| Satan.pl > Czytelnia > Nietzsche > | [ Zaloguj się ] [ Rejestracja ] |
5| O moralności sprzecznej z naturą
1.
Wszelkie namiętności przechodzą fazę, gdy są jedynie czymś fatalnym, gdy ciężarem głupoty ciągną w dół swą ofiarę - i późniejszą, znacznie późniejszą fazę, gdy się pobierają z duchem, gdy następuje ich "uduchowienie". Niegdyś, z powodu głupoty, która w niej tkwi, wydawano wojnę samej namiętności: sprzysięgano się dla jej unicestwienia - wszystkie dawne potwory moralne jednomyślnie uważają, że "il faut tuer les passions"1. Najsłynniejszą tego formułę można znaleźć w Nowym Testamencie, w owym Kazaniu na Górze, które, nawiasem mówiąc, bynajmniej nie rozpatruje spraw z w y s o k a. Na przykład w odniesieniu do płciowości powiada się tam: "Jeśli cię gorszy twoje oko, to je wyłup"2; na szczęście żaden chrześcijanin nie postępuje zgodnie z tym przepisem. Namiętności i żądze u n i c e s t w i a ć jedynie w tym celu, by zapobiec ich głupocie i jej niemiłym następstwom: dzisiaj coś takiego jawi się nam jako ostra forma głupoty. Nie podziwiamy już dentysty, który w y r y w a zęby, aby przestały boleć... Z drugiej strony nie bez racji należy przyznać, że pojęcie "u d u c h o w i e n i a namiętności" nie mogło zostać wymyślone na gruncie, z którego wyrosło chrześcijaństwo. Jak wiadomo, pierwszy Kościół walczył wszak z "inteligentnymi", skłaniając się ku "ubogim duchem": jakimże sposobem można by odeń oczekiwać inteligentnej walki z namiętnościami? - Kościół zwalcza namiętności wycinaniem - w każdym tego słowa znaczeniu: jego praktyka, jego "kuracja" to k a s t r o w a n i e. Kościół nigdy nie pyta: "Jak można uduchowić, upiększyć, ubóstwić pragnienie?" - w swej dyscyplinie zawsze kładł nacisk na tępienie (zmysłowości, dumy, żądzy panowania, żądzy posiadania, żądzy zemsty). - Atakować zaś namiętności u samych ich korzeni to tyle, co atakować życie u samych jego korzeni: praktyka Kościoła jest w r o g a ż y c i u...
2.
Ten sam środek - przycinanie, tępienie - w walce z pragnieniami instynktownie wybierają ci, którzy mają zbyt słabą wolę, którzy są zbyt zdegenerowani, by w swych pragnieniach nie przebrać miary: owe natury, którym niezbędny jest, mówiąc metaforycznie (i niemetaforycznie -), la trappe3, którym niezbędna jest definitywna deklaracja wrogości, p r z e p a ś ć między nimi i namiętnością. Radykalne środki są nieodzowne tylko degeneratom; słabość woli, a dobitniej: niezdolność do niereagowania na bodziec, sama jest niczym więcej jak formą degeneracji. Radykalna wrogość, śmiertelna wrogość w stosunku do zmysłowości stanowi symptom, który daje do myślenia, który uprawnia do snucia przypuszczeń na temat ogólnego stanu tak ekscesywnej istoty. - Notabene, owa wrogość, owa nienawiść osiąga swe apogeum dopiero wtedy, gdy natury takie nie mają już dostatecznej wytrwałości, nawet żeby podjąć radykalną kurację i wyrzec się swego "diabła". Dość przejrzeć historię kapłanów i filozofów, włącznie z artystami: najbardziej jadowite wypowiedzi przeciwko zmysłom n i e pochodzą od impotentów ani ascetów, lecz od ascetów niemożliwych, od tych, dla których byłoby niezbędne, aby zostali ascetami...
3.
Uduchowienie zmysłowości zwie się m i ł o ś c i ą: jest ono wielkim tryumfem nad chrześcijaństwem. Innym tryumfem jest nasze uduchowienie w r o g o ś c i. Polega ono na tym, że do głębi pojmujemy wartość, jaką ma posiadanie wrogów: krótko mówiąc, że czynimy i wnioskujemy odwrotnie, niż niegdyś czyniono i wnioskowano. Kościół zawsze pragnął unicestwienia swych wrogów: my, immoraliści i antychrześcijanie, swą korzyść dostrzegamy w fakcie, że Kościół istnieje... Również w życiu politycznym wrogość stała się obecnie bardziej duchowa - znacznie bardziej roztropna, znacznie bardziej rozważna, znacznie bardziej o g l ę d n a. Niemal każde stronnictwo pojmuje, że w jego interesie samozachowawczym leży, by stronnictwo przeciwne nie upadło na siłach; to samo dotyczy wielkiej polityki. Zwłaszcza nowy twór, na przykład nowa monarchia, wrogów potrzebuje bardziej niż przyjaciół: dopiero w żywiole przeciwieństwa czuje się konieczna, dopiero w żywiole przeciwieństwa s t a j e s i ę konieczna... Nie inaczej zachowujemy się wobec "wroga wewnętrznego": również tutaj uduchowiliśmy wrogość, również tutaj pojęliśmy jej w a r t o ś ć. Jesteśmy p ł o d n i tylko pod warunkiem, że jesteśmy bogaci w przeciwieństwa; pozostajemy m ł o d z i tylko przy założeniu, że nasza dusza się nie przeciąga, że nie pragnie pokoju... Nic nie stało się nam bardziej obce niż ów upragniony niegdyś "pokój duszy", upragniony przez c h r z e ś c i j a n; o niczym nie myślimy z mniejszą zazdrością niż o krowie moralnej i spasionym szczęściu czystego sumienia. Zrezygnował z w i e l k i e g o życia, kto zrezygnował z wojny... Zresztą w wielu przypadkach ów "pokój duszy" pozostaje tylko nieporozumieniem - czymś zupełnie i n n y m, czymś, co nie potrafi nazwać siebie bardziej uczciwym mianem. Kilka przypadków, bez obsłonek i wszelkiego przesądu. "Pokój duszy" może być łagodnym promieniowaniem bogatej animalności na dziedzinę moralną (czy religijną). Albo początkiem przemęczenia, pierwszym cieniem, jaki rzuca wieczór, wszelkiego rodzaju wieczór. Albo oznaką, że powietrze nabiera wilgotności, że nadciąga wiatr z południa. Albo wdzięcznością, wbrew wiedzy, za dobre trawienie (niekiedy nazywaną mianem "miłości do ludzi"). Albo wyciszeniem ozdrowieńca, dla którego wszystko ma nowy smak i który czeka... Albo stanem, który następuje, gdy zaspokoiliśmy panującą w nas namiętność, błogim poczuciem rzadko osiąganej sytości. Albo starczą słabością naszej woli, naszych pragnień, naszych zdrożności. Albo lenistwem, które próżność namówiła, by się wystroiło w szaty moralności. Albo nastaniem pewności, wręcz straszliwej pewności, po długim okresie napięcia i udręczenia niepewnością. Albo przejawem dojrzałości i mistrzostwa w dziedzinie czynu, twórczości, działania, chcenia, spokojnym oddechem, o s i ą g n i ę t ą "wolnością woli"... Z m i e r z c h b o ż y s z c z: kto wie? być może i on stanowi jedynie swego rodzaju "pokój duszy"...
4.
- Czas sformułować zasadę. Nad wszelkim naturalizmem4 w moralności5, to znaczy nad z d r o w ą moralnością, panuje jakiś instynkt życiowy - jakiś nakaz życiowy zostaje wypełniony określonym kanonem "powinności", jakaś przeszkoda i jakaś wrogość na drodze życia zostają dzięki temu usunięte na bok. Odwrotnie, moralność s p r z e c z n a z n a t u r ą, to znaczy niemal każda moralność, jaka dotychczas stanowiła przedmiot nauczania, czci i propagandy, zwraca się właśnie p r z e c i w k o instynktom życiowym - jest już to potajemnym, już to głośnym i bezczelnym ich p o t ę p i e n i e m. Głosząc, że "Bóg przygląda się sercu", moralność ta neguje najniższe i najwyższe pragnienia życia, a Boga czyni jego w r o g i e m... Świątobliwy, w którym Bóg ma swe upodobanie, jest idealnym kastratem6... Życie dochodzi do końca tam, gdzie z a c z y n a s i ę "Królestwo Boże"...
5.
Jeśli przyjąć, że czytelnik pojął, jak występny jest taki bunt przeciw życiu, który w moralności chrześcijańskiej stał się niemal świętością, to jednocześnie pojął, na szczęście, również coś innego: jak bezużyteczny, jak pozorny, jak absurdalny, jak k ł a m l i w y jest taki bunt. W ostatecznym rozrachunku potępienie życia przez żyjącego pozostaje wszak niczym więcej jak symptomem określonego sposobu życia: która to konstatacja jeszcze nie zajmuje się pytaniem, czy owo potępienie jest słuszne czy niesłuszne. Ażeby wolno nam było poruszyć problem w a r t o ś c i życia w ogóle, musielibyśmy zajmować stanowisko p o z a życiem, jednocześnie zaś znać je tak dobrze jak ktoś, jak wielu, jak wszyscy, którzy nim żyli: wystarczające argumenty, by można było pojąć, że problem ten pozostaje dla nas niedostępny. Gdy mówimy o wartościach, mówimy z inspiracji życia, z perspektywy życia: samo życie zmusza nas do ustanawiania wartości, samo życie wartościuje przez nas, gdy ustanawiamy wartości... Z tego wynika, że również owa m o r a l n o ś ć s p r z e c z n a z n a t u r ą, owa moralność, która ujmuje Boga jako pojęcie przeciwne do życia i jako jego potępienie, jest sądem wartościującym życia - j a k i e g o życia? j a k i e g o sposobu życia? - Ależ udzieliłem już odpowiedzi: schyłkowego, osłabionego, przemęczonego, potępianego. Moralność w jej dotychczasowym rozumieniu - moralność, którą na koniec Schopenhauer7 ujął za pomocą formuły "zanegowanie woli życia" - pozostaje i n s t y n k t e m d e k a d e n c j i, który nadaje sobie postać imperatywu: moralność powiada: "Zgiń!" - jest sądem, który wydają potępieni...
6.
Na zakończenie rozważmy jeszcze, jaką naiwnością jest mówić: "Człowiek p o w i n i e n być taki a taki!". Rzeczywistość ukazuje nam porywające bogactwo typów, bujność rozrzutnej gry i zmienności form: a jakiś ubożuchny moralista i nierób powiada: "Nie! człowiek powinien być i n n y"?... Ten cherlak i bigot wie nawet, jaki człowiek powinien być, maluje własny wizerunek na ścianie i powiada: Ecce homo!8... Moralista nie przestaje się ośmieszać, nawet gdy się zwraca jedynie do pojedynczego człowieka i mówi mu: "T y powinieneś być taki a taki!". Jednostka jest cząstką fatum, do cna, jeszcze jednym prawem, jeszcze jedną koniecznością dla wszystkiego, co nadchodzi i co będzie. Powiedzieć jej: "Zmień się!", znaczy tyle, co zażądać, by wszystko się zmieniło, również wstecz... W rzeczy samej zdarzali się konsekwentni moraliści, którzy chcieli, aby człowiek był inny, mianowicie aby był cnotliwy, którzy chcieli, aby był na ich obraz, mianowicie aby był bigotem: w tym celu n e g o w a l i świat! Dość spore szaleństwo! Dość nieskromny rodzaj nieskromności!... Moralność, jeżeli p o t ę p i a sama w sobie, nie ze względu na życie, jest specyficznym błędem, dla którego nie można mieć litości, jest i d i o s y n k r a z j ą d e g e n e r a t ó w, która wyrządziła niewymownie wiele szkód!... My inni, my immoraliści, odwrotnie, nasze serce szeroko otworzyliśmy na wszelki rodzaj rozumienia, pojmowania, a p r o b o w a n i a. Niełatwo przychodzi nam negowanie, naszej chluby dopatrujemy się w tym, że jesteśmy ludźmi a f i r m u j ą c y m i. Coraz szerzej otwierały się nam oczy na ową ekonomię, która potrafi zrobić użytek ze wszystkiego, co odrzuca świątobliwa niedorzeczność kapłana, ze wszystkiego, co odrzuca jego c h o r y rozum, na ową ekonomię, która cechuje prawo życia i która nawet ze wstrętnego species9, jakim jest bigot, kapłan, cnotliwiec, wyciąga swą korzyść - j a k ą korzyść? - Ależ my sami, my immoraliści, jesteśmy tu odpowiedzią...
1.
Il faut tuer les passions (fr.) - Trzeba zniszczyć namiętności.
2.
Biblia Tysiąclecia, Ewangelia według św. Marka, 9, 47: "Jeśli twoje oko jest dla ciebie powodem grzechu, wyłup je; lepiej jest dla ciebie jednookim wejść do królestwa Bożego, niż z dwojgiem oczu być wrzuconym do piekła".
3.
La trappe (fr.) - Pułapka.
4.
Naturalizm (łac. naturalis = przyrodzony, naturalny) - kierunek filozoficzny dążący do wyjaśnienia rzeczywistości przyczynami naturalnymi, tłumaczące ogół zjawisk działaniem praw przyrody.
5.
Moralność (łac. moralis = obyczajowy) - zespół reguł, zasad, norm (nakazy i rozkazy), ideałów, wartości, wzorców osobowych, ocen, poglądów i przekonań funkcjonujących w danym społeczeństwie (grupie) i regulujących relacje pomiędzy jednostką a innymi ludźmi i całą społecznością. Pojęcie moralności odnosi się do faktycznie obowiązujących w danej społeczności norm, reguł i zasad postępowania, które jednak mogą różnić się od norm i zasad, jakie powinny obowiązywać w świetle rozważań teoretycznych, stanowiących domenę badań etyki. Faktycznie obowiązujące zasady moralne zależą od warunków społecznych, historycznych czy kulturowych (na przykład moralność mieszczańska, moralność subkultur młodzieżowych, moralność Eskimosów, moralność w czasach starożytnych). Badaniem tak rozumianej moralności zajmuje się etyka opisowa, a także ściśle związane z nią różnego rodzaju dyscypliny szczegółowe i w tym znaczeniu termin "moralny" ma charakter opisowy, a nie oceniający. Termin "moralny" w codziennym użyciu zachowuje jednak również charakter oceniający ("moralny" - dobry, właściwy, powinny; "niemoralny" - zły, niewłaściwy, naganny, godny potępienia).
6.
Biblia Tysiąclecia, Ewangelia według św. Mateusza 12, 18: "Oto mój Sługa, którego wybrałem; Umiłowany mój, w którym moje serce ma upodobanie. Położę ducha mojego na Nim, a On zapowie prawo narodom".
7.
Artur Schopenhauer -- 22 II 1788 Gdańsk - 21 IX 1860 Frankfurt nad Menem. Niemiecki filozof, prekursor filozofii życia. Otwarcie krytykował postkantowski idealizm, sam jednak był autorem koncepcji określanej transcendentalnym idealizmem woluntarystycznym. Nawiązywał do Kanta, inspirowała go także odkrywana wówczas na Zachodzie filozofia indyjska. Jego głównym dziełem jest Świat jako wola i przedstawienie. Uważał, że świat empiryczny jest tylko światem umysłowych przedstawień (idei) człowieka, rzeczywistość postrzeganych przedmiotów (fenomenów) wyczerpuje się w ich postrzegalności. U podnóża wielości zjawisk leży faktycznie jedna irracjonalna wola życia (bezkresne dążenie, ślepy pęd). Konsekwencją tego poglądu był pesymizm metafizyczny: wola, wiecznie niezaspokojona i skłócona sama ze sobą czyni ze świata, który jest jej przejawem, pole konfliktów i cierpienia (każda rzecz jednostkowa chce utrzymać swoje istnienie kosztem innej rzeczy). Człowiek, będąc jednym z uprzedmiotowień woli, skazany jest na cierpienie i doznawanie bólu. Możliwe jest jednak wyzwolenie od poddaństwa woli i osiągnięcie szczęścia (przy czym tylko w odmianie negatywnej): rozum, będący ze swej natury sługą woli (narzędziem zaspokajania cielesnych potrzeb człowieka), może wygenerować dodatkową energię i uwolnić się od niej, chwilowo - stając się bezinteresownym widzem w estetycznej kontemplacji - lub trwale negując własną wolę poprzez ascezę i samoumartwianie lub poprzez współczucie. Napisał między innymi: O podstawie moralności. Rozprawa konkursowa (1840), Parerga und Paralipomena (1851). Doktryna Schopenhauera wywarła silny wpływ na poglądy młodego Friedricha Nietzschego oraz Richarda Wagnera.
8.
Ecce homo! (łac.) - Oto człowiek!
9. Species (łac.) - Rodzaj, gatunek.
Ludowy Komisarz Zdrowia ostrzega: wszystkie materiały umieszczone na stronie są własnością autorów.
Kopiowanie i rozpowszechnianie może być przyczyną... Tylko spróbuj. My zajmiemy się resztą :>















