nad atomem fizykalnym wyszły z potrzeb obserwacji (czyli jak na naukę przystało) a nie z czytania antycznych teoretyków. > > Blisko - no właśnie - blisko. Ale sama metafizyka i tak nie jest > nauką. > > To nauka jest praktyczna. The End. > > Założenia metafizyczne leżą u podstaw nauki, wyznaczają jej horyzonty. Nie > ma nauki bez metafizyki. THE END Jest totalnie na odwrót. Metafizyka rodzi sie jako wrórna wobec doświadczenia (fizyki) i z danych doświadczalnych. I to fizyka wyznacza horyzonty metafizyce. Co w głowie było pierwsze? I skąd u Kanta w ogóle aprioryczne formy rozumu ? (albo naoczności, nie pamiętam już) Skąd u niego CZAS i PRZESTRZEŃ są właśnie formą A PRIORI ? Dlaczego u Kanta FIZYKA (jej podstawy) JEST FORMĄ UMYSŁU APRIORI? Czy taki człowiek wymyśli wtedy metafizykę poza prawami swojej fizyki która ma w głowie? Kto komu daje horyzont? > > Pozdrawiam - wybuch jądrowy. > Od razu wybuch...Ot, taki jądrowy piardzik:) Nad łóżkiem mam biały sufit. Zgadnij dlaczego :) |
|
Insomnia [ nieaktywne ] Wysłano: 2008-01-30 02:02:44 |
Poza czasem i przestrzenią. > Objawienia religijne / duchowe / wgląd w ostateczną, podstawową naturę > rzeczywistości itd nie ma nic wspólnego z normalnym życiem, z życiem > fizycznym pośród fizycznych obiektów. Dla kogos, kto takich (domniemanych) objawien (czy innych) doswiadczyl (rzekomo) pewnie ma. Tyle, ze nie wiem w jakim kontekscie to odniosles. Wiec moze piszemy o dwoch innych sprawach. > [Nie czytałem tekstu] Ja tez nie. Pozdro. |
|
Cień ( The Last Demon ) Wysłano: 2008-01-30 16:54:35 |
Poza czasem i przestrzenią. > [Nie czytałem tekstu] *** Widzę że rozumiesz już co znaczy konieczność czytania postów długich i mało konkretnych, wymagających dłuuugiego przewijania suwakiem i męczenia wzroku. |
|
Darajevahos ( make my day ) ![]() Wysłano: 2008-01-30 19:42:51 |
Poza czasem i przestrzenią. > *** > Widzę że rozumiesz już co znaczy konieczność czytania postów długich i > mało konkretnych, wymagających dłuuugiego przewijania suwakiem i męczenia > wzroku. Faktycznie, długi i rozwodniony ten tekst, sam napisałbym znacznie krótszy i konkretniejszy, ale nie chciało mi się. :P |
|
Sirrush [ nieaktywne ] Wysłano: 2008-01-31 12:12:27 |
=-=-= Wiadomość zamrożona. Odpowiedz prywatnie albo idź na piwo =-=-= Poza czasem i przestrzenią. |
|
Sabatiel ( Codex Saerus ) ![]() Wysłano: 2008-02-02 02:25:26 |
Poza czasem i przestrzenią. > > > [Nie czytałem tekstu] > > *** > Widzę że rozumiesz już co znaczy konieczność czytania postów długich i > mało konkretnych, wymagających dłuuugiego przewijania suwakiem i męczenia > wzroku. Oczywiście że wiem. I to od dawna. A jeśli chodzi Ci o ten mój arcy-długi post gdzieś w HP ponad miesiąc temu, to nie napisałem go ja - to było kopij-wklej z pracy filozoficznej jakiegoś logika umieszczonej na www.filozofia.pl. Wtedy Ci nie odpowiedziałem bo zapomniałem. Naprawdę uwierzyłeś że to ja napisałem? No co Ty :-) |
|
Cień ( The Last Demon ) Wysłano: 2008-02-02 06:46:42 |
Poza czasem i przestrzenią. > Oczywiście że wiem. I to od dawna. A jeśli chodzi Ci o ten mój arcy-długi > post gdzieś w HP ponad miesiąc temu, to nie napisałem go ja - to było > kopij-wklej z pracy filozoficznej jakiegoś logika umieszczonej na > www.filozofia.pl. Wtedy Ci nie odpowiedziałem bo zapomniałem. Naprawdę > uwierzyłeś że to ja napisałem? No co Ty :-) *** Nie chodziło mi o żaden konkretny post Sabatielu. |
|
Sabatiel ( Codex Saerus ) ![]() Wysłano: 2008-02-03 02:49:22 |
Poza długością postów :-) > *** > Nie chodziło mi o żaden konkretny post Sabatielu. No dobra, rozumiem. Ale już od ponad roku nie piszę długich postów i staram się być zwięzły i lapidarny bo - właśnie tak jak Ty - uważam to za zaletę. (Ale się podlizałem, niech to, no cóż, już poszło. :D) Więc to już nie do mnie proszę kierować zarzuty o nadmierną długość postów :-) I WIEM że to jest prywata, czat, off topic - i że teraz EOT. :-) Freeze but do not delete, pleassssse :-) |
|
Zoon ( ) ![]() Wysłano: 2008-01-30 02:56:14 |
Poza czasem i przestrzenią. Jak to się ma do Wielkiego Wybuchu? Może to jest cykl? Może Wszechświat zaczyna się podczas WW, rozszerza do pewnego momentu, potem kurczy do punktu, i tak cyklicznie? Nie ma początku i końca wszystkiego? |
|
Darajevahos ( make my day ) ![]() Wysłano: 2008-01-30 19:44:49 |
Poza czasem i przestrzenią. > Jak to się ma do Wielkiego Wybuchu? Może to jest cykl? Może Wszechświat > zaczyna się podczas WW, rozszerza do pewnego momentu, potem kurczy do > punktu, i tak cyklicznie? Nie ma początku i końca wszystkiego? Wszechświat rozszerza się coraz szybciej, materia się rozrzedza, co za tym idzie grawitacja słabnie, raczej nie ma szans na kurczenie się. |
|
Zoon ( ) ![]() Wysłano: 2008-01-31 01:04:47 |
Poza czasem i przestrzenią. > > Jak to się ma do Wielkiego Wybuchu? Może to jest cykl? Może > Wszechświat > > zaczyna się podczas WW, rozszerza do pewnego momentu, potem kurczy do > > > punktu, i tak cyklicznie? Nie ma początku i końca wszystkiego? > > Wszechświat rozszerza się coraz szybciej, materia się rozrzedza, co za tym > idzie grawitacja słabnie, raczej nie ma szans na kurczenie się. Ale ja tego o kurczeniu się po pewnym czasie nie wymyśliłem, tylko słyszałem czy czytałem gdzieś jako naukową hipotezę. Nie wiem jednak na ile ten pogląd jest uznawany w astrofizyce. |
|
Darajevahos ( make my day ) ![]() Wysłano: 2008-01-31 08:30:25 |
Poza czasem i przestrzenią. > Ale ja tego o kurczeniu się po pewnym czasie nie wymyśliłem, tylko > słyszałem czy czytałem gdzieś jako naukową hipotezę. Nie wiem jednak na > ile ten pogląd jest uznawany w astrofizyce. Mamy za mało danych o masie, gęstości i prędkości rozszerzania się wszechświata, oraz tajemniczej "czarnej materii", by móc jednoznacznie określić, czy kiedykolwiek dojdzie do wyhamowywania rozszerzania się. Ale gdyby to się stało, to wcześniej, czy później doszłoby do kolapsu. |
|
Cień ( The Last Demon ) Wysłano: 2008-01-31 22:50:33 |
Poza czasem i przestrzenią. > Mamy za mało danych o masie, gęstości i prędkości rozszerzania się > wszechświata, oraz tajemniczej "czarnej materii", by móc jednoznacznie > określić, czy kiedykolwiek dojdzie do wyhamowywania rozszerzania się. Ale > gdyby to się stało, to wcześniej, czy później doszłoby do kolapsu. *** Ot widzisz Darku, na tym polega współczesna astrofizyka, kosmologia i mechanika kwantowa - ciągle posiadamy zbyt mało empirycznych danych, zwłaszcza niesprzecznych. To uniemożliwia nam, podobnie jak dużo od nas mądrzejszym uczonym odnalezienie unifikacji już istniejących teorii. I stawia w dość nie najlepszym świetle Twoją entuzjastyczną pewność trafności Twoich przemyśleń. |
|
Darajevahos ( make my day ) ![]() Wysłano: 2008-02-01 09:03:14 |
Poza czasem i przestrzenią. > stawia w dość nie najlepszym świetle Twoją entuzjastyczną pewność > trafności Twoich przemyśleń. Jest takie powiedzenie wśród naukowców, że ci, którzy nie wiedzą, że tego się nie da zrobić właśnie to robią. ;) |
|
Cerbera [ nieaktywne ] Wysłano: 2008-02-01 21:21:29 |
Poza czasem i przestrzenią. > Jest takie powiedzenie wśród naukowców, że ci, którzy nie wiedzą, że tego > się nie da zrobić właśnie to robią. ;) Np. Jak się da do buzi żarowkę to się jej juz poźniej nie wyciągnie. Albo, Nie mozna polizać swojego łokcia Czy też, Facet nie moze sobie zrobić loda- to tak humorystycznie, ponieważ jest w stanie, jeśli wytnie sobie kilka żeber.heh... Mają od tego kobiety ;-/ |
|
Szatan_rotfl [ nieaktywne ] Wysłano: 2008-02-02 11:36:37 |
Poza czasem i przestrzenią. > Mamy za mało danych o masie, gęstości i prędkości rozszerzania się > wszechświata, oraz tajemniczej "czarnej materii", by móc jednoznacznie > określić, czy kiedykolwiek dojdzie do wyhamowywania rozszerzania się. Ale > gdyby to się stało, to wcześniej, czy później doszłoby do kolapsu. Ty, a wszechświat nie mógłby się po prostu zatrzymać w miejscu czy coś? :) |
|
Darajevahos ( make my day ) ![]() Wysłano: 2008-02-02 13:18:35 |
Poza czasem i przestrzenią. > Ty, a wszechświat nie mógłby się po prostu zatrzymać w miejscu czy coś? > :) Einstein, jako entuzjasta idei statycznego wszechświata wprowadził niegdyś stałą kosmologiczną, która równoważyła siłę przyciągania grawitacyjnego między materią, przez ujemne ciśnienie próżni. Jednak później Hubble zaobserwował, że wszechświat rozszerza się coraz szybciej. Einstein stwierdził, że stała kosmologiczna to był największy błąd w jego życiu. Teraz powraca się do jego idei, li tylko wartość tejże stałej jest znacznie większa, co za tym idzie, nie ma równowagi, a w miarę rozszerzania się wszechświata, odległości między galaktykami rosną, co za tym idzie przyciąganie grawitacyjne między nimi maleje. Wszechświat, zgodnie z tą teorią, rozszerza się coraz szybciej z trzech powodów: stała kosmologiczna jest stała (logiczne:P), siły grawitacyjne między galaktykami słabną (bo się oddalają od siebie), im większy wszechświat, tym szybciej rośnie, tzn. rośnie wykładnikowo - zobrazuję: jeśli z jednego metra sześciennego powstają dwa, to z tych dwóch cztery (stała kosmologiczna: zawsze 1 metr => 2 metry). |
|
nadgob [ nieaktywne ] Wysłano: 2008-02-02 16:39:12 |
Poza czasem i przestrzenią. > > Ty, a wszechświat nie mógłby się po prostu zatrzymać w miejscu czy > coś? > > :) > > Einstein, jako entuzjasta idei statycznego wszechświata wprowadził niegdyś > stałą kosmologiczną, która równoważyła siłę przyciągania grawitacyjnego > między materią, przez ujemne ciśnienie próżni. Jednak później Hubble > zaobserwował, że wszechświat rozszerza się coraz szybciej. Einstein > stwierdził, że stała kosmologiczna to był największy błąd w jego życiu. > Teraz powraca się do jego idei, li tylko wartość tejże stałej jest > znacznie większa, co za tym idzie, nie ma równowagi, a w miarę > rozszerzania się wszechświata, odległości między galaktykami rosną, co za > tym idzie przyciąganie grawitacyjne między nimi maleje. Wszechświat, > zgodnie z tą teorią, rozszerza się coraz szybciej z trzech powodów: stała > kosmologiczna jest stała (logiczne:P), siły grawitacyjne między > galaktykami słabną (bo się oddalają od siebie), im większy wszechświat, > tym szybciej rośnie, tzn. rośnie wykładnikowo - zobrazuję: jeśli z jednego > metra sześciennego powstają dwa, to z tych dwóch cztery (stała > kosmologiczna: zawsze 1 metr => 2 metry). * Czy zastanawiałeś się "w czym rośnie wszechświat", w jakim środowisku i czy to, że żyjemy w tym właśnie wszechświecie determinuje to, że nie możemy nic wiedzieć odnośnie "zewnętrza" naszego wszechświata? Jeszcze jedno; zakładając, że czas powstał w wielkim wybuchu i rozprzestrzenia się razem ze wszechświatem, należy uznać, że w takiej formie nie istnieje w "zewnętrzu", a co za tym idzie dla "zewnętrza" istnienie naszego wszechświata jest niezauważalne? Pozdr., Nad |
|
Darajevahos ( make my day ) ![]() Wysłano: 2008-02-02 17:41:29 |
Poza czasem i przestrzenią. > * Czy zastanawiałeś się "w czym rośnie wszechświat", w jakim środowisku i > czy to, że żyjemy w tym właśnie wszechświecie determinuje to, że nie > możemy nic wiedzieć odnośnie "zewnętrza" naszego wszechświata? Wszechświat nie rośnie w żadnym środowisku przestrzennym. Można natomiast zapytać, z czego, lub gdzie się zrodził. > zakładając, że czas powstał w wielkim wybuchu i rozprzestrzenia się > razem ze wszechświatem, należy uznać, że w takiej formie nie istnieje w > "zewnętrzu", a co za tym idzie dla "zewnętrza" istnienie naszego > wszechświata jest niezauważalne? http://www.satan.pl/forum.php?act=7&idf=2&thread=157049&mesg=157066 Tam gdzieś jest napisane o tym możliwym "środowisku". Oczywiście, nie posiada ono czasu, w żadnej formie. |
|
Pokrakk [ nieaktywne ] Wysłano: 2008-02-11 17:28:23 |
BZDURAjevahos Chciałbym się podzielić kilkoma uwagami, odnośnie tego tematu. Wszystkie poniższe definicje i pojęcia są stricte moimi własnymi, co zresztą pokrótce postaram się wyjaśnić. A więc, moja teza brzmi: Dokonujesz nadinterpretacji (a w każdym razie przyczyniasz się do jej szerzenia) publikując artykuł w którym pewien człowiek zestawia ze sobą filozofię buddyjską i wspólczesną fizykę teoretyczną, nie zauważając, iż próbuje w ten sposób stworzyć coś wzajemnie się wykluczającego. A teraz: 1. Religia - system filozoficzny zawierający odpowiedzi na fundamentalne pytania i ustalający reguły postępowania pod postacią własnej moralności charakteryzujący się zakładaniem pewnych rzeczy a priori - innymi słowy - na wiarę i bez możliwości ich weryfikacji. 2. Buddyzm - religia w której do tradycyjnych technik zmiany świadomości dorobiono atrakcyjną filozoficzną otoczkę owe uzyskane stany wyjaśniającą. 3. Nauka - Ogół wiedzy empirycznej i teoretycznej mocno osadzonej na gruncie racjonalizmu, w której szczególnie niemile widziane jest posługiwanie się teoriami i hipotezami których nie da się sprawdzić. Widzisz? Religia nie może prowadzić do prawdy, ponieważ droga do prawdy to ciągłe poszukiwania, wątpienie i sprawdzanie - nie zaś przyjmowanie czegoś "jak leci", bo tak powiedział mistrz. Buddyzm ma kilka typowo religijnych kwiatków - choćby koło wcieleń czy owo Tajemnicze Oświecenie O Którym Wszyscy Mówią A nikt Go Na Oczy Nie Widział. Tak - buddyzm to luzacka religia - można sobie samemu szukać i podważać dogmaty, ale jednak gros wszelkich uzyskanych za jego pomocą wniosków leży w nieweryfikowalnym i skrajnie subiektywnym wglądzie w Świat poprzez medytację. Medytacja to nie narzędzie naukowe - to odmienny stan świadomości. Reasumując - nie można łączyć ani nawet sugerować związku pomiędzy religią i nauką w sposób nasuwający myśl "że może jednak coś w tym (buddyźmie) jest, skoro współczesna fizyka zdaje się mówić jednym głosem wraz z buddyjskimi mistrzami". Religia nigdy nie prowadzi do prawdy. Nauka przynajmniej próbuje. Tyle z mojej strony. |
|
Darajevahos ( make my day ) ![]() Wysłano: 2008-02-11 17:53:26 |
Ech. > A więc, moja teza brzmi: > > Dokonujesz nadinterpretacji (a w każdym razie przyczyniasz się do jej > szerzenia) publikując artykuł w którym pewien człowiek zestawia ze sobą > filozofię buddyjską i wspólczesną fizykę teoretyczną, nie zauważając, iż > próbuje w ten sposób stworzyć coś wzajemnie się wykluczającego. Pewnie nie wiesz, że wielu noblistów twierdziło, że buddyzm to religia bardzo bliska "duchowo" z fizyką współczesną? Religia przyszłości będzie religią kosmiczną. Powinna ona przekraczać koncepcję Boga osobowego oraz unikać dogmatów i teologii. Zawierając w sobie zarówno to, co naturalne, jak i to, co duchowe, powinna oprzeć się na poczuciu religijności wyrastającym z doświadczania wszelkich rzeczy naturalnych i duchowych jako pełnej znaczenia jedności. Buddyzm odpowiada takiemu opisowi. (...) Jeżeli istnieje w ogóle religia, która może sprostać wymaganiom współczesnej nauki, to jest nią buddyzm. (Albert Einstein) > 1. Religia - system filozoficzny zawierający odpowiedzi na fundamentalne > pytania i ustalający reguły postępowania pod postacią własnej moralności > charakteryzujący się zakładaniem pewnych rzeczy a priori - innymi słowy - > na wiarę i bez możliwości ich weryfikacji. Sęk w tym, że nic w buddyzmie nie przyjmuje się bez weryfikacji. Tzn. nie ma dogmatów. I proszę, nie zmuszaj mnie kolejny raz do udowadniania tego. :) > 2. Buddyzm - religia w której do tradycyjnych technik zmiany świadomości > dorobiono atrakcyjną filozoficzną otoczkę owe uzyskane stany > wyjaśniającą. Buddyzm to nie szamanizm. Nie dążymy do odmiennych stanów świadomości; medytacja zwiększa koncentrację na sobie samym i otoczeniu, co umożliwia wgląd w naturę rzeczywistości. > Religia nie może prowadzić do prawdy, ponieważ droga do prawdy to ciągłe > poszukiwania, wątpienie i sprawdzanie - nie zaś przyjmowanie czegoś "jak > leci", bo tak powiedział mistrz. Tyle, że w buddyzmie tego nie ma. Powtarzam, jeśli byś nie doczytał. > Buddyzm ma kilka typowo religijnych kwiatków - choćby koło wcieleń czy owo > Tajemnicze Oświecenie O Którym Wszyscy Mówią A nikt Go Na Oczy Nie > Widział. Budda mówił, by nie wierzyć mu na Zresztą, "reinkarnacja" nie polega na tym, że są to Twoje kolejne wcielenia - to zupełnie kto inny, bo Twoje "ja" nie istnieje. Całe Twoje ja, to tylko sygnały elektryczne biegnące po biopapce. Zresztą, wytłumaczenie zagadnień tej filozofii wymagałoby większej wrażliwości i inteligencji z Twojej strony, bym mógł Ci to wytłumaczyć. Mimo to, nie przyjmuję tego wszystkiego za pewnik, tylko za tezę, którą może kiedyś zweryfikuję. Oboje nie mamy pojęcia, co jest po śmierci - jakikolwiek dogmat: czy to mówiący, że jest życie pozagrobowe, bądź, że go nie ma, jest głupi. > Tak - buddyzm to luzacka religia - można sobie samemu szukać i podważać > dogmaty, ale jednak gros wszelkich uzyskanych za jego pomocą wniosków leży > w nieweryfikowalnym i skrajnie subiektywnym wglądzie w Świat poprzez > medytację. Ach, właśnie, że Ścieżka pozwala na pozbycie się subiektywności. Nie ma wartościowania, kategoryzowania, etc. A czy jest to "nieweryfikowalne" - nie ma to znaczenia. Przecież, czy Twoje istnienie jest weryfikowalne dla Ciebie? :) > Medytacja to nie narzędzie naukowe - to odmienny stan świadomości. Jw. Żadna faza, czy otłumanienie, wręcz przeciwnie. Masz umysł czysty, skoncentrowany, niewzburzony przez fale emocji, myśli, etc. Odmiennym stanem świadomości nazwałbym ten Twój obecny. :) |
|
Kain ( k|D|j ) ![]() Wysłano: 2008-02-13 00:52:26 |
Ech. > Pewnie nie wiesz, że wielu noblistów twierdziło, że buddyzm to religia > bardzo bliska "duchowo" z fizyką współczesną? "Duchowo" bliska tylko w tym sensie, ze "przekracza koncepcję Boga osobowego" oraz "unika dogmatów i teologii". Czyli mowiac wprost jest na tyle otwarta religia, ze nie staje nauce na przeszkodzie:) I tylko tyle. Bo tak poza tym to religia nie ma nic wspolnego z nauka, co slusznie zauwazyl Pokrakk. Religia i nauka zajmuja sie oddzielnymi problemami. Dlatego podejrzliwie patrze na ludzi, ktorzy zestawiaja religie z fizyka. Ci ludzie czesto (nad)uzywaja autorytetow swiata fizyki do podpierania/wzbogacania tez swiata religii. Niestety (dla nich) slaboscia kazdej religii jest fakt, iz nie obserwuje sie tendencji odwrotnej, tzn. podpierania tez fizycznych tezami religijnymi. Religia nie jest fizyce po prostu potrzebna:) Wracajac do cytatu Einsteina: "Jeżeli istnieje w ogóle religia, która może sprostać wymaganiom współczesnej nauki, to jest nią buddyzm". Kontrowersyjne stwierdzenie majac na uwadze to co napisalem powyzej jak i fakt, ze religia powinna sprostac wymaganiom CZLOWIEKA, a nie "nauki". I tu IMO buddyzm nie ma szans na stanie sie "religia przyszłości". Tzn. buddyzm taki jakim Ty go opisujesz, czyli buddyzm "filozoficzny", taki, ktory stawia przed ludzmi wyzwania. Ludzie z natury nie lubia wyzwan i wola wierzyc w zabobony:P |
|
Sirrush [ nieaktywne ] Wysłano: 2008-02-13 04:20:48 |
Ech. * Ładnie to ująłeś. > "Jeżeli istnieje w ogóle religia, która może sprostać wymaganiom współczesnej nauki, to jest nią buddyzm". > Kontrowersyjne stwierdzenie (...) * No tak, geniusz rzucił sobie kiedyś żarcikiem, a Dara chce żebyśmy uznali to za prawdę absolutną. Cudnie.:D * Ale... skąd U Ciebie pogląd, że ludzie z natury nie lubią wyzwań, o ile to nie była prowokacja? Ja lubię wyzwania, a do tego i fizykę, i zabobony.:> * Pozdro |
|
Kain ( k|D|j ) ![]() Wysłano: 2008-02-13 22:52:17 |
Ech. > * Ładnie to ująłeś. Bylem natchniony przez brandy i whiskacza (jak zwykle bywam wieczorami:) > * No tak, geniusz rzucił sobie kiedyś żarcikiem, a Dara chce żebyśmy > uznali to za prawdę absolutną. Cudnie.:D To bylo bardzo niebuddyjskie z jego strony, ale na pewno zdaje sobie z tego sprawe;) > * Ale... skąd U Ciebie pogląd, że ludzie z natury nie lubią wyzwań, o ile > to nie była prowokacja? Ja lubię wyzwania, a do tego i fizykę, i > zabobony.:> Oczywiscie nie mialem na mysli wszystkich ludzi. Po prostu ciezko jest mi uwierzyc, ze wieksza czesc spoleczenstwa jest zdolna do podjecia wyzwan jakie stawia przed nia buddyzm (czyli m.in. medytacja, podazanie osmioraka sciezka, przeczytanie czegos ze zrozumieniem, posiadanie wlasnego zdania). Skoro wiekszosc ludzi w ogole nie czyta ksiazek, to jak mozna wymagac od nich rozwoju "duchowego"?:) Ot, taka moja smutna obserwacja. pozdro:) |
|
modra ( Ω ) ![]() Wysłano: 2008-02-13 23:12:01 |
Ech. > Oczywiscie nie mialem na mysli wszystkich ludzi. Po prostu ciezko jest mi > uwierzyc, ze wieksza czesc spoleczenstwa jest zdolna do podjecia wyzwan > jakie stawia przed nia buddyzm (czyli m.in. medytacja, podazanie osmioraka > sciezka, przeczytanie czegos ze zrozumieniem, posiadanie wlasnego zdania). > Skoro wiekszosc ludzi w ogole nie czyta ksiazek, to jak mozna wymagac od > nich rozwoju "duchowego"?:) Ot, taka moja smutna obserwacja. > pozdro:) Swego czasu chodziłam na zajęcia, gdzie ćwiczyliśmy jogę.Kiedyś bardzo mnie to zajmowało.Zauważyłam że większość po prostu nie ma cierpliwości na wykonywanie najbardziej prostych asan.Odpadały powoli osoby nadpobudliwe, albo te które schudły już wystarczająco. Ludziom jest wygodnie iść na skróty, najlepiej to nie "wymóżdżać" się zbytnio, i nie pocić.Ot, taka moja obserwacja. |
|
Kain ( k|D|j ) ![]() Wysłano: 2008-02-15 22:51:03 |
Ech. > Swego czasu chodziłam na zajęcia, gdzie ćwiczyliśmy jogę.Kiedyś bardzo > mnie to zajmowało.Zauważyłam że większość po prostu nie ma cierpliwości na > wykonywanie najbardziej prostych asan.Odpadały powoli osoby nadpobudliwe, > albo te które schudły już wystarczająco. Ludziom jest wygodnie iść na > skróty, najlepiej to nie "wymóżdżać" się zbytnio, i nie pocić.Ot, taka > moja obserwacja. Zgoda, chociaz z aktywnoscia fizyczna (a raczej jej brakiem) to juz roznie bywa. Sa spoleczenstwa bardziej i mniej chetne na ten rodzaj wysilku. Kwestia infrastruktury po czesci... Natomiast sklonnosc do niemyslenia jest juz duzo bardziej uniwersalna:) |
|
modra ( Ω ) ![]() Wysłano: 2008-02-16 00:14:14 |
Ech. > Zgoda, chociaz z aktywnoscia fizyczna (a raczej jej brakiem) to juz roznie > bywa. Sa spoleczenstwa bardziej i mniej chetne na ten rodzaj wysilku. Nasze społeczeństwo, coraz bardziej przypomina swoimi gabarytami Zachodnich sąsiadów. Płakać się chce jak widzę kilkuletnie dziecko spasione jak prosię, i nad nim matkę wciskającą mu do buzi coś na siłę. Ona za to, po pracy wpada do klubu, jak tylko zobaczy u siebie "urojoną" nadwagę.Traktuję jogę bardzo poważnie, pozwala mi się rozluźnić, uspokoić.Przestałam chodzić na zajęcia,ale całkiem nieźle radzę sobie z nią w domu. |
|
Kain ( k|D|j ) ![]() Wysłano: 2008-02-16 00:36:03 |
Ech. > Przestałam chodzić na zajęcia,ale całkiem nieźle radzę sobie z > nią w domu. A czy to prawda (kolega mi donosil), ze na zajecia z jogi chodza same fajne babki i prawie zero chlopa?:) |
|
modra ( Ω ) ![]() Wysłano: 2008-02-16 00:41:08 |
Ech. > > Przestałam chodzić na zajęcia,ale całkiem nieźle radzę sobie z > > nią w domu. > > A czy to prawda (kolega mi donosil), ze na zajecia z jogi chodza same > fajne babki i prawie zero chlopa?:) Raczej tak, nie wiem jak gdzie indziej, chociaż raz trafił się instruktor :> |
|
Kain ( k|D|j ) ![]() Wysłano: 2008-02-16 01:11:53 |
Ech. > Raczej tak, nie wiem jak gdzie indziej, chociaż raz trafił się > instruktor :> To widze ze faktycznie warto trenowac joge;) |
|
modra ( Ω ) ![]() Wysłano: 2008-02-16 01:15:02 |
Ech. > > Raczej tak, nie wiem jak gdzie indziej, chociaż raz trafił się > > instruktor :> > > To widze ze faktycznie warto trenowac joge;) Myślę że jest wiele "innych" miejsc, gdzie znajdziesz to czego szukasz :> |
|
Kain ( k|D|j ) ![]() Wysłano: 2008-02-16 01:31:10 |
Ech. > Myślę że jest wiele "innych" miejsc, gdzie znajdziesz to czego szukasz > :> Jezeli chodzi o rzeczy, ktorych szukam to najlepsze zawsze znajduje w lodowce ;) |
|
modra ( Ω ) ![]() Wysłano: 2008-02-16 01:35:18 |
Ech. > > Myślę że jest wiele "innych" miejsc, gdzie znajdziesz to czego > szukasz > > :> > > Jezeli chodzi o rzeczy, ktorych szukam to najlepsze zawsze znajduje w > lodowce ;) Haahaahahah, już wyobrażam sobie, jak zaczajasz się w nocy na karton z mlekiem :) |
|
Kain ( k|D|j ) ![]() Wysłano: 2008-02-16 01:53:35 |
Ech. > Haahaahahah, już wyobrażam sobie, jak zaczajasz się w nocy na karton z > mlekiem :) Troche Cie jednak poniosla wyobraznia bo mleko w mojej lodowce to produkt raczej deficytowy (chyba ze mi przyjdzie ochota na drinki z shakera:) Lepiej juz skonczmy ten off-topic bo nas moderacja pogonic gotowa za lamanie regulaminu;) pozdr. |
|
Cień ( The Last Demon ) Wysłano: 2008-02-14 17:14:43 |
Ech. Ludziom jest wygodnie iść na > skróty, najlepiej to nie "wymóżdżać" się zbytnio, i nie pocić.Ot, taka > moja obserwacja. *** Oczywiście. Między innymi dlatego człowiek wymyślił narzędzia, przedmioty codziennego użytku i maszyny. By się jak najmniej napocić. |
|
modra ( Ω ) ![]() Wysłano: 2008-02-14 17:23:41 |
Ech. > Ludziom jest wygodnie iść na > > skróty, najlepiej to nie "wymóżdżać" się zbytnio, i nie pocić.Ot, > taka > > moja obserwacja. > > *** > Oczywiście. Między innymi dlatego człowiek wymyślił narzędzia, przedmioty > codziennego użytku i maszyny. By się jak najmniej napocić. Brawo,panie Cień,a już myślałam że tak z nudów,nie mając czym dłubać w nosie. |
|
Cień ( The Last Demon ) Wysłano: 2008-02-15 22:19:24 |
Ech. > Brawo,panie Cień,a już myślałam że tak z nudów,nie mając czym dłubać w > nosie. *** Chustki do nosa, zauważ też wymyślił. |
|
modra ( Ω ) ![]() Wysłano: 2008-02-15 22:35:36 |
Ech. > > > Brawo,panie Cień,a już myślałam że tak z nudów,nie mając czym dłubać > w > > nosie. > > *** > Chustki do nosa, zauważ też wymyślił. Niech co niektórzy wymyślą coś na swoją sraczkę, którą tu wciskają. |
|
Darajevahos ( make my day ) ![]() Wysłano: 2008-02-15 19:29:42 |
Ech. > * No tak, geniusz rzucił sobie kiedyś żarcikiem, a Dara chce żebyśmy > uznali to za prawdę absolutną. Cudnie.:D Nie chcę, byście uznali to za prawdę. Czekałem na rzeczową polemikę. Po prostu, odwoływałem się do słów jednego z najgenialniejszych fizyków - nie dlatego, żeby wystraszyć was autorytetem; chodziło o to, że Einstein buddystą NIE BYŁ, zatem nie można byłoby go oskarżyć o subiektywność - a mnie już moglibyście, jako "buddo-fizyka", nie? I bynajmniej - nie był to żarcik. Jest to fragment poważnego eseju. :) |
|
Darajevahos ( make my day ) ![]() Wysłano: 2008-02-15 19:24:06 |
Ech. > "Duchowo" bliska tylko w tym sensie, ze "przekracza koncepcję Boga > osobowego" oraz "unika dogmatów i teologii". Czyli mowiac wprost jest na > tyle otwarta religia, ze nie staje nauce na przeszkodzie:) I tylko tyle. > Bo tak poza tym to religia nie ma nic wspolnego z nauka, co slusznie > zauwazyl Pokrakk. Religia i nauka zajmuja sie oddzielnymi problemami. Ja bym nie traktował buddyzmu jako religię, tylko za filozofię. A filozofia i nauka, to "jedno i to samo"; tylko metody badania i/lub interpretacji rzeczywistości są inne. Pokrakk twierdził, że nie można "porównywać" myśli współczesnej fizyki do myśli filozofii buddyjskiej. Nie rozumiem tego, biorąc pod uwagę fakt, iż wiele idei, jak np. dualizm natury wszechrzeczy, istniał dużo, dużo wcześniej, niż w fizyce. > Ci ludzie czesto (nad)uzywaja autorytetow swiata fizyki do > podpierania/wzbogacania tez swiata religii. Niestety (dla nich) slaboscia > kazdej religii jest fakt, iz nie obserwuje sie tendencji odwrotnej, tzn. > podpierania tez fizycznych tezami religijnymi. Religia nie jest fizyce po > prostu potrzebna:) Hm, tyle, że - jakbyś zauważył - chodziło o to, iż nauka dochodzi do podobnych wniosków, co buddyzm, nie na odwrót. :) Użyłem Einsteina tylko po to, by odbić argument, jakoby zestawianie filozofii buddyjskiej i filozofii nauki było nonsensowne, skoro Albert napisał o tym cały esej. > Kontrowersyjne stwierdzenie majac na uwadze to co napisalem powyzej jak i > fakt, ze religia powinna sprostac wymaganiom CZLOWIEKA, a nie "nauki". Chodziło mu zapewne o to, że sprosta wymaganiom człowieka przyszłości, który posiada dużą wiedzę przyrodniczą. > tu IMO buddyzm nie ma szans na stanie sie "religia przyszłości". Tzn. > buddyzm taki jakim Ty go opisujesz, czyli buddyzm "filozoficzny", taki, > ktory stawia przed ludzmi wyzwania. Ludzie z natury nie lubia wyzwan i > wola wierzyc w zabobony:P Hehe, nawet tego nie przeczytałem, a postawiłem odwrotną tezę wcześniej. Myślę, że buddyzm będzie religią przyszłości. Teraz nastała era cywilizacji informacyjnej, zapewne znasz ten termin (to nie żaden new-age)? Gdy nadejdzie era wiedzy, a kiedyś, kiedyś - mądrości, wtedy buddyzm filozoficzny przeżyje renesans. |
|
Kain ( k|D|j ) ![]() Wysłano: 2008-02-16 00:25:40 |
Ech. > Ja bym nie traktował buddyzmu jako religię, tylko za filozofię. A > filozofia i nauka, to "jedno i to samo"; tylko metody badania i/lub > interpretacji rzeczywistości są inne. To nie jest jedno i to samo. Nauka opisuje rzeczywistosc, filozofia/religia szuka miejsca czlowieka na tym swiecie. Nauka nie pyta o cel istnienia czlowieka na tym swiecie. O to pyta filozofia i religia. Przykladowo, fizyk zapisuje "prawo" i mowi, ze tak dziala przyroda. Na pytanie "dlaczego?" odpowiada: "to juz filozofia". W fizyce bardzo wazne jest zauwazyc te subtelna roznice, wiem z autopsji. Po prostu na pewnym etapie nie pyta sie juz "dlaczego" bo to filozofia. Dlatego najwiekszych teorii fizycznych nie da sie "wyprowadzic" (rownan Schrodingera, Maxwella, Newtona). Po prostu sa i juz. > Pokrakk twierdził, że nie można "porównywać" myśli współczesnej fizyki do > myśli filozofii buddyjskiej. Nie rozumiem tego, biorąc pod uwagę fakt, iż > wiele idei, jak np. dualizm natury wszechrzeczy, istniał dużo, dużo > wcześniej, niż w fizyce. Porownac to pewnie mozna wiele rzeczy, tylko niekoniecznie cos z tych porownan wynika. W dodatku takie porownania to kwestia interpretacji i dopasowania do wspolczesnych teorii. > Hm, tyle, że - jakbyś zauważył - chodziło o to, iż nauka dochodzi do > podobnych wniosków, co buddyzm, nie na odwrót. :) To co mowisz to wlasnie wspieranie buddyzmu na autorytecie nauki. Nauka swoje wnioski potrafi udokumentowac (dodam, ze "wnioski" nieudokumentowane maja w nauce status spekulacji). Np. wnioski na temat pasmowej struktury cial stalych udokumentowano budowa m.in. komputerow. Ciezko podobnej dokumentacji doszukac sie np. w Tybecie, gdzie czas stoi w miejscu:P To w zasadzie zrozumiale, bo jak powiedzialem na wstepie - cele nauki i filozofii/religii sa odmienne. Dlatego uwazam, ze to nie sa wnioski, a co najwyzej pomysly/spekulacje (do tego noszace znamiona interpretacji). Oczywiscie mozesz mi odpisac, ze buddysci wszystkiego tego doswiadczaja w drodze odpowiednich praktyk, ale mnie to nie przekona:) > Użyłem Einsteina tylko po to, by odbić argument, jakoby zestawianie > filozofii buddyjskiej i filozofii nauki było nonsensowne, skoro Albert > napisał o tym cały esej. Tzn. idziesz na skroty i uzywasz autorytetu zeby sie nie tlumaczyc,ok;) > Chodziło mu zapewne o to, że sprosta wymaganiom człowieka przyszłości, > który posiada dużą wiedzę przyrodniczą. Buddyzm? To interpretacja. Szczegolnie, ze uzywasz czasu przyszlego, a Einstein uzyl terazniejszego (piszac o buddyzmie i nauce). Ot, drobna rozbieznosc. Owszem, czas przyszly tez zostal uzyty ale wczesniej, skad mozna jedynie wywnioskowac ze religia przyszlosci moze byc buddyzm. Ale tam o nauce nic nie bylo (w cytacie, ktory przytoczyles, bo calego tekstu nie znam). Ale poza tym czepianiem sie szczegolow to przyjmuje Twoja interpretacje. Einstein za duzo zadawal sie z Bosem wiec pewnie tak uwazal:) > Hehe, nawet tego nie przeczytałem, a postawiłem odwrotną tezę wcześniej. > Myślę, że buddyzm będzie religią przyszłości. Teraz nastała era > cywilizacji informacyjnej, zapewne znasz ten termin (to nie żaden > new-age)? Gdy nadejdzie era wiedzy, a kiedyś, kiedyś - mądrości, wtedy > buddyzm filozoficzny przeżyje renesans. IMO madrosc i wiedza tez nie maja tutaj nic do rzeczy. Na swiecie bylo wielu madrych ludzi i wiekszosc z nich nie byla buddystami (w szczegolnosci fizykow). Ciekaw jestem, czy Einstein byl buddysta?;) |
|
Pokrakk [ nieaktywne ] Wysłano: 2008-02-11 18:06:56 |
Ech. > Pewnie nie wiesz, że wielu noblistów twierdziło, że buddyzm to religia > bardzo bliska "duchowo" z fizyką współczesną? Aha - to znaczy że zakłopotany tym porownaniem mam powiedzieć - a to może ja się mylę, taki mały człowieczek? > Zresztą, wytłumaczenie zagadnień tej filozofii wymagałoby > większej wrażliwości i inteligencji z Twojej strony, bym mógł Ci to > wytłumaczyć. Jak miło. > Mimo to, nie przyjmuję tego wszystkiego za pewnik, tylko za > tezę, którą może kiedyś zweryfikuję. Zweryfikuj powyższe. > Oboje nie mamy pojęcia, co jest po śmierci - jakikolwiek dogmat: czy to > mówiący, że jest życie pozagrobowe, bądź, że go nie ma, jest głupi. Po śmierci nie ma nic. Śmierć to KONIEC. Z definicji. > Jw. Żadna faza, czy otłumanienie, wręcz przeciwnie. Masz umysł czysty, > skoncentrowany, niewzburzony przez fale emocji, myśli, etc. Odmiennym > stanem świadomości nazwałbym ten Twój obecny. :) Taaak, oczywiście. Tylko że stan, który opisujesz nie jest zbyt powszechny i na tym opieram swe twierdzenie iż jest odmienny (od typowego). |
|
Darajevahos ( make my day ) ![]() Wysłano: 2008-02-11 18:41:04 |
Ech. > Aha - to znaczy że zakłopotany tym porownaniem mam powiedzieć - a to może > ja się mylę, taki mały człowieczek? Tak, ale nie dlatego, że ci ludzi tak twierdzą. Ja Ci wytłumaczyłem, że nie jest, jak myślisz, Einstein również mi dopomógł. Jak nie masz bladego pojęcia o buddyzmie, o fizyce pewnie też nie za wiele - najlepiej się w tym wątku nie wychylać. > Po śmierci nie ma nic. Sprawdzałeś? > Śmierć to KONIEC. > > Z definicji. Śmierć to koniec życia ciała i umysłu, zgadza się. Tego ciała i tego umysłu. Jednak wiele religii postuluje istnienie tzw. "duszy", która jest nieśmiertelna (buddyzm nie). MOŻE mają rację. > Taaak, oczywiście. > > Tylko że stan, który opisujesz nie jest zbyt powszechny i na tym opieram > swe twierdzenie iż jest odmienny (od typowego). Ach, z definicji jest odmienny, zgoda. Ale, tak się składa, większość "odmiennych stanów świadomości" zaburzają koncentrację, rozsądek, samoświadomość, odczuwanie bodźców sensualnych, etc. A, w trakcie medytacji wręcz przeciwnie. Zaś tamtym kontekście, odebrałem to, jako zarzut - że doświadczenia zyskane w trakcie medytacji są "skrajnie subiektywne", bo to odmienny stan świadomości. Ech, ta erystyka? :) |
|
Pokrakk [ nieaktywne ] Wysłano: 2008-02-15 17:31:55 |
Argh! > > Po śmierci nie ma nic. > > > Sprawdzałeś? A ty liczyłeś kiedyś ile masz nóg? Albo czy widzisz to, co masz przed oczyma? Zjawisko smierci jest zbyt oczywiste, zbyt intuicyjne i instynktowne by z nim polemizować. > Jednak wiele religii postuluje istnienie tzw. "duszy", która jest > nieśmiertelna (buddyzm nie). MOŻE mają rację. Wielu sprzedawców butów postuluje iż w ich produkcie wyglądasz nadzwyczaj dobrze. > Ach, z definicji jest odmienny, zgoda. Ale, tak się składa, większość > "odmiennych stanów świadomości" zaburzają koncentrację, rozsądek, > samoświadomość, odczuwanie bodźców sensualnych, etc. A, w trakcie > medytacji wręcz przeciwnie. Zaś tamtym kontekście, odebrałem to, jako > zarzut - że doświadczenia zyskane w trakcie medytacji są "skrajnie > subiektywne", bo to odmienny stan świadomości. Ech, ta erystyka? :) Niemniej nie przekonasz mnie o wyższości doświadczeń wyprowadzonych dzięki medytacji i związanych z nią korzyściami jeno czczą gadaniną. Nadal będę uważał że buddyzm jest nadętym systemem religijnym łaszącym się wśród werbalnych pieszczot wielkich fizyków a twój wątek za przejaw owego samozadowolenia z siebie kosztem innych. |
|
Darajevahos ( make my day ) ![]() Wysłano: 2008-02-15 19:07:42 |
Argh! > A ty liczyłeś kiedyś ile masz nóg? Chyba jest subtelna różnica, między arytmetyką znaną już w neolicie, a przewidywaniem nieznanego? > Zjawisko smierci jest zbyt oczywiste, zbyt intuicyjne i instynktowne by z > nim polemizować. O to ciekawe - chcesz mi powiedzieć, że intuicja nigdy się nie myli? Intuicja jest mylna, spłycająca obraz rzeczywistości, czego dowodzili wiele razy XX-wieczni fizycy. Zjawisko śmierci nie jest oczywiste jak to, ile mam nóg. To, ile mam nóg, mogę udowodnić. To, że nie ma niczego po śmierci - nie. > > Ach, z definicji jest odmienny, zgoda. Ale, tak się składa, większość > > > "odmiennych stanów świadomości" zaburzają koncentrację, rozsądek, > > samoświadomość, odczuwanie bodźców sensualnych, etc. A, w trakcie > > medytacji wręcz przeciwnie. Zaś tamtym kontekście, odebrałem to, jako > > > zarzut - że doświadczenia zyskane w trakcie medytacji są "skrajnie > > subiektywne", bo to odmienny stan świadomości. Ech, ta erystyka? :) > > > Niemniej nie przekonasz mnie o wyższości doświadczeń wyprowadzonych dzięki > medytacji i związanych z nią korzyściami jeno czczą gadaniną. Tyle, że ja nie dążyłem do tego. Ty powiedziałeś, że spojrzenie medytującego jest skrajne subiektywne, co jest absurdem. Poza tym, mówisz, że to spojrzenie jest "nieweryfikowalne" - a Twoje jest? Zgodzisz się, że istnieje korelacja między poziomem koncentracji i wyciszeniem emocji, a obiektywnym spojrzeniem? Gdy ktoś jest zdekoncentrowany i rozemocjonowany, jego spojrzenie się zniekształca. Właśnie Twój "normalny stan" jest nim. A medytacyjny - tym spokojniejszym. Nie widzisz, dlaczego bardziej ufam doświadczeniom tego stanu umysłu? > Nadal będę uważał że buddyzm jest nadętym systemem religijnym łaszącym się > wśród werbalnych pieszczot wielkich fizyków a twój wątek za przejaw owego > samozadowolenia z siebie kosztem innych. Huhu, i kto to mówi! - "nadęty" jest raczej satanizm. Ja, w przeciwieństwie do was, nie mam maniery wywyższania się; pisania "Mnie" wielką literą, etc. |
|
Pokrakk [ nieaktywne ] Wysłano: 2008-02-20 18:42:41 |
Proszę o wybaczenie o Moderacji! > Huhu, i kto to mówi! - "nadęty" jest raczej satanizm. Ja, w > przeciwieństwie do was, nie mam maniery wywyższania się; pisania "Mnie" > wielką literą, etc. Toś podał cegłę. Ty się nie wywyższasz? Ty? Rachityczny młodzian z kąśliwym usmieszkiem robiący wodę z mózgu każdemu, kto nie podziela jego opinii na temat jedynego i słusznego buddyzmu? Napawający się własną elokwencją zapatrzony w siebie bufon niepotrafiący nawet zabrać głosu w dyskusji ze względu na - niestety - piskliwy ton głosu, tłumaczący sobie tenże fakt na swą korzyść niskim domniemanym poziomem rozmowy w której nie ma ochoty brać udziału? Przez takich jak ty buddyzm coraz trudniej mi szanować. Lubiłem ten system, miałem nawet pewne doswiadczenia z nim związane. Dziś moge powiedzieć, że najgorszym dla tego pięknej religii sa ci podli maluczcy wyznawcy brutalnie wypaczajacy jego idee. *** Gdzie jest drugi punkt Ośmiorakiej Ścieżki - "Właściwe Postanowienie - to postanowienie wyrzeczenia się złej woli i odstąpienie od wyrządzania wszelkiej krzywdy"? Mam Ci przypominać o twoich domniemanych grzechach przeciwko zyciu poczętemu? Dalajlamie by się to nie spodobało. Oj nie. Jak mistrz mówi rzeczy, które się podobają to super, a jak coś zaczyna być niewygodne to uciekamy do względnosci poglądów, weryfikacji wszystkiego (jak mówił Budda - nie trzeba mu wierzyć na słowo) czy snucia tez że to czy tamto TAK NAPRAWDĘ nie istnieje a Lamie chodziło o jakąś pokrętną przenośnię mogącą być zrozumianą przez bardziej wtajemniczonych wyznawców. A punkt trzeci - "Właściwe Słowo - to powstrzymanie się od kłamstwa, od mowy powodującej nieporozumienia między ludźmi ("dzielącej" mowy), obelżywej mowy, pustego gadania"? Nie znam większego trolla na tym forum od Ciebie. Nawet świętej pamięci Shogun nie sprawiał na mnie tak negatywnego wrażenia. I czwarty punkcik - "Właściwy Czyn - to powstrzymanie się od zabijania, od kradzieży, od nieskromności". Ty - skromny? Przy każdej okazji sprzedający buddyjską kiełbasę, a to w postaci linkowania artykułów o większych mózgach u buddystów czy zapodający cytaty liżące zapalczywie jaja Buddzie przez współczesnych fizyków? Piaty - "Właściwy Żywot - to porzucenie nieuczciwego sposobu życia i prowadzenie życia właściwego: czyli przestrzeganie wskazań moralno-etycznych, zawartych w naukach buddyjskich". Bez komentarza. Dara - dajże spokój. Okazuj swą wyższość i obrzydzenie innym ("Ach, ci głupi sataniści" - co?) - ale nie mnie. Mnie to nie podnieca, nie bawi, co więcej - jest źródłem pewnego dyskomfortu. Ty jesteś zaś jego Pierwszą Przyczyną. Dotarło? |
|
Cień ( The Last Demon ) Wysłano: 2008-02-20 21:09:11 |
Proszę o wybaczenie o Moderacji! *** Bardzo mądrze podejrzane Jordanie. Dodałbym jeszcze przerost ego i poczucia własnej zajebistości, które to dla podążającego ścieżką ku Oświeceniu buddysty są tym samym czym wojny religijne dla chrześcijaństwa. |
|
Szatan_rotfl [ nieaktywne ] Wysłano: 2008-02-20 21:43:51 |
Proszę o wybaczenie o Moderacji! > *** > Bardzo mądrze podejrzane Jordanie. Dodałbym jeszcze przerost ego i > poczucia własnej zajebistości, które to dla podążającego ścieżką ku > Oświeceniu buddysty są tym samym czym wojny religijne dla > chrześcijaństwa. Dorośnie do tego, że będzie się zachowywał jak człowiek. BTW, trzeba przyznać satanistom racjonalnym, no tym starszym, że chłopaki mają pojęcie o własnej marności, przemijalności i byciu pyłem kosmicznym. Buddystom by się to przydało :-) |
|
Cień ( The Last Demon ) Wysłano: 2008-02-20 23:37:31 |
Proszę o wybaczenie o Moderacji! > BTW, trzeba przyznać satanistom racjonalnym, no tym starszym, że chłopaki > mają pojęcie o własnej marności, przemijalności i byciu pyłem kosmicznym. > Buddystom by się to przydało :-) *** Życie uczy pokory Sho. Poza tym śmieszy mnie traktowanie satanizmu jako prostego odwrócenia xiaństwa, w dodatku tego najbardziej prymitywnego. Chrześcijański grzech pychy, tak ochoczo przypisywany satanistom, będzie grzechem również u satanistów. Grzechem głupoty. |
|
Darajevahos ( make my day ) ![]() Wysłano: 2008-02-21 19:54:50 |
Proszę o wybaczenie o Moderacji! > *** > Bardzo mądrze podejrzane Jordanie. Dodałbym jeszcze przerost ego i > poczucia własnej zajebistości, Moje zachowanie nie musi wynikać z "przerostu ego", czy poczucia zajebistości, nawet jeśli tak się wydaje. W trakcie zabawy z dzieckiem często zachowujemy się "głupio", co nie oznacza, że jesteśmy głupi. Ale wątpię, że zrozumiesz, ocb. :> |
|
Cień ( The Last Demon ) Wysłano: 2008-02-22 07:33:54 |
Proszę o wybaczenie o Moderacji! Ale > wątpię, że zrozumiesz, ocb. :> *** A choćby i ten cytat przemawia za podejrzeniem klinicznego przypadku przekonania o własnej intelektualnej wyższości. Spokorniej Darku. Jesteś jednym z najinteligentniejszych userów w historii tego forum, niestety często sprawiasz wrażenie że tego świadomość uderzyła Ci do głowy. |
|
Darajevahos ( make my day ) ![]() Wysłano: 2008-02-20 22:29:16 |
Proszę o wybaczenie o Moderacji! Słuszne spojrzenie, innego nie powinno się mieć, obserwując skrupulatnie od wielu miesięcy moje zachowanie na tym forum. Mimo to, nie powinieneś być zaskoczony, ludzie często zachowują się z gruntu odmiennie w rzeczywistości, no - poza tym cynicznym uśmieszkiem i ciągłymi psotami, które się pokrywają z moim życiem w "realu". Bawiła mnie zabawa z wami, zawsze wisiał (i wisi), jakiś wątek, który jest 100%-centową bzdurą, ale ostatnio ogarnęły mnie delikatnie ambiwalentne uczucie, składające się z podziwu i zniechęcenia, bo ktoś przeraźliwie dokładnie odczytał kod źródłowy mojego programu, którego tu realizuję: http://www.satan.pl/forum.php?act=4&idf=5&thread=205572&mesg=207556 Gratuluję, gratuluję. :> |
|
Cień ( The Last Demon ) Wysłano: 2008-02-20 23:50:04 |
Proszę o wybaczenie o Moderacji! > Bawiła mnie zabawa z wami, zawsze wisiał (i wisi), jakiś wątek, który jest > 100%-centową bzdurą, ale ostatnio ogarnęły mnie delikatnie ambiwalentne > uczucie, składające się z podziwu i zniechęcenia, bo ktoś przeraźliwie > dokładnie odczytał kod źródłowy mojego programu, którego tu realizuję: > > http://www.satan.pl/forum.php?act=4&idf=5&thread=205572&mesg=207556 > > Gratuluję, gratuluję. :> *** Ja też gratuluję. Sprytnej linii obrony. |
|
Darajevahos ( make my day ) ![]() Wysłano: 2008-02-21 19:37:58 |
Proszę o wybaczenie o Moderacji! > *** > Ja też gratuluję. Sprytnej linii obrony. Haha, wiem. Obrona genialna, acz takie tłumaczenie nie pasuje do mnie. Trzeba od razu węszyć spisek, nie? :> Więcej ufności w ludzi, lol. |
|
Sirrush [ nieaktywne ] Wysłano: 2008-02-21 13:35:00 |
=-=-= Wiadomość zamrożona. Odpowiedz prywatnie albo idź na piwo =-=-= Taaa |
|
Szatan_rotfl [ nieaktywne ] Wysłano: 2008-02-21 16:43:49 |
Proszę o wybaczenie o Moderacji! > Nawet świętej pamięci Shogun nie sprawiał na mnie tak negatywnego > wrażenia. Znaczy, że co? Tak dobrze mi życzysz, że piszesz "świętej pamięci"? :> Poza tym ja sprawiam TYLKO pozytywne wrażenie, no chyba że po pijaku, to inna sprawa ;-) |
Ludowy Komisarz Zdrowia ostrzega: wszystkie materiały umieszczone na stronie są własnością autorów.
Kopiowanie i rozpowszechnianie może być przyczyną... Tylko spróbuj. My zajmiemy się resztą :>























