| Satan.pl > Forum > Komentarze > | [ Zaloguj się ] [ Rejestracja ] |
| Transgresja 121 | Satanizm 387 | Komentarze 513 | Szkice 235 | TechnoPark 203 | FAQ 15 |
Archiwum: wiadomości z wybranego wątku archiwalnego
| Tematy | Autor | Data |
|---|
| Spis działów / Spis wątków archiwalnych / Nowy wątek |
|---|
| Autor | Temat wątku: |
|---|
|
Corvus ( Bullet ) Wysłano: 2009-04-05 21:36:38 |
Dopalacze i takie tam. W związku z napomknięciem na SB i ostatnim weekendem, który pozwoliłem sobie przeznaczyć na imprezowanie ze starymi znajomymi, zastanowiłem się nad kwestią dopalaczy z kilku nowych perspektyw. Kojarzycie te biedne dzieciaki z bloków, które w wieku 11-12 lat zaczynają golić się na łyso, klną jak 80cio letni alkoholicy z głębokiej wsi i agresją próbują ukryć swój brak pewności siebie, strach, patologię w domu i takie tam? A te 13sto lenie lolitki w spódniczkach mini, wymalowane i ubrane jak 50cio letnie, wyjątkowo zdesperowane kurwy- zatrudnione przez alfonsa na umowę zlecenie w której w punkcie pierwszym zapisano, że nie mają żadnej podstawy i dostają wyłącznie kasę z prowizji od opłaty za dobrze wykonaną usługę? I te dzieciaki teraz bez większych problemów mogą sobie poćpać. Wcześniej tak nie było, bo żaden szanujący się polski "gangsta" (na takich zazwyczaj stylizują się detaliści na tyle niemiętcy żeby utrzymać się na rynku bez zarobienia wpierdolu i/lub odsiadki przez dłużej niż 13 sekund) nie sprzedałby towaru takiemu dzieciakowi, choćby dlatego, że ryzyko wpadki szczyla jest wielkie, a ryzyko tego, że sprzeda owego detalistę za przysłowiową garść srebrników w postaci uniknięcia dożywotniego szlabanu na neostradę i żelki haribo jest wręcz nieuniknione. A teraz? Wystarczy poprosić kumpla z ośki, który ma dowód, "skocz mi no do dopalaczy, odpalę Ci piata". Albo lepiej, zamówić do domu na ojca czy brata i pilnować awizo. Paczka dyskretna ^^ Jakiś czas temu "zkolekcjonowałem" 1,5 g (pół opakowania) jednej z mieszanek z tego sklepiku, exsses czy jakoś tak. Zkolekcjonowałem w dużym, szklanym bongo z metalowym cybuchem. Na przestrzeni 40 może minut. Kilka godzin później dokolekcjonowałem jeszcze około pół sztuki i odrobinę również dostępnego w owym sklepiku ekstraktu z szałwii wieszczej. Powiem tak- do dziś mam poważne wątpliwości czy świat w ogóle istnieje, czy może jest emanacją mojej świadomości, która istnieje tylko pozornie- uciekając w negację i wyparcie przed zrozumieniem faktu, że to wszystko tylko złudzenie. Niełatwo jest przetrawić tak intensywne doświadczenia, tak niezgodne z matematyczną logiką codziennego myślenia, to destabilizuje psychicznie. Dlaczego? Bo te doświadczenia nie powinny mieć miejsca. Rozszczepienia świadomości, deprywacja sensoryczna (dobrze wypalona szałwia odcina bodźce ze świata zewnętrznego zamykając palacza na 3-5 minut wewnątrz własnego umysłu, bez kontaktu z rzeczywistością i przede wszystkim bez kontakntu z jakąkolwiek logiką. Tripy przerażają pomysłowością w samoczynnym wypełnianiu mentalnego horyzontu zdarzeń syntetyczną treścią z braku normalnych bodźców płynących ze świata zewnętrznego), utraty osobowości, całkowite (chwilowe) amnezje- to nie są doświadczenia, nad którymi łatwo przechodzi się do porządku dziennego. Wyobrażam sobie te dzieciaki, o połowę lub więcej lżejsze, naćpane kilka razy w tygodniu po brzegi tymi wszystkimi chemiczno-organicznymi zabawkami. Wyobrażam sobie ich mózgi za 5, 10, 15 lat. To będzie niezłe. Psychozy, schizofrenie, stany lękowe, fobie... Nie sądziłem że kiedyś powiem to w kontekście fajnego palenia- ale dopalacze imo porządnie się odbiją na dzieciakach które teraz mają po 10-14 lat. Co państwo o tym myślą? ^^ |
|
Pokrakk [ nieaktywne ] Wysłano: 2009-04-05 23:19:47 |
Dopalacze i takie tam. > Dlaczego? Bo te doświadczenia nie powinny mieć miejsca. Rozszczepienia > świadomości, deprywacja sensoryczna (dobrze wypalona szałwia odcina bodźce > ze świata zewnętrznego zamykając palacza na 3-5 minut wewnątrz własnego > umysłu, bez kontaktu z rzeczywistością i przede wszystkim bez kontakntu z > jakąkolwiek logiką. Tripy przerażają pomysłowością w samoczynnym > wypełnianiu mentalnego horyzontu zdarzeń syntetyczną treścią z braku > normalnych bodźców płynących ze świata zewnętrznego), utraty osobowości, > całkowite (chwilowe) amnezje- to nie są doświadczenia, nad którymi łatwo > przechodzi się do porządku dziennego. > Ładnie opisane, nie ukrywam - choć brzmi trochę jak relacja intelektualisty po LSD ;-) > Psychozy, schizofrenie, stany lękowe, fobie... Nie sądziłem że kiedyś > powiem to w kontekście fajnego palenia- ale dopalacze imo porządnie się > odbiją na dzieciakach które teraz mają po 10-14 lat. I dobrze. Kiedys czytałem taki artykulik w Machinie, w którym autor porównał zagrożenia płynące z narkotyków z pierwotnymi zagrożeniami ze strony dzikich zwierząt dla naszych przodków. Wiesz, ja się pod tym podpisuję. Ewolucja polega właśnie na tym, by słabe jednostki jak najszybciej były eliminowane zabierając tym samym z sobą do grobu szkodliwe zestawienia genów - najlepiej zanim zdołają je przekazać potomstwu. Widziałem już wiele razy, jak ludzie niszczą siebie niezaleznie od tego, czy ktoś im w tym pomaga czy przeszkadza - po prostu niektórzy tak muszą i jakiekolwiek restrykcje związane z penalizacją wszelkich uzywek i narkotyków są dla mnie jedynie pustym populistycznym gestem - sam nie wiem czy z pobudek szlachetnej nieswiadomosci czy cynicznego wyrachowania polityków czynionym. > Co państwo o tym myślą? ^^ Zalegalizować absolutnie wszystkie narkotyki - niech ziarno odsieję się od plew. Dziekuję. |
|
Sabatiel ( Codex Saerus ) ![]() Wysłano: 2009-04-06 17:07:59 |
Dopalacze i takie tam. > Zalegalizować absolutnie wszystkie narkotyki - niech ziarno odsieję się od > plew. W 100% się zgadzam. |
|
Xqwzts [ nieaktywne ] Wysłano: 2009-04-06 18:30:10 |
Dopalacze i takie tam. > > Zalegalizować absolutnie wszystkie narkotyki - niech ziarno odsieję > się od > > plew. > > > W 100% się zgadzam. Ja bym nie chciał. Aż strach pomyśleć o tych wszystkich głupcach na głodzie. |
|
Sirrush [ nieaktywne ] Wysłano: 2009-04-07 12:37:50 |
Dopalacze i takie tam. > Ja bym nie chciał. Aż strach pomyśleć o tych wszystkich głupcach na > głodzie. ... noc żywych trupów, świt żywych trupów, 24 godziny później, otwarcie nowej galerii w centrum... Polecam podręcznik: "Jak przetrwać atak zombich" - ćpun na głodzie, atak konsumentów na Media M. czy zombi, to praktycznie dziś żadna różnica. :D |
|
Xqwzts [ nieaktywne ] Wysłano: 2009-04-07 12:55:33 |
Dopalacze i takie tam. No właśnie dlatego nienależy dodawać kolejnych nałogów konsumentom. |
|
Pokrakk [ nieaktywne ] Wysłano: 2009-04-07 17:02:49 |
Dopalacze i takie tam. > No właśnie dlatego nie należy dodawać kolejnych nałogów konsumentom. Oczywiście - niech wszyscy będą takimi samymi seryjnymi produktami uzaleznienia alkoholowego. |
|
darktofik ( fluorescencja ) Wysłano: 2009-04-21 14:09:31 |
Dopalacze i takie tam. > > No właśnie dlatego nie należy dodawać kolejnych nałogów > konsumentom. > > Oczywiście - niech wszyscy będą takimi samymi seryjnymi produktami > uzaleznienia alkoholowego. A co, potrzebujesz odmiany? Zamiast obszczymura lezącego tropem węża pragniesz widzieć zidiociałe cioty zrywające kwatki z asfaltu? |
|
Pokrakk [ nieaktywne ] Wysłano: 2009-04-22 15:06:40 |
Dopalacze i takie tam. > A co, potrzebujesz odmiany? Zamiast obszczymura lezącego tropem węża > pragniesz widzieć zidiociałe cioty zrywające kwatki z asfaltu? Choćby. Szybciej zginą pod kołami niźli menel za którymś tam razem nie przetrzyma zimy. Uważam narkotyki za regulator populacji, nie zaś za jej najwieksze zło. Owszem - nalezy się przed nimi bronić, ale żeby to miało sens powinny byc one szeroko dostępne - wówczas każda jednostka będzie miała szansę na zmierzenie się z zagrożeniem sama - a nie będąc pozbawiona na to sposobności trzymana w kojcu przez państwo, niczym małe dziecko. |
|
darktofik ( fluorescencja ) Wysłano: 2009-04-22 15:26:53 |
Dopalacze i takie tam. Ciekawa koncepcja- aby się przed czymś bronić, należy to wpierw rozpowszechnić. Czyli broń, (np chemiczną, masowego rażenia) też byś rozdał po domach, żeby wszyscy mieli okazję się przed nią bronić? |
|
Krotton [ nieaktywne ] Wysłano: 2009-04-07 17:32:57 |
Dopalacze i takie tam. > No właśnie dlatego nienależy dodawać kolejnych nałogów konsumentom. Tego typu zachowania są wpisane w ludzką naturę. Jeśli pozbawi się mas jednej używki, to w jej miejsce pojawi się następna. A szczerze mówiąc lepsze ćpanie niż uzależnienie od supermarketów (zachowania stadne to chyba najżałośniejsza forma okazywania swojej głupoty). |
|
Xqwzts [ nieaktywne ] Wysłano: 2009-04-07 17:57:08 |
Dopalacze i takie tam. > Jeśli pozbawi się mas > jednej używki, to w jej miejsce pojawi się następna. A szczerze mówiąc > lepsze ćpanie niż uzależnienie od supermarketów (zachowania stadne to > chyba najżałośniejsza forma okazywania swojej głupoty). Nie pisze o usuwaniu używek, a o niedodawaniu nowych. Supermarkety są lepsze od używek tym, że narkotyki znikają, a w supermarketach możesz kupić coś co naprawdę ci się przyda. |
|
Sirrush [ nieaktywne ] Wysłano: 2009-04-08 08:26:15 |
Dopalacze i takie tam. > > No właśnie dlatego nienależy dodawać kolejnych nałogów konsumentom. > > Tego typu zachowania są wpisane w ludzką naturę. Jeśli pozbawi się mas > jednej używki, to w jej miejsce pojawi się następna. A szczerze mówiąc > lepsze ćpanie niż uzależnienie od supermarketów (zachowania stadne to > chyba najżałośniejsza forma okazywania swojej głupoty). * Strategia zachowań stadnych sprawdza się w wielu kwestiach (najprostrza to przetrwanie, bardziej zaawanoswane to funkcjonowanie prawa i państwa). Przy bliższej analizie okazuje się też, że w przypadku jednostki działającej w obrębie stada głupota może być tak samo zbawienna jak jej brak. Nie da się przej przejść przez życie bezbłędnie. No i nie zapominajmy, że jedną z ról stada jest ochrona najlepszych/najbardziej wartościowych jego członków. |
|
Xqwzts [ nieaktywne ] Wysłano: 2009-04-08 14:03:43 |
Dopalacze i takie tam. > No i nie > zapominajmy, że jedną z ról stada jest ochrona najlepszych/najbardziej > wartościowych jego członków. O, a kto to jest ? |
|
Darajevahos ( make my day ) ![]() Wysłano: 2009-04-08 17:32:45 |
Dopalacze i takie tam. > że jedną z ról stada jest ochrona najlepszych/najbardziej > wartościowych jego członków. Ciekawe, czy pana Xqwzts to też "intelektualnie zabolało", czy po prostu jest ciekawy, o kim piszesz... Mogłabyś to rozwinąć? Bo ogólnie, to zachowania stadne zwiększają szanse przetrwania każdemu z członków danej grupy, dlatego dobrowolnie tworzą stado. Każdy zwierz, czy człek, kieruje się egoistycznym pragnieniem przetrwania i reprodukcji - świadomie, czy nie, a każdy inny członek stada może potencjalnie w tym przeszkodzić (patrz: walka o samice) - szczególnie "najbardziej wartościowe" jednostki. Stado raczej nie faworyzuje owych jednostek, a ludzie społeczeństwa? Hm, gdy budzi się rewolucja, to na kogo tłuszcza leci z pochodniami i widłami? Na pięknych i bogatych, proste. :D |
|
Darajevahos ( make my day ) ![]() Wysłano: 2009-04-08 17:40:32 |
Dopalacze i takie tam. > Stado raczej nie faworyzuje owych jednostek, Rozwinę: bogactwo, czy wysoki status społeczny ludzi zaradnych, inteligentnych, nie jest efektem faworyzowania ich przez resztę grupy - społeczeństwo ci przecież nie da "renty" za to, że masz 150IQ. Owi ludzie wykorzystują te same mechanizmy życia ekonomicznego i społecznego, które są dostępne dla wszystkich, ale lepiej to robią - sami się faworyzują. :) |
|
Xqwzts [ nieaktywne ] Wysłano: 2009-04-08 21:52:02 |
Dopalacze i takie tam. > > że jedną z ról stada jest ochrona najlepszych/najbardziej > > wartościowych jego członków. > > > Ciekawe, czy pana Xqwzts to też "intelektualnie zabolało", czy po prostu > jest ciekawy, o kim piszesz W ogóle co znaczy "najbardziej wartościowy członek" ? Czy mam rozumieć, że są ludzie, których mam uważać za ważniejszych od samego sebie ? Oczywiście nigdy tak nie będzie. Dlatego też zadałem tamto pytanie. |
|
Genezis [ nieaktywne ] Wysłano: 2009-04-09 06:25:43 |
Dopalacze i takie tam. > > > że jedną z ról stada jest ochrona najlepszych/najbardziej > > > wartościowych jego członków. > > > > > > Ciekawe, czy pana Xqwzts to też "intelektualnie zabolało", czy po > prostu > > jest ciekawy, o kim piszesz > > > W ogóle co znaczy "najbardziej wartościowy członek" ? > Czy mam rozumieć, że są ludzie, których mam uważać za ważniejszych od > samego sebie ? Oczywiście nigdy tak nie będzie. Dlatego też zadałem tamto > pytanie. Masz do wyboru: kretyna i genialnego naukowca płci zeńskiej, która zajebiście robi nie tylko loda. Co wybierasz? |
|
Hast [ nieaktywne ] Wysłano: 2009-04-09 09:14:24 |
Dopalacze i takie tam. > Masz do wyboru: kretyna i genialnego naukowca płci zeńskiej, która > zajebiście robi nie tylko loda. Co wybierasz? A kretyn jest jakiej płci? :-) |
|
Darajevahos ( make my day ) ![]() Wysłano: 2009-04-09 10:04:07 |
Dopalacze i takie tam. > genialnego naukowca płci zeńskiej Hehehehehehehe... Udał Ci się żart, chyba pierwszy raz. :D A co do meritum: co ma piernik do wiatraka? Pan X pyta, czemu ma uważać kogoś - niczym jakaś mrówka - za "ważniejszego" od siebie, godnego lepszej ochrony społecznej - a Ty mu wyjeżdżasz z pytaniem, kogo ma wybrać. Wybrać może babkę, co nie oznacza, że jeśli on byłby tym kretynem, wybrałby tak samo. Praktycznie nikt by tak nie zrobił - bo każdy w stadzie/społeczeństwie myśli najpierw o sobie i o swoich najbliższych, bynajmniej nie o "najlepszych", którzy radzą sobie od przeciętniaków lepiej w każdej sytuacji. |
|
Genezis [ nieaktywne ] Wysłano: 2009-04-09 14:31:03 |
Spalone > > genialnego naukowca płci zeńskiej > > > Hehehehehehehe... Udał Ci się żart, chyba pierwszy raz. :D > > A co do meritum: co ma piernik do wiatraka? praktycznie nic. > Pan X pyta, czemu ma uważać > kogoś - niczym jakaś mrówka - za "ważniejszego" od siebie, godnego lepszej > ochrony społecznej - a Ty mu wyjeżdżasz z pytaniem, kogo ma wybrać. Tak, chciałam to obrazowo wyjaśnić przy dłuższej konwersacji... ale chyba wszystko spaliłeś przykładem niżej ;/ > Wybrać > może babkę, co nie oznacza, że jeśli on byłby tym kretynem, wybrałby tak > samo. Praktycznie nikt by tak nie zrobił - bo każdy w > stadzie/społeczeństwie myśli najpierw o sobie i o swoich najbliższych, > bynajmniej nie o "najlepszych", którzy radzą sobie od przeciętniaków > lepiej w każdej sytuacji. To prawda: co mnie obchodzi nieznany mi Kowalski, w sytuacji gdy moje życie i życie moich ukochanych wisi na włosku. (najlepsi przeżyją jeśli kretyn niczego nie spierdoli. Dlatego najlepiej go dać na mięso armatnie. A... pomijam to, że kretyni mają czasem zadziwiające szczęście.) PS: Do Hasta - chodziło mi o kretyna, nie o kretynkę (fuck- podniecają Cie kretynki?). |
|
Xqwzts [ nieaktywne ] Wysłano: 2009-04-09 13:22:38 |
Dopalacze i takie tam. > Masz do wyboru: kretyna i genialnego naukowca płci zeńskiej, która > zajebiście robi nie tylko loda. Co wybierasz? Taka kobieta nie wybrała by kogoś takiego jak ja, więc chuj z nim i z nią ;p Oczywiście niech sobie pani profesor żyje, kretyna można utylizować. |
|
darktofik ( fluorescencja ) Wysłano: 2009-04-21 14:04:42 |
Dopalacze i takie tam. > Masz do wyboru: kretyna i genialnego naukowca płci zeńskiej, która > zajebiście robi nie tylko loda. Co wybierasz? Genezis, Cie choroba... No już się tak nie reklamuj... :-D |
|
Xqwzts [ nieaktywne ] Wysłano: 2009-04-21 20:51:01 |
Dopalacze i takie tam. > > Masz do wyboru: kretyna i genialnego naukowca płci zeńskiej, która > > zajebiście robi nie tylko loda. Co wybierasz? > > Genezis, Cie choroba... No już się tak nie reklamuj... :-D To była reklama ? Zaraz... To był post do mnie :D |
|
Sirrush [ nieaktywne ] Wysłano: 2009-04-09 07:57:17 |
Dopalacze i takie tam. > W ogóle co znaczy "najbardziej wartościowy członek" ? Czy mam rozumieć, że są ludzie, których mam uważać za ważniejszych od samego sebie ? Oczywiście nigdy tak nie będzie. Dlatego też zadałem tamto pytanie. * Np. dzieci mają do pewnego czasu taki status 'najbardziej wartościowego członka', dlatego są szczególnie chronione w stadzie (niekiedy nawet te nienarodzone). Stado, grupa, rodzina wiele poświęca na ich wychowanie i pzretrwanie. Ale to wcale nie jest rgułą. 'Wartość', 'wartościowość', 'przydatność' danej jednostki, zależy od tego, co dane stado uważa za ważne. W sytuacji, kiedy stado natrafia na problem, najbardziej wartościową jednostką jest ta, która potrafi go rozwiązać. Ponieważ pewnie nie masz dzieci, spokojnie masz czas na to aby chronić jedynie siebie, ale są też inne kategorie określania tego, co jest wartościowe, która jednostka i dlaczego. Czyżby nikt nigdy nie dał Ci do zrozumienia, że jesteś wart tego aby coś (czas, pieniądze, uczucia) dla Ciebie poświęcić? * A tak poza tym, to tak, są ludzie ważniejsi od Ciebie, np. ja. :* * Pozdro |
|
Darajevahos ( make my day ) ![]() Wysłano: 2009-04-09 10:36:47 |
Dopalacze i takie tam. > * Np. dzieci mają do pewnego czasu taki status 'najbardziej wartościowego > członka', dlatego są szczególnie chronione w stadzie (niekiedy nawet te > nienarodzone). Stado, grupa, rodzina wiele poświęca na ich wychowanie i > pzretrwanie. To nie tak. Zwierzęta żadnych statusów nikomu nie nadają - wiem, o co Ci chodzi, ale użycie tego sformułowania zniekształca obraz rzeczywistości, zamiast pomagać w zrozumieniu zjawiska. Chronią młode, ale robią to instynktownie - nie wartościują. Nie wszystkie gatunki zresztą wyewoluowały taki mechanizm - niektóre zwierzęta od razu po urodzeniu są samodzielne (acz znacznie bardziej narażone na niebezpieczeństwa, niż dorosłe jednostki), zatem nie ma potrzeby chronienia ich. Lwy, zwierzęta stadne, zagryzają nie swoje młode - raczej nie nadają im statusu najbardziej wartościowych członków, nie? :) > Ale to wcale nie jest rgułą. Może to być rzadkość, jeśli policzymy gatunki, które się tak zachowują. ;) > 'Wartość', 'wartościowość', 'przydatność' > danej jednostki, zależy od tego, co dane stado uważa za ważne. W sytuacji, > kiedy stado natrafia na problem, najbardziej wartościową jednostką jest > ta, która potrafi go rozwiązać. Twoja teoria, jakoby stado chroniło wybitne jednostki jest naiwna. Chroni je tak samo, jak inne jednostki. Proszę pamiętać, że bycie najlepszym nie polega na tym, że jesteśmy chronieni, lecz raczej, że sami potrafimy się ochronić. :) TYLKO ludzie mogą otaczać dodatkową ochroną wybitne jednostki - ale tylko wtedy, gdy mogą na tym sami zyskać. Ale, jak już pisałem, owe jednostki powinny udowadniać swoją wybitność samodzielnością. Chuchanie i dmuchanie raczej nie sprzyja ich aktywności. |
|
Sirrush [ nieaktywne ] Wysłano: 2009-04-09 15:03:00 |
Dopalacze i takie tam. > To nie tak. Zwierzęta żadnych statusów nikomu nie nadają * Nie zgadzam się, zwierzęta nadają status członkom stada. Próbujesz poprostu uznać, że nie da się przełożyć naszego rozumienia świata na ich. Ale to również nie tak, my definiujemy i działamy, one działają, ale wynik jest ten sam. > Chronią młode, ale robią to instynktownie - nie wartościują. * My ludzie również działamy instynktownie w wielu przypadkach, sami jesteśmy zwierzętami. > Nie wszystkie gatunki zresztą wyewoluowały taki mechanizm - niektóre zwierzęta od razu po urodzeniu są samodzielne (acz znacznie bardziej narażone na niebezpieczeństwa, niż dorosłe jednostki), zatem nie ma potrzeby chronienia ich. * To tylko jeden z przykładów zachowań społecznych, jaki podałam, Dara. Nigdy nie miałeś psa? Uważasz się za roślinę, że nie rozumiesz i nie widzisz zachowań wspólnych jakie dzielimy z innymi gatunkami zwierząt? > stadne, zagryzają nie swoje młode - raczej nie nadają im statusu najbardziej wartościowych członków, nie? :) * Pewne rzeczy można stwierdzić poprzez prostą obserwację. Jednocześnie, nie możesz udowodnić tego, że zwierzęta takiego statusu sobie nie nadają, nie znasz ich języka. Z drugiej strony, przecież w wielu stadach istnieje hierarchia, czym ona jest, jeśli nie wartościowaniem? > Twoja teoria, jakoby stado chroniło wybitne jednostki jest naiwna. * Oczywiście. Nie wiem tylko czy Twój zamknięty umysł nie jest bardziej. :) > Proszę pamiętać, że bycie najlepszym nie polega na tym, że jesteśmy chronieni, lecz raczej, że sami potrafimy się ochronić. :) * Gratuluje, że na to wpadłeś. > Chuchanie i dmuchanie raczej nie sprzyja ich aktywności. * Nie dość, ze pierdolisz banały, z przeproszeniem, to jeszcze popadasz w skrajności. Rzuć coś nowego, dla odmiany. * Pozdro |
|
Darajevahos ( make my day ) ![]() Wysłano: 2009-04-11 23:11:36 |
Dopalacze i takie tam. > * Nie zgadzam się, zwierzęta nadają status członkom stada. Próbujesz > poprostu uznać, że nie da się przełożyć naszego rozumienia świata na ich. Ech, a komety z kursem kolizyjnym z Ziemią nadają jej status "celu do zniszczenia". Zamiast "nadają im status", to "opiekują się", bądź "lecą w kierunku Ziemi" - opisujemy zjawisko, jednocześnie bezsensownie nie wprowadzamy terminologii socjologicznej. Ale myślę, że tu EOT - chyba, że koniecznie chcesz ripostować; nie jest to główny temat. > > Chronią młode, ale robią to instynktownie - nie wartościują. > > * My ludzie również działamy instynktownie w wielu przypadkach, Co w związku z tym? Mam zweryfikować pogląd na temat umysłowości zwierząt i uznać, że potrafią posługiwać się abstrakcyjnymi pojęciami, jak "wartość", bądź "opłacalność"? > sami jesteśmy zwierzętami. Nazywaj nas, jak chcesz. Możesz się nazwać równie dobrze kamieniem, bo masz np. kamienie w nerkach. :) Nie uważam, że jestem zwierzęciem, nie uważam piłki tenisowej za planetę, nawet jeśli orbituje wokół Słońca i jest okrągła, etc. - taki staromodny jestem. > > Nie wszystkie gatunki zresztą wyewoluowały taki mechanizm - niektóre > zwierzęta od razu po urodzeniu są samodzielne (acz znacznie bardziej > narażone na niebezpieczeństwa, niż dorosłe jednostki), zatem nie ma > potrzeby chronienia ich. > > * To tylko jeden z przykładów zachowań społecznych, jaki podałam, Dara. Ale to, że ich nie chronią, nie jest wynikiem społecznych reakcji, tylko beznamiętnego procesu, programu zakodowanego w genach. :) Równie dobrze społeczną reakcją jest osuwanie się masy skalnej w górach - kamienie uznają, że nie mogą dalej opierać się grawitacji i lecą na dół. > Nigdy nie miałeś psa? Uważasz się za roślinę, że nie rozumiesz i nie > widzisz zachowań wspólnych jakie dzielimy z innymi gatunkami zwierząt? Tak, dzielimy pewne zachowania. M.in. nie mamy w zwyczaju chronienia jakiś "wybitnych jednostek", działając sprzecznie z wolą naszych genów. :) > > stadne, zagryzają nie swoje młode - raczej nie nadają im statusu > najbardziej wartościowych członków, nie? :) > > * Pewne rzeczy można stwierdzić poprzez prostą obserwację. Jednocześnie, > nie możesz udowodnić tego, że zwierzęta takiego statusu sobie nie nadają, > nie znasz ich języka. Nie znam, bo go nie mają - poza nielicznymi gatunkami ssaków, które potrafią li ostrzec się przed zagrożeniem, poinformować "jest żarcie!", itp. Ale nie jest to język, tylko system maksymalnie uproszczonych komunikatów/alarmów. Nie tworzą zdań, czy pojęć. Poza tym, słyszałaś o badaniach anatomicznych mózgu, jego aktywności elektrycznej za pomocą tomografii? Ech, kobieto - zajmij się lepiej szydełkowaniem. > Z drugiej strony, przecież w wielu stadach istnieje > hierarchia, czym ona jest, jeśli nie wartościowaniem? Zwierzęta NIE WARTOŚCIUJĄ. Nie operują abstrakcyjnymi pojęciami, nie identyfikują wartości stosując różnorakie kryteria - po prostu silniejsi walą w mordę słabszych, dzięki czemu inni boją się podchodzić przed nimi do jedzenia, czy samic. Zwierzęta działają kierując się instynktem, a swoistą "inteligencję operacyjną" wykorzystują do realizacji celów dyktowanych przez instynkt i tyle. Instynktownie walczą również o dominację w grupie, a efekt końcowy tej walki ludzie nazywają "hierarchiczną budową stada". > > Twoja teoria, jakoby stado chroniło wybitne jednostki jest naiwna. > > * Oczywiście. Nie wiem tylko czy Twój zamknięty umysł nie jest bardziej. > :) Tak, mam zamknięty umysł - na banialuki wrażliwych "humanistek". > > Proszę pamiętać, że bycie najlepszym nie polega na tym, że jesteśmy > chronieni, lecz raczej, że sami potrafimy się ochronić. :) > > > > * Gratuluje, że na to wpadłeś. Ja tylko tłumaczę, jak dziecku. :) > > Chuchanie i dmuchanie raczej nie sprzyja ich aktywności. > > * Nie dość, ze pierdolisz banały, z przeproszeniem, to jeszcze popadasz w > skrajności. To dla Ciebie banały? Zatem skąd rewolucyjna teoria, że zwierzęta dbają o najbardziej wartościowe jednostki? Czemu nigdy nie słyszałem o dzielnej, acz chorej antylopie, która - zatrwożona rozwojem sytuacji - rzuca się w paszczę wygłodniałego geparda, który gonił piękną, zdrową sztukę? |
|
Genezis [ nieaktywne ] Wysłano: 2009-04-13 12:43:04 |
Dopalacze i takie tam. > To dla Ciebie banały? Zatem skąd rewolucyjna teoria, że zwierzęta dbają o > najbardziej wartościowe jednostki? Czemu nigdy nie słyszałem o dzielnej, > acz chorej antylopie, która - zatrwożona rozwojem sytuacji - rzuca się w > paszczę wygłodniałego geparda, który gonił piękną, zdrową sztukę? Czytałam ostatnio, że taką "właściwość" mają mrówki i pszczoły. U innych zwierząt ponoć tego nie stwierdzono. |
|
Darajevahos ( make my day ) ![]() Wysłano: 2009-04-13 16:30:34 |
Dopalacze i takie tam. > Czytałam ostatnio, że taką "właściwość" mają mrówki i pszczoły. U innych > zwierząt ponoć tego nie stwierdzono. Bo te owady się nie rozmnażają, jak te zwierzęta, u których tego nie stwierdzono - mają królowe, zatem nie mają potrzeby konkurencji. |
|
Sasklacz [ nieaktywne ] Wysłano: 2009-04-19 21:58:37 |
Dopalacze i takie tam. > > Czytałam ostatnio, że taką "właściwość" mają mrówki i pszczoły. U > innych > > zwierząt ponoć tego nie stwierdzono. > > Bo te owady się nie rozmnażają, jak te zwierzęta, u których tego nie > stwierdzono - mają królowe, zatem nie mają potrzeby konkurencji. bo system mrówek nie pozwala na niańczenie jednostek chorych lub z defektami typu brak ręki - takie osobniki są albo zjadane albo poszoł! Ot cała tajemnica |
|
M.N. Ramirez [ nieaktywne ] Wysłano: 2009-04-19 21:50:40 |
Hm. Migi ? > Zwierzęta NIE WARTOŚCIUJĄ. Hm. > Nie operują abstrakcyjnymi pojęciami, nie identyfikują wartości stosując > różnorakie kryteria - Goryle można nauczyć posługiwać się językiem migowym :-) Tzn. posługują się abstrakcyjnymi pojęciami. I co teraz mi powiesz? :-> |
|
Darajevahos ( make my day ) ![]() Wysłano: 2009-04-19 22:32:31 |
Hm. Migi ? > > Nie operują abstrakcyjnymi pojęciami, nie identyfikują wartości > stosując > > różnorakie kryteria - > > > Goryle można nauczyć posługiwać się językiem migowym :-) Tzn. posługują > się abstrakcyjnymi pojęciami. I co teraz mi powiesz? :-> Po pierwsze: porównując liczbę gatunków zwierząt operujących abstrakcyjnymi pojęciami, do ogółu, można to uznać za "wyjątek potwierdzający regułę". Po drugie: większość małp uczy się, w trakcie wielu lat żmudnych treningów, niewielu migowych słów - te małpy, które zwracają naszą uwagę, bo potrafią ładnie poprosić o cukierka, są również "wyjątkiem potwierdzającym regułę". Po trzecie: są mniej i bardziej abstrakcyjne pojęcia - wiem, wiem, wiesz o tym. Ale przypominam, by zaznaczyć, że samo posługiwanie się tymi pojęciami nie znaczy, że "identyfikują wartości stosując różnorakie kryteria". Zacytowałeś to, więc tak z przezorności... |
|
Xqwzts [ nieaktywne ] Wysłano: 2009-04-09 13:42:56 |
Dopalacze i takie tam. No, może dzieci wśród ludzi są w jakiś sposób cenne - do czasu. Wygaje mi się, że to zależy od nas samych kogo uważamy za wartościowego. Są przecież ludzie, którzy mają za nic wszystkich. Nap > * A tak poza tym, to tak, są ludzie ważniejsi od Ciebie, np. ja. :* Tak, zapewne od takiego osobnika jak ja niewiadomej płci, kobieta to napewno bardziej przydatna rzecz. :P |
|
Krotton [ nieaktywne ] Wysłano: 2009-04-08 18:45:28 |
Dopalacze i takie tam. Zdaję sobie sprawę z użyteczności formy, jaką jest stado (niewiele istnieje zwierząt, które nie tworzą stad). Po prostu samo patrzenie na to, jak ludzie bezmyślnie powielają swoje zachowania; jak próbują wspólnie przeżywać swoje emocje, nie zdając sobie sprawy z ich nieprzenikalności; jak łatwo owinąć ich wokół palca, jest dla mnie z jednej strony dość zabawne, ale z drugiej obrzydza mnie i irytuje. -- Idealną wręcz metaforą jest pastwisko (w nieco innym niż biblijny kontekście): po zielonej łączce chodzą sobie owieczki, spokojnie sobie jedzą, jedynym ich problemem jest konieczność przejścia kilku kroków do następnej kępki trawy; od czasu do czasu z lasu wybiega wilk, który dziabnie sobie kilka wełniaków i ucieknie do lasu. Jedyną istotą wyniesioną ponad całą scenę jest pasterz - ten wie, jak wprawić owce w zadowolenie (i dalej zarabiać na ich wełnie), potrafi także skutecznie odstraszać wilki. |
|
darktofik ( fluorescencja ) Wysłano: 2009-04-21 12:06:56 |
Dopalacze i takie tam. > (zachowania stadne to > chyba najżałośniejsza forma okazywania swojej głupoty). Zachowania stadne to typowy odruch zwierzęcy, gwarantujący bezpieczeństwo jednostce/członkowi stada :-) Nie znajdziesz wielu ludzi, którzy wyzbyli się tego nawyku całkowicie. Mało takich prawdziwych outsiderów. Śmiem nawet twierdzić, że nie ma takich. Bo każdy z nas kiedyś, w życiu podążał mimowolnie za grupą. Czy ma się odwagę do tego teraz przyznać, czy nie. Chyba, że jaki wychowany od kołyski z dala od ludzkich zbiorowości pustelnik. |
|
Pokrakk [ nieaktywne ] Wysłano: 2009-04-07 16:59:15 |
Dopalacze i takie tam. > > Zalegalizować absolutnie wszystkie narkotyki - niech ziarno odsieję > się od > > plew. > > > W 100% się zgadzam. Sabatielu - to podpucha?! Jedna lakoniczna wypowiedź niegodna człowieka którego znam z pisania wielo-PageDown-owych postów? Człowieka, który swymi odpowiedziami zarzynał seryjnie kółka myszy swych interlokutorów niczym Rober Kubica bolid? Sabatielu, którego znam - gdzieżeś ty?! |
|
Sabatiel ( Codex Saerus ) ![]() Wysłano: 2009-04-07 17:22:55 |
Sabatiele i takie tam. > > W 100% się zgadzam. > > Sabatielu - to podpucha?! Nie. Tak uważam. > Jedna lakoniczna wypowiedź niegodna człowieka którego znam z pisania > wielo-PageDown-owych postów? Człowieka, który swymi odpowiedziami zarzynał > seryjnie kółka myszy swych interlokutorów niczym Rober Kubica bolid? :-))) > Sabatielu, którego znam - gdzieżeś ty?! Powody są dwa: - brak mi czasu - brak mi ochoty :-) [Ależ się tym razem rozpisałem! :-)] |
|
Sasklacz [ nieaktywne ] Wysłano: 2009-04-10 22:36:39 |
Dopalacze i takie tam. > > Zalegalizować absolutnie wszystkie narkotyki - niech ziarno odsieję > się od > > plew. > > > W 100% się zgadzam. agree. w holandi jest legalizacja i jakoś nie słyszałem nigdy o stadzie dzikich zombie rozwalających sklep z "dopalaczami' |
|
Xqwzts [ nieaktywne ] Wysłano: 2009-04-10 23:35:31 |
Dopalacze i takie tam. > > > Zalegalizować absolutnie wszystkie narkotyki - niech ziarno > odsieję > > się od > > > plew. > > > > > > W 100% się zgadzam. > > > agree. w holandi jest legalizacja i jakoś nie słyszałem nigdy o stadzie > dzikich zombie rozwalających sklep z "dopalaczami' Objection! Jesteś legalizacja, lecz nie wszystkiego - oby tak pozostało. Gdyby było inaczej, zobaczyłbyś to o czym napisałeś - bardzo możliwe. |
|
Darajevahos ( make my day ) ![]() Wysłano: 2009-04-11 21:19:37 |
Dopalacze i takie tam. > Gdyby było inaczej, zobaczyłbyś to o czym napisałeś - bardzo możliwe. Uległeś propagandzie. Ludzie nie są znowuż tak bezmyślni, jeśli nie biorą teraz twardych narkotyków, to nie dlatego, że są nielegalne, tylko słyszeli lub widzieli, jak kończą ćpuny. Chyba każdy młody człowiek wie, do kogo/gdzie pójść, by "coś" kupić. Podobnie, nie widzisz mnóstwa szlajających się po ulicach pijaków - choć możesz bez problemu kupić sobie flaszkę. Prawda jest taka, że prohibicja nie zmniejsza spożycia zakazanego środka, jedynie penalizuje świadomy wybór jednostki, nie wpływający negatywnie bezpośrednio na innych - czyli ogranicza wolność w obrzydliwy sposób. Wprowadzenie prohibicji na alkohol w USA zwiększyło jego spożycie o 300%, zmniejszyło przychody budżetowe, pozwoliło rozkwitnąć mafiom, tworząc fundamenty pod dzisiejsze, zorganizowane grupy przestępcze. |
|
Sasklacz [ nieaktywne ] Wysłano: 2009-04-11 23:22:57 |
Dopalacze i takie tam. > > Gdyby było inaczej, zobaczyłbyś to o czym napisałeś - bardzo > możliwe. > > > Uległeś propagandzie. Ludzie nie są znowuż tak bezmyślni, jeśli nie biorą > teraz twardych narkotyków, to nie dlatego, że są nielegalne, tylko > słyszeli lub widzieli, jak kończą ćpuny. Chyba każdy młody człowiek wie, > do kogo/gdzie pójść, by "coś" kupić. Podobnie, nie widzisz mnóstwa > szlajających się po ulicach pijaków - choć możesz bez problemu kupić sobie > flaszkę. Prawda jest taka, że prohibicja nie zmniejsza spożycia zakazanego > środka, jedynie penalizuje świadomy wybór jednostki, nie wpływający > negatywnie bezpośrednio na innych - czyli ogranicza wolność w obrzydliwy > sposób. Wprowadzenie prohibicji na alkohol w USA zwiększyło jego spożycie > o 300%, zmniejszyło przychody budżetowe, pozwoliło rozkwitnąć mafiom, > tworząc fundamenty pod dzisiejsze, zorganizowane grupy przestępcze. dlatego też uważam żeby zalegalizować , owszem przez pewien czas będzie szał bo to normalne ale potem wszystko się ustatkuje i bedzie ok |
|
Xqwzts [ nieaktywne ] Wysłano: 2009-04-11 23:43:58 |
Dopalacze i takie tam. > > Gdyby było inaczej, zobaczyłbyś to o czym napisałeś - bardzo > możliwe. Co do narkotyków, to lepiej jak nie tak łatwo je dostać. |
|
Pokrakk [ nieaktywne ] Wysłano: 2009-04-13 19:28:12 |
Dopalacze i takie tam. > Co do narkotyków, to lepiej jak nie tak łatwo je dostać. Pijesz alkohol? |
|
Xqwzts [ nieaktywne ] Wysłano: 2009-04-14 18:16:49 |
Dopalacze i takie tam. > > > Co do narkotyków, to lepiej jak nie tak łatwo je dostać. > > Pijesz alkohol? Nie. |
|
Genezis [ nieaktywne ] Wysłano: 2009-04-14 20:40:09 |
Dopalacze i takie tam. > > > > > Co do narkotyków, to lepiej jak nie tak łatwo je dostać. > > > > Pijesz alkohol? > > > Nie. Why? |
|
Xqwzts [ nieaktywne ] Wysłano: 2009-04-16 01:20:11 |
Dopalacze i takie tam. > > > > Co do narkotyków, to lepiej jak nie tak łatwo je dostać. > > > > > > Pijesz alkohol? > > > > > > Nie. > > Why? Bo jest żółtawo takie jakieś i źle mi sie kojarzy. |
|
modra ( Ω ) ![]() Wysłano: 2009-04-14 22:33:10 |
Dopalacze i takie tam. > > Pijesz alkohol? Jaki ma związek zażywanie narkotyków, z piciem alkoholu? |
|
Darajevahos ( make my day ) ![]() Wysłano: 2009-04-13 20:02:29 |
Dopalacze i takie tam. > Co do narkotyków, to lepiej jak nie tak łatwo je dostać. Wszelkie prohibicje to objawy faszyzacji, która jest rosnącą ingerencją państwa w życie prywatne obywateli, tłumaczona "dobrem ogółu [kolektywizm])". Europejczycy są tak wytresowani, że sami bronią ograniczania swojej wolności. Żałosne. |
|
Xqwzts [ nieaktywne ] Wysłano: 2009-04-14 18:19:41 |
Dopalacze i takie tam. > > Co do narkotyków, to lepiej jak nie tak łatwo je dostać. > > > Wszelkie prohibicje to objawy faszyzacji, która jest rosnącą ingerencją > państwa w życie prywatne obywateli, tłumaczona "dobrem ogółu > [kolektywizm])". Europejczycy są tak wytresowani, że sami bronią > ograniczania swojej wolności. Żałosne. Ja coś pisałem o prohibicji ? Według mnie jest jednak różnica między wolnością, a dążeniem do samodestrukcji, a narkotyki, to dość pewna droga. |
|
Darajevahos ( make my day ) ![]() Wysłano: 2009-04-15 10:28:29 |
Dopalacze i takie tam. > Ja coś pisałem o prohibicji ? Prohibicji wobec narkotyków, tak. > Według mnie jest jednak różnica między wolnością, a dążeniem do > samodestrukcji, a narkotyki, to dość pewna droga. Ale demagogia. Ja chcę wolności do samodestrukcji. Nie znaczy to jednak, że po ewentualnej legalizacji rzucę się do apteki i walnę se amfę - chcę mieć po prostu do tego prawo. |
|
Xqwzts [ nieaktywne ] Wysłano: 2009-04-16 01:41:59 |
Dopalacze i takie tam. > Ale demagogia. Ja chcę wolności do samodestrukcji. Nie znaczy to jednak, > że po ewentualnej legalizacji rzucę się do apteki i walnę se amfę - chcę > mieć po prostu do tego prawo. Masz prawo do samodestrukcji, no ale nie wiem, czy inni mają prawo ci pozwolić. |
|
Hast [ nieaktywne ] Wysłano: 2009-04-16 09:33:56 |
Dopalacze i takie tam. > Masz prawo do samodestrukcji, > no ale nie wiem, czy inni mają prawo ci pozwolić. Inni mają wobec ciebie większe prawa i obowiązki niż ty sam? |
|
Darajevahos ( make my day ) ![]() Wysłano: 2009-04-16 09:57:54 |
Dopalacze i takie tam. > > Masz prawo do samodestrukcji, > > no ale nie wiem, czy inni mają prawo ci pozwolić. > > Inni mają wobec ciebie większe prawa i obowiązki niż ty sam? To, jak w mojej odpowiedzi wyjaśniłem, nazywa się kolektywizm. :-) Rzeczywiście dzisiaj jesteśmy skazani na wolę przedstawicieli szarej masy - w każdej chwili mogą zakazać nam praktycznie wszystkiego. |
|
Darajevahos ( make my day ) ![]() Wysłano: 2009-04-16 09:47:46 |
Dopalacze i takie tam. > Masz prawo do samodestrukcji, Raczej powinienem mieć, lecz nie mam. U nas nie można się nawet spokojnie powiesić - zaraz cię ratują i PRZYMUSOWO do psychiatryka - dlaczego? Bo nie masz do tego prawa, murzynie. :-) > no ale nie wiem, czy inni mają prawo ci pozwolić. Ale z Ciebie kretyn - potrafisz zaprzeczyć sobie w jednym zdaniu. Gdzie to moje prawo, jeżeli jest uzależnione od przyzwolenia "innych"? W zamierzchłych czasach, jednostka, która np. nie mogła targnąć się na swoje życie, czy wdychać palącej się konopi indyjskiej BEZ POZWOLENIA, była nazywana NIEWOLNIKIEM. Teraz takie xiańskie ścierwo, jak Ty, najwidoczniej o "chwalebnych" tradycjach swojej religii pamięta, niewolnictwo całym sercem wspierając... http://www.racjonalista.pl/kk.php/s,581 :> Tyle tylko, że dziś niewolnictwo jest "systemowo" gorsze - kiedyś niewolnik miał jednego pana, osobę - mógł się zasłużyć, czy wykupić, uzyskując wolność. Teraz za pana ma kolektyw, ze swoimi bezdusznymi, zbiurokratyzowanymi mackami w postaci organów państwa. I wykupić się nie może. Na szczęście, póki co, może uciec do normalniejszego kraju - ale za PRLu Twoi "inni" nie pozwalali. |
|
Xqwzts [ nieaktywne ] Wysłano: 2009-04-17 21:13:02 |
Dopalacze i takie tam. Widze, że nic nie zrozumiałeś, więc wyjaśnie ci to. Ty sobie idziesz się powiesić i masz do tego prawo, ale inni są ograniczeni tym przymusem powstrzymania cię od tego, choć sami nie wiedzą czemu. Już bardziej rozumiesz ? |
|
Darajevahos ( make my day ) ![]() Wysłano: 2009-04-18 00:39:26 |
Dopalacze i takie tam. > Widze, że nic nie zrozumiałeś, więc wyjaśnie ci to. Ciebie ogólnie trudno zrozumieć. > Ty sobie idziesz się powiesić i masz do tego prawo, ale inni są > ograniczeni tym przymusem powstrzymania cię od tego, choć sami nie wiedzą > czemu. Rozmawialiśmy o odgórnym, PRAWNYM zakazywaniu środków odurzających i wolności do autodestrukcji, a Ty wyjechałeś z jakimiś "innymi", którzy będą mi "pozwalać", bądź zakazywać ich - w zależności od oceny moralnej. Chuj mnie oni obchodzą - wszelkie prywatne, moralne prawa stoją niżej od prawa stanowionego. Równie dobrze możesz pisać, że ktoś będzie ograniczony przymusem powstrzymania mnie od jedzenia niezdrowej wołowiny i mi zabierze cheeseburgera. ;) Niby prawo stanowione opiera się na "prawie naturalnym" - ale dla mnie kompletnie nie jest naturalne to, że obcemu człowiekowi zabraniam jarania blantów! Z jakiej kurwa racji miałbym to robić!? Albo ktoś mi? Podsumowując: ludzie powinni szanować swoją i czyjąś indywidualną autonomię, NIE wtrącając się w prywatne sprawy. |
|
Xqwzts [ nieaktywne ] Wysłano: 2009-04-18 21:07:50 |
Dopalacze i takie tam. Ja to widzę tak, masz prawo do wszystkiego, ja ci go nie dałem, ani nikt inny, sam sobie je nadałeś. Jeśli inni mają coś do tego co robisz, to nie moje zmartwienie, również nie moja to wina, widocznie kierują się innymi wartościami, które towbie nie odpowiadają. Tak się składa, że dużo ludzi mówi NIE dopalaczom, teraz tocz sobie bój o to jeśli chcesz, mi to zwisa. EOT. |
|
Hast [ nieaktywne ] Wysłano: 2009-04-19 10:00:54 |
Dopalacze i takie tam. > Tak się składa, że dużo ludzi > mówi NIE dopalaczom, teraz tocz sobie bój o to jeśli chcesz Dużo ludzi słucha discopolo, uwielbia film "You don't mess with the Zohan", pali szlugi, żre w McDonaldzie i czyta "Fakt". |
|
Xqwzts [ nieaktywne ] Wysłano: 2009-04-19 12:00:08 |
Dopalacze i takie tam. > Dużo ludzi słucha discopolo, uwielbia film "You don't mess with the > Zohan", pali szlugi, żre w McDonaldzie i czyta "Fakt". No to napisałem przecież, że jak chce walczyć z opozycją to niech sobie walczy. To w końcu całkiem polska polityka. |
|
Darajevahos ( make my day ) ![]() Wysłano: 2009-04-19 22:55:05 |
Dopalacze i takie tam. > Ja to widzę tak, masz prawo do wszystkiego, ja ci go nie dałem, ani nikt > inny, sam sobie je nadałeś. Nie nadawałem sobie prawa do wszystkiego. Nie mam też, wg prawa stanowionego, prawa do wszystkiego. > Jeśli inni mają coś do tego co robisz, to nie > moje zmartwienie, Moje też nie. Chyba, że próbują wchodzić w drogę. Tak się składa, że dużo ludzi > mówi NIE dopalaczom, teraz tocz sobie bój o to jeśli chcesz, mi to zwisa. I chuj, że mówią NIE? Jeżeli prawo stanowione pozwala mi na "dopalacze", to leję na tych, co mówią NIE. Jeśli chcą mnie powstrzymywać w czymś, co robić mogę, zawsze można zadzwonić na pyty. :P |
|
Xqwzts [ nieaktywne ] Wysłano: 2009-04-19 23:59:47 |
Dopalacze i takie tam. > Nie nadawałem sobie prawa do wszystkiego. Nie mam też, wg prawa > stanowionego, prawa do wszystkiego. Toć niedawno pisałeś, że to twoja sprawa co robisz. (czyt. prawo) > > Jeśli inni mają coś do tego co robisz, to nie > > moje zmartwienie, > > > Moje też nie. Chyba, że próbują wchodzić w drogę. Ja bym powiedział, że bardziej twoje niż kogokolwiek innego. Jeśli już wiesz, że inni mają coś do tego co robisz, to znaczy, że wchodzą ci w pewnych granicach w drogę, zatem twoje zmartwienie. > I chuj, że mówią NIE? Co proszę ? > Jeżeli prawo stanowione pozwala mi na "dopalacze", > to leję na tych, co mówią NIE. Jeśli chcą mnie powstrzymywać w czymś, co > robić mogę, zawsze można zadzwonić na pyty. :P boże, skąd ty bierzesz te teksty. -.-' ^^ |
|
Darajevahos ( make my day ) ![]() Wysłano: 2009-04-20 22:09:23 |
Dopalacze i takie tam. > > Nie nadawałem sobie prawa do wszystkiego. Nie mam też, wg prawa > > stanowionego, prawa do wszystkiego. > > > Toć niedawno pisałeś, że to twoja sprawa co robisz. (czyt. prawo) Jestem za tym, by prawo kierowało się zasadą, iż wolność jednego człowieka jest ograniczona wolnością drugiego. Uważam zatem, że to, co wchłaniam, to moja sprawa, ale to nie znaczy, że mogę wszystko (tzn. "masz prawo do wszystkiego") - zabijać, gwałcić, rabować. Bo wtedy ograniczam wolność innych. A w dzisiejszym świecie wkurwia mnie to, że moje sprawy stały się sprawami aparatu represji państwa. > boże, skąd ty bierzesz te teksty. -.-' ^^ A Ty swoje? Niech zgadnę - z powodu nagłego wstania z klęczek w kościółku doszło do skrajnego niedotlenienia mózgu, efektem są Twoje posty? ;) |
|
Xqwzts [ nieaktywne ] Wysłano: 2009-04-21 00:36:52 |
Dopalacze i takie tam. > > > Nie nadawałem sobie prawa do wszystkiego. Nie mam też, wg prawa > > > > stanowionego, prawa do wszystkiego. > > > > > > Toć niedawno pisałeś, że to twoja sprawa co robisz. (czyt. prawo) > > > Jestem za tym, by prawo kierowało się zasadą, iż wolność jednego człowieka > jest ograniczona wolnością drugiego. Uważam zatem, że to, co wchłaniam, to > moja sprawa, ale to nie znaczy, że mogę wszystko (tzn. "masz prawo do > wszystkiego") - zabijać, gwałcić, rabować. Bo wtedy ograniczam wolność > innych. A w dzisiejszym świecie wkurwia mnie to, że moje sprawy stały się > sprawami aparatu represji państwa. O to ci chodzi, jak najbardziej masz racje, ale i tu jest cieńka czerwona linia, bo widzisz, kiedy palisz draga, a ktoś kto ich nie popiera się dowie burzysz jego ład wewnętrzny. Ogranicza to jego umysłową wolność :P > > boże, skąd ty bierzesz te teksty. -.-' ^^ > > > A Ty swoje? Niech zgadnę - z powodu nagłego wstania z klęczek w kościółku > doszło do skrajnego niedotlenienia mózgu, efektem są Twoje posty? ;) Chodziło mi o twoje "pyty", a w ogóle skąd ci przyszło do głowy, że chodzę do kościoła ? Nie dotarła do ciebie informcja, że tkwie w ideologicznym gównie ? Aktualnie moje poglądy, wiara, czy też filozofia, nie idzie ani w lewo, ani w prawo. Do przodu się nie ruszam, a do tyłu też nie cofam. Zresztą cofnąć się chyba nie da, bo jeżeli coś poznasz, to i cię to wzbogaca. Z pewnością owa nieokreśloność jest powodem moich postów. |
|
darktofik ( fluorescencja ) Wysłano: 2009-04-21 11:59:42 |
Dopalacze i takie tam. > Do przodu się nie ruszam, a do tyłu też nie cofam. Jak nauczysz się cofać w innym kierunku, niż do tyłu (np. do przodu), to daj znać :-P Chętnie też się nauczę ;-) |
|
Xqwzts [ nieaktywne ] Wysłano: 2009-04-21 20:40:17 |
Dopalacze i takie tam. > > Do przodu się nie ruszam, a do tyłu też nie cofam. > > Jak nauczysz się cofać w innym kierunku, niż do tyłu (np. do przodu), to > daj znać :-P Chętnie też się nauczę ;-) Napisałem tak, bo lepiej brzmi. :) |
|
darktofik ( fluorescencja ) Wysłano: 2009-04-21 11:51:15 |
Dopalacze i takie tam. > Jestem za tym, by prawo kierowało się zasadą, iż wolność jednego człowieka > jest ograniczona wolnością drugiego. Uważam zatem, że to, co wchłaniam, to > moja sprawa, ale to nie znaczy, że mogę wszystko (tzn. "masz prawo do > wszystkiego") - zabijać, gwałcić, rabować. Bo wtedy ograniczam wolność > innych. A w dzisiejszym świecie wkurwia mnie to, że moje sprawy stały się > sprawami aparatu represji państwa. Wiesz, mnie też ciężko domyślić się o co chodzi w postach naszego pana X ;-) Ale przyszło mi na myśl coś takiego: Piszesz, że chcesz mieć prawo (potencjalnie) się powiesić, a ktoś na siłę będzie Cię ratował i to Cię wkurza. O.K. Teraz załóżmy, że idziesz ulicą, dostajesz wylewu i tracisz przytomność. Idąc Twoim tokiem rozumowania, jeśli Cię odratują w szpitalu, chciałbyś mieć prawo do pozwania ich do sądu za to, że nie dali Ci spokojnie umrzeć? (bo może akurat tego chciałeś, a przypadkowo zrządzenie losu z tym wylewem tylko Ci dopomogło?) |
|
Darajevahos ( make my day ) ![]() Wysłano: 2009-04-21 13:19:25 |
Dopalacze i takie tam. > Idąc Twoim tokiem rozumowania, jeśli Cię odratują w szpitalu, chciałbyś > mieć prawo do pozwania ich do sądu za to, że nie dali Ci spokojnie umrzeć? > (bo może akurat tego chciałeś, a przypadkowo zrządzenie losu z tym wylewem > tylko Ci dopomogło?) Nie, bo przytłaczająca większość woli być w takiej sytuacji odratowana. A nie da się "na szybko" zweryfikować, czy ktoś np. umyślnie wywołał zawał, aplikując sobie parę godzin wyczerpującego biegania, wiedząc o chorym sercu, nie mówiąc już o sprawdzeniu, czy ktoś woli umrzeć, gdy jest nieprzytomny. Można to sprawdzić dopiero, gdy się go odratuje - a nawet jeśli powie "kurde, wolałem umrzeć", to nie dowiemy się, czy mówi prawdę, czy chce dostać odszkodowanie. :P Mnie boli tylko to, że ktoś po próbie samobójczej musi iść na leczenie psychiatryczne przymusowo. Za ratowaniem samobójców stoi jeden, ważny argument, o którym zapomniałem - nie wiadomo, czy to było samobójstwo. Np. gdy widzimy kogoś powieszonego, nie wiadomo, czy sam się powiesił, czy ktoś mu "pomógł", prawda? Gdy osoba ta potwierdzi, że była to próba samobójcza, wypuszczamy ją i radzimy udać się do lekarza. |
|
darktofik ( fluorescencja ) Wysłano: 2009-04-21 13:56:40 |
Dopalacze i takie tam. > Mnie boli tylko to, że ktoś po próbie samobójczej musi iść na leczenie > psychiatryczne przymusowo. Za ratowaniem samobójców stoi jeden, ważny > argument, o którym zapomniałem - nie wiadomo, czy to było samobójstwo. Np. > gdy widzimy kogoś powieszonego, nie wiadomo, czy sam się powiesił, czy > ktoś mu "pomógł", prawda? Gdy osoba ta potwierdzi, że była to próba > samobójcza, wypuszczamy ją i radzimy udać się do lekarza. Zważ, ilu gości po nieudanym "podejściu do zejścia" i fachowej pomocy jakimś trafem nabiera chęci życia i więcej nie próbuje. Ileż samobójstw wynika z depresji, choroby, która generalnie nie jest śmiertelna? Oczywiście, są wyjątki. Ale takim nic nie pomoże. |
|
Darajevahos ( make my day ) ![]() Wysłano: 2009-04-21 20:35:46 |
Dopalacze i takie tam. > Zważ, ilu gości po nieudanym "podejściu do zejścia" i fachowej pomocy > jakimś trafem nabiera chęci życia i więcej nie próbuje. Ja niedoszłym samobójcom nie zakazałbym opieki, po prostu niech sami się na nią zdecydują i sami za nią zapłacą. Jestem liberałem, przykro mi, ale nie wyobrażam sobie kogokolwiek przymuszać do leczenia. Ani też nie lubię idei powszechnej służby zdrowia. Tak, cenię bardziej wolność od życia kilkuset ludzi w naszym 38 milionowym kraju, którzy - bez nieudzielenia im przymusowej opieki psychiatrycznej - zabiliby się. To ich decyzja. Ale, od razu mówię, powątpiewam w to, czy rzeczywiście tylu ludzi ten system ratuje. |
|
darktofik ( fluorescencja ) Wysłano: 2009-04-21 20:43:31 |
Dopalacze i takie tam. > Tak, cenię bardziej wolność od życia kilkuset ludzi w naszym 38 milionowym > kraju Czysto teoretyczne rozważania. Skoro cenisz wolność nad życie (swoje, mam nadzieję, bo od życia innych Ci wara), to przewrotnie zapytam: Co Ci po wolności, skoro utną Ci głowę? |
|
Darajevahos ( make my day ) ![]() Wysłano: 2009-04-21 22:01:15 |
Dopalacze i takie tam. > > Tak, cenię bardziej wolność od życia kilkuset ludzi w naszym 38 > milionowym > > kraju > > Czysto teoretyczne rozważania. Skoro cenisz wolność nad życie (swoje, mam > nadzieję, bo od życia innych Ci wara), Oczywiście, że chodziło nie o moje życie! Nie rozmawiamy o mnie, ja skłonności samobójczych nie mam. Nie chodzi o to, że złożyłbym w ofierze kilkuset ludzi, czy siebie, ku czci wolności do bycia przymusowo niezamykanym za próbę samobójczą :-), po prostu zaryzykowałbym życiem ludzi, którzy - bez przymusowej opieki, przynajmniej teoretycznie - mogą sobie je odebrać. I nawet, jeśli po pierwszym roku zmiany ustawy zabijałoby się więcej ludzi, nie sprowokowałoby mnie to do zmiany zdania. Zgadzam się, "od życia innych mi wara", stąd właśnie moje poglądy. :> |
|
darktofik ( fluorescencja ) Wysłano: 2009-08-06 18:43:14 |
Dopalacze i takie tam. 1. > Oczywiście, że chodziło nie o moje życie! Nie rozmawiamy o mnie (...), po > prostu zaryzykowałbym życiem ludzi 2. > Zgadzam się, "od życia innych mi wara", stąd właśnie moje poglądy. :> Brak logiki, czy hipokryzja? |
|
Darajevahos ( make my day ) ![]() Wysłano: 2009-08-06 21:44:03 |
Dopalacze i takie tam. > Brak logiki, czy hipokryzja? Z rozmysłem wyciągasz moje wypowiedzi, wyrwane z kontekstu? :-) Jeśli nie, przeczytaj jeszcze raz i się zastanów, o co mi chodziło. |
|
Krotton [ nieaktywne ] Wysłano: 2009-04-16 19:15:26 |
Dopalacze i takie tam. > Masz prawo do samodestrukcji, > no ale nie wiem, czy inni mają prawo ci pozwolić. W totalnie bzdurny sposób wymieszałeś tutaj chore prawo pisane z wątpliwym prawem moralnym. Brawo! |
|
Hast [ nieaktywne ] Wysłano: 2009-04-11 17:26:24 |
Dopalacze i takie tam. > agree. w holandi jest legalizacja i jakoś nie słyszałem nigdy o stadzie > dzikich zombie rozwalających sklep z "dopalaczami' Ale czy faktycznie jest kolorowo? |
|
Krotton [ nieaktywne ] Wysłano: 2009-04-06 23:27:53 |
Dopalacze i takie tam. Kiepska wizja. Z jednej strony korzyści są jasne, ale z drugiej strony wolę głupie społeczeństwo niż naćpane głupie społeczeństwo. |
|
Xqwzts [ nieaktywne ] Wysłano: 2009-04-06 00:59:36 |
Dopalacze i takie tam. Zwykła szałwia działa tak skutecznie ? Mnie też przerażają dzieci, które zachowują się 5 razy dojrzalej ode mnie. :p Ale bardziej przerażając są obrazy z dziećmi uzbrojonymi po zęby niczym rambo i to piszę już bez uśmieszków. |
|
Genezis [ nieaktywne ] Wysłano: 2009-04-06 15:56:06 |
Dopalacze i takie tam. > Zwykła szałwia działa tak skutecznie ? > > Mnie też przerażają dzieci, które zachowują się 5 razy dojrzalej ode mnie. > :p > Ale bardziej przerażając są obrazy z dziećmi uzbrojonymi po zęby niczym > rambo i to piszę już bez uśmieszków. To nie jest zwykła szałwia. Chodziło o jej inny rodzaj - Szałwia Wieszcza. |
|
darktofik ( fluorescencja ) Wysłano: 2009-04-21 11:40:34 |
Dopalacze i takie tam. > Ale bardziej przerażając są obrazy z dziećmi uzbrojonymi po zęby niczym > rambo i to piszę już bez uśmieszków. Darajevahos zaraz pewno zaproponuje prosty dostęp do broni dla każdegow wieku 18+ :-P A co, jak wolność, to wolność! ;-) |
|
Darajevahos ( make my day ) ![]() Wysłano: 2009-04-06 19:27:59 |
Dopalacze i takie tam. > A teraz? Wystarczy poprosić kumpla z ośki, który ma dowód, "skocz mi no do > dopalaczy, odpalę Ci piata". Albo lodzik (panie prokuratorze, mowa o 15+). ;) > Wyobrażam sobie te dzieciaki, o połowę lub więcej lżejsze, naćpane kilka > razy w tygodniu po brzegi tymi wszystkimi chemiczno-organicznymi > zabawkami. Hehe. Skąd będą brać kilka stów miesięcznie na te dragi? W rodzinach majętnych rzadko tworzą się aż tak ekstremalne sytuacje, że jest przyzwolenie na narkotyzowanie się dzieci. Zresztą, "kilka razy w tygodniu", to raczej wątroba padnie takiej osobie szybciej, niż zdąży zainterweniować kurator, posłany przez szkołę z powodu permanentnego wstawiania się małoletniego na zajęcia w stanie narkotycznego zjazdu. :P > Wyobrażam sobie ich mózgi za 5, 10, 15 lat. To będzie niezłe. Chyba trochę przesadzasz. Nie oczekiwałbym jakiegoś boomu na ćpanie wśród najmłodszego pokolenia blokowiskowej hołoty. Ceny są dla nich w większości zaporowe, lepiej kupić wódę i browce. Załatwiałem parę razy jednej, właśnie dość młodej niuni trawę od znajomego, biorąc pod uwagę częstotliwość próśb o skołowanie, raczej jej towarzystwo nie jara zbyt często (raz na miesiąc). Nie, nie przekonują mnie Twoje apokaliptyczne wizje. ;) |
|
Corvus ( Bullet ) Wysłano: 2009-04-10 08:34:13 |
Dopalacze i takie tam. Och, ależ mi nie chodzi o ilość- sądzę że jeden, pojedyńczy trip na szałwii, szczególnie w połączeniu z aptecznym, taniutkim dxm które z uwielbieniem zakupuje owa chołota z bloków robi z głową mniej więcej tyle co solidna dawka lsd. Jestem przekonany, że gdy do tego dorzucimy 13sto latka o przeciętnej trzynastoletniej psychice, to ostatecznie dostaniemy trzynastolatka, który będzie się leczył psychicznie przez minimum najbliższe kilka lat. Wiesz, niektóre doświadczenia na tak monumentalnym haju wgniatają w ziemię na kilka dni starych wyjadaczy (lol), co więc stanie się z takim dzieciakiem, zastanawiam ja się? |
|
Malkav [ nieaktywne ] Wysłano: 2009-04-06 22:52:07 |
Dopalacze i takie tam. > Wyobrażam sobie te dzieciaki, o połowę lub więcej lżejsze, naćpane kilka > razy w tygodniu po brzegi tymi wszystkimi chemiczno-organicznymi > zabawkami. Wyobrażam sobie ich mózgi za 5, 10, 15 lat. To będzie niezłe. > Psychozy, schizofrenie, stany lękowe, fobie... Nie sądziłem że kiedyś > powiem to w kontekście fajnego palenia- ale dopalacze imo porządnie się > odbiją na dzieciakach które teraz mają po 10-14 lat. > > Co państwo o tym myślą? ^^ nie sądzę. Ćpają tylko nieliczne z nich. A jeśli już to ten problem dotyczy chyba tylko polski. W każdym mieście zagranicznym europy czy usa ten problem już tam istnieje i wiąże się z każdym rodzajem dragów. |
|
Maksymilian [ nieaktywne ] Wysłano: 2009-04-08 13:07:29 |
Dopalacze i takie tam. > Wyobrażam sobie te dzieciaki, o połowę lub więcej lżejsze, naćpane kilka > razy w tygodniu po brzegi tymi wszystkimi chemiczno-organicznymi > zabawkami. Wyobrażam sobie ich mózgi za 5, 10, 15 lat. To będzie niezłe. > Psychozy, schizofrenie, stany lękowe, fobie... Nie sądziłem że kiedyś > powiem to w kontekście fajnego palenia- ale dopalacze imo porządnie się > odbiją na dzieciakach które teraz mają po 10-14 lat. > > Co państwo o tym myślą? ^^ Rozumiem, ze obawiasz sie o niedojrzala osobowosc tych dzieci. Chcialbys ja umacniac, wspierac ??? Nie uwazasz, ze stabilna osobowosc to jedynie iluzja zachodu ? W czasach kiedy juz nikt nie przechodzi przez kolejne etapy inicjacji, osobowosc to kilka luzno ze soba powiazanych wartosci, bardzo czesto skrajnych. Nie chodzi o przypadki kiedy w jednym ciele mieszkaja dwie rozne- nawet pod wzgledem plci osoby (chociaz xianie to nie mniehj jaskrawy przyklad z ich bogiem starotestamentowym i jezusem) lecz o to, ze czlowiek to nie zdecydowanie uksztaltowany monolit, nie mozna go takim czynic i dazyc do tego. Trzeba zrozumiec, ze jednostka balansuje miedzy niezliczona iloscia biegunow a zyje by poznawac i przyswajac niezliczone zwierzece, ludzkie, boskie oblicza. pzdr. |
|
synopsis [ nieaktywne ] Wysłano: 2009-04-09 15:26:43 |
Dopalacze i takie tam. Co do pierwszej czesci posta o twoich przezyciach, wiesz chyba, ze drugow nie powinno sie mieszac, a jesli juz to bardzo ostroznie i jesli na serio zna sie dzialanie na organizm tych substancji, co do tego, ze dzieciaki tak robia odpisuje ponizej. > Wyobrażam sobie te dzieciaki, o połowę lub więcej lżejsze, naćpane kilka > razy w tygodniu po brzegi tymi wszystkimi chemiczno-organicznymi > zabawkami. Wyobrażam sobie ich mózgi za 5, 10, 15 lat. To będzie niezłe. > Psychozy, schizofrenie, stany lękowe, fobie... Nie sądziłem że kiedyś > powiem to w kontekście fajnego palenia- ale dopalacze imo porządnie się > odbiją na dzieciakach które teraz mają po 10-14 lat. Tak, najprawdopodobniej masz racje, bo watpie, zeby gdziekolwiek ostrzegali przed dlugoczasowymi konsekwencjami zazywania jak sie chce i gdzie popadnie. Jednak z konkretnymi skutkami tego co moze im byc bym tak nie konkretyzowal, zalozmy, ze beda mieli jeszcze bardziej spierdolone zycie. Drugie pytanie no i co z tego? Jesli dzieciom nudzi sie na tyle, zeby w takim wieku brac co im do glowy przyjdzie, to dlaczego mialbym im wspolczuc, zastanawiac sie nad ich nieszczesciem lub jakimikolwiek negatywnymi konsekwencjami. Nie jestem za to, za legalizacja wszystkich narkotykow, bo z tego bylbty juz mega burdel spoleczny, w postaci spoleczenstwa bulacego na druga czesc spoleczenstwa na cel wyjscia z z terapii uzaleznien od hery. Aha, a tak w ogole to trafnie opisales jedna z docelowych grup klientow tego sklepu ;] |
|
Cień ( The Last Demon ) Wysłano: 2009-04-10 19:54:03 |
Dopalacze i takie tam. > Co państwo o tym myślą? ^^ *** Że znów zaczyna działać stary,dobry dobór naturalny, który wykosi najsłabsze sztuki, ku Chwale Ojczyzny. ;) |
|
Hast [ nieaktywne ] Wysłano: 2009-04-11 17:25:17 |
Dopalacze i takie tam. > *** > Że znów zaczyna działać stary,dobry dobór naturalny, który wykosi > najsłabsze sztuki, ku Chwale Ojczyzny. ;) I z czego tu się cieszyć? Co nas obchodzi dobór naturalny, Cień? Co nas obchodzi materiał genetyczny przyszłych ludzi? Co nas obchodzi kształt świata za 50 lat? |
|
Cień ( The Last Demon ) Wysłano: 2009-04-12 01:02:51 |
Dopalacze i takie tam. > I z czego tu się cieszyć? Co nas obchodzi dobór naturalny, Cień? Co nas > obchodzi materiał genetyczny przyszłych ludzi? Co nas obchodzi kształt > świata za 50 lat? *** A co nas obchodzą ćpające gówniarze Hast?Niech, ćpają, niech ich szlag trafi, jak najszybciej. |
|
Motorbreath [ nieaktywne ] Wysłano: 2009-04-11 10:24:37 |
Dopalacze i takie tam. Dopalacze to niemal takie same narkotyki jak te kupowane od dillów na schodowych klatkach. Różnica zasadza się niemal głównie w tym, że nie powstała w okół nich jeszcze jakaś "kultura spożywania" - tak jak to ma miejsce w przypadku alkoholu czy np. marihuany. Obecność takiego zestawu zachowań towarzyszących spożywaniu danej substancji jest potem pomocna psychologom na odwykach, którzy będą tych ludzi ratować później. To tylko dodatkowe zagrożenie. Sam jestem osobą, która jest nastawiona w sposób wysoce negatywny do narkotyków jako ich były użytkownik - martwi mnie więc bardzo nagłaśnianie sprawy dopalaczy w mediach - jest to po prostu darmowa reklama. To co napisałeś o tych małych dzieciakach, które mogą sobie teraz legalnie poćpać to prawda... ale nie cała. W prawdziwie patologicznych środowiskach dzieciaki już w podstawówce potrafią odurzać się klejem a starszy brat czy jakiś inny kumpel wcale nie widzi problemu w pośredniczeniu transakcji z dillem. Ależ to wszystko społecznie smutne... |
|
darktofik ( fluorescencja ) Wysłano: 2009-04-19 10:10:39 |
Dopalacze i takie tam. > Wyobrażam sobie ich mózgi za 5, 10, 15 lat. To będzie niezłe. Ja już teraz nie wyobrażam sobie, jak wygląda ich mózg. I czy wogóle jeszcze warto tę tkankę tak szczytnym mianem określać... Dla mnie ćpuny to chore pasożyty. Leczyć. A handlarze? Podoba mi się w tym zakresie rozwiązanie stosowane przez Chiny :-) |
|
Darajevahos ( make my day ) ![]() Wysłano: 2009-04-19 19:42:31 |
Dopalacze i takie tam. > I czy wogóle jeszcze warto tę tkankę tak szczytnym mianem określać... Nie podkreśla Ci się "wogóle"? > Dla mnie ćpuny to chore pasożyty. Leczyć. Czy ja wiem. Dużo ćpunów to ciężko pracujący ludzie, których stać na ćpanie. Leczyć? To znaczy, przymusowo? > A handlarze? Podoba mi się w tym zakresie > rozwiązanie stosowane przez Chiny :-) Co złego w tym, że zaspakajają zapotrzebowanie rynku? Nie robią tym nikomu krzywdy - ewentualną krzywdę robi sobie tylko i wyłącznie zażywający. Równie dobrze mógłbyś pałać wrogością do sklepów monopolowych, a pewnie nie pałasz. I jak to wytłumaczysz - "uwarunkowaniami kulturowymi", czyli tradycją narkotyzowania się C2H5OH? :) |
|
darktofik ( fluorescencja ) Wysłano: 2009-04-19 21:06:49 |
Dopalacze i takie tam. > Nie podkreśla Ci się "wogóle"? jak piszę szybko, to czasami robię literówki :-P a kompa mam do przeinstalowania :-D > > Dla mnie ćpuny to chore pasożyty. Leczyć. > Czy ja wiem. Dużo ćpunów to ciężko pracujący ludzie, których stać na > ćpanie. Leczyć? To znaczy, przymusowo? Wolisz dopuścić sytuację, że jakiś skurwysyn na głodzie przypierdoli Ci kijem po głowie dla pięciu złotych? Nie mów mi, że dragi to sport pięknych i bogatych, bo to nie dokońca prawda, a żuli któży zajebaliby Cię za działkę znam aż nadtoo. > > A handlarze? Podoba mi się w tym zakresie > > rozwiązanie stosowane przez Chiny :-) > Co złego w tym, że zaspakajają zapotrzebowanie rynku? Nie robią tym nikomu > krzywdy - ewentualną krzywdę robi sobie tylko i wyłącznie zażywający. Chyba, że potraktujemy biorących jako osoby chore. Dasz alkoholikowi wlaszkę, czy raczej doradzisz odwyk? A dzieci? Dilerów pod szkołami nawet nie chciałoby mi się wlec pod mur. Co powiesz o tym, żeby zaspokoić zapotrzebowanie większości społeczeństwa i zajebać skurwieli na miejscu młotkiem? > Równie dobrze mógłbyś pałać wrogością do sklepów monopolowych, a pewnie > nie pałasz. I jak to wytłumaczysz - "uwarunkowaniami kulturowymi", czyli > tradycją narkotyzowania się C2H5OH? :) Porównanie narkotyków do alkoholu też chybione i oklepane :-) Nie chce mi się pwtarzać wszystkich argumentów za i przeciw, bo nie o tym ten temat. |
|
Darajevahos ( make my day ) ![]() Wysłano: 2009-04-20 21:54:17 |
Dopalacze i takie tam. > Wolisz dopuścić sytuację, że jakiś skurwysyn na głodzie przypierdoli Ci > kijem po głowie dla pięciu złotych? Przecież, żeby nie dopuścić do takiej sytuacji, musiałbyś chyba każdemu zamontować kamerę w mieszkaniu, oraz przymusowo, codziennie badać, czy niczego nie brali. :-) A u nas, w PL, słusznie leczy się dopiero przymusowo po popełnieniu przestępstwa - nie każdy ćpun MUSI kogoś obrabować, gdy jest na głodzie, nie każdy też ma problemy finansowe. Odpowiedzialność zbiorowa, czy prewencja w stosunku do niewinnych, czy nie podejrzewanych o przestępstwo, jest ohydna. Równie dobrze możesz zamykać mężczyzn z wysokim poziomem testosteronu, bo są statystycznie znacznie bardziej skłonni do agresywnych zachowań. :P > Nie mów mi, że dragi to sport pięknych i bogatych, bo to nie dokońca > prawda, a żuli któży zajebaliby Cię za działkę znam aż nadtoo. "Aż zanadto"? To co, jesteś klawiszem? Czy po prostu jeszcze nikt z nich nie zdążył nikogo zabić i cieszą się wolnością? :) > > > A handlarze? Podoba mi się w tym zakresie > > > rozwiązanie stosowane przez Chiny :-) > > Co złego w tym, że zaspakajają zapotrzebowanie rynku? Nie robią tym > nikomu > > krzywdy - ewentualną krzywdę robi sobie tylko i wyłącznie > zażywający. > > Chyba, że potraktujemy biorących jako osoby chore. Nigdy nie słyszałem, by diler komuś na siłę tabletki do buzi wpychał, czy wdmuchiwał ludziom do nosa "podejrzane proszki". ;-) Ludzie sami wybierają. A za osoby chore uznajemy np. bardzo otyłych. Jednak pewnie wpadłeś na pomysł, by McDonaldowi zakazać sprzedaży im swoich "specjałów", ani nie chciałbyś właścicieli rozstrzeliwać? :] > Dasz alkoholikowi wlaszkę, czy raczej doradzisz odwyk? Potwierdzasz tylko to, o czym piszę - jesteś hipokrytą. Diler jest jak sklepikarz w monopolowym, który dobrze wie, że stojący przed nim klient jest bezdomnym pijaczkiem, ale sprzedaje, nie doradza odwyku. > A dzieci? Dilerów pod szkołami nawet > nie chciałoby mi się wlec pod mur. Ja jestem za pełną legalizacją narkotyków, oczywiście możliwość zakupu tylko po okazaniu prawa jazdy, czy paszportu (jestem za likwidacją dowodów osobistych), poświadczającego 18+lat. Oczywiście, granica osiemnastu lat jest sztuczna, ale się ugruntowała, niech będzie. A kary za "narkotyzowanie nieletnich" takie same, jak za rozpijanie nieletnich. Nie widzę sensu, by uznawać, że amfa jest groźniejsza od wódy. > Co powiesz o tym, żeby zaspokoić > zapotrzebowanie większości społeczeństwa i zajebać skurwieli na miejscu > młotkiem? Ja nie popieram wizji państwa, jako środka do zaspakajania potrzeb ludności. :P Państwo ma tylko chronić - wszystkich. I sprawiedliwie sądzić, nie popierać wygłodniałej tłuszczy, która chciałaby "na miejscu zajebać młotkiem". :-) A kara śmierci należy się tylko mordercom IMO. > Porównanie narkotyków do alkoholu też chybione i oklepane :-) Ale alkohol to środek odurzający o działaniu narkotycznym. Ponadto jest to narkotyk uzależniający psychicznie i fizycznie (patrz: zespół abstynencki). Uzależnia ZNACZNIE silniej, niż marihuana (występuje tylko uzależnienie psychiczne, rzadko), z którą walczy się tak samo mocno, jak z heroiną, bo została wrzucona do jednego wora, a ciemny lud to kupił. Możemy równie dobrze sztucznie wydzielić jakikolwiek "narkotyk", nie nazywając go narkotykiem, a później stwierdzić "porównywanie narkotyków do xxxxxx też chybione i oklepane :-)". To naprawdę żałosne. |
|
darktofik ( fluorescencja ) Wysłano: 2009-04-20 22:47:06 |
Dopalacze i takie tam. > Przecież, żeby nie dopuścić do takiej sytuacji, musiałbyś chyba każdemu > zamontować kamerę w mieszkaniu, oraz przymusowo, codziennie badać, czy > niczego nie brali. :-) A u nas, w PL, słusznie leczy się dopiero > przymusowo po popełnieniu przestępstwa - nie każdy ćpun MUSI kogoś > obrabować, gdy jest na głodzie, nie każdy też ma problemy finansowe. > Odpowiedzialność zbiorowa, czy prewencja w stosunku do niewinnych, czy nie > podejrzewanych o przestępstwo, jest ohydna. Równie dobrze możesz zamykać > mężczyzn z wysokim poziomem testosteronu, bo są statystycznie znacznie > bardziej skłonni do agresywnych zachowań. :P Powiedz, lepiej zapobiegać, czy leczyć? > > Nie mów mi, że dragi to sport pięknych i bogatych, bo to nie dokońca > > prawda, a żuli któży zajebaliby Cię za działkę znam aż nadtoo. > "Aż zanadto"? To co, jesteś klawiszem? Czy po prostu jeszcze nikt z nich > nie zdążył nikogo zabić i cieszą się wolnością? :) Raczej to drugie. Widzę co dzień te mendy, bo (jeszcze, niestety) zmuszony jestem mieszkać w nieciekawej okolicy. > Nigdy nie słyszałem, by diler komuś na siłę tabletki do buzi wpychał, czy > wdmuchiwał ludziom do nosa "podejrzane proszki". ;-) Ludzie sami > wybierają. A za osoby chore uznajemy np. bardzo otyłych. Jednak pewnie > wpadłeś na pomysł, by McDonaldowi zakazać sprzedaży im swoich "specjałów", > ani nie chciałbyś właścicieli rozstrzeliwać? :] Spotkałeś się kiedyś z określeniami "uzależnienie", "choroba" czy celowo ich unikasz, żeby wszystko pięknie pasowało do tych wydumanych teorii? > > Dasz alkoholikowi flaszkę, czy raczej doradzisz odwyk? > Potwierdzasz tylko to, o czym piszę - jesteś hipokrytą. Diler jest jak > sklepikarz w monopolowym, który dobrze wie, że stojący przed nim klient > jest bezdomnym pijaczkiem, ale sprzedaje, nie doradza odwyku. > > A dzieci? Dilerów pod szkołami nawet > > nie chciałoby mi się wlec pod mur. > Ja jestem za pełną legalizacją narkotyków, oczywiście możliwość zakupu > tylko po okazaniu prawa jazdy, czy paszportu (jestem za likwidacją dowodów > osobistych), poświadczającego 18+lat. Oczywiście, granica osiemnastu lat > jest sztuczna, ale się ugruntowała, niech będzie. A kary za > "narkotyzowanie nieletnich" takie same, jak za rozpijanie nieletnich. Nie > widzę sensu, by uznawać, że amfa jest groźniejsza od wódy. Gdzie Ty człowieku żyjesz??? Widzisz, jak wygląda karanie za sprzedaż alkoholu nieletnim? Przecież to fikcja, dowody której masz na każdej dyskotece, w każdej knajpie i pod co drugim płotem! > > Co powiesz o tym, żeby zaspokoić > > zapotrzebowanie większości społeczeństwa i zajebać skurwieli na > miejscu > > młotkiem? > Ja nie popieram wizji państwa, jako środka do zaspakajania potrzeb > ludności. :P Państwo ma tylko chronić - wszystkich. I sprawiedliwie > sądzić, nie popierać wygłodniałej tłuszczy, która chciałaby "na miejscu > zajebać młotkiem". :-) A kara śmierci należy się tylko mordercom IMO. Dilerzy to wszak nie handlarze śmiercią, tylko dobrzy wójkowie sprzedający cudne cukiereczki o smaku przyjemności. A ja widzisz mam wizję bezpiecznego państwa, gdzie byle dupek nie będzie wystawał pod szkołą, żeby dorobić parę zeta, bo miał gorszy dzień w sklepie z dragami. Nie uważam się za wygłodniałą tłuszczę, ale jakbyś spróbował sprzedać to gówno moim dzieciom, to zajebałbym Cię szybciej, niż byś zdążył powiedzieć "dzisiaj promocja". Gówno mie obchodzi, co o tym myślisz. Albo jesteś głupi i nie wiesz, jak wyglądają realia handlu prochami, albo jesteś jakimś idealistą z głową pełną utopijnych frazesów i mrzonek, co i tak sprowadza się do tego samego. > Ale alkohol to środek odurzający o działaniu narkotycznym. Mogę wiedzieć, gdzieś to wyczytał? Czy to piszesz na podstawie własnych badań naukowych? > Ponadto jest to > narkotyk uzależniający psychicznie i fizycznie (patrz: zespół > abstynencki). Uzależnia ZNACZNIE silniej, niż marihuana (występuje tylko > uzależnienie psychiczne, rzadko), z którą walczy się tak samo mocno, jak z > heroiną, bo została wrzucona do jednego wora, a ciemny lud to kupił. > Możemy równie dobrze sztucznie wydzielić jakikolwiek "narkotyk", nie > nazywając go narkotykiem, a później stwierdzić "porównywanie narkotyków do > xxxxxx też chybione i oklepane :-)". To naprawdę żałosne. Ciekawe, bo nikt tu nie mówił o samej marihuanie. Ale ten schemat już też znam: Przemilczmy heroinę, kokę, LSD, w ogóle wszystkie opiaty, psychostymulanty, DMT, sterydy i nie mówmy o ich działaniu, mówmy o wesołej, nieszkodliwej marysi. Jak się uda przeforsować ją, to oburzymy się: No tak, a co z innymi narkotykami? Przecież zgodziliście się na marychę! I kto tu, kurwa jest żałosnym hipokrytą?!?!?!?!? |
|
Darajevahos ( make my day ) ![]() Wysłano: 2009-08-04 10:42:53 |
Dopalacze i takie tam. > Powiedz, lepiej zapobiegać, czy leczyć? Gdy mówimy o chorobie? Zależy jakiej, ale przeważnie tańsza jest profilaktyka, niż leczenie. Ale nie mówimy o stanie chorobowym, a o ludzkiej wolności. Nie podoba mi się przesadna ingerencja legislatury w zakres wyborów jednostek, które nie łamią zasady "wolność mojej pięści ograniczona wolnością Twojego nosa", inspirowana (tj. ingerencja) zwiększaniem bezpieczeństwa, stabilności, "dobrem społecznym" (tzn. kolektywnym interesem; patrz: "bo leczenie jest drogie, więc nie pal/nie ćpaj/nie pij/nie jedź bez pasów" - Dara: to znieśmy tę jebaną publiczną służbę zdrowia:P), etc. Zacytuję tu jednego z moich "politycznych idoli", Tomasza Jeffersona: "Społeczeństwo, które będzie sprzedawać odrobinę wolności za odrobinę porządku, utraci obie te zalety, na obie bowiem nie zasługuje." > Spotkałeś się kiedyś z określeniami "uzależnienie", "choroba" czy celowo > ich unikasz, żeby wszystko pięknie pasowało do tych wydumanych teorii? Ale żeby się uzależnić, najpierw trzeba wziąć - będąc nieuzależnionym. :-) > Gdzie Ty człowieku żyjesz??? Widzisz, jak wygląda karanie za sprzedaż > alkoholu nieletnim? Przecież to fikcja, dowody której masz na każdej > dyskotece, w każdej knajpie i pod co drugim płotem! Tak samo fikcją jest walka z narkotykami. Wcale nie zmniejsza spożycia. Zatem - ocb? Chodzi Ci o "edukacyjną rolę prawa"? To zapiszmy w konstytucji, że narkotyki są "be i wogle", a nie straszmy zwykłych ludzi odsiadką za to, że sobie czasem skręcą lolka. > Dilerzy to wszak nie handlarze śmiercią, tylko dobrzy wójkowie sprzedający > cudne cukiereczki o smaku przyjemności. Wiesz, jak sobie wstrzykniesz cement do żył, to umrzesz - nie mniej nie nazywamy cementowni "producentem śmierci", Leroy-Merlin "supermarketem śmierci", a udziałowców "handlarzami śmierci". ;-) Dilerzy NIE ZABIJAJĄ - sprzedają tylko to, co ewentualnie może pozbawić Cię życia, dlatego nie powinni być karani, jak mordercy. W mojej moralnej ocenie ich zawód jest neutralny. "To nie broń zabija, a człowiek" - możesz sobie to sparafrazować. > Nie uważam się za wygłodniałą tłuszczę, ale jakbyś > spróbował sprzedać to gówno moim dzieciom, to zajebałbym Cię szybciej, niż > byś zdążył powiedzieć "dzisiaj promocja". Myślę, że masz skrzywiony obraz rzeczywistości, bo jesteś rodzicem. :-) Nigdzie nie popierałem i nie popieram sprzedaży tego typu rzeczy nieletnim - ale jeśli rodzice uznaliby, że np. 16-sto latek może popalać, to spoko (tzn. mogą mu kupić i pozwolić; nie powinno być to karalne), ich sprawa; wolność Tomku, w swoim domku. :-P > Gówno mie obchodzi, co o tym > myślisz. Albo jesteś głupi i nie wiesz, jak wyglądają realia handlu > prochami, albo jesteś jakimś idealistą z głową pełną utopijnych frazesów i > mrzonek, co i tak sprowadza się do tego samego. Mnie kompletnie nie obchodzą "realia handlu prochami" - póki ludzie sami decydują, że chcą brać. :-) > > Ale alkohol to środek odurzający o działaniu narkotycznym. > > Mogę wiedzieć, gdzieś to wyczytał? Czy to piszesz na podstawie własnych > badań naukowych? :-D Haha - no nie mów, że nie wiedziałeś? Działa na te same receptory w mózgu, co wiele znanych, zakazanych narkotyków. O, nawet w Wiki znalazłem słowo-w-słowo, com napisał: "Etanol w szczególnym ujęciu jest środkiem odurzającym o działaniu narkotycznym." (http://pl.wikipedia.org/wiki/Alkohol_etylowy) > Ciekawe, bo nikt tu nie mówił o samej marihuanie. Ale ten schemat już też > znam: Przemilczmy heroinę, kokę, LSD, w ogóle wszystkie opiaty, > psychostymulanty, DMT, sterydy i nie mówmy o ich działaniu, mówmy o > wesołej, nieszkodliwej marysi. Jak się uda przeforsować ją, to oburzymy > się: No tak, a co z innymi narkotykami? Przecież zgodziliście się na > marychę! Dawałem Ci przykład, jak śmieszne jest szufladkowanie. Nikt nie nazywa alkoholu narkotykiem, bo jest długa tradycja narkotyzowania się nim, więc jest nie do ruszenia. Gdyby w Europie rosła koka, tak samo byłoby z nią, itd. > I kto tu, kurwa jest żałosnym hipokrytą?!?!?!?!? Ja nie jestem hipokrytą - ja jestem za legalizacją heroiny, kokainy, LSD, etc., etc. :-) |
|
darktofik ( fluorescencja ) Wysłano: 2009-08-06 19:09:51 |
Dopalacze i takie tam. > > Powiedz, lepiej zapobiegać, czy leczyć? > Gdy mówimy o chorobie? Zależy jakiej O chorobie. O uzależnieniu. Np. o narkomanii. > > Spotkałeś się kiedyś z określeniami "uzależnienie", "choroba" czy > celowo > > ich unikasz, żeby wszystko pięknie pasowało do tych wydumanych > teorii? > Ale żeby się uzależnić, najpierw trzeba wziąć - będąc nieuzależnionym. :-) Kiepski wykręt. Powód nie ma znaczenia. Ważny jest efekt. BTW: Wiesz może, co się dzieje z płodem, którego matka bierze? Jak wygląda później mózg dziecka, zdajesz sobie sprawę, że ono rodzi się uzależnione? To taki przykład. > > Gdzie Ty człowieku żyjesz??? Widzisz, jak wygląda karanie za sprzedaż > > alkoholu nieletnim? > Tak samo fikcją jest walka z narkotykami. Wcale nie zmniejsza spożycia. Aha. Jeśli w takim wypadku zamknąć wszystkie piekarnie, a piekarzy wykonujących zawód skazać na więzienie, zmuszając ich tym samym do pracy w konspiracji, Twoim zdaniem sprzedaż świeżych bułeczek nie spadnie? Może nie wiesz, co to jest podaż i popyt, może nie znasz mechanizmów sterujących rynkiem, ale przecież ociężały umysłowo nie jesteś. Po cóż więc wciskasz mi takie głodne kawałki? > > Dilerzy to wszak nie handlarze śmiercią, tylko dobrzy wójkowie > sprzedający > > cudne cukiereczki o smaku przyjemności. > Wiesz, jak sobie wstrzykniesz cement do żył, to umrzesz - nie mniej nie > nazywamy cementowni "producentem śmierci", Leroy-Merlin "supermarketem > śmierci", a udziałowców "handlarzami śmierci". ;-) Podam Ci inne zastosowanie cementu, a Ty w zamian podaj mi inne zastosowanie dragów. > Dilerzy NIE ZABIJAJĄ - sprzedają tylko to, co ewentualnie może pozbawić > Cię życia, dlatego nie powinni być karani, jak mordercy. W mojej moralnej > ocenie ich zawód jest neutralny. "To nie broń zabija, a człowiek" - możesz > sobie to sparafrazować. A w mojej amoralnej ocenie ich życie nie interesuje mnie wcale. Za to interesują mnie ich dokonania na niwie wciągania w uzależnienia. Jeśli wciągają w to dzieci- tym gorzej dla nich. DUŻO gożej. > Myślę, że masz skrzywiony obraz rzeczywistości, bo jesteś rodzicem. :-) Takie skrzywienie nazywa się odpowiedzialność. Miłość. I umiejętność patrzenia choćby krok dalej od gówniarstwa żyj-dniem-dzisiejszym-jutro-koniec-świata. Z resztą, wcześniej patrzyłem na te sprawy podobnie, dzieci nic tu nie zmieniły. Taki byłem, taki jestem. > Mnie kompletnie nie obchodzą "realia handlu prochami" - póki ludzie sami > decydują, że chcą brać. :-) Czyli żyjesz w wyidealizowanym świecie mżonek. Ciężko mi w takim razie dyskutować, bo ja raczej twardo stąpam po ziemi i jak najbardziej biorę pod uwagę realia. Z bajek i nierealnych utopijnych marzeń wyrosłem. > "Etanol w szczególnym ujęciu jest środkiem odurzającym o działaniu > narkotycznym." (http://pl.wikipedia.org/wiki/Alkohol_etylowy) Wiesz, czego dotyczy sformuowanie "w szczególnym ujęciu"? > Dawałem Ci przykład, jak śmieszne jest szufladkowanie. Nikt nie nazywa > alkoholu narkotykiem, bo jest długa tradycja narkotyzowania się nim, więc > jest nie do ruszenia. Gdyby w Europie rosła koka, tak samo byłoby z nią, > itd. Mak rośnie i tak z kompotem nie jest. |
|
Darajevahos ( make my day ) ![]() Wysłano: 2009-08-06 21:43:21 |
Dopalacze i takie tam. > Kiepski wykręt. Przypomnę: Ty: kara śmierci dla dilerów! Dara: hę!? krzywdę robią sobie sami zażywający. Ty: ale oni są chorzy! Dara: tyle, że nikt im dragów do buzi nigdy nie wpychał! Ty: a słyszałeś o uzależnieniu? Dara: najpierw trzeba być nieuzależnionym, żeby się uzależnić. Ty: kiepski wykręt. O ile dobrze pamiętam, pisałeś, że byłeś ćpunem, nie? (takie małe ad personam;)) Czy to ktoś inny był, nie jestem pewien. Ale jeśli to Ty; cóż, pozbywasz się odpowiedzialności za własne czyny, obarczając dilerów. Albo, jeśli ćpunem nie byłeś, czujesz do nich niezwykłą wprost sympatię, czyniąc z nich niewiniątka, dzieci we mgle, które zaufały dilerom - ucieleśnieniom zła, którzy używając starożytnej, czarnej magii, uwiedli ich i poczęstowali diabelską komunią. > BTW: Wiesz może, > co się dzieje z płodem, którego matka bierze? Jak wygląda później mózg > dziecka, zdajesz sobie sprawę, że ono rodzi się uzależnione? To taki > przykład. To odosobnione przypadki, jaki i żaden argument. Mamy również za przykład dziesiątki razy więcej kobiet, które piją i palą, co ma równie zły wpływ na mózg dziecka - i co, czemu nie jesteś za penalizacją alkoholu? > > Tak samo fikcją jest walka z narkotykami. Wcale nie zmniejsza > spożycia. > > Aha. Jeśli w takim wypadku zamknąć wszystkie piekarnie, a piekarzy > wykonujących zawód skazać na więzienie, zmuszając ich tym samym do pracy > w konspiracji, Twoim zdaniem sprzedaż świeżych bułeczek nie spadnie? Nie rób z siebie durnia, proszę! To całkiem inna sytuacja - do zupełnie innych celów nabywa się bułeczki, inny target, po ich zjedzeniu nie będziesz miał odlotu (ergo: nie wywołują intensywnych, pozytywnych emocji), mają też wiele, równie smacznych, zamienników. W Holandii, po legalizacji "narkotyków miękkich", ich spożycie utrzymało się na takim samym poziomie. A prohibicja w USA spowodowała wzrost spożycia alkoholu o 300%, oraz narodziny mafii. :-) > Może nie wiesz, co to jest podaż i popyt, może nie znasz mechanizmów > sterujących rynkiem, ale przecież ociężały umysłowo nie jesteś. Heh. :-) To popyt kreuje podaż, nie na odwrót, mądralo. W wypadku bułeczek rzeczywiście nie byłoby podaży, bo - biorąc pod uwagę ryzyko - wypiekanie bułeczek by się nie kalkulowało (chyba, że ludzie płaciliby np. 10 zł za bułeczkę). A penalizacja na podaż narkotyków nie wpływa - na rynku towaru nie brak. I nie ma dowodów na istotną korelację między ceną narkotyków(penalizacja -> wyższa), a popytem, bo sam fakt penalizacji i wyższej ceny (-> towar "luksusowy"), jest często atutem towaru ("zakazany owoc"), niwelujący efekt wyższych cen. Zresztą, większość konsumentów nabywa narkotyki okazjonalnie, a gdy już są uzależnieni, to cena nie gra roli - ergo temat ceny (póki nie jest zbyt wygórowana) można pominąć. > Podam Ci inne zastosowanie cementu, a Ty w zamian podaj mi inne > zastosowanie dragów. Mogę np. zbierać kartoniki z LSD - bo mają ciekawe motywy graficzne. Albo amfetamina: jako wypełniacz worków dociążających, w balonie. Zresztą, tak poważnie, leję na to, jak Ci tam w telepudle karzą, by nazywać dilerów (rozumiem, że teraz modne jest "handlarz śmierci"?) - nie ma to żadnego znaczenia w linii argumentacyjnej. > > Myślę, że masz skrzywiony obraz rzeczywistości, bo jesteś rodzicem. > :-) > > Takie skrzywienie nazywa się odpowiedzialność. Miłość. I umiejętność > patrzenia choćby krok dalej od gówniarstwa > żyj-dniem-dzisiejszym-jutro-koniec-świata. Sprzedajesz wolność za cenę iluzorycznego bezpieczeństwa - jak by Ci to powiedział Washington, czy Jefferson, których cytowałem. Iluzorycznego? Już Ci wytłumaczyłem - i tak narkotyki były, są i będą dostępne; a jednocześnie dajesz przyzwolenie, by państwo mogło zabraniać Ci się czymś sztachnąć. :-) > Czyli żyjesz w wyidealizowanym świecie mżonek. Ciężko mi w takim razie > dyskutować, bo ja raczej twardo stąpam po ziemi i jak najbardziej biorę > pod uwagę realia. Z bajek i nierealnych utopijnych marzeń wyrosłem. Jeszcze nie tak dawno narkotyki były legalne. :-) A w starym, dobrym XIX wieku nikomu by przez myśl nie przeszło, by zakazywać komuś połykania, czy wciągania czegoś. > > "Etanol w szczególnym ujęciu jest środkiem odurzającym o działaniu > > narkotycznym." (http://pl.wikipedia.org/wiki/Alkohol_etylowy) > > Wiesz, czego dotyczy sformuowanie "w szczególnym ujęciu"? Pff. :-) Wiem, co to znaczy i bynajmniej nie jest zaprzeczeniem tego, co idzie dalej "jest środkiem odurzającym [...]", ani też nie przeczy temu, co jest niżej: "Etanol jest substancją narkotyczną z kategorii depresantów." [jak np. heroina i kokaina]. Raczej też nie zmienia znaczenia słów w np. en.wiki: "It is a psychoactive drug, [...]". Wydzielenie z kategorii narkotyków alkoholu jest sztuczne - nie ma naukowych podstaw, li tylko "społeczne". > Mak rośnie i tak z kompotem nie jest. Znów udajesz idiotę, czy nie zrozumiałeś przesłania? :-) Chodziło o to, że gdyby masowo stosowano, jak np. w Ameryce Południowej, liście koki do narkotyzowania się - od wieków, to koka byłaby nie do ruszenia, jak alkohol. |
|
darktofik ( fluorescencja ) Wysłano: 2009-08-10 12:54:50 |
Ćpunki i roszPUNKi. > O ile dobrze pamiętam, pisałeś, że byłeś ćpunem, nie? Źle pamiętasz. > > BTW: Wiesz może, co się dzieje z płodem, którego matka bierze? > To odosobnione przypadki, jaki i żaden argument. Mamy również za przykład > dziesiątki razy więcej kobiet, które piją i palą Jak pisałem, to tylko przykład działania środków, które w mniemaniu Twoim (i paru innych wypowiadających się tu osób) są całkowicie nieszkodliwe. A jak już Ci wcześniej pisałem wcale nie uważam, że inne używki (np nikotyna) nie są szkodliwe. Wciąż jednak dla mnie jest szczeniactwem odpowiedź typu: no zgoda, to jest złe, ale inne rzeczy przecież też. To nie eliminuje problemu. > > > fikcją jest walka z narkotykami. Wcale nie zmniejsza spożycia. > > zamknąć wszystkie piekarnie, a piekarzy > > wykonujących zawód skazać na więzienie, Twoim zdaniem sprzedaż świeżych bułeczek nie spadnie? > Nie rób z siebie durnia, proszę! To całkiem inna sytuacja - do zupełnie > innych celów nabywa się bułeczki, inny target, po ich zjedzeniu nie > będziesz miał odlotu To był przykład działania rynku, zamiast bułeczek możesz sobie wsadzić samochody, gazety, dziwki, dragi. Wszystko. Bo te prawa są nie zmienne. Jakoś nie wierzę, że tego nie rozumiesz. Jaki target, to nie ma znaczenia. Business is business. > Heh. :-) To popyt kreuje podaż, nie na odwrót, mądralo. Korelacje zachodzące pomiędzy nimi są dużo bardziej złożone, by posuwać się do takiego uogólnienia. Żebyś się nie męczył, coś dla Ciebie, dziecko internetu :-) http://mikro.univ.szczecin.pl/bp/pdf/39/18.pdf W grę chodzi jeszcze jeden czynnik, nie ujęty szerzej w w/w opracowaniu, a mający dość duże znaczenie w sytuacji handlu dragami, lub tzw artykuami monitorowanymi (np. broń, pierwiastki promieniotwórcze). Chodzi o możliwość sztucznego wywołania popytu. Szczególnie jest to ważne w sytuacji środków uzależniających. Tak się dzieje np z papierosami. Mało kto o tym wie(a producenci dbają, by wiedziało jak najmniej) o środkach dodawanych do tytoniu (wielokrotnie silniej uzależniających niż sam tytoń). Widać to wyraźnie po palaczach przywiązanych do danej marki. I niestety nie chodzi tu o smak, zapach itd. Wpadło mi w ręce ciekawe opracowanie na ten temat, w necie też było, ale teraz ta strona już mi się nie otwiera (pole do popisu dla wielbicieli teorii spiskowych, wiem). Przy narkotykach sztuczne poprawienie popytu też nie jest aż takim problemem. Wystarczy przyciągnąć nowych klientów. Jak sam pisałeś, uzależnią się i sami będą przyłazić, a wtedy cena nie będzie już tak istotna. Jak to zrobić? Tak jak hipermarkety, stosując ceny dumpingowe. Zainwestować w przyszłość i wrzucić na rynek towar po zaniżonych cenach. Przecież i tak się odkują. > I nie ma dowodów na istotną korelację między ceną > narkotyków(penalizacja -> wyższa), a popytem No widzę, że nie wiesz, o czym piszesz. Są dowody. Napisano o tym całe morze prac naukowych traktujących o mechanizmach rządzących rynkiem. A to towar, który tym zależnościom podlega, jak każdy inny. > Zresztą, większość > konsumentów nabywa narkotyki okazjonalnie, a gdy już są uzależnieni, to > cena nie gra roli Nie wiem, czy zauważyłeś, ale właśnie sam napisałeś to, przed czym tak zaciekle się bronisz: początkowe okazjonalne branie narkotyków prowadzi do uzależnienia :-) > > Podam Ci inne zastosowanie cementu, a Ty w zamian podaj mi inne > > zastosowanie dragów. > Mogę np. zbierać kartoniki z LSD - bo mają ciekawe motywy graficzne. Ja nie pytam o opakowania, ja pytam o docelowy sposób zastosowania zawartości. Cały czas odnoszę wrażenie, że ta nasza dyskusja niesamowicie przypomina wątek o broni, pamiętasz? I jakoś coraz mocniejsze mam przeczucie, że dojdziemy do takich samych wniosków... > (rozumiem, że teraz modne jest "handlarz śmierci"?) - nie ma to żadnego > znaczenia w linii argumentacyjnej. W dupie mam modę, jestem na tyle asertywny, by jej nie ulegać :-) Bolą Cię określenia, jakich używam? Lepsza ułuda? :-P > Sprzedajesz wolność za cenę iluzorycznego bezpieczeństwa > Iluzorycznego? > Już Ci wytłumaczyłem - i tak narkotyki były, są i będą dostępne; a > jednocześnie dajesz przyzwolenie, by państwo mogło zabraniać Ci się czymś > sztachnąć. :-) [korci mnie, by sparafrazować: wolisz kupować iluzoryczną wolność kosztem realnego bezpieczeństwa? :-)] Ale nie, nie dam się wciągnąć w Twój tok myślena, bo nie uważam, by był on poprawny. Wszędzie w przyrodzie podstawą istnienia jest równowaga. Zaburzanie jej w którąkolwiek ze stron doprowadzi do zniszczenia. > Jeszcze nie tak dawno narkotyki były legalne. :-) A w starym, dobrym XIX > wieku nikomu by przez myśl nie przeszło, by zakazywać komuś połykania, czy > wciągania czegoś. Po pierwsze: - w XIXw legalna była też segregacja rasowa i feudalizm. A Ty się widzę nie możesz zdecydować, czy chodzi Ci o wolność, czy XIX'wieczny zamordyzm. Zaraz mi powiesz, że jesteś wielbicielem epoki wiktoriańskiej, bo krzewiła moralność. Po drugie: - skoro wg Ciebie w XIXw dostęp do narkotyków był powszechny i nie podlegał reglamentacji, to wskaż mi proszę konkretne daty, kraje i ustawy, które to zmieniły. > > Mak rośnie i tak z kompotem nie jest. > Znów udajesz idiotę, czy nie zrozumiałeś przesłania? :-) Chodziło o to, że > gdyby masowo stosowano, jak np. w Ameryce Południowej, liście koki do > narkotyzowania się - od wieków, to koka byłaby nie do ruszenia, jak > alkohol. Ależ mak sobie rosnął od dawien dawna, mogli sobie prasłowianie przerabiać na kompoicik ;-) A oni durni robili makowce :-P Dara, zwróć choćby uwagę na to, co obcy kulturowo alkohol z robił w Ameryce z kulturą indian. Praktycznie ją zniszczył, bo indiańce nie potrafili absorbować wódy tak, jak biali, co- nawiasem mówiąc- ci drudzy konsekwentnie wykorzystywali. Nie możesz deprecjonować wątków społecznych, bo do Ciebie nie przemawiają. Obok wszystkich innych argumentów jest wszakże i ten, że w większości cywilizowanych krajów narkotyki są kulturowo obce i w tym sensie pisałem kiedyś o ich "nowości". Tak trochę zbaczając z tematu- muszę poszperać i dowiedzieć się, jak to jest ze stosowaniem narkotyków do praktyk religijnych. Bo wszak alkohol jest dopuszczony, a nie podpada pod picie w pracy :-) |
|
Darajevahos ( make my day ) ![]() Wysłano: 2009-08-10 16:03:50 |
Ćpunki i roszPUNKi. > Jak pisałem, to tylko przykład działania środków, które w mniemaniu Twoim > (i paru innych wypowiadających się tu osób) są całkowicie nieszkodliwe. Gdzie napisałem, że są "całkowicie nieszkodliwe"? Oczywiście, że są - różnią się też ową szkodliwością; np. heroina jest bardzo szkodliwa i niebezpieczna dla życia, a np. palenie marihuany jest znacznie mniej szkodliwe dla zdrowia i społeczeństwa, niż alkohol. > Wciąż jednak dla mnie jest szczeniactwem > odpowiedź typu: no zgoda, to jest złe, ale inne rzeczy przecież też. To > nie eliminuje problemu. Jezu, ale z Ciebie nudny demagog. Mam głęboko w dupie owy problem - po pierwsze. Chciałem Ci tylko uzmysłowić, że Twoje poglądy są niespójne - pastwisz się nad narkotykami, biadolisz nad ich szkodliwością, tymczasem etanol, który traktujesz pobłażliwie i nawet byłeś wielce zaskoczony, że to substancja narkotyczna [sic!], wyrządza 10x więcej szkód społecznych w naszym kraju, niż wszystkie nielegalne narkotyki razem wzięte. A to się nazywa ignorancja. > To był przykład działania rynku, zamiast bułeczek możesz sobie wsadzić > samochody, gazety, dziwki, dragi. Wszystko. Bo te prawa są nie zmienne. > Jakoś nie wierzę, że tego nie rozumiesz. Jaki target, to nie ma > znaczenia. > Business is business. Tak, tak, penalizacja spinek do włosów, czy marihuany - nie ma różnicy. Przecież wiadomo, że target spinek i marihuany jest tak samo nastawiony do ewentualnego nabywania na czarnym rynku owych dóbr, jak również osiągane zyski z nielegalnej dystrybucji spinek i zielska byłyby tak samo duże, że w równym stopniu zachęcałyby do potajemnej, ryzykownej produkcji, lub przemytu. Kurcze, że też nie mogłem tego od razu zrozumieć, ale ze mnie bałwan! Tylko ciągle trudno mi zrozumieć, dlaczego popyt jest w 100% zaspokajany na naszym rynku, na przekór Twojej rewolucyjnej teorii o tym, że produkcja w takiej sytuacji spada? A może chodzi o to, że gdyby narkotyki były legalne, to występowałaby nadprodukcja, która lądowałaby na śmietniskach - bo towar mógłby się marnować? ;-) I właśnie przed tą nadprodukcją chcesz ludzi bronić, gdyż substancje narkotyczne są szkodliwe dla środowiska, a Ziemia jest naszym wspólnym domem? > > Heh. :-) To popyt kreuje podaż, nie na odwrót, mądralo. > > Korelacje zachodzące pomiędzy nimi są dużo bardziej złożone, by posuwać > się do takiego uogólnienia. Tere-fere. Wszystko sprowadza się właśnie do ww. zasady, . :-) > dziecko internetu :-) Co to miało niby znaczyć? > http://mikro.univ.szczecin.pl/bp/pdf/39/18.pdf LOL. :-D I co, mam przeczytać całość i doszukiwać się Twojej odpowiedzi? Najkrócej ujmując: < trzy słowa do ojca prowadzącego >. Wysil się bardziej i sam napisz, o co chodzi. > W grę chodzi jeszcze jeden czynnik, nie ujęty szerzej w w/w opracowaniu, Dotyczącego artykułów spożywczych. :-D > mający dość duże znaczenie w sytuacji handlu dragami, lub tzw artykuami > monitorowanymi (np. broń, pierwiastki promieniotwórcze). Chodzi o > możliwość sztucznego wywołania popytu. Szczególnie jest to ważne w > sytuacji środków uzależniających. Nie no, umrę ze śmiechu. Rozumiem, że owy "sztucznie wywołany" popyt to nie popyt? I w ten sposób triumfalnie obalasz zasadę, iż to popyt kreuje podaż? :-> Nawet nie będę rozwodził się długo nad trochę debilnym, dosyć często używanym sformułowaniem "sztuczne wywołanego popytu" - popyt na prawie wszystko może zostać tak nazwany, bo niewiele rzeczy jest nam rzeczywiście niezbędnych do egzystencji, a wszystko jest reklamowane: od elektrycznych szczoteczek do zębów, poprzez pozłacany kibel, do dzwoneczków feng-shui. Reklama i narkotyki manipulują psychiką, potęgując popyt. A reklama jest nieodłączną częścią handlu, była praktykowana od jego początku (np. zachwalanie produktu przez prehistorycznego kupca :-P). > Tak się dzieje np z papierosami. Mało > kto o tym wie(a producenci dbają, by wiedziało jak najmniej) o środkach > dodawanych do tytoniu (wielokrotnie silniej uzależniających niż sam > tytoń). Nikotyna sama w sobie jest bardzo uzależniająca, więc powątpiewam, by była taka potrzeba. Ale jeśli nawet, to nie ma w tym niczego "sztucznego" - popyt jak najbardziej naturalny, wywołany przez dodawanie środków uzależniających. :-D > > I nie ma dowodów na istotną korelację między ceną > > narkotyków(penalizacja -> wyższa), a popytem > > No widzę, że nie wiesz, o czym piszesz. Są dowody. Napisano o tym całe > morze prac naukowych traktujących o mechanizmach rządzących rynkiem. A to > towar, który tym zależnościom podlega, jak każdy inny. Chryste Panie, miejże litość nade mną, grzesznym! Po prostu objawienie - "napisano morze prac traktujących o mechanizmach rynkowych", WOW! Napisałem "nie ma ISTOTNEJ korelacji" [nie, że nie istnieje] między ceną a popytem, jeśli chodzi o narkotyki, GDY - jak wcześniej napisałem - "[cena] nie jest zbyt wygórowana". Można to zobrazować pewną krzywą; powiedzmy, dla marihuany: 1 zł/gram - 100 gramów sprzedanych, 2 zł/gram - 99 gramów sprzedanych, 5 zł/gram - 98 gramów, 10 zł/gram - 96 gramów, 15 zł/gram - 92 gramów, 20 zł/gram - 85 gramów, 30 zł/gram - 75 gramów. Tzn. do pewnej granicy wzrost ceny nie powoduje znaczącego spadku sprzedaży. Wnioski: penalizacja może ogranicza konsumpcję narkotyków o ~10%, efektem cenowym, ale mogę powiedzieć z dużą dozą pewności, iż wywołuje efekt przeciwny, znoszący i dodatkowo "pogarszający" sytuację - wspomniany efekt zakazanego owocu. Odstraszająca rola prawa nie ma "nic do gadania"; dobrze wiemy, że konsumenci leją na zagrożenie odpowiedzialności karnej. Bardziej ich to kręci, niż boli. ;-) > Nie wiem, czy zauważyłeś, ale właśnie sam napisałeś to, przed czym tak > zaciekle się bronisz: początkowe okazjonalne branie narkotyków prowadzi do > uzależnienia :-) Nie prowadzi zawsze, poza tym np. straszliwy narkotyk - maryśka, co jest udowodnione, nie uzależnia fizycznie (jak robi to alkohol i nikotyna), a psychicznie uzależnić jest się trudniej. I nigdzie się przed tym nie broniłem: tak, narkotyki uzależniają, w różnym stopniu, w zależności od substancji. Podobno od heroiny można uzależnić się od pierwszego spożycia. > Ja nie pytam o opakowania, ja pytam o docelowy sposób zastosowania > zawartości. Kartoniki LSD to nie opakowanie, to kartonik pokryty LSD. :-P I dałem przykład: proszek kokainy, jako balast do balonu. > Cały czas odnoszę wrażenie, że ta nasza dyskusja niesamowicie przypomina > wątek o broni, pamiętasz? I jakoś coraz mocniejsze mam przeczucie, że > dojdziemy do takich samych wniosków... Nie, nie dojdziemy. Tam przyznałem, że legalizacja broni zwiększyłaby ilość morderstw - i, że leję na to. Tu jednak mam przykłady: m.in. Holandię, gdzie po legalizacji marihuany jej konsumpcja nie wzrosła. > W dupie mam modę, jestem na tyle asertywny, by jej nie ulegać :-) > Bolą Cię określenia, jakich używam? Lepsza ułuda? :-P Ułuda? Ja nie jestem dilerem, ani żaden z moich przyjaciół nim nie jest, nie mam potrzeby ich bronienia. :-) > > Sprzedajesz wolność za cenę iluzorycznego bezpieczeństwa > > Iluzorycznego? > > Już Ci wytłumaczyłem - i tak narkotyki były, są i będą dostępne; a > > jednocześnie dajesz przyzwolenie, by państwo mogło zabraniać Ci się > czymś > > sztachnąć. :-) > > [korci mnie, by sparafrazować: wolisz kupować iluzoryczną wolność kosztem > realnego bezpieczeństwa? :-)] Aha, rozumiem, że realne prawo do zażywania narkotyków jest "iluzoryczne"? :-) I odpowiedz mi: jak do cholery penalizacja narkotyków przyczynia się do realnego wzrostu bezpieczeństwa, skoro narkomanów po legalizacji wcale znowu nie przybyłoby, a teraz, by poczęstować się np. kokainą, muszą zapłacić sporo więcej, niż zapłaciliby w aptece - ergo: statystycznie częściej ludzi okradają. :-) Nie mówiąc już o tym, że penalizacja narkotyków to główne źródło dochodów organizacji przestępczych - przez co znów Twoje bezpieczeństwo spada. > Wszędzie w przyrodzie podstawą > istnienia jest równowaga. Zaburzanie jej w którąkolwiek ze stron > doprowadzi do zniszczenia. Aha, tylko czemu uważasz, że teraz mamy "równowagę", a nie np. przechył w stronę bezpieczeństwa? :-D > Po pierwsze: > - w XIXw legalna była też segregacja rasowa i feudalizm. Feudalizm!? LOL. Nie piszemy o Rosji carskiej. :-D Poza tym, ja nie pisałem, że była większa wolność dla każdego, odnosząc się do segregacji rasowej. Była większa, dla białych mężczyzn i (trochę mniej) dla kobiet, w cywilizowanej części Europy i Ameryki - czyli dla ludzi takich, jak Ty i ja. :-P > Po drugie: > - skoro wg Ciebie w XIXw dostęp do narkotyków był powszechny i nie > podlegał reglamentacji, to wskaż mi proszę konkretne daty, kraje i ustawy, > które to zmieniły. No nie, padłem. Aha, czyli Ty myślisz, że narkotyki były nielegalne? http://en.wikipedia.org/wiki/Single_Convention_on_Narcotic_Drugs_1961 > Ależ mak sobie rosnął od dawien dawna, mogli sobie prasłowianie przerabiać > na kompoicik ;-) Kompocik został wynaleziony w latach 70'tych. |
|
Darajevahos ( make my day ) ![]() Wysłano: 2009-08-10 22:00:13 |
Wybiórcza potrafi zaskoczyć. :-) http://wyborcza.pl/1,98995,6857464,Zakazywac__legalizowac_czy_regulowac_.html Polecam przeczytać. |
|
Samael [ nieaktywne ] Wysłano: 2009-08-10 18:05:08 |
Dopalacze i takie tam. > Ja nie jestem hipokrytą - ja jestem za legalizacją heroiny, kokainy, LSD, > etc., etc. :-) W sumie ja też, jak ktoś chce brać to zawsze znajdzie. Jest popyt jest podaż więc niech to przynajmniej będzie opodatkowane może rozwiązało by to problemy naszego rządu z dziurą budżetową. |
|
Darajevahos ( make my day ) ![]() Wysłano: 2009-08-10 21:30:11 |
Dopalacze i takie tam. > niech to przynajmniej będzie opodatkowane może rozwiązało by to > problemy naszego rządu z dziurą budżetową. Raczej nie rozwiązałoby, choć jednak znacząco by pomogło; palacze - stanowiący 30% społeczeństwa - wrzucają do budżetu ~14 mld zł, z tytułu akcyzy i doliczając podatki płacone przez firmy tytoniowe. Jeśli chcielibyśmy wykluczyć nielegalny obrót, czyli wprowadzić nie nadmiernie wygórowaną akcyzę na narkotyki, to tak na oko, wpływy mieściłyby się w granicach 4-6 mld zł, choć warto dodać, że Policja zostałaby solidnie odciążona, więc można byłoby tam lekko z 1.5 mld zł zaoszczędzić (budżet Policji: 9 mld zł). Aha, ogólnie nie lubię samej idei podatku akcyzowego (a raczej: podatku w ogóle;)), ale - na dobry początek - można byłoby użyć argumentu finansowego, w celu przeprowadzenia legalizacji. A później znieść akcyzę. :-D |
|
Darajevahos ( make my day ) ![]() Wysłano: 2009-08-04 11:03:33 |
Dopalacze i takie tam. > Powiedz, lepiej zapobiegać, czy leczyć? Aha, gdybyś mnie wystarczająco nie zrozumiał: wolność przedkładam nad rzekome "korzyści społeczne", wynikające z walki z narkotykami. Zatem dla tego pytania nie ma jednoznacznej, obiektywnej odpowiedzi - zależy "kto, co lubi". |
|
Corvus ( Bullet ) Wysłano: 2009-04-20 22:06:48 |
Dopalacze i takie tam. > Wolisz dopuścić sytuację, że jakiś skurwysyn na głodzie przypierdoli Ci > kijem po głowie dla pięciu złotych? > Nie mów mi, że dragi to sport pięknych i bogatych, bo to nie dokońca > prawda, a żuli któży zajebaliby Cię za działkę znam aż nadtoo. Spożywasz alkohol? Popierasz również jego delegalizację? Dlaczego nie? Społecznie jest bardziej szkodliwy od kwasu. Zdrowie jednostki zresztą też pierdoli szybciej i bardziej uzależnia. Ja tam sobie myślę, że dorosły (zaznaczam DOROSŁY) człowiek powinien mieć pełną dowolność w wybieraniu czym i jak się truje, a odpowiadać powinien za zbrodnie dokonane, nie potencjalne- a zbrodnią w tym kontekście byłoby szkodzić osobom trzecim (czy to na trzeźwo czy pod wpływem dobrowolnie przyjętego środka ową trzeźwość upośledzającego bez uprzedniego upewnienia się że ktoś pilnuje kluczyków od samochodu itp. itd.). Ale co tam, ja niepoprawny liberał jestem. Skoro jednak klasyfikujesz wszystkie narkotyki i wszystkich użytkowników w jednym worku- dlaczego nie popierasz delegalizacji alkoholu, fajek, czekolady, kawy i herbaty? Czyżbym dostrzegał pewną niekonsekwencję? Powiedz, co jest dla Ciebie kryterium? Szkodliwość dla organizmu? Psychiki? Implikacje społeczne? Powiedz, proszę, a ja udowodnię Ci że taka na przykład marihuana w owym kontekście jest zdrowsza od przynajmniej kilku powszechnie akceptowalnych i stosowanych substancji, co do których legalności nie ma wątpliwości. Owszem, sądzę że idiotyzmem jest tak bardzo ułatwiać dostęp dzieciaków do dopalaczy, sam to w sumie napisałem zakładając wątek. Ale nie dlatego, że uważam je za złe same w sobie, uważam że sposób ich dystrybucji jest nieprzemyślany. Podobnie jak w przypadku alkoholu, itp, itd. I w sumie zgadzam się z Cieniem. W dupie mam co będzie z tymi dzieciakami, to ich brocha i ewentualnie ich prawnych opiekunów. Mnie to tylko bawi ^^ Punktem który chcę dowieść nie jest to, że środki zmieniające świadomość są złe, bo tak nie uważam, i każdego kto tak uważa odsyłam do zaskakująco mądrego w całej swojej zabawności zdania Billa Hicksa zaczynającego się od "See I think drugs have done some good things for us...". Sądzę jednak, że zamiast próbować powstrzymać coś, czego i tk nie da się powstrzymać- bo używania substancji zmieniających świadomość prawdopodobnie faktycznie powstrzymać się nie da- należałoby znaleźć złoty środek i poprzez rozsądną, pozbawioną uprzedzeń debatę społeczną zastanowić się jak zorganizować to wszystko tak, żeby zachować jednocześnie wolność wyboru i uchronić osoby trzecie od krzywd jakie owa wolność może implikować w przypadku zaaplikowania jej osobie genetycznie tępej. I sądzę że da się to zrobić. Wiele rzeczy da się zrobić kiedy da się spokój z zaściankową, nudną, zamkniętyą mentalnością. Howgh! |
|
darktofik ( fluorescencja ) Wysłano: 2009-04-20 22:21:40 |
Dopalacze i takie tam. > Spożywasz alkohol? Popierasz również jego delegalizację? Dlaczego nie? > Społecznie jest bardziej szkodliwy od kwasu. Zdrowie jednostki zresztą > też pierdoli szybciej i bardziej uzależnia. Szczerze? Niejeden u mnie w akademiku się szprycował dopalaczami, popił je wódą i palma mu biła dopóki mu ktoś nie wpierdolił. Nie wciskaj mi kitu o uzależnieniach, o tym co szybciej i bardziej, bo to,że coś jest dla Ciebie gorsze niż prochy, wcale nie oznacza, że są dobre. Jakie niby widzisz pozytywne działanie tego gówna? Rozpad trzustki, nerek, wątroby, dziury w mózgu? > Skoro jednak klasyfikujesz wszystkie narkotyki i wszystkich > użytkowników w jednym worku- dlaczego nie popierasz delegalizacji > alkoholu, fajek, czekolady, kawy i herbaty? Czyżbym dostrzegał pewną > niekonsekwencję? Bo jeszcze mnie nie zaczepił gość, trzęsący się od przedawkowania czekolady i nie zawołał "dawaj kurwa kasę na wedla, albo wpierdol" > Powiedz, co jest dla Ciebie kryterium? Szkodliwość dla organizmu? > Psychiki? Implikacje społeczne? Powiedz, proszę, a ja udowodnię Ci że taka > na przykład marihuana w owym kontekście jest zdrowsza od przynajmniej > kilku powszechnie akceptowalnych i stosowanych substancji, co do których > legalności nie ma wątpliwości. Implikacje społeczne mam równie głęboko w dupie, jak Twoje dowody, bo w żadnym miejscu nie powiedziałem, że wszystkie środki już dopuszczone do sprzedazy są nieszkodliwe. > I w sumie > zgadzam się z Cieniem. W dupie mam co będzie z tymi dzieciakami, to ich > brocha i ewentualnie ich prawnych opiekunów. Mnie to tylko bawi ^^ No widzisz, a ja jestem rodzicem i nie mam w dupie. Może jak dojrzejesz to Cię przestanie bawić. > Punktem który chcę dowieść nie jest to, że środki zmieniające świadomość > są złe, bo tak nie uważam, i każdego kto tak uważa odsyłam do zaskakująco > mądrego w całej swojej zabawności zdania Billa Hicksa zaczynającego się od > "See I think drugs have done some good things for us...". Sądzę jednak, że > zamiast próbować powstrzymać coś, czego i tk nie da się powstrzymać- bo > używania substancji zmieniających świadomość prawdopodobnie faktycznie > powstrzymać się nie da- należałoby znaleźć złoty środek i poprzez > rozsądną, pozbawioną uprzedzeń debatę społeczną zastanowić się jak > zorganizować to wszystko tak, żeby zachować jednocześnie wolność wyboru i > uchronić osoby trzecie od krzywd jakie owa wolność może implikować w > przypadku zaaplikowania jej osobie genetycznie tępej. I sądzę że da się to > zrobić. Wiele rzeczy da się zrobić kiedy da się spokój z zaściankową, > nudną, zamkniętyą mentalnością. Wiesz ile razy słyszałem podobne argumenty? :-) a wiesz od kogo? Przeważnie od ćpunów, którzy jakoś musieli sobie tłumaczyć swój nałóg, a otoczeniu powody, dla których powinni mieć łatwiejszy dostęp do swoich środków. |
|
Corvus ( Bullet ) Wysłano: 2009-04-22 08:47:54 |
Dopalacze i takie tam. > Szczerze? Niejeden u mnie w akademiku się szprycował dopalaczami, popił je > wódą i palma mu biła dopóki mu ktoś nie wpierdolił. Aaa, kumam. Zabawa z własną głową- be, fuj- natomiast spuszczanie wpierdoli ludziom, których przekonania odbiegają od naszych- bardzo ładnie? Cóż, ciekawa koncepcja. Byłbyś świetnym żołnierzem Świętego Oficjum. Masz jakiś kapelusz z szerokim rondem? ^^ Nie, tak bardziej poważnie. Z początku wydawałeś mi się rozsądnym facetem (i to z mojego rodzinnego miasta ^^), ale nic mnie tak nie brzydzi jak inkwizytorska mentalność. To jedna z najbardziej znienawidzonych przeze mnie twarzy wszechreligijnego kleru. > Nie wciskaj mi kitu o > uzależnieniach, o tym co szybciej i bardziej, bo to,że coś jest dla Ciebie > gorsze niż prochy, wcale nie oznacza, że są dobre. Dla mnie, dla World's Health Organisation, dla Fundacji Beckleya (czy jakoś tak) i wielu innych poważnych organizacji, które na przestrzeni wieku podejmowały się bezstronnych, czysto naukowych badań nad problemem uzależnień. Tak wiem, że były również inne badania, "udawadniające" setki idiotycznych bzdur (w stylu newsów z prasy "naukowcy dowiedli że palenie marihuany może urwać Ci ryj i sprawić że Twoja dupa przemieni się jajecznicę na boczku z cebulką i pomidorkiem"). Ale jak mam do wyboru zaufać nieudokumentowanemu badaniu wykonanemu przez nieznanych mi ludzi i w nieznany sposób, o których mówi mi przedstawiciel którejś z Agencji do Walki z Narkotykami (w końcu co on ma, kurwa, powiedzieć- przecież w sumie musi wymyślać te bzdurne i kretyńskie idiotyzmy, bo za to mu w sumie płacą), a z drugiej strony w pełni udokumentowanym (dostęp publiczny, z internetu chociażby) badaniom wykonanym przez wielkie organizacje o apolitycznym charakterze i sporej renomie jak WHO, to mimo tego małego aniołka w mojej głowie, który szepcze "World Health Organisation to szatańskie diabły, chcą Cię zrobić w chuja żebyś był ćpunem i umarł poprzez zakwit glonów w płucach" raczej skłaniam się ku tym drugim. > Jakie niby widzisz > pozytywne działanie tego gówna? Przyjemność, jaką mi sprawia na początek. Natchnienie. Nieskrępowana, cudowna kreatywność. Spojrzenie z boku. Najgłębszą z możliwych refleksji. Możliwość poznania pracy mojego aparatu myślowego (czytaj mózgu) i tym samym sprawniejszego wykorzystywania jego zasobów poprzez odpowiednie użycie. I milion innych rzeczy, za każdym razem co innego. Jasne, często palę sobie po prostu dla zabawy. Ale można z tego wycisnąć dużo więcej i robię to. > Rozpad trzustki, nerek, wątroby, dziury w > mózgu? Masz na myśli marihuanę, która nie ma ŻADNEGO udokumentowanego trwałego wpływu na którykolwiek z wymienionych organów? Czy może LSD, które jako, że zażywane jest w ilościach rzędu mikrogramów i raczej rzadko (nawet przez tych stukniętych hippisów ^^) stosowane, wpływa wyłącznie na mózg (w którym nie pozostawia żadnych trwałych biologicznych czy chemicznych obrażeń tudzież śladów, jeno w samej psychice CZASEM), a pozostałe organy praktycznie w ogóle go nie zauważają bo jest go po prostu maleńko? Wiesz, jak chcesz się czepiać, to się doedukuj. Na przyszłość- marihuana niszczy płuca (może doprowadzić do raka, tak samo jak fajki tylko wolniej). Chociaż z drugiej strony osoby które już palą fajki, mają mniejszą średnią zachorowań na raka płuc w grupie która oprócz fajek popala też blanty :D LSD natomiast może aktywować ukryte skłonności do psychoz, schizofremi, indukować stany lękowe i generalnie namieszać w psychice. Ale nie chemicznie, jako że trwałego wpływu na mózg jako organ nie ma. Chodzi o to że doświadczenia, przeżycia są tak silnie odbierane, że jeden zły trip dla nieodpowiednio dojrzałej psychicznie/podatnej osoby może zostawić traumę na lata. U słabych psychicznie cip ten okres może się po prostu wydłużyć i doprowadzić do szaleństwa ^^ Poza tym, z LSD się szybko wyrasta. Większość ludzi, którzy je zażywają robią jedynie kilka razy, czasem rok, góra dwa, potem po prostu im się to nudzi. Tylko Ci cholerni hippisi kwaszą do późnej starości :D Wątrobę i trzustkę oraz trwały wpływ na mózg mają za to grzyby. Ale ja o grzybach i twardych narkotykach akurat nie rozmawiałem. Co do dopalaczy- faktycznie, jako że są ekstraktami z roślin o bardzo małej zawartości substancji psychoaktywnych mogą być "ciężkostrawne" dla wątroby, z całą pewnością jednak nawet w 1/100 nie tak bardzo jak wóda. Wiesz, dlaczego po piciu ludziom robi się niedobrze? Bo ich organizm rozpoznaje truciznę. A kac na drugi dzień? Efekt zatrucia toksynami, paskudny metabolizm alkoholu jest. Jeszcze nie widziałem żeby komuś się zebrało na pawia po blancie, albo żeby ktokolwiek miał kaca po nawet trzydniowym jaraniu. A wierz mi- wiele widziałem ^^ > Bo jeszcze mnie nie zaczepił gość, trzęsący się od przedawkowania > czekolady i nie zawołał "dawaj kurwa kasę na wedla, albo wpierdol" HAhahahahaha! Przypominam, mówimy o dopalaczach, słabiutkim zamiennikom trawki. Człowieku- sądzisz że zjarany/zkwaszony człowiek jest w stanie zrobić komuś krzywdę? Chyba paliłeś metaamfetaminę a nie zioło w tej swojej fifce :D Poczytaj raporty na temat przestępstw dokonanych pod wpływem/przez palaczy marihuany i porównaj je ilościowo z tymi dokonanymi pod wpływem alkoholu czy nawet na trzeźwo! Zauważasz pewną prawidłowość? Jakiekolwiek przestępstwa pod wpływem marihuany (oprócz oczywiście posiadania owej marihuany i bycia spierdolonym jak mała bengalska świnka) to niezwykle rzadkie i ekstremalnie odosobnione przypadki. Przestępczość w Holandii po legalizacji- wzrosła czy zmalała? Proszę Cię. Czyżbyś wciąż w wierzył w te idiotyzmy które opowiadali wam na odwyku, żeby do końca życia zaprogramować wam w główkach że narkotyki są be? ^^ Kurwa, czasem mam wrażenie, że te ośrodki dla ćpunów to jakieś sekty :D Well- to właśnie problem. Są Ci, którzy popalają sobie co jakiś czas trawkę, przez cały czas wiodąc klawe, ciekawe życie- jednocześnie będąc osobami na tyle silnymi żeby bez problemu godzić zabawę z życiem, znajdować czas na pracę i relaks. I wszystko jest okej. Znam takich wielu, w bardzo różnym wieku i kompletnie różnych grupach społecznych. Można też jednak być marną, słabą psychicznie i pozbawioną siły woli płynącej z samo-motywacji szmatą. Tacy potem kończą na mecie, z ropiejącymi strupami w szałasie pod mostem i szybko automatycznie wykluczają się z grona żywych, albo ktoś wyciąga do nich rękę i ich ratuje. Ci uratowani potem opowiadają, że mieli bardzo złe przeżycia w przeszłości z narkotykami i że to be. I nawet słusznie, bo dzięki temu mają "drugą szansę". Ale smutne w nich jest to, że zostaje im ten inkwizytorski zapał do nawracania, godny samych jehowych ^^ Kwestia psychiki, żuczku. Należy winić złe narzędzia, czy złego budowniczego? > Implikacje społeczne mam równie głęboko w dupie, jak Twoje dowody, bo w > żadnym miejscu nie powiedziałem, że wszystkie środki już dopuszczone do > sprzedazy są nieszkodliwe. Czekaj, nie widzę spójności logicznej. Co ma to że "powiedziałeś, że wszystkie..." do tego, że masz w dupie implikacje społeczne? Pogubiłem się? ^^ > No widzisz, a ja jestem rodzicem i nie mam w dupie. Może jak dojrzejesz to > Cię przestanie bawić. O nie, ja nie dojrzeję. Jestem samcem ^^ > Wiesz ile razy słyszałem podobne argumenty? :-) a wiesz od kogo? > Przeważnie od ćpunów, którzy jakoś musieli sobie tłumaczyć swój nałóg, a > otoczeniu powody, dla których powinni mieć łatwiejszy dostęp do swoich > środków. Ja bardzo podobne słyszałem też od kobiet, które jakoś musiały sobie tłumaczyć swoją gorszość, a otoczeniu powody dla których powinno się je traktować i nadawać im takie same przywileje jak drugiej płci. Skandal, nie? (miłe Panie, ja tego nie powiedziałem- z kłami i pazurami do niego) ;) Ej weź Ty się zastanów zanim coś napiszesz, co? Pozdro |
|
Nemesis91 [ nieaktywne ] Wysłano: 2009-06-23 01:40:40 |
Dopalacze i takie tam. Już dawno nie czułam się tak dobrze jak po tej twojej wypowiedzi ]=) Nie miałam źródła dość wiarygodnego, by przekonało mnie całkowicie, że chwast nie jest tak szkodliwy jak mówią znajomi alkoholicy i fora internetowe]=) Nawet jeśli łykam twoje słowa, bo tak chce moje stęsknione do zielonej przyjaciółki serce, to nic ]=D Nawet jeśli ty wybierasz najfajniejsze informacje, które uspokoją twoje sumienie, czy co tam masz, to nic! Ważne, że czuję się spokojniejsza i szczęśliwsza. Od siebie dodam - ciocia marysia nie uzależnia. Słowo. Nawet jak się ma w szafce 5 gramów i nikogo w domu, a pali się co jakiś czas od dłuższego czasu. Znaczy, że nikt nie pobiegnie kraść i zabijać za parę złotych. Alkohol zabija mózg i wyjaławia gorzej niż jakikolwiek dopalacz - ale to mogę wiedzieć tylko z doświadczenia, nie potwierdzam naukowo. Yyy alkohol ani fajki nie inspirują w cudowny wręcz sposób do tworzenia. Za 30 zł chyba żaden inny narkotyk nie zabiera na kilka godzin do raju zmysłów - bez konsekwencji najczęściej. Wszystko się pamięta, nie ma kaca, nie popełnia się głupot (gorszych niż po alkoholu). Yyy nie licząc skakania z okna w kartonie po telewizorze. A co do tematu tej dyskusji to mogę powiedzieć: i tak nie mam na to wpływu. Jakbym tym handlowała to bym miała, ale nie handluję, to nie mam. Proste ;p A niech wyzdycha szczylstwo, jak nie potrafi się bawić, ich sprawa. Po dopalaczach mi krzywdy nie zrobią, a ziółka z tego co wiem nie uzależniają. Może to taki nowy sposób matki natury na selekcję? |
|
darktofik ( fluorescencja ) Wysłano: 2009-04-22 15:22:54 |
Dopalacze i takie tam. > Aaa, kumam. Zabawa z własną głową- be, fuj- natomiast spuszczanie > wpierdoli ludziom, których przekonania odbiegają od naszych- bardzo > ładnie? Cóż, ciekawa koncepcja. Byłbyś świetnym żołnierzem Świętego > Oficjum. Masz jakiś kapelusz z szerokim rondem? ^^ Nie, tak bardziej > poważnie. Z początku wydawałeś mi się rozsądnym facetem (i to z mojego > rodzinnego miasta ^^), ale nic mnie tak nie brzydzi jak inkwizytorska > mentalność. To jedna z najbardziej znienawidzonych przeze mnie twarzy > wszechreligijnego kleru. NIC o mnie nie wiesz, a Twoja nienawiść do kleru widzę każe Ci bić na oślep ;-) Co, mamusia ganiała na siłę do kościółka, że tak gorliwie zwalczasz katolików i w każdym widzisz inkwizytorów? :-P Wszak neofici w każdej religii/filozofii obdarzeni są największą gorliwością tępienia "nieprawomyślnych"-wypisz wymaluj Ty i Twoja koncepcja "darktofika katolika" :-D Nie wiesz, co mówisz, a mnie nie chce Ci się niczego udowadniać. Dawno z tego wyrosłem. Co do spuszczania wpierdol- gdzie wyczytałeś, że ja to zrobiłem? :-) Jeśli piszę, że ktoś to zrobił, to pewno i powód był nie byle jaki. Ale dla Ciebie ćpuny to przecież łagodne, nieszkodliwe baranki. > > Nie wciskaj mi kitu o > > uzależnieniach, o tym co szybciej i bardziej, bo to,że coś jest dla > Ciebie > > gorsze niż prochy, wcale nie oznacza, że są dobre. > > Dla mnie, dla World's Health Organisation, dla Fundacji Beckleya (czy > jakoś tak) Jak traktować poważnie Twoje argumenty, skoro Ty nawet nie pamiętasz, kogo cytujesz? :-) > (...)i wielu innych poważnych organizacji, które na przestrzeni > wieku podejmowały się bezstronnych, czysto naukowych badań nad problemem > uzależnień. Tak wiem, że były również inne badania, "udawadniające" setki > idiotycznych bzdur (w stylu newsów z prasy "naukowcy dowiedli że palenie > marihuany może urwać Ci ryj i sprawić że Twoja dupa przemieni się > jajecznicę na boczku z cebulką i pomidorkiem"). Aha. Cóż za wybiórcze podejście d wyników badań naukowych... Wiesz co? Wszędzie widzisz agentów KrK, a widzę, że lubujesz się w takim samym przebieraniu w faktach i dostosowywaniu dowodów do swoich poglądów, co Twoi idole w sutannach. Najłatwiej coś opluć i nazwać bzdurami, dopisując dla kolorytu jeszcze kilka pierdół, niż zmierzyć się z faktami, prawda? > Ale jak mam do wyboru > zaufać nieudokumentowanemu badaniu wykonanemu przez nieznanych mi ludzi i > w nieznany sposób, o których mówi mi przedstawiciel którejś z Agencji do > Walki z Narkotykami (w końcu co on ma, kurwa, powiedzieć- przecież w sumie > musi wymyślać te bzdurne i kretyńskie idiotyzmy, bo za to mu w sumie > płacą), a z drugiej strony w pełni udokumentowanym (dostęp publiczny, z > internetu chociażby) badaniom wykonanym przez wielkie organizacje o > apolitycznym charakterze i sporej renomie jak WHO, to mimo tego małego > aniołka w mojej głowie, który szepcze "World Health Organisation to > szatańskie diabły, chcą Cię zrobić w chuja żebyś był ćpunem i umarł > poprzez zakwit glonów w płucach" raczej skłaniam się ku tym drugim. To widać bardzo chójowy i ograniczony masz wybór, skoro dysponujesz wyłącznie badanianiami jakiejś nie znanej mi Agencji (a może chodzi Ci o jeden z wydziałów amerykańskiej policji?) i WHO. A może inne wyniki były dla Ciebie niewygodne? > > Jakie niby widzisz > > pozytywne działanie tego gówna? > Przyjemność, jaką mi sprawia na początek. Natchnienie. Nieskrępowana, > cudowna kreatywność. Spojrzenie z boku. Najgłębszą z możliwych refleksji. I to wszystko w wieku 24 lat! Gratuluję! ;-) > Możliwość poznania pracy mojego aparatu myślowego (czytaj mózgu) i tym > samym sprawniejszego wykorzystywania jego zasobów poprzez odpowiednie > użycie. No, czyli wkrótce usłyszymy pewno o Tobie, jako genialnym lekarzu, wynalazcy, naukowcu... > > Rozpad trzustki, nerek, wątroby, dziury w > > mózgu? > Masz na myśli marihuanę Mam na myśli tzw "dopalacze". I inne narkotyki też, jeśli chcesz wiedzieć. > > Bo jeszcze mnie nie zaczepił gość, trzęsący się od przedawkowania > > czekolady i nie zawołał "dawaj kurwa kasę na wedla, albo wpierdol" > HAhahahahaha! Przypominam, mówimy o dopalaczach, słabiutkim zamiennikom > trawki. Człowieku- sądzisz że zjarany/zkwaszony człowiek jest w stanie > zrobić komuś krzywdę? Chyba paliłeś metaamfetaminę a nie zioło w tej > swojej fifce :D Nie mierz mnie swoją miarką, ćpunku :-D > Poczytaj raporty na temat przestępstw dokonanych pod > wpływem/przez palaczy marihuany i porównaj je ilościowo z tymi dokonanymi > pod wpływem alkoholu czy nawet na trzeźwo! Zauważasz pewną prawidłowość? > Jakiekolwiek przestępstwa pod wpływem marihuany (oprócz oczywiście > posiadania owej marihuany i bycia spierdolonym jak mała bengalska świnka) > to niezwykle rzadkie i ekstremalnie odosobnione przypadki. Gówno prawda. Nie są aż tak niesamowicie rzadkie. A że nie ma ich więcej, wynika m.in z faktu, że nie jest to środek ogólnie dostępny. > Przestępczość w > Holandii po legalizacji- wzrosła czy zmalała? Jeśli chodzi o Holandię- Poczytaj najnowsze raporty policyjne i zastanów się, dlaczego większość Holendrów uważa, że to był błąd. > Czyżbyś wciąż w > wierzył w te idiotyzmy które opowiadali wam na odwyku, żeby do końca życia > zaprogramować wam w główkach że narkotyki są be? ^^ Kurwa, czasem mam > wrażenie, że te ośrodki dla ćpunów to jakieś sekty :D Byłeś już, że tak barwnie opisujesz? > Well- to właśnie > problem. Są Ci, którzy popalają sobie co jakiś czas trawkę, przez cały > czas wiodąc klawe, ciekawe życie- jednocześnie będąc osobami na tyle > silnymi żeby bez problemu godzić zabawę z życiem, znajdować czas na pracę > i relaks. I wszystko jest okej. Znam takich wielu, w bardzo różnym wieku i > kompletnie różnych grupach społecznych. Można też jednak być marną, słabą > psychicznie i pozbawioną siły woli płynącej z samo-motywacji szmatą. Tacy > potem kończą na mecie, z ropiejącymi strupami w szałasie pod mostem i > szybko automatycznie wykluczają się z grona żywych, albo ktoś wyciąga do > nich rękę i ich ratuje. Tu masz rację, jak najbardziej! :-) > > Implikacje społeczne mam równie głęboko w dupie, jak Twoje dowody, bo > w > > żadnym miejscu nie powiedziałem, że wszystkie środki już dopuszczone > do > > sprzedazy są nieszkodliwe. > > Czekaj, nie widzę spójności logicznej. Co ma to że "powiedziałeś, że > wszystkie..." do tego, że masz w dupie implikacje społeczne? Pogubiłem > się? ^^ Za dużo widać trawy jarałeś w szkole, jak uczyli czytać :-P > > No widzisz, a ja jestem rodzicem i nie mam w dupie. Może jak > dojrzejesz to > > Cię przestanie bawić. > > O nie, ja nie dojrzeję. Jestem samcem ^^ Widzisz, doszliśmy do sedna. Jak sam przyznajesz, Ty się tylko bawisz, jesteś niedojrzałym przedstawicielem gatunku homo sapiens, więc dalsza dysputa z Tobą będzie miała cel, jeśli (kiedy) osiągniesz jako taką dojrzałość emocjonalną. P.S. Jesteś samcem? :-D Póki co, jesteś żałosną namiastką samca. Gówniarzem, bawiącym się w dorosłość, pod warunkiem nieponoszenia jakichkolwiek konsekwencji swojego zachowania. Z dzieciaka w faceta nie przemieni Cię li tylko stająca kuśka. |
|
gniewomir [ nieaktywne ] Wysłano: 2009-10-25 13:16:54 |
Dopalacze i takie tam. > > Wolisz dopuścić sytuację, że jakiś skurwysyn na głodzie przypierdoli Ci > kijem po głowie dla pięciu złotych? > Nie mów mi, że dragi to sport pięknych i bogatych, bo to nie dokońca > prawda, a żuli któży zajebaliby Cię za działkę znam aż nadtoo. > Tak samo na głodzie z braku fajki, jabola i zwykłej bułki, może zrobić Ci krzywdę. To co zabawiać się mamy w altruistyczne pomaganie wszystkim? Daj spokój. > > Porównanie narkotyków do alkoholu też chybione i oklepane :-) > Nie chce mi się pwtarzać wszystkich argumentów za i przeciw, bo nie o tym > ten temat. Nie mam nic przeciw pijącym i ćpającym i nie będę się tak jak ty podniecał. W ogóle nie wchłaniam niczego co by zaszkodziło mojemu organizmowi, włącznie z kawą i czarną herbatą, a resztę mam w d..ie. |
|
darktofik ( fluorescencja ) Wysłano: 2009-11-06 22:57:43 |
Dopalacze i takie tam. > Tak samo na głodzie z braku fajki, jabola i zwykłej bułki, może zrobić Ci > krzywdę. No to gratuluję okolicy. Albo intelektu. > To co zabawiać się mamy w altruistyczne pomaganie wszystkim? Daj > spokój. A gdzie coś takiego w moim poście wyczytałeś? > Nie mam nic przeciw pijącym i ćpającym i nie będę się tak jak ty > podniecał. Znowu: skąd Ci przyszło do głowy, że się tym podniecam? > W ogóle nie wchłaniam niczego co by zaszkodziło mojemu > organizmowi, włącznie z kawą i czarną herbatą, a resztę mam w d..ie. Heh... Nawet nie zdajesz sobie sprawy, jakie gówno jesz każdego dnia. |
|
gniewomir [ nieaktywne ] Wysłano: 2009-11-06 23:09:36 |
Dopalacze i takie tam. > No to gratuluję okolicy. Albo intelektu. > Dziękuje za drugie... > A gdzie coś takiego w moim poście wyczytałeś? W "Fakcie" i "Naszym Dzienniku" > Znowu: skąd Ci przyszło do głowy, że się tym podniecam? > Twoja spraw. > Heh... Nawet nie zdajesz sobie sprawy, jakie gówno jesz każdego dnia. I tu się mylisz... |
|
darktofik ( fluorescencja ) Wysłano: 2009-11-08 10:40:01 |
milionerzy z Eurobussinessu > > Heh... Nawet nie zdajesz sobie sprawy, jakie gówno jesz każdego > dnia. > > I tu się mylisz... No, to gratuluję bycia milionerem ;-) |
|
Aleksiej [ nieaktywne ] Wysłano: 2009-11-08 10:49:14 |
Dopalacze i takie tam. > > Heh... Nawet nie zdajesz sobie sprawy, jakie gówno jesz każdego > dnia. > > I tu się mylisz... A skąd wiesz? |
|
gniewomir [ nieaktywne ] Wysłano: 2009-11-09 13:08:57 |
Dopalacze i takie tam. > A skąd wiesz? Powiedzmy, że sam uprawiam;) |
|
Aleksiej [ nieaktywne ] Wysłano: 2009-11-09 18:39:37 |
Dopalacze i takie tam. > > > A skąd wiesz? > > Powiedzmy, że sam uprawiam;) Pierdzielisz? Wszystko? :-) |
|
gniewomir [ nieaktywne ] Wysłano: 2009-11-10 14:57:47 |
Dopalacze i takie tam. > Pierdzielisz? Wszystko? :-) Tak i w pokoju mam wanienkę w której depczę winogrona na winko;) |
|
Tangerion [ nieaktywne ] Wysłano: 2009-08-01 17:05:44 |
Dopalacze i takie tam. Fajnie napisane, aż miałem ochote zamowić sobie szałwi. A ty dalej moralizujeszi odcinasz kupony od kazania proboszcza "cóz wyrośnie z tej młodzieży!". No i co z tego, że palą? Nie zmienisz tego za nic, maja dostep to spróbuja. Wolałbym przeczytac Twój bardziej szczegółowy trip z takiego przeżycia zamiast bezkształtnej próby wjazdu "na moralne sumienie narodu". Zastanówmy sie, co takie łyse testosteronki robiły by bez dopalaczy? wychodza na miasto/osiedle/wioske i sieja terror względnie wandalizm. Jakis inteligent nie mający rozbudowanego fizycznie ciała i zapalnika agresjii dostanie od nich wpierdol za samo istnienie i to, że jest inny. Czy nie lepiej jak taki jeden troglodyta z drugim zapali i popłynie w otchłań Głębi? Skoro i tak jego przyszłość to bycie wyrobnikiem i posiadanie paczki gum oraz dropsów na lokalnej imprezie z wesołymi blachareczkami. To nic, że nie wie jakie narzędzie trzyma w łapie, ma jedyna szanse poznać Obłęd tym swoim tępym rozumkiem :) A z życia to znam paru takich łysych co to za czasów świetności Lsd (i inne wynalazki)sobie ładowało i żaden nie miał bad tripa tylko było ładnie i kolorowo. Może nie problem w tym, że oni to biora tylko w ich zdolności percepcji oraz postrzegania tego? Natomiast jeden mój znajomy to sobie lubił zarzucić rute stepową(z Allegro) z kumplem i wtedy to mieli jazdy: zimno, czarno białe spectrum widzenia i cienie wychodzace ze ścian (dementorzy Z H.Pottera :). Ogólnie deprecha i zjazd w dół. Był bardziej inteligentny od pospolitych dresów, mimo to miał jazde na trzeźwo kiedy to zabrał jakieś krzyże z lokalnego cmentarza i jak mówił od tego czasu koło jego domu zaczeły pojawiać się lisy i borsuki :) Poznałem dupe na morzem, wyglad kujonki a w wieku 20 lat problemy z serduchem od połykania dropsów, extasy, speed'a zapijanych vódką. I co ? I nic, bo jest fajnie i jest zabawa. A że ma jazdy to bym raczej zrzucił na charakter i wychowanie pod kloszem. Zawsze kiedy jest mozliwość zarobku i obejścia prawa na niby legal - jak widzisz ludzie to zrobia dla zysku. Inaczej masz wszystko tez dostepnę tylko z nielegala. A zanim weszły dopalacze to jaki problem było dostac cos podobnego. |
|
Wolf [ nieaktywne ] Wysłano: 2009-08-03 15:32:01 |
Dopalacze i takie tam. szałwia juz nielegalna - niestety :) |
|
Tangerion [ nieaktywne ] Wysłano: 2009-08-03 20:39:40 |
Dopalacze i takie tam. > > szałwia juz nielegalna - niestety :) To tępe ch.je, nawet do tego się przyj.. Pewnie temu, że to może rosnąć wszędzie i nie ma jak akcyzy na to walnąć :/ |
Ludowy Komisarz Zdrowia ostrzega: wszystkie materiały umieszczone na stronie są własnością autorów.
Kopiowanie i rozpowszechnianie może być przyczyną... Tylko spróbuj. My zajmiemy się resztą :>





















