| Satan.pl > Forum > Komentarze > | [ Zaloguj się ] [ Rejestracja ] |
| Transgresja 121 | Satanizm 387 | Komentarze 513 | Szkice 235 | TechnoPark 203 | FAQ 15 |
Archiwum: wiadomości z wybranego wątku archiwalnego
| Tematy | Autor | Data |
|---|
| Spis działów / Spis wątków archiwalnych / Nowy wątek |
|---|
| Autor | Temat wątku: |
|---|
|
Tomasz [ nieaktywne ] Wysłano: 2004-06-24 18:32:08 |
naczelny myslący krotkie pytanie: jakich filozofów, myslicieli, naukowcow uznajecie/uznawaliscie za autorytet.jacy wywarli najwiekszy, najbardziej doniosly wplyw na wasz rozwoj? moze jakies motta, ktore sa dla was wskazniami na tym "lez padole:p" osobiscie dla mnie najwiekszy w swej pokorze i wpodejsciu byl sokrates i slynne "wiem ze nic nie wiem" za strony bardziej naukowej, acz ciagle filozoficznej byl pitagoras(ciekawy gosc laczyl filozofie z nauka i mistycyzmem)-"wszystko jest liczba" dlaczego nie pozniejsi?? bo wszystko wg mnie sie juz powtarzalo, tylko bardziej doprecyzowane i specjalistyczne bylo(jest) |
|
Dariusz ( Re - nocny stróż ) Wysłano: 2004-06-28 16:44:09 |
naczelny myslący > krotkie pytanie: > > jakich filozofów, myslicieli, naukowcow uznajecie/uznawaliscie za > autorytet.jacy wywarli najwiekszy, najbardziej doniosly wplyw na wasz > rozwoj? Na autorytety to ja juz jestem za stary, a co bylo dawniej nie ma teraz wiekszego znaczenia. Nie oznacza to, ze nie istnialy postaci, ktore istotnie wplynely na moj rozwoj. Tak na dobra sprawe to kazdy, dla ktorego mialem otwarte uszy przekazal mi cos, co potem dalo mi do myslenia, cos co moglem zanegowac albo tez przyjac w objecia wlasnego swiatopogladu. Taktyka polega na katowaniu sie pogladami, tresciami osob, z ktorymi sie nie zgadzam, ale ktorzy nie istnieja na zupelnie przeciwnym biegunie idei intelektualnych; wowczas mozna sie czegos nauczyc i rozwinac. Nie widze sensu w zaznajamianiu sie z rzeczami, ktore znam, bo to jest jak napawanie sie pieknem tresci, przekazujacych ciagle te sama teze. Oznaka stagnacji i zadufania, jakby przekonanie ze osiagnelo sie juz najwyzszy stan madrosci i wszelakiego wtajemniczenia. Natomiast kiedy nastepuje zderzenie z obcymi pogladami trzeba dokonac wyboru - dac sie pokonac, bedac uderzony sila argumentacji albo dokonac wysilku zniszczenia tez, ktore nas atakuja. Im wiecej walczymy, tym wiecej wygrywamy, bo poglad zdobyty w takiej walce jest o wiele cenniejszy, niz ten przyjety przez milczaca akceptacje. Trzeba przy tym sporo sil, by umiec rzucic na szale swoje obecne przekonania i nie dac sie sobie samemu oszukac, zbywajac latwo argumenty przeciwnika, zakletym oskarzeniem o glupote. Krytycyzm jak najbardziej, ale wywazony, w ktorym przywiazanie do tego co w danej chwili wyznajemy musimy zawiesic, wiecznie gotowi zburzyc caly dom, gdy widzimy zle fundamenty. Jakze ludzka chec posiadania czegos trwalego i niewzruszonego w przyjetym ukladzie mysli musi niestety zostac zapomniana, gdy tylko chodzi o rozwoj. Howgh! |
|
Myszołów [ nieaktywne ] Wysłano: 2004-06-24 18:56:17 |
naczelny myslący > krotkie pytanie: > > jakich filozofów, myslicieli, naukowcow uznajecie/uznawaliscie za > autorytet.jacy wywarli najwiekszy, najbardziej doniosly wplyw na wasz > rozwoj? Już było o tęsknotach, o muzyce, teraz filozofia? No dobra...niech będzie. Sofiści: Protagoras i Gorgiasz, cyrenaicy... ale nie sam Arystyp, tylko jego uczniowie. Poza tym Epikur, Seneka... Petroniusz, który filozofem jako takim nie był, ale miał sposób na życie, który mi imponuje. Z nowożytnych: Leibnitz, Kartezjusz, Pascal i Machiavelli. > moze jakies motta, ktore sa dla was wskazniami na tym "lez padole:p" "Miarą wszystkich rzeczy jest człowiek, istniejących, że istnieją, nieistniejących, że nie istnieją" "Ufaj i sprawdzaj" ;) "Wątpię, więc jestem" I jeszcze hasło Leibnitz'a o najwspanialszym ze światów, ale nie pamiętam jak dokładnie ono leci... LOL Więcej sobie w tej chwili nie przypominam. > osobiscie dla mnie najwiekszy w swej pokorze i wpodejsciu byl sokrates i > slynne "wiem ze nic nie wiem" Podoba mi się sofistyka, więc siłą rzeczy Sokrates podchodzi mi umiarkowanie... :) Pokorę może i cenię, ale oprócz genialnych spostrzeżeń Sokrates był najzwyczajniej w świecie irytujący, żeby nie powiedzieć - upierdliwy. > dlaczego nie pozniejsi?? > bo wszystko wg mnie sie juz powtarzalo, tylko bardziej doprecyzowane i > specjalistyczne bylo(jest) I właśnie dlatego dobrze jest się z tym zapoznać... po za tym nie wszystko się powtarzało. Pozdrawiam Myszołów |
|
Tomasz [ nieaktywne ] Wysłano: 2004-06-26 00:59:00 |
naczelny myslący > Podoba mi się sofistyka, więc siłą rzeczy Sokrates podchodzi mi > umiarkowanie... :) "Podoba mi się sofistyka" tak jak bodajze u norwida "lubie kiedy kobieta" a nie kocham tylko lubie...no wlasnie. sofisci to dobrzy marketerzy i nie katowali sie co jest prawda a co nie. malo ambitne, raczej przyziemne.ale taka koncepcja:) |
|
Myszołów [ nieaktywne ] Wysłano: 2004-06-26 11:34:35 |
naczelny myslący > > Podoba mi się sofistyka, więc siłą rzeczy Sokrates podchodzi mi > > umiarkowanie... :) > > "Podoba mi się sofistyka" tak jak bodajze u norwida "lubie kiedy kobieta" > a nie kocham tylko lubie...no wlasnie. Tak właśnie. Lubie i podoba mi się. Nie kocham, bo nie lubię skrajnych uczuć i staram się ich unikać. A po za tym nie Norwid, tylko Tetmajer. ;))) > sofisci to dobrzy marketerzy Najlepsi. i nie katowali sie co jest prawda a co nie. Mylisz się. Katowali się jak wszyscy, tyle że doszli do oryginalnych wniosków, to Cię mogło zmylić. > malo ambitne, raczej przyziemne. Z pierwszym członem zdania się nie zgadzam. Jeśli dialektyka i retoryka nie są dla Ciebie wystarczająco ambitne, to co jest...? LOL A przyziemność wcale nie jest zła, zwłaszcza, jeśli komuś odpowiada otaczający go świat. To, że Ty lubisz uwznioślenie i szlachetne ideały Sokratesa, nie znaczy, że wszyscy tak mają... ja skupiam się raczej na tym, aby przeżyć to życie - tutaj, na ziemi - wyciągając dla siebie maksimum przyjemności. Rozmumiem, że cierpienie uszlachetnia, ale mnie raczej takie szlachectwo mało interesuje... już wolę być mało ambitna i przyziemna, za to zadowolona z życia. Pozdr. Myszołów |
|
Tomasz [ nieaktywne ] Wysłano: 2004-07-02 17:56:45 |
naczelny myslący A po za tym nie Norwid, tylko Tetmajer. > ;))) i punkt dla Pani.co racja to racja ;) > Mylisz się. Katowali się jak wszyscy, tyle że doszli do oryginalnych > wniosków, to Cię mogło zmylić. nie nie wiedzieli co jest sluszne a co nie.radze poczytac sokratesa i def. prawdy i susznosci w encyklopediach lub slownikach filozoficznych > > malo ambitne, raczej przyziemne. > > Z pierwszym członem zdania się nie zgadzam. Jeśli dialektyka i retoryka > nie są dla Ciebie wystarczająco ambitne, to co jest...? zły wniosek.nie o to chodzi.chodzi o cel owej dialektyki i retoryki LOL A przyziemność > wcale nie jest zła, zwłaszcza, jeśli komuś odpowiada otaczający go świat. > To, że Ty lubisz uwznioślenie i szlachetne ideały Sokratesa, nie znaczy, > że wszyscy tak mają... ja skupiam się raczej na tym, aby przeżyć to życie > - tutaj, na ziemi - wyciągając dla siebie maksimum przyjemności. > Rozmumiem, że cierpienie uszlachetnia, ale mnie raczej takie szlachectwo > mało interesuje... już wolę być mało ambitna i przyziemna, za to > zadowolona z życia. hehe ok o gustach sie nie dykutuje pa |
|
Myszołów [ nieaktywne ] Wysłano: 2004-07-06 15:49:33 |
naczelny myslący > A po za tym nie Norwid, tylko Tetmajer. > > ;))) > > i punkt dla Pani.co racja to racja ;) > > Mylisz się. Katowali się jak wszyscy, tyle że doszli do oryginalnych > > > wniosków, to Cię mogło zmylić. > > nie nie wiedzieli co jest sluszne a co nie. a Ty wiesz, co jest sluszne a co nie?? a którykolwiek z starozytnych madralow wiedzial na pewno?? radze poczytac sokratesa i def. > prawdy i susznosci w encyklopediach lub slownikach filozoficznych czytalam. zdania nie zmieniam. > > > malo ambitne, raczej przyziemne. > > > > Z pierwszym członem zdania się nie zgadzam. Jeśli dialektyka i > retoryka > > nie są dla Ciebie wystarczająco ambitne, to co jest...? > > zły wniosek.nie o to chodzi.chodzi o cel owej dialektyki i retoryki juz pisalam - to, co dla ciebie jest wazne nie musi byc rownie wazne dla kogos innego - i odwrotnie. powtorze za Kwintylianem - retoryka sama w sobie jest sztuką - wiec rozwodzenie sie na temat celow nic tu nie zmienia... > LOL A przyziemność > > wcale nie jest zła, zwłaszcza, jeśli komuś odpowiada otaczający go > świat. > > To, że Ty lubisz uwznioślenie i szlachetne ideały Sokratesa, nie > znaczy, > > że wszyscy tak mają... ja skupiam się raczej na tym, aby przeżyć to > życie > > - tutaj, na ziemi - wyciągając dla siebie maksimum przyjemności. > > Rozmumiem, że cierpienie uszlachetnia, ale mnie raczej takie > szlachectwo > > mało interesuje... już wolę być mało ambitna i przyziemna, za to > > zadowolona z życia. > > hehe ok o gustach sie nie dykutuje nie dyskutujemy o gustach. bardziej o swiatopogladach... pozdr. Myszołów |
|
Tomasz [ nieaktywne ] Wysłano: 2004-07-07 05:48:51 |
naczelny myslący > > nie nie wiedzieli co jest sluszne a co nie. > > a Ty wiesz, co jest sluszne a co nie?? a którykolwiek z starozytnych > madralow wiedzial na pewno?? nie wiedzial(albo mniemal ze wie, ale ciezko to bylo i jest zweryfikowac obiektywnie), ale nie wszyscy przyznawali.sokrates był jedynym w zasadzie ktory to podkreslal dobitnie.a jesli nie wiedza to niech sie nie madrza, co jest sluszne a co nie.tzw dzialanie na motywach prawdy czesc |
|
hacel [ nieaktywne ] Wysłano: 2004-07-09 20:07:52 |
naczelny myslący > > > nie nie wiedzieli co jest sluszne a co nie. > > > > a Ty wiesz, co jest sluszne a co nie?? a którykolwiek z starozytnych > > > madralow wiedzial na pewno?? > > nie wiedzial(albo mniemal ze wie, ale ciezko to bylo i jest zweryfikowac > obiektywnie), ale nie wszyscy przyznawali.sokrates był jedynym w zasadzie > ktory to podkreslal dobitnie.a jesli nie wiedza to niech sie nie madrza, > co jest sluszne a co nie.tzw dzialanie na motywach prawdy > > czesc Nie wiemy co Sokrates myslal. Wiemy tylko co Platon myslal ze Sokrates myslal. No ale dla kogo Platon moze byc autorytetem? Ostatecznie Arystoteles byl takze chyba uczniem Sokratesa. Ten przynajmniej probowal rozumowac - przy calym braku wiedzy w owym czasie. Niema autorytetow w historii ani dzisiaj. Mozna najwyzej dyskutowac filozofie, no ale do DIABLA - nie Nitzego!! :) |
|
Tomasz [ nieaktywne ] Wysłano: 2004-07-10 16:12:02 |
naczelny myslący > Nie wiemy co Sokrates myslal. Wiemy tylko co Platon myslal ze Sokrates > myslal. no tak, ale ja sie nie bede przeciez deptal jeszcze historyka wiarygodnym po pietach i jeszcze raz badal czy to platon wymyslil, czy sokrates tak rzeczywiscie powiedzial. to bylby maly absurd i paranoja . odrobina zaufania do naukowcow i historkow jest jednak niezbedna. zreszta czy to wazne jak sie go nazwie sokrates, demostenes, achilles...wazne jest przeslanie i tresc a nie nazwa. uwazaj bo ktos ostatnio za toba chodzi po 20.00 ;) |
|
hacel [ nieaktywne ] Wysłano: 2004-07-12 15:21:20 |
naczelny myslący > no tak, ale ja sie nie bede przeciez deptal jeszcze historyka wiarygodnym > po pietach i jeszcze raz badal czy to platon wymyslil, czy sokrates tak > rzeczywiscie powiedzial. to bylby maly absurd i paranoja . odrobina > zaufania do naukowcow i historkow jest jednak niezbedna. > zreszta czy to wazne jak sie go nazwie sokrates, demostenes, > achilles...wazne jest przeslanie i tresc a nie nazwa. Zrob sobie przysluge i wyrzuc tego praojca wszelkich dyktatur do smietnika:) Wzoruj sie na przykladzie Arystotelesa i uzywaj rozsadku. :) > > uwazaj bo ktos ostatnio za toba chodzi po 20.00 > ;) Czy twoim zamiarem jest obudzic moja nadzieje ze wreszcie uzyje Colt 45 w samoobronie? Dziekuje za przychylne zyczenia:) |
|
midiana ( ... ) ![]() Wysłano: 2004-06-24 19:10:56 |
naczelny myslący Pitagoras Lukrecjusz Cantor Poincare Einstein Saint-Exupery Feynman |
|
E g o ( Kalejdoskop piekieł ) ![]() Wysłano: 2004-06-24 21:35:16 |
Tylko E g o, reszta spływa jak woda po kaczce. > jakich filozofów, myslicieli, naukowcow uznajecie/uznawaliscie za > autorytet.jacy wywarli najwiekszy, najbardziej doniosly wplyw na wasz > rozwoj? ~~~ Teraz, szczerze mówiąc, żadnego autorytetu nie uznaję, poza sobą. Odbębnianie dziesiątek ponętnych esencji po kolei jest nieswoiste, nudne, wyczerpujące i niekreatywne. Tworzę jestestwo po swojemu, precz z kopiowaniem i z aktorstwem. > moze jakies motta, ktore sa dla was wskazniami na tym "lez padole:p" ~~~ Ja jestem bezwzględnie i reszta wynika z tego, reszta jest względna. Cupio, ergo ego sum. Amo et odi vita. Quad me nutrit tam me destruit. Dies diem docet. > osobiscie dla mnie najwiekszy w swej pokorze i wpodejsciu byl sokrates i > slynne "wiem ze nic nie wiem" ~~~ Jego sprytna sztuka myśli i fantazji cię najbardziej zafascynowała ? |
|
Tomasz [ nieaktywne ] Wysłano: 2004-06-26 00:25:48 |
ego w próżni - film sf dla ambitnych > > jakich filozofów, myslicieli, naukowcow uznajecie/uznawaliscie za > > autorytet.jacy wywarli najwiekszy, najbardziej doniosly wplyw na wasz > > > rozwoj? > > ~~~ > Teraz, szczerze mówiąc, żadnego autorytetu nie uznaję, poza sobą. > > Odbębnianie dziesiątek ponętnych esencji po kolei jest nieswoiste, nudne, > wyczerpujące i niekreatywne. Tworzę jestestwo po swojemu, precz z > kopiowaniem i z aktorstwem. może Ci sie wydaje, a kojarzysz np.gombrowicza?? tworzenie form zjada w koncu kreatora.co z tego wynika?ano to ze nie mozna wyjsc poza stale komponenty Cie otaczajace i powazania miedzy tymi komponentami(reakcje,odruchy, mechanizmy itd...).tworzene jest opate na wydaje kombinacjach czegos starego w rzekomo "nowe".nie zmienia to faktu ze podstawa jest ZAWSZE stala.ale pomarzyc dobra rzecz powiadaja.. > > moze jakies motta, ktore sa dla was wskazniami na tym "lez > padole:p" > > ~~~ > Ja jestem bezwzględnie i reszta wynika z tego, reszta jest względna. ja mysle, że względne są co najwyżej reakcje na otaczajaca rzecywistosc. co nie znaczy ze przedmiot poznania jast sam w sobie wzgledny > > osobiscie dla mnie najwiekszy w swej pokorze i wpodejsciu byl > sokrates i > > slynne "wiem ze nic nie wiem" > > ~~~ > Jego sprytna sztuka myśli i fantazji cię najbardziej zafascynowała ? tendencyjne pytanie, juz z tresci wynika raczej pejoratywny stosunek do tego jegomoscia. urzeklo mnie dochodzenie do prawdy absolutnej i rugowanie przez niego niewiedzy innych, przez metode lustereczka własnych niescislosci przez zadawanie pytan.bo jak mozna formuowac sady(z punktu widzenia celowosci) nie wiedzac co jest SŁUSZNE, a co NIE pozdrawiam |
|
E g o ( Kalejdoskop piekieł ) ![]() Wysłano: 2004-06-26 12:40:41 |
E g o w rzeczywistości - żadna bajka. > > Teraz, szczerze mówiąc, żadnego autorytetu nie uznaję, poza sobą. > > Odbębnianie dziesiątek ponętnych esencji po kolei jest nieswoiste, > > nudne, wyczerpujące i niekreatywne. Tworzę jestestwo po swojemu, > > precz z kopiowaniem i z aktorstwem. > może Ci sie wydaje, ~~~ Nie, raczej tobie się coś wydaje. > a kojarzysz np.gombrowicza?? ~~~ Jako tako znam, ale co z tego ? > tworzenie form zjada w koncu kreatora.co z tego wynika?ano to ze nie mozna > wyjsc poza stale komponenty Cie otaczajace i powazania miedzy tymi > komponentami(reakcje,odruchy, mechanizmy itd...).tworzene jest opate na > wydaje kombinacjach czegos starego w rzekomo "nowe".nie zmienia to faktu > ze podstawa jest ZAWSZE stala. ~~~ To nie mój problem. To tylko esencja Gombrowicza, nie moja. I ty patrzysz na mnie przez pryzmat gombrowiczowskiej esencji, nic mnie nie zjada, to tylko (twoje) słowa i fantazje nierealne. Ja wyzyskuje rzeczywistość i własną egzystencję, nie formy lub treści esencji. > ale pomarzyc dobra rzecz powiadaja.. ~~~ To sobie marź(nij). Mnie nie dotyczy. > > Ja jestem bezwzględnie i reszta wynika z tego, reszta jest względna. > ja mysle, że względne są co najwyżej reakcje na otaczajaca rzecywistosc. > co nie znaczy ze przedmiot poznania jast sam w sobie wzgledny ~~~ Jednak dla mnie tak znaczy, tak mi podpowiadają doświadczenia życiowe, tak mi szepcą zmysły me. > > Jego sprytna sztuka myśli i fantazji cię najbardziej zafascynowała ? > tendencyjne pytanie, juz z tresci wynika raczej pejoratywny stosunek do > tego jegomoscia. ~~~ Tak pytałem. Dla mnie filozofia to sztuka słowa i fantazji, rzadziej emocji, a Sokrates jest jednym z najbardziej ponętnych artystów słowa i fantazji, szczególnie wielu fascynuje jego maieutyczne żonglerka kon(de)struktywną fantazją przeciw innym fantazjom. > urzeklo mnie dochodzenie do prawdy absolutnej ~~~ Wierzysz w bajkę prawdy absolutnej ? Bo ja nie, nie mam na tym punkcie bzika. > i rugowanie przez niego niewiedzy innych, przez > metode lustereczka własnych niescislosci przez > zadawanie pytan.bo jak mozna formuowac sady > (z punktu widzenia celowosci) > nie wiedzac co jest SŁUSZNE, a co NIE ~~~ Tak, Sokrates był wspaniałym szermierzem dialektyki, sprytnie poucinał na kawałki różne esencje i wytknął różnym osobom różnorakie ubóstwo esencjalne. |
|
Tomasz [ nieaktywne ] Wysłano: 2004-07-02 17:40:07 |
bajka miesza sie z rzeczywistoscia > ~~~ > Jednak dla mnie tak znaczy, tak mi podpowiadają doświadczenia życiowe, tak > mi szepcą zmysły me. zmysly sa zwodne co juz udowodnilo tabun filozofow.jesli chcesz forsowac opinie na czyms co co jest zgola niesolidne to jestes conajmniej irytujacy, jesli nie glupi, albo naiwny...etc ~~~ > Wierzysz w bajkę prawdy absolutnej ? Bo ja nie, nie mam na tym punkcie > bzika. ja wiem, nie wierze. prawda absolutna to matematyka, a to co widzimy zarono jako realne, jak i mistyczne to pochodna owej |
|
E g o ( Kalejdoskop piekieł ) ![]() Wysłano: 2004-07-07 09:44:21 |
Egowski fenomenalizm przeciw pitagoreizmowi. > > Jednak dla mnie tak znaczy, tak mi podpowiadają doświadczenia > > życiowe, tak mi szepcą zmysły me. > zmysly sa zwodne co juz udowodnilo tabun filozofow.jesli chcesz forsowac > opinie na czyms co co jest zgola niesolidne to jestes conajmniej > irytujacy, jesli nie glupi, albo naiwny...etc ~~~ Wszystko jest targane falą zjawisk, pozorów, iluzji, "prawd" i "kłamstw", nieświadomości, wszystko jest niesolidne :> Ja po prostu nie potrzebuję butelki, żeby napić się wody. Butelka jest szklana, nie elastyczna, prędzej czy później się rozbije, relatywizm i wariabilizm ją rozbije, rozbite szkło opadnie na rzeki muł ... a ty lubisz zbierać fragmenty szkła i tym kaleczyć życie ? > jestes conajmniej irytujacy, jesli nie glupi, albo naiwny...etc ~~~ Słaba sztuczka dialektyczna. Ja zaś różny jestem, niejednoznaczny. > > Wierzysz w bajkę prawdy absolutnej ? Bo ja nie, nie mam na tym > > punkcie bzika. > ja wiem, nie wierze. > > prawda absolutna to matematyka, a to co widzimy zarono jako realne, jak i > mistyczne to pochodna owej ~~~ Tak więc wierzysz. Czy moje ciało i myśli powstają z liczb ? spełniają się w działaniach matematycznych ? śmierć to zerowy wynik ? Rozwiń to, uzasadnij, bo jak na razie przedstawiłeś złożoną esencję, słabo dotyczącej życia i jego żywiołowości. |
|
Tomasz [ nieaktywne ] Wysłano: 2004-07-07 19:37:30 |
Egowski fenomenalizm ciagle w swiecie liczb > Wszystko jest targane falą zjawisk, pozorów, iluzji, "prawd" i "kłamstw", > nieświadomości, wszystko jest niesolidne :> to fakt, co nie znaczy żeby żelaznie udowodnione obalać w imię pseudo szczytnych racji > Ja po prostu nie potrzebuję butelki, żeby napić się wody. Butelka jest > szklana, nie elastyczna, prędzej czy później się rozbije, relatywizm i > wariabilizm ją rozbije, rozbite szkło opadnie na rzeki muł ... a ty lubisz > zbierać fragmenty szkła i tym kaleczyć życie ? po 1 to nie rozbijam butelki.po 2 sluzy ona mi nie jako taka wlasciwie(cel sam w sobie),ale jako posredniczka(cel posredni) ze wzgledu na warunki.to sie nazywa adaptacja, bez zaslepienia > > jestes conajmniej irytujacy, jesli nie glupi, albo naiwny...etc > > ~~~ > Słaba sztuczka dialektyczna. > > Ja zaś różny jestem, niejednoznaczny. "slaba..." lustereczko ja zas wyjatkowy jestem, boski.uwazaj bys nie byl nijaki merytorycznie, bo to traci populizmem i demagogia(bez obrazy) > > > Wierzysz w bajkę prawdy absolutnej ? Bo ja nie, nie mam na tym > > > > punkcie bzika. > > > ja wiem, nie wierze. > > > > prawda absolutna to matematyka, a to co widzimy zarono jako realne, > jak i > > mistyczne to pochodna owej > > ~~~ > Tak więc wierzysz. zapewne wychodzisz z jakiegos blyskotliwego zalozenia, ze wiedza w zasadzie = wierze, bo nic nie jest pewne, a jak jest to nie dotarlimy jeszcze do jadra, wiec nie ma podstaw do ferowania zwlaszcza w materii tej, sadow tak jednoznacznych bo to ociera sie o smiesznosc i demagogie. musze cie rozczarowac przy takim rozumieniu przyznaje ci racje:) > Czy moje ciało i myśli powstają z liczb ? tak, bo kazdy opis( a opis to echo prawdy) opary jest o liczby i w zbiorach(cos sie zawiera w czyms) taka bilogiczna matrioszka spełniają się w działaniach > matematycznych ? wszystkie reakcje i kontrreakcje opieraja sie na liczbach(opis, co jet ponad do stwierdzenia meritum...liczby!) ktore sa niezalezne od etykiet(nazw reakcji, skladu chemicznego, substancji etc) jakie nadaja i m ludzie sa niejako ponad..sa ideami majacymi realne odzwierciedlenie śmierć to zerowy wynik ? to nie jest wynik zerowy jesli istnieje dusza to czesc idzie w dusze(energia opisana przez echa idei zelaznej konstrukcji liczb), a czesc zbioru o wynik reakcji przejscia w pewna kombinacje rozkladu i dalszy obieg(cialo martwe) jesli nie istnieje, to i tak nastepuje przejscie w dalszy obieg zbioru liczb(tylko udzial kombinacji liczb jest w sensie materialnego przejscia absolutny), czastki, molekuly, reakcje...ktore opisujemy ponadczasowo i nader uniwersalnie LICZBAMI synteza (tam gdzie poczatek tam koniec i na odwrot) nie czujemy sie, ani nie jestesmy idealni bo zyjemy w swiecie echa idei i w ich odbiciach.potrafimy jednak je pojac, bo mamy detektor temu sluzacy.tzw."dusze" zelazna i racjonalna matematyka, jest "dziewica" w blaku pozostalych ech, mimo ze jej materialne przelozenia, ktore widzimy w ksiazkach itd sa latwo przyswajalnym jedzeniem dla umyslow poszukujacych prawdy, a tym samym dalszym oddaleniem na jakie jestesmy(musimy!)w stanie sie zgodzic(pojmowanie) |
|
E g o ( Kalejdoskop piekieł ) ![]() Wysłano: 2004-07-09 13:49:37 |
Egowski antyidealistyczny realizm. > > Wszystko jest targane falą zjawisk, > > pozorów, iluzji, "prawd" i "kłamstw", > > nieświadomości, wszystko jest niesolidne :> > to fakt, co nie znaczy żeby żelaznie udowodnione > obalać w imię pseudo szczytnych racji ~~~ W imię czego ? Żelazne dowody rdzewieją pod wpływem fenomenów :> I co to są za dowody ? Przedstaw w skrócie, lecz aprioryczne dowody mnie nie interesują. > > Ja po prostu nie potrzebuję butelki, > > żeby napić się wody. Butelka jest szklana, > > nie elastyczna, prędzej czy później się rozbije, > > relatywizm i wariabilizm ją rozbije, rozbite szkło > > opadnie na rzeki muł ... a ty lubisz zbierać > > fragmenty szkła i tym kaleczyć życie ? > po 1 to nie rozbijam butelki. ~~~ Jasne, że nie ty rozbijasz butelki, przecież napisałem, kto to za ciebie zrobi, chyba, że będziesz uparty i nieugięty w swym przywiązaniu do esencji. > po 2 sluzy ona mi nie jako taka wlasciwie(cel sam w sobie), > ale jako posredniczka(cel posredni) ze wzgledu na warunki. > to sie nazywa adaptacja, bez zaslepienia ~~~ Adaptacja do czego ? do naturalnego świata rzeczy ? do kulturowego świata osób ? Przecież jesteś i w jednym i w drugim, tak więc co ci (jeszcze) nie pasuje ? > > > jestes conajmniej irytujacy, jesli nie glupi, albo naiwny...etc > > Ja zaś różny jestem, niejednoznaczny. > ja zas wyjatkowy jestem, boski. ~~~ Kłamiesz. > uwazaj bys nie byl nijaki merytorycznie, > bo to traci populizmem i demagogia(bez obrazy) ~~~ Wskaż mi co, gdzie i kiedy konkretnie nie-merytorycznie napisałem, inaczej nie licz u mnie na poprawę, bo ja nie wiem co mam pod warsztat wziąć. > prawda absolutna to matematyka ~~~ Jeżeli ustanawiasz matematykę prawdą absolutną, prawdą jedyną, to tym samym prawdy relatywne zostają uznane za kłamstwa. Nawet pożądanie i miłość staje się kłamstwem, czymś niewartym posiadania, czymś bezwartościowym względem najwartościowszego szczytu życia jakim jest matematyka. Takie są konsekwencje etyczne twojego idealizmu. I Tomasz, spróbuj mi wyjaśnić matematyką pożądanie lub miłość i kto teraz jest śmieszny ? Twój matematyzm jest wciąż dla mnie niewiarygodny, wciąż nierealistyczny, idealistyczny. > > Tak więc wierzysz. > zapewne wychodzisz z jakiegos blyskotliwego zalozenia, > ze wiedza w zasadzie = wierze, bo nic nie jest pewne ~~~ Z założenia relatywnego ze skłonnościami nihilistycznymi i irracjonalnymi, z założenia, które wydaje mi się być odbiciem rzeczywistości, błyskotliwości nic do tego. > nic nie jest pewne, a jak jest to nie dotarlimy > jeszcze do jadra, wiec nie ma podstaw do ferowania > zwlaszcza w materii tej, sadow tak jednoznacznych > bo to ociera sie o smiesznosc i demagogie. ~~~ Raz : zjawiska nie posiadają żadnego jądra, osie jakie nadajemy fenomenom są umowne, sztuczne. Kant mącił wodę swoją "rzeczą samą w sobie", swymi noumenami, był pod utajonym wpływem idealizmu platońskiego odziedziczonego i zwulgaryzowanego przez chrześcijaństwo, zaś ty jesteś pod wpływem idealizmu pitagorejskiejego - gdzie ideą jest matematyka poznawalna tylko przez liczby, czyli tylko przez umysłowość z pominięciem bardzo obecnej w życiu człowieka zmysłowości ! -. Może pozorne wrażenie demagogii bierze się właśnie z mojego zmiennego fenomenalizmu (przeciwnego ejdetyzmowi). Dwa : postawa do sądów jest względna, niepewna, płynna, stąd powstają względne sądy. Jednoznaczne jest (tylko) życie, wieloznaczna jest esencja, esencjalne malowidła - owe sądy -. Owszem moje sądy to również malowidła, tyle że z życiem bezpośrednio związane, od niego nie oderwane, jemu praktycznie służące, gdy tymczasem ty odrywasz się od realnego życia ku nie-aposteriorycznej idei, uznajesz otaczającą cię wokoło rzeczywistość za "świat pochodny matematyki" a więc za "świat pozorny", zaś "świat prawdziwy" upatrujesz w nie-witalnej matematyce. Dlatego zarzucam ci idealizm pitagorejski posiadający wymiar esencjalny, skrajnie racjonalistyczny i z praktycznym życiem niewiele mający wspólnego. Zamiast tego polecam demokrytejski materializm atomistyczny, który jest bardziej spójny i nie ucieka w żadną ideę, jego arche jest realny atom i cząsteczki, nie irrealne liczby i matematyka. > > Czy moje ciało i myśli powstają z liczb ? > tak, bo kazdy opis( a opis to echo prawdy) > opary jest o liczby i w zbiorach(cos sie zawiera w czyms) > taka bilogiczna matrioszka ~~~ Malowidła są echem matematyki ? Konsekwencje są mniej więcej takie, że ponad mną jest matematyka, która determinuje mój byt do zbiorowości liczbowej, lecz to jest t e o r i a ! biologia jest wielokroć praktyczniejsza i empiryczna od matematyzmu. > > spełniają się w działaniach matematycznych ? > wszystkie reakcje i kontrreakcje opieraja sie na liczbach > (opis, co jet ponad do stwierdzenia meritum...liczby!) > ktore sa niezalezne od etykiet(nazw reakcji, skladu > chemicznego, substancji etc) jakie nadaja i m ludzie sa > niejako ponad..sa ideami majacymi realne odzwierciedlenie > potrafimy jednak je pojac, bo mamy detektor temu sluzacy.tzw."dusze" ~~~ Tomasz, pokaż mi te liczby - nośniki idei matematyki - lub "duszę", chcę je zobaczyć, dotknąć, polizać, w przeciwnym razie nie uwierzę w matematyzm. Następuje konflikt założeń : twój matematyzm zakłada, że aprioryczna idea kształtuje aposterioryczną materię, zaś ja zakładam, że z aposteriorycznego materializmu wyrastają aprioryczne idee. Pojedynek na pistolety, kto pierwszy wyceluje i naciśnie za spust ? ... > zelazna i racjonalna matematyka, jest "dziewica" w blaku > pozostalych ech, mimo ze jej materialne przelozenia, > ktore widzimy w ksiazkach itd sa latwo przyswajalnym > jedzeniem dla umyslow poszukujacych prawdy, > a tym samym dalszym oddaleniem na jakie jestesmy(musimy!) > w stanie sie zgodzic(pojmowanie) ~~~ Nie muszę się na nic takiego zgadzać, niczego nie podpiszę, bo tegoż nie p r a g n ę ani trochę, "prawda absolutna" matematyzmu jest nieciekawa i bez życia, w dodatku ma to determinować moje życie ? błe. Studiując historię ogólną i historię filozofii odkryłem bardzo ważny historystyczny i fallibilistyczny fakt : człowiek przez wieki zmieniał esencje jak rękawiczki, prawdy przekształcały się w kłamstwa, kłamstwa w nową prawdę, wszelki nieustający r u c h myśli, fantazji i emocji człowieka zawarty w zbiorze esencji staje się później (auto)destruktywny dla tej samej esencji i przenosi się w inną esencję lub w niepamięć ; nieprzerwana rywalizacja esencji po której rozlewała się krew istnień. Dla mnie jest to wskazówka, by w swym życiu nie przywiązywać się do esencji jak pies do budy i żeby traktować esencje propozycjonalnie, jako relatywny eksperyment, n i e jako absolutny i niezmienny sukces myślenia i fantazjowania. Jedynie do czego jestem przywiązany od urodzenia to życie, jest ono naturalne, najmniej względne, najwięcej bezwzględne. Druga wartościowa wskazówka jest taka, żeby szanować życie, mieć egzystencję jako realną i żywą podstawę, nie jako środek dla irrealnej idei - na przykład, podczas supremacji religii w średniowiecznym świecie osób, traktowano życie jako negatywny instrument -. Czy wystarczy ci historyczne uzasadnienie mojego indeterminizmu i antydogmatyzmu - w świecie osób uparta wiara w prawdę jest atrakcyjniejsza od samych niestałych prawd relatywnych - ? > nie czujemy sie, ani nie jestesmy idealni > bo zyjemy w swiecie echa idei i w ich odbiciach ~~~ Nie jestem idealny, jestem realny, nie jestem odbiciem żadnej ultra-racjonalistycznej formy - idei -. Nie wierzę w żaden świat poza-realny, pragnę być "cieniem", "pozorem", "iluzją", "kłamstwem" względem idealizmu, pragnę być obelgą dla idealizmu i bezgranicznie smakować słodycz życia. Przebijesz się przez moje fortyfikacje ? Jeszcze coś : kimże ja więcej mogę być, niż "echem idei", niż r e a l i s t ą ? na cóż zda się matematyzm, który daje się tylko pomyśleć, ale nie p r z e ż y ć ?! jaki jest pożytek dla życia, cóż w nim kreatywnego ? "Przykro mi", ale wciąż nie przekonałeś mnie do wyjścia poza mój satanistyczny witalizm, nie-fenomenologiczny fenomenalizm i antyidealistyczny realizm. Nie żebym był zarozumiały, tylko to, że twoja esencja jest więcej teoretyczna niż praktyczna, nie dajesz mi żywych podstaw i dowodów do tego bym ja zaufał twojemu matematyzmowi. Poza tym, sprawę pogarsza wrażenie, że stykam się z dogmatami - "zelaznej konstrukcji liczb" - i to, że liczby uznaję za rozszerzoną mowę języka, która z kolei nie wyraża w pełni e k s p r e s j i życia, a o to chodzi w rozwijającej się mowie - od mowy ciała, mowy gestów, mowy języka po mowę dźwięków muzycznych -. |
|
Locutus [ nieaktywne ] Wysłano: 2004-07-09 22:42:32 |
Egowski antyidealistyczny realizm. Świat "postępuje" ściśle według praw fizyki. Prawa fizyki sformułowane są najdoskonalszym językiem, jakim sformułowane być mogły - językiem matematyki. I w tym sensie można powiedzieć, że nawet to, co sobie właśnie w tej chwili o mnie pomyślałeś, było matematycznie zdeterminowane. Gdyby poznać konfigurację początkową wszechświata i mieć odpowiednio szybki komputer, mógłbyś dokładnie przewidzieć każde zdarzenie... Twoje neurony na poziomie molekularnym zachowują się ściśle zgodnie z prawami fizyki kwantowej... itede itepe... Pzdr. LOKI |
|
Tomasz [ nieaktywne ] Wysłano: 2004-07-10 17:44:57 |
Egowski zmyslowy utopizm > Żelazne dowody rdzewieją pod wpływem fenomenów :> otoz "fenomenalizm" nie stoi w opozycji do istnienia rzeczy i meritum rzeczy, ale pod wzgledem poznawczym kwalifikuje je jako niemozne poznania( a wiec albo istniejace albo nie) a to juz spora roznica. to co jest dostepne mozliwoscia poznania przez czlowieka i opisanie tzw."zjawiska" nie wyklucza, a nawet potwierdza istnienie czegos co jest niepoznawalne(dualizm zakresow i logika dzielenia pojeciowego) > I co to są za dowody ? Przedstaw w skrócie, lecz aprioryczne dowody mnie > nie interesują. a wiec aposterioryczny. doświadczenie podpowiada mi ze istnieja tzw echa, ktore biora swoje zrodlo.np woda. jesli wykazesz ze woda krazy i cyrkuluje i jako tako nie pozsiada zrodel( a tylko jako zrodlo manifestuje sie nam w formie przyjetej ze wzgledu na praktycyzm-kran, strumyk...ale nie chmury, podziemne zrodla, beton choc to caly czas woda~tylko w innych opakowaniach!!!) to i tak sama cyrkulacja jest poza zjwiskowa z Twojego punktu widzenia(praktycyzm), lecz rozumowo(apriorycznie) pojęta jako cykl(opad-parowanie-skraplanie) > > > Ja po prostu nie potrzebuję butelki, > > > żeby napić się wody. Butelka jest szklana, > > > nie elastyczna, prędzej czy później się rozbije, > > > relatywizm i wariabilizm ją rozbije, rozbite szkło > > > opadnie na rzeki muł ... a ty lubisz zbierać > > > fragmenty szkła i tym kaleczyć życie ? > > > po 1 to nie rozbijam butelki. > > ~~~ > Jasne, że nie ty rozbijasz butelki, przecież napisałem, kto to za ciebie > zrobi, chyba, że będziesz uparty i nieugięty w swym przywiązaniu do > esencji. a po kims nie zbieram, tym bardziej(jezeli a to tym bardziej b) > > po 2 sluzy ona mi nie jako taka wlasciwie(cel sam w sobie), > > ale jako posredniczka(cel posredni) ze wzgledu na warunki. > > to sie nazywa adaptacja, bez zaslepienia > > ~~~ > Adaptacja do czego ? do naturalnego świata rzeczy ? do kulturowego świata > osób ? Przecież jesteś i w jednym i w drugim, tak więc co ci (jeszcze) nie > pasuje ? swiat jest kuty wedlug sztucznie narzucanych nam wzorcow(nie mamy po prostu wplywu na niektore rzeczy-tzw spoleczna tyrania) i ty i ja w nim jestesmy chcac tego lub nie, przez co koniecnym jest adaptacja i w tym sensie to mowilem > > uwazaj bys nie byl nijaki merytorycznie, > > bo to traci populizmem i demagogia(bez obrazy) > > ~~~ > Wskaż mi co, gdzie i kiedy konkretnie nie-merytorycznie napisałem, inaczej > nie licz u mnie na poprawę, bo ja nie wiem co mam pod warsztat wziąć. oprócz zjawisk istnieje tez rozum je analizujacy > > prawda absolutna to matematyka > > ~~~ > Jeżeli ustanawiasz matematykę prawdą absolutną, prawdą jedyną, to tym > samym prawdy relatywne zostają uznane za kłamstwa. Nawet pożądanie i > miłość staje się kłamstwem, czymś niewartym posiadania, czymś > bezwartościowym względem najwartościowszego szczytu życia jakim jest > matematyka. Takie są konsekwencje etyczne twojego idealizmu. nie takich konsekwencji nie ma, bo matematyka ma wiele liczb, wiele wzorow, form i kombinacji > I Tomasz, spróbuj mi wyjaśnić matematyką pożądanie lub miłość i kto teraz > jest śmieszny ? miłość i zmysly sa zdeterminowne odpowiednia iloscia zwiazkow zbudowana z odpowiedniej liczby komponentow wydzielanym(wyrazanym) przez odpowiedni zbior kombinacji.malo sentymentalne ale wg mnie njbardziej realne.a co moze boisz sie obdzierania(jak ktos powiedzial) w ten sposob rzeczywistosci Twój matematyzm jest wciąż dla mnie niewiarygodny, wciąż > nierealistyczny, idealistyczny. co nie znaczy ze nieistnieje.przypatrz sie zjawiska i po nitce do klebka > > nic nie jest pewne, a jak jest to nie dotarlimy > > jeszcze do jadra, wiec nie ma podstaw do ferowania > > zwlaszcza w materii tej, sadow tak jednoznacznych > > bo to ociera sie o smiesznosc i demagogie. > ~~~ > Raz : zjawiska nie posiadają żadnego jądra, osie jakie nadajemy fenomenom > są umowne, sztuczne. mialem na mysli zrodla,przyczynowosc i skutkowosc..dlaej podtrzymujesz to co mowisz? jesli tak to istnieja same w sobie?jednak mechanicystyczna teoria podpowiada nam nawet na niskich poziomach cos innego. Kant mącił wodę swoją "rzeczą samą w sobie", swymi > noumenami, był pod utajonym wpływem idealizmu platońskiego odziedziczonego > i zwulgaryzowanego przez chrześcijaństwo, zaś ty jesteś pod wpływem > idealizmu pitagorejskiejego - gdzie ideą jest matematyka poznawalna tylko > przez liczby, czyli tylko przez umysłowość z pominięciem bardzo obecnej w > życiu człowieka zmysłowości ! nie do konca matematyka jest nie tylko poznawana przez liczby, choc sa one jej najblizsze pod wzgledem naszego rozumowego pojecia(to taki posrednik, nauka nie do konca moze stolerowac istnienia liczb zarowno w sensie materianym jak i duchowym(schemat: idea-liczba w sensie niematerailanym-*granica świata materianego i niematerialnego*-liczba w sensie materianym jako podstawowy budulec świata..itd)) zmyslowosc(zjawiskowoscosc), nie jest ignorowana, ale jest raktowana jako tzw dalsze echo od ktorego zaczyna sie caly proces rozumowy, a potem duchowy(ideowy) > Dwa : postawa do sądów jest względna, niepewna, płynna, stąd powstają > względne sądy. Jednoznaczne jest (tylko) życie, wieloznaczna jest esencja, > esencjalne malowidła - owe sądy -. Owszem moje sądy to również malowidła, > tyle że z życiem bezpośrednio związane, od niego nie oderwane, jemu > praktycznie służące, gdy tymczasem ty odrywasz się od realnego życia ku > nie-aposteriorycznej idei, uznajesz otaczającą cię wokoło rzeczywistość za > "świat pochodny matematyki" a więc za "świat pozorny", zaś "świat > prawdziwy" upatrujesz w nie-witalnej matematyce. mam wrazenie ze ta prawda ktora wyznaje cie przeraza..hmm jak juz powiedzialem nie depcze zjawisk, ale na pewnym etapie pozostawanie na ich poziomie to znacznie za malo ja na czlowieka Dlatego zarzucam ci > idealizm pitagorejski posiadający wymiar esencjalny, skrajnie > racjonalistyczny i z praktycznym życiem niewiele mający wspólnego. ja bym sobie zarzucial jedynie rutynowe, porzucenie zjawiskowosci(ale nie ignorowanie!) jako przejscie na inny poziom mielenia(rozum-duchowosc(idee)) > Zamiast tego polecam demokrytejski materializm atomistyczny, który jest > bardziej spójny i nie ucieka w żadną ideę, jego arche jest realny atom i > cząsteczki, nie irrealne liczby i matematyka. nie musisz polecac miedzy tym jest stale powiazanie, co caly czas caly czas probuje ci uzmyslowic > > > Czy moje ciało i myśli powstają z liczb ? > > > tak, bo kazdy opis( a opis to echo prawdy) > > opary jest o liczby i w zbiorach(cos sie zawiera w czyms) > > taka bilogiczna matrioszka > > ~~~ > Malowidła są echem matematyki ? Konsekwencje są mniej więcej takie, że > ponad mną jest matematyka, która determinuje mój byt do zbiorowości > liczbowej, lecz to jest t e o r i a ! biologia jest wielokroć > praktyczniejsza i empiryczna od matematyzmu. jest bardziej przystepna to chciales powiedziec;> > ~~~ > Tomasz, pokaż mi te liczby - nośniki idei matematyki - lub "duszę", chcę > je zobaczyć, dotknąć, polizać, w przeciwnym razie nie uwierzę w > matematyzm. rozejrzyj sie wokol siebie i nie patrz na opakowania > Następuje konflikt założeń : twój matematyzm zakłada, że aprioryczna idea > kształtuje aposterioryczną materię, słuszna uwaga, podzialki na bok.to sztuczny twor ludzkosci ! zaś ja zakładam, że z > aposteriorycznego materializmu wyrastają aprioryczne idee. Pojedynek na > pistolety, kto pierwszy wyceluje i naciśnie za spust ? ... zjawiska(zmysly) sa rozmazane. proces jaki je konkretyzuje dokonuje sie w schemacie zjawisko(echo)-analiza rozumowa-(i stad):1.wyjasnienie zjawisk(mechanizmu) 2.konstytucja zjawisk > > zelazna i racjonalna matematyka, jest "dziewica" w blaku > > pozostalych ech, mimo ze jej materialne przelozenia, > > ktore widzimy w ksiazkach itd sa latwo przyswajalnym > > jedzeniem dla umyslow poszukujacych prawdy, > > a tym samym dalszym oddaleniem na jakie jestesmy(musimy!) > > w stanie sie zgodzic(pojmowanie) > > ~~~ > Nie muszę się na nic takiego zgadzać, niczego nie podpiszę, bo tegoż nie > p r a g n ę ani trochę, "prawda absolutna" matematyzmu jest nieciekawa i > bez życia, w dodatku ma to determinować moje życie ? błe. a wiec sie boisz.to wynika z psychologii Jedynie do czego jestem przywiązany od urodzenia to życie, > jest ono naturalne, najmniej względne, najwięcej bezwzględne. no to juz cieplo.nieswiadomosc i 2 determinanty tanatos i eros.na tej podstawie ruch odbywa sie w nieswiadomosc-swiadomosci-nadswiadomosc.z czego nieswiadomosc(zrodlo) odgrywa we wspolczesnej psychanalizie bardzo doniosla role9absolutna) w konstrukcji czlowieka, a wiec rucho odbywa sie w ta strone. > Druga wartościowa wskazówka jest taka, żeby szanować życie, mieć > egzystencję jako realną i żywą podstawę, nie jako środek dla irrealnej > idei - na przykład, podczas supremacji religii w średniowiecznym świecie > osób, traktowano życie jako negatywny instrument ja nie jestem przeciwnikiem zycia, a wrecz przeciwnie.zycie to podstawa co nie znaczy ze mamy sie caly czas wokol niej krecic.demagogie w historii ide sa niestety tak jak zauwazyles, bardzo czesto szmacone i wykorzystywane do dosc watpliwej jakosci celow -. > Czy wystarczy ci historyczne uzasadnienie mojego indeterminizmu i > antydogmatyzmu - w świecie osób uparta wiara w prawdę jest atrakcyjniejsza > od samych niestałych prawd relatywnych - ? widzisz ja zaczalem od akceptacji tego co ty stawiasz na piedestal.nie mniej nie krece sie caly czas wokol tego, co nie znaczy ze nie powracam, bo czasem potrzebny jest taki kubel zimnej wody > > nie czujemy sie, ani nie jestesmy idealni > > bo zyjemy w swiecie echa idei i w ich odbiciach > > ~~~ > Nie jestem idealny, jestem realny, nie jestem odbiciem żadnej > ultra-racjonalistycznej formy - idei -. Nie wierzę w żaden świat > poza-realny, pragnę być "cieniem", "pozorem", "iluzją", "kłamstwem" > względem idealizmu, pragnę być obelgą dla idealizmu i bezgranicznie > smakować słodycz życia. Przebijesz się przez moje fortyfikacje ? nie chcesz byc jalowy.nie chcesz byc stadny.nie chcesz byc determinowany...czytam z tego jakies przerazenie...chce byc "cieniem", "pozorem", "iluzją", "kłamstwem" czytam w tym jakas słodka bajke > Jeszcze coś : kimże ja więcej mogę być, niż "echem idei", niż r e a l i s > t ą ? na cóż zda się matematyzm, który daje się tylko pomyśleć, ale nie p > r z e ż y ć ?! jaki jest pożytek dla życia, cóż w nim kreatywnego ? masz narzedzia zeby cos budowc i tworzyc...a nie tylko byc. zalezy co rozumiesz pod "przezyc"? > "Przykro mi", ale wciąż nie przekonałeś mnie do wyjścia poza mój > satanistyczny witalizm, nie-fenomenologiczny fenomenalizm i > antyidealistyczny realizm. jakos to przezyje, albo przezuje Nie żebym był zarozumiały, tylko to, że twoja > esencja jest więcej teoretyczna niż praktyczna, nie dajesz mi żywych > podstaw i dowodów do tego bym ja zaufał twojemu matematyzmowi. moja esencja burzy podzialy > Poza tym, sprawę pogarsza wrażenie, że stykam się z dogmatami - "zelaznej > konstrukcji liczb" - i to, że liczby uznaję za rozszerzoną mowę języka, > która z kolei nie wyraża w pełni e k s p r e s j i życia, a o to chodzi > w rozwijającej się mowie - od mowy ciała, mowy gestów, mowy języka po mowę > dźwięków muzycznych -. to nie jest dogmat otworz tylko oczy |
|
Kudlok [ nieaktywne ] Wysłano: 2004-07-10 12:37:59 |
Egowski fenomenalizm ciagle w swiecie liczb > > > Wszystko jest targane falą zjawisk, pozorów, iluzji, "prawd" i > "kłamstw", > > nieświadomości, wszystko jest niesolidne :> > > to fakt, co nie znaczy żeby żelaznie udowodnione obalać w imię pseudo > szczytnych racji > > 1. Gdzie ty widzisz "żelaźnie udowodnione"? Co? Kiedy? Przez kogo? Jakimi genialnymi metodami? Dokonał się jakiś przełom w metodologii nauk? Albo pojawila sie jakas ogolnie uznana doktryna filozoficzna? To ja najwyrazniej jakos nie na czasie jestem. A poza tym - jakies nowe swietosci sie na swiecie pojawily? Na postumencie z napisem "nie obalac"? A to niby dlaczego? Jesli jakis poglad da sie obalic, to nalezy to zrobic. A skoro wlasnie da sie obalic, to znaczy, ze byl jakis nie za bardzo. Wiec po co holubic to, co slabe? Wyrwac i opracowac nowe, silniejsze. I bedzie dobrze, az zjawi sie nastepny obalacz, ktory i to obali. Chyba na tym wlasnie polega postep mysli. [...] |
|
Tomasz [ nieaktywne ] Wysłano: 2004-07-10 16:04:22 |
error15 > 1. Gdzie ty widzisz "żelaźnie udowodnione"? Co? Kiedy? Przez kogo? Jakimi > genialnymi metodami? sparawa dotyczy konstytucji zmyslowego oparcia sądów na podstawie tychze. polecam literature m.in. z bardziej znanych davida hume,(przyczynowość zmyslowa), kartezjusza(słynne testy i obalenie wiarygodności danych zmysłowych) etc nie bede ich przytaczal bo mi sie nie chce, troche sie wysil i poczytaj literature, a nie siej paniki. aaa i na przyszlosc polecam czytanie watkow ze zrozumieniem |
|
Kudlok [ nieaktywne ] Wysłano: 2004-07-13 19:32:10 |
error15 > > 1. Gdzie ty widzisz "żelaźnie udowodnione"? Co? Kiedy? Przez kogo? > Jakimi > > genialnymi metodami? > > sparawa dotyczy konstytucji zmyslowego oparcia sądów na podstawie > tychze. > > polecam literature m.in. z bardziej znanych davida hume,(przyczynowość > zmyslowa), kartezjusza(słynne testy i obalenie wiarygodności danych > zmysłowych) etc > > nie bede ich przytaczal bo mi sie nie chce, troche sie wysil i poczytaj > literature, a nie siej paniki. > > aaa i na przyszlosc polecam czytanie watkow ze zrozumieniem Dziekuje uprzejmnie za porade :> I wlasnie mi chodzi o formulowanie sadow na podstawie danych empirycznych oraz wnioskowanie. 1. Wlasnie z lektury wspomnianego przez Ciebie Kartezjusza wynika, ze jedyne, czego mozna byc pewnym, to swoja wlasna egzystenja, czyz nie? 2. Nawet jezeli przyjmiemy, ze swiadectwo zmyslow jest wiarygodne, to uprzejmie prosze o wskazanie niezawodnych metod wniosowania. Bo poza dedukcja i indukcja zupelna, ktore maja bardzo ograniczone zastosowanie przy wnioskowaniu dotyczacym naszej rzeczywistosci, nie znamy niezawodnych metod wnioskowania. Stad tez wyplynelo moje zdziwienie odnosnie stwierdzenia "zelaznie udowodnione". |
|
Citizen X [ nieaktywne ] Wysłano: 2004-06-24 22:15:40 |
naczelny myslący > Krotkie pytanie > jakich filozofów, myslicieli, naukowcow uznajecie/uznawaliscie za > autorytet.jacy wywarli najwiekszy, najbardziej doniosly wplyw na wasz > rozwoj? Krótka odpowiedź: żadni. > moze jakies motta, ktore sa dla was wskazniami na tym "lez padole:p" Łez padole ?!? Fajna sprawa ta ziemia, Ci powiem. Mnie się podoba więc płakać nie zamierzam. > osobiscie dla mnie najwiekszy w swej pokorze i wpodejsciu byl sokrates i > slynne "wiem ze nic nie wiem" Ja wiem, ci mi potrzeba i co procentuje. |
|
Cień [ nieaktywne ] Wysłano: 2004-06-24 22:55:06 |
naczelny myslący > jakich filozofów, myslicieli, naukowcow uznajecie/uznawaliscie za > autorytet.jacy wywarli najwiekszy, najbardziej doniosly wplyw na wasz > rozwoj? > > moze jakies motta, ktore sa dla was wskazniami na tym "lez padole:p" > > osobiscie dla mnie najwiekszy w swej pokorze i wpodejsciu byl sokrates i > slynne "wiem ze nic nie wiem" Sokrates uber alles! Jego idealizm i krytyczne podejście do doczesności było wspaniałe! Poza tym idee Platońskie, dostojosć Nietzchego... Z naukowców - wielcy fizycy: Einstein, Heisenberg, Bohr, Schroedinger no i oczywiście Hawking. Również Darwin za utarcie nosa ciemnogrodowi, Pasteur za uratowanie wielu ludzi, za co miał same nieprzyjemności... No i jeszcze wujaszek Alicek, za umiłowanie wiedzy połączone z afirmacją życia i walką by pobyt na tym padole dokonywał się wedle naszych zamysłów! Motta?Cytaty?Złote myśli? Proszę bardzo!: Sokrates: "Krytonie, winien jestem Asklepiosowi jednego koguta,dopilnuj by tego nie zaniedbano" Philip K. Dick "Rzeczywistość to jest coś, co nie znika, gdy przestaje się w to wierzyć" Crowley "Lepiej badać własny umysł, niż jego brak u innych" NN "Bestiae sumus,ut non bestiae simus" (bestiami jesteśmy by bestiami się nie stać" Jonatan Swift "Kiedy pojawi się jakiś geniusz, możecie poznać go po tym, że wszyscy głupcy sprzymierzają sie przeciw niemu" Konrad Lorenz "Brakującym ogniwem pomiędzy ludźmi a małpami jesteśmy właśnie my" NN "Możecie dać barbarzyńcom miecze, karabiny, nawet armaty.Pod żadnym pozorem nie dawajcie im pióra, bo zrobią z was barbarzyńców" Starczy. :) |
|
Amorgen ( Nieobecni mają rację ) ![]() Wysłano: 2004-06-24 23:24:11 |
naczelny myslący > jakich filozofów, myslicieli, naukowcow uznajecie/uznawaliscie za > autorytet. Mam alergię na autorytety. Ale lubię Nietzschego i Camusa. > moze jakies motta, ktore sa dla was wskazniami na tym "lez padole:p" Dlaczego "łez"? Jeżeli jesteś smutny, popłacz sobie. Ja z Tobą płakać nie zamierzam. Mam inne zajęcia. :-D Motta? Jestem. Więc korzystam z życia. "Sam sobie sterem, żeglarzem, okrętem…" Fer aut feri. Pokorne cielę pierwsze dostaje po łbie. Człowiek człowiekowi - człowiekiem. Je pense donc je doute. Nic nie jest prawdą. Wszystko wolno. Hulaj dusza, piekła nie ma. :-)))))) Bez piwa nie byłoby życia na Ziemi. |
|
Locutus [ nieaktywne ] Wysłano: 2004-06-25 00:38:36 |
naczelny myslący Nie lubię filozofów :-) Ale gdybym miał już kogoś wymienić, to pewnie byliby to Arystyp z Cyreny, Friedrich Nietzsche oraz Stanisław Lem ;-) A genialne motta? Hmm... "Suae quisque fortunae faber est" "Per aspera ad astra" (tu autorów nie znam - może mnie ktoś oświeci) Oraz: "Ama et quod vis fac" (Aurelius Augustinus) "Mortem aliquid ultra est? Vita, si cupias mori" (Lucius Annaeus Seneca) Pzdr. LOKI |
|
toolka [ nieaktywne ] Wysłano: 2004-06-25 18:08:23 |
naczelny myslący > moze jakies motta, ktore sa dla was wskazniami na tym "lez padole:p" gdy nie ma w lodówce mojej ulubionej surówki-"vanitas vanitatum et omnia vanitas" gdy siedzę wieczorem na dachu mojego domku :)-"niebo gwiaździste nade mną i prawo moralne we mnie" gdy wyczuwam obojętność-"Cold silence has a tendency to atrophy any sense of compassion " gdy słucham muzyki-"You are the perfect drug" mogę rzec, iż na prawie każdym moim kroku można znaleźć adekwatne motto bądź cytat do danej sytuacji... ale nie ma jak to wierszyk "na górze róże, na dole fiołki...." ;)) pozdrawiam |
|
Kain ( k|D|j ) ![]() Wysłano: 2004-06-25 22:01:15 |
naczelny myslący Z fizykow zdecydowanie Feynman, z filozofow Kolakowski. Za co? Pokazali mi cos, czego wczesniej nie znalem. Pierwszy z nich potrafil "zarazic" fizyka, ktorej wczesniej nieznosilem (wytlumaczyc, zainteresowac); drugi uzmyslowil mi istnienie kilku istotnych problemow i udowodnil, ze filozofia nie jest taka glupia. |
|
Locutus [ nieaktywne ] Wysłano: 2004-06-26 01:02:10 |
naczelny myslący To zaraź jeszcze fizyką tego tutaj łebka: http://www.satan.pl/3forum/4/2/73057/75368/ :-P :-P :-P Pozdrawiam! LOKI |
|
Lectus [ nieaktywne ] Wysłano: 2004-06-26 01:03:14 |
naczelny myslący > krotkie pytanie: > > jakich filozofów, myslicieli, naukowcow uznajecie/uznawaliscie za > autorytet.jacy wywarli najwiekszy, najbardziej doniosly wplyw na wasz > rozwoj? Mao Tse Tung |
|
Tomasz [ nieaktywne ] Wysłano: 2004-06-26 01:08:31 |
naczelny myslący > Mao Tse Tung moze byc ale zbyt monotonnie sie ubieral |
|
Lectus [ nieaktywne ] Wysłano: 2004-06-28 16:08:46 |
naczelny myslący > > Mao Tse Tung > > moze byc ale zbyt monotonnie sie ubieral jak mawiał Sokrates - piekno jest tylko jedne; dobry styl podobnie |
|
Tomasz [ nieaktywne ] Wysłano: 2004-06-28 16:48:10 |
naczelny myslący > jak mawiał Sokrates - piekno jest tylko jedne; dobry styl podobnie jak mawial Mao Tse-Tung "Takt polega na tym, by wiedzieć, jak daleko można się posunąć, by nie posunąć się za daleko." |
|
lance [ nieaktywne ] Wysłano: 2004-06-26 13:34:12 |
pasztecik sojowy > krotkie pytanie: > > jakich filozofów, myslicieli, naukowcow uznajecie/uznawaliscie za > autorytet.jacy wywarli najwiekszy, najbardziej doniosly wplyw na wasz > rozwoj? > > moze jakies motta, ktore sa dla was wskazniami na tym "lez padole:p" > > osobiscie dla mnie najwiekszy w swej pokorze i wpodejsciu byl sokrates i > slynne "wiem ze nic nie wiem" > > za strony bardziej naukowej, acz ciagle filozoficznej byl > pitagoras(ciekawy gosc laczyl filozofie z nauka i mistycyzmem)-"wszystko > jest liczba" > Podam tylko te najbardziej dla mnie istotne - "Odkad prawda jest pozaracjonalna, jest nomożliwa do przekazania w jezyku rozumu". > dlaczego nie pozniejsi?? > bo wszystko wg mnie sie juz powtarzalo, tylko bardziej doprecyzowane i > specjalistyczne bylo(jest) |
|
Baal' Zebub [ nieaktywne ] Wysłano: 2004-06-26 20:35:57 |
naczelny myslący > jakich filozofów, myslicieli, naukowcow uznajecie/uznawaliscie za > autorytet.jacy wywarli najwiekszy, najbardziej doniosly wplyw na wasz > rozwoj? Nietzsche, Pascal, Barańczak, Dalaj Lama > moze jakies motta, ktore sa dla was wskazniami na tym "lez padole:p" Życie jest zbyt skomplikowane żeby mieć jakieś jedno motto. > dlaczego nie pozniejsi?? Bo wtedy były "stare dobre czasy"? :P |
|
Morticia [ nieaktywne ] Wysłano: 2004-08-04 16:34:03 |
naczelny myslący Albert Camus |
|
Locutus [ nieaktywne ] Wysłano: 2004-08-05 08:33:36 |
naczelny myslący Nie lubię egzystencjalizmu... Ma się nijak do biologicznej rzeczywistości... Pzdr. LOKI |
|
E g o ( Kalejdoskop piekieł ) ![]() Wysłano: 2004-08-13 02:59:14 |
Tak z ciekawości. > Ma się nijak do biologicznej rzeczywistości... ~~~ Czy mógłbyś to zaargumentować ? |
|
Locutus [ nieaktywne ] Wysłano: 2004-08-13 23:13:46 |
Tak z ciekawości. Podstawowym celem uświadamianym sobie przez organizmy żywe posiadające w miarę rozwinięty układ nerwowy, w tym człowieka, jest, dzięki obecności w konstytucji biologicznej organizmu mechanizmów kary i nagrody, dążenie do przyjemności (celem nieuświadomionym jest zaś zawsze replikacja genów, stąd też zachowania do niej prowadzące są odczuwane jako przyjemność właśnie). Egzystencjalizm chyba jednak z tego co się orientuję z lekcji języka polskiego w szkole (wiem, że to bardzo mało, ale zawsze więcej niż nic) daleki jest od afirmacji dążenia do szczęścia i pogoni za przyjemnościami jako podstawowego celu ludzkiego życia... Pozdrawiam! LOKI |
Ludowy Komisarz Zdrowia ostrzega: wszystkie materiały umieszczone na stronie są własnością autorów.
Kopiowanie i rozpowszechnianie może być przyczyną... Tylko spróbuj. My zajmiemy się resztą :>






















