Satan.pl > Czytelnia > Nietzsche >[ Zaloguj się ]   [ Rejestracja ]
FelietonyEsejePublikacjeKontekstyKontakt

10| Co zawdzięczam starożytnym

<poprzedni<  początek >następny>

1.

Na zakończenie kilka słów o świecie, do którego szukałem dostępu, do którego bodaj znalazłem nowy dostęp - o świecie antycznym. Mój smak, który może stanowić przeciwieństwo tolerancyjnego smaku, również w tej sprawie niczego nie afirmuje en bloc1: w ogóle niechętnie mówi "tak", już bardziej woli mówić "nie", a najbardziej zgoła nic nie mówić... Odnosi się to do całych kultur, odnosi się to do książek - odnosi się to również do miejsc i krajobrazów. W gruncie rzeczy, niewielka jest liczba starożytnych książek, które liczą się w moim życiu; nie ma wśród nich dzieł najbardziej sławnych. Mój zmysł stylu, epigramatu jako stylu, przebudził się niemal w jednej chwili, dzięki spotkaniu z Salustiuszem2. Nie zapomnę zdumienia, któremu nie mógł się oprzeć mój czcigodny łacinnik, nazwiskiem Corssen, gdy swemu najgorszemu uczniowi musiał wystawić najlepszą notę - od razu sobie poradziłem. Zwięzły, surowy, do maksimum substancjalny na dnie, kąśliwe chłodny wobec "pięknych słów", podobnie jak wobec "pięknych uczuć" - we wszystkim tym odgadłem samego siebie. Czytelnik odnajdzie u mnie, aż po mego Zaratustrę, nader poważną ambicję na punkcie  r z y m s k i e g o  stylu, na punkcie aere perennius3 w stylu. - Nie inaczej wyglądał mój pierwszy kontakt z Horacym4. Do dziś żaden poeta nie wywołał we mnie takiego zachwytu artystycznego, jaki od samego początku wywołała we mnie Horacjańska oda. W niektórych jeżykach nie można nawet  p r a g n ą ć  osiągnąć tego, co osiągnął Horacy. Owa mozaika słów, w której każde słowo tryska siłą jako dźwięk, jako miejsce, jako pojęcie, w prawo, w lewo, ponad całość, owo minimum, jeśli chodzi o rozmiar czy liczbę znaków, owo maksimum, jeśli chodzi o osiągniętą dzięki niemu energię znaków - wszystko to jest rzymskie i, niech wierzy, kto chce, par excellence  d o s t o j n e. Na tym tle cała reszta poezji jawi się jako coś nazbyt popularnego - jako sentymentalna paplanina...

2.

Grekom nie zawdzięczam podobnie potężnych wrażeń; Grecy trzeba to wprost powiedzieć, nie  m o g ą  być dla nas tym, czym są Rzymianie. Od Greków się człowiek nie  u c z y - ich charakter jest zbyt obcy, a także zbyt płynny, by działać imperatywnie, by działać "klasycznie". Któż się kiedykolwiek od Greka nauczył pisać! Któż się kiedykolwiek nauczył pisać  b e z  Rzymian!... Niech mi nikt nie wychodzi tutaj z Platonem. Jestem wobec niego z gruntu sceptyczny i nigdy nie potrafiłem przystać na tradycyjny wśród uczonych podziw dla  a r t y s t y  Platona. Koniec końców, mam po swej stronie najbardziej wyrafinowanych arbitrów smaku między starożytnymi. Platon, jak mi się zdaje, miesza wszelkie formy stylistyczne, tym sposobem jest  p i e r w s z y m  dekadentem stylu: ma na sumieniu coś podobnego jak cynicy5, którzy wynaleźli satura Menippea6. By dialog Platoński, ten przeraźliwie narcystyczny i dziecinny rodzaj dialektyki, mógł działać jako coś urokliwego, czytelnik nie może znać dobrych pisarzy francuskich - na przykład Fontenelle'a7. Platon jest nudny. - Moja nieufność sięga samych głębi: uważam Platona za tak oddalonego od podstawowych instynktów helleńskich, za tak przemoralizowanego, tak preegzystencyjnie chrześcijańskiego - już u niego pojęcie "dobry" występuje jako naczelne pojęcie - że całe to zjawisko chętniej określiłbym dosadnym słowem "wyższy szwindel" czy też, jeśli kto woli, "idealizm", niż jakimkolwiek innym. Drogo za to zapłaciliśmy, że ów Ateńczyk chodził do szkoły u Egipcjan (- albo może u Żydów w Egipcie?...). Pośród wielkiego fatum, jakim pozostaje chrześcijaństwo, Platon był dwuznacznością i fascynacją, nazywaną "ideałem", dzięki której bardziej szlachetne natury starożytne mogły siebie mylnie rozumieć i kroczyć drogą wiodącą do "krzyża"... A ileż Platona tkwi jeszcze w pojęciu "Kościół", w budowli, systemie, praktyce Kościoła! - Moim wytchnieniem, moim zamiłowaniem, moją  k u r a c j ą  od wszelkiego platonizmu zawsze był  T u k i d y d e s8. Tukidydes i, być może, Principe Machiavellego9 są mi najbardziej pokrewni dzięki swej bezwarunkowej woli, by niczemu nie dać się omamić i widzieć rozum w  r z e c z y w i s t o ś c i -  a   n i e  w "rozumie", tym bardziej zaś nie w "moralności"... Nic tak gruntownie jak Tukidydes nie leczy z żałosnego upiększania dorobku Greków, które czyni z nich ideał i które "klasycznie wykształcony" młodzieniec wnosi w życie jako nagrodę za lata gimnazjalnej tresury. Tukidydesa trzeba przetrząsać wers po wersie, a jego ukryte myśli odczytywać z równą jasnością jak jego słowa: niewielu jest myślicieli tak bogatych w ukryte myśli. Swój najpełniejszy wyraz osiąga w nim  k u l t u r a   s o f i s t ó w10, to znaczy  k u l t u r a   r e a l i s t ó w: ten nieoceniony ruch pośród wszędzie eksplodującego wówczas szwindlu moralności i ideałów, którego dopuszczały się szkoły sokratejskie. Grecka filozofia jako  d e k a d e n c j a  greckiego instynktu; Tukidydes jako wielka suma, jako ostatnie objawienie tej potężnej, surowej, twardej faktyczności, którą dawniejszy Hellen miał w swych instynktach. Ostatecznie, takie natury, jak Tukidydes i Platon, różni  o d w a g a  wobec rzeczywistości: Platon tchórzy przed rzeczywistością - zatem ucieka w ideał11; Tukidydes włada sobą, zatem również świat rzeczy zachowuje w swym władaniu...

3.

U Greków doszukiwać się "pięknej duszy", "złotego środka" i innych doskonałości, na przykład podziwiać ich spokój w wielkości, ich idealne usposobienie, ich wzniosłą naiwność - przed tą "wzniosłą naiwnością", w ostatecznym rozrachunku przed niaiserie allemande12, ustrzegł mnie psycholog, który we mnie mieszka. Dostrzegłem ich najpotężniejszy instynkt, wolę mocy, dostrzegłem, jak drżą przed nieposkromioną władzą tego popędu - dostrzegłem, jak wszelkie ich instytucje wzrastają na gruncie środków ochronnych, które miały ich zabezpieczyć przed  m a t e r i a ł e m   w y b u c h o w y m  w ich wnętrzu. Ogromne napięcie wewnętrzne wyładowywało się na zewnątrz pod postacią straszliwej i bezwzględnej wrogości: miasta rozszarpywały się wzajemnie, by poszczególny obywatel mógł znaleźć spokój wobec samego siebie. Grek musiał być potężny: zagrożenie było blisko - zagrożenie czyhało wszędzie. Cudownie zwinne ciało, zuchwały realizm i immoralizm, tak właściwe Hellenom, były  k o n i e c z n o ś c i ą, a nie "naturą". Realizm i immoralizm pojawiły się dopiero z czasem, nie cechowały ich od samego początku. Swym świętami, swą sztuką Grek nie chciał też niczego innego niż czuć, że jest  g ó r ą, niż  p o k a z y w a ć, że jest górą: były to środki, którymi gloryfikował siebie, a niekiedy budził strach przed sobą... Greków oceniać na niemiecką modłę podług ich filozofów, na przykład wnioskować o helleńskim charakterze z poczciwości szkół sokratejskich!... Filozofowie pozostają wszak dekadentami Hellady, są ruchem skierowanym przeciwko dawnemu, dostojnemu smakowi (- przeciwko instynktowi agonu, przeciwko polis13, przeciwko wartości rasy, przeciwko autorytetowi zwyczaju). Propagowano cnoty sokratejskie,  p o n i e w a ż  {wszystko to} znikło: drażliwi, strachliwi, niestali, komedianci, mieli parę powodów, by słuchać, jak im propagują moralność. Nie dlatego, by mogło to coś pomóc: lecz dlatego, że dekadentom do twarzy z wielkimi słowami i pozami...

4.

Byłem pierwszą osobą, która by zrozumieć dawniejszy, jeszcze bogaty, wręcz rozlewny instynkt helleński, poważnie potraktowała to cudowne zjawisko, które nosi imię Dionizosa: daje się ono wyjaśnić jedynie  n a d m i a r e m  siły. Kto zajmuje się Grekami tak, jak najgłębszy dziś znawca ich kultury, Jacob Burckhardt z Bazylei, ten od razu wie, że czegoś tu dokonałem: do swej Kultury Greków Burckhardt dodał osobny rozdział o wspomnianym fenomenie. Jeśli czytelnik chce przeciwieństwa, to niech rzuci okiem na niemal komiczne ubóstwo instynktu, jakie niemieccy filologowie przejawiają w kontakcie z żywiołem dionizyjskim. Sławny Lobeck14 zwłaszcza, który z czcigodną pewnością zasuszonego między książkami robaka wpełznął w ów świat tajemniczych stanów i wmówił sobie, że okaże się naukowcem, jeśli będzie do obrzydzenia lekkomyślny i dziecinny - ów Lobeck z całą uczonością dał do zrozumienia, że wszystkie te osobliwości właściwie są czymś zupełnie błahym. Nie wykluczam, że uczestnikom takich orgii kapłani rzeczywiście przekazywali jakieś niebezwartościowe nauki, na przykład że wino pobudza do życia, że człowiek może w pewnych okolicznościach żywić się owocami, że rośliny na wiosnę zakwitają, a jesienią więdną. Jeśli chodzi o tak zdumiewające bogactwo rytuałów, symboli i mitów orgiastycznej proweniencji15, które w dosłownym sensie porastało antyczny świat, to Lobeck znajduje w nim okazję, by popisać się jeszcze większą błyskotliwością. "Grecy, powiada w Aglaophamus, I, 672, gdy nie mieli nic innego do roboty, śmiali się, skakali, dokazywali bądź, gdyż człowiek niekiedy również na to ma ochotę, siadali, płakali i lamentowali. Później przychodzili  i n n i   i szukali jakiejkolwiek przyczyny zadziwiającego zachowania; tym sposobem powstały niezliczone opowieści i mity, które miały wyjaśnić owe zwyczaje. Z drugiej strony uważano, że te  f i g l a r n e   d o k a z y w a n i a, które teraz odbywały się w dni świąteczne, również stanowią niezbędny element uroczystości, i utrzymywano je jako niezbędną część kultu." - Pogardliwa paplanina, której nikt ani przez moment nie będzie poważnie traktować. Z zupełnie innymi odczuciami stwierdzamy, że pojęcie "grecki", które sformułowali Winckelmann16 i Goethe, nie daje się pogodzić z owym żywiołem, z którego wyrasta sztuka dionizyjska - z orgiastyką17. Nie mam wątpliwości, że Goethe zasadniczo wykluczyłby coś takiego z kręgu możliwości greckiej duszy.  Z a t e m   n i e   r o z u m i a ł   G r e k ó w. Dopiero w misteriach dionizyjskich, w psychologii stanu dionizyjskiego wyraża się bowiem  p o d s t a w o w y   f a k t  helleńskiego instynktu - jego "wola życia".  C z e g o  rękojmię oznaczały dla Hellena owe misteria? Rękojmię  w i e c z n e g o  życia, wiecznego nawrotu życia, rękojmię przyszłości, obiecanej i uświęconej w przeszłości; rękojmię tryumfalnego "tak" wobec życia, ponad śmiercią i zmianą; rękojmię  p r a w d z i w e g o  życia jako trwania dzięki płodzeniu, dzięki misteriom płciowości. Dlatego symbol  p ł c i o w y  był dla Greków czcigodnym symbolem, stanowił głębszy sens całej pobożności antycznej. Poszczególne momenty aktu płodzenia, ciąża, poród budziły najbardziej wzniosłe i uroczyste uczucia. Nauka misteriów uznawała ból za świętość: "bóle rodzicielki" uświęcają ból w ogóle - wszelkie stawanie się i wzrastanie, wszystko, co stanowi rękojmię przyszłości,  w a r u n k u j ą  ból... Aby mogła istnieć wieczysta radość tworzenia, aby wola życia mogła siebie wieczyście afirmować, wieczyście musi istnieć także "męka rodzicielki"... Wszystko to składa się na sens słowa "Dionizos": nie znam symboliki wyższej niż  g r e c k a  symbolika - symbolika dionizjów18. Grecy religijnie doznali w niej najgłębszego instynktu życia, instynktu przyszłości życia, wieczności życia - a drogi wiodącej do życia, którą jest płodzenie, jako  ś w i ę t e j  drogi... Dopiero chrześcijaństwo swym resentymentem, który kryje się na jego dnie i zwraca  p r z e c i w k o  życiu, uczyniło płciowość czymś nieczystym: obrzuciło  b ł o t e m  początek, przesłankę naszego życia...

5.

Psychologia orgiastyki, rozumianej jako rozlewne poczucie żywotności i siły, w którym nawet ból działa jako stymulator, pozwoliła mi wniknąć w pojęcie uczucia  t r a g i c z n e g o, które mylnie rozumieją zarówno Arystoteles, jak i nasi pesymiści. Helleńska tragedia nie świadczy o pesymizmie w Schopenhauerowskim sensie, wręcz przeciwnie, powinna uchodzić za zdecydowane odrzucenie pesymizmu przez Hellenów i za  k o n t r i n s t a n c j ę. Afirmowanie życia nawet z jego najbardziej osobliwymi i srogimi problemami; wola życia, która poświęcając w  o f i e r z e  swe najwyższe typy, raduje się własną niewyczerpywalnością - to nazwałem dionizyjskim, to odgadłem jako pomost do psychologii poety  t r a g i c z n e g o.  N i e  żeby się uwolnić od przerażenia i współcierpienia,  n i e  żeby się oczyścić z groźnego uczucia przez jego gwałtowne wyładowanie - jak mylnie rozumiał to Arystoteles: lecz żeby, ponad wszelkim przerażeniem i współcierpieniem,  s a m e m u   b y ć  wieczystą rozkoszą stawania się - ową rozkoszą, która zawiera w sobie nawet  r o z k o s z   u n i c e s t w i a n i a... Tym samym dochodzę znów do miejsca, które niegdyś było moim punktem wyjścia - Narodziny tragedii stanowiły moje pierwsze przewartościowanie wszystkich wartości: tym samym znów staję na gruncie, z którego wyrasta moja wola, moja  m o ż n o ś ć - ja, ostatni uczeń filozofa Dionizosa - ja nauczyciel wiecznego nawrotu...





1. En bloc  (fr.) - W całości.

2. Caius Sallustius Crispus, Sallustiusz -- 86 - 35 p.n.e. Rzymski historyk i polityk, rzecznik Cezara, któremu zawdzięczał karierę urzędniczą, założył słynne ogrody (Horti Sallustiani) w Rzymie. Autor między innymi 2 monografii historycznych: Sprzysiężenie Katyliny i Wojna z Jugurtą, omawiających wypadki 63 roku i wojnę (111–105) z królem Numidii. Sallustiusz wykazywał w nich, że demoralizacja nobilów rzymskich doprowadzi państwo do upadku.

3. Aere perennius  (łac.) - Trwalszy od spiżu.

4. Quintus Horatius Flaccus, Horacy -- 65 - 8 p.n.e. Jeden z największych poetów rzymskich, syn wyzwoleńca, należał do kręgów literackich Mecenasa, był autorem Epodów (41-30 p.n.e.), krótkich utworów o treści politycznej Satyr (40-30 p.n.e.), w których ośmiesza wady i słabości ludzkie. Do najsłynniejszych dzieł Horacego należą Pieśni (zwane też odami) wzorowane na lirykach greckich, tematyka pieśni jest urozmaicona (biesiadne, miłosne, filozoficzne, okolicznościowe, polityczne), napisał Pieśń stulecia (17 p.n.e.) w związku z uroczystościami rozpoczęcia nowego wieku, twórczość Horacego wieńczą dwie księgi Listów (23-14 p.n.e.), w których poeta porusza zagadnienia filozoficzne i literackie (zwłaszcza list Do Pizonów, znany jako Sztuka poetycka, poświęcony głównie dramatowi i stanowiący podstawę poetyki europejskiej do początków XIX wieku). Twórczość Horacego to szczytowe osiągnięcie klasycyzmu epoki Augusta, wywarła ona niezatarte piętno na poezji europejskiej.

5. Cynicy - grecka szkoła filozoficzna założona w drugiej połowie V wieku p.n.e. przez Antystenesa z Aten, głosząca sensualistyczną teorię poznania, materialistyczną koncepcję przyrody, niezależność i ideał cnoty jako życia rozumnego, zgodnego z naturą, wszystko inne jest obojętne (na przykład wiedza, dobra materialne, ludzie, tradycja, państwo), bo sama cnota wystarcza do szczęścia. Szkołę cynicką rozwinął Diogenes z Synopy i Krates z Teb.

6. Satura Menippea  (łac.) - satyra menippejska, zapoczątkowana przez Menipposa z Gandary (III wieku p.n.e.), utwór satyryczny łączący wiersz z prozą i posługujący się rozmaitymi formami stylistycznymi oraz gatunkowymi wypowiedzi.

7. Bernard le Bovier Fontenelle -- 11 II 1657 Rouen - 9 I 1757 Paryż. Francuski pisarz, popularyzator nauki i filozof, debiutował jako poeta, następnie dramaturg, bez większego sukcesu, uznanie zdobyły jedynie tragedie poetyckie Thetis et Pelee (1689) i Enee et Lavinie (1690), 1699 sekretarz Akademii Nauk, należał także do innych towarzystw naukowych, bywalec paryskich salonów, przyjaźnił się z wieloma wybitnymi uczonymi i pisarzami epoki. Zwolennik racjonalizmu i nowoczesności, sceptycznie odnosił się do niewolniczego naśladowania wzorców starożytnych, także w literaturze, czemu dał wyraz między innymi w Rozmowach o wielości światów (1686), gdzie przypominał i popierał teorię Kopernika oraz w Rozmowach zmarłych (1686) i Digressions sur les Anciens et les Modernes (1691), wyznawał ideę stałego postępu ludzkości. Wśród innych licznych prac są rozprawy o mitach Historia o wyrokach bożyszcz pogańskich (1687), o naturze wolności ludzkiej, odkryciach nauki współczesnej w różnych dziedzinach i tym podobne.

8. Tukidydes, Tucydydes -- ok. 460 - ok. 396 p.n.e. Grecki historyk, w 424 p.n.e. w czasie wojny peloponeskiej wybrany na stratega, powierzono mu obronę wybrzeży Tracji, spóźnił się z odsieczą dla Amfipolis, przez co miasto dostało się w ręce Sparty, skazany na wygnanie i konfiskatę dóbr Tukidydes pozostał w swym majątku w Tracji. W czasie wygnania wiele podróżował (Peloponez, Sycylia), zbierał materiały do swego jedynego dzieła Wojna peloponeska. W 404 p.n.e. wrócił do Aten, w dziele swym oparł się na własnych obserwacjach i relacjach świadków, zawarł w nim przestrogi dla przyszłych polityków (prawa rządzące dziejami). Tukidydes był niezwykle ostrożny w gromadzeniu informacji i odtwarzaniu przeszłości, co przyczyniło się do nadania mu miana "ojca krytyki historycznej", zaś dzieło jego miało wielki wpływ na późniejszych historyków i poetów (między innymi Lukrecjusza, Owidiusza, Wergiliusza).

9. Principe Niccolo Machiavelli -- Książe - traktat polityczny wyrażający pogląd, że władca powinien umieć wykorzystać słabości swoich przeciwników wszystkimi dostępnymi środkami.

10. Sofiści  (gr. sophistes = mistrz, mędrzec) - zawodowi nauczyciele i wychowawcy, nauczający wszystkich, którzy gotowi byli za naukę zapłacić. Ich nauki były aktualistyczne i szczególnie popularność zyskały u ludzi młodych, odrzucających tradycyjne wartości. Sofiści uczyli przede wszystkim techniki przekonywania, stosowania argumentów i prowadzenia dyskusji, czyli przygotowywali do życia umysłowego i publicznego. Sofiści podjęli się rozważania w wielu dziedzinach: w zakresie filozofii, wiedzy o religii, retoryki, gramatyki, pedagogiki i nauk ścisłych, stąd nazywa się ich mędrcami lub filozofami, choć nie wszyscy sofiści nimi byli. Najwybitniejszymi przedstawicielami sofistyki byli Protagoras, Gorgiasz, Hippiasz i Prodyk.

11. Zarzut Nietzschego, że Platon ucieka od rzeczywistości ku ideałowi jest częściowo prawdziwy, gdyż w założeniu filozofii Platona jedyną rzeczywistością jest wieczny "świat idei", zaś śmiertelny "świat zjawisk", czyli rzeczywistość materialistyczna, jest fikcją, jest nierzeczywistością, tak, że rzeczy i zjawiska materialne są przemijalnym i niedoskonałym odwzorowaniem nieprzemijalnych i doskonałych Idei.
Wedle Platona realna wiedza, zamiast złudzenia wiedzy, musi mieć za źródło rzeczy niezmienne, stałe, istniejące poza fizycznym światem, dostępne tylko rozumowi. Zmysłowe doświadczenia człowieka są przecież niedoskonale, zwodnicze i wyrywkowe (jak w 7 księdze Państwa, opowieść o jaskini), i nie tworzą trwałej wiedzy. Tak więc prawdziwa wiedza istnieje tylko poza światem materialnym, fizycznym, zmysłowym. Z tej przyczyny aby zrozumieć coś prawdziwie i ocenić zgodnie z prawdą, trzeba mieć za odniesienie owe Ideały (zwane też powszechnikami, uniwersaliami). I tak na przykład istnieje uniwersalna, ponadczasowa Idea Sprawiedliwości, która pozwala osądzić co jest uczciwe, a co nie. Podobnie od Idei Dobra możemy dowiedzieć się, jak żyć należycie, i rozstrzygnąć między złem a dobrem.
Doświadczenie tych uniwersaliów dostępne jest nielicznym, większość przed oczyma ma "świat cieni", ułomny i zwodniczy świat fizyczny. Dlatego zadaniem filozofów - ludzi rozumu, zdolnych dochodzić owych Ideałów - jest oswojenie pozostałych z "oślepiającym blaskiem słońca", czyli Ideami.
Co ciekawe, Platon twierdzi dla przykładu, że królem państwa powinien być filozof - on to wie na czym polega dobro każdego człowieka, potrafi rządzić sprawiedliwie.
I tutaj właśnie tkwi konflikt Nietzschego z Platonem "moralistą", wierzącym w ponadczasową i niezmienną ideę Dobra (z czego między innymi czerpali chrześcijanie - u nich taką ideą jest przecież Bóg), konflikt bardziej natury moralnej niż natury ontologicznej i epistemologicznej.

12. Niaiserie allemande  (fr.) - Niemiecka głupota.

13. Polis - wspólnota obywatelska, podstawowy typ państwowości greckiej.

14. Johann Joachim Lobeck -- 1781 - 1860. Niemiecki filolog klasyczny, zajmował się również historią greckiej religii, w Aglaophamus sive de theologiae mystica Graecorum causis (1819) opierając się na materiałach źródłowych, przedstawił próbę wyjaśnienia naturalnego powstania religii greckiej.

15. Proweniencja - pochodzenie.

16. Johann Joachim Winckelmann -- 9 XII 1717 Stendal - 8 VI 1768 Trieste. Niemiecki badacz i historyk sztuki starożytnej, od 1755 w Rzymie, od 1763 konserwator starożytności rzymskiej i bibliotekarz Watykanu, współtwórca koncepcji neoklasycyzmu i jej główny teoretyk oraz miłośnik i propagator sztuki greckiej. W swym głównym dziele Geschichte der Kunst des Altertums (1764) przedstawił dzieje sztuki jako proces historyczny, wprowadził pojęcie stylu i jego historii oraz ukształtował metodę i język opisu dzieła sztuki. Teoria Wincklemanna, gloryfikująca cechy sztuki greckiej, czyniąca z niej normę przy ocenie sztuki wieków późniejszych i wzór do naśladowania przewyższający samą naturę wywarła wielki wpływ na współczesnych.

17. Orgiastyka  (gr. orgiasmos) - obchodzenie orgii, obrzędy religijne ku czci boga Dionizosa.

18. Dionizja - attyckie święta obchodzone cztery razy w roku, podczas których czczono Dionizosa: (a) Dionizje Małe (wiejskie) - uczczenie pory otwierania naczyń z młodym winem, (b) Lenaje - w związku z tłoczeniem wina, (c) Anestrie - święto ogólnojońskie, kiedy próbowano nowe wino, (d) Dionizje Wielkie (miejskie) - procesja posągu Dionizosa do Gaju Akademosa. Podczas świąt między innymi organizowano zabawy ludowe, przedstawienia teatralne (tragedie, komedie, dramaty satyrowe) i składano ofiary.




<poprzedni<  początek >następny>




Główna/FAQ/Filozofia/Czytelnia/Nietzsche/O nas/Varia/Scena/Sztuka/Forum/Katalog/Okultyzm
Ludowy Komisarz Zdrowia ostrzega: wszystkie materiały umieszczone na stronie są własnością autorów.
Kopiowanie i rozpowszechnianie może być przyczyną... Tylko spróbuj. My zajmiemy się resztą :>