Satan.pl > Sztuka > Epika >[ Zaloguj się ]   [ Rejestracja ]
Epika Liryka Grafika i malarstwo Kontakt

Ayn Rand - Hymn

IV

<poprzedni<  początek >następny>

Wiele dni minęło zanim mogliśmy znowu rozmawiać ze Złotowłosą. Ale nadszedł dzień, kiedy niebo stało się białe, jakby słońce wybuchło i rozrzuciło swoje płomienie w powietrzu, a pola leżały nieruchomo bez oddechu i kurz na drodze był biały w tym żarze. Kobiety na polu były więc zmęczone i ociągały się ze swoją pracą, były daleko od drogi, kiedy nadeszliśmy. Ale Złotowłosa stały przy żywopłocie same i czekały. Zatrzymaliśmy się i zobaczyliśmy, że ich oczy tak twarde i pogardliwe dla świata patrzyły na nas, jak gdyby gotowe były ulec każdemu słowu, które powiedzieliśmy. A my rzekliśmy: "Nadaliśmy wam w myślach imię, Wolność 5-3000" "Jakie jest nasze imię?" spytały. "Złotowłosa" "My też nie nazywamy was Równość 7-2521, gdy o was myślimy". "Jakie imię nam nadaliście?" Spojrzały prosto w nasze oczy i trzymając głowę wysoko odpowiedziały: "Niepokonany". Przez długi czas nie mogliśmy wypowiedzieć słowa. Potem powiedzieliśmy: "Takie myśli są zabronione, Złotowłosa". "Ale wy macie takie myśli jak te i chcecie abyśmy też tak myślały." Patrzyliśmy prosto w ich oczy i nie mogliśmy kłamać. "Tak" wyszeptaliśmy, a one uśmiechnęły się, a wtedy powiedzieliśmy: "Nasza najdroższa, nie słuchajcie nas". Cofnęły się, a ich oczy były szerokie i spokojne. "Powtórzcie te słowa jeszcze raz", wyszeptały. "Które słowa?" zapytaliśmy. Ale one nie odpowiedziały, a my znaliśmy je. "Nasza najdroższa", wyszeptaliśmy. Nigdy mężczyźni nie mówili tak do kobiet. Głowa Złotowłosej schyliła się wolno i stały przed nami nieruchomo z rękami po bokach, dłońmi zwróconymi w naszą stronę, jak gdyby ich ciało bezwolnie poddawało się naszemu wzrokowi. A my nie mogliśmy mówić. Wtedy podniosły głowę i powiedziały prosto i łagodnie, jakby chciały, byśmy zapomnieli o ich niepokoju. "Dzień jest gorący", powiedziały, "a wy pracowaliście przez wiele godzin i musicie być zmęczeni." "Nie", odrzekliśmy. "Na polach jest chłodniej", powiedziały, "a tu jest woda do picia. Czy jesteście spragnieni?". "Tak", odpowiedzieliśmy, "ale nie możemy przez żywopłot". "Przyniesiemy wam wodę", powiedziały. Wtedy uklękły przy rowie, zagarnęły wodę w swoje ręce, podniosły je i podały do naszych ust. Nie wiedzieliśmy czy pijemy wodę. Stwierdziliśmy tylko, że ich ręce są puste, a my ciągle trzymamy nasze usta przy ich dłoniach, a one to wiedzą lecz nie poruszają się. Unieśliśmy głowę i cofnęliśmy się. Nie rozumieliśmy bowiem co nas skłoniło do tego uczynku i obawialiśmy się zrozumieć. A Złotowłosa cofnęły się i stały patrząc zdziwione na swoje ręce. Potem Złotowłosa odeszły, chociaż nikt nie nadchodził, a odchodziły tyłem jak gdyby nie mogły się od nas odwrócić, ich ramiona były zgięte przed nimi jakby nie mogły ich opuścić.




<poprzedni<  początek >następny>






Główna/FAQ/Filozofia/Czytelnia/Nietzsche/O nas/Varia/Scena/Sztuka/Forum/Katalog/Okultyzm
Ludowy Komisarz Zdrowia ostrzega: wszystkie materiały umieszczone na stronie są własnością autorów.
Kopiowanie i rozpowszechnianie może być przyczyną... Tylko spróbuj. My zajmiemy się resztą :>