| Satan.pl > Sztuka > Liryka > | [ Zaloguj się ] [ Rejestracja ] |
Modlitwa wieczorna
Żyję siedząc, jak anioł w ręku cyrulika,W garści kufel złocony mam, w rękach cygaro.
Grdyka się z kolanami zgiętymi spotyka
Pod nieb nieprzenikliwą i ciężką kotarą.
Marzenia, jak gorące ptaków wydzieliny,
Obdarzają me wnętrze tysiącem upieczeń,
Czasem serce me cichnie jak gałąź tarniny,
Gdy je skrwawi czarniawe, młode złoto cieczy.
Gdy starannie marzenia już wepchnąłem w siebie,
Odwracam się wchłonąwszy coś trzydzieści bomb,
I skupiam się, by ulżyć naglącej potrzebie,
Jak Pan, ponad hyzopy i nad cedrów zrąb
Łagodny – szczam wysoko, ku chmurom na niebie,
Gdyż mi zezwolił na to heliotropów klomb.
Powrót
Ludowy Komisarz Zdrowia ostrzega: wszystkie materiały umieszczone na stronie są własnością autorów.
Kopiowanie i rozpowszechnianie może być przyczyną... Tylko spróbuj. My zajmiemy się resztą :>















