| Satan.pl > Forum > Komentarze > | [ Zaloguj się ] [ Rejestracja ] |
| Transgresja 121 | Satanizm 387 | Komentarze 513 | Szkice 235 | TechnoPark 203 | FAQ 15 |
Archiwum: wiadomości z wybranego wątku archiwalnego
| Tematy | Autor | Data |
|---|
| Spis działów / Spis wątków archiwalnych / Nowy wątek |
|---|
| Autor | Temat wątku: |
|---|
|
mattitiasz [ nieaktywne ] Wysłano: 2013-03-31 00:21:19 |
Czy istnieje rozgraniczenie? Od czasu do czasu światem wstrząsają tragiczne historie. Morderstwa, inne plugastwa. Czasem jest to uregulowane przez aparat państwowy o czym wspomniał Ktoś w innym wątku w Komentarzach i trwa całymi latami, czasem krótszy okres jak od 7 czerwca do 15 lipca 1099 roku w jednym miejscu (Jerozolimie). Ale nie o tym chce mówić. Nowoczesne społeczeństwo starając racjonalnie wytłumaczyć sobie, to co ciężko jest pojąć, mówi często: To dzieło psychopatów, nienormalnych, świrów. 'No przecież trzeba mieć coś z garem, żeby robić takie rzeczy.' Pytanie brzmi więc: Ok. może ktoś mądrzejszy ode mnie a wiem, że tutaj takich mogę znaleźć odpowie na pytanie; Gdzie jest granica między złem, czy też działaniem na niekorzyść gatunku, a schorzeniem? Gdzie jest diagnoza, a gdzie głupota? Gdzie kończy się wariactwo a zaczyna się nawyk niszczenia? Jak chcecie i potraficie to napiszcie przy okazji od siebie definicję normalności. I wreszcie jak Wy to widzicie, czy można tak wpłynąć na człowieka, by zmusić go do radykalnej zmiany poglądu, by z pobożnego dbającego o zwierzęta, koteczki twego kochanego sąsiada, stał się kimś kto będzie funkcjonował jak maszynka do zabijania? Tyle, że to najbardziej banalne pytanie z tych, które tu zadałem. Pozdrawiam Mati |
|
Sir Thomas [ nieaktywne ] Wysłano: 2013-04-02 18:37:53 |
Czy istnieje rozgraniczenie? > Ale nie o tym chce mówić. Nowoczesne społeczeństwo starając racjonalnie > wytłumaczyć sobie, to co ciężko jest pojąć, mówi często: To dzieło > psychopatów, nienormalnych, świrów. 'No przecież trzeba mieć coś z garem, > żeby robić takie rzeczy.' ^^^ Heh mnie to jedynie smieszy Ci co krytykucja, tzw. terrorystow spolecznych, nie sa czesto od nich lepsi sa mniej widowiskowi bo sie wszystkiego boja, cyniczni, leniwi to "zlo" rozkladane w czasie, czesto o wiele bardziej szkodliwe niz to kontrastowe poza tym "ludzie szlaleni" sa fajna pozywka jako tematy zastepcze i sluza pewnym grupa (massmedia) do przekrzywiania obrazu prawdziwej ideologii, religii, tradycji trafiaja sie oszolomy religijne i ideologiczne jednak dochodzi czesto do bardzo niebezpiecznych manipulacji w ktorych wyjatek stawia sie jako regule powiedzmy wolnomyslicielstwa i wyboru nie mowiac juz o odzialywaniu na emocje odbiorcy, a nie na jego faktologiczny krytycyzm > Ok. może ktoś mądrzejszy ode mnie a wiem, że tutaj takich mogę znaleźć > odpowie na pytanie; Gdzie jest granica między złem, czy też działaniem na > niekorzyść gatunku, a schorzeniem? Gdzie jest diagnoza, a gdzie głupota? > Gdzie kończy się wariactwo a zaczyna się nawyk niszczenia? ^^^ Obrazy tak jak napisalem dzialaja czesto emocje , a nie na krytycyzm Czy "terrorysta" moze byc dobry ? Oczywiscie , ze tak zalezy w jakim swietle sie go przdstawi, i czy w tym zobrazowaniu ma sie cel - przedstwic (zrelacjonowac) sytuacje maksymalnie surowo faktami jak sie da , czy nawrzucac mnostwo przekrzywionych , wydartych z kontekstu rzeczy pytanie jest zatem czy nalezy wierzyc posrednika w misje - rozwoju myslenia u czlowieka ? : ) > Jak chcecie i potraficie to napiszcie przy okazji od siebie definicję > normalności. normalne to subiektywne, nie narzucane , dajace szanse na rozwoj przez zdobywanie a nie na gotowy zer byle jakiej papki pseudomerytorycznej podanej kuszacej w teczy kolorow utopic nachalne, cyniczne stwierdznie - "daj sobie pomoc" |
|
mattitiasz [ nieaktywne ] Wysłano: 2013-04-03 04:54:56 |
zgodnie z oczekiwaniami > Heh mnie to jedynie smieszy > Ci co krytykucja, tzw. terrorystow spolecznych, nie sa czesto od nich lepsi > sa mniej widowiskowi bo sie wszystkiego boja, cyniczni, leniwi to "zlo" rozkladane w czasie, czesto o wiele bardziej szkodliwe niz to kontrastowe > poza tym "ludzie szlaleni" sa fajna pozywka jako tematy zastepcze i sluza pewnym grupa (massmedia) do przekrzywiania obrazu prawdziwej ideologii, religii, tradycji > trafiaja sie oszolomy religijne i ideologiczne jednak dochodzi czesto do bardzo niebezpiecznych manipulacji w ktorych wyjatek stawia sie jako regule powiedzmy wolnomyslicielstwa i wyboru > nie mówiąc już o odziaływaniu na emocje odbiorcy, a nie na jego faktologiczny krytycyzm Zgadzam się. Ludzie nie chcą podejmować dyskusji chcą hołdu dla własnej normalności, akceptacji swej osoby, którą najłatwiej osiągnąć przez zdyskretyzowanie innego. > Ok. może ktoś mądrzejszy ode mnie a wiem, że tutaj takich mogę znaleźć > odpowie na pytanie; Gdzie jest granica między złem, czy też działaniem na > niekorzyść gatunku, a schorzeniem? Gdzie jest diagnoza, a gdzie głupota? > Gdzie kończy się wariactwo a zaczyna się nawyk niszczenia? ^^^ > Obrazy tak jak napisalem dzialaja czesto emocje , a nie na krytycyzm > Czy "terrorysta" moze byc dobry ? Oczywiscie , ze tak zalezy w jakim swietle sie go przdstawi, i czy w tym zobrazowaniu ma sie cel - przedstwic (zrelacjonowac) sytuacje maksymalnie surowo faktami jak sie da , czy nawrzucac mnostwo przekrzywionych , wydartych z kontekstu rzeczy > pytanie jest zatem czy nalezy wierzyc posrednika w misje - rozwoju myslenia u czlowieka ? : ) Zgadzam się również. Zachęcam w tym miejscu niektórych do przyjrzenia się sposobowi odpowiedzi Sir Thomasa jeśli to przeczytają: "Ok. może ktoś mądrzejszy ode mnie a wiem, że tutaj takich mogę znaleźć odpowie na pytanie" To był wstęp nieistotny dla toku dyskusji. Który niekoniecznie wymagał komentarza. "Gdzie jest granica między złem, czy też działaniem na niekorzyść gatunku, a schorzeniem? Gdzie jest diagnoza, a gdzie głupota? Gdzie kończy się wariactwo a zaczyna się nawyk niszczenia?" To była zasadnicza treść pytania. A powyżej odpowiedź. Więc ja zadaję pytanie, które może będzie świadczyć o tym, że zrozumiałem a może nie: Co może sprawić rozwój myślenia u człowieka, ze bardziej zrozumiemy to zagadnienie, czy że wyeliminujemy te rozdziały? > Jak chcecie i potraficie to napiszcie przy okazji od siebie definicję > normalności. > normalne to subiektywne, nie narzucane , dajace szanse na rozwoj przez zdobywanie a nie na gotowy zer byle jakiej papki pseudomerytorycznej podanej kuszacej w teczy kolorow > utopic nachalne, cyniczne stwierdznie - "daj sobie pomoc" NO i oto chodzi mamy więc pierwszą próbę zdefiniowania bez potrzeby uogólniania i populizowania. |
|
Luciferius ( Poziom I ) ![]() Wysłano: 2013-04-02 21:21:35 |
Czy istnieje rozgraniczenie? Najpierw musisz sobie uzmysłowić, że zło w świecie w którym żyjemy jest czymś w rodzaju katalizatora innych zdarzeń często w końcu pozytywnych. To prawda, że zło tworzy zło, a dobro tworzy dobro. Jednakże uważam, że świat, społeczeństwa mogą funkcjonować i rozwijać się tylko jeżeli raz na jakiś czas, sięgną zła ostatecznego w postaci np. wojny. Już to kiedyś pisałem, że zło jest czymś co uzupełnia dobro i vice wersa. To tak jak tarcie. Jest negatywne, ale pozwala na to, że możemy chodzić po ziemi. Wracając do wywodu i Twojego pytania powiem tak. Każde stworzenie na tym świecie ma swój cel i predyspozycje do osiągnięcia tego celu. Stąd jeżeli ktoś jest złodziejem/mordercą to tylko dlatego, aby ktoś inny mógł być stróżem i spełniać się w tej roli. To jest dogmat tego świata i odpowiedź na Twoje pytanie. Luciferius |
|
mattitiasz [ nieaktywne ] Wysłano: 2013-04-03 22:05:06 |
Alternatywa dla psychiatrii? > Najpierw musisz sobie uzmysłowić, że zło w świecie w którym żyjemy jest czymś w rodzaju katalizatora innych zdarzeń często w końcu pozytywnych. Ciężko mi jakoś, bo wydaje się, że taką ideologię proponują religie cierp zło a nagroda nie minie. Dla mnie tą nagrodą jest jedynie poszerzenie wiedzy i doświadczeń, ubogacenie włąsnej tożsamości, jak jednak by te ubogacenie wyglądało gdybym nie musiał stykać się z problemami lub niedopowiedzneiami życiowymi. Miałbym do dyspozycji nieograniczoność bez ram, zasad w ramach systemu, który rozwiązał by korelowanie istot przy pomocy czegoś innego niż zależność? > To prawda, że zło tworzy zło, a dobro tworzy dobro. Według niektórych zło rodzi się samoistnie. > Jednakże uważam, że świat, społeczeństwa mogą funkcjonować i rozwijać się tylko jeżeli raz na jakiś czas, sięgną zła ostatecznego w postaci np. wojny. Ten przypadek wymieniony przez Ciebie przyczynia się do rozwoju techniki. > Już to kiedyś pisałem, że zło jest czymś co uzupełnia dobro i vice wersa. To tak jak tarcie. Jest negatywne, ale pozwala na to, że możemy chodzić po ziemi. Tego rodzaju dwoistość w skutkach naszych działań dotyczy chyba większości decyzji jakie moze ktoś podjąć. > Wracając do wywodu i Twojego pytania powiem tak. Każde stworzenie na tym świecie ma swój cel Masz na myśli wiarę w przeznaczenie? > i predyspozycje do osiągnięcia tego celu. Czy mam rozumieć, ze nie sposób nadać sobie jakiegoś celu? > Stąd jeżeli ktoś jest złodziejem/mordercą to tylko dlatego, aby ktoś inny mógł być stróżem i spełniać się w tej roli. To jest dogmat tego świata i odpowiedź na Twoje pytanie. Dlaczego taki świat całkiem odbiegając od tematu? Dlaczego nie inny? Przypadek? Czyjaś wina? Nieodgadnięty dotąd zamiar? Ilu więc chorych musi zaistnieć aby urodził się w pełni zdrowy? Ilu chrześcijan, aby zaistniał jeden Satanista? Dobrze pojmuje. Nie chodzi mi o odpowiedź na same pytania o tok rozumowania raczej. |
|
Luciferius ( Poziom I ) ![]() Wysłano: 2013-04-04 19:15:41 |
Alternatywa dla psychiatrii? > Według niektórych zło rodzi się samoistnie. Nieprawda. Zło jako takie zostało nazwane i zdefiniowane przez tych którzy przyszli na świat jako drudzy. Zło nazwane jest czymś pierwotnym, naturalną koleją rzeczy. Tylko wąski umysł wierzący tylko w "dobro" zniekształcił obraz rzeczywistości. > Ten przypadek wymieniony przez Ciebie przyczynia się do rozwoju > techniki. Nie tylko. Przyczynia się także do wielkich zmian społecznych/politycznych i w końcu do dobrobytu żyjącej ludności. > > Wracając do wywodu i Twojego pytania powiem tak. Każde stworzenie na > tym świecie ma swój cel > > Masz na myśli wiarę w przeznaczenie? Uważam, że nie ma czegoś takiego jak przeznaczenie. Ktoś rodząc się z pewnymi predyspozycjami będzie z dużą dozą prawdopodobieństwa tym kto wykorzysta te predyspozycje. Natura nie znosi próżni. Nawet nic nie robiąc, demonstrujesz swoją obecność. > Czy mam rozumieć, ze nie sposób nadać sobie jakiegoś celu? Nadajesz sobie taki cel jaki masz wbity w świadomości. Tutaj nie ma wolnej woli. Każdy wybiera to, co dyktuje mu rządza/instynkt. Nikt nie ma wolnej woli. > Dlaczego taki świat całkiem odbiegając od tematu? Dlaczego nie inny? > Przypadek? Czyjaś wina? Nieodgadnięty dotąd zamiar? Ilu więc chorych musi > zaistnieć aby urodził się w pełni zdrowy? Ilu chrześcijan, aby zaistniał > jeden Satanista? Dobrze pojmuje. Nie chodzi mi o odpowiedź na same pytania > o tok rozumowania raczej. Dualizm. Tylko to może funkcjonować, stąd nie można ganić "złych" gdyż Ci są tak samo potrzebni jak "dobrzy" Często ci "dobrzy" stają się "źli", a "źli" dobrzy. To nie ma znaczenia kto jest kim, patrząc na to z góry. |
|
mattitiasz [ nieaktywne ] Wysłano: 2013-04-04 22:37:39 |
zło w zarysie > Nieprawda. Zło jako takie zostało nazwane i zdefiniowane przez tych którzy przyszli na świat jako drudzy. Zło nazwane jest czymś pierwotnym, naturalną koleją rzeczy. Tylko wąski umysł wierzący tylko w "dobro" zniekształcił obraz rzeczywistości. Dlatego napisałem niektórych, bo miałem na myśli pogląd, iż wszystko co dobre może przerodzić się w zło. Poza wykreowanymi twórcami poglądu, których nie obejmuje o dziwo ta zasada, z powodu utworzenia pojęcia pierwotnego i zezwolenia na samo powstanie pojęcia wtórnego. Czy dobro wyrwało z kontekstu i wtopiło w siebie jakieś elementy zła? Czy zło i dobro to niezmienne, niezniszczalne absoluty. > Ten przypadek wymieniony przez Ciebie przyczynia się do rozwoju > techniki. > Nie tylko. Przyczynia się także do wielkich zmian społecznych/politycznych i w końcu do dobrobytu żyjącej ludności. To prawda, a więc może jestem nudny w tym pytaniu, a więc, czy można było zaprogramować to co jest, a czego marny ułamek możemy dostrzec przy zebraniu wszystkich umiejętności człowieka inaczej, bez takiej metody rozwoju? > Uważam, że nie ma czegoś takiego jak przeznaczenie. Ktoś rodząc się z pewnymi predyspozycjami będzie z dużą dozą prawdopodobieństwa tym kto wykorzysta te predyspozycje. Natura nie znosi próżni. Nawet nic nie robiąc, demonstrujesz swoją obecność. Nie sposób nie robić nic? > Nadajesz sobie taki cel jaki masz wbity w świadomości. Tutaj nie ma wolnej woli. Każdy wybiera to, co dyktuje mu rządza/instynkt. Nikt nie ma wolnej woli. A jeśli nie istnieją absoluty w sensie o których my o nich myślimy, raczej w postaci dajmy na to greckich bogów, bo nie chce nawiązywać do kananejskich? I jednak Bóg gra w kości z czym nie mógł się pogodzić Einstein. Może nawet idee i dziedziny nauki są niedoskonałe, bo chociażby tworzy je człowiek. Chyba, że przyjmiemy rozwiązanie mówiące o podpowiedziach otrzymywanych przez geniuszy od sił niesklasyfikowanych naukowo. > Dualizm. Tylko to może funkcjonować, stąd nie można ganić "złych" gdyż Ci są tak samo potrzebni jak "dobrzy" Często ci "dobrzy" stają się "źli", a "źli" dobrzy. To nie ma znaczenia kto jest kim, patrząc na to z góry. A gdyby pozbawić na przykład świat emocji i uczuć. Całkowicie odizolować człowieka od tego co nazywają sercem, będący chrześcijanami sprawić by liczyły się tylko myśli, tylko słowa, tylko przedmiot, zagadnienie, pozbawilibyśmy może świat gadania o dobrze i źle? |
|
E g o ( Kalejdoskop piekieł ) ![]() Wysłano: 2013-04-06 02:27:52 |
Rzeczywistość nieuchwytna > > Według niektórych zło rodzi się samoistnie. > > Nieprawda. Zło jako takie zostało nazwane i zdefiniowane przez tych którzy > przyszli na świat jako drudzy. Zło nazwane jest czymś pierwotnym, > naturalną koleją rzeczy. Tylko wąski umysł wierzący tylko w "dobro" > zniekształcił obraz rzeczywistości. Kusząca teza, ale trudna do obrony tak samo jak trudno zaprzeczyć lub zgodzić się, że świat jest poza dobrem i złem. Zarówno to, jak i względność tego co uznajemy za rzeczywiste lub naturalne, czyni je narzędziami umysłu bezproduktywnymi dla egzystencji. I na dodatek niebezpiecznymi, bo często jest to wyższa szkoła manipulacji, by sprzedać komuś takie a nie inne pojmowanie świata i czerpać jakieś zyski. Co np. zrobił LaVey? Niemal pół wieku temu zmiksował różne swoje i zapożyczone myśli a ludzie nadal to kupują. Dlatego lepiej chyba sytuować się poza dobrem i złem oraz poza prawdą i kłamstwem niż ufać, że to jest niezbędne do życia i musi wisieć na ścianie p r a w d a jako święty obrazek ku któremu modlitwy/medytacje/refleksje swe umysł kieruje i odpowiada zagadkową ciszą. Tak nieznośną, że powstają obrazy rzeczywistości jako pośrednicy między gównem w naszych głowach/ciałach a rzeczywistością. Jesteśmy kolekcjonerami obrazów rzeczywistości, bo rzeczywistość jest nieuchwytna. |
|
Luciferius ( Poziom I ) ![]() Wysłano: 2013-04-07 23:32:54 |
Rzeczywistość nieuchwytna > Kusząca teza, ale trudna do obrony tak samo jak trudno zaprzeczyć lub > zgodzić się, że świat jest poza dobrem i złem. Zarówno to, jak i > względność tego co uznajemy za rzeczywiste lub naturalne, czyni je > narzędziami umysłu bezproduktywnymi dla egzystencji. > > I na dodatek niebezpiecznymi, bo często jest to wyższa szkoła manipulacji, > by sprzedać komuś takie a nie inne pojmowanie świata i czerpać jakieś > zyski. Co np. zrobił LaVey? Niemal pół wieku temu zmiksował różne swoje i > zapożyczone myśli a ludzie nadal to kupują. > > Dlatego lepiej chyba sytuować się poza dobrem i złem oraz poza prawdą i > kłamstwem niż ufać, że to jest niezbędne do życia i musi wisieć na ścianie > p r a w d a jako święty obrazek ku któremu modlitwy/medytacje/refleksje > swe umysł kieruje i odpowiada zagadkową ciszą. Tak nieznośną, że powstają > obrazy rzeczywistości jako pośrednicy między gównem w naszych > głowach/ciałach a rzeczywistością. Jesteśmy kolekcjonerami obrazów > rzeczywistości, bo rzeczywistość jest nieuchwytna. Ja uważam, że dobro ma tylko chwilę, aby zaistnieć w przestrzeni. Wieczność i podstawa/środowisko w którym może powstać coś pozytywnego jest złe. To znaczy zło jako takie istnieje niezależnie od dobra. Dobro natomiast może zostać zdefiniowane dopiero gdy egzystuje wraz ze złem. Ba, ciała wszystkich stworzeń na ziemi mają w sobie zaszyty pierwiastek zagłady, gdyż rodząc się zaczynają umierać. Wszystko na ziemi i we wszechświecie zmierza do zagłady czyli do pierwotnego stanu z którego się wywodzi. Jeżeli w ciemnym i zimnym lesie rozbijasz namiot i będziesz ogrzewał swoje ciało, to otoczenie zdefiniujesz jako złe. Swoje środowisko w namiocie określisz jako dobre. Otoczenie natomiast będzie niezmienne i nie wzruszy się Twoją egzystencją. Jeżeli będziesz tak tkwił, to las Cię pochłonie i przekształci Twoje miejsce w którym jesteś w część zimnego lasu. Luciferius |
|
Gadrael [ nieaktywne ] Wysłano: 2013-04-07 23:51:03 |
Uwagi do koncepcji Lucka ;p 1. Nicość nie jest, ani zła, ani dobra, jest neutralna, brak w niej cierpienia, zatem trudno ją określić złem, brak w niej radości, zatem i dobrem nie jest. 2. Wszystko na ziemi oprócz pierwiastka zagłady, ma też w sobie pierwiastek życia i kontynuacji. 3. Wszystko na ziemi ma swój kres, nawet ziemia jako taka, natomiast istota wszechświata jest niejasna, tzw "pierwotny stan" też jest zagadką. Jeśli założymy, że zagłada jest stanem początkowym z którego powstało to co znamy, to oprócz zagłady jest w nim potencjał życia i istnienia. Coś obumiera coś powstaje. Zło nie ma przewagi, jest równoważne z dobrem. Zło i dobro mają sens tylko jako określenia przeciwstawne. Bez siebie wzajemnie nie istnieją. Zło to strata, dobro to zysk. Zero nie jest ani stratą, ani zyskiem. Nic to nic. 4. Las jest kłębowiskiem życia, jak zakopiesz się w liściach nawet w zimną noc da się całkiem miło wyspać, byle robale nie pogryzły, cóż i one pragną papu i swego szczęścia/dobra/zysku. |
|
Luciferius ( Poziom I ) ![]() Wysłano: 2013-04-16 23:37:40 |
Uwagi do koncepcji Lucka ;p > 1. Nicość nie jest, ani zła, ani dobra, jest neutralna, brak w niej > cierpienia, zatem trudno ją określić złem, brak w niej radości, zatem i > dobrem nie jest. Nicość jest zła, gdyż dobro w niej występujące jest przejściowe i marginalne. Tak jest tu na ziemi i w całym wszechświecie. Sama nicość trwa niezależnie od dobra, więc jest zła z chwilą pojawienia się dobra. Dobro bez zła nie istnieje. > 2. Wszystko na ziemi oprócz pierwiastka zagłady, ma też w sobie > pierwiastek życia i kontynuacji. Wszystko na ziemi ma pierwiastek życia i kontynuacji, ale przez określony czas, gdyż środowisko w którym "egzystuje" ziemia jest potężniejsze od niej samej i też ma określony czas istnienia, który zmierza do zagłady. Bynajmniej układ słoneczny jest tak zbudowany, aby "bronić" życia na ziemi, a nie tak, że wszechświat broni się przed życiem na ziemi. > 3. Wszystko na ziemi ma swój kres, nawet ziemia jako taka, natomiast > istota wszechświata jest niejasna, tzw "pierwotny stan" też jest zagadką. > Jeśli założymy, że zagłada jest stanem początkowym z którego powstało to > co znamy, to oprócz zagłady jest w nim potencjał życia i istnienia. Coś > obumiera coś powstaje. Zło nie ma przewagi, jest równoważne z dobrem. Zło > i dobro mają sens tylko jako określenia przeciwstawne. Bez siebie > wzajemnie nie istnieją. Zło to strata, dobro to zysk. Zero nie jest ani > stratą, ani zyskiem. Nic to nic. Mówimy tutaj o skali i wymiarze dobra do zła, a nie o samym fakcie istnienia nicości/zera. Dobro zawiera się w środowisku zła. Zło natomiast nie zawiera się w środowisku dobra. "Miejscem "dobrego" pierwiastka jest zły dom". To znaczy, że dobro może zostać sklasyfikowane jako dobro, jeżeli jego otoczenie jest złe, które posiada znacznie większą "masę" > 4. Las jest kłębowiskiem życia, jak zakopiesz się w liściach nawet w zimną > noc da się całkiem miło wyspać, byle robale nie pogryzły, cóż i one pragną > papu i swego szczęścia/dobra/zysku. Mówimy tutaj o sytuacji idealnej. Ludzie żyją w środowisku nieprzyjaznym, które jest znacznie większe niż "dobro", które reprezentują. Zło to bat na dobro, aby to chciało żyć i trwać. Las Cię pochłonie, jak nie zastosujesz się do warunków, które on dyktuje. Jeżeli dostosujesz się, przeżyjesz, ale las i tak będzie przeważać nad Twoją "zaradnością" do czasu kiedy padniesz i umrzesz w jego gęstwinie. Las z kolei zostanie pożarty przez umierającą ziemię, która to stanie się ofiarą wypalonej gwiazdy. Całość rozpadnie się w rozproszonym wszechświecie. Luciferius |
|
Gadrael [ nieaktywne ] Wysłano: 2013-04-16 23:56:28 |
Nic to nic. > Nicość jest zła, gdyż dobro w niej występujące jest przejściowe i > marginalne. Tak jest tu na ziemi i w całym wszechświecie. Sama nicość trwa > niezależnie od dobra, więc jest zła z chwilą pojawienia się dobra. Dobro > bez zła nie istnieje. Problem w tym, że w nicości nie ma nic. W nicości nic nie występuje, totalne nic. Rozumiesz? Nicość nie trwa niezależnie od dobra. W ogóle trwanie jest niewłaściwym określeniem. Trwać może "coś". W momencie zaistnienia czegokolwiek, czy określimy to coś dobrem, czy złem pojęcie "nicości" traci sens. Nicość nie zna ani dobra, ani zła. Nic to nic. Z perspektywy Twego istnienia odbierasz nicość jako zło. To nie nicość jest jednak zła. Twój strach przed nieistnieniem jest zły, a nie nicość, bo strach przynosi cierpienie. W nicości nie zaznasz jednak ani cierpienia, ani bólu, niczego nie zaznasz. |
|
Luciferius ( Poziom I ) ![]() Wysłano: 2013-04-21 23:38:38 |
Nic to nic. > > Nicość jest zła, gdyż dobro w niej występujące jest przejściowe i > > marginalne. Tak jest tu na ziemi i w całym wszechświecie. Sama nicość > trwa > > niezależnie od dobra, więc jest zła z chwilą pojawienia się dobra. > Dobro > > bez zła nie istnieje. > > Problem w tym, że w nicości nie ma nic. W nicości nic nie występuje, > totalne nic. Rozumiesz? Nicość nie trwa niezależnie od dobra. W ogóle > trwanie jest niewłaściwym określeniem. Trwać może "coś". W momencie > zaistnienia czegokolwiek, czy określimy to coś dobrem, czy złem pojęcie > "nicości" traci sens. Nicość nie zna ani dobra, ani zła. Nic to nic. Z > perspektywy Twego istnienia odbierasz nicość jako zło. To nie nicość jest > jednak zła. Twój strach przed nieistnieniem jest zły, a nie nicość, bo > strach przynosi cierpienie. W nicości nie zaznasz jednak ani cierpienia, > ani bólu, niczego nie zaznasz. Wytłumaczę łopatologicznie w takim razie. Fakt, że istota żywa, posiadająca świadomość rozważająca na temat nicości, świadczy o tym kurwa, że nicość jest zła. Gdyby nie było Ciebie i całego stworzenia żywego, ani nikogo, kto mógłby wyobrazić sobie nicość, nicość jako taka nie istniałaby. To tak jak "bóg" gdyby nie stworzył kreatur, byłby nikim, nie istniałby. To tak jak ktoś na pustyni o którym nie masz zielonego pojęcia, nie istnieje dla ciebie. Skoro rozważamy o nicości dzisiaj, a ty jesteś pozytywem od nicości, stwierdzam, że nicość jest zła. Luciferius |
|
Gadrael [ nieaktywne ] Wysłano: 2013-04-22 00:24:00 |
Nic to nic. > Wytłumaczę łopatologicznie w takim razie. Fakt, że istota żywa, > posiadająca świadomość rozważająca na temat nicości, świadczy o tym kurwa, > że nicość jest zła. Świadczy tylko o tym, że nicość jest pewną hipotezą, a ta istota żywa sra w gacie przed niebytem. > Gdyby nie było Ciebie i całego stworzenia żywego, ani > nikogo, kto mógłby wyobrazić sobie nicość, nicość jako taka nie > istniałaby. Powoli zaczynasz łapać, fakt że myślisz o "nicości" świadczy o tym, że ona póki co nie istnieje, to tylko imaginacja Twojego umysłu, pewna hipoteza. No i przyznasz, że pojęcie istnienia lub nieistnienia "nicości" brzmi co najmniej zabawnie? > To tak jak "bóg" gdyby nie stworzył kreatur, byłby nikim, nie > istniałby. Bóg to kolejna niepewna hipoteza. Jak potrafisz to rozwiń myśl, że bez kreatur byłby nikim? > To tak jak ktoś na pustyni o którym nie masz zielonego pojęcia, > nie istnieje dla ciebie. Opisujesz "niewiedzę", a nie "nicość", myślę, że łatwiej byłoby Ci wykazać, że "niewiedza" jest zła, niż że "nicość". > Skoro rozważamy o nicości dzisiaj, a ty jesteś > pozytywem od nicości, stwierdzam, że nicość jest zła. Niekoniecznie jestem pozytywem, potrafię szkodzić (nawet samemu sobie) potrafię też pomagać (zwłaszcza sobie). Mam w sobie potencjał dobra i zła. Twoje stwierdzenia nijak się mają do rzeczywistości, bije z nich jedynie strach przed nieistnieniem, który przysłania logikę. Powtórzę jeszcze raz, niebyt nie jest ani zły, ani dobry, niebyt to niebyt, to strach jest zły bo tworzy cierpienie. W niebycie/nicości brak i cierpienia, i szczęścia, jest neutralny. To opcja zerowa. |
|
E g o ( Kalejdoskop piekieł ) ![]() Wysłano: 2013-04-09 02:38:19 |
Rzeczywistość nieuchwytna > Ja uważam, że dobro ma tylko chwilę, aby zaistnieć w przestrzeni. > Wieczność i podstawa/środowisko w którym może powstać coś pozytywnego jest > złe. To znaczy zło jako takie istnieje niezależnie od dobra. Dobro > natomiast może zostać zdefiniowane dopiero gdy egzystuje wraz ze złem. Ba, > ciała wszystkich stworzeń na ziemi mają w sobie zaszyty pierwiastek > zagłady, gdyż rodząc się zaczynają umierać. Wszystko na ziemi i we > wszechświecie zmierza do zagłady czyli do pierwotnego stanu z którego się > wywodzi. Jeżeli w ciemnym i zimnym lesie rozbijasz namiot i będziesz > ogrzewał swoje ciało, to otoczenie zdefiniujesz jako złe. Swoje środowisko > w namiocie określisz jako dobre. Otoczenie natomiast będzie niezmienne i > nie wzruszy się Twoją egzystencją. Jeżeli będziesz tak tkwił, to las Cię > pochłonie i przekształci Twoje miejsce w którym jesteś w część zimnego > lasu. Ten model zła, który opisałeś jest chyba najciekawszy ze wszystkich mi znanych. Konkuruje z nim tylko model nicości/jedności. Zaś inne modele proponują współżycie z opozycją, demontaż, trans-akcje, kalejdoskopy albo inne luźne lub ścisłe uzależnienie od siebie. Piszę, że model - bo tam, gdzie jeden widzi śmierć, inny dostrzega życie, więc dla jednego faktu masz kilka interpretacji i po wielu latach/wiekach różnica między nimi się zaciera i nie wiesz czy uczestniczysz w jakiejś groteskowej grze mocy potężniejszych od Ciebie czy przebijasz się przez iluzje. Masz jakiś cel w życiu? Na jakie pytania szukasz odpowiedzi? |
|
Luciferius ( Poziom I ) ![]() Wysłano: 2013-04-17 00:03:13 |
Rzeczywistość nieuchwytna > Masz jakiś cel w życiu? Na jakie pytania szukasz odpowiedzi? Napiszę przewrotnie, że nie mogę posiadać celu w życiu, skoro nie wiem dlaczego tutaj żyję i jaki ma sens to wszystko. Tutaj zawiera się także poszukiwanie odpowiedzi. Kierowany instynktem przetrwania nie powiem, że celem w życiu jest pozostawienie po sobie potomków, bo to jest banalne i głupie zarazem. Coś co stworzyło tą rzeczywistość, potraktowało całe istnienie jako bezmyślny twór, który ma zrobić określoną robotę. Ma myśleć, że ma wolną wolę i raj na końcu tego bałaganu. Ja tego nie kupuję, ale zarazem tylko to mogę zrobić. Luciferius |
|
Sir Thomas [ nieaktywne ] Wysłano: 2013-04-09 18:12:47 |
Rzeczywistość nieuchwytna > Ja uważam, że dobro ma tylko chwilę, aby zaistnieć w przestrzeni. > Wieczność i podstawa/środowisko w którym może powstać coś pozytywnego jest > złe. To znaczy zło jako takie istnieje niezależnie od dobra. Dobro > natomiast może zostać zdefiniowane dopiero gdy egzystuje wraz ze złem. Ba, > ciała wszystkich stworzeń na ziemi mają w sobie zaszyty pierwiastek > zagłady, gdyż rodząc się zaczynają umierać. Wszystko na ziemi i we > wszechświecie zmierza do zagłady czyli do pierwotnego stanu z którego się > wywodzi. Jeżeli w ciemnym i zimnym lesie rozbijasz namiot i będziesz > ogrzewał swoje ciało, to otoczenie zdefiniujesz jako złe. Swoje środowisko > w namiocie określisz jako dobre. Otoczenie natomiast będzie niezmienne i > nie wzruszy się Twoją egzystencją. Jeżeli będziesz tak tkwił, to las Cię > pochłonie i przekształci Twoje miejsce w którym jesteś w część zimnego > lasu. ^^^ a co jesli odwrocimy role jesli to na kanwie dobra tworzacego zreby przestrzeni, pojawia sie zlo jako zklocenie, nieporzadek jesli wszytko w naszej nieswiadomosci jest swiadoma realizacja porzadku, a zlo wkracza jako trudy drogi jesli "dobro" to scalenie wszystkich elementow w jedno, a zlo to proba grania na czas na drodze tego scalenia (tu rozumiana jako egocentryzm) w iluzji wladania nad swiatem przez jednostke, kryje sie cien zatrzymania progrsu w wyniku destabilizacji silniejszej ukierunkowanej wspolnoty (jednosci) moim zdaniem idziesz na latwizne ; ) postrzegasz czlowieka jako "dokonczonego" kreatora, a tak nie jest , o czym swiadczy ustwiczny progres w pojmowaniu swiata |
|
Mickey [ nieaktywne ] Wysłano: 2013-04-01 17:02:19 |
Czy istnieje rozgraniczenie? > Od czasu do czasu światem wstrząsają tragiczne historie. powiedziałbym, ze całkiem często :) Morderstwa, inne > plugastwa. Morderstwo to normalna sprawa. Życie żywi się życiem. > Ale nie o tym chce mówić. ja myslę Nowoczesne społeczeństwo starając racjonalnie > wytłumaczyć sobie, to co ciężko jest pojąć, mówi często: To dzieło > psychopatów, nienormalnych, świrów. 'No przecież trzeba mieć coś z garem, > żeby robić takie rzeczy.' chuj wie czego boisz się zrobić :) > Ok. może ktoś mądrzejszy ode mnie a wiem, że tutaj takich mogę znaleźć zdziwisz się, najczęściej wymiękają na poziomie emo > odpowie na pytanie; Gdzie jest granica między złem, nie ma granicy czy też działaniem na > niekorzyść gatunku, a schorzeniem? a co mnie gatunek interesuje Gdzie jest diagnoza, a gdzie głupota? w tym samym miejscu > Gdzie kończy się wariactwo a zaczyna się nawyk niszczenia? wariactwo to nawyk, inteligencja się poszerza > Jak chcecie i potraficie to napiszcie przy okazji od siebie definicję > normalności. tu za nic nie wiem o co ci chodzi > I wreszcie jak Wy to widzicie, czy można tak wpłynąć na człowieka, by > zmusić go do radykalnej zmiany poglądu, by z pobożnego dbającego o > zwierzęta, koteczki twego kochanego sąsiada, stał się kimś kto będzie > funkcjonował jak maszynka do zabijania? to najprostsze |
|
mattitiasz [ nieaktywne ] Wysłano: 2013-04-02 22:28:05 |
Odpowiedź, czy komentarz do pytania? > chuj wie czego boisz się zrobić :) Więc brnięcie w destrukcje jest kwestią strachu. To strach hamuje przed zachowaniami, które co niektórzy przypisują chorobom? Więc inne przyczyny nie istnieją, człowiek zły nie chory nie istnieje, bo nie można wytłumaczyć dlaczego nie odczuwa strachu naukowo? > zdziwisz się, najczęściej wymiękają na poziomie emo A zbytnia emocjonalność wyklucza mądrość? > nie ma granicy Dlaczego mam temu uwierzyć? > a co mnie gatunek interesuje A czy byłbyś skłonny powiedzieć, że brak normalności to niszczenie środowiska w którym żyjesz? Tak tylko strzelam. > w tym samym miejscu Diagnoza jest po prostu głupotą? Jak mam to rozumieć? > wariactwo to nawyk, Taki z rodzaju nie zdrowych? > inteligencja się poszerza Co miałeś na myśli, to jest nie do kończone? > tu za nic nie wiem o co ci chodzi Przeżyje, choć liczyłem, że dasz coś w stylu RM. > to najprostsze Więc tym razem do Ciebie każdy, czy tylko niektórzy? Bo jeśli tylko niektórzy to rodzi się kolejne ciekawe pytanie: co sprawia, że niektórzy nie ulegną tej presji? |
|
Merineth ( Galaktyka ) ![]() Wysłano: 2013-04-01 08:44:11 |
Czy istnieje rozgraniczenie? > Od czasu do czasu światem wstrząsają tragiczne historie. Morderstwa, inne > plugastwa. Czasem jest to uregulowane przez aparat państwowy o czym > wspomniał Ktoś w innym wątku w Komentarzach i trwa całymi latami, czasem > krótszy okres jak od 7 czerwca do 15 lipca 1099 roku w jednym miejscu > (Jerozolimie). > Ale nie o tym chce mówić. A jednak :> > Ok. może ktoś mądrzejszy ode mnie a wiem, że tutaj takich mogę znaleźć > odpowie na pytanie; Gdzie jest granica między złem, czy też działaniem na > niekorzyść gatunku, a schorzeniem? Myślę, że to jest pytanie do psychiatrów. Pooglądaj sobie w tv jakieś kanały typu Crime, tam lecą często dokumenty o seryjnych mordercach, w tym też tych "słynnych" i zauważ, że większość z nich zanim dostaje wyrok, jest poddana badaniom psychiatrycznym. Jak to się dzieje, że jedni dostają krzesełko, a inni kilka turnusów w psychiatryku? A no tak, że jedni są chorzy, a inni to skurwole. Oczywiście upraszczam sprawę, ale z grubsza tak to wygląda. Jak spojrzysz z zewnątrz to jeden i drugi morduje ludzi i coś tam sobie z nich układa (lampy, obiad, nawóz w stodole). A odpowiedź na Twoje pytanie może być zupełnie w różna w każdym z przypadków. Spójrz sobie na takiego Karola Kota, w wywiadzie którego udzielił już po otrzymaniu wyroku kary śmierci przez powieszenie, pytał kto zdoła mu to przetłumaczyć, zupełnie nie był w stanie pojąć swoim umysłem dlaczego zrobił coś złego. I może działał na szkodę gatunku, skąd wiesz kogo zabił? Ale jednak nie uwierzę, że był zwykłym chujem. > Gdzie jest diagnoza, a gdzie głupota? Diagnoza pewnie nie zawsze na swoim miejscu. Głupoty nie powinno być w tym wcale. Głupota może być przyczyną tego, że wepchniesz kolegę na kruchy lód, że zrobisz coś raz. Jeśli mówimy o "nawyku niszczenia" to na pewno nie ma miejsca na głupotę. > Gdzie kończy się wariactwo a zaczyna się nawyk niszczenia? A muszą się rozdzielić? > Jak chcecie i potraficie to napiszcie przy okazji od siebie definicję > normalności. powtórzę za Fiodorem D. "Faktem jest, że ludzi zdrowych na umyśle praktycznie nie ma; na dziesiątki, a może nawet setki tysięcy trafi się może jeden taki egzemplarz i to jeszcze daleko mu będzie do normalności..." > I wreszcie jak Wy to widzicie, czy można tak wpłynąć na człowieka, by > zmusić go do radykalnej zmiany poglądu, by z pobożnego dbającego o > zwierzęta, koteczki twego kochanego sąsiada, stał się kimś kto będzie > funkcjonował jak maszynka do zabijania? To nie jest kwestia tego jak ja to widzę, a raczej fakt. Można tak wpłynąć na człowieka, niekoniecznie musi to być zamierzone działanie, przecież jakiś niekorzystny układ zdarzeń może odmienić cię o 180 stopni. Przecież Punisher to też był taki spokojny człowiek. Tyle, że to najbardziej banalne > pytanie z tych, które tu zadałem. Fakt. > > Pozdrawiam > Mati Pzdr Mer |
|
mattitiasz [ nieaktywne ] Wysłano: 2013-04-02 02:14:22 |
Psychiatrzy bezradni, na głupotę i zło? > Myślę, że to jest pytanie do psychiatrów. Teraz ja posłużę się ogromnym uproszczeniem. Psychiatrzy to ludzie, którym wydaje się, że środki psychoaktywne przez to, że odpowiednio będziemy je dawkować i odpowiednio manipulować efektami ich działań są środkami psychotropowymi – czyli, działającymi cuda. [Zachęcam do zerknięcia: http://leki-informacje.pl/62,wykaz_srodkow_odurzajacych_substancji_psychotropowych_i_prekursorow.html Nie wszystkie pozycje mogą być jasne dla kogoś kto wyrabia sobie pojęcie o działaniu substancji na mózg człowieka i nie jest jasne dla mnie dlaczego wymieniono szereg różnych środków a zabrakło etanolu. To znaczy jest dla mnie jasne to jak to powiązać z odwołaniem do aktu prawnego u dołu strony, ale i tak cisną mi się na usta pytania. Ale nie o tym chciałem mówić, to temat do innego wątku.] Bardzo obrazowo: Ktoś w stanie psychozy myśli, że jest Chrystusem. Pytanie ta myśl zrodziła się w nim zanim był w stanie psychozy, w stanie psychozy, czy on tak naprawdę wcale tak nie myśli? Czy możliwe jest, że pomyślał o tym jak dobrze było by być Mesjaszem będąc całkiem trzeźwym człowiekiem, a psychoza uzewnętrzniła u niego tą myśl na ogromną skalę, ona sama zniewoliła jego umysł? Myśl jest tylko efektem ubocznym konfliktu zachodzącego wewnątrz jego umysłu i serca? Innymi słowy myśli, które rysują się w jego umyśle nie są ściśle powiązane z samą chorobą, są produktem ubocznym, który wywalił jego umysł przy okazji problemów, które próbuje rozwikłać? Więc jeśli rozumiesz w ogóle co piszę to zadaj sobie pytanie: Czy zło może być takim produktem ubocznym, czy jest głównym produktem niektórych schorzeń? Czy, nie to zwykłe pierdolenie zło nie może powstać z choroby, funkcjonuje całkiem niezależnie. > Pooglądaj sobie w tv jakieś > kanały typu Crime, tam lecą często dokumenty o seryjnych mordercach, Czasem oglądałem są tak śmieszne, że aż nudne i w dodatku głoszą populistyczne poglądy. > w tym > też tych "słynnych" i zauważ, że większość z nich zanim dostaje wyrok, > jest poddana badaniom psychiatrycznym. Meri to mnie doprawdy rozbawiło. Czasem zdarza się, że prawo jest tak uregulowane, że chory psychicznie, który dopuścił się przestępstwa będzie miał większą karę niż zdrowy. Społeczeństwo naciska, a diagnozy lawirują. > Jak to się dzieje, że jedni dostają > krzesełko, a inni kilka turnusów w psychiatryku? Masz namyśli osadzenia w zakładach karnych dla umysłowo chorych, ciekawie mi to koresponduje z turnus. > A no tak, że jedni są > chorzy, a inni to skurwole. A istnieje dla Ciebie mix tych cech? > Oczywiście upraszczam sprawę, ale z grubsza > tak to wygląda. Jedna Pani na tym forum z grubsza tak ujęła pewną sprawę: "wszystko jest czarne, albo białe". Od Ciebie spodziewam się więcej Meri naprawdę wiem nawet nie muszę wierzyć, że znasz odpowiedź. > Jak spojrzysz z zewnątrz to jeden i drugi morduje ludzi i > coś tam sobie z nich układa (lampy, obiad, nawóz w stodole). Ale mówisz o sobie, bo odnośnie mnie nie możesz być pewna czy patrzę z zewnątrz, czy z wewnątrz? Nie no tak tylko żartuję ;-b > A odpowiedź > na Twoje pytanie może być zupełnie w różna w każdym z przypadków. > Spójrz sobie na takiego Karola Kota, w wywiadzie którego udzielił już po > otrzymaniu wyroku kary śmierci przez powieszenie, pytał kto zdoła mu to > przetłumaczyć, zupełnie nie był w stanie pojąć swoim umysłem dlaczego > zrobił coś złego. I może działał na szkodę gatunku, skąd wiesz kogo zabił? > Ale jednak nie uwierzę, że był zwykłym chujem. Nie wierzę w nic co jest związane z panem Kotem, bo jak dla mnie guz mózgu nie musi być przyczyną mordowania. Przyczyną mordowania może być wspomnienie lub wspomnienia, które miał Karol Kot i które znamy lub nie znamy i nie poznamy. Ile osób z guzem mózgu nie dopuszcza się morderstwa? I czy mechaniczne, biologiczne uszkodzenia są przyczyną agresji, czy istnieje inne wyjaśnienie to kwestia dyskusyjna. Znałem człowieka osobiście bardzo dobrze o uszkodzonym mózgu, na skutek komplikacji przy porodzie, był łagodniejszy i bardziej potulny w swoim zachowaniu już jako pełnoletni choć ubezwłasnowolniony człowiek od wielu uważających się za zdrowych nawet emocjonalnie, nawet jak ktoś go prowokował i to mimo tego, że rozumiał to, co ktoś chce osiągnąć nie wiem w jakim stopniu ale rozumiał. > A muszą się rozdzielić? A jak rozumiesz te swoje pytanie, bo ja dam Ci taką odpowiedź: słowo wariat przez jakiś czas ewoluowało w kierunku określenia kogoś pozytywnego dla otoczenia o nietypowych pomysłach. Więc niektórzy ludzie w pewnym czasie musieli dostrzegać rozdzielenie między wariactwem, a niszczeniem. > powtórzę za Fiodorem D. > "Faktem jest, że ludzi zdrowych na umyśle praktycznie nie ma; na > dziesiątki, a może nawet setki tysięcy trafi się może jeden taki > egzemplarz i to jeszcze daleko mu będzie do normalności..." Tyle, że tego rodzaju rewelacyjne spostrzeżenia zazwyczaj słyszy się od ludzi którzy siebie uważają za normalnych w granicach rozsądku. I nie mają one znaczenia. To po prostu taki slogan, który niektórzy lubią powtarzać na pociesznie młodych panienek, które wpadły w sezonową depresję. > To nie jest kwestia tego jak ja to widzę, a raczej fakt. Można tak wpłynąć > na człowieka, niekoniecznie musi to być zamierzone działanie, przecież > jakiś niekorzystny układ zdarzeń może odmienić cię o 180 stopni. Przecież > Punisher to też był taki spokojny człowiek. Więc zapytam o to co RM, każdy? > > Pozdrawiam > > Mati > Pzdr > Mer Pozdrawiam Matiego i Mer, żeby było mniej normalnie ;] |
|
Merineth ( Galaktyka ) ![]() Wysłano: 2013-04-02 07:06:17 |
Psychiatrzy bezradni, na głupotę i zło? > > Myślę, że to jest pytanie do psychiatrów. > > Teraz ja posłużę się ogromnym uproszczeniem. Psychiatrzy to ludzie, którym > wydaje się, że środki psychoaktywne przez to, że odpowiednio będziemy je > dawkować i odpowiednio manipulować efektami ich działań są środkami > psychotropowymi – czyli, działającymi cuda. Mówisz o czymś zupełnie innym niż ja. O leczeniu i jego skuteczności, o środkach chemicznych. A ja tylko o tym, że wykluczając jakieś totalne pierdoły losu, to właśnie psychiatrzy znają się na funkcjonowaniu ludzkiego umysłu. Na tyle, na ile można to poznać. > Czasem oglądałem są tak śmieszne, że aż nudne i w dodatku głoszą > populistyczne poglądy. To prawda, ale na potrzeby mojej wypowiedzi tutaj wystarczą. > Meri to mnie doprawdy rozbawiło. Czasem zdarza się, że prawo jest tak > uregulowane, że chory psychicznie, który dopuścił się przestępstwa będzie > miał większą karę niż zdrowy. Społeczeństwo naciska, a diagnozy > lawirują. Poproszę o konkrety. "Czasem" i "zdarza się" to dla mnie żaden argument. > > > A no tak, że jedni są > > chorzy, a inni to skurwole. > > A istnieje dla Ciebie mix tych cech? Nie ma znaczenia moje zdanie, mix tych cech zapewne występuje w naturze. Tak samo jak leworęczni psychole i zielonoocy skurwole. Pytanie czy jedno ma coś wspólnego z drugim. > > > Oczywiście upraszczam sprawę, ale z grubsza > > tak to wygląda. > > Jedna Pani na tym forum z grubsza tak ujęła pewną sprawę: "wszystko jest > czarne, albo białe". Od Ciebie spodziewam się więcej Meri naprawdę wiem > nawet nie muszę wierzyć, że znasz odpowiedź. Dla ciebie wszystko jest szare? Odpowiedź na co? > Ale mówisz o sobie, bo odnośnie mnie nie możesz być pewna czy patrzę z > zewnątrz, czy z wewnątrz? Nie no tak tylko żartuję ;-b To była tylko taka figura. > Nie wierzę w nic co jest związane z panem Kotem, bo jak dla mnie guz mózgu > nie musi być przyczyną mordowania. Guz nie guz. Fakt jest taki, że mordował i że nie był chujem. Przyczyną mordowania może być > wspomnienie lub wspomnienia, które miał Karol Kot i które znamy lub nie > znamy i nie poznamy. Ile osób z guzem mózgu nie dopuszcza się morderstwa? Zakładasz, że u wszystkich ludzi z guzem mózgu ten guz jest identyczny i ma identyczne działanie na mózg, si? Czasami, żeby zachowywać się dziwnie wystarczy zwykła nadczynność tarczycy. Znałem człowieka > osobiście bardzo dobrze o uszkodzonym mózgu, na skutek komplikacji przy > porodzie, był łagodniejszy i bardziej potulny w swoim zachowaniu już jako > pełnoletni choć ubezwłasnowolniony człowiek od wielu uważających się za > zdrowych nawet emocjonalnie, nawet jak ktoś go prowokował i to mimo tego, > że rozumiał to, co ktoś chce osiągnąć nie wiem w jakim stopniu ale > rozumiał. > To wspaniale, good for him. Przestudiowałeś dokładnie jego dokumentację medyczną i wiesz, że jest przypadkiem reprezentatywnym dla całej populacji z guzem mózgu? > A jak rozumiesz te swoje pytanie, bo ja dam Ci taką odpowiedź: słowo > wariat przez jakiś czas ewoluowało w kierunku określenia kogoś pozytywnego > dla otoczenia o nietypowych pomysłach. Więc niektórzy ludzie w pewnym > czasie musieli dostrzegać rozdzielenie między wariactwem, a niszczeniem. No nie wiem, słowo wariat nie kojarzy mi się pozytywnie. Zawsze dziwiło mnie jak nastolatki mówią o sobie, że są szalone albo zwariowane. > Tyle, że tego rodzaju rewelacyjne spostrzeżenia zazwyczaj słyszy się od > ludzi którzy siebie uważają za normalnych w granicach rozsądku. I nie mają > one znaczenia. To po prostu taki slogan, który niektórzy lubią powtarzać > na pociesznie młodych panienek, które wpadły w sezonową depresję. A czy samo słowo "normalność" nie jest tylko sloganem? Negując jakieś stanowisko powinieneś mieć coś do zaproponowania w zamian. > Więc zapytam o to co RM, każdy? Co każdy? Każdy to musi tylko umrzeć. Są rzeczy, które wydawałyby się, że dotyczą każdego na świecie, a jednak co i rusz okazuje się, że są wyjątki. Nie odważę się na stwierdzenie, że cokolwiek dotyczy każdego. > Pozdrawiam Matiego i Mer, żeby było mniej normalnie ;] Pozdrawianie samego siebie to pewien rodzaj afirmacji? |
|
mattitiasz [ nieaktywne ] Wysłano: 2013-04-02 22:32:13 |
nie trzymasz się tematu... Tylko uprawiasz osobiste jazdy, najwyraźniej nie potrafisz nawet pojąć, o co pytam więc nie widzę szans na większą pomoc dla Ciebie. Pokłócę się więc z Tobą przez najwyżej dwa kolejna posty i na tym skończę. Ulżyj sobie w odpowiedzi na to co piszę i nie zapomnij kilkakrotnie zanegować mojej wiedzy, ciągnąć mnie za język i wygłosić jeszcze więcej poglądów z tv. Podjarana, no to tańcz! > Mówisz o czymś zupełnie innym niż ja. O leczeniu i jego skuteczności, o środkach chemicznych. Nie mówię o pewnych podstawowych założeniach, związanych z działaniem psychiatrów na terenie Polski, większości psychiatrów, skupiających się na leczeniu farmakologicznym, wierząca w kartoteki medyczne i wnikliwość psychiatrów Merineth. > A ja tylko o tym, że wykluczając jakieś totalne pierdoły losu, to właśnie psychiatrzy znają się na funkcjonowaniu ludzkiego umysłu. Bzdura. I w tym sensie, że los prawi pierdoły większości osobom ze schorzeniami, które leczą psychiatrzy i w tym sensie, ze istnieje coś takiego jak pierdoła losu, jak i zarówno w tym że psychiatrzy znają się na funkcjonowaniu ludzkiego umysłu. Równie dobrze jestem skłonny powiedzieć, że pisarze Biblii byli psychiatrami, bo zdołali omamić sporą część ludzkiego społeczeństwa. > Na tyle, na ile można to poznać. Bzdura jak już na tyle na ile mogliśmy do tej pory to poznać, choć i tak nie wiadomo, czy nie można było poznać lepiej. > To prawda, ale na potrzeby mojej wypowiedzi tutaj wystarczą. Na potrzeby Twojej wypowiedzi mogą wystarczyć, ale nie wystarczają na potrzeby tego o co pytałem, choć wątpię w tej chwili, że w ogóle chcesz pojąć treść tego pytania. Więc odpisałem Ci co o nich sądzę. > Meri to mnie doprawdy rozbawiło. Czasem zdarza się, że prawo jest tak > uregulowane, że chory psychicznie, który dopuścił się przestępstwa będzie > miał większą karę niż zdrowy. Społeczeństwo naciska, a diagnozy > lawirują. Poproszę o konkrety. "Czasem" i "zdarza się" to dla mnie żaden argument. Anders Behring Breivik Przeanalizuj co pisała prasa podczas jego procesu. > Nie ma znaczenia moje zdanie, mix tych cech zapewne występuje w naturze. Tak samo jak leworęczni psychole i zielonoocy skurwole. Pytanie czy jedno ma coś wspólnego z drugim. Tu się akurat zgadzamy, poza tą dogłębną analizą poprzez zestawianie korespondujących ze sobą cech jak kał z moczem. > Dla ciebie wszystko jest szare? Nie rozumiem kompletnie co to za rodzaj dedukcji, jeśli nie czarno-białe to szare? > Odpowiedź na co? Odpowiedź na pytanie, które zadałem na początku. > Ale mówisz o sobie, bo odnośnie mnie nie możesz być pewna czy patrzę z > zewnątrz, czy z wewnątrz? Nie no tak tylko żartuję ;-b > To była tylko taka figura. Świetnie tak się składa, że to rozumiem i co nie mogę w związku z tym pozwolić sobie na odrobinę humoru? W ramach obrócenia tematu w żart. > Przyczyną mordowania może być > wspomnienie lub wspomnienia, które miał Karol Kot i które znamy lub nie > znamy i nie poznamy. Ile osób z guzem mózgu nie dopuszcza się morderstwa? > Zakładasz, że u wszystkich ludzi z guzem mózgu ten guz jest identyczny i ma identyczne działanie na mózg, si? Czasami, żeby zachowywać się dziwnie wystarczy zwykła nadczynność tarczycy. Nie to Ty nadal nie możesz pojąć istoty problemu przez przywiązanie do płytkiego myślenia o wadach charakteru i schorzeniach umysłowych. Nauczmy się więc dodawać choć to nie wyjaśni nam całkowania: Tarczyca przyczynia się do dziwnych zachowań? W jakim stopniu? Tarczyca produkuje myśli i pobudki? Tarczyca popycha do działań? > Znałem człowieka > osobiście bardzo dobrze o uszkodzonym mózgu, na skutek komplikacji przy > porodzie, był łagodniejszy i bardziej potulny w swoim zachowaniu już jako > pełnoletni choć ubezwłasnowolniony człowiek od wielu uważających się za > zdrowych nawet emocjonalnie, nawet jak ktoś go prowokował i to mimo tego, > że rozumiał to, co ktoś chce osiągnąć nie wiem w jakim stopniu ale > rozumiał. > To wspaniale, good for him. Jeśli to był sarkazm, to po prostu sobie spierdalaj i nie pisz nic więcej, jeśli to nie był sarkazm czytaj poniżej. > Przestudiowałeś dokładnie jego dokumentację medyczną i wiesz, że jest przypadkiem reprezentatywnym dla całej populacji z guzem mózgu? Bzdura na bzdurze, czytałaś w ogóle co napisałem, czy tak się przywiązałaś do wypowiedzi o guzie mózgu, że nie mogłaś o niej zapomnieć? Według Ciebie ja sugeruję, ze ten człowiek, przeżył więcej lat ode mnie rodząc się z guzem mózgu? Czy nie wiem jeszcze mam pomyśleć, ze Ty uważasz, iż on ten guz ma nadal? Ja coś takiego pisałem? Co według Ciebie znajdę w dokumentacji medycznej, co Ty wiesz o tym co ona zawiera, przecież to są strzępki informacji? Ciężko jest zrozumieć, że pacjenta kieruje się na stałą obserwację, gdy nie pojmujemy do końca wszystkich przyczyn jego zachowań? > A jak rozumiesz te swoje pytanie, bo ja dam Ci taką odpowiedź: słowo > wariat przez jakiś czas ewoluowało w kierunku określenia kogoś pozytywnego > dla otoczenia o nietypowych pomysłach. Więc niektórzy ludzie w pewnym > czasie musieli dostrzegać rozdzielenie między wariactwem, a niszczeniem. No nie wiem, słowo wariat nie kojarzy mi się pozytywnie. Zawsze dziwiło mnie jak nastolatki mówią o sobie, że są szalone albo zwariowane. Przeczytaj jeszcze raz co napisałem ja i co Ty napisałaś i odpowiedz sobie na pytanie: Co Matiego obchodzi co myśli w tej sprawie Merineth skoro część populacji z jakichś powodów myśli inaczej co przyznałaś sama. > Tyle, że tego rodzaju rewelacyjne spostrzeżenia zazwyczaj słyszy się od > ludzi którzy siebie uważają za normalnych w granicach rozsądku. I nie mają > one znaczenia. To po prostu taki slogan, który niektórzy lubią powtarzać > na pociesznie młodych panienek, które wpadły w sezonową depresję. A czy samo słowo "normalność" nie jest tylko sloganem? Negując jakieś stanowisko powinieneś mieć coś do zaproponowania w zamian. Nie kolejna bzdura wcale nie muszę mieć czegokolwiek w zamian, bo niby dlaczego miałbym mieć, bo Ty tak sobie życzysz? Bo tego oczekuje nauka? Jak Ty w ogóle rozumiesz tą bajeczną prawdę o świecie, kjtórą wypowiedziałaś, ze negując coś muszę mieć coś w zamian? To znaczy, ze nie mamy prawo wytknąć błędu jeśli nie wypełnimy dziury po nim? A to niby dlaczego? > Więc zapytam o to co RM, każdy? > Co każdy? Każdy to musi tylko umrzeć. Są rzeczy, które wydawałyby się, że dotyczą każdego na świecie, a jednak co i rusz okazuje się, że są wyjątki. Nie odważę się na stwierdzenie, że cokolwiek dotyczy każdego. No to dobrze, ze choć tu przyznajesz, że nie znasz odpowiedzi. > Pozdrawiam Matiego i Mer, żeby było mniej normalnie ;] > Pozdrawianie samego siebie to pewien rodzaj afirmacji? Nie. Dlaczego niby ma być to rodzaj afirmacji? |
|
Merineth ( Galaktyka ) ![]() Wysłano: 2013-04-03 06:10:07 |
nie trzymasz się tematu... Matti zastanowię się jeszcze czy odpisać Ci na cały post bo widzę, że skoro nie przyklasnęłam Twoim tezom to nerwy puściły Ci już na dzień dobry i jedyne co potrafisz to oburzać się jak małolat. Albo dyskusja idzie po z góry przez Ciebie założonym torze, albo rozmówca jest głupi i nic nie rozumie? (to pytanie retoryczne, wbrew twojej propozycji znam lepsze formy spędzania wolnego czasu niż kłótnie z tobą). |
|
Merineth ( Galaktyka ) ![]() Wysłano: 2013-04-05 07:00:46 |
nie trzymasz się tematu... Zgodnie z Twoim życzeniem oraz z moim widzi mi się ograniczę swój post tylko do tej odpowiedzi o tarczycy, na której ci zależało i dopytam jeszcze o coś. > > Anders Behring Breivik Przeanalizuj co pisała prasa podczas jego > procesu. Nadal nie jest to żaden konkret poza podaniem nazwiska, a prasa pisała różne rzeczy, zależy po jaką prasę sięgniesz. Uważasz go za chorego, który dostał zbyt wysoki wyrok czy za zdrowego, który dostał wyrok niższy niż chorzy? Podałeś nazwisko, ale zero argumentów. A teraz o wpływie chorób tarczycy na zachowanie człowieka. To nie jest żadna tajemnica, ja akurat wiem o tym z doświadczenia w pracy, ale google też dzieli się tą wiedzą z ludzkością. Choroby tarczycy to zaburzenie gospodarki hormonalnej w organizmie, a hormony to takie małe bastardy, które potrafią charakter człowieka wywrócić na drugą stronę. Przy niedoczynności tarczycy obserwuje się czasami takie objawy jak depresja, choroba afektywna dwubiegunowa, psychoza paranoidalna, otępienie. Przy nadczynności tarczycy występują stany psychotyczne, nadmierna nerwowość, drażliwość. Oczywiście, odpowiednio leczone nie powodują, że każdy z zaburzeniem hormonów zmienia swoje zachowanie, ale zaznaczam tylko, że choroba tarczycy (czy inne zaburzenia hormonalne) mogą mieć swoje znaczne odbicie w zachowaniu człowieka. |
|
mattitiasz [ nieaktywne ] Wysłano: 2013-04-05 16:24:49 |
wirtualna chmura myśli będzie padać? "Zgodnie z Twoim życzeniem oraz z moim widzi mi się ograniczę swój post tylko do tej odpowiedzi o tarczycy, na której ci zależało i dopytam jeszcze o coś." Wybacz mój autyzm ;-) Meri, wiem bywa wkurwiający. Ja sam go nie rozumiem ktoś tylko mi powiedział kiedyś, że coś takiego u mnie jest więc od czasu podejrzewam go o winę. "Nadal nie jest to żaden konkret poza podaniem nazwiska," Jak zdążyłaś zauważyć pewnie, już tak robię, że w rozmowie podaję wskazówki nie odpowiedzi licząc że spotkam kogoś kto powie to co sam myślę. To wynika z prostej zasady nigdy nie wierzę sobie do końca. " a prasa pisała różne rzeczy" No i właśnie tą różnorodność mam na myśli, bo ja dopatrzyłem się prawidłowości. Najpierw był chory, bo to pierwsza myśl jak ktoś popełni takie przestępstwo, potem nie był chory jak myślano o tym żeby wlepić mu jak największy wyrok. Potem był chory z wadą charakteru lub nie chory według różnych ekspertów, bo co niektórym zaczęły się pojawiać wątpliwości co do zasadności rozpoznania, na koniec chyba stanęło na tym, że nie wiadomo co myśleć do końca końcówki nie znam, bo nie śledziłem znudziło mnie, po czasie. Wiem, że moja odpowiedź to tylko coś jak zachwał9 pal1at9w ale cóż. ", zależy po jaką prasę sięgniesz." A jakąś możesz polecić? Z tego co mi wiadomo tu niczego nie było: http://www.psychiatriapolska.pl/ a w zagranicznej nie chciało mi się szukać. "Uważasz go za chorego, który dostał zbyt wysoki wyrok czy za zdrowego, który dostał wyrok niższy niż chorzy?" To symbol, a Ty dość twardo stąpasz po ziemi więc możesz nie skumać: dla mnie życie i osobowość jest jak płyn, roztwór, koloid. Więc jeśli do czystej wody dolejesz kwas solny otrzymasz rozcieńczony kwas solny, ale jeśli wcześniej był tam siarczek żelaza to otrzymasz zapach zgniłych jaj, a jak przestaniesz go czuć to znaczy, ze robi się naprawdę niebezpiecznie. Problem jest więc w systemie sprawiedliwości nie rozsądza faktycznego stanu rzeczy winy lub jej braku łata dziurę po niemożliwości zajrzenia do ludzkich umysłów, więc masz potem takie ulgi dla chorych psychicznie jak sanatorium w psychiatrycznym zakładzie karnym o zaostrzonym rygorze. "Podałeś nazwisko, ale zero argumentów." Moje argumenty są Meri nieistotne nie jestem Satanistą i choć nie mogę tego pojąć łatwo wchodzę w konflikty z ludźmi, zapewne na skutek zboczeń i dewiacji które kształtują mój umysł, choć nie jestem tego pewien do końca. Tak jak wątpię, żeby ktokolwiek miał ochotę słuchać moich poglądów w tym sensie, że powiedzieć "mmm, ciekawe" więc są a ja je mam i nie wyrzeknę się ich a prezentuje tylko w konfrontacji z innymi nigdy nie mówiąc do końca wszystkiego wszystkim. "A teraz o wpływie chorób tarczycy na zachowanie człowieka." No to teraz jest to jasne inaczej definiujemy wpływ. " To nie jest żadna tajemnica, ja akurat wiem o tym z doświadczenia w pracy, ale Google" Korzystam z Google i przeglądarek od 2010 roku dopiero choć mam 24 lata, komórkowy telefon mam od 2008 roku. Komputer obsługuję od 2001 roku od kiedy w Gimnazjum miałem technologię informacyjną i zaciekawiły mnie możliwości arkuszy kalkulacyjnych. Mój pokój odznacza się wyraźną dysproporcją między stertami notatek, czasopism, książek. A w piwnicy znajdziesz regały zawalone rozdziałami z mojego życia, które zamknąłem, bo jak to mówią "normalni" ludzie popełniłem błędy. "też dzieli się tą wiedzą z ludzkością." http://e-spec.pl/ zakładka Top 10. A ktoś tam się dziwił, co to Gra o Tron ;-) Oglądasz Google podpowiada. ? }(*V*){! " Choroby tarczycy to zaburzenie gospodarki hormonalnej w organizmie, a hormony to takie małe bastardy, które potrafią charakter człowieka wywrócić na drugą stronę." Czy sam katalizator przyczyni się do wykonania reakcji przy obniżonej energii aktywacji? Czy rozumiesz, że hormon jest substratem, który metaforycznie ujmując ma w sobie ziarno uczynku? "Przy niedoczynności tarczycy obserwuje się czasami takie objawy jak depresja, choroba afektywna dwubiegunowa, psychoza paranoidalna, otępienie." Nie jestem lekarzem, ale zacząłem zauważać, że coraz większa część z nich przestaje oddzielać psyche od soma a Frankl mimo, że się z nim nie zgadzam tam gdzie podkreśla swoje chrześcijaństwo dołożył jeszcze ducha i dlatego go sobie kiedyś poczytałem jak miałem ochotę. " Przy nadczynności tarczycy występują stany psychotyczne," Psychoza jest stanem nie do pojęcia dla tych którzy jej nie przeżyli tak przyznaje większość autorytetów. I wbrew pozorom zapewne najlepiej rozumieją ją Ci co ją przeszli z przyczyn endogenicznych nie egzogenicznych, bo te dwie psychozy bardzo się różnią w świetle tego co stara się zrozumieć nauka. " nadmierna nerwowość, drażliwość." Jestem ciekaw jak odpowiesz na pytanie o tą kwestię: stres jest rzeczą normalną, a po chwili stwierdzenie zachowanie zestresowanego człowieka nie jest normalne. Gauss w Gaussie idąc za definicją RM. " Oczywiście, odpowiednio leczone nie powodują, że każdy z zaburzeniem hormonów zmienia swoje zachowanie, ale zaznaczam tylko, że choroba tarczycy (czy inne zaburzenia hormonalne) mogą mieć swoje znaczne odbicie w zachowaniu człowieka." Dobrze tylko w którą stronę jest u Ciebie skierowany grot wektora. Dla układu trzech wzajemnie prostopadłych prawoskrętnych osi w trójwymiarowej przestrzeni potrzebujemy dwóch punktów w odpowiedniej kolejności, moje AB to nie Twoje BA choć masz prawo sądzić, że BA jest prawdziwe, jeśli dodamy czas którego wpływu na resztę wymiarów nie rozumiemy do końca to jak będą wyglądać nasze kierunki i zwroty? |
|
mattitiasz [ nieaktywne ] Wysłano: 2013-04-05 16:26:20 |
objaśnienie Pokój ma dysproporcje między literaturą i bazgrołami a szafkami na ciuchy. |
|
Merineth ( Galaktyka ) ![]() Wysłano: 2013-04-05 16:54:32 |
wirtualna chmura myśli będzie padać? > "Nadal nie jest to żaden konkret poza podaniem nazwiska," > Jak zdążyłaś zauważyć pewnie, już tak robię, że w rozmowie podaję > wskazówki nie odpowiedzi licząc że spotkam kogoś kto powie to co sam > myślę. To wynika z prostej zasady nigdy nie wierzę sobie do końca. Jak sam kiedyś zauważyłeś, w rozmowie internetowej czasami ciężko rozszyfrować rozmówcę po samych literkach dlatego musimy czasami prowadzić się za rękę. > No i właśnie tą różnorodność mam na myśli, bo ja dopatrzyłem się > prawidłowości. Najpierw był chory,(...) Ta sprawa akurat była bardzo medialna, dlatego tyle szumu. Podobnie z mamą Madzi. Ale przecież nie mówi się nam w mediach o wszystkich mordercach z całego świata. > A jakąś możesz polecić? Raczej unikam mediów propagandowych. > To symbol, a Ty dość twardo stąpasz po ziemi więc możesz nie skumać: dla > mnie życie i osobowość jest jak płyn, roztwór, koloid. Więc jeśli do > czystej wody dolejesz kwas solny otrzymasz rozcieńczony kwas solny, ale > jeśli wcześniej był tam siarczek żelaza to otrzymasz zapach zgniłych jaj, > a jak przestaniesz go czuć to znaczy, ze robi się naprawdę niebezpiecznie. Zapiszę sobie w poradniku małego skauta ;) > Problem jest więc w systemie sprawiedliwości nie rozsądza faktycznego > stanu rzeczy winy lub jej braku łata dziurę po niemożliwości zajrzenia do > ludzkich umysłów, więc masz potem takie ulgi dla chorych psychicznie jak > sanatorium w psychiatrycznym zakładzie karnym o zaostrzonym rygorze. Wiesz, tak jest na dobrą sprawę z każdą regulacją prawną, zawsze będzie ktoś niesłusznie uprzywilejowany i niesłusznie poszkodowany. Ale mimo to duży odsetek będzie potraktowany prawidłowo. > Tak jak wątpię, żeby ktokolwiek miał ochotę słuchać moich poglądów w tym > sensie, że powiedzieć "mmm, ciekawe" więc są a ja je mam i nie wyrzeknę > się ich a prezentuje tylko w konfrontacji z innymi nigdy nie mówiąc do > końca wszystkiego wszystkim. To dość słuszne założenie. > No to teraz jest to jasne inaczej definiujemy wpływ. A Ty jak? > Czy sam katalizator przyczyni się do wykonania reakcji przy obniżonej > energii aktywacji? Czy rozumiesz, że hormon jest substratem, który > metaforycznie ujmując ma w sobie ziarno uczynku? Tak, myślę, że można tak powiedzieć. > Jestem ciekaw jak odpowiesz na pytanie o tą kwestię: Biernik, KOGO? CO? tę kwestię stres jest rzeczą > normalną, a po chwili stwierdzenie zachowanie zestresowanego człowieka nie > jest normalne. Gauss w Gaussie idąc za definicją RM. To zależy do czego zestresowany człowiek się posunie i jakiego rodzaju ma stres. Stres jest normalny, ale czy odczuwanie stresu zawsze jest normalne? > Dobrze tylko w którą stronę jest u Ciebie skierowany grot wektora. Chyba do wewnątrz. Dla > układu trzech wzajemnie prostopadłych prawoskrętnych osi w trójwymiarowej > przestrzeni potrzebujemy dwóch punktów w odpowiedniej kolejności, moje AB > to nie Twoje BA choć masz prawo sądzić, że BA jest prawdziwe, jeśli dodamy > czas którego wpływu na resztę wymiarów nie rozumiemy do końca to jak będą > wyglądać nasze kierunki i zwroty? Ej Mati, wiesz już, że nauki ścisłe rozumiem na równi z czarną magią, si? |
|
mattitiasz [ nieaktywne ] Wysłano: 2013-04-21 16:01:01 |
od końca Nie rozdrabniając się na drobne, powiem tylko jak ja to widzę: 1. Chorzy psychicznie nie dopuszczają się zbrodni z powodu samej choroby, ponieważ, wydaje mi się, iż gdyby świat funkcjonował inaczej żaden chory psychicznie nie dopuścił by się zbrodni, byłby po prostu chory czyli myślał by inaczej. 2. Zbrodni z przyczyn natury psychicznej dopuszczają się osoby, u których wystąpiło coś na zasadzie podmiany odczuć od określonych wrażeń, już od wczesnego dzieciństwa. Na przykład ktoś był gwałcony i bity i nauczył się z tego cieszyć. Potem zaobserwował, iż może to samo okazać innym tyle że oni się już nie cieszą. Mimo wszystko pragnienie uzewnętrzniania tych potrzeb jest zbyt silne by nie robić tego z (na) innymi (innych). To w sumie nie jest wina tych ludzi to bardziej wina systemu, który ich stworzył. 3. W ramach wyjaśnień. Nie kojarzę gwałtów, morderstw, pedofilii, mówię tu o czymś co jak widać nie jest robione za obopólną w pełni uświadomioną zgodą dwóch dorosłych osób lub większej ilości osób, przy czym wszystkie osoby bez wyjątku muszą wyrazić na to zgodę, świadomą. A więc nie wiążę tego z Szatanem, to istnieje jest produktem ubocznym tego, że Bóg nie umiał za bardzo poradzić sobie z dylematami, typu bunt ludzi oraz istnienie opozycji w wymiarze innym od naszego nie znał rozsądnego wyjścia więc stworzył coś co dało taki efekt. Sorki, że tak późno Meri odpisuję, nie miałem czasu. :) |
|
Merineth ( Galaktyka ) ![]() Wysłano: 2013-04-22 07:36:54 |
od końca > Nie rozdrabniając się na drobne, powiem tylko jak ja to widzę: > 1. Chorzy psychicznie nie dopuszczają się zbrodni z powodu samej choroby, > ponieważ, wydaje mi się, iż gdyby świat funkcjonował inaczej żaden chory > psychicznie nie dopuścił by się zbrodni, byłby po prostu chory czyli > myślał by inaczej. Chory psychicznie myśli inaczej, postrzega rzeczy inaczej, może mu się wydawać, że nie robi nic złego, a jednak. Robi to ponieważ jest chory. Będąc zdrowy wiedziałby, że robi źle i nie zrobiłby tego. No chyba, że mówimy o przypadku, kiedy chory psychicznie człowiek wie, że robi źle i mimo to decyduje się na to. Wtedy ok, choroba nie jest przyczyną zbrodni, będąc zdrowy, zrobiłby to samo. > 2. Zbrodni z przyczyn natury psychicznej dopuszczają się osoby, u których > wystąpiło coś na zasadzie podmiany odczuć od określonych wrażeń, już od > wczesnego dzieciństwa. Na przykład ktoś był gwałcony i bity i nauczył się > z tego cieszyć. Potem zaobserwował, iż może to samo okazać innym tyle że > oni się już nie cieszą. Mimo wszystko pragnienie uzewnętrzniania tych > potrzeb jest zbyt silne by nie robić tego z (na) innymi (innych). To w > sumie nie jest wina tych ludzi to bardziej wina systemu, który ich > stworzył. Twój przykład jest tylko jednym z miliona możliwości, ale generalnie co do zasady zgadzam się. Chory psychicznie popełnia zbrodnię bo odbiera rzeczywistość inaczej - chyba można Twoją wypowiedź sprowadzić do tego. > 3. W ramach wyjaśnień. Nie kojarzę gwałtów, morderstw, pedofilii, mówię tu > o czymś co jak widać nie jest robione za obopólną w pełni uświadomioną > zgodą dwóch dorosłych osób lub większej ilości osób, przy czym wszystkie > osoby bez wyjątku muszą wyrazić na to zgodę, świadomą. A więc nie wiążę > tego z Szatanem, to istnieje jest produktem ubocznym tego, że Bóg nie > umiał za bardzo poradzić sobie z dylematami, typu bunt ludzi oraz > istnienie opozycji w wymiarze innym od naszego nie znał rozsądnego wyjścia > więc stworzył coś co dało taki efekt. Zupełnie nie rozumiem o czym tu do mnie gadasz, trochę naplątałeś. > Sorki, że tak późno Meri odpisuję, nie miałem czasu. :) Spoko loko. |
|
mattitiasz [ nieaktywne ] Wysłano: 2013-04-22 17:26:01 |
w wyniku przepracowania też się choruje > Chory psychicznie myśli inaczej, postrzega rzeczy inaczej, może mu się > wydawać, że nie robi nic złego, a jednak. Robi to ponieważ jest chory. > Będąc zdrowy wiedziałby, że robi źle i nie zrobiłby tego. Ta Twoja wypowiedź to coś jak wyraźna sugestia, że zło jest zaprogramowane w uszkodzenia naszego mózgu lub jego dysfunkcje. > No chyba, że > mówimy o przypadku, kiedy chory psychicznie człowiek wie, że robi źle i > mimo to decyduje się na to. A ta sugeruje już że zło można wybrać świadomie. > Wtedy ok, choroba nie jest przyczyną zbrodni, > będąc zdrowy, zrobiłby to samo. Czyżby zło było dla Ciebie grzechem dziedziczonym i czającym się wewnątrz naszych skrytych zakamarków? Nie widzę potrzeby aby wprowadzać tego rodzaju dualizm w pojmowaniu idei jaką jest zło. Ponadto jak sama napisałaś ad. 3 nie wiem też czy pojmujesz czym ono dla mnie jest. Dla mnie coś może być ewentualnie złe lub dobre jednocześnie, coś może mieć dwie strony medalu ale nie mylę spalania, które odbywa się przy udziale tlenu z reakcjami zachodzącymi na słońcu, w moim pojmowaniu. > Twój przykład jest tylko jednym z miliona możliwości, ale generalnie co do > zasady zgadzam się. Temu miał służyć miał być ilustracją zaprzeczenia poprzez odniesienie się do jednostkowego przypadku. > Chory psychicznie popełnia zbrodnię bo odbiera > rzeczywistość inaczej - chyba można Twoją wypowiedź sprowadzić do tego. Nie po pierwsze and ostatnie rozgraniczam tego typu osoby i osoby chore psychicznie. Oraz miksy jednego i drugiego. > > 3. W ramach wyjaśnień. Nie kojarzę gwałtów, morderstw, pedofilii, > mówię tu > > o czymś co jak widać nie jest robione za obopólną w pełni > uświadomioną > > zgodą dwóch dorosłych osób lub większej ilości osób, przy czym > wszystkie > > osoby bez wyjątku muszą wyrazić na to zgodę, świadomą. A więc nie > wiążę > > tego z Szatanem, to istnieje jest produktem ubocznym tego, że Bóg nie > > > umiał za bardzo poradzić sobie z dylematami, typu bunt ludzi oraz > > istnienie opozycji w wymiarze innym od naszego nie znał rozsądnego > wyjścia > > więc stworzył coś co dało taki efekt. > > Zupełnie nie rozumiem o czym tu do mnie gadasz, trochę naplątałeś. Obudziłem się rano wstałem z łóżka podejszejdłem do biurka otworzyłem kopertę, a tam znowu było napisane to samo, co Ci napisałem. Myślę halucynacje przecież nie mogę dwukrotnie stworzyć całkowicie identycznej myśli. > Spoko loko. Ja ja je koko dżambo. |
|
Merineth ( Galaktyka ) ![]() Wysłano: 2013-04-24 06:20:11 |
w wyniku przepracowania też się choruje > Ta Twoja wypowiedź to coś jak wyraźna sugestia, że zło jest zaprogramowane > w uszkodzenia naszego mózgu lub jego dysfunkcje. > A ta sugeruje już że zło można wybrać świadomie. A Ty uważasz, że trzeba się decydować? Ja myślę, że tyle przyczyn robienia "źle" ilu ludzi. > Czyżby zło było dla Ciebie grzechem dziedziczonym i czającym się wewnątrz > naszych skrytych zakamarków? Dlaczego grzechem dziedziczonym? Próbujesz użyć jakiejś dziwnej biblijnej metafory? > > Nie widzę potrzeby aby wprowadzać tego rodzaju dualizm w pojmowaniu idei > jaką jest zło. Ponadto jak sama napisałaś ad. 3 nie wiem też czy pojmujesz > czym ono dla mnie jest. No widzisz, dlatego wszystkie odpowiedzi są prawidłowe. > > Chory psychicznie popełnia zbrodnię bo odbiera > > rzeczywistość inaczej - chyba można Twoją wypowiedź sprowadzić do > tego. > > Nie po pierwsze and ostatnie rozgraniczam tego typu osoby i osoby chore > psychicznie. Oraz miksy jednego i drugiego. Jakiego typu? Ja pisałam o chorych psychicznie więc nie wiem teraz o jaki typ Ci chodzi. > Obudziłem się rano wstałem z łóżka podejszejdłem do biurka otworzyłem > kopertę, a tam znowu było napisane to samo, co Ci napisałem. Myślę > halucynacje przecież nie mogę dwukrotnie stworzyć całkowicie identycznej > myśli. Nie chodziło mi o rozumienie idei, a raczej o fakt, że niezbyt sprawnie posługujesz się polszczyzną i czasami potrzebny byłby dekoder. |
|
mattitiasz [ nieaktywne ] Wysłano: 2013-04-24 07:55:17 |
wkoło zamiast wokoło > A Ty uważasz, że trzeba się decydować? Ja myślę, że tyle przyczyn robienia > "źle" ilu ludzi. Uważam że to zależy od tego o jakim źle mówimy. > Dlaczego grzechem dziedziczonym? Próbujesz użyć jakiejś dziwnej biblijnej > metafory? Dlaczego nie, raz że muszę się za każdym razem wysilać i sięgać daleko poza biblię? Nie. Tym bardziej gdy moje skojarzenia odnośnie Twojej wypowiedzi idą w tym kierunku. Nie bardzo rozumiem kojarzy mi się Twoja wypowiedź z tym co znam po swojemu z biblii, to o to pytam. Jest inaczej to mnie wyprowadź z błędu. Będę wiedział :) > No widzisz, dlatego wszystkie odpowiedzi są prawidłowe. Jakie odpowiedzi? > Jakiego typu? Ja pisałam o chorych psychicznie więc nie wiem teraz o jaki > typ Ci chodzi. Dopuszczam istnienie poza osobami ze schorzeniami psychicznymi, osób z wypaczeniami charakteru. Czyli nie takich którzy funkcjonują z nadmiarem lub niedoborem któregoś z neuroprzekaźników na skutek w wyniku i poprzez zbieg okoliczności, które nazywamy: przyczyny schizofrenii, depresji nerwicy. Dopuszczam istnienie osób, które jak już tłumaczyłem chyba a może i nie, nie chce mi się patrzeć, nauczyły się że jak ktoś daje Ci lizaka to znaczy że chce Ciebie skrzywdzić. Jaśniej teraz? :) Nie zbijam. Dla mnie to osby z wadami charakteru, a więc nie możemy je zakwalifikować jako chore bo nie mają typowych objawów, ale nie są "normalne" w sensie ich potrzeby psychiczne nie są takie jak ogółu. > Nie chodziło mi o rozumienie idei, a raczej o fakt, że niezbyt sprawnie > posługujesz się polszczyzną i czasami potrzebny byłby dekoder. Ale cyfrowego polsatu? Nie no przepraszam jak Cię męczy ta rozmowa z tego powodu to ją zakończ. Przepraszam. A jak masz ochotę to mnie poprawiaj, może czegoś się nauczę. |
|
RM_12 ( ) ![]() Wysłano: 2013-03-31 12:49:12 |
Czy istnieje rozgraniczenie? Schorzeniem jest to co objawia się jakimkolwiek działaniem, szkodzącym przetrwaniu własnej puli genetycznej. Normalność, to mieszczenie się w środkowej części krzywaj Gaussa. "I wreszcie jak Wy to widzicie, czy można tak wpłynąć na człowieka, by zmusić go do radykalnej zmiany poglądu, by z pobożnego dbającego o zwierzęta, koteczki twego kochanego sąsiada, stał się kimś kto będzie funkcjonował jak maszynka do zabijania? " Tak. |
|
mattitiasz [ nieaktywne ] Wysłano: 2013-03-31 13:45:29 |
miłe zaskoczenie > Schorzeniem jest to co objawia się jakimkolwiek działaniem, szkodzącym > przetrwaniu własnej puli genetycznej. Więc czy istnieje coś innego niż schorzenie, co funkcjonuje niezależnie od niego, ma podobne objawy, ale źródła obu tych rzeczy są tak odmienne, ze nie możemy tego sprowadzić do jedności? Czy Twoim zdaniem w pełni wystarczy nam ta unifikacja celem rozjaśnienia i nie bawienia się w dzielenie włosa na czworo? > Normalność, to mieszczenie się w środkowej części krzywej Gaussa. Czyli nie jesteś normalny RM bo masz inny pomiar naszego najbardziej popularnego rodzaju intelektu od większości społeczeństwa? Czy więc to normalne, że w ramach odwrócenia zasad doboru naturalnego od kiedy wymyślono wszelkiego rodzaju szczepionki i tym podobne wynalazki, na potęgę rozmnaża się miernota intelektualna? No chyba według Twojej definicji dochodzę do wniosku, że nie. Wyobraź więc sobie jakie oburzenie może wywołać tego rodzaju statystyczne ujęcie pojęcia normalności? Czy za tym Twoja definicja normalności spotka się z normalnym przyjęciem i zostanie zaakceptowana jako normalna? I czy pragmatyzm widoczny w uproszczeniach, jeśli dobrze je odczytuję (bo z Tobą nigdy nie wiadomo), nie prowadzi nas do pytania: Ale krzywa Gaussa wyznaczona na podstawie pomiaru w którym okresie czasu i według czyich kryteriów? > "I wreszcie jak Wy to widzicie, czy można tak wpłynąć na człowieka, by > zmusić go do radykalnej zmiany poglądu, by z pobożnego dbającego o > zwierzęta, koteczki twego kochanego sąsiada, stał się kimś kto będzie > funkcjonował jak maszynka do zabijania? " > > Tak. Więc pozwól, że doprecyzuję, bo jestem ciekaw jak odpowiesz: każdego, czy tych mających predyspozycje? To Ty jednak od czasu do czasu wyrażasz jakąś opinię poza ogólnymi stwierdzeniami, typu 'Twoje pytanie nie ma sensu'? |
Ludowy Komisarz Zdrowia ostrzega: wszystkie materiały umieszczone na stronie są własnością autorów.
Kopiowanie i rozpowszechnianie może być przyczyną... Tylko spróbuj. My zajmiemy się resztą :>






















