| Satan.pl > Forum > Szkice > | [ Zaloguj się ] [ Rejestracja ] |
| Transgresja 121 | Satanizm 387 | Komentarze 513 | Szkice 235 | TechnoPark 203 | FAQ 15 |
Archiwum: wiadomości z wybranego wątku archiwalnego
| Tematy | Autor | Data |
|---|
| Rado | 2003-03-09 - 07:46:56 |
| Spis działów / Spis wątków archiwalnych / Nowy wątek |
|---|
| Autor | Temat wątku: |
|---|
|
Rado [ nieaktywne ] Wysłano: 2003-03-09 07:46:56 |
Ulotnosc, marnosc i motyle skrzydla. Osias Beert Martwa natura z wisniami i truskawkami w chinskich naczyniach 1608 Olej na desce, 50 x 65,5 cm Staatliche Museen, Berlin Osme danie konczace wytworny obiad. Chinska porcelana, ciasta, srebrny nozyk. Uroki sytego dobrobytu malego kraju na polnocy Europy u szczytu potegi. Zaskakujace jak dobrze pasuja do siebie olej i przepych- zmyslowosc, namacalnosc techniki niemal krzyczaca o biusty i posladki, kolory zywe i pyszne, pelnie kontrastow. Sytosc i sutosc. Deserowi towarzysza owoce- wisnie i truskawki, zalane szklista, zoltawa konfitura werniksu. Urok nieladu- wazka i motyl przycupniete na blacie. Moralitet dnia codziennego- walka o sprawy ostateczne na zakonczenie posilku. Typowe dla holenderskiej martwej natury powiazanie z tresciami symbolicznymi, niemoznosc czy niechec do uwolnienia sie od bagazu symboli. Mieszczanska nieufnosc wobec konstrukcji bezcelowych, nie niosacych ze soba glebi, byc moze proba usprawiedliwienia zarliwej milosci swiata i swiatla, istniejacych dla siebie samych, zachowanych w kolejnych, cierpliwych warstwach powlok. Goscie przypadkowi okazuja sie byc najwazniejszymi- "diabolus in musica" uzasadnia istnienie obrazu, z ornamentu stajac sie tematem. Wazka i motyl. Jak pisze wiekszosc badaczy- antagonisci. Motyl- symbol zmartwychwstania i zbawienia i szatan pod postacia wazki. Walcza o ... owoce- niezamierzony pantagruelizm sytuacji- wisnie i truskawki, w jezyku epoki- dusze. Sama obecnosc ma zastapic dramatyzm gestow i wydecia szat. Jeszcze dwa stulecia wczesniej tryumfy swiecily artes bene et male moriendi, przedstawiajace ta sama finalowa walka w bardziej bezposrednim, ludzkim wymiarze. Czarno biale drzeworyty batalii przy lozku chorego; chwila gdy moribund przestaje byc czlonkiem jednej spolecznosci- swiata zywych- a ciagle pozostaje w zawieszeniu pomiedzy ostatecznym potepieniem a gloria. Calosc zycia zamknieta w ostatnim oddechu, jak w miniaturze braci Limburg z godzinek ksiecia de Rohan. Dobrze dobrane suplikacje o wstawiennictwo (przy lozku czuwa patron) polaczone z jarmarcznymi przepychankami przy ksiedze i wadze. Swiety psychopompos- Michal- sprowadzony do roli sklepikarza prowadzacego niebieska buchalterie- credit i debet na kartach ksiegi. Swiat pojec bliski solidnym i spokojnym kupcom Kompanii Wschodnioindyjskiej. Tu i teraz scena pozostaje wyciszona do cieplej gamy brazow i czerwieni, antagonisci sprowadzeni do symboli. Wazka jako bezposredni sluga wladcy much pozostaje poza podejrzeniem- jest znakiem czytelnym i wyrazistym. Delikatny emblemat drapieznosci. Motyl... niewzruszonosc interpretacji zaczyna sie chwiac. Oto "Pierre de la Rochelle" zostaje przejety za dlugi na wlasnosc miasta Gdanska. Kupiecki epizod tryptyku Memlinga. Nad Motlawa pojawia sie obraz majacy pierwotnie dotrzec zupelnie gdzie indziej. "Sad ostateczny" ze scena przebudzenia zmarlych i przepysznym archaniolem w mediolanskiej zbroi. Na skrzydle potepionych pokraczne diably zgarniaja swoja zdobycz. Jeden z oprawcow- sam w sobie dosc szkaradny- nosi przepyszne motyle skrzydla... Wieze z kosci sloniowej budowane przez utytulowanych komentatorow i "czytaczy" stoja na wyjatkowo lotnym piasku. Symbol w przeciwienstwie do emblematu jest tworem wyjatkowo niedookreslonym. Konstrukcje symboliczne skladaja sie z mnostwa puzzlizaprojektowanych przez wyjatkowo zlosliwego designera- kazdy z nich pasuje do pozostalych, czesto umozliwiajac tworzenie obrazow wewnetrznie spojnych, logicznych, ba- nawet wpisujacych sie w uwarunkowania epoki. Odczytanie calosci- czy raczej poprawne jej odcyfrowanie- wymaga poznania horyzontow myslowych tworcy, klimatu czasow i miejsc w ktorych przebywal. Skladnikow typowych tylko dla niego, unikalnych jak i tych, ktore pozostawaly tak gleboko wtopione w sposob widzenia swiata ze stanowily naturalny jezyk jego spolecznosci. Jeszcze raz motyle skrzydla... tym razem w malym drewnianym kosciolku z zaspanej Binarowej. Sarmacka polichromia z kostucha i husarzami trzymajacymi niebo na czubkach kopii. Na prawo do wejscia buja na motylich skrzydlach bardzo jak na standardy XVII wieku nieprzyzwoicie odziana kobieta, wiodaca zagubione duszyczki na zatracenie. Oto obraz milosci rzeczy swiata tego kuszacy wcale przysadzistymi lydkami. Znowu istota z kregow piekielnych... Przychodzi nam ponownie zatoczyc kolo- wracamy do vanitas, pozostajac tym razem w kregach krwistej, sensualnej naboznosci.Tluste putto bawi sie bankami- motyw ograny do znudzenia, jeden z emblematow smierci. Przebiegajac napredce magazyny pamieci co i raz potykam sie o rekwizyty podsuwane temu tlusciochowi- zegar, klepsydra wreszcie czaszka na ktorej rozbrykany skrzydlaty gowniarz ma zwyczaj sie opierac... i motyle. Ulotnosc, marnosc i motyle skrzydla. Wrocmy jeszcze raz na chwile do obrazu. Nie walka miedzy dwiema silami- a jesli juz, to walka przegrana. Scena zdominowana przez sily zla. Przepych prowadzacy w objecia wazek. Ostrzezenie przed umilowaniem rzeczy swiata tego, jak na ironie przeczace samo sobie. Milosc barwy i linii, piekna formy malarskiej i konstrukcji logicznych. Nieuchronnosc smierci i niemila bliskosc potepienia podana w zlotawym werniksie... i jeden ze skladnikow ikonografii mroku- motyle skrzydla- nietrwala milosc rzczy swiata tego. Rozgadalem sie. Fajka wygasla |
Ludowy Komisarz Zdrowia ostrzega: wszystkie materiały umieszczone na stronie są własnością autorów.
Kopiowanie i rozpowszechnianie może być przyczyną... Tylko spróbuj. My zajmiemy się resztą :>















