Satan.pl > Sztuka > Epika >[ Zaloguj się ]   [ Rejestracja ]
Epika Liryka Grafika i malarstwo Kontakt

Ayn Rand - Hymn

XII

<poprzedni<  początek >następny>

To właśnie wtedy, kiedy przeczytałem pierwszą z książek, którą znalazłem w moim domu, zobaczyłem słowo: "Ja". I kiedy zrozumiałem to słowo, książka wypadła mi z rąk i zapłakałem, ja który nigdy nie znałem łez. Płakałem gdyż poznałem, co to wybawienie i co to litość dla całej ludzkości. Zrozumiałem rzecz błogosławioną, którą nazywałem moim przekleństwem. Zrozumiałem, dlaczego to co we mnie najlepsze było moim grzechem i przekleństwem i dlaczego, nigdy nie czułem winy z powodu mych grzechów. Zrozumiałem, że wieki całe życia w łańcuchach i pod batem nie zabiją w człowieku ducha, ani uczucia prawdy. Wiele książek przez wiele dni przeczytałem. Potem zawołałem Złotowłosą i opowiedziałem jej, co przeczytałem i czego się nauczyłem. Popatrzyła na mnie i pierwsze słowa jakie wyrzekła były: "Kocham cię" Wtedy powiedziałem: "Najdroższa nie jest właściwe aby ludzie nie mieli imion. Był czas kiedy każdy człowiek miał swoje własne imię, które go wyróżniało spośród innych ludzi. Wybierzmy sobie więc imiona. Przeczytałem o człowieku, który żył wiele setek tysięcy lat temu i z wszystkich imion w tej książce jego imię jest tym, które chce nosić. Zabrał on bogom światło i przyniósł je ludziom i nauczył ludzi być jak bogowie. I cierpiał ona za swój czyn, jak cierpieć muszą wszyscy, którzy przynoszą światło. Imię jego było Prometeusz." "To będzie twoje imię", rzekła Złotowłosa. "I przeczytałem o bogini", mówiłem dalej, "która jest matką ziemi i wszystkich bogów, imię jej było Gaja. Niech to będzie twoje imię, moja Złotowłosa, gdyż ty masz być matką bogów nowego rodzaju". "Będzie to moje imię", rzekła Złotowłosa. Teraz patrzę przed siebie. Moja przyszłość jest jasna. Święty ze stosu widział ją, gdy wybrał mnie na swego następcę, na następcę wszystkich świętych i męczenników, którzy byli przed nami i którzy zginęli z tego samego powodu, przez to samo słowo, obojętnie jak nazywali swój powód i swoją prawdę. Będę mieszkał tutaj w moim domu. Będę dostawał żywność od ziemi dzięki pracy swoich własnych rąk. Poznam z moich książek wiele sekretów. Przez przyszłe lata odbuduję osiągnięcia przeszłości i otworzę drogę by nieść je dalej, osiągnięcia, które są otwarte dla mnie, ale zamknięte dla moich braci, gdyż ich umysły są przykute do najsłabszych i najgłupszych pomiędzy nimi. Dowiedziałem się, że moc z nieba była znana ludziom już dawno temu, nazywali ją Elektrycznością. Była to moc, która napędzała ich największe wynalazki. Oświetlała ona ten dom światłem, które pochodziło ze szklanych kul na ścianach. Znalazłem maszynę, która produkowała to światło. Dowiem się jak ją naprawić, jak spowodować by znowu pracowała. Nauczę się używać drutów, które przenoszą tę moc. Potem wybuduję z drutów barierę dookoła mojego domu i przez ścieżki, które do niego prowadzą, barierę lekką jak pajęczyna i bardziej nieprzebytą niż ściana z granitu, barierę, której moi bracia nigdy nie będą w stanie przekroczyć. Gdyż nie mają oni nic, czym mogliby walczyć ze mną, nic z wyjątkiem brutalnej siły ich liczby. A ja mam swój umysł. Potem tu na szczycie góry, ze światłem leżącym u stóp, i jedynie słońcem nad głową, będę żył prawdą. Gaja nosi w sobie moje dziecko. Nasz syn będzie wychowywany na człowieka. nauczy się mówić: "Ja" i być z tego dumnym. Nauczy się chodzić prosto na własnych nogach. Nauczy się szacunku dla własnego ducha. Kiedy przeczytam wszystkie książki i poznam moją nową drogę, kiedy mój dom będzie gotowy, a ziemia uprawiana, przekradnę się pewnego dnia po raz ostatni do przeklętego Miasta mojego narodzenia. Wezwę do siebie mojego przyjaciela, który nie ma innego imienia niż Międzynarodowy 4-8818, i wszystkich jemu podobnych: Braterstwo 2-5503, który płacze bez powodu, Solidarność 9-5347, który wzywa pomocy nocami i wielu innych. Wezmę wszystkich mężczyzn i wszystkie kobiety, których duch nie został zabity, którzy cierpią pod jarzmem swych braci. Podążą za mną, a ja zaprowadzę ich do mojej fortecy. I tutaj, w nieoznaczonym pustkowiu, ja i oni, moi wybrani przyjaciele, moi współbudowniczowie, napiszemy pierwszy rozdział nowej historii ludzkości. To wszystko jest przede mną i gdy stoję tutaj, u wrót chwały, po raz ostatni oglądam się za siebie. Patrząc na historię ludzi, której nauczyłem się z książek i myślę. Była to długa historia, a duch, który ją napędzał, był duchem wolności. Ale czym jest wolność? Wolność od czego? Nic nie może zabrać człowiekowi wolności, jedynie inni ludzie. Aby być wolnym człowiek musi być wolny od swych braci. To jest wolność. To i nic innego. Najpierw człowiek był zniewolony przez bogów. Ale zerwał te łańcuchy. Oświadczył wszystkim swoim braciom, że człowiek ma prawa, których ani bogowie, ani królowie, ani inni ludzie nie mogą mu odebrać, obojętnie jaka jest ich ilość, gdyż to jest prawo człowieka i nie ma na ziemi prawa ponad to prawo. I stanął na progu wolności, za którą przez minione wieki przelano krew. Ale potem zarzucił to wszystko co wygrał i upadł poniżej swojego dzikiego początku. Co doprowadziło do upadku? Jakie nieszczęście odebrało ludziom rozum? Jakie chłosty rzuciły ich na kolana we wstydzie i poddaniu? Uwielbienie dla słowa: "My". Kiedy ludzie zaakceptowali ten kult, konstrukcja wieków runęła wokół nich, konstrukcja, której każda belka pochodzi z myśli jednego człowieka, z każdego jego dnia w odległych wiekach, z głębi jednego ducha, który istniał tylko dla siebie. Ci ludzie, którzyprzetrwali - chętni do posłuszeństwa, chętni aby żyć jeden dla drugiego, ponieważ nie mieli nic innego na swoją obronę, ci ludzie nie mogli ani kontynuować, ani zachować tego co dziedziczyli. W ten sposób zginęły na ziemi wszystkie myśli, cała nauka, cała wiedza. W ten sposób ludzie - ludzie, którzy nie mieli nic do zaoferowania za wyjątkiem swojej ilości - stracili stalowe wieże, latające statki, druty z mocą, wszystkie rzeczy, których nie stworzyli i których nie mogli utrzymać. Może później narodziło siękilku z umysłem i odwagą zdolną przywrócić rzeczy, które utracili, może ci ludzie stanęli przed Radami Uczonych. Odpowiedziano im, to co mnie - i z tych samych powodów. Ale ja wciąż zastanawiam się, jak to było możliwe, dawno temu, w tych niewdzięcznych czasach przemian, że ludzie nie widzieli dokądidą i szli dalej w zaślepieniu i tchórzostwie ku swemu losowi. Zastanawiam się, gdyż jest to dla mnie nie do pojęcia, jak ludzie,którzy znali słowo "Ja" mogli je odrzucić nie wiedząc co tracą. Ale tak to wyglądało, ja bowiem żyłem w Mieście przeklętym i wiem, jakie okropności pozwolił człowiek zgotować sam sobie. Być może było w tamtych czasach kilku ludzi o jasnym wzroku i czystej duszy, którzy nie wyrzekli się tego słowa. Jakie musiało być ich udręczenie, gdy zobaczyli nadchodzące, a oni nie mogli tego powstrzymać. Być może krzyczeli protestując i ostrzegając. Ale inni nie słuchali ich ostrzeżeń. A oni, tych niewielu, walczyli w beznadziejnej walce i zginęli z flagami zbryzganymi własną krwią. Wybrali śmierć w imię własnej wiedzy. Do nich śle po przez wieki moje pozdrowienie i współczucie. To ich sztandar trzymam w ręku. I chciałbym mieć moc, aby powiedzieć im, że rozpacz ich serc nie była ostateczna, a noc nie była bez nadziei. Gdyż walka, którą przegrali nie może być przegrana. Gdyż to, za co umarli, nie może zginąć. Przez ciemności, przez cały wstyd na jaki stać człowieka, duch ludzki zawsze pozostanie żywy. Może jedynie zasnąć, ale zbudzi się. Można go zakuć w łańcuch, ale zerwie go. A człowiek pójdzie dalej, człowiek nie ludzie. Tutaj, na tej górze, ja i moi synowie, moi wybrani przyjaciele, wybudujemy nasz nowy kraj i twierdzę. I będzie on jak serce ziemi. A drogi będą jak żyły przynoszące najlepszą krew świata do moich progów. I wszyscy moi bracia i Rady moich braci usłyszą o tym, ale nie będą zdolni stanąć przeciw mnie i nadejdzie dzień, kiedy zerwę wszystkie łańcuchy ziemi i zetrę z niej Miasta zniewolonych, a dom mój stanie się stolicą świata, gdzie każdy będzie wolny, by żyć tylko dla siebie. Bowiem przez resztę nadchodzących dni będziemy walczyć, ja i moi synowie, i moi wybrani przyjaciele. Za wolność Człowieka. Za jego życie. Za jego honor. A tutaj na portalu mojej twierdzy wyryję w kamieniu słowo, które ma być mym drogowskazem i sztandarem. Słowo, które nie zginie nawet wtedy, gdy my wszyscy padniemy w boju. Słowo, które na tej ziemi nigdy zginąć nie może, gdyż jest jej sercem i chwałą. Święte słowo: "EGO"




<poprzedni<  początek >następny>






Główna/FAQ/Filozofia/Czytelnia/Nietzsche/O nas/Varia/Scena/Sztuka/Forum/Katalog/Okultyzm
Ludowy Komisarz Zdrowia ostrzega: wszystkie materiały umieszczone na stronie są własnością autorów.
Kopiowanie i rozpowszechnianie może być przyczyną... Tylko spróbuj. My zajmiemy się resztą :>