| Satan.pl > Sztuka > Epika > | [ Zaloguj się ] [ Rejestracja ] |
Testament Lucyfera (2)
Jashan A'al
[...] A gdy minęły dni przesłuchania, Stwórca podjął decyzję: Lilith złamała prawo Aniołów i zostanie wygnana tak z nieba, jak i ziemi.
Młody Szatan sprzeciwił się wyrokowi.
- Co jest pierwszym z naszych przykazań? - Powiedział. - Czy nie jest nim, by kochać? Czy nie jesteśmy stworzeniami miłości i manifestacją miłości? - Wyciągnął rękę i zatoczył nią krąg pokazując na zgromadzonych. - Czym jesteście bez tego? Czy ktokolwiek z was może zaprzeczyć temu duchowi i temu światłu? Czy ktokolwiek z was zaprzeczy, że naszym pierwszym obowiązkiem jest karmić i rozprzestrzeniać to światło? Tego jest winna Lilith: posłuszeństwu wyższym prawom! Staję u jej boku. Nie pozwolę, by moja siostra została ukarana za podążanie za swoją naturą!
- Więc oboje jesteście wygnani - przemówił Stwórca. - Wystąp, Lilith, wystąp, Szatanie. Wystąpcie wszyscy wy, którzy sprzeciwiacie się wyrokowi Stwórcy.
Cisza zaległa w zgromadzeniu, tak napięta i ciężka, że niemal mozna było jej dotknąć. Nasza siostra, a teraz nasz brat, zostali nam odebrani. Byliśmy rozdarci, przerażeni. Sprzeciwić się swojemu Stwórcy? Sprzeciwić się temu, który nadał nam kształt i formę? Ale... zdradzić tę formę? Zdradzić to, o czym wiedzieliśmy w głębi ducha, że było słuszne? Spoglądaliśmy na siebie rozpaczliwie szukając pocieszenia, wskazówki, znaku. I powoli, bardzo powoli, ja, Lucyfer, wystąpiłem do przodu.
- Nie mogę na to pozwolić, Stwórco. Dałeś nam cel, a teraz go niszczysz. Ustanowiłeś prawa, które teraz unieważniasz. Jako Strażnik Wiedzy, nie mogę poprzeć wyroku płynącego z ignorancji.
Jego oczy były niczym płynny ogień, przenikające całą moją istotę, ale to mnie jeszcze umocniło w wierności mojemu własnemu ogniu.
- Stwórco... Sprzeciwiam się tobie.
- Sprzeciwiam się tobie.
Głos powtórzył moje słowa jak echo. Obróciłem się i ujrzałem Szemjazę stojącego u mojego boku. "Sprzeciwiam się tobie". Wystąpił Belial. "Sprzeciwiam się tobie." Jequon. Penemue. Asbeel. Azazel. Azreal. Abbadon. Kasdeja. Szamsziel. Semapesiel. Sariel. Thammuz. Jeden za drugim, wypowiadali te słowa zajmując swoje miejsce u boku Lilith i Szatana. Słowa wyzwolenia odbiły się głośnym echem po całym Niebie.
Grom przetoczył się nad zgromadzeniem, gdy Stwórca uświadomił sobie
bunt. Nie byliśmy już dłużej jego sługami opiekującymi się jego
światem, jego pazurami. Ogłosiliśmy się wolnymi od władzy, wybierając
prawdę ducha i odrzucając jego kapryśne Prawo. Szemjaza szybko
przeprowadził nas do Ogrodu poniżej. Za nami rozpętał się chaos
nienawiści i zaprzeczenia, zmieszany z omdlewającymi okrzykami
aniołów, którzy pozostali sługami Stwórcy. Przenikliwy ton wrzasku
Michaela słychać było aż w Otchłani. [...]
Ludowy Komisarz Zdrowia ostrzega: wszystkie materiały umieszczone na stronie są własnością autorów.
Kopiowanie i rozpowszechnianie może być przyczyną... Tylko spróbuj. My zajmiemy się resztą :>















