Satan.pl > Forum > Komentarze >[ Zaloguj się ]   [ Rejestracja ]
Transgresja
121
Satanizm
387
Komentarze
513
Szkice
235
TechnoPark
203
FAQ
15

Archiwum: wiadomości z wybranego wątku archiwalnego

 TematyAutorData
 aaaaa sprzedam: dziecko, plec zenska, stan bdobry.
Kostrzewska 2003-11-22 - 14:14:37
 Tako rzecze Lover-Of-Sin.
Lover-Of-Sin 2003-12-06 - 23:49:53
 Tako rzecze Lover-Of-Sin.
Hastur 2003-12-09 - 16:17:33
 Tako rzecze Lover-Of-Sin.
Lover-Of-Sin 2003-12-10 - 18:10:36
 Tako rzecze Loki
Locutus 2003-12-07 - 00:45:21
 Tako rzecze Lover-Of-Sin.
Lover-Of-Sin 2003-12-07 - 13:31:14
 Tako rzecze Lover-Of-Sin.
Locutus 2003-12-08 - 01:08:39
 ... hmm
Teufelin 2003-12-07 - 21:24:48
 ... hmm
Locutus 2003-12-08 - 01:44:16
 ... hmm
IAmElite 2003-12-08 - 17:54:29
 ... hmm
Visenna 2003-12-08 - 13:23:00
 ... hmm
Locutus 2003-12-09 - 04:01:06
 ... hmm
Visenna 2003-12-09 - 13:39:20
 ... hmm
Locutus 2003-12-10 - 00:06:26
 ... hmm
Visenna 2003-12-10 - 05:46:47
 ... hmm
Locutus 2003-12-11 - 04:16:30
 ... hmm
Visenna 2003-12-11 - 05:47:57
 She said no... nobody heard...
Karasu 2003-12-08 - 00:13:23
 She said no... nobody heard...
Teufelin 2003-12-08 - 18:29:38
 She said no... nobody heard...
Karasu 2003-12-08 - 21:24:13
 She said no... nobody heard...
Teufelin 2003-12-09 - 22:13:54
 She said no... nobody heard...
Karasu 2003-12-09 - 23:04:39
 She said no... nobody heard...
Teufelin 2003-12-10 - 00:34:19
 She said no... nobody heard...
Karasu 2003-12-10 - 16:57:57
 She said no... nobody heard...
Teufelin 2003-12-13 - 17:19:00
 She said no... nobody heard...
Karasu 2003-12-13 - 20:34:41
 She said no... nobody heard...
IAmElite 2003-12-10 - 17:24:59
 She said no... nobody heard...
Locutus 2003-12-10 - 01:05:32
 paranoja
IAmElite 2003-12-10 - 04:07:56
 Szkoda gadać...
Visenna 2003-12-10 - 05:56:17
 Szkoda gadać...
Locutus 2003-12-11 - 04:28:45
 Szkoda gadać...
Visenna 2003-12-11 - 05:52:58
 Szkoda gadać...
Locutus 2003-12-11 - 06:17:34
 Szkoda gadać...
Visenna 2003-12-11 - 06:25:14
 Szkoda gadać...
Karasu 2003-12-10 - 17:05:53
 Szkoda gadać...
Visenna 2003-12-10 - 20:49:02
 Szkoda gadać...
Karasu 2003-12-11 - 09:11:03
 She said no... nobody heard...
Teufelin 2003-12-10 - 09:29:59
 She said no... nobody heard...
Locutus 2003-12-11 - 04:41:15
 aaaaa sprzedam: dziecko, plec zenska, stan bdobry.
NIGHTWalkerL 2003-11-22 - 17:30:31
 aaaaa sprzedam: dziecko, plec zenska, stan bdobry.
Wishmasterka 2003-11-22 - 19:09:52
 aaaaa sprzedam: dziecko, plec zenska, stan bdobry.
NIGHTWalkerL 2003-11-22 - 19:42:10
 aaaaa sprzedam: dziecko, plec zenska, stan bdobry.
vizjerei 2003-11-22 - 23:42:04
 aaaaa sprzedam: dziecko, plec zenska, stan bdobry.
NIGHTWalkerL 2003-11-23 - 00:17:12
 aaaaa sprzedam: dziecko, plec zenska, stan bdobry.
Lucem Fere 2003-11-22 - 20:25:22
 aaaaa sprzedam: dziecko, plec zenska, stan bdobry.
vizjerei 2003-11-22 - 23:35:10
 aaaaa sprzedam: dziecko, plec zenska, stan bdobry.
Locutus 2003-11-23 - 06:35:59
 love & magic
coffee 2003-12-01 - 14:36:32
 love & magic
Locutus 2003-12-02 - 05:55:59
 wara od dzieci
Nazir 2003-12-05 - 13:59:33
 wara od dzieci
Locutus 2003-12-05 - 16:03:43
 aaaaa sprzedam: dziecko, plec zenska, stan bdobry.
elisa 2003-11-23 - 07:56:19
 puk puk, tu policja skarbowa ...
IAmElite 2003-11-23 - 16:46:43
 sprzedam,siostre,model,89,lekko,przechodzona,
Piotr Wdówka 2003-11-25 - 09:07:28
 bilans...
Katera 2003-11-28 - 11:52:33
Spis działów / Spis wątków archiwalnych / Nowy wątek
 AutorTemat wątku:
Kostrzewska
[ nieaktywne ]


zdjecie

Wysłano:
2003-11-22
14:14:37

aaaaa sprzedam: dziecko, plec zenska, stan bdobry.
"Najlepiej sprzedają się te z Rosji i Ukrainy - różowe buzie, jasne włosy, niebieskie oczy. Włosi szaleją na ich punkcie. Najwyższe ceny są negocjowane jeszcze przed urodzeniem dziecka. Ukraińska mafia żąda za niemowlę od 50 tys. euro wzwyż. Noworodek albański kosztuje od 25 do 35 tys. euro."  

Tak zaczyna sie arykul ze strony: http://kiosk.onet.pl/art.asp?DB=162&ITEM=1141376&KAT=245 .

W atykule mozesz przeczytac o dzieciach spedawanych nie tylko do dobrych bezdietnych rodzin ale takze o dzieciach sprzedawanym mafii czy sutenerom.  

A ja sie zastanawiam...

Wyobraz sobie ze masz juz wszystko, swietny dom, samochod, w sklepie nie zastanawiasz sie nad cenami, jestes z TYM KIMS od kilku(nastu) lat i do calkowitego szczescia brakuje Ci tylko dziecka, in vitro zawiodlo, agencje adopcyjne od kilku lat zawalane Twoimi listami kaza Ci czekac... Kupisz malenstwo?  

Wyobraz sobie ze nie masz nic. Oprocz dziecka. Rozpaczliwie potrzebujesz pieniedzy. A dziecko jest tylko ciezarem. Sprzedasz je?  

Nie wyobrazaj sobie co zrobil(a)bys gdybys byl(a) dzieckiem, bo niewiele mial(a)bys do gadania...  


Ja kupilabym.  

Czy sprzedala - nie wiem. Z "ekonomicznego" punktu widzenia "nie - matki" sprzedalabym, chociazby po to zeby zapewnic dziecku lepszy byt (zakladamy ze kupuje je ktos bogaty, kto pragnie i bedzie kochal moje dziecko jak swoje) i sobie jakas stabilnosc finansowa chociaz na jakis czas.  
Wkrecajac w to jednak instynkt macierzynski, stawiajac sie w roli matki - nie moglabym sprzedac mojego malenstwa nawet za cene jego dobrobytu.  


A Ty?  

Kupil(a)bys?  

Sprzedal(a)bys?  

I czy wieksza krzywde wyrzadza sie dziecku sprzedajac je czy pozwalajac zeby dorastalo bez warunkow do prawidlowego rozwoju (spokojny dom, zaspokojenie podstawowych potrzeb - nie tylko tych materialnych)?


spis działów / spis wątków / nowy wątek / zwiń wątek
Lover-Of-Sin
[ nieaktywne ]


Wysłano:
2003-12-06
23:49:53

Tako rzecze Lover-Of-Sin.
> Wyobraz sobie ze masz juz wszystko, swietny dom, samochod, w sklepie nie  
> zastanawiasz sie nad cenami, jestes z TYM KIMS od kilku(nastu) lat i do  
> calkowitego szczescia brakuje Ci tylko dziecka, in vitro zawiodlo, agencje  
> adopcyjne od kilku lat zawalane Twoimi listami kaza Ci czekac... Kupisz  
> malenstwo?  

Gdyby zdażył się problem z zajściem w ciążę na pewno starałabym się o adopcję. Jestem osobą cierpliwą i poczekałabym ile należy. Dodam także, że będąc osobą majętną i mając już swoje dziecko, będę pozytywnie rozmyślała nad przygarnięciem jeszcze jednego maleństwa - z Domu Dziecka. Nie kupiłabym dziecka ani żadnego człowieka - życie ludzkie jest dla mnie bezcenne a co ważniejsze nie jest towarem.
  
> Wyobraz sobie ze nie masz nic. Oprocz dziecka. Rozpaczliwie potrzebujesz  
> pieniedzy. A dziecko jest tylko ciezarem. Sprzedasz je?  

Nie. Na wstępie zaznaczam, że jako osoba inteligentna nie dopuściłabym do takiej sytuacji. W moim wypadku jest to po prostu niemożliwe. Natomiast kwestia sprzedania dziecka.. nie sprzedałabym. Mam swoje zasady i moralność i jak dla mnie stan takiej rzeczy jest tragiczny i upokarzający. Życie ludzkie, jako jedna z najwyższych dla mnie wartości, nie zna żadnej ceny majątkowej. Mogę się natomiast wypowiedzieć w kwestii matek, które sprzedają. Moim zdaniem, a raczej głosem serca, winny one oddać je pod dobrą opiekę, nie zaznając przy tym żadnych materialnych korzyści. Bo cóż im przyjdzie po określonej kwocie pieniężnej? Coś za coś.. z biedoty materialnej może i wyjdą, ale cóż im po tym, skoro zapłatą za to będzie biedota duchowa (utrata dziecka)?

> Czy sprzedala - nie wiem. Z "ekonomicznego" punktu widzenia "nie - matki"  
> sprzedalabym, chociazby po to zeby zapewnic dziecku lepszy byt (zakladamy  
> ze kupuje je ktos bogaty, kto pragnie i bedzie kochal moje dziecko jak  
> swoje) i sobie jakas stabilnosc finansowa chociaz na jakis czas.  
> Wkrecajac w to jednak instynkt macierzynski, stawiajac sie w roli matki -  
> nie moglabym sprzedac mojego malenstwa nawet za cene jego dobrobytu.  

A mogłabyś oddać/podarować? To też jakieś rozwiązanie i moim zdaniem o wiele szlachetniejsze/"czystsze"(?).

> I czy wieksza krzywde wyrzadza sie dziecku sprzedajac je czy pozwalajac  
> zeby dorastalo bez warunkow do prawidlowego rozwoju (spokojny dom,  
> zaspokojenie podstawowych potrzeb - nie tylko tych materialnych)?

W moim mniemaniu krzywdy te obie SĄ i miarkowanie ich jest bez sensu. Czy to ważne - krzywda mniejsza czy większa? Sądzę, że nie. Natomiast można uniknąć niewygodnego wyboru, oddając dziecko - jak zresztą wcześniej pisałam. Powinny to robić wszystkie matki, które "wyrzekają się" swoich maleństw.
spis działów / spis wątków / nowy wątek / zwiń wątek
Hastur
[ nieaktywne ]


Wysłano:
2003-12-09
16:17:33

Tako rzecze Lover-Of-Sin.
> > Wyobraz sobie ze nie masz nic. Oprocz dziecka. Rozpaczliwie  
> potrzebujesz  
> > pieniedzy. A dziecko jest tylko ciezarem. Sprzedasz je?  
>  
> Nie. Na wstępie zaznaczam, że jako osoba inteligentna nie dopuściłabym do  
> takiej sytuacji. W moim wypadku jest to po prostu niemożliwe.  

Chętnie dowiedziałbym się jak osoby inteligentne nie dopuszczają do takich sytuacji?
Skąd ta pewność, że tak się nie stanie? Wydaje mi się, że jest to z twojej strony naiwne podejście do życia połączone z brakiem przykrych sytuacji.  

"Wszystko się może zdarzyć. Też mi, kurwa, odkrycie. No jasne, że wszystko się może zdarzyć"
Nawet Bolec to rozumiał.  
  
> Natomiast  
> kwestia sprzedania dziecka.. nie sprzedałabym. Mam swoje zasady i  
> moralność i jak dla mnie stan takiej rzeczy jest tragiczny i upokarzający.  

A to jest to, czego hastury nienawidzą najbardziej: kiedy siedemnastolatka bezmyślnie ocenia ludzi po jednej akcji, na dodatek mało szczegółowo się przyglądając. Nie ważne, czy matka i dziecko głodują, jak podle żyją, i że te pieniądze byłyby raczej jak jałmużna. Każdy może powiedzieć: ja bym tego w życiu nie zrobił, co za okrucieństwo, co ona sobie myśli. Ja nie wiem jak bym się zachował. Nie byłem w takiej sytuacji, raczej nie będę, nie powiem złego słowa na nikogo, kto w takiej sytuacji się znalazł.  

> Życie ludzkie, jako jedna z najwyższych dla mnie wartości, nie zna żadnej  
> ceny majątkowej. Mogę się natomiast wypowiedzieć w kwestii matek, które  
> sprzedają. Moim zdaniem, a raczej głosem serca, winny one oddać je pod  
> dobrą opiekę, nie zaznając przy tym żadnych materialnych korzyści.  

Te kobiety pewni sprzedają dzieci, żeby przeżyć, a nie zbierają na następny kapelusz. Na litość boską...

> Bo cóż  
> im przyjdzie po określonej kwocie pieniężnej? Coś za coś.. z biedoty  
> materialnej może i wyjdą, ale cóż im po tym, skoro zapłatą za to będzie  
> biedota duchowa (utrata dziecka)?

Każdy chce żyć. My powinniśmy rozumieć to najlepiej, bo nie wierzymy w niebo ani piekło. Jeżeli te pieniądze pozwolą jej przeżyć, do wykładam na jej duchową biedotę.  

> A mogłabyś oddać/podarować? To też jakieś rozwiązanie i moim zdaniem o  
> wiele szlachetniejsze/"czystsze"(?).

Dobrze się gada o szlachetności jak rodzice karmią, nie?
spis działów / spis wątków / nowy wątek / zwiń wątek
Lover-Of-Sin
[ nieaktywne ]


Wysłano:
2003-12-10
18:10:36

Tako rzecze Lover-Of-Sin.
>>> Wyobraz sobie ze nie masz nic. Oprocz dziecka. Rozpaczliwie potrzebujesz  
>>> pieniedzy. A dziecko jest tylko ciezarem. Sprzedasz je?  
  
>> Nie. Na wstępie zaznaczam, że jako osoba inteligentna nie dopuściłabym do  
>> takiej sytuacji. W moim wypadku jest to po prostu niemożliwe.  
  
> Chętnie dowiedziałbym się jak osoby inteligentne nie dopuszczają do takich  
> sytuacji?

Ja również, bo sposobów zapewnie jest więcej niż jeden. Mogę odpowiedzieć jedynie za siebie. A sztuka ta nie jest wielce trudna czy ciężka. Wystarczy trochę inteligencji, ambicji i sumienności, w wykonywaniu zamierzonych działań. Żeby nie mieć pieniędzy na podstawowe produkty (niezbędne do życia) trzeba sobie na to 'zapracować' - tak samo jak na luksus.

> Skąd ta pewność, że tak się nie stanie?  

Mam cele, marzenia, możliwości, ambicję.

> Wydaje mi się, że jest to z twojej strony naiwne podejście do życia połączone z > brakiem przykrych sytuacji.  

Czy naiwne..(?) Każdy ma prawo do opinii. Nie wiem która jest tą 'prawdziwą', czy moja czy Twoja. Ale jednego jestem pewna - do życia podchodzę poważnie. Z tym ostatnim się nie zgodzę i nawet Ciebie poprawię - przeżyłam ogromnie trudną szkołę życia. Kosztowała mnie masę przykrych przeżyć. Ciekawi mnie skąd te Twoje insynuacje. Wysuwać takie podejrzenia po jednym watku - ciekawe.
  
>> Natomiast kwestia sprzedania dziecka.. nie sprzedałabym. Mam swoje  
>> zasady i moralność i jak dla mnie stan takiej rzeczy jest tragiczny i  
>> upokarzający.  
  
> A to jest to, czego hastury nienawidzą najbardziej: kiedy siedemnastolatka  
> bezmyślnie ocenia ludzi po jednej akcji

Nie oceniam. Pisałam tylko i wyłącznie o własnych odczuciach. Czytaj uważniej.

> na dodatek mało szczegółowo się przyglądając.  

Tego jak dogłębnie 'przetrawiłam' problem wiedzieć nie możesz, a jedynie się domyślać. I cóż Ci z tego przyjdzie?

> Nie ważne, czy matka i dziecko głodują, jak podle żyją, i że te pieniądze byłyby > raczej jak jałmużna.  

Ważne. Można jednak uniknąć problemu niżeli brać się za naprawianie krzywd po szkodzie.

> Każdy może powiedzieć: ja bym tego w życiu nie zrobił, co za okrucieństwo, co > ona sobie myśli.  

Tak, rzeczywistość dopiero weryfikuje. Jednak mogę powiedzieć, że nigdy tego nie zrobię. Jestem w pełni świadoma tych słów i odpowiedzialna na ich wiarygodność. Znam siebie i chyba z tego wynika taka pewność moich działań.

> Ja nie wiem jak bym się zachował. Nie byłem w takiej sytuacji.

I poczekasz by się dowiedzieć? Phy.. mądry Polak po szkodzie.
  
>> Życie ludzkie, jako jedna z najwyższych dla mnie wartości, nie zna żadnej  
>> ceny majątkowej. Mogę się natomiast wypowiedzieć w kwestii matek,  
>> które sprzedają. Moim zdaniem, a raczej głosem serca, winny one oddać je  
>> pod dobrą opiekę, nie zaznając przy tym żadnych materialnych korzyści.  

> Te kobiety pewni sprzedają dzieci, żeby przeżyć, a nie zbierają na  
> następny kapelusz. Na litość boską...

Takowej nie znam - litości. Skoro są tak biedne, że prawie umierają, to jak zdołały donieść ciążę? A może myślały sobie, że pieniądze nagle się pojawią, dla drugiej już osoby? Trochę przewidywalności z ich strony, a nie złudzeń, to nie byłoby aż tak dużego problemu.

>> Bo cóż im przyjdzie po określonej kwocie pieniężnej? Coś za coś.. z biedoty >> materialnej może i wyjdą, ale cóż im po tym, skoro zapłatą za to będzie  
>> biedota duchowa (utrata dziecka)?
  
> Każdy chce żyć. My powinniśmy rozumieć to najlepiej, bo nie wierzymy w  
> niebo ani piekło. Jeżeli te pieniądze pozwolą jej przeżyć, do wykładam na  
> jej duchową biedotę.  

Ciągle mówisz o skrajnych przypadkach, gdzie kobieta umierająca z głodu rodzi dziecko, a potem nie wie co zrobić - i ze sobą i z nim. Niech odda dziecko a sama pójdzie do opieki społecznej, albo sama zatroszczy się o siebie. Człowiek po części decyduje o swoim losie, i co jak co, ale sobie powinna być najbardziej winna.

Nie piszę, że tak musi być (oddać dziecko, nie sprzedać). Piszę jedynie o własnych odczuciach i o tym co uważam za stosowne/słuszne.
  
>> A mogłabyś oddać/podarować? To też jakieś rozwiązanie i moim zdaniem o  
>> wiele szlachetniejsze/"czystsze"(?).
  
> Dobrze się gada o szlachetności jak rodzice karmią, nie?

Bezczelny. Tego nie lubię.
spis działów / spis wątków / nowy wątek / zwiń wątek
Locutus
[ nieaktywne ]


Wysłano:
2003-12-07
00:45:21

Tako rzecze Loki
Nie do końca rozumiem... jeżeli i tak muszą się pozbyć dziecka, bo ich nie stać na wychowanie, to chyba właśnie lepszym wyjściem jest SPRZEDAŻ niż ODDANIE ZA DARMO... zwłaszcza, że z takiej transakcji można całkiem sporo kasy trafić... a rodzina kupująca najprawdopodobniej jest zamożna i zapewni dziecku odpowiedni byt, lepszy niż dom dziecka / przeciętna rodzina zastępcza...

...innymi słowy - jest to najlepsze rozwiązanie zarówno dla dziecka jak i dla matki...

Pzdr.
LOKI
spis działów / spis wątków / nowy wątek / zwiń wątek
Lover-Of-Sin
[ nieaktywne ]


Wysłano:
2003-12-07
13:31:14

Tako rzecze Lover-Of-Sin.
> Nie do końca rozumiem... jeżeli i tak muszą się pozbyć dziecka, bo ich nie  
> stać na wychowanie, to chyba właśnie lepszym wyjściem jest SPRZEDAŻ niż  
> ODDANIE ZA DARMO...  

Zależy dla kogo lepszym. Patrząc z perspektywy czysto materialnej to oczywiście, zgadzam się z Tobą. Ale mówimy tu o życiu ludzkim, a ono jest coś więcej warte niż papierki z liczbami.

> rodzina kupująca najprawdopodobniej jest zamożna i zapewni dziecku  
> odpowiedni byt, lepszy niż dom dziecka / przeciętna rodzina zastępcza...

Masz w pewnym stopniu rację. Ale kto powiedział, że byt lepszy = odpowiedni? Owszem, jest bezpieczniejszy, funduje dziecku przyszłość. Ale wiele dzieci biednych wyrosło na ludzi. Przesadą jest wpychanie porzuconych maluchów tylko do bogatych rodzin. Przeciętne też mają - moim zdaniem wystarczające - warunki do życia i rozwoju dziecka.

No ale tak, znów zapominam, że "świat kręci się wokół pieniędzy".. Staram się w ten wir nie wpaść - mieć swój własny, mały, piękny świat - dostępny dla najbliższych.
spis działów / spis wątków / nowy wątek / zwiń wątek
Locutus
[ nieaktywne ]


Wysłano:
2003-12-08
01:08:39

Tako rzecze Lover-Of-Sin.
> Zależy dla kogo lepszym. Patrząc z perspektywy czysto materialnej to  
> oczywiście, zgadzam się z Tobą. Ale mówimy tu o życiu ludzkim, a ono jest  
> coś więcej warte niż papierki z liczbami.
> [...]
> Masz w pewnym stopniu rację. Ale kto powiedział, że byt lepszy =  
> odpowiedni? Owszem, jest bezpieczniejszy, funduje dziecku przyszłość. Ale  
> wiele dzieci biednych wyrosło na ludzi. Przesadą jest wpychanie  
> porzuconych maluchów tylko do bogatych rodzin. Przeciętne też mają - moim  
> zdaniem wystarczające - warunki do życia i rozwoju dziecka.

No chyba bogatszy to właśnie lepszy. Na pewno o wiele szczęśliwszy i bardziej beztroski. Zresztą nie można przewidzieć z góry, gdzie będzie lepiej - u bogacza czy u średniaka. I tu i tu może być dobrze - i to i to ma zarówno swoje minusy jak i plusy. A więc w tym momencie na pierwszy plan wysuwa się kryterium korzyści uzyskanych przez matkę... i jako logicznie myślący człowiek kalkulujący zyski i straty chyba wolałbym sprzedać, mieć kasę i nie być do końca pewnym losów, niż ODDAĆ ZA DARMO, żyć dalej w biedzie i również nie być niczego pewnym... prosta rachuba :-D

> No ale tak, znów zapominam, że "świat kręci się wokół pieniędzy".. Staram  
> się w ten wir nie wpaść - mieć swój własny, mały, piękny świat - dostępny  
> dla najbliższych.

Ehh... czasami szkoda, że życie nie wygląda jak ten Twój świat... ale niestety trzeba porzucić sentymenty i przystosować się do szarej rzeczywistości...

Pzdr.
LOKI
spis działów / spis wątków / nowy wątek / zwiń wątek
Teufelin
[ nieaktywne ]


Wysłano:
2003-12-07
21:24:48

... hmm
> Nie do końca rozumiem... jeżeli i tak muszą się pozbyć dziecka, bo ich nie  
> stać na wychowanie, to chyba właśnie lepszym wyjściem jest SPRZEDAŻ niż  
> ODDANIE ZA DARMO... zwłaszcza, że z takiej transakcji można całkiem sporo  
> kasy trafić... a rodzina kupująca najprawdopodobniej jest zamożna i  
> zapewni dziecku odpowiedni byt, lepszy niż dom dziecka / przeciętna  
> rodzina zastępcza...

Tak, ale oddajac, wszystko odbywa sie legalnie i matka ma pewnosc, ze dziecko trafi w dobre rece.
Sprzedaz jest nielegalna i wcale nie wykluczone, ze dziecko moze trafic np w rece sutenera, albo spotka je cos gorszego.
oddanie, ewentualnie tak, sprzedaz-NIE!
spis działów / spis wątków / nowy wątek / zwiń wątek
Locutus
[ nieaktywne ]


Wysłano:
2003-12-08
01:44:16

... hmm
Ale gdyby zalegalizować sprzedaż? ]:->

Szatański pomysł, hehehe...

Pzdr.
LOKI
spis działów / spis wątków / nowy wątek / zwiń wątek
IAmElite
[ nieaktywne ]


Wysłano:
2003-12-08
17:54:29

... hmm
> Ale gdyby zalegalizować sprzedaż? ]:->
>  
> Szatański pomysł, hehehe...

rynek, podaż i popyt, koniunktura na typ konkretny, nadprodukcja etc.
fajnie, nie?
spis działów / spis wątków / nowy wątek / zwiń wątek
Visenna
[ nieaktywne ]


Wysłano:
2003-12-08
13:23:00

... hmm
> Ale gdyby zalegalizować sprzedaż? ]:->

Fajnie by sie było kiedyś dowiedziec, że zostało się sprzedanym przez własną matkę, co nie? Sprzedanym tak jak sprzedaje się zwykłą rzecz, jak niewolnika...
spis działów / spis wątków / nowy wątek / zwiń wątek
Locutus
[ nieaktywne ]


Wysłano:
2003-12-09
04:01:06

... hmm
Myślę, że nie byłoby to wcale ani trochę mniej fajne od dowiedzenia się, że zostało się przez własną matkę porzuconym na śmietniku.

Pzdr.
LOKI
spis działów / spis wątków / nowy wątek / zwiń wątek
Visenna
[ nieaktywne ]


Wysłano:
2003-12-09
13:39:20

... hmm
> Myślę, że nie byłoby to wcale ani trochę mniej fajne od dowiedzenia się,  
> że zostało się przez własną matkę porzuconym na śmietniku.

Alternatywą zamian sprzedawania dzieci nie byłoby ich porzucanie na śmietniku, a ODDAWANIE do adopcji, chociażby.
spis działów / spis wątków / nowy wątek / zwiń wątek
Locutus
[ nieaktywne ]


Wysłano:
2003-12-10
00:06:26

... hmm
> Alternatywą zamian sprzedawania dzieci nie byłoby ich porzucanie na  
> śmietniku, a ODDAWANIE do adopcji, chociażby.

Nie w tym świecie, nie z tymi ludźmi... a przy możliwości sprzedaży przynajmniej opsiane przeze mnie przypadki (które przecież wcale nie są aż tak nieliczne) nie miałyby miejsca.

Cmok!
LOKI
spis działów / spis wątków / nowy wątek / zwiń wątek
Visenna
[ nieaktywne ]


Wysłano:
2003-12-10
05:46:47

... hmm
> Nie w tym świecie, nie z tymi ludźmi... a przy możliwości sprzedaży  
> przynajmniej opsiane przeze mnie przypadki (które przecież wcale nie są aż  
> tak nieliczne) nie miałyby miejsca.

Taaak...ludzie to już chyba naprawde nie mają na czym zarabiać i zaczną sprzedawać swoje dzieci jak jakąś niepotrzebną rzecz. Dlaczego jeżeli stwierdzą, że nie zapewnią dziecku odpowiedniego bytu po prostu go nie oddadzą jakiejś innej rodzinie?
spis działów / spis wątków / nowy wątek / zwiń wątek
Locutus
[ nieaktywne ]


Wysłano:
2003-12-11
04:16:30

... hmm
> Taaak...ludzie to już chyba naprawde nie mają na czym zarabiać i zaczną  
> sprzedawać swoje dzieci jak jakąś niepotrzebną rzecz. Dlaczego jeżeli  
> stwierdzą, że nie zapewnią dziecku odpowiedniego bytu po prostu go nie  
> oddadzą jakiejś innej rodzinie?  

Nie pytaj się mnie. Popytaj patologów sądowych :-P

A legalizacja handlu dziećmi naprawdę byłaby jakimś rozwiązaniem :-]

Pzdr.
LOKI
spis działów / spis wątków / nowy wątek / zwiń wątek
Visenna
[ nieaktywne ]


Wysłano:
2003-12-11
05:47:57

... hmm
> Nie pytaj się mnie. Popytaj patologów sądowych :-P

Dobrze.
  
> A legalizacja handlu dziećmi naprawdę byłaby jakimś rozwiązaniem :-]

Nie, nie byłaby.
spis działów / spis wątków / nowy wątek / zwiń wątek
Karasu
[ nieaktywne ]


Wysłano:
2003-12-08
00:13:23

She said no... nobody heard...
>  Tak, ale oddajac, wszystko odbywa sie legalnie i matka ma pewnosc, ze  
> dziecko trafi w dobre rece.

Tak?
A skąd, że tak zapytam?

>  Sprzedaz jest nielegalna i wcale nie wykluczone, ze dziecko moze trafic  
> np w rece sutenera, albo spotka je cos gorszego.

Albo ludzi, którzy chcą miec dziecko, ale sami nie mogą a procedury adopcyjne doprowadzają ich do szału...

>  oddanie, ewentualnie tak, sprzedaz-NIE!

Domy dziecka i tak są przepełnione, a śmietniki są raczej kiepską opcją...

Pozdrawiam
spis działów / spis wątków / nowy wątek / zwiń wątek
Teufelin
[ nieaktywne ]


Wysłano:
2003-12-08
18:29:38

She said no... nobody heard...
> >  Tak, ale oddajac, wszystko odbywa sie legalnie i matka ma pewnosc,  
> ze  
> > dziecko trafi w dobre rece.
>  
> Tak?
> A skąd, że tak zapytam?

Nigdy nie ma pewnosci do konca, ale jest jakis wentyl, szansa (mysle, ze dosc duza) na szczescie dziecka.  
Skomplikowane, dlugotrwale procedury maja jakis cel.

>  
> >  Sprzedaz jest nielegalna i wcale nie wykluczone, ze dziecko moze  
> trafic  
> > np w rece sutenera, albo spotka je cos gorszego.
>  
> Albo ludzi, którzy chcą miec dziecko, ale sami nie mogą a procedury  
> adopcyjne doprowadzają ich do szału...

Czemus sluza te procedury (mysle ze slusznej sprawie) jw.
Nie kazdy zasluguje na adopcje widocznie. I bardzo dobrze, to popieram.


A co myslisz. Kazdy kto przyjdzie do domu adopcyjnego moze sobie wyjsc z dzieciakiem?  
Te dzieci maja trafic do zrownowazonych psych rodzicow, ktorzy maja zapewnic im godziwy byt i warunki do rozwoju. Ma byc im lepiej. Oto zalozenia.  

Sprzedaz=niewolnictwo.

Nie ma pewnosci, selekcji. Masz kase, dostaniesz dziecko. I co, jest teraz twoja wlasnoscia?... Nie wazne czy jestes psychopata, sutenerem, czy producentem porno. Placisz-dostajesz.

Juz wole dlugotrwale procedury.

Pozdr T.
spis działów / spis wątków / nowy wątek / zwiń wątek
Karasu
[ nieaktywne ]


Wysłano:
2003-12-08
21:24:13

She said no... nobody heard...
>  Nigdy nie ma pewnosci do konca, ale jest jakis wentyl, szansa (mysle, ze  
> dosc duza) na szczescie dziecka.  

Dość duża? Przy naszym systemie? Przy obecnych nakładach na domy dziecka?

> Skomplikowane, dlugotrwale procedury maja jakis cel.

Owszem. Między innymi utrzymywanie od groma tzw. urzędników, dla których nie ma innego zastosowania.
Pytanie - sądzisz, że cierpliwość w wypełnianiu papierków coś oznacza?

> > >  Sprzedaz jest nielegalna i wcale nie wykluczone, ze dziecko  
> moze  
> > trafic  
> > > np w rece sutenera, albo spotka je cos gorszego.
> >  
> > Albo ludzi, którzy chcą miec dziecko, ale sami nie mogą a procedury  
>  
> > adopcyjne doprowadzają ich do szału...
>  
>  Czemus sluza te procedury (mysle ze slusznej sprawie) jw.
> Nie kazdy zasluguje na adopcje widocznie. I bardzo dobrze, to popieram.

Jak zawsze powstaje kilka pytań - możliwość ocenienia drugiego czlowieka na podst. formularzy, kompetencje urzędników, ich nagła władza nad czyimś życiem.

> A co myslisz. Kazdy kto przyjdzie do domu adopcyjnego moze sobie wyjsc z  
> dzieciakiem?  
> Te dzieci maja trafic do zrownowazonych psych rodzicow, ktorzy maja  
> zapewnic im godziwy byt i warunki do rozwoju. Ma byc im lepiej. Oto  
> zalozenia.  
>  
> Sprzedaz=niewolnictwo.

Te dzieciaki i tak są niewolnikami.
Różnica polega na tym - czy jednej osoby czy calego dziwnego systemu.
W sumie nie czepiałbym się specjalnie, gdyby nie stan opieki nad takimi dziećmy w tym kraju.

> Nie ma pewnosci, selekcji. Masz kase, dostaniesz dziecko. I co, jest teraz  
> twoja wlasnoscia?... Nie wazne czy jestes psychopata, sutenerem, czy  
> producentem porno. Placisz-dostajesz.

Chcieli wszyscy wolny rynek, to mają :)
Poważniej - pytanie - jak rozwijające i prospołeczne jest "wychowywanie" dzieci w obskurnych, przepelnionych sierocińcach, wykonywane przez ludzi, którym się za to po prostu płaci, bez jakiegokolwiek indywidualizmu...
Wszystko ma swoje plusy i minusy...

> Juz wole dlugotrwale procedury.

Nie cierpię długotrwałych procedur, zwłaszcza przeprowadzanych przez niekompetentnych i przekonanych o własnej wyższości urzędasów.

Pozdrawiam
spis działów / spis wątków / nowy wątek / zwiń wątek
Teufelin
[ nieaktywne ]


Wysłano:
2003-12-09
22:13:54

She said no... nobody heard...
> > Skomplikowane, dlugotrwale procedury maja jakis cel.
>  
> Owszem. Między innymi utrzymywanie od groma tzw. urzędników, dla których  
> nie ma innego zastosowania.
> Pytanie - sądzisz, że cierpliwość w wypełnianiu papierków coś oznacza?

Jesli chodzi o los dziecka, tak.

>  
> > > >  Sprzedaz jest nielegalna i wcale nie wykluczone, ze  
> dziecko  
> > moze  
> > > trafic  
> > > > np w rece sutenera, albo spotka je cos gorszego.
> > > Albo ludzi, którzy chcą miec dziecko, ale sami nie mogą a  
> procedury  

A procedury wykluczaja tych, co ja wymienilam :)


> >  Czemus sluza te procedury (mysle ze slusznej sprawie) jw.
> > Nie kazdy zasluguje na adopcje widocznie. I bardzo dobrze, to  
> popieram.
> Jak zawsze powstaje kilka pytań - możliwość ocenienia drugiego czlowieka  
> na podst. formularzy, kompetencje urzędników, ich nagła władza nad czyimś  
> życiem.

Od razu wladza nad czyims zyciem... Sprawdza sie majetnosc potencjalnych rodzicow, niekaraknosc, wywiad srodowiskowy. Jest cos zlego w tym?  

>  
> > A co myslisz. Kazdy kto przyjdzie do domu adopcyjnego moze sobie  
> wyjsc z  
> > dzieciakiem?  
> > Te dzieci maja trafic do zrownowazonych psych rodzicow, ktorzy maja  
> > zapewnic im godziwy byt i warunki do rozwoju. Ma byc im lepiej. Oto  

Zawsze musza byc zalozenia. Adopcja nie uraga godnosci, handel dziecmi, tym bardziej nielegalny to bagno.

> > Sprzedaz=niewolnictwo.
> Te dzieciaki i tak są niewolnikami.
> Różnica polega na tym - czy jednej osoby czy calego dziwnego systemu.
> W sumie nie czepiałbym się specjalnie, gdyby nie stan opieki nad takimi  
> dziećmy w tym kraju.

Tak, pierdolenie.
Niewolnikami domow dziecka... Niewolnictwo to szerokie pojecie? ;)
>  
> > Nie ma pewnosci, selekcji. Masz kase, dostaniesz dziecko. I co, jest  
> teraz  
> > twoja wlasnoscia?... Nie wazne czy jestes psychopata, sutenerem, czy  
>  
> > producentem porno. Placisz-dostajesz.
>  
> Chcieli wszyscy wolny rynek, to mają :)
> Poważniej - pytanie - jak rozwijające i prospołeczne jest "wychowywanie"  
> dzieci w obskurnych, przepelnionych sierocińcach, wykonywane przez ludzi,  
> którym się za to po prostu płaci, bez jakiegokolwiek indywidualizmu...
> Wszystko ma swoje plusy i minusy...
>  
> > Juz wole dlugotrwale procedury.
>  
> Nie cierpię długotrwałych procedur, zwłaszcza przeprowadzanych przez  
> niekompetentnych i przekonanych o własnej wyższości urzędasów.
>  
> Pozdrawiam
spis działów / spis wątków / nowy wątek / zwiń wątek
Karasu
[ nieaktywne ]


Wysłano:
2003-12-09
23:04:39

She said no... nobody heard...
> > > Skomplikowane, dlugotrwale procedury maja jakis cel.
> >  
> > Owszem. Między innymi utrzymywanie od groma tzw. urzędników, dla  
> których  
> > nie ma innego zastosowania.
> > Pytanie - sądzisz, że cierpliwość w wypełnianiu papierków coś  
> oznacza?
>  
> Jesli chodzi o los dziecka, tak.

Ok.

> > > > >  Sprzedaz jest nielegalna i wcale nie wykluczone, ze  
>  
> > dziecko  
> > > moze  
> > > > trafic  
> > > > > np w rece sutenera, albo spotka je cos gorszego.
> > > > Albo ludzi, którzy chcą miec dziecko, ale sami nie mogą a  
>  
> > procedury  
>  
>  A procedury wykluczaja tych, co ja wymienilam :)

Zawsze?

> Od razu wladza nad czyims zyciem... Sprawdza sie majetnosc potencjalnych  
> rodzicow, niekaraknosc, wywiad srodowiskowy. Jest cos zlego w tym?  

W teorii nie.
W praktyce już nie do końca. Osoba badająca może się po prostu do kogoś uprzedzić. Dostać łapówkę. Popełnić błąd.

> Zawsze musza byc zalozenia. Adopcja nie uraga godnosci, handel dziecmi,  
> tym bardziej nielegalny to bagno.

A legalny? :)

> > > Sprzedaz=niewolnictwo.
> > Te dzieciaki i tak są niewolnikami.
> > Różnica polega na tym - czy jednej osoby czy calego dziwnego  
> systemu.
> > W sumie nie czepiałbym się specjalnie, gdyby nie stan opieki nad  
> takimi  
> > dziećmy w tym kraju.
>  
> Tak, pierdolenie.

:)

> Niewolnikami domow dziecka... Niewolnictwo to szerokie pojecie? ;)

Owszem, może być. Po raz kolejny mści się używanie penych pojęć bez ich wcześniejszego zdefiniowania.

Wiesz, z kupowaniem dzieci jest jak z kupowaniem narkotykow - to kwestia wejść i ceny.
A im łatwiej będzie kupić, tym słabsze będą zorganizowane grupy towarzyskie, zajmujące się takim, używając twojego określenia, bagnem.

Pozdrawiam
spis działów / spis wątków / nowy wątek / zwiń wątek
Teufelin
[ nieaktywne ]


Wysłano:
2003-12-10
00:34:19

She said no... nobody heard...
Sprzedalbys swoja coreczke, nie majac pewnosci, czy potem przez pol zycia nie bedzie sie tulac po burdelach, odrabiajac to, ile jej Pan za nia zaplacil?

Niewolnictwo istnieje dzis, a nielegalny chandel umozliwia bandziorom biznes.

Nigdy nie mozesz miec pewnosci ze takie dziecko trafi do bezdzietnej rodziny, nikt tego nie sprawdza. Kto przejmowalby sie tymi ochydnymi procedurami, gdy chodzi o taka kase?
spis działów / spis wątków / nowy wątek / zwiń wątek
Karasu
[ nieaktywne ]


Wysłano:
2003-12-10
16:57:57

She said no... nobody heard...
>  Sprzedalbys swoja coreczke, nie majac pewnosci, czy potem przez pol zycia  
> nie bedzie sie tulac po burdelach, odrabiajac to, ile jej Pan za nia  
> zaplacil?

Odpowiem Ci, jak będę miał i córeczkę i okazję.
Na razie byłoby to jedynie teoretyzowanie, nie uwzględniające w dodatku mnóstwa zmiennych, które mają wpływ na podejmowanie decyzji.

>  Niewolnictwo istnieje dzis, a nielegalny chandel umozliwia bandziorom  
> biznes.

Właśnie. A handel legalny wyparł by bandziorów z rynku. :)

>  Nigdy nie mozesz miec pewnosci ze takie dziecko trafi do bezdzietnej  
> rodziny, nikt tego nie sprawdza. Kto przejmowalby sie tymi ochydnymi  
> procedurami, gdy chodzi o taka kase?

Nigdy nie można byc pewnym. Również skuteczności przeprowadzonych procedur...

Wiesz, chyba się nawzajem nie przekonamy... ;)

Pozdrawiam
spis działów / spis wątków / nowy wątek / zwiń wątek
Teufelin
[ nieaktywne ]


Wysłano:
2003-12-13
17:19:00

She said no... nobody heard...
> Odpowiem Ci, jak będę miał i córeczkę i okazję.
> Na razie byłoby to jedynie teoretyzowanie, nie uwzględniające w dodatku  
> mnóstwa zmiennych, które mają wpływ na podejmowanie decyzji.

Dziwne...
A uwzgledniajac uczucie (nie musisz lubic dzieci, swoje bedziesz kochal), to ze zostawisz po sobie cos, co zasluguje na szacunek i godne traktowanie. Dzieki niemu przetrwa czesc ciebie.  


> >  Niewolnictwo istnieje dzis, a nielegalny handel umozliwia  
> bandziorom  
> > biznes.
> Właśnie. A handel legalny wyparł by bandziorów z rynku. :)

I zaczelyby sie te okropne procedury...


> Nigdy nie można byc pewnym. Również skuteczności przeprowadzonych  
> procedur...

Ale to jest jakas selekcja. Rosnie prawdopodobienstwo ze bedzie dobrze


> Wiesz, chyba się nawzajem nie przekonamy... ;)

Pewnie ze nie.  
Dzieci, pieluchy-okropienstwo ;)

Poczytaj o niewolnictwie. Polecilabym nr National Geografic, gdzie bylo sporo o tym, ale nie pamietam :)  
> Pozdrawiam
spis działów / spis wątków / nowy wątek / zwiń wątek
Karasu
[ nieaktywne ]


Wysłano:
2003-12-13
20:34:41

She said no... nobody heard...
> > Odpowiem Ci, jak będę miał i córeczkę i okazję.
> > Na razie byłoby to jedynie teoretyzowanie, nie uwzględniające w  
> dodatku  
> > mnóstwa zmiennych, które mają wpływ na podejmowanie decyzji.
>  
>  Dziwne...

Nie, prawdziwe.
Dopiero, jak postawisz mnie w okreslonej sytuacji będziesz naprawdę wiedzieć, jak się zachowam.
Możesz być mistrzem maty i umrzeć na zawał w zetknięciu z czystą, pierwotną agresją. Być dobrym człowiekiem i pewnego dnia odstrzelić łeb żonie po znalezieniu jej w łóżku z kochankiem.
Gdybanie opiera się na swoistym rachunku prawdopodobieństwa, wynikającym ze znajomości samego siebie. Ale pozostaje gdybaniem, teorią.
Stary dowcip:
- Co to jest teoria?
- Coś, co zupełnie nie sprawdza się w praktyce.

> A uwzgledniajac uczucie (nie musisz lubic dzieci, swoje bedziesz kochal),  
> to ze zostawisz po sobie cos, co zasluguje na szacunek i godne  
> traktowanie. Dzieki niemu przetrwa czesc ciebie.  

Tak, tak, posiadanie potomstwa jako instynk przezwyciężenia śmierci.
Mam nadzieję, że nie będę miał dziecka. Nigdy.
Non omnis moriar załatwię sobie innym sposobem albo wcale.

Pozdrawiam
spis działów / spis wątków / nowy wątek / zwiń wątek
IAmElite
[ nieaktywne ]


Wysłano:
2003-12-10
17:24:59

She said no... nobody heard...

> Właśnie. A handel legalny wyparł by bandziorów z rynku. :)

uproszczone procedury adopcyjne tym bardziej.

> > Kto przejmowalby sie tymi ochydnymi  
> > procedurami, gdy chodzi o taka kase?

> Nigdy nie można byc pewnym. Również skuteczności przeprowadzonych  
> procedur...

uważam, ze procedury powinny być maksymalnie proste. testować się powinno niekaralność i możliwość zapewnienia godnego rozwoju (dochód na osobę).
spis działów / spis wątków / nowy wątek / zwiń wątek
Locutus
[ nieaktywne ]


Wysłano:
2003-12-10
01:05:32

She said no... nobody heard...
Gdybym miał do wyboru oddać do domu dziecka, albo sprzedać, a właśnie przymierałbym głodem, nie będąc w stanie związać końca z końcem - to oczywiście że tak...

Zresztą najlepszą metodą jest LEGALIZACJA handlu dziećmi - z procedurami kontrolnymi podobnymi jak przy adopcji (test majętności, spr. niekaralności i wywiad środowiskowy). I już :-D

Pzdr.
LOKI
spis działów / spis wątków / nowy wątek / zwiń wątek
IAmElite
[ nieaktywne ]


Wysłano:
2003-12-10
04:07:56

paranoja
> Zresztą najlepszą metodą jest LEGALIZACJA handlu dziećmi - z procedurami  
> kontrolnymi podobnymi jak przy adopcji (test majętności, spr.  
> niekaralności i wywiad środowiskowy). I już :-D

taak, to jest metoda na ujemny przyrost naturalny w polsce. rozwinie się nowa gałąź przemysłu, może jakieś ulgi podatkowe na początku plus cła zaporowe i brawo! zamiast drugiej japonii będą drugie chiny.



spis działów / spis wątków / nowy wątek / zwiń wątek
Visenna
[ nieaktywne ]


Wysłano:
2003-12-10
05:56:17

Szkoda gadać...
> Gdybym miał do wyboru oddać do domu dziecka, albo sprzedać, a właśnie  
> przymierałbym głodem, nie będąc w stanie związać końca z końcem - to  
> oczywiście że tak...
  
Tak? To może zacznij robić dzieci, a potem je sprzedawaj.

> Zresztą najlepszą metodą jest LEGALIZACJA handlu dziećmi - z procedurami  
> kontrolnymi podobnymi jak przy adopcji (test majętności, spr.  
> niekaralności i wywiad środowiskowy). I już :-D

Tak oczywiście. Zalegalizujmy wszystko co jest nielegalne, co się będziemy. Zalegalizujmy nawet handel dzieciakami. Co to jest...dziecko też dobre by sobie nim pohandlować, czemu nie?. Jeszcze tego u nas w Polsce nie było.
Na Morrigan...co się dzieje z tym narodem?
Nie wyobrażam sobie handlu dzieciakami. Wiesz...teraz tak zapewne łatwo jest Ci pisać, że sprzedałbyś SWOJE dziecko. Nie masz go i nie wiesz jaka może Cię łączyć z nim więź emocjonalna. Zapewniam Cię, że jakbyś poczuł iż to dziecko jest Twoje, pokochałbyś je tak jak prawdziwy rodzic, to decyzja o sprzedaży na pewno już taka łatwa by nie była.  
No...chyba, że nie stać Cię na taką miłość. W takim razie nie życze Ci dziecka...szkoda by mi go było...

Pozdrawiam
spis działów / spis wątków / nowy wątek / zwiń wątek
Locutus
[ nieaktywne ]


Wysłano:
2003-12-11
04:28:45

Szkoda gadać...
Jezu, ja pierniczę, jak Ty nie czaisz bazy... są takie przypadki, gdy matka z bólem serca i łzami w oczach MUSI oddać swoje dziecko, bo po prostu fizycznie NIE JEST W STANIE GO WYCHOWAĆ. Są to sytuacje marginalne, ale są. Są też sytuacje, gdy do miłości macierzyńskiej w ogóle nie dochodzi i matka też oddaje swoje dziecko... i właśnie z myślą o takich sytuacjach rozsądne byłoby wprowadzenie handlu dziećmi - wtedy ci najbiedniejsi mogliby jakoś poprawić swoją sytuację... i może następnego dziecka nie byliby zmuszeni już oddawać...

Oczywiście na niechciane dzieci najlepszym rozwiązaniem jest profilaktyczne zastosowanie gumki :-P

A tak na marginesie: mogłoby dojść do sytuacji, gdy niektórzy utrzymywaliby się z handlu dziećmi - płodziliby wciąż nowe i nowe i sprzedawali... ale prawa rynku zweryfikowałyby szybko ten proceder :-D

Wiem, wiem, jestem bezduszny i tak dalej...

...trudno.

Pzdr.
LOKI (The Morrigan)
spis działów / spis wątków / nowy wątek / zwiń wątek
Visenna
[ nieaktywne ]


Wysłano:
2003-12-11
05:52:58

Szkoda gadać...
> Jezu, ja pierniczę, jak Ty nie czaisz bazy...  

Nie. Po prostu mamy inny tok myślenia.

> są takie przypadki, gdy  
> matka z bólem serca i łzami w oczach MUSI oddać swoje dziecko, bo po  
> prostu fizycznie NIE JEST W STANIE GO WYCHOWAĆ. Są to sytuacje  marginalne, ale są.  

Wiem, że są.

> Są też sytuacje, gdy do miłości macierzyńskiej w ogóle nie  
> dochodzi i matka też oddaje swoje dziecko... i właśnie z myślą o takich  
> sytuacjach rozsądne byłoby wprowadzenie handlu dziećmi - wtedy ci  
> najbiedniejsi mogliby jakoś poprawić swoją sytuację... i może następnego  
> dziecka nie byliby zmuszeni już oddawać...

Jasne. Świetny sposób na zarobek.

> A tak na marginesie: mogłoby dojść do sytuacji, gdy niektórzy  
> utrzymywaliby się z handlu dziećmi - płodziliby wciąż nowe i nowe i  
> sprzedawali... ale prawa rynku zweryfikowałyby szybko ten proceder :-D

No i własnie, głównie o to mi sie rozchodzi. Nie wyobrażam sobie Polski po zalegalizowaniu takiego handlu. Polska się do tego po prostu nie nadaje.
spis działów / spis wątków / nowy wątek / zwiń wątek
Locutus
[ nieaktywne ]


Wysłano:
2003-12-11
06:17:34

Szkoda gadać...
> Wiem, że są.

A ja proponuję ich rozwiązanie.
  
> Jasne. Świetny sposób na zarobek.

Zawsze jakiś. Amoralny... ale przejmujesz się moralnością? Bo ja nie.
  
> No i własnie, głównie o to mi sie rozchodzi. Nie wyobrażam sobie Polski po  
> zalegalizowaniu takiego handlu. Polska się do tego po prostu nie nadaje.  

Owszem. Polska się nie nadaje. Ale nie oznacza to, że sam pomysł jest zły.

Pzdr.
LOKI
spis działów / spis wątków / nowy wątek / zwiń wątek
Visenna
[ nieaktywne ]


Wysłano:
2003-12-11
06:25:14

Szkoda gadać...
> A ja proponuję ich rozwiązanie.

Tak, świetne zresztą.
  
> Zawsze jakiś. Amoralny... ale przejmujesz się moralnością? Bo ja nie.

W tym przypadku akurat tak.  
  
> Owszem. Polska się nie nadaje. Ale nie oznacza to, że sam pomysł jest  
> zły.

Pisałam już, że mamy inne toki myślenia, stąd ten spór. Nie dogadamy sie w tej sprawie.  
  

spis działów / spis wątków / nowy wątek / zwiń wątek
Karasu
[ nieaktywne ]


Wysłano:
2003-12-10
17:05:53

Szkoda gadać...
> Tak oczywiście. Zalegalizujmy wszystko co jest nielegalne, co się  
> będziemy. Zalegalizujmy nawet handel dzieciakami. Co to jest...dziecko też  
> dobre by sobie nim pohandlować, czemu nie?. Jeszcze tego u nas w Polsce  
> nie było.

Ja tam jestem za.
I tak się to robi.
Przynajmniej w ciągu krótkiego czasu wszystko stanie się jasne. Kto będzie chciał, zaćpa się, kto będzie chciał, zdechnie na wenerki, kto będzie chciał, sprzeda dzieciaka...
A tak, nie mogąc sprzedać, będzie go rodzinka trzymała. Tylko dlatego, że nie może go sprzedać... Wiesz, wolałbym być sprzedany...

> Na Morrigan...co się dzieje z tym narodem?

Nie z narodem, moja piękna... Z ludźmi.
To taki gatunek, lubujący się w niszczeniu, gwałceniu, zabijaniu, okaleczaniu, deprawowaniu, dominacji...
Mój ulubiony, zdecydowanie.

> Nie wyobrażam sobie handlu dzieciakami. Wiesz...teraz tak zapewne łatwo  
> jest Ci pisać, że sprzedałbyś SWOJE dziecko. Nie masz go i nie wiesz jaka  
> może Cię łączyć z nim więź emocjonalna. Zapewniam Cię, że jakbyś poczuł iż  
> to dziecko jest Twoje, pokochałbyś je tak jak prawdziwy rodzic, to decyzja  
> o sprzedaży na pewno już taka łatwa by nie była.  

Dlatego w większości przypadków jest to dyskusja czysto teoretyczna, bo raczej niewiele osób ma dzieci w tym gronie, o ile się orientuję...
Wiesz, takie rozważania daltonistów na temat wpływu zastosowania barw w sztuce impresjonistycznej.

> No...chyba, że nie stać Cię na taką miłość. W takim razie nie życze Ci  
> dziecka...szkoda by mi go było...

:)
Od tego właśnie są środki antykoncepcyjne :)

Pozdrawiam
spis działów / spis wątków / nowy wątek / zwiń wątek
Visenna
[ nieaktywne ]


Wysłano:
2003-12-10
20:49:02

Szkoda gadać...
> Ja tam jestem za.
> I tak się to robi.
> Przynajmniej w ciągu krótkiego czasu wszystko stanie się jasne. Kto będzie  
> chciał, zaćpa się, kto będzie chciał, zdechnie na wenerki, kto będzie  
> chciał, sprzeda dzieciaka...

Owszem...chciałabym widzieć jak by wtedy wyglądała Polska. Ech...albo lepiej nie...już teraz rzygac mi sie chce jak sobie pomyśle o jej obecnej sytuacji.  

> A tak, nie mogąc sprzedać, będzie go rodzinka trzymała. Tylko dlatego, że  
> nie może go sprzedać...  

A nie można dziecka po prostu oddać?

> Wiesz, wolałbym być sprzedany...

A ja nie. Wolałabym, żeby mnie oddano, a niżeli sprzedano jak jakiegoś niewolnika.

> Nie z narodem, moja piękna... Z ludźmi.
> To taki gatunek, lubujący się w niszczeniu, gwałceniu, zabijaniu,  
> okaleczaniu, deprawowaniu, dominacji...
> Mój ulubiony, zdecydowanie.

Tak wiem, że ludźmi, ale słowo może mieć dwa znaczenia. Jednym z nich jest naród ===> ludzie :)
(tak wiem...kombinuje :) )
  
> Dlatego w większości przypadków jest to dyskusja czysto teoretyczna, bo  
> raczej niewiele osób ma dzieci w tym gronie, o ile się orientuję...
> Wiesz, takie rozważania daltonistów na temat wpływu zastosowania barw w  
> sztuce impresjonistycznej.

Dokładnie.  
  
> :)
> Od tego właśnie są środki antykoncepcyjne :)

Które także zawodzą. :)))
spis działów / spis wątków / nowy wątek / zwiń wątek
Karasu
[ nieaktywne ]


Wysłano:
2003-12-11
09:11:03

Szkoda gadać...
> > Ja tam jestem za.
> > I tak się to robi.
> > Przynajmniej w ciągu krótkiego czasu wszystko stanie się jasne. Kto  
> będzie  
> > chciał, zaćpa się, kto będzie chciał, zdechnie na wenerki, kto będzie  
>  
> > chciał, sprzeda dzieciaka...
>  
> Owszem...chciałabym widzieć jak by wtedy wyglądała Polska. Ech...albo  
> lepiej nie...już teraz rzygac mi sie chce jak sobie pomyśle o jej obecnej  
> sytuacji.  

:)
Ale wiele rzeczy stałoby się całkowicie jasnych. Dla odmiany.

> > A tak, nie mogąc sprzedać, będzie go rodzinka trzymała. Tylko  
> dlatego, że  
> > nie może go sprzedać...  
>  
> A nie można dziecka po prostu oddać?

MOżna, ale niektórzy niewątpliwie uznają to za mało opłacalne...

> > Wiesz, wolałbym być sprzedany...
>  
> A ja nie. Wolałabym, żeby mnie oddano, a niżeli sprzedano jak jakiegoś  
> niewolnika.

Cokolwiek, byle nie trzymanie bez chęci.

> > Nie z narodem, moja piękna... Z ludźmi.
> > To taki gatunek, lubujący się w niszczeniu, gwałceniu, zabijaniu,  
> > okaleczaniu, deprawowaniu, dominacji...
> > Mój ulubiony, zdecydowanie.
>  
> Tak wiem, że ludźmi, ale słowo może mieć dwa znaczenia. Jednym z nich jest  
> naród ===> ludzie :)
> (tak wiem...kombinuje :) )

Kombinuj, kombinuj :)
Myślenie podobno ma kolosalną przyszłość ;)

> > :)
> > Od tego właśnie są środki antykoncepcyjne :)
>  
> Które także zawodzą. :)))

Ale niektóre dość rzadko.
Wiesz, samoloty spadają z nieba, antykoncepcja zawodzi, ludzi zabijają gromy z nieba... Ktoś nawet wygrywa w Lotto... ;)
Poza tym zawsze można złożyć śluby czystości :P

Pozdrawiam
spis działów / spis wątków / nowy wątek / zwiń wątek
Teufelin
[ nieaktywne ]


Wysłano:
2003-12-10
09:29:59

She said no... nobody heard...
Handel (sorry bylo poźno :)

Na szczescie handel nigdy nie bedzie zalegalizowany (mam nadzieje).  
To godzi w prawa czlowieka.  
Zreszta chodzi o dobro dziecka. Taki rodzic nie moze miec zadnej korzyci z tego, bo z jakiej racji mialby miec.
spis działów / spis wątków / nowy wątek / zwiń wątek
Locutus
[ nieaktywne ]


Wysłano:
2003-12-11
04:41:15

She said no... nobody heard...
> Na szczescie handel nigdy nie bedzie zalegalizowany (mam nadzieje).  

Ano pewnie nie. Ale poteoretyzować i podyskutować zawsze wolno ;-)

> To godzi w prawa czlowieka.  

Eee... nie chcę nic mówić, ale chyba niemowlę niespecjalnie ma świadomość jakichkolwiek praw... niemowlę tylko żre, sra i rośnie... jeśli sprzedaż następowałaby odpowiednio SZYBKO, to dziecko odnosiłoby same korzyści, będąc od początku zaopatrzone w ciepło i miłość [przybranych] rodziców...

> Zreszta chodzi o dobro dziecka. Taki rodzic nie moze miec zadnej korzyci z  
> tego, bo z jakiej racji mialby miec.

Bo może zmotywowałoby to go, żeby sprzedał dziecko zamiast np. wyrzucać na śmietnik, czy podrzucać pod dom dziecka / szpital (wtedy sytuacja prawna dziecka uniemożliwia adopcję)....

...ale fakt, że są to sytuacje ekstremalne.

Podsumowując: gdyby ktoś wyszedł z taką inicjatywą, zdecydowanie bym ją poparł. Ale jednocześnie uważam, że taka inicjatywa nie jest [za bardzo] potrzebna.

Pzdr.
LOKI
spis działów / spis wątków / nowy wątek / zwiń wątek
NIGHTWalkerL
[ nieaktywne ]


Wysłano:
2003-11-22
17:30:31

aaaaa sprzedam: dziecko, plec zenska, stan bdobry.
Ja nie kupił bym dziecka ponieważ to nie jest dla mnie przedmiot który można sobie od tak za pieniądze kupować i sprzedawać... Adoptować dziecko bym mógł to inna sprawa... Jeżeli jest sie w naprawde złej sytuacji i nie ma się warunków na wychowanie dziecka to lepiej jest je oddać do domu dziecka a nie sprzedawać jak jakiś przedmiot... Moim zdaniem to paranoja sprzedawać dzieci, ludzie ci nie mają żadnego szacunku do istoty ludzkiej...
spis działów / spis wątków / nowy wątek / zwiń wątek
Wishmasterka
( )

zdjecie

Wysłano:
2003-11-22
19:09:52

aaaaa sprzedam: dziecko, plec zenska, stan bdobry.
lepiej jest je oddać do domu  
> dziecka a nie sprzedawać jak jakiś przedmiot...  

Myslisz, ze w domu dziecka otoczą cze czułoscią i miłoscią?? Tez bedzie traktowane przedmiotow. Rodzina to jednak rodzina. Lepiej, zeby trafiło do ludzi, ktorzy naprawde je pokochają, niz do składowni gdzie bedzie czekac niewiadomo ile na ten swoj prawdziwy dom.

Moim zdaniem to paranoja  
> sprzedawać dzieci, ludzie ci nie mają żadnego szacunku do istoty  
> ludzkiej...  

Paranoja jest tez wyrzucanie dzieci na smietnik

pzdr. K
spis działów / spis wątków / nowy wątek / zwiń wątek
NIGHTWalkerL
[ nieaktywne ]


Wysłano:
2003-11-22
19:42:10

aaaaa sprzedam: dziecko, plec zenska, stan bdobry.
Hmmm nie wiem czy ludzie którzy kupią to dziecko będą je tak znowu dobrze traktować i kochać... Kupili je jak jakiś przedmiot... Może to być ich czasowy kaprys jak to często bywa wśród bogaczy... Znudzi im sie i co wtedy? Dziecko trafi do domu dziecka, takie poczynanie tych ludzi napewno bardzo odbije sie na jego psychce... Nie mówiłem że pochwalam wyrzucanie dzieci... Ehhh... Moim zdaniem ludzie którzy kupują dzieci nie mogą im dać prawdziwej miłości ludzie ci bardzo często nie myślą o niczym innym niż pieniądze...
spis działów / spis wątków / nowy wątek / zwiń wątek
vizjerei
[ nieaktywne ]


Wysłano:
2003-11-22
23:42:04

aaaaa sprzedam: dziecko, plec zenska, stan bdobry.
> Hmmm nie wiem czy ludzie którzy kupią to dziecko będą je tak znowu dobrze  
> traktować i kochać... Kupili je jak jakiś przedmiot... Może to być ich  
> czasowy kaprys jak to często bywa wśród bogaczy... Znudzi im sie i co  
> wtedy?  


dokładnie dalej są spekulacje, bo ciężko przewidzieć co sie bedzie działo z dzieckiem nie kupionym(nie sprzedanym), a co z dzieckiem kupionym (sprzedanym)-gwarancja kasy to nie wszystko, poza tym w grę wchodzą narządy, pedofilia, psychiczna równowaga....dlatego trzeba zachować status nietolerowania tego typu transakcji, bo to gwarantuje istnienie chociaż pewnych fundamentalnych zasad
spis działów / spis wątków / nowy wątek / zwiń wątek
NIGHTWalkerL
[ nieaktywne ]


Wysłano:
2003-11-23
00:17:12

aaaaa sprzedam: dziecko, plec zenska, stan bdobry.
Zgadzam sie z tobą... Czegoś takiego nie można tolerować, ludzie nie są jakimś towarem który sie sprzedaje innym... Tzeba zachować jakieś zasady... Widać jednak że ci ludzie któzy zajmują się tym precederem mają gdzieś istote ludzką...
spis działów / spis wątków / nowy wątek / zwiń wątek
Lucem Fere
[ nieaktywne ]


Wysłano:
2003-11-22
20:25:22

aaaaa sprzedam: dziecko, plec zenska, stan bdobry.
Od razu mowie ze z perspektywy 18 lat nie jestem pewien jak bym postapil...

> Kupil(a)bys?  

To zalezy. Nalezy sobie wyobrazic cala sytuacje. Malzenstwo nie moze miec dzieci. Najpierw staraja sie uzyc wszelkich metod aby miec wlasnego bobasa (in vitro np.). Gdy to nie przynosi zadanych skutkow, malzenstwo sklada podanie o adopcje. Po dluzszym oczekiwaniu (procedury sa strasznie pogmatwane) para jest coraz bardziej zniecierpliwiona i zdesperowana. Wtedy, gdy rodzinka ma mozliwosci kupuje dzieciaka. Jesli bylbym w takiej wlasnie sytuacji i wyczerpalbym wszelkie inne, "legalne" metody, a to nie przyniosloby skutku to chyba... bym kupil.
  
> Sprzedal(a)bys?  

Jesli mialbym mozliwosci na utrzymanie dziecka, chociaz na minimalnym poziomie to nie. Jesli jednak alternatywa byloby zamkniecie go w plastikowej butli po kapuscie...

> I czy wieksza krzywde wyrzadza sie dziecku sprzedajac je czy pozwalajac  
> zeby dorastalo bez warunkow do prawidlowego rozwoju (spokojny dom,  
> zaspokojenie podstawowych potrzeb - nie tylko tych materialnych)?

Mimo wszystko dziecko to cierpialo by. Nie znaloby swoich rodzicow... Rodzina adopcyjna moglaby nie zaakceptowac takiego dziecka. To zalezy od konkrertnego przypadku. Czesto rodziny adoptujace daja dziecku tyle ciepla i milosci ile nie dalaby zwykla rodzina.

L. F.
spis działów / spis wątków / nowy wątek / zwiń wątek
vizjerei
[ nieaktywne ]


Wysłano:
2003-11-22
23:35:10

aaaaa sprzedam: dziecko, plec zenska, stan bdobry.
> Kupil(a)bys?  

nie ew., przyjąłbym bo to nie rzecz, a takimi trasakcjami ruguje się istotę ludzką

> Sprzedal(a)bys?  

będąc konsekwentnym j.w., czyli nie

> I czy wieksza krzywde wyrzadza sie dziecku sprzedajac je czy pozwalajac  
> zeby dorastalo bez warunkow do prawidlowego rozwoju (spokojny dom,  
> zaspokojenie podstawowych potrzeb - nie tylko tych materialnych)?
  
tolerując taki stan zanieczyszczasz rzekę już u zródła, mozna cieszyć się z posiadania środków technicznych czyszczacych taki nurt w dalszym jego biegu, ale nigdy nie bądzie to to samo co naturalne (czyt.zasady).jeśli się pozbedziemy pewnych atrybutów które nalezy według mnie szanować, to otworzymy drogę do anarchii w złym tego słowa znaczeniu, a stamtąd niedaleko do futurystycznej wizji samozagłady człowieka
spis działów / spis wątków / nowy wątek / zwiń wątek
Locutus
[ nieaktywne ]


Wysłano:
2003-11-23
06:35:59

aaaaa sprzedam: dziecko, plec zenska, stan bdobry.
> Kupil(a)bys?  

NIE

Tak samo jak nie adoptowałbym. Nie chcę dziecka, które nie nosi moich genów. Wychowywanie go jest nieuzasadnione biologicznie. :-D
  
> Sprzedal(a)bys?  

Bardzo chętnie. Jeżeli dzięki temu moje geny miałyby większą szansę na promocję - to oczywiście że tak. Ale musiałbym być w naprawdę podbramkowej sytuacji, bo jednak klasyczny instynkt macierzyński (ojcierzyński?) trudno przezwyciężyć...

Pzdr.
LOKI
spis działów / spis wątków / nowy wątek / zwiń wątek
coffee
[ nieaktywne ]


Wysłano:
2003-12-01
14:36:32

love & magic
> > Kupil(a)bys?  
>  
> NIE
>  
> Tak samo jak nie adoptowałbym. Nie chcę dziecka, które nie nosi moich  
> genów. Wychowywanie go jest nieuzasadnione biologicznie. :-D
>  (...)  
> Pzdr.
> LOKI

c: Eh...co Ty wiesz o wychowaniu:)  
Przez kilka ostatnich lat bywałam jako wolontariuszka w Domu Dziecka i widziałam wiele zadziwiających sytuacji, które zupełnie zmieniły mój punkt widzenia. Ludzie myślą, że tylko matki nie mogące mieć dzieci wariują na punkcie adoptowanych pociech a to nieprawda. Te dzieci często potrafią wzbudzić do siebie miłość wręcz maniakalną, nawet u osób mających swoje własne dzieci, do tego stopnia, że pokonają oni wszystkie przeszkody, aby tylko móc sie nimi zaopiekować jako rodzic adopcyjny badz zastępczy. Jest to wbrew biologii i do końca tego nie rozumiem, ale byc może wynika to też z tego, że wiele z tych dzieci ma szczególne własciwości i zdolności, których nie mają inne dzieci. Wiele z nich jest niesamowicie empatycznych, czasem wręcz czytają  w myślach, potrafią powiedzieć o kims kogo pierwszy raz widzą rzeczy ukryte( np. czym się zajmuje albo narysować go w dwoch postaciach -uśmiechniętego człowieka majacego w srodku uśmiechnietego diabła - to mnie spotkało, serio, myslałam że padnę trupem z wrażenia, jak zobaczyłam laurke dla mnie, zjawa diabelska wyglądała zupełnie jak mój serwitor:)) Świetnie analizują mowę ciała i od razu wyczuwają czyjeś intencje, sztuczną radość, fałsz itd. Trudno je oszukać. Wystepuje to zwłaszcza u  dzieci, które były maltretowane, żyją one przez długi okres w tak silnym stresie, strachu przed biciem lub  molestowaniem, że coś otwiera im się, byc może jakis kanał energetyczny i rozwija im się intuicja w stopniu nadprzeciętnym, potrafią np. zauważyć, dla innych niechwytne, delikatne zmiany w mimice które zapowiadają, że ktoś zaraz zacznie się złościć albo podniecać i może stać sie dla nich zagrożeniem. Świetnie wyczuwają też grę, która polega na udawaniu osoby dobrej, chodzeniu na wolontariat dla bycia gwiazdą charytatywizmu, żeby pokazać sobie i innym, że się jest takim wrażliwym, ma się podejscie do dzieci, misję, talent pedagogiczny itp bzdury. Np. przyszły dwie osoby na wolontariat, jedna slogany na ustach, jak to kocha dzieci, swietnie się zna na ich psychologii, potrzebach, dawała prezenty, przytulała je, zabawiała,  a druga zamknięta w sobie uważała, że chyba sobie nie poradzi, nie ma do tego predyspozycji i siedziała spokojnie i tylko obserwowała je z zainteresowaniem, nie zbliżając sie do nich na siłę. Wydawałoby się, że dzieci powinny zbliżyc sie bardziej do tej pierwszej osoby, a jednak zbliżyły sie do tej drugiej, zwierzały się jej, zaufały, chciały aby sie z nimi bawiła,bo wyczuły jej życzliwośc i autentyczne nimi zainteresowanie. Niektórzy ludzie nie mogli tego zrozumieć, bo wg stereotypu do bycia pedagogiem nadaje się tylko ktoś spontaniczny i dominujący. To jest bzdura. Wystarczy asertywność i szczere zainteresowanie. Jak sie domyslacie, ta druga osoba to ja:)
  A niektóre jak sobie kogos upatrzą to ta osoba musi je pokochać i tyle. Znam osobiście pewną dziewczynke, która będąc od niemowlecia w DD pokochała z wzajemnością jedną z opiekunek  i ta adoptowała ją w końcu. Mała będąc w wieku 2lat pierwszy raz u tej kobiety w domu znała swietnie rozkład mieszkania i szczegóły umeblowania, choć nikt jej tego nie opowiadał wczesniej ani nie rysował, nie była tez wczesniej w podobnym mieszkaniu. Gdy ją spytano skąd wie to wszystko ona odpowiedziała swojej opiekunce (teraz mamie),mniej więcej cos takiego: jak sie ze mną bawiłaś a potem szłaś  do swojego domu to ja wyobrażałam sobie, że idę z Tobą ulicą a potem tam jestem. Archiwum X normalnie:) Tez kiedys myślałam, że nie można tak mocno pokochac cudzego bachora i bierze sie je tylko z litości ale to nieprawda. Sama tam kogoś pokochałam ale adopcji nie rozwazałam, bo jestem za młoda, była między nami za mała różnica wieku, nie mam pieniedzy ani męża, więc odwiedzałam ją czesto, póki nie poszła do adopcji do USA( jej nowa mama za nia szaleje, wiec chyba nie sprzeda ją na organy). To trzeba przezyć, aby zrozumieć, że mozna pokochać obce dziecko tak mocno. Ja wczesniej też nie miałam takich odruchów, a jednak mnie dopadło:) Może i Ty Loki kiedys kogos adoptujesz, nigdy nie mów nigdy:)

pozdro
coff  
  
spis działów / spis wątków / nowy wątek / zwiń wątek
Locutus
[ nieaktywne ]


Wysłano:
2003-12-02
05:55:59

love & magic
> Może  
> i Ty Loki kiedys kogos adoptujesz, nigdy nie mów nigdy:)

Jak mi coś takiego wpadnie do głowy, to usiądę na dupie i zaczekam, aż mi przejdzie :-P

Ale cały tekst przeczytałem z uwagą... no cóż... po pierwsze instynkt macierzyński (/ojcierzyński?) bywa bardzo silny... normalnie jest część maszynerii odpowiedzialnej za przekazywanie genów dalej - ale czasami działa nieco irracjonalnie... pocieszam się, że zwierzętom też się to zdarza. Zresztą małe dzieci mają pewne cechy, wzbudzające instynkt macierzyński i dłuższe z nimi przebywanie może wywołać naprawdę silną więź emocjonalną...

Pozdrawiam.
LOKI
spis działów / spis wątków / nowy wątek / zwiń wątek
Nazir
[ nieaktywne ]


Wysłano:
2003-12-05
13:59:33

wara od dzieci
     Każdy kto krzywdzi dziecko, traktuje je jak przedmiot np. handlu, lub ten kto z własnej winy powoduje, że dzieje się dzieciom źle, że głodują, żebrzą itd - BUDZI MÓJ WSTRĘT I NIENAWIŚĆ. Mam wtedy ochotę na odrobinę bezinteresowności czyli spuszczenia im wp....olu.  
     Co do pedofilów to zacytuję tutaj księcia Wiśniowieckiego gdy tłumił bunt na Ukrainie:" ....mordować ich tak, żeby czuli, że umierają."
     Mam nadzieję, że kilka satanistycznych dusz podziela mój punkt widzenia. Pozdro. Nazir.
spis działów / spis wątków / nowy wątek / zwiń wątek
Locutus
[ nieaktywne ]


Wysłano:
2003-12-05
16:03:43

wara od dzieci
>      Każdy kto krzywdzi dziecko, traktuje je jak przedmiot np. handlu, lub  
> ten kto z własnej winy powoduje, że dzieje się dzieciom źle, że głodują,  
> żebrzą itd - BUDZI MÓJ WSTRĘT I NIENAWIŚĆ. Mam wtedy ochotę na odrobinę  
> bezinteresowności czyli spuszczenia im wp....olu.  

Całkowicie się z tym zgadzam. Tylko zależy jeszcze co rozumiemy przez krzywdzenie, bo sam handel, zwłaszcza, jeśli mamy do czynienia z niemowlęciem, które nie wie, o co biega, nie jest niczym specjalnie złym... natomiast wszelkie poniżanie, nieuzasadnione bicie, wyżywanie się, agresja itede powinny być karane.

>      Co do pedofilów to zacytuję tutaj księcia Wiśniowieckiego gdy tłumił  
> bunt na Ukrainie:" ....mordować ich tak, żeby czuli, że umierają."
>      Mam nadzieję, że kilka satanistycznych dusz podziela mój punkt  
> widzenia. Pozdro. Nazir.

A z tym to się całkowicie zgodzę. Pedofilia to akurat skurwysyństwo najgorszej wody i jeden z najbardziej brutalnych sposobów krzywdzenia dzieci... nie interesuje mnie w tym momencie to, że pedofile mają takie, a nie inne potrzeby - nie mogą ich realizować kosztem drugiej osoby... zwłaszcza TAKIM kosztem...

Pzdr.
LOKI
spis działów / spis wątków / nowy wątek / zwiń wątek
elisa
[ nieaktywne ]


Wysłano:
2003-11-23
07:56:19

aaaaa sprzedam: dziecko, plec zenska, stan bdobry.
to jest ekstrema... nikt nie wie jak by sie zachował i nikt nie moze tego w 100% powiedziec. sa rzeczy i sytuacje, których sobie nie wyobrazisz, (choc moze ci sie wydawac), tylko doswiadczenie tego da ci wiedze, czy jestes w stanie zrobic to czy nie... no ale mozna główkowac...
spis działów / spis wątków / nowy wątek / zwiń wątek
IAmElite
[ nieaktywne ]


Wysłano:
2003-11-23
16:46:43

puk puk, tu policja skarbowa ...
> Kupil(a)bys?  

w majestacie prawa - owszem. ale jestem przeciwny takiemu prawu.
możliwość sprzedaży dzieci spowodowałby powstanie 'nowej gałęzi przemysłu'. minimalizacja kosztów, prawo popytu i podaży ... paranoja.

moja rada to likwidacja biurokracji podczas procesu adopcyjnego.

> Sprzedal(a)bys?  

nigdy. mówi się, że pieniądze ułatwiają zerwanie wiezi emocjonalej z przedmiotem transakcji, ułatwiają pozbycie się.  

po prostu bym je oddał, zakładając brak środków do wychowania i miał nadzieję, że kiedyś mnie zrozumie.
  
> I czy wieksza krzywde wyrzadza sie dziecku sprzedajac je czy pozwalajac  
> zeby dorastalo bez warunkow do prawidlowego rozwoju (spokojny dom,  
> zaspokojenie podstawowych potrzeb - nie tylko tych materialnych)?

nie wiem.
spis działów / spis wątków / nowy wątek / zwiń wątek
Piotr Wdówka
[ nieaktywne ]


Wysłano:
2003-11-25
09:07:28

sprzedam,siostre,model,89,lekko,przechodzona,
> W atykule mozesz przeczytac o dzieciach spedawanych nie tylko do dobrych  
> bezdietnych rodzin ale takze o dzieciach sprzedawanym mafii czy sutenerom.  
wracaja czasu sredniowiecza

> Wyobraz sobie ze masz juz wszystko, swietny dom, samochod, w sklepie nie  
> zastanawiasz sie nad cenami, jestes z TYM KIMS od kilku(nastu) lat i do  
> calkowitego szczescia brakuje Ci tylko dziecka, in vitro zawiodlo, agencje  
> adopcyjne od kilku lat zawalane Twoimi listami kaza Ci czekac... Kupisz  
> malenstwo?  
Tak. Czy cos w tym dziwnego? Nie dosc ze ja bede zadowolony to dam mu przyszlosc ktorej z biednymi rodzicami miec nie bedzie.  
> Wyobraz sobie ze nie masz nic. Oprocz dziecka. Rozpaczliwie potrzebujesz  
> pieniedzy. A dziecko jest tylko ciezarem. Sprzedasz je?  
tak, skoro wiem ze nie zapewnie mu szczescia i zycia na godnym poziomie. Najpewniej skonczylo by na ulicy- oszczedzam mu tego(oczywiscie jezeli bierze je kochajaca rodzina)
Dziecko czy niemowle nie pamietalo by nie wiec nie cierpialo, czy tesknilo wiec wogole zaden problem. Nie wiem jak tam z instynktem macierzynskim:) nie posiadam
spis działów / spis wątków / nowy wątek / zwiń wątek
Katera
[ nieaktywne ]


Wysłano:
2003-11-28
11:52:33

bilans...
trudno powiedziec nie bedac w tej sytuacji... chyba poczekalabym na rozwiazanie kwestii adopcji... a jesli to zawiedzie... sama nie wiem... dziecko nie jest towarem... nie jest rzecza, ktora mozna kupic, postawic na polce i od czasu do czasu omiesc z kurzu...  
a moze skoro bym miala kase, dom, warunki, zalozylabym rodzinny dom dziecka?  

a czy bym sprzedala? to trudne... o wiele trudniejsze niz decyzja o kupnie... chyba bedac matka chcialabym zapewnic dziecku godne warunki rozwoju... a moze oddalabym komus z rodziny na wychowanie (tak bylo z moja babcia - 13 rodzenstwa, ona poszla na wychowanie do ciotki, ktora nie mogla miec dzieci)... na pewno najpierw rozpatrzylabym wszystkie mozliwosci... sprzedaz bylaby ostatecznoscia!
spis działów / spis wątków / nowy wątek / zwiń wątek



Główna/FAQ/Filozofia/Czytelnia/Nietzsche/O nas/Varia/Scena/Sztuka/Forum/Katalog/Okultyzm
Ludowy Komisarz Zdrowia ostrzega: wszystkie materiały umieszczone na stronie są własnością autorów.
Kopiowanie i rozpowszechnianie może być przyczyną... Tylko spróbuj. My zajmiemy się resztą :>