| Satan.pl > Forum > Komentarze > | [ Zaloguj się ] [ Rejestracja ] |
| Transgresja 121 | Satanizm 387 | Komentarze 513 | Szkice 235 | TechnoPark 203 | FAQ 15 |
Archiwum: wiadomości z wybranego wątku archiwalnego
| Tematy | Autor | Data |
|---|
| I.r.o.n.i.a | 2005-01-17 - 00:00:39 | |
| Kot von Lyck | 2005-01-17 - 11:24:53 | |
| LailatAlKadr | 2005-01-17 - 20:38:53 | |
| Kot von Lyck | 2005-01-17 - 21:15:33 | |
| pomarancza | 2005-02-20 - 11:09:53 | |
| _flo_ | 2005-02-20 - 14:41:12 | |
| Kot von Lyck | 2005-02-20 - 14:05:35 | |
| fank | 2005-02-15 - 15:14:58 | |
| francmason | 2005-02-21 - 01:20:12 | |
| fank | 2005-02-21 - 11:34:25 | |
| francmason | 2005-02-22 - 00:43:16 | |
| fank | 2005-02-22 - 09:54:19 | |
| Sanguine | 2005-01-17 - 07:48:06 | |
| pomarancza | 2005-02-20 - 11:01:44 | |
| francmason | 2005-02-03 - 01:39:35 |
| Spis działów / Spis wątków archiwalnych / Nowy wątek |
|---|
| Autor | Temat wątku: |
|---|
|
I.r.o.n.i.a [ nieaktywne ] Wysłano: 2005-01-17 00:00:39 |
Sztuka... Istnieje na tejże stronie tekst na temat właśnie sztuki. Prawie ze wszystkim jestem się w stanie zgodzić, gdyż faktycznie.. z biegiem czasu muzyka, poezja.. stawają się coraz tańsze i coraz to łatwiej dostępne.. Oczywiście pomijam tu dzieła słynnych malarzy, których cenom czas jak najbardziej służy. Ale skończmy już o 'materialiźmie', bo w końcu nie o tym chciałam pisać. Tak więc nie przekonuje mnie tekst o usposobieniu sztuki..., a mianowicie : '(...)Sztuka jest satanistyczna sama w sobie, ponieważ jest wyrazem ludzkiej dumy, indywidualizmu twórcy, wyrazem dążenia człowieka do osiągnięcia doskonałości. Tworzenie było zarezerwowane dla Boga, artysta wkracza w tę sferę, gdy tworzy coś pięknego powstałego z jego własnych wyobrażeń i myśli. Władza utalentowanego artysty nad dziełem jest pełna; obcowanie z dziełem jest obcowaniem z sytuacją, w której jakiś Człowiek zamanifestował swoją boskość.' - W moim mniemaniu tak w stanie jest prawić wierna katoliczka, a raczej dewotka..., gdyż ludzie tego pokroju posiadają jak gdyby taką 'średniowieczną' cechę.. - Chodzi mi tu o podejście do człowieka. Uważają, iż człowiek nie potrafi, a raczej niepowinien stworzyć nic pięknego bez pomocy Boga, że grzechem jest się wyróżniać.. - przecież to bez sensu.. Człowiek jest na tyle rozumną, piękną i uzdolnioną istotą, że powinien być dumny, powinien manifestować tym jakie posiadł umiejętności. Według Biblii każdy z nas dostaje od Boga talenty... - to dlaczego mamy z nich nie korzystać.. ? Przecież ponoć w każdym z nas jest cząstka Boga - to chyba mamy prawo do odrobiny 'boskości'..? |
|
Kot von Lyck [ nieaktywne ] Wysłano: 2005-01-17 11:24:53 |
Sztuka czytania.... > '(...)Sztuka jest satanistyczna sama w sobie, > ponieważ jest wyrazem ludzkiej dumy, indywidualizmu twórcy, wyrazem > dążenia człowieka do osiągnięcia doskonałości. Tworzenie było > zarezerwowane dla Boga, artysta wkracza w tę sferę, gdy tworzy coś > pięknego powstałego z jego własnych wyobrażeń i myśli. Władza > utalentowanego artysty nad dziełem jest pełna; obcowanie z dziełem jest > obcowaniem z sytuacją, w której jakiś Człowiek zamanifestował swoją > boskość.' - W moim mniemaniu tak w stanie jest prawić wierna katoliczka, > a raczej dewotka..., gdyż ludzie tego pokroju posiadają jak gdyby taką > 'średniowieczną' cechę.. - Chodzi mi tu o podejście do człowieka. Uważają, > iż człowiek nie potrafi, a raczej niepowinien stworzyć nic pięknego bez > pomocy Boga, że grzechem jest się wyróżniać.. - przecież to bez sensu.. > Człowiek jest na tyle rozumną, piękną i uzdolnioną istotą, że powinien być > dumny, powinien manifestować tym jakie posiadł umiejętności. Według Biblii > każdy z nas dostaje od Boga talenty... - to dlaczego mamy z nich nie > korzystać.. ? Przecież ponoć w każdym z nas jest cząstka Boga - to chyba > mamy prawo do odrobiny 'boskości'..? Od razu widać że tego tekstu, albo nie przeczytałaś dokładnie, albo nie zrozumiałaś. Albo też postanowiłaś "nie wnikać" w jego treść i wziąść swoją, bliżej mi niezrozumiałą i nie mającą związku z tym "co autor miał na myśli". Po raz kolejny dochodzę do wniosku, że reforma szkolnictwa źle wpłynęła na rozwój intelektualny młodzieży polskiej. |
|
LailatAlKadr [ nieaktywne ] Wysłano: 2005-01-17 20:38:53 |
Sztuka czytania.... Po raz kolejny dochodzę do wniosku, że reforma szkolnictwa źle > wpłynęła na rozwój intelektualny młodzieży polskiej. tu sie zgadzam :/ sama naleze do mlodziezy polskiej i czuje sie nieoswiecona w niektorych sprawach, ale przeciez to nie znaczy ze osoby w moim wieku musza juz na zawsze zostac analfabetami literackimi. Czytanie nie daje nic jesli nie czyta sie ze zrozumieniem. Analiza tekstu, interpertacja jest trudniejsza nizli sie wydaje... |
|
Kot von Lyck [ nieaktywne ] Wysłano: 2005-01-17 21:15:33 |
Sztuka czytania.... > tu sie zgadzam :/ sama naleze do mlodziezy polskiej i czuje sie > nieoswiecona w niektorych sprawach, ale przeciez to nie znaczy ze osoby w > moim wieku musza juz na zawsze zostac analfabetami literackimi. Czytanie > nie daje nic jesli nie czyta sie ze zrozumieniem. Analiza tekstu, > interpertacja jest trudniejsza nizli sie wydaje... Nie twierdzę, że wszystkie osoby zdające maturę po naszej wspaniałej reformie są nizdolne do czytanie ze zrozumieniem. Zresztą i w starszych rocznikach znajduje się niewielki odsetek takich, którzy bez większego wysiłku rozumięją zdania o poziomie wyższym niż "Kali jeść";) Ale na serio: reforma jest do dupy, ponieważ nie stawia na indywidualizm i zdolność samodzielnego myślenia, ale na umięjętność wpasowania się w model, wielu ludzi olewa więc samodzielne myślenie (nie wymagają, więc po kiego?), wielu też zbytnio ogranicza się do poziomu szkoły co się kończy nieumięjętnością interpretacji w miarę prostego wstępu. Nie odnoszę reformy do całej młodzieży, po prostu post otwierający jest kolejnym przykłądem na poparcie mojego poglądu o reformie. Od razu stwierdzam, że i w rocznikach niereformowanych uczeń starał się uniknąć samodzielnego myślenia (przeciętny uczeń), lecz system bardziej polegał na ocenie człowieka przez człowieka (uczeń nauczyciel) na warunkach nauczyciela, czyli dopuszczających (nie we wszystkich przypadkach, ale jednak) jakiś margines na indywidualizm ucznia i indywidualne podejście nauczyciela do ucznia. |
|
pomarancza [ nieaktywne ] Wysłano: 2005-02-20 11:09:53 |
Sztuka czytania.... > Ale na serio: reforma jest do dupy, ponieważ nie stawia na indywidualizm i > zdolność samodzielnego myślenia, ale na umięjętność wpasowania się w > model, wielu ludzi olewa więc samodzielne myślenie (nie wymagają, więc po > kiego?), wielu też zbytnio ogranicza się do poziomu szkoły co się kończy > nieumięjętnością interpretacji w miarę prostego wstępu. > Nie odnoszę reformy do całej młodzieży, po prostu post otwierający jest > kolejnym przykłądem na poparcie mojego poglądu o reformie. > Od razu stwierdzam, że i w rocznikach niereformowanych uczeń starał się > uniknąć samodzielnego myślenia (przeciętny uczeń), lecz system bardziej > polegał na ocenie człowieka przez człowieka (uczeń nauczyciel) na > warunkach nauczyciela, czyli dopuszczających (nie we wszystkich > przypadkach, ale jednak) jakiś margines na indywidualizm ucznia i > indywidualne podejście nauczyciela do ucznia. Wiem cos o tym. Nauczyciele zaczynaja od nas wymagac wpasowania sie w szablon. Jakikolwiek przypływ kreatywności kończy się obnizaną oceną. Paragrafy mają być niedłuższe niż n linijek, wpowiedź ma być wzięzła i zgadzać się z poglądami ogółu. Poza tym nauczyciele wykazują się teraz większą subiektywnością ocen, jesli sądzisz, inaczej niż pani Staśka the Teacher lądujesz w pierwszej ławce i wkładają Ci łopata do głowy całkowicie zbyteczną wiedzę. Przykładowo, nowa matura będzie polegać tylko na owym wspomianym juz wcześniej wpasowaniu się w szablon, swoich poglądów nie można już praktycznie przedstawiać, masz stwierdzić określoną ilość faktów w nalezyty sposób, w przyzwoitej wyznaczonej ilości linijek. O zgrozo... |
|
_flo_ ( resistance is futile ) Wysłano: 2005-02-20 14:41:12 |
Sztuka czytania.... > Wiem cos o tym. Nauczyciele zaczynaja od nas wymagac wpasowania sie w > szablon. Jakikolwiek przypływ kreatywności kończy się obnizaną oceną. > Paragrafy mają być niedłuższe niż n linijek, wpowiedź ma być wzięzła i > zgadzać się z poglądami ogółu. Poza tym nauczyciele wykazują się teraz > większą subiektywnością ocen, jesli sądzisz, inaczej niż pani Staśka the > Teacher lądujesz w pierwszej ławce i wkładają Ci łopata do głowy > całkowicie zbyteczną wiedzę. > Przykładowo, nowa matura będzie polegać tylko na owym wspomianym juz > wcześniej wpasowaniu się w szablon, swoich poglądów nie można już > praktycznie przedstawiać, masz stwierdzić określoną ilość faktów w > nalezyty sposób, w przyzwoitej wyznaczonej ilości linijek. > O zgrozo... Przeraża mnie nowa formuła matury, zwłaszcza z umiłowanego przeze mnie języka polskiego. Na szczęście ja swoją maturę zdawałam jeszcze "normalnie" - i zdałam ją celująco, właśnie dzięki odbieganiu od stereotypów. Współczuję inteligentnym, lubiącym czytać i poznawać świat młodym ludziom, którzy muszą się teraz w te wariackie ramki wciskać. |
|
Kot von Lyck [ nieaktywne ] Wysłano: 2005-02-20 14:05:35 |
Sztuka czytania.... Dobrze że ja już po maturze....;) ale nie zapomnij jeszcze o zasadach oceniania, wedle których nie ważne, czy uczeń ma rację, ważne czy napisał to co chciał tworzący model żeby było w odpowiedzi. Jeśli tworzący model się pomylił to nieważne. Uczeń powinien to przewidzieć. Nie ważne czy masz rację, ważne czy odpowiadasz tak jak chce cała reszta, Może ograniczą maturę do wypełniania PITów? taka sama praca twórcza, ;)) |
|
fank [ nieaktywne ] Wysłano: 2005-02-15 15:14:58 |
Sztuka czytania.... > > Ale na serio: reforma jest do dupy, ponieważ nie stawia na indywidualizm i > zdolność samodzielnego myślenia, ale na umięjętność wpasowania się w > model, wielu ludzi olewa więc samodzielne myślenie (nie wymagają, więc po > kiego?), wielu też zbytnio ogranicza się do poziomu szkoły co się kończy > nieumięjętnością interpretacji w miarę prostego wstępu. > Nie odnoszę reformy do całej młodzieży, po prostu post otwierający jest > kolejnym przykłądem na poparcie mojego poglądu o reformie. > Od razu stwierdzam, że i w rocznikach niereformowanych uczeń starał się > uniknąć samodzielnego myślenia (przeciętny uczeń), lecz system bardziej > polegał na ocenie człowieka przez człowieka (uczeń nauczyciel) na > warunkach nauczyciela, czyli dopuszczających (nie we wszystkich > przypadkach, ale jednak) jakiś margines na indywidualizm ucznia i > indywidualne podejście nauczyciela do ucznia. > > Chciałbym zgodzić się z Kot von Lyckiem, że polityka "wyrównywania szans" równa wszystkich w dół. Ale zauważyć pragnąłbym, że to co dzieje się w szkole jest skutkiem a nie przyczyną spłycania percepcji rzeczywistości. Sztab urzędniczy ministerstwa, reagujący na stan rzeczywistości, zrobił kawał dobrej roboty, żeby młody człowiek kończąc edukacje nie czuł się zagubiony w konsumpcyjnym społeczeństwie. Tak więc zmiany w programie nauczania są reakcją na zmieniające się wymagania. Samodzielność, krytycyzm, indywidualność w niczym młodemu człowiekowi nie jest potrzebny a nawet szkodliwy w osiągnięciu miejsca, które wyznaczyło dla niego społeczeństwo. " Wyrównując", szkoła jest pierwszym szczeblem społeczeństwa równych, mających po równo rozumu, wolności, miłości, nienawiści, wyczucia sztuki a nawet poczucia humoru. Nie wiem czy zauważyliście, że gdy opowiada się inny dowcip niż o blondynkach trzeba go tłumaczyć by być zrozumianym. Ale nie o tym sprawa. Chodzi o sztukę, która staje się coraz bardziej dla ludzi. I ta tania sztuka, ogólnie dostępna, by być bardziej dostępną i tańszą musi spełniać wymagania społeczne a te jak już nadmieniłem są, delikatnie mówiąc, coraz niższe. Taniość i dostępność sztuki wcale nie wyznacza jej jakości. Zaciera się indywidualność twórcy, który jako bystry obserwator nastrojów społecznych tworząc, wykorzystuje je jako tworzywo. Nic do treści od siebie artysta nie dodaje a ozdobna ramka promocji to jedyny jego indywidualny wkład. Kiedyś artyzm też korzystał z nastrojów społecznych, z interakcji międzyludzkich, ale były one przyczynkiem do własnej refleksji. "Kościół międzyludzki" zmuszał artystę do tego, by z mszy rzeczywistości wynieść coś dla siebie a potem w spokoju własnego świata, przez pryzmat własnego Ja, zrodziło się NOWE. Teraz nic nie jest przeżuwane, gryzione, ślinione, rozdrobnione, starte, zmiażdżone, przetrawiane teraz wszystko, całe piękno liturgii codzienności jest połknięte w całości i wydalone postaci GÓWNA. Bo tak jak woda nie stanie się parą tak rzeczywistość nie stanie się sztuką bez doprowadzenia jej do wrzenia w kotle swojego umysłu. |
|
francmason [ nieaktywne ] Wysłano: 2005-02-21 01:20:12 |
Sztuka czytania.... > Teraz nic nie jest > przeżuwane, gryzione, ślinione, rozdrobnione, starte, zmiażdżone, > przetrawiane teraz wszystko, całe piękno liturgii codzienności jest > połknięte w całości i wydalone postaci GÓWNA. Bo tak jak woda nie stanie > się parą tak rzeczywistość nie stanie się sztuką bez doprowadzenia jej do > wrzenia w kotle swojego umysłu. A czego się spodziewałeś w neoliberalnej wolnorynkowej rzeczywistości? Teraz każdą rzecz trzeba umieć "sprzedać". Liczy się masowy odbiorca, a żeby takiego pozyskać to trzeba mu "schlebiać" zgodnie z maksymą, że najlepsza muzyka to taka, którą już słyszałem. Dziś wartościowe rzeczy, to takie, które przynoszą zysk. A gołodupiec jest niewiarygodny. Gdyby taki Nietzshe, na ten przykład, żył dzisiaj to nikt by o nim nie usłyszał. |
|
fank [ nieaktywne ] Wysłano: 2005-02-21 11:34:25 |
Sztuka czytania.... > A czego się spodziewałeś w neoliberalnej wolnorynkowej rzeczywistości? > Teraz każdą rzecz trzeba umieć "sprzedać". Liczy się masowy odbiorca, a > żeby takiego pozyskać to trzeba mu "schlebiać" zgodnie z maksymą, że > najlepsza muzyka to taka, którą już słyszałem. Dziś wartościowe rzeczy, to > takie, które przynoszą zysk. A gołodupiec jest niewiarygodny. Gdyby taki > Nietzshe, na ten przykład, żył dzisiaj to nikt by o nim nie usłyszał Owszem zgodzę sie z Tobą, że wolnorynkowy neoliberalizm nie znosi pustki i dlatego jego niewolnicy muszą te pustki wypełniać chłamem popkultury, ale mnie chodzi bardziej o to aby zdawać sobie sprawę z tego co jest sztuką a co towarem "sztuka". chodzi mi o świadomość, że to co widze w tv czy słyszę w radiu to sztuką wcale nie musi być. może dotykam tu szerszego zagadnienia jakim jest zaufanie do mediów, ale rzeczywistośc jest naczyniami połączonymi. Pytanie jakie powiniśmy sobie zadać brzmi: jakie należy wypracować w sobie mechanizmy by ziarno Sztuki oddzielić od plew promocji czy samoreklamy "arystów". Bo mnie sie wydaje, że dziś to artysta jest ważniejszy od dzieła i tu występuje zakłócenie, bo artysta winien być narzędziem w rękach Sztuki. A jeśli artystę będziemy traktować wyżej niż sztukę to stanie sie to co stało sie z całą wiarą chrześcijańską gdzie z człowieka robi sie boga - degrengolada. |
|
francmason [ nieaktywne ] Wysłano: 2005-02-22 00:43:16 |
Sztuka czytania.... Pytanie jakie powiniśmy sobie zadać brzmi: jakie > należy wypracować w sobie mechanizmy by ziarno Sztuki oddzielić od plew > promocji czy samoreklamy "arystów". Bo mnie sie wydaje, że dziś to artysta > jest ważniejszy od dzieła i tu występuje zakłócenie, bo artysta winien być > narzędziem w rękach Sztuki. A jeśli artystę będziemy traktować wyżej niż > sztukę to stanie sie to co stało sie z całą wiarą chrześcijańską gdzie z > człowieka robi sie boga - degrengolada. --Poruszyłeś bardzo ważny problem. Obawiam się, że nikt dziś nie jest w stanie udzielić na to jednoznacznej odpowiedzi. I nie ma nikogo kto by tutaj mógł przedstawić jakiś konkretny "szablon postępowania". Od czasów najdawniejszych taką tęsknotą w sztuce był uniwersalizm i ponadczasowość czyli wyrwanie się z jakiś krępujących pęt kulturowego kontekstu. Dzisiaj obserwuje się renesans takiej postawy, który jest reakcją na dominujący w sztuce przez ostatnie 200 lat indywidualizm twórczy, czyli to słynne i oklepane "wyrażanie siebie po przez...". Indywidualizm zabrnął w zwykły estetyzm i formalizm, wytracając przez to kulturowo i cywilizacyjnotwórczy aspekt sztuki. Z drugiej strony najbardziej chyba uniwersalne czyli ponadkulturowe są dziś debilne amerykańskie filmy z Hollywood. I tu jest zgryz. Temat jest ciekawy i wart przedyskutowania. Niestety nie mam czasu by wejść w dłuższą polemikę. Ale wrócę. Chętnie po dyskutuję. pozdrawiam |
|
fank [ nieaktywne ] Wysłano: 2005-02-22 09:54:19 |
Sztuka czytania.... Obawiam się, że nikt dziś nie jest w > stanie udzielić na to jednoznacznej odpowiedzi. I nie ma nikogo kto by > tutaj mógł przedstawić jakiś konkretny "szablon postępowania". Od czasów > najdawniejszych taką tęsknotą w sztuce był uniwersalizm i ponadczasowość > czyli wyrwanie się z jakiś krępujących pęt kulturowego kontekstu. Dzisiaj > obserwuje się renesans takiej postawy, który jest reakcją na dominujący w > sztuce przez ostatnie 200 lat indywidualizm twórczy, czyli to słynne i > oklepane "wyrażanie siebie po przez...". Indywidualizm zabrnął w zwykły > estetyzm i formalizm, wytracając przez to kulturowo i cywilizacyjnotwórczy > aspekt sztuki. Z drugiej strony najbardziej chyba uniwersalne czyli > ponadkulturowe są dziś debilne amerykańskie filmy z Hollywood. I tu jest > zgryz. A mnie sie wydaje właśnie że bardzo dobrze, że nie znajdziesz nikokogo kto by ukuł "szablon postępowania". Bo my dziś cały czas jesteśmy wpędzani w szablony a siłą (i poniekąd przekleństwem) człowieczeństwa jest bez szablonowość. To ona właśnie jest motorem rozwoju. zgadzam sie z tobą że postawa "wyrażenie siebie poprzez..." jest postawą płytką. Dlaczego? Jakkolwiek patrzeć na człowieka jest on niezbadaną przestrzenią myśli i uczuć, ale niknie on sam w porównaniu z rzeczywistością dookoła dziejącą sie. Dzisiejszy artysta chce być "twórcą i tworzywem jednocześnie". Jakże uboga inspiracja. Mnie sie wydaje że postawa taka wynika ze żle pojętego egoizmu twórcy. Nawet nie, to nie jest egoizm, ale płytki egocentryzm. Pokora! Tak, pokora właśnie winna być szpilką, którą każdy artysta powinien być kłuty po miękkich miejscach, gdy przyjdzie mu ochota korzystać ze swojego ja jako inspiracji. Moje zdanie jest takie, że artysta jest soczewką a żródło światła znajduje sie poza nim i niech artysta nie próbuje być kimś kim nigdy, z racji możliwości i własnych ograniczeń, nigdy nie będzie. Zrozumienie tego zagadnienia moim zdaniem leży u podstaw tworzenia. Bedąc twórcą świadomie rezygnuję z samoinspiracji. Niech będzie inspiracją ale dla innych. pozdrawiam |
|
Sanguine [ nieaktywne ] Wysłano: 2005-01-17 07:48:06 |
Sztuka... > " obcowanie z dziełem jest > obcowaniem z sytuacją, w której jakiś Człowiek zamanifestował swoją > boskość.' - W moim mniemaniu tak w stanie jest prawić wierna katoliczka, > a raczej dewotka..., gdyż ludzie tego pokroju posiadają jak gdyby taką > 'średniowieczną' cechę.. - Chodzi mi tu o podejście do człowieka. Uważają, > iż człowiek nie potrafi, a raczej niepowinien stworzyć nic pięknego bez > pomocy Boga, że grzechem jest się wyróżniać.. - przecież to bez sensu.. bez sensu to jest Twoja interpretacja.Wystarczy jedno słowo,aby zrozumieć cytowany fragment prawidłowo-"creatio"-i juz wiesz,ze wyszedl Ci bełkocik.Bo nikomu nie chodzilo o to,ze artystyczny manifest to wyraz boskosci w znaczeniu posiadania boskich cech,raczej to kreacja calkowicie uzalezniona od wizji tworcy.Tyle. > Człowiek jest na tyle rozumną, piękną i uzdolnioną istotą, że powinien być > dumny, powinien manifestować tym jakie posiadł umiejętności. smutno mi,Boże... >Według Biblii > każdy z nas dostaje od Boga talenty... - to dlaczego mamy z nich nie > korzystać.. ? Przecież ponoć w każdym z nas jest cząstka Boga - to chyba > mamy prawo do odrobiny 'boskości'..? jeszcze mi smutniej |
|
pomarancza [ nieaktywne ] Wysłano: 2005-02-20 11:01:44 |
down boy. bog bywa zazdrosny. zreszta przyznal sie facet do tego w drugim danym nam (wspanialomyslnie przez nas wycietym) przykazaniu: "Nie wolno ci zrobić sobie figury ani żadnego obrazu tego, co jest w niebie na górze, ani tego, co jest na ziemi w dole, ani tego, co jest w wodzie pod ziemią. Nie wolno ci oddawać im pokłonów i nie wono ci im służyć, bo Ja (Haszem) twój Bóg, jestem Bogiem żądającym wyłączności, który [wymierza] karę [za] grzech ojców na synach do trzeciego i do czwartego pokolenia tym, którzy mnie nienawidzą. I wyświadczam dobro przez tysiące [pokoleń] tym, którzy Mnie kochają i przestrzegają Moich przykazań." |
|
francmason [ nieaktywne ] Wysłano: 2005-02-03 01:39:35 |
Sztuka to blef Ja, w pewnym sensie, popieram stanowisko Pani Ironii. Tekst o sztuce jest po prostu płytki. Mogła by go napisać z powodzeniem Pani Dulska, a słowo satanistyczny z powodzeniem można zastąpić słowem drobnomieszczański. Termin sztuka pierwotnie oznaczał zupełnie coś innego niż dzisiaj. Było to rozumiane coś jak "doskonałe rzemiosło" W czasach antycznych, ujmując to bardzo lapidarnie i skrótowo, panowała tęsknota za " Światem prawdziwych idei", których materialny ziemski świat jest tylko nędzną imitacją. Odbiciem. Doskonałość, ideał był bardzo ściśle powiązany z pojęciem uniwersalności. Ideał był tylko jeden. Natomiast wielość i rozdrobnienie to przejaw braku doskonałości i ideału. Sztuka w tamtych czasach była pewnego rodzaju "wizualizacją" doskonałości i ideału.Była"...wyrazem dążenia człowieka do osiągnięcia doskonałości." Ten "ideał" jednak nie brał się z "wnętrza" artysty tylko przeświecał do niego gdzieś z zewnątrz w postaci inspiracji. Sztuka jedynie była rzemiosłem-metodą wyrażania tych idei w materii. Szukano tego idealnego czegoś po przez poznanie pewnych praw rządzących tu. Sztuka była więc również jedną z metod poznania. A jego wyrazem był symbol. Jeśli autor tego tekstu jest takim "arystokratą" to do "kanonu" należy m. in. Platon, który o tych sprawach bardzo fajnie i przystępnie pisze. W mniej pretensjonalnym i napuszonym stylu niż Pan "Arystokrata". Od tego należało by zacząć bo to podstawa. W czasach rzymskich te "wartości" się ździebko zdewaluowały i "uniwersalizm idei" został zastąpiony "uniwersalizmem cesarstwa". Taki wyraz czysto ludzkiej prózności: Cesarz boskim namiestnikiem, prawo rzymskie, ble, ble, ble itp. A sztuka miała sławić jego potęgę i wspaniałość. Potem na skutek pewnego zbiegu okoliczności, pojawiło się chrześcijaństwo. Które po upadku Imperium miało być ideą, mającą "odkupić upadły świat". Kościół rzymski w tamtym czasie obejmujący swym zasięgiem głównie jakieś barbarzyńskie plemiona, był skoncentrowany głównie na utrwalaniu swoich wpływów i wymyślaniu swojej ideologii, która by te wpływy uprawomocniła. Jedyną intelektualnie liczącą się wówczas tam grupą byli benedyktyni i nieliczne zakony na północy rekrutujące się głównie z ochrzczonych druidów. Nic istotnego się tam nie działo z punktu interesującego nas zagadnienia. Ale w Bizancjum kultura i sztuka kwitły w najlepsze. Cesarstwo Rzymskie w swojej nowej zchrystianizowanej szacie miało się świetnie aż do połowy XV w. A rola sztuki w nowej religii była jednym z kluczowych zagadnień w nazwijmy to, ówczesnej "debacie publicznej". Dochodziło nawet na tym tle do krwawych rozpraw. Mniej więcej do 1000r.n.e. To był ideowy chaos. Potem to antyczne dążenie w sztuce do wyrazu uniwersalnego ideału przekształciło się w taki uniwersalizm chrześcijański. Daruję sobie opis szczegółowy meandrów tej idei i jak to było realizowane w praktyce, bo mi się nie chce. Poza tym wiedza na ten temat jest tak powszechna, że każdy w wolnej chwili może sobie na ten temat poczytać. Antyczne idee uniwersalizmu wróciły ze zdwojoną siłą wodospadu na tapetę mniej więcej po upadku Konstantynopola. Skąd wielu uchodźców przywiozło masę pism starożytnych, arabskich i innych, które w Bizancjum nie były zakazane tak jak u łacinników. Pojęcie uniwersalizmu w epoce Renesansu potraktowano jednak trochę bardziej dosłownie, szukając różnego rodzaju "złotych proporcji" wszędzie i we wszystkim ale szybko się rozczarowano i zarzucono takie poszukiwania. Michał Anioł, który chciał opracować idealny szablon ludzkich proporcji, po paru latach dał sobie spokój i stwierdził, że to niemożliwe. Bo jeden ma wielki łeb, drugi jest gruby, a trzeci ma za długie coś tam. Potem manieryzm, barok...jaki koń jest każdy widzi. Aż do oświecenia. Dopiero ta epoka zrywając związki ideowe Państwa z religią, stawiając na racjonalizm w poznaniu i upodmiotawiając człowieka dając mu światło wiedzy w postaci powszechnego dostępu do szkolnictwa, stworzyło podstawy do indywidualnego rozwoju i pojmowania świata. To w tym okresie zaistniał artysta jako świadomy "kreator" i interpretator otaczającej go rzeczywistości. Artysta jako wyraziciel siebie. Czyli jak to "Arystokrata" ujął, sztuka stała się "...satanistyczna sama w sobie, ponieważ jest wyrazem ludzkiej dumy, indywidualizmu twórcy,...". Ja bym jeszcze dodał: buntu. A potem to już poleciało. Aż do dzisiaj. Teraz tak: "Arystokrata" napisał coś takiego: "Dziś sztuka jest tania i powszechnie dostępna - zarówno niska, jak i wysoka. Muzyki można słuchać z płyt, książki są dostępne dla przeciętnego obywatela, a fotografia i media pozwalają na obcowanie z grafiką bez konieczności kupowania oryginału na własność." Jak "Arystokrata" definiuje sztukę wysoką i niską? Gdzie stawia granicę? Tego już nie napisał. Po co mi oryginał grafiki skoro grafika jako taka jest od czasów "Durera" właśnie "sztuką powielania" i z założenia była przeznaczona dla szerokich mas. To dopiero w XIXw. awansowała do rangi sztuki. Wcześniej była czymś co byśmy dziś nazwali rzemiosłem artystycznym. Dalej "Arystokrata" konkluduje, że w takim razie (w związku z powszechnością dostępu do sztuki oczywiście) mógłby sobie odejść w spokoju w niebyt, ale nie pozwalają mu na to zatrważające statystyki stopnia zchamienia pospólstwa! Straszne. "Arystokrata" wzburzony, gani za to zchamiały gmin, bowiem, jak przystało na prawdziwego arystokratę, patrzy na świat z loggi swojej szklanej wierzy, w której się zaryglował. I zniknął mu zupełnie z pola widzenia aspekt cywilizacyjno-społeczny takiego stanu rzeczy. To co dla nas prostaczków jest oczywiste dla "Arystokraty" stanowi rzecz nie zrozumiałą, bowiem tam wysoko w chmurach rzeczy zapewne są o wiele prostsze. Więc ośmielę się, Jaśnie Wielmożnemu Panu wyjaśnić, że przyczyna takiego stanu rzeczy jest banalna jak nasza natura. My prostaczki, po średnio czternastu godzinach harówy w swoich firmach mamy siłę jedynie popikać sobie pilotem od telewizora. Ci natomiast, którzy nie mają akurat takich problemów bo nie mają roboty, nie mają również środków na obcowanie ze sztuką. Zarówno wyższą jak i niższą. Chamy jedne, nie myte, wolą wszystko co wyżebrzą, obrócić na strawę i ciepły przyodziewek dla siebie i dzieci. Miast duchowo się rozwijać! Skandal, Jaśnie Panie, skandal! Ale dalej lecimy z tym tekstem i tu jest moment, który Pani Ironii nie dał spokoju. Pomijam celowo ustęp o tym co każden jeden satanista powinien jeśli chce być arystokratą ducha, bo ja akurat nie mam takich aspiracji. Tu dowiaduję się jedynie, że satanistę pociąga "wypełnianie norm społecznych." Społeczny oportunizm i konformizm jest zaprzeczeniem postawy indywidualistycznej, która zawsze będzie na bakier z "normami społecznymi" i jakimkolwiek "kanonem". Kanony właśnie są tworzone pod wpływem "norm społecznych". Dla mas. Pan "Arystokrata" każe satanistom "swobodnie poruszać się" w "kanonie", pod groźbą nie dostąpienia zaszczytu bycia nobilitowanym do kręgu arystokratów ducha. Takie pretensjonalne warunkowanie "co się powinno" prowadzi do zwykłej hipokryzji i bycia na pokaz. Ani chybi sugestia jest jasna. Żeby się "poruszać swobodnie" muszę...zakuć. :) Ja wolę brak jakichkolwiek autorytetów w tym i "kanonów" na rzecz sceptycyzmu i krytycyzmu wobec tychże "kanonów" i "norm społecznych". Zamiast trzepać bezmyślnie jakiś kanon, wolę sobie sam wybrać to co mnie jara. Sram, na ten przykład, na "Nad Niemnem", Trylogię, Mickiewicza i "Cierpienia młodego Wertera". Akceptuję "Faraona", "Quo Vadis", Słowackiego i "Fausta". Nietzshe to frajer, Marks jest cool. Crowley to pajac. Steiner to gość. I mam to zupełnie w rowie co ktoś o tym myśli i gdzie mnie zaszufladkuje. Więcej inspiracji znajduję w transmisji z posiedzeń komisji śledczej ds. Orlenu niż w poezji. "Tworzenie było zarezerwowane dla Boga, artysta wkracza w tę sferę, gdy tworzy coś pięknego powstałego z jego własnych wyobrażeń i myśli. Władza utalentowanego artysty nad dziełem jest pełna; obcowanie z dziełem jest obcowaniem z sytuacją, w której jakiś Człowiek zamanifestował swoją boskość. Sztuka, jej tworzenie i odbiór jest świeckim przeżyciem duchowym i mistycznym - alternatywą dla przeżyć religijnych, łatwiejszych i nie wymagających takich przygotowań i takiej dojrzałości ze strony człowieka." Nigdy tworzenie nie było zarezerwowane dla Boga. Tu na "Arystokracie" pokutuje "kanon" katolickiego wychowania. Sztuka jest skrajną antytezą religii. Bo religia nie pozostawia żadnego marginesu dla tworzenia, ale wymaga całkowitego podporządkowania i wiary. Przeżycia "duchowe" w religii są czymś zupełnie innym niż duchowość w sztuce. Sztuka, a ściślej akt twórczy, jest natomiast sprawą bardzo indywidualną w swej istocie. Co z kolei wyklucza działanie pod wpływem dogmatów czy innych "norm społecznych". Natomiast władza artysty nad dziełem nie jest wcale pełna. Jest jeszcze druga strona medalu: odbiorca. To on dopełnia dzieła nadając mu kontekst. To "co artysta miał na myśli" tworząc, jest zawsze sprawą drugorzędną w stosunku do tego co zostało "odczytane". Świadomie lub mimowolnie "Arystokrata" w tym porównaniu sztuki do religii nawiązuje do Gadamera. Chociaż goscia szanuję za hermeneutykę to w tym wypadku (sztuki) Gadamer spłycił trochę zagadnienie. Konwencja czyli środki wyrazu artystycznego w bardzo szerokim rozumieniu, to tylko środki wyrazu czegoś, nie zaś cel sam w sobie. Sztuka i dominujący w niej symbol służy tylko do wyrazu jakiejś idei. Symbol oddziałuje nie tylko na sferę intelektualną, ale i emocjonalną człowieka. Ze współdziałania tych dwóch sfer naszej osobowości rodzi się dopiero duchowość bo w procesie uczestniczy cała nasza istota nie tylko jej wycinek jak rozum w wypadku bezpośredniego wyrażania myśli, lub emocje w wypadku oddziaływania estetyki. Duchowość czy uduchowienie jest stanem, który nas zmienia i redefiniuje naszą osobowość bo obejmuje ją całą. Jeśli nie jest objęta nią cała istota człowieka to nie jest to żadna duchowość tylko jakaś egzaltacja, ekstaza czy coś w tym stylu. |
Ludowy Komisarz Zdrowia ostrzega: wszystkie materiały umieszczone na stronie są własnością autorów.
Kopiowanie i rozpowszechnianie może być przyczyną... Tylko spróbuj. My zajmiemy się resztą :>


















