Satan.pl > Forum > Komentarze >[ Zaloguj się ]   [ Rejestracja ]
Transgresja
121
Satanizm
387
Komentarze
513
Szkice
235
TechnoPark
203
FAQ
15

Archiwum: wiadomości z wybranego wątku archiwalnego

 TematyAutorData
 Sieciowe życie, sieciowa miłość itd
Nauczyciel 2003-06-27 - 22:15:48
 Sieciowe życie, sieciowa miłość itd
Dynos 2003-06-28 - 00:12:40
 Sieciowe życie, sieciowa miłość itd
+iommi+ 2003-06-29 - 21:41:25
 pajeczarka...
Kostrzewska 2003-06-27 - 23:43:07
 pajeczarka...
Nauczyciel 2003-06-28 - 11:42:25
 pajeczarka...
Locutus 2003-06-30 - 01:37:10
 pajeczarka w sieci
Kostrzewska 2003-06-30 - 10:55:08
 pajeczarka w sieci
Locutus 2003-06-30 - 12:41:28
 pajeczarka w sieci
Wiktor 2003-07-01 - 09:28:35
  w matni
Kostrzewska 2003-07-01 - 15:14:49
  w matni
Wiktor 2003-07-01 - 15:30:47
 Sieciowe życie, sieciowa miłość itd
Katera 2003-06-27 - 22:56:14
 Sieciowe życie, sieciowa miłość itd
Dynos 2003-06-28 - 00:35:48
 Sieciowe życie, sieciowa miłość itd
Katera 2003-06-28 - 18:12:37
 Sieciowe życie, sieciowa miłość itd
Dynos 2003-06-29 - 05:14:18
 Sieciowe życie, sieciowa miłość itd
Nauczyciel 2003-06-28 - 10:55:32
 Sieciowe życie, sieciowa miłość itd
Liv 2003-06-28 - 18:58:12
 Sieciowe życie, sieciowa miłość itd
Wishmasterka 2003-06-28 - 00:24:06
 Sieciowe życie, sieciowa miłość itd
Nauczyciel 2003-06-28 - 11:26:54
 Sieciowe życie, sieciowa miłość itd
Wishmasterka 2003-06-28 - 17:42:04
Spis działów / Spis wątków archiwalnych / Nowy wątek
 AutorTemat wątku:
RAUBER
( der Kaiser )

Wysłano:
2003-06-27
22:15:48

Sieciowe życie, sieciowa miłość itd
http://kiosk.onet.pl/charaktery/1124514,1252,artykul.html

Ile jeszcze elementów z naszego życia przeniesiemy do Internetu? Ostatnio na HP mieliśmy na forum wątek o nałogu sieci. Dziś trafiłem na ciekawy artykuł dotyczący znajdowania miłości przez Internet. Czy zdarzyło się Wam zakosztować takiej miłości i tą drogą szukać swojej połówki? Co jeszcze robicie przez Internet?  

spis działów / spis wątków / nowy wątek / zwiń wątek
Dynos
[ nieaktywne ]


Wysłano:
2003-06-28
00:12:40

Sieciowe życie, sieciowa miłość itd
Miłośc w internecie jest dla mnie czystą abstrakcją. Grupa ludzi czatujących na onecie, biorących udział w intrnetowych randkach stanowi w stosunku do mnie zbiór rozłączny. Każdy nawet matoł umiejący klikać w podstawowe funkcje windowsa ma do niego dostęp (wystarczy poczytać komentarze do artykułów na onecie, wp), dodatkowo nie rozróżniający rzeczywistości od fikcji (chodzi na filmy akcji z serii cool hollywood i przeżywa kolejne wcielenie terminatora) może się zakochać przez internet.  
Osoby wykazujące się większym IQ niż ustawa przewiduje normę wykazują dystans w relacjach między ludźmi w wirtualnej rzeczywistości, którego brak u jednostek mało rozwiniętych.  
Reportaż o sataniźmie sieciowym i relacja kobiety popełniającej kilkakrotnie (!!) nieudane samobójstwo jest po prostu skrajnym przypadkiem po pierwsze ograniczenia umysłowego, po drugie brakiem jakiegokolwiek dystansu przy kontaktach z jednostkami myślącymi w internecie.

Przykład z mojego życia wzięty: rozmawiam z kolegą na GG, on mnie pozdrawia i wysyła emoikonkę machającej reki na pożegnanie. Ja w odpowiedzi wysyłam <spadówa> ... chwila ciszy, konsternacja i zdziwienie z jego strony '"o co Ci chodzi?" pada pytanie. Innym razem wysłałem podczas rozmowy z kolegą emoikonkę przedstawiającą serduszka, mającą wywołać u niego odczucie mojej wielkiej sympatii do niego, i zgodnie z moimi założeniami on zaczął używać większej ilości emoikonek wyrażających zadowolenie, jego ton rozmowy stał się słodziutki.  

Istota miłości internetowej wynika z pełnego angażowania swoich emocji i odbierania ich symptomów z drugiej strony monitora.

Bardziej rozwinięte jednostki ten dystans utrzymują, co nie znaczy że nie nawiązują sympatii czy antypatii, do tego szczerych, bo w końcu mają do czynienia z ludźmi.
Nie są oni jednak podatni na wszelkiego typu manipulacje czy ładowania emocji jaką jest miłość w wirtualny obraz żywego człowieka.  
Na obronę niektórzy "zakochani" stwierdzą, że kochają tą osobę, tą prawdziwą z krwii i kości istotę a nie jej wirtualny obraz. Nic bardziej mylnego.  
Dla mnie na przykład nie przynosi żadnego ukojenia spotkanie w internecie z kimś, kogo kocham w rzeczywistości, a relacje pomnimo rzeczywistego czasu trwania znaczą tyle co korespondencja listowa. Nawet nie, bo widzę czcionkę a nie charakter pisma, czuję dym papierosiany, a nie list woniący perfumami.    

Odnośnie sexu - upatruję jedynie sens w szukiwaniu partnerów w celu np. zanim się bzykniemy proszę o zdjęcie. Intrnet odgrywa tu po prostu rolę wysłużonych biur matrymonialnych. I gdy dochodzi do kontaktu w rzeczywistości.  
Natomiast sex online jest dla mnie bardziej załosny niż śmieszny.

"Jak cie dorwe cwelu to przerobie na szatobrianda..........co wolisz? mam cie gnoju jebnąć  > czy w buzie>>>>>>>>>>>>>>>>>>> katolska mendo... "
Czy gdyby Locotus zapukał po chwili do drzwi aguaresa dostałby kopa ?  
Jeśli tak, to mamy kolejny przypadek braku dystansu i IQ.
Jeżeli nie - to kolejną jednostkę zdającą sobie sprawę, że większość tego dystansu nie odczuwa i daje sobą manipulować, swoimi emocjami. Jednostkę która czerpie niezły ubaw (bo po co jak nie dla zabawy?) z wpływu jaki ma na innych internautów.

Pozdrawiam moje baranki, Dynos też ma was głęboko w dupie.
Hehehe.
;)
spis działów / spis wątków / nowy wątek / zwiń wątek
+iommi+
[ nieaktywne ]


Wysłano:
2003-06-29
21:41:25

Sieciowe życie, sieciowa miłość itd
> Ile jeszcze elementów z naszego życia przeniesiemy do Internetu?

+ a jakich jeszcze nie przenieśliśmy?
+ nauka, praca, rozrywka... heh, mnie niewiele
+ zostało =)
+ no,  tą edukację to by się przydało całkowicie
+ zamknąc w ramach monitora... =P
+ i więcej koncertów transmitowanych na żywo =)

> Czy zdarzyło się Wam  
> zakosztować takiej miłości i tą drogą szukać swojej połówki?

+ nie ja raczej nie szukałem.
+ ale moja druga połówka tak mnie znalazła =)
+ no nie zupełnie....
+ znaliśmy się wcześniej ale z racji dzielących nas
+ 171 km nie utrzymywaliśmy kontaktu dopóki Jej
+ nie założyli stałego łącza i dopóki nie wytrzasnęła
+ od jakiś wspólnych znajomych mojego numeru GG.
+ po kilku spotkaniach zostaliśmy parą i tak to teraz
+ jest, raz ja jadę do niej, raz ona do mnie... a w między
+ czasie gadamy przez Internet... ale to strasznie uzależnia,
+ teraz kiedy pojechała na spływ kajakowy i od
+ tygodnia nie mam od niej znaku życia to jestem
+ jak alkoholik po miesięcznym odwyku.....

> Co jeszcze  
> robicie przez Internet?  

+ słucham muzyki.
+ zazwyczaj najpierw zrzucam ją na dysk,
+ ale też nie zawsze.
+ co się tyczy kontaktów z innymi ludźmi, to
+ często siedzę na pewnym czacie na którym
+ poznałem Wish i Visenne na długo przed zapisaniem  
+ się na Satana [no, Vis nie tak znowu długo], czasem z ludźmi
+ stamtąd gdzieś się wyskoczy na piwko czy koncert.
+ ostatnio dziwna sprawa wyszła, bo okazało się na jednej
+ z imprez że gość którego z netu znałem 3 lata
+ chodził do tej samej szkoły co ja tyle że żaden z nas nie wiedział
+ o tym  bo niby skąd =P wyszło dopiero na imprezie kiedy kumpela
+ nas sobie przedstawiała a my skojarzyliśmy nawzajem swoje
+ twarze mijane tyle razy na szkolnym korytarzu
spis działów / spis wątków / nowy wątek / zwiń wątek
Kostrzewska
[ nieaktywne ]


zdjecie

Wysłano:
2003-06-27
23:43:07

pajeczarka...
> Ile jeszcze elementów z naszego życia przeniesiemy do Internetu?

Na pewno jeszcze wiele. Internet nas przybliza (rozmawiam teraz z kumpelka z Belgii) i jednoczesnie oddala (pisze maile ktore mimo ze szybko dostarczone nie maja tego czaru co pisane odrecznie listy, zdarza mi sie tez gadac na Sieci ze znajomym ktory mieszka 15 minut ode mnie a nie chce mi sie ruszyc tylka).
Wiele jednak elementow nigdy "zsieciowanych" nie bedzie. Nie wyobrazam sobie wychowania dzieci przez Siec, ze nie wspomne o ich splodzeniu :)

> Czy zdarzyło się Wam  
> zakosztować takiej miłości i tą drogą szukać swojej połówki?

Na Sieci poznalam trzech cudownych facetow. Jak to mowia do trzech razy sztuka, i ten trzeci byl strzalem w dziesiatke :) Znamy sie od poltora a jestesmy razem od roku.  
Nie poznawalam ich z zalozeniem ze ze znajomosci powstanie cos wiecej. Po prostu...  
Chociaz na ostatniego "parol" zagielam od samego prawie poczatku czyli od grudnia ale z jego strony iskrzyc zaczelo dopiero po spotkaniu w realu :)

Nie zgadzam sie z Katera ze Siec jest takim samym miejscem jak dyskoteka czy pub. Siec pozwala sie rozluznic, otworzyc przed druga osoba, ale z drugiej strony pozwala tez klamac jak tylko. Na pewno niejedna osoba bedaca w kafejce widziala gdy grupa gowniarzy podszywala sie pod kogos tam i gadala z kims na Sieci jednoczesnie komentujac to miedzy soba...  
Specyfika Sieci polega tez na tym ze nie widzimy tej drugiej osoby i nawet jesli nam sie opisze to niewiele znaczy.  
Gadalam niedawno z gosciem na czacie. Pisze ze jest wysokim bla(!)dynem z zielonymi oczami. wyslal nawet fotke... Nie napisal tylko ze ma krosty i jest przerazliwie chudy...  
I nie oszukujmy sie ze wyglad niewiele znaczy. Bo na poczatku znaczy ogromnie duzo. Niecala sekunda wystarcza zebysmy zakwalifikowali widzianego czlowieka  w taki czy inny sposob. Syndrom pierwszego wrazenia.  

>  Co jeszcze  
> robicie przez Internet?  

Rozne rzeczy :) Ostatnio szaleje na czacie sado maso club :)  
Pozatym znow sie z Katera nie zgodze jesli chodzi o seks przez internet...  
Jezyk polski ma to do siebie ze pewne czesci ciala okreslic mozna albo ginekologicznie, albo wulgarnie albo zartobliwie, nie ma slow "neutralnych". Opisywanie komus co by sie z nim zrobilo albo co sie "robi" tez nie jest niczym fajnym. Nie widze niczego podniecajacego w pisaniu facetowi czy kobiecie jak im robie dobrze, jednoczesnie stukajac w klawiature i nie wyobrazam sobie siebie  piszaca jedna reka a druga trzymajaca miedzy nogami. Zdecydowanie wole zartobliwe aluzje niz seks wirtualny. W ogole sama nazwa jest glupia.  
Nie wiem jak reszta, ale dla mnie  nie ma nic ponad zapach partnera, dotyk, smak gdy jestesmy ze soba. Jesli juz jestem zmuszona rozmawiac z nim przez Siec zamiast w realu ograniczam sie do kilku slow typu "calowanie", "przytulanie", "pieszczenie".  
Konkludujac. Seks dwojga kochajacych sie osob jest czyms tak intymnym, cieplym i cudownym ze swietokradztwem jest przekladanie to na Siec. Bo o ile jeki czy krzyki w lozku sa cholernie podniecajace o tyle wszelkie "achy" i "ochy" sa smieszne i nijak sie maja do rozkoszy.  
Na Sieci zdecydowanie wole robic zakupy :)
spis działów / spis wątków / nowy wątek / zwiń wątek
RAUBER
( der Kaiser )

Wysłano:
2003-06-28
11:42:25

pajeczarka...
Na pewno jeszcze wiele. Internet nas przybliza (rozmawiam teraz z kumpelka z Belgii) i jednoczesnie oddala (pisze maile ktore mimo ze szybko dostarczone nie maja tego czaru co pisane odrecznie listy, zdarza mi sie tez gadac na Sieci ze znajomym ktory mieszka 15 minut ode mnie a nie chce mi sie ruszyc tylka).  
Wiele jednak elementow nigdy "zsieciowanych" nie bedzie. Nie wyobrazam sobie wychowania dzieci przez Siec, ze nie wspomne o ich splodzeniu :)  

Ja też wszystkie kontakty przenoszę do sieci, ludzie podłączeni są w moim kręgu, na gg mam ok. 30 pozycji, ludzie ze szkoły, z Satana i inni :) Ja nawet z bratem który siedzi pokój obok gadam przez gg, ale tu już siłą rzeczy występuje kontakt bezpośredni...


Na Sieci poznalam trzech cudownych facetow. Jak to mowia do trzech razy sztuka, i ten trzeci byl strzalem w dziesiatke :) Znamy sie od poltora a jestesmy razem od roku.  
Nie poznawalam ich z zalozeniem ze ze znajomosci powstanie cos wiecej. Po prostu...  
Chociaz na ostatniego "parol" zagielam od samego prawie poczatku czyli od grudnia ale z jego strony iskrzyc zaczelo dopiero po spotkaniu w realu :)  

Ja jednak czekam aż do pierwszego kontaktu w realu, nie biorę kota w worku :), słyszałem już historyjkę o kolesiu który umówił się z panienką która miała przyjechać na spotkanie maluchem, kiedy podjechał pod kino i przekręcił do niej na komórkę, to monstrum które siedziało w maluchu zajmując ¾ jego objętości zaczęło nerwowo szukac komórki. Facet się wymigał...
Trzeba jednak kilku spotkań w realu...


A seks w sieci... faktycznie trudno go przenieść tak żeby dawał satysfakcję. Ja też prawie nie umiem pisać jedną ręką, zwłaszcza na klawiaturze ergonomicznej. Tu może zdziałać wiele wyobraźnia i chyba tylko tyle.  
A z innych czynności, zakupy są miłe :), przynoszą do drzwi i jest gut, tyle że nie mają ze sobą czytników kart bankomatowych i trzeba płacić gotówą....
spis działów / spis wątków / nowy wątek / zwiń wątek
Locutus
[ nieaktywne ]


Wysłano:
2003-06-30
01:37:10

pajeczarka...
> Wiele jednak elementow nigdy "zsieciowanych" nie bedzie. Nie wyobrazam  
> sobie wychowania dzieci przez Siec, ze nie wspomne o ich splodzeniu :)

A ja kiedyś na Discovery oglądałem taki fajny program na temat urządzeń do seksu sieciowego - specjalny kombinezon z goglami i stymulatorami w odpowiednich punktach ciała to ciekawy wynalazek... myślę, że za jakieś dziesięć lat będzie odpowiednio dopracowany... a biorąc pod uwagę rozwój poczty, kurierstwa, banków nasienia i takich tam samo zapłodnienie też nie będzie kłopotem... inna sprawa, że wydaje mi się to nieco dehumanizujące... ale czyż nasze babcie widząc to, co teraz się dzieje też nie powiedziałyby, że jest to totalna dehumanizacja i upadek wartości? Nikt nie wie, co się tak naprawdę stanie za dziesięć - dwadzieścia lat...

> > Czy zdarzyło się Wam  
> > zakosztować takiej miłości i tą drogą szukać swojej połówki?

W sieci tak na dobrą sprawę mamy do czynienia nie z prawdziwą osobą, ale z własnym wyobrażeniem na temat tej osoby... sam o mało co dwukrotnie nie wpadłem w taki, nieco bezsensowny, związek na odległość... a moja bliska przyjaciółka wpadła dwukrotnie (raz z gościem z Anglii, drugi raz z Holandii)... pomijając już niedojrzałość emocjonalną czegoś w tym stylu, ma to w sobie coś z masochizmu emocjonalnego, gdy szukamy partnera na drugim końcu świata, a zakochiwanie się w wyobrażeniach i/lub zdjęciach to porażka totalna... można w ten sposób zainicjować związek, ale jednak spotkania w realu stają się na pewnym etapie niezbędne... a rozwój uczucia wyłącznie w internecie jest... no sami już wiecie, jak mam ochotę to określić ;-)

> >  Co jeszcze  
> > robicie przez Internet?  
>  
> Rozne rzeczy :) Ostatnio szaleje na czacie sado maso club :)  
> Pozatym znow sie z Katera nie zgodze jesli chodzi o seks przez internet...  
>  
> Jezyk polski ma to do siebie ze pewne czesci ciala okreslic mozna albo  
> ginekologicznie, albo wulgarnie albo zartobliwie, nie ma slow  
> "neutralnych". Opisywanie komus co by sie z nim zrobilo albo co sie "robi"  
> tez nie jest niczym fajnym. Nie widze niczego podniecajacego w pisaniu  
> facetowi czy kobiecie jak im robie dobrze, jednoczesnie stukajac w  
> klawiature i nie wyobrazam sobie siebie  piszaca jedna reka a druga  
> trzymajaca miedzy nogami. Zdecydowanie wole zartobliwe aluzje niz seks  
> wirtualny. W ogole sama nazwa jest glupia.  
> Nie wiem jak reszta, ale dla mnie  nie ma nic ponad zapach partnera,  
> dotyk, smak gdy jestesmy ze soba. Jesli juz jestem zmuszona rozmawiac z  
> nim przez Siec zamiast w realu ograniczam sie do kilku slow typu  
> "calowanie", "przytulanie", "pieszczenie".  
> Konkludujac. Seks dwojga kochajacych sie osob jest czyms tak intymnym,  
> cieplym i cudownym ze swietokradztwem jest przekladanie to na Siec. Bo o  
> ile jeki czy krzyki w lozku sa cholernie podniecajace o tyle wszelkie  
> "achy" i "ochy" sa smieszne i nijak sie maja do rozkoszy.  
> Na Sieci zdecydowanie wole robic zakupy :)

Ehh... no cóż... kiedyś w ramach jaj zacząłem taki wątek na katoliku - było to swoiste testowanie odporności moderatorów i administracji na obscenę*... żeby było zabawniej umieściłem to w "świadectwach o wierze"... jest tylko jeden problem... to, co ja robiłem dla jaj, druga strona wzięła na poważne... efekty sobie daruję, wystarczy, że Pharass je zna i zapewne leje po swej tytanowej nodze ze śmiechu...

* - administracja i moderacja wykazała się bardzo dużym liberalizmem. Tym bardziej się dziwię, że mnie potem wywalili...

Pozdrowienia dla Kosy!
spis działów / spis wątków / nowy wątek / zwiń wątek
Kostrzewska
[ nieaktywne ]


zdjecie

Wysłano:
2003-06-30
10:55:08

pajeczarka w sieci
> A ja kiedyś na Discovery oglądałem taki fajny program na temat urządzeń do  
> seksu sieciowego - specjalny kombinezon z goglami i stymulatorami w (...)

ale powiedz szczerze, uzywalbys tego? Przedkladal nad prawdziwy seks?  
Bo ja nie. Nawet jesli mialabym Go nie widziec przez dluzszy czas, wolalabym sie zabawic sama ze soba niz z komputerem...

> gdy szukamy partnera na  
> drugim końcu świata, a zakochiwanie się w wyobrażeniach i/lub zdjęciach to  
> porażka totalna...

Dla Ciebie porazka. Inni w ten sposob spotykaja swoja drugo polowe. Nie Tobie to oceniac.
  
> kiedyś w ramach jaj zacząłem taki wątek na katoliku -  
> było to swoiste testowanie odporności moderatorów i administracji na  
> obscenę*... żeby było zabawniej umieściłem to w "świadectwach o wierze"...  
> jest tylko jeden problem... to, co ja robiłem dla jaj, druga strona wzięła  
> na poważne... efekty sobie daruję, wystarczy, że Pharass je zna i zapewne  
> leje po swej tytanowej nodze ze śmiechu...

Wiesz, dla mnie takie "testowanie" to dekieklstwo.
Jesli bedziesz sie tak bawil tutaj wylecisz bez posrednictwa Pregierza.

> * - administracja i moderacja wykazała się bardzo dużym liberalizmem. Tym  
> bardziej się dziwię, że mnie potem wywalili...

Bo zazwyczaj Slonko nie przychodzi sie na Forum po to zeby bruzdzic.  
Miej troche szacunku do nich.
  

spis działów / spis wątków / nowy wątek / zwiń wątek
Locutus
[ nieaktywne ]


Wysłano:
2003-06-30
12:41:28

pajeczarka w sieci
> > A ja kiedyś na Discovery oglądałem taki fajny program na temat  
> urządzeń do  
> > seksu sieciowego - specjalny kombinezon z goglami i stymulatorami w  
> (...)
>  
> ale powiedz szczerze, uzywalbys tego? Przedkladal nad prawdziwy seks?  
> Bo ja nie. Nawet jesli mialabym Go nie widziec przez dluzszy czas,  
> wolalabym sie zabawic sama ze soba niz z komputerem...

Ja nie... ale kto zagwarantuje, że następne pokolenia nie będą na to miały ochoty?


> > gdy szukamy partnera na  
> > drugim końcu świata, a zakochiwanie się w wyobrażeniach i/lub  
> zdjęciach to  
> > porażka totalna...
>  
> Dla Ciebie porazka. Inni w ten sposob spotykaja swoja drugo polowe. Nie  
> Tobie to oceniac.

Ale swoją opinię mam prawo wyrazić, prawda? A to moja prywatna stuprocentowo subiektywna opinia... bo w wielu przypadkach takie związki nie za bardzo mają szansę zostać zrealizowane w realu... a wtedy taka miłość na odległość... no ale cóż, jak ktoś lubi wyzwania... ;-)

> > kiedyś w ramach jaj zacząłem taki wątek na katoliku -  
> > było to swoiste testowanie odporności moderatorów i administracji na  
>  
> > obscenę*... żeby było zabawniej umieściłem to w "świadectwach o  
> wierze"...  
> > jest tylko jeden problem... to, co ja robiłem dla jaj, druga strona  
> wzięła  
> > na poważne... efekty sobie daruję, wystarczy, że Pharass je zna i  
> zapewne  
> > leje po swej tytanowej nodze ze śmiechu...
>  
> Wiesz, dla mnie takie "testowanie" to dekieklstwo.
> Jesli bedziesz sie tak bawil tutaj wylecisz bez posrednictwa Pregierza.

1. Nie zamierzam się tutaj tak bawić. Tu w ogóle z reguły jestem poważny i staram się być sobą. Chociaż Teheris stwierdził, że forum to tylko gra...
2. A na katoliku, jak już mówiłem, byłem wyłącznie w celach rozrywkowo-rekreacyjnych...


> > * - administracja i moderacja wykazała się bardzo dużym liberalizmem.  
> Tym  
> > bardziej się dziwię, że mnie potem wywalili...
>  
> Bo zazwyczaj Slonko nie przychodzi sie na Forum po to zeby bruzdzic.  
> Miej troche szacunku do nich.

Ponownie polecam podpunkt drugi nieco powyżej. Tam tylko i wyłącznie się bawiłem... śmiałem się z ludzi, którzy mówili, że wszystko w dzisiejszych czasach jest dziełem szatana (nawet Sobór Watykański Drugi był jego dziełem, jak się dowiedziałem od niektórych), prowokowałem ich - wszystko po to, żeby się nieźle pobrechtać... zresztą Tito, czy DWS też się tam zabawiają...

Pozdrawiam i mam nadzieję, że nie podpadłem aż tak bardzo, jak mi się wydaje :->
spis działów / spis wątków / nowy wątek / zwiń wątek
Wiktor
( hmm... )

Wysłano:
2003-07-01
09:28:35

pajeczarka w sieci
> Bo zazwyczaj Slonko nie przychodzi sie na Forum po to zeby bruzdzic.  
> Miej troche szacunku do nich.
>  

Szacunek to coś, co idzie w obie strony. Takie jest moje skromne zdanie. Tak jak napisał Locutus bawię się na katoliku i podobnie jak on częściej traktuję to jako rozrywkę niż poważną dyskusję (chociaż taka również sie trafia). Wracając do szacunku: na satanie swego czasu usiłowała zarejestrować sie taka jedna panienka. Postawiła sobie przepiękny cel: "zwalczać satanizm sieciowy". Nie muszę chyba pisac, że jej sie nie udało. Nie przeczytałem ani jednego tekstu autorstwa katolickiego autora, który świadczyłby o podstawowym chociażby szacunku dla osoby z tej strony (tj.www.S) jak tylko prymitywne oskarżanie o zjadanie kotów na śniadanie ku chwale Szatana.  
Dlaczego zatem miałbym poważnie traktować kogoś, kogo nie stać na zwykłą ludzką przyzwoitość? A tacy są właśnie autorzy tej witryny spod znaku rzymskiej szubienicy z serduszkiem w środku.  
Koresponduję sobie z osobami wyznań chrześcijańskich w tym z katolikami. Zauważam u nich jedną rzecz: w przeciwieństwie do swych hierarchów stać ich na szacunek nawet dla pogladów, które określa sie mianem satanistycznych.  Nie znalazłem tego jednak na katoliku i stąd takie moje podejscie do tego serwisu. Enter:)

W
spis działów / spis wątków / nowy wątek / zwiń wątek
Kostrzewska
[ nieaktywne ]


zdjecie

Wysłano:
2003-07-01
15:14:49

w matni
> Nie przeczytałem ani jednego tekstu autorstwa katolickiego autora, który  
> świadczyłby o podstawowym chociażby szacunku dla osoby z tej strony  
> (tj.www.S) jak tylko prymitywne oskarżanie o zjadanie kotów na śniadanie  
> ku chwale Szatana.  

To ciekawe bo ja wrecz odwotnie...  
Znam wiele osob ktore maja o ile nie poztytwny to ptrzynajmniej neutralny stosunek do satanizmu.  
Inna sprawa jest to ze osobie WIERZACEJ w Boga trudno jest zrozumiec fakt ze ktos moze wierzyc w Szatana (ktorego mimowolnie traktuje przez pryzmat xianstwa czyli jako przeciwnika Boga) i na dodatek mowi ze nie wierzy a to tylko symbol.  Wtedy pojawia sie pytanie "po co Szatan?" walkowane tyle razy.
Jeszcze czyms innym jest wrogi stosunek do satanizmu jako czegos destruktywnego (pomysl na ilu satanistow racjonalnych przypada satanistow - nawiedzencow?), zwlaszcza dla mlodych ludzi.
Jesli wchodzisz DLA ROZRYWKI to sie nie dziw ze satanisci sa postrzegani tak a nie inaczej.  
Bo ja nie potraktuje powaznie nikogo kto z usmieszkiem lekcewazenia podejdzie do moich pogladow.
Tu dziala regula wzajemnosci.  
Ty chcialbys zeby oni traktowali satanizm inaczej niz jako praktyke zjadania kotow ale sam podchodzisz delikatnie mowiac z dystansem.  
Powiedz szczerze, przychodzi na satan.pl ktos, katolik, kto zachowuje sie jak tY na katolik.pl. W skrocie mowiac, przychodzi dla zabawy. Jak do njiego podchodzisz?  

> Dlaczego zatem miałbym poważnie traktować kogoś, kogo nie stać na zwykłą  
> ludzką przyzwoitość?

Jesli Ciebie nie stac, nie spodziewaj sie tego od innych. REgula wzajemnosci - patrz wyzej.

> A tacy są właśnie autorzy tej witryny spod znaku  
> rzymskiej szubienicy z serduszkiem w środku.

Takich tez jest wielu SATANISTOW. Nie oszukujmy sie.

  
> Koresponduję sobie z osobami wyznań chrześcijańskich w tym z katolikami.  
> Zauważam u nich jedną rzecz: w przeciwieństwie do swych hierarchów stać  
> ich na szacunek nawet dla pogladów, które określa sie mianem  
> satanistycznych.  Nie znalazłem tego jednak na katoliku i stąd takie moje  
> podejscie do tego serwisu. Enter:)

Takie pewnie ich do satan.pl.  

Zreszta czego sie spodziewasz? Sojuszu? A moze zjednoczenia witryn? ;
spis działów / spis wątków / nowy wątek / zwiń wątek
Wiktor
( hmm... )

Wysłano:
2003-07-01
15:30:47

w matni
>  
> To ciekawe bo ja wrecz odwotnie...  
> Znam wiele osob ktore maja o ile nie poztytwny to ptrzynajmniej neutralny  
> stosunek do satanizmu.  

Poproszę autora i źródło.

> Jeszcze czyms innym jest wrogi stosunek do satanizmu jako czegos  
> destruktywnego (pomysl na ilu satanistow racjonalnych przypada satanistow  
> - nawiedzencow?), zwlaszcza dla mlodych ludzi.
> Jesli wchodzisz DLA ROZRYWKI to sie nie dziw ze satanisci sa postrzegani  
> tak a nie inaczej.  

Nie napisałem sobie w profilu niczego co mogłoby świadczyć, ze jestem powiązany w jakikolwiek sposób z satanizmem. Nie wdaję się także w dyskusje o satanizmie. Wystarczy mi ich tutaj.

> Bo ja nie potraktuje powaznie nikogo kto z usmieszkiem lekcewazenia  
> podejdzie do moich pogladow.
> Tu dziala regula wzajemnosci.

Reguła wzajemnosci zapoczątkowana gdzieś dawniej, której stałem sie ogniwem niezupełnie przypadkowo.  
  
> Ty chcialbys zeby oni traktowali satanizm inaczej niz jako praktyke  
> zjadania kotow ale sam podchodzisz delikatnie mowiac z dystansem.  
> Powiedz szczerze, przychodzi na satan.pl ktos, katolik, kto zachowuje sie  
> jak tY na katolik.pl. W skrocie mowiac, przychodzi dla zabawy. Jak do  
> njiego podchodzisz?  

Nie rozumiemy sie chyba. Ja nie napisałem, że przykleiłem sobie maskę szydercy ze wszystkiego co trąca mi chrześcijaństwem. Wystarczy zadawanie niewygodnych pytań. To samo w sobie jest zabawą. Nie traktuj mnie jak dworskiego błazna.
  

> Jesli Ciebie nie stac, nie spodziewaj sie tego od innych. REgula  
> wzajemnosci - patrz wyzej.

Ja, siehe oben:)
  
> Takich tez jest wielu SATANISTOW. Nie oszukujmy sie.

Takich tzn. jakich? Idioci są wszędzie. Tylko nie wszyscy idioci mają dostęp do mediów i finansowanie przez oficjalne organizacje. A KK mieni sie podobno ostoją wolności i moralnosci?

> Zreszta czego sie spodziewasz? Sojuszu? A moze zjednoczenia witryn? ;

Uprawiasz demagogię. Skoro Satan.pl to nie kuźnia włóczni przeciwko katolikom, moze by tak oczekiwać przynajmniej obojętności? Nie mówię juz o tolerancji...





spis działów / spis wątków / nowy wątek / zwiń wątek
Katera
[ nieaktywne ]


Wysłano:
2003-06-27
22:56:14

Sieciowe życie, sieciowa miłość itd
>Czy zdarzyło się Wam zakosztować takiej miłości i tą drogą szukać
>swojej połówki?
a po co szukac... jak ma znalezc to samo znajdzie :) a ze przez internet - taka sama dobra droga jak kazda inna...  
czy ktos sie zastanawia jaki odsetek par poznal sie w knajpach czy na dyskotekach czy przed kinem? nie... ale jak juz mowa o cyber-zwiazkach to zaraz wszyscy robia z tego wielkie halo! ksiazki pisza, prace naukowe, artykuly, watki na forum ;P...

problem - wydaje mi sie - jest inny - spotkalam sie ze stwierdzeniem, ze internet to "ostatnia deska ratunku"... na zasadzie: "nie znalazlas chopa w swojej wiosce - zaczep kogos na GG, albo na czacie jakims"... "nie masz smialosci z dziewczynami - latwiej pisac niz mowic - zapoznaj przez internet"... ale zdarzaja sie ludzie (rodzice na przyklad), ktorzy zabraniaja takich znajomosci - o zwiazkach nie wspominam - no bo, co ludzie powiedza??!! szczegolnie w malych miasteczkach i wioskach... dla nich to swiadczy o tym, ze corka (najczescie, z synami jest chyba inaczej) jest jakas wybrakowana, no bo dlaczego sobie na miejscu nikogo nie znalazla??!!

ja tego nie postrzegam jako wyjatkowego czy 'innego' (w pozytywnym lub negatywnym znaczeniu)...  
tak - poznaje wielu ludzi przez internet... nawiazuja sie bliskie znajomosci...  
tak - jestem w zwiazku, ktory swoj poczatek mial w internecie... i co z tego, ze w internecie... internet tylko (!) zatarl przepasc ogromnej odleglosci...  

>Co jeszcze robicie przez Internet?  
hmmmmmmmm... sorki... rozmarzylam sie :)
tak - seks tez jest przyjemny ;P
spis działów / spis wątków / nowy wątek / zwiń wątek
Dynos
[ nieaktywne ]


Wysłano:
2003-06-28
00:35:48

Sieciowe życie, sieciowa miłość itd

Kate(R):
czy ktos sie zastanawia jaki odsetek par poznal sie w knajpach czy na  
dyskotekach czy przed kinem? nie... ale jak juz mowa o cyber-zwiazkach to  
zaraz wszyscy robia z tego wielkie halo! ksiazki pisza, prace naukowe,  
artykuly, watki na forum ;P...

Dynos:
Bo widzisz, psychologia internetu to bardzo ciekawa i dynamicznie rozwijająca się dziedzina nauki.


Kate(R)  
problem - wydaje mi sie - jest inny - spotkalam sie ze stwierdzeniem, ze  
internet to "ostatnia deska ratunku"... na zasadzie: "nie znalazlas chopa  
w swojej wiosce - zaczep kogos na GG, albo na czacie jakims"... "nie masz  
smialosci z dziewczynami - latwiej pisac niz mowic - zapoznaj przez  internet"...  

Dynos:
Nic bardziej mylnego. Osoby aktywnie w i śmiałe w rzeczywistości nawiązują kontakty lepiej niż nieśmiałe. Najczęściej te drugie bardzo się angażują w miłość i bardzo przeżywają rozstane, pomimo że cała znajomość zaczyna się i kończy w sieci.  
W internecie panują takie same prawa relacji grupowej jak w rzeczywistości.
spis działów / spis wątków / nowy wątek / zwiń wątek
Katera
[ nieaktywne ]


Wysłano:
2003-06-28
18:12:37

Sieciowe życie, sieciowa miłość itd
> Bo widzisz, psychologia internetu to bardzo ciekawa i dynamicznie  
> rozwijająca się dziedzina nauki.
moze chodzi glownie o to, ze NOWA - kazde nowe zjawisko jest dynamiczne i warte ekxploracji...
  
> W internecie panują takie same prawa relacji grupowej jak w  
> rzeczywistości.
nie sadze... w internecie duzo latwiej byc tym kim sie nie jest...
spis działów / spis wątków / nowy wątek / zwiń wątek
Dynos
[ nieaktywne ]


Wysłano:
2003-06-29
05:14:18

Sieciowe życie, sieciowa miłość itd

> > W internecie panują takie same prawa relacji grupowej jak w  
> > rzeczywistości.
> nie sadze... w internecie duzo latwiej byc tym kim sie nie jest...

Niezupełnie, każdy tutaj z nas jest swoim własnym słowem. Nie zmieniamy tak naprawdę tego czym jesteśmy jakościowo. Mozna kłamać o swoim wyglądzie, o swojej prokreacji w sensie opisowym.  
Pharess ma rację, z każdym tu słowem obnaża się swoją istotę, gdzie na dobrą sprawę nie jest ważne, jakiej jesteś płci, wieku czy wyglądu.
Internet jest astralem myśli. Masz doskonały wgląd w mentalność narodu w najbardziej popularnych miejscach publicznych jakimi są komentarze artykułów na onecie, wp itd; masz również wgląd w mentalność wszystkich grup społecznych, które tylko skupiają ludzi w sieci (doskonały obraz prezentuje skinheadowski serwer zapodany przez Kostrzewską, który wcale nie łamie utartego stereotypu skina jako najniżej rozwiniętego umysłowo człowieka).
Czy skini na przykład objawiają się w internecie inaczej niż jacy są w rzeczywistości (tzn, czy na przykład studiują sobie z ambicjami na przyszłość, czy byli gdzieś indziej niż tylko na wyjeździe swojej drużyny piłkarskiej?). Tworzą sobą po prostu pewien obraz grupy, a grupa przecież składa się z jednostek.
W miejscach takich jak to, gdzie klimat sprzyja sensownym wypowiedzim i cigłości wątków - autentycznie, forum przypomina dyskusję ludzi wygodnie rozłożonych w fotelach rozprawiających sobie o rzeczach ... ciekawych ;) To sprzyja poznaniu. Czy rozpoznaniu, jak to miało miejsce u pięciogłowej hydry Mister_T.
spis działów / spis wątków / nowy wątek / zwiń wątek
RAUBER
( der Kaiser )

Wysłano:
2003-06-28
10:55:32

Sieciowe życie, sieciowa miłość itd
a po co szukac... jak ma znalezc to samo znajdzie :) a ze przez internet - taka sama dobra droga jak kazda inna...  
czy ktos sie zastanawia jaki odsetek par poznal sie w knajpach czy na dyskotekach czy przed kinem? nie... ale jak juz mowa o cyber-zwiazkach to zaraz wszyscy robia z tego wielkie halo! ksiazki pisza, prace naukowe, artykuly, watki na forum ;P...  

Jest to nowość dla tych co opisują :), oni się wychowywali w innych realiach, właśnie randki w kawiarniach, ja poznałem trzy dziewczyny przez siec z którymi się spotkałem w realu, ciekawe osoby fajne charaktery, prawniczka ze Szczecina i dwie chemiczki z Poznania, bardzo sobie chwalę te znajomości...


problem - wydaje mi sie - jest inny - spotkalam sie ze stwierdzeniem, ze internet to "ostatnia deska ratunku"... na zasadzie: "nie znalazlas chopa w swojej wiosce - zaczep kogos na GG, albo na czacie jakims"... "nie masz smialosci z dziewczynami - latwiej pisac niz mowic - zapoznaj przez internet"... ale zdarzaja sie ludzie (rodzice na przyklad), ktorzy zabraniaja takich znajomosci - o zwiazkach nie wspominam - no bo, co ludzie powiedza??!! szczegolnie w malych miasteczkach i wioskach... dla nich to swiadczy o tym, ze corka (najczescie, z synami jest chyba inaczej) jest jakas wybrakowana, no bo dlaczego sobie na miejscu nikogo nie znalazla??!!  

Staroświecki deklizm, bo co ludzie powiedzą... ech, a ja myślałem ze te czasy minęły. Zawsze może zdarzyć się sytuacja w której osoby będą musiały szukać kogoś gdzie indziej niż we własnej dziurze. Ja np. nie trafiłem interesującej mnie kobiety w Poznaniu co nie oznacza że np. nie trafię jej w Pile czy w Zakopanem. A że przez gg, trudno się mówi, taka sama droga jak każda inna jak to już ładnie ujęłaś :))))


ja tego nie postrzegam jako wyjatkowego czy 'innego' (w pozytywnym lub negatywnym znaczeniu)...  
tak - poznaje wielu ludzi przez internet... nawiazuja sie bliskie znajomosci...  
tak - jestem w zwiazku, ktory swoj poczatek mial w internecie... i co z tego, ze w internecie... internet tylko (!) zatarl przepasc ogromnej odleglosci...  

Znajomości internetowe to moje podstawowe kontakty, nawet nie mam ochoty tego zmieniać, coraz więcej spraw mogę przez Internet załatwić :)))


>Co jeszcze robicie przez Internet?    
hmmmmmmmm... sorki... rozmarzylam sie :)  
tak - seks tez jest przyjemny ;P

Córeczko!!
spis działów / spis wątków / nowy wątek / zwiń wątek
Liv
[ nieaktywne ]


Wysłano:
2003-06-28
18:58:12

Sieciowe życie, sieciowa miłość itd
> Ile jeszcze elementów z naszego życia przeniesiemy do Internetu?

Wlasnie zastanawiam sie co jeszcze mozna umiescic w internecie? Czy nie ma tutaj juz wszystkiego? :P

> Czy zdarzyło się Wam  
> zakosztować takiej miłości i tą drogą szukać swojej połówki?

Sklamalabym twierdzac ze internet nie odegral waznej roli w moim zwiazku, gdyby nie internet nie poznalabym Aguaresa a gdyby nie Agi to pewnie Lectus nie wyslal by do mnie pierwszego mejla :) Wish powiedziala duza prawde, latwiej jest mi zniesc rozlake kiedy wiem, ze wejde na siec i moj ukochany gdzies tam bedzie :) Nawet kiedy nie rozmawiamy ze soba ale wiem ze jest to daje mi to jakis (mierny ale zawsze) spokoj, Ale szukanie milosci w sieci to absolutnie nie dla mnie - szukanie znajomych jak najbardziej.  
  
> Co jeszcze  
robicie przez Internet?  

Tracimy czas :P  
Zakupy w internecie sa koszmarne (z wyatkiem kaset) - przyjemnosc sprawia mi ogladanie rzeczy ktora chce kupic, dotykanie jej i sprawdzenie od poczatku do konca czy to naprawde to czego szukam.
Seks przez internet jest nudny jesli sam musisz wymyslac jakas historie, calkiem ciekawy kiedy ktos ci ja opowiada ale tylko dlatego ze mozesz uzywac wyobrazni a kazdy podrzuca nowe pomysly. Zdecydowanie jednak nie jestm za rozwijaniem wiezi miedzyludzkich na zywo z wlaczeniem wszystkich zmyslow

spis działów / spis wątków / nowy wątek / zwiń wątek
Wishmasterka
( )

zdjecie

Wysłano:
2003-06-28
00:24:06

Sieciowe życie, sieciowa miłość itd
. Czy zdarzyło się Wam  
> zakosztować takiej miłości i tą drogą szukać swojej połówki?  

Moze połowka to nie, ale jakas tam osoba była. Z tym ze pierwsza i ostatnia. Na necie mozna poznac wspaniałych wartosciowych ludzi, jednak trzeba wiedziec gdzie szukac.  

Miłosc przez neta...Tu znowu zgadzam sie z Katerka. Internet moze słuzysc do podtrzymywania tego uczucia/znajomosci/przyjaźni,wtedy, kiedy ta osoba jest naprawde daleko. Lepiej jest wydac te 5 - 8zł, na godzine w kafejce, niz zadzwonic rachunek.

Co do listów to tutaj nie bede odbiegac od wiekszosci. List to list. Nic nie zastapi radosci, kiedy zobaczymy koperne w naszej skrzynce(i to nie tej wirtualnej), zapach papieru, charakter pisma tej drugiej osoby(kimkolwiek by ona dla nas nie była). Jednak poczta elektroniczna to szybkie ikonkretne rozwiazanie, wtedy kiedy czekamy na wazna wiadomosc itp

Co jeszcze  
> robicie przez Internet?  
  
Najchetniej zakupy :>
No i internet pomaga mi zdobyc wazne informacje. Poczawszy od materiałow na lekcje, a skonczywszy na szkołach do ktorych chciałabym zdawac w przyszłosci. Bez niego nawet nie dowiedziałabym sie o istenieniu coponiektorych

pzdr. K
spis działów / spis wątków / nowy wątek / zwiń wątek
RAUBER
( der Kaiser )

Wysłano:
2003-06-28
11:26:54

Sieciowe życie, sieciowa miłość itd
Czy zdarzyło się Wam  
> zakosztować takiej miłości i tą drogą szukać swojej połówki?  

Moze połowka to nie, ale jakas tam osoba była. Z tym ze pierwsza i ostatnia. Na necie mozna poznac wspaniałych wartosciowych ludzi, jednak trzeba wiedziec gdzie szukac.  

No jak to gdzie na www.Satan.pl :)


Co do listów to tutaj nie bede odbiegac od wiekszosci. List to list. Nic nie zastapi radosci, kiedy zobaczymy koperne w naszej skrzynce(i to nie tej wirtualnej), zapach papieru, charakter pisma tej drugiej osoby(kimkolwiek by ona dla nas nie była). Jednak poczta elektroniczna to szybkie ikonkretne rozwiazanie, wtedy kiedy czekamy na wazna wiadomosc itp  

A ja wolę zwykłego maila, też można nawrzucać fotek i innych dupereli, przychodzi błyskawicznie itd...
No może nie da się go wyperfumować ale spoko i tak wolę maile :)


Pzdr
Ł
spis działów / spis wątków / nowy wątek / zwiń wątek
Wishmasterka
( )

zdjecie

Wysłano:
2003-06-28
17:42:04

Sieciowe życie, sieciowa miłość itd
> No jak to gdzie na www.Satan.pl :)
Wezme to pod uwage :>

A ja wolę zwykłego maila, też można nawrzucać fotek i innych dupereli,  
> przychodzi błyskawicznie itd...
> No może nie da się go wyperfumować ale spoko i tak wolę maile :)

Faktycznie. E-amil jest wygodniejszy i tu sie zgadzam, jednak maila nie mozna trzymac na kompie w nieskonczonosc. Nie sprawia Ci przyjemnosci zapach papiery, to jak kartki przewracasz miedzy palcami? Taki list mozna czytac w nieskonczonosc bez zbednego klikania "odswież" lub "umiesc w koszu". Zdecydowanie wole dostawac listy tradycyjnie(bo z pisaniem u mnie gorzej :>)

pzdr. K
spis działów / spis wątków / nowy wątek / zwiń wątek



Główna/FAQ/Filozofia/Czytelnia/Nietzsche/O nas/Varia/Scena/Sztuka/Forum/Katalog/Okultyzm
Ludowy Komisarz Zdrowia ostrzega: wszystkie materiały umieszczone na stronie są własnością autorów.
Kopiowanie i rozpowszechnianie może być przyczyną... Tylko spróbuj. My zajmiemy się resztą :>