| Satan.pl > Forum > Komentarze > | [ Zaloguj się ] [ Rejestracja ] |
| Transgresja 121 | Satanizm 387 | Komentarze 513 | Szkice 235 | TechnoPark 203 | FAQ 15 |
Archiwum: wiadomości z wybranego wątku archiwalnego
| Tematy | Autor | Data |
|---|
| Ateh | 2011-05-01 - 23:16:07 | |
| Cień | 2011-05-02 - 01:41:29 | |
| Ateh | 2011-05-03 - 22:33:55 | |
| Katerka | 2011-05-03 - 22:38:33 | |
| Ateh | 2011-05-03 - 22:43:27 | |
| Cień | 2011-05-06 - 23:29:27 | |
| _flo_ | 2011-05-06 - 23:34:40 | |
| Katerka | 2011-05-02 - 22:41:58 | |
| Ateh | 2011-05-03 - 22:48:58 | |
| Katerka | 2011-05-03 - 23:17:47 | |
| Lava | 2011-05-03 - 21:13:54 | |
| Ateh | 2011-05-03 - 22:42:50 | |
| Lava | 2011-05-04 - 08:43:09 | |
| Ateh | 2011-05-08 - 21:03:20 | |
| E g o | 2011-05-31 - 04:13:47 | |
| Ateh | 2011-06-04 - 02:52:14 | |
| mroczna_macka_k | 2011-06-01 - 18:38:12 |
| Spis działów / Spis wątków archiwalnych / Nowy wątek |
|---|
| Autor | Temat wątku: |
|---|
|
Ateh [ nieaktywne ] Wysłano: 2011-05-01 23:16:07 |
Meduzot "Statek wewnątrz butelki nigdy nie utonie i pył na niego nie osiada. Jest przyjacielem dla każdego przyglądającego mu się. Płynie po powierzchni szkła. Nie ma tak małych ludzi, którzy mogliby na nim płynąć. Nie wie dokąd się kieruje. Wiatr z zewnątrz nie rozwieje jego żagli. Nie ma on żagli... Ma on pokład, a pod nim... meduzy. Ma on suche usta, choć wokoło pełno wody. On pije ją spojrzeniem, które nigdy nie znika." Czy bywa czasem tak, że czujecie się jak dryfujące meduzy? Tak, jakby nic od Was nie zależało? Czy czujecie czasem, że to wszystko, co robicie, jest na nic? Czy czasem myslicie, że Wy i Wasze działania, są niepotrzebne? Czy bywa, że czujecie się jak za grubą taflą szkła, bez możliwości kontaktu z kimkolwiek? Czy bywa Wam źle? Co wtedy? Gdzie Wasza siła? http://www.youtube.com/watch?v=auYqkwrnOho Pozdrawiam Ateh |
|
Cień ( The Last Demon ) Wysłano: 2011-05-02 01:41:29 |
Meduzot > Czy bywa czasem tak, że czujecie się jak dryfujące meduzy? Tak, jakby nic > od Was nie zależało? *** Raczej jak tuńczyk. Niby wolny, może płynąć dokądkolwiek a i tak nie ma to znaczenia. > Czy czujecie czasem, że to wszystko, co robicie, jest na nic? *** Wszystko zależy od perspektywy. Z perspektywy Wieczności i Kosmosu faktycznie nie jest to istotne. Z punktu widzenia własnej percepcji ma jakiś sens choć nie należy nadawać mu filozoficznej wagi. > Czy czasem myslicie, że Wy i Wasze działania, są niepotrzebne? *** Może. Nie uważam by miało to jakieś znaczenie - to czy są potrzebne czy nie. > Czy bywa, że czujecie się jak za grubą taflą szkła, bez możliwości > kontaktu z kimkolwiek? *** Coś w tym jest. Nawet osoby obdarzone wyjątkowo wyczulonym zmysłem empatii nie są w stanie do końca zrozumieć drugiej osoby. > Czy bywa Wam źle? Co wtedy? Gdzie Wasza siła? *** Siła drzemie w poczuciu humoru (zwłaszcza wisielczego), ironi (także auto-), sarkazmie i traktowania rzeczywistości w kategorii zabawnego nieporozumienia. ;) |
|
Ateh [ nieaktywne ] Wysłano: 2011-05-03 22:33:55 |
Meduzot > Raczej jak tuńczyk. Niby wolny, może płynąć dokądkolwiek a i tak nie ma to > znaczenia. Ja czasem czuje się jak ta Batja z filmu. W sumie rzadko, bo jestem osobą, która po prostu robi rzeczy. Ale czasem mnie dopada myślówka, taka niewesoła. > Wszystko zależy od perspektywy. Z perspektywy Wieczności i Kosmosu > faktycznie nie jest to istotne. Z punktu widzenia własnej percepcji ma > jakiś sens choć nie należy nadawać mu filozoficznej wagi. No jeśli coś ma sens z mojej perspektywy, to naprawdę więcej już wymagac nie można. > Może. Nie uważam by miało to jakieś znaczenie - to czy są potrzebne czy > nie. Niby tak, ale... Nie dopada cię czasem takie poczucie, że cokolwiek robisz, i tak jest chujowo? Przez większośc czasu spoko, robisz swoje, działasz, jesteś skuteczny, ale czy nigdy nie ma momentów słabości? Ja takie mam, niezbyt czesto, ale się zdarzają. > > Czy bywa, że czujecie się jak za grubą taflą szkła, bez możliwości > > kontaktu z kimkolwiek? > > *** > Coś w tym jest. Nawet osoby obdarzone wyjątkowo wyczulonym zmysłem empatii > nie są w stanie do końca zrozumieć drugiej osoby. Czasem nawet nie chodzi o empatię, tak myslę. Czasem mam wrazenie, że kiedy ja mówię "A'. ludzie, którzy teoretycznie mnie sluchają, słyszą całą resztę alfabetu, z wyjątkiem "A" właśnie. Szalenie frustrujące. I czasem wydaje mi się, że to odgrodzenie od innych ludzi polega na czymś trochę innym, niż brak empatii, czymś, co może nawet trudno nazwac. > Siła drzemie w poczuciu humoru (zwłaszcza wisielczego), ironi (także > auto-), sarkazmie i traktowania rzeczywistości w kategorii zabawnego > nieporozumienia. > ;) Tak, to racja, słuszne podejście. Wiele razy mi pomagało. "Humor - bez tego nie ma życia", jak mawia Tony Soprano :P |
|
Katerka [ nieaktywne ] Wysłano: 2011-05-03 22:38:33 |
Meduzot > Czasem nawet nie chodzi o empatię, tak myslę. Czasem mam wrazenie, że > kiedy ja mówię "A'. ludzie, którzy teoretycznie mnie sluchają, słyszą całą > resztę alfabetu, z wyjątkiem "A" właśnie. Szalenie frustrujące. a moze to nie inni nie potrafia sluchac, tylko Ty jestes malo komunikatywna? mowic tak, by inni nas sluchali tez trzeba umiec. |
|
Ateh [ nieaktywne ] Wysłano: 2011-05-03 22:43:27 |
Meduzot > a moze to nie inni nie potrafia sluchac, tylko Ty jestes malo > komunikatywna? mowic tak, by inni nas sluchali tez trzeba umiec. Może. To też możliwe. |
|
Cień ( The Last Demon ) Wysłano: 2011-05-06 23:29:27 |
Meduzot > Niby tak, ale... Nie dopada cię czasem takie poczucie, że cokolwiek > robisz, i tak jest chujowo? Przez większośc czasu spoko, robisz swoje, > działasz, jesteś skuteczny, ale czy nigdy nie ma momentów słabości? Ja > takie mam, niezbyt czesto, ale się zdarzają. *** Każdy ma takie chwile częściej lub rzadziej. Przyjąłem jednak postawę dość nihilistyczną, we wszelkich chwilach słabości dodaję sobie otuchy maksymą: "i tak umrzemy". Dzięki temu łatwiej jest się cieszyć drobiazgami. :) > Czasem nawet nie chodzi o empatię, tak myslę. Czasem mam wrazenie, że > kiedy ja mówię "A'. ludzie, którzy teoretycznie mnie sluchają, słyszą całą > resztę alfabetu, z wyjątkiem "A" właśnie. Szalenie frustrujące. > > I czasem wydaje mi się, że to odgrodzenie od innych ludzi polega na czymś > trochę innym, niż brak empatii, czymś, co może nawet trudno nazwac. *** Widzisz, język ludzki jest dość ubogi. Pozwala przekazać pewne proste myśli typu jeść-srać-ciupciać, jak się zastosuje trochę narzędzi literackich, zwłaszcza poetyckich można przekazać także w jakimś stopniu wrażenia, stan umysłu, odczuwanie. Ale nawet to wiernie nie przekaże całego stanu świadomości autora. Nigdy się więc w pełni nie zrozumiemy, chyba że odkryją telepatię. A druga rzecz, że ludzie zwykle słuchać nie umieją, co najwyżej uprzejmie słyszą co mówisz, by na końcu zaserwować jakąś w ich mniemaniu dobrą radę. |
|
_flo_ ( resistance is futile ) Wysłano: 2011-05-06 23:34:40 |
Meduzot > we wszelkich chwilach słabości dodaję sobie otuchy maksymą: > "i tak umrzemy". Dzięki temu łatwiej jest się cieszyć drobiazgami. :) "Nie traktujmy życia zbyt poważnie, i tak nie wyjdziemy z niego żywi" :D |
|
Katerka [ nieaktywne ] Wysłano: 2011-05-02 22:41:58 |
Meduzot > Czy bywa czasem tak, że czujecie się jak dryfujące meduzy? Tak, jakby nic > od Was nie zależało? kiedys tak bylo. potem odkrylam, ze moj dobrostan zalezy tylko ode mnie, a przynajmniej mam na niego decydujacy wplyw - mozna tkwic w niewygodnej sytuacji, ale mozna tez kopac i wierzgac, az sie wyplynie na powierzchnie. > Czy czujecie czasem, że to wszystko, co robicie, jest na nic? rzadko - raczej takie uczucia dosiegaja mnie, kiedy nie mam motywacji, albo ochoty, albo sily zrobic czegos. Pozorna beznadzieja, podczas gdy wystarczy tylko chciec. > Czy czasem myslicie, że Wy i Wasze działania, są niepotrzebne? skad! bede mnie swiat pewnie zaczalby krecic sie w przeciwnym kierunku - musze byc, by zyciu nadac sens :) > Czy bywa, że czujecie się jak za grubą taflą szkła, bez możliwości > kontaktu z kimkolwiek? co zlego stalo sie w Twoim zyciu? > Czy bywa Wam źle? Co wtedy? Gdzie Wasza siła? czekolada, duzo czekolady. potem chwila sportu podparta wyrzutami tzw. sumienia, a pozniej juz z gorki. jak czlowiek raz sie ruszy, to juz potem latwiej. |
|
Ateh [ nieaktywne ] Wysłano: 2011-05-03 22:48:58 |
Meduzot > czekolada, duzo czekolady. potem chwila sportu podparta wyrzutami tzw. > sumienia, a pozniej juz z gorki. jak czlowiek raz sie ruszy, to juz potem > latwiej. > Jem, jem cały czas, czekolade i nie tylko. Bo próbuję przytyc, o! I jeżdżę na rowerze, ale teraz mamy tu Syberię, zimno> Siedze w domu i pracuję :) W moim zyciu stało się sporo takich rzeczy, które obiektywnie pewnie uznano by za złe, ale ja już dawno uznałam je za normalne, ponieważ były od zawsze i przywykłam do nich. Zreszta, ani ja ani nikt z mojej rodziny nie mial na nie wpływu. Ponieważ jednak należę do osób przewrażliwionych, odczuwam wszystko duzo mocniej niż wiekszośc ludzi, i to czasami stanowi problem, jesli chodzi o moje funkcjonowanie. |
|
Katerka [ nieaktywne ] Wysłano: 2011-05-03 23:17:47 |
Meduzot > W moim zyciu stało się sporo takich rzeczy, które obiektywnie pewnie > uznano by za złe, ale ja już dawno uznałam je za normalne, ponieważ były > od zawsze i przywykłam do nich. Zreszta, ani ja ani nikt z mojej rodziny > nie mial na nie wpływu. Ponieważ jednak należę do osób przewrażliwionych, > odczuwam wszystko duzo mocniej niż wiekszośc ludzi, i to czasami stanowi > problem, jesli chodzi o moje funkcjonowanie. czyli pozytywy tez mocniej odczuwasz? w takim razie na nich sie skupiaj. wiem, ze rzadko jest tak zle, zeby gorzej byc nie moglo, tym bardziej warto doszukiwac sie w kazdej sytuacji pozytywow i nimi nakrecac sie na dzialanie. moze sie wydawac, ze nasze dzialania sa bez sensu, ale to nie prawda. to bezczynnosc nie przynosi efektow, a jakiekolwiek dzialanie ma szanse powodzenia. to jak z wygraniem na loterii, jesli nie kupisz losu, to na pewno nie masz szans. wale truizmami, wiem. ale caly watek jest w tonie 15-latki z Weltschmerzem, wiec odpowiedzi sa adekwatne. |
|
Lava [ nieaktywne ] Wysłano: 2011-05-03 21:13:54 |
Carpe diem, baby > Czy bywa czasem tak, że czujecie się jak dryfujące meduzy? Tak, jakby nic > od Was nie zależało? Nie. Zawsze prędzej czy później dopada mnie zdziwienie, że znowu tyle ode mnie zależy. "Ja? A czemu Ty się mnie pytasz o zdanie? Przecież ja tu nie mam nic do powiedzenia/nie znam się/nie mam takiej władzy/nie obchodzi mnie to (lub podobne)." Czasem lubię się ustawić w centrum wydarzeń, fakt krzyczący. Ale nawet kiedy tego nie szukam - i tak mnie to samo znajdzie. > Czy czujecie czasem, że to wszystko, co robicie, jest na nic? Oczywiście, że tak. Dlatego nie potrafię brac serio tego całego harmidru świata, przejmowania się pierdołami, teatrzyk kukiełkowy pełen małych, skaczących ego, popiskujących w idiotycznej walce o swoje. Kiedyś przejmowałam się chorobliwie wszystkim. Dzisiaj mam wszystko w dupie, siedzę sobie za kompem pijąc kawę, dłubiąc te moje bazgroły i zastanawiając się nad czasem i przestrzenią (czy raczej czasami i przestrzeniami). Osiągnęłam stan szczęśliwości w życiu. Teraz pora wejść głębiej w siebie. Wszyscy umrzemy prędzej czy później, a po śmierci nie ma nic. Niechcący widziałam to nic z bliska. Nie interesuje mnie już, jakie znaczenie moja egzystencja może mieć dla świata. Ważne jest, co świat może dać mi. Przycinam sobie drzewko bonsai, czytam dużo książek, studiuję coraz to nowe rzeczy, zastanawiam się jak tu się nie narobić ale zarobić, staram się zdrowo odżywiać i piję dużo wina. ;) > Czy czasem myslicie, że Wy i Wasze działania, są niepotrzebne? Takie myślenie jest przejściem neofity, bramą. Mam Ci zaspojlerować, co jest dalej, czy sama poczekasz? ;) > Czy bywa, że czujecie się jak za grubą taflą szkła, bez możliwości > kontaktu z kimkolwiek? Nie. > Czy bywa Wam źle? Co wtedy? Gdzie Wasza siła? "Nie pytaj próżno, bo nikt się nie dowie, Jaki nam koniec gotują bogowie, I babilońskich nie pytaj wróżbiarzy. Lepiej tak przyjąć wszystko, jak się zdarzy. A czy z rozkazu Jowisza ta zima, Co teraz wichrem wełny morskie wzdyma, Będzie ostatnia, czy też nam przysporzy Lat jeszcze kilka tajny wyrok boży, Nie troszcz się o to i... klaruj swe wina. Mknie rok za rokiem, jak jedna godzina. Więc łap dzień każdy, a nie wierz ni trochę W złudnej przyszłości obietnice płoche." Horacy, I, 11 > Pozdrawiam > > Ateh pzdr. Lava |
|
Ateh [ nieaktywne ] Wysłano: 2011-05-03 22:42:50 |
Carpe diem, baby > Nie. Zawsze prędzej czy później dopada mnie zdziwienie, że znowu tyle ode > mnie zależy. "Ja? A czemu Ty się mnie pytasz o zdanie? Przecież ja tu nie > mam nic do powiedzenia/nie znam się/nie mam takiej władzy/nie obchodzi > mnie to (lub podobne)." Czasem lubię się ustawić w centrum wydarzeń, fakt > krzyczący. Ale nawet kiedy tego nie szukam - i tak mnie to samo znajdzie. Tak, ja mam to samo i wiem jak to jest, naprawdę. Ale to poczucie, ten bezsił pojawia się i tak. Na szczęscie tylko czasami, ale się pojawia. Ważne jest, co świat może > dać mi. Dla mnie wazniejsze jest to, co ja jestem w stanie sobie wziąc od świata. Przycinam sobie drzewko bonsai, czytam dużo książek, studiuję > coraz to nowe rzeczy, zastanawiam się jak tu się nie narobić ale zarobić, > staram się zdrowo odżywiać i piję dużo wina. ;) Tak, tak, to też... tylko piwo w miejsce wina :D > > Czy czasem myslicie, że Wy i Wasze działania, są niepotrzebne? > > Takie myślenie jest przejściem neofity, bramą. Mam Ci zaspojlerować, co > jest dalej, czy sama poczekasz? ;) Nie spojleruj, proszę. Ja sobie poczekam, tak jak zawsze czekam, i sama sobie to po swojemu opowiem. |
|
Lava [ nieaktywne ] Wysłano: 2011-05-04 08:43:09 |
Carpe diem, baby > Tak, ja mam to samo i wiem jak to jest, naprawdę. Ale to poczucie, ten > bezsił pojawia się i tak. Na szczęscie tylko czasami, ale się pojawia. No ale co Ty byś właściwie chciała? To, że nie wynalazłaś penicyliny nie znaczy, że Twoje życie jest miałkie. Nie? > Ważne jest, co świat może > > dać mi. > > Dla mnie wazniejsze jest to, co ja jestem w stanie sobie wziąc od > świata. Ja mówię o trybie przypuszczalnym, Ty dokonanym. Czy w gruncie rzeczy nie mamy na myśli tego samego? > Nie spojleruj, proszę. Ja sobie poczekam, tak jak zawsze czekam, i sama > sobie to po swojemu opowiem. No i dobrze, bo już się zaczynałam wspinać na katedrę ;) pzdr L |
|
Ateh [ nieaktywne ] Wysłano: 2011-05-08 21:03:20 |
Carpe diem, baby > > > > Dla mnie wazniejsze jest to, co ja jestem w stanie sobie wziąc od > > świata. > > Ja mówię o trybie przypuszczalnym, Ty dokonanym. Czy w gruncie rzeczy nie > mamy na myśli tego samego? Matko, nie mów tego nigdy wykładowcom z moich studiów, zjedliby cię żywcem. Rozsadny kompromis jest taki: to, co możemy od świata uzyskac :) > No i dobrze, bo już się zaczynałam wspinać na katedrę ;) Słuchaj, wspinac się możesz, nie powstrzymuj się ze względu na mnie :) W tym wątku padło juz stwierdzenie, że sport jest przydatny :D A którą z katedr wybrałaś do wspinaczki? |
|
E g o ( Kalejdoskop piekieł ) ![]() Wysłano: 2011-05-31 04:13:47 |
5 kolumna > Czy bywa czasem tak, że czujecie się jak dryfujące meduzy? Tak, jakby nic > od Was nie zależało? Nie, ale denerwują mnie sytuacje, gdy powodzenie czegoś zależy w dużej mierze nie od moich kompetencji i działań, lecz od tzw. szczęścia i wtedy zamiast skupić się na istotnych sprawach to trzeba działać w stronę jak największego uniezależnienia się od tego szczęścia. |
|
Ateh [ nieaktywne ] Wysłano: 2011-06-04 02:52:14 |
5 kolumna > > Czy bywa czasem tak, że czujecie się jak dryfujące meduzy? Tak, jakby > nic > > od Was nie zależało? > > Nie, ale denerwują mnie sytuacje, gdy powodzenie czegoś zależy w dużej > mierze nie od moich kompetencji i działań, lecz od tzw. szczęścia i wtedy > zamiast skupić się na istotnych sprawach to trzeba działać w stronę jak > największego uniezależnienia się od tego szczęścia. Świetnie wiem jak to jest i też nie znosze takich sytuacji. Ale co własciwie oznacza "powodzenie"? Nie uważam bohaterek filmu za nieudacznice (w żadnym aspekcie) ale to są osoby jakoś niespełnione, moim zdaniem, czegos im brakło, czegoś było mało. Nie lubie tezy, że "to drzwi wybierają człowieka, a nie odwrotnie" ale czy czasami nie można odniesc wrażenia, ze ta taza jest trafna? |
|
mroczna_macka_k [ nieaktywne ] Wysłano: 2011-06-01 18:38:12 |
Meduzot > Czy bywa czasem tak, że czujecie się jak dryfujące meduzy? Tak, jakby nic > od Was nie zależało? codziennie, ale wiele ode mnie zalezy. > Czy czujecie czasem, że to wszystko, co robicie, jest na nic? czasami tak, ale czasami zdarza sie, ze to co robie jest istotne. > Czy czasem myslicie, że Wy i Wasze działania, są niepotrzebne? nie. to jest wazne. > Czy bywa, że czujecie się jak za grubą taflą szkła, bez możliwości > kontaktu z kimkolwiek? nikt mnie nie rozumie poza kolegami z pracy:) > Czy bywa Wam źle? Co wtedy? Gdzie Wasza siła? zle bywa kazdemu. niektorzy maja gorzej. wtedy trzeba sie nie zastanawiac tylko robic swoje. sila jest w kazdym dniu kiedy zrobi sie cos dobrego. > > > > |
Ludowy Komisarz Zdrowia ostrzega: wszystkie materiały umieszczone na stronie są własnością autorów.
Kopiowanie i rozpowszechnianie może być przyczyną... Tylko spróbuj. My zajmiemy się resztą :>



















