| Satan.pl > Forum > Komentarze > | [ Zaloguj się ] [ Rejestracja ] |
| Transgresja 121 | Satanizm 387 | Komentarze 513 | Szkice 235 | TechnoPark 203 | FAQ 15 |
Archiwum: wiadomości z wybranego wątku archiwalnego
| Tematy | Autor | Data |
|---|
| Spis działów / Spis wątków archiwalnych / Nowy wątek |
|---|
| Autor | Temat wątku: |
|---|
|
toolka [ nieaktywne ] Wysłano: 2005-03-12 13:36:09 |
pomoc ofiarowana innym nie ma jak to wyjść ze znajomymi na piwko... i pożreć się na maxa :/ a poszło o wzajemną pomoc otóż skrytykowałam pomaganie osobom, które mogą nam z przyszłości zaszkodzić tudzież być przeszkodą w osiąganiu danego celu. przykładem może być tutaj np egzamin wstępny na studia- koleś z boku prosi Ciebie o zadania/ rozwiązania, a Ty raz, że wiesz on nic nie ma i tym samym nie da Tobie zadań,których Ty nie masz, a dwa pamiętasz, że to "walka" o dostanie się- to poniekąd Twój rywal/ przeciwnik i właśnie... czy warto ofiarowywać swoją pomoc innym (osobom nieznanym/ obcym)- tak zupełnie bezinteresownie, wiedząc, że to może mieć dla Ciebie zły skutek? wg mnie taka sytuacja jest prosta- nie pomagam i tyle albo coś innego na skarpie wisi Twój przyjaciel lub jakaś inna bliska Tobie osoba. możesz mu pomóc- ale ryzykujesz tym samym własnym życiem. on za chwilę spadnie, a Ty? możesz pomóc- ale jak jeśli coś pójdzie nie tak to wam już nikt nie pomoże, ale możesz też po prostu stać i czekać... co robisz? to już bym miała dylemat, ryzyko jest, a mi życie miłe, ale to przyjaciel... i w taki oto sposób wyszłam na bezduszną osobę o zbyt wysokim uwielbieniu siebie :/ może faktycznie oni (znajomi) mają rację- może czasami warto nastawić własnego tyłka dla innych? |
|
Iblis666 [ nieaktywne ] Wysłano: 2005-03-24 17:28:29 |
pomoc ofiarowana innym > może faktycznie oni (znajomi) mają rację- może czasami warto nastawić > własnego tyłka dla innych? Inni zawsze będą tak twierdzili, bo im to na rękę. Z doświadczenia jednak wiem, że Ci co najgłośniej krzyczą, że w takich sytuacjach trzeba pomagać sami są ostatni do pomagania i nikt z ich strony pomocy nie doświadczył. Decyzja o tym czy warto pomóc, czy nie powinna być uzależniona od chłodnej analizy poziomu kosztów i ryzyka do poziomu potencjalnych korzyści. Należy jednak pamiętać, że nie wolno do korzyści zaliczać ewentualne uniknięcie pretensji osoby, której odmówiliśmy pomocy (te pretensje są nieuzasadnione, bo nie mamy obowiązku pomagania i mamy prawo odmówić pomocy). Najczęściej Sępy, czyli Ci co nieustannie oczekują pomocy wywierają presję, że pomaganie jest obowiązkiem itp. Prawda jest taka, że sami do tej zasady się nie stosują. Są pasożytami altruizmu. Trzeba się na to uodpornić. Trzeba się nauczyć pytać – Co ja będę z tego miał? Jeśli Sęp nie udzieli satysfakcjonującej odpowiedzi to trzeba Sępowi odmówić. Oczywiście nie zawsze jest czas na pytania i odpowiedzi, jak w przypadku przyjaciela nad przepaścią. Tutaj jednak obowiązują zasady profesjonalnego ratownika. Najpierw zadbaj o swoje bezpieczeństwo, a dopiero później o bezpieczeństwo tego co chcesz uratować. W innym przypadku zapewne zginiecie oboje. |
|
Katera [ nieaktywne ] Wysłano: 2005-03-12 22:14:47 |
pomoc ofiarowana innym czym innym jest pomoc przyjacielowi, a czym innym obcej osobie... jesli chodzi o sciaganie, to mam do tego zdecydowanie amerykanskie podejscie - dla mnie jest to plagiat intelektualny i oszystwo... cytujac z koncertowki Illusion: 'kurwa, powinni obcinac rece'... nie pomagam tym, ktorzy powinni umiec sobie radzic sami... jesli sobie nie radza, to oznacza, ze nie sa przystosowani, a na takich szkoda mojej uwagi... |
|
Lilithekate ( Lilithekateishtar ) ![]() Wysłano: 2005-03-14 19:11:43 |
pomoc ofiarowana innym > czym innym jest pomoc przyjacielowi, a czym innym obcej osobie... > > jesli chodzi o sciaganie, to mam do tego zdecydowanie amerykanskie > podejscie - dla mnie jest to plagiat intelektualny i oszystwo... cytujac z > koncertowki Illusion: 'kurwa, powinni obcinac rece'... Ja z kolei na temat ściągania mam całkiem odmienne zdanie. Uważam,że jest ono swego rodzaju polską tradycją i nic złego w tym nie widzę. Mimo, iż sama rzadko ściągam, to często pomagam innym. Może na egzaminie na studia jest to przesadą, bo w końcu pomagałoby się wtedy konkurencji, ale na zwykłych kołach i egzaminach - luzik. > nie pomagam tym, ktorzy powinni umiec sobie radzic sami... jesli sobie nie > radza, to oznacza, ze nie sa przystosowani, a na takich szkoda mojej > uwagi... To właśnie jest sposób radzenia sobie - mimo, iż nie wiedzą, to nie wpadają w panikę, tylko kombinują. Poza tym, nie musisz poświęcać im uwagi - sami ściągną :) P. Lilithekateishtar |
|
Katera [ nieaktywne ] Wysłano: 2005-03-14 21:11:58 |
pomoc ofiarowana innym > Ja z kolei na temat ściągania mam całkiem odmienne zdanie. Uważam,że jest > ono swego rodzaju polską tradycją i nic złego w tym nie widzę. no wlasnie... Polska - kraj przekretow... dziekuje, ja z tej kolejki wysiadam... > to często pomagam innym. po co? co Ci to daje? satysfakcje, ze ktos dostanie lepszy stopien? czy ze jak Ty nie dasz sciagnac to uleje? lubisz czuc sie potrzebna? > To właśnie jest sposób radzenia sobie - mimo, iż nie wiedzą, to nie > wpadają w panikę, tylko kombinują. Poza tym, nie musisz poświęcać im uwagi > - sami ściągną :) a dlaczego testow nie traktowac jako sprawdzenia samego siebie? Polak nie potrafi? nawet samego siebie chce oklamac i oszukac? |
|
Lilithekate ( Lilithekateishtar ) ![]() Wysłano: 2005-03-14 23:56:16 |
pomoc ofiarowana innym > po co? co Ci to daje? satysfakcje, ze ktos dostanie lepszy stopien? czy ze > jak Ty nie dasz sciagnac to uleje? lubisz czuc sie potrzebna? Potrzebna - nie sądzę. Raczej jest to myślenie: co mi szkodzi. Nic nie tracę, nic nie zyskuję - a dlaczego mam być niemiła. > a dlaczego testow nie traktowac jako sprawdzenia samego siebie? Polak nie > potrafi? nawet samego siebie chce oklamac i oszukac? Jeśli lubią się oszukiwać to ich sprawa - prędzej czy później samo wyjdzie :) P. Lilithekateishtar |
|
Katera [ nieaktywne ] Wysłano: 2005-03-17 09:00:23 |
pomoc ofiarowana innym > co mi szkodzi. Nic nie > tracę, nic nie zyskuję tracisz swoja prace... jak nie bedziesz jej cenic to daleko nie zajdziesz... dlaczego Ty masz spedzic kilka godzin nad ksiazka, kiedy ktos inny sie dobrze bawi a potem dostaniecie takie same oceny, albo nawet on lepsza bo sciagnie od innej osoby te zadania co Ty mialas zle...? >- a dlaczego mam być niemiła. to jest problem Polakow... nie pomozesz kogos oszukac, to jestes be! w Stanach sytuacja bylaby zupelnie odwrotna... dasz sciagnac - oszukujesz - jestes be! > Jeśli lubią się oszukiwać to ich sprawa - prędzej czy później samo wyjdzie > :) i wg mnie lepiej jak wyjdzie wczesniej... niech sie ludzie ucza pracowac na siebie... potem zycie da im po glowach... |
|
cassini [ nieaktywne ] Wysłano: 2005-04-03 23:58:37 |
pomoc ofiarowana innym > czy warto ofiarowywać swoją pomoc innym (osobom nieznanym/ obcym)- tak > zupełnie bezinteresownie, wiedząc, że to może mieć dla Ciebie zły skutek? Dla mnie to zupełnie bezsensownie działanie, a gdyby jeszcze miało ono zły skutek dla mnie, to już jest zupełnie niedaleko do samobójstwa. > wg mnie taka sytuacja jest prosta- nie pomagam i tyle Zgadzam się w całej rozciągłości. > na skarpie wisi Twój przyjaciel lub jakaś inna bliska Tobie osoba. możesz > mu pomóc- ale ryzykujesz tym samym własnym życiem. on za chwilę spadnie, a > Ty? możesz pomóc- ale jak jeśli coś pójdzie nie tak to wam już nikt nie > pomoże, ale możesz też po prostu stać i czekać... co robisz? > to już bym miała dylemat, ryzyko jest, a mi życie miłe, ale to > przyjaciel... Na dzień dzisiejszy nie ma w moim życiu osoby, za którą poświęciłbym własne życie.] Ryzyko byłbym skłonny podjąć, oczywiście o ile potencjalne korzyści będą większe niż potencjalne straty. Czyli poziom przyjaźni jest proporcjonalny do poziomu ryzyka. Tak na marginesie, to przyjaźń ma dla mnie specyficzne znaczenie i nie lubię szafować tym słowem... Ktoś powie, że nie ma czasu w sytuacji kryzysowej na analizy. Odpowiadam - jest intuicja. Na tyle znam siebie, by wiedzieć, że nie zrobię nic co skrzywdziłoby mnie samego. > i w taki oto sposób wyszłam na bezduszną osobę o zbyt wysokim uwielbieniu > siebie :/ Ich negatywna opinia może wynikać z faktu, że nic nie zyskują na Tobie. > może faktycznie oni (znajomi) mają rację- może czasami warto nastawić > własnego tyłka dla innych? Generalnie nie warto. Są wyjątki. Jakie? To zależy głównie od tego o jakich "innych" chodzi. Ideałem by było byśmy nadstawiali tyłek - tyle że cudzy :> |
|
Stonewalker [ nieaktywne ] Wysłano: 2005-04-05 20:01:37 |
pomoc ofiarowana innym Pomagam, kiedy widzę w tym korzyść; czasem robię to dla frajdy, ale to nie to samo... |
|
Eforiusz [ nieaktywne ] Wysłano: 2005-04-08 15:04:45 |
pomoc ofiarowana innym > czy warto ofiarowywać swoją pomoc innym (osobom nieznanym/ obcym)- tak > zupełnie bezinteresownie, wiedząc, że to może mieć dla Ciebie zły skutek? Nie, absolutnie, nie. Zwłaszcza w tak ważnej sprawie, jak egzamin na studia. Lepiej być nielubianym niż przerwać dążenie do celu, jaki się sobie postawiło. I to w tak lekkomyślny sposób. > na skarpie wisi Twój przyjaciel lub jakaś inna bliska Tobie osoba. możesz > mu pomóc- ale ryzykujesz tym samym własnym życiem. on za chwilę spadnie, a > Ty? możesz pomóc- ale jak jeśli coś pójdzie nie tak to wam już nikt nie > pomoże, ale możesz też po prostu stać i czekać... co robisz? > to już bym miała dylemat, ryzyko jest, a mi życie miłe, ale to > przyjaciel... To trudne pytanie, ja nie mam przyjaciół, więc nie wiem, jakbym się zachował. Jeśliby był to ktoś z najbliższej rodziny, zaryzykowałbym jednak własne życie. Lepiej - zdaniem moim - zginąć razem z bliską Ci osobą, niż przeżyć i widzieć jej śmierć. > i w taki oto sposób wyszłam na bezduszną osobę o zbyt wysokim uwielbieniu > siebie :/ > może faktycznie oni (znajomi) mają rację- może czasami warto nastawić > własnego tyłka dla innych? Tylko w sytuacjach podobnych tej o skarpie, w innym wypadku każdy Twoim wrogiem jest. Pozdrawiam. |
|
misha_tattoo [ nieaktywne ] Wysłano: 2005-03-26 08:58:19 |
pomoc ofiarowana innym > nie ma jak to wyjść ze znajomymi na piwko... i pożreć się na maxa :/ > a poszło o wzajemną pomoc > otóż skrytykowałam pomaganie osobom, które mogą nam z przyszłości > zaszkodzić tudzież być przeszkodą w osiąganiu danego celu. > przykładem może być tutaj np egzamin wstępny na studia- koleś z boku prosi > Ciebie o zadania/ rozwiązania, a Ty raz, że wiesz on nic nie ma i tym > samym nie da Tobie zadań,których Ty nie masz, a dwa pamiętasz, że to > "walka" o dostanie się- to poniekąd Twój rywal/ przeciwnik > i właśnie... > czy warto ofiarowywać swoją pomoc innym (osobom nieznanym/ obcym)- tak > zupełnie bezinteresownie, wiedząc, że to może mieć dla Ciebie zły skutek? > > wg mnie taka sytuacja jest prosta- nie pomagam i tyle > > albo coś innego > na skarpie wisi Twój przyjaciel lub jakaś inna bliska Tobie osoba. możesz > mu pomóc- ale ryzykujesz tym samym własnym życiem. on za chwilę spadnie, a > Ty? możesz pomóc- ale jak jeśli coś pójdzie nie tak to wam już nikt nie > pomoże, ale możesz też po prostu stać i czekać... co robisz? > to już bym miała dylemat, ryzyko jest, a mi życie miłe, ale to > przyjaciel... > > i w taki oto sposób wyszłam na bezduszną osobę o zbyt wysokim uwielbieniu > siebie :/ > może faktycznie oni (znajomi) mają rację- może czasami warto nastawić > własnego tyłka dla innych? Z doświadczenia wiem że pomaganie innym nie jest niczym dobrym. Albo nie usłyszysz podziękowania, albo jeżeli pójdzie coś nie tak to oskarżą cie za to, no i jak samemu potrzebujesz pomocy to jej nie otrzymasz. Przestałem pomagać innym, ale są oczywiście wyjątki. I tak oto zostałem nazwany "zimnym egoistą pozbawionym uczuć" |
|
Merineth [ nieaktywne ] Wysłano: 2005-03-12 13:51:26 |
pomoc ofiarowana innym > czy warto ofiarowywać swoją pomoc innym (osobom nieznanym/ obcym)- tak > zupełnie bezinteresownie, (celowo pomijam dalszą część zadania) warto pomagać nawet obcym bo nigdy nie wiadomo kiedy my będziemy pomocy potrzebowali... i żeby mi nikt nie zarzucił gołosłowności, ja np oddaje krew wiedząc, że to może mieć dla Ciebie zły skutek? wtedy to juz nie... każdy z nas jest w pewnym stopniu egoistą... > > albo coś innego > na skarpie wisi Twój przyjaciel lub jakaś inna bliska Tobie osoba. możesz > mu pomóc- ale ryzykujesz tym samym własnym życiem. on za chwilę spadnie, a > Ty? możesz pomóc- ale jak jeśli coś pójdzie nie tak to wam już nikt nie > pomoże, ale możesz też po prostu stać i czekać... co robisz? > to już bym miała dylemat, ryzyko jest, a mi życie miłe, ale to > przyjaciel... to jest faktycznie problem... myślę że wszystko zależałoby od tego jak ważna jest dla nas ta osoba... czy umielibysmy dalej normalnie żyć wiedząc że zginęła a moze mogliśmy ją uratować? > |
|
Aegri_somnia [ nieaktywne ] Wysłano: 2005-04-03 18:37:07 |
pomoc ofiarowana innym >(celowo pomijam dalszą część zadania) warto pomagać nawet obcym bo nigdy > nie wiadomo kiedy my będziemy pomocy potrzebowali... i żeby mi nikt nie > zarzucił gołosłowności, ja np oddaje krew Pomaganie innym wcale nie sprawi, że ty uzyskasz pomoc gdy będziesz jej potrzebować. PS: Ja codziennie oddaję mocz ;) > to jest faktycznie problem... myślę że wszystko zależałoby od tego jak > ważna jest dla nas ta osoba... czy umielibysmy dalej normalnie żyć wiedząc > że zginęła a moze mogliśmy ją uratować? Ja sądzę, że to wszystko zależałoby po prostu od okoliczności. W sytuacjach kryzysowych wydziela się adrenalina i generalnie zdajemy się na pierwsze odruchy wywołane przez chemię. Oczywiście mowa tu o sytuacjach niespodziewanych i wymagających szybkiej reakcji. Bo jeśli chodzi o formę pomocy w stylu pożyczka/pozwolenie ściągania/wniesienie pianina na czwarte piętro, to można się zastanawiać. U mnie zależy to - w przypadku dobrych znajomych - od moich chęci, humoru i widzimisię, a w przypadku nieznajomych od korzyści jakie mogę odnieść. PS: Czołem! (żeby potem nie było, że cham nieokrzesany jestem i się nie przywitałem :P) |
|
toolka [ nieaktywne ] Wysłano: 2005-03-12 14:06:19 |
pomoc ofiarowana innym >czy umielibysmy dalej normalnie żyć wiedząc > że zginęła a moze mogliśmy ją uratować? kwestia sumienia- tak myślę przynajmniej |
|
Kot von Lyck [ nieaktywne ] Wysłano: 2005-03-12 13:53:51 |
pomoc ofiarowana innym > czy warto ofiarowywać swoją pomoc innym (osobom nieznanym/ obcym)- tak > zupełnie bezinteresownie, wiedząc, że to może mieć dla Ciebie zły skutek? nie. Marnowanie sił, brak zysków z tego, > albo coś innego > na skarpie wisi Twój przyjaciel lub jakaś inna bliska Tobie osoba. możesz > mu pomóc- ale ryzykujesz tym samym własnym życiem. on za chwilę spadnie, a > Ty? możesz pomóc- ale jak jeśli coś pójdzie nie tak to wam już nikt nie > pomoże, ale możesz też po prostu stać i czekać... co robisz? > to już bym miała dylemat, ryzyko jest, a mi życie miłe, ale to > przyjaciel... Ja bym pomógł. Jesli kogoś określam mianem przyjaciela, to znaczy że jestem w stanie zaryzykować dla niego życie, nie poświęcić, zaryzykować. > i w taki oto sposób wyszłam na bezduszną osobę o zbyt wysokim uwielbieniu > siebie :/ Przejmujesz się? > może faktycznie oni (znajomi) mają rację- może czasami warto nastawić > własnego tyłka dla innych? Po co? Jak ktoś lubi ryzyko to proszę bardzo, we mnie jest za dużo Rincewinda, nie ma mowy. PS. Ty masz ostatnio sporo problemów ze znajomymi, tak patrzę;) Sieg Miau! |
|
toolka [ nieaktywne ] Wysłano: 2005-03-12 14:03:37 |
pomoc ofiarowana innym > Ja bym pomógł. Jesli kogoś określam mianem przyjaciela, to znaczy że > jestem w stanie zaryzykować dla niego życie, nie poświęcić, zaryzykować. a gdyby to skończyło się tragicznie, przykładowo byłbyś sparaliżowany do końca życia, nie żałowałbyś tego, że chcąc ratować przyjaciela, sam doprowadziłeś się do upadku? to może być retoryczne pytanie, ale stawiam je... zaryzykowałbyś AŻ tak?? > > i w taki oto sposób wyszłam na bezduszną osobę o zbyt wysokim > uwielbieniu > > siebie :/ > > Przejmujesz się? e-e > PS. Ty masz ostatnio sporo problemów ze znajomymi, tak patrzę;) no ostatnio też właśnie zauważyłam tendencję wzrastającą jeśli chodzi o nieporozumienia z otoczeniem :/ |
|
Shogun [ nieaktywne ] Wysłano: 2005-03-12 14:11:30 |
pomoc ofiarowana innym > a gdyby to skończyło się tragicznie, przykładowo byłbyś sparaliżowany do > końca życia, nie żałowałbyś tego, że chcąc ratować przyjaciela, sam > doprowadziłeś się do upadku? to może być retoryczne pytanie, ale stawiam > je... zaryzykowałbyś AŻ tak?? W sytuacji kryzysowej rzadko dokonujemy analizy zysków i strat, nie rozpatrujemy wszystkich za i przeciw. Nie ma na to czasu. Jak przyjaciel to ratujesz, jeśli ktoś inny lub nie. Warto w tym przypadku zauważyć ciekawą rzecz. Wielu ludziom się wydaje, że mają tzw. ludzkie odruchy. Całkiem możliwe, że społeczeństwo by cię potępiło, za to że komuś tam nie pomogłaś (przy zauważeniu, że byli świadkowie). > no ostatnio też właśnie zauważyłam tendencję wzrastającą jeśli chodzi o > nieporozumienia z otoczeniem :/ Zawsze możesz ich spalić. |
|
toolka [ nieaktywne ] Wysłano: 2005-03-12 14:25:06 |
pomoc ofiarowana innym > Warto w tym przypadku zauważyć > ciekawą rzecz. Wielu ludziom się wydaje, że mają tzw. ludzkie odruchy. > Całkiem możliwe, że społeczeństwo by cię potępiło, za to że komuś tam nie > pomogłaś (przy zauważeniu, że byli świadkowie). i całkiem możliwe, że jeśliby ktokolwiek z tego tłumu obserwującego ową sytuację, znalazłby się na moim miejscu także by nie pomógł. ale fakt- czas i emocje nie pozwalają w takim przypadku na spokojne, racjonalne myślenie. > Zawsze możesz ich spalić. eee... nie mam tendencji do palenie każdego z kim się nie zgadzam- musiałabym w sumie wtedy zbudować krematorium na miarę Oświęcimia ;) |
|
Shogun [ nieaktywne ] Wysłano: 2005-03-12 15:21:48 |
pomoc ofiarowana innym > i całkiem możliwe, że jeśliby ktokolwiek z tego tłumu obserwującego ową > sytuację, znalazłby się na moim miejscu także by nie pomógł. > ale fakt- czas i emocje nie pozwalają w takim przypadku na spokojne, > racjonalne myślenie. 1. Ludzka mentalność jest właśnie taka jakaś do bani. Oczekują od innych tzw. "pozytywnych zachowań", ale od siebie to już niekoniecznie. 2. Tak, w sytuacjach kryzysowych ciężko nam jest się skupić. Chociaż komandosi tak potrafią :). > eee... nie mam tendencji do palenie każdego z kim się nie zgadzam- > musiałabym w sumie wtedy zbudować krematorium na miarę Oświęcimia ;) Lepiej palić osobiście, one by one :). |
|
Merineth [ nieaktywne ] Wysłano: 2005-03-12 14:37:04 |
pomoc ofiarowana innym . > Całkiem możliwe, że społeczeństwo by cię potępiło, za to że komuś tam nie > pomogłaś (przy zauważeniu, że byli świadkowie). w polskim prawie istnieje przepis który zobowiązuje do pomocy np. ofiarom wypadków... ale ja, mimo iż teoretycznie wiem co robić, to bałabym sie pomóc... bo niechcący można przecież jeszcze bardziej zaszkodzić, np. uszkadzając kręgosłup ofiary... obcym, nawet w sytuacji kryzysowej nie pomogłabym... (dla dobra ofiary?) |
|
Kot von Lyck [ nieaktywne ] Wysłano: 2005-03-12 16:13:41 |
pomoc ofiarowana innym > w polskim prawie istnieje przepis który zobowiązuje do pomocy np. ofiarom > wypadków... ale ja, mimo iż teoretycznie wiem co robić, to bałabym sie > pomóc... bo niechcący można przecież jeszcze bardziej zaszkodzić, np. > uszkadzając kręgosłup ofiary... obcym, nawet w sytuacji kryzysowej nie > pomogłabym... (dla dobra ofiary?) Wiesz, tu jest raczej kwestia pomocy, kiedy coś ryzykujesz, swoje życie, zdrowie, a nie tylko, czy możesz zaszkodzić, deczko inne kwestie, a polski kodeks karny, o ile dobrze pamiętam, przewiduje przestępstwo zaniechania pomocy, czy jakoś tak;) |
|
Cień [ nieaktywne ] Wysłano: 2005-03-14 13:13:23 |
pomoc ofiarowana innym > w polskim prawie istnieje przepis który zobowiązuje do pomocy np. ofiarom > wypadków... ale ja, mimo iż teoretycznie wiem co robić, to bałabym sie > pomóc... bo niechcący można przecież jeszcze bardziej zaszkodzić, np. > uszkadzając kręgosłup ofiary... obcym, nawet w sytuacji kryzysowej nie > pomogłabym... (dla dobra ofiary?) Jeśli nie jesteś osobą przeszkoloną w udzielaniu pomocy nikt nie zrobi Ci wyrzutu, jak coś zchrzanisz. Masz obowiązek udzielić pomocy tak dobrze jak potrafisz. Np. chodźby dzwoniąc po pomoc. |
|
Black Orchid ( Devil's Advocate ) ![]() Wysłano: 2005-03-14 13:29:35 |
pomoc ofiarowana innym > Jeśli nie jesteś osobą przeszkoloną w udzielaniu pomocy nikt nie zrobi Ci > wyrzutu, jak coś zchrzanisz. Masz obowiązek udzielić pomocy tak dobrze jak > potrafisz. Np. chodźby dzwoniąc po pomoc. Sprawa jest skomplikowana, bo przepis a konkretnie art. 162 KK nie precyzuje jakiego rodzaju pomoc masz udzielić ofierze wypadku. Tak, więc wszystko zależy od widzimisie prokuratora. Napewno nie trzeba udzielić pomocy, jeśli udzielenie jej narażałoby Cię na utratę życia lub na ciężki uszczerbek na zdrowiu. Ale już poważna strata majątkowa od tego obowiązku nie zwalnia. Jeśli ratownik coś schrzani działając w dobrej wierze to oczywiście nie będzie odpowiadał karnie, chyba że był specjalnie do owej pomocy przeszkolony - np. lekarz :) |
|
Merineth [ nieaktywne ] Wysłano: 2005-03-14 13:34:37 |
pomoc ofiarowana innym Jeśli ratownik coś schrzani > działając w dobrej wierze to oczywiście nie będzie odpowiadał karnie, > chyba że był specjalnie do owej pomocy przeszkolony - np. lekarz :) odpowiadać karnie może i nie będzie, ale jakbyś się czuła ze świadomością, że coś spieprzyłaś i ktoś przez to np. jest sparaliżowany... dlatego wolę się nie mieszać... |
|
toolka [ nieaktywne ] Wysłano: 2005-03-12 14:41:48 |
pomoc ofiarowana innym > Warto w tym przypadku zauważyć > ciekawą rzecz. Wielu ludziom się wydaje, że mają tzw. ludzkie odruchy. > Całkiem możliwe, że społeczeństwo by cię potępiło, za to że komuś tam nie > pomogłaś (przy zauważeniu, że byli świadkowie). i całkiem możliwe, że gdyby ktokolwiek z tłumu obserwującego ową sytuację znalazłby się na moim miejscu, także by nie pomógł. łatwo jest oceniać stojąc z boku w bezpieczeństwie. ale fakt- w takim przypadku czas i emocje nie pozwalają na spokojne, racjonalne analizowanie sytaucji. > Zawsze możesz ich spalić. nie mam tendencji do palenie każdego z kim się nie zgadzam. musiałabym wtedy wybudować krematorium na miarę Oświęcimia ;) |
|
Kot von Lyck [ nieaktywne ] Wysłano: 2005-03-12 15:15:26 |
pomoc ofiarowana innym > Zawsze możesz ich spalić. Albo oskarżyć z Paragrafu 22 że są drętwi, albo pizgnięci (co to kurna za słowo????);))) |
|
Kot von Lyck [ nieaktywne ] Wysłano: 2005-03-12 15:11:05 |
pomoc ofiarowana innym > a gdyby to skończyło się tragicznie, przykładowo byłbyś sparaliżowany do > końca życia, nie żałowałbyś tego, że chcąc ratować przyjaciela, sam > doprowadziłeś się do upadku? to może być retoryczne pytanie, ale stawiam > je... zaryzykowałbyś AŻ tak?? Jeśli kogoś uznaję za przyjaciela to zaryzykowałbym wiele, żeby go uratować, ale np. nie dałbym sobie odrąbać głowy za niego. Zasłonić przed kulą ok, albo zawalczyć z szóstką drechów, ale nie z batalionem czołgów, czy Zaryzykuję wszystko, ale się nie poświęcę całkowicie. Mogę postawić wszystko na jeden rzut kośćmi, ale nie oddam tego wszystkiego ot tak sobie. > no ostatnio też właśnie zauważyłam tendencję wzrastającą jeśli chodzi o > nieporozumienia z otoczeniem :/ Ja też, ale ja się nie przejmuję tym wogóle, |
|
Shogun [ nieaktywne ] Wysłano: 2005-03-12 14:06:54 |
pomoc ofiarowana innym > może faktycznie oni (znajomi) mają rację- może czasami warto nastawić > własnego tyłka dla innych? Nie warto. Nie ma żadnych logicznych powodów. Są tylko irracjonalne, jak na przykład taka zwana moralność kolektywna. Ja na egzamie na studia nie widzę w ogóle powodu do pomocy innym. Z ratowaniem życia przyjacielowi jest już inna sprawa. Na tym polega przyjaźń, że czasem jedna osoba coś robi/poświęca, a innym razem ta druga osoba. Jeśli ci takie coś nie odpowiada to najzwyklej w świece nie miej przyjaciół. |
|
_flo_ ( resistance is futile ) Wysłano: 2005-03-12 14:38:15 |
pomoc ofiarowana innym > czy warto ofiarowywać swoją pomoc innym (osobom nieznanym/ obcym)- tak > zupełnie bezinteresownie, wiedząc, że to może mieć dla Ciebie zły skutek? > wg mnie taka sytuacja jest prosta- nie pomagam i tyle Gdy teoretyzuję, to dochodzę do podobnego wniosku jak Twój - w praktyce niestety czasem pomagam swoim kosztem (o ile nie jest on bardzo duży). > albo coś innego > na skarpie wisi Twój przyjaciel lub jakaś inna bliska Tobie osoba. możesz > mu pomóc- ale ryzykujesz tym samym własnym życiem. on za chwilę spadnie, a > Ty? możesz pomóc- ale jak jeśli coś pójdzie nie tak to wam już nikt nie > pomoże, ale możesz też po prostu stać i czekać... co robisz? > to już bym miała dylemat, ryzyko jest, a mi życie miłe, ale to > przyjaciel... Istnieje tylko jedna osoba, dla której zaryzykowałabym w takiej sytuacji życie - i jest to mój mąż. Podejrzewam, że gdybym miała dzieci, to także dla nich bym zaryzykowała. > i w taki oto sposób wyszłam na bezduszną osobę o zbyt wysokim uwielbieniu > siebie :/ Jak dla mnie - wyszłaś na egoistkę. A egoizm w takich granicach jest chyba zdrowy i wręcz wskazany. > może faktycznie oni (znajomi) mają rację- może czasami warto nastawić > własnego tyłka dla innych? Czasem warto - ale tylko czasem :) I wtedy, gdy się przynajmniej podejrzewa, że "poratowany" odpłaci kiedyś podobną monetą. A jak nie odpłaci - to zawsze można zemścić się później ;) |
|
Scarlett [ nieaktywne ] Wysłano: 2005-03-20 22:10:04 |
pomoc ofiarowana innym Są osoby za które dałabym się pokroić. Dla nich nie zawahałabym narazić własnego życia, stracić pieniędzy itd. Jednak ludzie którzy nie są mi tak bliscy mogą zawsze liczyć na moją pomoc, ale w ograniczonym zakresie. Jednak jestem czasem za naiwna i pomagam za dużo tym którzy na to nie zasługują. |
|
vortex [ nieaktywne ] Wysłano: 2005-03-18 12:38:15 |
pomoc ofiarowana innym > przykładem może być tutaj np egzamin wstępny na studia- koleś z boku prosi > Ciebie o zadania/ rozwiązania, a Ty raz, że wiesz on nic nie ma i tym > samym nie da Tobie zadań,których Ty nie masz, a dwa pamiętasz, że to > "walka" o dostanie się- to poniekąd Twój rywal/ przeciwnik > i właśnie... zależy jak dobry kolega, bliski to spoko, pomagasz, jakaś prawie obca osoba to niech spierdala > czy warto ofiarowywać swoją pomoc innym (osobom nieznanym/ obcym)- tak > zupełnie bezinteresownie, wiedząc, że to może mieć dla Ciebie zły skutek? zależy też co uzna sie za zły skutek, i też czy przejmujesz sie tym skutkiem czy nie, i czy masz ochote pomóc czy nie > wg mnie taka sytuacja jest prosta- nie pomagam i tyle /obcy /zły skutek faktycznie proste, nie > > albo coś innego > na skarpie wisi Twój przyjaciel lub jakaś inna bliska Tobie osoba. możesz > mu pomóc- ale ryzykujesz tym samym własnym życiem. on za chwilę spadnie, a > Ty? możesz pomóc- ale jak jeśli coś pójdzie nie tak to wam już nikt nie > pomoże, ale możesz też po prostu stać i czekać... co robisz? > to już bym miała dylemat, ryzyko jest, a mi życie miłe, ale to > przyjaciel... przyjaciel to już co innego, to nie obcy, po pierwsze gdybym nie kiwnął palcem czułbym sie podle do końca życia i ta świadomość mogłaby mnie zniszczyć, po drugie nie na darmo nazywamy sie przyjaciółmi, staram sie żeby moje słowa nie były puste, uważam że odejście tak po prostu to przyznanie sie że przyjacielem sie za grosz nie było > i w taki oto sposób wyszłam na bezduszną osobę o zbyt wysokim uwielbieniu > siebie :/ w sumie sie nie dziwie, skoro zastanawiasz sie czy pomóc przyjacielowi to hmm ci znajomi musieli sie zastanawiać czy kiedyś im pomożesz czy po prostu sie wypniesz > może faktycznie oni (znajomi) mają rację- może czasami warto nastawić > własnego tyłka dla innych? zależy zależy zależy, jeżeli nic nam nie szkodzi, nie ma ryzyka, to pomoc tylko nam zaowocuje (no chyba że pomagamy jakiemuś debilowi) im wieksze ryzyko tym bliższa musi być znajomość |
|
toolka [ nieaktywne ] Wysłano: 2005-03-18 13:19:39 |
pomoc ofiarowana innym > w sumie sie nie dziwie, skoro zastanawiasz sie czy pomóc przyjacielowi to > hmm ci znajomi musieli sie zastanawiać czy kiedyś im pomożesz czy po > prostu sie wypniesz gdybym wiedziała, że w momencie pomocy przyjacielowi mam WIELKĄ szansę na utracenie swojego życia lub zdrowia (mówię o przypadkach ekstremalnych) to nie powiem- miałabym nie lada dylemat jeśli chodzi zaś o inne przypadki- to oczywistym jest, że pomoc przyjacielowi jest normalną sprawą |
|
vortex [ nieaktywne ] Wysłano: 2005-03-18 19:19:18 |
pomoc ofiarowana innym > gdybym wiedziała, że w momencie pomocy przyjacielowi mam WIELKĄ szansę na > utracenie swojego życia lub zdrowia (mówię o przypadkach ekstremalnych) to > nie powiem- miałabym nie lada dylemat ja bym po prostu zaryzykował stosując wszelkie środki bezpieczeństwa, jeśli na przykład przyjaciel wypadłby za burte statku którego nie moge zatrzymać to wyskakując za nim skazałbym sie tak jak i jego, próbowałbym rzucić line żeby wyciągnąć tą osobe, i na wszelkie sposoby zatrzymać statek i zawrócić, trzeba rozróżnić ryzyko od głupoty |
|
Morticia [ nieaktywne ] Wysłano: 2005-03-13 10:06:16 |
pomoc ofiarowana innym nigdy swiadomie nie robię niczego, co mogłoby mi jakos zaszkodzić...a co do przyjaciela...watpię, ze kiedys wylądujemy na skarpie :P więc nie jesteś bezduszna...tylko myśląca :D |
Ludowy Komisarz Zdrowia ostrzega: wszystkie materiały umieszczone na stronie są własnością autorów.
Kopiowanie i rozpowszechnianie może być przyczyną... Tylko spróbuj. My zajmiemy się resztą :>




















