| Satan.pl > Forum > Komentarze > | [ Zaloguj się ] [ Rejestracja ] |
| Transgresja 121 | Satanizm 387 | Komentarze 513 | Szkice 235 | TechnoPark 203 | FAQ 15 |
Archiwum: wiadomości z wybranego wątku archiwalnego
| Tematy | Autor | Data |
|---|
| Spis działów / Spis wątków archiwalnych / Nowy wątek |
|---|
| Autor | Temat wątku: |
|---|
|
Cruk [ nieaktywne ] Wysłano: 2004-08-30 19:47:54 |
Uczucia - błogosławieństwo czy przekleństwo? Chcialbym poruszyc kwestie ludzkich uczuc. Czy według was przyjemnposc jakiej mogą dostarczyc nam uczucia warta jest bolu i cierpienia ktore moga wywolac te same uczucia? Zapewne kazdy z was, z nas dazy kogos- miej lub bardziej - jakims uczuciem negatywnym badz pozytywnym. Z tymi negatywnymi paradokslanie chyba latwiej jest sobie poradzic. z tym drugimi bywa jednak roznie. wszystko jest dobze dopuki dazymy uczuciem osoby ktore nie boją sie go zaakceptowac, sytuacja kaplikuje sie jednak w momecie kiedy np kochamy niewlasciwa osobe, niegotowa boadz poprostu niezainteresowaną:). sądze ze taka sytuacja wiekszosci z nas nie jest obca, kazdy w swoim zyciu mial, bedzie mial lub ma okres rozwazan na ten temat podzielcie sie wiec swoimi wniskami....czy warto czuc?? moze latwiej bylo by wyzbyc sie czlowieczenstwa...tego co odroznia gatunek ludzki od zwierząt. pozdr Cruk |
|
Kalina [ nieaktywne ] Wysłano: 2004-10-16 21:30:43 |
Uczucia - błogosławieństwo czy przekleństwo? Właściwie to jak by nie patrzył - wszystkie niemalże działania w konsekwencji przynoszą prędzej czy później ból. Jeśli liczymy się z konsekwencjami to możemy nieco ten ból złagodzić w zalążku. Problem z uczuciami pojawia się, gdy angażujemy się mocno w relacje z drugą osobą. No bo jak możemy przewidzieć co ta osoba zrobi, jak się zachowa... Nie wiemy od razu z kim mamy do czynienia. I kiedy okazuje się, że nasze uczucia ulokowaliśmy w kimś zupełnie nie odpowiadającym naszym wyobrażeniu o nim to wtedy pojawia się ból i cierpienie, na które nie byliśmy przygotowani. Ale cóż, co nas nie zabije co nas wzmocni :) Z resztą, czym byłoby życie bez uczuć? To one dają nam motywację do działania, napędzają nas i "dają kopa". Gdyby nie uczucia nie mielibyśmy możliwości odczuwać życia. Przecież człowiek, który wypiera się uczuc jest pusty i mdły. Wszystko, co daje motywację jest w pewien sposób dobry. Więc uczucia to chyba jednak błogosławieństwo, bo nic nie motywuje tak jak miłość i ból. |
|
Amorgen ( Nieobecni mają rację ) ![]() Wysłano: 2004-10-16 22:10:22 |
Uczucia - błogosławieństwo czy przekleństwo? > Właściwie to jak by nie patrzył - wszystkie niemalże działania w > konsekwencji przynoszą prędzej czy później ból. Jestes fatalistka?... Jezeli liczysz na bol, to w koncu go otrzymasz. Ot, tak troche na zasadzie samospelniajacej sie przepowiedni. > Problem z uczuciami pojawia się, gdy angażujemy się mocno w relacje z > drugą osobą. No bo jak możemy przewidzieć co ta osoba zrobi, jak się > zachowa... Nie wiemy od razu z kim mamy do czynienia. Ryzyk-fizyk. Rosyjska ruletka. :P > nic nie motywuje tak jak miłość i ból. Nie tylko milosc i nie tylko bol. Nie zawezaj horyzontu uczuc tylko do tych dwoch elementow. To troche tak, jak ogladanie kolorowego filmu w wersji czarno-bialej, z wyboru. :) |
|
Kalina [ nieaktywne ] Wysłano: 2004-10-17 01:41:52 |
Uczucia - błogosławieństwo czy przekleństwo? > > Właściwie to jak by nie patrzył - wszystkie niemalże działania w > > konsekwencji przynoszą prędzej czy później ból. > > Jestes fatalistka?... Jezeli liczysz na bol, to w koncu go otrzymasz. Ot, > Dopiero co się przejechałam nieładnie. Może rozgoryczenie jeszcze przemawia przeze mnie. > tak troche na zasadzie samospelniajacej sie przepowiedni. > Możliwe. Jednak nie wierzę w to, że zawsze będzie kiepsko. Aż tak źle to ze mną nie jest :)) > > > Problem z uczuciami pojawia się, gdy angażujemy się mocno w relacje z > > > drugą osobą. No bo jak możemy przewidzieć co ta osoba zrobi, jak się > > > zachowa... Nie wiemy od razu z kim mamy do czynienia. > > Ryzyk-fizyk. Rosyjska ruletka. :P > A i owszem. Tylko czasem upadki bardzo bolą... > > nic nie motywuje tak jak miłość i ból. > > Nie tylko milosc i nie tylko bol. Nie zawezaj horyzontu uczuc tylko do > tych > dwoch elementow. To troche tak, jak ogladanie kolorowego filmu w wersji > czarno-bialej, z wyboru. :) Akurat to mi się nasunęło. Nie rozgraniczam jednak uczuć jedynie w relacjach miłość - nienawiść, szczęście - ból. |
|
Amorgen ( Nieobecni mają rację ) ![]() Wysłano: 2004-10-17 13:38:32 |
Uczucia - błogosławieństwo czy przekleństwo? > Możliwe. Jednak nie wierzę w to, że zawsze będzie kiepsko. Aż tak źle to > ze mną nie jest :)) :P > > Ryzyk-fizyk. Rosyjska ruletka. :P > > > A i owszem. Tylko czasem upadki bardzo bolą... Upadki zawsze bola. Mniej lub wiecej, to juz kwestia indywidualnej wrazliwosci i odpornosci. Ale czegos ucza przy okazji. Wedlug prostackiej zasady - "przez dupe do rozumu". |
|
Lazarus [ nieaktywne ] Wysłano: 2004-09-30 19:21:54 |
Uczucia - błogosławieństwo czy przekleństwo? Uczucia, to wstręny aspekt człowieczeństwa, utrudniający znacznie osiągnięcie pełnego oglądu eidetycznego i dotknięcia czystych pojęć. To one czynią z nas rasę potępionych. Nie możemy się ich wyzbyć, jedyną więc rzeczą, którą możemy zrobić jest próba choć częściowego ich ujarzmienia. Tym między innymi zajmuje się magia. Tako rzekłem, Łazarz |
|
Amorgen ( Nieobecni mają rację ) ![]() Wysłano: 2004-10-01 21:57:16 |
Uczucia - błogosławieństwo czy przekleństwo? > Uczucia, to wstręny aspekt człowieczeństwa, Dlaczego aż « wstrętny » ? Czyżbyś nienawidził uczuć ? Nienawiść to też uczucie. Jedno z silniejszych. Jakoś trudno ci je było ujarzmić, kiedy pisałeś ten tekst. >To one czynią z nas rasę potępionych. Dlaczego “potępionych"? Przez kogo? Przez jakiego sędziego? Zawodzisz posępnie o potępieniu człowieka, niczym starotestamentowy prorok. Na jakiej podstawie ? Jeszcze trochę, a zaczniesz z przeraźliwym łomotem walić się piąchą w piersi i przepraszać, że w ogóle żyjesz. Bogactwo uczuć po prostu czyni z nas zwierzęta z gatunku homo sapiens. Jeżeli przypadkiem nie jesteś w stanie tego zaakceptować, twoja rzecz. > [uczucia] utrudniają znacznie > osiągnięcie pełnego oglądu eidetycznego i dotknięcia czystych pojęć. Nirwana, ataraksja, nieludzka abstrakcja, doskonała obojętność, « sztuczna szczęka, sztuczny mózg i ręka ». A. I. Sztuczna inteligencja. Tylko inteligencja. Nic ponad to. Czysty, zimny umysł. Superkomputer… Brrr… Czy tego właśnie pragniesz ? Takim chciałbyś się stać ? So mote it be ! LOL ! Od razu mówię – osobiście dziękuję pięknie za taką wizjonerską sugestię rozwoju ludzkości. To nie dla mnie. Ja w każdej chwili muszę wiedzieć, że żyję, intensywnie przeżywać, odczuwać moją jednorazową fantasmagorię istnienia. Jeżeli pewnego dnia po przebudzeniu będę czuła tylko obojętność, po prostu nie chcę dalej istnieć. Obracanie w wypranym z emocji łebku czystymi, abstrakcyjnymi pojęciami zagłodzi mnie emocjonalnie i nie wystarczy mi na długo. I nie da się w żadnym razie porównać z satysfakcją, jakiej dostarcza mi na przykład realizowanie choćby najmniejszej z moich życiowych pasji. Tako rzecze ognista Amorgen. (ROTFL!) |
|
Lazarus [ nieaktywne ] Wysłano: 2004-10-02 09:08:16 |
Uczucia - błogosławieństwo czy przekleństwo? Hahahahahahahaha! Laleczka na druciku zatrzęsła się z gniewu! Bez uczuć? Jak będe żyć bez uczuć? Gdybyś ich nie miała nie musiałabyś się tego bać! Wyzbycie się uczuć jest przeniesieniem na wyższy poziom egzystencji. I nie bój się, nie byłoby Ci smutno, że nic nie czujesz. A mówią na to- śmierć... Wiecznie tfuj, Łazarz |
|
Amorgen ( Nieobecni mają rację ) ![]() Wysłano: 2004-10-02 13:28:52 |
Pieprzenie w bambus bez argumentow =>EOT > Hahahahahahahaha! Laleczka na druciku zatrzęsła się z gniewu! O, widze, ze zaczynamy od argumentow ad personam.... No coz, nie wyglada toto obiecujaco. Trudno. Mylisz sie. Po prostu odpisalam na twoje posciatko. Gniewac sie na kogos, kogo mialam okazje poczytac jedynie marnych kilka razy w wirtualu? Nie widze dlaczego. Nie badz smieszny. I nie przeceniaj swojego znaczenia. > Wyzbycie się uczuć jest przeniesieniem na wyższy poziom egzystencji. Pisanie czegos takiego to pieprzenie kotka za pomoca mlotka. Bzdury, androny i srututucje. IMHO. A zreszta, juz przeciez pisalam poprzednio - rob, co chcesz, przenos sie, dokad ci sie zywnie (albo niezywnie) podoba, wylatuj sobie na ten chimeryczny, wyzszy poziom egzystencji - mnie nic do tego. >I nie > bój się, nie byłoby Ci smutno, że nic nie czujesz. Nie boje sie. A ty sie nie wysilaj, bo to, co wlasnie napisales, jest zalosne. I chyba nawet tego nie czujesz, bo wlasnie bujasz na wyzszym IYHO poziomie egzystencji. Poza granica zdrowego rozsadku, ktora przekroczyles dosc dawno temu, bezwiednie i nielegalnie. >A mówią na to- > śmierć... Poeci mowia o tym ladniej : "O feudalna wlascicielko naszych dni i nocy, Łasico cmentarna naszych dni i nocy Arko z kości, bramo z kości, wieżo z kości, różo z kości..." Prochu nie wymysliles. Ani tym bardziej - dynamitu. Memento mori. Carpe horas. Niniejszym oglaszam EOT. Z braku rzeczowych argumentow z twojej strony. Swoja wlasna do usranej smierci, Amorgen |
|
Locutus [ nieaktywne ] Wysłano: 2004-10-02 23:54:58 |
Uczucia - błogosławieństwo czy przekleństwo? Już Ci napisałem, łosieńku kosmaty, że gdybyś faktycznie nie posiadał uczuć, to nie robiłbyś zupełnie nic, nie będąc zdolnym do odczuwania jakiejkolwiek satysfakcji, ani jakiejkolwiek nieprzyjemności... Pzdr. LOKI (Förbannat) |
|
Cruk [ nieaktywne ] Wysłano: 2004-09-30 19:31:14 |
Uczucia - błogosławieństwo czy przekleństwo? > Uczucia, to wstręny aspekt człowieczeństwa, utrudniający znacznie > osiągnięcie pełnego oglądu eidetycznego i dotknięcia czystych pojęć. To > one czynią z nas rasę potępionych. Nie możemy się ich wyzbyć, jedyną więc > rzeczą, którą możemy zrobić jest próba choć częściowego ich ujarzmienia. > Tym między innymi zajmuje się magia. Blad interpretacji. Magia zajmuje sie nei tyle co ujazmianiem ludzkich uczuc a raczej umiejetnym spozytkowaniem energii jaką one produkują. Ukierunkowaniem jej i uksztaltowaniem w taki sposob aby byla ona przydatna do uprzednio wyznaczonych celow. pozdr Cruk |
|
Lazarus [ nieaktywne ] Wysłano: 2004-10-02 08:51:29 |
Uczucia - błogosławieństwo czy przekleństwo? cyt."Magia zajmuje się tym, czym chcemy, by się zajmowała". Pozdrawiam, Łazarz |
|
kraps [ nieaktywne ] Wysłano: 2004-10-06 20:04:00 |
Uczucia - błogosławieństwo czy przekleństwo? > Uczucia, to wstręny aspekt człowieczeństwa, utrudniający znacznie > osiągnięcie pełnego oglądu eidetycznego i dotknięcia czystych pojęć. To > one czynią z nas rasę potępionych. Nie możemy się ich wyzbyć, jedyną więc > rzeczą, którą możemy zrobić jest próba choć częściowego ich ujarzmienia. Ostre slowa! Nie sadzisz, ze czlowiek jako istota stadna kieruje sie wlasnie emocjami, gdyz to one rzadza zachowaniami spolecznymi, natomiast "rozumowe " podejscie do napotkanych problemow czesto sluzy uzasadnieniu decyzji podjetych wczesniej pod wplywem emocji. Moim zdaniem, uczuc nie nalezy tlumic czy ujarzmiac, gdyz osoba ich pozbawiona stalaby sie kaleka. Wyobraz sobie slepego w swiecie kolorow! Tak wygladalby osobnik pozbawiony emocji w spoleczenstwie. Emocje nalezy raczej ukierunkowywac w taki sposob, aby czerpac z nich sile i dobre samopoczucie. "Czyste pojecia" sa wskazane w matematyce, a nie w zyciu. Pozdr. (ps. wlasnie testuje nowego Knoppixa, stad brak polskich znakow - nie ma jeszcze polskiej wersji) |
|
Lazarus [ nieaktywne ] Wysłano: 2004-10-10 17:02:10 |
Uczucia - błogosławieństwo czy przekleństwo? > Emocje nalezy > raczej ukierunkowywac w taki sposob, aby czerpac z nich sile i dobre > samopoczucie. To właśnie rozumiem przez "ujarzmić". Źle mnie odebrałeś. Dobrze wiem, że uczucia są rzeczą ludzką i pozbycie się ich jest nierealne. Myślę jednak, że ich brak ułatwiłby wiele spraw. Tako rzekłem (dla niekumatych- to jest żart!!!), Lazarus |
|
kraps [ nieaktywne ] Wysłano: 2004-10-12 19:32:09 |
Uczucia - błogosławieństwo czy przekleństwo? > To właśnie rozumiem przez "ujarzmić". Źle mnie odebrałeś. Dobrze wiem, że > uczucia są rzeczą ludzką i pozbycie się ich jest nierealne. Myślę jednak, > że ich brak ułatwiłby wiele spraw. > > Tako rzekłem (dla niekumatych- to jest żart!!!), Zawsze mozna zrobic lobotomie ;)) Nie wiem czy ulatwi to zycie, ale na pewno pozbawi (a przynajmniej stlumi) emocje. Szkoda tylko, ze za jednym zamachem "wytnie sie" te mile, jak np. radosc zwyciestwa, jak i te mniej pozadane - jak gorycz porazki! A wiec: Ludu pracujacy miast i wsi - lobotomia rulez ;)) pozdro Kraps ps. Ale faktem jest, ze czasami emocje bardzo przeszkadzaja. Szczegolnie przy podejmowaniu trudnych decyzji... |
|
Locutus [ nieaktywne ] Wysłano: 2004-10-01 00:02:32 |
Uczucia - błogosławieństwo czy przekleństwo? > Uczucia, to wstręny aspekt człowieczeństwa, utrudniający znacznie > osiągnięcie pełnego oglądu eidetycznego i dotknięcia czystych pojęć. To > one czynią z nas rasę potępionych. Nie możemy się ich wyzbyć, jedyną więc > rzeczą, którą możemy zrobić jest próba choć częściowego ich ujarzmienia. > Tym między innymi zajmuje się magia. Sratatata... równie dobrze możemy stwierdzić, że wstrętnym aspektem człowieczeństwa uniemożliwiającym osiągnięcie pełnego oglądu jest trawienie, pierdzenie, czy posiadanie szczątkowego wyrostka robaczkowego. Uczucia są po prostu elementem naszej biologii, elementem niezbędnym do stworzenia prawidłowych relacji międzyosobniczych, elementem, który gra ważną rolę w praktycznie każdym procesie, do którego człowiek angażuje swój mózg, są spuścizną po naszych ewolucyjnych przodkach, którym jak widzimy wychodzą jak najbardziej na zdrowie. Nie potrafię wyobrazić sobie świata bez uczuć - pomijając już fakt, że życie ludzkie stałoby się o wiele uboższe, doprowadziłoby to zapewne do stagnacji i zagłady ludzkości - no bo po co płodzić potomstwo, skoro to nie daje przyjemności? Po co zajmować się własnym rozwojem, skoro nie daje to żadnej satysfakcji? Człowiek zapewne siadłby na dupie i umarł z głodu nic nie robiąć (bo ani nuda ani głód nie wywołałyby nieporzyjemnych UCZUĆ, bo w ogóle by ich nie było). Pzdr. LOKI |
|
Lazarus [ nieaktywne ] Wysłano: 2004-10-02 08:59:58 |
Uczucia - błogosławieństwo czy przekleństwo? > Uczucia są po prostu elementem naszej biologii, elementem niezbędnym do > stworzenia prawidłowych relacji międzyosobniczych, elementem, który gra > ważną rolę w praktycznie każdym procesie, do którego człowiek angażuje > swój mózg. cyt."uczucia są (...) aspektem człowieczeństwa"- kto mówił, że nie? > po co płodzić potomstwo, skoro to nie daje przyjemności? Po co > zajmować się własnym rozwojem, skoro nie daje to żadnej satysfakcji? a po co robić to wszystko, skoro i tak umrzemy? (Tylko nie mów, że dla potomnych, bo każdy człowiek jest wśrodku małym egoistą i gdy przychodzi śmierć, ma ich pewnie głęboko w dupie- przynajmniej ja bym miał.) pozdro. Łazarz |
|
Locutus [ nieaktywne ] Wysłano: 2004-10-02 23:40:18 |
Uczucia - błogosławieństwo czy przekleństwo? > cyt."uczucia są (...) aspektem człowieczeństwa"- kto mówił, że nie? Uczucia są NIEZBĘDNYM aspektem człowieczeństwa - Ty zaś mówisz, że nie. > a po co robić to wszystko, skoro i tak umrzemy? (Tylko nie mów, że dla > potomnych, bo każdy człowiek jest wśrodku małym egoistą i gdy przychodzi > śmierć, ma ich pewnie głęboko w dupie- przynajmniej ja bym miał.) No właśnie po to, że wyzwala to odpowiednie UCZUCIA zgodnie z mechanizmem kary i nagrody wpisanym w naszą biologiczną konstytucję. Pzdr. LOKI (Forbannet) |
|
Hastur [ nieaktywne ] Wysłano: 2004-10-02 23:27:31 |
Uczucia - błogosławieństwo czy przekleństwo? > > Po co > > zajmować się własnym rozwojem, skoro nie daje to żadnej satysfakcji? > > a po co robić to wszystko, skoro i tak umrzemy? Przecież stoi jak byk: dla satysfakcji. |
|
Kryspian [ nieaktywne ] Wysłano: 2004-10-26 00:22:54 |
Uczucia - błogosławieństwo czy przekleństwo? a o jakie "uczucia" Ci chodzi??? bo jest ich wiele: nienawisc,zazdrosć,poządanie,pycha,rywalizacja, miłosć..etc....... Why uczucie łaczysz z bólem???? nawet to najgłupsze"miłosc" moze dawac satysfakcje ...że o innych bardziej 'racjonalnych" nie wspomne????? Nienawisc..chec zemsty.. nie ma nic bardziej budujacego... daje Ci siłe i cheć do walki... adrenalinka fika w góre:))) ..ból??? jaki qwa ból... ??? bolec ma wroga>>> Wiekszosc cywilizacji powstała w wyniku szlachetnego odczucia 'pomnazania gatunku" lol, a ich potega rosła w miare wytepiania wrogów zewnetrznych... wiec i "nienawisc" i "rywalizacja" i "zazdrosć".... blablabla... gdy stepiały ich "odczucia" i stawały sie gnusno-leniwe(cywilizacje) stawały sie łupem hord barbarzyńców którzy mieli jedno odczucie: "zabij" i "mnóz sie" ..czyli zaś to samo..., i tak sie qwa kreci... ,prawdopodobnie za kilkanascie -kilkadziesiat lat cywilizacja zachodu jaka znamy padnie pod ciosami barbarzyńców majacych na ustach okrzyk..;Allachu Akbar... i Dzihad.. >> mam to w dupie.. ja nie dozyje ale wam współczuje... (uczucie... najpodlejsze ze wszystkich... jak rannemu psu...) PS.. jeszcze tu qwa jestem???????????????????...hipokryckie ś... |
|
Cruk [ nieaktywne ] Wysłano: 2004-10-26 16:26:03 |
Uczucia - błogosławieństwo czy przekleństwo? > a o jakie "uczucia" Ci chodzi??? bo jest ich wiele: > nienawisc,zazdrosć,poządanie,pycha,rywalizacja, miłosć..etc....... > Why uczucie łaczysz z bólem???? nawet to najgłupsze"miłosc" moze dawac > satysfakcje ...że o innych bardziej 'racjonalnych" nie wspomne????? > Nienawisc..chec zemsty.. nie ma nic bardziej budujacego... daje Ci siłe i > cheć do walki... adrenalinka fika w góre:))) ..ból??? jaki qwa ból... ??? > bolec ma wroga>>> > Wiekszosc cywilizacji powstała w wyniku szlachetnego odczucia 'pomnazania > gatunku" lol, a ich potega rosła w miare wytepiania wrogów > zewnetrznych... wiec i "nienawisc" i "rywalizacja" i "zazdrosć".... > blablabla... > gdy stepiały ich "odczucia" i stawały sie gnusno-leniwe(cywilizacje) > stawały sie łupem hord barbarzyńców którzy mieli jedno odczucie: "zabij" i > "mnóz sie" ..czyli zaś to samo..., i tak sie qwa kreci... ,prawdopodobnie > za kilkanascie -kilkadziesiat lat cywilizacja zachodu jaka znamy padnie > pod ciosami barbarzyńców majacych na ustach okrzyk..;Allachu Akbar... i > Dzihad.. >> mam to w dupie.. ja nie dozyje ale wam współczuje... > (uczucie... najpodlejsze ze wszystkich... jak rannemu psu...) > PS.. jeszcze tu qwa jestem???????????????????...hipokryckie ś... Jesli nie znajdujesz powiazania miedzy uczuciami a bolem to...wsumie niewiem czy ci wspolczoc czy zazdroscic...to chyba zalezy czym sie kierowales kiedy wpadles na taki pomysl. jezeli to z czystej glupoty i niewiedzy to ci wspolczoje jezeli natomiast wpadles na to bo spojzales na to z jakiejs nie znanej mi strony to zazdroszcze i gratuluje:) ale watpie zeby owa perspektywa istniala...bo to co przedstawiles jest malo obiektywne. rozpatrujesz bowiem tylko jedna strone uczoc...kochales kiedys kogos?? wiesz co to niespelniona milosc?? po towjej wypowiedzi wywnioskowac mozna ze chyba niewiesz.... w kazdym razie nie zycze ci tego:) P.S. ktos cie zmusil do rejestracji na satanie??? bo zachowujesz sie conajmniej jak by cie mama rano nie przytulila.... pozdr Cruk |
|
Kryspian [ nieaktywne ] Wysłano: 2004-10-26 21:23:54 |
Uczucia - błogosławieństwo czy przekleństwo? kochales kiedys > kogos?? wiesz co to niespelniona milosc?? po towjej wypowiedzi > wywnioskowac mozna ze chyba niewiesz.... w kazdym razie nie zycze ci > tego:) rotflllll..kochałem i kocham :)) i jestem kochany a niespełniona miłosc mi sie nie trafiła nigdy:)...były luźne zwiazki...wiele oj wiele ..a poźniej miłosc która trwa i jest spełniona:).. a wiem wiecej na te tematy niz by Ci sie mogło wydawac ale nevermind:PPP..nie lubie po prostu płaczków i stękaczy>>>> > P.S. ktos cie zmusil do rejestracji na satanie??? bo zachowujesz sie > conajmniej jak by cie mama rano nie przytulila.... o niedajboshe... śniłoby mi sie w nocy i obudziłbym sie zlany perlistym potem;PPP Prosze tylko o usuniecie mojego profilu i sie nie moge doczekac ptaszorku...rotfllll |
|
Cruk [ nieaktywne ] Wysłano: 2004-10-27 08:02:03 |
Uczucia - błogosławieństwo czy przekleństwo? > kochales kiedys > > kogos?? wiesz co to niespelniona milosc?? po towjej wypowiedzi > > wywnioskowac mozna ze chyba niewiesz.... w kazdym razie nie zycze ci > > > tego:) > > > rotflllll..kochałem i kocham :)) i jestem kochany a niespełniona miłosc mi > sie nie trafiła nigdy:)...były luźne zwiazki...wiele oj wiele ..a poźniej > miłosc która trwa i jest spełniona:).. a wiem wiecej na te tematy niz by > Ci sie mogło wydawac ale nevermind:PPP..nie lubie po prostu płaczków i > stękaczy>>>> no to tylko pozazdroscic:) nikt nie wie tylko co ktos kto przezyl to na wlasnej skorze doswiadczen praktycznych nie da sie zastapic zadna teoria... > > > > P.S. ktos cie zmusil do rejestracji na satanie??? bo zachowujesz sie > > > conajmniej jak by cie mama rano nie przytulila.... > > o niedajboshe... śniłoby mi sie w nocy i obudziłbym sie zlany perlistym > potem;PPP > Prosze tylko o usuniecie mojego profilu i sie nie moge doczekac > ptaszorku...rotfllll aaa jednak ktos cie zmusil:] pozdr Cruk |
|
Vaylaar [ nieaktywne ] Wysłano: 2004-09-29 12:27:17 |
Uczucia - błogosławieństwo czy przekleństwo? > Chcialbym poruszyc kwestie ludzkich uczuc. Czy według was przyjemnposc > jakiej mogą dostarczyc nam uczucia warta jest bolu i cierpienia ktore moga > wywolac te same uczucia? Wg. mnie tak. Uważam tak dla tego, że zarówno przyjemność, ból i cierpienie jest tym, czego każdy człowiek potrzebuje. Tak... bólu i cierpienia również. Każde doświadczenie jednego z tych uczuć jest kształcące w pewnym stopniu. Po za tym gdyby ludzie nie czuli nic, było by więcej osobników w stylu Adolfa Hitlera... A tego chyba nie chcielibyśmy ?? > (...)czy warto czuc?? moze latwiej bylo by wyzbyc sie czlowieczenstwa...tego > co odroznia gatunek ludzki od zwierząt. Jeszcze raz powiem. WARTO!!! Tyle że najlepiej było by umieć zapanować nad tymi uczuciami i czuć kiedy się chce. I tego Ci życzę. A co do wyzbywania się człowieczeństwa. Po co??? Po to jesteś człowiekiem żeby być nim w pełni i kożystać z tego co daje Ci świat. Przytoczę najprostrzy przykład: gdybyś nie czuł, nie potrzebował byś sexu (który jak sądzę przynosi Ci wiele przyjemności). Bez uczuć był byś pozbawiony tego, co uważasz za ważne i niezbędne. Bo NIE CZUŁ BYŚ POTRZEBY OSIĄGNIĘCIA TEGO !!! Pozdrawiam i życzę sukcesów Vaylaar |
|
Cruk [ nieaktywne ] Wysłano: 2004-09-29 13:03:28 |
Uczucia - błogosławieństwo czy przekleństwo? > Jeszcze raz powiem. WARTO!!! Tyle że najlepiej było by umieć zapanować > nad tymi uczuciami i czuć kiedy się chce. I tego Ci życzę. A co do > wyzbywania się człowieczeństwa. Po co??? Po to jesteś człowiekiem żeby być > nim w pełni i kożystać z tego co daje Ci świat. Przytoczę najprostrzy > przykład: gdybyś nie czuł, nie potrzebował byś sexu (który jak sądzę > przynosi Ci wiele przyjemności). Bez uczuć był byś pozbawiony tego, co > uważasz za ważne i niezbędne. Bo NIE CZUŁ BYŚ POTRZEBY OSIĄGNIĘCIA TEGO > !!! No fakt ze bez uczuciowosc ma jak wszystko swoje minusy. I masz takze racje co do tego ze najlepeiej bylo by czuc tylko wtedy kiedy sie chce jeszcze lepiej to co sie chce...ale czlowiek niestety jest tak marny ze niepotrafi panowac nawet nad soba.... pozdr Cruk > > Pozdrawiam i życzę sukcesów > > Vaylaar |
|
Vaylaar [ nieaktywne ] Wysłano: 2004-09-29 17:44:53 |
Uczucia - błogosławieństwo czy przekleństwo? > (...)ale czlowiek niestety jest tak marny ze niepotrafi panowac nawet nad > soba.... Masz rację. Człowiek jest marny. Lecz My jako Sataniści nie jesteśmy marni, czyż nie?? No chyba że zdaży się wyjątek... A panowanie nad sobą samym jest podstawą! Pozdrawiam i życzę sukcesów Vaylaar |
|
Cruk [ nieaktywne ] Wysłano: 2004-09-29 23:38:01 |
Uczucia - błogosławieństwo czy przekleństwo? > > (...)ale czlowiek niestety jest tak marny ze niepotrafi panowac nawet > nad > soba.... > > Masz rację. Człowiek jest marny. Lecz My jako Sataniści nie jesteśmy > marni, czyż nie?? No chyba że zdaży się wyjątek... A panowanie nad sobą > samym jest podstawą! nie da sie w pelni zapanowac nad czyms czego sie nie zna. pozdr cruk |
|
Vaylaar [ nieaktywne ] Wysłano: 2004-09-30 12:05:14 |
Uczucia - błogosławieństwo czy przekleństwo? > nie da sie w pelni zapanowac nad czyms czego sie nie zna. Satanizm jest drogą do poznania. Również samego siebie Pozdrawiam i życzę sukcesów, Vaylaar |
|
Cruk [ nieaktywne ] Wysłano: 2004-09-30 15:32:36 |
Uczucia - błogosławieństwo czy przekleństwo? > > nie da sie w pelni zapanowac nad czyms czego sie nie zna. > > Satanizm jest drogą do poznania. Również samego siebie choc bys byl samym szatanem nie jestes wstanei w pelni poznac samego siebie. pozdr Cruk |
|
Vaylaar [ nieaktywne ] Wysłano: 2004-09-30 18:36:37 |
Uczucia - błogosławieństwo czy przekleństwo? > choc bys byl samym szatanem nie jestes wstanei w pelni poznac samego > siebie. Tak. Dobrze o tym wiem. Mówiłem tylko że jest to droga do poznania siebie. Nie powiedziałem że do całkowitego poznania, prawda ??? Pozdrawiam i życzę sukcesów, Vaylaar |
|
Cruk [ nieaktywne ] Wysłano: 2004-09-30 19:24:32 |
Uczucia - błogosławieństwo czy przekleństwo? > > choc bys byl samym szatanem nie jestes wstanei w pelni poznac samego > > > siebie. > > Tak. Dobrze o tym wiem. Mówiłem tylko że jest to droga do poznania > siebie. Nie powiedziałem że do całkowitego poznania, prawda ??? owszem. ale napisales to w odpowiedzi na moje stwierdzenie ze nie da sie panowac nad czyms czego sie nie zna. a przyznajac mi teraz racje w fakcie ze czlowiek nigdy nie pozna do konca siebie udowadniasz nie adekwatnosc twojej odpowiedzi prawda???:) pozdr Cruk > > Vaylaar |
|
Vaylaar [ nieaktywne ] Wysłano: 2004-09-30 20:46:05 |
Uczucia - błogosławieństwo czy przekleństwo? > owszem. ale napisales to w odpowiedzi na moje stwierdzenie ze nie da sie > panowac nad czyms czego sie nie zna. a przyznajac mi teraz racje w fakcie > ze czlowiek nigdy nie pozna do konca siebie udowadniasz nie adekwatnosc > twojej odpowiedzi prawda???:) Nieadekwatność?? Czytasz uważnie?? Napisałem że Satanizm jest drogą do poznania samego siebie. Przyznałem że nie da się do końca poznać samego siebie. Pisząc to, stwierdziłem (myśląc logicznie) że Satanizm ułatwia w/w cel do granic możliwości. Teraz mi powiedz: gdzie tu widzisz nieadekwatność ?? Pozdrawiam i życzę sukcesów, Vaylaar |
|
Tomasz [ nieaktywne ] Wysłano: 2004-09-02 22:19:38 |
Uczucia - błogosławieństwo czy przekleństwo? Czy według was przyjemnposc > jakiej mogą dostarczyc nam uczucia warta jest bolu i cierpienia ktore moga > wywolac te same uczucia? zalezy od gustow i trybu zycia, niekoniecznie wybieranego z tzw wlasnej woli. nie mniej w tym pytaniu zawarles jedna wazna uniwersalna prawde, ze wszystko "rozdygotane" dazy zawsze do rownowagi w perspektywie czasu.to jak mozna sie odchylac, w ktora strone i do jakiego stopnia zalezy od nas i od tego co poza nami(srodowisko, spoleczenstwo itd).wplyw mamy jedynie na to 1 |
|
Cruk [ nieaktywne ] Wysłano: 2004-09-02 22:33:25 |
Uczucia - błogosławieństwo czy przekleństwo? > nie mniej w tym pytaniu zawarles jedna wazna uniwersalna prawde, ze > wszystko "rozdygotane" dazy zawsze do rownowagi w perspektywie czasu.to > jak mozna sie odchylac, w ktora strone i do jakiego stopnia zalezy od nas > i od tego co poza nami(srodowisko, spoleczenstwo itd).wplyw mamy jedynie > na to 1 > hmm...a co jesli powiem ze to my kształtujemy wlasne otoczenie i srodowisko:> bo tak przeciesz jest. nie do konca jest tak ze niemamy wplywu na to co jest dookola nas aczkolwiek faktem jest ze nie na wszystko mamy wplyw przynajmniej nie na tyle zeby ustawic sie i nie musiec zastanawiac sie nad ty mczy uczucia sa potrzebne i uciazliwe:] pozdr Cruk |
|
Tomasz [ nieaktywne ] Wysłano: 2004-09-03 12:02:42 |
Uczucia - błogosławieństwo czy przekleństwo? > hmm...a co jesli powiem ze to my kształtujemy wlasne otoczenie i > srodowisko:> tak to prawda, celowo uproscilem moja wypowiedz nie wprowadzajac tego zawiklania.jednak patrzac ogolnie na srodowisko mamy na nie wplyw, ktory potem odbija sie do nas i znas znow w srodowisko itd..., ale jest to nie mniej wplyw minimalny w skali globalnej i w zakresach wszech dziedzin w jakim sie poruszamy.dlatego to pominalem |
|
pingwin3k [ nieaktywne ] Wysłano: 2004-09-01 18:05:33 |
Uczucia - błogosławieństwo czy przekleństwo? Za odpowiedź niech posłuży film "Equilibrium". Pingwin3k bez uczuć by nie mógł. One sprawiają, że rzeczywistość nie jest rzeczownikiem [rzeczywistość to nie rzeczownik, jak by się mogło na pierwszy rzut oka wydawac ;] ]. Uczucia sprawiają, że człowiek podlega ciągłym zmianom [nieważne czy na gorsze, czy lepsze]. |
|
vortex [ nieaktywne ] Wysłano: 2004-09-09 05:29:41 |
Uczucia - błogosławieństwo czy przekleństwo? > Za odpowiedź niech posłuży film "Equilibrium". świetny film > One sprawiają, że rzeczywistość nie jest rzeczownikiem > [rzeczywistość to nie rzeczownik, jak by się mogło na pierwszy rzut oka > wydawac ;] ]. hmm kiepski jestem z cześci mowy czy tam zdania (z polaka zawsze na miernych leciałem) może rozwiń temat bo mnie zainteresował :P |
|
Pavel [ nieaktywne ] Wysłano: 2004-09-01 09:11:10 |
Uczucia - błogosławieństwo czy przekleństwo? > Chcialbym poruszyc kwestie ludzkich uczuc. Czy według was przyjemnposc > jakiej mogą dostarczyc nam uczucia warta jest bolu i cierpienia ktore moga > wywolac te same uczucia? Uczucia to właśnie są rekacje na odpowiednie bodźce. Jest cierpienie i cierpienie. Fizyczne się znosi, a psychiczne się wybiera. To odnosi się oczywiście do głeboko świadomych ludzi, czyli części dorosłych. > [...] > Z tymi negatywnymi paradokslanie chyba latwiej > jest sobie poradzic. z tym drugimi bywa jednak roznie. wszystko jest dobze > dopuki dazymy uczuciem osoby ktore nie boją sie go zaakceptowac, sytuacja > kaplikuje sie jednak w momecie kiedy np kochamy niewlasciwa osobe, > niegotowa boadz poprostu niezainteresowaną:). Zauroczenie to nie miłość. Jak dziewczyna nie jest chętna być z Tobą, albo jeszcze do tego nie dojrzała to może nie powinieneś darzyć jej miłością, bo sam sobie wbijasz gwóźdź w kolano. A zauroczenie dość szybko mija jak świadomie przestaniemy robić wszystko, żeby zaspokoić ten instynktownym "bum" hormonów. > sądze ze taka sytuacja > wiekszosci z nas nie jest obca, kazdy w swoim zyciu mial, bedzie mial lub > ma okres rozwazan na ten temat podzielcie sie wiec swoimi wniskami....czy > warto czuc?? moze latwiej bylo by wyzbyc sie czlowieczenstwa...tego co > odroznia gatunek ludzki od zwierząt. Gatunek ludzki należy do królestwa zwierząt, uczucia są tu elementem wspólnym. Uczucia to "interfejs" życia, taki pulpit sterowniczy, bez nich się nie da, bo to przypominałoby chodzenie po linie w zupełnej ciemności, a w dodatku to czy spadniesz miałoby dla Ciebie takie samo znaczenie co udana przeprawa, czyli żadne. Nie odpowiem Ci, czy warto czuć, bo to pytanie nie ma sensu. Powiem tylko, że uczucia można w pewnej mierze kontrolować i należy to robić, aby tzw. szczęście towarzyszyło nam częściej. To jedna z niewielu zalet bycia homo sapiens... > pozdr > Cruk Emocjonalne pozdrowienia... ;o) Pavel The Great |
|
Vampire [ nieaktywne ] Wysłano: 2004-08-31 16:53:06 |
Uczucia - błogosławieństwo czy przekleństwo? > Chcialbym poruszyc kwestie ludzkich uczuc. Czy według was przyjemnposc > jakiej mogą dostarczyc nam uczucia warta jest bolu i cierpienia ktore moga > wywolac te same uczucia? Owszem warta jest taka przyjemność, gdyż o negatywnych uczuciach można po pewnym czasie po prostu zapomnieć, a pozytywne napedzają pozytywną energią na długi czas. Więc warto niekiedy trochę pocierpieć, wiedząc, iż czeka nas w zazmian coś pozytywnego. ....czy > warto czuc?? moze latwiej bylo by wyzbyc sie czlowieczenstwa...tego co > odroznia gatunek ludzki od zwierząt. Warto czuć i warto kontrolować swoje uczucia. Pozdrawiam Vampire |
|
vortex [ nieaktywne ] Wysłano: 2004-09-09 05:51:37 |
Uczucia - błogosławieństwo czy przekleństwo? > Owszem warta jest taka przyjemność, gdyż o negatywnych uczuciach można po > pewnym czasie po prostu zapomnieć, a pozytywne napedzają pozytywną energią > na długi czas. Więc warto niekiedy trochę pocierpieć, wiedząc, iż czeka > nas w zazmian coś pozytywnego. zależy sporo od charakteru, niektórzy wszedzie widzą coś dobrego inni odwrotnie, ich zdania pewnie bedą też odwrotne > Warto czuć i warto kontrolować swoje uczucia. byle nie kontrolować ich całkowicie bo wtedy też jesteśmy robotami, powinien być pierwiastek chaosu :) > > Pozdrawiam > Vampire > pozdrawiam vortex |
|
Sabinit ( Pijana Bogów Krwią ) ![]() Wysłano: 2004-08-31 19:07:31 |
Uczucia - błogosławieństwo czy przekleństwo? Na ogół nie pozwalam uczuciom rządzić... Odrzucam ludzi nawet, tych, na których mi zależy, nie pozwalam sobie i innym być szczęśliwymi. To czasem daje się we znaki... :/ Jednakże nie potrafię i chyba nie chcę się tego pozbywać. Psychiczna masochistka- może... Staram się nie dopuszczać do siebie nikogo, nie chodzi mi tu o zabawę w kokony czy coś, poprostu jest granica tajemnicy, której nikt nie przekroczy, gdyż ja sobie tego nie życzę. Może kiedyś samotność zacznie mi dogryzać... Nie wiem, co wtedy będzie... Zapewne jakoś to przeboleję, jak wszystko inne. Mówi się trudno i żyje się dalej, nieprawdaż? Zapewne ta "zimno suczość" mnie uratowała nie raz przed kolejnymi ranami, gdyż już na starcie pomaga mi wykształcić w sobie mór obronny który przyjmuje atak na siebie jeśli taki następuje. Dzięki niemu kolejne porażki sercowe nie są dla mnie już tak bolesne jak kiedyś... Pozdr! |
|
vortex [ nieaktywne ] Wysłano: 2004-09-09 05:49:31 |
Uczucia - błogosławieństwo czy przekleństwo? > Na ogół nie pozwalam uczuciom rządzić... Odrzucam ludzi nawet, tych, na > których mi zależy, nie pozwalam sobie i innym być szczęśliwymi. To czasem > daje się we znaki... :/ Działając wbrew swoim uczuciom to działanie wbrew sobie, nie mówie o całkowitym poddaństwie wobec uczuć bo to z kolei działanie przeciw rozumowi czyli też sobie :) znajdz złoty środek > Jednakże nie potrafię i chyba nie chcę się tego > pozbywać. Psychiczna masochistka- może... Staram się nie dopuszczać do > siebie nikogo, nie chodzi mi tu o zabawę w kokony czy coś, poprostu jest > granica tajemnicy, której nikt nie przekroczy, gdyż ja sobie tego nie > życzę. Może kiedyś samotność zacznie mi dogryzać... Nie wiem, co wtedy > będzie... Zapewne jakoś to przeboleję, jak wszystko inne. jak wszystko inne... nie obrażaj sie na świat za to co Cie kiedyś spotkało :P to nie jego wina > Mówi się trudno > i żyje się dalej, nieprawdaż? trudno mówi sie jak stanie sie coś złego z zewnątrz, jak staje sie coś złego z wewnątrz, kiedy sama siebie ranisz bez potrzeby to lepiej to zmień, potem bedziesz żałować > Zapewne ta "zimno suczość" mnie uratowała > nie raz przed kolejnymi ranami, gdyż już na starcie pomaga mi wykształcić > w sobie mór obronny który przyjmuje atak na siebie jeśli taki następuje. > Dzięki niemu kolejne porażki sercowe nie są dla mnie już tak bolesne jak > kiedyś... oj, mam koleżanke z którą byłem jakiś rok temu, na początku było super, istna sielanka, a potem dała mi do zrozumienia że wcale nie jestem ideałem i że może to wszystko sie skończyć jak spotka kogoś innego. Niby oczywiste, w obu sprawach miała racje ale jednak są to słowa których nie powinno sie mówić. Cała radość ze związku dość szybko sie ulotniła, zamiast sie cieszyć że jest i fajnie spedzać czas to zacząłem bać sie żę odejdzie, czesto miałem chandre. Związek po prostu nie miał szans przetrwać, jeśli od razu zakłada sie koniec to predzej czy później sie to skończy. Wyobraź sobie że spotykasz wymażonego dla siebie partnera, jest super, a on Ci mówi że oficjalnie jest z Tobą, że sypia z Tobą, żę robicie różne rzeczy razem, ale że nie podzeli sie z Tobą niczym wiecej bo nie chce być zraniony(z tego co piszesz wygląda na to że Ty tak robisz wiec popatrz z drugiej strony). Prawdopodobnie pierwsza myśl byłaby taka że nie ufa Ci, a zaufanie to jeden z najważniejszych czynników utrzymujących związek. "człowiek nie tyle pragnie być kochanym co zrozumianym" Orwell jeśli dwie osoby rozumią sie bardzo dobrze są sobie bliskie, dzieki tej bliskości zrozumiały sie lepiej, dogłebniej, bez bliskości znajomość byłaby tylko znajomością, "cześć co słychać?" i to wszystko, chcesz tak? na koniec powiem krótko ryzykując dostaniesz szczeście i cierpienie, nic nie robiąc nie dostaniesz nic, a Twoja psychika Cie za to ukaze, tak jesteśmy zaprogramowani > > > Pozdr! pozdrawiam vortex (kolejny raz kłade sie o 6:00 rano :/ może dlatego tyle bredze :D) |
|
Sabinit ( Pijana Bogów Krwią ) ![]() Wysłano: 2004-09-09 16:49:02 |
Uczucia - błogosławieństwo czy przekleństwo? > Działając wbrew swoim uczuciom to działanie wbrew sobie, nie mówie o > całkowitym poddaństwie wobec uczuć bo to z kolei działanie przeciw > rozumowi czyli też sobie :) znajdz złoty środek Łatwo powiedzieć trudniej zrobić. > trudno mówi sie jak stanie sie coś złego z zewnątrz, jak staje sie coś > złego z wewnątrz, kiedy sama siebie ranisz bez potrzeby to lepiej to > zmień, potem bedziesz żałować Może tak, a może nie... > Wyobraź sobie że spotykasz wymażonego dla siebie partnera, jest super, a > on Ci mówi że oficjalnie jest z Tobą, że sypia z Tobą, żę robicie różne > rzeczy razem, ale że nie podzeli sie z Tobą niczym wiecej bo nie chce być > zraniony(z tego co piszesz wygląda na to że Ty tak robisz wiec popatrz z > drugiej strony). Prawdopodobnie pierwsza myśl byłaby taka że nie ufa Ci, a > zaufanie to jeden z najważniejszych czynników utrzymujących związek. > "człowiek nie tyle pragnie być kochanym co zrozumianym" Orwell > jeśli dwie osoby rozumią sie bardzo dobrze są sobie bliskie, dzieki tej > bliskości zrozumiały sie lepiej, dogłebniej, bez bliskości znajomość > byłaby tylko znajomością, "cześć co słychać?" i to wszystko, chcesz tak? Masz racje. Jednakże moja osobowość jest jednocześnie testem... jeśli komuś zależeć na mnie będzie, to prędzej czy później rozłupie tę skorupę, a jeśli komuś nie będzie zależeć i nie będzie mnie tak naprawdę kochał to podda się. Wtedy będę wiedzieć czy pomóc mu do siebie dotrzeć czy też nie. Chcę podkreślić, że nie jest to celowe, poprostu taka jestem z natury, trzeba się do mnie długo "dokopywać", a ostatnimi czasy doszło do mnie, że mogę tego używać jako właśnie takiego testu. > na koniec powiem krótko > ryzykując dostaniesz szczęście i cierpienie, nic nie robiąc nie dostaniesz > nic, a Twoja psychika Cię za to ukarze, tak jesteśmy zaprogramowani Odpowiedz mi na pytanie... Masz szansę przeżyć fantastyczną miłość, jedyną w swoim życiu, jak z bajki, tę prawdziwą. Wszystko jest wprost magiczne! Jednak wiesz również o tym, że ta miłość potrwa zaledwie np. pół roku, bo ta druga osoba np. umrze. Czy mimo tego chcesz przeżyć te chwile??? Ja bym nie chciała... Gdyż po zakończeniu tej "bajki" nie było by co po mnie zbierać, rozsypałabym się na dobre. Cierpiałabym przez resztę życia. Zamknęła się w sobie na dobre, a na dodatek w jakimś zimnym pałacu... Co dzień żal wypływający z mego serca zalewałby świat. Ja również przestałabym istnieć... Pozdr! |
|
Locutus [ nieaktywne ] Wysłano: 2004-09-10 18:20:13 |
Uczucia - błogosławieństwo czy przekleństwo? Lepiej zalowac ze sie cos zrobilo, niz ze sie czegos nie zrobilo :] Pzdr. LOKI (Biedronka) |
|
Sabinit ( Pijana Bogów Krwią ) ![]() Wysłano: 2004-09-10 22:45:27 |
Uczucia - błogosławieństwo czy przekleństwo? > Lepiej zalowac ze sie cos zrobilo, niz ze sie czegos nie zrobilo :] > > Pzdr. > LOKI (Biedronka) Jak kto woli. Jak komu wygodnie. Wszystko zależy od perspektywy z której się spogląda na pewne sprawy. Pozdr! |
|
Loup [ nieaktywne ] Wysłano: 2004-09-13 01:13:08 |
Uczucia - błogosławieństwo czy przekleństwo? > Lepiej zalowac ze sie cos zrobilo, niz ze sie czegos nie zrobilo :] Jak dla mnie - jeden pies, Loki. Mówią, że jedyne czego możesz żałować to bezczynność. Głupota, IMHO. Wiara w taką "złotą" myśl w połączeniu z bezmyślnością prowadzi do robienia największych głupot, byleby nie siedzieć bezczynnie. Pieprze to, wolę czasami odpuścić. Loup. |
|
vortex [ nieaktywne ] Wysłano: 2004-09-10 09:12:58 |
Uczucia - błogosławieństwo czy przekleństwo? > Łatwo powiedzieć trudniej zrobić. indeed, sam lawiruje gdzieś w pobliżu jednak nadal obijam sie o ściany tego pokoju :] >> potem bedziesz żałować > > Może tak, a może nie... jak uważasz, ja bym żałował że marnuje życie na zadreczanie sie > Masz racje. Jednakże moja osobowość jest jednocześnie testem... jeśli > komuś zależeć na mnie będzie, to prędzej czy później rozłupie tę skorupę, > a jeśli komuś nie będzie zależeć i nie będzie mnie tak naprawdę kochał to > podda się. Wtedy będę wiedzieć czy pomóc mu do siebie dotrzeć czy też nie. żeby komuś zależało musi najpierw być na czym zależeć a wątpie żeby zależało komuś na tym że drugiej osobie nie zależy :> uczucie potrzebuje gleby na której może wyrosnąć zanim stanie sie drzewem wytrzymującym huragan z korzeniami miażdżącymi stal, pierwsze ziarnko nie przebije skorupy, musisz coś dać od siebie, coś co pokaże że pod skorupą jest coś warte rozłupywania > Chcę podkreślić, że nie jest to celowe, poprostu taka jestem z natury, > trzeba się do mnie długo "dokopywać", a ostatnimi czasy doszło do mnie, że > mogę tego używać jako właśnie takiego testu. różne swoje zachowania można tłumaczyć sobie na różne sposoby :) putanie czy chcesz taka być, czy jest to wygodne, czy lepiej bedziesz sie czuła będąc zamknieta czy otwarta... jeśli Ci to odpowiada to nikt nie broni :] > Odpowiedz mi na pytanie... Masz szansę przeżyć fantastyczną miłość, jedyną > w swoim życiu, jak z bajki, tę prawdziwą. Wszystko jest wprost magiczne! > Jednak wiesz również o tym, że ta miłość potrwa zaledwie np. pół roku, bo > ta druga osoba np. umrze. Czy mimo tego chcesz przeżyć te chwile??? nie chciałbym tego wiedzieć, sam też bym nie zakładał końca, a gdyby to była Ta osoba, która do mnie pasuje i z którą byłbym szcześliwy to chciałbym to przeżyć, już mam za sobą dwa dość poważne w skutkach zwiazki, oba były sielanką i oba skończyły sie dość nieprzyjemnie, w jednym do końca próbowaliśmy to uratować w drugim było w połowie powiedziane że to może sie rozpaść, wiedząc że ta osoba którą darzyłem pewnym uczuciem zakłada rozstanie było mi nieprzyjemnie, śmierć to co innego, chciałbym to przeżyć choćby po to żeby dać tej osobie najlepsze ostatnie pół roku życia, poza tym raz sie żyje i może do końca życia już w nikim sie nie zakocham. Gdybym jednak wiedział że mam przeżyć cudowne chwile i ma sie to skończyć bo ta druga osoba miałaby zamiar poskakać z kwiatka na kwiatek tak po prostu to znaczyłoby że nie darzy mnie tym czym ja bym darzył ją, tego bym nie chciał. Śmierć to coś czego nie wybieramy jak jesteśmy szcześliwi > Ja bym nie chciała... Gdyż po zakończeniu tej "bajki" nie było by co po > mnie zbierać, rozsypałabym się na dobre. Cierpiałabym przez resztę życia. > Zamknęła się w sobie na dobre, a na dodatek w jakimś zimnym pałacu... Co > dzień żal wypływający z mego serca zalewałby świat. Ja również > przestałabym istnieć... szkoda... nie wiem jak na mnie by to zadziałało, nie wiem czy bym sie podniósł, już sie podniosłem z 2 dość powaznych wstrząsów i jak narazie radze sobie sam :) i wydaje mi sie że przeżyłbym coś takiego, na pewno nie bez bólu ale chyba bym przeżył, wole czuć wielką miłość a potem wielkie cierpienie, bo wtedy czuje że żyje, jakbym nie czuł nic... równie dobrze już można umrzeć :P > > Pozdr! pozdrawiam vortex |
|
Sabinit ( Pijana Bogów Krwią ) ![]() Wysłano: 2004-09-10 15:57:19 |
Uczucia - błogosławieństwo czy przekleństwo? > > żeby komuś zależało musi najpierw być na czym zależeć a wątpie żeby > zależało komuś na tym że drugiej osobie nie zależy :> uczucie > potrzebuje gleby na której może wyrosnąć zanim stanie sie drzewem > wytrzymującym huragan z korzeniami miażdżącymi stal, pierwsze ziarnko nie > przebije skorupy, musisz coś dać od siebie, coś co pokaże że pod skorupą > jest coś warte rozłupywania Więc dam sznasę lecz małą, za dużo już z siebie straciłam.Jesli to będzie to, to wystarczyć będzie spojżenie. > różne swoje zachowania można tłumaczyć sobie na różne sposoby :) putanie > czy chcesz taka być, czy jest to wygodne, czy lepiej bedziesz sie czuła > będąc zamknieta czy otwarta... jeśli Ci to odpowiada to nikt nie broni > :] To jest dla mnie wygodne. Jest mi z tym dobrze. > szkoda... > nie wiem jak na mnie by to zadziałało, nie wiem czy bym sie podniósł, już > sie podniosłem z 2 dość powaznych wstrząsów i jak narazie radze sobie sam > :) i wydaje mi sie że przeżyłbym coś takiego, na pewno nie bez bólu ale > chyba bym przeżył, wole czuć wielką miłość a potem wielkie cierpienie, bo > wtedy czuje że żyje, jakbym nie czuł nic... równie dobrze już można umrzeć > :P Cierpienia z czasem stają się nie do zniesienia. Nie chcę umierać w bólu, choć z drugiej strony, nie byłoby dużego cierpienia gdybym umierała ze świadomością tego, iż zaraz znów będę z tą osobą. Połączeni w śmierci na zawsze ze sobą, lecz kto wie jak jest po drugiej stronie.... Nikt mi przecież nie obieca tego, że odzyskam to co straciłam. Pozdr! |
|
vortex [ nieaktywne ] Wysłano: 2004-09-10 18:20:28 |
Uczucia - błogosławieństwo czy przekleństwo? > Więc dam sznasę lecz małą, za dużo już z siebie straciłam.Jesli to będzie > to, to wystarczyć będzie spojżenie. związek z kimś to nie tracenie siebie, nie wiem co za zdarzenie tak na Ciebie wpłyneło ale cóż to Twoje życie, żyj zgodnie z sobą, bylebyś nie żałowała :) > To jest dla mnie wygodne. Jest mi z tym dobrze. wiec tak żyj > Cierpienia z czasem stają się nie do zniesienia. Nie chcę umierać w bólu, > choć z drugiej strony, nie byłoby dużego cierpienia gdybym umierała ze > świadomością tego, iż zaraz znów będę z tą osobą. Połączeni w śmierci na > zawsze ze sobą, lecz kto wie jak jest po drugiej stronie.... Nikt mi > przecież nie obieca tego, że odzyskam to co straciłam. jak dla mnie samotność to bardzo nieprzyjemne uczucie, jednak niewłaściwy partner to chyba jest jeszcze gorsze :) Rób jak chcesz, nie napisze teraz wiecej bo sie zorientowałem że juz jestem spóźniony wiec spadam > > Pozdr! pozdrawiam vortex |
|
Sabinit ( Pijana Bogów Krwią ) ![]() Wysłano: 2004-09-10 22:44:19 |
Uczucia - błogosławieństwo czy przekleństwo? Więc nadal będę szła moją ciemną, zimną, leśną ścieżką. Jednakże ją już znam i się jej nie boję. Zatre szlaki, bo tak będzie mi wygodnie, a jeśli ktoś podejmie się podążania za mną, przejdzie gąszcz i znajdzie mnie. Nie będę uciekać, nigdy tego nie robię. Poprostu będę szła przed siebie... Pozdr! |
|
May [ nieaktywne ] Wysłano: 2004-09-12 01:29:06 |
piekne > Więc nadal będę szła moją ciemną, zimną, leśną ścieżką.... ..Gdy las był pełeń ujadajacych wilków, idących swoją jedyna niepoznaną drogą. > Jednakże ją już > znam i się jej nie boję.... ..w każdym momencie, gdy zaglądam w siebie.. >... Zatre szlaki, bo tak będzie mi wygodnie, a jeśli > ktoś podejmie się podążania za mną... ....w nieskończoność. > przejdzie gąszcz i znajdzie mnie.... ....jakby siebie..... > Nie > będę uciekać, nigdy tego nie robię. Poprostu będę szła przed siebie... przez pustyne aż w końcu (wróce do domu?.) keep going.....going....going................. . pzdr M. |
|
Sabinit ( Pijana Bogów Krwią ) ![]() Wysłano: 2004-09-12 19:28:16 |
piekne > > Więc nadal będę szła moją ciemną, zimną, leśną ścieżką.... > ..Gdy las był pełeń ujadajacych wilków, idących swoją jedyna niepoznaną > drogą. > > Jednakże ją już > > znam i się jej nie boję.... > ..w każdym momencie, gdy zaglądam w siebie.. > >... Zatre szlaki, bo tak będzie mi wygodnie, a jeśli > > ktoś podejmie się podążania za mną... > ....w nieskończoność. > > przejdzie gąszcz i znajdzie mnie.... > ....jakby siebie..... > > Nie > > będę uciekać, nigdy tego nie robię. Poprostu będę szła przed > siebie... > przez pustyne aż w końcu (wróce do domu?.) > keep going.....going....going................. . Ciekawe uzupełnienie. Jednakże prosiłabym o nie przeinaczanie moich słów. ]:) Pozdr! |
|
Vixit [ nieaktywne ] Wysłano: 2004-09-29 02:45:05 |
Uczucia - błogosławieństwo czy przekleństwo? > Odpowiedz mi na pytanie... Masz szansę przeżyć fantastyczną miłość, jedyną > w swoim życiu, jak z bajki, tę prawdziwą. Wszystko jest wprost magiczne! > Jednak wiesz również o tym, że ta miłość potrwa zaledwie np. pół roku, bo > ta druga osoba np. umrze. Czy mimo tego chcesz przeżyć te chwile??? > Ja bym nie chciała... Gdyż po zakończeniu tej "bajki" nie było by co po > mnie zbierać, rozsypałabym się na dobre. Cierpiałabym przez resztę życia. > Zamknęła się w sobie na dobre, a na dodatek w jakimś zimnym pałacu... Co > dzień żal wypływający z mego serca zalewałby świat. Ja również > przestałabym istnieć... Myśląc w ten sposób oświadczasz, że jesteś tchórzem lub już wytworzyłaś sobie ten zimny pałac, więc przyjęcie i pielęgnacja owej miłości może zmienić życie tylko na lepsze. Oczywiście tylko jeżeli postąpisz tak w pełni świadomie i konsekwentnie. Pozdrowienia Vixit |
|
Sabinit ( Pijana Bogów Krwią ) ![]() Wysłano: 2004-09-29 19:04:53 |
Uczucia - błogosławieństwo czy przekleństwo? > Myśląc w ten sposób oświadczasz, że jesteś tchórzem lub już wytworzyłaś > sobie ten zimny pałac, więc przyjęcie i pielęgnacja owej miłości może > zmienić życie tylko na lepsze. Oczywiście tylko jeżeli postąpisz tak w > pełni świadomie i konsekwentnie. > Nie jestem tchórzem, poprostu mam pewnych spraw dość... Jeśli chodzi o kwestię zimnego zamczyska, to masz rację, wytworzyłam go już sobie i wbrew różnym stereotypom jest mi z tym dobrze :) Pozdr! |
|
Vixit [ nieaktywne ] Wysłano: 2004-09-30 22:59:57 |
Uczucia - błogosławieństwo czy przekleństwo? > Nie jestem tchórzem, poprostu mam pewnych spraw dość... Jeśli chodzi o > kwestię zimnego zamczyska, to masz rację, wytworzyłam go już sobie i wbrew > różnym stereotypom jest mi z tym dobrze :) Powstaje pytanie czy zamczysko istnieje wbrew tym stereotypom czy po prostu istnieje. Bo jeżeli w grę wchodzi pierwszy powód to sądzę, że dopiero poszukujesz. Może to po prostu wyraz dążenia do samozniszczenia, lub (tu już ryzykuję analizą) wołanie do świata? Kłaniając się do pasa, Vixit the Seer |
|
Sabinit ( Pijana Bogów Krwią ) ![]() Wysłano: 2004-10-01 15:37:39 |
Uczucia - błogosławieństwo czy przekleństwo? > Powstaje pytanie czy zamczysko istnieje wbrew tym stereotypom czy po > prostu istnieje. > Bo jeżeli w grę wchodzi pierwszy powód to sądzę, że dopiero poszukujesz. > Może to po prostu wyraz dążenia do samozniszczenia, lub (tu już ryzykuję > analizą) wołanie do świata? > Zgodzę się na dążenie do samozagłady... Dziwnym jest fakt, że mi to nie odpowiada, a wręcz pasuje. Spoglądam na świat z poza jego ringu. Z tą różnicą, że ja nie chcę do niego wchodzić, tak jak inni. Dobrze mi samej ze sobą. Zamykam się w sobie co raz bardziej z dnia na dzień. Wszystko tłumię w sobie. Jedym ujściem jest dla mnie muzyka... Słucham jej wszędzie, zawsze mam ze sobą discman-a, wsłuchuję się w to co kocham i spoglądam w niebo kiedy wracam ze szkoły po kolejnym pełnym nudnej rutyny dniu. Lecz wtedy już nic nie jest takie samo, bo słyszę to co chcę słyszeć i jest mi dobrze. Muzyka powoduje, że odpływam i nie chcę wracać, ale muszę. Nie zawsze jest to happy powrót, prawie nigdy. Nienawidzę tego co mnie otacza, staram się to ignorować. Dla mnie istnieje tylko świat dźwięku, poezji i sztuki. Ninawidzę rasy ludzkiej. Lecz skoro już tu jestm to wykorzystam dany mi czas. Mimio tego, iż jestm pełna pogardy dla samej siebie, jednakże tylko z tego tytułu, że jestem człowiekiem. Nikt jescze nie zrozumiał i nikt mnie nie zna. Nawet "przyjaciele" z którymi jestem już parę lat. Kiedyś twierdził jeden z nich, że mnie zna i to bardzo dobrze, więc się zapytałam "Znasz mnie czy moją przeszłość?", zbaraniał... Bo taka jest prawda, jedynymi rzeczami jakie oni wiedzą są historie które razem z nimi przeżyłam typu imprezy. Wolę być zagadką którą nikt nie zdąży zgadnąć nim minie czas. Mój charakter i światopogląd jest bardzo złożony... Mało kto go zorumie, a ciągłe tłumaczenie go bardzo mnie męczy... Pozdr! |
|
Vixit [ nieaktywne ] Wysłano: 2004-10-01 16:12:58 |
Uczucia - błogosławieństwo czy przekleństwo? Dziewczyno, Ty jesteś po prostu romantyczna :). Podoba mi się to :). Spójrz czasem na siebie (i Twoją muzykę) z takim samym dystansem z jakim spoglądasz na otaczający Cię świat. To nie zaboli :). Pozdrawiam przyklękając na jedno kolano, Vixit |
|
Sabinit ( Pijana Bogów Krwią ) ![]() Wysłano: 2004-10-01 22:07:44 |
Uczucia - błogosławieństwo czy przekleństwo? > Dziewczyno, Ty jesteś po prostu romantyczna :). Podoba mi się to :). > Spójrz czasem na siebie (i Twoją muzykę) z takim samym dystansem z jakim > spoglądasz na otaczający Cię świat. To nie zaboli :). > > Pozdrawiam przyklękając na jedno kolano, > Vixit Owszem jestem romantyczna, lecz jest to romantyzm mroczny... Spojżeć na siebie? Zastanowie się... ;) Nie zaboli... nie chcę sprawdzać... ;) Pozdr! |
|
Vixit [ nieaktywne ] Wysłano: 2004-10-02 16:41:11 |
Uczucia - błogosławieństwo czy przekleństwo? > Owszem jestem romantyczna, lecz jest to romantyzm mroczny... Spojżeć na > siebie? Zastanowie się... ;) Nie zaboli... nie chcę sprawdzać... ;) :) Nie może być zbyt słodko, prawda? Mówiąc bajkowym językiem: czekasz na dotknięcie ust, które wyrwie Cię z objęć stuletniego snu. Sen ten jest piękny i mroczny. Tak pasjonujący, że byle pocałunek Cię nie zbudzi. Ułuda porannej mgły wciągającej coraz głębiej w grzęzawiska. Odległy śpiew syren, zbyt pociągający by można było za nim nie pójść. Pozdrawiam, całując dłoń na tyle delikatnie by nie przerwać marzeń, Vixit |
|
Sabinit ( Pijana Bogów Krwią ) ![]() Wysłano: 2004-10-02 19:46:30 |
Uczucia - błogosławieństwo czy przekleństwo? > :) > Nie może być zbyt słodko, prawda? > Mówiąc bajkowym językiem: czekasz na dotknięcie ust, które wyrwie Cię z > objęć stuletniego snu. > Sen ten jest piękny i mroczny. Tak pasjonujący, że byle pocałunek Cię nie > zbudzi. > Ułuda porannej mgły wciągającej coraz głębiej w grzęzawiska. > Odległy śpiew syren, zbyt pociągający by można było za nim nie pójść. > > Pozdrawiam, całując dłoń na tyle delikatnie by nie przerwać marzeń, > Vixit Nawet książe z bajki mnie nie wyrwie ze "snu", bo mam świadomośc tego, że nic nie trwa wiecznie, a nie chcę żeby coś tak pięknego minęło. Dlatego też nie chce tego przeżywać, bo kiedy już dobiegnie końca nic ze mnie nie pozostanie. Wszystko, albo nic. Pozdr! |
|
Vixit [ nieaktywne ] Wysłano: 2004-09-28 11:36:45 |
Uczucia - błogosławieństwo czy przekleństwo? Po prostu boisz się zranienia i to uczucie Tobą rządzi. Ja to tak właśnie widzę. |
|
Sabinit ( Pijana Bogów Krwią ) ![]() Wysłano: 2004-09-28 14:40:11 |
Uczucia - błogosławieństwo czy przekleństwo? > Po prostu boisz się zranienia i to uczucie Tobą rządzi. > Ja to tak właśnie widzę. Iterpretacja własna... |
|
Pavel [ nieaktywne ] Wysłano: 2004-09-01 08:44:49 |
Uczucia - błogosławieństwo czy przekleństwo? > Na ogół nie pozwalam uczuciom rządzić... Odrzucam ludzi nawet, tych, na > których mi zależy, nie pozwalam sobie i innym być szczęśliwymi. Litości... > To czasem > daje się we znaki... :/ Jednakże nie potrafię i chyba nie chcę się tego > pozbywać. Psychiczna masochistka- może... Staram się nie dopuszczać do > siebie nikogo, nie chodzi mi tu o zabawę w kokony czy coś, poprostu jest > granica tajemnicy, której nikt nie przekroczy, gdyż ja sobie tego nie > życzę. Tajemnica to jedno, granica i dystans to drugie. Jeśli cierpiałaś w przeszłości z powodu niespełnionej miłości i teraz oglądamy tego skutki... weź się w garsć. Ja nauczyłem się na błedach następującej rzeczy. Nie dać się skrzywdzić to nie znaczy wycofać sie z życia, bo to Ci nie pozwoli być szczęśliwą... czyli dasz się skrzywdzić, a nawet zrobisz to sama. Jeśli kolejny związek leci, coś się sypie, fatum nie odstępuje Cię na krok, itp. itd. to wcale, a wcale nie musisz dać się _znowu_ zranić, wystarczy, że sama nie będziesz chciała się czuć zraniona. Świadomość emocji i reakcji na życie pozwala je w bardzo dużej mierze kontrolować. To działa, sprawdź i podziękuj ;o) > Może kiedyś samotność zacznie mi dogryzać... Nie wiem, co wtedy > będzie... Zapewne jakoś to przeboleję, jak wszystko inne. Mówi się trudno > i żyje się dalej, nieprawdaż? To o czym piszesz nie kojarzy mi się z życiem. W życiu należy pracować, działać, walczyć... rozumiesz? Inaczej człowiek może od razu pluć sobie w bordę, że wszystko przegrał, nie trzeba czekać 50 lat, żeby się o tym przekonać... > Zapewne ta "zimno suczość" mnie uratowała > nie raz przed kolejnymi ranami, gdyż już na starcie pomaga mi wykształcić > w sobie mór obronny który przyjmuje atak na siebie jeśli taki następuje. > Dzięki niemu kolejne porażki sercowe nie są dla mnie już tak bolesne jak > kiedyś... Wiem co czujesz. "Zimno suczość" moim zdaniem powinna wychodzić na jaw w odpowiednim momencie i tylko w razie konieczności. Takie nastawienie już na starcie, wg mnie, zniszczy każdy związek. > Pozdr! Pozdrawiam i przesyłam... ciasteczka ;o) Buziaczków nie będzie... ;-P Pavel The Great |
|
Sabinit ( Pijana Bogów Krwią ) ![]() Wysłano: 2004-09-01 21:07:41 |
Uczucia - błogosławieństwo czy przekleństwo? Dziękuję za serię dobrych rad, może wyciągne z nich jakieś wnioski. Wolę uczyć się na własnych błędach, mimo tego, iż czasem mnie przerasta ich efekt. Dzięki za ciastko :P Pozdr! |
|
Katera [ nieaktywne ] Wysłano: 2004-09-01 23:11:06 |
Uczucia - błogosławieństwo czy przekleństwo? to chyba jasne... uczucia sa konieczne... inaczej dawno by zanikly... wbrew temu, co piszesz - negatywne uczucia sa duzo bardziej destrukcyjne niz pozytywne nieodwzajemnione... szczegolnie jesli czlowiek nie ma w naturze nienawisci... niespelniona miloscia karmi sie poezja i muzyka :) |
|
Cruk [ nieaktywne ] Wysłano: 2004-09-02 14:40:34 |
Uczucia - błogosławieństwo czy przekleństwo? > wbrew temu, co piszesz - negatywne uczucia sa duzo bardziej destrukcyjne > niz pozytywne nieodwzajemnione... szczegolnie jesli czlowiek nie ma w > naturze nienawisci... w moim przypadku akurat nie masz racji:P ja duzo latwiej radze sobie z negatywnymi uczuciami....a są we mnie napewno. nieiwem...moze latwiej jest sie pogodzic czesto z bezsilnoscia wobec tych uczuc. > > niespelniona miloscia karmi sie poezja i muzyka :) o tym zdązylem sie juz przekonac:] pozd Cruk |
|
Katera [ nieaktywne ] Wysłano: 2004-09-04 13:19:43 |
Uczucia - błogosławieństwo czy przekleństwo? > w moim przypadku akurat nie masz racji:P ja duzo latwiej radze sobie z > negatywnymi uczuciami....a są we mnie napewno. nieiwem...moze latwiej jest > sie pogodzic czesto z bezsilnoscia wobec tych uczuc. dlatego napisalam o ludzkiej naturze... ja kiedys czulam ze kazde negatywne uczucie mnie oslabia.. teraz mnie wzmacnia :) |
|
Locutus [ nieaktywne ] Wysłano: 2004-09-02 01:37:58 |
Uczucia - błogosławieństwo czy przekleństwo? Nie zgodzę się z Tobą. Pzdr. LOKI |
|
Katera [ nieaktywne ] Wysłano: 2004-09-02 10:05:39 |
Uczucia - błogosławieństwo czy przekleństwo? > Nie zgodzę się z Tobą. he? w jakim wzgledzie? |
|
Locutus [ nieaktywne ] Wysłano: 2004-09-02 23:19:37 |
Uczucia - błogosławieństwo czy przekleństwo? Że negatywne uczucia są bardziej destrukcyjne niż nieodwzajemnione pozytywne. Nic, ale to naprawdę nic nie wywołuje takiej frustracji i takiego bólu psychicznego, jak odrzucona miłość... Pzdr. LOKI |
|
Katera [ nieaktywne ] Wysłano: 2004-09-04 13:24:00 |
Uczucia - błogosławieństwo czy przekleństwo? > Nic, ale to naprawdę nic nie wywołuje takiej frustracji i > takiego bólu psychicznego, jak odrzucona miłość... jak juz to rzecza, ktora taka frustracje (jesli tak to mozna nazwac) wywoluje niespelniona milosc, ktora juz nigdy nie bedzie miala szansy (np. w przypadku smierci jednej z polowek)...wierz mi... to, ze sie zakochasz (nawet jesli to bedzie zakochanie a nie tylko zadurzenie), a druga osoba nie odwzajemni tych emocji, to normalne... i trzeba nuczyc sie sobie z tym radzic... pamietaj, ze co Cie nie zabije, to Cie wzmocni... a odwzajemniona milosc znajduje sie, jak sie jej nie szuka :) |
|
Locutus [ nieaktywne ] Wysłano: 2004-09-07 18:30:26 |
Uczucia - błogosławieństwo czy przekleństwo? Masz racje, ale nie wyklucza to wcale tego, co ja powiedzialem... poza tym ludzie sa rozni... jednego bardziej wykancza nienawisc, innego milosc, ktora zostaje odrzucona, lub, co gorsze, odwzajelmniona, ale nie ma np. szans na realizacje ze wgledu na odleglosc, czy inne obiektywne okolicznosci... Poza tym jest jeszcze jedna rzecz potwierdzajaca moja teze: badania statystyczne wykazuja, ze najwiekszy procent samobojstw spowodowanych jest niespelniona miloscia :] A to chyba najdobitniej swiadczy, jak bardzo potrafi to zryc psychike... Pzdr. LOKI (Biedronka - codziennie nowe obrazenia) |
|
Katera [ nieaktywne ] Wysłano: 2004-09-09 15:49:14 |
Uczucia - błogosławieństwo czy przekleństwo? > badania > statystyczne wykazuja, ze najwiekszy procent samobojstw spowodowanych jest > niespelniona miloscia :] A to chyba najdobitniej swiadczy, jak bardzo > potrafi to zryc psychike... a czy te badania statystyczne uwzgledniaja zwichrowana psychike PRZED zakochaniem sie? bo ja uwazam, ze jak ktos ma nasrane w glowie na tyle, ze sie targnie na wlasne zycie, to mial tak juz wczesniej... |
|
Locutus [ nieaktywne ] Wysłano: 2004-09-10 17:34:27 |
Uczucia - błogosławieństwo czy przekleństwo? Ale to wlasnie nieszczesliwa milosc, a nie zaden inny czynnik indukuje samobojstwo :] Cmok! LOKI |
|
Katera [ nieaktywne ] Wysłano: 2004-09-12 11:50:36 |
Uczucia - błogosławieństwo czy przekleństwo? > Ale to wlasnie nieszczesliwa milosc, a nie zaden inny czynnik indukuje > samobojstwo :] a moze to tylko kropla, ktora przelewa czare? ja tego nie wiem i Ty tez nie. |
|
Locutus [ nieaktywne ] Wysłano: 2004-09-12 12:38:15 |
Uczucia - błogosławieństwo czy przekleństwo? Dlaczego akurat TA kropla, a nie jakas inna? Cmok! LOKI (Biedronka) |
|
Katera [ nieaktywne ] Wysłano: 2004-09-12 16:20:29 |
Uczucia - błogosławieństwo czy przekleństwo? > Dlaczego akurat TA kropla, a nie jakas inna? a skad ja to mam wiedziec? moze to po prostu latwo napisac w liscie pozegnalnym, a inne rzeczy trudniej opisac, wiec sie je pomija? nie wiem EOT |
|
Vampire [ nieaktywne ] Wysłano: 2004-09-12 20:07:09 |
Uczucia - błogosławieństwo czy przekleństwo? > Ale to wlasnie nieszczesliwa milosc, a nie zaden inny czynnik indukuje > samobojstwo :] > Nie tylko, oj nie tylko... Moze być posrednią przyczyną, ale istnieją tysiace innych powodów. Musiałbys być psychiatrą, aby rozgryźć psychikę samobójców (Oczywiście tych niedoszłych... ;)) Pozdrawiam Vampire |
|
Locutus [ nieaktywne ] Wysłano: 2004-09-14 01:20:08 |
Uczucia - błogosławieństwo czy przekleństwo? Nie napisałem, że jest to JEDYNA przyczyna, a tylko, że nieszczęśliwa miłość INDUKUJE samobójstwo i najprawdopodobniej bez niej do samobójstwa by nie doszło. Amen. Pzdr. LOKI (Bierdonka) |
|
Cruk [ nieaktywne ] Wysłano: 2004-09-24 12:39:14 |
Uczucia - błogosławieństwo czy przekleństwo? > a czy te badania statystyczne uwzgledniaja zwichrowana psychike PRZED > zakochaniem sie? bo ja uwazam, ze jak ktos ma nasrane w glowie na tyle, ze > sie targnie na wlasne zycie, to mial tak juz wczesniej... nie zupelnie jest tak jak pani mowi:P wszystko zalezy od -mowiac jezykiem elektronika- gestosci danych uczuc:) Ja pare lat temu smialem sie zludzi ktozy sie np cieli z jakich kolwiek powodow nawet jesli faktycznie mieli powody zeby to robic. uwazalem ze to glupota odbierac sobie zycie z powodu jakiegos nieudanego epizodu. teraz jednak dzieki takiej wlasnie nie odwazajemnionej milosci jakos odechcialo mi sie zyc a takie zeczy jak samobujstwo przestalo mnie smieszyc... co nie znaczy ze targne sie na swoje zycie bo zostalo jeszcze troche "zdrowego" rozsadku...a moze to tylko nadzieja...ale coz...nadzieja matką samobucjów:] pozdr Cruk |
|
Katera [ nieaktywne ] Wysłano: 2004-09-24 16:24:21 |
Uczucia - błogosławieństwo czy przekleństwo? ja zaraz samobojstwo popelnie jak przeczytam jeszcze jedno slowko w typie: chambórger (to akurat dzielo moich nowych uczniow, ale tu sa podobne przypadki) > Ja pare lat temu smialem sie zludzi ktozy sie np cieli z jakich kolwiek > powodow nawet jesli faktycznie mieli powody zeby to robic. ja pare lat temu uwazalam samobojcow za ludzi odwaznych, bo przeciez tak trudno targnac sie na wlasne zycie... mialam wtedy jakies 14 lat... 10 lat pozniej widze, ze to wlasnie zycie jest trudniejsze... i samobojcow uwazam za tchorzy... gdybym miala sie ciac za kazdym razem, kiedy moje uczucia zostaly brutalnie odrzucone, to bylabym jedna wielka chodzaca blizna... a co gdy facet, ktorego kochalam zginal w wypadku samochodowym?? mialam sie targnac na swoje zycie?? no bo przeciez juz nadziei nie bylo... a figa z makiem... jeszcze sie ze mna swiat troche pomeczy, bo z wlasnej woli nigdzie sie nie wybieram... > odechcialo > mi sie zyc to mija... tylko tego zalu nie nalezy pielegnowac w sobie... czlowiek sam sobie wkreca filmy... najgorsze jest jak ktos nie uczy sie na swoich dosiwadczeniach w tej kwestii (prawda Loki?)... nadal uwazam, ze najpierw czlowiek jest samobojca, a potem sie decyduje na ten krok... |
|
Locutus [ nieaktywne ] Wysłano: 2004-09-25 01:20:32 |
Uczucia - błogosławieństwo czy przekleństwo? > ja zaraz samobojstwo popelnie jak przeczytam jeszcze jedno slowko w typie: > chambórger (to akurat dzielo moich nowych uczniow, ale tu sa podobne > przypadki) Podziękuj swoim uczniom za chambórgera... aż się dziwię, że matka mnie nie opieprzyła za to, że tak głośno rżę po nocy :-P > ja pare lat temu uwazalam samobojcow za ludzi odwaznych, bo przeciez tak > trudno targnac sie na wlasne zycie... mialam wtedy jakies 14 lat... > 10 lat pozniej widze, ze to wlasnie zycie jest trudniejsze... i samobojcow > uwazam za tchorzy... gdybym miala sie ciac za kazdym razem, kiedy moje > uczucia zostaly brutalnie odrzucone, to bylabym jedna wielka chodzaca > blizna... Samobójcom śmierć! To takie małe motto moje i Tatki, przyłączasz się do niego? :-] > a co gdy facet, ktorego kochalam zginal w wypadku samochodowym?? mialam > sie targnac na swoje zycie?? no bo przeciez juz nadziei nie bylo... Podejrzewam, że ja w takim wypadku wymiękłbym i zakończył swoją egzystencję. Pozostaje mi podziwiać Twoją siłę, Siostra! > a figa z makiem... jeszcze sie ze mna swiat troche pomeczy, bo z wlasnej > woli nigdzie sie nie wybieram... :-P :-P :-P > to mija... Po roku, może dwóch... :-[ > tylko tego zalu nie nalezy pielegnowac w sobie... > czlowiek sam sobie wkreca filmy... najgorsze jest jak ktos nie uczy sie na > swoich dosiwadczeniach w tej kwestii (prawda Loki?)... Zejdź ze mnie, bo mi duszno. Zastanawiam się na czym ma polegać nauka, skoro emocje nie są czymś, co można wytresować. Można nauczyć się nie DZIAŁAĆ pod wpływem emocji - ale intensywność wewnętrznych przeżyć, które skłaniają do takich a nie innych myśli pozostaje, moja droga. > nadal uwazam, ze > najpierw czlowiek jest samobojca, a potem sie decyduje na ten krok... Wrażliwość psychiczna jest cechą o dwoistej determinacji - część to geny, ale druga część - bagaż doświadczeń, Katera. Nie zgodzę się z Twoją tezą. Pozdrawiam! LOKI |
|
Katera [ nieaktywne ] Wysłano: 2004-09-25 15:36:54 |
Uczucia - błogosławieństwo czy przekleństwo? > Samobójcom śmierć! To takie małe motto moje i Tatki, przyłączasz się do > niego? :-] leje na samobojcow... i niech mi lepiej w droge nie wchodza... tym bardziej pseudo-samobojcy... > Podejrzewam, że ja w takim wypadku wymiękłbym i zakończył swoją > egzystencję. Pozostaje mi podziwiać Twoją siłę, Siostra! i co by bylo? nic by nie bylo... nie poznalabym fantastycznych ludzi, nie podjelabym zajebistej pracy, nie nauczylabym sie wielu fascynujacych rzeczy no i nie znalazlabym kolejnej milosci... co by mi dala smierc?? > > to mija... > Po roku, może dwóch... :-[ e tam... starczy pare m-cy - w najgorszym wypadku... > Zastanawiam się na czym ma polegać nauka, > skoro emocje nie są czymś, co można wytresować. Można nauczyć się nie > DZIAŁAĆ pod wpływem emocji - ale intensywność wewnętrznych przeżyć, które > skłaniają do takich a nie innych myśli pozostaje, moja droga. e tam... uwazam, ze w duzym stopniu mozna zracjonalizowac emocje... jesli widzisz jak reagowales raz i ze to nie mialo sensu, to nastepnym razem zareagujesz delikatniej... spokojnie sie mozna tego nauczyc... i nie mowie o wypraniu sie z uczuc i emocji, bo to niezdrowe, ale o zdrowym podejsciu do nich wlasnie... |
|
Locutus [ nieaktywne ] Wysłano: 2004-09-25 16:15:16 |
Uczucia - błogosławieństwo czy przekleństwo? > leje na samobojcow... i niech mi lepiej w droge nie wchodza... tym > bardziej pseudo-samobojcy... Pamiętasz tego gościa, co się cztery razy rzucał z mostu w Krakowie, każda akcja pochłonęła około szesnastu kawałków, a obecnie aż zainstalowano na tym moście specjalne zabezpieczenia przed samobójcami, coby uniemożliwić im wspinaczkę na kratownicę? Był cały wątek o nim i wtedy ukuliśmy z Ojcem hasełko ;-) > i co by bylo? nic by nie bylo... nie poznalabym fantastycznych ludzi, nie > podjelabym zajebistej pracy, nie nauczylabym sie wielu fascynujacych > rzeczy no i nie znalazlabym kolejnej milosci... co by mi dala smierc?? Śmierć kończy cierpienie. Oczywiście może je równie dobrze skończyć czas - ale nie każdy ma na tyle siły i wytrzymałości, by latami wić się z bólu, a potem, gdy wydaje mu się, że już jest dobrze, jeden malutki szczegół, jedna drobnostka, przedmiot, krajobraz, zapach czyichś perfum przypomniał znów o całym bólu i cierpieniu... > e tam... starczy pare m-cy - w najgorszym wypadku... Gratuluję w takim razie. Są tacy, którym nie starcza całego życia. > e tam... uwazam, ze w duzym stopniu mozna zracjonalizowac emocje... jesli > widzisz jak reagowales raz i ze to nie mialo sensu, to nastepnym razem > zareagujesz delikatniej... spokojnie sie mozna tego nauczyc... Tak, ale czy to czasem nie oznacza tłumienia emocji w sobie? Bo to akurat jest strasznie niezdrowe... > i nie mowie o wypraniu sie z uczuc i emocji, bo to niezdrowe, ale o > zdrowym podejsciu do nich wlasnie... Uhm. Pozdrawiam! LOKI |
|
Katera [ nieaktywne ] Wysłano: 2004-09-26 18:58:24 |
Uczucia - błogosławieństwo czy przekleństwo? > Śmierć kończy cierpienie. konczy wszystko... wiec co za roznica czy cierpienie jest, bylo czy cos... > nie każdy ma na tyle siły i wytrzymałości, by latami wić się z bólu, a > potem, gdy wydaje mu się, że już jest dobrze, jeden malutki szczegół, > jedna drobnostka, przedmiot, krajobraz, zapach czyichś perfum przypomniał > znów o całym bólu i cierpieniu... bol sie zapomina... wiesz, ze byl, mozesz pamietac, ze byl intensywny, ale nie potrafisz go przywolac.. inaczej jest z radoscia i na tym sie nalezy skupic... zawsze trzeba pamietac to, co bylo dobre, a nie to, co ranilo... > Gratuluję w takim razie. Są tacy, którym nie starcza całego życia. jesli to pielegnuja to oczywiscie, ale uwazam, ze to glupota... zycie trwa nadal i trzeba zyc... a nie rozpamietywac to, co bylo i co zranilo... mialam tego najlepsza dawke w Londynie gdzie mieszkalam z facetem, ktory od 8 lat rozpamietuje to, jak go zona zdradzila i zostawila... wrak czlwieka... dla mnie przegrany... > Tak, ale czy to czasem nie oznacza tłumienia emocji w sobie? Bo to akurat > jest strasznie niezdrowe... wlasnie nie chodzi o tlumienie emocji, tylko o racjonalne podejscie do nich.. jakkolwiek sprzecznie by to nie brzmialo... nie ma sensu sie calkowicie poddawac emocjom... one nie moga wladac zyciem... |
|
Locutus [ nieaktywne ] Wysłano: 2004-09-26 23:35:07 |
Uczucia - błogosławieństwo czy przekleństwo? > konczy wszystko... wiec co za roznica czy cierpienie jest, bylo czy > cos... IMHO zupełny niebyt (nirwana? ROTFL) jest o wiele lepszy od cierpienia ;-) Ale to tylko moje podejście, nie musisz się z nim zgadzać. > bol sie zapomina... wiesz, ze byl, mozesz pamietac, ze byl intensywny, ale > nie potrafisz go przywolac.. Zazdroszczę Ci, Katera. Ja mam niestety tak, jak opisałem - nawet jeśli "zaleczę" już rany, jeden zapach, jedno miejsce, jeden przedmiot mogą otworzyć je na nowo... > inaczej jest z radoscia i na tym sie nalezy > skupic... No. Inaczej. Radość zapomina się dużo łatwiej niż ból. > zawsze trzeba pamietac to, co bylo dobre, a nie to, co ranilo... Miałem stwierdzić, że niestety psychika ludzka działa odwrotnie, ale wobec rzeczy, które piszesz, ograniczę się do stwierdzenia, że MOJA psychika działa odwrotnie... > jesli to pielegnuja to oczywiscie, ale uwazam, ze to glupota... Nic nie trzeba pielęgnować. Ból jest ciągły i nieprzerwany, a "stosowne" myśli same przychodzą do głowy i nie da się od nich odegnać... > zycie trwa > nadal i trzeba zyc... a nie rozpamietywac to, co bylo i co zranilo... > mialam tego najlepsza dawke w Londynie gdzie mieszkalam z facetem, ktory > od 8 lat rozpamietuje to, jak go zona zdradzila i zostawila... wrak > czlwieka... dla mnie przegrany... Ano... ale są i tacy. > wlasnie nie chodzi o tlumienie emocji, tylko o racjonalne podejscie do > nich.. jakkolwiek sprzecznie by to nie brzmialo... Wytłumacz. > nie ma sensu sie calkowicie poddawac emocjom... one nie moga wladac > zyciem... Mogą, nie mogą... zazwyczaj i tak władają... Pzdr. LOKI |
|
Katera [ nieaktywne ] Wysłano: 2004-09-27 10:37:51 |
Uczucia - błogosławieństwo czy przekleństwo? > IMHO zupełny niebyt (nirwana? ROTFL) jest o wiele lepszy od cierpienia > ;-) malo to satanistyczne :P co Cie nie zabije, to Cie wzmocni, jak mawial Nietzsche :) smierc to nie nirwana... to raz nie wiesz, co jest po niej... to dwa wiec po co ryzykowac? ;) > Ja mam niestety tak, jak opisałem - nawet jeśli > "zaleczę" już rany, jeden zapach, jedno miejsce, jeden przedmiot mogą > otworzyć je na nowo... bo go kultywujesz... lubujesz sie w zadawaniu sobie bolu... wiec nie skamlaj, skoro sam sobie to serwujesz... a to, ze potem wyladowujesz te emocje na innych, to nic innego jak wampiryzm emocjonalny, ktorego nie znosze... trzeba troche dojrzec emocjonalnie... > Radość zapomina się dużo łatwiej niż ból. wlasnie nie... duzo latwiej wywolac wspomnieniem usmiecha na twarzy niz lzy... > Nic nie trzeba pielęgnować. Ból jest ciągły i nieprzerwany, a "stosowne" > myśli same przychodzą do głowy i nie da się od nich odegnać... jak mowie - jesli tego chcesz, to tak masz... jesli rozpamietujesz, kultywujesz te wspomnienia, nie dajesz temu umrzec smiercia naturalna, to bedzie Ci ta drzazga obierac i Cie meczyc... trzeba ja wydlubac igla i pozwolic ranie sie zagoic... > Ano... ale są i tacy. sa.. i mnie mecza... > Wytłumacz. wytlumaczylam ponizej. |
|
Locutus [ nieaktywne ] Wysłano: 2004-09-27 16:35:37 |
Uczucia - błogosławieństwo czy przekleństwo? > malo to satanistyczne :P W konstruowaniu swojego światopoglądu kieruję się wyłącznie własną oceną rzeczywistości, a nie tym, co powiedział jakiś Lawej czy Nicze :-P Nie będę zaprzeczał, że samobójstwo to po prostu ucieczka - ale ucieczka czasami jest całkiem dobrym rozwiązaniem, lepszym od podjęcia walki ;-) > co Cie nie zabije, to Cie wzmocni, jak mawial Nietzsche :) Guzik prawda. > smierc to nie nirwana... to raz No w każdym razie niebyt :-P > nie wiesz, co jest po niej... to dwa > wiec po co ryzykowac? ;) Nauka powiada, że nie ma żadnych przesłanek, żeby twierdzić, że jest coś innego niż tylko biologiczny rozkład. I dlatego ja nie wierzę w żadną wersję życia po śmierci - za dużo ich powstało, wzajemnie wykluczających się i pretendujących do jedyniesłuszności, by zaufać którejkolwiek. > bo go kultywujesz... lubujesz sie w zadawaniu sobie bolu... wiec nie > skamlaj, skoro sam sobie to serwujesz... Sratatata. Masochistą może i jestem, ale seksualnym, nie psychicznym. Ból przychodzi sam, bez żadnego wspomagania. I nie daje się zablokować. > a to, ze potem wyladowujesz te > emocje na innych, to nic innego jak wampiryzm emocjonalny, ktorego nie > znosze... Żaden tam wampiryzm :-)= > trzeba troche dojrzec emocjonalnie... Zastanawiam się, co tym razem masz na myśli > wlasnie nie... duzo latwiej wywolac wspomnieniem usmiecha na twarzy niz > lzy... Od zwykłego uśmiechu do głębokiej radości jest jednak całkiem spory kawałek... > jak mowie - jesli tego chcesz, to tak masz... jesli rozpamietujesz, > kultywujesz te wspomnienia, nie dajesz temu umrzec smiercia naturalna, to > bedzie Ci ta drzazga obierac i Cie meczyc... trzeba ja wydlubac igla i > pozwolic ranie sie zagoic... Na czym polegać ma według Ciebie to wydłubywanie? > sa.. i mnie mecza... Zabij! :-P :-P :-P > wytlumaczylam ponizej. Ale przecież poniżej już nic nie ma poza moimi pozdrowieniami :-P Cmok! LOKI |
|
Katera [ nieaktywne ] Wysłano: 2004-09-27 21:53:59 |
Uczucia - błogosławieństwo czy przekleństwo? > ucieczka > czasami jest całkiem dobrym rozwiązaniem, lepszym od podjęcia walki ;-) w tym wypadku nie... bo sam sobie serwujesz zagrozenie zycia.. a to glupota... > Guzik prawda. a jednak > Sratatata. Masochistą może i jestem, ale seksualnym, nie psychicznym. Ból > przychodzi sam, bez żadnego wspomagania. I nie daje się zablokować. pozwol, ze inni to ocenia z boku- Ty nie jestes obiektywny! > Zastanawiam się, co tym razem masz na myśli to, co napisalam... > Od zwykłego uśmiechu do głębokiej radości jest jednak całkiem spory > kawałek... no tak... ale mowimy o wspomnieniach... > Na czym polegać ma według Ciebie to wydłubywanie? czasem to tylko przeczekanie... czasem klina klinem... czasem trzeba sobie zasadzic kopa w dupe i ruszyc z miejsca... roznie... > Zabij! :-P :-P :-P sami to robia - alkoholem, depresja, lekami... ja unikam... |
|
Locutus [ nieaktywne ] Wysłano: 2004-09-27 23:33:49 |
Uczucia - błogosławieństwo czy przekleństwo? > w tym wypadku nie... bo sam sobie serwujesz zagrozenie zycia.. a to > glupota... Może i głupota - dla samobójcy wydaje się jedynym wyjściem z niekończącego się bólu i cierpienia. > a jednak Uzasadnij (tylko nie pisz znowu, że nie wiesz już, co masz uzasadniać :-P) > pozwol, ze inni to ocenia z boku- Ty nie jestes obiektywny! Obserwatorzy z boku tym bardziej nie, zwłaszcza że nie siedzą w mojej głowie i nie wiedzą, co czuję... a już na pewno nie obserwatorzy, którzy mnie widują raz na jakiś czas - o obiektywizm mogłyby się pokusić na tym świecie chyba tak ze dwie najbliższe mi osoby, które widywały moje reakcje w każdych sytuacjach, które wiedzą o mnie wszystko, z którymi o wszystkim rozmawiam godzinami... > to, co napisalam... Czyli? :-P > no tak... ale mowimy o wspomnieniach... Bardziej wyrazistsze są te bolesne :-P > czasem to tylko przeczekanie... czasem klina klinem... czasem trzeba sobie > zasadzic kopa w dupe i ruszyc z miejsca... roznie... Uhm... przeczekanie jest chyba najgorsze... bezsilność i frustracja, że nijak nie można sobie pomóc, ani nawet nie wie się, czy i kiedy to przejdzie... > sami to robia - alkoholem, depresja, lekami... ja unikam... Cmok! LOKI |
|
Katera [ nieaktywne ] Wysłano: 2004-09-28 12:30:48 |
Uczucia - błogosławieństwo czy przekleństwo? > Uzasadnij (tylko nie pisz znowu, że nie wiesz już, co masz uzasadniać > :-P) nie wiem... ale tego nie napisze... wedle zyczenia. > Obserwatorzy z boku tym bardziej nie, zwłaszcza że nie siedzą w mojej > głowie i nie wiedzą, co czuję... czasem kilka spotkan i rozmow wystarczy... > > to, co napisalam... > Czyli? :-P que? wez no nie wycinaj wszystkiego! > Bardziej wyrazistsze są te bolesne :-P nie-e... a trauma? zapominasz wszystko, co boli... wspomnien pozytywnych sie nie zapomina... > Uhm... przeczekanie jest chyba najgorsze... bezsilność i frustracja, że > nijak nie można sobie pomóc, ani nawet nie wie się, czy i kiedy to > przejdzie... i tu pomaga jakies pozytywne myslenie, sila wewnetrzna, ... nadzieja... |
|
Locutus [ nieaktywne ] Wysłano: 2004-09-28 23:14:14 |
Uczucia - błogosławieństwo czy przekleństwo? > nie wiem... ale tego nie napisze... wedle zyczenia. Chyba jednak napisałaś :-( ROTFL! > czasem kilka spotkan i rozmow wystarczy... Nigdy nie wystarczy. Śmiało mogę powiedzieć, że nawet codzienne widywanie się i codzienne rozmowy nie wystarczą, jeśli nie są naprawdę szczere i głębokie. Zaś po kilku tylko rozmowach wytwarzamy sobie obraz może i prawdziwy, ale bardzo fragmentaryczny, a interpolując to, co wiemy, na obszary, o których nie wiemy nic, robimy z tego własne wyobrażenie niemające już za wiele wspólnego z rzeczywistością... > que? > wez no nie wycinaj wszystkiego! Ale ja zawsze zostawiam tylko cytaty, do których się BEZPOŚREDNIO odnoszę. Inaczej robi się bałagan ;-) > nie-e... a trauma? zapominasz wszystko, co boli... wspomnien pozytywnych > sie nie zapomina... Trauma to przypadek patologiczny. Wiesz, robiono doświadczenia - puszczano grupie ochotników dwa pokazy slajdów, obydwa dotyczyły jazdy na rowerze, jeden pokaz kończył się poważnym wypadkiem, drugi zaś kończył się jakimś przyjemnym wydarzeniem dla chłopaczka. Po dwóch tygodniach zapytano ochotników o to, czego dotyczył pokaz slajdów - wypadek pamiętali wszyscy, zaś drugą wersję zdecydowana większość ludzi zapomniała. Innymi słowy wydarzenia bolesne są zapamiętywane lepiej i na dłużej. > i tu pomaga jakies pozytywne myslenie, sila wewnetrzna, ... nadzieja... Ale skąd ją brać w beznadziejnych przypadkach? Cmok! LOKI (Treser biedronek) |
|
Katera [ nieaktywne ] Wysłano: 2004-09-29 12:58:49 |
Uczucia - błogosławieństwo czy przekleństwo? > Nigdy nie wystarczy. Śmiało mogę powiedzieć, że nawet codzienne widywanie > się i codzienne rozmowy nie wystarczą, jeśli nie są naprawdę szczere i > głębokie. Zaś po kilku tylko rozmowach wytwarzamy sobie obraz może i > prawdziwy, ale bardzo fragmentaryczny, a interpolując to, co wiemy, na > obszary, o których nie wiemy nic, robimy z tego własne wyobrażenie > niemające już za wiele wspólnego z rzeczywistością... ja nie twierdze, ze Ciebie swietnie znam, ale niektore aspekty osobowosci mozna wyczytac juz przy pierwszym spotkaniu... a ze zToba mialam okazje spotkac sie nie raz, gadac nie raz, czytac Twoje wypowiedzi, a i stanowisz bardzo wdzieczny temat rozmow na wszelkich spotkaniach ;) to jakis obraz Twojej emocjonalnosci mam... > Innymi słowy wydarzenia bolesne są zapamiętywane lepiej i na dłużej. to dlaczego ludzie, ktorzy ulegli wypadkom, gwaltom, zbrodniom i innym czesto nie pamietaja tych wydarzen, a raczej wiekszosc pamieta swoja np. 18. (nie licze tych, co im sie film urwal ;)) > Ale skąd ją brać w beznadziejnych przypadkach? beznadziejny przypadek to np. smiertelna choroba - wszystkie inne maja jakies wyjscie... a i w przypadku choroby psychika ludzka moze zdzialac cuda! |
|
Locutus [ nieaktywne ] Wysłano: 2004-09-29 22:57:36 |
Uczucia - błogosławieństwo czy przekleństwo? > ja nie twierdze, ze Ciebie swietnie znam, ale niektore aspekty osobowosci > mozna wyczytac juz przy pierwszym spotkaniu... a ze zToba mialam okazje > spotkac sie nie raz, gadac nie raz, czytac Twoje wypowiedzi, a i stanowisz > bardzo wdzieczny temat rozmow na wszelkich spotkaniach ;) to jakis obraz > Twojej emocjonalnosci mam... Obgadujecie mnie? O wy paskudy!!! > to dlaczego ludzie, ktorzy ulegli wypadkom, gwaltom, zbrodniom i innym > czesto nie pamietaja tych wydarzen, a raczej wiekszosc pamieta swoja np. > 18. (nie licze tych, co im sie film urwal ;)) Amnezja wywołana traumą - ale przypominam, że amnezja ma charakter natychmiastowy i jest związana bezpośrednio z zaburzeniami funkcjonowania mózgu wywołanymi wstrząsem. Zaś jeżeli wydarzenie zostaje zarejestrowane przez hipokamp, to pozostanie już w pamięci do końca życia. > beznadziejny przypadek to np. smiertelna choroba - wszystkie inne maja > jakies wyjscie... a i w przypadku choroby psychika ludzka moze zdzialac > cuda! Beznadziejny przypadek to np. wspomniana przez Ciebie śmierć kochanej i kochającej osoby. Nie ma nadziei na to, że ta osoba ożyje... chyba wolałbym zachorować na raka, niż przeżyć coś takiego... bo właśnie, jak sama powiedziałaś, w śmiertelnej chorobie zawsze jeszcze jest jakaś nadzieja i można zmobilizować się do walki z nim... zaś w drugim przypadku pozostaje chyba tylko nekromancja [sorry za czarny humor]. Cmok! LOKI |
|
Katera [ nieaktywne ] Wysłano: 2004-09-30 13:21:33 |
Uczucia - błogosławieństwo czy przekleństwo? > Obgadujecie mnie? O wy paskudy!!! a nie masz czesto czkawki i krosty na jezyku? ;) > Beznadziejny przypadek to np. wspomniana przez Ciebie śmierć kochanej i > kochającej osoby. jakos nie okazala sie 'beznadziejnym przypadkiem'... jesli nadal wierzysz w jedna milosc na cale zycie, to zweryfikuj swoje poglady... > chyba > wolałbym zachorować na raka, niż przeżyć coś takiego... nie bluznij! > w śmiertelnej chorobie zawsze jeszcze jest jakaś > nadzieja i można zmobilizować się do walki z nim... zaś w drugim przypadku . . . w drugim przypadku pozostaje wierzyc, ze jeszcze sie kiedys pokocha i bedzie kochanym.. trzeba zyc, zeby tego doswiadczyc... |
|
Locutus [ nieaktywne ] Wysłano: 2004-09-30 23:31:06 |
Uczucia - błogosławieństwo czy przekleństwo? > a nie masz czesto czkawki i krosty na jezyku? ;) Nie. Chyba przerzucam negatywną energię na Kubę, bo on za to czka bez przerwy :-P > jakos nie okazala sie 'beznadziejnym przypadkiem'... Dla Ciebie. Dla mnie zapewne by się okazała... > jesli nadal wierzysz w jedna milosc na cale zycie, to zweryfikuj swoje > poglady... Zależy co przez to rozumiesz - jeżeli obydwoje ludzi chce być ze sobą, to nie widze problemów w zaistnieniu miłości na całe życie. Jeżeli zaś zaistnieją okoliczności, które miłość zniszczą (albo z winy jednego z partnerów, albo z przyczyn obiektywnych, jak śmierć), to rzeczywiście znalezienie nowej miłości życiowej wydaje się możliwe. Aczkolwiek, powiedzmy sobie szczerze, prawdziwa miłość nie jest zjawiskiem tak częstym jak by się to mogło wydawać. Poza tym - wspomnienia i ból po stracie pozostają [u większości ludzi] na zawsze. > nie bluznij! Nie bluźnię. > w drugim przypadku pozostaje wierzyc, ze jeszcze sie kiedys pokocha i > bedzie kochanym.. trzeba zyc, zeby tego doswiadczyc... Co to za życie, w którym cierpieniom nie widać końca? Wiesz, jaki jestem i jak emocjonalnie podchodzę do życia - ja sobie tego po prostu nie wyobrażam. Cmok! LOKI |
|
Katera [ nieaktywne ] Wysłano: 2004-10-04 12:18:28 |
Uczucia - błogosławieństwo czy przekleństwo? > Zależy co przez to rozumiesz no wlasnie to, ze jesli jedna milosc (z przyczyn obiektywnych) sie konczy, tudziez nie ma szans na spelnienie, to pozostaje wierzyc, ze jeszcze kiedys sie stanie... > Poza tym - wspomnienia i ból po stracie pozostają [u większości ludzi] na > zawsze. wspomnienia pozostaja... ale nalezy pamietac to, co dobre... bol? bo ja wiem - chyba raczej nauka, doswiadczenie, z ktorego nalezy czerpac w przyszlosci... > Co to za życie, w którym cierpieniom nie widać końca? Wiesz, jaki jestem i > jak emocjonalnie podchodzę do życia - ja sobie tego po prostu nie > wyobrażam. jesli sie zawsze bedziesz skupiac na negatywach, to od razu strzel sobie w leb, bo nic pozytywnego nie donajdziesz... wlasnie trzeba zweryfikowac podejscie... czemu nie cieszyc sie, ze cos zajebistego sie stalo, a tylko frustrowac sie tym, ze teraz nic sie nie dzieje... |
|
Locutus [ nieaktywne ] Wysłano: 2004-10-04 23:35:12 |
Uczucia - błogosławieństwo czy przekleństwo? > no wlasnie to, ze jesli jedna milosc (z przyczyn obiektywnych) sie konczy, > tudziez nie ma szans na spelnienie, to pozostaje wierzyc, ze jeszcze > kiedys sie stanie... Ale miłość nie leży na ulicy. Nie jest o nią łatwo. Znasz pewnie wschodnie(?) legendy o połówkach pomarańczy ;-) Może to i przesada, ale prawda jest taka, że niewielu jest na świecie ludzi, z którymi można zbudować stabilny i pełnowartościowy związek emocjonalny (zaufanie, przywiązanie etc.), dorzucić do niego jeszcze zakochanie i w dodatku zyskać pełną wzajemność... trochę przypomina mi to szanse trafienia piątki w totolotka (z szóstką już nie przesadzajmy) :-P > wspomnienia pozostaja... ale nalezy pamietac to, co dobre... bol? bo ja > wiem - chyba raczej nauka, doswiadczenie, z ktorego nalezy czerpac w > przyszlosci... No nie wiem - bo sęk w tym, że nawet wspominając to, co dobre i najprzyjemniejsze po utracie tej drugiej osoby odzywa się tęsknota wyciskająca łzy z duszy i wpędzająca w nastrój delikatnie mówiąc nieprzyjemny. Nie da się przywołać ŻADNYCH wspomnień (również tych miłych), bez przywoływania tęsknoty - jednego z bardziej nieprzyjemnych uczuć... > jesli sie zawsze bedziesz skupiac na negatywach, to od razu strzel sobie w > leb, bo nic pozytywnego nie donajdziesz... wlasnie trzeba zweryfikowac > podejscie... czemu nie cieszyc sie, ze cos zajebistego sie stalo, a tylko > frustrowac sie tym, ze teraz nic sie nie dzieje... A ja Ci mówię, że każde nawet pozytywne wspomnienie utraconej miłości powoduje ból. Pzdr. LOKI |
|
Katera [ nieaktywne ] Wysłano: 2004-10-05 13:17:50 |
Uczucia - błogosławieństwo czy przekleństwo? > Ale miłość nie leży na ulicy. a jednak... tylko ironicznie znajduja ja Ci, ktorzy nie szukaja rozpaczliwie... > Nie da się przywołać ŻADNYCH wspomnień (również tych > miłych), bez przywoływania tęsknoty - jednego z bardziej nieprzyjemnych > uczuć... to sie trzeba cieszyc, ze w ogole sie to zdarzylo... w kazdej sytuacji gdybajac sobie mozesz sobie zatruc zycie... > A ja Ci mówię, że każde nawet pozytywne wspomnienie utraconej miłości > powoduje ból. jak mowia: lepiej kochac i zostac zranionym niz nigdy nie kochac... |
|
Locutus [ nieaktywne ] Wysłano: 2004-10-05 23:31:37 |
Uczucia - błogosławieństwo czy przekleństwo? > a jednak... tylko ironicznie znajduja ja Ci, ktorzy nie szukaja > rozpaczliwie... A wiesz, że coś w tym jest? Faktycznie dopiero w momencie, gdy przestałem się uganiać, szukać na siłę, świrować i klapnąłem spokojnie na dupie, Miłość nadeszła... ...niemniej jednak nadal podtrzymuję twierdzenie, że o miłość nie jest wcale tak łatwo - za bardzo ludzie się różnią i natrafienie na kogoś, z kim można stworzyć naprawdę stabilną więź psychiczną opartą na zaufaniu wcale nie jest takie proste. A przecież zaufanie to dopiero początek... potrzebny jest ten szczególny rodzaj więzi łączący najbliższe sobie osoby, nawet trudno mi go jakoś sensownie nazwać - no i jeszcze zakochanie... do tego potrzeba naprawdę niezwykłego zbiegu okoliczności ;-) Aczkolwiek sporo jest ludzi, którzy się ZAKOCHALI (ZAUROCZYLI etc. - chodzi tylko o chemię mózgu) z wzajemnością i wydaje im się, że to miłość... no właśnie... WYDAJE im się :-] > to sie trzeba cieszyc, ze w ogole sie to zdarzylo... w kazdej sytuacji > gdybajac sobie mozesz sobie zatruc zycie... A ja Ci mówię, że się nie da cieszyć, bo każde wspomnienie wywołuje niesamowitą tęsknotę! > jak mowia: lepiej kochac i zostac zranionym niz nigdy nie kochac... Nie zgodzę się z tym twierdzeniem... :-P :-P :-P Nie jest dla mnie logiczne. No ale cóż... miłość nie jest logiczna :-P :-P :-P Więc pewnie postawiony przed takim wyborem też postawiłbym na "kochać". Pzdr. LOKI |
|
Katera [ nieaktywne ] Wysłano: 2004-10-06 12:46:23 |
Uczucia - błogosławieństwo czy przekleństwo? > dopiero w momencie, gdy przestałem > się uganiać, szukać na siłę, świrować i klapnąłem spokojnie na dupie, > Miłość nadeszła... jakos ciagle mam nieodparte wrazenie, ze za bardzo szafujesz tym slowem... ja wiem, ze jest juz wyswiechtane, ale nie nalezy jeszcze bardziej go naduzywac w nieodpowiednich kontekstach... > za bardzo ludzie się różnią i natrafienie na kogoś, z > kim można stworzyć naprawdę stabilną więź psychiczną opartą na zaufaniu > wcale nie jest takie proste. to znaczy,ze kochac moga sie tylko ludzie podobni do siebie?? bullshit! > Aczkolwiek sporo jest ludzi, którzy się ZAKOCHALI (ZAUROCZYLI etc. - > chodzi tylko o chemię mózgu) z wzajemnością i wydaje im się, że to > miłość... no właśnie... WYDAJE im się :-] to mozna zweryfikowac dopiero po wielu wielu latach... wiec sie nie wypowiadam, bo nie wiem... |
|
Locutus [ nieaktywne ] Wysłano: 2004-10-07 00:49:23 |
Uczucia - błogosławieństwo czy przekleństwo? > jakos ciagle mam nieodparte wrazenie, ze za bardzo szafujesz tym > slowem... > ja wiem, ze jest juz wyswiechtane, ale nie nalezy jeszcze bardziej go > naduzywac w nieodpowiednich kontekstach... Nie, nie szafuję nim. Za to inni ludzie bardzo lubią nazwą Miłości określać zwykłe zauroczenie... > to znaczy,ze kochac moga sie tylko ludzie podobni do siebie?? bullshit! Nie bullshit - gdy różnic jest zbyt wiele, konflikt jest nieuchronny, a porozumienie na tyle trudne i kruche, że gdy wygaśnie zauroczenie (a ono wcześniej czy później wygasa - zwykle po trzech latach, jak mówi neurofizjologia), może dojść do konfliktów, które rozwalą związek - i to akurat miłością trudno nazwać. > to mozna zweryfikowac dopiero po wielu wielu latach... wiec sie nie > wypowiadam, bo nie wiem... Z jednej strony masz rację - ale z drugiej strony można to też zweryfikować troszkę inaczej - zastanowić się, co było najpierw - czy pełne zaufanie i przywiązanie, czy (ślepe) uczucie? Nie ma co zaczynać od dupy strony, bo wtedy raczej o miłości nie może być mowy ;-) Pzdr. LOKI (Niech żyją matematycy z UJ! - "Zbiór to jest takie coś, co państwo wiedzą, co to jest") |
|
Katera [ nieaktywne ] Wysłano: 2004-10-07 22:20:04 |
Uczucia - błogosławieństwo czy przekleństwo? > Nie, nie szafuję nim. Za to inni ludzie bardzo lubią nazwą Miłości > określać zwykłe zauroczenie... aha... inni wszystkiemu winni* (*moja poezja na satan.pl :)) > Nie bullshit - gdy różnic jest zbyt wiele, konflikt jest nieuchronny, a > porozumienie na tyle trudne i kruche, że gdy wygaśnie zauroczenie (a ono > wcześniej czy później wygasa - zwykle po trzech latach, jak mówi > neurofizjologia), może dojść do konfliktów, które rozwalą związek - i to > akurat miłością trudno nazwać. a wiesz, ze bycie z kims to ciagle kompromisy? sama milosc nie wystarczy jesli nie ma silnej woli, checi, zeby to ciagnac itd... wiem, ze brzmi to przyziemnie, ale tak wlansie jest... co z tego, ze sie zakocham na zaboj w facecie, bede mogla dniami i nocami mu w oczki patrzec, a jak zamieszkamy razem okaze sie, ze to dupa wolowa, co nawet ziemniakow obrac nie umie, ze o wymianie zarowki nie wspomne... > czy > pełne zaufanie i przywiązanie, czy (ślepe) uczucie? Nie ma co zaczynać od > dupy strony, bo wtedy raczej o miłości nie może być mowy ;-) roznie sie to zaczyna... nie kazdego walnie piorun... nie w kazdym z czasem urodzi sie milosc... |
|
Locutus [ nieaktywne ] Wysłano: 2004-10-08 02:11:20 |
Uczucia - błogosławieństwo czy przekleństwo? > aha... inni wszystkiemu winni* > > (*moja poezja na satan.pl :)) Wnioskuję o przyznanie Ci literackiej nagrody Nobla. > a wiesz, ze bycie z kims to ciagle kompromisy? sama milosc nie wystarczy > jesli nie ma silnej woli, checi, zeby to ciagnac itd... wiem, ze brzmi to > przyziemnie, ale tak wlansie jest... A wiesz o tym, że jeśli idealnie dopasujesz się z partnerem, macie podobne potrzeby, podobne preferencje etc. to i kompromisy stają się potrzebne dużo rzadziej, a dominuje OBUPÓLNE pełne szczęście? :-] > co z tego, ze sie zakocham na zaboj w facecie, bede mogla dniami i nocami > mu w oczki patrzec, a jak zamieszkamy razem okaze sie, ze to dupa wolowa, > co nawet ziemniakow obrac nie umie, ze o wymianie zarowki nie wspomne... No właśnie nic z tego. Dlatego tak trąbię o tym, że ważne jest pełne zrozumienie, znalezienie pewnej zgodności poglądów, charakterów i inne czynniki psychologiczne - a Ty mi jeszcze przeczysz, no :-P > roznie sie to zaczyna... nie kazdego walnie piorun... nie w kazdym z > czasem urodzi sie milosc... No zgadza się ;-) Niemniej jednak uważam, że jeśli NAJPIERW zostaje zbudowana silna więź psychiczna, bardzo mocna przyjaźń, a dopiero potem pojawia się stopniowo miłość, to jest wręcz idealnie ;-) Cmok! LOKI |
|
Katera [ nieaktywne ] Wysłano: 2004-10-08 13:19:49 |
Uczucia - błogosławieństwo czy przekleństwo? > Wnioskuję o przyznanie Ci literackiej nagrody Nobla. za pozno :( ale w przyszlym roku.. kto wie :) > A wiesz o tym, że jeśli idealnie dopasujesz się z partnerem, macie podobne > potrzeby, podobne preferencje etc. to i kompromisy stają się potrzebne > dużo rzadziej, a dominuje OBUPÓLNE pełne szczęście? :-] a wiesz o tym, ze jak dwoje ludzi zna sie jak stare skarpetki i maja te same potrzeby w zwiazku i te same marzenia i te same preferencje i wszystko o samo procz plci (a moze i to to samo), to jest cholerrrnie nudno. bo zanim zapytasz druga osobe o cos juz wiesz co odpowie, bo przeciez jestescie podobni, wiec odpowie to, co Ty bys odpowiedzial na dane pytanie... nuuudddaaa... a nuda zabija namietnosc i milosc... taki zwiazek nie ma przyszlosci... > No właśnie nic z tego. Dlatego tak trąbię o tym, że ważne jest pełne > zrozumienie, znalezienie pewnej zgodności poglądów, charakterów i inne > czynniki psychologiczne - a Ty mi jeszcze przeczysz, no :-P ale poglady moga byc i zrozumienie... i w ogole wszytsko... juz przerabialam to, jak facet mowi o partnerstwie i wyreczaniu sie... podzial obowiazkow w domu.. no ideal! po rekach calowac! a jak przyszlo co do czego, to sie okazalo, ze najpierw musialabym go wszytskiego nauczyc, a dopiero po kilku latach praktyk i poprawiania po nim moze by mnie w czyms wyreczyl... gwizdam na takie dopasowanie... > No zgadza się ;-) Niemniej jednak uważam, że jeśli NAJPIERW zostaje > zbudowana silna więź psychiczna, bardzo mocna przyjaźń, a dopiero potem > pojawia się stopniowo miłość, to jest wręcz idealnie ;-) problem w tym, ze: 1. tracisz naprawde wiele rezygnujac z szalonego stanu zakochania... 2. jak w przyjazni pojawia sie sex to czesto oznacza to koniec znajomosci - niestety 3. o swojej partnerce niekoniecznie chcesz wiedziec to, co o kumpeli... 4. 'rodzenie sie' milosci w przyjazni moze trwac dlugo i niekoniecznie jednoczesnie po obu stronach (zakladamy, ze w koncu po obu sie urodzi, a nie jednostronnie, bo to inna historia), a to moze zniszczyc wszystko... WNIOSEK: bezpieczniej dostac obuchem w leb i sie zadurzyc niz czekac az przyjazn przerodzi sie w milosc |
|
Locutus [ nieaktywne ] Wysłano: 2004-10-09 07:34:02 |
...tytułem uzupełnienia... > [...] > 3. o swojej partnerce niekoniecznie chcesz wiedziec to, co o kumpeli... > [...] W poprzedniej odpowiedzi zapomniałem o jeszcze jednej ważnej sprawie - dopóki nie wiesz o swojej partnerce naprawdę wiele, kochasz tylko swoje wyobrażenie o niej, a nie ją. I może się potem okazać, że w toku związku wyjdą jakieś jej przywary, których nie będziesz w stanie zaakceptować. Zaś wcześniejsza przyjaźń i dobre poznanie tej drugiej osoby gwaratuje, że znasz już dobrze jej wady i zalety i wiesz, czy jesteś w stanie zaakceptować ją w CAŁOŚCI, czy coś Ci uwiera, przeszkadza i na dłuższą metę może doprowadzić do poważnego konfliktu. Częściowa akceptacja NIE MA SENSU... Cmok! LOKI |
|
Katera [ nieaktywne ] Wysłano: 2004-10-11 11:24:01 |
...tytułem uzupełnienia... > dopóki nie wiesz o swojej partnerce naprawdę wiele, kochasz tylko swoje > wyobrażenie o niej, a nie ją. alez ja nie kwestionuje, ze nalezy dobrze poznac druga osobe, ale nigdy nie bedziesz wiedzial wszystkiego i czesto nie bedziesz chcial wszystkiego wiedziec (niezaleznie od tego, co oficjalnie twierdzisz)... |
|
Locutus [ nieaktywne ] Wysłano: 2004-10-11 23:38:19 |
...tytułem uzupełnienia... Katera, zrozum to wreszcie, że jestem zupełnie inny niż Ty, inaczej patrzę na te sprawy, inaczej do nich podchodzę i naprawdę chcę wiedzieć wszystko. Chcę, żeby ukochana przeze mnie osoba miała do mnie pełne zaufanie i nie musiała niczego przede mną ukrywać. I chcę miec takie samo zaufanie i do niej. Cmok! LOKI |
|
Katera [ nieaktywne ] Wysłano: 2004-10-12 13:28:03 |
...tytułem uzupełnienia... > Katera, zrozum to wreszcie, że jestem zupełnie inny niż Ty, inaczej patrzę > na te sprawy, inaczej do nich podchodzę i naprawdę chcę wiedzieć wszystko. > Chcę, żeby ukochana przeze mnie osoba miała do mnie pełne zaufanie i nie > musiała niczego przede mną ukrywać. I chcę miec takie samo zaufanie i do > niej. Loki, zrozum to wreszcie, ze niezaleznie od tego, czego sobie zyczyc rzeczywistosc zbyt czesto wyglada zupelnie inaczej... i nie ma to zadnego wplywu na zaufanie czy powodzenie zwiazku... EOT |
|
Locutus [ nieaktywne ] Wysłano: 2004-10-09 07:30:02 |
Uczucia - błogosławieństwo czy przekleństwo? > a wiesz o tym, ze jak dwoje ludzi zna sie jak stare skarpetki i maja te > same potrzeby w zwiazku i te same marzenia i te same preferencje i > wszystko o samo procz plci (a moze i to to samo), to jest cholerrrnie > nudno. bo zanim zapytasz druga osobe o cos juz wiesz co odpowie, bo > przeciez jestescie podobni, wiec odpowie to, co Ty bys odpowiedzial na > dane pytanie... nuuudddaaa... a nuda zabija namietnosc i milosc... taki > zwiazek nie ma przyszlosci... Nie no ja Cię przepraszam, ale jeśli alternatywą dla nudy mają być ciągłe konflikty (które rozwalają związki w o wiele szybszym tempie niż rutyna), to przychodzi mi na myśl tylko jedna odpowiedź: mega ROTFL. Poza tym inteligentni ludzie się nie nudzą, potrafią zorganizować sobie jakoś czas. A przy zgodności charakterów mniej jest nieprzyjemności wywoływanych konfliktami i człowiek ogólnie jest szczęśliwszy ;-) > ale poglady moga byc i zrozumienie... i w ogole wszytsko... juz > przerabialam to, jak facet mowi o partnerstwie i wyreczaniu sie... podzial > obowiazkow w domu.. no ideal! po rekach calowac! a jak przyszlo co do > czego, to sie okazalo, ze najpierw musialabym go wszytskiego nauczyc, a > dopiero po kilku latach praktyk i poprawiania po nim moze by mnie w czyms > wyreczyl... gwizdam na takie dopasowanie... Hihihi :-P No zdarza się :-P Ja tam nie zwykłem ukrywać tego, że mam dwie lewe ręce i jestem leniwy... ROTFL!!! > problem w tym, ze: > 1. tracisz naprawde wiele rezygnujac z szalonego stanu zakochania... Dwa kontrargumenty: po pierwsze spontaniczne zakochanie, tzw. miłość od pierwszego wejrzenia jako spotnaniczne dość często bywa nieodzwzajemnione i jedyne, co wywołuje, to ból - coś na ten temat akurat mogę powiedzieć. A po drugie i najważniejsze - miłość wcale nie wyklucza szaleńczego zakochania, wręcz przeciwnie. Przecież miłość to właśnie konglomerat tego, co nazwiemy bardzo głęboką przyjaźnią (zaufanie, "pokrewieństwo dusz", przywiązanie) i właśnie owego chemicznego zakochania! Zupełnie więc nie rozumiem, z czego i dlaczego miałbym rezygnować :-) > 2. jak w przyjazni pojawia sie sex to czesto oznacza to koniec znajomosci > - niestety Nie wiem, nie wypowiadam się, nie doświadczyłem czegoś takiego. Niemniej jednak jeśli w przyjaźni narodzi się obustronna miłość, a dopiero potem dojdzie do seksu, to Twoja teoria bierze w łeb. > 3. o swojej partnerce niekoniecznie chcesz wiedziec to, co o kumpeli... Tego to już zupełnie nie rozumiem - nie potrafiłbym zbudować stabilnego związku opartego na chemicznym zakochaniu i seksie. To by nie wytrzymało próby czasu, Kate. Sęk w tym, że o partnerce (jeśli słowo to zrozumiemy jako "partnerka ŻYCIOWA", a nie tylko seksualna) chcę wiedzieć jak najwięcej, chcę, żeby miała do mnie zaufanie i chcę i ja mieć do niej pełne zaufanie i móc jej powiedzieć absolutnie o wszystkim. > 4. 'rodzenie sie' milosci w przyjazni moze trwac dlugo i niekoniecznie > jednoczesnie po obu stronach (zakladamy, ze w koncu po obu sie urodzi, a > nie jednostronnie, bo to inna historia), a to moze zniszczyc wszystko... Może, ale nie musi. > WNIOSEK: bezpieczniej dostac obuchem w leb i sie zadurzyc niz czekac az > przyjazn przerodzi sie w milosc 1. Wcale nie bezpieczniej, bo takie zakochiwanie się bez wzajemności po prostu kurewsko boli. 2. Nie mam na myśli ŚWIADOMEGO OCZEKIWANIA na przerodzenie się przyjaźni w miłość. To zachodzi przecież raczej spontanicznie - natomiast z czekania faktycznie nic dobrego wyjść nie może ;-) Pozdrawiam! LOKI |
|
Amorgen ( Nieobecni mają rację ) ![]() Wysłano: 2004-10-09 11:00:16 |
Uczucia - błogosławieństwo czy przekleństwo? > > juz przerabialam to, jak facet mowi o partnerstwie i wyreczaniu sie... >> podzial obowiazkow w domu.. no ideal! po rekach calowac! a jak przyszlo co do > > czego, to sie okazalo, ze najpierw musialabym go wszytskiego nauczyc, >> a dopiero po kilku latach praktyk i poprawiania po nim moze by mnie w > >czyms wyreczyl... gwizdam na takie dopasowanie... > > Hihihi :-P No zdarza się :-P Ja tam nie zwykłem ukrywać tego, że mam dwie > lewe ręce i jestem leniwy... ROTFL!!! Ja tez jestem leniwa. Ale bywam pracowita, jezeli robie cos dla siebie. Natomiast jezeli chodzi o nierobotnych facetow, moj rekord mieszkania pod jednym dachem z kims takim wynosi dokladnie pol roku. I to tylko dlatego, ze gostek mogl sobie pozwolic na zatrudnienie gosposi "do (prawie) wszystkiego", wiec ja nie musialam obslugiwac go jak angielskiego krola, co i tak nie lezy w mojej naturze. W ten oto sposob mielismy duzo czasu na ciekawsze zajecia. :)))))))))) |
|
Katera [ nieaktywne ] Wysłano: 2004-10-11 11:21:40 |
Uczucia - błogosławieństwo czy przekleństwo? > Nie no ja Cię przepraszam, ale jeśli alternatywą dla nudy mają być ciągłe > konflikty (które rozwalają związki w o wiele szybszym tempie niż rutyna), > to przychodzi mi na myśl tylko jedna odpowiedź: mega ROTFL. a kto powiedzial, ze jesli ludzie sie od siebie roznia, tosie beda tylko klocic?? jakos moi rodzice sa bardzo rozni od siebie i swietnie sie dogaduja bedac ze soba juz prawie 30 lat! > Poza tym > inteligentni ludzie się nie nudzą, potrafią zorganizować sobie jakoś czas. ja nie mowie o siedzeniu na dupie i nudzeniu sie! mowie o braku niespodzianek, bo kazda reakcja partnera i jego zachownia sa przewidywalne dla nas... widzisz roznice?? > Dwa kontrargumenty: po pierwsze spontaniczne zakochanie, tzw. miłość od > pierwszego wejrzenia jako spotnaniczne dość często bywa nieodzwzajemnione > i jedyne, co wywołuje, to ból to faktycznie moze nie byc skutkiem pozadanym, niemniej jednak ja zawsze lubilam uczucie 'motyli w zoladku' jak mialam pogadac z kolesiem, ktory mi sie podobal, podchody, zeby go zobaczyc, chocby przelotem... godziny wpatrywania sie w zdjecie i marzenia wieczoremi przed snem... to jet jazda! > po drugie i najważniejsze - miłość wcale nie wyklucza szaleńczego > zakochania, wręcz przeciwnie. Przecież miłość to właśnie konglomerat tego, > co nazwiemy bardzo głęboką przyjaźnią (zaufanie, "pokrewieństwo dusz", > przywiązanie) i właśnie owego chemicznego zakochania! Zupełnie więc nie > rozumiem, z czego i dlaczego miałbym rezygnować :-) jesli mowisz o przyjazni, ktora przeradza sie w dojrzala milosc, to to wlasnie niejako wyklucza stan odurzenia. nie ma niepewnosci, nie ma podchodow, jest cos na zasadzie SDM... > Nie wiem, nie wypowiadam się, nie doświadczyłem czegoś takiego. Niemniej > jednak jeśli w przyjaźni narodzi się obustronna miłość, a dopiero potem > dojdzie do seksu, to Twoja teoria bierze w łeb. jesli w przyjazni ma pojawic sie glebdsze uczucie, to to oznacza, ze zaczynamy na przyjaciela patrzec w kategoriach 'facet/kobieta' - znaczy dostrzegamy jego/jej seksualnosc... a wtedy blizej nam do sexu zanim wyksztalci sie owa milosc niz w druga strone... na jakim Ty swiecie zyjesz? ;) > Tego to już zupełnie nie rozumiem - nie potrafiłbym zbudować stabilnego > związku opartego na chemicznym zakochaniu i seksie. ja nie twierdze, ze masz nie poznac swojej partnerki, ale zazwyczaj inaczej i o innych sprawach gada sie z kumpela a inaczej i o czym innym z partnerka... kobieta-kumpel, a kobieta-partnerka to dwie zupelnie rozne istosty, nawet w przypadku jednej osoby! mozesz twierdzic, ze to gra, ze tak nie jest, ze powinno sie znac druga osobe na wylot, ale tak nie jest, przynajmniej w przewazajacej wiekszosci przypadkow... > 1. Wcale nie bezpieczniej, bo takie zakochiwanie się bez wzajemności po > prostu kurewsko boli. ja wolalabym, zeby nie bylo mi dane sprawdzic jak by to bylo w zwiazku z osoba, w ktorej sie zakochuje/zadurzam, niz stracic przyjaciela, do ktorego cos zaczynam czuc i to nie wychodzi... |
|
Locutus [ nieaktywne ] Wysłano: 2004-10-11 23:35:08 |
Uczucia - błogosławieństwo czy przekleństwo? > a kto powiedzial, ze jesli ludzie sie od siebie roznia, tosie beda tylko > klocic?? A gdzie Ty widzisz słowo "tylko"? Ja jeno mówię, że konflikty będą nieuniknione... > jakos moi rodzice sa bardzo rozni od siebie i swietnie sie dogaduja bedac > ze soba juz prawie 30 lat! Masz szczęście... > ja nie mowie o siedzeniu na dupie i nudzeniu sie! mowie o braku > niespodzianek, bo kazda reakcja partnera i jego zachownia sa przewidywalne > dla nas... > widzisz roznice?? Nie rozumiem. Zupełnie nie rozumiem. Po paru miesiącach pod jednym dachem (a co dopiero mówić o latach) każda reakcja partnera staje się przewidywalna, niezależnie od spasowania charakterów ;-) > to faktycznie moze nie byc skutkiem pozadanym, niemniej jednak ja zawsze > lubilam uczucie 'motyli w zoladku' jak mialam pogadac z kolesiem, ktory mi > sie podobal, podchody, zeby go zobaczyc, chocby przelotem... godziny > wpatrywania sie w zdjecie i marzenia wieczoremi przed snem... to jet > jazda! Nienawidzę tej jazdy. Dosłownie rzygać mi się chce, jak sobie przypomnę to, o czym mówisz... nic mniej przyjemnego w życiu (może oprócz wizyty u dentysty)... cholera... nie myślałem, że do jednego tematu można mieć aż tak skrajnie przeciwstawne podejścia :-P > jesli mowisz o przyjazni, ktora przeradza sie w dojrzala milosc, to to > wlasnie niejako wyklucza stan odurzenia. nie ma niepewnosci, nie ma > podchodow, jest cos na zasadzie SDM... No jak dla mnie to właśnie idealnie, że nie ma niepewności, ani podchodów. Nienawidzę ani jednego ani drugiego. :-D Zaś odurzenie występuje, bo jest to reakcja fizjologiczna mózgu ;-) > jesli w przyjazni ma pojawic sie glebdsze uczucie, to to oznacza, ze > zaczynamy na przyjaciela patrzec w kategoriach 'facet/kobieta' - znaczy > dostrzegamy jego/jej seksualnosc... a wtedy blizej nam do sexu zanim > wyksztalci sie owa milosc niz w druga strone... na jakim Ty swiecie > zyjesz? ;) A to Ty nie wiesz, że facet ZAWSZE patrzy na kobietę jak na potencjalny obiekt seksualny, nawet jak nie chce, żeby tak było? Testosteron robi swoje. :-P > ja nie twierdze, ze masz nie poznac swojej partnerki, ale zazwyczaj > inaczej i o innych sprawach gada sie z kumpela a inaczej i o czym innym z > partnerka... kobieta-kumpel, a kobieta-partnerka to dwie zupelnie rozne > istosty, nawet w przypadku jednej osoby! Że jak? Ja tak nie chcę! Ja się tak nie bawię! > mozesz twierdzic, ze to gra, ze tak nie jest, ze powinno sie znac druga > osobe na wylot, ale tak nie jest, przynajmniej w przewazajacej wiekszosci > przypadkow... Jakżeż się cieszę, że w moim jest inaczej... > ja wolalabym, zeby nie bylo mi dane sprawdzic jak by to bylo w zwiazku z > osoba, w ktorej sie zakochuje/zadurzam, niz stracic przyjaciela, do > ktorego cos zaczynam czuc i to nie wychodzi... Dlaczego zaraz od razu stracić przyjaciela? Prawdziwa przyjaźń wszystko wytrzyma, nawet nieodwzajemnioną miłość, Katera. Coś o tym wiem, możesz mi wierzyć. Pzdr. LOKI |
|
Katera [ nieaktywne ] Wysłano: 2004-10-12 13:26:35 |
Uczucia - błogosławieństwo czy przekleństwo? > A gdzie Ty widzisz słowo "tylko"? Ja jeno mówię, że konflikty będą > nieuniknione... nie zgodze sie... i koniec tego watku pls, bo sie i tak nie zgodizmy :) > Nie rozumiem. Zupełnie nie rozumiem. Po paru miesiącach pod jednym dachem > (a co dopiero mówić o latach) każda reakcja partnera staje się > przewidywalna, niezależnie od spasowania charakterów ;-) niekoniecznie... mowie o przywidywalnosci wynikajacej z podobienstwa... natomiast wystarczy niewielka roznica, zeby reakcje staly sie duzo mniej przewidywalne... zgadzam sie, ze znajac kogos latami, mozemy wiele przewidziec... ale nie wszystko i nie tak od razu... > Zaś odurzenie występuje, bo jest to reakcja fizjologiczna mózgu ;-) dzialaja inne substancje... przy zakochaniu (obuchem w leb) - serotonina przy dojrzalszej milosci, w ktora to pierwsze moze sie przerodzic, a zatem rowniez przy tej powtsalej w przyjazni - endorfiny > A to Ty nie wiesz, że facet ZAWSZE patrzy na kobietę jak na potencjalny > obiekt seksualny, nawet jak nie chce, żeby tak było? Testosteron robi > swoje. :-P wiem jak patrzy... i wierz mi, ze nie zawsze jak na obiekt... ile to razy mialam zajebistych kumpli, dla ktorych imie Kate to bylo imie meskie, a ja bylam kumplem... tu nie bylo ani pol mysli o drugiej osobie jako o obiekcie seksualnym... czysty kolezenski uklad... i wiem, ze w kilku przypadkach, gdyby z jednej strony pojawilo sie cos wiecej, to bylaby gehenna... > Dlaczego zaraz od razu stracić przyjaciela? Prawdziwa przyjaźń wszystko > wytrzyma, nawet nieodwzajemnioną miłość, Katera. Coś o tym wiem, możesz mi > wierzyć. to zalezy od psychiki poszczegolnych stron w tej przyjazni... przyjazn moze wytrzymac, problem jest jesli jedna z osob nie potrafi sobie z tym dac rady - niezaleznie ktora... |
|
Locutus [ nieaktywne ] Wysłano: 2004-10-13 04:29:23 |
Uczucia - błogosławieństwo czy przekleństwo? > nie zgodze sie... i koniec tego watku pls, bo sie i tak nie zgodizmy :) A widziała Ty związek bez konfliktów? :-O > niekoniecznie... mowie o przywidywalnosci wynikajacej z podobienstwa... > natomiast wystarczy niewielka roznica, zeby reakcje staly sie duzo mniej > przewidywalne... zgadzam sie, ze znajac kogos latami, mozemy wiele > przewidziec... ale nie wszystko i nie tak od razu... No widzisz ;-) A podobieństwo nigdy nie jest zupełne ;-) > dzialaja inne substancje... > przy zakochaniu (obuchem w leb) - serotonina > przy dojrzalszej milosci, w ktora to pierwsze moze sie przerodzic, a zatem > rowniez przy tej powtsalej w przyjazni - endorfiny A guzik prawda :-P Za samo zakochanie odpowiada pewien neuropeptyd, którego nazwy nie znam (nie chodzi tu ani o endorfiny, ani o serotoninę, lecz o wyspecjalizowany neurohormon niepełniący AFAIR żadnej innej funkcji) - istnieje w ogóle specjalny ośrodek w mózgu odpowiedzialny za uczucie zakochania. Tenże neuropeptyd jets produkowany w każdym jego przypadku, zarówno podczas Miłości jak i zakochania (a od psychologicznego "umotywowania" tego stanu zależy, czy w dalszej kolejności odpowiedź innych ośrodków mózgu będzie endorfinowa czy serotoninowa), mózg uoodparnia się na jego działanie średnio po trzech latach i wtedy nadchodzi czas próby - czy udało się zbudować stabilny związek psychologiczny, czy, niezależnie od tego, co się deklarowało i czuło, chodziło głównie o zakochanie ;-) > wiem jak patrzy... i wierz mi, ze nie zawsze jak na obiekt... ile to razy > mialam zajebistych kumpli, dla ktorych imie Kate to bylo imie meskie, a ja > bylam kumplem... tu nie bylo ani pol mysli o drugiej osobie jako o > obiekcie seksualnym... czysty kolezenski uklad... > i wiem, ze w kilku przypadkach, gdyby z jednej strony pojawilo sie cos > wiecej, to bylaby gehenna... Przepraszam za brutalność, ale siedzisz w głowie tego faceta? Nie? To się nie wypowiadaj. Bo facet, jeśli uważa Cię za przyjaciela, powstrzyma wszelkie reakcje seksualne siłą woli, będzie je tępił, będą mu one niepożądane i w życiu się do nich nie przyzna, bo przyjaźń jest dla niego najważniejsza - ale nie jest w stanie wyłączyć ośrodka mózgu odpowiedzialnego za pożądanie ;-) > to zalezy od psychiki poszczegolnych stron w tej przyjazni... przyjazn > moze wytrzymac, problem jest jesli jedna z osob nie potrafi sobie z tym > dac rady - niezaleznie ktora... A to się zgadza ;-) Pzdr. LOKI |
|
Katera [ nieaktywne ] Wysłano: 2004-10-19 14:11:58 |
Uczucia - błogosławieństwo czy przekleństwo? > A widziała Ty związek bez konfliktów? :-O no ;) > A guzik prawda :-P Za samo zakochanie odpowiada pewien neuropeptyd, robilam referat na temat chemii milosci to chyba wiem... nawet wiem, jak te hormony wygladaja! > Przepraszam za brutalność, ale siedzisz w głowie tego faceta? Nie? To się > nie wypowiadaj. Bo facet, jeśli uważa Cię za przyjaciela, powstrzyma > wszelkie reakcje seksualne siłą woli, będzie je tępił, będą mu one > niepożądane i w życiu się do nich nie przyzna, bo przyjaźń jest dla niego > najważniejsza - ale nie jest w stanie wyłączyć ośrodka mózgu > odpowiedzialnego za pożądanie ;-) wybacz, ale naprawde nie raz i nie dwa bylam w takiej sytuacji i duzo rozmawialam z tymi facetami i wiem, jak to wygladalo z ich strony... nie kazda osoba plci przeciwnej jest z gory zakwalifikowana jako obiekt seksualny (przyklad: Ty ;))... |
|
Vixit [ nieaktywne ] Wysłano: 2004-10-13 14:04:35 |
Uczucia - błogosławieństwo czy przekleństwo? > Przepraszam za brutalność, ale siedzisz w głowie tego faceta? Nie? To się > nie wypowiadaj. Bo facet, jeśli uważa Cię za przyjaciela, powstrzyma > wszelkie reakcje seksualne siłą woli, będzie je tępił, będą mu one > niepożądane i w życiu się do nich nie przyzna, bo przyjaźń jest dla niego > najważniejsza - ale nie jest w stanie wyłączyć ośrodka mózgu > odpowiedzialnego za pożądanie ;-) Przepraszam za wtrącanie, ale ja, jako facet, oddaję glos za LOL Pozdrawiam, Vixit |
|
Marcin93 [ nieaktywne ] Wysłano: 2004-10-11 23:53:06 |
Uczucia - błogosławieństwo czy przekleństwo? > A gdzie Ty widzisz słowo "tylko"? Ja jeno mówię, że konflikty będą > nieuniknione... Zwykłe konflikty są nieuniknione, ale nie przesądzają o niczym... > Nie rozumiem. Zupełnie nie rozumiem. Po paru miesiącach pod jednym dachem > (a co dopiero mówić o latach) każda reakcja partnera staje się > przewidywalna, niezależnie od spasowania charakterów ;-) A gówno prawda, rzekłbym nawet zadziwiająco nieprawdopodobna gównoprawda...rotflll Człowiek ex definitione jest mało przewidywalny, Loki... > Nienawidzę tej jazdy. Dosłownie rzygać mi się chce, jak sobie przypomnę > to, o czym mówisz... nic mniej przyjemnego w życiu (może oprócz wizyty u > dentysty)... cholera... nie myślałem, że do jednego tematu można mieć aż > tak skrajnie przeciwstawne podejścia :-P A jednak;-))) Ale czego Loku nie znosisz? Zakochania? > No jak dla mnie to właśnie idealnie, że nie ma niepewności, ani podchodów. > Nienawidzę ani jednego ani drugiego. :-D Niepewność masz zawsze, a jak staniesz się pewny, to przegrałeś w tej subtelnej grze;-))) > Zaś odurzenie występuje, bo jest to reakcja fizjologiczna mózgu ;-) biologia ueber alles? Ni du du... Zacznij czuć, a nie się zastanawiać, czym twe uczucie jest powodowane;-))) > A to Ty nie wiesz, że facet ZAWSZE patrzy na kobietę jak na potencjalny > obiekt seksualny, nawet jak nie chce, żeby tak było? Testosteron robi > swoje. :-P Prawda;-PPP > Że jak? Ja tak nie chcę! Ja się tak nie bawię! No i chuj;-) Ale tak właśnie jest, chyba, że uda Ci się stworzyć związek oparty zarówno na miłości, jak i na przyjaźni... Powodzenia. > Jakżeż się cieszę, że w moim jest inaczej... Albo inaczej, jakżesz się cieszę, że WYDAJE mi się, że tak jest;-P > Dlaczego zaraz od razu stracić przyjaciela? Prawdziwa przyjaźń wszystko > wytrzyma, nawet nieodwzajemnioną miłość, Katera. Coś o tym wiem, możesz mi > wierzyć. przyjaźń wytrzyma, ale czy Ty to wytrzymasz? > Pzdr. > LOKI pozdr M93 |
|
Locutus [ nieaktywne ] Wysłano: 2004-10-12 00:17:14 |
...tytułem uzupełnienia... > No i chuj;-) > Ale tak właśnie jest, chyba, że uda Ci się stworzyć związek > oparty zarówno na miłości, jak i na przyjaźni... Powodzenia. Miłość to właśnie połączenie zakochania i głębokiego związku psychicznego, który ma charakter przyjaźni, więc nie rozumiem co oznacza sformułowanie "zarówno na miłości jak i przyjaźni"... do takiego stanu prowadzą dwie drogi - jedna zaczynająca się od przyjaźni, która przeradza się w miłość, a druga - od dupy strony - zaczynająca się od zakochania, które wzbogacone potem o elementy charakterystyczne dla przyjaźni a więc zaufanie i przywiązanie przeradza się w miłość. Pzdr. LOKI |
|
Marcin93 [ nieaktywne ] Wysłano: 2004-10-12 00:24:24 |
...tytułem uzupełnienia... > Miłość to właśnie połączenie zakochania i głębokiego związku psychicznego, > który ma charakter przyjaźni, więc nie rozumiem co oznacza sformułowanie > "zarówno na miłości jak i przyjaźni"... do takiego stanu prowadzą dwie > drogi - jedna zaczynająca się od przyjaźni, która przeradza się w miłość, > a druga - od dupy strony - zaczynająca się od zakochania, które wzbogacone > potem o elementy charakterystyczne dla przyjaźni a więc zaufanie i > przywiązanie przeradza się w miłość. Prawda, śnięta prawda;-))) Ale chodzi o to, że przyjaźń "miłosna" i zwykła, że tak to ujmę, nie są tożsame jednak. Jeśli oprócz uczucia, zauroczenia, pociągu sexualnego przyjaźnisz się z drugą osobą naprawdę, to dopiero wtedy możesz mówić o szczęściu i sukcesie... > Pzdr. > LOKI pozdr M93 |
|
Locutus [ nieaktywne ] Wysłano: 2004-10-12 00:30:44 |
...tytułem uzupełnienia... Zgadzam się w zupełności. Pzdr. LOKI |
|
Locutus [ nieaktywne ] Wysłano: 2004-10-12 00:13:53 |
Uczucia - błogosławieństwo czy przekleństwo? > [...] > A jednak;-))) > Ale czego Loku nie znosisz? Zakochania? Zgadza się. Zwykłego "chemicznego" zauroczenia/zakochania. > Niepewność masz zawsze, a jak staniesz się pewny, to przegrałeś > w tej subtelnej grze;-))) Niepewność wykańcza człowieka, Marcin. > biologia ueber alles? Ni du du... Zacznij czuć, a nie się zastanawiać, > czym twe uczucie jest powodowane;-))) Ale ja czując lubię wiedzieć, dlaczego czuję. To pytanie "dlaczego" odnośnie praktycznie wszystkiego człowiek zadawał sobie od zawsze ;-) > Prawda;-PPP :-D > No i chuj;-) > Ale tak właśnie jest, chyba, że uda Ci się stworzyć związek > oparty zarówno na miłości, jak i na przyjaźni... Powodzenia. A gdybym powiedział, że mi się udało? > Albo inaczej, jakżesz się cieszę, że WYDAJE mi się, że tak jest;-P Nic mi się nie wydaje. > przyjaźń wytrzyma, ale czy Ty to wytrzymasz? Wytrzymałem. Pzdr. LOKI |
|
Marcin93 [ nieaktywne ] Wysłano: 2004-10-12 00:19:16 |
Uczucia - błogosławieństwo czy przekleństwo? > Zgadza się. Zwykłego "chemicznego" zauroczenia/zakochania. No bo to niewygodne uczucie. > Niepewność wykańcza człowieka, Marcin. Loku, tak, ale w tej grze to pewność stawia Cię na przegranej pozycji. > Ale ja czując lubię wiedzieć, dlaczego czuję. To pytanie "dlaczego" > odnośnie praktycznie wszystkiego człowiek zadawał sobie od zawsze ;-) Twoje prawo, bylebyś znał proporcję, mociumpanie;-))) > A gdybym powiedział, że mi się udało? To gratulacje, szczere. Ale poczekaj jeszcze z wiwatami. BTW: Wiem, że się tak da, sam to zbudowałem:-))) > Nic mi się nie wydaje. raczej: wydake mi się, że nic mi się nie wydaje;-PPP > Wytrzymałem. Toś zuch:-) > Pzdr. > LOKI pozdr M93 |
|
Locutus [ nieaktywne ] Wysłano: 2004-10-12 00:27:51 |
Uczucia - błogosławieństwo czy przekleństwo? > No bo to niewygodne uczucie. No właśnie :-) A Katera twierdzi zupełnie inaczej :-P > Loku, tak, ale w tej grze to pewność stawia Cię na przegranej pozycji. To zależy. Pewność w przypadku zaczynania związku od dupy strony faktycznie, ale jeśli zaczyna się od przyjaźni, to pewności się powoli nabywa i jest to chyba naturalne ;-) > Twoje prawo, bylebyś znał proporcję, mociumpanie;-))) :-D Spoko! :-D > To gratulacje, szczere. Ale poczekaj jeszcze z wiwatami. Thx :-) > BTW: Wiem, że się tak da, sam to zbudowałem:-))) No widzisz! :-D > raczej: wydake mi się, że nic mi się nie wydaje;-PPP ROTFL! > Toś zuch:-) :-P Pozdrawiam! LOKI |
|
Marcin93 [ nieaktywne ] Wysłano: 2004-10-12 00:36:42 |
Uczucia - błogosławieństwo czy przekleństwo? > No właśnie :-) A Katera twierdzi zupełnie inaczej :-P Niewygodne, ale ciekawe;-P > To zależy. Pewność w przypadku zaczynania związku od dupy strony > faktycznie, ale jeśli zaczyna się od przyjaźni, to pewności się powoli > nabywa i jest to chyba naturalne ;-) Tak, ale szczypta niepewności zmusza Cię do walki o kobitę, a one to uwielbiają ponoć...rotfllll Inaczej, ta odrobina niepewności spina Cię, daje Ci kopa do działania, a to podstawa udanego związku. Absolutna pewność usypia, zatrzymuje Cię w rozwoju.. > > BTW: Wiem, że się tak da, sam to zbudowałem:-))) > > No widzisz! :-D No widzę:-D > Pozdrawiam! > LOKI pozdr M93 |
|
Vixit [ nieaktywne ] Wysłano: 2004-09-29 02:33:00 |
Uczucia - błogosławieństwo czy przekleństwo? > Innymi słowy wydarzenia bolesne są zapamiętywane lepiej i na dłużej. Oczywiście. To reakcja obronna - ostrzeżenie. Ważniejsze dla przetrwania jest by pamiętać co ci może wyrządzić krzywdę. >> i tu pomaga jakies pozytywne myslenie, sila wewnetrzna, ... nadzieja... >Ale skąd ją brać w beznadziejnych przypadkach? Po przekroczeniu pewnej płynnej i indywidualnej granicy wytrzymałości psychicznej już nie ma odwrotu. Można tylko delikatnie zatrzeć ślady, ale zawsze coś zostanie i nie będzie to nic dobrego. Pozdr. Vixit |
|
Locutus [ nieaktywne ] Wysłano: 2004-09-29 22:49:51 |
Uczucia - błogosławieństwo czy przekleństwo? > Oczywiście. To reakcja obronna - ostrzeżenie. Ważniejsze dla przetrwania > jest by pamiętać co ci może wyrządzić krzywdę. A wiesz, że ja, maniak biologii, nie popatrzyłem na to w tych kategoriach. Oczywiście masz rację i w cenny sposób uzupełniłeś mój punkt widzenia :-P > Po przekroczeniu pewnej płynnej i indywidualnej granicy wytrzymałości > psychicznej już nie ma odwrotu. Można tylko delikatnie zatrzeć ślady, ale > zawsze coś zostanie i nie będzie to nic dobrego. Ano właśnie... Pzdr. LOKI |
|
Vixit [ nieaktywne ] Wysłano: 2004-09-30 22:51:58 |
Uczucia - błogosławieństwo czy przekleństwo? > A wiesz, że ja, maniak biologii, nie popatrzyłem na to w tych kategoriach. Widzisz, mędrzec potrafi się nauczyć czegoś nawet od głupca ;-P > Oczywiście masz rację i w cenny sposób uzupełniłeś mój punkt widzenia > :-P To mój punk widzenia, przypadkowo zgodny z Twoim. (Ach jak miło jest być indywidualistą ;) ) Pozdrawiam Vixit |
|
Locutus [ nieaktywne ] Wysłano: 2004-09-30 23:37:18 |
Uczucia - błogosławieństwo czy przekleństwo? > Widzisz, mędrzec potrafi się nauczyć czegoś nawet od głupca ;-P Ani siebie nie uważam za mędrca ani Ciebie za głupca (odwrotnie też zresztą nie) :-P > To mój punk widzenia, przypadkowo zgodny z Twoim. (Ach jak miło jest być > indywidualistą ;) ) :-D Pzdr. LOKI |
|
Vixit [ nieaktywne ] Wysłano: 2004-09-28 04:47:14 |
Uczucia - błogosławieństwo czy przekleństwo? Mędrzec powiedziałby, że racja leży pośrodku. Niestety by się mylił. Nie sądzę żeby człowiek po utracie najważniejszej "rzeczy" w życiu, jego sensu i źródła radości potrafił kiedykolwiek się z tego otrząsnąć. Reszta to już tylko wegetacja. Inny poziom. "Co cię nie zabije to cię wzmocni". Kolejna bzdura. Są sytuacje, które każdego potrafią złamać. Przy każdym dużym nieszczęściu umiera mała cząstka czującego człowieka. Kiedy pierwszy raz zawiedziesz się dostatecznie mocno na życiu zmienia się już do niego podejście. I to raczej nie na lepsze. To o czym piszesz, Kate(R), sprawia na mnie wrażenie wypalenia i substytucji. Pewien rodzaj cynizmu. Takie życie na pół gwizdka. Czy na pewno nie oszukujesz się troszeczkę (mam takie podejrzenie wywołane twoją pogardą dla samobójców)? Na koniec Mały Jasio był wspaniałym piłkarzem. Miał 21 lat, kariera zapowiadała się wyśmienicie. Darzył swoją wybrankę jedyną, odwzajemnioną miłością, starszy brat był światowej klasy chirurgiem, a rodzice pałali radością życia. Pewnego dnia Jasio postanowił zabrać najbliższych na przejażdżkę swoim nowym, luksusowym samochodem otrzymanym za niedawny transfer do Manchesteru United. Jechał jak zwykle ostrożnie, zważając na sytuację na drodze. Był piękny, późnowiosenny poranek, w bagażniku spoczywał piknikowy koszyk, a mały York mamy wesoło poszczekiwał na mijane samochody. Spojrzał ukradkiem w lusterko na pochłoniętego lekturą Lanceta brata. Mama rozmawiała z tatą o wczorajszym podwieczorku u tych miłych sąsiadów z sąsiedniej ulicy i ich wielkim dogu niemieckim - Józefie. Rzucił ciepły uśmiech siedzącej obok ukochanej i skupił się na prowadzeniu samochodu. Było to olbrzymie, terenowe BMW. Jasio nie wiedział, że akurat ten egzemplarz był jednym z pierwszych w nowej serii i miał dwie małe usterki, wynikające z braku wprawy u załogi montującej wyposażenie i jedną spowodowaną skróconym w ramach redukcji kosztów czasem testowania nowego modelu. Pojedyńczo nie były groźne, ale razem przesądziły o reszcie życia pasażerów. Droga prowadziła wzdłuż niewysokiego, klifowego wybrzeża po prawej stronie i rzadkiego, iglastego lasu po lewej. Tego ranka nie tylko Jasio postanowił zabrać swoją rodzinę na klifową łąkę. Lisica, rozpierana dumą młodej matki, prowadziła przez las swój pierwszy w życiu miot na pierwotną naukę polowania. Jako pierwsza zdobycz miały posłużyć motyle i wygrzewające się w słońcu szarozielone jaszczurki - młode liski nie były jeszcze gotowe by zmagać się ze sprytnymi myszami polnymi i szybkimi zającami. Łączka już była niedaleko. Wystarczy tylko przejść przez drogę. Jasio zanosił się śmiechem słysząc opowiadanie mamy o Józefie, który pomimo swoich osiemdziesięciu kilogramów wystraszył się kota i uciekając wywrócił ustawiony w ogrodzie stolik z kawą i krakersami wprost na swoją przerażoną panią. Zza zakrętu właśnie wyłaniała się skąpana w przedpołudniowym słońcu łączka. W nagłym przebłysku świadomości zauważył małe lisiątka przebiegające asfalt drogi w miejscu, w którym on niemal stykał się ze ścianą lasu. Trenowany od lat, bramkarski refleks miał wspaniały. Z pełną siłą nacisnął pedał hamulca, jednocześnie szarpiąc kierownicą w prawo. Dla nieprawidłowo założonej uszczelki pompy hamulcowej to było za dużo. W ułamku sekundy krytyczny napór płynu rozerwał ją na strzępy. Komputer zarządzający pojazdem, nieprzywykły do nagłego spadku cisnienia w układzi, nieprawidłowo rozpoznał sytuację jako blokowanie kół na śliskiej nawierzchni i w ciągu trzech tysięcznych sekundy odblokował zaciski. Jasio nic już nie mógł zrobić. Samochód uderzył w barierę ochronną, odgradzającą go od dziesięciometrowej przepaści. Mająca już trzynaście lat stalowa przegroda miała być w zeszłym roku zastąpiona nową, zrobioną z wytrzymałych i nieutleniających się tworzyw sztucznych, zaaprobowanych przez Ministerstwo Transportu. Niestety opieszałość urzędników i chroniczne dziury w budżecie spowodowały opóźnienie. Przerdzewiała zapora nie wytrzymała siły uderzenia ponaddwutonowego pojazdu. Nity poddały się z jękiem rozrywanego metalu. Przez chwilę wydawało się, że BMW zawiśnie na skraju urwiska, ale zbyt słabo przykręcony zbionik paliwa oderwał się od podwozia, odciążając tył samochodu i pieczętując los zatrwożonych ludzi. Jasio przebudził się, przynajmniej tak mu się zdawało. Tak, napewno się przebudził. Poznał to po dotkliwym bólu w nogach. Piekła go też skóra na całym ciele. Tylko dlaczego? Gdzie on jest? I czemu tu jest tak ciemno? Dopiero po długich minutach zorientował się, że wcale nie jest ciemno tylko ma zamknięte oczy. Dobra. Trzeba je otworzyć i rozejrzeć się. Powieki go nie słuchały. Właściwie to nie słuchało go całe ciało. Nagły przebłysk pamięci uświadomił mu jego położenie. Niemy krzyk zawładnął jego umysłem. Co się stało z rodzicami, bratem i co najważniejsze, czy ONA żyje? Żeby tylko żyła. Żeby tylko żyła! Nie wolno tracić zimnej krwi. Zawsze jest jakieś wyjście. Trzeba poczekać, ktoś musi przyjść i wtedy on za znak. Tylko jak? W ciągu kilku miesięcy Jasio dowiedział się co się stało. Słyszał lekarzy z porannego obchodu, słyszał też co mówiły między sobą pielęgniarki przy zmianie jego pampersa. BMW spadło na skalistą plażę, ciągnąc wiszący na przewodach paliwowych zbiornik. Za nim spadła stalowa bariera, przy uderzeniu o skały sypnęła snopem iskier i chmura płonącej benzyny wdarła się do samochodu. Jego ukochana spłonęła żywcem krzycząc i walcząc z zakleszczonymi pasami, bratu zmiażdżyły głowę spadające wraz z zaporą głazy, matka zmarła miesiąc później w wyniku poparzeń, a ojciec leży z amputowanymi kończynami w śpiączce i pojutrze mają go odłączyć od układów podtrzymujących życie, skazując go na śmierć. On sam cudem przeżył. W wyniku zderzenia z ziemią otworzyły się drzwi i gdy przepaliły się pasy bezpieczeństwa wypadł na wilgotną plażę, co uchroniło go przed całkowitym spaleniem. Godzinę później dymiący samochód wypatrzył wracający z połowu rybak i powiadomił pogotowie i policję. Teraz Jasio leży z nogami amputowanymi poniżej kolan, zwyrodniałą od poparzeń skórą na 60% jej powierzchni i całkowicie sparaliżowanym ciałem. Zapadł na bezsenność, czy to w wyniku dręczących go koszmarów, czy rozpaczy z powodu utraty wszystkiego na czym mu zależało. Tylko ból mu pozostał. Ból już go nie opuści do końca życia. Może się zlitują i go też odłączą jak tatę? |
|
Locutus [ nieaktywne ] Wysłano: 2004-09-28 22:59:29 |
Uczucia - błogosławieństwo czy przekleństwo? Wszystko pięknie ładnie i w ogóle (i zgadzam się z Tobą), tylko dlaczego napisałeś to pod moim postem, a nie pod postem Katerki? Pzdr. LOKI |
|
Vixit [ nieaktywne ] Wysłano: 2004-09-29 01:28:54 |
Uczucia - błogosławieństwo czy przekleństwo? > Wszystko pięknie ładnie i w ogóle (i zgadzam się z Tobą), tylko dlaczego > napisałeś to pod moim postem, a nie pod postem Katerki? Hmm... Jestem pewien, że wczoraj przed piątą rano byłem pewien co do umieszczenia mojej odpowiedzi właśnie pod Twoją (może jako moje uzupełnienie Twoich słów), teraz widzę to w nie do końca takim samym świetle. Myślę, że dyskusja na tym wiele nie straciła, ale na przyszłość postaram się być dokładniejszy. Pozdr. Vixit |
|
Amorgen ( Nieobecni mają rację ) ![]() Wysłano: 2004-09-25 01:21:29 |
[OT] : Chambórger > chambórger (to akurat dzielo moich nowych uczniow, ale tu sa podobne > przypadki) A to akurat ma swoje ózasadnieyehh IRL. "Bó£ka" jest przeciez okragla. Mieso w bulce tez. Zupelnie, jak "ó". A ten ogonek na gorze, to wlos sprzedawcy. :)))) |
|
Katera [ nieaktywne ] Wysłano: 2004-09-25 15:37:38 |
[OT] : Chambórger > A to akurat ma swoje ózasadnieyehh IRL. "Bó£ka" jest przeciez > okragla. Mieso w bulce tez. Zupelnie, jak "ó". A ten ogonek na gorze, to > wlos sprzedawcy. :)))) a sprzedawca byl chamem, tak?? EOT |
|
Amorgen ( Nieobecni mają rację ) ![]() Wysłano: 2004-09-25 19:16:56 |
[OT] : Chambórger > a sprzedawca byl chamem, tak?? Niekoniecznie. Po prostu "cham" wyglada w pisowni bardziej swojsko, niz "ham", a roznica w wymowie "ch" i "h" dzis juz prawie zupelnie zanikla. :) |
|
vortex [ nieaktywne ] Wysłano: 2004-08-31 01:11:36 |
Uczucia - błogosławieństwo czy przekleństwo? czym byśmy byli bez uczuć? maszynami. Moim zdaniem to jest właśnie to czego trzebaby nauczuć sztuczną inteligencje. Uczucia rodzą chęci, jak czegoś chcesz i to zrobisz czujesz sie dobrze, jesli nie czujesz sie dobrze to po co to robić? oczywiście każdy z nas ma wbudowane potrzeby które obywają sie bez uczuć :P ale nie dąrzymy wtedy do ich rozwoju. Uczucia nas napedzają, naszą kreatywność, uczucia to element chaosu, są jak łyżeczka która miesza wode w naszej szklance, bez nich życie by ucichło. czy dobre uczucia są warte przeżywać te złe? tu zdanie chyba bedzie podzielone na tych co zaznali ciepienia i nie, oraz na tych co zaznali miłości. Ja należe do tych drugich, przez 3 lata byłem w cudownym związku który mnie wiele nauczył i mimo że zakończył sie tragicznie i do tej pory odczuwam tego konsekwencje (po prawie 2 latach) to uważam że bez tego byłbym uboższy. Troche wycierpiałem, nie twierdze że jakoś bardzo dużo, ale też nie było tego bardzo mało. Uczuć trzeba sie nauczyć, jeśli dobrze nauczysz sie czuć to mało bedziesz cierpieć, a jeśli bedziesz cierpieć bedziesz potrafić czerpać z tego siłe. teraz wiecej mi nie przychodzi do głowy :P pozdrawiam vortex |
|
Cień [ nieaktywne ] Wysłano: 2004-08-31 09:37:39 |
Uczucia - błogosławieństwo czy przekleństwo? czy > warto czuc?? moze latwiej bylo by wyzbyc sie czlowieczenstwa...tego co > odroznia gatunek ludzki od zwierząt. Bez uczuć bylibysmy tylko biologicznymi maszynami (polecam obejrzeć choćby filmik "Ja, Robot"). Nie było by sztuki, zabawy...A miłość? Przecież najracjonalniej byłoby "urzędowo" łączyć ludzi w pary, najlepiej pasujące pod względem psychiki, genów czy poziomu IQ. Chciałbyś tego?? :) Aha, zwierzeta też mają uczucia, nie posługuja się jedynie pojęciami abstrakcyjnymi (np. miłość, dobro, piękno), choć niektórzy jajogłowi podważają ten dogmat. Jak zbijesz bez powodu przywiązanego o Ciebie psa to sprawisz mu na pewno nie tylko fizyczny ból... |
|
Locutus [ nieaktywne ] Wysłano: 2004-09-01 01:51:11 |
Uczucia - błogosławieństwo czy przekleństwo? > [...] > Aha, zwierzeta też mają uczucia, nie posługuja się jedynie pojęciami > abstrakcyjnymi (np. miłość, dobro, piękno), choć niektórzy jajogłowi > podważają ten dogmat. > [...] Zależy od klasy pojęć - faktycznie takich "całkowicie abstrakcyjnych" chyba nie używają (nie wiem jak tam z naczelnymi - możliwe że u nich występują odstępstwa od tej reguły), niemniej jednak są zdolne do zrozumienia takich pojęć jak "budowla", czy nawet "krajobraz", a to już wymaga pewnej dozy abstrakcyjnego myślenia... co ciekawsze, np. delfiny są zdolne do zrozumienia zasad SKŁADNI języka (co jeszcze niedawno było uznawane za wymysł i bzdurę - jednak tresura potwierdziła ten fakt). Pzdr. LOKI |
|
foxik [ nieaktywne ] Wysłano: 2004-09-01 11:08:22 |
OT o delfinach > Zależy od klasy pojęć - faktycznie takich "całkowicie abstrakcyjnych" > chyba nie używają (nie wiem jak tam z naczelnymi - możliwe że u nich > występują odstępstwa od tej reguły), niemniej jednak są zdolne do > zrozumienia takich pojęć jak "budowla", czy nawet "krajobraz", a to już > wymaga pewnej dozy abstrakcyjnego myślenia... co ciekawsze, np. delfiny są > zdolne do zrozumienia zasad SKŁADNI języka (co jeszcze niedawno było > uznawane za wymysł i bzdurę - jednak tresura potwierdziła ten fakt). mozesz to rozwinac lub podac link/tytul ksiazki/opracowania na ten temat ? |
|
Locutus [ nieaktywne ] Wysłano: 2004-09-02 00:22:07 |
OT o delfinach > mozesz to rozwinac Przykładowe doświadczenie - do basenu z delfinami wrzuca się piłkę i lekki, pływający, plastikowy koszyk, a następnie pokazuje na migi znaki "przenieś", "piłka" oraz "koszyk". I delfin wrzuca piłkę do koszyka. W przypadku zamiany kolejnością znaków "koszyk" oraz "piłka", delfin będzie nakrywał piłkę koszykiem. Delfiny rozróżniają także kierunki - rozumieją gesty migowe oznaczające "lewo", "prawo" etc i po odpowiednim ich umieszczeniu w migowym "zdaniu" wykonają ze zrozumieniem każde polecenie. Przy okazji - gesty są abstrakcyjnymi symbolami, a nie prostymi wskazaniami kierunków. > lub podac link/tytul ksiazki/opracowania na ten temat > ? Tego nie mogę zrobić, bo po prostu oglądałem o tym program na Discovery :-) Pozdrawiam! LOKI |
|
toolka [ nieaktywne ] Wysłano: 2004-08-31 10:36:54 |
Uczucia - błogosławieństwo czy przekleństwo? >czy > warto czuc?? nad wyraz WARTO moze latwiej bylo by wyzbyc sie czlowieczenstwa...tego co > odroznia gatunek ludzki od zwierząt. nie sądzę, żeby czlowiek byl zdolny wyzbyć wszelkich uczuć-stać sie zimny i calkowicie nieczuły. na pewno nadejdzie taki moment, ze wreszcie sie przełamie i zacznie czuc-cokolwiek. |
|
Cruk [ nieaktywne ] Wysłano: 2004-08-31 11:55:29 |
Uczucia - błogosławieństwo czy przekleństwo? > nie sądzę, żeby czlowiek byl zdolny wyzbyć wszelkich uczuć-stać sie zimny > i calkowicie nieczuły. na pewno nadejdzie taki moment, ze wreszcie sie > przełamie i zacznie czuc-cokolwiek. pytanie nie brzmi czy człowiek jest zdolny wyzbycia sie wlasnych uczuc lecz czy sa mu one potrzebna, czy nie latwiej bylo by funkcjonowac bez przynajmniej niektorych z nich pozdr cruk |
|
vortex [ nieaktywne ] Wysłano: 2004-09-09 05:54:24 |
Uczucia - błogosławieństwo czy przekleństwo? > pytanie nie brzmi czy człowiek jest zdolny wyzbycia sie wlasnych uczuc > lecz czy sa mu one potrzebna, czy nie latwiej bylo by funkcjonowac bez > przynajmniej niektorych z nich uczucia tworzą chęć, a bez niej to w ogóle nie można funkcjonować, no chyba jako totalnie zaprogramowany robot bez świadomości robiący tylko i wyłącznie tyle ile mu narzuca wewnetrzny komputer ale w podobny sposób zastanawiałem sie nad bólem... zastanawiam sie czy ząłożyć nowy wątek... a co mi tam :P założe > > pozdr > cruk pozdrawiam vortex |
|
toolka [ nieaktywne ] Wysłano: 2004-08-31 16:06:04 |
Uczucia - błogosławieństwo czy przekleństwo? > pytanie nie brzmi czy człowiek jest zdolny wyzbycia sie wlasnych uczuc > lecz czy sa mu one potrzebna, czy nie latwiej bylo by funkcjonowac bez > przynajmniej niektorych z nich czy łatwiej? nie sadze, każde uczucie uczy nas czegos, czesto kształtuje. czlowiek potrzebuje radości tak samo jak cierpienia. |
|
Amorgen ( Nieobecni mają rację ) ![]() Wysłano: 2004-08-31 01:03:59 |
Uczucia - błogosławieństwo czy przekleństwo? > Chcialbym poruszyc kwestie ludzkich uczuc. Czy według was przyjemnposc > jakiej mogą dostarczyc nam uczucia warta jest bolu i cierpienia ktore moga > wywolac te same uczucia? czy > warto czuc?? Warto. Jezeli juz absolutnie nic do nikogo ani do niczego nie odczuwasz, jestes martwa kloda, nie czlowiekiem. |
|
Skobor [ nieaktywne ] Wysłano: 2004-09-01 02:07:32 |
Uczucia Jezeli juz absolutnie nic do nikogo ani do niczego nie odczuwasz, > jestes martwa kloda, nie czlowiekiem. > To strrrrrrrrraszne! Utrata człowieczeństwa! Czyli właściwie czego? |
|
vortex [ nieaktywne ] Wysłano: 2004-09-08 05:44:22 |
Uczucia > To strrrrrrrrraszne! Utrata człowieczeństwa! > > Czyli właściwie czego? uczucia tworzą charakter, to można mieć gdzieś, uczucia tworzą radość i smutek, tego też można sie wyzbyć i być zimnym cyborgiem, uczucia tworzą jednak wole, a bez tego jestesmy tylko maszynami czekającymi na naciśniecie guzika Dążymy do szcześcia, chaos emocji wewnątrz nas pozwala przypisać pewnym rzeczom i pojęciom wartość która nas do tego szcześcia przybliża albo oddala, i rodzi sie wola by tego dokonać pozdrawiam vortex |
|
Amorgen ( Nieobecni mają rację ) ![]() Wysłano: 2004-09-01 14:33:37 |
Uczucia > To strrrrrrrrraszne! Utrata człowieczeństwa! Boisz sie? ROTFL! Schowaj glowe pod kolderke. > Czyli właściwie czego? Na przyklad ego. |
|
Toluś [ nieaktywne ] Wysłano: 2004-09-01 15:25:01 |
Uczucia > > > To strrrrrrrrraszne! Utrata człowieczeństwa! > > Boisz sie? ROTFL! Schowaj glowe pod kolderke. Zoofilia, nie tyle się jej boje, co mnie odrzuca. ;) > > > Czyli właściwie czego? > > Na przyklad ego. Siedzieć zamkniętym w sobie gdzieś tam głeboko na dnie, karmić swoj narcyzm - pragnąc pozostać jedynie w porządku wobec samego siebie. Upierając się przy ego nawet już po w momencie, gdy rozsądek wołał: popuść, ukrzyżuj zanim będzie za późno. Nie umiałem. I był to mój bład, bo żadna z tego korzyść.....nie płynie, traci się tylko bliskich ludzi, kase, czas, no ale przecież ego pozostało syte..... oczywiście jeżeli wiesz, co chce powiedzieć ? pozdro T. |
|
Amorgen ( Nieobecni mają rację ) ![]() Wysłano: 2004-09-01 15:48:26 |
Uczucia > Zoofilia, nie tyle się jej boje, co mnie odrzuca. ;) Odrzucilo cie nawet dosc daleko. Wyorbitowalo poza temat. Ale pozniej miales miekkie ladowanie. ;) > Siedzieć zamkniętym w sobie gdzieś tam głeboko na dnie, karmić swoj > narcyzm - pragnąc pozostać jedynie w porządku wobec samego siebie. > Upierając się przy ego nawet już po w momencie, gdy rozsądek wołał: > popuść, ukrzyżuj zanim będzie za późno. > Nie umiałem. I był to mój bład, bo żadna z tego korzyść.....nie płynie, > traci się tylko bliskich ludzi, kase, czas, no ale przecież ego pozostało > syte..... oczywiście jeżeli wiesz, co chce powiedzieć ? Wiem. Ale nie wspolczuje. W koncu czegos sie na tych "wlasnych bledach" nauczyles. BTW : "na przyklad ego" nie znaczy : "tylko i wylacznie ego". Oczywiscie jezeli wiesz, co chce powiedziec. |
|
Toluś [ nieaktywne ] Wysłano: 2004-09-01 16:02:11 |
Uczucia - to kłamstwo. > > > Zoofilia, nie tyle się jej boje, co mnie odrzuca. ;) > > Odrzucilo cie nawet dosc daleko. Ależ ja z tego powodu, kompletnie nie ubolewam. > Wyorbitowalo poza temat. No tak w tym akurat coś jest, jak to mowia Telemici: że wybiło mnie ze swojej orbita i lepiej odczuwam (odczuwam nie czuje) gdy na nią wróciłem. Bez niej wszyscy jesteśmy matwymi satelitami dryfującymi w kosmosie. > Ale pozniej miales miekkie ladowanie. ;) Na szczęscie miałem w packagu, spadochron i to nie dziurawy ;) > > Siedzieć zamkniętym w sobie gdzieś tam głeboko na dnie, karmić swoj > > > narcyzm - pragnąc pozostać jedynie w porządku wobec samego siebie. > > Upierając się przy ego nawet już po w momencie, gdy rozsądek wołał: > > popuść, ukrzyżuj zanim będzie za późno. > > Nie umiałem. I był to mój bład, bo żadna z tego korzyść.....nie > płynie, > > traci się tylko bliskich ludzi, kase, czas, no ale przecież ego > pozostało > > syte..... oczywiście jeżeli wiesz, co chce powiedzieć ? > > Wiem. Ale nie wspolczuje. W koncu czegos sie na tych "wlasnych bledach" > nauczyles. > > BTW : "na przyklad ego" nie znaczy : "tylko i wylacznie ego". oczywiste, że ego to ego i nic wiecej. Można odnaleźć znaczenia EGO, Ego, ego-centrymu, egoizm, itp.... >Oczywiscie > jezeli wiesz, co chce powiedziec. No chyba już wiesz, skoro wracamy do tematu co czuje...You can see a Chaos emotion, I`m the Chaos emotion. Pozdro T. |
|
Laddy [ nieaktywne ] Wysłano: 2004-08-30 22:10:00 |
Uczucia - błogosławieństwo czy przekleństwo? > Czy według was przyjemnposc jakiej mogą dostarczyc nam uczucia warta jest bolu i cierpienia ktore moga wywolac te same uczucia? Warta. Bez nich nasze życie byłoby monotonne. |
|
Viridiana ( Tous les matins du monde ) ![]() Wysłano: 2004-08-30 22:12:08 |
Uczucia - błogosławieństwo czy przekleństwo? > Zapewne kazdy z was, z nas dazy kogos- miej lub bardziej - jakims uczuciem > negatywnym badz pozytywnym. Z tymi negatywnymi paradokslanie chyba latwiej > jest sobie poradzic. z tym drugimi bywa jednak roznie. Bywa i tak, że uczucia tracą swoją jednoznaczność. Świeża nienawiść zamieszkuje obok miłości, która wbrew wszelkim znakom na ziemi i niebie jeszcze nie chce się skończyć... To takie uczucie, jakby stać jedną nogą w chłodnej morskiej wodzie, a drugą na rozgrzanym piasku... Wtedy jeszcze trudniej sobie poradzić z problemem -zwłaszcza, że jego częścią jest nieporadność wobec samego siebie uwikłanego w podobną sytuację. > czy warto czuc?? Warto. Warto żyć. Warto czuć. Żyć = Odczuwać. Odczuwać = Smakować życie |
|
mysaviour [ nieaktywne ] Wysłano: 2004-08-30 21:26:39 |
Uczucia - błogosławieństwo czy przekleństwo? > Chcialbym poruszyc kwestie ludzkich uczuc. Czy według was przyjemnposc > jakiej mogą dostarczyc nam uczucia warta jest bolu i cierpienia ktore moga > wywolac te same uczucia? > > Zapewne kazdy z was, z nas dazy kogos- miej lub bardziej - jakims uczuciem > negatywnym badz pozytywnym. Z tymi negatywnymi paradokslanie chyba latwiej > jest sobie poradzic. z tym drugimi bywa jednak roznie. wszystko jest dobze > dopuki dazymy uczuciem osoby ktore nie boją sie go zaakceptowac, sytuacja > kaplikuje sie jednak w momecie kiedy np kochamy niewlasciwa osobe, > niegotowa boadz poprostu niezainteresowaną:). sądze ze taka sytuacja > wiekszosci z nas nie jest obca, kazdy w swoim zyciu mial, bedzie mial lub > ma okres rozwazan na ten temat podzielcie sie wiec swoimi wniskami....czy > warto czuc?? moze latwiej bylo by wyzbyc sie czlowieczenstwa...tego co > odroznia gatunek ludzki od zwierząt. > > pozdr > Cruk Jak dla mnie jest to bardziej przeklenstwo.Akurat przezylem najwiekszy zawod swojego zycia,w dodatku absurd jakich malo.Nie bede moze tutaj pisal szczegolow,bo nie czas i miejsce,a poza tym to wylacznie moja sprawa.Napisze tyko tyle,ze stracilem swoj czas i uwage dla tej osoby.Po tym zdarzeniu moje uczucia jakby "zgasly"...Mysle ,ze kazdy tak ma,z kazdym zawode,z kazdym cierpieniem te uczucia sa niszczone,zabijane.Czlowiek mysli pozniej inaczej,mniej sie angazuje lub w ogole nie daje szansy kolejnej osobie - mysli,ze moze powtorzyc sie to co sie stalo wczesniej.Czy warto czuc ??? Na dzien dzisiejszy ja nie potrafie sobie odpowiedziec,bo nie czuje i wszystko jest beznamietne,moze kiedys...Jednak wiem,ze jesli nawet cos poczuje to nie bedzie to samo uczucie...Smutne,ale prawdziwe. |
|
RAUBER ( der Kaiser ) Wysłano: 2004-08-30 23:15:14 |
Uczucia - błogosławieństwo czy przekleństwo? Jak odpowiadasz na post, to cytuj tylko częśc do której się odwołujesz, resztę kasuj. Czytanie czegoś takiego jest wkurwiające, najpierw przewijanie poprzedniego posta potem dopiero tekst właściwy. |
|
mysaviour [ nieaktywne ] Wysłano: 2004-08-31 16:41:46 |
Uczucia - błogosławieństwo czy przekleństwo? > Jak odpowiadasz na post, to cytuj tylko częśc do której się odwołujesz, > resztę kasuj. Czytanie czegoś takiego jest wkurwiające, najpierw > przewijanie poprzedniego posta potem dopiero tekst właściwy. Spoko,spoko bez nerwicy.Moj post odwolywal sie do calosci.Jednak postanawiam poprawe :). |
|
Vixit [ nieaktywne ] Wysłano: 2004-10-02 16:09:58 |
Uczucia - błogosławieństwo czy przekleństwo? > Chcialbym poruszyc kwestie ludzkich uczuc. Czy według was przyjemnposc > jakiej mogą dostarczyc nam uczucia warta jest bolu i cierpienia ktore moga > wywolac te same uczucia? Oczywiście, przynajmniej wiesz, że żyjesz. > Zapewne kazdy z was, z nas dazy kogos- miej lub bardziej - jakims uczuciem > negatywnym badz pozytywnym. Z tymi negatywnymi paradokslanie chyba latwiej > jest sobie poradzic. z tym drugimi bywa jednak roznie. wszystko jest dobze > dopuki dazymy uczuciem osoby ktore nie boją sie go zaakceptowac, sytuacja > kaplikuje sie jednak w momecie kiedy np kochamy niewlasciwa osobe, > niegotowa boadz poprostu niezainteresowaną:). sądze ze taka sytuacja > wiekszosci z nas nie jest obca, kazdy w swoim zyciu mial, bedzie mial lub > ma okres rozwazan na ten temat podzielcie sie wiec swoimi wniskami....czy > warto czuc?? moze latwiej bylo by wyzbyc sie czlowieczenstwa...tego co > odroznia gatunek ludzki od zwierząt. Są ludzie, którzy nie mają uczuć wyższego rzędu - to schizofrenicy. Czy warto nim zostać? Myślę, że nie. Odcięcie się od uczuć oznacza zamknięcie w autystycznym świecie, kontakt z rzeczywistością prze grube rękawice. Twierdzę, że brak uczuć to brak motywacji w dalszej perspektywie. Pozdrawiam Vixit |
|
Cruk [ nieaktywne ] Wysłano: 2004-10-04 17:44:59 |
Uczucia - błogosławieństwo czy przekleństwo? > Są ludzie, którzy nie mają uczuć wyższego rzędu - to schizofrenicy. > Czy warto nim zostać? Myślę, że nie. schizofrenikiem fakt nie warto zostac...acz brak uczuc w ich przypadku to tylko jedno z oznak tej choroby > Odcięcie się od uczuć oznacza zamknięcie w autystycznym świecie, kontakt z > rzeczywistością prze grube rękawice. > Twierdzę, że brak uczuć to brak motywacji w dalszej perspektywie. Owszem zgodze sie z toba. Jednak obcność uczuć wcale nie musi być rownoznaczna z obecnością motywacji. pozdr Cruk |
|
Vixit [ nieaktywne ] Wysłano: 2004-10-04 20:01:35 |
Uczucia - błogosławieństwo czy przekleństwo? > schizofrenikiem fakt nie warto zostac...acz brak uczuc w ich przypadku to > tylko jedno z oznak tej choroby Oczywiście, ale jest to dla nich charakterystyczne i zachacza o temat wątku :). > Owszem zgodze sie z toba. Jednak obcność uczuć wcale nie musi być > rownoznaczna z obecnością motywacji. Na dłuższą metę to jest to co napędza. Stawiasz sobie cel. Osiągasz go i co dalej? Jak wybierzesz następny? Kierując się tylko logiką? Z jakiego powodu masz do czegoś dążyć, jeżeli nie czujesz takiej potrzeby, ani satysfakcji z sukcesu? Sądzę, że uczucia to błogosławieństwo. Taka jest moja odpowiedź. Pozdrawiam, Vixit |
|
Cruk [ nieaktywne ] Wysłano: 2004-10-05 20:13:06 |
Uczucia - błogosławieństwo czy przekleństwo? zgadza się ale człowiek nie posziadającu uczuc nie musi byc odrazu schizofrenikiem:P poszedłeś wiec troszeczke za daleko:) > Na dłuższą metę to jest to co napędza. Stawiasz sobie cel. Osiągasz go i > co dalej? Jak wybierzesz następny? Kierując się tylko logiką? Z jakiego > powodu masz do czegoś dążyć, jeżeli nie czujesz takiej potrzeby, ani > satysfakcji z sukcesu? nie mając uczuć nie odczowal bys checi ani potrzeby by do czego kolwiek dązyc. poza tym co jesli te same uczucia pokazują nam jak nasz jedyny,ten najwazniejszy i najbardziej pozadany cel jest nie mozliwy do osiągniecia?? w zasadzie do istenienia jako takich uczuc w budowie ludzkiego wnetrza nic nie mam....szkoda tylko ze nikt nie nauczyl ic dobrych manier i nie powiedzial im kiedy wolno im sie odzywac a kiedy powinny milczeco...zawsze odzywaja sie nie w tedy lkiedy trzeba. > > Sądzę, że uczucia to błogosławieństwo. Taka jest moja odpowiedź. wobec tego zyczę Ci żeby sytuacja zyciowa nigdy nie zmusila cie do zmiany zdania... pozdr Cruk |
|
Vixit [ nieaktywne ] Wysłano: 2004-10-06 02:42:59 |
Uczucia - błogosławieństwo czy przekleństwo? > zgadza się ale człowiek nie posziadającu uczuc nie musi byc odrazu > schizofrenikiem:P poszedłeś wiec troszeczke za daleko:) Kim jeszcze może być? To jeden z głównych objawów tej choroby. No, może jeszcze socjopatą :), chociaż to już jest trochę naciągane. > nie mając uczuć nie odczowal bys checi ani potrzeby by do czego kolwiek > dązyc. No właśnie, sam masz odpowiedź na własne pytanie. "Uczucia=rozwój, brak=stagnacja." > poza tym co jesli te same uczucia pokazują nam jak nasz jedyny,ten > najwazniejszy i najbardziej pozadany cel jest nie mozliwy do osiągniecia?? To raczej nie uczucia tak pokazują tylko "rozum". > w zasadzie do istenienia jako takich uczuc w budowie ludzkiego wnetrza nic > nie mam....szkoda tylko ze nikt nie nauczyl ic dobrych manier i nie > powiedzial im kiedy wolno im sie odzywac a kiedy powinny milczeco...zawsze > odzywaja sie nie w tedy lkiedy trzeba. Gdybyś miał pełną kontrolę nad uczuciami to nie spełniałyby swojego zadania. > > Sądzę, że uczucia to błogosławieństwo. Taka jest moja odpowiedź. > > wobec tego zyczę Ci żeby sytuacja zyciowa nigdy nie zmusila cie do zmiany > zdania... Zmiana zdania byłaby tylko chęcią ukrycia się i aktem tchórzostwa, ślepym i bezsensownym buntem. Pozdrawiam, Vixit |
|
Cruk [ nieaktywne ] Wysłano: 2004-10-07 17:23:28 |
Uczucia - błogosławieństwo czy przekleństwo? > Zmiana zdania byłaby tylko chęcią ukrycia się i aktem tchórzostwa, ślepym > i bezsensownym buntem. Dzieki:] właśnie potrzebowałem kilku słów otuchy:P pozdr Cruk |
|
Vixit [ nieaktywne ] Wysłano: 2004-10-08 08:22:20 |
Uczucia - błogosławieństwo czy przekleństwo? > Dzieki:] właśnie potrzebowałem kilku słów otuchy:P Może do Ciebie dotrze, że to nie miały być słowa otuchy, tylko siarczysty policzek wymierzony na otrzeźwienie ;). Ale Twój sarkazm to dobry objaw :). Pozdrawiam, Vixit |
|
Cruk [ nieaktywne ] Wysłano: 2004-10-08 14:14:08 |
Uczucia - błogosławieństwo czy przekleństwo? > > Dzieki:] właśnie potrzebowałem kilku słów otuchy:P > > Może do Ciebie dotrze, że to nie miały być słowa otuchy, tylko siarczysty > policzek wymierzony na otrzeźwienie ;) dotarło...stąd ten sarkazm:P ale niestety(?) wszystko co robie opiera sie wyłacznie na moich własnych doswiadczeniach i przezyciach. nigdy nie zdazylo mi sie posluchac czyjejs rady nawet jesli sie z nia zgadzalem, wprowadzalem ja wzycie dopiero wtedy kiedy sam do niej doszedlem. tak wiec na nic twoje "policzki":P sam sie musze o to potknąc... pozdr Cruk |
|
Vixit [ nieaktywne ] Wysłano: 2004-10-10 04:11:36 |
Uczucia - błogosławieństwo czy przekleństwo? > > > Dzieki:] właśnie potrzebowałem kilku słów otuchy:P > > > > Może do Ciebie dotrze, że to nie miały być słowa otuchy, tylko > siarczysty > > policzek wymierzony na otrzeźwienie ;) > > dotarło...stąd ten sarkazm:P No przecież tak napisałem :D > ale niestety(?) wszystko co robie opiera sie wyłacznie na moich własnych > doswiadczeniach i przezyciach. nigdy nie zdazylo mi sie posluchac czyjejs > rady nawet jesli sie z nia zgadzalem, wprowadzalem ja wzycie dopiero wtedy > kiedy sam do niej doszedlem. tak wiec na nic twoje "policzki":P sam sie > musze o to potknąc... Upartyś jak osioł :P To może piącha zadziała? LOL Pozdrawiam, Vixit |
|
Cruk [ nieaktywne ] Wysłano: 2004-10-10 13:56:48 |
Uczucia - błogosławieństwo czy przekleństwo? > Upartyś jak osioł :P otoż to:] > To może piącha zadziała? LOL terapie wstrząsowe tez juz sprawdzalem:P lepiej skonczmy temat bo sie czatowo robi:D jeszcze zbudzimy pana massura:P a cos dawno pregow nie bylo.... pozdr Cruk |
|
Myszołów [ nieaktywne ] Wysłano: 2004-10-03 16:45:27 |
Uczucia - błogosławieństwo czy przekleństwo? > Są ludzie, którzy nie mają uczuć wyższego rzędu - to schizofrenicy. Mylisz się. Dlaczego uważasz, że schizofrenicy nie mają "uczuć wyższego rzędu" ? Uzasadnij. Wydaje mi się, że błędem jest kojarzenie schizofrenii z autyzmem. Myszołów |
|
Vixit [ nieaktywne ] Wysłano: 2004-10-04 01:27:45 |
Uczucia - błogosławieństwo czy przekleństwo? > Mylisz się. Dlaczego uważasz, że schizofrenicy nie mają "uczuć wyższego > rzędu" ? Uzasadnij. Wydaje mi się, że błędem jest kojarzenie schizofrenii > z autyzmem. Nie mylę się. To najszczersza prawda :). Sprawdź moją odpowiedź na zarzut Vaylaara. Jeżeli chodzi o autyzm to jest to jeden z najważniejszych objawów osiowych schizofrenii. Polega to na tym, że u schizofrenika występuje znaczna przewaga zainteresowania swoimi przeżyciami wewnętrznymi i postępuje utrata istotnego kontaktu ze światem zewnętrznym. Chory żyje swoimi pragnieniami i lękami, swoją wyobraźnią i wobec tego, że nie dzieli się z otoczeniem treściami swoich przeżyć, staje się coraz bardziej dla otoczenia niezrozumiały. Wyraża sie to utratą związków uczuciowych z innymi ludźmi i uczuciem pustki emocjonalnej w sobie. Czy to Ci wystarczy jako uzasadnienie, Myszołowie? Dziwię się, że muszę uzasadniać rzeczy oczywiste i zbadane klinicznie ;). Pozdrawiam Vixit |
|
Myszołów [ nieaktywne ] Wysłano: 2004-10-04 15:58:17 |
Uczucia - błogosławieństwo czy przekleństwo? > Nie mylę się. To najszczersza prawda :) To Ty tak twierdzisz. . Sprawdź moją odpowiedź na zarzut > Vaylaara. Sprawdziłam, a jakże. > Jeżeli chodzi o autyzm to jest to jeden z najważniejszych objawów osiowych > schizofrenii. Może w końcu oświecisz nas maluczkich i napiszesz, co to objawy osiowe? Kultura osobista wymaga używania słów zrozumiałych dla rozmówców. :> > Polega to na tym, że u schizofrenika występuje znaczna przewaga > zainteresowania swoimi przeżyciami wewnętrznymi i postępuje utrata > istotnego kontaktu ze światem zewnętrznym. Chory żyje swoimi pragnieniami > i lękami, swoją wyobraźnią i wobec tego, że nie dzieli się z otoczeniem > treściami swoich przeżyć, staje się coraz bardziej dla otoczenia > niezrozumiały. W kwestii autyzmu u schizofreników czuję się przekonana (z małym zastrzeżeniem, że trochę jednak generalizujesz - nie zapominaj, że ilu schizofreników tyle schizofrenii). > Wyraża sie to utratą związków uczuciowych z innymi ludźmi i uczuciem > pustki emocjonalnej w sobie. A to już bzdura. Na pewno czasami tak jest, może nawet często, ale nie ZAWSZE. Schizofrenicy mają uczucia. Tak niższe jak i wyższe, nie możesz równać ich ze zwierzętami, choćbyś przeczytał nie wiem ile mądrych książek. Zapewne znasz co najmniej jednego schizofrenika. Dziwię się zatem, że masz o nich taką a nie inną opinię. Chciałabym żebyś ze mną pogadał na ten temat, może przestanę się dziwić. Czy to Ci wystarczy jako uzasadnienie, > Myszołowie? Jak widzisz - nie bardzo. Ale to chyba było do przewidzenia, hm...? Dziwię się, że muszę uzasadniać rzeczy oczywiste i zbadane > klinicznie ;). Widocznie trafiłeś na kryptoblondynkę. Przykro mi że musisz się w tak przykry sposób gimnastykować umysłowo, mam nadzieję, że nie skończy się to zakwasami. > Pozdrawiam > Vixit Pozdr. Myszołów |
|
Locutus [ nieaktywne ] Wysłano: 2004-10-05 00:22:13 |
Uczucia - błogosławieństwo czy przekleństwo? > To Ty tak twierdzisz. Vixit oraz medycyna. Tego pierwszego jeszcze za dobrze nie znam, ale to drugie jest dla mnie autorytetem :-P > Sprawdziłam, a jakże. I tso? > [...] > W kwestii autyzmu u schizofreników czuję się przekonana (z małym > zastrzeżeniem, że trochę jednak generalizujesz - nie zapominaj, że ilu > schizofreników tyle schizofrenii). Aż sobie zerknąłem do małej encyklopedii medycznej, którą mam w domku - i faktycznie autyzm jest najcharakterystycznym objawem praktycznie zawsze występującym w schizofrenii ;-) > A to już bzdura. Na pewno czasami tak jest, może nawet często, ale nie > ZAWSZE. Schizofrenicy mają uczucia. Tak niższe jak i wyższe, nie możesz > równać ich ze zwierzętami, choćbyś przeczytał nie wiem ile mądrych > książek. > [...] No i tego już zupełnie nie rozumiem :-O O co chodzi z tym równaniem ze zwierzętami? Przecież zwierzęta też mają uczucia zarówno wyższe jak i niższe... A co do tego zaniku uczuć wyższych u schizofreników - podejrzewam że takie info w podręcznikach do psychiatrii nie wzięło się z sufitu, ale właśnie z obserwacji pacjentów ;-) Pzdr. LOKI |
|
Myszołów [ nieaktywne ] Wysłano: 2004-10-05 16:21:52 |
Uczucia - błogosławieństwo czy przekleństwo? >> > To Ty tak twierdzisz. > > Vixit oraz medycyna. Tego pierwszego jeszcze za dobrze nie znam, ale to > drugie jest dla mnie autorytetem :-P Dla Ciebie owszem, ale nie rość sobie czasem prawa do narzucania innym autorytetów. > > Sprawdziłam, a jakże. > > I tso? I psssssstro. Chyba napisałam wyraźnie co parę postów temu. > > [...] > > W kwestii autyzmu u schizofreników czuję się przekonana (z małym > > zastrzeżeniem, że trochę jednak generalizujesz - nie zapominaj, że > ilu > > schizofreników tyle schizofrenii). > > Aż sobie zerknąłem do małej encyklopedii medycznej, którą mam w domku - i > faktycznie autyzm jest najcharakterystycznym objawem praktycznie zawsze > występującym w schizofrenii ;-) Czy nie umiesz czytać drogi Lokutusie? Napisałam przecież że "w kwestii autyzmu u schizofreników czuję się przekonana". > > A to już bzdura. Na pewno czasami tak jest, może nawet często, ale > nie > > ZAWSZE. Schizofrenicy mają uczucia. Tak niższe jak i wyższe, nie > możesz > > równać ich ze zwierzętami, choćbyś przeczytał nie wiem ile mądrych > > książek. > > [...] > > No i tego już zupełnie nie rozumiem :-O > O co chodzi z tym równaniem ze zwierzętami? Przecież zwierzęta też mają > uczucia zarówno wyższe jak i niższe... Ale palnąłeś... uczucia wyższe u zwierząt??? Czy to czasem nie te uczucia, które nas odróżniają od zwierząt nazywa się uczuciami wyższymi??? > A co do tego zaniku uczuć wyższych u schizofreników - podejrzewam że takie > info w podręcznikach do psychiatrii nie wzięło się z sufitu, ale właśnie z > obserwacji pacjentów ;-) A ja odnoszę wrażenie, że rozmawiamy tylko o jednym rodzaju schizofreników, o tych pozamykanych w psychiatrykach i przećpanych lekami doszczętnie. Już ustaliliśmy, że moja wiedza na ten temat jest minimalna, odsyłam więc bardziej kompetentnych do sprawdzenia, jaki odsetek wśród schizofreników zajmują Ci, którzy nie mają już kontaktu z rzeczywistością, a jaki Ci, którzy w miarę normalnie funkcjonują w społeczeństwie (i którzy IMO wyższe uczucia posiadają). > Pzdr. > LOKI pozdr. Myszołów |
|
Vixit [ nieaktywne ] Wysłano: 2004-10-06 15:35:02 |
Uczucia - błogosławieństwo czy przekleństwo? > A ja odnoszę wrażenie, że rozmawiamy tylko o jednym rodzaju > schizofreników, o tych pozamykanych w psychiatrykach i przećpanych lekami > doszczętnie. Już ustaliliśmy, że moja wiedza na ten temat jest minimalna, > odsyłam więc bardziej kompetentnych do sprawdzenia, jaki odsetek wśród > schizofreników zajmują Ci, którzy nie mają już kontaktu z rzeczywistością, > a jaki Ci, którzy w miarę normalnie funkcjonują w społeczeństwie (i którzy > IMO wyższe uczucia posiadają). Z chęcią przytoczę kilka cyferek :). Schizofrenia występuje u około 1% ludności. Może być związana z dziedziczeniem: Gdy jedno z rodziców chorowało ok. 6-16% dzieci było dotkniętych tą chorobą. Gdzie dwoje rodziców choruje ok. 40% dzieci zapadło na schizofrenię. W wypadku bliźniąt jednojajowych prawdopodobieństwo wystąpienia schizofrenii u obu gdy jedno z nich choruje wynosi 85,8%. Może być wynikiem zapalenia mózgu ze stanami podgorączkowymi i zaznaczonymi objawami neurologicznymi. Swą wagę mogą mieć czynniki biochemiczne: toksyczne działanie fenyloetyloaminy, stwierdzono charakterystyczną dla schizofrenii profile krzywych cukrowych, podniesiono odmienne oddziaływanie zaburzonej enzymatycznie przemiany adrenaliny, wpływ może mieć też LSD, które wywołuje objawy podobne do schizofrenii i mogą one pozostać. Okazało się również, że występowanie schizofrenii jest zależne od sposobu odżywiania. W karajach gdzie spożywa się więcej pokarmów z mąki pszennej i żytniej pojawia się ona znacznie częściej. Schizofrenia może pojawić sie w różnym wieku, ale zazwyczaj nie później niż w 45 roku życia, najczęściej w latach 20-25. Dziecięca między 3-13. Teraz zestawienie przebiegu choroby i zejścia ujęte w procentach - częstość występowania (to o co sie spieracie :)): Ostry początek z bezpośrednim przejściem w "otępienie" 5-15% Prosty przewlekły przebieg z przejściem w "otępienie" 10-20% Ostry poczatek z bezpośrednim przejściem w stan trwałego ubytku psych. 5% Prosty przewlekły przebieg z przejsciem w stan ubytku 5-10% Ostry okresowy przebieg z przejsciem w otępienie poniżej 5% Ostry okresowy przebieg z przejściem w stan ubytku 30-40% Ostry okresowy przebieg zakończony z wyleczeniem całkowitym lub społecznym 25-35% 1/3 ma złą prognozę kończącą się głębokim defektem - otępieniem. 1/3 ma lepszą prognozę charakteryzującą się ustąpieniem objawów schizofrenicznych z pozostawieniem jednak większego lub mniejszego ubytku w pochorobowym bilansie wartości psychicznych. Wreszcie 1/3 ma szanse wyzdrowienia bez zauważalnego efektu :). Pozdrawiam, Vixit |
|
Myszołów [ nieaktywne ] Wysłano: 2004-10-06 19:58:25 |
Uczucia - błogosławieństwo czy przekleństwo? Dzięki, wiem już wszystko. :) Pozdrawiam Myszołów |
|
Vixit [ nieaktywne ] Wysłano: 2004-10-07 01:51:49 |
Uczucia - błogosławieństwo czy przekleństwo? > Dzięki, wiem już wszystko. :) Do usług :) Pozdrawiam, Vixit |
|
Locutus [ nieaktywne ] Wysłano: 2004-10-05 23:53:49 |
Uczucia - błogosławieństwo czy przekleństwo? > Dla Ciebie owszem, ale nie rość sobie czasem prawa do narzucania innym > autorytetów. No tak... ciągle zapominam, że u progu XXI wieku nadal są ludzie, którzy zamiast do lekarza, wolą pójść do znachora lub bioenergoterapeuty, wierzą w to, że Ziemię stworzył Bóg w siedem dni, ewolucja to bzdura, a skamieliny popodrzucał Szatan... > [...] > Ale palnąłeś... uczucia wyższe u zwierząt??? Czy to czasem nie te uczucia, > które nas odróżniają od zwierząt nazywa się uczuciami wyższymi??? Przeczytaj sobie moją dyskusję z Vixitem - zapytałem, czym są uczucia wyższe. Stwierdził, że jest to m.in. współczucie, litość, czy miłość. Współczucie i litość obserwowano choćby u makaków (doświadczenie w którym jednego makaka umieszczono za szybą i podłączono do prądu, który się włączał ilekroć któraś z małp po drugiej stronie pociągnęła za dźwigienkę dozującą pokarm było opisane gdzieś tu na forum - mimo że ten makak za szybką był im całkiem obcy, małpy wolały głodować, niż narażać go na ból), miłość jest doskonale udokumentowana zwłaszcza u ptaków... może to bardzo przykre dla ludzi, którym się wydaje, że Homo sapiens jest jakimś cudem i wyjątkiem, ale w nasyzm gatunku nic specjalnie cudownego i wyjątkowego nie ma... nie bardziej niż w innych zwierzętach (bo przecież każde ma jakieś cechy charakterystyczne odróżniające je od innych). Pora wyzbyć się złudzeń. Jesteśmy tylko kolejnym z kilku milionów opisanych gatunków żywych organizmów. Mamy najwyżej rozwiniętą inteligencję i zdolność myślenia abstrakcyjnego, a także zdolność tłumienia instynktu i postępowania wbrew niemu - fakt, ale to że mamy je rozwiniętą najlepiej, nie znaczy wcale, że inne zwierzęta nie posiadają ich w ogóle. Zaś jeśli chodzi o emocje, to tutaj człowiek niczego nowego nie wynalazł, ani jakoś specjalnie nie zintensyfikował tego, co odziedziczył po małpich przodkach :-D > A ja odnoszę wrażenie, że rozmawiamy tylko o jednym rodzaju > schizofreników, o tych pozamykanych w psychiatrykach i przećpanych lekami > doszczętnie. Już ustaliliśmy, że moja wiedza na ten temat jest minimalna, > odsyłam więc bardziej kompetentnych do sprawdzenia, jaki odsetek wśród > schizofreników zajmują Ci, którzy nie mają już kontaktu z rzeczywistością, > a jaki Ci, którzy w miarę normalnie funkcjonują w społeczeństwie (i którzy > IMO wyższe uczucia posiadają). No... dlatego cały czas liczę, że Cień się wypowie ;-) Pzdr. LOKI |
|
Myszołów [ nieaktywne ] Wysłano: 2004-10-06 12:12:48 |
Uczucia - błogosławieństwo czy przekleństwo? > > Dla Ciebie owszem, ale nie rość sobie czasem prawa do narzucania > innym > > autorytetów. > > No tak... ciągle zapominam, że u progu XXI wieku nadal są ludzie, którzy > zamiast do lekarza, wolą pójść do znachora lub bioenergoterapeuty, wierzą > w to, że Ziemię stworzył Bóg w siedem dni, ewolucja to bzdura, a > skamieliny popodrzucał Szatan... No tak... i Myszołów się właśnie do tych ludzi zalicza... to przykre, proponuję już nie tracić czasu na dalsze z nią dyskusje. > Przeczytaj sobie moją dyskusję z Vixitem - zapytałem, czym są uczucia > wyższe. Stwierdził, że jest to m.in. współczucie, litość, czy miłość. > Współczucie i litość obserwowano choćby u makaków (doświadczenie w którym > jednego makaka umieszczono za szybą i podłączono do prądu, który się > włączał ilekroć któraś z małp po drugiej stronie pociągnęła za dźwigienkę > dozującą pokarm było opisane gdzieś tu na forum - mimo że ten makak za > szybką był im całkiem obcy, małpy wolały głodować, niż narażać go na ból), > miłość jest doskonale udokumentowana zwłaszcza u ptaków... może to bardzo > przykre dla ludzi, którym się wydaje, że Homo sapiens jest jakimś cudem i > wyjątkiem, ale w nasyzm gatunku nic specjalnie cudownego i wyjątkowego nie > ma... nie bardziej niż w innych zwierzętach (bo przecież każde ma jakieś > cechy charakterystyczne odróżniające je od innych). Pora wyzbyć się > złudzeń. Jesteśmy tylko kolejnym z kilku milionów opisanych gatunków > żywych organizmów. Mamy najwyżej rozwiniętą inteligencję i zdolność > myślenia abstrakcyjnego, a także zdolność tłumienia instynktu i > postępowania wbrew niemu - fakt, ale to że mamy je rozwiniętą najlepiej, > nie znaczy wcale, że inne zwierzęta nie posiadają ich w ogóle. Zaś jeśli > chodzi o emocje, to tutaj człowiek niczego nowego nie wynalazł, ani jakoś > specjalnie nie zintensyfikował tego, co odziedziczył po małpich przodkach > :-D Przeczytałam to co napisałeś Vixitowi. Przeczytałam także to, co on Ci na to odpowiedział. Pozostaję przy moim stanowisku. > No... dlatego cały czas liczę, że Cień się wypowie ;-) Umiesz liczyć? Licz na siebie ;) > Pzdr. > LOKI Pozdr. Myszołów |
|
Locutus [ nieaktywne ] Wysłano: 2004-10-07 00:38:45 |
Uczucia - błogosławieństwo czy przekleństwo? > No tak... i Myszołów się właśnie do tych ludzi zalicza... to przykre, > proponuję już nie tracić czasu na dalsze z nią dyskusje. Chyba faktycznie nie mają one sensu... > Przeczytałam to co napisałeś Vixitowi. Przeczytałam także to, co on Ci na > to odpowiedział. Pozostaję przy moim stanowisku. No tak... możesz jeszcze twierdzić, że ziemia jest płaska - śmiało... a ja trochę nad Tobą poubolewam... > Umiesz liczyć? Licz na siebie ;) Faktycznie jest to złota zasada, trzeba przyznać. Pzdr. LOKI PS. Miły opis levelu (przy okazji gratuluję poziomu I) - coś mi się tak kojarzy z Nicolasem Poussinem, Rennes-le-Château, templariuszami, Dagobertem II, Świętym Graalem i takimi-tam :-P :-P :-P |
|
Myszołów [ nieaktywne ] Wysłano: 2004-10-07 12:47:01 |
Uczucia - błogosławieństwo czy przekleństwo? > > No tak... i Myszołów się właśnie do tych ludzi zalicza... to przykre, > > proponuję już nie tracić czasu na dalsze z nią dyskusje. > Chyba faktycznie nie mają one sensu... BŁAGAM!!! Zastosuj się do tej konkluzji! > No tak... możesz jeszcze twierdzić, że ziemia jest płaska - śmiało... a ja > trochę nad Tobą poubolewam... Lepiej nie. Jako człowiek czynu winny mi jesteś cykl wykładów pod tytułem: "Tak na prawdę to nie bocian przynosi dzieci". > Pzdr. > LOKI > PS. Miły opis levelu (przy okazji gratuluję poziomu I) - coś mi się tak > kojarzy z Nicolasem Poussinem, Rennes-le-Château, templariuszami, > Dagobertem II, Świętym Graalem i takimi-tam :-P :-P :-P Dziękuję. Jedyne skojarzenia jakie miałam to malarstwo Poussina i filozofia jaka się za tym kryje. Święty Graal i templariuszy raczej między bajki wkładam... jak przystało na umysł wybitnie nie-racjonalistyczny. pozdr. Myszołów |
|
Vixit [ nieaktywne ] Wysłano: 2004-10-04 19:49:40 |
Uczucia - błogosławieństwo czy przekleństwo? > To Ty tak twierdzisz. Jak i świat medycyny, dokładnie psychiatrii :). > Sprawdziłam, a jakże. I jakie wnioski wyciągnęłaś? > Może w końcu oświecisz nas maluczkich i napiszesz, co to objawy osiowe? Fałszywą deprecjacją mnie nie zjednasz, a objawy osiowe to najbardziej charakterystyczne objawy dla danej choroby, na podstawie których stawia się diagnozę. Czyli: sprawdzając, czy występują dane objawy sprawdzasz, czy pacjent ma schozifrenię. > Kultura osobista wymaga używania słów zrozumiałych dla rozmówców. :> Prowadzenie dyskusji na jakiś temat wymaga chociażby podstawowej znajomości tematu. Jeżeli mam małą wiedzę na jakiś temat to się pytam, nie spieram. :D > W kwestii autyzmu u schizofreników czuję się przekonana (z małym > zastrzeżeniem, że trochę jednak generalizujesz - nie zapominaj, że ilu > schizofreników tyle schizofrenii). Bez przesady. Są jakieś cztery podstawowe typy schizofrenii i kilka dodatkowych (jeżeli chcesz mogę je po krótce opisać na priva, bo nie wiem czy się mieszczą w ramach wątku). Mogą się oczywiście wzajemnie przenikać, ale dalej poruszamy się w obrębie może dziesięciu, dla których są trzy objawy osiowe: 1. Rozszczepienie osobowości. 2. Stępienie uczuciowe, bądź zobojętnienie uczuciowe. 3. Autyzm. > A to już bzdura. Na pewno czasami tak jest, może nawet często, ale nie > ZAWSZE. Schizofrenicy mają uczucia. Tak niższe jak i wyższe, nie możesz > równać ich ze zwierzętami, choćbyś przeczytał nie wiem ile mądrych > książek. Zapewne znasz co najmniej jednego schizofrenika. Dziwię się > zatem, że masz o nich taką a nie inną opinię. Chciałabym żebyś ze mną > pogadał na ten temat, może przestanę się dziwić. Pisałem reportaż o szpitalu psychiatrycznym, rozmawiałem z chorymi wielokrotnie (nie tylko schizofrenikami), znam lekarzy, interesuję się tym i nawet znam (znałem) osobiście kilku pacjentów. Oczywiście nie jestem psychiatrą, ale też nikogo nie zamierzam leczyć :). Wracając do tematu - nie sądzę, żebym porównywał chorych ludzi do zwierząt, nie jestem hitlerowcem. Jeszcze raz powtarzam: schizofrenicy nie mają wyższych emocji. jak mam Cię o tym przekonać? > Jak widzisz - nie bardzo. Ale to chyba było do przewidzenia, hm...? To znaczy, że spierasz się dla samego spierania? > Widocznie trafiłeś na kryptoblondynkę. Przykro mi że musisz się w tak > przykry sposób gimnastykować umysłowo, mam nadzieję, że nie skończy się to > zakwasami. Traktuję to humorystycznie :D. Pozdrowienia, Vixit |
|
Myszołów [ nieaktywne ] Wysłano: 2004-10-04 22:43:30 |
Uczucia - błogosławieństwo czy przekleństwo? > > Sprawdziłam, a jakże. > > I jakie wnioski wyciągnęłaś? Jak to jakie? LOL Przecież przeczytałeś moją wiadomość do końca. > Fałszywą deprecjacją mnie nie zjednasz !!! że co Cię nie zrobię??? Poczułeś, że chcę Cię zjednać??? Wolnego przyjacielu... a objawy osiowe to najbardziej > charakterystyczne objawy dla danej choroby, na podstawie których stawia > się diagnozę. Czyli: sprawdzając, czy występują dane objawy sprawdzasz, > czy pacjent ma schozifrenię. Cały czas mowa o autyzmie. Z tego co napisałeś wynika, że brak uczuć nie zalicza się do objawów osiowych schizofrenii. Dyskusja pozostaje zatem otwarta. > Prowadzenie dyskusji na jakiś temat wymaga chociażby podstawowej > znajomości tematu. Mniemam iż taką posiadam. Zapytałam, co to są objawy osiowe, to było tylko bardziej szczegółowe pytanie, IMHO. Jeżeli mam małą wiedzę na jakiś temat to się pytam, nie > spieram. :D Nie przesadzaj z tym besztaniem mnie. Uważasz że mam małą wiedzę na ten temat? Zdziwiłbyś się. Jeżeli sprawiam wrażenie osoby lubiącej się kłócić dla samej zasady - to jest to wrażenie mylne - można mnie przekonać do swoich argumentów, tylko trzeba się trochę postarać. :] > Bez przesady. Są jakieś cztery podstawowe typy schizofrenii i kilka > dodatkowych (jeżeli chcesz mogę je po krótce opisać na priva, bo nie wiem > czy się mieszczą w ramach wątku). Dawaj. Mogą się oczywiście wzajemnie przenikać, > ale dalej poruszamy się w obrębie może dziesięciu, dla których są trzy > objawy osiowe: > 1. Rozszczepienie osobowości. > 2. Stępienie uczuciowe, bądź zobojętnienie uczuciowe. > 3. Autyzm. I jak ma się temat naszego sporu do pkt. pierwszego? Wracając do tematu - > nie sądzę, żebym porównywał chorych ludzi do zwierząt, nie jestem > hitlerowcem. Co za ulga... Jeszcze raz powtarzam: schizofrenicy nie mają wyższych > emocji. jak mam Cię o tym przekonać? A to już Ty powinieneś wiedzieć, na razie nie idzie Ci źle... LOL > To znaczy, że spierasz się dla samego spierania? Nie. Już Ci o tym pisałam wyżej. > > Widocznie trafiłeś na kryptoblondynkę. Przykro mi że musisz się w tak > > > przykry sposób gimnastykować umysłowo, mam nadzieję, że nie skończy > się to > > zakwasami. > > Traktuję to humorystycznie :D. Zdumiewasz mnie przytomnością umysłu! ROTFL! > Pozdrowienia, > Vixit Pozdr. Myszołów |
|
Vixit [ nieaktywne ] Wysłano: 2004-10-06 03:32:02 |
Uczucia - błogosławieństwo czy przekleństwo? > Jak to jakie? LOL Przecież przeczytałeś moją wiadomość do końca. To może są trochę niejasne? ;P > !!! > że co Cię nie zrobię??? Poczułeś, że chcę Cię zjednać??? Wolnego > przyjacielu... 2. To była informacja. 1. Tak mogło wynikać z kontekstu. :D /Ale gwałtowne oburzenie :). "Uderz w stół..."/ > Cały czas mowa o autyzmie. Z tego co napisałeś wynika, że brak uczuć nie > zalicza się do objawów osiowych schizofrenii. Dyskusja pozostaje zatem > otwarta. ?? Czy ja tak napisałem? Mowa jest nie tylko o autyzmie:). Sprawdź priva. > Mniemam iż taką posiadam. Zapytałam, co to są objawy osiowe, to było tylko > bardziej szczegółowe pytanie, IMHO. Tylko IYHO :). To było pytanie kluczowe. > Nie przesadzaj z tym besztaniem mnie. Uważasz że mam małą wiedzę na ten > temat? Zdziwiłbyś się. Jeżeli sprawiam wrażenie osoby lubiącej się kłócić > dla samej zasady - to jest to wrażenie mylne - można mnie przekonać do > swoich argumentów, tylko trzeba się trochę postarać. :] Masz rozdwojenie jaźni? ;P LOL. > Mogą się oczywiście wzajemnie przenikać, > > ale dalej poruszamy się w obrębie może dziesięciu, dla których są > trzy > > objawy osiowe: > > 1. Rozszczepienie osobowości. > > 2. Stępienie uczuciowe, bądź zobojętnienie uczuciowe. > > 3. Autyzm. > > I jak ma się temat naszego sporu do pkt. pierwszego? Rozszczepienie w tym wypadku oznacza bardziej rozpad, co mieści się w zakresie :). > Wracając do tematu - > > nie sądzę, żebym porównywał chorych ludzi do zwierząt, nie jestem > > hitlerowcem. > > Co za ulga... Czemu Ci ulżyło? ;P > Jeszcze raz powtarzam: schizofrenicy nie mają wyższych > > emocji. jak mam Cię o tym przekonać? > > A to już Ty powinieneś wiedzieć, na razie nie idzie Ci źle... LOL Nie muszę wiedzieć, nie jestem nauczycielem/lekarzem/psychoterapeutą. ;) > > Traktuję to humorystycznie :D. > > Zdumiewasz mnie przytomnością umysłu! ROTFL! To zawsze była moja najlepsza cecha. LOL Pozdrowienia, Vixit |
|
Myszołów [ nieaktywne ] Wysłano: 2004-10-06 12:22:06 |
Uczucia - błogosławieństwo czy przekleństwo? > /Ale gwałtowne oburzenie :). "Uderz w stół..."/ :) To było zdziwienie, nie oburzenie. > ?? Czy ja tak napisałem? Mowa jest nie tylko o autyzmie:). Sprawdź > priva. Ale priva napisałeś mi dopiero teraz, wcześniej w kontekście objawów osiowych mówiłeś o autyzmie. > Tylko IYHO :). To było pytanie kluczowe. Dobrze już, dobrze, nie kłócę się. :) > Masz rozdwojenie jaźni? ;P LOL. Bez przesady! Nie ja. > > > nie sądzę, żebym porównywał chorych ludzi do zwierząt, nie > jestem > > > hitlerowcem. > > > > Co za ulga... > > Czemu Ci ulżyło? ;P Bo hitlerowcy mają dość radykalne poglądy... > > Jeszcze raz powtarzam: schizofrenicy nie mają wyższych > > > emocji. jak mam Cię o tym przekonać? > > > > A to już Ty powinieneś wiedzieć, na razie nie idzie Ci źle... LOL > > Nie muszę wiedzieć, nie jestem nauczycielem/lekarzem/psychoterapeutą. ;) To czemu się pytasz? > > > Traktuję to humorystycznie :D. > > > > Zdumiewasz mnie przytomnością umysłu! ROTFL! > > To zawsze była moja najlepsza cecha. LOL Wolę nie pytać, jaka jest najgorsza. ;) > Pozdrowienia, > Vixit Pozdr. Myszołów |
|
Vaylaar [ nieaktywne ] Wysłano: 2004-10-04 10:47:28 |
Uczucia - błogosławieństwo czy przekleństwo? > Nie mylę się. To najszczersza prawda :). Sprawdź moją odpowiedź na zarzut > Vaylaara. A tak wogóle, to ja nie stawiam zarzutów... Po prostu mam inne zdanie i prezentuję je !!! > Dziwię się, że muszę uzasadniać rzeczy oczywiste i zbadane > klinicznie ;). Tak. Jest to problem zbadany klinicznie, ale zazwyczaj badane są ekstremalne przypadki. Pomijając zatem resztę.. Pozdrawiam, i życzę sukcesów, Vaylaar |
|
Vixit [ nieaktywne ] Wysłano: 2004-10-04 13:14:13 |
Uczucia - błogosławieństwo czy przekleństwo? > A tak wogóle, to ja nie stawiam zarzutów... Po prostu mam inne zdanie i > prezentuję je !!! Chyba musisz zweryfikować niektóre poglądy :D. > Tak. Jest to problem zbadany klinicznie, ale zazwyczaj badane są > ekstremalne przypadki. Pomijając zatem resztę.. Zazwyczaj badane są wszystkie zgłoszone przypadki. W jaki sposób można opierać jakiekolwiek twierdzenia na samych ekstremalnych przesłankach? Pozdrawiam, Vixit |
|
Vaylaar [ nieaktywne ] Wysłano: 2004-10-04 20:14:59 |
Uczucia - błogosławieństwo czy przekleństwo? > Chyba musisz zweryfikować niektóre poglądy :D. Czemu mam zmieniać swoje poglądy?? Tylko dla tego że ktoś tak chce, bo uważa że jestem w błędzie. Nie. Owszem zgłębię ten temat jeszcze raz, dokładniej. > Zazwyczaj badane są wszystkie zgłoszone przypadki. No nie wiem... Wątpię... > W jaki sposób można opierać jakiekolwiek twierdzenia na samych ekstremalnych > przesłankach? No widzisz. Nie moja wine że lekarze to idioci... > Pozdrawiam, > Vixit Pozdrawiam i życzę sukcesów, Vaylaar |
|
Vixit [ nieaktywne ] Wysłano: 2004-10-04 23:10:12 |
Uczucia - błogosławieństwo czy przekleństwo? > > Chyba musisz zweryfikować niektóre poglądy :D. > > Czemu mam zmieniać swoje poglądy?? Tylko dla tego że ktoś tak chce, bo > uważa że jestem w błędzie. Nie. Owszem zgłębię ten temat jeszcze raz, > dokładniej. Jeżeli otrzymujesz sygnał, że możesz się mylić, to chyba lepiej jest pomyśleć nad tym, niż tkwić w błędzie. Zresztą proces weryfikacji nie musi się równać zmianie. > No nie wiem... Wątpię... Nie wiesz - sprawdź. > No widzisz. Nie moja wine że lekarze to idioci... Zacietrzewienie bierze nad Tobą górę. Pozdrawiam, Vixit |
|
Vaylaar [ nieaktywne ] Wysłano: 2004-10-05 08:26:14 |
Uczucia - błogosławieństwo czy przekleństwo? > > > Chyba musisz zweryfikować niektóre poglądy :D. > > > > Czemu mam zmieniać swoje poglądy?? Tylko dla tego że ktoś tak chce, > bo > > uważa że jestem w błędzie. Nie. Owszem zgłębię ten temat jeszcze raz, > > > dokładniej. > Jeżeli otrzymujesz sygnał, że możesz się mylić, to chyba lepiej jest > pomyśleć nad tym, niż tkwić w błędzie. Zresztą proces weryfikacji nie musi > się równać zmianie. Tak. Możesz być pewien że pomyślę.. Wiesz.. za kilka dni jadę do pruszkowa do znajomych ze szkoły.. Pokręce się później w parku w Tworkach... LOL!! > > No nie wiem... Wątpię... > > Nie wiesz - sprawdź. Nie wiem? Błąd interpretacji wypowiedzi... > > No widzisz. Nie moja wine że lekarze to idioci... > > Zacietrzewienie bierze nad Tobą górę. Że co? Że jak? Pozdrawiam i życzę sukcesów, Vaylaar |
|
Vixit [ nieaktywne ] Wysłano: 2004-10-06 03:36:05 |
Uczucia - błogosławieństwo czy przekleństwo? > Tak. Możesz być pewien że pomyślę.. Wiesz.. za kilka dni jadę do > pruszkowa do znajomych ze szkoły.. Pokręce się później w parku w > Tworkach... LOL!! No, tylko żebyś nie przesadził z tym kręceniem :) > Nie wiem? Błąd interpretacji wypowiedzi... Jak wiesz, to po co udajesz, że nie wiesz? > Że co? Że jak? Czego nie zrozumiałeś? ;P Pozdrawiam, Vixit |
|
Vaylaar [ nieaktywne ] Wysłano: 2004-10-06 09:52:11 |
Uczucia - błogosławieństwo czy przekleństwo? Nie chce mi się po raz trzeci pisać tego samego, ale ok.. Forum nie jest po to aby sobie na wzajem przysrywać. Mogli byśmy zacząć w końcu normalnie gadać.. Jak przystało na inteligentnych ludzi. Pozdrawiam i życzę sukcesów, Vaylaar |
|
Vixit [ nieaktywne ] Wysłano: 2004-10-10 04:14:21 |
Uczucia - błogosławieństwo czy przekleństwo? > Nie chce mi się po raz trzeci pisać tego samego, ale ok.. Forum nie jest > po to aby sobie na wzajem przysrywać. Mogli byśmy zacząć w końcu normalnie > gadać.. Jak przystało na inteligentnych ludzi. Wazelinowany cukier zawsze działa :D Pozdrawiam, Killed by death |
|
Vaylaar [ nieaktywne ] Wysłano: 2004-10-10 11:31:21 |
Uczucia - błogosławieństwo czy przekleństwo? > > Nie chce mi się po raz trzeci pisać tego samego, ale ok.. Forum nie > jest > > po to aby sobie na wzajem przysrywać. Mogli byśmy zacząć w końcu > normalnie > > gadać.. Jak przystało na inteligentnych ludzi. > > Wazelinowany cukier zawsze działa :D Masz 25 lat a zachowujesz się jak gówniarz.. No cóż.. Skoro nie można po dobroci... |
|
Vixit [ nieaktywne ] Wysłano: 2004-10-10 13:28:04 |
Uczucia - błogosławieństwo czy przekleństwo? > Masz 25 lat a zachowujesz się jak gówniarz.. > No cóż.. Skoro nie można po dobroci... Po drugie: każdy mężczyzna to duże dziecko I po siódme: dziecko we mnie było, jest i zawsze będzie - Tobie też tak radzę. LOL Tym razem z mojej strony EOT ;) Pozdrawia, bojący się następstw "Skoro nie można po dobroci...", Vixit |
|
Vaylaar [ nieaktywne ] Wysłano: 2004-10-03 20:51:56 |
Uczucia - błogosławieństwo czy przekleństwo? > Są ludzie, którzy nie mają uczuć wyższego rzędu - to schizofrenicy. Schizofernicy?? Chyba żartujesz... Oni mają "uczucia wyższego rzędu". Popatrzmy chociaż na to co robią. Mają swoje akcje, swoje strachy... Boją się... Czy strach nie jest uczuciem?? Czy strach u tych ludzi nie jest czasem gorszy od tego, który my - zdrowi ludzie czujemy?? Jeszcze inny przykład: są przypadki w których schizofrenicy dobrze wiedzą w jakim stanie znajduje się ich umysł. Schizofrenia u tych ludzi objawia się nienawiścią do wybranego typu człowieka (niekoniecznie danej osoby), i za wszelką cenę starają się zgładzić tą postać. Nienawiść zatem też jest uczuciem, prawda ??? Tak więc nawet schizofrenicy mają uczucia. Wyższego rzędu!! Pozdrawiam i życzę sukcesów, Vaylaar |
|
Vixit [ nieaktywne ] Wysłano: 2004-10-04 01:11:58 |
Uczucia - błogosławieństwo czy przekleństwo? Widać, że nie zgłębiłeś tematu schizofrenii na tyle by móc się spierać. "Drugim objawem osiowym jest stępienie uczuciowe. /.../ Chory staje się obojętny w stosunku do nawet poprzednio mu bliskich uczuciowo osób. Nie zjawiają się w odpowiednich sytuacjach reakcje współczucia, miłosierdzia, litości, czy miłości." Cytat z "Podstaw psychiatrii". Sprawdź najpierw zanim coś napiszesz, bo się nie popisałeś tym razem. Pozdrawiam Vixit |
|
Vaylaar [ nieaktywne ] Wysłano: 2004-10-04 13:09:10 |
Hmm.... Vixit. Tak po za tym to oboje popełniliśmy ten sam błąd. Chodzi mi o to, że schizofrenia objawia się w różne sposoby. Dla tego jest kilka typów schizofreni.. A my niezdeklarowaliśmy się o którym piszemy. Dla tego moglibyśmy się spierać do usranej śmierci. A myślę że nie jest to potrzebne, prawda ??? Pozdrawiam i życzę sukcesów, Vaylaar |
|
Vixit [ nieaktywne ] Wysłano: 2004-10-04 13:19:30 |
Hmm.... > Vixit. Tak po za tym to oboje popełniliśmy ten sam błąd. Chodzi mi o to, > że schizofrenia objawia się w różne sposoby. Dla tego jest kilka typów > schizofreni.. > A my niezdeklarowaliśmy się o którym piszemy. Dla tego moglibyśmy się > spierać do usranej śmierci. A myślę że nie jest to potrzebne, prawda ??? Ponawiam pytanie: czy wiesz co to są objawy osiowe? Pozdrawiam, Vixit |
|
Vaylaar [ nieaktywne ] Wysłano: 2004-10-04 20:17:45 |
Hmm.... > Ponawiam pytanie: czy wiesz co to są objawy osiowe? Człowieniu... Nie przesadzasz czasem?? Pomijam już to wszystko. Powiem tyle. Jeżeli chcesz wszystko dokładnie rozpatrzyć - myśl wielotorowo. Pozwoli Ci to obczaić co potrzeba na różnych płaszczyznach, na różne sposoby, co potem doprowadzi do słusznych wniosków. > Pozdrawiam, > Vixit Pozdrawiam i życzę sukcesów, Vaylaar |
|
Vixit [ nieaktywne ] Wysłano: 2004-10-04 23:03:11 |
Hmm.... > Człowieniu... Nie przesadzasz czasem?? Pomijam już to wszystko. Powiem > tyle. Jeżeli chcesz wszystko dokładnie rozpatrzyć - myśl wielotorowo. > Pozwoli Ci to obczaić co potrzeba na różnych płaszczyznach, na różne > sposoby, co potem doprowadzi do słusznych wniosków. Dzięki za frazes. Pozdrawiam, Vixit |
|
Vaylaar [ nieaktywne ] Wysłano: 2004-10-05 08:21:07 |
Hmm.... Brak mi słów.... Chyba się zabardzo starasz Vixit.. |
|
Vixit [ nieaktywne ] Wysłano: 2004-10-06 02:44:29 |
Hmm.... > Brak mi słów.... Chyba się zabardzo starasz Vixit.. A może Ty za mało? :D Pozdrawiam, Vixit |
|
Vaylaar [ nieaktywne ] Wysłano: 2004-10-04 10:38:45 |
Uczucia - błogosławieństwo czy przekleństwo? > Widać, że nie zgłębiłeś tematu schizofrenii na tyle by móc się spierać. No nie wiem... Mój znajomy ma schizofrenie i parę miesięcy temu wyszedł ze szpitala psychiatrycznego. Wiem jaki był wcześnie a jaki teraz jest. Sam opisywam mi to wszystko ze swojej perspektywy. > "Drugim objawem osiowym jest stępienie uczuciowe. /.../ Chory staje się > obojętny w stosunku do nawet poprzednio mu bliskich uczuciowo osób. Nie > zjawiają się w odpowiednich sytuacjach reakcje współczucia, miłosierdzia, > litości, czy miłości." > Cytat z "Podstaw psychiatrii". Wybacz, ale nie zawsze jest tak jak w książkach.. W książkach prezentuje się najczęstrze przypadki, a za razem najgorsze ich objawy. > Sprawdź najpierw zanim coś napiszesz, bo się nie popisałeś tym razem. Widzisz. Jak już wyżej pisałem sprawdziłem to już dawno. Czytałem, rozmawiałem, widziałem. Po za tym, mało jest przypadków do zaobserwowania na ulicy? Ostatnio wychodzę z tramwaju a na przystanku stoi kolej (ok. 22 lat) w pozycji ptaka czy jakoś tak (hehe to ta w jakiej każe stanąć policjant w stanach <lol>), z ręką wyciągniętą przed siebie, a wniej trzymając w ręku telefon komórkowy. Coś gęstego i białego (bez skojażeń proszę!!!) wypływało z jego ust, i w lepszych momentach wykrzykiwał żeby wszyscy sobie z tąd poszli, bo on nie chce żeby komuś coś się stało. Nieopodal leżało pudełko z zawiązaną kokardką, na które wskazywał ręką z telefonem... Wydaje mi się że ten typek jednak coś czuł... W końcu < lol > stawał w obronie innych ludzi < lol >. Tak więc naprawdę długo mogli byśmy się spierać o uczuciach schizofreników. A przecież pierwotnie - nie rozmawiamy o schizofrenikach, prawda? Przecież można utwożyć nowy wątek, prawda? Pozdrawiam i życzę sukcesów, Vaylaar |
|
Vixit [ nieaktywne ] Wysłano: 2004-10-04 12:51:10 |
Uczucia - błogosławieństwo czy przekleństwo? > No nie wiem... Mój znajomy ma schizofrenie i parę miesięcy temu wyszedł > ze szpitala psychiatrycznego. Wiem jaki był wcześnie a jaki teraz jest. > Sam opisywam mi to wszystko ze swojej perspektywy. To jeszcze nic nie znaczy. Może nie do końca to rozumiesz :). > Wybacz, ale nie zawsze jest tak jak w książkach.. W książkach prezentuje > się najczęstrze przypadki, a za razem najgorsze ich objawy. Wiesz co to są objawy osiowe? > Widzisz. Jak już wyżej pisałem sprawdziłem to już dawno. Czytałem, > rozmawiałem, widziałem. Po za tym, mało jest przypadków do zaobserwowania > na ulicy? Ostatnio wychodzę z tramwaju a na przystanku stoi kolej (ok. 22 > lat) w pozycji ptaka czy jakoś tak (hehe to ta w jakiej każe stanąć > policjant w stanach <lol>), z ręką wyciągniętą przed siebie, a wniej > trzymając w ręku telefon komórkowy. Coś gęstego i białego (bez skojażeń > proszę!!!) wypływało z jego ust, i w lepszych momentach wykrzykiwał żeby > wszyscy sobie z tąd poszli, bo on nie chce żeby komuś coś się stało. > Nieopodal leżało pudełko z zawiązaną kokardką, na które wskazywał ręką z > telefonem... Wydaje mi się że ten typek jednak coś czuł... W końcu < > lol > stawał w obronie innych ludzi < lol >. Błędnie go zrozumiałeś. On na pewno coś czuł, z tym, że były to uczucia dotyczące TYLKO jego wewnętrznych przeżyć. To tłumaczy jego dziwne zachowanie. Zresztą to nie koniecznie musiał być schizofrenik :). > Tak więc naprawdę długo mogli byśmy się spierać o uczuciach > schizofreników. A przecież pierwotnie - nie rozmawiamy o schizofrenikach, > prawda? Przecież można utwożyć nowy wątek, prawda? A po co nowy wątek? Przecież spór dotyczy uczuć. Jak pisałem we wcześniejszych wiadomościach, chorzy na schizofrenię nie mają wyższych uczuć. Jeżeli tak wynikałoby z wewnętrznego nakazu, schizofrenik mógłby torturować małe dziecko i nie miałby wyrzutów sumienia. Wiesz w ogóle skąd nazwa schizofrenia? Od greckiego schizo - rozszczepiam i phren - rozum, serce. Chodzi o to, że całe życie chorego dzieli się na zewnętrzne i bardzo bogate w stosunku do tego pierwszego, wewnętrzne. Siłą rzeczy empatia zostaje w znacznym stopniu upośledzona, jak i odczuwanie czegoś w stosunku do innych. Taki człowiek ma swoją żelazną logikę, niekoniecznie zrozumiałą dla innych i ona właśnie dyktuje mu jak ma postępować. Uczucia jak litość etc. nie mają większego znaczenia. Jak widać na załączonym przykładzie człowiek bez uczuć jest chory :). Pozdrawiam, Vixit |
|
Vaylaar [ nieaktywne ] Wysłano: 2004-10-04 20:11:29 |
Uczucia - błogosławieństwo czy przekleństwo? > To jeszcze nic nie znaczy. Może nie do końca to rozumiesz :). Rozumiem. Ale skoro twierdzisz że nie... No cóż... Gdybyś Ty miał do czynienia z chorym na tą chorobę na żywo... > Wiesz co to są objawy osiowe? Nie.. Wiesz? Nie wiem.... BEZ KOMENTARZA... > Błędnie go zrozumiałeś. On na pewno coś czuł, z tym, że były to uczucia > dotyczące TYLKO jego wewnętrznych przeżyć. To tłumaczy jego dziwne > zachowanie. Zresztą to nie koniecznie musiał być schizofrenik :). Jak to błędnie?? Czuł, i sam to powiedziałem. Tak samo jak Ty!... > Jak widać na załączonym przykładzie człowiek bez uczuć jest chory :). I to powinno zaknąć sprzeczkę... > Pozdrawiam, > Vixit Pozdrawiam i życze sukcesów, Vaylaar |
|
Vixit [ nieaktywne ] Wysłano: 2004-10-04 23:01:03 |
Uczucia - błogosławieństwo czy przekleństwo? > Rozumiem. Ale skoro twierdzisz że nie... No cóż... Gdybyś Ty miał do > czynienia z chorym na tą chorobę na żywo... Czyli nie miałem? > > Wiesz co to są objawy osiowe? > > Nie.. Wiesz? Nie wiem.... BEZ KOMENTARZA... Wystarczyło: wiem, nie wiem. Nie można odpowiedzieć na pytanie, szczególnie gdy osoba pytająca ma podstawy by wątpić? Grzecznie się pytam, a ty od razu z takimi :). To nie jest wstyd jeżeli się czegoś nie wie i do tego przyzna, wstyd jest gdy się nie wie, a twierdzi, że się wie:). > Jak to błędnie?? Czuł, i sam to powiedziałem. Tak samo jak Ty!... Chyba rozmawiamy o dwóch różnych rzeczach. > > Jak widać na załączonym przykładzie człowiek bez uczuć jest chory > :). > > I to powinno zaknąć sprzeczkę... Czyli jednak się zgadzasz :) Pozdrawiam, Vixit |
|
Vaylaar [ nieaktywne ] Wysłano: 2004-10-05 08:18:56 |
Uczucia - błogosławieństwo czy przekleństwo? > Czyli nie miałem? A miałeś ??? > Wystarczyło: wiem, nie wiem. Nie można odpowiedzieć na pytanie, > szczególnie gdy osoba pytająca ma podstawy by wątpić? Grzecznie się pytam, > a ty od razu z takimi :). To nie jest wstyd jeżeli się czegoś nie wie i do > tego przyzna, wstyd jest gdy się nie wie, a twierdzi, że się wie:). Poważnie tak sądzisz?? Hmm.. ROTFL !! > Chyba rozmawiamy o dwóch różnych rzeczach. Poważnie?? Może w końcu zauważyłeś... > > > Jak widać na załączonym przykładzie człowiek bez uczuć jest > chory > > :). > > > > I to powinno zaknąć sprzeczkę... > > Czyli jednak się zgadzasz :) Twoja nadinterpretacja.. Powiedziałem tylko że człowiek bez uczuć jest chory. Nie powiedziałem że odrazu jest chory na schizofrenie... Dżijzas... > Pozdrawiam, > Vixit Pozdrawiam i życzę sukcesów, Vaylaar |
|
Vixit [ nieaktywne ] Wysłano: 2004-10-06 02:55:47 |
Uczucia - błogosławieństwo czy przekleństwo? > A miałeś ??? Niezbyt Ci się udało to cyniczne zdziwienie :) > Poważnie tak sądzisz?? Hmm.. ROTFL !! Poważnie. Gdy chcesz przezwyciężyć jakąś słabość musisz najpierw ją sobie uświadomić. Spróbuj, może Ci się uda, ja służę pomocą :D. > Poważnie?? Może w końcu zauważyłeś... Zagrywka godna geniusza... > Twoja nadinterpretacja.. Powiedziałem tylko że człowiek bez uczuć jest > chory. Nie powiedziałem że odrazu jest chory na schizofrenie... > Dżijzas... Taa... Ma różyczkę. Blodi hel... Pozdrawiam, Vixit |
|
Locutus [ nieaktywne ] Wysłano: 2004-10-04 08:19:31 |
Uczucia - błogosławieństwo czy przekleństwo? Z niebaś spadł, kolego Vixit! A może z piekła? ]:-> Mniejsza o to - w każdym razie wielkie dzięki za rozjaśnienie nam w temacie ;-) Pzdr. LOKI |
|
Vixit [ nieaktywne ] Wysłano: 2004-10-04 13:10:03 |
Uczucia - błogosławieństwo czy przekleństwo? > Z niebaś spadł, kolego Vixit! A może z piekła? ]:-> Mniejsza o to - w > każdym razie wielkie dzięki za rozjaśnienie nam w temacie ;-) Ale przecież ja się "wziąłem" od małpy! Moja małpia mądrość jest na każde wasze skinienie <LOL>. Pozdrawiam, Vixit |
|
Locutus [ nieaktywne ] Wysłano: 2004-10-03 23:35:01 |
Uczucia - błogosławieństwo czy przekleństwo? Eee... tego... Vaylaar... trafiasz jak na razie kulą w płot - nie znam się na schizofrenii, więc nie wiem kto z was ma rację w sprawie tych uczuć, ale przykłady masz zupełnie niecelne - akurat ani strach ani nienawiść nie są uczuciami wyższego, ale właśnie niższego rzędu, w tym strach jest wyjątkowo prymitywny i występuje nawet u kręgowców niższych ;-) Pzdr. LOKI |
|
Vaylaar [ nieaktywne ] Wysłano: 2004-10-04 00:29:20 |
Uczucia Ykhym... Loki... Przeczytaj jeszcze raz: "(...)i za wszelką cenę starają się zgładzić tą postać. Nienawiść zatem też jest uczuciem, prawda ??? Tak więc nawet schizofrenicy mają uczucia. Wyższego rzędu!!" Nie powiedziałem tu że w/w uczucia są wyższego rzędu. Faktem jest że powinienem napisać: Wyższego rzędu <!! też !!>. Z roztargnienia zapomniałem :P > Pzdr. > LOKI Pozdrawiam i życzę sukcesów, Vaylaar |
|
Locutus [ nieaktywne ] Wysłano: 2004-10-04 08:09:42 |
Uczucia > Nie powiedziałem tu że w/w uczucia są wyższego rzędu. Faktem jest że > powinienem napisać: Wyższego rzędu <!! też !!>. Z roztargnienia > zapomniałem :P No ale nie napisałeś tego "też" i wyszło na to, że broniąc tezy nt. uczuć wyższego rzędu użyłeś nieadekwatnych argumentów... ...czyli innymi słowy kwestia posiadania bądź nieposiadania uczuć wyższych przez schizofreników pozostaje otwarta :-P Myślę, że mógłby nam pomóc Cień jako student medycyny ;-) Tak przy okazji - co się uznaje za uczucia wyższe? :-P Bo kopałem przed chwilką troszkę po necie i ni cholery nie mogłem znaleźć odpowiedzi na to pytanie... Pzdr. LOKI |
|
Vixit [ nieaktywne ] Wysłano: 2004-10-04 13:05:13 |
Uczucia > ...czyli innymi słowy kwestia posiadania bądź nieposiadania uczuć wyższych > przez schizofreników pozostaje otwarta :-P Nie sądzę. > Tak przy okazji - co się uznaje za uczucia wyższe? :-P Bo kopałem przed > chwilką troszkę po necie i ni cholery nie mogłem znaleźć odpowiedzi na to > pytanie... Może nie do końca jasno się wyraziłem. Uczucia i emocje są terminami jednoznacznymi, więc mogą być używanie zamiennie. Jednakże mianem "uczuć", lub "uczuć (emocji) wyższych" czasem określa się bardziej złożone emocje, wynikające z potrzeb społecznych, życia "duchowego", nie z najniższych instynktów. Nie zalicza się więc do tego strachu, głodu, bólu fiz. etc., natomiast można przyznać, że miłość, litość, współczucie itp. mieszczą się w tej kategorii. Jednym słowem są to uczucia przypisywane raczej człowiekowi, odróżniające (?) go od większości zwierząt. Czyli: uczucia wyższe dotyczą sfery wartości i poznania. Uczucia niższe (emocje pierwotne) dotyczą organizmu, fizjologii. Pozdrawiam, Vixit |
|
Locutus [ nieaktywne ] Wysłano: 2004-10-04 23:38:52 |
Uczucia > Nie sądzę. No wiem, wiem, dopiero później przeczytałem Twojego posta w tej sprawie ;-) > Może nie do końca jasno się wyraziłem. > Uczucia i emocje są terminami jednoznacznymi, więc mogą być używanie > zamiennie. Jednakże mianem "uczuć", lub "uczuć (emocji) wyższych" czasem > określa się bardziej złożone emocje, wynikające z potrzeb społecznych, > życia "duchowego", nie z najniższych instynktów. No właśnie... i tu zaczynają się schody... > Nie zalicza się więc do > tego strachu, głodu, bólu fiz. etc., natomiast można przyznać, że miłość, > litość, współczucie itp. mieszczą się w tej kategorii. Jednym słowem są to > uczucia przypisywane raczej człowiekowi, odróżniające (?) go od większości > zwierząt. No i dupa zbita. Litość i współczucie, jak wykazały przytoczone zresztą gdzieś tutaj na forum badania na innych naczelnych występują nie tylko u ludzi, zaś miłość stwierdza się nie tylko u ssaków, ale nawet u ptaków ;-) > Czyli: uczucia wyższe dotyczą sfery wartości i poznania. Poznania? Nie rozumiem. Poza tym też jakoś trudno mi mówić o złożonym systemie wartości u makaka, a wiadomo, że litość nie jest mu obca... > Uczucia niższe > (emocje pierwotne) dotyczą organizmu, fizjologii. I see... Pzdr. LOKI |
|
Vixit [ nieaktywne ] Wysłano: 2004-10-05 00:26:21 |
Uczucia OK. Prościej. Różnica między emocjami, a uczuciami (emocjami pierwotnymi, a wtórnymi; uczuciami niższymi, a wyższymi etc.) jest jak różnica między zabójstwem w afekcie, a morderstwem z premedytacją. Występowanie niektórych uczuć wyższych u różnych gatunków jest spowodowane rozwojem konkretnych części mózgu. >No i dupa zbita. Litość i współczucie, jak wykazały przytoczone zresztą gdzieś tutaj >na forum badania na innych naczelnych występują nie tylko u ludzi, zaś miłość >stwierdza się nie tylko u ssaków, ale nawet u ptaków ;-) To nic nie zmienia. Zauważyłeś słowo raczej i (?) ? :D Wydaje mi się, że poszczególne uczucia można odnaleźć u różnych gatunków, ale tylko człowiek łączy je wszystkie (przynajmniej powinien). U zwierząt stadnych (jak makaki) mogą być rozwinięte właśnie litość, czy współczucie w stosunku do osobników uważanych za "swoje". Myślę, że owe małpy nie wykazywałyby empatii w stosunku do np. mrówek. Niby postrzeganie niektórych zjawisk jak u człowieka, ale inna jakość. Pytanie czy to co one odczuwają to na pewno empatia, litość, współczucie w rozumieniu ludzkim? Pozdrawiam, Vixit |
|
Locutus [ nieaktywne ] Wysłano: 2004-10-05 23:22:56 |
Uczucia > Różnica między emocjami, a uczuciami (emocjami pierwotnymi, a wtórnymi; > uczuciami niższymi, a wyższymi etc.) jest jak różnica między zabójstwem w > afekcie, a morderstwem z premedytacją. Mhmmm... > Występowanie niektórych uczuć wyższych u różnych gatunków jest spowodowane > rozwojem konkretnych części mózgu. No to się jak najbardziej zgadza ;-) > To nic nie zmienia. Zauważyłeś słowo raczej i (?) ? :D Wydaje mi się, że > poszczególne uczucia można odnaleźć u różnych gatunków, ale tylko człowiek > łączy je wszystkie (przynajmniej powinien). No. Masz rację. WYDAJE CI SIĘ. Spora część naczelnych łączy je wszystkie na mniejszym lub większym stopniu rozwoju ;-) > U zwierząt stadnych (jak > makaki) mogą być rozwinięte właśnie litość, czy współczucie w stosunku do > osobników uważanych za "swoje". Myślę, że owe małpy nie wykazywałyby > empatii w stosunku do np. mrówek. Powiedzmy sobie szczerze, że nie tak wiele ludzi wykazuje empatię w stosunku do mrówek - oprócz mnie mogę wymienić jedynie ze trzy czy cztery takie osoby poznane przeze mnie osobiście :-P > Niby postrzeganie niektórych zjawisk jak > u człowieka, ale inna jakość. No właśnie - różnica tylko w nasileniu. Ale niemniej jednak nie można powiedzieć, że inne zwierzęta nie posiadają uczuć wyższych. > Pytanie czy to co one odczuwają to na pewno > empatia, litość, współczucie w rozumieniu ludzkim? Pytanie, czy to co Ty odczuwasz to na pewno empatia, litość, współczucie w rozumieniu moim? :-] Na ile można porównywać budowę mózgów człowieka i innych naczelnych jest prawie pewne, że to jest dokładnie to samo - za owe uczucia odpowiadają te same ośrodki co u człowieka ;-) Pzdr. LOKI |
|
Vixit [ nieaktywne ] Wysłano: 2004-10-06 03:16:54 |
Uczucia > No. Masz rację. WYDAJE CI SIĘ. Spora część naczelnych łączy je wszystkie > na mniejszym lub większym stopniu rozwoju ;-) Przecież nie mówię nie :D. Nie prowadziłem specjalistycznych badań, więc nie twierdzę napewno. Mimo to są zauważalne różnice między zachowaniami ludzi i zwierząt. Czy widziałeś kiedyś małpę, która by się wstydziła np. nagości? To uczucie inicjowane przez społeczeństwo, więc też jest emocją wtórną (uczuciem wyższym). Uczucia wyższe nie muszą być godne chwały :). Drugi przykład to idee nadwartościowe. Masz to w Polsce, przepraszam, w świecie zwierząt? > Powiedzmy sobie szczerze, że nie tak wiele ludzi wykazuje empatię w > stosunku do mrówek - oprócz mnie mogę wymienić jedynie ze trzy czy cztery > takie osoby poznane przeze mnie osobiście :-P Mrówki to przykładowy przykład :D. Możesz to odnieść np. do komarów (jak ja tych dziwek nienawidzę ;P - na pochybel im), napewno znajdzie się ktoś, kto je lubi i żywi w stosunku do nich jakieś wyższe uczucia (?!). > No właśnie - różnica tylko w nasileniu. Ale niemniej jednak nie można > powiedzieć, że inne zwierzęta nie posiadają uczuć wyższych. Nasilenie to nieodpowiednie słowo. Chodzi o głębię i spektrum. > Pytanie, czy to co Ty odczuwasz to na pewno empatia, litość, współczucie w > rozumieniu moim? :-] A dla kogo/czego :)? > Na ile można porównywać budowę mózgów człowieka i innych naczelnych jest > prawie pewne, że to jest dokładnie to samo - za owe uczucia odpowiadają te > same ośrodki co u człowieka ;-) Jak za słuch odpowiadają uszy, a te czasem, pomimo podobnej budowy, odbierają inaczej. Pozdrowienia, Vixit |
|
Locutus [ nieaktywne ] Wysłano: 2004-10-07 00:31:45 |
Uczucia > Przecież nie mówię nie :D. Nie prowadziłem specjalistycznych badań, więc > nie twierdzę napewno. Mimo to są zauważalne różnice między zachowaniami > ludzi i zwierząt. Czy widziałeś kiedyś małpę, która by się wstydziła np. > nagości? A czy widziałeś np. Pigmeja, który by się wstydził nagości? :-P To już uwarunkowanie czysto kulturowe - nikt jeszcze nie próbował wychowywać małp noszących ubrania, więc trudno rozstrzygnąć, czy jest możliwe zainicjowanie tego typu czysto abstrakcyjnych uczuć w jej mózgu, czy nie... ale jak znam małpy, to pewnie tak :-P > To uczucie inicjowane przez społeczeństwo, więc też jest emocją > wtórną (uczuciem wyższym). Uczucia wyższe nie muszą być godne chwały :). > Drugi przykład to idee nadwartościowe. Masz to w Polsce, przepraszam, w > świecie zwierząt? Ano nie. To się akurat zgadza. Zwierzę zasadniczo ma jedną ideę - zaspokoić potrzeby biologiczne :-P > Mrówki to przykładowy przykład :D. Możesz to odnieść np. do komarów (jak > ja tych dziwek nienawidzę ;P - na pochybel im), napewno znajdzie się ktoś, > kto je lubi i żywi w stosunku do nich jakieś wyższe uczucia (?!). W to akurat wątpię :-P W końcu kto może żywić uczucia wyższe w stosunku do istot, które na nim w bolesno-swędzący sposób pasożytują? To by było już chore :-P > Nasilenie to nieodpowiednie słowo. Chodzi o głębię i spektrum. Głębia brzmi zbyt abstrakcyjnie. Uważam, że słowo "nasilenie", jako w miarę jasne, precyzyjne i naukowe jest najodpowiedniejsze ;-) > A dla kogo/czego :)? Do kogo/czego-kolwiek :-P > Jak za słuch odpowiadają uszy, a te czasem, pomimo podobnej budowy, > odbierają inaczej. Nie inaczej, ale co najwyżej inne zakresy fal. Pzdr. LOKI |
|
Vixit [ nieaktywne ] Wysłano: 2004-10-07 00:58:42 |
Uczucia > A czy widziałeś np. Pigmeja, który by się wstydził nagości? :-P Tak. To taki Pigmej, któremu powiesz, że nago bardzo brzydko wygląda i nie podoba się kobietom :). Przełóż to na małpi rozum :D. >To już uwarunkowanie czysto kulturowe - nikt jeszcze nie próbował wychowywać małp > noszących ubrania, więc trudno rozstrzygnąć, czy jest możliwe > zainicjowanie tego typu czysto abstrakcyjnych uczuć w jej mózgu, czy > nie... ale jak znam małpy, to pewnie tak :-P W to akurat nie jestem w stanie uwierzyć. Małpa może by nosiła ubrania, ale nie ze względu na wewnetrzne potrzeby, wynikające z odczuwania emocji wtórnych. > Ano nie. To się akurat zgadza. Zwierzę zasadniczo ma jedną ideę - > zaspokoić potrzeby biologiczne :-P Ha! Sam widzisz, że są uczucia, które odróżniają ludzi od zwierząt. :) > W to akurat wątpię :-P W końcu kto może żywić uczucia wyższe w stosunku do > istot, które na nim w bolesno-swędzący sposób pasożytują? To by było już > chore :-P Człowiek zafascynowany ich doskonałością, w sposób w jaki niektórzy są zafascynowani mrówkami :P. > > Nasilenie to nieodpowiednie słowo. Chodzi o głębię i spektrum. > > Głębia brzmi zbyt abstrakcyjnie. Uważam, że słowo "nasilenie", jako w > miarę jasne, precyzyjne i naukowe jest najodpowiedniejsze ;-) To może zaawansowanie zamiast głębi? A czy spektrum nie brzmi jednoznacznie i naukowo? Wydaje mi się również, że jest bardziej odpowiednie :). Nasilenie nie oddaje złożoności pojęcia. > > A dla kogo/czego :)? > > Do kogo/czego-kolwiek :-P Jeżeli zgadzasz się z definicją np. empatii i stwierdzisz, że odczuwasz ją do np. wirusa grypy, a ja będę również miał takie zboczenie to sądzę, że tak :P > > Jak za słuch odpowiadają uszy, a te czasem, pomimo podobnej budowy, > > > odbierają inaczej. > > Nie inaczej, ale co najwyżej inne zakresy fal. Inny zakres fal pokrywa się z różnicowaniem uczuć :). Killed by death, Vixit |
|
Locutus [ nieaktywne ] Wysłano: 2004-10-08 00:47:46 |
Uczucia > Tak. To taki Pigmej, któremu powiesz, że nago bardzo brzydko wygląda i nie > podoba się kobietom :). Przełóż to na małpi rozum :D. ROTFLAHMS!!! Ale Pigmeje wszyscy chodzą nago :-P > W to akurat nie jestem w stanie uwierzyć. Małpa może by nosiła ubrania, > ale nie ze względu na wewnetrzne potrzeby, wynikające z odczuwania emocji > wtórnych. Trza by było nauczyć całe stado chodzenia w ubraniach i badać emocje po dwóch-trzech pokoleniach. Gwarantuję Ci, że małpa pozbawiona ubrania odczuwałaby podobny dyskomfort psychiczny, co człowiek pozbawiony ubrania ;-) > Ha! Sam widzisz, że są uczucia, które odróżniają ludzi od zwierząt. :) Tak - te dotyczące czystych abstrakcji, idei etc. :-D Zgadza się :-D > Człowiek zafascynowany ich doskonałością, w sposób w jaki niektórzy są > zafascynowani mrówkami :P. ROTFL!!! Ja tam karmnikiem nie mam ochoty zostawać, to sprzeczne z moją biologią :-P > To może zaawansowanie zamiast głębi? No okej. > A czy spektrum nie brzmi jednoznacznie i naukowo? Wydaje mi się również, > że jest bardziej odpowiednie :). Nasilenie nie oddaje złożoności > pojęcia. A do spektrum się przecież nie przyczepiłem ;-) > Jeżeli zgadzasz się z definicją np. empatii i stwierdzisz, że odczuwasz ją > do np. wirusa grypy, a ja będę również miał takie zboczenie to sądzę, że > tak :P ROTFL!!! > Inny zakres fal pokrywa się z różnicowaniem uczuć :). Zupełnie nie. Chodzi o nową jakość wrażeń - tak jak zupełną nowością u naczelnych było widzenie kolorów ;-) Zaś w przypadku słuchu czy uczuć chodzi tylko o drobne modyfikacje istniejący "urządzeń". Przy okazji - morski skorupiak - rawka wieszcza - ma oczka o dziesięciu rodzajach czopków, każdym wrażlwym na inną barwę (dla porównania człowiek ma tylko trzy rodzaje). Pzdr. LOKI |
|
Vixit [ nieaktywne ] Wysłano: 2004-10-08 19:06:02 |
Uczucia > > Tak. To taki Pigmej, któremu powiesz, że nago bardzo brzydko wygląda > i nie > > podoba się kobietom :). Przełóż to na małpi rozum :D. > > ROTFLAHMS!!! Ale Pigmeje wszyscy chodzą nago :-P To może im w końcu powiemy, co? ;) > Trza by było nauczyć całe stado chodzenia w ubraniach i badać emocje po > dwóch-trzech pokoleniach. Gwarantuję Ci, że małpa pozbawiona ubrania > odczuwałaby podobny dyskomfort psychiczny, co człowiek pozbawiony ubrania > ;-) To czemu małpy z cyrku, które chodzą w ubraniach od pokoleń, nie czują ich braku w małpich azylach? > ROTFL!!! Ja tam karmnikiem nie mam ochoty zostawać, to sprzeczne z moją > biologią :-P A to czemu? > > To może zaawansowanie zamiast głębi? > > No okej. > > > A czy spektrum nie brzmi jednoznacznie i naukowo? Wydaje mi się > również, > > że jest bardziej odpowiednie :). Nasilenie nie oddaje złożoności > > pojęcia. > > A do spektrum się przecież nie przyczepiłem ;-) 2:0 dla mnie! ;D > > Inny zakres fal pokrywa się z różnicowaniem uczuć :). > > Zupełnie nie. Chodzi o nową jakość wrażeń - tak jak zupełną nowością u > naczelnych było widzenie kolorów ;-) Proszę o wyjaśnienie :). > Przy okazji - morski skorupiak - rawka wieszcza - ma oczka o dziesięciu > rodzajach czopków, każdym wrażlwym na inną barwę (dla porównania człowiek > ma tylko trzy rodzaje). A słoń ma 25 kg penisa z którego korzysta z samicą średnio raz do roku przez kilkanaście sekund. :D Pozdrawiam, Vixit |
|
Locutus [ nieaktywne ] Wysłano: 2004-10-09 08:10:50 |
Uczucia > To może im w końcu powiemy, co? ;) Myślę, że nas wyśmieją ;-) Ubranie w gorącym klimacie tropikalnym jest raczej zbędne ;-) > To czemu małpy z cyrku, które chodzą w ubraniach od pokoleń, nie czują ich > braku w małpich azylach? Bo w ubraniach chodzą tylko paręnaście minut dziennie po arenie przed publicznością, w klatkach zaś są standardowo nagie ;-) > A to czemu? Co czemu? Obrona przed pasożytami jest jednym z najbardziej naturalnych mechanizmów ewolucji ;-) Pasożyt zazwyczaj zmniejsza przystosowanie osobnika na którym pasożytuje, toteż gospodarz wykształca rozmaite odruchy obronne przeciwko niemu. Poza tym można również tak na chłopski rozum - świąd i pieczenie po ukąszeniu komara są mało przyjemne, więc logiczna jest obrona przeciwko nim ;-) > 2:0 dla mnie! ;D ROTFL!!! > Proszę o wyjaśnienie :). Czego wyjaśnienie? Większość ssaków posiada wyłącznie pręciki bez czopków, co powoduje, że odróżniają jedynie natężenie światła, ale nie długość jego fali - kot, pies, czy krowa widzą świat jak w czarno-białym telewizorze ;-) Niezdolne są do postrzegania kolorów. Część ssaków zaś posiada ograniczoną zdolność postrzegania kolorów - posiadają tylko dwa rodzaje czopków. Naczelne zaś ze względu na nadrzewny żywot, a w szczególności żywienie się owocami, które mają to do siebie, że zwykle wyróżniają się kolorem, wykształciły trzy rodzaje czopków rozróżniające trzy długości fal - obraz jest później odpowiednio składany w mózgu i otrzymujemy pełne spektrum barw. Wśród kręgowców lepsze od naczelnych są tylko ptaki, posiadające cztery rodzaje czopków i widzące dzięki temu również w ultrafiolecie ;-) > A słoń ma 25 kg penisa z którego korzysta z samicą średnio raz do roku > przez kilkanaście sekund. :D A penis płetwala błękitnego mierzy trzy metry... Pzdr. LOKI |
|
Vixit [ nieaktywne ] Wysłano: 2004-10-10 04:07:45 |
Uczucia > > To może im w końcu powiemy, co? ;) > > Myślę, że nas wyśmieją ;-) Ubranie w gorącym klimacie tropikalnym jest > raczej zbędne ;-) Nie wszystko musi być praktyczne by było pożądane :D To też uczucia wyższe LOL > > To czemu małpy z cyrku, które chodzą w ubraniach od pokoleń, nie > czują ich > > braku w małpich azylach? > > Bo w ubraniach chodzą tylko paręnaście minut dziennie po arenie przed > publicznością, w klatkach zaś są standardowo nagie ;-) A czy czułyby wstyd przed publicznością podczas występu gdyby były nagie? > > A to czemu? > > Co czemu? Obrona przed pasożytami jest jednym z najbardziej naturalnych > mechanizmów ewolucji ;-) Pasożyt zazwyczaj zmniejsza przystosowanie > osobnika na którym pasożytuje, toteż gospodarz wykształca rozmaite odruchy > obronne przeciwko niemu. Poza tym można również tak na chłopski rozum - > świąd i pieczenie po ukąszeniu komara są mało przyjemne, więc logiczna > jest obrona przeciwko nim ;-) 1. Na jakiej podstawie oceniasz naturalność mechanizmów ewolucji? ;) 2. Pasożytnictwo może zamienić się w symbiozę (np. vide nr 3). :D 3. Chłopski rozum trochę szwankuje: nie dla każdego to co nieprzyjemne jest nieprzyjemne LOL > > Proszę o wyjaśnienie :). > > Czego wyjaśnienie? Większość ssaków posiada wyłącznie pręciki bez czopków, > co powoduje, że odróżniają jedynie natężenie światła, ale nie długość jego > fali - kot, pies, czy krowa widzą świat jak w czarno-białym telewizorze > ;-) Niezdolne są do postrzegania kolorów. Część ssaków zaś posiada > ograniczoną zdolność postrzegania kolorów - posiadają tylko dwa rodzaje > czopków. Naczelne zaś ze względu na nadrzewny żywot, a w szczególności > żywienie się owocami, które mają to do siebie, że zwykle wyróżniają się > kolorem, wykształciły trzy rodzaje czopków rozróżniające trzy długości fal > - obraz jest później odpowiednio składany w mózgu i otrzymujemy pełne > spektrum barw. Wśród kręgowców lepsze od naczelnych są tylko ptaki, > posiadające cztery rodzaje czopków i widzące dzięki temu również w > ultrafiolecie ;-) > > > A słoń ma 25 kg penisa z którego korzysta z samicą średnio raz do > roku > > przez kilkanaście sekund. :D > > A penis płetwala błękitnego mierzy trzy metry... Potwierdzasz tylko mój wniosek: nie zawsze bogatsze wyposażenie jest lepsze :D Pozdrawiam, Vixit |
|
Vaylaar [ nieaktywne ] Wysłano: 2004-10-10 11:40:07 |
Uczucia > > A penis płetwala błękitnego mierzy trzy metry... > > Potwierdzasz tylko mój wniosek: nie zawsze bogatsze wyposażenie jest > lepsze :D Eee.. tego.. Pixy, yyy to jest Vixit.. Chyba masz jakiś kompleks.. ROTFL!!! Pozdrawiam i życzę DŁUŻSZEGO sukcesu Vaylaar PS: Sorry moderzy.. Musiałem... |
|
Vixit [ nieaktywne ] Wysłano: 2004-10-10 13:22:04 |
Uczucia > > > A penis płetwala błękitnego mierzy trzy metry... > > > > Potwierdzasz tylko mój wniosek: nie zawsze bogatsze wyposażenie jest > > > lepsze :D > > Eee.. tego.. Pixy, yyy to jest Vixit.. Chyba masz jakiś kompleks.. > ROTFL!!! > > Pozdrawiam i życzę DŁUŻSZEGO sukcesu > > Vaylaar > > PS: Sorry moderzy.. Musiałem... He, he :D No, jak musiałeś... Ale czemu z "taką pewną nieśmiałością" i bojaźnią w głosie? LOL Ja to napisałem jako wniosek do opisu czopków w oczach rawki, o której wspomniał Loki i całości dyskusji o wyróżniku człowieka w świecie zwierząt :D Niemniej podziwiam Ciebie za panowanie nad emocjami i utrzymywanie poziomu forum. Pozdrawiam, Vixit The Short |
|
Vaylaar [ nieaktywne ] Wysłano: 2004-10-10 15:31:42 |
Uczucia > Pozdrawiam, > Vixit The Short Prawidłowo ;) Vaylaar |
|
Locutus [ nieaktywne ] Wysłano: 2004-10-11 00:49:56 |
Uczucia Czuję się w obowiązku poinformować, że rawka nie ma czopków, a jedynie ommatidia zawierające dziesięć różnych barwników wzrokowych reagujących na dziesięć różnych długości fal... :-P Pzdr. LOKI |
|
Vixit [ nieaktywne ] Wysłano: 2004-10-11 02:50:38 |
Uczucia > Czuję się w obowiązku poinformować, że rawka nie ma czopków, a jedynie > ommatidia zawierające dziesięć różnych barwników wzrokowych reagujących na > dziesięć różnych długości fal... :-P To co za bzdury wypisujesz? "Przy okazji - morski skorupiak - rawka wieszcza - ma oczka o dziesięciu rodzajach czopków, każdym wrażlwym na inną barwę (dla porównania człowiek ma tylko trzy rodzaje)." - podpisano: Biolog Locutus :P i LOL, a na koniec :P Obowiązek spełniony, ale wynikł z Twojego błędu więc wychodzi na zero :D Swoją drogą, to nieładnie tak wprowadzać w błąd interlokutorów dla własnych korzysci. ;) Pozdrawiam, Vixit the Sharp |
|
Locutus [ nieaktywne ] Wysłano: 2004-10-11 23:08:30 |
Uczucia Już kilka razy prosiłem o wybaczanie durnych błędów, freudowskich pomyłek w stylu "nie widzi związku pomiędzy wciśnięciem klawisza, a pojawieniem się znaku na klawiaturze" zamiast "na ekranie" etc. Jestem ostatnio ciągle podenerwowany, komp mi się sypie na umór (najpierw dysek ze zbieraną przez cztery lata muzą - nadal nie wiem, czy uda się ją odratować - potem dysek systemowy i to w takim stopniu, że aż błędy biosu wyskakiwały - wczoraj kumpel naprawił), miałem troszkę innych problemów i nie jestem w najlepszej kondycji psychicznej, czego efektem są właśnie tego typu idiotyczne pomyłki jak z tymi czopkami - jak zauważę, że się pomyliłem, to staram się później prostować (tak jak to uczyniłem teraz), jak nie zauważę, to przepraszam ;-) Pzdr. LOKI (nieco wyjebany) |
|
Vixit [ nieaktywne ] Wysłano: 2004-10-12 00:04:43 |
Uczucia > Już kilka razy prosiłem o wybaczanie durnych błędów, freudowskich pomyłek > w stylu "nie widzi związku pomiędzy wciśnięciem klawisza, a pojawieniem > się znaku na klawiaturze" zamiast "na ekranie" etc. Jestem ostatnio ciągle > podenerwowany, komp mi się sypie na umór (najpierw dysek ze zbieraną przez > cztery lata muzą - nadal nie wiem, czy uda się ją odratować - potem dysek > systemowy i to w takim stopniu, że aż błędy biosu wyskakiwały - wczoraj > kumpel naprawił), miałem troszkę innych problemów i nie jestem w > najlepszej kondycji psychicznej, czego efektem są właśnie tego typu > idiotyczne pomyłki jak z tymi czopkami - jak zauważę, że się pomyliłem, to > staram się później prostować (tak jak to uczyniłem teraz), jak nie > zauważę, to przepraszam ;-) Dobrze, dobrze, przecież Cię nie zabiję za to ;) Samokrytyka przyjęta. ;) Z tym, że w takim wypadku przykład z rawką traci na znaczeniu w obliczu naszej dyskusji o uczuciach wyższych :) Pozdrawiam, Vixit |
|
Locutus [ nieaktywne ] Wysłano: 2004-10-13 03:41:03 |
Uczucia > Dobrze, dobrze, przecież Cię nie zabiję za to ;) A wyglądałeś, jakbyś zamierzał... :-P > Samokrytyka przyjęta. ;) Ach dziękuję! > Z tym, że w takim wypadku przykład z rawką traci na znaczeniu w obliczu > naszej dyskusji o uczuciach wyższych :) No nie traci, bo chodzi o samą ilość barwników wrażliwych na różne długości barw (pomijając rodopsynę wrażliwą na samo natężenie światła w określonym, zwykle sporym przedziale długości) - u człowieka i innych naczelnych jest tych barwników trzy rodzaje (i są umieszczone w czopkach), u innych ssaków dwa, u ptaków cztery, zaś u wspomnianej już rawki wieszczej jest ich dziesięć (tyle że ze względu na to, że jej oczy są analogiem, a nie homologiem oczu kręgowców i w konsekwencji mają inną niż one budowę (budowę fasetkową), barwnik ten mieści się w ommatidiach). Pzdr. LOKI |
|
Vixit [ nieaktywne ] Wysłano: 2004-10-13 14:17:45 |
Uczucia > > Dobrze, dobrze, przecież Cię nie zabiję za to ;) > > A wyglądałeś, jakbyś zamierzał... :-P LOL Nawet nie wiesz jak wtedy wyglądalem LOL > > Samokrytyka przyjęta. ;) > > Ach dziękuję! Prosię! ;) > > Z tym, że w takim wypadku przykład z rawką traci na znaczeniu w > obliczu > > naszej dyskusji o uczuciach wyższych :) > > No nie traci, bo chodzi o samą ilość barwników wrażliwych na różne > długości barw (pomijając rodopsynę wrażliwą na samo natężenie światła w > określonym, zwykle sporym przedziale długości) - u człowieka i innych > naczelnych jest tych barwników trzy rodzaje (i są umieszczone w czopkach), > u innych ssaków dwa, u ptaków cztery, zaś u wspomnianej już rawki > wieszczej jest ich dziesięć (tyle że ze względu na to, że jej oczy są > analogiem, a nie homologiem oczu kręgowców i w konsekwencji mają inną niż > one budowę (budowę fasetkową), barwnik ten mieści się w ommatidiach). Czy inaczej zbudowany instrument daje takie same doznania (chodzi o wzrok ;))? Czy przewaga jednego ze zmyslów nie powoduje zmiany postrzegania (np. pies może myśli zapachami, nie obrazami, czy slowami)? Pozdrawiam, Vixit |
|
Locutus [ nieaktywne ] Wysłano: 2004-10-13 22:47:53 |
Uczucia > [...] > Czy inaczej zbudowany instrument daje takie same doznania (chodzi o wzrok > ;))? > Czy przewaga jednego ze zmyslów nie powoduje zmiany postrzegania (np. pies > może myśli zapachami, nie obrazami, czy slowami)? A toś mi zabił ćwieka... fucktycznie mózg rawki wieszczej jest zbudowany tak odmiennie od mózgu jakiegokolwiek kręgowca, że nawet nie da się tego porównywać... nic nie wiemy o tym, jak postrzega ona świat... za to pies o tyle myśli węchem o ile człowiek myśli wzrokiem - na pewno ten rodzaj wrażeń u niego dominuje w procesach wspomnieniowo-myślowych, ale i człowiek potrafi przecież przywoływać do pamięci zapachy... no ale ogólnie masz chłopie rację po raz kolejny ;-) Nie bardzo da się to wszystko porównywać ;-) Za to cały czas zastanawiam się, jak to jest móc echolokować jak nietoperz czy delfin... albo wyczuwać geometrię pól elektrycznych jak rekin, czy płaszczka... czy smakować płetwami brzusznymi jak prętniki (Colisa sp.) czy gurami (Trichogaster sp.)... Pzdr. LOKI |
|
Vixit [ nieaktywne ] Wysłano: 2004-10-14 05:16:26 |
Uczucia > Za to cały czas zastanawiam się, jak to jest móc echolokować jak nietoperz > czy delfin... albo wyczuwać geometrię pól elektrycznych jak rekin, czy > płaszczka... czy smakować płetwami brzusznymi jak prętniki (Colisa sp.) > czy gurami (Trichogaster sp.)... To mnie spytaj :) Najlepiej mi wychodzi wyczuwanie geometrii pletw brzusznych ;) Pozdrawiam, Vixit |
|
May [ nieaktywne ] Wysłano: 2004-10-04 13:25:47 |
Uczucia - błogosławieństwo czy przekleństwo? > Chcialbym poruszyc kwestie ludzkich uczuc. Czy według was przyjemnposc > jakiej mogą dostarczyc nam uczucia warta jest bolu i cierpienia ktore moga > wywolac te same uczucia? Interpretacyjnie: Ludzie podejmują swoje własne wybory i to własnie jest bottom line. Odczuwam to jako radzaj frustracji - społecznej frustracji - ktora spolecznie jest wyrzucana na zewnatrz. Wszystko to czego moralnie nie wolno i jest wypierane w poswiadomość a jest to w naturze i jest to ludzkie. Rodzaj nieukierunkowanych agresji i represywnych emocji, ktore gdzies tam gniją. Jeżeli zobaczysz film gdzie ktos tam coś robi - jakies dziwne rzeczy. Masz możliwość jako obserwator przezyc te pokazane wszystkie emocje, lepsze i gorsze -podane na talerzu przez tworce i nie masz jakby powodu isc i tego robic w życiu, w swojej zeczywistości. Ale jezeli bedziesz tym pokazanym na zewnątrz emocją zaprzeczac wyjdzie ten film gdzies indziej w rzeczywistosci i bedzie to sztuczne, bo bedzie to film albo piosenka a nie ty. Wszystkie te ochydne rzeczy ktore widzisz i ktore słyszysz sa w tobie i jezeli im zaprzeczysz to nie bedzie dobre, one cię ugryzą. Nie da się zaprzeć uczuciom, tym gorzej postawić je na lini - dobre, złe jakby wszytko zawierało sie na osi - gdzie wystarczy ustwawić krzyżyk bardziej po jednej ze stron. To nie jest czarno-biale, to jest bezbarwne - jak klamstwo u sedna. Pzdr m. |
|
Cruk [ nieaktywne ] Wysłano: 2004-10-04 17:51:27 |
Uczucia - błogosławieństwo czy przekleństwo? No...żadko to robie ale musze przyznać że dość oryginalnie i ciekawie interpretujesz pojęcie uczuć. pozdr Cruk |
|
szara.mewa [ nieaktywne ] Wysłano: 2004-10-04 09:47:12 |
Uczucia - błogosławieństwo czy przekleństwo? Dla mnie uczucia są piękną częścią nas samych. Zarówno te "negatywne" jak i te "pozytywne" pozwalają mi "czuć", że żyję. Składają się na to cudowne zjawisko świadomości, które daje mi tyle satysfakcji. Życie bez uczuć? Nie potrafię sobie tego wyobraźić. Pozdrowionka, Szara |
|
pomarancza [ nieaktywne ] Wysłano: 2004-09-25 10:33:30 |
błogosławieństwo czy przekleństwo? uczucia to tylko i wyłącznie moim zdaniem sprawda emocji. przykladowo zastanowmy sie nad sprawa milosci. ejsli chodzi o milosc macierzynska jest to kochanie malej osoby za to ze widzimy w niej czastke siebie, jest to przywiazanie. milosc do drugiej osoby płci (najczesciej :) ) przeciwnej to hormony, hormony i jeszcze raz hormony. to sprawa chemii pociagu seksualnego i innych temu podobnych rzeczy. powszechna teoria ze mozliwosc ODCZUWANIA rozni czlowieka od zwierzecia moze zatem okazac sie tu mylna. PROSILABYM WSYZSTKICH ZAINTERESOWANYCH O PRZECZYTANIE PONIZSZEGO TEKSTU: Aby to zilustrować stosownym przykładem, który może skłonić do głębokiego namysłu, można podać pewien eksperyment na grupie małp z rodziny makaków, których dostęp do pożywienia uzależniono od skłonności do pociągania za łańcuch wywołujący elektryczne wstrząsy u innego osobnika tego samego gatunku, lecz z nim niespokrewnionego. Testowane małpy mogły oglądać męczarnie drugiego zwierzęcia przez półprzezroczyste lustro. Po pewnym czasie pojęły związek między ich posiłkiem a dręczeniem innego i były znacznie mniej skore do pociągania za łańcuch. W jednym z eksperymentów jedynie 13% małp ugięło się i przedłożyło własną korzyść bez względu na jej skutki dla drugiego zwierzęcia. 87% małp - wybrało głodówkę. Jedna z małp głodowała aż dwa tygodnie, byle nie męczyć towarzysza niewoli. Makaki wcześniej poddawane wstrząsom były jeszcze mniej skłonne do pociągania za łańcuch. Należy dodać, że pozycja społeczna w grupie i płeć odgrywały tylko niewielką rolę w ich oporze przed świadomym zadawaniem bólu innym. |
|
keraM [ nieaktywne ] Wysłano: 2004-10-21 23:03:09 |
Uczucia - błogosławieństwo czy przekleństwo? Trodne pytanie ale bez uczuc byli bysmi niesamowicie racjonalni i wyrafinowanie bo wsztko co nie jest myleniem rozumnym jest uczuciem. Mr. Cierpienie |
Ludowy Komisarz Zdrowia ostrzega: wszystkie materiały umieszczone na stronie są własnością autorów.
Kopiowanie i rozpowszechnianie może być przyczyną... Tylko spróbuj. My zajmiemy się resztą :>





















